Dodaj do ulubionych

seks/co-zabija-namietnosc-w-zwiazku

19.05.15, 22:32
zwierciadlo.pl/2015/seks/co-zabija-namietnosc-w-zwiazku
Niby banały ale zgrabnie zebrane w do kupy.
Na facetów determinująco działają bodźce wzrokowe, na babki węch.
"Gwarantem uczucia i namiętności w związku jest obopólna dojrzałość psychiczna i emocjonalna, poczucie odpowiedzialności za relację oraz potrzeba słuchania i wychodzenia naprzeciw oczekiwaniom partnera. "
Obserwuj wątek
    • mojemail3 Re: seks/co-zabija-namietnosc-w-zwiazku 19.05.15, 22:50
      urquhart napisał:

      > zwierciadlo.pl/2015/seks/co-zabija-namietnosc-w-zwiazku
      > Niby banały ale zgrabnie zebrane w do kupy.
      > Na facetów determinująco działają bodźce wzrokowe, na babki węch.
      > "Gwarantem uczucia i namiętności w związku jest obopólna dojrzałość psychiczna
      > i emocjonalna, poczucie odpowiedzialności za relację oraz potrzeba słuchania i
      > wychodzenia naprzeciw oczekiwaniom partnera. "

      Aktualnie jedno zdanie jest adekwatne do mojej sytuacji:
      "(...)A fizyczne i psychiczne zmęczenie to podstawowy czynnik, który zabija namiętność (...)"
      Mam tak ciężki rok, zmęczenie i stres nas wykańcza, ja mam już reakcje jak Adaś Miauczyński w " Dniu świra" pt. " Muszę wypocząć"...Gdybym mogła rzuciłąbym chętnie pracę i była kurką domową, mogłabym witac męża w samym fartuszku, dlaczego nie;-)
      • urquhart Re: seks/co-zabija-namietnosc-w-zwiazku 20.05.15, 07:07
        > Aktualnie jedno zdanie jest adekwatne do mojej sytuacji:
        > "(...)A fizyczne i psychiczne zmęczenie to podstawowy czynnik, który zabija nam
        > iętność (...)"

        MM, ale moim zdaniem to bardziej stan umysłu . Poddawania się nericowemu tłumieniu lęków aktywnością , zamisat decyzji wartości co w życiu jest najważniejsze i podążąnia za tym.
        Bo na równoległych forach masz babki na utrzymaniu męża co przy jednym paroletnim dziecku , opiekę i porządki w domu podnoszą do stanu jakiejś katorgii i martyrologii i też nie witają męża w fartuszku tylko rozczeniowo że ma im jeszcze pomóc skoro wreszcie wrócił z pracy...
        • mojemail3 Re: seks/co-zabija-namietnosc-w-zwiazku 20.05.15, 07:47
          urquhart napisał:

          > MM, ale moim zdaniem to bardziej stan umysłu . Poddawania się nericowemu tłumie
          > niu lęków aktywnością , zamisat decyzji wartości co w życiu jest najważniejsze

          Poważnie? Jesteś rentierem może? Bo ja muszę zapieprzać aktualnie...
          To nie jest "nerwicowe tłumienie lęków aktywnością" tylko czasowy nawał roboty do odwalenia... Oboje, bo mąż załapał fajne zlecenie, a niestety głupotą byłoby odmówić...
    • bcde Re: seks/co-zabija-namietnosc-w-zwiazku 20.05.15, 01:17
      Czas. Niekiedy wystarczy kilka miesięcy, a w porywach 2 lata.
      • urquhart Re: seks/co-zabija-namietnosc-w-zwiazku 20.05.15, 07:15
        bcde napisał:

        > Czas. Niekiedy wystarczy kilka miesięcy, a w porywach 2 lata.

        W sumie to dobre ujęcie. W neolicie średnia oczekiwana długość życia wynosiła 20 lat. No a żyli naturalnie i spontanicznie. Teraz jest wielokrotnie dłuższa bo praktycznie wykorzystujemy aktywnie wiedzę unikania zagrożeń i zależnosci co wydłuża a co skraca życie.
    • ninek04 Re: seks/co-zabija-namietnosc-w-zwiazku 20.05.15, 07:34
      "Czynnikiem motywującym do seksu jest kwestia kondycji samej relacji"."Jak się traktujemy, tak się kochamy".
      Gdy kondycja relacji jest tak kiepska, że brak szans na jej poprawę, a traktujemy się już tylko jak znajomi , to o powrocie namiętności nie ma co marzyć.
    • rezolutnakobieta Re: seks/co-zabija-namietnosc-w-zwiazku 20.05.15, 09:02
      Co zabija namiętność w związku? Samo jego trwanie. Coś Wam tu zacytuję. ;-) Zagadka dla loppe - kto jest autorem? Ty lubisz takie literackie łamigłówki ;-)

      "(...) Czas nie jest wspólnikiem miłości - popiera przyjażń.
      Kiedy widzimy stare małżeństwa, których ciała niespecjalnie już tęsknią za rozkoszą, myślimy, że to przyzwyczajenie tak osłabia pożądanie - ale obawiam się, że chodzi tu o znużenie groźne z innego powodu: to przywiązanie przygasza żar namiętności. Czym mocniejsze stają się więzy, tym mniej czuła jest skóra. Cóż za zdradziecka nielojalność! Podczas gdy erotyczna atrakcyjność wiedzie kochanków do pieszczot, pocałunków, cielesnego połączenia, wzajemne uczucie, krok po kroku, coraz bardziej oddala ich od siebie fizycznie. Miłość nadchodzi, korzystając z ciała, aby potem je odrzucić.
      (...) Miłość adoruje wzajemne poznanie - pożądanie uwielbia to, co nieznane. I podczas gdy miłość jest wierna do ostatniego tchu - palce, dłonie, usta, członek i podbrzusze to zawsze czujni awanturnicy, gotowi podążyć w nieznanym kierunku, gdy zwabi ich coś odmiennego, jedynego w swym rodzaju. W przeciwieństwie do poszukującego stałości uczucia, rozkwitające popędy mają apetyt na zmianę. Kto lubiłby jeść codziennie to samo przez całe życie?
      Moja namiętność do Lily zniknie, tak jak tamta, która przyciągnęła mnie do Ciebie. Wcale mnie to nie cieszy, ale podejrzewam, że tak właśnie będzie. Gorzej: ja to wiem na pewno. Mogę sobie tylko życzyć, żeby stało się to jak najpóźniej i nastąpiło u nas obojga jednocześnie. Właśnie to nazywa się szczęśliwym zauroczeniem: związek, który rozpada się synchronicznie.
      Miłość niesie w sobie tylko jeden okrutny dramat - zdarza się on wtedy, gdy jedno z kochanków wyprzedza drugie albo w pożądaniu, albo w jego zaniku."



      • mojemail3 Re: seks/co-zabija-namietnosc-w-zwiazku 20.05.15, 10:26
        rezolutnakobieta napisała:

        > Co zabija namiętność w związku? Samo jego trwanie. Coś Wam tu zacytuję. ;-) Zag
        > adka dla loppe - kto jest autorem? Ty lubisz takie literackie łamigłówki ;-)

        Eric-Emmanuel Schmitt ??? Chyba...
        Ale to literatura jednak, a nie święta niepodważalna prawda...
        Ja mam taki test dla znudzonych sobą małżeństw, zaproponować znudzonemu panu czy pani,że przechodzimy na układ współlokatorsko-przyjacielski i robimy co chcemy...
        Jesli jest ochocza zgoda, to myślę,że relacji nie warto kontynuować.

        • hello-kitty2 Re: seks/co-zabija-namietnosc-w-zwiazku 20.05.15, 11:48
          mojemail3 napisała:

          > Ja mam taki test dla znudzonych sobą małżeństw, zaproponować znudzonemu panu cz
          > y pani,że przechodzimy na układ współlokatorsko-przyjacielski i robimy co chcem
          > y...
          > Jesli jest ochocza zgoda, to myślę,że relacji nie warto kontynuować.

          Dobry test. Tylko w rzeczywistosci zazwyczej nikt nie pyta, bo nikt i tak nie ma pomyslu na inne zycie, latwiej wiec sie jest wzajemnie oszukiwac i trwac oddalajac sie od siebie jako zakladnicy milosci, ktora przeminela. Przez to okreslenia zona i maz nabywaja wg mnie w dzisiejszym swiecie negatywnego znaczenia, cos jak tesciowa.
          • kag73 Re: seks/co-zabija-namietnosc-w-zwiazku 20.05.15, 12:05
            "Dobry test. Tylko w rzeczywistosci zazwyczej nikt nie pyta, bo nikt i tak nie ma pomyslu na inne zycie, latwiej wiec sie jest wzajemnie oszukiwac i trwac oddalajac sie od siebie jako zakladnicy milosci, ktora przeminela. Przez to okreslenia zona i maz nabywaja wg mnie w dzisiejszym swiecie negatywnego znaczenia, cos jak tesciowa."

            Roza pozostaje roza nie wazne jak ja bedziemy nazywac. Wiec zona i maz to tylko terminy/slowa, nie wygladalo by to inaczej gdyby bylo konkubina/konkubin czy partnerka/partner, bo we wszystkich tych przypadkach wspolne jest: uczucie albo jego brak, lata czyli staz razem. Przeciez to, ze nie jestem zona nie zmienia faktu, ze moze skonczyc sie milosc, bo boli tak samo jakbym byla z kims jako nie zona przez lata, ze nie mam planu na zycie i ze wygasnie namietnosc.
          • mojemail3 Re: seks/co-zabija-namietnosc-w-zwiazku 20.05.15, 12:10
            hello-kitty2 napisała:

            > Przez to okreslenia zona i maz nabywaja wg mnie w dzisiejszym swiecie negatywnego >znaczenia, cos jak tesciowa.

            Ależ zawsze tak było, praktycznie zawsze wydzwięk pojęć " mąż, żona, teściowa" był pejoratywny...Nawet jędzowata teściowa św. Piotra ;-)
            Rzadkością było wynoszenie żony, uwielbienie dla niej, ale...zdarzają się takie przypadki, np. słynna świątynia Tadż Mahal ( Indie) dla ukochanej żony władcy, w Zwierzyńcu bodajże pamiętam pałacyk wybudowany przez jednego z Zamojskich dla ukochanej żony...
            • zawle Re: seks/co-zabija-namietnosc-w-zwiazku 20.05.15, 13:22
              mojemail3 napisała:
              > Rzadkością było wynoszenie żony, uwielbienie dla niej, ale...zdarzają się takie
              > przypadki, np. słynna świątynia Tadż Mahal ( Indie) dla ukochanej żony władcy
              > , w Zwierzyńcu bodajże pamiętam pałacyk wybudowany przez jednego z Zamojskich d
              > la ukochanej żony...

              A daleko ten pałacyk był?;)
              • mojemail3 Re: seks/co-zabija-namietnosc-w-zwiazku 20.05.15, 13:33
                zawle napisała:

                > A daleko ten pałacyk był?;)

                Aaaa, rozumiem, ale pomyliłam się, zafundował dla niej kościołek na wyspie, a dalej mieszkali razem w pałacu ;-)
                pl.wikipedia.org/wiki/Zwierzyniec_%28powiat_zamojski%29
                • zawle Re: seks/co-zabija-namietnosc-w-zwiazku 20.05.15, 14:22
                  AC nie dziwi Cię mojemail że świątynia i kościółek??;)))
                  • mojemail3 Re: seks/co-zabija-namietnosc-w-zwiazku 20.05.15, 14:25
                    zawle napisała:

                    > AC nie dziwi Cię mojemail że świątynia i kościółek??;)))

                    W wiesz co, mnie już niewiele rzeczy w życiu dziwi ;-)
                    Może i tak że żonka to "świątynia" a dziewki folwarczne dla uciechy, ch....jaśnie pana wie, co nie?
                    • zawle Re: za kościółek;)) 20.05.15, 17:00
                      zespolmi.pl/post/84/ciekawe-czy-wiecej-lajkow-bedzie-od-kobiet-czy-od-mezczyzn...
                      • hello-kitty2 Re: za kościółek;)) 20.05.15, 18:54
                        zawle napisała:

                        > zespolmi.pl/post/84/ciekawe-czy-wiecej-lajkow-bedzie-od-kobiet-czy-od-mezczyzn...

                        Ad. 7 mi sie przypomnialo, ze moj eks maz byl tak smakowo nierozwiniety, ze na pytanie 'co bys zjadl kochanie?' odpowiadal 'a co bys mi zaproponowala?' ;) Jak to bylo Morrison mowil 'trzeba byc wyjatkowa lajza jako kobieta zeby sobie nie znalezc mezczyzny spelniajacego kobiece oczekiwania' hehe to jaka lajza ja musze byc, ze nigdy gotujacego pana nie spotkalam na swej drodze, a zdarzali sie tacy jak eks maz co nawet nie mieli swojego smaku ;)
        • rezolutnakobieta Re: seks/co-zabija-namietnosc-w-zwiazku 20.05.15, 14:17
          Brawo! "Napój miłosny".
          Odnośnie relacji, o jakich piszesz - ludzie często tkwią w takich układach z wygody.
    • marek.zak1 Re: seks/co-zabija-namietnosc-w-zwiazku 20.05.15, 15:47
      urquhart napisał:
      > "Gwarantem uczucia i namiętności w związku jest obopólna dojrzałość psychiczna i emocjonalna, poczucie odpowiedzialności za relację oraz potrzeba słuchania i wychodzenia naprzeciw oczekiwaniom partnera. "

      Dojrzałość gwarantem namietności. Bzdura totalna. Po pierwsze nie ma gwarancji. Po drugie największym wrogiem nametnośći jest zaniedbanie własnego ciała i też ducha, a szczególnie zwały tłuszczu, otaczajace ciała większości ludzi. Na końcu uważam, że zbytnie zaprzyjaźnienie I utracenie dużej dozy własnej tozsamosci także oslabiają namietność.
      • kag73 Re: seks/co-zabija-namietnosc-w-zwiazku 20.05.15, 15:52
        Ale jak tu sie przez cale lata nie zaprzyjaznic :)?
      • hello-kitty2 Re: seks/co-zabija-namietnosc-w-zwiazku 20.05.15, 16:59
        marek.zak1 napisał:

        > Po drugie największym wrogiem nametnośći jest zaniedbanie własnego ciała i też
        > ducha, a szczególnie zwały tłuszczu, otaczajace ciała większości ludzi.

        Na marginesie: przesadzasz z tymi zwalami tluszczu. Raz, ze np mnie nie otaczaja ludzie ze zwalami, np teraz siedze w bibliotece i jest z kilkaset ludzi, a nie widze nikogo wokol ze 'zwalami'. W Polsce ludzie tacy upasieni powszechnie? Tak sie pogorszylo? Dwa, ze mnie akurat kreci wielkosc faceta i nie przeszkadza mi wklad z tluszczu (bo masa idzie zawsze z tluszczem), zreszta mezczyzni z natury maja mniej tluszczu wiec naprawde sie trzeba postarac bedac mezczyzna zeby sie upasc. Zakladam, ze musi to byc efekt jakis emocjonalnych zaburzen. Co innego kobiety, te maja faktycznie z gorki ;)
        • marek.zak1 Re: seks/co-zabija-namietnosc-w-zwiazku 20.05.15, 18:04
          hello-kitty2 napisała:

          > Na marginesie: przesadzasz z tymi zwalami tluszczu. Raz, ze np mnie nie otaczaja ludzie ze zwalami, np teraz siedze w bibliotece i jest z kilkaset ludzi, a nie widze nikogo wokol ze 'zwalami'.

          Z moich licznych obserwacji wynika, że w Szwajcarii I Holandii ludzie sa zdecydowanie najszczuplejsi. Moja zona chudzielców tez nie toleruje.
          • hello-kitty2 Re: seks/co-zabija-namietnosc-w-zwiazku 20.05.15, 18:34
            marek.zak1 napisał:

            > hello-kitty2 napisała:
            >
            > > Na marginesie: przesadzasz z tymi zwalami tluszczu. Raz, ze np mnie nie o
            > taczaja ludzie ze zwalami, np teraz siedze w bibliotece i jest z kilkaset ludzi
            > , a nie widze nikogo wokol ze 'zwalami'.
            >
            > Z moich licznych obserwacji wynika, że w Szwajcarii I Holandii ludzie sa zdecyd
            > owanie najszczuplejsi. Moja zona chudzielców tez nie toleruje.

            Fakt. To pewnie wynika w jakims stopniu z rozpropagowania uprawiania sportu szczegolnie wsrod dzieci, co potem w zyciu doroslym procentuje zdrowym nawykiem. Wsrod kolegow syna jest tylko jeden, ktory nie uprawia zadnego sportu w sposob zorganizowany ale on tez nie zdal dwa razy w pierwszej klasie ;) wiec moze nie chcieli rodzice na niego wywierac dodatkowej presji. Aha i tez sprawa wizerunku sportu. Pamietam jak Aandzia kiedys pisala, ze mlody mezczyna/chlopak moze uprawiac sport ale nie 'chodzenie na silownie'. Zgroza! ;-)
            • ninek04 Re: seks/co-zabija-namietnosc-w-zwiazku 20.05.15, 19:00
              hello-kitty2 napisała:


              > Fakt. To pewnie wynika w jakims stopniu z rozpropagowania uprawiania sportu szc
              > zegolnie wsrod dzieci, co potem w zyciu doroslym procentuje zdrowym nawykiem. W
              > srod kolegow syna jest tylko jeden, ktory nie uprawia zadnego sportu w sposob z
              > organizowany ale on tez nie zdal dwa razy w pierwszej klasie ;) wiec moze nie c
              > hcieli rodzice na niego wywierac dodatkowej presji.
              U mojej córki w klasie, na basen(darmowy, w ramach wf) jezdzi tylko ona i jeszcze jedna dziewczynka oraz kilku chłopców. A na wf te dziewczynki unikaja ćwiczeń, są notorycznie zwalniane z nich przez rodziców lub usprawiedliwiane.Bo się za bardzo zmęczą.To typowe podejście rodziców, przynajmniej w tej szkole, ale sädzę, że nie tylko w tej.A potem dziwić się, że takie dziecko nie umie piłki kopnąć albo zrobić przewrotu etc., bo nie ma siły, biedactwo.
              • hello-kitty2 Re: seks/co-zabija-namietnosc-w-zwiazku 20.05.15, 19:14
                ninek04 napisała:

                > U mojej córki w klasie, na basen(darmowy, w ramach wf) jezdzi tylko ona i jeszc
                > ze jedna dziewczynka oraz kilku chłopców. A na wf te dziewczynki unikaja ćwicze
                > ń, są notorycznie zwalniane z nich przez rodziców lub usprawiedliwiane.Bo się z
                > a bardzo zmęczą.To typowe podejście rodziców, przynajmniej w tej szkole, ale sä
                > dzę, że nie tylko w tej.A potem dziwić się, że takie dziecko nie umie piłki kop
                > nąć albo zrobić przewrotu etc., bo nie ma siły, biedactwo.

                A wiesz, ze to bardzo dziwne. Bo u mnie to rodzice prowadzaja od malego dzieci na dodatkowe zajecia sportowe po poludniu od malego, za ktore przeciez musza tez placic. A wf to przeciez w szkole jest wiec co sie w szkolnictwo w ogole wtracaja? Ale fakt, pamietam jak bracowalam u rodziny takich nowobogackich jeszcze w Polsce, to pomijajac ze cala rodzina zapasiona, to kombinowali zeby dzieci z prywatnych juz szkol pozabierac i sami uczyc w domu (!) bo zrobia to lepiej (!!). No to oplaca w pozniejszym zyciu dzieciom dietetykow i prywatnych trenerow zeby to odkrecic pewnie. A swoja droga gdzie sie ma ruchliwe dziecko jak to moja matka mawia wyciekac? To niedobrze Ninek, ze sie tak dzieje.
                • ninek04 Re: seks/co-zabija-namietnosc-w-zwiazku 21.05.15, 00:24
                  hello-kitty2 napisała:

                  > A wiesz, ze to bardzo dziwne. Bo u mnie to rodzice prowadzaja od malego dzieci
                  > na dodatkowe zajecia sportowe po poludniu od malego, za ktore przeciez musza te
                  > z placic. A wf to przeciez w szkole jest wiec co sie w szkolnictwo w ogole wtra
                  > caja? Ale fakt, pamietam jak bracowalam u rodziny takich nowobogackich jeszcze
                  > w Polsce, to pomijajac ze cala rodzina zapasiona, to kombinowali zeby dzieci z
                  > prywatnych juz szkol pozabierac i sami uczyc w domu (!) bo zrobia to lepiej (!!
                  > ). No to oplaca w pozniejszym zyciu dzieciom dietetykow i prywatnych trenerow z
                  > eby to odkrecic pewnie. A swoja droga gdzie sie ma ruchliwe dziecko jak to moja
                  > matka mawia wyciekac? To niedobrze Ninek, ze sie tak dzieje.

                  No niedobrze, co nie zmienia faktu, że rodzice uważają, że dziecko podczas wf-u się przemecza.Temat podjęto nawet na zebraniu, gdy próbowałam protestować, że wf od tego jest, zakrzyczały mnie przejęte mamusie, które swoim dzieciom , nawet tym wyrośniętym z lekka, noszą tornistry do szkoły i ładują chipsy i batoniki w ramach drugiego śniadania.
                  Ale to jedno podejście, jest teź mnóstwo dzieci, które jednak podejmują
                  różnoraką aktywność fizyczną, przy wsparciu rodziców, którzy na te zajęcia je dowożą no i płacą za nie, jednak widzę to też po swoich dzieciach, że oprócz tego wybiegania się,pozbycia nadmiaru energii,pełniä też rolę integracyjną.
                  • marek.zak1 Re: seks/co-zabija-namietnosc-w-zwiazku 21.05.15, 09:22
                    ninek04 napisała:

                    > Ale to jedno podejście, jest teź mnóstwo dzieci, które jednak podejmują różnoraką aktywność fizyczną, przy wsparciu rodziców, którzy na te zajęcia je dowożą no i płacą za nie,

                    Mnóstwo chyba jednak nie. W Warszawie, która jest jednak relatywnie zamożnym miastem, może jest to kilka procent. Dla większości ćwiczenia fizyczne i wf sa cialem obcym i wrogim.
                    • urquhart Re: seks/co-zabija-namietnosc-w-zwiazku 21.05.15, 10:00
                      Rano w talkfm słyszałem że jest jakaś akcja bo w Polsce juz co 5 dziecko w szkole jest bryłę a w Warszawie jest jeszcze gorzej.
                      P.S.
                      Sama widzisz z wy kobieca reprezentacja tego forum kompletnie odbiegacie od typowych zachowań wobec dzieci :)
                      • kag73 Re: seks/co-zabija-namietnosc-w-zwiazku 21.05.15, 10:10
                        > Sama widzisz z wy kobieca reprezentacja tego forum kompletnie odbiegacie od ty
                        > powych zachowań wobec dzieci :)

                        Eee tam latwo komus mowic jak sam ma chuderlaka w domu i nic robic nie musi a zdarzaja sie tez inne przypadki, wtedy jest trudniej. Poza tym niektorzy maja tendencje pakowac w dzieciaki (te za grube juz)jedzenie bez umiaru, zbedne jedzenie: ciasteczko, gumisia, chipsika:)
                    • kag73 Re: seks/co-zabija-namietnosc-w-zwiazku 21.05.15, 10:06
                      "Mnóstwo chyba jednak nie. W Warszawie, która jest jednak relatywnie zamożnym miastem, może jest to kilka procent. Dla większości ćwiczenia fizyczne i wf sa cialem obcym i wrogim."

                      No nie przesadzajamy, moim zdaniem wystarcza jak se dzieciak na rowerze pojezdzi czy w pilke pogra a latem na basen np. Duzo wazniejsze jest, moim zdaniem, wlasciwe odzywianie: chipsy, gotowce, fastfoody to zabojstwo. W zeszlym roku na wakacjach w Polsce na basenia widzialam zupenie inne egzemplarze niz np. w UK, tu naprawde jest wiecej otylych, zwlaszcza kobiet, dzieci tez. Moim zdaniem w Polsce nie ma az tylu za grubych.
                      • urquhart Re: seks/co-zabija-namietnosc-w-zwiazku 21.05.15, 10:15
                        > u naprawde jest wiecej otylych, zwlaszcza kobiet, dzieci tez. Moim zdaniem w Po
                        > lsce nie ma az tylu za grubych.

                        Konkrety Kag >

                        wiadomosci.radiozet.pl/Wiadomosci/Kraj/Polskie-dzieci-najgrubsze-w-Europie-Najgorzej-jest-w-00005564
                        • kag73 Re: seks/co-zabija-namietnosc-w-zwiazku 21.05.15, 10:55
                          Gazety klamia, telewizja klamie...:)
                          W nemieckiej prasie sie nazywa "nadwaga u niemieckich dzieci zaraz po USA" a gdzie indziej: wloskie dzieci najgrubsze w Europie, zaraz po nich Grecja, Hiszpania, Cypr, o polskich nic nie wspominaja:)
                          Wychodzi mi powoli, ze kazdy kraj o swoich mowi, ze najgrubsze. No moze oprocz tych skandynawskich.
                          Mowila mi jedna, ze jak dzieciak w Norwegii ma piec dni z rzedu bialy chleb na sniadanie w szkole to dzwonia do rodzicow.
                      • kutuzow ciekawe info o tłuszczach i cukrze w diecie 21.05.15, 12:00
                        kag73 napisała:
                        > No nie przesadzajamy, moim zdaniem wystarcza jak se dzieciak na rowerze pojezdz
                        > i czy w pilke pogra a latem na basen np. Duzo wazniejsze jest, moim zdaniem, wl
                        > asciwe odzywianie: chipsy, gotowce, fastfoody to zabojstwo. W zeszlym roku na w
                        > akacjach w Polsce na basenia widzialam zupenie inne egzemplarze niz np. w UK

                        Masz rację, tylko że obecnie mało które dziecko się porusza. Zobacz że kiedyś dzieci same chodziły na piechotę do szkoły - teraz jest psychoza bezpieczeństwa i są wożone przez rodziców. Kiedys po szkole jedyną rozrywką było podwórko - teraz jest smartfon i gry.
                        Całkiem niedawno poszedłem z kumplami na kosza. Nowo otwarte boisko (typ orlik), z super nawierzchnią, koszami itp. Myślałem że trzeba będzie się przepychać o możliwość gry (takie czasy pamiętam z moich studiów, gdzie każdy kosz na dworze był okupowany do zachodu słońca -póki było piłkę widać). Okazało się że boisko jest PUSTE -ani jednej osoby. NIKOGO. Pytałem gościa który pilnował tego boiska czy to jakiś wyjątek -on na to że czasami wpadną tutaj tacy 30+ 40+, rozwieszą w poprzek siatkę i w tenisa pograją, ale młodzież to raczej woli na ławeczkach obok posiedzieć. Dla mnie to kulturowa przepaść - mieć tak super boisko i nie korzystać z tego.

                        Co do jedzenia -widzałem super program w BBC. Sprawdzili/porównali kwestie diet. Bo w UK uważa się że tłuszcze są zabójcze, w USA że to cukry są zabójcze. Sprawdzili to -te dwie odmienne diety.
                        Wnioski były takie ze ani sama dieta oparta na węglowodorach (przerabiane na cukry), ani dieta oparta na tłuszczach nie pomaga. Tj jest spadek masy ciała ale przy tłuszczowej połowa masy tracona jest z tkanki tłuszczowej, ale druga połowa z mieśni (które organizm spala szybciej niż tłuszcz gdy potrzebuje szybko energii). Także łatwo o powrót do poprzedniej masy. Konieczny jest poza dietą także ruch/aktywność fizyczna.

                        Co ciekawe doświadczenie na zwierzętach pokazało że gdy miały dostęp do samego pożywienia z roztworu cukru, to jadły więcej, ale porafiły przestać gdy poczuły się nasycone. Przy jedzeniu tłuszczowym było podobnie (choć więcej przybrały na wadze, bo uczucie sytości przychodziło później, wiec zdazyły zjesc jeszcze kilka keseow wysokokalorycznego jedzenia). Dobrym doświadczeniem jest tutaj przykład z miseczką cukru i miseczką śmietany. Po dwóch łyżkach cukru każdy ma dosyć. Po dwóch łyżkach samej śmietany, każdy też ma raczej dosyć.
                        Gdy jednak zmieszamy cukier ze śmietaną (podstawa lodów), to nagle możemy zjeść całość!
                        Okazuje się że połączenie cukier+tłusz nie występuje w naturze. Są albo cukry(węglowodany), albo tłuszcze. Najgorsze jest połączenie ok 50/50. Wtedy nie włącza nam odczucie sytości, tylko działa ośrodek nagrody w mózgu. Dlatego np. potrafimy zjeść całą tabliczkę czekolady, albo całe opakowanie lodów.
                        • marek.zak1 Re: ciekawe info o tłuszczach i cukrze w diecie 21.05.15, 12:19
                          kutuzow napisał:
                          > Masz rację, tylko że obecnie mało które dziecko się porusza. Zobacz że kiedyś d
                          > zieci same chodziły na piechotę do szkoły - teraz jest psychoza bezpieczeństwa
                          > i są wożone przez rodziców. Kiedys po szkole jedyną rozrywką było podwórko - te
                          > raz jest smartfon i gry.
                          > Całkiem niedawno poszedłem z kumplami na kosza. Nowo otwarte boisko (typ orlik)
                          > , z super nawierzchnią, koszami itp. Myślałem że trzeba będzie się przepychać o
                          > możliwość gry (takie czasy pamiętam z moich studiów, gdzie każdy kosz na dworz
                          > e był okupowany do zachodu słońca -póki było piłkę widać). Okazało się że boisko jest PUSTE -ani jednej osoby. NIKOGO. Pytałem gościa który pilnował tego boiska czy to jakiś wyjątek -on na to że czasami wpadną tutaj tacy 30+ 40+, rozwieszą w poprzek siatkę i w tenisa pograją, ale młodzież to raczej woli na ławeczkach obok posiedzieć. Dla mnie to kulturowa przepaść - mieć tak super boisko i nie korzystać z tego.

                          Potwierdzxam z mojej branzy czyli tenisa. Kiedyś po południu w warszawskich klubach, takich jak moja Legia, AZS, Mera korty były zawsze zapełnione i trzeba było rezerwowac na kilka dni naprzód. Teraz, jest to smutny widok, korty są przewaznie puste.
                          Kilka klubów, jak Sarmata, czy Polonia przekształciło korty na parking.
                          Z dobrych obserwacji więcej ludzi biega (kiedys to było wutykane palcami) I powstało sporo ścieżek rowerowych.
                          Sportem naprawde masowym jest, jak napisałeś, smartfon, laptop I tablet.
                        • hello-kitty2 Re: ciekawe info o tłuszczach i cukrze w diecie 21.05.15, 12:55
                          kutuzow napisał:

                          > Okazuje się że połączenie cukier+tłusz nie występuje w naturze. Są albo cukry(w
                          > ęglowodany), albo tłuszcze. Najgorsze jest połączenie ok 50/50. Wtedy nie włącz
                          > a nam odczucie sytości, tylko działa ośrodek nagrody w mózgu. Dlatego np. potra
                          > fimy zjeść całą tabliczkę czekolady, albo całe opakowanie lodów.

                          Na forach kulturystycznych pisza, ze nalezy calkowicie oduczyc sie slodkiego smaku, po prostu go nie znac i do niego nie tesknic. Wtedy tez wyeliminuje sie napady na slodkie. I to jest prawda przetestowalam na sobie. Najslodszy powinien byc w pozywieniu owoc. I tu ciekawostka: owoce tez trzeba ograniczac. Na polaczeniu owocow z produkatami z bialej maki mozna sie elegancko upasc.
                          • kag73 Re: ciekawe info o tłuszczach i cukrze w diecie 21.05.15, 15:26
                            "Na forach kulturystycznych pisza, ze nalezy calkowicie oduczyc sie slodkiego smaku, po prostu go nie znac i do niego nie tesknic."

                            A to mnie sie tutaj nie zgadza, z moich danych wynika, ze natychmist po treningu silowym potrzebujesz cukru(moze to byc banan) i bialka.
                            • hello-kitty2 Re: ciekawe info o tłuszczach i cukrze w diecie 21.05.15, 16:10
                              kag73 napisała:

                              > "Na forach kulturystycznych pisza, ze nalezy calkowicie oduczyc sie slodkiego s
                              > maku, po prostu go nie znac i do niego nie tesknic."
                              >
                              > A to mnie sie tutaj nie zgadza, z moich danych wynika, ze natychmist po trening
                              > u silowym potrzebujesz cukru(moze to byc banan) i bialka.

                              No tak tylko zauwaz, ze ja mowie o wyzbyciu sie z diety slodkiego smaku, a nie o wyeliminowaniu weglowodanow. W potocznym okresleniu 'cukier' kojarzy sie ze slodkim smakiem, a chemicznie 'cukier' to weglowodany, ktore wcale slodkie nie musza byc. Poza tym nie rozmawiamy o budowaniu masy tylko o nietyciu w tluszcz przez przecietnego czlowieka. Krotko: nalezy oddzielic trening/diete kulturysty od treningu niezawodowego i diety zwyklego czlowieka. Moze niepotrzebnie napisalam 'na forach kulturystycznych', moglam napisac 'na forach sportowych'.
                  • hello-kitty2 Re: seks/co-zabija-namietnosc-w-zwiazku 21.05.15, 12:28
                    ninek04 napisała:

                    Temat podjęto nawet na zebraniu, gdy próbowałam protestować, że
                    > wf od tego jest, zakrzyczały mnie przejęte mamusie, które swoim dzieciom , nawe
                    > t tym wyrośniętym z lekka, noszą tornistry do szkoły i ładują chipsy i batoniki
                    > w ramach drugiego śniadania.

                    Ale jaja ;) U mnie szkola podstawowa narzuca rodzicom jak ma wygladac II sniadanie przygotowane do zabrania do szkoly tj na pierwszej przerwie kazde dziecko musi miec owoc, a na drugiej kanapki + picie. Poniewaz w klasie oni to jedza razem zanim wolno im wyjsc na boisko to jest kontrola. Gdyby jakies dziecko wyjelo batoniki czy chipsy to by mu je przypuszczam zabrano. Inna sprawa ze moj maly gnojek sie wycwanil i nadrabia wieczorami szperajac po szafkach, no i tu nie wygram z jego ojcem zeby nie kupowal slodyczy i do tych szafek nie ladowal, bo sam tez nadrabia wieczorami ;) Ale fakt faktem, ze szkola reki do tego procederu nie przyklada.
                    • kag73 Re: seks/co-zabija-namietnosc-w-zwiazku 21.05.15, 15:23
                      Calkowite zabronienie slodyczy nie jest dobtym wyjsciem, zakazany owoc kusi najbardziej. W dodatku dzieciaki, ktore w domu nie maja, berdzo czesto u obcych rzucaja sie jak muchy na lep, nie robi to dobrego wrazenia. Wszystko w rozsadnych granicach. Zwlaszcza jak dzieciak nie ma klopotow z waga, wszystko jest dla ludzi:)
                      • hello-kitty2 Re: seks/co-zabija-namietnosc-w-zwiazku 21.05.15, 16:15
                        kag73 napisała:

                        > Calkowite zabronienie slodyczy nie jest dobtym wyjsciem, zakazany owoc kusi naj
                        > bardziej. W dodatku dzieciaki, ktore w domu nie maja, berdzo czesto u obcych rz
                        > ucaja sie jak muchy na lep, nie robi to dobrego wrazenia. Wszystko w rozsadnych
                        > granicach. Zwlaszcza jak dzieciak nie ma klopotow z waga, wszystko jest dla lu
                        > dzi:)

                        hehe no no podstaw sobie pod to rozumowanie 'swing', a zblizysz sie do zrozumienia Morrisona.
                        • urquhart Re: seks/co-zabija-namietnosc-w-zwiazku 21.05.15, 19:07
                          > hehe no no podstaw sobie pod to rozumowanie 'swing', a zblizysz sie do zrozumie
                          > nia Morrisona.

                          No ale co to jest ten swing? Bo trochę myślę że różne rzeczy można pod tym pojęciem rozumieć i się nie dogadać. Przecież to rożne negocjowalne odcienie.
                          Bo jedni szukają partnerów do wymiany partnerów, gry wstępnej, inni seksu w obecności innych par jedynie i zależy im na atmosferze, jeszcze inni by pouwodzić i pomacać w tańcu na rozbieranym balu, granice lojalności, zaufania i wierności są rozszerzane ale dalej gdzieś istnieją.
                          • hello-kitty2 Re: seks/co-zabija-namietnosc-w-zwiazku 21.05.15, 19:47
                            urquhart napisał:

                            > No ale co to jest ten swing? Bo trochę myślę że różne rzeczy można pod tym poję
                            > ciem rozumieć i się nie dogadać. Przecież to rożne negocjowalne odcienie.
                            > Bo jedni szukają partnerów do wymiany partnerów, gry wstępnej, inni seksu w obe
                            > cności innych par jedynie i zależy im na atmosferze, jeszcze inni by pouwodzić
                            > i pomacać w tańcu na rozbieranym balu, granice lojalności, zaufania i wierności
                            > są rozszerzane ale dalej gdzieś istnieją.

                            To jest inna sprawa, a jeszcze inna, ktora mnie zaciekawila: w tym watku, ktory Morrison zapodal o swingu z 2011 roku wypowiadal sie, jak podczytalam Kutuzow o swingu z wlasna partnerka, jak rozumiem z poprzednia, bo przeciez z ta obecna 10tka bron cie panie Boze. No to jak? Zamienil cos tak super jak zwiazkowy swing na monogamie? Ta partnerke twierdzi, ze kocha i zachwala. Czyli jaki z tego wniosek? Ze swing kompensuje jakis brak, tak? Jak tego braku nie ma to i swing nie potrzebny, tak? Bo niby jak to inaczej mozna zinterpretowac?
                            • kag73 Re: seks/co-zabija-namietnosc-w-zwiazku 21.05.15, 19:59
                              "To jest inna sprawa, a jeszcze inna, ktora mnie zaciekawila: w tym watku, ktory Morrison zapodal o swingu z 2011 roku wypowiadal sie, jak podczytalam Kutuzow o swingu z wlasna partnerka, jak rozumiem z poprzednia, bo przeciez z ta obecna 10tka bron cie panie Boze. No to jak? Zamienil cos tak super jak zwiazkowy swing na monogamie? Ta partnerke twierdzi, ze kocha i zachwala. Czyli jaki z tego wniosek? Ze swing kompensuje jakis brak, tak? Jak tego braku nie ma to i swing nie potrzebny, tak? Bo niby jak to inaczej mozna zinterpretowac?

                              Ja Ci to zaraz wytlumaczye;) Kutuzow swoja obecna kocha nad zycie i zrobi wszystko, zeby byla z nim szczesliwa. A ze ona do seksu i praktyk potrzebuje zwiazku/uczucia/emocji i zaangazowania, to i on nie bedzie wyjezdzal ze swingiem. Co innego gdyby to ona swingu zapragnela, wtedy by sie zgodzil, zeby...ja uszczesliwic. To chyba jasne, czego tu nie rozumiec, kicia?
                              • hello-kitty2 Re: seks/co-zabija-namietnosc-w-zwiazku 22.05.15, 06:37
                                kag73 napisała:

                                > Ja Ci to zaraz wytlumaczye;) Kutuzow swoja obecna kocha nad zycie i zrobi wszys
                                > tko, zeby byla z nim szczesliwa. A ze ona do seksu i praktyk potrzebuje zwiazku
                                > /uczucia/emocji i zaangazowania, to i on nie bedzie wyjezdzal ze swingiem. Co i
                                > nnego gdyby to ona swingu zapragnela, wtedy by sie zgodzil, zeby...ja uszczesli
                                > wic. To chyba jasne, czego tu nie rozumiec, kicia?

                                No nie do konca jasne, bo jak ukochana zapragnie do szczescia dzidziusia to sie jednak milosc nad zycie skonczy, nie? Wiec pragnienie uszczesliwiania kogos nie jest tu zadnym wytlumaczeniem mimo, ze pasuje Ci to do Twojej bajki.
                                • kag73 Re: seks/co-zabija-namietnosc-w-zwiazku 22.05.15, 10:09
                                  > No nie do konca jasne, bo jak ukochana zapragnie do szczescia dzidziusia to sie
                                  > jednak milosc nad zycie skonczy, nie? Wiec pragnienie uszczesliwiania kogos ni
                                  > e jest tu zadnym wytlumaczeniem mimo, ze pasuje Ci to do Twojej bajki.

                                  No, tego nie wiemy i sie nie dowiemy, bo ona dziecka nie chce. No chyba, ze jej sie jednak zachce a Kutuzow zechce napisac nam o tym na forum i powiedziec jaka podjal decyzje. Kutuzow, ja bym Ci wtedy wcale nie nazywala nieslownym, bo ludzie zdanie zmieniaja czesto i gesto a przypadki takich co nie chcieli a potem zachcieli znam;)
                            • zawle Re: seks/co-zabija-namietnosc-w-zwiazku 21.05.15, 20:00
                              Cos na zasadzie? Była wyprz wina w Biedronie, zaproszę znajomych na imprę? Kupiłem jedną butelkę naprawdę dobrego, zaproszę 10 na randkę?
                              • hello-kitty2 Re: Morrison swing Ci w dupe 22.05.15, 06:29
                                A ja mysle, ze to znaczy, ze jak milosc i pozadanie sie w zwiazku konczy to ludzie probuja to reanimowac swingiem racjonalizujac to poligamicznoscia zamiast zwyczajnie zakonczyc zwiazek. A zakonczyc nie potrafia, bo wtedy by sie musieli przed soba przyznac do porazki. Choc ja zakonczenia zwiazaku nie uwazam za porazke, tylko jako jakis drobny krok/zmiane w zyciu. Tak jak zycia nie podsumowuje per saldo na dzien bilansu tylko jako sume wszystkich dziesieciolatek. Co przezylam/doswiadczylam to moje, a nie moje to, co jest na dzien dzisiejszy. Zycie jest dynamiczne i to co jest dzisiaj, jutro juz nie bedzie. Nie przywiazuje sie do dnia. I wbrew temu co sadzi ten skurwysyn Morrison, ktory kobiet nienawidzi, potrafie myslec dalej niz na najblizsza godzine. Morrison chooj Ci w dupe. W moich oczach jestes paskudny i rzeczywiscie na wszystko co mozesz w zyciu liczyc ze strony kobiety to watpliwa milosc Twojej zony hehe i dlatego sie jej trzymasz jak rzep psiego ogona. Od cala zagadka. Rozgryziony ;)
                                • ninek04 Re: Morrison swing Ci w dupe 22.05.15, 07:14
                                  hello-kitty2 napisała:

                                  > A ja mysle, ze to znaczy, ze jak milosc i pozadanie sie w zwiazku konczy to lud
                                  > zie probuja to reanimowac swingiem racjonalizujac to poligamicznoscia zamiast z
                                  > wyczajnie zakonczyc zwiazek.

                                  To wtedy byłby wysyp tych nagle swingujących, zważywszy na to , w ilu parach milosc i namietnosc sie konczy,a tylko maly procent ludzi swinguje.Mnie się wydaje, że to zadna racjonalizacja, tylko ta potrzeba swingu u niektórych, (u Morrisona moze tez) to część ich seksualności i jeśli nie może być spelniona, czy zaspokojona, to człowiek czuje się niekompletny.I tego nie można tak nagle wyprzeć, zostawić, odpuścić, jesli to pragnienie siedzi głęboko w czlowieku.

                                  A zakonczyc nie potrafia, bo wtedy by sie musieli
                                  > przed soba przyznac do porazki. Choc ja zakonczenia zwiazaku nie uwazam za pora
                                  > zke, tylko jako jakis drobny krok/zmiane w zyciu.

                                  Zakonczena zwiazku też nie uważam za porażkę , czy powodu do wstydu, bo zazwyczaj
                                  ten rozpad wynika z "winy" obu stron i ciężko tu mówić o porażce, tylko , tak, jak mówisz , to kolejne zdobyte doświadczenie życiowe.
                                  • zawle Re: Morrison swing Ci w dupe 22.05.15, 08:28
                                    Dlatego uważam że kobiety wbrew wszystkiemu muszą inwestować w siebie, żeby nie stać się zakładnikiem własnego życia. Kag- co byś zrobiła gdyby nagle okazało się że Twój mąż chce swingować? Bo właśnie odkrył swoją seksualność?
                                    • kag73 Re: Morrison swing Ci w dupe 22.05.15, 09:57
                                      zawle napisała:
                                      > Dlatego uważam że kobiety wbrew wszystkiemu muszą inwestować w siebie, żeby nie
                                      > stać się zakładnikiem własnego życia. Kag- co byś zrobiła gdyby nagle okazało
                                      > się że Twój mąż chce swingować? Bo właśnie odkrył swoją seksualność?

                                      A dlaczego pytasz o to akurat mnie? Czy sadzisz, ze jestem koronnym przykladem kobiety, ktora nie inwestowala/nie inwestuje w siebie? Bo ja dokladnie podzielam Twoje zdanie: ze kobiety musza inwestowac w siebie.
                                      Swing, czy inne dziadostwo... ludzie nie dogaduja sie/cierpia sie z przeroznych powodow. Zapewne w zaleznosci od uczuc(moich) i wielkosci bolu/rozczarowania/negatywnych uczuc w stosunku do niego decydowalabym co zrobic, czy potrafie i chce zdzierzyc i nadal z nim byc czy tez wole odejsc.
                                  • mojemail3 Re: Morrison swing Ci w dupe 22.05.15, 08:46
                                    ninek04 napisała:

                                    >Mnie się wydaje, że to zadna racjonalizacja(...)

                                    A mnie się wydaje,że niczego dzisiaj nie można nazwać po imieniu, trzeba ubierać w ładne piórka, to co, to nie jest racjonalizacja?

                                    > ona moze tez) to część ich seksualności i jeśli nie może być spelniona, czy za
                                    > spokojona, to człowiek czuje się niekompletny.I tego nie można tak nagle wyprze
                                    > ć, zostawić, odpuścić, jesli to pragnienie siedzi głęboko w czlowieku.

                                    Myślisz,że wszystkie PRAGNIENIA należy realizować? Nie będę już podawać pragnień dewiacyjnych,bo to za gruby kaliber, ale to pułapka współczesności, to spełnianie wszystkich pragnień, dążenie do szczęścia etc.
                                    Czy wielcy twórcy, odkrywcy, bredzili coś o szczęściu, spełnieniu, czy w cierpieniach często dążyli do realizacji swego talentu i zdolności???

                                    > Zakonczena zwiazku też nie uważam za porażkę , czy powodu do wstydu, bo zazwyczaj
                                    > ten rozpad wynika z "winy" obu stron i ciężko tu mówić o porażce, tylko , tak,
                                    > jak mówisz , to kolejne zdobyte doświadczenie życiowe.

                                    No jasne, znowu nie nazywamy po imieniu, znowu racjonalizacja. A nie lepiej przyznać się, "spieprzyłem" nie wyszło, wyciągnę wnioski, próbuję dalej?
                                    • kutuzow Re: Morrison swing Ci w dupe 22.05.15, 11:46
                                      mojemail3 napisała:
                                      > Myślisz,że wszystkie PRAGNIENIA należy realizować? Nie będę już podawać pragnie
                                      > ń dewiacyjnych,bo to za gruby kaliber, ale to pułapka współczesności, to spełni
                                      > anie wszystkich pragnień, dążenie do szczęścia etc.
                                      > Czy wielcy twórcy, odkrywcy, bredzili coś o szczęściu, spełnieniu, czy w cierpi
                                      > eniach często dążyli do realizacji swego talentu i zdolności???

                                      Czy przypadkiem nie zaprzeczyłaś sobie samej w tym jednym akapicie?
                                      Jakoś nie trudno mi sobie wyobrazić, że jakaś żona/partnerka kochanka jednego z wielkich odkrywców, też tak samo tłumaczyła. Posiedziałbyś na d**ie, z dziećmi w domu się pobawił, a nie Ciebie po świecie nosi. Coz z tego że poszukasz drogi do Indii na zachodzie.
                                      Tyle stuleci a jak niewiele w kobiecym podejściu się zmieniło :-)
                                      • mojemail3 Re: Morrison swing Ci w dupe 22.05.15, 13:08
                                        kutuzow napisał:

                                        > Czy przypadkiem nie zaprzeczyłaś sobie samej w tym jednym akapicie?

                                        Nie wydaje mi się, bo myślę,że realizowali silną potrzebę kreatywności a nie fanaberię...
                                        Nie zapominaj też,że taki Mozart czy Bach twórczością zarabiali po prostu na życie, tym samym na swoje rodziny...

                                        > Jakoś nie trudno mi sobie wyobrazić, że jakaś żona/partnerka kochanka jednego z
                                        > wielkich odkrywców, też tak samo tłumaczyła. Posiedziałbyś na d**ie, z dziećmi
                                        > w domu się pobawił, a nie Ciebie po świecie nosi. Coz z tego że poszukasz drog
                                        > i do Indii na zachodzie.

                                        Aleś pan skoczył, ale skoczył...Rzeczywiście trudno sobie wyobrazić, skoro każdy spełniał swoje oczywiste obowiązki rodzinne czy zawodowe...

                                        > Tyle stuleci a jak niewiele w kobiecym podejściu się zmieniło :-)

                                        Nie wiem o co ci chodzi, przecież wszystko się zmieniło.
                                        • kutuzow Re: Morrison swing Ci w dupe 22.05.15, 13:51
                                          mojemail3 napisała:
                                          > Nie wydaje mi się, bo myślę,że realizowali silną potrzebę kreatywności a nie f
                                          > anaberię...
                                          > Nie zapominaj też,że taki Mozart czy Bach twórczością zarabiali po prostu na ży
                                          > cie, tym samym na swoje rodziny...

                                          zapominasz o tych którzy realizowali swoje potrzeby, ale sukcesu nie osiągnęli. Taki Van Gogh, Nikifor czy inni którzy za życia realizowali pasje, ale ani kasy z tego nie było, ani uznania mu współczesnych. Kolumb nie był ceniony za bardzo w swoich czasach. Panowało rozczarowanie że jego wyprawy nie przysporzyły przypływu złota i przypraw korzennych. Dopiero po latach stał się najsławniejszym z odkrywców.
                                          Poza tym kto ocenia co jest potrzebą kreatywności a co fanaberią? Po latach to widać, ale w danej chwili granica jest cienka.

                                          > Aleś pan skoczył, ale skoczył...Rzeczywiście trudno sobie wyobrazić, skoro każd
                                          > y spełniał swoje oczywiste obowiązki rodzinne czy zawodowe...

                                          tylko tamte obowiązki rodzinne jakby troche inne niż te dzisiejsze. Żony za dużo do gadania nie miały wtedy. Dzisiaj Kolumb pewnie by siedział w domu i bawił dzieci, gdyby nam współczesna żona się dowiedziała, że chce sie po nieznanych wodach szlajać miesiącami, to by mu wybiła ten pomysł..

                                          > Nie wiem o co ci chodzi, przecież wszystko się zmieniło.

                                          No własnie nie. Nadal wiele kobiet jest konserwatywnie nastawiona (jest dobrze jak jest -bo to znamy i jest bezpieczne), a wielu facetów dąży do zmian.
                                          Widzisz Ty traktujesz pomysł Morrisona ze swingiem jako coś poza normom. Tak samo lat temu 25 kobiety podchodziły do zwykłego "loda". Przypomnij sobie końcówkę PRL-u, jak wyglądało wtedy życie miłosne, a jak wygląda teraz. Może właśnie dzięki takim Morrisonom którzy poszerzają granice tego co jest standardem, nie bzykamy się nadal po ciemku pod kołdrą na misjonarza?
                                          • kutuzow Re: Morrison swing Ci w dupe 22.05.15, 13:53
                                            oczywiście miało być "normą"
                                          • kag73 Re: Morrison swing Ci w dupe 22.05.15, 14:09
                                            Sie wlasnie zastanawiam czy Kolumb mial zone? Hmm, nie wiem:))

                                            Widzisz Ty traktujesz pomysł Morrisona ze swingiem jako coś poza normom. Tak samo lat temu 25 kobiety podchodziły do zwykłego "loda". Przypomnij sobie końcówkę PRL-u, jak wyglądało wtedy życie miłosne, a jak wygląda teraz. Może właśnie dzięki takim Morrisonom którzy poszerzają granice tego co jest standardem, nie bzykamy się nadal po ciemku pod kołdrą na misjonarza?

                                            A jak bylo z mineta? Tak dla porownania? Jak do niej iles lat temu podchodzili mezczyzni? A jak podchodza teraz? Mamy jakies dane? O ile lod nadal dzieje sie/moze dziac sie w zwiazku monogamicznym, swing jest czyms innym.
                                            No faktem jest, ze utarta norma, bo jak juz gdzies cytowalam seksuologa, najlepiej sprawdzona jest monogamia. Co innego trzeba by wyprobowac. Wszystko przed nami, swiat sie zmienia.
                                            • mojemail3 Re: Morrison swing Ci w dupe 22.05.15, 14:16
                                              kag73 napisała:

                                              > Sie wlasnie zastanawiam czy Kolumb mial zone? Hmm, nie wiem:))

                                              Miał żonę i na pewno syna, może więcej dzieci też, trzeba by sprawdzić.
                                          • mojemail3 Re: Morrison swing Ci w dupe 22.05.15, 14:14
                                            kutuzow napisał:

                                            > zapominasz o tych którzy realizowali swoje potrzeby, ale sukcesu nie osiągnęli.
                                            > Taki Van Gogh, Nikifor czy inni którzy za życia realizowali pasje, ale ani kas
                                            > y z tego nie było, ani uznania mu współczesnych. Kolumb nie był ceniony za bard
                                            > zo w swoich czasach. Panowało rozczarowanie że jego wyprawy nie przysporzyły pr
                                            > zypływu złota i przypraw korzennych. Dopiero po latach stał się najsławniejszym
                                            > z odkrywców.

                                            Mozart tez spoczął w masowym grobie. ale my tu nie o sukcesie rozmawialiśmy?
                                            Tylko ponoć o tym,że współczesnie żony by ich przy garach i dzieciach w domu trzymały....


                                            > Widzisz Ty traktujesz pomysł Morrisona ze swingiem jako coś poza normom. Tak sa
                                            > mo lat temu 25 kobiety podchodziły do zwykłego "loda". Przypomnij sobie końcówk
                                            > ę PRL-u, jak wyglądało wtedy życie miłosne, a jak wygląda teraz.

                                            A skąd Ty to wiesz, ludziom do sypialni zaglądałeś? W PRL -u???
                                            Mnie cudze pomysły zupełnie nie interesują, zajmuje mnie moje własne małżeństwo, nie mam poczucia,że przez czyjeś "swingowanie" musiałam wyłącznie na misjonarza działać...
                                            Nie potrzebowałam też instruktaży w postaci filmów itp, wiesz jak to mówią " nie matura lecz chęć szczera zrobi z ciebie oficera"...



                                    • ninek04 Re: Morrison swing Ci w dupe 22.05.15, 18:33
                                      mojemail3 napisała:
                                      >
                                      > Myślisz,że wszystkie PRAGNIENIA należy realizować? Nie będę już podawać pragnie
                                      > ń dewiacyjnych,bo to za gruby kaliber, ale to pułapka współczesności, to spełni
                                      > anie wszystkich pragnień, dążenie do szczęścia etc.

                                      Wszystkich się nie da, bo to nierealne, ale te, które są możliwe do spełnienia można próbować realizować.W tym konkretnym przypadku, o którym jest mowa-swingu, nie widzę przeszkód, by nie próbować, o ile obie strony są tym zainteresowane.Dla mnie nie jest to jakieś bardzo wydumane pragnienie, a już w żadnym razie fanaberia.


                                      Czy wielcy twórcy, odkrywcy, bredzili coś o szczęściu, spełnieniu, czy w cierpi
                                      > eniach często dążyli do realizacji swego talentu i zdolności???

                                      Jeśli cierpieniem nazwać ich bogate zazwyczaj życie erotyczne i rozwiązłość, to faktycznie, skutek tego cierpienia w postaci walorów artystycznych ich dzieł, które dziś podziwiamy, jest niepodważalny.

                                      > No jasne, znowu nie nazywamy po imieniu, znowu racjonalizacja. A nie lepiej prz
                                      > yznać się, "spieprzyłem" nie wyszło, wyciągnę wnioski, próbuję dalej?

                                      Spieprzyliśmy oboje, a wnioski są takie, że dalsze próby nie są już możliwe.
                                      • mojemail3 Re: artyści itp. 22.05.15, 19:07
                                        ninek04 napisała:

                                        > Jeśli cierpieniem nazwać ich bogate zazwyczaj życie erotyczne i rozwiązłość, to
                                        > faktycznie, skutek tego cierpienia w postaci walorów artystycznych ich dzieł,
                                        > które dziś podziwiamy, jest niepodważalny.

                                        No akurat tak sobie nazywasz, te męki twórcze...
                                        Pewnie masz na myśli dekadentyzm, ew. Fin de siecle, czy ruchy awangardowe międzywojennego Berlina, Paryża, artystów współczesnych. Ale tak postrzegamy świat artystyczny teraz, wczesniej artysta to praktycznie rzemieślnik był, najemnik na usługach możnych. Myślisz,że taki brzydal Michał Anioł Buonarroti, czy chory psychicznie Van Gogh mieli takie udane życie erotyczne??? Wątpię.Myślisz że rozwiązłość skutkowała walorami artystycznymi dzieł? Bo ja myślę,że walory artystyczne to jednak skutek talentu.
                                        Zycie erotyczne to artyści mieli takie, na jakie było ich stać...Jedni żony i kochanki, inni tanie dziewczęta uliczne...
                                • zawle Re: Morrison swing Ci w dupe 22.05.15, 08:36
                                  hello-kitty2 napisała:

                                  > A ja mysle, ze to znaczy, ze jak milosc i pozadanie sie w zwiazku konczy to lud
                                  > zie probuja to reanimowac swingiem racjonalizujac to poligamicznoscia zamiast z
                                  > wyczajnie zakonczyc zwiazek.

                                  I co w tym złego? Nadal robią coś razem. A co za cudem jest posiadanie kochanki/kochanka czy otwarcie związku? Co to w ogóle jest otwarcie związku?
                                  • mojemail3 Re: Morrison swing Ci w dupe 22.05.15, 09:00
                                    zawle napisała:

                                    > I co w tym złego? Nadal robią coś razem. A co za cudem jest posiadanie kochanki
                                    > /kochanka czy otwarcie związku? Co to w ogóle jest otwarcie związku?

                                    No i to jest chwalebne, ja szczerze podziwiam, bo ja takiej "otwartości" (;-) nie posiadam, pewnie z racji niedostatecznej dojrzałości zwiazkowej oraz poczucia własnej wartości ( współczesne pitu pitu o poczuciu własnej wartości...) Bo to podobno wymaga szczególnych cech osobowościowych, których również nie posiadam, na szczęście...Natomiast na taką propozycję miałabym jedynie odpowiedz w postaci związku przyjacielskiego oraz wyniesienia się z mojego życia ze swoimi zabawkami do innej piaskownicy...
                                    • zawle Re: Morrison swing Ci w dupe 22.05.15, 13:04
                                      mojemail3 napisała:
                                      > No i to jest chwalebne, ja szczerze podziwiam, bo ja takiej "otwartości" (;-) n
                                      > ie posiadam, pewnie z racji niedostatecznej dojrzałości zwiazkowej oraz poczuci
                                      > a własnej wartości ( współczesne pitu pitu o poczuciu własnej wartości...) Bo
                                      > to podobno wymaga szczególnych cech osobowościowych, których również nie posiad
                                      > am, na szczęście...Natomiast na taką propozycję miałabym jedynie odpowiedz w po
                                      > staci związku przyjacielskiego oraz wyniesienia się z mojego życia ze swoimi za
                                      > bawkami do innej piaskownicy...

                                      Ja nie podziwiam, bo to nie moje klimaty, ale akceptuję o ile tej konkretnej dwójce to odpowiada.
                                      • mojemail3 Re: Morrison swing Ci w dupe 22.05.15, 13:17
                                        zawle napisała:

                                        > Ja nie podziwiam, bo to nie moje klimaty, ale akceptuję o ile tej konkretnej dw
                                        > ójce to odpowiada.

                                        Podziwiam z przekąsem, toleruję, bo co komu do domu, jak chałupa nie jego...
                                        To że toleruję nie oznacza że akceptuję...
                                  • hello-kitty2 Re: Morrison swing Ci w dupe 22.05.15, 12:51
                                    zawle napisała:

                                    > hello-kitty2 napisała:
                                    >
                                    > > A ja mysle, ze to znaczy, ze jak milosc i pozadanie sie w zwiazku konczy
                                    > to lud
                                    > > zie probuja to reanimowac swingiem racjonalizujac to poligamicznoscia zam
                                    > iast z
                                    > > wyczajnie zakonczyc zwiazek.
                                    >
                                    > I co w tym złego? Nadal robią coś razem. A co za cudem jest posiadanie kochanki
                                    > /kochanka czy otwarcie związku? Co to w ogóle jest otwarcie związku?

                                    Jesli to pytania do mnie to odpowiadam: nie wiem. Brak mi porownania i doswiadczenia w wymienionych tematach. Ja nawet nigdy nie bylam w dlugoletnim zwiazku. Brak danych.
                                • mojemail3 Re: Morrison swing Ci w dupe 22.05.15, 09:17
                                  hello-kitty2 napisała:

                                  >Rozgryziony ;)

                                  Chyba zagryziony ;-)

                                  Nie chciałam się tutaj w tej pyskówce wypowiadać, personalnie mnie temat zupełnie nie interesuje. A w temacie trwałej miłości, w którym doświadczenie i sukcesy mam ( a co, każdy ma jakiś talent ;-) to uważam,że nie da się pokochać każdego typu mężczyzny miłością szczerą, oddaną, wierną bo niby dlaczego takim darem obdarzać wyrachowanego cynika na przykład? Miłość bezwarunkowa tylko do dziecka.
                                  No chyba że, chyba że (Król Julian się kłania) znajdzie się taka Miss World i jeszcze będzie miała "najczyściej" w sercu i zabuja się na amen ( bajki, bajki...)
                                  • marek.zak1 Re: Morrison swing Ci w dupe 22.05.15, 09:38
                                    mojemail3 napisała:

                                    Miłość bezwarunkowa tylko do dziecka
                                    > .
                                    > No chyba że, chyba że (Król Julian się kłania) znajdzie się taka Miss World i jeszcze będzie miała "najczyściej" w sercu i zabuja się na amen ( bajki, bajki...)

                                    Nie, miłośc nie jest bezwarunkowa. Gdybym na serio zaproponowal swing, podobnie jak w Twoim przypadku, zostałbym poproszony o wzięcie zabawek i przeniesienie sie do innej piaskownicy.
                                    Wasz krol :)
    • glamourous Z autopsji 21.05.15, 13:16
      Namietnosc w zwiazku zabija swiadomosc, ze patrner jest dostepny na kazde zawolanie, emocjonalnie zawlaszczony i podany na zlotej tacy. Wtedy wlacza sie w nas cos co ja nazywam syndromem pelnej lodowki - obfitosc i dostepnosci nie podsyca glodu. Namietnosc podgrzewa za to dokladna odwrotnosc tego stanu, czyli partner ciagle wymykajacy sie, nie do konca emocjonalnie dostepny (lub w ogole emocjonalnie niedostepny), chimeryczny i nieprzewidywalny - w stylu, ze raz nas poglaszcze, a raz potraktuje z buta. Nawet zdrowe emocjonalnie osoby, bez deficytow i potrzeb kompensacji, lapia sie na haczyk emocjonalnej niedostepnosci jak muchy na lep. Ogolnie w zwiazku zawsze osoba ktora kocha bardziej i pragnie bradziej jest na straconej pozycji, bo ta spirala nakreca sie sama w obu kierunkach - zarowno z pozycji tej mniej zaangazowanej strony, jak i tej bardziej zangazowanej. Idealne, emocjonalne perpetuum mobile. I co ciekawe, partner ktory w ten sposob trzyma nas na sztywnym holu moze sprawic ze przez dlugie lata na mysl o pojsciu z nim do lozka bedziemy odczuwali dreszcz podniecenia, wbrew tym wszystkim naukowym dowodzeniom o terminie przydatnosci hormonow itd.

      Zwykla ludzka psychologia : to co dostepne i obfite szybko nam sie nudzi, a to co reglamentowane i w skapych dawkach sprawia, ze gonimy za tym z wywieszonym ozorem. Sama do dzis pamietam jakim luksusem i obiektem pozadania byly banany i pomarancze w kryzysie. Dzisiaj juz wcale nie rajcuja i nie kusza, strywializowaly sie jak zwykle jablka czy marchewka.

      Been there, done that. Po obu stronach barykady.
      • marek.zak1 Re: Z autopsji 21.05.15, 15:44
        glamourous napisała:

        > Namietnosc w zwiazku zabija swiadomosc, ze patrner jest dostepny na kazde zawolanie, emocjonalnie zawlaszczony i podany na zlotej tacy. Wtedy wlacza sie w nas cos co ja nazywam syndromem pelnej lodowki - obfitosc i dostepnosci nie podsyca glodu. Namietnosc podgrzewa za to dokladna odwrotnosc tego stanu, czyli partner ciagle wymykajacy sie, nie do konca emocjonalnie dostepny (lub w ogole emocjonalnie niedostepny), chimeryczny i nieprzewidywalny - w stylu, ze raz nas poglaszcze, a raz potraktuje z buta.

        No cos w tym kierunku, z tym, ze ja bym uzył słowa ,,niezależny" zamiast niedostępny. Niezależność oznacza dostepność na moich warunkach.
    • twojabogini Re: seks/co-zabija-rozum 21.05.15, 23:29
      Takiego zbioru stereotypów to dawno nie widziałam. Depko widocznie zdaje się czuje, że Starowicz się kończy i ma zamiar go zastąpić jako czołowego zwolennika gender wśród polskich seksuologów.

      Co do czułości węchowej kobiet - ładnie opisał to Mika Waltari w Czarnym aniele - gość po bitwie, śmierdzący, spocony i uwalany krwi swoja i wrogów wraca do domu, przedtem widzi się z kumplem który prorokuje mu piękna noc miłości, co mężczyzna przyjmuje z powątpiewaniem - jego pani miałaby przyjąć go w TAKIM stanie...hehehe... zgadnijcie co się wydarza?
      Znam wiele kobiet które lubią zapach mężczyzny niekoniecznie spod prysznica, po treningu, pracy, itp.
      Problem zapachowy jest wtedy gdy mężczyzna pachnie chorobą - ma próchnicę, jego pot to pot piwosza któremu wysiadają nerki itp. Zwykły męski zapach podnieca. Nawet higienistki.

      Jest też czuły fragment o tym jak to mąż powinien odciążyć zonę, wysłać ją do fryzjera itp. żeby czuła się "bardziej kobieco". Do fryzjera to idę jak potrzebuję i nie widzę tu związku z moja kobiecością i jej poczuciem. Jak mam się zrelaksować, to niech mąż odciąży mnie tak, żebym miała szansę się zrelaksować. W moim przypadku może być wieczór bez dzieci w wannie i butelka wina, albo wypad do kina - razem z mężem. Czy Depko słyszał o nianiach?

      Na mojej krótkiej liście związkowych zabójców namiętności jest:
      - uzależnienie mężczyzny od mamusi, do której dzwoni i regularnie ją odwiedza (3/4 ankietowanych kobiet uzna to za antyafrodyzjak),
      - uzależnienie kobiety do mamusi, z która bez przerwy wisi na telefonie i omawia każdą pierdołę, jw.
      - brak miejsca na bzykanie - za małe mieszkanie, dzieci w okolicy lub co gorsza w sypialni, rodzice/teściowie za ścianą itp.
      - brak antykoncepcji,
      - brak wspólnej przestrzeni w związku - ludzie pracują i zajmują się dziećmi a potem nawzajem umożliwiają sobie relaks, on jej kosmetyczkę i fitness, ona jemu tenisa i piwo z kumplami - razem nie wychodzą nigdzie poza marketem w niedzielę, w domu nie robią nic razem - każde ma swój zakres obowiązków albo dyżury.

      Wbrew pozorom, jeśli nie będą bać się ciąży (antykoncepcja), i wyślą dzieci na podwórko a teściów do diabła (intymność) i spotkają się w kuchni (wspólna przestrzeń), żeby przygotować razem przyjęcie dla znajomych (wspólne sprawy i współpraca) mają większe szanse na niezłe bzykanko niż gdyby ona spędziła wieczór u fryzjera żeby czuć się kobieco. Bo jak ona wróci mega kobieca od tego fryzjera to on będzie w fazie wkurwienia jasiem co wysmarował czekoladą klozet i marysi która chwile później go zarzygała, albo będzie po napisaniu wypracowania na temat czemu śpiew ptaków (kurwa) uspakaja. To już lepiej niech razem wyczyszczą klozet, albo napiszą to wypracowanie. To lepsza gra wstępna niż wieczór osobno.

      Podsumowując: namiętność zabija słuchanie się rad podstarzałych seksuologów, którzy baczą aby świat wciąż dzielił się na dwie niespotykające się polowy - męska i kobiecą. Nic tak nie zabija namiętności jak oddalenie.
      • urquhart Re: seks/co-zabija-rozum 22.05.15, 08:29
        twojabogini napisała: (...)

        Zapach potu to zgoda szeroki temat inaczej reagują na nie babki o wysokim libido, liczy się MHC, nie tylko choroba je zaburza, ale przede wszystkim to politycznie niepoprawne jest przypominanie że ich postrzeganie i atrakcyjność u kobiet kompletnie zmienia używanie środków hormonalnych anytkoncepcyjnych, że kultura śrubuje higienę tak wysoko że każdy zapach naturalny jest niepożadany. Jak kolwiek o innego typowa statystyczna wiekszość a co innego znane od niej odstępstwa.

        Twoja krótka lista zabójców jest dobra ale dość stronnicza nie zauważyłaś?
        Piszesz na koniec o sztucznym dzieleniu na męską i żeńską, a zajmujesz sie problemami jedynie z kobiecego punktu widzenia ignorując typowe męskie?
        Myślisz że to rozwiązanie?
        Że pada na pysk jak mamusia ważniejsza od żony ew. męża, że praca ważniejsza od związku, fakt trafne.
        Brakuje zabójcy numer jeden z męskiego puntu widzenia kiedy dziecko ważniejsze jest od męża :)
        A przecież to typowy problem o który werbaizują mężczyźni.
        Na ten argument babki reagują histerycznie i zwykle docinkami o niedojrzałości mężczyzn, a psychologów którzy temat że partnerzy powinni być dla siebie na pierwszym planie wysyłają do diabła (pamiętam parę dyskusji o artykułach w temacie) :)

        www.psychologiakobiety.pl/psychologia-zwiazku-i-terapia-par/dlaczego-maz-ma-byc-dla-mnie-najwazniejszy/
        • kag73 Re: seks/co-zabija-rozum 22.05.15, 10:33
          "Brakuje zabójcy numer jeden z męskiego puntu widzenia kiedy dziecko ważniejsze jest od męża :)"

          No oczywiscie, ze dziecko wazniejsze jest od meza, zwlaszcza kiedy jest bardzo male. Przeciez nie wstane i zaczne robic Ci loda jak dzieciak drze jape i musze mu dac cyca. To chyba jasne.
          I oczywiscie, ze zanim z Toba pojde do lozka najpierw zmienie dziecku osrana pieluche a nawet jak w trakcie seksu dzieciak zacznie ryczec jak opetany to wstane i sprawdze co sie dzieje.
          A jezeli twierdzisz, ze babka z facetem nie sypia, bo dziecko wazniejsze od niego, to sie mylisz. Powod jest inny: ona z nim sypiac nie chce! (pomijamy przypadki chorobowo-hormonalne)
          • glamourous Re: seks/co-zabija-rozum 22.05.15, 11:14
            Dokladnie Kag. To wszystko rozbija sie o krecenie, a nie ze "dziecko wazniejsze".
            Poza tym sama wiem z autopsji, jak bardzo kreatywna w wymyslaniu wymowek jest kobieta, ktora facet bardzo srednio kreci. Byc moze "nie mam glowy do seksu, bo przeciez jestem teraz matka" to jednen z tych wybiegow... W oddatku na tyle manipulancko-przebiegly, ze facet nie moze go skontrowac, bo przeciez wyszedlby wtedy na "niedojrzalego". Hehe.

            A ze swoja droga kobieta ma biologicznie uwarunkowany priorytet na dziecko, to jest normalne. Istota slabsza i biologicznie od niej zalezna, w dodatku "wlasnorecznie" powita w bolesciach i noszaca jej genotyp, no coz - gadzi mozdzek robi swoje. Pilnowanie samca i przywiazywanie go do siebie seksem jest, owszem, wazne, ale nie na tyle na ile wazna jest genetyczna inwestycja zwana dzieckiem. To sa bardzo silne, pierwotne wiezi i mozna miec co najwyzej pretensje do Matki-Natury. Wiec normalne jest, ze kobieta bedzie wstawala 10 razy w nocy do ryczacego niemowlaka. Gdyby maz ja w nocy 10 razy budzil domagajac sie lodzika, to moze juz niekoniecznie ;)
          • hello-kitty2 Re: Dziecko jako konkurent do uczuc kobiety 22.05.15, 13:21
            kag73 napisała:

            > "Brakuje zabójcy numer jeden z męskiego puntu widzenia kiedy dziecko ważniejsz
            > e jest od męża :)"
            >
            > No oczywiscie, ze dziecko wazniejsze jest od meza, zwlaszcza kiedy jest bardzo
            > male. Przeciez nie wstane i zaczne robic Ci loda jak dzieciak drze jape i musze
            > mu dac cyca. To chyba jasne.
            > I oczywiscie, ze zanim z Toba pojde do lozka najpierw zmienie dziecku osrana pi
            > eluche a nawet jak w trakcie seksu dzieciak zacznie ryczec jak opetany to wstan
            > e i sprawdze co sie dzieje.
            > A jezeli twierdzisz, ze babka z facetem nie sypia, bo dziecko wazniejsze od nie
            > go, to sie mylisz. Powod jest inny: ona z nim sypiac nie chce! (pomijamy przypa
            > dki chorobowo-hormonalne)

            Kag pomoge. Urqu jest zazdrosny o uczucia. Nie chodzi mu, ze:
            1. zrobisz cos przy dziecku najpierw zrobisz cos przy/dla mezczyzny
            2. nie dajesz facetowi dupy, nie robisz loda czy co tam jeszcze chce.

            Tylko chodzi, ze w kobieta KOCHA dziecko BARDZIEJ od faceta, jest ono dla niej PRIORYTETOWE. W ekstremalnej sytuacji np pozaru kobieta bedzie ratowac dziecko, a nie mezczyzne. A na codzien mniej ekstremalnie kobieta bedzie najpierw realizowala potrzeby dzieci, potem swoje, a na koncu faceta.

            Niektorych facetow, jak nie wszystkich to strasznie rani, ze nie sa dla kobiet najwazniejsi nawet jak maja ta dupe, loda, swing co tam tylko chca. Dziecko postrzegaja jako KONKURENTA do uczuc kobiety. Mezczyzni bardzo pragna byc kochani przez kobiety i potrzebuja by im to okazywac co najmniej na rowni jak kobieta okazuje to dziecku albo nawet bardziej, stad parcie na seks, ktory jest jedna z drog okazywania uczucia. Taka ich slabosc niestety. Bez okazywania im milosci wiedna, sa mniej wytrzymali niz kobiety. I nie wystarczy ze maja sie domyslec/zauwazyc, ze ta milosc jest.

            A juz szczegolnie tacy odrzuceni w dziecinstwie przez matki/rodzicow.
            Dzieci odrzucone w dziecinstwie wg moich obserwacji moga rosnac w dwoch kierunkach:
            1. albo staja sie psychopatami bez uczuc/odrzucajacymi uczucia (to moj kierunek),
            2. albo zyja w ciaglym niedosycie milosci i daza do eliminacji wszystkich konkurentow do milosci (to Urqu kierunek).
            • mojemail3 Re: Dziecko jako konkurent do uczuc kobiety 22.05.15, 13:27
              hello-kitty2 napisała:

              "(...)Taka ich slabosc niestety. Bez okazywania im milosci wiedna, sa mniej wytrzymali niz kobiety. I nie wystarczy ze maja sie domyslec/zauwazyc, ze ta milosc jest (...)"

              No okazywanie uczucia tak, ale nie ostentacyjne. Myślę,że przeciętny mężczyzna oczekuje okazywania szacunku, wtedy odwzajemnia okazywaniem miłości, to jest takie koło zamachowe związku ( jak mu nie okazujesz szacunku, nie będzie okazywał miłości, jak się kobiecie nie udowadnia uczucia, nie będzie okazywać szacunku)
              W relacjach z dziećmi tak samo, dzieci oczekują okazywania miłości, rodzice szacunku.
              To jest może uproszczenie, ale naprawdę działa...
              • zawle Re: Dziecko jako konkurent do uczuc kobiety 22.05.15, 13:38
                mojemail3 napisała:
                > No okazywanie uczucia tak, ale nie ostentacyjne. Myślę,że przeciętny mężczyzna
                > oczekuje okazywania szacunku,

                Masz rację mojemail..szacunek. Z tym że to już zupełnie inny lewel. Na szacunek trzeba sobie zapracować, zwłaszcza gdy teraz kobiety są w stanie się same utrzymać;)
                • mojemail3 Re: Dziecko jako konkurent do uczuc kobiety 22.05.15, 13:45
                  zawle napisała:

                  > Masz rację mojemail..szacunek. Z tym że to już zupełnie inny lewel. Na szacunek
                  > trzeba sobie zapracować, zwłaszcza gdy teraz kobiety są w stanie się same utrz
                  > ymać;)

                  No właśnie, nie mam na myśli szacunku " wiernopoddańczego", wiesz w czym rzecz:)
            • zawle Re: Dziecko jako konkurent do uczuc kobiety 22.05.15, 13:31
              hello-kitty2 napisała: > Kag pomoge. Urqu jest zazdrosny o uczucia.

              Ja bym to określiła że jest zazdrosny o atencję. I właśnie o czas i zainteresowanie. O to, że przestał być centrum czyjegoś wszechświata. Dokładnie..o priorytetowość.
              >
              > Tylko chodzi, ze w kobieta KOCHA dziecko BARDZIEJ od faceta, jest ono dla niej
              > PRIORYTETOWE. > Niektorych facetow, jak nie wszystkich to strasznie rani, ze nie sa dla kobiet
              > najwazniejsi nawet jak maja ta dupe, loda, swing co tam tylko chca. Dziecko pos
              > trzegaja jako KONKURENTA do uczuc kobiety.

              Mezczyzni bardzo pragna byc kochani
              > przez kobiety i potrzebuja by im to okazywac co najmniej na rowni jak kobieta o
              > kazuje to dziecku albo nawet bardziej, stad parcie na seks, ktory jest jedna z
              > drog okazywania uczucia.

              Nie do końca tak jest. Gdyby tak było, nie byłoby wielu rozwodów:)) Dla mnie wraz ze skierowaniem uwagi ze strony dużego synka ( męża) na dziecko, synkowi wyłącza się pociąg seksualny. A ten tłumaczy zaniedbaniem:))

              > A juz szczegolnie tacy odrzuceni w dziecinstwie przez matki/rodzicow.

              Nienawidzę tego. A nie dotyczy to również tych kochanych? I tych kochanych za mocno. I tych kochanych w sam raz? Oczywiście że dotyczy.
              • zawle Re: Dziecko jako konkurent do uczuc kobiety 22.05.15, 13:36
                Dla równowagi dodam ze wielu kobietom po porodzie na jakiś czas lub na zawsze wyłącza się funkcja kochanki, kobiety i osoby a stają się jedynie czyimiś mamami.
            • sea.sea Re: Dziecko jako konkurent do uczuc kobiety 22.05.15, 18:27
              > Niektorych facetow, jak nie wszystkich to strasznie rani, ze nie sa dla kobiet najwazniejsi
              > Dziecko postrzegaja jako KONKURENTA do uczuc kobiety.

              Właśnie się zastanawiam, czy tylko facetów, bo mi się skojarzyło pewne winko z rozwiedzioną koleżanką, która za główną przyczynę rozpadu związku podała, że mąż kochał dziecko bardziej, niż ją...
        • twojabogini Re: seks/co-zabija-rozum 22.05.15, 12:25
          > Twoja krótka lista zabójców jest dobra ale dość stronnicza nie zauważyłaś?
          > Piszesz na koniec o sztucznym dzieleniu na męską i żeńską, a zajmujesz sie prob
          > lemami jedynie z kobiecego punktu widzenia ignorując typowe męskie?

          Zarzut że moja lista zabójców jest pisana z kobiecego punktu widzenia nie jest trafny. Jeszcze raz:
          - uzależnienie mężczyzny od mamusi, do której dzwoni i regularnie ją odwiedza (3/4 ankietowanych kobiet uzna to za antyafrodyzjak),
          - uzależnienie kobiety do mamusi, z która bez przerwy wisi na telefonie i omawia każdą pierdołę, jw.

          Problem nadmiernej więzi z rodzicem (to może być i tatuś) dotyczy płci wszelakiej.

          - brak miejsca na bzykanie - za małe mieszkanie, dzieci w okolicy lub co gorsza w sypialni, rodzice/teściowie za ścianą itp.
          - brak antykoncepcji,
          - brak wspólnej przestrzeni w związku

          Powyższe dotyczy płci wszelakiej i zabija seks w związku zarówno kobietom jak i mężczyznom.

          Dziecko w sypialni hamuje seks obojgu, podobnie jak teściowa wpadająca okryć młodych kołderką, czy obudzić wczesnym rankiem na śniadanko (ulubiona zagrywka mojej gdy akurat jesteśmy u niej w odwiedzinach i nocujemy :).
          Nie sądzę, żeby brak antykoncepcji był zabójcą namiętności jedynie dla kobiet - znam wielu mężczyzn którzy przestali bzykać zony po drugiej albo i trzeciej ciąży - bo nie chcieli czwartej.
          Podobnie brak wspólnej przestrzeni w związku - to problem każdej płci i każdego związku.

          Zatem - tak. Twierdzę, że moi wskazani zabójcy namiętności w związkach to lista uniwersalna, w równym stopniu uwzględniająca męski jak żeński punkt widzenia, ja również każdy inny - męskich kobiet, żeńskich mężczyzn i innych konfiguracji i orientacji. Do potrzymania seksu i namiętności w każdym związku jest potrzebna wspólna przestrzeń w wielu wymiarach, bez podziałów na płcie, role czy cokolwiek innego.
          W relacji w której ona idzie do fryzjera, on na piwo z kuplami po paru latach są małe szanse, że dojdzie do namiętnego i pełnego pasji seksu. Większe szanse ma na to para która wspólnie przygotowuje dzieciom kolację, albo idzie czasem pobiegać, albo bierze wspólną kąpiel. Jeszcze większe para w której obok wspólnej przestrzeni każde ma swoją przestrzeń - zgodna ze swoimi potrzebami, ona może iść na piwo z kumplami a on do fryzjera, mogą robić na co tylko maja ochotę, w zgodzie ze sobą, nie ze stereotypami i poradami starego genderowca depki.

          Jeśli wciąż twierdzisz, że moja lista jest z kobiecego punktu widzenia - uzasadnij proszę, które konkretnie pozycje i dlaczego nie dotyczą one mężczyzn.




          • kutuzow Re: seks/co-zabija-rozum 22.05.15, 12:48
            twojabogini napisała:
            > Zatem - tak. Twierdzę, że moi wskazani zabójcy namiętności w związkach to lista
            > uniwersalna, w równym stopniu uwzględniająca męski jak żeński punkt widzenia,
            > ja również każdy inny -

            Urqu pięknie wypunktował, że pominęłaś słonia w pokoju. Piszesz z kobiecego punktu widzenia i to widać w tej liście. Pozwole sobie na komentarze.
            > - uzależnienie mężczyzny od mamusi, do której dzwoni i regularnie ją odwiedza (
            > 3/4 ankietowanych kobiet uzna to za antyafrodyzjak),
            > - uzależnienie kobiety do mamusi, z która bez przerwy wisi na telefonie i omawi
            > a każdą pierdołę, jw.

            Gdy kobieta wisi na telefonie, większości facetów nie rusza....ponieważ to jest powszechne u kobiet. Jeśli nie jest to telefon do mamusi, to jest to telefon do besti, psiapsiuły czy innej koleżanki i rozmowy po godzinie -dwie o pierdołach, historii danego dnia, co się wydarzyło w pracy itp.
            Facetów to nie rusza, bo gdyby ruszało to wcale by nie bzykali.

            > - brak miejsca na bzykanie - za małe mieszkanie, dzieci w okolicy lub co gorsza
            > w sypialni, rodzice/teściowie za ścianą itp.

            Niby sensowny argument, do czasu gdy ktoś przypomni że jest coś takiego jak czasy studenckie, kiedy para bzykała się gdzie popadnie: w pokoju w akademiku gdy współlokator/lokatorka spali na łóżku obok, w toalecie, w klubie, w parku, w samochodzie.
            Wtedy ten brak miejsca nie przeszkadzał. Potem nagle zaczyna przeszkadzać? Może po prostu podniecenie opadło, gość upolowany kończy się wersja demo.

            > - brak antykoncepcji,
            tu się zgodzę.

            > - brak wspólnej przestrzeni w związku
            trochę naciągane. Są pary które mają tylko wspólną przestrzeń - są stopione jak landrynki i seks zanikł. Także to raczej wymówka. Gdy jest podniecenie, to i "tajemniczy nieznajomy" kreci.

            > Dziecko w sypialni hamuje seks obojgu,
            Niekoniecznie. Zdecydowanie mocniej wybija z nastroju kobiety niż mężczyzn. Ponieważ nie moga się wyluzować (jak faceci) to cięzko im osiagnąć orgazm, nie ma orgazmu to nie ma motywacji do częstego seksu w sypialni, wiec seks faktycznie pada.

            > Do potrzymania seksu i namiętności w każdym związku jest potrzeb
            > na wspólna przestrzeń w wielu wymiarach, bez podziałów na płcie, role czy cokol
            > wiek innego.

            Bujda - Perel dowodzi w swej książce, że własnie za duża przestrzeń wspólna zabija porządanie. Nie ma bowiem tajemnicy, para staje się jak brat i siostra.
            • mojemail3 Re: seks/co-zabija-rozum 22.05.15, 13:12
              kutuzow napisał:

              "(...)Bujda - Perel dowodzi w swej książce, że własnie za duża przestrzeń wspólna zabija porządanie. Nie ma bowiem tajemnicy, para staje się jak brat i siostra (...)"

              Nie, nie zgadzam się, ponieważ to co uważamy za "zbyt dużą wspólną przestrzeń" może być w istocie oddaleniem emocjonalnym.
              • kag73 Re: seks/co-zabija-rozum 22.05.15, 13:17
                mojemail3 napisała:
                > kutuzow napisał:
                > "(...)Bujda - Perel dowodzi w swej książce, że własnie za duża przestrzeń wspól
                > na zabija porządanie. Nie ma bowiem tajemnicy, para staje się jak brat i siostra (...)"
                >
                > Nie, nie zgadzam się, ponieważ to co uważamy za "zbyt dużą wspólną przestrzeń"
                > może być w istocie oddaleniem emocjonalnym.

                Ja tez jestem zdania, ze "za duza" to pojecie wzgledne. I moim zdaniem mozna stac sie tez jak brat i siostra albo wpollokator majac za duzo oddzielnej przestrzeni. Bo to nie jest tak, ze ludzie calymi dniami sie nie widza, za to noca z rozkosza laduja ze soba w lozku. Na to nie ma zadnej gwarancji. Tutaj dobra byla wypowiedz TB, ze potrzene jest jedno i drugie, wiec nie popadajmy w skrajnosci.
        • twojabogini dziecko zabójca 22.05.15, 12:46
          Nawiązując do koncepcji dziecka zabójcy namiętności, czy też postawy "dziecko ważniejsze od męża":
          Jeśli powstaje relacja w której kobieta zajmuje się dzieckiem, a mąż czuje się odsunięty na boczny tor to ktoś jest w niej niedojrzały. Dziecko jest niedojrzałe na pewno i ma do tego prawo. Jeśli mężczyzna czuje się zazdrosny o uwagę partnerki to ma poważny problem. Ze sobą.

          Nie twierdzę, że mężczyzna nie ma racji odczuwając, że uwaga partnerki się przesunęła. Tak, większość matek (a coraz częściej także i ojców) w pierwszym okresie życia dziecka umieszcza dziecko na liście priorytetów, odsuwając na bok i na potem nie tylko potrzeby partnera, ale i swoje własne.
          Oczywiście mężczyzna jeśli pozostaje bardziej z boku relacji może nie mieć racji - bo dziecko jest bardzo małe, bo ma problemy zdrowotne, bo ojciec nie jest zaangażowany, więc matka jest przemęczona - ale mieć rację, że trwa to zbyt długo, ze partnerka straciła równowagę życiowa, zbyt mało czasu poświęcając innym ważnym sprawom. Kobiety są do tego formatowane od najmłodszych lat - odkąd zostaną matkami mają się już tylko poświęcać. Jednak gówniarz który w takiej sytuacji się obrazi, że kobieta nie poświęca uwagi JEMU i że dziecko stało sie ważniejsze od NIEGO jest gówniarzem.

          Dojrzały mężczyzna w zależności od swoich potrzeb, priorytetów, poglądów i chęci ma kilka wyjść z sytuacji, gdy partnerce zachwiała się równowaga między czasem poświęcanym na dziecko a na inne rzeczy. Po pierwsze może się sam zaangażować, co da kobiecie wolna przestrzeń na inne sprawy. Oddaję sprawiedliwość Depce - napisał o tym! Po drugie - jeśli nie ma ochoty na zaangażowanie w dziecko (co moim zdaniem stawia go w złym świetle, po co powoływać na świat istotę z która nie ma się ochoty tworzyć więzi? - ale różni są ludzie i różne związki, a bez ojca też się da jakoś wyrosnąć), więc po drugie może zatrudnić nianię, albo teściową, albo siostrę i zabrać kobietę w inną przestrzeń. Albo posłać ją samą. Może też porozmawiać - ha! - i spytać swoją partnerkę, czy nie postrzega, że równowaga została zachwiana i jak może jej pomóc tą równowagę odzyskać. Zaręczam, że 90% partnerek w takiej sytuacji zareaguje pozytywnie, większość kobiet czuje się zmęczona stała opieką nad dzieckiem - ale jest oczywiste, ze nie mogą jej zaprzestać chowając dziecko do szafy. Więc każda współpraca partnera w tym względzie jest mile widziana.
          To zupełnie co innego niż gówniarz zraniony tym, że partnerka nie poświęca JEMU uwagi, bo poświęca ją dziecku.
          Zabójca namietnosci w takiej sytuacji jest z jednej strony format kobiety - która odczuwa potrzebe poświęcenia, żeby jej macierzyństwo było odpowiednio uswięcone, z drugiej strony -niedojrzałość partnera, który cała sytuacje postrzega jedynie przez pryzmat swoich własnych potrzeb.

          • kutuzow Re: dziecko zabójca 22.05.15, 12:55
            twojabogini napisała:
            > Jeśli powstaje relacja w której kobieta zajmuje się dzieckiem, a mąż czuje się
            > odsunięty na boczny tor to ktoś jest w niej niedojrzały. Dziecko jest niedojrza
            > łe na pewno i ma do tego prawo. Jeśli mężczyzna czuje się zazdrosny o uwagę par
            > tnerki to ma poważny problem. Ze sobą.

            FACEPALM.

            www.youtube.com/watch?v=XZxzJGgox_E
            ile można jechać na tym temacie niedojrzałości faceta (bo nie spełnia on oczekiwań dojrzałej z definicji kobiety)

            Dalej już nie chciało mi się nawet czytać -bo TB jest mistrzynią w ocenianiu innych inną miarą. Że przypomnę:
            forum.gazeta.pl/forum/w,15128,150488028,150492667,Ja_to_mam_bole_glowy_ale_innych_to_leb_napier_a.html
            • twojabogini Re: dziecko zabójca 22.05.15, 13:08
              kutuzow napisał:

              > ile można jechać na tym temacie niedojrzałości faceta (bo nie spełnia on oczeki
              > wań dojrzałej z definicji kobiety)

              Zapewne dotąd aż mężczyzna dojrzeje. Nie zanegowałam wcale tego, że kobietom zdarza się przegięcie i przesuniecie bez potrzeby dziecka w centrum świata. I nie napisałam że jest to dojrzałe. To, że mężczyzna to dostrzega jest przejawem dojrzałości.
              Pytanie tylko co z tym robi. Gdy jak rozbestwiony gówniarza zaczyna drzeć się A JA? A JA? - no to mamy związek niedojrzałej kobiety z niedojrzałym mężczyzną. Szkoda dziecka, które w takiej relacji jako jedyne ma prawo do niedojrzałości.

              > Dalej już nie chciało mi się nawet czytać -bo TB jest mistrzynią w ocenianiu in
              > nych inną miarą.

              Jak chcesz sobie podyskutowac na mój temat to załóż sobie watek. Póki co dyskusja toczy sie o tym, czy dziecko jest zabójca maniętności w zwiazku i czu dzieckocentryczna postawa matki jest zabójcą. Jak masz jakąś opinię na temat chętnie się z nia zapoznam. twoja opinię na swój temat znam - jestem męsko żerną feministyczną świnia i mam nieogolone nogi. Z tymi nogami to prawda.

              Co do zarzutu sprzeczności w poprzednim wątku - tak jak napisałeś nie czytasz dokładnie moich postów. Za unikanie seksu przez kobietę, która wcześniej była chętna najczęściej odpowiada moim zdaniem w przeważającej części przypadków kiepska technika partnera. Za brak seksu w związku odpowiada szereg rożnych czynników. Zależy od przypadku - czasem od początku po prostu jej nie ma. Czasem gaśnie. A czasem jest zabijana.
              Nie możesz przenosić mojej opinii na dowolny temat do innych tematów. To tak jakbym napisała w wątku alternatywna historia, że uważam, że sensownym pomysłem byłoby zbudować maszynę czasu i zapobiec zamachowi na Narutowicza, co zapobiegłoby czarnej okupacji polski która trwa do dziś. A ty twierdziłbyś, że próbuję rozwiązywać problemy społeczne nieistniejąca maszyna czasu :0 zacietrzewienie nie służy rozumowi :)))

              Jeśli nie zauważyłeś tym razem dyskutujemy o zabójcach namiętności w związku.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka