alterego4
22.05.11, 23:23
Mój związek ma za sobą ponad 10-letnią historię (właściwie to już ponad 15 lat). I tak jak przywykłem do letniej temperatury (można tak żyć i zapewne większość tak żyje), tak przed chwilą złapałem się na tym, że trudno mi z tym i coraz trudniej.
Nie ma ognia. Nigdy nie było szczególnie gorąco - cóż, rożne miewamy temperamenty i nie wszyscy zdejmujemy majtki przez głowę. Obie strony w moim małżeństwie przykładają do tego rękę. Pewnie, że można się bardziej starać.
A przed chwilą naszła mnie ta smutna refleksja, bo mamy się na odległość i wysłaliśmy sobie kilka smsów. Z mojej strony frywolnych, z jasną zachętą do rozwinięcia tematu. Kto co, czym i w którym miejscu by zrobił, gdyby nie odległość. I znów puenta całej rozmowy jest taka, że coś tam wymyśli jak będziemy nie na odległość. A ja już nie mam oczekiwań szału uniesień. Będzie przeciętnie.
Smutne.