sisi_kecz
29.08.10, 20:26
Przelało mi się i wybuchłam.
W sumie lepsze to niż wewnętrzna emigracja, ale nie wiem, czy nie
przesadziłam.
Generalnie men wysłuchał, jakie ma u mnie słabe notowania w łóżku i
skomentował, że na razie odłożymy o tym rozmowę, ale to poważna
sprawa i będzie chciał do tego wrócić.
Nie wytrzymałam, bo już X lat jedziemy tak nudnym refrenem, że do
porzygania- typowe 10 ruchów i finish, a ja mam płakać z ekstazy.
Jedynie moje usiłowania wprowadzały do seksu fajne elementy i
klimat, do czego zresztą mój mąż ma talent i inklinacje.
Cóż z tego, jeśli nie przyciskany, od razu wybiera swoje monotonię
10 ruchów frykcyjnych i opad na prześcieradło?
Mieliśmy długi czas posuchy, sądziłam, że po takim wyposzczeniu to
niebo złote mi otworzy...
W każdym razie dałam mu popalić i to chyba nic miłego dla faceta
takie rzeczy usłyszeć, ciekawe jakie będzie miał wnioski?
Był typowym przykładem, nieuzasadnionego zadowolenia ze swojego
współżycia- teraz zobaczył rzeczywistość oczami drugiej strony.
Z mojej strony, to jest danie mu szansy,
nie chcę go zdradzać,
akurat nie jego...