Dodaj do ulubionych

Narobienie dzieci, a brak seksu i BDSM...

26.02.11, 22:55
Nie mylić z BSWM. Ponieważ zagadnienie super trafnie ujęte w kontekscie ostatnich dyskusji o traumie dzieci widzących seks u rodziców, traumie rodziców nie mających ochoty na seks po dzieciach i numerkami w półśnie to nie mogę się z wami nie podzielić ciekawym ujęciem w całość:

Pomówmy za to o sytuacji, kiedy ma się dziecko/dzieci i choć czasem chciałoby się też mieć coś, co bodaj przypomina dawny seks. Niektórzy mówią: „żaden problem, dzieci idą spać i ma się czas dla siebie”. Ja za to mowie: „co za bzdura”. Tym bardziej, że zwykle wśród tych nie widzących problemu przytłaczającą większość stanowią... bezdzietni. No pewnie, każdemu wolno być teoretykiem, nie należy bezdzietnych dyskryminować za ich teoretyczną wizję idylli rodzicielstwa. Należy za to szczerze, z głębi serca życzyć, aby los pozwolił im skonfrontować owa rozległą wiedzę teoretyczną z realiami.
A jeśli rodzice owych pociech lubią oddawać się praktykom BDSM... to muszą być cholernie kreatywni. Wbrew temu co się niektórym wydaje, młodociani mają oczy i uszy wszędzie, w temacie śledzenia poczynań rodziców miewają wrodzony talent, którego pozazdrościć może wysoce wykwalifikowany szpieg Mosadu. Spróbujcie przechytrzyć takiego przeciwnika.
Trzeba wykazać się nielada sprytem chowając ‘zabawki’. Miałam okazję tłumaczyć córce przeznaczenie wibratora, który znalazła w mojej walizce. Powiedziałam prawdę: „to taki przyrząd do masażu”.
Znam z pierwszej ręki historię, kiedy to kilkulatek stanął w drzwiach sypialni rodziców akurat w trakcie, gdy mamusia była poddawana chłoście. Dziecko wybuchnęło płaczem i jak już rodzicom w końcu udało się go uspokoić, ostatnią rzeczą o jakiej myśleli, były igraszki.
A co powiecie na sytuację, kiedy samotna mama, będąca zdeklarowaną uległą, trafiła na dominującego mężczyznę swoich snów, a na uwieńczenie wieczoru zaprosiła do siebie. Dziecko spało smacznie w swoim pokoju, dziewczyna wychodząc na randkę zostawiła je z nianią. Tą samą, która opiekowała się nim na codzień, kiedy młoda mama była w pracy.
Niestety, dzieciak przebudził się i poczłapał do pokoju mamy. Zastał mamę bitą przez jakiegoś pana, zalaną łzami. Dodam, że to była pierwsza i ostatnia wizyta wspomnianego domina w sypialni owej damy, podobnie jak w jej życiu.
Usłyszałam kiedyś, że mając dzieci trzeba zapomnieć o sobie, że życie do jakiego się przyzwyczaiło kończy się wtedy bezpowrotnie. Oburzyłam się strasznie, pamiętam jak powiedziałam, że nigdy nie pozwolę, aby dziecko stanęło na drodze do mojego szczęścia. Dziś, po latach, przyznaję rację. Dzieci to koniec beztroskiego, nieskrępowanego obligacjami życia. To także bezapelacyjny koniec seksu do jakiego przywykliśmy. Pozostają ukradkiem kradzione chwile pod prysznicem, szybkie numerki w półśnie wieczorem, kiedy uda się latorośl wysłać spać. To śmierć spontanicznego seksu.
Chyba, że ma się babcię, siostrę, ciocię czy znajomych, którzy ulżą naszym męką raz na jakiś czas. Wtedy istnieje szansa, że brak seksu nie rzuci się na mózg.
A, jeszcze coś. Panowie zdają się z tym problemem radzić lepiej niż panie – szukają seksu poza związkiem, z bezdzietnymi samicami. Zamiast czekać aż latorośl zaśnie, czy też liczyć na miłosierdzie babci, które weźmie dzieciaka do siebie na weekend, biorą sprawy we własne ręce. I oni mogą śmiało mówić, że posiadanie potomstwa nie ogranicza. Po co czekać miesiącami aż matka dziecka nie będzie zmęczona opieką nad nim i wykaże szczątkową ochotę na numerek w półśnie?
Obserwuj wątek
    • grosz-ek Cóż, jest seks i seks ... 26.02.11, 23:43
      Taki, który da się realizować, pomimo dzieci i taki, którego żadną miarą się nie da. Ja miałem to szczęście, że nasze formy aktywności były zjadliwe dla dzieci, a dla nas nader satysfakcjonujące. Dzieci zostały przyzwyczajone, że rodzice (długo) kapią się razem, że w weekendy śpią do południa, że czasami popołudniem, drzwi od ich sypialni są zamknięte, że po domu przechadzają się niekompletnie ubrani. I pomimo tego luźnego podejścia, wiem z rozmów przeprowadzonych z dziećmi, że żadne z nich nie "nakryło" nas na jakichś dla nich dziwnych rzeczach, a na nasze małżeńskie relacje odbierały jako coś naturalnego i oczywistego. Jeszcze dzisiaj córka twierdzi, że nie może oglądać pocałunków w telewizji, bo są takie sztuczne, w porównaniu do naszych (a nie ukrywam, że z żoną całowałem się często i gęsto).
      Stoję na stanowisku, że idzie wypracować modus vivendi w tej materii, jeśli tylko chętni wykażą się stosowną kreatywnością.
      • urquhart Re: Cóż, jest seks i seks ... 27.02.11, 11:35
        grosz-ek napisał:
        > Stoję na stanowisku, że idzie wypracować modus vivendi w tej materii, jeśli tyl
        > ko chętni wykażą się stosowną kreatywnością.

        No fakt Groszek jeżeli obie strony się wykażą. Wbrew pozorom większość psychologów pisze że kobiecie jest łatwiej inwestować w zwiazek kiedy ma wiele dzieci i musi nauczyć dzielić się miłość. A ty masz przecież 4kę wiec nawet więcej niż Milska :)
        Największy kryzys chęci i czasu jest przy jednym dziecku a to połowa małżeństw w Polsce!

        ____________________________________________________
        Znam dobrze mężczyzn, ten ród krokodyli!
        Co się tak czai, tak układa snadnie.
        By zyskać ufność i zdradzić po chwili.
        Nam wiecznej chwały – a im wiecznej zguby.
        Przyrzekam na kobiety stałość niewzruszoną
        Nienawidzić ród męski, nigdy nie być żoną
        (Fredro przepowiada powstanie feminizmu)
        • grosz-ek Re: Cóż, jest seks i seks ... 27.02.11, 21:10
          > Wbrew pozorom większość psychologów pisze że kobiecie jest łatwiej inwestować w
          > zwiazek kiedy ma wiele dzieci i musi nauczyć dzielić się miłość.

          Gdzieś, kiedyś czytałem, że także mężczyznom mniej się chce porzucać swoje kobiety, jeśli mają więcej niż jedno dziecko. Ale z drugiej strony - więcej dzieci to widomy znak mnogości prób ich poczęcia. A zatem, w jakimś sensie, też udanego pożycia. Co jest więc przyczyną, a co skutkiem?

          > A ty masz przecież 4kę wiec nawet więcej niż Milska :)

          No tak, jeśli jest coś bardziej patologicznego od samotnej matki z 4 dzieci, to jest nim samotny ojciec z 4 dzieci ;-)
        • aandzia43 Re: Cóż, jest seks i seks ... 01.03.11, 11:12
          > Największy kryzys chęci i czasu jest przy jednym dziecku a to połowa małżeństw
          > w Polsce!

          Przy jednym na stałe, czy po pierwszym? Bo to różnica.
        • empeczy nie rozumiem tego problemu 09.03.11, 15:57
          chyba że mieszkasz w kawalerce. ale to wówczas możesz mieć tylko pretensje do siebie, że dorobiłaś się dzieci, zanim byłaś przygotowana materialnie do tak wielkiego przedsięwzięcia.
    • vitek_1 Re: Narobienie dzieci, a brak seksu i BDSM... 27.02.11, 01:29
      > Dzieci to koniec beztroskie
      > go, nieskrępowanego obligacjami życia. To także bezapelacyjny koniec seksu do j
      > akiego przywykliśmy. Pozostają ukradkiem kradzione chwile pod prysznicem, szybk
      > ie numerki w półśnie wieczorem, kiedy uda się latorośl wysłać spać. To śmierć s
      > pontanicznego seksu.

      Napisałem kiedyś coś podobnego, i że cierpię przez to na depresję, to potem przez 500+ postów udowadniano mi że jestem dziwakiem, idiotą, przygłupem, czarnowidzem, ćwokiem, marudą, mendą, starym dziadem, impotentem, nie-mężczyzną, życiową niedorajdą, pedałem, mięczakiem, zerem, śmieciem, psycholem, itd....
      • kag73 Re: Narobienie dzieci, a brak seksu i BDSM... 27.02.11, 02:03
        Musze powiedziec, ze nie do konca sie zgadzam z pania z artykulu. Zalezy od ludzi, ich upodoban, organizacji a poza tym od wieku i przyzwyczajen dzieci.
        Jak dla mnie, owszem konczy sie, albo ogranicza, spontaniczny seks, np. w weekendy przed poludniem, choc jak dziecko dosc male, posiedzi pooglada bajke i mozna sobie pozwolic na numerek. Jest szansa, ze jak bedzie wieksze bedzie chcialo nocowac u babci albo u kolegi, przynajmniej czasami. Co do seksu bardziej wyszukanego, mysle, ze jezeli dziecko jest dosc male i dobrze spi, spoko mozna, praktykowalam. Rano dwulatek wszedl do sypialni i cale pol godziny bawil sie wiszacymi na poreczach lozka lancuchami :)) Ubaw byl. czasami po katach lezaly sexy butyi inne rzeczy, co taki maly wie, nic.
        Tak samo mozna bylo spoko zaplanowac, polozyc go spac o 20:00 i do dziela. Jakby nie bylo jezeli ktos lubi BDSM to wiadomo, ze nie obejdzie sie bez przygotowan.
        Teraz dzieciak szescioletni a nie mam problemu z seksem, bo dzieciak spi ladnie, budzi sie jezeli to dopiero bardzo pozno w nocy. Jakos tak, jak jestem porzadnie nakrecona, wylacza mi sie mozgownica, bo nie mysle, ze maly zaraz moze stanac w drzwiach.
        Taak, nie ma juz tej spontanicznosci, ze mozna po poludniu i kiedy sie chce, ale i tak sie zdarza, bo dziecko w przedszkolu albo u kolegi a my oboje w domu... Nie jest tragicznie. Mysle, ze trudniej jest kiedy ma sie nastolatki w domu :)) wszystko przede mna, ale moze i tak jako "stara" matka bede za stara na seks;)
        A jeszcze trudniej jest jezeli rodzice sie rozleniwia i juz im sie nie chce, albo maja przesyt i sie seksu najedli a do tego zmeczeni albo maja lepsze zajecia. Ale wtedy nie ma sie nad czym uzalac, jezeli dotyczy to obojga. Gorzej kiedy oczekiwania sie rozjezdzaja;)
        • iamhier Re: Narobienie dzieci, a brak seksu i BDSM... 09.03.11, 14:57
          do kag73- no cóż..nie oszukujmy sie......tak sie dzieje posrod par malzenskich gdzie sex jest niejako z urzedu,obowiazkiem na zaspokojenie popędu płciowego.Teoretycznie na miejscu meza/zony moglby byc ktos inny,ale dziecko z nia/nim jest i dla niego jest wspolne gospodarstwo.....Tu mąż nie musi zdobywac żony,ani ona jego.Wy sie pierd.....jak króliki i dlatego po urodzenia dziecka jest the and.Wasza rola zostala w sexie zakonczona.Jestescie para PROKREACYJNA,a nie para kochankow....
      • gacusia1 Re: Narobienie dzieci, a brak seksu i BDSM... 27.02.11, 04:22
        No bo jestes :P Zamiast zalatwic opieke do dziecka,albo zabrac zone na wycieczke do cieplych krajow bez dziecka to ty sobie jakas depresje wymysliles :D
        • atela Re: Narobienie dzieci, a brak seksu i BDSM... 27.02.11, 10:47
          >Mysle, ze trudniej jest kiedy ma sie nastolatki w domu :))

          Myślę, że wtedy następuje pewna równowaga potrzeb - nastolatki mają swoje dziewczyny/chłopaków, z którymi też uprawiają seks.
          Obie strony potrzebują intymności, czyli np. nie wchodzenia bez pukania i odpowiedzi "proszę" gdy drzwi są zamknięte na klamkę.
          • dorry Re: Narobienie dzieci, a brak seksu i BDSM... 02.03.11, 18:17
            Nastolatkiem jest się od 11 roku życia. W tym wieku, w naszym kręgu kulturowym, nastolatki raczej jeszcze nie uprawiają seksu.

            >Mysle, ze trudniej jest kiedy ma sie nastolatki w domu :))
            Ja nie myślę, ja to wiem.
        • kuurkuuma Re: Narobienie dzieci, a brak seksu i BDSM... 27.02.11, 11:12
          bo vitek_1 jest także pseudopsychologiem :D
        • vitek_1 Re: Narobienie dzieci, a brak seksu i BDSM... 27.02.11, 11:50
          gacusia1 napisała:

          > Zamiast zalatwic opieke do dziecka

          he he :) Opiekunka dla 20, 18 i 13 latka :))))

          > albo zabrac zone na wycieczke do cieplych krajow bez dziecka to ty sobie jakas depresje wymysliles :D

          a na czas wycieczki zamknę dzieciaki w zamrażarce
          to będzie miało także tę zaletę, że zaoszczędzę wydatki na ich wyżywienie, dzięki czemu może będzie mnie w końcu stać na taką wycieczkę :marzy:

          zrozumcie nareszcie ty i inni, jest zasadnicza różnica między posiadaniem w domu jednego 6-miesięcznego niemowlęcia które śpi 18 godzin na dobę (sytuacja większości z was), a 3 praktycznie dorosłych osób. Weź do domu 3 lokatorów, niech z tobą mieszkają, zapewnij im też wyżywienie, ale nie każ im nic płacić i zobaczysz wtedy ile będziesz miała seksu, pieniędzy, swobody itp.
          po miesiącu będziesz łykać tabletki garściami
          a po trzech będą cię nachodzić myśli samobójcze
          a ja tak mam od kilkudziesięciu lat
          wymyśliłem sobie depresję, ale pieprzenie
      • urquhart męska niedojrzałość 27.02.11, 12:09
        vitek_1 napisał:
        > Napisałem kiedyś coś podobnego, i że cierpię przez to na depresję, to potem prz
        > ez 500+ postów udowadniano mi że jestem dziwakiem, idiotą, przygłupem, czarnowi
        > dzem, ćwokiem, marudą, mendą, starym dziadem, impotentem, nie-mężczyzną, życiow
        > ą niedorajdą, pedałem, mięczakiem, zerem, śmieciem, psycholem, itd....

        Taki tekst u mężczyzny jest ewidentnym dowodem na jego "niedojrzałość". Jak się ma dzieci to trzeba "dorosnąć" i z wszystkiego zrezygnować a nie jak to ostatnio czytałem "okradać własne dzieci" z czasu z dla nich i dzieciństwa :)
        U kobiety natomiast taki tekst jest jedynie wyrazem zapobiegliwości i dalekowzroczności w przewidywaniu... :)
        ____________________________________________________
        Nam wiecznej chwały – a im wiecznej zguby.Przyrzekam na kobiety stałość niewzruszoną Nienawidzić ród męski, nigdy nie być żoną (1832 Fredro przepowiada powstanie feminizmu) :)
        • sisi_kecz Re: męska niedojrzałość 27.02.11, 14:32
          Taki tekst u mężczyzny jest ewidentnym dowodem na jego "niedojrzałość". Jak się
          > ma dzieci to trzeba "dorosnąć" i z wszystkiego zrezygnować a nie jak to ostatn
          > io czytałem "okradać własne dzieci" z czasu z dla nich i dzieciństwa :)
          > U kobiety natomiast taki tekst jest jedynie wyrazem zapobiegliwości i dalekowzr
          > oczności w przewidywaniu... :)'

          Nie ma to jak przyjść raz na tydzień i spuścić z krzyża wszelkie frustracje na forum.

          To jest dopiero dojrzałe ;)

          a sygnaturka... no comments

          W temacie to co tu pisać, są tacy którzy potrafią zorganizować sobie superseks bez dzieci i nie maja z tym problemu, a są tacy, którzy mają problem z seksem i szukają superpretekstu ;)

          duze pozdro!!!
          • kawitator Re: męska niedojrzałość 27.02.11, 17:17
            Nie ma to jak przyjść raz na tydzień i spuścić z krzyża wszelkie frustracje na forum.
            To jest dopiero dojrzałe ;)
            a sygnaturka... no comments

            No no ,,, czyżby idąca ku nowiu luna co to utrudnia czarownicom nawigację lub inne związane z miesiącem lunarnym :-) przypadłości dopadły ?
            A może to temat wątku dotknął do żywego ?
            Bo że wkurw to widać tylko przyczyna nieznana. Wyluzuj waćpanna, napij sie winka a może sprowokowana wątkiem obij swojego mena lub daj się obić i już świat będzie bardziej przyjazny. :-P
            • sisi_kecz Re: męska niedojrzałość 28.02.11, 09:44
              czyżby idąca ku nowiu luna co to utrudnia czarownicom nawigację lub
              > inne związane z miesiącem lunarnym :-) przypadłości dopadły ?'

              hehehe:)))

              > A może to temat wątku dotknął do żywego ?'

              hmmm? nie.

              > Bo że wkurw to widać tylko przyczyna nieznana. '

              Po czym widać?

              Wyluzuj waćpanna, napij sie wink
              > a'

              to czarownica czy Waćpanna? a w sumie, przecież ja sie transformuję o północy ;)
              winko zawsze:)

              obij swojego mena lub daj się obić '

              coś Ty !?! w życiu takich perwersji nie uznaję, tylko po bożemu.

              i już świat bę
              > dzie bardziej przyjazny. :-P'

              jeszcze bardziej? to ja nie chcę i tak za łatwo mi wszytko przychodzi. Nawet nie muszę pracować jak "prezesi" po 16h ;)

              Kawitator, Ty sie weź, dywidenty policz czy cuś, bo się mylisz niemożebnie w swych protekcjonalnych ocenach .

              pozdro!
              sisi_transformers
              • kawitator Re: męska niedojrzałość 28.02.11, 17:16
                to czarownica czy Waćpanna? a w sumie, przecież ja sie transformuję o północy ; )

                Uwaga o czarownicach w nowiu i ich kłopotach z nawigacja był ogólna . Waćpanna było do ciebie jako grzecznościowe nie żebyś panna nieskazitelna jako ta lelija ale tak jak do dojrzałej kobiety mówi się dziewczyna.
                Jak się poczuwasz do czarownicy to już nie moja wina a wina wina co to zawsze :-P

                jeszcze bardziej? to ja nie chcę i tak za łatwo mi wszytko przychodzi. Nawet nie muszę pracować jak "prezesi" po 16h ;)
                To już jest nas dwoje co nie musimy choć prawdopodobnie z różnych pobudek wyszliśmy.

                bo się mylisz niemożebnie w swych protekcjonalnych ocenach .

                No popatrz, wyjątkowo chciałem być miły a nie protekcjonalny czy opieprzający Jednak przyzwyczajenie druga natura człowieka jest. Jednak czasami trudno zachować powagę jak się obserwuje dzieci budujące swoje państwa zamki lub okładające się łopatkami w piaskownicy.


                Hmmm Zdaje się że znowu ???



                • sisi_kecz Re: męska niedojrzałość 28.02.11, 17:47
                  Uwaga o czarownicach w nowiu i ich kłopotach z nawigacja był ogólna . '

                  w jakim sensie ogólna?

                  Waćpanna
                  > było do ciebie jako grzecznościowe '

                  Waćpanna do mnie było małą literą pisane, co nie jest grzecznościowe, ale spox, już przywykłam, że sztuka epistolografii tylko u nielicznych wykształciuchów nie zanikła.

                  > Jak się poczuwasz do czarownicy to już nie moja wina'

                  Oczywiście, że nie Twoja wina, tylko moja zasługa.
                  Czarownica to jedyna kobieca postać, z którą sie identyfikuję i utożsamiam- ma poglądy, ma w ...miotle zasady patriarchatu i ma niebezpieczną moc w najróżniejszej formie manifestowaną ;)

                  > To już jest nas dwoje co nie musimy choć prawdopodobnie z różnych pobudek wyszl
                  > iśmy.'

                  z dużym prawdopodobieństwem, że z podobnych- z pobudek charakteru.

                  No popatrz, wyjątkowo chciałem być miły a nie protekcjonalny czy opieprzający
                  > Jednak przyzwyczajenie druga natura człowieka jest.'

                  Kompletną masz niemoc wobec tej swojej cechy- współczuję uwięzienia w jednej pozie.

                  Jednak czasami trudno zac
                  > hować powagę jak się obserwuje dzieci budujące swoje państwa zamki lub okładają
                  > ce się łopatkami w piaskownicy.'

                  Jak sie obserwuje wpisy kogoś tak przekonanego o swej wyższości nad: dziećmi, kretynkami, mazgajami i resztą pospólstwa, to zapewniam Cię, że zabawa jest przedniejsza.
                  Zresztą o gustach sie nie dyskutuje... każdy ma swoje ulubione satyryczne scenki.

                  Hmmm Zdaje się że znowu ???'

                  znowu, znowu. Może restart? ;)

                  pozdro!
        • aandzia43 Re: męska niedojrzałość 28.02.11, 09:49
          > Taki tekst u mężczyzny jest ewidentnym dowodem na jego "niedojrzałość". Jak się
          > ma dzieci to trzeba "dorosnąć" i z wszystkiego zrezygnować a nie jak to ostatn
          > io czytałem "okradać własne dzieci" z czasu z dla nich i dzieciństwa :)
          > U kobiety natomiast taki tekst jest jedynie wyrazem zapobiegliwości i dalekowzr
          > oczności w przewidywaniu... :)

          Zapewne sobie przypominasz, że Vitkowi dostało się na forum nie za to, że chce seksu od żony i go nie dostaje, bo zona jest "dojrzała" czyli nie lubi już bzykania i realizuje się macierzyńsko, tylko za marudzenie i rozmamłanie. Żona Vitkowi daje chętnie, tylko Vitek nie daje rady zebrać się kupy i wziąć. Tu akurat nie znajdziesz wody na swój młyn. Ale rozumiem, że próbujesz wszędzie, gdzie się da. Jak porucznik Rżewski: czasem zbiera po pysku, ale również często dopina swego ;-)
    • urquhart uwolnienia demona seksu z mamuśki 27.02.11, 12:03
      Zgadzam się poniekąd z Groszkiem że jest seks i seks. Miły grzeczny seksik na poprawę humoru i redukcję napięcia po cichutku o którym nie pamięta się po godzinie i seks który elektryzuje miesiącami jeszcze jak się go wspomina jak opisany powyżej. Pierwszy jest możliwy w domu z dziećmi drugi nie.

      I to nie ze względów organizacyjnych. Normalnym ludziom zwykle w obecności dzieci nawet przez ścianę czy sufit włącza się tryb "odpowiedzialność" i "bezpieczeństwo" automatycznie wyłaczając tryb "spontaniczność", "intymność". Dobitnie i przejrzyście o tym pisze Perel. Zresztą podobnie znane mi osoby wykonujące kreatywne zawody nie mogą z siebie nic wykrzesać w domu obecności dzieci i mam zresztą dobitne przykłady ze swojej rodziny. Wyjazd, oddalona pracownia i udzielenie się pomaga. Chociaż w temacie seksu to warunek konieczny a niewystarczający do pełnego oderwania, wyłączenia trybu "odpowiedzialność" i "bezpieczeństwo" i uwolnienia demona seksu z mamuśki niezbędne są ze 1-2 butelki wina u znanych mi przyjaciółek.
      ____________________________________________________
      Nam wiecznej chwały – a im wiecznej zguby.Przyrzekam na kobiety stałość niewzruszoną Nienawidzić ród męski, nigdy nie być żoną (1832 Fredro przepowiada powstanie feminizmu) :)
      • kag73 Re: uwolnienia demona seksu z mamuśki 27.02.11, 16:40
        Urquhart,

        jak dla mnie mala wielka przesada. Mialam juz seksik niegrzeczyny w domu pod jednym dachem z dzieckiem, fakt malym dzieckiem.
        Dziecko zdrowe, najedzone, smacznie spi w swoim lozeczku...rodzice w domu, akuratnie zajeci seksem ale jednak w domu, niby jakie maja miec obawy o "bezpieczenstwo". Co sie dziecku stanie, ze ja sobie w lateksie i kozaczkach poleze na kuchennym stole kiedy ono smacznie spi? Moim zdaniem nic mu nie grozi, rodzice w domu. Namietnosc owszem pozwala sie "wylaczyc", za to kiedy by sie okazalo, ze dzieciak mnie nagle potrzebuje, bo dzieje sie cos niebezpiecznego, natychmiast moglabym sie przelaczyc i byc matka.
        Mam wiekszy problem z seksem kiedy jestem w odwiedzinach u innych ludzi i ktos spi za sciana niz kiedy w moim wlasnym domu spi moje dziecko.
        Za to pisza na forum tez ludzie bezdzietni cierpiacy na brak seksu. Jak zreszta maja miec te dzieci skoro seksu nie ma ?:)
        • urquhart Re: uwolnienia demona seksu z mamuśki 27.02.11, 18:56
          Kag, winszuję. Formalnie masz rację. Ale jak dziecko jest bardzo małe nieraz czytałem ale i doświadczyłem że miedzy matką i małym dzieckiem jest emocjonalna wieź i jak mama się wkręci w intensywne emocje, dziwnym trafem dziecko się zaraz rozbudza pełne niepokoju i cały nastrój i akcja pryska. Może potem jest krótki okres spokoju a potem kilkulatek ma uszy jak radary i z reguły interesuje się nocnymi hałasami i intrygującą nocną aktywnością rodziców.
          Ale byłbym zdania że się że jesteś wyjątkowo seksualnie wyluzowania, a u nas mogłoby to uchodzić za przykład patologii w rodzinie z małym dzieckiem :)



          ____________________________________________________
          Nam wiecznej chwały – a im wiecznej zguby. Przyrzekam na kobiety stałość niewzruszoną Nienawidzić ród męski, nigdy nie być żoną (1832 Fredro przepowiada powstanie feminizmu)
          • kag73 Re: uwolnienia demona seksu z mamuśki 27.02.11, 22:42
            "Ale byłbym zdania że się że jesteś wyjątkowo seksualnie wyluzowania, a u nas mogłoby to uchodzić za przykład patologii w rodzinie z małym dzieckiem :)"

            Przestan, tak naprawde nie wiemy co ludzie robia ze soba we wlasnej sypialni albo w swoich czterech scianach, bo nikt o tym nie opowiada(na forum sobie mozna, ale nie do znajomych albo rodziny, bo to prywatna sprawa:)
            Poza tym nie moja wina, ze ktos sie ogranicza, bo nie potrafi zoraganizowac czasu i miejsca na seks mimo obecnosci dziecka, zwlaszcza malego dziecka, ktore spi.
            Owszem na poczatku dziecko spalo u nas w sypialni w lozeczku i zdarzylo sie, ze kiedy sie kochalismy(standardowy seks) i mama glosniej zajeczala "aaa", dzieko sie przebudzalo, ale za chwile spalo dalej. Zreszta ja budzilam sie za kazdym razem jak mlody tylko lekko pokrecil sie w lozeczku. Dlatego zdecydowalam, ze czas na przeniesienie go do pokoju dziecinnego:))
            Ale pokoje maja drzi, ktore mozna zamknac, mozna wybrac pomieszczenie na koncu korytarza, zreszta zalezy od sytuacji mieszkaniowej.Mozliwosci sa. Kazdy zreszta zna swoje dziecko najlepiej i wie co i kiedy moze. Zreszta jak mowisz, na pewno sa okresy wiekszego "spokoju" kiedy mozna i sa takie kiedy mozna mniej, ale nie znaczy to, ze ciagle musi byc posucha i wielkie ograniczenia. A nagroda jest dziecko, ktore daje duzo radosci.
            Powiem jedno: wyszukany seks trzeba z dzieckiem czy bez zaplanowac / przygotowac, bo idac do lozka spac niekoniecznie ma sie na nogach szpilki, wibrator pod reka, olejek do masazu, stol kuchenny, czy co tam sie jeszcze chce. Zeby miec konkretna "akcje", chociaz jeden z partnerow musi miec "plan".
            A jezeli sie ludzie klada spac i nabieraja ochoty, to spoko ma sie spontaniczny seks ale niekoniecznie "wyszukany", no chyba, ze sie wstanie i wszystkiego poszuka :))

            • urquhart Planowanie Seksu 28.02.11, 10:20
              kag73 napisała:
              > Przestan, tak naprawde nie wiemy co ludzie robia ze soba we wlasnej sypialni al
              > bo w swoich czterech scianach, bo nikt o tym nie opowiada(na forum sobie mozna,
              > ale nie do znajomych albo rodziny, bo to prywatna sprawa:)

              A to już zależny od środowiska. I od sytuacji, każdy znany mi facet po wódce od razu zaczyna wylewać frustracje i morze żali jak się uderzy w ton jak to katastrofa po dziecku. Ale na forum emama i z.rodzinne zaglądasz to chyba wiesz jaki jest statystyczny uznany za normalny stosunek do seksu polskiej mamuśki. Niezależnie od tego co się uznaje za normalne trzeba mieć trzeźwą ocenę stosunku otoczenia.

              > Powiem jedno: wyszukany seks trzeba z dzieckiem czy bez zaplanowac / przygotowa
              > c, bo idac do lozka spac niekoniecznie ma sie na nogach szpilki, wibrator pod r
              > eka, olejek do masazu, stol kuchenny, czy co tam sie jeszcze chce. Zeby miec ko
              > nkretna "akcje", chociaz jeden z partnerow musi miec "plan".

              A to zgadzam się z Tobą. Ale poczytaj co sądzą inne, zaplanowany seks a nie spontaniczny jest niby na silę, że nie wynika ze mnie, że jest używaniem jednego partnera przez drugiego i "upodmiotowienia" i takie tam farmazony. No i oboje partnerzy muszą chcieć planować. A to rzadkość. Bo próbuje planować faktycznie z reguły ten partner który ma większe potrzeby (ten niedojrzały znaczy :) )
              Poczytaj oburzone komentarze kobiet pod tekstami Milskiej gdzie ona właśnie pisze o planowaniu seksu po urodzeniu dziecka bo na spontaniczny to nie ma szans, a jest on jej zdaniem potrzebny dla stabilności związku. Jak tu:
              www.wysokieobcasy.pl/wysokie-obcasy/1,53664,7628261,Troje_na_hustawce.html
              Pozdrawiam
              • kag73 Re: Planowanie Seksu 28.02.11, 20:21
                Ano, skoro tak, to niech sie wiara nie uzala, ze jak sa dzieci to nie ma seksu :))
                (a emamy nie czytuje)
                • urquhart Ano, skoro tak, to niech sie wiara nie uzala! 01.03.11, 06:36
                  kag73 napisała:
                  > Ano, skoro tak, to niech sie wiara nie uzala, ze jak sa dzieci to nie ma seksu

                  He, he, he. Ależ wiara w życiu się nie użala że seksu nie ma po dzieciach, tylko na to że facet zaczyna mieć fochy bo jest egoistą i nie dojrzał do zrozumienia ze one nie mają ochoty na seks, i zaczyna pić, znikać z domu, poznawać przyjaciółki i zdradzać.
                  A nie pamiętasz jak im Groszek zaczął wyłuszczać że ich potłuczone związki ścisłe się wiążą z brakiem seksu i ich ochoty to wywołał taki mega babski wkurw i histerię że hey ! :)
              • iamhier Re: Planowanie Seksu 09.03.11, 15:44
                do urquhart-bo tak wlasnie jest.Ja z takim mezem i sexem przez ciebie opisanym i tak szukałabym sobie kochanka.Pewne emocje już wygasły i nigdy nie wroca....Teoretycznie to ja moge to sama sobie fundnąć z wibratorem.Czysciej bedzie i lepiej i na porodówke nie wrócę...
                I ja nie wiem czy da sie uprawiac sex z czystym sumieniem z facetem po takiej traumie jak porod czy ciaza...Samo skojarzenie dziala odstręczająco.Facet fundnął na ból i rozstępy a my tego bardzo nie lubimy....

                Takze pan w stylu dzieciorób niech sie zajmie zarabianiem kasy a do sexu to ktos inny..To samo zreszta tyczy sie pan w tym stylu.Typ maciórki-ródki.Kase ma,brzuch ma i życie jest piekne! (sex z nia niekoniecznie.....).

      • m00nlight Znowu jednostronne spojrzenie 27.02.11, 21:07
        Faceci też miewają tendencję do przełączania się z trybu 'kochanek' do trybu 'tatuś'. Nie dotyczy to tylko kobiet- wystarczy wziąć pod lupę facetów którzy odrzucają seks z partnerką w ciąży z irracjonalnej obawy że zrobią krzywdę 'brzuszkowi'. Albo później widzą w żonie tylko matkę swojego dziecka.

        Nie dziwi mnie fakt, że realizacja 'nietypowych' zachowań seksualnych jest po prostu niemożliwa w domu w obecności dzieci. Natomiast ludzie którzy narażają dzieci na takie doświadczenia są po prostu głupi, egoistyczni i skrajnie nieodpowiedzialni. 'Normalny' seks bywa trudny do strawienia dla dziecka a co dopiero 'pieprzny'. Nawet jeśli to tylko odgłosy zza ściany, nawet na logikę jak może zareagować dziecko które słyszy np wyzwiska. Przecież ono nie rozumie że to tylko taka dorosła 'zabawa' rodziców i że nikomu nie dzieje się krzywda.

        Niestety, prawda jest taka że spontaniczny i w pełni swobodny seks kończy się wraz z pojawieniem się dziecka. To jeden z 'kosztów' rodzicielstwa- ale przecież nie można miec wszystkiego- jesli dla kogos seks jest ważniejszy- niech nie decyduje się na dziecko, w koncu w dzisiejszych czasach to możliwe.

        Sama lubię 'pieprzny seks', brzydkie słówka itd ale nigdy nie zdecydowalabym się na to w obecnosci dziecka- chocby przez scianę z minimalną szansą że cokolwiek z tego zarejestruje i poryje mu się psychika. Przecież dla chcącego nic trudnego- zawsze można wyjechać na weekend albo 'sprzedac' dziecko na jedną noc od czasu do czasu do dziadków.

        To że dziecko w pewnym stopniu ogranicza (nie tylko w sferze seksu) jest 'oczywistą oczywistością' i średniointeligentny człowiek to wie. A jęczenie o tym jest co najmniej dziwne. To tak jakby narzekać że w zimie jest mróz i nie można wyjsc z domu w podkoszulku...
        • kag73 Re: Znowu jednostronne spojrzenie 27.02.11, 22:25
          Moon, poczekaj az bedziesz miala to dziecko to sobie moze sporo inaczej bedziesz mogla wyobrazic.
          Przeciez nkit nie mowi, ze to dziecko podczas seksu rodzicow ma lezec w tym samym lozku czy przebywac w tym samym pomieszczeniu. Jest male, zdrowe spi dwa pokoje dalej, do czasu nawet z lozeczka nie wyjdzie, bo nie da rady.
          Przyznaje, ze "brzydskich slowek" wykrzykiwac nie lubie, ani ja, ani maz. Wrzeszczec, zeby obudzic wszystkich sasiadow tez nie. Ale rezygnowac z wyszukanego seksu tylko z obawy, ze dziecko bedzie mialo "poryta psychike" jezeli uslyszy jakies odlosy z zasciany, to juz dla mnie po prostu smieszne. Zreszta niech se kazdy zyje jak chce. Ja tam dziecka do babci podrzucic nie moglam, bo mieszkala ponad tysiac kilometrow dalej a z seksu rezygnowac nie chcialam. Jak dla mnie, lepiej, ze wiem, ze male dziecko spi w swoim lozeczku jakby co mam wszystko pod kontrola niz sie zastanawiac co tam u tej babci w nieswoim domu.
          Jak juz bedziesz mila to dziecko to zobaczysz, ze wcale nie tak latwo zostawic i wyjechac na weekend albo oddac do babci, :)) I jeszcze zobaczysz jak taki maluch potrafi slodko spac a Ty przy odrobinie checi miec super seks dwa pokoje dalej, albo i nie... Poza tym nigdy nie mow "nigdy":))
          • m00nlight Re: Znowu jednostronne spojrzenie 28.02.11, 14:31

            Spoko! Wiem o czym mówisz. Ale ja nie miałam na myśli małego dziecka, którego oprocz pełnego żołądka i suchej pieluchy niewiele 'intere', a właśnie takie, które potrafi wyjść z łóżeczka i to robi,w najmniej pożądanych momentach (Murphy rulez ;) ) I wlasnie takie sytuacje opisane byly w pierwszym poście- dzieciak nakrywający rodzicow na 'brzydkich zabawach' i doznający szoku. W sumie na logikę- chcialabyś zobaczyć własną matke w lateksie poddawaną chłoście? Bo ja tak średnio, nawet teraz ;)

            Doświadczanie 'zabawy w przemoc' jest tak samo niszczące dla dzieciaka jak realna przemoc- zauważ dopiero nastolatek nabywa umiejętności myślenia abstrakcyjnego- młodsze dziecko wszystko przyjmuje dosłownie, tak jak to widzi/ słyszy.

            BTW temat dzieci był dość szeroko i burzliwie przedyskutowany na pewnym forum BDSM, w którym równolegle się udzielam, na wolnym czasie poszperam i coś wkleję- ale generalnie konkluzja z dyskusji wyszła taka, że przy dziecku trzeba się naaaaprawdę maksymalnie dobrze kryć. Dziecko (zwlaszcza w pewnym wieku) to poważnie chodzący radar z gumowymi uszami, a szczegolnie dobrze rejestruje to co nie jest dla niego przeznaczone ;)
        • sisi_kecz Re: Znowu jednostronne spojrzenie 28.02.11, 11:09
          To że dziecko w pewnym stopniu ogranicza (nie tylko w sferze seksu) jest 'oczyw
          > istą oczywistością' i średniointeligentny człowiek to wie. A jęczenie o tym jes
          > t co najmniej dziwne. To tak jakby narzekać że w zimie jest mróz i nie można wy
          > jsc z domu w podkoszulku...'

          Dokładnie, dobre porównanie ;)

          Rzecz właśnie w tej inteligencji.

          Średniointeligentny człowiek potrafi dostosować swoje działanie elastycznie do okoliczności.
          Głupi człowiek tkwi w martwym punkcie i zaklina rzeczywistość.

          Życzę Ci, abyś potrafiła wykorzystać inteligencję.

          duze pozdro!!!
      • janznepomuka Re: uwolnienia demona seksu z mamuśki 28.02.11, 12:00
        Jeśli prawdziwa rozkosz zawsze wiązała się z "wrzaskiem", to faktycznie, dzieci aż tak mocnego snu nie mają.

        Pozostaje jednak zawsze dobra organizacja
    • triss_merigold6 Re: Narobienie dzieci, a brak seksu i BDSM... 27.02.11, 17:57
      Welcome to the real world. Większe wymogi organizacyjne są po prostu. Dzieci można czasem upchnąć dziadkom, mogą zanocować u kolegów, wreszcie - wyjeżdżają na jakieś zimowiska czy inne kolonie.
      I to co powtarzam zawsze - trzeba było naruchać się do bólu za młodu i podoświadczać zamiast szybko pakować w pieluchy i skracać sobie młodość.
      Zresztą jakoś ludzie robią te kolejne dzieci więc chyba pożycie im nie umarło do końca.
      • urquhart Re: Narobienie dzieci, a brak seksu i BDSM... 27.02.11, 19:03
        triss_merigold6 napisała:
        > I to co powtarzam zawsze - trzeba było naruchać się do bólu za młodu i podoświa
        > dczać zamiast szybko pakować w pieluchy i skracać sobie młodość.

        He, he, a to dobre Triss. Pragmatycznie to masz rację. Są jedynie trudności obiektywne. Z kim się ruchać do bólu? Z kryzysowymi narzeczonymi? No to na tym forum trzeba szukać chyba kandydatek, bo przeważająca większość żeńskiej populacji oczekuje w zamian jak najszybciej stabilizacji i realizowania się macierzyńsko jak już daje się ruchać :)


        ____________________________________________________
        Nam wiecznej chwały – a im wiecznej zguby. Przyrzekam na kobiety stałość niewzruszoną Nienawidzić ród męski, nigdy nie być żoną (1832 Fredro przepowiada powstanie feminizmu)
        • triss_merigold6 Re: Narobienie dzieci, a brak seksu i BDSM... 27.02.11, 19:48
          Za młodu. W czasach bezdzieciowych.
          Zdrowy, zmęczony przedszkolak ŚPI, a nie nasłuchuje co dorośli robią w sypialni, mam żywy dowód w domu.
          • misssaigon kompletny brak zdolności organizacyjnych... 09.03.11, 12:42
            Droga Tris
            bardzo to optymistyczne, a w zwiazku z tym malo realistyczne podejscie, ze wszystko mozna zorganizowac, tylko trzeba chciec. W zeszlym roku udalo nam sie z mezem miec 4 dni - kiedy bylismy zupelnie bez dzieci. Raz w roku. Nawet jezeli jedno sie przekaze jednej babci, drugie drugiej to zostaje to trzecie, ktore z racji braku towarzystwa wisi na rodzicach non stop. Zdrowy zmeczony przedszkolak, a nawet trojka zmeczonych pzredszkolakow, spi oczywiscie...dopoki nie wstanie bo boli brzuszek, bo chce kupke, bo zasikal pizamke, bo bedzie wymiotowal, bo chce sie przytulic, bo cos zlego mu sie snilo. Mozna miec swietne pomysly i super zdolnosci orgranizacyjne ale tzw okolicznosci poboczne ograniczaja skutecznie. Wystarczy, ze mieszka sie daleko od babc, albo sa one niedolezne. Nie zawsze uda sie dzieci (te szkolne juz) wyslac na oboz w tym samym czasie. Taka true, niestety.
        • aandzia43 Re: Narobienie dzieci, a brak seksu i BDSM... 28.02.11, 09:41
          > Są jedynie trudności obi
          > ektywne. Z kim się ruchać do bólu? Z kryzysowymi narzeczonymi?

          Kwestia środowiska, Urqu. Naużywałam się życia i seksu za młodu i nie oczekiwałam od facetów jakiejś stabilizacji i pomocy w realizowaniu się macierzyńsko, a były to zamierzchłe lata 80-siąte, a ja nie byłam panna lekkich obyczajów ;-)
          Była wtedy taka piosenka Izabeli: "...wszystko czego dziś chcę, pamiętaj o tym, polecieć raz, tam i z powrotem, więcej mi nic nie trzeba...". W tej samej piosence chłopaczyna kombinuje już nerwowo "telewizor, meble i mały fiat", co spotyka się z lekkim niesmakiem i zniecierpliwieniem podmiotu lirycznego. Trochę nas było... ;-)
          A w temacie: zgadzam się z Triss. Ruchać za młodu.
          • urquhart Re: Narobienie dzieci, a brak seksu i BDSM... 28.02.11, 09:56
            aandzia43 napisała:
            > Kwestia środowiska, Urqu. Naużywałam się życia i seksu za młodu i nie oczekiwał
            > am od facetów jakiejś stabilizacji i pomocy w realizowaniu się macierzyńsko (...)
            > ence chłopaczyna kombinuje już nerwowo "telewizor, meble i mały fiat", co spoty
            > ka się z lekkim niesmakiem i zniecierpliwieniem podmiotu lirycznego. Trochę nas
            > było... ;-)

            Ot fakt. Ale z akcentem na słowo "trochę". Przyjemnie spotkać się z takimi unikatowymi rodzynkami przynajmniej na forum. :)
            • aandzia43 Re: Narobienie dzieci, a brak seksu i BDSM... 28.02.11, 10:09
              No wiesz, napisałam "trochę" z lekkim przekąsem, bo zawsze miałam wrażenie, że tak naprawdę, to wcale nie było takie trochę. Z różnych środowisk, szkół i uczelni były to dziewczyny, różnej urody. Poza ewidentnym seksapilem łączyło je jedno: brak zaangażowania w działalność religijną. Co tam której w duszy grało, to ja nie wiem, ale na łono KK się nie pchały, choć większosć ochrzczona i śluby kościelne też w stosownym czasie się odbyły ;-) Bo wyszły za mąż te temperamentne białogłowy w stosownym czasie, dzieci porodziły, dobre i wierne są z nich żony. I chętne do igraszek małżeńskich, z babskich zwierzeń wnosząc.
              Acha, nie mylić panny z temperamentem z panną kompulsywnie oddającą się za odrobinę męskiej akceptacji.
              • kawitator Re: Narobienie dzieci, a brak seksu i BDSM... 28.02.11, 17:45
                bo zawsze miałam wrażenie, że tak naprawdę, to wcale nie było takie trochę.

                Też miałem takie wrażenie w znacznie dawniejszych latach niż Aandzia Temperamentnych dziewczyn było dużo. Co do późniejszej ochoty na igraszki to się nie wypowiadam bo z powodów zasadniczych nie uczestniczę w "babskich zwierzeniach" a faceci normalnie nie rozmawiają między sobą o seksie z żonami

                Czytając ten i podobne wątki mam taką refleksję
                Już dawno temu zrozumiałem, że jak ktoś na propozycję odpowiada
                nie mam czasu
                nie mam warunków
                jestem zmęczony
                to tak naprawdę mu się nie chce albo ma coś według niego lepszego do zrobienia
                Jak człek ma gwoździa w bucie to zawsze znajdzie czas i sposobność aby buty zdjąć Jak tylko narzeka, że ten gwóźdź go uwiera to pierdoli i udaje
                Jak masz prawdziwy problem to coś zrób a jak nie robisz to znaczy, że ci to odpowiada a to nie problem a drobna niedogodność niewarta wysiłku bu to zmienić

                Podobieństwo sytuacji do osób i opinii na forum jak najbardziej zamierzone

                Byłbym zapomniał i poszło by podejrzenie że ktoś się podszywa podemnie
                - kobitki som wredne z natury swojej
                Howg
                • urquhart Re: Narobienie dzieci, a brak seksu i BDSM... 01.03.11, 06:46
                  kawitator napisał:
                  > Już dawno temu zrozumiałem, że jak ktoś na propozycję odpowiada
                  > nie mam czasu
                  > nie mam warunków
                  > jestem zmęczony
                  > to tak naprawdę mu się nie chce albo ma coś według niego lepszego do zrobienia

                  To już dawno sobie dobrze zapamiętałem że "nie mam czasu" jest oszukiwaniem siebie i innych. Czasu jest zawsze ograniczona niewystarczająca na wszystko ilość w życiu. Prawdziwy podział jest na rzeczy ważnie i nieważne (na które czasu nie ma).
                • gomory Re: Narobienie dzieci, a brak seksu i BDSM... 01.03.11, 07:13
                  > Jak człek ma gwoździa w bucie to zawsze znajdzie czas i sposobność aby buty zdj
                  > ąć Jak tylko narzeka, że ten gwóźdź go uwiera to pierdoli i udaje

                  Dokladnie. I to potwierdzam ja ktory pierdolic naprawde lubi ;).

                  Urquhart jednak zwrocil uwage na istotna kwestie - dzieci sa seksualnie rozpraszajace. Oczywiscie da sie cos z tym cos zrobic, ale wymaga to jednak specjalnych staran. Uciazliwych wielce czy nie, to juz rzecz wzgledna. Zalezna w glownej mierze od wlasnych predyspozycji do odcinania sie na bodzce zewnetrzne i uprawianej techniki.
                  Zwracam uwage, ze watek nie jest o spokojnym seksie na lyzeczki pod kolderka, gdy zagladajaca pocieche mozna zwodzic, ze tylko sie przytulamy. Chyba kazdy kuma, ze jak sie napierdala pletwa zone podwieszona na lancuchu pod zyrandolem, to echo sie niesie po chalupie. Rozowa pileczka niby moze stlumic jeki - ale raz, ze to odbiera czesc frajdy, a dwa i tak nie daje pelnego efektu. Po prostu trudno jest tak 100% wytlumic kobiete, a halasy dzieci wybudzaja ;).
                  Tutaj wystepuje druga rozbieznosc. Wypowiadaja sie niektore kobiety a ja to luuuuziiik moge z dzieckiem za sciana. Ale inne nie moga, bo je to rozprasza i dupa blada. Sa kobiety ktore nie musza sie pilnowac by miec cichutkie orgazmy, bo takie maja zawsze. Ale i takie ktore szczytujac daja sie opetac duchowi Marii Callas i musza sie operowo wydrzec.
                  Panie mozna rozstawic na skali latwosci "odcinania od rzeczywistosci" w czasie seksu. To indywidualna uroda kazdej. Jednej mozna pogrzebac miedzy udami w kinie liczac na jej przyjemny odlot, a innej bedzie trzeba wygluszac sciany i przemalowac sufit, bo pod zoltym nie dojdzie. Oczywiscie ta pierwsza latwiej osiagnie np. orgazm bo okolicznosci maja dla niej drugorzedne znaczenie. Ale i ta ktora musi miec odpowiednie Feng shui otoczenia moze uprawiac seks i miec orgazmy. Tyle, ze wysilek jest duzo wiekszy by wszystko zakonczylo sie obustronnym sukcesem. Kag moze rozczulic 2latek bawiacy sie lancuchami, ale znam kobiety dla ktorych toby wlaczylo blokade erotyczna. No i trudno wymagac zeby te dwa typy sobie dobre rady udzielaly nieprawdaz?
                  • sisi_kecz Re: Narobienie dzieci, a brak seksu i BDSM... 03.03.11, 10:02
                    gomory napisał:

                    Chyba kazdy kum
                    > a, ze jak sie napierdala pletwa zone podwieszona na lancuchu pod zyrandolem, to
                    > echo sie niesie po chalupie. Rozowa pileczka niby moze stlumic jeki - ale raz,
                    > ze to odbiera czesc frajdy, a dwa i tak nie daje pelnego efektu.

                    Sa kobiety ktore nie musza sie pilnowac by miec cichutkie orgazmy, bo
                    > takie maja zawsze. Ale i takie ktore szczytujac daja sie opetac duchowi Marii C
                    > allas i musza sie operowo wydrzec.

                    Jednej mozna pogrzebac miedzy udami w kini
                    > e liczac na jej przyjemny odlot, a innej bedzie trzeba wygluszac sciany i przem
                    > alowac sufit, bo pod zoltym nie dojdzie. '

                    hehehehehe:)

                    No i trudno wymagac zeby te dwa typy sobi
                    > e dobre rady udzielaly nieprawdaz?'

                    Prawdaż, prawdaż, wszystko w temacie: 100/100 !

                    duze pozdro!!!
                • aandzia43 Re: Narobienie dzieci, a brak seksu i BDSM... 01.03.11, 11:04
                  > Byłbym zapomniał i poszło by podejrzenie że ktoś się podszywa podemnie
                  > - kobitki som wredne z natury swojej
                  > Howg

                  Uffff.... dobrze, że wyjaśniłeś sprawę, bo już się zaniepokoiłam, żeś chory może, czy jakiś nieswój co najmniej ;-P
              • kawitator suplement do Aandzi 01.03.11, 09:08
                >Poza ewidentnym seksapilem łączyło je jedno: brak zaangażowania w działalność religijną. Co tam której w duszy grało, to ja nie wiem, ale na łono KK się nie pchały, choć większosć ochrzczona i śluby kościelne też w stosownym czasie się odbyły ;-)

                Tu wytłumaczenie tej zależności
                www.youtube.com/watch?v=SIElov6r9Hc
                • aandzia43 Re: suplement do Aandzi 01.03.11, 11:08
                  Taaaak, znamienne ;-) O ile religijność jako taka na mózg się nie rzuca, to przykruchtowe wychowanie i kanalizowanie schizów już istniejących w religijność jak najbardziej pogrąża umysłowo.
          • vitek_1 Re: Narobienie dzieci, a brak seksu i BDSM... 28.02.11, 11:08
            aandzia43 napisała:

            > Ruchać za młodu.

            Aha. To znaczy co? Naruchać się na zapas? A potem kapcie na nogi i przez następne 40 lat wspominać jak było fajnie?
            To w wersji optymistycznej, a w pesymistycznej, to znaczy jak ktoś nie miał farta być młodą chętną panienką, i nie naruchał za młodu, to co?
            No i niby dlaczego za młodu, skoro według zgodnej opinii rodzina, dzieci nic a nic nie przeszkadzają w ruchaniu? Więc może jednak?

            Tak na marginesie to tak się można było naruchać, że prezerwatywa była towarem luksusowym (i sprzedawanym tylko pełnoletnim), a o tabletkach anty to nawet się nie wiedziało że coś takiego istnieje. Akurat w tej dziedzinie obydwa ośrodki władzy (generałowie i kościół) szły ręka w rękę. Skądś się ten wyż demograficzny wziął...

            Co do piosenki to fajna (jak wszystkie z tamtych czasów) ale opisana sytuacja raczej luźno związana z życiem. Na ogół było dokładnie odwrotnie.
            • kutuzow Re: Narobienie dzieci, a brak seksu i BDSM... 01.03.11, 10:27
              Vitek_1 ---> musze przyznac, że tym razem udał Ci się post -trafiłeś w samo sedno z pokazaniem absurdu tej argumentacji.

              "Aha. To znaczy co? Naruchać się na zapas? A potem kapcie na nogi i przez następ
              > ne 40 lat wspominać jak było fajnie? "

              " No i niby dlaczego za młodu, skoro według zgodnej opinii rodzina, dzieci nic a
              > nic nie przeszkadzają w ruchaniu? Więc może jednak?"


              Duże brawa za "rewolucyjną" czujność w temacie.
              • niezapominajka333 Re: Narobienie dzieci, a brak seksu i BDSM... 01.03.11, 20:31
                Kutuzow, naruchać się za młodu to rada dla tych, których posiadanie dzieci i życie na poziomie niezgodnym z wyobrażeniami wpędza w takie załamanie , że jedyne na co ich stać to wylewanie swoich żalów na forum.
                Bardziej zaradni ( albo z większym libido) traktują to jako utrudnienie, które trzeba pokonać.
                Reszta tkwi w marazmie czekając, aż zdarzy się cud.
                Pozwolę sobie zacytować :

                "...Nooo ja tak miałem - 16 m-cy bezseksia, ale na własne życzenie. Kiedy apatia przeszła w depresję i zachowywałem się jak facet bez jaj, żona nawet nie miała ochoty spędzić ze mną w domu chwili, więc wychodziła. Kładła się wcześniej spać, wciąż ją bolała głowa, albo miała okres. Powiedziała mi nawet, że jak wchodziłem do łóżka, to w duchu marzyła, żebym jej nawet nie dotykał.
                Dłużej już nie byłem w stanie wytrzymać takiej sytuacji i postanowiłem coś z sobą zrobić.
                Poszedłem do lekarza - stwierdził "zespół adaptacyjny", po 3 miesięcznej kuracji wróciły mi siły i chęć do życia, porozmawiałem szczerze z żoną (okazało się, że tego jej najbardziej brakowało), zacząłem się ruszać - rower, basen, siłownia, nabrałem umięśnienia, kondycji, sprawności. Poczułem się atrakcyjnym człowiekiem, bo zaczęły na mnie zwracać uwagę inne kobiety, co z kolei wywołało lekkie uczucie zazdrości u mojej żonki, a to oznaczało, że mimo wszystko zależy jej na mnie. W międzyczasie były wspólne wyjazdy weekendowe zacieśniające więź między nami.
                Wrócił namiętny seks, rozmowy o wszystkim i niczym.
                Ostatnio umówiliśmy się na wieczorne "fiku-miku". Cały dzień o tym myślałem i nie mogłem się doczekać. Zapaliliśmy w sypialni świeczki, kochaliśmy się, a potem gadając jeszcze prawie godzinę opróżniliśmy w łóżku całą butelkę wina.
                Wśród znajomych i przyjaciół moja żona mówi teraz o mnie "moje ciacho" i czuję się przez to niesamowicie dowartościowany.
                Tak więc chyba można na nowo rozpalić uczucie, ale muszą chcieć obie strony.
                A nawet jeśli partner już nie chce wrócić, to i tak warto zacząć zmieniać siebie.
                P.S.
                Jedno jest pewne - nie chcę być więcej "piaskowym dziadkiem"..."
            • aandzia43 Re: Narobienie dzieci, a brak seksu i BDSM... 01.03.11, 11:01
              > Aha. To znaczy co? Naruchać się na zapas? A potem kapcie na nogi i przez następ
              > ne 40 lat wspominać jak było fajnie?

              Ależ skądże znowu, Vitku drogi :-) Chodzi mnie o to, że jak sobie człek używa za młodu, to po pierwsze: zaspokojone na bieżąco ma żądze i/lub potrzebę celebrowania erotyzmu, po drugie: zaspokojony jest poznawczo (ciekawość świata, ciekawość siebie), po trzecie zaś: wykorzystuje optymalnie tę naszą młodość z kości i krwi, czyli piękny czas i rozwija skrzydła zwinięte w nas ;-) również erotycznie.
              Tak się jakoś składa, że po wejściu w wiek bardziej zaawansowany dzielni bzykacze wcale nie wskakują w kapcie, tylko bzykają dzielnie dalej mimo różnych obiektywnych trudności. Trochę rzadziej co prawda, trochę inaczej, ale jakoś im ani chęć na seks, ani umiejętność pokonywania/obchodzenia barier nie zanika. Hulaszcza młodość to dobry kapitał na start w dorosły seks. Tak, jak sportowa młodość rozwija masę mięśniową, wzmacnia kościec i wyrabia zdrowe nawyki, stanowiąc tym samym podstawę do utrzymania dobrego krążenia i ładnej postawy w wieku dojrzałym.
              Ale człowiek tak ma, że kijem Wisłę zawracać lubi, a co naważniejsze: umie, więc nigdy nie jest za późno, by poprawić sobie życie :-) Sportowej młodości nie miałam, ale na szkielet z mięśniami nie narzekam, bo sobie na starość trochę ćwiczę ;-)


              > Tak na marginesie to tak się można było naruchać, że prezerwatywa była towarem
              > luksusowym (i sprzedawanym tylko pełnoletnim), a o tabletkach anty to nawet się
              > nie wiedziało że coś takiego istnieje. Akurat w tej dziedzinie obydwa ośrodki
              > władzy (generałowie i kościół) szły ręka w rękę. Skądś się ten wyż demograficzn
              > y wziął...

              Nie wiem, ile masz lat Vitku i gdzie się uchował, ale ja, czterdziestosiedmioletnia kobieta, dobrze wiedziałam trzydzieści lat temu, co to jest tabletka i prezerwatywa, i zarówno jedno jak i drugie widywałam osobiście ;-) A wyż demograficzny lat osiemdziesiątych nie wziął się z antyantykoncepcyjnych połączonych sił kościelno-generalskich.
              • vitek_1 Re: Narobienie dzieci, a brak seksu i BDSM... 01.03.11, 14:19
                no to ciekawe z czego niby wynikał? :)

                widzisz ja się uchwałem w kraju gdzie ryż i kasza były na kartki. Ale ty oczywiście nie miałaś najmniejszych trudnści z dostępem do antykoncepcji hormonalnej. Normalnie cud! Niech zgadnę, tatuś dyplomata przywoził z RFN? nie zamierzam się o to spierać bo nie to jest tematem wątka, ale albo fantazjujesz, albo, jak już kiedyś pisałem, tacy jak ty i tacy jak ja żyliśmy, żyjemy i pewnie będziemy żyć w dwóch różnych światach i dlatego nigdy się nie zrozumiemy.
                • aandzia43 Re: Narobienie dzieci, a brak seksu i BDSM... 01.03.11, 16:04
                  No i znowu jojczysz. Mój tatuś nie był dyplomatą. Kartki i kolejki obowiązywały nas tak samo, jak wszystkich Polaków, czasami brakowało papieru toaletowego i szamponu, kiedyś całymi tygodniami myłam głowę szarym mydłem i spłukiwałam wodą z octem, a zęby szorowałam, uwaga!, szczoteczką wytarzaną w mydle i soli kuchennej. Podcieranie się gazetą było normą. Ale i tak najgorszą tramą z tamtego okresu sa koszmarnie brzydkie, kupione na kartki zimowe buty, które musiałam nosić, bo innych po prostu nei miałam. Zadowolony?
                  Prezerwatywy i globulki dopochwowe były dostępne (przynajmniej w moim mieście), tabletki z tego, co wiem też, bo koleżanki zażywały. Wkładki domaciczne były w Pewexach, ale głowy nie dam, czy za złotówki też nie dało się kupić. Nie sądzę, byśmy geograficznie i materialnie pochodzili z jakiś bardzo różnych światów. Może twoi koledzy wstydzili się kupować prezerwatywy, a koleżanki nei wyobrażały sobie montowania w cipce globulek, ale jak ktoś zdolny był czynić te bezeceństwa, to dawał sobie radę z antykoncepcją w latach osiemdziesiątych.
                  • kutuzow Re: Narobienie dzieci, a brak seksu i BDSM... 01.03.11, 17:09
                    Sorry andzia, ale jak dla mnie to jednak świat vojtka w tym przypadku jest tym prawdziwym.
                    Poczytaj sobie moze choćby ten art:

                    "Jeszcze w latach 80. Polki nie miały dostępu do skutecznej antykoncepcji. Dla naszych mam pigułki były prawie nieosiągalne. A nawet kiedy się pojawiły, kobiety niezbyt chętnie po nie sięgały. Po nich tyły i zmagały się z bujnymi włosami na twarzy i nogach, a duże dawki estrogenów obniżały libido. Ten stereotyp szkodliwości pokutuje do dziś” – mówi Tatiana Ostaszewska- Mosak, psycholog z Centrum Doradztwa i Terapii Bez Poziomów (www.psycholog.com.pl). Poza tym krążyły opinie, że wypisywaniem recept na pigułki nie byli zainteresowani ginekolodzy, którzy zarabialiby mniej. Przez hormony zabezpieczające przed ciążą traciliby pacjentki poddające się aborcji, zwykle wykonywanej prywatnie za spore pieniądze. Według szacunków ówczesnego Ministerstwa Zdrowia w tamtych latach liczba zabiegów przekraczała 300 000 rocznie.

                    W czasach PRL-u, czyli „niedostatku” antykoncepcji, kobiety nieustająco żyły w strachu przed wpadką
                    Rzeczywiście większości par pozostawał niepewny kalendarzyk małżeński albo równie zawodne, często pękające prezerwatywy czy słynna plemnikobójcza globulka Zet, która nieprzyjemnie pieniła się w pochwie. Nie wspominając już o domowych sposobach, czyli wkładanych przed stosunkiem kłębkach waty nasączonych octem. Nic dziwnego, że na murach kwitły podwórkowe reklamy typu „Tylko margaryna mleczna przeciw ciąży jest skuteczna, przed stosunkiem pół godziny zażyj paczkę margaryny” czy też „Nie dawaj dupulki bez Zet globulki”. Mimo żelaznej kurtyny i ograniczeń w dostępie do skutecznej antykoncepcji coraz istotniejszą wagę przywiązywano do seksu. Niestety, dla wielu kobiet udane współżycie było równoznaczne z nerwowym comiesięcznym wyczekiwaniem na okres. Niewiele zmieniło pojawienie się spiralek z miedzi, bo były dostępne tylko dla nielicznych kobiet. Jako towar luksusowy kupowało się je za dolary lub bony w Peweksie. Jak gorzka prawda brzmiały wtedy słowa piosenki „W domach z betonu nie ma wolnej miłości…”.



                    www.kobieta.pl/zdrowie/medycyna/zobacz/artykul/rewolucja-w-antykoncepcji/
                    • aandzia43 Re: Narobienie dzieci, a brak seksu i BDSM... 01.03.11, 17:33
                      kutuzow napisał:

                      > Sorry andzia, ale jak dla mnie to jednak świat vojtka w tym przypadku jest tym
                      > prawdziwym.

                      Dla ciebie żaden z tych światów nie może być prawdziwy, bo cię zwyczajnie w nich nie było. Byłeś wtedy dzieciakiem, który tęsknił za czekoladą na kartki i właśnie świat czekolady był twoim światem. Prezerwatywami i spiralami bawiły się duże panie i duzi panowie. To, co wyczytałeś w wywiadzie to garść okrojonych i uproszczonych informacji. To zdecydowanie za mało, by nie znając realiów osobiście wyrabiać sobie zdecydowany pogląd na kwestię: "Czy w PRL-u czerpano satysfakcję z bzykanka?"
                      Ja w swoim poscie odniosłam się do wypowiedzi Vitka, jakoby za naszej (?) młodości nie było prezerwatyw, a o tabletkach nikt nie słyszał. Nigdzie nie pisałam, że antykoncepcja była wówczas na światowym poziomie, aborcji było mało, a kobiety w ogóle nie bały się ciąży. W porównaniu z dniem dzisiejszym było mocno kiepskawo, ale nie zwalajmy winy za swoją niewyszumianą młodość na braki w zaopatrzeniu ;-P.
                      No więc powtarzam: prezerwatywy były dostępne w aptekach (poza nimi też), tabsy były, ale kiepskie, globulki były w aptekach, wkładki domaciczne były na pewno w Peweksach, ale w aptekach chyba też (zaraz zadzwonię do równie wiekowej koleżanki). Moja pierwsza spirala z Peweksu nie była jakoś koszmarnie droga, średniak mógł sobie na nią pozwolić. A jeśli chodzi o częstotliwość i jakość bzykanka, to całe rzesze ludzi naprawdę miło wspominają tamten czas :-D
                      • triss_merigold6 Re: Narobienie dzieci, a brak seksu i BDSM... 01.03.11, 18:08
                        W zasadzie problemem mogły być warunki lokalowe, bo zagęszczenie w chatach było jednak generalnie większe niż teraz i częściej mieszkały 3 - 4 pokolenia na kupie.
                        Na początku lat 90-tych ogólnie dostępne były prezerwatywy, globulki, i tabletki antykoncepcyjne, z odpowiednikiem postinoru włącznie (na receptę ale ginekolodzy przepisywali bez fochów). Nie trzeba było mieć 18 lat, żeby kupić gumki. - doświadczyłam.

                        BTW złej baletnicy przeszkadza rąbek w spódnicy, dzieci ograniczają spontaniczność ale qrde bez przesady. Jakoś na wczasy wyjeżdżamy z dzieckiem i można.
                        • aandzia43 Re: Narobienie dzieci, a brak seksu i BDSM... 01.03.11, 18:45
                          Tak, kiepskie warunki lokalowe to było większe utrudnienie niż antykoncepcja. Jakich to sposobów się człowiek nie imał! Wszyscy wiemy, co to jest seks grupowy, ale jak nazwać bzykanie się kilku par w jednym pokoju w akademiku? Każde bogobojnie na swoim łóżku, pod swoim kocykiem, przy zgaszonym świetle? ;-P Jakoś to nikogo specjalnie nie krępowało. I nawet alkoholu człowiek nie potrzebował do takich bezeceństw. Jesssuuuuu, to były naprawdę rozpustne czasy! ;-)
                          • urquhart Re: Narobienie dzieci, a brak seksu i BDSM... 01.03.11, 19:40
                            Już miałem nadzieję że rozlecimy zagadnienie stopnia zaczerwienienia się pośladów po laniu rożnymi narzędziami, a tu zeszło na wspominanie PRLu. Też niby w końcu jakieś sadomacho, ale takie jakoś inteligencko wysublimowane...

                            1928 - Kościół katolicki w Polsce zmienił przysięgę ślubną dla kobiet, usuwając fragment zobowiązujący kobietę do posłuszeństwa mężowi.
                            • sisi_kecz Re: Narobienie dzieci, a brak seksu i BDSM... 01.03.11, 20:36
                              urquhart napisał:

                              > Już miałem nadzieję że rozlecimy zagadnienie stopnia zaczerwienienia się poślad
                              > ów po laniu rożnymi narzędziami, a tu zeszło na wspominanie PRLu. '

                              Ale na co narzekasz?
                              aandzia rządzi, istny femdom.

                              ;)
                          • grosz-ek Re: Narobienie dzieci, a brak seksu i BDSM... 01.03.11, 23:12
                            > Wszyscy wiemy, co to jest seks grupowy
                            > , ale jak nazwać bzykanie się kilku par w jednym pokoju w akademiku? Każde bogo
                            > bojnie na swoim łóżku, pod swoim kocykiem, przy zgaszonym świetle? ;-P Jakoś to
                            > nikogo specjalnie nie krępowało. I nawet alkoholu człowiek nie potrzebował do
                            > takich bezeceństw. Jesssuuuuu, to były naprawdę rozpustne czasy! ;-)

                            Andzia rządzisz.
                            Jako małżeństwo studenckie zliczyliśmy kilka razy takie historie, dziękuję więc, za ich przypomnienie. Bojciuniu, jakie to były piękne czasy ...
                      • kutuzow Re: Narobienie dzieci, a brak seksu i BDSM... 01.03.11, 19:17
                        aandzia --->
                        Ja także odniosłem sie do stwierdzenia że za czasów młodości to było fajnie (można było sobie pobzykać do woli).
                        Statystyki pokazują jednak coś innego.

                        Tabletki hormonalne - stosowało ok 3-5% kobiet, ok 300 tyś aborcji -statystyczna większość stosowała kalendarzyk, wiec faktycznie "można było" sobie nieźle poszaleć.
                        to że niektórym się udawało i mieli udane życie nie zmienia faktu że przed większą częścią populacji stała wizja "wpadki".
                        • aandzia43 Re: Narobienie dzieci, a brak seksu i BDSM... 01.03.11, 19:37
                          > Ja także odniosłem sie do stwierdzenia że za czasów młodości to było fajnie (mo
                          > żna było sobie pobzykać do woli).
                          > Statystyki pokazują jednak coś innego.

                          Ekhhhmmm młodzieńcze, mówimy o czasach mojej młodości, nie twojej. Ty możesz sobie tylko czytać statystyki, z których oczywiście wiele ciekawych rzeczy dowiedzieć się można i pewne wnioski wyciągać też można, ale takich daleko idących lepiej nie.
                          Wizja wpadki (nei taka stała, jak się człowiek zakrzątnął) to rzeczywiście niemiłe doznanie, ale to tylko jeden z wielu czynników wpływających na całościowy efekt, czyli zadowolenie z seksu. I znowu przypominam, że zaczęło się od jojczenia Vitka na brak prezerwatyw i powszechny brak świadomości istnienia tabletek, z czym sorry, ale zgodzić się nie mogę, bo to bzdura. Jak ktoś nie miał śmiałości poprosić w aptece o kondoma czy pójść do gina po bardziej wyrafinowaną antykoncepcję, to był jego problem. Ale niech nie gada, że był jakiś zakaz antykoncepcji i kompletny brak tychże w sprzedaży. Polska to nie Rumunia, tam dopiero mieli przejebane.

                          Może by tak powspominali ten szczęsny czas pozostali piękni czterdziestoletni+ (tym ze sklerozą dziękujemy)?
                          • kutuzow Re: Narobienie dzieci, a brak seksu i BDSM... 01.03.11, 20:13
                            aadzia43 napisała:

                            "Ekhhhmmm młodzieńcze, mówimy o czasach mojej młodości, nie twojej.'

                            Uwielbiam takie stawianie sprawy. Rozumiem że o czasach Powstania Warszawskiego mają prawo rozmawiać tylko jego uczestnicy, a o takich Wojnach Napoleońskich to zasadniczo już nikt nie ma prawa się wypowiadać z wiadomych przyczyn. Słodka argumentacja o nazwie "jesteś za młody gówniarzu" :-)
                            • kawitator Re: Narobienie dzieci, a brak seksu i BDSM... 01.03.11, 22:54
                              Tamte czasy były fajne bo byliśmy młodzi to znaczy ci co byli a nie ci co dopiero sie pętali po ojcowskich jajkach.

                              natomiast
                              To był jedyny okres w historii gdzie nie było HIV a była penicylina
                              Resztę sobie dośpiewajcie
                              • aandzia43 Re: Narobienie dzieci, a brak seksu i BDSM... 01.03.11, 23:31
                                Tak Kawi, czasy były fajne, bo byliśmy młodzi. To znaczy ci, którzy potrafili być młodzi ;-)
                                I rzeczywiście, to był jedyny w historii czas, kiedy na syfa mieliśmy penicylinę, na ciążę jako taką antykoncepcję, a na HIV-a chorowały tylko małpy w Afryce.
                            • aandzia43 Re: Narobienie dzieci, a brak seksu i BDSM... 02.03.11, 00:15
                              > Uwielbiam takie stawianie sprawy. Rozumiem że o czasach Powstania Warszawskiego
                              > mają prawo rozmawiać tylko jego uczestnicy, a o takich Wojnach Napoleońskich t
                              > o zasadniczo już nikt nie ma prawa się wypowiadać z wiadomych przyczyn. Słodka
                              > argumentacja o nazwie "jesteś za młody gówniarzu" :-)

                              Przewidywalny jesteś. Pisząc zdanie, które wyrwałeś z kontekstu (że wyrwiesz, też było do przewidzenia), wiedziałam, że zinterpretujesz je właśnie tak ;-D
                              Wiesz, o każdych czasach wypowiadać się każdy może. Trochę lepiej, lub trochę gorzej. Ja np. bardzo lubię takie bardzo luźne dywagacje na tematy historyczne. Tylko, jak by ci tu powiedzieć, dobrze byłoby trochę się przygotować. Artykuł w gazecie plus jojczenie Vitka to, przyznasz, niewiele. Ja nie tylko wtedy żyłam, doświadczałam całą sobą i obserwowałam ludzi wokół siebie, ale przeczytałam setki artykułów na interesujące nas tematy. Możesz oczywiście pozostać przy swoim wyobrażeniu, czemu nie, mnie to nie przeszkadza. Możesz również współczuć głęboko uczestnikom tamtych czasów, bo nieszczęśliwi i niezrealizowani erotycznie byli, a jeśli mają inne zdanie na ten temat, to błądzą straszliwie, bo tylko im się przyśniło ;-/
                              Powtarzam: prezerwatywy były, inne sposoby też były, acz nie tak doskonałe, jak teraz, literatura dostępna w bibliotekach też była, pary całowały się publicznie, ściskały po bramach, bzykały w krzakach, spółkowały w akademikach i nikt nikomu za to głowy nie urywał i z towarzystwa nie wykluczał. Lęk przed ciążą był, aborcja była, śluby wpadkowe były. PRL to nie monolit, tylko czas, jak kazdy inny - wielopłaszczyznowy i pełen odcieni. Fajne doświadczenia seksualne będące udziałem młodych ludzi to nie był jakiś biały kruk i kolorowa wyspa na morzu rozpaczy.
                              • santo_inc Re: Narobienie dzieci, a brak seksu i BDSM... 03.03.11, 19:39
                                > Powtarzam: prezerwatywy były, inne sposoby też były, acz nie tak doskonałe, jak
                                > teraz,

                                Taaa, rodzice do dziś mają na działce pudełko prezerwatyw sprzed czasów mojego urodzenia, czyli z jakiś wczesnych lat 1980-tych lub późnych 1970-tych. A czemu mają całe pudełko? Bo kiedyś udało im się po znajomości załatwić, więc wzięli więcej, jako że normalnie były nieosiągalne.

                                To, że Ty akurat żyłaś w antykoncepcyjnej arkadii nie jest jeszcze dowodem na to, że tak było w całej Polsce.
                          • vitek_1 Re: Narobienie dzieci, a brak seksu i BDSM... 02.03.11, 04:21
                            > Ale niech nie gada, że był jakiś zakaz antykoncepcji

                            Oczywiście że zakazu nie było. Tak samo nie było zakazu sprzedawania kiełbasy, telewizorów ani małych fiatów :)

                            Dostępna antykoncepcja sprowadzała się do prezerwatyw (fatalnej jakości, ale wszystko wtedy takie było), a nieskrępowane bzykanie w ogromnej większości szybko kończyło się zaskoczeniem i wymuszonym ślubem. Wyż demograficzny nie wziął się z buta.
                            • absynt72 Zapominasz jeszcze o kilku sprawach. 02.03.11, 06:03
                              W PRL sytuacja zwłaszcza kobiet, tych niezamożnych była lepsza niż obecnie. Fakt z antykoncepcją hormonalną było krucho, ale kondony to w każdym kiosku były, bez problemu ginekolog mógł jakąś tam spiralę czy coś zaordynować, a w razie czego to aborcja była legalna i za darmo w szpitalnych warunkach. No i jeszcze jedna sprawa, dostęp do ginekologa bez porównania lepszy niż dzisiaj, no i seksuolodzy w całej masie przychodni i poradni, wszystko za darmo. Seksuolodzy zniknęli z państwowej służby zdrowia, gdy naziści z AWS wprowadzali swoją reformę służby zdrowia, która zabiła więcej ludzi niż UB, KBW i ZOMO razem wzięte. Przy okazji załatwili parę ideologicznych spraw. Dzisiaj seksuolog jest dostępny wyłącznie prywatnie i odpłatnie. Jeśli ma to być specjalista, a nie szarlatan, to cena jednej wizyty minimum 150 PLN. Czasem trzeba tych wizyt odbyć sporo. Powiedz to kobiecie mieszkającej w małym mieście pracującej z stawkę standardową czyli minimalną niecałe 1400 brutto.
                              • vitek_1 Re: Zapominasz jeszcze o kilku sprawach. 03.03.11, 04:30
                                W latach 70/80 fajne było to że była dobra muzyka i że byliśmy młodzi. I to wszystko.
                                • aandzia43 Re: Zapominasz jeszcze o kilku sprawach. 03.03.11, 11:58
                                  Vitku, naprawdę byłeś kiedyś młody ;-)
                                  • aandzia43 Re: Zapominasz jeszcze o kilku sprawach. 03.03.11, 12:02
                                    Zapomniałam o znaku zapytania.
                                    • iamhier Re: Zapominasz jeszcze o kilku sprawach. 09.03.11, 15:20
                                      do aandzia43-warunkiem udanego sexu po dziecku JEST BRAK MAŁŻENSTWA.To udowodnione psychologicznie.Obrączka to automatyczny celibat psychologiczno-seksualny.

                                      Ja nie uznaje sexu PO ŚLUBIE.To tylko dla sytuacji prawno-finansowej gdy jakiś gość postanowi mnie szantażować!! Tak,szantażować.Bo nikt nowoczesny w tym swiecie obrączką się świadomie nie ubezwłasnowolni (nawet jak jest tak zwanym katolikiem).Wiec pojde z nim do urzedu,wyklepie formulke,a obraczke rzuce w kąt.I powiem mu:wybieraj.albo ja i dziecko,albo obrączka....
                                      • sisi_kecz A ta ma znowu atak. 09.03.11, 17:50

                                        To tylko dla sytuacji prawno-finansowej gdy jakiś
                                        > gość postanowi mnie szantażować!! Tak,szantażować.Bo nikt nowoczesny w tym swie
                                        > cie obrączką się świadomie nie ubezwłasnowolni (nawet jak jest tak zwanym katol
                                        > ikiem).Wiec pojde z nim do urzedu,wyklepie formulke,a obraczke rzuce w kąt.I po
                                        > wiem mu:wybieraj.albo ja i dziecko,albo obrączka....'

                                        Słuchaj,, całkiem możliwe ze z Twoją boska aparycją i magnetycznym przyciąganiem, to nawet trzech naraz będzie Cie ciągnęło do USC.
                                        Oby jeden z nich był zdecydowanie silniejszy, bo inaczej to sie może rozerwaniem skończyć ;)

                                        Te wizje, to jakieś Twój scenariusz, układany do poduszki przed zaśnieciem, po dniu spędzonym w kasie na peronie?
                                        Desperacja jak smok , żeby ktos poprosił o rękę, z tego kompulsywnego bełkotu wybija. Współczucie, jak zawsze.

                                        pozdro!
                                  • zawsze-soffie Re: Zapominasz jeszcze o kilku sprawach. 09.03.11, 14:14
                                    "Vitku, naprawdę byłeś kiedyś młody"

                                    :DDDDDDDD - weź nie wywołuj wilka z lasu.
    • gazeta_mi_placi Re: Narobienie dzieci, a brak seksu i BDSM... 09.03.11, 12:04
      >aż matka dziecka nie będzie zmęczona opieką nad nim...

      Bądź konsekwentna w nazewnictwie, skoro jest "bedzietna samica" powinna być zamiast "matki dziecka" - dzietna samica bądź samica z potomstwem.
    • 4v im więcej takich postów 09.03.11, 14:29
      im więcej takich postów, tym więcej logicznie myślących ludzi zdecyduje się na bezdzietność.
      i nie z przyczyn ekonomicznych, tylko tak po prostu. dla siebie. oczywiście są tacy, co poświęcą seks, część to nawet bez większego bólu, bo akurat osoby co "bardzo chcą mieć dziecko" to bardzo często ludzie kompletnie niedorozwinięci seksualnie (jak się nie można spełnić w seksie, to się spełniają w dzietności, albo we władzy [nad dziećmi]).

      smutne jest tylko to, że nawet ci, co się na dzieci decydują, wiedzą, jak bardzo się poświęcają. i to "poświęcenie" wzmaga oczekiwania wobec dziecka. "tyle mu poświęciłam, więc teraz ono musi...." - to jest coraz częstsze myślenie kobiet, zresztą mężczyzn często też.
      i wychowują to dziecko jak w jakiejś sekcie, w ścisłym rygorze, albo z jakimiś dziwnymi zasadami, są o dzieci zazdrosne, kontrolują je bardzo, o ile bardziej niż to jest przyjęte, albo niż bywało za "ich" czasów.

      smutne to wszystko jest, bo właściwie nie ma dobrego rozwiązania. a dzieci, których jest coraz mniej, są coraz gorzej wychowywane, w jakichś skrajnościach (dominuje podejście sekciarskie i hodowlane, znaczy albo "jesteśmy dla dziecka wszystkim a ono dla nas wszystkim", albo "daję mu jeść a reszta sama się jakoś rozwiąże".)

      • iamhier Re: im więcej takich postów 09.03.11, 14:49
        Świetny tekst o tych "co bardzo chca miec dziecko" i niedorozwinieciu seksualnym.....

        Niestety to posrod takich par z sexem sa problemy po urodzeniu dziecka i raczej sie to nie zmieni.Tu wyraznie jest przeznaczenie samicy:jedna do rozrodu (nie do konca swiadomego,czasami wpadki,presji wieku) i samica do stałego sexu-kochanka.
        • 4v Re: im więcej takich postów 09.03.11, 21:12
          ja mam kochankę od 8 lat tę samą, oczywiście dzieci żadnych i dzieci nie planujemy. świetna sprawa mieć taką długookresową kochanicę, patrzyć na wtapiających ludzi i trochę im współczuć (mam empatię wysoko rozwiniętą) a trochę się obawiać o to co wyrośnie z tych dzieci.

          PS. jak Ty często odpisujesz na moje posty we wszystkich nickach, hehe
          • gtx460 Re: im więcej takich postów 10.03.11, 01:38
            4v napisał:

            > ja mam kochankę od 8 lat tę samą, oczywiście dzieci żadnych i dzieci nie planuj
            > emy. >
            >
            no chyba,jak kochanka ma na imie Edzio?
      • wlodzimierz_nowak ...tym mniejszą będę miał emeryturę ;-))) 09.03.11, 16:56
        a polskie społeczeństwo potrzebę na imigrantów, których i tak (w sposób NIEUNIKNIONY) będziemy około 2020 roku potrzebowali około 1 mln.

        Dzieci są wysiłkiem, ale są cudowne, są wartością dodaną do życia. Kobieta przez pół roku nie ma ochoty na seks i dlatego instytucja domu publicznego pod publiczną ochroną przez wieki funkcjonowała w sposób najzupełniej oczywisty dla wszystkich. Dopiero pruderia postjezuicka podniosła wiek dzietności, dojrzewania, sprawiła, że dzisiaj uważamy seks dojrzałych fizycznie 15 latków za coś nienaturalnego, że wzbraniamy się przed biologiczną koniecznością jaką jest edukacja seksualna.
        A po pół roku? Normuje się. Dzieci chodzą spać o 20tej, więc wystarczy godzina odpoczynku i jest czas. A jak ktoś tak jak ja lubi seks o poranku, to ma pecha jeśli jego dzieci wstają przed nim. Ale to raczej wyjątki. Choć bez wątpienia się zdarzają.
        • 4v Re: ...tym mniejszą będę miał emeryturę ;-))) 09.03.11, 21:56
          seks 15-latków (gdy oboje mają 15 lat) to jest coś tragicznego, co na całe życie wyniszcza kobietę.

          miałem taką. co miała 15 lat. wiedziałem jak się zachować. umiałem czekać 2 lata na SEKS. dzięki temu wyrosła na NADkobietę, potrafi patrzeć z góry na swoje rówieśniczki. jestem dumny, że 8 lat jesteśmy razem. że ma 23 lata, a wygoąda na 16, czasem ją biorą za 13-latkę. i nie jest 150cm wzrostu, płaska jak deska. wręcz przeciwnie. po prostu jest niewinna, delikatna, niezniszczona przez śmieciowych mężczyzn. nie zrozumiesz tego, o jak mi przykro....

          seks 15-latków. dobrze że jest piętnowany, nadal.
    • iamhier Re: Narobienie dzieci, a brak seksu i BDSM... 09.03.11, 15:16
      no chyba,ze pani żona jest bezpłodna to pan prokreator dłużej sobie "pociupcia".

      Kazda zdrowa seksualnie kobiete mężczyzna pociąga przy założeniu,ze nie beda miec dzieci lub do pierwszego dziecka.PO tym jego rola seksualna sie konczy,powtarzam!!!!

      Dla mnie wybór jest prosty:ALBO DZIECKO ALBO UDANY SEX.

      Nie zamierzam z niczego rezygnowac! Jedyne co tu moge poświecic to OBRĄCZKE (na ktorej mi nie zalezy,nie zalezało i nigdy nie bedzie zalezec-wiekszosc malzonkow tego typu nic w zyciu nie osiagnie mimo mody na ich sztuczne popychanie!).
      • salma75 Re: Narobienie dzieci, a brak seksu i BDSM... 09.03.11, 17:38
        iamhier napisała:

        > Kazda zdrowa seksualnie kobiete mężczyzna pociąga przy założeniu,ze nie beda mi
        > ec dzieci lub do pierwszego dziecka.PO tym jego rola seksualna sie konczy,powta
        > rzam!!!!

        O bogini, dziękujemy za twe prawdy objawione, które serwujesz nam na gazetowych forach od lat!
        Słyszeliśmy je już 17856 razy.
        Prosimy o więcej, bo są tak bzdurne i nieskładne, że musimy je usłyszeć kolejne 17 tys razy by w nie uwierzyć.
        Więcej czadu iamhier!
    • k_wilt Planujecie sypialnię dziecka obok swojej... 09.03.11, 16:59
      Planujecie sypialnię dziecka obok swojej sypialni a potem narzekacie? Większośc projeków domów przewiduje wszystkie sypialnie obok siebie. Budowanie takiego domu, to ściąganie na siebie problemów na własne życzenie i za własne pieniądze.
    • kociubina Re: Narobienie dzieci, a brak seksu i BDSM... 09.03.11, 17:53
      nie praktykuję BDSM i nie narzekam na brak seksu w małżeństwie, na ograniczenia i temu podobne... Wyobrażam sobie, że ludzie którzy lubią, preferują taki rodzaj zachowań seksualnych nie urządzają sobie ostrych sesji codziennie, ze jest to forma odstępstwa, święta... a skoro tak, to MOŻNA SIĘ DO TEGO PRZYGOTOWAĆ i zapewnić sobie i swojemu partnerowi a PRZEDE WSZYSTKIM SWOIM DZIECIOM (!!!!) komfortowe warunki!
      Jakoś tak do głowy mi nie przychodzi, ze chęć bycia spraną czy też spranym może być ważniejsza niż miłość do dziecka...
      to nie jest tak, że uważam inne niż tradycyjne ( :D ) formy uprawiania seksu za dewiacje.. uważam jednak , że jako ludzie dorośli jesteśmy w stanie panować nad chucią, że potrafimy stworzyć sobie dogodne warunki na to żeby dać upust swoim fantazjom bez krzywdzenia naszych dzieci ...
      Poza tym jest coś takiego jak zamek w drzwiach!, jak uczenie pukania do pokoju...wreszcie jak urlop! dzień wolny, jak babcia a jak nie babcia to opiekunka...
      Można wszystko jeżeli tylko się chce i wcale nie trzeba narażać dzieci na to , żeby patrzyły na biczowaną mamusię z kulka w dziobie

    • suanett Re: Narobienie dzieci, a brak seksu i BDSM... 09.03.11, 18:33
      do URQUHART fajnie krasc cudze teksty??? nie można samemu napisac tylko kopiowac?? większa częsc tego tekstu pochodzi z bloga Goodgirl...
      • urquhart Dla kogoś kto nie zrozumiał wprowadzenia 09.03.11, 19:23
        suanett napisała:
        > do URQUHART fajnie krasc cudze teksty??? nie można samemu napisac tylko kopiowa
        > c?? większa częsc tego tekstu pochodzi z bloga Goodgirl...

        Dla kogoś kto nie zrozumiał wprowadzenia: tekst jest ciekawy ale nie mój własny. Ponieważ znalazł się na pierwszej stronie gazety.pl wiec znalazł uznanie: podkreślam jest autorstwa Goodgirl, co oczywiście można sobie sprawdzić każdy kto umie spkopiować teks do google.
        Ja akurat nie znalazłem go na stronie blogu a w serwisie Styl.

        www.styl.pl/wizytowka-goodgirlproject/artykuly/we-dwoje/news-seks-i-dzieci,nId,285549
    • czerwone_bordeaux Re: Narobienie dzieci, a brak seksu i BDSM... 09.03.11, 23:21
      Drzwi na klucz w sypialni :)
    • goodgirl-project Kradziez tekstu z SUKI 10.03.11, 20:11
      Z racji tego, że temat nie został sprostowany przez pana urquhart , robię to ja - jego autorka (GOODGIRL). Tekst, który zapoczątkował dyskusję, wklejony przez URUGUHART pochodzi z książki SUKA. Z PAMIETNIKA MASOCHISTKI, wydanej we wrześniu 2010 roku nakładem wydawnictwa Replika. Dostępny jest także na stronie autorki: www.goodgirlproject.com

      Kultura wymaga, aby podać źródło, inaczej jest to KRADZIEŻ.

      pozdrawiam wszystkich

      goodgirl


      • urquhart Re: Kradziez tekstu z SUKI 11.03.11, 06:34
        forum.gazeta.pl/forum/w,15128,122651650,123051872,Dla_kogos_kto_nie_zrozumial_wprowadzenia.html
        • urquhart Re: Kradziez tekstu z SUKI 11.03.11, 06:50
          Ciekawe, dziś już pod tym adresem: Zawartość strony została usunięta.
          Ale dawna zawartość będzie jeszcze przez parę dni w archiwum google:

          http://webcache.googleusercontent.com/search?q=cache:Gp-YEGTyB-wJ:www.styl.pl/wizytowka-goodgirlproject/artykuly/we-dwoje/news-seks-i-dzieci,nId,285549+Pom%C3%B3wmy+za+to+o+sytuacji,+site:styl.pl&cd=1&hl=pl&ct=clnk&gl=pl&client=firefox-a&source=www.google.pl
      • gomory Re: Kradziez tekstu z SUKI 11.03.11, 07:42
        > Kultura wymaga, aby podać źródło, inaczej jest to KRADZIEŻ.

        Przede wszystkim to co opisujesz nie jest kradzieza :).

        Wg mnie Urquhart nie mial czego prostowac, bo nigdzie nie pisal, ze to tekst jego autorstwa. Wszedzie sa zenskie zaimki wiec wymyslanie, ze jest inaczej brzmi kuriozalnie. Przynajmniej ja ani przez sekunde nie odnioslem wrazenia, ze to on wklepywal te literki.
        Zreszta na czyjes tam zyczenie juz podal zrodlo.
        Nie piszemy tutaj rozpraw naukowych tylko prowadzimy luzne dyskusje na forum. Twoj tekst mial byc przyczynkiem do wymiany pogladow i sie w tym sprawdzil bedac ilutracja pewnych sytuacji. Nikt nie usilowal sie podszywac pod autorke czy szargac jej imienia.
        Tak czy siak najwazniejsze jest, ze po tych wyjasnieniach wszyscy juz wiemy skad pochodzi ten tekst. Teraz wszyscy powinnismy byc szczesliwi i zaspokojeni :).
        • suanett Re: Kradziez tekstu z SUKI 11.03.11, 08:15
          Plagiat (łac. plagium - kradzież) - skopiowanie cudzej pracy/pomysłu (lub jej części) i przedstawienie pod własnym nazwiskiem
          dla wszystkich wielbicieli Pana U ...
          cytowanie czyjejś pracy nie wskazawszy autora ZAWSZE jest plagiatem

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka