Dodaj do ulubionych

„Utrzymanka” a bycie w związku - już nie rozumiem

28.04.13, 18:03
W nawiązaniu do wątku obok: Załóżmy, że mężczyzna w danym momencie więcej zarabia - dlaczego bycie w związku od razu stawia kobietę w pozycji biorącej coś za seks? Skąd ktoś wie, że ta kobieta sama z siebie nie chce / nie potrzebuje tego seksu?

I jeszcze jedno, tj. moja sytuacja - mieszkam z facetem, dopiero się uczę i nie mam (prawie) pieniędzy. Wiedział o tym, i było oczywiste, kiedy się wprowadzałam, że nie będę płacić, bo nie stać mnie na dokładanie się do opłat za jego mieszkanie. Czy mam przestać z nim mieszkać „dla idei”? Gdzie jest granica (tego bycia „utrzymanką”)? Przecież jesteśmy razem, chodzi o jakieś pomaganie sobie, itp.
Obserwuj wątek
    • urquhart Re: „Utrzymanka” a bycie w związku - 28.04.13, 18:30
      Jak ponętnie wyglądasz i wbijesz się w szpilki i obcisły ciuch żeby się podobać to w sumie możesz dostawać nie za seks ale za sam wygląd cieszący oko jako Hostessa :)
      Sam się czasami dziwię ile firmy wydają na to kasy...
      • zawle Re: „Utrzymanka” a bycie w związku - 28.04.13, 18:44
        A jak umiesz myć okna, gotować i wykonywać inne czynności domowe możesz zarabiać jako gospodyni domowa.
        Fajnie byłoby, gdybyś lubiła swoją pracę. Lub chociaż umiejętnie nie demonstrowała nielubienia.
      • kotoshi Re: „Utrzymanka” a bycie w związku - 28.04.13, 18:47
        Urquhart, hostessy generalnie niewiele zarabiają. A poza tym wszelkiego typu prace dorywcze są raczej na wakacje, a nie na czas roku akademickiego.
    • zawle Re: „Utrzymanka” a bycie w związku - 28.04.13, 18:45
      kotoshi napisała: Czy mam przestać z nim mieszkać „dla idei”?

      Chyba przestać sypiać dla idei?
    • thelma333.3 Re: „Utrzymanka” a bycie w związku - 28.04.13, 19:12
      ale czego tu nie rozumieć?
      definicja jest przecież jasna
      'utrzymanka - kobieta utrzymywana przez kochanka';

      • kotoshi Re: „Utrzymanka” a bycie w związku - 28.04.13, 19:21
        To po pierwsze jest mój facet, a nie kochanek.
        Po drugie o utrzymance mowa może być wtedy, gdy zaczyna być i jest z nim dla kasy, a tu czegoś takiego nie było.
        • marek.zak1 Re: „Utrzymanka” a bycie w związku - 28.04.13, 21:08
          Dobrze zarabia więc jest pracowity zaradny. To chyba dobrze? Nie rozumiem problemu.
          • kotoshi Re: „Utrzymanka” a bycie w związku - 29.04.13, 15:36
            Jest na ostatnim roku studiów - na medycynie pracować w czasie studiów się nie da (on akurat zarabia, bo ma udziały w rodzinnej firmie, zresztą z med. związanej). Ale haruje jak wół, szykuje się też do pracy naukowej, na pewno jest zaradnym mężczyzną, który wie, czego chce.
            Problem jest (jak widać też z innych wątków tego forum) w tym, że bycie z takim mężczyzną rodzi od razu jakieś niezdrowe przypuszczenia :)
            • kag73 Re: „Utrzymanka” a bycie w związku - 29.04.13, 16:25
              > Problem jest (jak widać też z innych wątków tego forum) w tym, że bycie z takim
              > mężczyzną rodzi od razu jakieś niezdrowe przypuszczenia :)

              Alez jakie przypuszczenia, Ja przypuszczam, ze sypialabys z nim rowniez jak bys u niego nie mieszkala. No moze rzadziej, bo rzadziej byscie sie widywali, to wszystko.
              • kotoshi Re: „Utrzymanka” a bycie w związku - 29.04.13, 16:33
                :)
                Ale powstają różne złośliwości oparte na tych przypuszczeniach, tak jak napisałam we wpisie niżej o sytuacji na imprezie.
            • humi-dor Re: „Utrzymanka” a bycie w związku - 29.04.13, 19:42
              kotoshi napisała:

              > Jest na ostatnim roku studiów - na medycynie pracować w czasie studiów się nie
              > da (on akurat zarabia, bo ma udziały w rodzinnej firmie, zresztą z med. związan
              > ej). Ale haruje jak wół, szykuje się też do pracy naukowej, na pewno jest zarad
              > nym mężczyzną, który wie, czego chce.

              On jest zaradny i wie czego chce, a Ty czego chcesz Kotoshi ?

              > Problem jest (jak widać też z innych wątków tego forum) w tym, że bycie z takim
              > mężczyzną rodzi od razu jakieś niezdrowe przypuszczenia :)

              Nie wiem, czy przypuszczenia sa niezdrowe, nie mnie to oceniac. Piszesz, ze OBOJE studiujecie, on zarabia, Ty nie. Wiec jesli powolujesz sie na rownouprawnienie, to dokladaj sie do czynszu i jedzenia, wtedy nie bedziesz musiala rozwiewac swoich watpliwosci na forum.
              • kag73 Re: „Utrzymanka” a bycie w związku - 29.04.13, 22:12
                Sila spokoju, kolego. Nie zawsze mozna miec mlodziudka i ustawiona, cos za cos. Troche cierpliwosci a i ona zacznie zarabiac. W zyciu roznie bywa, raz na wozie a raz pod wozem, prawda? Jeszcze moze sie zdarzyc, ze to on bedzie na jej utrzymaniu.
                Skoro jemu/im nie przeszkadza taka sytuacja, to szafa gra i tyle w temacie a innym ludziom nic do tego.
                • kag73 Re: „Utrzymanka” a bycie w związku - 29.04.13, 22:16
                  Poza tym nie wiemy czy ona sie nie doklada do wspolnego. Moze to wlasnie ona gotuje, sprzata i pierze w tym mieszkaniu dla nich obojga.
                • humi-dor Re: „Utrzymanka” a bycie w związku - 30.04.13, 19:42
                  kag73 napisała:

                  > Sila spokoju, kolego. Nie zawsze mozna miec mlodziudka i ustawiona, cos za cos.
                  > Troche cierpliwosci a i ona zacznie zarabiac. W zyciu roznie bywa, raz na wozi
                  > e a raz pod wozem, prawda? Jeszcze moze sie zdarzyc, ze to on bedzie na jej utr
                  > zymaniu.

                  W kwestii wzajemnej pomocy, lojalnosci itd. absolutnie sie z Toba Kag zgadzam, zauwaz jednak, ze odnioslem sie do konkretnej sytuacji, gdzie OBOJE studiuja, maja wiec identyczne mozliwosci zarabiania na siebie. Chlopak nawet ma ciezej, z tego co sie zorientowalem, bo konczy dosc trudne studia. A jak swiat swiatem bogatsi studenci raczej chyba nie wspierali finansowo tych mniej zamoznych. A moze swiat sie zmienia i ja za nim nie nadazam ? ;-)
                  • kotoshi Re: „Utrzymanka” a bycie w związku - 04.05.13, 13:29
                    humi-dor napisał(a):

                    > W kwestii wzajemnej pomocy, lojalnosci itd. absolutnie sie z Toba Kag zgadzam,
                    > zauwaz jednak, ze odnioslem sie do konkretnej sytuacji, gdzie OBOJE studiuja, m
                    > aja wiec identyczne mozliwosci zarabiania na siebie. Chlopak nawet ma ciezej, z
                    > tego co sie zorientowalem, bo konczy dosc trudne studia. A jak swiat swiatem
                    > bogatsi studenci raczej chyba nie wspierali finansowo tych mniej zamoznych. A
                    > moze swiat sie zmienia i ja za nim nie nadazam ? ;-)

                    Nie mamy identycznych możliwości, bo ja nie mam udziałów w firmie rodzinnej, przynoszących stałe przychody.
              • kotoshi Re: „Utrzymanka” a bycie w związku - 30.04.13, 09:16
                humi-dor napisał(a):
                > Nie wiem, czy przypuszczenia sa niezdrowe, nie mnie to oceniac. Piszesz, ze OBO
                > JE studiujecie, on zarabia, Ty nie. Wiec jesli powolujesz sie na rownouprawnien
                > ie, to dokladaj sie do czynszu i jedzenia, wtedy nie bedziesz musiala rozwiewac
                > swoich watpliwosci na forum.

                Zakupy czasem robię, źle bym się czuła, gdybym się chociaż trochę nie dokładała do wydatków. Natomiast nie dokładam się do czynszu, bo na sfinansowanie połowy (co byłoby logiczne) mnie nie stać, poza tym mój chłopak powiedział już na początku, że nie chce, żebym cokolwiek dokładała do mieszkania.
                A jeśli Ty byś mieszkał z partnerką wyłącznie pod warunkiem, że składałaby się po połowie, i wywalił ją, gdyby nie mogła, to już twoja osobista sprawa.

                kag73 napisała:
                > Poza tym nie wiemy czy ona sie nie doklada do wspolnego. Moze to wlasnie ona go
                > tuje, sprzata i pierze w tym mieszkaniu dla nich obojga.
                Sprząta regularnie ktoś inny, ale owszem, ja staram się czasem coś ugotować albo upiec, piorę też i coś tam ogarniam na co dzień. Nie jest to jakiś wielki wkład, jednak chyba nie o to chodzi, żeby robić na siłę coś, czego nie potrzeba. Jednak jak widzisz, Kag, niektórzy panowie myślą inaczej :)
    • twojabogini Re: „Utrzymanka” a bycie w związku - 29.04.13, 16:00
      Weź się nie przejmuj. Niektórym widać się w głowie nie mieści, że kobieta może po prostu lubić seks, anie dawać d... za coś. Ciekawe jest, że gdyby sytuacja się odwróciła - ty masz kasę, a partner przejściowo nie - nikt by nie uważał, że on "daje" ci dla pieniędzy. Tak działa stereotyp.
      • kotoshi Re: „Utrzymanka” a bycie w związku - 29.04.13, 16:30
        Właśnie o ten stereotyp chodzi. Teraz już chyba jestem nawet trochę "uczulona", bo jakiś miesiąc temu miałam b. przykrą sytuację na imprezie u znajomych mojego chłopaka. Jakaś dziewczyna z jego roku (trochę chyba wypiła, ale bez przesady) podeszła do mnie i mówi mniej więcej tak: I jak z (tu imię mojego chłopaka) jako sponsorem, dobrze?
        To było strasznie nieprzyjemne. Aż mi się odechciało imprezy (i zaczęłam namawiać mojego chłopaka, żebyśmy już poszli, i w końcu ze mnie wyciągnął, o co chodzi jak usłyszał "cytat", to podszedł do tej laski, nie wiem, co jej powiedział, ale niedługo potem ona podeszła i przeprosiła mnie).
        Niektórzy wykorzystują ten stereotyp żeby komuś dokopać - a ta dziewczyna, jak się później dowiedziałam, to koleżanka byłej mojego chłopaka.
        • ksionzka Re: „Utrzymanka” a bycie w związku - 29.04.13, 16:59
          Toś ty nie wiedziała, ze to jest tak w związku, ze jak ci się gorzej wiedzie to nie możesz z partnerem uprawiać seksu bo:
          - to jest uwłaczające dla ciebie, gdyż ponieważ robisz z siebie utrzymankę, handlującą seksem.
          - Kto by sie zniżał do seksu z bezrobotnikiem nawet uczącym się tylko jakieś samce niewyżyte.
          W dobie równouprawnienia tyczy się to obydwojga.
          Ogólnie oni tu piszą, ze nie mają seksu w małżeństwie bo za grubi, za brzydcy, źle ubrani, bez dobrych hormonów a tak naprawdę jedno unika seksu bo mu się źle wiedzie i nie chce być dawać tyłka za mieszkanie, chleb, masło, czy mydło. A drugie nie chce bo nie chce być niewyżytym ssakiem, wykorzystującym nieszczęśnika z którym stwarza związek.

          :)

          Olej to.
      • wiemwszytko Re: „Utrzymanka” a bycie w związku - 29.04.13, 16:31
        Utrzymanka - tak piszą te idiotki z forum dla kochanek bo one są utrzymankami żonatych facetów i żeby choć trochę było im lżej na duszy to chrzanią głupoty że żony i stałe partnerki to utrzymanki mężczyzn. Nie zwracaj na nie uwagi. To są zawistne i upośledzone umysłowo baby. Ja tez nie pracuję bo studiuję niedawno wyszłam za mąż i mąż nas utrzymuje.
        • kotoshi Re: „Utrzymanka” a bycie w związku - 29.04.13, 16:43
          wiemwszytko napisał(a):

          > Utrzymanka - tak piszą te idiotki z forum dla kochanek bo one są utrzymankami ż
          > onatych facetów i żeby choć trochę było im lżej na duszy to chrzanią głupoty ż
          > e żony i stałe partnerki to utrzymanki mężczyzn.

          :) :) :)

          Nie zwracaj na nie uwagi. To s
          > ą zawistne i upośledzone umysłowo baby. Ja tez nie pracuję bo studiuję niedawno
          > wyszłam za mąż i mąż nas utrzymuje.
          Ale chyba jednak bycie żoną powoduje, że mniej jesteś narażona na zarzut "sponsoringu". Ja na tej opisanej imprezie byłam tak zaskoczona, że nie wiedziałam, co odpowiedzieć. I być może takie osoby mierzą innych swoją miarą.
          • rekreativa Re: „Utrzymanka” a bycie w związku - 29.04.13, 16:55
            " I być może takie osoby mierzą innych swoją miarą."

            I to jest najlepsze podsumowanie.
            Niektórzy po prostu wszystko przeliczają na kasę, łącznie z ludźmi. Sami palcem by za darmo nie kiwnęli, więc myślą, że wszyscy inni mają tak samo.
            • kotoshi Re: „Utrzymanka” a bycie w związku - 29.04.13, 17:16
              rekreativa napisała:
              > " I być może takie osoby mierzą innych swoją miarą."
              >
              > I to jest najlepsze podsumowanie.
              > Niektórzy po prostu wszystko przeliczają na kasę, łącznie z ludźmi. Sami palcem
              > by za darmo nie kiwnęli, więc myślą, że wszyscy inni mają tak samo.

              Byś może tak było z tą na imprezie - nie wiem, nie znam "tła", nie wiem, na ile ona sama mi dogryzała, na ile (czy w ogóle) mówiła za zasadzie solidarności z byłą mojego chłopaka. Jego komentarz był taki, że ciśnienie na związek mąci niektórym umysły - ale "tła", jak mówię, nie znam.
    • ksionzka Re: „Utrzymanka” a bycie w związku - 29.04.13, 17:01
      Toś ty nie wiedziała, ze to jest tak w związku, ze jak ci się gorzej wiedzie to nie możesz z partnerem uprawiać seksu bo:
      - to jest uwłaczające dla ciebie, gdyż ponieważ robisz z siebie utrzymankę, handlującą seksem.
      - Kto by sie zniżał do seksu z bezrobotnikiem nawet uczącym się tylko jakieś samce niewyżyte.
      W dobie równouprawnienia tyczy się to obydwojga.
      Ogólnie oni tu piszą, ze nie mają seksu w małżeństwie bo za grubi, za brzydcy, źle ubrani, bez dobrych hormonów a tak naprawdę jedno unika seksu bo mu się źle wiedzie i nie chce być dawać tyłka za mieszkanie, chleb, masło, czy mydło. A drugie nie chce bo nie chce być niewyżytym ssakiem, wykorzystującym nieszczęśnika z którym stwarza związek.

      :)

      Olej to.

      Źle żem umieściła post. Normalnie jestem taka roztargniona, dobrze że słów nie pomyliłam i że znów na bcd czy jak mu tam nie trafiłam.
      • kotoshi Re: „Utrzymanka” a bycie w związku - 29.04.13, 18:02
        Niby równouprawnienie, jednak stereotypy mają się dobrze ;)
        A kto to jest bcd, czy to jakiś agresywny uczestnik forum? :)
    • kutuzow Tylko Ty to możesz ocenić 29.04.13, 22:39
      kotoshi napisała:
      > Gdzie jest gra
      > nica (tego bycia „utrzymanką”)? Przecież jesteśmy razem, chodzi o j
      > akieś pomaganie sobie, itp.

      Tylko Ty możesz ocenić czy jesteś utrzymanką czy nie. Tu chodzi bowiem o intencje danej osoby, a nie o jakiś stan faktyczny. Można być w związku, a tak na prawdę mieć podejście materialistyczne (na zasadzie jestem z nim bo jest ustawiony, mam wygodnie itp) -więc jak dla mnie to ukryta wersja sponsoringu. Można też być w związku gdzie facet jest ustawiony i być tam z miłości. Wszystko zależy co tak na prawdę leży u podstaw tego że jesteś ze swoim partnerem (a nie np. z innym). Jeśli cechy jego charakteru (np. tak rozumiana zaradność i pracowitość), to jakim jest facetem, to OK. Jeśli jednak (jego) finanse były jednym z głównych czynników które sprawiły że zwróciłaś na niego swoją uwagę, to może to być pewnym sygnałem że coś jest na rzeczy.

      Gdybyś się z nim rozstała, to czego byś bardziej żałowała? Tego że straciłaś super faceta, czy tego że nie będziesz miała tak wygodnie jak teraz (wspominałaś coś chyba wcześniej o fajnym mieszkaniu). Sama musisz sobie odpowiedzieć na te pytania.

      Ludźmi się nie przejmuj -zawsze coś wymyślą.
      • jesod Re: Tylko Ty 30.04.13, 09:39
        kutuzow napisał:
        >> Tylko Ty możesz ocenić czy jesteś utrzymanką czy nie. Tu chodzi bowiem o intenc
        > je danej osoby, a nie o jakiś stan faktyczny

        Dokładnie tak.
        Nic więcej nie da się tu wymyślić i dodać. To nie jest tak, że ludzie tylko biorą. Poza braniem dają coś sobie wzajemnie i nie jest to tylko czysta, zwykła kalkulacja zysków i strat.

        kutuzow napisał:
        > Ludźmi się nie przejmuj -zawsze coś wymyślą.

        Jasne. W tym zakresie są bezkonkurencyjni i bezwzględni...
        Poza wymyślaniem i głupim gadaniem potrafią sobie robić wiele złych rzeczy - ot tak dla sportu i frajdy. Każdy żywi się czymś innym, więc tak naprawdę nie należy się czyimś gadaniem przejmować, a tym bardziej brać sobie do serca.
      • kotoshi Re: Tylko Ty to możesz ocenić 30.04.13, 10:10
        kutuzow napisał: Wszystko zależy c
        > o tak na prawdę leży u podstaw tego że jesteś ze swoim partnerem (a nie np. z i
        > nnym). Jeśli cechy jego charakteru (np. tak rozumiana zaradność i pracowitość),
        > to jakim jest facetem, to OK. Jeśli jednak (jego) finanse były jednym z główny
        > ch czynników które sprawiły że zwróciłaś na niego swoją uwagę, to może to być p
        > ewnym sygnałem że coś jest na rzeczy.

        Kutuzow, z pewnością tak nie było. Było w ogóle nietypowo, bo kiedy się poznaliśmy, nie miałam ochoty nawet myśleć o facetach (było akurat po przykrym rozstaniu z moim chłopakiem). Zaczęliśmy się widywać, a on w paru sytuacjach, a zwłaszcza w jednej, bardzo mi pomógł i w ogóle pokazał się (w konkretach, nie gadaniu!) z bardzo dobrej strony. I wtedy zaczęliśmy być ze sobą - z mojej strony właśnie z tego powodu.
        Zaczęliśmy dalej się poznawać, i mimo że zakochania nie było (z jego strony z pewnością też nie), to było to coś bardzo fajnego, jakiegoś innego rodzaju więź. Mój chłopak też bardzo mi imponuje, jest niesamowicie ambitny, i mimo że mógłby nie robić aż tyle, to robi jak najwięcej, bo chce tego dla siebie/własnego rozwoju.

        > Gdybyś się z nim rozstała, to czego byś bardziej żałowała? Tego że straciłaś su
        > per faceta, czy tego że nie będziesz miała tak wygodnie jak teraz (wspominałaś
        > coś chyba wcześniej o fajnym mieszkaniu). Sama musisz sobie odpowiedzieć na te
        > pytania.
        > Ludźmi się nie przejmuj -zawsze coś wymyślą.

        Oczywiście, że nie stawiam mieszkania ponad człowieka! Mieszkanie uwielbiam, bo jest super, a widok na oświetlone miasto jest wieczorem przepiękny (jedna ściana jest cała przeszklona, gdy przyszłam pierwszy raz i zobaczyłam widok i katedrę w tle, to normalnie miałam prawie łzy w oczach z zachwytu).
        Ludźmi czasem nie da się tak zupełnie nie przejmować, na szczęście takie sytuacje jak ta na imprezie chyba nie zdarzają się (nikomu) zbyt często.
        • kag73 Re: Tylko Ty to możesz ocenić 30.04.13, 10:19
          Hmm, Ty jestes jeszcze bardzo mloda i nie potrafisz sie "obronic". Jest szansa, ze z wiekiem sie nauczysz. Na pytanie kolezanki trza bylo odpowiedziec milo i z usmiechem "Dziekuje, dobrze. A Ciebie nikt nie chce zasposorowac? Albo chociaz wziac za sponsorke? Ohhh jaka szkoda" To opcja numer jeden. Opcja numer dwa: spokojnie pytasz "Skad ta zlosliwosc w moja strone?", opcja numer trzy "A dlaczego pytasz?"
          • kotoshi Re: Tylko Ty to możesz ocenić 30.04.13, 12:32
            kag73 napisała:

            > Hmm, Ty jestes jeszcze bardzo mloda i nie potrafisz sie "obronic". Jest szansa,
            > ze z wiekiem sie nauczysz. Na pytanie kolezanki trza bylo odpowiedziec milo i
            > z usmiechem "Dziekuje, dobrze. A Ciebie nikt nie chce zasposorowac? Albo chocia
            > z wziac za sponsorke? Ohhh jaka szkoda" To opcja numer jeden. Opcja numer dwa:
            > spokojnie pytasz "Skad ta zlosliwosc w moja strone?", opcja numer trzy "A dlacz
            > ego pytasz?"

            Kag, mój chłopak też mi to wtedy powiedział. Z mojego punktu widzenia zadziałało tu zaskoczenie, dlatego zupełnie nie wiedziałam, co odpowiedzieć (jednak przynajmniej tyle mojej satysfakcji, że ta jego znajoma usłyszała od niego coś takiego, że mnie przeprosiła).

            Jesod, napisałaś, że ludzie „poza braniem dają coś sobie wzajemnie i nie jest to tylko czysta, zwykła kalkulacja zysków i strat” - tyle że złośliwi tego nie widzą. Albo jak napisałam, mierzą wszystkich swoją miarą, co do czego Kag tez przyznała mi rację. I może ta znajoma sama szuka sponsora, hehe.
    • izyrider Re: „Utrzymanka” a bycie w związku - 30.04.13, 14:50
      kotoshi napisała:

      > W nawiązaniu do wątku obok: Załóżmy, że mężczyzna w danym momencie więcej zarab
      > ia - dlaczego bycie w związku od razu stawia kobietę w pozycji biorącej coś za
      > seks? Skąd ktoś wie, że ta kobieta sama z siebie nie chce / nie potrzebuje tego
      > seksu?
      > To ze chcesz seks,, sama z siebie,, nie jest argumentem..wymien sume ktora potrzebujesz by samodzielnie skonczyc studia a zrobisz sie wiarygodna lub nie..poniewaz pieniadze maja uniwersalna wartosc i bez zlosliwosci -nie znam Cie ale jestem zdany na seks z kobietami , co jest drogie ,stala partnerka bylaby ,,tansza,, -Twoj drugi argument ze jestescie razem ..jest ,,bez gwarancji,, na cale zycie,studia sa..bez watpliwosci jestes obecnie w lepszej sytuacji bedac z tym,,chlopakiem,, Ty jeszcze nie wiesz czy bedziesz utrzymanka ale on moze to juz wiedziec i jest ok bo wydaje sie to nie robic na nim wrazenia..powodzenia.
      > I jeszcze jedno, tj. moja sytuacja - mieszkam z facetem, dopiero się uczę i nie
      > mam (prawie) pieniędzy. Wiedział o tym, i było oczywiste, kiedy się wprowadzał
      > am, że nie będę płacić, bo nie stać mnie na dokładanie się do opłat za jego mie
      > szkanie. Czy mam przestać z nim mieszkać „dla idei”? Gdzie jest gra
      > nica (tego bycia „utrzymanką”)? Przecież jesteśmy razem, chodzi o j
      > akieś pomaganie sobie, itp.
      • hello-kitty2 Re: „Utrzymanka” a bycie w związku - 30.04.13, 15:26
        izyrider napisał:

        ,stala partnerka bylaby
        > ,,tansza,, (...), Ty jeszcze nie wiesz czy bedziesz utrzymanka ale on moze to
        > juz wiedziec i jest ok bo wydaje sie to nie robic na nim wrazenia..

        Kotoshi czy to Ty pisalas, ze to jest zwiazek bez milosci, taki z 'rozsadku', bo na poprzedniego chlopaka nie moglas liczyc, a na tego owszem, a on potrzebuje seksu 5 razy dziennie i ciagle cie oblapuje, w zwiazku z tym zastanawialas sie czy to jest normalne, brzydzi sie ponczochami, bo przypominaja mu kurwy z pod latarni, nie lubi jak ubierasz sie publicznie w miniowke, bo sie za bardzo rozbierasz?

        Hmm ja mysle ze Ty sama sie zastanawiasz (niepewnie/nieswojo czujesz?) co Ty w tym zwiazku robisz i jaka jest Twoja rola w jego zyciu? Moze najprosciej byloby jego spytac sie/poobserwowac dlaczego z Toba wlasciwie jest? I po nitce do klebka. Odpowiedz jest w Was/w nim a nie w opiniach innych ludzi.


        • kotoshi Re: „Utrzymanka” a bycie w związku - 30.04.13, 16:47
          hello-kitty2 napisała:

          > Kotoshi czy to Ty pisalas, ze to jest zwiazek bez milosci, taki z 'rozsadku',
          > bo na poprzedniego chlopaka nie moglas liczyc, a na tego owszem
          Konkretnie - to pisałam, że bez zakochania. Określenia"z rozsądku" nie użyłam; to drugie pisałam, owszem.

          a on potrzebuj
          > e seksu 5 razy dziennie i ciagle cie oblapuje, w zwiazku z tym zastanawialas si
          > e czy to jest normalne
          pisałam, że 3 razy dzienne

          , brzydzi sie ponczochami, bo przypominaja mu kurwy z pod
          > latarni, nie lubi jak ubierasz sie publicznie w miniowke, bo sie za bardzo roz
          > bierasz?

          Pisałam, że raz po moim wyjściu z zajęć zrobił komentarz, czy musiałam się aż tak porozbierać
          >
          > Hmm ja mysle ze Ty sama sie zastanawiasz (niepewnie/nieswojo czujesz?) co Ty w
          > tym zwiazku robisz i jaka jest Twoja rola w jego zyciu? Moze najprosciej byloby
          > jego spytac sie/poobserwowac dlaczego z Toba wlasciwie jest? I po nitce do kle
          > bka. Odpowiedz jest w Was/w nim a nie w opiniach innych ludzi.

          Kity, dziękuję Ci za tę opinię.
          To zastanawianie się zaczęło się od opisanej sytuacji na imprezie. A i tu na forum nagle zaczęła się ostatnio ogólna dyskusja na podobny temat , więc tak mi się jakoś "zebrało".
          W tym związku jest mi tak inaczej niż w poprzednim... Ale tu nie chodzi o niepewność. Raczej mnie fascynuje to, że ten związek jest inny i nie taki modelowy jak w książkach i filmach (że zaczyna się od fascynacji, namiętności - to znaczy że w ogóle może być taki związek), i bardzo cieszy mnie to, że coraz lepiej poznaję kogoś, kogo uważam za wartościowego człowieka. Właściwie nie potrzebuję odpowiedzi na pyt. "jaka jest moja rola w jego życiu". Ale może z przekory spytam :)
          • kotoshi Re: „Utrzymanka” a bycie w związku - 30.04.13, 16:49
            PS. O pończochach pisałam też, żeby nie było, że nie pamiętam albo jestem nieprecyzyjna :)
            • marek.zak1 Re: „Utrzymanka” a bycie w związku - 30.04.13, 17:12
              Sprawa jest prosta. Jeśli się kochacie, w ogóle nie ma sprawy. Psim obowiazkiem faceta jest zapieprzanie i zapewnienie swojej kobiecie fajne życie,. Jeśli nie, może jest wam tak wygodnie.
              • humi-dor Re: „Utrzymanka” a bycie w związku - 30.04.13, 19:45
                marek.zak1 napisał:

                > Psim obowiazkie
                > m faceta jest zapieprzanie i zapewnienie swojej kobiecie fajne życie.

                Nie wiem jak Ty Marku, ale ja SWOJA to moglbym miec co najwyzej suczke, a nie kobiete ;-)
                • marek.zak1 Re: „Utrzymanka” a bycie w związku - 30.04.13, 21:48
                  Ja też mam suczkę, najpiękniejszą i cudowną bokserke Sowę. Skad sie wzięła znajdziesz na moim bajkowym blogu. Tak więc ,,podstawowym obowiązkiem faceta jest robienie co w jego mocy, żeby ukochana kobieta miała fajne życie" Czy teraz jest OK?.
                  • izyrider Re: „Utrzymanka” a bycie w związku - 01.05.13, 03:14
                    jedynym obowiazkiem kazdego jest obowiazek wobec siebie samego,reszta to opcje ..bo tylko egoisci maja co dzielic a planowanie przyszlosci jest rodzajem wrozenia z fusow
                    • marek.zak1 Re: „Utrzymanka” a bycie w związku - 01.05.13, 08:57
                      Jak jestes sam - oczywiście. Jesli zakładzas rodzinę, masz obowiązki wobec niej takie same jak wobec siebie. Jeśli oczywiście Ci na niej zależy.
                      • izyrider Re: „Utrzymanka” a bycie w związku - 01.05.13, 14:19
                        obowiazek wobec siebie znaczy tez odpowiedzialnosc za podejmowane decyzje ,to ma wiecej wspolnego z tym co jest mozliwe lub nie ,mniej lubisz czy nie lubisz ,dorosli maja prawo wyboru-nigdy nie mialem zony ale mam dziecko 11lat dziewczynke ,my sie kochamy i mnie to wystarczy ..bez poczucia obowiazku nie jest to mozliwe - matke ja zostawilem / inaczej rozumiemy obowiazek wobec siebie.. sadze
      • kotoshi Re: „Utrzymanka” a bycie w związku - 30.04.13, 16:25
        izyrider napisał:
        > wymien sume ktora potrzebujesz by samodzielnie skonczyc studia a zrobisz sie wiarygodna lub nie..poniewaz pieniadze maja uniwersalna wartosc i bez zlosliwosci -nie znam Cie

        Studia robiłabym także gdybym nie poznała mojego obecnego chłopaka.

        bez watpliwosci jestes obecnie w lepszej sytuacji bedac z
        > tym,,chlopakiem,, Ty jeszcze nie wiesz czy bedziesz utrzymanka ale on moze to
        > juz wiedziec i jest ok bo wydaje sie to nie robic na nim wrazenia..powodzenia.

        Nie rozumiem tej myśli, tj. nie wiem, co chciałeś tu mi przekazać. Za życzenia powodzenia dziękuję.
        • zawle Re: „Utrzymanka” a bycie w związku - 30.04.13, 16:46
          Myślę że kitty chciała Ci zasugerować, że być może to pytanie nie pojawiło się u Ciebie bez powodu. Sama napisałaś że wybrałaś rozsądnie i że natężenie seksienia nie jest dla Ciebie zbyt przyjemne. I ze sama musisz rozsądzić jak się w tym układzie czujesz.
        • izyrider Re: „Utrzymanka” a bycie w związku - 30.04.13, 18:40
          przyjmij najgorsze..on zna sume ktora doklada do Twoich studiow miesiecznie (ja sadze ze zna) i przejmij z obowiazku inne jego platnosci -mieszkacie razem wiec takie mozliwosci napewno znajdziesz a on to zauwazy i doceni ,to polepszy Wasze samopoczucie i zwiekszy Twoj komfort w tym zwiazku..przyszlosci nikt nie zna ale na koncu bez poczucia winy bedziesz mogla uzyc argumentu.. fine ale bedac z inna mogloby to kosztowac wiecej a bez seksu oboje nie mozemy zyc normalnie ,bye../ ludzie ktorych nie laczy juz uczucie czy uklad czuja sie poszkodowani i maja tendecje do szukania przyczyny w innych,zabierz mu taka mozliwosc.
          • kotoshi Re: „Utrzymanka” a bycie w związku - 04.05.13, 10:23
            izyrider napisał:
            > przyjmij najgorsze..on zna sume ktora doklada do Twoich studiow miesiecznie (ja
            > sadze ze zna) i przejmij z obowiazku inne jego platnosci -mieszkacie razem wie
            > c takie mozliwosci napewno znajdziesz a on to zauwazy i doceni ,to polepszy Was
            > ze samopoczucie i zwiekszy Twoj komfort w tym zwiazku

            Nie siedzę w głowie mojego chłopaka, ale nie uważam, że to, że ja mieszkam u niego, on widzi jako "dokładanie do studiów". Już nawet pisałam, że studiowałabym tak czy inaczej. I nawet gdybym mieszkała gdzie indziej (tak było na początku naszej znajomości), mógłbyś mi zarzucić, że on do mnie "dokłada" - a to wyjścia, a to jakiś wyjazd.
            Problem opłat za mieszkanie poruszyłam od razu po jego propozycji (wspólnego zamieszkania). Powiedziałam, że nie stać mnie na opłacanie połowy czy nawet czegoś zbliżonego do połowy. On na to, że mu to do głowy nie przyszło, i trudno mu sobie wyobrazić, że jego dziewczyna miałaby dopłacać do mieszkania z nim, zwłaszcza że on będąc sam tak czy inaczej musi płacić. No to powiedziałam, że mogę czasem zrobić zakupy. Ale na tym polu też nie zawsze mogę się popisać, bo on ściąga mnóstwo rzeczy bezpośrednio do domu, więc często zostają mi same drobiazgi. Gdy chcę w lokalu zapłacić za nas, to mój chłopak przeważnie nie daje mi tego zrobić, no i tak to wygląda.
            Za wyjazd (taki jak teraz - wczoraj wróciliśmy) oczywiście wyłącznie on chce płacić. Nie wiem, co i po co miałabym robić, jeśli - a wykazuję dobrą wolę i staram się robić, co mogę - ktoś żyje na wyższym poziomie niż ja, nie przeszkadza mu to, że się czymś dzieli, a mnie kompletnie na to nie stać, żeby dzielić wszystko na pół? Czy mam sie z nim z tego powodu rozstać?
            • marek.zak1 Re: „Utrzymanka” a bycie w związku - 04.05.13, 11:17
              Miłośc i pieniądze to jest dla mnie fascynująca mieszanka, do tego stopnia, że jest jednym z głównych tematów jednej z moich książek. Otóż Polak, przystojny doktor, stypendysta w USA poznaje kolejno 2 bardzo bogate dziewczyny, ma romans i chce się ożenić. Są 2 podejścia ze strony tychże kobiet:
              1. Robi to dla kasy (myśli jedna, czy raczej jej rodzina) lub
              2. Skoro jestem milionerką, nie potrzebuje faceta z milionami, tylko ciekawego, i fajnego, który bedzie mnie kochał, uważa druga.
              Wydaje mi sie, że wszystko mieści sie między tymi przypadkami. Twój oprzypadek to, moim zdaniem Nr.2
              www.marekzak.pl
              • kotoshi Re: „Utrzymanka” a bycie w związku - 04.05.13, 13:26
                Marku, nawet jeśli wyraziłeś się przeności, to cieszę się, że nie myślisz o mnie źle :)
                Poza tym - życzę Ci mnóstwa pomysłów do Twoich książek!
                PS. A co wybrał ten pan? Czy dobrze się to dla niego skończyło?
                • marek.zak1 Re: „Utrzymanka” a bycie w związku - 04.05.13, 13:42
                  Myślę jak najlepiej. Więcej pewnosci siebie. Powodzenia. Fragment:

                  – Ty też jesteś milionerką.
                  – Tak, ale ciebie cenię za to, kim jesteś, a ostatnią rzeczą,
                  jakiej od ciebie oczekuję, są pieniądze. Mówiłam ci to już nie
                  raz. Milionerzy, którzy oczekują, żeby partnerzy ich dzieci byli
                  milionerami, są zupełnie nielogiczni w swoim myśleniu. Koniec
                  rozmowy. Gramy. Szkoda czasu.
                  • kotoshi Re: „Utrzymanka” a bycie w związku - 04.05.13, 15:49
                    Marku, przepraszam za literówkę, miało być "nawet jeśli wyraziłeś się przenośnie". Poza tym dziękuję - i dodam, że zbardzo zazdroszczę Ci umiejętności pisania książek :)
            • izyrider Re: „Utrzymanka” a bycie w związku - 04.05.13, 14:17
              ach..prosze znajdz w tym powyzszym moje ,,przyczepianie sie,, to tylko praktyczna proba polepszenia Twojego komfortu w tym zwiazku ktory on widzi jako,, dokladanie do studiow,, Ty rowniez, dlatego w tytule ,,utrzymanka,,(to Twoj tytul) oboje wiecie rowniez ze bez jego pieniedzy Twoje studiowanie mogloby byc niemozliwe poniewaz Ty ,,prawie nie masz pieniedzy,,..Twoj problem jest ze nie siedzisz w ,,glowie swojego chlopaka,, i nie wiesz dlaczego on placi.(mozliwosci jest duzo),wolisz nie powiedziec ile,co jest istotne by ocenic Twoj ,,dyskomfort,,i sytuacje. Pieniadze sa ,,tryki,, i lepiej ich nie dostawac ,to jest co akcentuje bez oceny Ciebie.. Ja nie mam prawa do oceny Ciebie, Jego,Waszego zwiazku ,nikt nie ma takiego prawa moim zdaniem.powodzenia
              • kotoshi Re: „Utrzymanka” a bycie w związku - 04.05.13, 15:53
                Wszystko sprowadza się do tego, że nie mam pomysłu, co mogłabym robić inaczej / lepiej (ani takich możliwości) - ale nie uważam, że się czepiasz. Pozdrawiam również.
                • humi-dor Re: „Utrzymanka” a bycie w związku - 04.05.13, 16:18
                  kotoshi napisała:

                  > Wszystko sprowadza się do tego, że nie mam pomysłu, co mogłabym robić inaczej

                  Podpowiem Ci, bo widze, ze strasznie sie meczysz- wez sie za jakas prace.
                  Prawda ogolnie znana jest, ze na trudne, wymagajace nauki kierunki studiow ida osoby zdeterminowane, nastawione na sukces, PRACOWITE. I tacy nie ogladaja sie czy ktos im te studia zafunduje, wspomoze, zasponsoruje czy tam nazwij to jak chcesz. Oni stawiaja na wlasny rozwoj, bo zdobycie wiedzy jest dla nich, na tym etapie zycia, wartoscia nadrzedna. Dlatego pakuja sie w kredyty, ktore beda splacac po ukonczeniu studiow, a przede wszystkim PRACUJA. Wszystkie weekendy, w przerwach miedzy zajeciami, dorywczo. Tak robia moje corki (obie na kierunkach scislych), dzieci moich przyjaciol i wlasciwie wiekszosc mlodziezy studiujacej, ktora znam.
                  Jesli chcesz w zyciu cos osiagnac i miec z tego satysfakcje, to nie zakladaj watkow, czy jestes utrzymanka czy nie, tylko dzialaj. Jesli oczywiscie zdobywanie wiedzy jest dla Ciebie wazne, bo jesli kombinujesz jak nic nie robiac zapewnic sobie wygodne zycie, to sposob jaki obralas jest wprost idealny. Wybor nalezy do Ciebie.
                  • kotoshi Re: „Utrzymanka” a bycie w związku - 04.05.13, 16:30
                    humi-dor napisał(a): > Podpowiem Ci, bo widze, ze strasznie sie meczysz- wez sie za jakas prace.
                    > Prawda ogolnie znana jest, ze na trudne, wymagajace nauki kierunki studiow ida
                    > osoby zdeterminowane, nastawione na sukces, PRACOWITE. I tacy nie ogladaja sie
                    > czy ktos im te studia zafunduje, wspomoze, zasponsoruje czy tam nazwij to jak c
                    > hcesz. Oni stawiaja na wlasny rozwoj, bo zdobycie wiedzy jest dla nich, na tym
                    > etapie zycia, wartoscia nadrzedna. Dlatego pakuja sie w kredyty, ktore beda spl
                    > acac po ukonczeniu studiow, a przede wszystkim PRACUJA. Wszystkie weekendy, w p
                    > rzerwach miedzy zajeciami, dorywczo. Tak robia moje corki (obie na kierunkach s
                    > cislych), dzieci moich przyjaciol i wlasciwie wiekszosc mlodziezy studiujacej,
                    > ktora znam.
                    W wakacje pracuję zawsze, panie humidorze. I ja też jestem na kierunku ścisłym, na nim osoby, które dodatkowo jeszcze pracują, są rzadkością (domyślasz się chyba, dlaczego), zresztą jeśli są, to nie na poczatkowych latach - a ja jestem na pierszym roku.

                    > Jesli chcesz w zyciu cos osiagnac i miec z tego satysfakcje, to nie zakladaj wa
                    > tkow, czy jestes utrzymanka czy nie, tylko dzialaj. Jesli oczywiscie zdobywanie
                    > wiedzy jest dla Ciebie wazne, bo jesli kombinujesz jak nic nie robiac zapewnic
                    > sobie wygodne zycie, to sposob jaki obralas jest wprost idealny. Wybor nalezy
                    > do Ciebie.
                    Równie dobrze ja mogłabym i ciebie teraz posądzić o to, że nic nie chcesz w życiu osiągnąć, ponieważ (też) piszesz na forum.
                    Jednak dziękuję za rady. Pozdrawiam.
                    • humi-dor Re: „Utrzymanka” a bycie w związku - 04.05.13, 16:43
                      kotoshi napisała:

                      > W wakacje pracuję zawsze, panie humidorze. I ja też jestem na kierunku ścisłym,
                      > na nim osoby, które dodatkowo jeszcze pracują, są rzadkością (domyślasz się ch
                      > yba, dlaczego), zresztą jeśli są, to nie na poczatkowych latach - a ja jestem n
                      > a pierszym roku.

                      I tak to sobie wlasnie tlumacz :-) Nie mam mozliwosci utrzymania/zarabiania na siebie. Koniec.

                      > Równie dobrze ja mogłabym i ciebie teraz posądzić o to, że nic nie chcesz w życ
                      > iu osiągnąć, ponieważ (też) piszesz na forum.

                      Nie chodzi o sam fakt pisania na forum, tylko o Twoje pytanie czy jestes utrzymanka. Na to tylko Ty sama mozesz sobie odpowiedziec. Ja tez Cie pozdrawiam :-)
    • urquhart Utrzymanka czy mężczyzna funduje na randce? 04.05.13, 15:34
      Mam kolegów którzy na pewnym forum szukają ładnej dziewczyny i wybierają na wyjazd wakacyjny gdzieś na południe. Generalnie te ładniejsze są wybredne i proces doboru trochę trwa. Oczywiście one mają być "otwarte" a oni sponsorować. Czy to jedynie taka dłuższa randka na której facet funduje? To co to jest właściwie?
      :)
      • kotoshi Re: Utrzymanka czy mężczyzna funduje na randce? 04.05.13, 16:12
        urquhart napisał:
        > Mam kolegów którzy na pewnym forum szukają ładnej dziewczyny i wybierają na wyj
        > azd wakacyjny gdzieś na południe. Generalnie te ładniejsze są wybredne i proces
        > doboru trochę trwa. Oczywiście one mają być "otwarte" a oni sponsorować.

        Urquhart, a co ja poradzę na to, co robią Twoi koledzy? Zresztą to zjawisko jest stare jak świat :)

        > Czy t > o jedynie taka dłuższa randka na której facet funduje? To co to jest właściwie?
        > :)
        Na pewno związek, który cały czas się zmienia. Na początku (mówię, co było z mojej strony) ciekawość, jak to będzie z kimś starszym ode mnie o pięć lat, podziw dla niektórych jego cech itp., przekora, że właśnie na przekór sobie i wszystkim zobaczę, jak to jest być z kimś bez "tego czegoś".
        Co było z jego strony, nie wiem, jest bardzo skryty. Sam z siebie (było to przy innym temacie, jakby mimochodem) powiedział mi teraz na wyjeździe coś takiego "Wiesz, na początku z tobą to był taki zupełnie czysty seks". Ja o nic nie pytałam, nie wiem też, co to za początek czy pierwsze chwile, dzień tydzień.
        I co Urquhart, mamy się teraz nawzajem rozliczać, na ile czyste były intencje każdej ze stron? Zresztą liczy sie to, co jest, a od początku było wzajemne wsparcie, czego jak już chyba wspominałam nie miałam w takim stopniu nawet w moim wcześniejszym związku "wzorcowym" ze słynną namietnością.
        PS. Chrzanię taką namiętność (użyłam określenia mojego dziadka, nie chcę tu przeklinać)
        • kotoshi Poprawka, miało być na pierwszym roku 04.05.13, 16:37
          Jak wyżej
      • hello-kitty2 Re: Dawaj ich tutaj! :) 04.05.13, 18:01
        urquhart napisał:

        > Mam kolegów którzy na pewnym forum szukają ładnej dziewczyny i wybierają na wyj
        > azd wakacyjny gdzieś na południe. Generalnie te ładniejsze są wybredne i proces
        > doboru trochę trwa. Oczywiście one mają być "otwarte" a oni sponsorować. Czy t
        > o jedynie taka dłuższa randka na której facet funduje? To co to jest właściwie?
        > :)

        Nie ma czegos takiego jak ''wlasciwe''. Jest to, co odpowiada (oplaca sie) obu stronom.

        Jak to na pewnym forum szukaja ladnych dziewczyn? Dawaj ich tu! Co my nie jestesmy ladne? Wyposzczone mezatki i inne panie gotowe na ruchanki, a Ty co w tajemnicy nasz trzymasz? Co Ty myslisz, ze do przyszlego roku do sympozjum Loppe mamy czekac o suchym pysku? :) Laduj tych panow na forum. Ile mozna sabatalizowac/analizowac na forum. Girls wanna have fun!
    • bgz0702 Re: „Utrzymanka” a bycie w związku - 04.05.13, 18:27
      kotoshi napisała:

      > W nawiązaniu do wątku obok: Załóżmy, że mężczyzna w danym momencie więcej zarab
      > ia - dlaczego bycie w związku od razu stawia kobietę w pozycji biorącej coś za
      > seks? Skąd ktoś wie, że ta kobieta sama z siebie nie chce / nie potrzebuje tego
      > seksu?
      >
      > I jeszcze jedno, tj. moja sytuacja - mieszkam z facetem, dopiero się uczę i nie
      > mam (prawie) pieniędzy. Wiedział o tym, i było oczywiste, kiedy się wprowadzał
      > am, że nie będę płacić, bo nie stać mnie na dokładanie się do opłat za jego mie
      > szkanie. Czy mam przestać z nim mieszkać „dla idei”? Gdzie jest gra
      > nica (tego bycia „utrzymanką”)? Przecież jesteśmy razem, chodzi o j
      > akieś pomaganie sobie, itp.

      A jaka jest róznica między niepracująca żoną a niepracującą konkubentką? Nie widzę żadnej, ciesz się tym że możesz się uczyć spokojnie i masz przy tym komfort, nie szukaj dziury w całym. Na twoim miejscu korzystałabym tego i świetnie się bawiła: edukacja (lubię), sex (lubię), dach nad głową (fajne uczucie bezieczeństwa), "szukanie dziury w całym" ( nie szukam) ;))
      • kag73 Re: „Utrzymanka” a bycie w związku - 04.05.13, 20:37
        Nie wiem o co tutaj w ogole tyle halasu. Przeciez ona przezylaby i studiowala rowniez NIE mieszkajac z nim, to nie jest chyba tak, ze spala pod mostem i on ja przygarnal. Jego wybor, tak chcial i tak i tak placilby za mieszkanie sam, wiec nadal placi. Nie po to zaprosil ja do siebie, zeby zmiejszyc swoje wydatki. Z pewnoscia, jak wspomnial, na poczatku chcial miec kazdego dnia "cieple lozko", w miedzy czasie pewnie sie zaangazowal albo jest na najlepszej drodze ku temu. Skoro on sie nie martwi o swoje miliony, ktore z nia dzieli, to tym bardziej nie powinno to byc problemem dla ludzi na forum. On raczej krzywdy sobie nie robi, na to ma za duzo oleju w glowie.
        • marek.zak1 Re: „Utrzymanka” a bycie w związku - 04.05.13, 21:05
          Zgadzam się z Tobą i poprzedniczką. A stresować się mozna wszystkim. Ale czy warto?
        • humi-dor Re: „Utrzymanka” a bycie w związku - 04.05.13, 22:08
          kag73 napisała:

          > Skoro on sie nie martwi o swoje miliony, ktore z nia dzieli, to tym bardziej n
          > ie powinno to byc problemem dla ludzi na forum.

          Dlaczego sugerujesz, ze dla kogos z forum czyjes prywatne zycie jest jakims problemem ? Czy fakt, ze ktos widzi sprawe inaczej swiadczy o tym, ze ma z tym problem ? Nie, po prostu widzi to inaczej. Doprawdy malo mnie obchodzi wirtualny zywot wirtualnej postaci :-)
          A teraz wyobraz sobie, ze Twoja corka ( o ile ja masz) wlasnie zaczela studia i znalazla sobie przyjaciela (tez studenta), ktora jej te nauke finansuje. Cieszysz sie, ze jest taka zaradna, martwisz, gdzie podziala sie jej ambicja i samodzielnosc, czy oddychasz z ulga, ze obowiazek finansowania jej juz Ciebie nie dotyczy ?
          • bgz0702 Re: „Utrzymanka” a bycie w związku - 04.05.13, 22:13
            humi-dor napisał(a):

            > kag73 napisała:
            >
            > > Skoro on sie nie martwi o swoje miliony, ktore z nia dzieli, to tym bardz
            > iej n
            > > ie powinno to byc problemem dla ludzi na forum.
            >
            > Dlaczego sugerujesz, ze dla kogos z forum czyjes prywatne zycie jest jakims pro
            > blemem ? Czy fakt, ze ktos widzi sprawe inaczej swiadczy o tym, ze ma z tym pro
            > blem ? Nie, po prostu widzi to inaczej. Doprawdy malo mnie obchodzi wirtualny z
            > ywot wirtualnej postaci :-)
            > A teraz wyobraz sobie, ze Twoja corka ( o ile ja masz) wlasnie zaczela studia i
            > znalazla sobie przyjaciela (tez studenta), ktora jej te nauke finansuje. Ciesz
            > ysz sie, ze jest taka zaradna, martwisz, gdzie podziala sie jej ambicja i samod
            > zielnosc, czy oddychasz z ulga, ze obowiazek finansowania jej juz Ciebie nie do
            > tyczy ?

            Jestem matką, jesli moja córka stanie przed takim wyborem to pozwolę jej zdecydowac tak jak uzna za stosowne ;) dlaczego matki mają wiedzieć coś lepiej niż córki? Ne rozumię, przeciez matka nie jest monopolistą mentorem. A poza tym czasem córki chcą czegoś innego niz matki.
            • humi-dor Re: „Utrzymanka” a bycie w związku - 04.05.13, 22:26
              bgz0702 napisała:

              > Jestem matką, jesli moja córka stanie przed takim wyborem to pozwolę jej zdecyd
              > owac tak jak uzna za stosowne ;)

              Przeciez tu nie chodzi o pozwalanie, czego mozna zabronic doroslej osobie, no zmiluj sie.

              > dlaczego matki mają wiedzieć coś lepiej niż có
              > rki? Ne rozumię, przeciez matka nie jest monopolistą mentorem. A poza tym czase
              > m córki chcą czegoś innego niz matki.

              To co Ty tej swojej corce wpajalas od dziecka ? Ze ma tak sie ustawic w zyciu, zeby bez pracy zalapac sie na wygodne zycie ?
              Wybory jakich dokonuja dzieci sa konsekwencja wpajanych im zasad. Dla jednych sponsoring jest ok , inni wola jesc suchy chleb, bo sa na tyle ambitni, ze cieszy ich tylko to, co zdobeda sami ciezka praca. Drobna roznica, a jednak dla niektorych szalenie istotna.
              • kag73 Re: „Utrzymanka” a bycie w związku - 04.05.13, 22:29
                A kto Ci powiedzial, ze ona nigdy w zyciu pracowac nie bedzie?
              • bgz0702 Re: „Utrzymanka” a bycie w związku - 04.05.13, 23:10
                To smutne pojęcie ambicji. bardzo konserwatywny jesteś chyba. Ludzie moga być jednocześnie ambitni i ufni. To nic złego a bardzo przyjemne
                • humi-dor Re: „Utrzymanka” a bycie w związku - 04.05.13, 23:14
                  bgz0702 napisała:

                  > To smutne pojęcie ambicji. bardzo konserwatywny jesteś chyba. Ludzie moga być j
                  > ednocześnie ambitni i ufni. To nic złego a bardzo przyjemne

                  Chyba Ci sie ufnosc z lenistwem pomylila :-)
                  • bgz0702 Re: „Utrzymanka” a bycie w związku - 04.05.13, 23:19
                    Chyba bycie świetną gospodynią domową i super studentką, a przy tym zadbaną i kochającą i na dodatek kochanką to już jest praca dla wielu. nie wszystkie koiety chcą być zaniedbanymi i niewykształconymi housewife w starym dresie bo maja skostaniałe ambicje bycia bylejaką. lepiej przecież być bulejaką i żyć o suchym chlebie niż obrazić ojca że mój wybranek jest z dkg lepszy od niego
                    • humi-dor Re: „Utrzymanka” a bycie w związku - 04.05.13, 23:43
                      bgz0702 napisała:

                      > Chyba bycie świetną gospodynią domową i super studentką, a przy tym zadbaną i k
                      > ochającą i na dodatek kochanką to już jest praca dla wielu. nie wszystkie koiet
                      > y chcą być zaniedbanymi i niewykształconymi housewife w starym dresie bo maja s
                      > kostaniałe ambicje bycia bylejaką. lepiej przecież być bulejaką i żyć o suchym
                      > chlebie niż obrazić ojca że mój wybranek jest z dkg lepszy od niego

                      A gdzie tu zwiazek z tematem watku ?
                      • bgz0702 Re: „Utrzymanka” a bycie w związku - 05.05.13, 00:01
                        to nawiązanie do twojego "suchego chleba" ;) tak mi się skojarzył
          • kag73 Re: „Utrzymanka” a bycie w związku - 04.05.13, 22:18
            Z reguly jest tak, ze jako rodzic mozna doroslej corce podskoczyc, bo w ostatecznosci zrobi co zechce ;) Corka zawsze moglaby mieszkac pod moim dachem, ambicje owszem ma, bo jakby nie bylo...studiuje. A to, ze mieszka u faceta nie znaczy, ze to on finansuje jej studia.
            A nawet jezeli to robi i oboje tego chca, to ich wybor i czasem jako matka niewiele bym miala do powiedzenia. Mowie to pamietajac o swojej mlodosci, bo rozne rzeczy serwowalam rodzicom a oni, nie chcac mnie stracic, akceptowali/tolerowali moje wybory.
            Corki nie mam :(
            • bgz0702 Re: „Utrzymanka” a bycie w związku - 04.05.13, 22:23
              no właśnie : niech pamięta wół jak cieleciem buł... ;))
            • humi-dor Re: „Utrzymanka” a bycie w związku - 04.05.13, 22:33
              kag73 napisała:

              > A nawet jezeli to robi i oboje tego chca, to ich wybor i czasem jako matka niew
              > iele bym miala do powiedzenia.

              Ale Kag zrozum, tu nie chodzi o wywieranie presji na swoje dzieci, tu nawet nie chodzi o zwykle komentowanie ich poczynan, bo w koncu i tak przeciez zrobia co zechca. Tu chodzi o cala ideologie wychowania, o to jakie efekty przynosza Twoje dzialania, ktorych dokonywalas od urodzenia tych dzieci do osiagniecia ich pelnoletnosci. Bo ja, powiem Ci szczerze, bylbym ROZCZAROWANY, gdyby moje corki poszly po linii najmniejszego oporu, chociaz pewnie nigdy bym im tego nie powiedzial ;-)
              • kag73 Re: „Utrzymanka” a bycie w związku - 04.05.13, 22:40
                Hmm, rozwiazaniem mogloby byc wyprowadzenie sie od niego i wrocenie tam skad przyszla.
                Mlodzi studenci czesto nie maja mozliwosci dobrze zarabiac, zeby za wszystko zaplacic.
                Wtedy widywali by sie rzadziej, rzadziej spedzaliby wspolnie noce i czas, ale nie byloby mowy o utzymywaniu kogos czy sposoringu. Chociaz ja mysle, ze sami "wtajemnieczeni" wcale tego tak nie odczuwaja.
                • bgz0702 Re: „Utrzymanka” a bycie w związku - 04.05.13, 23:06
                  kag73 napisała:

                  > Hmm, rozwiazaniem mogloby byc wyprowadzenie sie od niego i wrocenie tam skad pr
                  > zyszla.
                  > Mlodzi studenci czesto nie maja mozliwosci dobrze zarabiac, zeby za wszystko za
                  > placic.
                  > Wtedy widywali by sie rzadziej, rzadziej spedzaliby wspolnie noce i czas, ale n
                  > ie byloby mowy o utzymywaniu kogos czy sposoringu. Chociaz ja mysle, ze sami "w
                  > tajemnieczeni" wcale tego tak nie odczuwaja.


                  tylko po co? Żeby ulegać ludzkiej głupocie? Pieprzyć to co mówią inni, musi zrobić tak jak jej rozumek i intuicja dyktuje. Jeśli ma kompleksy z tego powodu to niech zmyka, a jeśli potrafi sobie z tym poradzić tylko chwilowo ją coś wściekło, to po jaką cholerę dawać wredniakom radość z tego, ze zakłócili czyjś spokój?
              • zawle Re: „Utrzymanka” a bycie w związku - 04.05.13, 22:41
                humi-dor napisał(a): bylbym ROZCZAROWANY, gdyby moje corki
                > poszly po linii najmniejszego oporu,

                Może to nie do końca jest tak jak piszesz? Zakładając że oni się kochają, chcą razem zamieszkać ( masz coś przeciwko mieszkaniu bez ślubu?), ale różnią się statutem materialnym nie będą przecież jeść z innych talerzy, innych dań? Ja nie demonizowałabym tego.
                • humi-dor Re: „Utrzymanka” a bycie w związku - 04.05.13, 23:00
                  zawle napisała:

                  > Może to nie do końca jest tak jak piszesz? Zakładając że oni się kochają, chcą
                  > razem zamieszkać ( masz coś przeciwko mieszkaniu bez ślubu?), ale różnią się st
                  > atutem materialnym nie będą przecież jeść z innych talerzy, innych dań? Ja nie
                  > demonizowałabym tego.

                  Masz racje Zawle, zybt emocjonalnie podszedlem :-) Moze jako samiec nie moglbym zniesc faktu, ze ktoras z moich madrych, wspanialych corek bzyka codziennie jakis palant, bo ma od niej wiecej kasy. I bylbym wsciekly, ze one na taki wygodny uklad poszly. Bo tak naprawde to kocham je obie za ich walecznosc, za ambitne podejmowanie wyzwan, a nie za to, ze dla darmowych urlopow i oplaconego mieszkania beda sie zastanawiac czy sa czyjas utrzymanka czy moze jednak nie.
                  • kag73 Re: „Utrzymanka” a bycie w związku - 04.05.13, 23:12
                    Tak sobie wlasnie pomyslalam, ze przemawia przez Ciebie "zazdrosny" ojciec.
                    I nie bierzesz pod uwage, ze i one moga chciec i lubic sie z tym palantem bzykac i robilyby to rowniez nie mieszkajac z nim, fakt, moze rzadziej ze wzgledu na okolicznosci, ale jednak ;)
                    I jak do tego jeszcze jest "mieta" to nie stawia sie pytanie kto kogo utrzymuje.
                  • bgz0702 Re: „Utrzymanka” a bycie w związku - 04.05.13, 23:13
                    to okropne chyba, wygląda na to że kochać je będziesz nadal bardzo jeśli obiorą drogę zgodną z uświęconymi przez ciebie zasadami. o jej to autokratyzm chyba
                  • kag73 Re: „Utrzymanka” a bycie w związku - 04.05.13, 23:15
                    A wyobraz sobie co by bylo, gdyby ktoras z Twoich corek bzykal jakis palant, ktory mialby mniej kasy niz ona i w dodatku bylby na jej utrzymaniu:)
                    Tez nadal bylbys dumny, ze taka ambitna i tak sobie dobrze radzi?
                    • bgz0702 Re: „Utrzymanka” a bycie w związku - 04.05.13, 23:23
                      Nieżle, pewnie tak, bo przecież taka ambitna bo samodzielna i wystarczająca. Nic tylko pomniki wystawiać tym co "suchy chleb wolą" bo się im główki na zmainę kusu nie chcą otwiorzyć ;)
                    • humi-dor Re: „Utrzymanka” a bycie w związku - 04.05.13, 23:37
                      bgz0702 napisała:

                      > To smutne pojęcie ambicji. bardzo konserwatywny jesteś chyba. Ludzie moga być j
                      > ednocześnie ambitni i ufni. To nic złego a bardzo przyjemne

                      Alez bzykac moga sie z kim chca, mnie doprawdy nic do tego :-) Szczerze mowiac watpie, zeby ktoras z nich miala ochote utrzymywac jakiegos pasozyta w zamian za seks, ktory jej zapewnia :-)
                      Juz Ci Kag zwrocilem uwage, ze odnosze sie do konkretnej sytuacji, gdzie obie osoby STUDIUJA i jedna korzysta z pieniedzy drugiej, zeby poprawic sobie standard zycia, przeczytaj uwaznie, co pisze zalozycielka watku. Odnioslem sie tez do jej pojecia ROWNOUPRAWNIENIA, o ktorym twierdze, niewielkie ma pojecie. Uwazam, ze wyksztalcenie powinien zdobywac kazdy na wlasny koszt, poniewaz jest to pierwsza proba doroslosci z jaka przychodzi nam sie zmierzyc w zyciu. Jest to oczywiscie tylko i wylacznie moje osobiste zdanie.
                      • bgz0702 Re: „Utrzymanka” a bycie w związku - 04.05.13, 23:54
                        I może tak być jak mówisz jeśli życie i sytuacje tak się ukłądają ale to nic wielkiego jednak z mojego pk widzenia. Zrobiłam sudia za własne pieniądze, we własnym mieszkaniu na dodatek i też za własną kasę i mówie ci ze nie jestem z tego powodu lepsza, szczęliwsza i uświęcona. Gorzej, dostałam w dupę tak w tym czasie, że płakać mi się chciało wieczorami kiedy wracałam "wypieprzona" pracą i ambicją studencką. I byłam dzielna, podziwiana a mamy i tatusiowie koleżanek stawiali mnie za wzór siły, dowód zwycięstawa pracy nad słabościami ;) i mam to gdzieś, do dzisiaj myślę sobie o tym jak miałam przesrane i jak mam w du... cudzy podziw. Daj spokój, obudź się, dzieci trzeba wychować do poszanowania siebie i innych ale nie bądź skosniałym dziwakiem. To jakaś brednia o tytanach, tytani są zmęczeni pierdzieleniem o ich sukcesach. Mam jedną córcię i jej pozwolę zdecydować tak aby była szczęśliwa, za to syna (tu mam masakrę stereotypu) złoję jak się będzie wieszał na ramieniu jakiejś babki i będzie jadł chleb za jej pieniądze ;)) no chyba, ze chwilowo, bo zdarzy mu się krótkotrwałe bezrobocie
                        • humi-dor Re: „Utrzymanka” a bycie w związku - 05.05.13, 00:08
                          bgz0702 napisała:

                          > do dzisiaj myślę sobie o tym jak miałam przesrane i jak mam w du... cudzy
                          > podziw.

                          No chyba nie myslisz, ze czlowiek uczy sie w zyciu i pracuje aby wzbudzic czyjs podziw ? :-D Patrz, a ja naiwny myslalam, ze robie to dla siebie :-)

                          > Daj spokój, obudź się, dzieci trzeba wychować do poszanowania siebie i
                          > innych ale nie bądź skosniałym dziwakiem.

                          Wiesz co, moze i jestem skostnialym dziwakiem, ale biadolenie, ze nie zarabiam na siebie/nie mam takiej mozliwosci, tak jak robi to zalozycielka watku, a jest, podkreslam, osoba mloda i zdrowa, uwazam wlasnie za totalny brak szacunku do siebie.

                          > Mam jedną córcię i jej pozwolę zdecy
                          > dować tak aby była szczęśliwa, za to syna (tu mam masakrę stereotypu) złoję jak
                          > się będzie wieszał na ramieniu jakiejś babki i będzie jadł chleb za jej pienią
                          > dze ;)) no chyba, ze chwilowo, bo zdarzy mu się krótkotrwałe bezrobocie

                          A mozesz mi wyjasnic skad takie nierowne traktowanie obu dzieci ? Pytam z ciekawosci.
                          • bgz0702 Re: „Utrzymanka” a bycie w związku - 05.05.13, 00:10
                            Bo mam problem ze stereotypem ;(
                          • bgz0702 Re: „Utrzymanka” a bycie w związku - 05.05.13, 00:13
                            humi-dor napisał(a):

                            >
                            > No chyba nie myslisz, ze czlowiek uczy sie w zyciu i pracuje aby wzbudzic czyjs
                            > podziw ? :-D Patrz, a ja naiwny myslalam, ze robie to dla siebie :-)
                            >
                            > Odpuść sarkazmy są za niskie, cwaniakujesz a tu idzie o twoją inteligencję, bo mam nadzieję ze wiesz co miałam na myśli pisząc powyższy tekst który wycięłeś z kontekstu
                      • kag73 Re: „Utrzymanka” a bycie w związku - 05.05.13, 00:21
                        Jest jednak roznica, bo on jest o 5 lat starszy. Kiedy ona bedzie w jego wieku moze tez bedzie nieco dalej niz teraz. Poza tym nie kazdy moze zarabiac studiujac, on moze, bo ma udzialy w rodzinnej firmie, przychylnosc losu.
                        I ja nie wiem czy ona z nim jest/mieszka, bo chce poprawic sobie stabdart zycia, czy bo chce z nim byc, on zaproponowal wspolne mieszkanie, dlaczego nie.
                        Poza tym wielu mlodym ludziom koszty wyksztalcenia pokrywaja rodzice, bo to u nich sie mieszka albo oni loza na utrzymanie dzieci.
                    • humi-dor Re: „Utrzymanka” a bycie w związku - 04.05.13, 23:49
                      kag73 napisała:

                      > A wyobraz sobie co by bylo, gdyby ktoras z Twoich corek bzykal jakis palant, kt
                      > ory mialby mniej kasy niz ona i w dodatku bylby na jej utrzymaniu:)
                      > Tez nadal bylbys dumny, ze taka ambitna i tak sobie dobrze radzi?

                      Przepraszam Kag, przez pomylke odpowiedzialem na Twoj post pod postem Bgz0702. Wybacz, starosc nie radosc ;-)
    • izyrider Re: „Utrzymanka” a bycie w związku - 05.05.13, 06:54
      kotooshi zrobil niczym nie uzasadniona zmiane miedzy utrzymanka w ,,zwiazku w ktorym chodzi o jakies pomaganie sobie,,(28.04) -spowodowana brakiem doswiadczenia bo dobre rady,dyskusja niezainteresowanych nie moze byc tego przyczyna-do ,,na przekor sobie ichrzanie taka namietnosc,(05.05) to jest ok (ja nie jestem rozczarowany) ale by znalezdz rade musi w nowym watku uwzglednic wlasny postep np. co robic?..jestem ambitna ,seksy,studentka(20l.) zyjaca ,,naprzkor siebie,, z mlodym,kulturalnym,nadpobudliwym seksualnie studentem ktory finansuje moje studia..od pewnego czasu zauwazam zmiany w jego seksualnych upodobaniach nie zawsze zrozumiale,powinnam kontynuowac ulegajac jego fantazja czy zostawic narazajac moje studia ../to interesujace pytania i wiele ambitnych ludzi jest z tym kofrontowanych.. teraz Ty kocie aishi
      • marek.zak1 Re: „Utrzymanka” a bycie w związku - 05.05.13, 09:07
        Część osób i tak wszystko widzi w kategoriach: on ją utrzymuje, a ona mu daje. Jak ktoś tak widzi świat, to nawet zaproszenie na kolację pasuje do tego obrazka..
        • zawle Re: „Utrzymanka” a bycie w związku - 05.05.13, 09:50
          Myślę że nie do końca tak jest. Zacznę od zaproszenia na kolację. Pochodzę z czasów w których mężczyzna płacił. Czasami gdy chcę zapłacić za siebie, panowie oburzają się. Czasami jest całkiem na odwrót. Tak więc czasy pod tym względem niejednoznaczne;)
          Ja rozumiem podejście humi w tym temacie. Gdyby moja córka rozmawiając ze mną powiedziała że mieszka z chłopakiem bo może na niego liczyć, odgania się od niego w łóżku, on ją utrzymuje i słyszy komentarze dotyczące tego układu też bym się zastanowiła. Gdyby natomiast powiedziała że jest obłędnie zakochana i mieszka z nim to życzyłabym im szczęścia i cieszyła się że odejdą im kłopoty związane z brakiem kasy. Aczkolwiek bałabym się że przez to zapomni bardzo ważną zasadę: Żyj tak, abyś w każdej chwili mogła odejść, nawet z dziećmi.
          • kotoshi Re: „Utrzymanka” a bycie w związku - 05.05.13, 10:07
            zawle napisała:
            > Gdyby moja córka rozmawiając ze mną p
            > owiedziała że mieszka z chłopakiem bo może na niego liczyć, odgania się od nieg
            > o w łóżku, on ją utrzymuje i słyszy komentarze dotyczące tego układu też bym si
            > ę zastanowiła. Gdyby natomiast powiedziała że jest obłędnie zakochana i mieszka
            > z nim to życzyłabym im szczęścia i cieszyła się że odejdą im kłopoty związane
            > z brakiem kasy. Aczkolwiek bałabym się że przez to zapomni bardzo ważną zasadę:
            > Żyj tak, abyś w każdej chwili mogła odejść, nawet z dziećmi.

            Nawet nie przypuszczasz, Zawle, jak dobrze jest mi znana ta zasada, i jak dobrze rozumiem, że cokolwiek by nie było, to muszę tak żyć, żeby móc się samodzielnie utrzymać. Nigdy o tej zasadzie nie zapominam, babcia wbijała mi ja do głowy od dziecka :)
        • humi-dor Re: „Utrzymanka” a bycie w związku - 05.05.13, 11:45
          marek.zak1 napisał:

          > Część osób i tak wszystko widzi w kategoriach: on ją utrzymuje, a ona mu daje.
          > Jak ktoś tak widzi świat, to nawet zaproszenie na kolację pasuje do tego obrazk
          > a..

          Nie Marek, to nie tak. Utrzymuje sie osoby niepelnoletnie i chore, bo tylko one wymagaja pomocy. Slyszales o zasadzie, ze dzieciom zabiera sie skrzydla kiedy naucza sie latac ? Jesli beda szukac latwych drog wyjscia, to byc moze nie naucza sie latac nigdy.
          Dziwne, ze tylko Zawle zrozumiala sens moich wypowiedzi, reszta jakby umowila sie, ze dziecieciu plci zenskiej nalezy sie taryfa ulgowa, bo skoro ma wagine, to zdobywa dodatkowy atrybut, ktory zapewnia jej ulgi w zyciu.
          • bgz0702 Re: „Utrzymanka” a bycie w związku - 05.05.13, 11:54
            Kurcze, jaki ty katygoryzm uprawiasz. Miewasz czasem przebłyski że życie to drobne niuanse, które składaja się na całość. To nie schemat i nuda dają dzieciom skrzydła. A poza tym oprócz skrzydeł dzieci jeszcze potrzebują korzeni, a dobre podwaliny nic tylko dają siłę i chęć żeby fruwać, a fruwać mogą ciężkie i czarne i wrony oraz motyle na łące. Miejsca jest sporo dla jednych i drugich i niech każdy wubiera czy chce być motylem czy wroną
            • izyrider Re: „Utrzymanka” a bycie w związku - 05.05.13, 12:52
              bgz0702 napisała:

              > Kurcze, jaki ty katygoryzm uprawiasz. Miewasz czasem przebłyski że życie to dro
              > bne niuanse, które składaja się na całość. To nie schemat i nuda dają dzieciom
              > skrzydła. A poza tym oprócz skrzydeł dzieci jeszcze potrzebują korzeni, a dobre
              > podwaliny nic tylko dają siłę i chęć żeby fruwać, a fruwać mogą ciężkie i czar
              > ne i wrony oraz motyle na łące. Miejsca jest sporo dla jednych i drugich i niec
              > h każdy wubiera czy chce być motylem czy wroną
              Tu nie ma nic katygrycznego ,zadnej osobistej krytyki i jezeli po przeczytaniu watkow autoki nie zauwazysz prob manipulowania tematem i spzecznosci .. moja pomylka jest mozliwa/ Ja widze zycie jako splot drobiazgow ale dzieci powinny odrabic zadanie domowe zanim zaczna splatac .
              • bgz0702 Re: „Utrzymanka” a bycie w związku - 05.05.13, 13:14
                > Tu nie ma nic katygrycznego ,zadnej osobistej krytyki i jezeli po przeczytaniu
                > watkow autoki nie zauwazysz prob manipulowania tematem i spzecznosci .. moja po
                > mylka jest mozliwa/ Ja widze zycie jako splot drobiazgow ale dzieci powinny odr
                > abic zadanie domowe zanim zaczna splatac .

                tekst nie był do ciebie, a kolegi humi-dor, sorki

                A co mdo ciebie o: zauważam, to młodzież jest jakaś niepewna i niezdecydowana. Ale czy ty młody nie byłeś i nie "szukałeś"? Dziewczyny widać rozdarta jest miedzy własną ambicją a kmformizmem. A to znak, że myśli i powoi przechodzi na "drugą stronę lustra"
                • izyrider Re: „Utrzymanka” a bycie w związku - 05.05.13, 14:08
                  bgz0702 napisała:

                  > > Tu nie ma nic katygrycznego ,zadnej osobistej krytyki i jezeli po przeczy
                  > taniu
                  > > watkow autoki nie zauwazysz prob manipulowania tematem i spzecznosci ..
                  > moja po
                  > > mylka jest mozliwa/ Ja widze zycie jako splot drobiazgow ale dzieci powi
                  > nny odr
                  > > abic zadanie domowe zanim zaczna splatac .
                  >
                  > tekst nie był do ciebie, a kolegi humi-dor, sorki
                  >
                  > A co mdo ciebie o: zauważam, to młodzież jest jakaś niepewna i niezdecydowana.
                  > Ale czy ty młody nie byłeś i nie "szukałeś"? Dziewczyny widać rozdarta jest mie
                  > dzy własną ambicją a kmformizmem. A to znak, że myśli i powoi przechodzi na "dr
                  > ugą stronę lustra"
                  anty komformizm to normalny objaw w demokratyzujacym sie spoleczenstwie i zaskakujaco wolny w Polsce kraju podobno nonkomformistow a oishi jest tego dobrym przykladem szukajac publicznego potwierdzenia dla demonstrowanych pol-prawd/symulacji ,resztki postkomunistycznego komformizmu wymieszane z duza iloscia malomiasteczkowej mentalnosci..typowo polskie
                  • bgz0702 Re: „Utrzymanka” a bycie w związku - 05.05.13, 14:13
                    A ty co nowokomunista? czy stary punk? "i hipisisi będą łysi"- słyszałeś kiedyś takie powiedzenie?
                    Chocbyś nie wiem jak się starał mówić głośno i dosadnie o swoim nonkomformiźmie to nie ma takiej możliwości zebyś był stały zawsze w tej idei. Daj spokój;))
                  • bgz0702 Re: „Utrzymanka” a bycie w związku - 05.05.13, 14:24
                    izyrider napisał:

                    ...resztki postkomunistycznego komformizmu wymieszane z duza iloscia malomia
                    > steczkowej mentalnosci..typowo polskie

                    A ty skad wiesz, ze o małomiasteczkowa mentalność, a moze to wielkomiejskie trendy? :))
                    pozdrawiam cię serdecznie ;))
                    • izyrider Re: „Utrzymanka” a bycie w związku - 05.05.13, 15:28
                      bgz0702 napisała:

                      > izyrider napisał:
                      >
                      > ...resztki postkomunistycznego komformizmu wymieszane z duza iloscia malomia
                      > > steczkowej mentalnosci..typowo polskie
                      >
                      > A ty skad wiesz, ze o małomiasteczkowa mentalność, a moze to wielkomiejskie tre
                      > ndy? :))
                      > pozdrawiam cię serdecznie ;))
                      pisze tylko o oishi ona najprawdopodobniej nie jest z duzego miasta gdzie seks od dawna przestal ludzi interesowac w relacji z pieniedzmi, jej sposob odpowiadania mial zaspokajac pytajacego -ludzie z duzych miast trzymaja sie tematu konsekwentniej,bedac z duzego miasta nie mialaby problemu mieszkaniowego..duze miasta nie znaja tredow na prywatne problemy, ludzie zyja anonimowo.pozdrawiam rowniez
                      • bgz0702 Re: „Utrzymanka” a bycie w związku - 05.05.13, 15:34
                        Oj, duże miasta to też takie wioski- dzielnice- osiedla. Żyją anonimowo najczęściej tylko ci przyjezdni, a ci z "trzepaka" i tej samej szkoły to klika, mimo ze czas leci ciągle noszą urazy z dzieciństwa i drąży ich zazdrość.... ;(( trzeba by może zapytać samej Wątkodawczyni
                        • bgz0702 Pytanie do kotoshi 05.05.13, 15:36
                          Mogłabyś udzielić info czy mieszkasz w dużym czy małym mieście?
                          • kotoshi Re: Pytanie do kotoshi 05.05.13, 21:20
                            bgz0702 napisała:

                            > Mogłabyś udzielić info czy mieszkasz w dużym czy małym mieście?

                            W dużym, jest w pierwszej piątce największych miast w Polsce. Tu się też urodziłam, tyle że akurat przed moimi studiami rodzice przeprowadzili się do domu spory kawałek od miasta, no więc wiedziałam, że na studiach będę musiała wynajmować mieszkanie (co by może nawet nie było konieczne, gdyby nie korki w samym mieście - bo przy nich dojazd na uczelnię byłby traumatyczny).
                    • izyrider Re: „Utrzymanka” a bycie w związku - 07.05.13, 01:09
                      kazdy kto znajdzie relacje thing/money umie liczyc a kobiety/mezczyzni w zwiazku/malzenstwie nie sa wyjatkiem i wiedza ze(sprzatanie ,gotowanie ,prasowanie ,zakupy,pies na spacerze,seks )maja wartosc rynkowa i jezeli ta wartosc jest w balansie akceptowanym przez obie strony to uklad jest kontynuowany jezeli nie to nie !Jezeli oishi ma watpliwosci to znaczy ze albo zamalo dostaje lub za duzo daje (inaczej nie miala by watpliwosci/nikt by nie mial) ..jest jeszcze osobiste zaangazowanie dwoch lub wiecej osob(dzieci) ,i kazdy moze je poznac czytajac statystyki rozwodow/ slubow tu kazdy ma wlasne ,trodne do zidentyfikowania powody i rozmowa o tym wymaga czestego ladowania baterii w maszynie do pisania
          • marek.zak1 Re: „Utrzymanka” a bycie w związku - 05.05.13, 13:12
            No proszę, a ja utrzymywałem i utrzymuję moją żonę, chociaż nie jest niepełnoletnia. Czy jest moją utrzymanką?
            Ma pójść do pracy?
            • bgz0702 Re: „Utrzymanka” a bycie w związku - 05.05.13, 13:15
              ;)) zapytaj żonę czy ma dylemat moralny? ;)) a może społeczeńswo ma?
              • marek.zak1 Re: „Utrzymanka” a bycie w związku - 05.05.13, 13:37
                Właśnie , to społeczeństwo ma popierdolone w głowie teoriami o równouprawnieniu.. Jak facet kobiecie każe pracować w markecie, fabryce, to OK, jak zarabia na tyle, żeby nie musiała, to niektórzy, nawet tu, uważaja ją za utrzymanke, czytaj prostytutkę.
                • bgz0702 Re: „Utrzymanka” a bycie w związku - 05.05.13, 13:54
                  ;) no dobre. A poza tym jak ktoś chce być robolem -niech będzie, sili się i kształci- to niech się sili, a jak chce być prostytutką co nie znaczy, ze taki mam osąd "koleżankl"- to niech będzie. Szlak jasny, ja pracuję, wychowuję dzieci, uczę się, dbam o kondycję i tp. ale co z tego? robię co lubię albo muszę czasami. Czy tzn że ja jestem szczęliwsza właśnie z tego powodu? Nie, tzn że ja staram się być radosna i zadowolona, a taki styl mi pasuje żeby osiągać te stany. Ot co.
                • izyrider Re: „Utrzymanka” a bycie w związku - 05.05.13, 14:27
                  marek.zak1 napisał:

                  > Właśnie , to społeczeństwo ma popierdolone w głowie teoriami o równouprawnieniu
                  > .. Jak facet kobiecie każe pracować w markecie, fabryce, to OK, jak zarabia na
                  > tyle, żeby nie musiała, to niektórzy, nawet tu, uważaja ją za utrzymanke, czyt
                  > aj prostytutkę.
                  ej.. nie przesadzaj..ale nie lykaj tez sliny gdy po rozwodzie zabierze polowe waszego dorobku, wszystkie dzieci na ktore bedziesz dalej chetnie placil ale nie bedziesz mogl ich widziec..rownouprawnienie ma tez zalety poza praca dla wybranki .
                • humi-dor Re: „Utrzymanka” a bycie w związku - 05.05.13, 15:20
                  marek.zak1 napisał:

                  > Właśnie , to społeczeństwo ma popierdolone w głowie teoriami o równouprawnieniu
                  > .. Jak facet kobiecie każe pracować w markecie, fabryce, to OK,

                  Drogi Marku, czy sadzisz, ze ja moglbym swojej partnerce cokolwiek kazac, cos na niej wymusic, do czegos ja sklonic ?
                  Dlaczego rownouprawnienie ? Ano dlatego, ze nie mamy innych mozgow, ktore do innych rzeczy sa stworzone :-)
                  Poza tym, zarowno moja jak i jej praca zawodowa jest dla nas zrodlem zadowolenia. Czy aby miec w domu kucharke i sprzataczke mialbym zachecic ja aby z tej pracy zrezygnowala? Nasze wspolne zycie jest naszym wolnym wyborem i nie dlatego, ze to taki uklad -ja ci kase, ty mi sprzatanie, ale dlatego, ze razem jest nam po prostu lepiej, weselej, przyjemniej. Bylismy zadowoleni z zycia jeszcze sie nie znajac, teraz jestesmy szczesliwi bardziej, bo mamy siebie. Osobiscie wierze w pomoc bezinteresowna, taka, ktora nie jest zdeterminowana obowiazkiem rewanzu. Zauwaz ile osob na forum zali sie, ze nie tak wyobrazali sobie zycie, malzenstwo, zwiazek- czuja sie oszukani i wykorzystani, bo wedlug nich, druga osoba nie dopelnila warunkow umowy. Byc moze, jesli startowaliby z podobnego pulapu, zarowno zawodowego jak i finansowego, to takich pretensji by nie bylo.
                  Doceniam i podziwiam Twoj pomysl na zycie. W przypadku Twoim i Twojej zony najwidoczniej swietnie sie sprawdza, wiec moga Wam tylko pogratulowac, jednak powinienes zdawac sobie sprawe, ze nie jest to rozwiazanie dla wszystkich.

                  > to niektórzy, nawet tu, uważaja ją za utrzymanke, czyt
                  > aj prostytutkę.

                  Nie mieszaj dwoch spraw- kwestii odpowiedzialnosci za rodzine (i dzieci ) i poszukiwania sponsora zeby podniesc sobie poziom zycia.
                  • marek.zak1 Re: „Utrzymanka” a bycie w związku - 05.05.13, 17:51
                    Skoro niepracujaca zawodowa żona jest dla Ciebie ,,kucharką i sprzątaczką" nie dziwie sie, ze masz taki stosunek do kobiet, ktore zawodowo nie pracują.
                    • humi-dor Re: „Utrzymanka” a bycie w związku - 05.05.13, 18:15
                      marek.zak1 napisał:

                      > Skoro niepracujaca zawodowa żona jest dla Ciebie ,,kucharką i sprzątaczką" nie
                      > dziwie sie, ze masz taki stosunek do kobiet, ktore zawodowo nie pracują.

                      Ja sam bylem kucharka i sprzataczka przez wiele lat, moje samotne ojcostwo tego wymagalo po prostu. To trudna i niewdzieczna praca, bo syzyfowa, choc tak bardzo potrzebna i wazna. Dlatego wiem ze bycie "pania domu" nie jest spelnieniem marzen dla wiekszosci kobiet, ktore znam, no sorry Marek, taka jest prawda.
                      • marek.zak1 Re: „Utrzymanka” a bycie w związku - 05.05.13, 18:48
                        Gratuluję Waszego spełnienia zawodowego. Czy masz dzieci i ile? Rozumiem, że jeśli masz jest opiekunka/babcia do pomocy.
                        Gotowanie i karmienie dzieci nie oznacza bycia kucharką, podobnie jak sprzątanie domu bycia sprzataczką. Jeśli zaś chodzi o kariery kobiet, zbyt dużo (pracuję od lat w korporacji) widzialem lez, depresji i dramatów pracujacych w korporacjach i innych firmach czterdziestoletnich singielek, żeby gloryfikować karierę.
                        • zawle Re: „Utrzymanka” a bycie w związku - 05.05.13, 19:04
                          marek.zak1 napisał: > Gotowanie i karmienie dzieci nie oznacza bycia kucharką, podobnie jak sprzątani
                          > e domu bycia sprzataczką.

                          Chyba dla Ciebie nie ma niczego uwłaczającego w byciu kucharką i sprzątaczką? Wiele kobiet woli to robić zawodowo, niż we własnych czterech ścianach. Bo chcą mieć swoje własne pieniądze,k swoje własne życie, swoją własną przyszłość. Siedziałam w domu z dziećmi przez 7 lat więc wiem o czym mówię.
                          Nikt nie twierdzi ze życie kury domowej nie może być DLA NIEJ ekscytujące.Że to mniej ważna praca. Że brakuje w niej głębi. Ale to niebezpieczny zawód.
                        • bgz0702 Re: „Utrzymanka” a bycie w związku - 05.05.13, 19:06
                          Marek, trochę genaralizujesz w oparciu o własne doświadzcenia rzecz jasna. Ale choć ja tez jestem sprzątaczką, kucharka i praczką po powrocie do domu z pracy, to nie widzę w tym nic złego. Robię co muszę bo świat takie wymogi postawił przede mną i nie płaczę z tego powodu. Wszystko mażna sprowadzić do tragedii, wystarczy nie umieć się w tym wszystkim odnaleźc i nie złapać równowagi. Chwilowe depresje dopadają wszystkich i te zangażowane zawodowo i hausewife- tylko ze każda ma inne powody. A to że kobieta siedząca w domu to etatowa kucharka i sprzątaczka to oczywista prawda, tyle, że ona pracuje na jeden etat, a taka ja musze pracować na dwa: zawodowo i "domowo". Bycie hosewife jednym wystarcza, innym nie. Tyle, ze te inne czasami mają taką pracę że bez kompleksów potrafiliby zostać "gospodyniami" i się rozstać z kiepską robotą, i niestety jest ich sporo ale nie mogą sobie na to pozwolić. I tych pań jest mi rzeczyywiście żal
            • zawle Re: „Utrzymanka” a bycie w związku - 05.05.13, 14:12
              marek.zak1 napisał:

              > No proszę, a ja utrzymywałem i utrzymuję moją żonę, chociaż nie jest niepełnole
              > tnia. Czy jest moją utrzymanką?
              > Ma pójść do pracy?

              Ja ko feministka powiem Ci Marku żebyście żyli sobie po swojemu . Pod warunkiem że żona w pełni świadomie podjęła decyzję o oddaniu swojej przyszłości w Twoje ręce i wzięła pod uwagę możliwość Twojego wycofania się z tego układu.
              • marek.zak1 Re: „Utrzymanka” a bycie w związku - 05.05.13, 14:52
                Czy jako feministka uwazasz, że wychowanie 3 dzieci to praca? Czy powinna dodatkowo chodzić na 8 godzin do pracy i zapieprzać od rana do nocy?
                Emancypację wymyślili kapitalisci i w ten oto prosty sposób podwojono podaż ludzi do pracy. Sprytnie kobietom jeszcze wmówiono, że jak nie pracują są utrzymankami. To przypadek z tego tematu.
                Jesli kobieta chce pracować - jak najbardziej, ale jestem przeciwny zmuszaniu do pracy i wywieraniu presji.
                • bgz0702 Re: „Utrzymanka” a bycie w związku - 05.05.13, 15:02
                  Jeśli to do mnie, to nie jestem feministką ;( Nie mam poglądów ukierunkowanych w żaden jednostronny sposób. Daje ludziom prawo wyboru, bo sama je sobie zastrzegam. Nikt personalnie mnie do niczego nie zmusza, bo zyjemy w państwie "jednak" prawa ;)) albo może nie jestem typem ofiary. I nie mam trójki dzieci ;)
                  • marek.zak1 Re: „Utrzymanka” a bycie w związku - 05.05.13, 15:10
                    Jestem także za prawem wyboru, ale dotyczy on 5% kobiet. Pozostałe 95% kobiet tego prawa nie ma, bo musi iść do pracy, gdyz ich faceci za mało zarabiają. Tak więc to ja jestem największymj feministą, bo ja chcę ten wybór kobietom zapenić. Tak dziewczyny.
                    • bgz0702 Re: „Utrzymanka” a bycie w związku - 05.05.13, 15:19
                      marek.zak1 napisał:

                      > Jestem także za prawem wyboru, ale dotyczy on 5% kobiet. Pozostałe 95% kobiet t
                      > ego prawa nie ma, bo musi iść do pracy, gdyz ich faceci za mało zarabiają. Tak
                      > więc to ja jestem największymj feministą, bo ja chcę ten wybór kobietom zapenić
                      > . Tak dziewczyny.

                      Nie rób jaj. To 95% mężów polskich kobiet kiepsko zarabia ;)) dajmy im wreszcie możliwość sfinansowania podstawowych potrzeb rodziny, a my kobiety będziemy zarabiały na zbytki i frajdy. I proszę nie robić ze mnie kobiety ofiary, to stawia mnie w gorszej pozycji niż twoja i uwłacza mojej wrażliwości. Jak możesz? Przecież jesteś feministą ;)
                      • marek.zak1 Re: „Utrzymanka” a bycie w związku - 05.05.13, 15:42
                        Otóż to. 95% mężów kiepsko zarabia i w tym jest problem braku wyboru. Kobieta MUSI iśc do pracy, żeby związać koniec z końcem.
                        Jesli chcesz pracować,a nie musisz - twój wybór, ale 95% tego wyboru nie ma.
                        • bgz0702 Re: „Utrzymanka” a bycie w związku - 05.05.13, 17:11
                          Nie żyję na księżycu, wiem o tej zależności. Żałuję ogromnie, że tak ten świat jest skonstruowany i bardzo chciałabym żeby było inaczej. Ale to w dobie "chronicznego" kryzysu cieszmy się, że jeszcze mamy szansę pracować choć większość ma dosyć swojej roboty/pracy pewnie
                • humi-dor Re: „Utrzymanka” a bycie w związku - 05.05.13, 15:29
                  marek.zak1 napisał:

                  > Czy jako feministka uwazasz, że wychowanie 3 dzieci to praca? Czy powinna dodat
                  > kowo chodzić na 8 godzin do pracy i zapieprzać od rana do nocy?

                  Dzieci sa wspolne, wiec obowiazek wychowania spoczywa na obojgu rodzicach. Jesli oboje pracuja zawodowo, to musza ten obowiazek dzieli po polowie, to chyba jasne ?
                  • marek.zak1 Re: „Utrzymanka” a bycie w związku - 05.05.13, 15:39
                    Zacznijmy od obowiązku urodzenia i karmienia, czyli 2 lata zirca. Co spoczywa na facecie?
                    • bgz0702 Re: „Utrzymanka” a bycie w związku - 05.05.13, 15:43
                      marek.zak1 napisał:

                      > Zacznijmy od obowiązku urodzenia i karmienia, czyli 2 lata zirca. Co spoczywa
                      > na facecie?


                      ty jesteś dziwnie podejrzanie porządny ;)) coś ukrywasz i chcesz w ten sposób uspkoić swoje sumienie ?;))
                  • zawle Re: „Utrzymanka” a bycie w związku - 05.05.13, 16:19
                    humi-dor napisał(a):

                    > marek.zak1 napisał:
                    >
                    > > Czy jako feministka uwazasz, że wychowanie 3 dzieci to praca? Czy powinna
                    > dodat
                    > > kowo chodzić na 8 godzin do pracy i zapieprzać od rana do nocy?
                    >
                    > Dzieci sa wspolne, wiec obowiazek wychowania spoczywa na obojgu rodzicach. Jesl
                    > i oboje pracuja zawodowo, to musza ten obowiazek dzieli po polowie, to chyba ja
                    > sne ?

                    Wy panowie chyba nie macie problemów z równym podziałem obowiązków. Chociaż są one w waszych przypadkach rozłożone inaczej.
                • zawle Re: „Utrzymanka” a bycie w związku - 05.05.13, 16:13
                  marek.zak1 napisał:

                  > Czy jako feministka uwazasz, że wychowanie 3 dzieci to praca? Czy powinna dodat
                  > kowo chodzić na 8 godzin do pracy i zapieprzać od rana do nocy?
                  > Emancypację wymyślili kapitalisci i w ten oto prosty sposób podwojono podaż lud
                  > zi do pracy. Sprytnie kobietom jeszcze wmówiono, że jak nie pracują są utrzyman
                  > kami. To przypadek z tego tematu.
                  > Jesli kobieta chce pracować - jak najbardziej, ale jestem przeciwny zmuszaniu d
                  > o pracy i wywieraniu presji.

                  jako matka uważam że wychowanie trójki dzieci do ciężka praca. Jako feministka uważam że każdy ma tyle dzieci ile chce/ile wpadnie;)
                  Wszystko co piszesz Marku brzmi właściwie. Tylko życie nie jest takie właściwe. Za tymi niepracującymi kobietami ciągnie się ogon w postaci porzuconych, bez dochodu i możliwości zabezpieczenia sobie bytu. Ja wiem że takie sytuacje reguluje prawo. Ale ustawodawczość nie idzie w parze z wykonawczością. Ja wiem że zdolność utrzymania siebie i dzieci zwalnia wielu panów z poczucia obowiązku względem dzieci. Wiem też że czasami tak bywa iż pani nie uzgadnia z panem czy będzie pracować, czy nie. I że pan nie uzgadnia z panią czy będzie pomagał gdy ona będzie pracować. W tym wszystkim są konkretne kobiety i konkretne dzieci. I te konkretne kobiety niech myślą o swoich dzieciach i konkretnej sobie.
                  • marek.zak1 Re: „Utrzymanka” a bycie w związku - 05.05.13, 16:54
                    Ja wiem że zdolność utrzymania siebie i dzieci zwalnia wielu panów z poczucia obowiązku względem dzieci.

                    Każdy przypadek jest inny, ale to, co napisałaś odnoszę do stopki: sama sobie przeczę. Jest szereg stopni pooczucia obowiązku, z ktorych utrzymanie rodziny uważam za jeden z najważniejszych. Sa takze inne, ale gdy bieda zaglada do okien, staja sie jak gdyby mniej wazne. Bieda jest przyczyna dramatów i rozbicia rodzin.
                    • zawle Re: „Utrzymanka” a bycie w związku - 05.05.13, 18:56
                      marek.zak1 napisał:

                      > Ja wiem że zdolność utrzymania siebie i dzieci zwalnia wielu panów z poczucia o
                      > bowiązku względem dzieci.
                      >
                      > Każdy przypadek jest inny, ale to, co napisałaś odnoszę do stopki: sama sobie p
                      > rzeczę. Jest szereg stopni pooczucia obowiązku, z ktorych utrzymanie rodziny uw
                      > ażam za jeden z najważniejszych. Sa takze inne, ale gdy bieda zaglada do okien,
                      > staja sie jak gdyby mniej wazne. Bieda jest przyczyna dramatów i rozbicia rodz
                      > in.

                      Szczerze mówiąc Marku nie rozumiem Twojej wypowiedzi. Zwłaszcza w temacie zaprzeczania sobie.
                      • marek.zak1 Re: „Utrzymanka” a bycie w związku - 05.05.13, 20:14
                        Uważam, że pierwszym poczuciem obowiązku faceta jest zapewnienie rodzinie materialnego bytu. Natomiast, pozostałe obowiązki, spełnione, czy nie, nie sa w żaden sposób od tego zależne, chyba że zapewnienie bytu wiąże sie z pracą za granicą.
      • kotoshi Re: „Utrzymanka” a bycie w związku - 05.05.13, 10:01
        izyrider napisał:
        > kotooshi zrobil niczym nie uzasadniona zmiane miedzy utrzymanka w ,,zwiazku w k
        > torym chodzi o jakies pomaganie sobie,,(28.04) -spowodowana brakiem doswiadczen
        > ia bo dobre rady,dyskusja niezainteresowanych nie moze byc tego przyczyna-do ,,
        > na przekor sobie ichrzanie taka namietnosc,(05.05) to jest ok (ja nie jestem ro
        > zczarowany) ale by znalezdz rade musi w nowym watku uwzglednic wlasny postep n
        > p. co robic?..jestem ambitna ,seksy,studentka(20l.) zyjaca ,,naprzkor siebie,,
        > z mlodym,kulturalnym,nadpobudliwym seksualnie studentem ktory finansuje moje st
        > udia..od pewnego czasu zauwazam zmiany w jego seksualnych upodobaniach nie zaws
        > ze zrozumiale,powinnam kontynuowac ulegajac jego fantazja czy zostawic narazaj
        > ac moje studia ../to interesujace pytania i wiele ambitnych ludzi jest z tym ko
        > frontowanych.. teraz Ty kocie aishi

        Skleiłeś, chyba jeszcze na kacu, jakiś wielki bałagan, a nie wypowiedź: niektóre moje określenia, oczywiście wyrwane z kontekstu (a to, że mam gdzieś namiętność, odnosiło się do mojego poprzedniego związku), a innych z wymienionych tu rzeczy nigdy o sobie nie napisałam.
        Pisz sobie co chcesz, ja już z Tobą dyskutować nie będę, bo jesteś po prostu złośliwy - tak jak nie wyobrażam sobie dyskusji np. z kimś (akurat też z tego wątku), kto nazwał mojego chłopaka palantem, ot tak sobie, z czystej złośliwości.
        • izyrider Re: „Utrzymanka” a bycie w związku - 05.05.13, 12:01
          nie oceniam Was.. ,sytuacja jest zwykla..to co napisalas skleilem poniewaz dalas taka mozliwosc szukajac uzasadnienia dla swojej sytuacji ktora akceptowalas i nie masz zamiaru zmienic, to jest ok..tylko dlaczego ta mistyfikacja i jaki jest Twoj problem ? napewno nie pieniadza ,prawdopodobnie cena zaczyna przerastac Ciebie i masz racje majac watpliwosci dlatego pytaj dalej i badz dzielna i nie obawiaj sie tego co sie uslyszysz ,a,,Song of Myself,, Witmana opiewa ludzkie spirytualne mozliwosci te podobno sa nieograniczone, pod warunkiem :,,Apart from the pulling and hauling stands what I am,Stands amused,complacent,compassionating,idle,unitary - w kazdej sytuacji zyciowej ! i jezeli to zrozumiesz to przestaniesz szukac pomocy / Ja zlosliwy ? niee.. ja rowniez mam mieszkanie 7 min. do Uniwersytetu ale.. nie jest do wynajecia od 12 lat (pracuje i spedzam wolny czas za granica) kiedys probowalem wynajmowac nawet czesto..(to niema z Twoja rozterka nic wspolnego,wiadomo)
          >
          > Skleiłeś, chyba jeszcze na kacu, jakiś wielki bałagan, a nie wypowiedź: niektór
          > e moje określenia, oczywiście wyrwane z kontekstu (a to, że mam gdzieś namiętno
          > ść, odnosiło się do mojego poprzedniego związku), a innych z wymienionych tu rz
          > eczy nigdy o sobie nie napisałam.
          > Pisz sobie co chcesz, ja już z Tobą dyskutować nie będę, bo jesteś po prostu zł
          > ośliwy - tak jak nie wyobrażam sobie dyskusji np. z kimś (akurat też z tego wąt
          > ku), kto nazwał mojego chłopaka palantem, ot tak sobie, z czystej złośliwości.
    • ksionzka Re: „Utrzymanka” a bycie w związku - 05.05.13, 13:38
      Dotarłam do postu o imprezie. Co było bezpośrednią przyczyną pojawienia się problemu, który wcześniej nie istniał. Wyimaginowanego problemu. Dodam bo:
      - to dana para decyduje jak wygląda ich związek, czy im pasuje tak czy siak. Wszelkie problemy ja bym chciała/chciał rozgrywają się na polu: JA i TY.
      - nikogo nie powinno obchodzić jak inni żyją bo ludzie żyją naprawdę różnie. Dla jednej jest ok siedzenie w domu i wychowywanie dzieci, dla drugiej jest to mega zniewolenie i choćby miała na ulicy sprzedawać ciasta od 5 rano to będzie to robić aby nawet przez chwilę nie być na utrzymaniu drugiej osoby. Obydwie mają do tego prawo i nie wiedzę sensu żeby to było przedmiotem zainteresowani innych.
      Tym bardziej, ze prawda objawiona " co jest lepsze" nie istnieje.

      Ty tu pierdu, pierdu o utrzymywaniu za seks a laska jak widać świetnie poinformowana jedzie ci z mega złośliwością prosto w twarz - ot tak? E, szkoda wysiłku, chyba, ze ma się jakiś ukryty cel.
    • kotoshi Mój komentarz 05.05.13, 14:00
      Ogólny - chociaż bezpośrednio zwracam się do tych osób
      bgz0702 napisała:

      > > tylko po co? Żeby ulegać ludzkiej głupocie? Pieprzyć to co mówią inni, musi zro
      > bić tak jak jej rozumek i intuicja dyktuje. Jeśli ma kompleksy z tego powodu to
      > niech zmyka, a jeśli potrafi sobie z tym poradzić tylko chwilowo ją coś wściek
      > ło, to po jaką cholerę dawać wredniakom radość z tego, ze zakłócili czyjś spokó
      > j?
      Tak, zadałam pytanie, bo gdy czytałam wątek obok, przypomniał mi się ten nieprzyjemny komentarz z imprezy - i będzie tak, jak piszesz, czyli na pewno sobie z tym poradzę. Dyskusja tu dużo mi dała, chociaż były różne opinie - jednak wiem, kogo „słuchać” (bo na pewno nie będę słuchać osób nieuprzejmych albo przesiąkniętych ideologią)

      kag73 napisała:

      > Jest jednak roznica, bo on jest o 5 lat starszy. Kiedy ona bedzie w jego wieku
      > moze tez bedzie nieco dalej niz teraz. Poza tym nie kazdy moze zarabiac studiu
      > jac, on moze, bo ma udzialy w rodzinnej firmie, przychylnosc losu.
      > I ja nie wiem czy ona z nim jest/mieszka, bo chce poprawic sobie stabdart zycia
      > , czy bo chce z nim byc, on zaproponowal wspolne mieszkanie, dlaczego nie.
      > Poza tym wielu mlodym ludziom koszty wyksztalcenia pokrywaja rodzice, bo to u n
      > ich sie mieszka albo oni loza na utrzymanie dzieci.

      Oczywiście zamieszkałam z moim chłopakiem, bo mi to zaproponował, i od razu (jak już pisałam), powiedziałam mu, dlaczego i na co mnie nie będzie stać.
      Inna sprawa: z tego, co obserwuję np. na studiach medycznych mojego chłopaka albo w gronie jego starszych znajomych: to właśnie rodzice pokrywają koszty wykształcenia, jak pisze Kag, bo inaczej się nie da, a do tego skończone studia to dopiero początek kariery lekarza, bo dalej trzeba inwestować czas i energię (staż - słabo płatny, potem specjalizacja - a to się samo nie zrobi).
      Wychodzi na to, że (według niektórych z tego wątku) wszyscy lekarze / studenci medycyny to pasożyty. Moim zdaniem tak twierdzą ludzie, którzy nigdy nie mieli okazji zetknąć z naprawdę wymagającymi studiami. Nawet na moich, które medycyną nie są: weekendy schodzą na zadaniach, których nie zrobi się w tygodniu, bo fizycznie nie dałoby się rady. Np. każdy na moim roku musi robić mnóstwo pewnego typu rysunków, bo żeby wyrobić sobie warsztat, trzeba ćwiczyć, godzinami, tygodniami, miesiącami… Ale dyskusji na ten temat podejmować nie będę, bo nie mam potrzeby tłumaczyć się z oczywistości.
      Dzięki Wam i wszystkim, także za krytyczne komentarze (ale za złośliwe nie dziękuję).
    • xciekawax Re: „Utrzymanka” a bycie w związku - 28.10.13, 18:31
      Moze jestes utrzymanka w tej chwili i dlaczego sie tego wstydzic czy walczyc z taka nazwa? Jak juz sie wyksztalcisz, byc moze nie bedziesz juz utrzymanka.

      Jedne spostrzezenie:
      Mowisz ze nie placicsz za mieszkanie: Ale gdybys nie miala swojego chlopaka to gdzie i ile bys placila za wynajecie czegos (pokoju, akademika, mieszkanie u rodzicow? ) ? Powinnas dokladac sie do jego czynszu przynajmniej tyle samo ile bys musiala placic mieszkajac osobno. To naprawde zle wyglada jezeli nie placisz w ogole. Tak samo z oplatami za elektrycznosc, itd... wkoncu uzywasz to. Znajdz sobie dodatkowa prace. ale zauwazylam ze taka chec wychodzi sama z czlowieka, wiec pewnie ty znajdziesz wymowke czemu nie mozesz pracowac. nie wiem.

      Moze to ja jestem staroswiecka ale nigdy nie pozwolilam aby mezczyzna za mnie za cokolwiek zaplacil (chyba ze randki, i to tez staralam sie zawsze odwdzieczyc i zaplacic za kolejna :) ). Ale ja jestem z tych niezaleznych ;) a w czasie szkoly pracowalam aby moc za siebie placic.
      • zawle Re: „Utrzymanka” a bycie w związku - 12.02.14, 18:20
        Obejrzałam film Sponsoring, wiem kto z tytułu dawania dupy jakie ma profity....i tak sobie myślę że zaczyna się to w życiu ludzkim mieszać. Że te polaryzacje na zależne żony/utrzymanki/kurwy a reszta niezależnych kobiet były dobre. Teraz nie wiadomo kto jest kto.
        Bo czy kurwa może zrozumieć normalną kobietę? Może coś ją nauczyć w zakresie spełniania cudzych marzeń, ale czy nie byłoby uczciwsze, gdyby było wiadomo z kim ma się do czynienia?
        • zawle Re: „Utrzymanka” a bycie w związku - 12.02.14, 18:21
          Słowo "normalna" powinnam zastąpić "zwykła"...w ramach poprawności politycznej
        • hello-kitty2 Re: Kim jestem? 12.02.14, 19:51
          zawle napisała:

          > Obejrzałam film Sponsoring, wiem kto z tytułu dawania dupy jakie ma profity....
          > i tak sobie myślę że zaczyna się to w życiu ludzkim mieszać. Że te polaryzacje
          > na zależne żony/utrzymanki/kurwy a reszta niezależnych kobiet były dobre. Teraz
          > nie wiadomo kto jest kto.
          > Bo czy kurwa może zrozumieć normalną kobietę? Może coś ją nauczyć w zakresie
          > spełniania cudzych marzeń, ale czy nie byłoby uczciwsze, gdyby było wiadomo z k
          > im ma się do czynienia?

          Teraz to chyba tylko Bianka to ogarnia, jak sie jeszcze nie zgubila :-)
          A w temacie to odkrylam, ze jednego eks kochanka potrafie zatrzymac skutecznie na dystans zadajac pieniedzy za seks. Zastanawialam sie czy to mi szkodzi? Oczywiscie zarzuca mi, ze jestem kurwa co widocznie tylko za pieniadze potrafi. Ale co, jak to jest jedyne, co go powaznie potrafi do mnie zdystansowac. Wiec kim jestem? Wazne co sama wiem o sobie, a reszta to tylko wizerunek, zly czy dobry, wazne ze skuteczny.

          A co Cie wlasciwie niepokoi?
          Wrzucisz linka?
          • marek.zak1 Re: Kim jestem? 12.02.14, 20:11
            A film jest denny i obrzydliwy.
            • zawle Re: Kim jestem? 12.02.14, 20:28
              Dla mnie denne są Twoje wierszyki. Nawet obrzydliwe nie są....
              • marek.zak1 Re: Kim jestem? 12.02.14, 21:24
                Nawet jeśli masz racje, jest to wyłącznie atak ad personam i nie ma nic wspólnego z tematem. Dla mnie film ,Sponsoring" przedstawia najgorsze strony seksu, zboczenia (scena, gdy Chyra usiłuje wsadzić butelkę do...), Polki jako dziwki na Zachodzie, czy dwuznaczność, a w zasadzie nieukrywana fascynacja sponsoringiem głównej bohaterki.
                • anbale Re: Kim jestem? 12.02.14, 21:39
                  Ja to odebrałam raczej jako fascynację swobodą seksualna, a nie faktem sponsoringu. Dziennikarka ani przez sekundę nie szuka sponsora, za to usiłuje bezskutecznie "zaszaleć" z własnym mężem. Polka jest tylko jedna, druga dziewczyna to Francuska, więc nie wiem na czym opierać tezę "Polki to dziwki na zachodzie".
                  No a ten zbok- tu zasugerowano, że swoboda seksualna, rozwiązłość wiąże się również z takim ryzykiem, że trafi się na kogoś kto realizuje coś, co Tobie nie odpowiada. Taka ciemna strona tej zabawy.
                  • marek.zak1 Re: Kim jestem? 12.02.14, 21:46
                    No tak, ale skoro jest jedna Polka i ona jest ... to przenosi sie też na inne. Zaszalenie z wlasnym mężem nie wychodzi, ale jak ma sie włosy nie myte od 2 tygodni to się może zdarzyć.
                    I na końcu - jak napisałaś, jest to wyłącznie ciemna strona zabawy. A gdzie jasna? Naprawdę nie ma?
                    Tworca powinien przedstawić wszystkie strony problemu, nie uważasz?
                    • anbale Re: Kim jestem? 12.02.14, 21:54
                      To, że nie jest tam dokładnie tak jak w Twoim małżeńskim łożu, nie oznacza, że nie ma żadnej jasnej strony.
                      A z tymi włosami kompletnie nie wiem o co Ci chodzi.
                    • zawle Re: Kim jestem? 12.02.14, 21:56
                      marek.zak1 napisał:

                      > No tak, ale skoro jest jedna Polka i ona jest ... to przenosi sie też na inne.
                      > Zaszalenie z wlasnym mężem nie wychodzi, ale jak ma sie włosy nie myte od 2 ty
                      > godni to się może zdarzyć.
                      > I na końcu - jak napisałaś, jest to wyłącznie ciemna strona zabawy. A gdzie jas
                      > na? Naprawdę nie ma?
                      > Tworca powinien przedstawić wszystkie strony problemu, nie uważasz?

                      Jesooo...jakie to prostackie. Jak jedna Polka to wszystkie, jeśli ślubny nie chce Cię pukać, jesteś niedbaluchem, twórca powinien......
                      • marek.zak1 Re: Kim jestem? 12.02.14, 22:04
                        Oczywiscie, jesli w filmie jest przedstawiona jedna Polka, a innej nie ma, jest to teza, że inne też tak się zachowuja. To nie jest prostackie tylko typowe uproszczenie twórcy. teza pani Szumowskiej: Polka na Zachodzie zachowuje się jak...
                        W filmie jest pokazana wyłącznie ciemna i obrzydliwa strona asponsoringu, bo według pani S. innej nie ma.
                        Apeluję - argumenty please.
                        • anbale Re: Kim jestem? 12.02.14, 22:11
                          Jasną strona jest taka, że dziewczyny świetnie się bawią i ten seks zwyczajnie je satysfakcjonuje. Dobierają sobie same klientów i cała ta sytuacja je kręci.
                          A jaką Ty dostrzegasz ciemne strony, oprócz wspomnianego jednego epizodu z butelką?
                          • marek.zak1 Re: Kim jestem? 12.02.14, 22:24
                            I tu Anbale powinnaś być konsultantka, dzieki ktorej film by rozpoczął dyskusję.. Już jest określona jasna strona.
                        • zawle Re: Kim jestem? 12.02.14, 22:17
                          marek.zak1 napisał:

                          > Oczywiscie, jesli w filmie jest przedstawiona jedna Polka, a innej nie ma, jest
                          > to teza, że inne też tak się zachowuja. To nie jest prostackie tylko typowe up
                          > roszczenie twórcy. teza pani Szumowskiej: Polka na Zachodzie zachowuje się jak.
                          > ..
                          > W filmie jest pokazana wyłącznie ciemna i obrzydliwa strona asponsoringu, bo we
                          > dług pani S. innej nie ma.
                          > Apeluję - argumenty please.

                          Argumenty? Nie zauważyłam Twoich tez dotyczących pani Szumowskiej. Więc...są tylko Twoje. I do tego tak absurdalne że nie będę używać argumentów. Nie strzela się do kanarka z armaty.
                • zawle Re: Kim jestem? 12.02.14, 21:53
                  marek.zak1 napisał:

                  > Nawet jeśli masz racje, jest to wyłącznie atak ad personam i nie ma nic wspólne
                  > go z tematem.

                  No co Ty? Nie jesteś pisarzem i poetą?;) Mam prawo oceniać Twoje wyplutki. Ad personam by było, gdybym napisała że jesteś grafomanem na ten przykład.

                  Dla mnie film przedstawia tezę że facetowi trudno pogodzić wizerunek kobiety domowej i tej do seksu. Mówi o tym, że kobiety są traktowane i pozwalają traktować się przedmiotowo. Niektórym za to płacą. Wkurwia mnie natomiast ( nie w tym filmie, na tym forum) że kobiety z takim doświadczeniem przedstawiają się jako te które:
                  1. nie mają kłopotów komunikacyjnych
                  2. są otwarte i zabiegające
                  3. wkładają w to dużo serca ( profity).
                  W filmie było to uczciwe....jestem dziwką, pokażę Ci swój świat.


                  Dla mnie film ,Sponsoring" przedstawia najgorsze strony seksu, zb
                  > oczenia (scena, gdy Chyra usiłuje wsadzić butelkę do...), Polki jako dziwki na
                  > Zachodzie, czy dwuznaczność, a w zasadzie nieukrywana fascynacja sponsoringiem
                  > głównej bohaterki.
                  • zawle Re: Kim jestem? 12.02.14, 21:54
                    Ona była otwarta na seksualność drugiej kobiety, nie na sponsoring.
          • zawle Re: Kim jestem? 12.02.14, 20:30
            hello-kitty2 napisała: > A co Cie wlasciwie niepokoi?

            niepokoi mnie to, że nie rozumiem facetów. Nie rozumiem też siebie. Mam wrażenie że jesteśmy tak skonstruowani żeby się nie dogadać.
            • hello-kitty2 Re: Kim jestem? 12.02.14, 21:41
              zawle napisała:

              > hello-kitty2 napisała: > A co Cie wlasciwie niepokoi?
              >
              > niepokoi mnie to, że nie rozumiem facetów. Nie rozumiem też siebie. Mam wrażeni
              > e że jesteśmy tak skonstruowani żeby się nie dogadać.

              Wiesz co? To najlepsza recenzja jak czytalam. Zaraz obejrze ten film. Poczekaj.
            • hello-kitty2 Re: Kim jestem? 13.02.14, 00:45
              zawle napisała:

              > niepokoi mnie to, że nie rozumiem facetów. Nie rozumiem też siebie. Mam wrażeni
              > e że jesteśmy tak skonstruowani żeby się nie dogadać.

              Obejrzalam. Ja sie przyzwyczailam. Tak jest. Biore to zupelnie bez emocji. Szkoda tylko, ze wczesniej tego nie wiedzialam.
              • that.bitch.is.sick Re: Kim jestem? 13.02.14, 01:11
                hello-kitty2 napisała:

                > zawle napisała:
                >
                > > niepokoi mnie to, że nie rozumiem facetów. Nie rozumiem też siebie. Mam w
                > rażeni
                > > e że jesteśmy tak skonstruowani żeby się nie dogadać.
                >
                > Obejrzalam. Ja sie przyzwyczailam. Tak jest. Biore to zupelnie bez emocji. Szko
                > da tylko, ze wczesniej tego nie wiedzialam.

                O masz. Dziewczęta! Proszę się przywołać do porządku. Níe potraficie oddzielić ekranowej fikcji, fantazji biorących się z obłudy i bigoterii głównej bohaterki od realnego życia. A co tak naprawdę ma do powiedzenia szumowska? Film to subiektywna autorska wizja a wy to czytacie na poziomie dosłownym? Scena przywidzeń przy stole, jest etapem rozliczeń ze sobą głównej bohaterki. Ta scena jest fajna, jest obrzydliwe. Generalnie jest to film o kobietach, o piekle w ich głowach, rozrachunek z kobiecym sumieniem, pytanie czy ono istnieje, czy tylko udajemy ofiary
                .to níe jest film o facetach.
                Ja bym ten film porównała ze "wstrętem" Polańskiego. Oczywiście níe ten poziom ale ciekawe pytania stawia. Żal, że kobiety go níe rozumieją.
                • hello-kitty2 Re: Kim jestem? 13.02.14, 01:28
                  that.bitch.is.sick napisała:

                  > O masz. Dziewczęta! Proszę się przywołać do porządku. Níe potraficie oddzielić
                  > ekranowej fikcji, fantazji biorących się z obłudy i bigoterii głównej bohaterki
                  > od realnego życia. A co tak naprawdę ma do powiedzenia szumowska? Film to subi
                  > ektywna autorska wizja a wy to czytacie na poziomie dosłownym?

                  Niedoslownie, sadze, ze Zawle w swojej wypowiedzi rozliczyla sie ze soba, a ja w swojej ze soba. Szkoda, ze wczesniej 'tego' nie wiedzialam o sobie. Co do mezczyzn mozna bylo sie domyslec szybciej, co do siebie to sie dluzej oklamywalam ;)
                  • that.bitch.is.sick Re: Kim jestem? 13.02.14, 01:55

                    >
                    > Niedoslownie, sadze, ze Zawle w swojej wypowiedzi rozliczyla sie ze soba, a ja
                    > w swojej ze soba. Szkoda, ze wczesniej 'tego' nie wiedzialam o sobie. Co do mez
                    > czyzn mozna bylo sie domyslec szybciej, co do siebie to sie dluzej oklamywalam
                    > ;)
                    Nie wygląda to na rozliczenie. Wygląda na wyrabianie sobie sądów na temat rzeczywistości na i mężczyzn na podstawie fikcyjnych postaci męskich stworzonych i przerysowanych jako tło dla konfliktu bohaterek. Jak pani lodzia w mięsnym wiedzę o miłości i rozterki emocjonalne przeżywa oglądając m jak miłość. Tymczasem ten film jest to zbyt odjechany.
                    • hello-kitty2 Re: Kim jestem? 13.02.14, 10:46
                      that.bitch.is.sick napisała:

                      > Nie wygląda to na rozliczenie. Wygląda na wyrabianie sobie sądów na temat rzecz
                      > ywistości na i mężczyzn na podstawie fikcyjnych postaci męskich stworzonych i p
                      > rzerysowanych jako tło dla konfliktu bohaterek. Jak pani lodzia w mięsnym wiedz
                      > ę o miłości i rozterki emocjonalne przeżywa oglądając m jak miłość. Tymczasem t
                      > en film jest to zbyt odjechany.

                      zawle napisała:

                      > Z życiem i doświadczaniem jest tak, że na drodze widzisz to co Ciebie osobiście
                      > w danej chwili frapuje. Ty widzisz w tym filmie kobiety, ja facetów. Okres poz
                      > nawania siebie mam za sobą. Umiejscowienie siebie jako kobiety w relacjach dams
                      > ko- mękich też. Oczywiście że Szumowska pokazała nam świat facetów i utrzymanek
                      > w swojej soczewce widziany. Kurwą chyba nigdy nie była, więc na pewno doświadc
                      > zenia w tej materii ma mniej. Jest to jednak ciepły wizerunek...
                      > Ja jednak skupiłam się na strachu który widzę w mężczyznach. Ich zagubieniu i r
                      > ozjeżdżaniu się pragnień. Bo to mnie teraz zajmuje.

                      Ja przez wiekszosc swojego czasu zajmuje sie przede wszystkim soba, rowniez na forum ;) Wiec sila rzeczy trudno mi przeniesc uwage na mezczyzn. W tym filmie byli tez tylko tlem. Nawet redaktorka mnie nie interesowala tylko te dziewczyny.

                      Jesli chodzi o mezczyzn to mam wrazenie, ze ich bardzo dobrze znam, na wylot.

                      "Rozjezdzanie sie pragnien" mnie nie dziwi. Znam to ze swojego podworka. U mnie samej sie wszystko rozjezdza. A w seksie to juz mi sie tak rozjechalo, ze zaczynam wierzyc, ze nie jestem zdolna do seksu w zwiazku. Moze to ja mam damski MiL? Seks nie kojarzy mi sie z tym wszystkim co pisala mojemail. Chyba juz nie potrafie sie kochac z kims kogo szanuje. Seks to dla mnie teraz akt wladzy, przemocy i pogardy i nie ma nic wspolnego z dominacja. Stad odbywa sie u mnie na zewnatrz zwiazku, gdzie mozesz kogos zwyczajnie skopac i ponizyc, a zonaci sie na to nadaja idealnie ;) Czasem wznosze sie nad pogarde ale wtedy jestem bez emocji, nie jestem tez kobieta. Ja nie widze w nich strachu ani zagubienia. Moze sabatowy przed rozwodem;) Ale rozumiem kwestie finansowe.

                      Gdzie widzisz strach i zagubienie? Przeciez oni zyja dokladnie tak, jak chca. Dobrze jak nie oklamuja i wykladaja kawe na lawe jak Wont zamiast sciemniac.
                      • sabat.77 Re: Kim jestem? 13.02.14, 10:55
                        A masz cos takiego, ze uwodzisz zonatych, po to zeby sie przekonac jacy sa niewierni i bezwartosciowi ? I ze nie warto byc zona, bo przeciez twoj maz pewnie bylby takim samym chujem ?

                        Twoim zdaniem jakbym napisal, ze chce przeruchac wszystkie panie na forum, a w sumie ktora, to mi wszystko jedno, to bym byl uczciwy i wylozyl kawe na lawe ?
                        • hello-kitty2 Re: Kim jestem? 13.02.14, 11:09
                          sabat.77 napisał:

                          > A masz cos takiego, ze uwodzisz zonatych, po to zeby sie przekonac jacy sa niew
                          > ierni i bezwartosciowi ? I ze nie warto byc zona, bo przeciez twoj maz pewnie b
                          > ylby takim samym chujem ?
                          >
                          > Twoim zdaniem jakbym napisal, ze chce przeruchac wszystkie panie na forum, a w
                          > sumie ktora, to mi wszystko jedno, to bym byl uczciwy i wylozyl kawe na lawe ?

                          Hehe rzecz w tym, ze ja znam juz wszystkie odpowiedzi na pytania, ktore tu zadales zanim w ogole cos zrobie. Innymi slowy: nie musze sie o niczym przekonywac.

                          Co do Ciebie to tak mysle, ze lepsza jest postawa murzyna z balkonu (z tego filmu). Nie udawac przed kobieta, ze chce sie z nia kochac ale dac jej jakis wybor, najlepiej taki frapujacy i w miare trudny, zeby nie wiedziala co zrobic, zeby ja to zajmowalo, zeby ja kosztowalo. Im bardziej bedzie rozwazala co zrobic tym bardziej bedzie wpadala w Twoje sidla.
                          • sabat.77 Re: Kim jestem? 13.02.14, 11:14
                            No tak, ale nie uwazasz, ze to znanie odpowiedzi na pytania, to troche taka inna wersja pogladow ML, ktory wie, ze baby leca na kase i nie chce o niczym innym slyszec ?
                            A co do postawy murzyna z balkonu, to jaka byla, bo filmu nie widzialem ?
                            • hello-kitty2 Re: Kim jestem? 13.02.14, 12:01
                              sabat.77 napisał:

                              > No tak, ale nie uwazasz, ze to znanie odpowiedzi na pytania, to troche taka inn
                              > a wersja pogladow ML, ktory wie, ze baby leca na kase i nie chce o niczym innym
                              > slyszec ?

                              Dlaczego? Raz ja tych odpowiedzi Ci nie podalam. Dwa ja nie cierpie z powodu ich znania. Trzy nie lacze sie w grupy przeciwko mezczyznom. Cztery nie mam misji walkowania tematu.

                              Jesli mialabym sie czegos czepic to siebie, bo gdybym wiedziala te odpowiedzi wczesniej to bym sobie oszczedzila pare lat zycia spedzonego na czekaniu, szarpnelabym pare okazji, ktore odpuscilam. Krotko: nie zylabym swoimi wyobrazeniami o mezczyznach, zwiazkach. A moze to nawet nie byly moje.

                              Tak sobie mysle, ze chyba powinnam cala wiedze z tego forum przekladajac na holenderski spisac by wylozyc kiedys swojemu synowi. Zeby zdazyc, nie przegapic momentu. Moja matka mnie tak dlugo nie doinformowywala o swoich zyciowych wyborach, ze w koncu kiedy sie zebrala to jej sie zasmialam w twarz. Stad bylam sceptyczna w swoim podejsciu do opowiesci BB-swini o tacierzynstwie ale moze nie mam racji, ze przegapiamy 'momenty'.

                              > A co do postawy murzyna z balkonu, to jaka byla, bo filmu nie widzialem ?

                              Murzyn przenocowal laske, ktora znalazla sie bez adresu po przyjezdzie do Paryza. Rano spytala go czy pomogl jej dlatego, zeby sie z nia przespac. Potwierdzil ale mogla wybrac.

                              Appropo tej aktorki, to ktos linkowal wczesniej jej zdjecia z zapytaniem czy jest atrakcyjna. Teraz jak ja zobaczylam to potwierdzilo to moja teorie: nienawidze zdjec, bo zdjecia zwyczajnie klamia. Jest wyjatkowo piekna.
                              • marek.zak1 Re: Kim jestem? 13.02.14, 12:06
                                Kitt napisała:

                                ,,Tak sobie mysle, ze chyba powinnam cala wiedze z tego forum przekladajac na holenderski spisac by wylozyc kiedys swojemu synowi".

                                A tak w jednym zdaniu, do czego by sie ta wiedza sprowadziła? Używaj, ile możesz i korzystaj z okazji?
                                • hello-kitty2 Re: Kim jestem? 13.02.14, 12:22
                                  marek.zak1 napisał:

                                  > A tak w jednym zdaniu, do czego by sie ta wiedza sprowadziła? Używaj, ile może
                                  > sz i korzystaj z okazji?

                                  W jednym to trudno ale jesli probowac to chyba: ze miedzy ludzmi wszystko jest czasowe i tak nalezy to traktowac, byc gotowym do zmian.
                                  • orzech69 Re: Kim jestem? 13.02.14, 12:26
                                    hello-kitty2 napisała:

                                    > marek.zak1 napisał:
                                    >
                                    > > A tak w jednym zdaniu, do czego by sie ta wiedza sprowadziła? Używaj, il
                                    > e może
                                    > > sz i korzystaj z okazji?
                                    >
                                    > W jednym to trudno ale jesli probowac to chyba: ze miedzy ludzmi wszystko jest
                                    > czasowe i tak nalezy to traktowac, byc gotowym do zmian.
                                    i pamiętaj że wszystko mija...
                                    nawet my.
                                    • marek.zak1 Re: Kim jestem? 13.02.14, 12:30
                                      Oj to smutne. Może Sowa Was rozbawi :)
                                      zakbajka.blog.onet.pl/2014/02/13/ostatnie-instrukcje/
                                      • orzech69 Re: Kim jestem? 13.02.14, 12:32
                                        marek.zak1 napisał:

                                        > Oj to smutne. Może Sowa Was rozbawi :)
                                        > zakbajka.blog.onet.pl/2014/02/13/ostatnie-instrukcje/
                                        dlaczego smutne ? To nieuchronne.
                                        Większości ludzi którzy otarli się o śmierć dużo bardziej cieszy się życiem :)
                                        • marek.zak1 Re: Kim jestem? 13.02.14, 12:39
                                          Teraz wszystko jasne. Kiedys wpadłem pod samochod o gdyby nie gruba czapka nie przezyłbym w konfrontacji w krawężnikiem.
                                  • marek.zak1 Re: Kim jestem? 13.02.14, 12:27
                                    To tak jak w szkoleniu w korpo: to, co pewne, to zmiany. Kto tego nie robi - zostaje w tyle. Po Twoim szkoleniu bedzie miał łatwiej w pracy :).
                              • sabat.77 Re: Kim jestem? 14.02.14, 09:47
                                Mowiac o mysleniu takim jak ML mialem na mysli zjawisko samosprawdzajacej sie prognozy. Przyklad, czysto teoretyczny:
                                Zalozenie: Wszyscy ludzie lubia zolty ser.
                                Praktyka: Jedni mowia, ze lubia ser inni, ze tak sobie, wreszcie kolejni, ze wcale go nie lubia.
                                Rozumowanie: Tylko niektorzy ludzie bez sciemy mowia, ze lubia zolty ser. Inni nie maja dosc odwagi, zeby przyznac sie do lubienia sera, albo sciemniaja, myslac, ze jak powiedza, ze tego sera nie lubia, to zostawimy im pod opieka swoj ser, ktory natychmiast podstepnie zezra.
                                Wniosek: Wszyscy ludzie lubia zolty ser.

                                Mozna tak z prawie wszystkim... Wystarczajaco rozumny czlowiek jest w stanie wymyslec wytlumaczenie do prawie kazdego zalozenia. Szczegolnie do takiego, ktore mu pasuje i tlumaczy jego problemy.

                                Wklep w google "resentyment".
                                • sabat.77 Re: Kim jestem? 14.02.14, 09:49
                                  Ok, to nie jest dokladnie samosprawdzajaca sie prognoza, ale mniejsza o to...
                                • hello-kitty2 Re: Kim jestem? 14.02.14, 10:39
                                  sabat.77 napisał:

                                  > Mowiac o mysleniu takim jak ML mialem na mysli zjawisko samosprawdzajacej sie p
                                  > rognozy. Przyklad, czysto teoretyczny:
                                  > Zalozenie: Wszyscy ludzie lubia zolty ser.
                                  > Praktyka: Jedni mowia, ze lubia ser inni, ze tak sobie, wreszcie kolejni, ze wc
                                  > ale go nie lubia.
                                  > Rozumowanie: Tylko niektorzy ludzie bez sciemy mowia, ze lubia zolty ser. Inni
                                  > nie maja dosc odwagi, zeby przyznac sie do lubienia sera, albo sciemniaja, mysl
                                  > ac, ze jak powiedza, ze tego sera nie lubia, to zostawimy im pod opieka swoj se
                                  > r, ktory natychmiast podstepnie zezra.
                                  > Wniosek: Wszyscy ludzie lubia zolty ser.

                                  Ale o co Ci chodzi? Porownujesz moje myslenie do czlowieka, ktory ma objawy jakiejs choroby psychicznej? Czy Ty miales do czynienia z osobami chorymi psychicznie? Ja mialam 2 ciotki, w tym jedna cale zycie spedzila w zamknieciu, bo byla niebezpieczna dla otoczenia. Druga podleczali i wypuszczali. Moj wniosek z obcowania z takimi ludzmi jest nastepujacy: nie probuj analizowac toku rozumowania takiego czlowieka jesli nie masz do tego odpowiedniego wyksztalcenia, bo to jest labitynt, w ktorym sie zgubisz i sam zwariujesz.

                                  > Mozna tak z prawie wszystkim... Wystarczajaco rozumny czlowiek jest w stanie wy
                                  > myslec wytlumaczenie do prawie kazdego zalozenia. Szczegolnie do takiego, ktore
                                  > mu pasuje i tlumaczy jego problemy.

                                  To jest pulapka, ktorej rezultaty u Ciebie obserwuje: ciagle zminiajace sie stanowiska w jednej sprawie. Ja sie opieram na swoim wlasnym doswiadczeniu i zewnetrznie na Bibli, do wyznaczenia dobra i zla. Ty sie opierasz na swoim rozumie, ktory przeceniasz i spolecznych konwenansach, ktore Cie ograniczaja i tym bardziej wpychaja w ten Twoj umysl, tak, ze nawet nie nazbierales wlasnych doswiadczen. Jestes jak podroznik zwiedzajacy caly swiat tylko we wlasnej glowie, a nie wystawiajacy nawet stopy poza prog domu. Dla mnie jestes na prostej drodze do wariatkowa.

                                  Wiem, ze sa tu uzytkownicy, ktorzy lubia dyskutowac z pogladami, odlaczajac je od osoby ale nie ja, bo moze wyjsc, ze dyskutuje z pogladem, ktory zrodzil sie w chorym umysle. Z chorymi psychicznie sie nie dyskutuje o ich pogladach. To tylko na filmach, a w rzeczywistosci sie ich izoluje i poddaje leczeniu. Dla mnie ML jest chory. Dlatego jakiekolwiek pomysly na teorie oparte na jego przypadku z miejsca odrzuce.
                                  • sabat.77 Re: Kim jestem? 14.02.14, 10:46
                                    A to juz odwaznie, bo gdyby tak robili wszyscy to nie znalibysmy chociazby teorii gier, a polowa literatury pieknej wyladowalaby w klozecie :)
                                    Chore umysly bywaja piekne, ale rozumiem, ze nie dla kazdego.
                                    Bywaja tez straszne, zgadzam sie.
                                    • zawle Re: Kim jestem? 14.02.14, 10:50
                                      sabat.77 napisał:

                                      > A to juz odwaznie, bo gdyby tak robili wszyscy to nie znalibysmy chociazby teor
                                      > ii gier, a polowa literatury pieknej wyladowalaby w klozecie :)
                                      > Chore umysly bywaja piekne, ale rozumiem, ze nie dla kazdego.

                                      Wszystko rozcieńczasz....homeopatia normalnie;)
                                    • hello-kitty2 Re: Kim jestem? 14.02.14, 11:05
                                      sabat.77 napisał:

                                      > Chore umysly bywaja piekne, ale rozumiem, ze nie dla kazdego.
                                      > Bywaja tez straszne, zgadzam sie.

                                      Nie wmawiaj mi czego ja sie niby boje. Moze skoncentruj sie na przymiotniku: CHORE.
                                      Raczej dla nikogo nie bywaja piekne, bo w zadnej chorobie nie ma piekna i fakt, ze sie tutaj wyrozniasz uwazam za najbardziej w Twojej osobie odstreczajacy, wrecz obrzydliwy. Z latwoscia wyobrazam sobie jak Ty funkcjonujesz w spoleczenstwie: na zewnatrz gladki, bystry, mily, pomocny, a wewnatrz toczony gangrena pragnienia zla. Tak Cie widze. Gdybys byl chociaz chory to by czesc odpowiedzialnosci spadlo, a tak to ja nie wiem czym to wytlumaczyc?
                                      • marek.zak1 Re: Kim jestem? 14.02.14, 11:08
                                        Ten przypadek juz opisano, Dr Jekyll i pan Hyde/
                                      • mojemail3 Re: Kim jestem? 14.02.14, 11:36
                                        hello-kitty2 napisała:

                                        (...)"Ty funkcjonujesz w spoleczenstwie: na zewnatrz gladki, bystry, mily, pomocny, a wewnatrz toczony gangrena pragnienia zla. Tak Cie widze. Gdybys byl chociaz chory to by czesc odpowiedzialnosci spadlo, a tak to ja nie wiem czym to wytlumaczyc?(...)"

                                        Dajże spokój Kitty, robisz demona ze zwykłego faceta;-)
                                        Chociaż może robię błąd, dementuję mroczną legendę Sabata....aaaaaaaaaaaaaa
                                        • hello-kitty2 Re: Kim jestem? 14.02.14, 12:01
                                          mojemail3 napisała:

                                          > Dajże spokój Kitty, robisz demona ze zwykłego faceta;-)
                                          > Chociaż może robię błąd, dementuję mroczną legendę Sabata....aaaaaaaaaaaaaa

                                          Tu nie ma jakiejs absolutnej prawdy, to byla tylko moja opinia o nim. Z czlowieka nie da sie zrobic demona.

                                          Swoja droga to zauwazylam u kobiet taka sklonnosc do widzenia swiata w sposob lepszy, takie przyklepywanie rzeczywistosci parafrazujac np. jak Yoric powiedzial, ze chce miec dzieci ale nie chce sie nimi zajmowac to Rekreativia powiedziala, ze najwyrazniej, go zle zrozumiala i najwyrazniej nie mial tego na mysli, jak mu zal dupsko scisnal, ze chcialby jednak dalej leciec te panienki, a tu zwiazek sie szykuje ale nie ma efektu wow, to Kag przyklepala, ze najwyrazniej szuka tej jedynej, itd itd i swiat staje sie piekny i wszyscy sa dobrzy i maja dobre intencje :-) Jest w tym jakis klucz. Moze nawet do tego sluza kobiety, zeby przykrywac zgrzyty swoich mezczyzn. Dla Eli jej Marek tez jest wspanialy. Ze tez ja sie zawsze musze czegos czepic i dziwic sie, ze sie na zone nie nadaje ;)
                                          • orzech69 Re: Kim jestem? 14.02.14, 12:06
                                            hello-kitty2 napisała:

                                            > Ze tez
                                            > ja sie zawsze musze czegos czepic i dziwic sie, ze sie na zone nie nadaje ;)
                                            Problem jest w tym że się złych rzeczy czepiasz... ;)
                                          • marek.zak1 Re: Kim jestem? 14.02.14, 12:20
                                            Dzisiaj roczna premia, więc moja wspaniałośc rośnie :)
                                            A Ty Kitty się na żonę nadajesz, tylko ktoś Cie musi poskromić. Tak to widzę.
                                            • zawle Re: Kim jestem? 14.02.14, 16:48
                                              marek.zak1 napisał:

                                              > A Ty Kitty się na żonę nadajesz, tylko ktoś Cie musi poskromić. Tak to widzę.

                                              hehe...poskromić:))) Coś w tym jest...musiałaby spotkać kogoś kto jej dorasta. Bo na bezrobotną żonę się nie nadaje.....
                                              • sabat.77 Re: Kim jestem? 14.02.14, 16:58
                                                Zeby kogos poskromic potrzebne sa odpowiednie argumenty, jakas przewaga. Czasem wystarczy prymitywny ale skuteczny bat, czasem trzeba czegos wiecej. Mi poskramianie kojarzy sie z lamaniem woli, malo atrakcyjna impreza...
                                                • marek.zak1 Re: Kim jestem? 14.02.14, 18:23
                                                  Poskramianie intelektualne oznacza mocne argumenty. Bat pozostawiam Tobie.
                                                  • sabat.77 Re: Kim jestem? 14.02.14, 18:27
                                                    Idz poskromic intelektualnie tygrysa.
                                                  • marek.zak1 Re: Kim jestem? 14.02.14, 18:45
                                                    Sorry, tu tak wspomnialem o kobietach. Wątek o zwierzętach gdzie indziej. Nie mam doswiadczenia w poskramianiu dzikich zwierząt.
                                                  • sabat.77 Re: Kim jestem? 14.02.14, 18:49
                                                    A co to ma za znaczenie ? Zawsze i wszedzie liczylo sie przede wszystkim ile kto mial dywizji a nie kto mial racje. Historia od zarania dziejow jest pisana piorem zwyciezcy. Od czasow plemiennych albo wczesniej.
                                      • orzech69 Re: Kim jestem? 14.02.14, 11:46
                                        hello-kitty2 napisała:

                                        > Raczej dla nikogo nie bywaja piekne, bo w zadnej chorobie nie ma piekna i fakt,
                                        > ze sie tutaj wyrozniasz uwazam za najbardziej w Twojej osobie odstreczajacy, w
                                        > recz obrzydliwy. Z latwoscia wyobrazam sobie jak Ty funkcjonujesz w spoleczenst
                                        > wie: na zewnatrz gladki, bystry, mily, pomocny, a wewnatrz toczony gangrena pra
                                        > gnienia zla. Tak Cie widze.
                                        I pisze to osoba która nie potrafi uprawiać sexu gdy kogoś kocha a sex dla niej to poniżenie, agresja.
                                        Jak dla mnie to jest to autorefleksja a nie opis sabata.
                                        orzech69 mówi jak jest ;)
                                        • hello-kitty2 Re: Kim jestem? 14.02.14, 12:11
                                          orzech69 napisał:

                                          > hello-kitty2 napisała:
                                          >
                                          > > Raczej dla nikogo nie bywaja piekne, bo w zadnej chorobie nie ma piekna i
                                          > fakt,
                                          > > ze sie tutaj wyrozniasz uwazam za najbardziej w Twojej osobie odstreczaj
                                          > acy, w
                                          > > recz obrzydliwy. Z latwoscia wyobrazam sobie jak Ty funkcjonujesz w spole
                                          > czenst
                                          > > wie: na zewnatrz gladki, bystry, mily, pomocny, a wewnatrz toczony gangre
                                          > na pra
                                          > > gnienia zla. Tak Cie widze.
                                          > I pisze to osoba która nie potrafi uprawiać sexu gdy kogoś kocha a sex dla niej
                                          > to poniżenie, agresja.
                                          > Jak dla mnie to jest to autorefleksja a nie opis sabata.
                                          > orzech69 mówi jak jest ;)

                                          Dla mnie seks to ponizenie i agresja? A gdzie ja to napisalam? To raz.

                                          A dwa, to jak ja mam inne podejscie do seksu niz Twoje to nie moge wyrazic opinii na temat Sabata czy na temat chorob psychicznych? A do glosowania moge isc? ;) Co ma piernik do wiatraka?
                                          • orzech69 Re: Kim jestem? 14.02.14, 12:23
                                            hello-kitty2 napisała:
                                            > Dla mnie seks to ponizenie i agresja? A gdzie ja to napisalam? To raz.
                                            " Chyba juz nie potrafie sie kochac z kims kogo szanuje. Seks to dla mnie teraz akt wladzy, przemocy i pogardy i nie ma nic wspolnego z dominacja. Stad odbywa sie u mnie na zewnatrz zwiazku, gdzie mozesz kogos zwyczajnie skopac i ponizyc, a zonaci sie na to nadaja idealnie ;"

                                            forum.gazeta.pl/forum/w,15128,144173397,149510320,Re_Kim_jestem_.html
                                            aktywuj profil będzie łatwiej szukać twoich wypowiedzi.

                                            > A dwa, to jak ja mam inne podejscie do seksu niz Twoje to nie moge wyrazic opin
                                            > ii na temat Sabata czy na temat chorob psychicznych? A do glosowania moge isc?
                                            > ;) Co ma piernik do wiatraka?

                                            Jak dla mnie to jakby niewidomy wyrzucał ślepemu że nie widzi ;)
                                            • hello-kitty2 Re: Kim jestem? 14.02.14, 21:00
                                              orzech69 napisał:

                                              > aktywuj profil będzie łatwiej szukać twoich wypowiedzi.

                                              Nie.
                                  • orzech69 Re: Kim jestem? 14.02.14, 11:59
                                    > Wiem, ze sa tu uzytkownicy, ktorzy lubia dyskutowac z pogladami, odlaczajac je
                                    > od osoby ale nie ja, bo moze wyjsc, ze dyskutuje z pogladem, ktory zrodzil sie
                                    > w chorym umysle.
                                    wszyscy mamy źle w głowach, że żyjemy
                                    hej hej la la la la hej hej hej hej
                            • that.bitch.is.sick Re: Kim jestem? 13.02.14, 13:13
                              sabat.77 napisał:

                              > No tak, ale nie uwazasz, ze to znanie odpowiedzi na pytania, to troche taka inn
                              > a wersja pogladow ML, ktory wie, ze baby leca na kase i nie chce o niczym innym
                              > slyszec ?
                              > A co do postawy murzyna z balkonu, to jaka byla, bo filmu nie widzialem ?

                              Strach pomyśleć co kitty i zawle odkryją jak w wieku lat 50 ciu obejrzą władcę pierścieni, albo hobbita? Kitty już odgrywa jakieś scenki science fiction na forum.
                              • hello-kitty2 Re: Kim jestem? 13.02.14, 13:32
                                that.bitch.is.sick napisała:

                                > Strach pomyśleć co kitty i zawle odkryją jak w wieku lat 50 ciu obejrzą władcę
                                > pierścieni, albo hobbita? Kitty już odgrywa jakieś scenki science fiction na fo
                                > rum.

                                Ogladalam juz pare razy ale fantasy mnie zupelnie nie kreci, bo mnie kreca maszyny :)
                                • marek.zak1 Re: Kim jestem? 13.02.14, 13:45
                                  Czy wibrator to maszyna?
                                  • hello-kitty2 Re: Kim jestem? 13.02.14, 13:53
                                    marek.zak1 napisał:

                                    > Czy wibrator to maszyna?

                                    O! A Ty musisz oczywiscie wszystko sprowadzac do seksu. Mam pomysl: kup zonie wibrator i podgladaj. Moze bedzie to dla Ciebie jakims przezyciem i odskocznia od codzinnosci.
                                    • marek.zak1 Re: Kim jestem? 13.02.14, 14:12
                                      Wiesz co odpowiedział terminator na podobna propozycję? ,,Negative" :). Nie chce.
                                      • wont Re: Kim jestem? 13.02.14, 14:27
                                        To może Sowie, bo jakaś taka smutna na tytułowym zdjęciu na blogu? I hasta la vista, bejbi :)
                                        • hello-kitty2 Re: Kim jestem? 13.02.14, 14:38
                                          wont napisał:

                                          > To może Sowie, bo jakaś taka smutna na tytułowym zdjęciu na blogu? I hasta la v
                                          > ista, bejbi :)

                                          Sowa to jest smutna na wszystkich zdjeciach, taka uroda, wystarczy porownac z usmiechnietym, miekkim psiakiem Zawle, ktorego imienia nie pamietam, jak sie rozlal na kanapie ;) Btw Zawle nie przypomina on Ci faceta?
                                          • marek.zak1 Re: Kim jestem? 13.02.14, 14:42
                                            Ktoś powiedział, ze Sowa przypomina mu malpę :). Jest zamyslona, jak wiele innych singielek.
                                            • orzech69 Re: Kim jestem? 13.02.14, 14:48
                                              marek.zak1 napisał:

                                              > Ktoś powiedział, ze Sowa przypomina mu malpę :). Jest zamyslona, jak wiele inny
                                              > ch singielek.
                                              wykreślamy dwa słowa i mamy:

                                              > Ktoś powiedział, ze Sowa przypomina mu malpę :), jak wiele innych singielek.
                          • marek.zak1 Re: Kim jestem? 13.02.14, 11:17
                            Z tych facetów to ten Murzyn jest w sumie najbardziej pozytywny. Mnie niebieskie oczy Chyry nie biorą :).
                            Brakuje mi znanych mi z życia facetów ustawionych, rozwodników, którzy sponsoruja dziewczyny, jeżdżą z nimi na fajne wakacje i mówia wprost - mam za duzo lat, nie zwiążę sie, nie chcę mieć dzieci, ale zapewnię ci kilka lat finansowej beztroski. Wybieraj.
                      • marek.zak1 Re: Kim jestem? 13.02.14, 11:45
                        Kitty, księżniczka Turandot miała podobnie, tylko jeszcze zabijała absztyfikantów. Ale to była chińska księżniczka, a co kraj, to obyczaj.
                      • orzech69 Re: Kim jestem? 13.02.14, 11:51
                        hello-kitty2 napisała:
                        > Jesli chodzi o mezczyzn to mam wrazenie, ze ich bardzo dobrze znam, na wylot.
                        masz wrażenie to dobre wyrażenie.
                        >A w seksie to juz mi sie tak rozjechalo, ze zacz
                        > ynam wierzyc, ze nie jestem zdolna do seksu w zwiazku. Moze to ja mam damski Mi
                        > L? Seks nie kojarzy mi sie z tym wszystkim co pisala mojemail. Chyba juz nie po
                        > trafie sie kochac z kims kogo szanuje. Seks to dla mnie teraz akt wladzy, przem
                        > ocy i pogardy i nie ma nic wspolnego z dominacja.
                        Domyślasz się dlaczego tak Ci się wszystko rozjechało ?
                        Takie ambiwalentne uczucia w sexie są frapujące.
                        • hello-kitty2 Re: Kim jestem? 13.02.14, 12:06
                          orzech69 napisał:

                          > Domyślasz się dlaczego tak Ci się wszystko rozjechało ?

                          No wlasnie nie. Nie potrafie odtworzyc procesu. A czy ci mezczyzni potrafia: dlaczego tak, a nie inaczej? A i tak doszlam, ze najlepszym postepowaniem jest akceptacja. Jest dobrze tak, jak jest.
                          • orzech69 Re: Kim jestem? 13.02.14, 12:29
                            hello-kitty2 napisała:

                            > orzech69 napisał:
                            >
                            > > Domyślasz się dlaczego tak Ci się wszystko rozjechało ?
                            >
                            > No wlasnie nie. Nie potrafie odtworzyc procesu. A czy ci mezczyzni potrafia: dl
                            > aczego tak, a nie inaczej? A i tak doszlam, ze najlepszym postepowaniem jest ak
                            > ceptacja. Jest dobrze tak, jak jest.
                            www.racjonalista.pl/kk.php/s,4974
                            przeczytaj dobry artykuł.
                            Znam historie kobiety która była w związku. Nie dogadywała się z facetem i była na niego zła i miała mnóstwo pretensji. Miała wysokie libido jak zagrały jej hormony, nie potrafiła mu odmówić. Rodziło to w niej złości na sama siebie i odbijała to sobie na facecie. Stworzył się samonapędzający się mechanizm złości, sexu, pożądania i nienawiści.
                      • lybbla Re: Kim jestem? 13.02.14, 16:36
                        hello-kitty2 napisała:

                        > Moze to ja mam damski MiL?
                        > Seks nie kojarzy mi sie z tym wszystkim co pisala mojemail.
                        > Chyba juz nie potrafie sie kochac z kims kogo szanuje.
                        > Seks to dla mnie teraz akt wladzy, przemocy i pogardy i nie ma nic wspolnego z dominacja.

                        Tak dokładnie akt wladzy, przemocy i pogardy. Ciemna strona mocy. Zachowanie charakterystyczne dla wąskiej grupy mężczyzn ;) Fundujących rollercoaster, którego się nie zapomina. Jak ukąszenie wampira, nic nie jest takie samo jak przedtem, wzrok sie wyostrza. Ściemę czuje się na odległość.

                        > Stad odbywa sie u mnie na zewnatrz zwiazku, gdzie mozesz kogos zwyczajnie
                        skopac i ponizyc, a zonaci sie na to nadaja idealnie ;)

                        Kitty terminator.

                        > Czasem wznosze sie nad pogarde ale wtedy jestem bez emocji,
                        > nie jestem tez kobieta. Ja nie widze w nich strachu ani zagubienia. Moze sab
                        > atowy przed rozwodem;) Ale rozumiem kwestie finansowe.

                        Sabat się szykuje do skoku w nadprzestrzeń. Zrobił już cyc pracuje nad najszerszym.

                        > Gdzie widzisz strach i zagubienie? Przeciez oni zyja dokladnie tak, jak chca. D
                        > obrze jak nie oklamuja i wykladaja kawe na lawe jak Wont zamiast sciemniac.

                        Co dokładnie wyłożył Wont?
                        • zawle Re: Kim jestem? 13.02.14, 16:55
                          lybbla napisał: Jak ukąszenie wampira, nic nie jest takie samo jak przedte
                          > m, wzrok sie wyostrza. Ściemę czuje się na odległość.

                          Napisał???? napisała chyba....
                        • hello-kitty2 Re: Kim jestem? 13.02.14, 21:15
                          lybbla napisał:

                          > Sabat się szykuje do skoku w nadprzestrzeń. Zrobił już cyc pracuje nad najszer
                          > szym.

                          > Co dokładnie wyłożył Wont?

                          Wiesz, ze Sabat robi najszerszy grzbietu, a nie wiesz co wylozyl Wont? Kim Ty jestes? Przedstaw sie ladnie pani ;)
                          • lybbla Re: Kim jestem? 13.02.14, 23:30
                            hello-kitty2 napisała:

                            > lybbla napisał:
                            >
                            > > Sabat się szykuje do skoku w nadprzestrzeń. Zrobił już cyc pracuje nad n
                            > ajszer
                            > > szym.
                            >
                            > > Co dokładnie wyłożył Wont?
                            >
                            > Wiesz, ze Sabat robi najszerszy grzbietu, a nie wiesz co wylozyl Wont? Kim Ty j
                            > estes? Przedstaw sie ladnie pani ;)

                            Proszę bardzo sam się włożę do szufladki. Taki Sabat z 5 lat po skoku.
                            A właśnie, Sabat nie warto już jakiś ciężar wrzucić po co te kilkadziesiąt pompek?
                            Mogę godzinami rozmawiać o sadze zmierzch albo True Blood (ważne by trzymać obie frakcje osobno bo się pozagryzają) bo jestem wielofunkcyjny.

                            Wonta zarejestrowałem `wontek' o masażach w Tajlandii. To nie moja brocha.
                            Coś zgubiłem? Więc co wyłożył wont?

                            Coś z tą kobietą jest na rzeczy. Za dużo przyjaciółek.

                            A i najważniejsze.

                            Najpierw zburzymy wielkie miasta. Potem schwytamy piękne dziewczęta dla okupu lub czegoś tam. I wszyscy się przestraszą i my zwyciężymy. Hurra! Szklankę mleka poproszę.

                            • sabat.77 Re: Kim jestem? 13.02.14, 23:42
                              lybbla napisał:

                              > Szklankę mleka poproszę.

                              Może z czosnkiem, dla zdrowia ? :)
                              Hyh, żartowałem. Przecież wampiry nie boją się czosnku, mają tylko uczulenie na srebro.
                              A ciężary, dziękuję, dźwigam co raz to cięższe. Ale za to z każdym dniem bardziej samodzielne :)
                            • hello-kitty2 Re: Kim jestem? 13.02.14, 23:57
                              lybbla napisał:

                              > Proszę bardzo sam się włożę do szufladki. Taki Sabat z 5 lat po skoku.

                              To podaj jeszcze dla porzadku liczbe dzieci i lat (Twoich).

                              > Mogę godzinami rozmawiać o sadze zmierzch albo True Blood (ważne by trzymać obi
                              > e frakcje osobno bo się pozagryzają) bo jestem wielofunkcyjny.

                              Nie mam przekonania do wampirow ale wlasnie skonczylam jeden serial wiec moze akurat. Podpytam konsultanta:)

                              > Wonta zarejestrowałem `wontek' o masażach w Tajlandii. To nie moja brocha.
                              > Coś zgubiłem? Więc co wyłożył wont?

                              Wylozyl sie ;) ze na divy lazi.

                              > Coś z tą kobietą jest na rzeczy. Za dużo przyjaciółek.

                              Z ktora kobieta?

                              • lybbla Re: Kim jestem? 14.02.14, 14:57
                                hello-kitty2 napisała:

                                Co się tutaj dzisiaj dzieje? Same naparzanki każdy z każdym.

                                > To podaj jeszcze dla porzadku liczbe dzieci i lat (Twoich).

                                No przecież znasz nawet płeć. Jestem chyba starszy niż Sabat.

                                > Nie mam przekonania do wampirow ale wlasnie skonczylam jeden serial wiec moze akurat. Podpytam konsultanta:)

                                Oj nie mam konsultantki pod ręką.
                                Ja tu jednak zwrócę uwagę, że oprócz grupy docelowej 16 -,
                                te akurat książki jakimś trafem trafiły do 35+. I ten ostatni fakt mnie fascynował swego czasu.

                                Co do wampirów.
                                Znajdź naturalsa, zaprzyjaźnij się z jego dziewczyną, bądź jakiś czas przy niej gdy przestanie być jego dziewczyną, po miesiącu zajmij się ciekawszymi rzeczami, wróć za do niej za dwa lata i zobacz co wyprawia.


                                > > Wonta zarejestrowałem `wontek' o masażach w Tajlandii. To nie moja brocha
                                > .
                                > > Coś zgubiłem? Więc co wyłożył wont?
                                >
                                > Wylozyl sie ;) ze na divy lazi.

                                No tak, to jak kobieta szukająca miłości w internecie.



                                • sabat.77 Re: Kim jestem? 14.02.14, 16:48
                                  Co to naturals ? Chodzi o tego urodzonego uwodziciela z terminologii PUA ?
                                  Mowiac o wampirach masz na mysli tzw. wampiry energetyczne ?
                                • wont Re: Kim jestem? 14.02.14, 20:08
                                  lybbla napisał:

                                  > Co się tutaj dzisiaj dzieje? Same naparzanki każdy z każdym.
                                  ------------
                                  Wkurwieni są, bo nie dostali żadnej walentynki :)


                                  > No tak, to jak kobieta szukająca miłości w internecie.
                                  ------------
                                  Nie rozumiem porównania, ja w internecie szukam tylko filmów porno :)
                                  • sabat.77 Re: Kim jestem? 14.02.14, 20:16
                                    Za to Wont cos podejrzanie zadowolony, wiec widac dostal :) I przyszedl sie pochwalic... :)
                                    • wont Re: Kim jestem? 14.02.14, 20:43
                                      sabat.77 napisał:

                                      > Za to Wont cos podejrzanie zadowolony, wiec widac dostal :) I przyszedl sie po
                                      > chwalic... :)
                                      ------------------
                                      No co ty, nie jestem chwalipiętą, tak tylko sobie... Ale nie zrobiłeś mi psikusa, co? Bo ta walentynka, którą ty dostałeś - to ode mnie była, żeby ci miło było ;)
                            • zawle Re: Kim jestem? 14.02.14, 07:41
                              lybbla napisał: > Proszę bardzo sam się włożę do szufladki. Taki Sabat z 5 lat po skoku.


                              Czyli wiek znaczny Kituniu...dodaj do sabata 5 lat;)

                              > Mogę godzinami rozmawiać o sadze zmierzch albo True Blood (ważne by trzymać obi
                              > e frakcje osobno bo się pozagryzają) bo jestem wielofunkcyjny.

                              Nie ma dzieci, na z 11 lat i jest dziewczyną;) Boszzzz.....zaczynam się robić jak jesod. Kobiecości prawdziwa witaj.
                              • hello-kitty2 Re: Kim jestem? 14.02.14, 10:43
                                zawle napisała:

                                > Nie ma dzieci, na z 11 lat i jest dziewczyną;) Boszzzz.....zaczynam się robić j
                                > ak jesod. Kobiecości prawdziwa witaj.

                                hehe nie jestes sama, ja z kolei wszedzie widze Sabata ;)
                                • sabat.77 Re: Kim jestem? 14.02.14, 10:48
                                  Nie chce byc zlosliwy, ale widzenie wszedzie Sabata nie jest zbyt zdrowym objawem :) Jestem w kropce, bo nie wiem czy mam dalej traktowac powaznie co piszesz :)
                                  • hello-kitty2 Re: Kim jestem? 14.02.14, 11:10
                                    sabat.77 napisał:

                                    > Nie chce byc zlosliwy, ale widzenie wszedzie Sabata nie jest zbyt zdrowym objaw
                                    > em :) Jestem w kropce, bo nie wiem czy mam dalej traktowac powaznie co piszesz
                                    > :)

                                    Jak mowie ja sie opieram na wlasnym doswiadczeniu, ktore nauczylo mnie, ze Sabat.77, przedtem jakis inny Sabat, Strach na wroble, Rafill, Kaizer to Ty, a Ty sie opieraj na czym chcesz.
                      • zawle Re: Kim jestem? 14.02.14, 22:53
                        hello-kitty2 napisała: > Gdzie widzisz strach i zagubienie? Przeciez oni zyja dokladnie tak, jak chca. D
                        > obrze jak nie oklamuja i wykladaja kawe na lawe jak Wont zamiast sciemniac.


                        hehe..ale gdy kobieta nie daje im dokładnie tego czego chcą...nie staje im, kastruje ich, chłopieje, feminizuje, podważa święte wartości rodzinne.Tu widzę strach.
                • zawle Re: Kim jestem? 13.02.14, 10:13
                  that.bitch.is.sick napisała:> O masz. Dziewczęta! Proszę się przywołać do porządku. Níe potraficie oddzielić
                  > ekranowej fikcji, fantazji biorących się z obłudy i bigoterii głównej bohaterki
                  > od realnego życia. A co tak naprawdę ma do powiedzenia szumowska? Film to subi
                  > ektywna autorska wizja a wy to czytacie na poziomie dosłownym? Scena przywidzeń
                  > przy stole, jest etapem rozliczeń ze sobą głównej bohaterki. Ta scena jest faj
                  > na, jest obrzydliwe. Generalnie jest to film o kobietach, o piekle w ich głowac
                  > h, rozrachunek z kobiecym sumieniem, pytanie czy ono istnieje, czy tylko udajem
                  > y ofiary
                  > .to níe jest film o facetach.
                  > Ja bym ten film porównała ze "wstrętem" Polańskiego. Oczywiście níe ten poziom
                  > ale ciekawe pytania stawia. Żal, że kobiety go níe rozumieją.

                  Z życiem i doświadczaniem jest tak, że na drodze widzisz to co Ciebie osobiście w danej chwili frapuje. Ty widzisz w tym filmie kobiety, ja facetów. Okres poznawania siebie mam za sobą. Umiejscowienie siebie jako kobiety w relacjach damsko- mękich też. Oczywiście że Szumowska pokazała nam świat facetów i utrzymanek w swojej soczewce widziany. Kurwą chyba nigdy nie była, więc na pewno doświadczenia w tej materii ma mniej. Jest to jednak ciepły wizerunek...
                  Ja jednak skupiłam się na strachu który widzę w mężczyznach. Ich zagubieniu i rozjeżdżaniu się pragnień. Bo to mnie teraz zajmuje.
                  • sabat.77 Re: Kim jestem? 13.02.14, 10:22
                    Strach ? Nie, to nieudolna chec okreslenia sie w roli dyktowanej absurdalnym wzorcem. Nieudolna, bo wzorzec jest niezborny z rzeczywistoscia i racjonalnie rozumianymi rzeczywistymi mozliwosciami.
                  • anbale Re: Kim jestem? 13.02.14, 10:34
                    zawle napisała:

                    > Ja jednak skupiłam się na strachu który widzę w mężczyznach. Ich zagubieniu i r
                    > ozjeżdżaniu się pragnień. Bo to mnie teraz zajmuje.

                    A tak na marginesie: dla mnie trochę zaskakujące jest to, że akurat ten film natchnął Cię do takich refleksji, bo dla mnie to był wyjątkowo "kobiecy" film, historia pokazana jedynie z kobiecej perspektywy- a mężczyźni byli w nim niemalże jest statyści. Wchodzili, robili swoje i wychodzili, nic właściwie nie było o nich wiadomo. Nie pamiętam nawet żadnego konkretnego faceta z tego filmu, tak tylko mgliście :)
                    Mnie kiedyś w podobny sposób przybił francuski film "5x2".
                    • marek.zak1 Re: Kim jestem? 13.02.14, 10:46
                      Ni i ci faceci to byli fajni, czy tragiczni?
                      • hello-kitty2 Re: Kim jestem? 13.02.14, 10:54
                        marek.zak1 napisał:

                        > Ni i ci faceci to byli fajni, czy tragiczni?

                        W jakim sensie?

                        Mam podobne odczucia do anbale. Kojarze tylko Chyre, bo bylo mu wyjatkowo ladnie w tej niebieskiej koszuli, niezapietej do konca i w potarganiu. To chyba dlatego, ze ma niebieskie oczy i ze patrzyl na nia za tym stolem wiec widac bylo te oczy w zestawieniu z kolorem koszuli.
                • mojemail3 Re: Kim jestem? 13.02.14, 21:08
                  that.bitch.is.sick napisała:

                  (...)" Generalnie jest to film o kobietach, o piekle w ich głowach, rozrachunek z kobiecym sumieniem, pytanie czy ono istnieje, czy tylko udajemy ofiary to níe jest film o facetach(...)"

                  Jasne,że nie o facetach. Obejrzalam ten film ostatnio w ramach nadrabiania zaległości filmowych.
                  Na początku filmu, albo na końcu na cały ekran rozciągnięty jest napis " ELLES" czyli one po francusku. Anna tytułowa bohaterka jest zafascynowana światem dziewczyn z "Półświatka" ich swobodą seksualną, ONE czyli prostytuujące się dziewczyny są zafascynowane światem Anny, kobiety z klasy średniej, która ma "normalne" dostatnie życie.
                  Najbardziej przykuł moją uwagę następujący dialog, kiedy młodziutka call girl mówi dziennikarce Annie : " miałam wrażenie,że TYM śmierdzę", na zdziwiony wzrok Anny odpowiada: " czułam że śmierdzę tym tanim mieszkaniem, tandetnymi meblami, tanim akrylowym sweterkiem"...( jakoś tak w ten deseń)
                  • hello-kitty2 Re: Kim jestem? 13.02.14, 21:23
                    mojemail3 napisała:

                    > Najbardziej przykuł moją uwagę następujący dialog, kiedy młodziutka call girl m
                    > ówi dziennikarce Annie : " miałam wrażenie,że TYM śmierdzę", na zdziwiony wzrok
                    > Anny odpowiada: " czułam że śmierdzę tym tanim mieszkaniem, tandetnymi meblami
                    > , tanim akrylowym sweterkiem"...( jakoś tak w ten deseń)

                    A moja inny, jak mloda cytuje co jej panowie powiadaja ''Jestes juz mokra?'', a dziennikarka odpowiada ''Ja?" ;)
                    • zawle Re: Kim jestem? 13.02.14, 22:53
                      Tam było duże bardzo fajnych scen.....takich naturalnych
                      • zawle Re: Kim jestem? 13.02.14, 22:57
                        A ta scena gdy mąż jej wyrzuca że się zmieniła pod wpływem tych dziewczyn. Traci nad nią kontrolę i zaczyna ją umniejszać. Brak kontroli, strach, agresja, poniżanie.....
                        • orzech69 Re: Kim jestem? 14.02.14, 09:08
                          zawle napisała:

                          > A ta scena gdy mąż jej wyrzuca że się zmieniła pod wpływem tych dziewczyn. Trac
                          > i nad nią kontrolę i zaczyna ją umniejszać. Brak kontroli, strach, agresja, pon
                          > iżanie.....
                          najmocniejszy łańcuch to ten który sami sobie założymy
                          • zawle Re: Kim jestem? 14.02.14, 09:15
                            orzech69 napisał: > najmocniejszy łańcuch to ten który sami sobie założymy

                            Mówisz o mnie, bohaterce czy jej mężu?
                            • orzech69 Re: Kim jestem? 14.02.14, 09:24
                              zawle napisała:

                              > orzech69 napisał: > najmocniejszy łańcuch to ten który sami sobie założymy
                              >
                              > Mówisz o mnie, bohaterce czy jej mężu?
                              ogólnie o wszystkich.
                    • mojemail3 Re: Kim jestem? 14.02.14, 11:44
                      hello-kitty2 napisała:
                      > A moja inny, jak mloda cytuje co jej panowie powiadaja ''Jestes juz mokra?'', a
                      > dziennikarka odpowiada ''Ja?" ;)

                      A tego zupełnie nie zauważyłam. Mnie w ogóle dość mierzi to bredzenie o nawilżaniu, pytania czy mokra czy sucha, niech se jeden z drugim higrometr z termometrem kupi i testuje czy wilgotna i czy dobrze nagrzana;-)

                      We fragmencie, który przytoczyłam chodziło mi o grę słów,że dziewczyna nie śmierdzi prostytucją, tylko tanim życiem zwykłym ludzi, wstydzi się ubóstwa materialnego, dąży do takiego życia, w dobrobycie i luksusie, jakie prowadzi rozmawiająca z nią dziennikarka ( która też jest uboga duchowo, jedynie to ekologiczne żywienie jest jej swoistą religią, rytuałami, new age,,,)
                      • orzech69 Re: Kim jestem? 14.02.14, 11:55
                        mojemail3 napisała:

                        > A tego zupełnie nie zauważyłam. Mnie w ogóle dość mierzi to bredzenie o nawilża
                        > niu, pytania czy mokra czy sucha, niech se jeden z drugim higrometr z termometr
                        > em kupi i testuje czy wilgotna i czy dobrze nagrzana;-)
                        Ale niektóre to kreci jak się im sprośności do ucha prawi ;)
                      • hello-kitty2 Re: Kim jestem? 14.02.14, 12:26
                        mojemail3 napisała:

                        > A tego zupełnie nie zauważyłam. Mnie w ogóle dość mierzi to bredzenie o nawilża
                        > niu, pytania czy mokra czy sucha, niech se jeden z drugim higrometr z termometr
                        > em kupi i testuje czy wilgotna i czy dobrze nagrzana;-)

                        Bredzenie o nawilzeniu w kontekscie forumowych dyskusji czy sytuacjach intymnych z mezczyzna?

                        > We fragmencie, który przytoczyłam chodziło mi o grę słów,że dziewczyna nie śmie
                        > rdzi prostytucją, tylko tanim życiem zwykłym ludzi, wstydzi się ubóstwa materia
                        > lnego, dąży do takiego życia, w dobrobycie i luksusie, jakie prowadzi rozmawiaj
                        > ąca z nią dziennikarka ( która też jest uboga duchowo, jedynie to ekologiczne ż
                        > ywienie jest jej swoistą religią, rytuałami, new age,,,)

                        A to musze jeszcze raz podejrzec ten fragment, moze wieczorkiem jak zalegne na kanapce po pozbyciu sie malego intruza :), to sprawdze, jak ja to odbieram.
                      • that.bitch.is.sick o filmie 14.02.14, 14:47
                        mojemail3 napisała:


                        > We fragmencie, który przytoczyłam chodziło mi o grę słów,że dziewczyna nie śmie
                        > rdzi prostytucją, tylko tanim życiem zwykłym ludzi, wstydzi się ubóstwa materia
                        > lnego, dąży do takiego życia, w dobrobycie i luksusie, jakie prowadzi rozmawiaj
                        > ąca z nią dziennikarka ( która też jest uboga duchowo, jedynie to ekologiczne ż
                        > ywienie jest jej swoistą religią, rytuałami, new age,,,)

                        Też mi zapadł ten moment w pamięć, podobnie jak "francuska hipokryzja" w ustach nie loli tylko tej drugiej, to dotyczy udawanej równości we francuskim społeczeństwie, fałszu tkwiącym w politycznej poprawności. Dziennikarka, chce się widzieć jako pozbawiona uprzedzeń i nie wykorzystująca materialnego statusu aby innych gnoić ale na pytanie "ładne buty, drogie?" odpowiada z satysfakcją "bardzo". Kobieta która udaje że brzydzi się władzą z wiązaną ze statusem umożliwiającą seksualne wykorzystywanie innych, nie chce sama przyznać że ją to podnieca że za pieniądze można komuś wsadzić butelkę w dupę.
                        Dalej, zwierzenia loli, łezka ironii się w oku kręci. Biedna lola która wyszkuje wymówki dla których się prostytuuje, bo nie ma butów ze prawdziwej skóry tylko eko, albo że nie ma okna w łazience i mieszka w bloku. Jak na to może zareagować statystyczny Polak z bloku? :)
                        Te dziewczęta się prostytuują bo same się upajają perwersją, nie są ofiarami, zresztą to najmocniejsze w tym filmie. Kobieta od której współczesny świat wymaga osiągnięć, wymaga aby ona zyskała podmiotowość - ta kobieta ucieka w prostytucję w bycie przedmiotem gdy kończą się możliwości bycia legalną utrzymanką w tradycyjnej roli żony, ucieka od odpowiedzialności za samą siebię, ucieka od tego aby być winną za to co się robi, bo aby być podmiotem trzeba podjąć odpowiedzialność za samego siebie. Woli zwalić na warunki ekonomiczne, nierówności społeczne, dyskryminację (można wykorzystać ambicję francuskiej polityki równości) itd. itd. no i oczywiście męską lubieżność. Podobnie jak panie na forum które nie wychodzą poza fabułę filmu.
                        • that.bitch.is.sick Re: o filmie 14.02.14, 14:55
                          that.bitch.is.sick napisała:
                          )
                          >
                          > Też mi zapadł ten moment w pamięć,

                          A jak ty to widzisz mojemail?
                          • mojemail3 Re: o filmie 14.02.14, 15:51
                            that.bitch.is.sick napisała:

                            > > Też mi zapadł ten moment w pamięć,
                            >
                            > A jak ty to widzisz mojemail?

                            Ja to widzę podobnie, niestety w odbiorze filmu nieco mi przeszkadza sympatia i sentyment do Juliette Binoche( wspaniała jest w tym filmie)

                            that.bitch.is.sick napisała:

                            (...)"Biedna lola która wyszkuje wymówki dla których się prostytuuje, bo nie ma butów ze prawdziwej skóry tylko eko, albo że nie ma okna w łazience i mieszka w bloku. Jak na to może zareagować statystyczny Polak z bloku? :)"

                            Żałosne to było. Przyjechała studiować, znalazła się w trudnej sytuacji, trafiła na młodego studenta, który jej bezinteresownie pomógł...No ale to biedny imigrant był i musiałaby mieszkać w paskudnym mieszkaniu w bloku ( nie wiem, czy nie pomyliłam jednej loli z drugą)
                            Chłopak zresztą świetny: " Jasne,że chcę się z tobą przespać, ale wolę kiedy dziewczyny same tego chcą" ;-)
                        • mojemail3 Re: o filmie 14.02.14, 16:07
                          that.bitch.is.sick napisała:

                          (...)"Też mi zapadł ten moment w pamięć, podobnie jak "francuska hipokryzja" w ustach nie loli tylko tej drugiej, to dotyczy udawanej równości we francuskim społeczeństwie, fałszu tkwiącym w politycznej poprawności (...)"

                          Francuzi zdają sobie sprawę, że "Liberté-Égalité-Fraternité" to niestety teraz puste hasla.
                          U nas zreszta tez, jedynie wolnosc mamy, a w pogoni za pieniadzem zapomnielismy o rownosci i braterstwie...
                          Nie lubie filmow akcji, ale...jest taka francuska produkcja " 13 dzielnica" o tym jak dzielny policjant jedzie z misja do zamnknietej dzielnicy biedoty( imigrantow) gdzie ma rozbroic bombe, a w rzeczywistosci ja odbezpieczyc,zeby zlikwidowac "problem" czyli owa biedote...

                          Policjant ten, taki dzielny " cowboy" krzyczy w pewnej chwili, a gdzie "Liberté-Égalité-Fraternité" na co odpowiada mu przedrzezniajac jego "kolega" z 13 dzielnicy " Woda, swiatlo, gaz"...
            • orzech69 Re: Kim jestem? 13.02.14, 08:12
              zawle napisała:

              > hello-kitty2 napisała: > A co Cie wlasciwie niepokoi?
              >
              > niepokoi mnie to, że nie rozumiem facetów. Nie rozumiem też siebie. Mam wrażeni
              > e że jesteśmy tak skonstruowani żeby się nie dogadać.
              Dawno temu doszedłem do wniosku że nigdy nie zrozumiem kobiet. co nie zmienia faktu ze nadal olbrzymią przyjemności sprawia mi ich poznawanie na różnych płaszczyznach ;).

              Może napiszesz czego nie rozumiesz a zapewne dostanie od razu wyjaśnienie ;)
              • sabat.77 Re: Kim jestem? 13.02.14, 08:37
                Kitty, pytaj o co chcesz, a orzech opowie Ci o sobie:)
                • orzech69 Re: Kim jestem? 13.02.14, 08:47
                  sabat.77 napisał:

                  > Kitty, pytaj o co chcesz, a orzech opowie Ci o sobie:)
                  1) moje słowa były skierowane do zawle
                  2) kitty nie zada mi pytania
                  3) naszym naczelnym ogarniaczem który żuci okiem i wie wszystko najlepiej jest that.bitch.is.sick
                  • sabat.77 Re: Kim jestem? 13.02.14, 09:36
                    Orzech, co ty sie tak zoladkujesz. Najpierw zawle, teraz bitch...
                    W sumie to Cie rozumiem, ale mysle, ze z czasem wrzucisz na luz.
                    • orzech69 Re: Kim jestem? 13.02.14, 09:40
                      sabat.77 napisał:

                      > Orzech, co ty sie tak zoladkujesz. Najpierw zawle, teraz bitch...
                      > W sumie to Cie rozumiem, ale mysle, ze z czasem wrzucisz na luz.
                      zbyt niedokładnie czytasz ;)
                      • sabat.77 Re: Kim jestem? 13.02.14, 09:50
                        No moze i niedokladnie. Nie chce mi sie przeprowadzac rozbioru zdania, w kazdym razie zauwazylem ze cos tam z rzeczonymi osobami poburkiwales. Mi rowniez sie zdarzalo, akurat z tymi samymi, fakt, wiec mowie z autopsji. Lepiej zajac umysl czyms bardziej konstruktywnym.
              • kutuzow Re: Kim jestem? 13.02.14, 10:08
                orzech69 napisał:
                > Dawno temu doszedłem do wniosku że nigdy nie zrozumiem kobiet. co nie zmienia f
                > aktu ze nadal olbrzymią przyjemności sprawia mi ich poznawanie na różnych płasz
                > czyznach ;).


                tak mi się skojarzyło:
                i62.tinypic.com/9jlht3.jpg
                ;-)
                <żeby nie było że to na poważnie>
                • orzech69 Re: Kim jestem? 13.02.14, 10:32
                  kutuzow napisał:

                  > tak mi się skojarzyło:
                  > i62.tinypic.com/9jlht3.jpg
                  > ;-)
                  > <żeby nie było że to na poważnie>
                  Nie mogę zobaczyć ale już sobie wyobrażam jaka kamasutra tam jest ;)
                  • sabat.77 Re: Kim jestem? 13.02.14, 10:37
                    A w roli glownej Al Bundy.
                    • orzech69 Re: Kim jestem? 13.02.14, 10:52
                      sabat.77 napisał:

                      > A w roli glownej Al Bundy.
                      myślałem że masz o sobie wyższe mniemanie ;)
                      głowa do góry nie jest tak źle ;)
                      • sabat.77 Re: Kim jestem? 13.02.14, 10:58
                        Tam serio jest Bundy.
                        A co do porownania, to Al jest spoko, bardzo mi sie podoba :) Zdecydowanie moglbym byc Alem, poza tym, ze mnie grube baby nie przerazaja :)
                        • orzech69 Re: Kim jestem? 13.02.14, 11:09
                          sabat.77 napisał:

                          > Tam serio jest Bundy.
                          > A co do porownania, to Al jest spoko, bardzo mi sie podoba :) Zdecydowanie mogl
                          > bym byc Alem, poza tym, ze mnie grube baby nie przerazaja :)
                          Ja tam wolę Chuck Noland z cast away.
            • lybbla Re: Kim jestem? 13.02.14, 09:56
              zawle napisała:

              > niepokoi mnie to, że nie rozumiem facetów. Nie rozumiem też siebie. Mam wrażeni
              > e że jesteśmy tak skonstruowani żeby się nie dogadać.

              A nie powinno być: Mam wrażenie, że jestem tak skonstruowana żeby się nie dogadać?

              W moim odczuciu są przynajmniej dwie drogi. Jedna mroczniejsza, gdzie stawką jest dominacja poczucie siły, gdzie trup się ściele gęsto.

              Druga to przeciwieństwo, całkowite wzajemne oddanie, wtedy się nie jest zainteresowanym tym forum. Kończy się jak zwykle, ktoś umiera a na drugiego żal patrzyć.

              Jak to możliwe, ze jedno i drugie próbuje nazwać się miłością?

              Mnie najbardziej dotykają te momenty kiedy dwie osoby mają się ku sobie. Wszyscy to widzą oprócz zainteresowanych i tak wożą się latami do późnej starości ładując się po drodze w absurdalne związki.

              ``Bad timing'' Roega, film który mnie prześladuje od lat szczenięcych.

              Tak, nie potrafimy się dogadać nawet z tymi, których kochamy.
              • zawle Re: Kim jestem? 13.02.14, 10:15
                lybbla napisał:
                > A nie powinno być: Mam wrażenie, że jestem tak skonstruowana żeby się nie dogad
                > ać?

                Masz rację...nie dogadam się, nie muszę, nie chcę, nie opłaca mi się, jestem zarobiona;)))
                • hello-kitty2 Re: Kim jestem? 13.02.14, 10:58
                  zawle napisała:

                  > lybbla napisał:
                  > > A nie powinno być: Mam wrażenie, że jestem tak skonstruowana żeby się nie
                  > dogad
                  > > ać?
                  >
                  > Masz rację...nie dogadam się, nie muszę, nie chcę, nie opłaca mi się, jestem za
                  > robiona;)))

                  Czekaj, czekaj, niby tak Ci napisal, a na koncu stwierdzil:
                  > Tak, nie potrafimy się dogadać nawet z tymi, których kochamy.

                  Wiec najwyarazniej jest Was conajmniej dwoje :-)

                  Ale w czym sie chcesz dogadac? Moze nie tyle dogadac, co zrozumiec, tak?


          • bianka02 Re: Kim jestem? 13.02.14, 14:49
            hello-kitty2 napisała:

            >
            > Teraz to chyba tylko Bianka to ogarnia, jak sie jeszcze nie zgubila :-)
            > A w temacie to odkrylam, ze jednego eks kochanka potrafie zatrzymac skutecznie
            > na dystans zadajac pieniedzy za seks. Zastanawialam sie czy to mi szkodzi? Oczy
            > wiscie zarzuca mi, ze jestem kurwa co widocznie tylko za pieniadze potrafi. Ale
            > co, jak to jest jedyne, co go powaznie potrafi do mnie zdystansowac. Wiec kim
            > jestem? Wazne co sama wiem o sobie, a reszta to tylko wizerunek, zly czy dobry,
            > wazne ze skuteczny.

            Nie wiem wlasnie czy ogarniam.
            Zyg podala mi fajnego linka o kobietach ktore kochaja za bardzo utozsamiam sie z niimi.
            Ale sex za kase z ex to zupelnie co innego. Wyzwala we mnie takie emocje o ktore nawet siebie nie podejrzewalam. Natomiast ten sam sex bez kasy z ex jest dla mnie rujnujacy i strasznie upokarzjacy.


            • marek.zak1 Re: Kim jestem? 13.02.14, 14:54
              Ktoras z dziewczyn powiedziała, tutaj, że sex, który sprawia jej przyjemność, to tylko wtedy, jak pomysli, że jest jego dziwką. Inny nie.
              Nawet to gdzies później skopiowałem i napisałem.
              • bianka02 Re: Kim jestem? 13.02.14, 14:57
                Kazda kobieta ma w sobie cos z dziwki.
                • bianka02 Re: Kim jestem? 13.02.14, 14:58
                  No chyba ze nie ma tej dziwki w sobie wtedy sie moze uzalac na slaby sex.
                  • orzech69 Re: Kim jestem? 13.02.14, 15:02
                    bianka02 napisała:

                    > No chyba ze nie ma tej dziwki w sobie wtedy sie moze uzalac na slaby sex.
                    a jak ma dziwkę w sobie i użala się na słaby sex ?
                  • marek.zak1 Re: Kim jestem? 13.02.14, 15:05
                    Znalazłem, a to co mówisz, to potwierdza :)

                    ,,Mam nawet taką naprędce ukutą teoryjke, że jeżeli kobieta ma problemy ze szczytowaniem, to może wlaśnie dlatego, że podczas seksu nie weszla w rolę dziwki”.
                    • hello-kitty2 Re: Kim jestem? 13.02.14, 15:18
                      marek.zak1 napisał:

                      > Znalazłem, a to co mówisz, to potwierdza :)
                      >
                      > ,,Mam nawet taką naprędce ukutą teoryjke, że jeżeli kobieta ma problemy ze szcz
                      > ytowaniem, to może wlaśnie dlatego, że podczas seksu nie weszla w rolę dziwki&#
                      > 8221;.

                      To ja napisalam. Chodzilo mi o to, co sie dzieje w glowie podczas stosunku. Jak trzeba to mozna przeruchac tam i autobus wielkokutasych, kto co lubi i potrzebuje do finalu. Ale jak widac nie zawsze dziala, bo Bianka wlasnie odwrotnie, nie potwierdza.
            • hello-kitty2 Re: Kim jestem? 13.02.14, 15:22
              bianka02 napisała:

              > Zyg podala mi fajnego linka o kobietach ktore kochaja za bardzo utozsamiam sie
              > z niimi.

              A to przegapilam, bo nie pamietam.

              > Ale sex za kase z ex to zupelnie co innego. Wyzwala we mnie takie emocje o ktor
              > e nawet siebie nie podejrzewalam. Natomiast ten sam sex bez kasy z ex jest dla
              > mnie rujnujacy i strasznie upokarzjacy.

              No wlasnie. Tu jest pies pogrzebany. Ale jak to zinterpretowac? Moze ktos pomoze?
              Rozumiem, ze to jest tylko mozliwe z bylym? A w ogole sama kasa kreci Cie? Zdobywanie jej bez seksu w tle?
              • marek.zak1 Re: Kim jestem? 13.02.14, 15:25
                A czy to nie jest tak, ze jak sie kocha ze swoim facetem, to mysli sie tez o nim, czy mu dobrze itp, a jak wchodzi sie w role dziwki to tylko pure sex i odjazd?
                • that.bitch.is.sick Re: Kim jestem? 13.02.14, 15:40
                  marek.zak1 napisał:

                  > A czy to nie jest tak, ze jak sie kocha ze swoim facetem, to mysli sie tez o ni
                  > m, czy mu dobrze itp, a jak wchodzi sie w role dziwki to tylko pure sex i odjaz
                  > d?
                  Kupy się to nie trzyma tak to dyskusja się toczy. Dziwka jest egoistyczna i myśli tylko o sobie, a jak się kobieta nie będąca dziwką z facetem "kocha" to myśli też o nim i dajmy na to pozwala sobie sutki zmasakrować. To coś kiepski interes robią faceci płacący za egoizm albo ci się marku porypało ergo tylko dziwka nie jest w tym świecie stratna i może być sobą ale tak smutne wnioski to dla ograniczonych umysłöm jak się wnioski wyciąga z rozumowania pozbawionego logiki. Tudzież marek to propagandzista i manipulant.
                  • marek.zak1 Re: Kim jestem? 13.02.14, 16:04
                    Bitch, ja pytam, jak to kobieta czuje i nic wiecej.
                  • zawle Re: Kim jestem? 13.02.14, 16:53
                    that.bitch.is.sick napisała: Dziwka jest egoistyczna i my
                    > śli tylko o sobie, a jak się kobieta nie będąca dziwką z facetem "kocha" to myś
                    > li też o nim i dajmy na to pozwala sobie sutki zmasakrować.

                    Według tego co piszesz to butelką powinny najchętniej dać się przerobić zakochane, a nie dziwki. Dziwki dają sobie sutki zmasakrować, biorą za pracę kasę.
                    • that.bitch.is.sick Re: Kim jestem? 14.02.14, 12:43
                      zawle napisała:

                      > that.bitch.is.sick napisała: Dziwka
                      >
                      > Według tego co piszesz to butelką powinny najchętniej dać się przerobić zakocha
                      > ne, a nie dziwki. Dziwki dają sobie sutki zmasakrować, biorą za pracę kasę.

                      Ale ja parodiuję nie trzymającą się kupy wypowiedź Marka. A film nazywa się one, zaś wy kompletnie z niego nic nie zrozumiałyście tak jak i Marek który go zruozumiał na poziomie dobranocki. Marek cytuje słowa kitty jest mitomanką przeczy więc sobie i níe rozumie oczyma bredzi, krótko mówiąc níe jestem w stanie dyskutować na tym poziomie.
                      • orzech69 Re: Kim jestem? 14.02.14, 12:50
                        that.bitch.is.sick napisała:

                        > Ale ja parodiuję nie trzymającą się kupy wypowiedź Marka. A film nazywa się one
                        > , zaś wy kompletnie z niego nic nie zrozumiałyście tak jak i Marek który go zru
                        > ozumiał na poziomie dobranocki. Marek cytuje słowa kitty jest mitomanką przeczy
                        > więc sobie i níe rozumie oczyma bredzi, krótko mówiąc níe jestem w stanie dysk
                        > utować na tym poziomie.
                        Uwaga !!!
                        Spłynęło na nas oświecenie z ust that.bitch.is.sick
                        Na nas nic nie znaczących i niczego nie rozumiejących z ust najwyższej that.bitch.is.sick.
                        Czytajcie wielokrotnie byście czegoś nie pominęli !!!
                        Prawda to jest bowiem objawiona.


                        Ps
                        A królowa jest naga.
                      • marek.zak1 Re: Kim jestem? 14.02.14, 13:35
                        Nie zrozumiałem moze filmu, dlatego, ze autorka filmu nakreciła film do swojej tezy pt. ,,Sponsoring jest wcielonym złem",i oczywiście wszystko, czyli zmyślone fakty (jako autorka scenarisza) , do tej tezy dopasowała.
                      • hello-kitty2 Re: Proby narzucania wlasnej interpretacji sztuki 14.02.14, 15:01
                        that.bitch.is.sick napisała:

                        A film nazywa się one
                        > , zaś wy kompletnie z niego nic nie zrozumiałyście tak jak i Marek który go zru
                        > ozumiał na poziomie dobranocki.

                        Nie wmawiaj mi jak ja zrozumialam ten film, w ogole jakby odbior jakiejkolwiek sztuki byl ograniczony do jednej obowiazujacej wykladni. Nawet autor nie jest w stanie i nie taka jego rola zeby narzucic odbiorcy swoj punkt widzenia. Mozna tez swobodnie wybrac sobie aspekt dziela i go omawiac czy sie nim zaispirowac jak to zrobila Zawle.

                        Poza tym prosto z wykladu z literatury, ktory mialam we wtorek podaje za profesorem literatury:

                        Tworca tekstu literackiego/filmu podaje pewien komunikat bazowy, ktorego nie jestes w stanie dojsc jako odbiorca, jaki oryginalnie byl w jego zamysle. Potem masz posrednika, w postaci np wydawcy/producenta filmowego, ktory ten tekst/film oryginalny przerabia na juz inny komunikat. A na koniec masz odbiorce (nas), ktory odbiera komunikat tak, jak uwaza/jak czuje, dlatego to nie jest juz komunikat oryginalny tworcy.
                        Wnioski:
                        1. Dopiero na tym ostatnim etapie powstaje sztuka,
                        2. Jest tyle rezultatow odbioru ile czytelnikow czy ogladajacych.

                        Wiec sorry ale proby narzucania wlasnej interpretacji sztuki sa bzdura.

                        Marek cytuje słowa kitty jest mitomanką przeczy
                        > więc sobie i níe rozumie oczyma bredzi, krótko mówiąc níe jestem w stanie dysk
                        > utować na tym poziomie.

                        Ja podejmowalam wielokrotne proby, zeby Marek sie ode mnie odczepil, nie cytowal mnie, nie pisal mi wierszy, pisal wylacznie wlasnymi slowmi ale nie da sie wiec sorry nie moge za to odpowiadac.

                        Wiem, wiem chcialas cos powiedziec ale nie sluchali wiec sie zdenerwowalas. Sa ludzie, ktorzy tutaj chca z Toba rozmawiac (z deklaracji byli to w ostatnim czasie: Rekreativia i Swinia), moze to docen i sie na rozmowach z takimi osobami skoncentruj, jak juz tak bardzo obraza Cie poziom dyskusji innych uzytkownikow.
                        • that.bitch.is.sick Re: Proby narzucania wlasnej interpretacji sztuki 14.02.14, 15:35
                          hello-kitty2 napisała:

                          > that.bitch.is.sick napisała:
                          >
                          > A film nazywa się one
                          > > , zaś wy kompletnie z niego nic nie zrozumiałyście tak jak i Marek który
                          > go zru
                          > > ozumiał na poziomie dobranocki.

                          Marek to już ogólnie sie popisał, swoimi tekstami żęby nie osądzać jego poezji a sam sprowadził mądry film do tego żę ktoś tam się pieprzy wulgarnie na ekranie i że w złym świetle się przedstawia dziewczęta z Polski.. To niech się teraz zmierzy z podobnie płytką oceną jego "dzieł", skoro pogardliwie wypowiada się o dziewczynie która mimo młodego wieku dostała sporo międzynarodowych nagród, paszport polityki i osiągnęła więcej niż on z jego "dziełami".

                          > Nie wmawiaj mi jak ja zrozumialam ten film, w ogole jakby odbior jakiejkolwiek
                          > sztuki byl ograniczony do jednej obowiazujacej wykladni. Nawet autor nie jest w
                          > stanie i nie taka jego rola zeby narzucic odbiorcy swoj punkt widzenia. Mozna
                          > tez swobodnie wybrac sobie aspekt dziela i go omawiac czy sie nim zaispirowac j
                          > ak to zrobila Zawle.

                          To nie jest narzucanie, tylko pytanie czy oglądasz film żeby poznać wizję autora czy fantazjujesz na temat tego co widzisz na ekranie. Ja czytałam książkę, wywiady z Szumowską, ciekawi mnie co ona ma do powiedzienia, nie interpretuję po swojemu tylko chcę zbadać o co jej chodziło z tą butelką, z tym surrealizmem itd..
                          Ogólnie to jest ciekawy twórca warto się zastanowić co ma do powiedzenia, może się kryje w tym coś więcej a nie tylko ja i ja. Zresztą tu nie chodzi o sposób interpretacji tylko poziom odbioru filmu. Czy odbieramy na poziomie jak dziecko kreskówkę, że tam coś skaczą na ekranie a reszte to nasza fantazja, czy staramy się dociec jakiejś treści, komunikacji artysty z widzem i potem polemizować z tym jak najbardziej.
                          • marek.zak1 Re: Proby narzucania wlasnej interpretacji sztuki 14.02.14, 15:46
                            Nie wyrazilem się pogardliwie, tylko napisałem, że pani Sz postawiła pewną jednostronną tezę i do tego dopisała scenariusz.
                            To tak jak w innym filmie ,,Sztuczki: jest teza, ze w Polsce jest beznadziejnie, akcja toczy sie w najbiedniejszym polskim mieście (Wałbrzych), bohaterom nic nie wchodzi, a gdy szansa sie pojawia, umawiaja się na rozmowe o pracę - oczywiscie się spóźniają.
                            Utwor filmowy i inny powinien przedstawiać dogłębne za i przeciw, bo to jest sprawdzone począwszy od Antygony i Hamleta. Gdy przedstawia się jedną stronę mamy utwór propagandowy i takim jest film ,,Sponsoring".
                            • mojemail3 Re: Proby narzucania wlasnej interpretacji sztuki 14.02.14, 15:53
                              marek.zak1 napisał:

                              > To tak jak w innym filmie ,,Sztuczki: jest teza, ze w Polsce jest beznadziejnie
                              > , akcja toczy sie w najbiedniejszym polskim mieście (Wałbrzych), bohaterom nic
                              > nie wchodzi, a gdy szansa sie pojawia, umawiaja się na rozmowe o pracę (...)"

                              Film "Sztuczki" doskonały.Bezdyskusyjnie!!!
                              • marek.zak1 Re: Proby narzucania wlasnej interpretacji sztuki 14.02.14, 16:03
                                No widzisz, szanuję Twoje zdanie, ale moje jest inne. Są elementy bardzo fajne, po pierwsze muzyka, po drugie nogi głównej bohaterki.
                            • rekreativa Re: Proby narzucania wlasnej interpretacji sztuki 14.02.14, 16:02
                              " Utwor filmowy i inny powinien przedstawiać dogłębne za i przeciw,"

                              ??? Od kiedy?
                              Utwór jakikowliek jest wizją autora, jak najbardziej ma prawo być subiektywny i jednostronny.
                              • marek.zak1 Re: Proby narzucania wlasnej interpretacji sztuki 14.02.14, 16:10
                                Oczywiscie, ze ma prawo, ale dzieło wybitne jest tak skonstruowane, ze budzi niekończące się dyskusje, a jeśli autor tego nie zbalansował, przyjmuje się jego subiektywną i wizję i po dyskusji.
                                Dlatego też pani Sz tylko liznęła temat sponsoringu, który ma bardzo dużo odcieni.
                                Bardzo mi sie podobał film pt, Córy szczęścia o podobnej tematyce. Ten film był po prostu doskonały, z wieloma wieloznacznościami, ze swietnymi rolami Nowickiego i głównej bohaterki.
                                • rekreativa Re: Proby narzucania wlasnej interpretacji sztuki 14.02.14, 16:14
                                  Przecież nikt Ci nie każe przyjmować wizji autora. Możesz film obejrzeć i dyskutować właśnie o tym, że sie z jego wizją nie zgadzasz i dlaczego nie.
                                  A "Córy szczęścia" też lubię.
                                • that.bitch.is.sick Re: Proby narzucania wlasnej interpretacji sztuki 14.02.14, 19:53
                                  marek.zak1 napisał:

                                  > Oczywiscie, ze ma prawo, ale dzieło wybitne jest tak skonstruowane, ze budzi ni
                                  > ekończące się dyskusje, a jeśli autor tego nie zbalansował, przyjmuje się jego
                                  > subiektywną i wizję i po dyskusji.
                                  > Dlatego też pani Sz tylko liznęła temat sponsoringu, który ma bardzo dużo odcie
                                  > ni.
                                  Ale ja nie rozumiem czemu o kinie szumowskiej się wypowiadasz ogólnie o kinie się wypowiadasz, skoro najwyraźniej níe rozumiesz różnicy między gatunkami filmowymi.níe wiesz o czym mówisz? Liznęła temat sponsoringu? A bo to aspiracją tego przedsięwzięcia filmowego było udokumentowaníe zjawiska sponsoringu? Sponsoring to fatalny tytuł z polskiego tłumaczenia w filmie níc níe ma o sonsoringu, rozumiesz?
                                  Drażnią mnie pseudointelektualne wynurzenia osób które níe mając níc do powiedzenia starają się na siłę "wyrazić opinię" i pouczać cenionych reżyserów o czymś czego níe potrafią robić.
                                  • marek.zak1 Re: Proby narzucania wlasnej interpretacji sztuki 14.02.14, 20:30
                                    Znam tytuł oryginalny. Wytłumacz mi, dlaczego w kazdej twojej wypowiedzi sa pod moim, i nie tylko moim kątem inwektywy. Czy uważasz, że to zwiększy siłę twoich argumentów?
                                    Temat ,,Sponsoring" powstał za zgoda pani Sz, ktora w koncu jest Polka i ja odnosze sie do tytułu polskiego., przetłumaczonego za zgodą reżyserki i mającego także odzwierciedlać treść.
                                    Tytuł ,,One" niczego nie zmienia, bo jest o dziewczynach żyjacych na koszt sponsorów i na ich przykladach pokazuje pewne zjawisko. Tak w kazdym razie pani Sz mówiła w wywiadach. Czy uważasz, że pani SZ tego nie chciała i film jest tylko o trzech przypadkowych dziewczynach w Paryżu?
                          • hello-kitty2 Re: Proby narzucania wlasnej interpretacji sztuki 14.02.14, 20:55
                            that.bitch.is.sick napisała:

                            > To nie jest narzucanie, tylko pytanie czy oglądasz film żeby poznać wizję autor
                            > a czy fantazjujesz na temat tego co widzisz na ekranie. Ja czytałam książkę, wy
                            > wiady z Szumowską, ciekawi mnie co ona ma do powiedzienia, nie interpretuję po
                            > swojemu tylko chcę zbadać o co jej chodziło z tą butelką, z tym surrealizmem it
                            > d..
                            > Ogólnie to jest ciekawy twórca warto się zastanowić co ma do powiedzenia, może
                            > się kryje w tym coś więcej a nie tylko ja i ja. Zresztą tu nie chodzi o sposób
                            > interpretacji tylko poziom odbioru filmu. Czy odbieramy na poziomie jak dziecko
                            > kreskówkę, że tam coś skaczą na ekranie a reszte to nasza fantazja, czy staram
                            > y się dociec jakiejś treści, komunikacji artysty z widzem i potem polemizować z
                            > tym jak najbardziej.

                            Ja obejrzalam ten film dla/przez Zawle. Chcialam zrozumiec jej emocje. Nie zrozumialam, bo we mnie podobnych nie wzbudzil, dopytywalam, nie do konca wyjasnila. Zatem tak, przedlozylam potrzebe zrozumienia pojedynczego odbioru filmu ponad potrzebe zrozumienia wizji autora. Ty chcialas zwrocic uwage na osobe autorki, jej punkt widzenia i w porzadku, wyjasnilas, rozumiem.
                  • hello-kitty2 Re: Kim jestem? 13.02.14, 18:41
                    that.bitch.is.sick napisała:

                    > Kupy się to nie trzyma tak to dyskusja się toczy. Dziwka jest egoistyczna i my
                    > śli tylko o sobie, a jak się kobieta nie będąca dziwką z facetem "kocha" to myś
                    > li też o nim i dajmy na to pozwala sobie sutki zmasakrować. To coś kiepski inte
                    > res robią faceci płacący za egoizm albo ci się marku porypało ergo tylko dziwka
                    > nie jest w tym świecie stratna i może być sobą ale tak smutne wnioski to dla o
                    > graniczonych umysłöm jak się wnioski wyciąga z rozumowania pozbawionego logiki.
                    > Tudzież marek to propagandzista i manipulant.

                    A coz to za rozumowanie niepozbawione logiki prowadzi do pozwolenie na zmasakrowanie sutkow? ;)
                • orzech69 Re: Kim jestem? 13.02.14, 16:40
                  marek.zak1 napisał:

                  > A czy to nie jest tak, ze jak sie kocha ze swoim facetem, to mysli sie tez o ni
                  > m, czy mu dobrze itp, a jak wchodzi sie w role dziwki to tylko pure sex i odjaz
                  > d?
                  ktoś już to napisał że jak wchodzi w role dziwki "zapomina" o tym całym bagnie między nimi i jest tylko jak napisałeś pure sex.
                  • bianka02 Re: Kim jestem? 14.02.14, 11:08
                    orzech69 napisał:


                    > ktoś już to napisał że jak wchodzi w role dziwki "zapomina" o tym całym bagnie
                    > między nimi i jest tylko jak napisałeś pure sex.
                    >

                    Dokladnie.
                    Wchodzac w role dziwki "zapominam" co tym calym syfie ktory jest miedzy nami dlatego sex jest wyjatkowo dobry.
                • hello-kitty2 Re: Kim jestem? 13.02.14, 18:55
                  marek.zak1 napisał:

                  > A czy to nie jest tak, ze jak sie kocha ze swoim facetem, to mysli sie tez o ni
                  > m, czy mu dobrze itp, a jak wchodzi sie w role dziwki to tylko pure sex i odjaz
                  > d?

                  No i sie wbiles Marek :) Bo teraz wyszlo zapytanie czy Ty myslisz czy Twojej zonie jest dobrze (czy bedzie miala orgazm), bo jesli nie, to jestes dziwka :-)))
                  • marek.zak1 Element ,,dziwki" 13.02.14, 19:41
                    Mnie interesuje jak myśli kobieta, bo to jest dla mnie ciekawe. Wracając do facetów. Jasne, że jest fajnie, jak i druga osoba ma frajdę, ale skupienie się na tym jest końcem spontaniczności i pozbawia z kolei faceta jego przyjemności. Element ,,dziwki" występuje w seksie i stanowi o jego intensywności. Jestem osobiscie przekonany, ze założony przeze mnie obok temat o masturbacji, bierze sie stąd, że seks w małżeństwioe b ohaterki jest tego elementu pozbawiany i facet idzie w onanizm. Ten element wystepuje u mnie, i jest jednym z przyczyn, że po 37 latach, jest ciagle świetnie.
                    A oto fragment jednej z moich książek wlasnie o tym:



                    – Co prostytutka może dać więcej mężczyźnie niż normalna kobieta?
                    Patrzył na nią z góry zaskoczony pytaniem.
                    – Dlaczego chcesz wiedzieć?
                    – Nie chcę być od niej gorsza.
                    – Mężczyzna nie musi się starać, żeby kobieta była zadowolona. Może skupić się wyłącznie na swoich przyjemnościach.
                    – Nie staraj się proszę. Nie chcę, żeby ze mną było ci gorzej. Myśl tylko o swoim zadowoleniu. Proszę. Zadecyduj, jak chcesz to robić. Ja też tak chcę.
                    • mabelle2000 Re: Element ,,dziwki" 13.02.14, 20:40
                      marek.zak1 napisał:

                      > Jasne, że jest fajnie, jak i druga osoba ma frajdę, ale skupienie się na
                      > tym jest końcem spontaniczności i pozbawia z kolei faceta jego przyjemności.

                      Zapomniales dodac, ze piszesz TYLKO W SWOIM IMIENIU. Napisalam capsem zebys nie zapomnial dodac na drugi raz.
                      • marek.zak1 Re: Element ,,dziwki" 13.02.14, 20:50
                        Każdy pisze w swoim imieniu.
                  • zawle Re: Kim jestem? 13.02.14, 19:47
                    hello-kitty2 napisała: Bo teraz wyszlo zapytanie czy Ty myslisz czy Twojej zo
                    > nie jest dobrze (czy bedzie miala orgazm), bo jesli nie, to jestes dziwka :-)))

                    Co Ci przyszło do głowy żeby mężczyznę stawiać na równi z kobietą?;) Jeśli chcesz być szczęśliwa i dawać szczęście (być kobietą) musisz dawać kurwa i już. Bo jak nie dajesz bez szemrania i chcesz myśleć o sobie i swoich przyjemnościach no to nic z tego nie będzie. I nie płacz potem że się złotymi godami nie pochwalisz. Spieprzyłaś wszystko.
                    • marek.zak1 Re: Kim jestem? 13.02.14, 19:53
                      Ja tez tak samczo uważam, ale, ale .. teraz nastaw się na mega ochrzan od Twojej Bogini.
                    • orzech69 Re: Kim jestem? 14.02.14, 08:02
                      zawle piszesz jakby związek ludzi sprowadzał się tylko do sexu.
                      Sex jest jakaś tam składową związku w każdym ze związków jego waga jest różna.
                      • zawle Re: Kim jestem? 14.02.14, 08:48
                        orzech69 napisał:

                        > zawle piszesz jakby związek ludzi sprowadzał się tylko do sexu.
                        > Sex jest jakaś tam składową związku w każdym ze związków jego waga jest różna.

                        Nie wiem na podstawie jakich danych wyciągasz takie wnioski. Z drugiej strony to forum nie o związkach tylko o seksie. A z trzeciej strony, dla mnie seks w związku damsko- męskim jest na jednym z pierwszych miejsc. A cztery....tylko seks zostaje mi jako dziedzina w której mężczyzny nie da się zastąpić.
                        • orzech69 Re: Kim jestem? 14.02.14, 09:19
                          zawle napisała:
                          > Nie wiem na podstawie jakich danych wyciągasz takie wnioski.

                          na podstawie tego co piszesz.

                          >Z drugiej strony t o forum nie o związkach tylko o seksie.

                          dla większości ludzi jedno łączy się z drugim
                          >A z trzeciej strony, dla mnie seks w zw
                          > iązku damsko- męskim jest na jednym z pierwszych miejsc.
                          i tu się różnimy, dla mnie sex nie jest najważniejszy w związku, jest jednym z jego elementów.
                          > A cztery....tylko seks
                          > zostaje mi jako dziedzina w której mężczyzny nie da się zastąpić.
                          Parę kobiet powiedziało mi że wolało by zrezygnować z sexu niż z możliwości przytulenia się do swojego faceta.
                          • zawle Re: Kim jestem? 14.02.14, 09:36
                            orzech69 napisał: > Parę kobiet powiedziało mi że wolało by zrezygnować z sexu niż z możliwości pr
                            > zytulenia się do swojego faceta.

                            Ja jestem ta inna. No....może mizianie po plecach....;)))
                            • orzech69 Re: Kim jestem? 14.02.14, 09:43
                              zawle napisała:

                              > orzech69 napisał: > Parę kobiet powiedziało mi że wolało by zrezygnować z s
                              > exu niż z możliwości pr
                              > > zytulenia się do swojego faceta.
                              >
                              > Ja jestem ta inna. No....może mizianie po plecach....;)))
                              Jak dla mnie to fascynujące jak ludzie potrafią się różnic i inaczej patrzeć na świat.
                              Ps
                              jak myziaja mruczysz ? :)
                              • zawle Re: Kim jestem? 14.02.14, 09:49
                                orzech69 napisał: > Ps
                                > jak myziaja mruczysz ? :)

                                Mruczę jak ktoś mnie pieprzy

                                :))))))))))))))))))
                                • orzech69 Re: Kim jestem? 14.02.14, 10:42
                                  zawle napisała:

                                  > orzech69 napisał: > Ps
                                  > > jak myziaja mruczysz ? :)
                                  >
                                  > Mruczę jak ktoś mnie pieprzy
                                  >
                                  > :))))))))))))))))))
                                  to miłego dnia Walentego i długiego mruczenia ;)
              • bianka02 Re: Kim jestem? 14.02.14, 11:01
                hello-kitty2 napisała:


                >
                > A to przegapilam, bo nie pamietam.
                >
                > > Ale sex za kase z ex to zupelnie co innego. Wyzwala we mnie takie emocje
                > o ktor
                > > e nawet siebie nie podejrzewalam. Natomiast ten sam sex bez kasy z ex jes
                > t dla
                > > mnie rujnujacy i strasznie upokarzjacy.
                >
                > No wlasnie. Tu jest pies pogrzebany. Ale jak to zinterpretowac? Moze ktos pomoz
                > e?
                > Rozumiem, ze to jest tylko mozliwe z bylym? A w ogole sama kasa kreci Cie? Zdob
                > ywanie jej bez seksu w tle?

                Masz tu link: www.kobieceserca.pl/czytelnia-uzale...zyzny.html.html

                Sex za kase tylko z bylym. Nie wyobrazam sobie pieprzenia sie z kimkolwiek innym za kase. Nie wyobrazam sobie pieperzenia sie z kims kogo nie lubie.
                wielokrotnie dostalam propozycje sexu za kase za nie male pieniadze ale nie potrafie sie przelamac.
                Tak kasa mnie kreci a Ciebie nie? jezeli napiszesz ze nie to nie uwierze.
                Sex bez kasy z bylym nie wchodzi absolutnie w gre. To mnie rujnuje psychicznie wyzwala we mnie uczucia o ktorych nie chce pamietac i myslec.
                • hello-kitty2 Re: Kim jestem? 14.02.14, 11:19
                  bianka02 napisała:

                  > Sex za kase tylko z bylym. Nie wyobrazam sobie pieprzenia sie z kimkolwiek inny
                  > m za kase. Nie wyobrazam sobie pieperzenia sie z kims kogo nie lubie.
                  > wielokrotnie dostalam propozycje sexu za kase za nie male pieniadze ale nie pot
                  > rafie sie przelamac.
                  > Tak kasa mnie kreci a Ciebie nie? jezeli napiszesz ze nie to nie uwierze.
                  > Sex bez kasy z bylym nie wchodzi absolutnie w gre. To mnie rujnuje psychicznie
                  > wyzwala we mnie uczucia o ktorych nie chce pamietac i myslec.

                  Oczywiscie, ze zarabianie pieniedzy mnie kreci. Jesli Ciebie tez, to masz wyjscie jak ta cala sytuacje z mezem i seks za kase rzucic w diably. Mozesz poswiecic ta energie na robienie pieniedzy w innych dziedzinach zycia niz seks, w swoim zawodzie na przyklad. Nie wolalabys? NIe jest to dobre wyjscie z sytuacji? Zarabiac kase i rozwijac sie na gruncie zawodowym zamiast podkladac sie bylemu mezowi za pieniadze? Motywacja moze byc kasa, jesli Cie kreci.
                  • bianka02 Re: Kim jestem? 14.02.14, 11:28
                    Racja kitty racja.

                    Sex za kase z bylym jest patologiczny i oczywiscie zerwalam z tym (mam nadzieje) raz na zawsze.

                  • orzech69 Re: Kim jestem? 14.02.14, 11:34
                    hello-kitty2 napisała:
                    > Jesli Ciebie tez, to masz wyjsc
                    > ie jak ta cala sytuacje z mezem i seks za kase rzucic w diably. Mozesz poswieci
                    > c ta energie na robienie pieniedzy w innych dziedzinach zycia niz seks, w swoim
                    > zawodzie na przyklad. Nie wolalabys? NIe jest to dobre wyjscie z sytuacji? Zar
                    > abiac kase i rozwijac sie na gruncie zawodowym zamiast podkladac sie bylemu mez
                    > owi za pieniadze? Motywacja moze byc kasa, jesli Cie kreci.
                    I się zgodzę z koteczkiem.
                    Binaka z toksycznym związkiem nie można skończy połowicznie. Dla mnie przypomina to walkę z uzależnieniem Nie można rzucić palenia połowicznie.
                    Ps
                    Napisałaś mądre słowa więc się z nimi zgadzam a to wyjaśnienie jest po to żebyś sobie czegoś w głowie nie uroiła i znowu na mnie nie napadła.
                    • bianka02 Re: Kim jestem? 14.02.14, 11:59
                      orzech69 napisał:

                      > Napisałaś mądre słowa więc się z nimi zgadzam a to wyjaśnienie jest po to żebyś
                      > sobie czegoś w głowie nie uroiła i znowu na mnie nie napadła.

                      Nie przypominam sobie zebym Cie kiedykolwiek napadla.

                      Wiem ze z toksycznym zwiazkiem nie mozna skonczyc polowicznie dobrze to wiem i jest to dla mnie trudniejsze tym bardziej ze ex mieszka w tym samym domu co ja.



                      • orzech69 Re: Kim jestem? 14.02.14, 12:08
                        bianka02 napisała:

                        > orzech69 napisał:
                        >
                        > > Napisałaś mądre słowa więc się z nimi zgadzam a to wyjaśnienie jest po to
                        > żebyś
                        > > sobie czegoś w głowie nie uroiła i znowu na mnie nie napadła.
                        >
                        > Nie przypominam sobie zebym Cie kiedykolwiek napadla.
                        >
                        > Wiem ze z toksycznym zwiazkiem nie mozna skonczyc polowicznie dobrze to wiem i
                        > jest to dla mnie trudniejsze tym bardziej ze ex mieszka w tym samym domu co ja.
                        Ty nie a szkoda szkoda ;)

                        Moje słowa kierowałem do koteczka. Kiedyś tam napisałem że dobrze gada a ta na mnie z pazurami. Co prawda na wściekliznę i tężec byłem szczepiony ale kto ja tam wie co tam ma na tych pazurach.

                        Strasznie trudno cos dobrze doradzić, znając tylko taki skromny wycinek jego rzeczywistości.

                        Ja tam wierze w Ciebie że sobie poradzisz ;)
                        • orzech69 Re: Kim jestem? 14.02.14, 12:57
                          i jeszcze pozwolę sobie rozwinąć myśl.
                          Żeby komuś pomóc trzeba go wysłuchać, zadawać pytania i dociekać, pozwolić mu obejrzeć wszystko z innej perspektywy i pomóc mu samemu znaleźć rozwiązanie swojego problemu.
                          Ale tego nie da rady zrobić na forum.
                          Szybkie diagnozy that.bitch.is.sick są tyle warte co placebo.
                          • rekreativa Re: Kim jestem? 14.02.14, 13:08
                            "Szybkie diagnozy that.bitch.is.sick są tyle warte co placebo."

                            Na tym forum innych diagnoz nie ma, bo jakie niby by miały być na podstawie kilkuzdaniowych postów?
                            Jak ktoś chce fachowej porady, to wysupłuje 200 zeta i idzie do psychologa, albo seksuologa.
                            • sabat.77 Re: Kim jestem? 14.02.14, 13:15
                              Albo do divy :) Za ta sume co bierze psych nawet na wiecej sesji powinno starczyc :P
                              • rekreativa Re: Kim jestem? 14.02.14, 13:21
                                Może być do divy :)
                                W każdym razie coś konkretnego robi w realu, a nie rozlewa swe żale po forach.
                                A jeśli już rozlewa, to bynajmniej nie po to, żeby znaleźć poradę (bo nawet jak ktoś doradzi niegłupio, to nastepuje sabotaż), tylko żeby se po prostu pojęczeć - ludzka rzecz, czasem przynosi ulgę.
                                • orzech69 Re: Kim jestem? 14.02.14, 13:26
                                  rekreativa napisała:

                                  > Może być do divy :)
                                  > W każdym razie coś konkretnego robi w realu, a nie rozlewa swe żale po forach.
                                  > A jeśli już rozlewa, to bynajmniej nie po to, żeby znaleźć poradę (bo nawet jak
                                  > ktoś doradzi niegłupio, to nastepuje sabotaż), tylko żeby se po prostu pojęcze
                                  > ć - ludzka rzecz, czasem przynosi ulgę.
                                  Jakby wszyscy się do tego stosowali o czym piszesz to to forum świeciło by pustkami ;)
                                  • that.bitch.is.sick Re: Kim jestem? 14.02.14, 13:40
                                    orzech69 napisał:

                                    > rekreativa napisała:
                                    >
                                    > > Może być do divy :)
                                    > > W
                                    > Jakby wszyscy się do tego stosowali o czym piszesz to to forum świeciło by pust
                                    > kami ;)

                                    I to jest ten post wiele o twej inteligencji mówiący. Na tym forum niewiele szczęściem ostatnio wątków poradniczych. Te z prośbą o poradę też níe są do porad.
                                    • orzech69 Re: Kim jestem? 14.02.14, 13:43
                                      that.bitch.is.sick napisała:

                                      > orzech69 napisał:
                                      >
                                      > > rekreativa napisała:
                                      > >
                                      > > > Może być do divy :)
                                      > > > W
                                      > > Jakby wszyscy się do tego stosowali o czym piszesz to to forum świeciło b
                                      > y pust
                                      > > kami ;)
                                      >
                                      > I to jest ten post wiele o twej inteligencji mówiący. Na tym forum niewiele szc
                                      > zęściem ostatnio wątków poradniczych. Te z prośbą o poradę też níe są do porad.

                                      czytanie ze zrozumiem to trudna sztuka. Zwłaszcza jak przekaz nie jest wprost podany.
                            • orzech69 Re: Kim jestem? 14.02.14, 13:18
                              rekreativa napisała:

                              > "Szybkie diagnozy that.bitch.is.sick są tyle warte co placebo."
                              >
                              > Na tym forum innych diagnoz nie ma, bo jakie niby by miały być na podstawie kil
                              > kuzdaniowych postów?
                              > Jak ktoś chce fachowej porady, to wysupłuje 200 zeta i idzie do psychologa, alb
                              > o seksuologa.
                              >
                              To wszystko prawda tylko nie wszyscy tak myślą.
                              • that.bitch.is.sick Re: Kim jestem? 14.02.14, 13:35
                                orzech69 napisał:

                                > rekreativa napisała:
                                >
                                > > "Szybkie diagnozy that.bitch.is.sick są tyle warte co placebo."
                                > >
                                > > Na tym forum innych diagnoz nie ma, bo jakie niby by miały być na podstaw
                                > ie kil
                                > > kuzdaniowych postów?
                                > > Jak ktoś chce fachowej porady, to wysupłuje 200 zeta i idzie do psycholog
                                > a, alb
                                > > o seksuologa.
                                > >
                                > To wszystko prawda tylko nie wszyscy tak myślą

                                Ja níe bardzo rozumiem co Pan orzeszek mi zarzucasz?:-) czy się czepiasz jak pijany płota. Ja optuję za diagnozami problemów, gdzie? Ale że np.z Marka kiepski poeta można stwierdzić z łatwością i wiele innych rzeczy. Ewidentnych, tak naprawdę sam níe wiesz ile zdradzasz.
                                • orzech69 Re: Kim jestem? 14.02.14, 13:39
                                  that.bitch.is.sick napisała:

                                  >
                                  > Ja níe bardzo rozumiem co Pan orzeszek mi zarzucasz?:-) czy się czepiasz jak pi
                                  > jany płota. Ja optuję za diagnozami problemów, gdzie? Ale że np.z Marka kiepski
                                  > poeta można stwierdzić z łatwością i wiele innych rzeczy. Ewidentnych, tak nap
                                  > rawdę sam níe wiesz ile zdradzasz.
                                  Poproszę jeszcze raz tylko prostszym językiem, bo nie zrozumiałem tego co chcesz zawrzeć w zacytowanych zdaniach.
                                  Ja ci mam tylko za złe jak łatwo piszesz różne rzeczy i nie zastanawiasz się jaki to będzie miało wpływ na innych. I jako ta inteligentniejsza, mądrzejsza i bardziej bystra doskonale wiesz o co mi chodzi.
                                  a teraz buziak w czułeczko.
                                • marek.zak1 Re: Kim jestem? 14.02.14, 13:42
                                  Kolezanko Bitch, masz prawo mnie cenić lub nie, poniewaz literatura jest trudna do oceny, ale zawodowi krytycy moga mieć czasami inne zdanie.
                                  Pozdrawiam

                                  rynek-ksiazki.pl/-magazyn-literacki-ksiazki_2/wydanie_392/cherchez-la-femme_33058.html
                                  • mojemail3 Re: Kim jestem? 14.02.14, 13:59
                                    marek.zak1 napisał:

                                    (...)"poniewaz literatura jest trudna do oceny, ale zawodowi krytycy moga mieć czasami inne zdanie (...)"

                                    Wbrew pozorom nie, ani literatura, ani muzyka, ani film nie są wcale tak trudne do oceny.
                                    Przeciętnie wykształcona, o może nieco większej wrażliwości osoba jest zdolna odróżnić dzieło od "knota"...
                                    • marek.zak1 Re: Kim jestem? 14.02.14, 14:13
                                      No nie. Wiekszość najwybitniejszych dzieł w tym takie opery, jak Don Giovanni, Carmen, czy Traviata zostały zjechane na premierach przez krytyków i wygwizdane przez publiczność. O koncercie skrzypcowym Czajkowskiego krytycy napisali, ze kompozytor stracil talent.
                                      Tak wiec nowopowstajace utwory sa bardzo trudne do oceny.
                                      • mojemail3 Re: Kim jestem? 14.02.14, 14:14
                                        marek.zak1 napisał:

                                        > Tak wiec nowopowstajace utwory sa bardzo trudne do oceny.

                                        Widzę,że się nie poddajesz.Może masz rację, czas pokaże...
                                      • orzech69 Re: Kim jestem? 14.02.14, 14:22
                                        marek.zak1 napisał:

                                        > No nie. Wiekszość najwybitniejszych dzieł w tym takie opery, jak Don Giovanni,
                                        > Carmen, czy Traviata zostały zjechane na premierach przez krytyków i wygwizdane
                                        > przez publiczność. O koncercie skrzypcowym Czajkowskiego krytycy napisali, ze
                                        > kompozytor stracil talent.
                                        > Tak wiec nowopowstajace utwory sa bardzo trudne do oceny.
                                        Ale przecież sztuka ma wywołać w widzu uczucia. I to czy jej się uda jest cecha indywidualna każdego człowieka.
                                        Piękno jest w oku patrzącego.
                                        Tak samo wiersze Marka przemawiają a do kogoś nie.
                                        A o gustach się nie dyskutuje.
                                        • that.bitch.is.sick Re: Kim jestem? 14.02.14, 14:33
                                          orzech69 napisał:

                                          > Ale przecież sztuka ma wywołać w widzu uczucia. I to czy jej się uda jest cecha
                                          > indywidualna każdego człowieka.
                                          > Piękno jest w oku patrzącego.
                                          > Tak samo wiersze Marka przemawiają a do kogoś nie.
                                          > A o gustach się nie dyskutuje.

                                          Jeśli artysta zostaje wygwizdany, to znak że powinien zejść ze sceny i snuć w samotności po prostu mrzonki o swoim geniuszu. To nie jest tak że sztuka powstaje w oderwaniu od odbiorcy. Jeśli nie znajdzie się odbiorca który ją doceni teraz lub w przyszłości, czyli że nie trafi w żadne gusta, to do tego momentu jest chłamem, niestety. Kryteria mogą być płynne ale to nie znaczy że nie istnieją:)
                                      • that.bitch.is.sick Re: Kim jestem? 14.02.14, 14:30
                                        marek.zak1 napisał:

                                        > No nie. Wiekszość najwybitniejszych dzieł w tym takie opery, jak Don Giovanni,
                                        > Carmen, czy Traviata zostały zjechane na premierach przez krytyków i wygwizdane
                                        > przez publiczność. O koncercie skrzypcowym Czajkowskiego krytycy napisali, ze
                                        > kompozytor stracil talent.
                                        > Tak wiec nowopowstajace utwory sa bardzo trudne do oceny.

                                        Publiczność ocenia błyskawicznie, więc współcześni cię nie docenią, czekaj na światlejsze przyszłe pokolenia i twórz do szuflady, życzę powodzenia:).
                                        • marek.zak1 Re: Kim jestem? 14.02.14, 14:46
                                          Otóż nie. Publicznośc ocenia błyskawicznie znande sobie lub podobne utwory. Przy każdej nowosci jest najpierw konsternacja, a dopiero potem zbiorowa reakcja. Tylko twórca zaszufladkowany jest oceniany błyskawicznie. Ja się czuję jak najbardziej doceniony.
                                          • that.bitch.is.sick Re: Kim jestem? 14.02.14, 14:58
                                            marek.zak1 napisał:

                                            > Otóż nie. Publicznośc ocenia błyskawicznie znande sobie lub podobne utwory. Prz
                                            > y każdej nowosci jest najpierw konsternacja, a dopiero potem zbiorowa reakcja.
                                            > Tylko twórca zaszufladkowany jest oceniany błyskawicznie. Ja się czuję jak naj
                                            > bardziej doceniony.

                                            To akurat bez znaczenia czy "błyskawicznie" rozciągamy na parę minut zanim mózg dobierze odpowiedni schemat poznawczy. Pytanie czy parę dźwięków zagranych na koślawej fujarce można porównywać z czarodziejskim fletem i czy to nie jest zła interpretacja tytułu albo profanacja marku.
                                          • zyg_zyg_zyg Re: Kim jestem? 14.02.14, 15:42
                                            >Publicznośc ocenia błyskawicznie znande sobie lub podobne utwory.

                                            Otóż właśnie. Każdy kiedyś się zetknął z rymowankami, jeśli nawet sam ich nie tworzył... ;-)
                                            • marek.zak1 Re: Kim jestem? 14.02.14, 15:50
                                              Publicznośc wiedeńska tez znała sie na operze, a jednak ,,Don Giovannego" wygwizdała. A potem w Pradze - owacje. A to dotyczyło Mozarta - najwiekszego geniusza w historii.
                                              Bedzie dobrze, trzymajcie kciuki :).
                          • that.bitch.is.sick Re: Kim jestem? 14.02.14, 13:16
                            orzech69 napisał:

                            > i jeszcze pozwolę sobie rozwinąć myśl.
                            > Żeby komuś pomóc trzeba go wysłuchać, zadawać pytania i dociekać, pozwolić mu o
                            > bejrzeć wszystko z innej perspektywy i pomóc mu samemu znaleźć rozwiązanie swo
                            > jego problemu.
                            > Ale tego nie da rady zrobić na forum.
                            > Szybkie diagnozy that.bitch.is.sick są

                            Głupotę i pustkę intelektualną można orzec po jednym poście. tu nie da się udać mądrzejszego niż się jest. :-)
                            • orzech69 Re: Kim jestem? 14.02.14, 13:23
                              that.bitch.is.sick napisała:

                              > Głupotę i pustkę intelektualną można orzec po jednym poście. tu nie da się udać
                              > mądrzejszego niż się jest. :-)
                              pokora to również słowo które znajduje się dla Ciebie w słowniku słów obcych ?
                              • that.bitch.is.sick Re: Kim jestem? 14.02.14, 13:44
                                orzech69 napisał:

                                > that.bitch.is.sick napisała:
                                >
                                >
                                > pokora to również słowo które znajduje się dla Ciebie w słowniku słów obcych ?

                                Słownik wyrazów obcych to twój problem, podobnie jak ortografia.
                                • orzech69 Re: Kim jestem? 14.02.14, 13:46
                                  that.bitch.is.sick napisała:

                                  > orzech69 napisał:
                                  >
                                  > > that.bitch.is.sick napisała:
                                  > >
                                  > >
                                  > > pokora to również słowo które znajduje się dla Ciebie w słowniku słów obc
                                  > ych ?
                                  >
                                  > Słownik wyrazów obcych to twój problem, podobnie jak ortografia.
                                  >
                                  a gdy brak argumentów kończy się na ortografii.
                                  • mojemail3 Re: Kim jestem? 14.02.14, 14:01
                                    orzech69 napisał:

                                    > a gdy brak argumentów kończy się na ortografii.

                                    A przecież ty przytargałeś jako argument "słownik wyrazów obcych", w którym obawiam się, "pokory" nie znajdziesz biedaku...
                                    • orzech69 Re: Kim jestem? 14.02.14, 14:06
                                      mojemail3 napisała:

                                      > orzech69 napisał:
                                      >
                                      > > a gdy brak argumentów kończy się na ortografii.
                                      >
                                      > A przecież ty przytargałeś jako argument "słownik wyrazów obcych", w którym oba
                                      > wiam się, "pokory" nie znajdziesz biedaku...
                                      pl.wikipedia.org/wiki/Pokora?
                                      • mojemail3 Re: Kim jestem? 14.02.14, 14:10
                                        orzech69 napisał:

                                        > pl.wikipedia.org/wiki/Pokora?

                                        Jakiś dziwny jesteś, może nie wiesz co to jest " słownik wyrazów obcych" ???
                                        Po co mi tą wikipedię wklejasz???

                                        www.swo.pwn.pl/
                                        A wiem, nie rozumiesz....Napisałeś,że to słowo jest w obce w słowniku...
                                        Co za zabawne nieporozumienie, taki współczesny analfabetyzm;-)
                                        • orzech69 Re: Kim jestem? 14.02.14, 14:18
                                          mojemail3 napisała:

                                          > orzech69 napisał:
                                          >
                                          > > pl.wikipedia.org/wiki/Pokora?
                                          >
                                          > Jakiś dziwny jesteś, może nie wiesz co to jest " słownik wyrazów obcych" ???
                                          > Po co mi tą wikipedię wklejasz???
                                          >
                                          > www.swo.pwn.pl/
                                          > A wiem, nie rozumiesz....Napisałeś,że to słowo jest w obce w słowniku...
                                          > Co za zabawne nieporozumienie, taki współczesny analfabetyzm;-)
                                          ło matko jak łopatologicznie trzeba.
                                          Jak się komuś pisze że to słowo jest dla niego w słowniku wyrazów obcych oznacza to że nie zna jego znaczenia.
                                  • that.bitch.is.sick Re: Kim jestem? 14.02.14, 14:26
                                    orzech69 napisał:


                                    > a gdy brak argumentów kończy się na ortografii.

                                    Pomyślmy nad jakże trudnym argumentem w tej sytuacji jak i w każdej gdyż logiką nie śmierdzisz...wyjaśnij mi skąd i z jakiego powodu do tej rozmowy wplotłeś pokorę?
                                    • orzech69 Re: Kim jestem? 14.02.14, 14:35
                                      that.bitch.is.sick napisała:

                                      > orzech69 napisał:
                                      >
                                      >
                                      > > a gdy brak argumentów kończy się na ortografii.
                                      >
                                      > Pomyślmy nad jakże trudnym argumentem w tej sytuacji jak i w każdej gdyż logiką
                                      > nie śmierdzisz...wyjaśnij mi skąd i z jakiego powodu do tej rozmowy wplotłeś p
                                      > okorę?
                                      Nie ma sensu tłumaczyć i tak nie zrozumiesz. Jesteś tak przekonana o swojej nieomylności że jest ślepa.
                                      Tak jak gdy ci zacytowałem to co napisałaś a ty że to był tylko żart.
                                      Nie bierzesz pod uwagę jak twoje słowa mogą ludzie odczytywać i co to może za sobą pociągnąć.
                                      I to Ci mam za złe.
                                      • rekreativa Re: Kim jestem? 14.02.14, 14:49
                                        "Nie bierzesz pod uwagę jak twoje słowa mogą ludzie odczytywać i co to może za s
                                        > obą pociągnąć. "

                                        A co to może za sobą pociągnąć?
                                        Czy Ty aby nie nadajesz forumowym pogadankom zbyt wiele znaczenia?
                                        • mojemail3 Re: Kim jestem? 14.02.14, 14:58
                                          rekreativa napisała:

                                          "A co to może za sobą pociągnąć?
                                          Czy Ty aby nie nadajesz forumowym pogadankom zbyt wiele znaczenia?"

                                          Orzeszek ma misję, taki dzielny muszkieter w obroni czci nie wiem czyjej, niedocenianych poetów, uciemiężonych niewiast ???
                                          No trudny orzeszek do zgryzienia, ja sobie daruję, szkoda moich ładnych jeszcze ząbków;-)
                                          --
                                          • orzech69 Re: Kim jestem? 14.02.14, 15:02
                                            mojemail3 napisała:

                                            > rekreativa napisała:
                                            >
                                            > "A co to może za sobą pociągnąć?
                                            > Czy Ty aby nie nadajesz forumowym pogadankom zbyt wiele znaczenia?"
                                            >
                                            > Orzeszek ma misję, taki dzielny muszkieter w obroni czci nie wiem czyjej, niedo
                                            > cenianych poetów, uciemiężonych niewiast ???
                                            > No trudny orzeszek do zgryzienia, ja sobie daruję, szkoda moich ładnych jeszcze
                                            > ząbków;-)
                                            Bo tego orzeszka się nie gryzie tylko liże ;)
                                        • orzech69 Re: Kim jestem? 14.02.14, 15:03
                                          rekreativa napisała:

                                          > "Nie bierzesz pod uwagę jak twoje słowa mogą ludzie odczytywać i co to może za
                                          > s
                                          > > obą pociągnąć. "
                                          >
                                          > A co to może za sobą pociągnąć?
                                          > Czy Ty aby nie nadajesz forumowym pogadankom zbyt wiele znaczenia?
                                          Przeczytaj co mam napisane w profilu a dowiesz się jakie znaczenie przykładam do tego forum.
                                          Pisałem o innych osobach.
                                      • that.bitch.is.sick Re: Kim jestem? 14.02.14, 15:04
                                        orzech69 napisał:


                                        > Nie ma sensu tłumaczyć i tak nie zrozumiesz. Jesteś tak przekonana o swojej nie
                                        > omylności że jest ślepa.
                                        > Tak jak gdy ci zacytowałem to co napisałaś a ty że to był tylko żart.
                                        > Nie bierzesz pod uwagę jak twoje słowa mogą ludzie odczytywać i co to może za s
                                        > obą pociągnąć.
                                        > I to Ci mam za złe.

                                        czyli twoja nieomylność nie jest ślepa kiedy mnie osądzasz i odwołujesz się do jakiś moich domniemanych diagnoz? A na jakiej podstawie swoim wypowiedziom przypisujesz pokorę której mnie zabrakło? Czyżbyś dopuszczał że się mylisz? Właśnie nie zauważyłam.
                                        Zdaje się że mimo twojej poprawności innym nie przyznajesz praw które przyznajesz sobie,
                                        i to mam ci za złe.
                                        Poza tym sam przed chwilą stwierdziłeś że moje wypowiedzi sie nie liczą, sam siebie chciałeś przekonać? A może jednak przyznasz się że to rani. I nie jest bez znaczenia.
                                        I kiedy osądziłeś mnie po raz pierwszy nie zadając sobie trudu poczytać moich wypowiedzi a wydałeś osąd o mojej zaczepce względem zawle w wątku o alimentach, wówczas nie twoja bezmyślność w tym jak inni odczytają twoje słowa i jaką to wywoła lawinę w tym wątku spowodowała co spowodowała. Więc teraz wiesz jak smakuje gdy ktoś z kimś drze koty i czepia się niesłusznie w gruncie rzeczy bo niby głupi być każdy ma prawo.
                                        • orzech69 Re: Kim jestem? 14.02.14, 15:28
                                          that.bitch.is.sick napisała:
                                          Piszesz ". A film nazywa się one, zaś wy kompletnie z niego nic nie zrozumiałyście tak jak i Marek który go zruozumiał na poziomie dobranocki"

                                          "Marek cytuje słowa kitty jest mitomanką przeczy więc sobie i níe rozumie oczyma bredzi, krótko mówiąc níe jestem w stanie dyskutować na tym poziomie."

                                          A teraz cos co już było:

                                          "być może viagra nie jest celowana w żonę, a ów namiętny epizod był jakby na próbę:)
                                          W końcu aby facet sięgnął po viagrę też potrzebna jest pewna motywacja..."
                                          "Zgłoś się na priv gdy stracisz złudzenia;), "
                                          "To jak sądzimy chwilowe i níe wyjdzie na dłużej"
                                          "Myślenie że mąż przez 10 lat wzdychał z tłumionej namiętności do ciebie tylko się tak dobrze maskował z uwagi na problemy z potencją to tylko wynik nadmiernego naoglądania się przez Kutuzowa komedii romantycznych. "


                                          Skwitowałaś swoje słowa: "To się tyczy moich złośliwostek i uwag zacytowanych przez ciebie. Czasem trzeba kogoś wkurzyć i zdezorientować. Wiesz to się nazywa ironia i poczucie humoru."

                                          A ktoś to podsumował:
                                          "to się zgadza, tylko, że wpisy nie były "może bierze...", "ja myślę, że bierze..." tylko padło "mąż autorki wątku bierze viagrę, a ona o tym nic nie wie", a to ma trochę inny wydźwięk "

                                          Ładnie piszesz naprawdę doceniam lekkości pióra. Ale często sama sobie przeczysz bo zwracasz mi uwagę na to co napisałem w wątku z zawle piszesz to "Wiesz to się nazywa ironia i poczucie humoru"
                                          I jak Ciebie czytam to przypomina się taka anegoda:
                                          Czemu dzwon jest taki głośny ?
                                          Bo pusty w środku....
                                          Tak więc skoro polecam twoje własne słowa:
                                          "krótko mówiąc níe jestem w stanie dyskutować na tym poziomie"
                                          Wróć do nas jak dobijemy do twojego poziomu ;)
                                          • mojemail3 Re: Kim jestem? 14.02.14, 15:40
                                            orzech69 napisał:

                                            (...)"Wróć do nas jak dobijemy do twojego poziomu ;)"

                                            A o kim Orzeszek myśli pisząc " do nas" ???
                                          • that.bitch.is.sick Re: Kim jestem? 14.02.14, 15:55
                                            orzech69 napisał:

                                            >
                                            > Ładnie piszesz naprawdę doceniam lekkości pióra. Ale często sama sobie przeczys
                                            > z bo zwracasz mi uwagę na to co napisałem w wątku z zawle piszesz to "Wiesz to
                                            > się nazywa ironia i poczucie humoru"
                                            > I jak Ciebie czytam to przypomina się taka anegoda:
                                            > Czemu dzwon jest taki głośny ?
                                            > Bo pusty w środku....
                                            > Tak więc skoro polecam twoje własne słowa:
                                            > "krótko mówiąc níe jestem w stanie dyskutować na tym poziomie"
                                            > Wróć do nas jak dobijemy do twojego poziomu ;

                                            Dużo sobie zadałeś trudu ale nie wiem czy ktoś jest w stanie zrozumieć co wynika z przytoczenia moich cytatów wyrwanych z pewnych kontekstów? Co chciałeś wykazać? Że jestem pusta w środku? Czy że trafiają do ciebie pewne słowa natomiast nie łapiesz ich kontekstu? Trudno. Jeśli chodzi o film szumowskiej na takim poziomie interpretacyjnym o filmie nie jestem w stanie dyskutować bo zwyczajnie nie lubię fantazjować o filmach które niosą dla mnie przesłanie. Reszty cytatów nie chce mi sie wyjaśniać, przeczytaj jeszcze raz kontekst możę pojmiesz, a może nie.
                                            Wypraszać mnie z forum nie masz możliwości, możesz ze mną nie dyskutować, to twój wybór, ja cię ostrzegałam. Zabronić nikomu tworzenia wątków takich albo innych też nie masz możliwości, jeśli nie zrozumiałeś czegoś w wątku o zawle było się nie wypowiadać, albo spieszyć z oceną jak pozostałe osoby, gdyż to nie było do ciebie, a zmyłka owszem była celowa by wykazać bezmyślność tłumu. Ale to było tylko do mojej informacji.
                                            Przeczys sobie sam najbardziej. Mówisz aby nie osądzać mnie osądziłeś i zaatakowałeś ad personam po jednym wątku do zawle, którego kontekstu nie byłeś w stanie skumać, jesteś żałosnym hipokrytą wg mnie ale masz prawo. Jednak tym zdeterminowałeś mój stosunek do ciebie, stąd moje wzgledem ciebie diagnozy które są tylko jednak wzajemnością na twoje uprzedzenia i osądy (które innym zarzucasz, ironio)
                                            • orzech69 Re: Kim jestem? 14.02.14, 16:00
                                              that.bitch.is.sick napisała:
                                              > jesteś żałosnym hipokrytą wg mnie ale masz prawo. Jednak tym zdeterm
                                              > inowałeś mój stosunek do ciebie, stąd moje wzgledem ciebie diagnozy które są ty
                                              > lko jednak wzajemnością na twoje uprzedzenia i osądy (które innym zarzucasz, ir
                                              > onio)
                                              Pokaz mi moje uprzedzenia i osady.
                                              Pokaz mi gdzie byłem hipokrytą.
                                              Z cytatami tak jak ja to zrobiłem.

                                          • rekreativa Re: Kim jestem? 14.02.14, 15:55
                                            Występowanie, nie wiadomo, na jakiej podstawie, w imieniu "nas" oraz zarządzanie, kto ma na forum zostać, a kto ma sobie zrobić przerwę to ma byc pokaz pokory w Twoim wykonaniu?
                                            • orzech69 Re: Kim jestem? 14.02.14, 16:04
                                              rekreativa napisała:

                                              > Występowanie, nie wiadomo, na jakiej podstawie, w imieniu "nas" oraz zarządzani
                                              > e, kto ma na forum zostać, a kto ma sobie zrobić przerwę to ma byc pokaz pokory
                                              > w Twoim wykonaniu?
                                              To było twórcze rozwinięcie słów autorki.
                                              • that.bitch.is.sick Re: Kim jestem? 14.02.14, 16:49
                                                orzech69 napisał:

                                                > rekreativa napisała:
                                                >
                                                > >
                                                > To było twórcze rozwinięcie słów autorki.
                                                Czyli sam robisz to o co się czepiasz autorki? A może byś nie robil z siebie idioty przez dwadzieścia postów skoro jest to jasne po jednym?
                                                Jeden przykład - wyśmiewasz szybkie diagnozy a jednak jesteś od nich uzależniony. Schizofrenia? Oj chyba słabe kojarzenie faktów?
                                                • orzech69 Re: Kim jestem? 17.02.14, 11:33
                                                  that.bitch.is.sick napisała:

                                                  > > To było twórcze rozwinięcie słów autorki.
                                                  > Czyli sam robisz to o co się czepiasz autorki? A może byś nie robil z siebie i
                                                  > dioty przez dwadzieścia postów skoro jest to jasne po jednym?
                                                  > Jeden przykład - wyśmiewasz szybkie diagnozy a jednak jesteś od nich uzależnion
                                                  > y. Schizofrenia? Oj chyba słabe kojarzenie faktów?
                                                  A możesz udowodnić gdzie pisałem i stawiałem szybkie diagnozy ?
                                                  Czy tylko piszesz żeby było ładnie ?
                                                  Ja mogę Ci za to wyszukać gdzie wielokrotnie pisałem żeby udać się do specjalisty.
                      • marek.zak1 Re: Kim jestem? 14.02.14, 12:22
                        Jak mieszka w tym samym domu to nie wyzwolisz sie przez lata.
                        • orzech69 Re: Kim jestem? 14.02.14, 12:25
                          marek.zak1 napisał:

                          > Jak mieszka w tym samym domu to nie wyzwolisz sie przez lata.
                          Zależy.
                          Japończycy budują mury nie z betonu tylko w sobie.
                          Można zbudować mur w sobie i odciąć się od kogoś kto jest fizycznie blisko nas. Problem tylko z tym że taki mur najczęściej odcina nas od wszystkich a nie od jednej osoby.
                          • marek.zak1 Re: Kim jestem? 14.02.14, 12:31
                            Moje doswiadczenia są inne. Jak widzisz codziennie tę druga osobę, nie możesz sie odciąć.
                            • orzech69 Re: Kim jestem? 14.02.14, 12:43
                              marek.zak1 napisał:

                              > Moje doswiadczenia są inne. Jak widzisz codziennie tę druga osobę, nie możesz s
                              > ie odciąć.
                              Marku można wybudować tak duży mur ze się człowiek odcina od siebie samego a co dopiero od kogoś.
                              • bianka02 Re: Kim jestem? 14.02.14, 13:08
                                Z markiem sie po czesci zgadzam.
                                Jendak sa osoby ktore bez rozwodu zyjac w jednym domu potrafia otoczyc sie murem i zyc osobnymi zyciami.

                                orzech milo czytac ze we mnie wierzysz nawet jesli sa to tylko slowa ktore nic nie kosztuja.
                                • orzech69 Re: Kim jestem? 14.02.14, 13:34
                                  bianka02 napisała:

                                  > orzech milo czytac ze we mnie wierzysz nawet jesli sa to tylko slowa ktore nic
                                  > nie kosztuja.
                                  Nie rzucam słów na wiatr.
                                  Jak masz jakiś pomysł na udowodnienie moich słów to słucham, wtedy się przekonasz ile znaczą moje słowa.
                                  Trzymam kciuki że sobie poradzisz i odnajdziesz to co potrzebujesz ;)
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka