Dodaj do ulubionych

Wersja drugiej strony

05.11.14, 11:26
Czy są tutaj na forum osoby, które odmawiają seksu z jakichś przyczyn? Czy to tak zapatrzone w siebie osoby, że w życiu nie uznają, że mają jakiś problem, więc próżno ich tu szukać;)?
Interesuje mnie co myśli ta druga strona. Że ta inicjująca się zaszyje? Zapomni? Przestanie nalegać? Że tak się zapętli w poczuci winy, że zepchnie tę sferę w niebyt? Że jak minie kilka miesięcy czy lat to się przyzwyczai, że tego nie ma i w ogóle nie było? Wiem, że to nie rozwiąże moich problemów, ale tak się zastanawiam co myśli ta druga strona i czy w ogóle myśli...
Obserwuj wątek
    • sabat.77 Re: Wersja drugiej strony 05.11.14, 11:37
      No ale to przecież oczywiste - druga strona nie ma ochoty.
      Łatwo sobie wyobrazić, jakby do przeciętnej babki przyszedł - nie wiem - Jaś Fasola, i zaczął domagać się seksu, to całkiem prawdopodobne, że by odmówiła.
      Według mnie osoby odmawiają seksu bo mają co do niego opory. Jakby mnie zaczepiała 80-cio letnia babcia, to też miałbym wątpliwości :P
      Może to są skrajne przykłady, ale pokazujące, że obiektowi, który w naszych oczach jest mało atrakcyjny odmawia się seksu. I to działa u obu płci.
      Natomiast to DLACZEGO dana osoba jest postrzegana przez drugą stronę jako mało atrakcyjna, to odrębny i niesamowicie szeroki temat.
      Natomiast przypuszczam, że wypadku większości partnerów osób tu przebywających, dla nich problemem jest brak zainteresowania seksem z TĄ, KONKRETNĄ osobą, ze względu na tkwiące w nich obrzydzenie, opory, odrazę, niechęć itd.
      Paskudnym dla drugiej osoby można stać się z różnych powodów, czasem mniej lub bardziej obiektywnych.
      • triismegistos Re: Wersja drugiej strony 07.11.14, 10:19
        A to nie ty lansujesz tezę, że jak się lubi seks to nie ma znaczenia z kim? Odmówiłbyś osiemdziesięciolatce? No co ty, bo niby nie rokuje do związku?
        • sabat.77 Re: Wersja drugiej strony 07.11.14, 11:34
          triismegistos napisała:

          > A to nie ty lansujesz tezę, że jak się lubi seks to nie ma znaczenia z kim? Odm
          > ówiłbyś osiemdziesięciolatce? No co ty, bo niby nie rokuje do związku?

          Może posługiwałem się dość dużym uproszczeniem. Zawsze ma znaczenie z kim, dla facetów oczywiście też.
          Może podstawowa różnica wychodzi w kryteriach oceny drugiej płci. Kobiety inaczej oceniają inaczej niż faceci. Stąd uproszczenie:
          Dla mężczyzn nie ma większego znaczenia KIM JEST kobieta w sensie społecznym. Może trudnić się myciem podłóg, pracować na zmywaku albo kierować tramwajem - dopóki jest atrakcyjna fizycznie to przyciąga uwagę mężczyzn. Niemniej - kobiety nieatrakcyjne fizycznie muszą liczyć co najwyżej na uwagę takich zdesperowanych erotomanów jak ja (a tak zdesperowanych jak ja jest chyba niewielu), bo kierując się wypowiedziami kolegów muszę przyznać, że faktycznie oni mają je w dupie.
          Jedynym wyjątkiem jest zawód prostytutki, ale ta bariera powstała chyba ze względu na choroby. Pożądać prostytutek jest po prostu niebezpiecznie.
          Natomiast u mężczyzn jest odwrotnie. Ma pierwszorzędne znaczenie KIM JEST, a kwestie naturalnej urody, zadbania itd. schodzą na dalszy plan, chociaż jakiś tam wpływ mają - z 20-30% ogólnej oceny. Zaniedbany i nieciekawie wyglądający prezes wciąż może być magnesem na kobiety, a przystojny i wysportowany robotnik budowlany, posługacz czy kelner nie przyciągnie wzroku kobiet ani nie będzie godny ich specjalnej uwagi.
          • marek.zak1 Re: Wersja drugiej strony 07.11.14, 11:45
            sabat.77 napisał:

            Natomiast u mężczyzn jest odwrotnie. Ma pierwszorzędne znaczenie KIM JEST, a kwestie naturalnej urody, zadbania itd. schodzą na dalszy plan, chociaż jakiś tam wpływ mają - z 20-30% ogólnej oceny. Zaniedbany i nieciekawie wyglądający prezes wciąż może być magnesem na kobiety, a przystojny i wysportowany robotnik budowlany, posługacz czy kelner nie przyciągnie wzroku kobiet ani nie będzie godny ich specjalnej uwagi.


            Na potwierdzenie Twojej tezy - koledzy z Włoch poinformowali mnie, ze Silvio Berlusconi (78) zwiazany jest z dziewczyna 28 lat :)
            • kag73 Re: Wersja drugiej strony 07.11.14, 12:23
              > Na potwierdzenie Twojej tezy - koledzy z Włoch poinformowali mnie, ze Silvio B
              > erlusconi (78) zwiazany jest z dziewczyna 28 lat :)

              Pierdoli Wam sie wszystko i bzdury piszecie. Ona sie z nim zwiazala, bo ma/bedzie miala z tego korzysci. gdyby spotkala go na ulicy, nie wiedziala kim jest, na pewno nie bylby pociagajacy do tego stopnia by pojsc z nim do lozka i nic wiecej. Natomiast na faceta ciacho ale bez pozycji poleci sporo kobiet, niekoniecznie do zwiazku ale do lozka. Oczywiscie powstrzymuja je normy i spoleczne uwarunkowania. Ale popatrzmy ten slynny "recznikowy" w Egipcie to niby jest kto? A wskakuja mu do lozka? Owszem, wskakuja.
              Do lozka i do zwiazku, to rozne kryteria. U facetow podobnie, ze sie przespi z wieloma nie znaczy, ze z kazda z nich chcialby byc na stale/w zwiazku. Co nie zmienia faktu, ze do zwiazku facetowi jak najbardziej: atrakcyjnosc fizyczna partnerki, status czesto(nie zawsze) mniej istotny. U kobiet: dla wielu wyglad plus cos wiecej, chociaz potencjal albo szczere checi do pracy. Wiele kobiet patrzy tez na caloksztalt: facet i jego zycie, ale powtarzam nie wszystkie. Pomijamy czynnik: milosc i niektorzy zyskuja przy blizszym poznaniu.
              • marek.zak1 Re: Wersja drugiej strony 07.11.14, 12:55
                kag73 napisała:
                >
                > Pierdoli Wam sie wszystko i bzdury piszecie. Ona sie z nim zwiazala, bo ma/bedzie miala z tego korzysci.
                U kobiet: dla wielu wyglad plus cos wiecej, chociaz potencjal albo szczere checi do pracy.

                A potencjał i te szczere chęci to nie są potencjalne korzyści?
                • kag73 Re: Wersja drugiej strony 07.11.14, 13:12
                  > A potencjał i te szczere chęci to nie są potencjalne korzyści?

                  To troche tak budowanie czegos wspolnymi silami a nie ciagniecie tego wozka samemu i skazywanie sie na cieeeeezkie zycie. A potrzebne jest to po to, zebym w momencie potomstwa choc na chwile mogla sie nim zajac wiedzac, ze ktos inny w tym czasie zapoluje na pieniadze.
                  Stad tez kobiety zwarcaja uwage na to kto zacz, jakie ma podejcie do pieniedzy, pracy, wkladu w rodzine/ w wspolnote, niektore kobiety. Czasami wystarczy dac kobiecie wizje, jakas wizje wspolnej przyszlosci:)
                  Czesto bardzo mlode, niedoswiadczone, zakochane, niekoniecznie. Czyali zalezy od wielu i doswiadczen dotychczasowych. Jest jeszcze opcja: jakos to bedzie. Milosc to ogromna sila, nielatwo pozbyc sie kogos kogo sie kocha. Inne znowu sa bardzo mlode ale juz z planem: zlapac bogatego i zyc jak paczek w mase. No wiadomo roznie bywa.
                  Moze teraz sa nowe czasy, inne czasy. W gronie ludzi ktorych znam, mojej rodziny, znajomych nie ma raczej czy nie bylo przypadkow: on super kasa i stanowisko...biore. Wszyscy prawie zaczynali podobnie, zaczynali od zera, zaczynali od zakochania/milosci. Wyjatek maly: starszy facet, mlodsza kobieta, ale juz doswiadczona (30 lat), sila rzeczy on cos juz mial.
                  • marek.zak1 Re: Wersja drugiej strony 07.11.14, 13:29
                    kag73 napisała:

                    > > A potencjał i te szczere chęci to nie są potencjalne korzyści?
                    >
                    . Wszyscy prawie zaczynali podobnie, zaczynali od zera, zaczynali od zakochania/milosci.


                    Mysmy też tak zaczynali :). Nie mielismy niczego oprócz siebie. Pozdrowienia od Sowy
                    zakbajka.blog.onet.pl/2014/11/06/czekam-na-marka-i-am-waiting-for-marek/
          • kag73 Re: Wersja drugiej strony 07.11.14, 12:43
            "Zaniedbany i nieciekawie wyglądający prezes wciąż może być magnesem na kobiety, a przystojny i wysportowany robotnik budowlany, posługacz czy kelner nie przyciągnie wzroku kobiet ani nie będzie godny ich specjalnej uwagi."

            Mylisz sie, zawiesilam w swym zyciu na sporej ilosci przystojnych kelnerow, robotnikow budowlanych, "poslugaczasz", moze nawet poszlabym z ktoryms do lozka, od tak, zdarzylo sie nawet, ze poszlam. Ale w praktyce nie jest to takie proste. Kto Ci powiedzial, ze takie ciacho kelner albo budowlaniec poleci wlasnie na mnie, przecietna kobiete? On zapewne, jezeli ma wybor, tez woli jakas super atrakcyja fizycznie.
            I nastepna pomylka: ludzie czesto poznaja sie w swych wlasnych kregach, wiec niekoniecznie sie zdarza pracownik na budowie z pania lekarka, bo za malo punktow zaczepienia. Chcoaiz znam i takie przypadki, w lozku moze sie sprawdzic, na jakis czas, nie wiem tylko czy w pozostalym zyciu.
            Natomisat jeszcze nigdy nie przyciagnal mojego wzroku ani nie pociagal mnie zaden zaniedbany prezez, z reka na sercu Ci to mowie. No chyba, ze mial u boku jakas piekna mloda kobiete, bo to sie rzuca w oczy, taki kontrast.
            I mowimy teraz o seksie czy o zwiazkach? O potrzebach fizycznych kobiet czy o ich potrzebie ustawienia sie? Zapewne u wielu taki prezes dostanie szanse, bo jest motywacja, pieniadze, wygodne zycie i mozna go nawet polubic/pokochac a wtedy dziala zasada "nikt nie uwaza za brzydkie tego co kocha."
            Albo tez nie kocha sie go, albo nie leci na niego, ale zycie wygodne jest? Jest. Nie ludzmy sie, wielu facetow gdyby mialo mozliwosc rowniez by skorzystalo z kasy. Tak jak korzysta wiele kobiet a inne znowu nie.
          • kag73 Re: Wersja drugiej strony 07.11.14, 12:59
            "Dla mężczyzn nie ma większego znaczenia KIM JEST kobieta w sensie społecznym. Może trudnić się myciem podłóg, pracować na zmywaku albo kierować tramwajem - dopóki jest atrakcyjna fizycznie to przyciąga uwagę mężczyzn".

            Przyciaga uwage, tez cos. Wielu mezczyzn, bez specjalnego statusu, przyciaga rowniez uwage kobiet. Poza tym czy znaczy to, ze oni sie z nia chca zwiazac czy chca se pobzykac a po jakims czasie im wyjdzie, ze uroda sie opatrzyla i o czym z nia tu teraz, jezeli sami sa nieco kumaci. W dodaktu ciagle to samo: w kolko o tych kobietach nie chcacych byle jakich facetow, ale niestety z zalozeniem, ze wszystkie kobiety sa atrakcyje fizycznie. Bo mowiec o kobietach odrzucajacych tych biedaczkow faceci mysla TYLKO o tych atrakcyjnych, no bo wiadomo, ze nieatrakcyjnych nikt nie chce. Tak jakby to bylo takie proste byc atrakcyja jezeli sie nie jest.
            Czy myslisz, ze przecietnie wygladajaca kobieta odwazy sie zagaic do ciacha(kelner, budowlaniec, ktokolwiek), przeciez ciacho ja moze wysmiac, w ogole nie zwroci na nie uwagi, chlopie, zejdz na ziemie.
          • triismegistos Re: Wersja drugiej strony 07.11.14, 13:17
            sabat.77 napisał:
            przystojny i wysportowany robotnik bud> owlany, posługacz czy kelner nie przyciągnie wzroku kobiet ani nie będzie godny > ich specjalnej uwagi.

            Zdecydowanie żyjemy na innej planecie :D Powiedz sabat, znasz ty w ogóle jakieś prawdziwe kobiety poza swoją żoną?

            • sabat.77 Re: Wersja drugiej strony 07.11.14, 13:35
              triismegistos napisała:

              > Zdecydowanie żyjemy na innej planecie :D Powiedz sabat, znasz ty w ogóle jakieś
              > prawdziwe kobiety poza swoją żoną?

              Całe mnóstwo.
              Szczerze mówiąc chyba faktycznie żyjemy na innej planecie, bo takich kobiet jak np. Ty praktycznie w życiu nie spotykałem. Może to kwestia geografii, zupełnie innych środowisk - nie wiem.
              • triismegistos Re: Wersja drugiej strony 07.11.14, 14:04
                I znasz je na tyle dobrze, ze opowiadają ci o przystojniakach, na których się ślinią?
                • kag73 Re: Wersja drugiej strony 07.11.14, 14:17
                  triismegistos napisała:
                  > I znasz je na tyle dobrze, ze opowiadają ci o przystojniakach, na których się ś
                  > linią?
                  Dokladnie, krora kobieta nie wypatrzy ciacha i nie rzuci okiem? No chyba jakas slepa albo zakonnica:) Co nie znaczy, ze o tym opowiadaja Sabatowi, bo niby po co.
                  • 5chantal Re: Wersja drugiej strony 07.11.14, 19:34
                    Jeśli facet jest ciachem, to absolutnie nie ma znaczenia, czym się zajmuje, może być kelnerem lub układać drogi. Mowię oczywiście o tzw. ślinieniu się, bo męża nie szukam, już jednego mam (przynajmniej teoretycznie). Zawsze zwrócę uwagę na przystojniaka, z wrodzonego taktu staram się nie pożerać wzrokiem (nie zawsze wychodzi). Metro koło mnie budowali przez 4 lata i co się napatrzylam to moje, a i Włosi tam byli, o!
                    • sabat.77 Re: Wersja drugiej strony 07.11.14, 21:27
                      Rozgraniczmy ocene czyjejs aparycji a odczuwanie pozadania, bo to dwie rozne sprawy. Mozna oceniac czyjas urode, byc nia zafascynowany, ale nie leciec na tego faceta. Cos na zasadzie: fajnie wygladasz, szkoda ze tak malo zarabiasz :)
                      • marek.zak1 Re: Wersja drugiej strony 07.11.14, 21:34
                        sabat.77 napisał:

                        > Rozgraniczmy ocene czyjejs aparycji a odczuwanie pozadania, bo to dwie rozne sp rawy. Mozna oceniac czyjas urode, byc nia zafascynowany, ale nie leciec na tego faceta. Cos na zasadzie: fajnie wygladasz, szkoda ze tak malo zarabiasz :)

                        Sabat, skąd Ty to wszystko wiesz?
                        • sabat.77 Re: Wersja drugiej strony 07.11.14, 21:40
                          No bo to jest oczywiste. Poza tym sam tak mam z kobietami, ale w nieco inny sposob.
                        • kag73 Re: Wersja drugiej strony 07.11.14, 21:41
                          Sabat powinien zaczac od wlasnego podworka, czy jego zona poleciala na kase i na zarobki. I czy wszyscy znajomi Sabata i mezowie jego kolezanek sa kasiasci? A jezeli mimo to sa zonaci skad nabrali te zony? na co polecialy?
                          • marek.zak1 Re: Wersja drugiej strony 07.11.14, 21:51
                            kag73 napisała:

                            > Sabat powinien zaczac od wlasnego podworka, czy jego zona poleciala na kase i na zarobki. I czy wszyscy znajomi Sabata i mezowie jego kolezanek sa kasiasci? A jezeli mimo to sa zonaci skad nabrali te zony? na co polecialy?

                            Ja do dzisiejszego dnia nie wiem, na co poleciała moja :). Nie chce mi powiedzieć. Czary mary? Ani kasy, ani urody.
                          • sabat.77 Re: Wersja drugiej strony 07.11.14, 22:05
                            Na pare gaci w domu. Ale to za malo, zeby sie angazowac w seks. I to jest czesta przyczyna bezseksia w malzenstwach :) Babki biora kogo sie da, byle nie byc sama. Kto tam sie nawinie, zeby kumoszki nie gadaly. Samcow alfa dla wszystkich nie wystarczy.
                            • kag73 Re: Wersja drugiej strony 07.11.14, 22:09
                              No wiedzisz wiec wychodzi, ze jednak biora "kogo sie da".
                              Ach, przyczyn bezseksie moze byc sporo.
                              • sabat.77 Re: Wersja drugiej strony 07.11.14, 22:15
                                No pewnie ze biora, ale to nie znaczy, ze pozadaja. Lepszy rydz niz nic, a jak tylko kilka-kilkanascie procent facetow podkreca babki, to jest jasne, ze zostana rozdysponowani na pniu przez najfajniejsze zawodniczki... reszta musi zadowolic sie trutniami i narzekac na swoj los. Przynajmniej dzieci maja, dla oslody i kochania :) taki lajf.
                                • kag73 Re: Wersja drugiej strony 07.11.14, 22:23
                                  To tak nie dziala, to nie jest tak, ze tylko jakas tam grupa na wszystkie kobiety. To nie tak.
                                  To zalezy czesto od dwojki jak sie dobirez i na jednych ciala czyjas chemia a na innych nie.
                                  • rekreativa Re: Wersja drugiej strony 08.11.14, 12:48
                                    Panowie tu wychodzą z założenia, że jest jakaś grupa facetów, która podoba się wszystkim babkom - te mityczne samce alfa i to o nich odbywa się jakaś bitwa między kobietami.
                                    Jest to uproszczenie tak wielkie, że przestaje być prawdziwe.
                                    Facetów, którzy babkom się podobają jest znacznie więcej.
                                    W końcu sytuacje z tego forum to mniejszość, a nie norma - to potwierdzają wszelkie seksuologiczne badania Polaków, którzy w zdecydowanej większości deklarują satysfakcję z życia seksualnego.
                                    • sabat.77 Re: Wersja drugiej strony 08.11.14, 21:41
                                      Wszystkim nie, ale sa tacy ktorzy podobaja sie statystycznej wiekszosci oraz tacy, ktorzy podobaja sie nielicznym paniom.
                                    • urquhart Re: Wersja drugiej strony 11.11.14, 11:11
                                      rekreativa napisała:
                                      > W końcu sytuacje z tego forum to mniejszość, a nie norma - to potwierdzają wsze
                                      > lkie seksuologiczne badania Polaków, którzy w zdecydowanej większości deklarują
                                      > satysfakcję z życia seksualnego.

                                      Satysfakcję z sytuacji ekonomicznej też Polacy deklarują w zdecydowanej większości lub emigrują podczas gdy we wszystkich badaniach siły nabywczej obywatela, mediany płac, ilości metrów mieszkania na głowę Polska ma niezmiennie przedostatnie miejsce przed Rumunią, mimo że startowaliśmy ze znacznie lepszej pozycji.
                                      Satysfakcja może być w tym przypadku dowodem że się nie ogarnia tematu :)
                                      • rekreativa Re: Wersja drugiej strony 11.11.14, 11:22
                                        " Satysfakcja może być w tym przypadku dowodem że się nie ogarnia tematu :) "

                                        Nie jest ważne, na ile się ogarnia temat, jeżeli efektem jest indywidualne poczucie satysfakcji.
                                        Bo przecież o to chodzi, prawda? Żeby koniec końców być zadowolonym.
                      • kag73 Re: Wersja drugiej strony 07.11.14, 21:39
                        sabat.77 napisał:
                        > Rozgraniczmy ocene czyjejs aparycji a odczuwanie pozadania, bo to dwie rozne sp
                        > rawy. Mozna oceniac czyjas urode, byc nia zafascynowany, ale nie leciec na tego
                        > faceta. Cos na zasadzie: fajnie wygladasz, szkoda ze tak malo zarabiasz :)

                        Tak, tak, to jeszcze rozgraniczmy: pozadac kogos a na kogos leciec:) Bo wydaje sie tez nie byc jednoznaczne. Nie zawsze leci sie na kogos kogo sie pozada. I nie zawsze pozada sie kogos na kogo sie leci, zwlaszcza jezeli leci sie na kase a nie na fizycznosc/zewnetrznosc.
                        • hello-kitty2 Re: Wersja drugiej strony 07.11.14, 21:53
                          kag73 napisała:

                          zwlaszcza jezeli leci sie na kase
                          > a nie na fizycznosc/zewnetrznosc.

                          Leciec na kase vs na urode. To samo gowno przeciez.
                          • kag73 Re: Wersja drugiej strony 07.11.14, 22:14
                            > Leciec na kase vs na urode. To samo gowno przeciez.

                            Kochanie, to nie to samo, bo zalezy czy masz te kase czy urode, z perspektywy faceta. Rozumiesz?
                            Aaa tam, ide sie wina napic. Chesz lampeczke, moze nawet kubek grzanca, prawie swieta:)
    • fanny Re: Wersja drugiej strony 05.11.14, 11:58
      3bromba napisała:

      > Czy są tutaj na forum osoby, które odmawiają seksu z jakichś przyczyn? Czy to t
      > ak zapatrzone w siebie osoby, że w życiu nie uznają, że mają jakiś problem, wię
      > c próżno ich tu szukać;)?

      Ja czasami odmawiam seksu a mimo to da sie mnie tu znalezc :)

      > Interesuje mnie co myśli ta druga strona. Że ta inicjująca się zaszyje? Zapomni
      > ? Przestanie nalegać?

      Ja wtedy mysle sobie:
      "helol stary, albo dasz mi to czego akurat teraz od Ciebie nie dostaje, a co jest mi niezbedne by czuc sie kochana, np. dluzsze chwile twojej niepodzielnej uwagi skierowane na mnie i na moje sprawy czyli tzw, 'quality time' albo drobne gesty sluzenia 'acts of service' np. pamietajac, ze nie lubie znajdowac w praniu skarpetek wywroconych na lewa strone, albo nici z tego, co tobie jest potzrebne by czuc sie kochanym czyli np. mile afirmujace slowa 'words of affirmation' albo dotyk fizyczny 'physical touch'."

      Tu polecam strone o tym, ze czesto z partnerem mowimy roznymi jezykami milosci i dajac partnerowi to, co sami chcielibysmy otrzymywac, nie bardzo sie w zwiazku dogadujemy.
      Na stronie sa fajne testy, by sie przekonac jaki jezyk u nas, a jaki u partnera przewaza
      www.5lovelanguages.com/profile/

      Że tak się zapętli w poczuci winy, że zepchnie tę sferę w
      > niebyt? Że jak minie kilka miesięcy czy lat to się przyzwyczai, że tego nie ma
      > i w ogóle nie było? Wiem, że to nie rozwiąże moich problemów, ale tak się zast
      > anawiam co myśli ta druga strona i czy w ogóle myśli...

      Oprocz tego co napisalam powyzej druga strona, czyli ja, sobie mysli:
      "kurde, stary - jestes przystojny, bogaty i wciaz calkiem mlody, naprawde nie potrzebujesz sie prosic o seks, wiec dlaczego zamiast mi tu marudzic, ze troche malo jest ostatnio seksu, nie pojdziesz po prostu w miasto???"

      Ale tego to nigdy na glos nie mowie. Cenie szczerosc w zwiazku ale staram sie unikac przesady w czymkolwiek :D

      f.
      • sabat.77 Re: Wersja drugiej strony 05.11.14, 12:14
        fanny napisała:

        > Oprocz tego co napisalam powyzej druga strona, czyli ja, sobie mysli:
        > "kurde, stary - jestes przystojny, bogaty i wciaz calkiem mlody, naprawde nie p
        > otrzebujesz sie prosic o seks, wiec dlaczego zamiast mi tu marudzic, ze troche
        > malo jest ostatnio seksu, nie pojdziesz po prostu w miasto???"
        >
        > Ale tego to nigdy na glos nie mowie. Cenie szczerosc w zwiazku ale staram sie u
        > nikac przesady w czymkolwiek :D

        Wielka szkoda, może zwróciłabyś mu jakąś cząstkę wolności w ten sposób, bo przecież może czuć się skrępowany lojalnością. Cóż za niefortunne niedomówienie :D
        • fanny Re: Wersja drugiej strony 05.11.14, 12:33
          sabat.77 napisał:

          >
          > Wielka szkoda, może zwróciłabyś mu jakąś cząstkę wolności w ten sposób, bo prze
          > cież może czuć się skrępowany lojalnością. Cóż za niefortunne niedomówienie :D

          Hej, to dorosly mezczyzna a nie male dziecko, ktore bez mamusi sie zgubi w wielkim miescie!
          Mysle, ze sam by na to wpadl gdyby przerwy w seksie byly zbyt dlugie, wiec na wszelki wypadek sie sama piljnuje zeby zbyt dlugie nie byly :)

          f.
          • wont Re: Wersja drugiej strony 05.11.14, 19:55
            A ja Ci chcialem podziekowac fanny za twoja bezwstydna szczerosc i brak jakiegos sciemniania, samousprawiedliwiania sie etc. Piszesz jak jest, po prostu. Tak tak. Nie nie. I tak sobie mysle, ze gdybys sie nie pojawila, to trzeba byloby Cie wymyslec :) Doskonale reprezentujesz te archetypiczne cechy przypisywane kobiecosci, ktorych boja sie mezczyzni. Jeszcze raz dzieki :)
            • fanny Re: Wersja drugiej strony 06.11.14, 05:21
              Dziekuje za mile slowa :)
              Staram sie byc szczera na forum wiec Ci szczerze napisze, ze w moim pisaniu jest z reguly 97% prawdy o mnie, a 4% wymyslonej na potrzeby forum kreacji. Tak mniej wiecej i tak po kobiecemu. A co!

              f.

              p.S. Tak, wiem, ze to sie sumuje do wiecej niz 100%, ale byloby niezgodnie z moja zasada napisac w jednym poscie 100% prawde :P
              • sabat.77 Re: Wersja drugiej strony 06.11.14, 06:40
                Tylko nie wiem czy slowa Wonta byly mile. Ja tam nie chcialbym reprezentowac konglomeratu archetypicznych cech, ktorych boja sie kobiety.
                • fanny Re: Wersja drugiej strony 06.11.14, 06:52
                  Dlaczego?
              • jesod Staram się 06.11.14, 10:38

                > Staram sie byc szczera na forum wiec Ci szczerze napisze, ze w moim pisaniu jes
                > t z reguly 97% prawdy o mnie, a 4% wymyslonej na potrzeby forum kreacji. Tak mn
                > iej wiecej i tak po kobiecemu. A co!

                A to... że jest to 100% gównoprawdy. O!!!

                fanny napisała:
                p.S. Tak, wiem, ze to sie sumuje do wiecej niz 100%, ale byloby niezgodnie z mo
                > ja zasada napisac w jednym poscie 100% prawde :P

                Kokietka... z oparów klawiatury.
                Ale, nie przejmuj się... bo tego tutaj i tak nikt nie zauważył.
                Tutaj nikogo nie ma. Mnie też. :P
                • fanny Re: niebycie 06.11.14, 13:34
                  jesod napisała:
                  > Tutaj nikogo nie ma. Mnie też. :P

                  No wlasnie troche nad tym ubolewam, bo bardzo lubie Twoje 'ambiguous' wpisy.
                  xxx

                  f.
                  • jesod Bycie w odbycie 06.11.14, 15:00
                    fanny napisała:
                    > No wlasnie troche nad tym ubolewam, bo bardzo lubie Twoje 'ambiguous' wpisy.
                    > xxx

                    Ach, co tam, ja tu tylko przelotam... :)
                    A tak w ogóle to... chciałam nadmienić, bardzo wyraźnie i jednoznacznie, że to jest polskie forum i... w dupie mam tę angielszczyznę.

                    Nie chcę też byś ubolewała, bo nie moją rolą jest sprawiać cierpienie. :)
                    • fanny Re: Bycie w odbycie 07.11.14, 11:17
                      jesod napisała:
                      > Ach, co tam, ja tu tylko przelotam... :)

                      Jak prawie kazdy. Oprocz tych, co tu mieszkaja ;)

                      > A tak w ogóle to... chciałam nadmienić, bardzo wyraźnie i jednoznacznie, że to
                      > jest polskie forum i... w dupie mam tę angielszczyznę.
                      napisała jesod , wiec fanny sie poprawia:

                      > No wlasnie troche nad tym ubolewam, bo bardzo lubie Twoje 'niejednoznaczne' wpisy.

                      jesod napisała:
                      > Nie chcę też byś ubolewała, bo nie moją rolą jest sprawiać cierpienie. :)

                      Za sjp: ubolewać «odczuwać i wyrażać żal, współczucie lub niezadowolenie»
                      Nie chcialam zabrzmiec cierpiaco, wyrazalam niezadowolenie :P

                      xxx

                      f.
                      • urquhart Re: Bycie w odbycie 07.11.14, 13:09
                        Jesod zachowała się jak typowa skorpionica z bajki i żabę i skorpionie...
                        Nie potrafi nie urządlic nawet jak ktoś zachowa się empatycznie I wyciąga pomocną dłoń :)
                        • zyg_zyg_zyg Re: Bycie w odbycie 07.11.14, 14:12
                          > Jesod zachowała się jak typowa skorpionica z bajki i żabę i skorpionie...
                          > Nie potrafi nie urządlic nawet jak ktoś zachowa się empatycznie I wyciąga pomoc
                          > ną dłoń :)

                          Albo po prostu nie da się tak tanio kupić... ;-)
      • zyg_zyg_zyg Re: Wersja drugiej strony 06.11.14, 12:53
        > Na stronie sa fajne testy, by sie przekonac jaki jezyk u nas, a jaki u partnera
        > przewaza
        > www.5lovelanguages.com/profile/

        Faktycznie fajne. My mamy na pierwszym miejscu to samo :-)
    • 5chantal Re: Wersja drugiej strony 05.11.14, 18:02
      Obawiam się, że ta druga strona NIC nie myśli. Skoro seks jej nie interesuje, to nie ma tematu.
      • sabat.77 Re: Wersja drugiej strony 06.11.14, 06:16
        Mysle, ze tu dziala zasada odpowiedniego klucza. Problem w tym, ze nie zawsze to akurat my jestesmy tym wlasciwym kluczem, wiec mozemy odniesc wrazenie, ze mamy ozieblego partnera. Z czasem taka osoba z braku bodzcow moze rzeczywiscie wejsc w stan seksualnego uspienia. Ale potencjal pozostaje i przy sprzyjajacych warunkach realizuje sie w ramionach kochanka / kochanki. Nie wszyscy do siebie pasuja, to proste.
      • stary.dziadyga Re: Wersja drugiej strony 14.11.14, 18:49
        Są i myślą, tylko problem jest taki że z tym niewiele da się zrobić. Ja np jestem tą stroną i swego czasu zamęczałam to forum pytaniami co da się z tym zrobić. I konkluzja była taka że znaleźć sobie niskolibidowca :)
    • urquhart The-Sex-Starved-Marriage 06.11.14, 07:10
      3bromba napisała:
      > Interesuje mnie co myśli ta druga strona. Że ta inicjująca się zaszyje? Zapomni
      > ? Przestanie nalegać? Że tak się zapętli w poczuci winy, że zepchnie tę sferę w
      > niebyt?

      Drugie strony na innych forach poklepują się po plecach że ich partnerzy są NIEDOJRZALI. I że jak ich przetrzymają odpowiednio długo to dojrzeją. :)

      Z reguły dojrzewają do rozwodu. Tu ciekawy TED z terapeutką która pracuje z małżeństwami na progu rozwodu, za co najczęściej jak mówi odpowiada własnie odmawianie seksu.
      Co ciekawe jak przełamią "Brak Ochoty" to nagle okazuje się i same przyznają że seks lubią, sprawia im przyjemność a facet jest milszy i chętniejszy na spełnianie ich oczekiwań.
      Więc poza utratą władzy przez odmawianie i dystrybucje seksu tylko zyskują.
      Co jest przecież irracjonalne jak się skonfrontuje działanie na rzecz rozwodu ze świadomie deklarowanymi celami.
      (My posługując sie Bussem i psychoewo wiemy od dawna dlaczego)
      tedxtalks.ted.com/video/The-Sex-Starved-Marriage-Michele
    • tokblog Re: Wersja drugiej strony 06.11.14, 09:54
      Ja odmawiałam parę lat temu po drugiej ciąży. Początkiem była kwestia hormonów (ale ciekawe, że po pierwszej ciąży nie miałam takich problemów). I bynajmniej nie czułam się wtedy jak królowa udzielająca co jakiś czas łaskawie ciała ;) Czułam się źle z tym, że mąż miał ochotę, a ja po prostu jej nie miałam. Co nie znaczy, że zrobiłam mu jakąś kilkuletnią przerwę. Nie. Seks był, ale wtedy tak raz na trzy tygodnie max i z zerową satysfakcją z mojej strony. Na odczepnego bym powiedziała, żeby był spokój na kolejne dni (po niektórych wpisach na forum wnioskuję, że wielu mężów po ciążach swych żon z takiej częstotliwości też by się cieszyło). I wcale nie byłam z typu mamusiek, które po porodzie odstawiają faceta i tylko dziecko widzą. Bynajmniej. Najgorsze dla mnie było to, że można się w tym zapętlić (u mnie do półtora roku może, a hormony regulują się wcześniej). A mianowicie w braku emocjonalnej/seksualnej więzi z partnerem, bo skoro go odsuwam od siebie (na początku wina hormonów), to nie chcę tej bliskości, więc coraz rzadziej mnie dotyka (tj. ja unikam takich sytuacji), coraz mniej tego dotyku potrzebuję i coraz bardziej jest mi obcy. Dotyku seksualnego w domyśle. Przeszło mi po jednej scenie, ale scena sama w sobie może nie była kluczowa (wiele rozmów wcześniej nic nie zmieniło, chociaż dużo po nich myślałam, więc to też się nałożyło). Nie wiem, czy polecam :) A mianowicie któregoś razu jak zwykle zwlekając na maksa, żeby poszedł spać przede mną, dobrnęłam w końcu do sypialni na górze, jakieś tam światło się tliło, ale i tak myślałam, że zasnął. Guzik. Z premedytacją (pewnie czekał na moje kroki na schodach) leżał na łóżku i zadowalał się sam ręką (a nigdy tego nie robił w mojej obecności). Taki akt pokazowej męskiej desperacji. Oczywiście olałam ten widok z wysoka, strzeliłam pewnie jakąś równie wyniosłą w intencji minę i poszłam pod prysznic. W łazience cała sytuacja mnie rozbawiła. Ale też wzbudziła litość, że biedny musi sam... ;) Nie negatywną litość bynajmniej. Wtedy pierwszy raz zdałam sobie sprawę jak bardzo faceci tego potrzebują!!! :) I to jest kluczowe, ale trudne do zrozumienia z drugiej strony. Trzeba chyba być blisko ze sobą generalnie, żeby swoje wzajemne potrzeby seksualne ogarnąć. Mi się udało odblokować, seks wrócił, jest, jest często i tego się trzymajmy ;)
      • tokblog Re: Wersja drugiej strony 06.11.14, 10:02
        Dopowiem jeszcze, że odblokowałam się z wyrozumiałości dla partnera, a powrót do seksu i generalnie ponowne większe otwarcie na partnera nakręciło też mnie na ten seks. Nie to, że tylko on tego potrzebował ;) Ja pewnie też potrzebowałam, tylko wcześniej się zapętliłam w jakimś niebycie seksualnym.
        • kag73 Re: Wersja drugiej strony 06.11.14, 10:09
          "Dopowiem jeszcze, że odblokowałam się z wyrozumiałości dla partnera.."

          Nie rozumiem tego zdania, o co tu chodzi?
          Ogolnie to czesto jest tak, ze najedzony glodnego nie zrozumie. Strona niechetna nie zdaje sobie tak naprawde sprawy co przezywa strona chetna. Czasem wlasnie dlatego jakas "pokazowka", terapia wstrzasowa jest potrzebna, zeby jej to uswiadomic. A w tdey jest szansa, ze postara sie wyjsc z tego "niebytu seksualnego", cos zrobic.
          • tokblog Re: Wersja drugiej strony 06.11.14, 10:51
            "Dopowiem jeszcze, że odblokowałam się z wyrozumiałości dla partnera.."
            Nie rozumiem tego zdania, o co tu chodzi?

            Miałam na myśli szersze spojrzenie na sprawę i na siebie w efekcie rozmów i zdarzenia. Bo ja generalnie byłam i jestem nastawiona pro związkowo, a nie tylko na siebie :) Na siebie chyba jest nastawiona fanny (chce to daję, nie chce niech czeka, poobseruję co będzie dalej). Ja wtedy więcej myślałam o sobie i więcej nad sobą pracowałam, bo wiedziałam, że to moja strona nawala. Wiesz, żeby się przełamać to czasem pierwszą rzecz trzeba trochę zrobić wbrew sobie jakby. Jak zaczynasz biegać to początki też zniechęcają, ale jak ci zależy (bo zależy ci, żeby jednak być w fajnym związku, a związek bez seksu to jednak nie związek i do tego wniosku też doszłam wtedy) to jesteś w stanie pokochać to bieganie i nie wytrzymasz potem długo bez kolejnego razu. Ale taka spirala to już nakręca się jakby w efekcie powrotu do seksu. U mnie brak seksu zainicjowały przyczyny obiektywne (hormony) i późniejsze jakby przyzwyczajenie się do jego braku. U mnie nie było winy partnera. Seks (częsty i satysfakcjonujący obustronnie) był zawsze wcześniej (przez całą ciążę też) i ja też go wcześniej potrzebowałam. Ja pisze o własnym przypadku i błagam, nie karzcie mi go podciągać do jakiejś wielkiej idei, albo reguły ;) Każdy człowiek jest inny, inne charaktery mają nasi partnerzy, każdy ma inne doświadczenia wspólne w związku. Tak było po prostu u mnie, może komuś mój przypadek pomoże zrozumieć siebie lub partnera (dlatego piszę).
            • kag73 Re: Wersja drugiej strony 06.11.14, 14:14
              Dokladnie rozumiem o czym piszesz, kwestia przelamania sie i zaczecia zmian. Jednakze u Ciebie seks byl, lubilas go, itd. Potem taka aseksulana faza, ale jednak chcialas powrotu do "starego". Na tym to polega, zeby jezeli zdarzaja sie(a zdarzaja sie) takie bardziej ciche fazy, troche aseksualne, zeby starac sie z nich wyjsc, zeby nie trwaly za dlugo, bo wtedy klapa. Wiadomo, ze seks nakreca seks. Ale to trzeba sobie uswiadomic i COS zrobic, zaczac dzialac.
              Wiadomo, ze inni ludzie maja inne przypadki i trudno cos zdzialac, zwlaszcza bez checi drugiej strony.
        • fanny Re: Wersja drugiej strony 06.11.14, 10:56
          Cos a propos wyrozumialosci dla partnera, ktore ulatwia reklamowana tu przeze mnie karezza, z punktu widzenia pierwszej strony (czyli nie otrzymujacej seksu)
          www.reuniting.info/content/progressingslowly-and-painfully
          f.
      • bcde Re: Wersja drugiej strony 08.11.14, 08:00
        >A mianowicie któregoś razu jak zwykle
        > zwlekając na maksa, żeby poszedł spać przede mną, dobrnęłam w końcu do sypialni
        > na górze, jakieś tam światło się tliło, ale i tak myślałam, że zasnął.

        >W łazience cała sy
        > tuacja mnie rozbawiła. Ale też wzbudziła litość, że biedny musi sam... ;) Nie n
        > egatywną litość bynajmniej. Wtedy pierwszy raz zdałam sobie sprawę jak bardzo f
        > aceci tego potrzebują!!! :)

        Ach, jakież to zabawne.
    • trimeg Re: Wersja drugiej strony 11.11.14, 00:37
      Tak odmawiam. Do tej pory nawet nie wiedzialam ,ze tak jest. Ogolnie bylo tak:
      seks byl, bylo duzo czesto, tylko dla seksu zwiazek istnial, ale zabraklo zabezpieczenia. Brak zabezpieczenia = brak seksu. Posucha, lat 5. Zadnych takich. Bezdotykowo, Nic. Od czasu do czasu stosunek. Teraz zabezpieczenie jest, ale ja nie moge. Nie podniecam sie, nie chce seksu, seks mnie nie interesuje, jednak..... jestem zdrowa, gdyz jak sie zdarzy to szybko sie napalam -wyczytam cos w necie, film obejrze i leci, ale to, ze on zrobil sie dostępny i ze możemy, teraz sprawia, ze ja.. nie moge. Ten czlowiek na mnie nie działa!!!!!

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka