katass
29.12.14, 12:36
Wiecie co, od jakości swojego seksu zacząłem mieć problemy z erekcją. Po prostu kiedy przychodzę do żony nie staje mi i nie mam ochoty.
Problemem jest jej bierność. Dla swojej żony jestem pierwszym partnerem. Od samego początku okazywałem jej wiele pożądanie, zabiegałem o seks. Tylko ja to zawsze inicjowałem i organizowałem, moja żona nigdy nie okazywała żadnej inicjatywy ani nawet specjalnego zainteresowania tą sferą. Nie wiem nawet po co brałem ślub z taką kobietą, ale teraz mamy dziecko więc jest nieco za późno.
W życiu układa się jako-tako, choć żona jest typem "Jaśnie Pani" która uwielbia wiecznie leżeć na kanapie, mało co zrobi w domu i domaga się "wolnego czasu", pracujemy oboje - więc jesteśmy podobnie zmęczeni, jednak większość obowiązków domowych spada na mnie włącznie z nierównomiernym podziałem w opiece nad dzieckiem...]
Proponowałem wiele urozmaiceń, kupowałem bieliznę, akcesoria (wibratory, kulki, kajdanki, feromony i inne cuda) ale niczego używać nie chce. Albo najpierw sama mówiła, że mogę kupić skoro chcę a potem mówi, że nie chce, albo w zachowuje się jakby w ogóle tego nie było. W samym seksie jest jeszcze gorzej - szczyt jej aktywności to leżenie płasko na łóżku i zasłanianie piersi rękami. Mnie nie dotknie nigdy jeśli jej stanowczo nie poproszę, nigdy mnie nie całuje a jeśli ja pocałuję ją - to zamyka oczy albo się odwraca, z seksem to samo - nigdy nie patrzy na mnie tylko zamyka oczy.
Ostatnio metodą szokową zaproponowałem zabawy w pissing w łazience - na ożywienie i wprowadzenie czegoś co może ją odblokuje, teraz każdą moją próbę inicjacji seksu obraca w awanturę i idzie spać obrażona.
Od jakichś dwóch tygodni - podejrzewam, że przez jej bierność mam problem z potencją. Żeby mi stanął potrzebuję intensywnej stymulacji, a widok leżącej i biernej żony powoduje, że mi natychmiast opada ze zniechęcenia :( Kiedyś na samą myśl o seksie miałem w gaciach sterczącego kutasa...
Seksu nie mam albo jest tak gówniany, że szkoda gadać, ale kiedy raz mnie przyłapała na masturbacji to mnie zwyzywała od zboczeńców... Taki "pies ogrodnika". Brak mi już pomysłów jak ją ożywić, takie "typy kobiet się zmieniają" ?