zombi135
09.07.15, 22:24
Niedawno radziłem tu jednemu koledze jak poderwać dziewczyny, a że miałem okazje wcielić w życie swoje rady. Więc to zrobiłem. Miałem imprezę i okazało się że w sąsiedniej sali jest wieczór panieński, dziewuchy miedzy 10-15 lat młodsze ode mnie. Gdy już nasza impreza zrobiła się mniej oficjalna zostałem wydelegowany - głównie przez siebie ;) - by zaprosić panie do nas. Nie jestem może zbyt przystojny, średnia +, ale w ciągu 15 minut udało mi się namówić 10 ładnych dziewczyn by przyszły do nas. Część moich kolegów ściągnęło obrączki;) ja swoją zostawiłem bo wiem że pewnej graniczy przekroczyć nie mogę - żona nie pozwala ;) Może to też był mój plus bo nie miałem parcia by kogoś przelecieć, wymacać lub coś w tym stylu. Po prostu chciałem się zaprzyjaźnić, nawiązać kontakt, z którego może mogło by się coś rozwinąć w dalszej znajomości. Z każdą do które podszedłem się udało, jedna powiedziała mi że szkoda że mam żonę. A pani młoda w rozpaczy że traci wolność chciała nawet się ze mną całować, uwierzcie mi łatwo było odmówić, taki odruch: przecież wiesz że mam żonę. I nawet nie sądziłem że tak łatwo mi to przyjdzie, łatwo jest być wiernym jak się nie ma okazji a ta okazja naprawdę ładna była;)
Podsumowując dalej twierdzę że jeśli chcemy poderwać wartościowa dziewczynę, trzeba podejść bez presji, na luzie i spokojnie się z nią zaznajomić.
A to zaznajamianie się szło mi o wiele lepiej niż gościom którzy zdjęli obrączki... nic im to nie dało, też poszli spać do pokoju sami jak ja.