Dodaj do ulubionych

A ja mam takie pytanie...

12.05.14, 11:27
...głównie do mężczyzn, ale jak jakaś kobieta wie, albo ma zdanie, niech pisze.
Dlaczego sex internetowy bardziej kręci facetów?
Często - przy okazji wątków pt "on nie chce się ze mną kochać" powstaje teoria: on jest uzależniony od netu, od porno, masturbuje się, to łatwiejsze itd.

Pomóżcie mi to zrozumieć, bo czegoś nie kumam.
Sama włączam sobie nieraz filmiki porno, sama sobie robię dobrze, jak jestem sama.
Ale nigdy nie zamieniłabym tego na kontakt z żywym człowiekiem.
Jak można woleć laski z netu - przecież ani jej dotknąć, ani poczuć ciała, ani pocałować, no nic, kompletnie.
Nie wiem, może męski punkt widzenia jest inny, ale za chol...rę nie rozumiem, jak można nie chcieć seksu z żywą kobietą, która leży obok, a korzystać z netu i samemu robić sobie dobrze.
Wytłumaczcie mi.
Gra wstępna to taka harówa? nie każda wszak kobieta tego potrzebuje......
Obserwuj wątek
    • mojemail3 Re: A ja mam takie pytanie... 12.05.14, 11:57
      d-77 napisał(a):

      > ...głównie do mężczyzn, ale jak jakaś kobieta wie, albo ma zdanie, niech pisze.
      > Dlaczego sex internetowy bardziej kręci facetów?
      > Często - przy okazji wątków pt "on nie chce się ze mną kochać" powstaje teoria:
      > on jest uzależniony od netu, od porno, masturbuje się, to łatwiejsze itd.

      Przecież to nie jest seks,to imitacja seksu.
      Dlaczego kręci? Bo są nieszczęśnicy wzrokowcami i dają się nabrać na ułudę, na miraż o cudownej pięknej pani, przy której mogą się poczuć jak prawdziwi mężczyzni.
      No jasne,że bez wymagań, bez starań,bez walki.
      Producenci tych szmir doskonale wiedzą, jak złapać nieszczęśników w swe sieci.
      Jeśli mężczyzna nie czuje się prawdziwym facetem przy prawdziwej kobiecie, tym bardziej jest narażony na silnie oddziaływanie porno.
      Zazwyczaj niepewni siebie, swej męskości mężczyżni znajdują w pornografii upodobanie.
      A że to potem wypacza i oddala od partnerki, to już smutna konsekwencja.
      Ja tego nie piszę z lekceważeniem dla męskiej natury, raczej ze współczuciem.
      Podobno dla wielu kobiet swoistą pornografią są seriale telewizyjne, mydlane opery, które też pozwalają uciec od pustki w życiu w ułudę.
    • mojemail3 Re: A ja mam takie pytanie... 12.05.14, 12:02
      d-77 napisał(a):

      (...)"Gra wstępna to taka harówa? nie każda wszak kobieta tego potrzebuje......(...)"

      A tam nie potrzebuje, może czasem;-)
      To jak z uprawą ziemi, sama orka nie wystarczy, parę zabiegów dodatkowych się przyda, dla poprawy dobrostanu ;-)
    • zyg_zyg_zyg Re: A ja mam takie pytanie... 12.05.14, 12:08
      Oprócz tego, o czym pisze Mojemail, może chodzić też o efekt nowości. W internecie facet może "mieć" bez żadnego wysiłku tysiące kobiet w przeróżnym wieku, kształcie i przeróżnej urody. Niewinną, wyuzdaną, ciasną, szeroką, płaską jak decha, z wielkim biustem. A w wyrku ciągle jedna i ta sama. Oprócz różnorodności i braku wymagań nie ma też ryzyka np. niesprawdzenia się przy takiej pikselowej kobiecie.

      To tak w teorii, bo ja podobnie do Ciebie choćbym chciała (kiedyś nawet próbowałam) nie byłabym w stanie zastąpić seksu odbieranego przeróżnymi zmysłami z żywym, ciepłym i reagującym na mnie mężczyzną na "seks internetowy". Choć nie ukrywam, że odbiorcą pornografii jestem.

      • mojemail3 Re: A ja mam takie pytanie... 12.05.14, 12:18
        zyg_zyg_zyg napisała:

        (...)"W internecie facet może "mieć" bez żadnego wysiłku tysiące kobiet w przeróżnym wieku, kształcie i przeróżnej urody.Niewinną, wyuzdaną, ciasną, szeroką, płaską jak decha, z wielkim biustem (...)"

        Dobrze,że dałaś "mieć" w cudzysłów...
        Mieć to można tylko złudzenie.
        Żeby to chodziło o to,żeby sobie popatrzeć, porównywać, ale to niestety niszczy męskiego ducha...

        (...)"A w wyrku ciągle jedna i ta sama. Oprócz różnorodności i braku wymagań nie ma też ryzyka np. niesprawdzenia się przy takiej pikselowej kobiecie (...)"

        O tu masz rację, nie ma ryzyka porażki.Nikt nie widzi tej idyllicznej intymności...
        Jak ktoś twierdzi,że to nie uzależnienie, to spróbujmy niektórym nieszczęśnikom zabrać ten cudowny środek przeciwbólowy...

        Ale jak ta sama kobieta? Po upływie lat takie same nie jesteśmy...
        Aha, do zawle i innych 40 tek, kobieta dojrzała to jest ogromne wyzwanie, młodą łatwo zbajerować...
        • bigbadpig Re: A ja mam takie pytanie... 12.05.14, 13:05
          > kobieta dojrzała to jest ogromne wyzwanie, młodą
          > łatwo zbajerować...

          Dokładnie tak! Z jednej strony młodość czyli +pierdyliard do łatwo dostępnej atrakcyjności vs ogromne wyzwanie z drugiej. Trudny wybór :P
          • mojemail3 Re: A ja mam takie pytanie... 12.05.14, 13:12
            bigbadpig napisał:

            (...)"Dokładnie tak! Z jednej strony młodość czyli +pierdyliard do łatwo dostępnej atrakcyjności vs ogromne wyzwanie z drugiej. Trudny wybór :P(...)"

            Co masz dostępne? Wizualnie?
            To tak ja bym się podniecała przymierzaniem wirtualnym sukienek, ach jaka jestem piękna,ojej...na ekranie;-)
            Nie lepiej zarobić na prawdziwą kieckę, w której jest mi nieżle?

            Przecież pornografia to kolejna ułuda konsumpcji, psuje umysł.
            • bigbadpig Re: A ja mam takie pytanie... 13.05.14, 11:59
              > Co masz dostępne? Wizualnie?

              Nie wiem, Ty mi powiedz - to ty piszesz o młodych które z definicji łatwo zbajerować...
          • zawle Re: A ja mam takie pytanie... 12.05.14, 21:16
            bigbadpig napisał:

            > > kobieta dojrzała to jest ogromne wyzwanie, młodą
            > > łatwo zbajerować...
            >
            > Dokładnie tak! Z jednej strony młodość czyli +pierdyliard do łatwo dostępnej at
            > rakcyjności vs ogromne wyzwanie z drugiej. Trudny wybór :P

            Nie? Miałam być wzięta w obronę, a dostałam w ryja;)))
            A na serio....mój czas jako kobiety się kończy/skończył. Jako posiadająca na łbie czapkę niewidkę pozbyłam się złudzeń i mogę zostać obserwatorem oraz zając się sobą.
            • satrustequi Re: A ja mam takie pytanie... 12.05.14, 21:33
              > A na serio....mój czas jako kobiety się kończy/skończył. Jako posiadająca na ł
              > bie czapkę niewidkę pozbyłam się złudzeń i mogę zostać obserwatorem oraz zając
              > się sobą.

              Na emeryturze płciowej jest właśnie czas na oglądanie pornografii. Wcześniej lepiej chronić potencję dla partnerki; chronić przed destrukcyjnym uzależnieniem... A kobiety też się mogą uzależnić od oglądania pornografii? Albo jakoś inaczej destruować seksualnie (z pktu widzenia partnera) w związku z pornografią?
            • sabat.77 Re: A ja mam takie pytanie... 12.05.14, 22:09
              Prosze mi sie tutaj nie zajacowac, zajace sie lepiej sprawdzaja w lesie :)
              A teraz na serio - czapka niewidka slabo Ci sie sprawdza, bo jestes jako kobieta zauwazalna i to jak cholera. Ty masz ten typ osobowosci, ze nie wazne jak bys wygladala i ile miala lat, to faceci beda do ciebie lgneli.
              Moze byc inaczej - ze ty nie zauwazasz chlopow, ale tutaj to jako analogia lepiej sprawdzilaby sie maska spawalnicza, bo tak szczerze mowiac, to malo co przez ta czarna szybke widac :p
              • satrustequi Re: A ja mam takie pytanie... 13.05.14, 23:15
                Zawle zawsze właśnie była taka i bliska i zdystansowana, i zintelektualizowana i nie, cudowna kobieta..
                • zawle Re: A ja mam takie pytanie... 13.05.14, 23:25
                  satrustequi napisał:

                  > Zawle zawsze właśnie była taka i bliska i zdystansowana, i zintelektualizowana
                  > i nie, cudowna kobieta..

                  jakiś mój nekrolog się ukazał w prasie, czy jak? A swoją drogą...dementuję. Mój były facet mówił do mnie "Ty chuju", więc taka cudowna nie jestem.....
                  • mojemail3 Re: A ja mam takie pytanie... 13.05.14, 23:29
                    zawle napisała:

                    > jakiś mój nekrolog się ukazał w prasie, czy jak? A swoją drogą...dementuję. Mój
                    > były facet mówił do mnie "Ty chuju", więc taka cudowna nie jestem....

                    Moze to bylo..."who you..." ???

                    Nekrolog nie, ale chyba jakis zgrabny cokolik ukuli ;-)

                    • zawle Re: A ja mam takie pytanie... 13.05.14, 23:32
                      Ja się nie nadaję na żadne drabinki, bo się z wysoka ląduje na dupsko. Wolę sobie w najniższej trawce poleżeć.
      • d-77 Re: A ja mam takie pytanie... 12.05.14, 13:16
        No, ale te wszystkie laski za szkłem przecież......wiec?
        ani dotknąć ani nic.......
        Ja też mogę sobie zrobić dobrze przy porno, ale jednak poczucie męskiego ciała, dotyk - to niebo a ziemia?
        • mojemail3 Re: A ja mam takie pytanie... 12.05.14, 13:19
          d-77 napisał(a):

          > No, ale te wszystkie laski za szkłem przecież......wiec?
          > ani dotknąć ani nic.......
          > Ja też mogę sobie zrobić dobrze przy porno, ale jednak poczucie męskiego ciała,
          > dotyk - to niebo a ziemia?

          To jest jak lizanie szyby cukierni, gdzie stoją polukrowane, niezdrowe babeczki.

          Zdrowiej jeść razowy chleb i popijać czystą wodą...

        • satrustequi Re: A ja mam takie pytanie... 12.05.14, 13:33
          d-77 napisał(a):

          > No, ale te wszystkie laski za szkłem przecież......wiec?
          > ani dotknąć ani nic.......
          > Ja też mogę sobie zrobić dobrze przy porno, ale jednak poczucie męskiego ciała,
          > dotyk - to niebo a ziemia?

          Ja zwrócę jeszcze uwagę na inny aspekt. I po co Tobie ten ekran jak możesz "sobie zrobić dobrze" bez ekranu, via wyobraźnia? Przynajmniej wyobraźnia się rozwija. Obsadzasz w rolach siebie i kogo chcesz i voila!
          • mojemail3 Re: A ja mam takie pytanie... 12.05.14, 13:36
            satrustequi napisał:
            > Ja zwrócę jeszcze uwagę na inny aspekt. I po co Tobie ten ekran jak możesz "sob
            > ie zrobić dobrze" bez ekranu, via wyobraźnia? Przynajmniej wyobraźnia się rozwi
            > ja. Obsadzasz w rolach siebie i kogo chcesz i voila!

            Bo żyjemy w kulturze pikselowych obrazków. Wzbudzić chęci i pragnienia to już za duży wysiłek, teraz po najmniejszej linii oporu się jedzie.
      • eudajmonika Re: A ja mam takie pytanie... 12.05.14, 17:02

        > To tak w teorii, bo ja podobnie do Ciebie choćbym chciała (kiedyś nawet próbowa
        > łam) nie byłabym w stanie zastąpić seksu odbieranego przeróżnymi zmysłami z żyw
        > ym, ciepłym i reagującym na mnie mężczyzną na "seks internetowy". Choć nie ukry
        > wam, że odbiorcą pornografii jestem.
        >

        A ja myślę, że bym była w stanie. Tylko, że musiałby to być bardziej zaawansowany model OS, niż zwykłe piksele, albo seks internetowy "sterowany" żywym człowiekiem z drugiej strony. Czy o tym też rozmawiamy, czy znów nawijka pójdzie w kierunku gimnazjalnej porno-rozprawki ?

        Kiedy myślę o ludziach, którzy zasiadują się na wiadomych stronach, na forach, czatach i serwisach to wiem, że tam właśnie jest coś, czego nie ma gdzie indziej. Inaczej by tam nie siedzieli, nie?

        Jej przeciwnicy przestrzegają przed łatwością takich doświadczeń, ale przecież one istnieją na wielu poziomach, tak jak i w realu. Mogą być nawet dość absorbujące i twórcze. Nie mniej niż te w realu. Straszą uzależnieniami - ale o te w ogóle nie jest trudno, poza ekranem też. Wszystko, co daje przyjemność może być potencjalnie uzależniające - ostatnio ponoć nawet bieganie maratonów, czyli tzw. biegactwo (?!), nie tylko wódzia. Wskazują, że to jest świat nierealny - czyli potencjalnie oszukańczy. Ale czy na pewno? Skoro odczuwam podniecenie i jest ono mierzalne, to czy faktycznie jestem ofiarą oszustwa?
        ...
        W cyber-relacjach oprócz płaskich pikseli, urozmaiconej oferty, braku zobowiązań, karmy dla niedojrzałych wiecznych dwudziestoletnich, widzę możliwości, jakich rzeczywistość nie daje już od jakiegoś czasu - choćby gorącego flirtu bez zobowiązań i konsumpcji.
        • mojemail3 Re: A ja mam takie pytanie... 12.05.14, 17:17
          eudajmonika napisała:

          (...)"Kiedy myślę o ludziach, którzy zasiadują się na wiadomych stronach, na forach, czatach i serwisach to wiem, że tam właśnie jest coś, czego nie ma gdzie indziej. Inaczej by tam nie siedzieli, nie?(...)"

          Tak, tam jest święty Graal, misterium i uniwersum...
          Dlaczegóż w kasynach siedzą, w burdelach, w hipermarketach bo tam tez jest to czego nie ma gdzie indziej;-)

          • eudajmonika Re: A ja mam takie pytanie... 12.05.14, 17:34
            mojemail3 napisała:

            > eudajmonika napisała:
            >
            > (...)"Kiedy myślę o ludziach, którzy zasiadują się na wiadomych stronach, na fo
            > rach, czatach i serwisach to wiem, że tam właśnie jest coś, czego nie ma gdzie
            > indziej. Inaczej by tam nie siedzieli, nie?(...)"
            >
            > Tak, tam jest święty Graal, misterium i uniwersum...
            > Dlaczegóż w kasynach siedzą, w burdelach, w hipermarketach bo tam tez jest to c
            > zego nie ma gdzie indziej;-)
            >
            Czuję niedosyt ;-)...
            Dlaczegóż siedzą w kinie, w kościołach, na kręglach, u kosmetyczki, na rybach, na działce, na wystawach psów i wyścigach motorowych, z dziećmi w piaskownicy, na plotach z kumpelkami w knajpie....
            • mojemail3 Re: A ja mam takie pytanie... 12.05.14, 17:37
              eudajmonika napisała:
              > Czuję niedosyt ;-)...
              > Dlaczegóż siedzą w kinie, w kościołach, na kręglach, u kosmetyczki, na rybach,
              > na działce, na wystawach psów i wyścigach motorowych, z dziećmi w piaskownicy,
              > na plotach z kumpelkami w knajpie....

              A żebyś wiedziała, no może poza dziećmi w piaskownicy ( bezcenne;-) to cała reszta pięknie uzupełnia moją wypowiedz, bez cienia sarkazmu.
              • eudajmonika Re: A ja mam takie pytanie... 12.05.14, 17:46
                W jaki sposób uzupełnia?
                Czy jest to może szereg czynności (od cyberseksu po siedzenie w kościele), które różne osoby postrzegają jako ciekawe, przyjemne i wartościowe?
                • mojemail3 Re: A ja mam takie pytanie... 12.05.14, 17:49
                  eudajmonika napisała:

                  > W jaki sposób uzupełnia?
                  > Czy jest to może szereg czynności (od cyberseksu po siedzenie w kościele), któr
                  > e różne osoby postrzegają jako ciekawe, przyjemne i wartościowe?

                  Uzpełnia szereg czynności do zabijania nudy i pustki.
                  Siedzenie w kościele również, stąd mamy osoby praktykujące ale niewierzące...
                  • eudajmonika Re: A ja mam takie pytanie... 12.05.14, 18:15
                    > Uzpełnia szereg czynności do zabijania nudy i pustki.

                    Popadasz w nihilizm.
                    Dodam jeszcze tylko taki opis jedynej czynności, z wymienionych, która Cię nie odstręcza:

                    "...to dla nich zwykle alibi. Pretekst, by nic nie robić. Aby nie pracować i nie rozwijać się. [...] najwyraźniej potrzebne im do tego, aby coś znaczyć. Być Kimś."

                    O czym to może być? Chyba nie cyberseksie, ani nie o kręglach...
        • zyg_zyg_zyg Re: A ja mam takie pytanie... 12.05.14, 23:09
          > Kiedy myślę o ludziach, którzy zasiadują się na wiadomych stronach, na forach,
          > czatach i serwisach to wiem, że tam właśnie jest coś, czego nie ma gdzie indzi
          > ej. Inaczej by tam nie siedzieli, nie?


          > Jej przeciwnicy przestrzegają przed łatwością takich doświadczeń, ale przecież
          > one istnieją na wielu poziomach, tak jak i w realu. Mogą być nawet dość absorbu
          > jące i twórcze.

          > W cyber-relacjach oprócz płaskich pikseli, urozmaiconej oferty, braku zobowiąza
          > ń, karmy dla niedojrzałych wiecznych dwudziestoletnich, widzę możliwości, jakic
          > h rzeczywistość nie daje już od jakiegoś czasu - choćby gorącego flirtu bez zob
          > owiązań i konsumpcji.

          Ale tematem było chyba zwyczajne walenie konia do pornografii. Kosztem realnego seksu. Nie rozwijające, tylko ograniczające i kurczące raczej.

          Czy Ty, Eudajmoniko, oglądasz pornografię? Bo ja oglądam i jest to dla mnie trochę jak jedzenie chipsów. Nic nie ma takiego chipsowego smaku, jak chipsy, choć ten smak jest hmmm... dość prostacki. Uważam, że chipsy są dla ludzi, choć z drugiej strony wiem, że to niezły syf. Co jakiś czas mam na chipsy ochotę, pierwszy ma najintensywniejszy smak, ale po którymś z kolei przestaję go w ogóle czuć. Zdarza mi się zjeść ich za dużo, co skutkuje niesmakiem w ustach lub zgagą. Kiedy siedzę przed miska pełną chipsów, muszę choć troszeczkę się skupić, żeby nie zjeść bezwiednie i bezmyślnie całej miski. Pół biedy, bo dupa mi od nich nie rośnie, ale niektórym rośnie ale i tak nie rzucają chipsów. Chipsami się nie nasycę tak jak kromką chleba z masłem, chlebem z masłem nie przesycę się do wyrzygu jak chipsami.

          Ja oczywiście nie widzę samych negatywów w oglądaniu pornografii, bo musiałabym być chora, gdyby tak było i dalej bym była jej konsumentem. Na przykład - w odróżnieniu od chipsów - inspiruje mnie czasem w realnym seksie z partnerem. Daje też inne plusy. Ale ewidentną cechą konsumpcji pornografii jest łatwość. I coś jest złego i zagrażającego w tej łatwości.
          • jesod Bo ja oglądam 12.05.14, 23:46
            zyg_zyg_zyg napisała:
            > Czy Ty, Eudajmoniko, oglądasz pornografię? Bo ja oglądam i jest to dla mnie tro
            > chę jak jedzenie chipsów.

            Każdy je to, co chce... Przynajmniej teoretycznie.

            zyg_zyg_zyg napisała:
            > Uważam, że chipsy są dla ludzi, choć z drugiej strony wiem, że to niezły syf.

            Wszystko jest dla ludzi, co daje się/można im sprzedać.
            Wręcz o to właśnie chodzi, by namówić/zachęcić/skusić ich do zakupu.
            Jednak ważne jest to, czy wybierają to, co jest rzeczywiście im potrzebne i dla nich dobre.

          • marek.zak1 Masturbator 13.05.14, 08:36
            zyg_zyg_zyg napisała:

            Ale ewidentną cechą konsumpcji pornografii jest łatwość. I coś jest złego i zagrażającego w tej łatwości.

            Łatwośc i dostępność. Tak jest. Już Sabat pisał, że kobiety lecą na 10-15 % facetów z górnej półki. A co ma robić ta reszta?
            Jeszcze Sabat wspomniał (pozdrawiam) , że to kobiety są dysponentami seksu. Ten, kto rozdysponowuje ma władzę. Facet, który sie sam zaspokaja, nie czuje więc nad soba żadnej władzy.
            Obecnie faceta onanizujacego sie nazywa sie pogardlinie ,,koniobijcą" czy onanistą". Już niedługo on sam bedzie się dumnie przedstawiał, ,,jestem masturbatorem" = człowiekem niezależnym, panem swojego losu i życia. Czy to robi ręka czy z lalką jest drugorzędne.
            Nie mowię, czy to jest dobre, czy złe, ale wszystko w tym kierunku zmierza.
            • jesod Re: Masturbator 13.05.14, 14:03
              marek.zak1 napisał:
              > Jeszcze Sabat wspomniał (pozdrawiam) , że to kobiety są dysponentami seksu.

              Mam dla Ciebie propozycję... Prześlij jeszcze buzi sabatowi, w ramach tej anal-lizy i zgodności poglądów, a kto wie... czy nawet nie zgodności charakterów.

              marek.zak1 napisał:
              > Obecnie faceta onanizujacego sie nazywa sie pogardlinie ,,koniobijcą" czy onani
              > stą". Już niedługo on sam bedzie się dumnie przedstawiał, ,,jestem masturbator
              > em" = człowiekem niezależnym, panem swojego losu i życia.

              A ta świetlana przyszłość już niedługo...
              Terminator-masturbator praktykujący bez miszcza (dlaczego?) będzie mógł się nareszcie ujawnić i przedstawić światu (kobiet?): Oto jestem. Nie bierzcie mnie, bo to ryzyko. Ale jestem tuż obok was i przez was jestem taki jaki jestem - niezależny, pan swojego losu i życia.
              • marek.zak1 Re: Masturbator 13.05.14, 15:04
                jesod napisała:

                > marek.zak1 napisał:
                Obecnie faceta onanizujacego sie nazywa sie pogardlinie ,,koniobijcą" czy onanistą". Już niedługo on sam bedzie się dumnie przedstawiał, ,,jestem masturbatorem" = człowiekem niezależnym, panem swojego losu i życia.

                A ta świetlana przyszłość już niedługo...
                Terminator-masturbator praktykujący bez miszcza (dlaczego?) będzie mógł się nareszcie ujawnić i przedstawić światu (kobiet?): Oto jestem. Nie bierzcie mnie, bo to ryzyko.

                Nie bierzcie mnie, bo was nie potrzebuję. Robię to sam. Przypadek jak w wątkach obok, z tym, że facet tego nie mówi.
                Ja nie twierdzę, że to jest dobre, ale, niestety, w tym kierunku świat zmierza.
                • jesod Re: Masturbator 13.05.14, 15:13
                  marek.zak1 napisał:
                  > Nie bierzcie mnie, bo was nie potrzebuję. Robię to sam.

                  Jak nie potrzebujesz to się nie ujawniaj, nie sącz jadu i nie bądź chory z nienawiści.
                  Rób to dalej sam, lecz z honorem i ambicją.
                  Nie szukaj odwetu i nie wypaczaj rzeczywistości.

                  • marek.zak1 Re: Masturbator 13.05.14, 15:43
                    jesod napisała:

                    > marek.zak1 napisał:
                    > > Nie bierzcie mnie, bo was nie potrzebuję. Robię to sam.
                    >
                    > Jak nie potrzebujesz to się nie ujawniaj, nie sącz jadu i nie bądź chory z nien
                    > awiści.
                    > Rób to dalej sam, lecz z honorem i ambicją.
                    > Nie szukaj odwetu i nie wypaczaj rzeczywistości.
                    >
                    Czytaj i komentuj, a nie odwrotnie. Tak sie bedzie przedstawiał masturbator. On nie bedzie potrzebowac kobiet. Moze je lubić, ale zaspokajać sie bedzie sam. Nie ma w tym żadnego jadu, raczej smutek.
              • kag73 Re: Masturbator 13.05.14, 15:17
                Ja bym powiedziala, ze dobrze by bylo gdyby sie tak przedstawial. Wtedy kobieta zainteresowana seksem z facetem w realu wiedzialaby z kim ma do czynienia i czy sie pakuje czy nie.
                • marek.zak1 Re: Masturbator 13.05.14, 15:39
                  Oczywiscie, tak się bedzie przedstawiał. Kiedys mowiono - to pedał, a teraz się homo sami przedstawiają: ,,jestem gejem". Mam na imie..., jestem masturbatorem.
                  Ja nie przedstawiam żadnej nienawiści, tylko widzę, żr to idzie w tym kierunku. Jestem zupełnie personalnie niezainteresowany tym trendem, gdyż mnie nie dotyczy.
    • twojabogini Re: A ja mam taką odpowiedź... 12.05.14, 14:40
      Jeśli seks internetowy kręci kogoś na dłuższą metę bardziej niż seks w realu albo też wręcz ktoś rezygnuje z seksu realnego na rzecz autostymulacji przy ekranie monitora - to mamy do czynienia z osobą uzależnioną od pornografii.

      Była kiedyś epoka w której wielu mężczyzn piło i wiele osób twierdziło, że to w zasadzie norma, a "mężczyźni tak mają". Teraz podobnie postrzegane jest uzależnienie od pornografii. Dotyka wielu mężczyzn (i zarazem ich partnerek) - ale zachowanie patologiczne i wynikające z uzależnienia szybko zaczęły być postrzegane jako "męska norma". Od męskości wymagam więcej niż kompulsywnego trzepania konia.
      • marek.zak1 Re: A ja mam taką odpowiedź... 12.05.14, 15:01
        Fundamentalnie sie z Toba zgadzam, ale są mężczyźni:
        - nieśmiali,
        - z kompleksami,
        - odrzuceni, przezroczyści,
        - niepotrafiący uwieść kobiety,
        - chcacy się uwolnić od potrzeb seksualnych,
        - nie chcący, żeby od nich czegokolwiek wymagano,
        - lubiący masturbację.
        I dla nich porno/masturbacja jest wyjsciem/opcją.
      • eudajmonika Re: A ja mam taką odpowiedź... 12.05.14, 16:33
        Ja też tak myślałam jak TB - uzależnienie, a fe, itepe... do czasu kiedy obejrzałam film o skrojonym na miarę (Phoenixa) systemie OS, który jako partnerka nie ma właściwie wad. Jest wystarczająco powabny, inteligentny, spolegliwy i zadziorny, aby zagwarantować realizację wszystkich potrzeb swego ukochanego. I to wszystko dzieje się całkowicie pozacieleśnie, nawet nie w obrazkach, ale w rozmowach (a głos Scarlet Johansson - mniaaam!) i w generowanym przez te rozmowy szerokim wachlarzu pełnowartościowych, w moim odczuciu, doświadczeń zmysłowych.
        Ten film to naprawdę ożywcze doświadczenie. Stary Platon siedzi w jaskini i zaciera ręce - a nie mówiłem, a nie mówiłem....

        Ja nawet tę złość na piksele rozumiem - przyszło nam konkurować z maszynami, z góry przegrana walka. Ale przecież to nie pierwszy raz, czyż nie? Maszyna parowa też była non grata.
        • mojemail3 Re: A ja mam taką odpowiedź... 12.05.14, 17:31
          eudajmonika napisała:

          > Ja też tak myślałam jak TB - uzależnienie, a fe, itepe...

          Nie, nie rozumiesz. Nie chodzi o moralność, grzech, że to jest "fe" itepe...
          Nie w tym rzecz.Negatywny wpływ na psychikę, na poczucie męskości, ludzie, którzy z tego wyszli mają większą świadomość tego zjawiska.

          > Ja nawet tę złość na piksele rozumiem - przyszło nam konkurować z maszynami, z
          > góry przegrana walka. Ale przecież to nie pierwszy raz, czyż nie? Maszyna parow
          > a też była non grata.

          Nie, to nie jest złość na piksele, przecież nie można być zazdrosnym o dwuwymiarowe obrazki.
          To taka sama głupota jak własnie oglądanie mydlanych oper, seriali, czytanie harlekinów przez kobiety.
          • eudajmonika Re: A ja mam taką odpowiedź... 12.05.14, 17:42
            mojemail3 napisała:

            Nie, nie rozumiesz. Nie chodzi o moralność, grzech, że to jest "fe" itepe...
            > Nie w tym rzecz.Negatywny wpływ na psychikę, na poczucie męskości, ludzie, któr
            > zy z tego wyszli mają większą świadomość tego zjawiska.
            >
            > > Ja nawet tę złość na piksele rozumiem - przyszło nam konkurować z maszyna
            > mi, z
            > > góry przegrana walka. Ale przecież to nie pierwszy raz, czyż nie? Maszyna
            > parow
            > > a też była non grata.
            >
            > Nie, to nie jest złość na piksele, przecież nie można być zazdrosnym o dwuwymia
            > rowe obrazki.
            > To taka sama głupota jak własnie oglądanie mydlanych oper, seriali, czytanie ha
            > rlekinów przez kobiety.

            Moim zdaniem moralizowanie jest tutaj bardzo silną tendencją - cyberseks stawia się w jednym rzędzie z (w tej dyskusji, aby nie być gołosłowną) z alkoholizmem, burdelami, kasynami i hipermarketami.
            Z tego forum wynika też, że wiele osób jest rozżalonych, rozwścieczonych i zazdrosnych właśnie o czas partnera spędzony z pikselami lub cyberprzyjaciółkami. Dziwiłabym się gdyby było inaczej. Dlaczego próbujesz przekonywać, że tak nie jest?
            Myślę, że głupotą jest nie samo zjawisko, jak piszesz, lecz brak namysłu nad nim.
            • mojemail3 Re: A ja mam taką odpowiedź... 12.05.14, 17:46
              eudajmonika napisała:

              (...)"Myślę, że głupotą jest nie samo zjawisko, jak piszesz, lecz brak namysłu nad nim (...)"

              Zjawisko jest, bo jest na niego popyt, sprzedaje się dobrze. Ogłupiać tłumy można na różne sposoby, byle się społeczeństwo za wiele nie zastanawiało nad swoją egzystencją.
              Konsumować badziewie, a władcy tego świata czerpią zyski z naszej bezmyślności...
        • twojabogini Re: A ja mam taką odpowiedź... 12.05.14, 19:21
          eudajmonika napisała:

          > Ja też tak myślałam jak TB - uzależnienie, a fe, itepe...

          Nie myślę, że porno jest fe. Nie oceniam zjawiska porno na skali moralnej. Nie ma moralnych i niemoralnych filmów, niezależnie czy klasy A czy kategorii XXX. Nie oceniam też pod kątem estetyki, czy jest ładne, czy jest fe - co się komu podoba.

          Po prostu twierdzę, że mężczyzna, który woli trzepanie konia pod porno od seksu w realu jest od tego porno uzależniony. Więc pytanie: "Dlaczego sex internetowy bardziej kręci facetów?" jest źle postawione.
          Jeśli człowiek obejrzy raz na jakiś czas porno, bo akurat ma ochotę - ok. Jeśli czasem woli pobawić się sam/a przy porno zamiast w realu - też nic szkodliwego. To jedna z form rozrywki. Jeśli jednak porno zastępuje i wypiera seks w realu to jest to przejaw uzależnienia. Tak samo jak gdy z piwa dla relaksu robią się cztery piwa co wieczór.

          I nie chodzi o cierpienia partnerki/a pozbawionego seksu (który/a) w dodatku nie wie dlaczego - chociaż to ważny aspekt sprawy i partnerzy/ki osób uzależnionych od porno naprawdę cierpią. I nie chodzi tylko o BSM, ale także o cała resztę, brak bliskości fizycznej, wsparcia, o to, że partner niby jest blisko, ale jak za szklana ścianą, a także o to, że uzależnieni często postępują podle i całą winę za sytuację BSM zwalają na partnera/kę, kłamią i oszukują, żeby tylko nie wyszła na jaw ich cyfrowa działalność, plus czasem przejawiają pogardę wobec seksualności osoby nieuzależnionej, twierdząc, że jest nimfomanką/erotomanem, czepia się lub dyskredytując seksualną atrakcyjność partnera. To jest stały element historii związków z problemem uzależnienia od filmów fikanych.

          Chodzi przede wszystkim o odczucia osób uzależnionych od porno. W przypadku mężczyzn pod racjonalizacją w stylu to co robię jest naturalne bo jestem facetem, moja zona już nie jest dla mnie atrakcyjna, dzięki temu że się trzepię to przynajmniej jej nie zdradzam (a więc robię to niejako dla niej) kryje się cała masa sprzecznych uczuć, osłabienie reakcji seksualnych (słabsza erekcja, brak reakcji na wiele bodźców, przywiązanie do bodźców wzrokowych, awersja do innego rodzaju bodźców, trudności z uzyskaniem podniecenia w realu, ukierunkowanie fantazji w sposób, który bywa nie do zrealizowania w realu). Jednym z objawów bywa awersja do realnych kobiet - po pornusach wydaja się zbyt cielesne, zwierzęce, nieatrakcyjne. Do tego dochodzi poczucie winy, coraz większe trudności z tłumaczeniem partnerce/owi powodów odmowy, świadomość sypania się związku, wstyd przed przyznaniem się, oraz coraz mniejsze panowanie nad impulsem do trzepania się (niektórym panom zdarza się miec np. wpadki w pracy)


          • marek.zak1 Uzależnienie czy wybór? 12.05.14, 20:31
            twojabogini napisała:

            > Chodzi przede wszystkim o odczucia osób uzależnionych od porno. W przypadku męż
            > czyzn pod racjonalizacją w stylu to co robię jest naturalne bo jestem facetem,
            > moja zona już nie jest dla mnie atrakcyjna, dzięki temu że się trzepię to przyn
            > ajmniej jej nie zdradzam (a więc robię to niejako dla niej) kryje się cała masa
            > sprzecznych uczuć, osłabienie reakcji seksualnych (słabsza erekcja, brak reakc
            > ji na wiele bodźców, przywiązanie do bodźców wzrokowych, awersja do innego rodz
            > aju bodźców, trudności z uzyskaniem podniecenia w realu, ukierunkowanie fantazj
            > i w sposób, który bywa nie do zrealizowania w realu). Jednym z objawów bywa awe
            > rsja do realnych kobiet - po pornusach wydaja się zbyt cielesne, zwierzęce, nie
            > atrakcyjne.

            Obawiam sie, że wybór pornomasturbacji nie jest uzależnieniem, ale niestety, dla partnerek, jest czyms gorszym. Jest świadomym wyborem zaspokojenia napięcia seksualnego. Czym innym jest w jakims sensie naturalna pornomasturbacja, gdy facet nie może, nie potrafi zdobyć sobie kobiety, czym innym, gdy chętna kobieta leży obok, a po waleniu konia brak sil i chęci.
            • twojabogini Re: Alkohol -uzależnienie czy wybór? 13.05.14, 12:03
              Tak jak uzależnienie od alkoholu nie jest wyborem - piję bo lubię? nie! - piję bo muszę, tak nie jest wyborem oglądanie pornografii kiedy jest się od niej uzależnionym.

              Istnieje grupa tzw. uzależnień behawioralnych i oglądanie pornografii do nich należy. Oczywiście żaden uzależniony nie uzna że jest uzależniony i poda szereg racjonalizacji. A to żona mu się zestarzała albo przytyła, a to pan potrzebuje różnorodności (sorki, ale to żadna różnorodność trzepanie dzień w dzień przy kompie) itp. itd.

              Kiedy człowiek pozostający w związku odczuwa napięcie seksualne ma wybór - zachęci swojego partnera lub sam rozładuje napięcie. Dotyczy to i kobiet i mężczyzn. W przypadku zmęczenia, konfliktu z partnerem lub gdy stan napięcia nie ma podłoża seksualnego, bardziej nerwowe - wybór najczęściej padnie na samozaspokojenie. Mężczyzna ułatwi to sobie pornografią, kobieta masażerem łechtaczki, albo wyobraźnią (statystycznie najczęstsze wybory). W pozostałych przypadkach i w sprzyjających okolicznościach wybór wypadnie raczej na seks partnerski.

              Jeśli wybór za każdym razem pada na masturbację - sorki, ale taka kobieta lub mężczyzna ma problem. Nawet jeśli praprzyczyną była chęć zaspokojenia ciekawości, obejrzenia sobie paru fajnych ciał, wzmożenia podniecenia, albo niechęć do osoby partnera - to jeśli skończyło się zredukowaniem aktywności seksualnej do autozaspokajania przy porno, osoba taka jest uzależniona. Nie dlatego, że je "woli", ale dlatego, ze doszło do uzależnienia.

              Identycznie sprawa działa z alkoholem, sięgamy po niego bo chcemy się rozluźnić, pobawić, odstresować, albo mamy zły humor, albo dobry. I okej - to jedna z rozrywek. Ale jeśli redukujemy sposób w jaki się relaksujemy, odstresowujemy i bawimy wyłącznie do alkoholu - to jest to przejaw uzależnienia a nie wyboru.

              Tak jak osoba uzależniona od pornografii stwierdzi, że porno najlepiej ją zaspokaja i jest to aktywność przyjemniejsza od seksu z partnerką (woli pornosa) tak alkoholik będzie twierdził, że dobry drink czy parę niewinnych browarków są lepsze niż popołudnie z rodziną, romantyczny wieczór z żoną czy partia szachów razem wzięte. Z perspektywy osób nieuzależnionych wygląda to inaczej.
              • marek.zak1 Re: Alkohol -uzależnienie czy wybór? 13.05.14, 14:58
                twojabogini napisała:

                > Tak jak uzależnienie od alkoholu nie jest wyborem - piję bo lubię? nie! - piję
                > bo muszę, tak nie jest wyborem oglądanie pornografii kiedy jest się od niej uza
                > leżnionym.
                >

                Nie, uzalezniuonym sie jest od seksu i tylko od selsu. Masturbacja jest jednym ze sposobów rozładowania napięcia. Podobnie jesli ktoś jest uzależniony od alkoholu, pije piwo, wino, czy wódkę lub cos innego..
                • kag73 Re: Alkohol -uzależnienie czy wybór? 13.05.14, 15:14
                  Nie, nie, Mareczku, to nie tak. Jestesmy gatunkiem i zeby przetrwac mamy instynkty i poped seksualny i to ten poped chcemy/zaspakajamy. Pytanie kto w jaki sposob.
                  Dla mnie walenie konia przy porno to nadal TYLKO walenie konia, z seksem ma tyle wspolnego, ze oglada sie przy tym seks innych ludzi/ seksualne obrazki.
                  I w tym momencie: potrzeba fizjologiczna zaspokojona....idziemy dalej.
                  W przypadku uzaleznienia od porno: walenie konia do porno zastepuje inne czynnosci seksulane, moze nawet kompletnie zdominowac inne aspekty zycia.
                  • marek.zak1 Re: Alkohol -uzależnienie czy wybór? 13.05.14, 15:41
                    kag73 napisała:

                    > Nie, nie, Mareczku, to nie tak. Jestesmy gatunkiem i zeby przetrwac mamy instyn
                    > kty i poped seksualny i to ten poped chcemy/zaspakajamy. Pytanie kto w jaki spo
                    > sob.

                    Czy ten gatunek został stworzony gdy był internet?
      • sabat.77 Re: A ja mam taką odpowiedź... 12.05.14, 16:49
        twojabogini napisała:

        > Od męskości wymagam więcej niż kompulsywnego trzepania konia.

        Od całej? Kim ty jesteś, żeby stawiać męskości jakieś wymagania? Możesz stawiać wymagania odnośnie męskości swojemu mężowi, o ile ci na to pozwoli. Albo wzorcowi męskości, który sobie stworzysz w wyobraźni.
        • mojemail3 Re: A ja mam taką odpowiedź... 12.05.14, 17:21
          sabat.77 napisał:

          > Od całej? Kim ty jesteś, żeby stawiać męskości jakieś wymagania? Możesz stawiać
          > wymagania odnośnie męskości swojemu mężowi, o ile ci na to pozwoli. Albo wzorc
          > owi męskości, który sobie stworzysz w wyobraźni.

          A co się tak wściekasz? My mamy być piękne i uwodzicielskie, wy bądzicie po męsku silni...nie kasą, nie stanowiskiem, nie pozerstwem, a duchem...
    • sabat.77 Re: A ja mam takie pytanie... 12.05.14, 16:58
      Wiesz, każdy przypadek jest nieco inny. Niemniej nie tylko kobiety mogą czuć wstręt do czyjegoś ciała czy też zwyczajną niechęć do seksu z daną osobą. Jak kobieta starzeje się, grubieje, śmierdzi, jest niehigieniczna i budzi fizyczną odrazę, to mogę zrozumieć, że panowie chętniej zaspokajają się przy komputerze. Też muszą się zmuszać i uprawiają seks "ku chwale ojczyzny". Nic więc dziwnego, że się specjalnie do tego nie palą...
      Dziesiątki razy wspominano, że mężczyzna musi kobietę kręcić, by ta mu się oddała. Widocznie w wypadku facetów jest podobnie - wariant pt. "ona już go nie kręci" też ma rację bytu. Powodów może być sporo.
      A to że wybiera porno? Najprawdopodobniej zwyczajnie nie ma innej opcji. Do chętnej, atrakcyjnej cipki by sobie pobiegł, ale ta go zleje. A stara, obrzydliwa żona - jakoś niespecjalnie kręci. No to jak tu nie marszczyć pingwina?
      • mojemail3 Re: A ja mam takie pytanie... 12.05.14, 17:25
        sabat.77 napisał:

        (...)"Wiesz, każdy przypadek jest nieco inny. Niemniej nie tylko kobiety mogą czuć wstręt do czyjegoś ciała czy też zwyczajną niechęć do seksu z daną osobą. Jak kobieta starzeje się, grubieje, śmierdzi, jest niehigieniczna i budzi fizyczną odrazę, to mogę zrozumieć, że panowie chętniej zaspokajają się przy komputerze. Też muszą się zmuszać i uprawiają seks "ku chwale ojczyzny". Nic więc dziwnego, że się specjalnie do tego nie palą...(...)"

        Tak strasznie upraszczając nigdy nie dojdziesz do prawdy,będziesz się o nią tylko ocierał.
        Atrakcyjność, kręcenie, ewolucja, starzenie się, odraza...Myślisz,że to takie proste i prymitywne??? Zacznij myśleć sam, a nie powielaj klisze i dawno zgrane płyty z tego forum...
        • hello-kitty2 Re: A ja mam takie pytanie... 12.05.14, 18:09
          mojemail3 napisała:

          Zacznij myśleć sam, a nie powielaj klisze i dawno zgrane
          > płyty z tego forum...

          Podwazasz dorobek forum? Widze, ze robisz teraz najwieksze wychylenie w gore wchodzac w faze mesjanstwa. Pycha chodzi przed upadkiem.
        • sabat.77 Re: A ja mam takie pytanie... 12.05.14, 18:10
          Myślę, że prawda właśnie jest często bardzo prosta. A szukamy skomplikowanych, piętrowych rozwiązań, bo nie chcemy spojrzeć prawdzie w oczy i zaakceptować tych najprostszych.
    • t.akaja Mój babski punkt widzenia jest 12.05.14, 19:14
      dość ogólny... Kobieta potrzebuje bliskości, a faceci to wzrokowcy.
    • abyss7 odpowiedź 12.05.14, 21:26
      d-77 napisał(a):

      > Pomóżcie mi to zrozumieć, bo czegoś nie kumam.

      Lew-Starowicz wyjaśnił to w poniższy sposób.
      Zwracam uwagę, że opisane zjawisko coraz częściej dotyka także kobiet... :/



      "- Czy takie nastawienie to dzisiaj największe zagrożenie dla relacji damsko-męskich?

      - Dzisiaj obserwujemy kilka poważnych zagrożeń na tym polu. Jedno z najpoważniejszych to pornografia, która coraz intensywniej wkracza do naszego życia. Dawniej były tzw. świerszczyki, które młodzież oglądała ukradkiem, i jedyne, co mogła zobaczyć, to nagie ciało. I były to epizodyczne zdarzenia. W tej chwili mamy do czynienia z wielkim przemysłem pornograficznym, który pokazuje fałszywy świat. Zagrożenie polega na tym, że osoby (głównie mężczyźni) korzystające z pornografii, chcą przenosić ją do życia. Współczuję młodym kobietom. Teraz wielu mężczyzn ma podwójny standard seksu. Masturbują się w kontakcie z pornografią i to staje się dominującą formą ich aktywności seksualnej. To dla nich większa frajda niż relacja seksualna z kobietą, ponieważ w tej sytuacji mogą działać egoistycznie. Nie muszą dbać o partnerkę. To rozbija relację nie tylko z tą konkretną kobietą, ale wręcz upośledza człowieka. Coraz częściej pojawia się postawa „seks dla seksu” i – co ciekawe – ta postawa zaczyna się pojawiać również u kobiet. Dotychczas cechowała głównie panów. Badania wykonane w 1977 r. pokazały, że jedynie kilka procent badanych korzystało z seksu w oderwaniu od relacji. Teraz jest to kilkadziesiąt procent. To mnie niepokoi, bo zanika głęboka więź między ludźmi. Internet jest wykorzystywany do cyberseksu. Zauważmy, że dzisiaj prawie nie ma ekshibicjonistów. Taka osoba wchodzi do Internetu, ma kamerę i szybko zdobywa olbrzymią liczbę odbiorców. Seks w Internecie to najbardziej dynamiczna gałąź przemysłu."

      dorzeczy.pl/id,1950/Wychowanie-bez-plci-To-bzdura.html
      • satrustequi Re: odpowiedź 12.05.14, 21:37
        Ano właśnie!

        "Badania wykonane w 1977 r. pokazały, że jedynie kilka procent badanych korzystało z seksu w oderwaniu od relacji. Teraz jest to kilkadziesiąt procent. To mnie niepokoi..." I tak dalej.

        Niedawno oglądnąłem pornosika nakręconego 100 lat temu i to jest zupełnie inny pornoseks niż dziś... Ma jakąś nieosiągalną dziś lekkość, wdzięk, wręcz - o cholera! - niewinność...
      • jesod Re: odpowiedź - esencja 12.05.14, 22:32
        Nic dodać i nic ująć. :)
        W skrócie:
        Fałszywy świat oparty na egoizmie, upośledzeniu, zaniku więzi i seksie przemysłowym.
        Doskonała pożywka do robienia kasy na idiotach/kach, którzy/e ten świat przyjmą/wybiorą za swój.
        • abyss7 Re: odpowiedź - esencja 12.05.14, 22:47
          jesod napisała:

          > Doskonała pożywka do robienia kasy na idiotach/kach, którzy/e ten świat przyjmą
          > /wybiorą za swój.

          To chyba nie do końca jest w ten sposób, że idioci przyjmują / wybiorą ten świat. Młodzi ludzi interesują się seksem, ale nie dostają niczego innego niż pornografia. Sex to ciągle temat tabu, nie ma rozmów, nikt nie tłumaczy jaka fajna może być erotyka, jak można się spełniać w bliskości, namiętności itd. Więc nastolatki wchodzą w życie, z głową pełną scen z pornoli - w takich głowach rozpięcie rozporka POWODUJE natychmiastową gotowość i dzikie pożądanie u partnerki, a że w życiu wychodzi inaczej... to się później wybiera zachowania, które pierwsze się zakorzeniły, a partnerki zadają pytania, jak autorka wątku.
          • jesod Re: odpowiedź - esencja 12.05.14, 23:04
            abyss7 napisał:
            > jesod napisała:
            >
            > > Doskonała pożywka do robienia kasy na idiotach/kach, którzy/e ten świat p
            > rzyjmą
            > > /wybiorą za swój.
            >
            > To chyba nie do końca jest w ten sposób, że idioci przyjmują / wybiorą ten świat

            No oczywiście, że nie do końca. To było duże uproszczenie, bo nie chce mi się rozwodzić pisemnie.

            abyss7 napisał:
            > Młodzi ludzi interesują się seksem, ale nie dostają niczego innego niż porno
            > grafia. Sex to ciągle temat tabu, nie ma rozmów, nikt nie tłumaczy jaka fajna m
            > oże być erotyka, jak można się spełniać w bliskości, namiętności itd.

            Ha! :)
            Natychmiast chciałoby się walnąć:
            "Takie będą Rzeczypospolite, jakie ich młodzieży chowanie"
            A więc:
            Nasza wina , nasza wina , nasza baaardzo wielka wina. :)
    • that.bitch.is.sick Re: A ja mam takie pytanie... 13.05.14, 08:48
      d-77 napisał(a):

      > ...głównie do mężczyzn, ale jak jakaś kobieta wie, albo ma zdanie, niech pisze.
      > Dlaczego sex internetowy bardziej kręci facetów?
      > Często - przy okazji wątków pt "on nie chce się ze mną kochać" powstaje teoria:
      > on jest uzależniony od netu, od porno, masturbuje się, to łatwiejsze itd.
      >
      Ponieważ wybierałam porno ZAMIAST partnera przez jakiś czas, więc mogę się wypowiedzieć zwłaszcza że motywacje do seksu też mam bardziej jak stereotypowy facet.
      Oj tam z tym uzależnieniem to byłabym sceptyczna, wszystko teraz nazywa się uzależnienie, być może po to aby kręcił się biznes o nazwie terapia oraz medialny dyskurs niosący wymierne zyski tzw. ekspertom. Owszem może powstać przyzwyczajenie w sytuacji gdy np. seks z daną osobą jawi się jako obowiązek/jest psychicznie obciążający/jest zwyczajnie mało atrakcyjny, nudny, wymuszony w formie. W moim przypadku wolałam porno od seksu z konkretną osobą, natomiast wszystkie ewentualne osoby nowe, działające na mnie, gdyby były dostępne to oczywiście wygrałyby z porno. Jestem przekonana, że nie ma mężczyzny którego tak ogólnie porno kręci bardziej niż doznanie z żywą kobietą, po prostu - i to nie jest może pocieszające - zdarza się że wybiera porno aby uniknąć nierozwiązanych problemów z seksem w monogamicznym związku, z daną osobą/ aby uniknąć swoich nierozwiązanych problemów z seksem.
      Oczywiście tu abstrahujemy od sytuacji gdy korzystamy z pornografii w celu rozrywki/inspiracji/zaspokojenia ciekawości - to jest oczywiście element wg mnie pozytywny, który pochwalam i tu nie demonizowałabym pornografii, jeśli coś jest winne zahamowaniom seksualnym to sprzeczne normy nie oglądanie bardziej lub mniej sztucznych filmików. Zresztą były robione badania które nie potwierdziły szkodliwości pornografii którą się jej przypisuje.
      A demoralizacja młodzieży, to jak wiadomo winna jest jej ideologia gender, więc może i pornografii trochę zbastują.
      • kag73 Re: A ja mam takie pytanie... 13.05.14, 10:03
        Bitch, mysle, ze granica miedzy byc uzaleznionym od porno a miec z tego wieksza frajde niz z realnego seksu moze byc dosc plynna i czasem trudno ja wyczuc:)
        I moim zdaniem sa ludzie bardziej podatni/sklonni do uzaleznien a inni mnie, podobnie jak z alkoholem, papierosami albo grami komputerowymi.
        I motywacje do komsumpcji porno tez bywaja rozne. Czesto zaczyna sie od tego, ze mlody chlopak nie ma dzieczyny, bo wiadomo konkutencja nie spi np. no i zaczyna sie jazda z porno, czasem tak duzo i czesto, ze w pewnym momencie nie mozna bez. Po pierwsze zanika wielka chcica, ktora pcha faceta w kierunku kobiet i poszukiwania panny do lozka, po drugie moze sie zdarzyc, ze nawet jak ja znajdzie, w praniu okazuje sie, ze tak przyzwyczail sie do konkretnych bodzcow/swojego uscisku dloni, ze z zywa kobieta ani rusz. Tak nie musi byc u wszystkich ale moze sie zdarzyc.
        Moim zdaniem wszystko jest dla ludzi, ale wszystko w rozsadnych granicach, ktore niekiedy trudno sobie wytyczyc. Czasem zanim sie zdazymy obejrzec tkwimy w czyms po uszy:) I Czesto ludziom sie wydaje: pale, bo lubie, wcale nie musze a...gowno prawda, bo musi.
        • zawle Re: A ja mam takie pytanie... 13.05.14, 10:59
          Terapeuci uzależnień twierdzą że problemem nie jest substancja uzależniająca. Ona służy za koc do zakrywania naszych bóli. I dalej...że uzależnić się można od absolutnie wszystkiego. Dla mnie seks z realną osobą wymaga. Muszę się zapoznać, zachęcić, znaleźć czas, miejsce, spotkać.A wcześniej umyć, ubrać, ogarnąć. Następnie muszę wytworzyć sytuację erotyczną, reagować na drugą- żywą osobę- czyli pracować na dwóch polach.Potem dokonać wyboru i być dysponentem cudzej decyzji czy dalej się bawimy czy dajemy spokój. Może spotkać się z odrzuceniem? No i pracować na rzecz. Bo nawet zwykłe pieprzenie wymaga współdziałania. A porno? Ile mniej wymagające.
          • satrustequi Re: A ja mam takie pytanie... 13.05.14, 11:08
            Właściwie dlaczego mówimy wciąż o porno ("mniej wymagające" - zgadza się!), zamiast o onanii... bo przecież to ona, to samozaspokojenie zamiast kontaktu z drugim żywym ciałem, jest tu tak naprawdę istotą rzeczy. Porno to chyba tylko narzędzie wspomagające proces samozaspokajania, czy nie?
            • kag73 Re: A ja mam takie pytanie... 13.05.14, 11:20
              satrustequi napisał:

              > Właściwie dlaczego mówimy wciąż o porno ("mniej wymagające" - zgadza się!), zam
              > iast o onanii... bo przecież to ona, to samozaspokojenie zamiast kontaktu z dru
              > gim żywym ciałem, jest tu tak naprawdę istotą rzeczy. Porno to chyba tylko narz
              > ędzie wspomagające proces samozaspokajania, czy nie?

              Hmm, onania byla zawsze ale porno to nowosc i zdaje sie, ze dobrze spelnia swoja funkcje. Kiedys chlopu(bo o mezczyznach mowimy) sie w pewnym momencie nudzily swierszczyki (bylo ich duzo mniej) i wymyslanie ciagle nowosci we wlsnej glowie i wychodzil w swiat i szukal babki do seksu. Teraz zalacza kompa i ma do koloru, do wyboru i to wciaga. Popatrz na dzieci, w wiekszosci, jak zaczynaja ogladac bajki/filmy w telewizji to by mogly tak bez konca jakbys im go nie wylaczyl, bo bajka za bajka leci. Kiedys bylo 15 minut wieczorynki.
              Podobnie z komputerem, grami na kompie, to sa rzeczy szybko dostepne, oferujace roznorodnosc i potrafia wciagac i w pewnym momencie np. takie dziecko ogladajace w kolko telewizje albo siedzace przed kompem traci zainteresowanie wszystkim innym, wszystko jest nudne, bo wymaga kreatywnosci i wlasciwie jest strata cennego czasu, w ktorym to dzieciak moglby robic to co lubi najbardziej, czyli posiedziec przed TV albo kompem.
              Jeden facet mi powiedzial kiedys, ze byl uzalezniony od porno, wyplatal sie, ale popadl w religijnosc, takie skrajnosci, sa ludzie, ktorzy czegos tam ciagle potrzebuja na zastepstwo.
              • satrustequi Re: A ja mam takie pytanie... 13.05.14, 11:32
                Ciekawe że nie słyszy się o babkach "walących łechtaczkę" przed kompem z porno i zaniedbujących przez to partnera, nie garnących się przez to do partnera, a o mężczyznach niestety tak i jakby coraz więcej z tym problemu...

                • twojabogini Re: A ja mam takie pytanie... 13.05.14, 12:11
                  satrustequi napisał:

                  > Ciekawe że nie słyszy się o babkach "walących łechtaczkę" przed kompem z porno
                  > i zaniedbujących przez to partnera, nie garnących się przez to do partnera, a o
                  > mężczyznach niestety tak i jakby coraz więcej z tym problemu...

                  Są takie. Jest bardzo duża liczba kobiet, które się masturbują i jest to ich podstawowe źródło satysfakcji seksualnej. Fakt, że pornografia jest tylko dla niewielu wspomagaczem, częściej posiłkują się wyobraźnią i czasem jakimś gadżetem, albo prysznicem. Jednak ponieważ większość kobiet pozostających w związkach ma zamiar w nich pozostać - to utrzymują aktywność seksualną także w związku.
                  Mężczyznom o to trudniej - kobieta może odegrać gotowość do seksu, mężczyzna nie bardzo. Stad masturbacyjne uzależnienia kobiet pozostają niejako ukryte.
    • anais_nin666 Re: A ja mam takie pytanie... 13.05.14, 12:12
      Jakkolwiek to nie zabrzmi w pewnym momencie żywe ciało, zawsze to samo zaczyna się nudzic. To po 1. Po 2. stymulacja poprzez gapienie się na czyjąś dupę czy cokolwiek komuś sie marzy lub rozmowa o tym z obcą osobą na czacie (zapewne z innym facetem podającym się za kobietę) jest ... szybsze, łatwiejsze, a orgazm przy takich zabawach bywa mocniejszy niż ten z osobą, z kt. bawimy się na co dzień. Nie u każdego tak bywa, ale myślę, że u wielu ludzi i dotyczy to obu płci. Walka nic nie da. Partner będzie się ewentualnie lepiej krył, ale nie zrezygnuje. Nawyki bywają silniejsze.
      • zyg_zyg_zyg Re: A ja mam takie pytanie... 13.05.14, 12:30
        > a orgazm przy takich zabawach bywa mocniejszy niż ten z osobą, z kt. bawimy się na co dzie
        > ń. Nie u każdego tak bywa, ale myślę, że u wielu ludzi i dotyczy to obu płci.

        Dla mnie nie mocniejszy, ale za to całkowicie sterowalny.
        • anais_nin666 Re: A ja mam takie pytanie... 13.05.14, 12:35
          Najlepsze orgazmy mam ze sobą:-)
          • satrustequi Re: A ja mam takie pytanie... 13.05.14, 12:45
            anais_nin666 napisała:

            > Najlepsze orgazmy mam ze sobą:-)

            Najlepszy orgazm miałem ze sobą i taką śliczną dziewczyną w której się kochałem platonicznie, a dopiero po latach pojawiła się właśnie chęć konsumpcji... Poniekąd spóźniona, ale przecież właśnie nie spóźniona skoro orgazm miał siłę 100 spermoton...
            • satrustequi Re: A ja mam takie pytanie... 13.05.14, 12:46
              I mean na taki orgazm warto chyba poczekać 10 lat...
    • midnight_lightning Re: A ja mam takie pytanie... 13.05.14, 22:10
      Jakże to miło przeczytać te słowa współczucia i zatroskania nad nieszczęśnikami w szponach uzależnienia, nad biedakami "wolącymi" ułudę od prawdziwego, chętnego ciałka, które przecież tylko czeka. Ba, zawsze czekało.


      Bowiem to oczywista nieprawda, że kobiety wykluczają masę mężczyzn i lgną jedynie do tych 15% rzekomo najlepszych. Skądże, patrzą przychylnie na wszystkich, szczególnie na tych odrzuconych, przezroczystych, nieśmiałych, z kompleksami, nie mających dostatecznej wprawy w uwodzeniu kobiet. A niscy to wręcz muszą się opędzać kijem od chętnych.

      I nieprawdą jest, że na samotnych omijają z daleka, woląc realizować swoje święte i naturalne prawo do seksu z żonatymi i doświadczonymi zaliczaczami o dużej ilości kochanek.


      I pomimo tej jawnej życzliwości kobiet, ba otwartości, są mężczyźni skutecznie odzwyczajeni od seksu z żywą kobietą ... to złośliwcy, normalnie podłość ludzka nie ma granic.


      Z tej sytuacji jest jednak bardzo proste wyjście. Wystarczy brać na mężów panów z tej ulubionej przez panie garstki najlepszych 15%. Oni nie nawykli do rękodzieła, nie mieli czasu mając przed sobą inne, wielkie dzieło. Zaliczyć wszystkie chętne na nich panie to nie przelewki.
      Tacy panowie w razie małżeńskich kłopotów na pewno nie pójdą sobie do komputera, pójdą do jednej z wielu kochanek, czyli nie zmarnuje się.

      -----------------------------------------------------------------

      Zapewne niedługo pojawi się pomysł, żeby i samotnym odłączać net. Siedzą przed tym kompem, a przecież dookoła tyle singielek i samotnych matek z dziećmi tylko czeka, ot, niedoceniane skarby cierpiące w samotności. Jest takie przysłowie: Jak Kuba Bogu, tak Bóg Kubie.

      Mężczyźni, jak i kobiety, też mogą przebierać, nie muszą brać byle czego, aby tylko zamoczyć kija.

      Zamiast pań, która w młodości nimi pogardzały, mogą wybrać osobę, która zawsze ich ceniła, lubiła i szanowała.

      Zamiast pań, które po każdej, alkoholowej imprezie lądowały w łóżku z kim innym, mogą wybrać osobę, której przeszłość erotyczna jest im dobrze znana i akceptowalna.

      Zamiast pań rozwiązłych, uprawiających niezobowiązujący seksik na prawo i lewo, mogą wybrać osobę, która jest wierna, nie przyprawia rogów i niczym nie zarazi.

      Zamiast pań chciwych i oceniających ludzi jedynie po kasie, mogą wybrać osobę gustującą w wyższych wartościach, która nie pójdzie sobie w cholerę, nawet gdy stracą pracę.

      Zamiast pań gustujących w tak pewnych siebie prymitywach, mogą wybrać osobę ceniącą erudycję, a nawet, o zgrozo, czytającą książki.


      Tak, odłączenie netu nic tu nie da, i tak od obrazków dużo lepsza jest wyobraźnia i literatura nieprzerwanie spisywana od wieków, nawet w więzieniach. Pamiętniki, niedyskretne historie O zakazanych dla wielu mężczyzn owocach, dużo tego jest.

    • wont Re: A ja mam takie pytanie... 14.05.14, 19:39
      Kiedyś coś takiego słyszałem:
      "No bo seks to jest rzecz tak intymna, że nie powinno się go uprawiać z kimś innym"

      I tak sobie go przerobiłem na "wersję narcystyczną":
      "No bo seks to jest rzecz tak wyjątkowa, że powinno się go uprawiać tylko z tą jedną jedyną osobą, która nas bezwarunkowo kocha i w pełni rozumie" :))))

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka