Dodaj do ulubionych

Przetrzymanie

17.07.15, 16:30
No wiec u mnie trwa od lutego
Niedawno tu pisalam o zen
Skonczyla mi sie gula w gardle, placz,zebry o sex itd
Odczuwam wzgledny spokoj
To juz pol roku niedlugo - wow kto by pomyslal
Brakuje faceta baaaaaardzo ale wole tak sie zahibernowac niz znowu wpasc w ta czarna rozpacz
Maz inicjowal ze 2 razy ale ja juz z nim nie moge po tym wszystkim :/
Obserwuj wątek
    • loppe Re: Przetrzymanie 17.07.15, 17:01
      Prawdziwy problem tematyczny...

      Skąd się biorą tacy faceci, odmawiający partnerce zbliżeń? Straszne.
      • hateuall Re: Przetrzymanie 17.07.15, 18:17
        Pewnie stąd samąd co kobiety.
        • tibarngirl Re: Przetrzymanie 18.07.15, 18:34
          To, że facet zawsze i wszędzie jest mitem; może i mają większe potrzeby i mniej się cackają z tym, że musi być więź emocjonalna, ale nie znaczy, że facet nie może odmówić seksu. Powodów jest zapewne wiele, od wstydliwych wad hydrauliki po problemy emocjonalne, które też znaczenie mają i się odbijają na zdolności do potencji, jak i to, że pożądanie do partnerki zwyczajnie wygasło. Autor "pokolenia Ikea" stawia taką hipotezę, że każda kobieta nudzi się po ok. 6 tygodniach...
    • mabelle2000 Re: Przetrzymanie 17.07.15, 17:05
      enia17 napisała:

      > Skonczyla mi sie gula w gardle, placz,zebry o sex itd

      Przepraszam, ze pytam z ciekawosci, ale Ty serio myslalas, ze placzem, zebraniem i chooj wie czym jeszcze wydebisz seks ?
      • enia17 Re: Przetrzymanie 17.07.15, 23:01
        Momentami popadalam w desperacje
        Ale wole obecny stan jako takiej rownowagi
        Nie wiem tylko co na koncu tej drogi - someone elses dick ?
        • lybbla Re: Przetrzymanie 18.07.15, 18:43
          enia17 napisała:

          > Momentami popadalam w desperacje
          > Ale wole obecny stan jako takiej rownowagi
          > Nie wiem tylko co na koncu tej drogi - someone elses dick ?

          Ale Twój z całą pewnością wartościowym człowiekiem jest.
          Planujesz rozwiązanie ala Gogol? Nie martw się, forum to klepnie.
        • sabat777 Re: Przetrzymanie 21.07.15, 20:32
          enia17 napisała:
          > Nie wiem tylko co na koncu tej drogi - someone elses dick ?

          A nawet jeśli, to co?
          Patrz jaki ten świat jest jednak złożony. Są ludzie, którzy mają fajne związki, poukładane życiorysy, a mimo tego jak przychodzi co do czego, to potrafią przyprawić rogi atrakcyjnemu partnerowi, o którym postronni mówią że takiego męża/żony ze świecą szukać.
          Więcej - złapani na gorącym uczynku uważają, że w sumie nic się nie stało albo odwracają kota ogonem i zaczynają wpędzać partnera/partnerkę w poczucie winy.
          Są też ludzie, którzy latami tkwią w porąbanych układach i czekają na Bóg wie jaką odmianę losu, jak Penelopa na Odyseusza.
          Wiesz, a może właśnie to decyduje o losie człowieka? Po prostu niektórzy niczym się nie przejmują, przewracają się to wstają, nie patrzą na innych, taka chroniczna nieznośna lekkość bytu :)
          • enia17 Re: Przetrzymanie 22.07.15, 01:17
            Wielka pustka
            A Sabat Ty co
            Sie nie odzywales
            • sabat777 Nienormalność 22.07.15, 07:58
              enia17 napisała:

              > Wielka pustka

              O tak, to chyba o tej mowa:
              pl.wikipedia.org/wiki/Wielka_Pustka
              > A Sabat Ty co
              > Sie nie odzywales

              A ja nic. :)
              Miałem dużo czasu do przemyśleń, odpuściłem w duchu "grzechy" żonie, przestałem ją mentalnie obarczać winą.

              Słuchaj, zrozumiałem że jestem nienormalny. Zawsze taki byłem - odmieniec. To już nawet nie chodzi o to, że miałem nadwagę, bo ona wynikała z kompulsywnego obżarstwa, ale o to, jaki jestem jako zbiorowisko cech psychicznych. Ja się nie nadaję do stałych związków, właściwie szczerze mówiąc to do żadnych, po prostu mam taki model osobowości, który w naturalnych warunkach powinien zostać wyeliminowany, jak baba z brodą czy chłop z trzema rękami. Jako mężczyzna jestem kompletnie niestrawny i szczerze powątpiewam, by było to efektem mojego wychowania. Myślę że to kwestia zaburzonej, chwiejnej genetyki przede wszystkim.
              Skoro tak, to nie mam prawa mieć do nikogo pretensji, albo szukać wymówek. Jestem inny niż otaczający mnie ludzie, taki się urodziłem i taki umrę. Mogę sobie porządkować rzeczywistość na swój sposób, ale nie mogę mieć pretensji o to, że moje słabości, rozchwiania i aberracje nie znajdują aprobaty u płci przeciwnej.
              To nie jest w moim wypadku chyba kwestia braku kaloryfera na brzuchu czy braku kasy, ale przede wszystkim dziwnych zachowań, wzbudzania w kobietach odczucia, że z tym facetem jest coś "nie teges". No ale trudno, żebym miał o to do nich pretensje. Taki jestem - niestrawialny - nie zmienię tego. Kobiety przyciągają w mężczyznach zbiorowiska "cech męskich" a u mnie tego tyle co kot napłakał. Jak patrzę w jaki sposób myśli i konstytuuje się archetyp męskości, to mam wrażenie, że należę do innego gatunku. Jestem przewrażliwiony, strachliwy, chwiejny, histeryczny. Jako dziecko słabo wypadałem w grach zespołowych, nikt mnie nie chciał brać do drużyny. Na koloniach to albo udawało mi się wszystkich zastraszyć siłą fizyczną (dobrze, że ją miałem), albo trafiałem na roczniki 2-3 lata starsze i wtedy urządzali mi piekło, ze mną w roli głównej. Prawo jazdy udało mi się zrobić ledwo parę lat temu, a i tak wciąż jeżdżę jak dupa wołowa, z duszą na ramieniu. Nie jestem przebojowy, śmiały, skłonny do podejmowania ryzyka. Wręcz przeciwnie, żyję w siatce bezustannych lęków, kilka razy sprawdzam czy mieszkanie i samochód są zamknięte, gaz wyłączony, urządzenia poodpinane z gniazdek elektrycznych. Krótko mówiąc - uczciwie to trzeba przyznać - jestem nienormalny. Może jeszcze nie wariat w sensie klinicznym, ale blisko.

              Wiesz - piszę to przede wszystkim na pocieszenie. Jesteś pewna, że Ty nadajesz się do związków? Że Twój partner ma z Tobą taką codzienność, by Cię kochać, podziwiać i pożądać?
              A może trzeba spojrzeć prawdzie w twarz i przyznać, że jesteś też odmienna od reszty?
              • hello-kitty2 Re: Nienormalność 22.07.15, 10:55
                NIe przejmuj sie Sabat, przynajmniej nie jestes zepsuty. Za to pewnie nadajesz sie na przyjaciela. Tylko, ze przyjazn miedzy kobieta i mezczyzna jest nie fair, bo nie jest do konca szczera.
                • mabelle2000 Re: Nienormalność 22.07.15, 11:08
                  hello-kitty2 napisała:

                  > Tylko, ze przyjazn miedzy kobieta i mezczyzna jest nie fair
                  > , bo nie jest do konca szczera.

                  To zalezy jak kto definiuje przyjazn. Czasem mi sie wydaje, ze slowa *przyjazn* uzywa sie zamiennie do pogaduszek przy kawie/piwie :-)
                • sabat777 Re: Nienormalność 22.07.15, 11:31
                  Nie przejmuje sie, przeciez nie mam wplywu na to jaki jestem. Moge pracowac nad odwaga i zdecydowaniem, motywowac sie do wiekszej konsekwencji, ale nie jestem w stanie zmienic glownych cech osobowosci.
                  Co do przyjazni to nie wiem czy wspolczesnemu doroslemu czlowiekowi jest to potrzebne. Ludzie zwykle pod plaszczykiem przyjazni probuja czerpac jakies zyski, a ja mam niewiele do zaoferowania. Przyjazn ze mna sie nie oplaca, bo nikomu nie zalatwie pracy albo jakichs specjalnych przywilejow w waznych instytucjach :-)
                  • hello-kitty2 Re: Nienormalność 22.07.15, 12:37
                    Aaa no to mamy juz 2 definicje przyjazni ;-) Powiem szczerze, ze uzywam slowa 'przyjazn' z biegu, bo nie znam zadnego zamiennika a nawet jakbym znala to i tak nie znam ich znaczen. Po prostu staram sie lapac klimat z Sabatem, bo od dluzszego czasu mam wrazenie, ze moje zycie sie juz skonczylo i w zasadzie niewazne co powiem ani zrobie. Przysiadam sie zatem na lawke frustratow ;-) A najlepsze jest to, ze jak patrze na tych, co to niby maja udane zycie to wydaje mi sie ze to jest jeden wielki chooj. Takze generalnie no way out. Ale zawsze mozna sie posmiac.
                    • mabelle2000 Re: Nienormalność 22.07.15, 12:44
                      hello-kitty2 napisała:

                      > A najlepsze
                      > jest to, ze jak patrze na tych, co to niby maja udane zycie to wydaje mi sie ze
                      > to jest jeden wielki chooj.

                      Witaj w klubie Kitty ! :-)
                      • hello-kitty2 Re: Nienormalność 22.07.15, 12:53
                        mabelle2000 napisała:

                        > Witaj w klubie Kitty ! :-)

                        Witam sie zatem ;) Ale co teraz? Jak zyc? Jak wszystko to marnosc nad marnosciami?
                        • mabelle2000 Re: Nienormalność 22.07.15, 13:13
                          hello-kitty2 napisała:

                          > Witam sie zatem ;) Ale co teraz? Jak zyc? Jak wszystko to marnosc nad marnoscia
                          > mi?

                          E tam, zaraz marnosc. Moze trzeba przyjac zasade, ze nie ma jednej, jedynej recepty na szczescie i tyle :-)
                    • gogol77 Re: Nienormalność 22.07.15, 13:05
                      hello-kitty2 napisała:

                      > ... bo od dluzszego czasu mam wrazenie, ze moje zycie sie juz skonczylo i w zasadzie niewazne co powiem ani zrobie. Przysiadam sie zatem na lawke frustratow ;-) A najlepsze
                      jest to, ze jak patrze na tych, co to niby maja udane zycie to wydaje mi sie ze
                      to jest jeden wielki chooj. Takze generalnie no way out. Ale zawsze mozna sie posmiac.

                      Kitty, Ty gupia jesteś ;-) chyba, że wypiłaś o jeden drink za dużo - przed południem?!!! Ale mi to do Ciebie nie pasuje, że upijasz się na smutno.
                      • hello-kitty2 Re: Nienormalność 22.07.15, 14:04
                        gogol77 napisał:

                        > hello-kitty2 napisała:
                        >
                        > > ... bo od dluzszego czasu mam wrazenie, ze moje zycie sie juz skonczylo i
                        > w zasadzie niewazne co powiem ani zrobie. Przysiadam sie zatem na lawke frust
                        > ratow ;-) A najlepsze
                        > jest to, ze jak patrze na tych, co to niby maja udane zycie to wydaje mi sie ze
                        > to jest jeden wielki chooj. Takze generalnie no way out. Ale zawsze mozna sie
                        > posmiac.

                        > Kitty, Ty gupia jesteś ;-)

                        A Ty jestes za to wesoly Romek, masz na przedmiesciu domek, kaska, ruchanko, kaska, ruchanko, jestem zajebisty, bo mam kaske i ruchanko, palke mam wypolerowana, fajne cipki lataja, cipka, kaska, ruchanko, a mowia, ze to karkom ulotka po zuzytej odzywce proteinowej po pustej lepetynie lata ;-) Oo wlasnie kiedys byl taki serial 'W zamknietym kregu' czy jakos.

                        Przysluchiwalam sie kiedys jednemu debilowi po podstawowce jak wyrazal swoje zdziwienie, ze jakis facet popelnil samobojstwo, ze chyba debil i o co mu chodzilo z tym samobojstwem, ze niby czubek, bo trzeba byc czubkiem, zeby sobie zycie odbrac. A sam zaliczyl w wieku 40 lat zjazd na fotelu. Niedopita butelka wodki stala jeszcze obok na podlodze. Ciekawe jaki to sens mialo? Tez byl taki wesoly zawsze, lubial popic i sie bawic...

                        Ty jestes Gogol idealnym przykladem do tego co napisalam wczesniej: jak patrze na Twoje udane zycie i ta wesolosc to mysle, ze nie jest to chooja warte, nawet cwierc chooja. Sorry ale tak to widze. Moze jestem glupia ale nie widze sie ani w roli Twojej zony ani kochanki. Nie wiem ktora rola gorsza, a ze niby takie zadowolone. Pomoz mi dostrzec: z czego?
                        • mabelle2000 Re: Nienormalność 22.07.15, 14:25
                          Kitus, wiem ze Cie nie pociesze, ale wszystkich nas cos takiego dopada od czasu do czasu :-( Tylko kompletny glab nie mysli o sensie zycia i nie probuje juz nie powiem, ze zmienic, ale przynajmniej choc troche zrozumiec rzeczywistosc. To forum tez jakby to potwierdza.
                          Z jednym sie z Toba zgodze- nadmierne epatowanie zarowno swoja wielka krzywda jak i wielkim szczesciem jest mocno podejrzane. Jakos dziwnie kojarzy mi sie z chorobliwa potrzeba dowartosciowania...
                          No ale prawda jest tez, ze zawsze szukamy takiego wyjscia, ktore wydaje nam sie na te chwile najmniej bolesne dla siebie i dla innych. Dlatego nie ma lekko jak sama napisalas :-(
                          • hello-kitty2 Re: Nienormalność 22.07.15, 14:58
                            mabelle2000 napisała:

                            > Kitus, wiem ze Cie nie pociesze, ale wszystkich nas cos takiego dopada od czasu
                            > do czasu :-( Tylko kompletny glab nie mysli o sensie zycia i nie probuje juz n
                            > ie powiem, ze zmienic, ale przynajmniej choc troche zrozumiec rzeczywistosc. To
                            > forum tez jakby to potwierdza.
                            > Z jednym sie z Toba zgodze- nadmierne epatowanie zarowno swoja wielka krzywda j
                            > ak i wielkim szczesciem jest mocno podejrzane. Jakos dziwnie kojarzy mi sie z c
                            > horobliwa potrzeba dowartosciowania...
                            > No ale prawda jest tez, ze zawsze szukamy takiego wyjscia, ktore wydaje nam sie
                            > na te chwile najmniej bolesne dla siebie i dla innych. Dlatego nie ma lekko j
                            > ak sama napisalas :-(

                            Milo z Twojej strony, ze napisalas:
                            1. za nas wszystkich,
                            2. ze od czasu do czasu
                            :-)

                            Sabat dal podwatek nienomalnosc wiec mozna sie wpisywac ;)
                            • mabelle2000 Re: Nienormalność 22.07.15, 15:06
                              Masz racje, nie powinnam pisac za wszystkich, przepraszam :-*
                            • ninek04 Re: Nienormalność 22.07.15, 19:26
                              >Sabat dal podwatek nienomalnosc wiec mozna sie wpisywac ;)>

                              Ja też dorzucę swoje:nie nadaję się do związku.,nie nadaję się do wychowywania dzieci,jestem chujową "panią "domu,bo obowiązki domowe mnie nudzą i są dla mnie męką pańską:)
                              • hello-kitty2 Re: Nienormalność 22.07.15, 19:45
                                ninek04 napisała:

                                > Ja też dorzucę swoje:nie nadaję się do związku.,nie nadaję się do wychowywania
                                > dzieci,jestem chujową "panią "domu,bo obowiązki domowe mnie nudzą i są dla mni
                                > e męką pańską:)

                                Siostro! ;) A co lubisz zeby dorzucic przeciwwage?

                                Przypomnial mi sie taki facet, z ktorym bylam. Ten mial swira i przypomina mi automatem Twojego meza zeby kobieta sie 'krzatala'. No wiec nie majac dzieci, bedeac przed trzydzieska, mieszkajac razem i pracujac w moim przypadku od 7 do 15:00, a on do 18:00 mialam obczajony nastepujacy proceder: wpadalam po pracy z zakupami do domu i spac z nastawionym zegarkiem na 18:00. Wstawalam na 5 min przed jego wejsciem do domu odpalalam palniki, radio, TV, swiatla, zakladalam fartuszek i gotowalam zamaszyscie obiad jak wchodzil. On byl wniebowziety, a ja po roku czulam sie jakbym byla platnym morderca ;) Nienawidze utratych kobiecych rol. Jak by co to jestem po szkole gastronomicznej, lubie gotowac ale to kurwa krzatanie sie pani domu mnie przerasta.
                                • sea.sea Re: Nienormalność 22.07.15, 19:49
                                  Ja nie rozumiem o co chodzi z tym krzątaniem. Że przy dzieciach jest w huk roboty, to jakby oczywiste. Ale samotnie mieszkający dorosły dokładnie tak samo musi wrzucać ciuchy do pralki, robić coś do żarcia, odkurzyć czasem czy zrobić co tam jeszcze innego jest w "gospodarstwie" do roboty. Co ma bycie chujową panią domu do związku? No są typy, co oczekują, że będą mieli wyprasowane i obiad na stole, skoro baba w domu, ale jak obserwuję, to nie jest tak, że wszyscy tak mają..

                                  --
                                  • hello-kitty2 Re: Nienormalność 22.07.15, 20:05
                                    sea.sea napisała:

                                    > Ja nie rozumiem o co chodzi z tym krzątaniem. Że przy dzieciach jest w huk robo
                                    > ty, to jakby oczywiste. Ale samotnie mieszkający dorosły dokładnie tak samo mus
                                    > i wrzucać ciuchy do pralki, robić coś do żarcia, odkurzyć czasem czy zrobić co
                                    > tam jeszcze innego jest w "gospodarstwie" do roboty. Co ma bycie chujową panią
                                    > domu do związku? No są typy, co oczekują, że będą mieli wyprasowane i obiad na
                                    > stole, skoro baba w domu, ale jak obserwuję, to nie jest tak, że wszyscy tak ma
                                    > ją..

                                    Wiesz ten byl dziwny, bo mieszkalismy u niego i on byl samodzielny, sam przy sobie zrobil i koszule sobie wyprasowal rano do pracy wiec nie chodzilo o obsluge jego tylko o to, ze jego to autentycznie krecilo/dowartosciowywalo, jak kobieta sie krzata. Cos na zasadzie: krzata sie = stara sie = zalezy jej na zwiazku = kocha mnie. Jak tylko zobaczyl, ze sie nie krzatam to sie boczyl, ze mam wszystko w dupie i tylko moja kariera mnie obchodzi. A nie jest tak jakos jak Kag pisala o obiadku co faceta cieszy? Faceci to debile ;) Kiedys mi facet powiedzial jak podawalam obiad, ze jego mama to nie tylko dobrze gotuje ale jej to o wiele krocej zajmuje. Debil! Jakby w gotowaniu chodzilo o wyscigi, a sam kurwa dwie lewe rece. Nie trafisz, jacys pouwarunkowywani cholera wie przez co/kogo? Mamusie?
                                • ninek04 Re: Nienormalność 22.07.15, 22:04
                                  hello-kitty2 napisała
                                  >Siostro!;)A co lubisz,żeby dorzucić przeciwwage? <

                                  Lubię np.czytać, gdy tylko mam czas,dużo czasu na to "tracę",lubię trochę poćwiczyć, poruszać się, pojeździć na rowerze,posłuchać muzyki. Zwykłe, normalne rzeczy.
                                  Ale nie są to nudne, powtarzalne czynności, które są stratą czasu dla mnie.

                                  >Wstawalam na 5 min przed jego wejsciem do domu odpalalam palniki, radio, TV, swiatla, zakladalam fartuszek i gotowalam zamaszyscie obiad jak wchodzil.>

                                  He,he,tez miałam podobnie, zwłaszcza, gdy jeszcze teściowa nas nawiedzala, o wtedy też potrafiłam pokazać, jak się niby to krzatam:)
                                  Teraz już przestałam udawać, dom w miarę ogarniam, ale bez przesady, nawet wieszanie prania to dla mnie strata czasu,nienawidzę gotować, wymyślać,co by tu na obiad zrobić, prasować(prawie nie prasuje wiec).,rzucać się do mycia okien,bo nie błyszczą.A w życiu!Mąż wcześniej pewnie oczekiwał, że będę się bardziej angażować, ale od początku był i jest do tej pory samoobsługowy,a ja już się nie zmienię i nie będę udawać, że te wszystkie domowe pierdoly mnie cieszą. Jak słyszę, jak np znajome gadają, a ze se takie albo srakie meble kupiły,wstawiły i jak je pucuja, to tylko słucham i kiwam głową. No nie nadaję się i już.
                    • sea.sea Re: Nienormalność 22.07.15, 18:58
                      > Przysiadam sie zatem na lawke frustratow ;-)

                      Była u mnie wczoraj zamieszkała obecnie w Holandii znajoma ze swoim facetem.
                      Jest on od niej 11 lat młodszy, a wygląda tak (tylko ciuchy inne i ciut mniej postawny niż ten aktor, ale nawet fryzura się zgadza)
                      31.media.tumblr.com/695c3847651a7768b14096af4a9afa86/tumblr_nnd9vpL5y01u3wveao2_500.gif
                      Śmiesznie się czułam przez cały wieczór, bo miałam wrażenie, że gadam z tym aktorem właśnie.

                      Ona ma pod 40-tkę, jest malutka, drobniutka i generalnie typ urody bardzo dziewczęcy, ale chyba nigdy nie miała korby na punkcie unikania słońca i dbania o cerę, więc ten wiek po niej z bliska doskonale widać. Poznali się na imprezie, tak po prostu. Koleś nie jest żigolakiem, dziewczyna nie ma grosza przy duszy i mieszka w squacie. I chyba ją trochę lubi, bo jak gadaliśmy, cały wieczór patrzył tylko na nią i co chwila jej dotykał mimochodem. Może go trafił jaki piorun sycylijski, bo ona nie jest z gatunku tych emanujących na całą salę "hej, patrz, jaka jestem fajna, bierz mnie".

                      Czuję się powyższą sytuacją bardzo pozytywnie zainspirowana :>
                      • hello-kitty2 Re: Nienormalność 22.07.15, 19:37
                        sea.sea napisała:

                        > Była u mnie wczoraj zamieszkała obecnie w Holandii znajoma ze swoim facetem.
                        > Jest on od niej 11 lat młodszy, a wygląda tak (tylko ciuchy inne i ciut mniej p
                        > ostawny niż ten aktor, ale nawet fryzura się zgadza)
                        > 31.media.tumblr.com/695c3847651a7768b14096af4a9afa86/tumblr_nnd9vpL5y01u3wveao2_500.gif
                        > Śmiesznie się czułam przez cały wieczór, bo miałam wrażenie, że gadam z tym akt
                        > orem właśnie.
                        >
                        > Ona ma pod 40-tkę, jest malutka, drobniutka i generalnie typ urody bardzo dziew
                        > częcy, ale chyba nigdy nie miała korby na punkcie unikania słońca i dbania o ce
                        > rę, więc ten wiek po niej z bliska doskonale widać. Poznali się na imprezie, ta
                        > k po prostu. Koleś nie jest żigolakiem, dziewczyna nie ma grosza przy duszy i m
                        > ieszka w squacie. I chyba ją trochę lubi, bo jak gadaliśmy, cały wieczór patrzy
                        > ł tylko na nią i co chwila jej dotykał mimochodem. Może go trafił jaki piorun s
                        > ycylijski, bo ona nie jest z gatunku tych emanujących na całą salę "hej, patrz,
                        > jaka jestem fajna, bierz mnie".
                        >
                        > Czuję się powyższą sytuacją bardzo pozytywnie zainspirowana :>

                        O kurna, wrzucaj wiecej takich kawalkow!
                        Dobra, przyznaj sie, zmyslilas? ;-)
                        • sea.sea Re: Nienormalność 22.07.15, 19:43
                          Nope, ja mam bujną wyobraźnię, ale jakbym miała wymyślać, to bym jednak wykombinowała coś bardziej wiarygodnego :D
                          • hello-kitty2 Re: Nienormalność 22.07.15, 19:48
                            sea.sea napisała:

                            > Nope, ja mam bujną wyobraźnię, ale jakbym miała wymyślać, to bym jednak wykombi
                            > nowała coś bardziej wiarygodnego :D

                            Ale dobrze, ze zachowalas choc troche zdrowego rozsadku i wpisalas sie w podwatku 'NIenomalnosc' ;-)
                            • sea.sea Re: Nienormalność 22.07.15, 19:50
                              Ja nigdy nie patrzę na podtytuły w drzewku :P
              • enia17 Re: Nienormalność 22.07.15, 13:15
                Ja odemienna od innych?
                No kazdy jest jakis w swoim stylu
                A po drugie w Polsce latwo by odmiencem
                Sprobuj no w NY albo Londyn
                Ja mam b duzo zalet uwazam
                Wady tez mam oczywiscie ale zeby zaraz sie nad nimi tak skupiac - o nie
                A.czy ja mam slodkie zycie z nim- no nie mam
                Kiedys to jeszcze jak byl chory albo na kacu byl sex.a teraz..
                Szczerze mowic po takiej przerwie to nie wiem jakby to mialo wygladac - jak brat z siostra? Dlatego sie zastnawiam co dalej
                Sabat ladnie piszesz. Zazwyczaj jest poczatek,rozwiniecie i zakonczenie. Ladne okragle zdania sa.kwieciste :)

                • ninek04 Re: Nienormalność 22.07.15, 18:25
                  Enia17 napisała
                  >Dlatego sie zastnawiam co dalej <

                  Nie bierzesz pod uwagę takiej opcji, żeby znaleźć sobie kogoś,nie mówię,że do związku, ale do seksu właśnie. Skoro z nim byś już raczej nie mogła,czy nie chciała, to co Ci szkodzi spróbować? Sumienie by Cię zagryzlo? Jeśli tak,to pewnie coś tam czujesz jeszcze do tego swojego partnera i stad tak trudno Ci się zdecydować na tego drugiego. Naprawdę jest wart tego?
              • m.a.l.a_syrenka Re: Nienormalność 22.07.15, 13:46
                Zachowania kompulsywne można czasem ograniczyć dzięki dobrej terapii. No chyba, że nie chcesz.
              • lybbla Re: Nienormalność 22.07.15, 23:34
                sabat777 napisał:

                > enia17 napisała:
                >
                > > Wielka pustka
                >
                > O tak, to chyba o tej mowa:
                > pl.wikipedia.org/wiki/Wielka_Pustka

                Zamiast romantycznie wzdychać do kosmicznych pustek na forum może byś z lunetą pod namiot ruszył?
          • ninek04 Re: Przetrzymanie 22.07.15, 16:45
            sabat777 napisał
            Wiesz, a może właśnie to decyduje o losie człowieka? Po prostu niektórzy niczym się nie przejmują, przewracają się to wstają, nie patrzą na innych, taka chroniczna nieznośna lekkość bytu :)

            Sabat, po powrocie piszesz,jakbyś przeżył jakąś przemianę wewnętrzną,w taki trochę uduchowiony sposób, a jednocześnie z lekką,a nawet cięższą nutką rezygnacji,pogodzenia się (z losem?),trochę tak,jakbyś życie miał już za sobą. Taki trochę stoicyzm się przebija,jakbyś odciął swoje emocje od świata zewnętrznego. A może masz za sobą jakiś urlop kontemplacyjny?
            • sabat777 Re: Przetrzymanie 22.07.15, 22:24
              ninek04 napisała:

              > A może masz za sobą jakiś urlop kontemplacyjny?

              W pewnym sensie.
              Miałem w zamian za forum trochę wolnego czasu i poświęciłem się kilku ciekawym zagadnieniom. Oprócz standardu w stylu trening/dieta zacząłem zgłębiać między innymi tematykę świadomego śnienia. Zacząłem robić sobie dziennik snów, próbowałem robić też tzw. testy rzeczywistości, ale jak na razie moim głównym sukcesem jest znaczne wzmocnienie wspomnień sennych. Jeszcze niedawno myślałem, że już nic mi się nie śni, tymczasem teraz jestem zazwyczaj w stanie opisać przynajmniej jedną lub dwie rozbudowane sceny ze snu, które utkwiły mi w pamięci po przebudzeniu. Poczytałem też nieco o predykcji, zjawiskach związanych ogólnie z duchowością człowieka. Nawet trochę Biblii poczytałem, trochę z przypadku a trochę z ciekawości. Kurcze, my nic o niej nie wiemy! Oficjalna nauka kościoła zabrnęła w zupełnie inne rejony, eksponuje się głównie miłość i miłosierdzie, a tymczasem wychodzi na to, że Bóg wg. Biblii jest surowy i często mocno nieprzejednany wobec grzeszników. Karze... i to JAK! Pod wpływem lektury doszedłem do wniosku, że osobie podążającej nurtem współczesnej nam codzienności byłoby straszliwie ciężko o zbawienie. Trzeba by być niezłym ascetą, prawdę mówiąc. "Kochaj i rób co chcesz" to zdecydowanie za mało...
              • hello-kitty2 Re: Przetrzymanie 22.07.15, 22:58
                sabat777 napisał:

                ale jak na razie moim głównym sukcesem
                > jest znaczne wzmocnienie wspomnień sennych. Jeszcze niedawno myślałem, że już n
                > ic mi się nie śni, tymczasem teraz jestem zazwyczaj w stanie opisać przynajmnie
                > j jedną lub dwie rozbudowane sceny ze snu, które utkwiły mi w pamięci po przebu
                > dzeniu.

                A to po co? Ja bym wolala nie wiedziec. Jesli pamietam scene senna to jest to scena, ktora mnie budzi i jest nia zazwyczaj jakis wypadek lub smierc nie tylko moja, pare sekund upewniam sie, ze to byl tylko sen. Ale sni mi sie to tak czesto, ze nie robi po obudzeniu juz zadnego wrazenia, przyzwyczailam sie. Czesto mi sie sni brak wyjscia z jakiejs sytuacji, nawet stres mi sie sni. Potrafie tez ponownie zasnac i snic ten sam sen i znowu mnie budzi te sama smierc czy ten sam stres, deja vu. Dzisiaj mnie obudzila smierc syna. Glupie sny. Po co chcesz je znac?
                • sabat777 Re: Przetrzymanie 22.07.15, 23:34
                  hello-kitty2 napisała:

                  > Po co chcesz je znac?

                  Odpowiem zbiorczo pod Twoim wątkiem, bo widzę, że Ninek pyta o to samo.
                  Prowadzenie dziennika snów i zapamiętywanie ich jest pierwszym etapem, w którym wzmacnia się odczuwanie snu i stopniowo wzrasta poczucie świadomości samego siebie w trakcie snu.
                  Po co to robię?
                  Chcę osiągnąć stan, w którym w trakcie snu zdam sobie sprawę z tego, że to tylko sen. Wtedy będę w stanie zapanować nad przebiegiem samego snu i niejako "reżyserować" własny sen.
                  A dlaczego?
                  Sny są naturalnym momentem dnia, w którym nasza podświadomość przenika się ze świadomością. Sen podpowiada człowiekowi bardzo wiele o utajonych konfliktach wewnętrznych, rzeczach o których już zapomnieliśmy, a podświadomie w nas ciągle tkwią - pomaga też rozwiązywać te kwestie. Zjawisko świadomego śnienia może być rodzajem autoterapii i sposobem na rozwiązywanie konfliktów tkwiących w podświadomości. One często manifestują się w snach jako wrogie postacie albo koszmary senne.
                  • jesod Zapanować 22.07.15, 23:50
                    sabat777 napisał:
                    > Chcę osiągnąć stan, w którym w trakcie snu zdam sobie sprawę z tego, że to tylko
                    > sen. Wtedy będę w stanie zapanować nad przebiegiem samego snu i niejako "reży
                    > serować" własny sen.

                    Ha ha ha... Przeceniasz swoje możliwości. No, ale z tymi skłonnościami do panowania, chce się... Prawda?
                    Skoro jesteś już takim nowym specjalistą od snów, to może wytłumaczysz mi ( i nie tylko mi), dlaczego w czasie snu, który pamiętasz nawet w strzępach, bywasz w miejscach, w których nigdy nie byłeś, których nie znasz i których na jawie nigdy nie widziałeś?




                    • sabat777 Re: Zapanować 23.07.15, 00:14
                      jesod napisała:

                      > Ha ha ha... Przeceniasz swoje możliwości.

                      Raz mi się kiedyś udało spontanicznie osiągnąć taki stan, gdy byłem nastolatkiem. Niesamowite uczucie, niestety to był tylko raz i nie trwało długo.

                      > No, ale z tymi skłonnościami do pano
                      > wania, chce się... Prawda?

                      Chęć panowania nad rzeczywistością i kontroli wynika z lęku. Tylko posiadając władzę człowiek zalękniony czuje się bezpieczny. Mam tego świadomość.

                      > Skoro jesteś już takim nowym specjalistą od snów, to może wytłumaczysz mi ( i n
                      > ie tylko mi), dlaczego w czasie snu, który pamiętasz nawet w strzępach, bywasz
                      > w miejscach, w których nigdy nie byłeś, których nie znasz i których na jawie ni
                      > gdy nie widziałeś?

                      Ale chcesz wytłumaczenie racjonalne czy spirytualne? :)
                      Racjonalnie - w czasie snu procesy elektryczne pobudzają korę wzrokową i powodują, że ze zgromadzonych wspomnień tworzą się rozmaite kompilacje tego co mózg już widział. Teoretycznie nowe konstrukcje, ale mające jakieś swoje podstawy we wspomnieniach wzrokowych zgromadzonych w mózgu.
                      Spirytualnie - w czasie snu jesteś zawieszona pomiędzy rzeczywistym światem a jego bliźniakiem w krzywym zwierciadle - wymiarem astralnym. To jest ta rzeczywistość, której doświadczają ludzie "opuszczający własne ciało" w czasie wypadków, śmierci klinicznej albo czasem w trakcie narkozy. Tutaj opieram się na opisach cudzych, mnie coś takiego jak na razie nie spotkało. Domyślam się, że z tamtego wymiaru mogą do naszego przenikać w trakcie snu różne rzeczy. Ogólnie konstrukcja rzeczywistości obejmuje chyba trochę więcej niż obserwowalną fizyczność i jako gatunek niewiele z tego ogarniamy.
                  • mabelle2000 Re: Przetrzymanie 23.07.15, 11:32
                    sabat777 napisał:

                    > Chcę osiągnąć stan, w którym w trakcie snu zdam sobie sprawę z tego, że to tylk
                    > o sen. Wtedy będę w stanie zapanować nad przebiegiem samego snu i niejako "reży
                    > serować" własny sen.

                    Potrafisz zrobic test rzeczywistosci- z zegarkiem, lustrem, wylacznikiem swiatla ? A co zrobiles ze strachem ? Mnie on paralizuje tak okropnie, ze nie wiem czy uda mi sie wyrezyserowac cala historie od poczatku do konca :-( Ale wiem, ze gdyby mi sie udalo, to moglabym odczarowac wiele swoich strachow, ktore nigdy nie wyplywaja w rzeczywistosci, ale czesto manifestuja sie wlasnie w marzeniach sennych. Nie ukrywam, ze ten temat niezmiernie mnie facynuje. A jak z tym jest u Ciebie ?
                    • sabat777 Re: Przetrzymanie 23.07.15, 11:43
                      mabelle2000 napisała:

                      > Potrafisz zrobic test rzeczywistosci- z zegarkiem, lustrem, wylacznikiem swiatl
                      > a ?

                      Problem z TR w moich snach jest jeden - to nie działa. Zegary w moich snach pokazują bardzo dokładne godziny, są takie jak w rzeczywistości. W lustrze widzę siebie, nie ma problemu z brakiem odbicia. Wyłączników światła w moich snach nie ma i nigdy nie było.
                      Rąk w śnie jakbym nie miał, więc palców nie policzę. Najczęściej obserwuję rzeczywistość jako punkt bez ciała, poza sytuacjami gdy podchodzę do lustra - i wtedy widzę siebie tak jak powinno być. Tak czy owak - muszę coś wymyśleć. Dlatego robię dziennik snów, żeby znaleźć jakieś powtarzalne sytuacje i uwarunkować je na jakiś mocny test rzeczywistości.

                      > A co zrobiles ze strachem ? Mnie on paralizuje tak okropnie, ze nie wiem cz
                      > y uda mi sie wyrezyserowac cala historie od poczatku do konca :-( Ale wiem, ze
                      > gdyby mi sie udalo, to moglabym odczarowac wiele swoich strachow, ktore nigdy n
                      > ie wyplywaja w rzeczywistosci, ale czesto manifestuja sie wlasnie w marzeniach
                      > sennych. Nie ukrywam, ze ten temat niezmiernie mnie facynuje. A jak z tym jest
                      > u Ciebie ?

                      Strach jest problemem. Kiedyś doświadczyłem bardzo silnego paraliżu sennego, obudziłem się w sparaliżowanym ciele nie mogąc otworzyć oczu. W dodatku towarzyszyło mi poczucie obecności jakichś istot dookoła i słyszałem złośliwe śmiechy. Zacząłem wrzeszczeć i rzucać się jak ryba na oślep i paraliż ciała łagodnie zszedł. Niemniej było to zajebiście nieprzyjemne doświadczenie. Poza tym często zdarzały mi się fałszywe obudzenia, też nie fajna okoliczność. Mimo wszystko będę próbował.
                      • mabelle2000 Re: Przetrzymanie 23.07.15, 12:10
                        sabat777 napisał:

                        > Zegary w moich snach pok
                        > azują bardzo dokładne godziny, są takie jak w rzeczywistości.

                        U mnie chyba w ogole nie maja wskazowek. Gdyby te wskazowki mialy, to patrzac dwukrotnie we snie, za drugim razem godzina musialaby byc chyba inna ( w rzeczywistosci, na jawie, wskazowki stalyby w miejscu). Ale skoro moj zegarek jest "pusty" to wlasciwie mozna by przyjac ze jest to dobry test rzeczywistosci, jak myslisz ? :-)
                        Proba przelozenia lapy przez lustro tez sie nie powiodla. Ale to chyba ta bariera leku, nie wiem.

                        > Tak czy owak - muszę coś wymyśleć. Dlatego
                        > robię dziennik snów, żeby znaleźć jakieś powtarzalne sytuacje i uwarunkować je
                        > na jakiś mocny test rzeczywistości.

                        Moze sprobuj przeczytac cos we snie. Po skupieniu na chwile wzroku na czym innym i po powrocie do czytania tekst powinien sie zmienic.

                        > Strach jest problemem. Kiedyś doświadczyłem bardzo silnego paraliżu sennego, ob
                        > udziłem się w sparaliżowanym ciele nie mogąc otworzyć oczu.

                        Paraliz dopadl mnie tylko raz, ale nie wydaje mi sie, zeby mial zwiazek ze swiadomym snieniem. To bylo takie uczucie jakbym w szalonym tempie sie cofala, w czasie, w przestrzeni. Dosc bolesne uczucie, zarowno psychiczne jaki fizyczne. Ale poniewaz nigdy sie juz nie powtorzylo, wiec to akurat specjalnie mnie nie neka. Boje sie natomiast utraty kontroli w marzeniach sennych. Cholera, straszny cykor ze mnie :-( Ogromnie mnie to wnerwia.

                        > Poza tym często zda
                        > rzały mi się fałszywe obudzenia, też nie fajna okoliczność.

                        Moglbys cos wiecej napisac ?

                        > Mimo wszystko będę
                        > próbował.

                        Ja tez :-)
                        • ninek04 Re: Przetrzymanie 23.07.15, 15:35
                          mabelle2000 napisała
                          Paraliz dopadl mnie tylko raz, ale nie wydaje mi sie, zeby mial zwiazek ze swiadomym snieniem. To bylo takie uczucie jakbym w szalonym tempie sie cofala, w czasie, w przestrzeni. Dosc bolesne uczucie, zarowno psychiczne jaki fizyczne. Ale poniewaz nigdy sie juz nie powtorzylo, wiec to akurat specjalnie mnie nie neka.

                          Mnie paraliż dopadal wcześniej nagminnie, zawsze miało to związek z trudnością w zasnieciu, gdy to mi się udawało,wtedy nadchodzil ON. Potworne uczucie uwięźnięcia we własnym ciele,bez możliwości zrobienia jakiegokolwiek ruchu,uczucie duszenia się, braku tchu,i taki krzyk wydobywajacy się z głębi mózgu, ale niemy,bezgłośny,bo całe ciało było po prostu jakby zamkniętą, bezwolna masą. Miałam też wtedy poczucie jakby wyjścia poza ciało,bo moje oczy i myśli widziały to bezwladne ciało leżące obok.Straszne to było.Na szczęście już od dłuższego czasu nie przytrafia mi się ten stan.
                          • sabat777 Re: Przetrzymanie 23.07.15, 21:59
                            ninek04 napisała:

                            > Mnie paraliż dopadal wcześniej nagminnie, zawsze miało to związek z trudnością
                            > w zasnieciu, gdy to mi się udawało,wtedy nadchodzil ON. Potworne uczucie uwięźn
                            > ięcia we własnym ciele,bez możliwości zrobienia jakiegokolwiek ruchu,uczucie du
                            > szenia się, braku tchu,i taki krzyk wydobywajacy się z głębi mózgu, ale niemy,b
                            > ezgłośny,bo całe ciało było po prostu jakby zamkniętą, bezwolna masą. Miałam te
                            > ż wtedy poczucie jakby wyjścia poza ciało,bo moje oczy i myśli widziały to bezw
                            > ladne ciało leżące obok.Straszne to było.Na szczęście już od dłuższego czasu ni
                            > e przytrafia mi się ten stan.

                            Hmmm... z opisu pasuje bardziej na początek OOBE.
                            • ninek04 Re: Przetrzymanie 23.07.15, 23:17
                              sabat777napisal
                              >Hmmm... z opisu pasuje bardziej na początek OOBE.<

                              Raczej nie,bo w OOBE miałabym chyba wrażenie rozluznionego, spokojnego, śpiącego ciała, podczas gdy ja, jako ja,pozostająca poza nim odczuwalabym swobodę poruszania się, przenoszenia się, natomiast podczas tego paraliżu to ciało było napięte i zniewolone.
                              Chociaż, z drugiej strony mam częste sny o lataniu,np nad przestwornym , szmaragdowym oceanem-te sny są cudowne i tak kolorowe,i również o spadaniu,tez przeważnie do morza, czy wody,a podobno takie sny mogą być jakaś emanacja OOBE? Nie wiem, nie zgłębialam tematu :-)
                              • sabat777 Re: Przetrzymanie 23.07.15, 23:32
                                ninek04 napisała:

                                > Raczej nie,bo w OOBE miałabym chyba wrażenie rozluznionego, spokojnego, śpiąceg
                                > o ciała, podczas gdy ja, jako ja,pozostająca poza nim odczuwalabym swobodę poru
                                > szania się, przenoszenia się, natomiast podczas tego paraliżu to ciało było nap
                                > ięte i zniewolone.

                                trzymając się ściśle definicji, to OOBE jest odczuciem przebywania poza własnym ciałem - stąd było to bez wątpienia OOBE, ale nie wywołane technikami medytacyjnymi. Może niekontrolowane przebiega inaczej. Tak czy owak jest to zupełnie niezwykłe zjawisko, zaprzecza naszej racjonalnej wizji świata.

                                > Chociaż, z drugiej strony mam częste sny o lataniu,np nad przestwornym , szmar
                                > agdowym oceanem-te sny są cudowne i tak kolorowe,i również o spadaniu,tez przew
                                > ażnie do morza, czy wody,a podobno takie sny mogą być jakaś emanacja OOBE? Nie
                                > wiem, nie zgłębialam tematu :-)

                                u mnie sny o lataniu są ściśle powiązane z seksualnością. Jak zaczynają mi się śnić to wiem, że w przeciągu najbliższych paru dni moją ślubną oświeci i będzie jej się chciało dla odmiany. Zdarza się to na tyle rzadko, że udało mi się powiązać zjawiska :)
                                • ninek04 Re: Przetrzymanie 24.07.15, 00:00
                                  sabat777napisal
                                  >Jak zaczynają mi się śnić to wiem, że w przeciągu najbliższych paru dni moją ślubną oświeci i będzie jej się chciało dla odmiany. Zdarza się to na tyle rzadko, że udało mi się powiązać zjawiska :)<

                                  To skoro zgłębiasz tematykę świadomego śnienia, spróbuj te sny przywoływać częściej, żeby i żonę oświecało na tyle często, ile Ty byś chciał :-)
                                  • sabat777 Re: Przetrzymanie 24.07.15, 08:16
                                    ninek04 napisała:

                                    > To skoro zgłębiasz tematykę świadomego śnienia, spróbuj te sny przywoływać częś
                                    > ciej, żeby i żonę oświecało na tyle często, ile Ty byś chciał :-)

                                    Powiem Ci, że tyle ile oświeca ją w tej chwili jest w sam raz dla takiej ogólnej higieny psychicznej. Czasem raz na dwa miesiące, czasem dwa razy w miesiącu - ale częściej to bym z nią nie chciał. Jakoś wybitnie mnie do niej nie ciągnie.
                                    Może dlatego, że przemyślałem kwestie związane z seksem i rozszyfrowałem przyczyny mojej frustracji. Myślę, że mnie najbardziej w tym wszystkim zabolała utrata twarzy jako mężczyzny - samca, a także poczucie odtrącenia, upadku w hierarchii społecznej. Jako dziecko byłem odtrącany i nieakceptowany, więc to pewnie dlatego był dość słaby punkt. Niemniej przeanalizowanie procesu na bazie jakiego buduje się męska atrakcyjność dało mi do zrozumienia, że w moim przypadku są to sprawy ogólniejsze niż moje małżeństwo i że jest to proces nieodwracalny. Zająłem się więc rzeczami na które mam wpływ zamiast kopać się z koniem.
                                    Oprócz prób ze świadomym śnieniem codziennie robię ćwiczenia wzmacniające pamięć, dużo obcuję z językiem angielskim oglądając podcasty popularno-naukowe na youtube, a także zabrałem się bardzo za swoje ciało. Buduję kaloryfer, którego nigdy nie miałem, a który chcę dla własnej satysfakcji mieć chociaż raz w życiu. Od czasu kiedy skasowałem poprzednie konto spaliłem 8 kg smalcu, a przy okazji ćwiczę większymi niż do tej pory ciężarami w domu. Walczę o nienaganną, folderową sylwetkę, i osiągnę ją - stopniowo, małymi krokami - ale osiągnę.
                                    • marek.zak1 Re: Przetrzymanie 24.07.15, 09:28
                                      sabat777 napisał:

                                      . Zająłem się więc rzeczami na które mam wpływ zamiast kopać się z koniem.
                                      > Oprócz prób ze świadomym śnieniem codziennie robię ćwiczenia wzmacniające pamięć, dużo obcuję z językiem angielskim oglądając podcasty popularno-naukowe na youtube, a także zabrałem się bardzo za swoje ciało. Buduję kaloryfer, którego nigdy nie miałem, a który chcę dla własnej satysfakcji mieć chociaż raz w życiu.
                                      > Od czasu kiedy skasowałem poprzednie konto spaliłem 8 kg smalcu, a przy okazji ćwiczę większymi niż do tej pory ciężarami w domu. Walczę o nienaganną, folderową sylwetkę, i osiągnę ją - stopniowo, małymi krokami - ale osiągnę.
                                      --------------------------------------------------------------------------------------------------------------

                                      Sabat, trzymam kciuki. Polecam Ci jeszcze chesting, a więc praca nad klatką w prosty sposób - 2 raczki, gumy, założone na plecy, idziesz i wyprostowane ręce stykasz przed sobą.
                                      {Powodzenia.
                                    • ninek04 Re: Przetrzymanie 25.07.15, 06:12
                                      sabat777napisal >
                                      Zająłem się więc rzeczami na które mam wpływ zamiast kopać się z koniem.<
                                      Oprócz prób ze świadomym śnieniem codziennie robię ćwiczenia wzmacniające pamięć, dużo obcuję z językiem angielskim oglądając podcasty popularno-naukowe na youtube, a także zabrałem się bardzo za swoje ciało. Buduję kaloryfer, którego nigdy nie miałem, a który chcę dla własnej satysfakcji mieć chociaż raz w życiu. < Walczę o nienaganną, folderową sylwetkę, i osiągnę ją - stopniowo, małymi krokami - ale osiągnę.<

                                      Wszystko super,tylko,czy podejmując te różne aktywności, nie próbujesz przez to wyprzec, czy zagłuszyć w sobie tę całą sferę seksualności i swoich potrzeb, niejako wmawiając sobie, że jesteś na samym dole drabiny i juz się nie podzwigniesz,bo masz poczucie upokorzenia i odtracenia?
                                      A z drugiej strony te wysiłki w kierunku idealnej sylwetki,czy to aby na pewno dla własnej satysfakcji, czy raczej też dla udowodnienia żonie,otoczeniu, że poprzez to zbudowanie atrakcyjności poczujesz się wreszcie dowartosciowany? Oczywiście, tego, co osiągniesz własnym wysiłkiem nikt Ci nie odbierze,ale mnie się to trochę kojarzy z kobietami,które poprawiają swoją urodę,stosując różne zabiegi,i w ten sposób przeglądając się w oczach mężczyzn i czując się dowartosciowane za samo piękno.No,ale ćwicz, jak najbardziej, a zdjęcia chociaż wrzucisz,jak już będziesz wyglądać jak z folderu? :)
                                      • sabat777 Re: Przetrzymanie 25.07.15, 06:52
                                        Tak. Jak zrobie szesciopak to wrzuce zdjecia na forum, oczywiscie bez twarzy. Tak sobie postanowilem, kiedys to obiecalem w jakims watku. Niestety ostatnie kilogramy to najciezszy boj. Organizm zaczyna brutalnie dopominac sie o jedzenie, nagle w szalonym tempie zwalnia metabolizm, spada samopoczucie i tym podobne atrakcje. Uda mi sie najwczesniej za pare miesiecy.
                                        • ninek04 Re: Przetrzymanie 26.07.15, 15:12
                                          Sabat777napisal
                                          >Tak. Jak zrobie szesciopak to wrzuce zdjecia na forum, oczywiscie bez twarzy. Tak sobie postanowilem, kiedys to obiecalem w jakims watku. Niestety ostatnie kilogramy to najciezszy boj. Organizm zaczyna brutalnie dopominac sie o jedzenie, nagle w szalonym tempie zwalnia metabolizm, spada samopoczucie i tym podobne atrakcje. <

                                          To trzymam(y)za słowo :).Tak,to ciężki czas, gdy chciałoby się pochłonąć dosłownie wszystko. Ale później rzeczywiście metabolizm stabilizuje się, a skurczony żołądek nie jest w stanie przyjąć większej ilości jedzenia. Najwazniejsze, to nie powrócić do dawnych nawyków żywieniowych, jeść mało, a częściej. Właściwie to wtedy myślenie o jedzeniu staje się mało ważne i je się tylko wtedy, gdy organizm zaczyna się dopominac,trochę zgodnie z zasadą :je się po to,by żyć,a nie odwrotnie. W moim przypadku to się akurat sprawdza.
                              • sabat777 Re: Przetrzymanie 29.07.15, 18:52
                                Jeszcze chcialem zapytac o poziom realizmu tego doswiadczenia widzenia siebie jakby z zewnatrz:
                                1) czy doswiadczalas widzenia dookolnego tj. jednoczesnie widzalas gore, dol, przod, tyl itd.
                                2) gdyby sen okreslic jako 1 a pelna jawe jako 10, to gdzie w skali realistycznosci przezycia umiescilabys ten "paraliz"...
                                • ninek04 Re: Przetrzymanie 29.07.15, 20:29
                                  @sabat777

                                  Ilekroć doświadczałam tego paraliżu (kilkanaście razy na pewno), zawsze widziałam pokój, łóżko, o wiele większe niż moje,i to moje ciało leżące na boku,skulone, trochę jak w pozycji embrionalnej, zawsze w ciemnym ubraniu i pamiętam, że ja, ta patrząca trochę z góry, a trochę z boku próbowałam krzyczeć przeraźliwie do tego ciała,potrząsając nim jednocześnie, żeby zaczerpnelo powietrza i otworzyło oczy,a koszmar się skończy.
                                  Dla mnie ten paraliż był jak najbardziej realistyczny,nie miałam wrażenia, że wtedy śpię,dla mnie to się działo naprawdę, a gdy już wróciłam do"żywych",tzn.ocknęłam się, to nie wiedziałam za bardzo gdzie jestem,czy jest dzień, czy jeszcze noc,dlaczego leżę itp.,trochę czasu dochodziłam do siebie, bojąc się, żeby nie było powtórki.
                                  Nie wiem, czy chodziło Ci o takie wyjaśnienie,no, ale ja te epizody tak właśnie pamiętam :)
                                  • sabat777 Re: Przetrzymanie 29.07.15, 20:49
                                    Czy to mialo miejsce w trakcie kryzysu w Twoim malzenstwie? Zanim poznalas kochanka?
                                    • ninek04 Re: Przetrzymanie 29.07.15, 22:00
                                      Właśnie tak myślałam, w jakich sytuacjach mi się to przytrafialo, i owszem, było to chyba albo po jakichś kłótniach, nieprzyjemnych wymianach zdań, albo wtedy, gdy miałam wyjątkowo stresujący dzień, czy to w pracy,czy z dziećmi. Wówczas snulam przed snem takie projekcje z wydarzeń, które mi się przytrafiły w ciągu dnia,czułam, że rozsadza mi od szybkości tych projekcji głowę i wtedy pojawiał się paraliż.
                                      Faktycznie, było to w "epoce "przedkochankowej, teraz te stany mnie nie nawiedzają. Ale wiesz,mimo,że to był koszmar, czasem się łapię na tym-zwłaszcza, gdy nie mogę usnac,że pewnie zaraz mnie dopadnie, a tu cholera, nic.Czyżbym podświadomie chciała tego doświadczać? Co Ty myślisz na ten temat? :-)
                                      • sabat777 Re: Przetrzymanie 29.07.15, 22:25
                                        Mysle ze to jednak byl sen. Dla mnie uderzajaca jest jego symbolika. Lezace cialo w czarnym ubraniu to swiadome ja, "Ty na jawie", ktore jest symbolicznie martwe we snie. Bezwlad ciala i czarne ubranie oznacza niemoc, sytuacje bez wyjscia, ktora Cie przerasta. Podobnie jak nienaturalnie duzy pokoj. We snie jakby zamieniasz sie miejscem ze swoja podswiadoma strona, ktora probuje Cie zbudzic - zmusic do dzialania, kaze Ci oddychac bo stracisz zycie.
                                        Widzisz siebie matwa - symbolicznie - i nie chcesz sie na to zgodzic.
                                        Dlatego teraz tego nie doswiadczasz -podswiadomosc nie ma powodu by interweniowac az tak drastycznie poprzez polsenna wizje.
                                        Ten sen/wizja ma w sobie wielkie poklady leku przed smiercia. Nie wiem czy nie planowalas zrobic sobie cos zlego. W kazdym razie to moja interpretacja.
                                        • ninek04 Re: Przetrzymanie 29.07.15, 22:58
                                          Czy ta wizja senna symbolizowala lęk przed śmiercią? Aż tak głęboko bym tego nie interpretowała jednak.
                                          Mimo, że mam w sobie ogromne pokłady pesymizmu, to nigdy nie posunelabym się świadomie do odebrania sobie życia,i nie planowałam tego.Nie wiąże się to absolutnie z moim światopoglądem,bo jestem niewierząca, ale na pewno z poczuciem odpowiedzialności, które też mi często utrudnia życie.
                                          Chociaż nie, z tym nigdy to przesadzilam. Bo chciałabym mieć wybór świadomej eutanazji w przypadku nieuleczalnej,terminalnej choroby. Ale tylko wtedy.
                  • rekreativa Re: Przetrzymanie 23.07.15, 16:56
                    "> Chcę osiągnąć stan, w którym w trakcie snu zdam sobie sprawę z tego, że to tylk
                    > o sen. Wtedy będę w stanie zapanować nad przebiegiem samego snu i niejako "reży
                    > serować" własny sen."

                    Mnie się tak zdarza - w trakcie snu zdaję sobie sprawę, że śnię i że muszę coś zrobić, bo sen zmierza w złym kierunku. Potrafię przesterować treść snu, zanim wydarzy się coś naprawdę okropnego (90% moich snów to koszmary). Mam na to specjalne tricki - pewne czynności, które wykonuję w tej scenerii sennej, a które przenoszą mnie w inną scenerię.

                    Czego nie potrafię, a chciałabym, to zaprogramować sen z góry. Mam taką fantazję, o której myślę przed zaśnięciem - co wieczór, od ponad trzech lat. I jakimś cudem NIGDY jeszcze mi się ta fantazja nie przyśniła. Moja podświadomość zawsze przejmuje kontrolę i produkuje koszmary (bo składam się z lęku). Jesli uda mi się ją wyprowadzić w pole (jak opisałam wyżej), to na chwilę, bo mimo zmiany treści snu on w pewnym momencie znowu zmierza w kierunku koszmaru.

                    Zdarzyło mi się również śnić tę samą treść w odstępie kilku dni. I nie chodzi mi o powtarzający się motyw, bo to zwyczajne, ale o całą długą sekwencję scen.
                    • sea.sea Re: Przetrzymanie 23.07.15, 23:36
                      Mnie się stale śnią te same motywy. Co ciekawe, jak wyprowadziłam się od eksa, przestało mi się śnić, że mam drugie mieszkanie, o którym zapomniałam, że je mam i które muszę wyremontować, żeby je sprzedać albo w nim zamieszkać.

                      Namiętnie za to śni mi się, że mam zdawać maturę z historii albo matematyki, czyli przedmiotów mało mi bliskich, że jestem przerażona i nic nie kumam, bo nie chodziłam na zajęcia, po czym myślę "ale kij z maturą, przecież i tak nie potrzebuję, bo już mam magistra" :>
              • ninek04 Re: Przetrzymanie 22.07.15, 23:15
                sabat777 napisał
                >Zacząłem robić sobie dziennik snów, próbowałem robić też tzw. testy rzeczywistości, ale jak na razie moim głównym sukcesem jest znaczne wzmocnienie wspomnień sennych. Jeszcze niedawno myślałem, że już nic mi się nie śni, tymczasem teraz jestem zazwyczaj w stanie opisać przynajmniej jedną lub dwie rozbudowane sceny ze snu, które utkwiły mi w pamięci po przebudzeniu <

                No, ale co Ci to daje,to Cię jakoś wzmacnia, podbudowuje,do czego ta pamięć marzeń sennych Ci służy?

                >wychodzi na to,że Bóg wg Biblii jest surowy i czasem mocno nieprzejednany wobec grzeszników. Karze... i to JAK! <

                Czytałeś Dawkinsa "Bóg urojony"?Doskonale opisuje niewyobrazalna wściekłość starotestsmentowego Boga,bezwzględnego, nie mającego litości nawet dla tych najsłabszych,i karzacego w sposób brutalny.I stąd ma się wywodzic czy opierać nasza moralność? A w życiu.
    • kruche_ciacho Re: Przetrzymanie 17.07.15, 21:49
      moj ex maz po dwoch latach bezseksia zapytal a co ty takiego waznego w tym seksie widzisz?

      :-)

      mielismy srednia raz na pol roku :-)





      • prosty_facet Re: Przetrzymanie 17.07.15, 23:49
        kruche_ciacho napisała:

        > moj ex maz po dwoch latach bezseksia zapytal a co ty takiego waznego w tym seks
        > ie widzisz?

        I co mu odpowiedzialas, bo jestem ciekaw co kobiety w nim widza.
        • kruche_ciacho Re: Przetrzymanie 23.07.15, 20:13
          Nic nie odpowiedzialam, nie bylo juz sensu rozmawiac
          rozwiodlam sie

          on jest wciaz sam
    • hello-kitty2 Re: Przetrzymanie 22.07.15, 17:33
      enia17 napisała:

      > Maz inicjowal ze 2 razy ale ja juz z nim nie moge po tym wszystkim :/

      Sorry moze nie doczytalam to dopytam: ale mowilas mu/wyjasnilas mu dlaczego juz nie mozesz? Wysluchal? Zrozumial? Jak to skomentowal?
    • lampardzikus Re: Przetrzymanie 23.07.15, 15:54
      Tk czytam o tym problemie eni17 i faktycznie hibernacja wydaje się w takim momencie dobrym rozwiązaniem. Tylko że w takich zastygnięciu można wytrzymać miesiąc dwa trzy...
      Nie da się enia17 wyciągnąć partnera, na rozmowę, do terapeuty?
      • enia17 Re: Przetrzymanie 23.07.15, 22:54
        Ale ja juz tak prosperuje 6 mcy
        Mam teraz straregie lets wait and see what happens
        Szale goryczy przelalo to ze musialam kupic sobie wibrator w grudniu
        I pomyslalam sobie to tak? To teraz paszol won
        Juz mialam takie cos ze na sama mysl gula mi rosla w gardle i zaciskalo -nerwica jakas normalnie
        Wiec dalam sobie spokoj
        Partner z tych obrazalaskich i nie rozmownych
        zreszta o czym tu gadac
        • lampardzikus Re: Przetrzymanie 24.07.15, 13:07
          To enia bardzo przykre. Na pewno teraz w Tobie buzuje wszystko po takim czasie... Nic nie da rady zupełnie pogadać? I co zamierzasz dalej?
    • jacekadam76 Re: Przetrzymanie 28.07.15, 13:29
      Wytrwałości życzę
      Chyba mam coś podobnego , wszystko z żoną ok ale sex raz w miesiącu , żadnych fantazji do zaproponowania , tylko po bożemu . Nie wie czy szukać kochanki czy tak to zostawić i się z tym pogodzić ? Syndrom odstawiania klasycznych - choć jestem "sprawny" w tym co robie , mam wiele w głowie pomysłów tylko nie ma z kim ich realizaować ....
      • jesod Chyba mam coś podobnego 28.07.15, 20:49
        jacekadam76 napisał(a):
        > Chyba mam coś podobnego , wszystko z żoną ok ale sex raz w miesiącu , żadnych f
        > antazji do zaproponowania , tylko po bożemu . Nie wie czy szukać kochanki czy t
        > ak to zostawić i się z tym pogodzić ? Syndrom odstawiania klasycznych - choć je
        > stem "sprawny" w tym co robie , mam wiele w głowie pomysłów tylko nie ma z kim
        > ich realizaować ....

        To naprawdę straszne. :(
        Miałeś pecha chłopie. Strasznie Ci współczuję, ale... dobrze, że podzieliłeś się swoim bólem na tym forum. Tak trzymaj! Bólem należy się dzielić...

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka