Dodaj do ulubionych

zawle płać alimenty teraz:-)stało się

30.01.14, 09:49
Jesteś tu dyżurną frajerką w tej kwestii;-)
Obserwuj wątek
    • sabat.77 Re: zawle płać alimenty teraz:-)stało się 30.01.14, 10:28
      Tego syna szkoda troche, bedzie mial przez jakis czas ciezko. Przy dominujacej, zwlaszczajacej przestrzen matce ciezko mlodemu chlopakowi nauczyc sie wlasnej sily i stawic czolo przeciwnosciom losu. A przede wszystkim naiwnej i slepej wierze w dobre intencje wszystkich innych kobiet. Sam bede mial problem z moimi synami, widze rysujace sie przed nimi problemy, ktorym beda musieli sprostac.
      • mojemail3 Re: zawle płać alimenty teraz:-)stało się 30.01.14, 10:34
        sabat.77 napisał:

        (...)"Sam bede mial problem z moimi synami, widze rysujace sie przed nimi problemy, ktorym beda musieli sprostac (...)"

        To się staraj...I tak mają chłopaki szczęście, że mają niegłupiego i odpowiedzialnego ojca...
        Słyszałam kiedyś taką opinię,że rzadko kiedy jest się najlepszym rodzicem dla każdego etapu wiekowego swego dziecka, zawsze coś można zawalić, ale starać się trzeba.
        Co do wieku w którym dostępujemy zaszczytu bycia rodzicem, z dwojga złego, czyli za wcześnie lub zbyt póżno, to jednak uważam,że lepiej być dojrzałą matką czy ojcem, niż młodocianym.
      • zawle Re: zawle płać alimenty teraz:-)stało się 30.01.14, 11:56
        sabat.77 napisał:

        > Tego syna szkoda troche, bedzie mial przez jakis czas ciezko. Przy dominujacej,
        > zwlaszczajacej przestrzen matce ciezko mlodemu chlopakowi nauczyc sie wlasnej
        > sily i stawic czolo przeciwnosciom losu. A przede wszystkim naiwnej i slepej wi
        > erze w dobre intencje wszystkich innych kobiet. Sam bede mial problem z moimi s
        > ynami, widze rysujace sie przed nimi problemy, ktorym beda musieli sprostac.

        Że jestem dominującą matką, zawłaszczającą przestrzeń to się mylisz. Ale co zrobić, myślisz z pozycji faceta który nie kontroluje swojego życia, poddaje się temu co dostaje i wystarczą mu ochłapy. Fajnie się tak gada, nie sabat?
        • sabat.77 Re: zawle płać alimenty teraz:-)stało się 30.01.14, 12:22
          Jak zabraknie argumentow, zaatakuj rozmowce ad personam.
          Nie podejmuje pileczki, mysl sobie na moj temat co chcesz.

          Powiedzialem, ze szkoda mi Twojego dziecka, a ty we mnie rzucasz kamieniem ? Nie oskarzam Cie o zle wychowanie, osoba dominujaca sie jest albo nie. A ze dominant zawlaszcza i probuje kontrolowac przestrzen to wynika jedno z drugiego.
          Co do szukania rozwiazan i akceptowania tego czy innego, jest to prywatna sprawa kazdego czlowieka. Dla Ciebie sprowadzenie potomka w wieku nastoletnim moze byc swietem, to ja moge z radoscia celebrowac moje malzenstwo bez seksu. Oboje bedziemy teraz udawac, ze ksiezyc jest zrobiony z zoltego sera, co ty na to ?

          Dostrzegasz mechanizmy obronne u innych ale wobec samej siebie jestes znacznie laskawsza.
          • bgz0702 Re: zawle płać alimenty teraz:-)stało się 30.01.14, 12:38
            sabat.77 napisał:

            > Jak zabraknie argumentow, zaatakuj rozmowce ad personam.
            > Nie podejmuje pileczki, mysl sobie na moj temat co chcesz.
            >
            > Powiedzialem, ze szkoda mi Twojego dziecka, a ty we mnie rzucasz kamieniem ? Ni
            > e oskarzam Cie o zle wychowanie, osoba dominujaca sie jest albo nie. A ze domin
            > ant zawlaszcza i probuje kontrolowac przestrzen to wynika jedno z drugiego.
            > Co do szukania rozwiazan i akceptowania tego czy innego, jest to prywatna spraw
            > a kazdego czlowieka. Dla Ciebie sprowadzenie potomka w wieku nastoletnim moze b
            > yc swietem, to ja moge z radoscia celebrowac moje malzenstwo bez seksu. Oboje b
            > edziemy teraz udawac, ze ksiezyc jest zrobiony z zoltego sera, co ty na to ?
            >
            > Dostrzegasz mechanizmy obronne u innych ale wobec samej siebie jestes znacznie
            > laskawsza.

            Sabat czy ty chłopie cierpisz na rozdwojenie jaźni? Z jednej strony inteligentny facet a z drugiej pierdolisz jak potrzaskany. "Powiedzialem, ze szkoda mi Twojego dziecka, a ty we mnie rzucasz kamieniem ?"- odpieprz się od cudzych dzieci to nie będziesz kamieniem w łeb dostawał
          • zawle Re: zawle płać alimenty teraz:-)stało się 30.01.14, 13:05
            sabat.77 napisał:
            > Jak zabraknie argumentow, zaatakuj rozmowce ad personam.

            Chcesz porozmawiać merytorycznie? Może zacznę od poczatku. Jak to się stało że w watku- matce nie miałeś takich przemyśleń? Bałeś się? Aż pojawiła się suka a Ty nabrałeś mocy? Zachowujesz się jak kundel Sabat. Słaby, potrzebujący pana. Jak wychowasz swoich synów? Czy nie sądzisz że lepiej nie mieć żadnego wizerunku ojca, niż mieć zły? Pedagogika mówi że trudniej oduczyć złego, niż nauczyć się. A teraz bardziej merytorycznie.

            Piszesz:
            Tego syna szkoda troche, bedzie mial przez jakis czas ciezko. Przy dominujacej, zwlaszczajacej przestrzen matce ciezko mlodemu chlopakowi nauczyc sie wlasnej sily i stawic czolo przeciwnosciom losu.

            Wynika z tego że mój syn będzie miał cięzko bo ja jako matka ułożę jego sprawy. A w poście obok, że jestem frajerką . Popatrz na jak różny sposób można interpretować jedną sytuację.

            Dla Ciebie sprowadzenie potomka w wieku nastoletnim moze b
            > yc swietem, to ja moge z radoscia celebrowac moje malzenstwo bez seksu.

            Pojawienie się każdego człowieka powinno być świętem. Dla tego człowieka. Nie dla mojego syna, nie dla jego matki. Dla tego dziecka. Oni zrobili żle, ale są jeszcze dziećmi. Mogę zaakceptować sytuację i łagodzić jej skutki. Mogę ziać nienawiścią, straconymi nadziejami ( nie mam żadnych planów dotyczących moich dzieci- niech żyją po swojemu) i doprowadzić być może do stanu że znienawidzą dziecko które się pojawiło za ich przyczynkiem oraz zaprogramuję ich na zmarnowane życie.
            Mogę im pomóc to poukładać i wesprzeć w trudnej i kurewsko ważnej sytuacji.

            Piszesz:
            A przede wszystkim naiwnej i slepej wierze w dobre intencje wszystkich innych kobiet. Sam bede mial problem z moimi synami, widze rysujace sie przed nimi problemy, ktorym beda musieli sprostac.

            Tu widzę twoje lęki, to o czym pisze kitty.....brak zrozumienia dla kobiet, poczucie ich złej woli, inności. I strach. Uważaj żebyś nim nie zaraził synów

            > Dostrzegasz mechanizmy obronne u innych ale wobec samej siebie jestes znacznie
            > laskawsza.

            Wiesz jakie są moje mechanizmy obronne? Usiąść w spokoju i spojrzeć na sprawę tak, jakby świat wokół nie istniał. jakby nie istniały mormy, prawo, niezyczliwi ludzie, ocena społeczna, kultura. Jakbym była tylko ja i kosmos. Świat wtedy wygląda inaczej.
            • sabat.77 Re: zawle płać alimenty teraz:-)stało się 30.01.14, 16:00
              Nie napisalem ze jestes frajerka, tylko ze szkoda mi Twojego syna. W odpowiedzi nazywasz mnie kundlem ktory szuka sobie pani. Zapamietam to. Sadzisz ze jestem slaby. Mysle ze zmienisz zdanie. Ale szczerze mowiac gowno mnie to obchodzi, bo to ja sam dla siebie wyznaczam normy.
              Zaluje, ze teraz nie mam czasu, jak watek ostanie sie do wieczora, to chetnie objasnie Ci mechanizm, ktory w Twoim mniemaniu daje Ci sile, a mnie oslabia. Jest prosty jak drut, ale nie dla wszystkich oczywisty. Wiecej wieczorem.
              • zawle Re: zawle płać alimenty teraz:-)stało się 30.01.14, 16:35
                sabat.77 napisał:

                > Nie napisalem ze jestes frajerka, tylko ze szkoda mi Twojego syna. W odpowiedzi
                > nazywasz mnie kundlem ktory szuka sobie pani. Zapamietam to. Sadzisz ze jestem
                > slaby. Mysle ze zmienisz zdanie. Ale szczerze mowiac gowno mnie to obchodzi, b
                > o to ja sam dla siebie wyznaczam normy.
                > Zaluje, ze teraz nie mam czasu, jak watek ostanie sie do wieczora, to chetnie o
                > bjasnie Ci mechanizm, ktory w Twoim mniemaniu daje Ci sile, a mnie oslabia. Jes
                > t prosty jak drut, ale nie dla wszystkich oczywisty. Wiecej wieczorem.

                Chętnie posłucham o mechanizmach, bo danie sobie po gębie mam nadzieję mamy za sobą:))
              • orzech69 Re: zawle płać alimenty teraz:-)stało się 30.01.14, 17:41
                sabat.77 napisał:

                > Nie napisalem ze jestes frajerka, tylko ze szkoda mi Twojego syna.
                tak se czytam i czytam i nadziwić się nie mogę.
                Skąd ty wiesz jaka jest zawle w realu ? spotkałeś ją ? rozmawiałeś z nią ? A jaką jest matką/ojcem to nie masz pojęcia.
              • sabat.77 Mechanizm siły. 30.01.14, 23:36
                Istotą sprawy jest umieszczenie siebie w skali społecznego kompromisu.
                Jest na forum kilka osób, między innymi jak mi się zdaje Ty, które na pewnym etapie życia stwierdziły, że od tej pory nie idą już z nikim na żadne kompromisy. Będzie tak jak ja chce, albo nie będzie wcale, nie idę z życiem na żadne układy.
                Takie skupienie się na swoich potrzebach jest niewątpliwie źródłem mocy. Przede wszystkim - nie masz żadnych zobowiązań wobec innych, zatem nie musisz liczyć się z nikim, poza własnym zdaniem. Nie musisz o nic u nikogo walczyć, o nic zabiegać. Wszystko robisz sama, dla siebie, jesteś samowystarczalna. Nawiązujesz więzi z ludźmi zakładając, że spełnią Twoje oczekiwania, a gdy tylko przestają spełniać - to zaraz te więzi przecinasz.
                W ten sposób nie boisz się nikogo i niczego, bo od nikogo nie zależysz.
                Ale tak jak powiedziała tu kiedyś Andzia - jak nie masz nic, to jesteś biedakiem.
                Jest surowa cena, którą płaci się za takie postępowanie. Jest to samotność i na dłuższą metę ostracyzm ze strony innych. Niemożność zbudowania jakiegokolwiek związku z partnerem, ponieważ istotą związku są kompromisy. Nie wyłącznie czerpanie korzyści, bez wytchnienia i bez potknięć. Człowiek niechętny kompromisom w jakiejkolwiek postaci, szukający ideału zbudowanego pod dyktando własnych oczekiwań, nie zbuduje zdrowego związku.
                Nie ma takiego człowieka, który w stu procentach by Ci odpowiadał, zawsze jest jakaś gorzka pigułka w kielichu miodu.

                I powiem tak - nie ma niczego nadzwyczajnego w sile wynikającej z tego, że masz wszystko w dupie.
                Nie jest sztuką niszczyć, chociaż daje to pozorne upojenie kontrolą. O wiele trudniej jest zbudować, to wymaga delikatności, zamysłu, ważenia sił i reakcji. Jeśli ktoś zadaje razy zawsze z pełnym impetem, tak silnie jak tylko potrafi, to ludzie w końcu się od niego odwrócą i pozostanie mu upajanie się tym, jak wspaniale jest być samemu i od nikogo nie zależeć.
                • sabat.77 Re: Mechanizm siły. 30.01.14, 23:39
                  To nie dotyczy oczywiście wyłącznie związków. To filozofia życia, przejawiająca się we wszystkich jego sferach.
                • zawle Re: Mechanizm siły. 31.01.14, 08:16
                  sabat.77 napisał:> Istotą sprawy jest umieszczenie siebie w skali społecznego kompromisu.Ty, które na pewnym et
                  > apie życia stwierdziły, że od tej pory nie idą już z nikim na żadne kompromisy.
                  > Będzie tak jak ja chce, albo nie będzie wcale, nie idę z życiem na żadne układ
                  > y.

                  Masz 100% rację. Dla mnie to słowo ma bardzo złe konotacje. Kompromis to oddanie swojego terytorium, żeby uzyskać kawałek czegoś. Ja wolę porozmawiać, dowiedzieć się, zaufać swojej intuicji i podjąć decyzję na nowo. To inny sposób ustawienia siebie w rzeczywistości.
                  W społeczeństwie. Dlatego dotąd nie mam do nikogo pretensji. Co nie mieści się nawet psychiatrom w głowie. Tak przeżarte jest kompromisem nasze społeczeństwo. Nie skupiam się na międzyludzkich umawiankach, umowach, obiecywaniach, zapewnieniach. Skupiam się na sobie i swoich odczuciach. Coś sprawia że jestem szczęśliwa- biorę to. Coś sprawia że jestem nieszczęśliwa- won. Nie idę na żadne układy. Układ to umowa społeczna. Gdy człowiek Cię zawiedzie- zaczynasz go obwiniać i skupiasz się na tym. On jest winien, ona mnie oszukała, nie atk miało być. Jesteś oszołomiony. Zainwestowałeś, umółwiłeś się i co kurwa teraz? Swoje siły i rozum wkładasz w analizę, wyrzuty, masturbowanie się nieszczęściem. Ja zaszywam się w ciszy i zaczynam mysleć tak jakby nie było norm, zasad, umowy, tej drugiej osoby. Czy to jest dla mnie dobre? Jak się z tym czuję? Czy jestem gotowa na zmiany? Dać sobie czas? Dystansuje się. W naszej kulturze to chore, ale wystarczy wyjebać na śmietnik naszą kulturę i świat wygląda inaczej. Bo kultura nie jest trwała. Czy będąc nieszczęsliwą daje innym cokolwiek z siebie? Czy idąc na kompromisy nie sprzedaję siebie i swoich wartości?

                  > Takie skupienie się na swoich potrzebach jest niewątpliwie źródłem mocy. Przede
                  > wszystkim - nie masz żadnych zobowiązań wobec innych, zatem nie musisz liczyć
                  > się z nikim, poza własnym zdaniem. Nie musisz o nic u nikogo walczyć, o nic zab
                  > iegać. Wszystko robisz sama, dla siebie, jesteś samowystarczalna. Nawiązujesz w
                  > ięzi z ludźmi zakładając, że spełnią Twoje oczekiwania, a gdy tylko przestają s
                  > pełniać - to zaraz te więzi przecinasz.

                  Nie mam w stosunku do innych zobowiązań. Mam miłość. Kocham swoje dzieci. Wychowuję je i dzielę się wszystkim co mam nie dlatego że tak wypada, że to mój obowiązek. Ja to chcę robić. Chcę być matką- taką decyzję podjęłam w chwili w której zdecydowałam że urodzę. Ale moja matczyna miłość ma swoje granice. Gdyb moje dzieci zaczęły mnie krzywdzić- zrobią won z mojego domu o czym wiedzą. Mogę im pomóc być dobrymi ludżmi, nie złymi. Jestem samowystarczalna. Nawiązuje tylko te więzi które dadzą mi radość i spowodują że będę szczęśliwa. Daję drugiej osobie tylko to co chcę i nie oczekuje niczego w zamian. Nie mam pretensji, jesli nie spełni moich oczekiwań. Bo ich nie mam. Nie mówię: jak będziesz taki i taka to ja będę szczęśliwa- bo to nieprawda jest. Ja nie potrafię się zmienić. Twoja żona nie potrafi się zmienić. NIkt nie potrafi się zmienić na tyle, żeby mi dogodzić. I nie na ty to polega. Nie wiem czemu mam na siłę zatrzymywać ułudę czegoś?

                  > W ten sposób nie boisz się nikogo i niczego, bo od nikogo nie zależysz.
                  > Ale tak jak powiedziała tu kiedyś Andzia - jak nie masz nic, to jesteś biedakie
                  > m.
                  > Jest surowa cena, którą płaci się za takie postępowanie. Jest to samotność i na
                  > dłuższą metę ostracyzm ze strony innych. Niemożność zbudowania jakiegokolwiek
                  > związku z partnerem, ponieważ istotą związku są kompromisy. Nie wyłącznie czerp
                  > anie korzyści, bez wytchnienia i bez potknięć. Człowiek niechętny kompromisom w
                  > jakiejkolwiek postaci, szukający ideału zbudowanego pod dyktando własnych ocze
                  > kiwań, nie zbuduje zdrowego związku.


                  Powiedzieć co ja mam? Dom do którego chętnie wracam. Nie muszę ani gotować, ani sprzątać. Mogę się lenić gdy mam na to ochotę. Mogę się skupić na robieniu serwetki a nie sprzątaniu kibla- b to mi robi teraz, w tym momencie większą frajdę. Mam grono znajomych którzy mnie bardzo cenią. Niektórzy mnie nawet lubią:) Mam psa który mnie wita w progu z miłością- nigdy go nie skarciłam. Mam wstrętnego kota który mnie pozbadł i jak rano wychodzę z sypialni to obydwaj stoją przed drzwiami. domu mieszka ze mną dwójka nastolatków którzy budują swoje przyszłe- dorosłe życie. Staram się stać obok- nie na tyle blisko żeby czuli mój oddech, ale na tyle żeby wiedzieli że jestem. Różnie im się wiedzie- mają swoje sukcsy i porażki- uczą się życia. Co jeszcze mam? Swoją pracę- a w niej jestem kimś. Osobą. Ludzie mnie lubią- najbadziej Ci z którzy są podmiotem mojej pracy. Myślisz że to mało? Może i umrę kiedyś zjedzona przez swoje koty, ale nie będę mieć o to do nikogo pretensji.

                  > Nie jest sztuką niszczyć, chociaż daje to pozorne upojenie kontrolą. O wiele tr
                  > udniej jest zbudować, to wymaga delikatności, zamysłu, ważenia sił i reakcji. J
                  > eśli ktoś zadaje razy zawsze z pełnym impetem, tak silnie jak tylko potrafi, to
                  > ludzie w końcu się od niego odwrócą i pozostanie mu upajanie się tym, jak wspa
                  > niale jest być samemu i od nikogo nie zależeć.

                  Nie jestem katoliczką. Nie muszę i nie chcę nadstawiać drugiego policzka. Niczego nie niszczę. To że nie spełniam cudzych oczekiwań to dla nikogo nie powinna być tragedia. Nie oszukuję że jestem miłą kobietą. Nie ściemniam że jutro będzie lepiej. Nie karzę nikomu się zmieniać. Biorę co dają. Daję co mam. Gdy atakują wybieram najbliższą mi formę obrony. Ponoszę konsekwencje bez szemrania. Nie ustawiam się w roli ofiary, nie płaczę nad cudzym chamstwem, nie wzywam posiłków. Wiesz gdzie się tego nauczyłam? Na forum. To była cenna lekcja

                  A tak generalnie to ludzie chcą że by każdy dostosował się do jakiś umów społecznych. Żeby był jakiś: miły, reagował ładnie, robił co mu każą. Te pragnienia są ze sobą sprzeczne. Nigdy nie jesteś w stanie zadowolić wszystkich innych. Zakładam że nie jestem potworem i wiem co robić. czasami wybieram te zachowania które śmierdzą. Ale nie udaję że pachną. One sa skuteczne w relacjach międzyludzkich. Warto o tym pamiętać. Że świat nie jest jakiś, jest różny. Jak się w tym ustawisz.....tak będziesz miał. Bo każda pozycja ma swoje plusy i minusy.
                  • sabat.77 Re: Mechanizm siły. 31.01.14, 08:43
                    W porzadku. Ja tylko mowie, jakie sa konsekwencje. Wierze ze takiego wyboru dokonalas swiadomie, podobnie postrzegam Kitty.

                    Ale zrozum drugiego czlowieka, inny swiat wartosci, inne priorytety. Nie nazywaj tchorzem, kundlem, klamca.

                    Nie da sie tak samo szybko biegac, jesli ma sie na nosie szklanke wody, ktora trzeba balansowac, niz gdy ja sie rozbije i powie, ze nigdy nie byla potrzebna. Ja w ogloe nie wierze w istnienie zwiazkow miedzy ludzmi, ktore mozna by dlugotrwale utrzymac bez poteznej dawki kompromisu. Interesy dwoch ludzi zawsze beda sprzeczne na jakims etapie zycia.

                    Tez mialem w zyciu okres bycia bezkompromisowym, wiem jak to imponuje innym i jakie daje poczucie sily. Taki zbuntowany nastolatek z cynicznym usmiechem mowi wszystkim w twarz: Pierdole was !

                    Na jakims etapie zycia zrozumialem, ze w spoleczenstwie wspolpracuje sie w grupie. Ludzie sa co raz starsi, obrastaja w tluszcz, stanowiska, zony, dzieci, domy z psami i kotami zaciagniete na wieloletnie kredyty.

                    Nie kazdy ma komfort pojsc do szefa w robocie i powiedziec smialo: poznalem juz pana na tyle, by uwazac pana za chuja.

                    Malo kto powie 30 kibicom legii podpalajacym smietniki i rozbijajacym samochody, ze zachowuja sie jak pojebani.

                    I masz racje - oprocz tego ze idziemy na kompromisy z checi zysku, czesto idziemy na kompromisy bo boimy sie o to co mamy.

                    Im wiecej mamy, tym bardziej sie o to boimy.

                    Mozna zostac eremita albo pozytywistyczna silaczka samodzielnie idaca przez zycie, ale wiekszosc ludzi jednak wybierze M3, uzywany samochod i zone co nie daje jak Sylvia Saint tylko jak Krysia z warzywniaka.

                    Ja rozumiem Twoj wybor, zrozum innych, co probuja kolorowac swoja niedoskonala rzeczywistosc. Oni tez wybrali i maja do tego prawo.
                    • sabat.77 Mechanizm siły c.d. 31.01.14, 09:53
                      To rzecz jasna dopiero początek. Społeczeństwo i jego oczekiwania w stosunku do jednostki oplątują nas jak pająk.
                      Dopuszczalne granice kompromisu wyznaczają pełnione role.
                      Gdy pod Pałac Kultury podejdzie bezdomny, ściągnie portki do kolan i zacznie zabawiać się publicznie ptakiem, bo akurat ma taki kaprys, to pewnie po jakimś czasie ściągnie go z widoku pod pachy straż miejska albo policja, trochę z nim pogadają na komisariacie, dadzą może ze dwa razy pałą i puszczą wolno.
                      Gdy to samo zrobi zamożny biznesmen, może będzie jakaś mała notka prasowa o nieobyczajnym wybryku, dostanie potężną grzywnę a żona najprawdopodobniej wniesie o rozwód i zabierze ze sobą dzieci.
                      Jeśli by taki numer wywinął urzędnik państwowy w randze minimum urzędującego ministra, to zapewne zjadą się wozy transmisyjne większości telewizji informacyjnych świata, będzie afera z debatą publiczną w tle a facet będzie zupełnie skończony w społeczeństwie.

                      To nie wszystko. Oczekiwania najbliższych. Partnera, dzieci, rodziny. Wszyscy CZEGOŚ oczekują. Jakoś postrzegają, mają jakiś wyrobiony wizerunek.
                      Najbardziej bolą zawiedzione oczekiwania tych, którym nam najbardziej zależy. Jak masz dziecko, zaczynasz dla niego pełnić rolę autorytetu. Jeśli chcesz uciec przed tym, wchodzisz w buty wyrodnej matki i wyrodnego ojca. Jak jesteś głową rodziny, a chlasz, włóczysz się po burdelach i przychodzisz ze śpiewem na ustach o 5 nad ranem do domu (taki Mickiewiczowski "Powrót Taty"), to też musisz mieć świadomość, że ktoś to widzi i ktoś się za Ciebie wstydzi. Możesz mieć na to wyłożoną lachę, ale konsekwencją będą zawiedzione oczy jakiegoś nastolatka, który kiedyś w końcu rzuci ci w twarz, że cie nienawidzi.

                      Niestety, ale im głębiej wchodzimy w społeczeństwo, tym bardziej stajemy się marionetką zewnętrznych zależności. Roli którą pełnimy, naszego stanowiska pracy, naszego miejsca w rodzinie, społeczeństwie. Bo wybór mamy, ale społeczeństwo ma doskonałe, wyrobione przez tysiąclecia metody pacyfikacji takich wyrzutków. Ostatecznie w pełni sobą można być dopiero pod mostem, w kartonowym pudle. To oczywiście też jest wybór.
                      Ponieważ podejmowane wybory niosą konsekwencje. Tak często się o tym zapomina.
                      • sabat.77 Re: Mechanizm siły c.d. 31.01.14, 10:02
                        Stąd źródłem siły może być odseparowanie się od zewnętrznych zależności.
                        Jako rozwiedziony mogę być "silniejszy". Jako wyrodny ojciec, który porzucił swoje dzieci, miga się od płacenia alimentów i nie interesuje się tym co się z nimi dzieje, również mogę być "silniejszy".
                        No co mi kto zrobi ? Co ?
                        Zacznę spotykać się z innymi babami, na dzieci zapłacę po 50 złotych co dwa miesiące i będę rżnąć głupa, że więcej nie mam. No przecież nic nie mam, nikt mi nic nie zabierze.
                        To jest wybór. ale...
                        TO jest "WYBÓR" ?
                        Czy nie jest łatwiej odrąbać nogę przy samej dupie, zamiast ją leczyć ?

                        Rzecz opiera się o coś innego - o granice tego kompromisu. O... Te są płynne. Jedni ugną się jak leszczyna, drudzy będą stawiać poważny opór. Ale to też są kwestie indywidualne. Nie ma lepszych i gorszych rozwiązań. Wszędzie są decyzje i ich konsekwencje.
                        • hello-kitty2 Re: Wyrodny ojciec - dlaczego? 31.01.14, 10:30
                          sabat.77 napisał:

                          > Stąd źródłem siły może być odseparowanie się od zewnętrznych zależności.
                          > Jako rozwiedziony mogę być "silniejszy". Jako wyrodny ojciec, który porzucił sw
                          > oje dzieci, miga się od płacenia alimentów i nie interesuje się tym co się z ni
                          > mi dzieje, również mogę być "silniejszy".

                          Ja nie rozumiem Sabat dlaczego zawsze w swoich wizjach stawiasz znak rownosci miedzy rozwiedziony = wyrodny ojciec. Patrz Kag kiedys mowila, ze gdyby rozpadlo sie jej malzenstwo to jedno jest pewne - rozpoczelaby sie walka o dziecko. Co wskazuje, ze naturalnie ona ale rozwniez jej maz => mezczyzna, ojciec by wlaczyl o dziecko. Nie wiem dlaczego mialbys nie zawalczyc o swoje dzieci? Zawsze przedstawiasz taka skrajna postawe ojca po rozwodzie: porzucil, nie interesuje sie, miga sie od alimentow. Jesli Ci zalezy na dzieciach to o nie walcz niezaleznie od swoich ukladow z ich matka. Walka o dzieci moze byc zrodlem sily.
                          Reasumujac: zrodlem sily jest walka, silne przekonanie o czyms, a nie jak to pokazujesz w krzywym zwierciadle kladzenie lachy. Zawle swoja niezaleznosc zbudowala na walce o przetrwanie swoje i swoich dzieci, a nie na wypinaniu sie na innych ludzi. Jej sila polega na nie poddawaniu sie. Obraz ojca po rozwodzie, ktory przedstawiasz to obraz czlowieka, ktory sie poddal. Dlaczego bys mial sie poddac? I jeszcze, walczyc to nie znaczy zawsze wygrac ale tez ugrac ile sie da.
                          • sabat.77 Re: Wyrodny ojciec - dlaczego? 31.01.14, 10:50
                            Walka o dzieci ze strony ojca w Polsce to epicka walka gołej dupy z kijem. Jeśli matka nie daje grupowo dupy na parkingu przed domem, nie sika pijana pod siebie na oczach sąsiadów, albo nie leży ze strzykawką kompotu w kuchni i nie toczy piany z pyska to wygra rozprawę o dzieci przed każdym sądem.
                            Dlatego tak straszliwie wkurwia mnie napastliwość rozwiedzionych matek wobec ich dawnych ojców, bo to nie jest gra fair.
                            To jakbym zaprosił taką parę na mecz bokserski full contact i wyszydził po przegranej fizyczną przewagę mężczyzny nad kobietą.
                            Praktyka sądownictwa stoi murem za nimi, przyjmuje się że dziecko zawsze POWINNO zostać przy matce. Tak jest skonstruowana kultura, sąd również w niej się porusza, a przecież działa licząc się przede wszystkim z dobrem dziecka.

                            Kieruję się pragmatyką - rzadko kiedy rozwiedziony ojciec nie jest postrzegany jako wyrodny. Szczególnie, że gdy - jak w temacie naszego forum - chodzi o seks, to przecież jest to przeciwstawienie swojego egoistycznego kutasa, altruistycznej opiece matki nad dziećmi.
                            Mężczyzna kierujący się dobrem swojego kutasa zawsze będzie postrzegany jako chuj. To naturalne, tak to zostało zbudowane w naszym systemie wartości. Coś systemowego, rozumiesz sama... Tu nie zawalczysz :)
                            • hello-kitty2 Re: Wyrodny ojciec - dlaczego? 31.01.14, 13:43
                              sabat.77 napisał:

                              > Mężczyzna kierujący się dobrem swojego kutasa zawsze będzie postrzegany jako ch
                              > uj.

                              To tylko jak w to wierzysz i podzielasz ten poglad. Ja w to nie wierze, a Ty najwyrazniej tak. Wystarczy stanac za swoimi przekonaniami.
                            • orzech69 Re: Wyrodny ojciec - dlaczego? 31.01.14, 13:49
                              sabat.77 napisał:
                              > Mężczyzna kierujący się dobrem swojego kutasa zawsze będzie postrzegany jako ch
                              > uj. To naturalne, tak to zostało zbudowane w naszym systemie wartości. Coś syst
                              > emowego, rozumiesz sama... Tu nie zawalczysz :)
                              Co rozumiesz kierujący się dobrem swojego kutasa ?
                            • hello-kitty2 Re: Wyrodny ojciec - dlaczego? 31.01.14, 13:55
                              sabat.77 napisał:

                              > Walka o dzieci ze strony ojca w Polsce to epicka walka gołej dupy z kijem. Jeśl
                              > i matka nie daje grupowo dupy na parkingu przed domem, nie sika pijana pod sieb
                              > ie na oczach sąsiadów, albo nie leży ze strzykawką kompotu w kuchni i nie toczy
                              > piany z pyska to wygra rozprawę o dzieci przed każdym sądem.
                              > Dlatego tak straszliwie wkurwia mnie napastliwość rozwiedzionych matek wobec ic
                              > h dawnych ojców, bo to nie jest gra fair.
                              > To jakbym zaprosił taką parę na mecz bokserski full contact i wyszydził po prze
                              > granej fizyczną przewagę mężczyzny nad kobietą.
                              > Praktyka sądownictwa stoi murem za nimi, przyjmuje się że dziecko zawsze POWINN
                              > O zostać przy matce. Tak jest skonstruowana kultura, sąd również w niej się por
                              > usza, a przecież działa licząc się przede wszystkim z dobrem dziecka.

                              Nawet jak przegrasz i zostana z matka to co to oznacza w praktyce? Ze nie bedziesz mogl sie nimi zajmowac? Nie bedziesz mogl z nimi spedzac czasu? Nie bedziesz mogl ich finansowac? Babki porzucowe przez mezow, ktore zostaly z dziecmi, jak czytam na kochankach placza, zeby ojciec sie z dziecmi widywal, wspieral je nadal w wychowaniu, bral je do siebie, bo sa zwyczajnie zajechane robota. Potrzebuja pomocy. Twoja zona pomocy od drugiego chlopa nie dostanie, bo niby czym go do tej pomocy skusi? ;) Bedzie musiala liczyc czesciowo na Ciebie.

                              > Kieruję się pragmatyką - rzadko kiedy rozwiedziony ojciec nie jest postrzegany
                              > jako wyrodny.

                              Tu Cie boli: jak bede postrzegany? ;)
                              • sabat.77 Re: Wyrodny ojciec - dlaczego? 31.01.14, 14:02
                                Ciebie to nie boli ? Nie masz zadych potrzeb spolecznych ? To czemu jestes na forum, zamiast siedziec w ciemnym pokoju i gapic sie w punkt na scianie ? Czemu zastanawiasz sie jak zrobic barki i jak cwiczyc ? Masz swoja wizje siebie, ktora chcesz innym pokazac i tak maja wszyscy.

                                No ok, sa wyjatki. Ci bez potrzeb spolecznych i kreowania jakiegos wizerunku siedza w domu bez klamek.

                                Jedyna roznica to ta, w ktora strone idzie ten wizerunek. Ja mam swoj, Ty swoj.
                              • rekreativa Re: Wyrodny ojciec - dlaczego? 31.01.14, 14:14
                                " Tu Cie boli: jak bede postrzegany? ;"

                                Ale to chyba jest normalne, że człowieka boli, kiedy osoby bliskie (bo przecież nie mówimy o pani z warzywniaka) zaczynają go postrzegać w jakiś nacechowany negatywnie sposób?
                                Szczególnie, kiedy człowiekowi na tych bliskich zależy, a owo postrzeganie bierze się nie tyle ze stanu faktycznego, ile z pewnych stereotypów i schematów myślowych?
                                Nikt nie chce uchodzić za złego człowieka.
                                • hello-kitty2 Re: Wyrodny ojciec - dlaczego? 31.01.14, 15:53
                                  rekreativa napisała:

                                  > " Tu Cie boli: jak bede postrzegany? ;"
                                  >
                                  > Ale to chyba jest normalne, że człowieka boli, kiedy osoby bliskie (bo przecież
                                  > nie mówimy o pani z warzywniaka) zaczynają go postrzegać w jakiś nacechowany n
                                  > egatywnie sposób?
                                  > Szczególnie, kiedy człowiekowi na tych bliskich zależy, a owo postrzeganie bier
                                  > ze się nie tyle ze stanu faktycznego, ile z pewnych stereotypów i schematów myś
                                  > lowych?

                                  Postrzeganie przez bliskich bierze sie nie ze stanu faktycznego tylko ze stereotypow i schematow? Dla mnie to brzmi nieprawdziwie. Przyklad: schemat i stereotyp mowi, ze gej to ciota. Postrzegasz swojego brata zgodnie z tym stereotypem? Nie. Dlaczego? Bo wiesz jaki jest naprawde.
                                  Poza tym o jakich bliskich mowimy? Jezeli rozwodzisz sie to twoj eks nie jest juz twoim bliskim. Liczy sie wtedy tylko i WYLACZNIE relacja z dziecmi. Nic nie stanie na przeszkodzie by ta relacje miec dobra. Co, opinia pani z warzywniaka stanie, opinia eksa stanie? Tylko Sabat sam moze stac sie wyrodnym ojcem. Zadna opinia nie jest go w stanie nim uczynic.

                                  > Nikt nie chce uchodzić za złego człowieka.

                                  Co z tego, ze nie chcesz uchodzic, co z tego ze moze nie uchodzisz skoro jestes ;) (uzywam zaimka nieokreslonego 'ty' w tym wypadku). Liczy sie tylko i wylacznie kim jestes przed soba. To za kogo uchodzisz nie obroni cie przed odpowiedzianoscia za to, kim jestes naprawde.

                                  Inna sprawa to z kim jestes zwiazany i jak ta osoba bedzie o Tobie myslala po ewentualnym rozwodzie. Ja np nie bylam nigdy zwiazana z osoba, ktora by mnie po rozwodzie/rozstaniu znienawidzila, czy zaczela knuc jakies intrygi przeciwko mnie, rozpowszechniac zle opinie, itp. Sama wnosze do zwiazku to samo. Na wypadek rozstanie zero knucia. Rozumiem, ze skoro Sabat sie tak boi to wskazywaloby, ze jednak jest zwazany z niewlasciwa osoba, ktora przemieni sie we wroga tylko dlatego, ze Sabat chcialby zakonczyc zwazek.
                                  • rekreativa Re: Wyrodny ojciec - dlaczego? 31.01.14, 16:19
                                    " Liczy sie wtedy tylko i WYLACZNIE relacja z dziecmi. Nic nie
                                    > stanie na przeszkodzie by ta relacje miec dobra."

                                    Oj, no jednak stanąć może na przeszkodzie - EX.
                                    Żeby realcję dobrą z dziećmi mieć, to trzeba w ogóle mieć jakąkolwiek relację, a co jeśli ex utrudnia to jak tylko potrafi? Co jeśli dzieciom do tego miesza w głowach? Nie każdy się rozwodzi w momencie, kiedy dzieciaki są na tyle duże, że same mogą właściwie ocenić sytuację.
                                    A potem odkręcanie tego, co ex namieszała/namieszał i budowanie od nowa relacji może zająć całe lata. O ile w ogóle jest jeszcze możliwe.

                                    "Rozumiem, ze skoro Sabat sie tak boi to wskazywaloby, z
                                    > e jednak jest zwazany z niewlasciwa osoba, ktora przemieni sie we wroga tylko d
                                    > latego, ze Sabat chcialby zakonczyc zwazek."

                                    O, tutaj to myślę trochę podobnie. Jeśli się po partnerze/partnerce spodziewamy wszystkiego, co najgorsze, to jakieś zadatki na to muszą już być.
                                    Chyba że mamy osobowość paranoidalną, ale to się wtedy leczyć trzeba.
                                    • zawle Re: Wyrodny ojciec - dlaczego? 31.01.14, 16:37
                                      rekreativa napisała: > Żeby realcję dobrą z dziećmi mieć, to trzeba w ogóle mieć jakąkolwiek relację,
                                      > a co jeśli ex utrudnia to jak tylko potrafi? Co jeśli dzieciom do tego miesza
                                      > w głowach?

                                      No i to dotyczy każdego eksa. I tego z którym dziecko mieszka i tego weekendowego.

                                      > O, tutaj to myślę trochę podobnie. Jeśli się po partnerze/partnerce spodziewamy
                                      > wszystkiego, co najgorsze, to jakieś zadatki na to muszą już być.
                                      > Chyba że mamy osobowość paranoidalną, ale to się wtedy leczyć trzeba.

                                      Najczęściej jest jeszcze trzecia opcja. Nazywa się "dzieciora za śpioch". Używają jej najczęściej kobiety. A co z naszymi dziećmi TY chuju????? Gdy już nic nie zostało....
                                    • hello-kitty2 Re: Wyrodny ojciec - dlaczego? 31.01.14, 17:02
                                      rekreativa napisała:

                                      > " Liczy sie wtedy tylko i WYLACZNIE relacja z dziecmi. Nic nie
                                      > > stanie na przeszkodzie by ta relacje miec dobra."
                                      >
                                      > Oj, no jednak stanąć może na przeszkodzie - EX.
                                      > Żeby realcję dobrą z dziećmi mieć, to trzeba w ogóle mieć jakąkolwiek relację,
                                      > a co jeśli ex utrudnia to jak tylko potrafi? Co jeśli dzieciom do tego miesza
                                      > w głowach? Nie każdy się rozwodzi w momencie, kiedy dzieciaki są na tyle duże,
                                      > że same mogą właściwie ocenić sytuację.
                                      > A potem odkręcanie tego, co ex namieszała/namieszał i budowanie od nowa relacji
                                      > może zająć całe lata. O ile w ogóle jest jeszcze możliwe.

                                      Wiem o czym mowisz i do czego zdolni sa ludzie. Natomiast nie wierze, ze moze jakas osoba (w tym eks) zniszczyc milosc dziecka do rodzica, nawet gdy sie bardzo postara. Relacje ojciec - dziecko moze zniszczyc tylko ojciec, relacje matka - dziecko moze zniszczyc wylacznie matka. Moja matka robila tak, jak piszesz: mieszala mi w glowie latami, a i tak nie byla w stanie zniszczyc mojej milosci do ojca. On zniszczyl ja sam.
                            • kutuzow jako mężczyzna kierujący się .... 31.01.14, 14:14
                              sabat.77 napisał:
                              > Mężczyzna kierujący się dobrem swojego kutasa zawsze będzie postrzegany jako ch
                              > uj. To naturalne, tak to zostało zbudowane w naszym systemie wartości. Coś syst
                              > emowego, rozumiesz sama... Tu nie zawalczysz :)

                              Sabat,
                              To wszystko kwestia podejścia i odwagi o której tu piszesz.
                              Możesz być odważny i zainicjować rozwód ZANIM zapracujesz na tytuł "dupka" np. przez to że po miesiącach bez seksu, zdradziłeś żone/partnerkę. Możesz też grać zgodnie z "klasyką rocka", cierpieć w związku z braku seksu, walczyć z tym jak długo potrafisz, aż przyjdzie ten moment gdy mówisz sobie "walić to" i idziesz w bok. Z tym że w tym wariancie stajesz się "tym złym", tylko dlatego że wcześniej nie miałeś wystarczającej odwagi walczyć o swoje potrzeby. Uniknąłeś konfrontacji w związku (i ryzyka ew. rozstania/rozwodu). Wybrałeś "łatwiejszą" drogę. Dopóki zdrada jest tajemnicą masz ciasteczko i wcinasz ciasteczko. Jak sie wyda -to jesteś tym "c**m", ale na swoją własną prośbę.

                              Na tej samej zasadzie była ostatnio tutaj dyskusja o kobietach które zdradzają męża nie mówiąc mu o tym. Dopóki gość nic nie wie -laska ma win-win sytuacje (zasoby i bezpieczeństwo związku + emocjo związane z kochankiem). Jednak gdy sprawa się rypnie, to też jest ryzyko że tym razem to ona zostanie "tą złą".

                              Widzisz sabat w mojej prywatnej opinii ludzie popełniają często jeden duży błąd przy rozstaniach. Większość czeka "do końca" bojąc się wcześniej rozstać licząc że moze coś się poprawi, może on/ona się zmieni itp. W efekcie wchodzą w fazę wzajemnej niechęci i negatywnych emocji. Rozstają się już w mocno niefajnej atmosferze, gdzie po związkach zostaje tylko spalona ziemia.

                              Sztuką jest rozstać się wcześniej, nawet wbrew temu co podpowiada "serce". Kochasz jeszcze tą osobę, ale już wiesz, że nic z tego nie wyjdzie. Nie jesteście w stanie się dopasować, coś bardzo ważnego nie gra tak jak powinno. Rozstajesz się wtedy wbrew uczuciom a zgodnie z rozsądkiem. W efekcie masz nadal bardzo poprawne relacje z Ex, bo nie weszliście w tą fazę obwiniania siebie na wzajem, przerzucania winy na drugą stronę itp. Tak jest dużo ciężej (się rozstać), ale jeśli ma się odwagę to efekt jest nieporównywalnie lepszy niż pozostanie w związku i czekanie na "samoczynny" koniec.

                              Druga kwestia też związana jest z odwagą. Chodzi o to jak prezentujesz kobiecie swoje potrzeby. Jeśli na początku (na etapie poznawania, pierwszych randek) prezentujesz się jako "grzeczny chłopiec" dla którego seks jest dodatkiem do wierszy przy blasku księżyca, bo boisz się laski wystraszyć szczerością w stylu "sorry, ale seks dla mnie jest bardzo ważny, na równi z innymi składowymi związku". To potem po pewnym czasie kobieta moze czuć się oszukana, że ten gostek który nie komunikował jej przecież że seks jest dla niego równie ważny (jak dla niej np. bliskość emocjonalna), nagle ją zdradza bo nie moze już wytrzymać z powodu braku tego seksu. Nic dziwnego że wtedy wychodzi na "ch*a myślącego swoim kuta**m"

                              Mogę Ci napisać z własnego doświadczenia. Mimo że "łapię" się na Twoje określenie "Mężczyzna kierujący się dobrem swojego kutasa", to jednak nigdy nie byłem postrzegany jako "ch**j". Właśnie dlatego, że od początku komunikowałem co dla mnie jest ważne w związku* . To nie było nigdy zaskoczenie i poczucie "oszukania" u partnerki.

                              * Małe wyjaśnienie. Dla mnie związek to w 50% sfera fizyczna (podobny temperament, podejście do seksu, otwartość na poznawanie tej sfery) i w 50% sfera duchowa (podobny system wartości, miłość, pasujące do siebie charaktery, zauroczenie, bliskość i wiele innych rzeczy). Pewnie każdy moze inaczej podzielić sobie te procenty. Wg mnie jeśli nie ma równowagi to związek się sypie. Gdy jest OK sfera fizyczna a szwankuje sfera duchowa, to mamy bardzo intensywny związek, super seks, ale to się wypala po czasie (takie "Gorzkie Gody" Polańskiego). Gdy jest OK sfera duchowa, a są problemy w sferze fizycznej, to narasta frustracja, negatywne emocje itp. Związek potrafi trwać dłużej niż w pierwszym wariancie, ale z czasem staje sie pustym związkiem bez bliskości złączonym np. wspólnymi dziećmi.
                              • mojemail3 Re: jako mężczyzna kierujący się .... 31.01.14, 14:34
                                kutuzow napisał:

                                (...)"Gdy jest OK sfera fizyczna a szwankuje sfera duchowa, to mamy bardzo intensywny związek, super seks, ale to się wypala po czasie (takie "Gorzkie Gody" Polańskiego). Gdy jest OK sfera duchowa, a są problemy w sferze fizycznej, to narasta frustracja, negatywne emocje itp. Związek potrafi trwać dłużej niż w pierwszym wariancie, ale z czasem staje sie pustym związkiem bez bliskości złączonym np. wspólnymi dziećmi (...)"

                                Kutuzow, ubawiłeś mnie tymi procentami...Takie teoretyzowanie nie bardzo mi przystaje do materii związków międzyludzkich;-)
                                To tak jak nam na kursie przedmałżeńskim tłumaczono,że za pomocą metod naturalnych mozna zaplanowac płeć dziecka...Skuteczność metody...50 % ha ha
                                Widzisz, może być tak,że wszystko gra i buczy, sfera duchowa i fizyczna, a okoliczności zewnętrzne, trudności życiowe i inne plagi mogą w związku nieżle zamieszać.
                                Co do tego "grania niewinnego chłopca" no cóż...dla mnie obelgą było( kiedyś;-) żeby się facet ostro nie dobierał...
                                • kutuzow Re: jako mężczyzna kierujący się .... 31.01.14, 15:32
                                  mojemail3 napisała:
                                  > Kutuzow, ubawiłeś mnie tymi procentami...Takie teoretyzowanie nie bardzo mi prz
                                  > ystaje do materii związków międzyludzkich;-)

                                  Wiesz, to nie chodzi o mierzenie czy to 49 czy 51%. Chodzi raczej o oznaczenie co dla kogo jest ważne. Na jakie kwestie stawia się akcent. Trochę inaczej gdy jest to pół na pół, a inaczej gdy jest 80:20. Zobacz, że nie wszyscy mają takie samo podejście. Dla jednego seks jest bardzo ważny, dla drugiej osoby mógłby praktycznie nie istnieć. Dla jednych najważniejsza jest rodzina (w domyśle dzieci), wtedy seks jest niejako drogą ku celu, dla innych związek sam w sobie jest cenny. Dobrze gdy się komunikuje te kwestię i dobiera na podobnych zasadach.

                                  Co do okoliczności zewnętrznych - wiesz one zawsze są niespodzianką (czy to choroba, czy wypadek, czy inne problemy). Dużo łatwiej przebrnąć przez to we dwójkę gdy tworzy się silny zgrany związek o mocnych podstawach, niż gdy te podstawy są mocno chwiejne i ledwo starczają na "zwykłe" życie.
                              • mojemail3 Re: jako mężczyzna kierujący się .... 31.01.14, 14:49
                                kutuzow napisał:

                                > Sztuką jest rozstać się wcześniej, nawet wbrew temu co podpowiada "serce". Koch
                                > asz jeszcze tą osobę, ale już wiesz, że nic z tego nie wyjdzie. Nie jesteście w
                                > stanie się dopasować, coś bardzo ważnego nie gra tak jak powinno. Rozstajesz s
                                > ię wtedy wbrew uczuciom a zgodnie z rozsądkiem.

                                To musi być sztuka najtrudniejsza ze sztuk...
                                Jak w tej anegdocie z planowaną eutanazją w chorobie Alzheimera, zdążyć zanim się zapomni...
                                A przy okazji, wyczytałam,że nic tak dobrze nie zapobiega tej chorobie jak regularnie uprawiany seks...I to jest dla mnie argument;-)
                              • orzech69 Re: jako mężczyzna kierujący się .... 31.01.14, 15:16
                                kutuzow napisał:

                                Bardzo dobry teks.
                                Po czym poznajesz że trzeba skończyć związek ?
                                • kutuzow Re: jako mężczyzna kierujący się .... 31.01.14, 15:43
                                  orzech69 napisał:
                                  > Po czym poznajesz że trzeba skończyć związek ?

                                  Poznaje to po tym, że jedna lub obie strony są nieszczęśliwe, czegoś im brakuje, coś powoduje negatywne odczucia, ale jednocześnie nadal się kochają. Co ważne mimo prób naprawy związku, zaradzeniu tej sytuacji nic na dłuższą metę sie nie zmienia. Sytuacja z czasem wraca do punktu wyjścia. To może być dowolny problem czy to różnica temperamentów (gdzie jedno czuje brak seksu, drugie czuje presję seksu), czy różnica w podejściu do religii, stylu życia, finansów, oczekiwaniach co do przyszłości związku itp. Różnica na tyle duża, że niemożliwa do zaakceptowania. Kompromis zaś w tej kwestii byłby niezadowalający żadną ze stron -jak w starym przykładzie. Ja chce na wakacje nad morze, Ty chcesz na wakacje w góry, więc w ramach kompromisu spędzimy do w Warszawie w mieście -bo jest w połowie drogi.
                                  • urquhart Re: jako mężczyzna kierujący się .... 31.01.14, 15:59
                                    > ak w starym przykładzie. Ja chce na wakacje nad morze, Ty chcesz na wakacje w g
                                    > óry, więc w ramach kompromisu spędzimy do w Warszawie w mieście -bo jest w poło
                                    > wie drogi.

                                    To jeszcze można dostrzec na etapie docierania się. Ale bardziej typowa codzienność jak najpierw dymali w górach niebezpieczne wyprawy dotarli się, a pani po dziecku i prolaktynowym poszukiwaniu bezpieczeństwa akceptuje tylko bezpieczne rodzinne wczasy a na każda propozycje realizowania dawnych pasji reaguje : dzieckiem byś się lepiej zajął
                                    a dawne to samo urzekające szaleństwo i ciekawość wyzwań z dnia na dzień po prolaktynie jest postrzegana jako nieodpowiedzialność?
                              • bgz0702 Re: jako mężczyzna kierujący się .... 31.01.14, 16:07
                                kutuzow napisał:

                                Wybrałeś "łatwiejszą" drogę
                                > . Dopóki zdrada jest tajemnicą masz ciasteczko i wcinasz ciasteczko. Jak sie wy
                                > da -to jesteś tym "c**m", ale na swoją własną prośbę.
                                >
                                > Dopóki gość nic nie wie -laska ma win-win sytuacje (z
                                > asoby i bezpieczeństwo związku + emocjo związane z kochankiem). Jednak gdy spra
                                > wa się rypnie, to też jest ryzyko że tym razem to ona zostanie "tą złą".


                                facet który zdradza to c h u j- jak się domyślam, a zdrdzająca laska jest "tą złą". ok. Zobacz jak fajnie. Dziewczyny cię urobiły w końcu albo masz w sobie jednak ten społecznie oczekiwany szacunek wzgledem wrazliwych kobiet i go wcale nie kwestionujesz tym razem. Ale to pewnie tylko chwilowe;)
                                • kutuzow Re: jako mężczyzna kierujący się .... 31.01.14, 16:19
                                  bgz0702 napisała:
                                  > facet który zdradza to c h u j- jak się domyślam, a zdrdzająca laska jest "tą
                                  > złą". ok.

                                  Cytowałem tylko określenie Sabata. Sam nie określam tak ani zdradzających kobiet, ani zdradzających mężczyzn.
                            • bgz0702 Re: Wyrodny ojciec - dlaczego? 31.01.14, 20:31
                              sabat.77 napisał:

                              > Praktyka sądownictwa stoi murem za nimi, przyjmuje się że dziecko zawsze POWINN
                              > O zostać przy matce. Tak jest skonstruowana kultura, sąd również w niej się por
                              > usza, a przecież działa licząc się przede wszystkim z dobrem dziecka.
                              >
                              > Kieruję się pragmatyką - rzadko kiedy rozwiedziony ojciec nie jest postrzegany
                              > jako wyrodny. Szczególnie, że gdy - jak w temacie naszego forum - chodzi o seks
                              > , to przecież jest to przeciwstawienie swojego egoistycznego kutasa, altruistyc
                              > znej opiece matki nad dziećmi.
                              > Mężczyzna kierujący się dobrem swojego kutasa zawsze będzie postrzegany jako ch
                              > uj. To naturalne, tak to zostało zbudowane w naszym systemie wartości. Coś syst
                              > emowego, rozumiesz sama... Tu nie zawalczysz :)

                              jest tak jak mówisz, po rozwodzie dzieci najczęsciej pozostają przy matce i wiem ze macie nierzadko kiepsko. Nie wiem jak wygląda u ciebie podział obowiązków w domu ale spróbuj się zastanowić i wyobrazić sobie siebie jako organizatora choćby podstawowych potrzeb spożywczych i higienicznych rodziny i mam na myśli wszystkie ciepłe i suche posiłki każdego dnia przez wiele lat plus zakupy, no i higiena nie tylko jako mycie się dzieci, a także pranie, sprzątanie i prasowanie. Nie twierdze ze sobie nie poradzisz ale jak byś na próbę przejął te obowiązki teraz od żony i kontynuował te prace samodzielnie przez dłuższy czas to mógłbyś sam ocenic sytuacje i swoje możliwości nie tylko fizyczne i organizacyjne ale także wytrzymałosc psychiczną na to że ciagle musisz być dostępny i gotowy. Oczywiście trwałoby to tylko pierwszych kilkanaście lat bo dzieci dorastają.

                              Wiem oczywiście ze wychowanie to nie tylko sfera opiekuńcza a poza tym wielu mężczyzn mogłaby zatrudnić jakąś gosposie i pewnie tak jest, zgadzam się ze to rozwiązanie. Ale ci których nie stać na gosposie, kórych nie wyręczałyby ich matki/babcie, a planują rozwód i stałą opiekę nad dziecmi powinni zawsze to solidnie przemyśleć, tak z głową a nie z emocjami. A byłe żony nie powinny też oczywiści uniemożliwiać kontaktów ojca z dzieckiem jak już stała opieka zostanie przyznana matce
                              • hello-kitty2 Re: Wyrodny ojciec - dlaczego? 31.01.14, 20:44
                                bgz0702 napisała:

                                Nie wiem jak wygląda u ciebie podział obowiązków
                                > w domu ale spróbuj się zastanowić i wyobrazić sobie siebie jako organizatora ch
                                > oćby podstawowych potrzeb spożywczych i higienicznych rodziny i mam na myśli ws
                                > zystkie ciepłe i suche posiłki każdego dnia przez wiele lat plus zakupy, no i h
                                > igiena nie tylko jako mycie się dzieci, a także pranie, sprzątanie i prasowanie
                                > . Nie twierdze ze sobie nie poradzisz ale jak byś na próbę przejął te obowiązki
                                > teraz od żony i kontynuował te prace samodzielnie przez dłuższy czas

                                Jestem w szoku. A skad w ogole pomysl, ze to sa obowiazki jego zony???

                                I inne pytanie: skoro oboje pracuja zawodowo zalozmy ze na pelen etat to niby dlaczego kobieta mialaby sobie z tymi wszystkmi obowiazakami poradzic, a mezczyzna nie? Czy kobieta ma jakies szczegolne umiejetnosci czy ma jakas szczegolna motywacje, rozna od chlopa zeby to wszystko robic sama? Az sie boje zapytac: czy Ty to w domu robisz/robilas sama?
                                • bgz0702 Re: Wyrodny ojciec - dlaczego? 31.01.14, 21:23
                                  hello-kitty2 napisała:

                                  > bgz0702 napisała:
                                  >
                                  > Nie wiem jak wygląda u ciebie podział obowiązków
                                  > > w domu ale spróbuj się zastanowić i wyobrazić sobie siebie jako organizat
                                  > ora choćby podstawowych potrzeb spożywczych i higienicznych rodziny i mam na my
                                  > śli wszystkie ciepłe i suche posiłki każdego dnia przez wiele lat plus zakupy,
                                  > no i higiena nie tylko jako mycie się dzieci, a także pranie, sprzątanie i pras
                                  > owanie. Nie twierdze ze sobie nie poradzisz ale jak byś na próbę przejął te obo
                                  > wiązki teraz od żony i kontynuował te prace samodzielnie przez dłuższy czas
                                  >
                                  > Jestem w szoku. A skad w ogole pomysl, ze to sa obowiazki jego zony???
                                  > I inne pytanie: skoro oboje pracuja zawodowo zalozmy ze na pelen etat to niby dlaczego kobieta mialaby sobie z tymi wszystkmi obowiazakami poradzic, a mezczyz na nie? Czy kobieta ma jakies szczegolne umiejetnosci czy ma jakas szczegolna motywacje, rozna od chlopa zeby to wszystko robic sama? Az sie boje zapytac: czy
                                  > Ty to w domu robisz/robilas sama?

                                  Nic się nie bój, strach ma tylko wielkie oczy. Tak w moim domu poza sobotnim popołudniem i niedzielą robie takie rzeczy sama i normalnie nie klnę zbyt często z tego powodu. A skąd takie pytanie u mnie? mając na uwadze mnie ale takich nas jest wiecej, to jestem zoną gościa który często bardzo długo pracuje poza domem. W wielu przypadkach to męzczyzni pracują ciężej i dłuzej przebywają poza domem, a życie to nie jakaś śmieszna przepychanka i grzmienie świetym oburzeniem tylko współpraca oparta na możliwościach obojga. Tak dla mnie przynajmniej. Trudno mi czekać matce i żonie az ziści się sen moich dzieci o posiłku bo dzisiaj jest kolej taty a mama nie jest frajerką która da się wrabiać. No sorry, przepraszam ze cie zawiodłam nie mieszcząc się w kanonach, ale ja tak właśnie żyje i uważam że tak jest ok, nie czuje się wykorzystana, nie mam kompleksów, mąż mnie nie zniewolił, zapieprza po prostu wtedy kiedy ja juz jestem w domu. Znam jeszcze kilka takich o które sie boisz i wszystkie sprzątamy kiedy trzeba i wnosimy zakupy do domu, a na dodatek jesteśmy też pracujące i zarabiające
                                  • bgz0702 Re: Wyrodny ojciec - dlaczego? 31.01.14, 21:48
                                    > > Jestem w szoku. A skad w ogole pomysl, ze to sa obowiazki jego zony???
                                    > > I inne pytanie: skoro oboje pracuja zawodowo zalozmy ze na pelen etat to
                                    > niby dlaczego kobieta mialaby sobie z tymi wszystkmi obowiazakami poradzic, a m
                                    > ezczyz na nie? Czy kobieta ma jakies szczegolne umiejetnosci czy ma jakas szcze
                                    > golna motywacje, rozna od chlopa zeby to wszystko robic sama? Az sie boje zapyt
                                    > ac: czy
                                    > > Ty to w domu robisz/robilas sama?

                                    A jeszce powracając do twojego pytania o szczególne umiejetności to oczywiście ze nie są one szczególne a do wypracowania, to nic trudnego jeśli tylko jest się zdolnym do przełamywania pewnych stereotypów a gender nie jest oburzającym wynalazkiem a w tym przypadku konsekwencją partnerskich wyborów. Ale partnerstwo postrzegam jako elstyczną współpracę i nie widzę powodu wprowadzania grafikow pracy
                                    • hello-kitty2 Re: Wyrodny ojciec - dlaczego? 31.01.14, 22:05
                                      bgz0702 napisała:

                                      Ale partnerstwo
                                      > postrzegam jako elstyczną współpracę i nie widzę powodu wprowadzania grafikow
                                      > pracy

                                      Ale po co grafiki? Kto jest glodny ten sobie przygotowywuje jedzenie, w ten sposob mozesz sobie spisac grafik co najwyzej ze swoim zoladkiem :-)
                                      • bgz0702 Re: Wyrodny ojciec - dlaczego? 31.01.14, 22:09
                                        hello-kitty2 napisała:

                                        > bgz0702 napisała:
                                        >
                                        > Ale partnerstwo
                                        > > postrzegam jako elstyczną współpracę i nie widzę powodu wprowadzania gra
                                        > fikow
                                        > > pracy
                                        >
                                        > Ale po co grafiki? Kto jest glodny ten sobie przygotowywuje jedzenie, w ten spo
                                        > sob mozesz sobie spisac grafik co najwyzej ze swoim zoladkiem :-)

                                        a więc ten kto bardzo nie chce grzęznąć w śmieciach niech sobie posprząta
                                        • hello-kitty2 Re: Wyrodny ojciec - dlaczego? 31.01.14, 22:22
                                          bgz0702 napisała:

                                          > a więc ten kto bardzo nie chce grzęznąć w śmieciach niech sobie posprząta

                                          No taka moja nauka. Na szczescie moj syn jest bardzo chetny do wszystkich prac domowych. Mam nadzieje, ze mu nie przejdzie. Kanapki juz sobie robi, czasem :-)

                                          Ale Ty mi sie podobasz, bo Ty masz z organizacji zycia domowego przyjemnosc, jestes taka jak moja mama, a ja ja kocham za to, bo mi tego nie narzucala nigdy, a nadal daje sie wkrecic w rozne nalesniczki i pichcenia tylko zeby mi sprawic przyjemnosc. Czasem mi zal, ze z jej smiercia ta tradycja wygasnie :(
                                          • bgz0702 Re: Wyrodny ojciec - dlaczego? 31.01.14, 22:48
                                            hello-kitty2 napisała:

                                            > bgz0702 napisała:
                                            >
                                            > > a więc ten kto bardzo nie chce grzęznąć w śmieciach niech sobie posprząta
                                            >
                                            >
                                            > No taka moja nauka. Na szczescie moj syn jest bardzo chetny do wszystkich prac
                                            > domowych. Mam nadzieje, ze mu nie przejdzie. Kanapki juz sobie robi, czasem :-)
                                            >
                                            > Ale Ty mi sie podobasz, bo Ty masz z organizacji zycia domowego przyjemnosc, je
                                            > stes taka jak moja mama, a ja ja kocham za to, bo mi tego nie narzucala nigdy,
                                            > a nadal daje sie wkrecic w rozne nalesniczki i pichcenia tylko zeby mi sprawic
                                            > przyjemnosc. Czasem mi zal, ze z jej smiercia ta tradycja wygasnie :(

                                            o przyjemnosci z organizacji nic nie wspominałam, powiedziłam ze zaradzam sytuacjom zwiazanym z zdezorganizowaniem
                                  • hello-kitty2 Re: Wyrodny ojciec - dlaczego? 31.01.14, 21:57
                                    bgz0702 napisała:

                                    > Nic się nie bój, strach ma tylko wielkie oczy. Tak w moim domu poza sobotnim po
                                    > południem i niedzielą robie takie rzeczy sama i normalnie nie klnę zbyt często
                                    > z tego powodu. A skąd takie pytanie u mnie? mając na uwadze mnie ale takich nas
                                    > jest wiecej, to jestem zoną gościa który często bardzo długo pracuje poza dom
                                    > em. W wielu przypadkach to męzczyzni pracują ciężej i dłuzej przebywają poza do
                                    > mem, a życie to nie jakaś śmieszna przepychanka i grzmienie świetym oburzeniem
                                    > tylko współpraca oparta na możliwościach obojga. Tak dla mnie przynajmniej. Tru
                                    > dno mi czekać matce i żonie az ziści się sen moich dzieci o posiłku bo dzisiaj
                                    > jest kolej taty a mama nie jest frajerką która da się wrabiać. No sorry, przepr
                                    > aszam ze cie zawiodłam nie mieszcząc się w kanonach, ale ja tak właśnie żyje i
                                    > uważam że tak jest ok, nie czuje się wykorzystana, nie mam kompleksów, mąż mnie
                                    > nie zniewolił, zapieprza po prostu wtedy kiedy ja juz jestem w domu. Znam jesz
                                    > cze kilka takich o które sie boisz i wszystkie sprzątamy kiedy trzeba i wnosimy
                                    > zakupy do domu, a na dodatek jesteśmy też pracujące i zarabiające

                                    Po co jestes zlosliwa? Zdziwilo mnie tylko, ze z gory przypisalas te 'obowiazki' jego zonie, jakby to bylo normalne, ze sa to 'obowiazki' kobiety.

                                    Nie wierze w zadne zniewolenia. Wszystko co robisz jest Twoim wyborem. Skoro tak wybralas. Ale dlaczego inni mieliby wybierac tak, jak Ty? Skad to zalozenie? Nie wiem czy to zmyslilam ale pisalas cos o podkarmianiu studentow, sadzilam ze Twoje dzieci to studenci, nastolatki, a to male dzieci sa?, cos mi sie pomylilo.

                                    • bgz0702 Re: Wyrodny ojciec - dlaczego? 31.01.14, 22:05
                                      hello-kitty2 napisała:

                                      > Po co jestes zlosliwa? Zdziwilo mnie tylko, ze z gory przypisalas te 'obowiazki
                                      > ' jego zonie, jakby to bylo normalne, ze sa to 'obowiazki' kobiety.
                                      >
                                      > Nie wierze w zadne zniewolenia. Wszystko co robisz jest Twoim wyborem. Skoro ta
                                      > k wybralas. Ale dlaczego inni mieliby wybierac tak, jak Ty? Skad to zalozenie?
                                      > Nie wiem czy to zmyslilam ale pisalas cos o podkarmianiu studentow, sadzilam ze
                                      > Twoje dzieci to studenci, nastolatki, a to male dzieci sa?, cos mi sie pomylil
                                      > o.
                                      >
                                      nie mów że jesteś aniołem o niezłośliwych intencjach;)) coś ci się ze studentami pomyliło, nic o tym nie wiem. A co do sabata, to napisałam ze nie wiem jak to wygląda u niego w domu i ze gdyby samodzielnie- sam jeden zaczął wykonywać te wszystkie obowiązki tak jakby to musiał robić będąc samotnym ojcem a co robią samotne matki i jest bardzo pod górkę, to może taka próbka ewentualnego zycia wiele by rozjasniła
                                      • hello-kitty2 Re: Wyrodny ojciec - dlaczego? 31.01.14, 22:14
                                        bgz0702 napisała:

                                        > nie mów że jesteś aniołem o niezłośliwych intencjach;))

                                        :-)

                                        coś ci się ze studentam
                                        > i pomyliło, nic o tym nie wiem. A co do sabata, to napisałam ze nie wiem jak to
                                        > wygląda u niego w domu i ze gdyby samodzielnie- sam jeden zaczął wykonywać te
                                        > wszystkie obowiązki tak jakby to musiał robić będąc samotnym ojcem a co robią s
                                        > amotne matki i jest bardzo pod górkę, to może taka próbka ewentualnego zycia wi
                                        > ele by rozjasniła

                                        Otoz stad ciezko mi uwierzyc, ze matki tak hop siup odbieraja dzieci i odcinaja je od ojca. No kto na wlasna prosbe chcialby sie zaorac przy robocie i nie miec ani jednego wolnego wieczoru. Jesli ojciec jest chetny do wspolpracy, kocha dzieci, chce sie nimi zajmowac, nie jest jakims kryminalista to matka z checia skorzysta ze wspolpracy. Dlaczego nie?
                                        • rekreativa Re: Wyrodny ojciec - dlaczego? 31.01.14, 22:24
                                          " Jesli ojciec jest chetny do wspolpracy, kocha d
                                          > zieci, chce sie nimi zajmowac, nie jest jakims kryminalista to matka z checia s
                                          > korzysta ze wspolpracy. Dlaczego nie?"

                                          Dlatego, że jest pierdolnięta?
                                          Wiesz, ja może sama myślałabym tak jak Ty, gdyby nie taki przypadek w moim najbliższym otoczeniu.
                                          Baba odeszła od męża, bo znalazła nowego chłopa, mieszka se z tym chłopem, ma już z nim dziecko, ale staje na rzęsach, byle tylko utrudnić widzenia z dziećmi byłemu mężowi. Facet nie widuje starszych córek po trzy, cztery miesiące, najmłodszej nie widuje wcale. Do tego baba robi jazdy jak z filmu, wypisuje do sądu jakieś idiotyzmy i rozpowiada dzieciom oraz sąsiadkom po wsi, że ten ex-mąż to wciąż ją kocha... (a ex od 6 lat jest z inną kobietą).
                                          Kiedy razu pewnego zdesperowany facet wezwał policjanta, żeby wreszcie mu dzieci wydała zgodnie z umową, to baba dzieciom naopowiadała, że tatuś chce mamusię zamknąć w więzieniu. I dzieciaki przez całą wizytę u ojca ryczały, że one nie chcą, by mamusia poszła do więzienia.
                                          Są więc w przyrodzie takie egzemplarze i to wcale nie jakaś wielka rzadkość.
                                          • hello-kitty2 Re: Wyrodny ojciec - dlaczego? 31.01.14, 22:36
                                            rekreativa napisała:

                                            > Dlatego, że jest pierdolnięta?
                                            > Wiesz, ja może sama myślałabym tak jak Ty, gdyby nie taki przypadek w moim naj
                                            > bliższym otoczeniu.
                                            > Baba odeszła od męża, bo znalazła nowego chłopa, mieszka se z tym chłopem, ma j
                                            > uż z nim dziecko, ale staje na rzęsach, byle tylko utrudnić widzenia z dziećmi
                                            > byłemu mężowi. Facet nie widuje starszych córek po trzy, cztery miesiące, najmł
                                            > odszej nie widuje wcale. Do tego baba robi jazdy jak z filmu, wypisuje do sądu
                                            > jakieś idiotyzmy i rozpowiada dzieciom oraz sąsiadkom po wsi, że ten ex-mąż to
                                            > wciąż ją kocha... (a ex od 6 lat jest z inną kobietą).
                                            > Kiedy razu pewnego zdesperowany facet wezwał policjanta, żeby wreszcie mu dziec
                                            > i wydała zgodnie z umową, to baba dzieciom naopowiadała, że tatuś chce mamusię
                                            > zamknąć w więzieniu. I dzieciaki przez całą wizytę u ojca ryczały, że one nie c
                                            > hcą, by mamusia poszła do więzienia.
                                            > Są więc w przyrodzie takie egzemplarze i to wcale nie jakaś wielka rzadkość.

                                            Popierdolizmu nie da sie wykluczyc. Ten nowy chlop tez nie jest pewnie bez znaczenia, daje oparcie wiec ona sobie moze powojowac, tu juz go przywiazala nowym dzieckiem. Tak, pozostaje egzekwowac swoje prawa, byle nie przerwac kontaktu z dziecmi, nie stac sie obcym. Wspolczuje mu.
                                            • zawle Re: Wyrodny ojciec - dlaczego? 31.01.14, 23:07
                                              hello-kitty2 napisała:> Popierdolizmu nie da sie wykluczyc. Ten nowy chlop tez nie jest pewnie bez znac
                                              > zenia, daje oparcie wiec ona sobie moze powojowac, tu juz go przywiazala nowym
                                              > dzieckiem.

                                              Moja znajoma strasznie pomstuje na swojego byłego męża który nie płaci alimentów na dzieci. za to uważa że w porządku jest że jej obecny nie płaci swojej byłej. On jest w porządku, bo dzieciom daje kasę- nie zapytała tylko ile:) Druga, która jest z facetem co to swoją żonę dla niej zostawił wściekała się na taką samą- co ona nie wie że z nią dziecko ma?
                                              Mnie to rozwala:))))
                                              • bgz0702 Re: Wyrodny ojciec - dlaczego? 31.01.14, 23:32
                                                zawle napisała:

                                                > hello-kitty2 napisała:> Popierdolizmu nie da sie wykluczyc. Ten nowy chlop
                                                > tez nie jest pewnie bez znac
                                                > > zenia, daje oparcie wiec ona sobie moze powojowac, tu juz go przywiazala
                                                > nowym
                                                > > dzieckiem.
                                                >
                                                > Moja znajoma strasznie pomstuje na swojego byłego męża który nie płaci alimentó
                                                > w na dzieci. za to uważa że w porządku jest że jej obecny nie płaci swojej byłe
                                                > j. On jest w porządku, bo dzieciom daje kasę- nie zapytała tylko ile:) Druga, k
                                                > tóra jest z facetem co to swoją żonę dla niej zostawił wściekała się na taką sa
                                                > mą- co ona nie wie że z nią dziecko ma?
                                                > Mnie to rozwala:))))

                                                no i gdzie sa faceci którzy twierdzą że baby tu tylko na męzczyzn pomstują? panowie my tez mamy rozum się okazuję;))
                                          • zawle Re: Wyrodny ojciec - dlaczego? 31.01.14, 23:03
                                            > Dlatego, że jest pierdolnięta?
                                            > Wiesz, ja może sama myślałabym tak jak Ty, gdyby nie taki przypadek w moim naj
                                            > bliższym otoczeniu.

                                            hehe...ja mam podobny, tylko że tym złym jest facet. A w zasadzie dwa do jednego. Bo dwóch takich jebów znam i jedną jebę. Cóż...to ludzi z zakresu: za śpioch dzieciora.
                                            Za to znam jeden cudowny sposób jak pozbyć się byłego męża z życia dzieci....pozwolić mu spotykac się z nimi bez ograniczeń. Skuteczniejszy i szybszy jest....wymagać żeby się spotykał:)))To działa tak samo w obie strony:))
                                      • sabat.77 Re: Wyrodny ojciec - dlaczego? 01.02.14, 14:07
                                        Kwestia zorganizowania samotnej opieki nad dziecmi zalezy od ich ilosci, wieku i temperamentu. Samotna opieka nad kilkoma temperamentnymi i nieposlusznymi egzemplarzami w wieku 8 i mniej lat - czarno to widze. Glownie z koniecznosci godzenia permanentnego nadzoru nad nimi z robotami domowymi. Nie tyle przeraza to, ze trzeba zrobic wszystkim pranie i obiad, jak to, ze w tle gdzies ktos wlasnie wiesza sie na firanie, albo usiluje na siebie sciagnac rodowe krysztaly :)
                                        No i dziecko dziecku nie rowne. Sa grzeczni introwertycy rysujacy i bawiacy sie klockami, a sa chuligany z dynamitem w dupie demolujacy co widza i cala swoja zyciowa energie poswiecajacy na to zeby wydlubac misiowi oko, a w razie niepowodzenia probujacy tej trudnej sztuki na wlasnym rodzenstwie :)
                                        • bgz0702 Re: Wyrodny ojciec - dlaczego? 01.02.14, 14:13
                                          sabat.77 napisał:

                                          > Kwestia zorganizowania samotnej opieki nad dziecmi zalezy od ich ilosci, wieku
                                          > i temperamentu. Samotna opieka nad kilkoma temperamentnymi i nieposlusznymi egz
                                          > emplarzami w wieku 8 i mniej lat - czarno to widze. Glownie z koniecznosci godz
                                          > enia permanentnego nadzoru nad nimi z robotami domowymi. Nie tyle przeraza to,
                                          > ze trzeba zrobic wszystkim pranie i obiad, jak to, ze w tle gdzies ktos wlasnie
                                          > wiesza sie na firanie, albo usiluje na siebie sciagnac rodowe krysztaly :)

                                          wieczna gotowość, właśnie pomimo permanentnego nadzoru trzeba zrobić obiad i pranie
                                          • zawle Re: Wyrodny ojciec - dlaczego? 01.02.14, 14:16
                                            bgz0702 napisała: > wieczna gotowość, właśnie pomimo permanentnego nadzoru trzeba zrobić obiad i pr
                                            > anie

                                            nie wiem jak nam kobietom się to udaje:)
                                            • sabat.77 Re: Wyrodny ojciec - dlaczego? 01.02.14, 14:23
                                              Zawsze jest ilosc kosztem jakosci. Jakas romska kobitka zdaje sie niedawno przywiazala dziecko w domu, bo musiala z reszta dzieci gdzies pojsc.
                                              W sumie jak matka robi zakupy w markecie, a dziecko pije sobie kreta, ktorego znalazla na nizszej polce, to tez opieka jest do dupy. Ale w praktyce ciezko miec zastrzezenia - pewnych spraw nie da sie ogarnac perfekcyjnie robiac je jednoczesnie. Nie umialbym w to uwierzyc.
                                              • bgz0702 Re: Wyrodny ojciec - dlaczego? 01.02.14, 14:35
                                                sabat.77 napisał:

                                                > Zawsze jest ilosc kosztem jakosci. Jakas romska kobitka zdaje sie niedawno przy
                                                > wiazala dziecko w domu, bo musiala z reszta dzieci gdzies pojsc.
                                                > W sumie jak matka robi zakupy w markecie, a dziecko pije sobie kreta, ktorego z
                                                > nalazla na nizszej polce, to tez opieka jest do dupy. Ale w praktyce ciezko mie
                                                > c zastrzezenia - pewnych spraw nie da sie ogarnac perfekcyjnie robiac je jednoc
                                                > zesnie. Nie umialbym w to uwierzyc.

                                                człowieku malej wiary...;))
                                                • sabat.77 Re: Wyrodny ojciec - dlaczego? 01.02.14, 14:40
                                                  dobra, tak se mozemy gadac do wieczora.

                                                  Daj wskazowke, jak umyc naczynia jednoczesnie sprawujac pelny nadzor nad grupka dzieci. Ja mam dwoch, moze mi sie przyda. Slucham.
                                                  • marek.zak1 Re: Wyrodny ojciec - dlaczego? 01.02.14, 14:42
                                                    Jak z dorosłymi, dobrocia, obietnica, albo groźbami.
                                                  • bgz0702 Re: Wyrodny ojciec - dlaczego? 01.02.14, 14:51
                                                    marek.zak1 napisał:

                                                    > Jak z dorosłymi, dobrocia, obietnica, albo groźbami.

                                                    też prawda, konsekwencja rodziców pokazuje ze nie warto fikać kiedy matka prosi o spokój;))
                                                  • bgz0702 Re: Wyrodny ojciec - dlaczego? 01.02.14, 14:50
                                                    sabat.77 napisał:

                                                    > dobra, tak se mozemy gadac do wieczora.
                                                    >
                                                    > Daj wskazowke, jak umyc naczynia jednoczesnie sprawujac pelny nadzor nad grupka
                                                    > dzieci. Ja mam dwoch, moze mi sie przyda. Slucham.

                                                    dajesz im konkretne zadanie do wykonania na ten czas albo wykorzystujesz na tę czynność sprzyjające okolicznosci pt swietna zabawa klockami lego- no i zależy jaki ma układ twoje mieszkanko, to są indywidualne sprawy
                                                  • hello-kitty2 Re: Wyrodny ojciec - dlaczego? 01.02.14, 14:56
                                                    bgz0702 napisała:

                                                    > sabat.77 napisał:
                                                    >
                                                    > > dobra, tak se mozemy gadac do wieczora.
                                                    > >
                                                    > > Daj wskazowke, jak umyc naczynia jednoczesnie sprawujac pelny nadzor nad
                                                    > grupka
                                                    > > dzieci. Ja mam dwoch, moze mi sie przyda. Slucham.
                                                    >
                                                    > dajesz im konkretne zadanie do wykonania na ten czas albo wykorzystujesz na tę
                                                    > czynność sprzyjające okolicznosci pt swietna zabawa klockami lego- no i zależy
                                                    > jaki ma układ twoje mieszkanko, to są indywidualne sprawy

                                                    A nie lepiej zainwestowac w zmywarke? Wstawiac wszystko zaraz po uzyciu, a na koniec dnia tylko odpalic?
                                                  • bgz0702 Re: Wyrodny ojciec - dlaczego? 01.02.14, 15:02
                                                    hello-kitty2 napisała:

                                                    > bgz0702 napisała:
                                                    >
                                                    > > sabat.77 napisał:
                                                    > >
                                                    > > > dobra, tak se mozemy gadac do wieczora.
                                                    > > >
                                                    > > > Daj wskazowke, jak umyc naczynia jednoczesnie sprawujac pelny nadzo
                                                    > r nad grupka dzieci. Ja mam dwoch, moze mi sie przyda. Slucham.
                                                    > >
                                                    > > dajesz im konkretne zadanie do wykonania na ten czas albo wykorzystujesz
                                                    > na tę
                                                    > > czynność sprzyjające okolicznosci pt swietna zabawa klockami lego- no i z
                                                    > ależy
                                                    > > jaki ma układ twoje mieszkanko, to są indywidualne sprawy
                                                    >
                                                    > A nie lepiej zainwestowac w zmywarke? Wstawiac wszystko zaraz po uzyciu, a na k
                                                    > oniec dnia tylko odpalic?

                                                    bardzo kitty lepiej;))
                                                  • sabat.77 Re: Wyrodny ojciec - dlaczego? 01.02.14, 15:04
                                                    Tylko dwie kwestie. Pierwsza - im dziecko jest mniejsze, tym ma krotsza zdolnosc do poswiecania czemus dluzszej uwagi. Druga - jak jest wiecej niz jedno dziecko, to rosna szanse na to ze przynajmniej jedno sie zdekoncentruje i zacznie szturchac, zaczepiac itd. to drugie. Im dluzej to trwa, tym wieksze prawdopodobienstwo, ze zaczna sie gonitwy po meblach bo jedno dziecko drugie ugryzlo w ucho :)

                                                    No i to tylko umycie naczyn. Co z reszta domu ? Mozna miec zmywarke, pralke ma kazdy, ale jest masa spraw, ktorych domowe urzadzenia nie zalatwia.
                                                  • bgz0702 Re: Wyrodny ojciec - dlaczego? 01.02.14, 15:11
                                                    sabat.77 napisał:

                                                    > Tylko dwie kwestie. Pierwsza - im dziecko jest mniejsze, tym ma krotsza zdolnos
                                                    > c do poswiecania czemus dluzszej uwagi. Druga - jak jest wiecej niz jedno dziec
                                                    > ko, to rosna szanse na to ze przynajmniej jedno sie zdekoncentruje i zacznie sz
                                                    > turchac, zaczepiac itd. to drugie. Im dluzej to trwa, tym wieksze prawdopodobie
                                                    > nstwo, ze zaczna sie gonitwy po meblach bo jedno dziecko drugie ugryzlo w ucho
                                                    > :)

                                                    oj, ale jak dzieko jest małe to pzreciez ty jestes duzy, wiec szukaj i znajdź mu interesujące zajęcie...

                                                    > No i to tylko umycie naczyn. Co z reszta domu ? Mozna miec zmywarke, pralke ma
                                                    > kazdy, ale jest masa spraw, ktorych domowe urzadzenia nie zalatwia.

                                                    no i ciekawe jak to jest ze masa samotnych rodziców wychowała jednak zdrowo i bezpiecznie swoje dzieci a przy tym te nie wychlały kreta. co prawda niektórzy z nich mieli pewnie dużo szczęścia;)))
                                                  • zawle Re: Wyrodny ojciec - dlaczego? 01.02.14, 15:19
                                                    Hehe..nie dalej jak przedwczoraj okazałam się lajtową matką. Na skwierczenie "znowu", gdy zaproponowałam że sprzątamy, dałam alterenatywę: jak dzień lenia, to i dla mnie. Nie sprzatamy, ja nie idę na zakupy. Poszło dobrze. Do natępnego ranka. Od 9 miałam podudkę o jakieś jedzenie. Do 11 się uwinęliśmy z mieszkaniem, potem były zakupy. Bez spiny i nerwów. Nie zawsze musi być po mojemu;)
                                                  • bgz0702 Re: Wyrodny ojciec - dlaczego? 01.02.14, 15:30
                                                    zawle napisała:

                                                    > Hehe..nie dalej jak przedwczoraj okazałam się lajtową matką. Na skwierczenie "z
                                                    > nowu", gdy zaproponowałam że sprzątamy, dałam alterenatywę: jak dzień lenia, to
                                                    > i dla mnie. Nie sprzatamy, ja nie idę na zakupy. Poszło dobrze. Do natępnego r
                                                    > anka. Od 9 miałam podudkę o jakieś jedzenie. Do 11 się uwinęliśmy z mieszkanie
                                                    > m, potem były zakupy. Bez spiny i nerwów. Nie zawsze musi być po mojemu;)

                                                    tak jest pani manager. Najważniejsze żeby poznać słabe strony i potrzeby przeciwnika a później cierpliwie czekać i umiejętnie je wykorzystać;)) Ja moich też uwielbiam, tacy są cwani i nic im nie jest potrzebne ...aż do czasu;))
                                                  • marek.zak1 Re: Wyrodny ojciec - dlaczego? 01.02.14, 15:41
                                                    Jak napisałas konsekwencja. Argumentuy moga byc różne,. Pamietam pytanie, dlaczego ni emozemyogladac telewizji, odpowiedx była, ,,Bo ojca boli noga". Zawsze przwekonywało :)
                                                  • bgz0702 Re: Wyrodny ojciec - dlaczego? 01.02.14, 15:51
                                                    marek.zak1 napisał:

                                                    > Jak napisałas konsekwencja. Argumentuy moga byc różne,. Pamietam pytanie, dlac
                                                    > zego ni emozemyogladac telewizji, odpowiedx była, ,,Bo ojca boli noga". Zawsze
                                                    > przwekonywało :)

                                                    ;)))

                                                    o to chodzi ze miłość to jest podstawa, a reszta to umiejętna gra. Czasami trzeba sie nawet podłozyc żeby dziecko się nie zniechęcało albo zwyczajnie nie grać o złote majtki, najlepiej
                                                  • zawle Re: Wyrodny ojciec - dlaczego? 01.02.14, 15:55
                                                    bgz0702 napisała: > o to chodzi ze miłość to jest podstawa, a reszta to umiejętna gra. Czasami trze
                                                    > ba sie nawet podłozyc żeby dziecko się nie zniechęcało albo zwyczajnie nie grać
                                                    > o złote majtki, najlepiej

                                                    Wychowywanie dzieci to trudna sprawa. Gdyby było inaczej, napisaliby jedną mądrą książkę i po sprawie. Niektóre dzieci lubią sztywne zasady, inne wręcz przeciwnie. Jedna rzecz jest najważniejsza....żeby być dla swojego dziecka kimś ważnym, nie stracić z nim kontaktu emocjonalnego.
                                                  • bgz0702 Re: Wyrodny ojciec - dlaczego? 01.02.14, 16:29
                                                    zawle napisała:

                                                    > bgz0702 napisała: > o to chodzi ze miłość to jest podstawa, a reszta to umi
                                                    > ejętna gra. Czasami trze
                                                    > > ba sie nawet podłozyc żeby dziecko się nie zniechęcało albo zwyczajnie ni
                                                    > e grać
                                                    > > o złote majtki, najlepiej
                                                    >
                                                    > Wychowywanie dzieci to trudna sprawa. Gdyby było inaczej, napisaliby jedną mądr
                                                    > ą książkę i po sprawie. Niektóre dzieci lubią sztywne zasady, inne wręcz przeci
                                                    > wnie. Jedna rzecz jest najważniejsza....żeby być dla swojego dziecka kimś ważny
                                                    > m, nie stracić z nim kontaktu emocjonalnego.

                                                    pewnie mógłby jakieś stosowne linki wkleić urqu, ale sztywne zasady wiażą sie z konserwatywnym wychowaniem i prawdopodobnie postawą autorytatywną rodzica. To taki styl w którym rodzic ma zawsze rację a dziecko ma niestety trochę pod górkę. Im starsze tym wieksza masakra
                                                  • bgz0702 Re: Wyrodny ojciec - dlaczego? 01.02.14, 16:31
                                                    bgz0702 napisała:

                                                    > zawle napisała:
                                                    >
                                                    > > bgz0702 napisała: > o to chodzi ze miłość to jest podstawa, a reszta
                                                    > to umiejętna gra. Czasami trze
                                                    > > > ba sie nawet podłozyc żeby dziecko się nie zniechęcało albo zwyczaj
                                                    > nie nie grać o złote majtki, najlepiej
                                                    > >
                                                    > > Wychowywanie dzieci to trudna sprawa. Gdyby było inaczej, napisaliby jedn
                                                    > ą mądr
                                                    > > ą książkę i po sprawie. Niektóre dzieci lubią sztywne zasady, inne wręcz
                                                    > przeciwnie. Jedna rzecz jest najważniejsza....żeby być dla swojego dziecka kimś
                                                    > ważnym, nie stracić z nim kontaktu emocjonalnego.
                                                    >
                                                    > pewnie mógłby jakieś stosowne linki wkleić urqu, ale sztywne zasady wiażą sie z
                                                    > konserwatywnym wychowaniem i prawdopodobnie postawą autorytatywną rodzica. To
                                                    > taki styl w którym rodzic ma zawsze rację a dziecko ma niestety trochę pod górk
                                                    > ę. Im starsze tym wieksza masakra

                                                    miało być arutorytarną!!!!!!!!
                                                  • marek.zak1 Re: Wyrodny ojciec - dlaczego? 01.02.14, 16:42
                                                    Oczywiscie, miłość to podstawa, ale miłośc miłoscią, a autorytet byc musi. Zreszta z moimi apodyktycznymi skłonnościami było łatwiej :).
                                          • sabat.77 Re: Wyrodny ojciec - dlaczego? 01.02.14, 14:37
                                            Oczywiscie, jednak inaczej wyglada nadzor nad samotnym dziesieciolatkiem nawalajacym na konsoli kolejne stwory w grze, a grupka kilkulatkow. Najgorszy okres to moment od kiedy zaczynaja chodzic a jeszcze nie sa do konca obliczalne w podejmowaniu samodzielnych decyzji przebywajac w domu. Mozna miec atrakcje w stylu odpuszczania dla zabawy wody czy gazu albo rewie mody z ubran znalezionych w szafie dla doroslych... najgorsze sa zabawy domowa chemia, a ciezko dac wszystko wysoko, szczegolnie jak dziecko ogarnie juz metode z podstawianiem stoleczka. Kolorowa butelka zawsze kusi.
                                            • hello-kitty2 Re: Wyrodny ojciec - dlaczego? 01.02.14, 14:48
                                              sabat.77 napisał:

                                              > Oczywiscie, jednak inaczej wyglada nadzor nad samotnym dziesieciolatkiem nawala
                                              > jacym na konsoli kolejne stwory w grze, a grupka kilkulatkow. Najgorszy okres t
                                              > o moment od kiedy zaczynaja chodzic a jeszcze nie sa do konca obliczalne w pode
                                              > jmowaniu samodzielnych decyzji przebywajac w domu. Mozna miec atrakcje w stylu
                                              > odpuszczania dla zabawy wody czy gazu albo rewie mody z ubran znalezionych w sz
                                              > afie dla doroslych... najgorsze sa zabawy domowa chemia, a ciezko dac wszystko
                                              > wysoko, szczegolnie jak dziecko ogarnie juz metode z podstawianiem stoleczka. K
                                              > olorowa butelka zawsze kusi.

                                              A bajki ich nie hipnotyzuja? Nie mozesz im wlaczyc na ten czas zmywania?
                                              • bgz0702 Re: Wyrodny ojciec - dlaczego? 01.02.14, 15:00
                                                hello-kitty2 napisała:

                                                > sabat.77 napisał:
                                                >
                                                > > Oczywiscie, jednak inaczej wyglada nadzor nad samotnym dziesieciolatkiem
                                                > nawalaacym na konsoli kolejne stwory w grze, a grupka kilkulatkow. Najgorszy o
                                                > kres to moment od kiedy zaczynaja chodzic a jeszcze nie sa do konca obliczalne
                                                > w podejmowaniu samodzielnych decyzji przebywajac w domu. Mozna miec atrakcje w
                                                > stylu
                                                > > odpuszczania dla zabawy wody czy gazu albo rewie mody z ubran znalezionyc
                                                > h w sz
                                                > > afie dla doroslych... najgorsze sa zabawy domowa chemia, a ciezko dac wsz
                                                > ystko
                                                > > wysoko, szczegolnie jak dziecko ogarnie juz metode z podstawianiem stolec
                                                > zka. K
                                                > > olorowa butelka zawsze kusi.
                                                >
                                                > A bajki ich nie hipnotyzuja? Nie mozesz im wlaczyc na ten czas zmywania?

                                                ja ci powiem ze moich czasami zaprzegalam do mycia kiedy mnie szał ogarniał z powodu braku szacunku dla mojej pracy i czy im sie to podobało czy nie i niezależnie od efektów, cali mokrzy plus wszystko wokół, mieli zadanie doprowadzic do końca aż im w piety pójdzie, a ja później brałam to wszystko kiedy nie widzieli i wkładałam do zmywary żeby poprawić;)) no a w takich akcjach to na myciu naczyń się nie końzcyło, po naczyniach przychodził czas na odkurzacz, oj jak to stymulująco działa na utrwalanie norm i zasad;))) mówie ci, polecam
                                        • hello-kitty2 Re: Wyrodny ojciec - dlaczego? 01.02.14, 14:26
                                          sabat.77 napisał:

                                          > Kwestia zorganizowania samotnej opieki nad dziecmi zalezy od ich ilosci, wieku
                                          > i temperamentu. Samotna opieka nad kilkoma temperamentnymi i nieposlusznymi egz
                                          > emplarzami w wieku 8 i mniej lat - czarno to widze. Glownie z koniecznosci godz
                                          > enia permanentnego nadzoru nad nimi z robotami domowymi. Nie tyle przeraza to,
                                          > ze trzeba zrobic wszystkim pranie i obiad, jak to, ze w tle gdzies ktos wlasnie
                                          > wiesza sie na firanie, albo usiluje na siebie sciagnac rodowe krysztaly :)
                                          > No i dziecko dziecku nie rowne. Sa grzeczni introwertycy rysujacy i bawiacy sie
                                          > klockami, a sa chuligany z dynamitem w dupie demolujacy co widza i cala swoja
                                          > zyciowa energie poswiecajacy na to zeby wydlubac misiowi oko, a w razie niepowo
                                          > dzenia probujacy tej trudnej sztuki na wlasnym rodzenstwie :)

                                          :-) Do tego, co z tego, ze dzieci sa grzeczne, jak nie mozesz wyjsc z domu. Dlatego nie ma co czarowac. W dupe z seksem i rozwodem. Nikt nie chce odwalac tej roboty sam. Na wszelki wypadek dobrze jest miec jak najmniejsza liczbe dzieci, bo nigdy nie wiadomo.
                                          • sabat.77 Re: Wyrodny ojciec - dlaczego? 01.02.14, 14:31
                                            Mozna ich zwyczajnie nie miec. To nie jest tak, ze wszyscy musza miec dzieci.
                                            Wydaje mi sie, ze na zachodzie jest mniej dzieci, bo wiecej ludzi rozumie, ze nie posiadanie dzieci jest jedna ze swiadomych opcji.
                                            U nas wciaz na bezdzietne malzenstwa patrzy sie przez pryzmat niemocy. Nie maja dzieci, wiec pewnie nie moga ich miec i trzeba temu panstwu wspolczuc.
                                            • hello-kitty2 Re: Wyrodny ojciec - dlaczego? 01.02.14, 14:44
                                              sabat.77 napisał:

                                              > Mozna ich zwyczajnie nie miec. To nie jest tak, ze wszyscy musza miec dzieci.
                                              > Wydaje mi sie, ze na zachodzie jest mniej dzieci, bo wiecej ludzi rozumie, ze n
                                              > ie posiadanie dzieci jest jedna ze swiadomych opcji.

                                              Nie jest tak, bo nawet jak jest wiecej bezdzietnych to jest coraz wiecej emigrantow rozmnazajacych sie na potege. Nie maja roboty, nikt ich nie chce, sa dyskryminowani wiec siedza na zasilkach i robia te dzieciory, ktore tez trafiaja na zasilki. To spotyka sie znowu z dyskryminacja. Ci z Islamu. Nie integruja sie, zenia sie tylko miedzy soba, rozmawiaja tylko w swoim jezyku.

                                              > U nas wciaz na bezdzietne malzenstwa patrzy sie przez pryzmat niemocy. Nie maja
                                              > dzieci, wiec pewnie nie moga ich miec i trzeba temu panstwu wspolczuc.

                                              Mysle, ze ludzie maja dzieci, bo nie mieliby dla kogo zyc. Maja takie przswiadczenie, ze wszystko musza robic dla kogos, komus przekazac, zostawic. Najgorzej jak ten ktos okaze sie zwyklym skurwysynem :) Mam takiego w rodzinie, co okradal wlasnego mlodszego brata.
                          • sabat.77 Re: Wyrodny ojciec - dlaczego? 31.01.14, 11:05
                            Jeszcze musisz wziąć pod uwagę pewną oczywistość, że już samo walczenie o dzieci generalnie im nie służy. Dzieci nie chcą, żeby ktoś o nie walczył. Poza przypadkami ewidentnej przemocy domowej i pastwienia się, dzieci jednak zwykle wolą mieć oboje rodziców. RAZEM. Ja bym wolał.
                            Rozwód to trauma dla całej rodziny i jest to ostateczność. To nie jest tryumfalny sukces odpierdziany z dumą przed rodziną. WYGRAŁAM ! Wygrałam z tym chujem.

                            ... a gówno żeś wygrała.
                            • orzech69 Re: Wyrodny ojciec - dlaczego? 31.01.14, 11:25
                              sabat.77 napisał:

                              > Rozwód to trauma dla całej rodziny i jest to ostateczność. To nie jest tryumfal
                              > ny sukces odpierdziany z dumą przed rodziną. WYGRAŁAM ! Wygrałam z tym chujem.
                              Sabat opisujesz pewną możliwości. która w niektórych przypadkach jest prawdą. ALE TYLKO W NIEKTÓRYCH PRZYPADKACH.
                              Nie można generalizować Zobacz jaki miałbyś obraz kobiet jakbyś wziął pod uwagę nasz drogie naszemu sercu wiedzmy z tego forum ? A wszystkie kobiety taki nie są.
                              • sabat.77 Re: Wyrodny ojciec - dlaczego? 31.01.14, 11:31
                                Zbior wszystkich kobiet nie jest jednorodny. Nie ma czegos takiego jak wszystkie kobiety, dlatego chyba nie powinno byc czegos takiego jak "obraz kobiet".
                                • orzech69 Re: Wyrodny ojciec - dlaczego? 31.01.14, 11:33
                                  sabat.77 napisał:

                                  > Zbior wszystkich kobiet nie jest jednorodny. Nie ma czegos takiego jak wszystki
                                  > e kobiety, dlatego chyba nie powinno byc czegos takiego jak "obraz kobiet".
                                  Dobrze piszesz. Teraz zastosuj tą wiedzę do innych swoich wypowiedzi.
                                  • sabat.77 Re: Wyrodny ojciec - dlaczego? 31.01.14, 11:35
                                    A w ktorym miejscu nie stosuje ?
                                    • orzech69 Re: Wyrodny ojciec - dlaczego? 31.01.14, 11:56
                                      sabat.77 napisał:

                                      > A w ktorym miejscu nie stosuje ?
                                      np.:
                                      Kieruję się pragmatyką - rzadko kiedy rozwiedziony ojciec nie jest postrzegany jako wyrodny.
                      • zawle Re: Mechanizm siły c.d. 31.01.14, 15:44
                        sabat.77 napisał: > Gdy pod Pałac Kultury podejdzie bezdomny, ściągnie portki do kolan i zacznie za
                        > bawiać się publicznie ptakiem, bo akurat ma taki kaprys, to pewnie po jakimś cz
                        > asie ściągnie go z widoku pod pachy straż miejska albo policja, trochę z nim po
                        > gadają na komisariacie, dadzą może ze dwa razy pałą i puszczą wolno.

                        Ty pomyślałbyś: Nie mogę tego zrobić. Ja pomyślę: Mogę, ale po co? Widzisz różnicę? Dla mnie jest kolosalna.

                        > To nie wszystko. Oczekiwania najbliższych. Partnera, dzieci, rodziny. Wszyscy C
                        > ZEGOŚ oczekują. Jakoś postrzegają, mają jakiś wyrobiony wizerunek.

                        Nooo....ale jak chyba wiesz nigdy nie zadowolisz wszystkich. Może watro wybrać to co Ci się najbardziej opłąca, co jest dobre dla Ciebie? Nie to, czego inni od Ciebie oczekują? Można się sfrustrować zaspokajając potrzeby innych. Bo zauważ ...życie każdego człowieka jest podobne. Dąży do szczęścia. Do dobra. Przykład. Ktoś chce pić....dąży do zła. Ja reaguję złem- odmawiam współparcy. Ktoś chce uczyć się języka- dąży do dobra. Ja reaguję dobrem- pomagam. Ciągle idziemy w tym samym kiedynku, niczego nie musimy sobie odmawiac, z niczego rezygnować.

                        Jak jesteś głową
                        > rodziny, a chlasz, włóczysz się po burdelach i przychodzisz ze śpiewem na ustac
                        > h o 5 nad ranem do domu (taki Mickiewiczowski "Powrót Taty"), to też musisz mie
                        > ć świadomość, że ktoś to widzi i ktoś się za Ciebie wstydzi.

                        Widzisz...to nieuczciwe. Zakładasz że moim zyciem jest szwendanie się po burdelach i zawstydzanie rodziny? Tylko tacy ludzie dokonują samodzielnych wyborów? A Ci co sami nie wybierają to święci są? Co za nieuczciwe postrzeganie świata.

                        O
                        > statecznie w pełni sobą można być dopiero pod mostem, w kartonowym pudle.


                        I znowu to samo....albo się przystosujesz, albo pod most. To nie tak działa.
                    • rekreativa Re: Mechanizm siły. 31.01.14, 12:28
                      Oboje z zawle prezentujecie jakieś skrajne postawy.
                      Ona mówi: "żadnych układów" , "zero ustępstw"
                      Ty mówisz: "całe życie to stały kompromis, wszędzie, na każdym polu" .
                      Tymczasem nie da się na dłuższą metę żyć ani tak, ani tak. Pomijam już, że postawa pierwsza nie jest w ogóle możliwa bez popadnięcia w rolę wyrzutka społecznego. Ale jeśli ją ograniczyć do najbliższych relacji, to owszem, da się i tutaj mogą pojawić się te konsekwencje, o których pisałeś np. samotność. Niekoniecznie już, teraz, ale kiedyś.
                      Z drugiej strony wieczne ustępstwa w każdej sferze życia, i w domu, i poza domem, też człowieka psychicznie wykończą. Muszą być takie obszary, w których jednak nie godzimy się na kompromis. Oczywiście ja nie mówię o "kompromisach" typu: co dziś na obiad? Mielone. Ale ja chcę schabowe. No to będą pierogi :)
                      Mówię o rzeczach dla nas zasadniczych - co to jest, to każdy niech sobie ustali. Nie możemy odpuszczać w tych obszarach, które są dla nas najważniejsze, bo to nas uczyni nieszczęśliwymi. A jesli my jesteśmy nieszczęśliwi, to się to odbija na wszystkich, którzy mają z nami do czynienia.
                      Trudno wprawdzie o bezkompromisowość i obronę własnych obszarów, kiedy już sytuacja zabrnęła tak daleko jak dwoje dzieciaków na utrzymaniu. Ale to jest konsekwencja naszych błędów, bo gdzieś był jakiś początek. Gdzieś kiedyś po raz pierwszy ustąpiliśmy, oddaliśmy ten palec, a tego po prostu nie należy robić.


                      • sabat.77 Re: Mechanizm siły. 31.01.14, 12:47
                        Oczywiscie, ja nie neguje, moje polozenie na osi spolecznego kompromisu jest dalekie od idealu. Zgadzam sie, ze jestem na przeciwleglym biegunie, ale...
                        Kazdy ma swoje krzywe krzeselko :)

                        Z jakichs powodow je zajal.

                        Chodzi jedynie o przyjmowanie postawy sedziego i spoleczna gre w "moje lepsze".

                        Ja nie jestem ze swoimi decyzjami lepszy niz zawle. Nie mam wcale wiecej powodow do dumy od jej syna. Mam prawo do solidarnosci i poczucia, ze mi go szkoda, z nadzieja, ze jak juz zje ta zabe to na jakims etapie zycia wyjdzie na prosta. Mam nadzieje, ze mi tez sie to uda. Mam nadzieje ze zawle tez bedzie zadowolona za wiele lat, tak jak jest zadowolona teraz.

                        Ja wiecznie mam nadzieje, pewnie glupi jestem i dlatego. W koncu nie ma jak u mamy. :)
                      • zawle Re: Mechanizm siły. 31.01.14, 15:16
                        rekreativa napisała:

                        > Oboje z zawle prezentujecie jakieś skrajne postawy.
                        > Ona mówi: "żadnych układów" , "zero ustępstw"
                        > Ty mówisz: "całe życie to stały kompromis, wszędzie, na każdym polu" .

                        A może się okazać że ja jestem bardziej skłonna kogoś zrozumieć, a Sabat iść w zaparte. Bo to tylko słowa są. Do tego każdy rozumie to, co chce. Ja nie uznaję ustepstw. Jak chcesz pierogi a ja schabowe to może wspólnie ugotujmy i to i to....o ile to jest ważne.
                        • orzech69 Re: Mechanizm siły. 31.01.14, 15:18
                          zawle napisała:

                          > A może się okazać że ja jestem bardziej skłonna kogoś zrozumieć, a Sabat iść w
                          > zaparte. Bo to tylko słowa są. Do tego każdy rozumie to, co chce. Ja nie uznaję
                          > ustepstw. Jak chcesz pierogi a ja schabowe to może wspólnie ugotujmy i to i to
                          > ....o ile to jest ważne.
                          załóżmy że masz partnera który kocha góry a ty ich nie cierpisz. To pojedziesz dla niego w góry ? Jeżeli wiesz że dla niego to ważne żebyś z nim była i że bez Ciebie nie będzie potrafił się cieszyć wyjazdem.
                          • rekreativa Re: Mechanizm siły. 31.01.14, 15:30
                            Tylko czy to ma sens?
                            Czy ma sens męczyć dupę partnerowi/partnerce , żeby gdzieś z nami poszedł, pojechał, skoro wiemy, że on/ona tego właśnie nie znosi i tylko się wynudzi i zestresuje?
                            Co to za radość, jeśli obok mam osobę, która każdym swoim gestem i miną mówi "nie chcę tutaj być"?
                          • zawle Re: Mechanizm siły. 31.01.14, 15:51
                            orzech69 napisał: > załóżmy że masz partnera który kocha góry a ty ich nie cierpisz. To pojedziesz
                            > dla niego w góry ? Jeżeli wiesz że dla niego to ważne żebyś z nim była i że bez
                            > Ciebie nie będzie potrafił się cieszyć wyjazdem.


                            Ooooo Quizz, lubię:))) Nie...oczywiście pójdziemy na kompromis i pojedziemy nad jezioro. ja nie cierpię i on nie cierpi:)))
                    • zawle Re: Mechanizm siły. 31.01.14, 15:35
                      sabat.77 napisał:

                      > W porzadku. Ja tylko mowie, jakie sa konsekwencje. Wierze ze takiego wyboru dok
                      > onalas swiadomie, podobnie postrzegam Kitty.

                      jakie są konsekwencje. Zawsze są jakieś. Może się okazać że moje dzieci będą mnie miec w dupie na stare lata. Ja jednak będę mieć czyste sumienie- dałam ile miałam i ile chciałam. Zostanę sama. Wiem co to znaczy. Teraz jestem. Byłam jednak sama w związku i to było o niebo gorsze.Twoje konsekwencje mogą być podobne. Bo nie masz gwarancji że to żona nie kopnie Cię kiedyś w dupę po pozna smak miłości i seksu. A Ty biedaku masz tyle kompromisów za sobą . Wbrew sobie.

                      > Nie da sie tak samo szybko biegac, jesli ma sie na nosie szklanke wody, ktora t
                      > rzeba balansowac, niz gdy ja sie rozbije i powie, ze nigdy nie byla potrzebna.
                      > Ja w ogloe nie wierze w istnienie zwiazkow miedzy ludzmi, ktore mozna by dlugot
                      > rwale utrzymac bez poteznej dawki kompromisu. Interesy dwoch ludzi zawsze beda
                      > sprzeczne na jakims etapie zycia.

                      Zgoda. Ja wolę szybciej biegać, niż mieć szklankę wody. Nie chcę żyć z kimś z kim się nie bzykam.

                      >
                      > Tez mialem w zyciu okres bycia bezkompromisowym, wiem jak to imponuje innym i j
                      > akie daje poczucie sily. Taki zbuntowany nastolatek z cynicznym usmiechem mowi
                      > wszystkim w twarz: Pierdole was !

                      Widzisz sabat. To Twoja moralność. Mnie porównywać do szczeniaka w okresie dorastania to huraaa i jest fajnie. Zawsze można potem usiłować się wywinąć że współczujesz mojemu synowi. A ja Ci powiem że jesteś kundlem i z niczego się nie będę wywijać. Nie przystoi? Jebie mnie to.

                      > Na jakims etapie zycia zrozumialem, ze w spoleczenstwie wspolpracuje sie w grup
                      > ie. Ludzie sa co raz starsi, obrastaja w tluszcz, stanowiska, zony, dzieci, dom
                      > y z psami i kotami zaciagniete na wieloletnie kredyty.

                      Ja tam nie wiem w co poobrastałeś. Mnie moje narośle nie ograniczają.

                      > Nie kazdy ma komfort pojsc do szefa w robocie i powiedziec smialo: poznalem juz
                      > pana na tyle, by uwazac pana za chuja.

                      To nie komfort, to wybór. Gdyby mi się opłacało- powiedziałabym tak. A czasami mi się opłacało....zaręczam Ci:)))

                      > Malo kto powie 30 kibicom legii podpalajacym smietniki i rozbijajacym samochody
                      > , ze zachowuja sie jak pojebani.

                      Widzę że jedziesz.....no tak. Ty jesteś mądry a ja to albo idiotka, albo mówię nieprawdę;)
                      O tym właśnie mówię. To moje wybory. Nie znaczy że wszytsko musi mi iść jak spod płatka. To nie znaczy że mój syn nie ma prawa do błędów...kurwa, ma jak cholera.

                      > Mozna zostac eremita albo pozytywistyczna silaczka samodzielnie idaca przez zyc
                      > ie, ale wiekszosc ludzi jednak wybierze M3, uzywany samochod i zone co nie daje
                      > jak Sylvia Saint tylko jak Krysia z warzywniaka.

                      Każdy wybiera po swojemu. Tylko niech mi pod spódnicę nie zagląda.

          • rekreativa Re: zawle płać alimenty teraz:-)stało się 30.01.14, 13:06
            " A ze domin
            > ant zawlaszcza i probuje kontrolowac przestrzen to wynika jedno z drugiego. "

            Wcale tak nie musi być. Owszem , może istnieć taka pokusa, ale jeśli człowiek jest świadomy, to samego siebie może trzymać w ryzach i po prostu się powstrzymywać od kontrolowania innych.
            • zawle Re: zawle płać alimenty teraz:-)stało się 30.01.14, 13:14
              rekreativa napisała: > Wcale tak nie musi być. Owszem , może istnieć taka pokusa, ale jeśli człowiek j
              > est świadomy, to samego siebie może trzymać w ryzach i po prostu się powstrzymy
              > wać od kontrolowania innych.

              Ale co to w ogóle znaczy być dominującym? Czy każda kobieta, która nie podaje się męskiej presji jest dominująca? Tylko dlatego że pracuję na siebie, że na nikogo nie liczę, że sama wychowuję dzieci, że żyję zgodnie z sobą? Nigdy niczego nie narzucałam swoim dzieciom. Moje dzieci uważają mnie za dobrego człowieka. Przytaczają przykłady z domów znajomych że u ans jest normalnie i fajnie. I bezpiecznie i motywująco. Moja córka w moim mieście jest znaną osobą- wywiady, telewizja- w zwiazku z jej osiągnięciami. Nie chcę tu obronić się, że nie jestem złą matką, bo mi to zwisa i powiewa. Chcę powiedzieć że każda samotna, radząca i zadolowolona z siebie kobieta jest albo dominą albo kłamczuchą. Dla mężczyzn którymi kieruje strach. Którzy swoją siłę budują na cudzej słabości.
              • rekreativa Re: zawle płać alimenty teraz:-)stało się 30.01.14, 13:32
                "Ale co to w ogóle znaczy być dominującym? Czy każda kobieta, która nie podaje s
                > ię męskiej presji jest dominująca?"

                Dla mnie dominująca osobowość to taka, która lubi panować nad sytuacją i sama tę sytuację aranżować, a nie bardzo znosi, kiedy ktoś jej cokolwiek ustawia lub narzuca. Osobowość, która nie czuje się komfortowo, gdy musi się podporządkować innym.
                Czasami ta przyjemność z panowania nad sytuacją może się przerodzić w patologiczną chęć kontroli otoczenia i wychodzą wtedy takie kwiatki jak żony, które dyrygują, co ich mąż ma założyć na tyłek oraz o której godzinie jeść , jak w wojsku.
                Tyle że to jest, jeszcze raz podkreślę, odchył od normy, a osoba z dominującą osobowością wcale nie musi być ani kontrolującą żoną, ani kontrolującą teściową, ani kontrolującą matką.
                I kiedy piszesz, że się nie wtrącasz do swoich dzieci i nie próbujesz narzucać im swoich schematów postępowania, to ja Ci całkowicie wierzę.

                A to, że niektórym mężczyznom na sam dźwięk słowa "dominująca" kurczą się fiutki, to już inna para kaloszy.
              • bgz0702 Re: zawle płać alimenty teraz:-)stało się 30.01.14, 15:30
                zawle napisała:

                > rekreativa napisała: > Wcale tak nie musi być. Owszem , może istnieć taka p
                > okusa, ale jeśli człowiek j
                > > est świadomy, to samego siebie może trzymać w ryzach i po prostu się pows
                > trzymy
                > > wać od kontrolowania innych.
                >
                > Ale co to w ogóle znaczy być dominującym? Czy każda kobieta, która nie podaje s
                > ię męskiej presji jest dominująca? Tylko dlatego że pracuję na siebie, że na ni
                > kogo nie liczę, że sama wychowuję dzieci, że żyję zgodnie z sobą? Nigdy niczego
                > nie narzucałam swoim dzieciom. Moje dzieci uważają mnie za dobrego człowieka.
                > Przytaczają przykłady z domów znajomych że u ans jest normalnie i fajnie. I bez
                > piecznie i motywująco. Moja córka w moim mieście jest znaną osobą- wywiady, tel
                > ewizja- w zwiazku z jej osiągnięciami. Nie chcę tu obronić się, że nie jestem z
                > łą matką, bo mi to zwisa i powiewa. Chcę powiedzieć że każda samotna, radząca i
                > zadolowolona z siebie kobieta jest albo dominą albo kłamczuchą. Dla mężczyzn k
                > tórymi kieruje strach. Którzy swoją siłę budują na cudzej słabości.

                słabo mi po takich akcjach, chce mi sie zwyczajnie rzygać. Wczoraj bolał mnie brzuch ze śmiechu a dziś się zastanawiam co to kurwa jest? Czemu musisz to mówić? kurwa. Przecież to jest naprawdę kurewnie smutne Zawle, uznałaś że musisz się tłumaczyć?
                • zawle Re: zawle płać alimenty teraz:-)stało się 30.01.14, 15:43
                  bgz0702 napisała: >
                  > słabo mi po takich akcjach, chce mi sie zwyczajnie rzygać. Wczoraj bolał mnie b
                  > rzuch ze śmiechu a dziś się zastanawiam co to kurwa jest? Czemu musisz to mówić
                  > ? kurwa. Przecież to jest naprawdę kurewnie smutne Zawle, uznałaś że musisz się
                  > tłumaczyć?

                  nie, nie...ale czasami trzeba odsłonić miękkie....żeby kogoś nie stracić. Ogólnie, jako człowieka.
                  • bgz0702 Re: zawle płać alimenty teraz:-)stało się 30.01.14, 15:48
                    zawle napisała:

                    > bgz0702 napisała: >
                    > > słabo mi po takich akcjach, chce mi sie zwyczajnie rzygać. Wczoraj bolał
                    > mnie b
                    > > rzuch ze śmiechu a dziś się zastanawiam co to kurwa jest? Czemu musisz to
                    > mówić
                    > > ? kurwa. Przecież to jest naprawdę kurewnie smutne Zawle, uznałaś że musi
                    > sz się
                    > > tłumaczyć?
                    >
                    > nie, nie...ale czasami trzeba odsłonić miękkie....żeby kogoś nie stracić. Ogóln
                    > ie, jako człowieka.

                    zaraz sie naprawdę wyrzygam, boli mnie brzuch. Absolutne dzięki zwle ze są ludzie na tym świecie
              • orzech69 Re: zawle płać alimenty teraz:-)stało się 30.01.14, 17:42
                zawle napisała:

                > Ale co to w ogóle znaczy być dominującym? Czy każda kobieta, która nie podaje s
                > ię męskiej presji jest dominująca? ciach
                dla mnie świadczy to świadczy o sile a nie o chęci dominacji.
          • mojemail3 Re: zawle płać alimenty teraz:-)stało się 30.01.14, 13:21
            sabat.77 napisał:

            > Dostrzegasz mechanizmy obronne u innych ale wobec samej siebie jestes znacznie
            > laskawsza.

            Punkt widzenia zależy od miejsca siedzenia, ja patrzę z wysokiego krzesełka ( choć na tym do karmienia bobasów siedzenie mi się nie mieści...)
            • zawle Re: zawle płać alimenty teraz:-)stało się 30.01.14, 13:27
              mojemail3 napisała: > Punkt widzenia zależy od miejsca siedzenia, ja patrzę z wysokiego krzesełka

              ;)) Krzesełkowy potwór:)))
      • rekreativa Re: zawle płać alimenty teraz:-)stało się 30.01.14, 13:35
        A skąd to przekonanie, że zawle zawłaszcza komukolwiek przestrzeń, a jej syn jest miętkim kapciem, który nie potrafi stawić czoła przeciwnościom losu?
    • zawle Re: zawle płać alimenty teraz:-)stało się 30.01.14, 11:53
      that.bitch.is.sick napisała:

      > Jesteś tu dyżurną frajerką w tej kwestii;-)

      Doczytałaś , czy jesteś w ciąży? Bo jeśli w ciąży to chętnie pomogę. I bardzo się cieszę. Złagodniejesz:)))
    • rekreativa Re: zawle płać alimenty teraz:-)stało się 30.01.14, 13:18
      Znowu mi coś umknęło... Zawle zostanie babcią?
      • zawle Re: zawle płać alimenty teraz:-)stało się 30.01.14, 13:21
        Zostanie już w marcu:))
    • leebanka Re: zawle płać alimenty teraz:-)stało się 30.01.14, 13:34
      ten wątek powinien być skasowany.

      w nagłówku stoi jak wół:
      Tępimy chamstwo. Ogłoszenia towarzyskie, prymitywne pseudo-dyskusje, podobnie jak i posty obraźliwe bądź wulgarne będą kasowane...

      więc...?
      • mojemail3 Re: zawle płać alimenty teraz:-)stało się 30.01.14, 13:36
        leebanka napisała:

        > ten wątek powinien być skasowany.
        >
        > w nagłówku stoi jak wół:
        > Tępimy chamstwo. Ogłoszenia towarzyskie, prymitywne pseudo-dyskusje, podobnie j
        > ak i posty obraźliwe bądź wulgarne będą kasowane...
        >
        > więc...?

        Zgodnie z tą definicją jakieś 99 % wątków powinno być kasowanych.Napisz do moderatora...
        • leebanka Re: zawle płać alimenty teraz:-)stało się 30.01.14, 13:39
          mojemail3 napisała:
          > Zgodnie z tą definicją jakieś 99 % wątków powinno być kasowanych.Napisz do mode
          > ratora...

          nie czytam wszystkiego,nie jestem cenzorem,ale to co tu czytam to się w głowie nie mieści.
          • marek.zak1 Re: zawle płać alimenty teraz:-)stało się 30.01.14, 13:41
            Wyjdzie na to, ze ten 1% to o Sowie.
            Zawle - gratuluję. Witaj w grupie :)
        • zawle Re: zawle płać alimenty teraz:-)stało się 30.01.14, 13:42
          Ja się cieszę że ten wątek powstał. Chętnie na ten temat porozmawiam. Tym bardziej że nikt nie zagrawarantuje nikomu, że jego dziecko nie zmaluje czegoś podobnego. Dla mnie ta informacja była wielkim wstrząsem, może rozmawiając tu i teraz ktoś lepiej się przygotuje do roli rodzica nastolatka?
          • leebanka Re: zawle płać alimenty teraz:-)stało się 30.01.14, 13:48
            zawle napisała:
            > Ja się cieszę że ten wątek powstał. Chętnie na ten temat porozmawiam.

            Zawle jak zwykle z klasą.
            Wciąż jednak uważam, że ten wątek powinien znaleźć się na śmietniku.
            • zawle Re: zawle płać alimenty teraz:-)stało się 30.01.14, 13:54
              leebanka napisała: > Zawle jak zwykle z klasą.

              Jesooooo...po raz pierwszy w życiu coś takiego na swój temat usłyszałam:)))
              • mabelle2000 Re: zawle płać alimenty teraz:-)stało się 30.01.14, 14:20
                zawle napisała:

                > leebanka napisała: > Zawle jak zwykle z klasą.
                >
                > Jesooooo...po raz pierwszy w życiu coś takiego na swój temat usłyszałam:)))

                No pewnie, ze masz klase :-) Bo nie biadolisz, nie zalamujesz rak, dzialasz, planujesz, nie obwiniasz...
                Zreszta, koniec swiata nie nastapil, bo zdaje sie, ze sa wieksze dramaty na swiecie niz rodzace sie dziecko, nawet jesli jego rodzice sa nieletni. No ja Cie w kazdym razie sciskam mocno Babciu :-)))
                • zawle Re: zawle płać alimenty teraz:-)stało się 30.01.14, 14:22
                  mabelle2000 napisał(a): sciskam mocno Babciu :-)))

                  Boszzz....aż się wzsruszyłam. Już czuje te malutkie rączki na szyi i słowa "babciu". Ale że jak? Że ja? Ło matko!!!!
            • mabelle2000 Re: zawle płać alimenty teraz:-)stało się 30.01.14, 14:09
              leebanka napisała:

              > Wciąż jednak uważam, że ten wątek powinien znaleźć się na śmietniku.

              Dlaczego na smietniku ? Seks nastolatkow nie odbiega przeciez za bardzo od tematyki forum :-) A moze po prostu, zamiast wyrzucac na smietnik, lepiej zignorowac zlosliwcow i odpowiedziec Zawle z cala moca rodzicielskiej zyczliwosci i solidarnosci ? ;-) Bo chyba wielu tutaj z nas mogloby sie znalezc w podobnej sytuacji ?
              • leebanka Re: zawle płać alimenty teraz:-)stało się 30.01.14, 15:04
                mabelle2000 napisał(a):
                > Dlaczego na smietniku ? Seks nastolatkow nie odbiega przeciez za bardzo od tema
                > tyki forum :-)

                taaak,pewnie...
                tylko że ten wątek nie jest o seksie nastolatków.
            • that.bitch.is.sick a niby czemu? 30.01.14, 14:13

              leebanka napisała:

              > zawle napisała:
              > > Ja się cieszę że ten wątek powstał. Chętnie na ten temat porozmawiam.
              >
              > Zawle jak zwykle z klasą.
              > Wciąż jednak uważam, że ten wątek powinien znaleźć się na śmietniku.
              :-)
              Ten wątek jest o dziecku które mi zrobiła kitty za która jako osobe niepoczytalną odpowiada duchowy opiekun zawle:-). Wątek jest totalnie głupi i humorystyczny, oczywiście brudy zawle które pierze na forum mnie níe interesują i rozmowę o osobach trzecich uważam za brak klasy. Ostatnio forum jest tak głupie że ludzie na wszystko się rzucą
              • zawle Re: a niby czemu? 30.01.14, 14:19
                that.bitch.is.sick napisała: Wątek jest totalnie głupi i humorystyczn
                > y, oczywiście brudy zawle które pierze na forum mnie níe interesują i rozmowę o
                > osobach trzecich uważam za brak klasy.

                Publiczne pranie brudów. Ja jestem tu żywą osobą ze swoimi problemami ( nie mam w głowie pojęcia brudu). Mam potrzebę rozmawiania o tym ( nie mam w głowie pojęcia prania). Dzieki temu mogę sobie to poukładać w głowie. Pomaga. Ty masz taki system żeby o sobie nie mówić bo żli ludzie to wykorzystają. Ja nie boję się złych ludzi.
                • that.bitch.is.sick zawle 30.01.14, 15:58
                  zawle napisała:

                  > that.bitch.is.sick napisała: Wątek jest totalnie głupi i humorystyczn
                  > > y, oczywiście brudy zawle które pierze na forum mnie níe interesują i roz
                  > mowę o
                  > > osobach trzecich uważam za brak klasy.
                  >
                  > Publiczne pranie brudów. Ja jestem tu żywą osobą ze swoimi problemami ( nie mam
                  > w głowie pojęcia brudu). Mam potrzebę rozmawiania o tym ( nie mam w głowie poj
                  > ęcia prania). Dzieki temu mogę sobie to poukładać w głowie. Pomaga. Ty masz tak
                  > i system żeby o sobie nie mówić bo żli ludzie to wykorzystają. Ja nie boję się
                  > złych ludzi.

                  Níe czytałam forum, níe sądziłam że w XXI w. ktoś może się z takich spraw tłumaczyć, mieć z tym problem. Gdybym wiedziała że udajemy wyzwolonych i relatywistów a mentalnie walczymy z własną dulszczyzną, nigdy bym níe użyła tego hasła w kontekście humorystycznym w kwestii przepychanek z kitty:-).
                  Co do "brudów" mam staroświecką potrzebę prywatności rozgraniczenia tej sfery, może przyszłe pokolenie będzie. prywatności pozbawione, moim zdaniem dzieląc się cudzymi zwłaszcza intymnymi sprawami przestajemy być na níe bezpośrednio uwrażliwieni przyjmując perspektywę bezimiennego tłumu. Ale to moja opinia. Níe ma jednak we mnie lęku przed "złym człowiekiem", ten ma swoje racje, jest niechęć do "bezkarnej" anonimowej bestii. Z bestią nawet níe ma polemiki.
                  • that.bitch.is.sick Re: zawle 30.01.14, 16:16
                    Najgorsze ze w obrazie sprawy na forum níe ma za grosz prawdy. Jest tylko brzydka prawda o użytkownikach. Z pewnością to wiesz więc chcesz się ubiczować?

                    Freedom's just another word for nothing left to lose
                    Nothing don't mean nothing honey if it ain't free
                  • zawle Re: zawle 30.01.14, 16:34
                    Dla mnie to forum nie jest bezimienną bestią. Internet nie jest bezimienną bestią. To zbiór ludzi. Realnych. I jako takich ich widzę. To dla mnie nie tylko nicki- z wieloma z was piszę na privie, jestem z Wami połączona swoimi myślami, swoimi słowami. Możesz mnie uważać za ekschibicjonistkę, ale fakt że zostanę babcią nie jest ani moją intymnością, ani powodem do wstydu. Czego mam się wstydzić? Że mój syn rozpoczął życie seksualne z dziewczyną z którą chodzi od 3 lat? Że stało się to w mojej ocenie zbyt wcześnie? Że nie potrafił się skutecznie zabezpieczyć? Że ona n ie usunęła, nie odda do adopcji, nie porzuci tylko chce spróbować byc matką? To dla mnie ludzkie i normalne.
                    Nie wiem jaja jest perspektywa bezimiennego tłuu. Na serio. Od dziecka myślę samodzielnie. I wiem że do człowieka z tłumu wystarczy zwrócić się po imieniu. Nie znam tej bestii o której piszesz. Ty nie jesteś tłumem, odpowiadasz za swoje czyny i swoje słowa.
                    • orzech69 Re: zawle 30.01.14, 17:49
                      ZAWLE gratulacje ;)
                      teraz to z tobą będzie trzeba rozmawiać z szacunkiem należnym starszym Panią ;)
              • orzech69 Re: a niby czemu? 30.01.14, 17:52
                that.bitch.is.sick napisała:
                >, oczywiście brudy zawle które pierze na forum mnie níe interesują i rozmowę o
                > osobach trzecich uważam za brak klasy. Ostatnio forum jest tak głupie że ludzi
                > e na wszystko się rzucą
                Każdy robi to na co ma ochotę. Inni to oceniają ale większości osób podeszła do tematu z duża życzliwości i gratulacjami dla przyszłej babci(no chociaż powinno się napisać dziadkowi ;).
                Tylko ty pokazałaś mnóstwo negatywnych emocji. Warto tak dla klasy ?
                bo jak dla mnie to ta klasa to dno i trzy metry mułu.
                • mojemail3 Re: a niby czemu? 30.01.14, 18:37
                  orzech69 napisał:

                  > Każdy robi to na co ma ochotę. Inni to oceniają ale większości osób podeszła do
                  > tematu z duża życzliwości i gratulacjami dla przyszłej babci(no chociaż powinn
                  > o się napisać dziadkowi ;)

                  Otóż to, kazdy robi to co chce, chyba,że robi co musi.
                  Tylko orzech69 jak święta inkwizycja, feruje wyroki...
                  • orzech69 Re: a niby czemu? 30.01.14, 18:44
                    mojemail3 napisała:

                    > Otóż to, kazdy robi to co chce, chyba,że robi co musi.
                    > Tylko orzech69 jak święta inkwizycja, feruje wyroki...
                    na stos rzucamy twój los.
                • that.bitch.is.sick Re: a niby czemu? 30.01.14, 21:02
                  orzech69 napisał:

                  > that.bitch.is.sick napisała:
                  > >, oczywiście brudy zawle które pierze na forum mnie níe interesują i rozmo
                  > wę o
                  > > osobach trzecich uważam za brak klasy. Ostatnio forum jest tak głupie że
                  > ludzi
                  > > e na wszystko się rzucą
                  > Każdy robi to na co ma ochotę. Inni to oceniają ale większości osób podeszła do
                  > tematu z duża życzliwości i gratulacjami dla przyszłej babci(no chociaż powinn
                  > o się napisać dziadkowi ;).
                  > Tylko ty pokazałaś mnóstwo negatywnych emocji. Warto tak dla klasy ?
                  > bo jak dla mnie to ta klasa to dno i trzy metry mułu.

                  Może níe fatyguj się z odpowiedzią gdy níe rozumiesz ani mojej wypowiedzi ani tego wątku. Ja chciałam zawle przysrać ale w zupełnie innym temacie. I to żartobliwie a níe z jakimiś emocjami które na mnie projektujesz, gdyż jesteś uprzedzony do rzeczy której udajesz że bronisz. Wiem níc níe rozumiesz. Níe trudź się níe mam czasu na edukację. Piszę do zawle zresztą a níe w temacie nastoletnich ciąż a ty rozumiesz moją wypowiedź jakimś tylko sobie znanym prymitywnym poziomie do którego níe chcę się zniżać. I jakim trzeba być idiotą żeby czegoś takiego gratulować i śmiać się jak głupi do sera. Jakim kołtunem. Jak nogę złamiesz to też sobie gratulujesz? To super postawa do radzenia sobie z trudnościami i porażkami. Udawać że ich níe ma? Zresztą tak się wstydzić i korygować żeby níe przyznać że są aspekty sprawy do dupy,porażka wychowawcza choćby. Jak mnie męczą współcześni dulscy i zamiatacze po dywan
                  A kysz poszedł:-).
                  • orzech69 Re: a niby czemu? 30.01.14, 21:12
                    that.bitch.is.sick napisała:
                    Nie no najlepiej się popłakać i złorzeczyć na cały świat jaki to on paskudny.
                    Można zobaczyć też połowę szklanki pełnej że na świecie pojawi się nowy człowiek. A ktoś zostanie babcią/dziadkiem (niepotrzebne skreślić).
                    Myślałem że czarnogród gdzie wpadka była straszną tragedią i ujma na honorze na tym forum nie występuje. Jak widać człowiek jest omylny.
                  • orzech69 Re: a niby czemu? 30.01.14, 21:24
                    Jak mnie wk**wia ta polska cecha narodowa z ciągłym narzekaniem. Oczywiście że zawle zdaje sobie sprawę z wszystkich minusów tej sytuacji ale czy my musimy jej to przypominać ?
                    Nie można podejść do tego z odrobiną dobrej woli i pozytywnego spojrzenia ? Zamiast tego pitolenia o brudach już lepiej by było się zebrać i wysłać pampersy.
                    • sabat.77 Re: a niby czemu? 30.01.14, 22:10
                      A czy Zawle wykazala odrobine tej dobrej woli i pozytywnego myslenia obrazajac mojemail i jej malzenstwo ?
                      Czy umiejetnosc dostrzegania szklanki do polowy pelnej ma byc cecha, ktora dotyczy tylko tych osob, ktore maja silny charakter i przed ktorymi forum czuje respekt ?
                      A tym slabszym, smieszniejszym, nie umiejacym lub nie chcacym sie bronic gremialnie sramy w kasze ?
                      • orzech69 Re: a niby czemu? 30.01.14, 22:18
                        sabat.77 napisał:

                        > A czy Zawle wykazala odrobine tej dobrej woli i pozytywnego myslenia obrazajac
                        > mojemail i jej malzenstwo ?
                        > Czy umiejetnosc dostrzegania szklanki do polowy pelnej ma byc cecha, ktora doty
                        > czy tylko tych osob, ktore maja silny charakter i przed ktorymi forum czuje res
                        > pekt ?
                        > A tym slabszym, smieszniejszym, nie umiejacym lub nie chcacym sie bronic gremia
                        > lnie sramy w kasze ?
                        Oczywiście że nie.
                        Z tym że jak chce cos zmienić zaczynam od siebie.
                        Do tego to ja tu jestem śmieszny i naraziłem się forum jędzą nie raz. Ale luzik ;)
                        Przede wszystkim luzik i dystans.
                        Ps no obrażała a teraz będzie babcią/dziadkiem powinniśmy się zebrać na pampersy i kondony ;)
                        • mojemail3 Re: a niby czemu? 30.01.14, 22:29
                          orzech69 napisał:

                          > Przede wszystkim luzik i dystans.
                          > Ps no obrażała a teraz będzie babcią/dziadkiem powinniśmy się zebrać na pampers
                          > y i kondony ;)

                          Orzech, a Ty coś bierzesz, czyś się staropolskiego szaleju najadł??? ( Cicuta virosa )
                          • niezapominajka333 Re: a niby czemu? 02.02.14, 10:27
                            Orzech, a Ty coś bierzesz, czyś się staropolskiego szaleju najadł??? ( Cicuta v
                            > irosa )
                            Tak w kwestii formalnej...
                            Szalej jadowity (cicuta virosa) to bardzo, bardzo trująca roślina. "Dać komuś cykuty" oznaczało podać śmiertelną truciznę. Cykuta to trucizna odpowiedzialna za śmierć Sokratesa, chociaż tu jest wiele wątpliwości, bo w starożytności wykorzystywano do tego celu kilka roślin. Dopiero od czasów Linneusza nazwa cykuta została przypisana do szaleju jadowitego. Według badaczy opis śmierci bardziej pasuje do zatrucia koniiną ze szczwołu plamistego.

                            Powiedzenie "gada (bredzi), jakby się najadł blekotu" też nie dotyczy blekotu w rozumieniu botanicznym. Blekot pospolity(Aethusa cynaphium) zwany szaleniem, psią pietruszką, dla niewprawnego oka wygląda identycznie jak pietruszka, ale zapach ma nieprzyjemny, czosnkowy, smak piekący. Dawniej był używany w lecznictwie, ale zawsze z wielką ostrożnością, choć zawiera koniinę, czyli ten sam alkaloid co szczwół plamisty.

                            Staropolski szalej lub blekot, to lulek czarny ( Hyoscyamus niger - roślina z rodziny psiankowatych ) wykorzystywany dawniej i obecnie w lecznictwie, ale również przez amatorów "mocnych wrażeń " ze względu właśnie na swoje odurzające działanie. Stosowany niegdyś przez czarownice razem z bieluniem do wyrobu tzw. maści czarownic, którą się smarowały przed sabatem, wywoływał złudzenie latania na miotle. Używany również do wywoływania napadów szału, sprowadzania szaleństwa, sporządzania napojów miłosnych (podatność na sugestie), czy zwyczajnie do pozbawiania życia.
                            Oczywiście były też zatrucia przypadkowe, bo nasiona są z wyglądu bardzo podobne do maku.
                            Działanie zależy od tego jakich części rośliny użyto, bo różna jest zawartość alkaloidów w liściach, nasionach i korzeniu.
                        • sabat.77 Re: a niby czemu? 30.01.14, 22:31
                          No chyba nie zarzucasz braku dystansu komus, kto jedynie przez ostatni miesiac chyba uslyszal, ze jest kundlem, klamca, kretaczem i wyjatkowym megalomanem i ma na te wypociny wyjebane rowno. Jak forum dopierdala kazdemu, to i zawle musi sie zalapac. Sprawiedliwie musi byc, zeby nie czula sie pominieta :)
                          • orzech69 Re: a niby czemu? 30.01.14, 22:36
                            sabat.77 napisał:

                            > No chyba nie zarzucasz braku dystansu komus, kto jedynie przez ostatni miesiac
                            > chyba uslyszal, ze jest kundlem, klamca, kretaczem i wyjatkowym megalomanem i m
                            > a na te wypociny wyjebane rowno. Jak forum dopierdala kazdemu, to i zawle musi
                            > sie zalapac. Sprawiedliwie musi byc, zeby nie czula sie pominieta :)
                            ło tam się martwisz.
                            Jakbyś przez 10 lat tak od zony wysłuchiwał to byś się uodpornił. (no dodajmy do tego pies na baby;).
                            Do tego zawle chyba wystarczająco w kości dostała od losu.
                            Równajmy do lepszych.
                            • sabat.77 Re: a niby czemu? 30.01.14, 22:42
                              Raczej nie dalbym tak po sobie jezdzic, moja zona nigdy nie uzyla wobec mnie takich slow. I nie wiem co by sie musialo stac zeby uzyla, to nie jej styl.

                              Ale orzech, ja rozumiem ze Ty nam sie tu tak zalisz biedaku ? Przytulam, bez erotycznych podtekstow.
                              • orzech69 Re: a niby czemu? 30.01.14, 22:48
                                sabat.77 napisał:

                                > Raczej nie dalbym tak po sobie jezdzic, moja zona nigdy nie uzyla wobec mnie ta
                                > kich slow. I nie wiem co by sie musialo stac zeby uzyla, to nie jej styl.
                                >
                                > Ale orzech, ja rozumiem ze Ty nam sie tu tak zalisz biedaku ? Przytulam, bez er
                                > otycznych podtekstow.
                                Jak się zodiakalne dwa smoki spotkają to zieją na siebie ogniem.
                                • sabat.77 Re: a niby czemu? 30.01.14, 22:54
                                  Ja jestem w chinskim horoskopie wezem :)
                                  • mojemail3 Re: a niby czemu? 30.01.14, 22:56
                                    sabat.77 napisał:

                                    > Ja jestem w chinskim horoskopie wezem :)

                                    Phi, ja jestem TYGRYSEM...a żyję z psem...
                                    • orzech69 Re: a niby czemu? 30.01.14, 23:04
                                      mojemail3 napisała:

                                      > Phi, ja jestem TYGRYSEM...a żyję z psem...
                                      dobry pies nie jest zły...
                            • zawle Re: a niby czemu? 30.01.14, 22:49
                              Wy się tak nie rozczulajcie. Nie mam poczucia że jestem ofiarą. Ty mi lepiej Sabat napisz o tych schematach co Cię słabią...tyle godzin czekam
                              • sabat.77 Re: a niby czemu? 30.01.14, 22:53
                                Ty mi nie dyktuj, to jest dlugasny post potrzebny a teraz pisze z komorki. :p
                                • zawle Re: a niby czemu? 30.01.14, 23:04
                                  sabat.77 napisał:

                                  > Ty mi nie dyktuj, to jest dlugasny post potrzebny a teraz pisze z komorki. :p

                                  Jka boga kocham nic do ciebie nie mówię....masz omamy chłopie;)
                              • orzech69 Re: a niby czemu? 30.01.14, 23:03
                                zawle napisała:

                                > Wy się tak nie rozczulajcie. Nie mam poczucia że jestem ofiarą.
                                jeszcze nie ;)
                      • mojemail3 Re: a niby czemu? 30.01.14, 22:25
                        sabat.77 napisał:

                        > A czy Zawle wykazala odrobine tej dobrej woli i pozytywnego myslenia obrazajac
                        > mojemail i jej malzenstwo ?

                        E tam, już mnie swym torsem nie zasłaniaj, poradzę sobie;-)
                        O ile dobrze pamiętam napisałam do zawle coś w tym sensie, jak Ty w tym wątku:
                        (...)"Nie podejmuje pileczki, mysl sobie na moj temat co chcesz (...)"

                        W "wątku matce" o babcią się staniem, nie napisałam ani jednego komentarza, bo to nie moja sprawa, choć szczerze współczuję.Oczywiście, też uważam,że lepiej jak się człowiek rodzi, a nie umiera, ale los niechcianych dzieci nie zawsze bywa cukierkowy niestety.

                        > A tym slabszym, smieszniejszym, nie umiejacym lub nie chcacym sie bronic gremia
                        > lnie sramy w kasze ?

                        Nie chcącym się bronić, do tych bym się zaliczyła, ale to ze względu,że mi naprawde zwisa i powiewa co sobie ktoś na mój temat projektuje. Tu na forum, bo w realnym życiu to już można komuś mocno zaszkodzić imaginując sobie coś i puszczając to w obieg.
                      • orzech69 Re: a niby czemu? 30.01.14, 22:58
                        sabat.77 napisał:

                        > A czy Zawle wykazala odrobine tej dobrej woli i pozytywnego myslenia obrazajac
                        > mojemail i jej malzenstwo ?
                        A co do mojemaila to ją zacytuje:
                        "Tylko orzech69 jak święta inkwizycja, feruje wyroki
                        Każdemu według zasług.
                        No. Nie łapią subtelnego sarkazmu, trzeba jak w tej anegodocie o pilarzach, zamiast "niech się pan przesunie bo drzewo na pana spadnie" zakrzyknąć gromko " sp.......aj pan" ;-)"
                        To zdaje się z 6 jej ostatnich postów.
                        A czy ja się obrażam ? Nie no kto się lubi ten się czubi ;)


                        • mojemail3 Re: a niby czemu? 30.01.14, 23:07
                          orzech69 napisał:

                          > To zdaje się z 6 jej ostatnich postów.
                          > A czy ja się obrażam ? Nie no kto się lubi ten się czubi ;)
                          >
                          No już nie piszcz, jak na moje możliwości i tak byłam milutka i w nawet poświęciłam swój cenny czas na posty ;-)
                          • orzech69 Re: a niby czemu? 30.01.14, 23:36
                            mojemail3 napisała:

                            > orzech69 napisał:
                            >
                            > > To zdaje się z 6 jej ostatnich postów.
                            > > A czy ja się obrażam ? Nie no kto się lubi ten się czubi ;)
                            > >
                            > No już nie piszcz, jak na moje możliwości i tak byłam milutka i w nawet poświęc
                            > iłam swój cenny czas na posty ;-)
                            Och dziękuje Ci serdecznie nadstawić drugi policzek ?
                          • orzech69 Re: a niby czemu? 31.01.14, 10:42
                            mojemail3 napisała:
                            > No już nie piszcz, jak na moje możliwości i tak byłam milutka i w nawet poświęc
                            > iłam swój cenny czas na posty ;-)
                            i jeszcze taka ostatnia uwaga ja nie piszczę tylko pokazuję sabatowi że z ciebie nie jest taka bezbronna ofiara na jaka cię kreuje.
                            • mojemail3 Re: a niby czemu? 31.01.14, 11:24
                              orzech69 napisał:

                              > i jeszcze taka ostatnia uwaga ja nie piszczę tylko pokazuję sabatowi że z ciebi
                              > e nie jest taka bezbronna ofiara na jaka cię kreuje.

                              A Ty się orzeszku nie bój nic, o sabata się nie martw, ani o mnie...
                              • orzech69 Re: a niby czemu? 31.01.14, 11:26
                                mojemail3 napisała:

                                > orzech69 napisał:
                                >
                                > > i jeszcze taka ostatnia uwaga ja nie piszczę tylko pokazuję sabatowi że z
                                > ciebi
                                > > e nie jest taka bezbronna ofiara na jaka cię kreuje.
                                >
                                > A Ty się orzeszku nie bój nic, o sabata się nie martw, ani o mnie...
                                Sobie poradzicie we dwoje ?
                                • mojemail3 Re: a niby czemu? 31.01.14, 11:28
                                  orzech69 napisał:

                                  > Sobie poradzicie we dwoje ?

                                  A to już fistaszku nic Ci do tego...co tam sobie imaginujesz;-)
                                  • orzech69 Re: a niby czemu? 31.01.14, 11:31
                                    mojemail3 napisała:

                                    > orzech69 napisał:
                                    >
                                    > > Sobie poradzicie we dwoje ?
                                    >
                                    > A to już fistaszku nic Ci do tego...co tam sobie imaginujesz;-)
                                    Ja ja sobie imaginuje ?
                                    głodny głodnego zrozumie ;)
                                    • mojemail3 Re: a niby czemu? 31.01.14, 11:56
                                      orzech69 napisał:

                                      > Ja ja sobie imaginuje ?
                                      > głodny głodnego zrozumie ;)

                                      Taaa, i jeszcze, cytuję za tobą "tylko złodziej wszędzie widzi złodziei".
                                      I na złodzieju czapka gore...
                                      Orzechu drogi, skończmy tą farsę, w te klocki to sobie z Jesod pograj, ja pasuję, zaśmiecamy forum tą "gadką-szmatką".
                                      Miłego dnia i ogólnie powodzenia życzę...
                                      • hello-kitty2 Re: a niby czemu? 31.01.14, 16:27
                                        mojemail3 napisała:

                                        > orzech69 napisał:
                                        >
                                        > > Ja ja sobie imaginuje ?
                                        > > głodny głodnego zrozumie ;)
                                        >
                                        > Taaa, i jeszcze, cytuję za tobą "tylko złodziej wszędzie widzi złodziei".
                                        > I na złodzieju czapka gore...
                                        > Orzechu drogi, skończmy tą farsę, w te klocki to sobie z Jesod pograj, ja pasuj
                                        > ę, zaśmiecamy forum tą "gadką-szmatką".
                                        > Miłego dnia i ogólnie powodzenia życzę...

                                        Orzech szuka pary, bo chce sie bawic, a Ty nie chcesz. Podla jestes :-)))))))))))))))
    • urquhart po drugiej stronie barykady 30.01.14, 19:14
      Pomijając że w wychowaniu kluczowe znaczenie ma co się obserwuje a nie o czym gada i dobre chęci i wielokrotnie to piszą że kobieta o najlepszym przygotowaniu i intencjach nie jest w stanie wychować mężczyznę w chłopcu, interesuje mnie co innego, oto moment kiedy owo "dziecko" do ochrony praw którego kobiety uzurpują sobie prawa ochrony przed facetami, samo staje się tym facetem, potencjalnie niedojrzałym egoistą, przemocowcem, itp NAGLE po drugiej stronie barykady feministycznej walki :)
      • zawle Re: po drugiej stronie barykady 30.01.14, 19:18
        urquhart napisał:

        > Pomijając że w wychowaniu kluczowe znaczenie ma co się obserwuje a nie o czym g
        > ada i dobre chęci i wielokrotnie to piszą że kobieta o najlepszym przygotowaniu
        > i intencjach nie jest w stanie wychować mężczyznę w chłopcu, interesuje mnie c
        > o innego, oto moment kiedy owo "dziecko" do ochrony praw którego kobiety uzurpu
        > ją sobie prawa ochrony przed facetami, samo staje się tym facetem, potencjalnie
        > niedojrzałym egoistą, przemocowcem, itp NAGLE po drugiej stronie barykady fem
        > inistycznej walki :)

        Aleś tu zagadkę zapodał. O co Ci chodzi Urgu?
      • bgz0702 Re: po drugiej stronie barykady 30.01.14, 20:33
        urquhart napisał:

        > Pomijając że w wychowaniu kluczowe znaczenie ma co się obserwuje a nie o czym g
        > ada i dobre chęci i wielokrotnie to piszą że kobieta o najlepszym przygotowaniu
        > i intencjach nie jest w stanie wychować mężczyznę w chłopcu, interesuje mnie c
        > o innego, oto moment kiedy owo "dziecko" do ochrony praw którego kobiety uzurpu
        > ją sobie prawa ochrony przed facetami, samo staje się tym facetem, potencjalnie
        > niedojrzałym egoistą, przemocowcem, itp NAGLE po drugiej stronie barykady fem
        > inistycznej walki :)

        nie róbcie z tego zagadnienia... Urqu
      • rekreativa Re: po drugiej stronie barykady 30.01.14, 20:46

        Od kiedy feministki uważają, że spłodzenie dziecka równa się egoizm i przemoc?
        Czy Cię trochę nie ponosi w tych fantazjach antyfeministycznych?
      • sabat.77 Re: po drugiej stronie barykady 31.01.14, 00:04
        Ten moment to właśnie chwila spłodzenia potomstwa. Zmienia się rola społeczna z chłopca na dorosłego mężczyznę, a przecież mężczyźni to chuje.
        • orzech69 Re: po drugiej stronie barykady 31.01.14, 00:13
          sabat.77 napisał:

          > Ten moment to właśnie chwila spłodzenia potomstwa. Zmienia się rola społeczna z
          > chłopca na dorosłego mężczyznę, a przecież mężczyźni to chuje.
          no ja tam jestem chujem. Szkoda tylko że nie większym ;)
          Sabat nie popadaj w skrajności.
          • sabat.77 Re: po drugiej stronie barykady 31.01.14, 00:18
            orzech69 napisał:

            > Sabat nie popadaj w skrajności.

            Ja jestem przecież bardzo spokojnym i umiarkowanym człowiekiem. Nie masz chyba rozeznania, jak nieprzejednani, nienawistni i popieprzeni potrafią być ludzie.
            W moim mieście miała miejsce taka akcja, że matka w czasie kolejnej awantury oskalpowała własną dorastającą córkę. Mała uciekła resztką sił do sąsiadów. Policja włamała się do mieszkania gdzie zadekowała się matka, to okazało się, że ona gotowała skalp we wrzątku, byle tylko jej go nie przyszyli. No to powiedz, ja popadam w skrajności ? ;)
        • urquhart Re: po drugiej stronie barykady 31.01.14, 08:08
          sabat.77 napisał:

          > Ten moment to właśnie chwila spłodzenia potomstwa. Zmienia się rola społeczna z
          > chłopca na dorosłego mężczyznę, a przecież mężczyźni to chuje.

          O to, to. Właśnie bo przecież nie wiek i pełnoletniość decyduje, to ciągle dzieciątka są ...
          www.praktyczneprawo.pl/alimenty-ogolne/alimenty-dla-pelnoletniego-dziecka/
          • zawle Re: po drugiej stronie barykady 31.01.14, 08:25
            urquhart napisał:

            > sabat.77 napisał:
            >
            > > Ten moment to właśnie chwila spłodzenia potomstwa. Zmienia się rola społe
            > czna z
            > > chłopca na dorosłego mężczyznę, a przecież mężczyźni to chuje.
            >
            > O to, to. Właśnie bo przecież nie wiek i pełnoletniość decyduje, to ciągle dzie
            > ciątka są ...
            > rel="nofollow">www.praktyczneprawo.pl/alimenty-ogolne/alimenty-dla-pelnoletniego-dziecka/

            Wy tak na serio?
            • sabat.77 Re: po drugiej stronie barykady 31.01.14, 10:10
              zawle napisała:

              > Wy tak na serio?

              My na serio, bo spłodzenie potomstwa to radykalna zmiana pełnionej roli społecznej i jednocześnie związana z tym zmieniona skala oczekiwań wobec młodego mężczyzny.
              Natomiast co do agresji ze strony zawiedzionych facetami kobiet, to piętnowana jest nawet nie tyle płeć mężczyzny, co właśnie pełniona rola ojca. Pełniona wg. wspomnianych kobiet nieudolnie.
              • rekreativa Re: po drugiej stronie barykady 31.01.14, 12:37
                Dokładnie to samo można powiedzieć o dziewczynie.
                Jeśli zajdzie w ciążę, to też zmienia się skala oczekiwań do niej i też zaczyna się ją postrzegać głównie przez pryzmat przyszłej matki, a potem matki i z tej roli się ją rozlicza. Nie mniej surowo, niż ojca z jego roli.
                No tak już ludzie co niektórzy mają. Że oczekują, by młoda laska, albo nastoletni koleś , jak za dotknięciem czarodziejskiej różdżki, zmienili się z dnia na dzień w odpowiedzialnych rodziców tylko dlatego, że jakiś gupi plemnik zawędrował za daleko...
                • orzech69 Re: po drugiej stronie barykady 31.01.14, 12:39
                  rekreativa napisała:

                  > że jakiś gupi plemnik zawędrował za daleko...
                  Jaki tam głupi ? Zuch z niego że mu się udało ;)
                  • urquhart Re: po drugiej stronie barykady 31.01.14, 15:30
                    > Jaki tam głupi ? Zuch z niego że mu się udało ;)

                    taki jeden drobiazg a już stawia po drugiej strony barykady.
                    Dzieci, chłopca się kocha bezwarunkowo, chroni przed wykorzystywaniem przez innych a mężczyznę goni do roboty, pozywa o alimenty, puszcza w skarpetkach :)
                • hello-kitty2 Re: po drugiej stronie barykady 31.01.14, 16:41
                  rekreativa napisała:

                  tylko dlatego, że jakiś gupi plemnik zawędrowa
                  > ł za daleko...

                  Swoja droga (a co tam tez powiem cos o calej ludzkosci :) rozjechallismy sie nieco ze swoja plodnoscia. Jak to wyszlo? 12 letnie dziewczynki moga juz miec dzieci, a 40 kobiety zamrazaja jajeczka. Czy skoro srednia wieku, do ktorego kobiety dozywaja to te osiemdziesiat lat to nie powinnismy byc dluzej plodne? Np pozniej zaczynac byc plodne? W wieku 20-25 lat np? :) Mam ta kumpele po 30 stce, jej facet jest w moim wieku, 'dopiero' co zaczeli sie starac o dziecko, 'dopiero' co wyszlo, ze sie nie udaje, nie wiadomo dlaczego, a za chwile moze byc w ogole za pozno np na adopcje, jak ktos chce maluszka. Jakies to niesprawiedliwe. Ciekawie czy medycynie udaloby sie przeslunac plodnosc? Z wczesniej na pozniej? ;) Nastolatki by nie wpadaly, kobiety mialyby wiecej czasu na decyzje.
                  • urquhart cel menopauzy-młódka do rodzenia, babcia do opieki 31.01.14, 19:57
                    > le za pozno np na adopcje, jak ktos chce maluszka. Jakies to niesprawiedliwe. C
                    > iekawie czy medycynie udaloby sie przeslunac plodnosc? Z wczesniej na pozniej?

                    To ma w przyrodzie wielkich ssaków określony cel który w cywilizacji został zachwiany
                    www.rp.pl/artykul/793282.html?print=tak&p=0
                  • orzech69 Re: po drugiej stronie barykady 03.02.14, 12:09
                    hello-kitty2 napisała:

                    > Swoja droga (a co tam tez powiem cos o calej ludzkosci :) rozjechallismy sie ni
                    > eco ze swoja plodnoscia. Jak to wyszlo? 12 letnie dziewczynki moga juz miec dzi
                    > eci, a 40 kobiety zamrazaja jajeczka.
                    Problem jest w zbyt dużej ilości hormonów w naszej żywności.
          • bgz0702 Re: po drugiej stronie barykady 31.01.14, 19:24
            urquhart napisał:

            > sabat.77 napisał:
            >
            > > Ten moment to właśnie chwila spłodzenia potomstwa. Zmienia się rola społe
            > czna z
            > > chłopca na dorosłego mężczyznę, a przecież mężczyźni to chuje.
            >
            > O to, to. Właśnie bo przecież nie wiek i pełnoletniość decyduje, to ciągle dzie
            > ciątka są ...
            > www.praktyczneprawo.pl/alimenty-ogolne/alimenty-dla-pelnoletniego-dziecka/

            osobiście nie znoszę facetów dzieciątek, już wolę tą odmianę chuj, przynajmniej moglibyśmy się traktować na równi;))
            • urquhart Re: po drugiej stronie barykady 31.01.14, 20:02
              > osobiście nie znoszę facetów dzieciątek, już wolę tą odmianę chuj, przynajmniej
              > moglibyśmy się traktować na równi;))

              www.wykop.pl/link/1832111/reakcja-mezczyzn-na-fakt-ze-nie-sa-ojcami/
              :)
              • hello-kitty2 Re: po drugiej stronie barykady 31.01.14, 20:30
                urquhart napisał:

                > www.wykop.pl/link/1832111/reakcja-mezczyzn-na-fakt-ze-nie-sa-ojcami/
                > :)

                Urqu a Ty sprawdzales? :) A najlepsze jakby np taki Sabat albo taki Dreamcatcher cale zycie sie z tymi znienawidzonymi zonami przemeczyli, a to np nie ich dzieci. Czy w ogole jakis facet ma gwarancje?
                • rekreativa Re: po drugiej stronie barykady 31.01.14, 20:38
                  No to już, niech robią testy. Jesli mają dostęp do dziecka, albo z nim mieszkają, to jaki problem próbkę zdobyć? Żaden.
              • niezapominajka333 Re: po drugiej stronie barykady 02.02.14, 07:55
                I pomyśleć, że aby uszczęśliwić mężczyzn, wystarczyłoby wysterylizować wszystkie kobiety ;)
                • sabat.77 Re: po drugiej stronie barykady 02.02.14, 09:08
                  A co z mezczyznami, ktorzy chca poczuc dume z bycia ojcem ? No a to przeciez nie tylko kwestia dumy jest :)
                  Jest jakis rachunek zyskow i strat. Czasem trzeba zaryzykowac.
                  Nie ma sie co oszukiwac, pojawienie sie dzieci jest dla malzenstwa sytuacja ryzykowna. Ale przynosi jakis rodzaj nowej nadziei, daje nowe perspektywy. Moze tez je zabrac. Trzeba zagrac - wygrac albo przegrac.
                  • sabat.77 Re: po drugiej stronie barykady 02.02.14, 09:10
                    Oczywiscie zakladajac, ze sie wie czego sie chce :) Bo mozna swiadomie dzieci nie chciec, wtedy lepiej ich na swiat nie sprowadzac...
                    • marek.zak1 Re: po drugiej stronie barykady 02.02.14, 09:17
                      Dzieci są w znacznej części, efektem ubocznym bzykania a nie świadomym wyborem.. Około 50% panien młodych bierze slub bedąc w ciąży.
                      • sabat.77 Re: po drugiej stronie barykady 02.02.14, 09:27
                        Ale jak juz sa... To jest szansa sie czegos nauczyc o sobie. O poostrzeganiu swojego szczescia przez perspektywe bycia z nowym, zywym czlowiekiem.
                        W innej sytuacji posiadanie dzieci zawsze bedzie tylko uciazliwoscia, a alimenty - zarzutem wymierzonym w siebie (a nie np. kontynuacja odpowiedzialnosci za kogos).
                    • rekreativa Re: po drugiej stronie barykady 02.02.14, 11:52
                      Ja się tylko zastanawiam, dlaczego ci faceci, którzy tak świadomie i na 100% nie chcą dzieci i zapewniają o tym wszystkich wkoło, nie poddadzą się wazektomii.
                      Po co się stresują? W imię czego przeżywają te koszmary senne o podstępnej babie, co łyka witaminkę C zamiast tabsów, albo kondomy dziurawi?
                      Przecież wystarczy jeden prosty zabieg i nigdy żadne cwane babsko nie "wrobi" pana w to znienawidzone ojcostwo.
                      Więc?
                      Czyżby jednak zostawiali sobie furtkę na wypadek, gdyby, o zgrozo, zapragnęli jednak poczuć tę dumę, o której mówisz?
                      • hello-kitty2 Re: po drugiej stronie barykady 02.02.14, 12:08
                        rekreativa napisała:

                        > Ja się tylko zastanawiam, dlaczego ci faceci, którzy tak świadomie i na 100% ni
                        > e chcą dzieci i zapewniają o tym wszystkich wkoło, nie poddadzą się wazektomii.
                        >
                        > Po co się stresują? W imię czego przeżywają te koszmary senne o podstępnej babi
                        > e, co łyka witaminkę C zamiast tabsów, albo kondomy dziurawi?
                        > Przecież wystarczy jeden prosty zabieg i nigdy żadne cwane babsko nie "wrobi" p
                        > ana w to znienawidzone ojcostwo.
                        > Więc?
                        > Czyżby jednak zostawiali sobie furtkę na wypadek, gdyby, o zgrozo, zapragnęli j
                        > ednak poczuć tę dumę, o której mówisz?

                        Sabat to juz przezciez wyjasnial. Mowil, ze by zrobil sobie teraz, bo zona chce jeszcze trzecie dziecko, ktorego on nie chce ale dupy by dawala dla ''zalania foremki". Ale strasznie sie boi, bo by musial to robic po cichu, a i tak przypuszcza, ze by pozostaly blizny i by sie przed zona wydalo, ze bzyka za friko i by byla zla, ze ja tak zdradzil :)

                        Krotko: ruchanko by sie ucielo. Babki by nie wiazaly sie/nie dawaly dupy nierokujacym na przyszlosc.
                        • zawle Re: po drugiej stronie barykady 02.02.14, 12:24
                          hello-kitty2 napisała: Babki by nie wiazaly sie/nie dawaly dupy nierok
                          > ujacym na przyszlosc.

                          Ja bym takim dawała chetniej:))) Ale obawiam się że facet chciałby żebym miała ze 20 lat mniej, nie rodziła wcześniej i nie miała żadnych zobowiązań. Dziecięce pragnienie ustawiania świata tylko pod siebie....
                        • rekreativa Re: po drugiej stronie barykady 02.02.14, 12:30
                          " a i tak przypu
                          > szcza, ze by pozostaly blizny i by sie przed zona wydalo, ze bzyka za friko"

                          Właśnie wyczytałam, że przy obecnych metodach wazektomii nie zakłąda się w ogóle szwów, więc nie zostają żadne ślady.
                      • sabat.77 Re: po drugiej stronie barykady 02.02.14, 12:29
                        No ok, ale to chyba dotyczy tych co dzieci nie maja. Ci co juz maja mogliby sie poddac z racji zwyczajnej zapobiegliwosci (bo niby od przybytku glowa nie boli... ale... ;)
                        • rekreativa Re: po drugiej stronie barykady 02.02.14, 12:32
                          No i o takich ja zapytywuję. O tych, co nie mają i się zaklinają, że nigdy w życiu.
                      • urquhart Re: po drugiej stronie barykady 03.02.14, 12:58
                        rekreativa napisała:

                        > Ja się tylko zastanawiam, dlaczego ci faceci, którzy tak świadomie i na 100% ni
                        > e chcą dzieci i zapewniają o tym wszystkich wkoło, nie poddadzą się wazektomii.
                        > > Czyżby jednak zostawiali sobie furtkę na wypadek, gdyby, o zgrozo, zapragnęli j
                        > ednak poczuć tę dumę, o której mówisz?

                        Dlaczego te baby co boją się gwałtu nie chodzą w worku ogolone na łyso?
                        To doskonała prewencja przecież.
                        Czyżby jednak fantazjowały o tym atrakcyjnie się ubierając?
                        • rekreativa Re: po drugiej stronie barykady 03.02.14, 13:35
                          Analogia całkowicie z dupy.
                          W dodatku powielająca idiotyczne stereotypy o gwałcie.
                          • urquhart analogia, dupa a poczucie krzywdy i wykorzystania 03.02.14, 15:00
                            rekreativa napisała:

                            > Analogia całkowicie z dupy.
                            > W dodatku powielająca idiotyczne stereotypy o gwałcie.

                            Jak twój płciowo spolaryzowany umysł nie sięga wyobrażeniem poza własną dupę której boisz się zgwałcenia to ci grzecznie objaśnię co łączy analogię jednego z drugim - poczucie krzywdy i wykorzystania wbrew woli.

                            Mężczyźni też czują się wykorzystani jak ich baba traktuje jak psa środek jedynie do zaspokajania potrzeb macierzyńskich (tzw psie obowiązki by mujer) i zasobów potomstwu.

                            Dla mnie facet który się podetnie ogranicza swoją męskość i atrakcyjność dla kobiet.


                            • sabat.77 Re: analogia, dupa a poczucie krzywdy i wykorzyst 03.02.14, 19:22
                              Staje sie mniej atrakcyjny poprzez swiadoma bezplodnosc ? To chyba, przez analogie, kobieta bioraca pigulki antykoncepcyjne musialaby stac sie mniej atrakcyjna dla faceta :)
                              A co z kobietami, ktore swiadomie decyduja sie nie miec dzieci ? Dla nich tez jest nieatrakcyjny ?
                          • zawle Re: po drugiej stronie barykady 03.02.14, 16:12
                            rekreativa napisała:
                            > Analogia całkowicie z dupy.
                            > W dodatku powielająca idiotyczne stereotypy o gwałcie.

                            Może i analogia do dupy, ale ukryte pragnienia wyłażą. Bo to urgu zachęcał do cieszenia się własną seksualnością:))
                        • bgz0702 Re: po drugiej stronie barykady 03.02.14, 14:13
                          urquhart napisał:

                          > rekreativa napisała:
                          >
                          > > Ja się tylko zastanawiam, dlaczego ci faceci, którzy tak świadomie i na 1
                          > 00% ni
                          > > e chcą dzieci i zapewniają o tym wszystkich wkoło, nie poddadzą się wazek
                          > tomii.
                          > > > Czyżby jednak zostawiali sobie furtkę na wypadek, gdyby, o zgrozo,
                          > zapragnęli j
                          > > ednak poczuć tę dumę, o której mówisz?
                          >
                          > Dlaczego te baby co boją się gwałtu nie chodzą w worku ogolone na łyso?
                          > To doskonała prewencja przecież.
                          > Czyżby jednak fantazjowały o tym atrakcyjnie się ubierając?

                          bo mają nadzieję przynajmniej ja że wokół nie ma samych debili i zboczeńców. A gdybym jednak uznała inaczej to pewnie założyłabym ten worek i ogoliła włosy. Dla własnego bezpieczeństwa stać mnie nawet na to żeby długotrwale nie wychodzić z domu. Widać tym panom strach jednak nie zagląda w oczy bo panie nie są takie pazerne znowu na plemniki. Chociaż wyjątek zawsze się trafi tak samo jak i zboczeniec i debil;)

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka