alaksa36
29.05.15, 22:55
Nie pamiętam mojego starego nicku. Swój temat kiedyś wydrukowałam- leży między kartkami pamiętnika.
Pamiętam, że prosiłam was o to byście mi pomogli zrozumieć dlaczego mój mąż nie chce ze mną się kochać. Od tamtego czasu nic się w tej kwestii nie zmieniło. Wciąż nie chce.
Tylko ja jestem już inna. Już nie proszę o seks, już nie błagam. Przestałam żebrać o okruchy zainteresowania. Ostatnie 3 minuty ruchów frykcyjnych udało mi się dostać w wakacje zeszłego roku. To była ta kropla, która przelała tę czarę goryczy.
Już nawet nóg nie potrafiłam porządnie rozłożyć, bo wciąż w głowie coś mi gadało: on tego nie chce, robi z łaski byś dała mu spokój, nie pociągasz go.
Powiedziałam mu, że go nie kocham. Nie potraktował tego poważnie.
Dziś każdy moment, w którym stoi za blisko mnie paraliżuje moje ciało. Paraliżuje mnie ze strachu, z obawy, że mnie dotknie.
Zabiłam w sobie uczucie do niego i chęć kochania się z nim by móc jakoś funkcjonować. Udało mi się to, bo nie pociąga mnie już jako mężczyzna.
Tylko, że naiwnie myślałam, że skoro zabije pożądanie do niego, to zginie ono na zawsze. A tak nie jest.
Patrzę na mężczyzn na ulicy, oglądam ich sobie i wyobrażam jakby kochali się ze mną. Zastanawiam się jacy są w łóżku. Gdy idą z kobietą zastanawiam się kiedy to ostaniu robili, czy on ja zadowolił, czy był egoistą.
Chciałam się tylko wygadać.