taki.jakis.nick
16.06.10, 18:37
Domyslam sie, ze takich historii jak moja jest baaaardzo wiele na tym forum,
no coz, ale moze mi cos doradzicie. temat oczywiscie znany - brak seksu w
malzenstwie. Kiedys byl (musial, bo przeciez skads sie wzielo dziecko, heh),
bylo fajnie, milo, nie mialam na co narzekac. Ciaza zagrozona, seksu nie bylo
(aczkolwiek uznalam, ze maz nie musi przez to cierpiec, wiec i tak go
dopieszczalam). Polog - wiadomo. Kiedy wszystko sie wygoilo i teoretycznie
powinno byc spoko - maz unikal seksu jak tylko mogl. Bolaca glowa, zmeczenie
(glowny pretekst odmowy), pozna pora (a on rano do pracy)... Wszystko
rozumiem. Mozna byc zmeczonym, mozna chciec sie wyspac, mozna zle sie czuc.
Ale od urodzenia corki minelo juz poltora roku, w trakcie ktorego wspolzylismy
dokladnie dwa razy. Pytalam, prosilam, proponowalam wspolna terapie - nic.
Wreszcie w trakcie kolejnej awantury kilka tygodni temu stwierdzil, ze po
prostu nie czuje juz do mnie zadnego pociagu... Ze to nie to samo, co kiedys.
Ze nie jestem juz ta sama ponetna dziewoja, ze kocha mnie, ale nic nie poradzi
na to, ze nie czuje juz na moj widok popedu. Ze sie nie zmusi. Nie jestem
potworem, wiekszosc kilogramow po ciazy zrzucilam, ale trochę zostało.
Wiadomo, ze po ciazy zostają rozstepy, że cialo nie jest takie, jak kiedys,
ale czy to mozliwe?? Zeby taka zmiana sprawila, ze zdrowy facet zupelnie nie
czuje podniecenia na widok swojej zony w intymnej sytuacji?? Moze on ma jakas
blokade psychiczna?? Prosze o opinie i rade - moze ktos z was przerabial
podobny problem.... Szczegolnie intersuja mnie opinie panow - moze jakos mi to
naswietlicie, bo po prostu nie rozumiem.