merenre
07.11.12, 20:08
Zaczynam nowy wątek po to chyba by zyskać trochę wsparcia od Was. Jestem w związku bez seksu od lat - tysiące wymówek z jego strony, co w sumie potem zaczęło mi odpowiadać, bo "łóżko" zajmowało może 3 minuty, zostawiało mnie wkurzoną, rozdrażnioną, często najzwyklej w świecie poobcieraną. Z 2-3 lata temu zaczęły się jego wyjścia na saunę, dziwne wyjazdy, z których wracał o 2 w nocy, a na moje pretensje czemu tak długo (telefonu nie odbierał), były awantury i wrzaski, zaczynało się wypominanie mi moich wad i błędów, kompletnie nie związanych z tematem - takie odwracanie kota ogonem. Kiedyś przez przypadek podsłuchałam jego rozmowę z jakimś..... chłopcem (bo mówił o lekcjach), mówił, że miłość jest najważniejsza, że jak tylko mu da znać, to on przyjedzie. Początkowo myślałam, że to po prostu .... ukrywany syn, ale jak w pewnym momencie mój partner (bo nie mąż) powiedział "nie, nie wiem jaka jest towja mama" to już wiedziałam. Zaczęło się godzinami przesiadywanie na gadu gadu, choć zawsze to moje rozmowy na gg były wykpiwane jako sposób rozmowy dla idiotów. No a od dłuższego czasu to już zatracił się w tym na maxa. Umiawia się z 20-to letnimi chłopcami, ma drugi telefon, drugi komputer. Zaczał się regularnie myć - wcześniej miał z tym ogromny problem, używać jakich maseczke, kosmetyków. W aucie znalazłam 2x prezerwatywy. A na telefonie smsy typu "czy dziś masz ochotę na oral", "możesz mnie zdominować" itp... wszystko od facetów. Poznajdowałam kilka tych numerów na portalu anonse gejowo. I teraz problem - na każdą próbę rozmowy jest wrzask, groźby, że mnie wywali z domu, że powie moim rodzicom, że się dzieckiem nie zajmuję, że jestem aspołeczna, że jestem nienormalna, beznadziejny przypadek itp - znów odwracanie kota ogonem. Mówi, że ten dom jest chory, bo np. z niechęcią robię obiady. Na zewnątrz gra strasznego męskiego samca, szarmanckiego (w jego odczuciu) dla pań, wzór cnót wszelakich. A jak kto nadepnie mu na odcisk, to nie spocznie póki tej osoby nie zniszczy. Generalnie w każdej aferze jest najeżdżanie na mnie, a ja niestety trochę się boję wrzasnąć mu w twarz, że znam numery tych chłopców, że mam te smsy (bo mam). A czemu się boję? Dziecko lat 9, z problemami zdrowotnymi, wspólny kredyt, śmieszne moje zarobki. Każdy wieczór on siedzi u siebie z komputerem - potrafi z 6h dziennie z tymi chłopcami gadać. Piszę bo chciałabym pogadać z kimś kto ma podobny problem. Wiem, co mi napiszecie - że mam uciekać :) Wiem i wiem, że będę musiała to zrobić by ratować siebie i w sumie dziecko też. Mam dowody - to też mój mocny argument, tylko szczerze mówiąc czuję się jak w jakimś tunelu, a może ktoś powie coś takiego co pokaże mi jakąś inną drogę czy podsunie jakiś pomysł, rozwiązanie, może prawne. No i napisałam też ,może chaotycznie, po to żeby się wygadać :)