Dodaj do ulubionych

Co ze mną nie tak?

18.05.13, 11:44
Moje malzenstwo rozpadlo sie miedzy innymi przez sex. Nigdy nie mialam orgazmu z mezem jego to bardzo frustrowalo...mnie zreszta tez. Udalam sie do seksuologa i po trzech sesjach zostalam "uruchomiona".Seksuolog zalecil kupno wibratora i dzieki temu wiem co znaczy orgazm.
Problemem moim jest to ze nie potrafie miec orgazmu bez wibratora chodz ostatnio to i wibrator na mnie nie dziala :-(

Jak mozna osiagnac orgazm bez wibratora?
Obserwuj wątek
    • kot-leniwiec Re: Co ze mną nie tak? 18.05.13, 11:51
      O rany, złożona kwestia, Obywatelko, i za dużo tu niewiadomych, za mało danych... Najlepiej, byś ponownie przeszła się do tegoż seksuologa i powiedziała w czym rzecz.

      Wiem, nie pomogłem.
      • bianka02 Re: Co ze mną nie tak? 18.05.13, 12:22
        W rzeczy samej problem bardzo zlozony.

        Nie potrafie doprowadzic sie do orgazmu palcami jest to dla mnie nie do wyobraznia.Skoro tak mam to jak do licha moze doprowadzic mnie do szczytownia facet?

        Bardzo chce przezywac orgazm ale nie potrafie bez porzadnego sprzetu do niego sie doprowadzic.

        Chce normalnie przezywac orgazm z partnerem swoim.

        Co z moim organizmem jest nie tak?

        Chce zaznaczyc ze obecnie zazywam zarowno antydepresanty jak i tabletki antykoncepcyjne..

        Seksuolog powiedzial ze tabletki antykoncepcyjnie nie maja znaczenia bo jak ich nie zazywalam to tez orgazmu nie mialam.
        • sea.sea Re: Co ze mną nie tak? 18.05.13, 12:26
          Skoro zażywasz antydepresanty, to nic dziwnego, że nawet wibrator przestał działać. Niektóre leki antydepresyjne wybitnie utrudniają lub uniemożliwiają osiągnięcie podniecenia lub orgazmu.
          • hello-kitty2 Re: Co ze mną nie tak? 18.05.13, 12:44
            Bianka, a co sie dzieje w twojej glowie, kiedy sie masturbujesz? Co co sie tam dzieje jest wazne, reszta (porzadny sprzet :-), palce, kutas, jezyk, ect) to tylko dodatki, jak dla mnie.
            • bianka02 Re: Co ze mną nie tak? 18.05.13, 12:50
              Kiedy mam sprawny sprzet do odczuwam mega przyjemne podniecenie natomiast nigdy nie odczuwam podniecenia przy tz palcowkach z partnerem czy oralu...

              Po trzech miesiacach zazywania antydepresantow mialam jeszcze orgazm z wibratorem...teraz juz nie :-(((

              Bardzo sie martwie tym ze nie potrafie normalnie podniecac sie przez zwykly dotyk.

              Jestem pewna ze kazdy kolejny moj zwiazek przez to sie rozpadnie ;-(
        • bcde Re: Co ze mną nie tak? 18.05.13, 12:57
          > Nie potrafie doprowadzic sie do orgazmu palcami jest to dla mnie nie do wyobraz
          > nia.

          Piszesz, że jest to nie do wyobrażenia. To próbowałaś chociaż?

          >Skoro tak mam to jak do licha moze doprowadzic mnie do szczytownia facet?

          Obecność partnera zwykle wzmacnia podniecenie, a nie tłumi je.
          • bianka02 Re: Co ze mną nie tak? 18.05.13, 13:04
            bcde napisał:

            > > Nie potrafie doprowadzic sie do orgazmu palcami jest to dla mnie nie do w
            > yobraz
            > > nia.
            >
            > Piszesz, że jest to nie do wyobrażenia. To próbowałaś chociaż?

            Pewnie ze probowalam!!!

            >
            > >Skoro tak mam to jak do licha moze doprowadzic mnie do szczytownia facet?
            >
            > Obecność partnera zwykle wzmacnia podniecenie, a nie tłumi je.

            Tak bywam podniecona przy partnerze tz tak mi sie wydaje (przyspieszony oddech,zmrozone powieki i nie moznosc otworzenia ich) jednak jego dotyk na lechtaczce nie dziala na mnie...Nie czuje rowniez NIC jak we mnie wchodzi :-(
            • nie-cnota Re: Co ze mną nie tak? 18.05.13, 19:56
              a czy jak kochałaś się z byłym mężem albo kimś innym, to też nic nie czułaś w trakcie penetracji?
              czy jak masturbujesz się wibratorem, to skupiasz się bardziej na łechtaczce, czy pochwie?
              Może "nieczucie" wynika z jakiegos poważnego niedobrania hmmm rozmiarów? temperamentu? sposobu pieszczot? jest tyle zmiennych, że często bez poważnego "wywiadu" coś ustalić. A różnice między ludźmi w tym względzie ogromne. I te fizjologiczne to mały pikuś przy mentalnych.
          • jesod Re: Co ze mną nie tak? 18.05.13, 13:15
            bcde napisał:
            > Obecność partnera zwykle wzmacnia podniecenie, a nie tłumi je.

            W założeniu - tak. Ale tak naprawdę w reakcjach kobiety wiele zależy właśnie od partnera - jaki jest jego (nomen omen) stosunek do partnerki i do seksu.
            • bianka02 Re: Co ze mną nie tak? 18.05.13, 13:21
              Zostawmy narazie pratnera poniewaz wydaje mi sie ze to ze mna cos nie tak.
              Nie chodzi o fizycznosc moja lecz o psychike nie wiem gdzie mam szukac zrodla tegoz problemu..
              Potrzeby niewatpliwie mam nawet jak jestem zmulona anydepresantami roznej masci ale nie potrafie doprowadzic sie do orgazmu bez sprzetu a teraz to nawet ze sprzetem ;-(

              Jak ja zazdroszecze tym wszystkim ktorzy normalnie sie podniecaja i szczytuja ze swoimi pratnerami.
    • bianka02 Re: Co ze mną nie tak? 18.05.13, 13:58
      Chce jeszcze tylko napisac ze podczas mastrubacji ten orgazm nie przychodzi mi latwo zadne tam 4 minuty...Orgazm osiagam po godzinie czesto po poltorej :-((((
      • bgz0702 Re: Co ze mną nie tak? 18.05.13, 15:38
        bianka02 napisała:

        > Chce jeszcze tylko napisac ze podczas mastrubacji ten orgazm nie przychodzi mi
        > latwo zadne tam 4 minuty...Orgazm osiagam po godzinie czesto po poltorej :-((((

        Może to jakiś problem z unerwieniem narządów płciowych albo ukrwieniem, szłaś tym tropem?
        tabletki na potencjję dla męczyzn powoduja min lepsze ukrwienie narządów, może warto spróbować pójśc w tym kierunku. No i sport, sport i sport. Jeśli masz siedzącą pracę to libido napewno się obniża
      • sea.sea Re: Co ze mną nie tak? 18.05.13, 17:55
        Nauczyłaś się miewać orgazmy - to jest połowa sukcesu. Już wiesz, że możesz, mniej więcej wiesz, o co chodzi i jak wygląda cel.

        Teraz pozostaje ćwiczyć (choć jeśli bierzesz wspomnianą fluoksetynę, to na 99% donikąd nie dojdziesz, to akurat wiem z autopsji, nie wiem jak z innymi lekami) do oporu. Kombinować, co zrobić, żeby osiągać orgazm szybciej i/lub w innych warunkach, niż jesteś przyzwyczajona. Może do pełnego napalenia potrzebujesz dodatkowych bodźców, których jeszcze nie odkryłaś. Może jakieś fantazje, może porno, może korek analny, może pieszczenie łechtaczki ale przez bieliznę, może męska dominacja, może Twoja dominacja nad mężczyzną, może głaskanie piersi, może zakładanie na nie klamerek, może ściśle określone tempo i kąt natarcia przy penetracji... Odkrywaj :)
        • urquhart Re: Co ze mną nie tak? 18.05.13, 18:16
          sea.sea napisała:
          > atkowych bodźców, których jeszcze nie odkryłaś. Może jakieś fantazje, może porn
          > o, może korek analny, może pieszczenie łechtaczki ale przez bieliznę, może męsk
          > a dominacja, może Twoja dominacja nad mężczyzną, może głaskanie piersi, może za
          > kładanie na nie klamerek, może ściśle określone tempo i kąt natarcia przy penet
          > racji... Odkrywaj :)

          Sea, jestem twoim fanem! :)
          • sea.sea Re: Co ze mną nie tak? 18.05.13, 18:29
            Spoko, to mi się zdarza za każdym razem jak w towarzystwie wymkną mi się zwroty "korek analny" albo "klamerki na sutkach" ;)))

            A poważniej, to temat jest mi akurat bliski, bo sama przećwiczyłam kwestię poszerzania opcji i uwalniania się od uwarunkowań masturbacyjnych, i też było "ale tak się nie da" i "to niewyobrażalne" a potem się okazywało, że się da, przy spełnieniu określonych warunków i to nie jakichś tam skomplikowanych (np dla mnie łóżkowe eksperymenty są najbardziej satysfakcjonujące tuż przed okresem i w jego trakcie - wtedy jestem pobudliwa 3x bardziej niż zwykle).
      • hello-kitty2 Re: Co ze mną nie tak? 18.05.13, 17:57
        bianka02 napisała:

        > Chce jeszcze tylko napisac ze podczas mastrubacji ten orgazm nie przychodzi mi
        > latwo zadne tam 4 minuty...Orgazm osiagam po godzinie czesto po poltorej :-((((

        hehe to harowka :) az sie nie chce wierzyc, nie sadze zeby jakis facet sie podjal takiej pracy :)

        Ale o czym ty myslisz wtedy?
        • kot-leniwiec Re: Co ze mną nie tak? 18.05.13, 19:10
          hello-kitty2 napisała:
          > hehe to harowka :) az sie nie chce wierzyc, nie sadze zeby jakis facet sie podjal takiej pracy :)

          O, wypraszam sobie. Byłem kiedyś z pewną obywatelką, której rejonom niesfornym trzeba było poświęcić min. 3 kwadranse, by doszła - a niejednokrotnie dłużej. Język zazwyczaj miałem potem jak kołek, palce drętwiały (konieczna była kombinacja zewnętrzno-wewnętrzna, inaczej nidyrydy), ale nigdy nie pozwalałem sobie na zaniedbanie jej potrzeb w tym względzie.
          • bgz0702 Re: Co ze mną nie tak? 18.05.13, 19:57
            kot-leniwiec napisał(a):

            > O, wypraszam sobie. Byłem kiedyś z pewną obywatelką, której rejonom niesfornym
            > trzeba było poświęcić min. 3 kwadranse, by doszła - a niejednokrotnie dłużej. J
            > ęzyk zazwyczaj miałem potem jak kołek, palce drętwiały (konieczna była kombinac
            > ja zewnętrzno-wewnętrzna, inaczej nidyrydy), ale nigdy nie pozwalałem sobie na
            > zaniedbanie jej potrzeb w tym względzie.
            >

            No to pracowicie było

        • bianka02 Re: Co ze mną nie tak? 19.05.13, 15:52
          No dokladnie ciezka harowka z wibratorem..... zaden facet nie podolaby zadaniu :-(((((
          Dlatego wlasnie to taki problem!
    • bgz0702 Re: Co ze mną nie tak? 18.05.13, 15:26
      bianka02 napisała:
      >
      > Jak mozna osiagnac orgazm bez wibratora?

      Hym? To trudna sprawa jeśli sama do siebie nie dotrzesz. Polecam obejrzenie filmu porno, który pobudzą twoją wyobraźnie i fantazjowanie o tym, że jesteś jego główną bohaterką. Wyobraźnia, tylko to cię moze blokowac jeśli zdarzały ci się orgazmy wcześniej. Wymyśl sobie fajnego gościa i pozówl sobie "odjechać"...
    • yoric Re: Co ze mną nie tak? 18.05.13, 16:43
      Pojadę trochę off-topic, ale czy nie uważacie, że powinna powstać jakaś światowa komisja ds. antydepresantów?

      To się teraz zrobiło powszechne jak aspiryna; nie wiem, może to i dobrze, ale ktoś powinien ocenić globalny wpływ tych leków na populację i na ekosystem. W morzach wariują od tego krewetki, w jeziorach zdychają bakterie...
      • urquhart Re: Co ze mną nie tak? 18.05.13, 17:00
        yoric napisał:

        > Pojadę trochę off-topic, ale czy nie uważacie, że powinna powstać jakaś światow
        > a komisja ds. antydepresantów?

        Kto ma za tym lobbować. Wiele środowisk burzy się że to czysta hipokryzja zakazywać marihuany a zarabiać na antydepresantach które mają podobne albo gorsze negatywne aspekty i wywalczyło legalność do celów leczniczych jak innych ziółek. Korncerny farmaceutyczne lobbują na zdeleglizowanie innch ziółek które są jakoś
        Natomiast przypomnam ci że wszytkie panujące despotyzmy przez historię cywilizacji zawsze otaczały się kastratami których miało ineresować służenie władcy a nie seks i rywalizacja i zawsze tak bedzie.
      • bcde Re: Co ze mną nie tak? 18.05.13, 17:12
        > Pojadę trochę off-topic, ale czy nie uważacie, że powinna powstać jakaś światow
        > a komisja ds. antydepresantów?
        >
        > To się teraz zrobiło powszechne jak aspiryna; nie wiem, może to i dobrze, ale k
        > toś powinien ocenić globalny wpływ tych leków na populację i na ekosystem. W mo
        > rzach wariują od tego krewetki, w jeziorach zdychają bakterie...

        Komisja? Nie, kijem Amazonki nie zawrócisz :) Ale mnie też dziwi ile kobiet bierze antydepresanty. Co rusz gdzieś czytam, że jakaś babka albo leczyła się na depresję, albo jeszcze w niej siedzi.
        • bgz0702 Re: Co ze mną nie tak? 18.05.13, 17:18
          bcde napisał:

          > Komisja? Nie, kijem Amazonki nie zawrócisz :) Ale mnie też dziwi ile kobiet bi
          > erze antydepresanty. Co rusz gdzieś czytam, że jakaś babka albo leczyła się na
          > depresję, albo jeszcze w niej siedzi.

          A może dlatego ze pokutuje społeczne przekonane że kobietom chlac nie wypada w przeciwieństwie do mężczyzn kórym wypada wiecej. Poza tym to takie wulgarne chlać ;)- lepiej strzelić antydepresanta w tajemnicy. Choć z dwojga złego wybrałabym antydepresanta ;)
          • hello-kitty2 Re: Co ze mną nie tak? 18.05.13, 18:10
            bgz0702 napisała:

            > A może dlatego ze pokutuje społeczne przekonane że kobietom chlac nie wypada w
            > przeciwieństwie do mężczyzn kórym wypada wiecej. Poza tym to takie wulgarne chl
            > ać ;)- lepiej strzelić antydepresanta w tajemnicy. Choć z dwojga złego wybrałab
            > ym antydepresanta ;)

            Bo pije sie najlepiej w towarzystwie, a anytdepresanta mozesz wrzucic w samotnosci :)

            Do autorki: to moze odstaw te piguly? Musisz je brac?
            • bianka02 Re: Co ze mną nie tak? 19.05.13, 15:56
              hello-kitty2 napisała:


              > Do autorki: to moze odstaw te piguly? Musisz je brac?

              Powoli odstawiam antydepresanty tz zmniejszylam dawke.
              Niestety musialam je zazywac..

              Antykoncepcyjne chyba nie maja wplywu na mnie poniewaz jak ich nie bralam to orgazmu rowniez nie przezywalam
      • rekreativa Re: Co ze mną nie tak? 18.05.13, 17:21
        Akurat z autopsji mogę potwierdzić, że antydepresanty są przez lekarzy zapisywane jak dropsy, czy potrzebne, czy nie.
        Depresji nigdy nie miałam, natomiast leczyłam nerwicę. Ile razy poszłam do lekarza, to on od razu bach! i fluoksetynę zapisuje (taki popularny antydepresant najnowszej generacji, składnik znanego Prozacu)
        Ja mówię, że nie mam depresji, tylko lęki, a oni, że to i na lęki działa. Gówno tam działało, więc se darowałam.
        Ale tak było ze wszystkimi osobami, które poznałam. Cokolwiek im nie dolegało (natręctwa, zaburzenia odżywiania itd) każdy żarł fluoksetynę.
        Z drugiej strony sami pacjenci domagają się pigułek. Koło depresji taki nawet nie stał, ma chwilowe pogorszenie nastroju, ale tabletki musi łykać. Jakiś kult tabletek panuje.
        • kot-leniwiec Re: Co ze mną nie tak? 19.05.13, 12:07
          Sam mam zdiagnozowaną dystymię (dla niezorientowanych - taka łagodniejsza, nie uniemożliwiająca w miarę normalnego funkcjonowania, ale przewlekła i upierdliwa krewniaczka depresji) a od prochów trzymam się z dala - ale to głównie dlatego, że mogą wpływać na koncentrację itd. a ja ze wzgl. na niektóre pola mej działalności zarobkowej nie mogę zrezygnować z prowadzenia samochodu. Na terapię też nie chodzę bo mnie nie stać, więc muszę jakoś radzić sobie sam. I radzę, lepiej lub gorzej. Ostatnio rzekłbym, że lepiej. Tak czy owak - odstawiłbym te antydepresanty i zobaczył, jaki będzie efekt. Niektóre (podobno) mają takie sprytne działanie, że niejako przestawiają mózg na właściwe (lub przynajmniej właściwsze) tory i po ich odstawieniu (jeśli nie zrobi się tego za wcześnie) on już sobie na tych torach zostaje. Może warto zaryzykować?...
      • hello-kitty2 Re: Co ze mną nie tak? 18.05.13, 18:01
        yoric napisał:

        W mo
        > rzach wariują od tego krewetki

        :-) Zawle czy Ty to czytasz. Tekst dnia. Ale czad.
        • yoric Re: Co ze mną nie tak? 18.05.13, 18:56
          Nie ma się co śmiać z krewetek :)
          news.nationalgeographic.com/news/2010/07/100715-shrimp-prozac-antidepressants-environment-science/
          Forum uświadomiło mi powszechność zjawiska. Ja nie wiem, czy to dobrze, czy źle, ale nie sądzę, by temat zasługiwał na mniejszą uwagę niż na przykład GMO.
    • bgz0702 Wibratory 18.05.13, 17:23
      Przed chwilą oglądałam wibratory ;) to mogłaby być ciekawa przygoda od czasu do czasu ;);) rzeczywiscie są dość intrygujące
    • mojemail3 Re: Co ze mną nie tak? 18.05.13, 23:27
      Bianka02, przez 3 kwadranse to się można nabawić uszkodzenia błon śluzowych i ostrej infekcji... Mnie by to znudziło po jednym kwadransie, podziwiam ( albo współczuję ) śmiałkom, którzy się takich wyczynów podejmowali( kot-leniwiec...)
      Chybabym umarła z nudów albo zaczęła czytać książkę lub oglądać film,żeby nie tracić czasu...
      Rzeczywiście zastanów się nad antydepresantami, może zamiast tego dobra psychoterapia, ale profesjonalna u lekarza psychiatry( bywają takowe, trzeba przeprowadzić sondę przed, a też nie decydowac się na pierwszegi lepszego...psychoterapeutę;-)

      A co do wibratorów, jakoś te plastikowe paskudztwa nigdy mnie nie kręciły, raczej rozśmieszały...Jeśli możesz mieć problem z ukrwieniem, to może spraw sobie dobrą słuchawkę prysznicową z regulacją strumienia, i przyjemne i pożyteczne;-)
      Poza tym, tak sobie myślę,przy masturbacji trzeba też akceotowac swoje własne ciało, wręcz przeżywać nim ekscytację, w zastępstwie partnera...Bez tego ani rusz;-)
      Ale to tylko moje doświadczenia.
      Najmi
      • kag73 Re: Co ze mną nie tak? 19.05.13, 12:39
        Jeszcze pytanie dlaczego zaczynasz sie masturbowac? Bo masz wielka ochote, czujesz sie podniecona? Czy, bo myslisz co by sprobowac czy przy masturbacji sie uda osiagnac orgazm?
        Czyli, jak mam to sobie wyobrazic, jestes bardzo podniecona, masturbujesz sie i nic?
        • bianka02 Re: Co ze mną nie tak? 19.05.13, 15:44
          Bardzo dziekuje za liczne odpowiedzi nie spodziewalam sie ich az tylu :-)))
          Odpowiem na niektore pytania.
          Mastrubowac zaczelam sie poniewaz bardzo bardzo chcialm przezyc swoj orgazm.Mastrubujac sie skupiam sie przede wszystkim na lechtaczce pochwe calkiem omijam poniewaz wprowadzajac do niej cokolwiek;-) NIC nie czuje wiec ja olalam.
          Dochodze po godzinie nie wiem dlaczego tak dlugo strasznie mnie to frustruje:-( Chodz ciesze sie ze w ogole moge przezyc orgazm bo przez 13 lat swojego malzenstwa nie doswiadczylam rozkoszy z mezem.Wiem to straszne!
          O czym mysle jak sie mastrubuje? O tym ze mi przyjemnie...
          Przed laty nawet ginekologa pytalam ze od strony fizjologicznej wszystko i mnie ok stwierdzil ze jak najbardziej ok.

          Moj byly maz byl moim jedynym partnerem nie mialam wiec porowniania.
          Teraz mam za soba jedna przygode z innym i niestety bez mojego orgazmu chodz wydaje mi sie ze bylo dobrze i on byl dobry w te klocki.

          Z ukrwienim moich narzadow chyba ok.Mam takie momenty podczas mastrubacji ze czuje tak jakby orgazm w locie bardzo blisko po czym to wszystko ucieka i pracowac trzeba od poczatku :-((
          Skoro wibrator musi pracowac nad moim orgazmem godzine i wiecej to palcami sama nie doprowadze sie do szczytowania tak samo jak partenr.

          Jesli chodzi o antydepresanty to przepisano i je przed rozwodem.
          Przepisano Sertagen (obecnie lykam zamiennik Setaloft pol tabletki)
          • sea.sea Re: Co ze mną nie tak? 19.05.13, 16:51
            1. Nie omijaj pochwy przy masturbacji. Nawet jeśli teraz wprowadzając coś do niej nic nie czujesz, może się okazać, że przy jednoczesnym pobudzaniu łechtaczki w końcu zaczniesz coś czuć i to wrażenie wypełnienia się okaże podniecające i pomocne.
            2. Z wibratorem łatwiej, ale to naprawdę nie oznacza, że nie da rady palcami. Spróbuj, dopadnij jakiś dobry lubrykant albo zrób to przez bieliznę (najlepiej obie opcje). Może się okazać, że np znajdziesz na łechtaczce jakieś bardziej podatne na bodźce miejsce (podobno wiele kobiet ma prawą stronę łechtaczki wrażliwszą, niż lewą), którego muskanie palcami wywrze niespodziewanie pożądany efekt bez machania wibratorem przez godzinę :)
          • kag73 Re: Co ze mną nie tak? 19.05.13, 19:17
            Przede wszystkim polecam masturbowac sie w momencie kiedy jestes podniecona a nie zaczynac "na sucho". Czyli, skoro nic innego pod reka, obejrzyj jakis filmik porno np. Jak poczujesz sie podniecona, wtedy przykladaj reke.
            Nie dotykalaj bezposrednio lechtaczki tylko pozostawaj ciut pod nia, w jej okolicach.
            Wazne, moim zdaniem, zeby sie piescic w momencie kiedy czuje sie podniecenie, bo to ulatwia sprawe.
            A ta jedna przygoda to byl jeden raz? Bo jezeli tak, to nic nadzwyczajnego, ze nie mialas orgazmu. To nie tak hop siup. Ostatnio malolata taka mnie uswiadomila, ze trza sie przespac 3x z facetem, zeby stwierdzic czy jest dobry w te klocki i czy Ci odpowiada;)
            Do tego ona se zrobila piercing przez lechtaczke, bo miala dos beznadziejnego seksu:) Ta dzisiejsza mlodziez, oczy wiekie robie.
            A ogolnie podobal Ci sie ten seks z nim czy nie? Bylas bardzo odniecona? Uwierz to nie takie proste z orgazmami w czasie stosunkow, wiele kobiet potrzebuje dodatkowej stymulacji lechtaczki, wiele dochodzi tylko przy bezposredniej stymulacji lechtaczki, sama penetracja im nie wystarcza. Trudno raczej, zebys miala orgazm z facetem jezeli nie masz go kiedy probujesz sama, tak mysle.
            A oralnie probowaliscie, tzn. facet robil Ci minete?
            Znajdz cos co Cie podnieca, dobrze sie podkrec i wtedy sprobuj sie masturbowac.
            No i odstaw moze te antydepresanty, pewnie strasznie obnizaja Ci libido.
            • kot-leniwiec Re: Co ze mną nie tak? 20.05.13, 11:30
              + 1 w kwestii pytania, czy dany obywatel użył języka we właściwym miejscu. Inna rzecz, że nie wszystkie to lubią. Niestety.
              • bianka02 Re: Co ze mną nie tak? 20.05.13, 11:57
                Jeszcze raz wszystkim Wam dziekuje za odpowiedzi.

                Ten dany obywatel ;-) uzyl jezyka we wlasciwym miejscu jak najbardziej niemniej jednak na mnie to wcale nie dziala:-(
                Ogolnie nie wiem co mam powiedziec na temat tego sexu z tym panem.Bylo milo nawet bardzo.Bardzo lubie tego pana...Wczesniej duzo pisalismy do siebie nawzajem sie podkrecajac...To ze nie mialam z nim orgazmu strasznie na mnie wplynelo...Oczywiscie cala wine sobie przypisuje i zaczynam watpic czy kiedykolwiek bedzie mozliwe szczytowac dzieki facetowi a nie wibratorowi...

                Mastrubuje sie rowniez dlatego zeby sprawdzic czy nadal dzialam tz pragne bardzo orgazmu poniewaz jest to baaaardzo przyjemne doznanie niemniej jednak testuje siebie..

                Dzis np po ponad godzinej harowce ;-) udalo sie i jestem szczesliwa z tego powodu natomiast bez wibratora jest to niemozliwe :-((((
                • kot-leniwiec Re: Co ze mną nie tak? 20.05.13, 12:14
                  Jeśli palec sprawny i język giętki uskuteczniający to, co wymyśli głowa, nie przybliża do finału szczęśliwego i oczekiwanego, to nieco słabiej... Może należałoby dłużej? Choć - jak już zaznaczyłem - nie każda obywatelka jest fanką takich rozwiązań, co zresztą jest przykre dość.

                  Pozostaje próbować... A może jęzor + wibrator?
                  • bianka02 Re: Co ze mną nie tak? 20.05.13, 12:39
                    Ale ja jezyka wcale nie czuje na lechtaczce NIC NIE CZUJE.

                    Ja wiem ze orgazm podczas stosunku u kobiety niekiedy jest ciezka sprawa i wymaga dodatkowych stymulacji ale gdzie ja mam sie dodatkowo stymulowac kiedy NIC nie czuje....Facet po prostu nie jest w stanie mi dogodzic:-(

                    Ja sobie sama jestem wstanie dogodzic tylko wibratorem i to po godzinie ciezej harowki :-(((
                    • kot-leniwiec Re: Co ze mną nie tak? 20.05.13, 12:45
                      To ja już nie wiem, niech się mądrzejsi ode mnie wypowiedzą... :-(

                      Jedno jest pewne - rozwiązanie jakieś na pewno jest. Praktycznie zawsze jest. Tylko czasem trudno cholerstwo znaleźć.
            • bianka02 Re: Co ze mną nie tak? 20.05.13, 12:53
              kag73 napisała:

              >
              > A ta jedna przygoda to byl jeden raz? Bo jezeli tak, to nic nadzwyczajnego, ze
              > nie mialas orgazmu. To nie tak hop siup.

              Narazie tak to bylo jeden raz mam nadzieje ze on sie nie zorientowal ze ja nie szczytowalam.Jezeli bedzie chcial sie jeszcze spotkac i kochac to bedzie znaczyc ze podobalo mu sie i nie zroientowal sie ze nie mialam orgazmu.


              Ostatnio malolata taka mnie uswiadomil
              > a, ze trza sie przespac 3x z facetem, zeby stwierdzic czy jest dobry w te klock
              > i i czy Ci odpowiada;)
              > Do tego ona se zrobila piercing przez lechtaczke, bo miala dos beznadziejnego s
              > eksu:) Ta dzisiejsza mlodziez, oczy wiekie robie.

              I ja oczy wielkie robie ;-) Ach ta mlozdziez !

              > A ogolnie podobal Ci sie ten seks z nim czy nie? Bylas bardzo odniecona?

              Ogolnie podobal mi sie sex z nim Nie bylam jakos mega podniecona wczesniej potrafil wprawic mnie w stan drzenia i przymknietych powiek ;-)




              Uwierz
              > to nie takie proste z orgazmami w czasie stosunkow, wiele kobiet potrzebuje do
              > datkowej stymulacji lechtaczki, wiele dochodzi tylko przy bezposredniej stymula
              > cji lechtaczki, sama penetracja im nie wystarcza. Trudno raczej, zebys miala or
              > gazm z facetem jezeli nie masz go kiedy probujesz sama, tak mysle.

              To dla mnie pocieszajace.


              > A oralnie probowaliscie, tzn. facet robil Ci minete?

              Tak zrobil minete ;-) na mnie to nie dziala ;-(


              > Znajdz cos co Cie podnieca, dobrze sie podkrec i wtedy sprobuj sie masturbowac.
              > No i odstaw moze te antydepresanty, pewnie strasznie obnizaja Ci libido.

              Antydepresanty odstawiam powoli nie mozna ich odstawic z dnia na dzien..
      • bianka02 Re: Co ze mną nie tak? 20.05.13, 12:44
        mojemail3 napisała:

        > Bianka02, przez 3 kwadranse to się można nabawić uszkodzenia błon śluzowych i
        > ostrej infekcji... Mnie by to znudziło po jednym kwadransie, podziwiam ( albo w
        > spółczuję ) śmiałkom, którzy się takich wyczynów podejmowali( kot-leniwiec...)
        > Chybabym umarła z nudów albo zaczęła czytać książkę lub oglądać film,żeby nie t
        > racić czasu...
        > Rzeczywiście zastanów się nad antydepresantami, może zamiast tego dobra psychot
        > erapia, ale profesjonalna u lekarza psychiatry( bywają takowe, trzeba przeprowa
        > dzić sondę przed, a też nie decydowac się na pierwszegi lepszego...psychoterape
        > utę;-)

        Ale uwierz mi kiedy zaczynam sie mastrubowac nie moge przestac odczuwam przyjemnosc ktora nadchodzi falami nie moge otorzyc oczu i wcale nie jest mi nudno.Czasem nawet chce skonczyc bo musze cos zalatwic ale nie moge przerwac to silniejsze ode mnie.
        >


        > A co do wibratorów, jakoś te plastikowe paskudztwa nigdy mnie nie kręciły, racz
        > ej rozśmieszały...Jeśli możesz mieć problem z ukrwieniem, to może spraw sobie d
        > obrą słuchawkę prysznicową z regulacją strumienia, i przyjemne i pożyteczne;-)
        > Poza tym, tak sobie myślę,przy masturbacji trzeba też akceotowac swoje własne c
        > iało, wręcz przeżywać nim ekscytację, w zastępstwie partnera...Bez tego ani rus
        > z;-)
        > Ale to tylko moje doświadczenia.
        > Najmi

        Strumien wody na mnie nie dziala :-((( wielkokrotnie probowalam

        Czy powinnam zaczac lykac tabletki na potecje faceta w celu poprawienia ukrwienia? Troche sie tego obawiam...


        • jesod Przyjemność, która nadchodzi falami 20.05.13, 12:59
          bianka02 napisała:
          > Ale uwierz mi kiedy zaczynam sie mastrubowac nie moge przestac odczuwam przyjem
          > nosc ktora nadchodzi falami nie moge otorzyc oczu i wcale nie jest mi nudno.Cza
          > sem nawet chce skonczyc bo musze cos zalatwic ale nie moge przerwac to silniejs
          > ze ode mnie.

          Wszyscy namiętnie zapewniają by im wierzyć, najpierw Marek, teraz Ty... :)

          Jak nie jest Ci nudno tzn. że wszystko jest na dobrej drodze. Fala musi kiedyś dobić do brzegu, a robota nie zając- nie ucieknie, więc zajmuj się dalej spokojnie sobą.
          Praktyka czyni mistrza, dlatego nie przeszkadzaj sobie i nie przerywaj. :)
          • bianka02 Re: Przyjemność, która nadchodzi falami 20.05.13, 13:04
            jesod napisała:


            > Wszyscy namiętnie zapewniają by im wierzyć, najpierw Marek, teraz Ty... :)

            ;-)


            >
            > Jak nie jest Ci nudno tzn. że wszystko jest na dobrej drodze. Fala musi kiedyś
            > dobić do brzegu, a robota nie zając- nie ucieknie, więc zajmuj się dalej spokoj
            > nie sobą.
            > Praktyka czyni mistrza, dlatego nie przeszkadzaj sobie i nie przerywaj. :)

            Tylko dlaczego to tak dlugo musi trwac ja chce szczytowac w cztery minuty albo przynajmniej w kwadrans!

            No i bez wibratora oczywiscie najlepiej dzieki sprawnym paluszkom partnera :-)
            • kot-leniwiec Re: Przyjemność, która nadchodzi falami 20.05.13, 13:08
              A może elementem problemu jest Twoja niecierpliwość? Chcesz orgazm teraz, zaraz, natychmiast, JUŻ, a to karmi frustrację i zmniejsza tym samym szansę powodzenia... Po prostu wyluzuj, połóż się w ulubionej pozycji i działaj. A potem, już z facetem, wyluzuj, połóż się w ulubionej pozycji i pozwól mu działać ;-) Ot tak, po prostu. Bez oczekiwań, bez niecierpliwości. Zrelaksuj się i pozwól swojemu ciału odczuwać w swoim tempie. Spróbuj przynajmniej :-)
              • bianka02 Re: Przyjemność, która nadchodzi falami 20.05.13, 13:12
                No chyba kazdy bylby niecierpliwy po godzinnej "walce" z wibratorem.

                To tak jak na tych sesjach z seksuologiem:
                Niech sie pani polozy... rozluzni.... wszystko jest luzne...powieki ciezkie...bedzie dobrze taraz juz zwsze bedzie dobrze....

                Ble ble ble....
                • kot-leniwiec Re: Przyjemność, która nadchodzi falami 20.05.13, 13:25
                  Wiesz co - tylko się nie obraź, gdyż nie jest to personalny atak... Sprawiasz momentami wrażenie, jakbyś się kurczowo czepiała tego przeświadczenia o beznadziei sytuacji. Ja sam doskonale rozumiem frustrację, kurczącą się nadzieję itd. - ale co Ci szkodzi spróbować? Nic nie tracisz.
                  • bianka02 Re: Przyjemność, która nadchodzi falami 20.05.13, 14:48
                    kot-leniwiec napisał(a):

                    > Wiesz co - tylko się nie obraź, gdyż nie jest to personalny atak... Sprawiasz m
                    > omentami wrażenie, jakbyś się kurczowo czepiała tego przeświadczenia o beznadzi
                    > ei sytuacji. Ja sam doskonale rozumiem frustrację, kurczącą się nadzieję itd. -
                    > ale co Ci szkodzi spróbować? Nic nie tracisz.
                    >

                    Poniewaz moj przypadek jest beznadziejny.
                    Chce sie kochac z partnerem jak dzika i chce odczuwac z tego dzika przyjemnosc przynajmniej taka jak przy pieszczotach z wibratorem a tak nawet po winku drze chwiele mam ochote na wiecej oczy zmrozone pare pchniec i po wszystkim:-((((((
              • jesod Re: Przyjemność, która nadchodzi falami 20.05.13, 13:58
                kot-leniwiec napisał(a):
                > Chcesz orgazm teraz, zaraz, natychmiast, JUŻ, a to karmi frustrację i zmniejsza tym
                > samym szansę powodzenia...

                Tak, tak. Tu jest analogia do trąby słonia. Jak facet skupia się tylko na niej - to trąba opada od nadmiaru myślenia.

                kot-leniwiec napisał(a):
                > A potem, już z facetem, wyluzuj, połóż się w ulubionej pozycji i pozwól mu działać ;-)

                To danie polecasz na deser? :)
                Facet na deser, albo.... najpierw deser przygotowany dla faceta wcześniej samodzielnie (samoręcznie) i tu trochę się mylisz, bo zapomniałeś odruchach Pawłowa.
                • kot-leniwiec Re: Przyjemność, która nadchodzi falami 20.05.13, 14:01
                  jesod napisała:

                  > Tak, tak. Tu jest analogia do trąby słonia. Jak facet skupia się tylko na niej
                  > - to trąba opada od nadmiaru myślenia.

                  O, to, to.

                  > To danie polecasz na deser? :)
                  > Facet na deser, albo.... najpierw deser przygotowany dla faceta wcześniej samod
                  > zielnie (samoręcznie) i tu trochę się mylisz, bo zapomniałeś odruchach Pawłowa.

                  A na tym zakręcie to już mnie zgubiłaś, procesor mi się przegrzał, styki na synapsach dymią...
        • mojemail3 Re: Co ze mną nie tak? 21.05.13, 02:24
          bianka02 napisała:

          (...)"Ale uwierz mi kiedy zaczynam sie mastrubowac nie moge przestac odczuwam przyjemnosc ktora nadchodzi falami nie moge otorzyc oczu i wcale nie jest mi nudno.Czasem nawet chce skonczyc bo musze cos zalatwic ale nie moge przerwac to silniejsze ode mnie."
          >
          Bianka, a moze problem w wewnetrznej presji i braku cierpliwosci, wprawa czyni mistrza, organizm jak sie nauczy reakcji bedzie reagowac szybciej,tylko daj sobie czas.Tabletki na poprawe ukrwienia to niekoniecznie dobry pomysl, a moze wysilek fizyczny, bieganie, rower,pilates...No i facetowi tez daj czas i szanse, trzeba sie zgrac w tym duecie.To takie banalne, ale prawdziwe i sprawdzone...


          Najmi
          • bianka02 Re: Co ze mną nie tak? 21.05.13, 11:45
            mojemail3 napisała:

            > bianka02 napisała:
            >
            > (...)"Ale uwierz mi kiedy zaczynam sie mastrubowac nie moge przestac odczuwam p
            > rzyjemnosc ktora nadchodzi falami nie moge otorzyc oczu i wcale nie jest mi nud
            > no.Czasem nawet chce skonczyc bo musze cos zalatwic ale nie moge przerwac to si
            > lniejsze ode mnie."
            > >
            > Bianka, a moze problem w wewnetrznej presji i braku cierpliwosci, wprawa czyni
            > mistrza, organizm jak sie nauczy reakcji bedzie reagowac szybciej,tylko daj sob
            > ie czas.Tabletki na poprawe ukrwienia to niekoniecznie dobry pomysl, a moze wys
            > ilek fizyczny, bieganie, rower,pilates...No i facetowi tez daj czas i szanse, t
            > rzeba sie zgrac w tym duecie.To takie banalne, ale prawdziwe i sprawdzone...
            >
            >
            > Najmi

            A dlaczego tabletki na poprawe ukrwienia to nie dobry pomysl? Juz po nie prawie lecialam do apteki...

            Poki co zmniejszylam dawke antydepresantow.

            Jezdze na rowerze postanowilam jeszcze raz w tygodniu chodzic na basen...kiedys biegalam teraz jakis nie moge sie zmusic...

            Tak bardzo chcialbym przezywac normalnie orgazm bez tego calego wibratora chodz z drugiej strony dzieki wibratorowi wlasnie wiem co to znaczy ta cala przyjemnosc i o co tyle krzyku ;-)
            • bgz0702 Re: Co ze mną nie tak? 21.05.13, 12:38
              bianka02 napisała:

              > A dlaczego tabletki na poprawe ukrwienia to nie dobry pomysl? Juz po nie prawie
              > lecialam do apteki...

              Bo wszystkie tabletki bez konsultacji z lekarzem to zły pomysł. chodziło mi raczej o to żebyś najpierw skonsultowała sie choćby z ginekologiem, "idź tym tropem" oznacza rozmowę z fachowcem, nic na włsna rękę w aptece. A sport swoją drogą, sport to zawsze świetny pomysł
            • mojemail3 Re: Co ze mną nie tak? 21.05.13, 15:31
              bianka02 napisała:
              (...)"
              A dlaczego tabletki na poprawe ukrwienia to nie dobry pomysl? Juz po nie prawie lecialam do apteki...
              Tak bardzo chcialbym przezywac normalnie orgazm bez tego calego wibratora chodz z drugiej strony dzieki wibratorowi wlasnie wiem co to znaczy ta cala przyjemnosc i o co tyle krzyku ;-)"

              Bianka, pewnie farmaceuta zaproponował by Ci jakieś specyfiki( a może nie...) ale jedyne znane mi leki bez recepty na poprawę ukrwienia, to leki rozrzedzające krew, od acesanu, acardu na bazie 100 mg aspiryny( stosowane przez zawałowców) albo heparyna w zastrzykach, ale skąd wiesz jak leki przeciwzakrzepowe na Ciebie zadziałają, jakie będą skutki uboczne, może krwotoki?
              Poprawę krążenia i ukrwienia narządów można osiągnąc własnie przez ruch, wysiłek, a skutków ubocznych niewiele...
              A swoją drogą, przez tyle lat małżeństwa a Ty musiałaś dopiero po radach seksuologa zobaczyć i poczuć jak to jest...Mąż sfrustrowany, ale kwinął palcem w tym kierunku?
              • bianka02 Re: Co ze mną nie tak? 22.05.13, 11:02
                mojemail3 napisała:


                > A swoją drogą, przez tyle lat małżeństwa a Ty musiałaś dopiero po radach seksu
                > ologa zobaczyć i poczuć jak to jest...Mąż sfrustrowany, ale kwinął palcem w tym
                > kierunku?

                Ech szkoda gadac na temat tego co zrobil moj maz :-((( Do dzis nie moge sie pozbierac.

                A tak poza tym to mam wspaniala wiadomosc:-) nie wiem jak mi sie to udalo ale mialam orgazm (oczywiscie z wibratorem) w pare minut. Stalo sie to tak niespodziweanie ale to daje mi nadzieje ze jednak bede mogla szczytowac kiedys z partnerem :-)))

                Dzis oto wstapila we mnie nowa nadzieja!


                • kot-leniwiec Re: Co ze mną nie tak? 22.05.13, 13:04
                  No i super! :D
                  Teraz spróbuj prześledzić ostatnią "sesję" w pamięci - może odkryjesz coś, co, że się tak wyrażę, naciska spust?
    • marta_51 Re: Co ze mną nie tak? 23.05.13, 09:32
      Bianca, a może poczekaj, aż zakochasz się z wzajemnością? Nie jest chyba dobrze, że się tak uzależniłaś od wibratora. Dawno temu w młodości też miałam wielke problemy z osiągnięciem orgazmu - do czasu aż (po czterdziestce) zakochałam się szaleńczo. I nagle spełniły się wszystkie dotąd niespełnione marzenia erotyczne, zrobiłam się niesamowicie gorąca, mogłam i chciałam zawsze, czasem kochaliśmy się o czwartej rano po przepracowaniu pełnych dwóch zmian. I zawsze z orgazmem. Cudowne szaleństwo trwało połtora roku, potem okazało się, że kochałam tylko ja i znowu stałam się zimna. W Twoich wpisach nie ma wogóle aspektu wpływu uczuć na libido, a jest to wpływ moim zdaniem decydujący.
      • bianka02 Re: Co ze mną nie tak? 23.05.13, 12:16
        marta_51 napisała:

        > Bianca, a może poczekaj, aż zakochasz się z wzajemnością? Nie jest chyba dobrze
        > , że się tak uzależniłaś od wibratora. Dawno temu w młodości też miałam wielke
        > problemy z osiągnięciem orgazmu - do czasu aż (po czterdziestce) zakochałam się
        > szaleńczo. I nagle spełniły się wszystkie dotąd niespełnione marzenia erotyczn
        > e, zrobiłam się niesamowicie gorąca, mogłam i chciałam zawsze, czasem kochaliśm
        > y się o czwartej rano po przepracowaniu pełnych dwóch zmian. I zawsze z orgazme
        > m. Cudowne szaleństwo trwało połtora roku, potem okazało się, że kochałam tylko
        > ja i znowu stałam się zimna. W Twoich wpisach nie ma wogóle aspektu wpływu ucz
        > uć na libido, a jest to wpływ moim zdaniem decydujący.

        Dziekuje Ci marta_51 za ten wpis. To bardzo wazne o czym piszesz.

        Na dzien dzisiejszy nie wiem czy jestem zdolna do zakochania sie zbyt bardzo zostalam zraniona. A moze to jeszcze nie ten czas bo od rozwodu dopiero pol roku minelo.
        • marta_51 Re: Co ze mną nie tak? 23.05.13, 12:54
          Ja po rozwodzie byłam sama przez całe pięć lat, związek był tak toksyczny, że na tyle czasu odebrał mi ochotę na zbliżenie z innym mężczyzną, choćby tylko na krótko. Ale ten czas bez seksu nie był bynajmniej stracony, wykorzystałam go na realizacje innych celów, które wypisałam sobie w punktach. Na końcu listy umieściłam miłość wielką i prawdziwą, do której sama musiałam dojrzeć. Bo doszłam do zbawiennego w skutkach wniosku, że to moja głupota jest winna wszystkim klęskom. Wszystkie punkty spełniły mi się z nawiązką!
          Niestety zapomniałam uwzględnić w swoim planach zdolności mężczyzny do miłości prawdziwej i wiernej ;-).
      • jesod Zakochałam się szaleńczo 23.05.13, 13:13
        marta_51 napisała:
        > Dawno temu w młodości też miałam wielke problemy z osiągnięciem orgazmu - do czasu aż > (po czterdziestce) zakochałam się szaleńczo

        Pierwszy raz dopiero po czterdziestce??????? Ja sięgam pamięcią do okresu przedszkolnego, oczywiście wtedy był to czas jeszcze bezorgazmiczny, ale super fajny w przeżywaniu. :-)))))
        Stan zakochania jest ćwiczebny, rozwojowy i doznaniowy.
        • bianka02 Re: Zakochałam się szaleńczo 23.05.13, 13:37
          Ale mowimy o ponownym zakochaniu sie po przejsciach nie w okresie wczesnoszkolnym.
          • jesod Re: Zakochałam się szaleńczo 23.05.13, 13:56
            bianka02 napisała:
            > Ale mowimy o ponownym zakochaniu sie po przejsciach nie w okresie wczesnoszkol
            > nym.

            Niunia, a zauważyłaś do którego wpisu Marty się odniosłam?
            Skoro jednak wspominasz już o przejściach, jako czymś złym i traumatycznym, to zauważ, iż nie mogły odbywać się one bezuczuciowo - przynajmniej w tej pierwszej dobrej fazie.
            Bo nie wiem, czy zauważasz, że najpierw musi być chociaż trochę dobrze, by później mogło się posypać i wreszcie być źle, aż do urazu.
            Pisałam też o okresie przedszkolnym, a nie wczesnoszkolnym. W tym wieku to jest ogromna różnica. :-))))

            • bianka02 Re: Zakochałam się szaleńczo 23.05.13, 14:06
              jesod napisała:

              > bianka02 napisała:
              > > Ale mowimy o ponownym zakochaniu sie po przejsciach nie w okresie wczesno
              > szkol
              > > nym.
              >
              >
              > Bo nie wiem, czy zauważasz, że najpierw musi być chociaż trochę dobrze, by póź
              > niej mogło się posypać i wreszcie być źle, aż do urazu.
              > Pisałam też o okresie przedszkolnym, a nie wczesnoszkolnym. W tym wieku to jest
              > ogromna różnica. :-))))
              >

              Troche dobrze w jakim znaczeniu? uczuciowym czy seksualnym?
              Bo u mnie pod wzgledem uczuciowym na poczatku bylo bardzo dobrze kochalismy sie nawzajem bardzo natomiast w sexie od poczatku bylo do bani i nadodatek caly czas myslalam ze to moja wina.

              Masz racje okres przedszkolny to niewczesnoszkolny to zaszdnmicza roznica w tym wieku :-)


        • marta_51 Re: Zakochałam się szaleńczo 23.05.13, 14:26
          Jesod, napisałam gdzieś, że to był pierwszy raz??? Natomiast prawdą jest, że dopiero po czterdziestce dojrzałam do miłości prawdziwej.
          • bianka02 Re: Zakochałam się szaleńczo 23.05.13, 14:30
            Ciekawe kiedy ja dojrzeje bo po terapii wiem ze ponoc nie wiem co to milosc nie wiem co znaczy kochac i byc kochanym....czyzby to bylo az tak skomplikowane?

            • marta_51 Dla mnie prostsze niż kiedyś myślałam 23.05.13, 14:58
              Dojrzała miłość to moim zdaniem miłość pozbawiona chęci posiadania drugiego człowieka na własność. Szczególnie najbardziej szkodliwego roszczenia: ja cię kocham, to Twoim psim obowiązkiem jest moje uczucie odwzajemniać pod groźbą uznania za skończonego drania.
              Kochając trzeba na kredyt zainwestować zaufanie ryzykując ból rozczarowania i...zobaczyć, co z tego wyniknie. Czasem początkowe zauroczenie przeradza się w miłość tylko u jednego z partnerów, a wtedy to drugie skazane jest na cierpienie, które powinno być traktowane jako normalne na drodze poszukiwania szczęścia. Jak się nie udało, to zabieram swoje źle ulokowane uczucia i szukam (po dojściu do równowagi) innego obiektu. Aż do skutku, bez żadnej gwarancji, że się znajdzie. Bo "miłość jest wieczna, ale niekoniecznie do tego samego partnera" - to zdanie wyszło spod pióra niemieckiego psycho- i socjologa Petere Laustera. Pozostałe mądrości ("mądrości") moje własne. Szkoda, że pewnie już mi się nie przydadzą, bo za późno je posiadłam :-). To najpiękniejsze z uczuć rządzi się własnymi prawami i nie ma sposobu na ujarzmienie go.
              A Ty, Bianco, w jakim jesteś wieku?
              • bianka02 Re: Dla mnie prostsze niż kiedyś myślałam 23.05.13, 15:38
                Mam 36 lat...z jednej strony duzo z drugiej malo.Ale cos tam juz przezylam cos tam wiem...

                Ogolnie cos dola w tym temacie mam :-(
                • marta_51 Re: Dla mnie prostsze niż kiedyś myślałam 23.05.13, 16:38
                  Fajny wiek, najlepsze jeszcze przed Tobą, może być przynajmniej. Jakie są Twoje poglądy na miłość?
                  • bianka02 Re: Dla mnie prostsze niż kiedyś myślałam 24.05.13, 11:18
                    Bardzo trudne pytanie marto_51 zadajesz...na dzien dzisiejszy nie wiem czym jest dla mnie milosc.Duzo o tym czytam i ponoc zdarza sie ludziom ale ja w nia chyba juz nie wierze.

                    potem temat rozwine...
                    • mojemail3 Re: Dla mnie prostsze niż kiedyś myślałam 24.05.13, 18:00
                      bianka02 napisała:

                      > Bardzo trudne pytanie marto_51 zadajesz...na dzien dzisiejszy nie wiem czym jes
                      > t dla mnie milosc.Duzo o tym czytam i ponoc zdarza sie ludziom ale ja w nia chy
                      > ba juz nie wierze.
                      >
                      > potem temat rozwine...

                      Bianka, po pierwsze gratulacje wyniku( kilkuminutowego:)
                      A poza tym i a propos...Miałam ostatnio taką klientkę, wyszło w trakcie rozmowy,ze tam podział majątku był, podziały nieruchomości gruntowych itp, pani po rozwodzie, a przy tym rocznik 66 ( z peselu...) a ona mi mówi,że własnie wychodzi za mąż i z południa wyjeżdża na Mazury;) Kobieta kwitnąca, rozpromieniona, atrakcyjna, jak to zakochane kobiety potrafią;) Szcerze jej sekunduję, a Tobie życzę takiej samej radości w oczach...
            • bgz0702 Re: Zakochałam się szaleńczo 24.05.13, 19:24
              bianka02 napisała:

              > Ciekawe kiedy ja dojrzeje bo po terapii wiem ze ponoc nie wiem co to milosc nie
              > wiem co znaczy kochac i byc kochanym....czyzby to bylo az tak skomplikowane?
              >

              Chyba nie jest aż tak skomplikowane. Zależy od tego jakie masz wyobrażenia na ten temat i jakie "odmiany" miłości cię uwodzą. Napisano na ten temat wiele wzniosłych prac i banałów, a miłość to często zwykła proza życia tylko trzeba ja traktować z entuzjazmem, zwyczajnie cieszyc się życiem i wtedy naprawdę jest wspaniale, no chyba że ten "drugi"" to drań zwyczajny. Uczucie bycia kochanym zależy od tego czego oczekujesz nie bacząc na to co dostaja inni (jak nam się wydaje) albo co opowiadają o swoich miłościach.
              Nadmiar oczekiwań i zbyt wysoka poprzeczka jest niestety bardzo uciązliwy dla partnera i powoduje zgrzyty, bo: ty niezadowolona a on wściekły bo wciąż musi "skakać w zwyż"
              Niektóre wyobrażenia na ten temat nam wpoiła literatura, film i opowieści (często przesadzone) naszych chwalących się lub zaslepionych koleżanek.
              Odpuść sobie może ten pościg za orgazmem to cię stresuje tylko i pogarsza sytuacje. Spróbuj wygłodnieć seksualnie, mysl o sobie z sympatią do własnego ciała i osoby, obserwuj męzczyzn, baw się patrzeniem na ich ciało i stopniowo stawaj się frywolna ale nie wyzywająca czy nienaturalna. Nic na siłe, małymi kroczkami ucz się patrzeć na siebie jak na kobietę, ktora lubi samców. Trzeba wyluzować, ja osbiście lubię ogazm, uwielbiam nawet ale zdecydowanie wolę ten moment zanim do niego dochodze, bardzo przyjemne zabawy i dreszczyk. Orgazm najczęśiej kończy wszystko, brak mi sił żeby małym palcem u ręki poruszyć. To wspaniałe uczucie ale dla mnie oznacza koniec zabawy I powiem ci że o orgazmie to raczej nie rozmawiam, bo czytam miedzy wierszami że moje ulubione koleżanki równolatki go nie przeżywa zbyt często ale to im wcale nie stoi na drodze żeby lubieć seks i męźczyzn. Lubią siebie i mają o sobie dobra opinie, albo może nie chwalą się depresją wizytami u seksuologa- nic jednak nie wskazuje na to drugie. Ale myślę, że strach i nagonka na rgazmy chyba cię paraliżują. Olej to jesteś fajna nie mając orgazmów. Moze masz ładne włosy albo dłonie, lub lubisz inną część swojego ciała, pomyśl o niej i całej sobie z sympatią.

              p.s. mam nadzieję ze uprawiasz ten sport o kórym wcześniej mówiłaś
              • marta_51 Re: Zakochałam się szaleńczo 25.05.13, 09:56
                bgz, nadmiar oczekiwan, piszesz. Co to znaczy? Czy np. oczekiwanie wierności to już nadmiar?
                Bo to niewierność jest chyba najczęstszą przyczyną rozczarowań. Dla mnie istotą miłości jest wyłączność i wierność nie z przymusu, lecz z głębokiej potrzeby serca, która z dumą i radością pozwala odrzucać wszelkie okazje. Jeśli spotka się dwoje ludzi, którzy tak pojmują miłość, znajdą tak rozpaczliwie rzadkie na tym świecie prawdziwe szczęście. Są pary, króre przez wiele lat nie zaznają nudy ani w rozmowie ani w łóżku. Niestety, większość, po początkowym okresie wierności ideałom i własnym uczuciom daje się zwieść różnym życiowym mądrościom typu "czego oczy nie widzą..." i popada w kłamstwa powielając sprawdzone wzory na beznadziejną wegetację obok siebie albo w stanie permenentnej wojny domowej.
                • bgz0702 Re: Zakochałam się szaleńczo 25.05.13, 10:16
                  marta_51 napisała:

                  > bgz, nadmiar oczekiwan, piszesz. Co to znaczy? Czy np. oczekiwanie wierności to
                  > już nadmiar?
                  > Bo to niewierność jest chyba najczęstszą przyczyną rozczarowań. Dla mnie istotą
                  > miłości jest wyłączność i wierność nie z przymusu, lecz z głębokiej potrzeby s
                  > erca, która z dumą i radością pozwala odrzucać wszelkie okazje.

                  Nie, wierność to nie nadmiar oczekiwań. Wierność to fajna sprawa dająca poczucie bezpieczeństwa. Co oznacza jednak wierność to niech sobie każdy dopowie, dla mnie np to sprawa zaufania dotycząca przyjaźni, liczy się pryjaźń dla mnie przedewszystkim. A tu znowu trzeba by zdefiniować przyjaźń i nie wg cudzej interpretacji a naszej własnej.
                  Co do "nadmiaru oczekiwań" to miałam raczej na mysli sprawy związane z działaniami ponad standard i pernamentną aktywnościa supermena, ale to tez zawsze i tylko wyłącznie moja subiektywna definicja "nadmiaru oczekiwań". Myślę jednak że na definicje dla autorki przyjdzie jeszcze czas, narazie zdaje się być jeszcze w "załobie" po stracie i pełna rozczarwań, teraz to moment, w którym musi sobie poradzić w pierwszej kolejności z sobą, na suprmenów i definicje przyjdzie czas. Teraz ty jesteś ważna Bianco, nie szukaj winy w sobie i braku orgazmów, ty jesteś wspaniała, madra i wrażliwa skoro potrafisz sie zdobyć na różne refleksje i to ceń w sobie. Miła i wrażliwa kobieta sama w sobie jest już pełan wdzięku i urocza, nie musi się wysilac na operacje plastyczne i kamuflujący makijaż bo ma z racji emocji, które produkuje naturalnie delikatny wyraz twarzy. Teraz tylko jeśli uznajesz że przydałoby się to zadbaj o figurę, fryzurę i dodatki. Myśl o sobie dobrze, czytaj książki znajdź sobie dobre filmy, zrób rzeczy które ci się przysłużą i pozwolą nabrać dystansu. Świat jest pełan nas ludzi z różnymi deficytami i smutkiem powracajacym falami. Nikt tu z obecnych nie jest wolny od takich smutków i deficytów, każdy ma swoje dramaty ale trzeba je wziąć na klate
                  • marta_51 A może to nieprawda? 25.05.13, 11:05
                    bgz, nawet wierność i przyjaźń można definiować indywidualnie? A może to nieprawda?
                    Może zarówno naszym życiem wewnętrznym jak i relacjami z innymi ludzmi rządzą żelazne, genialnie proste reguły, których nieprzestrzeganie powoduje dramaty i konflikty? Jestem przekonana, że tak jest. Nikomu jeszcze nie udało się chyba zbudować satysfakcjonującego związku z drugim człowiekiem opartego na kłamstwach mimo nagminnie i od wieków ponawianych prób. Szczęście w miłości i satysfakcjonująca przyjaźń, ale także dobre relacje na innych płaszczyznach trwają tylko tak długo, jak długo towarzyszy im zaufanie, ani sekundy dłużej.
                    Bardzo mi się spodobały Twoje ciepłe, miłe słowa skierowane do Bianci, podpisuję się obiema rękami!
                    • bgz0702 Re: A może to nieprawda? 25.05.13, 11:25
                      marta_51 napisała:

                      > bgz, nawet wierność i przyjaźń można definiować indywidualnie? A może to niepr
                      > awda?
                      > Może zarówno naszym życiem wewnętrznym jak i relacjami z innymi ludzmi rządzą ż
                      > elazne, genialnie proste reguły, których nieprzestrzeganie powoduje dramaty i k
                      > onflikty? Jestem przekonana, że tak jest. Nikomu jeszcze nie udało się chyba zb
                      > udować satysfakcjonującego związku z drugim człowiekiem opartego na kłamstwach
                      > mimo nagminnie i od wieków ponawianych prób. Szczęście w miłości i satysfakcjon
                      > ująca przyjaźń, ale także dobre relacje na innych płaszczyznach trwają tylko ta
                      > k długo, jak długo towarzyszy im zaufanie, ani sekundy dłużej.
                      > Bardzo mi się spodobały Twoje ciepłe, miłe słowa skierowane do Bianci, podpisuj
                      > ę się obiema rękami!

                      Myśle właśnie że konflikty wynikaja z żelaznych reguł i postrzegania życia w dwóch kolorach wyłącznie, a życie wcale nie jest sztywne i osadzone w ramach. Trzeba umieć byc elastycznym, miec polot i umieć sobie wyobraziź jeszcze kilka różnych odcieni bieli i czerni. Byc poprostu wyrozumiałym, tak zwyczajnie, bez wielkich słów i nie gloryfikować wszystkich kwestii dlatego że inni nam narzucaja taki schemat. Dlaczego inni mieliby niby decydować o moich uczuciach i emocjach, dlaczego maja lepiej wiedzieć niz ja co jest dobre dla mnie a co złe? Nie, nie zgadam się, nie będe się też z "innymi" wykłócać o nic, ale i tak zrobię swoje. Bianka musi obrać taką drogę jaką uzna za właściwą, a poza tym człowiek cały czas sie rozwija, to co dziś właściwe jutro może się okazac złym. Ważne żeby umiec sie w tym odnaleźć i z pewnością inni nam nie pomogą sie odszukać, co najwyżej mogą nam znowu w głowie namieszać i nic z tego nie będzie. Jeśli Bianko sama sobie nie ustalisz kierunku zgodnie ze swoim emocjonalnym postrzeganiem tego co " sie dzieje wokół" to zawsze będziesz odczuwała niepokój związany z prawidłowym pełnieniem ró i obowiązkówl, które imni ci narzucili
                      • marta_51 Re: A może to nieprawda? 25.05.13, 12:03
                        Nie wydaje mi się żeby moje poglądy były postrzeganiem życia tylko w dwóch kolorach. Jestem natomiast przekonana, że istnieją zasady regulujące niewidzialną sferę życia i współżycia, identyczne do regół dotyczących ciała - ci, którzy się do nich stosują są zdrowsi, dłużej i lepiej żyją, chociaż podlegają też różnym czynnikom od nich niezależnym. Przy całej różnorodności wszyscy podlegamy np. prawu grawitacji. Dokładnie tak samo jest z życiem wewnętrznym obojętne czy zdajemy sobie z tego sprawę z tego czy nie, istnieją prawa, których nie da się ominąć ani zakłamać.
                        • bgz0702 Re: A może to nieprawda? 25.05.13, 12:40
                          marta_51 napisała:

                          > Nie wydaje mi się żeby moje poglądy były postrzeganiem życia tylko w dwóch kolo
                          > rach. Jestem natomiast przekonana, że istnieją zasady regulujące niewidzialną s
                          > ferę życia i współżycia, identyczne do regół dotyczących ciała - ci, którzy się
                          > do nich stosują są zdrowsi, dłużej i lepiej żyją, chociaż podlegają też różnym
                          > czynnikom od nich niezależnym. Przy całej różnorodności wszyscy podlegamy np.
                          > prawu grawitacji. Dokładnie tak samo jest z życiem wewnętrznym obojętne czy zda
                          > jemy sobie z tego sprawę z tego czy nie, istnieją prawa, których nie da się omi
                          > nąć ani zakłamać.

                          To prawda, zgadzam się, żyjąc w zgodzie z prawami fizyki i większością praw społecznie uznanych za właściwe będziemy zdrowsi ;) nic nowego. Ale pytam się kto ci lub mi pozwolił uznać ze nasza interpretacja praw społecznych jest właściwa? Bo twoja definicja wiernosci i przyjaźni jest bardziej wierna i przyjazna niż moja, czy co? Chyba nie. Chyba masz prawo do życia w zgodzie z własnym poglądem na formułowanie obu zjawisk tak jak ja i szereg innych jeszcze osób o odmiennym poglądzie. Zapewniam, ze układ somatyczny większości ludzi doskonale czuje się właśnie wtedy kiedy nie bywają sztywni i kategoryczni, kiedy dopuszczają sobie margines błedu i rozumieją, że drobne niuanse czynia już sporą różnice.
                          Człowiek dziwny byłby gdyby się nie zmieniał i nie ewoluował. Sa prawdy ponadczasowe i chwała im za to, kodeks prawa karnego ich broni i niech tak pozostanie. Nie jest tak niestety że ty znasz prawdziejszą prawdę, niestety ja też nie. A jeśli którejkolwiek z nas się kiedyś tak wyda to znak, że synapsy nie pracują jak nalezy. Nie ma co opowiadać że są kanony które definiują wszystko w sposób kategoryczny
                          • marta_51 Re: A może to nieprawda? 25.05.13, 13:16
                            A może nie ma mojej i Twojej prawdy jest za to prawda uniwersalna dla wszystkich, tylko niewielu zdaje sobie sprawę z jej istnienia? Tak jak Ty myśli zdecydowana większość ludzi, ale czy to świadczy o posiadaniu racji? Mam wrażenie, że nasz świat rozwijający się z takim niesamowitym rozmachem, w wymiarze duchowym ciągle jest przed odkryciem prawa grawitacji, mimo tylu filozofów, psycho- i socjologów. Przywodzi to na myśl historię Ingacego Filipa Semmelweissa i antyseptyki; największe sławy epoki odrzucały kategorycznie jego teorię o przenoszeniu zarazków przez brudne ręce i musiało minęć wiele lat i umrzeć wielu ludzi, zanim jego wskazania wprowadzono w życie. Trudno w to dziś uwierzyć.
                            • bgz0702 Re: A może to nieprawda? 25.05.13, 13:31
                              Ach nie, ja zgadzam się gdyby idealizm był możliwy do wprowadzenia i zastosowania w życiu nie tylko jednostki a całych narodów to byłoby cudowne. Ale idealizm jest nie możliwy bo zbyt wiele na świeci róznych religii i sekt, zbyt wiele róznorodnych nurtów filozoficznych i odmiennych preferencji. Świat jest topograficznie zróżnicowany i to już wystarczy żeby zróżnicować nasze filozofie, poglądy i potrzeby. Ale my nie móimy w tym wątku o miejscu człowieka w wielkich ponadczasowych filozofiach życia ;) Mówimy o tym że Bianka sama zdecyduje co jest dla niej włąściwe a co nie. Tak jak ty miałaś swój wybór i ja, i nic nam do tego czy bedzie lewicowa czy prawicowa, nie o nas tu chodzi. Tymczasem Bianka świetnie się bawi literaturą i świetnie
                              • marta_51 Re: A może to nieprawda? 25.05.13, 13:47
                                Tak, pora zakończyć filozofowanie, dziękuję za wymianę poglądów.
                                • bgz0702 Re: A może to nieprawda? 25.05.13, 17:30
                                  marta_51 napisała:

                                  > Tak, pora zakończyć filozofowanie, dziękuję za wymianę poglądów.

                                  Dzięki ;)
        • bgz0702 Re: Zakochałam się szaleńczo 24.05.13, 21:18
          jesod napisała:

          > Pierwszy raz dopiero po czterdziestce??????? Ja sięgam pamięcią do okresu prze
          > dszkolnego, oczywiście wtedy był to czas jeszcze bezorgazmiczny, ale super fajn
          > y w przeżywaniu. :-)))))
          > Stan zakochania jest ćwiczebny, rozwojowy i doznaniowy.

          Aż zazdrość bierze jaka musisz być fachurą, po wielu latach rozwoju i ćwiczeń skoro tak wcześnie zaczęłaś ;))
          • jesod Re: Zakochałam się szaleńczo 24.05.13, 21:35
            bgz0702 napisała:
            > Aż zazdrość bierze jaka musisz być fachurą, po wielu latach rozwoju i ćwiczeń s
            > koro tak wcześnie zaczęłaś ;))

            A daj spokój z tą zazdrością... :) Ona zupełnie niczemu nie służy.
            Nie wiem, co prawda co miałaś na myśli pisząc "fachurą", ale myślę, że przychodzimy na świat z pewnymi darami. A bez nich ani rusz by się cieszyć miłością. Myślę, że miłości nie można się nauczyć.
            A zakochanie to tylko wstęp do miłości...
            • bgz0702 Re: Zakochałam się szaleńczo 24.05.13, 21:44
              jesod napisała:

              > A daj spokój z tą zazdrością... :) Ona zupełnie niczemu nie służy.
              > Nie wiem, co prawda co miałaś na myśli pisząc "fachurą", ale myślę, że przychod
              > zimy na świat z pewnymi darami. A bez nich ani rusz by się cieszyć miłością. My
              > ślę, że miłości nie można się nauczyć.
              > A zakochanie to tylko wstęp do miłości...

              No toś zaszalała ;)) co to jakiś wieczór z nostalgią i filozofią ? ;) prawdy życiowe, są czasami nieprawdziwe
              • jesod Re: Zakochałam się szaleńczo 24.05.13, 22:55
                bgz0702 napisała:
                > No toś zaszalała ;)) co to jakiś wieczór z nostalgią i filozofią ? ;) prawdy ży
                > ciowe, są czasami nieprawdziwe

                Dlaczego piszesz w czasie przeszłym? Bawisz mnie tym podsumowaniem... :)
                Nostalgia i filozofia... Nie uważasz, że ona istnieje i jest obecna w wielu przejawach naszego życia i chociaż na co dzień jej nie dostrzegamy, to często nami kieruje?
                Nawet na tym forum... Czyż ono nie jest pewną formą nostalgii i filozofii? Zastanów się... Dla mnie jest to dosyć wyraźne w odbiorze.
                A co do prawd życiowych... Zgadza się, czasem są nieprawdziwe, ale to między innymi dlatego, że każdy ma swoją. Co w przypadku relacji seksualnych jest też wyraźnie widoczne.
                Dlatego tak trudno bywa o porozumienie.

                Wiem, że nie podoba się to co piszę. To zdecydowanie nie pasuje do konwencji tego forum. Ale, czy o to chodzi by pisać tylko to, co się spodoba i będzie zaakceptowane? :)



                • bgz0702 Re: Zakochałam się szaleńczo 24.05.13, 23:09
                  jesod napisała:
                  > Dlaczego piszesz w czasie przeszłym?

                  Zgadzam się z tobą w 100% we wszystkich, tak jest jak piszesz, ale dlaczego cie dziwi czas przeszły? dla mnie dotyczył twojej wcześniejszej wypowiedzi- to była zaszłość, jak miałam o niej pisać? I "podsumowanie"- podsumowania brak, nie biore się za podsumowania, ciąg dalszy nastąpi, po co to sumować
    • bianka02 Re: Co ze mną nie tak? 25.05.13, 11:36
      Dziekuje Wam za ta dyskusje i cenne slowa to dla mnie bardzo wazne.

      Niestety nie udalo mi sie powtorzyc orgazmu w pare minut:-( Czyzby bylo to jednorazowy przypadek? Mam nadzieje ze nie...Wiem ze sex to nie tylko ten orgazm ale mam na tym punkcie bzika coz sie dziwic po tylu latach malzenstwa bez orgazmu :-(

      Czytam teraz ksiazke o czterdziestolatce ktora rozwiodla sie a zaraz potem stracila prace i zostala bez srodkow do zycia.nie widzac zadnych szans na znalezienie pracy postanowila otowrzyc wlasny biznes i swiadczyc ekskluzywne uslugi towrzyskie...Ksiazka cala jest przesiaknieta sexem...kobieta ta uprawiajac sex z kilentami czerpie z tego niesamowita przyjemniosc prawie zawsze ma dlugie i glebokie orgazmy...
      Jak bede miala chwiele przytocze ciekawe fragmenty ;-)
      I tak zastanawiam sie na ile w tym prawdy a na ile fikcji.
      • bgz0702 Re: Co ze mną nie tak? 25.05.13, 11:42
        bianka02 napisała:

        > I tak zastanawiam sie na ile w tym prawdy a na ile fikcji.

        Nie ma prawdy i fikcji. Wszystko się zdarza w realu, ludzie naprawdę sa różnoracy o różnych emocjach i ciekawych róznorakich przygodach Wszystko może się zdarzyć, to co ty sobie wyobrażasz moze być prawdziwym zdarzeniem w życiu innych ludzi. To wszystko jest możliwe, tylko nie zawsze będzie nas dotyczyć, ale nie będziemy się tym smucić przecież ;)
        • bianka02 Re: Co ze mną nie tak? 25.05.13, 12:00
          Dlatego zazdroszcze tej pani z wielu powodow....

          "...Jestem pewna ze mezczyzni uwielbiaja sex bez wielkiej pompy,czyli taki ,gdzie nie musza barac pod uwage moich uczuc,nastroju czy poczucia przyzwoitosci.Jest to,rzecz jasna zupelnie inna od kochania sie w normalnym zwiazku i nie sadze ,zeby moj sex byl kiedykolwiek tak sprosny,czy napalony jak moi klienci[...] Sadze ze moge sie nawet posunac do stwierdzenia,ze jesli prostytucja nie bylaby tak potepiana przez spoleczenstwo nie mowiac juz o legalnoci,moglaby sie stac moim zawodem z wyboru. Na wiele sposobow jestem stworzona do tego zawodu.Recesja czy nie ,zawsze beda kobiety ktore nigdy by sie nie podjely pracy w tej branzy i takie ,ktore by to zrobily.Wybaralam te branze poniewaz potrzebowalam pieniedzy ale rowniez ze mialam naturalna skolonnosc do pracy w branzy erotycznej.Co ciekawe czuje lekki zal, ze dopiero niedawno odkrylam te czesc siebie.A przeciez gdy mialam nieco ponad dwadziescia lat ,moglam zbic na tym fortune.Mialam wtedy mozliwosc podrozowania,wiec utrzymanie dyskrecji i anonimowosci byloby latwe.Problem w tym ,ze wtedy zadne skarby nie odwazylabym sie na cos takiego.Niestety nabieramy madrosci i pewnosci siebie,kiedy pelnia wielu mlodzienczego juz dawno przminela...."

          To co ja wiem teraz o swojej mapie milosci powinnam wiedziec w wielku 15 lat....
          • bgz0702 Re: Co ze mną nie tak? 25.05.13, 12:19
            fajnie, nigdy nie jest za późno, bo naprawdę lepiej późno niż wcale ;)
          • bianka02 Re: Co ze mną nie tak? 25.05.13, 12:55
            Ciezko mi przekazac to co czuje po tej lekturze.Chodzi mi glownie o to ze zazdroszcze tej pani tego ze potrafi czerpac tak duza przyjemnosc z sesku ze tak naturalnie sie podnieca i szczytuje...


            "....zareagowal ogromnym podnieceniem:przyciagnal mnie do siebie i przylozyl glowe do klatki piersiowej,obejmujac ja mocno rekoma,jakby chcial wchlonac moja won oraz cieplo mojej skory.Przytulilam jego glowe i zdziwilam sie ze tak szybko robie sie napalona.[...] Oderwal swoja glowe od mojej klatki piersiowej i spojrzal mi w twarz,delikatnie zakreslajac palcem konturcmoich oczu,policzkow oraz ust.Polizalam jego kciuk gdy przesuwal nim po moich ustach,a on sapiac ,zamknal oczy.Wzielam jego kciuk do ust i delikatnie zacisnelam zeby.Bylo jasne ze oboje czujemy niesamowita seksualna energie.Lizalam i gryzlam jego palce oraz dlonie.Szlag!Jesli tak dziala na nas calowanie reki to zle go ocenilam.Coraz bardziej sie podniecalam,a naprawde sie tego nie spodziewalam.Dotknelam jego ust,spogladajac mu w twarz,podczas gdy on calowal i lizal moje rece,patrzac jak robie to samo z jego dlonmi.Przedluzalismy to bo bylo dziwnie erotyczne i dawalo fantastyczne odczucia.W koncu przysunelismy do siebie usta-moment zetkniecia naszych warg byl jak ogien!Pozadanie bylo tak wielkie,ze zakrecilo mi sie w glowie.Oplotlam go nogami,abysmy byli jeszcze blizej siebie.Chcialam go wiecej,pragnelam czuc go wszedzie!Facet ktorego pare minut wczesniej zaszufladkowalam jako pieprzenie ze starszym,niczym niewyrozniajacym sie mezczyzna mial najwieksza erotyczna energie jakiej kiedykolwiek doznalam.Odbieranie jej bylo niesamowicie ekscytujace.
            Odwrocil mnie i polozyl na plecach,nastepnie zerwal stanik i usiadl miedzy nogami,trzymajc je w gorze.Wiedzialam ze cieszac wzrok podziwia mnie przez przeswitujace stringi,polozylam sie wiec i pozwolilam ,by delektowal sie tym widokiem.Patrzylam prosto na niego.Tymczasem Derek zaczal calowac moja noge od stopy do miejsca ,w ktorym konczyla sie podwiazka.Potem przesunal sie w gore uda ,a nastepnie mocno przycisnal glowe do pachwiny.Bylam juz wilgotna a przede mna bylo jeszcze tyle innych doznan.
            Nagle zaczal mnie delikatnie skubac powoli przesuwajac swoja reka po moich plecach,w kierunku posladkow.Szeroko rozlozylam nogi.Bylam bardzo podniecona i pragnelam miec go gleboko w sobie.Przesunal reka po moich posladkach, odciagnal na bok stringi i wsunal palec pod material.Przesunal kciukiem po mojej szparce,aby poczuc pelnie mojego pobudzenia i zanurzyl twarz w mojej cipce.Wygielam plecy a on chwycil mnie za sutki.Mimo ze byl nieco brutalny odczulam to wylacznie jako przyjemnosc[...] Sciagnal mi buty chwycil za majteczki i zerwal ja ze mnie.Wzielam prezerwatywe i wcisnelam ja na jego pokaznego penisa.Polozylam sie wiedzac ze jego czlonek nie potrzebuje przewodnika.Derek lezal na mnie i patrzyl mi w oczy.Podparl sie na lokciach i szybko znalazl wejscie do mojej szparki.Musze przyznac,ze w calym seksie lubie to najbardziej.Zawsze na chwile wstrzymuje oddech,bo wiem,ze pierwsze pchniecia sa zdecydowanie najlepsze.To moj ulubiony moment bzykania.To czesto lepsze niz orgazm.
            Derek wpatrywal sie w moje oczy,zanim wszedl we mnie.Oboje krzyknelismy w uniesieniu.Obielam go nogami,aby przyciagnac go jeszcze blizej.Pociagnal mnie do przodu tak ze na nim siedzialam.byl bardzo gibki i zwinny.Zdawal sie instynktownie wyczuwac koniecznosc zmiany pozycji.Rozumielismy sie bez slow-to bylo fantastyczne.
            Podniosl moje nogi wysoko, rozlozyl je i wszedl we mnie glebiej.Zwalnialismy troche ,ale wylacznie po to aby cieszyc sie innymi doznaniami.Podnioslam sie na lokciach podczas gdy wykonywal rytmiczne ruchy do przodu i tylu.Nagle chwycil mnie za talie i wciagnal na siebie.Teraz siedzialm do niego plecami,a on polozyl sie aby patrzec jak jego penis wchodzi we mnie..
            Zaczelam coraz szybciej poruszac sie w gore i w dol.Zaczynalam sie meczyc ,ale po najlepszym w zyciu seksie z nieznajomym moglam mu zafundowac swietny orgazm.Zadzialalo! Doslownie zaryczal ,dochodzac![...]"

            I to wszystko bez wibratora i bez uczucia!
            • marta_51 Re: Co ze mną nie tak? 25.05.13, 14:43
              Bez uczucia i zaufania nie da się tylko zbudować szczęśliwego związku na stałe, przygody rządzą się innymi prawami. Można tak to przeżywać, sama doświadczyłam (ale nie z nieznajomym), piękna sprawa. Zredukuj trochę własną presję na przeżywanie orgazmu, a Twoje szanse wzrosną. To jak z zajściem w ciąże, czasem jedyna przyczyną niepowodzeń jest presja przechodząca w obsesję.
    • kataraktata Re: Co ze mną nie tak? 07.06.13, 13:10
      Dla takich kobiet proponuję lekturę Piątej fali pożądania Moniki Nowickiej. Otwiera człowieka na zupełnie nowe doznania. Seksulog z wieloletnim doświadczeniem proponuje nam opowiadanie na bazie autentycznych historii polek. Genialny erotyk zmieniającypoglądy o 360 stopni. Warto spróbować ;)
      • bianka02 Re: Co ze mną nie tak? 07.06.13, 13:42
        Dziekuje na pewno skorzystam z tej propozycji :-)

        Tymczasem spiesze doniesc ze udaje mi sie osiagnac orgazm w pare minut :-))) Nie sa juz to jednorazowe przypadki ;-)

        Wczoraj mialam okazje przeczytac "Sex Biblia dla Kobiet" bardzo zajmujaca lektura wszystkim serdecznie ja polecam.

        Autorka Crain Bacos Susan jest zwolenniczka teorii ze kazda kobieta powinna miec pelna szafe wibratorow i przezywac wspanialy orgazm przynajmniej raz dziennie :-)
        • twojabogini Re: Co ze mną nie tak? 07.06.13, 15:12
          bianka02 napisała:

          > Tymczasem spiesze doniesc ze udaje mi sie osiagnac orgazm w pare minut :-))) Ni
          > e sa juz to jednorazowe przypadki ;-)

          Rozbudzasz się seksualnie. Sądzę jednak, że warto zadbać o to, aby to rozbudzenie było wielotorowe i aby było nakierowane na nauczenie się czerpania przyjemności z wielu bodźców. Jeśli będziesz podążać jedną drogą (wibrator) i nastawiać się na jak najszybszy wynik - to w seksie z mężczyzną lub kobietą możesz czuć nadal rozczarowanie.
          Da się samodzielnie wytrenować zdolność odczuwania rozkoszy w seksie z partnerem/ką, ale wymaga to treningu świadomego i rozbudzania całego potencjału seksualnego, a nie tylko samej łechtaczki. To otwartość na wiele różnych doznań płynących z całego ciała, z dotyku, z temperatury, tempa, zapachu, widoku - a nie tylko stymulacji genitaliów. Ucz się też stymulować także swoje piersi, wargi sromowe, obszar między pochwą a odbytem, obszar analny, biodra, uda dłonie, brzuch - całe ciało. Dotykiem lub z użyciem odpowiednich gadżetów (jest ich na rynku mnóstwo).

          Nie przejmuj się też tym, że na razie nie odczuwasz przyjemności w obrębie pochwy. Kobieta ma w obrębie genitaliów aż trzy ośrodki rozkoszy seksualnej - podstawowym i najprostszym do rozbudzenia jest łechtaczka, drugim pochwa, trzecim obszar analny. Każdy z nich wymaga osobnego rozbudzenia i osobnych technik. Bardzo niewiele kobiet ma rozbudzony ośrodek związany z pochwą - większość kobiet umie przeżyć jedynie orgazm łechtaczkowy.
          Jeśli chcesz zacząć osiągać orgazmy na skutek stymulacji pochwy musisz najpierw poznać budowę swojej pochwy, poznać jej strukturę. Pochwa nie jest jednolita. Większość kobiet zaczyna odczuwać bodźce, gdy skupia się na stymulacji przedniej ścianki pochwy - a raczej tkanki znajdującej się tuż pod nią (od strony brzucha). Wibratory sprawdzają się tu słabo, zwłaszcza na początek, lepsze są niewibrujące i dość sztywne stymulatory, wygięte do przodu znacznie bardziej niż klasyczny penis czy wibrator.
          Podstawowym źródłem przyjemności ze stymulacji pochwy nie jest przesuwanie czegoś wzdłuż pochwy (penetracja ala klasyczny stosunek) a wywieranie ucisku na przednią jej ścianę lub konkretny obszar. Trudno jest stymulować się w ten sposób palcami - ale jest bogata oferta odpowiednich sprzętów na rynku - czasem trzeba wypróbować kilka zanim trafisz ten idealny.
          Dużo opisów stymulacji wraz z sensownymi rysunkami znajdziesz w książce Satysfakcja. Sztuka kobiecego orgazmu - Levinson Mark, Cattrall Kim. Dzięki tej książce dowiesz się tez czego możesz oczekiwać od partnera i co może mężczyzna aby stymulacja jaką jej oferuje była źródłem rozkoszy (a nie braku wrażeń lub bólu) - a wielu mężczyzn nie ma o tym pojęcia i trzeba ich dopiero nauczyć.
          Chcąc rozwijać swoją seksualność rozwijaj też swoją wiedzę o seksualności - polecam na początek stronę seksualnośckobiet. Oraz tantrę seksualną - w sieci jest sporo materiałów, aczkolwiek szukaj tych w których opisane są dokładne techniki - cała reszta to szajs.

          Co do czasu, w jakim osiągasz satysfakcję - nie jest niczym niezwykłym i nie warto na siłę go skracać - kosztem jest często osłabienie siły orgazmów, spłycenie doznań. Wiele kobiet i mężczyzn umie dojść w trzy minuty - ale co to za orgazm?
          • bianka02 Re: Co ze mną nie tak? 07.06.13, 17:09
            Bardzo dziekuje za wypowiedz.Jestem wdzieczna.Obiecuje cwiczyc :-)

            Przyznam ze po tylu miesiacach pracy z wibratorem mozliwosc osiagniecia orgazmu w pare minut bardzo mnie cieszy chodz wiem ze nie o to chodzi...

            Mam nadzieje ze wiele wspanialych doznan przede mna :-)
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka