Dodaj do ulubionych

dziewczyna niezboczona...

26.08.04, 09:58
nie jestem w małżeństwie, ale powiem to tak...
jestem w związku z dziewczyną odd roku...
owszem była na początku miłość, ale ja mam duże potrzeby seksualne... kiedy pewnego dnia oświadczyła, że nigdy nie zgodzi się na wytrysk na twarz, oral z finałem w ustach, anal, ani na zabawki... nasze kontakty zawsze były klasyczne i w gumie... pomijam inne "niedobrania", takie jak to, ze słucha innej muzyki, lubi inne filmy... to się da przeżyć, ale człowiek w łóżku chce się poczuć jakiś "wyjątkowy" i są pewne rzeczy które lubi... o których marzy... dobrze, że to nie małżeństwo, bo ja nie wyobrażam sobie mieszkania z kimś kto mi każe wyłączyć "hałas" , jak nazywa moją ukochaną muzykę - jestem byłym muzykiem metalowym, ona słucha kendy dulfer... ją bolą uszy od metalu, mnie zbiera na rzygi jak słyszę spokojne rytmy i skrzypce albo ...
to by się dało przeżyć, ale brak seksu bardziej niestandartowego...
nie... ważne żeby ludzie umieli się dobrać pod względem upodobań...
zakochałem się w jej spojrzeniu, oczach uśmiechu... ale to niestety za mało...
mam ochotę ją zdradzić, rzucić, ale jak widzę te oczy to nie moge...
męcze sie z tym ale... w końcu kiedyś spotkam fajną dziewczynę, co będzie chciała wziąć do buzi... tylko nie chciałbym tej obecnej ranić, zdradzić, bo nigdy nie lubiłem zdrady, a teraz z powodu braku seksu zaczynam rozumieć ludzi, którymi dotychczas gardziłem - zdradzających... smutne..
czytam wiele wątków... duży procent kobiet brzydzi sie spermy, ale są takie które to uwielbiają, ale jak taką poznać... jak bylem młody miałem bardziej "idealistyczne" podejście do świata, ale teraz widzę, że lata nauki, i inne nie liczą, się jeżeli człowiek patrzy w przeszłość i zadaje pytanie "co fajnego w życiu robiłeś" a odpowiedź brzmi "nic, uczyłem się, popracowałem trochę"... zaczyna się zbierać na wymioty, jak się widzi ludzi cieszących się każdym dniem... także jeszcze raz wyrazy współczucia dla wszystkich "małżonków"... bo nie daje wam partner tego co chcecie... a wy nie możecie tego wziąć, bo albo posadzą za gwałt, albo stracicie majątek po rzwodzie wraz z etykietką "zdrajca" po tym co tu poczytałem chyba nigdy się nie ożenie...
może rok bycia z kimś to mało... ale ja już mam dość i chcę coś zmienić, tylko te oczy mnie niewolą...
Obserwuj wątek
    • broken_heart Re: dziewczyna niezboczona... 26.08.04, 10:16
      petereczek,
      jeżeli żywisz jakieś pozytywne uczucia do tej dziewczyny, to zostaw ją teraz,
      zanim Wasz zwiazek zabrnie dalej. Twoje niespełnione fantazje doprowadzą albo
      do depresji,albo do zdrady,czego Twoja dziewczyna może nei znieść. Wbrew
      pozorom dopasowanie seksualne jest istotne i jezeli juz teraz sie tu nie
      dogadujecie (a ona nie chce zmian i eksperymentow -nie kazdy musi chciec)to z
      czasem bedzie coraz gorzej. Fascynacja pieknymi oczami po jakims czasie mija i
      jezeli ludzi nei łaczy nic wiecej, a w sypialni zgrzyty, to nic dobrego z tego
      nie wyjdzie. Rozumiem,ze moze to być ciężkie,ale czy myśłisz ż eza rok dwa
      bedzie łatwiej odejść??? Skoki w bok nei sa rozwiązaniem. Życzę powodzenia
      • petereczek Re: dziewczyna niezboczona... 26.08.04, 10:22
        dzięki za porade... ale ja chciałem od niej odejść 3 razy, nie umiem, kocham ją, brak mi jej dotyku, słów, jak jej nie ma... ale jak chce "czegoś" a ona mówi nie, to mam ochotę rzucić, wtedy czuję ból, o którym nie mówię, bo mnie wkurza, ale jej tego nie powiem, bo to ją zaboli imnie, 2 razy przy mnie płakała, nie potrafię zrobić tak aby znów płakała, nie potrafię rzucić, choć chcę mieć jakąś "bardziej wyuzdaną"...
        chciałbym nic nie czuć i tak poprostu rzucić, ale... nie mogę... najbardziej też boję sie samotności... może to egistyczne ale jestem z nią, aby nie czuć braku sensu zycia...
        • broken_heart Re: dziewczyna niezboczona... 26.08.04, 12:08
          petereczek,
          musisz z nią porozmawiać.Tylko pamiętaj,że to nie może być że Ty od niej
          rządasz.Moze być tak,że ona nei jest jescze gotowa na bardziej wymyśłny sex
          (nie wiem,czy jesteście młodzi, doświadczeni itp itd.)Jeśłi ją naprawdę tak
          strasznie kochasz, to spróbuj "popracować" nad nią, spraw żeby sie poczuła na
          tlye bezpiecvzna i kochana,ż eżande nowości nei bedą jej zniechęcać. I jescze
          raz powtarzam,musisz rozmawiać ze swoja partnerką - wysłuchaj ej wersji,
          dlaczego ona ma takei opory, co ją zniechęca. Trzymam kciuki:-)
          • petereczek Re: dziewczyna niezboczona... 26.08.04, 12:29
            wiesz, próbowałem z nią rozmawiać...
            ale jest taki problem, ona generalnie jest z "katolickiego domu" i uważa, że takie rzeczy są obrzydliwe... ja np. jej robię i mi to smakuje, ładnie pachnie...
            ona się pyta jak ty coś tak obrzydliwego możesz lizać... ja nie widzę w tym nic obrzydliwego... a jak chcę ją w pośladek pocałować, to mówi "jak możesz tak okropną rzecz jak DUPA całować" celowo używam słowa "dupa" bo ona takiego używa...
            nie wiem bo nie miałem innych dziewczyn tak długo i tak "poważnie", ale się zastanawiam, czy... jest możliwe kogoś oduczyć "grzesznośći" ja nie pochodzę z domu katolickiego, "zabobony i, wartości, zasady" to coś co mnie śmieszy i tym gardzę (pedofili bym wieszał)... raz mnie zapytała czy mógłbym mieć kolegę PEDAŁA, ja odpowiedziałem, że ludzi powinni robić to co im i drugim sprawia przyjemność, a ona na to, że takich się powinno izolować, bo PEDAŁY...
            ja nie mam na sprawy seksu podejścia XIX wiecznego... mam 26 lat i żyję w XXI wieku... uważam, ze należy robić to co jest przyjemne... a ona, chyba nawet jak chce żeby coś jej zrobić, to się wzdraga, a na pewno nie da się pocałować potem, bo dla niej moje usta "śmierdzą", gdy jej "coś" zrobie...
            broken_heart napisała:

            • broken_heart Re: dziewczyna niezboczona... 26.08.04, 13:29
              petereczek,
              Twoja kobieta albo nie dojrzala jecsze do sexu,albo została skrzywiona przez
              dziwne wychowanie. Ja też pochodzę z katolickiego domu,chodze do kośicoła itp.,
              ale z moim mezem (przynajmniej na poczatku, bo teraz są różne klopoty)_
              próbowaliśmy rzeczy, o istnieniu których nie miałam kiedyś bladego pojęcia.
              Albo powód moze być taki,że ona Cię nie kocha,bo myślę że kobieta która bardzo
              kocha,potrafi przełamać pewne bariery.
              Nie chę Cie absolutnie namawiać do zrywania z nią,ale Ty masz 26 lat,czy cchesz
              tak "po BOżemu" do końca życia??? Pomyśl o tym...pozdrawiam
        • astrantia Re: dziewczyna niezboczona... 26.08.04, 12:20
          Peteczek, własnie produkuje maila do Ciebie. Za jakies 15 minut wyślę, więc jak
          tu wpadniesz sprawdź pocztę. :-)
    • libressa Re: dziewczyna niezboczona... 26.08.04, 11:33
      ...może sprobuj swojej spermy i znajdziesz odpowiedź...przynajmniej na to
      nurtujace Cię pytanie.
      Powodzenia
      ---
      Naturalność to bardzo trudna do utrzymania poza.
      • kitziku Re: dziewczyna niezboczona... 01.09.04, 22:58
        hehehe...

        Ja tez na poczatku na nic sie nie zgadzalam. To dal tego,ze zawsze wszyscu
        kolesie, ktorych spotykalam byli nachalni i jedyna rzecza jaka mieli w glowie
        byl sex, od zaraz - polowanie na dziewczyne na noc... Coz, zrazilo mnie to.

        Kiedy poznalam wspanialego chlopaka, zakochalam sie w nim po uszy (dla niego
        wyjechalam do jego kraju) zaufalam mu calkowicie i wiedzialam, ze mnie w zaden
        sposob nie skrzywdzi, pozwolilam mu na pieszczoty i sama sie przekonalam do
        rzeczy, na jakie wowczas za zadne skarby swiata bym sie zgodzila. Jestesmy juz
        razem poltorej roku. Zabawy i pomysly sie nie wyczerpuja... I mozna nawet
        realizowac skryte fantazje... :)

    • tomik73 Re: dziewczyna niezboczona... 26.08.04, 12:47
      Współczuję Ci.
      Ja jestem 5 lat po ślubie. Moja żona jest z "dobrego domu" i też za bardzo nie
      chciała eksperymentować na początku.
      Po kilku latach tych samych pozycji, zgodziła się na pewne nowatorstwo.
      Teraz od czasu do czasu zaskakuję ją czymś nowym, a ona już się przed tym tak
      nie broni.
      Jeżeli nie masz szansy na takie zmiany w przyszłości - zostaw ją.
      Ty na pewno nie pozbędziesz się pewnych marzeń/przyzwyczajeń.
      Powodzenia.
    • melina2 Re: dziewczyna niezboczona... 26.08.04, 23:24
      Rozumiem Twoje marzenia. Rozumiem także jej zachamowania. Według mnie to
      beznadziejna sprawa, dlatego ze odblokowanie jej zahamowań może potrwac bardzo,
      bardzo długo bez gwarancji sukcesu. Wiem to z własnych doświadczeń. Tez byłam
      zablokowana i na poczatku dziwiło mnie, jak on moze lizać moje płatki itp. Dziś
      zrobiłabym wszystko(lub prawie) czego pragniesz - tylko że mineło naprawde
      bardzo dużo czasu! Mam dziś 38.
      Czy ona Cię kocha?
      • petereczek Re: dziewczyna niezboczona... 27.08.04, 08:18
        >Czy ona Cię kocha?
        problem..
        tak, ona mnie kocha i to za bardzo, jest zapatrzona jak w obrazek...
        a może to kwestia tego, że ja to widzę inaczej.. ja mam pełno zainteresowań, muzyka, gry, grafika (robię gry komputerowe) interesuję się od majsterkowania, po historię wojen... ona ma chyba tylko jedno zainteresowanie - ja...
        siedzi tylko na GG i pod telefonem i czeka na sygnał, że gdzieś wychodzimy... sama to mówiła...
        • aussi79 Re: dziewczyna niezboczona... 29.08.04, 14:08
          przeczytałam dziś o Twoim problemie, o relacjach z dziewczyną i o Twoich
          wątpliwościach. Powiem szczerze - współczuje ci. Jestem chyba jedną z
          nielicznych kobiet, która nie ma oporów w seksie. Z jednej strony dziwię się
          twojej dziewczynie. Każde urozmaicenie w seksie podnosi walor związku, zbliża
          ludzi do siebie. A jak jeszcze po wszystkim dziewczyna usłyszy od chłopaka, ze
          jest najlepsza, rewelacyjna i wogóle to może się zarumienić i jej samoocena o
          100% wzrasta.Z drugiej strony może się boi, ze sama źle wypadnie. Pokaż jej co
          lubisz, jak to lubisz...może się przełamie.
          Miałam chłopaka, który był z dobrego, katolickiego domu i nie bał się
          eksperymentować. Zreszta z takiego domu ja tez pochodze.
          Zrób coś bo zapewne długo tak nie pociągniesz. Albo zaakceptuj taką sytuację,
          albo zmień partnerke.
          Po co tracić młodość. Sama mam 25 lat. Pozdrawiam.
          • anula36 Re: dziewczyna niezboczona... 29.08.04, 14:13
            wyobraz sobei ze majac wiecej niz 25 lat tez mozna uprawiac urozmaicony seks:)
            To zaden argument.
          • woman-in-love Re: dziewczyna niezboczona... 29.08.04, 14:39
            aussi79 napisała:

            Każde urozmaicenie w seksie podnosi walor związku,



            Niekoniecznie. Walor związku podnosi wzajemna czułość i akceptacja. Uważna
            obserwacja partnera/ki, umiejetnośc dostrojenia sie i zgrania. Urozmaicenie
            tylko dla własnego widzimisie nic nie daje, a czasami jest usiłowaniem
            dominacji. Gdyby Twój partner bez uprzedzenia zaaplikował Ci anala, albo jakąś
            "urozmaicona" prezerwatywę - miałabys prawo sie opierać, bronić...nie musisz byś
            zachwycona każdym pomysłem.
    • czarny_tulipan SKONCZ TO 27.08.04, 08:51
      skoncz i to jak najszybciej... ludzie sa ze soba po to zeby im bylo dobrze a
      nie zeby sie frustrowac... a Twoja frustracja bedzie narastac... wiem, ze
      trudno jest zerwac sam bylem w dlugim zwiazku i konczylem go kilkakrotnie, ale
      wierz mi ze to jedyne wyjscie jakie masz, jezeli nie chcesz byc nieszczesliwy i
      zly na caly swiat do konca zycia. i rozmowy z kobieta tu nic nie zmienia.
      UCIEKAJ!!!
    • seksuolog Metalowe orale 29.08.04, 07:42
      petereczek napisał:

      > owszem była na początku miłość, ale ja mam duże potrzeby seksualne... kiedy
      >pewnego dnia oświadczyła, że nigdy nie zgodzi się na wytrysk na twarz, oral z
      >finałem w ustach, anal, ani na zabawki... nasze kontakty zawsze były klasyczne
      >i w gumie... pomijam inne "niedobrania", takie jak to, ze słucha innej muzyki,
      >lubi inne filmy... to się da przeżyć, ale człowiek w łóżku chce się poczuć
      >jakiś "wyjątkowy" i są pewne rzeczy które lubi... o których marzy... dobrze,
      >że to nie małżeństwo, bo ja nie wyobrażam sobie mieszkania z kimś kto mi każe
      >wyłączyć "hałas" , jak nazywa moją ukochaną muzykę - jestem byłym muzykiem
      >metalowym, ona słucha kendy dulfer... ją bolą uszy od metalu, mnie zbiera na
      >rzygi jak słyszę spokojne rytmy i skrzypce albo ...
      > to by się dało przeżyć, ale brak seksu bardziej niestandartowego...
      > nie... ważne żeby ludzie umieli się dobrać pod względem upodobań...
      > zakochałem się w jej spojrzeniu, oczach uśmiechu... ale to niestety za mało...
      > mam ochotę ją zdradzić, rzucić, ale jak widzę te oczy to nie moge...

      Tutaj jest jak sie wydaje kilka spraw z gatunku psychologii a seks jest dopiero
      potem. Widac jak na dloni potezne rozdzwieki w dzialaniu twojej psychiki i one
      sa zrodlem konfliktu. Rozdzwiek polega na tym ze istnieje sprzecznosc miedzy
      dzialaniem mechanizmow podswiadomych i swiadomych. A to z kolei wynika z
      niskiego poziomu samoswiadomosci u ciebie. Otoz musisz zrozumiec ze w mozgu
      masz potezny system przetwarzajacy informacje i produkujacy wyniki w sposob
      ktory jest poza swiadoma aktywnoscia. To wlasnie czesc tego systemu zadzialala
      w piekny sposob gdy sie zakochales i ona powoduje ze jestes przywiazany do
      partnerki. Ty nie wiesz dlaczego ale ten system "wie" i dokonal decyzji w tej
      sprawie na podstawie bodzcow wzrokowych. Nie wiemy na jakiej zasadzie ten
      system dziala ale byc moze kryje sie tez za nim pewne dopasowanie genetyczne.

      Z kolei w warstwie swiadomej wystepuje miedzy wami powazny konflikt spowodowany
      jednak w duzej mierze brakiem osobowego traktowania i szacunku dla partnera.
      Widac to jasno gdy piszesz w stylu "ja mam ochote". A przeciez partner ma swoja
      osobowosc i nie wszystko na co TY masz ochote musi mu pasowac. Wrecz
      przeciwnie, prawdziwa milosc w warstwie swiadomej=CHEC CZYNIENIA DOBRA
      PARTNEROWI a nie sobie. Chec czynienia dobra sobie to egoizm a nie milosc. A
      wiec wlasciwa postawa to proba dopasowania sie do profilu seksualnego
      partnerki: na przyklad czy potrafisz okreslic co ja kreci i dzialac by byla
      maksymalnie zakrecona?

      Nastepny problem to twoja fiksacja na punkcie orali z polyczkiem itp. Kazdy ma
      swoj profil seksualny i prawie kazdy ma rzeczy ktore lubi i nie lubi. Jest
      zupelnie naturalne ze twoja partnerka nie akceptuje pewnych rzeczy. Pytanie czy
      w twoim przypadku nie chodzi o manipulacje i probe dominacji partnerki.
      Czyli taka zabawe w kotka i myszke zeby zobaczyc do czego partnerka sie posunie
      i sie tym pobawic. Twoja partnerka ma okreslony profil i jak widac silna
      osobowosc. Jezeli jest szczesliwa to nie ma potrzeby zmuszac ja do rzeczy ktore
      zmniejszaja jej poziom zadowolenia. Pytanie rowniez skad bierze sie twoja
      fiksacja seksualna, moze pod wplywem pornoli?

      W koncu po tym wszystkim trzeba tez powiedziec ze istnieje tez problem doboru w
      warstwie swiadomej. Jezeli twoj naturalny rytm to metal a jej tango to
      rozdzwiek jest duzy. Tym niemniej nie oznacza to ze gdybys mial czarnometalowa
      harlejowe robiaca oral naprzemiennie z analem to byloby super. Bo na przyklad
      ta harlejowka bylaby super-domina i chcialaby wychlostac cie pejczem,
      pochodzic po tobie w butach z ostrogami i kazala ci zlizywac twoja sperme.
      Zyjac w zwiazku trzeba sie dopasowac do tego co pasuje i nie pasuje u
      partnera.
    • uniach Re: dziewczyna niezboczona... 29.08.04, 08:59
      Jesteś niedojrzałym typem, a swoje fantazje erotyczne możesz w burdelu sfinalizować - swojej sympatii lepiej odpuść. Nie jesteście dwoma połówkami jednego jabłka, więc przyszłości dla was nie ma.
      • anula36 Re: dziewczyna niezboczona... 29.08.04, 11:08
        Nie widze dla takiego zwiazku dlugiego i szczesliwego pozycia.
        Poglady na zycie,religie, sprawy seksu ,otwartosc na nowosci trzeba miec
        podobne, a roznic sie mozna co najwyzej w szczegulach.
        Rozumiem twoja potrzebe urozmaicania zycia seksualnego,tylko do czego to
        praowadzi? Wprubujesz wszystkie mozliwe techniki i co wtedy? Seks jest
        nieodlacznie zwiazany z uczuciami,jesli ch brakuje pozostaje tylko szukanie
        nowych technik,zeby nei bylo nudno.
        Apoza seksem tez warto miec wspolne pasje ale i wlasne zycie,nei rozumiem
        kobiet,ktore wisza an telefonei i uprawiaja symbioze z partnerem tzn jego
        zycie,jest jednoczesnie ich zyciem.
    • agmargor Re: dziewczyna niezboczona... 21.09.04, 13:18
      Ja jestem przykładem takiego typu dziewczyny jakim jest twoja dziewczyna. Mój
      chłopak ma również duży temperament. Jesteśmy ze sobą 5 lat. Potrzebne sa
      kompromisy z obu stron. Tak wiec zadna ze stron nie bedzie miała tego co chce w
      pełni, ale na pewno częściowo. Ty moze przestań oglądać sprośne filmy i gazety,
      a twoja dziewczyna niech zacznie czytać rózne artykuły o seksie np w gazetach
      kobiecych albo na forum internetowym; to na pewno troche otworzy ja na te
      sprawy. A urozmaicenia w seksie musicie wprowadzać stopniowo. Musisz wiec byc
      cierpliwy. Ale nie licz na to ze ona w koncu zrobi wszystko czego chcesz.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka