Dodaj do ulubionych

Jak bedac dobrze po 30-stce zaliczyc mloda...

17.11.14, 07:36
... i ladna dziewczyne. Wszelkie uwagi mile widziane. Dzieki.
Obserwuj wątek
    • loppe Re: Jak bedac dobrze po 30-stce zaliczyc mloda... 17.11.14, 09:06
      sabat.77 napisał:

      > ... i ladna dziewczyne. Wszelkie uwagi mile widziane. Dzieki.

      Uwaga pierwsza, wiek dobrze po 30-stce nie jest w tej konfiguracji żadnym problemem, raczej atutem, więc... Pozdrawiam!
      • zawle Re: Jak bedac dobrze po 30-stce zaliczyc mloda... 17.11.14, 09:13
        a jak bardzo młodą?;))
        • zawle Re: Jak bedac dobrze po 30-stce zaliczyc mloda... 17.11.14, 09:14
          Bo wiesz..niektóre biorą smartfona:))
          • sabat.77 Re: Jak bedac dobrze po 30-stce zaliczyc mloda... 17.11.14, 09:30
            zawle napisała:

            > Bo wiesz..niektóre biorą smartfona:))

            A gdzie one go biorą?!
            • zawle Re: Jak bedac dobrze po 30-stce zaliczyc mloda... 17.11.14, 09:36
              One się biorą? Skąd je wziąć chyba? Z galerii najprościej. Albo synów podpytaj;)
              • zawle Re: Jak bedac dobrze po 30-stce zaliczyc mloda... 17.11.14, 09:38
                Doczytałam. Tylko nie wiem czy Ci o smart fona chodzi czy o Wacka...
      • loppe Re: Jak bedac dobrze po 30-stce zaliczyc mloda... 17.11.14, 09:28
        Uwaga druga, należy emanować nie swoją chęcią zaliczenia, lecz swoim naturalnym podziwem i sympatią dla płci pięknej. I już za chwilę będziecie na pierwszej randce.
        • kag73 Re: Jak bedac dobrze po 30-stce zaliczyc mloda... 17.11.14, 09:58
          Ja dorzuce od siebie: zalezy ile lat ma ta "mloda" dziewczyna i jak wyglada ten po 30 tce, bo jak tylko tak sobie, to powiem krotko: ma raczej marne szanse u przecietnej dziewczyny, bo dla niej bedzie za stary, one to chca raczej z milosci albo jak przygodowo to w swojej grupie wiekowej. Pomijamy panny, ktore chca sie "urzadzic"(sa mysle mniejszoscia) i leca na 30+ z kasa, przypadki, ze facet 30+ jest ciacho ciacho. To tak mi do glowy przychodzi jak siegam pamiecia w przeszlosc. Bo mlodosc ma to do siebie, ze naiwna jest, kochliwa, nielogiczna a do tego romantyczna i obraca sie w swoich kregach/przedzialach wiekowych.
          No chyba, ze "zaliczyc" oznacza usluge, ona ci dupy, Ty jej za to smartfona?:)
          • loppe Re: Jak bedac dobrze po 30-stce zaliczyc mloda... 17.11.14, 10:25
            kag73 napisała:

            > No chyba, ze "zaliczyc" oznacza usluge, ona ci dupy, Ty jej za to smartfona?:)

            Sabat?!! Dużo się w wątku pisze o smartofonie...
          • loppe Re: Jak bedac dobrze po 30-stce zaliczyc mloda... 17.11.14, 10:30
            kag73 napisała:

            > Ja dorzuce od siebie: zalezy ile lat ma ta "mloda" dziewczyna i jak wyglada ten
            > po 30 tce, bo jak tylko tak sobie, to powiem krotko: ma raczej marne szanse u
            > przecietnej dziewczyny, bo dla niej bedzie za stary, one to chca raczej z milos
            > ci albo jak przygodowo to w swojej grupie wiekowej. Pomijamy panny, ktore chca
            > sie "urzadzic"(sa mysle mniejszoscia) i leca na 30+ z kasa, przypadki, ze facet
            > 30+ jest ciacho ciacho. To tak mi do glowy przychodzi jak siegam pamiecia w pr
            > zeszlosc. Bo mlodosc ma to do siebie, ze naiwna jest, kochliwa, nielogiczna a d
            > o tego romantyczna i obraca sie w swoich kregach/przedzialach wiekowych.

            A skąd... Przystojność czy ciachowatość oczywiście liczy się - w każdym wieku. Nielogiczność i kochliwość młodości też nie jest argumentem za wykluczaniem 30-tków na rzecz 20-tków, no chyba że aż tak nielogiczna ona byłaby ha ha!! Są też np. dziewczyny ceniące sobie inteligentną rozmowę, intelektualistki, które z trudem znajdują swoją strawę wśród rówieśników. (A Sabat jest bardzo inteligentnym rozmówcą). Są wreszcie dziewczyny ekstrawaganckie, które chętnie odróżnią się od rówieśniczek - gdyby prawdą było że jak piszesz 20-tki z 20-tkami chcą się umawiać.
            • kag73 Re: Jak bedac dobrze po 30-stce zaliczyc mloda... 17.11.14, 10:40
              No on napisal facet "dobrze po 30-stce" a ona ma byc mloda i ladna!!!! Uwaga. Czyli ona ma te 20 a on 36 i co? Ona moze 20 sto latka nie chce, chociaz czesto tak, ale niech ma te 22-25 lat
              Kiedys w rozmowie z siostrzenica meza pytam, miala 18, "a ten facet ile ma lat?" A ona mi na to "aaa, stary, 25". Taa, intelektualnie to ja se moge pogadac z takim intelektualnym ale czy jest gwarancja, ze mi w lozku zaoodpowiada? Bo juz takie cos mam za soba, moglam z facetem gadac godzinami a jak poszlismy do lozka to juz rozmowa nie pomogla:( Ale ja jestem prozna i nie bylam w nim zakochana.
              A jak wezmiesz pod uwage, ze przecietny 35+ jest czesto brzuchaty i jeszcze przylysawy a ona mloda/swieza i ladna, bo taka ma byc...to co ona oczu w glowie nie ma.
              • loppe Re: Jak bedac dobrze po 30-stce zaliczyc mloda... 17.11.14, 10:43
                kag73 napisała:

                > No on napisal facet "dobrze po 30-stce" a ona ma byc mloda i ladna!!!! Uwaga. C
                > zyli ona ma te 20 a on 36 i co? Ona moze 20 sto latka nie chce, chociaz czesto
                > tak, ale niech ma te 22-25 lat
                > Kiedys w rozmowie z siostrzenica meza pytam, miala 18, "a ten facet ile ma lat?
                > " A ona mi na to "aaa, stary, 25". Taa, intelektualnie to ja se moge pogadac z
                > takim intelektualnym ale czy jest gwarancja, ze mi w lozku zaoodpowiada? Bo juz
                > takie cos mam za soba, moglam z facetem gadac godzinami a jak poszlismy do loz
                > ka to juz rozmowa nie pomogla:( Ale ja jestem prozna i nie bylam w nim zakochan
                > a.
                > A jak wezmiesz pod uwage, ze przecietny 35+ jest czesto brzuchaty i jeszcze prz
                > ylysawy a ona mloda/swieza i ladna, bo taka ma byc...to co ona oczu w glowie ni
                > e ma.


                Właśnie dziewczyny 20-letnie dokładnie, to piękny wiek 20 lat, bym Sabatowi zalecał:))

                Przy okazji, od 25 lat to już nie są młode dziewczyny (bo nie mamy wyostrzenia w temacie)
                • kag73 Re: Jak bedac dobrze po 30-stce zaliczyc mloda... 17.11.14, 10:46
                  To wszystko biologia, 19-25, bo to najbardziej plodny wiek w zyciu kobiety, proste:) a o to matce naturze chodzi.
                  • loppe Re: Jak bedac dobrze po 30-stce zaliczyc mloda... 17.11.14, 10:53
                    W wieku 20 lat, Sabat, dziewczyna jest po pierwszym roku studiów, co nie jest bez znaczenia bo nie chcesz chyba rozmawiać z licealistką bez matury?, czuje że właśnie przekroczyła próg dorosłości a świat stoi przed nią otworem i jest go bardzo ciekawa.
                    • kag73 Re: Jak bedac dobrze po 30-stce zaliczyc mloda... 17.11.14, 10:56
                      Teraz mu jeszcze napisz GDZIE ma ja wyrwac!:)
                      • kag73 Re: Jak bedac dobrze po 30-stce zaliczyc mloda... 17.11.14, 10:58
                        Ach nie, czekaj, to ona ma uwiesc jego, napisales. Gdzie zatem? Na ulicy? Czy w barze?
                        • loppe Re: Jak bedac dobrze po 30-stce zaliczyc mloda... 17.11.14, 11:03
                          kag73 napisała:

                          > Ach nie, czekaj, to ona ma uwiesc jego, napisales. Gdzie zatem? Na ulicy? Czy w
                          > barze?

                          Myślę że czas na wkład Sabata w nasze rozważania, przy tym w wątku wcale nie musi chodzić o Jego potrzebę, wiele wątków jest zakładanych pro publico bono...
                          • kag73 Re: Jak bedac dobrze po 30-stce zaliczyc mloda... 17.11.14, 11:05
                            Mialam na mysli gdzie ma pojsc ten grubo po 30 stce co by zaliczyc te mloda i ladna. No po prostu nam tutaj napisz, konkret. Jak to zrobic. To chyba nie jest takie trudne, bo dla Ciebie wydaje sie proste. Sama jestesm ciekawa, serio:)
                    • zyg_zyg_zyg Re: Jak bedac dobrze po 30-stce zaliczyc mloda... 17.11.14, 10:57
                      > W wieku 20 lat, Sabat, dziewczyna jest po pierwszym roku studiów,

                      Albo po pierwszym roku pracy za kasą w Biedronce...
                      • kag73 Re: Jak bedac dobrze po 30-stce zaliczyc mloda... 17.11.14, 11:00
                        Za facetami nie nadazysz. Wszystkie kobiety sa super atrakcyjne i ksztalcone tez maja byc, chociaz gdzie indziej znow pisza, ze jak za madra i za duzo zarabia to im znow nie staje. No nie nadazysz. A tak poza tym to facet zawsze jest przystojny i ma szanse zawsze, zwlaszcza u mlodych i ladnych:) Bajka, zyc nie umierac.
                      • sabat.77 Re: Jak bedac dobrze po 30-stce zaliczyc mloda... 17.11.14, 11:08
                        zyg_zyg_zyg napisała:

                        > > W wieku 20 lat, Sabat, dziewczyna jest po pierwszym roku studiów,
                        >
                        > Albo po pierwszym roku pracy za kasą w Biedronce...

                        A dlaczego nie jednocześnie? Może studiować wieczorowo lub zaocznie a w dni powszednie zasiadać na kasie :)
                        • kag73 Re: Jak bedac dobrze po 30-stce zaliczyc mloda... 17.11.14, 11:15
                          No wlasnie a teraz jak to gdzie pracuje czy studiuje ma sie do tematu seksu? Ze niby mozna ja na tej kasie zagadac czy na impreze studencka skoczyc?
                          Pewnie najwieksze szanse daje sprawdzona metoda poznac jakas przez portal randkowy/seksowy.
        • loppe Re: Jak bedac dobrze po 30-stce zaliczyc mloda... 17.11.14, 10:35
          loppe napisał:

          > Uwaga druga, należy emanować nie swoją chęcią zaliczenia, lecz swoim naturalnym
          > podziwem i sympatią dla płci pięknej. I już za chwilę będziecie na pierwszej r
          > andce.


          Powiedziałbym, że właśnie w celu uniknięcia podejrzeń o zaliczanie, lepiej pozwolić się uwieść, Sabat:), niż samemu napierać...
          • kag73 Re: Jak bedac dobrze po 30-stce zaliczyc mloda... 17.11.14, 10:44
            Loppe, ale badz realista, jaka mloda i ladna bedzie uwodzila faceta grubo po 30, takie cos to tylko w Erze, kochany;) No chyba, ze w biednym kraju trzeciego swiata, gdzie ten bialy cudzoziemiec ma na pewno wiecej na koncie niz tubylcy, widzialam czesto i gesto. Ooo, to jest mysl. Ale to tez ma swoja cene!
            • loppe Re: Jak bedac dobrze po 30-stce zaliczyc mloda... 17.11.14, 10:48
              kag73 napisała:

              > Loppe, ale badz realista, jaka mloda i ladna bedzie uwodzila faceta grubo po 30
              > , takie cos to tylko w Erze, kochany;) No chyba, ze w biednym kraju trzeciego s
              > wiata, gdzie ten bialy cudzoziemiec ma na pewno wiecej na koncie niz tubylcy, w
              > idzialam czesto i gesto. Ooo, to jest mysl. Ale to tez ma swoja cene!

              Kag, jeśli Ty sobie wciąż malujesz tego 30-lata jako podtytego i tak dalej, to się ciągle dziwisz. Ale mnie się wydaje że nierealistycznie tu patrzysz, nie wiem skąd Ci przyszło do głowy (z własnej głowy, OK) że ładne 20-tki nie czują mięty do przystojnych 30?? Jestem zdumiony, szczerze.
              • kag73 Re: Jak bedac dobrze po 30-stce zaliczyc mloda... 17.11.14, 10:55
                No ja tez napisalam, ze te facet musislby wygladac, co by mogl konkurowac z facetami 20+, bo Ty ciagle o 30 sto latku a Sabat pisal o "dobrze po 3o-stce". A Ty sie rozejrzyj wokol i popatrz na facetow a nie na kobiety na ulicach polskich to bedziesz widzial o czym pisze, jak wyglada wiekszosc(nie wszyscy) grubo po 30 tce.
                Sabat nigdzie nie pisla o "przystojnym 30 sto latku, moze stad mi przyszlo do glowy:)
                • loppe Re: Jak bedac dobrze po 30-stce zaliczyc mloda... 17.11.14, 10:57
                  Nie komplikujmy. Świat zna nawet 40-latków przystojniaków, o których kobiety nie myślą że brakuje im prezencji i mocy w łóżku, Kag...

                  • kag73 Re: Jak bedac dobrze po 30-stce zaliczyc mloda... 17.11.14, 11:03
                    loppe napisał:
                    > Nie komplikujmy. Świat zna nawet 40-latków przystojniaków, o których kobiety ni
                    > e myślą że brakuje im prezencji i mocy w łóżku, Kag...

                    Loppe, ja wcale w to nie watpie, swiat zna wszystko, ale czy to oznacza, ze wiekszosc i ze nie ma problemu z wyrwaniem kogos do lozka.
                  • sabat.77 Re: Jak bedac dobrze po 30-stce zaliczyc mloda... 17.11.14, 11:04
                    loppe napisał:

                    > Nie komplikujmy. Świat zna nawet 40-latków przystojniaków, o których kobiety ni
                    > e myślą że brakuje im prezencji i mocy w łóżku, Kag...

                    Na przykład mężowie dziewczyn tu zgromadzonych - oni mogliby zawrócić w głowie niejednej młódce. Co nie, dziewczyny? :D
                    • kag73 Re: Jak bedac dobrze po 30-stce zaliczyc mloda... 17.11.14, 11:12
                      > Na przykład mężowie dziewczyn tu zgromadzonych - oni mogliby zawrócić w głowie
                      > niejednej młódce. Co nie, dziewczyny? :D

                      Mysle, ze do seksu dla przecietnej mlodej dziewczyny nada sie lepiej 25 latek niz facet po 40 stce, patrzac wylacznie na predyspozycje fizyczne i biorac pod uwage jak mysla mlode dziewczyny. Jak bylam mloda to mnie faceci o 20 lat starsi nie interesowali, teraz szczerze powiedziawszy tez mnie 20 lat starsi nie interesuja. Jak mowie, facet musialby byc naprawde ciacho przystojniacha albo no nie wiem jak do tego jednoznaczna sytuacja.
                  • kag73 Re: Jak bedac dobrze po 30-stce zaliczyc mloda... 17.11.14, 11:53
                    Tak sobie mysle swiat wedlug mezczyzn....
                    Ona ma byc mloda i LADNA, dlaczego nie wystarczy "mloda". A on jest tylko grubo po 30 stce i niczego wiecej nie potrzebuje, czyzby wiek mial byc tutaj jego atutem?
                    Niedawno czytalam jakas niemiecka publikacje doyczaca wyboru partnera. Nazywa sie, ze tradycyjnie kobiety patrza/patrzyly jak podniesc sobie status ale okazuje sie, ze dla mlodego pokolenia kobiet, w krajach o dosc wysokim standardzie zycia i rownouprawnieniu plciowym, pieniadze sataja sie nie wazne w wyborze partnera i kobiety maja podobne kryteria wyboru parnera jak mezczyzni.
    • rekreativa Re: Jak bedac dobrze po 30-stce zaliczyc mloda... 17.11.14, 11:23
      To tak:
      Facet grubo po 30 zaliczy młodą i ładną laskę, jeśli:
      - wygląda jak model, uroda zawsze robi wrażenie, nawet na siuśmajtkach
      - ma dużo kasy, tu może celować w target młodych, konsumpcyjnie nastawionych , cwanych panien, co to się spotkają za opłacenie studiów albo cuś.
      Jeśli powyższych warunków niet, to nalezy uzbierać dwieście złotych i pójść do agencji.

      No sorry, ale jak miałam 20 lat, to się krępowałam mówić po imieniu do znajomego doktoranta, bo mi się wydawał taki dorosły - a miał 25.
      Facet 40-letni w ogóle był poza moim zasięgiem myślowym.
    • triss_merigold6 Re: Jak bedac dobrze po 30-stce zaliczyc mloda... 17.11.14, 11:29
      Wystarczy być harleyowcem.
      • kag73 Re: Jak bedac dobrze po 30-stce zaliczyc mloda... 17.11.14, 11:37
        triss_merigold6 napisała:
        > Wystarczy być harleyowcem.

        Serio? I jakie to proste.
        A ja czasem widuje cale zloty takowych ale zazwyczaj zawieszam oczy tylko na tych maszynach, bo faceci czesto tacy brzuchaci i wasaci na nich, no nie wiem. A moze nie za dokladnie patrze, bo nie szukam:)
        • triss_merigold6 Re: Jak bedac dobrze po 30-stce zaliczyc mloda... 17.11.14, 11:42
          Po klubach i knajpach w których bywają motocykliści kręcą się tabuny młodych ładnych lasek, już nie wspominam o zlotach czy dużych imprezach klubowych.
          Z innych kręgów - rekonstrukcje.
          • brak.polskich.liter Re: Jak bedac dobrze po 30-stce zaliczyc mloda... 20.11.14, 15:38
            triss_merigold6 napisała:

            > Z innych kręgów - rekonstrukcje.

            Jeszcze muzycy.
            Znajomi instruktorzy nurkowania, divemasterzy i surferzy tez nie maja problemow z poznawaniem i, ekhem, pozyskiwaniem ladnych, mlodych dziewczyn.
            W ogole ludzie, ktorzy robia fajne rzeczy i spedzaja czas w atrakcyjny sposob.
            • kag73 Re: Jak bedac dobrze po 30-stce zaliczyc mloda... 20.11.14, 15:54
              > Znajomi instruktorzy nurkowania, divemasterzy i surferzy tez nie maja problemow
              > z poznawaniem i, ekhem, pozyskiwaniem ladnych, mlodych dziewczyn.

              O tym juz mowilismy: wyglad;))
              • brak.polskich.liter Re: Jak bedac dobrze po 30-stce zaliczyc mloda... 20.11.14, 16:49
                Wyglad, ale w szerszym sensie, niz "przystojny/wysoki/dobrze zbudowany/ladnie umiesniony".

                Mam wrazenie, ze bardziej chodzi o witalnosc, energie, blysk w oku, kontaktowosc, taki fajny power, ktory maja ci kolesie - a w celu uzyskania tychze to oni wcale nie musza byc powalajaco przystojni.
    • marek.zak1 Re: Jak bedac dobrze po 30-stce zaliczyc mloda... 17.11.14, 12:33
      sabat.77 napisał:

      > ... i ladna dziewczyne. Wszelkie uwagi mile widziane. Dzieki.

      Zaliczyć, czyli....sam sex, czy coś trwalszego, związek, czy miłość nawet?
      • kag73 Re: Jak bedac dobrze po 30-stce zaliczyc mloda... 17.11.14, 12:37
        A co sie rozumie pod pojeciem "zaliczyc"?
        • marek.zak1 Re: Jak bedac dobrze po 30-stce zaliczyc mloda... 17.11.14, 12:48
          kag73 napisała:

          > A co sie rozumie pod pojeciem "zaliczyc"?

          Pytam, co przez to rozumie Sabat. Czy chodzi o jednokrotny sex, kilku, czy wielokrotny? Ja tego słowa w moim słowniku nie miałem więc pytam o współczesną definicję.
          • wont Re: Jak bedac dobrze po 30-stce zaliczyc mloda... 17.11.14, 13:48
            marek.zak1 napisał:

            > kag73 napisała:
            >
            > > A co sie rozumie pod pojeciem "zaliczyc"?
            >
            > Pytam, co przez to rozumie Sabat. Czy chodzi o jednokrotny sex, kilku, czy wie
            > lokrotny? Ja tego słowa w moim słowniku nie miałem więc pytam o współczesną def
            > inicję.
            --------------
            Jednokrotny czy wielokrotny to w zasadzie na jedno wychodzi. Sprobuje raz, bedzie chciala wiecej :) Wazne, zebys ty chcial.
        • gyubal_wahazar Re: Jak bedac dobrze po 30-stce zaliczyc mloda... 17.11.14, 13:53
          Posiąść cieleśnie
      • loppe Re: Jak bedac dobrze po 30-stce zaliczyc mloda... 17.11.14, 13:10
        marek.zak1 napisał:

        > sabat.77 napisał:
        >
        > > ... i ladna dziewczyne. Wszelkie uwagi mile widziane. Dzieki.
        >
        > Zaliczyć, czyli....sam sex, czy coś trwalszego, związek, czy miłość nawet?

        Proponuję wyjść od empatycznego spojrzenia na tekst i Autora. Przypuszczać, że subtelny, cudownie zniuansowany humanista Sabat może używać wyrazu "zaliczyć" dla określenia głębszych związków z kobietami, wydaje mi się niemożliwe.
        • marek.zak1 Re: Jak bedac dobrze po 30-stce zaliczyc mloda... 17.11.14, 13:21
          loppe napisał:

          > marek.zak1 napisał:
          >
          > > sabat.77 napisał:
          > >
          > > > ... i ladna dziewczyne. Wszelkie uwagi mile widziane. Dzieki.
          > >
          > > Zaliczyć, czyli....sam sex, czy coś trwalszego, związek, czy miłość nawet
          > ?
          >
          > Proponuję wyjść od empatycznego spojrzenia na tekst i Autora. Przypuszczać, że subtelny, cudownie zniuansowany humanista Sabat może używać wyrazu "zaliczyć" dla określenia głębszych związków z kobietami, wydaje mi się niemożliwe.

          Nie wiem, czy to jest pytanie natury ogólnej, czy prośba o radę dla siebie. Według Sabata najważniejszy jest status, ale też nie wiem, czy ten status ma wpływ na atrakcyjność seksualna, czy związkową. W ogóle przyznaje, że te problem były mi obce, dlatego chcę wzbogacic moja wiedzę. Szukam tez inspiracji do napisania kolejnej (po bajce dla singielek) powieści. Jej roboczy tytuł to ,,Spóźnieni kochankowie". Wydźwięk bedzie bardzo optymistyczny, ale poszukuje więcej danych.
          • zawle Re: Jak bedac dobrze po 30-stce zaliczyc mloda... 17.11.14, 13:28
            tytuł jak u Whartona....
            • zawle Re: Jak bedac dobrze po 30-stce zaliczyc mloda... 17.11.14, 13:29
              To specjalnie zeby podniesc sprzedaz? Ludzie sie beda mylic i kupia?;)
              • sabat.77 Re: Jak bedac dobrze po 30-stce zaliczyc mloda... 17.11.14, 13:38
                zawle napisała:

                > To specjalnie zeby podniesc sprzedaz? Ludzie sie beda mylic i kupia?;)

                Jeśli jeszcze treść byłaby identyczna z pierwowzorem, to zapowiada się międzynarodowy rozgłos. Ja proponuję żeby w środku było to dokładnie samo, zdanie po zdaniu.
                A w razie zarzutów o plagiat i wyjątkową bezczelność, można odwołać się do teorii głoszonych na temat sztuki przez Duchampa. Osoba autora nadaje powieści nowy sens. Autor napełnia nowym, artystycznym duchem napisaną już powieść.
                Sensacja, pierwsza powieść "ready-made" na świecie :D
                • marek.zak1 Re: Jak bedac dobrze po 30-stce zaliczyc mloda... 17.11.14, 13:42
                  sabat.77 napisał:

                  > zawle napisała:
                  >
                  > > To specjalnie zeby podniesc sprzedaz? Ludzie sie beda mylic i kupia?;)

                  To jest roboczy tytuł. Może być inny np. ,,Seks o zmierzchu".
                  Dzieki za wyjaśnienie stanowiska. Ja bym rozważył Ukrainki, w związku z wojną. Przygarnij, a potem odtrąć, wskazując na UPA.
                  • zawle Re: Jak bedac dobrze po 30-stce zaliczyc mloda... 17.11.14, 13:45
                    Ukrainka dostanie tytuł miss świata, nie rozpuszczaj ich marek, bo się do polek upodobnią i naszym przestanie na nie stawać:)))
                  • zawle Re: Jak bedac dobrze po 30-stce zaliczyc mloda... 17.11.14, 13:46
                    A ni moze być swojskie "ostatnie podrygi?;)
        • sabat.77 Re: Jak bedac dobrze po 30-stce zaliczyc mloda... 17.11.14, 13:34
          loppe napisał:

          > Proponuję wyjść od empatycznego spojrzenia na tekst i Autora. Przypuszczać, że
          > subtelny, cudownie zniuansowany humanista Sabat może używać wyrazu "zaliczyć" d
          > la określenia głębszych związków z kobietami, wydaje mi się niemożliwe.

          Nie ma mowy o głębszym związku.
          Mężczyzna kroczący w głębi smugi cienia zdobywa młode, piękne kobiety tak jak zdobywa się ośmiotysięczniki. Po to by udowodnić, że się da. Że on potrafi. Jeszcze.
          Komu udowodnić? Sobie.
          • triss_merigold6 Re: Jak bedac dobrze po 30-stce zaliczyc mloda... 17.11.14, 13:35
            Nie chcę być nieuprzejma, ale jeśli nie zdobywał mając lat 20+, to mając lat 40+ również nie będzie zdobywał. Brak wprawy.
            • sabat.77 Re: Jak bedac dobrze po 30-stce zaliczyc mloda... 17.11.14, 13:47
              triss_merigold6 napisała:

              > Nie chcę być nieuprzejma, ale jeśli nie zdobywał mając lat 20+, to mając lat 40
              > + również nie będzie zdobywał. Brak wprawy.

              Dlaczego nieuprzejma? To oczywiste. Młode dziewczyny uwodzą naturalni, wprawni podrywacze. I robią to mimo upływu lat. Owszem, mają wprawę - jak może zauważyłaś, ja pytam JAK.
              • triss_merigold6 Re: Jak bedac dobrze po 30-stce zaliczyc mloda... 17.11.14, 13:52
                Jak mieć wprawę? Trenować od młodych lat. Albo być nieziemsko przystojnym (ale ci mają wprawę).
          • zawle Re: Jak bedac dobrze po 30-stce zaliczyc mloda... 17.11.14, 13:37
            Przelecenie małolaty porównywać do ośmiotysięcznika....na rany Boga.
          • loppe Re: Jak bedac dobrze po 30-stce zaliczyc mloda... 17.11.14, 13:37
            sabat.77 napisał:

            > Mężczyzna kroczący w głębi smugi cienia zdobywa młode, piękne kobiety tak jak z
            > dobywa się ośmiotysięczniki. Po to by udowodnić, że się da. Że on potrafi. Jesz
            > cze.
            > Komu udowodnić? Sobie.

            Tak samo niedojrzali! Pamiętam jak kolega z liceum śpiewał Cień Wielkiej Góry z własnymi słowami: "P... głębokie, co nam z wami walczyć każe?"
          • loppe Re: Jak bedac dobrze po 30-stce zaliczyc mloda... 17.11.14, 13:49
            sabat.77 napisał:

            > Mężczyzna kroczący w głębi smugi cienia zdobywa młode, piękne kobiety tak jak z
            > dobywa się ośmiotysięczniki. Po to by udowodnić, że się da. Że on potrafi. Jesz
            > cze.
            > Komu udowodnić? Sobie.

            Ten himalaista zapytany dlaczego chodzą w góry, odpowiedział - dlatego że tam są. A słynny J.Kukuczka odpowiedział - Życia człowiekowi mało. Oczywiście już nie żyje...
          • bgz0702 Re: Jak bedac dobrze po 30-stce zaliczyc mloda... 10.12.14, 22:50
            sabat.77 napisał:
            >
            > Mężczyzna kroczący w głębi smugi cienia zdobywa młode, piękne kobiety tak jak z
            > dobywa się ośmiotysięczniki. Po to by udowodnić, że się da. Że on potrafi.

            o kurcze;)) to jakas cieżka robota mordęga a niektórzy to nawet tracą zycie. Źle być facetem... absolutnie nie zazdroszczę
            • sabat.77 Re: Jak bedac dobrze po 30-stce zaliczyc mloda... 10.12.14, 22:56
              Fakt, caly czas to pisze. Duzo lepiej jest byc kobieta. Dlatego jestem niezadowolony, ze mam synow. No ale w sumie nie wiem czy nie beda gejami, to by zmienialo postac rzeczy.
              • burzowa.kejt Re: Jak bedac dobrze po 30-stce zaliczyc mloda... 11.12.14, 20:20
                sabat.77 napisał:
                >Duzo lepiej jest byc kobieta. Dlatego jestem niezadowolony, ze mam synow. No ale w sumie nie >wiem czy nie beda gejami, to by zmienilo postac rzeczy.

                hahaha:))
                niemozliwy jesteś Sabat:)
                fajne poczucie humoru.
    • wont Re: Jak bedac dobrze po 30-stce zaliczyc mloda... 17.11.14, 13:50
      Mloda i ladna to nie wiem. Moze dyskoteka, wybrac najbardziej pijana, ciemno to mozna sciemnic, ze ma sie 33 lata?

      Ale lepiej to chyba skupiac sie na starych i ladnych lub mlodych i brzydkich.
      • loppe Re: Jak bedac dobrze po 30-stce zaliczyc mloda... 17.11.14, 13:52
        Ad. Ale lepiej to chyba skupiac sie na starych i ladnych lub mlodych i brzydkich.

        Bardzo dobra myśl!
      • kutuzow Re: Jak bedac dobrze po 30-stce zaliczyc mloda... 17.11.14, 14:28
        wont napisał:

        > Moze dyskoteka, wybrac najbardziej pijana,

        Wont, taką poradą wpisujesz się w tradycje którą nie tak dawno mocno obśmiewałem:

        „Słaniające się na nogach, pasywne i ogłuszone przez alkohol, dziewczyny robią wrażenie, jakby dosypano im do drinków pigułkę gwałtu, z czego faceci, najwyraźniej przywykli do takich polowań, korzystają zarazem oportunistycznie, jak i bezwzględnie. Oto wesołe party polisz-stajl: wilki cierpliwie czekają, aż łanie padną od alko pokotem, po czym zaczyna się używanie”

        forum.gazeta.pl/forum/w,15128,149889785,149889785,Czy_polscy_mezczyzni_to_padlinozercy_.html
        > Ale lepiej to chyba skupiac sie na starych i ladnych lub mlodych i brzydkich.

        Jak pisał ktoś kiedyś (Urqu?), cytując kogoś:
        "Ruchasz brzydkie, ruchasz więcej"
        -można i tak.



        • kag73 Re: Jak bedac dobrze po 30-stce zaliczyc mloda... 17.11.14, 15:55
          "A może, trzymając się poetyki przyrodoznawczej przyjętej przez ABR, polskie kobiety polują tak, jak potrafią, „na trupa”, bo na polskich mężczyzn inna zachęta seksualna nie działa? Czy w takim razie polscy mężczyźni to padlinożercy? Żywego nie tkną, bo się boją? I czego one chcą, jeśli
          czegokolwiek w ogóle? I czy rzeczywiście są ofiarami polskiej rzeczywistości?"

          Tutaj pojawia sie pytanie czy sa one juz tak nieprzytomne i bezwolne, ze nie wiedza co sie z nimi dzieje i faceci to zwyczajnie wykorzystuja czy tez dopiero pod wplywem alkoholu "wylacza" im sie myslenie, poluzowuja hamulce i sa gotowe pojsc z kims do lozka. "Na trupa" jako jedyna zacheta seksualna, w to nie wierze i nie sadze. Czego one chca? jezeli przyjac, ze nie sa zupelnie nieprzytomne to zwyczajnie chca seksu a sa ofiara polskiej rzczywistosci, bo na trzezwo zdawaja sobie sprawe, ze do lozka z kims tam nie moga/nie powinny, bo dostana stempelek latwej albo k..rwy albo bo to nie wypada. A faceci narabani czyli tez na zasadzie: jestes trzezwy jestes niesmialy, jestes nawalony jestes odwazniejszy. W dodatku nie wiemy jaka publicznosc bierze w tym udzial. Jezeli sie boja, to boja sie zobowiazan czy tez dalszego ciagu.Byc moze sa tam ludzie szukajacy tylko seksu, bo tak naprawde sa w zwiazku albo w malzenstwie. Laska pijana nic nie pamieta, czyli nic nie bedzie chciala na drugi dzien, nie ma problemu jak sie zwinac albo jej pozbyc, bo kandydatka na dluzej i tak nie jest, no bo jest k...wa i latwa.I w dodatku zwyczajnie zobaczli, ze maja wieksze szanse jezeli babka jest dobrze wstawiona, bo na trzezwo by z nimi nie szla.Tak sobie mysle.
          • kag73 Re: Jak bedac dobrze po 30-stce zaliczyc mloda... 17.11.14, 16:58
            Albo to "party polisz-stajl" to wlasnie jakas tam forma praktyk seksualnych tak jak swingersi czy tez to, zapomnialam jak sie nazywa, po ciemku wszyscy ze wszyskimi:)
        • wont Re: Jak bedac dobrze po 30-stce zaliczyc mloda... 17.11.14, 17:53
          kutuzow napisał:
          >
          > Wont, taką poradą wpisujesz się w tradycje którą nie tak dawno mocno obśmiewałe
          > m:
          ------------
          Hola hola. Dyskutujesz z teza, ktorej nie postawilem :)

          Przeciez ja nie pisalem, zeby w ten sposob wyrywac dziewczyny, tylko ze to jedyny sposob jaki mi na goraco przychodzi do glowy, zeby przecietny trzydziestosiedmiolatek (jak sabat) czy trzydziestodziewieciolatek (jak ja) zaliczyl mloda, ladna laske :) Odloty peel zostawiamy na razie na uboczu dzisiejszej dyskusji.

          Oczywiscie, jak sie ma sporo ponadprzecietny looks, money albo status to pewnie sie da. Tyle, ze ja nie mam :)

          A wyrywanie mlodej, ladnej laski po pijaku na dyskotece ma tez te zalete, ze definicja slowa "ladna" sie rozszerza.
          • rekreativa Re: Jak bedac dobrze po 30-stce zaliczyc mloda... 17.11.14, 18:00
            " A wyrywanie mlodej, ladnej laski po pijaku na dyskotece ma tez te zalete, ze de
            > finicja slowa "ladna" sie rozszerza. "

            No, rano to się może okazać, że ona ani ładna, ani młoda i jeszcze kondom się zsunął...
          • loppe Re: Jak bedac dobrze po 30-stce zaliczyc mloda... 17.11.14, 18:01
            Ad. A wyrywanie mlodej, ladnej laski po pijaku na dyskotece ma tez te zalete, ze definicja slowa "ladna" sie rozszerza.

            Niestety, wkrótce znów się zawęża i warto o tym pamiętać, w dyskotekach nad ranem he he
      • kag73 Re: Jak bedac dobrze po 30-stce zaliczyc mloda... 17.11.14, 15:19
        wont napisał:
        > Mloda i ladna to nie wiem. Moze dyskoteka, wybrac najbardziej pijana, ciemno to
        > mozna sciemnic, ze ma sie 33 lata?

        Nie, nie, to tak idzie: wybrac najbardziej pijana i jak juz beda zamykac powiedziec do niej "chodz kochanie, idziemy do domu".
    • zyg_zyg_zyg Re: Jak bedac dobrze po 30-stce zaliczyc mloda... 17.11.14, 13:59
      Zostać wykładowcą. Wprawdzie nie będziesz zaliczał młodych, tylko młodym, ale to zawsze jakiś początek...
      • fanny Re: Jak bedac dobrze po 30-stce zaliczyc mloda... 18.11.14, 07:33
        zyg_zyg_zyg napisała:

        > Zostać wykładowcą.

        To moze sie udac :)
        Jak mialam nascie lat to kochalam sie w 33 letnim nauczycielu i chcialam koniecznie u niego zdobyc "zaliczenie".
        Tak z perspektywy czasu widze, ze to dlatego, ze byl lysym, niezbyt wysokim, z minimalna nadwaga (albo grubokoscistym) naturalsem PUA (i przy okazji bardzo ciekawym mezczyzna) i z wprawa wykorzystywal na mnie wszystkie swoje techniki oprocz "sexual dialinig", czego, teraz juz o sobie wiem, bardzo nie lubie (naruszania seksualnego mojego ciala przez mezczyzne, z ktorym jeszcze nie wiem czy chcialabym sie przespac). On wczesniej niz ja wiedzial, ze tego akurat nie lubie! Ale zupelnie niewinne 'kino' stosowal nawet jak gadalismy na przerwach, a ja snilam o nim po nocach.

        Co ciekawe moj maz, ktory tez jest naturalsem tylko o tym nie wiem (albo wie ale udaje, wszystko jedno - jest to w nim fenomenalnie cute), na jednym z naszych pierwszych, jeszcze w duzej grupie, spotkan zastosowal typowy 'kinoing' podchodzac do mnie siedzacej przy stoliku i pograzonej w rozmowie, nachylajac sie nade mna od tylu i kladac bardzo naturalnym gestem mi na przedramieniu swoja reke i cos do mnie zagadujac. Ja tez, zupelnie odruchowo, naturalnie i nie przerywajac rozmowy z kims innym i nie odrywajac od tej osoby swojego wzroku, delikatnie podnioslam reke przyszlego meza ze swojego przedramienia i polozylam ja na stole (wiem, smiesznie to brzmi).
        To okazalo sie dla niego, przywyklego do adoracji atrakcyjnych dziewczyn i chetnych na 'kinoing', takim "shock and awe" ze sie z niego, kochany, do dzisiaj nie otrzasnal :D

        f.
        • sabat.77 Re: Jak bedac dobrze po 30-stce zaliczyc mloda... 18.11.14, 15:28
          Zabawne :) Pamietam, ze jak zaczalem sie spotykac z zona, to bylem taki zdystansowany i obojetny, ze ona pierwsza przekroczyla sfere przestrzeni intymnej. Jechalismy samochodem i w pewnym momencie polozyla mi glowe na ramieniu. A to bylo z dwa tygodnie od naszego pierwszego spotkania :)
          Wiec kobiety tez stosuja kino i kiedy chca to robia to bardzo umiejetnie.
          • ruda_owca Re: Jak bedac dobrze po 30-stce zaliczyc mloda... 18.11.14, 17:14
            > Wiec kobiety tez stosuja kino i kiedy chca to robia to bardzo umiejetnie.

            Nie też, a przede wszystkim one.
          • zawle Re: Jak bedac dobrze po 30-stce zaliczyc mloda... 18.11.14, 22:17
            sabat.77 napisał: Jechalismy samochodem i w pewnym momencie polozyla mi glowe na ramieniu. A to bylo z dwa tygodnie od naszego pierwszego spotkania :)

            ja pierdolę:)))))
            • hello-kitty2 Re: Jak bedac dobrze po 30-stce zaliczyc mloda... 18.11.14, 23:32
              zawle napisała:

              > sabat.77 napisał: Jechalismy samochodem i w pewnym momencie polozyla mi glowe
              > na ramieniu. A to bylo z dwa tygodnie od naszego pierwszego spotkania :)
              >
              > ja pierdolę:)))))

              Hehe Zawle, czytam na wyrywki dopiero teraz ten watek. Mialam taka sama reakcje ;)
    • triismegistos Re: Jak bedac dobrze po 30-stce zaliczyc mloda... 17.11.14, 13:59
      Należy
      a) być przystojnym
      b) mieć dobry bajer
      c) roztaczać aurę dobrego seksu
      • sea.sea Re: Jak bedac dobrze po 30-stce zaliczyc mloda... 17.11.14, 18:36
        Ja będąc jeszcze przed 30tką (no to teoretycznie średnio młoda) dałam się zaliczyć panu grubo po 40tce (czyli jednak byłam młoda relatywnie, tak?) dokładnie z wyżej wymienionych powodów. Stan majątkowy pana mnie nie interesował, był przeciętny, po prostu czułam, że muszę, bo się uduszę. Wystarczyły powyższe 3 punkty + feromon.
        • triismegistos Re: Jak bedac dobrze po 30-stce zaliczyc mloda... 17.11.14, 18:55
          Ja akurat mam słabość do starych facetów. Nie wiem, czy właśnie nie upada w ruinę moja własna legenda, ale nawet nie muszą być jakoś strasznie przystojni, byleby był ten zwierzęcy agnetyzm... ech, rozmarzyłam się.
        • zawle Re: Jak bedac dobrze po 30-stce zaliczyc mloda... 17.11.14, 23:01
          sea.sea napisała:

          > Ja będąc jeszcze przed 30tką (no to teoretycznie średnio młoda) dałam się zalic
          > zyć panu grubo po 40tce (czyli jednak byłam młoda relatywnie, tak?) dokładnie z
          > wyżej wymienionych powodów. Stan majątkowy pana mnie nie interesował, był prze
          > ciętny, po prostu czułam, że muszę, bo się uduszę. Wystarczyły powyższe 3 punkt
          > y + feromon.


          hehe..ja tez raz dałam. Wyglądał jak Sting, a ja uwielbiałam Police:)) Zresztą, byłam ciekawa jak jest z takim starym. "PO" chciałam wyjść, ale on zaprotestował i powiedział ze lubi się przytulić, ze nie jest gówniarzem jak moi koledzy.
          - Przecież widzę- powiedziałam i wyszłam.
          Za tydzień w Remoncie widziałam go z inną młódką:))) Do dzisiaj nie wiem kto kogo przeleciał;)
          Do innych panów nierównolatków czułam niekłamane obrzydzenie i pogardę.
          • kag73 Re: Jak bedac dobrze po 30-stce zaliczyc mloda... 17.11.14, 23:28
            "Zresztą, byłam ciekawa jak jest z takim starym. "

            No i jak bylo? Tak pytam z ciekawosci, bo sama nigdy nie testowalam;))
            • zawle Re: Jak bedac dobrze po 30-stce zaliczyc mloda... 18.11.14, 11:34
              kag73 napisała:
              > No i jak bylo? Tak pytam z ciekawosci, bo sama nigdy nie testowalam;))

              A myślisz ze czemu wyszłam? To była duza róznica wieku. Takiemu staremu facetowi nie wystarczy przytulenia zeby był gotowy jak moim kolegom w tamtych czasach. Do tego chyba chciał błysnąć i się starał...co jest wyczuwalne na kilometr, ze spontana nie ma. Ogólnie masakra. Nigdy więcej tego nie powtórzyłam. Brrr...
          • sabat.77 Re: Jak bedac dobrze po 30-stce zaliczyc mloda... 18.11.14, 07:30
            Patrz, to odwrotnie jak faceci - wielu czuje nieklamane obrzydzenie i pogarde do rownolatek :)
            • loppe Re: Jak bedac dobrze po 30-stce zaliczyc mloda... 18.11.14, 13:12
              W relacjach, bez względu na różnice wieku, cenimy sobie partnerstwo. Dlatego i z naszą 20-latką tworzymy partnerskie stosunki. Sami będąc po 30-tce. W praktyce oznacza to na ogół, że młodniejemy, a partnerka zachowuje się dojrzalej niż zwykle.
              • kag73 Re: Jak bedac dobrze po 30-stce zaliczyc mloda... 18.11.14, 13:18
                loppe napisał:
                > W relacjach, bez względu na różnice wieku, cenimy sobie partnerstwo. Dlatego i
                > z naszą 20-latką tworzymy partnerskie stosunki. Sami będąc po 30-tce. W praktyc
                > e oznacza to na ogół, że młodniejemy, a partnerka zachowuje się dojrzalej niż z
                > wykle.

                Loppe, cos Ci sie kreci, zapomniales, ze "partnerstwo" to wymysl kobiet? Dowiedzialam sie na tym forum;)
                • loppe Re: Jak bedac dobrze po 30-stce zaliczyc mloda... 18.11.14, 13:26
                  kag73 napisała:

                  > loppe napisał:
                  > > W relacjach, bez względu na różnice wieku, cenimy sobie partnerstwo. Dlat
                  > ego i
                  > > z naszą 20-latką tworzymy partnerskie stosunki. Sami będąc po 30-tce. W p
                  > raktyc
                  > > e oznacza to na ogół, że młodniejemy, a partnerka zachowuje się dojrzalej
                  > niż z
                  > > wykle.
                  >
                  > Loppe, cos Ci sie kreci, zapomniales, ze "partnerstwo" to wymysl kobiet? Dowied
                  > zialam sie na tym forum;)

                  A to ciekawe, nie wiedziałem. Ja nie uczestniczyłem w ani jednej dyskusji forum na taki temat. Nie bez powodu:). Mam już wykrystalizowany pogląd!
            • hello-kitty2 Re: Jak bedac dobrze po 30-stce zaliczyc mloda... 18.11.14, 23:40
              sabat.77 napisał:

              > Patrz, to odwrotnie jak faceci - wielu czuje nieklamane obrzydzenie i pogarde d
              > o rownolatek :)

              A zona rownolatka Sabat? Czujesz do niej pogarde i obrzydzenie?
              • sabat.77 Re: Jak bedac dobrze po 30-stce zaliczyc mloda... 19.11.14, 07:10
                Nie, przeciez to nie jej wina, ze nie jestem dla niej atrakcyjny :)
                • hello-kitty2 Re: Jak bedac dobrze po 30-stce zaliczyc mloda... 19.11.14, 08:09
                  sabat.77 napisał:

                  > Nie, przeciez to nie jej wina, ze nie jestem dla niej atrakcyjny :)

                  No no zauwazylam ten fenomen 'wszystkie kobiety to kurwy z wyjatkiem mojej matki'. O wiele latwiej czuc pogarde do forumowych kolazanek rownolatek niz do swojej wlasnej zony/partnerki :)
                  • sabat.77 Re: Jak bedac dobrze po 30-stce zaliczyc mloda... 19.11.14, 08:26
                    A gdzie ja napisalem, ze czuje do was pogarde?
                    • hello-kitty2 Re: Jak bedac dobrze po 30-stce zaliczyc mloda... 19.11.14, 08:47
                      sabat.77 napisał:

                      > A gdzie ja napisalem, ze czuje do was pogarde?

                      Aha pisales o Kutuzowie? ;)
                      • sabat.77 Re: Jak bedac dobrze po 30-stce zaliczyc mloda... 19.11.14, 09:43
                        hello-kitty2 napisała:

                        > sabat.77 napisał:
                        >
                        > > A gdzie ja napisalem, ze czuje do was pogarde?
                        >
                        > Aha pisales o Kutuzowie? ;)

                        To już prędzej o ML. Mam wrażenie, że w Kutuzowie jest dokładnie takie samo pogodzenie się z rzeczywistością jak we mnie.
                        Mężczyzna musi zdać sobie sprawę z faktu, że mówimy o prawach natury. Można mieć więc co najwyżej pretensje do Pana Boga, że tak stworzył ten świat. Należy zaakceptować oczywiste fakty, nawet jeśli są dla nas w sposób oczywisty niekorzystne.
                        Podobnie brzydka kobieta nie powinna czuć nienawiści do mężczyzn, że są zainteresowani przede wszystkim urodą kobiet i że to ona wyzwala w nich pożądanie.
                        Ja i Kutuzow, w sensie metaforycznym jesteśmy takimi dziewczynami, z tym, że on jest dość przeciętną z urody, a ja - tą bardzo brzydką :)
                        Tak się złożyło w życiu, mówi się trudno.
                        • hello-kitty2 Re: Jak bedac dobrze po 30-stce zaliczyc mloda... 19.11.14, 11:45
                          sabat.77 napisał:

                          > To już prędzej o ML. Mam wrażenie, że w Kutuzowie jest dokładnie takie samo pog
                          > odzenie się z rzeczywistością jak we mnie.
                          > Mężczyzna musi zdać sobie sprawę z faktu, że mówimy o prawach natury. Można mie
                          > ć więc co najwyżej pretensje do Pana Boga, że tak stworzył ten świat. Należy za
                          > akceptować oczywiste fakty, nawet jeśli są dla nas w sposób oczywisty niekorzys
                          > tne.
                          > Podobnie brzydka kobieta nie powinna czuć nienawiści do mężczyzn, że są zainter
                          > esowani przede wszystkim urodą kobiet i że to ona wyzwala w nich pożądanie.
                          > Ja i Kutuzow, w sensie metaforycznym jesteśmy takimi dziewczynami, z tym, że on
                          > jest dość przeciętną z urody, a ja - tą bardzo brzydką :)
                          > Tak się złożyło w życiu, mówi się trudno.

                          Hehe dobre. Ja mysle, ze sie mylisz co do Kutuzowa. Wg mnie uzywajac Twojej analogii on sie uwaza za bardzo atrakcyjna laske stad wrzucanie odpowiednich dowodow zdjeciowo-metrykowych :) Nie badz zbyt krytyczny wobec siebie, uroda przemija, z czasem wszyscy sie zrownamy. Mozna sie tez zdystansowac do wplywu urodu, alfizmu. Ja sie juz w ogole nie spinam jesli chodzi o atrakcyjnosc, w wiekiem naprawde coraz mniej. Skupiam sie na celach, dobrym zyciu i przyjemnosciach.
                          • sabat.77 Re: Jak bedac dobrze po 30-stce zaliczyc mloda... 19.11.14, 11:57
                            hello-kitty2 napisała:

                            > Hehe dobre. Ja mysle, ze sie mylisz co do Kutuzowa. Wg mnie uzywajac Twojej ana
                            > logii on sie uwaza za bardzo atrakcyjna laske stad wrzucanie odpowiednich dowod
                            > ow zdjeciowo-metrykowych :)

                            Kutuzow? Uważasz się za gwiazdę rocka, czy za prezydenta? Przyznaj no się :D

                            > Nie badz zbyt krytyczny wobec siebie, uroda przemij
                            > a, z czasem wszyscy sie zrownamy. Mozna sie tez zdystansowac do wplywu urodu, a
                            > lfizmu. Ja sie juz w ogole nie spinam jesli chodzi o atrakcyjnosc, w wiekiem na
                            > prawde coraz mniej. Skupiam sie na celach, dobrym zyciu i przyjemnosciach.

                            Wszyscy się zrównamy, dwa metry pod ziemią.
                            Jednak zanim to nastąpi, to po pierwsze - trzeba po pierwsze uświadomić sobie że jest się brzydką laską albo nieatrakcyjnym facetem - a po drugie - wykombinować, jak ułożyć sobie z tym rzeczywistość.
                            • hello-kitty2 Re: Jak bedac dobrze po 30-stce zaliczyc mloda... 19.11.14, 12:20
                              sabat.77 napisał:

                              > Wszyscy się zrównamy, dwa metry pod ziemią.
                              > Jednak zanim to nastąpi, to po pierwsze - trzeba po pierwsze uświadomić sobie ż
                              > e jest się brzydką laską albo nieatrakcyjnym facetem - a po drugie - wykombinow
                              > ać, jak ułożyć sobie z tym rzeczywistość.

                              Ale musisz pamietac, ze uznanie naszej atrakcyjnosci przez plec przeciwna nie jest niczym nobilitujacym, bo przeciez wiemy jakie mechanizmy sie za tym stoja. Wiec nie nalezy zbyt duzej wagi do tego przypisywac. A jak zyc? Zajac sie generalnie czyms innym i byc w tym dobrym.
                              • marek.zak1 Re: Jak bedac dobrze po 30-stce zaliczyc mloda... 19.11.14, 12:53
                                hello-kitty2 napisała:

                                . A jak zyc? Zajac sie generalnie czyms innym i byc w tym dobrym.

                                Ja dobrze jem. w tej chwili w stołówce w miasteczku pod Wałbrzychem zamowiłem schabowego, ziemniaki i mizerię. Pycha.
                                Cena - 11 zł. Zobacz kity, czy ty za niecałe 3 euro moglabs zjesc cos tak pysznego?

                                • loppe Re: Jak bedac dobrze po 30-stce zaliczyc mloda... 19.11.14, 13:02
                                  marek.zak1 napisał:

                                  > hello-kitty2 napisała:
                                  >
                                  > . A jak zyc? Zajac sie generalnie czyms innym i byc w tym dobrym.
                                  >
                                  > Ja dobrze jem. w tej chwili w stołówce w miasteczku pod Wałbrzychem zamowiłem s
                                  > chabowego, ziemniaki i mizerię. Pycha.
                                  > Cena - 11 zł. Zobacz kity, czy ty za niecałe 3 euro moglabs zjesc cos tak pyszn
                                  > ego?
                                  >

                                  Raj na ziemi! Pojechałoby się tam z naszą 20-latką na wycieczkę, Sabat:)
                        • kutuzow metafora z dziewczynami 19.11.14, 13:16
                          sabat.77 napisał:
                          > Ja i Kutuzow, w sensie metaforycznym jesteśmy takimi dziewczynami, z tym, że on
                          > jest dość przeciętną z urody, a ja - tą bardzo brzydką :)
                          > Tak się złożyło w życiu, mówi się trudno.

                          Szczerze mówiąc Sabat, to mam wrażenie że jest inaczej. Trzymając się Twojej metafory. Obaj byliśmy na początku jak te średnio atrakcyjne laski. Jedyna różnica taka, że Ty jesteś jak ta laska co to złapała w ogólniaku "miłość swojego życia", szybko zaciążyła i teraz jest kurą domową, uwiązaną do dzieci i roztytą.

                          Ja zaś jestem tą przeciętną laską, co to z czasem powoli powoli nabrała wyglądu i zaczęła się umawiać z coraz to fajniejszymi gośćmi, ale nie dała się żadnemu usidlić. (tutaj ta część metafory brzmi mocno surrealistycznie)

                          Idac dalej tą metaforą. Nie muszę się czuć Miss Polski, wystarczy mi świadomość, że atrakcyjności wystarczy(ło) mi na zainteresowanie sobą całkiem atrakcyjnych przystojniaków, którzy są gotowi się ustatkować przy mnie (znów brzmi surrealistycznie takie odwrócenie ról w tej metaforze).


                          > To już prędzej o ML. Mam wrażenie, że w Kutuzowie jest dokładnie takie samo pog
                          > odzenie się z rzeczywistością jak we mnie.

                          I tak i nie. Myślę że obaj sobie zdajemy sprawę z ograniczeń jakie powoduje ta rzeczywistość. Różnica jest jednak taka, że Ty się im poddałeś (troche za późno je odkryłeś), ja zaś z czasem nauczyłem się je wykorzystywać -niejako "oswoiłem". Dzięki temu życie codzienne jest całkiem przyjemne.
                          • sabat.77 Re: metafora z dziewczynami 19.11.14, 13:28
                            To rozwinięcie metafory niezbyt trafne, bo taką kurę domową to ja bym zruchał, aż by się spłakała, a może i zadbaną ale nieco zmanierowaną singielkę - niekoniecznie :D
                            Lubię ludzkie cechy. Słabość i naturalność mnie kręci. A doskonałość i idealność zalatuje robotem i silikonem - nie moje klimaty. Sorry, wolę "amateurs".
                            • zawle Re: metafora z dziewczynami 19.11.14, 14:02
                              sabat.77 napisał:

                              > To rozwinięcie metafory niezbyt trafne, bo taką kurę domową to ja bym zruchał,
                              > aż by się spłakała, a może i zadbaną ale nieco zmanierowaną singielkę - niekoni
                              > ecznie :D
                              > Lubię ludzkie cechy. Słabość i naturalność mnie kręci. A doskonałość i idealnoś
                              > ć zalatuje robotem i silikonem - nie moje klimaty. Sorry, wolę "amateurs".

                              Powiem Ci sabat ze ja tez...
                            • kutuzow Re: metafora z dziewczynami 19.11.14, 15:14
                              sabat.77 napisał:

                              > To rozwinięcie metafory niezbyt trafne, bo taką kurę domową to ja bym zruchał,
                              > aż by się spłakała, a może i zadbaną ale nieco zmanierowaną singielkę - niekoni
                              > ecznie :D
                              > Lubię ludzkie cechy. Słabość i naturalność mnie kręci. A doskonałość i idealnoś
                              > ć zalatuje robotem i silikonem - nie moje klimaty. Sorry, wolę "amateurs".

                              Sabat, wybrałeś takie odwrócenie roli jako metaforę, to się nie dziw że trzeba się nagimnastykować, żeby sobie "podwracać" także cechy. Zauważ, że to Ty jesteś tą kurą domową, uwiązaną przy mężu co to jej uwagi nie okazuje, z dziećmi (więc małe pole manewru). Co to sobie wzdych czasem co by było gdyby inaczej sobie życie ułożyła (oglądając kolejny serial w TV), bo na działanie boi się zdecydować.

                              Skoro role są odwrócone i to odwrotnie powinieneś patrzeć na sex/zaangazowanie. Ty (jako facet) byś chciał seksu. W metaforze jesteś dziewczyną -więc chcesz zaangażowania. Więc co z tego że może i jakiś kolo by chciał Cię przelecieć, skoro Tobie na zaangażowaniu zależy. Co by Cię przygarnął (jako kobietę) z dzieciakami i byście żyli długo i szczęśliwie.
                              • kag73 Re: metafora z dziewczynami 19.11.14, 15:20
                                "Skoro role są odwrócone i to odwrotnie powinieneś patrzeć na sex/zaangazowanie. Ty (jako facet) byś chciał seksu. W metaforze jesteś dziewczyną -więc chcesz zaangażowania. Więc co z tego że może i jakiś kolo by chciał Cię przelecieć, skoro Tobie na zaangażowaniu zależy. Co by Cię przygarnął (jako kobietę) z dzieciakami i byście żyli długo i szczęśliwie."

                                Metafora sie zgadza tylko jezeli przyjac za pewnik/zalozyc, ze dziewczyny(kury domowe czy inne) seksu nie chca, chca tylko zaangazowania.
                                Uchowaj, Was facetow, panie Boze, od dziewczyn, ktore nie chca seksu tylko zaangazowania!
                                • kutuzow Re: metafora z dziewczynami 19.11.14, 15:25
                                  kag73 napisała:
                                  > Metafora sie zgadza tylko jezeli przyjac za pewnik/zalozyc, ze dziewczyny(kury
                                  > domowe czy inne) seksu nie chca, chca tylko zaangazowania.
                                  > Uchowaj, Was facetow, panie Boze, od dziewczyn, ktore nie chca seksu tylko zaan
                                  > gazowania!

                                  Kag, może wjedź "na chwilę" na forum e-matki albo życie rodzinne i poczytaj wątki to zobaczysz jak wysoko punktowany jest seks. Szczególnie wtedy gdy Pani już rozmnożona i ma swoje hobby.
                                • hello-kitty2 Re: metafora z dziewczynami 19.11.14, 15:31
                                  kag73 napisała:

                                  > "Skoro role są odwrócone i to odwrotnie powinieneś patrzeć na sex/zaangazowanie
                                  > . Ty (jako facet) byś chciał seksu. W metaforze jesteś dziewczyną -więc chcesz
                                  > zaangażowania. Więc co z tego że może i jakiś kolo by chciał Cię przelecieć, sk
                                  > oro Tobie na zaangażowaniu zależy. Co by Cię przygarnął (jako kobietę) z dzieci
                                  > akami i byście żyli długo i szczęśliwie."
                                  >
                                  > Metafora sie zgadza tylko jezeli przyjac za pewnik/zalozyc, ze dziewczyny(kury
                                  > domowe czy inne) seksu nie chca, chca tylko zaangazowania.
                                  > Uchowaj, Was facetow, panie Boze, od dziewczyn, ktore nie chca seksu tylko zaan
                                  > gazowania!

                                  No wlasnie, gdyby Sabat jako kura chciala tylko zaangazowania to przeciez to juz osiagnela dawno. To niby po co jej jakis inny gosciu? W dotychczasowym ukladzie Sabat jako kura jest spelniony. To sie tylko nie zgadza jak chce seksu, a nie ma i gdzie indziej tez nie ma, bo brzydka i roztyta. Jedynie co by mogl chciec ekstra to romansu, zakochania, a nie one night standu.
                                • sabat.77 Re: metafora z dziewczynami 19.11.14, 15:33
                                  No ja zakladam jako pewnik, ze wiekszosc kobiet wlasnie tak ma, seks to dla nich malo istotny dodatek, ktory czasem bywa przyjemny. Mniejsza czesc chce seksu bo go lubi + zaangazowania, a juz calkiem mala grupa uprawia seks bez zaangazowania. Jakbym mial oszacowac procentowo to byloby 60/30/10 procent w kazdej z grup.
                                  • hello-kitty2 Re: metafora z dziewczynami 19.11.14, 15:49
                                    sabat.77 napisał:

                                    > No ja zakladam jako pewnik, ze wiekszosc kobiet wlasnie tak ma, seks to dla nic
                                    > h malo istotny dodatek, ktory czasem bywa przyjemny. Mniejsza czesc chce seksu
                                    > bo go lubi + zaangazowania, a juz calkiem mala grupa uprawia seks bez zaangazow
                                    > ania. Jakbym mial oszacowac procentowo to byloby 60/30/10 procent w kazdej z gr
                                    > up.

                                    A ja bym powiedziala, ze kazda kobieta chce zaangazowania ze strony faceta (roznie rozumianego, w roznym rozmiarze). Jezeli jednak uprawia seks bez zadnego zaangazowania ze strony mezczyzny to albo otrzymuje je gdzie indziej np od innego mezczyzny albo jest w jakiejs fazie szalenstw/eksperymentow, ktora jest czasowa albo uprawia seks jako kompuls tak jak obzeranie sie, jako odreagowanie jakis problemow/zaburzen, zazwyczaj jest cos na wariackich papierach.
                                    • sabat.77 Re: metafora z dziewczynami 19.11.14, 16:15
                                      He he, faceci lubia takie kompulsywne wariatki :)
                                      • zawle Re: metafora z dziewczynami 19.11.14, 16:47
                                        sabat.77 napisał:

                                        > He he, faceci lubia takie kompulsywne wariatki :)

                                        Nieprawda. Nie lubią. Tymi które są kompulsywne i poszukują poprzez seks uczucia lub czegoś innego- pogardzają. Tych które traktują ich przedmiotowy nienawidzą. Nikt nie chce być traktowany przedmiotowo, spuszczany na drzewo, olewany, wykorzystywany. Widziałam takie historie nie raz, gdzie bohaterami byli panowie.
                                        • sabat.77 Re: metafora z dziewczynami 19.11.14, 17:17
                                          To co innego - bycie wykorzystywanym czy traktowanie przedmiotowe moze byc dla faceta niebezpieczne. To ze od takich kobiet faceci moga stronic - to fakt.
                                          A co do pogardzania czy nazywania kurwami dziewczyn czesto zmieniajacych partnerow seksualnych to chyba domena tych co nie maja u nich szans. U mnie dziewczyny-motyle zawsze wywolywaly sympatie. Kurde, w sumie to sobie troche zaprzeczam, bo akurat tez szans nie mialem :)
                                          • hello-kitty2 Re: metafora z dziewczynami 19.11.14, 17:47
                                            sabat.77 napisał:

                                            > To co innego - bycie wykorzystywanym czy traktowanie przedmiotowe moze byc dla
                                            > faceta niebezpieczne. To ze od takich kobiet faceci moga stronic - to fakt.
                                            > A co do pogardzania czy nazywania kurwami dziewczyn czesto zmieniajacych partne
                                            > row seksualnych to chyba domena tych co nie maja u nich szans. U mnie dziewczyn
                                            > y-motyle zawsze wywolywaly sympatie. Kurde, w sumie to sobie troche zaprzeczam,
                                            > bo akurat tez szans nie mialem :)

                                            Ale Ci fajnie zagralo Sabat: dziewczyny motyle = z wargami w ksztalcie motyla to wlasnie te, ktore opisujesz ;) Co do reszty zgadzam sie z Zawle. Zaliczyc moze faceci je lubia, bo sie pewnie rzna jak te bez cyckow z opowiesci Urqu jak dzikie suki ale kto by sie wiazal z wariatkami ;) Ale ja tez je lubie wiec przybijam piatke Sabat.

                                            Jeszcze troche i mnie uwiedziesz ;-)
                                            • zawle Re: metafora z dziewczynami 19.11.14, 18:27
                                              hello-kitty2 napisała:> Jeszcze troche i mnie uwiedziesz ;-)


                                              I tu jest chwyt który dotyczy obu płci...mów o mnie dobrze i pochlebnie. To na serio działa:))
                                              • hello-kitty2 Re: metafora z dziewczynami 19.11.14, 18:35
                                                zawle napisała:

                                                > I tu jest chwyt który dotyczy obu płci...mów o mnie dobrze i pochlebnie. To na
                                                > serio działa:))

                                                No ba, ja i tak nie wymagam smyrania, ktore jest aseksualne dla wykonujacego, bo kojarzy sie z mama.
                                            • sabat.77 Re: metafora z dziewczynami 19.11.14, 18:27
                                              hello-kitty2 napisała:

                                              > Ale Ci fajnie zagralo Sabat: dziewczyny motyle = z wargami w ksztalcie motyla t
                                              > o wlasnie te, ktore opisujesz ;)

                                              No nie do końca to miałem na myśli ;) Ale faktycznie pewnie wiele z nich jest też "motylkami" między udami.
                                              Kobieta motyl - dlatego, że motyl jest szczęśliwy i piękny tylko gdy jest wolny. Jeśli złapiesz go w dłoń to zniszczysz mu skrzydła i zmarnieje. Albo ucieknie i nie wróci.
                                              Motyle są piękne jeśli mogą latać wśród kwiatów.
                                              Niewola im nie służy.
                                              A tak często próbują robić mężczyźni. Szczególnie brutalni mężczyźni, z kompleksem macho. Zabijają piękne kobiety zazdrością. Roszczą sobie do niej prawa, tak jakby była jakąś rzeczą, która do nich należy.
                                              Jeśli jest świadoma swojej atrakcyjności i potrzebuje ciągłej adoracji jako swoistego narkotyku, a czasem skoku w bok, żeby poczuć adrenalinę - to zmarnieje z takim zaborczym facetem. Bywa tak, że jeden facet nie wystarczy, żeby dziewczyna czuła się szczęśliwa.
                                              Nowy kochanek daje jej "power", nawet jeśli jest mało znaczący, tylko na chwilę itd. Takie babki potrafią dosłownie pożerać energetycznie facetów.
                                              I myślę, że z łatwością można być jej pierwszym, ale nie jedynym. Będzie wracać jak kot, ale potrzebuje wymknąć się raz na jakiś czas, żeby zapolować na nową mysz :) Taki instynkt drapieżnika musi znaleźć swoje ujście...
                                              Można mieć oczy szeroko zamknięte na te sprawy, a można dać sygnał, że się to rozumie i akceptuje. Tak chyba jest najprościej i najuczciwiej. Taka wolność w związku jest najwyższą wartością jaką może dać mężczyzna kobiecie. Ale to chyba dobro zdecydowanie deficytowe.
                                              Mąż, facet, kochanek - generalnie bez znaczenia. W męskiej psychice jest już coś takiego co każe wczepiać się w babę jak Gollum w pierścień i bełkotać "my precious..." :D

                                              "All we have to see
                                              Is that I don't belong to you
                                              And you don't belong to me
                                              Freedom"
                                              • loppe Re: metafora z dziewczynami 19.11.14, 18:41
                                                I am a man of few words i podziwiam tych którzy jak Sabat, Gomory potrafią mówić długo i z sensem. Niewielu jest takich.

                                                W hołdzie ilustracja do wypowiedzi

                                                www.youtube.com/watch?v=diYAc7gB-0A
                                • tadeo.1 Re: metafora z dziewczynami 24.11.14, 21:40
                                  Przerażające , jak można się wpuścić na głupka ,chyba ,że chodzi tylko o głos aby zabrać gło
                                  s:)
                                  • sabat.77 Re: metafora z dziewczynami 24.11.14, 22:16
                                    Hmm... Co masz na mysli? Nie rozumiem.
                            • bgz0702 Re: metafora z dziewczynami 10.12.14, 22:57
                              sabat.77 napisał:

                              > To rozwinięcie metafory niezbyt trafne, bo taką kurę domową to ja bym zruchał,
                              > aż by się spłakała, a może i zadbaną ale nieco zmanierowaną singielkę - niekoni
                              > ecznie :D
                              > Lubię ludzkie cechy. Słabość i naturalność mnie kręci. A doskonałość i idealnoś
                              > ć zalatuje robotem i silikonem - nie moje klimaty. Sorry, wolę "amateurs".

                              ojejku, Sabat przepraszam ale ty znakiem tego całkiem fajna dupa jesteś w swoim mniemaniu;) taka w twoim typie.


                              • zawle Re: metafora z dziewczynami 10.12.14, 23:02
                                ojejku, Sabat przepraszam ale ty znakiem tego całkiem fajna dupa jesteś w swoim mniemaniu;) taka w twoim typie.

                                Ło matko:)))))))))))))))))))
                              • sabat.77 Re: metafora z dziewczynami 10.12.14, 23:03
                                Ciagnac metafore - dla kogos kto lubi spasione kury domowe to jestem :) Ale to raczej niszowe upodobania.
                                • bgz0702 Re: metafora z dziewczynami 10.12.14, 23:09
                                  sabat.77 napisał:

                                  > Ciagnac metafore - dla kogos kto lubi spasione kury domowe to jestem :) Ale to
                                  > raczej niszowe upodobania.

                                  oj a gdzieś ty się tak spasł jak czytam że se jeszcze do niedawna na rowerku do roboty gnałeś?
                                  • sabat.77 Re: metafora z dziewczynami 10.12.14, 23:17
                                    Nawiazuje do metafory kutuzowa.
                                    • bgz0702 Re: metafora z dziewczynami 11.12.14, 16:09
                                      wiem;)
                                  • sabat.77 Re: metafora z dziewczynami 10.12.14, 23:52
                                    Nawiazuje do metafory kutuzowa.
                          • hello-kitty2 Re: metafora z dziewczynami 19.11.14, 14:28
                            kutuzow napisał:

                            > Szczerze mówiąc Sabat, to mam wrażenie że jest inaczej. Trzymając się Twojej me
                            > tafory. Obaj byliśmy na początku jak te średnio atrakcyjne laski. Jedyna różnic
                            > a taka, że Ty jesteś jak ta laska co to złapała w ogólniaku "miłość swojego życ
                            > ia", szybko zaciążyła i teraz jest kurą domową, uwiązaną do dzieci i roztytą.

                            Roztyta?? ;) To troche cios ponizej pasa. Chyba, ze to mialo oddac wysoka bariere wyjscia. To juz lepiej uwiazana kredytami ale roztyta? Troche nie fair w przypadku Sabata.

                            > Ja zaś jestem tą przeciętną laską, co to z czasem powoli powoli nabrała wyglądu
                            > i zaczęła się umawiać z coraz to fajniejszymi gośćmi, ale nie dała się żadnemu
                            > usidlić. (tutaj ta część metafory brzmi mocno surrealistycznie)
                            >
                            > Idac dalej tą metaforą. Nie muszę się czuć Miss Polski, wystarczy mi świadomość
                            > , że atrakcyjności wystarczy(ło) mi na zainteresowanie sobą całkiem atrakcyjnyc
                            > h przystojniaków, którzy są gotowi się ustatkować przy mnie (znów brzmi surreal
                            > istycznie takie odwrócenie ról w tej metaforze).

                            To panie maja teraz gotowa recepte w co sie pakowac a w co nie.
    • gomory Re: Jak bedac dobrze po 30-stce zaliczyc mloda... 18.11.14, 20:43
      Idź na imprezę w stylu gang-bang. Jedna stara pierdoła która się przypałęta i coś tam w tle majstruje różnicy nie zrobi.
    • midnight_lightning Re: Jak bedac dobrze po 30-stce zaliczyc mloda... 19.11.14, 03:39
      Hej, Sabat, jesteś super inteligentny, jesteś jednym z tych wzgardzonych, odrzuconych facetów, przewyższających intelektem tych bzykających na potęgę i tych tak chętnie bzykanych.
      Nie daj się im stłamsić, zadbaj o swoje poczucie wartości, jesteś wyjątkowo wartościowym mężczyzną. Olej te super wykształcone, młode grzeczne dziewczynki szukające bata i poniżenia, same przyjdą do Ciebie.

      Zajmij się przekornie inną super niszą - żony samców alfa, zaniedbane, bo mężowie bzykają inne, intelektualnie spragnione dżdżu, o dziwo mało zużyte, ciasne, atrakcyjne, spragnione czułości, której w życiu nie zaznały, ba nawet i orgazm mają po raz pierwszy w życiu. Ba, żyjąc z dominującym samcem na co dzień są łatwo skłonne na każdą, wyjątkowo obsceniczną perwerchę. Na nich można potrenować do woli, a potem łatwiej szmacić te najmłodsze.
      • zawle Re: Jak bedac dobrze po 30-stce zaliczyc mloda... 19.11.14, 05:40
        midnight_lightning napisał: > Zajmij się przekornie inną super niszą - żony samców alfa, zaniedbane, bo mężow
        > ie bzykają inne, intelektualnie spragnione dżdżu, o dziwo mało zużyte, ciasne,
        > atrakcyjne, spragnione czułości, której w życiu nie zaznały, ba nawet i orgazm
        > mają po raz pierwszy w życiu. Ba, żyjąc z dominującym samcem na co dzień są ła
        > two skłonne na każdą, wyjątkowo obsceniczną perwerchę. Na nich można potrenować
        > do woli, a potem łatwiej szmacić te najmłodsze.

        I tym to sposobem sabat stałeś się postacią fantazji erotycznej ML. A BDSM to przy nim pikuś;))
      • sabat.77 Re: Jak bedac dobrze po 30-stce zaliczyc mloda... 19.11.14, 07:19
        ML, kobiety maja tyle adoracji ile dusza zapragnie. Jedynym problemem bywa tylko to, ze osoba adoratora jest nieodpowiednia. One chca samcow alfa do samego konca. A ja nim nie jestem.
        • ina_nova Re: Jak bedac dobrze po 30-stce zaliczyc mloda... 19.11.14, 09:26
          >>ML, kobiety maja tyle adoracji ile dusza zapragnie.

          taaaa, jassssne. Chyba od panów spod budki z piwem, albo niektórych budowlańców. Na takich to można liczyć zawsze.
          • sabat.77 Re: Jak bedac dobrze po 30-stce zaliczyc mloda... 19.11.14, 09:50
            ina_nova napisała:

            > >>ML, kobiety maja tyle adoracji ile dusza zapragnie.
            >
            > taaaa, jassssne. Chyba od panów spod budki z piwem, albo niektórych budowlańców
            > . Na takich to można liczyć zawsze.

            Myślę, że filtrując rzeczywistość przez kobiece kodowanie języka, to dokładnie tak można to ująć.
            Łatwo też zaobserwować, że "niektórzy z budowlańców" w razie - przykładowo - spadku albo wysokiej wygranej w grach losowych szybko mogą nabrać klasy, urody i społecznego poważania.
            To kwestia zademonstrowania odpowiednio dużego "pawiego ogona" w postaci atrybutów sukcesu.
            Adoracja ze strony ubogo ubranego budowlańca jest interpretowana jako chamstwo i buractwo.
            Adoracja ze strony tego samego BYŁEGO budowlańca, odzianego w garnitur i Rolexa, uczesanego i dysponującego luksusowym samochodem - to mrużenie oczu z zachwytu.
            Szczególnie dla kobiet, które nie rozpoznają w nim dawnego budowlańca - tutaj chodzi o dysonans i szufladkowanie ludzi.
            • loppe Re: Jak bedac dobrze po 30-stce zaliczyc mloda... 19.11.14, 09:56
              Pierwsza żona słynnego Phila Collinsa uciekła z budowlańcem. Artysta upamiętnił to wydarzenie piosenką, którą wykonał w telewizji z towarzyszeniem kubełka farby stojącego na fortepianie.
              • sabat.77 Re: Jak bedac dobrze po 30-stce zaliczyc mloda... 19.11.14, 10:03
                loppe napisał:

                > Pierwsza żona słynnego Phila Collinsa uciekła z budowlańcem. Artysta upamiętnił
                > to wydarzenie piosenką, którą wykonał w telewizji z towarzyszeniem kubełka far
                > by stojącego na fortepianie.

                Z dekoratorem wnętrz kolego, z dekoratorem wnętrz :D
                • loppe Re: Jak bedac dobrze po 30-stce zaliczyc mloda... 19.11.14, 10:06
                  sabat.77 napisał:

                  > loppe napisał:
                  >
                  > > Pierwsza żona słynnego Phila Collinsa uciekła z budowlańcem. Artysta upam
                  > iętnił
                  > > to wydarzenie piosenką, którą wykonał w telewizji z towarzyszeniem kubeł
                  > ka far
                  > > by stojącego na fortepianie.
                  >
                  > Z dekoratorem wnętrz kolego, z dekoratorem wnętrz :D

                  Obecnie Phil jest już długo po ucieczce trzeciej żony i nie jest z nim dobrze - czytałem niedawno wywiad. Mówi, że nic mu się nie chce, siedzi sam w domu, o 11 otwiera butelkę wina patrząc na jakieś bzdury w telewizji. Czwartego ożenku nie planuje (nic mu się nie chce).
                  • sabat.77 Re: Jak bedac dobrze po 30-stce zaliczyc mloda... 19.11.14, 10:18
                    loppe napisał:

                    > Obecnie Phil jest już długo po ucieczce trzeciej żony i nie jest z nim dobrze -
                    > czytałem niedawno wywiad. Mówi, że nic mu się nie chce, siedzi sam w domu, o 1
                    > 1 otwiera butelkę wina patrząc na jakieś bzdury w telewizji. Czwartego ożenku n
                    > ie planuje (nic mu się nie chce).

                    No patrz, mi też się nic nie chce, ale - kurde!- muszę... bo zdechnę z głodu...
                    On nie musi, to se pije wino. Smacznego :D
                    • loppe Re: Jak bedac dobrze po 30-stce zaliczyc mloda... 19.11.14, 10:32
                      > No patrz, mi też się nic nie chce, ale - kurde!- muszę... bo zdechnę z głodu...
                      > On nie musi, to se pije wino. Smacznego :D

                      Phil powiedział, że lekarz mu powiedział, że może go zdjąć z picia, ale nie może mu dać powodu do wstawania rano czyli sensu życia...
                      • loppe Re: Jak bedac dobrze po 30-stce zaliczyc mloda... 19.11.14, 10:34
                        loppe napisał:

                        > > No patrz, mi też się nic nie chce, ale - kurde!- muszę... bo zdechnę z gł
                        > odu...
                        > > On nie musi, to se pije wino. Smacznego :D
                        >
                        > Phil powiedział, że lekarz mu powiedział, że może go zdjąć z picia, ale nie moż
                        > e mu dać powodu do wstawania rano czyli sensu życia...

                        Collins niech przeczyta Man's Search for Meaning, Frankla, na początek. I wyłączy telewizor, lepiej czytać niż oglądać.
                    • zawle Re: Jak bedac dobrze po 30-stce zaliczyc mloda... 19.11.14, 10:40
                      Widać coś z nim kiepsko jest....pewnie im nie dawał:))
                      • loppe Re: Jak bedac dobrze po 30-stce zaliczyc mloda... 19.11.14, 10:49
                        zawle napisała:

                        > Widać coś z nim kiepsko jest....pewnie im nie dawał:)

                        Rozmawiałem z żoną o tym, dlaczego tak sympatyczny i wybitny mężczyzna nie potrafi utrzymać związku (on zawsze tęskni za żoną po rozwodzie...), musi mieć jakiś feler, albo jakiegoś diabełka za skórą
                      • kutuzow Phil Collins sets divorce pay-out record 19.11.14, 11:48
                        zawle napisała:

                        > Widać coś z nim kiepsko jest....pewnie im nie dawał:))

                        Wiesz Zawle.... same sobie wzięły:

                        Phil Collins interview: Three ex-wives, £42m alimony.. no wonder he's in no hurry to get married again!
                        www.mirror.co.uk/3am/celebrity-news/phil-collins-interview-three-ex-wives-249548

                        Phil Collins sets divorce pay-out record

                        His latest settlement has left the Genesis frontman £25m the poorer. Might we suggest that for next time he consider a pre-nuptial agreement?
                        www.theguardian.com/music/2008/aug/19/phil.collins.divorce
                        Jak widać każda kolejna żona kosztowała go więcej, więc przy takim przyroście kosztów kolejna pewnie chciałaby coś ok 100 mln. Tyle to nawet na Phila może być za dużo.

                        Przy okazji, ostatnio reaktywował się zespół Monty Pythona. Głównym powodem były właśnie kłopoty finansowe dwóch członków wywołane właśnie kosztownymi rozwodami.
                        tvnz.co.nz/entertainment-news/monty-python-reunion-pay-alimony-john-cleese-5723172
                        www.christianpost.com/news/john-cleese-selling-monty-python-gear-to-pay-ex-wife-alimony-owes-1-million-a-year-88828/
                        • zawle Re: Phil Collins sets divorce pay-out record 19.11.14, 13:49
                          kutuzow napisał: > Wiesz Zawle.... same sobie wzięły:

                          Co zrobisz kutozow. Ślub zmienia układ. Pewnie jako młodsze jeszcze narzeczone to go kochały;)
                          • kutuzow Re: Phil Collins sets divorce pay-out record 19.11.14, 15:29
                            zawle napisała:
                            > .... Ślub zmienia układ. Pewnie jako młodsze jeszcze narzeczone
                            > to go kochały;)

                            Kag, przecież na tym forum mnie koleżanki próbowały przekonać jak to ślub to wręcz na niekorzyść jest dla kobiety, że to tylko facet zyskuje. Pamiętasz?
                            To że z uporem maniaka to wyjaśniam i prostuję to potem fochy i dąsy oraz posądzenie że mi to o kasę chodzi (bo nie kupuję tych kolerzankowych ściem).
                            • zawle Re: Phil Collins sets divorce pay-out record 19.11.14, 16:40
                              kutuzow napisał:

                              > zawle napisała:
                              > > .... Ślub zmienia układ. Pewnie jako młodsze jeszcze narzeczone
                              > > to go kochały;)
                              >
                              > Kag, przecież na tym forum mnie koleżanki próbowały przekonać jak to ślub to wr
                              > ęcz na niekorzyść jest dla kobiety, że to tylko facet zyskuje. Pamiętasz?
                              > To że z uporem maniaka to wyjaśniam i prostuję to potem fochy i dąsy oraz posąd
                              > zenie że mi to o kasę chodzi (bo nie kupuję tych kolerzankowych ściem).

                              Dla kobiet z czystymi intencjami to niekorzyść, dla łowczyń sched po starych facetach ....czysty zysk. Jak to w życiu.
                              • kutuzow Re: Phil Collins sets divorce pay-out record 19.11.14, 16:45
                                zawle napisała:
                                > Dla kobiet z czystymi intencjami to niekorzyść,

                                Zawle, no proszę....
                                Jak niby niekorzyść?
                                Co takiego tracą te biedne kobiety godząc się na małżeństwo i czemu w takim razie są tak głupie (niczym lemingi) że stadne do tego małżeństwa dążą?

                                Daj jakieś argumenty, bo bez nich to czysty populizm tu uskuteczniasz.
                                • zawle Re: Phil Collins sets divorce pay-out record 19.11.14, 18:22
                                  kutuzow napisał:
                                  > Zawle, no proszę....
                                  > Jak niby niekorzyść?
                                  > Co takiego tracą te biedne kobiety godząc się na małżeństwo i czemu w takim raz
                                  > ie są tak głupie (niczym lemingi) że stadne do tego małżeństwa dążą?
                                  >
                                  > Daj jakieś argumenty, bo bez nich to czysty populizm tu uskuteczniasz.

                                  Ale po co kutuzow Tobie jakieś argumenty, skoro ty i tak wiesz jak jest. Bo jesteś jedynym mądrym i cwanym na tym forum?

                                  Ale co tam, powtórzę...
                                  Normalna kobieta biorąc ślub wchodzi w relację której koszty będą ogromne. Bo normalnością jest ze ślub bierze się dla zabezpieczenia pojawienia się nowego zycia lub z przyczyn formalno-finansowych.
                                  1. Dziecko.
                                  Koszty kobiety:Tylko ona poniesie koszty ciązy, porodu. Najprawdopodobniej w małym zakresie dostanie wsparcie w opiece nad młodym- albo i nie. Gdy zostanie zostawiona przez męza automatycznie zostanie jej przypisana rola w postaci opiekunki dziecka do usamodzielnienia. Gdy z jakiś przyczyn nie będzie mogła/chciała się z niej wywiązywać czy tez będzie chciała ułożyć sobie życie na nowo, spotka się z ostracyzmem, który w ojcowską stronę nigdy nie będzie skierowany. Cała pensja jest do dyspozycji dzieci.

                                  2. Wspólne gospodarstwo domowe. Typowe zasadza się na podstawowym katolickim modelu. Kobieta robi większość. W domu, przy dzieciach. Do ogarnięcia dochodzi jej Pan i Dzieci. Widzę zasadniczą róznicę pomiędzy moim funkcjonowaniem z dziećmi a z facetem.

                                  • kutuzow Zawle, wysil się proszę nie pisz głupot 19.11.14, 18:39
                                    zawle napisała:

                                    > Ale po co kutuzow Tobie jakieś argumenty, skoro ty i tak wiesz jak jest. Bo jes
                                    > teś jedynym mądrym i cwanym na tym forum?
                                    > Ale co tam, powtórzę...

                                    Sorry Zawle ale jak piszesz takie głupoty że zęby bolą to nie dziw się że to punktuje.

                                    Pytałem o MAŁŻEŃSTWO....a Ty wyjeżdzasz że DZIECI.

                                    Ty na prawdę nie widzisz różnicy?
                                    Dziecko i małżeństwo to dwie RÓŻNE rzeczy. W XXI wieku można mieć dziecko nie będąc w małżeństwie i można zawrzeć małżeństwo nie mając/planując dzieci.
                                    Także sorry ale to kolejna ściema, a nie argument.

                                    > 2. Wspólne gospodarstwo domowe. Typowe zasadza się na podstawowym katolickim mo
                                    > delu. Kobieta robi większość.

                                    Zawle raz jeszcze. Czym się niby rożni zakres prac w gospodarstwie domowym pary która mieszka razem PRZED ślubem i PO ślubie? To ile kobieta robi w gospodarstwie domowym to jest kwestia tego na co się GODZI. Nie ma to nic wspólnego z faktem małżeństwa. Są np. związki nieformalne które żyją tak jak opisałaś i małżeństwa gdzie to facet odwala całą robotę przy dzieciach i jeszcze musi zarobić na rodzinę (znam dwa takie w swym otoczeniu).

                                    Twoje odpowiedzi pokazuję tylko tyle, że bardzo się starałaś ale nie ma argumentów na obronę takiej bzdury jak to, że małżeństwo jest niekorzystne z jakiś tajemniczych względów, ale jakimś dziwnym trafem kobiety nie zważając na to stadnie je zawierają (nawet na tym forum stosowne wątki powstają).
                                    • zawle Re: Zawle, wysil się proszę nie pisz głupot 19.11.14, 18:57
                                      kutuzow napisał:> Twoje odpowiedzi pokazuję tylko tyle, że bardzo się starałaś ale nie ma argumen
                                      > tów na obronę takiej bzdury jak to, że małżeństwo jest niekorzystne z jakiś taj
                                      > emniczych względów, ale jakimś dziwnym trafem kobiety nie zważając na to stadni
                                      > e je zawierają (nawet na tym forum stosowne wątki powstają).

                                      Ach, a Tobie chodzi o formalność prawną jaką jest małzeństwo? Wiesz ze nigdy na to nie patrzyłam z tej strony? Moze dlatego ze nigdy nie pociagali mnie starsi panowie? To formalnie to taki sam papier dla obu stron. I nikogo w zaden sposób nie obciąza ani dziś ani w przyszłości.
                                      • kutuzow Re: Zawle, wysil się proszę nie pisz głupot 19.11.14, 19:09
                                        zawle napisała:

                                        > Ach, a Tobie chodzi o formalność prawną jaką jest małzeństwo? Wiesz ze nigdy na
                                        > to nie patrzyłam z tej strony? Moze dlatego ze nigdy nie pociagali mnie starsi
                                        > panowie? To formalnie to taki sam papier dla obu stron. I nikogo w zaden sposó
                                        > b nie obciąza ani dziś ani w przyszłości.


                                        Zawle,

                                        Najpierw napisałaś rozprawkę pt. "dlaczego dzieci są kłopotem" i próbowałaś "podpiąć" to pod małżeństwo. Co samo w sobie przeczyło logice, ponieważ to decyzja o posiadaniu DZIECKA coś zmieniała, a nie decyzja o małżeństwie. Mała podpowiedź: dzieci można nie mieć (to nie jest przymus ani obywatelski obowiązek). Wtedy problem który wymieniłaś znika :-)

                                        Teraz zaś skoro poprzedniej tezy nie udało się obronić nawet tak naciąganymi argumentami (jak te z poprzedniego postu), to zmieniłaś stanowisko na "taki sam papier dla obu stron". Widzisz to nie jest taki sam papier, ponieważ obie strony dobierają się pod różnym kątem i co ważne mamy podwójne standardy prawne.

                                        Począwszy od różnej długości życia (kobiety znacznie częściej są beneficjentkami dziedziczenia po mężu, które to zapewnia status małżonka), poprzez ekonomiczny przymus łożenia na rodzinę (nawet w przypadku gdy para ma zupełnie inne podejście do kwestii wychowywania dzieci i żona zdecyduje że chce siedzieć w domu z dziećmi). Poprzez wspólny majątek (który statystycznie wypracowuje znacznie cześciej mężczyzna, raz że wiecej kobiet jest nieaktywnych zawodowo, dwa że kobiety statystycznie mniej zarabiają i więcej jest ich w prostych/mniej płatnych pracach). Skończywszy na takich kwestiach jak ew. alimenty na żonę (nie na dzieci) po rozwodzie.
                                        O takich drobiazgach jak zmina statusu społecznego (w ocenie innych kobiet żona to ktoś wyżej, bo znalazł się ktoś kto zdecydował się ją poślubić) nie będę się rozwodził.


                                        • marek.zak1 Re: Zawle, wysil się proszę nie pisz głupot 19.11.14, 19:44
                                          kutuzow napisał:
                                          -
                                          • kutuzow Re: Zawle, wysil się proszę nie pisz głupot 19.11.14, 19:55
                                            marek.zak1 napisał:

                                            > Kutuzow, trzymam za Ciebie kciuki ale z tym statusem wyszło zabawnie. Powiem mo
                                            > jej żonie, jak to zyskała na statusie biorąc ze mną ślub. Ale nie w czasie jedz
                                            > enia, bo może sie udławić :)

                                            Marku,
                                            Przecież to chodzi o odbiór danej kobiety w oczach innych kobiet (a nie w oczach mężczyzn).
                                            Jak sądzisz, czemu kobiety obnoszą się z pierścionkami zaręczynowymi? Czemu wrzucają na FB zdjęcia dłoni w charakterystycznej pozie z pierścionkiem itp.

                                            Kolejna kwestia wesele - jak sądzisz czemu jest takie huczne (i znów długa i wyczerpująca relacja dla koleżanek i znajomych na FB).

                                            Będąc stanu wolnego ok 30-ti ani razu żadna koleżanka nie pocieszała mnie "że na pewno kogoś znajdę", tak jak pocieszane są singielki 30+ przez znajomych i rodzinę. Skoro pocieszają, to przyznasz że ten drugi status musi byc jakiś lepszy z założenia, skoro ten jest gorszy (warty pocieszenia).

                                            Żeby nie przedłużać, przypomnij sobie historię Katoshi. Jej pierwsze posty jak zareagowały koleżanki gdy zaczęła spotykać się ze swym facetem. Mogę się założyć że teraz żadna z nich nie nazwie jej utrzymanką, skoro jest żoną i matką dziecka swego faceta. Jest "społeczny" status się zmienił. Teraz dla koleżanek jest Panią Doktorową, ma pozycję, na którą one same miały chrapkę.
                                            • marek.zak1 Re: Zawle, wysil się proszę nie pisz głupot 19.11.14, 20:02
                                              kutuzow napisał:


                                              > Żeby nie przedłużać, przypomnij sobie historię Katoshi. Jej pierwsze posty jak zareagowały koleżanki gdy zaczęła spotykać się ze swym facetem. Mogę się założ ć że teraz żadna z nich nie nazwie jej utrzymanką, skoro jest żoną i matką dziecka swego faceta. Jest "społeczny" status się zmienił. Teraz dla koleżanek jest Panią Doktorową, ma pozycję, na którą one same miały chrapkę.

                                              Weź pod uwagę, że zaszła w ciążę, a to jednak zmienia bardzo wiele. Złośliwych uwag, które tu padły, ocierajacych sie własnie o utrzymankę, nie biore pod uwagę, gdyz sa poniżej poziomu podłogi..
                                              • kutuzow Re: Zawle, wysil się proszę nie pisz głupot 19.11.14, 20:14
                                                marek.zak1 napisał:
                                                > Weź pod uwagę, że zaszła w ciążę, a to jednak zmienia bardzo wiele. Złośliwych
                                                > uwag, które tu padły, ocierajacych sie własnie o utrzymankę, nie biore pod uwa
                                                > gę, gdyz sa poniżej poziomu podłogi..


                                                Gdyby nie zaszła w ciąże, a wyszła za mąż, status także by się zmienił. Formalnie (w odczuciu koleżanek) kasa staje się wspólna-małżeńska, a nie jego.
                                                Poza tym zobacz, że te uwagi biorą się z czegoś. To kobiety są tymi które częściej formułują takie oskarżenia (zazdrość o atrakcyjnego partnera).
                                                • marek.zak1 Re: Zawle, wysil się proszę nie pisz głupot 19.11.14, 21:10
                                                  kutuzow napisał:


                                                  > Gdyby nie zaszła w ciąże, a wyszła za mąż, status także by się zmienił. Formalnie (w odczuciu koleżanek) kasa staje się wspólna-małżeńska, a nie jego.

                                                  W przypadku pensji na pewno. W przypadku innych przychodów bywa róźnie. Pamietaj, że wspólnota są dobra, uzyskane PO ślubie. Tak więc jeśli dywidenda jest płacona od dóbr/środków, ktore nie były wspólna wlasnością, nie jest własnościa obojga.


                                                  > Poza tym zobacz, że te uwagi biorą się z czegoś. To kobiety są tymi które częśc
                                                  > iej formułują takie oskarżenia (zazdrość o atrakcyjnego partnera).
                                            • hello-kitty2 Re: Zawle, wysil się proszę nie pisz głupot 19.11.14, 20:09
                                              kutuzow napisał:

                                              Teraz dla koleżanek jest
                                              > Panią Doktorową, ma pozycję, na którą one same miały chrapkę.

                                              Ja pierdole! Majac takiego partnera jak Ty trzeba nie miec ani jednej przyjaciolki, trzeba stac sie pustelniczka przykleszczona to jedynego i slusznego wykladowcy stosunkow miedzy kobietami. Oh te wszystkie podle kobiety na forum, dookola ta jedna czysta Kutuzowa. Jak Ty sobie to tlumaczysz, ze ta jedna jest inna skoro wszytkie to istne plemienie Szatana. Nienawidzisz kobiet.
                                              • zawle Re: Zawle, wysil się proszę nie pisz głupot 19.11.14, 20:48
                                                hello-kitty2 napisała: Jak Ty sobie to tlumaczysz, ze ta jedna jest inna s
                                                > koro wszytkie to istne plemienie Szatana. Nienawidzisz kobiet.

                                                Ale ruchać się chce:)))
                                        • zawle Re: Zawle, wysil się proszę nie pisz głupot 19.11.14, 20:46
                                          kutuzow napisał: > Najpierw napisałaś rozprawkę pt. "dlaczego dzieci są kłopotem" i próbowałaś "po
                                          > dpiąć" to pod małżeństwo. Co samo w sobie przeczyło logice, ponieważ to decyzj
                                          > a o posiadaniu DZIECKA coś zmieniała, a nie decyzja o małżeństwie. Mała podpowi
                                          > edź: dzieci można nie mieć (to nie jest przymus ani obywatelski obowiązek). Wte
                                          > dy problem który wymieniłaś znika :-)

                                          Masz 100% racji kutuzow w sytuacji gdy małzenstwo się traktuje tak jak Ty to opisałes....od strony prawnej.
                                          Jednak...skoro zakładamy ze małzeństwo nie jest zawierane po to, zeby miec dzieci to:
                                          Długość zycia facetów w związkach małzeńskich się wydłuza, kobiet skraca. Ekonomiczny przymus łozenia na rodzinę obowiazuje obie strony. Podobnie ma się rzecz z alimentowaniem wspołmałzonka. Gdy kobieta nie chce pracować, mozesz się z nia rozwiesc.

                                          O zmianie statusu się nie rozwódz, bo skoro moje argumenty są bez wartości, to twoje automatycznie tez.
                                          • kutuzow Re: Zawle, wysil się proszę nie pisz głupot 19.11.14, 21:18
                                            zawle napisała:
                                            > Długość zycia facetów w związkach małzeńskich się wydłuza,

                                            Związki jako takie dobrze służą mężczyznom -to nie oznacza, że zmiana statusu prawnego ze związku nieformalnego na związek formalny im dodaje lat do średniej. Bardziej chodzi o to, że samotni mężczyźni nie mają nawyku dbania o zdrowie (djeta, badania itp). Mam dziwne przekonanie że takie samo działanie byłoby w związkach gejów.

                                            > Ekono
                                            > miczny przymus łozenia na rodzinę obowiazuje obie strony.

                                            Czysta demagogia. Tak samo można powiedzieć że zakaz przemocy w rodzinie obowiązuje obie strony, tylko jakoś dziwnym trafem nie ma kobiet które mają niebieskie karty, mimo że przemoc z rąk kobiet jest równie częsta (ma inną formę).
                                            Znasz jakąś kobietę która płaciłaby alimenty na dziecko którym zajmowałby się ojciec dziecka?
                                            To niby też powinno działać tak samo.
                                            Jak widzisz w związku z tym że statystycznie to kobiety mają mniejszy dochód w związku (o ile w ogóle pracują zawodowo), mówienie o przymusie ekonomicznym ze strony kobiet to farsa.

                                            > Podobnie ma się rzecz
                                            > z alimentowaniem wspołmałzonka.
                                            Nie wiem czy w Polsce jest choć JEDEN przypadek gdzie kobieta musiałaby płacić alimenty małżonkowi. Jeszcze większa demagogia niż przymus ekonomiczny łożenia na rodzinę ze strony kobiety.

                                            > Gdy kobieta nie chce pracować, mozesz się z ni
                                            > a rozwiesc.

                                            Zdajesz sobie sprawę, że to tak nie działa? Wystarczy żeby ona nie chciała rozwodu, stwierdziła w sądzie że kocha męża i gośc sobie może.
                                            Musiałby udowodnić rozpad pożycia z JEJ przyczyny co nie byłoby wcale takie łatwe.

                                            Tak samo można pisać że gośc po rozwodzie moze chciec wychowywac dzieci (ma takie prawo), ale jakoś sądy w ponad 90% przypadków mają inne zdanie.
                                            • zawle Re: Zawle, wysil się proszę nie pisz głupot 19.11.14, 21:30
                                              kutuzow napisał: > Czysta demagogia. Tak samo można powiedzieć że zakaz przemocy w rodzinie obowią
                                              > zuje obie strony, tylko jakoś dziwnym trafem nie ma kobiet które mają niebiesk
                                              > ie karty, mimo że przemoc z rąk kobiet jest równie częsta (ma inną formę).
                                              > Znasz jakąś kobietę która płaciłaby alimenty na dziecko którym zajmowałby się o
                                              > jciec dziecka?
                                              > To niby też powinno działać tak samo.
                                              > Jak widzisz w związku z tym że statystycznie to kobiety mają mniejszy dochód w
                                              > związku (o ile w ogóle pracują zawodowo), mówienie o przymusie ekonomicznym ze
                                              > strony kobiet to farsa.

                                              Ale z jakiej racji Twoja demagogia jest właściwa i mile widziana a moja nie? Przeciez sam wybrałeś rozmowę o małeństwie bezdzietnym w którym kazda ze stron dyktuje swoje warunki. Czemu teraz zmieniasz zasady gry?
                                              > Zdajesz sobie sprawę, że to tak nie działa? Wystarczy żeby ona nie chciała rozw
                                              > odu, stwierdziła w sądzie że kocha męża i gośc sobie może.
                                              > Musiałby udowodnić rozpad pożycia z JEJ przyczyny co nie byłoby wcale takie łat
                                              > we.

                                              W drugą stronę działa tak samo.

                                              > Tak samo można pisać że gośc po rozwodzie moze chciec wychowywac dzieci (ma tak
                                              > ie prawo), ale jakoś sądy w ponad 90% przypadków mają inne zdanie

                                              Nosz kurwa kutuzow, dlatego staram sie z toba nie wdawać w dyskusje. Nasze małzeństwo NIE MA DZIECI>
                                              • kutuzow Re: Zawle, wysil się proszę nie pisz głupot 19.11.14, 21:45
                                                zawle napisała:
                                                > Nosz kurwa kutuzow, dlatego staram sie z toba nie wdawać w dyskusje. Nasze małz
                                                > eństwo NIE MA DZIECI>

                                                Przykład z dziećmi był po to żeby Ci pokazać że to że coś jest zapisane w prawie, ma się często nijak do sytuacji realnej (orzecznictwo sądów rodzinnych).

                                                Jeśli mamy rozpatrywać małżeństwo bez dzieci, to statystycznie także będzie to związek gdzie gość jest bardziej majętny od żony. Zobacz że nawet sąsiedni wątek fanny potwierdza jakich facetów szukają kobiety. Także małżonka może nie pracować i zapewnić sobie bezpieczeństwo ekonomiczne (przepis o przemocy ekonomicznej bije w mężczyzn zgodnie z orzecznictwem). Majątek jest bowiem ich wspólny i gośc nie może go jej wydzielać na jej potrzeby.

                                                gdyby gość miał dość i chciał się rozwieść, to także nie takie proste. Mogliby oczywiście za porozumieniem stron, ale czemu niby żona miałaby tracić taką partie (i mu to ułatwiać).
                                                Trochę płaczu i zapewnienie przed sądem o udanym pożyciu i gość nie ma szans na rozwód.
                                                Musi udowodnić JEJ WINĘ -co jeśli go nie zdradza i chce się kochać, to będzie miał spory problem z tym (w POLSKIM sądzie).

                                                Więc to czy jest dziecko w związku, czy dziecka nie ma nic nie zmienia pod kątem prawnym.
                                                • zawle Re: Zawle, wysil się proszę nie pisz głupot 19.11.14, 22:00
                                                  Kutuzow ...rzecz podobnie ma się w utrzymywaniem rodziny i alimentami. Niby są zapisane w prawie, ale ściągalność żenująca.
                                                  Nie wiem czemu Ty zakładasz ze gość statystycznie jest bardziej majętny? Dane? Znowu demagogia...ziew. Skończymy tą idiotyczną dyskusję.
                                                  • zawle Re: Zawle, wysil się proszę nie pisz głupot 19.11.14, 22:04
                                                    Swoją drogą...jak facetów ładnie klepie ustawianie się w roli ofiary. Biedne zuczki gnojowe. Ciągle z gównem w ręku i ciągle pod górę
                                                  • kutuzow Zawle -troche danych z GUS-u 19.11.14, 22:32
                                                    zawle napisała:

                                                    > Kutuzow ...rzecz podobnie ma się w utrzymywaniem rodziny i alimentami. Niby są
                                                    > zapisane w prawie, ale ściągalność żenująca.

                                                    Żenująca jest w rodzinach patologicznych. Jak gostek nic nie ma to i komornik mu niewiele zrobi (ew. wsadzic go mogą).
                                                    Wystarczy że gość ma jednak jakiś majątek np. nieruchomość i tuż po rozwodzie zaradna kobieta może wystąpić o wpis na hipotece celem zabezpieczenia przyszłych alimentów. Gość już tego nie sprzeda. Jeśli kobieta będzie zlośliwa to aż do czasu gdy dziecko skończy 25 lat.


                                                    > Nie wiem czemu Ty zakładasz ze gość statystycznie jest bardziej majętny? Dane?
                                                    > Znowu demagogia...ziew.

                                                    Zalwe, ja na swoje założenia mam odpowiednie badania. Zerknij sobie na ten dokument:

                                                    stat.gov.pl/cps/rde/xbcr/gus/f_kobiety_i_mezczyzni_na_rynku_pracy_2012.pdf
                                                    Na początku na str 3 masz info o aktywności zawodowej:

                                                    "Poziom aktywności zawodowej kobiet jest niższy niż mężczyzn.
                                                    W 2011 r. na 1000 aktywnych zawodowo mężczyzn przypadało 547 biernych
                                                    zawodowo, podczas gdy na 1000 aktywnych zawodowo kobiet
                                                    przypadało 1053 biernych zawodowo. Ludność bierna zawodowo jest
                                                    znacznie sfeminizowana – ponad 60% tej populacji stanowią kobiety"

                                                    Masz piękny wykres kołowy:
                                                    Kobiety:
                                                    43,4% -pracujące zawodowo
                                                    5,3 % bezrobotne
                                                    51,3 % - bierne zawodowo

                                                    Mężczyźni:
                                                    58,9% -pracujący
                                                    5,7% bezrobotni
                                                    35,4% bierni zawodowo

                                                    Na stronie 10 masz dysproporcje wynagrodzeń.

                                                    Także jak dodasz A (znacznie mniejsza aktywność zawodowa kobiet) do B (kobiety przeważaja w mniej płatnych zawodach) to otrzymujesz to o czym pisałem -że statystycznie to facecji więcej wnoszą w utrzymanie rodziny. Wiem że to gryzie się z Twoim światopoglądem, ale takie są twarde dane.
                                                  • zyg_zyg_zyg Re: Zawle -troche danych z GUS-u 19.11.14, 22:45

                                                    > > Kutuzow ...rzecz podobnie ma się w utrzymywaniem rodziny i alimentami. Ni
                                                    > by są
                                                    > > zapisane w prawie, ale ściągalność żenująca.
                                                    >
                                                    > Żenująca jest w rodzinach patologicznych. Jak gostek nic nie ma to i komornik m
                                                    > u niewiele zrobi (ew. wsadzic go mogą).

                                                    Bzdura.

                                                    "W Polsce jest jeden z najniższych wskaźnik ściągalności alimentów spośród wszystkich krajów Unii Europejskiej. Płaci je zaledwie 16-17 procent osób."
                                                    www.polskieradio.pl/7/3040/Artykul/1180383,Sciagalnosc-alimentow-w-Polsce-Prawo-jest-bezsilne
                                                  • marek.zak1 Re: Zawle -troche danych z GUS-u 19.11.14, 22:53
                                                    zyg_zyg_zyg napisała:

                                                    > Bzdura.
                                                    >
                                                    > "W Polsce jest jeden z najniższych wskaźnik ściągalności alimentów spośród wszystkich krajów Unii Europejskiej. Płaci je zaledwie 16-17 procent osób."

                                                    Moja córkacoś o tym wie. Na szczęście jest Maruś na stanowisku i gra muzyka.
                                                  • wont Re: Zawle -troche danych z GUS-u 20.11.14, 14:56
                                                    marek.zak1 napisał:

                                                    > zyg_zyg_zyg napisała:
                                                    >
                                                    > > Bzdura.
                                                    > >
                                                    > > "W Polsce jest jeden z najniższych wskaźnik ściągalności alimentów spośró
                                                    > d wszystkich krajów Unii Europejskiej. Płaci je zaledwie 16-17 procent osób."
                                                    >
                                                    > Moja córkacoś o tym wie. Na szczęście jest Maruś na stanowisku i gra muzyka.
                                                    ----------------
                                                    Marku, zaczne od tego, ze przepraszam cie, ze znowu sie do ciebie "przychrzaniam" (jakos tak sie zlozylo, ze kilka moich ostatnich komentarzy to krytyka twoich wpisow)
                                                    ALE...
                                                    Twoja wizja malzenstwa jest z obecnych tu forumowiczow plci meskiej najdalsza od mojej i dlatego najlatwiej mi wskazywac rzeczy, ktorymi sie nie zgadzam na twoim wlasnie przykladzie. A oprocz tego, to czuje do ciebie szczera sympatie. Takze - no hard feelings...

                                                    "Na szczescie jest Marus na stanowisku i gra muzyka".

                                                    Gra muzyka??? Ze corka nie umie siebie i swojego dziecka sama utrzymac? Ze jakby "Marusia" nie bylo na stanowisku - bo zawal, albo zastrzelilaby go izraelska zolnierka w Jerozolimie jak jej sie pchal pod lufe podczas Intifady, to co? Muzyka przestalaby grac i cala rodzina do piachu albo na zapomoge? Bo, z calym szacunkiem, ale oszczednosci maja to do siebie, ze z czasem topnieja a po jakims czasie wygasaja w ogole. OK, zone mogles sobie wziac niesamodzielna, to twoja sprawa. No ale dzieci to chyba trzeba wychowac na samodzielne, zdolne do utrzymania sie jednostki. Dziewczynki tez.

                                                    Jestes jak stara szkapa, ktora ciagnie samotnie ten caly rodzinny wozek, w przechodzonym, pocerowanym paletku. Mam tylko nadzieje, ze cie naprawde kochaja i sa wdzieczni i nie oddadza na starosc do rzezni. Bo ludzie to generalnie chuje sa...
                                                  • zawle Re: Zawle -troche danych z GUS-u 20.11.14, 15:07
                                                    wont napisał: No ale dzieci to chyba trzeba wychowac na samodzielne, zdolne do utrzyman
                                                    > ia sie jednostki. Dziewczynki tez.

                                                    uwielbiam jak bezdzietni wypowiadają się na temat wychowywania dzieci. Tak naprawdę ile procent naszego społeczeństwa jest zdolne do utrzymania samego siebie? Wystarczy policzyć koszty życia. O ile zaczyna się je od zera, bez odziedziczonych po babci mieszkań.
                                                  • wont Re: Zawle -troche danych z GUS-u 20.11.14, 15:13
                                                    zawle napisała:

                                                    > uwielbiam jak bezdzietni wypowiadają się na temat wychowywania dzieci. Tak napr
                                                    > awdę ile procent naszego społeczeństwa jest zdolne do utrzymania samego siebie?
                                                    > Wystarczy policzyć koszty życia. O ile zaczyna się je od zera, bez odziedziczo
                                                    > nych po babci mieszkań.
                                                    --------------------
                                                    Uwazam, ze jesli ktos nie jest zdolny do utrzymania samego siebie to niech nie bierze sie za plodzenie dzieci. Wpadki pomijam, choc w XXI wieku to jednak mozna postarac sie zadbac o antykoncepcje.
                                                  • zawle Re: Zawle -troche danych z GUS-u 20.11.14, 15:19
                                                    wont napisał: > Uwazam, ze jesli ktos nie jest zdolny do utrzymania samego siebie to niech nie
                                                    > bierze sie za plodzenie dzieci. Wpadki pomijam, choc w XXI wieku to jednak mozn
                                                    > a postarac sie zadbac o antykoncepcje.

                                                    I bardzo ładnie uważasz. Ja tez tak uwazam. I jeszcze uwazam ze ludzie powinni być szczerzy, mili i uśmiechnięci, a na świecie powinien być pokój.
                                                  • wont Re: Zawle -troche danych z GUS-u 20.11.14, 15:34
                                                    zawle napisała:

                                                    > wont napisał: > Uwazam, ze jesli ktos nie jest zdolny do utrzymania samego
                                                    > siebie to niech nie
                                                    > > bierze sie za plodzenie dzieci. Wpadki pomijam, choc w XXI wieku to jedna
                                                    > k mozn
                                                    > > a postarac sie zadbac o antykoncepcje.
                                                    >
                                                    > I bardzo ładnie uważasz. Ja tez tak uwazam. I jeszcze uwazam ze ludzie powinni
                                                    > być szczerzy, mili i uśmiechnięci, a na świecie powinien być pokój.
                                                    ----------
                                                    No i fajnie. Zacznijmy od siebie zatem. Ja ze swojej strony postaram sie czesciej usmiechac. Bo szczery i mily to juz za bardzo jestem :)
                                                  • zawle Re: Zawle -troche danych z GUS-u 20.11.14, 15:42
                                                    To ja moze zaczne być miła? Tylko mi się to ze szczerością kłóci:)))
                                                  • wont Re: Zawle -troche danych z GUS-u 20.11.14, 16:18
                                                    zawle napisała:

                                                    > To ja moze zaczne być miła? Tylko mi się to ze szczerością kłóci:)))
                                                    --------------
                                                    Ale ty zawle przeciez jestes mila. I szczera. Tylko niestety nie wiem, czy czesto sie usmiechasz :)
                                                  • kag73 Re: Zawle -troche danych z GUS-u 20.11.14, 15:25
                                                    > Uwazam, ze jesli ktos nie jest zdolny do utrzymania samego siebie to niech nie
                                                    > bierze sie za plodzenie dzieci. Wpadki pomijam, choc w XXI wieku to jednak mozn
                                                    > a postarac sie zadbac o antykoncepcje.

                                                    Wont, Ty jestes zdolny do utrzymania samego siebie, Twoja zona tez. Ale kto utrzyma Wasze dzieci? Poza tym nie uwzgladniasz jednej rzczy, nie biore Ci tego za zle, bo zwyczajnie nie masz dziecka, wiec tego nie czujesz, mozna chodzic do pracy, oddac wiekszosc zarobionych pieniedzy niani, mozna nawet zarobic tyle, ze i cos zostanie po zaplaceniu obcym osobom ale....dziecko wychowywac ci beda obcy ludzie. Ja nie chcialam byc matka po to, zeby wyjsc z domu o 8:30 a wrocic po 18:00, ojciec podobnie i prawie nie widywac mojego dziecka. Ja chcialam to przezyc, kto oddalby mi te 3 lata zycia dziecka, ktore ja bym przegapila pierdzac w stolek w przynudnawej pracy??? Co nie znaczy, ze zabraniam innym robic inaczej, w zaleznosci od potrzeb i mozliwoasci.
                                                  • wont Re: Zawle -troche danych z GUS-u 20.11.14, 15:45
                                                    Kag, ja tez przeciez nikomu nie zabraniam zyc jak chce. Ja tylko przedstawiam moj punkt widzenia. A on jest taki, ze nie chce byc i nigdy nie bede bankomatem dla kobiety, ktorej sie nie chce pracowac (z jakichkolwiek wzgledow). Nawet nie dlatego, ze jestem skapy, bo wbrew pozorom nie jestem, tylko, ze kobieta, ktorej jedyna ambicja jest wychowywanie dzieci jest dla mnie nieciekawa jako czlowiek. No bo o czym ja mialbym z nia rozmawiac? Mysle rowniez, ze bardzo szybko znudzilaby mi sie tez jako kochanka.
                                                  • kag73 Re: Zawle -troche danych z GUS-u 20.11.14, 15:58
                                                    Nawet nie
                                                    > dlatego, ze jestem skapy, bo wbrew pozorom nie jestem, tylko, ze kobieta, ktor
                                                    > ej jedyna ambicja jest wychowywanie dzieci jest dla mnie nieciekawa jako czlowi
                                                    > ek. No bo o czym ja mialbym z nia rozmawiac? Mysle rowniez, ze bardzo szybko zn
                                                    > udzilaby mi sie tez jako kochanka.
                                                    I znow wracamy do schemtow i uprzedzen: wiesz ilu ja znam nudnych pracujacych, zarowno kobiet jak i mezczyzn?
                                                  • wont Re: Zawle -troche danych z GUS-u 20.11.14, 16:13
                                                    kag73 napisała:

                                                    > I znow wracamy do schemtow i uprzedzen: wiesz ilu ja znam nudnych pracujacych,
                                                    > zarowno kobiet jak i mezczyzn?
                                                    --------------
                                                    Nie, kag, nie wracamy schematow i uprzedzen. Masz pewnie na mysli dyskusje z miesiac temu na tym forum, ale nie pamietasz, ze ja bylem wtedy po twojej stronie. Tyle, ze tamta dyskusja dotyczyla czegos innego - czy praca jest niezbedna w zyciu. I wtedy i ja i ty mowilismy, ze oczywiscie nie. Ze jakbysmy mogli, to bysmy nie pracowali. Tyle, ze ja mowilem o "lenieniu sie" (majac na mysli jakies jednak bardziej tworcze zycie a nie lenienie sensu stricto, no bo ile sie mozna lenic?) za swoje a nie za cudze. Wyjsc za kogos, zeby sie lenic? To jest tak malostkowe, pozbawione godnosci i kruche, ze nie potrafie zrozumiec, ze moze sprawiac w ogole radosc. Podalas przyklad swojej kolezanki, ktora nie chciala tego Niemca z Monachium. Jedno pytanie - Niemka? Bo jak Polka to by pewnie poleciala... Dla dobra dzieci oczywiscie.

                                                    PS. A ludzie to generalnie sa nudni. Ale, tak jak zdarzylo mi sie spotkac ciekawych ludzi (czyli majacych cos do powiedzenia, z czym wcale nie musze sie zgadzac - byle to byly ich wlasne a nie zaslyszane mysli) wsrod ludzi, ktorzy cos robia - pracuja, ucza sie etc. To wsrod niepracujacych mam (a znam takich pare - zony kolegow) no niestety, przykro mi, ani jednej.
                                                  • kag73 Re: Zawle -troche danych z GUS-u 20.11.14, 16:25
                                                    Wyjsc za kogos, zeby sie lenic? To jest tak malostkowe, pozbawione godnosci i kruche, ze nie potrafie zrozumiec, ze moze sprawiac w ogole radosc. Podalas przyklad swojej kolezanki, ktora nie chciala tego Niemca z Monachium. Jedno pytanie - Niemka? Bo jak Polka to by pewnie poleciala... Dla dobra dzieci oczywiscie.

                                                    Obrazasz teraz wszystkie matki bedace w domu opiekujace sie dziecmi i odwalajace wiekszosc domowej roboty. A skoro uwazasz, ze wychowywanie dziecka/opieka nad nim to lenistwo dlaczego bylbys gotow i dlaczego ludzie placa za to zlobkom albo nianiom? Glupki!I nikt nie powiedzial, ze one wyszly za kogos, zeby sie lenic.
                                                    Ta kolezanka w Monachium jest Polka, ja tez jestem Polka a jego nie chcialam, bo mi sie fizycznie nie podobal a do wziecia bylam:)
                                                  • zawle Re: Zawle -troche danych z GUS-u 20.11.14, 16:41
                                                    kag73 napisała:> Obrazasz teraz wszystkie matki bedace w domu opiekujace sie dziecmi i odwalajac
                                                    > e wiekszosc domowej roboty. A skoro uwazasz, ze wychowywanie dziecka/opieka nad
                                                    > nim to lenistwo dlaczego bylbys gotow i dlaczego ludzie placa za to zlobkom al
                                                    > bo nianiom? Glupki!I nikt nie powiedzial, ze one wyszly za kogos, zeby sie leni
                                                    > c.

                                                    Nie generalizujmy i w tą stronę. Ja znam takie kobiety. Do pracy im zawsze było za daleko. Powiem Ci ze to najbardziej kobiece kobiety jakie znam:)) Na serio.
                                                  • kag73 Re: Zawle -troche danych z GUS-u 20.11.14, 16:48
                                                    > Nie generalizujmy i w tą stronę. Ja znam takie kobiety. Do pracy im zawsze było
                                                    > za daleko. Powiem Ci ze to najbardziej kobiece kobiety jakie znam:)) Na serio.

                                                    No i lenia sie w domu? Znaczy sie nic kompletnie nie robia?
                                                    Za to sa tak sliczne i seksowne, ze faceci w kolejce stali i prosili "Ozen sie ze mna, ze mna, ze mna"? Cale zycie nie bedziesz musiala nic robic, tylko sie ze mna ozen!"
                                                  • zawle Re: Zawle -troche danych z GUS-u 20.11.14, 17:08
                                                    kag73 napisała:
                                                    > No i lenia sie w domu? Znaczy sie nic kompletnie nie robia?
                                                    > Za to sa tak sliczne i seksowne, ze faceci w kolejce stali i prosili "Ozen sie
                                                    > ze mna, ze mna, ze mna"? Cale zycie nie bedziesz musiala nic robic, tylko sie z
                                                    > e mna ozen!"

                                                    Czy się lenią? No robią to kazda baba w domu. No, moze częściej sprzątają, częściej gotują, ale za to mniej pracochłonne potrawy niz ja:)) Faceci jak się z nimi zenili to pewnie o tym nawet nie myśleli. Znam kilka takich przypadków. Dzieci juz przedszkolne, więc wytłumaczenia nie ma ( zresztą chodzą do przedszkoli- dla lepszego rozwoju:)))
                                                    One są delikatne, sprawiają wrażenie kruchych, ludzi z automatu chcą im pomagać, trochę lękowe, uparte dość. Swoje cele osiągają nie wprost.
                                                    Rodziny nie bogate, pomoc finansowa by się przydała. Jedna nie podejmie pracy na stanowisku nizszym niz ma wykształcenie, druga nie będzie się przepracowywać, trzecia dziecko musi do szkoły odprowadzać 10 letnie:))
                                                  • kag73 Re: Zawle -troche danych z GUS-u 20.11.14, 17:12
                                                    "Czy się lenią? No robią to kazda baba w domu. No, moze częściej sprzątają, częściej gotują, ale za to mniej pracochłonne potrawy niz ja:))"

                                                    Czyli sciema, to wcale nie prawdziwe lenistwo! :(
                                                  • zawle Re: Zawle -troche danych z GUS-u 20.11.14, 17:24
                                                    kag73 napisała:
                                                    > Czyli sciema, to wcale nie prawdziwe lenistwo! :(

                                                    A jakie jest "prawdziwe"?
                                                    Wiesz ja pasjami nie znoszę tych mamusiek, co to siedzą w domu i ciągle udostępniają na fb czy w jakiejś innej formie demonstrują swój ciężki los "kobiety pracującej, nieopłacanej". Nie znoszę ich martyrologii. Zważ ze pracujące na etacie mają dokładnie te same obowiązki i się tak z tym nie obnoszą.
                                                    Jeden z męzów na spacerze z psem ciągle narzeka ze siły juz nie ma, a ona do pracy pójść nie chce. Drugi podtyka jej oferty pracy, poszukuje dla niej etatu wśród znajomych. Nie chciałabym być na ich miejscu i mieć w domu takiego chłopa "nieleniwego", co to mi altankę postawi, płotek zbuduje, ale będzie na moim utrzymaniu. No ale mnie na takiego nie stać. Jak kogoś stać, niech sobie ma. Tylko co gdy nie stać, a one się do roboty nadal nie garną?
                                                  • kag73 Re: Zawle -troche danych z GUS-u 20.11.14, 18:03
                                                    " Jak kogoś stać, niech sobie ma. Tylko co gdy nie stać, a one się do roboty nadal nie garną?

                                                    Owszem niezrozumiale, ale mnie juz nic nie zdziwi i powiem, ze widocznie "stac", bo inaczej by juz z glodu poumieraly a zyja:)
                                                  • zawle Re: Zawle -troche danych z GUS-u 20.11.14, 18:40
                                                    fajnie..panie z pomocy społecznej tez tak pewnie myslą:))
                                                  • niezapominajka333 Re: Zawle -troche danych z GUS-u 21.11.14, 06:42
                                                    "...Wiesz ja pasjami nie znoszę tych mamusiek, co to siedzą w domu i ciągle udostępniają na fb czy w jakiejś innej formie demonstrują swój ciężki los "kobiety pracującej, nieopłacanej". Nie znoszę ich martyrologii. Zważ ze pracujące na etacie mają dokładnie te same obowiązki i się tak z tym nie obnoszą..."

                                                    Zawle, ten typ ludzi zawsze uprawia martyrologię.
                                                    Gdyby pracowały, demonstrowałyby swój ciężki los kobiety pracującej na dwóch etatach, z czego jeden nieopłacany.
                                                    Zawsze będą miały gorzej od innych i zawsze pod górkę.
                                                    Ale na szczęście, dla zachowania równowagi w przyrodzie, istnieje równie wiele, facetów typu Kiepski, których żony pracują na dwóch etatach plus trzeci w domu i jakoś się kręci.
                                                  • kag73 Re: Zawle -troche danych z GUS-u 20.11.14, 16:43
                                                    > PS. A ludzie to generalnie sa nudni. Ale, tak jak zdarzylo mi sie spotkac cieka
                                                    > wych ludzi (czyli majacych cos do powiedzenia, z czym wcale nie musze sie zgadz
                                                    > ac - byle to byly ich wlasne a nie zaslyszane mysli) wsrod ludzi, ktorzy cos ro
                                                    > bia - pracuja, ucza sie etc. To wsrod niepracujacych mam (a znam takich pare -
                                                    > zony kolegow) no niestety, przykro mi, ani jednej.

                                                    No widzisz, zapewne zdarza sie wszystko. Ja z kolei spotkalam wiele niepracujacych zwodowo mam, ktore sa calkiem do rzeczy i wcale nie nudne. W Niemczech cale mnostwo, bo kiedys(teraz moze mniej, podobno byla jakas reforma) ze wzgledu na dobra sytucje ekonomiczna ojcow i swiadczenia panstwa, za mala ilosc zlobkow i przedszkoli, bardzo wiele kobiet korzystalo z 2-3 letniego urlopu macierzynskego i wtedy pracowal tylko maz.
                                                    Niania za droga, pracy na pol etatu do rzeczy(w zawodzie) nie bylo, rozlicznie podatkowe robi sie razem i czesto po przeliczaniu sie nie oplaca, zeby zona pracowala.
                                                    Moja zachodnia tesciowa ma czworke dzieci, tesciu dobrze zarabial. Na pocztaku cos tam zaczela pracowac, ale z tyloma dzieciakami sie nie dalo. Jest po studiach, zainteresowana roznosciami, wszystkie filmy klasyka, muzyka, ksiazki, powieci, jezyki, o psychologii, polityce o czymkolwiek mozesz z nia pogadac, ma 70+ gra na komputerze, pisze maile, korzysta z internetu(nauczyla sie od synow). Po drugiej stronie mam wszystkie moje ciocie w Polsce, ktore cale zycie(mimo dzieci) pracowaly zawodowo, ale intelektem nie dorowna jej zadna i sa zwyczajnie nudne. Bo nie pracowac zawodowo wcale nie musi oznaczac "gnusniec", bo to jest w Tobie czy cos "robisz" czy nie i czy oprocz swojej wyuczonej pracy potrafisz zainteresowac sie czymkolwiek czy czyms innym.
                                                  • kag73 Re: Zawle -troche danych z GUS-u 20.11.14, 19:53
                                                    Wont:
                                                    "Wyjsc za kogos, zeby sie lenic? To jest tak malostkowe, pozbawione godnosci i kruche, ze nie potrafie zrozumiec, ze moze sprawiac w ogole radosc."

                                                    Powiem Ci szczerze, ze ja tez sie dziwie, jak widze jakies seksowne atrakcyjne mlode kobiety z facetami 25+(duzo mniej atrakcyjnymi) to nie moge zrozumiec jak oni z tym zyja, jak ci faceci moga w ogole z nimi byc, chadzac do lozka, cieszyc sie z ich obecnosci, wiedzac, ze wyszly za nich, zeby sie lenic. A jak one moga sie cieszyc popijajac schlodzone koktajle przy pieknych basenach, jadajac w tych drogich restauracjach, podrozujac po roznych pieknych krajach, chodzac na drogie zkupy, nie rozumiem, ze moze sprawiac im to radosc. Gdyby ten facet chociaz byl w ich wieku i przystojny to bym moze zrozumiala, ale tak:) No ale jak widac da sie, niektorzy potrafia sie stego cieszyc. A moze sie nie ciesza, ale zyja...? No, kurna, zycie ciezkie jest!
                                                  • zawle Re: Zawle -troche danych z GUS-u 20.11.14, 20:07
                                                    kag73 napisała: > Powiem Ci szczerze, ze ja tez sie dziwie, jak widze jakies seksowne atrakcyjne
                                                    > mlode kobiety z facetami 25+(duzo mniej atrakcyjnymi) to nie moge zrozumiec jak
                                                    > oni z tym zyja, jak ci faceci moga w ogole z nimi byc, chadzac do lozka, ciesz
                                                    > yc sie z ich obecnosci, wiedzac, ze wyszly za nich, zeby sie lenic. A jak one m
                                                    > oga sie cieszyc popijajac schlodzone koktajle przy pieknych basenach, jadajac w
                                                    > tych drogich restauracjach, podrozujac po roznych pieknych krajach, chodzac na
                                                    > drogie zkupy, nie rozumiem, ze moze sprawiac im to radosc. Gdyby ten facet cho
                                                    > ciaz byl w ich wieku i przystojny to bym moze zrozumiala, ale tak:) No ale jak
                                                    > widac da sie, niektorzy potrafia sie stego cieszyc. A moze sie nie ciesza, ale
                                                    > zyja...? No, kurna, zycie ciezkie jest!

                                                    A bez tej epiki to co chcesz powiedzieć?
                                                  • wont Re: Zawle -troche danych z GUS-u 21.11.14, 17:38
                                                    kag73 napisała:

                                                    > Wont:
                                                    > "Wyjsc za kogos, zeby sie lenic? To jest tak malostkowe, pozbawione godnosci i
                                                    > kruche, ze nie potrafie zrozumiec, ze moze sprawiac w ogole radosc."
                                                    >
                                                    > Powiem Ci szczerze, ze ja tez sie dziwie, jak widze jakies seksowne atrakcyjne
                                                    > mlode kobiety z facetami 25+(duzo mniej atrakcyjnymi) to nie moge zrozumiec jak
                                                    > oni z tym zyja, jak ci faceci moga w ogole z nimi byc, chadzac do lozka, ciesz
                                                    > yc sie z ich obecnosci, wiedzac, ze wyszly za nich, zeby sie lenic. A jak one m
                                                    > oga sie cieszyc popijajac schlodzone koktajle przy pieknych basenach, jadajac w
                                                    > tych drogich restauracjach, podrozujac po roznych pieknych krajach, chodzac na
                                                    > drogie zkupy, nie rozumiem, ze moze sprawiac im to radosc. Gdyby ten facet cho
                                                    > ciaz byl w ich wieku i przystojny to bym moze zrozumiala, ale tak:) No ale jak
                                                    > widac da sie, niektorzy potrafia sie stego cieszyc. A moze sie nie ciesza, ale
                                                    > zyja...? No, kurna, zycie ciezkie jest!
                                                    -------------------
                                                    Ja też tego nie rozumiem, kag. Mnie to też śmieszyło jak np. byłem w Tajlandii i widziałem te młodziutkie szczuplutkie Tajki przytulone do tych wszystkich podtatusiałych expatów z Zachodu (nie wszystkie to kurwy, niektóre, te cwańsze, to żony). I tak się zastanawiałem z czego oni się cieszą, z czego są dumni - przecież te laski są z nimi z jednego, jedynego powodu - ich kasy. To nie uczciwiej jest wynająć sobie tajską kurwę na noc albo na weekend? Po cholerę się z nimi żenić???

                                                    A właśnie - oglądałem z tydzień temu, kątem oka, jakiś wywiad dla tvn-u czy jakiejś innej stacji młodego Gudzowatego (dziedzica Gazowatego). Młody Gudzowaty - taki misiek o dobrotliwej, trochę mało bystrej, pucułowatej buźce perorował coś o wielkiej miłości jaką darzą się z żoną. A żona była z nim w tym wywiadzie - ciemnowłosa Dominikanka (pewnie jakaś ex misska albo modelka, bo istotnie piękna była) siedziała z nim na kanapie, wpatrzona w niego jak w obrazek Rembrandta. I tak go pewnie szacowała - na jakichś ładnych kilkadziesiąt zielonych baniek. A ja sobie wtedy myślałem - czy ty misiek nie widzisz, że jedyna rzecz, jaka jej w tobie imponuje to twoja kasa? Po co się w to ładujesz? Jak ci w ogóle z taką wiedzą kutas staje?
                                                  • kag73 Re: Zawle -troche danych z GUS-u 21.11.14, 18:11
                                                    No, ja tez czasem prawie jak jakas starsza pani, jak widze taka ladna 20+ Latynoske z mniejszym od niej, siwym chuderlawym dziadkiem to az mi sie serce kraje z tej rozpaczy. Takie marnotrawstwo, mysle sobie. Ale to sa specjalni ludzie, tak mysle, po obu stronach, oni sie nad tym nie zastanawiaja/nie rozczulaja, albo zwyczajnie podchodza do tego pragmatycznie: ona daje mlodosc i urode, on kase i rachunek sie zgadza. Nie chcemy tez pochopnie osadzac, bo sa pary, u ktorych tak sie zaczyna, pieniedze motywuja niektore kobiety do dania facetowi sznasy, uroda by chciec tej dziewczyny, ale jest mozliwosc, ze jak mawiaja niektorzy "milosc przyjdzie pozniej" i ze oni rzyczyiwscie sie lubia, kochaja, szanuja. Nie wykluczam. Poza tym z boku zawsze wyglada to dramatyczniej niz jak dotyczy to czlowieka samego.
                                                    I w dodatku nie osadzam nikogo, bo w niektorych krajach zycie naprawde jest ciezkie i dla takiej Tajki, ktora wyladowala w kubie w wielu lat 14, taki zachodniak moze byc naprawde szansa, bo ona nie ma zadnych perspektyw. I za to mozna go naprawde pokochac. Tak mysle. W wersji optymistycznej oczywiscie.
                                                  • marek.zak1 Re: Zawle -troche danych z GUS-u 21.11.14, 18:23
                                                    wont napisał:


                                                    > Ja też tego nie rozumiem, kag. Mnie to też śmieszyło jak np. byłem w Tajlandii i widziałem te młodziutkie szczuplutkie Tajki przytulone do tych wszystkich podtatusiałych expatów z Zachodu (nie wszystkie to kurwy, niektóre, te cwańsze, to żony). I tak się zastanawiałem z czego oni się cieszą, z czego są dumni - przecież te laski są z nimi z jednego, jedynego powodu - ich kasy.

                                                    Wiecej wyrozumiałości.Największym problemem, zagrożeniem dla 90% ludzi jest BIEDA. Ludzie nie chcą nędznie wegetować bez żadnej perspektywy z niej wyjscia. Jedyną szansa wyrwania sie z nędzy do do lepszego świata jest poznanie kogoś stamtąd z kasą.
                                                    Dla faceta z Zachodu, takiego beta-gamma jedyna szansa na fajną laskę jest dziewczyna stamtąd, bo u siebie nie ma żadnych szans.
                                                    Tak więc ciesza sie oboje, laska bo wychodzi z nędzy, a facet, bo ma laskę o której nie mogłby śnić u siebie.
                                                    Za komuny całe mnóstwo Polek chajtnęło sie z Angolami, czy Niemcami na tej samej zasadzie.
                                                    Teraz sa fora dziewczyn z Ukrainy, marzacych sie o wyrwaniu się stamtąd. Jakis czas temu byłem w Berlinie na kursie niemieckiego. Duża część pieknych dziwczyn - z Ukrainy, żon lokalsów - przeważnie prostaków. Widziałem, jak po nie przychodzili.
                                                  • wont Re: Zawle -troche danych z GUS-u 21.11.14, 18:37
                                                    marek.zak1 napisał:

                                                    > Wiecej wyrozumiałości.Największym problemem, zagrożeniem dla 90% ludzi jest BIE
                                                    > DA. Ludzie nie chcą nędznie wegetować bez żadnej perspektywy z niej wyjscia. Je
                                                    > dyną szansa wyrwania sie z nędzy do do lepszego świata jest poznanie kogoś stam
                                                    > tąd z kasą.
                                                    > Dla faceta z Zachodu, takiego beta-gamma jedyna szansa na fajną laskę jest dzie
                                                    > wczyna stamtąd, bo u siebie nie ma żadnych szans.
                                                    > Tak więc ciesza sie oboje, laska bo wychodzi z nędzy, a facet, bo ma laskę o kt
                                                    > órej nie mogłby śnić u siebie.
                                                    > Za komuny całe mnóstwo Polek chajtnęło sie z Angolami, czy Niemcami na tej same
                                                    > j zasadzie.
                                                    > Teraz sa fora dziewczyn z Ukrainy, marzacych sie o wyrwaniu się stamtąd. Jakis
                                                    > czas temu byłem w Berlinie na kursie niemieckiego. Duża część pieknych dziwczyn
                                                    > - z Ukrainy, żon lokalsów - przeważnie prostaków. Widziałem, jak po nie przyc
                                                    > hodzili.
                                                    -------------
                                                    Ale ja jestem wyrozumiały :) Heloł?! Ja przecież przez kilkanaście lat chodziłem na dziwki, pisałem o tym. I nie widzę nic złego w transakcji seks za pieniądze, wręcz przeciwnie. No ale nie róbmy z takiego modelu standardu...
                                                  • kag73 Re: Zawle -troche danych z GUS-u 21.11.14, 18:49
                                                    > Ale ja jestem wyrozumiały :) Heloł?! Ja przecież przez kilkanaście lat chodziłe
                                                    > m na dziwki, pisałem o tym. I nie widzę nic złego w transakcji seks za pieniądz
                                                    > e, wręcz przeciwnie. No ale nie róbmy z takiego modelu standardu...

                                                    No momencik, jest roznica czy mloda Tajka co noc tanczy w bikini z numerkiem na stole czekajac na potencjalnych klientow, czy sypia z facetem, ktory szukal zony/przyjaciolki i oferuje jej lepsze/dobre zycie. I dla niego to tez roznica, nie musi leciec do Tajlanii, isc do klubu, placic za godzine/noc i wychodzic, do tego dzielic sie tym tortem z setka innych. Poza tym ona zapewne daje wiecej niz tylko seks, wspiera dobrym slowem, gotuje(uwielbiam tajskie jedzenie;)), robi cale mnostwo innych rzeczy, moze nawet da mu potomka, czego zawsze chcial. No i przede wszystkim jest szansa, ze go pokocha i beda ze soba szczesliwi. A jezeli nie...co przezyl to jego, nikt mu nie zabiarze. Nie powiedziane tez, ze nie podejmie pracy zarobkowej ta kobieta i w dodatku zapewne odwali sporo domowej roboty za niego. czyli szansa na szczescie jest "no risk no fun!"
                                                  • zawle Re: Zawle -troche danych z GUS-u 21.11.14, 18:52
                                                    wont napisał: > Ale ja jestem wyrozumiały :) Heloł?! Ja przecież przez kilkanaście lat chodziłe
                                                    > m na dziwki, pisałem o tym. I nie widzę nic złego w transakcji seks za pieniądz
                                                    > e, wręcz przeciwnie. No ale nie róbmy z takiego modelu standardu...

                                                    Nie ma róznicy czy się kupuje udawane podniecenie, udawane zainteresowanie czy udawane uczucie. Czym rózni się kupowanie laski na godziny od kupowania na całe zycie?
                                                    Niedawno oglądałam program z Natalią Siwiec. Była zachwycona obsługą w sklepie z bielizną. Lubi czuć się szczególnie wyrózniona. Wiecie...komplementy, uściski, szampan. Ja wolę niekłamaną sympatię pani Joli z mięsnego.
                                                  • wont Re: Zawle -troche danych z GUS-u 24.11.14, 09:52
                                                    zawle napisała:

                                                    > Nie ma róznicy czy się kupuje udawane podniecenie, udawane zainteresowanie czy
                                                    > udawane uczucie. Czym rózni się kupowanie laski na godziny od kupowania na całe
                                                    > zycie?
                                                    --------------------
                                                    Czym sie rozni? Cena :) I tym, ze nikt sie nie samoszukuje, nie doszukuje wyzszych uczuc tam gdzie ich po prostu nie ma.
                                                  • zawle Re: Zawle -troche danych z GUS-u 24.11.14, 10:06
                                                    wont napisał:
                                                    > Czym sie rozni? Cena :) I tym, ze nikt sie nie samoszukuje, nie doszukuje wyzsz
                                                    > ych uczuc tam gdzie ich po prostu nie ma.

                                                    Moze tą cenę się za to właśnie płaci? Za możliwość samooszukiwania się. Dla ciebie to towar mało atrakcyjny, ale dla innych bardzo.
                                                  • marek.zak1 Re: Zawle -troche danych z GUS-u 21.11.14, 19:52
                                                    wont napisał:


                                                    > Ale ja jestem wyrozumiały :) Heloł?! Ja przecież przez kilkanaście lat chodziłem na dziwki, pisałem o tym. I nie widzę nic złego w transakcji seks za pieniądze, wręcz przeciwnie. No ale nie róbmy z takiego modelu standardu...

                                                    Juz na tym forum powtarzano, ze facet to status i kasa. Tak więc Amerykański turysta jest większym królem dla biednej Tajki, niż przyszły król Hiszpanii, za którego wyszła Letycja - dziennikarka.
                                                  • zyg_zyg_zyg Re: Zawle -troche danych z GUS-u 21.11.14, 21:14
                                                    > Juz na tym forum powtarzano, ze facet to status i kasa.

                                                    No właśnie, a może miss Dominikany kocha nie kasę Gudzowatego, tylko samego Gudzowatego? Za to między innymi, że tę kasę ma? To wtedy czym by się różniło to od kochania kogoś za to, że jest przystojny i ma zajebiste włosy, albo za to, że jest wysoko postawiony, albo za to, że świetnie opowiada kawały? Tak jak można straci kasę, tak samo można stracić atrakcyjny wygląd i wyłysieć ;-) zostać zdegradowanym, albo język może odpaść.
                                                  • marek.zak1 Re: Zawle -troche danych z GUS-u 21.11.14, 21:24
                                                    zyg_zyg_zyg napisała:

                                                    > > Juz na tym forum powtarzano, ze facet to status i kasa.
                                                    >
                                                    > No właśnie, a może miss Dominikany kocha nie kasę Gudzowatego, tylko samego Gudzowatego? Za to między innymi, że tę kasę ma? To wtedy czym by się różniło to od kochania kogoś za to, że jest przystojny i ma zajebiste włosy, albo za to, że jest wysoko postawiony, albo za to, że świetnie opowiada kawały? Tak jak można straci kasę, tak samo można stracić atrakcyjny wygląd i wyłysieć ;-) zostać zdegradowanym, albo język może odpaść.

                                                    No właśnie, trzeba czyms ując kobietę. Kasa/status dają pewność siebie, a to jest (podobno) największym afrodyzjakiem.
                                                  • fanny Re: Zawle -troche danych z GUS-u 24.11.14, 04:26
                                                    wont napisał:

                                                    >
                                                    > A właśnie - oglądałem z tydzień temu, kątem oka, jakiś wywiad dla tvn-u czy jak
                                                    > iejś innej stacji młodego Gudzowatego (dziedzica Gazowatego). Młody Gudzowaty -
                                                    > taki misiek o dobrotliwej, trochę mało bystrej, pucułowatej buźce perorował co
                                                    > ś o wielkiej miłości jaką darzą się z żoną. A żona była z nim w tym wywiadzie -
                                                    > ciemnowłosa Dominikanka (pewnie jakaś ex misska albo modelka, bo istotnie pięk
                                                    > na była) siedziała z nim na kanapie, wpatrzona w niego jak w obrazek Rembrandta
                                                    > . I tak go pewnie szacowała - na jakichś ładnych kilkadziesiąt zielonych baniek
                                                    > . A ja sobie wtedy myślałem - czy ty misiek nie widzisz, że jedyna rzecz, jaka
                                                    > jej w tobie imponuje to twoja kasa? Po co się w to ładujesz? Jak ci w ogóle z t
                                                    > aką wiedzą kutas staje?

                                                    Jezusmaria, boj sie boga Wont! To obrzydliwe co napisales. Takie umniejszajace, ze az obrzydliwe :(
                                                    Myslec, ze Gudzowaty moze imponowac kobiecie tylko kasa(?)
                                                    Pewnie tez myslisz, ze wszystkie swoje nagrody dostal za sypianie z czlonkami komitetow. A nie, przeciez on wyglada jak misiek o tepej twarzy. Znaczy kupil swoje nagrody.
                                                    Widziales kiedys jego dorobek fotograficzny? www.gudzowaty.com/#/awards
                                                    Ja widzialam, bylam kilkukrotnie w jego galerii, po ktorej chodzilam z opadnieta z zachwytu szczeka.
                                                    Ktos, kto robi takie zdjecia, _musi_byc szalenie interesujacym mezczyzna. Mimo kasy i nazwiska po tatusiu.

                                                    f.
                                                  • wont Re: Zawle -troche danych z GUS-u 24.11.14, 10:01
                                                    fanny napisała:

                                                    > Ja widzialam, bylam kilkukrotnie w jego galerii, po ktorej chodzilam z opadniet
                                                    > a z zachwytu szczeka.
                                                    > Ktos, kto robi takie zdjecia, _musi_byc szalenie interesujacym mezczyzna. Mimo
                                                    > kasy i nazwiska po tatusiu.
                                                    ---------------
                                                    Nie znalem wczesniej artysty Gudzowatego, po prostu nie interesuje sie fotografia. Nie zamierzam tutaj dyskutowac czy rzeczywscie jest wielkim arysta czy nie jest, bo brak mi do tego odpowiednich narzedzi (nie znam sie). Jezeli istotnie jest wielkim artysta a nie wymuszka napompowana pieniedzmi tatusia, to jedynie pozostaje mi wyrazic zadowolenie, ze pieniadze dziesiatek milionow Polakow, ktorzy przez dwie dekady kupowali rosyjski gaz za posrednictwem Bartimpexu (tak jakby jedno panstwo nie moglo kupowac od drugiego sasiadujacego panstwa surowiec naturalny bez wykorzystania posrednictwa prywatnej firmy) nie zostaly do konca zmarnowane i wniosly wklad w swiatowa kulture.
                                                  • sabat.77 Re: Zawle -troche danych z GUS-u 24.11.14, 10:06
                                                    Ale wrazliwosc mozna docenic. Widzialem te fotografie i wydaja mi sie byc interesujace. Widac, ze robil je facet z dusza...
                                                  • sabat.77 Wont, nie masz racji... 24.11.14, 07:48
                                                    wont napisał:

                                                    > . A ja sobie wtedy myślałem - czy ty misiek nie widzisz, że jedyna rzecz, jaka
                                                    > jej w tobie imponuje to twoja kasa? Po co się w to ładujesz? Jak ci w ogóle z t
                                                    > aką wiedzą kutas staje?

                                                    Źle do sprawy podchodzisz Wont.
                                                    Przecież brzydka też by w nim widziała głównie kasę - to co, ma się dlatego ożenić z brzydką? On ma kasę i jest dzięki temu bardzo atrakcyjny, więc bierze sobie za żonę kobietę, która jest bardzo atrakcyjna bo ma urodę. Czy nie o tym mówimy bez przerwy na forum?
                                                    Równie dobrze mógłbyś potrząsnąć tą miss i wrzasnąć: "czy ty nie widzisz, że on się z tobą żeni tylko dla twojej urody? jesteś z innej kultury, jest wam do siebie daleko - co będzie jak się zrobisz stara i brzydka?".

                                                    Każdy kij ma dwa końce Wont. Kobiety boją się o swoją urodę tak samo jak mężczyźni o swoją kasę. I słusznie, bo jak babka zbrzydnie i się zestarzeje, a jej mężem jest atrakcyjny samiec alfa - to różnie w życiu może być... Jakbyś nie zauważył, życie jest brutalne Wont.

                                                    Poza tym - myślisz, że Ciebie kobiety nie oceniają przez perspektywę Twojego portfela, robiąc wyjątek tylko dla Gudzowatego i jemu pokrewnych? Jesteś tak samo oceniany, ale - zakładam - chodzisz w nieco innej lidze. Pan Gudzowaty jest, delikatnie mówiąc, nieco bardziej atrakcyjny niż Ty czy ja :) To on jest "mister Poland", więc bierze sobie za żonę "miss Dominikana". Wszystko proste, logiczne i na miejscu.

                                                    Zamiast patrzeć na faceta oczami faceta, spróbuj go ocenić z perspektywy kobiety i zobaczysz, jaki on jest interesujący. Bogaty artysta - czy może być lepiej? Ciało modela jest mu zbędne.
                                                    Szczególnie, że pooglądałem zdjęcia i widzę na nich całkiem zadbanego, eleganckiego mężczyznę. Nie wiem czemu się czepiasz. Wygląda lepiej niż wielu rówieśników.
                                                  • sea.sea Re: Wont, nie masz racji... 24.11.14, 08:00
                                                    Jw, nie wiedziałam jak wygląda rzeczony Gudzowaty i spodziewałam się jawnego braku urody jak u niektórych polskich polityków, którym nawet duża kasa nie pomoże ;) A tu osobnik, który - jak przestał hodować "pożyczkową" grzywkę - wygląda tak, że dałoby się pójść bez obrzydzenia nawet gdyby był tylko urzędnikiem w Pcimiu.
                                                  • wont Re: Wont, nie masz racji... 24.11.14, 10:12
                                                    Sea.sea napisała:

                                                    > Jw, nie wiedziałam jak wygląda rzeczony Gudzowaty i spodziewałam się jawnego br
                                                    > aku urody jak u niektórych polskich polityków, którym nawet duża kasa nie pomoż
                                                    > e ;) A tu osobnik, który - jak przestał hodować "pożyczkową" grzywkę - wygląda
                                                    > tak, że dałoby się pójść bez obrzydzenia był tylko urzędnikiem w Pc
                                                    > imiu.
                                                    --------------
                                                    Sea, ja nie znam sie na meskiej urodzie, ale mysle, ze umiem wychwycic i docenic kiedy mezczyzna, nawet nieladny, jest meski i interesujacy.

                                                    Zeby byla jasnosc, ja znam Tomasza Gudzowatego tylko z tego wywiadu dla tvn-u, o ktorym pisalem. Udalo mi sie go znalezc:
                                                    metro.gazeta.pl/Gwiazdy/1,135321,16693305,Syn_Gudzowatego_pokazal_piekna_zone__Ojciec_widzial.html
                                                    No i ja nie widze w nim nic interesujacego. Ja bym z nim do lozka nie poszedl :)
                                                  • zawle Re: Wont, nie masz racji... 24.11.14, 10:16
                                                    Ja bym poszła...tylko żeby się nie odzywał:))
                                                  • wont Re: Wont, nie masz racji... 24.11.14, 10:24
                                                    zawle napisała:

                                                    > Ja bym poszła...tylko żeby się nie odzywał:))
                                                    -----------
                                                    Poszla, poszla... Ale czy bys doszla? ;)
                                                  • kag73 Re: Wont, nie masz racji... 24.11.14, 11:23
                                                    wont napisał:
                                                    > zawle napisała:
                                                    >
                                                    > > Ja bym poszła...tylko żeby się nie odzywał:))
                                                    > -----------
                                                    > Poszla, poszla... Ale czy bys doszla? ;)

                                                    Najwazniejsze, zeby mogla/potrafila pojsc. Dojscie sie zagra:)) A kasia i wygoda sa? Sa!
                                                  • zawle Re: Wont, nie masz racji... 24.11.14, 12:48
                                                    kag73 napisała:

                                                    > wont napisał:
                                                    > > Poszla, poszla... Ale czy bys doszla? ;)
                                                    >
                                                    > Najwazniejsze, zeby mogla/potrafila pojsc. Dojscie sie zagra:)) A kasia i wygod
                                                    > a sa? Sa!

                                                    Po pierwsze ...tysiąc razy mówiłam ze orgazm nie jest na liście moich priorytetów. Po drugie jestem w takim wieku ze mogę i bez kasy i dla kasy;) Ale...wszystko ma swoją cenę. Bycie z kimś dla kasy i wygody ma swoją cenę. Wont nie chce płacić za ściemę bliskości, ja nie zapłacę za wygodę.
                                                  • sabat.77 Re: Wont, nie masz racji... 24.11.14, 10:19
                                                    No wiec wlasnie - zupelnie przystojny pan, nieco po czterdziestce. O co chodzi...
                                                  • hello-kitty2 Re: Wont, nie masz racji... 24.11.14, 11:29
                                                    sabat.77 napisał:

                                                    > No wiec wlasnie - zupelnie przystojny pan, nieco po czterdziestce. O co chodzi.
                                                    > ..

                                                    Sepleni ;-) Ale w hiszpanskim to pewnie jak znalazl.
                                                  • kag73 Re: Wont, nie masz racji... 24.11.14, 11:33
                                                    > Sepleni ;-) Ale w hiszpanskim to pewnie jak znalazl.

                                                    W dominikanskim hiszpanskim sie akurat nie sepleni:) Ale zrozumiec go zapewne mozna.
                                                  • wont Re: Wont, nie masz racji... 24.11.14, 11:46
                                                    kag73 napisała:

                                                    > > Sepleni ;-) Ale w hiszpanskim to pewnie jak znalazl.
                                                    >
                                                    > W dominikanskim hiszpanskim sie akurat nie sepleni:) Ale zrozumiec go zapewne m
                                                    > ozna.
                                                    -----------------------
                                                    A mnie w jego mowie nie przeszkadza seplenienie jako takie, tylko hm... jakby to powiedziec, zeby nie wyjsc na prownicjusza i zacofanca...

                                                    Obejrzalem ten film jeszcze raz z moja kolezanka i po krotkiej konsultacji doszlismy do wniosku, ze mlody Gudzowaty skupia sie na pozorach i pieknie zewnetrznym, bo nie jest zainteresowany eksplorowaniem wnetrza kobiety :)
                                                  • sabat.77 Re: Wont, nie masz racji... 24.11.14, 12:10
                                                    Ale zauwaz, ze zewnetrznosc miss jest tak zajmujaca, ze trudno skupic sie na wnetrzu. To jak z bogaczem - tez skupiasz sie na jego majatku, a to ze lubi proze rosyjskich klasykow i interesuje sie np. biologia, to jakby kwestia drugorzedna :)
                                                  • kag73 Re: Wont, nie masz racji... 24.11.14, 12:12
                                                    sabat.77 napisał:
                                                    > Ale zauwaz, ze zewnetrznosc miss jest tak zajmujaca, ze trudno skupic sie na wn
                                                    > etrzu.
                                                    I miejmy nadzieje, ze pozostanie tak jak najdluzej:)
                                                  • sabat.77 Re: Wont, nie masz racji... 24.11.14, 12:18
                                                    A to juz jest problem tej miss, a nie moj. Stawia na wysokiego konia, a z jego grzbietu upadek bardziej boli. Kwestia strategii.
                                                  • hello-kitty2 Re: Wont, nie masz racji... 24.11.14, 12:23
                                                    sabat.77 napisał:

                                                    > Ale zauwaz, ze zewnetrznosc miss jest tak zajmujaca, ze trudno skupic sie na wn
                                                    > etrzu. To jak z bogaczem - tez skupiasz sie na jego majatku, a to ze lubi proze
                                                    > rosyjskich klasykow i interesuje sie np. biologia, to jakby kwestia drugorzedn
                                                    > a :)

                                                    Ja wiem, dla mnie rownie dobrze mozna sie skupic na urodzie pani redaktor, ktora w tej kwestii miss nie ustepuje. A poza tym mam wrazenie, ze coraz czesciej gadamy o tym o czym nie mamy zielonego pojecia tj jak to jest byc miss albo jak to jest byc bogatym i jakie sa tego konsekwencje. Czyli generalnie rozmowy o naszych wyobrazeniach.
                                                    Ja zakladam, ze moze byc w tej relacji jakis element fascynacji na linii fotograf - modelka, a czy z tego cos wyjdzie na dluzsza mete to zycie pokaze.
                                                  • sabat.77 Re: Wont, nie masz racji... 24.11.14, 12:36
                                                    No, jakbysmy wiedzieli to by nie bylo o czym gadac :)
                                                  • hello-kitty2 Re: Wont, nie masz racji... 24.11.14, 13:00
                                                    sabat.77 napisał:

                                                    > No, jakbysmy wiedzieli to by nie bylo o czym gadac :)

                                                    No wlasnie. Co to jest w ludziach, ze zawsze ciagniemy do gadania o celebrytach? Ja kolorowe pisemka dla kobiet przestalam czytac z 10 lat temu i juz nie umiem sie przestawic z powrotem. Nie wiem kto jest miska, kto ma kasiore i mnie to nie kreci by wiedziec. Uroda i pieniadze to dla mnie plycizna. Odkad umiem plywac wchodze na gleboka wode. Wole drazyc temat zawlowskich brzydali czyli pokretnosc cudzego wnetrza niz gladkosc wlosow dominikanskiej krolowej urody.

                                                    W ogole zauwazylam, ze najmniej 'obrazaja' sie na rzeczywistosc urodowo-kasiorowa mezczyzni i kobiety, ktorych kreca wlasne mozliwosci kupno-sprzedazowe. Zobacz, stac mnie na taka, to sobie ja kupilem. I chyba nawet niepotrzebne im samooszukiwanie sie. Sa zwyczajnie dumni z transakcji odpowiednio: mezczyzni z zakupu drogiego przedmiotu w postaci kobiety, kobiety ze sprzedania sie za wysoka cene. Wszystko w mysl reklamy: jestem tego warta/warty.
                                                  • sabat.77 Re: Wont, nie masz racji... 24.11.14, 13:48
                                                    Dla mnie z perspektywy czysto seksualnej uroda ma niewielkie znaczenie. Bardziej zbiezne upodobania seksualne i jej duzy potencjal erotyczny, tzn. wysokie zapotrzebowanie. Tzn babka na tyle ogarnieta, zeby nie wygladac jak kompletny kaszalot i przy okazji perwersyjna oraz namietna. A takie miss to sa bardziej dla pokazania kolegom swojej sily nabywczej. Lepsza miska pelna niz ladna, bo z tej drugiej sie nie najesz.
                                                  • hello-kitty2 Re: Wont, nie masz racji... 24.11.14, 14:02
                                                    sabat.77 napisał:

                                                    > Dla mnie z perspektywy czysto seksualnej uroda ma niewielkie znaczenie. Bardzie
                                                    > j zbiezne upodobania seksualne i jej duzy potencjal erotyczny, tzn. wysokie zap
                                                    > otrzebowanie. Tzn babka na tyle ogarnieta, zeby nie wygladac jak kompletny kasz
                                                    > alot i przy okazji perwersyjna oraz namietna.

                                                    Ot to to, kombinujesz po mojemu ;) Zbiezne upodobania seksualne, podniecanie sie reakcjami partnera, ambicje bycia dobra kochanka/-ym -kiem, umiejetnosc samoobsluzenia, bezwstydnosc, brak zahamowan, ujawnianie potrzeb seksualnych, umiejetnosc nakrecania, potrzeba kuszenia, potrzeba zaspokojenia drugiej strony, no ale tez nadbudowa nad tym w postaci realcji opartej na warunkach akceptowanych przez obojga.
                                                  • zawle Re: Wont, nie masz racji... 24.11.14, 14:09
                                                    hello-kitty2 napisała: > Ot to to, kombinujesz po mojemu ;) Zbiezne upodobania seksualne, podniecanie si
                                                    > e reakcjami partnera, ambicje bycia dobra kochanka/-ym -kiem, umiejetnosc samoo
                                                    > bsluzenia, bezwstydnosc, brak zahamowan, ujawnianie potrzeb seksualnych, umieje
                                                    > tnosc nakrecania, potrzeba kuszenia, potrzeba zaspokojenia drugiej strony, no a
                                                    > le tez nadbudowa nad tym w postaci realcji opartej na warunkach akceptowanych p
                                                    > rzez obojga.

                                                    Do tego dołozyć odrobinę brzydoty, zwierzęcy pociąg i murowany sukces. A pan Gudzowaty niech soebie pracuje po 22 godziny, niech sypia po 2-3 zeby Mela dobrze wyglądała. Meli to sie moze nawet podoba, pewnie Ci dominikanie tylko myśleli zeby ją przelecieć. Mi to samo się dawno temu spodobało w moim pięknym i bogatym męzu. Brrrr. Ale dzieci mam po nim urodziwe chociaz;)
                                                  • kag73 Re: Wont, nie masz racji... 24.11.14, 14:16
                                                    Mysle, ze "odrobina brzydoty" jest zbedna albo niekonieczna:)
                                                    Pan Gudzowaty jest po prostu pazerny i potrzebuje zreszta kasy.
                                                    A co do urody Twoich dzieci, zawle, zapodaj zdjecia! Dla kazdej matki jej dziecko jest piekne;))
                                                  • zawle Re: Wont, nie masz racji... 24.11.14, 14:26
                                                    Mamy po prostu inne doświadczenia w tym temacie. Mnie uroda cukierkowa w ogóle nie kręci. Defekt nadaje mężczyźnie smaku. Oryginalności. Niejednoznaczna uroda hartuje charakter:)) Nie wiem skąd wiosek ze dla kazdej matki dziecko jest piękne? Rozumu nie straciłam, potrafię ocenić. Dziwne propozycje składasz Kag. Chyba Cie Kutuzow rozbisurmanił...sama pokaz cycki:))
                                                  • kag73 Re: Wont, nie masz racji... 24.11.14, 14:34
                                                    Ja tez nigdzie nie napisalam, ze mnie cukierkowa uroda kreci i defekty zabronione, ale nie oznaczaja one dla mnie z automatu brzydoty.

                                                    "Nie wiem skąd wiosek ze dla kazdej matki dziecko jest piękne? Rozumu nie straciłam, potrafię ocenić."
                                                    Bo to prawda jest, matka natura tak to urzadzila;) Ale zabawne, bo moj maz podobnie jak Ty uwaza, ze "potrafi oceni" i widzi, ze jego syn jest urodziwy:) Z drugiej stony, on matka nie jest hmm...
                                                    Cycki bym chetnie ale nie mam zdjecia na skladzie a teraz sie rozbierac....
                                                  • sabat.77 Re: Wont, nie masz racji... 24.11.14, 14:40
                                                    Pooo-kaz cycki! Pooo-kaz cycki! (W tle tancza czirliderki)
                                                  • zawle Re: Wont, nie masz racji... 24.11.14, 14:42
                                                    kag73 napisała:

                                                    > Ja tez nigdzie nie napisalam, ze mnie cukierkowa uroda kreci i defekty zabronio
                                                    > ne, ale nie oznaczaja one dla mnie z automatu brzydoty.

                                                    Grubych nie lubię, wolę żylastych. Utyci i za duzi mnie nie kręcą.

                                                    > Bo to prawda jest, matka natura tak to urzadzila;)

                                                    Jasne...mój syn urodził się tak brzydki, ze najchętniej bym go ze szpitala nie zabrała. Tyle ze nie dało się wymigać, był do mnie bardzo podobny:))

                                                    > Cycki bym chetnie ale nie mam zdjecia na skladzie a teraz sie rozbierac....

                                                    :))
                                                  • hello-kitty2 Re: Wont, nie masz racji... 24.11.14, 15:17
                                                    zawle napisała:

                                                    > Grubych nie lubię, wolę żylastych. Utyci i za duzi mnie nie kręcą.

                                                    O to bysmy mogly razem chodzic na lowy i nigdy nie doszloby do konfliktu interesow ;) Ja lubie duzych, w tym podpasionych ale sprawnych. Generalnie przedkladam funkcje nad strukture. Najgorzej jak sie facet sypie i tu i tu. W jednym przyznaje racje: ludzie mniejsi sa zgrabniejsi w ruchach, duzi sa klocowaci, jakby im energii nie starczalo na rozruszanie cielska :-) Duzy nawet podpasiony ale energiczny to strzal w dzisiatke.
                                                  • hello-kitty2 Re: Wont, nie masz racji... 24.11.14, 14:30
                                                    zawle napisała:

                                                    > Do tego dołozyć odrobinę brzydoty, zwierzęcy pociąg i murowany sukces.

                                                    Cos jest mocnego w tej zwierzecej brzydocie. Ja np lapie sie na dziwnej preferencji w ogladaniu pornusow: bardziej podniecaja mnie scenki z brzydkimi odtworcami aktow seksualnych niz stadardowymi. Cos jakby brzydalowi sie nie nalezalo stad jego spelnienie seksualne jest jakby wieksze. Im wieksze spelnienie partnera tym wieksza satysfakcja z seksu z nim.

                                                    Zreszta jak opowiadala mi kumpela o facecei, ktorego tez znalam: Ty wiesz, ze im on stawal sie bardziej opalony, a jego zeby coraz bielsze tym bardziej mnie odrzucalo. Facet idac z toba ulica potrafil przegladac sie w szybie kazdej wystawy ;)
                                                  • zawle Re: Wont, nie masz racji... 24.11.14, 14:38
                                                    ja to widze trochę inaczej. Posiąść. czy taki cukierek mnie posiądzie? Gdy byłam młoda to raczej ja zaliczałam cukierki.Cukierki są na zewnątrz pewne siebie, ale tak przyzwyczajone do swojego statusu, ze brakuje im charakteru.
                                                    Facet z defektem poluje. Jak stary, chytry kocur. Gdy atakuje, wydaje się być bezczelny. Lubię bezczelnych facetów. Nie zmanierowanych. Ciągle kombinujących.
                                                  • hello-kitty2 Re: Wont, nie masz racji... 24.11.14, 15:30
                                                    zawle napisała:

                                                    > ja to widze trochę inaczej. Posiąść. czy taki cukierek mnie posiądzie? Gdy była
                                                    > m młoda to raczej ja zaliczałam cukierki.Cukierki są na zewnątrz pewne siebie,
                                                    > ale tak przyzwyczajone do swojego statusu, ze brakuje im charakteru.
                                                    > Facet z defektem poluje. Jak stary, chytry kocur. Gdy atakuje, wydaje się być b
                                                    > ezczelny. Lubię bezczelnych facetów. Nie zmanierowanych. Ciągle kombinujących.

                                                    Przemawia to do mnie ale nie ma u mnie chyba zastosowania, bo to chyba ja poluje.
                                                    Jakby co to ja sie trzymam z daleka od pieknisiow, bo na krecace sie w okolo takich laski mimo zwiazku z toba to mam tylko dwa rozwiazania:
                                                    a) zamykam oczy, nie widze i nie chce wiedziec,
                                                    b) strzelam z karabinu maszynowego do wszystkich krazacych.

                                                    Zadne rozwiazanie sie nie sprawdza. Po prostu to kolejne poletko do obrobienia, nie nadaje sie do takiej roboty, walka z wiatrakami.
                                                  • kag73 Re: Wont, nie masz racji... 24.11.14, 14:56
                                                    > Zreszta jak opowiadala mi kumpela o facecei, ktorego tez znalam: Ty wiesz, ze i
                                                    > m on stawal sie bardziej opalony, a jego zeby coraz bielsze tym bardziej mnie o
                                                    > drzucalo. Facet idac z toba ulica potrafil przegladac sie w szybie kazdej wysta
                                                    > wy ;)

                                                    Le, no nie, lalka to moge byc ja a nie facet. Ty tu mowisz o jakims pieknisiu i do tego proznym i zachwyconym swoja uroda, to nie moja bajka. Poza tym atrakcyjnosc jest subiektywna, ja niekoniecznie potrzebuje ciacha, ktorego wszytkie uwazaja za ciacho, facet musi miec cos w sobie co podoba sie mnie, czyli w moich oczach jest strakcyjny fizycznie.
                                                  • kag73 Re: Wont, nie masz racji... 24.11.14, 14:10
                                                    sabat.77 napisał:
                                                    > Dla mnie z perspektywy czysto seksualnej uroda ma niewielkie znaczenie. Bardzie
                                                    > j zbiezne upodobania seksualne i jej duzy potencjal erotyczny, tzn. wysokie zap
                                                    > otrzebowanie.
                                                    Dla Ciebie, ale inni maja inaczej.

                                                    "Lepsza miska pelna niz ladna, bo z tej drugiej sie nie najesz."

                                                    To fakt, ale takie cos wychodzi dopiero w praniu. Wielu zapewne zdarzylo sie przekonac, ze ladnai atrakcyjna fizycznie partnerka nie rowna sie: jorna, chetna, seksiara. Co nie zmienia faktu, ze ich ciagnelo/krecila ta atrakcyjna fizycznie. Moze zreszta nadal kreci ale co z tego jak seksu niet albo na odczepne:(
                                                  • kag73 Re: Wont, nie masz racji... 24.11.14, 12:58
                                                    > Ja zakladam, ze moze byc w tej relacji jakis element fascynacji na linii fotogr
                                                    > af - modelka, a czy z tego cos wyjdzie na dluzsza mete to zycie pokaze.

                                                    A ja zakladam, ze w tej relacji najwazniejszy jest/byl(od tego sie zaczelo) element facynacji jego pieniedzmi w jej przypadku, w jego przypadku element facynacji jej uroda.
                                                    Gdyby ten pan byl fotografem bez pieniedzy mialby duzo mniej szans, niemniej jednak juz z racji swojego pochodzenia(jest bialym Europejczykiem) wiec w oczach dominikanskiej kobiety, ma wiecej niz przecietny krajan(chociaz i tam zdarzaja sie naprawde kasiasci) a to dobra motywacja, przekonuje. W dodatku, Dominikanczyk, w oczach dominikanskich kobiet sie
                                                    "nie nadaje", tzn do lozka sie nadaje, do zycia mniej:))
                                                  • wont Re: Wont, nie masz racji... 24.11.14, 13:01
                                                    sabat.77 napisał:

                                                    > Ale zauwaz, ze zewnetrznosc miss jest tak zajmujaca, ze trudno skupic sie na wn
                                                    > etrzu. To jak z bogaczem - tez skupiasz sie na jego majatku, a to ze lubi proze
                                                    > rosyjskich klasykow i interesuje sie np. biologia, to jakby kwestia drugorzedn
                                                    > a :)
                                                    -------------------
                                                    Dobra, bede bardziej precyzyjny, bo widze, ze zostalem zle zrozumiany...

                                                    Piszac, ze doszedlem z kumpela do wniosku, ze Gudzowaty nie jest zainteresowany eksplorowaniem wnetrza swojej pieknej zony mialem na mysli, ze nie jest zainteresowany eksplorowaniem wnetrza jej cipki :) No, zachowuje sie w tym wywiadzie jak gej po prostu :) Plus ten zawod - artysty fotografika... Plus fakt, ze sam mowi w tym wywiadzie, ze ze swoja swiezo poslubiona piekna zona pracuje 20-22 godziny na dobe i nie wybiera sie w podroz poslubna...
                                                  • wont Re: Wont, nie masz racji... 24.11.14, 10:03
                                                    Sabat, ja to wszystko wiem co piszesz. Zeby bylo jasne - ja sie nie obrazam na rzeczywistosc. Mnie po prostu taka rzeczywistosc nie interesuje :)
                                                  • kag73 Re: Wont, nie masz racji... 24.11.14, 10:14
                                                    wont napisał:
                                                    > Sabat, ja to wszystko wiem co piszesz. Zeby bylo jasne - ja sie nie obrazam na
                                                    > rzeczywistosc. Mnie po prostu taka rzeczywistosc nie interesuje :)

                                                    No i wlasnie na tym to polega, ze niektorym zgrzyta, ze maja szanse u kobiety TYLKO dlatego, ze maja kase, inaczej by szassy nie mieli. Nie godzi im sie to z romantyczna wizja milosci/zwiazku. Inni majacy kase, zdaja sobie sprawe co w trawie piszczy, ale chca skorzystac z tej mozliwosci, bo chca miec atrakcyja babke u boku i w lozku. W dodatku zawsze jest szansa, ze wyjdzie z tego milosc.
                                                    I taka historia moze skonczyc sie dobrze a moze skonczyc sie zle. Jezeli jedyna albo najwazniejsza motywacja byla kasa, zwlaszcza przy duzej roznicy wieku(np. ona 20+, on 50+), ze ona go jednak nie pokocha i ze niekoniecznie bedzie ja pociagal i ze jak sie nadarzy po 3 latch mlody, piekny i przystojny to ona pojdzie w dluga.
                                                    No ogolnie ludzie lubia byc kochani za to jacy sa(przystojny, pociaga, z poczuciem humoru, szarmancki) a nie za to co maja.
                                                    Sa jednak rozni ludzie i maja swoje kryteria wyboru parnera, dla jednych bedzie to uroda, dla innych kasa, dla jeszcze innych przede wszsytkim charakter.
                                                  • sabat.77 Re: Wont, nie masz racji... 24.11.14, 10:15
                                                    Rzeczywistosc jest bardzo zlozona i wielowymiarowa, na szczescie nie sklada sie z samego seksu. Na przyklad - mnie ostatnio zafascynowala akwarystyka dekoracyjna. Kazdy z tej rzeczywistosci moze wybrac co chce. Mnie bycie jak najbardziej atrakcyjnym samcem zwyczajnie przestalo zajmowac. Sa w zyciu istotniejsze kwestie, szczegolnie ze w kwestii atrakcyjnosci to czesto sa mury, ktorych glowa sie nie przebije. Jesli dominujaca mysla w glowie faceta ma byc "kobiety to chuje", to faktycznie jest to stan godny wspolczucia. A niech sobie kobiety pozadaja nawet fioletowej, skrzydlatej swini, to nie jest moj problem.
                                                  • kag73 Re: Zawle -troche danych z GUS-u 21.11.14, 09:56
                                                    Wont:
                                                    "PS. A ludzie to generalnie sa nudni. Ale, tak jak zdarzylo mi sie spotkac ciekawych ludzi (czyli majacych cos do powiedzenia, z czym wcale nie musze sie zgadzac - byle to byly ich wlasne a nie zaslyszane mysli) wsrod ludzi, ktorzy cos robia - pracuja, ucza sie etc. To wsrod niepracujacych mam (a znam takich pare - zony kolegow) no niestety, przykro mi, ani jednej."

                                                    I jeszcze jedna mala uwaga, wont. Te niepracujace mamy, zony kolegow, moze byly malo interesujace od zawsze, nie ma tu nic do rzeczy, ze sa niepracujacymi mami. I byc moze koledzy w odroznieniu od Ciebie mieli rozowe okulary na oczach i stojaka w spodniach. I w dodatku "nudny" to pojecie wzgledne, czyli odczucie subiektywne. I wreszczie moze Ty rowniez jestes nudny, ja tez (dla wielu, dla innych moze nie) ale nie to decyduje o szczesciu we dwoje? No i rzeczy/ludzie nie sa jakie/jacy sa, tylko jak my sami je/ich odbieramy/odczuwamy. Rozumiesz o co chodzi?
                                                  • marek.zak1 Re: Zawle -troche danych z GUS-u 21.11.14, 10:08
                                                    kag73 napisała:

                                                    > Wont:
                                                    >
                                                    > I jeszcze jedna mala uwaga, wont. Te niepracujace mamy, zony kolegow, moze byly malo interesujace od zawsze, nie ma tu nic do rzeczy, ze sa niepracujacymi mam i. I byc moze koledzy w odroznieniu od Ciebie mieli rozowe okulary na oczach i stojaka w spodniach. I w dodatku "nudny" to pojecie wzgledne, czyli odczucie subiektywne. I wreszczie moze Ty rowniez jestes nudny, ja tez (dla wielu, dla innych moze nie) ale nie to decyduje o szczesciu we dwoje? No i rzeczy/ludzie nie sa jakie/jacy sa, tylko jak my sami je/ich odbieramy/odczuwamy. Rozumiesz o co chodzi?

                                                    Kiedys na jednym ze szkoleń ze tworzenia teamów, dowiedziałem sie ciekawej rzeczy. Mianowice ludzie jako tacy maja mnóstwo wad, ale mozna zbudować taki team, w którym te wady sa kompensowane przez zalety innych członków. Tak więc mozna zbudować team idealny. Małżeństwo jest najmniejszym takim teamem. Proces jego tworzenia, aby był dobry i trwały nie jest wcale prosty.
                                                    Wracając do interesujacych kobiet. mam jedna ciotke bardzo interesujacą. Inteligentną, wykształcona itp. Co z tego, kiedy usta jej sie nie zamykają a ja po 15 minutach juz nie mogę jej słuchać i musze wyjść z pokoju.
                                                  • burzowa.kejt Re: Zawle -troche danych z GUS-u 21.11.14, 11:52
                                                    marek.zak1:
                                                    > Wracając do interesujacych kobiet. mam jedna ciotke bardzo interesujacą. Inteli
                                                    > gentną, wykształcona itp. Co z tego, kiedy usta jej sie nie zamykają a ja po 15
                                                    > minutach juz nie mogę jej słuchać i musze wyjść z pokoju.

                                                    ta, to bardzo musi być ciocia interesująca:D
                                                    w moim mniemaniu ludzie gadatliwi są największymi nudziarzami, mnie akurat strasznie męczą i raczej unikam.
                                                  • kag73 Re: Zawle -troche danych z GUS-u 21.11.14, 12:05
                                                    Nie ma ludzi doskonalych:)) Niestety, albo na szczescie.
                                                  • wont Re: Zawle -troche danych z GUS-u 21.11.14, 17:45
                                                    kag73 napisała:

                                                    > I jeszcze jedna mala uwaga, wont. Te niepracujace mamy, zony kolegow, moze byly
                                                    > malo interesujace od zawsze, nie ma tu nic do rzeczy, ze sa niepracujacymi mam
                                                    > i.
                                                    --------------
                                                    W 100 procentach się zgadzam. One były mało interesujące od zawsze - dlatego właśnie zdecydowały się zostać niepracującymi mamami. Rzadko się zdarza, to muszą być jakieś bardzo specyficzne, indywidualne kwestie, żeby ktoś interesujący podjął decyzję o rezygnacji ze swojego życia, rozwoju zawodowego i skupieniu się na wychowywaniu dzieci (mówimy o dzieciach w wieku przedszkolnym oczywiście, bo to, że po urodzeniu dziecka, kobieta na jakiś czas musi zająć się dzieckiem jest rzeczą oczywistą).


                                                  • kag73 Re: Zawle -troche danych z GUS-u 21.11.14, 18:27
                                                    " Rzadko się zdarza, to muszą być jakieś bardzo specyficzne, indywidualne kwestie, żeby ktoś interesujący podjął decyzję o rezygnacji ze swojego życia, rozwoju zawodowego i skupieniu się
                                                    > na wychowywaniu dzieci (mówimy o dzieciach w wieku przedszkolnym oczywiście, bo
                                                    > to, że po urodzeniu dziecka, kobieta na jakiś czas musi zająć się dzieckiem je
                                                    > st rzeczą oczywistą).

                                                    Tych indywidualnych kwesti i powodow moze byc sporo, bo tak naprawde nie zawsze wiemy co i jak i ludzie nie zawsze otwarcie mowia o powodach/koniecznosci swoich decyzji.
                                                    No i w dodatku nie mozna powiedziec, ze one "rezygnuja ze swojego zycia", to po prostu JEST ich zycie:)) Zreszta co to znaczy "interesujacy" i kto to ocenia?;)
                                                    Kiedys dawno temu moj maz byl na randce, ktora pomogla zorganizowac jego kolezanka. I po tym spotkaniu on sobie pomyslal "jaka stasznie nudna ta dziewczyna, nie nadaje sie". A potem w rozmowie z kolezanka dowiedzial sie, ze sie laska z nim juz spotkac nie chce, bo jest stasznie nudny:))
                                                  • wont Re: Zawle -troche danych z GUS-u 21.11.14, 18:45
                                                    kag73 napisała:

                                                    > Tych indywidualnych kwesti i powodow moze byc sporo, bo tak naprawde nie zawsze
                                                    > wiemy co i jak i ludzie nie zawsze otwarcie mowia o powodach/koniecznosci swoi
                                                    > ch decyzji.
                                                    > No i w dodatku nie mozna powiedziec, ze one "rezygnuja ze swojego zycia", to po
                                                    > prostu JEST ich zycie:)) Zreszta co to znaczy "interesujacy" i kto to ocenia?;
                                                    > )
                                                    > Kiedys dawno temu moj maz byl na randce, ktora pomogla zorganizowac jego koleza
                                                    > nka. I po tym spotkaniu on sobie pomyslal "jaka stasznie nudna ta dziewczyna, n
                                                    > ie nadaje sie". A potem w rozmowie z kolezanka dowiedzial sie, ze sie laska z n
                                                    > im juz spotkac nie chce, bo jest stasznie nudny:))
                                                    ------------------
                                                    Ależ oczywiście, że bycie "interesującym" jest kwestią wysoce subiektywną. Dla kogoś osoba, która decyduje się na zostanie niepracującą mamą może wydawać się interesująca (na przykład dla drugiej niepracującej mamy). Dla niepracującej mamy z kolei ja mogę wydać się osobą wysoce nieinteresującą. No nic z tym nie zrobimy po prostu. Ja mówiłem tylko o swoich preferencjach. Przecież życie pokazuje, że dla wielu mężczyzn niepracujące mamy są interesujące.
                                                  • kag73 Re: Zawle -troche danych z GUS-u 21.11.14, 18:54
                                                    "Ja mówiłem tylko o swoich preferencjach. Przecież życie pokazuje, że dla wielu mężczyzn niepracujące mamy są interesujące."

                                                    Piszesz jakbys nie wiedzial o co chodzi wiekszosci facetow:)) Ze nie wspomne o faktorze "milosc".
                                                    Punkt widzenia zalezy od punktu siedzenia. Nie powiedziane, ze widzialbys to inaczej gdyby to Twoja zona byla niepracujaca mama.
                                                  • zawle Re: Zawle -troche danych z GUS-u 21.11.14, 19:02
                                                    kag73 napisała: > Punkt widzenia zalezy od punktu siedzenia. Nie powiedziane, ze widzialbys to in
                                                    > aczej gdyby to Twoja zona byla niepracujaca mama.

                                                    Na jak długo przysługuje kobiecie status niepracującej mamy? Do zamązpójścia dzieci?
                                                  • rekreativa Re: Zawle -troche danych z GUS-u 21.11.14, 19:07
                                                    A to zamążpójście dzieci oznacza, że matka przestaje być matką?
                                                    odpowiedx na Twe pytanie brzmi: do śmierci (swojej lub ich)
                                                  • zawle Re: Zawle -troche danych z GUS-u 21.11.14, 19:12
                                                    "Status niepracującej mamy" to co innego niz "bycie matką". Dla mnie nie pracowanie to uczenie dzieci pewnego stereotypowego rozumienia rodziny. Szkodliwego i źle rokującego...dla obu płci.
                                                  • kag73 Re: Zawle -troche danych z GUS-u 22.11.14, 11:54
                                                    "Na jak długo przysługuje kobiecie status niepracującej mamy? Do zamązpójścia dz
                                                    > ieci?
                                                    "Przysluguje" od kogo czy na jakich zasadach? Nie wiem czy to kwestia przyslugiwania czy moze raczej wyboru, decyzji wlasnej i partnera, mozliwosci, braku mozliwosci. Jezli jest "zmuszona" okolicznosciami, nie moze inaczej, nie potrafi to jest chyba srednio dobrze. A najwazniejsze w zyciu jest moim zdaniem zadowolenie.
                                                    Najlepiej, zeby dzieci wiedzialy i widzialy, ze jedni zyja tak, inni inaczej, jedni maja duzo, inni malo. Zeby nauczyc dzieci tolerancji i szacunku do ludzi bez wzgledu na to czy sa oni niepracujaca mama, czy sprzataczka czy lekarzem.

                                                  • zawle Re: Zawle -troche danych z GUS-u 22.11.14, 21:16
                                                    Kag, to Ty uzyłaś tego sformułowania "niepracującej mamy",jakby bycie mamą było przyczyną niepracowania. I zgodzę się ze do pewnego momentu moze być. Ja nie lubię przedszkoli ( sama chodziłam do paskudnego) i nie uwazam ze tylko tam dziecko dostanie coś, czego nie mozna mu dac w rodzinie. Ale chyba przychodzi taki moment ze pozostawanie kobiety w domu nie moze nadal być tłumaczone byciem mamą?

                                                    Ja osobiscie nie wyobrazam sobie bycia na utrzymaniu meza...jak wspaniałym by nie był człowiekiem, nigdy bym na taki układ nie poszła. Z wielu powodów. Po pierwsze bycie na czyjejs łasce i niełasce dla mnie byłoby nie do zniesienia. Po drugie to zupełnie inny układ...zaleznosciowy. Po trzecie nigdy nie obarczyłabym drugiego człowieka odpowiedzialnością za mnie- osobe dorosłą. Po czwarte praca rozwija. Po piąte nie stawiałabym przyszłosci swojej rodziny na barkach jednej osoby. Po szóste praca to w dzisiejszych czasach przywilej. Po siódme musiałabym być bardzo, bardzo bogata zeby czymś konstruktywnie zapełnić taką masę czasu wolnego. Po ósme....chcę zeby moje dzieci znały taki system rodziny- współodpowiedzialność. I tak dalej, i tak dalej.

                                                    Nie ma we mnie potępienia dla kobiet niepracujących. Znam ich całą masę. Ich kobiecość jest mi całkowicie obca.
                                                  • marek.zak1 Re: Zawle -troche danych z GUS-u 22.11.14, 21:52
                                                    zawle napisała:

                                                    > Nie ma we mnie potępienia dla kobiet niepracujących. Znam ich całą masę. Ich kobiecość jest mi całkowicie obca.

                                                    Piotr Beczała obecnie jesden z naslawniewejszych tenorów na swiecie, (www.beczala.com) ą, ktora dla slubu zrezygnowała ze swojej kariery zawodowej. ożenił sie w młodym wielu ze swoja koleżanka, także śpiewaczki, ktora dla slubu i małżeństwa, zrezygnowała ze swojej kariery zawodowej. Jest obecnie organizatorem jego zycia, prywatnego i zawodowego. Mogła wystepować, miała propozycje z La Scali w Mediolanie. W wywiadzie stwierdziła, że podjęcie przez nią zawodowej kariery praktycznie oznaczałoby rozstanie z Piotrem, wówczas obiecujacym, ale ciągle jeszcze mało znanym śpiewakiem. Występowaliby każde w innym miejscu, widząc się okazjonalnie.
                                                    Według Ciebie, 8 wymienionych przez Ciebie punktów, jest przeciwko niej. a jednak PB stwierdził, ze dzięki żonie, mógł skupis cie na pracy i zrobic tak wielką karierę i stać się jednym z najwybitniejszych śpiewaków na świecie.
                                                    W podobnym duchu wypowiedział sie niedawno Kamil Stoch, Robert Lewandowski, a dawniej Adam Małysz.
                                                    Zony facetów, którzy poswięcaja sie pracy i moga wiele osiagnąć sa współtwórczyniami ich sukcesów a następnie ich beneficjentami. Twierdzenie przez Ciebie ,,niepracujace kobiety" jest jak najbardziej fałszywe. Kobiety pomagają i przyczyniaja się do sukcesów, osiaganych przez swoich męzow, dając im psychiczne wsparcie i pozwalając na osiągnięcie ambitnych celów.
                                                  • zawle Re: Zawle -troche danych z GUS-u 22.11.14, 22:06
                                                    W podobnym duchu wypowiedział sie niedawno Kamil Stoch, Robert Lewandowski, a dawniej Adam Małysz.
                                                    Zony facetów, którzy poswięcaja sie pracy i moga wiele osiagnąć sa współtwórczyniami ich sukcesów a następnie ich beneficjentami. Twierdzenie przez Ciebie ,,niepracujace kobiety" jest jak najbardziej fałszywe. Kobiety pomagają i przyczyniaja się do sukcesów, osiaganych przez swoich męzow, dając im psychiczne wsparcie i pozwalając na osiągnięcie ambitnych celów.

                                                    Prawie sie wzruszyłam. Wiele kobiet poświeciło swój talent dla mężczyzn. A potem taki jeden z drugim podają argumenty...znasz jakieś kobiety które coś stworzyły? Stworzyły swoich facetów, same się zmarnowały.
                                                  • marek.zak1 Re: Zawle -troche danych z GUS-u 22.11.14, 22:19
                                                    zawle napisała:

                                                    Prawie sie wzruszyłam. Wiele kobiet poświeciło swój talent dla mężczyzn. A potem taki jeden z drugim podają argumenty...znasz jakieś kobiety które coś stworzyły? Stworzyły swoich facetów, same się zmarnowały.

                                                    W rodzinie, jak i w firmie jest podzial pracy. Urodzenie i wychowanie dzieci i wspieranie swojego męża nie jest zmarnowaniem życia.
                                                  • zawle Re: Zawle -troche danych z GUS-u 22.11.14, 22:26
                                                    W rodzinie, jak i w firmie jest podzial pracy. Urodzenie i wychowanie dzieci i wspieranie swojego męża nie jest zmarnowaniem życia.

                                                    Pod warunkiem ze nic innego się nie umie robić równie dobrze.
                                                  • marek.zak1 Re: Zawle -troche danych z GUS-u 22.11.14, 22:31
                                                    zawle napisała:

                                                    > W rodzinie, jak i w firmie jest podzial pracy. Urodzenie i wychowanie dzieci i wspieranie swojego męża nie jest zmarnowaniem życia.
                                                    >
                                                    > Pod warunkiem ze nic innego się nie umie robić równie dobrze.

                                                    Ok. Nie przekonamy się. Dobranoc.

                                                  • ninek04 Re: Zawle -troche danych z GUS-u 22.11.14, 23:02
                                                    Ale można połączyć pracowanie i rodzenie i wychowywanie,choć łatwo nie jest.Pracowałam do 9 miesiąca (2 razy),potem zaraz wracałam po macierzyńskim, bo tak chciałam, bo miałam jakąś lojalność w stosunku do firmy, w której pracowałam.Nie za bardzo rozumiem kobiety, które, dowiadując się, że są w ciąży, idą od razu na zwolnienie, jakby bycie w odmiennym stanie to coś co co wyróżnia, i natychmiast trzeba iść na zwolnienie.Taka postawa jest mi obca, nie rozumiem jej, ale gros kobiet wykorzystuje bycie w ciąży na natychmiastowe urwanie się z pracy, bo jej się należy i już.Ja nauczyłam się, że mogę liczyć tylko na siebie, to, co zarobię, to moje, jestem przez to niezależna, i wiem, że bez faceta d oskonale sobie poradzę, nie wyobrażam sobie życia bez pracy i siedzenia w domu, będäc zdana na łasķę jedynego pana, żywiciela rodziny.Pracuję, zarabiam, jestem niezależna, w każdej chwili mogę odejść od partnera, bo i tak się nie układa, mam ten komfort, że sobie poradzę.
                                                  • marek.zak1 Re: Zawle -troche danych z GUS-u 23.11.14, 09:42
                                                    ninek04 napisała:

                                                    > Ale można połączyć pracowanie i rodzenie i wychowywanie,choć łatwo nie jest.Pracowałam do 9 miesiąca (2 razy),potem zaraz wracałam po macierzyńskim,

                                                    Cały czas wałkujemy to samo. A co by było, gdybys miała troje dzieci? Moja zona po urodzeniu pierwszego dziecka tez wróciła do pracy.

                                                    .Ja nauczyłam się, że mogę liczyć tylko na siebie, to, co zarobię, to moje, jestem przez to niezależna, i wiem, że bez faceta doskonale sobie poradzę,

                                                    Kazdy pisze na podstawie wlasnych doswiadczeń. Masz złe doswiadczenia i wiesz, ze możesz liczyć tylko na siebie.

                                                    Będäc zdana na łasķę jedynego pana, żywiciela rodziny. Pracuję, zarabiam, jestem niezależna, w każdej chwili mogę odejść od partnera, bo i tak się nie układa, mam ten komfort, że sobie poradzę.

                                                    W rodzinie nikt nie robi nikomu laski. Ty nie robisz łaski, ze rodzisz dzieci. Jest podział obowiazków. Fanny tez jest niezależna, bo połowa majatku do niej należy. Czy jesli jej mąż zarabia kilkadziesiat tysiecy dolarów miesiecznie, ona ma pójśc do pracy i zarobic dodatkowo tysiąc, czy dwa?
                                                  • zawle Re: Zawle -troche danych z GUS-u 23.11.14, 11:18
                                                    Marek, ale o co chodzi. Ty sobie żyjesz po swojemu, ktoś po swojemu. Moze w twojej rodzinie nikt nie robi sobie łaski większość rodzin które ja znam to ciągła łaska. Kazda rodzina to własna rzeczywistość. Czym innym jest liczenie tylko na siebie, a czym innym liczenie tylko na partnera. Jest jeszcze najlepsza dla mnie opcja: liczenie na siebie i na siebie nawzajem.
                                                    Mam znajomą....matka czwórki dzieci. Ciągle niepracująca. Najstarsze dziecko ma 17 lat, najmłodsze 4. W mojej ocenie tylko najmłodsze wymaga jakiejś stałej opieki, bo 10 letnie to już raczej nie. Nie pracuje i nie będzie, bo taki ma pomysł na życie. I niech sobie ma, pod warunkiem ze im to pasuje. Jednak nie wiem czemu korzysta z pomocy społecznej?
                                                  • ninek04 Re: Zawle -troche danych z GUS-u 23.11.14, 14:54

                                                    >marek.zak.1 napisał:
                                                    > Cały czas wałkujemy to samo. A co by było, gdybys miała troje dzieci? Moja zona
                                                    > po urodzeniu pierwszego dziecka tez wróciła do pracy.
                                                    > Właśnie dlatego nie mam trójki dzieci, bo organizacyjnie byłoby ciężko, a pracować i tak musiałabym.A gdzie byłoby jescze miejsce dla realizacji swoich potrzeb i przyjemności? Każdy w miarę rozumny człowiek potrafi ocenić, ile chce mieć dzieci, a nie mnożyć się bez opamiętania, a potem płakać, narzekać i stać po zasiłek, bo gdzieżby tam pójść do pracy, jak państwo da.




                                                    >
                                                    > W rodzinie nikt nie robi nikomu laski. Ty nie robisz łaski, ze rodzisz dzieci.
                                                    > Jest podział obowiazków. Fanny tez jest niezależna, bo połowa majatku do niej
                                                    > należy. Czy jesli jej mąż zarabia kilkadziesiat tysiecy dolarów miesiecznie, on
                                                    > a ma pójśc do pracy i zarobic dodatkowo tysiąc, czy dwa?
                                                    Ale co to za przykład, odbiegający zupełnie od polskich realiów.,Chociaż ja
                                                    nawet gdyby mąż zarabiał wielkie pieniądze, i tak bym poszła do pracy, nie mogłabym siedzieć w domu, zajmować się tylko dziećmi, albo leżeć, pachnieć i biegać po galeriach.Ale to wybór każdego człowieka, i oczywiście warunków i okoliczności życiowych, stąd ile postów, tyle różnych odpowiedzi
                                                  • marek.zak1 Re: Zawle -troche danych z GUS-u 23.11.14, 15:18
                                                    ninek04 napisała:

                                                    Każdy w miarę rozumny człowiek potrafi ocenić, ile chce mieć dzieci, a nie mnożyć się bez opamiętania, a potem płakać, narzekać

                                                    Ja się rozmnożyłem bez opamiętania, a teraz się z tego powodu bardzo cieszę. Podobnie moja małżonka.
                                                  • ninek04 Re: Zawle -troche danych z GUS-u 23.11.14, 15:52
                                                    marek.zak1 napisał:

                                                    >

                                                    >
                                                    > Każdy w miarę rozumny człowiek potrafi ocenić, ile chce mieć dzieci, a nie mn
                                                    > ożyć się bez opamiętania, a potem płakać, narzekać
                                                    >
                                                    > Ja się rozmnożyłem bez opamiętania, a teraz się z tego powodu bardzo cieszę. Po
                                                    > dobnie moja małżonka.
                                                    Cieszysz się, bo Cię było i jest stać na ich utrzymanie i wychowanie.A ja pisałam o tych jęczących mamuśkach, które nie mając na to środków co roku rodzą te dzieci i narzekają, że bieda, że tyle dzieci, że wszystko drogie, a ona ma tylko tyle zasiłku, na który ja też muszę sie składać.W niektórych przypadkach powinni wprowadzić obowiązkową antykoncepcję i problem byłby mniejszy
                                                  • fanny Re: Zawle -troche danych z GUS-u 24.11.14, 04:30
                                                    zawle napisała:
                                                    >
                                                    > Pod warunkiem ze nic innego się nie umie robić równie dobrze.

                                                    A jak sie nie umie, to co? Kulka w leb?

                                                    Mozna uznac np., ze jest sie najlepszym/najlepsza we wspieraniu politycznej/
                                                    muzycznej/sportowej/biznesowej karierze partnera i pojsc ta droga.
                                                    Mozna godzic sie (z milosci) na to, ze praca partnera nosi go po calym swiecie i zdecydowac sie na bycie 'trailing spouse', czyli de facto na niemozliwosc rozwijania sie we wlasnej pracy zawodowej z powodu czestych podrozy/przeprowadzek.
                                                    Mozna jak Sasha Knezevic, uznac, ze sie jest na tyle samemu dobrym w modelingu, zeby nie rezygnowac z pracy zawodowej i zyc z zona (Anja Rubik) moze kilka wspolnych tygodni w roku.
                                                    Moze Tobie taki rodzaj malzenstwa bardziej by odpowiadal?
                                                    Coz, nie odpowiada on wszystkim.

                                                    f.
                                                  • zawle Re: Zawle -troche danych z GUS-u 24.11.14, 09:06
                                                    fanny napisała: > A jak sie nie umie, to co? Kulka w leb?

                                                    No nie...ustaliliśmy..na utrzymanie męża:))

                                                    Są kobiety które najlepiej umieją "wyglądać". I fajnie.
                                                    Są takie co piszą najlepiej piszą książki, ustalają jadłospis ( Ania Lewandowska), robią szum wokół zapomnianego męża swoim nowym wyglądem ( Pazura) itd.
                                                    Ja mam tylko jedną prośbę...żeby nie dawać im emerytur po mężach ( niech ich zabezpieczą), nie wspomagać zasiłkami i nie dawać ulg ( idiotyczne ulgi dla wielodzietnych). Mnie zupełnie nie zajmuje to, w jaki sposób człowiek żyje, dopóki może mnie to nie zajmować.

                                                    Co do strzelania...duza ich część sama sobie strzela w kolano, więc nie masz tu nic do roboty;)
                                                  • marek.zak1 Re: Zawle -troche danych z GUS-u 24.11.14, 09:13
                                                    zawle napisała:
                                                    Ja mam tylko jedną prośbę...żeby nie dawać im emerytur po mężach ( niech ich zabezpieczą), nie wspomagać zasiłkami i nie dawać ulg ( idiotyczne ulgi dla wielodzietnych). Mnie zupełnie nie zajmuje to, w jaki sposób człowiek żyje, dopóki może mnie to nie zajmować.

                                                    Tylko jedna uwaga. Te dzieci tobeda pracowac nas Twoja emeryturę. Bo emeryutura to nie fundusze tylko ludzie.Tak więc co biedni, wychowujacy wiele dzieci przyczyniaja sie do tego, ze w ogole emerytury beda mieć ci , ktorzy nie powinni, bo dzieci nie maja.
                                                  • zawle Re: Zawle -troche danych z GUS-u 24.11.14, 09:18
                                                    marek.zak1 napisał:

                                                    > zawle napisała:
                                                    > Ja mam tylko jedną prośbę...żeby nie dawać im emerytur po mężach ( niech ich za
                                                    > bezpieczą), nie wspomagać zasiłkami i nie dawać ulg ( idiotyczne ulgi dla wielo
                                                    > dzietnych). Mnie zupełnie nie zajmuje to, w jaki sposób człowiek żyje, dopóki m
                                                    > oże mnie to nie zajmować.

                                                    No popatrz...a ja myślałam ze mi odciągają na fundusz emerytalny;)) Marek, to ze system emerytalny jest do dupy, nie oznacza ze mam jeszcze niepracującym paniom oddawać ze swojego. Przypominam ze tez mam dzieci- żeby skończyć z idiotycznymi argumentami, którym nie będzie końca. Wy we dwójkę nie wypracowaliście nadal mojego wyniku;)
                                                  • burzowa.kejt Re: Zawle -troche danych z GUS-u 24.11.14, 09:24
                                                    marek.zak1 napisał:
                                                    > Tylko jedna uwaga. Te dzieci tobeda pracowac nas Twoja emeryturę. Bo emeryutura
                                                    > to nie fundusze tylko ludzie.Tak więc co biedni, wychowujacy wiele dzieci przy
                                                    > czyniaja sie do tego, ze w ogole emerytury beda mieć ci , ktorzy nie powinni, b
                                                    > o dzieci nie maja.

                                                    no co za bzdura, jak mozna coś takiego pisać?
                                                    ci którzy nie mają dzieci nie powinni mieć emerytury? coś ci się pomerdało całkowicie.
                                                    na swoja emeryturę każdy pracuje SAM, twoje i innych dzieci niech pracują na swoje, bo na moją nie muszą.
                                                  • zawle Re: Zawle -troche danych z GUS-u 24.11.14, 09:48
                                                    marek.zak1 napisał:
                                                    > Tylko jedna uwaga. Te dzieci tobeda pracowac nas Twoja emeryturę. Bo emeryutura
                                                    > to nie fundusze tylko ludzie.Tak więc co biedni, wychowujacy wiele dzieci przy
                                                    > czyniaja sie do tego, ze w ogole emerytury beda mieć ci , ktorzy nie powinni, b
                                                    > o dzieci nie maja.

                                                    no co za bzdura, jak mozna coś takiego pisać?
                                                    ci którzy nie mają dzieci nie powinni mieć emerytury? coś ci się pomerdało całkowicie.
                                                    na swoja emeryturę każdy pracuje SAM, twoje i innych dzieci niech pracują na swoje, bo na moją nie muszą.


                                                    Zakładając ze w ogóle pójdą do pracy...bo może będą na utrzymaniu męża, albo pomocy społecznej:))
                                                  • hello-kitty2 Re: Bezdzietni nie powinni miec prawa do emerytury 24.11.14, 10:52
                                                    zawle napisała:

                                                    > marek.zak1 napisał:
                                                    Tak więc co biedni, wychowujacy wiele dzieci
                                                    > przy
                                                    > > czyniaja sie do tego, ze w ogole emerytury beda mieć ci , ktorzy nie powi
                                                    > nni, b
                                                    > > o dzieci nie maja.

                                                    > Zakładając ze w ogóle pójdą do pracy...bo może będą na utrzymaniu męża, albo po
                                                    > mocy społecznej:))

                                                    Tez to chcialam napisac i dodac albo wyjada do Anglii ;) A teraz czekam, az przyjdzie jakis bezdzietny Kutuzow, Yoric czy Wont, ktorym pewnie juz wiecej pobrano i odprowadzono na upadajacy system emerytalny niz od niejednej wielodzietnej rodziny lacznie i Ci przypierdoli, a ja bede bila brawo.

                                                    Jakim trzeba byc imbecylem zeby wyprodukowac taka bzdure Marek? Wez Ty sie popraw. Czy chociazby Twoje dzieci odprowadzaja miesiecznie skladki emerytalne na ZUS w wysokosci wystarczajacej na pokrycie emerytury dla Ciebie gdybys dzisiaj na nia przeszedl? Czy Twoja zona ma prawo do emerytury?
                                                  • burzowa.kejt Re: Bezdzietni nie powinni miec prawa do emerytur 24.11.14, 11:17

                                                    > > marek.zak1 napisał:
                                                    > Tak więc co biedni, wychowujacy wiele dzieci > przyczyniaja sie do tego, ze w ogole emerytury beda mieć ci , ktorzy nie powinni, bo dzieci nie maja.

                                                    do tego wypisując takie farmazony okazujesz kompletny brak szacunku dla innych - pracujących, płacących podatki , z których finansowana jest choćby opieka zdrowotna twojej niepracującej żony, szkoły i studia dzieci etc, etc.
                                                    a tym bardziej to dziwi, że sam jesteś osobą pracującą i to chyba sporo.


                                                    dziwi to tym bardziej, że sam jesteś osoba pracującą i to chyba sporo.
                                                  • marek.zak1 Re: Bezdzietni nie powinni miec prawa do emerytur 24.11.14, 12:42
                                                    hello-kitty2 napisała:

                                                    > Jakim trzeba byc imbecylem zeby wyprodukowac taka bzdure Marek? Wez Ty sie popraw. Czy chociazby Twoje dzieci odprowadzaja miesiecznie skladki emerytalne na ZUS w wysokosci wystarczajacej na pokrycie emerytury dla Ciebie gdybys dzisiaj na nia przeszedl? Czy Twoja zona ma prawo do emerytury?

                                                    Chyba nie rozumiesz, że system emerytalny polega na tym, że pracujacy płaca składki na emerytów.Nazywa sie to ZUS, a tak naprawdę jest to podatkiem solidarnościowym, czy emeryckim. Nie tylko pracujacy tych skladek na swoje nie odkładaja, ale jeszcze z kazdym rokiem system zadłuża sie coraz bardziej. Bo -
                                                  • hello-kitty2 Re: Bezdzietni nie powinni miec prawa do emerytur 24.11.14, 13:36
                                                    marek.zak1 napisał:

                                                    > Chyba nie rozumiesz, że system emerytalny polega na tym, że pracujacy płaca skł
                                                    > adki na emerytów.Nazywa sie to ZUS, a tak naprawdę jest to podatkiem solidarnoś
                                                    > ciowym, czy emeryckim. Nie tylko pracujacy tych skladek na swoje nie odkładaja
                                                    > , ale jeszcze z kazdym rokiem system zadłuża sie coraz bardziej. Bo -
                                                  • kag73 Re: Bezdzietni nie powinni miec prawa do emerytur 24.11.14, 13:41
                                                    No kitty, na razie funkcjonuje, bo poki co emeryci dostaja swoje emerytury. Za jakis czs zapewne zacznie sie ich skracanie :( Ale nawet jak zostanie tylko jakas "zapomoga" jak przepowiada Wont, nawet na te zapomoge musi ktos zapracowac, za nia zaplacic, bo skad ja niby panstwo wezmie jzeli nie z pieniedzy podatnikow?
                                                    Oczywiscie pozostaje twoje trafne streszcznie: pracowanie az do smierci.
                                                  • kag73 Re: Bezdzietni nie powinni miec prawa do emerytur 24.11.14, 13:44
                                                    > Oczywiscie pozostaje twoje trafne streszcznie: pracowanie az do smierci.

                                                    Kitty, ale wtedy ustawowo: ZADNYCH DZIECI! Bo bedziemy mieli bezrobotnych!
                                                  • marek.zak1 Re: Bezdzietni nie powinni miec prawa do emerytur 24.11.14, 15:27
                                                    hello-kitty2 napisała:

                                                    > To powiedz mi Marek po co chcesz podtrzymywac system (naiwnym nawolywaniem bezdzietnych do rodzenia dzieci pod grozba zabrania im prawa do emerytury :), ktory juz nie funkcjonuje czyli sie nie sprawdzil?

                                                    W różnych krajach, choćby we Francji, czy Rosji funkcjonują preferencje dla ludzi mających dzieci. W Polsce dzisiaj prezydent podpisal nowe ulgi dla rodziców majacych wiecej dzieci. W innych, bogatych, postawiono na imigracje. W Polsce , zreszta też. Pracuje cała masa Ukraińców.
                                                    Innym krokiem jest wydłużanie wieku emerytalnego właściwie wszędzie. Nie jest to łatwe. kazdy chce socjału. Obok w Belgii masz dzisiaj strajk w temacie.
                                                  • hello-kitty2 Re: Bezdzietni nie powinni miec prawa do emerytur 24.11.14, 15:37
                                                    marek.zak1 napisał:

                                                    > W różnych krajach, choćby we Francji, czy Rosji funkcjonują preferencje dla lud
                                                    > zi mających dzieci. W Polsce dzisiaj prezydent podpisal nowe ulgi dla rodziców
                                                    > majacych wiecej dzieci. W innych, bogatych, postawiono na imigracje. W Polsce
                                                    > , zreszta też. Pracuje cała masa Ukraińców.
                                                    > Innym krokiem jest wydłużanie wieku emerytalnego właściwie wszędzie. Nie jest t
                                                    > o łatwe. kazdy chce socjału. Obok w Belgii masz dzisiaj strajk w temacie.

                                                    ZUS jest bankrutem, nalezy go rozwiazac i pozwolic ludziom sie z niego wypisac. Nie pytajcie mnie jak to zrobic, nie mam pojecia.
                                                  • wont Re: Bezdzietni nie powinni miec prawa do emerytur 24.11.14, 16:25
                                                    hello-kitty2 napisala:

                                                    > ZUS jest bankrutem, nalezy go rozwiazac i pozwolic ludziom sie z niego wypisac.
                                                    > Nie pytajcie mnie jak to zrobic, nie mam pojecia.
                                                    ---------------
                                                    Niestety, nie da sie. ZUS musi sciagac pieniadze od pracujacych, aby byly srodki na wyplate biezacych emerytur. A i tak nie starcza i trzeba co roku pompowac olbrzymie pieniadze z budzetu. I zrobic skok na OFE :)

                                                    "Reforma" OFE sprzed kilkunastu lat, przy calej swojej (jak to w Polsce) nazwijmy to eufemistycznie "niedoskonalosci" byla jedyna proba przejscia z systemu solidarnosci pokolen, o ktorym bylo od dawna wiadomo, ze jest nie do utrzymania w perspektywie kilkudziesieciu juz lat, na system czesciowo kapitalowy, gdzie pracujacy sam oszczedzalby na czesc swojej emerytury (akcje i obligacje). Zapis ksiegowy w ZUS na indywidualnym koncie, to w przeciwienstwie do realnego zobowiazania Skarbu Panstwa (obligacje) lub realnych papierow posiadajacych wymierna wartosc (akcje), tylko zapis ksiegowy, ktory jednego dnia wynosi 100.000 zl, a drugiego, bez zadnych konsekwencji, moze wynosic 1.000 zl.

                                                    Tak wiec - jesli sami nie oszczedzimy (ale z czego?) to na starosc bedziemy nedzarzami. Obecny system lancuszka swietego Antoniego zbankrutuje za kilkanascie, kilkadziesiat lat i nic na to nie poradzimy. Likwidacja ZUS-u teraz, to spowodowanie jedynie, ze bankructwo nastepuje juz dzisiaj. Moze lepiej jednak jeszcze troche sie pobawic przez te parenascie lat? :)

                                                    Sa dwa wyjscia:
                                                    1) drastyczne ograniczenie wysokosci wyplacanych dzis rent i emerytur oraz podniesienie wieku emerytalnego do 67 lat dla wszystkich grup zawodowych
                                                    2) odkrycie w Polsce olbrzymich zloz ropy naftowej, gazu ziemnego, zlota, srebra, platyny, diamentow, kobaltu, uranu, manganu, chromu, niklu, kobaltu, wolframu, wanadu, molibdenu, cynku, cyny i magnezu.

                                                    W pierwsze nie wierze, bo w systemie demokracji parlamentarnej czegos takiego po prostu nie da sie przeprowadzic.

                                                    W drugie w sumie tez nie wierze - no bo nawet jakbysmy odkryli w Polsce olbrzymie ilosci surowcow naturalnych, to bysmy to przejedli i przepili, na pewno nie zainwestowali w fundusz przyszlych pokolen. Na szczescie czesc przychodow poszlaby na jakies szemrane umowy posrednictwa i jest szansa, ze ktos, ktokolwiek, zrobilby z nich jakikolwiek sensowny pozytek, tak jak posrednictwo w kupnie przez Polske rosyjskiego gazu przysluzylo sie swiatowej fotografice i poprawie bilateralnych, miedzyludzkich stosunkow miedzy Polska a Dominikana.
                                                  • wont Re: Bezdzietni nie powinni miec prawa do emerytur 24.11.14, 16:45
                                                    Według Ministerstwa Finansów na zmianach skorzysta milion rodzin, które wychowują w sumie 2 mln dzieci. Najwięcej, rodziny wielodzietne z niskimi dochodami, którym do tej pory brakowało podatku do wykorzystania pełnych limitów ulgi. Read more: wyborcza.biz/biznes/1,100896,17018858,Ustawa_podpisana__Juz_za_ten_rok_wyzsza_ulga_na_dzieci.html#ixzz3K05Hk71i
                                                    -----------
                                                    A propos racjonalnosci w podejmowaniu w systemie demokracji parlamentarnej decyzji majacych wplyw na daleka przyszlosc kraju... Przeczytajmy ten fragment powyzej i zastanowmy sie nad jedna kwestia. Zakladajac nawet, ze dodatni przyrost naturalny jest z punktu widzenia panstwa dobry (kwestionuje ten aksjomat, ale zostawmy to na razie z boku) to co jest lepsze - kiedy wiecej dzieci maja osoby zamozne czy niezamozne? Jakie trendy powinno panstwo wspierac a jakim sie przeciwstawiac? Przeciez wspieranie przez panstwo istniejacego juz trendu polegajacego na tym, ze to czesciej osoby mniej wyksztalcone i mniej zamozne, plodza sie w wiekszej ilosci powoduje, ze w perspektywie kilku pokolen spoleczenstwo podzieli sie na dwie kasty - na nieliczna kaste bogatych i wyksztalconych (potomkowie z rodzin niskodzietnych, ktorzy mieli szanse na lepsza edukacje i dziedziczyli zakumulowany przez poprzednie pokolenia kapital) oraz liczna kaste niezamoznych i mniej wyksztalconych (potomkowie z rodzin wielodzietnych, ktorzy czesciej musieli dorabiac sie od zera, bez finansowego wsparcia ze strony rodzicow).

                                                    Jesli panstwo ma juz wspierac wielodzietnosc, to powinna to byc wielodzietnosc rodzin relatywnie zamoznych (klasa wyzsza i srednia) i zniechecac do posiadania licznego potomstwa rodziny biedne.
                                                  • kag73 Re: Bezdzietni nie powinni miec prawa do emerytur 24.11.14, 18:06
                                                    Ogolnie to mnie sie wydaje, tak z moich obserwacji, ze rodzin wielodzietnych jest w Polsce niewiele. A rodzin par zamoznych w Polsce tez jest nie tak wiele. Owszem to ladnie i milo, moze czesto wlasnie celebryci, znane osobistosci maja duzo dzieci: Heidi Klum albo Angelina i Pit i jeszcze inni. Czesto bywa tak, ze najzmozniejsi to ci, ktorzy dzieci nie maja, bo dzieci kosztuja i w Polsce nie ma politki prorodzinnej.
                                                    Taki link znalazlam:
                                                    polska.newsweek.pl/szczesliwi-wielodzietni,27032,1,1.html
                                                    www.patronatnadrodzina.pl/fakty.html
                                                    Musze powiedziec, ze naprawde ludzie w Polsce bardzo pogardliwie wyrazaja sie o rodzinach wielodzietnych, bardzo mi sie to nie podoba :(
                                                    > Jesli panstwo ma juz wspierac wielodzietnosc, to powinna to byc wielodzietnosc
                                                    > rodzin relatywnie zamoznych (klasa wyzsza i srednia) i zniechecac do posiadania
                                                    > licznego potomstwa rodziny biedne.

                                                    Ja Cie przepraszam, ale uwazam, ze panstwo powinno wspierac te dzieci, ktore juz sa, zwlaszcza, ze one sobie nie wybieraly w jakiej (zamoznej czy niezamoznej) rodzinie sie urodzily. I przypadkiu sa rozne i nagle zdarzy ci sie albo planujesz druga ciaze a wyjda blizniaki i juz jestes rodzina wielodzietna, tym bardziej, ze wielodzietna nazywa sie w Polsce od trojki dzieci.
                                                    Moim zdaniem nie rozwiaze naszych problemow fakt, ze zabierzemy tym, nie damy tym, ktorzy i tak juz maja najmniej a jednak maja za zadanie ten wozek ciagnac, bo system ten na razie tak wyglada, za to bedziemy dalej wspierac tych co maja kokosy i nabijac portfele politykom i innym grubym rybom. Poza tym nikt sie nie pluje, ze z naszych podatkow wydaja na bzdety, na ratowanie bankow, na zbrojenia, na diety poselskie, na podroze sluzbowe i inne takie naszych politykow(chociaz daloby sie zapewnie taniej), ktorzy siedzac u koryta pakuja do wlasnych kieszeni a pluje sie, ze z ich podatkow idzie, k..wa na dzieci albo na tych "kalekow" nieco slabszych jednostek w spoleczenstwie, ktorych nie da sie uniknac, taka jest kolej rzeczy.
                                                    Ale za to pakowac w sektor finasow i bankow, zapewne daleko nas to zaprowadzi a kosztuje tyle samo!
                                                    Zreszta nad czym tu sie rozczulac, dzietnosc Polakow jest prawie na ostatnim miejscu w Europie.
                                                  • wont Re: Bezdzietni nie powinni miec prawa do emerytur 24.11.14, 19:00
                                                    kag73 napisała:
                                                    >
                                                    > Ja Cie przepraszam, ale uwazam, ze panstwo powinno wspierac te dzieci, ktore ju
                                                    > z sa, zwlaszcza, ze one sobie nie wybieraly w jakiej (zamoznej czy niezamoznej)
                                                    > rodzinie sie urodzily.
                                                    -----------
                                                    Zgadzam się, że dzieciom z biednych rodzin (i nie tylko dzieciom - w ogóle słabszym, np. osobom niepełnosprawnym też) trzeba pomagać. Ale od tego są inne środki - na przykład sprawny system pomocy społecznej, który zapewni, że środki trafią do potrzebujących pomocy dzieci a nie zostaną zmarnowane przez rodziców.

                                                    System podatkowy, bo to o nim mówimy, nie powinien służyć celom pomocy społecznej, bo nie ma odpowiednich narzędzi (kontroli sposobu wykorzystania środków - czy rzeczywiście trafiają do właściwego odbiorcy). A jeśli już musi, to powinien przeciwstawiać się złym trendom w demografii a nie je wspierać. Przykładowo - osoby poniżej określonego progu dochodu na głowę, powinny być premiowane za posiadanie mniejszej a nie większej liczby dzieci.
                                                  • kag73 Re: Bezdzietni nie powinni miec prawa do emerytur 24.11.14, 19:14
                                                    , który zapewni, że środki tra
                                                    > fią do potrzebujących pomocy dzieci a nie zostaną zmarnowane przez rodziców.
                                                    Oczywiscie, da sie, przyklad UK: od lat 4 wszytskie dzieci uczesczaja do przedszkola za darmo, podreczniki szkolne za darmo dla wszystkich, zeszyty, materialy do nauki, wszystko(przynajmniej w podstawowce, pozniej nie wiem). Wszystkie dzieci w 3 pierwszych klasach maja od tego roku obiady w szkolach za darmo(chociaz moj maz twierdzi, ze niesprawiedliwie, bo starsze tez sa glodne:)), inne jak jest rodzina wielodzietna czy tez niskie zarobki rowniez. To juz cos.
                                                    Sposobow jest wiele, powinno sie stosowac srodki bezposrednie a nie dawac pieniadze do reki rodzicom, np. przejazdy srodkami komunikacji moglyby byc dla dzieci za darmo i inne takie.

                                                    Przykładowo -
                                                    > osoby poniżej określonego progu dochodu na głowę, powinny być premiowane za pos
                                                    > iadanie mniejszej a nie większej liczby dzieci.
                                                    No ciezko tu cos premiowac przy tak malej dzietnosci, mnie sie wydaje. Tym bardziej, ze niektorzy dzieci nie chca wcale a w dodatku tych najbiedniejszych nie stac by bylo na zadne dziecko a jednak chcieli by je miec.
                                                  • wont Re: Bezdzietni nie powinni miec prawa do emerytur 24.11.14, 19:34
                                                    kag73 napisała:

                                                    > , który zapewni, że środki tra
                                                    > > fią do potrzebujących pomocy dzieci a nie zostaną zmarnowane przez rodzic
                                                    > ów.
                                                    > Oczywiscie, da sie, przyklad UK: od lat 4 wszytskie dzieci uczesczaja do przeds
                                                    > zkola za darmo, podreczniki szkolne za darmo dla wszystkich, zeszyty, materialy
                                                    > do nauki, wszystko(przynajmniej w podstawowce, pozniej nie wiem). Wszystkie dz
                                                    > ieci w 3 pierwszych klasach maja od tego roku obiady w szkolach za darmo(choci
                                                    > az moj maz twierdzi, ze niesprawiedliwie, bo starsze tez sa glodne:)), inne jak
                                                    > jest rodzina wielodzietna czy tez niskie zarobki rowniez. To juz cos.
                                                    > Sposobow jest wiele, powinno sie stosowac srodki bezposrednie a nie dawac pieni
                                                    > adze do reki rodzicom, np. przejazdy srodkami komunikacji moglyby byc dla dziec
                                                    > i za darmo i inne takie.
                                                    ----------------
                                                    W jaki sposób to co napisałaś ma się do tego co ja napisałem bo nie rozumiem?
                                                  • hello-kitty2 Re: Bezdzietni nie powinni miec prawa do emerytur 24.11.14, 17:58
                                                    wont napisał:

                                                    > wyjscia:
                                                    > 1) drastyczne ograniczenie wysokosci wyplacanych dzis rent i emerytur oraz podn
                                                    > iesienie wieku emerytalnego do 67 lat dla wszystkich grup zawodowych

                                                    A ja widze takie wyjscia:
                                                    1. albo wypisac sie z ZUS u samemu poprzez ucieczke z kraju i zapisanie sie do systemu lepiej funkcjonujacego w innym kraju,
                                                    2. albo zostac w kraju pracujac do smierci.
                                                    bo to, na co polozyl lape ZUS przepadlo.

                                                    Swoja droge kto bedzie chcial przejsc na emeryture jesli nie bedzie sie z niej w stanie utrzymac? Tak czy siak trzeba o siebie dbac by byc sprawnym zawodowo do pozniej starosci.
                                                  • kag73 Re: Bezdzietni nie powinni miec prawa do emerytur 24.11.14, 18:13
                                                    > Swoja droge kto bedzie chcial przejsc na emeryture jesli nie bedzie sie z niej
                                                    > w stanie utrzymac? Tak czy siak trzeba o siebie dbac by byc sprawnym zawodowo d
                                                    > o pozniej starosci.

                                                    I oby nie zdarzylo mu sie, ze kiedys bedzie musial, podobnie jak dzis rodziny wielodzietne potrzebowac wsparcia panstwa(podatnikow). Bo wtedy, pracujace dziecko(podatnik)z rodziny wielodzietnej powie "NIE":)
                                                  • hello-kitty2 Re: Bezdzietni nie powinni miec prawa do emerytur 24.11.14, 18:23
                                                    kag73 napisała:

                                                    > I oby nie zdarzylo mu sie, ze kiedys bedzie musial, podobnie jak dzis rodziny w
                                                    > ielodzietne potrzebowac wsparcia panstwa(podatnikow). Bo wtedy, pracujace dziec
                                                    > ko(podatnik)z rodziny wielodzietnej powie "NIE":)

                                                    Pracujace dziecko z wielodzietnej rodziny bedzie mialo inny problem mianowicie utrzymanie rodzica, ktory prawa do emerytury sobie nie wypracowal. Stosowne prawo bodajze juz istnieje. Najpierw bieda, bo rodzice nie pracuja, a potem bieda, bo rodzice nie maja emerytury. Ta strategie stosuja juz od pokolen w Afryce: grono dzieci majace zapewnic rodzicom utrzymanie na starosc ;)
                                                  • wont Re: Bezdzietni nie powinni miec prawa do emerytur 24.11.14, 18:46
                                                    hello-kitty2 napisała:
                                                    >
                                                    > Pracujace dziecko z wielodzietnej rodziny bedzie mialo inny problem mianowicie
                                                    > utrzymanie rodzica, ktory prawa do emerytury sobie nie wypracowal. Stosowne pra
                                                    > wo bodajze juz istnieje. Najpierw bieda, bo rodzice nie pracuja, a potem bieda,
                                                    > bo rodzice nie maja emerytury. Ta strategie stosuja juz od pokolen w Afryce: g
                                                    > rono dzieci majace zapewnic rodzicom utrzymanie na starosc ;)
                                                    ------------
                                                    Słusznie prawisz! Już obecnie istnieje obowiązek alimentacyjny, kiedy rodzic popadnie w niedostatek a dzieci mają odpowiednie możliwości zarobkowe :)

                                                    www.infor.pl/prawo/alimenty/inne-alimenty/77873,Czy-dzieci-maja-obowiazek-placenia-alimentow-na-rzecz-swoich-rodzicow.html
                                                  • marek.zak1 Re: Bezdzietni nie powinni miec prawa do emerytur 24.11.14, 18:56
                                                    Zobaczcie jak obecny system zniecheca do posiadania dzieci. Weźmy oboje pracuja i maja po 4 tysiace i druga rodzina, ktora ma dwoje dzieci. Powiedzmy 1.5 etatu = 6 tysiecy na czworo. Pierwsza rodzina odklada + konto, jakie by nie było w Zusie, druga żyje w ubóstwie, niczego nie odkłada i jeszcze pracujaca na 1/2 etatu (załozenie) przez lata żona (lub mąż) ma o połowe niższe składki. Tak więc ich pracujace dzieci beda w z nacznie wiekszym stopniu finansowali ludzi, którzy dzieci nie mieli i całe życie dobrze żyli. Egoizm materialny więc popłaca.
                                                  • wont Re: Bezdzietni nie powinni miec prawa do emerytur 24.11.14, 19:25
                                                    marek.zak1 napisał:

                                                    Tak więc
                                                    > ich pracujace dzieci beda w z nacznie wiekszym stopniu finansowali ludzi, którz
                                                    > y dzieci nie mieli i całe życie dobrze żyli. Egoizm materialny więc popłaca.
                                                    ----------
                                                    Strasznie upraszczasz z tym "finansowaniem" emerytów przez pracujących. Rozmawiamy teoretycznie, więc załóżmy, że emeryci odprowadzający całe życie składki emerytalne zgromadzili określony kapitał (wiemy, że w przypadku ZUS-u tak jednak nie jest). Zgadzam się, że sam zgromadzony kapitał, bez pracy przyszłych pokoleń jest gówno wart. Ale tak samo praca przyszłych pokoleń, bez zgromadzonego kapitału jest gówno warta. W twoim przykładzie bezdzietni emeryci zgromadzili określony kapitał i z niego na starość korzystają, a emeryci z dziećmi, no cóż... cieszą się cudem rodzicielstwa. Dzieci kosztują. Zawsze tak było i zawsze tak będzie. Należy też dodać, że bezdzietni emeryci przez całe swoje życie finansowali z płaconych przez siebie podatków edukację i opiekę medyczną nie swoich dzieci.

                                                    Przechodząc jednak do konkretnego przykładu, bo teoria jest tylko brzydszą siostrą praktyki - powiedz mi, bo dorobiłeś się trójki dzieci (z czego jedno jak rozumiem jest na twoim utrzymaniu a drugie na emigracji czyli nie płaci podatków w Polsce) - czy dla polskich podatników to był dobry interes finansować ich naukę i opiekę medyczną? Czy dzisiejsi emeryci mają ci być wdzięczni, że twoje dzieci na nich pracują?
                                                  • marek.zak1 Re: Bezdzietni nie powinni miec prawa do emerytur 24.11.14, 20:14
                                                    wont napisał:

                                                    - powiedz mi, bo dorobiłeś się trójki dzieci (z czego jedno jak rozumiem jest na twoim utrzymaniu a drugie na emigracji czyli nie płaci podatków w Polsce) - czy dla polskich podatników to był dobry interes finansować ich naukę i opiekę medyczną? Czy dzisiejsi emeryci mają ci być wdzięczni, że twoje dzieci na nich pracują?

                                                    Wszystkie moje dzieci pracują. Jako ze zarabiałem nienajgorzej, pracujac Bóg wie ile, to z moich podatków i ZUS-u utrzymywane było i jest trochę emerytów, urzedników i NFZ. Zadna ulga na dzieci mnie nie objęła. Zaczeto wprowadzac je stosunkowo niedawno.
                                                    Syn jest od niedawna w UK. Przedtem pracował w Polsce. Firmę zabiły podatki i ZUS, płacony bez wzgledu na obroty. Potwierdzam, co napisała KAG - szkoła darmowa + posiłki + podręczniki.
                                                  • hello-kitty2 Re: Bezdzietni nie powinni miec prawa do emerytur 24.11.14, 20:52
                                                    marek.zak1 napisał:

                                                    > Wszystkie moje dzieci pracują. Jako ze zarabiałem nienajgorzej, pracujac Bóg
                                                    > wie ile, to z moich podatków i ZUS-u utrzymywane było i jest trochę emerytów,
                                                    > urzedników i NFZ.

                                                    Niczym sie nie wyrozniasz Marek, bo my wszyscy pracujemy, a od ZUS-u w Polsce nie ma ucieczki, chyba, ze praca na czarno.

                                                    Potwierdzam, co napisała KAG - szkoła darmo
                                                    > wa + posiłki + podręczniki.

                                                    Tylko, ze Kag pisala o gratisach dla wszystkich, dzieci a nie dla dzieci z wielodzietnych rodzin o niskich dochodach wiec mam takie podejrzenie czy nie probujecie cos skubnac dla siebie niosac na ustach czule i lzocisnace hasla o ludziach, ktorych na dobra sprawe nie reprezentujecie?

                                                    Nie wiem co sie pozmienialo ale w moich czasach szkola byla darmowa (od podstawowki, przez liceum po studia), a w podstawowce podreczniki byly darmowe dla najlepszych uczniow, pozniej mozna bylo sobie je wypozyczyc z biblioteki, teraz sciagnac pdf y z netu.
                                                  • marek.zak1 Re: Bezdzietni nie powinni miec prawa do emerytur 24.11.14, 21:01
                                                    hello-kitty2 napisała:


                                                    > Tylko, ze Kag pisala o gratisach dla wszystkich, dzieci a nie dla dzieci z wielodzietnych rodzin o niskich dochodach wiec mam takie podejrzenie czy nie probujecie cos skubnac dla siebie niosac na ustach czule i lzocisnace hasla o ludziach, ktorych na dobra sprawe nie reprezentujecie?

                                                    Znam młode rodziny, majace dzieci i wiem, jak trudno im samodzielnie funkcjonować. Ja niczego dla siebie nie potrzebuję. Moje dzieci są dorosłe, więc nie jestem zainteresowany ani cenami pieluch ani podręczników.
                                                  • kag73 Re: Bezdzietni nie powinni miec prawa do emerytur 24.11.14, 21:50
                                                    Ja z kolei mam jedno dziecko i nie mam problemow finansowych. UK podalam jako przyklad, ze panstwo moze prowadzic polityke prorodzinna. Bo zgadzam sie w Wontem, ze dzieci moga korzystac bezposrednio z pomocy finansowej panstwa bez ryzyka, ze roztrwonia je rodzice na bzdety:)
                                                  • sabat.77 Re: Bezdzietni nie powinni miec prawa do emerytur 24.11.14, 20:14
                                                    6 tys na cztery osoby to ubostwo? Marek w jakim swiecie ty chlopie zyjesz??? Moja rodzina ma 3-w porywach 3, 5 tys na cztery osoby, a nikt nie chodzi glodny, mamy kilkuletni samochod, dwa laptopy, dwa tablety, zona i ja mamy smartfony a nie telefon za stowke z biedronki, mamy regularnie placony czynsz, media, tv satelitarna, internet, a przy tym zero kredytow w bankach. Nie mam nawet karty kredytowej. Opamietaj sie czlowieku, czym dla ciebie jest ubostwo?
                                                    Moze ja jestem cudotworca? Jak sadzisz...
                                                  • marek.zak1 Re: Bezdzietni nie powinni miec prawa do emerytur 24.11.14, 20:45
                                                    sabat.77 napisał:

                                                    > 6 tys na cztery osoby to ubostwo? Marek w jakim swiecie ty chlopie zyjesz???

                                                    Podałem średnią krajową.
                                                  • sabat.77 Re: Bezdzietni nie powinni miec prawa do emerytur 24.11.14, 20:51
                                                    Do ktorej wlicza sie rowniez pan Gudzowaty. Podaj lepiej dominante.
                                                  • zawle Re: Bezdzietni nie powinni miec prawa do emerytur 24.11.14, 20:58
                                                    sabat.77 napisał:

                                                    > 6 tys na cztery osoby to ubostwo? Marek w jakim swiecie ty chlopie zyjesz??? Mo
                                                    > ja rodzina ma 3-w porywach 3, 5 tys na cztery osoby, a nikt nie chodzi glodny,
                                                    > mamy kilkuletni samochod, dwa laptopy, dwa tablety, zona i ja mamy smartfony a
                                                    > nie telefon za stowke z biedronki, mamy regularnie placony czynsz, media, tv sa
                                                    > telitarna, internet, a przy tym zero kredytow w bankach. Nie mam nawet karty kr
                                                    > edytowej. Opamietaj sie czlowieku, czym dla ciebie jest ubostwo?
                                                    > Moze ja jestem cudotworca? Jak sadzisz..

                                                    Dla mnie karta kredytowa i kredyty to było właśnie bogactwo. Mnie na to nie stać zwyczajnie.
                                                  • fanny Re: Bezdzietni nie powinni miec prawa do emerytur 25.11.14, 04:19
                                                    sabat.77 napisał:

                                                    > a przy tym zero kredytow w bankach. Nie mam nawet karty kr
                                                    > edytowej. Opamietaj sie czlowieku, czym dla ciebie jest ubostwo?

                                                    Nie majac zadnego kredytu w banku ani nawet karty kredytowej, jestes formalnie bogatszy niz niejeden bardzo bogaty czlowiek, ktory wiekszosc swojego dobytku ma zastawiona (repo) w bankach w celu ochrony i lewarowania swojego bogactwa :)
                                                    Ot, taki paradoks.

                                                  • sabat.77 Re: Bezdzietni nie powinni miec prawa do emerytur 25.11.14, 07:34
                                                    Dodaj, że wśród średnio zamożnych biznesmenów zwykle działa to tak, że duża część ich majątku osobistego formalnie należy do spółek, którymi kierują. Służbowe samochody, elektronika, nawet odzież i biżuteria, koszty pobytu w restauracjach, hotelach... A sama spółka funkcjonuje na bazie potężnych linii kredytowych.
                                                    Zatem bogactwo w systemie kapitalistycznym opiera się na mniej lub bardziej intensywnej konsumpcji długu.
                                                    Tak jak mówisz, saldo wychodzi gorzej niż u mnie. Ciekawe, że nie starcza im wyobraźni, by zastanowić się co będzie jak wszystko się rypnie, na przykład z powodu ich choroby...
                                                  • zawle Re: Bezdzietni nie powinni miec prawa do emerytur 25.11.14, 08:12
                                                    sabat.77 napisał:

                                                    > Dodaj, że wśród średnio zamożnych biznesmenów zwykle działa to tak, że duża czę
                                                    > ść ich majątku osobistego formalnie należy do spółek, którymi kierują. Służbo
                                                    > we samochody, elektronika, nawet odzież i biżuteria, koszty pobytu w restaura
                                                    > cjach, hotelach... A sama spółka funkcjonuje na bazie potężnych linii kredytowy
                                                    > ch.
                                                    > Zatem bogactwo w systemie kapitalistycznym opiera się na mniej lub bardziej int
                                                    > ensywnej konsumpcji długu.
                                                    > Tak jak mówisz, saldo wychodzi gorzej niż u mnie. Ciekawe, że nie starcza im w
                                                    > yobraźni, by zastanowić się co będzie jak wszystko się rypnie, na przykład z p
                                                    > owodu ich choroby...

                                                    Boze....wez zastanów się co ty wygadujesz. Bo wyjdzie na to, ze i seksu masz najwięcej;)
                                                  • sabat.77 Re: Bezdzietni nie powinni miec prawa do emerytur 25.11.14, 08:41
                                                    Duza czesc wydatkow jest przepuszczana przez firmy, zeby je ulokowac w kosztach.
                                                  • marek.zak1 Re: Bezdzietni nie powinni miec prawa do emerytur 25.11.14, 09:05
                                                    sabat.77 napisał:

                                                    > Duza czesc wydatkow jest przepuszczana przez firmy, zeby je ulokowac w kosztach


                                                    Rzeczywiście tak bywa, z tym, że Urząd Skarbowy to stara sie wykrywać. Poza tym samochód/wyjazdy/zakupy to jest dużo dla małych firm, których właściciela tak kombinują, żeby w koszty dać swojej własne wydatki, ale juz raczej nie dużych, tym bardziej koncernów.
                                                  • marek.zak1 Re: Bezdzietni nie powinni miec prawa do emerytur 25.11.14, 08:25
                                                    sabat.77 napisał:


                                                    > Zatem bogactwo w systemie kapitalistycznym opiera się na mniej lub bardziej int
                                                    > ensywnej konsumpcji długu. Tak jak mówisz, saldo wychodzi gorzej niż u mnie. Ciekawe, że nie starcza im wyobraźni, by zastanowić się co będzie jak wszystko się rypnie, na przykład z p owodu ich choroby...

                                                    Najlepiej żyją najbardzie zadłużeni. Dług odziedziczą dzieci, albo się zrestrukturyzuje. Nikt się nie przejmuje. Ty żyjesz skromnie i długów nie masz. Twój wybór.
                                                    Ten mechaniom opisalem w opowiadaniu ,,Kredyt".
                                                  • kag73 Re: Bezdzietni nie powinni miec prawa do emerytur 25.11.14, 10:36
                                                    > Najlepiej żyją najbardzie zadłużeni. Dług odziedziczą dzieci, albo się zrestruk
                                                    > turyzuje. Nikt się nie przejmuje. Ty żyjesz skromnie i długów nie masz. Twój w
                                                    > ybór.

                                                    Nie do konca. Najlepiej zyja ci naprawde bogaci(jezeli o sytuacje ekonomiczna chodzi, warunki zycia):))
                                                    Natomiast najbardziej zadluzeni...hmm nie kazdy moze sie zadluzyc i zadluzac bez konca, bo nie kazdy dostanie kredyt za kredytem. Do tego tez juz trzeba jakies tam dochody miec. W dodatku jak sie po drodze straci zrodlo dochodow trzeba sie liczyc z faktem, ze bank zabierze co jego. A wiado, ze w dzisiejszych czasach stracic prace to nie problem:)
                                                    Owszem byl czas, ze banki dawaly kredyty kazdemu, ale jak wiadomo skonczylo sie to fisakiem w wielu krajach. Wiec zaostrzyli wymagania, przynajmniej na jakis czas, teraz moze juz o kryzysie zapomnieli i zaczynaja znow nieco luzniej rozdawc kredyty.
                                                    Dzieci nie sa zobowiazane placic dlugow rodzicow, chzyba, ze uznaja, ze warto.
                                                  • marek.zak1 Re: Bezdzietni nie powinni miec prawa do emerytur 25.11.14, 10:53
                                                    kag73 napisała:

                                                    > > Najlepiej żyją najbardzie zadłużeni. Dług odziedziczą dzieci, albo się zr
                                                    > estruk
                                                    > > turyzuje. Nikt się nie przejmuje. Ty żyjesz skromnie i długów nie masz. T
                                                    > wój w
                                                    > > ybór.
                                                    >
                                                    > Nie do konca. Najlepiej zyja ci naprawde bogaci(jezeli o sytuacje ekonomiczna c
                                                    > hodzi, warunki zycia):))
                                                    > Natomiast najbardziej zadluzeni...hmm nie kazdy moze sie zadluzyc i zadluzac bez konca, bo nie kazdy dostanie kredyt za kredytem. Do tego tez juz trzeba jakies tam dochody miec.>

                                                    Ale tylko jakieś tam. Świat banków/kredytów nie jest prosty. Niedawno pewna firma, nazwa niewazna, bo dla niej pracuję, o kapitalizacji ok. 3 miliardów USD przejęła 2 razy wiekszą od siebie. O co? Banki nawet sie nie zawahały lekka raczka wysupłac pare miliardów.


                                                    > Dzieci nie sa zobowiazane placic dlugow rodzicow, chzyba, ze uznaja, ze warto.

                                                    W przypadku długu przewyższajacego wartość spadku moga zwyczajnie spadek odrzucić.
                                                  • kag73 Re: Bezdzietni nie powinni miec prawa do emerytur 25.11.14, 11:00

                                                    > W przypadku długu przewyższajacego wartość spadku moga zwyczajnie spadek odrzuc
                                                    > ić.
                                                    No momencik nie mozesz zapisac w spadku czegos co do Ciebie nie zalezy. Jak ktos mieszka w "domku wlasnosciowym", przekonany, ze jest jego, ale nie splacil jeszcze kredytu, to nie jest to jego dom, tylko dom banku. I dziecko sie moze zastanowic, w zaleznosci od wysokosci sumy do splacenia czy sie na to pisze czy nie.
                                                    Co on chce dac w spadku jak on zyje z zadluznia? wszystko ma na kredyt? To tylko iluzja, ze jest jego
                                                  • marek.zak1 Re: Bezdzietni nie powinni miec prawa do emerytur 25.11.14, 11:29
                                                    kag73 napisała:

                                                    >
                                                    > > W przypadku długu przewyższajacego wartość spadku moga zwyczajnie spadek
                                                    > odrzucić.
                                                    >
                                                    No momencik nie mozesz zapisac w spadku czegos co do Ciebie nie zalezy. Jak ktos mieszka w "domku wlasnosciowym", przekonany, ze jest jego, ale nie splacil jeszcze kredytu, to nie jest to jego dom, tylko dom banku. I dziecko sie moze zastanowic, w zaleznosci od wysokosci sumy do splacenia czy sie na to pisze czy nie.
                                                    > Co on chce dac w spadku jak on zyje z zadluznia? wszystko ma na kredyt? To tylko iluzja, ze jest jego.

                                                    Niczego nie trzeba zapisywać, bo dobra sa automatycznie przekazywane spadkobiercom, którzy maja 3 mozliwości przejęcia::
                                                    - wprost (z długami lub bez)
                                                    - z dobrodziejstwem inwentarza (do wysokości wartosci, czyli jesli wartość przewyższa ew. dług),
                                                    - spadek odrzucić.

                                                    Tak więc teoretycznie, człowiek może brac kredyt pod swoją własność, przehulac kasę, a nawet dać spadkobiercom w gotówce, a nastepnie spadkoobiercy moga spadek odrzucić.
                                                  • kag73 Re: Bezdzietni nie powinni miec prawa do emerytur 24.11.14, 19:03
                                                    Najpierw bieda, bo rodzice nie pracuja, a potem bieda,
                                                    > bo rodzice nie maja emerytury.
                                                    A kto Ci powiedzial, ze rodzice nie pracuja? Moze jednen z rodzicow nie pracuje jakis czas albo pracuje na pol etatu, bo inaczej sie nie da, ale jest roznica dzielic dwie pensje na dwoch a jedna albo poltora na piecioro albo nawet na czworo.
                                                    Przeciez ja znam rodziny gdzie oboje pracuja(2 dzieci) a maja minimum, ledwo wiaza koniec z koncem.
                                                  • marek.zak1 Re: Bezdzietni nie powinni miec prawa do emerytur 24.11.14, 19:11
                                                    kag73 napisała:
                                                    jest roznica
                                                    > dzielic dwie pensje na dwoch a jedna albo poltora na piecioro albo nawet na czworo.

                                                    Dokładnie. Z urodzneim dziecka z 2 pensji robi sie jedna, a z 2 osób do utrzymania - 3. Poziom życia spada kilka razy.
                                                  • fanny Re: Bezdzietni nie powinni miec prawa do emerytur 25.11.14, 04:11
                                                    hello-kitty2 napisała:


                                                    > Pracujace dziecko z wielodzietnej rodziny bedzie mialo inny problem mianowicie
                                                    > utrzymanie rodzica, ktory prawa do emerytury sobie nie wypracowal.

                                                    Wspolnie z rodzenstwem, zauwaz.
                                                    Dwojka pracujacych jedynakow, to dopiero bedzie miala problem. Jesli chcieliby miec dwoje dzieci, to pracowac beda musieli na 8 osobowa rodzine (ich 4 + 4 zyjacych rodzicow z glodowa emerytura z ZUS).

                                                    Stosowne pra
                                                    > wo bodajze juz istnieje. Najpierw bieda, bo rodzice nie pracuja, a potem bieda,
                                                    > bo rodzice nie maja emerytury. Ta strategie stosuja juz od pokolen w Afryce: g
                                                    > rono dzieci majace zapewnic rodzicom utrzymanie na starosc ;)

                                                    Przypadek pary jedynakow pracujacych na 4 rodzicow to narastajacy problem Chin, w ktorych nie ma systemu ZUS.
                                                  • hello-kitty2 Re: Bezdzietni nie powinni miec prawa do emerytur 25.11.14, 10:07
                                                    fanny napisała:

                                                    > Wspolnie z rodzenstwem, zauwaz.
                                                    > Dwojka pracujacych jedynakow, to dopiero bedzie miala problem. Jesli chcieliby
                                                    > miec dwoje dzieci, to pracowac beda musieli na 8 osobowa rodzine (ich 4 + 4 zyj
                                                    > acych rodzicow z glodowa emerytura z ZUS).

                                                    Zgadza sie. Z tym, ze ja zakladalam, ze rodzice jedynaka maja wieksze szanse na wypracowanie jakiegos majatku czy zabezpieczenia w postaci emerytury na starosc (nie inwestowali w dzieci, mieli jedynaka zwykle pozniej => wczesniej umra) w porownaniu do rodzicow wielu dzieci zyjacych w biedzie.

                                                    Poza tym jedynacy pracujac na rodzicow pracuja na przejecie ich majatku w calosci wiec z Twojego przykladu zalozmy przejma 2 mieszkania po dziadkach dla swojej dwojki dzieci czy sprzedadza.

                                                    Inna sprawa, ze jesli dwoch jedynakow zwiaze sie to wydaje mi sie, ze beda chcieli miec gora jedno dziecko. Jedynacy to egoisci ;-)
                                                  • kag73 Re: Bezdzietni nie powinni miec prawa do emerytur 25.11.14, 10:27
                                                    hello-kitty2 napisała:
                                                    > Zgadza sie. Z tym, ze ja zakladalam, ze rodzice jedynaka maja wieksze szanse na
                                                    > wypracowanie jakiegos majatku czy zabezpieczenia w postaci emerytury na staros
                                                    > c (nie inwestowali w dzieci, mieli jedynaka zwykle pozniej => wczesniej umr
                                                    > a) w porownaniu do rodzicow wielu dzieci zyjacych w biedzie.

                                                    Albo rozdzice jedynaka nalezeli do tych rozsadnych, jak Wont, i mieli tylko jedno dziecko, bo na wiecej nie bylo ich stac. I moze nawet z jednym dzieckiem na wyzywieniu im sie wcale nie przelewa i nie przelewalo. I moze ten jedynak tez nie ma co odziedziczyc.

                                                    > Inna sprawa, ze jesli dwoch jedynakow zwiaze sie to wydaje mi sie, ze beda chci
                                                    > eli miec gora jedno dziecko. Jedynacy to egoisci ;-)

                                                    Wszyscy jedynacy jakich spotkalam, oprocz jednego, ktory i tak nie ma zony, byli "nieszczesliwi", ze nie maja rodzenstwa i sami chcieli/mieli wiecej niz jedno dziecko.
                                                  • marek.zak1 Re: Bezdzietni nie powinni miec prawa do emerytur 25.11.14, 10:34
                                                    kag73 napisała:
                                                    > Wszyscy jedynacy jakich spotkalam, oprocz jednego, ktory i tak nie ma zony, byli "nieszczesliwi", ze nie maja rodzenstwa i sami chcieli/mieli wiecej niz jedno dziecko.

                                                    To tez mój przypadek. Dodam, ze jedynacy to na pewno egocentrycy, a czy egoisci, to bywa różnie.
                                                  • hello-kitty2 Re: Bezdzietni nie powinni miec prawa do emerytur 25.11.14, 11:14
                                                    kag73 napisała:

                                                    > hello-kitty2 napisała:
                                                    > > Zgadza sie. Z tym, ze ja zakladalam, ze rodzice jedynaka maja wieksze sza
                                                    > nse na
                                                    > > wypracowanie jakiegos majatku czy zabezpieczenia w postaci emerytury na s
                                                    > taros
                                                    > > c (nie inwestowali w dzieci, mieli jedynaka zwykle pozniej => wczesni
                                                    > ej umr
                                                    > > a) w porownaniu do rodzicow wielu dzieci zyjacych w biedzie.
                                                    >
                                                    > Albo rozdzice jedynaka nalezeli do tych rozsadnych, jak Wont, i mieli tylko jed
                                                    > no dziecko, bo na wiecej nie bylo ich stac. I moze nawet z jednym dzieckiem na
                                                    > wyzywieniu im sie wcale nie przelewa i nie przelewalo. I moze ten jedynak tez n
                                                    > ie ma co odziedziczyc.
                                                    >
                                                    > > Inna sprawa, ze jesli dwoch jedynakow zwiaze sie to wydaje mi sie, ze bed
                                                    > a chci
                                                    > > eli miec gora jedno dziecko. Jedynacy to egoisci ;-)
                                                    >
                                                    > Wszyscy jedynacy jakich spotkalam, oprocz jednego, ktory i tak nie ma zony, byl
                                                    > i "nieszczesliwi", ze nie maja rodzenstwa i sami chcieli/mieli wiecej niz jedno
                                                    > dziecko.

                                                    Odnosze wrazenie Kag, ze jestes w stanie powiedziec wszystko (w tym unieszczesliwic na pismie swojego wlasnego syna jedynaka ;) zeby tylko sie nie zgodzic. Dla mnie gadanie typu 'a moze tak, a moze siak', 'a ludzie sa rozni', 'a wszystko sie zdarza' to sa wypelniacze jak kartofle do obiadu ;-) Duzo tekstu, malo zawartosci.
                                                  • kag73 Re: Bezdzietni nie powinni miec prawa do emerytur 25.11.14, 11:46
                                                    > Odnosze wrazenie Kag, ze jestes w stanie powiedziec wszystko (w tym unieszczesl
                                                    > iwic na pismie swojego wlasnego syna jedynaka ;) zeby tylko sie nie zgodzic. Dl
                                                    > a mnie gadanie typu 'a moze tak, a moze siak', 'a ludzie sa rozni', 'a wszystko
                                                    > sie zdarza' to sa wypelniacze jak kartofle do obiadu ;-) Duzo tekstu, malo zaw
                                                    > artosci.

                                                    Bo taka jest rzeczywistosc, Kitty, ludzie naprawde sa rozni, poznalam ich bardzo wielu(Ty zapewne tez) i przekonalam sie, ze roznie to wyglada.
                                                    A moj jedynak juz teraz mowi, ze on na pewno bedzie mial dwojke dzieci:))i juz czesto uzalal sie nad swoim losem: jak byl mniejszy dlugi czas pytajac kiedy wreszcie bede miala dziecko w brzuchu. A teraz po wyjasnieniach, ze niektorzy maja duzo rodzenstwa, inni mniej, jeszcze inni wcale i innych takich wyjasniej pyta: dlaczego to akurat JA musze byc jedynakiem?
                                                    Nie zawsze jest latwo:(
                                                  • zawle Re: Bezdzietni nie powinni miec prawa do emerytur 25.11.14, 11:46
                                                    hello-kitty2 napisała: Dl
                                                    > a mnie gadanie typu 'a moze tak, a moze siak', 'a ludzie sa rozni', 'a wszystko
                                                    > sie zdarza' to sa wypelniacze jak kartofle do obiadu ;-)

                                                    Moze i kartofle kitty, ale rozluzniają stolec, działają uspokajająco i sprawiają dobre wrażenie. Dzięki Bogu ie kazda musi być żylastym kotletem jak Ty. Z kim by się panowie zenili?
                                                    ;))
                                                  • kag73 Re: Bezdzietni nie powinni miec prawa do emerytur 25.11.14, 11:50
                                                    > Moze i kartofle kitty, ale rozluzniają stolec, działają uspokajająco i sprawiaj
                                                    > ą dobre wrażenie. Dzięki Bogu ie kazda musi być żylastym kotletem jak Ty. Z kim
                                                    > by się panowie zenili?
                                                    > ;))
                                                    Spokojnie jak na wojnie, zawle, wez pod uwage, ze Kitty tez juz zona byala;)
                                                  • zawle Re: Bezdzietni nie powinni miec prawa do emerytur 25.11.14, 11:55
                                                    Moze wtedy była kartoflem?;)))
                                                  • kag73 Re: Bezdzietni nie powinni miec prawa do emerytur 25.11.14, 12:01
                                                    zawle napisała:
                                                    > Moze wtedy była kartoflem?;)))

                                                    Ach, tak...czyzby zatem wychodzilo po mojemu, ze wszystko sie zdarza i jest mozliwe? No nie pisz, ta droga donikad nie dojdziemy :)
                                                  • zawle Re: Bezdzietni nie powinni miec prawa do emerytur 25.11.14, 12:04
                                                    No ...prawie wszystko. Bo przemiany z zylastego kotleta w kartofla to ja nie widziałam u kobiety:))
                                                  • zawle Re: Bezdzietni nie powinni miec prawa do emerytur 25.11.14, 12:04
                                                    Nieprawda....po urodzeniu dziecka widziałam.
                                                  • kag73 Re: Bezdzietni nie powinni miec prawa do emerytur 25.11.14, 12:43
                                                    zawle napisała:
                                                    > No ...prawie wszystko. Bo przemiany z zylastego kotleta w kartofla to ja nie wi
                                                    > działam u kobiety:))

                                                    A ten "zylasty kotlet" i "kartofel" to stany ciala czy umyslu/ducha? Tak pytam z ciekawosci.
                                                  • hello-kitty2 Re: Bezdzietni nie powinni miec prawa do emerytur 25.11.14, 11:56
                                                    zawle napisała:

                                                    > Moze i kartofle kitty, ale rozluzniają stolec, działają uspokajająco i sprawiaj
                                                    > ą dobre wrażenie. Dzięki Bogu ie kazda musi być żylastym kotletem jak Ty. Z kim
                                                    > by się panowie zenili?
                                                    > ;))

                                                    Bo ja celuje w takich jak Ty, przeciez powtarzasz, ze lubisz zylastych ;-))))
                                                  • sabat.77 Re: Bezdzietni nie powinni miec prawa do emerytur 25.11.14, 13:22
                                                    Jak ten stolec sie za bardzo rozluzni, to juz tak nie uspokaja, tylko gwaltownie pobudza do poszukiwan toalety...
                                                  • wont Re: Bezdzietni nie powinni miec prawa do emerytur 25.11.14, 11:47
                                                    kag73 napisala:

                                                    > Wszyscy jedynacy jakich spotkalam, oprocz jednego, ktory i tak nie ma zony, byl
                                                    > i "nieszczesliwi", ze nie maja rodzenstwa i sami chcieli/mieli wiecej niz jedno
                                                    > dziecko.
                                                    --------------
                                                    No to ja jestem wyjatkiem. Z wyjatkiem krotkiego okresu, kiedy bardzo chcialem miec "starszego brata" (niewykonalne niestety) jestem bardzo wdzieczny rodzicom, ze nie uszczesliwili mnie na sile mlodszym rodzenstwem. Doceniam to szczegolnie teraz kiedy widze jak czesto rodzenstwa sa sobie obce po prostu (w najlepszym przypadku, bo czesto sie tez nie lubia).

                                                    No i dziecka tez nie chce, ani jednego. No ale my tutaj jestesmy troche bardziej walnieci niz srednia krajowa wiec nie ma co tworzyc modeli w oparciu o opinie tutejszych forumowiczow...
                                                  • kag73 Re: Bezdzietni nie powinni miec prawa do emerytur 25.11.14, 11:58
                                                    Nawiasem mowiac, Kitty, Ty serwujesz uprzedznia i myslenie szufladkowe i schematy, niekoniecznie potwierdzone naukowo. Jak jestes zainteresowana poszperaj po necie i zaobacz co na temat jedynakow mowia publikacje naukowe.
                                                    Jednak, o zgrozo, nawet oni nie wydaja jednoznacznych osadow, tylko asekuruja sie piszac: wazna sa predyspozycje/skonnosci i to jak rodzice dziecko/dzieci wychowuja.
                                                  • hello-kitty2 Re: Bezdzietni nie powinni miec prawa do emerytur 25.11.14, 12:34
                                                    kag73 napisała:

                                                    > Nawiasem mowiac, Kitty, Ty serwujesz uprzedznia i myslenie szufladkowe i schema
                                                    > ty, niekoniecznie potwierdzone naukowo. Jak jestes zainteresowana poszperaj po
                                                    > necie i zaobacz co na temat jedynakow mowia publikacje naukowe.
                                                    > Jednak, o zgrozo, nawet oni nie wydaja jednoznacznych osadow, tylko asekuruja s
                                                    > ie piszac: wazna sa predyspozycje/skonnosci i to jak rodzice dziecko/dzieci wyc
                                                    > howuja.

                                                    Jezu nie bierz wszystkiego na powaznie, specjalnie wstawilam usmieszek, bo pisalam o sobie, gdyz jestem egiostycznym jedynakiem majacym egiostycznego jedynaka. Trudno bylo sie domyslec? ;) Po co mialabym szperac w internecie by przekonac sie kim jestem, a kim nie? Moj egoizm pozwala mi tez na zwolnienie z przejmowania sie jak ulozy sobie swoje zycie moj syn. Dla mnie najlepiej jak nie bedzie mial dzieci - najwygodniej ;)
                                                  • loppe Re: Bezdzietni nie powinni miec prawa do emerytur 27.11.14, 13:48
                                                    Czy jedynak będzie (większość życia) egoistą, to zależy przede wszystkim od genów, potem od wychowania i wreszcie od pracy własnej (nad sobą). Geny są najważniejsze, co wynika z badań bliźniaków rozdzielonych po urodzeniu - adoptowanych przez różne domy.

                                                    Trzeci czynnik - praca własna nad sobą - często w ogóle nie wystąpi u egoistów.

                                                    To samo co wyżej dla posiadających brata lub siostrę.
                                                    Może, nie wiem, w rodzinach wielodzietnych wpływ posiadania rodzeństwa jest istotniejszy: jak jest pięcioro dzieci w domu to jest jakiś wyraźniejszy codzienny wpływ pomniejszający kształtowanie się egocentrycznej optyki, nie wiem.
                                                  • kag73 Re: Bezdzietni nie powinni miec prawa do emerytur 25.11.14, 12:05
                                                    > No i dziecka tez nie chce, ani jednego. No ale my tutaj jestesmy troche bardzie
                                                    > j walnieci niz srednia krajowa wiec nie ma co tworzyc modeli w oparciu o opinie
                                                    > tutejszych forumowiczow...

                                                    Teraz jeszcze musilibysmy przetestowac czy Kutuzow jest jedynakiem i wszyscy inni majacy jedno dziecko albo wcale sa jedynakami i bedziemy blizej potwierdzenia tezy o egoizmie jedynakow, o ktorym napisala kitty;)

                                                  • zawle Re: Bezdzietni nie powinni miec prawa do emerytur 25.11.14, 12:10
                                                    Kutuzow może jest wielodzietny, tylko mu poprzednia pani uciekła z dzieciakami, zabrania spotkań a każe płacić? I na tu zdadzą sie teorie o jedynakach? I kto zagwarantuje ze jedynacy nie są takimi egoistami ze fundują sobie to, czego od wszystko dających rodziców nie dostali?
                                                  • kag73 Re: Bezdzietni nie powinni miec prawa do emerytur 25.11.14, 12:21
                                                    I kto zagwarantuje ze jedynacy nie są takimi egoistami ze fundują sobie to, czego od
                                                    > wszystko dających rodziców nie dostali?

                                                    No to jednak "wszystkiego" nie dali ;))

                                                    Dobre, czyli jak sie nie obrocic zawsze znajdzie sie dowody na postawiona teze.
                                                    Chca jedno dziecko: jedynacy egosici. Chca wiecej dzieci: jedynacy egoisci.
                                                    Hmm, ciekwe jak to wyglada w przypadku ludzi w rodzin nieco dzietniejszcyh.
                                                  • kag73 Re: Bezdzietni nie powinni miec prawa do emerytur 25.11.14, 12:28
                                                    I kto zagwarantuje ze jedynacy nie są takimi egoistami ze fundują sobie to, czego od
                                                    > wszystko dających rodziców nie dostali?

                                                    No to jednak "wszystkiego" nie dali ;))

                                                    Dobre, czyli jak sie nie obrocic zawsze znajdzie sie dowody na postawiona teze.
                                                    Chca jedno dziecko: jedynacy egoisci. Chca wiecej dzieci: jedynacy egoisci.
                                                    Hmm, ciekwe jak to wyglada w przypadku ludzi w rodzin nieco dzietniejszcyh.
                                                  • zyg_zyg_zyg Re: Bezdzietni nie powinni miec prawa do emerytur 25.11.14, 12:56
                                                    > Kutuzow może jest wielodzietny, tylko mu poprzednia pani uciekła z dzieciakami,
                                                    > zabrania spotkań a każe płacić? I na tu zdadzą sie teorie o jedynakach? I kto
                                                    > zagwarantuje ze jedynacy nie są takimi egoistami ze fundują sobie to, czego od
                                                    > wszystko dających rodziców nie dostali?

                                                    Kutuzow - jedynak - został wcześnie ojcem, bo już w wieku 12 lat :-) Formalnie to dziecko nazywało się jego siostrą. forum.gazeta.pl/forum/w,15128,147327389,147369000,Re_Kutuzow.html
                                                  • sabat.77 Re: Bezdzietni nie powinni miec prawa do emerytur 25.11.14, 13:26
                                                    Upadl mit rozowego bobaska i wiecej nie chce.
                                                    To jak z malzenstwem - nalezy sie zenic za mlodu, bo potem to człowiek juz nie jest az tak glupi.
                                                  • marek.zak1 Re: Bezdzietni nie powinni miec prawa do emerytur 25.11.14, 13:40
                                                    sabat.77 napisał:


                                                    > To jak z malzenstwem - nalezy sie zenic za mlodu, bo potem to człowiek juz nie jest az tak glupi.

                                                    A ja bym sie ożeniłł , gdyby cos się wydarzyło , jeszcze raz. Jestem fanem małżeństwa :).
                                                  • sabat.77 Re: Bezdzietni nie powinni miec prawa do emerytur 25.11.14, 14:13
                                                    Angole mowia: some folks never learn.
                                                  • marek.zak1 Re: Bezdzietni nie powinni miec prawa do emerytur 25.11.14, 15:03
                                                    sabat.77 napisał:

                                                    > Angole mowia: some folks never learn.

                                                    Ja tam na Angolach wolę sie nie wzorować. Przekaz Sowy, także dla Ciebie.

                                                    zakbajka.blog.onet.pl/2014/11/23/mila-ale-grozna/
                                                  • sea.sea Re: Bezdzietni nie powinni miec prawa do emerytur 25.11.14, 18:16
                                                    No to zepsuję statystykę: nie żal mi, że nie mam rodzeństwa, a dzieci planuję mieć okrągłe zero, null :)
                                                  • marek.zak1 Re: Bezdzietni nie powinni miec prawa do emerytur 25.11.14, 19:15
                                                    sea.sea napisała:

                                                    > No to zepsuję statystykę: nie żal mi, że nie mam rodzeństwa, a dzieci planuję mieć okrągłe zero, null :)

                                                    Ja ntez nie planowałem, a mam troje :).
                                                  • wont Re: Bezdzietni nie powinni miec prawa do emerytur 25.11.14, 19:39
                                                    marek.zak1 napisał:

                                                    > sea.sea napisała:
                                                    >
                                                    > > No to zepsuję statystykę: nie żal mi, że nie mam rodzeństwa, a dzieci pla
                                                    > nuję mieć okrągłe zero, null :)
                                                    >
                                                    > Ja ntez nie planowałem, a mam troje :).
                                                    ------------
                                                    Wystarczy, że Twoja żona planowała :)
                                                  • marek.zak1 Re: Bezdzietni nie powinni miec prawa do emerytur 25.11.14, 19:52
                                                    wont napisał:

                                                    > marek.zak1 napisał:
                                                    >
                                                    > > sea.sea napisała:
                                                    > >
                                                    > > > No to zepsuję statystykę: nie żal mi, że nie mam rodzeństwa, a dzieci pla
                                                    > > nuję mieć okrągłe zero, null :)
                                                    > >
                                                    > > Ja ntez nie planowałem, a mam troje :).
                                                    > ------------
                                                    > Wystarczy, że Twoja żona planowała :)

                                                    A skąd. Była bardzo niezadowolona i sfrustrowana. Znowu parę lat w plecy - twierdziła. Nie było lekko. Koncowka komuny, w sklepach pustki, zupełnie niewiadome perspektywy. Było naprawdę bardzo trudno. Teraz w stosunku do tego to zupełna bajka.
                                                  • wont Re: Bezdzietni nie powinni miec prawa do emerytur 25.11.14, 20:07
                                                    marek.zak1 napisał:

                                                    > A skąd. Była bardzo niezadowolona i sfrustrowana. Znowu parę lat w plecy - twie
                                                    > rdziła. Nie było lekko. Koncowka komuny, w sklepach pustki, zupełnie niewiadom
                                                    > e perspektywy. Było naprawdę bardzo trudno. Teraz w stosunku do tego to zupełn
                                                    > a bajka.
                                                    ------------------
                                                    I tak trzy razy! :)))

                                                    www.youtube.com/watch?v=mx2V-D-Xdq8
                                                  • sabat.77 Re: Bezdzietni nie powinni miec prawa do emerytur 25.11.14, 22:06
                                                    marek.zak1 napisał:

                                                    > A skąd. Była bardzo niezadowolona i sfrustrowana. Znowu parę lat w plecy - twie
                                                    > rdziła. Nie było lekko. Koncowka komuny, w sklepach pustki, zupełnie niewiadom
                                                    > e perspektywy. Było naprawdę bardzo trudno. Teraz w stosunku do tego to zupełn
                                                    > a bajka.

                                                    Skąd wiesz, że jak nie widziałeś, to nie tańczyła z radości z pomponikami? :D
                                                  • sea.sea Re: Bezdzietni nie powinni miec prawa do emerytur 25.11.14, 22:11
                                                    BTW czy to aby nie były jeszcze czasy, w których gdy się dzieci naprawdę nie chciało mieć, to nawet nie trzeba było się szykować do Czech?
                                                  • marek.zak1 Re: Bezdzietni nie powinni miec prawa do emerytur 25.11.14, 22:41
                                                    sea.sea napisała:

                                                    > BTW czy to aby nie były jeszcze czasy, w których gdy się dzieci naprawdę nie chciało mieć, to nawet nie trzeba było się szykować do Czech?

                                                    Nie. Było dawniej łatwo i łatwo jest teraz.
                                                  • marek.zak1 Re: Bezdzietni nie powinni miec prawa do emerytur 25.11.14, 22:44
                                                    sabat.77 napisał:

                                                    > marek.zak1 napisał:
                                                    >
                                                    > > A skąd. Była bardzo niezadowolona i sfrustrowana. Znowu parę lat w plecy twierdziła. Nie było lekko. Koncowka komuny, w sklepach pustki, zupełnie nie wiadome perspektywy. Było naprawdę bardzo trudno. Teraz w stosunku do tego to zupełna bajka.
                                                    >
                                                    > Skąd wiesz, że jak nie widziałeś, to nie tańczyła z radości z pomponikami? :D

                                                    Nie.Jedno dziecko 7 lat, drugie 3. Bylismy oboje naprawde zmęczeni i wybieralismyu kraj do emigracji
                                                  • sea.sea Re: Bezdzietni nie powinni miec prawa do emerytur 25.11.14, 22:48
                                                    Ciekawe, jak też Wam się udało poprzestać z tymi radosnymi wpadkami zaledwie na trójeczce, przecież był potencjał na siódemkę spokojnie :))
                                                  • marek.zak1 Re: Bezdzietni nie powinni miec prawa do emerytur 25.11.14, 22:57
                                                    sea.sea napisała:

                                                    > Ciekawe, jak też Wam się udało poprzestać z tymi radosnymi wpadkami zaledwie na trójeczce, przecież był potencjał na siódemkę spokojnie :)) .

                                                    Byliśmy ostrożniejsi.
                                                  • wont Re: Bezdzietni nie powinni miec prawa do emerytur 26.11.14, 11:39
                                                    A propos posiadania vs nieposiadania potomstwa i milosci do swoich dzieci vs egoizmu...

                                                    Czytalem dzis w drodze do pracy "Morfine" Szczepana Twardocha (a w zasadzie meczylem, bo straszne gowno to jest, a szkoda bo kiedys bardzo lubilem Twardocha) no i przeczytalem fajny fragment:

                                                    "Patrzy na ciebie bez zalu i bez zazdrosci [ojciec na glownego bohatera - przyp. wont], patrzy na ciebie z miloscia i jest to milosc wlasna, jak kazda milosc rodzicielska. Zaden z was tego nie wie, ale milosc do owocow swych ledzwi jest miloscia wlasna, siebie samych kochacie w waszych dzieciach, chociaz wydaje wam sie, ze to najszlachetniejsza z milosci, a to czysty egoizm."

                                                    No, duzo prawdy w tym jest moim zdaniem...
                                                  • kag73 Re: Bezdzietni nie powinni miec prawa do emerytur 26.11.14, 12:10
                                                    > "Patrzy na ciebie bez zalu i bez zazdrosci [ojciec na glownego bohatera - przyp
                                                    > . wont], patrzy na ciebie z miloscia i jest to milosc wlasna, jak kazda milosc
                                                    > rodzicielska. Zaden z was tego nie wie, ale milosc do owocow swych ledzwi jest
                                                    > miloscia wlasna, siebie samych kochacie w waszych dzieciach, chociaz wydaje wam
                                                    > sie, ze to najszlachetniejsza z milosci, a to czysty egoizm."
                                                    >
                                                    > No, duzo prawdy w tym jest moim zdaniem...

                                                    A skad wiesz, wont, przeciez nie masz dziecka:))
                                                    A tak w srocie konkretnie zapytam: to znaczy, ze nie wierzysz w teze Kitty, ze jedynacy to egoisci?
                                                    Moim zdaniem jezeli w ogole istnieje cos takiego jak bezinternesowna czy szlachetna milosc to wlasnie do dziecka, ktore tak naprawde niewiele ci moze dac w sensie "namacalnym".
                                                    Odwaze sie powiedziec, ze kazda matka i moze nawet kazdy ojciec za swoim dzieckiem wskoczylby w ogien, jakby bylo do wyboru ratuje dzieciaka czy siebie, bedzie ratowal dzieciaka. na topiacym sie statku kogo najpierw bedzie ratowal ojciec dzieciaka czy siebie? Gdzie tu egoizm? A jak dzieciak glodny albo ja glodna komu dam najpierw zjesc jak jest malo? Dzieciakowi. Gdzie tu egoizm?
                                                    I jeszcze jako rodzic "chce dla mojego dziecka jak najlepiej". Co ja z tego mam dla siebie?
                                                    Poza tym milosc nie pojawia sie od tak, musi miec czas by "rosnac" i sie rozwinac, jak kazda inna milosc rowniez, czas stwarza wiezi, daje milosci sie rozwinac, zaistniec.
                                                    I jeszcze "dobre" dzieci latwiej kochac niz te problematyczne, kazdy o tym wie.
                                                  • wont Re: Bezdzietni nie powinni miec prawa do emerytur 26.11.14, 12:32
                                                    kag73 napisała:

                                                    > A skad wiesz, wont, przeciez nie masz dziecka:))
                                                    --------------
                                                    Garba na plecach tez nie mam, a jak ide ulica i widze garbatego to nie pyatm sie "A co to? A co to?" :)

                                                    > A tak w srocie konkretnie zapytam: to znaczy, ze nie wierzysz w teze Kitty, ze
                                                    > jedynacy to egoisci?
                                                    --------------
                                                    Tak w skrocie konkretnie odpowiem - to bzdura. Jest wrecz przeciwnie - jedynacy to czesto altruisci. A tak poza tym, to mi sie wydawalo, ze kitty zartuje, a nie stawia teze, ze jedynacy to egoisci.

                                                    > Moim zdaniem jezeli w ogole istnieje cos takiego jak bezinternesowna czy szlach
                                                    > etna milosc to wlasnie do dziecka, ktore tak naprawde niewiele ci moze dac w se
                                                    > nsie "namacalnym".
                                                    > Odwaze sie powiedziec, ze kazda matka i moze nawet kazdy ojciec za swoim dzieck
                                                    > iem wskoczylby w ogien, jakby bylo do wyboru ratuje dzieciaka czy siebie, bedzi
                                                    > e ratowal dzieciaka. na topiacym sie statku kogo najpierw bedzie ratowal ojciec
                                                    > dzieciaka czy siebie? Gdzie tu egoizm? A jak dzieciak glodny albo ja glodna ko
                                                    > mu dam najpierw zjesc jak jest malo? Dzieciakowi. Gdzie tu egoizm?
                                                    > I jeszcze jako rodzic "chce dla mojego dziecka jak najlepiej". Co ja z tego mam
                                                    > dla siebie?
                                                    > Poza tym milosc nie pojawia sie od tak, musi miec czas by "rosnac" i sie rozwin
                                                    > ac, jak kazda inna milosc rowniez, czas stwarza wiezi, daje milosci sie rozwina
                                                    > c, zaistniec.
                                                    > I jeszcze "dobre" dzieci latwiej kochac niz te problematyczne, kazdy o tym wie.
                                                    -------------------
                                                    Gdzie tu egoizm? W wyrazie "moje". Wskoczysz w ogien za cudze dziecko?

                                                    Zeby bylo jasne - milosc do swojego dziecka to rzecz piekna, ja tego przeciez nie krytykuje, ale jednak jest to milosc wynikajaca z egoistycznych pobudek.
                                                  • marek.zak1 Re: Bezdzietni nie powinni miec prawa do emerytur 26.11.14, 12:35
                                                    wont napisał:

                                                    > Zeby bylo jasne - milosc do swojego dziecka to rzecz piekna, ja tego przeciez nie krytykuje, ale jednak jest to milosc wynikajaca z egoistycznych pobudek.

                                                    Oczywiście. Mojej dziecko - moje geny. Lew, który zwycięży w stadzie starego wodza stada, pierwsze co robi, zagryza wszystkie lwiatka, majace geny poprzednika.
                                                  • kag73 Re: Bezdzietni nie powinni miec prawa do emerytur 26.11.14, 16:21
                                                    > wont napisał:
                                                    > > Zeby bylo jasne - milosc do swojego dziecka to rzecz piekna, ja tego prze
                                                    > ciez nie krytykuje, ale jednak jest to milosc wynikajaca z egoistycznych pobudek.
                                                    Marek:
                                                    > Oczywiście. Mojej dziecko - moje geny. Lew, który zwycięży w stadzie starego w
                                                    > odza stada, pierwsze co robi, zagryza wszystkie lwiatka, majace geny poprzednik

                                                    Marek i Ty naprawde myslisz, ze kochasz swoje dzieci tylko dlatego, ze to Twoje geny?
                                                    A teraz wyobaz sobie taka sytuacje. Masz corke, lat 10, ukochana coreczka tatusia, jak byla malutka kapales setki razy, lulales, bawiles, jezdziles na spacerki. Potem jak byla wieksza mowila ci Ci setki razy, ze jestes najlepszym tata na swiecie, zarzucala rece na szyje mowila jak Cie kocha, Ty kupowales zabawki, sekienki, dbales.
                                                    I teraz po tych 10 latach okazuje sie, ze to wcale nie jest "Twoja" corka, bo jej biologicznym ojcem jest ktos inny. I co teraz? Przestajesz ja kochac? Potrafisz sobie to wyobrazic? Bo ja potrafie i nie moge sobie wyobrazic, zebym np. mogla przestac teraz kochac mojego syna gdyby sie okazalo po 9 latach, ze zostal podmieniony w szpitalu i tak naprawde wcale nie jest "moj". Bo on zwyczajnie jest "moj" i tyle.
                                                    Podonie rodzice, ktorzy zaadoptoali dziecko, kochaja je chociaz go nie splodzili i nie urodzili.
                                                    Nauka wie, ze ta ogromna milosc rodzicielska dzieki ktorej moze przetrwac ludzkozc jest zarowno wrodzona(dana przez nature) jak i wyuczona, czyli przez doswiadcznie, milosc rodzi sie z czasem i rodzi sie dzieki czasowi, ktorz na powstanie tych wiezi pozwla.
                                                  • marek.zak1 Re: Bezdzietni nie powinni miec prawa do emerytur 26.11.14, 18:02
                                                    kag73 napisała:

                                                    > > wont napisał:
                                                    > > > Zeby bylo jasne - milosc do swojego dziecka to rzecz piekna, ja tego przeciez nie krytykuje, ale jednak jest to milosc wynikajaca z egoistycznych pobudek.
                                                    > Marek:
                                                    > > Oczywiście. Mojej dziecko - moje geny. Lew, który zwycięży w stadzie starego wodza stada, pierwsze co robi, zagryza wszystkie lwiatka, majace geny poprzednik
                                                    >
                                                    > Marek i Ty naprawde myslisz, ze kochasz swoje dzieci tylko dlatego, ze to Twoje
                                                    > geny?
                                                    > A teraz wyobaz sobie taka sytuacje. Masz corke, lat 10, ukochana coreczka tatusia, jak byla malutka kapales setki razy, lulales, bawiles, jezdziles na spacerk i. Potem jak byla wieksza mowila ci Ci setki razy, ze jestes najlepszym tata na swiecie, zarzucala rece na szyje mowila jak Cie kocha, Ty kupowales zabawki, sukienki, dbales.
                                                    > I teraz po tych 10 latach okazuje sie, ze to wcale nie jest "Twoja" corka, bo jej biologicznym ojcem jest ktos inny. I co teraz? Przestajesz ja kochac?

                                                    Co moge powiedzieć? Nie przeżywałem takiej sytuacji wiec zwyczajnie nie wiem. A gdyby sie okazało, że jest ,,owocem" zdrady żony, to tez wg Ciebie nic by się nie zmieniło?

                                                  • kag73 Re: Bezdzietni nie powinni miec prawa do emerytur 26.11.14, 21:02
                                                    "Co moge powiedzieć? Nie przeżywałem takiej sytuacji wiec zwyczajnie nie wiem. A gdyby sie okazało, że jest ,,owocem" zdrady żony, to tez wg Ciebie nic by się nie zmieniło?

                                                    W Twoim stosunku do zony zapewne by sie cos zmienilo, bylbys rozczarowany i w wiellkim szoku. Przynajmniej na poczatku:) Potem moze bys sie nawet ogarnal, bo jakby nie bylo macie za soba ponad 10 cudownych lat, no chyba, ze nie byly cudowne, to juz inna bajka:)) Ale czy nagle ta "corka" przestala by cos znaczyc? Tym bardziej, ze dla to Ty jestes jej ojcem, dobrym ojcem, ktorego kocha? I tutaj moze pokazalo by sie czy to egoizm i milosc wlasna czy jednak cos wiecej, mysle, ze zapewne zalezy od czlowieka, moze bys sie "odkochal" a moze jednak nie:)
                                                  • marek.zak1 Re: Bezdzietni nie powinni miec prawa do emerytur 26.11.14, 21:44
                                                    kag73 napisała:

                                                    > W Twoim stosunku do zony zapewne by sie cos zmienilo, bylbys rozczarowany i w wiellkim szoku. Przynajmniej na poczatku:) Potem moze bys sie nawet ogarnal, bo jakby nie bylo macie za soba ponad 10 cudownych lat, no chyba, ze nie byly cudowne, to juz inna bajka:)) Ale czy nagle ta "corka" przestala by cos znaczyc?
                                                    > Tym bardziej, ze dla to Ty jestes jej ojcem, dobrym ojcem, ktorego kocha? I tutaj moze pokazalo by sie czy to egoizm i milosc wlasna czy jednak cos wiecej, mysle, ze zapewne zalezy od czlowieka, moze bys sie "odkochal" a moze jednak nie:)

                                                    Moje dzieci sa do mnie podobne, na szczęście w wydaniu zony, czyli córki sa sa bardzo ładne, a syn przystojny w moim charakterystycznym wtretem. Badania genetyczne nie sa potrzebne.
                                                    Nie wiem, co by było gdyby.
                                                  • zawle Re: Bezdzietni nie powinni miec prawa do emerytur 26.11.14, 18:50
                                                    kag73 napisała:> A teraz wyobaz sobie taka sytuacje. Masz corke, lat 10, ukochana coreczka tatus
                                                    > ia, jak byla malutka kapales setki razy, lulales, bawiles, jezdziles na spacerk
                                                    > i. Potem jak byla wieksza mowila ci Ci setki razy, ze jestes najlepszym tata n
                                                    > a swiecie, zarzucala rece na szyje mowila jak Cie kocha, Ty kupowales zabawki,
                                                    > sekienki, dbales.
                                                    > I teraz po tych 10 latach okazuje sie, ze to wcale nie jest "Twoja" corka

                                                    Oj kag...ciągle tu promujesz teze ze ludzie "maja róznie" a potem jedziesz komunałami jak z rękawa. Mój znajomy po 26 latach usiłuje zrobić swojej córce badanie genetyczne, bo ktos mi szepnął ze nie jego. Jak się zapytasz czy ją kocha...no jak nie kocha?
                                                    Przykłady rodziców porzucających własne dzieci, sprzedających je innym ludziom, tłukących az do śmierci. Nie jest to wic tak oczywista i tak bezwarunkowa miłość jak Tobie sie wydaje.
                                                  • kag73 Re: Bezdzietni nie powinni miec prawa do emerytur 26.11.14, 20:52
                                                    "Przykłady rodziców porzucających własne dzieci, sprzedających je innym ludziom, tłukących az do śmierci. Nie jest to wic tak oczywista i tak bezwarunkowa miłość jak Tobie sie wydaje."

                                                    Momencik, zawle, moze Ci sie cos pierdoli, chociaz to ja wlasnie wypilam za duzo grzanego wina, ale skad Ci przyszlo do glowy, ze oni je kochaja/kochali? To nie wiem jak kto milosc rozumie
                                                    Nie jest wcale gwaratowane, ze kazda matka kocha swoje dziecko, tak po prostu zaraz po urodzeniu go,chociaz matczyna milosc to wielki mit i ogolnie przyjeta norma.
                                                    Ja tutaj podaje w watpliwosc czy milosc rodzicielska jest egoistyczna i to milosc do samego siebie.
                                                    I jeszcze jezeli isc za argumetem Wonta, bo "moje", tu bylo "moje" i nie pomoglo, nie wystarczylo, spzredali, zbili itd.
                                                    I jeszcze twierdze, ze milosc sie moze rozwinac nie tylko do wlasnych genow, bo rodzice, ktorzy zaadoptowali tez moga kochac czy kochaja swoje dzieci.
                                                  • zawle Re: Bezdzietni nie powinni miec prawa do emerytur 26.11.14, 21:15
                                                    kag73 napisała:> Ja tutaj podaje w watpliwosc czy milosc rodzicielska jest egoistyczna i to milo
                                                    > sc do samego siebie.

                                                    Nie jest egoistyczna? To jaka jest egoistyczna? Czy jest ta miłość? Stawia warunki, bywa lub nie, wyrządza krzywdę....to chyba nie jest miłość. Chyba blizej mi to wontowskiego rozumienia miłości. To chłopa kochasz tak samo jak dziecko- o ile go kochasz mozna zaznaczyć i szafa gra.
                                                  • kag73 Re: Bezdzietni nie powinni miec prawa do emerytur 26.11.14, 21:31
                                                    "Nie jest egoistyczna? To jaka jest egoistyczna? Czy jest ta miłość? Stawia waru
                                                    > nki, bywa lub nie, wyrządza krzywdę....to chyba nie jest miłość. Chyba blizej m
                                                    > i to wontowskiego rozumienia miłości. To chłopa kochasz tak samo jak dziecko- o
                                                    > ile go kochasz mozna zaznaczyć i szafa gra.

                                                    Mam lekkie zacmienie nie rozumiem co masz na mysli?
                                                    Milosc rodzicielska jest egoistyczna, bo...(prosze dopisz)
                                                    Tez ja Ci napisalam, ze jak ktos sprzedaje swoje dziecko albo je katuje na smierc to go nie kocha, jak dla mnie, czyli nie ma mowy tutaj o zadnej milosci rodzicielskiej, bo tu milosci nie ma wcale.
                                                    A jak wont rozumie milosc? Bo mnie sie ta piesn do Koryntian tez zawsze bardzo podobala, do teraz mi sie podoba, jednak do konca przelozenia w zyciu miedzy dwojgiem ludzi kobieta i mezczyzna nie ma, bo to wyzsza szkola jazdy. Staram zblizac sie do idelau, ale idelaow nie ma, czyli jestem tylko ludzka a ta milosc w piesni jest "boska".
                                                  • zawle Re: Bezdzietni nie powinni miec prawa do emerytur 26.11.14, 21:36
                                                    jest egoistyczna bo kocha się swoje dziecko, bardzo często za to, ze spełnia nasze oczekiwania, ze jest do nas podobne. Nie wiem za to czym miłość do dziecka się tak bardzo różni od innych? Poza tym ze inwestujemy w swoje? Teraz Ty mi powiedz
                                                    Miłość do dziecka różni się tym od innych miłości: ......................
                                                  • kag73 Re: Bezdzietni nie powinni miec prawa do emerytur 26.11.14, 23:30
                                                    > Miłość do dziecka różni się tym od innych miłości: ......................
                                                    >
                                                    chce dla niego jak najlepiej, martwie sie o nie, ciesze jego szczesciem/zadowoleniem, sama nic z tego nie majac. Bo tak naprawde co mi po tym, ze moje dziecko dostalo upragniona zabawke albo ma sliczna dziewczyne i ladne dzieci. Poza tym milosc do dziecka to stan utrzymujacy sie latami. W przypadku dziecka daje, po prostu daje. Natomiast miedzy kobieta i mezczyzna jednak istotniejsze jest dawac i brac, jakas taka rownowaga.
                                                    Moze po czesci natura tak to urzadzila, ze dzieciaka tak latwo nie przstaje sie kochac, faceta/kobiete latwiej. A w dodatku roznica jest dawka hormonow/emocji na poczatku relacji damsko meskiej i jej spadek w miare uplywu czasu. Z dziecmi wyglada to inaczej.
                                                    Dziecko badzo czesto nie spelnia naszych oczekiwan a i tak ta malpia milosc zostaje.

                                                    W ogole moze problem w tym, ze inaczej definiuje egoistyczna milosc. Dla mnie to taka milosc, w ktorej najwazniejsza jestem ja i zebym cos z tego miala. Kocham jezeli przynosi to zadowolenie przede wszystkim mnie, mam z tego korzysc. Przyklad: taki bogaty milioner, ktory zabiara mnie na swoj jacht, obdarowuje prezentami, itd. ... nagle pojawia sie jakas sympatia do niego, ktorej wczesniej nie czulam;)) i zaczyna sie z tego wykluwac milosc. Nie wykluczone, ze z takiej egoistycznej milosci moze sie rozwinac cos prawdziwego.

                                                    "Nie wiem za to czym miłość do dzieckasię tak bardzo różni od innych? Poza tym ze inwestujemy w swoje?"

                                                    To ten pan na T...napisal, ze milosc rodzicielska to egoizm i milosc do samego siebie. Tez nie wiem dlaczego, bo milosc do innych tez taka moze byc. Piszesz, ze dziecko sie kocha czesto za to, ze spelnia nasze oczekiwania. Faceta/kobiete tym bardziej, moim zdaniem. Mnie sie wydaje, ze ta malpia milosc do dziecka pozwala je kochac za to, ze jest i bez wiekszego powodu, albo mimo wszystko je kochac. Z partenrami to juz no inaczej, nie tak prosto.


                                                  • kag73 Re: Bezdzietni nie powinni miec prawa do emerytur 26.11.14, 23:41
                                                    Dla scislosci dodam, ze milosc zawsze ma jakies elementy egoizmu i bezineteresownosci, bo jestesmy tylko ludzmi a nie swietymi.
                                                  • kag73 Re: Bezdzietni nie powinni miec prawa do emerytur 26.11.14, 23:56
                                                    Hmm, doszlam do wniosku, ze jestem takiego zdania jak Marek:

                                                    "wydaje mi sie, że nie jest to ani najszlachetniejsza z miłości, ani egoizm."

                                                    I tyle w temacie z mojej strony ;)
                                                  • kag73 Re: Bezdzietni nie powinni miec prawa do emerytur 27.11.14, 00:16
                                                    > > Miłość do dziecka różni się tym od innych miłości: ......................

                                                    ...ze nie liczy /nie zwraca uwagi na wzajemnosc(widac to zwlaszcza w okresie niemowlecym).
                                                    Podczas gdy milosc do mezczyzny/kobiety chce byc odwzajemniona, bo inaczej bedzie nieszczesliwa:)
                                                  • wont Re: Bezdzietni nie powinni miec prawa do emerytur 27.11.14, 06:39
                                                    kag73 napisała:

                                                    > > > Miłość do dziecka różni się tym od innych miłości: ................
                                                    > ......
                                                    >
                                                    > ...ze nie liczy /nie zwraca uwagi na wzajemnosc(widac to zwlaszcza w okresie ni
                                                    > emowlecym).
                                                    > Podczas gdy milosc do mezczyzny/kobiety chce byc odwzajemniona, bo inaczej bedz
                                                    > ie nieszczesliwa:)
                                                    -----------------
                                                    Tak, miłość do własnego dziecka jest często miłością ślepą i bezwarunkową.

                                                    Ale nie zmienia to wcale tego, że jest to miłość wynikająca z pobudek egoistycznych - jest to bowiem miłość do dziecka WŁASNEGO przecież a nie do dziecka cudzego.

                                                    I znowu, powtarzam - nie ma w tym nic złego, ale przestańmy się czarować w stylu "zobaczcie jak się poświęcam dla przyszłości Polski, rodząc i wychowując dzieci" albo "zobaczcie jaka jestem wspaniała/y, poświęcając się dla swojego dziecka".
                                                  • marek.zak1 Re: Bezdzietni nie powinni miec prawa do emerytur 27.11.14, 09:01
                                                    wont napisał:
                                                    > Tak, miłość do własnego dziecka jest często miłością ślepą i bezwarunkową.

                                                    Z mloich obserwacji często w relacji matka - syn i ojciec córka. Juz Balzac na ten temat pisał.

                                                    > Ale nie zmienia to wcale tego, że jest to miłość wynikająca z pobudek egoistycznych - jest to bowiem miłość do dziecka WŁASNEGO przecież a nie do dziecka cudzego.

                                                    Juz Szekspir wykazał, że ludzie kieruja sie wyłącznie własnymi interesami. W każdej kolejnej sztuce chciał temu zaprzeczyć i się nie udało. Tacy jesteśmy.

                                                    > I znowu, powtarzam - nie ma w tym nic złego, ale przestańmy się czarować w stylu "zobaczcie jak się poświęcam dla przyszłości Polski, rodząc i wychowując dzieci" albo "zobaczcie jaka jestem wspaniała/y, poświęcając się dla swojego dziecka".

                                                    Chcesz być królem i swojej królestwo - musisz mieć żone, dzieci i rodzinę :).

                                                  • burzowa.kejt Re: Bezdzietni nie powinni miec prawa do emerytur 27.11.14, 10:17
                                                    marek.zak1 napisał:
                                                    > Chcesz być królem i swojej królestwo - musisz mieć żone, dzieci i rodzinę :).

                                                    a tak, poza tym, wszystko w porządku u waszej wysokości?

                                                  • marek.zak1 Re: Bezdzietni nie powinni miec prawa do emerytur 27.11.14, 10:51
                                                    burzowa.kejt napisała:

                                                    > marek.zak1 napisał:
                                                    > > Chcesz być królem i swojej królestwo - musisz mieć żone, dzieci i rodzinę :).
                                                    >
                                                    > a tak, poza tym, wszystko w porządku u waszej wysokości?

                                                    Dziękuje tak :).
                                                  • kag73 Re: Bezdzietni nie powinni miec prawa do emerytur 27.11.14, 10:55
                                                    > Ale nie zmienia to wcale tego, że jest to miłość wynikająca z pobudek egoistycznych - jest to bowiem miłość do dziecka WŁASNEGO przecież a nie do dziecka cudzego.

                                                    Czy masz tutaj na mysli pobudki egoistyczne wynikajace z naszego dziedzictwa jako gatunek: przekazanie swoich genow? I owszem matka natura tak to urzadzila, ze wiekszosc ludzi kocha swoje dzieci, ale nie wszyscy. Wiekszosc kobiet(ale nie wszystkie) zaczyna czuc te milosc tuz po pojawieniu sie na swiecie dziecka. Milosc ojcowska natomiast bardzo czesto potrzebuje czasu. I podobnie jak mozna zaczac/nauczyc sie kochac wlasne dziecko, mozna rowniez pokochac cudze, czytaj adoptowane. Warunek: jest czas i przestrzen na powstanie wiezi i rozwoj milosci. Sabat nazywa to, chyba calkiem slusznie, przywiazaniem.
                                                    I teraz facet, ktory splodzil dziecko ale zaraz potem zwinal zagle, tylko na nie placi albo w ogole nie placi, nie zyczy sobie zadnych kontaktow z dzieckiem. Czy on je kocha? Czy ma szanse je pokochac tylko za sam fakt, ze jest jego wlasne? Moim zdaniem nie. Natomiast facet, ktory zaadoptuje razem z zona dziecko, chce mu mu towarzyszyc i je wychowywac moze jak najbardziej pokochac to dziecko, chociaz nie jest jego wlasne.
                                                    Jakie inne pobudli egoistycznene przychodza Ci tutaj do glowy: kocham to dziecko, bede je kochac, bo jest moje wlasne? Jezeli je kocham od momentu pojawienia sie to nie mialam na to wpywu, zadecydowala za mnie matka natura. Czyli prawie jak grzech pierworodny, egoizm pierworodny:)) Jezeli natomist pokocham je z czasem, to dlatego, ze jestem otwarta na milosc, ktora rozwinie sie przez obcowanie z dzieckiem, oczywiscie pomoze mi w tym prolaktyna i oksytocyna, hormon milosci, ale troche jest to tez poza moim wplywem.
                                                    Napisalam juz wczoraj, ze kazda milosc ma element egoistyczny i element bezinteresowny/bezwarunkowy. Jezeli kocham faceta zapewne i tutaj sa pobudki egoistyczne, chociaz on nie jest moj wlasny, ale podoba mi sie, ze bedzie mnie adorowal, bede miala kogos w lozku, bedziemy razem robic to i to to itd. A najgorsze, ze egoistycznie chce go tylko dla siebie, zeby byl tylko "moj", dzielic sie nie chce, to ta ludzka slabosc;)
                                                    Z drugiej strony chce tez jak najlepiej i najfajniej dla niego, zeby i on byl szczesliwy ze mna. I nawet gdybym bezinteresonie go kochala nic nie wymagajac i nie oczekujac oprocz milosci do mnie to i tak ktos moglby powiedziec, ze jestem interesowna, bo to, ze tak bardzo potrafie kogos uszczesliwiac i byc bezinteresowna, lechcze (pasie) moje ego. Ale i tutaj milosc bywa czasem poza moim wplywem. Natomiast czesto nie kocha sie za nic, jak gosc nie spelnia oczekiwan, rozczarowuje i rani mozna sie odkochac albo zawalczyc i zwlaczyc milosc.
                                                    Z miloscia do dzieciaka jest troche inaczej, moze dlatego, ze jest sie z nim bardziej zzytym, tyle czasu i od zawsze, moim zdaniem, oczekwialo sie duzo mniej i mniej chce sie w zamian, bo od samego poczatku milosc do dziecka spelniala sie tylko w dawaniu i nie liczeniu na wzajemnosc.

                                                    Ktoz z nas moze powiedziec "Jezeli osoba, ktora kocham jest szczesliwa, nie liczy sie, czy jest ze mna i czy odwzajemnia moja milosc. Kocham ja i chce, zeby byla szczesliwa"


                                                  • wont Re: Bezdzietni nie powinni miec prawa do emerytur 27.11.14, 11:57
                                                    kag73 napisała:

                                                    > Czy masz tutaj na mysli pobudki egoistyczne wynikajace z naszego dziedzictwa ja
                                                    > ko gatunek: przekazanie swoich genow? I owszem matka natura tak to urzadzila, z
                                                    > e wiekszosc ludzi kocha swoje dzieci, ale nie wszyscy. Wiekszosc kobiet(ale nie
                                                    > wszystkie) zaczyna czuc te milosc tuz po pojawieniu sie na swiecie dziecka. Mi
                                                    > losc ojcowska natomiast bardzo czesto potrzebuje czasu. I podobnie jak mozna za
                                                    > czac/nauczyc sie kochac wlasne dziecko, mozna rowniez pokochac cudze, czytaj ad
                                                    > optowane. Warunek: jest czas i przestrzen na powstanie wiezi i rozwoj milosci.
                                                    > Sabat nazywa to, chyba calkiem slusznie, przywiazaniem.
                                                    > I teraz facet, ktory splodzil dziecko ale zaraz potem zwinal zagle, tylko na ni
                                                    > e placi albo w ogole nie placi, nie zyczy sobie zadnych kontaktow z dzieckiem.
                                                    > Czy on je kocha? Czy ma szanse je pokochac tylko za sam fakt, ze jest jego wlas
                                                    > ne? Moim zdaniem nie. Natomiast facet, ktory zaadoptuje razem z zona dziecko, c
                                                    > hce mu mu towarzyszyc i je wychowywac moze jak najbardziej pokochac to dziecko,
                                                    > chociaz nie jest jego wlasne.
                                                    > Jakie inne pobudli egoistycznene przychodza Ci tutaj do glowy: kocham to dzieck
                                                    > o, bede je kochac, bo jest moje wlasne? Jezeli je kocham od momentu pojawienia
                                                    > sie to nie mialam na to wpywu, zadecydowala za mnie matka natura. Czyli prawie
                                                    > jak grzech pierworodny, egoizm pierworodny:)) Jezeli natomist pokocham je z cza
                                                    > sem, to dlatego, ze jestem otwarta na milosc, ktora rozwinie sie przez obcowani
                                                    > e z dzieckiem, oczywiscie pomoze mi w tym prolaktyna i oksytocyna, hormon milos
                                                    > ci, ale troche jest to tez poza moim wplywem.
                                                    > Napisalam juz wczoraj, ze kazda milosc ma element egoistyczny i element bezinte
                                                    > resowny/bezwarunkowy. Jezeli kocham faceta zapewne i tutaj sa pobudki egoistycz
                                                    > ne, chociaz on nie jest moj wlasny, ale podoba mi sie, ze bedzie mnie adorowal,
                                                    > bede miala kogos w lozku, bedziemy razem robic to i to to itd. A najgorsze, ze
                                                    > egoistycznie chce go tylko dla siebie, zeby byl tylko "moj", dzielic sie nie c
                                                    > hce, to ta ludzka slabosc;)
                                                    > Z drugiej strony chce tez jak najlepiej i najfajniej dla niego, zeby i on byl s
                                                    > zczesliwy ze mna. I nawet gdybym bezinteresonie go kochala nic nie wymagajac i
                                                    > nie oczekujac oprocz milosci do mnie to i tak ktos moglby powiedziec, ze jestem
                                                    > interesowna, bo to, ze tak bardzo potrafie kogos uszczesliwiac i byc bezintere
                                                    > sowna, lechcze (pasie) moje ego. Ale i tutaj milosc bywa czasem poza moim wplyw
                                                    > em. Natomiast czesto nie kocha sie za nic, jak gosc nie spelnia oczekiwan, rozc
                                                    > zarowuje i rani mozna sie odkochac albo zawalczyc i zwlaczyc milosc.
                                                    > Z miloscia do dzieciaka jest troche inaczej, moze dlatego, ze jest sie z nim ba
                                                    > rdziej zzytym, tyle czasu i od zawsze, moim zdaniem, oczekwialo sie duzo mniej
                                                    > i mniej chce sie w zamian, bo od samego poczatku milosc do dziecka spelniala si
                                                    > e tylko w dawaniu i nie liczeniu na wzajemnosc.
                                                    ---------------------
                                                    Jeszcze raz chce podkreslic, ze nie krytykuje ani nie podwazam wartosci, jaka jest bezinteresowana milosc rodzicow do dzieci, a wydaje mi sie, ze ty probujesz mi to przypisac. Mi chodzi tylko, zeby zrozumiec istote tego uczucia. No i wychodzi mi, ze jest to uczucie egoistyczne, poniewaz jakos tak sie sklada, ze kochamy swoje a nie obce dzieci. One moga byc nasze naturalnie lub poprzez adopcje, wazne, ze przyklejamy im naklejke - "moje". Abstrahujac od proporcji - ja tez moge powiedziec, ze "kocham" (albo bardzo lubie, nie spierajmy sie o semantyke) mojego psa i fakt, ze zdaje sobie sprawe, ze "kocham" go po czesci dlatego bo jest moj wlasnie, nic mi nie uwlacza ani niczego mi nie umniejsza. Po prostu tak juz jako ludzie jestesmy skonstruowani. Ale sie nie oszukujmy, nie zyjmy w falszywym przeswiadczeniu, ze jest inaczej - bo najgorsza rzecza jest ignorancja.

                                                    Podam inny przyklad, niezwiazany z tematyka rodzicielstwa. Jest starsza pani, emerytka, ktorej sie nudzi. Rodzina jej nie odwiedza, czuje sie samotna. No i ta kobieta postanawia zaangazowac sie w pomoc dla dzieci z hospicjum. Codziennie przychodzi, czyta im ksiazki etc. Czyni samo dobro. Nikt normalny nie zakwestionuje potrzeby pomocy dzieciom. Ale... Bardzo wazna jest swiadomosc i motywacja osoby, ktora pomaga. Sa osoby, ktore nabijaja sobie tym poczucie wlasnej wartosci i nie maja pojecia o tym, ze to jest tak naprawde glowna motywacja. Sa osoby, ktore zdaja sobie z tego sprawe. I sa tez (najrzadziej) osoby, ktore maja to w dupie, nie zawracaja sobie tym glowy - czynia to, bo to jest ich zdaniem sluszne i czynilyby nadal, niezaleznie od okolicznosci. Przyklad: jakby ankieter zapytal sie tej emerytki "Dlaczego to Pani robi?" to, stopniujac samoswiadomosc, mozna byloby spodziewac sie nastepujacych odpowiedzi:

                                                    1) Poswiecam sie dla tych dzieci poniewaz mnie potrzebuja.
                                                    2) Nudzilo mi sie w domu. Rodzina mnie nie odwiedzala, czulam sie samotna. Postanowilam, ze przynajmniej pomoge innym, najbardziej potrzebujacym.
                                                    3) Spadaj penerze, musze dzieciom bajki poczytac.


                                                    > Ktoz z nas moze powiedziec "Jezeli osoba, ktora kocham jest szczesliwa, nie lic
                                                    > zy sie, czy jest ze mna i czy odwzajemnia moja milosc. Kocham ja i chce, zeby b
                                                    > yla szczesliwa"
                                                    --------------------------
                                                    Mysle, ze dotknelas tym stwierdzeniem sedna. Moze tylko troche przesadzilas piszac, ze dla kogos nie liczyloby sie czy jest z nim i odwzajemnia milosc, bo to chyba tylko mnisi mogliby tak do tego podchodzic, zupelnie nie liczac sie z wlasnymi potrzebami i to bedzie bardzo trudne do osiagniecia dla normalnego czlowieka. Proponuje jednak zakonczyc ten ciekawy watek, bo to jednak forum o seksie jest a nie o jakichs parabuddyjskich popierdolkach. Ide komentowac wpis sabata o cumshocie.
                                                  • kag73 Re: Bezdzietni nie powinni miec prawa do emerytur 27.11.14, 12:40
                                                    Tak, konczymy, jeszce tylko ostatnia rzec odpisze, sorry:)
                                                    Wont:
                                                    "Jeszcze raz chce podkreslic, ze nie krytykuje ani nie podwazam wartosci, jaka jest bezinteresowana milosc rodzicow do dzieci, a wydaje mi sie, ze ty probujesz mi to przypisac.

                                                    W zadnym wypadku tego nie probuje. Ja z kolei staram sie zrozumiec dlaczego milosc rodzicielska jest/ma byc egoistyczna? A jezeli nawet zawiera takie elementy(ja kazda milosc), dlaczego niby tylko ona a inna milosc nie. Mnie sie definicja nie zgadza, w moim odczuciu po prostu

                                                    Wont:
                                                    "Mi chodzi tylko, zeby zrozumiec istote tego uczucia. No i wychodzi mi, ze jest to uczucie egoistyczne, poniewaz jakos tak sie sklada, ze kochamy swoje a nie obce dzieci. One moga byc nasze naturalnie lub poprzez adopcje, wazne, ze przyklejamy im naklejke - "moje".

                                                    To akurat jest dla mnie proste;) Jezeli zadziala matka natura a czesto dziala to po prostu z automatu ludzie kochaja swoje dzieci. I znow matka natura: hormony: oksytocyna, prolaktyna. ktore towarzyszom nam kiedy pojawia sie dziecko i sie wydzielaja przy obcowaniu z dziecmi, warunek: potrzebny jest kontakt. A kochamy te z naklejka "moje", bo jak w Malym Ksieciu je "oswoilismy", sa nasze, bo mamy z nimi wiezi emocjonalne, ktore sie wytworzyly, przywiazanie, bo mamy te dzieciaki na karku co noc i co dzien i w dodaktu sami mamy tyle milosci w brzuchu, ze komus musimy/chemy/mozemy ja dac. To tez jest wazne, nie kazdy potrafi kochac.
                                                    O swoim mezu, ktorego bardzo kocham tez powiem i mowie, ze jest "moj", bo pominawszy zakochanie, milosc rozwinela sie w czasie, czasie, ktory mielismy ze soba. A jest "moj", bo go kocham, to moje romatyczne pojmowanie tego zjawiska. Inna kwestia, ze ani on, ani moje wlasne dziecko nie sa moja wlasnoscia i ja o tym dobrze i wiem:)
                                                    Dlatego tez rodzice potrafia pokochac zaadoptowane dzieci, oni wytworzyli wiezi. Jak moge kochac dziecko sasiada jak nie mam nic z nim wspolnego, prawie go nie widuje, nie spedzam z nim czasu, nie zjamuje sie nim.
                                                    Inna jeszcze kwestia emocjonalych wiezi do innych czlonkow rodziny, do dzieciakow mojej siostry, mojego brata. Tutaj tak troche jakby przez milosc do rodzenstwa automatycznie czuje wiezi, zywie uczucia do tych dzieciakow, mawiam, ze je kocham i wydaje mi sie, ze rzeczywiscie tak jest.

                                                    Babusia z hospicjum miala motywacje egoistyczna ale w efekcie koncowym korzystaja z tego wszyscy i ona i dzieciaki.
                                                    Ja moze mialam motywacje egoistyczna, ze chce miec dziecko( dlaczego, sama nie wiem, bo taki mam wzorzec, zawsze tak to sobie wyobrazam, prawie wszyscy maja dzieci, dzieci zawsze lubilam/lubie nadal) ale to, ze pokochalam to dziecko to juz byla zasluga natury/hormonow i czasu z nim speddzonego a korzysci maja oboje, bo ja kocham dzieciaka a dzieciak kocha mnie a milosci nigy nie za wiele.

                                                    Nazywa sie, ze milosc rodzicielska jest zarowno wrodzona(natura) jak i wyuczona/behawioralnie.
                                                    "Jezeli osoba, ktora kocham jest szczesliwa, nie liczy sie, czy jest ze mna i czy odwzajemnia moja milosc.
                                                    Tu wydaje mi sie, ze wlasnie milosci rodzicieskiej do tego jakos tak najblizej, ale moge sie mylic.
                                                    Na poczatku przynajmniej od niemowlaka nie dostajesz nic, jak dzieciak dorosly raczej tez niewiele, ale jako rodzic( jezeli kochasz) chcesz wiedziec, ze dzieciakowi sie dobrze dzieje, ze zdrowy, zadowolny, w dobrych rekach. A moze dzieje sie tak zwyczajnie dlatego, ze czujesz sie caly czas za niego odpowiedzialny, no nie wiem, albo dlatego, ze ten dzieciak w efekcie koncowym jednak cos ci dal, nawet jezeli nie zdawles sobie z tego sprawy.
                                                  • hello-kitty2 Re: Bezdzietni nie powinni miec prawa do emerytur 27.11.14, 16:40
                                                    wont napisał:

                                                    Ale sie nie oszukujmy, nie zyjmy w f
                                                    > alszywym przeswiadczeniu, ze jest inaczej - bo najgorsza rzecza jest ignorancja
                                                    > .

                                                    I kto to mowi, ten co linkowal, ze www.youtube.com/watch?v=jXrh8rQWDxg ? ;)
                                                    Aha taka nieuswiadomiona ignorancja jest najgorsza tak?, bo takie np uswiadomione pozytywne wzmocnienie jest juz ok, tak ;-)
                                                  • kag73 Re: Bezdzietni nie powinni miec prawa do emerytur 27.11.14, 11:14
                                                    "Tak, miłość do własnego dziecka jest często miłością ślepą i bezwarunkową."

                                                    i tu mi sie to wyklucza, bo skoro jest "bezwarunkowa" i slepa, czyli nic nie oczekuje, zadnych korzysci to jak moze byc egoistyczna? Dla mnie egoistyczna to: chce dla siebie przede wszystkim, chce skorzystac, chce cos z tego miec.

                                                    > I znowu, powtarzam - nie ma w tym nic złego, ale przestańmy się czarować w styl
                                                    > u "zobaczcie jak się poświęcam dla przyszłości Polski, rodząc i wychowując dzie
                                                    > ci" albo "zobaczcie jaka jestem wspaniała/y, poświęcając się dla swojego dziecka

                                                    A kto tak czaruje? Przestan, jak ktos zaczyna psioczyc na dzieciatych to bronia sie mowiac, ze robia cos dla kraju/spoleczenstwa.
                                                    Co nie zmienia faktu, ze nie wszyscy rodzice kochaja swoje dzieci. I sa tez tacy, ktorzy maja wraznie, ze sie dla dziecka bardzo poswiecaja, bo kosztuje ich sporo wyrzeczen, wysilku, nakladu pracy, czasu i pieniedzy. Nie tak to sobie wyobrazali a dzieciaka nie wysla z powrotem. Milosc rodzicielska jest trudna miloscia i nie jest gwarantowana. No i w ogole rodzicielstwo nie zawsze jest latwe i niektorych rozczarowuje.
                                                  • marek.zak1 Re: Bezdzietni nie powinni miec prawa do emerytur 27.11.14, 11:27
                                                    kag73 napisała:
                                                    . No i w ogole rodzicielstwo nie zawsze jest latwe i niektorych rozczarowuje.

                                                    Życie tez nie jest łatwe I wielu rozczarowuje.
                                                  • sabat.77 Re: Bezdzietni nie powinni miec prawa do emerytur 26.11.14, 21:34
                                                    Ja w milosc nie wierze. Dla mnie to pojecie to sciema. Wierze w przywiazanie, namietnosc, zakochanie, wspolczucie itd. Ale milosc? Nie ma czegos takiego. Tak samo rozmyte pojecie jak Bog, ktory jest albo go nie ma, w zaleznosci od tego jak sie go definiuje. Milosc to bzdura, ktorej nie kupuje...
                                                  • zawle Re: Bezdzietni nie powinni miec prawa do emerytur 26.11.14, 21:38
                                                    sabat.77 napisał:

                                                    > Ja w milosc nie wierze. Dla mnie to pojecie to sciema. Wierze w przywiazanie, n
                                                    > amietnosc, zakochanie, wspolczucie itd. Ale milosc? Nie ma czegos takiego. Tak
                                                    > samo rozmyte pojecie jak Bog, ktory jest albo go nie ma, w zaleznosci od tego j
                                                    > ak sie go definiuje. Milosc to bzdura, ktorej nie kupuje...

                                                    Miłość to wielki napis na worku w którym jest wszystko to, co wymieniłeś. Prawdziwa jest przebudzeniem- ja tego nie doświadczę, za dużo we mnie wkurwu.
                                                  • sabat.77 Re: Bezdzietni nie powinni miec prawa do emerytur 26.11.14, 21:51
                                                    Powtarzam - to zalezy od definicji. Moge poczuc milosc do calego swiata, to zostane budda? :)
                                                  • kag73 Re: Bezdzietni nie powinni miec prawa do emerytur 26.11.14, 20:55
                                                    Mój znajomy po 26 latach usiłuje zrobić swojej córce badan
                                                    > ie genetyczne, bo ktos mi szepnął ze nie jego. Jak się zapytasz czy ją kocha...
                                                    > no jak nie kocha?
                                                    No i na co to jest dowod. Ludzie bywaja zabawni, ma on pojecie co chce z ta wiedza zrobic i na co mu ona potrzebna?
                                                    I owszem ludzie tendencyjnie szukaja, chca dociec prawdy, taka juz ludzka natura. Ale czy zawsze zastanawiaja sie po co im ona i co z nia pozniej zrobia....to juz inna kwestia.
                                                  • kag73 Re: Bezdzietni nie powinni miec prawa do emerytur 26.11.14, 13:09
                                                    "Garba na plecach tez nie mam, a jak ide ulica i widze garbatego to nie pyatm sie "A co to? A co to?" :)"
                                                    Ale porownanie:) Najprosciej: garba widac golym okiem, milosci nie! Nie da sie jej wytlumaczyc tak prosto i racjonalnie jak wiele innych rzeczy.

                                                    > Gdzie tu egoizm? W wyrazie "moje". Wskoczysz w ogien za cudze dziecko?

                                                    Ale przyjmujac, ze egoizm to "ja". Co mnie po tym, ze ja sie poparze albo zgine w ogniu. Albo co mnie po tym, ze oddam bulke dziecku mojemu, sama nadal bede glodna.
                                                    A Ty ratowalbys jakas obca nieznajoma albo obce nieznajome dziecko? Podczas kiedy ukochana kobiete albo matke swoja albo siostre bys raczej ratowal. Co nie? Bo je kochasz.
                                                    I teraz ja stawiam teze, ze ludzie potrafia pokochac i kochaja zaadoptowane dziecko, byc moze dlatego, ze dla nich jest "ich". Dla mnie tez jest "ich", bo to oni je wychowuja i sie o nie troszcza, daja swoj czas i daja rosnac milosci.

                                                    > Zeby bylo jasne - milosc do swojego dziecka to rzecz piekna, ja tego przeciez n
                                                    > ie krytykuje, ale jednak jest to milosc wynikajaca z egoistycznych pobudek.

                                                    A te "egoistyczne pobudki" to przekazanie dalej swoich genow? Moze byc. Wtedy jeszcze powiem, ze milosc miedzy kobieta i mezczyzna tez jest egoistyczna, bo jej celem (w rozumieniu biologicznym) tez jest splodzenie potomstwa, przekazanie genow.
                                                  • marek.zak1 Re: Bezdzietni nie powinni miec prawa do emerytur 26.11.14, 12:16
                                                    wont napisał:

                                                    > A propos posiadania vs nieposiadania potomstwa i milosci do swoich dzieci vs eg
                                                    > oizmu...
                                                    >
                                                    > Czytalem dzis w drodze do pracy "Morfine" Szczepana Twardocha (a w zasadzie meczylem, bo straszne gowno to jest, a szkoda bo kiedys bardzo lubilem Twardocha) no i przeczytalem fajny fragment:
                                                    >
                                                    > "Patrzy na ciebie bez zalu i bez zazdrosci [ojciec na glownego bohatera - przyp
                                                    > . wont], patrzy na ciebie z miloscia i jest to milosc wlasna, jak kazda milosc
                                                    > rodzicielska. Zaden z was tego nie wie, ale milosc do owocow swych ledzwi jest
                                                    > miloscia wlasna, siebie samych kochacie w waszych dzieciach, chociaz wydaje wam
                                                    > sie, ze to najszlachetniejsza z milosci, a to czysty egoizm."
                                                    >
                                                    > No, duzo prawdy w tym jest moim zdaniem...

                                                    Książki przeczytałem 176 stron. Dalej nie dałem rady i podarowałem ją w prezencie urodzinowym koledze. Odkąd, pan ST napisał : ,,Pierdol sie Polsko" mam do niego mocno niechętny stosunek.

                                                    Odnosnie stosunku do dzieci, wydaje mi sie, że nie jest to ani najszlachetniejsza z miłości, ani egoizm. Poza tym relacja ojciec - córka i ojciec - syn sa bardzo różne. Dzisiaj wychodząc z domu moja dorosła mała (176 cm) córeczka podbiegła do mnie i powiedziała: ,,kocham cie tatusiu". Gdzie tu egoizm?
                                                  • kag73 Re: Bezdzietni nie powinni miec prawa do emerytur 26.11.14, 12:56
                                                    Gdzies kiedys przeczytalam i moim zdaniem tak jest jak pojawia sie dziecko to czlowiek nagle sam staje sie mniej wazny. Jak sie kocha dziecko to sie po prostu tylko daje i daje i daje. Inaczej niz w przypadku milosci do kobiety/mezczyzny wtedy jednak oczekuje sie takiego jakiegos "rownouprawnienia", tego wspolnego razem.
                                                    Mozna by tez argumentowac, ze milosc rodzicielska to egoizm genow, chodzi o przetwanie wlasnego genotypu;)) Moze to motywacja ludzi do rozmnazania sie, "posiadania" dzieci ale to co dzieje sie potem jak ten dzieciak juz jest na swiecie...to juz chyba inna bajka.
                                                    Poza tym przyjmuje sie, ze milosc do siebie samego(wlasna) jest warunkiem by moc kochac innych.
                                                  • hello-kitty2 Re: Bezdzietni nie powinni miec prawa do emerytur 26.11.14, 13:14
                                                    wont napisał:

                                                    > "Patrzy na ciebie bez zalu i bez zazdrosci [ojciec na glownego bohatera - przyp
                                                    > . wont], patrzy na ciebie z miloscia i jest to milosc wlasna, jak kazda milosc
                                                    > rodzicielska. Zaden z was tego nie wie, ale milosc do owocow swych ledzwi jest
                                                    > miloscia wlasna, siebie samych kochacie w waszych dzieciach, chociaz wydaje wam
                                                    > sie, ze to najszlachetniejsza z milosci, a to czysty egoizm."
                                                    >
                                                    > No, duzo prawdy w tym jest moim zdaniem...

                                                    No pewnie, przeciez bardziej cieszy gdy dziecko podobne jest do ciebie (chodzi tez o charakter). Ogladasz wtedy swoja mala kopie jakbys wrocil czas. Inaczej nie mialoby znaczenia czy dziecko adoptowane czy nie, a przeciez kazdy w pierwszym rzedzie chce miec swoje. Ja np jestem podobna do ojca, co matka regularnie mi wyrzuca z nieukrywanym zalem ;-) Wiedze tez jak mnie akceptuja siostry mojego niezyjacego ojca choc ojciec z matka mieli pod gore i teoretycznie matka mogla sie puscic z innym ale podobienstwo jest zbyt oczywiste i glupi wyglad powoduje, ze bywam faworyzowana.
                                                  • kag73 Re: Bezdzietni nie powinni miec prawa do emerytur 26.11.14, 13:33
                                                    > No pewnie, przeciez bardziej cieszy gdy dziecko podobne jest do ciebie (chodzi
                                                    > tez o charakter). Ogladasz wtedy swoja mala kopie jakbys wrocil czas.

                                                    A jak masz pecha albo dzieicak ma pecha, bo nie podobny do Ciebie ani z charakteru ani z wygladu, wszystko po ojcu? Nici z milosci:( Ale jak sie postarasz to na pewni jakies podobienstwa sie znajda.
                                                    Czas wraca, bo z dzieckiem wraca Twoje wlasne dziecinstwo:)

                                                    "Inaczej nie mialoby znaczenia czy dziecko adoptowane czy nie, a przeciez kazdy w pierwsz
                                                    > ym rzedzie chce miec swoje.
                                                    W pierwszej linii: biologia, natura nas kreci do rozmnaznia sie, przekaz genu, poza tym instynkt macierzynski, chcesz to przezyc sama. Poza tym mnoswto roznych watpliwosci jakie dziecko zaadoptujesz, po jakich rodzicach, z jakimi traumami albo ewentualnymi zaburzeniami. W temcie mialam wiele przemyslen, bo moj maz nalezal do tych nielicznych, ktorzy jako pierwsza opcje rozwazaja adopcje:))

                                                    "Wiedze tez jak mnie akceptuja siostry mojegoniezyjacego ojca choc ojciec z matka mieli pod gore i teoretycznie matka mogla sie puscic z innym ale podobienstwo jest zbyt oczywiste i glupi wyglad powoduje, ze bywam faworyzowana."

                                                    Pewnosci nie mamy czy akceptowaly by Cie mniej gdybys podobna nie byla, ale wiadomo wiezy krwi to wiezy krwi, dal wlasnego ojca bylas jego ceorka. Moze byly zzyte z Twoim ojcem, kochaly go a Ty jestes jego corka, stad akceptacja. Zreszta moze znaja Cie od dziecka, mialas kontakty z nimi itd.
                                                  • sea.sea Re: Bezdzietni nie powinni miec prawa do emerytur 25.11.14, 20:38
                                                    Ja się bardzo starannie i czynnie zabezpieczam, a Wy zdaje się nieco mniej starannie :)
                                                  • marek.zak1 Re: Bezdzietni nie powinni miec prawa do emerytur 25.11.14, 20:46
                                                    sea.sea napisała:

                                                    > Ja się bardzo starannie i czynnie zabezpieczam, a Wy zdaje się nieco mniej starannie :).

                                                    Właśnie, ale skończyło się dobrze. To matematyka. Z rachunku prawdopodobieństwa wynika, ze nawet jak prawdopodobieństwo jest niewielkie, a próbujesz wiele razy, w końcu cos z tego wyjdzie. I wyszło :)
                                                  • sea.sea Re: Bezdzietni nie powinni miec prawa do emerytur 25.11.14, 20:57
                                                    Na szczęście od czasów stanu wojennego technologia nieco poszła do przodu, więc i trzeba się naprawdę bardzo, bardzo czynnie postarać, żeby wpaść choć raz - a co dopiero 3 razy :)
                                                  • marek.zak1 Re: Bezdzietni nie powinni miec prawa do emerytur 25.11.14, 21:41
                                                    sea.sea napisała:

                                                    > Na szczęście od czasów stanu wojennego technologia nieco poszła do przodu, więc i trzeba się naprawdę bardzo, bardzo czynnie postarać, żeby wpaść choć raz - a co dopiero 3 razy :).

                                                    Jak to, niczego lepszego niz kalendarzyk nie ma :).
                                                  • kag73 Re: Bezdzietni nie powinni miec prawa do emerytur 25.11.14, 21:44
                                                    > Na szczęście od czasów stanu wojennego technologia nieco poszła do przodu, więc
                                                    > i trzeba się naprawdę bardzo, bardzo czynnie postarać, żeby wpaść choć raz - a
                                                    > co dopiero 3 razy :)
                                                    Nie no, antykoncepcja po polsku czyli: uwazamy:) ja sie wcale nie wymadrzam, bo sama mialam wiecje szczescia niz rozumu i/albo jestem niespecjalnie plodna. A z mezem cale lata na gumach a teraz nam odbija coraz czesciej, glownie jemu. Juz sie ostatnio zastanawialam czy to nie ostatni dzwonek natury co by jeszcze w wieku 40+ potomka splodzic:) Pocieszam sie jednak, ze z wiekeim trudniej, chociaz meza mam chyba plodnego za dwoch:)
                                                  • kag73 Re: Bezdzietni nie powinni miec prawa do emerytur 25.11.14, 20:34
                                                    sea.sea napisała:
                                                    > No to zepsuję statystykę: nie żal mi, że nie mam rodzeństwa, a dzieci planuję m
                                                    > ieć okrągłe zero, null :)
                                                    Ze dzieci nie planujesz mnie nie martwi ani nie obchodzi:) Ale, ze nie zal Ci, ze nie masz rodzenstwa mnie bardzo pociesza, bo jest nadzieja, ze moj jedynak bedzie kiedys mial podobnie:)
                                                  • sea.sea Re: Bezdzietni nie powinni miec prawa do emerytur 25.11.14, 20:43
                                                    Mój nieślubny też jedynak i też mu nie jest żal. Tyle, że IMO na wystąpienie żalu lub nie składają się 2 czynniki:

                                                    > skłonność do myślenia życzeniowego - jeśli występuje, człowiek sobie wyobraża jakąś wyidealizowaną wizję życia jakie NA PEWNO by miał z tym rodzeństwem i nie kuma, że nie zawsze jest tak różowo

                                                    > obserwacje środowiskowe - jeśli większość znanych Ci rodzeństw trzyma sztamę i się jakoś tam wspiera, dogaduje - no to można pozazdrościć, ale jak widzisz akcje rodzinnych rozłamów o jakieś bzdury , a już najlepiej pójścia na noże o majątek po rodzicach - to sobie uświadamiasz, że jedynactwo ma też spore zalety
                                                  • kag73 Re: Bezdzietni nie powinni miec prawa do emerytur 25.11.14, 21:53
                                                    > > skłonność do myślenia życzeniowego - jeśli występuje, człowiek sobie wyob
                                                    > raża jakąś wyidealizowaną wizję życia jakie NA PEWNO by miał z tym rodzeństwem

                                                    Sea.sea, dokladnie o to walsnie w tym chodzi, w tym caly bol.
                                                    Pisalam tu juz kiedys o tym. Kiedy sama wahalam(maz tez sie wahal) sie czy chce dziecka czy nie chce, nie bylam pewna, jedna przyjaciolka(kolo 60 tki juz) powiedziala mi, ze skoro tak sie waham, to powinnam je miec, bo inaczej kiedys bede myslala, ze mnie w zyciu ominelo cos naprawde wielkiego. I teraz nie tak dawno temu wspominajac ten czas maz powiedzial do mnie "I prawda, omineloby nas cos naprawde wielkiego". Czyli z naszego punktu widzenia dziecko bylo "dobra" decyzja i gdyby cofnac czas i musielibysmy decydowac drugi raz, zadecydowali bysmy tak samo:)

                                                    > > obserwacje środowiskowe - jeśli większość znanych Ci rodzeństw trzyma szt
                                                    > amę i się jakoś tam wspiera, dogaduje - no to można pozazdrościć, ale jak widzi
                                                    > sz akcje rodzinnych rozłamów o jakieś bzdury , a już najlepiej pójścia na noże
                                                    > o majątek po rodzicach - to sobie uświadamiasz, że jedynactwo ma też spore zalety

                                                    Otoz, w zalenosci od potrzeb mozna te albo te przyklady przytaczac ;)
                                                  • kag73 Re: Bezdzietni nie powinni miec prawa do emerytur 24.11.14, 18:19
                                                    "W drugie w sumie tez nie wierze - no bo nawet jakbysmy odkryli w Polsce olbrzymie ilosci surowcow naturalnych, to bysmy to przejedli i przepili, na pewno nie zainwestowali w fundusz przyszlych pokolen."

                                                    Wont, kto by je zjadl i przepil? My szaraki?:))
                                                  • fanny Re: Bezdzietni nie powinni miec prawa do emerytur 25.11.14, 04:10
                                                    wont napisał:

                                                    > to w przeciwienstwie do realnego zobowia
                                                    > zania Skarbu Panstwa (obligacje)

                                                    Przepraszam, ze sie wtrace, ale te realne zobowiazania (obligacje) kilku krajow, kilka razy okazaly sie mniej realne niz wydawalo sie ich posiadaczom en.wikipedia.org/wiki/Sovereign_default#List_of_sovereign_debt_defaults_or_debt_restructuring

                                                    Sprytny i bogaty na taka ewentualnosc w portfolio bedzie mial credit default swap (CDS) nawet bez obligacji ;) a szaraczek jak zwykle zostanie z torba.

                                                  • wont Re: Bezdzietni nie powinni miec prawa do emerytur 25.11.14, 14:22
                                                    fanny napisała:

                                                    > wont napisał:
                                                    >
                                                    > > to w przeciwienstwie do realnego zobowia
                                                    > > zania Skarbu Panstwa (obligacje)
                                                    >
                                                    > Przepraszam, ze sie wtrace, ale te realne zobowiazania (obligacje) kilku krajow, kilka razy okazaly sie mniej realne niz wydawalo sie ich posiadaczom en.wikipedia.org/wiki/Sovereign_default#List_of_sovereign_debt_defaults_or_debt_restructuring
                                                    ----------------
                                                    Tak, oczywiscie panstwo, podobnie jak kazdy inny podmiot, ktory sie zadluza, tez moze przestac regulowac swoje zobowiazania. Ale w przypadku obligacji to takie zobowiazanie istnieje i jego niewypelnienie, czyli niewykupienie w terminie obligacji, niesie za soba wszystkie prawne i miedzynarodowe konsenwencje. A w przypadku zapisu ksiegowego w ZUS? Zadnych :)


                                                    > Sprytny i bogaty na taka ewentualnosc w portfolio bedzie mial credit default sw
                                                    > ap (CDS) nawet bez obligacji ;) a szaraczek jak zwykle zostanie z torba.
                                                    -------------
                                                    Nie siedze bezposrednio w tym temacie, wiec moge nie miec racji, ale CDSy, swapy w ogole, to chyba nie sa dostepne dla indywidualnego podmiotu - jakiego Pana Ziutka, przyszlego emeryta (nawet bardzo bogatego emeryta). Ale fundusze emerytalne, ktore obracalyby srodkami na emerytury moglyby zabezpieczac sie przed ryzykiem zwiazanym z inwestowaniem w obligacje skarbu panstwa poprzez CDSy wlasnie. Nie wiem natomiast po co komus CDS bez obligacji - no chyba ze w formie spekulacji, ale to chyba nie najlepsze rozwiazanie jesli mowimy o oszczedzaniu na emeryture (ale znowu, podkreslam, nie znam sie na tym wiec moze jakas wyzsza idea sie za tym kryje).
                                                  • kag73 Re: Zawle -troche danych z GUS-u 24.11.14, 09:59
                                                    burzowa.kejt napisała:
                                                    > no co za bzdura, jak mozna coś takiego pisać?
                                                    > ci którzy nie mają dzieci nie powinni mieć emerytury? coś ci się pomerdało całk
                                                    > owicie na swoja emeryturę każdy pracuje SAM, twoje i innych dzieci niech pracują na sw
                                                    > oje, bo na moją nie muszą.

                                                    To wcale nie sa bzdury, bo w praktyce wyglada to tak, ze obecne pokolenie pracujacych zawodowo placi podatki, ktore ida na pokrycie emerytur, dla tych, ktorzy zawodowo przestali juz pracowac. I tak zapewniaja sobie prawo do pobierania w przyszlosci renty/emerytury od przyszlego pokolenia.
                                                    Stad tez jeki i troski panstwa/ekspertow, ze ludzie zyja coraz dluzej a dzieci rodzi sie coraz mnej i skad wziac pieniadze na rente dla tych przyszlych starych?
                                                    A zatem nawet jezeli jakas kobieta nie pracuje zawodowo, bo wychowuje dzieci, to tez juz wniosla cos do wspolnoty spoleczenstwa, bo to te dzieci kiedys beda placic podatki na renty starych.
                                                  • zawle Re: Zawle -troche danych z GUS-u 24.11.14, 10:09
                                                    kag73 napisała: > To wcale nie sa bzdury, bo w praktyce wyglada to tak, ze obecne pokolenie pracu
                                                    > jacych zawodowo placi podatki, ktore ida na pokrycie emerytur, dla tych, ktorzy
                                                    > zawodowo przestali juz pracowac. I tak zapewniaja sobie prawo do pobierania w
                                                    > przyszlosci renty/emerytury od przyszlego pokolenia.

                                                    W chorej praktyce. Ale skoro Twoja świadomość społeczna wyzej jest nad zdrowym rozsądkiem to czemu masz jedno dziecko? Zapewnijcie sobie prawo do emerytury;)))
                                                  • kag73 Re: Zawle -troche danych z GUS-u 24.11.14, 11:41
                                                    "W chorej praktyce. Ale skoro Twoja świadomość społeczna wyzej jest nad zdrowym rozsądkiem to czemu masz jedno dziecko? Zapewnijcie sobie prawo do emerytury;)))"

                                                    Abstrahujac od tego, ze wbrew pozorom nie kazdy moze miec dziecko/dzieci, chociaz by chcial, bo po prostu nie moze, albo wiaze sie to ze zbyt duzym ryzykiem(szczerze mowiac z takimi pytaniami, nauczylam sie, trzeba byc bardzo ostroznym), ja nie licze na emeryture od panstwa, bo jak wiesz nie pracuje i nie place skladek, maz tez nie. Pracowalam lat 12 z tego polowe czasu na czarno, zycie(nie uskarzam sie wcale), zyje z kapitalu wlasnego i on ma byc rowniez moim zabezpieczeniem na przyszlosc. Jest to moje wyjscie, jestem pojedyncza jednostka, gdyby zrobili tak wszyscy tez nie byloby z czego nalac.
                                                    A teraz mi napisz jaka jest "zdrowa praktyka" w Polsce, bo moze rzeczywiscie zbyt jestem skoncetrowana na "chorej praktyce" niemieckiej a w Polsce jest zupelnie inaczej.
                                                  • burzowa.kejt Re: Zawle -troche danych z GUS-u 24.11.14, 10:11
                                                    kag73 napisała:
                                                    > A zatem nawet jezeli jakas kobieta nie pracuje zawodowo, bo wychowuje dzieci, t
                                                    > o tez juz wniosla cos do wspolnoty spoleczenstwa, bo to te dzieci kiedys beda
                                                    > placic podatki na renty starych.

                                                    nie Kag, to jest bzdura kompletna, niektórzy politycy opowiadają takie populistyczne kawałki ku uciesze wielodzietnej gawiedzi.
                                                    to czy emeryturę dostane i w jakiej wysokości, zalezy tylko i wyłącznie od tego ile sobie wypracuję i od wysokości PKB,a nie od tego ile dzieci się rodzi.
                                                    niepracująca paniusia siedząca w domu i rodząca dzieci do mojego zycia nie wnosi niczego, no proszę cię.
                                                  • marek.zak1 Re: Zawle -troche danych z GUS-u 24.11.14, 10:37
                                                    burzowa.kejt napisała:

                                                    > kag73 napisała:
                                                    > > A zatem nawet jezeli jakas kobieta nie pracuje zawodowo, bo wychowuje dzi
                                                    > eci, to tez juz wniosla cos do wspolnoty spoleczenstwa, bo to te dzieci kiedys
                                                    > beda placic podatki na renty starych.
                                                    >
                                                    > nie Kag, to jest bzdura kompletna, niektórzy politycy opowiadają takie populist
                                                    > yczne kawałki ku uciesze wielodzietnej gawiedzi. To czy emeryturę dostane i w jakiej wysokości, zalezy tylko i wyłącznie od tego ile sobie wypracuję i od wysokości PKB,a nie od tego ile dzieci się rodzi.

                                                    No niestety nie. Bez pracujacych cale PKB diabli wezmą. Załóż, ze dzieci w ogóle nie ma I wszyscy przechodza na emeryture. Co wtedy?

                                                  • burzowa.kejt Re: Zawle -troche danych z GUS-u 24.11.14, 10:57
                                                    marek.zak1 napisał:
                                                    > No niestety nie. Bez pracujacych cale PKB diabli wezmą. Załóż, ze dzieci w ogó
                                                    > le nie ma I wszyscy przechodza na emeryture. Co wtedy?

                                                    a nic. sama sobie wcześniej wypracowałam.
                                                    zresztą o czym my tutaj rozprawiamy? że dzieci przestaną się rodzić?
                                                    najwyższe wskaźniki PKB mają kraje z bardzo niskim wskaźnikiem urodzeń i wedle wszelkich statystyk to właśnie tam się najwygodniej żyje, także emerytom.
                                                  • wont Re: Zawle -troche danych z GUS-u 24.11.14, 10:20
                                                    A mnie zawsze smieszylo jak ludzie plodzacy po kilkoro dzieci i w zwiazku z tym nie potrafiacy czesto w te dzieci odpowiednio duzo zainwestowac - milosci, czasu, uwagi, pieniedzy, mowili, ze to dzieki nim ja bede mogl liczyc na emeryture :)

                                                    Po pierwsze - ja, moi rownolatkowie i ode mnie mlodsi na zadna emeryture w zadnym realnym scenariuszu nie bedziemy mogli liczyc (najwyzej na jakas zapomoge).

                                                    Po drugie - skad zalozenie, ze te zwykle dzieci akurat znajda prace a nie beda siedziec na bezrobociu albo na zmywaku w innym kraju? Czyli ja, ze swoich podatkow, wydam pieniadze na te dzieci (przedszkola, szkoly, studia, sluzba zdrowia etc) a na koniec nic od nich nie dostane albo, w scenariuszu gdy zostana one bezrobotnymi, dalej beda ciagnac z cyca ludzi pracujacych...
                                                  • kag73 Re: Zawle -troche danych z GUS-u 24.11.14, 11:56
                                                    No wlasnie, Wont, w przyszlosci zapomnij o emeryturach, bo zaloznie systemu jest takie, ze potrzebne jest mlode pokolenie placace skladki i rozkrecajace gospodarke, bo skad niby wziac pieniadze jak nikt nic nie produkuje i nie placi podatkow?
                                                    Oczywiscie nic nam po mlodych bezrobotnych, ale zalozenie jest, ze maja pracowac i nadzieja, ze pracowac beda. Inaczej trzeba bedzie rynek/panstwo zapelnic przybyszami z innych kontynentow i po polskich ulicach przestana chodzic katole a zaczna sie krecic np. muzulmanie:)
                                                    Jest tez szansa, ze jezeli te polskie dzieci beda siedziec, jak piszesz "na zmywaku" w innym kraju, do Polski zjada dzieci innych obcokrajowcow gotowe robic u nas "na zmywaku" i nie tylko.
                                                    Zapewne nie pomoze tez gospodarce tworzenie ciagle nowych miejsc pracy zajmujacych sie zarzadzaniem kapitalem, np. kasujacych krocie bankowcow, finansistow, bo z tego nie bedzie realnego pieniadza.
                                                  • wont Re: Zawle -troche danych z GUS-u 24.11.14, 12:16
                                                    W najwiekszym skrocie kag, w przyszlosci mozemy zapomniec o emeryturach w dzisiejszym wymiarze poniewaz:
                                                    Pracy w PL (oraz szerzej - UE i prawdopodobnie innych panstwach wysokorozwinietych) bedzie ubywac a nie przybywac (w sensie etatow a nie wydajnosci, ktora bedzie rosnac). Glownym tego powodem bedzie wyeliminowanie przez rozwoj technologii najtanszych, najmniej wyspecjalizowanych miejsc pracy, takich jak na przyklad kasjerka w sklepie (Przyklad - odprawa w Paryzu na stanowisku Air France odbywa sie bez udzialu ludzi - samemu trzeba sobie wydrukowac karte pokladowa, samemu przyczepic plakietke na bagaz i samemu nadac po uprzednim zeskanowaniu; w hipermarketach tez mozna coraz czesciej samemu sie "skasowac"). Upadna male sklepy, male punkty uslugowe na rzecz sieci korporacji. Praca bedzie glownie w sektorze budzetowym oraz w korporacjach. Z uwagi na wydluzenie sredniego wieku zycia ludzie beda pracowac coraz dluzej (do 70, 75-roku zycia) co tez, poprzez zaburzenie naturalnej zastepowalnosci pokolen, utrudni mlodym ludziom wchodzenie na rynek pracy. Panstwa wysokorozwiniete musza w sposob kontrolowany sprobowac ograniczac dzietnosc, bo tym samym zmniejszaja liczbe przyszlych bezrobotnych.
                                                  • hello-kitty2 Re: Zawle -troche danych z GUS-u 24.11.14, 12:28
                                                    W skrocie telegraficznym ode mnie: emerytury nie beda potrzebne, bo bedziemy pracowac do smierci, wszyscy zamienimy sie w Mareczka i bedzie grala muzyka ;)))
                                                  • kag73 Re: Zawle -troche danych z GUS-u 24.11.14, 13:01
                                                    hello-kitty2 napisała:
                                                    > W skrocie telegraficznym ode mnie: emerytury nie beda potrzebne, bo bedziemy pr
                                                    > acowac do smierci, wszyscy zamienimy sie w Mareczka i bedzie grala muzyka ;)))

                                                    Bingo! Dokladnie tak. To jest wlasnie plan i rozwiazanie jakie wymyslili sobie politycy.
                                                  • loppe Re: Zawle -troche danych z GUS-u 25.11.14, 12:12
                                                    Wczoraj przeczytałem, że już wkrótce Polska będzie potrzebować 140,000 imigrantów jeśli liczba obsadzonych stanowisk pracy ma się nie kurczyć (w domyśle - jeśli PKB ma się nie kurczyć i co za tym finansowanie emerytów). Bo przyrost tylko 1,3. W sumie dziwne, bo dziś połowa 50-latków nie pracuje ("żyjemy dłużej, więc musimy dłużej pracować" ha ha!!! - chyba dłużej czekać na emeryturę, a nie pracować). Młodzi ludzie mają trudność ze znalezieniem etatów, emigrują. Ewidentnie każdy powinien móc odejść na emeryturę jak najszybciej, choćby w wieku 60 lat jeśli zgromadził dość środków, a dużo nie trzeba - emeryci odchowali już dzieci i kupili nieruchomości które mieli kupić, niektórzy mają coś nawet odłożyli więc pitolenie "katastrofa, emerytura to tylko 30% ostatniej pensji" jest pitoleniem. Nie dają przykładu w Brukseli, bo dają sobie emeryturki od 63r. - każdemu europosłowi etc., jedna kadencja w europarlamencie i już emerytura suta od 63r., strasznie to dziwne dlaczego utworzono dodatkowy system emerytalny i to taki właśnie uprzywilejowany. Niedługo nikt nie będzie miał animuszu, czasu ani siły ruchać w wieku 63-67lat, tylko byli europosłowie? Reszta do 67-tki ODCIĘTA od wypracowanych już emerytur. Why?:)
                                                  • loppe Re: Zawle -troche danych z GUS-u 25.11.14, 12:31
                                                    To jest nieludzkie kazać ludziom czekać tak długo na pierwsze wypłaty ich wypracowanych emerytur. I mamić że tylko dzięki temu że poczekają na nie do 67r. to kwoty będą "godne". A co z godnością niepracujących powiedzmy 60-66 latków?? Emerytury powinny być mniejsze (w sensie kwoty/miesiąc), ale wypłacane wcześniej a nie później, a kto chce i może niech sobie dorobi.

                                                    Imho po odcięciu ludzi od emerytur do 67r. życia - z deklarowanego powodu rosnącej średniej długości życia - ta średnia długość SPADNIE, a więc upadnie uzasadnienie dla tego idiotycznego posunięcia. Ludziska długo ostatnio żyją m.in. dlatego że byczyli się na emeryturach od średnio 5X któregoś roku życia np. w Polsce, ciekaw jestem jaki jest średni faktyczny wiek przechodzenia na emeryturę w całej Europie za ostatnie 20 lat, przypuszczam, że nie wyższy niż 60 lat.
                                                  • marek.zak1 Re: Zawle -troche danych z GUS-u 25.11.14, 12:51
                                                    loppe napisał:

                                                    > To jest nieludzkie kazać ludziom czekać tak długo na pierwsze wypłaty ich wypra
                                                    > cowanych emerytur. I mamić że tylko dzięki temu że poczekają na nie do 67r. to
                                                    > kwoty będą "godne". A co z godnością niepracujących powiedzmy 60-66 latków?? Em
                                                    > erytury powinny być mniejsze (w sensie kwoty/miesiąc), ale wypłacane wcześniej
                                                    > a nie później, a kto chce i może niech sobie dorobi.

                                                    Można prze hodzic w ,,dawnym" wieku (60/65) i dostawac połowę wyliczonej emerytury.
                                                  • marek.zak1 Re: Zawle -troche danych z GUS-u 24.11.14, 12:48
                                                    wont napisał:

                                                    . Panstwa wysokorozwiniete musza w sposob kontrolowany sprobowac ograniczac dzietnosc, bo tym samym zmniejszaja liczbe przyszlych bezrobotnych.

                                                    To teraz powiedz, dlaczego nie mozna znaleźć pracownika, ktory ma chęć pracować i umie to robić?
                                                  • wont Re: Zawle -troche danych z GUS-u 24.11.14, 13:13
                                                    marek.zak1 napisał:

                                                    > To teraz powiedz, dlaczego nie mozna znaleźć pracownika, ktory ma chęć pracować
                                                    > i umie to robić?
                                                    ---------------
                                                    Jesli chodzi o wykwalifikowanych pracownikow, to wynika to z dwoch powodow:
                                                    Od strony podazowej - niewydolny system edukacji ksztalci ich za malo (za to mamy nadmiar magistrow tych wszystkich prywatnych Wyzszych Szkol Robienia Halasu i Tracenia Czasu)
                                                    Od strony popytowej - po otwarciu rynku pracy w UE stawki oferowane w Polsce sa niekonkurencyjne
                                                  • kag73 Re: Zawle -troche danych z GUS-u 24.11.14, 12:50
                                                    Caly system jest chory.
                                                    Nie znaczy sie, ze mamy nie miec albo miec mniej dzieci. To bzdury sa. Po co ludzie maja pracowac do 70 siatki, jezeli mamy mlodych ludzi bezrobotynch? Dajmy im te prace a starzy nie se odpoczna. W dodatku kto jest efektywniejszy/sprawniejszy 20 czy 70 cio latek? Starzy maja pracowac do 70 tki, zeby panstwo nie musialo placic im emerytury, bo nie bedzie mialo skad na nia wziac. Poza tym wez pod uwage, ze pracujacy sie czesto przepracowuja, w wielu firmach nadgodziny to norma i oczywistosc, podczas gdzy inni chetnie by popracowali ale nie maja gdzie. Trend powinien isc w kierunku: pracujemy troche mnie ale za to wiecej z nas. I nie o to chodzi, zeby pracowac mniej i dostac duzo mniej pieniedzy. Bo teraz pracujacy musza dzwigac na barkach tych bezrobotynch, ktorzy najczesciej chca pracowac ale nie znajduja pracy.
                                                    Mamy wspaniala technologie, postep techniczny, powinno nam zyc sie lepiej, oszczedzamy czasu, tymczasem nasze zasoby pozeraja bankierzy i inni w sekstorze finansowym, szefowie zarzadu, ktorzy zarabiaja niczym nieuzasadnione sumy, niepomiernie do osiagniec, przesuwaja pieniazki na papierze, z powietrza z kata w kat, sa jak emeryci, bo nic produktywnego nie robia a jest ich za duzo i zarabiaja za duzo i ludzie naprawde produktywnie pracujacy na nich placa. Takich wynagrodzen jak teraz kasuja co niektorzy to naprawde kiedys nie bylo.
                                                    Pomysl byl i jest: wiecej maszyn, oszczednosc czasu, wieksza produktywnosc: oznacza wiekszy zysk przy mniejszym nakladzie pracy. Problem w tym, ze te zaoszczedzone pieniedze jakos nie laduja w naszych portfelach.
                                                    To nie moze byc tak, ze mlodzi chca pracowac a nie moga, bo starym narzucono pracowac jeszcze dluzej i blokuja miejsca pracy.
                                                  • marek.zak1 Re: Zawle -troche danych z GUS-u 24.11.14, 13:07
                                                    kag73 napisała:

                                                    > Caly system jest chory.
                                                    > Nie znaczy sie, ze mamy nie miec albo miec mniej dzieci. To bzdury sa. Po co ludzie maja pracowac do 70 siatki, jezeli mamy mlodych ludzi bezrobotynch? Dajmy im te prace a starzy nie se odpoczna.

                                                    Jeszcze powiedz, gdzie sa ci bezrobotyni, chcący pracować. W Polsce przynajmniej takich nie ma. Sa ci, którzy sa zarejestrowani jako bezrobotni, a pracuja na czarno, albo w UK, czy okolicach. W UK? Moj syn i synowa znaleźli prace w ciagu tygodnia.

                                                    Jeszcze powiedz gdzie s
                                                  • kag73 Re: Zawle -troche danych z GUS-u 24.11.14, 13:10
                                                    To ja Marek nie wiem gdzie sa ci bezrobotni w Polsce, bo w Polsce nie mieszkam. Slyszalam niedawno od Polki tutaj zyjacej i pracujacej, ze w Polsce nawet jakbys chcial pracowac to pracy nie ma a jak jest to tak malo placa, ze wyzyc nie mozna i dlatego ludzie wyjezdzaja za praca za granice.
                                                  • kag73 Re: Zawle -troche danych z GUS-u 24.11.14, 13:17
                                                    W doatku Marku, dlaczego nie mozna znalezc pracownika? Bo wszystkie firmy chca tylko tcyh najlepszych, ogromne wymagania. A co z tym, ktorzy najlepsi nie sa, albo tacy niebyt? Nie, takich nie chcemy, bo chodzi o efektywnosc i zysk i konkurencyjnoac. Ale gdydby kadz fima musisl/btala nie tylko tych najlepszych ale rowniez tych lekko gogowatych to by sie dalo i ten gogowaty moze nie naprodukuje garsciami, ale zawsze cos:), mozna go zreszta przyuczyc
                                                  • fanny Re: Zawle -troche danych z GUS-u 24.11.14, 15:54
                                                    kag73 napisała:


                                                    > Zapewne nie pomoze tez gospodarce tworzenie ciagle nowych miejsc pracy zajmujac
                                                    > ych sie zarzadzaniem kapitalem, np. kasujacych krocie bankowcow, finansistow, b
                                                    > o z tego nie bedzie realnego pieniadza.

                                                    Przepraszam, ze sie wtrace, bankierzy inwestycyjni jak najbardziej produkuja realne pieniadze dla calej swiatowej gospodarki.
                                                    Ze te realne pieniadze sa dlugiem, to juz nie ich, biednych, wina ;)
                                                  • zawle Re: Zawle -troche danych z GUS-u 22.11.14, 22:19
                                                    www.pudelek.pl/artykul/73408/pietrucha_chce_zeby_maz_zaczal_pracowac/
                                                  • kag73 Re: Zawle -troche danych z GUS-u 24.11.14, 00:28
                                                    zawle napisała:
                                                    > Kag, to Ty uzyłaś tego sformułowania "niepracującej mamy",jakby bycie mamą było
                                                    > przyczyną niepracowania. I zgodzę się ze do pewnego momentu moze być. Ja nie l
                                                    > ubię przedszkoli ( sama chodziłam do paskudnego) i nie uwazam ze tylko tam dzie
                                                    > cko dostanie coś, czego nie mozna mu dac w rodzinie. Ale chyba przychodzi taki
                                                    > moment ze pozostawanie kobiety w domu nie moze nadal być tłumaczone byciem mamą

                                                    Owszem bycie mama moze byc przyczyna niepracowania, sama nie pracowalam zawodowo 3 lata bo bylam z dzieckiem w domu. A co jak jakas ma jeszcze drugie w malym odstepie czasu? To moze jej zleciec 6 lat. Albo i trzecie, rzadkosc teraz, ale tez znam taki przypadek. I o to mi chodzilo.
                                                    Jak dzieci sa w miare samodzielne a kobieta nie pracuje zawodowo to sie dla mnie nazywa, ze nie pracuje zawodowo/zarobkowo, to wszystko. Dlaczego albo po co? Nie wnikam, mnie nie obchodzi.

                                                    > Ja osobiscie nie wyobrazam sobie bycia na utrzymaniu meza...jak wspaniałym by n
                                                    > ie był człowiekiem, nigdy bym na taki układ nie poszła. Z wielu powodów. Po pie
                                                    > rwsze bycie na czyjejs łasce i niełasce dla mnie byłoby nie do zniesienia. Po d
                                                    > rugie to zupełnie inny układ...zaleznosciowy. Po trzecie nigdy nie obarczyłabym
                                                    > drugiego człowieka odpowiedzialnością za mnie- osobe dorosłą. Po czwarte praca
                                                    > rozwija. Po piąte nie stawiałabym przyszłosci swojej rodziny na barkach jednej
                                                    > osoby. Po szóste praca to w dzisiejszych czasach przywilej. Po siódme musiałab
                                                    > ym być bardzo, bardzo bogata zeby czymś konstruktywnie zapełnić taką masę czasu
                                                    > wolnego. Po ósme....chcę zeby moje dzieci znały taki system rodziny- współodpo
                                                    > wiedzialność. I tak dalej, i tak dalej.

                                                    Kazdy zapewne ma wlasna wizje malzenstwa i ma do tego prawo. Oczywiscie najlepiej jest jak oboje maja taka sama wizje. Wtedy nie ma, ze ktos kogos utrzymuje albo jest na lasce czy nielasce, bo oboje maja nastawienie: to nasze wspolne pieniadze. Ale to zalezy od ludzi.
                                                    Ukad zaleznosciowy nie jest dobry, ale znam wiele kobiet/mezczyzn w ukladzie "zaleznosciowym" mimo, ze oboje pracuja. A sa w tym ukladzie, bo kazdemu z nich bedzie brakowac pieniedzy jezeli przyjdzie wynajac drugie/oddzielne mieszkanie i zaplacic alimenty na dzieci a w dodatku tkwia po uszy w kredytach.
                                                    Uklad zaleznosciowy jest wtedy gdy maz wydziela pieniadze, uwaza, se sa jego i sie tylko nimi dzieli albo czasem daje, bo jest taki mily(w jego wlasnych oczach) a nie, bo sie zonie naleza. Dlatego wazne jest nastawienie/wprowadzanie tego w zycie i wlasnie ta sama wizja.
                                                    W dodatku ja zawsze powtarzam i powtorze jeszcze raz: wazne jest wyksztalcenie, papier, najlepiej dajace mozliwosc zarabiania na tyle dobrze, zeby w razie czego moc powiedziec "do wiedzenia" i odejsc. Czyli wazniejsze niz samo pracowanie( jezeli wystracza pieniedzy, albo sa jakies inne przyczyny, a ludzie sie dogadali na wersje ja pracuje zarobkowo, Ty zajmujesz sie reszta, bo wyjdzie nam to lepiej) jest swiadomosc partnera i wlasna, ze jakby co ten drugi sobie poradzi, moze odejsc, bo ma szanse znalezc prace i/albo jest tez zabezpieczony finansowo, bo wiaze ich umowa.
                                                    Cala reszta to zaufanie i/albo umowa/zabezpiecznie prawne czy nie wiem co tam jeszcze. Sprawa indywidualna ludzi. Na pewno nie chcialabym, gdybym miala corke, zeby w wieku lat 18 czy starsza bez zadnego papierka w kieszni, bez zadnego wyksztalcenia, bez mozliwosci utrzymania siebie samej pakowala sie w malzenstwo i dziecko, byla kompletnie zalezna od meza, ktory bylby przekonany, ze jest gora w tym ukladzie, bo ta kobieta bez niego nie przezyje fianasowo i ktory na taki uklad zgodzilby sie tylko, bo nie mialby innego wyjscia a nie dlatego, ze taka wizja tez mu sie podoba. A nawet gdyby ta wizja mu sie podobala, to i tak niech sie dziewczyna stara miec cos w kieszeni, zeby miec mozliwosci "przezycia" bez niego. I gadala bym jak najeta i wspierala jak tylko mogla, zeby jednak te szkole/studia skonczyla a potem patrzyla jak to wszystko poukladac.
                                                    Niemniej jednak to wszystko to czasem sa takie mrzonki, bo duzo par naprawde zarabia niewiele i trudno im byc i czuc sie rzeczywiscie niezaleznym finansowo od partnera, chociaz nie sa na jego utrzymaniu, maja cieniutkie karty jak jedna osoba w jakis sposob zaniedbuje czy poniewiera druga, jest nie fair, zle traktuje. Moim zdaniem jest mnostwo takich par, sa ze soba, bo dzieci i bo inaczej nie moga, ze wzgledu na kredyt i wzajemnosc zaleznosc finansowa.
                                                    Co do rozwoju dzieki pracy, przywileju czy tez traktowaniu jej jako "konstruktywnego" czegos do "zapelniania czasu wolnego"...kwestie osobnicze i indywidualne, uwazam.

                                                  • kag73 Re: Zawle -troche danych z GUS-u 20.11.14, 15:18
                                                    > Twoja wizja malzenstwa jest z obecnych tu forumowiczow plci meskiej najdalsza o
                                                    > d mojej i dlatego najlatwiej mi wskazywac rzeczy, ktorymi sie nie zgadzam na tw
                                                    > oim wlasnie przykladzie.

                                                    Wont, wizja, wizja a zycie zyciem:)
                                                  • sabat.77 Re: Zawle -troche danych z GUS-u 20.11.14, 15:28
                                                    Nie oddadza go do rzezni, to pewne. Kto by chcial zjesc takie zylaste mieso :)
                                                  • marek.zak1 Re: Zawle -troche danych z GUS-u 20.11.14, 17:08
                                                    wont napisał:

                                                    > Moja córkacoś o tym wie. Na szczęście jest Maruś na stanowisku i gra muzyka.
                                                    > ----------------
                                                    > Marku, zaczne od tego, ze przepraszam cie, ze znowu sie do ciebie "przychrzaniam" (jakos tak sie zlozylo, ze kilka moich ostatnich komentarzy to krytyka twoich wpisow)
                                                    > ALE...
                                                    > Twoja wizja malzenstwa jest z obecnych tu forumowiczow plci meskiej najdalsza od mojej i dlatego najlatwiej mi wskazywac rzeczy, ktorymi sie nie zgadzam na twoim wlasnie przykladzie. A oprocz tego, to czuje do ciebie szczera sympatie. Takze - no hard feelings...

                                                    Dzięki. A wracając do modelu małżeństwa, Ty jesteś/byłes żonaty?


                                                    > "Na szczescie jest Marus na stanowisku i gra muzyka".
                                                    >
                                                    > Gra muzyka??? Ze corka nie umie siebie i swojego dziecka sama utrzymac? Ze jakby "Marusia" nie bylo na stanowisku - bo zawal, albo zastrzelilaby go izraelska zolnierka w Jerozolimie jak jej sie pchal pod lufe podczas Intifady, to co? Muzyka przestalaby grac i cala rodzina do piachu albo na zapomoge? Bo, z calym szacunkiem, ale oszczednosci maja to do siebie, ze z czasem topnieja a po jakims czasie wygasaja w ogole. OK, zone mogles sobie wziac niesamodzielna, to twoja sprawa. No ale dzieci to chyba trzeba wychowac na samodzielne, zdolne do utrzymania sie jednostki. Dziewczynki też.

                                                    Moja żona jest bardzo samodzielna. Moja córka gdy miała 18 lat była na okladkach całej masy pism, robiła reklame za reklamą i zarabiała więcej ode mnie. Wracając do alimentów jej małżonek ma firme I zerowe dochody.
                                                    Druga córka pracuje na etacie a w weekendy w klubie pracuje jako trenerka tenisa, I jeszcze daje korki z językówi. Zarabia naprawde dobrze. A syn w UK też sobie radzi.


                                                    > Jestes jak stara szkapa, ktora ciagnie samotnie ten caly rodzinny wozek, w przechodzonym, pocerowanym paletku. Mam tylko nadzieje, ze cie naprawde kochaja i sa wdzieczni i nie oddadza na starosc do rzezni. Bo ludzie to generalnie chuje sa...

                                                    Jestem pełen energii i optymizmu. Zawsze pod wpływem książki ,,Power of positive thinking". Jedno ze zdań: ,,Expect the best and get it".


                                                  • kag73 Re: Zawle -troche danych z GUS-u 19.11.14, 23:35
                                                    W dodatku Kutuzow wypisuje, ze kobiety nie loza na utrzymanie rodziny a ja sie pytam za co i czym zyja te dzieci, ktorych ojcowie po rozwodzie z matka cale lata albo miesiace nie paca alimentow? Bo z moich obserwacji wynika, ze zywi je matka i prawie cala jej wyplata idzie na dzieci jezli zarabia malo.
                                                  • marek.zak1 Re: Zawle -troche danych z GUS-u 19.11.14, 23:41
                                                    kag73 napisała:

                                                    > W dodatku Kutuzow wypisuje, ze kobiety nie loza na utrzymanie rodziny a ja sie pytam za co i czym zyja te dzieci, ktorych ojcowie po rozwodzie z matka cale lata albo miesiace nie paca alimentow? Bo z moich obserwacji wynika, ze zywi je matka i prawie cala jej wyplata idzie na dzieci jezli zarabia malo.

                                                    Córke mojej córki (po rozwodzie) utrzymuje prawktycznie ja. Były mąz nie płaci. Uwielbiamy ja, a mieszka praktycznie u nas w domu. dobranoc :)
                                                    zakbajka.blog.onet.pl/2014/11/20/grozny-smok-a-dangereus-dragon/
                                                  • kutuzow Jak to z tymi alimentami jest? 20.11.14, 00:00
                                                    zyg_zyg_zyg napisała:
                                                    > "W Polsce jest jeden z najniższych wskaźnik ściągalności alimentów spośród wszy
                                                    > stkich krajów Unii Europejskiej. Płaci je zaledwie 16-17 procent osób."

                                                    Zyg, mam z tym spore problemy. Z jednej strony mamy takie zatrważające procenty, z drugiej zaś jak przejdzie się na liczby bezwzględne, to jakoś nijak mi to się nie zgadza.

                                                    Wg danych do których dotarłem w 2010 roku było 150 tyś dłużników alimentacyjnych.
                                                    W tym samym 2010 roku było 37915 rozwodów i separacji w których były dzieci małoletnie. To są dane za jeden rok, a przecież alimenty płaci się lat kilkanaście. Więc trzeba zerknąć na szerszą perspektywę lat.

                                                    Sprawdziłem najnowszy rocznik demograficzny i mamy tam 37570 rozwód i 2301 separacja -czyli 39871 przypadków z dziećmi małoletnimi. Można więc powiedzieć że podobnie to się kształtuje.

                                                    Skoro w większości przypadków dziecko zostaje przy matce, co ma odniesienie w obowiązku alimentacyjnym po stronie ojca, to nijak mi to się nie sumuje do 160 tyś, tylko znacznie więcej.
                                                    Skoro bowiem w każdym roku mamy ok 37 tyś przypadków z rozwodem z dziećmi małoletnimi, to teoretycznie (mniej więcej) zbierając dane z min 18 lat* (minimalny przedział płacenia alimentów) mamy jakieś 660 tysięcy przypadków. jest to znacznie więcej niż wymienione ok 192 tysiące (jak policzę od 192 tyś ściągalność 20% to wychodzi własnie ok 150-160 tyś dłużników.

                                                    W roczniku statystycznym nie ma danych zbiorczych na zasadzie wszyscy rozwiedzeni obciążeni alimentami. Zastanawiam się zatem czy to nie jest tak, że do tej średniej nie wliczają się te przypadki gdzie strony dogadały się między sobą co do wysokości alimentów, bez rozprawy sądowej.
                                                    Wtedy do statystyk wpadłyby nam tylko alimenty zasądzone sądowo (po ew bataliach miedzy żoną a mężem). To by mogło wyjaśniać niskie procenty.

                                                    Przy okazji wg rocznika dla ok 24% rodzin dochód z Funduszu alimentacyjnego jest jedynym źródłem dochodu w ogóle. Czyli zero pracy, zero emerytury/renty itp. To także pokazuje że może tu chodzić ( w tej grupie zalegającej) w dużej mierze o rodziny patologiczne i ubogie. Ex mężowie bezrobotni, alkoholicy itp.
                                                  • zyg_zyg_zyg Re: Jak to z tymi alimentami jest? 20.11.14, 10:42
                                                    Brawo Kutuzow! Dokonałeś niemożliwego:

                                                    "GUS publikuje corocznie liczbę orzeczonych rozwodów, liczbę dzieci rozwiedzionych małżeństw, liczbę wniosków o alimenty wpływających do sądów, liczbę spraw o alimenty załatwionych przez sądy. Jednakże na podstawie tych danych trudno jest nawet w przybliżeniu oszacować liczbę osób uprawnionych tytułem sądowym do pobierania alimentów"
                                                    biurose.sejm.gov.pl/teksty_pdf_03/i-957.pdf
                                                    ...o możliwości oszacowania procenta ściągalności alimentów już nawet nie wspominając...

                                                    Nawiasem mówiąc pouczający materiał, mimo, że dotyczy tylko lat 1980-2002. Na przykład przeciętna ściągalność alimentów w latach 1980-89 to około 60%, w następnej dekadzie już tylko 20%. Dalej jeszcze gorzej.
                                                  • kutuzow Re: Jak to z tymi alimentami jest? 20.11.14, 11:03
                                                    zyg_zyg_zyg napisała:

                                                    > Brawo Kutuzow! Dokonałeś niemożliwego:

                                                    Przepraszam, ale nie rozumiem do czego pijesz?
                                                    Czy na prawdę nie widzisz rozdźwięku w liczbach. Nawet w tym opracowaniu jest napisane:
                                                    "Jednakże na podstawie tych danych trudno jest nawet w przybliżeniu oszacować liczbę osób uprawnionych tytułem sądowym do pobierania alimentów""

                                                    Skoro ściągalność jest na poziomie 20% (w przybliżeniu), to nie płaci alimenty 80% tych co powinni.
                                                    Dłużników alimentacyjnych jest ok 160 tyś (też zaokrąglę w górę), czyli wszystkich którzy mają płacić alimenty powinno być tylko 200 tyś (bo 200 tyś * 80% (tych co nie płacą) = 160 tyś dłużników).

                                                    Skoro rocznie jest ok 37 tyś rozwodów gdzie zasądzane są aliemnty, to te 200 tyś uzbiera się w ciągu 5,5 roku, a przecież alimenty płaci się na dzieci minimum do 18-tu lat (a obecnie gdy każdy studiuje do 25).

                                                  • zawle Re: Jak to z tymi alimentami jest? 20.11.14, 11:22
                                                    Moze powinieneś przestać zakładać ze ludzie rozwodzą sie gdy dzieci się rodzą?:))) I co za tym idzie....skróci się znacząco czas alimentowania. Zresztą mnie najbardziej zafrasowała wysokość zasądzanych alimentów...czyzby resztę dokładały kobiety, przejmując automatycznie cały trud wychowania?
                                                    biurose.sejm.gov.pl/teksty_pdf_03/i-957.pdf
                                                    Dane dotyczą wycinka...klientów funduszu alimenatacyjnego.
                                                  • kutuzow Re: Jak to z tymi alimentami jest? 20.11.14, 11:36
                                                    zawle napisała:
                                                    > Moze powinieneś przestać zakładać ze ludzie rozwodzą sie gdy dzieci się rodzą?:
                                                    > ))) I co za tym idzie....skróci się znacząco czas alimentowania.

                                                    Zawle, Ty ze swoim podejściem do danych statystycznych raczej mi nie pomożesz. To tak w wątku powyżej gdzie jak dane są przeciw Tobie to się zmywasz :-)

                                                    Uwierz mi że wpadłem na to, że nie wszędzie są niemowlaki. GUS nawet podaje przedziały wiekowe tych dzieciaków z tych 37 tysiecy.
                                                    stat.gov.pl/cps/rde/xbcr/gus/rs_rocznik_demograficzny_2013.pdf
                                                    strona 278 tabela 50

                                                    Dzieci w wieku:
                                                    0-2 lata: 7492
                                                    3-6 lat: 15202
                                                    7-15 lat: 27252
                                                    16-17 lat: 4080

                                                    Przedziały nie są równe i jest to liczba dzieci (a nie liczba rozwodów z dziecmi -jedna para rozwodników moze mieć więcej niż 1 dziecko).
                                                    pokazuje to jednak że przewaga jest jednak rozwodów gdy dzieci są młode. Np. grupa 1 + 2 to juz jest 22 tyś dzieciaków w wieku do 6 lat -czyli takich gdzie ojcowie będą płacili alimenty przez minimum 12 lat (a pewnie dłuzej bo studia), więc przez te 12 lat zdąży do grupy płacących alimenty dobić kolejna grupa.
                                                  • sabat.77 Re: Jak to z tymi alimentami jest? 20.11.14, 11:41
                                                    No tak, ludzie przeważnie rozwodzą się kiedy są jeszcze dość młodzi i wierzą, że uda im się założyć nowy związek... A co za tym idzie - ich dzieci są też młode. Jaki ma sens rozwodzenie się w wieku 50+? Pod warunkiem oczywiście, że małżonka nie przyrządza Ci rosołu z Twoich zwierzątek hodowlanych... :D
                                                  • zawle Re: Jak to z tymi alimentami jest? 20.11.14, 12:28
                                                    kutuzow napisał: > Zawle, Ty ze swoim podejściem do danych statystycznych raczej mi nie pomożesz.
                                                    > To tak w wątku powyżej gdzie jak dane są przeciw Tobie to się zmywasz :-)
                                                    >

                                                    ja się nigdzie nie zmywam..ja mam w zyciu zasadę ze konflikty wartości nie są rozwiązywalne i nie są potrzebne. A my z innych bajek jesteśmy. Ja nie kupuję ludzi.
                                                  • zyg_zyg_zyg Re: Jak to z tymi alimentami jest? 20.11.14, 11:25
                                                    Wskaźnik ściągalności, drogi Kutuzowie, to nie jest 100% - (liczba dłużników alimentacyjnych/liczba wszystkich, którzy mają płacić). Wskaźnik ściągalności to procentowy stosunek wpływu należności od osób zobowiązanych do alimentów do ogólnej kwoty należności.

                                                    A "za dłużnika alimentacyjnego należy uznać osobę, która zobowiązana jest do płacenia alimentów i skutecznie się od tego uchyla, a przeciwko której egzekucja należności z tego tytułu okazała się bezskuteczna." www.infor.pl/prawo/alimenty/fundusz-alimentacyjny/305032,Postepowanie-wobec-dluznika-alimentacyjnego-2012.html

                                                    Mieszasz pojęcia, mieszasz dane ze swoją ich interpretacją. Wyciągasz wnioski nie z danych, tylko z tego, co Ci się wydaje.

                                                    Nie wiem, jaki jest najnędzniejszy procentowy ochłap i najmniejsza możliwa częstotliwość wpłat, dzięki którym alimenciarz może bezstresowo przyoszczędzić na dzieciach - nie płacąc zasądzonych alimentów, ale przy okazji nie zostając dłużnikiem alimentacyjnym. Z Twoich wyliczeń wynika, że nie są to liczby korzystne dla dzieci zostających przy drugim rodzicu.

                                                  • kutuzow Re: Jak to z tymi alimentami jest? 20.11.14, 11:46
                                                    zyg_zyg_zyg napisała:
                                                    > Mieszasz pojęcia, mieszasz dane ze swoją ich interpretacją. Wyciągasz wnioski n
                                                    > ie z danych, tylko z tego, co Ci się wydaje.

                                                    Bardzo prawdopodobne że tak jest.
                                                    Dlatego napisałem swoje interpretacje, że by ew. to potwierdzić/obalić.
                                                    Dane nie są pełne, Nie ma danych bezwzględnych, więc ciężko mieć obraz sytuacji.


                                                    > Nie wiem, jaki jest najnędzniejszy procentowy ochłap i najmniejsza możliwa częs
                                                    > totliwość wpłat, dzięki którym alimenciarz może bezstresowo przyoszczędzić na d
                                                    > zieciach - nie płacąc zasądzonych alimentów,

                                                    wg linku który podałaś jest to 50% alimentów.

                                                    Teraz jak weźmiemy pod uwage tą definicję tego dłużnika alimentacyjnego, to liczby zaczynają się domykać. Po prostu duża część z tych co zalega płaci ponad 50% (ale nadal nie 100%), albo wszedł komornik i on coś ściąga (z pensji). Więc nie mają statusu dłuznika alimentacyjnego.


                                                    Żeby nie było że bronię facetów - dane te są bardzo alarmujące i mają mocno negatywny wydzwięk. Zastanawiała mnie tylko niespójność w liczbach bezwzględnych.
                                                  • sabat.77 Re: Jak to z tymi alimentami jest? 20.11.14, 11:29
                                                    Kutuzow, myślę, że klucz w rozwiązaniu zagadki może stanowić definicja "dłużnika alimentacyjnego". To mogą być ci, o których alimenty matki upomniały się w sądzie i mają nakazy komornicze itd.
                                                    Zważ, że duża część kobiet odpuszcza sobie walkę o te pieniądze i próbują o wszystkim zwyczajnie zapomnieć. Nawet jeśli w ich mniemaniu ojciec okazał się być kutasem. Taka walka o swoje też jest upokarzająca dla babki.
                                                    Poza tym...
                                                    Myślę, że dla zdecydowanej części kobiet rozwód też jest ostatecznością, traumatycznym przeżyciem i wcale to tak różowo nie wygląda jak tu piszemy. Kobiety mają dylemat, bo wiedzą, że chociaż rozstają się z facetem, to w jakiś sposób odbierają swoim dzieciom ojca. To nie jest łatwa decyzja i myślę, że w wielu związkach to właśnie dzieci są powodem, dla których kobiety dają danemu facetowi wciąż "kolejną szansę".
                                                    Przede wszystkim - dla kobiety też wcale to nie jest takie proste powiedzieć "tak" przed ołtarzem albo urzędnikiem USC. Zawsze są jakieś wątpliwości - czy to faktycznie ten itd. Babka też się wiąże, też podejmuje zobowiązania. To jest poważna sprawa i raczej wszyscy liczą na początku, że będzie ok.
                                                    Wśród kobiet i mężczyzn jest chyba podobny odsetek skurwysyństwa i myślę optymistycznie, że jednak zwykle pozytywne uczucia i "ludzka twarz" zwyciężają.
                                                  • zawle Re: Jak to z tymi alimentami jest? 20.11.14, 12:22
                                                    sabat.77 napisał: > Zważ, że duża część kobiet odpuszcza sobie walkę o te pieniądze i próbują o wsz
                                                    > ystkim zwyczajnie zapomnieć.

                                                    sabat, nie chcę się tu rozwodzić nad tym jak wygląda w Polsce walka o alimenty...czasami lepiej odpuścić zeby móc następnego dnia pójść do pracy i mieć siłe na zwykłe zycie. O ile kogos to interesuje, mogę zrobić osobny wątek na ten temat. Na przykładzie kilku wykształconych, znających swoje prawa kobiet usiłujących wysępić jakiekolwiek pieniądze od równie wykształconych i znających swoje prawa ojców.

                                                    Kobiety ma
                                                    > ją dylemat, bo wiedzą, że chociaż rozstają się z facetem, to w jakiś sposób odb
                                                    > ierają swoim dzieciom ojca. To nie jest łatwa decyzja i myślę, że w wielu związ
                                                    > kach to właśnie dzieci są powodem, dla których kobiety dają danemu facetowi wci
                                                    > ąż "kolejną szansę".

                                                    U mnie było dokładnie na odwrót. To dla dzieci się rozwiodłam, nie dla siebie. Mnie mogło być całkiem wygodnie.
                                                  • rekreativa Re: Jak to z tymi alimentami jest? 20.11.14, 15:51
                                                    Wreszcie jakiś głos rozsądku, a nie jazda po ekstremach.
                                                • kag73 Re: Zawle, wysil się proszę nie pisz głupot 19.11.14, 22:28
                                                  "Jeśli mamy rozpatrywać małżeństwo bez dzieci, to statystycznie także będzie to związek gdzie gość jest bardziej majętny od żony. Zobacz że nawet sąsiedni wątek fanny potwierdza jakich facetów szukają kobiety. Także małżonka może nie pracować i zapewnić sobie bezpieczeństwo ekonomiczne (przepis o przemocy ekonomicznej bije w mężczyzn zgodnie z orzecznictwem). Majątek jest bowiem ich wspólny i gośc nie może go jej wydzielać na jej potrzeby".

                                                  Bzdury, fanny se wymyslila, ze ma rady dla wyksztalconych 30+ z wiekszego miasta jak dobrze wyjscc za maz a Ty z tego robisz potwierdzenie jakich facetow szukaja kobiety? Zlituj sie, ale badz czujny, Twoja narzeczona tez jest tylko kobieta:) Zadbaj o to by nie zostac kasiastym mezczyzna sukcesu!
                                                  • kutuzow Re: Zawle, wysil się proszę nie pisz głupot 19.11.14, 22:36
                                                    kag73 napisała:

                                                    > Bzdury, fanny se wymyslila, ze ma rady dla wyksztalconych 30+ z wiekszego miast
                                                    > a jak dobrze wyjscc za maz a Ty z tego robisz potwierdzenie jakich facetow szuk
                                                    > aja kobiety?


                                                    Nie bzdury - obok wrzuciłem dokładne dane statystyczne GUS-u o aktywności kobiet i poziomie zarobków. Jeśli znacznie mniej kobiet jest aktywnych zawodowo i do tego te co są mają mniejsze zarobki (bo pracują w mniej wyspecjalizowanych -mniej płatnych zawodach), to chyba logiczne że to facecji (statystycznie) więcej zarabiają w rodzinie.
                                                    Pamiętaj że mówimy tutaj o skali kraju a nie wąskich grupach w stylu "30+ w korporacji na stanowisku managera".

                                                    To że kobiety szukają lepiej sytuowanego od siebie to nie nowośc -chyba nie zaprzeczysz temu?
                                                  • marek.zak1 Re: Zawle, wysil się proszę nie pisz głupot 19.11.14, 22:45
                                                    kutuzow napisał:
                                                    > To że kobiety szukają lepiej sytuowanego od siebie to nie nowośc -chyba nie zaprzeczysz temu?

                                                    No moja żona nie szukała. Jak ja poznalem miała 18 lat a ja byłem po III roku studiów i niczego w sensie materialnym, oprócz uroku osobistego, nie mialem. Kasa nie była driverem :)
                                                  • kag73 Re: Zawle, wysil się proszę nie pisz głupot 19.11.14, 23:28
                                                    Przerazajace jak malo mezczyzn wedlug tych danych pracuje zawodowo. Kobiety chociaz maja powod niepracowania zawodowo: wychowuja dzieci.
                                                    W dodatku masz przelicznik tylko na pieniadze, nie wiedzisz co kobiety wnosza dla dobra rodziny nie pracujac zawodowo. W dodatku gdyby zaczeto im placic za to co robia w domu za darmo, wygladalo by to znow troche inaczej.
                                                    Mniej platne zawody to tez ciekawa kwestia jest, ktos to tak kiedys odgornie ustalil co jest ile warte, odrebny temat. Do tego inna kwestia, ze kobiety czesto, przynajmniej np. w Niemczech, za te sama prace co mezczyzni dostaja mniej pieniedzy. Ja jestem tego najlepszym przykladem, bo mnie szef za prace na dokladnie tym samym stanowisku co moj maz oferowal mniejsza wyplate(zreszta sa statystyki to potwierdzajace).

                                                    > To że kobiety szukają lepiej sytuowanego od siebie to nie nowośc -chyba nie zap
                                                    > rzeczysz temu?
                                                    Jedne tak, inne nie, zalezy od wieku, warunkow fizycznych, oferty na rynku i nastawienia. W kregu moich znajomych jedna tylko kolezanka zwiazala sie z lepiej sytuowanym od siebie, ale nic za darmo, 17 lat starszy i niezbyt atrakcyjny fizycznie, ale to dluga historia. Wszyscy inni poznali sie mlodo, po studiach albo przed. Czesto zanim ktokolwiek zaczal pracowac zawodowo i miec cokolwiek albo byl w trakcie szukania pracy. Tak po prostu z milosci. I w dodatku w mojej bajce kobiety nie szukaly, one zostaly znalezione, po prostu "spotkalo sie dwoje ludzi". I pewnie do teraz tak sie dzieje wsrod mlodych a inaczej to wyglada wsrod nieco straszych gdzie nia ma tak hop siup kogos spotkac na uczelni albo wolnego w pracy, bo ci juz wydani a okazji do poznania kogos coraz mniej.
                                                    Jeszcze ciekawostka: Przytaczalam ostatnio najnowsze badania i w nich sie nazywa, ze dla mlodego pokolenia w krajach o wysokim standardzie zycia, z rownouprawnieniem plci pieniadze staja sie niewazne w wyborze partnera i kryteria wyboru partnera u kobiet sa coraz bardziej podobne do tych u mezczyzn. Bo jak ja dobrze sobie zarabiam to nie mam ochoty wiazac sie z kims kto ewentualnie zarabia wiecej ale do tego jest starszy i niezbyt atrakcyjny. Co innego jak jest i atrakcyjny i kasiaty, wtedy spoko.
                                                  • kutuzow Re: Zawle, wysil się proszę nie pisz głupot 20.11.14, 01:02
                                                    > Przerazajace jak malo mezczyzn wedlug tych danych pracuje zawodowo.
                                                    Ciekawa logika gdy się patrzy na to:

                                                    "na 1000 aktywnych zawodowo mężczyzn przypadało 547 biernych
                                                    zawodowo, podczas gdy na 1000 aktywnych zawodowo kobiet
                                                    przypadało 1053 biernych zawodowo"

                                                    Jak u kobiet więcej niż co druga nie pracuje to jest OK. ale u mezczyzn ta jedna trzecia boli.

                                                    > Kobiety chociaz maja powod niepracowania zawodowo: wychowuja dzieci.

                                                    Wiesz często to jest bardzo wygodna wymówka. Jestem Matką Polką i mogę siedzieć w domu. Dziecko w przeciwieństwie do szefa nie opierdzieli, nie powie że coś Matka zawaliła, nie zwolni -zero stresu taka fucha (w porównaniu do etatu). Od razu zaznacze że pomijam stres o samo dziecko (np. jego zdrowie) -ten jest niezależnie od tego czy matka dziecka pracuje na etacie czy nie.

                                                    > W dodatku masz przelicznik tylko na pieniadze, nie wiedzisz co kobiety wnosza d
                                                    > la dobra rodziny nie pracujac zawodowo.

                                                    Widzisz, kluczem jest tutaj "dla dobra rodziny". To rodzina ustala czy wolą model gdzie oboje pracują zawodowo, czy taki gdzie mąż zarabia na dom, czy może taki (mniejszość) gdzie to mąż zajmuje się domem. Poza tym nie wiem czemu trzeba jakoś specjalnie traktować rodziny z dzieckiem. Skoro np. w moim związku ja zajmuje się zmywaniem podług, to czy mam mówic że robię to "dla dobra rodziny" czy po prostu robię to bo to musi byc zrobione. Jakoś nie mam pomysłu że ktoś miałby mi za to płacić (tak jak Ty tutaj piszesz). Niby CZEMU miałby mi ktoś płacić za zajmowanie się moim domem?

                                                    > Mniej platne zawody to tez ciekawa kwestia jest, ktos to tak kiedys odgornie us
                                                    > talil co jest ile warte, odrebny temat.

                                                    To nie jest jakiś WIELKI TAJEMNY SPISEK. Zasada jest prosta. Im praca jest mniej skomplikowana, więcej osób może ją wykonywać -tym stawka za nią jest niższa. Każdy umie lepiej lub gorzej sprzątać - więc sprzątanie jest słabo płatne. Jeśli masz wiedzę, która jest cenna ponieważ tylko garstka osób w kraju posiada takie specjalizacje -to taka praca jest dużo lepiej płatna.
                                                    Poza tym kobiety świadomie wybierają prace mniej płatne ponieważ zazwyczaj za tym idzie także mniejszy stres i presja/rywalizacja. To akurat wychodzi z wielu ankiet. Facecji wybierają te lepiej płatne (kosztem stresu, chorób zawodowych, ryzyka związanego z wypadkami) ponieważ u nich zasoby finansowe świadczą o atrakcyjności u płci przeciwnej.

                                                    > Ja jestem tego najlepszym przykladem, bo mnie szef za prace na dokladni
                                                    > e tym samym stanowisku co moj maz oferowal mniejsza wyplate(zreszta sa statysty
                                                    > ki to potwierdzajace).

                                                    To jest efekt tego że kobiety znacznie częściej "znikają" z pracy z powodu ciąży i potem po ciąży.
                                                    Poruszalismy już tutaj na forum ten temat. Gdy laska w 3 miesiącu ciąży zdecyduje się na zwolnienie lekarskie, to nie dość że pracodawca nie wie jak długo jej nie będzie (więc nie wie czy brać nową osobę na zastępstwo), to jeszcze nie wie jak długo po porodzie zdecyduje się na pozostanie w domu. Rynek po prostu wycenia ryzyko. Tak jak np. przy OC młodzi kierowcy płacą wiecej.

                                                    > Jedne tak, inne nie, zalezy od wieku, warunkow fizycznych, oferty na rynku i na
                                                    > stawienia.

                                                    Kag, co innego mówią pojedyncze przykłady znajomych, a co innego duże statystyki np. z portali w USA gdzie się podaje zarobki jako jedną z kluczowych danych. Trend jest jasny i wyraźny i nie zmienia się :-)
                                                  • kag73 Re: Zawle, wysil się proszę nie pisz głupot 20.11.14, 15:10
                                                    Kutuzow:
                                                    > Jak u kobiet więcej niż co druga nie pracuje to jest OK. ale u mezczyzn ta jedn
                                                    > a trzecia boli.
                                                    Boli nie boli, mnie tam nic nie boli, bezrobocie moze sie zdarzyc kazdemu. Niemniej jednak nazywa sie czesto, ze mezczyzna definiuje sie przez prace i tendencyjnie tak jest. Wielu mezczyzn cierpi, ich samych BOLI, jezeli nie wywiazuja sie ze swojej roli (glownego)zywiciela rodziny np. Jak ich mierzi, ze to zona pracuje a oni nie zarabiaja pieniedzy. Niektrorzy tutaj zakladali juz nawet watki na temat tego, ze wiecej zarabiajaca kobieta, albo robiaca kariere kastruje faceta. Czyli: takie wychowanie/oczekiwania kulturowe?

                                                    > Wiesz często to jest bardzo wygodna wymówka. Jestem Matką Polką i mogę siedzieć
                                                    > w domu. Dziecko w przeciwieństwie do szefa nie opierdzieli, nie powie że coś M
                                                    > atka zawaliła, nie zwolni -zero stresu taka fucha (w porównaniu do etatu).

                                                    Zdziwilbys sie, zdarzalo mi sie plakac z bezsilnosci kiedy bylam w domu z moim w fazie uporu dwulatkiem. Myslam sobie: nikt by mi w to nie uwierzyl, i jeszcze myslalam: w biurze bylo zdecydowanie latwiej. Mowie to zupelnie serio.

                                                    > Widzisz, kluczem jest tutaj "dla dobra rodziny". To rodzina ustala czy wolą mod
                                                    > el gdzie oboje pracują zawodowo, czy taki gdzie mąż zarabia na dom, czy może ta
                                                    > ki (mniejszość) gdzie to mąż zajmuje się domem. Poza tym nie wiem czemu trzeba
                                                    > jakoś specjalnie traktować rodziny z dzieckiem. Skoro np. w moim związku ja zaj
                                                    > muje się zmywaniem podług, to czy mam mówic że robię to "dla dobra rodziny" czy
                                                    > po prostu robię to bo to musi byc zrobione. Jakoś nie mam pomysłu że ktoś miał
                                                    > by mi za to płacić (tak jak Ty tutaj piszesz). Niby CZEMU miałby mi ktoś płacić
                                                    > za zajmowanie się moim domem?
                                                    Bo jest roznica miedzy rodzina: matka, ojciec, dzieko/dzieci a Kutuzow i jego dziewczyna czyli zwiazek kobieta i mezczyzna. Dzieci maja to do siebie, ze sa bezradne, bezsilne, niesamodzielne i nie mozna ich samych w domu zostawic. Albo sie komus placi za to, ze sie nimi opiekuje podczas naszej nieobecnosci albo sie nie placi(najczesciej) zonie, ktora sie dziecmi opiekuje podczas gdy druga osoba(najczesciej maz) wychodzi z domu zarobic pieniadze. I poniewz ta zona jest w domu to najczesciej to ona odwala tez cala reszte roboty (zdecydowana wiekszosc), sila rzeczy. Jezeli Ty myjesz podloge tez to robisz dla Waszego dobra, bo sie lepiej z umyta czujecie. Robisz to po/przed praca, a w pracy zarabiasz pieniadze. Kobieta bedaca z dzieckiem do pracy isc nie moze, bo dziecko potrzebuje opieki/obenosci doroslego caly czas. I przede wszystkim czas dzieli sie nie na dwoch ale na trzech albo wiecej, w zaleznosci od ilosci dzieci w domu.
                                                  • kutuzow Re: Zawle, wysil się proszę nie pisz głupot 20.11.14, 15:21
                                                    kag73 napisała:

                                                    pominę cały początek (bo za dużo tutaj ideologii). Jedziesz bowiem stereotypem jacy są facecji, ale gdy takie same ramy przyjąć przy opisie kobiet to zaraz się wkurzasz.

                                                    >Jezeli Ty myjesz podloge tez to robisz dla Waszego dobra, bo s
                                                    > ie lepiej z umyta czujecie.

                                                    Wyjasnij mi zatem tylko prosze dla czyjego dobra myje podłoge kobieta która siedzi w domu i bawi dziecko.

                                                    > Kobieta bedaca z dzieckiem do pracy isc nie moze, bo dziecko potrzebuje o
                                                    > pieki/obenosci doroslego caly czas.

                                                    Kag, masz świadomość że sa takie kwestie jak żłobek, przedszkole lub niańki.
                                                    Ta co zarabia tyle że starczy jej na niańkę i jeszcze sporo zostanie ma większa motywację powrotu do pracy niż np. moja znajoma która zarabia w sklepia 1300 PLN netto, a za niańke musiałaby wydać 1500. Czyli jak sama zostanie z dzieckiem to zaoszczędzi 200 PLN :-)
                                                  • kag73 Re: Zawle, wysil się proszę nie pisz głupot 20.11.14, 16:11
                                                    Kag, masz świadomość że sa takie kwestie jak żłobek, przedszkole lub niańki.
                                                    Ta co zarabia tyle że starczy jej na niańkę i jeszcze sporo zostanie ma większa motywację powrotu do pracy niż np. moja znajoma która zarabia w sklepia 1300 PLN netto, a za niańke musiałaby wydać 1500. Czyli jak sama zostanie z dzieckiem to zaoszczędzi 200 PLN :-)

                                                    Bywa roznie. Zalezy czy ludzie lubia swoja prace czy nie, czy moga/chca sobie pozwolic na dluga przerwe czy nie. Przedszkole jest od lat 3, mnie zlobek i nanka nie obchodza, bo to nie jest moja i mojego meza wizja macierzynstwa. A ze to moje zycie to ja moge decydowac jak ja chce.I owszem komus moze zalezec w pierwszym rzedzie na kasie(pomijam chec pracowania dla pracowania), wtedy sprawa jest jasna. Innym moze zalezc na czasie spedzonym z dzieckiem wtedy zadowola sie mniejszymi pieniedzmi. Znam przypadek gdzie babka poszla do pracy i dokladnie tyle ile zarabiala placila niani. Ja do niej "To Ty wariatka jestes, po co Ty do tej roboty lazisz". I to byla jedyna kobieta, ktora powiedziala mi szczerze, ze opieka nad dziecmi(bliznieta miala) ja po prostu przerasta, nie wytrzmuje tego nerwowo, jest zestresowana, zmeczona. Wiec wolala zaplacic zarobione pieniadze niani i w zamian spedzic z dziecmi mniej czasu, ale za to w jej oczach bardziej wartosciowego czasu, bo nie byla rozdraniona matka, zmeczona tyloma godzinami z dziecmi, tylko cieszyla sie, ze steskniona pobedzie z dziecmi.
                                                    Wiec wszystko sie zdarza.
                                                  • kag73 Re: Zawle, wysil się proszę nie pisz głupot 20.11.14, 15:51
                                                    > To jest efekt tego że kobiety znacznie częściej "znikają" z pracy z powodu ciąż
                                                    > y i potem po ciąży.

                                                    Kutuzow, gowno mnie to obchodzi dlaczego, faktem jest, ze placa mi mniej za te sama prace. A co ja za to moge, ze urodzilam sie kobieta?

                                                    To nie jest jakiś WIELKI TAJEMNY SPISEK. Zasada jest prosta. Im praca jest mnie
                                                    > j skomplikowana, więcej osób może ją wykonywać -tym stawka za nią jest niższa.
                                                    > Każdy umie lepiej lub gorzej sprzątać - więc sprzątanie jest słabo płatne. Jeśl
                                                    > i masz wiedzę, która jest cenna ponieważ tylko garstka osób w kraju posiada tak
                                                    > ie specjalizacje -to taka praca jest dużo lepiej płatna.
                                                    To nie zawsze i nie do konca jest prawda. Wbrew pozorom nie kazdy potrafi sprzatac, jak ja Ci place 10 euro na godzine za sprzyatnie to nie zycze sobie, zebys sprzatal "gorzej". Nie kazdy tez potrafi/moglby byc przedszolkanka albo nauczycielem. A zarabiaja oni malo w porownaniu do takiego bankowca, ktory rozdaje durne kredyty, w dodatku nierozsadnie, na koncu sie wszystko sypie, z pieniedzy podatnikow ratuje sie banki a pieniadze te sa na wyplacanie bonusow dla personelu. Wiec to nie zawsze jest to az takie jednoznaczen i zreszta kto ocenia jaka specjalizacja jest najwiecej warta? Ta ktora przynosci najwiecej pieniedzy, oczywiscie!

                                                    > Kag, co innego mówią pojedyncze przykłady znajomych, a co innego duże statystyk
                                                    > i np. z portali w USA gdzie się podaje zarobki jako jedną z kluczowych danych.
                                                    > Trend jest jasny i wyraźny i nie zmienia się :-)
                                                    To nie sa pojedyncze przyklady. Niech kazdy prosze na forum rozejrzy sie w okol pomysli o swoich znajomych parach, o sobie samym i napisze ile babek polecialo na "lepiej sytuowanych".
                                                    Podam ci przyklad: mam kolege Niemca, teraz 45, singel, od lat. Ma wlasne mieszkanie wlasnosciowe w Monachium(wow, piekne, drogie miasto), dobra prace, oszczednosci, teraz miezka w USA. Juz jak mial kolo 35 moja matka mnie pytala "czemu on sie nie zeni?". Moja odpowiedz byla zawsze: "Z kim, mamo, z kim?".
                                                    Facet ma okolo 168 cm wzrostu, lekko lysawy, ale nie oblesny. Mam kolezanke, byla po rozwodzie, ciezkie zycie, samotnie wychowujaca, ciezko pracujaca. I temu koledze sie ona bardzo podobala. Ja do niej: "Ty, zobacz, kase ma, zarabia, mieszkanie ma, zadnen tam gnojek, bylabys urzadzona". A ona mi na to "Taa, to se go sama wez." Nie, ja nie, bo on mnie sie absolutnie wcale nie podoba.
                                                    I teraz ja Ci napisalam co ja wyczytalam w badaniach. Zreszta co ludzie deklaruja a co potem robia to dwie pary kaloszy, bo liczy sie tutaj faktor ludzki jeszcze, bo oprocz tego "sytuowania" jest jeszce chemia, wyglad, charakter. Przyznaje, ze w krajach gdzie bieda, kobiety nie maja prawie nic, pracy nie ma albo pracowac im sie nie chce, faceci w miare sytuowani z ich punku widzenia maja szanse. Widzialm mnostwo parek mloda/ladna Latynoska+ niezbyt atrakcyjny czesto podstarzaly Europejczyk.
                                            • slepafuria15 Re: Zawle, wysil się proszę nie pisz głupot 21.11.14, 08:10
                                            • slepafuria15 Re: Zawle, wysil się proszę nie pisz głupot 21.11.14, 08:11
                                              Sa takie przypadki. Sa.
                            • hello-kitty2 Re: Phil Collins sets divorce pay-out record 19.11.14, 18:26
                              kutuzow napisał:

                              > zawle napisała:
                              > > .... Ślub zmienia układ. Pewnie jako młodsze jeszcze narzeczone
                              > > to go kochały;)
                              >
                              > Kag, przecież na tym forum mnie koleżanki próbowały przekonać jak to ślub to wr
                              > ęcz na niekorzyść jest dla kobiety, że to tylko facet zyskuje. Pamiętasz?
                              > To że z uporem maniaka to wyjaśniam i prostuję to potem fochy i dąsy oraz posąd
                              > zenie że mi to o kasę chodzi (bo nie kupuję tych kolerzankowych ściem).

                              Hehe ale scieme w postaci potrzeby poczucia sie wyjatkowa za pomaca slubu bez intercyzy kupiles ;)
                • loppe Re: Jak bedac dobrze po 30-stce zaliczyc mloda... 19.11.14, 12:59
                  Philowi udało się przekazać geny.

                  www.youtube.com/watch?v=glUfcMMbA2Q
                  Simon Collins śpiewa piosenkę ojca -

                  www.youtube.com/watch?v=RJ2oDlbfQ_A
                  • loppe Re: Jak bedac dobrze po 30-stce zaliczyc mloda... 19.11.14, 13:14
                    Philowi udało się przekazać geny.

                    Sukces reprodukcyjny bywa uznawany za najważniejszy:). To chyba dlatego dziadkowie mają fisia na punkcie swoich wnuczków - "Nie cały umrę...."
    • zepsutaklawiatura Re: Jak bedac dobrze po 30-stce zaliczyc mloda... 19.11.14, 20:00
      1. Nie zadawać takich pytań, bo intuicyjnie świadczą o braku gotowości do tego.
      2. Zaliczyć najpierw bez skrupułów kilka mniej ładnych. Tak dla rozgrzewki.

      Pytanie tylko, czy naprawdę tego chcesz.
    • kutuzow Co by było gdyby Sabat dostał super porady tutaj? 23.11.14, 14:49
      Przeglądałem ostatnio Uberhumor i natknąłem się na zdjęcie które wg mnie idealnie przedstawia hipotetyczną sytuację w której Sabat otrzymuje tu super porady jak w końcu dobrać się do tych młodych lasek i .....

      oi60.tinypic.com/2yplmck.jpg
      Moim zdaniem tak by to się właśnie skończyło.
      Nie wkurzaj się Sabat, bo to nić osobistego. Po prostu uważam, że raczej chcesz się utwierdzić w przekonaniu że się nie da (wtedy własna sytuacja wydaje się mniej przygnębiająca, bo przeciez pola manewru nie ma), niż na prawdę szukasz sposobu.
      • sabat.77 Re: Co by było gdyby Sabat dostał super porady tu 24.11.14, 00:05
        kutuzow napisał:

        > Przeglądałem ostatnio Uberhumor i natknąłem się na zdjęcie które wg mnie idealn
        > ie przedstawia hipotetyczną sytuację w której Sabat otrzymuje tu super porady j
        > ak w końcu dobrać się do tych młodych lasek i .....
        >
        > oi60.tinypic.com/2yplmck.jpg
        > Moim zdaniem tak by to się właśnie skończyło.
        > Nie wkurzaj się Sabat, bo to nić osobistego. Po prostu uważam, że raczej chcesz
        > się utwierdzić w przekonaniu że się nie da (wtedy własna sytuacja wydaje się m
        > niej przygnębiająca, bo przeciez pola manewru nie ma), niż na prawdę szukasz sp
        > osobu.

        No pewno. Dlaczego miałbym szukać na to sposobu? Ja? WTF!
        Ten temat powstał jako naturalna przeciwwaga dla tematu fanny, o singielce z nadmiernymi aspiracjami szukającej księcia z bajki. Z założenia miał być kompletną bzdurą, podtatusiały, niebogaty couch potato atakowany seksualnie przez namiętną, bosko wyglądającą dwudziechę to dobry temat na jakiś odcinek sitcomu :D
        Równie dobrze mógłbym się zajmować tym jak uratować trzy świnki przed złym wilkiem.
        Meeeen, sądzisz że aż tak źle ze mną? :D
    • loppe Re: Jak bedac dobrze po 30-stce zaliczyc mloda... 24.11.14, 14:24
      Nie jest to trudniejsze niż...

      off.sport.pl/off/1,111379,16988661,_Twarde__stare_dranie___Historia_pierwszego_przejscia.html
    • ada.lovelace Re: Jak bedac dobrze po 30-stce zaliczyc mloda... 10.12.14, 00:35
      Ja według Waszych kryteriów nie jestem już młoda, mam 26 lat, i szczerze mówiąc nie wyobrażam sobie bycia z facetem 10 lat starszym, nie przypominam sobie też koleżanek, które mają takie doświadczenia a jeśli mają to się nie chwalą. Facet po 30 to dla dwudziestek trochę porażka, bo znaczy, że żaden młodszy ich nie chce.
      • sabat.77 Re: Jak bedac dobrze po 30-stce zaliczyc mloda... 10.12.14, 07:58
        Jak chodzilem na studia, to mialem w grupie dziewczyne, ktora byla kochanka 40-stolatka. Zonatego, z dwojka dzieci. Brzydka nie byla, paru ja chcialo. Ona nie chciala.
        Inna tez znalem, ktora bzykala sie z gosciem w okolicach 50-siatki, ale jej stary kochanek byl bardzo bogaty, wiec to akurat nic dziwnego.
        • sabat.77 Re: Jak bedac dobrze po 30-stce zaliczyc mloda... 10.12.14, 08:35
          Inna rzecz, ze koledzy tez niespecjalnie ruchali starsze panie. Nie bylo okazji wejsc w taka relacje. Najczesciej to wszystko dziala w grupie mniej wiecej rowiesniczej.
          Mysle, ze to kobiety o tym decyduja. Zblizony wiekiem facet jest najbardziej rokujacy na zwiazek, na ktorym przeciez najbardziej zalezy kobietom.
    • slepafuria15 Re: Jak bedac dobrze po 30-stce zaliczyc mloda... 10.12.14, 09:29
      Ale czemu akurat młodą?
      • sabat.77 Re: Jak bedac dobrze po 30-stce zaliczyc mloda... 10.12.14, 09:36
        Polowanie na mloda i ladna kochanke to meski odpowiednik polowania na bogatego i ustawionego meza. Temat powstal jako zart, a osobiscie uwazam, ze mloda i ladna dziewczyna zwykle poza tymi dwoma atrybutami ma niewiele facetowi w lozku do zaoferowania.
        • rekreativa Re: Jak bedac dobrze po 30-stce zaliczyc mloda... 10.12.14, 12:50
          Sabat, a właściwie od jakiego pułapu zarobków zaczyna się "bogaty mąż"?
          Pytam o Twoją wizję bogatości - czy to tak bliżej Kulczyka, czy jednak dalej?
          • sabat.77 Re: Jak bedac dobrze po 30-stce zaliczyc mloda... 10.12.14, 13:24
            Moja? W mojej wizji ktos posiadajacy dochody 5-8 tys PLN na reke jest juz calkiem bogaty i przez to atrakcyjny.
            • sabat.77 Re: Jak bedac dobrze po 30-stce zaliczyc mloda... 10.12.14, 20:23
              Dodam, ze wedlug mnie atrakcyjnosc mezczyzny mozna wyznaczyc wg wzoru matematycznego. Bylby on dosc zlozony, ale w sumie niezbyt trudny do rozpisania. Kwestia zidentyfikowania wiekszosci zmiennych.
              • slepafuria15 Re: Jak bedac dobrze po 30-stce zaliczyc mloda... 10.12.14, 21:46
                Jeden wzór i wszystko załatwione?
                • sabat.77 Re: Jak bedac dobrze po 30-stce zaliczyc mloda... 10.12.14, 21:59
                  Tak sadze.
              • ninek04 Re: Jak bedac dobrze po 30-stce zaliczyc mloda... 10.12.14, 22:03
                sabat.77 napisał:

                > Dodam, ze wedlug mnie atrakcyjnosc mezczyzny mozna wyznaczyc wg wzoru matematyc
                > znego. Bylby on dosc zlozony, ale w sumie niezbyt trudny do rozpisania. Kwestia
                > zidentyfikowania wiekszosci zmiennych.

                Te zmienne sa niezmienne:inteligencja, poczucie humoru, kreatywność, kultura osobista,
                • sabat.77 Re: Jak bedac dobrze po 30-stce zaliczyc mloda... 10.12.14, 22:21
                  Sa czescia wzoru. Z cala pewnoscia to tez warunek konieczny i niewystarczajacy. Oprocz tego caly zespol cech biologicznych. Ogolnie meska atrakcyjnosc uklada sie w trzy glowne grupy cech: cialo, charakter, status. Kazda z osobna musi zagrac przynajmniej na tyle, zeby osiagnac poziom akceptowalny, co jest nielatwym zadaniem.
                  • marek.zak1 Re: Jak bedac dobrze po 30-stce zaliczyc mloda... 10.12.14, 22:49
                    sabat.77 napisał:

                    > Sa czescia wzoru. Z cala pewnoscia to tez warunek konieczny i niewystarczajacy.
                    > Oprocz tego caly zespol cech biologicznych. Ogolnie meska atrakcyjnosc uklada sie w trzy glowne grupy cech: cialo, charakter, status. Kazda z osobna musi zagrac przynajmniej na tyle, zeby osiagnac poziom akceptowalny, co jest nielatwym zadaniem.

                    Sabat. Jeszcze chęci. One sa najwazniejsze. Ja, na przykład nie miałem i nie mam żadnej chęci uwodzenia kobiet. Uwodzenie jest ziązane z rozpierdzieleniem rodziny, małżeństwa i wmiksowanie sie w nowy związek, ktory nie wiadomo jaki byłby. To było aktualne wiele lat temu i jest aktualne nadal.
                    Pamietasz dialog Dziewońskiego z Michnikowskim:
                    - Słuchaj, jest interes do zrobienia.
                    - Tak, a lle mozna stracić?
            • sabat.77 Re: Jak bedac dobrze po 30-stce zaliczyc mloda... 10.12.14, 21:57
              Jeszcze o bogactwie. Bogactwo danej osoby zalezy od srednich kosztow utrzymania w danym spoleczenstwie. Bogatym jest ten, ktory ma przychody wieksze niz koszty. Mezczyzna niezonaty i bezdzietny jest finansowo atrakcyjny w oczach kobiet wtedy, gdy jest w stanie wniesc jakas istotna sume ponad koszty ich wspolnego utrzymania. Mezczyzna zonaty i posiadajacy dzieci od tego musi odjac koszty zwiazane z utrzymywaniem bylej rodziny. Stad mezczyzn zonatych i dzieciatych, ale wciaz atrakcyjnych w oczach kobiet jest znacznie mniej. Chodzi wylacznie o sytuacje finansowa, bo zaden inny czynnik nie wchodzi w gre. Co jest koronnym dowodem na to jak pieniadze mezczyzny sa w oczach kobiet istotne. W matematyce mamy takie okreslenie jak warunek konieczny lecz niewystarczajacy i chyba tutaj pasuje ono idealnie. Potwierdza to tez teze, ktora przywolala ostatnio kitty, ze czlowiek bez pieniedzy jest nikim. Zgodzilbym sie, z tym ze dotyczy to wylacznie mezczyzn. Mezczyzna bez pieniedzy jest nikim. Istnieje tylko formalnie jako zapis w dokumentach.
              • slepafuria15 Re: Jak bedac dobrze po 30-stce zaliczyc mloda... 10.12.14, 22:51
                Twoj wzór byc moze dla części kobiet miałby zastosowanie, ale nie dla wszystkich. Sa takie np. Ja - co nie przeliczają atrakcyjności na kasę. A teraz przykład: moj eks maz jak go poznałam to nie dość, ze nie dysponował majątkiem to miał jeszcze długi. Moj FF - jak go poznałam - to miewał miesiące takie, ze musiał pożyczać kasę aby do 1 dociągnąć. Długi pospłacal dopiero w tym roku. Nie wymieniłeś tez ukrytych atrybutów.
              • hello-kitty2 Re: Jak bedac dobrze po 30-stce zaliczyc mloda... 10.12.14, 23:52
                sabat.77 napisał:

                Potwierdza to tez teze, ktora przywolala ostatnio kitty, ze czlo
                > wiek bez pieniedzy jest nikim. Zgodzilbym sie, z tym ze dotyczy to wylacznie me
                > zczyzn. Mezczyzna bez pieniedzy jest nikim. Istnieje tylko formalnie jako zapis
                > w dokumentach.

                No nie, gdybym wiedziala, ze tak to wykorzystasz to bym tego nie napisala:) Na usprawiedliwienie mam, ze mialam dola. Przeciez pisalam o sobie.
                Za bardzo sie fiksujesz na swojej atrakcyjnosci w oczach kobiet. A nie lepiej skupic sie na swojej atrakcyjnosci w swoich oczach?
                Co mi po atrakcyjnosci w oczach mezczyzn jak w moich wlasnych moze ona byc zerowa, jak wtedy gdy to pisalam.
                I jeszcze: seks bez uczuc nie jest nic warty. Czego Ty chcesz?
                • slepafuria15 Re: Jak bedac dobrze po 30-stce zaliczyc mloda... 11.12.14, 05:32
                  A jedzenie bez uczuc jest cos warte czy nie? Ludzie dali sobie wcisnąć kit, ze seks bez uczuc jest nic nie warty. Bzdura. Rozładowuje napięcie i nie trzeba kochać drugiego aby było fajnie i miło.
                  • sabat.77 Re: Jak bedac dobrze po 30-stce zaliczyc mloda... 11.12.14, 05:51
                    slepafuria15 napisał(a):

                    > A jedzenie bez uczuc jest cos warte czy nie? Ludzie dali sobie wcisnąć kit, ze
                    > seks bez uczuc jest nic nie warty. Bzdura. Rozładowuje napięcie i nie trzeba ko
                    > chać drugiego aby było fajnie i miło.

                    To ma uzasadnienie biologiczne. Dla faceta seks bez miłości jest sporo wart, bo daje kolejną szansę na rozsianie własnych genów, natomiast dla kobiety niekoniecznie - bo oprócz możliwości zapłodnienia, daje jednak spore obciążenie w przyszłości pt. konieczność samotnego dźwigania brzucha, problem z samotnym zaspokojeniem głodu domagającego się jedzenia potomstwa, samotny trud wychowania małych itd.
                    Natura promowała mężczyzn, którzy po prostu chcieli się rozmnażać i kobiety, które jednak robiły to "z miłości", czyli pod warunkiem pojawienia się związku.
                    Powinniśmy raczej powiedzieć: "dla kobiety seks bez związku jest nic nie wart."

                    A dla mężczyzny - tak jak piszesz, to fizyczna przyjemność.
                    Uważam, że wiele można wyjaśnić przez pryzmat naszej zwierzęcości i prymitywnych instynktów. Powiem przewrotnie, że dla mnie ludzkie uczucia są niewiele warte, stąd nie wiem jak mogą być podstawą do oceny wartości seksu, który przynajmniej jest fizycznie przyjemny.
                    • slepafuria15 Re: Jak bedac dobrze po 30-stce zaliczyc mloda... 11.12.14, 06:12
                      Ja uważam, ze kwestię miłości i seksu należy traktować oddzielnie. Miłość nie gwarantuje super seksu. Seks nie gwarantuje milości. Mozna miec super seks bez miłości i wielka milosc bez seksu. To, ze seks jest warty tylko z wielka miloscia - to wspolczesna propaganda, ktorej latwiej ulegaja kobiety bo to one ponosza wiekszy ciezar odpowiedzialnosci i wiekszy trud.
                      A co do atrakcyjnosci - jak sie jest dobrym kochankiem to partnera sie znajdzie. Bedzie to dzialalo na podstawie marketingu szeptanego. Jedna pani drugiej pani - taki kawaler nie bedzie dlugo sam.
                      • sabat.77 Re: Jak bedac dobrze po 30-stce zaliczyc mloda... 11.12.14, 06:50
                        Tylko najpierw trzeba byc w ogole dopuszczonym chociaz przez jedna z nich, co nie?
                        A milosc to belkot, ja w to nie wierze. To jest sciema. Seks przynajmniej jest namacalny.milosc sama w sobie jest propaganda i to potwornie szkodliwa, szczegolnie dla naiwnych co w nia swiecie wierza. Bzdury. Ludzie to banda skurwysynow bez serca, a wszystko kreci sie na klamstwie, falszu i obludzie. A malzenstwo to juz niepodzielne krolowanie obludy. Szkoda czasu na takie gowno.
                        • zawle Re: Jak bedac dobrze po 30-stce zaliczyc mloda... 11.12.14, 08:34
                          sabat.77 napisał:Ludzie to banda skurwysynow
                          > bez serca, a wszystko kreci sie na klamstwie, falszu i obludzie. A malzenstwo t
                          > o juz niepodzielne krolowanie obludy.

                          Niestety muszę się z Tobą zgodzić. Tak jak niskolibidowcy podszywają się pod religijnych, tak szuje podszywają się pod kochających. Ale czy to znaczy że miłość nie istnieje?
                          • sabat.77 Re: Jak bedac dobrze po 30-stce zaliczyc mloda... 11.12.14, 08:48
                            Jesli istnieje to jest rzadkim fenomenem. Czesto jednostronnym.
                            • marek.zak1 Re: Jak bedac dobrze po 30-stce zaliczyc mloda... 11.12.14, 09:11
                              sabat.77 napisał:

                              > Jesli istnieje to jest rzadkim fenomenem. Czesto jednostronnym.

                              Zaczynam wierzyć, że jestem fenomenem. Ja tam kocham wszystkiie moje kobiety w ilości 5 (Sowa included).
                              zakbajka.blog.onet.pl/2014/12/10/pracujemy-razem-we-work-together/
                          • bgz0702 Re: Jak bedac dobrze po 30-stce zaliczyc mloda... 11.12.14, 16:06
                            zawle napisała:

                            > sabat.77 napisał:Ludzie to banda skurwysynow
                            > > bez serca, a wszystko kreci sie na klamstwie, falszu i obludzie. A malzen
                            > stwo t
                            > > o juz niepodzielne krolowanie obludy.
                            >
                            > Niestety muszę się z Tobą zgodzić. Tak jak niskolibidowcy podszywają się pod re
                            > ligijnych, tak szuje podszywają się pod kochających. Ale czy to znaczy że miłoś
                            > ć nie istnieje?
                            >

                            może to zalezy od tego co to jest dla ciebie ta miłość, jak ją zdefiniujesz, czym się zadowolisz, czym podzielisz itp. jakoś kiepsko to widzę w tym wieku;) zresztą zawsze niewiele umiałam z siebie wykrzesać, chociaż wiarę w ludzi mam, mimo że z wiekiem coraz mniej to taka końcówka jej jeszcze mi została;) widzę to w sposób bardzo rozległy i coraz bardziej cyniczny. Miłość- tego się nie da tak w pasujący wszystkim sposób obgadać, odpowiedzieć można tylko na pytania czy poszczególne jej składniki istnieją ale tu też składniki i przepis na szczęście nam się w tłumie rozjedzie. Sama sobie odpowiedz co to jest i czy jest możliwe
                      • ninek04 Re: Jak bedac dobrze po 30-stce zaliczyc mloda... 11.12.14, 07:05
                        Zgadzam sie.Może to też kwestia wieku i przeżytych doświadczeń.Wiadomo,w młodości poszukiwanie wielkiej miłości i chęć związania się jest priorytetem, a związek i seks bez miłości był nie do wyobrażenia, przynajmniej dla mnie .Jednakże z upływem czasu,lepszych i gorszych przeżyć,wszystko się przewartościowuje, i ta miłość i uczucia już nie są gwarantem dobrego seksu,bo ten można mieć jak najbardziej bez miłości,co nie znaczy, że nie daje on wówczas spełnienia i radości, wręcz przeciwnie.
                        • sabat.77 Re: Jak bedac dobrze po 30-stce zaliczyc mloda... 11.12.14, 07:09
                          To moze dla bab jest priorytetem, dla mnie nigdy nie bylo.
                          • hello-kitty2 Re: Jak bedac dobrze po 30-stce zaliczyc mloda... 11.12.14, 12:14
                            Nie wyszlo Wam to tak gadacie. Mnie tez nie wyszlo ale tak nie gadam.

                            Gdyby tylko na horyzonie pojawil sie kochajacy Was czlowiek, ktory sie dobrze pieprzy i ktory chcialy z Wami spedzic zycie wszystkie FF, dziwkarze i kurwy poszly by w odstawke od tak, bez ogladania sie i bez lezki w oku.
                            Gdyby bylo tak jak piszecie mozna by sie pieprzyc z kazdym, kogo uznacie za atrakcyjnego i kto uzna Was, skoro nie ma uczuc to absolutnie z kazdym zonaty, kawaler whatever, wazne zeby bylo milo, jeden wychodzi, drugi wchodzi. A nie jest tak, nie?

                            Ja jestem czlowiekiem wiary. Wierze miedzy innymi w milosc. Rucham bez milosci tez ale nie przypisuje temu wiekszej wartosci, ot cos jest, a potem tego nie ma. Na lozu smierci tego wspominac nie bede ;)
                            • marek.zak1 Re: Jak bedac dobrze po 30-stce zaliczyc mloda... 11.12.14, 12:48
                              hello-kitty2 napisała:

                              > Ja jestem czlowiekiem wiary. Wierze miedzy innymi w milosc.

                              No to jest nas tutaj już dwoje :).
                              Trzymam kciuki za miłość i znalezienie pracy.
                            • slepafuria15 Re: Jak bedac dobrze po 30-stce zaliczyc mloda... 11.12.14, 12:56
                              Jak sie sprowadza znajomość do czystej fizjologii i rozładowania napięcia to sporo osób ma gdzieś status rozladowywacza. Żonaty, mężatka, dzieci - sporej liczbie osób to nie wadzi. Znam facetów np co preferują mężatki bo cyt: u mężatki nie ma wpadki. Albo powiedzenie innej znajomej osoby " nie ma zdrady jest tylko niedyskrecja". Ale fakt jakbym trafiła faceta co by nam Obojgu milosc uderzyła do głowy i byłby świetny w lozku i miałby dobry charakter to oczywiście, ze FF poszliby w odstawke.
                            • sabat.77 Re: Jak bedac dobrze po 30-stce zaliczyc mloda... 11.12.14, 15:57
                              Jesli o mnie chodzi to tak jest, gotów jestem pieprzyćsię w takich konfiguracjach z każdym :)

                              A co do miłości, to myślę że w pewnym wieku niełatwo sie zakochać. Trochę się z tego wyrasta, jak z wiary w Świętego Mikołaja :)

                              Mnie to w każdym razie wydaje się trochę idiotyczne i infantylne. Big Love, ale wiadomo co za tym stoi. Wicie gniazda i związek. Dziękuję, postoje.
                              • marek.zak1 Re: Jak bedac dobrze po 30-stce zaliczyc mloda... 11.12.14, 16:06
                                sabat.77 napisał:
                                > Mnie to w każdym razie wydaje się trochę idiotyczne i infantylne. Big Love, ale wiadomo co za tym stoi. Wicie gniazda i związek. Dziękuję, postoje.

                                A mnie to akurat odpowiada. Jaka proponujesz alternatywę? Romanse, agencje, czy masturbację?
                                • bgz0702 Re: Jak bedac dobrze po 30-stce zaliczyc mloda... 11.12.14, 16:15
                                  marek.zak1 napisał:

                                  > sabat.77 napisał:
                                  > > Mnie to w każdym razie wydaje się trochę idiotyczne i infantylne. Big Lov
                                  > e, ale wiadomo co za tym stoi. Wicie gniazda i związek. Dziękuję, postoje.
                                  >
                                  > A mnie to akurat odpowiada. Jaka proponujesz alternatywę? Romanse, agencje, czy
                                  > masturbację?

                                  no widzisz, co wygoda to wygoda;) musisz wszystko przemyśleć co ci się bardziej opłaca. Miłość to miłość jest, dla jednych śmierć i niewygody a innym w sam raz jak ulał w wygody się wpasuje
                                  • bgz0702 Re: Jak bedac dobrze po 30-stce zaliczyc mloda... 11.12.14, 16:17
                                    bgz0702 napisała:

                                    > marek.zak1 napisał:
                                    >
                                    > > sabat.77 napisał:
                                    > > > Mnie to w każdym razie wydaje się trochę idiotyczne i infantylne. B
                                    > ig Lov
                                    > > e, ale wiadomo co za tym stoi. Wicie gniazda i związek. Dziękuję, posto
                                    > je.
                                    > >
                                    > > A mnie to akurat odpowiada. Jaka proponujesz alternatywę? Romanse, agencj
                                    > e, czy
                                    > > masturbację?
                                    >
                                    > no widzisz, co wygoda to wygoda;) musisz wszystko przemyśleć co ci się bardziej
                                    > opłaca. Miłość to miłość jest, dla jednych śmierć i niewygody a innym w sam ra
                                    > z jak ulał w wygody się wpasuje

                                    na miłość nie ma ani rady ani definicji pasującej wszystkim
                                • sabat.77 Re: Jak bedac dobrze po 30-stce zaliczyc mloda... 11.12.14, 16:16
                                  Romanse chyba najfajniejsze :)
                                  • marek.zak1 Re: Jak bedac dobrze po 30-stce zaliczyc mloda... 11.12.14, 16:27
                                    sabat.77 napisał:

                                    > Romanse chyba najfajniejsze :).

                                    No, a kobieta, z która romansujesz, kotłujesz, po jakims czasie pyta: no i co dalej, kochanie. Co zamierzasz?
                                    Ty odpowiadasz, ze romanse lubisz, a ona: no to ten juz masz z głowy.

                                    KOńcze bo ide na tening :)
                                    • sabat.77 Re: Jak bedac dobrze po 30-stce zaliczyc mloda... 11.12.14, 16:44
                                      No to wyciagam muszkiet i strzelam se w leb jak mlody Werter. Nie zalamuj mnie Marek. To normalne, taka kolej rzeczy.
                              • rekreativa Re: Jak bedac dobrze po 30-stce zaliczyc mloda... 11.12.14, 16:24
                                No ale z drugiej strony jak ten Love realizować bez związku?
                                Jeśli love jest, to jest też chęć, by się nie rozstawać, czyli być razem.
                                I co to w ogóle jest ten Love? Bo przecież nie motylki w żołądku i ćwierkają wróbelki, kurna...
                                • zawle Re: Jak bedac dobrze po 30-stce zaliczyc mloda... 11.12.14, 23:41
                                  rekreativa napisała:

                                  > No ale z drugiej strony jak ten Love realizować bez związku?
                                  > Jeśli love jest, to jest też chęć, by się nie rozstawać, czyli być razem.

                                  Normalnie. Ja mam swoje mieszkanie, on ma swoje mieszkanie. Gdy chcemy to się spotykamy, gdy nie chcemy, spędzamy czas oddzielnie. Pomagamy sobie, dbamy o siebie.
                                  Gdy człowiek przeżył rozstania, gdy nabył jakiegoś doświadczenia, to wcale mu na tym "nierozstawaniu" nie zależy. Bo wie że bycie razem bywa też uciążliwe, a niebycie fajne. Nie ma co wić, bo każdy ma uwite swoje i ceni to co ma.
                                  • sabat.77 Re: Jak bedac dobrze po 30-stce zaliczyc mloda... 12.12.14, 00:37
                                    zawle napisała:

                                    > Normalnie. Ja mam swoje mieszkanie, on ma swoje mieszkanie. Gdy chcemy to się s
                                    > potykamy, gdy nie chcemy, spędzamy czas oddzielnie. Pomagamy sobie, dbamy o sie
                                    > bie.
                                    > Gdy człowiek przeżył rozstania, gdy nabył jakiegoś doświadczenia, to wcale mu n
                                    > a tym "nierozstawaniu" nie zależy. Bo wie że bycie razem bywa też uciążliwe, a
                                    > niebycie fajne. Nie ma co wić, bo każdy ma uwite swoje i ceni to co ma.

                                    To takie prawdziwe. Nie wiedząc wszystkiego o sobie samych, możemy wypełnić te białe plamy jakąś treścią. Taką która nam się podoba. Możemy stworzyć rzeczywistość na nowo, zinterpretować ją po swojemu. Bycie zawsze razem odbiera ten rodzaj swobody.
                                    Dochodzi bezustanna niepewność, kiedy się coś w nas wypali, skoro doświadczenie życiowe nauczyło nas, że jak do tej pory zawsze się wypalało. To czekanie odbiera radość z chwili, która trwa.
                                    Riedel śpiewał, że w życiu piękne są tylko chwile, a dla nas ważne by to były te chwile kiedy jesteśmy razem, a nie te, które przeżywamy bez siebie, zaczynając w rozstaniu tęsknić za drugą osobą. To drugie to znak, że już tylko żyjemy wspomnieniami tego co było piękne, ale dawno umarło.
                                  • hello-kitty2 Re: Jak bedac dobrze po 30-stce zaliczyc mloda... 12.12.14, 01:04
                                    zawle napisała:

                                    > Normalnie. Ja mam swoje mieszkanie, on ma swoje mieszkanie. Gdy chcemy to się s
                                    > potykamy, gdy nie chcemy, spędzamy czas oddzielnie. Pomagamy sobie, dbamy o sie
                                    > bie.
                                    > Gdy człowiek przeżył rozstania, gdy nabył jakiegoś doświadczenia, to wcale mu n
                                    > a tym "nierozstawaniu" nie zależy. Bo wie że bycie razem bywa też uciążliwe, a
                                    > niebycie fajne. Nie ma co wić, bo każdy ma uwite swoje i ceni to co ma.

                                    Wypisz wymaluj FF ;-)
                                    Ja bym wolala mieszkac razem ale wyjezdzac regularnie w podroze sluzbowe. Wydaje mi sie naturalne, ze jak kogos kochasz to chcesz z nim byc, do niego wracac, a jak nie kochasz to chcesz zyc rozdzielnie (moje, twoje).
                                    • zawle Re: Jak bedac dobrze po 30-stce zaliczyc mloda... 12.12.14, 23:52
                                      hello-kitty2 napisała: Wydaj
                                      > e mi sie naturalne, ze jak kogos kochasz to chcesz z nim byc, do niego wracac,
                                      > a jak nie kochasz to chcesz zyc rozdzielnie (moje, twoje).

                                      Nie do końca. Jeśli kogoś kochasz to chcesz do niego wracać. Oki, ale to nie znaczy że chcesz z nim spędzać każdą chwilę. Gdy się przeszło kilka rozstań i człowiek zakłada że niczego nie można traktować jako wiecznego, wtedy nie masz potrzeby zawłaszczania drugiej osoby dla siebie, ciągłego bycia razem. mieszkanie oddzielne daje swobodę wyboru kiedy chcesz z kimś być i na ile. Mieszkanie wspólne daje Ci kogoś pod ręką, ale tracisz swoją swobodę. Masz rację że miłość nie lubi się dzielić, więc może takie życie to "małe kochanie"? Nie wiem. A może dojrzałe?
                                      • hello-kitty2 Re: Jak bedac dobrze po 30-stce zaliczyc mloda... 13.12.14, 00:14
                                        zawle napisała:

                                        > Nie do końca. Jeśli kogoś kochasz to chcesz do niego wracać. Oki, ale to nie zn
                                        > aczy że chcesz z nim spędzać każdą chwilę. Gdy się przeszło kilka rozstań i czł
                                        > owiek zakłada że niczego nie można traktować jako wiecznego, wtedy nie masz pot
                                        > rzeby zawłaszczania drugiej osoby dla siebie, ciągłego bycia razem. mieszkanie
                                        > oddzielne daje swobodę wyboru kiedy chcesz z kimś być i na ile. Mieszkanie wspó
                                        > lne daje Ci kogoś pod ręką, ale tracisz swoją swobodę. Masz rację że miłość
                                        > lubi się dzielić, więc może takie życie to "małe kochanie"? Nie wiem. A może d
                                        > ojrzałe?

                                        Nigdy nie mialam swojego mieszkania na wlasnosc, zawsze mieszkalam z kims albo sama ale u kogos. Wlasne, zupelnie wlasne, moje mieszkanie jest moim marzeniem. Moze jak bym je miala zdobyte praca wlasnych rak to bym inaczej zaspiewala. Spedzac kazdej chwili to tez nie chce ale o wracaniu to pisalam o wracaniu do domu, w ktorym ktos juz jest. Ma to dla mnie urok. Ale to tez fantazje. Prawda jest taka, ze poki nie mam to nie wiem.
                              • hello-kitty2 Re: Jak bedac dobrze po 30-stce zaliczyc mloda... 11.12.14, 19:41
                                sabat.77 napisał:

                                Big Love, ale
                                > wiadomo co za tym stoi. Wicie gniazda i związek. Dziękuję, postoje.

                                A takie gnizdko na czterdziestke juz bez pisklatek i dalej juz zycie dla siebie/siebie nawzajem to by Ci sie nie marzylo?
                                • sabat.77 Re: Jak bedac dobrze po 30-stce zaliczyc mloda... 11.12.14, 19:54
                                  Nie.
                                  • slepafuria15 Re: Jak bedac dobrze po 30-stce zaliczyc mloda... 11.12.14, 20:25
                                    sabat a Ty chociaż jakiś fajny jesteś czy coś? ;)
                                    • marek.zak1 Re: Jak bedac dobrze po 30-stce zaliczyc mloda... 11.12.14, 21:01
                                      slepafuria15 napisał(a):

                                      > sabat a Ty chociaż jakiś fajny jesteś czy coś? ;)

                                      Jemu nie wypada, ale ja mogę. Sabat jest bardzo fajny.
                                      • slepafuria15 Re: Jak bedac dobrze po 30-stce zaliczyc mloda... 11.12.14, 21:06
                                        marek.zak1 napisał:

                                        > slepafuria15 napisał(a):
                                        >
                                        > > sabat a Ty chociaż jakiś fajny jesteś czy coś? ;)
                                        >
                                        > Jemu nie wypada, ale ja mogę. Sabat jest bardzo fajny.

                                        Podoba mi się jego nick. Uważam, że jest seksowny tzn, nick uważam za seksowny. Bo o reszcie pojęcia nie mam.
                                        • hello-kitty2 Re: Jak bedac dobrze po 30-stce zaliczyc mloda... 11.12.14, 21:12
                                          slepafuria15 napisał(a):

                                          > marek.zak1 napisał:
                                          >
                                          > > slepafuria15 napisał(a):
                                          > >
                                          > > > sabat a Ty chociaż jakiś fajny jesteś czy coś? ;)
                                          > >
                                          > > Jemu nie wypada, ale ja mogę. Sabat jest bardzo fajny.
                                          >
                                          > Podoba mi się jego nick. Uważam, że jest seksowny tzn, nick uważam za seksowny.
                                          > Bo o reszcie pojęcia nie mam.

                                          A mieszkasz moze na Slasku? ;)
                                          • slepafuria15 Re: Jak bedac dobrze po 30-stce zaliczyc mloda... 11.12.14, 21:21
                                            Mieszkam na Mazowszu.
                                            • hello-kitty2 Re: Jak bedac dobrze po 30-stce zaliczyc mloda... 11.12.14, 21:40
                                              slepafuria15 napisał(a):

                                              > Mieszkam na Mazowszu.

                                              A przelecialabys Sabata jakby byl ladny? ;)
                                              • slepafuria15 Re: Jak bedac dobrze po 30-stce zaliczyc mloda... 11.12.14, 21:51
                                                Z zasady nie bawię sie w one night standy. Ale jakoś wizja seksu sabata w połączeniu z brzmieniem jego nicka w mojej głowie zadziałała. W mojej głowie juz go miałam. ;) A na żywo - jakby był seksowny jak Jensen Ackles ... i by była chemia, to kto wie, kto wie.
                                                • sabat.77 Re: Jak bedac dobrze po 30-stce zaliczyc mloda... 11.12.14, 21:59
                                                  Aha, a siedzialbym tutaj gdybym byl seksowny jak Jensen Ackles? :)
                                                  Ja to bardziej ide w strone skrzyzowania czechoslowackiego krecika i Jozina z bazin, o ile jeszcze ktokolwiek pamieta te okazy zdrowia zza poludniowej granicy. Zdrowka :)
                                                  • slepafuria15 Re: Jak bedac dobrze po 30-stce zaliczyc mloda... 11.12.14, 22:02
                                                    Krecik był absolutnie uroczy! Sama słodycz.
                                                  • rekreativa Re: Jak bedac dobrze po 30-stce zaliczyc mloda... 11.12.14, 23:35
                                                    Nie słuchaj sabata, bo on ma takie hobby, żeby się przedstawiać na forum jako nieatrakcyjny i przezroczysty dla dam (i dla nie dam zresztą też).
                                                    Sabat jest fajny.
                                                    I wcale nie wygląda jak Jozin z bazin.
                                                  • slepafuria15 Re: Jak bedac dobrze po 30-stce zaliczyc mloda... 12.12.14, 08:59
                                                    Jensen Ackles to takim samym marzeniem dla mnie jest jsk posiadanie forda mustanga z 69 roku. Marzyć sobie moge, ale do pracy jeżdzę tramwaje. Z chłopakami tez tak mam i uwaga wcale nie jest źle.
                                                  • ninek04 Re: Jak bedac dobrze po 30-stce zaliczyc mloda... 11.12.14, 23:39
                                                    sabat.77 napisał:

                                                    > Aha, a siedzialbym tutaj gdybym byl seksowny jak Jensen Ackles? :)
                                                    > Ja to bardziej ide w strone skrzyzowania czechoslowackiego krecika i Jozina z b
                                                    > azin, o ile jeszcze ktokolwiek pamieta te okazy zdrowia zza poludniowej granicy
                                                    > . Zdrowka :)

                                                    sabat,mistrzu autokreacji i kokieterii, czas skończyć te wywody o rzekomym braku atrakcyjności, twoje iskrzące humorem i inteligencją wpisy i komentarze zaraz ustawią ci w kolejce babki, gotowe, żebyś je bzyknął,także ten, działaj, a nie jęcz tyle.
                                                  • zawle Re: Jak bedac dobrze po 30-stce zaliczyc mloda... 11.12.14, 23:44
                                                    ninek04 napisała: twoje iskrzące humorem i inteligencją wpisy i komentarze zaraz
                                                    > ustawią ci w kolejce babki, gotowe, żebyś je bzyknął,także ten, działaj, a nie
                                                    > jęcz tyle.

                                                    ja proszę na sabat nie naciskać, bo nam się znowu chłopina przepoczwarzy;) Albo..nie daj Bóg zniknie z płochliwości;)
                                                  • sabat.77 Re: Jak bedac dobrze po 30-stce zaliczyc mloda... 12.12.14, 00:28
                                                    zawle napisała:

                                                    > ja proszę na sabat nie naciskać, bo nam się znowu chłopina przepoczwarzy;) Albo
                                                    > ..nie daj Bóg zniknie z płochliwości;)

                                                    Jest jakiś limit przepoczwarzania się i znikania, którego nawet ja nie dałbym rady udźwignąć :) O to się nie bój.
                                                  • hello-kitty2 Re: Jak bedac dobrze po 30-stce zaliczyc mloda... 12.12.14, 01:07
                                                    zawle napisała:

                                                    > ninek04 napisała: twoje iskrzące humorem i inteligencją wpisy i komentarze zar
                                                    > az
                                                    > > ustawią ci w kolejce babki, gotowe, żebyś je bzyknął,także ten, działaj,
                                                    > a nie
                                                    > > jęcz tyle.
                                                    >
                                                    > ja proszę na sabat nie naciskać, bo nam się znowu chłopina przepoczwarzy;) Albo
                                                    > ..nie daj Bóg zniknie z płochliwości;)

                                                    hehe teraz sobie pewnie pluje w twarz o te 4 kg co przybral ;-)
                                                  • sabat.77 Re: Jak bedac dobrze po 30-stce zaliczyc mloda... 12.12.14, 01:13
                                                    hello-kitty2 napisała:

                                                    > hehe teraz sobie pewnie pluje w twarz o te 4 kg co przybral ;-)

                                                    Bez przesady, dlaczego? Przybrałem, to i zrzucę...
                                                  • hello-kitty2 Re: Jak bedac dobrze po 30-stce zaliczyc mloda... 12.12.14, 01:23
                                                    sabat.77 napisał:

                                                    > Bez przesady, dlaczego? Przybrałem, to i zrzucę...

                                                    Za dziewczyne sie bierz, a nie za zrzucanie! ;) (zrzucic zdazysz, w zyciu mnie zaden dodatkowy kg nie powstrzymal przed ''skotlowaniem'' ;-)
                                                  • sabat.77 Re: Jak bedac dobrze po 30-stce zaliczyc mloda... 12.12.14, 05:46
                                                    Widzisz Kitty, nie moglabys byc facetem. Odczytujesz sympatyczny "metro smiling" jako zachete do dzialania. I potem dziwic sie, ze faceci sa skolowani.
                                                    W dodatku tworzy sie niekomfortowa sytuacja dla dziewczyny, ktora chciala mnie po przyjacielsku pocieszyc. Taki calus w policzek. Przykro mi z tego powodu, ze tworzy sie takie zamieszanie. Ja bardzo dziekuje za ten mily gest, chociaz pocieszania mi nie potrzeba.
                                                  • sabat.77 Re: Jak bedac dobrze po 30-stce zaliczyc mloda... 12.12.14, 06:12
                                                    Ogolnie jest taka zasada w komunikacji miedzyludzkiej, ze bardzo istotne jest na jakim poziomie jest nadawany komunikat. Przykladowo - jesli kobieta publicznie chwali faceta, a prywatnie jest zdystansowana, to moze to oznaczac probe stworzenia friendzone lub inny rodzaj manipulacji. Jak to okreslila boginka - "robie sobie giermka". Albo tez czysto aseksualny, przyjazny gest, pozbawiony osobistych intencji.
                                                    Ogolnie - im bardziej prywatny poziom ma nadawany komunikat, tym bardziej osobiste sa intencje nadawcy. Ja traktuje to niemal jak dogmat i jeszcze sie nie zawiodlem na tej zasadzie.
                                                  • hello-kitty2 Re: Jak bedac dobrze po 30-stce zaliczyc mloda... 12.12.14, 09:34
                                                    sabat.77 napisał:

                                                    > Widzisz Kitty, nie moglabys byc facetem. Odczytujesz sympatyczny "metro smiling
                                                    > " jako zachete do dzialania. I potem dziwic sie, ze faceci sa skolowani.
                                                    > W dodatku tworzy sie niekomfortowa sytuacja dla dziewczyny, ktora chciala mnie
                                                    > po przyjacielsku pocieszyc. Taki calus w policzek. Przykro mi z tego powodu, ze
                                                    > tworzy sie takie zamieszanie. Ja bardzo dziekuje za ten mily gest, chociaz poc
                                                    > ieszania mi nie potrzeba.

                                                    Przykro Ci? ;-) Pocieszenia Ci nie trzeba? Ruchac sie chciala czego kurwa nie rozumiesz? Tepy jestes? Nierozgarniety? Niekomfortowa sytuacja, bo jej odmawiasz. Jeszcze sie z takim facetem nie spotkalam, ona pewnie tez nie. Nic dziwnego, ze nie ruchasz.
                                                  • marek.zak1 Re: Jak bedac dobrze po 30-stce zaliczyc mloda... 12.12.14, 09:39
                                                    hello-kitty2 napisała:
                                                    .
                                                    >
                                                    > Przykro Ci? ;-) Pocieszenia Ci nie trzeba? Ruchac sie chciala czego kurwa nie rozumiesz? Tepy jestes? Nierozgarniety? Niekomfortowa sytuacja, bo jej odmawiasz . Jeszcze sie z takim facetem nie spotkalam, ona pewnie tez nie. Nic dziwnego, ze nie ruchasz.

                                                    Każdy tu przyznaje z bólem
                                                    Tu, na forum Sabat królem.
                                                    Wszak królowi nie uchodzi,
                                                    Obce dziewki wciąż uwodzić.
                                                    Chociaż takie napalone.
                                                    Sabat woli swoją żonę.
                                                  • sabat.77 Re: Jak bedac dobrze po 30-stce zaliczyc mloda... 12.12.14, 09:55
                                                    Profilu nie wlaczyla a moj mail odbil sie od gazetowego serwera. Tak strasznie jestem tepy kicius ;) Na forum mialem kutasa na wierzch wyciagnac?
                                                  • hello-kitty2 Re: Jak bedac dobrze po 30-stce zaliczyc mloda... 12.12.14, 10:09
                                                    sabat.77 napisał:

                                                    > Profilu nie wlaczyla a moj mail odbil sie od gazetowego serwera. Tak strasznie
                                                    > jestem tepy kicius ;) Na forum mialem kutasa na wierzch wyciagnac?

                                                    Cel uswieca srodki, musisz sie dostosowac do tego, czego od Ciebie oczekuje. Bo co to takiego zagaic na forum zeby emaila podala? Co zona Cie podczytuje? Bo jakby wyszlo, ze jestes rozschwytywany przez babki to hanba? Troche uporu, faceci to lenie.

                                                    Furia wez no zapodaj jakis adres emailowy.
                                                  • slepafuria15 Re: Jak bedac dobrze po 30-stce zaliczyc mloda... 12.12.14, 10:16
                                                    Włączyłam juz.
                                                  • slepafuria15 Re: Jak bedac dobrze po 30-stce zaliczyc mloda... 12.12.14, 10:17
                                                    scorpionka@wp.pl
                                                  • hello-kitty2 Re: Jak bedac dobrze po 30-stce zaliczyc mloda... 12.12.14, 12:24
                                                    slepafuria15 napisał(a):

                                                    > scorpionka@wp.pl

                                                    No, done!
                                                    www.youtube.com/watch?v=eMvYJsjwT3Y
                                                    Jestes z pod znaku skorpiona? No to go przetrzepiesz ;-) Btw ale to Ci sie nie gryzie z FF? Moze FE - Fuck everybody ;-) Jak masz chec to czemu nie.
                                                  • slepafuria15 Re: Jak bedac dobrze po 30-stce zaliczyc mloda... 12.12.14, 12:47
                                                    Tak, jestem spod znaku skorpiona. Z FF nic mi sie nie gryzie. I to automatycznie nie oznacza, fuck everybody. Zycia by mi zabrakło. :) poza tym, nie wszystko pieprzyć warto. Ale jak trafię interesującego i pociągającego mężczyznę i żądza mnie dopadnie to przy zachowaniu środków bezpieczeństwa, why not.
                                                  • marek.zak1 Re: Jak bedac dobrze po 30-stce zaliczyc mloda... 12.12.14, 13:02
                                                    slepafuria15 napisał(a):

                                                    > Tak, jestem spod znaku skorpiona. Z FF nic mi sie nie gryzie. I to automatycznie nie oznacza, fuck everybody. Zycia by mi zabrakło. :) poza tym, nie wszystko pieprzyć warto. Ale jak trafię interesującego i pociągającego mężczyznę i żądza mnie dopadnie to przy zachowaniu środków bezpieczeństwa, why not.

                                                    A ja ze skorpionicą zyję juz 37 lat i bardzo sobie chwalę. Jest to bardzo emocjonalny stwór :).Teraz dziewczyny możecie obejrzeć nasze wspólne zdjęcie. Nie, nie z zona. Ona sie nie ujawnia.
                                                    zakbajka.blog.onet.pl/2014/12/12/nowa-umiejetnosc-a-new-skill/
                                                  • hello-kitty2 Re: Jak bedac dobrze po 30-stce zaliczyc mloda... 12.12.14, 13:58
                                                    marek.zak1 napisał:

                                                    >> A ja ze skorpionicą zyję juz 37 lat i bardzo sobie chwalę. Jest to bardzo emocj
                                                    > onalny stwór :).Teraz dziewczyny możecie obejrzeć nasze wspólne zdjęcie. Nie, n
                                                    > ie z zona. Ona sie nie ujawnia.
                                                    > zakbajka.blog.onet.pl/2014/12/12/nowa-umiejetnosc-a-new-skill/

                                                    Wiesz co Marek ty tak wstawiasz tego psa to na poscieli to na fotelu, to sie tulisz. Powiedz kto po tym psie sprzata? Czy tak spicie w tej siersci i w tym smrodzie? Pies to sobie dupe lize, zje gowno jak znajdzie, ja juz widzialam rozne rzeczy. Widzialam jak kiedys zascielilam zmieniona posciela lozko, pies przyszedl ze spaceru wskoczyl i jedzie po tej poscieli dupa (dupa siedzi, a lapami przednimi idzie do przodu), zrobil kreske gownem i ja sobie wacha i ja mam w tym spac? Ja sie brzydze. Pies to nie czlowiek. Powinien miec swoje poslanie. Moge poglaskac, zarcie dac, na spacer wyprowadzic ale rece po tym myje i sie z psem nie caluje i sie nie tule. Dla mnie to niehigieniczne, potem mam tymi samymi rekami czy ustami innego czlowieka dotykac? Ble, swinstwo.
                                                  • hello-kitty2 Re: Jak bedac dobrze po 30-stce zaliczyc mloda... 12.12.14, 13:42
                                                    slepafuria15 napisał(a):

                                                    > Tak, jestem spod znaku skorpiona. Z FF nic mi sie nie gryzie. I to automatyczni
                                                    > e nie oznacza, fuck everybody. Zycia by mi zabrakło. :) poza tym, nie wszystko
                                                    > pieprzyć warto. Ale jak trafię interesującego i pociągającego mężczyznę i żądza
                                                    > mnie dopadnie to przy zachowaniu środków bezpieczeństwa, why not.

                                                    Czy spokojnie zdradzasz FF? Czy to oznacza koniec?
                                                  • slepafuria15 Re: Jak bedac dobrze po 30-stce zaliczyc mloda... 12.12.14, 14:00
                                                    Jesli spotkam mężczyznę, ktory wyda mi sie bardziej interesujący niż FF i uznam, ze ni z nim lepiej, to FF zostanie odstawiony. A o zdradzie nie ma mowy, bo ja w swoich układach na szczerość stawiam. Z FF sie przyjaźnie i otwarcie mowię mu co i jak i on nie ma nic przeciw. Oczywiście bez personaliów. Mało tego, on mnie na rozne rzeczy sam namawia. Nie ma tutaj sytuacji, ze jestesmy tylko my dwoje i randkowanie z innymi nie wchodzi w grę. Mieliśmy sie nawet udać razem do klubu dla swingersow zobaczyć jak to jest, ale przeciwnodci losu nam na to nie pozwoliły.
                                                  • hello-kitty2 Re: Jak bedac dobrze po 30-stce zaliczyc mloda... 12.12.14, 14:03
                                                    slepafuria15 napisał(a):

                                                    > Jesli spotkam mężczyznę, ktory wyda mi sie bardziej interesujący niż FF i uznam
                                                    > , ze ni z nim lepiej, to FF zostanie odstawiony. A o zdradzie nie ma mowy, bo j
                                                    > a w swoich układach na szczerość stawiam. Z FF sie przyjaźnie i otwarcie mowię
                                                    > mu co i jak i on nie ma nic przeciw. Oczywiście bez personaliów. Mało tego, on
                                                    > mnie na rozne rzeczy sam namawia. Nie ma tutaj sytuacji, ze jestesmy tylko my
                                                    > dwoje i randkowanie z innymi nie wchodzi w grę. Mieliśmy sie nawet udać razem
                                                    > do klubu dla swingersow zobaczyć jak to jest, ale przeciwnodci losu nam na to n
                                                    > ie pozwoliły.

                                                    Aha otwarty uklad. To juz nie moje klimaty. Fajnie ze otwarcie o tym mowisz.
                                                  • slepafuria15 Re: Jak bedac dobrze po 30-stce zaliczyc mloda... 12.12.14, 14:16
                                                    a jak poznaje kogos z kim mam nadzieje na zwiazek to mowię FF, ze poznałam pana rokującego i juz nie bede z nim sypiać. Wtedy FF troche sie smuci, ale rozumie.
                                                  • slepafuria15 Re: Jak bedac dobrze po 30-stce zaliczyc mloda... 12.12.14, 14:07
                                                    Można to nazwać otwarte FF. Z zachowaniem oczywiście zasad dotyczących zdrowia ( testy na HIV i gumki to podstawa). Co podkreślam, nie oznacza bzykania wszystkiego co sie rusza. Nie uprawiałam nigdy jednorazowych występów, bo jednorazówki nigdy mnie nie interesowały.
                                                  • hello-kitty2 Re: Jak bedac dobrze po 30-stce zaliczyc mloda... 12.12.14, 14:38
                                                    slepafuria15 napisał(a):

                                                    > Można to nazwać otwarte FF. Z zachowaniem oczywiście zasad dotyczących zdrowia
                                                    > ( testy na HIV i gumki to podstawa). Co podkreślam, nie oznacza bzykania wszyst
                                                    > kiego co sie rusza. Nie uprawiałam nigdy jednorazowych występów, bo jednorazówk
                                                    > i nigdy mnie nie interesowały.

                                                    Dobrze, dobrze, bo Sabat sie bedzie podkochiwal wiec jednorazowka odpada ;-) Chyba otworze jakies biuro matrymonialne.
                                                  • slepafuria15 Re: Jak bedac dobrze po 30-stce zaliczyc mloda... 12.12.14, 09:03
                                                    Ja naciskać nie zamierzam. Chce mężczyzny co to mnie bedzie pożądać sam siebie a nie przez jakieś naciski. Jasno widzę, ze sabat nawet flirtu podjąć nie chce. Moze on z typu "gawędziarzy" ale wtedy by pogadał, a moze mu zwyczajnie dobrze w zyciu takie jakie ma, albo nie chce on wychodzić ze swojej strefy komfortu. Jest tez opcja najprostsza - zwyczajnie zainteresowany nie jest.
                                                  • hello-kitty2 Re: Jak bedac dobrze po 30-stce zaliczyc mloda... 12.12.14, 09:47
                                                    slepafuria15 napisał(a):

                                                    > Ja naciskać nie zamierzam. Chce mężczyzny co to mnie bedzie pożądać sam siebie
                                                    > a nie przez jakieś naciski. Jasno widzę, ze sabat nawet flirtu podjąć nie chce
                                                    > . Moze on z typu "gawędziarzy" ale wtedy by pogadał, a moze mu zwyczajnie dobrz
                                                    > e w zyciu takie jakie ma, albo nie chce on wychodzić ze swojej strefy komfortu.
                                                    > Jest tez opcja najprostsza - zwyczajnie zainteresowany nie jest.

                                                    Nie przejmuj sie. Mimo zalet okazuje sie, ze jest zwyczajnie tepy, bez drygu do kobiet ;) Inny sie nie bedzie zastanawial tylko bedzie bral i rznal. Sabat w miedzyczasie niech sobie poplacze w kaciku, ze seksu nie ma, chlip chlip ;)

                                                    ps Sabat Twoja meskosc spadla Ci na kostki w moich oczach
                                                  • bigbadpig Re: Jak bedac dobrze po 30-stce zaliczyc mloda... 12.12.14, 13:47
                                                    Od bajań na forum, do prawdziwego dupczenia daleka droga. W końcu, w pewnym wieku już nawet do, z założenia niezobowiązującego flirtu, potrzeba osadzenia w jakiejś materii bardziej ożywionej niż forumowy nick, żeby to miało jakiś smak.
                                                  • hello-kitty2 Re: Jak bedac dobrze po 30-stce zaliczyc mloda... 12.12.14, 14:00
                                                    bigbadpig napisał:

                                                    > Od bajań na forum, do prawdziwego dupczenia daleka droga. W końcu, w pewnym wie
                                                    > ku już nawet do, z założenia niezobowiązującego flirtu, potrzeba osadzenia w ja
                                                    > kiejś materii bardziej ożywionej niż forumowy nick, żeby to miało jakiś smak.

                                                    Ty? Smiesz watpic? Akurat Ty nie powinienes.
                                                  • bigbadpig Re: Jak bedac dobrze po 30-stce zaliczyc mloda... 12.12.14, 14:12
                                                    Ale o co chodzi? Wątpić w co? W co ja wątpię? (pomijając fakt, że na co dzień prawie we wszystko) I czemu nie powinienem.
                                                    Poproszę o suplement.
                                                  • hello-kitty2 Re: Jak bedac dobrze po 30-stce zaliczyc mloda... 12.12.14, 14:30
                                                    bigbadpig napisał:

                                                    > Ale o co chodzi? Wątpić w co? W co ja wątpię? (pomijając fakt, że na co dzień
                                                    > prawie we wszystko) I czemu nie powinienem.
                                                    > Poproszę o suplement.

                                                    Prosze:
                                                    bigbadpig napisał: Od bajań na forum, do prawdziwego dupczenia daleka droga.
                                                    hello-kitty2 napisała: Ty? Smiesz watpic? (suplement: ze moze byc krotka) Akurat Ty nie powinienes.

                                                    Nie powinienes Ty, wasnie Ty, bo jak Ci juz kiedys Bitch napisala moglbys miec kazda kobiete. I to nie ma na celu komplementowania tylko stwierdzenie prostego faktu potwierdzonego rowniez przez obserwacje innych.
                                                  • bigbadpig Re: Jak bedac dobrze po 30-stce zaliczyc mloda... 12.12.14, 14:36
                                                    Hahah, ta Twoja pamięć. Jeśli rzeczywiście... bo ja tego nie pamiętam :P
                                                    Stwierdzenie o każdej kobiecie wydaje się niebezpiecznie dalekie od rzeczywistości, nawet mitoman Kinski dla uwiarygodnienia mówił o jednej która mu nie dała, a gdzie mi do jego czaru ;)
                                                    No i pamiętaj, ze znasz tylko moją forumową emanację img3.demotywatoryfb.pl//uploads/201212/1356647047_fudbdj_600.jpg
                                                  • hello-kitty2 Re: Jak bedac dobrze po 30-stce zaliczyc mloda... 12.12.14, 14:44
                                                    bigbadpig napisał:

                                                    > Hahah, ta Twoja pamięć. Jeśli rzeczywiście... bo ja tego nie pamiętam :P
                                                    > Stwierdzenie o każdej kobiecie wydaje się niebezpiecznie dalekie od rzeczywisto
                                                    > ści, nawet mitoman Kinski dla uwiarygodnienia mówił o jednej która mu nie dała,
                                                    > a gdzie mi do jego czaru ;)
                                                    > No i pamiętaj, ze znasz tylko moją forumową emanację img3.demotywatoryfb.pl//uploads/201212/1356647047_fudbdj_600.jpg

                                                    Wiem juz mi kiedys jeden uzytkownik dowalil, ze nie potrafie sie poslugiwac w rozmowie narzedziami statystycznymi wiec trzebaby zmikczyc czyms ta 'kazda' ale z kolei cytowac czyjes wypowiedzi nalezy nawet z bledami.
                                                    Czyli co ta 'wysoka noga' to teraz tak do kolana siega jak kopiesz? ;-) Dlabys rade kopnac mnie w dupe?
                                                  • sabat.77 Re: Jak bedac dobrze po 30-stce zaliczyc mloda... 12.12.14, 14:03
                                                    Wlasnie ze nie. W pewnym wieku nie trzeba juz ksiecia Carringtona, zeby zerwac wianuszek. Bo wianuszek rzeczony lezy juz u stop i dobrze sie ma, taki lubieznie podeptany. A i doswiadczenie zyciowe sie pojawia, ze deptanie wianka moze byc calkiem przyjemne, to i bardziej sie do tego wracac chce :)
                                                  • slepafuria15 Re: Jak bedac dobrze po 30-stce zaliczyc mloda... 12.12.14, 14:19
                                                    No ale od czegoś trzeba zacząć. Musi byc jakaś iskra/powód zaczęcia. Dlaczego nie miałby to byc forumowy nick? Przeciez oczu jego nie widzę.
                                                  • bigbadpig Re: Jak bedac dobrze po 30-stce zaliczyc mloda... 12.12.14, 14:23
                                                    Niby, że tu naprawdę seks wisi w powietrzu. Sabat tylko musi się sprawdzić w smalltalku i dostanie Twój adres i datę? A w jakim jesteś wieku, to może sam spróbuję :P
                                                  • hello-kitty2 Re: Jak bedac dobrze po 30-stce zaliczyc mloda... 12.12.14, 14:35
                                                    bigbadpig napisał:

                                                    > Niby, że tu naprawdę seks wisi w powietrzu. Sabat tylko musi się sprawdzić w sm
                                                    > alltalku i dostanie Twój adres i datę? A w jakim jesteś wieku, to może sam spró
                                                    > buję :P

                                                    hehe raczej w dirtytalku. Pomoge: 37 czy 38. (nie wiem czy podciagac pod 2015 juz?) Jak probujesz to wnosze o zaklady i obstawiam ;-) Aha zalezy skad jestes? Bo Furia jest z Mazowsza.
                                                  • slepafuria15 Re: Jak bedac dobrze po 30-stce zaliczyc mloda... 12.12.14, 15:01
                                                    Mam 37 lat.
                                                  • sabat.77 Re: Jak bedac dobrze po 30-stce zaliczyc mloda... 12.12.14, 14:36
                                                    O kurwa, poczulem sie jak zebrak wypychany z kolejki po zupe przez jakiegos bogatego panicza. Na pohybel, bo zione ogniem jak rycerz Trzy Kawki i ci nawet te dalekowschodnie kopniaki nie pomoga!
                                                  • bigbadpig Re: Jak bedac dobrze po 30-stce zaliczyc mloda... 12.12.14, 14:46
                                                    Jest arena, jest nagroda, nawet zakłady przyjmują. Nie ma rady Sabat musimy się nomen omen zmierzyć... ;)
                                                  • hello-kitty2 Re: Jak bedac dobrze po 30-stce zaliczyc mloda... 12.12.14, 14:48
                                                    bigbadpig napisał:

                                                    > Jest arena, jest nagroda, nawet zakłady przyjmują. Nie ma rady Sabat musimy się
                                                    > nomen omen zmierzyć... ;)

                                                    Yes! Nawet sie jakas nagroda pocieszenia znajdzie dla przegranego ;)
                                                  • sabat.77 Re: Jak bedac dobrze po 30-stce zaliczyc mloda... 12.12.14, 14:54
                                                    A kto bedzie pocieszac? Ty? :)
                                                  • sabat.77 Re: Jak bedac dobrze po 30-stce zaliczyc mloda... 12.12.14, 14:53
                                                    Spoko. Puszcze cie przodem jak dzentelmen, a potem wbije ci noz w plecy. :)
                                                  • hello-kitty2 Re: Jak bedac dobrze po 30-stce zaliczyc mloda... 12.12.14, 14:47
                                                    sabat.77 napisał:

                                                    > O kurwa, poczulem sie jak zebrak wypychany z kolejki po zupe przez jakiegos bog
                                                    > atego panicza. Na pohybel, bo zione ogniem jak rycerz Trzy Kawki i ci nawet te
                                                    > dalekowschodnie kopniaki nie pomoga!

                                                    Fight! Fight! Fight! ;-)
                                                    Masz przody Sabat. Furia tego drugiego nie zna. Zreszta Twoja ladna buzie wszyscy znamy i potwierdzamy, a Big to moze jakis paszczur ;-))))
                                                  • bigbadpig Re: Jak bedac dobrze po 30-stce zaliczyc mloda... 12.12.14, 14:57
                                                    Ma być na twarze?! To ja się wycofuję, myślałem że idzie o rozmiar penisa :(
                                                  • slepafuria15 Re: Jak bedac dobrze po 30-stce zaliczyc mloda... 12.12.14, 15:04
                                                    Ubawiłam się trochę, nie powiem. Szkoda, ze rozgrywka tak krótka była. Kitty jak myslisz, czy wytrwałość na arenie jest równoznaczna z wytrwałością w alkowie? ;)
                                                  • bigbadpig Re: Jak bedac dobrze po 30-stce zaliczyc mloda... 12.12.14, 15:11
                                                    Dobór broni mi nie odpowiada, lecz nie powiedziałem ostatniego słowa.
                                                    Niech się dzieje wola dam, mogę z przeciwnikiem skrzyżować twarz zamiast miecza ;)
                                                  • sabat.77 Re: Jak bedac dobrze po 30-stce zaliczyc mloda... 12.12.14, 15:18
                                                    A kto wygra? Bedziemy krzyzowac tak dlugo, dopoki jeden z nas nie straci twarzy? :D
                                                  • loppe Re: Jak bedac dobrze po 30-stce zaliczyc mloda... 12.12.14, 15:18
                                                    bigbadpig napisał:

                                                    > Dobór broni mi nie odpowiada, lecz nie powiedziałem ostatniego słowa.
                                                    > Niech się dzieje wola dam, mogę z przeciwnikiem skrzyżować twarz zamiast miecza
                                                    > ;)

                                                    Z otwartą przyłbicą dwóch rycerzy staje. A te foty Sabata to na privie?
                                                  • slepafuria15 Re: Jak bedac dobrze po 30-stce zaliczyc mloda... 12.12.14, 15:33
                                                    Panowie, popiszcie się trochę wyobraźnią i fantazją. Wszak sam fakt posiadania pięknego oblicza orgazmu nie daje. :)
                                                  • sabat.77 Re: Jak bedac dobrze po 30-stce zaliczyc mloda... 12.12.14, 16:15
                                                    To może opiszemy swoje oblicza, skoro nie wypada w inny sposób przedstawiać się na publicznym foro?
                                                    Ja zacznę:
                                                    Borostwór krasy, wżdy grubą purchawką i liszajem porośniony. Szczecina dziku wściekłemu podobna, azaliż miękksza nieco, w barwie rannego guźća ciężką hemofilią złożonego. Na czerepie śniadym zaś zacnie zatoczone zakola, mchem pogmatwanych siwych kosmków obrębione, zaś gdzieniegdzie, niby włosiem wilka, upstrzone ordynarną tłustością włosia, opadającego niesfornie spośród czepca nastroszonych niby-to warkoczy porosłych korzennym podszerstkiem. Cera na podobieństwo rozmęconego leśnym stworem porannego błota, pełna kwilących i podrygujących brodawek, niby garniec pełen jędrnego, tłustego czerwia. Posród dziupli otworu gębowego majaczy ruina spróchniałych korzeni zębów, wijących się na podobieństwo grabu, wiązu, lśniąc olchową szyszką ubytków i niespożytych pokarmów. Ślina z pyska kłapie potokiem, oczom kaprawym łzy mimowolnie odorem wydziera, wypalając poszycie przed człapiącym leniwie stworem.

                                                    Ok. Twoja tura BBP.
                                                  • rekreativa Re: Jak bedac dobrze po 30-stce zaliczyc mloda... 12.12.14, 17:28
                                                    Skad ten opis żeś wytrzasnął?????
                                                    :D:D:D
                                                    Na poprawę humoru jesteś niezawodny.
                                                  • slepafuria15 Re: Jak bedac dobrze po 30-stce zaliczyc mloda... 12.12.14, 18:39
                                                    Opis zacny i wierzę, że prawdę oddaje po tysiąckroć! Masz tu proszę rycerzu na dowód, żeś mym faworytem "literę a".
                                                  • bigbadpig Re: Jak bedac dobrze po 30-stce zaliczyc mloda... 12.12.14, 19:43
                                                    Twarz klasyczna, pierwsze wrażenie - wręcz przystojna, nie straszy, rzekłbyś zwyczajna, nie narzuca się, nie zapada w pamięć, gdybyś szukał nic na nią nie znajdziesz, trochę pospolita, jeśli nawet nijaka i plebejska, to na pewno nie tępa, przynajmniej nie bardzo.
                                                    Czoło wysokie, zdradza czystość myśli (wg. Chińczyków zdradza raczej skłonność do owrzodzeń i problemów trawiennych)
                                                    Wargi szerokie, jakby zawsze gotowe do śmiechu, prawie zasłaniają krzywe zęby, rzadziej lubieżnie wędrujący na wierzch język.
                                                    Uśmiech, wyłącznie prawym kącikiem ust - zalotnie, choć może odrobinę skrycie, złośliwie i występnie. To jednak nic nie znaczy, to tylko ślad zebranych za młodu zasłużonych razów.
                                                    Nos szczery i wydatny, jak mówi plotka - duży nos to duże ... możliwości; sterczy dumny, wręcz zuchwały, może trochę na wyrost, trochę bezwstydnie, odrobinę zawadza, krzywy bo karany za brawurę i bezczelność, przy spojrzeniach w bok nieco przeszkadza, zmusza do kręcenia głową, co z jego sterczącym niczym dziób profilem potęguje jeszcze wrażenie ptasiej głowy.
                                                  • hello-kitty2 Re: Jak bedac dobrze po 30-stce zaliczyc mloda... 12.12.14, 20:03
                                                    bigbadpig napisał:

                                                    > Twarz klasyczna, pierwsze wrażenie - wręcz przystojna, nie straszy, rzekłbyś zw
                                                    > yczajna, nie narzuca się, nie zapada w pamięć, gdybyś szukał nic na nią nie zna
                                                    > jdziesz, trochę pospolita,

                                                    Z twarzy podobny zupelnie do nikogo ;-)

                                                    Dobra, a ktory z panow ma geste wlosy?
                                                  • sabat.77 Re: Jak bedac dobrze po 30-stce zaliczyc mloda... 12.12.14, 20:06
                                                    Swietnie to napisales. Uznaje Twoje zwyciestwo. Nawet nie wiem o co toczyla sie walka, ale to bez znaczenia.
                                                  • zyg_zyg_zyg Re: Jak bedac dobrze po 30-stce zaliczyc mloda... 12.12.14, 20:23

                                                    > Swietnie to napisales. Uznaje Twoje zwyciestwo. Nawet nie wiem o co toczyla sie
                                                    > walka, ale to bez znaczenia.

                                                    No dobra, teraz już wieszajcie zdjęcia pindoli.
                                                  • rekreativa Re: Jak bedac dobrze po 30-stce zaliczyc mloda... 12.12.14, 20:23
                                                    Od kiedy uczestnicy konkursu sami decydują kto wygrał?
                                                  • sabat.77 Re: Jak bedac dobrze po 30-stce zaliczyc mloda... 12.12.14, 20:27
                                                    Od zawsze - przeciez mozna sie poddac.
                                                  • bigbadpig Re: Jak bedac dobrze po 30-stce zaliczyc mloda... 12.12.14, 21:04
                                                    No jak to o co, o darmowy seks, choć z tego co zrozumiałem to jakąś nagrodę przewidziano już za sam udział.
                                                  • slepafuria15 Re: Jak bedac dobrze po 30-stce zaliczyc mloda... 12.12.14, 21:13
                                                    bigbadpig napisał:

                                                    > No jak to o co, o darmowy seks, choć z tego co zrozumiałem to jakąś nagrodę prz
                                                    > ewidziano już za sam udział.
                                                    >

                                                    Ale to ja miałam wybierać, przecież ...
                                                  • ninek04 Re: Jak bedac dobrze po 30-stce zaliczyc mloda... 12.12.14, 20:35
                                                    sabat.77 napisał:

                                                    > To może opiszemy swoje oblicza, skoro nie wypada w inny sposób przedstawiać się
                                                    > na publicznym foro?
                                                    > Ja zacznę:
                                                    > Borostwór krasy, wżdy grubą purchawką i liszajem porośniony. Szczecina dziku wś
                                                    > ciekłemu podobna, azaliż miękksza nieco, w barwie rannego guźća ciężką hemofili
                                                    > ą złożonego. Na czerepie śniadym zaś zacnie zatoczone zakola, mchem pogmatwanyc
                                                    > h siwych kosmków obrębione, zaś gdzieniegdzie, niby włosiem wilka, upstrzone or
                                                    > dynarną tłustością włosia, opadającego niesfornie spośród czepca nastroszonych
                                                    > niby-to warkoczy porosłych korzennym podszerstkiem. Cera na podobieństwo rozmęc
                                                    > onego leśnym stworem porannego błota, pełna kwilących i podrygujących brodawek,
                                                    > niby garniec pełen jędrnego, tłustego czerwia. Posród dziupli otworu gębowego
                                                    > majaczy ruina spróchniałych korzeni zębów, wijących się na podobieństwo grabu,
                                                    > wiązu, lśniąc olchową szyszką ubytków i niespożytych pokarmów. Ślina z pyska kł
                                                    > apie potokiem, oczom kaprawym łzy mimowolnie odorem wydziera, wypalając poszyci
                                                    > e przed człapiącym leniwie stworem.
                                                    >
                                                    > Ok. Twoja tura BBP.

                                                    sabat, wreszczie jakiś konkret, azaliż to mnie kręci, to mnie podnieca! A te siwe kosmki, obrębione na dodatek,chłopie, czas wyjść z lasu!
                                                  • sabat.77 Re: Jak bedac dobrze po 30-stce zaliczyc mloda... 12.12.14, 20:41
                                                    Nie wyjde z lasu. Jeszcze mnie cos omylkowo przedupczy i cale lata racjonalizacji chuj strzeli.
                                                  • ninek04 Re: Jak bedac dobrze po 30-stce zaliczyc mloda... 12.12.14, 21:21
                                                    sabat.77 napisał:

                                                    > Nie wyjde z lasu. Jeszcze mnie cos omylkowo przedupczy i cale lata racjonalizac
                                                    > ji chuj strzeli.

                                                    To twoja taktyka, krok w przód , próba otwarcia się, lekki sponton, ale zaraz włącza się analiza, racjonalizacja , wreszcie cofka , ustępowanie pola i faktycznie chuj strzela wszystko(a chociaż strzela daleko, skoro idziesz uskuteczniać masturbację?)
                                                  • sabat.77 Re: Jak bedac dobrze po 30-stce zaliczyc mloda... 12.12.14, 21:25
                                                    Przyjdz, to sobie zobaczysz ;)
                                                    A mojej taktyki sie nie czepiaj, jest bardzo dobra.
                                                  • hello-kitty2 Re: Jak bedac dobrze po 30-stce zaliczyc mloda... 12.12.14, 21:32
                                                    sabat.77 napisał:

                                                    > A mojej taktyki sie nie czepiaj, jest bardzo dobra.

                                                    Ale sie paniom nie podoba, bo psuje zabawe :(
                                                  • sabat.77 Re: Jak bedac dobrze po 30-stce zaliczyc mloda... 12.12.14, 21:39
                                                    A czy ja jestem malpa w cyrku, zeby was zabawiac? Jak uposledzony Charlie Gordon z "Kwiatow dla Algernona" mam czyscic kibelek, ku uciesze gawiedzi? Mnie to nie bawi.
                                                  • marek.zak1 Re: Jak bedac dobrze po 30-stce zaliczyc mloda... 12.12.14, 22:02
                                                    sabat.77 napisał:

                                                    > A czy ja jestem malpa w cyrku, zeby was zabawiac? Jak uposledzony Charlie Gordo z "Kwiatow dla Algernona" mam czyscic kibelek, ku uciesze gawiedzi? Mnie to nie bawi.

                                                    Sabat, Ty jestes królem tego forum. Napisalem wiersdz o Tobie.
                                                    A słowo ,,masturbantka" , którego jestes autorem stawia Cie w rzedzie osób wybitnych, bliskich geniuszy. To two je słowo Sabat.
                                                  • sabat.77 Re: Jak bedac dobrze po 30-stce zaliczyc mloda... 12.12.14, 22:10
                                                    Nie moje. Tak sie nazywalo porno, ktore wypozyczylem jako szczeniak z osiedlowej wypozyczalni - "masturbantki". Chodzilo o dziewczyny w policyjnych uniformach, ktore mialy sie onanizowac. Mialy, bo kaseta byla ubabrana jakims gownem, ktore totalnie zabrudzilo glowice w VHS. Nawet nie wiecie, jak sie nagimnastykowalem intelektualnie, zeby wytlumaczyc starym, czemu nie dziala video. Dobrze, ze udalo mi sie chociaz wyjac kasete. Jednego pornosa wciagnelo tak, ze musialem potargac tasme, zeby go wyjac. Na szczescie to byla kaseta ojca, ktora chowal przed matka. Pewnie do dzis mysli, ze to ona znalazla i wywalila :)
                                                  • hello-kitty2 Re: Jak bedac dobrze po 30-stce zaliczyc mloda... 12.12.14, 22:06
                                                    sabat.77 napisał:

                                                    > A czy ja jestem malpa w cyrku, zeby was zabawiac? Jak uposledzony Charlie Gordo
                                                    > n z "Kwiatow dla Algernona" mam czyscic kibelek, ku uciesze gawiedzi? Mnie to n
                                                    > ie bawi.

                                                    Przypuszczalnie tak psules kazda impreze, na ktorej sie pojawiles. Nic dziwnego, ze sie nie naruchales w zyciu. Jestes przewrazliwiony na swoim punkcie, nie potrafisz sie wyluzowac. Nadmuchaj sie (wlasciwie nie wiadomo czemu?!) i purchaj na zgromadzone babki. Tym sposobem na pewno zaliczysz.

                                                    Powinienes wiecej pic i to nie piwska tylko wody albo wina, jak chcesz mniej kcal. Swoja droga ciekawe jakie Ty masz wyobrazenia o zabawie? Nie pamietasz co mowil Urqu, ze lepiej byc bezczelnym byle nie nudnym. Oburmuszony mezczyzna nie podnieca.
                                                  • sabat.77 Re: Jak bedac dobrze po 30-stce zaliczyc mloda... 12.12.14, 22:18
                                                    Powiem ci cos, czego nie powie ci żaden inny facet, bo im nie wypada a ja to pierdole :) najlepsze imprezy zawsze odchodzily bez lasek. Nie trzeba sie bylo pilnowac i trzymac fasonu. Przeszedlem niejedna domowke, na ktora przychodzila wezwana przez sasiadow policja, a raz przez moje wybryki trafilem nawet na przesluchanie :) bylo nie raz grubo, zapewniam :)
                                                  • hello-kitty2 Re: Jak bedac dobrze po 30-stce zaliczyc mloda... 12.12.14, 22:26
                                                    sabat.77 napisał:

                                                    > Powiem ci cos, czego nie powie ci żaden inny facet, bo im nie wypada a ja to pi
                                                    > erdole :) najlepsze imprezy zawsze odchodzily bez lasek. Nie trzeba sie bylo pi
                                                    > lnowac i trzymac fasonu. Przeszedlem niejedna domowke, na ktora przychodzila we
                                                    > zwana przez sasiadow policja, a raz przez moje wybryki trafilem nawet na przesl
                                                    > uchanie :) bylo nie raz grubo, zapewniam :)

                                                    Nie zrozum mnie zle, ja Ci zle nie zycze, nie chce tez Cie krtytykowac, chce zebys sie wyluzowal. Wiem jak brac babki i sie moge podzielic (wiedza) ;)
                                                  • sabat.77 Re: Jak bedac dobrze po 30-stce zaliczyc mloda... 12.12.14, 22:30
                                                    No to co? Zapomnialas juz co ci proponowalem na privie kotek? :) Przejrzyj ostatnie maile, przypomnij sobie :p
                                                  • ninek04 Re: Jak bedac dobrze po 30-stce zaliczyc mloda... 12.12.14, 22:42
                                                    sabat.77 napisał:

                                                    > Przyjdz, to sobie zobaczysz ;)
                                                    > A mojej taktyki sie nie czepiaj, jest bardzo dobra.

                                                    Zobaczyć mogę, czemu nie, tylko ja lubię poczuć też.A z taką taktyką to chyba żyjesz w permanentnej kurwicy, i chyba zbytnia racjonalizacja w seksie zabija to , co w nim najlepsze
                                                  • sabat.77 Re: Jak bedac dobrze po 30-stce zaliczyc mloda... 12.12.14, 23:04
                                                    ninek04 napisała:

                                                    > Zobaczyć mogę, czemu nie, tylko ja lubię poczuć też.A z taką taktyką to chyba
                                                    > żyjesz w permanentnej kurwicy, i chyba zbytnia racjonalizacja w seksie zabija t
                                                    > o , co w nim najlepsze

                                                    Oj przestań. Wam się wiele o samych sobie wydaje, że jest tak a nie inaczej. Nie ma kto was wyprowadzać z błędu, bo po drugiej stronie macie facetów, którzy są ŁATWI. Face it. ŁATWI. Z naciskiem na duże litery.
                                                    Taktykę mam jaką mam, mierz zamiary na siły.
                                                    Tak jak np. Polacy śmieją się z niby to tchórzliwych Pepików, ale sami bezustannie tracą krew w przegranych walkach. I to Czesi w sumie na tym lepiej wychodzą, bo jakby nie patrzeć - przynajmniej więcej ich przeżywa w ostatecznym rozrachunku.
                                                  • hello-kitty2 Re: Jak bedac dobrze po 30-stce zaliczyc mloda... 12.12.14, 15:19
                                                    slepafuria15 napisał(a):

                                                    > Ubawiłam się trochę, nie powiem. Szkoda, ze rozgrywka tak krótka była. Kitty ja
                                                    > k myslisz, czy wytrwałość na arenie jest równoznaczna z wytrwałością w alkowie?
                                                    > ;)

                                                    Hmm wg mnie Big chce sie tu wcisnac nie przeszedwszy (?) nawet wstepnej kwalifikacji na tzw krzywy ryj ;) Tu niech sobie spawdzi czy sie charakterologicznie w ogole kwalifikuje:
                                                    kurcze nie moge znalezc postu w ktorym podawalas charakterystyke kandydata. Masz moze pod reka tak tam ladnie lecialo o chlopiecej ciekawosci...ect. Big czytales?
                                                  • slepafuria15 Re: Jak bedac dobrze po 30-stce zaliczyc mloda... 12.12.14, 15:29
                                                    Z ognikami w oczach, z poczuciem humoru, temperamentem, z pewnością siebie zmieszana z odrobina chłopięcej fascynacji, z męskością, siłą i pożądaniem. Z pewnym rodzajem nieokrzesania, z lubieznoscią. - cos w tym stylu. :D - proszę bardzo, tak wygląda wstępna kwalifikacja.
                                                  • slepafuria15 Re: Jak bedac dobrze po 30-stce zaliczyc mloda... 12.12.14, 20:27
                                                    Teraz powalczcie na penisy.
                                                  • sabat.77 Re: Jak bedac dobrze po 30-stce zaliczyc mloda... 12.12.14, 20:33
                                                    Ja to bym sie z BBP piwa napil, a nie walczyl na cokolwiek :) i z paroma innymi ziomkami z forum rowniez...
                                                  • hello-kitty2 Re: Jak bedac dobrze po 30-stce zaliczyc mloda... 12.12.14, 21:10
                                                    sabat.77 napisał:

                                                    > Ja to bym sie z BBP piwa napil, a nie walczyl na cokolwiek :) i z paroma innymi
                                                    > ziomkami z forum rowniez...

                                                    A z ziomalkami? :)
                                                  • sabat.77 Re: Jak bedac dobrze po 30-stce zaliczyc mloda... 12.12.14, 21:12
                                                    Z ziomalkami tez sie napije piwa, o ile beda chcialy :)
                                                  • slepafuria15 Re: Jak bedac dobrze po 30-stce zaliczyc mloda... 12.12.14, 20:35
                                                    Ale jak to sabat się poddałeś? Ja stawiałam na Ciebie! Byłeś faworytem!
                                                  • sabat.77 Re: Jak bedac dobrze po 30-stce zaliczyc mloda... 12.12.14, 20:39
                                                    Taka moja taktyka. Galaz sie ugina i wykorzystuje sile przeciwnika.
                                                  • hello-kitty2 Re: Jak bedac dobrze po 30-stce zaliczyc mloda... 12.12.14, 21:13
                                                    sabat.77 napisał:

                                                    > Taka moja taktyka. Galaz sie ugina i wykorzystuje sile przeciwnika.

                                                    Dla samopoddancow nagrod pocieszenia sie nie przewiduje. Jak sie poddales to tak jakbys nie startowal.
                                                  • slepafuria15 Re: Jak bedac dobrze po 30-stce zaliczyc mloda... 12.12.14, 20:39
                                                    Eeeh, pójdę chyba w takim razie się poonanizować.

                                                    Takie rozczarowanie. eeeh
                                                    Ale czemu, czemu taki nagły zwrot akcji ...?
                                                  • sabat.77 Re: Jak bedac dobrze po 30-stce zaliczyc mloda... 12.12.14, 20:42
                                                    Takie jest zycie :)
                                                    Milej masturbacji, ja zaczekam z nia az rodzina posnie.
                                                  • marek.zak1 Re: Jak bedac dobrze po 30-stce zaliczyc mloda... 12.12.14, 20:51
                                                    sabat.77 napisał:

                                                    > Takie jest zycie :)
                                                    > Milej masturbacji, ja zaczekam z nia az rodzina posnie.

                                                    Oj przyjmuja sie moje propozycje słowne. ,,Jestem masturbatorem "- czy to nie brzmi dumnie? Silny, niezależny, dumny.
                                                  • sabat.77 Re: Jak bedac dobrze po 30-stce zaliczyc mloda... 12.12.14, 20:55
                                                    Ej co sie wtryniasz, ona pierwsza poszla c'nie? ;)
                                                  • marek.zak1 Re: Jak bedac dobrze po 30-stce zaliczyc mloda... 12.12.14, 20:59
                                                    sabat.77 napisał:

                                                    > Ej co sie wtryniasz, ona pierwsza poszla c'nie? ;)

                                                    Tak, ale kiedys facet jak sie masturbował, raczej sie z tym nie chwalil, a teraz oznajmia ,,idę sie masturbować". Czy nie widzisz rewolucji w podejsciu. Dawniej był wysmiewanym onanistą, a teraz dumnym, niezależnym masturbatorem.
                                                    Udanej masturbacji :)
                                                  • sabat.77 Re: Jak bedac dobrze po 30-stce zaliczyc mloda... 12.12.14, 21:11
                                                    A kobieta - masturbantka :)
                                                  • slepafuria15 Re: Jak bedac dobrze po 30-stce zaliczyc mloda... 12.12.14, 21:15
                                                    sabat.77 napisał:

                                                    > A kobieta - masturbantka :)

                                                    A cóż pozostało. Panowie się poprzechwalali a glowny faworyt wycofał. I w końcu nawet nie wiem kto ma większego.
                                                  • sabat.77 Re: Jak bedac dobrze po 30-stce zaliczyc mloda... 12.12.14, 21:21
                                                    Skoro zostal tylko jeden kandydat, to chyba juz nie ma znaczenia? :) Zwyciezca bierze wszystko.
                                                  • bigbadpig Re: Jak bedac dobrze po 30-stce zaliczyc mloda... 12.12.14, 21:58
                                                    > Skoro zostal tylko jeden kandydat, to chyba juz nie ma znaczenia? :) Zwyciezca
                                                    > bierze wszystko.
                                                    Czyli przepadek nagrody pocieszenia na rzecz zwycięzcy?
                                                    Proponuję więc jakiś hotel w połowie drogi między mazowszem, małopolską a amsterdamem (?) :P
                                                  • sabat.77 Re: Jak bedac dobrze po 30-stce zaliczyc mloda... 12.12.14, 22:01
                                                    To chyba pojedziecie sobie do Monachium :)
                                                  • slepafuria15 Re: Jak bedac dobrze po 30-stce zaliczyc mloda... 12.12.14, 22:09
                                                    W sumie to w Amsterdamie nigdy nie byłam
                                                  • hello-kitty2 Re: Jak bedac dobrze po 30-stce zaliczyc mloda... 12.12.14, 22:21
                                                    bigbadpig napisał:

                                                    > > Skoro zostal tylko jeden kandydat, to chyba juz nie ma znaczenia? :) Zwyc
                                                    > iezca
                                                    > > bierze wszystko.
                                                    > Czyli przepadek nagrody pocieszenia na rzecz zwycięzcy?
                                                    > Proponuję więc jakiś hotel w połowie drogi między mazowszem, małopolską a amste
                                                    > rdamem (?) :P

                                                    No to Berlin! Polowa drogi do Mazowsza, bom tez z pochodzenia Mazowszanka. Ja trzymam kamerke, wy dzialacie. Moze byc? ;)
                                                  • slepafuria15 Re: Jak bedac dobrze po 30-stce zaliczyc mloda... 12.12.14, 22:26
                                                    Niech bedzie Berlin, jak facet padnie znużony to do muzeum Pergamonu sie przejdę. ;) kitty, kamerę mozesz trzymać, ale rozbieramy sie wszyscy. :P ;)
                                                  • sabat.77 Re: Jak bedac dobrze po 30-stce zaliczyc mloda... 12.12.14, 22:26
                                                    Nie kitty, ty jestes czescia nagrody. To JA trzymam kamerke. Potem bede was szantazowac nagraniami ;》
                                                  • slepafuria15 Re: Jak bedac dobrze po 30-stce zaliczyc mloda... 12.12.14, 22:27
                                                    Ty sie poddales i siedzisz w lesie. A oglądanie to tez nagroda. Sio, wracaj do swojego zagajnika.
                                                  • sabat.77 Re: Jak bedac dobrze po 30-stce zaliczyc mloda... 12.12.14, 22:33
                                                    Yes, Mistress!
                                                  • hello-kitty2 Re: Jak bedac dobrze po 30-stce zaliczyc mloda... 12.12.14, 22:29
                                                    sabat.77 napisał:

                                                    > Nie kitty, ty jestes czescia nagrody. To JA trzymam kamerke. Potem bede was sza
                                                    > ntazowac nagraniami ;》

                                                    Ja czescia? Przeciez tego nie oglaszalam. A w ogole robiliscie sobie juz kiedys jakies nagrania?
                                                  • bigbadpig Re: Jak bedac dobrze po 30-stce zaliczyc mloda... 12.12.14, 23:05
                                                    Może i nie ogłaszałaś wprost, ale my to wyczytaliśmy między wierszami, Sabat zaproszony co najwyżej na rzeczone piwo, przed lub po (do uzgodnienia).

                                                    Ja nagrywam regularnie, zbieram kolekcję do oglądania na starość, żeby chociaż pożyć wspomnieniami jak nic więcej nie zostanie, dokumentuję udane życie, żeby nigdy nie zapomnieć, że było warto.
                                                  • hello-kitty2 Re: Jak bedac dobrze po 30-stce zaliczyc mloda... 12.12.14, 23:12
                                                    bigbadpig napisał:

                                                    > Może i nie ogłaszałaś wprost, ale my to wyczytaliśmy między wierszami, Sabat za
                                                    > proszony co najwyżej na rzeczone piwo, przed lub po (do uzgodnienia).

                                                    A nawet nie zapytales ile mam lat?

                                                    > Ja nagrywam regularnie, zbieram kolekcję do oglądania na starość, żeby chociaż
                                                    > pożyć wspomnieniami jak nic więcej nie zostanie, dokumentuję udane życie, żeby
                                                    > nigdy nie zapomnieć, że było warto.

                                                    A moge zobaczyc?
                                                  • bigbadpig Re: Jak bedac dobrze po 30-stce zaliczyc mloda... 12.12.14, 23:18
                                                    Nie zapytałem, bo pamiętam, że już raz przeszłaś weryfikację.

                                                    Co do filmików, nawet jeśli odkryję w sobie kiedyś skłonności do online ekshibicjonizmu, to wątpię aby podzieliła je moja żona :P
                                                  • hello-kitty2 Re: Jak bedac dobrze po 30-stce zaliczyc mloda... 12.12.14, 23:36
                                                    bigbadpig napisał:

                                                    > Nie zapytałem, bo pamiętam, że już raz przeszłaś weryfikację.

                                                    Maly plus za dobra pamiec. Musze Ci powiedziec, ze mialam kiedys wspanialego kochanka ale mial spora wade - powazne klopoty z pamiecia. Szybko polapal sie jak mnie doprowadzic do orgazmu i doprowadzal nie raz. Kiedys jak mi sie dluzylo poprosilam go: kochaj sie ze mna tak zebym miala orgazm, a on odpwiedzial: a przypomnisz mi jak? ;-) Nie pamietal nawet jaka kawe pije. Odjazd. Od tego czasu zauwazylam, ze czepiam sie zapominaczy.
                                                    Maly plus, bo nie pamietasz ile ;)

                                                    > Co do filmików, nawet jeśli odkryję w sobie kiedyś skłonności do online ekshibi
                                                    > cjonizmu, to wątpię aby podzieliła je moja żona :P

                                                    Ekshibicjonista to juz jestes. Oglosiles sie na forum jakis czas temu. Mnie tez ganiano za to ale poki co nie natrafilam na siebie w sieci, a czasem sie balam bardziej niz virusa hiv ;) Tak tylko chcialam Cie wyczuc. Jest ok.
                                                  • slepafuria15 Re: Jak bedac dobrze po 30-stce zaliczyc mloda... 13.12.14, 21:21
                                                    hello-kitty2 napisała:

                                                    > sabat.77 napisał:
                                                    >
                                                    > > Nie kitty, ty jestes czescia nagrody. To JA trzymam kamerke. Potem bede w
                                                    > as sza
                                                    > > ntazowac nagraniami ;》
                                                    >
                                                    > Ja czescia? Przeciez tego nie oglaszalam. A w ogole robiliscie sobie juz kiedys
                                                    > jakies nagrania?
                                                    >

                                                    Ja nagrań sobie nie robiłam, ale za to byłam recenzentem takowych.
                                                  • slepafuria15 Re: Jak bedac dobrze po 30-stce zaliczyc mloda... 12.12.14, 21:07
                                                    Wróciłam, bo moja rodzina jeszcze nie posnęła. Musiałam zapodać bajkę.
                                                  • slepafuria15 Re: Jak bedac dobrze po 30-stce zaliczyc mloda... 12.12.14, 21:08
                                                    Świat się zmienia ;)
                                                  • slepafuria15 Re: Jak bedac dobrze po 30-stce zaliczyc mloda... 12.12.14, 21:06
                                                    No wyjdć z lasu, wyjdź.
                                                  • ninek04 Re: Jak bedac dobrze po 30-stce zaliczyc mloda... 12.12.14, 22:54
                                                    zawle napisała
                                                    >
                                                    > ja proszę na sabat nie naciskać, bo nam się znowu chłopina przepoczwarzy;) Albo
                                                    > ..nie daj Bóg zniknie z płochliwości;)

                                                    uprzejmie donoszę, że subtelne próby nacisku na sabat spotkały się z oporem rzeczonego.
                                                    Bo sabat jaki jest, każdy widzi i na zawsze chyba pozostanie sabatem.

                                                  • gogol77 Re: a może Sabat wystraszył się jej nicka 13.12.14, 09:56
                                                    Sabat się normalnie wystraszył! Furia napisała, że Sabat ma fajny nick i w domyśle, że to może mogło by mieć wpływ na to co mogłoby się dziać między nimi.
                                                    No to Sabat też przyjrzał się nickowi Furii. I co zobaczył oczyma wyobraźni???
                                                    Zobaczył siebie, gdzieś w motelu na gierkówce między Mazowszem a Śląskiem, wprasowywanego z furią w prześcieradło przez Furię na jeźdźca. I zrejterował. Bo Sabat jest wrażliwy, ma delikatną osobowość i może lubi raczej seks waniliowy.
                                                  • sabat.77 Re: a może Sabat wystraszył się jej nicka 13.12.14, 10:46
                                                    A moze sie odczepisz? Nie masz swoich spraw, to musisz wlazic w cudze buty? Bawi Cie to?
                                                  • slepafuria15 Re: a może Sabat wystraszył się jej nicka 13.12.14, 23:44
                                                    Och sabat, Ty sie tak nie nastroszaj. Ciekawskie oczy z wypiekami na twarzy czekają finału. Bedzie czy nie bedzie? I podjudzają. W koncu ludzie lubuja sie w takich historiach. Inaczej te wszystkie seriale typu "moda na sukces , Hanki, czy cos w tym stylu" nie byłyby takie popularne. Gawiedź łaknie krwi i seksu. Szkoda, ze tak samo nie lakna cudzego dobra.
                                                  • sabat.77 Re: a może Sabat wystraszył się jej nicka 13.12.14, 23:59
                                                    slepafuria15 napisał(a):

                                                    > Gawiedź łaknie krwi i seksu. Szkoda, ze tak samo nie lakna cudzego dobra.

                                                    Ja też kiedyś myślałem, że ludzie nie pragną cudzego dobra, ale bardzo się pomyliłem - kiedyś jechałem autobusem i ukradli mi portfel :)
                                                  • gogol77 Re: a może Sabat wystraszył się jej nicka 14.12.14, 12:11
                                                    sabat.77 napisał:

                                                    > A moze sie odczepisz? Nie masz swoich spraw, to musisz wlazic w cudze buty? Baw
                                                    > i Cie to?

                                                    Sabat, czego się indyczysz!? Ja Ci naprawdę dobrze życzę. Mówisz, że jesteś na seksualnym bocznym torze i ja świetnie rozumiem jakie to frustrujące dla normalnego, dojrzałego faceta. Żony nie kochasz (chyba?) ale rodziny nie chcesz / boisz się zniszczyć. Katolickie wierzenia są Ci raczej obce, więc to nie strach przed nie wejściem do Królestwa Niebieskiego Cię powstrzymuje. Ego Ci dołuje ale nie masz pomysłu (i kasy?) jak z tego wybrnąć

                                                    I oto pojawia się osoba, którą zaciekawiła Twoja osobowość, Twój poziom intelektualny, który prezentujesz w licznych wpisach na forum. Gadanie o nicku to zasłona dymna. Delikatnie daje Ci sygnał, że jak się trochę postarasz, to może rozłożyć Ci nogi. A może wogóle nie musisz się starać bo to ona weźmie sprawy w swoje ręce.? I to nie na one night standing ale na dłużej. A jak będzie pięknie, to może nawet zostaniesz jej FF.
                                                    Bo może ona należy do takich co to nie lecą na zajebistych przystojniaków ale na intelekt. Może lubi sobie pogadać z kimś ciekawym. Przed a szczególnie po.
                                                    Są też takie co to mają w sobie pierwiastek samarytański i sprawia im satysfakcję dźwiganie na wyżyny zdołowanego ego facetów.
                                                    Są takie co po prostu lubią się bzykać i jakimś szóstym zmysłem wyczuwają, że ten to może być dobry w te klocki

                                                    A Ty Sabat rejterujesz.
                                                    A może nie?? Może już na privie akcja toczy się dalej. Wtedy chapeau bas!!

                                                    Furio, nie z ciekawości, ale w dobrych intencjach, życzę Sabatowi by finał nastąpił, byś go „wprasowała w prześcieradło” albo przeleciała go waniliowo.
                                                    I by Sabat zobaczył w Twoich oczach ten szczególny wyraz jakim patrzy na nas dobrze wyruchana kobieta.
                                                    Bo niewiele rzeczy tak bardzo nam facetom poprawia samoocenę jak dobry seks. I ten szczególny uśmiech dobrze wyruchanej kobiety.
                                                    A Sabatowi to jest bardzo potrzebne. Chyba, że wszystko co pisze na tym forum – to ściema





                                                  • sabat.77 Re: a może Sabat wystraszył się jej nicka 14.12.14, 12:26
                                                    Widze ze nie rozumiesz po chamsku, to moze zalapiesz metafore:
                                                    Gleboki stan wojenny w PRL, snajper dostaje zlecenie na zastrzelenie generala Jaruzelskiego. Po dwoch tygodniach wraca do mocodawcow, oddaje zaliczke i mowi: rezygnuje z zadania, tego sie nie da zrobic. Mocodawcy: dlaczego? A on na to: bo jak tylko mam go na muszce to zaraz ktos mnie klepie po ramieniu i pokrzykuje "dawaj staryyy! Daaawaaaj!!"...
                                                  • gogol77 Re: a może Sabat wystraszył się jej nicka 14.12.14, 13:03
                                                    sabat.77 napisał:

                                                    > A on na to: bo jak tylko mam go na muszce to zaraz ktos mnie klepie po ramieniu i pokrzykuje
                                                    > "dawaj staryyy! Daaawaaaj!!"...

                                                    Sabat, aluzju poniał
                                                  • hello-kitty2 Re: a może Sabat wystraszył się jej nicka 14.12.14, 14:06
                                                    sabat.77 napisał:

                                                    > Widze ze nie rozumiesz po chamsku, to moze zalapiesz metafore:
                                                    > Gleboki stan wojenny w PRL, snajper dostaje zlecenie na zastrzelenie generala J
                                                    > aruzelskiego. Po dwoch tygodniach wraca do mocodawcow, oddaje zaliczke i mowi:
                                                    > rezygnuje z zadania, tego sie nie da zrobic. Mocodawcy: dlaczego? A on na to: b
                                                    > o jak tylko mam go na muszce to zaraz ktos mnie klepie po ramieniu i pokrzykuje
                                                    > "dawaj staryyy! Daaawaaaj!!"...

                                                    Mialam kiedys takiego kochanka ktoremu sie czasem wyrywalo i tak mnie dopingowal w drodze na szczyt 'Daa waaj, daa waaj! Nie musze chyba mowic, ze mi wszystko wtedy opadalo ;-) Z miejsca mi sie chcialo smiac. Btw ciekawe czy PUA kursy obejmuja dirty talk? Bo jak juz cos mowic to swinskiego, a nie jak z trybun na zawodach sportowych ;) Niecierpie kibicow, bo sami nie biora udzialu, a sie dra. Jaki tu sens?

                                                    Wracajac do tematu: dobra to schodzimy z Ciebie ALE pod jednym warunkiem: jak ja pukniesz to dasz nam jakis umowiony znak np napiszesz, ze hmm spadles ze schodow albo cos? ;-)
                                                  • gogol77 Re: a może Sabat wystraszył się jej nicka 14.12.14, 15:01
                                                    hello-kitty2 napisała:
                                                    .... jak ja pukniesz to dasz nam jakis umowiony znak np napiszesz, ze hmm spadles ze schodow albo cos? ;-)

                                                    O to, to, to kitty, też chciałem coś takiego napisać ale się balem, że mnie znowu opierdoli
                                                  • sabat.77 Re: a może Sabat wystraszył się jej nicka 14.12.14, 15:15
                                                    Nie lubie jak mezczyzni buduja swoj wizerunek kosztem kochanek, wiec nie wiem czemu mialbym sam tak postepowac. Jak ktos ma docenic moje zaangazowanie w lozku, to niech zrobi to sama zainteresowana poczta pantoflowa. Sa pewne zasady w takich sytuacjach, a dyskrecja to zasada numer jeden.
                                                    I mam prosbe zebyscie juz dali spokoj furii, bo jestem pewny, ze zaluje tego co wczesniej pisala.
                                                    Teraz dziewczyny beda baly sie napisac cokolwiek pozytywnego o mojej osobie, bo beda sie bac, ze forum zacznie je radosnie wpychac mi do wyrka :p
                                                  • ninek04 Re: a może Sabat wystraszył się jej nicka 14.12.14, 16:18
                                                    sabat.77 napisał:

                                                    > Nie lubie jak mezczyzni buduja swoj wizerunek kosztem kochanek, wiec nie wiem c
                                                    > zemu mialbym sam tak postepowac. Jak ktos ma docenic moje zaangazowanie w lozku
                                                    > , to niech zrobi to sama zainteresowana poczta pantoflowa. Sa pewne zasady w ta
                                                    > kich sytuacjach, a dyskrecja to zasada numer jeden.
                                                    > I mam prosbe zebyscie juz dali spokoj furii, bo jestem pewny, ze zaluje tego co
                                                    > wczesniej pisala.


                                                    > Teraz dziewczyny beda baly sie napisac cokolwiek pozytywnego o mojej osobie, bo
                                                    > beda sie bac, ze forum zacznie je radosnie wpychac mi do wyrka :p

                                                    sabat, bez obaw, i bez zbędnej skromności, przecież to jasne, że z forumowych czytaczek można stworzyć wcale niemały fanklub twojej osoby.To widać, słychać i czuć.
                                                  • sabat.77 Re: a może Sabat wystraszył się jej nicka 14.12.14, 16:29
                                                    Ta, jasne. Mam sporo wad, ale az takim idiota nie jestem. Dla znacznej czesci dziewczyn jestem irytujacy, czesc czyta z poblazaniem. A ty masz mnie za bufona, ktorego w dodatku latwo podpuscic. Nie wiem skad sobie to wzielas.
                                                  • ninek04 Re: a może Sabat wystraszył się jej nicka 14.12.14, 17:34
                                                    sabat.77 napisał:

                                                    > Ta, jasne. Mam sporo wad, ale az takim idiota nie jestem. Dla znacznej czesci d
                                                    > ziewczyn jestem irytujacy, czesc czyta z poblazaniem. A ty masz mnie za bufona,
                                                    > ktorego w dodatku latwo podpuscic. Nie wiem skad sobie to wzielas.


                                                    Roisz sobie jakieś rzeczy, które nie pokrywają się z rzeczywistością. Skąd to przekonanie o braniu cie za bufona?Czytam cię długo, przeważnie z sympatią, wiadomo, że część twoich postów to kreacja,a czy konfabulacja nie wiem,ale teksty zapodajesz niezłe, jesteś mistrzem tworzenia teorii, snucia fantazji, ale z wprowadzaniem ich w praktyce chyba trochę gorzej.Słowa mogą mieć dużą moc, ale to jednak tylko słowa, nie poparte praktyką nie znaczą aż tak wiele.Trochę kłóci mi się twoja duża otwartość właśnie w sferze słownej, taka bezpruderyjność, obsceniczność, bezkompromisowość w wyrażaniu myśli, fantazji, a w praktyce mam wrażenie, nie jesteś zdolny to wprowadzić, takie zrezygnowanie, wycofanie, w imię czego? Miłości do żony, która, myślisz, jest dana raz na zawsze , nawet jeśli nie przynosi satysfakcji?Czasem warto się odważyć no chyba, że wartosci, które wyznajesz, nie pozwalają ci na to., nie mnie oceniać.
                                                    Sabat, tak, czy siak, jestem twoją fanka, bez żadnych podtekstow of course.
                                                  • sabat.77 Re: a może Sabat wystraszył się jej nicka 14.12.14, 17:38
                                                    Moja zona mnie nie kocha, ja jej tez nie. Jestesmy na siebie skazani ekonomicznie, ona tez by sama nie pociagnela domu i dwojki dzieci. Zrozum, to taki zgnily kompromis, ale obustronny.
                                                  • ninek04 Re: a może Sabat wystraszył się jej nicka 14.12.14, 19:31
                                                    sabat.77 napisał:

                                                    > Moja zona mnie nie kocha, ja jej tez nie. Jestesmy na siebie skazani ekonomiczn
                                                    > ie, ona tez by sama nie pociagnela domu i dwojki dzieci. Zrozum, to taki zgnily
                                                    > kompromis, ale obustronny.

                                                    Rozumiem doskonale, bo sama tkwię w takim kompromisie i będę zmuszona w tym siedzieć, dopóki dzieci w miarę się nie usamodzielnią, ale znalazłam odskocznię, bo inaczej chyba czekałby na mnie psychiatryk.I co, świat się nie zawalił od tego, nic się nie zmieniło w zasadzie, życie biegnie dalej, ale jest więcej plusów, niż minusów.
                                                    Te gadki o braku atrakcyjności z powodów ekonomicznych możesz wsadzić do lamusa, Sabat, mógłbyś mieć każdą, tego się trzymaj.
                                                  • hello-kitty2 Re: a może Sabat wystraszył się jej nicka 14.12.14, 16:22
                                                    sabat.77 napisał:

                                                    > Nie lubie jak mezczyzni buduja swoj wizerunek kosztem kochanek, wiec nie wiem c
                                                    > zemu mialbym sam tak postepowac. Jak ktos ma docenic moje zaangazowanie w lozku
                                                    > , to niech zrobi to sama zainteresowana poczta pantoflowa. Sa pewne zasady w ta
                                                    > kich sytuacjach, a dyskrecja to zasada numer jeden.
                                                    > I mam prosbe zebyscie juz dali spokoj furii, bo jestem pewny, ze zaluje tego co
                                                    > wczesniej pisala.
                                                    > Teraz dziewczyny beda baly sie napisac cokolwiek pozytywnego o mojej osobie, bo
                                                    > beda sie bac, ze forum zacznie je radosnie wpychac mi do wyrka :p

                                                    Och jak Ty umiesz odkrecic wszystko na swoja korzysc i myslisz, ze my jestesmy idiotami i tego nie widzimy, no moze z wyjatkiem Marka, hehe. Pozwolisz, ze przetlumacze z tego co napisales na to co chciales powiedziec:

                                                    1. "Nie lubie jak mezczyzni buduja swoj wizerunek kosztem kochanek, wiec nie wiem czemu mialbym sam tak postepowac." => ideologiczny belkot majacy nastawic przyjaznie czytacza i wchodzisz w konkret

                                                    2. ''Jak ktos ma docenic moje zaangazowanie w lozku, to niech zrobi to sama zainteresowana poczta pantoflowa." => To by bylo bezinteresowne gdyby sie konczylo na 'sama zainteresowana' ale idzie interesownie dalej do 'poczta pantoflowa' hehe no wlasnie wiemy, ze ona tak preferuje, bo pisala, to raz, a dwa: opowiadal mi facet, ze juz jak bzykal jedna laske to go bardzo obchodzilo zeby poznac jak najwiecej jej kolezanek, bo to najprostsze i najszybciej dostepne zastepstwo. Kombinowal tak jak ja bzykal (nieszczery), a Ty juz kombinujesz PRZED (nieszczery x 2). W kazdym razie slawa ma pojsc ale najpierw sie obruszysz dla niepoznaki, ehe.

                                                    3. "Sa pewne zasady w takich sytuacjach, a dyskrecja to zasada numer jeden." => znowu ideologiczny belkot czyli opisywanie zasad, ktorych nie stosujesz, hehe, nic nie kosztuje.

                                                    4. "I mam prosbe zebyscie juz dali spokoj furii" => patataj patataj rycerz na bialym koniu, a nuz sie uda cos zyskac, wstaw jakis kodeks honoru jak Kutuzow zeby bylo bardziej wiarygodnie, moze kopiuj wklej, nikt tego gowna i tak nie czytal wiec moze sie nie skapnie, ze skopiowales ;) Babka ma 37 lat i nie musisz wystepowac w jej obronie, bo robisz z niej automatycznie debila, dziecko albo psa. Poza tym kazdy odpowiada za swoje slowa wiec Twojej odpowiedzialnosci za jej slowa nie przyjmuje bos nie Chrystus. Poza tym czy my jej 'nie dajemy spokoju'? Z Toba rozmawiamy, nie? Co jakies klamstwa tu wstawiamy?

                                                    5. "bo jestem pewny, ze zaluje tego co wczesniej pisala." => kazdy zaluje lub nie za wlasne grzechy, nie ma odpowiedzialnosci zbiorowej. Inna sprawa, ze nie bardzo widze powod, by miala czegokolwiek zalowac, chyba ze chodzi Ci o to, ze Ty ja jednak jakos rozczarowales ;-) Bo my bylismy na poczatku bardzo pro-ruchaniu. Wiec czego zalowac?

                                                    6. "Teraz dziewczyny beda baly sie napisac cokolwiek pozytywnego o mojej osobie, bo
                                                    beda sie bac, ze forum zacznie je radosnie wpychac mi do wyrka :p" => A wazne zeby sie nie baly? ;-) Odnosnie 'wpychania' nie martw sie nastepnym razem mozesz liczyc na rekompensate w druga strone ;)

                                                    Och tak spragniony jestes POKLASKU wszelkimi mozliwymi sposobami. Dajcie mi faceta, ktory nie jest. Przeciwienstwo upragnione przeze mnie wstawiam to: detektyw Loki z tego pilmu (absolutnie idealny SKROMNY). Jak znacie kogos takiego, dajcie znac biore z pocalowaniem reki ;) www.youtube.com/watch?v=bpXfcTF6iVk
                                                  • sabat.77 Re: a może Sabat wystraszył się jej nicka 14.12.14, 16:44
                                                    Ty to jestes genialna Kitty, nawet nie wiesz jak bardzo. Przeciez rozwiazanie jest oczywiste i w zasiegu reki.

                                                    UWAGA, OGLOSZENIE:
                                                    Oglaszam wszem i wobec, ze jak kiedykolwiek uda mi sie na tym forum zapoznac i przeleciec jakakolwiek panne, to opisze wszystko ze szczegolami na forum publicznym, bede o tym glosno pierdzial z dumy dzien i noc, a zainteresowanym udostepnie material zdjeciowy.

                                                    No to moge swobodnie:
                                                    Baby leca na kase i nienawidza seksu :))))))))).
                                                  • slepafuria15 Re: a może Sabat wystraszył się jej nicka 13.12.14, 21:23
                                                    gogol77 napisał(a):

                                                    > Sabat się normalnie wystraszył! Furia napisała, że Sabat ma fajny nick i w domy
                                                    > śle, że to może mogło by mieć wpływ na to co mogłoby się dziać między nimi.
                                                    > No to Sabat też przyjrzał się nickowi Furii. I co zobaczył oczyma wyobraźni???
                                                    > Zobaczył siebie, gdzieś w motelu na gierkówce między Mazowszem a Śląskiem, wpra
                                                    > sowywanego z furią w prześcieradło przez Furię na jeźdźca. I zrejterował. Bo Sa
                                                    > bat jest wrażliwy, ma delikatną osobowość i może lubi raczej seks waniliowy.

                                                    No proszę, jedna książka i już do słownictwa wchodzi "seks waniliowy". Ciekawie jest obserwować to zjawisko.
                                    • sabat.77 Re: Jak bedac dobrze po 30-stce zaliczyc mloda... 11.12.14, 21:50
                                      To zalezy co masz na mysli mowiac fajny.
                                      • slepafuria15 Re: Jak bedac dobrze po 30-stce zaliczyc mloda... 11.12.14, 22:18
                                        Z ognikami w oczach, z poczuciem humoru, temperamentem, z pewnością siebie zmieszana z odrobina chłopięcej fascynacji, z męskością, siłą i pożądaniem. Z pewnym rodzajem nieokrzesania, z lubieznoscią. - cos w tym stylu. :D
                                        • marek.zak1 Re: Jak bedac dobrze po 30-stce zaliczyc mloda... 11.12.14, 22:33
                                          slepafuria15 napisał(a):

                                          > Z ognikami w oczach, z poczuciem humoru, temperamentem, z pewnością siebie zmieszana z odrobina chłopięcej fascynacji, z męskością, siłą i pożądaniem. Z pewnym rodzajem nieokrzesania, z lubieznoscią. - cos w tym stylu. :D

                                          Wypisz wymaluj - Sabat. Od niedzieli Pendolino połączy Mazowsze ze Śląskiem. Powodzenia :)
                                          • kutuzow Prorok jaki czy co? 12.12.14, 10:30
                                            Z rozbawieniem przeczytałem to całe namawianie Sabata na mały romans.
                                            Czyż nie miałem racji pisząc wcześniej ten post:

                                            forum.gazeta.pl/forum/w,15128,155539344,155625559,Co_by_bylo_gdyby_Sabat_dostal_super_porady_tutaj_.html
                                            Czy to nie wygląda dokładnie tak jak na wcześniej wklejonym rysunku:
                                            oi60.tinypic.com/2yplmck.jpg
                                            Tyle lat na forum, a jeszcze się nie nauczyliście, że u Sabata SIE NIE DA.
                                            Trochę jak z Puchatkiem - "im bardziej Puchatek zaglądał do środka, tym bardziej prosiaczka tam nie było.". Im bardziej naciskacie na Sabata, tym bardziej musi się chłopak napracować nad wymyślaniem racjonalizacji dlaczego to się nie da zrealizować.
                                            • marek.zak1 Re: Prorok jaki czy co? 12.12.14, 10:56
                                              kutuzow napisał:

                                              > Tyle lat na forum, a jeszcze się nie nauczyliście, że u Sabata SIE NIE DA.
                                              > Trochę jak z Puchatkiem - "im bardziej Puchatek zaglądał do środka, tym bardziej prosiaczka tam nie było.". Im bardziej naciskacie na Sabata, tym bardziej musi się chłopak napracować nad wymyślaniem racjonalizacji dlaczego to się nie da zrealizować.

                                              Ale na tym polega ta zabawa :)
                                            • hello-kitty2 Re: Prorok jaki czy co? 12.12.14, 12:15
                                              kutuzow napisał:

                                              > Z rozbawieniem przeczytałem to całe namawianie Sabata na mały romans.
                                              > Czyż nie miałem racji pisząc wcześniej ten post:
                                              >
                                              > rel="nofollow">forum.gazeta.pl/forum/w,15128,155539344,155625559,Co_by_bylo_gdyby_Sabat_dostal_super_porady_tutaj_.html
                                              > Czy to nie wygląda dokładnie tak jak na wcześniej wklejonym rysunku:
                                              > oi60.tinypic.com/2yplmck.jpg
                                              > Tyle lat na forum, a jeszcze się nie nauczyliście, że u Sabata SIE NIE DA.
                                              > Trochę jak z Puchatkiem - "im bardziej Puchatek zaglądał do środka, tym bardzie
                                              > j prosiaczka tam nie było.". Im bardziej naciskacie na Sabata, tym bardziej mus
                                              > i się chłopak napracować nad wymyślaniem racjonalizacji dlaczego to się nie da
                                              > zrealizować.

                                              :-) Eee jestes czlowiekiem malej wiary Kutuzow.
                                              • sabat.77 Re: Prorok jaki czy co? 12.12.14, 13:59
                                                Kutuzow zawsze ma racje, nawet w tezach, ktorych przyjecie generuje calkowicie sprzeczne ze soba wnioski.
                                                • hello-kitty2 Re: Prorok jaki czy co? 12.12.14, 14:01
                                                  sabat.77 napisał:

                                                  > Kutuzow zawsze ma racje, nawet w tezach, ktorych przyjecie generuje calkowicie
                                                  > sprzeczne ze soba wnioski.

                                                  Poczekamy zobaczymy.
                                            • midnight_lightning Re: Prorok jaki czy co? 13.12.14, 02:26
                                              Sabbat ma ten problem, że wykluczony to on jednak był, za inteligentny i za dobry początkowo gość to dla kobiet, i cokolwiek by nie mówić, jakiś cierń w nim na zawsze pozostał. I znajdą się racjonalizacje odpychające od realizacji tej już umówionej randki: za daleko, za drogo, w moim mieście to za cenę przejazdu będę miał panią, która zadba o moje potrzeby, i nie będę musiał się sprężać, by sie wykazać itp.
                                              Swoją drogą, ja też bym się nie skusił na taka 37-letnią singielkę spędzającą życie na FF, ale cóż, też wykluczony byłem:) Wolę mężatki, samotne mamy i stare panny omijam, w ten sposób nie zakłócam mechanizmów sprawiedliwości dziejowej.


                                              Mnie zaciekawiła elegancka jak na kobietę przystało wypowiedź jednej z forumowych pań:


                                              "Ruchac sie chciala czego kurwa nie rozumiesz? Tepy jestes? Nierozgarniety? Niekomfortowa sytuacja, bo jej odmawiasz. Jeszcze sie z takim facetem nie spotkalam, ona pewnie tez nie. Nic dziwnego, ze nie ruchasz."

                                              z której niby wynika, że facet to bezwolna laleczka, mająca się rzucić na każdą chętną kobietę. No sorry.... skoro kobiety mogą wykluczać na zasadzie "z byle kim to ja nie pójdę" co oznacza pójście z byle trepem i chamidłem...to i mężczyźni nie muszą iść do wyra z byle kim, a że mężczyźni wolą młode i mało zużyte kobiety, to nic innego reszcie nie pozostaje, jak przyjąć z honorem i godnością swoją klęskę.

                                              Niekomfortowa sytuacja, bo się odmawia? jak to? kobiety tak dobrze znają ta sytuację, gdy same odmawiają, a czują się dziwnie, bo faceci odmawiają?

                                              Oj, sporo kobiet zazna tej sytuacji, tak po 40-ce, zapewne żadna sobie nie przypomni, jak sama tak czyniła, ale my, wykluczeni mamy doskonałą pamięć. Wet za wet, oko za oko.
                                              A że stracimy seksik ? cóż, kobiety przyzwyczaiły nas do tego, najwyżej pójdziemy na ukraińskie panny. Polki wszystkie nie wyjadą na Zachód, tylu chętnych i burdeli tam nie ma.
                                              • slepafuria15 Re: Prorok jaki czy co? 13.12.14, 08:16
                                                midnight_lightning napisał:

                                                > Sabbat ma ten problem, że wykluczony to on jednak był, za inteligentny i za dob
                                                > ry początkowo gość to dla kobiet, i cokolwiek by nie mówić, jakiś cierń w nim n
                                                > a zawsze pozostał. I znajdą się racjonalizacje odpychające od realizacji tej ju
                                                > ż umówionej randki: za daleko, za drogo, w moim mieście to za cenę przejazdu bę
                                                > dę miał panią, która zadba o moje potrzeby, i nie będę musiał się sprężać, by s
                                                > ie wykazać itp.
                                                > Swoją drogą, ja też bym się nie skusił na taka 37-letnią singielkę spędzającą ż
                                                > ycie na FF, ale cóż, też wykluczony byłem:) Wolę mężatki, samotne mamy i stare
                                                > panny omijam, w ten sposób nie zakłócam mechanizmów sprawiedliwości dziejowej.
                                                >

                                                > z której niby wynika, że facet to bezwolna laleczka, mająca się rzucić na każdą
                                                > chętną kobietę. No sorry.... skoro kobiety mogą wykluczać na zasadzie "z byle
                                                > kim to ja nie pójdę" co oznacza pójście z byle trepem i chamidłem...to i mężczy
                                                > źni nie muszą iść do wyra z byle kim, a że mężczyźni wolą młode i mało zużyte k
                                                > obiety, to nic innego reszcie nie pozostaje, jak przyjąć z honorem i godnością
                                                > swoją klęskę.
                                                >
                                                > Niekomfortowa sytuacja, bo się odmawia? jak to? kobiety tak dobrze znają ta syt
                                                > uację, gdy same odmawiają, a czują się dziwnie, bo faceci odmawiają?
                                                >
                                                > Oj, sporo kobiet zazna tej sytuacji, tak po 40-ce, zapewne żadna sobie nie przy
                                                > pomni, jak sama tak czyniła, ale my, wykluczeni mamy doskonałą pamięć. Wet za w
                                                > et, oko za oko.
                                                > A że stracimy seksik ? cóż, kobiety przyzwyczaiły nas do tego, najwyżej pójdzie
                                                > my na ukraińskie panny. Polki wszystkie nie wyjadą na Zachód, tylu chętnych i b
                                                > urdeli tam nie ma.

                                                No proszę, Pan z syndromem dziewicy i ladacznicy.
                                                Ciekawa jestem czy takie podejście ułatwia życie. Raczej wątpie.
                                                A że kobieta ma doświadczenie i wie co lubi i co z czym się je to tylko na plus.
                                                To nie mydło i się nie wymydli.
                                                Ale każdemu według potrzeb. Jeden woli taki co nie mają o niczym pojęcia a inni - inni mówić zamiast doświadczać wolą.
                                                I przestrzegam przed ocenianiem z góry, bo kiedyś się to zemścić może.
                                                • sabat.77 Re: Prorok jaki czy co? 13.12.14, 09:01
                                                  Slusznie - nie oceniajmy sie nawzajem majac tak malo informacji o sobie. Ja mimo wszystko usiluje zrozumiec kobiety, wczuc sie w ich trudna nierzadko sytuacje. Zycie w swiecie cierpiacym na chroniczny brak atrakcyjnych mezczyzn musi byc nielatwe nie tylko dla beznadziejnych facetow, ale i dla rozczarowanych nimi kobiet. Niestety swiat nie jest pelen przedsiebiorczych, oczytanych modeli w garniturach.
                                                  • marek.zak1 Re: Prorok jaki czy co? 13.12.14, 09:06
                                                    sabat.77 napisał:

                                                    > Slusznie - nie oceniajmy sie nawzajem majac tak malo informacji o sobie. Ja mim o wszystko usiluje zrozumiec kobiety, wczuc sie w ich trudna nierzadko sytuacje. Zycie w swiecie cierpiacym na chroniczny brak atrakcyjnych mezczyzn musi byc nielatwe nie tylko dla beznadziejnych facetow, ale i dla rozczarowanych nimi kobiet. Niestety swiat nie jest pelen przedsiebiorczych, oczytanych modeli w garniturach.

                                                    I książąt na białych koniach.
                                                  • sabat.77 Re: Prorok jaki czy co? 13.12.14, 09:38
                                                    Az tak zlosliwy nie chcialem byc. Tez nie tak jak piszesz. Sam system spoleczny jest bardzo wymagajacy wobec mezczyzn. Tradycyjnie kobieta wnosi do ukladu urode, co przy w miare sprzyjajacych okolicznosciach poczatkowych jest w miare proste. Mezczyzna oprocz przytargania odpowiadajacej urody ma jeszcze sporo na check liscie. Tym gorzej dla faceta, ze przykladowo on nawet o wyglad ma trudniej z dbaniem. Nie moze uzywac make upu, musi byc napakowany, co jest o wiele trudniejsze do osiagniecia niz zwykla kobieca szczuplosc, jest tez dyskryminowany ze wzgledu na wzrost, co sie kobiet zupelnie nie tyczy. Najlepiej jakby byl wysportowanym absolwentem Oxfordu albo znanym pisarzem, hobbystycznie zajmujacym sie modelingiem. Ladnych dziewczyn jest statystycznie znacznie wiecej niz facetów mieszczacych sie w tych wszystkich ramach oczekiwan zarzuconych atrakcyjnej meskosci na plecy.
                                                  • slepafuria15 Re: Prorok jaki czy co? 13.12.14, 09:53
                                                    sabat.77 napisał:
                                                    > wzgledu na wzrost, co sie kobiet zupelnie nie tyczy. Najlepiej jakby byl wyspo
                                                    > rtowanym absolwentem Oxfordu albo znanym pisarzem, hobbystycznie zajmujacym sie
                                                    > modelingiem.

                                                    Kobiety wcale nie chcą modeli z Oxfordu. Ja nigdy takiego nie chciałam. Istotny jest charakter, pewność siebie i oczytanie. Dla mnie osoba, która nie czyta to dziwoląg większy od faceta z brodą do kolan. A mężczyzn o urodzie "modeli" z zasady omijam szerokim łukiem. Na takich to ja tylko lubię popatrzeć na dużym bądź małym ekranie. Ważna jest umiejętność komunikacji, szacunek do siebie i innych, empatia, szczerość, otwartość i wyobraźnia.
                                                    Moja pierwsza miłość była niższa ode mnie, a facet był po zawodówce.
                                                    Ale za to umiał świetnie grać w szachy, dużo czytał i znał się na elektryce. Umiał też gotować. I minetę robił po mistrzowsku!

                                                  • sabat.77 Re: Prorok jaki czy co? 13.12.14, 10:44
                                                    Rozumiem. Zafascynowalo cie jego czlowieczenstwo. To potezna sila, majestat istnienia, jesli uda sie ja w kims drugim dostrzec. Jestesmy jak iskry rozrzucane po swiecie przez poteznego kowala. Mozna oniemiec z wrazenia pod wpływem hipnotyzujacego blasku drugiej iskry, zanim roztopi sie w oceanie nieistnienia, ktory jest naszym nieuchronnym przeznaczeniem. Wtedy wszystkie katalogowe cechy przestaja miec znaczenie. Ale nie zdarza sie to czesto.
                                                  • hello-kitty2 Re: Prorok jaki czy co? 13.12.14, 12:12
                                                    sabat.77 napisał:

                                                    > Az tak zlosliwy nie chcialem byc. Tez nie tak jak piszesz. Sam system spoleczny
                                                    > jest bardzo wymagajacy wobec mezczyzn. Tradycyjnie kobieta wnosi do ukladu uro
                                                    > de, co przy w miare sprzyjajacych okolicznosciach poczatkowych jest w miare pro
                                                    > ste. Mezczyzna oprocz przytargania odpowiadajacej urody ma jeszcze sporo na che
                                                    > ck liscie. Tym gorzej dla faceta, ze przykladowo on nawet o wyglad ma trudniej
                                                    > z dbaniem. Nie moze uzywac make upu, musi byc napakowany, co jest o wiele trudn
                                                    > iejsze do osiagniecia niz zwykla kobieca szczuplosc, jest tez dyskryminowany ze
                                                    > wzgledu na wzrost, co sie kobiet zupelnie nie tyczy. Najlepiej jakby byl wyspo
                                                    > rtowanym absolwentem Oxfordu albo znanym pisarzem, hobbystycznie zajmujacym sie
                                                    > modelingiem. Ladnych dziewczyn jest statystycznie znacznie wiecej niz facetów
                                                    > mieszczacych sie w tych wszystkich ramach oczekiwan zarzuconych atrakcyjnej mes
                                                    > kosci na plecy.

                                                    Akurat bycie wysportowanym nie jest jakies trudne. Wystarczy uprawiac jakis sport ;) Zwyczajnie, hobbistycznie. Do tego sport moze byc bardzo tani: bieganie nic nie kosztuje czy tam ten markowy sprezyning.
                                                    Wzrost to sprawa wzgledna, bo ktory z panow ma powiedzmy ponizej 1,72? Ja mialam takiego chlopaka i byl idealny. W koncu troche pan po 1,60 i mniejszych po tym swiecie biega.

                                                    Poza tym jak rozmawiamy o czterdziestolatkach to musimy nieco zejsc z urody kobiecej, bo nie oszukujmy sie, ze jej wartosc nie jest juz pierwszej wody i ile niby potrwa? Uroda moze byc wartoscia jak rozmawiamy o dwudziestoparolatkach. To samo z modelingiem wsrod czterdziestolatkow???

                                                    Moze trzymajmy sie naszego wieku +/- Jaka jest srednia na forum? Let's keep it real ;)
                                                  • marek.zak1 Re: Prorok jaki czy co? 13.12.14, 13:09
                                                    hello-kitty2 napisała:

                                                    > Akurat bycie wysportowanym nie jest jakies trudne. Wystarczy uprawiac jakis sport ;) Zwyczajnie, hobbistycznie. Do tego sport moze byc bardzo tani: bieganie nic nie kosztuje czy tam ten markowy sprezyning.

                                                    Chesting Kitty, proszę. To ma być miedzynarodowa marka Marka.
                                                    Juz jestem po spacerze z Sową i chestingu. Pojechałem na rowerze do Rossmana po mleczko do makijażu i płyn micelarny dla zony. A to dopiero połowa dnia :).
                                                  • sabat.77 Re: Prorok jaki czy co? 13.12.14, 13:12
                                                    A ja zaczynam dniowke w pracy... ech ;)
                                                  • rekreativa Re: Prorok jaki czy co? 13.12.14, 12:57
                                                    Oj, sabat, sabat...
                                                    Jesteś profesorem z Oxfordu?
                                                    Modelem?
                                                    Muskularnym bogaczem?
                                                    Nie jesteś.
                                                    A żonę masz? Masz. I parę innych kobiet też się Tobą interesowało.
                                                    Wszystkie one to były beznadziejne paszteciary, które musiały dybać na to, co się nawinie? No chyba niekoniecznie.
                                                    A forumki? Z kim wzięłyśmy ślub? Ma któraś na stanie modela, sławnego pisarza, Kulczyka czy chociażby okładkowe ciacho? Bo mi nic o tym nie wiadomo. A jednak związki są i jest seks w tych związkach i jest życzliwość na co dzień.
                                                  • slepafuria15 Re: Prorok jaki czy co? 13.12.14, 13:41
                                                    rekreativa napisała:

                                                    > Oj, sabat, sabat...
                                                    > Jesteś profesorem z Oxfordu?
                                                    > Modelem?
                                                    > Muskularnym bogaczem?
                                                    > Nie jesteś.
                                                    > A żonę masz? Masz. I parę innych kobiet też się Tobą interesowało.
                                                    > Wszystkie one to były beznadziejne paszteciary, które musiały dybać na to, co s
                                                    > ię nawinie? No chyba niekoniecznie.
                                                    > A forumki? Z kim wzięłyśmy ślub? Ma któraś na stanie modela, sławnego pisarza,
                                                    > Kulczyka czy chociażby okładkowe ciacho? Bo mi nic o tym nie wiadomo. A jednak
                                                    > związki są i jest seks w tych związkach i jest życzliwość na co dzień.
                                                    >

                                                    Zgadzam się w całej rozciągłości. Ja za piękną się nie uważam, ale za paszteciarę też nie. Mój były mąż też zwyczajnym facetem był, nie modelem, nie bogaczem, a już na pewno nie mięśniakiem.
                                                    Nie wiem czemu faceci twierdza, że kobiety tylko takich chcą. Może łatwiej zwalić na "zbyt wysokie wymagania" niż poszukać prawdziwej przyczyny.

                                                    A uroda zewnętrzna wcześniej czy później przeminie, bez względu na to czy jesteś Jozinem z Bazin czy Miss Świata. Laurki ze światowych uczelni też nie oznaczają bycia "super" osobą. Taka laurka nie wesprze w chorobie, nie pocieszy, a już na pewno nie da orgazmu.
                                                  • hello-kitty2 Re: Prorok jaki czy co? 13.12.14, 14:57
                                                    slepafuria15 napisał(a):

                                                    > Nie wiem czemu faceci twierdza, że kobiety tylko takich chcą. Może łatwiej zwal
                                                    > ić na "zbyt wysokie wymagania" niż poszukać prawdziwej przyczyny.

                                                    A jakie to by mogly byc te ''prawdziwe przyczyny" w Twojej ocenie? Po stronie facetow jak dobrze zrozumialam, tak?
                                                  • slepafuria15 Re: Prorok jaki czy co? 13.12.14, 15:21
                                                    Osobiście uważam, ze to każdy z nas jest swoim największym wrogiem. Te obiektywne przyczyny to nic innego jak nasze psyche, ego i charakter. Podam przykład: jakis czas temu korespondowałam z człowiekiem dla którego problemem był jego wzrost. Narzekał na kobiety bardzo. Miał problem ze znalezieniem partnerki. Uważał, ze to przez swój wzrost (173 cm) nie moze jej znaleść. Uważał tez, ze to kobiekty sa zle, bo go nie chcą. Ale co robił zeby znaleść dziewczynę? Czy wychodził z domu? Nie. Czy próbował uprawiać sport? Nie. Czy próbował znaleść sobie hobby? Nie. Czy próbował porozmawiać z psychologiem? Nie. Tylko pracował i walił konia na zmianę z narzekaniem na zle kobiety. Jedyna próba kobtaktow jego z płcią przeciwna to był internet i ewidentnie mu to nie wchodxilo. Ale czy zmienił postępowanie? Nie. Namawiałam go na terapie, na zmianę nawyków. To sie obrażał. Ale jak można oczekiwać innych wyników jeżeli wciąż robi sie to samo. On sam był swoim największym wrogiem.
                                                  • sabat.77 Re: Prorok jaki czy co? 13.12.14, 16:26
                                                    Bez urazy, ale ja wykonalem wielka prace nad soba jako mezczyzna. Czy to cokolwiek dalo? Watpie.
                                                  • rekreativa Re: Prorok jaki czy co? 13.12.14, 17:59
                                                    "Czy to cokolw
                                                    > iek dalo? Watpie."

                                                    Ale przetestowałeś swoje nowe "ja" w praktyce? Próbowałeś poznać jakąś kobietę, poderwać ją?
                                                    Czy odnosisz się do własnej żony, że "nic nie dało"?
                                                  • lybbla Re: Prorok jaki czy co? 13.12.14, 22:12
                                                    Sabat, ale właśnie w tym wątku widać, że dało. I tak dobrze, że Cię nie zeżarło w tej nadprzestrzeni, bo wiesz można się wpakować w niezłe tarapaty. Swoją drogą inercja forum jest pocieszna. Widocznie same specjalistki od kobiet bo istotne zmiany w tonie naczelnego forumowicza im umykają.
                                                  • marek.zak1 Re: Prorok jaki czy co? 13.12.14, 22:34
                                                    lybbla napisał:

                                                    > Sabat, ale właśnie w tym wątku widać, że dało. I tak dobrze, że Cię nie zeżarło w tej nadprzestrzeni, bo wiesz można się wpakować w niezłe tarapaty. Swoją drogą inercja forum jest pocieszna. Widocznie same specjalistki od kobiet bo istotne zmiany w tonie naczelnego forumowicza im umykają.

                                                    W ostatnim czasie nastapił przełom w życiu Sabata. Żona zdecydowała się z nim współżyć, a jego reakcja była taka, że tyle czekał, a ten seks to nic nadzwyczajnego. Wszyscy na forum czekają na to, co dalej.
                                                  • lybbla Re: Prorok jaki czy co? 13.12.14, 23:24
                                                    Marku jako specjalistka od kobiet powinieneś ostrożnie się wypowiadać na temat życia Sabata.
                                                    Szanuję Twoją inżynierską interpretację słów Sabata, jednak zwróciłbym Twoją uwagę, że może zostałeś zrobiony w jajo. Znaczy sam się zrobiłeś w jajo. Wielość interpretacji chodzi w parze z wielką literaturą i zapewniam Cię, że Sabat o tę wielość interpretacji zadbał. ``Things in life ain?t always quite what they seem'', szczególnie gdy ktoś zostawia mylne tropy.
                                                  • jesod Wszyscy na forum 14.12.14, 00:09
                                                    marek.zak1 napisał:
                                                    > W ostatnim czasie nastapił przełom w życiu Sabata. Żona zdecydowała się z nim
                                                    > współżyć, a jego reakcja była taka, że tyle czekał, a ten seks to nic nadzwyczajnego.
                                                    > Wszyscy na forum czekają na to, co dalej.

                                                    Ja nie czekam.



                                                  • sabat.77 Re: Wszyscy na forum 14.12.14, 00:19
                                                    jesod napisała:

                                                    > Ja nie czekam.

                                                    W to nie wątpię. W końcu jesteś wiedźmą i wiesz co będzie dalej.
                                                  • jesod Re: Wszyscy na forum 14.12.14, 00:34
                                                    sabat.77 napisał:
                                                    > jesod napisała:
                                                    >
                                                    > > Ja nie czekam.
                                                    >
                                                    > W to nie wątpię. W końcu jesteś wiedźmą i wiesz co będzie dalej.

                                                    Nie wiem, co prawda w jakim kontekście użyłeś określenia "wiedźma", ale.. co tam, mogę być przecież ponad to i nie dociekać.
                                                    Wiedźmy niestety nie wiedzą wszystkiego - to błędna interpretacja, ale za to... z wielką przyjemnością słuchają szumu wszechświata.
                                                    Wiedźmy raczej poddają się temu co niesie los, w przekonaniu, że nic nie dzieje się bez przyczyny - to jest właśnie ta wiedza, która sprawia wrażenie znajomości przyszłości. A to jedynie pewien rodzaj pokory... który wyostrza zmysły i daje świadomość o co, tak naprawdę, warto walczyć, chociaż... walka sama wcale nie jest sensem życia.
                                                  • sabat.77 Re: Wszyscy na forum 14.12.14, 00:45
                                                    jesod napisała:

                                                    > Nie wiem, co prawda w jakim kontekście użyłeś określenia "wiedźma", ale.. co ta
                                                    > m, mogę być przecież ponad to i nie dociekać.

                                                    Wiedźma to chyba "wiedząca". Spotkałem się też z "widząca". Tak czy owak - kontekst podobny.
                                                  • jesod Re: Wszyscy na forum 14.12.14, 01:02
                                                    sabat.77 napisał:
                                                    > Wiedźma to chyba "wiedząca". Spotkałem się też z "widząca". Tak czy owak - kont
                                                    > ekst podobny.

                                                    No, oczywiście. Chociaż między wiedzieć, a widzieć może być szalona różnica. By wiedzieć, należy najpierw dostrzegać, czuć i rozumieć - samo widzenie, niestety, nie wystarczy.
                                                    Dlatego też nie czekam na żadne rewelacje z życia seksualnego Sabata, bo tutaj mamy szanse jedynie o nich przeczytać, w obrazie subiektywnym, a nawet gdybyśmy mogli je zobaczyć to raczej i tak niewiele będziemy wiedzieć w temacie. Prawdę trudno zobaczyć.
                                                  • hello-kitty2 Re: Prorok jaki czy co? 13.12.14, 16:32
                                                    slepafuria15 napisał(a):

                                                    Narzekał na kobiety bardzo. Miał problem ze znalezieniem partnerki. Uważał
                                                    > , ze to przez swój wzrost (173 cm) nie moze jej znaleść. Uważał tez, ze to kobi
                                                    > ekty sa zle, bo go nie chcą. Ale co robił zeby znaleść dziewczynę? Czy wychodzi
                                                    > ł z domu? Nie. Czy próbował uprawiać sport? Nie. Czy próbował znaleść sobie hob
                                                    > by? Nie. Czy próbował porozmawiać z psychologiem? Nie. Tylko pracował i walił k
                                                    > onia na zmianę z narzekaniem na zle kobiety. Jedyna próba kobtaktow jego z płci
                                                    > ą przeciwna to był internet i ewidentnie mu to nie wchodxilo. Ale czy zmienił p
                                                    > ostępowanie? Nie. Namawiałam go na terapie, na zmianę nawyków. To sie obrażał.
                                                    > Ale jak można oczekiwać innych wyników jeżeli wciąż robi sie to samo. On sam by
                                                    > ł swoim największym wrogiem.

                                                    Hehe ale trafilas furia, bo na tym forum to rodzaj normy. Faceci to lenie. Po co robic cos jak mozna sie polozyc i polezec, ewentualnie cos pokomentowac w necie przeplatajac ogladaniem TV. Facetom sie nie chce. Jedyny facet, ktoremu jestem pewna, ze sie ruszyc chce w kwestiach damsko-meskich to Urqu i to nie chodzi o ruszanie dupa ;-). Niestety jak we wszystkim tu tez trzeba miec pewien poziom entuzjazmu, ciekawosci swiata, checi dzialania. To rzadkosc na wage zlota. Nie wiem jak taka maszyna, jaka jest facet z mozliwosciami przekraczajacymi mozliwosci kobiety, moze stac sie czesto tak bezuzyteczna. Potrzeba inteligencji jest sie dalej rozwijac, potrzeba wiedzy jest zostac przekazana dalej, itd Wystarczy stac sie ich nosnikiem. Dobra rozmarzylam sie. Podsumowujac jestem zdania:
                                                    www.youtube.com/watch?v=EkkHoM6E00c
                                                    (1:57) "Every program that is created must have a purpose. If it does not it is deleted."
                                                  • sabat.77 Re: Prorok jaki czy co? 13.12.14, 17:20
                                                    Pewnie dlatego tak sie utozsamilem z Merovingiem. Zajebisty typ :)
                                                  • slepafuria15 Re: Prorok jaki czy co? 13.12.14, 18:19
                                                    sabat.77 napisał:

                                                    > Pewnie dlatego tak sie utozsamilem z Merovingiem. Zajebisty typ :)
                                                    Nie znam Cie sabat. Nie wiem jaki byłeś tak samo jak nie wiem jaki naprawdę jesteś. Nie znam też Twojej historii.
                                                    Wiem, ze z pracą nad sobą nie jest jak z zadaniem z matmy, ze odrobisz i z glowy. Praca nad sobą nigdy się nie kończy.
                                                  • hello-kitty2 Re: Prorok jaki czy co? 13.12.14, 18:55
                                                    slepafuria15 napisał(a):

                                                    > Nie znam Cie sabat. Nie wiem jaki byłeś tak samo jak nie wiem jaki naprawdę jes
                                                    > teś. Nie znam też Twojej historii.

                                                    Jak to nie znasz? Nie odrobilas pracy domowej? Swoja droga, ze zainteresowalas sie ot tak jakims nickiem, a nie historia czlowieka, ktory sie za nim ukrywa to dziwne, nie? Bo wiesz troche materialu z ostatnich lat to tu jest. Czy mozna zatem mowic o rzeczywistym zainteresowaniu z Twojej strony? Zaczynam miec watpliwosci. Moze Sabat nie taki tepy, na jakiego wyglada i powinnam odszczekac to, co mu tu ostatnio wyrzucilam. Moze jednak nie chodzi Ci o niego. Czekaj, jak to mowil Wont: nalezy oddzielic panie, ktore chca umawiac sie na randki od pan, ktore chca umawiac sie na randki z nami ;)
                                                  • slepafuria15 Re: Prorok jaki czy co? 13.12.14, 19:51
                                                    hello-kitty2 napisała:

                                                    > slepafuria15 napisał(a):
                                                    >
                                                    > > Nie znam Cie sabat. Nie wiem jaki byłeś tak samo jak nie wiem jaki napraw
                                                    > dę jes
                                                    > > teś. Nie znam też Twojej historii.
                                                    >
                                                    > Jak to nie znasz? Nie odrobilas pracy domowej? Swoja droga, ze zainteresowalas
                                                    > sie ot tak jakims nickiem, a nie historia czlowieka, ktory sie za nim ukrywa to
                                                    > dziwne, nie? Bo wiesz troche materialu z ostatnich lat to tu jest. Czy mozna z
                                                    > atem mowic o rzeczywistym zainteresowaniu z Twojej strony? Zaczynam miec watpli
                                                    > wosci. Moze Sabat nie taki tepy, na jakiego wyglada i powinnam odszczekac to, c
                                                    > o mu tu ostatnio wyrzucilam. Moze jednak nie chodzi Ci o niego. Czekaj, jak to
                                                    > mowil Wont: nalezy oddzielic panie, ktore chca umawiac sie na randki od pan, kt
                                                    > ore chca umawiac sie na randki z nami ;)
                                                    >

                                                    Kitty, nie da się dobrze poznać człowieka tylko czytając jego słowa. A 90 procent informacji przekazywanych jest za pomocą mowy ciała.
                                                    Mogłam czytać jego posty, ale czy to znaczy,ze go znam? Nie. Ludzie się zaczynają odsłaniać dopiero po jakiś trzech latach związku (i mieszkania razem).
                                                    Spodobał mi się jego nick, wyobraźnia i zainteresowanie sf, które wyczytałam między wierszami. Na plus zaliczyłam mu też to, że o seksie rozmawiać umie. A to nie jest powszechna umiejętność.
                                                    I z wszystkich forumowiczów tu dostępnych tzn wypowiadających się, to jego wyobraziłam sobie w erotycznej sytuacji. Żaden inny nie wzbudził mojego seksualnego zainteresowania.
                                                  • marek.zak1 Re: Prorok jaki czy co? 13.12.14, 19:58
                                                    slepafuria15 napisał(a):
                                                    > I z wszystkich forumowiczów tu dostępnych tzn wypowiadających się, to jego wyobraziłam sobie w erotycznej sytuacji. Żaden inny nie wzbudził mojego seksualnego zainteresowania.

                                                    Sabat. Gratuluję. Jesteś the best :).
                                                  • hello-kitty2 Re: Prorok jaki czy co? 13.12.14, 20:25
                                                    slepafuria15 napisał(a):

                                                    > Kitty, nie da się dobrze poznać człowieka tylko czytając jego słowa. A 90 proce
                                                    > nt informacji przekazywanych jest za pomocą mowy ciała.
                                                    > Mogłam czytać jego posty, ale czy to znaczy,ze go znam? Nie. Ludzie się zaczyna
                                                    > ją odsłaniać dopiero po jakiś trzech latach związku (i mieszkania razem).

                                                    Zaczynaja odslaniac sie dopiero po 3 latach zwiazku mieszkajac razem? ;-)

                                                    > Spodobał mi się jego nick, wyobraźnia i zainteresowanie sf, które wyczytałam mi
                                                    > ędzy wierszami. Na plus zaliczyłam mu też to, że o seksie rozmawiać umie. A to
                                                    > nie jest powszechna umiejętność.
                                                    > I z wszystkich forumowiczów tu dostępnych tzn wypowiadających się, to jego wyob
                                                    > raziłam sobie w erotycznej sytuacji. Żaden inny nie wzbudził mojego seksualnego
                                                    > zainteresowania.

                                                    To plytko jak na moje oko. Ale oczywiscie wszystko wolno, rob jak uwazasz.
                                                    Sabat odszczekuje co Ci w postach nagadalam.
                                                  • marek.zak1 Re: Prorok jaki czy co? 13.12.14, 21:02
                                                    hello-kitty2 napisała:

                                                    > Zaczynaja odslaniac sie dopiero po 3 latach zwiazku mieszkajac razem? ;-)

                                                    Jednisie odslaniaja szybciej, inni wolniej. Jak na strip-teasie

                                                    > Sabat odszczekuje co Ci w postach nagadalam.

                                                    Teraz jest w pracy, ale jak wroci, na pewno sie ucieszy.
                                                  • hello-kitty2 Re: Prorok jaki czy co? 13.12.14, 21:05
                                                    marek.zak1 napisał:

                                                    > > Sabat odszczekuje co Ci w postach nagadalam.
                                                    >
                                                    > Teraz jest w pracy, ale jak wroci, na pewno sie ucieszy.

                                                    Dziekuje narratorze. Gdybys tych rozmow nie obejmowal w ramy czasowo-czynnosciowe to bysmy sie tu w ogole pogubili ;-)
                                                  • marek.zak1 Re: Prorok jaki czy co? 13.12.14, 21:42
                                                    hello-kitty2 napisała:

                                                    > marek.zak1 napisał:
                                                    >
                                                    > > > Sabat odszczekuje co Ci w postach nagadalam.
                                                    > >
                                                    > > Teraz jest w pracy, ale jak wroci, na pewno sie ucieszy.
                                                    >
                                                    > Dziekuje narratorze. Gdybys tych rozmow nie obejmowal w ramy czasowo-czynnosciowe to bysmy sie tu w ogole pogubili ;-)

                                                    Napisał przed drugą, ze idzie do pracy. Tez pracowałem kiedys na zmiany. To nie było fajne. Rano, po nocy, byłem wykończony. Jeździłem do fabryki na motorowerze, a rano było zawsze zimno. Potem ten motorower mi ukradli, może i dobrze, bo bym dostał reumatyzmu przed trzydziestką.
                                                  • hello-kitty2 Re: Prorok jaki czy co? 13.12.14, 18:24
                                                    sabat.77 napisał:

                                                    > Pewnie dlatego tak sie utozsamilem z Merovingiem. Zajebisty typ :)

                                                    Zamiast sie koncentrowac na cechach to Ty sie koncentrujesz na osobach.
                                                  • ninek04 Re: Prorok jaki czy co? 13.12.14, 18:56
                                                    sabat.77 napisał:

                                                    > Pewnie dlatego tak sie utozsamilem z Merovingiem. Zajebisty typ :)

                                                    A nie jest tak,że ty ustawiasz się w takiej pozycji trochę manipulatora, trochę człowieka, który tworzy teorie,ale przy z góry założonej tezie, pasującej tobie, a wszelkie próby podważenia jej przez innych ty nie przyjmujesz do wiadomości, bo twoje i tak musi wyjść na wierzch w gruncie rzeczy ,bo ty jesteś ,well, boski sabat,i każdą inną teorię i tak upierdolisz i dopasujesz po swojemu
                                                  • rekreativa Re: Prorok jaki czy co? 13.12.14, 19:35
                                                    No pewnie, że tak jest.
                                                    To forum to rozrywka - pobajdurzyć, podroczyć się, pohamletyzować.
                                                    Sądzę, że jeśli ktoś faktycznie ma ochotę poważniej porozmawiać, albo poromansować, to robi to na privie.
                                                  • hello-kitty2 Re: Prorok jaki czy co? 13.12.14, 20:14
                                                    rekreativa napisała:

                                                    > No pewnie, że tak jest.
                                                    > To forum to rozrywka - pobajdurzyć, podroczyć się, pohamletyzować.
                                                    > Sądzę, że jeśli ktoś faktycznie ma ochotę poważniej porozmawiać, albo poromanso
                                                    > wać, to robi to na privie.

                                                    To odpowiadz na moj post? Bo nie bardzo widze zwiazek?
                                                    Ale jesli juz to nie zgadzam sie za bardzo, bo ja tu czesto rozmawiam bardzo powaznie i te romowy maja dla mnie wartosc. Nie uwazam ze powazne rozmowy nalezy prowadzic w 4 oczy per se. Narzuca to ograniczenie do udzialu tylko dwoch mozgow. Poza tym czlowiek w interakcji jest interesujacy, bo swoje wzajemne poglady to juz raczej znamy. Nie sadze tez by zalozyciele i moderatorzy widzieli w tym forum glowna funkcje rozrywkowa.

                                                    Swoja droga to zastanawiajace, ze akurat Ty to mowisz, bo w moich oczach jestes osoba bardzo malo rozrywkowa. Wyobrazam sobie Ciebie jako osobe chlodna i zamknieta w sobie. Krotko: po Twoich wpisach nie widze sposzukiwania rozrywki szeroko definiowanej. Bez urazy.
                                                  • rekreativa Re: Prorok jaki czy co? 13.12.14, 21:13
                                                    " Wyobrazam sobie Ciebie jako osobe chlodna i zamk
                                                    > nieta w sobie. "

                                                    W stosunku do osób, których dobrze nie znam, to owszem, taka sie mogę wydawać.
                                                    Czy jestem rozrywkowa? Jeśli masz na myśli imprezy, balety, facetów, alkohol, to są to dla mnie zamierzchłe czasy. Było, wyszalałam się i starczy.
                                                    W każdym razie forum traktuję po części rozrywkowo, bo sporo tu jest, mimo wszystko, humoru.

                                                    "bo ja tu czesto rozmawiam bardzo po
                                                    > waznie i te romowy maja dla mnie wartosc."

                                                    Raczej w odniesieniu do sabata była ta moja uwaga.
                                                    Ostatnio poczytałam sobie wątki wstecz, z czasów, zanim się tu pojawiłam. I muszę powiedzieć, że sabat to forumowy kameleon - prezentował już takie rozmaite punkty widzenia, że cholera wie, który jest jego własny. Może żaden?
                                                    O ile Ty, kitty, prezentujesz dla mnie jakąś konkretną, trzymającą się kupy osobowość, przez co wydajesz się wiarygodna, o tyle sabat nie.
                                                    Nie wiem, co z tego, co tu pisze, jest błazenadą, a co prawdą. Ale mimo tego wykreowany przez niego byt forumowy uważam za interesujący i budzi on moją sympatię.
                                                  • slepafuria15 Re: Prorok jaki czy co? 13.12.14, 21:25
                                                    rekreativa napisała:


                                                    > Raczej w odniesieniu do sabata była ta moja uwaga.
                                                    > Ostatnio poczytałam sobie wątki wstecz, z czasów, zanim się tu pojawiłam. I mus
                                                    > zę powiedzieć, że sabat to forumowy kameleon - prezentował już takie rozmaite p
                                                    > unkty widzenia, że cholera wie, który jest jego własny. Może żaden?
                                                    > O ile Ty, kitty, prezentujesz dla mnie jakąś konkretną, trzymającą się kupy oso
                                                    > bowość, przez co wydajesz się wiarygodna, o tyle sabat nie.
                                                    > Nie wiem, co z tego, co tu pisze, jest błazenadą, a co prawdą. Ale mimo tego wy
                                                    > kreowany przez niego byt forumowy uważam za interesujący i budzi on moją sympat
                                                    > ię.
                                                    >

                                                    O tym pisałam właśnie.
                                                    Z człowiekiem żyć trzeba aby go poznać naprawdę. A papier a w tym przypadku klawiatura wszystko przyjmie.
                                                  • hello-kitty2 Re: Prorok jaki czy co? 13.12.14, 21:37
                                                    rekreativa napisała:

                                                    > Raczej w odniesieniu do sabata była ta moja uwaga.

                                                    A to wybacz, czasem sie gubie, kto do czego referuje.

                                                    > Ostatnio poczytałam sobie wątki wstecz, z czasów, zanim się tu pojawiłam. I mus
                                                    > zę powiedzieć, że sabat to forumowy kameleon - prezentował już takie rozmaite p
                                                    > unkty widzenia, że cholera wie, który jest jego własny. Może żaden?
                                                    > O ile Ty, kitty, prezentujesz dla mnie jakąś konkretną, trzymającą się kupy oso
                                                    > bowość, przez co wydajesz się wiarygodna, o tyle sabat nie.
                                                    > Nie wiem, co z tego, co tu pisze, jest błazenadą, a co prawdą. Ale mimo tego wy
                                                    > kreowany przez niego byt forumowy uważam za interesujący i budzi on moją sympat
                                                    > ię.

                                                    O kurcze a przysieglabym ze masz dluzszy staz forumowy niz ja, a Sabat (w wersji Sabat ;) pojawil sie po mnie. Rozumiem teraz, rzeczywiscie zauwazylam, ze mu sie przygladasz. Ja to co Ty teraz przerabialam juz wczesniej, myslalam, ze to bylo rownolegle dla wszystkich. A jednak nie. Dzialaj zatem. Sabat to fajny okaz do obrobki dla niejednego naukowca ;)
                                                  • rekreativa Re: Prorok jaki czy co? 13.12.14, 22:44
                                                    " Sabat to fajny oka
                                                    > z do obrobki dla niejednego naukowca ;)"

                                                    Nie no, bez przesady. Nie traktuję ludzi jak okazy do badań/
                                                    Po prostu sabata mi sie lepiej czyta niż innych, bo jest chłopak bardzo kreatywny i miewa ciekawe spostrzeżenia.
                                                  • hello-kitty2 Re: Prorok jaki czy co? 13.12.14, 23:38
                                                    rekreativa napisała:

                                                    > Nie no, bez przesady. Nie traktuję ludzi jak okazy do badań/
                                                    > Po prostu sabata mi sie lepiej czyta niż innych, bo jest chłopak bardzo kreatyw
                                                    > ny i miewa ciekawe spostrzeżenia.

                                                    A tak z ciekawosci zapytam: czy bylabys w stanie spojrzec na niego w kategoriach seksualnych? (zakladajac ze jestes wolna i co tam jeszcze potrzeba).
                                                  • rekreativa Re: Prorok jaki czy co? 13.12.14, 23:56
                                                    " A tak z ciekawosci zapytam: czy bylabys w stanie spojrzec na niego w kategoriac
                                                    > h seksualnych? "

                                                    Nie odpowiem.
                                                  • sabat.77 Re: Prorok jaki czy co? 14.12.14, 00:34
                                                    rekreativa napisała:

                                                    > " A tak z ciekawosci zapytam: czy bylabys w stanie spojrzec na niego w kategori
                                                    > ac
                                                    > > h seksualnych? "
                                                    >
                                                    > Nie odpowiem.

                                                    I bardzo słusznie. Ponieważ nawet gdybyś odpowiedziała "tak" albo "nie", oznaczałoby to ni mniej ni więcej, że taki deklarujesz na forum. Ale czy taka byłaby prawda? Tego nie wiadomo.
                                                    Najsensowniej odpowiedzieć "nie wiem", ponieważ życie - a życie seksualne nie jest tutaj wyjątkiem - płata nam rozmaite niespodzianki.
                                                    Wiele rzeczy zmienia się w czasie. Mnie zdarzało się nakręcać na babki, na które kilka lat wcześniej miałem ochotę puścić pawia. Bywało też odwrotnie ;)
                                                    Ja nic nie deklaruję, bo nikt nie zna swojej przyszłości.
                                                    Ci co przysięgali przed majestatem Boga wszechmogącego, a potem pulsowali w napalonych kolorowych dziewczynach, albo młode żony, co w porywie chwili wpuściły do łóżka jakiegoś ogiera - i co gorsza, było im kurwa obłędnie zajebiście... Cóż. Możemy sobie deklarować, że nigdy przenigdy, a potem i tak okazuje się, że wszystko się może zdarzyć. Nie wiadomo kto mógłby a kto nie mógłby komu w oczy wpaść i kiedy :) I to jest tak perwersyjnie piękne, że aż zapodam piosenkę...
                                                    www.youtube.com/watch?v=8unEo4tdVVQ
                                                    Z marchewkowym pozdrowieniem :)
                                                  • rekreativa Re: Prorok jaki czy co? 14.12.14, 00:44
                                                    Dokładnie jest tak, jak mówisz, sabat - nie wiem po prostu.
                                                    Od pewnej ciekawości czy sympatii, jaką dana osoba budzi swoimi wpisami na forum do pożądania seksualnego to jest daleka droga.
                                                    Mogłoby się, dajmy na to okazać, że na żywo lecę na Urqu :P
                                                  • sabat.77 Re: Prorok jaki czy co? 14.12.14, 09:02
                                                    To akurat by mnie wcale nie zdziwilo. Takie ostentacyjne roznice pogladow generuja niezle napiecie seksualne. Dodatkowo mechanizm zakazanego owocu - bo oboje sprawiacie wrazenie okopanych na pozycji osoby trwajacej silnie przy boku aktualnego partnera. Jesli nie poroznilaby was bariera biologiczna (fizycznie byscie sobie mocno nie przypadli do gustu) to stawiam, ze seks miedzy wami bylby niesamowicie namietny i dostarczajacy duzej przyjemnosci fizycznej. Rownie wielkiej jak moralniak po. Taki uklad to jak trujacy szampan. Sadze, ze swingersi bazuja na takich iskrzacych emocjach. Duza dawka endorfin :)
                                                  • sabat.77 Re: Prorok jaki czy co? 14.12.14, 10:34
                                                    Spory klopot z seksem jest taki, ze to co dobre, grzeczne i szlachetne niekoniecznie generuje satysfakcje seksualna. Mechanizm owocu zakazanego jest bardzo silnym motywatorem. Przypuszczam tez, ze kobiety w dlugoterminowych relacjach moga podobnie jak mezczyzni odczuwac brak otwartosci na roznych partnerow seksualnych, co fajnie widac po rozpadzie takich relacji. Dupa szaleje, ze tak to dosadnie ujme ;) I nagle one night standy czy seks na pierwszej randce nie przeszkadzaja. Oczywiscie do momentu, kiedy dziewczyna znowu wejdzie w tryb poszukiwania LTR...
                                                    W sumie to mysle, ze te tradycyjne zwiazki malzenskie sa dosc do dupy jesli chodzi o kwestie seksualne. Monogamia jest nudna, a nawet najfajniejszy partner mielony w kolko przestaje z czasem krecic, jak 21357 odcinek "mody na sukces". To jakby codziennie jesc to samo. Po roku rzygasz nawet czekolada z orzechami. Ludzie sie wspierajs jakimis fantazjami, flirtowaniem w pracy czy na sieci, czasem jakims delikatnym swingiem w stylu "ogladactwo", ale to i tak tylko polsrodki.
                                                  • slepafuria15 Re: Prorok jaki czy co? 14.12.14, 11:34
                                                    Mnie tam czekolada z orzechami nigdy sie nie znudzi. Ale cos w tym jest zw zakazany owoc podnieca najbardziej oraz to czego nie możemy dostać. Mnie najbardziej kreca ekskibicjonistyczne fantazje.
                                                  • rekreativa Re: Prorok jaki czy co? 14.12.14, 13:18
                                                    " W sumie to mysle, ze te tradycyjne zwiazki malzenskie sa dosc do dupy jesli cho
                                                    > dzi o kwestie seksualne. Monogamia jest nudna, a nawet najfajniejszy partner mi
                                                    > elony w kolko przestaje z czasem krecic"

                                                    Wiesz, to chyba też zależy od człowieka. Są ludzie bardziej monogamiczni i mniej - to jakby wypadkowa temperamentu i osobowości.
                                                    Ja akurat od dziecka jestem osobą stałą w swych upodobaniach - jak mi się coś zacznie podobać, to przy tym tkwię latami. Hobby, które kultywuję dzisiaj, wszystkie mają początek w czasach podstawówki, albo nawet wczesniej.
                                                    To samo tyczy ludzi - nigdy pierwsza nie zerwałam kontaktu. Mam dwóch przyjaciół, których znam jeszcze ze szkoły i jesli oni z jakiegoś powodu się nie wycofają z tej relacji, to będziemy się znajomić do śmierci.
                                                    I z partnerem jest podobnie - im dłużej jesteśmy razem, tym lepiej mi jest w tej relacji. Zupełnie nie mam poczucia, że to już tyle lat minęło. Nie mam żadnego problemu, żeby sobie wyobrazić kolejne 11 lat razem.
                                                    Jesli chodzi o namiętność, to oczywiście prawda, ona dość szybko opada z pułapu szału zmysłów... Ale , na szczęście, szał zmysłów nie jest potrzebny, by uprawiać satysfakcjonujący seks. To też kwestia osobnicza - ja jestem z natury osobą ciekawą inności, ale nie jest to równoznaczne z potrzebą nowości. Mnie bardzo trudno znudzić.
                                                    I mój mąż jest w tym względzie bardzo podobny.
                                                    Oczywiście, zdarza się, że patrzę na jakiegos mena i sobie myślę, jakby to z nim było, ale taka myśl nigdy nie ma charakteru obsesji, przymusu, palącej potrzeby.
                                                    Ja po prostu nie odczuwam żalu, że będąc w związku z jednym mężczyzną, nie mogę mieć innych. Tak postanowiłam, taki model mi pasuje i żadne frustracje z tego nie wynikają.
                                                  • sabat.77 Re: Prorok jaki czy co? 14.12.14, 13:31
                                                    Acha. No to fajnie masz, tez bym tak chcial.
                                                  • hello-kitty2 Re: Prorok jaki czy co? 14.12.14, 13:47
                                                    rekreativa napisała:

                                                    > " W sumie to mysle, ze te tradycyjne zwiazki malzenskie sa dosc do dupy jesli c
                                                    > ho
                                                    > > dzi o kwestie seksualne. Monogamia jest nudna, a nawet najfajniejszy part
                                                    > ner mi
                                                    > > elony w kolko przestaje z czasem krecic"
                                                    >
                                                    > Wiesz, to chyba też zależy od człowieka. Są ludzie bardziej monogamiczni i mnie
                                                    > j - to jakby wypadkowa temperamentu i osobowości.

                                                    Mi sie wydaje, ze to zalezy jakie potrzeby czlowiekowi zaspokaja seks. Jesli seks zaspokaja przede wszystkim potrzebe bliskosci dla przykladu to spokojnie mozna byc bardzo szczesliwym w zwiazku cale zycie z jedna osoba (tak wyobrazam sobie siebie np ale to tylko wyobrazenia ;). Natomiast sa potrzeby, ktorych seks z jedna osoba nie jest w stanie zapokoic, a osoba je odczuwa i wtedy jest problem.
                                                  • rekreativa Re: Prorok jaki czy co? 14.12.14, 14:10
                                                    "Natomiast sa potrzeby, ktorych seks z
                                                    > jedna osoba nie jest w stanie zapokoic, a osoba je odczuwa i wtedy jest proble
                                                    > m."

                                                    No właśnie, jest to kwestia potrzeb, czego właściwie poszukujemy, co nam daje zadowolenie.
                                                    Ja w gruncie rzeczy nie lubię zmian, nie lubię, gdy się ciągle coś wokół dzieje, nie lubię ciągłego ruchu, aktywności.
                                                    Jestem osobnikiem osiadłym i raczej samotniczym, a takie usposobienie bardzo sprzyja monogamii.
                                                    Jeszcze powoli się otwieram, tak że scenariusz, gdy para w ciągu dwóch lat zdąży przerobić wszelkie pozycje, układy i perwersje, a potem nuda, nie jest moim scenariuszem.

                                                    Jest też kwestia, czy mamy do czynienia z chęcią, czy z potrzebą. Czy "miałabym ochotę, ale się spokojnie obejdę bez" czy "kuźwa, muszę, bo się uduszę".
                                                    Jeśli chodzi o seks, to rzeczy nierealizowane znajduja się u mnie w grupie pierwszej - że chciałabym, gdyby była taka możliwość, ale ponieważ jej nie ma, to trudno. Te niezrealizowane pomysły, chęci, fantazje nie męczą mnie, nie spędzaja snu z powiek, nie przeradzają się w obsesyjną myśl, nie uwieraja jak kamyk w bucie.
                                                    Stąd jest mi dobrze, jak jest.
                                                  • hello-kitty2 Re: Prorok jaki czy co? 14.12.14, 14:27
                                                    rekreativa napisała:

                                                    > No właśnie, jest to kwestia potrzeb, czego właściwie poszukujemy, co nam daje z
                                                    > adowolenie.
                                                    > Ja w gruncie rzeczy nie lubię zmian, nie lubię, gdy się ciągle coś wokół dzieje
                                                    > , nie lubię ciągłego ruchu, aktywności.
                                                    > Jestem osobnikiem osiadłym i raczej samotniczym, a takie usposobienie bardzo sp
                                                    > rzyja monogamii.
                                                    > Jeszcze powoli się otwieram, tak że scenariusz, gdy para w ciągu dwóch lat zdąż
                                                    > y przerobić wszelkie pozycje, układy i perwersje, a potem nuda, nie jest moim s
                                                    > cenariuszem.
                                                    >
                                                    > Jest też kwestia, czy mamy do czynienia z chęcią, czy z potrzebą. Czy "miałabym
                                                    > ochotę, ale się spokojnie obejdę bez" czy "kuźwa, muszę, bo się uduszę".
                                                    > Jeśli chodzi o seks, to rzeczy nierealizowane znajduja się u mnie w grupie pier
                                                    > wszej - że chciałabym, gdyby była taka możliwość, ale ponieważ jej nie ma, to t
                                                    > rudno. Te niezrealizowane pomysły, chęci, fantazje nie męczą mnie, nie spędzaja
                                                    > snu z powiek, nie przeradzają się w obsesyjną myśl, nie uwieraja jak kamyk w b
                                                    > ucie.
                                                    > Stąd jest mi dobrze, jak jest.

                                                    To ja mam podobnie tylko z innych przyczyn. Mam poczucie uplywajacego czasu i poczucie zrealizowania sie juz we wszelkich mozliwych konstalacjach. Nasycilam sie tymi emocjami, wypelnilam po brzegi, jak chomik wypchalam policzki. Porownalabym to do nostalgii, ze chcialabym juz wrocic do domu po dlugiej podrozy.

                                                    ps najwyzej sie gdzies kiedys wyskoczy na weekend ;)
                                                    ps 2 bo ja tak sobie do konca nie wierze.
                                                  • sabat.77 Re: Prorok jaki czy co? 14.12.14, 14:57
                                                    Jestez seksualnie spelniona, to serio fajna rzecz. Mozesz sie zajac mnostwem spraw nie zadreczajac sie myslami "co by bylo gdyby" - bo ty to wiesz. To jest wielka sprawa takie spelnienie.
                                                  • marek.zak1 Re: Prorok jaki czy co? 14.12.14, 14:29
                                                    sabat.77 napisał:

                                                    > W sumie to mysle, ze te tradycyjne zwiazki malzenskie sa dosc do dupy jesli chodzi o kwestie seksualne. Monogamia jest nudna, a nawet najfajniejszy partner mielony w kolko przestaje z czasem krecic, jak 21357 odcinek "mody na sukces". To jakby codziennie jesc to samo. Po roku rzygasz nawet czekolada z orzechami.

                                                    Zrób eksperyment. Nie jedz 2 dni i potem zjedz czekolade z orzechami, potem znowu nie jedz i tak kilka razy. Zobaczysz, że nie tylko czekolada z orzechami dla bardzo głodnego jest fantastyczna, a nawet nieokraszone ziemniaki będą przysmakiem. Nkie tylko nie będziesz nimi rzygał, ale odliczał godziny dzielące Cię od posiłku.
                                                  • sabat.77 Re: Prorok jaki czy co? 14.12.14, 14:55
                                                    Ale wtedy sie wkurwie, ze kucharz mi racjonuje zarcie :) i jest spora szansa, ze ktoras z rzedu wydzielona tabliczke wetkne mu ze zlosci w odbytnice. I nie bedzie to rodzaj gry wstepnej.
                                                  • rekreativa Re: Prorok jaki czy co? 14.12.14, 15:19
                                                    Z tym racjonowaniem seksu to jest trochę podchwytliwa rzecz, bo przecież coś, co masz na co dzień i na każde zawołanie nie podnieca za bardzo.
                                                    Dlatego nawet w związku dobrze jest, kiedy jednak ludzie nie mają tej pewności, że dostaną, co chcą, kiedy chcą na skinienie palca. Oczekiwanie na przyjemność też jest ekscytujące, oczywiście pod warunkiem, że się nie przedłuża w nieskończoność i że ta właściwa przyjemność, kiedy już nastąpi, ma swoją jakość, a nie jest ochłapkiem rzuconym na odczepnego.
                                                  • marek.zak1 Re: Prorok jaki czy co? 14.12.14, 15:52
                                                    rekreativa napisała:

                                                    > Z tym racjonowaniem seksu to jest trochę podchwytliwa rzecz, bo przecież coś, co masz na co dzień i na każde zawołanie nie podnieca za bardzo.

                                                    Doadałbym jeszcze, że seks w małżeństwie występuje w pakiecie z:
                                                    - domem,
                                                    - rodziną,
                                                    - poczuciem bezpieczeństwa (ważne dla kobiet),
                                                    - poczuciem partnerstwa,
                                                    - życiowa stabilizacją.

                                                    Tak więc, jesli ktoś twierdzi, że częsta zmiana partnera, dzięki samej zmianie, fascynacji nowością, powoduje, że tenże seks jest lepszy, bardziej ekscytujący, zwracam uwagę, że tenże (potencjalnie) lepszy seks powoduje utratę 5 wymienionych czynników. W życiu jest cos za coś, a same życie sztuką wyboru.
                                                  • sabat.77 Re: Prorok jaki czy co? 14.12.14, 16:04
                                                    Ja moge swobodnie pokazac 5 czynnikow, ktore tracisz bedac w malzenstwie:
                                                    - niezaleznosc
                                                    - swobode wyboru
                                                    - bezkompromisowosc
                                                    - mobilnosc
                                                    - latwiej cie zranic (mozna uderzyc w partnera albo dzieci)

                                                    W malzenstwie jest sie skazanym na liczenie sie ze zdaniem drugiej osoby, zawirowania zyciowe maja powazniejsze konsekwencje, dochodzi ciezar odpowiedzialności za dzieci. Wedlug mnie wcale nie jest oczywiste, czy typowy model malzenstwa z dziecmi jest tak super fajny jak go przedstawiasz.
                                                  • marek.zak1 Re: Prorok jaki czy co? 14.12.14, 16:07
                                                    sabat.77 napisał:

                                                    > Ja moge swobodnie pokazac 5 czynnikow, ktore tracisz bedac w malzenstwie:
                                                    > - niezaleznosc
                                                    > - swobode wyboru
                                                    > - bezkompromisowosc
                                                    > - mobilnosc
                                                    > - latwiej cie zranic (mozna uderzyc w partnera albo dzieci)
                                                    >
                                                    > W malzenstwie jest sie skazanym na liczenie sie ze zdaniem drugiej osoby, zawirowania zyciowe maja powazniejsze konsekwencje, dochodzi ciezar odpowiedzialności za dzieci. Wedlug mnie wcale nie jest oczywiste, czy typowy model malzenstwa z dziecmi jest tak super fajny jak go przedstawiasz.

                                                    Nie, gdyż aby było fajnie trzeba jeszcze sporo innych czynników, z których tylko część wymieniłeś.
                                                  • rekreativa Re: Prorok jaki czy co? 14.12.14, 17:10
                                                    " W malzenstwie jest sie skazanym na liczenie sie ze zdaniem drugiej osoby, zawir
                                                    > owania zyciowe maja powazniejsze konsekwencje, dochodzi ciezar odpowiedzialnośc
                                                    > i za dzieci. "

                                                    Sądzę, że nieporozumieniem jest sprowadzanie tych rzeczy do małżeństwa.
                                                    Czy to żona, czy konkubent, czy kolega w pracy, to z każdym mniej lub bardziej musisz sie liczyc, jesli chcesz relację utrzymać.
                                                    Odpowiedzialnośc za dzieci też występuje bez względu na to, czy dzieci ślubne czy nieślubne - przecież prawnie nie ma tu różnicy.
                                                    I tu leży pies pogrzebany - w dzieciach. To nie małżeństwo ludzi w pewien sposób ogranicza, ale wspólne dzieci. I to głównie ze względu na nie monogamia jest wskazana. Bo w naszej cywilizacji w tej szerokości geograficznej jest to po prostu najbardziej dla nich optymalny układ.
                                                  • sabat.77 Re: Prorok jaki czy co? 14.12.14, 17:17
                                                    To oczywiscie prawda, ale na posiadanie dzieci tez najbardziej naciskaja baby ;)
                                                  • rekreativa Re: Prorok jaki czy co? 14.12.14, 17:27
                                                    "To oczywiscie prawda, ale na posiadanie dzieci tez najbardziej naciskaja baby"

                                                    Pomijając czy to prawda czy nieprawda i z czego wynika, to przecież nacisków nie ma obowiązku słuchać. Za wyjątkiem sytuacji gangsterskich, gdzie presja może przybrać postać muskularnego osiłka z kastetem :) cała reszta to tylko słowa.
                                                    Jedyne ryzyko to utrata baby, ale ponoć "tego kwiatu jest pół światu", więc...
                                                  • sabat.77 Re: Prorok jaki czy co? 14.12.14, 17:34
                                                    Wielu daje sie nabrac, ze jak dadza zonie czego chce, czyli dziecka, to relacja bedzie rownomierna czyli w zamian dostana regularny seks i stabilizacje. Tymczasem to jest najwiekszy blad, bo wlasnie wtedy seks sie konczy - przestaja byc swobodni w decyzji a staja sie niepotrzebni jako dostarczyciel materialu genetycznego.
                                                  • rekreativa Re: Prorok jaki czy co? 14.12.14, 17:59
                                                    " Wielu daje sie nabrac, ze jak dadza zonie czego chce, czyli dziecka, to relacja
                                                    > bedzie rownomierna czyli w zamian dostana regularny seks i stabilizacje. "

                                                    Ale to nie jest relacja równomierna.
                                                    Owszem, wymiana dóbr w związku jest, ale niektórzy opacznie ją rozumieją jako artykuł X za artykuł Y. Tymczasem ta wymiana powinna być artykuł X za artykuł X - ja Tobie seks, Ty mi seks, ja Tobie wsparcie, Ty mi wsparcie itd.
                                                    Już w samej podstawie tego myślenia, że żonę trzeba i należy przekupić do seksu - prezentami, obietnicami, zrobieniem dzieciaka, czai się żmija, która potem będzie nas dotkliwie kąsać.
                                                    "Dobra za seks" to hasło z miejsca wprowadzające nierównowagę. Ustawia ono męzczyznę jako jedynego, który seksu potrzebuje, a kobietę jako tę, która ma go na zbyciu i może go przehandlować.
                                                  • sabat.77 Re: Prorok jaki czy co? 14.12.14, 18:20
                                                    Ale czy taki handel seksem w istocie nie ma miejsca?
                                                  • hello-kitty2 Re: Prorok jaki czy co? 14.12.14, 18:45
                                                    sabat.77 napisał:

                                                    > Ale czy taki handel seksem w istocie nie ma miejsca?

                                                    Jakis czas temu stworzyles caly watek, ktory podkreslal niska wartosc seksu. Zachowujesz sie jak jakis uzalezniony w roznych fazach: albo totalna zlewka albo nerwowe krazenie wokol srodka uzalezniajacego. To tak jak czytam o babkach z zaburzeniami zywienia: albo ortodoksyjna kontrola zarcia (moja kumpela ma aplikacje w telefonie liczaca kalorie i jest obsesyjnie w nia non stop wgapiona) albo calkowite rozpasanie i gigantyczne jojo.

                                                    Moze najpierw wycen ile warty jest dla Ciebie seks, bo moze rozmawiamy o sprawach groszowych ;-)
                                                  • sabat.77 Re: Prorok jaki czy co? 14.12.14, 18:53
                                                    To zalezy od tego czy jestem zaspokojony seksualnie czy nie. Wartosc zalezy od sytuacji. Nie da sie podac stalej wartosci. Zaraz po tym jak schodze z goracej jeszcze babki, to wartosc ma niewielka - ale jak jestem na seksualnym glodzie to jego wartosc narasta, a w koncu przeslania wszystko wokol.
                                                  • rekreativa Re: Prorok jaki czy co? 14.12.14, 18:58
                                                    Ale ja nie mówię, że nie ma miejsca, tylko żeby się nie spodziewać zdrowych, udanych relacji, jesli od początku mamy do nich niezdrowe podejście.
                                                    Dotyczy obu płci, bo przecież nie tylko mężczyźni ustawiaja sie z góry na pozycji klienta, który płaci i wymaga, ale i kobiety siebie widzą na pozycji manipulatorki traktującej seks jako narzedzie kary i nagrody, albo własnie prostytutki, która za "bluzeczkę z Zary" zrobi to i owo, a bez bluzeczki nie kiwnie palcem.
                                                    Podejście do seksu jest wadliwe, a skoro takie jest, to jak może na tej podstawie wyjść dobry związek?
                                                    Zresztą to nie tylko podejście do seksu, ale szerzej do człowieka - podejście komercyjne, że tak powiem, przez pryzmat użyteczności w naszych aktualnych interesach. Ta użyteczność powinna przecież być niejako skutkiem ubocznym związku, a nie jego główną przyczyną.
                                                    Szkopuł oczywiście w tym, że to się może odbywać na poziomie nieuświadomionym i ulegać racjonalizacjom. (np. kobieta "wmówi" sobie miłość do faceta, podczas gdy faktycznym motorem dla relacji jest chęć posiadania dziecka - tak naprawdę ten facet jako człowiek się nie liczy, ma wartość wyłącznie jako narzędzie do celu - macierzyństwa).
                                                  • hello-kitty2 Re: Prorok jaki czy co? 14.12.14, 19:26
                                                    rekreativa napisała:

                                                    > Ale ja nie mówię, że nie ma miejsca, tylko żeby się nie spodziewać zdrowych, ud
                                                    > anych relacji, jesli od początku mamy do nich niezdrowe podejście.
                                                    > Dotyczy obu płci, bo przecież nie tylko mężczyźni ustawiaja sie z góry na pozyc
                                                    > ji klienta, który płaci i wymaga, ale i kobiety siebie widzą na pozycji manipul
                                                    > atorki traktującej seks jako narzedzie kary i nagrody, albo własnie prostytutki
                                                    > , która za "bluzeczkę z Zary" zrobi to i owo, a bez bluzeczki nie kiwnie palcem
                                                    > .
                                                    > Podejście do seksu jest wadliwe, a skoro takie jest, to jak może na tej podstaw
                                                    > ie wyjść dobry związek?
                                                    > Zresztą to nie tylko podejście do seksu, ale szerzej do człowieka - podejście k
                                                    > omercyjne, że tak powiem, przez pryzmat użyteczności w naszych aktualnych inter
                                                    > esach. Ta użyteczność powinna przecież być niejako skutkiem ubocznym związku, a
                                                    > nie jego główną przyczyną.
                                                    > Szkopuł oczywiście w tym, że to się może odbywać na poziomie nieuświadomionym i
                                                    > ulegać racjonalizacjom. (np. kobieta "wmówi" sobie miłość do faceta, podczas g
                                                    > dy faktycznym motorem dla relacji jest chęć posiadania dziecka - tak naprawdę t
                                                    > en facet jako człowiek się nie liczy, ma wartość wyłącznie jako narzędzie do ce
                                                    > lu - macierzyństwa).

                                                    Piekna utopia :-) My jestesmy tak ewolucyjnie rozwinieci i od tego nie uciekniemy, najwyzej, najwyzej! mozemy byc tego swiadomi, a i tak tego nie przeskoczymy.

                                                    Oczywiscie to co piszesz jest sluszne ale niewykonalne.

                                                    Kobieta, o ktorej piszesz nie musi sobie nawet wmawiac, zwyczajnie sie zakocha (zakochanie jako racjonalizacja umyslu). Patrz natura nie widzi potrzeby istnienia relacji bez dzieci wiec dlaczego mielibysmy byc wspierani biologicznymi mechanizmami do tworzenia i utrzymywania takich relacji? Toz to zwykla fanaberia, nie? ;)
                                                  • rekreativa Re: Prorok jaki czy co? 14.12.14, 20:20
                                                    " Piekna utopia :-) My jestesmy tak ewolucyjnie rozwinieci i od tego nie ucieknie
                                                    > my, najwyzej, najwyzej! mozemy byc tego swiadomi, a i tak tego nie przeskoczymy"

                                                    Jaka utopia? Nie wierzysz w tzw. uczucia wyższe?
                                                    Ale przecież mówisz o zakochaniu? To w końcu uważasz, że ono istnieje, czy jest to tylko świąd emocjonalny popychający tak naprawdę do rozmnożenia się?
                                                    Żebyśmy się rozumieli tutaj: ja nie neguję wpływu biologii, natomiast uważam, że biologia nie determinuje człowieka. I jest coś więcej w naszych wzajemnych relacjach niż kopulacja.
                                                    Jak wytłumaczysz np. pozostawanie w związku i uprawianie seksu przez pary bezdzietne? Co trzyma razem ludzi, którzy nie mają ani wspólnych dzieci, ani kredytów?
                                                    Człowiek ma tę przewagę nad zwierzetami, że może mieć wgląd w swoją psychikę i rozumieć pewne mechanizmy. A świadomość pozwala na modyfikację zachowań.
                                                    Jeśli wiesz, że seks jest dla mężczyzny ważny, to możesz świadomie wybrać, czy uczynisz z niego narzędzie kontroli, czy nie. Manipulowanie seksem nie jest żadnym biologizmem. W naturze zachowania samców są ściśle dopasowane do zachowań samic - nie ma żadnego kto kogo przechytrzy, nie ma wrabiania w dziecko, czy zwodzenia obietnicami zapłodnienia.
                                                    Nie ma co się zasłaniać naturą, bo nie jesteśmy biedne żuczki we władaniu instynktów. Gdyby tak było, to nie potrzebowalibyśmy rozbudowanego mechanizmu racjonalizacji - a potrzebujemy go, bo gdzieś tam, pół świadomie wiemy, że się brzydko bawimy.


                                                    "Patrz natura nie widzi potrzeby istnie
                                                    > nia relacji bez dzieci wiec dlaczego mielibysmy byc wspierani biologicznymi mec
                                                    > hanizmami do tworzenia i utrzymywania takich relacji?"

                                                    Ale dlaczego zakładasz, że wszystko w ludzkim życiu musi być sterowane biologią?
                                                    Co np. z przyjaźnią? Masz jakichś przyjaciół? Miałaś? Co było spoiwem waszej relacji, bo przecież nie perspektywa rozmnożenia?
                                                  • ninek04 Re: Prorok jaki czy co? 14.12.14, 17:52
                                                    sabat.77 napisał:

                                                    > To oczywiscie prawda, ale na posiadanie dzieci tez najbardziej naciskaja baby ;
                                                    > )

                                                    A widzisz, nie zawsze tak jest, w moim przypadku naciskał akurat mąż, ja siē nie paliłam do tego, a teraz dzieci są, związek okazał się niewypałem, a odpowiedzialność trzeba podjąć, bo dobro dzieci przeważa.
                                                  • sabat.77 Re: Prorok jaki czy co? 14.12.14, 17:57
                                                    Nie mowie, ze zawsze tak jest. Tu akurat Ty masz przesrane.
                                                  • sabat.77 Re: Prorok jaki czy co? 14.12.14, 15:54
                                                    Jednak jakas dosc powszechna zasada jest to, ze faceci w zwiazkach maja tego seksu za malo, a to fajnie koresponduje z tym, ze mezczyzni sa generalnie mniej atrakcyjni niz kobiety.
                                                  • slepafuria15 Re: Prorok jaki czy co? 14.12.14, 16:02
                                                    Moment - czyli uważasz, ze gdyby mężczyźni byli atrakcyjniejsi to mieliby tego seksu więcej? A co do reguł i zasad znam pare ze starzen kilkunastoletnim i wiem, ze oni do tej pory dwa razy w tygodniu seks maja i sa z niego zadowoleni. Żadne z nich miss swiata ani mister uniwersum nie jest. Znam tez pare która jest która jest kilkadziesiąt lat razem i to napięcie seksualne miedzy nimi widać. Ale, znam tez pare w której to ona by chciała te 2 razy na tydzień a jemu raz na 3 miesiące wystarcza.
                                                  • sabat.77 Re: Prorok jaki czy co? 14.12.14, 16:09
                                                    Uwazam, ze dawkowanie seksu w malzenstwie jest zalezne od atrakcyjnosci, bo o partnera, ktorego uwazamy za cennego dbamy bardziej. Jak zona widzi, ze maz jest sapiacym wielorybem, to patrzy na niego i mysli - "a tam, i tak sobie zadnej nie znajdzie". A jak jest z modelem rozrywanym przez kobiety, to czuje na plecach oddech konkurencji i sila rzeczy musi starac sie bardziej.
                                                  • rekreativa Re: Prorok jaki czy co? 14.12.14, 16:55
                                                    "A jak jest z modelem rozrywanym przez kobiety, to czuje na plecac
                                                    > h oddech konkurencji i sila rzeczy musi starac sie bardziej."

                                                    Nie, nie musi być żaden model, natomiast owszem, musi stanowić dla nas jakąś wartość.
                                                    Dawać nam coś, co uważamy za cenne. (dla jednych bezpieczeństwo, dla innych wrażenia estetyczne poprzez lub intelektualne, dla kolejnych dobry seks, albo dobra materialne itd.)
                                                    Jest tylko jeden tu warunek: wzajemność odczuć cenności. Bo jak tego nie ma, to się zaczyna manipulacja, olewactwo i nadużycia.

                                                    PS Swoją drogą zawsze mnie zastanawiało, co o samych sobie myślą ci ludzie, którzy mówią "a tam, i tak innego/innej nie znajdzie". Czy to nie uderza w ich własne ego?
                                                  • sabat.77 Re: Prorok jaki czy co? 14.12.14, 17:07
                                                    Niekoniecznie, jesli potrzebowaly partnera do okreslonych celow np. jako dostarczyciela kasy albo ojca dla dzieci. Nie musi byc ladny i interesujacy, moze byc pozytecznym niewolnikiem.
                                                  • marek.zak1 Re: Prorok jaki czy co? 14.12.14, 17:26
                                                    sabat.77 napisał:

                                                    > Niekoniecznie, jesli potrzebowaly partnera do okreslonych celow np. jako dostarczyciela kasy albo ojca dla dzieci. Nie musi byc ladny i interesujacy, moze byc pozytecznym niewolnikiem.

                                                    W jaki sposób wolny człowiek może stać się niewolnikiem?
                                                  • sabat.77 Re: Prorok jaki czy co? 14.12.14, 17:30
                                                    Poprzez uzaleznienie systemowe. Na podobnej zasadzie jestes niewolnikiem w korporacji. Tez masz wybor - mozesz rzucic robote i isc zrec korzonki. Smacznego. Jak masz rodzine to dodatkowo korzonki pojda zrec dzieci i zona.
                                                  • marek.zak1 Re: Prorok jaki czy co? 14.12.14, 17:38
                                                    sabat.77 napisał:

                                                    > Poprzez uzaleznienie systemowe. Na podobnej zasadzie jestes niewolnikiem w korporacji. Tez masz wybor - mozesz rzucic robote i isc zrec korzonki. Smacznego. Jak masz rodzine to dodatkowo korzonki pojda zrec dzieci i zona.

                                                    Pracowałem w polskiej fabryce, w instytucie naukowym, a od 23 lat w korporacji. Nigdzie nie czułem się niewolnikiem. Odwrotnie, zawsze czułem się człowiekiem wolnym.
                                                  • sabat.77 Re: Prorok jaki czy co? 14.12.14, 17:41
                                                    Bo ty to nawet jak bys na sraczu siadl, to bedziesz trabic, ze jestes Krolem, bo przeciez siedzisz na tronie...
                                                  • rekreativa Re: Prorok jaki czy co? 14.12.14, 18:04
                                                    " Bo ty to nawet jak bys na sraczu siadl, to bedziesz trabic, ze jestes Krolem, b
                                                    > o przeciez siedzisz na tronie.."

                                                    To może być nieco irytujące, ale to do takich własnie ludzi świat należy.
                                                    Kto zdobywa kasę i władzę? Ano ci, co mają o sobie wysokie mniemanie - niekoniecznie pokrywające się z rzeczywistością.
                                                  • marek.zak1 Re: Prorok jaki czy co? 14.12.14, 18:43
                                                    sabat.77 napisał:

                                                    > Bo ty to nawet jak bys na sraczu siadl, to bedziesz trabic, ze jestes Krolem, bo przeciez siedzisz na tronie...


                                                    Szanowny Sabacie, przypominam Ci, że to ja nie raz pisałem, że to Ty jestes królem tego forum.
                                                  • hello-kitty2 Re: Prorok jaki czy co? 14.12.14, 18:35
                                                    rekreativa napisała:

                                                    > PS Swoją drogą zawsze mnie zastanawiało, co o samych sobie myślą ci ludzie, któ
                                                    > rzy mówią "a tam, i tak innego/innej nie znajdzie". Czy to nie uderza w ich wła
                                                    > sne ego?

                                                    Wg mnie nikt tak nie mysli o kims, najwyzej o sobie ;) Oczywiscie mozesz ocenic czyjas wartosc na rynku martrymorialnym, w tym swojego partnera ale to co innego, nie na zasadzie jakiegos zysku z jego beznadziejnosci. Ja np oceniam nisko mozliwosci matrymonialne ojca swojego dziecka ale sie z tego nie ciesze, raczej tlumacze sobie, ze to co bylo miedzy nami to i tak najlepsze co mogl miec. We mnie to nie godzi, bo to co ja mialam i mam od niego to i tak najwiecej co moglam miec. Chcialam dziecko i dobrego ojca -> mam + dodatki. Moze zona Sabata tez tak o nim mysli ;)
                                                  • sabat.77 Re: Prorok jaki czy co? 14.12.14, 18:40
                                                    Nie, ona chciala miec rodzine i dzieci - chyba obojetne z kim.
                                                  • hello-kitty2 Re: Prorok jaki czy co? 14.12.14, 18:51
                                                    sabat.77 napisał:

                                                    > Nie, ona chciala miec rodzine i dzieci - chyba obojetne z kim.

                                                    No ale to sie nie wyklucza. Mogla ocenic, ze gdybys nie poruchal jej to bylbys i tak ML2 ;-) Innymi slowy: gdyby nie ona to bys byl teraz prawiczkiem hehehe Nie moglaby tak Cie ocenic? A jak sam oceniasz siebie: wtedy, teraz. Jakie zycie bys wiodl bez niej? Co bys niby mial? Dokonales najlepszych wyborow z tych ktore miales? Jesli tak tzn ze bys bez niej wcale nie mial lepiej.
                                                  • sabat.77 Re: Prorok jaki czy co? 14.12.14, 19:02
                                                    Gdyby nie ona to bylbym prawiczkiem, ale moglem odejsc po nabraniu odrobiny doswiadczenia. Dalo rade balansowac oferta zwiazkowa i miec jeszcze kilka dziewczyn z niskiej polki. Troche zawalilem, brak elementarnej wiedzy o zyciu.
                                                  • hello-kitty2 Re: Prorok jaki czy co? 14.12.14, 19:12
                                                    sabat.77 napisał:

                                                    > Gdyby nie ona to bylbym prawiczkiem, ale moglem odejsc po nabraniu odrobiny dos
                                                    > wiadczenia. Dalo rade balansowac oferta zwiazkowa i miec jeszcze kilka dziewczy
                                                    > n z niskiej polki. Troche zawalilem, brak elementarnej wiedzy o zyciu.

                                                    Popchnij dzieci do zawodowek, skoncza 18 lat, pojda do pracy i bedziesz mogl odejsc ;-) za jakies 15 lat? I nie dlatego, ze szybciej tylko, ze beda mialy fach w reku, bo po studiach to i do 40 stki beda moze na Tobie wisialy. Niektorzy swoim dzieciom mieszkania kupuja. Ale to sobie chyba mozesz darowac. Dobra, smieje sie. Jak wyjda z domu bedziesz wolny.
                                                  • sabat.77 Re: Prorok jaki czy co? 14.12.14, 19:19
                                                    Tak bedzie. O ile dozyje :)
                                                  • lybbla Re: Prorok jaki czy co? 14.12.14, 20:17
                                                    > Sabat napisał
                                                    > Dalo rade balansowac oferta zwiazkowa i miec jeszcze kilka dziewczyn z niskiej polki.
                                                    > Troche zawalilem, brak elementarnej wiedzy o zyciu.

                                                    Sabat, Ty bonobo jesteś a nie żaden szympans. W języku bonobo nie ma czegoś takiego jak
                                                    ``niższa półka'', są tylko przyjazne small talki z atrakcyjnymi samicami tego samego gatunku.
                                                    Jeśli jednak się upierasz przy byciu szympansem to naprawdę jestem ciekaw co będzie gdy wyższą półkę wskoczysz.

                                                    > Zaraz po tym jak schodze z goracej jeszcze babki, to wartosc ma niewielka - ale jak jestem na
                                                    > seksualnym glodzie to jego wartosc narasta, a w koncu przeslania wszystko wokol.

                                                    W powyższym zdaniu jest praprzyczyna BSwM. Pyrrusowe zwycięstwo TB.
                                                  • sabat.77 Re: Prorok jaki czy co? 14.12.14, 20:55
                                                    Polka niska/wysoka to raczej myslenie kobiet, sam wiesz, ze faceci sa duzo mniej wybredni. Ale jak mam dzialac racjonalnie to musze znac sposob rozumowania drugiej strony i sie dostosowac.
                                                    Zatem jesli nie jestem alfa to wchofzi w rachubę wylacznie kuszenie oferta rodzinna - warunkiem jest bycie facetem wolnym i rokujacym. Oczekiwania co do stopnia bycia rokujacym mozna wywnioskowac z ze statusu kobiety, glownie opartego na urodzie. Im wieksza uroda tym silniejsza bitch shield i wyzsze oczekiwania wstepne.
                                                  • rekreativa Re: Prorok jaki czy co? 14.12.14, 21:03
                                                    "Polka niska/wysoka to raczej myslenie kobiet"

                                                    Serio? Bo ja te kategoryzacje, skale od 1 do 10, i ligi to usłyszałam pierwszy raz od facetów.
                                                    A klasyfikacje PUA? Przecież oni cały kod mają na ten temat.
                                                  • sabat.77 Re: Prorok jaki czy co? 14.12.14, 21:10
                                                    To akurat fakt, babki mysla bardziej kategorycznie - nadaje sie albo nie nadaje sie. A niejeden PUA przeleci slaba trojeczke czy mocna dwojke jak bedzie posucha. A do HB10 to tylko gruche trzepie. Przeciez PUA jest po to, zeby poderwac jakakolwiek laske a nie tylko HB10.
                                                  • lybbla Re: Prorok jaki czy co? 14.12.14, 21:50
                                                    To ja proszę o wskazanie forumowicza (w sensie samiec homo sapiens), który używa słowa paszkwil lub synonimu tegoż. Bo u forumowiczek sądy wartościujące urodę innych kobiet są nagminne. Wont to nawet prostytutek broni i złego słowa nie da powiedzieć :)
                                                    To co kobieta potrafi zrobić kobiecie, męskie pojęcie przechodzi.


                                                    Sabat, ``wybredni'' to też, złe słowo. Spotykasz drugiego człowieka, miło się rozmawia, pośladki ma niespecjalne ale za to jakie piersi. A że przy okazji można o diagramie HR porozmawiać i inne takie tam.

                                                    Wolnym lub rokującym :)
                                                    Ale czy mówimy o związku czy one-night-standzie, bo się pogubiłem.
                                                  • sabat.77 Re: Prorok jaki czy co? 14.12.14, 22:03
                                                    O zwiazku, bo z tymi ONS to jak z yeti. Ponoc ktos widzial. Jak zapytasz dowolna babke to powie, ze slyszala ale to nie jej klimaty :)
                                                  • lybbla Re: Prorok jaki czy co? 14.12.14, 22:16
                                                    > O zwiazku, bo z tymi ONS to jak z yeti. Ponoc ktos widzial. Jak zapytasz dowolna babke to powie, ze
                                                    > slyszala ale to nie jej klimaty :)

                                                    Dowolna babka ściemnia jak chce to nic jej nie powstrzyma, jak nie chce to nie rokuje.
                                                  • sabat.77 Re: Prorok jaki czy co? 14.12.14, 22:21
                                                    No a chce jak rokuje. Dla mnie to jasne :)
                                                    Zaczyna sie od ONS, a konczy przed oltarzem.
                                                  • lybbla Re: Prorok jaki czy co? 14.12.14, 22:36
                                                    Babka nie rokuje.
                                                    Tak, jest z tym pewien problem, sukces trzeba umieć udźwignąć.
                                                    Przynajmniej dołączenie do klubu 27 nam nie grozi.
                                                  • sabat.77 Re: Prorok jaki czy co? 14.12.14, 22:54
                                                    lybbla napisał:

                                                    > Babka nie rokuje.
                                                    > Tak, jest z tym pewien problem, sukces trzeba umieć udźwignąć.
                                                    > Przynajmniej dołączenie do klubu 27 nam nie grozi.

                                                    Lepiej dołączyć do klubu 54.
                                                    Prawdziwy sukces dźwiga się sam :)
                                                  • hello-kitty2 Re: Prorok jaki czy co? 15.12.14, 01:05
                                                    lybbla napisał:

                                                    > To ja proszę o wskazanie forumowicza (w sensie samiec homo sapiens), który używ
                                                    > a słowa paszkwil lub synonimu tegoż. Bo u forumowiczek sądy wartościujące urodę
                                                    > innych kobiet są nagminne. Wont to nawet prostytutek broni i złego słowa nie d
                                                    > a powiedzieć :)
                                                    > To co kobieta potrafi zrobić kobiecie, męskie pojęcie przechodzi.

                                                    A ten wpis to do czego pije? Przycisk 'odpowiedz cytujac' Ci sie zepsul? Samowskazuje sie jako uzytkownik slowa 'paszczur', a co? Bo nie widze zwiazku? I stad wyskoczyl tu Wont jak zwykle w scislym polaczeniu z prostytutkami (ten biedny to juz ma na plecach, na czole, na drzwiach pewnie wypisane 'Dziwkojebacz!' ;-)
                                                  • lybbla Re: Prorok jaki czy co? 16.12.14, 01:17
                                                    hello-kitty2 napisała:

                                                    > lybbla napisał:
                                                    >
                                                    > > To ja proszę o wskazanie forumowicza (w sensie samiec homo sapiens), któr
                                                    > y używ
                                                    > > a słowa paszkwil lub synonimu tegoż. Bo u forumowiczek sądy wartościujące
                                                    > urodę
                                                    > > innych kobiet są nagminne. Wont to nawet prostytutek broni i złego słowa
                                                    > nie d
                                                    > > a powiedzieć :)
                                                    > > To co kobieta potrafi zrobić kobiecie, męskie pojęcie przechodzi.
                                                    >
                                                    > A ten wpis to do czego pije? Przycisk 'odpowiedz cytujac' Ci sie zepsul? Samow
                                                    > skazuje sie jako uzytkownik slowa 'paszczur', a co? Bo nie widze zwiazku? I sta
                                                    > d wyskoczyl tu Wont jak zwykle w scislym polaczeniu z prostytutkami (ten biedny
                                                    > to juz ma na plecach, na czole, na drzwiach pewnie wypisane 'Dziwkojebacz!' ;-
                                                    > )

                                                    Najpierw piszę potem się loguję. A Tobie co, drzewko poszło się bać w las?

                                                    "Polka niska/wysoka to raczej myslenie kobiet"
                                                    vs
                                                    ``Serio? Bo ja te kategoryzacje, skale od 1 do 10, i ligi to usłyszałam pierwszy raz od facetów. A klasyfikacje PUA? Przecież oni cały kod mają na ten temat.''

                                                    Ale masz w realu jakichś przyjaciół?
                                                  • marek.zak1 Re: Prorok jaki czy co? 14.12.14, 21:08
                                                    sabat.77 napisał:

                                                    > Polka niska/wysoka to raczej myslenie kobiet, sam wiesz, ze faceci sa duzo mniej wybredni. Ale jak mam dzialac racjonalnie to musze znac sposob rozumowania drugiej strony i sie dostosowac.
                                                    > Zatem jesli nie jestem alfa to wchofzi w rachubę wylacznie kuszenie oferta rodz inna - warunkiem jest bycie facetem wolnym i rokujacym. Oczekiwania co do stopnia bycia rokujacym mozna wywnioskowac z ze statusu kobiety, glownie opartego na urodzie. Im wieksza uroda tym silniejsza bitch shield i wyzsze oczekiwania wstepne.

                                                    Niedawno jedna z forumowiczek stwierdzila, że jestes insteresujacy i nie miała na mysli założenia z Toba rodziny. A przeciez nie jestes wolny ani , jak twierdzisz, rokujacy.
                                                  • hello-kitty2 Re: Prorok jaki czy co? 14.12.14, 21:14
                                                    sabat.77 napisał:

                                                    > Polka niska/wysoka to raczej myslenie kobiet, sam wiesz, ze faceci sa duzo mnie
                                                    > j wybredni. Ale jak mam dzialac racjonalnie to musze znac sposob rozumowania dr
                                                    > ugiej strony i sie dostosowac.

                                                    Taa kurwa zaraz wyjdzie, ze cale psychoewo to kobiety wymyslily! Same se tez wymyslily, ze leca na kase i inne niewygodne prawdy. Wez no troche uczciwosci w poslugiwaniu sie terminami.

                                                    > Zatem jesli nie jestem alfa to wchofzi w rachubę wylacznie kuszenie oferta rodz
                                                    > inna - warunkiem jest bycie facetem wolnym i rokujacym. Oczekiwania co do stopn
                                                    > ia bycia rokujacym mozna wywnioskowac z ze statusu kobiety, glownie opartego na
                                                    > urodzie. Im wieksza uroda tym silniejsza bitch shield i wyzsze oczekiwania wst
                                                    > epne.

                                                    Ja pierdole, jeszcze raz cos uslysze o urodzie z Twoich ust to walne baranka w sciane ;) Sabat za 15 - 20 lat kiedy to niby bedziesz juz wolny to o jakiej urodzie bedziesz dumal? Czy cyce wisza do pasa czy do bioder? Jakie rokowania bedzisz reprezentowal zerzniety dwuzmianowo (tak zapierdzielasz?) po 15 - 20 latach dla kobiet, ktore juz dawno przekwitly? Ty zyjesz w rownoleglym swiecie hipotez. Zejdz na ziemie.
                                                  • marek.zak1 Re: Prorok jaki czy co? 14.12.14, 21:25
                                                    hello-kitty2 napisała:
                                                    Ty zyjesz w rownoleglym swiecie hipotez. Zejdz na ziemie.

                                                    Właśnie, Sabat jest teoretykiem, opracowującym wielką teorie realcji kobieta -mężczyzna. Nie pasujace do teorii fakty olewa.
                                                    Ja Sabata ze te teoretyczne rozważania bardzo cen ę. Może uda mu się tę teorię opracować.
                                                  • sabat.77 Re: Prorok jaki czy co? 14.12.14, 21:29
                                                    No toz przeciez psychoewo od wielu lat buduja teorie, a ja nic nowego nie wymyslilem...
                                                  • hello-kitty2 Re: Prorok jaki czy co? 14.12.14, 21:35
                                                    sabat.77 napisał:

                                                    > No toz przeciez psychoewo od wielu lat buduja teorie, a ja nic nowego nie wymys
                                                    > lilem...

                                                    Tylko ta ciemna, niewygodna strone przypisales kobietom ;-)
                                                  • sabat.77 Re: Prorok jaki czy co? 14.12.14, 21:44
                                                    Dlaczego?!! Twierdze, ze generalnie mezczyzni nie chca miec dzieci, interesuje ich glownie seks i leca przede wszystkim na urode dziewczyn. W dodatku nie sa specjalnie wybredni i biora co im w lapy wpadnie, jak jakis padlinozerca.
                                                    To jest dopiero plycizna moralna i emocjonalna. Toz to zalosna kreatura z tego typowego faceta, prymityw i piesek Leszek.
                                                  • marek.zak1 Re: Prorok jaki czy co? 14.12.14, 22:04
                                                    sabat.77 napisał:

                                                    > Dlaczego?!! Twierdze, ze generalnie mezczyzni nie chca miec dzieci, interesuje ich glownie seks i leca przede wszystkim na urode dziewczyn.


                                                    W dodatku nie sa specjalnie wybredni i biora co im w lapy wpadnie, jak jakis padlinozerca.

                                                    Sabacie, zdanie drugke przeczy pierwszemu. Zadecyduj, ktore jest słuszne.
                                                  • sabat.77 Re: Prorok jaki czy co? 14.12.14, 22:10
                                                  • sabat.77 Re: Prorok jaki czy co? 14.12.14, 22:14
                                                    Niekoniecznie. Moge oceniac pod katem urody, ale miec niskie wymagania minimalne. Czyli fajnie byloby przeleciec pieknosc, ale obleci nawet zapasiona kura domowa.
                                                  • marek.zak1 Re: Prorok jaki czy co? 14.12.14, 22:23
                                                    sabat.77 napisał:

                                                    > Niekoniecznie. Moge oceniac pod katem urody, ale miec niskie wymagania minimalne. Czyli fajnie byloby przeleciec pieknosc, ale obleci nawet zapasiona kura domowa.

                                                    Sorry, ale tak nie jest. Zreszta jako młody człowiek miałem wysokie wymagania. Starałem sie o najlepsze laski. Nie wychodziło mi to, przyznaję, bo widocznie nie byłem dosyć atrakcyjny. ale z czasem, juz jako student, przerzuciłem sie na licealistki, wtedy ogłada, oczytanie, fitness zaczęły robić na młodszych znacznie koleżankach wrażenie. Skoro już zbajerowałem moją dziesiatkę uznałem, że misja zdobywania kobiety została spełniona i zajałem się innymi sprawami.
                                                  • hello-kitty2 Re: Prorok jaki czy co? 15.12.14, 00:59
                                                    marek.zak1 napisał:

                                                    > sabat.77 napisał:
                                                    >
                                                    > > Niekoniecznie. Moge oceniac pod katem urody, ale miec niskie wymagania mi
                                                    > nimalne. Czyli fajnie byloby przeleciec pieknosc, ale obleci nawet zapasiona ku
                                                    > ra domowa.
                                                    >
                                                    > Sorry, ale tak nie jest. Zreszta jako młody człowiek miałem wysokie wymagania.
                                                    > Starałem sie o najlepsze laski. Nie wychodziło mi to, przyznaję, bo widocznie
                                                    > nie byłem dosyć atrakcyjny. ale z czasem, juz jako student, przerzuciłem sie n
                                                    > a licealistki, wtedy ogłada, oczytanie, fitness zaczęły robić na młodszych zna
                                                    > cznie koleżankach wrażenie. Skoro już zbajerowałem moją dziesiatkę uznałem, że
                                                    > misja zdobywania kobiety została spełniona i zajałem się innymi sprawami.

                                                    Czyli co? Poki nie uzywam slowa 'polka' to na polki nie klade, tak? ;-) Bo to domena kobiet. Ehe.
                                                  • slepafuria15 Re: Prorok jaki czy co? 15.12.14, 06:57
                                                    sabat.77 napisał:

                                                    > Dlaczego?!! Twierdze, ze generalnie mezczyzni nie chca miec dzieci, interesuje
                                                    > ich glownie seks i leca przede wszystkim na urode dziewczyn. W dodatku nie sa s
                                                    > pecjalnie wybredni i biora co im w lapy wpadnie, jak jakis padlinozerca.
                                                    > To jest dopiero plycizna moralna i emocjonalna. Toz to zalosna kreatura z tego
                                                    > typowego faceta, prymityw i piesek Leszek.

                                                    Bzdura.
                                                    Człowiek jest bardziej skomplikowany.
                                                  • sabat.77 Re: Prorok jaki czy co? 14.12.14, 21:27
                                                    Opisuje zaleznosci dotyczace ludzi mlodych, na wydaniu. Wiadomo, ze nas to juz mniej dotyczy.
                                                    Co do mnie, to raz pracuje na rano a raz na wieczor i nie jest wcale to takie znowu wyczerpujace. Czasem wrecz lepiej bo mozna sie dluzej wyspac.
                                                    A wartosc? Pewnie niewielka, jak zawsze to bylo. Tym bardziej, ze takim babkom po menopauzie to ponoc juz sie wcale nie chce i wchodza w cisze seksualna.
                                                  • hello-kitty2 Re: Prorok jaki czy co? 14.12.14, 21:39
                                                    sabat.77 napisał:

                                                    > Opisuje zaleznosci dotyczace ludzi mlodych, na wydaniu. Wiadomo, ze nas to juz
                                                    > mniej dotyczy.
                                                    > Co do mnie, to raz pracuje na rano a raz na wieczor i nie jest wcale to takie z
                                                    > nowu wyczerpujace. Czasem wrecz lepiej bo mozna sie dluzej wyspac.
                                                    > A wartosc? Pewnie niewielka, jak zawsze to bylo. Tym bardziej, ze takim babkom
                                                    > po menopauzie to ponoc juz sie wcale nie chce i wchodza w cisze seksualna.

                                                    Moze tez wejdzisz i sie pobawimy razem na jakis dancingach zamiast dupa ruszasz na starosc;-) Mlodzi niech sie martwia jak tu laske stuknac, a my to kieliszkami sie stukniemy, jak zdrowie pozwoli znaczy.
                                                  • sabat.77 Re: Prorok jaki czy co? 14.12.14, 21:48
                                                    Jak wejde w ten wiek, to bede mroczny Midnight Lightning z zalem do calego swiata. Na dancingach bawia sie sympatyczni staruszkowie co mieli tyle kobiet, ze juz wiecej im nie trzeba.
                                                  • zyg_zyg_zyg Re: Prorok jaki czy co? 14.12.14, 20:25
                                                    Oczekiwanie na przyjemnoś
                                                    > ć też jest ekscytujące, oczywiście pod warunkiem, że się nie przedłuża w niesko
                                                    > ńczoność i że ta właściwa przyjemność, kiedy już nastąpi, ma swoją jakość, a ni
                                                    > e jest ochłapkiem rzuconym na odczepnego.

                                                    I pod warunkiem, że jak właśnie ma się straszną chcicę na kawałek mlecznej z orzechami, to kucharz akurat wtedy nie zarządzi postu. Bo czasem ten smak na czekoladę następnego dnia może zwyczajnie przejść i skonsumować się skonsumuje, ale bez tej szczególnej ekscytacji... ;-)
                                                  • slepafuria15 Re: Prorok jaki czy co? 13.12.14, 19:33
                                                    sabat.77 napisał:

                                                    > Pewnie dlatego tak sie utozsamilem z Merovingiem. Zajebisty typ :)

                                                    sexytherapy.wordpress.com/2014/11/09/dlaczego-ciagle-jest-tak-samo/
                                                    Coś do poczytania a propo pracy and sobą i tego co sie w zyciu dzieje. W skrócie "Lekcja nieodrobiona wraca tyle razy, aż ją odrobisz".
                                        • hello-kitty2 Re: Jak bedac dobrze po 30-stce zaliczyc mloda... 11.12.14, 23:08
                                          slepafuria15 napisał(a):

                                          > Z ognikami w oczach, z poczuciem humoru, temperamentem, z pewnością siebie zmie
                                          > szana z odrobina chłopięcej fascynacji, z męskością, siłą i pożądaniem. Z pewny
                                          > m rodzajem nieokrzesania, z lubieznoscią. - cos w tym stylu. :D

                                          Poczucie humoru - check!
                                          Temperament - check! Sabat nie bank nie jest zadnym leniem typu 'Zajmij sie mna a ja bebe lezal'
                                          Chlopienca fascynacja - check! Interesuje sie wieloma rzeczami, docieka. Chce mu sie.
                                          Pewnosc, sila, meskosc - czemu nie! Duzy jest, silny i ma duzego.
                                          Lubieznosc, pozadanie - pewnie tak, sadzac po tym co tu wstawial.
                                          Nieokrzesanie - jakies sie znajdzie.
                                          Bystry jest, lapie gre slow w lot.

                                          = laurka czy marketing szeptany? ;)
                                          • loppe Re: Jak bedac dobrze po 30-stce zaliczyc mloda... 12.12.14, 11:36
                                            > = laurka czy marketing szeptany? ;)

                                            Jest świetny w małych pomieszczeniach, np. w kabinie prysznicowej.
                                      • slepafuria15 Re: Jak bedac dobrze po 30-stce zaliczyc mloda... 12.12.14, 15:50
                                        Kandydaci chyba pierzchli. A tu ... jak to było "srom niewieści rozszerzony..." ;) eeeeh
                              • burzowa.kejt Re: Jak bedac dobrze po 30-stce zaliczyc mloda... 11.12.14, 20:08
                                sabat.77 napisał:
                                > Mnie to w każdym razie wydaje się trochę idiotyczne i infantylne. Big Love, ale
                                > wiadomo co za tym stoi. Wicie gniazda i związek. Dziękuję, postoje.

                                ale jakie znowu wicie gniazda? no co Ty? może w jakimś specyficznym, tradycyjnym, może religijnym środowisku, jest jakieś szczególne parcie na to całe wicie, bo jak obserwuję młodych ludzi to nie zauważam żeby jakoś szczególnie byli zainteresowani.
                                a już w okolicach czterdziestki to w ogóle. ludzie bardziej szukają partnerstwa, kogoś fajnego do wspólnego spędzania czasu.
                • sabat.77 Re: Jak bedac dobrze po 30-stce zaliczyc mloda... 11.12.14, 05:56
                  Moje własne poczucie atrakcyjności jest ściśle sprzężone z odbiorem mojej atrakcyjności w oczach kobiet. Jakże mogę być sam dla siebie atrakcyjny bądź nieatrakcyjny? Według mnie atrakcyjność może wystąpić wyłącznie w interakcji z drugim człowiekiem, bo to dla niego mam być atrakcyjny bądź nie. Mogę jedynie próbować oszacować swoją atrakcyjność w oczach innych i na tej podstawie opracować jakąś abstrakcyjną "atrakcyjność własną", która do niczego nie jest potrzebna.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka