lamiuszka
01.09.13, 23:43
Mam zly zwyczaj wypytywania. Bo lubie wiedziec. Mimo ze potem z tą wiedza nie bardzo jest co zrobic.
Jestem zoną od kilku lat, dwojka dzieci, zycie zwyczajne, bez ekscesow. Nasz seks kuleje, mi sie nie chce, to co on wymysli mnie nie kreci, bo wszystko takie sztuczne, nijakie, generalnie wole dobry film obejrzec.
Ostatnio wiecej o tym gadamy, niby jakies nikle kroki w tym kierunku zeby lepiej bylo - ale mi sie juz nie chce starac, on czasem sie stara ale jak mowilam - nie kreci mnie to staranie.
No i ostatnio pytam: sluchaj a Ty naprawde masz ochote na seks ze mną czy wogole na seks? a on ze nie odpowie, bo wie jak to sie skonczy, ze bede miec focha, bo zawsze chce wiedziec, a potem mam dola jak cos nie po mojej mysli... No wiec ja mu mowie: sluchaj ale odpowiadajac w ten sposob odpowiadasz tak naprawde na pytanie... On zamilkl, potem przytaknal.
No i jest tak ze wiem juz, wiem ze maz po prostu ma ochote na seks a ze ja pod reką no to czemu nie. Ja go nie krece, na mnie szczegolnie ochoty raczej nie ma - nie dziwie sie, po ciazach przytylam 20 kiloi nie zgubilam- ale wszystko sie uklada w calosc. Trzyma nas przysiega, dzieci, zobowiazania, on niby mowi ze kocha, ale ze czasem nie, ja mam podobnie.
Czy ludzie tak zyja czy to my tak mamy? moje zycie nie jest zle, ale fajerwerkow brak a z mezem ich raczej miec nie bede, motylki zwialy i nie wroca.