Dodaj do ulubionych

kochanek/a vs mąż/żona

19.02.14, 20:22
Pytanie do tych, którzy maja doświadczenia w tej materii. Jakie korzyści płyną z romansu, jakie są jego minusy i jak to wpływa na Wasze"stale" związki i na Was samych.
Obserwuj wątek
    • sabat.77 Re: kochanek/a vs mąż/żona 19.02.14, 20:24
      Pytanie jest tendencyjne. Prosilbym o mozliwosc pofantazjowania w tej, jakze mi obcej materii :)
      • 3rd_sin Re: kochanek/a vs mąż/żona 19.02.14, 20:28
        Dawaj ;-)
        • sabat.77 Re: kochanek/a vs mąż/żona 19.02.14, 20:34
          Wydaje mi sie, ze to zalezy od sytuacji, ktora spowodowala pojawienie sie kochanka i jak jest on postrzegany. Jesli kochanek jest elementem zwiazku swingersow, to moze wrecz dodac temperatury zwiazkowi. Jesli kochanek uzupelnia jakas niemoznosc, jest plastrem na nieznosna codziennosc, gdzie brnie sie w gaszcz klamstw, wzajemnych uzaleznien i rosnacej animozji wobec oficjalnych partnerow - to troche padaka. Generalnie - wszystko zalezy od sytuacji.
    • zawle Re: kochanek/a vs mąż/żona 19.02.14, 20:37
      3rd_sin napisała:

      > Pytanie do tych, którzy maja doświadczenia w tej materii. Jakie korzyści płyną
      > z romansu, jakie są jego minusy i jak to wpływa na Wasze"stale" związki i na Wa
      > s samych.

      Pierwsza garść ziemi na trumnę....
      • 3rd_sin Re: kochanek/a vs mąż/żona 19.02.14, 20:39
        Zgadzam się.
        • sabat.77 Re: kochanek/a vs mąż/żona 19.02.14, 21:10
          Hmm... A umialabys zdradzic na chlodno, bez zadnego zaangazowania uczuciowego, a na nastepny dzien obudzic sie i nic nie dac po sobie poznac ?
          • rekreativa Re: kochanek/a vs mąż/żona 19.02.14, 21:31
            A Ty byś potrafił?
            Ja wiem, że ja nie.
            • sabat.77 Re: kochanek/a vs mąż/żona 19.02.14, 21:49
              Ciezko powiedziec, tyle wiemy o sobie, na tyle nas sprawdzono. Na obecna chwile stawiam, ze bylbym zdolny, ale nie mam stuprocentowej pewnosci.
              Prawda o sobie, ktora dzieki forum odkrylem nie jest przyjemna w swietle systemu wartosci w ktorym mnie wychowano, ale jednak lepsza gorzka prawda niz slodkie klamstwo.
          • hello-kitty2 Re: kochanek/a vs mąż/żona 19.02.14, 21:43
            sabat.77 napisał:

            > Hmm... A umialabys zdradzic na chlodno, bez zadnego zaangazowania uczuciowego,
            > a na nastepny dzien obudzic sie i nic nie dac po sobie poznac ?

            Nie rozumiem pytania. Zdradzac na chlodno w stosunku do zdradzanego czy tego, z ktorym zdradzam? A nastepnego dnia obudzic sie przy kim? Przy zdradzanym czy przy tym, z ktorym zdradzam i nie dac poznac po sobie poznac czego? Rozumiem tylko z tego, ze na chlodno znaczy bez zaangazowania uczuciowego.
            • sabat.77 Re: kochanek/a vs mąż/żona 19.02.14, 21:46
              Dokladnie, bez zaangazowania uczuciowego.
              • hello-kitty2 Re: kochanek/a vs mąż/żona 19.02.14, 21:49
                sabat.77 napisał:

                > Dokladnie, bez zaangazowania uczuciowego.

                Na pytania nie odpowiedziales, a potwierdziles wylacznie to, co zrozumialam bez pytania (?)
                • sabat.77 Re: kochanek/a vs mąż/żona 19.02.14, 22:04
                  Rozumiem, istotnie. Odpowiadam - na chlodno wobec obu stron. Odlaczyc sie emocjonalnie od sytuacji, by przezyc fizyczna przyjemnosc.
                  • hello-kitty2 Re: kochanek/a vs mąż/żona 19.02.14, 22:51
                    sabat.77 napisał:

                    > Rozumiem, istotnie. Odpowiadam - na chlodno wobec obu stron. Odlaczyc sie emocj
                    > onalnie od sytuacji, by przezyc fizyczna przyjemnosc.

                    Emocje zawsze sa. Jak potrzebujesz wsparcia to polecam alkohol :) Alkohol wylacza wlasciwe i wlacza wlasciwe emocje na start. Z reguly. Chociaz z alko to lepiej miec przytrenowane wczesniej zeby znac wlasne reakcje.
                    • sabat.77 Re: kochanek/a vs mąż/żona 19.02.14, 23:36
                      Mysl o mnie w kategoriach czysto seksualnych jak o Piesku Leszku. Czy Piesek Leszek potrzebowalby wsparcia w postaci alko aby pokryc pudlice ? :)
                      Nie wydaje mi sie.
                      • hello-kitty2 Re: kochanek/a vs mąż/żona 20.02.14, 09:45
                        sabat.77 napisał:

                        > Mysl o mnie w kategoriach czysto seksualnych

                        Hmm, bedzie ciezko :-))))) Postrzegam Cie raczej jako kolege ;)
                        • sabat.77 Re: kochanek/a vs mąż/żona 20.02.14, 09:49
                          Mialem na mysli 'mysl o mojej seksualnosci w kategoriach...`
                          • hello-kitty2 Re: kochanek/a vs mąż/żona 20.02.14, 09:54
                            sabat.77 napisał:

                            > Mialem na mysli 'mysl o mojej seksualnosci w kategoriach...`

                            Wiem, wiem tylko tak fajnie to zabrzmialo, bo ja w ogole lubie rozkazy. Jesli chodzi o ten rodzaj seksualnosci, typu pieska Leszka to juz bodajze Swinia o tym pisal czyli o seksualnosci psa. Tego by jednak nie polecala. Niedobrze jest sie odlaczyc od wszystkich emocji. Wg mnie to wtedy nawet seks nie ma sensu, bo staje sie spuszczeniem z krzyza.
            • zawle Re: kochanek/a vs mąż/żona 20.02.14, 05:37
              hello-kitty2 napisała: > Nie rozumiem pytania. Zdradzac na chlodno w stosunku do zdradzanego czy tego, z
              > ktorym zdradzam?

              Na chłodno w stosunku do siebie:)))
              • zawle Re: kochanek/a vs mąż/żona 20.02.14, 05:43
                zawle napisała:
                > Na chłodno w stosunku do siebie:)))

                A teraz powiem w kontekście wcześniejszych wypowiedzi skąd ta dualność w ocenie. Bo ocena może być różna. Jeden seksu bez emocji nie uważa za zdradę, inny uważa że wzajemne zobowiązania zostały dawno zerwane, trzeci coś innego. Oceny moralne dokonujemy w sobie. W końcu zdradzamy swoje wartości lub nie.
                • hello-kitty2 Re: kochanek/a vs mąż/żona 20.02.14, 09:59
                  zawle napisała:

                  > zawle napisała:
                  > > Na chłodno w stosunku do siebie:)))
                  >
                  > A teraz powiem w kontekście wcześniejszych wypowiedzi skąd ta dualność w ocenie
                  > . Bo ocena może być różna. Jeden seksu bez emocji nie uważa za zdradę, inny uwa
                  > ża że wzajemne zobowiązania zostały dawno zerwane, trzeci coś innego. Oceny mor
                  > alne dokonujemy w sobie. W końcu zdradzamy swoje wartości lub nie.

                  Moze tak byc, ze z tego to wynika. Pamietam slawetne slowa goscia z watku o zdradach "zadnego zaangazowania kosztem partnerki!". Dla mnie to czysta hipokryzja. Pieprzyl na boku bez zaangazowania ;)
                  • that.bitch.is.sick Re: kochanek/a vs mąż/żona 20.02.14, 14:48
                    hello-kitty2 napisała:

                    > zawle napisała:
                    >
                    > > zawle napisała:
                    > > > Na chłodno w stosunku do siebie:)))
                    > >
                    > > A teraz powiem w kontekście wcześniejszych wypowiedzi skąd ta dualność w
                    > ocenie
                    > > . Bo ocena może być różna. Jeden seksu bez emocji nie uważa za zdradę, in
                    > ny uwa
                    > > ża że wzajemne zobowiązania zostały dawno zerwane, trzeci coś innego. Oce
                    > ny mor
                    > > alne dokonujemy w sobie. W końcu zdradzamy swoje wartości lub nie.
                    >

                    Ocena jest jedna, czynu ogólnie, relatywizowanie może się odbywać zawle gdy sprawa dotyczy jednej osoby. Gdy sprawa dotyczy dwóch osób i ktoś dokonał oceny w sobie, druga osoba może to widzieć inaczej a jej nikt o zdanie nie pytał. I to jest złe.
                    • zawle Re: kochanek/a vs mąż/żona 20.02.14, 14:57
                      that.bitch.is.sick napisała: > Ocena jest jedna, czynu ogólnie, relatywizowanie może się odbywać zawle gdy spr
                      > awa dotyczy jednej osoby. Gdy sprawa dotyczy dwóch osób i ktoś dokonał oceny w
                      > sobie, druga osoba może to widzieć inaczej a jej nikt o zdanie nie pytał. I to
                      > jest złe.

                      Nie moja droga. Relatywizowanie to termin już prześmiany i zdyskredytowany. Gdyby go jednak potraktować bez tego dorobionego ogona, pozostaje nam wchodzenie w cudze emocje, zrozumienie złożoności. Brak oceny. Brak oceny. Brak oceny. Najpierw pomyśl, zrozum, wejdż, potem oceń. Są różne rodzaje zła. Ja poddam Ci to: Wiem że robię źle, mam to w dupie, nie wstydzę się tego. I to: Nie wiecie że robię źle, ale was pouczę.
      • sabat.77 Re: kochanek/a vs mąż/żona 19.02.14, 21:06
        A to jest pozytyw, negatyw czy moze po prostu poczatek fajnej dekadenckiej imprezki ?
        • that.bitch.is.sick Re: kochanek/a vs mąż/żona 20.02.14, 00:32
          sabat.77 napisał:

          > A to jest pozytyw, negatyw czy moze po prostu poczatek fajnej dekadenckiej impr
          > ezki ?

          Czy pozytyw czy negatyw, to zrozumieć potrafi każdy człowiek posiadający wyobraźnie i empatię. Pozostałym co jak krowa która w szkodę lezie, nie rozumie gdy jej się mówi więc w szkodę będzie lazła aż jej ktoś kijem nie pogoni albo nie weźmie na powróz.
          • sabat.77 Re: kochanek/a vs mąż/żona 20.02.14, 00:43
            that.bitch.is.sick napisała:

            > sabat.77 napisał:
            >
            > > A to jest pozytyw, negatyw czy moze po prostu poczatek fajnej dekadenckie
            > j impr
            > > ezki ?
            >
            > Czy pozytyw czy negatyw, to zrozumieć potrafi każdy człowiek posiadający wyobra
            > źnie i empatię.

            Był jeszcze trzeci wariant, który zręcznie pominęłaś, a szkoda, bo zapowiadał się najciekawiej :) Niemniej - oceniasz zdradę w związku jednoznacznie negatywnie moralnie ? A może widzisz jakieś pozytywne strony zdrady ?
            • that.bitch.is.sick Re: kochanek/a vs mąż/żona 20.02.14, 01:05
              sabat.77 napisał:


              >
              > Był jeszcze trzeci wariant, który zręcznie pominęłaś, a szkoda, bo zapowiadał s
              > ię najciekawiej :) Niemniej - oceniasz zdradę w związku jednoznacznie negatywni
              > e moralnie ? A może widzisz jakieś pozytywne strony zdrady ?

              Zdrada - czy seksualna czy inna to oczywiście jest czynem jednoznacznie negatywnym. Jak kradzież, gwałt itd.. Oczywiście można to relatywizować w kontekście jakiejś konkretnej dobrze znanej sytuacji tu nie rozmawiamy o sytuacji konkretnej, a o mojej powiem. Jednak nasuwa mi się prosty wniosek że jeśli popełniam czyny moralnie naganne to albo ja jestem winien, albo tkwię w sytuacji toksycznej na tyle aby mnie do takiego nieładnego czynu doprowadzić. Że jest to czyn nieładny, wystarczy się postawić w sytuacji autorki wątku obok która płacze, miota się, przeżywa kryzys wiary w "miłość" w ludzi itd., generalnie czuje się źle, ograna i oszukana. Widać chyba że Ktoś kto tak jej zrobił nie postępuje dobrze.
              Mnie konkretnie nie razi sam fakt że ktoś zdradził bo niejednokrotnie krzywdzimy innych, popełniamy różne błędy, pomyłki z których się podnosimy albo powtarzamy albo się bijemy w piersi albo mniej.
              Mnie razi kiedy ktoś wykazuje indyferentyzm moralny, twierdzi że zdrada to nic złego (czyli koza nie rozumie że w szkodę lezie bo na swej skórze nie odczuła bądź kali), wybiela się, albo twierdzi że w kontekście ogólnym "to zależy". Tu chodzi o oszukiwanie innych. I to po prostu jest złe bo gdybym mnie ktoś oszukał, złamał w sposób podły dobrowolna zasadę zaufania to zwyczajnie boli, niszczy. Koniec kropka.
              Jeśli związek jest otwarty, jeśli ktoś wyraził zgodę, to spoko.
              • that.bitch.is.sick Re: kochanek/a vs mąż/żona 20.02.14, 01:16
                Oczywiście te wszystkie jednostkowe sytuacje w związkach ludzi którzy mają się np. w dupie, którzy cierpią samotność i tu się ratują rozrywką, w związku z czym czują się doraźnie bardzo fajnie, tych sytuacji są miliony, ja tych ludzi nie potępiam. Sam czyn się potępia nie ludzi. Grunt żeby wiedzieć że coś nie jest z gruntu dobre tylko dlatego że kalemu dobrze ukraść komu krowę. Bo jak się zatraci te proporcje i się uważa że się jest w porządku to wiesz, za chwilę w łeb komuś możesz strzelić wg tej samej zasady bo wyższa konieczność i inne pierdy. Tu wówczas się deprawujesz. Ważne by wiedzieć że to nie jest fair.
                • sabat.77 Re: kochanek/a vs mąż/żona 20.02.14, 01:57
                  Najprościej jest po prostu nie zdradzać swoich partnerów jeśli nie dają na to zgody.
                  Dlaczego nie trafia to do tak wielu osób ? Czy to tak trudno zrozumieć ?
                  • that.bitch.is.sick Re: kochanek/a vs mąż/żona 20.02.14, 02:20
                    sabat.77 napisał:

                    > Najprościej jest po prostu nie zdradzać swoich partnerów jeśli nie dają na to z
                    > gody.
                    > Dlaczego nie trafia to do tak wielu osób ? Czy to tak trudno zrozumieć ?

                    Może się przyda takie moralizatorskie zboczenie z tematu, bo inni zapewne dostarczą informacji o dobrych i złych stronach romansu. Ja tu już kończę wywód i stawiam kropkę gdyż nie mam się czym chwalić w tej kwestii..
                    • that.bitch.is.sick Re: kochanek/a vs mąż/żona 20.02.14, 02:22
                      tfu ja się osobiście wolę takimi rzeczami nie chwalić.
                  • zawle Re: kochanek/a vs mąż/żona 20.02.14, 05:40
                    sabat.77 napisał:

                    > Najprościej jest po prostu nie zdradzać swoich partnerów jeśli nie dają na to z
                    > gody.
                    > Dlaczego nie trafia to do tak wielu osób ? Czy to tak trudno zrozumieć ?

                    Gdy ktoś pozwala, to żadna zdrada.
                  • hello-kitty2 Re: kochanek/a vs mąż/żona 20.02.14, 10:14
                    sabat.77 napisał:

                    > Najprościej jest po prostu nie zdradzać swoich partnerów jeśli nie dają na to z
                    > gody.
                    > Dlaczego nie trafia to do tak wielu osób ? Czy to tak trudno zrozumieć ?

                    Sabat to mnie wlasnie w Tobie odpycha. Piszesz taki tekst. Czym Ty sie kierujesz? Zadajesz pytanie samemu sobie czy jak???? Jeszcze pare dni temu Urqu pytal Cie czy Tobie zalezy na wiernosci malzonce, to odpowiedziales cos w stylu ''chyba zartujesz!''. A teraz zadajesz pytania jakbys zapomnial co deklarowales w tamtej rozmowie? Jakies rozdwojenie jazni masz? Moze sie zdecyduj RAZ a dobrze chociaz w JEDNEJ sprawie, bo jestes jak choragieka co znaczy ze w ktorym miejscu klamiesz albo tam albo tu. Nikt z Toba do lozka na boku nie pojdzie, bo Ty bedziesz posuwal babke z hukiem, po czym wstaniesz i sie jej zapytasz 'Czy tak trudno Ci zrozumiec, ze sie nie zdadza swoich partnerow?'. Normalnie jakby z pacjetem z psychiatryka wlasnie odbyla stosunek ;))) Wg mnie to nie jest normalne.
                    • zawle Re: kochanek/a vs mąż/żona 20.02.14, 10:18
                      hello-kitty2 napisała: posuwal babke z hukiem, po czym wstaniesz i sie jej zapytasz 'Czy tak trudn
                      > o Ci zrozumiec, ze sie nie zdadza swoich partnerow?'. Normalnie jakby z pacjete
                      > m z psychiatryka wlasnie odbyla stosunek ;))) Wg mnie to nie jest normalne.

                      A według mnie bardzo powszechne...czyli NORMAlne;) NieNORMAlne jest to, że tak bez ogródek się z tym obnosi:))))
                      • sabat.77 Re: kochanek/a vs mąż/żona 20.02.14, 10:45
                        Bo nie posuwam. Ale przed sadem rozlicza sie ludzi z deklaracji czy osadza z czynow ?
                        • hello-kitty2 Re: kochanek/a vs mąż/żona 20.02.14, 10:58
                          sabat.77 napisał:

                          > Bo nie posuwam. Ale przed sadem rozlicza sie ludzi z deklaracji czy osadza z cz
                          > ynow ?

                          Przed ktorym sadem? Orzeczenie ktorego sadu Cie interesuje? Bo wiesz, ze przed Najwyzszym to ZE WSZYSTKIEGO, nic sie nie da ukryc, nie musisz nawet zabierac glosu ani miec nic na swoja obrone.
                        • orzech69 Re: kochanek/a vs mąż/żona 21.02.14, 15:11
                          sabat.77 napisał:

                          > Bo nie posuwam. Ale przed sadem rozlicza sie ludzi z deklaracji czy osadza z cz
                          > ynow ?
                          zależy przed jakim sądem.
                          • sabat.77 Re: kochanek/a vs mąż/żona 21.02.14, 18:30
                            PanaJezusowym.
                      • hello-kitty2 Re: kochanek/a vs mąż/żona 20.02.14, 11:00
                        zawle napisała:

                        > A według mnie bardzo powszechne...czyli NORMAlne;) NieNORMAlne jest to, że tak
                        > bez ogródek się z tym obnosi:))))

                        hehe no i pochyl sie tu z kanapka... :-))))))
    • 3rd_sin Re: kochanek/a vs mąż/żona 20.02.14, 08:06
      W sumie niewiele z tego wynika, bo nie chodzi mi o moralna ocenę zdrady jako takiej, a bardziej o emocje, zmiany, doświadczenia w ogole. O wpływ na malzemstwo/związek i osobę, która zdradza.
      • urquhart Re: kochanek/a vs mąż/żona 20.02.14, 08:46
        forum.gazeta.pl/forum/w,15128,113644926,113648127,defibrylator.html
        Bolesne ale moze przywraca do zycie czasem przy zapasci o ile jakies iskierki zycia tlą...
        • zawle Re: kochanek/a vs mąż/żona 20.02.14, 08:53
          Przywraca do życia, ale gdzieś gubi się bezpowrotnie wiele rzeczy....
          • sabat.77 Re: kochanek/a vs mąż/żona 20.02.14, 09:47
            Pozbawia zludzen. Stawia partnera na bacznosc. Jak w przyjazni Polsko-Radzieckiej :)

            Jest jeszcze jedna kwestia, ktora trudno ominac. Inne oblicze ma zdrada mezczyzny nieatrakcyjnego a inne kobiety atrakcyjnej. Kobiecie pozadanej trudniej oprzec sie pokusom, mezczyzna musi sie potwornie nastarac, zeby zdradzic. Poza tym, jesli pokona swoje slabosci, to latwiej mu sie oprzec pokusie zdrady bo nikt o niego nie zabiega. Latwiej poscic na pustyni niz w kuchni pelnej przysmakow. Z tego wzgledu ze swoja wiernoscia wobec partnerki nie czuje sie w zadnym stopniu moralnie lepszy wobec kobiet, ktore zdradzaja partnerow...
          • orzech69 Re: kochanek/a vs mąż/żona 21.02.14, 15:15
            zawle napisała:

            > Przywraca do życia, ale gdzieś gubi się bezpowrotnie wiele rzeczy....

            I zyskuje bardzo wiele nowych....
      • urquhart Re: kochanek/a vs mąż/żona 20.02.14, 10:11
        3rd_sin napisała:

        > W sumie niewiele z tego wynika, bo nie chodzi mi o moralna ocenę zdrady jako ta
        > kiej, a bardziej o emocje, zmiany, doświadczenia w ogole. O wpływ na malzemstwo
        > /związek i osobę, która zdradza.

        Zastanów się czego wlasciwie oczekujesz? Bezposredniej szczerosci?
        Jak komuś pomoglo nie napisze bo nie bedzie się chwalić kręcąc bicz na własną dupe.
        Majacy zranienia na tym punkcie odwronie będą chetnie gromic jako zgnilizne i puszczalstwo.
        Nieliczne ciekawe watki ze zwierzeniami znikały z forum równie szybko jak sie pojawialy, jak tylko autorki ochłonely lub wytrzeźwialy. ..
        • hello-kitty2 Re: kochanek/a vs mąż/żona 20.02.14, 10:46
          urquhart napisał:

          > 3rd_sin napisała:
          >
          > > W sumie niewiele z tego wynika, bo nie chodzi mi o moralna ocenę zdrady j
          > ako ta
          > > kiej, a bardziej o emocje, zmiany, doświadczenia w ogole. O wpływ na malz
          > emstwo
          > > /związek i osobę, która zdradza.
          >
          > Zastanów się czego wlasciwie oczekujesz? Bezposredniej szczerosci?
          > Jak komuś pomoglo nie napisze bo nie bedzie się chwalić kręcąc bicz na własną d
          > upe.
          > Majacy zranienia na tym punkcie odwronie będą chetnie gromic jako zgnilizne i p
          > uszczalstwo.
          > Nieliczne ciekawe watki ze zwierzeniami znikały z forum równie szybko jak sie p
          > ojawialy, jak tylko autorki ochłonely lub wytrzeźwialy. ..

          Niestety Urqu ma racje. Wystarczy jak zakonczyl sie Twoj poprzedni watek (nie pamietam czy on oryginalnie byl Twoj czy go na Twoj przerobilismy :), w ktorym sie zagotowalo w jakims momencie. Takie doswiadczenie uczy, ze niestety jakies tematy 'musza' pozostawac tabu, nie wiem, zebysmy sie nie pozabijali :) zo zreszta pisze z zalem, bo niektore kwestie pozostaja nieomowione, emocje zostaja niepodzielone, czesc prawd pozostaje nieodkrytych. Szkoda po pozostaje pierdolenie o statystykach, ktore jest tak nudne, ze po prostu wypruwa flaki. Kazdy z nas szuka zeby cos przezyc, cos doswiadczyc dlatego lazimy na filmu nie o statystykach :-)))) tylko na trudne tematy ale potem szybko wracamy do domciu na fotelik i znowu jestesmy normalni bez potrzeb podniet, tacy, jak nas inni chca widziec i tacy, jakimi sami chcemy sie widziec. A to jacy naprawde jestesmy zostawilismy w kinie. Posumowujac: rozumiem Twoja potrzebe dzielenia sie emocjami/informacjami, tym co teraz przezywac. Niestety jestes skazana na samotnosc w tym, jak kazdy ktory tego doswiadcza.

          Od siebie powiem, ze wszelkie zdrady rujnowaly moj zwiazek i pewnie byly podswiadoma, nieudolna proba jego zakonczenia. To jest tak, jakby probowac cos zrobic bez podjecia oficjalnej decyzji o zrobieniu tego. Nie tedy droga. Wtedy wydawalo mi sie, ze beda one milym dodatkiem do mojego OK zycia, uzupelnieniem brakow mojego OK zycia ale tak sie nie stalo. Byly zrodlem narastania pretensji do moich partnerow, oddalania sie, frustracji. No mnostwo, mnostwo negatywnych emocji, calkowity brak stabilizacji i spokoju, podsumowujac: proces samodestrukcji. I teraz nie wiem juz co wynikalo z czego, bo nawet powiem Ci nie potrafilam na biezaco tego poukladac i przeanalizowac, a 'po' to tylko brac nogi za pas i uciekac od wszelkich analiz i podsumowan. Nie wiem czy to ja tak mam czy to byl przypadek, ze akurat tak, nie mozesz przeciez o tym z nikim porozmawiac, bo jak pisalam pozostajesz w tym samotna. Zatem jeszcze to: zdradzanie powoduje osamotnienie. Oczywiscie powinnam byla to wszystko napisac w pierwszej osobie, bo to moj punkt widzenia. Czytam czasem na Kochankach, ze panowie i tez panie sobie bardzo chwala i maja taki patent na zycie i jest im dobrze. Tam moze doczytaj sobie o perspektywach innych ludzi lub jesli chcesz napisz jak to jest u Ciebie.

          • zawle Re: kochanek/a vs mąż/żona 20.02.14, 11:00
            hello-kitty2 napisała: Zatem jeszcze to: zdradzanie powoduje osamotn
            > ienie. Oczywiscie powinnam byla to wszystko napisac w pierwszej osobie, bo to m
            > oj punkt widzenia. Czytam czasem na Kochankach, ze panowie i tez panie sobie ba
            > rdzo chwala i maja taki patent na zycie i jest im dobrze. Tam moze doczytaj sob
            > ie o perspektywach innych ludzi lub jeącyci chcesz napisz jak to jest u Ciebie.

            Zgadzam się z Kitty w całości. Ci z kochanek na tak, to są osoby które liczą na więcej jutro, tym dorabiają, mają innych ludzi w głębokiej dupie.
            • sabat.77 Re: kochanek/a vs mąż/żona 20.02.14, 11:18
              W nieudanym zwiazku ludzie ratuja sie seria samooszukiwan i obietnic lepszego jutra. Zdrada wylacza te mechanizmy obronne i dostajemy prawde bez znieczulenia. Dlatego dla wielu jest to takie nieznosne.
              • urquhart Re: kochanek/a vs mąż/żona 20.02.14, 11:45
                Nietrafnie. Najczęściej związek jest nieudany tylko dla jednej strony. Druga ignoruje to że krzywdzi tą pierwszą i nie jest zainteresowana zmianami. Dlatego moment kiedy sama poczuje się skrzwdzona i zagrożona jest szansą na zmianę. Coś jak Kijowie teraz.
                • that.bitch.is.sick Re: kochanek/a vs mąż/żona 20.02.14, 12:07
                  urquhart napisał:

                  > Nietrafnie. Najczęściej związek jest nieudany tylko dla jednej strony. Druga ig
                  > noruje to że krzywdzi tą pierwszą i nie jest zainteresowana zmianami. Dlatego m
                  > oment kiedy sama poczuje się skrzwdzona i zagrożona jest szansą na zmianę. Coś
                  > jak Kijowie teraz.

                  Taktyka mniejszego zła jest beznadziejna. Naziści ją stosowali przypominam.
                  • urquhart Re: kochanek/a vs mąż/żona 20.02.14, 12:45
                    Bezkompromisowosc zaś naczesciej z mesjanskiej zamienia się blyskawczie w inkwizytorską
                    • that.bitch.is.sick Re: kochanek/a vs mąż/żona 20.02.14, 12:58
                      urquhart napisał:

                      > Bezkompromisowosc zaś naczesciej z mesjanskiej zamienia się blyskawczie w inkwi
                      > zytorską

                      A ja bynamniej nie potępiam ludzi którzy zdradzają, sama się do nich zaliczam. Natomiast potępiam manipulacje służące wybielaniu się. Nie można po prostu żyć z tym dysonansem? I powiedzieć, tak ale ten błąd mi pozwolił popchnąć do przodu to i tamto? Ale nazwać rzecz po imieniu? Trzeba sobie jakieś zasługi przypisywać jeszcze?

                      Prawda jest nieładna, a taka może że niektórym seks bez oszustwa już tak nie smakuje, nieprawdaż?


                      Freedom's just another word for nothing left to lose
                      Nothing don't mean nothing honey if it ain't free
                • that.bitch.is.sick Re: kochanek/a vs mąż/żona 20.02.14, 12:14
                  urquhart napisał:

                  > Nietrafnie. Najczęściej związek jest nieudany tylko dla jednej strony. Druga ig
                  > noruje to że krzywdzi tą pierwszą i nie jest zainteresowana zmianami. Dlatego m
                  > oment kiedy sama poczuje się skrzwdzona i zagrożona jest szansą na zmianę. Coś
                  > jak Kijowie teraz.

                  A poza tym chcesz komuś zagrozić i dać szansę na zmianę? Powiedz uczciwie że idziesz się przespać z kim innym i nie porównuj demonstrantów w kijowie z działaniami oszukańczego tchórza i asekuranta. Obrażasz tych ludzi tym samym. Ich dzielność męstwo i walkę.
                  Ty urquhart to potrafisz zmanipulować tchórzostwo zawinąć w błyszczący papierek i nazwać dążeniem do prawdy. Oszustem byłbyś świetnym:)
                  • urquhart Re: kochanek/a vs mąż/żona 20.02.14, 12:37
                    Co konstruktywnego zatem proponujesz ty?
                    Spakować się i uciekać tam gdzie cię docenią lepiej jak zrobiło 2 mln naszych obywateli zamiast robić zadymę ?
                    • that.bitch.is.sick Re: kochanek/a vs mąż/żona 20.02.14, 12:40
                      urquhart napisał:

                      > Co konstruktywnego zatem proponujesz ty?
                      > Spakować się i uciekać tam gdzie cię docenią lepiej jak zrobiło 2 mln naszych o
                      > bywateli zamiast robić zadymę ?

                      Ja bardzo podziwiam majdan i tych ludzi. Dostrzegam ich obywatelska aktywność a gnuśność naszych emigrantów i emigrantek oraz tych co w kraju zostali. Natomiast porównywać ich do osób zdradzających w związku to już niegodziwość. Kompletnie nie widzę analogii.
                      • urquhart Re: kochanek/a vs mąż/żona 20.02.14, 12:57
                        Zadyma i rozroba walki, burzenie porządku społecznego , niszczenie miemia jest złe. Nie ma mniejszego zła przecież?
                        To jak?
                        Ale nie da się już po tym dalej ignorować niezadowolenia.
                        • that.bitch.is.sick Re: kochanek/a vs mąż/żona 20.02.14, 13:03
                          urquhart napisał:

                          > Zadyma i rozroba walki, burzenie porządku społecznego , niszczenie miemia jest
                          > złe. Nie ma mniejszego zła przecież?
                          > To jak?
                          > Ale nie da się już po tym dalej ignorować niezadowolenia.

                          Wiesz, jest różnica pomiedzy tym co nielegalne a tym co niemoralne. Skoro tej różnicy nie widzisz pomiedzy złem a łamaniem zasad to masz problem ty, nie ja.
                          • that.bitch.is.sick Re: kochanek/a vs mąż/żona 20.02.14, 13:15
                            that.bitch.is.sick napisała:
                            a mniejszego zła przecież?
                            > > To jak?
                            > > Ale nie da się już po tym dalej ignorować niezadowolenia.

                            Da się ignorować niezadowolenie gdyż zgodnie z prawem można dużo zła dokonać. Można wsadzić opozycję do więzienia z prawomocnymi wyrokami, zmanipulować wolne wybory a niezadowolenie nazwać terroryzmem. Dlatego ważne by rodzielać. Ktoś powiedział "przyzwoitości nie da się zadekretować".
                            • orzech69 Re: kochanek/a vs mąż/żona 05.03.14, 11:40
                              Problem w tym że Janukowicz był legalnie wybranym (nie słyszałem żeby ktoś kwestionował wyniki wyborów) prezydentem i tam dokonał się zamach stanu.
                              Ostatnio mamy wysyp rewolucji, na Ukrainie była pomarańczowa, u arabów wiosna ludów i znowu Ukraina. Jak w Libii rewolucjoniści nie dali rady to "wolności i demokracje" zaprowadzono tam bombami NATO.
                              Syrii też mało brakowało żeby dostać w pakiecie bomby i "wolności i demokrację". Tylko tam jest taki mały problem że rewolucjoniści w Syrii to bojownicy o wolności a po przekroczeniu granicy, w Iraku staja się terrorystami...
                  • sabat.77 Re: kochanek/a vs mąż/żona 20.02.14, 12:38
                    Niektorzy potrzebuja napisac epos o czynach bohaterskich, by moc w spokoju sumienia nakarmic pana Kutasa. Nie wiem czy to zle, bo znaczy ze maja jakies sumienie. To chyba lepiej niz go nie miec wcale i nie miec takich problemow :)
                    • that.bitch.is.sick Re: kochanek/a vs mąż/żona 20.02.14, 12:41
                      sabat.77 napisał:

                      > Niektorzy potrzebuja napisac epos o czynach bohaterskich, by moc w spokoju sumi
                      > enia nakarmic pana Kutasa. Nie wiem czy to zle, bo znaczy ze maja jakies sumien
                      > ie. To chyba lepiej niz go nie miec wcale i nie miec takich problemow :)

                      Manipulacja to niebezpieczna rzecz. To obserwujcie jak będzie teraz Putin szedł z bratnią pomocą na Krym i wschód Ukrainy aby ich bronić przed terrorystami.
                      • orzech69 Re: kochanek/a vs mąż/żona 05.03.14, 11:42
                        that.bitch.is.sick napisała:
                        > Manipulacja to niebezpieczna rzecz. To obserwujcie jak będzie teraz Putin szedł
                        > z bratnią pomocą na Krym i wschód Ukrainy aby ich bronić przed terrorystami.
                        I Rosjanie na Krymie i wschodzie Ukrainy przywitali go kwiatami.
                        Zachód dał przykład Kosowem jak radzić sobie z nienaruszalnością granic.
                  • bgz0702 Re: kochanek/a vs mąż/żona 21.02.14, 09:33
                    that.bitch.is.sick napisała:

                    > urquhart napisał:
                    >
                    > > Nietrafnie. Najczęściej związek jest nieudany tylko dla jednej strony. Dr
                    > uga ig
                    > > noruje to że krzywdzi tą pierwszą i nie jest zainteresowana zmianami. Dla
                    > tego m
                    > > oment kiedy sama poczuje się skrzwdzona i zagrożona jest szansą na zmianę
                    > . Coś
                    > > jak Kijowie teraz.
                    >
                    > A poza tym chcesz komuś zagrozić i dać szansę na zmianę? Powiedz uczciwie że id
                    > ziesz się przespać z kim innym i nie porównuj demonstrantów w kijowie z działan
                    > iami oszukańczego tchórza i asekuranta. Obrażasz tych ludzi tym samym. Ich dzie
                    > lność męstwo i walkę.
                    > Ty urquhart to potrafisz zmanipulować tchórzostwo zawinąć w błyszczący papierek
                    > i nazwać dążeniem do prawdy. Oszustem byłbyś świetnym:)

                    "nie porównuj demonstrantów w kijowie z działaniami oszukańczego tchórza i asekuranta"?! tchórza i asekuranta? czy wam sie jakoś rozmowa o ten temat nie rozjechała?
                • bgz0702 Re: kochanek/a vs mąż/żona 21.02.14, 09:29
                  urquhart napisał:

                  > Nietrafnie. Najczęściej związek jest nieudany tylko dla jednej strony. Druga ig
                  > noruje to że krzywdzi tą pierwszą i nie jest zainteresowana zmianami. Dlatego m
                  > oment kiedy sama poczuje się skrzwdzona i zagrożona jest szansą na zmianę. Coś
                  > jak Kijowie teraz.

                  jak to?! to kto tam byl tą stroną ignorującą i robiącą krzywdę? obywatel krzywdził i w końcu poczuł jak to jest być krzywdzonym wiec opanował majdan? czy władza poczuła w końcu krzywdę i zauważyła wspomnianą "szansę na zmianę" a wiec napierdziela teraz obywatela kulkami z ostrej amunicji? nic nie wiem z tego urqu. o co chodzi?
              • that.bitch.is.sick Re: kochanek/a vs mąż/żona 20.02.14, 12:06
                sabat.77 napisał:

                > W nieudanym zwiazku ludzie ratuja sie seria samooszukiwan i obietnic lepszego j
                > utra. Zdrada wylacza te mechanizmy obronne i dostajemy prawde bez znieczulenia.
                > Dlatego dla wielu jest to takie nieznosne.

                Według mnie zdrada jest produktem ubocznym zdeprawowania osoby przez zakłamane życie w zakłamanym związku, co nie wyłącza odpowiedzialności tej osoby.
              • that.bitch.is.sick Re: kochanek/a vs mąż/żona 20.02.14, 12:09
                sabat.77 napisał:

                > Dlatego dla wielu jest to takie nieznosne.

                A dla kogo jest nieznośne? Dla zdradzającego? To bardzo przyjemne. Motylki w brzuchu itd. Dla zdradzanego może być nieznośnie jedynie.
                • sabat.77 Re: kochanek/a vs mąż/żona 20.02.14, 12:25
                  No nie wiem, od kaca moralnego to chyba nielekko sie uwolnic... Nie wiem, nie probowalem...
                  • that.bitch.is.sick Re: kochanek/a vs mąż/żona 20.02.14, 12:36
                    sabat.77 napisał:

                    > No nie wiem, od kaca moralnego to chyba nielekko sie uwolnic... Nie wiem, nie p
                    > robowalem...

                    Popatrz co mówi urquhart, niektórzy się uważają za bohaterów, tych co przerwali zakłamaną rzeczywistość a ty mówisz o kacu.
                    • orzech69 Re: kochanek/a vs mąż/żona 05.03.14, 11:58
                      urquhart i ty macie obie rację. Zdrady są różne, doprawdy odkrywcze ale piszecie tak jakby wszystkie można było wrzucić do jednego worka.
                      Można jak bitch zdradzać bo ja to kreci i jest zdemoralizowaną osoba.
                      Można tez zdradzić jako ostatni krzyk rozpaczy, niczym samobójca który chce zwrócić na siebie uwagę nieudana próbą.
                      W obu przypadkach mamy zdradę ale jak różne są to zdrady.
                      • mojemail3 Re: kochanek/a vs mąż/żona 05.03.14, 13:08
                        orzech69 napisał:

                        > Można jak bitch zdradzać bo ja to kreci i jest zdemoralizowaną osoba.
                        > Można tez zdradzić jako ostatni krzyk rozpaczy, niczym samobójca który chce zwr
                        > ócić na siebie uwagę nieudana próbą.
                        > W obu przypadkach mamy zdradę ale jak różne są to zdrady.

                        Ach jakże Orzeszka ekscytuje i podnieca ta demoralizacja...
                        • orzech69 Re: kochanek/a vs mąż/żona 05.03.14, 13:19
                          mojemail3 napisała:

                          > Ach jakże Orzeszka ekscytuje i podnieca ta demoralizacja...

                          Będąc amoralnym dzikusem z buszu nie można mnie zdemoralizować. Do tego widzę jak się ślinisz myśląc o tym żeby dać upust swoim skrywanym potrzebą. Pogadaj z bitch udzieli Ci lekcji.
                          I standardowy buziaczek ;*
                          • mojemail3 Re: kochanek/a vs mąż/żona 05.03.14, 13:42
                            orzech69 napisał:

                            > Będąc amoralnym dzikusem z buszu nie można mnie zdemoralizować. Do tego widzę j
                            > ak się ślinisz myśląc o tym żeby dać upust swoim skrywanym potrzebą. Pogadaj z
                            > bitch udzieli Ci lekcji.
                            > I standardowy buziaczek ;*

                            Już z Ciebie Orzech powoli wypływa ochyda jak z wonta...
                            A gdziez się nam woncik zapodział ???
                            • orzech69 Re: kochanek/a vs mąż/żona 05.03.14, 13:45
                              mojemail3 napisała:

                              > orzech69 napisał:
                              >
                              > > Będąc amoralnym dzikusem z buszu nie można mnie zdemoralizować. Do tego w
                              > idzę j
                              > > ak się ślinisz myśląc o tym żeby dać upust swoim skrywanym potrzebą. Poga
                              > daj z
                              > > bitch udzieli Ci lekcji.
                              > > I standardowy buziaczek ;*
                              >
                              > Już z Ciebie Orzech powoli wypływa ochyda jak z wonta...

                              Tak potrafię być zgryźliwy tylko nie chce taki być.
                              Masz buziaczka i już mi nie złośliwa więcej.
                              make love not war ;)
                          • that.bitch.is.sick Re: kochanek/a vs mąż/żona 05.03.14, 14:45
                            orzech69 napisał:
                            >
                            > Będąc amoralnym dzikusem z buszu nie można mnie zdemoralizować. Do tego widzę j
                            > ak się ślinisz myśląc o tym żeby dać upust swoim skrywanym potrzebą. Pogadaj z
                            > bitch udzieli Ci lekcji.
                            > I standardowy buziaczek ;*

                            Co ty wiesz orzech. może ja chodzę właśnie do mojej na korepetycje a ty dla niej jesteś za chudy w uszach żal jej ci dać pstryczka by ci psyche nie spaczyć. Bo to szlachetna Ginevra jest ty maurze:-)
                            • orzech69 Re: kochanek/a vs mąż/żona 05.03.14, 14:56
                              that.bitch.is.sick napisała:

                              > Co ty wiesz orzech. może ja chodzę właśnie do mojej na korepetycje a ty dla nie
                              > j jesteś za chudy w uszach żal jej ci dać pstryczka by ci psyche nie spaczyć. B
                              > o to szlachetna Ginevra jest ty maurze:-)
                              I mistrz w obronie swego padawana działa wytoczył na majdan.
          • urquhart Re: kochanek/a vs mąż/żona 20.02.14, 11:38
            Badania i statystyki obnazaja jak wiele głoszonych prawd objawionych okazuje się tylko i wyłącznie zyczeniowa rzeczywistscia.
            • hello-kitty2 Re: kochanek/a vs mąż/żona 20.02.14, 11:59
              urquhart napisał:

              > Badania i statystyki obnazaja jak wiele głoszonych prawd objawionych okazuje si
              > ę tylko i wyłącznie zyczeniowa rzeczywistscia.

              Oczywiscie, ze poznawanie swiata jak jest skonstruowany jest wazne, mozliwe bliskie przyblizanie sie do prawdy. Ale to tylko czesc naszego czlowieczenstwa, ta mniej podniecajaca. Ostatnio zaskoczylo mnie jak Kutuzow zostal nazwany romantykiem, moze cos pominelam, bo ostatnio nie czytam wszystkiego, pewnie to bylo przesmiewcze ale wg mnie on kolo romantyka to w ogole nawet nie stal (tak jak i ja):))))) Podaje to tylko jako przyklad. Moj problem to: jak po tych wszystkich statystykach wznies sie ponad nie i cos poczuc? Jak moze tworca gier komputerowych miec przyjemnosc z grania? Skoro wiesz, ze Matrix jest sztuczny, jak mozesz miec przyjemnosc z trwania w nim? Rozumiesz o co mi chodzi? Nie wiem czy potrafie to zrozumiale wylozyc? Oczywiscie jak zadam takie pytania prywatnie, w cztery oczy jakiemus mezczyznie to uzna to za kokieterie i gowno dostane, nie odpowiedz.
              • orzech69 Re: kochanek/a vs mąż/żona 05.03.14, 12:08
                hello-kitty2 napisała:

                > Jak moze tworca gier komputerowych miec przyjemnosc z grania?
                Może oj może. To się nazywa uzależnienie.

                >Skoro wiesz, ze Matrix jest sztuczny, jak mozesz miec przyjemnosc z trwania w nim?
                Wiem że kolejny schabowy mnie zabija ale czy to przeszkadza mi w radości spożywania go. Nie.
                Statystyki nie maja znaczenia jeżeli się czegoś chce. Palacza nie przeszkadzają napisy na opakowaniach że palenie zabija i powoduje raka. Każdy z nich uważa ze to dotyczy wszystkich tylko nie ich.
          • that.bitch.is.sick Re: kochanek/a vs mąż/żona 20.02.14, 13:48
            hello-kitty2 napisała:


            >
            > Niestety Urqu ma racje. Wystarczy jak zakonczyl sie Twoj poprzedni watek (nie p
            > amietam czy on oryginalnie byl Twoj czy go na Twoj przerobilismy :), w ktorym s
            > ie zagotowalo w jakims momencie. Takie doswiadczenie uczy, ze niestety jakies t
            > ematy 'musza' pozostawac tabu, nie wiem, zebysmy sie nie pozabijali :) zo zresz
            > ta pisze z zalem, bo niektore kwestie pozostaja nieomowione, emocje zostaja nie
            > podzielone, czesc prawd pozostaje nieodkrytych.

            Nikt się nie gotuje, spełniam swój obowiązek na chłodno. Ja też bym marzyła o tym jak tu ekshibistycznie się zwierzyć jak to było fajnie sobie poużywać obcego kutasa. O to ci chodzi? Ja wiem że radość z dupy pochodząca rozpiera i że człowiek bardzo chce się z całym światem tym szczęściem podzielić. Jednak czy nie możesz tych niewypowiedzianych cudownych emocji przedyskutować z zawle na privie one są takie skomplikowane podobne jak rozterki podlotka te nieodkryte prawdy jakie to ekscytujące ukrywać się po kątach, to ciekawe kitty czemu tak bardzo pragniesz ujawniania wszystkiego publicznie. To się ekshibicjonizm nazywa to się leczy.
            • that.bitch.is.sick Re: kochanek/a vs mąż/żona 20.02.14, 13:51
              that.bitch.is.sick napisała:

              > Nikt się nie gotuje, spełniam swój obowiązek na chłodno. Ja też bym marzyła o t
              > ym jak tu ekshibistycznie się zwierzyć jak to było fajnie sobie poużywać obcego
              > kutasa.
              Tfu ekshibicjonistycznie:)
              może w autorce też się gotuje bo już któryś raz jak się okazuje przejrzałam forum tu się tak próbuje ochoczo dzielić szczęściem, pod postacią wydumanych problemów pod rozwagę. Ja to rozumiem, też tak mam zawsze.


              Freedom's just another word for nothing left to lose
              Nothing don't mean nothing honey if it ain't free
            • hello-kitty2 Re: kochanek/a vs mąż/żona 20.02.14, 14:14
              that.bitch.is.sick napisała:

              Ja też bym marzyła o t
              > ym jak tu ekshibistycznie się zwierzyć jak to było fajnie sobie poużywać obcego
              > kutasa. O to ci chodzi? Ja wiem że radość z dupy pochodząca rozpiera i że czło
              > wiek bardzo chce się z całym światem tym szczęściem podzielić.

              Nie bardzo rozumiem i nie bede nawet dociekac po co mi przypisujesz takie emocje? Czy z slow, ktore z mojej wypowiedzi do autorki obcielas wynika obraz szczescia i radosci z obcego kutasa? A jaki to jest obcy skoro ja nie mam swojego?

              Gardzisz czyjas radoscia z seksu?

              3rd_sin nie ma sensu zebys tu cokolwiek pisala o zdradach. Nie wiem moze Songo bylby w stanie cos prawdziwego napisac o sobie w temacie, a reszta bedzie udawac, ze temat nie istnieje, a kurwy zamieniaja sie w strozow moralnosci. Ja pierdole. Jak czegos nie powiemy to tego nie ma. Tak, tego powinnismy sie trzymac.
              • that.bitch.is.sick Re: kochanek/a vs mąż/żona 20.02.14, 14:18
                hello-kitty2 napisała:


                >
                > 3rd_sin nie ma sensu zebys tu cokolwiek pisala o zdradach. Nie wiem moze Songo
                > bylby w stanie cos prawdziwego napisac o sobie w temacie, a reszta bedzie udawa
                > c, ze temat nie istnieje, a kurwy zamieniaja sie w strozow moralnosci. Ja pierd
                > ole. Jak czegos nie powiemy to tego nie ma. Tak, tego powinnismy sie trzymac.

                Nie odgryzę ci się tym samym bo to już nie jest rozmowa po prostu..i te etykietki to na jakiej podstawie rozdajesz, kurew, tych co piszą prawdę i tych innych?
                • that.bitch.is.sick Re: kochanek/a vs mąż/żona 20.02.14, 14:31
                  that.bitch.is.sick napisała:

                  > hello-kitty2 napisała:
                  >
                  >
                  > >
                  > > 3rd_sin nie ma sensu zebys tu cokolwiek pisala o zdradach. Nie wiem moze
                  > Songo
                  > > bylby w stanie cos prawdziwego napisac o sobie w temacie, a reszta bedzie
                  > udawa
                  > > c, ze temat nie istnieje, a kurwy zamieniaja sie w strozow moralnosci. Ja
                  > pierd
                  > > ole. Jak czegos nie powiemy to tego nie ma. Tak, tego powinnismy sie trzy
                  > mac.
                  >
                  > Nie odgryzę ci się tym samym bo to już nie jest rozmowa po prostu..i te etykiet
                  > ki to na jakiej podstawie rozdajesz, kurew, tych co piszą prawdę i tych innych?

                  To znaczy nie żebym widziała tu jakąś sprzeczność, byli przestępcy ponoć najlepiej resocjalizują. Osoby niemoralne mogą się istotnie okazać najlepszymi moralności stróżami, są przykłady mityczne i prawdziwe, choćby Maria Magdalena. Tylko ciekawi mnie jak sama siebie byś w zwiazku z powyższym nazwała:)
              • sabat.77 Re: kochanek/a vs mąż/żona 20.02.14, 14:31
                Ja bym powiedzial, jak bym wiedzial.
                Ale przeciez tutaj prawie kazdy zdradza albo zdradzal, wiec nie wiem o co chodzi.
                • that.bitch.is.sick Re: kochanek/a vs mąż/żona 20.02.14, 14:33
                  sabat.77 napisał:

                  > Ja bym powiedzial, jak bym wiedzial.
                  > Ale przeciez tutaj prawie kazdy zdradza albo zdradzal, wiec nie wiem o co chodz
                  > i.

                  Ale przecież skoro każdy możę pisać o sobie to każdy możę moralizować albo komentować. Ja uważam za stosowne moralizować dla przeciwwagi, choć już mnie tu Kurwą nazwano:).
                • rekreativa Re: kochanek/a vs mąż/żona 20.02.14, 14:54
                  Ale o co chodzi z czym?
                  I co ma do rzeczy, czy tutaj prawie każdy zdradzał, czy też nie?
                  • sabat.77 Re: kochanek/a vs mąż/żona 20.02.14, 15:00
                    No, ze temat nie musi byc tabu. Ale bedzie, bo ludzie nie chca stracic twarzy. Przeciez buduja na forum falszywy wizerunek.
                    • that.bitch.is.sick Re: kochanek/a vs mąż/żona 20.02.14, 15:14
                      sabat.77 napisał:

                      > No, ze temat nie musi byc tabu. Ale bedzie, bo ludzie nie chca stracic twarzy.
                      > Przeciez buduja na forum falszywy wizerunek.

                      Ale co ma sabat do rzeczy temat tabu, a wizerunek na forum? Temat nie jest tabu bo od lat o nim dyskutujemy. Ja postuluję by dyskusja nie była jak o fakcie obojętnym, co do pokazywania swojego prawdziwego wizerunku, to ja proszę bardzo czemu nie, każdy możę opowiadać.
                    • rekreativa Re: kochanek/a vs mąż/żona 20.02.14, 15:19
                      Nie bardzo rozumiem.
                      Mówisz, że temat jest tabu, że ludzie na forum dbają o swój wizerunek, a jednocześnie twierdzisz, że prawie każdy tutaj ma na koncie zdradę.
                      To skąd czerpiesz tę tajemną wiedzę o forumowych zdradach?
              • that.bitch.is.sick teraz nadrobię odpowiedzi do kitty:) 20.02.14, 14:58
                hello-kitty2 napisała:

                > that.bitch.is.sick napisała:

                >
                > Nie bardzo rozumiem i nie bede nawet dociekac po co mi przypisujesz takie emocj
                > e? Czy z slow, ktore z mojej wypowiedzi do autorki obcielas wynika obraz szczes
                > cia i radosci z obcego kutasa? A jaki to jest obcy skoro ja nie mam swojego?
                >
                > Gardzisz czyjas radoscia z seksu?
                >

                Ale ja ci nic nie przypisuję ja się odnoszę do tematu opowiadania o korzyściach/ braku korzyści z kochanka, wszystko co napisałam było przykładowe, nawet mnie nie interesujesz ty, bo gdyby mnie interesowało to bym zapytała, nie chcę wiedzieć, jednak skoro tak się domagasz opowieści to proszę bardzo opowiadaj o swoim ewentualnym kurestwie, o moim tyle ile wiesz, o cudzym, daj jednak mi prawo do wyrażania własnej opinii, ok.?
                Ja gardzę radością z seksu? Ja powiedziałam że ją rozumiem, tę ewentualną radość z seksu i chęć podzielenia się. Kitty rzadko ci odpowiadam bo to jest męczące tyle sprzecznych i kompletnie domniemanych rzeczy umieszczasz w swoich wypowiedziach iż dyskusja z tobą jest dla mnie ciężka, jednak nie przekręcaj moich słów kiedy już z tobą rozmawiam.:)
            • orzech69 Re: kochanek/a vs mąż/żona 05.03.14, 12:10
              that.bitch.is.sick napisała:
              >To się ekshibicjonizm nazywa to się leczy.
              homoseksualistów tez kiedyś leczyli. Ale wszystko poszło do przodu.
          • 3rd_sin Re: kochanek/a vs mąż/żona 20.02.14, 18:38
            Jak to jest u mnie? Kochanek nie był wynikiem jakiejś wyrachowanej kalkulacji, chęcią odwetu, czy kaprysem znudzonej zony. Kochanek mi sie "przytrafił", bo nie szukałam specjalnie, choć przyznaje, ze myślałam o romansie i odgrazalam sie wielokrotnie, ze oczywiście sobie poszukam. Znalazł sie sam, zaiskrzyło i jest bardzo przyjemnie. Dlaczego? Bo po 1. jest mężczyzna, który sie ze mną kocha i to tak jak lubię, 2. jest mężczyzna, który ze mną rozmawia, a nie odwraca sie wiecznie plecami 3. jest relacja, która daje mi poczucie nie tylko akceptacji, ale i wzajemnego zainteresowania 4. jest relacja, która daje mi satysfakcje i zaspokojenie (na kilku płaszczyznach). Kochanek (niech bedzie "przyjaciel") jest absolutnym przeciwieństwem (juz niedlugo) męża. jest otwarty, cierpliwy, wyrozumiały, kochliwy. Fakt, ze jest inteligentny i bardzo w moim guście dodatkowo wzmaga pożądanie). Czy są minusy? Pewnie dużo, ale biorę to na "klatę". Z mężem nie sypiam od dość dawna, nie oponuje szczególnie. Nie biję sie z poczuciem winy i nie dręczą mnie wyrzuty sumienia. Nie mowie mu dla świętego spokoju, ale jeśli zapyta, to powiem, bo i tak niebawem będziemy po wszystkim.
            • mojemail3 Re: kochanek/a vs mąż/żona 20.02.14, 20:59
              3rd_sin napisała:

              (...)"Jak to jest u mnie? Kochanek nie był wynikiem jakiejś wyrachowanej kalkulacji, chęcią odwetu, czy kaprysem znudzonej zony. Kochanek mi sie "przytrafił", bo nie szukałam specjalnie, choć przyznaje, ze myślałam o romansie i odgrazalam sie wielokrotnie, ze oczywiście sobie poszukam. Znalazł sie sam, zaiskrzyło i jest bardzo przyjemnie (...)"

              No to skorzystalas z okazji, ze niby "okazja czyni zlodzieja?"
              • sabat.77 Re: kochanek/a vs mąż/żona 20.02.14, 21:20
                Mozliwosci w polaczeniu z wolna wola. Sama okazja nie, bo inaczej wszyscy ktorzy moga, zdradzaliby.
              • 3rd_sin Re: kochanek/a vs mąż/żona 20.02.14, 22:21
                Nie do końca. Miałam wiele okazji do zdrady, ale nie zdradzalam.
            • that.bitch.is.sick Re: kochanek/a vs mąż/żona 21.02.14, 00:40
              3rd_sin napisała:

              > Jak to jest u mnie? Kochanek nie był wynikiem jakiejś wyrachowanej kalkulacji,
              > chęcią odwetu, czy kaprysem znudzonej zony. Kochanek mi sie "przytrafił", bo ni
              > e szukałam specjalnie, choć przyznaje, ze myślałam o romansie i odgrazalam sie
              > wielokrotnie, ze oczywiście sobie poszukam. Znalazł sie sam, zaiskrzyło i jest
              > bardzo przyjemnie. Dlaczego? Bo po 1. jest mężczyzna, który sie ze mną kocha i
              > to tak jak lubię, 2. jest mężczyzna, który ze mną rozmawia, a nie odwraca sie w
              > iecznie plecami 3. jest relacja, która daje mi poczucie nie tylko akceptacji, a
              > le i wzajemnego zainteresowania 4. jest relacja, która daje mi satysfakcje i za
              > spokojenie (na kilku płaszczyznach). Kochanek (niech bedzie "przyjaciel") jest
              > absolutnym przeciwieństwem (juz niedlugo) męża. jest otwarty, cierpliwy, wyrozu
              > miały, kochliwy. Fakt, ze jest inteligentny i bardzo w moim guście dodatkowo wz
              > maga pożądanie). Czy są minusy? Pewnie dużo, ale biorę to na "klatę". Z mężem n
              > ie sypiam od dość dawna, nie oponuje szczególnie. Nie biję sie z poczuciem winy
              > i nie dręczą mnie wyrzuty sumienia. Nie mowie mu dla świętego spokoju, ale je
              > śli zapyta, to powiem, bo i tak niebawem będziemy po wszystkim.

              A czy on jest żonaty ten facet tak z ciekawości? I czy gdybyś powiedziała mężowi, to miałabyś kłopoty? Tak porównuję ze swoją dawną sytuacją.
              • 3rd_sin Re: kochanek/a vs mąż/żona 21.02.14, 06:44
                Nie jest żonaty, ale był w jakimś związku na początku naszej znajomości. Czy miałabym kłopoty? Pewnie sielanki by nie było, ale prawdę mówiąc nie mowie mu teraz, aby dziecku (i naturalnie sobie) zaoszczędzić awantur. Choć nawet awantury są lepsze od tego, co trwa nieprzerwanie od kilku lat.
                • that.bitch.is.sick Re: kochanek/a vs mąż/żona 21.02.14, 14:03
                  3rd_sin napisała:

                  > Nie jest żonaty, ale był w jakimś związku na początku naszej znajomości. Czy mi
                  > ałabym kłopoty? Pewnie sielanki by nie było, ale prawdę mówiąc nie mowie mu ter
                  > az, aby dziecku (i naturalnie sobie) zaoszczędzić awantur. Choć nawet awantury
                  > są lepsze od tego, co trwa nieprzerwanie od kilku lat.

                  To już twój indywidualny wybór, ja czułam się z oszukiwaniem na tyle źle zupełnie nie z powodu wyrzutów sumienia, tylko z powodu tego że nie mogłam znieść takiego swojego obrazu jako człowieka który tak robi. Jeśli ciebie to nie razi, to cóż rozumiem tłumaczenia dlaczego nie powiedziałaś choć to nie fair i zdajesz sobie sprawę to tyle.
                  Ja mogę powiedzieć czemu nie chciałam powiedzieć i nie powiedziałam dotąd - bo tak mi było wygodniej. Taka jest prawda, nie mam dziecka którego dobrem mogłabym się zasłonić:)
                  I takiego obrazu siebie mocno nie chciałam, cieszę się że teraz już jestem od tego wolna choć nie zadośćuczyniłam i nie zadośćuczynię. Opowiadanie jak było mi dobrze i być może do tego wrócę już jako osoba wolna sobie daruję bo to oczywiste że jest dobrze.
                  Z doświadczeń, relacji innych kobiet wiem że KOCHANEK jako opcja trzeciej drogi z potencjałem na przyszłość to igranie ze swoją zranioną psychiką i ryzyko. Kobietom które znałam odrzuconym seksualnie przez męża (czyli zranionym) zdarzało się że kochankowie je po początkowym okresie zdradzali, porzucali i zdarzało się że były potraktowane paskudnie, cynicznie. Potem taka kobieta wpadała w podwójny klincz depresyjny: z jednej strony mąż który ją olewa seksualnie, z drugiej strony kochanek olał ją seksualnie - jakie samopoczucie może taka kobieta mieć to sobie wyobraź. To ryzyko zalicz na poczet minusów z posiadania kochanka.
                  • 3rd_sin Re: kochanek/a vs mąż/żona 21.02.14, 18:16
                    Kochanka traktuje jak kochanka, a nie potencjalny materiał na partnera. Kochankiem jest znakomitym, ale partnerem byłby chyba kiepskim. Poza tym, mężczyzny w tej chwili mojego życia potrzebuje głównie do rozkosznych podróży w sypialni. Chcę się pozbierać po nieudanym małżeństwie, aby ponownie nie "wtopić" kilku lat swojego życia w relację bez przyszłości. Chcę znaleźć odpowiedniego człowieka, z którym realnym będzie zbudować coś trwałego. (Nie)stety jako istota, która lubi seks, posiłkuję się wsparciem sprawnego i wytrawnego kochanka.
                    • sabat.77 Re: kochanek/a vs mąż/żona 21.02.14, 18:35
                      Cos mi sie widzi ten Twoj rozwod jak ladowanie Marsjan :) Ale jak chcesz, fajnie tak sobie poszalec.
                      Chyba.
                      Kurwa, ja juz nawet nie pamietam.
                      • 3rd_sin Re: kochanek/a vs mąż/żona 21.02.14, 18:37
                        Sabat...mój drogi...mówimy o faktach :)
                        • sabat.77 Re: kochanek/a vs mąż/żona 21.02.14, 18:43
                          Zlozylas pozew ?
                          • 3rd_sin Re: kochanek/a vs mąż/żona 21.02.14, 18:50
                            Jest u prawnika, składam w marcu.
                            • sabat.77 Re: kochanek/a vs mąż/żona 21.02.14, 19:00
                              Brawo. Czyli kochanek cie wzmocnil. Teraz masz energie by dzialac. Taki channeling of dark force. :) Niech moc bedzie z toba, jasna czy ciemna - jeden pies...
                              • 3rd_sin Re: kochanek/a vs mąż/żona 21.02.14, 19:03
                                Nie, kochanek nie ma z tym nic wspólnego. Poza seksem i "przyjaźnią" nic nas nie łączy. Po prostu najwyższy czas.
                                • zawle Re: kochanek/a vs mąż/żona 22.02.14, 08:27
                                  3rd_sin napisała:

                                  > Nie, kochanek nie ma z tym nic wspólnego. Poza seksem i "przyjaźnią" nic nas ni
                                  > e łączy. Po prostu najwyższy czas.

                                  Mój kochanek uzmysłowił mi w czym tkwię od tylu lat. Wcześniej nie miałam pojęcia ogromu pustki która mnie otacza. Zajęłam się dziećmi, pracą, wypierałam czarną dziurę w której tkwię. Z kochankiem zerwałam, żeby mój mąż zrozumiał że rozwód nie ma nic wspólnego z kimś innym. Dla mnie to było ważne.
                                  • sabat.77 Re: kochanek/a vs mąż/żona 22.02.14, 08:32
                                    Wow. Zabrzmialo jakbys byla zona tej czarnej dziury...
            • lybbla Re: kochanek/a vs mąż/żona 21.02.14, 11:45
              Już pojawiły się wstawki o zasadach, relatywizmie i innych pierdółkach.
              Wojna zdradzających ze zdradzanymi.

              3rd_sin pisze o latach, powtarzam latach, tkwienia w związku, którego nie ma.
              Ruchome piaski, im bardziej się ruszasz tym bardziej się pogrążasz.
              Samemu trudno wyjść.

              Ciekawe czy zaraz zaczną się nawalanki o winie itp. bla bla bla.
              Jakie znaczenie ma to kto jest ``winny'' (nie moje słowo)?
              To nie działa i już. W przypadku 3rd_sin jest już nienaprawialne, pozamiatane
              i sugestia Urqu, ze nowe warunki mogą zmienic zrujnowany związek, choć
              sie z nią zgadzam, akurat tu jest nie na miejscu.

              Prawda przed zasadami.

              3rd nie próbuj się tu wybielać bo podziała jak płachta na byka.
              Powiedzmy, że zrujnowaliście związek oboje. Nie daj się tu wepchnąć w przepychanki typu, bo ty go nigdy nie kochałaś i zła kobieta jesteś vs. on jest kawał niereformowalnego no tego no wiesz czego.

              Wiesz już, że warunki początkowe mogą być zupełnie nieziemskie. To dobrze rokuje. Powodzenia. (Tu oczywiście powinno się niektórym zrobić niedobrze.)
              • that.bitch.is.sick Re: kochanek/a vs mąż/żona 21.02.14, 14:06
                lybbla napisał:

                > Już pojawiły się wstawki o zasadach, relatywizmie i innych pierdółkach.
                > Wojna zdradzających ze zdradzanymi.
                >
                >Niczego nie zrozumiałeś, paplesz bez sensu. Oczywiście piszesz głodne bzdury pochodzące z twojego życzeniowego myślenia. Nie da się rozmawiać o zdradzie bez wartościowania wg mnie. Natomiast tu nie odzywały się tu o ile się orientuję osoby zdradzane. Ja dominuję w tym wątku jako moralizator, a zdradzona nie byłam nigdy tylko po tej drugiej stronie.\
                Może mniej pisz tego co ci się wydaje a bardziej staraj się by twoje wypociny korespondowały z rzeczywistością bo wchodzimy w totalne fantazjowanie.
                • lybbla Re: kochanek/a vs mąż/żona 22.02.14, 02:41
                  that.bitch.is.sick napisała:

                  > Niczego nie zrozumiałeś, paplesz bez sensu. Oczywiście piszesz głodne
                  > bzdury pochodzące z twojego życzeniowego myślenia.

                  Ziew.

                  > Nie da się rozmawiać o zdradzie bez wartościowania wg mnie.

                  Orzech chętnie porozmawia.

                  > Natomiast tu nie odzywały się tu o ile się orientuję osoby zdradzane.
                  > Ja dominuję w tym wątku jako moralizator, a zdradzona nie by
                  > łam nigdy tylko po tej drugiej stronie.\

                  A wiesz, że arcibiskup ma ponadprzeciętnego a zawle pogoniła absztyfikanta?

                  > Może mniej pisz tego co ci się wydaje a bardziej staraj się by twoje wypociny
                  > korespondowały z rzeczywistością bo wchodzimy w totalne fantazjowanie.

                  Ja odnoszę się wyłącznie do postów 3rd. Może to Ci nieco ułatwi czytanie moich wypocin. Pod następnym postem 3rd się podpisuję (by oszczędzić opisów euforii jaka towarzyszy wychodzeniu ze związków bez seksu). Słychać szemranie tłumu
                  ``Sabat, Sabat, Sabat''.
                  • zawle Re: kochanek/a vs mąż/żona 22.02.14, 08:31
                    > that.bitch.is.sick napisała:> > Natomiast tu nie odzywały się tu o ile się orientuję osoby zdradzane.
                    > > Ja dominuję w tym wątku jako moralizator, a zdradzona nie by
                    > > łam nigdy tylko po tej drugiej stronie.

                    Zdradzający moralizator...dobre:))))
                    Ja byłam zdradzona...
                    Z tego samego powodu...brak seksu. Wcześniej były rozmowy na ten temat, ostrzeżenia że zdrada będzie o ile się nie zmienię. Mogę się czepiać że zdradził naszą niewątpliwą przyjaźń- mógł się po prostu wcześniej wynieść ze związku i mojego domu. Jednak w życiu nie jest idealnie. Gdyby było, nie bylibyśmy ze sobą w ogóle.
              • 3rd_sin Re: kochanek/a vs mąż/żona 21.02.14, 18:07
                Nie zamierzam się wybielać, co najwyżej przedstawiam mój punkt widzenia. Przy okazji nie zalezy mi szczególnie na czyjejkolwiek opinii. Aby kogokolwiek osądzić, trzeba przede wszystkim wejść w jego buty, a to raczej mało prawdopodobne. Nawet pozornie podobne sytuacje, nigdy nie będą identyczne.
                Gdybym obawiała się "osądu", w ogóle nie pisałabym o tym, że zdradziłam, że mam kochanka. Być może u oczach niektórych fakt, że nie mam wyrzutów sumienia, zrobi ze mnie osobę złą, podłą. To też mnie średnio interesuje. Pytałam o doświadczenia z ciekawości. Swoje opisałam w dużym skrócie. Uczucie jakie towarzyszy wychodzeniu z toksycznej relacji i odrywanie się od niej jest niesamowite. Gdy przez lata jesteś niewidoczna dla męża, a jednocześnie jesteś osobą na "zewnątrz" pożądaną, to uświadamiasz sobie, że to nie z Tobą jest coś nie tak. Naturalnie mężowi nigdy nie było na rękę, abym w to uwierzyła lub raczej sobie o tym przypomniała. Aby zdać sobie z tego sprawę, nie potrzebowałam kochanka. Kochanek jest po to, abym mogła się cieszyć tym, co utraciłam i do czego nie miałam dostępu przez te wszystkie lata. To, że zdrada nie jest w porządku - wiem. Zatem możecie nie strzępić klawiatury. Mimo to, nie cofnęłabym czasu.
          • orzech69 Re: kochanek/a vs mąż/żona 27.02.14, 08:34
            hello-kitty2 napisała:
            > Takie doswiadczenie uczy, ze niestety jakies t
            > ematy 'musza' pozostawac tabu, nie wiem, zebysmy sie nie pozabijali :) zo zresz
            > ta pisze z zalem, bo niektore kwestie pozostaja nieomowione, emocje zostaja nie
            > podzielone, czesc prawd pozostaje nieodkrytych. Szkoda po pozostaje pierdolenie
            > o statystykach, ktore jest tak nudne, ze po prostu wypruwa flaki.
            Koteczku bo niektóre tematy porusza się tylko na forum prywatnym z tymi do których mamy zaufanie.
            • zawle Re: kochanek/a vs mąż/żona 27.02.14, 08:56
              orzech69 napisał: > Koteczku bo niektóre tematy porusza się tylko na forum prywatnym z tymi do któr
              > ych mamy zaufanie.

              A jak odróżniasz jednych od drugich?
              • sabat.77 Re: kochanek/a vs mąż/żona 27.02.14, 09:15
                To dobre pytanie zawle. Najlepiej do nikogo nie miec zaufania.
                • mojemail3 Re: kochanek/a vs mąż/żona 27.02.14, 09:17
                  sabat.77 napisał:

                  > To dobre pytanie zawle. Najlepiej do nikogo nie miec zaufania.

                  Nawet do samego siebie najlepiej nie mieć zaufania.
                  • orzech69 Re: kochanek/a vs mąż/żona 27.02.14, 09:19
                    mojemail3 napisała:

                    > sabat.77 napisał:
                    >
                    > > To dobre pytanie zawle. Najlepiej do nikogo nie miec zaufania.
                    >
                    > Nawet do samego siebie najlepiej nie mieć zaufania.
                    Buziaczek :*
                    • mojemail3 Re: kochanek/a vs mąż/żona 27.02.14, 09:20
                      orzech69 napisał:

                      > Buziaczek :*

                      Orzeszku, już dość, jestem strasznie ośliniona...
                      • orzech69 Re: kochanek/a vs mąż/żona 27.02.14, 09:29
                        mojemail3 napisała:

                        > orzech69 napisał:
                        >
                        > > Buziaczek :*
                        >
                        > Orzeszku, już dość, jestem strasznie ośliniona...
                        To dobrze. Będzie lepszy poślizg ;)
                  • sabat.77 Re: kochanek/a vs mąż/żona 27.02.14, 09:23
                    Do siebie samego przede wszystkim. Trzeba miec sie na bacznosci i non stop sie przywolywac do porzadku.
                    • zawle Re: kochanek/a vs mąż/żona 27.02.14, 09:26
                      sabat.77 napisał:

                      > Do siebie samego przede wszystkim. Trzeba miec sie na bacznosci i non stop sie
                      > przywolywac do porzadku.

                      A może wystarczy mówić tylko to, czego się nie boisz, że zostanie wykorzystane, że Cię urazi???
                      • sabat.77 Re: kochanek/a vs mąż/żona 27.02.14, 09:37
                        Tak bylo, gdy bylem strachem na wroble. Mialem zle wejscie na to nieszczesne forum. Trudno, teraz pozostaje juz tylko odejsc.
                        • orzech69 Re: kochanek/a vs mąż/żona 05.03.14, 14:45
                          sabat.77 napisał:

                          > Tak bylo, gdy bylem strachem na wroble. Mialem zle wejscie na to nieszczesne fo
                          > rum. Trudno, teraz pozostaje juz tylko odejsc.
                          Z mądrości ludowych:
                          "faceta poznaje się nie po tym jak zaczyna ale jak kończy"
              • orzech69 Re: kochanek/a vs mąż/żona 27.02.14, 09:18
                zawle napisała:

                > orzech69 napisał: > Koteczku bo niektóre tematy porusza się tylko na forum
                > prywatnym z tymi do któr
                > > ych mamy zaufanie.
                >
                > A jak odróżniasz jednych od drugich?
                Sercem kobieto. I tematy i ludzi.
                I nigdy się jeszcze nie zawiodłem ;)
                • zawle Re: kochanek/a vs mąż/żona 27.02.14, 09:24
                  orzech69 napisał: > Sercem kobieto. I tematy i ludzi.
                  > I nigdy się jeszcze nie zawiodłem ;)

                  To co tu robisz? Skoro NIGDY się nie zawiodłeś? Kaganek oświaty zamierzasz nieść?;)))
                  • orzech69 Re: kochanek/a vs mąż/żona 27.02.14, 09:32
                    zawle napisała:

                    > orzech69 napisał: > Sercem kobieto. I tematy i ludzi.
                    > > I nigdy się jeszcze nie zawiodłem ;)
                    >
                    > To co tu robisz? Skoro NIGDY się nie zawiodłeś? Kaganek oświaty zamierzasz nieś
                    > ć?;)))
                    Na ludziach nigdy się nie zwiodłem. Zawsze oczekuje tylko tego co mogą mi dać. Przyjmuje ich takimi jakimi są ;)
                    Co najwyżej zawiodłem się na sobie. Za dużo mam wad i nie potrafię ich zmienić. Trochę mi zajęło nim zacząłem się akceptować takim jakim jestem.
                    • zawle Re: kochanek/a vs mąż/żona 27.02.14, 09:35
                      orzech69 napisał: > Na ludziach nigdy się nie zwiodłem. Zawsze oczekuje tylko tego co mogą mi dać.
                      > Przyjmuje ich takimi jakimi są ;)
                      > Co najwyżej zawiodłem się na sobie. Za dużo mam wad i nie potrafię ich zmienić.
                      > Trochę mi zajęło nim zacząłem się akceptować takim jakim jestem.

                      Co chcesz powiedzieć? Że składasz się z takiej ilości wad, że DOBRY człowiek wymięka? Czy propagujesz tu jakąś nową religię?
                      • orzech69 Re: kochanek/a vs mąż/żona 05.03.14, 14:43
                        zawle napisała:

                        > Co chcesz powiedzieć? Że składasz się z takiej ilości wad, że DOBRY człowiek wy
                        > mięka? Czy propagujesz tu jakąś nową religię?
                        Nie. Że patrzę realistycznie na ludzi i oceniam co mogą dostać od ludzi. I nie oczekuje od nich więcej.
      • that.bitch.is.sick Re: kochanek/a vs mąż/żona 20.02.14, 12:04
        3rd_sin napisała:

        > W sumie niewiele z tego wynika, bo nie chodzi mi o moralna ocenę zdrady jako ta
        > kiej, a bardziej o emocje, zmiany, doświadczenia w ogole. O wpływ na malzemstwo
        > /związek i osobę, która zdradza.

        Kochana ja doskonale wiem, że nie chodziło ci o moralną ocenę zdrady ja to napisałam do sabata. Jednak celowo w tym wątku zrobiłam takiego moralizatorskiego offa bo uważam że dyskutowanie sobie o zdradzie w takim kontekście jak o popołudniowej herbatce, zakupach jest po prostu głupie. Jak się zaś zrobi spornego offa to się ludzie będą kłócić.
        I na tym forum nigdy nie było tak żeby przechodzić do porządku dziennego nad faktem zdrady, bez poruszania aspektów moralnych, to by było nie fair. I skoro nie ma bonity, albo innej osoby wywołującej spory to ja nią będę.
    • loppe Re: kochanek/a vs mąż/żona 20.02.14, 21:10
      Niezależnie od uwarunkowań kulturowych i tolerancji dla niewiernych, zdrada mężczyznom nie służy, a wierność to zdrowy wybór, we własnym interesie. To główne wnioski siedmiu włoskich badaczy z Uniwersytetu we Florencji, którzy jak dotąd zajęli się problemem najszerzej. Analizowali wyniki badań w różnych krajach, koncentrując się na skutkach zdrowotnych niewierności.

      zdrowie.gazeta.pl/Zdrowie/1,105817,15395479,Zdradzasz_zone__To_moze_cie_zabic_.html#BoxLSTxt
    • yoric Re: kochanek/a vs mąż/żona 21.02.14, 11:23
      Moje zdanie znacie - ja się podpisuję pod tym, co tu pisze TBiS.
    • wont Re: kochanek/a vs mąż/żona 22.02.14, 05:27
      Pamiętam z jakim zafascynowaniem oglądałem pierwsze reality show w Polsce - Big Brothera (tego z Gulczasem, Klaudiuszem i Dzięciołem) i Agenta (tego z dzisiejszym Ministrem Zdrowia). Pamiętam jakim szokiem dla mnie było, że ci sympatyczni w sumie ludzie zupełnie co innego mówią między sobą i w rozmowie z Wielkim Bratem. W stosunku do siebie są ciepli, koleżeńscy, życzliwi, śmieją się razem, żartują, bawią się. Pod koniec dnia wchodzą do ciemnego pokoju z kamerą i, wiedząc, że cała Polska ich widzi i słyszy – obmawiają i knują. WTF? Oglądałem to i nie mogłem uwierzyć, że można tak doskonale udawać w relacji z drugim człowiekiem. I po co? Przecież się strasznie kompromitują, tak wówczas myślałem, przecież po wyjściu z programu, nikt nie będzie chciał od nich kupić nawet samochodu… No i stało się to co się stało – większość została celebrytami a następne edycje reality show były formatowane tak, aby generować jeszcze większą ilość konfliktów między uczestnikami.

      Dlaczego o tym piszę? Bo zdrada jest pojęciem dużo szerszym, to nie jest zwykłe włożenie penisa w waginę. Dla mnie zdrada to jest nadużycie zaufania osoby, która ufa, która się nie spodziewa. To jest coś obrzydliwego. Czy jest w ogóle coś bardziej obrzydliwego, co może zrobić jedna bliska osoba drugiej bliskiej osobie? Jaką konstrukcję psychiczną trzeba mieć, żeby umieć, potrafić wrócić ze spotkania z kochanką/kochankiem do niczego niepodejrzewających żony/męża, do dzieci i nadal odgrywać spektakl? I po co? Jaką to potrzebę ludzką zaspokaja, bo to jest dla mnie nieprzeniknione? Oczywiście, nic w życiu nie jest czarno-białe. Nie można każdego przypadku niewierności, z automatu piętnować i wrzucać do kategorii „zdrada”. Tłamszona i zaniedbywana przez męża żona, w której nieudane małżeństwo zabiło poczucie własnej wartości, uprawiając seks z innym – nie zdradza. Seks pozamałżeński jest sposobem na odbudowę własnej tożsamości, znalezienie siły wewnętrznej i odejście od męża albo przynajmniej, jeżeli to w ogóle możliwe jest – przebudowę dotychczasowej relacji między małżonkami. Albo czy notorycznie zdradzana przez męża żona, która wda się w pozamałżeński romans – czy ona zdradza? Moim zdaniem też nie. Zdrada zdradzie też nierówna. Myślę, że będąc zdradzonym, mógłbym zrozumieć i wybaczyć zdradę, gdyby żona się w kimś innym zakochała (pisząc „zrozumieć i wybaczyć” mam na myśli ułożenie sobie jakoś relacji po rozwodzie). Na pewno nie chciałbym mieć nic więcej do czynienia z byłą żoną, gdybym został zdradzony „na zimno”.

      Wszystko mogę zrozumieć, wszystko mogę bliskiej mi osobie wybaczyć, ale dla braku lojalności, dla zdrady, nie powinno być pobłażania.

      Nie mam specjalnych doświadczeń w kwestii zdrady – póki co nie jestem świadomy, żeby jakaś z tych nielicznych dziewczyn, niebędących divami, z którymi byłem z związkach, mnie zdradziła. Ja sam raz, jeden jedyny raz, powodowany emocjami, które niestety wyłączają myślenie, wdałem się w romans z zamężną kobietą. I wydaje mi się, że „moralność” - to stare, wyświechtane, nadużywane pojęcie – ma bardzo dużą wartość. „Moralność” nie jest po to, żeby chronić słabszych przed czynami silniejszych – mężów przed zdradą żon. „Moralność” jest dla tych, którzy zastanawiają się czy przelecieć cudzą kobietę. Nie warto, po prostu nie warto.
      • hello-kitty2 Re: Zdrada zdradzie też nierówna by Wont/Gollum 22.02.14, 11:45
        Moze nie jestes Sabatem ale dla mnie jestes Sabat2.

        www.youtube.com/watch?v=DLvIFRNbqOs
        Wont1: "To jest coś obrzydliwego.", "Jaką konstrukcję psychiczną trzeba mieć"

        Wont2: "Nie można każdego przypadku niewierności (...) wrzucać do„zdrada”.
        "żona (...) uprawiając seks z innym nie zdradza.", "żona, która wda się w pozamałżeński romans – czy ona zdradza? Moim zdaniem też nie."

        Wont1: "Myślę, że będąc zdradzonym, mógłbym zrozumieć i wybaczyć zdradę"

        Wont2: "Wszystko mogę zrozumieć, wszystko mogę bliskiej mi osobie wybaczyć, ale dla braku lojalności, dla zdrady, nie powinno być pobłażania. "

        Wont1: "wdałem się w romans z zamężną kobietą"

        Wont2: "„Moralność” jest dla tych, którzy zastanawiają się czy przelecieć cudzą kobietę. Nie warto, po prostu nie warto."

        I hicior: "Na pewno nie chciałbym mieć nic więcej do czynienia z byłą żoną, gdybym został zdradzony „na zimno”." :-)
        • mojemail3 Re: Zdrada zdradzie też nierówna by Wont/Gollum 22.02.14, 11:56
          Wont napisał:
          "Nie można każdego przypadku niewierności (...) wrzucać do zdrada"

          To jest szczególna teoria wzglednosci zdrady by wont...
          Jeszcze zapomnial dopisac, że jak żonaty facet idzie na divy to też nie zdrada, rzecz jasna.
          To wyższa konieczność!!!

          Wczoraj obejrzałam sobie znowu "Drogówkę" a tam kultowa i symboliczna scena kary za wiarołomstwo, ten "lód z połykiem" na tylnym siedzeniu auta, co hamuje gwałtownie przed przejsciem dla pieszych, po którym przechodzą własnie zakonnice...
          • wont Zmęczony jestem i jakoś mi się dziś wyjątkowo 22.02.14, 12:31
            nie chce wchodzić w durne, nieprowadzące donikąd dyskusje.

            "Nie próbuj uczyć świni śpiewu. Stracisz swój czas, a i świnię zdenerwujesz" A. de Mello

            I, specjalnie dla kitty, cytat z ulubionego bohatera (też zdradzacza) jej ulubionego filmu:
            www.youtube.com/watch?v=jXrh8rQWDxg
            Miłego weekendu wszystkim życzę :)
            • hello-kitty2 Re: Zmęczony jestem i jakoś mi się dziś wyjątkowo 22.02.14, 13:43
              wont napisał:

              > nie chce wchodzić w durne, nieprowadzące donikąd dyskusje.
              >
              > "Nie próbuj uczyć świni śpiewu. Stracisz swój czas, a i świnię zdenerwujesz" A.
              > de Mello
              >
              > I, specjalnie dla kitty, cytat z ulubionego bohatera (też zdradzacza) jej ulubi
              > onego filmu:
              > www.youtube.com/watch?v=jXrh8rQWDxg
              > Miłego weekendu wszystkim życzę :)

              Pozwole sobie odniesc sie do tego:
              "Dla mnie zdrada to jest nadużycie zaufania osoby, kt
              > óra ufa, która się nie spodziewa. To jest coś obrzydliwego. Czy jest w ogóle co
              > ś bardziej obrzydliwego, co może zrobić jedna bliska osoba drugiej bliskiej oso
              > bie?"

              Niby Yoric twierdzi, ze na forum dyskutuja poglady ale dla mnie to jest bzdura, bo nie ma pogladu w oderwaniu od osoby. Cos, ktos ten poglad ksztaltuje. Ciekawa jestem co uksztaltowalo u Ciebie powyzszy poglad? Przeciez Ty Wont nie tworzysz relacji bliskosci z kobieta, tak jak i ja nie tworze z mezczyzna. Ja nie mam 'bliskiego', to jak go moge zdradzic? Ja nie chce zeby ktos mnie obdarzal zaufaniem, nie prosze o to i nie potrzebuje tego. Wiec jak moge je naduzyc?

              Wiec pytanie: czego Ty niby probujesz tu uczyc i kogo i po co? Ja nie widze u Ciebie podstaw do nauk o zdradzie.

              Poza tym nie dostrzeglam Twojego punktu widzenia. Przewazyl Wont1 czy Wont2? :)

              Nie musisz rozmawiac ze mna, pogadam se z Sabatem, jeden pies :-)
              • that.bitch.is.sick Re: Zmęczony jestem i jakoś mi się dziś wyjątkowo 23.02.14, 20:12
                hello-kitty2 napisała:


                > Wiec pytanie: czego Ty niby probujesz tu uczyc i kogo i po co? Ja nie widze u C
                > iebie podstaw do nauk o zdradzie.
                >
                > Poza tym nie dostrzeglam Twojego punktu widzenia. Przewazyl Wont1 czy Wont2? :)
                >
                > Nie musisz rozmawiac ze mna, pogadam se z Sabatem, jeden pies :-)

                Kitty ja nie widzę u Ciebie potencjału do nauki, niech Zawle próbuje póki ma siłę.

                Czasem się sprawdza to co napisałam wcześniej, nie ma sensu kozie tłumaczyć za i przeciw tego że w szkodę lezie, co to znaczy szkoda i inne skomplikowane kwestie. Najlepsza nauka dla kozy to kijem ja pogonić, zrozumie co znaczy szkoda na własnej skórze.
                • zawle Re: Zmęczony jestem i jakoś mi się dziś wyjątkowo 23.02.14, 20:13
                  To jakaś obsesja? Widujesz mnie już w lodówce?
                • sabat.77 Re: Zmęczony jestem i jakoś mi się dziś wyjątkowo 23.02.14, 20:31
                  Ja rozumiem, ze czujesz misje by te forumowe kozy gonic, ale tak kijem po grzbiecie... no troche boli... sama rozumiesz.
                  Poza tym, to troche tendencyjne jednak, kiedy koza taka glodna najpierw zanecic ja kapusta, a pozniej przyjebac z calej sily, ze lezie w szkode :p
                  • zawle Re: Zmęczony jestem i jakoś mi się dziś wyjątkowo 23.02.14, 20:40
                    sabat.77 napisał:

                    > Ja rozumiem, ze czujesz misje by te forumowe kozy gonic, ale tak kijem po grzbi
                    > ecie... no troche boli... sama rozumiesz.
                    > Poza tym, to troche tendencyjne jednak, kiedy koza taka glodna najpierw zanecic
                    > ja kapusta, a pozniej przyjebac z calej sily, ze lezie w szkode :p

                    www.youtube.com/watch?v=4iKLtfoP-wk
                  • wont Re: Zmęczony jestem i jakoś mi się dziś wyjątkowo 23.02.14, 20:41
                    W ogóle, widzę, że miłość kwitnie na tym forum. Czy wam sprawia jakąś perwersyjną przyjemność przypieprzanie się do siebie nawzajem? Nie możecie się po prostu ignorować, jeśli już nie potraficie ze sobą normalnie porozmawiać? No ja jeszcze rozumiem kiedy ludzie się nienawidzą, bo mają konflikt interesów, ale nick internetowy z innym nickiem? Bo nicki mają inne zdanie na temat seksu? :)
                    • zawle Re: Zmęczony jestem i jakoś mi się dziś wyjątkowo 23.02.14, 20:44
                      wont napisał:

                      > W ogóle, widzę, że miłość kwitnie na tym forum. Czy wam sprawia jakąś perwersyj
                      > ną przyjemność przypieprzanie się do siebie nawzajem? Nie możecie się po prostu
                      > ignorować, jeśli już nie potraficie ze sobą normalnie porozmawiać? No ja jeszc
                      > ze rozumiem kiedy ludzie się nienawidzą, bo mają konflikt interesów, ale nick i
                      > nternetowy z innym nickiem? Bo nicki mają inne zdanie na temat seksu? :)

                      Dobre..jak Ci się gówno przylepi pod buta to nie sposób ignorować. I nie o seks chodzi tylko o jego brak. Nie możemy się w łóżku pogodzić:)))
                    • mojemail3 Re: Zmęczony jestem i jakoś mi się dziś wyjątkowo 23.02.14, 21:29
                      wont napisał:

                      "W ogóle, widzę, że miłość kwitnie na tym forum. Czy wam sprawia jakąś perwersyjną przyjemność przypieprzanie się do siebie nawzajem?"

                      Dobrze widzisz...A co nie wiesz, że kto się czubi ten się lubi???
                    • that.bitch.is.sick Re: Zmęczony jestem i jakoś mi się dziś wyjątkowo 24.02.14, 01:29
                      wont napisał:

                      > W ogóle, widzę, że miłość kwitnie na tym forum. Czy wam sprawia jakąś perwersyj
                      > ną przyjemność przypieprzanie się do siebie nawzajem? Nie możecie się po prostu
                      > ignorować, jeśli już nie potraficie ze sobą normalnie porozmawiać? No ja jeszc
                      > ze rozumiem kiedy ludzie się nienawidzą, bo mają konflikt interesów, ale nick i
                      > nternetowy z innym nickiem? Bo nicki mają inne zdanie na temat seksu? :)

                      Mylicie się towarzyszu Jeżow, to wy jesteście krwawym karłem.:)
                      • wont Re: Zmęczony jestem i jakoś mi się dziś wyjątkowo 24.02.14, 04:35
                        that.bitch.is.sick napisała:
                        >
                        > Mylicie się towarzyszu Jeżow, to wy jesteście krwawym karłem.:)
                        ----------------
                        Dlaczego podchodzicie do mnie jak Jagoda do Jeżowa? Nie bójcie się i powiedzcie, jak na spowie..., tfu - jak na zebraniu, co wam leży na wątrobie, oprócz niestrawionych resztek alkoholu z wczorajszej libacji. I skąd to straszne skojarzenie z krwawym karłem? Jesteście lichego wzrostu i macie okres? A może oglądaliście wczoraj w telewizji ten sam film dokumentalny - o Stalinie, Idi Aminie i Kaddafim?
                        • that.bitch.is.sick Re: Zmęczony jestem i jakoś mi się dziś wyjątkowo 24.02.14, 15:53
                          wont napisał:

                          > that.bitch.is.sick napisała:
                          > >
                          > > Mylicie się towarzyszu Jeżow, to wy jesteście krwawym karłem.:)
                          > ----------------
                          > Dlaczego podchodzicie do mnie jak Jagoda do Jeżowa? Nie bójcie się i powiedzcie
                          > , jak na spowie..., tfu - jak na zebraniu, co wam leży na wątrobie, oprócz nies
                          > trawionych resztek alkoholu z wczorajszej libacji. I skąd to straszne skojarzen
                          > ie z krwawym karłem? Jesteście lichego wzrostu i macie okres? A może oglądaliśc
                          > ie wczoraj w telewizji ten sam film dokumentalny - o Stalinie, Idi Aminie i Kad
                          > dafim?

                          No właśnie oglądałam ten dokument i to moja fantazja na temat scenki rodzajowej pomiędzy jeżowem i stalinem, gdy stalin morderca zarzuca jeżowowi iż ten jest krwawym psychopatą który morduje bez rozkazu. Nawrzucałabym ci od sodomitów ale już mi się nie chciało.
                          Muszę wyznać wobec partii że nie drażnią mnie zupełnie tacy jak ty towarzyszu poeci co śliczny prawdy sens roztrwonili w grach i w półlitrówkach pustych S.O.S wysyłają w świat. Nawet mam do nich jakiś rodzaj sentymentu.
                          Drażnią mnie natomiast prozaicy co im pustka płynie z ust gdyż obrośli w kłamstwa i tłuszcz.
                          • wont Re: Zmęczony jestem i jakoś mi się dziś wyjątkowo 24.02.14, 17:52
                            Biczuś, muszę przyznać, że masz bardzo dużo w głowie. Gdyby tylko to było choć trochę poukładane, to byłabyś fascynującą kobietą. Niestety, teraz, taka jaka jesteś, budzisz u mnie tylko podskórny, irracjonalny niepokój.
                            • that.bitch.is.sick Re: Zmęczony jestem i jakoś mi się dziś wyjątkowo 24.02.14, 18:33
                              wont napisał:

                              > Biczuś, muszę przyznać, że masz bardzo dużo w głowie. Gdyby tylko to było choć
                              > trochę poukładane, to byłabyś fascynującą kobietą. Niestety, teraz, taka jaka j
                              > esteś, budzisz u mnie tylko podskórny, irracjonalny niepokój.

                              Wont dzięki za szczere wyznanie ale nie zaliczam się jeszcze do grona forumowych wielbicielek twojej niewątpliwie osobliwej męskości:) żebyś mi tu serwował indywidualne kazania na temat kobiecości. Mój stosunek do Ciebie jest mocno ironiczny:) to nie było wcale na poważnie. A jeśli przeżywasz tego typu niepokoje na serio względem nicka jak sam raczyłeś się dziwić, to chyba ty musisz się poukładać z poszarpanymi nerwami:).
                              • wont Re: Zmęczony jestem i jakoś mi się dziś wyjątkowo 25.02.14, 19:30
                                Chyba wkradło nam się tutaj małe nieporozumienie. Budzisz u mnie niepokój bo jak dla mnie to masz chad (aktualnie w fazie manii). Ja wiem, że ten niepokój jest irracjonalny - przecież przez internet nie można się niczym zarazić, najwyżej przenieść wirus brodawczaka z dłoni na narządy płciowe podczas masturbacji do porno, ale ja tak już miewam - odczuwam wewnętrzny niepokój i współczucie obcując z osobami, które mają w życiu pod górkę.
                                • that.bitch.is.sick Re: Zmęczony jestem i jakoś mi się dziś wyjątkowo 25.02.14, 20:05
                                  wont napisał:

                                  > Chyba wkradło nam się tutaj małe nieporozumienie. Budzisz u mnie niepokój bo ja
                                  > k dla mnie to masz chad (aktualnie w fazie manii). Ja wiem, że ten niepokój jes
                                  > t irracjonalny - przecież przez internet nie można się niczym zarazić, najwyżej
                                  > przenieść wirus brodawczaka z dłoni na narządy płciowe podczas masturbacji do
                                  > porno, ale ja tak już miewam - odczuwam wewnętrzny niepokój i współczucie obcuj
                                  > ąc z osobami, które mają w życiu pod górkę.

                                  Nie wiem co można rzec na taką mocną argumentację:), ponieważ jesteś całkowitą mistyfikacją to myślisz że twój bełkot będzie bezkarny i tolerowany. Otóż nie, ja nie zamierzam się obtykać z trollami, dlatego żegnam ze łzami w oczach Ciebie i Twoje urojenia, udało Ci się zbudować nieco tragizmu ale teraz się okazuje, że mało masz do powiedzenia a przekomarzania z tobą są nudne i męczące.
                  • that.bitch.is.sick Re: Zmęczony jestem i jakoś mi się dziś wyjątkowo 23.02.14, 20:51
                    sabat.77 napisał:

                    > Ja rozumiem, ze czujesz misje by te forumowe kozy gonic, ale tak kijem po grzbi
                    > ecie... no troche boli... sama rozumiesz.
                    > Poza tym, to troche tendencyjne jednak, kiedy koza taka glodna najpierw zanecic
                    > ja kapusta, a pozniej przyjebac z calej sily, ze lezie w szkode :p

                    Sabat daj, ać ja pobruszę, a ty poczywaj, nie wyrobisz się w tych wszystkich nickach.
          • zawle Re: Zdrada zdradzie też nierówna by Wont/Gollum 22.02.14, 22:26
            mojemail3 napisała: >
            > Wczoraj obejrzałam sobie znowu "Drogówkę" a tam kultowa i symboliczna scena kar
            > y za wiarołomstwo, ten "lód z połykiem" na tylnym siedzeniu auta, co hamuje gwa
            > łtownie przed przejsciem dla pieszych, po którym przechodzą własnie zakonnice..
            > .

            Odgrzewka. Johna Irvinga Świat według Garpa. Trochę mało na kultową scenę, nie?
          • urquhart Wiarołomstwo a zdrada ? 23.02.14, 14:46
            mojemail3 napisała:
            > Wont napisał:
            > "Nie można każdego przypadku niewierności (...) wrzucać do zdrada"
            > To jest szczególna teoria wzglednosci zdrady by wont...
            > Jeszcze zapomnial dopisac, że jak żonaty facet idzie na divy to też nie zdrada,
            > rzecz jasna.
            > To wyższa konieczność!!!

            Wiarołomstwo to nie dotrzymywanie zobowiązań.
            Czyli także doprowadzanie do braku seksu w małżeństwie.
            Jak to było z tą przysiegą?
            "Świadomy(a) praw i obowiązków wynikających z założenia rodziny, uroczyście oświadczam, że wstępuję w związek małżeński z (imię i nazwisko pani młodej / pana młodego) i przyrzekam, że uczynię wszystko aby nasze małżeństwo było zgodne, szczęśliwe i trwałe."




            • lybbla Re: Wiarołomstwo a zdrada ? 23.02.14, 15:52
              urquhart napisał:

              > mojemail3 napisała:
              > > Wont napisał:
              > > "Nie można każdego przypadku niewierności (...) wrzucać do zdrada"
              > > To jest szczególna teoria wzglednosci zdrady by wont...
              > > Jeszcze zapomnial dopisac, że jak żonaty facet idzie na divy to też nie z
              > drada,
              > > rzecz jasna.
              > > To wyższa konieczność!!!
              >
              > Wiarołomstwo to nie dotrzymywanie zobowiązań.

              W zasadzie sprawa jest zamknięta. To jest wątek 3rd i jej posty bronią się same.
              Mam wrażenie, ze mojemail ma coś jednak do powiedzenia.

              Streszczę 3rd

              > choć przyznaje, ze myślałam o romansie i odgrazalam sie wielokrotnie, ze oczywiście sobie poszukam

              To są rozstaje dróg, po takim komunikacie-groźbie (ze oczywiście sobie poszukam) następuje albo ciężka praca, life rebuilding albo olanie (ośmieszenie) przez partnera i koniec związku

              > Choć nawet awantury są lepsze od tego, co trwa nieprzerwanie od kilku lat.

              Następuje kilka lat bez zwiazku (zbyt duże koszty wyjścia?)

              Potem spełnienie groźby.

              > Nie biję sie z poczuciem winy i nie dręczą mnie wyrzuty sumienia.

              Wręcz przeciwnie odzyskiwanie sterowności własnego kadłuba uczucie bezcenne.
              I stąd to ``nie strzępcie klawiatury''.

              Pozostaje do przeprowadzenia podział łupów.
              A potem nowy rozdział ale to już zupełnie inna historia.
              • mojemail3 Re: Wiarołomstwo a zdrada ? 23.02.14, 15:58
                lybbla napisał:

                (...)"W zasadzie sprawa jest zamknięta. To jest wątek 3rd i jej posty bronią się same.
                Mam wrażenie, ze mojemail ma coś jednak do powiedzenia(...)"

                A co się mnie czepiasz "przyjacielu miły" ???
                Czy ja w 3rd_sin rzuciłam kamieniem?
                Zadałam jedno niewinne pytania do samej założycielki wątku, nie gadałam o niej.
                Odniosłam się jedynie do wypowiedzi wonta.

                Potępiać nie potępiam, to nie moje życie,ale chyba mogę nazwać rzecz po imieniu, co?
                • lybbla Re: Wiarołomstwo a zdrada ? 23.02.14, 16:06
                  mojemail3 napisała:

                  > lybbla napisał:
                  >
                  > Mam wrażenie, ze mojemail ma coś jednak do powiedzenia(...)"
                  >
                  > A co się mnie czepiasz "przyjacielu miły" ???

                  Się nie czepiam tylko miałem mylne wrażenie.
                  • mojemail3 Re: Wiarołomstwo a zdrada ? 23.02.14, 16:11
                    lybbla napisał:

                    > mojemail3 napisała:
                    >
                    > > lybbla napisał:
                    > >
                    > > Mam wrażenie, ze mojemail ma coś jednak do powiedzenia(...)"
                    > >
                    > > A co się mnie czepiasz "przyjacielu miły" ???
                    >
                    > Się nie czepiam tylko miałem mylne wrażenie.

                    No nie, tak wprost, że nie mam nic do powiedzenia? W temacie zdrady owszem doświadczenia nie mam,stąd się wypowiadam jedynie w kwestii klasyfikacji czynu.
                    • hello-kitty2 Re: Wiarołomstwo a zdrada ? 23.02.14, 16:42
                      mojemail3 napisała:

                      > > > lybbla napisał:
                      > > >
                      > > > Mam wrażenie, ze mojemail ma coś jednak do powiedzenia(...)"
                      > > >
                      > > > A co się mnie czepiasz "przyjacielu miły" ???
                      > >
                      > > Się nie czepiam tylko miałem mylne wrażenie.
                      >
                      > No nie, tak wprost, że nie mam nic do powiedzenia? W temacie zdrady owszem dośw
                      > iadczenia nie mam,stąd się wypowiadam jedynie w kwestii klasyfikacji czynu.

                      A Ty Lybbla masz doswiadczenie ze zdrada? Czy pomoglo Ci w wyjsciu ze zwiazku?
                      • lybbla Re: Wiarołomstwo a zdrada ? 23.02.14, 19:18
                        hello-kitty2 napisała:

                        > A Ty Lybbla masz doswiadczenie ze zdrada? Czy pomoglo Ci w wyjsciu ze zwiazku?

                        Tak.
                    • urquhart Re: Wiarołomstwo a zdrada ? 23.02.14, 17:29
                      > No nie, tak wprost, że nie mam nic do powiedzenia? W temacie zdrady owszem dośw
                      > iadczenia nie mam,stąd się wypowiadam jedynie w kwestii klasyfikacji czynu.

                      Dlatego to z tymi dziwkami nie jest to takie oczywiste. Kiedyś linkowałem opis sprawy gdzie pani wnioskowała że pan zdradził bo ona ma dowody od detektywa że łazi na dziwki, pan bronił sie że ją nie interesuje seks że ona mu odmawia. Sąd uznał że trudno mówić o zdradzie jak pan sie nie angażował psychicznie, nie zabierał tej sfery ze związku bo nie istniała w nim, a wina za rozpad i niedotrzymanie zobowiązań małżeńskiej jest i tak obopólna .
                      • hello-kitty2 Re: Wiarołomstwo a zdrada ? 23.02.14, 17:57
                        urquhart napisał:

                        > Dlatego to z tymi dziwkami nie jest to takie oczywiste. Kiedyś linkowałem opis
                        > sprawy gdzie pani wnioskowała że pan zdradził bo ona ma dowody od detektywa że
                        > łazi na dziwki, pan bronił sie że ją nie interesuje seks że ona mu odmawia. Sąd
                        > uznał że trudno mówić o zdradzie jak pan sie nie angażował psychicznie, nie za
                        > bierał tej sfery ze związku bo nie istniała w nim, a wina za rozpad i niedotrzy
                        > manie zobowiązań małżeńskiej jest i tak obopólna .

                        No patrz, a jednak ta meska postawa 'zadnego zaangazowania kosztem zony', ktora ja tu obsmiewam na forum to nie jest taka glupia, jakby sie wydawalo. W razie wpadki zonaty sie na kochanke wypnie, bo tak bedzie mu sie bardziej oplacalo nawet przed sadem.
                        • sabat.77 Re: Wiarołomstwo a zdrada ? 23.02.14, 18:03
                          Zalezy co kogo interesuje. Dla kogos kogo interesuje wylacznie seks, kochanka to same klopoty. Moze zaczac byc uciazliwa, robic problemy a w dodatku kosztuje wiecej niz panie z odlotow...
                          • hello-kitty2 Re: Wiarołomstwo a zdrada ? 23.02.14, 18:05
                            sabat.77 napisał:

                            > Zalezy co kogo interesuje. Dla kogos kogo interesuje wylacznie seks, kochanka t
                            > o same klopoty. Moze zaczac byc uciazliwa, robic problemy a w dodatku kosztuje
                            > wiecej niz panie z odlotow...

                            A ile kosztuje kochanka? Ile np tego kochanka kosztuje 3rd_sin?
                            • 3rd_sin Re: Wiarołomstwo a zdrada ? 23.02.14, 18:21
                              No właśnie? :-) A co jeśli kochanka równie bardzo lubi seks. I tylko o to jej chodzi?
                              • sabat.77 Re: Wiarołomstwo a zdrada ? 23.02.14, 18:34
                                Dziewczyny, badzcie uczciwe - to jest wyjatkowo rzadka sytuacja. Nie mowie, ze sie nie zdarza, bo to nieprawda, ale ile procentowo babek szuka seksu dla seksu ? 10 procent ?
                                • hello-kitty2 Re: Wiarołomstwo a zdrada ? 23.02.14, 18:42
                                  sabat.77 napisał:

                                  > Dziewczyny, badzcie uczciwe - to jest wyjatkowo rzadka sytuacja. Nie mowie, ze
                                  > sie nie zdarza, bo to nieprawda, ale ile procentowo babek szuka seksu dla seksu
                                  > ? 10 procent ?

                                  Tyle samo ile mezatek szuka kochanka?
                              • wont Re: Wiarołomstwo a zdrada ? 23.02.14, 18:35
                                3rd_sin napisała:

                                > No właśnie? :-) A co jeśli kochanka równie bardzo lubi seks. I tylko o to jej c
                                > hodzi?
                                ------------
                                Tak samo częste w przyrodzie jak siedmioraczki albinosy. Zawsze czegoś już chcecie albo niedługo zachcecie, ale jeszcze o tym nie wiecie. W najlepszym przypadku - atencji i dowartościowania.
                                • hello-kitty2 Re: Wiarołomstwo a zdrada ? 23.02.14, 18:44
                                  wont napisał:

                                  > Tak samo częste w przyrodzie jak siedmioraczki albinosy. Zawsze czegoś już chce
                                  > cie albo niedługo zachcecie, ale jeszcze o tym nie wiecie. W najlepszym przypad
                                  > ku - atencji i dowartościowania.

                                  Chyba w najtanszym? ;) Jak dla mnie atencje mozna miec i bez rozkladania nog. Z dowartosciowaniem bylabym ostrozna.
                                  • wont Re: Wiarołomstwo a zdrada ? 23.02.14, 18:53
                                    hello-kitty2 napisała:
                                    >
                                    > Chyba w najtanszym? ;) Jak dla mnie atencje mozna miec i bez rozkladania nog. Z
                                    > dowartosciowaniem bylabym ostrozna.
                                    -------------------
                                    No tak - najlepszym czyli najtańszym :)

                                    Być może ty męską atencję możesz mieć bez rozkładania nóg. Ale niektóre dziewczyny muszą albo sądzą, że muszą, rozłożyć nogi.
                            • sabat.77 Re: Wiarołomstwo a zdrada ? 23.02.14, 18:39
                              Nie mam pojecia, ale mowiac o kochankach mam na mysli sterotypowy uklad biznesmen - sekretarka, albo cos w ta modle.
                              W "ewolucji pozadania" zdaje sie figuruje statystyka, ze 9/10 zdrad kobiety zaliczaly z gosciem wyzej sytuowanym od jej meza.
                              Kitty, badz konsekwentna, w temacie obok mowisz o wspolnym placeniu za wczasy przez kochanke i pytasz co ona w takim razie z tego ma (sugerujac, ze nic). Zatem skoro nic nie ma, to taki uklad nie ma racji bytu - mam racje czy nie ?
                              • hello-kitty2 Re: Wiarołomstwo a zdrada ? 23.02.14, 18:52
                                sabat.77 napisał:

                                > Kitty, badz konsekwentna, w temacie obok mowisz o wspolnym placeniu za wczasy p
                                > rzez kochanke i pytasz co ona w takim razie z tego ma (sugerujac, ze nic). Zate
                                > m skoro nic nie ma, to taki uklad nie ma racji bytu - mam racje czy nie ?

                                Ja jestem bardzo konsekwentna. Chce wiedziec jakie sa 'stawki'. Nigdzie nie sugeruje, ze zonaty powinien dostac cos za darmoche. Powinien bulic i to dotkliwie ;-) 3rd_sin obraca wolnego, to inna bajka.
                                • wont Re: Wiarołomstwo a zdrada ? 23.02.14, 18:56
                                  hello-kitty2 napisała:

                                  Nigdzie nie sug
                                  > eruje, ze zonaty powinien dostac cos za darmoche. Powinien bulic i to dotkliwie
                                  > ;-) 3rd_sin obraca wolnego, to inna bajka.
                                  -----------
                                  CBDO odnośnie do "A co jeśli kochanka równie bardzo lubi seks. I tylko o to jej chodzi?" :)
                                  • hello-kitty2 Re: Wiarołomstwo a zdrada ? 23.02.14, 19:07
                                    wont napisał:

                                    > hello-kitty2 napisała:
                                    >
                                    > Nigdzie nie sug
                                    > > eruje, ze zonaty powinien dostac cos za darmoche. Powinien bulic i to dot
                                    > kliwie
                                    > > ;-) 3rd_sin obraca wolnego, to inna bajka.
                                    > -----------
                                    > CBDO odnośnie do "A co jeśli kochanka równie bardzo lubi seks. I tylko o to jej
                                    > chodzi?" :)

                                    What does CBDO stand for?
                                    Your abbreviation search returned 5 meanings
                                    Rank Abbr. Meaning
                                    ** CBDO Co bylo do okazania (Polish: QED)
                                    ** CBDO Complex Business Development Officer
                                    ** CBDO Council of British Druid Orders (est. 1988; UK)
                                    * CBDO Community-Based Development Organization
                                    * CBDO Chief Business Development Officer (corporate title)

                                    Nie rozumiem.
                                    • wont Re: Wiarołomstwo a zdrada ? 23.02.14, 19:14
                                      CBDO = co było do okazania. W podstawówce, po rozwiązanych równaniach matematycznych na końcu pisaliśmy to wyrażenie.

                                      Wyjaśnię, bo widzę, że piszę niewystarczająco czytelnie - swoim ostatnim komentarzem udowodniłaś moje twierdzenie o siedmioraczkach albinosach :)

                                      • hello-kitty2 Re: Wiarołomstwo a zdrada ? 23.02.14, 20:03
                                        wont napisał:

                                        > CBDO = co było do okazania. W podstawówce, po rozwiązanych równaniach matematyc
                                        > znych na końcu pisaliśmy to wyrażenie.
                                        >
                                        > Wyjaśnię, bo widzę, że piszę niewystarczająco czytelnie - swoim ostatnim koment
                                        > arzem udowodniłaś moje twierdzenie o siedmioraczkach albinosach :)

                                        Aha no tak kombinuje, ze calkowicie nieodplatnie z zonatymi to sie moze oplacac tylko mezatkom, to juz pisalam wczesniej Sabatowi. Ale moge sie mylic, bo tez nie jestem jakas 'everywoman'. Natomiast nie jestem zwolennikiem twierdzenia, ze ja seks to tylko dla seksu, bo moje doswiadczenie pokazuje mi, ze cos tam zawsze jeszcze bylo extra. I wlasnie to ekstra najczesciej relacje rozwalalo, bo na sam seks to ja narzekac nie moglam.
                                        • meg_mag Re: Wiarołomstwo a zdrada ? 23.02.14, 20:07
                                          cos extra tez bywa - w moim przypadku panowie chcieliby bardzo jeszcze przejechac sie moja extra furka :D
                                          • wont Re: Wiarołomstwo a zdrada ? 24.02.14, 04:43
                                            meg_mag napisała:

                                            > cos extra tez bywa - w moim przypadku panowie chcieliby bardzo jeszcze przejech
                                            > ac sie moja extra furka :D
                                            -----------------------
                                            A czym jeździsz? Bo myślę, że jednak bałbym się przejechać twoim Oplem Asconą albo Hondą Fittą. Zaleję ci silnik i się później nie wypłacę... Wolę moją starą, wypróbowaną Mazdę LaPutę i, z braku laku, Mitsubishi Pajero.

                                            www.oddee.com/item_93544.aspx
                                            • meg_mag Re: Wiarołomstwo a zdrada ? 24.02.14, 07:43
                                              chyba sobie zartujesz, ze na publicznym forum powiem, czym jezdze, ale mozesz zgadywac

                                              poki co wieeeelkie pudlo, rocznikowo rowniez
                                              • sabat.77 Re: Wiarołomstwo a zdrada ? 24.02.14, 07:50
                                                Fordem z serii "T"... Ech, dajcie spokoj...
                                                A ja jezdze autobusem.
                                                • meg_mag Re: Wiarołomstwo a zdrada ? 24.02.14, 08:18
                                                  tez nie
                                                  to jest fura, na widok (i na mysl o) ktorej kazdemu prawdziwemu facetowi szczena opada
                                                  i to tez jest fajny sposob weryfikacji

                                                  autobusem jezdze akurat rzadko, czasem metrem czy pociagiem
                                                  • sabat.77 Re: Wiarołomstwo a zdrada ? 24.02.14, 08:27
                                                    Acha :) Ty z tych, co sie scigaja z chlopakami ? Sukces to meskosc ?
                                                  • meg_mag Re: Wiarołomstwo a zdrada ? 24.02.14, 08:30
                                                    ja sie nie musze scigac, to oni mnie usiluja gonic
                                                    sukces to osobowosc, a to wspolczesnie bardzo poszukiwany towar
                                                  • sabat.77 Re: Wiarołomstwo a zdrada ? 24.02.14, 08:35
                                                    Ja nie usiluje. I tak bym nie dogonil. A co do osobowosci, to chyba raczej kwestia ambicji, wykorzystywania okazji w zyciu, jakiejs wieloletniej determinacji i bezwzglednosci. Moze to cechy osobowosci, nie wiem...
                                                  • sabat.77 Re: Wiarołomstwo a zdrada ? 24.02.14, 09:06
                                                    No i generalny brak zasad, niska empatycznosc mocno ulatwia sprawe. Ciekawe badania prowadzono jakis czas temu - pokazuja ze wsrod kadry zarzadzajacej wielkimi korporacjami jest drastycznie wiekszy odsetek psychopatow niz srednia wpadajaca w spoleczenstwie. Oczywiscie psychopatia rozumiana tutaj jako nieumiejetnosc odczuwania wyzszych uczuc i zastepowanie ich racjonalnym chlodnym intelektem daje w spoleczenstwie naturalna przewage i predysponuje do piastowania prestizowych stanowisk.
                                                  • meg_mag Re: Wiarołomstwo a zdrada ? 24.02.14, 09:15
                                                    eeeeee????
                                                    na szczescie nie wiem co to kadra zarzadzajaca :D

                                                    natomiast gdybys przytoczyl badania poswiecone procentowi psychopatow wsrod wolnych zawodow, bylabym zobowiazana
                                                  • sabat.77 Re: Wiarołomstwo a zdrada ? 24.02.14, 09:23
                                                    Wsrod wolnych zawodow ? Nie spotkalem, ale sadze, ze nie ma to juz znaczenia w takim stopniu. Kiedys przygladalem sie srodowisku grafikow komputerowych - freelancerow. Nawet mozna powiedziec, ze bylem wannabe. Tam decydowaly umiejetnosci specjalistyczne, czyli niesamowita ilosc przesiedzianych dupogodzin polaczonych z niebywalym talentem. Tyle ze tych godzin poswieconych tematowi, jak szacuja doswiadczeni graficy dla srednio utalentowanej osoby potrzeba w granicach 10000, zeby dojsc na poziom mistrzowski :) Pewnie np. w muzyce jest podobnie. Wiele lat konstruktywnej, fanatycznej pracy czyni mistrza.
                                                  • mojemail3 Re: Wiarołomstwo a zdrada ? 24.02.14, 09:26
                                                    sabat.77 napisał:

                                                    > No i generalny brak zasad, niska empatycznosc mocno ulatwia sprawe. Ciekawe bad
                                                    > ania prowadzono jakis czas temu - pokazuja ze wsrod kadry zarzadzajacej wielkim
                                                    > i korporacjami jest drastycznie wiekszy odsetek psychopatow niz srednia wpadaja
                                                    > ca w spoleczenstwie. Oczywiscie psychopatia rozumiana tutaj jako nieumiejetnosc
                                                    > odczuwania wyzszych uczuc i zastepowanie ich racjonalnym chlodnym intelektem d
                                                    > aje w spoleczenstwie naturalna przewage i predysponuje do piastowania prestizow
                                                    > ych stanowisk.

                                                    Też czytałam podobne opracowanie, ale nie pamiętam ile procent wśród tej kadry to psychopaci...Miałam takiego szefa, ale na każdego jest jakiś hak;-)
                                                  • sabat.77 Re: Wiarołomstwo a zdrada ? 24.02.14, 09:33
                                                    O ile pamietam ok. 25 procent wsrod kadry na najwyzszym poziomie, przy ok 2 procentach w calym spoleczenstwie. Co dowodzi ich wybitnej skutecznosci. Nic dziwnego, psychopata jest skoncentrowany na zadaniu, nie na zespole. Styl demokratyczny zarzadzania jak pamietam ze Stonera, najlepiej sprawdza sie w sytuacji stabilnego rynku, a od wielu lat mamy burze i kryzysy.
                                              • lybbla Re: Wiarołomstwo a zdrada ? 24.02.14, 14:08
                                                No już wiemy, że jesteś bardzo fajna jak my wszyscy.

                                                Ja z chęcią bym się dowiedział co sobie kompensujesz tym wielkim pudłem.
                                                Bo w przypadku mężczyzn to jest jasne.
                                                Rozumiem również, że panie gonią takich, nie rozumiem jednak ich rozczarowania.
                                                Bo przecież nie można zakładać, że ludzie są nierozsądni.
                                                • meg_mag Re: Wiarołomstwo a zdrada ? 24.02.14, 14:37
                                                  a kto powiedzial, ze wielkim?
                                                  nie musze sobie niczego kompensowac - stac mnie, lubie i umiem, to mam
                                                • meg_mag Re: Wiarołomstwo a zdrada ? 24.02.14, 14:38
                                                  i szczerze watpie, czy jestescie fajni
                                                  • lybbla Re: Wiarołomstwo a zdrada ? 24.02.14, 16:37
                                                    meg_mag napisała:

                                                    > i szczerze watpie, czy jestescie fajni

                                                    Wyjaśnię Ci bo nie załapałaś
                                                    ``No już wiemy, że jesteś bardzo fajna jak my wszyscy.''
                                                    to była żółta kartka dla Ciebie. Jedni przychodzą i na wejściu chwalą się
                                                    ponadprzeciętnym przyrodzeniem, inne tłumem absztyfikantów
                                                    Ty wieeeelkim pudłem, nic w tym złego.

                                                    Szybko jednak trzeba pokazać jaja lub co innego. I wtedy napada Cię Bitch.

                                                    Uwierz mi nawet Bitch jest fajna tylko ostatnio ma kłopoty z koncentracją.
                                                    Znajdź sobie kogoś kogo lubisz i napadnij na niego. Polecam Yorica.
                                                    Jak takiego nie znajdziesz pozostaje Ci do wypowiedzenia kwestia
                                                    Holoubka w odpowiedzi na słowa
                                                    Jasia Himilsbacha „Inteligencja wypierdalać!”
                                                  • meg_mag Re: Wiarołomstwo a zdrada ? 24.02.14, 16:47
                                                    fajni ludzie nie maja problemow z seksem

                                                    czytam to forum od lat wielu, w kolko ludzie (faceci) pisza to samo i skamla, ze im zona nie daje albo ze by sobie na boczku cos zaliczyli dyskretnie i bez zobowiazan

                                                    od pewnego czasu zawle sie fajnie czyta, czasem, ale z rzadka, ktos rzuci cos bardziej blyskotliwego

                                                    postanowilam sie odezwac, bo mi sie troche nudzi

                                                    i naprawde powtarzam, moja fura nie jest duza

                                                    zoltej kartki nie przyjmuje, bo najpierw musialbys udowodnic, ze masz kwalifikacje, zeby takowe wreczac
                                                  • lybbla Re: Wiarołomstwo a zdrada ? 24.02.14, 17:25


                                                    meg_mag napisała:

                                                    > fajni ludzie nie maja problemow z seksem

                                                    Tak tylko z seksem w długoterminowych związkach.

                                                    > czytam to forum od lat wielu, w kolko ludzie (faceci) pisza to samo i skamla, z
                                                    > e im zona nie daje albo ze by sobie na boczku cos zaliczyli dyskretnie i bez zo
                                                    > bowiazan

                                                    Konkretnie kto chce na boczku i bez zobowiązań

                                                    > od pewnego czasu zawle sie fajnie czyta, czasem, ale z rzadka, ktos rzuci cos
                                                    > bardziej blyskotliwego

                                                    :)

                                                    > i naprawde powtarzam, moja fura nie jest duza

                                                    Tak ja też mam problemy z koncentracją.

                                                    > zoltej kartki nie przyjmuje, bo najpierw musialbys udowodnic, ze masz kwalifika
                                                    > cje, zeby takowe wreczac

                                                    Ze wstydem chowam.
                                                  • that.bitch.is.sick Re: Wiarołomstwo a zdrada ? 24.02.14, 16:59
                                                    lybbla napisał:
                                                    .
                                                    >
                                                    > Szybko jednak trzeba pokazać jaja lub co innego. I wtedy napada Cię Bitch.
                                                    >
                                                    > Uwierz mi nawet Bitch jest fajna tylko ostatnio ma kłopoty z koncentracją.
                                                    >
                                                    Tu się rozchodzi o moją ostatnią napaść na Ciebie? Czy chodzi o nasz wspólny brak koncentracji, czyli twoją lekceważącą diagnozę moich solowych umoralniających wypocin jako wojny zdradzanych z ze zdradzającymi w wątku w którym nikt z nikim na tym tle nie walczy, chyba że mi umknęło jakobyś był zdradzony...
                                                    --
                                                    Freedom's just another word for nothing left to lose
                                                    Nothing don't mean nothing honey if it ain't free
                                                  • lybbla Re: Wiarołomstwo a zdrada ? 24.02.14, 18:07
                                                    that.bitch.is.sick napisała:

                                                    > Tu się rozchodzi o moją ostatnią napaść na Ciebie?

                                                    Niby pierdółka.
                                                    Wiesz jak w związku, nie zauważasz małych pęknięć po latach nie ma co zbierać.

                                                    > Czy chodzi o nasz wspólny brak koncentracji,
                                                    > czyli twoją lekceważącą diagnozę moich solowych umoralniających
                                                    > wypocin jako wojny zdradzanych z ze zdradzającymi w wątku
                                                    > w którym nikt z nikim na tym tle nie walczy,
                                                    > chyba że mi umknęło jakobyś był zdradzony...

                                                    Posty 3rd mówią wszystko a Ty chciałaś zrobić offtop
                                                    baaaaardzo luźno związany z tematem. To nie był
                                                    wątek o zdradzie.

                                                    Te cudze buty wyjątkowo Cię uwierały.

                                                  • that.bitch.is.sick Re: Wiarołomstwo a zdrada ? 24.02.14, 18:43
                                                    lybbla napisał:

                                                    > Posty 3rd mówią wszystko a Ty chciałaś zrobić offtop
                                                    > baaaaardzo luźno związany z tematem. To nie był
                                                    > wątek o zdradzie.
                                                    >
                                                    > Te cudze buty wyjątkowo Cię uwierały.
                                                    >
                                                    Jak to nie był wątek o zdradzie? Cyniczny bilans kochanek vs mąż, co się jak kiedy opłaca?
                                                    Słuchaj może to ty masz kłopoty z koncentracją?
                                                    Dopóki mąż nie wie o kochanku to zdrada. A oczywiście autorka bardzo sympatyczna i w okolicznościach bardzo skłaniających aby to relatywizować i nic więcej. Całkowicie ją rozumiem i ciężko jej nie lubić.
                                                  • lybbla Re: Wiarołomstwo a zdrada ? 24.02.14, 19:05
                                                    that.bitch.is.sick napisała:

                                                    > Jak to nie był wątek o zdradzie?
                                                    > Cyniczny bilans kochanek vs mąż, co się jak kiedy opłaca?
                                                    > Słuchaj może to ty masz kłopoty z koncentracją?

                                                    To był/jest wątek o odczuciach gdy odzyskuje się sterowalność
                                                    własnym życiem. Wychodzenie z czegoś czego nie ma lub jest toksyczne.
                                                    Czy jest w tym zdrada czy nie, ma tu drugorzędne znaczenie.

                                                    > Dopóki mąż nie wie o kochanku to zdrada.

                                                    Fajnie jak zatwardziałe single (albo seryjni monogamiści tacy z 12 partnerkami na rok) biorą się za tych w (lub po) długotrwałych związkach.
                                                    No zdrada, zdrada ale nie o tym ten wątek. Wreszcie!


                                                  • zawle Re: Wiarołomstwo a zdrada ? 24.02.14, 19:11
                                                    lybbla napisał: >
                                                    > To był/jest wątek o odczuciach gdy odzyskuje się sterowalność
                                                    > własnym życiem. Wychodzenie z czegoś czego nie ma lub jest toksyczne.
                                                    > Czy jest w tym zdrada czy nie, ma tu drugorzędne znaczenie.

                                                    Lubię Cię.
                                                  • that.bitch.is.sick Re: Wiarołomstwo a zdrada ? 24.02.14, 19:31
                                                    lybbla napisał:

                                                    > that.bitch.is.sick napisała:
                                                    To nie fair, wyrokujesz o czym jest wątek po tym jak osiągnął on 200 postów, ja zaczełam dyskusję z sabatem pierwszego dnia, gdy postów było 10 i nie było wiadomo jak rozwinie się wątek, czy w temacie wartościowania zdrady czy wynurzeń życiowych sin, czy każdy będzie swoje doświadczenia opisywał co mi kompletnie nie przeszkadza. Więc, spóźnione te pretensje.
                                                  • lybbla Re: Wiarołomstwo a zdrada ? 24.02.14, 20:21
                                                    that.bitch.is.sick napisała:

                                                    > To nie fair, wyrokujesz o czym jest wątek po tym jak osiągnął on 200 postów, ja
                                                    > zaczełam dyskusję z sabatem pierwszego dnia, gdy postów było 10 i nie było
                                                    > wiadomo jak rozwinie się wątek, czy w temacie wartościowania zdrady czy
                                                    > wynurzeń życiowych sin, czy każdy będzie swoje doświadczenia opisywał co mi
                                                    > kompletnie nie przeszkadza. Więc, spóźnione te pretensje.

                                                    Nie wyrokuję tylko
                                                    odpowiedziałem na Twój post sprzed dwóch godzin (ten o tym: jak to nie zdrada?). Ale tak podstawiłem Ci wcześniej nogę i pilnowałem byś się nie podniosła. Sorry :) Yoric i Urqu albo przeoczyli albo odpuścili. Sin zaś popełniła posty do których warto się odnosić.
                                                  • that.bitch.is.sick Re: Wiarołomstwo a zdrada ? 24.02.14, 20:31
                                                    lybbla napisał:

                                                    > that.bitch.is.sick napisała:
                                                    >
                                                    > > To nie fair, wyrokujesz o czym jest wątek po tym jak osiągnął on 200 post
                                                    > ów, ja
                                                    > > zaczełam dyskusję z sabatem pierwszego dnia, gdy postów było 10 i nie był
                                                    > o
                                                    > > wiadomo jak rozwinie się wątek, czy w temacie wartościowania zdrady czy
                                                    > > wynurzeń życiowych sin, czy każdy będzie swoje doświadczenia opisywał co
                                                    > mi
                                                    > > kompletnie nie przeszkadza. Więc, spóźnione te pretensje.
                                                    >
                                                    > Nie wyrokuję tylko
                                                    > odpowiedziałem na Twój post sprzed dwóch godzin (ten o tym: jak to nie zdrada?)
                                                    > . Ale tak podstawiłem Ci wcześniej nogę i pilnowałem byś się nie podniosła. So
                                                    > rry :) Yoric i Urqu albo przeoczyli albo odpuścili. Sin zaś popełniła posty do
                                                    > których warto się odnosić.

                                                    Sęk w tym mówiąc "jakto nie zdrada", odnosiłam się do problematyki poddanej przez sin pod dyskusję w poście założycielskim i w tym kontekście temat dotyczy zdrady gdyż post założycielski stawia problem mąż vs kochanek - korzyści i wady romansu. Nie zauważyłam żebyś mnie położył wypowiedziami sin których:
                                                    a) nie czytałam
                                                    b) nie mają nic wspólnego z moim off topem rozpoczynającym się od mojej wymiany zdań z sabatem
                                                    b) zostały opublikowane po tym jak ja zakończyłam swoje "moralizowanie" w tym wątku.

                                                    Nadal jest dla mnie oczywiste że wątek był o zdradzie, albowiem sygnalizował to temat posta założycielskiego, natomiast uzasadniłam istnienie mojego off topu odpowiadając sin w poście w którym próbowała ona skierować rozmowę na tory na których jej zależy i jeśli potem na takie tory skierowała, to ja tego nie czytałam, natomiast od razu mówię że bez względu na to czy okazało się że mąż wie o zdradzie, czy sin ma mężowskie błogosławieństwo(czy co tam się mogło urodzić, jakie relatywizmy), ja swojego moralizatorstwa nie odnoszę do jej osoby czy sytuacji a tylko nawiązuję do tematu założycielskiego posta. Kiedy to wreszcie pojmiesz i w jakim języku mam to napisać?
                                                  • lybbla Re: Wiarołomstwo a zdrada ? 24.02.14, 22:18
                                                    that.bitch.is.sick napisała:

                                                    >

                                                    Fair enough.
                                                  • that.bitch.is.sick Re: Wiarołomstwo a zdrada ? 25.02.14, 01:27
                                                    lybbla napisał:

                                                    > that.bitch.is.sick napisała:
                                                    >
                                                    > >
                                                    >
                                                    > Fair enough.

                                                    Ja chcę jeszcze:-)..
                                                    może chociażby
                                                    Kiss with a fist będzie?;-)
                                                  • zuzka2014 Re: Wiarołomstwo a zdrada ? 26.02.14, 12:57
                                                    Poszukaj sobie nowego. Ja spotykam sporo żonatych samców i nie tylko na POKOCHAJ.PL niby serwis randkowy, ale więcej tam napalonych kolesi niż na grzecznych portalach. Wstęp za darmo
                                • meg_mag Re: Wiarołomstwo a zdrada ? 23.02.14, 19:12
                                  hello-kitty2 napisała: Nigdzie nie sugeruje, ze zonaty powinien dostac cos za darmoche. Powinien bulic i to dotkliwie


                                  Otoz to, sama bym tego lepiej nie ujela! A tymczasem zdarzaja sie jeszcze w przyrodzie zalosne placzki, co by chcialy se zamoczyc na boku, po cichutku i jeszcze po taniosci, bredzac cos o uczuciach i ze moze nawet od tej okropnej zony odejda.
                                  • wont Re: Wiarołomstwo a zdrada ? 23.02.14, 19:17
                                    meg_mag napisała:
                                    > Otoz to, sama bym tego lepiej nie ujela! A tymczasem zdarzaja sie jeszcze w prz
                                    > yrodzie zalosne placzki, co by chcialy se zamoczyc na boku, po cichutku i jeszc
                                    > ze po taniosci, bredzac cos o uczuciach i ze moze nawet od tej okropnej zony od
                                    > ejda.
                                    ---------------
                                    Ale dziewczyny! Ale zapominacie, że "kochanka równie bardzo lubi seks. I tylko o to jej chodzi". I tylko o seks jej chodzi! He he :)
                                    • meg_mag Re: Wiarołomstwo a zdrada ? 23.02.14, 19:25
                                      mozna lubic, owszem, ale rozpaczliwosci
                                      i ze z byle kim

                                      to naprawde zabawne, jak facetom, ktorych cisnie, wydaje sie, ze kobiety (singielki) beda leciec na kazdego
                                      • wont Re: Wiarołomstwo a zdrada ? 23.02.14, 19:35
                                        What does:

                                        "> mozna lubic, owszem, ale rozpaczliwosci
                                        > i ze z byle kim
                                        >
                                        > to naprawde zabawne, jak facetom, ktorych cisnie, wydaje sie, ze kobiety (singi
                                        > elki) beda leciec na kazdego"

                                        stand for?
                                        Your comment's meaning search returned 0 meanings
                                        • meg_mag Re: Wiarołomstwo a zdrada ? 23.02.14, 19:53
                                          angielski znasz! ales mnie wonski zaimponowal teraz!
                                          • wont Re: Wiarołomstwo a zdrada ? 23.02.14, 19:55
                                            Ty mi byś zaimponowała znajomością polskiego :)
                                      • mojemail3 Re: Wiarołomstwo a zdrada ? 23.02.14, 19:48
                                        meg_mag napisała:

                                        > to naprawde zabawne, jak facetom, ktorych cisnie, wydaje sie, ze kobiety (singi
                                        > elki) beda leciec na kazdego

                                        A mężatki to pies??

                                        Obawiam się,że gdybym się tak mocno rozczarowała mężczyzną w związku ( zdrada), to miałabym ochotę ( i wolę...) na związek li i jedynie z kobietą;-)
                                        • meg_mag Re: Wiarołomstwo a zdrada ? 23.02.14, 19:50
                                          wcale nie pies, dlatego napisalam singielki w nawiasie
                                        • urquhart Re: Wiarołomstwo a zdrada ? 23.02.14, 20:20
                                          mojemail3 napisała:
                                          > A mężatki to pies??

                                          Mężami, mężatki, płacić czy za damo, najważniejsze są inne kryteria, gratyfikacją jest atrakcyjność.
                                          demotywatory.pl/4290280/Sczeroesc
                                          • wont Re: Wiarołomstwo a zdrada ? 23.02.14, 20:47
                                            Próba zaroochania na biednego misia, ale mało finezyjne wykonanie :)
                                            A czy w ogóle to może być skuteczne? Chyba tylko w przypadku ładnego chłopca, który budzi uczucia macierzyńskie.
                                            • zawle Re: Wiarołomstwo a zdrada ? 23.02.14, 20:49
                                              wont napisał:

                                              > Próba zaroochania na biednego misia, ale mało finezyjne wykonanie :)
                                              > A czy w ogóle to może być skuteczne? Chyba tylko w przypadku ładnego chłopca, k
                                              > tóry budzi uczucia macierzyńskie.

                                              ja się raz złapałam. Był nieatrakcyjny jak cholera. Pasowało do wizerunku.
                                          • mojemail3 Re: Wiarołomstwo a zdrada ? 23.02.14, 21:26
                                            urquhart napisał:

                                            > mojemail3 napisała:
                                            > > A mężatki to pies??
                                            >
                                            > Mężami, mężatki, płacić czy za damo, najważniejsze są inne kryteria, gratyfikac
                                            > ją jest atrakcyjność.
                                            > demotywatory.pl/4290280/Sczeroesc

                                            Do mnie Urqu pijesz? Bo ja dziś jestem maksymalnie wkurwiona :-/
                                            • sabat.77 Re: Wiarołomstwo a zdrada ? 23.02.14, 21:36
                                              Urqu ma jakas obsesje na punkcie grubych bab.
                                              Jakos nie zauwazylem takiej tendencji w realu - najgrubsza kolezanka z liceum ma najprzystojniejszego meza.
                                              Btw, Ciebie temat nie dotyczy wiec sie nie denerwuj...
                                              • mojemail3 Re: Wiarołomstwo a zdrada ? 23.02.14, 21:40
                                                sabat.77 napisał:

                                                > Urqu ma jakas obsesje na punkcie grubych bab.
                                                > Jakos nie zauwazylem takiej tendencji w realu - najgrubsza kolezanka z liceum m
                                                > a najprzystojniejszego meza.
                                                > Btw, Ciebie temat nie dotyczy wiec sie nie denerwuj...

                                                No tak, Ty znasz moje tajne BMI ;-)
                                        • sabat.77 Re: Wiarołomstwo a zdrada ? 23.02.14, 22:16
                                          mojemail3 napisała:

                                          > Obawiam się,że gdybym się tak mocno rozczarowała mężczyzną w związku ( zdrada),
                                          > to miałabym ochotę ( i wolę...) na związek li i jedynie z kobietą;-)

                                          Kurcze, mi takie rozczarowanie kobietą zupełnie nie grozi, z racji całkowitego braku złudzeń.
                                          A ochoty na związek to nie miałbym wcale, za to seks głównie z kobietami. Czyli - tak jak teraz.
                                          • mojemail3 Re: Wiarołomstwo a zdrada ? 23.02.14, 22:19
                                            sabat.77 napisał:

                                            > Kurcze, mi takie rozczarowanie kobietą zupełnie nie grozi, z racji całkowitego
                                            > braku złudzeń.
                                            > A ochoty na związek to nie miałbym wcale, za to seks głównie z kobietami. Czyli
                                            > - tak jak teraz.

                                            Głównie...czyli jednak jakaś koza wchodzi w grę???

                                            Hmmm, ja się czasem odgrażam mojemu staremu,że zamieszkam z żoną jego przyjaciela, a oni niech się upajają tym swoim brydżem, piwem, zdrowym męskim towarzystwem;-)
                                            • sabat.77 Re: Wiarołomstwo a zdrada ? 23.02.14, 22:25
                                              mojemail3 napisała:

                                              > Głównie...czyli jednak jakaś koza wchodzi w grę???

                                              Raczej "kozioł, powiadasz ?"

                                              > Hmmm, ja się czasem odgrażam mojemu staremu,że zamieszkam z żoną jego przyjaci
                                              > ela, a oni niech się upajają tym swoim brydżem, piwem, zdrowym męskim towarzyst
                                              > wem;-)

                                              O. Urqu by powiedział, że to męski mężczyzna.
                                              • mojemail3 Re: Wiarołomstwo a zdrada ? 23.02.14, 22:38
                                                sabat.77 napisał:

                                                (...)>>Raczej "kozioł, powiadasz ?"<<

                                                No nie rozumiem, w ogóle od rana nie rozumiem, o czym do mnie rozmawiają...
                                    • 3rd_sin Re: Wiarołomstwo a zdrada ? 23.02.14, 19:37
                                      Zamienić bylejaki kilkuminutowy seks raz na 2-3 miesiące, na kilkugodzinny i pełen "wrażeń" - rzeczywiście dziwne. Z pewnością poza tym, ze jest zręcznym i długodystansowym kochankiem, nijak sie ma do mojego poczucia własnej wartości (skoro juz o dowartosciowaniu i atencji mowa). Dobrze, ze o tym wspomniałeś, bo gotowa byłam uwierzyć, ze lizanie cipki to orgazmu to prawdziwa rzadkość :|
                                      • wont Re: Wiarołomstwo a zdrada ? 23.02.14, 19:51
                                        Chyba mnie nie zrozumiałaś, tak jak ja za Chiny nie mogę zrozumieć ostatniego zdania w twoim komentarzu... Znaczy, że jakbym nie wspomniał o poczuciu własnej wartości to "byś uwierzyła, że lizanie cipki do orgazmu to prawdziwa rzadkość". Co ma piernik do cipki, bo nie rozumiem?

                                        Ja nie mam najmniejszych problemów z tym, że bzykasz się na boku - tym bardziej, że jak piszesz twój obecny partner nie wywiązuje się w najmniejszym stopniu z obowiązków na tym polu. Mnie tylko śmieszy to samooszukiwanie się, że chodzi tylko i wyłącznie o seks. Bo prawie nigdy nie chodzi tylko i wyłącznie o sam seks. Tyle. A swoją drogą, to co to k... za odkrycie koła jest z tym lizaniem cipki bo nie rozumiem? Można prosić jaśniej?
                                        • meg_mag Re: Wiarołomstwo a zdrada ? 23.02.14, 19:55
                                          to w takim razie o co jeszcze chodzi?
                                        • 3rd_sin Re: Wiarołomstwo a zdrada ? 23.02.14, 20:11
                                          Wg. Ciebie niemożliwym jest zdradzanie dla samego seksu. Od razumusi coś za tym iść. Jeśli przez caly czas trwania małżeństwa maz nigdy nie doprowadził mnie do orgazmu samodzielnie (np. za pomocą minetki), a seks zawsze nastawiony był na jego potrzeby, które ja z kolei zaspokajalam ochoczo lub przynajmniej bez marudzenia, to jaka zmiana jakości jest teraz moja relacja z kochankiem? On nie tylko mnie zaspokaja, ale robi to bardzo chętnie, a ja odwzajemniam mu sie dokładnie tym samym. Jedyne o czym myślę w kontekście tej znajomości to kazda odmiana seksu na która mamy ochotę.
                                          • wont Re: Wiarołomstwo a zdrada ? 23.02.14, 20:16
                                            Oprócz czerpania przyjemności z samego seksu odzyskujesz wiarę w siebie, swoją atrakcyjność i seksualność. Bo nie wierzę, że tkwienie w dotychczasowej relacji nie pociągnęło cię psychicznie w dół.
                                            • 3rd_sin Re: Wiarołomstwo a zdrada ? 23.02.14, 20:33
                                              To wszystko jest wartością dodaną, a nie motywacją jako taką.
                                          • sabat.77 Re: Wiarołomstwo a zdrada ? 23.02.14, 20:38
                                            Dobrze to ujela Kitty mowiac, ze zonaty musi bulic. Widzisz - to oczywiste dla mnie. Chodzi o potencjal zwiazkowy samotnego faceta. Zonaty tego nie ma, wiec musi dac cos w zamian - najczesciej pieniadze, opieke itd. Stad wniosek o braku seksu dla samego seksu. Mi jako mezczyznie jest zupelnie obojetne czy mialbym przeleciec mezatke czy singielke. Dla was roznica jest kolosalna. Teraz jest to jasne ?
                                            • zawle Re: Wiarołomstwo a zdrada ? 23.02.14, 20:43
                                              sabat.77 napisał: Mi jako mezczyznie jest zupelnie obojetne czy mialbym p
                                              > rzeleciec mezatke czy singielke. Dla was roznica jest kolosalna. Teraz jest to
                                              > jasne ?

                                              Niekoniecznie. Gdybyś dostał w ryja od męża to byłoby to takie obojętne. Dla mnie seks oki, ale do tego potrzebuję lokum i braku kłopotów.
                                              • wont Re: Wiarołomstwo a zdrada ? 23.02.14, 20:51
                                                zawle napisała:
                                                Dla mn
                                                > ie seks oki, ale do tego potrzebuję lokum i braku kłopotów.
                                                --------------------
                                                www.youtube.com/watch?v=Y3GXfGR7NeM
                                                :)
                                                • zawle Re: Wiarołomstwo a zdrada ? 23.02.14, 22:29
                                                  wont napisał: > www.youtube.com/watch?v=Y3GXfGR7NeM
                                                  > :)

                                                  Czułeś się jakbym Cię zanęcała?;)
                                                  • wont Re: Wiarołomstwo a zdrada ? 24.02.14, 04:29
                                                    zawle napisała:

                                                    > Czułeś się jakbym Cię zanęcała?;)
                                                    ---------------
                                                    Tak, odebrałem to osobiście. "Lokum i brak kłopotów" to moje drugie, trzecie i czwarte imię :)

                                                    PS. Kurde, muszę jednak melatoninę sobie kupić...
                                                    www.hopaj.pl/10990
        • lybbla Re: Zdrada zdradzie też nierówna by Wont/Gollum 22.02.14, 21:38
          Wont przyjmij moje najszczersze gratulacje.
          Pamiętaj, że tytuł Sabat2 zobowiązuje.
          Co ja będę teraz robił w życiu?

          Nie kwestionuję werdyktu, jednak zwrócę uwagę, że tu

          > Wont1: "wdałem się w romans z zamężną kobietą"
          >
          > Wont2: "„Moralność” jest dla tych, którzy zastanawiają się czy prze
          > lecieć cudzą kobietę. Nie warto, po prostu nie warto."

          nie ma rozdwojenia: Wont sprawdził i mówi, że nie warto.

          Inne wypowiedzi też potrafiłbym skleić w jedno ale wiem przemawia przeze mnie zazdrość.

          • that.bitch.is.sick Re: Zdrada zdradzie też nierówna by Wont/Gollum 23.02.14, 20:01
            lybbla napisał:

            > Wont przyjmij moje najszczersze gratulacje.
            > Pamiętaj, że tytuł Sabat2 zobowiązuje.
            > Co ja będę teraz robił w życiu?
            >
            > Nie kwestionuję werdyktu, jednak zwrócę uwagę, że tu
            >
            > > Wont1: "wdałem się w romans z zamężną kobietą"
            > >
            > > Wont2: "„Moralność” jest dla tych, którzy zastanawiają się cz
            > y prze
            > > lecieć cudzą kobietę. Nie warto, po prostu nie warto."
            >
            > nie ma rozdwojenia: Wont sprawdził i mówi, że nie warto.
            >
            > Inne wypowiedzi też potrafiłbym skleić w jedno ale wiem przemawia przeze mnie z
            > azdrość.
            >

            Noż kurna jaki ty jesteś lybbla inteligentny, odkrycia dokonałeś na miarę światową. Ale za plus ci się zalicza że nauczyłeś się syntezy kilku wypowiedzi rozmówcy.
            • mojemail3 Re: Zdrada zdradzie też nierówna by Wont/Gollum 23.02.14, 20:04
              that.bitch.is.sick napisała:

              (...)"Noż kurna jaki ty jesteś lybbla inteligentny, odkrycia dokonałeś na miarę światową. Ale za plus ci się zalicza że nauczyłeś się syntezy kilku wypowiedzi rozmówcy "

              Najgorsze w tym wszystkim,że nie dokonał, tylko przepisał za Kitty...
              --
              • that.bitch.is.sick Re: Zdrada zdradzie też nierówna by Wont/Gollum 24.02.14, 01:58
                mojemail3 napisała:

                > that.bitch.is.sick napisała:
                >
                "
                >
                > Najgorsze w tym wszystkim,że nie dokonał, tylko przepisał za Kitty...

                Chciałam być tylko miła, sądząc że jeden akapit ujdzie za syntezę:)
                • lybbla Re: Zdrada zdradzie też nierówna by Wont/Gollum 24.02.14, 13:30
                  Kliknęłaś opcję drzewko? Przeczytałaś post Kitty? Ja tu grzecznie schylony, ale ile można czekać aż trafisz?
            • lybbla Re: Zdrada zdradzie też nierówna by Wont/Gollum 23.02.14, 22:13
              that.bitch.is.sick napisała:

              > Noż kurna jaki ty jesteś lybbla inteligentny, odkrycia dokonałeś na miarę świat
              > ową. Ale za plus ci się zalicza że nauczyłeś się syntezy kilku wypowiedzi rozmó
              > wcy.

              Ale to tylko drobna polemika z Kitty była. Bo ja słabo widzę to rozdwojenie Wonta.
              Ale to chyba przez to, że tak bardzo chciałem być Sabatem2 :)
              • wont Re: Zdrada zdradzie też nierówna by Wont/Gollum 24.02.14, 04:45
                lybbla napisał:

                > Ale to tylko drobna polemika z Kitty była. Bo ja słabo widzę to rozdwojenie Won
                > ta.
                > Ale to chyba przez to, że tak bardzo chciałem być Sabatem2 :)
                ---------------
                Lybbla, ja cię zrozumiałem. Dzięki, tak w ogóle za wsparcie i podtrzymywanie we mnie wiary w dobre intencje rozmówcy :)
                • hello-kitty2 Re: dobre intencje rozmówcy :) 24.02.14, 22:13
                  wont napisał:

                  > lybbla napisał:
                  >
                  > > Ale to tylko drobna polemika z Kitty była. Bo ja słabo widzę to rozdwojen
                  > ie Won
                  > > ta.
                  > > Ale to chyba przez to, że tak bardzo chciałem być Sabatem2 :)
                  > ---------------
                  > Lybbla, ja cię zrozumiałem. Dzięki, tak w ogóle za wsparcie i podtrzymywanie we
                  > mnie wiary w dobre intencje rozmówcy :)

                  A ja myslalam, ze o dobrych intencjach rozmowcy mozemy w ogole mowic gdy ten conajmniej odpowiada na twoje posty (poswieca czas), bo jak nie odpowiada czy tez stroni od odpowiedzi jak moze (omija cie lukiem) to raczej trudno go podejrzewac o jakakolwiek sympatie czy zainteresowanie.
                  • wont Re: dobre intencje rozmówcy :) 25.02.14, 19:42
                    Kitty, ja mam taką osobowość, że jak mogę, jeśli mnie to nic nie kosztuje i jak życie ode mnie tego nie wymaga, to unikam kłopotów, kwasów i głupich gadek. Życie powinno być łatwe i przyjemne, a relacja z drugim człowiekiem niestresująca i niekłopotliwa. Jak ktoś jest dla mnie sympatyczny i traktuje mnie poważnie, to na pewno może liczyć na wzajemność. Jeśli nie odpowiedziałem na jakiś twój wpis, to albo: (a) zapomniałem, za co przepraszam (b) nie chciałem, bo pewnie się do mnie tylko przypierdalałaś i pisząc "przypierdalałaś" nie mam na myśli "flirtowałaś", bo wtedy bym na pewno odpisał. Jednym słowem, jak chcesz pogadać, podroczyć się, wymienić się treścią i płynem, to jestem otwarty, jak chcesz się pokłócić - to nie wchodzę, nie chce mi się, powojuj sobie z bitchem, bo mi się już nie chce.

                    PS. Na twój wpis, w którym stwierdziłaś, że żadna przeciętna kobieta mnie nie zechce i zostało mi tylko do końca życia ruchanie kurew, zdaje się że grzecznie odpowiedziałem, także chyba aż takim chamem to nie jestem :)
                    • hello-kitty2 Re: dobre intencje rozmówcy :) 25.02.14, 23:00
                      wont napisał:

                      > Kitty, ja mam taką osobowość, że jak mogę, jeśli mnie to nic nie kosztuje i jak
                      > życie ode mnie tego nie wymaga, to unikam kłopotów, kwasów i głupich gadek. Ży
                      > cie powinno być łatwe i przyjemne, a relacja z drugim człowiekiem niestresująca
                      > i niekłopotliwa. Jak ktoś jest dla mnie sympatyczny i traktuje mnie poważnie,
                      > to na pewno może liczyć na wzajemność. Jeśli nie odpowiedziałem na jakiś twój w
                      > pis, to albo: (a) zapomniałem, za co przepraszam (b) nie chciałem, bo pewnie si
                      > ę do mnie tylko przypierdalałaś i pisząc "przypierdalałaś" nie mam na myśli "fl
                      > irtowałaś", bo wtedy bym na pewno odpisał. Jednym słowem, jak chcesz pogadać, p
                      > odroczyć się, wymienić się treścią i płynem, to jestem otwarty, jak chcesz się
                      > pokłócić - to nie wchodzę, nie chce mi się, powojuj sobie z bitchem, bo mi się
                      > już nie chce.
                      >
                      > PS. Na twój wpis, w którym stwierdziłaś, że żadna przeciętna kobieta mnie nie z
                      > echce i zostało mi tylko do końca życia ruchanie kurew, zdaje się że grzecznie
                      > odpowiedziałem, także chyba aż takim chamem to nie jestem :)

                      To nie tak Wont. Jestes stosunkowo nowym nickiem. Ja Cie nie znam wiec probuje poznac tak, jak potrafie. Rozumiem, ze moje sposoby moga Ci sie nie podobac lub mozesz ich nie akceptowac i licze sie z konsekwencjami. Niemniej jednak nie chce inaczej. Potrzebuje tak, jak robie. Takze wybacz, jesli jestem dla Ciebie za ostra/okrutna/ciezka/niemila. To nie jest moim celem samym w sobie.

                      Odnosnie Twojego wpisu powyzej. Ja pisalam o sobie, a nie o Tobie, ze nie odpowiadasz :) Nie wymagam od nikogo odpwiedzi na swoje posty. Zreszta Ty zawsze odpowiadasz wiec taki zarzut bylby bezzasadny. Nie ma tez dla mnie znaczenia czy ktos jest chamem czy nie. Dla mnie liczy sie co kto mowi, a nie jak. Tresc zawsze przed forma. Mnie zalezy zeby zblizyc sie maksymalnie do prawdy w kwestiach, ktore mnie interesuja. Wykwintna forma to tylko niepotrzebne zaklocenia.

                      Jesli mialabym cos Ci doradzic w podejsciu do mnie to powiedzialabym: nie zrazaj sie. Ale jestem swiadoma, ze latwo mi mowic ;)
    • napoziomie Re: kochanek/a vs mąż/żona 22.02.14, 21:25
      Witam,
      czytam was od wielu miesięcy, jestem kobietą, niestety mój mąż ma dużo mniejsze potrzeby niż ja... kiedyś były mniejsze ale nie drastycznie, z biegiem lat rozziew był coraz większy. Co więcej, mąż o tym oczywiście wie, wie, że ja chcę/potrzebuję/ wie że jest mi źle, wie że jeśli nic się nie będzie działo ok miesiąc, to ja przyjdę prosić a nawet być może się popłaczę ze szczęścia jeśli w ogóle coś będzie typu 15 sek bez gry wstępnej i już po sprawie... i używa dostępu do seksu jako sposobu, żeby wymóc na mnie zmianę mojego postępowania w stosunku np. do swojej matki, lub po to, aby się na mnie wyżyć wyśmiewając mnie i pognębiając, że ja taka "fizycznie" zależna a on nie musi. Mamy dziecko... ja jestem atrakcyjna, przynajmniej nie raz mnie spotykają propozycje od innych facetów, ale nie korzystam (głupia, sama o sobie tak myślę, ale zbyt się boję)... natomiast mój mąż, w celu wytrzymania mnie i zmuszenia do tego, do czego akurat chce mnie zmusić, jeśli sam nie wytrzymuje dłuższego odstawienia od seksu, to idzie sobie do kibelka i się spuszcza, i też nie zdradza rzeczywiście (chyba, bo nigdy przecież na 100% nie wiadomo). Tak więc zdradzana jestem z kibelkiem... Ja ostatnio znalazłam antidotum i zaczęłam chodzić na basen i na różne sporty i tak sobie daję w kość że teraz też mi się nic nie chce, żeby nie być znów szantażowana. Tak więc teraz ja zdradzam z basenem, odbierając mężowi możliwość zaspokajania jego potrzeb. Czy zdrada z kibelkiem lub z basenem, z intencją tego, żeby się nie chciało seksu z partnerem, to zdrada czy nie zdrada? Pytanie na początku wątku brzmiało: jakie korzyści płyną ze zdrady: dla mojego męża oczywiste - przez jakiś czas miał na mnie niezawodny bat- nie zrobisz tego co ja chcę, nie będzie bzykanka - a jakie minusy? Ja się wyprałam z uczuć w stosunku do niego, gdy to rozpracowałam, wyjałowiłam się... i mój związek w moim umyśle przestał istnieć... gdyby nie to, że mamy papier, i wspólne dziecko, już by nas nie było i ja bym była stroną inicjującą rozstanie. Także zdrada (nawet taka z kibelkiem) rozwala związek totalnie. Dodam, że oboje z mężem mamy 40 lat... pomimo to, (chyba) nie zdradzamy rzeczywiście, co - według mnie - jest chore, bo nie tędy droga. Chyba zdrowsze by było, gdybyśmy jednak zdradzali...

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka