Dodaj do ulubionych

Monogamia.

02.11.10, 20:36
Witam was wszystkich...

Spotykam się od dłuższego czasu z dziewczyną, mieszkamy razem, mamy do siebie pewne zaufanie. Ona jest po przejściach, była zdradzana na morgi jeśli można tak nazwać. Nie pozostawała byłemu dłużna ale wszystko jak to sama nazwała w białych rękawiczkach.
Wiadomo że liczy się opinia, każdy lubi sex, ale nikt nie lubi zostać publicznie q...wa..

No i żyjemy sobie jak te dwa robaczki, szczęsliwie nie robimy sobie złotych klatek itp. Ja mam swojich znajomych, przyjaciół, moje stare znajome. Zdarza mi się też poznawac nowych ludzi. Wszystko pod kontrolą.
Ostatnio w żartach usłyszałem że ona jest z tego typu co nie wierzy w monogamie. Nie wiem jak to do konca odbierać. No i drugie że jeśli mam coś robic to tak aby nigdy nikt się o tym nie dowiedział...
Czy to jest zachęcanie do zdrady ?
Jest nam dobrze, fajnie, kochamy się może rzadko bo 1 2 razy w miesiacu... Czasami mi brakuje.. Wiec jest dużo masturbacji..

Co tym sadzicie ?

Pozdrowienia
Obserwuj wątek
    • kompresor666 Re: Monogamia. 02.11.10, 21:21
      no, widać dla twojej pani wierność to nie największa z cnót :)
      Mi by taki układ pasował, ale pewnie większości nie.

      • jesod Re: Monogamia. 03.11.10, 13:04
        kompresor666 napisał:
        > no, widać dla twojej pani wierność to nie największa z cnót :)

        No, właśnie!
        Łatwo więc zauważyć, że nie tylko mężczyźni są/bywają poligamiczni. :-)))))
    • sisi_kecz Re: Monogamia. 03.11.10, 12:50
      mieszkamy razem, mamy do siebie pewne zaufanie.'

      pewne czy pełne ?

      a poza tym, to po co Ci opinie innych, w tej sprawie, liczy ise jaką Ty masz opinię na temat wyłączności seksualnej partnerów w związku.

      a jesli pytasz, czy takie nadmienianie dziewczyny o niewierze w monogamię to zawoalowany sposób manifestacji jej poglądu- to też musisz jej zapytać, bo np. ja, nie wróżę z fusów.

      duze pozdro!!!
      • jesod Otóż to! 03.11.10, 13:07
        sisi_kecz napisała:
        > a poza tym, to po co Ci opinie innych, w tej sprawie, liczy ise jaką Ty masz op
        > inię na temat wyłączności seksualnej partnerów w związku.

        Otóż to! Nic innego nie liczy się w tej kwestii.
        Zdanie innych to tylko ich pogląd na sprawę, a każdy z nas ma własny i podyktowany własnymi potrzebami.

    • kag73 Re: Monogamia. 03.11.10, 14:47
      A dlaczego tak rzadko sie kochacie? Tyle Wam wystaracza czy tak rzadko sie widujecie?
      Mysle, ze warto o takich rzeczach rozmawiac, o nastawieniu do seksu, wiernosci, zdrady. Mysle, ze ona niekoniecznie zacheca Cie do zdrady, to raczej moze chodzic o to, ze gdyby Ci sie zdarzylo spotakc kobiete, z ktora koniecznie chcialbys pojsc do lozka i gdybys skorzystal, ona nie chce o tym nic wiedziec. Oczywiscie jezeli nie zmieniloby to nic miedzy Wami. Na zasadzie "czego oczy nie widza tego sercu nie zal".
      Ty zastanow sie czego chcesz, jakie jest Twoje podejscie i co Tobie odpowiada a co nie. Jak najbardziej mozna na ten temat rozmawiac i przedstawic swoje stanowisko.

      Aha, a czy te dziewczyne kochasz i chcesz z nia byc? Czy jeszcze nie wiesz, zobaczysz co bedzie?
      • czarny.focus Re: Monogamia. 03.11.10, 17:22
        Hej.

        Mieszkamy razem od roku, znamy sie jak tzw łyse konie :). Mam do niej pełne zaufanie. Wiem że jeśli by miała mnie zdradzić to tak że nie dowiedziałbym się o tym. Na pewno nie w tym mieście itp. Wolałbym też nie wiedzieć bo szkoda by było psuć to co mamy. Tak jest to w moim poczuciu pewne przyzwolenie. Wiem ile plusów ma ten związek i wiem że mamy taki charakter że lubimy flirtować, otaczać się płcią przeciwną.
        Czemu się rzadko kochamy, hhmm ja wole rano, ona wieczorem.. wieczorem ja po trasie zmeczony albo bez ochoty. takze sie nie zgrywamy... Ja do tygodnia przerwy ok ale pozniej juz masturbacja mnie ratuje. Nasz sex jest spontaniczny, mam wzwod i za 2 minuty ona na mnie siedzie jesli mozna tak ujac.

        Moje podejscie jest takie ze jestem szczesliwy, zakochany dobrze mi i chce to utrzymac. Oboje jestesmy doroslymi ludzmi, ona jest po rozwodzie.. Staramy sie o dziecko wiec mam duza wiare ze bedzie ok.
        • lusseiana Re: Monogamia. 03.11.10, 17:37
          Szczerze powiedziawszy to nie wiem co o tym sądzić. W każdym razie coś mi tu bardzo nie pasuje i jakaś czerwona lampka mi się zapala.

          Pisząc oględnie, to na mój gust to albo ona Cię zdradza i miętą przez rumianek sygnalizuje, żebyś nie był zaskoczony, albo po swoich przejściach traktuje Cię jako bezpieczną przystań na zasadzie "byle co, ważne, że jest i nie bije po twarzy" i daje ci do zrozumienia, że więcej entuzjazmu do seksu z siebie nie wykrzesze, więc możesz szukać na boku, byle nie zbyt jawnie... Z fusów jednakowoż też nie potrafię wróżyć, wiec najlepiej osobiście sobie z nią pogadaj...
        • kag73 Re: Monogamia. 03.11.10, 17:59
          Czyli wszystko gra, jestes szczesliwy a to najwaniejsze. Miejmy nadzieje, ze ona tez. Czyli po co ten watek?
          Chciales potwierdzenia, ze masz z jej strony zachete do zdrady? Moim zdaniem nie masz. Jak dla niej jestes wolnym czlowiekiem, na facetach i tak juz sie przejechala, jezli chodzi o wiernosc. Jezeli mialbys potrzebe sesku z inna i to zrobisz, masz to zachowac dla sibie, bo ona zrobilaby podobnie gdyby przespala sie z innym. To moja interpretacja jej slow.
          No chyba, ze jest za tzw. zwiazkiem otwartym, zapytaj, bedziesz wiedzial wiecej.
          Spontanicznie czy nie, wychodzi na to, ze rzadko masz ten wzwod. Raz albo 2 razy w miesiacu w tak swiezym zwiazku? Czy moze zle zrozumialam, mieszkacie z soba od roku a sypiacie ze soba od wiekow?Hmm. Miejmy nadzieje, ze jej tez to wystarcza, bo inaczej zaczna jej sie platac "glupie" mysli po glowie. Nie wszyskim wystarcza masturbacja.
          • czarny.focus Re: Monogamia. 03.11.10, 19:40
            Kag uwazam ze masz racje bo ja tak to interpretuje.. Mamy znajomych swingersow ktorzy jezdza na takie spotkania i zawsze nas zapraszaja. My nie chcemy..zartujemy sobie ale nie mamy ochoty widziec nas samych z innymi. Za duzo taka zdrada w majestacie prawa by w nas zabila. Dlatego czego oczy...


            A co do wzwodu, stoi mi czesciej niz 2 razy w miesiacu. Porannie to jest objaw pelnego zdrowia, a co 2 3 dni to hahah chodze po scianach ":).
            • kag73 Re: Monogamia. 03.11.10, 20:03
              Dziwne, ze "chodzisz po scianach" a nie potrafisz, mimo zmeczenia, wykrzesac z siebie resztki sil na chociaz maly numerek wieczorem. To niby ile masz lat?
              Swingersi sie nie zdradzaja, bo oboje wiedza i akceptuja to co robi partner, przynajmnie takie jest zalozenie.
              • czarny.focus Re: Monogamia. 03.11.10, 20:22
                Kag ochote mam itp. ale jak sie dobieram to konczy sie na dobieraniu i na daj spokoj, mam dosc czasami uganiania sie za kobieta ktora trzeba jak sorry malpe dorwac...
                • kag73 Re: Monogamia. 03.11.10, 20:31
                  No wiec nadal nie rozumiem. Niby lubi wieczorem a kiedy probujesz mowi "daj spokoj". Cos mi tutaj nie halo, albo szuka wymowek, bo seks z Toba nie do konca ja bawi, albo po prostu ma takie male potrzeby.
                  • czarny.focus Re: Monogamia. 03.11.10, 20:44
                    mysle ze to 2 czyli mniejsze potrzeby. Numerek jest na 10 minut, ona dochodzi, albo sie doprowadza i tak mamy przerwe na tydzien ..dobrze ze chociaz dobrze gotuje :D
                    • kag73 Re: Monogamia. 03.11.10, 21:20
                      Aha, no to poczekaj, jak urodzi sie dziecko, to przypuszczalnie o seksie mozesz zapomniec. No chyba, ze nagle stuknie jej trzydziestka i pare i stanie sie denomem seksu, nie wykluczam, ale byc nie musi. Raz na tydzien to mi wychodzi raczej 4 razy w miesiacu a nie jeden albo dwa.
                • ruda_owca Re: Monogamia. 04.11.10, 11:21
                  > Kag ochote mam itp. ale jak sie dobieram to konczy sie na dobieraniu i na daj s
                  > pokoj, mam dosc czasami uganiania sie za kobieta ktora trzeba jak sorry malpe d
                  > orwac...

                  Chlopie wez ty przeczytaj 5 razy to co sam napisales i zastanow sie co bys poradzil osobie, ktora tak sie wypowiada na temat swojej sytuacji w zwiazku.
                  Przemysl to dobrze, bo za kilka lat mozesz sie obudzic jako zgorzknialy, sfrustrowany facet, ktory nie bedzie mogl patrzec na kobiete, ktora kiedys kochal, zastanow sie czy seks nie jest dla ciebie na tyle wazny, ze jego niedostatek, czy tez niewystarczajaca jakosc, moze byc ogromnym problemem, byc moze juz niedlugo.
        • zakletawmarmur Re: Monogamia. 03.11.10, 20:56
          Mam do niej pełne z
          > aufanie. Wiem że jeśli by miała mnie zdradzić to tak że nie dowiedziałbym się o
          > tym.

          Rozwaliłeś mnie tym tekstem:-)
          • czarny.focus Re: Monogamia. 03.11.10, 21:17
            no tak zakladam a Ty chcialabys wprost :D
            • zakletawmarmur Re: Monogamia. 03.11.10, 21:31
              Chodzi o te dwa zdania obok siebie. Z reguły ludzie inaczej wyobrażają sobie znaczenie wyrażenia "mieć pełne zaufanie".

              Jeśli pytasz o moje prywatne preferencje to faktycznie wolałabym wprost. Usłyszałam zresztą kiedyś od jednego faceta tekst "jeśli masz mnie zdradzać to rób to tak, żebym nigdy się nie dowiedział" i szczerze mówiąc to wydał mi się strasznie żałosny... Już wolałabym, żeby facet miał jaja i potrafił się zmierzyć z gorzką prawdą zamiast oczekiwać ode mnie słodkich kłamstw...
              • kag73 Re: Monogamia. 03.11.10, 21:57
                Hmm, zalezy jak na to spojrzysz, "jaja" nie maja tutaj nic do rzeczy. Po prostu nie byl zaborczy i bylas dla niego wolna osoba, ktora ma prawo robic co chce i korzystac z zycia. Moze trafisz na feceta, ktory Cie "omota", albo jakos "zasluzy" na seks z Toba i wtedy wiesz aha.... Jezeli takie cos by Ci sie przydarzylo, coz, on nadal chcialby z Toba byc, bo Cie kocha i wazniejsze byloby, ze wrocilas do niego, to z nim laczy Cie prawdziwa intymnosc. Po co mu wiedziec, ze poszlas z kims innym do lozka. Zreszta zdrada zdradzie nie rowna. Jezeli milaby byc to "czysty" jednorazowy seks bez zaangazowania a miedzy para nic sie nie zmienia, owszem ja tez nie chcialabym o tym wiedziec. Co innego jezeli ktos kogos wali po rogach miesiacami i ciagle sypia z kims na boku, albo utrzymuje romanse a na partnerze psy wiesza i jest wredny.
                • zakletawmarmur Re: Monogamia. 03.11.10, 22:20
                  > Hmm, zalezy jak na to spojrzysz, "jaja" nie maja tutaj nic do rzeczy. Po prostu
                  > nie byl zaborczy i bylas dla niego wolna osoba, ktora ma prawo robic co chce i
                  > korzystac z zycia.

                  Gdyby tak było to nie oczekiwałby ode mnie, żebym w razie czego go oszukiwała:-)
                • jesod Coś tutaj jest nie tak.... 03.11.10, 22:43
                  kag73 napisała:
                  > Jezeli takie cos by Ci sie przydarzylo, coz, on nadal chcialby z Toba byc, bo Cie kocha i
                  > wazniejsze byloby, ze wrocilas do niego, to z nim laczy Cie prawdziwa intymnosc.

                  Pytanie zasadnicze: co to jest prawdziwa intymność? I czym różni się od intymości?

                  kag73 napisała:
                  > Zreszta zdrada zdradzie nie rowna.

                  Czyżby???
                  Według twierdzenia: dupa nie szklanka...?

                  kag73 napisała:
                  > Jezeli milaby byc to "czysty" jednorazowy seks bez zaangazowania a miedzy para nic sie nie > zmienia, owszem ja tez nie chcialabym o tym wiedziec.

                  Proszę o wyjaśnienie, co to jest ten: "czysty" jednorazowy seks? :(

                  Moim zdaniem, jeśli nic między parą się nie zmienia - to dlaczego nie chciałabyś wiedzieć? Przecież akceptujesz i dopuszczasz taką możliwość, w takim razie niechęć dopuszczenia wiadomości do siebie jest czymś podyktowana. Pytanie: czym?
                  Wniosek: wiadomość i świadomość zaistaniałej sytuacji może jednak coś zmienić.... Stąd deklaracja: nie chcę nic wiedzieć. A więc... mówienie/oświadczenie, że nie chcę o tym nic wiedzieć jest hipokryzją.




                  • kag73 Re: Coś tutaj jest nie tak.... 03.11.10, 23:28
                    "Pytanie zasadnicze: co to jest prawdziwa intymność? I czym różni się od intymości?"

                    Jak mnie duzo wiecej niz TYLKO seks, bo mysle, ze udana pare laczy bardzo wiele o wiele wiecej niz tylko seks, to pokrewienstwo dusz, odbieranie na tych samych falach, wspolne plany, patrzenie w tym samym kierunku, wspieranie sie. Probowalam wyjasnic tok myslenia bylego faceta zakletej "czymze jest jej skok w bok w porownaniu z tym co ich laczy", na takiej zasadzie.

                    "Czyżby???
                    > Według twierdzenia: dupa nie szklanka...?"
                    Nie wiem co tutaj ma do rzeczy powiedzenie "dupa nie szklanka". Dla mnie jest roznica czy moj facet zaangazowal sie emocjonalnie, to ktos inny, nie ja, stal sie jego powiernica, ma romans miesiacami, chodzi na boki z kim popadnie, wydaje nasze pieniadze a rzecz typu "podwinela mu sie noga", okolicznosci, moze zostal uwiedziony(biedak:)). Czy byla to pojedyncza sprawa czysto lozkowa.

                    "Proszę o wyjaśnienie, co to jest ten: "czysty" jednorazowy seks? :("
                    Seks z "wpadki", stalo sie, bo cos tam... a nie zaangazowanie emocjonalne i zakochanie w innej kobiecie.
                    Nie chcialoby sie wiedziec pewnie dla tego, ze do konca nie znamy swoich reakcji. Nie wiemy czy jestesmy wystarczajaco cool, zeby splynelo po nas jak po kaczkach, przypuszczalnie nie.
                    Mozesz i to nazywac hipokryzja, ja nazwe to unikaniem koniecznosci podejmowania konsekwencji i ewntualnego cierpienia, ktore pewnie by bylo.
                    Mam z mezem taka umowe. Gdyby zdarzylo mi sie z kims pojsc do lozka, nic znaczacego, wlasnie tylko sesk, to on nie chce o tym wiedziec, moge to spoko zachowac dla siebie. Analogicznie on niech swoje "podkniecie" czy "wybryk" rowniez zachowa dla siebie. Coz zycie jest dlugie i pelne niespodzianek. Dlatego warto wiedziec na czym sie stoi i kto jak sobie zyczy albo nie zyczy. Ale jak mialby mnie na morgi zdradzac i dzialac na dwa fronty, byc w to zaangazowany, to owszem chce wiedziec.
                    W kazdym razie mimo, ze niby mam takie przyzwolenie a i okazje miewalam, nigdy nie zdradzilam meza. Mysle, ze on mnie tez nie. Bo wbrew pozorom jestesmy bardzo lojalni wobec siebie. A tak ustalilismy, jakby co...wiadomo co robic albo czego nie robic. Co nie zmienia faktu, ze mam nadzieje, ze zycie oszczedzi nam pokus i niespodzianek, bo po co kusic los, zwlaszcza kiedy jest sie szczesliwym :)



                    • kag73 Re: Coś tutaj jest nie tak.... 03.11.10, 23:35
                      O i jeszcze cytat m00:

                      "Dzielenie konta bankowego jest aktem nieporównanie większej intymności niż dzielenie łóżka".
                      A co dopiero dzielenie tego konta bankowego, ktore w dodatku jest na nazwisko zony... czysty obled, nie tylko intymnosc ;)

                      • jesod Re: Coś tutaj jest nie tak.... 03.11.10, 23:55
                        kag73 napisała:
                        > O i jeszcze cytat m00:
                        > "Dzielenie konta bankowego jest aktem nieporównanie większej intymności niż dzi
                        > elenie łóżka".

                        Więc, po co się angażować i chodzić do łóżka z mężczyzną.... ?
                        Wystarczy z nim jedynie dzielić konto i mamy już....prawdziwą intymność. :)
                      • kompresor666 Re: Coś tutaj jest nie tak.... 04.11.10, 00:15
                        kag73 napisała:

                        > O i jeszcze cytat m00:
                        > "Dzielenie konta bankowego jest aktem nieporównanie większej intymności niż dzielenie łóżka".

                        cudo :)
                    • jesod Re: Coś tutaj jest nie tak.... 03.11.10, 23:47
                      kag73 napisała:
                      > Czy byla to pojedyncza sprawa czysto lozkowa.

                      Następnie pytanie: co to znaczy czysto łóżkowa?
                      Sprowadzasz seks do potrzeb i czynności fizjologicznych typu pójście siusiu i coś tam jeszcze..., wytarcie nosa, wypicie szklanki jakiegoś napoju, bo akurat pić się chce..... ?

                      kag73 napisała:
                      > Mam z mezem taka umowe. Gdyby zdarzylo mi sie z kims pojsc do lozka, nic znacza
                      > cego, wlasnie tylko sesk, to on nie chce o tym wiedziec, moge to spoko zachowac
                      > dla siebie.

                      To są bzdury. :)
                      Na niezobowiązujący seks można sobie pozwalać, nie bedąc układzie partnerskim. Wtedy, kiedy nie mamy wobec kogoś żadnych zobowiązań.
                      Wierność i lojalność ma jednak swój wymiar nie tylko psychiczny, ale i fizyczny. To jest proste jak drut!
                      Pozostałe wyjaśnienia są jedynie zakłamaniem i okłamywaniem siebie nawzajem.
                      Tam gdzie partnerzy są zaangażowani wobec siebie emocjonalnie i uczuciowo nie da się oddzialić psychiki od ciała.
                      • sisi_kecz Re: Coś tutaj jest nie tak.... 04.11.10, 00:00
                        Wierność i lojalność ma jednak swój wymiar nie tylko psychiczny, ale i fizyczny
                        > . To jest proste jak drut!
                        > Pozostałe wyjaśnienia są jedynie zakłamaniem i okłamywaniem siebie nawzajem.
                        > Tam gdzie partnerzy są zaangażowani wobec siebie emocjonalnie i uczuciowo nie d
                        > a się oddzialić psychiki od ciała.'

                        nie zgadzam sie z Tobą.
                        Bzdurne to są takie jedyniesłuszne i ograniczone do własnego postrzegania rzeczy, narzucanie innym, co jest "prawidłowym związkiem".
                        Jest tyle osób, które spełniają sie w tak różnych od typowych układach, że należałoby wykazać więcej pokory i tolerancji dla ludzkich wyborów, a nie potępiać w czambuł, że ktoś żyje inaczej niż Ty.

                        Skoro kag umówiła sie z mężem w kwestii zdrady- i nie mówi, że to nie zdrada, to gdzie tu hipokryzja?
                        Ona oddziela seks od emocji i zaangażowania- i wiele osób to robi.
                        W dodatku, można z jedną osobą seksować "na sportowo", a z inną z ogromnym uczuciem, niesamowite, prawda?
                        • kag73 Re: Coś tutaj jest nie tak.... 04.11.10, 00:19
                          Co nie zmienia faktu, ze sa to "umowy" czy wytyczne teoretyczne, bo kag wie, ze maz jej nie zdradza i ma nadzieje, ze nigdy tego nie zrobi :) I odwrotnie.
                          Zgadza sie, wychodze z zalozenia, ze jestesmy razem, dzielimy konto, lozko i sporo innych rzeczy, mamy seks wylacznie ze soba i oby tak bylo do konca swiata...ale zycie jest dlugie i zdarzyc moze sie wszysko. A wtedy wiadomo jak sie umawialismy.
                        • jesod Proszę mi nie tłumaczyć z polskiego na nasz. 04.11.10, 00:50
                          sisi_kecz napisała:
                          > Bzdurne to są takie jedyniesłuszne i ograniczone do własnego postrzegania rzecz
                          > y, narzucanie innym, co jest "prawidłowym związkiem".

                          Nie pisałam o prawidłowości związku, co może zechcesz zauważyć, lecz o nazywaniu rzeczy po imieniu i niestosowaniu terminologii zastępczej albo stosowaniu swoistego kamuflażu.

                          Nie zauważyłam też, abym cokolwiek komukolwiek narzucała, a jedynie wypowiedziałam swoje zdanie w te materii i jak ja to widzę. Nie mam do tego prawa? Nie interesuje mnie fałsz i obłuda, nawet jeśli niektórzy nazywają to umową.
                          Dlaczego?
                          To dla mnie jest też proste: bo wszyscy posiadamy uczucia i emocje. Świat bez nich jest martwy i życie też.

                          sisi_kecz napisała:
                          Jest tyle osób, które spełniają sie w tak różnych od typowych układach, że nale
                          > żałoby wykazać więcej pokory i tolerancji dla ludzkich wyborów, a nie potępiać
                          > w czambuł, że ktoś żyje inaczej niż Ty.

                          Oho hoho!!!
                          Mam wrażenie, że to ja zostaję tutaj potępiona i walona w czambuł za odmienne zdanie, czy też pogląd w sprawie, a może za nazywanie rzeczy po imieniu....

                          Nie będziesz uczyć mnie pokory ani tolerancji dla ludzkich wyborów.
                          Odradzam też manipulowanie moimi wypowiedziami w celu dowodzenia jedynie słusznych poglądów.

                          Jeśli mówimy o układzie męsko-damskim, w którym spełniają się dwie strony i na który się godzą, to właśnie tak go określajmy, jako układ - może być martwy, ale układ.
                          Więc.... po co to pieprzenie, że zdrada zdradzie jest nierówna?
                          Zdrada to zdrada.
                          W układach nie ma zdrady.
                          Układy (nie związki) męsko-damskie służą jakiemuś okrślonemu celowi. Funkcjonują, jak wiele innych na tym świecie.

                          To by było na tyle z mojej strony.
                          Papa
                          • sisi_kecz Re: Proszę mi nie tłumaczyć z polskiego na nasz. 04.11.10, 10:29
                            Mam wrażenie, że to ja zostaję tutaj potępiona i walona w czambuł za odmienne z
                            > danie, czy też pogląd w sprawie, a może za nazywanie rzeczy po imieniu....'

                            Skomentowałam opinię, którą wygłosiłaś jako obowiązujący stan rzeczy:

                            > Tam gdzie partnerzy są zaangażowani wobec siebie emocjonalnie i uczuciowo nie d
                            > a się oddzialić psychiki od ciała.'

                            nie zgadzam sie z nią. Uważam że istnieje tyle typów i rodzajów związków ile sposobów na bycie ze sobą ludzie s ustalilobiei- i każdy jest związkiem i ich nie wartościuję ani nie odnoszę do żadnego wzorca.

                            Nie pisałam o prawidłowości związku, co może zechcesz zauważyć, lecz o nazywani
                            > u rzeczy po imieniu i niestosowaniu terminologii zastępczej albo stosowaniu swo
                            > istego kamuflażu.'

                            nazwałaś hipokryzją, fałszem obłudą, to co ustaliła kag z mężem,
                            nazwałaś zdradę tak samo jak`kag, więc nie wiem gdzie widzisz stosowanie terminologii zastępczej.

                            > Więc.... po co to pieprzenie, że zdrada zdradzie jest nierówna?
                            > Zdrada to zdrada.'

                            fakt zdrady jest faktem, zgadzam sie. Różnica jest tylko w konsekwencjach, a te zależą od okoliczności ;)

                            > Układy (nie związki) męsko-damskie służą jakiemuś okrślonemu celowi. Funkcjonuj
                            > ą, jak wiele innych na tym świecie.'
                            W Twoim świecie widać wszystkie małżeństwa poligamiczne to układy ;)
                            Naprawdę jest wiele związków, w których wyłącznosc seksualna nie jest konstytywną dla pary.
                            Wyrzucasz tych ludzi poza nawias właśnie w sposób nietolerancyjny dla ich systemu wartości.
                            • jesod Re: Proszę mi nie tłumaczyć z polskiego na nasz. 04.11.10, 12:30
                              sisi_kecz napisała:
                              > Wyrzucasz tych ludzi poza nawias właśnie w sposób nietolerancyjny dla ich syst
                              > emu wartości.

                              Skoro postawiłaś mi zarzut i przyjęłaś go za pewnik, w takim razie wykaż mi tę moją nietolerancję.
                              • sisi_kecz Re: Tłumaczenie na życzenie 04.11.10, 12:52
                                jesod napisała:

                                kag73 napisała:
                                > Mam z mezem taka umowe. Gdyby zdarzylo mi sie z kims pojsc do lozka, nic znacza
                                > cego, wlasnie tylko sesk, to on nie chce o tym wiedziec, moge to spoko zachowac
                                > dla siebie.

                                To są bzdury. :)
                                Na niezobowiązujący seks można sobie pozwalać, nie bedąc układzie partnerskim. Wtedy, kiedy nie mamy wobec kogoś żadnych zobowiązań.
                                Wierność i lojalność ma jednak swój wymiar nie tylko psychiczny, ale i fizyczny. To jest proste jak drut!
                                Pozostałe wyjaśnienia są jedynie zakłamaniem i okłamywaniem siebie nawzajem.
                                Tam gdzie partnerzy są zaangażowani wobec siebie emocjonalnie i uczuciowo nie da się oddzialić psychiki od ciała. '

                                Nazywasz umowę kag zmężem: zakłamaniem (oszukiwaniem siebie samego?) i okłamywaniem siebie nawzajem, czyli odmawiasz im prawa do tego, że ich własne dobrowolnie wobec siebie ustalone zasady są uczciwe i ważne.
                                Nie masz tolerancji dla tego, że oni ustalili coś innego niż to, co Ty uznajesz za prawidłowe.
                                Nietolerujesz ich ustaleń- tzn. uważasz je za gorsze i nazywasz w sposób obraźliwy.
                                I wreszcie, wyrzucasz ich poza zbiór związków partnerskich.

                                Co jest podstawą Twojej nietolerancji? to co zawsze: punkt widzenia ograniczony do punktu siedzenia i brak tego komfortu, aby odmienne postawy zaakceptować, lub chociaż olać.

                                • jesod Re: Tłumaczenie na życzenie 04.11.10, 13:04
                                  W zasadzie pozostaje mi podziękować za to "Morze Tolerancji" z Waszej strony w odpowiedzi na mój pogląd i wyrażone zdanie, a resztę rzeczywiście...... olać.

                                  Na zakończenie powiem, iż nie godzę się ze wszystkimi zarzutami, które mi tu personalnie postawiono, maniupulując tym, co wcześniej napisałam.
                      • kompresor666 Re: Coś tutaj jest nie tak.... 04.11.10, 00:24
                        jesod napisała:

                        > To są bzdury. :)
                        > Na niezobowiązujący seks można sobie pozwalać, nie bedąc układzie partnerskim.
                        > Wtedy, kiedy nie mamy wobec kogoś żadnych zobowiązań.
                        > Wierność i lojalność ma jednak swój wymiar nie tylko psychiczny, ale i fizyczny
                        > . To jest proste jak drut!

                        przyjmij do wiadomości, że nie dla każdego tak jest. Ludzie są różni. Dla mnie aktem nieporównywalnie większej zdrady - za który, gotów jestem zerwać związek od zaraz - jest
                        np. poparcie przez moją partnerkę PiS w wyborach. Nie ma czegoś gorszego i to jest _jedyna_
                        rzecz niewybaczalna.
                        dziwne co? ale taki jestem.
                        • jesod A co tam partnerka..... 04.11.10, 01:07
                          kompresor666 napisał:
                          > Dla mnie aktem nieporównywalnie większej zdrady - za który, gotów jestem zerwać związek
                          > od zaraz - jest np. poparcie przez moją partnerkę PiS w wyborach. Nie ma czegoś gorszego i > to jest _jedyna rzecz niewybaczalna.

                          Rozumiem.
                          W takim razie, jeśli Twoja partnerka uda się do łóżka ze wszystkimi członkami PiS-u, oddzielając oczywiście uczucia i emocje - co wyklucza jakąkolwiek możliwość zakochania się, w którymkolwiek z nich - nie będzie to dla Ciebie żadnym problemem.
                          Przecież nie ma mowy o zdradzie, jak również nie ma mowy popieraniu nich w wyborach, a Ty właśnie taki jesteś - spłynie po Tobie, jak po kaczuszce jej "czysty seks" i dzięki temu - będziesz miał nadal wspaniałe relacje ze swoją partnerką, czując się nadal świetnie.

                          Dla mnie nie jest to absolutnie dziwne, jeżeli masz taki układ z partnerką, więc tym bardziej nie musisz podkreślać, że jesteś taaaaki dziwny. Ważne jest to, że Ty się w tym odnajdujesz oraz Twoja partnerka, ale...... nie każdy musi pod płaszczykiem tolerancji i pokory.
                          • kompresor666 Re: A co tam partnerka..... 04.11.10, 01:36
                            nie nie, jakiekolwiek obcowanie z PiSowacami = dyskwalifikacja. Po prostu burzy to zupełnie mój światopogląd i nie chce w tym momencie mieć nic więcej wspólnego z tą kobietą.

                            • jesod Re: A co tam partnerka..... 04.11.10, 12:36
                              kompresor666 napisał:
                              > nie nie, jakiekolwiek obcowanie z PiSowacami = dyskwalifikacja.

                              Zaprzeczasz sam sobie.

                              kompresor666 napisał:
                              > Po prostu burzy to zupełnie mój światopogląd i nie chce w tym momencie mieć nic więcej
                              > wspólne go z tą kobietą.

                              Oczywiście. Pełna konsekwencja.
                      • kag73 Re: Coś tutaj jest nie tak.... 04.11.10, 00:25
                        czysto lozkowa, bo seks i milosc czy zaawansowanie emocjonalne mozna rozdzielac. Nie musze byc w kims zakochan, zeby pojac z nim do lozka i mysle, ze nie kazdy musi. Niemniej jednak jeszcze nie zdarzylo mi sie zdradzic partnera w stalym zwiazku, ale nigdy nie mow nigdy.
                        I zauwaz, ze mowie o "wypadkach" albo "wpadkach".
                        To, ze mam tak uzgodnilismy, w razie czego, nie znaczy, ze dla mnie wiernosc i lojalnosc sie nie liczy. Ja tylko zdaje sobie sprawe, ze kazdy jest tylko czlowiekiem i wszystko moze sie zdarzyc.
                        I nikogo nie oklamuje, nikogo nie zdradzam, ja znam tylko opcje "jakby co", co nie znaczy, ze ona zaistnieje, albo, ze jest w uzyciu na biezacao w moim zwiazku, bo nie jest.
                        A ze ktos taka opcje ma, nie znaczy, ze z niej korzysta a to roznica.
    • zakletawmarmur Monogamia, nudna jest do wyrzygania:-) 03.11.10, 17:52
      cafeteria.pl/partnerstwo/monogamia-nudna-jest-do-wyrzygania/
      „Zdrady występują najczęściej w 5-6 roku małżeństwa. Ponadto 80% mężatek przyznaje, że gdyby ich obecny związek się rozpadł, już nigdy nie zdecydowały by się wyjść za mąż”.

      I co związki są bardziej "dla kobiet":-)
      • songo3000 Re: Monogamia, nudna jest do wyrzygania:-) 03.11.10, 18:08
        Oczywiście, że 'tylko dla kobiet' :)
        A niby po co maja raz jeszcze wychodzić za mąż skoro jak wiadomo harpie oskubią ex-a koncertowo a i jeszcze w sfeminizowanych sądach jakieś alimenty pasożytom pewnie przyznają
        ;PPP
        • zakletawmarmur Re: Monogamia, nudna jest do wyrzygania:-) 03.11.10, 18:14
          Fakt, zapomniałam, że żyjemy w PL, gdzie kobieta po rozwodzie ma prawo do mieszkania, majątku i jeszcze pensji eks męża w postaci alimentów, z których może się bez problemów utrzymywać:-)

          Chyba jednak wyjdę za mąż:-)
          • triss_merigold6 Re: Monogamia, nudna jest do wyrzygania:-) 03.11.10, 21:37
            Ja wyszłam 2x, nie polecam. Odbiłam finansowo będąc samotną matką z dzieckiem (nie, nie z powodu alimentów, bo stanowią niezbyt dużą część moich przychodów).
    • chesterfield777 Re: Monogamia. 04.11.10, 01:01
      Witam ...

      A może odrobinę demonizujesz ?
      A może tylko wynikająca z tego dyskusja na forum stwarza taki pozór ?
      Z Twojej wypowiedzi nie wynika, żeby coś działo się złego ... Nie piszesz o jakowyś konfliktach i niesnaskach - na razie. W tym co piszesz jest (póki co ...) spokój - cyt. "jest fajnie, dobrze" , staracie się o dziecko (???) etc etc. Co prawda mieszkacie razem dość krótko ale odnoszę wrażenie, że dbacie o siebie etc etc ... i inne takie :-)))
      Macie swoje doświadczenie, zapewne pewien dystans etc etc. Swoje przeszliście i jesteście o ten "szczegół" mądrzejsi od innych.
      To że Ona powiedziała coś takiego, nie znaczy, że od razu chce sobie zrobić furtkę do urozmaicenia "okoliczności przyrody". Więcej ... skoro nie chce aby takowe sytuacje się upubliczniły, to zależy jej na jakimś status quo. Nie chce musieć reagować na Twój ewentualny skok w bok ... Dlaczego ? Z jakich powodów zależy Jej na Tobie ? Może być wiele różnych przyczyn ... Ale bez względu na nie Ona jest realistką i równie dobrze może powodować nią obawa przed kolejnym stresem. To dyplomacja ... I wydaje się, że oboje w gruncie rzeczy macie głęboką świadomości miernoty różnego autoramentu deklaracji i wszechogarniającej hipokryzji ...
      Jedyne co może budzić obawy to fakt Waszej ... w zasadzie ... wstrzemięźliwości. Nie wiem może Wam to odpowiada, tudzież znosicie to z radosną pokorą, to jednak to jest wg mnie trochę nie tak ... i stwarza obawy, że jakaś sytuacja, pretekst etc etc ... a czas leci ...
      Może czas na jakoweś urozmaicenie codziennej rutyny ?
      A może się mylę ?

      Pozdrawiam
      • jesod Urozmaicenie 04.11.10, 01:13
        chesterfield777 napisał:
        > Może czas na jakoweś urozmaicenie codziennej rutyny ?

        Tak, oczywiście. :) Tylko i wyłącznie anal.
        To przede wszystkim, zawsze mniejsze ryzyko zostania ojcem, a poza tym można rozpylać swoje geny ile wlezie....
        • chesterfield777 Re: Urozmaicenie 04.11.10, 11:24
          No ... nie wiem ...
          Można i tak ... na anala, fekala, orala, brutala, krasnala, Germinala, diagonala albo szynszyla ...
          Do wyboru do koloru ...
          A może w innym kierunku (?) :
          Festiwal Filmów Bergmana albo koncert kameralny na waltornie i dwa flety : prosty i poprzeczny ... tudzież kurs garncarstwa celtyckiego w Szkółce Niedzielnej Kościoła Adwentystów Dnia Siódmego ...?
          :-))))
          • jesod Re: Urozmaicenie 04.11.10, 12:44
            Zgadzam się. Co, kto woli, a przede wszystkim, co kto lubi.

            Jak to wtedy się mówi....?
            Aha: " będzie, jak zechcesz kochanie."
    • ore.ona Re: Monogamia. 04.11.10, 19:22
      Ona jest po przejściach, była zdradzana na morgi jeśli można tak nazwać. Nie pozostawała byłemu dłużna<
      Ja mam swojich znajomych, przyjaciół, moje stare znajome. Zdarza mi si
      > ę też poznawac nowych ludzi. Wszystko pod kontrolą.<
      jeśli mam coś robic to tak
      > aby nigdy nikt się o tym nie dowiedział...<

      Można to rozumieć też w ten sposób, że kobitka po przejściach „na morgi” boi się kolejnych zdrad swojego następnego faceta/uraz/ i wyciągając wnioski z jego upodobań do licznych znajomych, /plus rzadkie sexcesy-bo zmęczony/, prosi by /jeśli już on to zrobi-a wierzy że tak/ nigdy o tym się nie dowiedziała bo to będzie koniec ich związku.
    • sexuarium Re: Monogamia. 05.11.10, 08:58
      ale czy to ona powiedziała ci, że nie wierzy w monogamię czy ktoś inny.
      Jesli ona i w dodatku tak rzadko sie kochacie to prawdopodobnie jeszcze ktoś inny dostarcza jej seksu
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka