Dodaj do ulubionych

kiepskie złego początki?złe dobrego?czy...?

03.05.13, 17:07
Hej
Piszę na forum od bardzo niedawna, ale czytam was od dawna.
czytam i się zastanawiam często -w kontekście Waszych historii i swojej historii...
Myślę, że w większości przypadków już na samym starcie dostajemy sygnały dotyczące tego, jak nasz związek z danym człowiekiem będzie funkcjonował, także w sferze seksualnej. Wielokrotnie powtarzał się tu motyw "no na początku średnio było, ale myslała/em że się rozrusza, nieśmiałość pokona, umiejętności nabierze...". Ale jakoś sobie nie przypominam historii, w których te nadzieje nie okazywałyby się płonne. Oczywiście, pewnie te osoby nie przesiadują na forum "brak seksu":D.
Ok, ale pewnie większość z nas ma więcej niż jeden związek za sobą (albo i w trakcie:). Czy zdarzało wam się, że temperament partnera/rki z czasem wzrastał, seks stawał się bardziej - namięny, częsty, wariacki...cokolwiek. Czy raczej równanie w dół - im dalej w las, tym gorzej? I nie mówię tu o wzajemnym uczeniu się, docieraniu- bo to oczywiste, że jak jest pasja i zakochanie czy miłość, to ludzie się wzajemnie poznają, odkrywają i z czasem seks bywa coraz świetniejszy. Tylko bardziej kwestie związane z libido, temperamentem, otwarciem. Ciekawa jestem bardzo.
Obserwuj wątek
    • loppe Re: kiepskie złego początki?złe dobrego?czy...? 03.05.13, 18:13
      Moja Stara się rozkręca z każdą dekadą. W tej jesteśmy już na równym poziomie, ale w następnej nie wiem czy dam jej radę.

      Pierwsza dekada seksualnie była owszem niespecjalna, ale bodaj zawsze mi się podobała psychicznie i fizycznie, i vice versa, a to bardzo ważne. Poza tym dała mi pofikać na mieście, więc nie miałem żadnej krzywdy.
      • bgz0702 Re: kiepskie złego początki?złe dobrego?czy...? 03.05.13, 18:23
        loppe napisał:

        > Moja Stara się rozkręca z każdą dekadą. W tej jesteśmy już na równym poziomie,
        > ale w następnej nie wiem czy dam jej radę.
        >
        > Pierwsza dekada seksualnie była owszem niespecjalna, ale bodaj zawsze mi się po
        > dobała psychicznie i fizycznie, i vice versa, a to bardzo ważne. Poza tym dała
        > mi pofikać na mieście, więc nie miałem żadnej krzywdy.

        Nie mam podobnyh doświadczeń, a raczej przeciwne ;( fajny facet z mojego męz i bardzo mi się podoba psychicznie i fizycznie, a ja go ponoc "kręcę" ale aż starch pomysleć jak było z wcześniejszymi laskami które go nie kreciły ;)) Taki fajny człowiek, sexy i sympatyczny i na dodatek świetny ojciec i pomocny mąż ale im "dalej w las" tym gorzej ;)) niestey nie mam dla ciebie opymistycznych prognoz, ale widać kolega ma lepiej ;))
        • nie-cnota Re: kiepskie złego początki?złe dobrego?czy...? 03.05.13, 18:37
          bgz0702 a nienie, ja już dawno ze złudzeń odarta, 5 lat razem z czego 1,5 roku w miarę (ale bez szału...), a reszta kiepska z czego ostatni - no sex, no drugs no rockandroll.
          Po prostu się zastanawiam czy można coś zageneralizować:D może to kobiety się rozkręcają a faceci jak nie byli tak nie będą nakręceni:D - na razie tak wychodzi z 3 wypowiedzi hehe.
          I tak masz nieźle- bo u mnie na każdym polu padaka, właściwie nie ma co zbierać
          Tak mnie naszło coby napisać może coś wspólnie "ku przestrodze" lub "ku pocieszeniu":D - zobaczymy co wyjdzie.
          A loppe- no to nieźle, że się rozkręca, nie wiem co powiedzieć na wyszumianie się na mieście, ale fakt, uważam że wierność jest przereklamowana. Jakbym miala wybierać wiernego nieruchawego (tak, w tym sensie) a puszczalskiego ogiera (byleby nie przyniósł żadnego świństwa) to stanowczo wolałabym tego drugiego.
          • bgz0702 Re: kiepskie złego początki?złe dobrego?czy...? 03.05.13, 18:46
            nie-cnota napisał(a):

            > bgz0702 a nienie, ja już dawno ze złudzeń odarta, 5 lat razem z czego 1,5 roku
            > w miarę (ale bez szału...), a reszta kiepska z czego ostatni - no sex, no drugs
            > no rockandroll.
            > Po prostu się zastanawiam czy można coś zageneralizować:D może to kobiety się r
            > ozkręcają a faceci jak nie byli tak nie będą nakręceni:D - na razie tak wychodz
            > i z 3 wypowiedzi hehe.
            > I tak masz nieźle- bo u mnie na każdym polu padaka, właściwie nie ma co zbierać
            > Tak mnie naszło coby napisać może coś wspólnie "ku przestrodze" lub "ku pociesz
            > eniu":D - zobaczymy co wyjdzie.
            > A loppe- no to nieźle, że się rozkręca, nie wiem co powiedzieć na wyszumianie s
            > ię na mieście, ale fakt, uważam że wierność jest przereklamowana. Jakbym miala
            > wybierać wiernego nieruchawego (tak, w tym sensie) a puszczalskiego ogiera (by
            > leby nie przyniósł żadnego świństwa) to stanowczo wolałabym tego drugiego.

            No jasne, też bym pozwoliła męzowi na mieście pofikac gdyby tylko chciał ;) poczyniłam już nawet kiedyś pewne kroki zeby go rozruszać ale stwierdził, że nie może bo by mnie skrzywdił ;)) "tak naprawdę to byś tego nie zniosła jakby się już stało" mi powiedział ;)) ale obawiam się że ja jednak świetnie bym sobie z tym poradziła ;)) nawe bym się ucieszyła bo może w naszym łóżku podziałaoby się tez coś ciekawego no i częściej oczywiście
            • nie-cnota Re: kiepskie złego początki?złe dobrego?czy...? 03.05.13, 18:56
              teraz to by mi już nic nie zrobiło, niech se robi co chce - zdradza, nie zdradza, wszystko jedno, palcem go już nie tknę. ... ale rok temu, może nawet pół - naprawdę uważam, że to mogłoby dać szansę... jakkolwiek by nie brzmiało idiotycznie. bo pokazałoby mi że jest w nim namiętność i że może jeszcze wspólnie ją odnajdziemy, a tak to po prostu wiem, że on tego nie ma wcale.
              A czy jakaś kobieta miała do czynienia z facetem, który z zimnej ryby stał się namiętnym kochankiem? bo już jedną "starą" (co za koszmarne okreśłenie, loppe!) mamy.
              • bgz0702 Re: kiepskie złego początki?złe dobrego?czy...? 03.05.13, 19:14
                nie-cnota napisał(a):

                > teraz to by mi już nic nie zrobiło, niech se robi co chce - zdradza, nie zdradz
                > a, wszystko jedno, palcem go już nie tknę. ... ale rok temu, może nawet pół - n
                > aprawdę uważam, że to mogłoby dać szansę... jakkolwiek by nie brzmiało idiotycz
                > nie. bo pokazałoby mi że jest w nim namiętność i że może jeszcze wspólnie ją od
                > najdziemy, a tak to po prostu wiem, że on tego nie ma wcale.
                > A czy jakaś kobieta miała do czynienia z facetem, który z zimnej ryby stał się
                > namiętnym kochankiem? bo już jedną "starą" (co za koszmarne okreśłenie, loppe!
                > ) mamy.


                To super strasznie smutne ;)) "super" dlatego, że chce mi się już śmiać z tego całego zamieszania wokół seksu, który dotyczy przynajmniej mojej osoby. Przeszłam już prawie wszystkie stopnie negocjacji i mediacji "ku poprawie"- prawie się nawet rozwiodłam ;)) ale jak widać tkwię nadal w tym marźmie własnej nerwicy i wściekłosci będąc pozornie dobrą żoną -niechaj rodzina się cieszy. Ale to nic nie zmienia, miałam ataki takiej wściekłości, że całe otpoczenie miało przesrane nie wiedząc dlaczego, tylko mój mąż dostawał info, że mam dość, a inni przez o cierpią. jednak nie poskutkowało to żadną pozytywną zmianą, więc jak się już nie mogę po raz setny tego wytrzymać to wchodzę na portale randkowe i ta się relaksuję choćby rozmową z jakimś bardziej interesującym "kolegą". Nie współczuję ci, bo sama się nad sobą przestałm litować, to moja winą, że nadal go nie zostawiłam albo przynajmniej się nie relaksuję na boku
                • rekreativa Re: kiepskie złego początki?złe dobrego?czy...? 03.05.13, 19:17
                  A czy mąż przynajmniej jakoś się tłumaczył? Czy nie wiadomo, o co chodzi?
                • nie-cnota Re: kiepskie złego początki?złe dobrego?czy...? 03.05.13, 23:58
                  ja właśnie jakieś pół roku temu postawiłam kreskę na ten związek. Nie mamy ślubu - tyle łatwiej, za to mamy dziecko - no to wiadomo. Ja tam dla rodziny nic nie zamierzam robić, a coraz mocniej się przekonuję, że dziecko wzrastające w atmosferze żalów i deficytów ma gorzej, niż takie, które przynajmniej jednego rodzica (czyli powiedzmy potencjalnie mnie:)) ma szczęśliwego i możliwie spełnionego. Właściwie teraz to już mam obsesję na punkcie seksu z niemożnością jej spełnienia. Sucks. Ja sobie też nie współczuję! Właściwie o tym ten wątek- że kurde. Nie oszukujmy się. Wiedziałyśmy,że dupy nie taterniki. Ty masz przynajmniej miło i sympatycznie:D ja niestety nie mogę tego powiedzieć. Jesteśmy totalnie ale to całkowicie niedopasowani. I ja wiedziałam o tym. A Ty nie?:D
                  • bgz0702 Re: kiepskie złego początki?złe dobrego?czy...? 04.05.13, 10:05
                    nie-cnota napisał(a):

                    > ja właśnie jakieś pół roku temu postawiłam kreskę na ten związek. Nie mamy ślub
                    > u - tyle łatwiej, za to mamy dziecko - no to wiadomo. Ja tam dla rodziny nic ni
                    > e zamierzam robić, a coraz mocniej się przekonuję, że dziecko wzrastające w atm
                    > osferze żalów i deficytów ma gorzej, niż takie, które przynajmniej jednego rodz
                    > ica (czyli powiedzmy potencjalnie mnie:)) ma szczęśliwego i możliwie spełnioneg
                    > o. Właściwie teraz to już mam obsesję na punkcie seksu z niemożnością jej spełn
                    > ienia. Sucks. Ja sobie też nie współczuję! Właściwie o tym ten wątek- że kurde.
                    > Nie oszukujmy się. Wiedziałyśmy,że dupy nie taterniki. Ty masz przynajmniej mi
                    > ło i sympatycznie:D ja niestety nie mogę tego powiedzieć. Jesteśmy totalnie ale
                    > to całkowicie niedopasowani. I ja wiedziałam o tym. A Ty nie?:D

                    Niestety też wiedziałam. Różni nas temperament, poglądy, poczucie humoru, wiek, zainteresowania, oczekiwania i naiwność ;)) Ja to myślałam i nadal myślę frajerka, ze to się zmieni, przecież my potrafimy czasami żyć w harmonii ale niestety prawda jest taka że ta harmonia to pozory. Ja sporo "spuszczam z tonu" a on pewnie mówi i robi rzeczy, kórych by nie robił gdyby nie "żona wariatka" ;)) Masakra, mówię ci, masakra. I uwaga niespodzianka: 16lat tak żyję! Pierwszych 6 z hakiem mieszkaliśmy bez ślubu razem, a zamieszkaliśmy razem po pół roku znajomości, a kolejne to już po ślubie ale nie wiem dlaczego go wzięłam bo było już fatalnie i kiepsko. Ale kuźwa jakoś mimo że mnie wkur... i o ostro bywa, to mówię ci że winna jestem sobie sama bo to ambiwalencja jakaś ostra: z jednej strony mam ochotę go zabić z drugiej strony to fajny gość i kuźwa przyjaciel mój i moich dzieci. A akuratnie tak się rozkręciłam pisząc, że myślę sobie "palant pieprzony i impotent" ;))) Taka jestem skrajna w ocench. Powiem ci, że jednak ci współczuję bo to szlak może trafić człowieka, a dzieci też widzą, że coś się dzieje tylko nie wiedzą co
                    • nie-cnota Re: kiepskie złego początki?złe dobrego?czy...? 04.05.13, 11:17
                      No właśnie. I dlaczego ta wiedza nic nie zmieniła, tylko wkoczyłyśmy jak śliwki w kompot? u mnie dodatkowo jest ten problem, że ja przestaję go uważać za fajnego człowieka - jest tak splątany, zakompleksiony, wystraszony życiem i pozbawiony energii wszelakiej... nie ma wokół siebie nikogo właściwie, potrafi siedzieć w domu non stop (bo pracuje w domu). A dla mnie największą przyjemnością w życiu jest odkrywanie świata i drugiego człowieka. Z nim niemożliwe jest ani jedno ani drugie.
                      ALE 16 LAT??? o nie, nawet połowy nie planuję "mu dać" - a raczej sobie zabrać. Niestety.

                      > Niestety też wiedziałam. Różni nas temperament, poglądy, poczucie humoru, wiek,
                      > zainteresowania, oczekiwania i naiwność ;)) Ja to myślałam i nadal myślę fraje
                      > rka, ze to się zmieni, przecież my potrafimy czasami żyć w harmonii ale niestet
                      > y prawda jest taka że ta harmonia to pozory. Ja sporo "spuszczam z tonu" a on p
                      > ewnie mówi i robi rzeczy, kórych by nie robił gdyby nie "żona wariatka" ;)) Mas
                      > akra, mówię ci, masakra. I uwaga niespodzianka: 16lat tak żyję! Pierwszych 6 z
                      > hakiem mieszkaliśmy bez ślubu razem, a zamieszkaliśmy razem po pół roku znajomo
                      > ści, a kolejne to już po ślubie ale nie wiem dlaczego go wzięłam bo było już fa
                      > talnie i kiepsko. Ale kuźwa jakoś mimo że mnie wkur... i o ostro bywa, to mówię
                      > ci że winna jestem sobie sama bo to ambiwalencja jakaś ostra: z jednej strony
                      > mam ochotę go zabić z drugiej strony to fajny gość i kuźwa przyjaciel mój i moi
                      > ch dzieci. A akuratnie tak się rozkręciłam pisząc, że myślę sobie "palant piepr
                      > zony i impotent" ;))) Taka jestem skrajna w ocench. Powiem ci, że jednak ci wsp
                      > ółczuję bo to szlak może trafić człowieka, a dzieci też widzą, że coś się dziej
                      > e tylko nie wiedzą co


                      • bgz0702 Re: kiepskie złego początki?złe dobrego?czy...? 04.05.13, 11:37

                        Przechodziłam dokładnie taki etap i mam podobne ęskmnoty życiowe, moc działania i temperament ;))) ile razy wkur.... się, że mi życie marnuje i szansę na radośc wszelaką;) i nic nadal tam jestem gdzie byłam ;))) i powiem ci że "depresyjność" twojego gościa podobna jest do mojego gościa ;)) masakra, sama sobie ten świat organizuje i daje mu tylko poczucie że robimy to razem bo nie mam sumienia go dręczyć chociaz małymi detalami - milimetr po milimetrze- (Zmudna praca dla wytrawałych ;)) ) posuwam go na przód, ale on jak mu dopuszczę natychmaist z dużą prędkością wraca " do siebie" ;)) zrób jak uważasz, bądź zadowolona z siebie i życia, a napisz do mnie czasem co tam u ciebie gdybyśmy się rozmijały na tym forum: bgz0702@gazeta.pl ;)
                        • nie-cnota Re: kiepskie złego początki?złe dobrego?czy...? 04.05.13, 18:42
                          no widzisz, taką mam też intuicję, że niska energia życiowa idzie często w parze z brakiem energii seksualnej - i na odwrót. Może w ten sposób w przybliżeniu da się określić jak będzie w łóżku nawet bez próbowania? toż to ja od razu powinnam była wiedzieć... chociaż przez to, że nie mieszkaliśmy ze sobą przez pierwsze 2 lata związku - tylko 350km od siebie (a ja w międzyczasie już byłam w ciąży:D) to łatwo dosyć mu było kreować się na kogoś innego. Ale że tyłka ze swojego podwórka ruszać nie lubi, to wiedziałam dosyć szybko...:( super by było być w kontakcie. A myślisz o przyszłości? czy ty sobie wyobrażasz z nim się zestarzeć??
              • loppe Re: kiepskie złego początki?złe dobrego?czy...? 03.05.13, 19:21
                Ad. bo już jedną "starą" (co za koszmarne okreśłenie, loppe!) mamy.

                Przeróżnie się do siebie zwracamy - Stary Dziadzie (Ona do mnie lubi powiedzieć czasem), ja dziś do niej Królowo M. Pierwsza, wymyśliłem

                Gdyby nie to forum to ja bym w ogóle nie wiedział, że są niestarzy faceci wyzbyci chęci do seksu
                • mojemail3 Re: kiepskie złego początki?złe dobrego?czy...? 03.05.13, 22:08
                  loppe napisał:

                  > Gdyby nie to forum to ja bym w ogóle nie wiedział, że są niestarzy faceci wyzby
                  > ci chęci do seksu

                  Loppe,no dziwisz się jak dziecko, dlatego Cię za nastolatka wzięłam niegdyś...
                  Jakbyś nie wiedział,że..." są rzeczy, które się nie śniły FIZJOLOGOM"...
                  Wiem, powtarzam się, ale cytat z Kiepskiego często pasuje...
                  • loppe Re: kiepskie złego początki?złe dobrego?czy...? 03.05.13, 22:26
                    Ale ja nadal nie rozumiem takiego braku witalności, nawet jak byłem w depresji bliskość pary kobiecych piersi sprawiała że wszystkie zmartwienia tego świata odchodziły na bok, a przepływ prądu przez moje układy scalone nie zajmował więcej niż 2 minuty. I wcale nie uważam się za ogiera, raczej za romantyka.
                    • loppe Re: kiepskie złego początki?złe dobrego?czy...? 03.05.13, 22:30
                      Właśnie... to jest w głowie, a nie w spodniach
                    • nie-cnota Re: kiepskie złego początki?złe dobrego?czy...? 04.05.13, 00:00
                      ja też trochę tego nie rozumiem:D właściwie w ciągu 18 lat mojej aktywności seksualnej teraz mam stanowczo najsłabiej a właściwie nic. Zawsze uważałam, że seks jest ekstra. Że pozwala się zbliżyć, zabawić, poczuć dobrze i dziko. Ranyyy właśnie sobie uzmysłowiłam, że ja już nie pamiętam, jak to jest. Że tak sobie teoretycznie wspominam. Ale żeby to poczuć naprawdę???... to tylko ziejąca, wściekło-zdołowana pustka po kobiecości.
                      • bgz0702 Re: kiepskie złego początki?złe dobrego?czy...? 04.05.13, 10:13
                        nie-cnota napisał(a):

                        > ja też trochę tego nie rozumiem:D właściwie w ciągu 18 lat mojej aktywności sek
                        > sualnej teraz mam stanowczo najsłabiej a właściwie nic. Zawsze uważałam, że sek
                        > s jest ekstra. Że pozwala się zbliżyć, zabawić, poczuć dobrze i dziko. Ranyyy w
                        > łaśnie sobie uzmysłowiłam, że ja już nie pamiętam, jak to jest. Że tak sobie te
                        > oretycznie wspominam. Ale żeby to poczuć naprawdę???... to tylko ziejąca, wście
                        > kło-zdołowana pustka po kobiecości.


                        Absolutnie żadna pustka po kobiecości, nie szalej Kobietką jesteś jak się nią czujesz, a że masz stan super rozgoryczenia więc spada ci samoocena, przeszłam to kilka razy. Nic się nie martw to minie jak się przez to przegryziesz. Polecam ci randkę na choćby randkio2.pl- sporo tam "dziwaków" ale zawsze jakiegoś można zaczepić i w przypływie kryzysu strzlić sobie wirtualny sex jeśli masz wprawę w pisaniu i wyobraźnię ;)) no chyba że się zdecydujesz na skypa i kamerkę
                        • nie-cnota Re: kiepskie złego początki?złe dobrego?czy...? 04.05.13, 11:34
                          ech, teraz mój stan rozgoryczenia jest niczym w porównaniu z tym, co czułam parę miesęcy temu. Jeszcze nigdy nie miałam tak niskiej samooceny na każdym polu - intelektualnym, emocjonalnym, fizycznym...
                          Ale przechodzi, przeszło. Chyba zaczęło puszczać, jak postawiłam kreskę na tym związku. I wiem, że głównym moim dążeniem powinno być (i jest właściwie) - separacja.
                          Jeśli chodzi o wirtualne randki, to etam. Już to ćwiczyłam. Jeszcze jest chyba gorzej, bo tęsknota za czymś prawdziwym i normalnym wzrasta.
          • mojemail3 Wierny ogier... 03.05.13, 22:11
            nie-cnota napisała:
            "(...)Jakbym miala wybierać wiernego nieruchawego (tak, w tym sensie) a puszczalskiego ogiera (byleby nie przyniósł żadnego świństwa) to stanowczo wolałabym tego drugiego"

            A może to jest jakaś korelacja??? Może się nie da połączyć wiernego z ogierem???
            I tak żle i tak niedobrze...
            • bgz0702 Re: Wierny ogier... 03.05.13, 22:16
              mojemail3 napisała:

              > nie-cnota napisała:
              > "(...)Jakbym miala wybierać wiernego nieruchawego (tak, w tym sensie) a puszcza
              > lskiego ogiera (byleby nie przyniósł żadnego świństwa) to stanowczo wolałabym t
              > ego drugiego"
              >
              > A może to jest jakaś korelacja??? Może się nie da połączyć wiernego z ogierem?
              > ??
              > I tak żle i tak niedobrze...

              trzeba tendencyjnie zdefiniować pojęcie wierności i od razu wszystko jest możliwe
              • loppe Re: Wierny ogier... 03.05.13, 22:21
                > trzeba tendencyjnie zdefiniować pojęcie wierności i od razu wszystko jest możli
                > we

                Te kobiety ze Śląska są niesłychanie inteligentne i fajne, jak obserwuję Forum...
                • bgz0702 Re: Wierny ogier... 03.05.13, 22:25
                  loppe napisał:

                  > > trzeba tendencyjnie zdefiniować pojęcie wierności i od razu wszystko jest
                  > możli
                  > > we
                  >
                  > Te kobiety ze Śląska są niesłychanie inteligentne i fajne, jak obserwuję Forum.
                  > ..


                  czy ty mi schlebiasz bezinteresownie czy urabiasz mnie na jakieś ewentualności ? ;))
                  • loppe Re: Wierny ogier... 03.05.13, 22:28
                    Są tutaj na Forum już dwie znakomite dziewczyny ze Śląska, jesteś trzecia:)
                    • bgz0702 Re: Wierny ogier... 03.05.13, 22:40
                      loppe napisał:

                      > Są tutaj na Forum już dwie znakomite dziewczyny ze Śląska, jesteś trzecia:)

                      Nie doszukałam się, skad jesteś?
                      • loppe Re: Wierny ogier... 03.05.13, 22:41
                        z Mazowsza oczywiście!
                        • bgz0702 Re: Wierny ogier... 03.05.13, 22:45
                          loppe napisał:

                          > z Mazowsza oczywiście!

                          oczywiscie, przepraszam, nie domyśliłam się ;)
                          • loppe Re: Wierny ogier... 03.05.13, 22:50
                            ha ha

                            ta babeczka potrafi pożartować
            • nie-cnota Re: Wierny ogier... 04.05.13, 00:03
              jasne że można. Nawet miałam takiego, zajebistego kolesia, pierwszy, wieloletni związek. Ale rzuciłam go bo za mało mnie po głowie głaskał ...idiotka! Naprawdę. Oczywiście przesadzam, ale z perspektywy dzisiejszych moich problemów w "związku" i bezseksia - to mniej więcej taka to była skala problemów. W każdym razie przez te 8 lat był na mnie zawsze chętny i napalony, adorował mnie i nigdy nie puścił kantem. tak więc możńa. ech. komuno wróć:D
              • nie-cnota Re: Wierny ogier... 04.05.13, 00:05
                a no i rzuciłam go dla takiego, co i owszem - po głowie głaskał i nie tylko, ale też nie tylko mnie:D
                no a teraz- nie głaszcze mnie po głowie ani po niczem innem, nikogo innego także (siebie podejrzewam też nie!) i to chyba najgorsze co się może rozbudzonej erotycznie kobiecie trafić.
                • jesod To chyba najgorsze 04.05.13, 00:19
                  nie-cnota napisał(a):
                  > i to chyba najgorsze co się może rozbudzonej erotycznie kobiecie trafić.

                  Nie. Może się takiej kobiecie przytrafić np. nowotwór i niepewność jutra...

                  • nie-cnota Re: To chyba najgorsze 04.05.13, 09:39
                    nie, naprawdę? a myślałam, że brak seksu jest gorszy niż wojny, głód i tsunami. Rany. Trochę dystansu. Wszyscy tutaj kręcimy się wokół dupy, bo dupa ważna. Co nie znaczy, że dla kogoś brak seksu to największe nieszczęście, jakie możemy sobie wyobrazić. A poza tym nawet wtedy, kiedy spotyka nas coś bardzo złego, żyjemy w niepewności i strachu dla większości ludzi potrzeba bliskości, także fizycznej, erotycznej, jest czymś bardzo istotnym, czymś co pomaga zachować zdrowie psychiczne.
                    • bgz0702 Re: To chyba najgorsze 04.05.13, 10:19
                      nie-cnota napisał(a):

                      > nie, naprawdę? a myślałam, że brak seksu jest gorszy niż wojny, głód i tsunami.
                      > Rany. Trochę dystansu. Wszyscy tutaj kręcimy się wokół dupy, bo dupa ważna. Co
                      > nie znaczy, że dla kogoś brak seksu to największe nieszczęście, jakie możemy s
                      > obie wyobrazić. A poza tym nawet wtedy, kiedy spotyka nas coś bardzo złego, żyj
                      > emy w niepewności i strachu dla większości ludzi potrzeba bliskości, także fizy
                      > cznej, erotycznej, jest czymś bardzo istotnym, czymś co pomaga zachować zdrowie
                      > psychiczne.


                      No to cię widzę dopadło. Jak cię czytam to chce mi się z tego smiać bo o tak jak bym siebie widziała i słyszała. Masakra co się stało z tym światem, faceci mają "migreny". Gdybym była chociaż biseksualna" , wpadłabym do ciebie żeby cię trochę rozkręcić ;))
                      • zawle Re: To chyba najgorsze 04.05.13, 10:23
                        bgz0702 napisała: Gdybym była chociaż biseksualna" , wpadłabym do ciebie żeby cię t
                        > rochę rozkręcić ;))

                        Coraz częściej słyszę od kobiet, że inne kobiety są dla nich atrakcyjniejsze seksualnie psychicznie. Ciekawe o czym to świadczy?
                        • nie-cnota Re: To chyba najgorsze 04.05.13, 18:28
                          ja bym dawno się przerzuciła na kobiety (np. "statystycznie" znacznie lepiej całują), gdyby nie wielka sympatia do penisa:D
                    • jesod Re: To chyba najgorsze 04.05.13, 10:38
                      nie-cnota napisał(a):
                      > nie, naprawdę? a myślałam, że brak seksu jest gorszy niż wojny, głód i tsunami.

                      To cienko myślisz.

                      nie-cnota napisał(a):
                      >Trochę dystansu. Wszyscy tutaj kręcimy się wokół dupy, bo dupa ważna.

                      Właśnie go zaproponowałam.
                      Nie da się umiejscowić swojego życia jedynie przy dupie, ponieważ zmierza to do autodestrukcji i wypaczonego obrazu pojmowania rzeczywistości.

                      • urquhart Re: To chyba najgorsze 04.05.13, 10:45
                        jesod napisała:
                        > Właśnie go zaproponowałam.
                        > Nie da się umiejscowić swojego życia jedynie przy dupie, ponieważ zmierza to do
                        > autodestrukcji i wypaczonego obrazu pojmowania rzeczywistości.

                        Poczuwasz się żeby nas tu jakoś nawrócić?
                        • zawle Re: To chyba najgorsze 04.05.13, 10:46
                          urquhart napisał: > Poczuwasz się żeby nas tu jakoś nawrócić?

                          A czemu Ty się wypowiadasz za mnie?
                        • jesod Re: To chyba najgorsze 04.05.13, 11:11
                          urquhart napisał:
                          > Poczuwasz się żeby nas tu jakoś nawrócić?

                          Nie, to zupełnie o to nie chodzi.
                          Ale Wasza reakcja i interpretacja mojego wpisu daje mi wiele do myślenia.
                          Nie będę jednak tego dalej ciągnąć...

                          • urquhart Re: To chyba najgorsze 04.05.13, 11:43
                            > Ale Wasza reakcja i interpretacja mojego wpisu daje mi wiele do myślenia.
                            > Nie będę jednak tego dalej ciągnąć...


                            Nie wyczuwasz jak przesiąka przez twoje wypowiedzi nie twój punkt widzenia i osobista refleksja ale dydaktyzm?
                            Pytam się Czemu?
                      • bgz0702 Re: To chyba najgorsze 04.05.13, 10:54
                        jesod napisała:

                        > nie-cnota napisał(a):
                        > > nie, naprawdę? a myślałam, że brak seksu jest gorszy niż wojny, głód i ts
                        > unami.
                        >
                        > To cienko myślisz.
                        >
                        > nie-cnota napisał(a):
                        > >Trochę dystansu. Wszyscy tutaj kręcimy się wokół dupy, bo dupa ważna.
                        >
                        > Właśnie go zaproponowałam.
                        > Nie da się umiejscowić swojego życia jedynie przy dupie, ponieważ zmierza to do
                        > autodestrukcji i wypaczonego obrazu pojmowania rzeczywistości.
                        >

                        oj rany, rany kochana nie bądź niewrażliwą filozofką cholistyczką, bo to nie czas i miejsce kiedy kobieta cierpi akurat w tak ważnej dla niej sferze. To nie jest mowa o tobie tylko o niej. A to, że w różnych momentach życie różne sprawy wysuwają się na plan pierwszy to nic nadzwyczajnego i zadne odkrycie, tylko że "dziś" brak seksu ma akurat dla niej priorytetowe znaczenie i jest początkiem innych poblemów. Słyszałaś może kiedyś o chorobach somatycznych? ;)) Poczytaj, brak seksu może być początkiem prawdziwego uszczerbku na zdrowiu ;)))
                        • bgz0702 Re: To chyba najgorsze 04.05.13, 11:07
                          Jak ktos z was chce mi powiedzieć że holizm piszę się przez "h" a nie "ch" to niech was reka boska broni!! Ja tez jestem na głodzie seksualnym ;)))

                      • nie-cnota Re: To chyba najgorsze 04.05.13, 11:03
                        a znasz takie pojęcie jak ironia? to nawet nie była ironia tylko czystej wody sarkazm. Myślę, że brak poczucia humoru może być jeszcze gorszy niż brak seksu - tak zupełnie a'propos:D
                        • jesod Re: To chyba najgorsze 04.05.13, 11:25
                          nie-cnota napisał(a):
                          > a znasz takie pojęcie jak ironia? to nawet nie była ironia tylko czystej wody s
                          > arkazm.

                          Sarkazm? A z jakiego powodu on się pojawił? Coś nie pasowało do całości, czy do nastroju?
                          Od kiedy to tak wybitne poczucie humoru przejawia się w cynicznym sarkazmie i ironii?

                          To o czym napisałam, to część naszego życia i to wszystko.
                          Kwestia stopniowania - co jest najgorsze, a co nie - jest sprawą doświadczeń i pewnej wrażliwości, ale rozumiem, że internet jest na tyle bezwzględny, że można to sobie darować. Bo wirtualnie chyba łatwiej i najlepiej jest pewnych rzeczy nie dostrzegać, milczeć i udawać, że one nie istnieją, a jeśli już się pojawią to oczywiście w kategoriach desantu dewotki, która ma namolne tendencje do nawracania.





                          • nie-cnota Re: To chyba najgorsze 04.05.13, 12:02
                            Dużymi literami- nie, nie uważam żeby brak seksu był gorszy niż rak, wojny, głód i wszystkie plagi egipskie. Wiem, zdaje sobie doskonale sprawę, że moje problemy są niczym w porównaniu z problemami wielu. Ale są moje. A to forum poświęcone jest akurat temu problemowi. I owszem, uważam że w bardzo wielu przypadkach jego brak doprowadza do ruiny związku, rodziny. Bo to nie tylko fizyczne spełnienie - ale bliskość, otwarcie, zaufanie, akceptacja...
                            • bgz0702 Re: To chyba najgorsze 04.05.13, 12:08
                              nie-cnota napisał(a):

                              > Dużymi literami- nie, nie uważam żeby brak seksu był gorszy niż rak, wojny, głó
                              > d i wszystkie plagi egipskie. Wiem, zdaje sobie doskonale sprawę, że moje probl
                              > emy są niczym w porównaniu z problemami wielu. Ale są moje. A to forum poświęco
                              > ne jest akurat temu problemowi. I owszem, uważam że w bardzo wielu przypadkach
                              > jego brak doprowadza do ruiny związku, rodziny. Bo to nie tylko fizyczne spełni
                              > enie - ale bliskość, otwarcie, zaufanie, akceptacja...


                              I nie czuj się winna, nie musisz wszyskich przekonywać , że "nie uważasz..." bo wrażliwcy czytają między twoim wierszami, a nie wrażliwcy i tak maja na wszystko skostniałe poglądy. ;)) Nie martw sie i daj spokój, poza tym jak się nie cierpi łodu i nie ma wojny to ma się możliwość do osobistego rozwoju i realizacji dalszych potrzeb;)) Tylko "śpiące królewny" nie wykorzystują tego czasu bo zasnęły...
                          • nie-cnota Re: To chyba najgorsze 04.05.13, 18:49
                            poczucie humoru nie objawia się w sarkazmie i ironii w tym przypadku - ale umiejętność ich wyłapania jak najbardziej. To gorzki żal był ironiczny, że "najgorszy" jest brak seksu. A sarkazm dotyczył tego że wojna jest mniej zła. Really myślisz że tak mogę myśleć? Jestem zdeklarowaną pacyfistką:D
                      • nie-cnota Re: To chyba najgorsze 04.05.13, 11:21
                        proponuję zapisać się na kurs czytania ze zrozumieniem. ech, zagubiona w gąszczu metafor.
    • nie-cnota Re: kiepskie złego początki?złe dobrego?czy...? 04.05.13, 18:52
      Ale jeszcze raz pozwolę sobie zapytać.
      Czy z waszego doświadczenia wynika że zimna ryba może przeistoczyć się w płonącego feniksa? jeśli tak, to jak to można zrobić, a jeśli nie - to co wy z tym robicie/zrobiliście?
      • sea.sea Re: kiepskie złego początki?złe dobrego?czy...? 04.05.13, 19:34
        Z mojego wynika, że jak od początku nie hula, to dalej jest li i jedynie równia pochyła.
        Co zrobiłam? Wymieniłam na bardziej odpowiadajacy mym potrzebom model. Nie lubię się umartwiać, a od czekania na boską interwencję cycki mi się nie podniosą, więc to strata czasu.

        No ale ja nie byłam uziemiona przez dzieci i kredyty, z własnego wyboru zresztą.
        • bgz0702 Re: kiepskie złego początki?złe dobrego?czy...? 04.05.13, 19:48
          sea.sea napisała:

          > Z mojego wynika, że jak od początku nie hula, to dalej jest li i jedynie równia
          > pochyła.
          > Co zrobiłam? Wymieniłam na bardziej odpowiadajacy mym potrzebom model. Nie lubi
          > ę się umartwiać, a od czekania na boską interwencję cycki mi się nie podniosą,
          > więc to strata czasu.
          >
          > No ale ja nie byłam uziemiona przez dzieci i kredyty, z własnego wyboru zresztą
          > .

          Fajnie, z moimi cyckami niestety tez coraz gorzej ;))
          • nie-cnota Re: kiepskie złego początki?złe dobrego?czy...? 04.05.13, 19:59
            do cycków swoich to co prawda nic nie mam. Kredyty osobne mamy:D ale dziecko...no właśnie. Gdyby nie On to już dawno kurz by po mnie opadł. A tak - wiele rzeczy jest trudniejszych. Nie wyprowadzę się tam, gdzie miałam b. dobrą pracę, bo nie chcę dziecku odcinać kontaktu z ojcem (po pierwsze- bo wiem, że to zło, a po drugie pewnie by na to nie pozwolił), po drugie - nie mam tam żadnej rodziny i samotna matka... słabo. Tutaj znacznie mi ciężej o dobrą pracę, taką z której miałabym pełną samodzielność.
            I wiem, że dla niego mimo wszystko- tyle czasu bez!! nadal nierealne jest to że od niego odejdę, co tym bardziej skłania mnie do myślenia, że dla niego bezseksie jest ok. A ja właściwie już odeszłam, tylko się jeszcze nie wyprowadziłam...
            • bgz0702 Re: kiepskie złego początki?złe dobrego?czy...? 04.05.13, 20:51
              nie-cnota napisał(a):

              > do cycków swoich to co prawda nic nie mam. Kredyty osobne mamy:D ale dziecko...
              > no właśnie. Gdyby nie On to już dawno kurz by po mnie opadł. A tak - wiele rzec
              > zy jest trudniejszych. Nie wyprowadzę się tam, gdzie miałam b. dobrą pracę, bo
              > nie chcę dziecku odcinać kontaktu z ojcem (po pierwsze- bo wiem, że to zło, a p
              > o drugie pewnie by na to nie pozwolił), po drugie - nie mam tam żadnej rodziny
              > i samotna matka... słabo. Tutaj znacznie mi ciężej o dobrą pracę, taką z której
              > miałabym pełną samodzielność.
              > I wiem, że dla niego mimo wszystko- tyle czasu bez!! nadal nierealne jest to że
              > od niego odejdę, co tym bardziej skłania mnie do myślenia, że dla niego bezsek
              > sie jest ok. A ja właściwie już odeszłam, tylko się jeszcze nie wyprowadziłam..
              > .

              Oj, jakie to smutne, przykro mi. Chociaż u mnie niestety tak sam to jakos smutno mi że ty też masz tak kiepsko. Ale ja wiem już z pewnością, ze u mnie tak zostanie
              • nie-cnota Re: kiepskie złego początki?złe dobrego?czy...? 04.05.13, 20:57
                naprawdę? tzn. po prostu odpuszczasz swoją seksualność, potrzebę bliskości, przeżyć, przygody (bo pisałaś, że on taki mało ruszający się ogólnie, jak mój...)? czy kochanek? to dopiero smutne! cholerka. Ja całkiem niedawno zrozumiałam (nota bene na pogrzebie - cóż za klisza), że naprawdę mamy jedno życie i ile by ono nie trwało to jest za krókie// długie żeby je marnować. Nie mówię - żyj jak chcesz nie oglądając się na nic i na nikogo. Ale... może warto też o siebie zadbać, swoje potrzeby? Moja terapeutka powiedziała coś odkrywczego dla mnie "miłość do siebie samej to najważniejsze uczucie w życiu". Ja nadal usiłuję się w sobie dowiedzieć, co to w ogóle znaczy. Na raziej tylko się domyślam...
                • bgz0702 Re: kiepskie złego początki?złe dobrego?czy...? 04.05.13, 21:43
                  No i chyba własnie dlatego odpuszczam. Kocham tego mojego gościa platoniczną miłością i jest dla mnie ważny, choć właśnie dziś poraz kolejny z resztą ;) poinformowałam go z szacunku, miłości i lojalności (ale to naiwne, sama się śmieję że taką jestem frajerką), że może tak być, iż pewnego dnia go poprostu zdradzę, ąle nie tak za wszelką cenę żeby się bzyknąć ;) tylko tak z zachwytu i pożądania jakigoś fajnego faceta i wtedy mu o tym nie powiem, bo nie chcę mu robić prykrości. Śmieszna pewnie jestem dla wielu i dla ciebie też tymbardziej teraz w gniewie jaki cię drąży, ale tak to widzę. Będę sobie żyć cierpliwie a może się zdarzy (przytrafi) jakiś ciekawy gość na boku i pewnie momentami wkur.... się dalej będę nadal na swojego męża, ze mi życie pieprzy (albo mnie nie pieprzy...). Ale czy on mi pieprzy życie czy to ja już się pogodziłam z losem? I powiem ci, ze tak naprawdę pogodziłam się z tym poprostu z miłości do siebie ;) Żyję teraz mniej nerwowo no i mogę się lepiej skoncentować na sprawach, kóre mnie interesują oprócz seksu ;)) Wcześniej przez wiele lat byłam rozbita, wściekła i rozżalona, a to mi robiło cholerną krywdę, choć i tak mam przesrane. On szczerze mówiąc już mnie nawet nie pociąga ;( jeśli się zdarzy raz na wiele tygodni jakieś zbliżenie to (o zgrozo!! ) wykorzystuje seksualnie własnego męża tylko dla satysfakcji biologicznej. Okropne. Teraz to już wogóle możesz się przerazić tym co cię czeka jeśli pójdziesz w moje ślady ;) A mój mąż to naprawdę fajny człowiek tylko że dla jakiejś innej fajnej dziewczyny, ale on "mnie kocha, to ja jestem na własciwym miejscu"... szok ze stresem dla tej, która byłaby " na niewłaściwym miejscu" ;))
                  • kag73 Re: kiepskie złego początki?złe dobrego?czy...? 04.05.13, 22:05
                    Mnie bardziej interesowaloby co on na to Twoje "poinformowanie" go odpowiedzial.
                    Moge sie mylic, ale mysle, ze nie mialby nic przeciwko temu, zebys sypiala(dyskretnie) z kims innym a jego nadal darzyla platoniczna miloscia a on Ciebie i dalej bylibyscie rodzina.
                    • bgz0702 Re: kiepskie złego początki?złe dobrego?czy...? 04.05.13, 22:07
                      kag73 napisała:

                      > Mnie bardziej interesowaloby co on na to Twoje "poinformowanie" go odpowiedzial
                      > .
                      > Moge sie mylic, ale mysle, ze nie mialby nic przeciwko temu, zebys sypiala(dysk
                      > retnie) z kims innym a jego nadal darzyla platoniczna miloscia a on Ciebie i da
                      > lej bylibyscie rodzina.

                      otóż nie, "pies ogrodnika" ;(
                      niestety ;))
                      • kag73 Re: kiepskie złego początki?złe dobrego?czy...? 04.05.13, 22:27
                        Aha i niby co by zrobil gdyby sie dowiedzial? Rozwiodlby sie? Albo kto go pyta o zgode po takim czasie na bezseksiu?
                        • bgz0702 Re: kiepskie złego początki?złe dobrego?czy...? 04.05.13, 22:33
                          Nie, pewnie by się nie rozwiódł ale miałby depresję, smucił się i byłoby mu przykro ;( A ja jestem humanistką- idealistką, trochę zwichrowaną bo interpretuję ten "huamnizm" na własne potrzeby;)) poprostu: jestem, bywam, mogę być zakłamana zeby nikogo nie skrzywdzić. Humanistka... ;))
                          • mojemail3 Re: kiepskie złego początki?złe dobrego?czy...? 04.05.13, 22:40
                            bgz0702 napisała:
                            "Nie, pewnie by się nie rozwiódł ale miałby depresję, smucił się i byłoby mu prz
                            > ykro ;(...)"
                            Hmmm, czyli nie chcesz być przyczyną jego cierpienia, dbasz,żeby mu nie było przykro...A że przykro jest Tobie, cierpisz ciekawe jak jego obchodzi...
                            Wcale nie kpię bo niestety doskonale rozumiem...
                            • bgz0702 Re: kiepskie złego początki?złe dobrego?czy...? 04.05.13, 22:46
                              no to fajnie, okazuje się że jest nas więcej na ym świecie ;) chyba powinnyśmy założyć jakiś klub ;))
                          • kag73 Re: kiepskie złego początki?złe dobrego?czy...? 04.05.13, 22:42
                            Nie, Ty nie jestes "humanistka", Ty jestes idiotka albo masochistka ;)
                            I do tego myslisz, ze bedziesz zyla 1000 lat.
                            • bgz0702 Re: kiepskie złego początki?złe dobrego?czy...? 04.05.13, 22:48
                              kag73 napisała:

                              > Nie, Ty nie jestes "humanistka", Ty jestes idiotka albo masochistka ;)
                              > I do tego myslisz, ze bedziesz zyla 1000 lat.


                              Masz rację, myślę że będę tyle żyła
                          • zawle Re:ciekawe założenie 04.05.13, 22:44
                            kłamać żeby nie krzywdzić. Gdzieś to słyszałam. Ach...to mój mąż mi ciągle tak mówił. Kłamał żebym się nie martwiła. Czyli że on też był humanistą idealistą? A ja wredna swołocz nie panimała;)
                            • bgz0702 Re:ciekawe założenie 04.05.13, 22:49
                              zawle napisała:

                              > kłamać żeby nie krzywdzić. Gdzieś to słyszałam. Ach...to mój mąż mi ciągle tak
                              > mówił. Kłamał żebym się nie martwiła. Czyli że on też był humanistą idealistą?
                              > A ja wredna swołocz nie panimała;)


                              Pozdrów go ;))
                              • mojemail3 Re:akcja-reakcja 04.05.13, 22:53
                                BGZ, najwyrażniej Twoja dobroć i wyrozumiałość mocno wkurzyła piękniejszą część tego forum...Mnie też, ale co z tego,też jestem poniekąd bezradna...Chociaż, odkąd jestem wredną, milczącą zołzą, coś zaczęło się zmieniać...
                                • bgz0702 Re:akcja-reakcja 04.05.13, 23:01
                                  Próbowałam, nie działało. dostawałam masakrę; wystraszony, biedny chłopczyk- coś super smutnego, dla mnie jeszcze gorzej. Nienawidzę takiej słabości wymuszonej stresem- to się nazywa churzostwo. Nie chodzi mi o strarch bo go nie znoszę i "ma krótkie nogi", chodzi mi o frajdę, o przyjemność. Wieć pieprzę to tak szczeze mówiąc już dzisiaj i kiedy się wściekam, to on pierwszy dostaje info że to napięcie seksualne więc niech mi zejdzie z drogi bo go zjem ;( też bywam wredna i to ostro nawet
                                  • mojemail3 Re:akcja-reakcja 04.05.13, 23:07
                                    Reanimacja nieżywego się nie powiedzie w takim razie...Być wierną i cierpieć, czy postąpić wbrew zasadom i też cierpieć? Oto jest pytanie...Dobrej nocy, bgz0702...
                                    • bgz0702 Re:akcja-reakcja 04.05.13, 23:25
                                      pa, śpij spokojnie ;) reanimacji takowej już się nie podejmuje, brzydzę się tylko kolejnymi próbami ;)) jak sam się ożywi to niech przyjdzie
                              • bgz0702 Re:ciekawe założenie 04.05.13, 22:55
                                Niestety dziewczyny, co ja mam zrobić? Pociąć się? ;)) Nie wiecie ile już przeszłam i ile zrobiłam zeby to zmienic i wiem, ze koszta są wielkie, niestety. Upokarzałam się (z mojego pkt widzenia i to mnie słabi najbardziej), wkurzałam się, płakałam, "rozwodziłam" i co? Nadal jestem w tym samym miejscu. Czas jednak spowodował, ze brak już mi ochoty na mojego małżonka, interesują mnie bardziej już obcy faceci ale nic konkretnego jak do tej pory. Saoobrona? Tak działa chyba system autoobronny, człowiek buduje sobie swój świat ;)
                                • nie-cnota Re:ciekawe założenie 05.05.13, 00:18
                                  jesteś silna i odważna. ale w mocno autodestrukcyjnym wydaniu. Kochasz go. I on ciebie. ale czy nie masz prawa do zaspokojenia podstawowych potrzeb? pies ogrodnika się u niego włącza... a u ciebie matka opiekunka. Gdyby ta miłość jego dojrzała była,czy nie poniósłby tego kosztu dla ciebie?skoro samemu dać nie chce,nie może - a i zrobił wiele abyś ty nie chciała?
                                  u mnie gniewu już powoli nie ma- na szczęscie, niestety? jest rezygnacja i pogodzenie się z faktem, że z tego pieca chleba się nie najem. Ale gdzieś jest jakiś rozgrzany co na mnie czeka. w to wierzę.
                                  • bgz0702 Re:ciekawe założenie 05.05.13, 00:23
                                    Kocham ale nie jestem zakochana ;( kocham tak jak braciszka, tyle że bratu więcej wybaczam ;))
                                    • nie-cnota Re:ciekawe założenie 05.05.13, 10:49
                                      no właśnie. A to nie o to chodzi. i z tego co o nim piszesz, jest raczej twoim małym braciszkiem. odmawiającym sobie świadomości konsekwencji swoich, nazwijmy to, zaniedbań na ciebie. Skąd ja to znam. Tylko w innej formie nieco, ale negacja sytuacji jest chyba równie dojmująca. A czy on tobie daje takie samo prawo do smutku, okazuje się takim samym humanistą kiedy ty mówisz mu o swoich potrzebach - ważnych, fundamentalnych w związku? Widzę tu dużą nierównowagę.
                                      Ja np. podnosiłam wielokrotnie (do pewnego czasu) temat braku seksu. Słyszałam np. przez długi czas po ciąży że jestem za gruba. I rzeczywiście - miałam nadwagę, mimo bardzo usilnych prób nic a nic się nie ruszało. Potem schudłam i wyglądam dobrze. Nagle zabrakło argumentów. Ale seksu od tego nie przybyło. Chodzi o to, że to wszystko są dla mnie preteksty. Rozumiem, że twój mąż mówi, że on tak po prostu ma. ale czy poszedł do seksuologa a przede wszystkim endokrynologa? mogłoby się okazać, że odpowiednia dawka hormonów i ogier pierwszej wody by był. Skoro ty się tak przejmujesz nim to nawet jeśli nie chce tego dla siebie to niech zrobi to dla ciebie? oczywiście mówię to teoretycznie, bo ja próbowałam, namawiałam chyba z rok - w końcu poszedł do urologa, ale nic nie powiedział o problemach z potencją:D bo "to nie wina tego biednego lekarza, tylko twoja":D
                                      • bgz0702 Re:ciekawe założenie 05.05.13, 11:19
                                        Skarbie, czy wiesz ile ja podejmowałam takich prób? Lekarz? "on jest nie potrzebny mojemu męzowi, bo z potencją wszystko ok tylko jakoś: sytuacja nie pozwala, zmęczenie, dzieci itp itp ;))
                                        Pewnie, ze ma mnie gdzieś w tym przypadku ale jak sądzi gratyfikuje mi to :"swoją wielka miłością, ciepłem, troska" itp itp A rozmowa nt "wielkiej miłości" kórą pojmujemy inaczej? No cóż była, była i była i co? Nic, wpierdzielała mnie only i jego piękne czarujące oczy, które patrzą na mnie jak na dobro największe też mnie wpierdzielają. Mam w nosie "ukochanego baranka" wolałabym "żarłocznego wilka" ;) nie muszę ci chyba o tym pisać, wiesz sama to wszystko.
                                        Mnie już interesuje wyłącznie święty spokój pojmowany w mojej interpretacji. Mi już wisi to wszystko i powiem ci, że właśnie dlatego ze bardzo lubie siebie i wiem, że raz tu jestem na tym padole, wiec nie będę tracić niepotrzebnie energii. Nauczyłam się siebie szanować po latach walki z własnymi emocjami. Tak jest. To mój wybór. Mogłam odejśc już dawno i to chrzanić ale szanse na to że uda mi się znaleźć "ideał" są takie same jak w przypadku, który mnie dotyczy obecnie, bo przecież miało być tak pięknie ;)) Jestem osobą samodzielną, silną i niestety siła przeszkadza mi w "zaśnięciu i przygaszeniu" mojego temperamentu i chęci rozwoju, choć takie "przyśnięcie" pewno przyniosło by ulgę jaką przynosi wielu kobietom
                                        (i mężczyznom też pewnie), którzy rezygnować muszą z różnych pragnień. Nauczyłam się stopniować swoje priorytety i działąć zastępczo podejmując działania w kierunku osobistego rozwoju, co napewno daję mi frajdę bo pozwala rozwijac inną sferę mojeo życia. No i roztrzygam dylemat filozoficznie ;)) dlaczego niby moje potrzeby mają być ważniejsze od jego potrzeb? ;)- masakra, ale pozwala mi się uspokoic i nie zionąć ogniem. Tak czy tak, czas robi swoje i ja się zmieniam, dziś coraz bardziej nabieram pewności że mogłabym mieć "podwójne życie" i uzupełniać niedobory z kim innym, ale nie z byle kim i za wszelką cenę
                                        • bgz0702 Re:ciekawe założenie 05.05.13, 22:09
                                          sprowokowałaś mnie wczoraj do wylewności i analizy;) zła byłam jak diabli kiedy czytałam o tym co piszesz, a może nie zła ale widziałam w twoich tekstach siebie, a jednak ja jestem trochę bardziej rąbnięta niż ty, bo ja włąściwie mimo wszystko nadal mojego męża kocham, a nawet gorzej bo wciąź jestem zakochana. Dziwne.On jest popostu świetny i zawsze mogę na niego liczyć i tu jest mój problem, że wiem co bym mogła stracić gdybym odeszła, taki facet drugi raz sie już nie trafia. Bywa gniew we mnie i szał ale jestem przy nim zawsze bezpieczna, on mnie kocha, jest mój i żyje dla mnie i moich dzieci, wiem że zawsze będzie o nas dbał, tylko nie zawsze "dbanie" pojmujemy tak samo ;)) No ale ja mam już swój kolejny plan, dwusetny chyba albo i więcej, sprawdzę go sobie i dam ci znać czy to sukces, a może kolejne fiasko ;)) Widzisz, że mimo lat ja nadal i wciąż się nie poddaje, czyli muszę mieć sporą determinację ;))
                                          • mojemail3 Re:ciekawe założenie 05.05.13, 22:21
                                            Bgz702, mąż Cię kocha i o Ciebie dba, ale...już go widocznie nie pociagasz, bo to jest jedyne wytłumaczenie...Można wymyślać jako przyczynę choroby, stres i zmęczenie, ale prawda jest prosta i ja też się z nią pogodziłam. Widocznie nie wszyscy mają szczęście być dla siebie atrakcyjni i pociągający do grobowej deski...

                                            Najmi
                                            • bgz0702 Re:ciekawe założenie 05.05.13, 22:27
                                              pewnie tak ;)) i nie powiem, że się z tym nie liczę, czas robi swoje, choć prawda jest taka że zawsze miał mniejszy temperament ale więcej cierpliwości. A ja chyba też już jestem na tyle dorosła żeby się z tym potrafić uporać ;)) gdzie się podziała ta skrzywdzona dziewczyna? chyba wyrosłam trochę z tej krzywdy, jednak jeszcze się nie poddałam ;))
                                              • mojemail3 Re:ciekawe założenie 05.05.13, 22:44
                                                bgz0702 napisała:
                                                (...)" A ja chyba też już jestem na tyle dorosła żeby się z tym potrafić uporać ;)) "

                                                Wiesz co, smutne to pogodzenie się, tak jakby zamknięcie jakiegoś etapu w życiu...Szkoda tylko, jak słyszę,że ludzie 50-60 letni a nawet starsi są wciąż aktywni seksualnie, a 4o latkowie mają się godzić z odstawieniem na boczny tor...
                                                • bgz0702 Re:ciekawe założenie 05.05.13, 22:49
                                                  ja wiesz nie odstawiam się na boczny tor. Ponieważ mąż jest mniej pomysłowy i chętny, to ja mu będę dostarczać nadal "niechcianych" raczej albo oczekiwanych z niskim entuzjazmem doznań, nawet gdybym tylko ja miała na tym korzystać. Nie chce orgazmu, nie musi chcieć, ważne żebym ja go miała od czasu do czasu ;)) Łaski bez, przy jego potzrebach orgastycznych mam przynajmniej mniej roboty ;))
                                                  • kag73 Re:ciekawe założenie 05.05.13, 23:32
                                                    No momencik, Ty myslisz, ze on zwyczajnie potrzeb nie ma? A moze zaspokaja je w inny spoob, jest kilka innych alternatyw niz tylko seks z Toba.
                                                  • zawle Re:ciekawe założenie 05.05.13, 23:38
                                                    kag73 napisała:

                                                    > No momencik, Ty myslisz, ze on zwyczajnie potrzeb nie ma? A moze zaspokaja je w
                                                    > inny spoob, jest kilka innych alternatyw niz tylko seks z Toba.

                                                    A Ty myślisz że nie istnieją osoby o tak minimalnych/zerowych potrzebach, że ich zaspokajać w inny sposób nie muszą? Ja osobiście znam kilka. Nawet gdyby, to chyba nie to co robi w zamian jest istotne?
                                                  • kag73 Re:ciekawe założenie 05.05.13, 23:48
                                                    Hmm, szczerze mowiac nie znam a raczej znam niezainteresowane seksem, ale jednak zaspakajajce sie recznie.
                                                    Hmm, zle sie jednak dzieje, jezeli ktos chociaz niby kocha (deklaruje milosc i do tego pies ogrodnika) nie stara sie nic zrobic, zmienic, przepadac, dopomoc sobie jakos medycznie/chemicznie, chociaz pokazac dobrej co by taka sytuacje zmienic.
                                                  • kag73 Re:ciekawe założenie 05.05.13, 23:50
                                                    Aha, ja bym nie pytala w takiej sytuacji czy moge ja bym powiedziala, ze poszukam seksu gdzie indziej i tak zrobila. No chyba, ze facet by jednak zadeklarowal i zaczal cos robic w kierunku poprawy.
                                                  • zawle Re:ciekawe założenie 05.05.13, 23:57
                                                    kag73 napisała:

                                                    > Hmm, szczerze mowiac nie znam a raczej znam niezainteresowane seksem, ale jedna
                                                    > k zaspakajajce sie recznie.
                                                    > Hmm, zle sie jednak dzieje, jezeli ktos chociaz niby kocha (deklaruje milosc i
                                                    > do tego pies ogrodnika) nie stara sie nic zrobic, zmienic, przepadac, dopomoc s
                                                    > obie jakos medycznie/chemicznie, chociaz pokazac dobrej co by taka sytuacje zmi
                                                    > enic.

                                                    Dla mnie to nie jest takie proste i oczywiste. W mojej ocenie istnieją ludzie o bardzo niskim libido. Nie wiem czy istnieją takie wspomagacze, które by mogły pomóc w takim przypadku. Czy też w przypadku gdy własny współspacz już nie pociąga. I czy taka osoba ma natychmiast pozwolić na zdrady czy też realizowanie się gdzie indziej. Bo przecież dla rozładowania napięcia wystarczy własna ręka. Ponadto szukanie seksu poza małżeństwem naraża rodzinę na rozpad. Można się zakochać, przynieść jakieś cholerstwo do domu, wydawać zasoby na kogoś innego. Nie bez znaczenia jest tu dla mnie ta trzecia osoba- jej emocje i rola.
                                                    Zresztą...ja zastanawiam się nad sobą i tylko siebie mogę zmienić.
                                                  • kag73 Re:ciekawe założenie 06.05.13, 00:03
                                                    Otoz, ja tez nie wiem. Jednak jezeli ktos wie co ma do stracenia, przeciez to im obu moze rozpasc sie rodzina np. to niech chociaz sprobuje, pokaze, ze mu zalezy, niech cos robi. Jezeli tego nie robi to widocznie nie pokazano mu wyraznie o co tutaj chodzi i nie poczul pistoletu na klacie, niestety. Bo wiem, ze syty glodnego nie zrozumie a czasem, zeby zrozumial trzeba uzyc drastyczych srodkow.
                                                  • bgz0702 Re:ciekawe założenie 05.05.13, 23:52
                                                    oczywiście, twoje "okropieństwa" są mi potrzebne nsa noc;)) życzysz mi spokojnych snów ? ;)
                                                  • kag73 Re:ciekawe założenie 05.05.13, 23:54
                                                    Kto ja? Jasne, ze Ci zycze kolorowch snow:)
                                                  • bgz0702 Re:ciekawe założenie 05.05.13, 23:57
                                                    bgz0702 napisała:

                                                    > oczywiście, twoje "okropieństwa" są mi potrzebne nsa noc;)) życzysz mi spokojny
                                                    > ch snów ? ;)

                                                    ten tekst powyżej kag był do twojej wcześniejszej wypowiedzi

                                                    a jakkolwiek by nie było to i tak nic nie zmienia, jeśli się zaspokaja gdzie indziej to niech mu się szczęści "na frajdach", jeśli woli rękę to niech nią pracuje, jeśli woli mnie od czasu do czasu i to mu starcza to niech se woli. Trudno, nie zaprzata to już moich myśli.

                                                  • bgz0702 Re:ciekawe założenie 05.05.13, 23:59
                                                    jak już się wywkurzam, to zaczyna po mnie spływać. Co się będę dalej denerwować, robie sobie swoje
                                                  • kag73 Re:ciekawe założenie 06.05.13, 00:00
                                                    Watpie bardzo, ze to Twoich mysli nie zaprzata, ale niech Ci bedzie:)
                                                  • bgz0702 Re:ciekawe założenie 06.05.13, 00:03
                                                    oj złosliwa kobieto ;) daj luz. akurat dzisiaj miałam świrtny sex;))
                                                  • kag73 Re:ciekawe założenie 06.05.13, 00:05
                                                    Ty, nie pamietam kiedy ostatnio bylam zlosliwa, to tak nawiasem.
                                                    A skoro mialas swietny sex to znaczy, ze jednak nie jest tak zle:) Ja sobie juz wyobrazalam Bog wie co...
                                                  • bgz0702 Re:ciekawe założenie 06.05.13, 00:08
                                                    że bóg wie co, niby? Że znowu mi wyrosła błona dziewicza czy jeszcze dziwniejsze anomalia?
                                                  • kag73 Re:ciekawe założenie 06.05.13, 00:12
                                                    No co, myslalm, ze od 3 miesiecy albo dluzej sie nie bzykasz.
                                                  • kag73 Re:ciekawe założenie 06.05.13, 00:14
                                                    Mysmy z mezem na poczatku znajomosci ustalili, ze jak jedno drugiemu nie bedzie chcialo dawac ze 3 miesiace, to ten drugi se moze poszukac gdzie indziej:) Na szczescie nigdy taka sytuacja nie zaistniala, hmm i nie wiem do dzis czy rzeczywiscie by tak sie stalo.
                                                  • zawle Re:ciekawe założenie 06.05.13, 10:31
                                                    kag73 napisała:

                                                    > Mysmy z mezem na poczatku znajomosci ustalili, ze jak jedno drugiemu nie bedzie
                                                    > chcialo dawac ze 3 miesiace, to ten drugi se moze poszukac gdzie indziej:) Na
                                                    > szczescie nigdy taka sytuacja nie zaistniala, hmm i nie wiem do dzis czy rzeczy
                                                    > wiscie by tak sie stalo.

                                                    A któreś z was nie wylicza dni? :)))
                                                  • zawle Re:ciekawe założenie 06.05.13, 10:32
                                                    Zresztą, mocno mnie zaskoczyłaś takimi ustaleniami, zwłaszcza na początku znajomości;)
                                                  • bgz0702 Re:ciekawe założenie 06.05.13, 10:54
                                                    zawle napisała:

                                                    > Zresztą, mocno mnie zaskoczyłaś takimi ustaleniami, zwłaszcza na początku znajo
                                                    > mości;)


                                                    Tak szczerze mówiąć to mnie też. Był szał pał, ogień płonął, nikt nie przewidywał że kiedyś wygaśnie. Miałabym wtedy choć iskrę błysku zeby ustalać coś co się wydawało niemożliwe? Nie, chyba nie. Jak to się stało że "szał pał" ci pozwolił na taką rzeczowość? Nie było szału ale jest linearność za to?
                                                  • kag73 Re:ciekawe założenie 06.05.13, 11:43
                                                    Moze to nie bylo tak zupelnie na poczatku i moze pol zartem pol serio, ale jednak. Troche takie rozwazania teoretyczne, ktore miewalismy/miewamy czesto. Maz mial nieco inna przeszlosc niz ja, malo seksu z poprzednia partnerka, ogolne poturbowanie emocjonalne, duzo przemyslen co zrobil nie tak i na co juz nigdy nie pozwolilyby innym. Po czasie byl przekonany, ze powinien byl dawno juz zakonczyc ten zwiazek, tymczasem trzymal sie tej kobiety jak tonacy brzytwy i pozwalal soba pomiatac.
                                                    "Szal pal" byl i moze wlasnie dlatego chcialo sie, zeby to trwalo. Dzis, po wielu latach udanego seksu, pewnie latwiej i spokojniej byloby wytrzymac 3 miesiace bezseksia. Tak mysle.
                                                  • bgz0702 Re:ciekawe założenie 06.05.13, 00:16
                                                    ciekawa jestem cz aby nie znasz mojego męza przypadkiem ? ;), bo tak się składa że to trwało 3 miesiące prawie! Wyjątkowo "mu się nie skaldało", ale los się zlitowal i się "złożyło" ;) fajnie, całkiem fajnie kiedy mu się "składa"...
                                                  • kag73 Re:ciekawe założenie 06.05.13, 00:20
                                                    To ciekawe, czyli co mowi jak to Tobie sie skalda? Za kazdym razem "nie" az w koncu jemu sie zlozy po prawie 3 miesiacach? Ozzz, k..wa, szag by mnie trafil!
                                                  • bgz0702 Re:ciekawe założenie 06.05.13, 00:25
                                                    ćwicz pokorę ;) bo nie wiadomo kiedy się przyda ;)
                                                  • bgz0702 Re:ciekawe założenie 06.05.13, 00:27
                                                    oczywiście lepiej żeby ci się nie przydała ;) idę spać, teraz mogę spokojnie rozluźnić mięśnie...; )
                                                  • kag73 Re:ciekawe założenie 06.05.13, 00:28
                                                    To mam nadzieje, ze wtedy juz bede za stara i seksem zupelnie niezaintereowana:)
                                                  • bgz0702 Re:ciekawe założenie 06.05.13, 00:33
                                                    a już miałam iść spać ;) ja to sie boję że będę stara i ciągle jara na moje przekleństwo;))
                                          • nie-cnota Re:ciekawe założenie 06.05.13, 11:01
                                            Tak, rozumiem - złość to jedno z najczęściej towarzyszących mi emocji przez długi czas. Ewidnetnie mamy inaczej. Bo jak czytam ty przynajmniej raz na 2.5 mca masz fajny seks:D ja taką częstotliwość miałam... dawno temu. Zabawne.
                                            I tutaj tez pies nie jest pogrzebany - bo dostajesz mimo wszystko dużą dawkę czułości, bliskości. Mój ze mną głównie walczy, jest skrajnie konfrontacyjny, ze dwa razy w życiu udało mi się doprowadzić do sytuacji kiedy pozdejmował, przynajmniej częściowo, maski. Ja nie chcę całe życie się boksować z czyjąś niechęcią do bliskości, albo może nieumiejętnością - nieważne właściwie, efekt jest ten sam.
                                            Ale... wczoraj, nie wiem, pewnie pod wpływem też wspólnych tu rozważań, zrobiłam coś, czego jeszcze nigdy nie zrobiłam. I bardzo dobrze się z tym czuję. Żadnych wyrzutów sumienia. To też dla mnie najsilniejszy dowód, że ja po prostu już odeszłam, nigdy też nie sądziłam że będę umiała w ogóle.
                                            Jedyne, czego się boję, to że będzie rozgrywał synkiem, kiedy zdecyduję się wyprowadzić.
                                            • bgz0702 Re:ciekawe założenie 06.05.13, 11:08
                                              nie-cnota napisał(a):

                                              > Tak, rozumiem - złość to jedno z najczęściej towarzyszących mi emocji przez dłu
                                              > gi czas. Ewidnetnie mamy inaczej. Bo jak czytam ty przynajmniej raz na 2.5 mca
                                              > masz fajny seks:D ja taką częstotliwość miałam... dawno temu. Zabawne.
                                              > I tutaj tez pies nie jest pogrzebany - bo dostajesz mimo wszystko dużą dawkę cz
                                              > ułości, bliskości. Mój ze mną głównie walczy, jest skrajnie konfrontacyjny, ze
                                              > dwa razy w życiu udało mi się doprowadzić do sytuacji kiedy pozdejmował, przyna
                                              > jmniej częściowo, maski. Ja nie chcę całe życie się boksować z czyjąś niechęcią
                                              > do bliskości, albo może nieumiejętnością - nieważne właściwie, efekt jest ten
                                              > sam.
                                              > Ale... wczoraj, nie wiem, pewnie pod wpływem też wspólnych tu rozważań, zrobiła
                                              > m coś, czego jeszcze nigdy nie zrobiłam. I bardzo dobrze się z tym czuję. Żadny
                                              > ch wyrzutów sumienia. To też dla mnie najsilniejszy dowód, że ja po prostu już
                                              > odeszłam, nigdy też nie sądziłam że będę umiała w ogóle.
                                              > Jedyne, czego się boję, to że będzie rozgrywał synkiem, kiedy zdecyduję się wyp
                                              > rowadzić.


                                              Ciarki mnie przeszły z obawy o twoje o realność twoich podejrzeń. Boje się takich ozgrywek gdie dzieci nic nie rozumiejąc miałyby cierpieć. Współczuje. Trzymaj się cipeło i walcz o swoje. Nie jestem typem boksera i destrukcjonistki, chyba że muszę się bronić a wtedy tez robię różne rzeczy i czuję si z tym dobrze
                                              • nie-cnota Re:ciekawe założenie 06.05.13, 11:16
                                                akurat to co zrobiłam nie ma nic wspólnego z dzieckiem, a bardzo wiele ze mną:) zupełny spontan, zero kalkulacji - po prostu tak wyszło.
                                                A co do synka - to mam wiele powodów, żeby się obawiać tego co prędzej czy później nastąpi. Znam mojego partnera, jest bardzo zacięty i mściwy. I nawet teraz niemal codziennie rzuca bardzo niemiłe uwagi na mój temat naszemu synkowi. A co dopiero, jak się wyprowadzimy. No i pewnie batalia w sądzie o opiekę - a ja zrobię wszystko, żeby się dogadać, porozumieć. Dziecko potrzebuje obojga rodziców. Niekoniecznie razem, często nawet lepiej osobno, ale takich którzy nie skaczą sobie do gardeł i nie opluwają się wzajemnie. I są szczęśliwi, nawet jeśli to jest osobno właśnie.
                                                • bgz0702 Re:ciekawe założenie 06.05.13, 11:20
                                                  nie-cnota napisał(a):

                                                  > akurat to co zrobiłam nie ma nic wspólnego z dzieckiem, a bardzo wiele ze mną:)
                                                  > zupełny spontan, zero kalkulacji - po prostu tak wyszło.
                                                  > A co do synka - to mam wiele powodów, żeby się obawiać tego co prędzej czy późn
                                                  > iej nastąpi. Znam mojego partnera, jest bardzo zacięty i mściwy. I nawet teraz
                                                  > niemal codziennie rzuca bardzo niemiłe uwagi na mój temat naszemu synkowi. A co
                                                  > dopiero, jak się wyprowadzimy. No i pewnie batalia w sądzie o opiekę - a ja zr
                                                  > obię wszystko, żeby się dogadać, porozumieć. Dziecko potrzebuje obojga rodziców
                                                  > . Niekoniecznie razem, często nawet lepiej osobno, ale takich którzy nie skaczą
                                                  > sobie do gardeł i nie opluwają się wzajemnie. I są szczęśliwi, nawet jeśli to
                                                  > jest osobno właśnie.


                                                  Jejku Skarbie, to brzmi fatalnie co cię czeka. Ale nie martw się wszystko w końcu się ułoży i minie, tylko teraz musisz jak najlepiej dla siebie przejść przez to
                                                  • nie-cnota Re:ciekawe założenie 06.05.13, 12:03
                                                    oczywiście zawsze jest nadzieja że uda mi się do niego dotrzeć - ale skoro mimo wielu rozmów rozgrywa dzieckiem teraz, to co będzie dopiero potem??

                                                    A zmieniając temat - nie myślałaś o jakimś "romansie" z np. facetem którego bardzo lubisz i ci się podoba, ale wiesz że się w nim nie zakochasz i dla nego też czysta akcja? A munsz by nic nie wiedział, oczywiście. Po co ranić braciszka:)
                                                  • bgz0702 Re:ciekawe założenie 06.05.13, 18:07
                                                    nie-cnota napisał(a):

                                                    > oczywiście zawsze jest nadzieja że uda mi się do niego dotrzeć - ale skoro mimo
                                                    > wielu rozmów rozgrywa dzieckiem teraz, to co będzie dopiero potem??
                                                    >
                                                    > A zmieniając temat - nie myślałaś o jakimś "romansie" z np. facetem którego bar
                                                    > dzo lubisz i ci się podoba, ale wiesz że się w nim nie zakochasz i dla nego też
                                                    > czysta akcja? A munsz by nic nie wiedział, oczywiście. Po co ranić braciszka:)


                                                    Oczywiście, że tak ;) a myslisz że nie? ;)) ja jestem całkiem zdrowa i świetnie dzielę życie zawodowe z rodzinnych a nawet ze studiami i znowu się wybieram na kolejne ;)) więc pewnie dodatkowy "mały obowiązek" bardzo by nie wyeksploatował- choć w zasadzie jakby już miał być to musiałby eksploatować ;)) Są różni faceci, ale ci co do mnie startują nie spełniają kryteriów... co zrobić? mus czekać aż moze coś się kiedyś rozwinie. Nie mam parcia na byle co, chciałabym żeby to była miły i przyjemny układ, czasami flirtuje przez neta i mam na skrzynce nawet kilka zdjęć nagich panów- jakoś bardzo chęnie je przesyłają, a ja na ich szczęście nie jestem wredną suk.. bo takie ryzyko jakie czynią jest dość nie przemyślane...;)) A może im już to całkowicie wisi?
                                                  • bgz0702 Re:ciekawe założenie 06.05.13, 18:09
                                                    opowiadaj lepiej o swoim wczorajszym spontanie ;))
                                                  • zawle Re: jesteś facetem? 06.05.13, 16:26
                                                    bgz0702 napisała: > Jejku Skarbie
                                                    Po raz pierwszy się spotykam, żeby dorosła kobieta do obcej mówiła jejku;)
                                                  • nie-cnota Re: jesteś facetem? 06.05.13, 16:48
                                                    że kto jest facetem?
                                                    A mnie nie dziwi to jejku wcale. Sama często mówię rany, rety i ojeju:)
                                                  • bgz0702 Re: jesteś facetem? 06.05.13, 18:17
                                                    Jejku ;)) a naszej koleżance się "coś" fajnego udało... Czytałaś że miała "spontana" ?
                                                  • nie-cnota spontan:) 06.05.13, 19:11
                                                    czuję jakbym przekroczyła rubikon. Swoich ograniczeń i wyobrażeń na swój temat. Ze ja bez zakochania, miłości nie dam rady, że ucieknę, że będzie mi sztywno i niefajnie. A jednak:D
                                                    Umówiłam się najpierw b. spontanicznie na piwo- to mój dobry przyjaciel, właśnie się rozwodzi. Siedzimy sobie, żartujemy, jakaś drobna kokieteria ale podrywu nie ma. No i wracam do domu, on odwozi. Ale potem jednak nie odwozi, tylko jedziemy sobie dalej i żarciki że cośtamcośtam:D Dla mnie to totalna abstrakcja, chociaż czuję się b.swobodnie i fajnie, ale "ja takich rzeczy po po prostu nie robię". Ale jednak lądujemy gdzieś w pokoju hotelowym. I ja nadal jestem przekonana, że absolutnie nie pójdę za tym, że się nie odważę, itede, itepe. Ale jakoś tak samo wyszło:D nawet bielizny nie miałam odpowiedniej:D
                                                    Ale było super! Na luzie, zabawnie, przyjemnie, z szacunkiem i czułością. Dawno się tyle komplementów nie nasłuchałam. A seks był naprawdę dobry, lepszy chyba niż którykolwiek z moim obecnym. Przypomniałam sobie też, że naprawdę jestem dobra w te klocki:D Dzisiaj jestem cała w skowronkach.
                                                    Zero wyrzutów sumienia. Chrzanić pieski ogrodników.
                                                    Myślę, że to jednorazowa akcja. Ale sam fakt, że potem nie było niczego niezręcznego, że dalej było fajnie i wesoło, dobrze wróży. Bardzo mi to było potrzebne. I oczywiście chciałabym jeszcze:D
                                                  • bgz0702 Re: spontan:) 06.05.13, 20:36
                                                    no to fajnie, jak bohaterka z babskich filmów: Ona w kryzysie, on w kyzysie, niby nic nie planowali ale to dopiero początek filmu ;))

                                                    No to baw się i upajaj tym byciem w skowronkach. Ciekawa jestem tego co będzie w dalszych "minutach oglądania". Nie przejmuj się niczym, nawet jakby "to" się nie udało i miałabyś wrócić do poprzedniego żyia, to myśl o tym w kategoriach przygody, czymś fajnym co się wydarzało- mam nadzieję ;))- w "młodości" pełnej euforii i radochy ;)) Ile ja w sobie miałam zawsze radochy... i cholera ciągle ją mam, a to dziwne dla mnie samej ;)) Lubie kiedy ludzie się cieszą. Ciesz się ile wlezie. Tylko zadbaj proszę o to żebyś niczego nie żałowała i nie przejęła BROŃ CIĘ BOŻE! cudzych problemów, nie daj się w nie wmanewrować i nie startuj w nowym związku od zmartwień za partnera.
                                                  • nie-cnota Re: spontan:) 06.05.13, 21:49
                                                    a nie, kochana - ja z nim nie planuję niczego. To przyjaciel:) trochę to skomplikowane, głupio by tłumaczyć bo być może by się okazało że szczegóły zdradziłyby na tyle dużo, że świat jest za mały:)
                                                    Teraz za to czuję, że obudził i ja obudziłam tą uśpioną kobietę we mnie, i że ona nie będzie chciała znowu zasypiać, o nie.
                                                    A sabat - miałam już kiedyś kilka "prób" między związkami, i zawsze się szybko wycofywałam. Więc dla mnie to jednak big thing:D I to też:D:D:D
                                                  • sabat-77 Re: spontan:) 06.05.13, 21:01
                                                    nie-cnota napisał(a):

                                                    > czuję jakbym przekroczyła rubikon. Swoich ograniczeń i wyobrażeń na swój temat.
                                                    > Ze ja bez zakochania, miłości nie dam rady, że ucieknę, że będzie mi sztywno i
                                                    > niefajnie. A jednak:D

                                                    Bo wam babkom to od dziecka wmawiają. I potem jak w to nie wierzyć.
                                                    Hyh, według mnie praktycznie każdy by tak dał radę.
                                                  • jesod Re: spontan:) 06.05.13, 22:04
                                                    sabat-77 napisał:
                                                    > Hyh, według mnie praktycznie każdy by tak dał radę.

                                                    Oczywiście. To żaden problem wystarczy dać dupy i dupą się cieszyć.
                                                    Wszystko się da, jak się naprawdę bardzo chce dać.

                                                  • nie-cnota Re: spontan:) 06.05.13, 22:07
                                                    taaa
                                                    od razu jak zobaczyłam Twoj nick na liście, wiedziałam że będzie niesubtelne dosrywanko.
                                                    Spoko, twoje prawo. Mam to naprawdę w dupie:D
                                                  • jesod Niesubtelne dosrywanko 07.05.13, 00:13
                                                    nie-cnota napisał(a):
                                                    > od razu jak zobaczyłam Twoj nick na liście, wiedziałam że będzie niesubtelne
                                                    > dosrywanko.

                                                    Ależ skąd!!! Zupełnie niepotrzebnie odnosisz to do siebie, wszak nie jedna jest dupa na tym świecie do dania i do wzięcia. To tylko kwestia podaży i popytu oraz chęci, która nęci, wabi, kusi i dusi oraz czasem dupę do czegoś zmusi. Wszak nie od dzisiaj wiadomo, że... dupa musi.
                                                    Ja tylko nie chciałam by było nudno i dydaktycznie.... Ale, jak widzę - znowu źle.

                                                    nie-cnota napisał(a):
                                                    > Spoko, twoje prawo. Mam to naprawdę w dupie:D

                                                    Nie wątpię, ponieważ również uważam, że dupa to najwłaściwsze miejsce do lokowania wielu zdarzeń i ludzi, którym się w życiu nudzi. :P

                                                  • mojemail3 Re: Niesubtelne dosrywanko 07.05.13, 00:21
                                                    Od braku seksu, gorszy jest tylko brak poczucia humoru;-)
                                                    Akurat mam taki minorowy nastrój,że z dystansem sobie przepychanki słowne podczytuję...
                                                    No też jaj z pogrzebu nie ma co sobie robić;-)
                                                    Choć tu akurat jest radośnie, choć nie wiadomo jak się to skończy.
                                                    Doceńmy autorkę wątku za szczerość, powodzenia, tak ogólnie!!!

                                                    Najmi
                                                  • jesod Re: Niesubtelne dosrywanko 07.05.13, 00:27
                                                    mojemail3 napisała:
                                                    > > No też jaj z pogrzebu nie ma co sobie robić;-)

                                                    A kogo pogrzebali nie-cnotę, czy cnotę? - bo już się w życiu gubię, choć własną dupę ciągle lubię. :)
                                                  • mojemail3 Re: Niesubtelne dosrywanko 07.05.13, 02:24

                                                    jesod napisała:
                                                    >
                                                    > A kogo pogrzebali nie-cnotę, czy cnotę? - bo już się w życiu gubię, choć własn
                                                    > ą dupę ciągle lubię. :)

                                                    Pogrzeb to jest starej miłości, starego związku, straconych złudzeń,...
                                                    Najmi
                                                  • bgz0702 Re: Niesubtelne dosrywanko 07.05.13, 07:38
                                                    jesod napisała:

                                                    > nie-cnota napisał(a):
                                                    > > od razu jak zobaczyłam Twoj nick na liście, wiedziałam że będzie niesubte
                                                    > lne
                                                    > > dosrywanko.
                                                    >
                                                    > Ależ skąd!!! Zupełnie niepotrzebnie odnosisz to do siebie, wszak nie jedna jes
                                                    > t dupa na tym świecie do dania i do wzięcia. To tylko kwestia podaży i popytu o
                                                    > raz chęci, która nęci, wabi, kusi i dusi oraz czasem dupę do czegoś zmusi. Wsz
                                                    > ak nie od dzisiaj wiadomo, że... dupa musi.
                                                    > Ja tylko nie chciałam by było nudno i dydaktycznie.... Ale, jak widzę - znowu
                                                    > źle.
                                                    >
                                                    > nie-cnota napisał(a):
                                                    > > Spoko, twoje prawo. Mam to naprawdę w dupie:D
                                                    >
                                                    > Nie wątpię, ponieważ również uważam, że dupa to najwłaściwsze miejsce do lokowa
                                                    > nia wielu zdarzeń i ludzi, którym się w życiu nudzi. :P
                                                    >
                                                    A to ja przepraszam, poszłam złym tropem, myślałam że jestes wredna tak z czysto ludzkiej głupoty
                                                  • jesod Re: Niesubtelne dosrywanko 07.05.13, 11:10
                                                    bgz0702 napisała:
                                                    > A to ja przepraszam, poszłam złym tropem, myślałam że jestes wredna

                                                    Nie, no... Całkiem dobrze myślałaś.
                                                    Ja jestem wredna, bo robię i mówię to, co myślę i czuję.
                                                    A do tego olewam seks z obcymi i słucham się swojej dupy, ponieważ ona ma zasady, więc... ja je respektuję.
                                                    Żyjemy we wspólnocie, przyjaźni i porozumieniu więc... sama nie wiem, dlaczego tak ją tutaj surowo nazywam " dupa"? Zamiast napisać pupcia, dupcia, pupusia, pupeńka, dupeńka, psiapsiółeczka poduszeczka itp. itd. ?

                                                  • bgz0702 Re: Niesubtelne dosrywanko 07.05.13, 11:16
                                                    jesod napisała:

                                                    > bgz0702 napisała:
                                                    > > A to ja przepraszam, poszłam złym tropem, myślałam że jestes wredna
                                                    >
                                                    > Nie, no... Całkiem dobrze myślałaś.
                                                    > Ja jestem wredna, bo robię i mówię to, co myślę i czuję.
                                                    > A do tego olewam seks z obcymi i słucham się swojej dupy, ponieważ ona ma zasad
                                                    > y, więc... ja je respektuję.
                                                    > Żyjemy we wspólnocie, przyjaźni i porozumieniu więc... sama nie wiem, dlaczego
                                                    > tak ją tutaj surowo nazywam " dupa"? Zamiast napisać pupcia, dupcia, pupusia,
                                                    > pupeńka, dupeńka, psiapsiółeczka poduszeczka itp. itd. ?
                                                    >

                                                    No widać, tak ją nazywasz bo jak piszesz " myślisz i mówisz cop czujesz" ;)) to trochę takie bez szacunku nazewnictwo do tej części ciała, masz trochę sadomasochistyczne fantazje seksualne? ;))
                                                  • bgz0702 Re: spontan:) 06.05.13, 22:12
                                                    jesod napisała:

                                                    > sabat-77 napisał:
                                                    > > Hyh, według mnie praktycznie każdy by tak dał radę.
                                                    >
                                                    > Oczywiście. To żaden problem wystarczy dać dupy i dupą się cieszyć.
                                                    > Wszystko się da, jak się naprawdę bardzo chce dać.

                                                    A ty co za jeden? Biedak czy biedaczka? Brak umiejetności radochy z własnej i cudzej pupy?
                                                    >
                                                  • nie-cnota Re: spontan:) 06.05.13, 23:54
                                                    też mnie to zastanawia, jaki jesod (kobieta to) ma zgryz z seksem, że tak się dopieprza do każdego, kto deklaruje że jest ważny w ich życiu. I kogos, kto chce z niego czerpać przyjemność albo po prostu go mieć - sprowadza do poziomu ścierki do podłogi. Ale spoko, jej sfrustrowane prawo
                                                  • jesod Biedak czy biedaczka? 07.05.13, 00:23
                                                    bgz0702 napisała:
                                                    > A ty co za jeden? Biedak czy biedaczka? Brak umiejetności radochy z własnej i c
                                                    > udzej pupy?

                                                    Niooo, sama nie wiem, czy to da się ująć w kategoriach biedy, ale niech Ci będzie.
                                                    Musimy jednak trzymać się konwencji tego forum. Więc... jestem biedna i jestem spragniona, bo tylko inna dupa moją pokona.



                                                  • bgz0702 Re: Biedak czy biedaczka? 07.05.13, 07:35
                                                    jesod napisała:

                                                    > bgz0702 napisała:
                                                    > > A ty co za jeden? Biedak czy biedaczka? Brak umiejetności radochy z własn
                                                    > ej i c
                                                    > > udzej pupy?
                                                    >
                                                    > Niooo, sama nie wiem, czy to da się ująć w kategoriach biedy, ale niech Ci będz
                                                    > ie.
                                                    > Musimy jednak trzymać się konwencji tego forum. Więc... jestem biedna i jestem
                                                    > spragniona, bo tylko inna dupa moją pokona.
                                                    >
                                                    >
                                                    > Życzę ci sukcesów w tej dziedzinie, niech ci się zdarzy zostać pokonaną ;))
                                                  • bgz0702 Re: spontan:) 06.05.13, 22:13
                                                    sabat-77 napisał:

                                                    > nie-cnota napisał(a):
                                                    >
                                                    > > czuję jakbym przekroczyła rubikon. Swoich ograniczeń i wyobrażeń na swój
                                                    > temat.
                                                    > > Ze ja bez zakochania, miłości nie dam rady, że ucieknę, że będzie mi szt
                                                    > ywno i
                                                    > > niefajnie. A jednak:D
                                                    >
                                                    > Bo wam babkom to od dziecka wmawiają. I potem jak w to nie wierzyć.
                                                    > Hyh, według mnie praktycznie każdy by tak dał radę.

                                                    A żebyś wiedział, coś w tym jest
                                                  • sabat-77 Re: spontan:) 06.05.13, 22:49
                                                    A teraz powiem coś z serii "whoa, skąd to się we mnie bierze, folks" :)

                                                    Walka z własnymi wyobrażeniami i przełamywanie własnych ograniczeń jest często trudniejsza niż zrobienie czegoś w prawdziwym życiu.

                                                    Mam na myśli mechanizm projekcji w wyobraźni. Projekcja jakiegoś zdarzenia często tak dalece odbiega od jego faktycznej realizacji, że robi się niemal surrealistycznie.
                                                    W głowie nie możesz czegoś dokonać, ale w prawdziwym świecie po prostu robisz to. Just like that. ;)
                                                    Dlatego ja nie mam w zwyczaju twierdzić, że nigdy bym czegoś nie zrobił, bo zrobiłem już w życiu parę takich rzeczy, które mnie samego mocno zaskoczyły.
                                                  • bgz0702 Re: spontan:) 06.05.13, 22:58
                                                    Możnaby panie freud bardziej po ludzku, bo jakoś to skomplikowałeś
                                                  • sabat-77 Re: spontan:) 06.05.13, 23:30
                                                    bgz0702 napisała:

                                                    > Możnaby panie freud bardziej po ludzku, bo jakoś to skomplikowałeś

                                                    Jeśli jakaś sytuacja obrasta w wyobraźni lękami i uprzedzeniami to potem zrobienie czegoś w prawdziwym życiu urasta do rangi problemu.

                                                    Prosty przykład z utratą dziewictwa. Drzewiej, gdy mamusia, ksiądz proboszcz i towarzystwo starych matron straszyło młodą dziewczynę złym i rozpustnym kawalerem, o niebo trudniej było jej zedrzeć z tyłka gacie przed ślubem. Ale pewnie gdy to już się stało, to niejedna pomyślała sobie - w sumie, wielka mi rzecz.

                                                    W sumie - żyjemy w psychologicznym matriksie i kto wie, może gdyby wmawiano od dziecka mężczyznom, że muszą kogoś kochać żeby się z nim bzykać, to wielu by w taką bzdurę uwierzyło.
                                                  • bgz0702 Re: spontan:) 06.05.13, 23:33
                                                    jednym słowem nie taki diabeł starszny...
                                                  • sabat-77 Re: spontan:) 06.05.13, 23:46
                                                    bgz0702 napisała:

                                                    > jednym słowem nie taki diabeł starszny...

                                                    No nie, tego bym nie powiedział. Akurat Diabeł jest znacznie straszniejszy niż go malują, jeno że malują go chyba w niewłaściwych miejscach :)
                                                    Cóż do cholery seks dwojga dorosłych ludzi ma wspólnego z Diabłem ? Nie mieszajmy go do spraw tak trywialnych, zaręczam że H.I.M. ma ważniejsze rzeczy do roboty.
                                                  • hello-kitty2 Re: H.I.M. ? 07.05.13, 00:04
                                                    sabat-77 napisał:

                                                    > No nie, tego bym nie powiedział. Akurat Diabeł jest znacznie straszniejszy niż
                                                    > go malują, jeno że malują go chyba w niewłaściwych miejscach :)
                                                    > Cóż do cholery seks dwojga dorosłych ludzi ma wspólnego z Diabłem ? Nie mieszaj
                                                    > my go do spraw tak trywialnych, zaręczam że H.I.M. ma ważniejsze rzeczy do robo
                                                    > ty.

                                                    H.I.M. ??? A co to za skrot? Sabat adwokat diabla :) Jesli zdradzasz czyli grzeszysz to chyba cos tam ma. Dla przypomnienia: mozesz wybrac zlo, bo masz wolna wole. Nie ma jednak potrzeby by to co jest zle nazywac dobrym albo nie takim zlym, bo to u Najwyzszego nie przejdzie. A jak nie wierzysz to chyba Cie to wali czy nie?

                                                    Czemu bardziej fascynujesz sie Diablem niz Bogiem?


                                                  • sabat-77 Re: H.I.M. ? 07.05.13, 01:07
                                                    hello-kitty2 napisała:

                                                    > H.I.M. ??? A co to za skrot?

                                                    W tym wypadku His Infernal Majesty.

                                                    > Sabat adwokat diabla :) Jesli zdradzasz czyli grze
                                                    > szysz to chyba cos tam ma.

                                                    Ja nie wierzę w coś takiego jak grzech. Mam swoje normy moralne, ale jak coś mi nie pasuje, to wolę nazywać to skurwysyństwem.

                                                    > Dla przypomnienia: mozesz wybrac zlo, bo masz wolna
                                                    > wole. Nie ma jednak potrzeby by to co jest zle nazywac dobrym albo nie takim zl
                                                    > ym, bo to u Najwyzszego nie przejdzie. A jak nie wierzysz to chyba Cie to wali
                                                    > czy nie?
                                                    >
                                                    > Czemu bardziej fascynujesz sie Diablem niz Bogiem?

                                                    Lepiej fascynować się kimś, kto mówi, żebym niósł swój krzyż i naśladował go w cierpieniu ? Czy tak mówi do mnie ktoś, kto mnie kocha ? Jakoś w ciemno ciężko w to uwierzyć :)

                                                    Na logikę lepiej słuchać tego, który mówi żebym się dobrze bawił :P

                                                    A na serio - generalnie lubię postacie diabolicznych tricksterów z różnych religii świata, czuję że moja osobowość jest zbliżona do tego typu. Wolę buntowniczego Szemihazę - Lucyfera, żartownisia Lokiego, czy biblijnego węża - Prometeusza niosącego ludziom wiedzę, na przekór bóstwu/bóstwom.
                                                    Jakoś marudny olimp, żądający mojego posłuszeństwa i wymuszający je siłą specjalnie mnie nie fascynuje.

                                                    Też trochę inaczej pojmuję zło - według mnie to przede wszystkim okrucieństwo a nie hedonizm.
                                                    Naszej kulturze strasznie zaszkodziły żydowskie i chrześcijańskie korzenie kultury. Chociażby ze swoim pierwotnym archetypem MiL - Ewy - Matki i Lilith - Nierządnicy, ale nie tylko.
                                                    Jest to niby nasze dziedzictwo, ale wolałbym na siłę się do niego nie odwoływać, wybacz.
                                                  • bgz0702 Re: H.I.M. ? 07.05.13, 07:08
                                                    > sabat-77 napisał:

                                                    Też trochę inaczej pojmuję zło - według mnie to przede wszystkim okrucieństwo a
                                                    > nie hedonizm.

                                                    Wiesz jak z tym hedonizmem? dla niektórych to juz czysta postać zła ;) A co do H.I.M we wszystkich jego odmianach ,to też dorabianie ideologii do naszych "najniższych" instynktów... Ale można się domyślać, że strach przed diabłem ustrzegł wielu ludzi przed wyrządzaniem innym krzywdy. A więc taki ten diabeł straszny jak go sobie wymalujesz ;)
                                                  • nie-cnota Re: H.I.M. ? 07.05.13, 17:46
                                                    wszystko zależy jak rozumieć hedonizm. Jeśli w stylu markiza de Sade, to ja dziękuję za takie figle. Ale - jeśli chodzi o przyjemność wszelaką, która nie jest wbrew komukolwiek dorosłemu zaangażowanemu w tąże, to się zgadzam. Wszystko jest dozwolone.
                                                  • nie-cnota Re: spontan:) 07.05.13, 00:00
                                                    ależ zgadzam się. Tutaj raczej nie chodziło o strach - tylko moje wyobrażenie tego, co jest mi niezbędne do nakręcenia się, poparte wieloletnim doświadczeniem. Ale jak to z każdą hipotezą badawczą- pozostaje w mocy dopóki nie zostanie obalona. I to nie tak, że ja się sobą rozczarowałam - wręcz przeciwnie:D ideologicznie od dłuższego czasu chciałam. Tylko jakoś nie stykało. Nie mam w tym przypadku żadnych moralnych wyrzutów. Ja nie podpisywałam cyrografu rezygnacji z tej sfery życia w wieku 30 lat, no błagam. A jak komuś nie trza nic! to czy to ma być mój problem? Ile czasu?
                                                    Teraz tylko czuję, że za chwilę może mi być jeszcze ciężej... że sobie przypomniałam. A tu znowu nic. Ale coś wymyślę:D
                                                  • sabat-77 Re: spontan:) 07.05.13, 00:06
                                                    okazalo sie, ze mozna uprawiac seks bez wiekszego nakrecania sie, jako forma relaksu. Ja tam nie mam takich problemow.
                                                  • nie-cnota Re: spontan:) 07.05.13, 00:30
                                                    nawet nie tak- było w tym masę radości i bliskości, ale takiej przyjacielskiej. Z obcym (chyba - znowu:D:D) bym nie umiała a na pewno na ten moment nie chciała. Czułam że jest zaufanie wzajemne, i dlatego też mogłam czuć się w tym dobrze.
                                                  • jesod Re: spontan:) 07.05.13, 00:39
                                                    nie-cnota napisał(a):
                                                    > Z obcym (chyba - znowu:D:D) bym nie umiała a na pewno na ten moment nie chciała

                                                    Prawda...? To całkiem naturalne - jak bliskie spotkania czwartego stopnia.
                                                  • sabat-77 Re: spontan:) 07.05.13, 00:51
                                                    jesod napisała:

                                                    > nie-cnota napisał(a):
                                                    > > Z obcym (chyba - znowu:D:D) bym nie umiała a na pewno na ten moment nie c
                                                    > hciała
                                                    >
                                                    > Prawda...? To całkiem naturalne - jak bliskie spotkania czwartego stopnia.

                                                    Nieprawda :)
                                                    Dla jednych nieprawda w dyskretnym, dekadenckim uroku balu maskowego oczu szeroko zamkniętych, dla drugich w objęciach kochanka którego imienia nie pamiętam, a poznałam na wczorajszej dyskotece. Nieprawda w rozbieganym nagim pląsie po hotelowych zakamarkach na "wyjeździe szkoleniowym" z przystojnym samcem z innego regionu Polski. Nieprawda na tylnym siedzeniu nowego merca prezesa własnej firmy, gdy trochę przeholowałam z alko.
                                                    Obcy, obcy i jeszcze raz obcy.
                                                    Ech dziewczyny, przecież wy siebie wcale nie znacie. A może nawet boicie się poznać. :)
                                                  • bgz0702 Obcy i Obca 07.05.13, 07:27
                                                    sabat-77 napisał:

                                                    > Nieprawda :)
                                                    > Dla jednych nieprawda w dyskretnym, dekadenckim uroku balu maskowego oczu szero
                                                    > ko zamkniętych, dla drugich w objęciach kochanka którego imienia nie pamiętam,
                                                    > a poznałam na wczorajszej dyskotece. Nieprawda w rozbieganym nagim pląsie po ho
                                                    > telowych zakamarkach na "wyjeździe szkoleniowym" z przystojnym samcem z innego
                                                    > regionu Polski. Nieprawda na tylnym siedzeniu nowego merca prezesa własnej firm
                                                    > y, gdy trochę przeholowałam z alko.
                                                    > Obcy, obcy i jeszcze raz obcy.
                                                    > Ech dziewczyny, przecież wy siebie wcale nie znacie. A może nawet boicie się po
                                                    > znać. :)


                                                    Ależ prawda, prawda i jeszcze raz prawda. Tylko "obcy" musi być odpowiedni. Czy wam sie nie zdarzało chodzić z "obcym" do łóżka? Mnie tak, fajna frajda i obcy był już zaprzyjaźniony ;)) Tylko to niesety było dawno temu... dziś rozum by mi dyktował: każ mu zrobić badania lekarskie, chyba że nie byłby tak zupełnie "obcy" a trochę znajomy i jeszcze na dodatek sympatyczny i ojciec i mąż- a tacy nie chorują na nic zakaźnego przecież;))- w mojej naiwności wystarczyłoby to jako pewnik... Taki rozumek musi oznaczać że chyba mam ogromną ochotę to zrobić ;))) ale nie znam nikogo wartego uwagi, a to nie o puszczenie dla puszczenia chodzi tylko a frajdę.
                                                    Jednakże hedonizm to jakby zbyt egoistyczna ideologia dla mnie ale ja tam z H.I. M mam słabe układy
                                                  • sabat-77 Re: Obcy i Obca 07.05.13, 07:38
                                                    bgz0702 napisała:

                                                    > Ależ prawda, prawda i jeszcze raz prawda. Tylko "obcy" musi być odpowiedni.

                                                    To oczywista rzecz. Ale kiedy znajduje się odpowiedni obcy, to przyjemność spora. W sumie to chyba jakoś tam logicznie nauka nawet uzasadnia. :P
                                                    Jest to nawet na swój sposób przerażające dla zastałych układów mężusiowsko-żonkowskich :> Ja złudzeń nie mam, kiedy by moja żona znalazła kogoś odpowiedniego i on by chciał, to by się puściła. Chyba. Bo jeszcze kwestia złamania barier wbitych do głowy przez rodzinę itd. A to jest straszna konserwa - w pewnym sensie zawdzięczam temu, że jeszcze ode mnie nie odeszła -i guess.

                                                    > Czy
                                                    > wam sie nie zdarzało chodzić z "obcym" do łóżka? Mnie tak, fajna frajda i obc
                                                    > y był już zaprzyjaźniony ;))

                                                    Mnie się nie zdarzało chodzić do łóżka z nikim oprócz mojej obecnej żony, więc nie podpowiem niestety :)
                                                  • bgz0702 Re: Obcy i Obca 07.05.13, 07:47
                                                    sabat-77 napisał:

                                                    Mnie się nie zdarzało chodzić do łóżka z nikim oprócz mojej obecnej żony, więc
                                                    > nie podpowiem niestety :)

                                                    Ojej. to nie wiem. Nic nie wiem, ale tu chodzi o mnie nie o ciebie, ja jakaś słaba jestem i za barzo ciekawska byłam chyba bo mnie się zdarzyło poza mężem być kilka razy z kim innym ;)) No i wygrał on, jakoś seksu ma jednak decydujący woływ na wybory kobie ;)) Kiedyś czuytałąm- poważnie- takie opracowanie naukowe, w którym dowodzono, że orgazm dla kobiety lub udany seks, są decydujące w wyborze partnera, nawet jeśli kobieta tego nie interpretuje w tak oczywsity sposób
                                                  • bgz0702 priorytety 07.05.13, 08:17
                                                    kurka mam robote, ale musiałam wrócić na chwilę. Pamiętasz nie- cnoto nasze wcześniejsze pogaduchy z kórąs z tam osób o priorytetach "głodzie, wojnach itd"? Właśnie przed chwilą wyjrzałam przez okno i zobacyłam znajomą taką niby koleżankę ale to i tak nie o stopień zażyłości
                                                    chodzi. Od ponad roku choruje. Ma jakies +/- 3 dychy i zdiagnozowano u niej raka. Jedna pierś już stracona rok temu, druga ok ale nie w samych piersiach dziad się lubuję. Czy ja w tym przypadku wolałabym być pieprzona (czy nawet kochać się z wielkiej szalonej miłości), nie ja w tym przypadku wolałabym być zdrowa. Cholera jasna jest tyle fajnych spraw do załatwienia w życiu, szkoda mi kuźwa że inni ich nie moą załatwiać. Szkoda naprawde, oddałambym sex żeby ona moła pożyć trochę, szczerze
                                                  • sabat-77 Re: priorytety 07.05.13, 08:24
                                                    inni maja gorzej to nie jest dobry motywator. sporo jednak ma lepiej :) na nich sie skupiaj.
                                                  • bgz0702 Re: priorytety 07.05.13, 09:13
                                                    sabat-77 napisał:

                                                    > inni maja gorzej to nie jest dobry motywator. sporo jednak ma lepiej :) na nich
                                                    > sie skupiaj.

                                                    Skupiam się kurka ale mam też jeszcze resztki duszy ludzkiej w sobie a one ciągle dochodzą do głosu ;) Chciałbys zeby mnie zazdrość drążyła i żebym złych czynów dokonywać miała wobec tych którym lepiej w życiu niż mnie? a wszytko pewnie w myśl idei pana kusiciela H.I.M
                                                  • nie-cnota Re: priorytety 07.05.13, 17:55
                                                    pewnie, jasne. ale kto wie, czy ona w tym stanie nie znajduje jakiejś pociechy w erotyce, dopieszczeniu tego wrednego ciała, które jej złe daje?
                                                    Poza tym jak dobrze wiesz, moja droga... takich wyborów dokonywać nie możemy i targować się z losem też tak nie da. Choćbyśmy chcieli tego najbardziej na świecie.
                                                    To już tylko kwestia zakładów z przeznaczeniem. Lepiej tego nie rób:)
                                                  • bgz0702 Re: priorytety 07.05.13, 18:02
                                                    nie-cnota napisał(a):

                                                    > pewnie, jasne. ale kto wie, czy ona w tym stanie nie znajduje jakiejś pociechy
                                                    > w erotyce, dopieszczeniu tego wrednego ciała, które jej złe daje?
                                                    > Poza tym jak dobrze wiesz, moja droga... takich wyborów dokonywać nie możemy i
                                                    > targować się z losem też tak nie da. Choćbyśmy chcieli tego najbardziej na świe
                                                    > cie.
                                                    > To już tylko kwestia zakładów z przeznaczeniem. Lepiej tego nie rób:)


                                                    Ok, nie zrobie, no chyba że mnie poprosi ale czy to realne? ;))
                                                  • nie-cnota Re: priorytety 07.05.13, 18:25
                                                    no szczęka by mi opadła...:)
                                                  • sabat-77 Re: Obcy i Obca 07.05.13, 08:20
                                                    no wiesz, u facetow to inaczej dziala. oni z ciekawosci do lozka rzadko chodza, sa inne motywacje - na miare mozliwosci.
                                                  • bgz0702 Re: Obcy i Obca 07.05.13, 09:16
                                                    sabat-77 napisał:

                                                    > no wiesz, u facetow to inaczej dziala. oni z ciekawosci do lozka rzadko chodza,
                                                    > sa inne motywacje - na miare mozliwosci.


                                                    Jak to faceci nie są ciekawi bliskich spotkań 3-go stopnia ? to przecież sama frajda dowiadywać sie co się z tobą stanie i co się będzie działo z tym drugi;) zapomniałęś już o tym? ;))
                                                  • sabat-77 Re: Obcy i Obca 07.05.13, 09:51
                                                    bgz0702 napisała:
                                                    > Jak to faceci nie są ciekawi bliskich spotkań 3-go stopnia ? to przecież sama f
                                                    > rajda dowiadywać sie co się z tobą stanie i co się będzie działo z tym drugi;)
                                                    > zapomniałęś już o tym? ;))

                                                    No przeciez napisalem. U faceow to nie jest kwestia ciekawosci, jak u kobiet, tylko mozliwosci, bo ciekawi sa wszyscy ale nie wszyscy maja okazje ja wcielic w zycie.
                                                  • bgz0702 Re: Obcy i Obca 07.05.13, 09:59
                                                    oj, no to dotyczy chyba obu płci. Jak się goście trochę bardziej nie postarają to tracą na tym wszyscy i te laski niezdobyte i ci faceci leniwi. O jej, to chyba proste, żyjesz w konkretnych realiach postaraj się zaadapować albo walcz i zdobywaj ;) lepiej "z tarczą niż na tarczy"
                                                  • jesod Re: Obcy i Obca 07.05.13, 10:59
                                                    bgz0702 napisała:
                                                    > Jak to faceci nie są ciekawi bliskich spotkań 3-go stopnia ?

                                                    Tak to. Ponieważ są to spotkania bez kontaktu.
                                                    Tyle tego, że bliskie, ale nie tak jakby bardzo chcieli... :)
                                                  • bgz0702 Re: Obcy i Obca 07.05.13, 11:08
                                                    No to chyba że
                                                  • nie-cnota Re: spontan:) 07.05.13, 17:43
                                                    a wy wszyscy, sabaty, znacie się? tak piszesz o kobietach jakbyśmy wszystkie były takie same i tak naprawdę skrycie marzyły o nieznajomym, i nie tylko- kazda gotowa by była do takich działań. Ja nie mówię nie. Ale nie wiem tego. I Ty też tego nie wiesz. Bardziej niż ja. Bo to że są tacy i owacy, takie i owakie - nie daje nam żadnej podstawy do wnioskowania w odniesieniu do danego człowieka. Więc bardzo proszę mnie tu nie dziewczynować:D
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka