Dodaj do ulubionych

ignorowanie gorsze od braku seksu...

18.08.15, 03:49
Chyba nadszedł kolejny dla mnie etap w drodze do podjęcia decyzji o rozwodzie... Chciałabym je pokonywać szybciej.

Nie wiem co jeszcze musi się stać, żeby do mnie dotarło, że to sytuacja bez wyjścia, a raczej z jedynym wyjściem zakładającym moje wymiksowanie się z tego układu. Niektórzy z Was być może pamiętają moją historię o mężu, który woli masturbację od seksu... Przez pewien czas było w tej materii nawet lepiej... Ale jak to zwykle bywa - na bardzo krótki czas. W zeszłym tygodniu, po kolejnych awanturach, błaganiach przyznał się wreszcie, że znów to zrobił... I że kłamał wcześniej na temat tego, że nie robił. Następnie wyjechał na dwa dni do pracy... Chciałam bez kłótni i awantur powiedzieć mu jak się czuję, więc napisałam wiadomość:
"Nienawidzę Cię. Nienawidzę Cię teraz z całej siły… Za kolejne kłamstwa, za to, że pod tym względem nic a nic się nie zmieniasz… A raczej zmieniasz się na minus bo nawet nie czujesz powinności, żeby mnie porządnie za to przeprosić, za to, że dla Ciebie to "nic takiego". Za to, że potrafisz tak brutalnie wykorzystywać fakt, że z całych sił staram się Tobie ufać… Za to, że potrafisz pisać "kocham Cię! Nie kłamię Kotusiu!!!", że kiedy piszę, że nadal nie wierzę, Ty odpisujesz, że Ci przykro…Za to, że piszesz, że nie masz się czego bać, kiedy pytam czego się boisz, że zapewniasz, że nic nie zrobiłeś i jeszcze próbujesz mnie wpędzać w poczucie winy, że Ci nie wierzę. Że marnujesz po kolei wszystkie szanse, które Ci daję, że uniemożliwiasz mi to, aby Ci zaufać… Za to, że nie wiem czy cokolwiek w naszym życiu jest prawdą...
Znów mnie straciłeś… Nie przez masturbację, ale przez kłamstwa i brak starania… I przez smsa, który w tak wulgarny sposób odnosił się do moich podejrzeń, które po tylu kłamstwach, które od Ciebie usłyszałam, nie są w nawet najmniejszym stopniu nieuzasadnione… Tak bardzo w ostatnim czasie starałam się, by Ci ufać, by wierzyć w to, że może nam się udać, że uda nam się wszystko poukładać. Chciałam żebyśmy byli bliżej. Po raz kolejny zaproponowałam wspólne pieniądze, wyczekiwałam wspólnego czasu, planowałam naszą podróż życia, zapragnęłam mieć z Tobą dzieci… A dziś znów siedziałam i płakałam przez kilka godzin i zastanawiałam się gdzie się podziewają wszystkie nasze pieniądze i ile razy mnie zdradziłeś, choć zapewniasz, że tak się nie stało…
Nie mam żadnego poczucia bezpieczeństwa, praktycznie codziennie zastanawiam się kiedy wyjdzie na jaw coś nowego...
Nie chcę i nie mogę tego zrobić sobie i moim przyszłym dzieciom by nie ufać ich Tacie, nie mogę być przez niego ciągle odrzucana i czuć się piękna tylko gdy nie ma go w pobliżu, nie mogę też tak entuzjastycznie reagować na przejawy zainteresowania mną by rozmyślać o tym później i czerpać z tego poczucie własnej wartości… to nie małżeństwo, to nie wspólne życie, tylko "poczekalnia" na coś innego, lepszego bez względu na to czy wydarzy się wewnątrz małżeństwa, czy poza nim.
Wyszłam dziś wieczorem na dwór… Zapłakana, ubrana tylko w cienki materiał, bez żadnej bielizny pod spodem... Czułam wiatr i deszcz na każdym kawałku swojej skóry… Wdychałam zapach burzy… I odetchnęłam z ulgą bo wiem, że cokolwiek się stanie to sobie poradzę. I nie muszę się godzić na byle jakie życie u boku kogoś, kto tak naprawdę nigdy nie pragnął mnie mieć, więc nie potrafi też docenić, że oddałam mu się na wyłączność…Jedynym sposobem, by uratować nasze małżeństwo jest wyrzucenie z niego śmieci, których Ty nie byłeś, nie jesteś i wątpię, że kiedykolwiek będziesz, w stanie się pozbyć..."

Odpisał mi tylko "Nie potrafię nic tak na szybko odpisac poza tym, ze Cie przepraszam i, ze jestem dupkiem.."

Od tamtej pory nie ustosunkował się do mojej wiadomości w żaden sposób, ani pisemnie ani podczas rozmowy... od trzech nocy śpię w innej sypialni a on nie podjął żadnej próby byśmy spali razem, wczoraj powiedział tylko "jak chcesz to możesz spać w naszym łóżku, a ja pójdę do gościnnego".

Muszę przestać się wreszcie okłamywać, że on mnie kocha i opierać te kłamstwa na fakcie, że chętnie odbiera mnie z pracy i robi mi śniadanie. A jeśli nie ma miłości, to nie ma w imię czego znosić braku intymności... Gdyby tak można było się wyłączyć i obudzić gdy przestanie już boleć
:(
Obserwuj wątek
    • sea.sea Re: ignorowanie gorsze od braku seksu... 18.08.15, 10:15
      Nie będę ściemniać - samotność czasami jest paskudna. Czasami człowiek wraca do domu i tak bardzo by chciał, żeby w nim był ktoś żywy, żeby usłyszeć czyjś głos. Ja się ogólnie wyleczyłam już z eksa (zajęło mi to jakieś 4 miesiące), ale i tak miewam kłujkę w sercu, kiedy wracam nocą sama do domu - bo zawsze mnie odbierał, jak mnie gdzieś nosiło wieczorami. Przez jakiś czas nie mogłam robić zakupów w tej sieci marketów, co zwykle, bo odruchowo mnie niosło w stronę półek z jego ulubionymi produktami... Itp.

      Ale dobre jest to, że mam wszystko z grubsza pod kontrolą, że nie mam złudzeń. Wstaję rano i wiem, jak będzie wyglądał mój dzień. Nie tłucze mi się gdzieś pod mostkiem nadzieja wbrew wszelkim danym i zdrowemu rozsądkowi, że dzisiaj zdarzy się coś określonego, że on się nagle ocknie i zrobi coś, żeby mnie uszczęśliwić. Takie bujanie się na huśtawce irracjonalnej nadziei vs nieuchronne rozczarowanie wspominam najgorzej, bez tego naprawdę jest lżej.
      • notyouraveragegirl Re: ignorowanie gorsze od braku seksu... 18.08.15, 17:57
        Smutny Twój post, ale i napawający nadzieją. Dziękuję.

        Zastanawiam się czy może być jakaś gorsza wersja samotności od tej, której doświadczam teraz. Bo teraz przecież też jestem samotna, tylko inaczej. I dokładnie tak jak napisałaś, żyję nadzieją wbrew wszystkim danym.
      • kruche_ciacho Re: ignorowanie gorsze od braku seksu... 18.08.15, 22:01
        Przytulaki sea. Bylam tam, przezylam, z kazdym tygodniem bedzie lepiej.
        • sea.sea Re: ignorowanie gorsze od braku seksu... 18.08.15, 22:20
          Dzięki :) Mi już jest generalnie znacznie lepiej, tzn obecnie nie odczuwam już żałości po eksie, tylko wolne miejsce do zagospodarowania - wyrabianie sobie nowych nawyków lub przypominanie starych to jednak proces i to trochę trwa. Nie mam jakiegoś parcia na związek, ale muszę przyznać, że brakuje mi emocji i tej energii, jaką wyzwala zakochanie i porządny seks, byłoby szalenie miło się jeszcze kiedyś zaczarować :)
    • ninek04 Re: ignorowanie gorsze od braku seksu... 18.08.15, 10:29
      Jeśli trapią Cię takie dylematy, czujesz brak bliskości i intymności, zaufania, a przy tym masz poczucie, że nic nie zmienia się na lepsze, tylko wszystko zmierza ku równi pochylej-to odejdź teraz,póki nie macie dzieci.Potem może być to bardzo trudne do wykonania.
    • mabelle2000 Re: ignorowanie gorsze od braku seksu... 18.08.15, 11:26
      notyouraveragegirl napisała:

      > W zeszłym tygodniu, po kolejnych awantu
      > rach, błaganiach przyznał się wreszcie, że znów to zrobił... I że kłamał wcześn
      > iej na temat tego, że nie robił.

      Jestes uosobieniem koszmaru, ktory sni mi sie po nocach. Profosa z pejczem, ktory zaglada mi w cipe, z pytaniem, czy juz sie dzisiaj masturbowalam czy nie, a jesli tak to dlaczego.
      Nie dalo sie chlopa wytresowac, zeby byl zainteresowany tylko Twoim sex appealem ? No co za ponizenie dla kobiety. Bylby facet w pelni pod kontrola gdyby rzucil w cholere masturbacje i zainteresowal sie wylacznie seksem z Toba. Skoro tego nie robi, to trzeba go kurna zmusic przynajmniej, zeby wciaz przepraszal i kajal sie na kolanach. Nie moze byc tak, zeby nie dalo sie kontrolowac jego seksualnosci, to oburzajace.

      • notyouraveragegirl Re: ignorowanie gorsze od braku seksu... 18.08.15, 11:40
        Jak dla mnie to mógłby sie masturbować i 10 razy dziennie gdyby nie oznaczało to dla mnie braku seksu... Tylko dlatego pytam że chcę wiedzieć co jest powodem tego że ze mną nie sypia i czy mam ewentualnie szansę żeby do czegokolwiek między nami doszło...
        • zyg_zyg_zyg Re: ignorowanie gorsze od braku seksu... 18.08.15, 12:07
          Nie ma szans zeby do czegos doszlo. I nie ma szans, zeby on Cie uszczesliwil. Bo to jest chyba ta rzecz, ktorej od niego oczekujesz. Zeby zmienil sytuacje, w ktorej sie znalezliscie i w ktorej tkwicie od lat, zeby zmienil siebie w taka wersje, ktora bedzie Tobie w koncu robic dobrze. On sie nie zmieni. Albo sie wyrwiesz z tego ukladu, albo bedziesz sie rzucac jeszcze lata cale.
        • mabelle2000 Re: ignorowanie gorsze od braku seksu... 18.08.15, 12:38
          notyouraveragegirl napisała:

          > Jak dla mnie to mógłby sie masturbować i 10 razy dziennie gdyby nie oznaczało t
          > o dla mnie braku seksu...

          Ale on tego seksu z Toba nie chce, nie rozumiesz tego ?

          > Tylko dlatego pytam że chcę wiedzieć co jest powodem
          > tego że ze mną nie sypia i czy mam ewentualnie szansę żeby do czegokolwiek międ
          > zy nami doszło...

          No i co Ci to da jak sie dowiesz ?
          On moze sie swoja seksualnoscia z Toba dzielic, ale jego seksualnosc do Ciebie nie nalezy, rowniez wiec nie zalezy od Ciebie. Wiec nie zmienisz w magiczny sposob rzeczywistosci, bo to on decyduje gdzie kieruje swoja energie. A traktowanie seksu wylacznie relacyjnie konczy sie tak jak w Twoim przypadku.
          Zlokalizowalas problem i chcesz byc jego seksuologiem ? Obawiam sie, ze to nigdy sie nie uda.

          • prosty_facet Re: ignorowanie gorsze od braku seksu... 18.08.15, 22:16
            mabelle2000 napisała:

            > Zlokalizowalas problem i chcesz byc jego seksuologiem ? Obawiam sie, ze to nigd
            > y sie nie uda.

            Dobrze mówisz mabelle - też pojawiło mi się takie skojarzenie po przeczytaniu pierwszego postu - kontrola. Autorka to kobieta kontrolująca. Ktoś ma ją uszczęśliwiać a jak nie, to trzeba zrobić awanturę. Stąd się bierze określenie "zołza" (czyli żona ;-)).
            I w kontekście tego pojawia się znowu ta nieszczęsna masturbacja, której niektórzy ludzie nie są w stanie znieść u swoich partnerów/rek. A to nie tu leży pies pogrzebany...
            • kruche_ciacho Re: ignorowanie gorsze od braku seksu... 18.08.15, 22:37
              masturbacja nie jest zla i nie o to autorce chodzi
              tutaj masturbacja jest zamiast seksu i to jest problem
              • prosty_facet Re: ignorowanie gorsze od braku seksu... 19.08.15, 08:14
                kruche_ciacho napisała:

                > masturbacja nie jest zla i nie o to autorce chodzi
                > tutaj masturbacja jest zamiast seksu i to jest problem

                Pytanie: co było pierwsze: jako czy kura ?
                Czy masturbacja jest przyczyną czy może raczej skutkiem jakichś problemów ?
                Problemów w związku, a nie u faceta czy u kobiety.
                • marek.zak1 Re: ignorowanie gorsze od braku seksu... 19.08.15, 08:44
                  prosty_facet napisał:
                  > Pytanie: co było pierwsze: jako czy kura ?
                  > Czy masturbacja jest przyczyną czy może raczej skutkiem jakichś problemów ?
                  > Problemów w związku, a nie u faceta czy u kobiety.
                  ----------------------------------------------------------------------------------------------

                  Pisałem w tym duchu wiele razy i zawsze spotykało się to z fala bardzo ostrej krytyki. Zobaczymy jak teraz zareaguja koleżanki.
                  • sea.sea Re: ignorowanie gorsze od braku seksu... 19.08.15, 09:22
                    Bo pisałeś w duchu "te roszczeniowe harpie nie dają spokojnie poruchać, tylko domagają się orgazmów, bo za dużo czytały Cosmo" :P
                  • hello-kitty2 Re: ignorowanie gorsze od braku seksu... 19.08.15, 11:39
                    marek.zak1 napisał:

                    > prosty_facet napisał:
                    > > Pytanie: co było pierwsze: jako czy kura ?
                    > > Czy masturbacja jest przyczyną czy może raczej skutkiem jakichś problemów
                    > ?
                    > > Problemów w związku, a nie u faceta czy u kobiety.
                    > -------------------------------------------------------------------------------
                    > ---------------
                    >
                    > Pisałem w tym duchu wiele razy i zawsze spotykało się to z fala bardzo ostrej k
                    > rytyki. Zobaczymy jak teraz zareaguja koleżanki.

                    Oto moja reakcja: wszedzie piszesz o masturbatorze, ze 'ten typ tak ma' i zeby mu kompa na lbie rozwalic, a teraz nagle obrot o 180 st. Wez sie zdecyduj BEZ ogladania sie na kolezanki moze, co?
                    • marek.zak1 Re: ignorowanie gorsze od braku seksu... 19.08.15, 11:48
                      hello-kitty2 napisała:

                      > marek.zak1 napisał:
                      >
                      > > > Problemów w związku, a nie u faceta czy u kobiety.
                      > > -------------------------------------------------------------------------
                      > > Pisałem w tym duchu wiele razy i zawsze spotykało się to z fala bardzo ostrej kytyki. Zobaczymy jak teraz zareaguja koleżanki.
                      ---------------------------------------------------------------------------------------------------->
                      > Oto moja reakcja: wszedzie piszesz o masturbatorze, ze 'ten typ tak ma' i zeby
                      > mu kompa na lbie rozwalic, a teraz nagle obrot o 180 st. Wez sie zdecyduj BEZ ogladania sie na kolezanki moze, co?
                      ----------------------------------------------------------------------------------------------------------
                      Jesli masturbacja jest przyczyną BSWM należy kompa rozwalić.
                      Jesli masturbacja jest nastepstwem problemów w zwiazku i problemów z seksem należy wyjaśnić powody tychże problemów.
                      Sa to dwie zupełne różne sytuacje.

                      • hello-kitty2 Re: ignorowanie gorsze od braku seksu... 19.08.15, 12:19
                        marek.zak1 napisał:

                        > Jesli masturbacja jest przyczyną BSWM należy kompa rozwalić.
                        > Jesli masturbacja jest nastepstwem problemów w zwiazku i problemów z seksem nal
                        > eży wyjaśnić powody tychże problemów.
                        > Sa to dwie zupełne różne sytuacje.

                        Juz widze jak diagnozujesz co jest co ;) Tutaj mam dla Ciebie przyklad. Do ktorej opcji zakwalifikujesz nastepujacy przypadek: nastepuje BSWM w wyniku braku orgazmow (juz Ci wyjasnilam powod) u pani, pani masturbuje sie przy porno. Prosze ;)
                        • marek.zak1 Re: ignorowanie gorsze od braku seksu... 19.08.15, 12:34
                          hello-kitty2 napisała:

                          > marek.zak1 napisał:
                          >
                          > Juz widze jak diagnozujesz co jest co ;) Tutaj mam dla Ciebie przyklad. Do ktorej opcji zakwalifikujesz nastepujacy przypadek: nastepuje BSWM w wyniku braku orgazmow (juz Ci wyjasnilam powod) u pani, pani masturbuje sie przy porno. Prosze ;).
                          -----------------------------------------------------------------------------------------------------------

                          Nie pamiętam powodu, ale w sprawach masturbacji kobiet głosu nie zabieram. W przypadku faceta po masturbacji facet z przyczyn fizjologicznych nie ma siły I ochoty na sex, natomiast u kobiet może być inaczej, ale się nie wypowiadam.
                          Tak na marginesie, gdybym wiedział jak orgazm jest ważny i niezbędny dla kobiet, to z obecną wiedzą chyba bym został singlem, a sprawy seksu rozwiązałbym w inny sposób.. Odpowiedzialność za orgazm, jaki by na mnie spadała, by mnie zupełnie zniecheciła do zwiazku.
                • sea.sea Re: ignorowanie gorsze od braku seksu... 19.08.15, 09:38
                  Problem jest taki, że oni obydwoje chyba są masochistami.
                  Autorka w 2014 roku pisała, że są razem 10 lat, a od 7 nie jest dobrze. Więc teraz mamy już 8 lat jego trzepania po kątach i jej płaczów i narzekań. Jednocześnie obydwoje się trzymają siebie jak pijany płota, ona wciąż znosi jego kłamstwa i łamanie składanych pod przymusem obietnic, on wciąż znosi kontrolę i próby wymagania od niego czegoś, czego ewidentnie nie jest w stanie dotrzymać. I tak 8 lat. Normalnemu człowiekowi to by dawno żyłka pękła i by wyciągnął wnioski - zwłaszcza, że jak się zeszli, to byli jeszcze nastolatkami (przynajmniej autorka), więc spokojnie mogli się rozejść jeszcze na studiach i znaleźć sobie bardziej odpowiadającego partnera, zamiast się tyle ze sobą męczyć.
      • hello-kitty2 Re: ignorowanie gorsze od braku seksu... 18.08.15, 12:29
        mabelle2000 napisała:

        > Jestes uosobieniem koszmaru, ktory sni mi sie po nocach. Profosa z pejczem, kto
        > ry zaglada mi w cipe, z pytaniem, czy juz sie dzisiaj masturbowalam czy nie, a
        > jesli tak to dlaczego.
        > Nie dalo sie chlopa wytresowac, zeby byl zainteresowany tylko Twoim sex appeale
        > m ? No co za ponizenie dla kobiety. Bylby facet w pelni pod kontrola gdyby rzuc
        > il w cholere masturbacje i zainteresowal sie wylacznie seksem z Toba. Skoro teg
        > o nie robi, to trzeba go kurna zmusic przynajmniej, zeby wciaz przepraszal i k
        > ajal sie na kolanach. Nie moze byc tak, zeby nie dalo sie kontrolowac jego seks
        > ualnosci, to oburzajace.

        Mabelle wszystkie historie tego typu odnosisz do siebie.
        Ja z kolei jak czytam o takim gosciu to mi sie pokazuje obraz meza glownej bohaterki Little Children (nie moge znalezc odpowiedniego fragmentu na you tube ale tu cos widac: www.youtube.com/watch?v=bU9C2jeYDTI). W tym filmie przeciwstawiono walenie konia przez goscia przed kompem z zalozonymi na glowe gaciami babskimi jakies baby z internetu z relacja seksualna dwojga ludzi. Nie wiem czy to tak wyglada w realu ale jesli tak to nie ma bata zeby widz sie na tym panem pochylil.

        Abstrahujac czy u tego pana masturbacja jest skutkiem czy przyczyna to mam pytanie ogolne: po co ktos komu wystarczy masturbacja wiaze sie z innym czlowiekiem, ktoremu nie wystarcza? Jesli gosc jej nie chce to po cholere ja trzyma w zwiazku, zapewniajac o milosci, klamiac, przepraszajac? Przeciez on ja ewidentnie trzyma w obwodzie, oszukuje, po cholere?
        • brak.polskich.liter Re: ignorowanie gorsze od braku seksu... 18.08.15, 12:41
          hello-kitty2 napisała:

          > Abstrahujac czy u tego pana masturbacja jest skutkiem czy przyczyna to mam pyta
          > nie ogolne: po co ktos komu wystarczy masturbacja wiaze sie z innym czlowiekiem
          > , ktoremu nie wystarcza? Jesli gosc jej nie chce to po cholere ja trzyma w zwia
          > zku, zapewniajac o milosci, klamiac, przepraszajac? Przeciez on ja ewidentnie
          > trzyma w obwodzie, oszukuje, po cholere?

          Niekoniecznie.
          Moze jej potrzebowac do realizacji innych swoich potrzeb (np. towarzystwa, przynaleznosci, wizerunku), a do seksu akurat nie.
          To nie tak rzadko spotykany scenariusz.
        • mabelle2000 Re: ignorowanie gorsze od braku seksu... 18.08.15, 12:49
          hello-kitty2 napisała:

          >W tym filmie przeciwstawiono walenie konia przez goscia przed kompem z
          >zalozonymi na glowe gaciami babskimi jakies baby z internetu z relacja seksualna dwojga >ludzi. Nie wiem czy to tak wyglada w realu
          >ale jesli tak to nie ma bata zeby widz sie na tym panem pochylil.

          Ja sie nad panem nie pochylam, ja tylko pragne zwrocic uwage, ze domaganie sie czegos, czego ktos nie chce nam dac jest z gory skazane na porazke. No niestety, dla wielu ludzi nadal seks tylko wtedy ma sens jesli jest aktem dobrowolnym. O czym zdaje sie autorka jakby zapomniala.

          > Abstrahujac czy u tego pana masturbacja jest skutkiem czy przyczyna to mam pyta
          > nie ogolne: po co ktos komu wystarczy masturbacja wiaze sie z innym czlowiekiem
          > , ktoremu nie wystarcza? Jesli gosc jej nie chce to po cholere ja trzyma w zwia
          > zku, zapewniajac o milosci, klamiac, przepraszajac? Przeciez on ja ewidentnie
          > trzyma w obwodzie, oszukuje, po cholere?

          Jesli ja chce seksu z Toba, ale Ty nie chcesz ze mna, ale to ja za Toba laze, domagam sie i robie awantury, to kto kogo tutaj trzyma i komu bardziej zalezy ?
        • zyg_zyg_zyg Re: ignorowanie gorsze od braku seksu... 18.08.15, 12:51
          A myslisz, ze np. Sabata to zona nie potrzebuje? Cale to forum jest pelne historii o wzajemnym potrzebowaniu, tyle ze odmiennych rzeczy.
          • mabelle2000 Re: ignorowanie gorsze od braku seksu... 18.08.15, 13:09
            zyg_zyg_zyg napisała:

            > A myslisz, ze np. Sabata to zona nie potrzebuje? Cale to forum jest pelne hist
            > orii o wzajemnym potrzebowaniu, tyle ze odmiennych rzeczy.

            Stad pewnie tytul watku, ktory oddaje istote rzeczy: " Ignorowanie gorsze od braku seksu".
          • hello-kitty2 Re: ignorowanie gorsze od braku seksu... 18.08.15, 13:14
            mabelle2000 napisała:

            No niestety
            > , dla wielu ludzi nadal seks tylko wtedy ma sens jesli jest aktem dobrowolnym.
            > O czym zdaje sie autorka jakby zapomniala.

            > Jesli ja chce seksu z Toba, ale Ty nie chcesz ze mna, ale to ja za Toba laze, d
            > omagam sie i robie awantury, to kto kogo tutaj trzyma i komu bardziej zalezy ?

            zyg_zyg_zyg napisała:

            > A myslisz, ze np. Sabata to zona nie potrzebuje? Cale to forum jest pelne hist
            > orii o wzajemnym potrzebowaniu, tyle ze odmiennych rzeczy.

            No wlasnie, a wlasciwie czego kazdy potrzebuje to prawda. Wg mnie autorka nie domaga sie seksu tylko domaga sie juz teraz tylko szczerosci. Kazdy zasluguje na uslyszenie prawdy. Skoro pan z nia seksu nie chce, to niech to powie WPROST, a nie ona, jak twierdzisz Mabelle ma sama do tego dojsc/domyslec sie i sama odpuscic, nie lazic, odczepic sie. On sie zachowuje nie fair. Jesli potrzebuje od niej czegos innego, jak Sabata zona, to niech powie WPROST. Wtedy czlowiek jest zwolniony z domyslow, nadziei, tesknot i moze przejsc do innego etapu mianowicie co chce zrobic ze swoim zyciem. Sama bylam wielokrotnie w ukladach, gdzie nie wiedzialam na czym stoje i jest to chyba najgorszy okres w zyciu, takie wyczekiwanie, strata czasu. Niestety czlowiek jest tak skonstrulowany, ze jest mu potrzebna informacja zwrotna nawet w postaci 'spierdalaj z tym seksem, mam go w dupie'.

            I teraz moje postepowanie bylo by takie, ze nie ma bujania sie. Z moich obserwacji oceniam, ze najlepiej dziala zastraszanie, nikt sie nie oprze lekowi, jak sie porzadnie przestraszy to powie prawde. Ja bym go zastraszyla zwyczajnie niech powie na czym ona stoi. Jak go zna to bedzie wiedziala jak to przeprowadzic.
            • loppe Re: ignorowanie gorsze od braku seksu... 18.08.15, 13:19
              Kitty ma rację. W pewnym momencie partnerka chce już tylko walidacji swojego bólu, chce się rozstać w jakimś wzajemnym zrozumieniu - "masz rację partnerko, rozstańmy się, życzę Ci szczęścia". A nie taka chora zabawa w kotka i myszkę z ropiejącą raną.
              • loppe Re: ignorowanie gorsze od braku seksu... 18.08.15, 13:21
                loppe napisał:

                > Kitty ma rację. W pewnym momencie partnerka chce już tylko walidacji swojego bó
                > lu, chce się rozstać w jakimś wzajemnym zrozumieniu - "masz rację partnerko, ro
                > zstańmy się, życzę Ci szczęścia". A nie taka chora zabawa w kotka i myszkę z ro
                > piejącą raną.


                Ale "some people you just can't reach" - nie stać ich na bycie razem, nie stać ich na uwolnienie partnerki od siebie. Są wielkim bólem w szyi swoich partnerek.
                • loppe Re: ignorowanie gorsze od braku seksu... 18.08.15, 13:27
                  Gościu postępuje tak - wydaje mi się - żeby Ona jeszcze żałowała, czuła się winna etc. jeśli się wreszcie zdecyduje na rozstanie.
            • mabelle2000 Re: ignorowanie gorsze od braku seksu... 18.08.15, 13:24
              hello-kitty2 napisała:

              > No wlasnie, a wlasciwie czego kazdy potrzebuje to prawda. Wg mnie autorka nie d
              > omaga sie seksu tylko domaga sie juz teraz tylko szczerosci. Kazdy zasluguje na
              > uslyszenie prawdy.

              No ale przeciez te prawde juz uslyszala wielokrotnie, ba nawet odczula ja na wlasnej skorze- ON NIE CHCE Z NIA SEKSU. Czego wiecej potrzeba ? Pan odpala porno, a pania ma w dupie. Jaki wniosek ? Porno lepsze od pani.
              Sek w tym, ze nie o taka prawde pani chodzi. Tu jest pogrzebany. Pani zada przeprosin, pokajania, przyznania sie do winy, zadoscuczynienia. W koncu ZERWANIA Z NALOGIEM. To by ja satysfakcjonowalo.
              • loppe Re: ignorowanie gorsze od braku seksu... 18.08.15, 13:29
                mabelle2000 napisała:


                > No ale przeciez te prawde juz uslyszala wielokrotnie, ba nawet odczula ja na wl
                > asnej skorze- ON NIE CHCE Z NIA SEKSU. Czego wiecej potrzeba ? Pan odpala porn
                > o, a pania ma w dupie. Jaki wniosek ? Porno lepsze od pani.
                > Sek w tym, ze nie o taka prawde pani chodzi. Tu jest pogrzebany. Pani zada prze
                > prosin, pokajania, przyznania sie do winy, zadoscuczynienia. W koncu ZERWANIA Z
                > NALOGIEM. To by ja satysfakcjonowalo.

                Twoje podejście jest bardzo oryginalne. Moim zdaniem skandaliczne!! Obwiniasz ofiarę.

                Seks w małżeństwie to zaszczytny obowiązek.
                • mabelle2000 Re: ignorowanie gorsze od braku seksu... 18.08.15, 13:35
                  loppe napisał:

                  > Twoje podejście jest bardzo oryginalne. Moim zdaniem skandaliczne!! Obwiniasz o
                  > fiarę.

                  Rzeczywiscia jest ona ofiara, ale wlasnych wyobrazen o zwiazku, w ktorym druga strona bedzie dawac dupy wbrew sobie, rowniez wtedy gdy nie ma na to ochoty. Tam gdzie nie obowiazuje regula dobrowolnosci predzej czy pozniej nastapi porazka, przykro mi.
                  • loppe Re: ignorowanie gorsze od braku seksu... 18.08.15, 13:47
                    mabelle2000 napisała:

                    > loppe napisał:
                    >
                    > > Twoje podejście jest bardzo oryginalne. Moim zdaniem skandaliczne!! Obwin
                    > iasz o
                    > > fiarę.
                    >
                    > Rzeczywiscia jest ona ofiara, ale wlasnych wyobrazen o zwiazku, w ktorym druga
                    > strona bedzie dawac dupy wbrew sobie, rowniez wtedy gdy nie ma na to ochoty. Ta
                    > m gdzie nie obowiazuje regula dobrowolnosci predzej czy pozniej nastapi porazka
                    > , przykro mi.

                    Ale o co Ci chodzi konkretnie? Dwoje ludzi podjęło decyzję małżeńską, widziały oczy, to nie z przydziału trafili do jednego mieszkania... Nie rozumiem. Albo ruchasz, co jest zupełnie naturalną czynnością jak dla mnie, albo się wyprowadzasz.
                    • mabelle2000 Re: ignorowanie gorsze od braku seksu... 18.08.15, 14:02
                      loppe napisał:

                      > Nie rozumiem. Albo r
                      > uchasz, co jest zupełnie naturalną czynnością jak dla mnie, albo się wyprowadza
                      > sz.

                      Pelna zgoda. Pan nie chce ruchac i powinien sie wyprowadzic. Ciekawe tylko dlaczego sam na to nie wpadl ?
                      • loppe Re: ignorowanie gorsze od braku seksu... 18.08.15, 14:05
                        mabelle2000 napisała:

                        > loppe napisał:
                        >
                        > > Nie rozumiem. Albo r
                        > > uchasz, co jest zupełnie naturalną czynnością jak dla mnie, albo się wypr
                        > owadza
                        > > sz.
                        >
                        > Pelna zgoda. Pan nie chce ruchac i powinien sie wyprowadzic. Ciekawe tylko dlac
                        > zego sam na to nie wpadl ?

                        Może więc tym się wreszcie zajmiesz, istotą sprawy, a nie debiliadami...
              • rekreativa Re: ignorowanie gorsze od braku seksu... 18.08.15, 13:32
                Jak w tym filmowym klasyku:
                "You want the truth?
                You can't handle the truth!"
                :)
                • loppe Re: ignorowanie gorsze od braku seksu... 18.08.15, 13:37
                  rekreativa napisała:

                  > Jak w tym filmowym klasyku:
                  > "You want the truth?
                  > You can't handle the truth!"
                  > :)

                  Jeden z najpamiętniejszych sentence'ów filmowych. Jack Nicholson w roli bodaj pułkownika. Po tym filmie zjeżdżając na nartach myślałem "can you handle the speed?"

                  Imho truth związkowa wyklucza zaniedbywanie partnerki, bo w internecie lepiej, i fajnie, związek może trwać dla partnera onanisty??
                • triss_merigold6 Re: ignorowanie gorsze od braku seksu... 18.08.15, 13:49
                  Kocham ten cytat.
                • notyouraveragegirl Re: ignorowanie gorsze od braku seksu... 18.08.15, 18:54
                  I can handle the truth... Problem tylko polega na tym, że prawda nie została wypowiedziana. Bo on mi mówi, że ja mu się bardzo podobam, że on chce seksu ze mną, ale że "mamy problemy". Zaproponował nawet, żebyśmy się umówili na seks co drugi dzień bo może coś się odblokuje. Jakoś sobie tego nie wyobrażam, ale w imię próbowania wszystkiego rozważam czy na tą opcję nie przystać. Wątpię jednak, by mnie to satysfakcjonowało bo mi w seksie nie chodzi tylko o rozładowywanie napięcia. Chcę czuć się pożądana dlatego, że jestem atrakcyjna, że się jemu podobam, a nie dlatego, że przypada akurat dzień nieparzysty.
                  • ninek04 Re: ignorowanie gorsze od braku seksu... 18.08.15, 20:50
                    >Zaproponował nawet, żebyśmy się umówili na seks co drugi dzień bo może coś się odblokuje. Jakoś sobie tego nie wyobrażam, ale w imię próbowania wszystkiego rozważam czy na tą opcję nie przystać. <

                    Trochę to dziwne, umawianie się i planowanie seksu,jako zadania do odbębnienia, w nadziei na zmianę na lepsze. A gdzie tu spontaniczność, pożadanie,wreszcie satysfakcja,gdy z tyłu głowy tlukła by się myśl,że on się być może zmusza.Mnie takie podejście zablokowaloby całkowicie,nie potrafilabym poczuć nawet odrobiny podniecenia.
                    • marek.zak1 Re: ignorowanie gorsze od braku seksu... 18.08.15, 21:00
                      ninek04 napisała:

                      > Trochę to dziwne, umawianie się i planowanie seksu,jako zadania do odbębnienia, w nadziei na zmianę na lepsze. A gdzie tu spontaniczność, pożadanie,wreszcie satysfakcja,gdy z tyłu głowy tlukła by się myśl,że on się być może zmusza.Mnie takie podejście zablokowaloby całkowicie,nie potrafilabym poczuć nawet odrobiny podniecenia.
                      -------------------------------------------------------------------------------------------------------------

                      To może być odmiana syndromu MiL, a więc MiPM, a PM oznacza pornomasturbację. On ją może kocha, ale pożąda panienki z seksfilmów.
                      Ten typ tak ma.
                    • notyouraveragegirl Re: ignorowanie gorsze od braku seksu... 18.08.15, 21:44
                      Mnie też blokuje, więc się póki co nie zgodziłam i seksu nie mam wcale. On, tak jak już napisałam, myśli, że się coś "odblokuje".
              • hello-kitty2 Re: ignorowanie gorsze od braku seksu... 18.08.15, 13:44
                mabelle2000 napisała:

                > No ale przeciez te prawde juz uslyszala wielokrotnie, ba nawet odczula ja na wl
                > asnej skorze- ON NIE CHCE Z NIA SEKSU. Czego wiecej potrzeba ? Pan odpala porn
                > o, a pania ma w dupie. Jaki wniosek ? Porno lepsze od pani.

                A to tak jej powiedzial? Wielokrotnie? To chyba przegapilam. W poprzednich watkach?

                > Sek w tym, ze nie o taka prawde pani chodzi. Tu jest pogrzebany. Pani zada prze
                > prosin, pokajania, przyznania sie do winy, zadoscuczynienia. W koncu ZERWANIA Z
                > NALOGIEM. To by ja satysfakcjonowalo.

                No ale to chyba on tak to przedstawia, a ona to kupuje.
                • mabelle2000 Re: ignorowanie gorsze od braku seksu... 18.08.15, 13:58
                  hello-kitty2 napisała:

                  > A to tak jej powiedzial? Wielokrotnie? To chyba przegapilam. W poprzednich watk
                  > ach?

                  Ty mnie Kitka za slowka nie lap :-) Skoro facet sie do seksu z nia nie pali, to zasadniczo i durny by zrozumial, ze ten seks to zadna przyjemnosc dla niego. Ja nie wiem czy to jakas pomrocznosc jasna zwiazana z zakochanem czy z czym innym, ze musi byc na glos powiedziane. Ale zalozmy jednak, ze facet wyartykuluje dobitnie " nie krecisz mnie, porno jest lepsze ". To pomijajc Armagedon jaki go wtedy czeka, to stanowisko pani pewnie i tak pozostanie niezmienne- ma przestac sie masturbowac i zaczac sie leczyc.
                  • loppe Re: ignorowanie gorsze od braku seksu... 18.08.15, 14:04
                    mabelle2000 napisała:

                    >
                    > Ty mnie Kitka za slowka nie lap :-) Skoro facet sie do seksu z nia nie pali, to
                    > zasadniczo i durny by zrozumial, ze ten seks to zadna przyjemnosc dla niego. J
                    > a nie wiem czy to jakas pomrocznosc jasna zwiazana z zakochanem czy z czym inny
                    > m, ze musi byc na glos powiedziane. Ale zalozmy jednak, ze facet wyartykuluje
                    > dobitnie " nie krecisz mnie, porno jest lepsze ". To pomijajc Armagedon jaki go
                    > wtedy czeka, to stanowisko pani pewnie i tak pozostanie niezmienne- ma przesta
                    > c sie masturbowac i zaczac sie leczyc.

                    Ale Ty idiotycznie imho zakładasz, że kobieta w związku ma konkurować z onanizmem męża przed ekranem z filmem porno. I wygrać... Ty się dobrze czujesz?:) Bo to...
                    • mabelle2000 Re: ignorowanie gorsze od braku seksu... 18.08.15, 14:11
                      loppe napisał:

                      > Ale Ty idiotycznie imho zakładasz, że kobieta w związku ma konkurować z onanizm
                      > em męża przed ekranem z filmem porno. I wygrać... Ty się dobrze czujesz?:) Bo t
                      > o...

                      To nie ja zakladam konkurencje z onanizmem, to autorka watku zaklada. Dlatego kaze mu sie kajac, przepraszac i obiecywac poprawe. Acha i jeszcze on ma jej nie ignorowac.
                      • notyouraveragegirl Re: ignorowanie gorsze od braku seksu... 18.08.15, 19:00
                        Nie wiem jak byś się czuła gdybyś się przełamała i otworzyła by opowiedzieć komuś o tym co czujesz, a on by się do tego nie ustosunkował pomimo faktu, że jest sprawcą Twojego bólu. Nie wydaje mi się jakieś dziwne, że się czuję ignorowana. I nie każę mu się kajać i przepraszać i obiecywać poprawy. Chcę żyć w relacji, która jest seksualna i nie życzę sobie by ktoś mnie okłamywał, bo sobie na to nie zasłużyłam. To nie są jakieś wymagania z kosmosu. Nie oczekuję serenady co rano, kolacyjki w blasku świec co wieczór, 100% jego wolnego czasu, tego by zarabiał na moje zachcianki i drogie szmatki, a do tego zajmował się domem, gotował i zabierał w ramach niespodzianki w romantyczne rejsy po Karaibach.
                        • mabelle2000 Re: ignorowanie gorsze od braku seksu... 18.08.15, 19:29
                          notyouraveragegirl napisała:

                          > Nie wiem jak byś się czuła gdybyś się przełamała i otworzyła by opowiedzieć kom
                          > uś o tym co czujesz, a on by się do tego nie ustosunkował pomimo faktu, że jest
                          > sprawcą Twojego bólu.

                          Czym innym jest prawo do wyrazania swojego niezadowolenia/rozczarowania/zlosci/irytacji, a czym innym oczekiwanie, ze druga strona zrobi tak, zebym tych uczuc nie czula. To jest wlasnie oczekiwanie niemozliwego.
                          Jesli uwazasz, ze ktos sprawia Ci bol, zamierzony czy tez nie zamierzony, to jedno co mozesz zrobic, to wyjsc z tej relacji.

                          > . I nie każę mu się kajać i przepraszać i obiecywać poprawy. Chcę żyć w relacji
                          > , która jest seksualna

                          Jego poprawy nie oczekujesz, ale chcesz zyc w relacji, ktora jest seksualna. Jak wiec chcesz to uczynic ?

                          > i nie życzę sobie by ktoś mnie okłamywał, bo sobie na to
                          > nie zasłużyłam.

                          To ze facet nie chce Cie bzykac jest faktem. Jakich jeszcze dowodow potrzebujesz na potwiedzenie, ze nie chce z Toba bliskosci, intymnosci, nie podobasz mu sie ? Wierzysz jego slowom, a nie wierzysz czynom. Dlaczego ?

                          > To nie są jakieś wymagania z kosmosu. Nie oczekuję serenady co
                          > rano, kolacyjki w blasku świec co wieczór, 100% jego wolnego czasu, tego by za
                          > rabiał na moje zachcianki i drogie szmatki, a do tego zajmował się domem, gotow
                          > ał i zabierał w ramach niespodzianki w romantyczne rejsy po Karaibach.

                          Oczekujsz seksu, ale z seksu nici. I co teraz ?
                          • prosty_facet Re: ignorowanie gorsze od braku seksu... 18.08.15, 22:30
                            mabelle2000 napisała:

                            > Czym innym jest prawo do wyrazania swojego niezadowolenia/rozczarowania/zlosci/
                            > irytacji, a czym innym oczekiwanie, ze druga strona zrobi tak, zebym tych uczuc
                            > nie czula. To jest wlasnie oczekiwanie niemozliwego.

                            mabelle jesteś psychologiem ? Czy po porządnej terapii ?
                          • notyouraveragegirl Re: ignorowanie gorsze od braku seksu... 18.08.15, 22:53
                            > Czym innym jest prawo do wyrazania swojego niezadowolenia/rozczarowania/zlosci/
                            > irytacji, a czym innym oczekiwanie, ze druga strona zrobi tak, zebym tych uczuc
                            > nie czula. To jest wlasnie oczekiwanie niemozliwego.

                            Ależ ja w ogóle nie oczekuję od niego zmiany moich uczuć. Uczucia to moja sprawa, ja sobie z nimi muszę radzić bez względu na to czy są uzasadnione czy nie.

                            Jego sprawą jest to czy mówi prawdę czy też nie i czy ze mną sypia czy nie. W tym wypadku, na jedno i drugie odpowiedź brzmi: nie.

                            > Jego poprawy nie oczekujesz, ale chcesz zyc w relacji, ktora jest seksualna. Ja
                            > k wiec chcesz to uczynic ?

                            Całkiem niezłe, konfrontujące pytanie - nie mam pojęcia.

                            > To ze facet nie chce Cie bzykac jest faktem. Jakich jeszcze dowodow potrzebujes
                            > z na potwiedzenie, ze nie chce z Toba bliskosci, intymnosci, nie podobasz mu si
                            > e ? Wierzysz jego slowom, a nie wierzysz czynom. Dlaczego ?
                            >

                            Bo słowa są lepsze od czynów i bardziej zgodne z tym na co mam nadzieję i czego bym chciała.
                            Poza tym, próbuję sobie jakoś to zracjonalizować.

                            >
                            > Oczekujsz seksu, ale z seksu nici. I co teraz ?

                            Muszę się zebrać i powiedzieć: "pa". Ale to boli jak cholera, więc nie umiem. Czeka nas jeszcze wspólny urlop w listopadzie, który jest opłacony, zarezerwowany i co gorsza, wymarzony, więc podejrzewam, że i tak będę w tym układzie tkwić przynajmniej do końca roku.

                            Dziś byłam już z siebie dumna - że się nie rozklejam, trzymam się mocno mojego postanowienia by nie wychodzić z inicjatywą. I w chwili gdy zamknęłam za sobą drzwi gościnnej sypialni, która już przed wprowadzeniem się do tego miejsca zaplanowana była na pokój dla dziecka, wszystko szlag trafił.

                            • ninek04 Re: ignorowanie gorsze od braku seksu... 19.08.15, 09:13
                              >Dziś byłam już z siebie dumna - że się nie rozklejam, trzymam się mocno mojego postanowienia by nie wychodzić z inicjatywą. I w chwili gdy zamknęłam za sobą drzwi gościnnej sypialni, która już przed wprowadzeniem się do tego miejsca zaplanowana była na pokój dla dziecka, wszystko szlag trafił. <

                              To uporczywe wychodzenie z inicjatywą, nie wywołujące odzewu ze strony partnera,wygląda jak wywieranie presji,przez co on może jeszcze bardziej odsuwać się od Ciebie. Podobnie z rozklejaniem-to z kolei jak branie na litość -też nie wróży nic dobrego.
                              • marek.zak1 II zasada Marka 19.08.15, 09:24
                                ninek04 napisała:
                                > To uporczywe wychodzenie z inicjatywą, nie wywołujące odzewu ze strony partnera
                                > ,wygląda jak wywieranie presji,przez co on może jeszcze bardziej odsuwać się od Ciebie. Podobnie z rozklejaniem-to z kolei jak branie na litość -też nie wróży nic dobrego.
                                ---------------------------------------------------------------------------------------------------------

                                Wprowadzam zatem II zasade Marka. Pierwsza jak wiecie to brak seksu = brak zwiazku.
                                II zasada: facet nie jest napalony na dziewczynę - nic z tego (już) nie będzie.,
                                Do zapamietanmia i podkrteslenia wężykiem.

                                Teraz przechodzę do budżetowania 2016, co jak wiecie, czy nie, jest niesamowicie ważna czynnoscia w korpo. Nara.
                  • hello-kitty2 Re: ignorowanie gorsze od braku seksu... 18.08.15, 14:23
                    mabelle2000 napisała:

                    > Ty mnie Kitka za slowka nie lap :-) Skoro facet sie do seksu z nia nie pali, to
                    > zasadniczo i durny by zrozumial, ze ten seks to zadna przyjemnosc dla niego. J
                    > a nie wiem czy to jakas pomrocznosc jasna zwiazana z zakochanem czy z czym inny
                    > m, ze musi byc na glos powiedziane.

                    Oczywiscie, ze powinno. Zwolnien z odpowiedzialosci za swoje stanowisko nie ma. A Ty bys chciala zeby np. nagle w szkole czy w miejscu pracy zaczeto Cie omijac lukiem, niby sie usmiechajac ale jednak na dystans ni stad ni zowad bez zdania racji? Czy wolabays zeby Ci powiedziano szczerze co jest grane? To nie ona jest durna tylko on ja oszukuje/mami jakimis tekstami 'jestem dupkiem' wtf co to jest? Dlaczego przerzucasz wziecie odpowiedzialnosci za jego problem na nia? On ma jakies problem z sypianiem z nia. ON. Dlaczego go jej nie przedstawi? Jesli ktos umiera z Twoich bliskich to nie interesuje Cie przyczyna jego smierci? Czy domagasz sie zeby Ci powiedziano? Przeciez moga powiedziec: ale on i tak jest juz trupem, o co pani to wiedziec?

                    Ale zalozmy jednak, ze facet wyartykuluje
                    > dobitnie " nie krecisz mnie, porno jest lepsze ". To pomijajc Armagedon jaki go
                    > wtedy czeka, to stanowisko pani pewnie i tak pozostanie niezmienne- ma przesta
                    > c sie masturbowac i zaczac sie leczyc.

                    A skad wiesz jakie wtedy bedzie jej stanowisko? Zwyczajnie robisz z niej idiotke. Tylko nie wiem z jakiego powodu. Nie kazdy jest kombajnem jak Triss. Chociaz jeszcze Triss o tyle rozumiem, bo mowi o ponizaniu sie bedac w takiej sytuacji. To czego Ty sie domagasz od autorki to zeby ona jemu ulatwila sprawe, kiedy ona nawet nie radzi sobie z soba. Dlaczego ma ulatwiac jemu biorac ciezar decyzji wylacznie na swoje barki? Przeciez jesli wezmie to to moze miec konsekwencje w postaci np ze on nie bedzie w tym rozstaniu z nia wspolpracowal.
                    • triss_merigold6 Re: ignorowanie gorsze od braku seksu... 18.08.15, 14:28
                      Ja tylko zaznaczam, że jeśli chcesz od kogoś odejść, to współpraca przy rozstaniu nie jest szczególnie potrzebna. Dzieci razem nie mają więc to kwestia spakowania się i jednej rozprawy w sądzie rodzinnym.
                      Ona nie powinna ułatwiać jemu tylko myśleć o sobie i we własnym imieniu podjąć decyzję.
                      • hello-kitty2 Re: ignorowanie gorsze od braku seksu... 18.08.15, 14:35
                        triss_merigold6 napisała:

                        > Ja tylko zaznaczam, że jeśli chcesz od kogoś odejść, to współpraca przy rozstan
                        > iu nie jest szczególnie potrzebna. Dzieci razem nie mają więc to kwestia spakow
                        > ania się i jednej rozprawy w sądzie rodzinnym.
                        > Ona nie powinna ułatwiać jemu tylko myśleć o sobie i we własnym imieniu podjąć
                        > decyzję.

                        Zgadzam sie, ze powinna myslec o sobie, jak kazdy zreszta. Tylko widzisz miedzy 'spakowaniem sie', a 'jedna rozprawa w sadzie rodzinnym' trzeba gdzies sie podziac... Wiem, ze Ty wyszlas z dwulatkiem, a ona jest wolna wiec teoretycznie powinno byc jej latwiej ale pelnego obrazu nie mamy. Moze nie ma gdzie isc? Jakby sie dogadali moze mogliby np sprzedac mieszkanie najpierw, cholera wie, jaka jest tam sytuacja.

                        Ale Triss powiedz jedno: zeby spakowac sie i wyjsc to trzeba miec plan czy wystarczy sie porzadnie wkurwic? Z ciekawosci pytam.
                        • triss_merigold6 Re: ignorowanie gorsze od braku seksu... 18.08.15, 14:42
                          Nie miałam szczególnych planów, wkurwienie narastało i w pewnym momencie wiedziałam, że już dłużej nie wytrzymam. Ale dojście do tzw. ściany nie zajmowało mi bardzo duzo czasu.
                        • mabelle2000 Re: ignorowanie gorsze od braku seksu... 18.08.15, 14:49
                          hello-kitty2 napisała:

                          > Ale Triss powiedz jedno: zeby spakowac sie i wyjsc to trzeba miec plan czy wyst
                          > arczy sie porzadnie wkurwic? Z ciekawosci pytam.

                          Nie wiem jak u Triss, ale u mnie wystarczylo sie wkurwic. Przychodzi taki moment i czujesz, ze po prostu jeszcze jeden dzien i cos sobie zrobisz. Ja spalam ze trzy tygodnie w garazu u znajomych, zanim sobie znalazlam jakis kat. W sumie to bylo nawet dobre miejsce, zeby sie gdzies przechowac, a zabralam z domu tylko moj samochod i jedna torbe. W pracy tez nic nie wiedzieli. I dobrze.
                      • loppe Re: ignorowanie gorsze od braku seksu... 18.08.15, 14:36
                        triss_merigold6 napisała:

                        > Ja tylko zaznaczam, że jeśli chcesz od kogoś odejść, to współpraca przy rozstan
                        > iu nie jest szczególnie potrzebna. Dzieci razem nie mają więc to kwestia spakow
                        > ania się i jednej rozprawy w sądzie rodzinnym.
                        > Ona nie powinna ułatwiać jemu tylko myśleć o sobie i we własnym imieniu podjąć
                        > decyzję.

                        Ona jest refleksyjną, wrażliwą osobą i w związku z tym potrzebuje współpracy z jego strony w rozstaniu. Rozstaniu PSYCHICZNYM, PSYCHOLOGICZNYM. Potrzebuje, żeby on powiedział - szanuję cię i dlatego chcę żebyśmy się rozstali, a nie jego scen typu "jestem dupkiem" (ale bez resolution). Po prostu część jej odrzuca go - słusznie - inna część tej żony tkwi w związku z nim i ten dupek.... ale dupki tego nie potrafią. Powiedzieć: Szacunek, zgoda, żegnamy się.
                        • loppe Re: ignorowanie gorsze od braku seksu... 18.08.15, 14:37
                          Taki dupek jak on jeszcze wykona do niej telefony po rozprowadzeniu się ze wspólnego mieszkania...
                          • notyouraveragegirl Re: ignorowanie gorsze od braku seksu... 18.08.15, 18:41
                            Oczywiście, że wykona telefony, przyjedzie pod pracę z kwiatami i będzie pisał jakim był idiotą i jak się zmieni. I dopóki nie jestem na tyle silna by się wtedy nie ugiąć - nie ma sensu bym się wyprowadzała. Idealnie by było gdyby to on się wyprowadził, ale tego nie zrobi - wielokrotnie go o to prosiłam. Jedyne co mogę więc zrobić to sama się wynieść, a mieszkanie wygrać w sądzie.

                            Dziś rano mnie komplementował, że "przepięknie wyglądam". Odpowiedziałam, że nie jestem obrazkiem, żeby sobie można było na mnie popatrzeć. I cisza. A przed chwilą napisał smsa, że za mną tęskni. Toż przecież tak się nie da żyć...
                            • loppe Re: ignorowanie gorsze od braku seksu... 19.08.15, 09:24
                              Wszystko byłoby dobrze gdybyś to Ty była Wagą, a partner Skorpionem. W odwrotnym ułożeniu to słabiutki związek zodiakalny, o ujemnej atrakcyjności seksualnej...
                              • loppe Re: ignorowanie gorsze od braku seksu... 19.08.15, 09:28
                                Pani Skorpion jest doskonałą żoną i matką, a jak już pisałem - jej związek z panem spod znaku Ryb nie ma sobie równych!:)
                                • loppe Re: ignorowanie gorsze od braku seksu... 19.08.15, 09:31
                                  Więcej o związku Skorpionka-Ryby dowiesz się od Marka:)
                                • marek.zak1 Re: ignorowanie gorsze od braku seksu... 19.08.15, 11:05
                                  loppe napisał:

                                  > Pani Skorpion jest doskonałą żoną i matką, a jak już pisałem - jej związek z panem spod znaku Ryb nie ma sobie równych!:).
                                  --------------------------------------------------------------------------------------------------------

                                  Pure magic :)
                                  • loppe Re: ignorowanie gorsze od braku seksu... 19.08.15, 11:55
                                    Tak więc związek Notaverage obciążony jest zodiakalnym fatum, można powiedzieć że padł ofiarą planet. Ciekawi mnie w związku z tym, czy nic Jej nie mówiło przed ślubem, że nie tędy droga? I mean intuicja, znaki ostrzegawcze etc.
                                    • marek.zak1 Re: ignorowanie gorsze od braku seksu... 19.08.15, 12:05
                                      loppe napisał:

                                      > Tak więc związek Notaverage obciążony jest zodiakalnym fatum, można powiedzieć
                                      > że padł ofiarą planet. Ciekawi mnie w związku z tym, czy nic Jej nie mówiło przed ślubem, że nie tędy droga? I mean intuicja, znaki ostrzegawcze etc.
                                      ------------------------------------------------------------------------------------------------------------

                                      Ja przed slubem nie przywiązywałem do tego az takiej wagi, ale z perspektywy, widzę, ze miało to I ma ogromne znaczenie. Przeciez zwiazek dwóch różnych osób musi być wsparty z kosmosu, bo inaczej wszystko sie rozpieprzy.
                                      Nasze rodziny nie były tym wszystkim zachwycone, ale wsparcie planet było decdydująca.
                                      • loppe Re: ignorowanie gorsze od braku seksu... 19.08.15, 12:14
                                        marek.zak1 napisał:
                                        >
                                        > Ja przed slubem nie przywiązywałem do tego az takiej wagi, ale z perspektywy, w
                                        > idzę, ze miało to I ma ogromne znaczenie. Przeciez zwiazek dwóch różnych osób m
                                        > usi być wsparty z kosmosu, bo inaczej wszystko sie rozpieprzy.
                                        > Nasze rodziny nie były tym wszystkim zachwycone, ale wsparcie planet było decdy
                                        > dujące.

                                        Wpływ Zodiaku należy do najważniejszych, to jest zbadane statystycznie. Oczywiście w grę wchodzą - jak zawsze w życiu - również inne czynniki. W każdym razie w przypadku związku pani Skorpion (znakomity to znak...) - pan Waga gwiazdy mówią o ujemnej atrakcyjności seksualnej (ujemnej!) i braku porozumienia dusz na dokładkę. Po prostu feralna konfiguracja i w tym świetle trzeba i Jemu sporo wybaczyć. No ale jak u diaska Oni się w ogóle przeprowadzili razem przez okres narzeczeństwa, że to już wtedy nie padło? Może wpływ innych czynników był pozytywny, np. rodziny były zachwycone...
                                        • loppe Re: ignorowanie gorsze od braku seksu... 19.08.15, 12:21
                                          Np. mój związek pani Byk z Lwem charakteryzowany jest przez Zodiak jak seksowny i empatyczny, wysokie wskaźniki pożądania i również harmonii codziennej. I to proszę państwa z biegiem lat całkowicie zdominowało wpływ innych czynników. Atrakcyjność seksualna ani trochę nie spadała, a raczej trochę rosła na osi czasu:), a wzajemne zrozumienie stało się wręcz gigantyczne, ja jestem zdumiony nieraz jak dobrze Ona mnie czyta, nie jest jakąś zaczytującą się w psychologii i filozofii intelektualistką, ogląda całymi dniami romantyczne komedie z internetu (do tego używa internetu), i ma taką prymalną inteligencję emocjonalną, że czapki z głów.
                                          • marek.zak1 Re: ignorowanie gorsze od braku seksu... 19.08.15, 12:27
                                            loppe napisał:

                                            i ma taką prymalną inteligencję emocjonalną, że czapk i z głów.
                                            -----------------------------------------------------------------------------------

                                            Inteligencję emocjonalna uważam za niesłychanie ważna. Porozumienie emocjonalne jest wazniejsze niz werbalne. Unika sie wtedy przypadku, gdy jedno wypowiada jakies słowo, a drugie rozumie je zupełnie inaczej.
                                            • loppe Re: ignorowanie gorsze od braku seksu... 19.08.15, 12:33
                                              marek.zak1 napisał:

                                              > loppe napisał:
                                              >
                                              > i ma taką prymalną inteligencję emocjonalną, że czapk i z głów.
                                              > -------------------------------------------------------------------------------
                                              > ----
                                              >
                                              > Inteligencję emocjonalna uważam za niesłychanie ważna. Porozumienie emocjonalne
                                              > jest wazniejsze niz werbalne. Unika sie wtedy przypadku, gdy jedno wypowiada j
                                              > akies słowo, a drugie rozumie je zupełnie inaczej.


                                              Porozumienie emocjonalne jest najważniejsze. A ja byłem idiotą emocjonalnym i kiedyś to prawie tylko umysłowo czyli intelektem się z Nią komunikowałem, poprawiałem, no głupi człowiek...
                                              • marek.zak1 Re: ignorowanie gorsze od braku seksu... 19.08.15, 12:36
                                                loppe napisał:

                                                > Porozumienie emocjonalne jest najważniejsze. A ja byłem idiotą emocjonalnym i kiedyś to prawie tylko umysłowo czyli intelektem się z Nią komunikowałem, poprawiałem, no głupi człowiek...
                                                --------------------------------------------------------------------------------------------------------

                                                Mialem dokładnie tak samo, ale nauczyłem sie, że nie tędy droga I wtedy juz było z górki :)
                                                • loppe Re: ignorowanie gorsze od braku seksu... 19.08.15, 12:41
                                                  marek.zak1 napisał:

                                                  > loppe napisał:
                                                  >
                                                  > > Porozumienie emocjonalne jest najważniejsze. A ja byłem idiotą emocjonaln
                                                  > ym i kiedyś to prawie tylko umysłowo czyli intelektem się z Nią komunikowałem,
                                                  > poprawiałem, no głupi człowiek...
                                                  > -------------------------------------------------------------------------------
                                                  > -------------------------
                                                  >
                                                  > Mialem dokładnie tak samo, ale nauczyłem sie, że nie tędy droga I wtedy juz był
                                                  > o z górki :)


                                                  Więc słuchaj, jak napisałeś miesiąc temu że rozmowy nasze z Kag to uczta intelektualna, to ja pomyślałem wtedy - uczta inteligencji, nie intelektu... Inteligencja jest ciekawsza od intelektu. Rozumiemy się!:)
                                              • loppe Re: ignorowanie gorsze od braku seksu... 19.08.15, 12:37
                                                Zresztą na zasadzie połówek jabłka Jej się podobało i do dziś chwali jak coś lepiej od Niej zanalizuję, ale teraz to ja podziwiam i chwalę Jej inteligencję emocjonalną, która jest wciąż lepsza od mojej, no mistrzowska...
                                        • notyouraveragegirl Re: ignorowanie gorsze od braku seksu... 19.08.15, 12:46
                                          Loppe, a gdzie te gwiazdy to mówią bo chętnie poczytam :) Jakim cudem więc właśnie to porozumienie dusz nas przy sobie trzyma? Jakim cudem wszyscy dookoła uważają nas za idealnie dobraną parę? Dla mnie on jest atrakcyjny seksualnie. I z jakiegoś powodu to w nim zakochalam sie porządnie pierwszy raz w życiu i nie znudził mi sie po krótkim czasie. Inne relacje szybko mnie nudzily.
                                          Rodziny akurat były bardzo na nie: ojciec mu mówił że ma na mnie uważać bo nie tylko on sie koło mnie kręci wiec zaraz sobie kogoś znajdę (przez rok mieszkaliśmy w innych miastach i spotykaliśmy sie w weekendy, które to były, a przynajmniej ja je tak pamietam, bardzo gorące), poza tym ze jestesmy za młodzi na ślub, najpierw powinnismy studia pokończyc a nie odstawiać fanaberie... To pozniej sie zepsuło jak okazało sie ze ja chce częściej niz on...
                                          • loppe Re: ignorowanie gorsze od braku seksu... 19.08.15, 12:52
                                            notyouraveragegirl napisała:

                                            > Loppe, a gdzie te gwiazdy to mówią bo chętnie poczytam :) Jakim cudem więc właś
                                            > nie to porozumienie dusz nas przy sobie trzyma? Jakim cudem wszyscy dookoła uwa
                                            > żają nas za idealnie dobraną parę? Dla mnie on jest atrakcyjny seksualnie. I z
                                            > jakiegoś powodu to w nim zakochalam sie porządnie pierwszy raz w życiu i nie zn
                                            > udził mi sie po krótkim czasie. Inne relacje szybko mnie nudzily.
                                            > Rodziny akurat były bardzo na nie: ojciec mu mówił że ma na mnie uważać bo nie
                                            > tylko on sie koło mnie kręci wiec zaraz sobie kogoś znajdę (przez rok mieszkali
                                            > śmy w innych miastach i spotykaliśmy sie w weekendy, które to były, a przynajmn
                                            > iej ja je tak pamietam, bardzo gorące), poza tym ze jestesmy za młodzi na ślub,
                                            > najpierw powinnismy studia pokończyc a nie odstawiać fanaberie... To pozniej s
                                            > ie zepsuło jak okazało sie ze ja chce częściej niz on...

                                            Może mylnie użyłem sformułowania "porozumienie dusz", bo to jest najwyższy już poziom, gdy miałem na uwadze niezbyt dobrą komunikację i współpracę codzienną, tę nieseksualną. Być może jest coś ponad seksem i codziennym byciem razem, co Was trzyma. No ale... to może być, tak jak Twój pozytywny stosunek seksualny do Partnera, własnie jednostronne, a o mocy zodiakalnej mówimy gdy jest dwustronne. No nie wiem oczywiście...
                                            • loppe Re: ignorowanie gorsze od braku seksu... 19.08.15, 12:55
                                              O namiętnej dyspozycji pań Skorpion pieśni śpiewają... więc to jest po prostu Twoja cecha immanentna, niezależna, w swej decydującej części, od osoby Partnera, chyba.
                                              • notyouraveragegirl Re: ignorowanie gorsze od braku seksu... 19.08.15, 22:19
                                                Namiętność została chyba we mnie uśpiona... Mąż stwierdził kiedyś, że nie lubi gdy inicjuję seks bo (użył innego sformułowania, ale nie pamiętam dokładnie) to jest mało kobiece.

                                                Zastanawiam się czy gdyby poszedł do seksuologa to zasługuje, by dać mu jeszcze jedną szansę...
                                                • sea.sea Re: ignorowanie gorsze od braku seksu... 19.08.15, 22:27
                                                  Gdyby poszedł sam z siebie, bo by poczuł, że ma problem, że mu ta masturbacja utrudnia życie - to tak. To by go mogło zmotywować do zmiany.

                                                  Tymczasem jak na razie on chyba nie chce nic zmieniać. BTW jakby podstawić za masturbację na przykład alkohol lub hazard, to mamy tu kliniczny przypadek nałogu i samooszukującego się współuzależnienia.
                                                  • ninek04 Re: ignorowanie gorsze od braku seksu... 19.08.15, 22:37
                                                    Sea.sea napisała
                                                    >Gdyby poszedł sam z siebie, bo by poczuł, że ma problem, że mu ta masturbacja utrudnia życie - to tak. To by go mogło zmotywować do zmiany.<

                                                    To samo pomyślałam. Wysylanie prawie że na siłę do seksuologa, żeby rozwiązał tylko jego problem, mija się z celem. Trochę to tak wygląda, jakbyś uporczywie i bez przerwy przestępowała z nogi na nogę i glówkowała, co by tu jeszcze wymyślić, żeby on wreszcie mnie zauważył.A on ma to gdzieś.
                                                  • notyouraveragegirl Re: ignorowanie gorsze od braku seksu... 19.08.15, 22:42
                                                    Wygląda na to, że nie ma tego gdzieś tylko jest zagubiony. Inna sprawa, że nie moim zadaniem jest pomaganie mu, aby się odnalazł :). Był raz u seksuologa - ale mieliśmy wtedy problemy finansowe, więc nie chodził na stałe. Wtedy pomogło na kilka tygodni.

                                                    Wiecie co jest dla mnie najgorsze? Że to nie jest tak, że tego seksu nie ma wcale, a jak jest to beznadziejny. Że raz na jakiś czas, albo na urlopie, albo na jakimś wyjeździe jest po prostu niesamowicie, cudownie...
                                                  • ninek04 Re: ignorowanie gorsze od braku seksu... 19.08.15, 23:03
                                                    Notyouraveragegirl napisała
                                                    >Wiecie co jest dla mnie najgorsze? Że to nie jest tak, że tego seksu nie ma wcale, a jak jest to beznadziejny. Że raz na jakiś czas, albo na urlopie, albo na jakimś wyjeździe jest po prostu niesamowicie, cudownie...<

                                                    A było kiedyś tak w waszej relacji,że to Ty odpuszczalas, ignorowalas go, dawalas do zrozumienia, że Ci nie zależy? Jeśli tak było,to z jego strony była jakaś reakcja,i zabieganie o Ciebie? Może jest tak,że mąż wiedząc,jak bardzo Ci zależy na nim, uznał, że nie musi się specjalnie starać, czy wykazywać, bo nie ma zagrożenia, że może Cię stracić, że odejdziesz.
                                                  • notyouraveragegirl Re: ignorowanie gorsze od braku seksu... 20.08.15, 18:24
                                                    Cześć, było tak i była reakcja. On ma te reakcje zwykle opóźnione - po trzech, czterech dniach... Generalnie mąż ma teraz chyba fazę buntu - uważa, że na zbyt wiele sobie pozwalał z mojej strony (mowa o mojej dość wybuchowej naturze) i nie będzie tego tolerował (i ma w tym rację).

                                                    Kiedyś już pisałam na forum, że szalał jak wyjechałam z domu bez słowa, zostawiając tylko kartkę. Wydzwaniał, wypisywał, błagał, żebym wróciła... A gdy wróciłam to wielbił... I poprawa była znaczna w wielu kwestiach - na kilka miesięcy...
                                                  • ninek04 Re: ignorowanie gorsze od braku seksu... 20.08.15, 21:38
                                                    notyouraveragegirl napisała
                                                    >. On ma te reakcje zwykle opóźnione - po trzech, czterech dniach... Generalnie mąż ma teraz chyba fazę buntu - uważa, że na zbyt wiele sobie pozwalał z mojej strony (mowa o mojej dość wybuchowej naturze) i nie będzie tego tolerował (i ma w tym rację).<

                                                    Być może Twoja wybuchowość, albo nachalność w kwestii domagania się seksu, u niego wzbudzają niechęć i wycofanie,bo jest być może bardziej skryty i nie okazujący uczuć. Może wydaje mu się, że jesteś zbyt doskonała, kontrolujaca i perfekcyjna,i to wzbudza jakiś lęk w nim, obawę przed niemożnością sprostania Twoim wymaganiom.Albo jeszcze jedna ewentualność -może on kogoś ma,a Ty o tym nie wiesz,nie bierzesz tego pod uwagę?


                                                    Kiedyś już pisałam na forum, że szalał jak wyjechałam z domu bez słowa, zostawiając tylko kartkę. Wydzwaniał, wypisywał, błagał, żebym wróciła... A gdy wróciłam to wielbił... I poprawa była znaczna w wielu kwestiach - na kilka miesięcy...
                                                • loppe Re: ignorowanie gorsze od braku seksu... 20.08.15, 09:00
                                                  Np. profesor L. Weres napisał świetną, obszerną rozprawę "Homo Zodiacus", możesz chcieć od tego zacząć swoje zodiakalne studia.
                                                  • marek.zak1 Re: ignorowanie gorsze od braku seksu... 20.08.15, 09:06
                                                    loppe napisał:

                                                    > Np. profesor L. Weres napisał świetną, obszerną rozprawę "Homo Zodiacus", możesz chcieć od tego zacząć swoje zodiakalne studia.
                                                    ------------------------------------------------------------------------------------------------------

                                                    Znaki Zodiaku pomagają zrozumieć samego siebie i zorientowac się w słabych i mocnych stronach. U ryb słabą stroną, podatną na kontuzje są nogi i dlatego tak ważne jest wzmacnianie miesni nóg, np. przez jazdę na rowerze.
                                                  • ninek04 Re: ignorowanie gorsze od braku seksu... 20.08.15, 09:31
                                                    Loppe napisał
                                                    >Np. profesor L. Weres napisał świetną, obszerną rozprawę "Homo Zodiacus", możesz chcieć od tego zacząć swoje zodiakalne studia.<

                                                    Potwierdzam, tym bardziej, że to nie prosty wykład na temat cech poszczególnych znaków, które z grubsza są wszystkim znane,ale przede wszystkim autor odwołuje się do postaci historycznych i literackich,szukając tam archetypow zodiakalnych, co jest ciekawym i dość nietypowym podejściem.
                                            • notyouraveragegirl Re: ignorowanie gorsze od braku seksu... 19.08.15, 22:34
                                              Jak tak czytam te opisy znaków zodiaku i wszystko dokładnie się zgadza (i w moim przypadku i jego) to mam jeszcze większy mętlik w głowie, choć oczywiście idiotyzmem byłoby podjęcie decyzji o rozwodzie na podstawie kilku opisów.

                                              Nadal uważam, że na co dzień dobrze się dogadujemy... Ale może to dlatego, że on niewiele mówi.

                                              Małżonek odpisał na wiadomość i rozpoczął dialog na temat tego co mu we mnie przeszkadza i tego, że rozmowy na temat braku seksu tylko go odstraszają i stresują. Przyznał się też, że nie umie sobie poradzić ze swoją seksualnością i być przede mną i przed sobą szczery w tej kwestii. Na dokładkę ceni w kobietach delikatność, a moja wybuchowa natura mu ją przysłania. Ale kocha mnie ogromnie i chce nas naprawić...

                                              Wszystko pięknie, tylko ja już chyba nie wierzę...

                                              Zapowiadają się ciężkie dla mnie tygodnie.
                                          • loppe Re: ignorowanie gorsze od braku seksu... 19.08.15, 12:58
                                            Aha, i trudne, zwłaszcza dla niedoświadczonych osób, jest rozróżnienie między toksycznym współuzależnieniem i porozumieniem dusz... Tak mi się wydaje.
                                          • sea.sea Re: ignorowanie gorsze od braku seksu... 19.08.15, 18:19
                                            Masz 27 czy 28 lat, jesteś z nim 10 lat - czyli jak się tak strasznie zakochałaś po raz pierwszy w życiu, śmiertelnie znudzona poprzednimi relacjami, to miałaś AŻ 18 lat. Faktycznie, to jest argument :DDD
                                            • notyouraveragegirl Re: ignorowanie gorsze od braku seksu... 19.08.15, 22:23
                                              Może to brzmi jak wyznania 15-latki, ale uważam to za wyjątkowe, że był w stanie utrzymać moją uwagę na tak długi czas. Jeszcze nikt przed nim i nikt po nim tego nie dokonał. Zauroczyłam się jeden jedyny raz po ślubie i moje zainteresowanie owym Panem trwało dość długo, ale z oczywistych względów, jako mężatka nie pozwoliłam sobie na żadną bliską z nim relację.
                                              • sea.sea Re: ignorowanie gorsze od braku seksu... 19.08.15, 22:31
                                                Nikt przed nim nie dokonał, bo mając 18 lat ile miałaś doświadczenia związkowego?
                                                Oczywiście, że utrzymuje Twoją uwagę, bo jest uciekającym króliczkiem, a uciekające króliczki mają to do siebie.
                                                • notyouraveragegirl Re: ignorowanie gorsze od braku seksu... 19.08.15, 22:36
                                                  Trochę miałam - i zawsze się wycofywałam z powodu mojego znudzenia. A tu, jak grom z jasnego nieba i wiedziałam, że to "ten jedyny". No nie oszukujmy się, naiwna była i wciąż jest ta moja miłość.
                                                  • sea.sea Re: ignorowanie gorsze od braku seksu... 19.08.15, 22:39
                                                    Ta, góra 4 lata doświadczenia z osobnikami jak mniemam niewiele starszymi od Ciebie, przecież w tym wieku to ma się jeszcze totalne kiełbie we łbie :D
                                                  • notyouraveragegirl Re: ignorowanie gorsze od braku seksu... 19.08.15, 22:46
                                                    Jakoś tak było, że rzadko interesowali się mną rówieśnicy. Zwykle gdy byłam już w liceum interesowali się mną studenci. Ale nie ma to znaczenia - do 25 roku życia jest się w moim mniemaniu dzieckiem. Ja byłam i sądzę, że sporo w tym czasie napsułam krwi i jemu i sobie.
                                                  • loppe Re: ignorowanie gorsze od braku seksu... 09.09.15, 11:36
                                                    notyouraveragegirl napisała:

                                                    > Jakoś tak było, że rzadko interesowali się mną rówieśnicy. Zwykle gdy byłam już
                                                    > w liceum interesowali się mną studenci. Ale nie ma to znaczenia - do 25 roku ż
                                                    > ycia jest się w moim mniemaniu dzieckiem. Ja byłam i sądzę, że sporo w tym czas
                                                    > ie napsułam krwi i jemu i sobie.

                                                    Kiedyś sobie tak podzieliłem: do 15 dziecko, nastepne 25 lat młodzieniec, potem 25 lat mężczyzna i 15 lat starzec. Ale to tak mniej więcej, można swobodnie przesunąc trochę te granice.
                        • triss_merigold6 Re: ignorowanie gorsze od braku seksu... 18.08.15, 14:44
                          Oszalałeś? Po wuj komu taki melodramat. Jak z amerykańskiego popporadnika psychologicznego.
                          Jak odchodzisz, to przestaj Cię interesować co eks na twoj temat uważa i czy szanuje, czy wręcz przeciwnie.
                          • loppe Re: ignorowanie gorsze od braku seksu... 18.08.15, 14:47
                            Notaverage nie jest kawałkiem mięsa przemieszczającym się między miejscami i związkami.

                            Musisz zrozumieć że są ludzie bardzo wrażliwi na tym świecie...
                    • mabelle2000 Re: ignorowanie gorsze od braku seksu... 18.08.15, 14:34
                      hello-kitty2 napisała:

                      > Oczywiscie, ze powinno. Zwolnien z odpowiedzialosci za swoje stanowisko nie ma.
                      > A Ty bys chciala zeby np. nagle w szkole czy w miejscu pracy zaczeto Cie omija
                      > c lukiem, niby sie usmiechajac ale jednak na dystans ni stad ni zowad bez zdani
                      > a racji?

                      Chyba czytamy inny watek, bo w tym to zdaje sie pani dokladnie ma juz problem obcykany, a pan przyznal sie do swojej sympatii do porno.
                      I wcale nie jest problemem, ze pan ucieka od odpowiedzialnosci ( chociaz to tez, bo powinien IMHO ze zwiazku sie wycofac), ale problem jest, ze pani nie chce go puscic.

                      > A skad wiesz jakie wtedy bedzie jej stanowisko? Zwyczajnie robisz z niej idiotk
                      > e.

                      A jakie jest jej stanowisko jak pan odmawia seksu ? Robienie awantur i wymuszanie zaprzestania masturbacji. Facet obiecuje, nie dotrzymuje i tak sie to kreci, bo pani jest uparta. Mow co chcesz, ale normalne to nie jest.
                    • zyg_zyg_zyg Re: ignorowanie gorsze od braku seksu... 18.08.15, 14:48
                      Not...girl w 2010 roku uslyszala od meza, ze inne kobiety podobaja mu sie bardziej niz ona. Co w zwiazku z tym? Pomyslala, ze zwiazek - miedzy innymi erotyczny - z tym mezczyzna jest skazany na niepowodzenie i nalezy go zakonczyc? Bynajmniej. W zwiazku z tym Not...girl przezywa od 2010 roku permanentna frustracje. W miedzyczasie schudla 10 kilo, ale to nie pomoglo mezowi wystarczajaco sie nia zachwycic. Moim zdaniem dziewczyna nie chce prawdy. Chce przepisu, co zrobic, zeby bylo tak jak ona chce.
                      • hello-kitty2 Re: ignorowanie gorsze od braku seksu... 18.08.15, 18:28
                        zyg_zyg_zyg napisała:

                        > Not...girl w 2010 roku uslyszala od meza, ze inne kobiety podobaja mu sie bardz
                        > iej niz ona. Co w zwiazku z tym? Pomyslala, ze zwiazek - miedzy innymi erotycz
                        > ny - z tym mezczyzna jest skazany na niepowodzenie i nalezy go zakonczyc? Bynaj
                        > mniej. W zwiazku z tym Not...girl przezywa od 2010 roku permanentna frustracje.
                        > W miedzyczasie schudla 10 kilo, ale to nie pomoglo mezowi wystarczajaco sie ni
                        > a zachwycic. Moim zdaniem dziewczyna nie chce prawdy. Chce przepisu, co zrobic,
                        > zeby bylo tak jak ona chce.

                        Brakowalo tego zapisu. Od 2010 drepcze w miejscu. No tak, to ja bym pewnie juz miala jakis plan przypuszczam.
                        • notyouraveragegirl Re: ignorowanie gorsze od braku seksu... 18.08.15, 19:21
                          W 2010 byłam zakompleksioną gówniarą, która uważała, że jego problem z pornografią jest jej winą bo nie jest wystarczająco ładna, by się komuś podobać. Wzięłam się więc za siebie i rozprawiłam się z tym co mi się w sobie nie podobało. Nie popadajmy w skrajności - powiedział mi, że mu się bardziej podobają inne kobiety bo o to zapytałam. Gdyby każdy facet był tylko z kobietą, którą uważa za najpiękniejszą na świecie - prawie wszyscy bylibyśmy sami. Cały czas jednak mnie zapewniał, że ja jestem piękna i atrakcyjna i wszystko ze mną super, i że niesamowicie wyładniałam od wtedy kiedy to mówił, że w 100% mu wystarczam, on nie oczekuje, że ja będę jakkolwiek lepiej wyglądać niż wyglądam bo widzi, że się staram i bardzo docenia... I nie drepczę w miejscu od 2010. Zrobiłam ogromny krok na przód w zakresie poczucia własnej wartości. Nie zrobiłam jednak postępów w zakresie uodpornienia się na jego obietnice. Kiedy wyjechałam na dwa tygodnie bez słowa zostawiając tylko list, że jestem bezpieczna i że ma mnie nie szukać odchodził (podobno) od zmysłów, i gdy wróciłam stwierdził, że żyć beze mnie nie może. Od tamtej pory w związku poprawiło się wiele, w kwestii seksu niestety tylko tymczasowo. Musiałam sobie sporo w głowie poukładać, żeby dojść do momentu, w którym w ogóle widzę taką ewentualność, że będę sama i że to ja odejdę. Ja wiem, że jestem głupia i że trzeba było to zrobić dawno temu. Ale brakuje mi tego, żeby on powiedział "Nie jestem w stanie Ci nic więcej dać. Nie podobasz mi się, nie kręcisz mnie". W zamian za to on mnie mami jakimiś obietnicami bez pokrycia, komplementami i idealnymi tygodniami, po których znów mnie odtrąca pozostawiając mi jednak w pamięci, że między nami może być dobrze...
                          • triss_merigold6 Re: ignorowanie gorsze od braku seksu... 18.08.15, 21:37
                            Nudzisz...

                            Patrz na czyny, nie na słowa. Słowa nic nie kosztują, a - vide podejście i efekty Twojego męża - zapewniają całkiem niezłe profity i utrzymanie status quo.
                            Po diabła miałby Ci mowić coś, co - jak sobie wmawiasz - skłniłoby Cię do odejścia, skoro układ mu jakoś pasuje? To Ty chcesz zmian, on ma je w dupie.

                            Skoro chcesz mieć dzieci, to nie marnuj czasu, bo za chwilę obudzisz się przed 40-tką bez szans na założenie rodziny.
                        • managr Re: ignorowanie gorsze od braku seksu... 11.09.15, 09:30
                          do notyouraveragegirl
                          Ja na twoim miejscu zakończyłabym ten zwiażek, dopóki nie macie jeszcze dzieci. Ja tez tkwie w takim dziwnym związku od kilku lat, kiedys było super. maz co prawda nie onanizuje sie zamiast kochać ze mna, choc nie wiem, nie pytam, nie sprawdzam. U mnie mam wrażenie cos sie wypaliło i pewnie najrozsądniej byłoby zakończyc ten zwiążek. Ale mamy dwoje dzieci, ojcem jest siwetnym, nie chce psuc rodziny i dlatego tkwie w takim dziwnym układzie. Raz jest super, a potem znowu beznadzieja. nie mamy o czym ze soba rozmawiać, jest po prostu dziwnie. Seks raz jest, potem długo nie ma. Jak powiem, ze mi przykro ze mnie nie przytula, nie komplementuje to potem przez ok. tydzien jest super, a potem znowu olewa mnie. Więc juz sie nie odzywam, nie prosze. Tylko robie się sfrustrowana, zła. jestem jeszcze młoda, chce miec u boku swojego kogoś kto sprawi, ze poczuje sie atrakcyjną, kobietą, ze poczuje sie cos warta. Jest mi przykro, mąż tego nie rozumie. jak zaczynam rozmowę to mówi, ze sie czepiam i ze ciagle on cos robi nie tak. Nie widzi wogóle tego jaki jest. Kochanki nie ma na pewno, nie miałby jak miec, ale moze poznał kogos kto go zafascynował,zauroczył, sama nie wiem.
                          Takze uważam, ze jak nie ma dzieci a wszystko się wali to lepiej sie pozegnac i poczekac na kogos dla kogo bedziesz najpiekniejsza, najseksowniejsza:).
                          Ostatnio ogladałam z mężem program o chirugii plastycznej i tam była kobieta, która na skutek ciezkiej choroby bardzo przytyła a potem schudła , ale zostały jej ogromne fałdy skórne, wygladało to strasznie. A mąż był przy niej i mówił, ze to nie ważne jak wyglada, ze on ja kocha, ze najwazniejsze dla niego jest ze wyszła z choroby, był bardzo szczery w tym co mówił, zreszta ta kobieta sama mówiła, ze nigdy nie dał jej odzuc ze jest brzydka, I tak zagdnęlam meza, czy ona dałby radę byc ze mna i kochac mnie gdybym tak wygladała, a on na to sie skrzywił i nic nie odpowiedział. I to dało mi do myslenia, ze mój mąż chyba nie do końca wie co to znaczy kogoś kochac, tak na całe życie.
            • notyouraveragegirl Re: ignorowanie gorsze od braku seksu... 18.08.15, 18:46
              Już kiedyś zastraszałam, potem on błagał i płakał i przepraszał i się poprawiał... na dwa tygodnie. Nie mam już go chyba czym zastraszyć bo on nie traktuje moich słów poważnie. Po prostu na nie nie reaguje.
        • notyouraveragegirl Re: ignorowanie gorsze od braku seksu... 18.08.15, 18:07
          Chyba zaplanuję nam piątkowy wieczór przy tym filmie... Nie przykryłam go nigdy na masturbacji i wątpię, żeby robił to z majtkami na twarzy, ale jeśli się rozstaniemy - tak właśnie będę go sobie wyobrażać :P

          Najgorsze jest to, że on twierdzi, że on mnie chce - że ja jestem jedyna w jego życiu, że tylko mnie kocha, że mu się podobam... Tylko jakoś seksu z tego nie ma.
    • loppe Re: ignorowanie gorsze od braku seksu... 18.08.15, 13:00
      Jesteś inteligentną, sympatyczną osobą, a on przecież może się onanizować bez Ciebie. Zresztą tak to własnie wygląda, że Ty go potrzebujesz bardziej niż on Ciebie w tym nieudanym związku.
      • notyouraveragegirl Re: ignorowanie gorsze od braku seksu... 18.08.15, 18:20
        Bardzo dziękuję za komplementy, nie ukrywam, że na nie liczyłam ;P

        Potrzebuję go bo go kocham niestety. I gdyby nie ten seks i kłamstwa to związek uważałabym za bardzo udany. Wręcz wymarzony pod wieloma względami. Dlatego tak bardzo jest mi ciężko to przerwać.
        • loppe Re: ignorowanie gorsze od braku seksu... 18.08.15, 18:54
          notyouraveragegirl napisała:

          > Bardzo dziękuję za komplementy, nie ukrywam, że na nie liczyłam ;P
          >
          > Potrzebuję go bo go kocham niestety. I gdyby nie ten seks i kłamstwa to związek
          > uważałabym za bardzo udany. Wręcz wymarzony pod wieloma względami. Dlatego tak
          > bardzo jest mi ciężko to przerwać.

          Może jakby jakiś Skorpion Cię porządnie jak to oni przetrzepał kilka razy to byś się obudziła w nowym świecie? Jaki jesteś znak Zodiaku?
          • loppe Re: ignorowanie gorsze od braku seksu... 18.08.15, 18:56
            Bo jeśli Panna to tylko Skorpion!

            A partner z jakiego z Znaku?
            • notyouraveragegirl Re: ignorowanie gorsze od braku seksu... 18.08.15, 19:25
              Ja jestem skorpionem, a on wagą. Ale nie wierzę w te znaki zodiaku odkąd poznałam Pana Wagę skrajnie innego od mojego męża Wagi. Nie łączy ich absolutnie nic! No może za wyjątkiem zamiłowania do piłki nożnej :).
              • loppe Re: ignorowanie gorsze od braku seksu... 18.08.15, 19:36
                notyouraveragegirl napisała:

                > Ja jestem skorpionem, a on wagą. Ale nie wierzę w te znaki zodiaku odkąd poznał
                > am Pana Wagę skrajnie innego od mojego męża Wagi. Nie łączy ich absolutnie nic!
                > No może za wyjątkiem zamiłowania do piłki nożnej :).

                Jeśli jesteś Skorpionem to naprawdę już proszę żebyś zaraz tydzień po rozwodzie zarezerwowała 4 godzinki na kawę dla mnie.
                • marek.zak1 Re: ignorowanie gorsze od braku seksu... 18.08.15, 20:43
                  loppe napisał:

                  > notyouraveragegirl napisała:

                  >
                  > Jeśli jesteś Skorpionem to naprawdę już proszę żebyś zaraz tydzień po rozwodzie zarezerwowała 4 godzinki na kawę dla mnie.
                  ---------------------------------------------------------------------------------------------------------

                  Ja jestem wybitnym fachowcem od skorpionic Loppe. Po spotkaniu zdasz mi relacje i juz będę wiedział wszystko. Skorpionice bardzo chcą być pożądane. Są bardzo zdeterminowane i groźne, ale nieprawdopodobnie oddane swojemu facetowi. Tutaj każda normalna kobieta by faceta kopnęła i odeszła, ale nie skorpionica. Kocha go i nie potrafi odejść. Ryby - skorpion to zupełnie magiczne połączenie.
                  • sea.sea Re: ignorowanie gorsze od braku seksu... 18.08.15, 20:52
                    *.*
                    Czy jest na forum jakaś nieskorpionica w ogóle? :D
                    • triss_merigold6 Re: ignorowanie gorsze od braku seksu... 18.08.15, 21:51
                      Ja. Jestem spod znaku według wszystkich horoskopów zimnego jak lód, powściągliwego, nieskłonnego do okazywania emocji i uczuć.
                      • sabat777 Re: ignorowanie gorsze od braku seksu... 18.08.15, 21:54
                        triss_merigold6 napisała:

                        > Ja. Jestem spod znaku według wszystkich horoskopów zimnego jak lód, powściągliw
                        > ego, nieskłonnego do okazywania emocji i uczuć.

                        Kurcze, nie wierzę w horoskopy, ale biorąc pod uwagę same forumowe wypowiedzi, jest to bardzo trafna charakterystyka...
                      • ninek04 Re: ignorowanie gorsze od braku seksu... 18.08.15, 22:04
                        >Ja. Jestem spod znaku według wszystkich horoskopów zimnego jak lód, powściągliwego, nieskłonnego do okazywania emocji i uczuć.<

                        Obstawiam Ryby ;)
                        • triss_merigold6 Re: ignorowanie gorsze od braku seksu... 18.08.15, 22:07
                          Fujfuj. Nie Ryby. Ryby są łzawe i ckliwe, melodramatyczne i chwiejne.
                          • marek.zak1 Re: ignorowanie gorsze od braku seksu... 18.08.15, 22:09
                            triss_merigold6 napisała:

                            > Fujfuj. Nie Ryby. Ryby są łzawe i ckliwe, melodramatyczne i chwiejne.
                            -------------------------------------------------------------------------------------------
                            Pamietaj, ze rekin tez ryba :)
                          • sabat777 Re: ignorowanie gorsze od braku seksu... 18.08.15, 22:11
                            triss_merigold6 napisała:

                            > Fujfuj. Nie Ryby. Ryby są łzawe i ckliwe, melodramatyczne i chwiejne.

                            Koziorożec :P
                            • sabat777 Re: ignorowanie gorsze od braku seksu... 18.08.15, 22:16
                              sabat777 napisał:

                              > triss_merigold6 napisała:
                              >
                              > > Fujfuj. Nie Ryby. Ryby są łzawe i ckliwe, melodramatyczne i chwiejne.
                              >
                              > Koziorożec :P

                              ... z ascendentem w Skorpionie ;)
                              • ninek04 Re: ignorowanie gorsze od braku seksu... 18.08.15, 22:41
                                >Koziorożec :P

                                ... z ascendentem w Skorpionie ;)<

                                Wychodzi na to,że Koziorożec, z ascendentem w Skorpionie albo Lwie;-)
                                .
                                • triss_merigold6 Re: ignorowanie gorsze od braku seksu... 18.08.15, 23:05
                                  Koziorożec, ale googlam co to ascedent. :P
                              • rekreativa Re: ignorowanie gorsze od braku seksu... 18.08.15, 23:41
                                A Ty, sabat, jaki znak?
                                • sabat777 Re: ignorowanie gorsze od braku seksu... 18.08.15, 23:50
                                  rekreativa napisała:

                                  > A Ty, sabat, jaki znak?

                                  Lew.
                                  • ninek04 Re: ignorowanie gorsze od braku seksu... 19.08.15, 07:50
                                    Sabat 777 napisał
                                    Rekreativa napisala
                                    > A Ty, sabat, jaki znak?

                                    >Lew.<

                                    Serio?Dla mnie kompletnie się nie wpisujesz w charakterystykę przypisaną temu znakowi,zupełnie nie;-)Ale może ascendent masz w Raku?
                                    • sabat777 Re: ignorowanie gorsze od braku seksu... 19.08.15, 19:57
                                      Nie, jestem zodiakalnym Lwem z ascendentem w Koziorozcu.
                                      • kruche_ciacho Re: ignorowanie gorsze od braku seksu... 19.08.15, 21:47
                                        a jak sie sprawdza ascendenty ?
                                        • ninek04 Re: ignorowanie gorsze od braku seksu... 19.08.15, 22:00
                                          kruche_ciacho napisała
                                          >a jak sie sprawdza ascendenty ?<
                                          www.google.pl/url?sa=t&source=web&rct=j&url=http://www.eraastrologii.pl/Oblicz-swoj-Ascendent&ved=0CBsQFjAAahUKEwiY_ObD9bXHAhUBWiwKHR6LA3o&usg=AFQjCNF-Mf9GCPvcbfT3wML1_egVE0spHg&sig2=bDXyU5aoZb35BtvjxcNR6A
                                          Tu na przykład możesz :)
                                      • ninek04 Re: ignorowanie gorsze od braku seksu... 19.08.15, 22:44
                                        Sabat 777 napisał
                                        >Nie, jestem zodiakalnym Lwem z ascendentem w Koziorozcu.<

                                        Eee,czyżby znaki zodiaku to ściema?Ani Lwa,ani Koziorożca nijak nie mogę tu dopasować ;-)
                                        • sabat777 Re: ignorowanie gorsze od braku seksu... 19.08.15, 22:52
                                          ninek04 napisała:

                                          > Eee,czyżby znaki zodiaku to ściema?Ani Lwa,ani Koziorożca nijak nie mogę tu dop
                                          > asować ;-)

                                          A mi znajomi mówią, że jestem typowym Lwem. Kwestia autosugestii i dobierania takich cech, które pasują.
                                          • ninek04 Re: ignorowanie gorsze od braku seksu... 19.08.15, 23:45
                                            Sabat 777 napisał
                                            >A mi znajomi mówią, że jestem typowym Lwem. Kwestia autosugestii i dobierania takich cech, które pasują.<

                                            Częściowo na pewno to autosugestia.Ale można to podpiąć pod tezę, że kreacje bytów w rzeczywistości wirtualnej (nie mam na myśli Ciebie, czy innych tylko tak ogólnie rzecz biorąc) odbiegają i to znacząco od tej realnej,bo dopiero konfrontacja z żywym człowiekiem pozwala zweryfikować wyobrażenia o nim,pomimo,że jakiś obraz danej osoby można sobie zbudować, ale może się on okazać całkowicie błędny :)
                                            • sabat777 Re: ignorowanie gorsze od braku seksu... 20.08.15, 05:12
                                              ninek04 napisała:

                                              > Częściowo na pewno to autosugestia.Ale można to podpiąć pod tezę, że kreacje b
                                              > ytów w rzeczywistości wirtualnej (nie mam na myśli Ciebie, czy innych tylko tak
                                              > ogólnie rzecz biorąc) odbiegają i to znacząco od tej realnej,bo dopiero konfro
                                              > ntacja z żywym człowiekiem pozwala zweryfikować wyobrażenia o nim,pomimo,że jak
                                              > iś obraz danej osoby można sobie zbudować, ale może się on okazać całkowicie bł
                                              > ędny :)

                                              Ja się z tą tezą całkowicie zgadzam. Wiele forumowych wizerunków to blef. Część nieporozumień wynika z odmiennego interpretowania ludzkich zachowań.
                                              • hello-kitty2 Re: ignorowanie gorsze od braku seksu... 20.08.15, 10:36
                                                sabat777 napisał:

                                                > ninek04 napisała:
                                                >
                                                > > Częściowo na pewno to autosugestia.Ale można to podpiąć pod tezę, że kre
                                                > acje b
                                                > > ytów w rzeczywistości wirtualnej (nie mam na myśli Ciebie, czy innych tyl
                                                > ko tak
                                                > > ogólnie rzecz biorąc) odbiegają i to znacząco od tej realnej,bo dopiero
                                                > konfro
                                                > > ntacja z żywym człowiekiem pozwala zweryfikować wyobrażenia o nim,pomimo,
                                                > że jak
                                                > > iś obraz danej osoby można sobie zbudować, ale może się on okazać całkowi
                                                > cie bł
                                                > > ędny :)
                                                >
                                                > Ja się z tą tezą całkowicie zgadzam. Wiele forumowych wizerunków to blef. Część
                                                > nieporozumień wynika z odmiennego interpretowania ludzkich zachowań.

                                                Dobrze zweryfikowac z rzeczywistoscia. Spotkac sie pogadac ;-) Jakbym byla w Katowicach spotkalbys sie Sabat? Kiedys sporo latalam do/z Katowic - Przyrzowic i prosto lecialam to tego H & M przy stacji kolejowej ;-) Bo autobus na lotnisko odjezdzal co godzine i co tu robic?
                                                • sabat777 Re: ignorowanie gorsze od braku seksu... 20.08.15, 15:59
                                                  Mysle ze generalnie jest to do ogarniecia, tylko tez musialbym to skonsyultowac z grafikiem w robocie, bo nie wiem czy mi sprawy sluzbowe pozwola. Gdybys kiedys miala jakies sprawy do zalatwienia w Polsce to mozesz dac znac. Od dawna myslalem, ze można by sie spotkac z niektorymi osobami z forum, ale sa oszczedni w zaproszeniach, albo sie wycofuja jak Morisson kiedys. Spoko.
                                                • ninek04 Re: ignorowanie gorsze od braku seksu... 20.08.15, 20:21
                                                  Hello -kitty 2 napisała
                                                  >Dobrze zweryfikowac z rzeczywistoscia. Spotkac sie pogadac ;-) Jakbym byla w Katowicach spotkalbys sie Sabat? Kiedys sporo latalam do/z Katowic - Przyrzowic i prosto lecialam to tego H & M przy stacji kolejowej ;-) Bo autobus na lotnisko odjezdzal co godzine i co tu robic?<

                                                  No, a co z tymi końmi w Krakowie, w sierpniu chyba miałaś być? I byłaś, czy może będziesz jeszcze?
                                                  • hello-kitty2 Re: ignorowanie gorsze od braku seksu... 20.08.15, 20:33
                                                    ninek04 napisała:

                                                    > No, a co z tymi końmi w Krakowie, w sierpniu chyba miałaś być? I byłaś, czy moż
                                                    > e będziesz jeszcze?

                                                    Pozmienialo sie, jeszcze pisze prace licencjacka, obrona przelozona, jestem uziemniona w chacie pewnie do konca wrzesnia ;(
                                                  • ninek04 Re: ignorowanie gorsze od braku seksu... 20.08.15, 20:55
                                                    Hello -kitty 2napisala
                                                    >Pozmienialo sie, jeszcze pisze prace licencjacka, obrona przelozona, jestem uziemniona w chacie pewnie do konca wrzesnia ;(<

                                                    To powodzenia z tą obroną :-)A gdybyś dotarła w te okolice to,jeśli będziesz miała ochotę i czas,to kawa,drink -chętnie z mojej strony :)
                                                  • hello-kitty2 Re: ignorowanie gorsze od braku seksu... 20.08.15, 21:07
                                                    ninek04 napisała:

                                                    A gdybyś dotarła w te okolice to,jeśli będziesz mi
                                                    > ała ochotę i czas,to kawa,drink -chętnie z mojej strony :)

                                                    Dzieki, bardzo mi milo ;)
                    • rekreativa Re: ignorowanie gorsze od braku seksu... 18.08.15, 23:40
                      Ja jestem - Wodniczka.

                      --
                      "Życie jest jak taniec transwestyty - wszystko ładnie, pięknie, a tu nagle ch...j"
                  • notyouraveragegirl Re: ignorowanie gorsze od braku seksu... 18.08.15, 21:51
                    Jestem na takim etapie, że chyba z każdym zadbanym, inteligentnym facetem stworzyłabym magiczne połączenie...
                    • sabat777 Re: ignorowanie gorsze od braku seksu... 18.08.15, 21:56
                      notyouraveragegirl napisała:

                      > Jestem na takim etapie, że chyba z każdym zadbanym, inteligentnym facetem stwor
                      > zyłabym magiczne połączenie...

                      Zadbany i inteligentny? Uuuuu... Wysokie progi...
                      • triss_merigold6 Re: ignorowanie gorsze od braku seksu... 18.08.15, 22:03
                        Skupiłabym sie na słowie <każdym>.

                        To, co panią autorkę blokuje, to jej własny stan umysłu i tyle.
                  • ninek04 Re: ignorowanie gorsze od braku seksu... 18.08.15, 22:08
                    Marek.zak1napisal
                    >Tutaj każda normalna kobieta by faceta kopnęła i odeszła, ale nie skorpionica. Kocha go i nie potrafi odejść. Ryby - skorpion to zupełnie magiczne połączenie.<

                    Ale chyba nie przekładasz tego "kocha i nie potrafi odejść "na swoją żonę, Skorpionicę.?Bo trochę tak to zabrzmiało ;)
                • notyouraveragegirl Re: ignorowanie gorsze od braku seksu... 18.08.15, 21:41
                  A dlaczego po rozwodzie skoro to kawa ;)?
                  • loppe Re: ignorowanie gorsze od braku seksu... 18.08.15, 23:03
                    notyouraveragegirl napisała:

                    > A dlaczego po rozwodzie skoro to kawa ;)?

                    Alternatywnie możemy się umówić na swobodny siur - swobodna bułeczka na plaży nudystów w Dębkach, wspólne pływanie...
                • loppe Re: ignorowanie gorsze od braku seksu... 18.08.15, 23:26
                  loppe napisał:

                  > notyouraveragegirl napisała:
                  >
                  > > Ja jestem skorpionem, a on wagą. Ale nie wierzę w te znaki zodiaku odkąd
                  > poznał
                  > > am Pana Wagę skrajnie innego od mojego męża Wagi. Nie łączy ich absolutni
                  > e nic!
                  > > No może za wyjątkiem zamiłowania do piłki nożnej :).
                  >
                  > Jeśli jesteś Skorpionem to naprawdę już proszę żebyś zaraz tydzień po rozwodzie
                  > zarezerwowała 4 godzinki na kawę dla mnie.

                  Bo to jest ważne żeby w takim momencie pokazać, że nie wszyscy mężczyźni są tacy sami...:)
                  • notyouraveragegirl Re: ignorowanie gorsze od braku seksu... 18.08.15, 23:38
                    Twoja Żona, rozumiem, nie ma nic przeciwko wypełnianiu przez Ciebie misji edukacyjnej :)
                    • loppe Re: ignorowanie gorsze od braku seksu... 18.08.15, 23:43
                      Humanitaryzm taki jak mój Partnerce się jakoś tam podobał:)
                      • loppe Re: ignorowanie gorsze od braku seksu... 19.08.15, 00:04
                        Moja Partnerka nigdy nie przepadała za częstym seksem i ja to zawsze potrafiłem uszanować...
                        • loppe Re: ignorowanie gorsze od braku seksu... 19.08.15, 00:10
                          A Ona nie była psem ogrodnika, mogłem sobie chodzić po mieście i wracać kiedy chcę. Ale bez przesady, bo jeśli kilka dni w ciągu miesiąca wróciłem o 5 rano to nawet Ona got concerned wtedy...
                          • loppe Re: ignorowanie gorsze od braku seksu... 19.08.15, 00:20
                            Tak do 4 razy/miesiąc było OK. Budziły mnie ok. południa muzyką z patefonu- nie graj skrzypek, bo on lubi skrzypki
                        • loppe Re: ignorowanie gorsze od braku seksu... 20.08.15, 13:01
                          loppe napisał:

                          > Moja Partnerka nigdy nie przepadała za częstym seksem i ja to zawsze potrafiłem
                          > uszanować...

                          Znaczy mam na myśli że ja lubię 2-3 razy w trakcie jednej sesji miłosnej, a Partnerka raz. Są różne wymiary częstości, mnie nie chodziło o taką jakąś w tygodniu posuchę.
                          • notyouraveragegirl Re: ignorowanie gorsze od braku seksu... 20.08.15, 13:59
                            A w tygodniu ile jest takich sesji, jeśli wolno spytać? Być może moje oczekiwania są z kosmosu :)
                            • loppe Re: ignorowanie gorsze od braku seksu... 20.08.15, 14:19
                              notyouraveragegirl napisała:

                              > A w tygodniu ile jest takich sesji, jeśli wolno spytać? Być może moje oczekiwan
                              > ia są z kosmosu :)

                              Jak się cieszę że się teraz i tu odezwałaś! Jak ja lubię takie komunikatywne przyjazne osoby.

                              :)

                              Przechodząc do tematu, ja już napisałem na forum że 2 razy na tydzień to jest OK, a więcej to już się robi jakaś rąbanka!. Naprawdę tak napisałem. I oczywiście zastrzegłem przy tym, że nie chodzi o miodowe miesiące i inne okresy wybitne, bo wtedy to wiadomo że ta świeżość bycia blisko siebie... Napisałem że chodzi o życie ustabilizowanych par. I podtrzymuję - 2 sesje miłosne w tygodniu optimum, a 1 sesja minimum. Wg tych liczb oceniam sobie czy np. nie mamy w związku do czynienia z seksoholizmem!!!:) (jeśli ktoś tu pisze że 2/tydzień rozwala mu związek), a jeśli jest mniej niż 1 sesja miłosna w tygodniu to uważam że niedobrze, za mało. Tak to widzę.
                              • aardwolf_ge Re: ignorowanie gorsze od braku seksu... 20.08.15, 16:08
                                2 razy w tygodniu optimum?
                                Dla mnie absolutne minimum to było raz dziennie.
                                Jak dziewczyna miała okres to miałem problem żeby te 3 dni przetrzymać i przeważnie ją namawiałem na seks oralny.
                                • ninek04 Re: ignorowanie gorsze od braku seksu... 20.08.15, 17:07
                                  Aardwolf_ge napisał
                                  >Dla mnie absolutne minimum to było raz dziennie.
                                  Jak dziewczyna miała okres to miałem problem żeby te 3 dni przetrzymać i przeważnie ją namawiałem na seks oralny.<

                                  No tak,ale to było pewnie na początku znajomości, gdzie hormony buzowały, a wzajemne zafascyfowanie było tak silne,że o niczym innym, niż seks nie było się w stanie myśleć,a okres faktycznie jest wtedy przeszkodą. A w związku, już ustabilizowanym i okrzepniętym,to tak przecież nie wygląda, że chce się non stop, czasem nie ma nawet takich możliwości.
                                  • aardwolf_ge Re: ignorowanie gorsze od braku seksu... 20.08.15, 17:39
                                    tak samo było pod koniec trzeciego roku
                                    a w poprzednim związku pod koniec piątego, z tym że był to pierwszy rok regularnego seksu
                                    • hello-kitty2 Re: ignorowanie gorsze od braku seksu... 20.08.15, 17:57
                                      aardwolf_ge napisał:

                                      > tak samo było pod koniec trzeciego roku
                                      > a w poprzednim związku pod koniec piątego, z tym że był to pierwszy rok regular
                                      > nego seksu

                                      A partnerki byly do konca zwiazkow zadowolone/chetne? Bo Ty chyba gdzies pisales, ze godzina jednorazowo to Ci malo bylo czy jakos tak, bo nawet zastanawiales sie czy prezerwatywe zmieniac po godzinie.
                                      • aardwolf_ge Re: ignorowanie gorsze od braku seksu... 20.08.15, 18:49
                                        A jakby były niechętne to by coś z tego było?
                                        Po 3 latach brania tabletek chcica jednej trochę zmalała ale dalej ona też inicjowała seks.

                                        >>Bo Ty chyba gdzies pisales, ze godzina jednorazowo to Ci malo bylo czy jakos tak, bo nawet zastanawiales sie czy prezerwatywe zmieniac po godzinie.

                                        1. Tak, 50 minut to była przeciętna długość.
                                        2. Prezerwatywy trzeba zmieniać po 30 a nie 60 minutach, tak jest napisane na ulotce.
                                        Jak to jest, że takie rzeczy wiem mimo że nawet nie używam prezerwatyw?
                                        3. Co to ma do rzeczy?
                                        Czemu tam jest "bo"?
                                        • hello-kitty2 Re: ignorowanie gorsze od braku seksu... 20.08.15, 19:26
                                          aardwolf_ge napisał:

                                          > 1. Tak, 50 minut to była przeciętna długość.
                                          > 2. Prezerwatywy trzeba zmieniać po 30 a nie 60 minutach, tak jest napisane na u
                                          > lotce.
                                          > Jak to jest, że takie rzeczy wiem mimo że nawet nie używam prezerwatyw?
                                          > 3. Co to ma do rzeczy?
                                          > Czemu tam jest "bo"?

                                          Bo nie bylam pewna czy dobrze pamietam. Istota rzeczy, do ktorej zmierzalam bylo czy byly zadowolone = seks by dobry. Byly, byl ;)
                                    • ninek04 Re: ignorowanie gorsze od braku seksu... 20.08.15, 20:09
                                      Aardwolf_ge napisał
                                      >tak samo było pod koniec trzeciego roku
                                      a w poprzednim związku pod koniec piątego, z tym że był to pierwszy rok regularnego seksu<

                                      Skoro tak hulało,to czemu się rozpadło?Jeśli pisałeś o przyczynach rozpadu, to chyba mi umknęło :)
                                      • aardwolf_ge Re: ignorowanie gorsze od braku seksu... 20.08.15, 22:46
                                        Wyjazd do pracy za granicę.
                                        Statystycznie 2 na 3 pary się w takich warunkach rozpadają.
                                        Dokładnie taką statystykę sam zaobserwowałem.
                              • notyouraveragegirl Re: ignorowanie gorsze od braku seksu... 20.08.15, 18:02
                                Tym razem miłe słowa są przynajmniej uzasadnione :) Odezwałam się tam i wtedy - to fakt, można mnie za to pochwalić, prawda hello-kitty :)?

                                Hmmm. Mi dwa razy w tygodniu wydaje się mało. Przy trzech bym sobie pewnie myślała, że fajnie byłoby częściej, ale bym nie narzekała, przy dwóch o wysokiej jakości byłabym w stanie zaakceptować status quo, bez marudzenia, i żyć z moim miłym w zgodzie w tej kwestii do grobowej deski.
                            • loppe Re: ignorowanie gorsze od braku seksu... 20.08.15, 16:54
                              notyouraveragegirl napisała:

                              > A w tygodniu ile jest takich sesji, jeśli wolno spytać? Być może moje oczekiwan
                              > ia są z kosmosu :)


                              PS. To bardzo dobrze świadczy o Twoim charakterze, że nie zgorzkniałaś w tych trudnych okolicznościach, bardzo mi się podobasz.
                              • notyouraveragegirl Re: ignorowanie gorsze od braku seksu... 20.08.15, 18:25
                                Dziękuję ;)
        • ninek04 Re: ignorowanie gorsze od braku seksu... 18.08.15, 21:04
          >Potrzebuję go bo go kocham niestety. I gdyby nie ten seks i kłamstwa to związek uważałabym za bardzo udany. Wręcz wymarzony pod wieloma względami. Dlatego tak bardzo jest mi ciężko to przerwać.<

          I to jest główny problem,dopóki go kochasz, to nie będziesz próbować podjąć bardziej radykalnych kroków. Często też tak bywa,że ten w relacji dzierży umowną władze, komu mniej zależy, bo ma mniej do stracenia. U Ciebie też tak może być,to Ty jesteś tą stroną, która zabiega, stara się,chce być kochana i dowartościowana a on odpuszcza, bo wie,że nie odważysz się na radykalną zmianę sytuacji.,
        • hello-kitty2 Re: Komplementy, a niby za co? 18.08.15, 23:03
          notyouraveragegirl napisała:

          > Bardzo dziękuję za komplementy, nie ukrywam, że na nie liczyłam ;P

          Ze co prosze? Od 5 lat krecisz sie w kolko i przyszlas tu po komplementy? A nie moglas tak od razu napisac, to bym sie w ogole nie produkowala na powaznie. A za co te komplementy? Nie naleza Ci sie ZADNE, ze za co niby?
          • notyouraveragegirl Re: Komplementy, a niby za co? 18.08.15, 23:19
            Seriously?

            ";P" - oznacza "z przymrużeniem oka"

            Ale skoro już pytasz: Loppe w praktycznie każdym wątku, który zakładałam, gdy jakaś wypowiedź go rozbawiła, albo również bez okazji, pisał coś miłego i dowartościowującego.
            Coś miłego = uśmiech.
            Uśmiech > Smutek

            Jeżeli przestraszyłaś się, że liczę na pochwałę za brak odwagi, żeby wyrwać się ze związku, który mnie wyniszcza, ew. za naiwność, że cokolwiek może się zmienić bo np. według własnej oceny nazywam swoją głupotę cierpliwością albo wytrwałością, to możesz przestać się o mnie bać :).
            • hello-kitty2 Re: Komplementy, a niby za co? 19.08.15, 11:23
              notyouraveragegirl napisała:

              > Ale skoro już pytasz: Loppe w praktycznie każdym wątku, który zakładałam, gdy j
              > akaś wypowiedź go rozbawiła, albo również bez okazji, pisał coś miłego i dowart
              > ościowującego.

              No i nie zastanawia Cie to, ze pisuje w kazdym watku 'bez okazji cos milego'? ;-)
    • triss_merigold6 Re: ignorowanie gorsze od braku seksu... 18.08.15, 13:08
      Nie macie wspólnych dzieci więc nad czym się zastanawiasz?

      Nie stara się i nie będzie się starał, a Ty przestań być namolną tępą dzidą, całkowicie pozbawioną godności. On ma w dupie jak się czujesz, a takimi łzawymi wyznaniami tylko się poniżasz.
      Cudu nie będzie, brak seksu to adekwatny powód do rozstania/rozwodu więc bądź dorosła i podejmij decyzję.
      • loppe Re: ignorowanie gorsze od braku seksu... 18.08.15, 13:16
        triss_merigold6 napisała:

        > Cudu nie będzie, brak seksu to adekwatny powód do rozstania/rozwodu więc bądź d
        > orosła i podejmij decyzję.

        A Ona jest do tego ignorowana psychicznie, co jest - patrz nagłówek - gorsze od braku seksu.

        Mamy więc związki:
        - z seksem i uważnością
        - z seksem i ignorowaniem pozaseksualnym
        - bez seksu, ale z uważnością pozaseksualną (sporo takich przypadków trafia na forum - fajny facet, ale nie chce seksu)
        - bez seksu i ignorowaniem
        • triss_merigold6 Re: ignorowanie gorsze od braku seksu... 18.08.15, 13:36
          Mąż nie jest nią zainteresowany i ten stan wygląda na trwały. I pozamiatane, może zacząć układać sobie życie inaczej.
          • loppe Re: ignorowanie gorsze od braku seksu... 18.08.15, 13:40
            triss_merigold6 napisała:

            > Mąż nie jest nią zainteresowany i ten stan wygląda na trwały. I pozamiatane, mo
            > że zacząć układać sobie życie inaczej.


            To nie o to chodzi. Ten facet jest chory i ona nie odpowiada za to że się jej trzyma nie potrafiąc być w związku. No chyba że Jej się wydaje że on nie chce, a to ona nie chce, a on chce bardzo tylko ona nie chce, a on ją kocha i się jej trzyma kurczowo onanizując się.
            • triss_merigold6 Re: ignorowanie gorsze od braku seksu... 18.08.15, 13:48
              A jakie to ma znaczenie, że jest chory? Nie urwało mu nogi, nie leży sparaliżowany.

              Z postów wynika, że ona się go trzyma kurczowo i nie potrafi podjąć decyzji. Naprawdę, można się rozstać bez zgody i współpracy drugiej strony, tym bardziej że nic ich nie łączy poza papierem.
              • hello-kitty2 Re: ignorowanie gorsze od braku seksu... 18.08.15, 14:28
                triss_merigold6 napisała:

                > Z postów wynika, że ona się go trzyma kurczowo i nie potrafi podjąć decyzji. Na
                > prawdę, można się rozstać bez zgody i współpracy drugiej strony, tym bardziej ż
                > e nic ich nie łączy poza papierem.

                Mozna ale ja uwazam, ze w ostatecznosci. Lepiej rozstac sie wspolpracujac przy rozstaniu. Ale to trzeba zaczac od ustalenia przyczyny rozstania. Najpierw negocjacje, a najwyzej pozniej zerwanie umowy.
      • notyouraveragegirl Re: ignorowanie gorsze od braku seksu... 18.08.15, 18:24
        Chcę móc sobie powiedzieć, że zrobiłam wszystko co w mojej mocy. Ale masz rację, że się poniżam. Dokładnie tak się czuję. Tępą dzidą już nie dam rady się stać bo musiałabym się jeszcze raz urodzić, ale mogę nie pozwolić się tak traktować. Właściwie to sama muszę przestać się tak traktować. On praktycznie rzecz biorąc aktualnie nic nie robi, więc ciężko to nazwać złym traktowaniem.
    • ninek04 Re: ignorowanie gorsze od braku seksu... 18.08.15, 16:21
      Problem jest w tym,że dziewczyna go kocha i liczy na zmianę z jego strony, poza tym nawet, gdy pisze, ze chciałaby miec z nim dzieci, ale mu nie ufa i nie mogłaby znieść takiego ojca dla nich,to pewnie podświadomie łudzi się,że kiedyś wszystko wróci do normy między nimi i nawet te dzieci się pojawia.A na to szanse są nikłe,że będzie o.K.
    • loppe Re: ignorowanie gorsze od braku seksu... 18.08.15, 16:48
      Człowiek się odbija od dna. Notyouraverage powinna lovingly zostawić swojego na razie otoczonego czułą attention żony partnera w rowie, bo jeszcze tam nie trafił. I on się odbije. Tak właśnie postępujemy z upartymi problematykami - nic innego im nie pomoże.
      • loppe Re: ignorowanie gorsze od braku seksu... 18.08.15, 16:50
        I mean, jeśli problematyk nie jest uparty to wcześniej się obudzi, ale ten się nie budzi - wg zapisów na forum żony
      • marek.zak1 Re: ignorowanie gorsze od braku seksu... 18.08.15, 17:07
        loppe napisał:

        > Człowiek się odbija od dna. Notyouraverage powinna lovingly zostawić swojego na razie otoczonego czułą attention żony partnera w rowie, bo jeszcze tam nie trafił. I on się odbije. Tak właśnie postępujemy z upartymi problematykami - nic i nnego im nie pomoże.
        -------------------------------------------------------------------------------------------------------
        Jakis rok temu napisalem, że masturbator będzie mężczyzną przyszłości. Silny, niezależny, pewny siebie. To sie dzieje wcześniej, niz przypuszczałem. Wiele dramatów będzie z tego powodu. Kobiety - naukowcy powinne opracować metodę, jak z tym walczyć. Na razie nie widzę ani nie słyszę o konstruktywnych kontrpociągnięciach, a jedynie krytykę masturbatorów. To do niczego nie doprowadzi.
        • sea.sea Re: ignorowanie gorsze od braku seksu... 18.08.15, 17:17
          Nie trzeba naukowca: gdyby kobiety zamiast tyć/chudnąć/przyprawiać sobie sztuczne cycki i wybielać dziurę w tyłku w ramach nierównej konkurencji z porno i zamiast płakać, fochać i trzymać się latami masturbatora jak pijany płota, zaczęły dla odmiany prezentować filozofię: nie podoba się, to wypierdalaj - to może jeden i drugi by nieco zmądrzał, po tym jak mu samotność zajrzy w oczy. Wydaje mi się, że spory procent ludzkości jednak nadal dąży do sparowania i nie wyobraża sobie jednak docelowo, że przez 50 lat dorosłości aż do śmierci będzie wracać do pustego domu.
          • marek.zak1 Re: ignorowanie gorsze od braku seksu... 18.08.15, 17:32
            sea.sea napisała:

            > Nie trzeba naukowca: gdyby kobiety zamiast tyć/chudnąć/przyprawiać sobie sztuczne cycki i wybielać dziurę w tyłku w ramach nierównej konkurencji z porno i zamiast płakać, fochać i trzymać się latami masturbatora jak pijany płota, zaczęły dla odmiany prezentować filozofię: nie podoba się, to wypierdalaj - to może je den i drugi by nieco zmądrzał, po tym jak mu samotność zajrzy w oczy. Wydaje misię, że spory procent ludzkości jednak nadal dąży do sparowania i nie wyobraża sobie jednak docelowo, że przez 50 lat dorosłości aż do śmierci będzie wracać do pustego domu.
            --------------------------------------------------------------------------------------------------------

            Tu jest dużo emocji, wręcz agresji, może uzasadnionej, a nauka powinna byc pozbawiona emocji. Autorka ma do swojego faceta żale i pretensje i umiejscawia całą wine po jego stronie. Tak wię znowu nienaukowe podejście. Agresja prowadzi tylko do konfliktów.

            Ja tez napisałem publicznie , że najwiekszym problemem ludzi prócz biedy jest samotność.
            • sea.sea Re: ignorowanie gorsze od braku seksu... 18.08.15, 17:34
              Hint: nie jestem naukowcem. Podaję rozwiązanie zdroworozsądkowe :)
              • marek.zak1 Re: ignorowanie gorsze od braku seksu... 18.08.15, 17:57
                sea.sea napisała:

                > Hint: nie jestem naukowcem. Podaję rozwiązanie zdroworozsądkowe :).
                ---------------------------------------------------------------------------------------------

                ,,nie podoba się, to wypierdalaj ".

                Zaznaczam, że to jest także bliskie mojemu stanowisku (przypominam o propozycji rozbicia laptopa o głowę, bądź ścianę, także propozycji zakończenia zwiazku, gdy jedna strona ni ema ochoty na seks), niemniej jednak jest to rozwiązanie jednostronne i radykalne. Mogę powiedzieć - nienaukowe.
            • notyouraveragegirl Re: ignorowanie gorsze od braku seksu... 18.08.15, 18:34
              Nie uważam, że cała wina jest po jego stronie. Może gdybym kiedyś była mądrzejsza to nie robiłabym mu awantur i nie była zołzą gdy dowiadywałam się co jest na rzeczy... to nauczyłby się mówić prawdę. Może gdybym sama się bardziej szanowała wtedy zamiast wymyślać co tu zrobić żeby jednak wygrać z tym jego porno, to i on by myślał, że jestem warta jakiegoś starania. A tak, mam wrażenie, że nie wie co ze sobą zrobić kiedy jakiś jego kolega na spotkaniu towarzyskim komentuje "Zawsze jak tylko rozmawiamy o X to wszyscy mu zazdrościmy żony" albo jak ktoś mu mówi "Ty to masz fajną tą żonę, pewnie co chwilę ktoś Ci to mówi". W ciągu ostatniego miesiąca było kilka takich sytuacji, a on miał na twarzy wielki znak zapytania, jakby się dziwił, że inni widzą coś, czego on nie widzi. Oczywiście przytakiwał, że wie, że jestem super i tak dalej, ale ja to sobie wyobrażam, że facet w takiej sytuacji powinien być dumny, a nie zdziwiony...
          • hello-kitty2 Re: ignorowanie gorsze od braku seksu... 18.08.15, 18:23
            sea.sea napisała:

            > wybielać dziurę w tyłku

            :-))))))

            Wyobrazilam sobie jak Urqu zaklada watek i wstawia dwie dziury ;) Sorry nie moglam sie powstrzymac.
    • notyouraveragegirl update 25.08.15, 21:27
      Minął zaledwie tydzień odkąd napisałam ten wątek, a tyle się wydarzyło...
      1. Jego inicjacja seksu, która zakończyła się jak zwykle pettingiem i kiedy zapytałam czy we mnie wejdzie, on stwierdził, że właśnie kończy... Popłakałam się z bezsilności i znów poszłam spać do sypialni gościnnej.
      2. Wypadek samochodowy, auto męża do piachu, mąż całe szczęście tylko w kołnierzu i z podejrzeniem wstrząsu mózgu. Po wypadku stwierdziłam, że kocham do grobowej deski i tak się cieszę, że przeżył, że chcę być z nim nawet bez seksu...
      3. I kolejna masturbacja, o której wiem tylko dlatego, że jest oschły i taki "obcy". Zawsze się tak zachowuje kiedy to zrobi. I to mnie zawsze najbardziej denerwuje - mówi, że kocha i chce naprawiać cały związek, a się zamyka w sobie.

      Mam dość. Serdecznie dość. Napisałam mu baaaaaardzo długą wiadomość z propozycją poważnego zastanowienia się nad pokojowym rozstaniem, na którą wciąż nie raczył mi odpisać (a miał sporo wolnego czasu). Oczywiście on uważa, że go nie miał bo musi od dwóch dni oglądać non stop ogłoszenia, żeby kupić nowe auto i pokazywać mi te same modele po raz piąty chociaż cztery pierwsze razy powiedziałam, że "na pewno mi się nie podoba". Nadmienię tylko, że piszę do niego wiadomości po to, żeby "wyrównać szanse" w dyskusji. Kiedyś zaczęłam tak robić na jego prośbę bo o trudnych rzeczach łatwiej jest mu się w ten sposób komunikować. Nie wiem zupełnie co ze sobą począć. Mam ochotę wyprowadzić się dziś, już, teraz...ale ten cholerny urlop, na który poszło już tyle pieniędzy... Zastanawiam się czasem czy większość związków tak wygląda, a ja mam po prostu jakieś oczekiwania nie z tej ziemi i dlatego małe problemy urastają do rangi dramatów.
      • sea.sea Re: update 25.08.15, 21:42
        Ale nad czym on się ma zastanawiać, to Ty się chcesz rozstawać. Kredyty jakieś macie wspólne, czy co? Szukasz mieszkania, jak znajdujesz, bierzesz chłopa na rozmowę, informujesz, że ze wspólnych rzeczy zamierzasz zabrać to i to - i ewentualnie negocjujesz. Wtedy się kończy pierdolenie "muszę pomyśleć", "szukam auta", "poczekam aż jej przejdzie, zawsze przechodziło".
        • notyouraveragegirl Re: update 25.08.15, 22:01
          Mamy wspólny kredyt, ja chcę zostać w tym mieszkaniu. Mówiłam o tym wielokrotnie ilekroć pojawiał się temat rozwodu, ale on ani myśli się stąd wyprowadzać. Nie ma sensu, abym się przed grudniem wyprowadzała, gdyż jak już wspomniałam i tak pojadę z nim na urlop w listopadzie, i tak pojadę. Za dużo już czasu poświęciłam na jego planowanie (bo oczywiście sama zaplanowałam prawie w całości, a on tylko akceptował, lub nie - choć tym razem on bardzo chciał jechać i miał się bardziej zaangażować) i za dużo już kasy poszło na bilety, hotele, transport itp.
          • sea.sea Re: update 25.08.15, 22:07
            No to weź mózg i się tymczasem zastanów, jak go spłacisz. Tzn nie mózg, tylko chłopu część mieszkania, i co możesz zrobić, żeby się na to zgodził. I przedstaw mu gotowe rozwiązania, a nie rzewne pitolenie "cześć, Zdzisiu, chyba musimy się rozstać, tak dalej byc nie może".
            • notyouraveragegirl Re: update 25.08.15, 22:15
              Ależ ja już mam cały plan - stać mnie, żeby samodzielnie spłacać kredyt. Inna sprawa, że przez jakieś 2 na 6 lat kiedy tu mieszkamy to mąż złotówki to kredytu nie dołożył. Wyliczyłam też ile powinnam mu oddać - nie będzie super łatwo, ale jest to do zrobienia. Tylko, że on nie chce kasy - on chce "żyć razem, naprawić, dogadać się i żebyśmy byli szczęśliwi". A ja jestem idiotką i wciąż szukam jakichś przyczyn w sobie - może jest coś magicznego co robię, co sprawia, że on mnie nie chce, a jak przestanę to robić to zacznie mnie chcieć. Po prostu chyba wypieram tą bolesną prawdę, że on nigdy mnie nie będzie chciał tak, jak ja chcę, żeby on mnie chciał, if you know what I mean.
              • sea.sea Re: update 25.08.15, 22:19
                No to niech naprawia, może na początek naprawiać mieszkając gdzie indziej, nie musicie się rozwodzić jutro. To właśnie bym chłopu powiedziala, gdyby mi nagle zaczął jęczeć, że teraz to już na pewno się zmieni (ha, ha).
                • notyouraveragegirl Re: update 25.08.15, 22:26
                  Póki co ja mieszkam w sypialni gościnnej. Urządzaliśmy ją później, więc w sumie bardziej mi się podoba niż ta nasza. Nigdy tak długo jeszcze nie mieszkałam w innym pokoju (już ponad tydzień). Przyzwyczajam się - do samodzielnego spania - kilka nocy przepłakałam, ale teraz przesypiam te 6-7 godzin. Pewnie nauczę się kiedyś żyć sama.
                  • triss_merigold6 Re: update 25.08.15, 22:54
                    Przecież żyjesz sama. Macie od lat konflikty na tle seksu, pieniędzy i spedzania czasu.
                    Pobudka, jesteś sama. Twój mąż to tylko formalność.
                    • notyouraveragegirl Re: update 25.08.15, 23:29
                      Aż tak to nie jest. On robi śniadania, zakupy, sprząta czasem poproszony, przytula gdy jest źle i nawet poświęca się oglądając ze mną głupią komedię romantyczną gdy akurat mam na to ochotę. Nie ma problemu - z kim pójść na wesele, do kina, na sylwestra, z kim wyjechać na wakacje. No jednak bycie w związku nawet bez seksu ma swoje plusy. Ale zdecydowanie wolałabym to samo w wesji dla dorosłych.
                  • ninek04 Re: update 26.08.15, 07:14
                    >Nigdy tak długo jeszcze nie mieszkałam w innym pokoju (już ponad tydzień). Przyzwyczajam się - do samodzielnego spania - kilka nocy przepłakałam, ale teraz przesypiam te 6-7 godzin. Pewnie nauczę się kiedyś żyć sama.<

                    Raczej wątpię, że się nauczysz żyć sama, zwłaszcza bez niego.Twoje wpisy brzmią jak skargi skrzywdzonej,niesamodzielnej dziewczynki,która chce żyć z tym swoim jedynym,jak papużki nierozłączki,sklejone ze sobą i zaklina rzeczywistość, żeby w jakiś magiczny sposób on zmienił się dla niej. Dlatego według mnie nie dasz rady odejść.
                    • notyouraveragegirl Re: update 26.08.15, 14:01
                      Obyś się myliła. Jestem skrzywdzona ale nie jestem niesamodzielna. Poradzę sobie na pewno - tak życiowo. Emocjonalnie pewnie będzie mi ciężko, ale chyba przy każdym rozwodzie jest.
          • kutuzow Re: update 26.08.15, 17:56
            notyouraveragegirl napisała:
            > Nie ma sensu, abym się przed grudniem wyprowadzała, gdyż jak już wspomniałam i ta
            > k pojadę z nim na urlop w listopadzie, i tak pojadę. Za dużo już czasu poświęci
            > łam na jego planowanie (bo oczywiście sama zaplanowałam prawie w całości, a on
            > tylko akceptował, lub nie - choć tym razem on bardzo chciał jechać i miał się b
            > ardziej zaangażować) i za dużo już kasy poszło na bilety, hotele, transport itp

            Tiaaa, w listopadzie będzie wspólny wyjazd, potem w grudniu są Święta (więc też jakoś tak głupio się rozstawać), po świętach Sylwester, więc lipa żeby autorka nie miała kogo pocałować w czasie noworocznego toastu, potem pewnie mąż strzeli postanowienie noworoczne, że będzie trzymał rączki na kołderce, więc zostanie, później Wielkanoc, wspólna Majówka, planowanie wakacji i znów Wyjazd na Wakacje jesienią. Sami widzicie że się nie da rozstać ;-)

            P.S. Czytając autorkę myślę sobie że moja gra w skojarzenia w sąsiednim wątku jest trochę za prosta.
        • marek.zak1 Re: update 25.08.15, 22:01
          sea.sea napisała:

          > Ale nad czym on się ma zastanawiać, to Ty się chcesz rozstawać. Kredyty jakieś macie wspólne, czy co? Szukasz mieszkania, jak znajdujesz, bierzesz chłopa na rozmowę, informujesz, że ze wspólnych rzeczy zamierzasz zabrać to i to - i ewentualnie negocjujesz.
          ---------------------------------------------------------------------------------------------------------
          Tak byłoby tez w moim świecie, ale dlatego, ze jestem raczej apodyktyczny, za co spotlała mnie, może zasłużona krytyka. A wiec biegaczowi, ktory źle spojrzał na Sowe , powiedziałem ,,spierdalaj"iI tak samo sugeruje autorce powiedzenie jej facetowi, ktory nie chce seksu. Faceci to proste urządzenia i rozumieja prosty jezyk.
          • notyouraveragegirl Re: update 25.08.15, 22:05
            Eeeee... mój nie taki prosty. Jak przeklnę to mówi, że jestem niedelikatna, niekobieca, a przecież wiem jak on te cechy ceni i każe się przepraszać.
      • triss_merigold6 Re: update 25.08.15, 22:00
        Och błagam kobieto, przestań pieprzyć bez sensu.
        Nie, satysfakcjonujący związek tak nie wygląda.
        Związałaś się z koniobijcą nałogowym i albo to kupujesz na resztę życia, albo się zrywasz z układu.
        Każdy sąd da Ci rozwód, wystarczy brak pożycia i fakt że chcesz się rozwieść. Zdrowi, pracujący, bez dzieci - zero problemu.
        Marnujesz energię na pisaninę rzewnych przesłań do małżonka, gdyby chciał zmienić zachowanie, to by je zmienił i Twoje trucie nie ma mocy sprawczej.
        • cubalibre100 Re: update 27.08.15, 00:36
          Tez nie czekalabym na cud, nie majac dzieci... ja mam 2 dzieci i bardzo odleglego meza, ktozy niemniej potrafi sie dziecmi zajac to jeszcze zwlekam
          • notyouraveragegirl Re: update 27.08.15, 08:18
            Czekałam aż mąż mi odpisze na wiadomość i się doczekalam... Nie było na co czekac - trzeba obmyslic plan ewakuacji. On uważa ze brak seksu jest spowodowany moja wybuchowoscia i tym ze sie czepiam. Nie bierze oczywiscie pod uwagę ze zanim przestał ze mna sypiac to nie byłam czepialska i wybuchowa. Generalnie cały ton wypowiedzi był agresywny, jednoznacznie negatywny pod moim adresem i zrzucajacy na mnie cała odpowiedzialność za wszystko - do kwestii rozwodu sie nie odniósł. Jednym słowem cała odpowiedzialność za nasze wspólne zycie spoczywa na mnie i zrozumiałam z jego wypowiedzi ze mozemy byc razem jak przestanę mieć względem niego jakiekolwiek oczekiwania bo on chce spokoju. Poza tym- wszystko go obrzydza - moje zabieganie o seks, to ze nie ukrywam ze sie masturbuje... Wszystko. Przeplakalam prawie cała noc ale obudziłam sie silniejsza i z pewnością nie pozwolę sie wiecej traktować jakbym była bezwartościowa i miała zadowolić sie ochlapami zainteresowania, które dla mnie zostaną po załatwieniu wszystkich innych spraw.
            • zyg_zyg_zyg Re: update 27.08.15, 10:10
              > Przeplakalam prawie cała noc ale obudziłam sie silniejsza i z pewnością nie po
              > zwolę sie wiecej traktować jakbym była bezwartościowa i miała zadowolić sie och
              > lapami zainteresowania, które dla mnie zostaną po załatwieniu wszystkich innych
              > spraw.

              To znaczy, że z wyjazdu w listopadzie rezygnujesz? Czy i tak pojedziesz, i tak pojedziesz?
              • notyouraveragegirl Re: update 27.08.15, 22:42
                Pojadę - za dużo pieniędzy i energii włożyłam w tą wyprawę, żeby z niej zrezygnować. Gdyby to były tygodniowe wczasy w wersji all inclusive to bym odpuściła, ale o zobaczeniu miejsc, do których się wybieram marzyłam odkąd dostałam w dzieciństwie atlas świata ze zdjęciami najciekawszych, zdaniem autora, miejsc na Ziemi. Jak tylko nie będę chciała seksu i oczekiwała czegokolwiek od mojego męża, myślę, że jesteśmy w stanie przetrwać bez konfliktu te 2 tygodnie z hakiem. Ale nie robię sobie nadziei, że ten urlop odmieni naszą rzeczywistość i odtąd będziemy żyli długo i szczęśliwie.
            • hello-kitty2 Re: update 27.08.15, 11:56
              Raz piszesz, ze go kochasz i bedziesz z nim do grobowej deski nawet bez seksu, potem, ze nie pozwolisz sie tak traktowac. Te stanowiska sie wykluczaja. Zdecyduj sie na cos jednego i sie tego trzymaj chocby dla honoru. Te hustawki Cie zniszcza. Do niego pisz tylko przez prawnika ;)
              • notyouraveragegirl Re: update 27.08.15, 22:49
                Wiesz, złego licho nie bierze, ale mój mąż miał naprawdę bardzo poważny wypadek (gdybyście widzieli auto, nie uwierzylibyście, że jego kierowca przeżył) i stąd ten mój przypływ miłości. Jego wczorajsza wiadomość skutecznie ostudziła mój zapał do życia w czystości seksualnej do końca moich dni w imię miłości, która, jak sądzę jest jednostronna. Nie wiem co musiałby zrobić, żebym była w stanie uwierzyć, że jestem dla niego ważna.

                A huśtawki niszczą... Ale ja chyba jestem lubię cierpieć o ile poziom tego cierpienia mnie nie przerasta. Miałam dosyć trudny okres dojrzewania i pamiętam, że lubiłam się zamykać w pokoju, płakać sobie i słuchać smutnej muzyki... Przez kilka pierwszych lat z mężem tęskniłam za tą melancholią. Później zafundował mi jej aż w nadmiarze. Uważam, że wczoraj pozbyłam się trwale wielu złudzeń, a stąd już blisko do ... wolności.
            • ninek04 Re: update 27.08.15, 15:38
              notyouraveragegirl napisała:

              >
              > On uważa ze brak seksu jest spowodowany mo
              > ja wybuchowoscia i tym ze sie czepiam. Nie bierze oczywiscie pod uwagę ze zanim
              > przestał ze mna sypiac to nie byłam czepialska i wybuchowa. Generalnie cały to
              > n wypowiedzi był agresywny, jednoznacznie negatywny pod moim adresem i zrzucaja
              > cy na mnie cała odpowiedzialność za wszystko - d
              > i zrozumiałam z jego wypowiedzi ze mozemy byc razem jak przestanę mieć względe
              > m niego jakiekolwiek oczekiwania bo on chce spokoju. Poza tym- wszystko go obrz
              > ydza - moje zabieganie o seks, to ze nie ukrywam ze sie masturbuje.


              Bo z jego strony to tak wygląda, że się czepiasz bez powodu, że się domagasz,że wybuchasz. Im więcej nalegań z Twojej strony, tym bardziej on się zamyka, oddziela ścianą obojętności i brakiem pożądania.I to będzie się nasilać, bo ewidentnie nie jest zainteresowany seksem z Tobą.
              >
              • marek.zak1 Nie zainteresowany bo... 27.08.15, 16:19
                ninek04 napisała:

                > Bo z jego strony to tak wygląda, że się czepiasz bez powodu, że się domagasz,że
                > wybuchasz. Im więcej nalegań z Twojej strony, tym bardziej on się zamyka, oddziela ścianą obojętności i brakiem pożądania.I to będzie się nasilać, bo ewidentnie nie jest zainteresowany seksem z Tobą.
                --------------------------------------------------------------------------------------------

                1. Znudziło mu się i pragnie odmiany. Rutyna małżeńskiego seksu nie dla niego.
                2. Kobieta sie zmieniła na niekorzyść, przeważnie roztyła,
                3. KObieta jest bardziej matką niż kobietą.
                4. Ma inną,54. Ma problem ze zdrowiem,
                5. Odkrył w sobie homo
                6. Kobieta jest (zbytnio) wymagająca,
                7. Bardzo lubi porno/seks w ostrym wydaniu.
                8. Lubi skupiać sie na swoich wrażeniach podczas masturbacji a kobieta mu w tym przeszkadza.

                Kilka z punktów może sie nakładać. Przeanalizuj które sa przyczyną.
                • notyouraveragegirl Re: Nie zainteresowany bo... 27.08.15, 23:01
                  marek.zak1 napisał:

                  > 1. Znudziło mu się i pragnie odmiany. Rutyna małżeńskiego seksu nie dla niego.

                  Może tak być, zwłaszcza, że jestem jego pierwszą partnerką seksualną.

                  > 2. Kobieta sie zmieniła na niekorzyść, przeważnie roztyła,

                  Oj zdecydowanie nie - nigdy nie wyglądałam lepiej niż teraz. Co prawda, nigdy nie narzekałam na brak chętnych do nawiązywania relacji, ale też nigdy też nie cieszyłam się takim zainteresowaniem ze strony męskiej części społeczeństwa jak teraz.

                  > 3. KObieta jest bardziej matką niż kobietą.

                  Nie mamy dzieci. Jedyne co to jestem zbyt silną kobietą (zgodnie z jego definicją - kierownicze stanowisko, zawsze ma pomysł jak rozwiązać jakiś problem) i mam wrażenie, że życie ze mną obnaża jego kompleksy (on czuje się źle bo nie jest decyzyjny, stanowczy, wytrwały itp.)

                  > 4. Ma inną,

                  Zdziwiłabym się, ale who knows.

                  54. Ma problem ze zdrowiem,

                  Nie sądzę. Jedyny jego problem ze zdrowiem to brak ruchu.

                  > 5. Odkrył w sobie homo

                  Może, ale z drugiej strony nie raz się gapił ukradkiem na plażowe piękności, więc... może jednak kręcą go kobiety, tyle, że nie takie jak ja.

                  > 6. Kobieta jest (zbytnio) wymagająca,

                  Jestem wymagająca i względem siebie i względem niego.

                  > 7. Bardzo lubi porno/seks w ostrym wydaniu.

                  Seks w wersji pikantnej mógłby mieć w domu, ale jakoś się nie angażuje.

                  > 8. Lubi skupiać sie na swoich wrażeniach podczas masturbacji a kobieta mu w tym
                  > przeszkadza.

                  Wiem, że to jest niesamowicie wredne z mojej strony. Ale mam nadzieję, że w związku z jego nałogową masturbacją, nie ułoży sobie życia także z następną swoją kobietą, z którą się zwiąże i wtedy zorientuje się, że to jednak on miał problem i nie musiał się rozwodzić, żeby go rozwiązać.
                  • kag73 Re: Nie zainteresowany bo... 06.09.15, 23:28
                    notyouraveragegirl napisała:
                    "Wiem, że to jest niesamowicie wredne z mojej strony. Ale mam nadzieję, że w związku z jego nałogową masturbacją, nie ułoży sobie życia także z następną swoją kobietą, z którą się zwiąże i wtedy zorientuje się, że to jednak on miał problem i nie musiał się rozwodzić, żeby go rozwiązać."

                    Moim zdaniem to wlasnie jest powod dlaczego trzyma sie Ciebie jak pijany plotu. Drugiej takiej idiotki(przepraszam za slowo) nie znajdzie, z Toba udaje mu sie latami, pomarudzisz, pomialczysz i ciagnie sie dalej. Nie chce byc sam, chce kogos miec, moze nawet kocha/lubi a seksualnosc ma wlasna. Ty to zapewniasz i z Toba sie da, z inna niekoniecznie i moim zdaniem on doskonale zdaje sobie z tego sprawe.

                    Czesc kochani, witam wszystkich po wakacjach, sierpien w Wielkopolsce byl cudowny w tym roku :)
                    • kruche_ciacho Re: Nie zainteresowany bo... 07.09.15, 21:51
                      czesc kag :-) ja nawet juz zaczelam szukac Twojego glosu rozsadku ;-) zakladajc watek gdzie jestes :-)
                      • kag73 Re: Nie zainteresowany bo... 07.09.15, 22:38
                        kruche_ciacho napisała:
                        > czesc kag :-) ja nawet juz zaczelam szukac Twojego glosu rozsadku ;-) zakladajc
                        > watek gdzie jestes :-)

                        Czesc, czesc, widzisz a ja sobie pobywlam na wakacjach w Ojczyznie i na internet nie mialam/nie chcialam miec czasu. Nadrobie ;)
              • notyouraveragegirl Re: update 27.08.15, 22:51
                Póki co do urlopu stosuję taktykę - nic nie chcieć, niczego nie wymagać, niczego się nie domagać i ... nic z siebie nie dawać. Oczekuję zwrotu z inwestycji w postaci udanego, bezkonfliktowego urlopu :).
                • ina_nova Re: update 28.08.15, 13:14
                  a nie możesz jechać sama?
                  • notyouraveragegirl Re: update 28.08.15, 22:41
                    No nie do końca mam na to pomysł szczerze mówiąc. Mam na lotnisku powiedzieć "bardzo proszę temu Panu nie wydawać karty pokładowej bo był moim mężem, ale za kilka miesięcy już nie będzie..."? On nie zrezygnuje z tego wyjazdu dobrowolnie. Najlepiej więc wykorzystać to żeby nauczyć się po koleżeńsku funkcjonować - ta umiejętność może się przydać np. przy podziale majątku, ew. na wspólnych imprezach, na których z pewnością będziemy bywać jeszcze przez lata.
                    • kruche_ciacho Re: update 29.08.15, 21:44
                      a nie ma opcji ze Ty nie jedziesz? moze przebukowac wyjazd na inny termin kiedy pojedziesz sama ?
                      bo wiesz, pomimo tego ze sie dzieje zle wyglada to tak ze dajesz przyzwolenie na to, ze to akceptujesz w jakis sposob mimo wszystko jadac z nim na wakacje
                      czytajac Twoje watki ma sie wrazenie ze tak sie dzieje przez lata i chlop sie przyzwyczail (pomarudzi i bedzie po staremu)

                      moze czas na zaczac radykalnie pokazywac ze to koniec? (jesli to koniec oczywiscie)
                      • notyouraveragegirl Re: update 29.08.15, 22:26
                        Nie mogę przebukować na inny termin. Koszt podróży bardzo wzrośnie. Poza tym nie chcę się nikomu w pracy tłumaczyć czemu przekładam urlop... Bilety, noclegi, szczegółowy plan. Za dużo energii mnie to kosztowało. Zwłaszcza, że mąż jest i tak najbezpieczniejszym towarzyszem podróży bo lubimy podobne rzeczy i nie będę musiała z nikim nic negocjować jak to zwykle bywa np. na wyjazdach ze znajomymi :).

                        Od dwóch tygodni śpię w innym pokoju, nie pozwalam się pocałować ani złapać za rękę. Nie sądzę by się nie zorientował, że tym razem jest inaczej. Powiedziałam mu, że chcę żeby się wyprowadził. On oczywiście nie chce. Powiedziałam mu ile uważam, że powinnam mu dać pieniędzy żeby zrzekł się praw do mieszkania po rozwodzie.

                        Ja jestem na etapie, że to koniec. Kocham go i oczywiście byłby w stanie na mnie wpłynąć bym została, ale musiałby się udać do seksuologa i odwiedzać go regularnie i przestać wreszcie zrzucać na mnie winę za swoje braki. Nie liczę na cud. Jest bierny na co dzień, więc nie spodziewam się, że uklęknie przede mną z wielkim pierścionkiem i zaproponuje odnowienie ślubów na Santorini :). Nie zależy mu na mnie, a ja nie będę się więcej narzucać. Co prawda ma jakieś przebłyski - pisze mi smsy, że tęskni kiedy jesteśmy w pracy, że przeprasza, że mamy problemy głównie przez niego... Ale słowa to za mało. A ja już jestem zbyt zmęczona.
                        • kruche_ciacho Re: update 29.08.15, 22:38
                          Ok, rozumiem.
                          Powiem Ci tylko jeszcze z mojej strony ze takie wakacje stanelyby mi koscia w gardle bo sama taki "urlop" przezylam. Nie bylo fajnie, nie umialam sie tym cieszyc. Pomysl czy nie bedzie tak u Ciebie.
                          A co do opinii w pracy... naprawde sie tym przejmujesze? Olac.

                          co do reszty to przytulak po prostu, zycze Ci zebys znalazla kogos kto doceni Ciebie i wykorzysta Twoja sliczna pupe ;-) Ale daj sobie szanse na to.
                          • marek.zak1 Re: update 30.08.15, 10:00
                            kruche_ciacho napisała:

                            > Ok, rozumiem.
                            > Powiem Ci tylko jeszcze z mojej strony ze takie wakacje stanelyby mi koscia w gardle bo sama taki "urlop" przezylam. Nie bylo fajnie,
                            -------------------------------------------------------------------------------------------------------------

                            Takie wakacje to potencjalny koszmar. jednak widze to jaka ostatnią, desperacka próbę odwrócenia biegu wydarzeń.
                            Miłej niedzieli.
                            • notyouraveragegirl Re: update 30.08.15, 18:31
                              Marek, to mógłby być koszmar, gdybyśmy się jakoś nie wiadomo jak kłócili. Ale pomijając kwestie seksualne, lubimy się - lubimy też robić te same rzeczy na urlopie, więc sądzę, że po tylu latach jesteśmy w stanie przeżyć te 2 tygodnie z hakiem bez jakichś większych dramatów.

                              Bardzo chciałabym odwrócić bieg wydarzeń, ale nie jestem w stanie ze swojej strony już nic więcej zrobić. Muszę się pogodzić z tym, że mąż z kolei, na nic się nie wysili, więc nasz koniec zbliża się nieuchronnie. Przecież nie zakocha się nagle we mnie od nowa i nie przestawi mu się w głowie wszystko w dwa tygodnie, że nagle uzna mnie za boginię i stwierdzi, że musi mnie mieć dzień w dzień do końca swych dni :). Nie łudzę się już.
                              • marek.zak1 Re: update 30.08.15, 21:07
                                notyouraveragegirl napisała:

                                > Marek, to mógłby być koszmar, gdybyśmy się jakoś nie wiadomo jak kłócili. Ale pomijając kwestie seksualne, lubimy się - lubimy też robić te same rzeczy na urlopie, więc sądzę, że po tylu latach jesteśmy w stanie przeżyć te 2 tygodnie z hakiem bez jakichś większych dramatów.
                                >
                                > Bardzo chciałabym odwrócić bieg wydarzeń, ale nie jestem w stanie ze swojej strony już nic więcej zrobić. Muszę się pogodzić z tym, że mąż z kolei, na nic się nie wysili, więc nasz koniec zbliża się nieuchronnie. Przecież nie zakocha się nagle we mnie od nowa i nie przestawi mu się w głowie wszystko w dwa tygodnie, że nagle uzna mnie za boginię i stwierdzi, że musi mnie mieć dzień w dzień do końca swych dni :). Nie łudzę się już.
                                -----------------------------------------------------------------------------------------------------------
                                Łudzisz sie nadal. Urlop to słońce, jedzenie, pisice, luz i duzo seksu. Rozum wie, że nie, a serce, ze byc może. Powodzenia.
                                P.s. Wlaśnie widzialem film Allena: Nieracjonalny mężczyzna. Super.
                                • kruche_ciacho Re: update 30.08.15, 21:57
                                  "Ludzisz sie nadal"

                                  tez wlasnie tak mysle...
                                  • notyouraveragegirl Re: update 30.08.15, 22:37
                                    To nie jest urlop w stylu all inclusive. To bardzo wymagająca fizycznie wyprawa, wstawanie o świcie, kładzenie się spać późno w nocy. Wszystko w upale, wilgoci, brudzie. Nawet przy poprawnych seksualnie relacjach z moim mężem, nie sądzę, żeby miało dojść do dużych ilości seksu. To nie jest rejs po Karaibach - drinki z palemką, piasek, plaża, słońce i powietrze, które pachnie seksem...

                                    Poza tym, aktualnie jestem na głodzie, a i tak mu dziś odmówiłam. Uczę się siebie szanować i nie być na każde zawołanie! Nie demotywujcie mnie więc tu jawnie nie wierząc w powodzenie mojego planu :)!
      • ina_nova Re: update 25.08.15, 22:14
        >>Zastanawiam się czasem czy większość związków tak wygląda, a ja mam po prostu jakieś oczekiwania nie z tej ziemi i dlatego małe problemy urastają do rangi dramatów.

        z takiego związku wymiksowałabym się szybciej niż bym się wmiksowała.
        • notyouraveragegirl Re: update 25.08.15, 22:17
          No wmiksowywałam się jakieś 10-11 lat więc obym szybciej się wymiksowała... Jest dla mnie nadzieja :).
      • hello-kitty2 Re: update 25.08.15, 23:33
        notyouraveragegirl napisała:

        Jego inicjacja seksu, która zakończyła się jak zwykle pettingiem i kiedy zap
        > ytałam czy we mnie wejdzie, on stwierdził, że właśnie kończy...

        Hit dnia ;-)
        • notyouraveragegirl Re: update 25.08.15, 23:36
          Ja wiem, że to brzmi jak fragment pamiętnika nastolatki, albo pamiętniki z wakacji. Ale dla mnie to jest bardziej tragikomedia. I to taka na granicy absurdu.
    • notyouraveragegirl Zmiana taktyki 31.08.15, 18:12
      Mój wspaniały mąż chyba postanowił zmienić taktykę - masturbuje się jawnie i tego nie ukrywa. Podejrzewam, że myśli, że mnie w ten sposób ukarze za to, że mu odmówiłam.

      Co więcej - fakt, że jedyną jego propozycją na rozwiązanie naszych problemów było zaproponowanie mi wspólnego pójścia do łóżka, udowadnia mi tylko, że nie mam na co liczyć jeśli chodzi o jakiekolwiek jego większe starania - on po prostu nigdy nie zawalczy o mnie/o nas. Będzie tylko biernie czekać aż mi przejdzie. A tym razem nie przejdzie.
      • aardwolf_ge Re: Zmiana taktyki 31.08.15, 19:11
        >>Mój wspaniały mąż chyba postanowił zmienić taktykę - masturbuje się jawnie i tego nie ukrywa.
        Ryknąłem śmiechem jak sobie to wyobraziłem.

        Humor z zeszytów szkolnych:
        Na krakowskim Rynku Kościuszko wyjął i powiedział że nie schowa.
        • notyouraveragegirl Re: Zmiana taktyki 31.08.15, 19:54
          :))

          Wyglądało to jednak trochę inaczej. Otrzymałam smsa, że to zrobił i że przeprasza.
          W prezencie urodzinowym podaruję mu chyba pas cnoty, założę gdy będzie spał i kluczyk wyrzucę do Wisły :).
          • urquhart Re: Zmiana taktyki 01.09.15, 19:28
            > Wyglądało to jednak trochę inaczej. Otrzymałam smsa, że to zrobił i że przepras
            > za.
            > W prezencie urodzinowym podaruję mu chyba pas cnoty, założę gdy będzie spał i k
            > luczyk wyrzucę do Wisły :).

            Generalnie nawet terapeutka na Życiu Rodzinnym pisała nie raz że jak Pan przeprasza że się masturbuje A Pani użytkuje sobie prawo do zabraniania mu tego to zapala się czerwoną lampka ze relacje są zaburzone .
            Pachnie rolą kontrolującej mamusi. A z mamusią się nie bzyka...
            • proteinowy Re: Zmiana taktyki 01.09.15, 20:35
              > Generalnie nawet terapeutka na Życiu Rodzinnym pisała nie raz że jak Pan przepr
              > asza że się masturbuje A Pani użytkuje sobie prawo do zabraniania mu tego to z
              > apala się czerwoną lampka ze relacje są zaburzone .
              > Pachnie rolą kontrolującej mamusi. A z mamusią się nie bzyka...

              Dobrze by było poznać wersje tego męża. Z relacji nie-twojej-przeciętnej-dziewczyny wyłania sie jakiś twór z głębią kałuży o konsystencji tygodniowego budyniu bananowego.

              Moze koleś taki jest rzeczywiście a moze nieudolnie próbuje imitować narrację z tandetnych romansideł ("wiem, że jestem dupkiem" i temu podobne) w celu ugłaskania żony. Analizując motywacje stojaca za wyborem nicka i tych kilka faktów o ktorych wiemy od nie[...]dziewczyny (np dwutygodniowe zniknięcie w celu przetestowania głębi partnera) to mogła byc strategia skuteczna przez jakiś czas.

              Wersja męża jest istotna tylko poznawczo. Jak dla mnie sytuacja nie wyglada dobrze. Moze następnym razem Autorce trafi sie ktos w stylu Loppego i bedą zyc długo i szcześliwie.
              • marek.zak1 Re: Zmiana taktyki 01.09.15, 22:17
                proteinowy napisał(a):

                > Dobrze by było poznać wersje tego męża. Z relacji nie-twojej-przeciętnej-dziewczyny wyłania sie jakiś twór z głębią kałuży o konsystencji tygodniowego budyniu bananowego.
                Wersja męża jest istotna tylko poznawczo. Jak dla mnie sytuacja nie wyglada dobrze. Moze następnym razem Autorce trafi sie ktos w stylu Loppego i bedą zyc dłuo i szcześliwie.
                ---------------------------------------------------------------------------------------------------------

                Oczywiście. Autorka jest atrakcyjna, fajna, kocha, ale, i to wlasnie to ,,ale" powoduje, ae facet jest masturbatorem. Musi byc jakieś ,,ale", sorry. Nic sie nie dzieje bez przyczyny.
              • notyouraveragegirl Re: Zmiana taktyki 07.09.15, 18:45
                Wersja męża w skrócie jest taka: ja jestem zołzą, bardziej przebojową od niego i on się nie czuje przy mnie mężczyzną. Do tego jest leniwy a masturbacja to łatwiejsza wersja osiągnięcia seksualnej satysfakcji, poza tym masturbuje się tylko wtedy gdy mnie nie ma w domu, co oznacza, że nie jestem w stanie spełnić jego zachcianek "tu i teraz" a samodzielnie może to zrobić.
                • glamourous Re: Zmiana taktyki 08.09.15, 08:50
                  notyouraveragegirl napisała:

                  > Wersja męża w skrócie jest taka: ja jestem zołzą, bardziej przebojową od niego
                  > i on się nie czuje przy mnie mężczyzną. Do tego jest leniwy a masturbacja to ła
                  > twiejsza wersja osiągnięcia seksualnej satysfakcji, poza tym masturbuje się tyl
                  > ko wtedy gdy mnie nie ma w domu, co oznacza, że nie jestem w stanie spełnić jeg
                  > o zachcianek "tu i teraz" a samodzielnie może to zrobić.

                  Ja slyszalam niemal identyczne argumenty. To tez byla zawsze moja wina. I toczka w toczke to samo : ze sie masturbowal, bo "tu i teraz" mu sie zachcialo, ale o mnie "jakos nie pomyslal, sorry", chociaz czesto bylam w sasiednim pomieszczeniu. Tragifarsa.
                  I tez nie bylo tak, ze ja zakochana za nim biegalam, a on zawsze olewal i robil lache. Na poczatku owszem, to ja doprowadzilam do tego zebysmy byli razem, jednak on tez byl bardzo zakochany i w kilku pierwszych fazach zwiazku bzykal na potege. Niskoerotycznie, ale bzykal.

                  A prawda jest banalna : wedlug Starowicza, kobieta, ktora okaze facetowi ze ma seksualna nadwyzke potrzeb w stosunku do jego libido, jest na spalonej pozycyji i z czasem - po poczatkowej bardzo goracej fazie - on przybiera postawe wycofujaca.

                  Prognozy sa bardzo zle. Ponoc kiedy facet juz uskutecznia taki podswiadomy sabotaz partnerki, to jest kompletnie pozamiatane, tylko pakowac walizke. Bo cudownego powrotu do satysfakcjonujacej normalnosci seksuologiczne podreczniki nie opisuja - jezeli jest jakakolwiek poprawa to nie trwa ona dlugo i wywolana jest strachem przed utrata zyciowej stabilizacji, lecz to naped na krotka mete.
                  • notyouraveragegirl Re: Zmiana taktyki 08.09.15, 18:14
                    > Prognozy sa bardzo zle. Ponoc kiedy facet juz uskutecznia taki podswiadomy sabo
                    > taz partnerki, to jest kompletnie pozamiatane, tylko pakowac walizke. Bo cudown
                    > ego powrotu do satysfakcjonujacej normalnosci seksuologiczne podreczniki nie op
                    > isuja - jezeli jest jakakolwiek poprawa to nie trwa ona dlugo i wywolana jest s
                    > trachem przed utrata zyciowej stabilizacji, lecz to naped na krotka mete.
                    >

                    Ja to wszystko wiem. Doskonale wiem. Ale kiedy budzę się w nocy i czuję, że on mnie przytula, a kiedy też się przebudzi to mnie przytula jeszcze mocniej i daje mi buziaka i do tego tak wspaniale pachnie to po prostu nie umiem powiedzieć: dość! Z drugiej strony wiem też, że nie mogę całego życia przeżyć w trzech fazach "wycofanie + masturbacja" - "tym razem koniec" - "sielanka", występujących naprzemiennie.
      • sabat777 Re: Zmiana taktyki 31.08.15, 22:42
        notyouraveragegirl napisała:

        > Mój wspaniały mąż chyba postanowił zmienić taktykę - masturbuje się jawnie i te
        > go nie ukrywa.

        Następnym razem jak to zrobi to puść mu na głos muzykę z "Bonanzy" :D
        www.youtube.com/watch?v=mjdRgBAY278
    • glamourous Re: ignorowanie gorsze od braku seksu... 01.09.15, 14:34
      notyouraveragegirl napisała:

      > > Nie ma sensu, abym się przed grudniem wyprowadzała, gdyż jak już wspomnia
      > łam i ta
      > > k pojadę z nim na urlop w listopadzie, i tak pojadę. Za dużo już czasu po
      > święci
      > > łam na jego planowanie (bo oczywiście sama zaplanowałam prawie w całości,
      > a on
      > > tylko akceptował, lub nie - choć tym razem on bardzo chciał jechać i miał
      > się b
      > > ardziej zaangażować) i za dużo już kasy poszło na bilety, hotele, transpo
      > rt itp

      Tez spedzilam pare lat z mezem wlasnie na tej zasadzie planowania od-do : "za pare miesiecy wyjazd", potem znowu planowanie kolejnych wakacji razem, potem znow wymyslilam sobie kupno drogiego samochodu (wiec finansowo bedzie mi lzej niz kupic go samotnie), a potem jeszcze cos tam. I tak jakos zlecialo. "Despite of my rage I am still just a rat in a cage".

      Jakbym siebie czytala sprzed lat - ten watek to kalka moich dawnych wynurzen i dylematow. Ktorych notabene do tej pory sie do konca nie wyzbylam, niestety - wlasnie wrocilam ze wspolnych wakacji mezem, na ktore koniec koncow pojechalismy razem pomimo mieszkania osobno ;) Seks seksem, ale jak sie ma fajnego partnera do rozmow, wyjazdow i innych pozaseksualnych activities to ciezko go wywalic z zycia za jednym zamachem.
      • notyouraveragegirl Re: ignorowanie gorsze od braku seksu... 01.09.15, 17:59
        Jak miło, że się odezwałaś Glam. Pamiętam jak jeszcze lata temu przychodziłam tu po pomoc i czytałam Twoje wypowiedzi tu i na FK i sobie myślałam, że jak już nie będę gówniarą tylko sobie poukładam w głowie to będę mówić jak Ty :) Jeszcze sobie nie poukładałam.

        I tak jak Cię czytam to się zastanawiam - jak zakończyła się Twoja historia? Czy dziś też zdecydowałabyś się na rozwód? Co do niego doprowadziło - czy brak seksu czy coś innego?
        Jak przebiegły wspólne wakacje? Udało się tak po koleżeńsku przeżyć cały wyjazd :)?

        I rozmyślam nad swoją sytuacją... Co jeśli nikogo takiego jak mąż nie spotkam? Z kim będę się tak dobrze bawić? Kto będzie mnie nosił na rękach i tak miło się mną opiekował jak znów będę chora? Co jeśli po urodzeniu dzieci stracę ochotę na seks więc całe rozstanie z tego powodu okaże się bez sensu?

        Teraz zaproponowałam mu, żebyśmy się po ludzku, kulturalnie rozstali. Nie odpowiedział - trawi. Jeśli bez walki przytaknie (a zakładam, że tak właśnie zrobi) to znaczy, że mu na mnie nie zależało i nie mam po czym płakać. Ale i tak jest cholernie ciężko. On ma mnie dosyć po wszystkich awanturach o seks, które mu urządzałam (i tych, które były o seks, ale przeprowadzone pod płaszczykiem jakichś innych problemów) i chyba też dojrzewa do decyzji o rozstaniu choć jeszcze tego nie zwerbalizował. I z jednej strony powinnam się cieszyć - mogę sobie robić co chcę, nie muszę mieć wciąż nadziei na coś, co nie ma szansy się spełnić, a z drugiej mam poczucie, że tracę coś cholernie cennego, i że może mogliśmy zrobić coś więcej, żeby żyć razem długo i szczęśliwie.
        • burzowa.kejt Re: ignorowanie gorsze od braku seksu... 01.09.15, 19:42
          notyouraveragegirl napisała:
          > I rozmyślam nad swoją sytuacją... Co jeśli nikogo takiego jak mąż nie spotkam?

          A dlaczego widzisz szklankę do połowy pustą?
          Może właśnie spotkasz świetnego mężczyznę.
          Póki co, odbierasz sobie na to szansę.

          > Z kim będę się tak dobrze bawić? Kto będzie mnie nosił na rękach i tak miło się
          > mną opiekował jak znów będę chora? Co jeśli po urodzeniu dzieci stracę ochotę
          > na seks więc całe rozstanie z tego powodu okaże się bez sensu?
          Wiesz co? Teraz to rzewnie pitolisz. Może nie będziesz mogła mieć dzieci.
          Nie jesteś gotowa na rozstanie, cały czas liczysz na cud.

          > Teraz zaproponowałam mu, żebyśmy się po ludzku, kulturalnie rozstali.
          Ale co tu proponować?
          Piszesz pozew o rozwód bez orzekania o winie i masz kulturalny rozwód.
          Oczywiście jeśli dojrzejesz do tego.



        • ninek04 Re: ignorowanie gorsze od braku seksu... 01.09.15, 21:58
          notyouraveragegirl napisała
          >z jednej strony powinnam się cieszyć - mogę sobie robić co chcę, nie muszę mieć wciąż nadziei na coś, co nie ma szansy się spełnić, a z drugiej mam poczucie, że tracę coś cholernie cennego, i że może mogliśmy zrobić coś więcej, żeby żyć razem długo i szczęśliwie.<

          Każdym swoim kolejnym wpisem udowadniasz,że jesteś zakochaną na zabój w swoim mężu kobietą,która cały czas łudzi się, że on się dla niej zmieni, i w najmniejszym nawet stopniu nie gotową na rozstanie z nim.To,że niby mu odmawiasz w odpowiedzi na jego nieśmiałe próby inicjacji seksu,to taka gra w kotka i myszkę, on jeszcze parę razy się wykaże, i zabawa w próbę naprawy małżeństwa zacznie się od nowa.
        • glamourous Re: ignorowanie gorsze od braku seksu... 02.09.15, 08:30
          Czesc Not Average :)
          Pytasz jak to sie u mnie potoczylo. Ano po tym jak uzmyslowilam sobie (o tym za chwile), ze marne mamy szanse na wyjscie z impasu, bujalam sie przez pare lat z wlasciwie juz podjeta decyzja, ale z roznych strategicznych powodow (tych wyzej z przymruzeniem oka wymienionych, oraz innych, deczko wazniejszych) odkladajac wyprowadzke. Do roznych wzgledow czysto praktycznych dochodzil wazny czynnik, ktory zupelnie nie ulatwial mi sprawy, a mianowicie fakt mieszkania w innym kraju. Balam sie tu zostac sama, ciagle mialam wizje, ze cos pojdzie nie tak, ze strace kontrole nad wlasnym zyciem, ze jakby co to bede kompletnie sama bez rodziny itp. To byl po prostu strach przed nieznanym, przed utrata kontroli (jestem troche control freak'iem ;). Do tego nie pomagala mi swiadomosc, ze jestem cholernie selektywna i latwo nie wskocze w nowy zwiazek, pomimo ogromnego powodzenia u facetow. Final byl taki, ze rozstanie, prawie poltora roku temu, kosztowalo mnie wiele nerwow i wymagalo pokonania wlasnych fobii. Porownuje to teraz do skoku na banji, albo przejazdzki hardcorowym rollercoasterem - trzeba sie przelamac, raz kozie smierc i po prostu to zrobic. Co ciekawe, kiedys sie panicznie i symbolicznie takich atrakcji balam, a teraz bez stresu jade ostro w dol bez cienia strachu. Kwestia przelamania problemu utraty kontroli, co wbrew pozorom latwe nie jest i normalnie wymaga terapii. Mi sie jakos udalo bez :)

          Niemniej latwo nie bylo, bo jak juz pisalam, moj zwiazek byl z gatunku tych, ze poza seksem swietne porozumienie, wspolne pasje, wspolne aktywnosci, fantastyczne podroze oraz milion innych rzeczy ktore nas laczyly, a ktore cholernie ciezko mi bylo zostawic. No i wlasnie - do dzis ich nie zostawilam, funkcjonujemy teraz jak przyjaciele, para kumpli - wiez jeszce nie wygasla. Urlop sie udal i to bardzo (podroz z gatunku kultowych, cos jak ta Twoja planowana na listopad), ale z drugiej strony wskoczylismy na jakis pozaseksualny poziom w naszej relacji i ja juz niczego od niego jesli chodzi o seks nie oczekuje. Wiec nie ma rozczarowan.

          No wlasnie, i tutaj dochodze do sedna Twoich dylematow. Juz pisalam, ze moja sytuacja byla wlasciwie identyczna. Maz wybierajacy walenie konia cichaczem do porno i kompletnie ignorujacy moje potrzeby, zostawiajacy mnie sfrustrowana na dlugie tygodnie (w koncowce zwiazku), moje poczatkowe rozpaczliwe proby wplyniecia na niego i kontrolowania, ktora rozumialam jako "pomoc" w okielznaniu nawyku i naprawianie zwiazku. Duzo czasu zajelo mi zrozumienie, ze to NIE porno i NIE Renia Grabowska sa moimi najwiekszymi wrogami w tej sytuacji, ze to nie ten zestaw jest przyczyna naszego koszmarnego seksualnego impasu. Wydawalo mi sie, ze wystarczy, ze maz bedzie kontrolowal swoj nawyk, przestanie sie masturbowac, a wroci jego napalenie na mnie i nasze pozycie znowu zakwitnie. Myslalam, ze jego onanizm to rodzaj slabosci, ze wystarczy u niego odrobina samodyscypliny w niespuszczaniu cisnienia reka, a bedzie mnie znowu pragnal i bzykal jak krolik. Wrong. To nie tak. Otoz bylo dokladnie odwrotnie, co na forum wytrwale klarowali mi ludzie, a ja nie chcialam tego przyjac do wiadomosci - no bo jak mozna nie pragnac takiej bogini seksu jak ja ;) To, co bralam za skutek, bylo przyczyna - brak inicjatywy u meza nie braly sie z porno i masturbacji, to one byly wynikiem tego, ze on kompletnie stracil na mnie ochote - do seksu ze mna przestalo go ciagnac, wiec wybieral wlasna reke i na swoj brak entuzjazmu w sypialni raczej nie mogl nic poradzic. Dlaczego stracil ochote? Kilka czynnikow nalozylo sie na siebie, tak mysle. Do tego mial specyficzna seksualnosc i mysle, ze ten wezel gordyjski bylby ciezki do rozsuplania nawet dla psychoseksuologa, bo wchodzilo rowniez w gre pewnego rodzaju uposledzenie emocjonalne, trudne uczciowo dziecinstwo z zimnym chowem, itp. Ciezka terapeutyczna orka na lata, do ktorej nawet nie chcialo mi sie go juz namawiac.

          Nie namawiam Cie do natychmiastowego zastosowania starej forumowej recepty "noga - dupa - drzwi" i wywalenia pana z Twojego zycia, bo musisz sama do tego dojrzec. Ile Ci ten proces zajmie, nie wiem - tym bardziej ze poza seksem istnieja tez inne czynniki laczace takie jak finanse, porozumienie, pozaseksualne dopasowanie na wielu plaszczyznach itp, i nie jest latwo wywalic to wszystko do kosza i isc w nieznane. Ja nie jestem - w przeciwienstwie do niektorych forumowiczow - zerojedynkowa i wychodze z zalozenia, ze nie zadne rach-ciach bo wypada spakowac walizke, tylko do tej sciany trzeba dojsc samemu.

          Jedno tylko jest pewne - jezlei nie masz dzieci to nie zwlekaj zbyt dlugo, bo cennego czasu szkoda, a stracilas juz go az nadto. Idz do dobrego psychologa lub seksuologa, ktory - tak jak mi kiedys Starowicz - pomoze Ci szybko zrozumiec, ze kiedy facet traci na kobiete ochote, to zwiazek jest juz wlasciwie pozamiatany.

          Zycze powodzenia, jak najszybszego dojscia do sciany oraz do zbawczego wniosku ze juz i tak ZBYT DUZO CZASU stracilas na te syzyfowe prace. Oraz bezbolesnej ewakuacji :) Pozdrawiam.
          • marek.zak1 Re: ignorowanie gorsze od braku seksu... 02.09.15, 08:54
            glamourous napisała:

            . Duzo czasu zajelo mi zrozumienie, ze to NIE porno i NIE Renia Grabowska sa moimi najwiekszymi wrogami w tej sytuacji, ze to nie ten zestaw jest przyczyna naszego koszmarnego seksualnego impasu. Wydawalo mi sie, ze wystarczy, ze maz bedzie kontrolowal swoj nawyk, przestanie sie masturbowac, a wroci jego napalenie na mnie i nasze pozycie znowu zakwitnie. Myslalam, ze jego onanizm to rodzaj slabosci, ze wystarczy u niego odrobina samodyscypliny w nie spuszczaniu cisnienia reka, a bedzie mnie znowu pragnal i bzykal jak krolik. Wrong. To nie tak. Otoz bylo dokladnie odwrotnie, co na forum wytrwale klarowali mi ludzie, a ja nie chcialam tego przyjac do wiadomosci - no bo jak mozna nie p
            > ragnac takiej bogini seksu jak ja ;) To, co bralam za skutek, bylo przyczyna - brak inicjatywy u meza nie braly sie z porno i masturbacji, to one byly wynikie m tego, ze on kompletnie stracil na mnie ochote - do seksu ze mna przestalo go ciagnac, wiec wybieral wlasna reke i na swoj brak entuzjazmu w sypialni raczej nie mogl nic poradzic. Dlaczego stracil ochote? Kilka czynnikow nalozylo sie na siebie, tak mysle.
            -----------------------------------------------------------------------------------------------------------
            Tak więc nie stracił zupelnie ochoty, tylko WYBIERAŁ masturbację. Powstrzymujesz sie od odpowiedzi na pytanie ,,dlaczego". Otóż w seksie może czul odpowiedzialnośc za Ciebie, twoje doznania i wreszcie miał z tyłu głowy świete słowo ,,ORGAZM", z a które czuł sie odpowiedzialny. Nie mi niczego bardziej zniechecajacego do seksu, niz poczucie, ze kobieta jest rozczarowana w seksie. A masturbacja to doznania w formie czystej, bez żadnej dodatkowej pracy i odpowiedzialności. jako atrakcyjna kobieta zapewne miałaś swoje oczekiwania, których on nie spełniał i z tego powodu wolał Renię. Nic sie nie dzieje bez przyczyny.
            ------------------------------------------------------------------------------------------------------------------
            kiedy facet traci na kobiete ochote, to zwiazek jest juz wlasciwie pozamiatany.
            -----------------------------------------------------------------------------------------------------------------

            Święte słowa do zapamietania przez wszystkie forumowiczki.

            • hello-kitty2 Re: ignorowanie gorsze od braku seksu... 02.09.15, 09:39
              marek.zak1 napisał:

              > . jako atrakcyjna kobieta zapewne miałaś swoje oczekiwania, których on nie speł
              > niał i z tego powodu wolał Renię. Nic sie nie dzieje bez przyczyny.

              Ja pierdziele Marek jestes ograniczony. NIc nie dzieje sie bez przyczyny ALE przyczynowosc trudno ustalic. To, ze istnieje gdzies korelacja nie wkazuje w zaden sposob ktory czynnik powoduje jej zachodzenie. Malo tego, zaden z obserwowanych czynnikow moze jej nie powodowac, bo moze wystepowac trzeci, dziesiaty, setny, ktory ja powoduje. Wiec moze ustalmy, ze w Glam (kobiecie) moze wystepowac tylko czesc mozliwych przyczyn. Kolejna czesc znajduje sie w nim (mezczyznie), a kolejna w calym wszechswiecie. Wiec moze nie upraszczaj i nie sprowadzaj WINY do kobiety, bo to jest zwyczajnie naciagane.
              • marek.zak1 Re: ignorowanie gorsze od braku seksu... 02.09.15, 09:52
                hello-kitty2 napisała:

                > marek.zak1 napisał:
                >
                > > . jako atrakcyjna kobieta zapewne miałaś swoje oczekiwania, których on ni
                > e spełniał i z tego powodu wolał Renię. Nic sie nie dzieje bez przyczyny.
                ------------------------------------------------------------------------------------------------>
                > Ja pierdziele Marek jestes ograniczony.
                ------------------------------------------------------------------------------------------------

                Jasne, bo pisze rzeczy z którymi sie nie zgadzasz i nie masz argumentów, to jazda chamskim , personalnym atakiem.
                ------------------------------------------------------------------------------------------------------------

                NIc nie dzieje sie bez przyczyny ALE przyczynowosc trudno ustalic. To, ze istnieje gdzies korelacja nie wkazuje w zaden sposob ktory czynnik powoduje jej zachodzenie. Malo tego, zaden z obserwowanych czynnikow moze jej nie powodowac, bo moze wystepowac trzeci, dziesiaty, setny, ktory ja powoduje. Wiec moze ustalmy, ze w Glam (kobiecie) moze wystepowac tylko czesc mozliwych przyczyn. Kolejna czesc znajduje sie w nim (mezczyznie), a
                > kolejna w calym wszechswiecie. Wiec moze nie upraszczaj i nie sprowadzaj WINY do kobiety, bo to jest zwyczajnie naciagane.
                -----------------------------------------------------------------------------------------------------------
                Jasne, wina faceta, to jest prawidłowy wniosek. Widzisz, gdybym nie wyczytał na forach i nie tylko, setek podobnych spraw, uwierzyłbym w to. A czynnik jest jeden, a nie setki. Wchodzenie facetowi na głowę i sprowadzanie go do roli dostaczyciela orgazmu, czynienie go za niego wyłacznie odpowiedzialnym i odbieranie radosci seksu To nie setki przyczyn, a jedna.
                • hello-kitty2 Re: ignorowanie gorsze od braku seksu... 02.09.15, 10:40
                  marek.zak1 napisał:

                  > Jasne, bo pisze rzeczy z którymi sie nie zgadzasz i nie masz argumentów, to jaz
                  > da chamskim , personalnym atakiem.

                  Argumenty podalam, a Glam Ci do nich zrobila szczegolowa rozpiske. Ograniczenie w mysleniu (ograniczenie sie chocby do jednego czynnika - odpowiedzialnosci za orgazm) to cecha, ktora ja Cie charakteryzuje, a nie 'chamski, personalny atak', chyba, ze Ciebie Twoje wlasne, choc zwerbalizowane przeze mnie, wady atakuja ;)
                  • marek.zak1 Re: ignorowanie gorsze od braku seksu... 02.09.15, 11:40
                    hello-kitty2 napisała:

                    > marek.zak1 napisał:
                    >
                    > > Jasne, bo pisze rzeczy z którymi sie nie zgadzasz i nie masz argumentów,
                    > to jazda chamskim , personalnym atakiem.
                    >
                    > Argumenty podalam, a Glam Ci do nich zrobila szczegolowa rozpiske. Ograniczenie
                    > w mysleniu (ograniczenie sie chocby do jednego czynnika - odpowiedzialnosci za orgazm) to cecha, ktora ja Cie charakteryzuje, a nie 'chamski, personalny atak ', chyba, ze Ciebie Twoje wlasne, choc zwerbalizowane przeze mnie, wady atakuja ;).
                    ---------------------------------------------------------------------------------------------------

                    Argumenty Glam uznaje i szanuję, chociaz maja małą wade, że sa to jej argumenty i jej punkt widzenia. Jej facet może wszystko widzieć zupełnie inaczej.
                    Teza o sprowadzaniu faceta do roli dostarczyciela orgazmu jest bardzo niewygodna, gdyż odwraca przyjety punkt widzenia feministek, jacy to faceci sa egoistyczni. Tymczasem egoistami sa wszyscy.
                    • hello-kitty2 Re: ignorowanie gorsze od braku seksu... 02.09.15, 13:29
                      marek.zak1 napisał:

                      > Argumenty Glam uznaje i szanuję, chociaz maja małą wade, że sa to jej argumenty
                      > i jej punkt widzenia. Jej facet może wszystko widzieć zupełnie inaczej.
                      > Teza o sprowadzaniu faceta do roli dostarczyciela orgazmu jest bardzo niewygodn
                      > a, gdyż odwraca przyjety punkt widzenia feministek, jacy to faceci sa egoistycz
                      > ni. Tymczasem egoistami sa wszyscy.

                      Wiesz Marek sa mezczyni, ktorzy zwyczajnie lubia jak babka ma orgazm/podnieca ich to i robia wszystko by go z nimi miala. Ostatnio opisywal to Urqu (jak zabiega o orgazm zony, nawet wbrew niej). Nie wyczulam tam zadnego 'sprowadzenia do roli'. I konsekwentnie do takich facetow kobiety lgna.
                      • marek.zak1 Re: ignorowanie gorsze od braku seksu... 02.09.15, 13:50
                        hello-kitty2 napisała:

                        > Wiesz Marek sa mezczyni, ktorzy zwyczajnie lubia jak babka ma orgazm/podnieca ich to i robia wszystko by go z nimi miala. Ostatnio opisywal to Urqu (jak zabiega o orgazm zony, nawet wbrew niej). Nie wyczulam tam zadnego 'sprowadzenia do roli'. I konsekwentnie do takich facetow kobiety lgna.
                        ------------------------------------------------------------------------------------------------
                        Cały czas mylisz lubienie z odpowiedzialnoscią. Ja tez lubie i chetnie I prewaznie skutecznie w tym pomagam, ale za mój orgazm ja jestem odpowiedzialny, a za orgazm jej - ona.
                        • hello-kitty2 Re: ignorowanie gorsze od braku seksu... 02.09.15, 14:07
                          marek.zak1 napisał:

                          > Cały czas mylisz lubienie z odpowiedzialnoscią. Ja tez lubie i chetnie I prewa
                          > znie skutecznie w tym pomagam, ale za mój orgazm ja jestem odpowiedzialny, a za
                          > orgazm jej - ona.

                          O odpowiedzialnosci to tylko Ty mowisz. Jakbys byl uwazny to bys czytal kupe czasu temu co Glam pisuje w kwestii swoich orgazmow zamiast z uporem maniaka kalkowac do jej historii slawetna przyczyne ;)
                          • marek.zak1 Re: ignorowanie gorsze od braku seksu... 02.09.15, 14:27
                            hello-kitty2 napisała:

                            >
                            > O odpowiedzialnosci to tylko Ty mowisz. Jakbys byl uwazny to bys czytal kupe czasu temu co Glam pisuje w kwestii swoich orgazmow zamiast z uporem maniaka kalkowac do jej historii slawetna przyczyne ;)
                            -------------------------------------------------------------------------------------------------------------

                            Czytam bardzo uwaznie, bo temat mnie interesuje. Ostatnio, czyli dzisiaj, pisała, że u niej "orgasm - no problem" a ja napisałem, że te argumenty mnie przekonują.
                            To nie ja wywołałem histerię feministyczno-orgazmową i nie ja użalam się na BSWM, tylko całe mnostwo kobiet, od których odwrócili się ich właśni faceci, bo sex stał sie mordęgą, a nie przyjemnością. Jasne najlepiej wszystko zwalić na niedojrzałych, nieodpowiedzialnych egoistycznych koniobijców, bo wtedy to wyłącznie ich wina.
                            .
                            • zyg_zyg_zyg Re: ignorowanie gorsze od braku seksu... 02.09.15, 14:38
                              > To nie ja wywołałem histerię feministyczno-orgazmową i nie ja użalam się na BSW
                              > M, tylko całe mnostwo kobiet, od których odwrócili się ich właśni faceci, bo se
                              > x stał sie mordęgą, a nie przyjemnością.

                              Dobra, zostawmy Cosmo, którego nikt poza Tobą nigdy nie czytał. Przypomnij mi Maruś choćby ze trzy (nie musi by całego mnóstwa) historie z tego forum, w których mowa była o odwróceniu się od seksu z kobietą z tego właśnie powodu. Bo seks stał się mordęgą, nie przyjemnością. Bo ona zrzuciła na niego całą odpowiedzialność za swój orgazm.

                              Trzy. W których była mowa, a nie w których Ci się wydaje, że była.
                              • gogol77 Re: ignorowanie gorsze od braku seksu... 02.09.15, 21:10
                                zyg_zyg_zyg napisała:

                                > Przypomnij mi Maruś choćby ze trzy (nie musi by całego mnóstwa) historie z tego forum, w których mowa była o odwróceniu się od seksu z kobietą z tego właśnie powodu. Bo seks stał się mordęgą, nie przyjemnością. Bo ona zrzuciła na niego całą odpowiedzialność za swój orgazm. Trzy. W których była mowa, a nie w których Ci się wydaje, że była.

                                Marek, jednego już masz. To ja.
                                Ale co ciekawe, że dopiero teraz, czytając Twoja wymianę postów z kitty uzmysłowiłem sobie (po latach!), że to mogla być ta główna przyczyna. Nie nazwał bym tego wtedy mordęgą ale coś było jednak na rzeczy. I co trafnie ujmuje zyg (choć ona to pisze w celu zaszachowania tym marka) - ta odpowiedzialność za orgazm, może nawet przeze mnie wyolbrzymiana (w myśl obiegowej opinii, że facet nie dający kobiecie orgazmu/ów to do dupy kochanek) - ale była niewątpliwie dla mnie męcząca. A może nawet frustrująca.
                                My lubimy dawać kobietom orgazmy kitty, ale po latach ten czynnik to już chyba nie odgrywa tak ważnej roli jak na początku, gdy nasze ego szybuje: ale ja to jestem fantastyczny gość bo ona miała tyle orgazmów!
                                I to nie jest jednak tak, że nagle mówisz sobie - nie będę dalej wyrobnikiem!. Znudziło mi się. Nie. To jest długi proces. I tak, tak! masturbacja jest etapem. I równocześnie jest sygnałem, że proces narasta. U mnie też etap masturbacji był ale trwał krótko bo jakoś tak się złożyło, że pojawiła się jedna pani z którą jakoś wyrobnikiem się nie czułem. Może dlatego, że była łatwiejsza w obsłudze. Seks nie był skupiony na tym, żeby tylko był ten jej orgazm, stał się bardziej zabawą a orgazmy jakoś tak same wychodziły.

                                • zyg_zyg_zyg Re: ignorowanie gorsze od braku seksu... 02.09.15, 21:49
                                  Zaliczam Cię, Gogol ;-) choć właściwie nie powinnam, bo prosiłam Marusia o PRZYPOMNIENIE przykładów, które były JUŻ omawiane na forum.
                              • marek.zak1 Re: ignorowanie gorsze od braku seksu... 02.09.15, 21:39
                                zyg_zyg_zyg napisała:
                                Przypomnij mi Maruś choćby ze trzy (nie musi by całego mnóstwa) historie z tego forum, w których mowa była o odwróceniu się od seksu z kobietą z tego właśnie powodu. Bo seks stał się mordęgą, nie przyjemnością. Bo ona zrzuciła na niego całą odpowiedzialność za swój orgazm.
                                >
                                > Trzy. W których była mowa, a nie w których Ci się wydaje, że była.
                                -------------------------------------------------------------------------------------------------------
                                Gogol podał przyklad a ja, w punkcie metodologii, przypomne, ze kobiety, narzekające na BSWM NIGDY nie dowiedziały sie co jest BSWM przyczyną. Masturbacja? Nie było uwagi ich facetów, wiec, na 300 omawianych tu przypadkow, 50 może było spowodowanych kryptogejostwem, a pozostale 250 odwroceniem sie faceta od seksu, mającego z tyłu głowy, ze jak nie bedzie orgazmu, jego pani bedzie bardzo zła.
                                Tak więc nie 3 a dużo wiecej.
                                Pzrypominam, ze mowimy o długich czasowo związkach, gdzie wrersja demo juz nie działa.
                                • zyg_zyg_zyg Re: ignorowanie gorsze od braku seksu... 02.09.15, 21:46
                                  Jeszcze raz, bo zdaje się nie doczytałeś:

                                  Trzy. W których była mowa, a nie w których Ci się wydaje, że była.
                                  • marek.zak1 Re: ignorowanie gorsze od braku seksu... 02.09.15, 22:15
                                    zyg_zyg_zyg napisała:

                                    > Jeszcze raz, bo zdaje się nie doczytałeś:
                                    >
                                    > Trzy. W których była mowa, a nie w których Ci się wydaje, że była.
                                    -----------------------------------------------------------------------------------------
                                    Praktycznie w żadnym przypadku zgłoszonym porzez kobiety BSWM, nie została ustalona przyczyna braku chęci przez faceta. Tak wiec w wielu z tych przypadkow, a nie w 2. A nie, przepraszam, przecież wersja oficjalna, to , ze facet koniobijca i w ogole wredny i egoistyczny, bo przeciez fajna laska gotowa do seksu, a on nic.
                                    Żyjcie dalej tę bajką o dobrych, chętnych kobietach i złych facetach.
                                    • zyg_zyg_zyg Re: ignorowanie gorsze od braku seksu... 03.09.15, 06:59
                                      > Praktycznie w żadnym przypadku zgłoszonym porzez kobiety BSWM, nie została usta
                                      > lona przyczyna braku chęci przez faceta.

                                      Czyli przyznajesz, że praktycznie w żadnym z przypadków zgłaszanego przez kobiety BSWM nie zostało ustalone, że przyczyną jest zrzucanie odpowiedzialności za orgazm.
                                      • marek.zak1 Re: ignorowanie gorsze od braku seksu... 03.09.15, 08:14
                                        zyg_zyg_zyg napisała:

                                        > > Praktycznie w żadnym przypadku zgłoszonym porzez kobiety BSWM, nie została ustaona przyczyna braku chęci przez faceta.
                                        ------------------------------------------------------------------------------------------------------------>
                                        > Czyli przyznajesz, że praktycznie w żadnym z przypadków zgłaszanego przez kobiety BSWM nie zostało ustalone, że przyczyną jest zrzucanie odpowiedzialności za orgazm.
                                        -----------------------------------------------------------------------------------------------------------

                                        Nie na orgazm, tylko na presję do jego doprowadzenia. Brak orgazmu - beznadziejny kochanek.
                                        Jest to jedna z przyczyn niechęci faceta do seksu. Inne juz podalem wcześniej. Sa to m.in. kryptohomo, kochanka, choroby, roztycie, znudzenie, zmęczenie, stres.
                                        W żadnym z podanych przypadków na ten temat nie wypowiedział się sam facet.
                                        • zyg_zyg_zyg Re: ignorowanie gorsze od braku seksu... 03.09.15, 10:01
                                          > W żadnym z podanych przypadków na ten temat nie wypowiedział się sam facet.

                                          No więc na jakiej podstawie są oparte Twoje tezy (poza własnymi fobiami)?
                                          • triismegistos Re: ignorowanie gorsze od braku seksu... 03.09.15, 10:28
                                            Ojesus, czepiasz się. A nie wystarczy założyć, że marek ma rację (bo zawsze ją ma) a jeśli fakty świadczą przeciwko niemu to tym gorzej dla faktów?
                                            • zyg_zyg_zyg Re: ignorowanie gorsze od braku seksu... 03.09.15, 10:51
                                              Bo ja bym w końcu chciała zobaczyć przejaw tego osławionego męskiego zamiłowania do dyskusji na rzeczowe argumenty i w oparciu o fakty ;-) A na razie są stwierdzenia wprawdzie kategoryczne, ale z dupy wzięte.
                                            • marek.zak1 Re: ignorowanie gorsze od braku seksu... 03.09.15, 10:51
                                              triismegistos napisała:

                                              > Ojesus, czepiasz się. A nie wystarczy założyć, że marek ma rację (bo zawsze ją > ma) a ----jeśli fakty świadczą przeciwko niemu to tym gorzej dla faktów?
                                              -------------------------------------------------------------------------------------------

                                              Nie mam zawsze racji, ale niech każdy pozostanie przy swoim zdaniu. Faceci unikajacy seksu to zwyczajni, bezwartosciowi koniobijcy, z niewiadomo jakich powodow nie chcący bzykać wlasnych chętnych kobiet. Tak może być?
                                              • triismegistos Re: ignorowanie gorsze od braku seksu... 03.09.15, 11:03
                                                A gdzie ja takie coś napisałam? Mogę prosić o linka, albo choćby wspomnienie okoliczności?
                                                • marek.zak1 Re: ignorowanie gorsze od braku seksu... 03.09.15, 11:12
                                                  triismegistos napisała:

                                                  > A gdzie ja takie coś napisałam? Mogę prosić o linka, albo choćby wspomnienie okoliczności?
                                                  ---------------------------------------------------------------------------------------------------------------

                                                  Taki jest duch wszystkich kobiecych wypowiedzi. Zobacz 2 ostatnie wątki. Ona atrakcyjna a on sie masturbuje. Po prostu wredny typ . Wszystkie zaczete wątki maja jedna wadę - sa zupełnie dnostronne, a przeciez wiadomo, ze winy po naszej stronie nigdy nie ma.
                                                  Jakis czas temu jedna z userek (pozdrawiam) napisała, że aby miec satysfakcję, babka powinna wejść w role dziwki. Otóż u faceta tez tak jest a jak nie jest , masz od razu efekt MiL i wycofanie.
                                                  Zobacz tytul tego watku - jest to kliniczny przypadek.
                                                  • triismegistos Re: ignorowanie gorsze od braku seksu... 03.09.15, 11:20
                                                    Ja o linka prosiłam, do moich wypowiedzi, a nie o jakieś duchy.
                                                  • mabelle2000 Re: ignorowanie gorsze od braku seksu... 03.09.15, 20:50
                                                    marek.zak1 napisał:

                                                    > Taki jest duch WSZYSTKICH kobiecych wypowiedzi. Zobacz 2 ostatnie wątki. Ona at
                                                    > rakcyjna a on sie masturbuje. Po prostu wredny typ . Wszystkie zaczete wątki ma
                                                    > ja jedna wadę - sa zupełnie dnostronne, a przeciez wiadomo, ze winy po naszej s
                                                    > tronie nigdy nie ma.

                                                    Ale klamczuszek z Ciebie Marek.
                                                  • marek.zak1 Re: ignorowanie gorsze od braku seksu... 03.09.15, 20:56
                                                    mabelle2000 napisała:

                                                    > marek.zak1 napisał:
                                                    >
                                                    > > Taki jest duch WSZYSTKICH kobiecych wypowiedzi. Zobacz 2 ostatnie wątki.
                                                    > Ona atrakcyjna a on sie masturbuje. Po prostu wredny typ . Wszystkie zaczete wą
                                                    > tki ma ja jedna wadę - sa zupełnie dnostronne, a przeciez wiadomo, ze winy po na
                                                    > szej s tronie nigdy nie ma.
                                                    ----------------------------------------------------------------------------------------------->
                                                    > Ale klamczuszek z Ciebie Marek.
                                                    --------------------------------------------------------------------------------------------------
                                                    Wiemy. Wina jest niedojrzałych, egoistycznych facetów a ja jestem kłamczyuszkiem. OK.
                                                  • mabelle2000 Re: ignorowanie gorsze od braku seksu... 03.09.15, 21:07
                                                    marek.zak1 napisał:

                                                    > Wiemy. Wina jest niedojrzałych, egoistycznych facetów a ja jestem kłamczyuszkie
                                                    > m. OK.

                                                    W takim razie pokaz mi w watkach o koniobijcach gdzie napisalam, ze winny jest niedojrzaly, egoistyczny facet. Wtedy odwolam klamczuszka.
                                                  • marek.zak1 Re: ignorowanie gorsze od braku seksu... 03.09.15, 21:12
                                                    mabelle2000 napisała:

                                                    > marek.zak1 napisał:
                                                    >
                                                    > > Wiemy. Wina jest niedojrzałych, egoistycznych facetów a ja jestem kłamczy
                                                    > uszkiem. OK.
                                                    >
                                                    > W takim razie pokaz mi w watkach o koniobijcach gdzie napisalam, ze winny jest
                                                    > niedojrzaly, egoistyczny facet. Wtedy odwolam klamczuszka.
                                                    ------------------------------------------------------------------------------,
                                                    Nie twierdzę, ze to Ty napisalaś, ale taki jest ogolny przekaz autorek, narzekajacych na BSWM.
                                                    jestem atrakcuyjna, chętna a on nie chce. Why? Moze to moja wina? No skad, to niemozliwe, bo przeciez jestem ladna i chetna.
                                                  • mabelle2000 Re: ignorowanie gorsze od braku seksu... 03.09.15, 21:17
                                                    marek.zak1 napisał:

                                                    > Nie twierdzę, ze to Ty napisalaś, ale taki jest ogolny przekaz autorek, narzeka
                                                    > jacych na BSWM.

                                                    Dziekuje, ze jednak dokonales rozroznienia.
                                                  • marek.zak1 Re: ignorowanie gorsze od braku seksu... 03.09.15, 21:22
                                                    mabelle2000 napisała:

                                                    > marek.zak1 napisał:
                                                    >
                                                    > > Nie twierdzę, ze to Ty napisalaś, ale taki jest ogolny przekaz autorek, n
                                                    > arzekajacych na BSWM.
                                                    --------------------------------------------------------------------------
                                                    > Dziekuje, ze jednak dokonales rozroznienia.
                                                    ---------------------------------------------------------------------------
                                                    Przepraszam, Zgodnie z moja teza zle zrozumienie jest wina PISZACEGO. Sorry.
                                                  • hello-kitty2 Re: ignorowanie gorsze od braku seksu... 03.09.15, 21:40
                                                    marek.zak1 napisał:

                                                    > Zgodnie z moja teza zle zrozumienie jest wina PISZACEGO.

                                                    Juz widze jak interpretowales poezje na lekcjach polskiego w szkole sredniej. Na bank miales jakas trojczyne albo mierna. ALez prosze pani to wina piszacego, ze nic nie kumam ;-)
                                                  • marek.zak1 Re: ignorowanie gorsze od braku seksu... 03.09.15, 22:09
                                                    hello-kitty2 napisała:

                                                    > marek.zak1 napisał:
                                                    >
                                                    > > Zgodnie z moja teza zle zrozumienie jest wina PISZACEGO.
                                                    >
                                                    > Juz widze jak interpretowales poezje na lekcjach polskiego w szkole sredniej. Na bank miales jakas trojczyne albo mierna. ALez prosze pani to wina piszacego, ze nic nie kumam ;-) .
                                                    -----------------------------------------------------------------------------------------------------
                                                    Za czasów komuny była wyłącznie jedna prawidłowa interpretacja. Raz napisalem, że Dulska jest jedyna myslącą osoba w rodzinie, dostalem dwójke i po tym juz sie nie wychylałem :)
                                                  • ninek04 Re: ignorowanie gorsze od braku seksu... 03.09.15, 21:27
                                                    Marek.zak1napisal
                                                    >ale taki jest ogolny przekaz autorek, narzekajacych na BSWM.
                                                    jestem atrakcuyjna, chętna a on nie chce. Why? Moze to moja wina? No skad, to niemozliwe, bo przeciez jestem ladna i chetna.<

                                                    Ja też nie przypominam sobie, żebym winę za Bswm zwalała w całości na męża. Na pewno nie.;)
                                                  • marek.zak1 Re: ignorowanie gorsze od braku seksu... 03.09.15, 21:31
                                                    ninek04 napisała:


                                                    > Ja też nie przypominam sobie, żebym winę za Bswm zwalała w całości na męża. Na
                                                    > pewno nie.;)
                                                    --------------------------------------------------------------------------------------------------------
                                                    OK. Po prostu się wypaliło.
                                                    Zycze Ci bardzo fahjego związku z kochankiem. Powodzenia.
                                                    Ide z Sową do lasu. nara.
                                                  • zyg_zyg_zyg Re: ignorowanie gorsze od braku seksu... 04.09.15, 11:36
                                                    > Wiemy. Wina jest niedojrzałych, egoistycznych facetów a ja jestem kłamczyuszkie
                                                    > m. OK.

                                                    Jak to kiedyś pisałeś, Maruś?

                                                    "To jest teza opisana przez Schopenhauera w ,,Erystyce". - Doprowadź argument przeciwnika do ekstremum i wykaż, że jest bez sensu.
                                                    Jestem przeczulony na takie manipulacje."

                                                    Szkoda tylko, że własnych nie wychwytujesz...
                                              • zyg_zyg_zyg Re: ignorowanie gorsze od braku seksu... 03.09.15, 11:20
                                                > Nie mam zawsze racji, ale niech każdy pozostanie przy swoim zdaniu. Faceci unik
                                                > ajacy seksu to zwyczajni, bezwartosciowi koniobijcy, z niewiadomo jakich powodo
                                                > w nie chcący bzykać wlasnych chętnych kobiet. Tak może być?

                                                Nie, nie może być. Zestawienie jednego prymitywnego stwierdzenia z innym prymitywnym stwierdzeniem, nie pomoże temu pierwszemu.

                                                Nie dyskutuję z Tobą na temat przyczyn zastępowania seksu z partnerem samotnym onanizmem przy pornografii (mogę poszukać starego wątku, w którym podawałam Ci możliwe powody tego zjawiska, cytując innych forumowiczów. Wtedy, kiedy uparcie twierdziłeś, że nikt nigdy nie podał alternatywy dla Twojego "bo ona żąda od niego orgazmu").

                                                Nie odbieram Ci prawa do własnego zdania na ten temat. Ale jeśli podajesz coś za pewnik i ogólnie znana prawdę, jeżeli używasz kategorycznych zdań, formułujesz twierdzenia, to ja proszę o argumenty i dowody. Jeśli pisząc "mnóstwo", nie jesteś w stanie podać trzech konkretów, to może coś jest jednak nie tak.
                                          • hello-kitty2 Re: ignorowanie gorsze od braku seksu... 03.09.15, 11:23
                                            zyg_zyg_zyg napisała:

                                            > (poza własnymi fobiami)?

                                            Ot to to, dobry kierunek. I tak sie dziwie, ze Marek jest taki wytrzymaly, tyle lat dzialalnosci forumowej i sie nie odkryl do konca ale jednak opor mu siada. Wczesniej byl tez ostoja opanowania i spokoju, a teraz sie zdenerwuje od czasu do czasu i jest git. Kropla drazy skale Marek, nie oprzesz nam sie, wezmiemy Cie na czas ;-))))

                                            Time is on my side, yes it is... www.youtube.com/watch?v=PHVeyo4W18U
                                            A tak w ogole to chyba nie jest, bo jak ostatnio zaktywowalam sobie profil, to mi wyszlo, ze jestem juz tu 4 lata (4 lata BsWM, o kurde).
                                            • marek.zak1 Re: ignorowanie gorsze od braku seksu... 03.09.15, 11:43
                                              hello-kitty2 napisała:

                                              > Ot to to, dobry kierunek. I tak sie dziwie, ze Marek jest taki wytrzymaly, tyle
                                              > lat dzialalnosci forumowej i sie nie odkryl do konca ale jednak opor mu siada.
                                              > Wczesniej byl tez ostoja opanowania i spokoju, a teraz sie zdenerwuje od czasu do czasu i jest git. Kropla drazy skale Marek, nie oprzesz nam sie, wezmiemy Cie na czas ;-))))
                                              ------------------------------------------------------------------------------------------------------------
                                              Dzisiaj nie było lekko. Po prawie 2 godzinach stania w korkach wróciłem do domu. Zupełny spokój. Puscilem sobie najnowsze odkrycie, zaginiona opere Belliniego ,,Zaira" i spiewalem razem ze śpiewakami.
                                              Moja żona twierdzi, ze jestem furiatem, wiec od czasu do czasu to wychodzi. A jesli chodzi o BSWM w wyniku nacisku na orgazm, jest to moje autorskie odkrycie i dlatego tak go bronię.
                                              Pozdrawiam.
                                              • lybbla Re: ignorowanie gorsze od braku seksu... 04.09.15, 01:20
                                                marek.zak1 napisał:

                                                > hello-kitty2 napisała:
                                                > > Wczesniej byl tez ostoja opanowania i spokoju, a teraz sie zdenerwuje od
                                                > czasu do czasu i jest git. Kropla drazy skale Marek, nie oprzesz nam sie, wez
                                                > miemy Cie na czas ;-))))
                                                > -------------------------------------------------------------------------------
                                                > Dzisiaj nie było lekko. Po prawie 2 godzinach stania w korkach wróciłem do domu
                                                > . Zupełny spokój. Puscilem sobie najnowsze odkrycie, zaginiona opere Belliniego
                                                > ,,Zaira" i spiewalem razem ze śpiewakami.
                                                > Moja żona twierdzi, ze jestem furiatem, wiec od czasu do czasu to wychodzi. A j
                                                > esli chodzi o BSWM w wyniku nacisku na orgazm, jest to moje autorskie odkrycie
                                                > i dlatego tak go bronię.
                                                > Pozdrawiam.

                                                Marku to nie korki. Kupiłeś badziewny odkurzacz i teraz worek zaczął śmierdzieć.
                                                Wpływa to na rozdrażnienie żony. Żona nie potrafi zdiagnozować przyczyny swego stanu.
                                                Podświadomie czuje, że jest warta lepszego odkurzacza. Jak wpływa to na Twoje samopoczucie nie muszę tłumaczyć. Przemyśl zakup, nie kupuj kompulsywnie, znajdź ferrari wśród odkurzaczy. Nie dziękuj. Też miewam autorskie iluminacje.

                                                Zafiksowałeś się na swojej teoryjce, którą pewnie wysnułeś z nie mniej teoretycznych
                                                rozważań TB bo chyba nie z doświadczeń własnych.
                                                Nie wiem o czym piszesz a ponieważ chcę coś napisać to takie tam luźno związane z tematem doświadczenia opiszę.

                                                Są kobiety, które leżą i pachną a na twarzy ich maluje się `no domyśl się no'.
                                                I weź tu człowieku mierz się z ogólną teorią względności. Rozważnie jest upchnąć sterczącego
                                                bezmyślnego węża w majty i odpłynąć w mroki miasta by miło spędzić wieczór nie myśląc o czarnych dziurach.
                                                Można ewentualnie masturbować się o pachnącą i liczyć na to, że będzie się masturbowała o Ciebie. Tu można się przeliczyć, brak rozwagi kończy się kwasem i nieładnie tak zwalać wszystko na kobietę.

                                                • szopen_cn Re: ignorowanie gorsze od braku seksu... 04.09.15, 02:41
                                                  Oi lybbla...

                                                  Maila masz w skrzynce.

                                                  Maly ten swiat
                                                • marek.zak1 Re: ignorowanie gorsze od braku seksu... 04.09.15, 09:46
                                                  lybbla napisał:

                                                  >
                                                  > Marku to nie korki. Kupiłeś badziewny odkurzacz i teraz worek zaczął śmierdzieć
                                                  -------------------------------------------------------------------------------------------------------
                                                  Odkurzacz jest znakomity.
                                                  ------------------------------------------------------------------------------------------------------
                                                  > Podświadomie czuje, że jest warta lepszego odkurzacza. Jak wpływa to na Twoje samopoczucie nie muszę tłumaczyć. Przemyśl zakup, nie kupuj kompulsywnie, znajdź
                                                  > ferrari wśród odkurzaczy. Nie dziękuj. Też miewam autorskie iluminacje.
                                                  ---------------------------------------------------------------------------------------------------------
                                                  Oboje jesteśmy oszczędni. Dotyczy to odkurzacza, jak wspomniałem, znakomitego i innych spraw. Także tutaj sie ze soba bardzo zgadzamy.
                                                  -------------------------------------------------------------------------------------------------------------

                                                  > Zafiksowałeś się na swojej teoryjce, którą pewnie wysnułeś z nie mniej teoretycznych rozważań TB bo chyba nie z doświadczeń własnych.
                                                  -------------------------------------------------------------------------------------------------------------
                                                  Pionierskie rozwiązania zawsze budzą sprzeciw tych, którzy ich wczesniej nie dostrzegli. Jak wbija sie przez lata ze orgazm jest centrum wszechswiata a facet, ktory nie wywołuje go na zawolanie jest sekowany, to jak którys z nich odwazy sie powiedzieć głośno: ,,przez ten orgazm rozpada sie tysiace fajnych zwiazków", idzie na stos.
                                                  Ja na stos nie ide, więc nie przejmuje się.
                                                  • hello-kitty2 Re: 'nie ma orgazmu = nie ma zwiazku' ;-) 04.09.15, 10:06
                                                    marek.zak1 napisał:

                                                    to jak którys z nich odwazy
                                                    > sie powiedzieć głośno: ,,przez ten orgazm rozpada sie tysiace fajnych zwiazków"
                                                    > , idzie na stos.

                                                    No nie wiem czy zwiazek z kims, z kim nigdy nie masz orgazmu mozna zaliczyc do takich fajnych. Ja mysle, ze jeszcze dojrzejesz Marek do 'nie ma orgazmu = nie ma zwiazku' ;-)
                                                  • urquhart Re: 'nie ma orgazmu = nie ma zwiazku' ;-) 04.09.15, 10:17
                                                    > No nie wiem czy zwiazek z kims, z kim nigdy nie masz orgazmu mozna zaliczyc do
                                                    > takich fajnych. Ja mysle, ze jeszcze dojrzejesz Marek do 'nie ma orgazmu = nie
                                                    > ma zwiazku' ;-)

                                                    Nigdy to ostry kwantyfikatora.
                                                    Ale Zawle i Glam pisały niedawno że priorytetem jest dla nich cała otoczka a nie własny orgazm
                                                  • hello-kitty2 Re: 'nie ma orgazmu = nie ma zwiazku' ;-) 04.09.15, 10:28
                                                    urquhart napisał:

                                                    > Nigdy to ostry kwantyfikatora.

                                                    Ostry ale bywa prawdziwy. Ja z mezem nigdy nie mialam. Maz byl fajny, sportowiec, przystojniacha, wysoki, teraz to i jest bogaty. Jak jestem w Polsce to nawet przez tesciowa do mnie wydzwania o spotkanie. Zgadnij jaka mam motywacje na to spotkanie?
                                                    Z E R O W A ;-) Co ciekawe ten brak orgazmu nigdy nie byl nawet cieniem powodu do rozstania ale ja wtedy bylam inna. Zmienilam sie.

                                                    > Ale Zawle i Glam pisały niedawno że priorytetem jest dla nich cała otoczka a ni
                                                    > e własny orgazm

                                                    I co to znaczy Twoim zdaniem? Masz teorie? ;)
                                                  • zyg_zyg_zyg Re: 'nie ma orgazmu = nie ma zwiazku' ;-) 04.09.15, 11:26
                                                    > I co to znaczy Twoim zdaniem? Masz teorie? ;)

                                                    Ja mam. Moja teoria jest taka, że Zawle i Glam mają orgazm w zasięgu ręki (no, może nie do końca o rękę chodzi, ale mniejsza). Jeśli tylko chcą, pstryk - jest. One wybierają moment. A tu mówimy o kobietach, które chcą szczytować z partnerem/przy partnerze, ale nie szczytują. Urqu, znasz takie, których to na dłuższą metę nie frustruje?
                                                  • marek.zak1 Re: 'nie ma orgazmu = nie ma zwiazku' ;-) 04.09.15, 11:45
                                                    zyg_zyg_zyg napisała:

                                                    A tu mówimy o kobietach, które chcą szczytować z partnerem/przy partnerze, ale nie szczytują. Urqu, znasz takie, których to na dłuższą metę nie frustruje?
                                                    -----------------------------------------------------------------------------------------------
                                                    I partner powinien im pomóc, ale nie bedzie za nie szczytował. A jak zaczna sie pretensje, to juz jest pozamiatane I BSWM.
                                                  • lybbla Re: 'nie ma orgazmu = nie ma zwiazku' ;-) 04.09.15, 23:56
                                                    urquhart napisał:

                                                    > Nigdy to ostry kwantyfikatora.

                                                    Pół biedy gdy ostry, nie wiedzą wtedy co tracą. Najwyżej wystąpią ``ból głowy etc.'' .
                                                    Biada, gdy się dowiedzą czyli gdy zrobi się nieostry, wielka biada.

                                                    > Ale Zawle i Glam pisały niedawno że priorytetem jest dla nich cała otoczka a ni
                                                    > e własny orgazm

                                                    No tak ale to one polowały a on ich nigdy nie kochał. Zresztą takie podejście zmienia się u kobiet zazwyczaj około 27 roku życia. Myślę, że można tu mówić o ogonie Gaussa.
                                                  • glamourous Re: 'nie ma orgazmu = nie ma zwiazku' ;-) 05.09.15, 13:39
                                                    lybbla napisał:

                                                    > No tak ale to one polowały a on ich nigdy nie kochał. Zresztą takie podejście z
                                                    > mienia się u kobiet zazwyczaj około 27 roku życia. Myślę, że można tu mówić o
                                                    > ogonie Gaussa.

                                                    "One" nie pisaly o tym tylko w kontekscie ostatniego zwiazku, tylko pewnie o calosci swojego intymnego zycia, rowniez z zakochanymi po uszy facetami. Ja tak mialam zawsze, od inicjacji - i nigdy nie mialam presji na obowiazkowy orgazm. W seksie dla mnie nie o to chodzi. To nie maraton z meta na koncu, tylko wymiana energii.
                                                    Lybbla, czesto piszesz bardzo sensownie, niemniej jestes klasycznym przykladem zerojedynkowego dopasowywania rzeczywistosci do swoich przekonan. A jezeli nie da sie upchnac kolanem jakiegos przypadku zeby przystawal do Twojej wizji, to coz - wtloczmy ten casus do szuflady z napisem "wyjatki, ogon Gaussa i inne freaki".

                                                    A tak miedzy nami mowiac, na tym forum w ogole krzywa Gaussa jest mocno przesunieta.
                                                  • hello-kitty2 Re: 'nie ma orgazmu = nie ma zwiazku' ;-) 05.09.15, 14:21
                                                    glamourous napisała:

                                                    Ja tak m
                                                    > ialam zawsze, od inicjacji - i nigdy nie mialam presji na obowiazkowy orgazm. W
                                                    > seksie dla mnie nie o to chodzi. To nie maraton z meta na koncu, tylko wymiana
                                                    > energii.

                                                    Ja bylam po obu stronach. Teraz jak porownuje to powiedzielabym, ze takie podejscie, jak opisane przez Ciebie to dzialanie w zakochaniu, jakby na chaju, dzialenie kompulsywne, wyszalenie sie, taki orazm emocjonalny gratyfikowany rzceczywistym orgazem badz nie, powiedzmy orgazm w kratke. Natomiast teraz bardziej sklaniam sie do potrzeby regularnych orgazmow, co wynika z tego, ze maja one dla mnie niesamowicie silna role wiazaca.
                                                  • lybbla Re: 'nie ma orgazmu = nie ma zwiazku' ;-) 07.09.15, 02:26
                                                    glamourous napisała:

                                                    > "One" nie pisaly o tym tylko w kontekscie ostatniego zwiazku, tylko pewnie o calosci
                                                    > swojego intymnego zycia, rowniez z zakochanymi po uszy facetami.

                                                    Małe ale szczere przepraszam za te ``one''.

                                                    > Ja tak mialam zawsze, od inicjacji - i nigdy nie mialam presji na obowiazkowy orgazm.

                                                    A ja pisałem, że to jest bardzo powszechne podejście u kobiet poniżej 27 roku życia.
                                                    I mniej powszechne powyżej 27 roku życia.

                                                    Widziałem osobiście spektakularne przejścia z
                                                    ``i nigdy nie mialam presji na obowiazkowy orgazm''
                                                    na ``ja bez orgazmu nie chcę spać''.
                                                    Nie słyszałem o migracji w druga stronę.

                                                    Co tłumaczy jedynie, że powszechne staje się mniej powszechne.

                                                    > W seksie dla mnie nie o to chodzi. To nie maraton z meta na koncu, tylko wymiana
                                                    > energii.

                                                    Pomyśl, że biegniesz ten maraton w tempie 6km/h. Oglądać możesz partnera raz z przodu raz z tyłu (wtedy możesz nawet nie patrzeć a jedynie być patrzana) z boku i od spodu i co tam jeszcze.
                                                    W tym czasie masz czas na wymianę płynów, energii, poglądów na temat tworczości Arystotelesa, ostatnio ułożonych fraszek, zachwytów, błysków oka, westchnień, jęków, klapsów, antonówek. Na końcu zaś czekają fanfary, dotknięcie tajemnicy bytu, fajerwerki,
                                                    konwulsje, przypływy, najlepsze dragi świata, no pogoteka normalnie,
                                                    one little two little three little indians. Koniec jest zresztą umowny bo po nim następuje chill out.

                                                    I że co? Że mam zostawić ją na trasie maratonu a na pogo i chillout w pojedynkę?
                                                    To ja wolę iść w ślady Proteinowego.


                                                    > Lybbla, czesto piszesz bardzo sensownie, niemniej jestes klasycznym przykladem
                                                    > zerojedynkowego dopasowywania rzeczywistosci do swoich przekonan.

                                                    Ale ja o normalnym rozkładzie pisałem to jak mogę być jednostajny?

                                                    > A jezeli nie da sie upchnac kolanem jakiegos przypadku zeby przystawal do Twojej wizji, to > coz - wtloczmy ten casus do szuflady z napisem "wyjatki, ogon Gaussa i inne freaki".

                                                    Uprę się i powtórzę ogon Gaussa. nie trzeba wtedy kolana używać. Z całą pewnością
                                                    nie wyjątek. Trudno też mówić o mojej wizji skoro na mojej mapie widniejesz pod ``niezbadane'.

                                                    Autorka najbardziej spektakularnego orgazmu jaki widziałem (chyba udawała bo pogubiłem się już przy wstrząsach wstępnych, trzęsienie zasadnicze ledwie przeżyłem, wstrząsom wtórnym
                                                    już tylko się przyglądałem zastanawiając się czy mój wewnętrzny zegar się nie zepsuł) zakończyła znajomość mówiąc ``sorry mnie takie jazdy w tej chwili nie interesują ja się aktualnie chcę rozmnożyć'' i jak powiedziała tak zrobiła. Tak, to było niepasowanie do wizji, którą mi przypisujesz.

                                                    > A tak miedzy nami mowiac, na tym forum w ogole krzywa Gaussa jest mocno przesunieta.

                                                    Tak bardzo, ze nawet nie jest krzywą Gaussa.
                                                  • marek.zak1 Re: 'nie ma orgazmu = nie ma zwiazku' ;-) 04.09.15, 11:38
                                                    hello-kitty2 napisała:
                                                    > No nie wiem czy zwiazek z kims, z kim nigdy nie masz orgazmu mozna zaliczyc do
                                                    > takich fajnych.
                                                    ----------------------------------------------------------------------------------
                                                    Oczywiscie, ze nie
                                                    ------------------------------------------------------------------------------------
                                                    Ja mysle, ze jeszcze dojrzejesz Marek do 'nie ma orgazmu = nie ma zwiazku' ;-)
                                                    ---------------------------------------------------------------------------------------
                                                    Juz sie z tym zgadzam. Co wiecej, wiedziałem juz o tym, jak Ciebie jeszcze nie było na świecie :).
                                                  • lybbla Re: ignorowanie gorsze od braku seksu... 04.09.15, 23:31
                                                    marek.zak1 napisał:

                                                    > Odkurzacz jest znakomity.
                                                    > Oboje jesteśmy oszczędni. Dotyczy to odkurzacza, jak wspomniałem, znakomitego
                                                    > i innych spraw. Także tutaj sie ze soba bardzo zgadzamy.

                                                    Jakby co to ja ostrzegałem, ale rób jak chcesz.

                                                    > Pionierskie rozwiązania zawsze budzą sprzeciw tych, którzy ich wczesniej nie do
                                                    > strzegli. Jak wbija sie przez lata ze orgazm jest centrum wszechswiata a facet,
                                                    > ktory nie wywołuje go na zawolanie jest sekowany, to jak którys z nich odwazy
                                                    > sie powiedzieć głośno: ,,przez ten orgazm rozpada sie tysiace fajnych zwiazków"
                                                    > , idzie na stos.
                                                    > Ja na stos nie ide, więc nie przejmuje się.

                                                    Pionierskie? Rozwiązania czego? Trudno zdanie
                                                    ,,przez ten orgazm rozpada sie tysiace zwiazków"
                                                    uznać za odkrywcze, jak widzisz pominąłem ``fajnych''.

                                                    Twoja żona przeżywa orgazm regularnie, skąd możesz wiedzieć jak czuje się kobieta która w związku nie ma go nigdy? Skąd możesz wiedzieć, że to jest fajny związek?
                                                    Tu nie chodzi o wskazywanie tego kto jest winny. Jeśli zaczyna się
                                                    szukać winnego to związek uznaje się za niefajny. Trudno kibicować autorce wątku karzącej swego niegrzecznego chłopca. Przywołując rady TB w wersji vintage powinna się bardziej starać, tak jak facet nie mający seksu powinien jeździć na szmacie :P

                                                    Zdanie Kitty należy zmodyfikować, ``jeśli nie ma orgazmu to nie ma seksu'' związek może trwać w najlepsze. Kobiety potrafią tkwić w takim ``zajefajnym'' związku gdzie dają dupy za frico.

                                                    A potem
                                                    ``ból głowy, nerwowość, bezsenność, ociężałość, tracenie tchu, słabnięcie, utrata apetytu czy wręcz skłonność do powodowania kłopotów'' ;)
                                                  • marek.zak1 Re: ignorowanie gorsze od braku seksu... 04.09.15, 23:44
                                                    lybbla napisał:


                                                    > Twoja żona przeżywa orgazm regularnie, skąd możesz wiedzieć jak czuje się kobieta która w związku nie ma go nigdy? Skąd możesz wiedzieć, że to jest fajny związek?
                                                    -------------------------------------------------------------------------------------
                                                    Nie jest fajny. Nie wiem, jaka jest przyczyna, może wybór został dokonany racjonalnie bez emocji , może są problemy emocjonalne czy finansowe. nie wiem.
                                • hello-kitty2 Re: ignorowanie gorsze od braku seksu... 02.09.15, 21:52
                                  marek.zak1 napisał:

                                  > Gogol podał przyklad a ja, w punkcie metodologii, przypomne, ze kobiety, narzek
                                  > ające na BSWM NIGDY nie dowiedziały sie co jest BSWM przyczyną. Masturbacja? N
                                  > ie było uwagi ich facetów, wiec, na 300 omawianych tu przypadkow, 50 może było
                                  > spowodowanych kryptogejostwem, a pozostale 250 odwroceniem sie faceta od seksu,
                                  > mającego z tyłu głowy, ze jak nie bedzie orgazmu, jego pani bedzie bardzo zła.
                                  >
                                  > Tak więc nie 3 a dużo wiecej.
                                  > Pzrypominam, ze mowimy o długich czasowo związkach, gdzie wrersja demo juz nie
                                  > działa.

                                  Matematyka Marka: Gogol zmyslil przyklad + Marek zmyslil jakies liczby z kosmosu wyszlo > 3
                                  :-)
                            • triismegistos Re: ignorowanie gorsze od braku seksu... 02.09.15, 14:57
                              Nie znam, w realu ofkors, bo forowe pitolenie to insza inszość. ani jednego przypadku mężczyzny zniechęconego do seksu przez spragnioną orgazmów partnerkę. O ile opowieści koleżanek mogę poddawać w wątpliwość, to absolutnie żaden z moich partnerów (a to spora próba statystyczna) nie uskarżał się na orgazmowy terror, wręcz przeciwnie.
                              Owszem, w czasach młodości plątały się w okolicy jakieś osobniki, które moją seksualność miały za nic, raz nawet długofalowo (dwa, trzy miesiące), ale to ja się czułam zniechęcona do seksów z kimś takim.
                              • marek.zak1 Re: ignorowanie gorsze od braku seksu... 02.09.15, 15:02
                                triismegistos napisała:

                                > Nie znam, w realu ofkors, bo forowe pitolenie to insza inszość. ani jednego przypadku mężczyzny zniechęconego do seksu przez spragnioną orgazmów partnerkę.
                                --------------------------------------------------------------------------------------------
                                My nie jesteśmy w realu tylko na forum BSWM i szukamy przyczyn BSWM. Wg kobiet to koniobijstwo, a ja szukam innych przyczyn. That,s all.
                                • proteinowy Re: ignorowanie gorsze od braku seksu... 02.09.15, 15:26
                                  > My nie jesteśmy w realu tylko na forum BSWM i szukamy przyczyn BSWM. Wg kobiet
                                  > to koniobijstwo, a ja szukam innych przyczyn. That,s all.

                                  Glam podała kilka dodatkowych: MiL. Piotruś Pan. Krypto poligamia. Zrabane dzieciństwo. Nieudana inicjacja. Zbyt łatwy dostęp.
                                  Ty chyba kiedys dorzuciłeś: Lenistwo (faceta). Niedojrzałość (faceta). No i presja na kobeiecy orgazm.
                                  Ja dorzucam: zahamowania lub nieuczciwość w seksie. Stres ogólny lub (gorzej) powiązany bezpośrednio z seksem. Fobie (niechciana ciąża, choroby). Pretensje i żale (w tym urojone).
                                  • marek.zak1 Re: ignorowanie gorsze od braku seksu... 02.09.15, 15:39
                                    proteinowy napisał(a):
                                    > Glam podała kilka dodatkowych: MiL. Piotruś Pan. Krypto poligamia. Zrabane dzie
                                    > ciństwo. Nieudana inicjacja. Zbyt łatwy dostęp.
                                    > Ty chyba kiedys dorzuciłeś: Lenistwo (faceta). Niedojrzałość (faceta). No i presja na kobeiecy orgazm.
                                    > Ja dorzucam: zahamowania lub nieuczciwość w seksie. Stres ogólny lub (gorzej) powiązany bezpośrednio z seksem. Fobie (niechciana ciąża, choroby). Pretensje i żale (w tym urojone).
                                    ------------------------------------------------------------------------------------------------------------------

                                    No tak I tutaj gdzies tkwi głowny problem. Jeszcze dodam kryptohomoseksualizm. Nie upieram sie że to kwestia presji orgazmu, ale ten czynnik musi być także brany pod uwagę, jako jeden z podejrzanych.
                                    Pamietaj, ze w ostatnich latach postepuje coraz wieksza przewaga kobiet. Więcej studiuje, sa bardziej ambitne, zadbane, i wymagające a faceci tego tempa/presji nie wytrzymują I wymiekają. Tu juz było kilka watków w temacie.
                                    • proteinowy Re: ignorowanie gorsze od braku seksu... 02.09.15, 16:05
                                      > No tak I tutaj gdzies tkwi głowny problem. Jeszcze dodam kryptohomoseksualizm.

                                      Zgadza sie. Skoro 10% populacji to geje to niejedna kobieta meczy sie z kims kto nie wyszedł jeszcze z szafy.

                                      To jest podejrzewam pierwsza myśl kobiet, ktore zostają na bezseksiu: "Pewnie lubi sobie łyknąć banana w całości"
                                      • triismegistos Re: ignorowanie gorsze od braku seksu... 02.09.15, 17:54
                                        Nie ukrywam, że w przypadku sporej ilości przeczytanych tu historii to jest i moja pierwsza myśl.
                                        • proteinowy Re: ignorowanie gorsze od braku seksu... 02.09.15, 18:19
                                          triismegistos napisała:

                                          > Nie ukrywam, że w przypadku sporej ilości przeczytanych tu historii to jest i m
                                          > oja pierwsza myśl.
                                          >

                                          "X jest tak głęboko w szafie, ze w dupsko posuwa go sam pan Tumnus"
                                          (pl.m.wikipedia.org/wiki/Tumnus)
                        • ninek04 Re: ignorowanie gorsze od braku seksu... 03.09.15, 20:23
                          Marek.zak1napisal
                          >Ja tez lubie i chetnie I prewaznie skutecznie w tym pomagam, ale za mój orgazm ja jestem odpowiedzialny, a za orgazm jej - ona. <

                          Ale jak to?Każdy sobie rzepkę skrobie i martwi się tylko o siebie w celu zapewnienia sobie orgazmu?Nie,nie i jeszcze raz nie. W tym wspólnym dążeniu do dania sobie rozkoszy to ja zabiegam o to,by jemu było dobrze,a on to samo stara się robić dla mnie.Oboje do tego dążymy,nie widzę tu miejsca na takie egoistyczne podejście w kwestii wzajemnego przerzucania odpowiedzialności na któraś ze stron uczestniczących.
                          • marek.zak1 Re: ignorowanie gorsze od braku seksu... 03.09.15, 20:58
                            ninek04 napisała:

                            > Marek.zak1napisal
                            > >Ja tez lubie i chetnie I prewaznie skutecznie w tym pomagam, ale za mój or
                            > gazm ja jestem odpowiedzialny, a za orgazm jej - ona. <
                            >
                            > Ale jak to?Każdy sobie rzepkę skrobie i martwi się tylko o siebie w celu zapewnienia sobie orgazmu?Nie,nie i jeszcze raz nie. W tym wspólnym dążeniu do daniasobie rozkoszy to ja zabiegam o to,by jemu było dobrze,a on to samo stara się robić dla mnie.Oboje do tego dążymy,nie widzę tu miejsca na takie egoistyczne poejście w kwestii wzajemnego przerzucania odpowiedzialności na któraś ze stron uczestniczących.
                            -------------------------------------------------------------------------------------------------------
                            Dla wyjaśn ienia, mówisz o seksie z mężem, czy o demo z kochankiem?
                            • ninek04 Re: ignorowanie gorsze od braku seksu... 03.09.15, 21:24
                              ---------------------
                              Marek.zak1napisal
                              >Dla wyjaśn ienia, mówisz o seksie z mężem, czy o demo z kochankiem?<

                              Mnie wersja demo nie interesuje, wszystko jedno, czy z mężem, czy z kochankiem. Bo nie potrafię udawać, że jest mi dobrze, skoro mi nie jest.A co do kochanka, to zakładam, że związek z nim okaże się długotrwały i satysfakcjonujący dla obu stron, więc demo też odpada.
                              • hello-kitty2 Re: ignorowanie gorsze od braku seksu... 03.09.15, 21:45
                                ninek04 napisała:

                                > Mnie wersja demo nie interesuje, wszystko jedno, czy z mężem, czy z kochankiem.
                                > Bo nie potrafię udawać, że jest mi dobrze, skoro mi nie jest.A co do kochanka,
                                > to zakładam, że związek z nim okaże się długotrwały i satysfakcjonujący dla ob
                                > u stron, więc demo też odpada.

                                Czyli zamierzasz sie zwiazac z kochankiem? Czy cos zle zrozumialam? Bo caly czas pisalas, ze zadnych oczekiwan, zadnych uczuc, zadnej przyszlosci, ze na nic nie liczysz.
                                • marek.zak1 Re: ignorowanie gorsze od braku seksu... 03.09.15, 22:06
                                  hello-kitty2 napisała:

                                  > ninek04 napisała:
                                  >
                                  > > Mnie wersja demo nie interesuje, wszystko jedno, czy z mężem, czy z kochankiem. Bo nie potrafię udawać, że jest mi dobrze, skoro mi nie jest.A co do kochanka, to zakładam, że związek z nim okaże się długotrwały i satysfakcjonujący dla obu stron, więc demo też odpada.
                                  --------------------------------------------------------------------------------------------------->
                                  > Czyli zamierzasz sie zwiazac z kochankiem? Czy cos zle zrozumialam? Bo caly czas pisalas, ze zadnych oczekiwan, zadnych uczuc, zadnej przyszlosci, ze na nic nie liczysz.
                                  ----------------------------------------------------------------------------------------------------------
                                  Przyszla miłośc. Trzymamy kciuki.
                                  >
                                • ninek04 Re: ignorowanie gorsze od braku seksu... 04.09.15, 06:57
                                  hello -kitty 2napisala
                                  >Czyli zamierzasz sie zwiazac z kochankiem? Czy cos zle zrozumialam? Bo caly czas pisalas, ze zadnych oczekiwan, zadnych uczuc, zadnej przyszlosci, ze na nic nie liczysz.<

                                  I zdania nie zmieniam.Nie zamierzam wchodzić z nim w klasyczny,oficjalny związek,na zasadzie zamienił stryjek siekierkę na kijek, i od nowa coś zaczynać i tworzyć.To już nie w wchodzi w rachubę, ani z nim,ani z kimkolwiek innym.Natomiast z racji tego, że łączy nas fajna więź, na wielu płaszczyznach, nie tylko tej łóżkowej,to chciałabym, żeby ten układ utrzymał się jak najdłużej. I w tym sensie mówiłam o związku ;)
                      • proteinowy Re: ignorowanie gorsze od braku seksu... 02.09.15, 14:23
                        > Wiesz Marek sa mezczyni, ktorzy zwyczajnie lubia jak babka ma orgazm/podnieca i
                        > ch to i robia wszystko by go z nimi miala. Ostatnio opisywal to Urqu (jak zabie
                        > ga o orgazm zony, nawet wbrew niej). Nie wyczulam tam zadnego 'sprowadzenia do
                        > roli'. I konsekwentnie do takich facetow kobiety lgna.
                        >

                        Potwierdzam. W seksie kobiecy orgazm cieszy bardziej niż własny. Co do lgnięcia to nie rozpedzalbym sie za bardzo. Orgazmodawanie jest jednym z wielu punktów do zaliczenia. Ciało, osobowość i pozycja bardzo sie przydają.
                        • hello-kitty2 Re: ignorowanie gorsze od braku seksu... 02.09.15, 15:28
                          proteinowy napisał(a):

                          > Potwierdzam. W seksie kobiecy orgazm cieszy bardziej niż własny. Co do lgnięcia
                          > to nie rozpedzalbym sie za bardzo. Orgazmodawanie jest jednym z wielu punktów
                          > do zaliczenia. Ciało, osobowość i pozycja bardzo sie przydają.

                          No moze sie zapedzilam ale wiesz podczytuje namietnie z wypiekami na twarzy nasze forumianki i tyz tak chcem ;)
                          ps silka Cie formatuje widze, bo na drugim miejscu wstawiles 'cialo' ;-) Cialo to byla taka fajna polska komedia. Ta polecam.

                          Marek level 2 do pytania Zyg: zapodaj trzy historie, o ktore Cie prosila, w ktorych nie polecales rozwalic laptopa na lbie masturbatora ;)
                          • proteinowy Re: ignorowanie gorsze od braku seksu... 02.09.15, 18:36
                            > ps silka Cie formatuje widze, bo na drugim miejscu wstawiles 'cialo' ;-) Cialo
                            > to byla taka fajna polska komedia. Ta polecam.
                            >

                            Taka z trupem? Jedna z lepszych :) podobała mi sie bardziej od Weekendu u Berniego.

                            A ciało daje wysoko bo czytam co tu sie pisze i sie uczę. Jak jest cos w czym sie Kombi zgadza z Triss - to cos musi byc na rzeczy.
                            • hello-kitty2 Re: ignorowanie gorsze od braku seksu... 02.09.15, 19:20
                              proteinowy napisał(a):

                              > Taka z trupem? Jedna z lepszych :) podobała mi sie bardziej od Weekendu u Berni
                              > ego.

                              Tak, ta. Ostatnio usmialam sie z tej sceny ponizej. Ten chaos charakterystyczny dla Allena. 'Tiny leak' ;-) Allen z kumplami (zlodzieje) kupili sklep, w ktorym zona ma sprzedawac ciasteczka, zeby w piwnicy przewiercic sie do banku.
                              www.youtube.com/watch?v=TNMSsis4JwI
                              > A ciało daje wysoko bo czytam co tu sie pisze i sie uczę. Jak jest cos w czym s
                              > ie Kombi zgadza z Triss - to cos musi byc na rzeczy.

                              Rozumiem.
                              • proteinowy Re: ignorowanie gorsze od braku seksu... 02.09.15, 19:36
                                > Tak, ta. Ostatnio usmialam sie z tej sceny ponizej. Ten chaos charakterystyczny
                                > dla Allena. 'Tiny leak' ;-) Allen z kumplami (zlodzieje) kupili sklep, w ktory
                                > m zona ma sprzedawac ciasteczka, zeby w piwnicy przewiercic sie do banku.
                                > www.youtube.com/watch?v=TNMSsis4JwI

                                Muszę obejrzeć go znowu. Dzieki! Jeden z bardzo niewielu polskich filmów z polotem ale na wesoło.
            • glamourous Re: ignorowanie gorsze od braku seksu... 02.09.15, 09:50
              marek.zak1 napisał:

              > powstrzymuje
              > sz sie od odpowiedzi na pytanie ,,dlaczego". Otóż w seksie może czul odpowiedzi
              > alnośc za Ciebie, twoje doznania i wreszcie miał z tyłu głowy świete słowo ,,OR
              > GAZM", z a które czuł sie odpowiedzialny. Nie mi niczego bardziej zniechecajace
              > go do seksu, niz poczucie, ze kobieta jest rozczarowana w seksie. A masturbacj
              > a to doznania w formie czystej, bez żadnej dodatkowej pracy i odpowiedzialności
              > . jako atrakcyjna kobieta zapewne miałaś swoje oczekiwania, których on nie speł
              > niał i z tego powodu wolał Renię. Nic sie nie dzieje bez przyczyny.

              Nie, Marek, nie. U nas zdecydowanie nie tak to wygladalo.
              Ja jestem z tych orgazmowo szybkich i bezproblemowych, do tego kompletnie niewymagajacych. Dla faceta doprowadzenie mnie do szczytu to zaden challenge. Jak jestem zakochana i napalona to przychodzi wlasciwie samo. Poza tym ja lubie seks dla samej energii, orgazm nie jest dla mnie priorytetem i facet nie ma zadnej presji z mojej strony. Uwielbiam np. robic facetowi bezintesownego, spontanicznego lodzika, bez wymagania akcji zwrotnej. A setki razy startujac do lodzika dostawalam kosza, bo on nie byl zainteresowany / zmeczony / nie mial nastroju, itp.

              I nie wzbraniam sie przed odpowiedzia dlaczego przestalo mu zalezec na seksie ze mna, tylko moj poprzedni post do Nieprzecietnej zrobil tak monstrualnie dlugi, wiec nie chcialo mi sie juz tego walkowac. Zwlaszcza, ze czynnikow, jak wspomnialam, bylo kilka :

              A wiec dla zaspokojenia Twojej ciekawosci :

              - to ja go zdobylam w poczatkach naszej znajomosci, a nie on mnie. To bardzo wazny czynnik psychologiczny, ktory uwarunkowal cala nasza relacje. Psychologiczny mechanizm : holubi sie to, co zdobyte z trudem, to co samo pcha sie w lapy srednio sie docenia.
              - bylam zbyt dostepna, zbyt napalona zawsze i wszedzie i na kazde jego zawolanie - syndrom pelnej lodowki. Nie musial sie starac, nie musial zabiegac, ani wyczekiwac - wszystko mial podane na tacy, bezinteresownie i bez zadnych wymagan w jego kierunku.
              - MiL : dopoki nie mieszkalismy razem, szalal z pozadania. Po wspolnym zamieszkaniu zaczelam byc postrzegana jako prawowita zona, a poniewaz on jest rodzajem Piotrusia Pana to weszlam takze w role matki. Sam wytknales Nieprzecietnej, ze napominajacej matki sie nie bzyka, tylko masturbuje sie cichaczem za jej plecami.
              - Niedobory emocjonalne z dziecinstwa, rodzaj uczuciowego uposledzenia
              - Osbowosc narcystyczna i sklonnosc do bierno-agresywnych zachowan, unikania bliskosci (obawa przed odrzuceniem, imprinting z dziecinstwa = zimna matka + pierwsze zle doswiadczenia z kobietami)
              - Specyficzna "drewniana" seksualnosc uformowana przez trudne poczatki w seksie (rodzaj traumy) i przyzwyczajenie do rozladowania napiecia przez masturbacje (kobieta z krwi i kosci niepotrzebna, liczy sie tylko spuszczenie z krzyza, a wiec najlepsza baba to prawa graba, jak to sie kiedys mowilo)
              - Syndrom Coolidge'a i kryptopoligamia.
              - Specyficzna polaryzacja miedzy nami, pewien samonakrecajacy sie mechanizm, ale nie chce mi sie juz tego tutaj wyluszczac.
              - I na koniec : mysle, ze poza ostra faza poczatkowego zakochania, on mnie tak po prostu nie kochal. Bo umowmy sie : jezeli facet kocha, to dazy do bliskosci, nie ma bata.
              • marek.zak1 Re: ignorowanie gorsze od braku seksu... 02.09.15, 09:56
                No więc wycofuje moją tezę. Sa faceci, którzty lubia zmiany, [pracy, samochodu, rakiety, czy kobiet. Ten typ widocznie tak ma.

                Pozdrawiam

                M.
              • notyouraveragegirl Re: ignorowanie gorsze od braku seksu... 07.09.15, 18:39
                Ja też chyba bardziej jego zdobyłam niż on mnie...Ale z drugiej strony, nie było też tak, że się zupełnie nie starał. Starał i się i z tego co pamiętam to bardzo.
          • notyouraveragegirl Re: ignorowanie gorsze od braku seksu... 07.09.15, 18:36
            Ach, dziękuję Ci za ten opis. Im więcej Cię czytam, tym bardziej czuję się podobna do Ciebie. I tak trudno mi czytać Twoją historię, bo mój mąż zaproponował, że zacznie regularnie odwiedzać seksuologa. W między czasie trafił nam się całkiem fajny seks, inicjował też kolejne zbliżenia, jest kochany, stara się, komplementuje, seksualnie zaczepia... Nawet jak wiedział, że mam okres to pojechał do mojej ukochanej cukierni po mój ulubiony tort i dzwonił do nich, że nie zdąży przed zamknięciem, ale muszą koniecznie mu ten tort odłożyć bo on już jedzie :). Moja naiwność każe mi więc wierzyć, że wszystko się zmieni i będziemy żyli długo i szczęśliwie, ale doświadczenie podpowiada, że mam przed sobą max. 2 tygodnie udanego pożycia małżeńskiego i historia się powtórzy.

            Ja też jestem, jak Ty to ładnie nazwałaś, cholernie selektywna (żeby nie powiedzieć wybredna :)) i z pewnością nie będzie mi łatwo znaleźć kogoś nowego. Tym trudniej jest mi podjąć decyzję o odejściu, zwłaszcza, że seksu co prawda nie mam, ale pocałunków i przytulania pod dostatkiem i bardzo ciężko zniosłam tych kilkanaście samotnych nocy. Wiem więc, że będzie niesamowicie trudno. Ale z drugiej strony mam dość "bujania się" i takiego życia w zawieszeniu.
            • ninek04 Re: ignorowanie gorsze od braku seksu... 07.09.15, 19:21
              >W między czasie trafił nam się całkiem fajny seks, inicjował też kolejne zbliżenia, jest kochany, stara się, komplementuje, seksualnie zaczepia... Nawet jak wiedział, że mam okres to pojechał do mojej ukochanej cukierni po mój ulubiony tort i dzwonił do nich, że nie zdąży przed zamknięciem, ale muszą koniecznie mu ten tort odłożyć bo on już jedzie :). Moja naiwność każe mi więc wierzyć, że wszystko się zmieni i będziemy żyli długo i szczęśliwie, <

              Twoja naiwność jest nieuleczalna. I niezmienna.I tak straszna,że aż śmieszna.A akcja z tortem -najlepszy scenarzysta by tego nie wymyślił,co wymyślił Twój mąż.
              • sabat777 Re: ignorowanie gorsze od braku seksu... 08.09.15, 05:51
                ninek04 napisała:

                > Twoja naiwność jest nieuleczalna. I niezmienna.I tak straszna,że aż śmieszna.A
                > akcja z tortem -najlepszy scenarzysta by tego nie wymyślił,co wymyślił Twój mą
                > ż.

                Jest lekarstwo, terapia szokowa. Jeśli ktoś nie potrafi inaczej - trzeba upić się w trupa i zdradzić.
                Ta "naiwność" to rodzaj uzależnienia, umysł na bodziec związany z partnerem zaczyna wydzielać otumaniające substancje i dosłownie narkotyzuje człowieka, zmieniając jego percepcję rzeczywistości. To manowce miłości romantycznej. Zepsuty mechanizm neuroprzekaźników.
                Zdrada pozwala to przerwać, bo psychika zacznie szukać uzasadnienia dla swojego zachowania. Uruchomi się mechanizm obronny, na kontrę. To taki swoisty hacking umysłu.
                • hello-kitty2 Re: ignorowanie gorsze od braku seksu... 08.09.15, 09:24
                  sabat777 napisał:

                  > ninek04 napisała:
                  >
                  > > Twoja naiwność jest nieuleczalna. I niezmienna.I tak straszna,że aż śmies
                  > zna.A
                  > > akcja z tortem -najlepszy scenarzysta by tego nie wymyślił,co wymyślił T
                  > wój mą
                  > > ż.
                  >
                  > Jest lekarstwo, terapia szokowa. Jeśli ktoś nie potrafi inaczej - trzeba upić s
                  > ię w trupa i zdradzić.
                  > Ta "naiwność" to rodzaj uzależnienia, umysł na bodziec związany z partnerem zac
                  > zyna wydzielać otumaniające substancje i dosłownie narkotyzuje człowieka, zmien
                  > iając jego percepcję rzeczywistości. To manowce miłości romantycznej. Zepsuty m
                  > echanizm neuroprzekaźników.
                  > Zdrada pozwala to przerwać, bo psychika zacznie szukać uzasadnienia dla swojego
                  > zachowania. Uruchomi się mechanizm obronny, na kontrę. To taki swoisty hacking
                  > umysłu.

                  A dla mnie 'ta naiwnosc' to jest nic innego jak, ze babka ma wizje swojego zycia, pan zapewne wysokopolkowy pasuje jej do tego jej wizerunku samej siebie i trudno z tego zrezygnowac. Jakby mogla go wymienic na innego pasujacego to jej idei zycia to tak,a tak to to nie, bo jeszcze okres przejsciowy sie przedluzy albo nie daj boze stanie sie nowym zyciem na stale. Chodzi o realizowanie okreslonego pomyslu na zycie, jak rezyserowanie filmu. No bo skoro jest taka przebojowa i kasowa, to jaki problem sie zajac/zaopiekowac sama soba bez faceta? Jak czytam, ze ktos nie moze spac sam/meczy sie, to oczy przecieram ze zdziwienia.
                  • kag73 Re: ignorowanie gorsze od braku seksu... 08.09.15, 09:47
                    hello-kitty2 napisała:
                    > A dla mnie 'ta naiwnosc' to jest nic innego jak, ze babka ma wizje swojego zyci
                    > a, pan zapewne wysokopolkowy pasuje jej do tego jej wizerunku samej siebie i tr
                    > udno z tego zrezygnowac. Jakby mogla go wymienic na innego pasujacego to jej id
                    > ei zycia to tak,a tak to to nie, bo jeszcze okres przejsciowy sie przedluzy alb
                    > o nie daj boze stanie sie nowym zyciem na stale. Chodzi o realizowanie okreslon
                    > ego pomyslu na zycie, jak rezyserowanie filmu. No bo skoro jest taka przebojowa
                    > i kasowa, to jaki problem sie zajac/zaopiekowac sama soba bez faceta? Jak czyt
                    > am, ze ktos nie moze spac sam/meczy sie, to oczy przecieram ze zdziwienia.

                    Bo Ty tego nie rozumiesz, bo to jest milosc a milosc bywa slepa, wiec niech bedzie taki siaki i owaki, ale...."ja go kocham". I niektorzy lata potrzebuja, zeby sie od tego uwolnic. Po prostu, to nie jest latwe, bo u nich pasuje moze jakies 40%, czy jej w nim pasuje 40% ale ona te wlasnie 40% kocha. Rozumiesz? Jakby facet byl pod kazdym wzgledem nedzny chooj to by go moze juz dawno pogonila ale...nie jest. Nie jest latwo rozstawac sie jak sie kogos kocha:( Nie kazdy ma tyle sily woli i rozsadku. Poza tym wie co ma a jak sie rozstanie to zostanie z niczym, moze boi sie zmian.
                  • ninek04 Re: ignorowanie gorsze od braku seksu... 08.09.15, 10:05
                    hello-kitty2 napisała:

                    < Jak czyt
                    > am, ze ktos nie moze spac sam/meczy sie, to oczy przecieram ze zdziwienia.
                    >

                    Cos mi się wydaje , juz po tych kolejnych wpisach i akcji z tortem ,że to taka mała księżniczka, kokietka, która potrzebuje nieustannej uwagi, troski, zabiegów ze strony swojego księcia, w którego oczach chciałaby widzieć płomienny zachwyt nad jej wyjatkowością.
                    "Mówia o mnie słodka kokietka i pieszczotka
                    mam w zyciu wielkie wzięcie , każdy do mnie lgnie
                    lecz mam jedną wadę, że kiedy spać się kładę
                    okropny jakis strach nawiedza mnie
                    Ja się boje sama spać, nie wiem dlaczego.." itd, itp
                    Nawet pasuje.
                    • urquhart Re: ignorowanie gorsze od braku seksu... 08.09.15, 11:26
                      > lecz mam jedną wadę, że kiedy spać się kładę
                      > okropny jakis strach nawiedza mnie
                      > Ja się boje sama spać, nie wiem dlaczego.." itd, itp
                      > Nawet pasuje.

                      Mam taką znajomą wiele cech pasuje, kontrolujaca, znerwicowana meska główna księgowa, szpilki drogie ciuchy Ale utyta strasznie, wpieprza strasznie ciacho za ciachem I zero sportu. Mąż po podstawówce za to adonis lata na siłownie. No typowe odwrócenie ról! Zdradza ją na potęgę ale przed nią udaje impotenta bo ni może się przemóc do grubasa
                      Ostatnio słyszę ona że ma kochanka. Kochanek oczywiście w potrzebie finansowej jakiś literat z długami ciągnie od niej kasę ze hej.
                      No i jak to zobaczyłem ich na imprezie normalnie gej 100%! Mowa ruchy wszystko. Ale adoruje ją posypuje kwiatami, tortami czekoladkami I wierszami .
                      No tylko do seksu nie może dojść ona narzeka Ale twierdzi że on jest taki wrażliwy i dojrzewa : )
                      Normalnie kupiła osla. Gejowi tylko w sumie wszystko jedno jak ona wygląda przecież :)

                      No wypiera oczywiśte fakty dla wszystkich dookoła! I przekonana jest o swojej zajebistosci bo ma kasę to wszyscy się jej podlizuja.
                      • kag73 Re: ignorowanie gorsze od braku seksu... 08.09.15, 11:31
                        urquhart napisał:


                        > Mam taką znajomą wiele cech pasuje, kontrolujaca, znerwicowana meska główna ksi
                        > ęgowa, szpilki drogie ciuchy Ale utyta strasznie, wpieprza strasznie ciacho za
                        > ciachem I zero sportu. Mąż po podstawówce za to adonis lata na siłownie. No typ
                        > owe odwrócenie ról! Zdradza ją na potęgę ale przed nią udaje impotenta bo ni mo
                        > że się przemóc do grubasa
                        > Ostatnio słyszę ona że ma kochanka. Kochanek oczywiście w potrzebie finansowej
                        > jakiś literat z długami ciągnie od niej kasę ze hej.
                        > No wypiera oczywiśte fakty dla wszystkich dookoła! I przekonana jest o swojej z
                        > ajebistosci bo ma kasę to wszyscy się jej podlizuja.

                        Ja sie zawsze zastanawiam po co takiej utytej szpilki ;))
                        Ano, najgorze jest jak sie komus cos wydaje. Z drugieje strony wlascie wszystko jest subiektywne, albo prawie wszystko, odczucia jakies. Ja bym teraz mogla napisac, ze mamy z mezem super seks a mogloby sie okazac, ze on jest zupelnie odmiennego zdania ;))
                        >
                        >
                        • hello-kitty2 Re: ignorowanie gorsze od braku seksu... 08.09.15, 11:55
                          kag73 napisała:

                          > urquhart napisał:
                          >
                          >
                          > > Mam taką znajomą wiele cech pasuje, kontrolujaca, znerwicowana meska głów
                          > na ksi
                          > > ęgowa, szpilki drogie ciuchy Ale utyta strasznie, wpieprza strasznie ciac
                          > ho za
                          > > ciachem I zero sportu. Mąż po podstawówce za to adonis lata na siłownie.
                          > No typ
                          > > owe odwrócenie ról! Zdradza ją na potęgę ale przed nią udaje impotenta bo
                          > ni mo
                          > > że się przemóc do grubasa
                          > > Ostatnio słyszę ona że ma kochanka. Kochanek oczywiście w potrzebie finan
                          > sowej
                          > > jakiś literat z długami ciągnie od niej kasę ze hej.
                          > > No wypiera oczywiśte fakty dla wszystkich dookoła! I przekonana jest o sw
                          > ojej z
                          > > ajebistosci bo ma kasę to wszyscy się jej podlizuja.
                          >
                          > Ja sie zawsze zastanawiam po co takiej utytej szpilki ;))

                          Jak to po co? Jak markowe, drogie to podkresla status.

                          Kiedys mialam ochote na jednego informatyka w pracy (informatycy to jednak sa tacy niepozorni czesto, a pod spodem wulkan), zawsze mnie przywozil, odwozil (mysle, ze mu sie podobalam), zawsze w takich dopasowanych spadniach, wyobrazalam sobie, ze ma wielkie jaja i mnie to krecilo, potem jak gdzie indziej pracowalam zawsze go polecalam i ta wspolpraca sie nie konczyla ale byl w szczesliwym malzenstwie z pania ksiegowa i to byl taki przedsiebiorczy uklad, tak ja wyszkolil w tych systemac ksiegowych, ze slysze teraz, ze wspiela sie na szczyt w jakims banku i zarabia taka kase, ze on juz jej nie doskoczy i po dziecku poszedl w odstawke. Podobniez zajmuje sie wychowaniem potomka i przesiaduje coraz wiecej w domu, od loza odstawiony i w ogole ze darmozjad. Oj jejciu teraz to ja bym sie nim zajela tyle ze ja juz tam nie mieszkam :( A moze go gdzies odgrzebie w necie?!

                          Ale Urqu to nie tu. Autorka juz kupe czasu pisala, ze schudla dyche tylko chyba chodzi, ze maz lubi fitneski alebo cos pokrecilam.
                          • notyouraveragegirl Re: ignorowanie gorsze od braku seksu... 08.09.15, 18:34
                            Szpilki optycznie wydłużają sylwetkę - z pewnością owa Pani Księgowa bez szpilek jest jeszcze grubsza niż w nich :).

                            Pisałam, że mężowi się podobają kobiety z wielkimi (mogą być sztucznymi) biustami i dużymi, latynoskimi pośladkami i wkleiłam zdjęcie jakiejś przykładowej miss bikini fitness, jak która nie jestem w stanie nigdy wyglądać. I to prawda - schudłam dychę, ale przed schudnięciem też nie byłam jakąś bezkształtną grubaską.
                        • urquhart Re: ignorowanie gorsze od braku seksu... 08.09.15, 12:00
                          > Ja sie zawsze zastanawiam po co takiej utytej szpilki ;))

                          Po co? Ma serdeczny palec dłuższy i cały czas gadać seksie W szpilkach i z dekoltem wielkim czuje się seksowna

                          jakies. Ja bym teraz mogla na
                          > pisac, ze mamy z mezem super seks a mogloby sie okazac, ze on jest zupelnie odm
                          > iennego zdania ;))


                          Pasji nie da się udawać
                          • kag73 Re: ignorowanie gorsze od braku seksu... 08.09.15, 12:03
                            > Pasji nie da się udawać "

                            Ja tu o seksie a nie o pasji ;)
                            • loppe Re: ignorowanie gorsze od braku seksu... 08.09.15, 12:14
                              kag73 napisała:

                              > > Pasji nie da się udawać "
                              >
                              > Ja tu o seksie a nie o pasji ;)

                              Właśnie wydaje mi się od dawna, że seks jeśli jest za wiele razy w tygodniu to traci na pasji, owszem można go wykonać ale jest wtedy inny. To tak jak jeść kiedy jest się głodnym, a jeść kiedy się jeszcze nie zgłodniało.

                              Notaverage i jej Partner zaś, tak sobie pomyślałem, mogliby może tak siąść w ciszy na pół godziny, najpierw każde osobno, z jedną myślą - "mój związek". I tak potrwać z tym. Zobaczyć jakie syntetyczne odczucie, refleksja się z tego wyłoni. A potem może jeszcze razem tak usiąść bez słowa? Coś jasnego i odkrywczego mogłoby się z tego wyłonić. Bo takie analizowanie i analizowanie to w końcu jest tylko kręcenie się w kółko.
                            • marek.zak1 Masturbator 08.09.15, 12:16
                              kag73 napisała:

                              > > Pasji nie da się udawać "
                              >
                              > Ja tu o seksie a nie o pasji ;)
                              -----------------------------------------------------
                              Wczoraj po kolacji między dyskusją z Wami obejrzałem troche filmików. No tak, to się jednak zmienia. Brutalność, przemoc, gwałty, tez zbiorowe sa standardem. Jak ktos w tym zagustuje, sex z jedna I te sama kobietą może zwyczajnie nie kręcić.
                              Pamietacie jak napisałem, że masturbator meżczyzna przyszłości. Przyszłośc juz jest a Notygirl tego doswiadcza.
                              A ja znowu w pociagu :)

                              • hello-kitty2 Re: Masturbator 08.09.15, 12:29
                                marek.zak1 napisał:

                                > kag73 napisała:
                                >
                                > > > Pasji nie da się udawać "
                                > >
                                > > Ja tu o seksie a nie o pasji ;)
                                > -----------------------------------------------------
                                > Wczoraj po kolacji między dyskusją z Wami obejrzałem troche filmików. No tak, t
                                > o się jednak zmienia. Brutalność, przemoc, gwałty, tez zbiorowe sa standardem.
                                > Jak ktos w tym zagustuje, sex z jedna I te sama kobietą może zwyczajnie nie
                                > kręcić.
                                > Pamietacie jak napisałem, że masturbator meżczyzna przyszłości. Przyszłośc juz
                                > jest a Notygirl tego doswiadcza.
                                > A ja znowu w pociagu :)

                                Gwalty zbiorowe sa standardem? ;-)))))
                                • marek.zak1 Re: Masturbator 08.09.15, 12:36
                                  hello-kitty2 napisała:
                                  > > -----------------------------------------------------
                                  > > Wczoraj po kolacji między dyskusją z Wami obejrzałem troche filmików. No
                                  > tak, t
                                  > > o się jednak zmienia. Brutalność, przemoc, gwałty, tez zbiorowe sa stand
                                  > ardem.
                                  > > Jak ktos w tym zagustuje, sex z jedna I te sama kobietą może zwyczajni
                                  > e nie
                                  > > kręcić.
                                  > > Pamietacie jak napisałem, że masturbator meżczyzna przyszłości. Przyszłoś
                                  > c juz
                                  > > jest a Notygirl tego doswiadcza.
                                  > > A ja znowu w pociagu :)
                                  >
                                  > Gwalty zbiorowe sa standardem? ;-)))))
                                  ----------------------------------------------------------
                                  W rosyjskich i japońskich filmach jest ich cała masa.
                                  • hello-kitty2 Re: Masturbator 08.09.15, 12:52
                                    marek.zak1 napisał:

                                    > W rosyjskich i japońskich filmach jest ich cała masa.

                                    W jakich filmach? ;-)
                                    • marek.zak1 Re: Masturbator 08.09.15, 13:06
                                      hello-kitty2 napisała:

                                      > marek.zak1 napisał:
                                      >
                                      > > W rosyjskich i japońskich filmach jest ich cała masa.
                                      >
                                      > W jakich filmach? ;-)
                                      ---------------------------------
                                      Pornosach.
                      • sabat777 Re: ignorowanie gorsze od braku seksu... 08.09.15, 18:22
                        A ten adonis z silowni i po podstawowce to tez ma forsy jak lodu? Jak przyciaga kochanki?
                        • hello-kitty2 Re: ignorowanie gorsze od braku seksu... 08.09.15, 21:31
                          sabat777 napisał:

                          > A ten adonis z silowni i po podstawowce to tez ma forsy jak lodu? Jak przyciaga
                          > kochanki?

                          No jak Sabat? Odpowiedz masz w pytaniu ;) Dopoki sie nie dorobisz wlasnego, bierz ten cyc:
                          www.swide.com/wp-content/uploads/problem-page-agony-uncle-ben-taylor-adonis-gym-workout-inside2.jpg
                          • kag73 Re: ignorowanie gorsze od braku seksu... 08.09.15, 23:01
                            hello-kitty2 napisała:

                            > No jak Sabat? Odpowiedz masz w pytaniu ;) Dopoki sie nie dorobisz wlasnego, bie
                            > rz ten cyc:
                            > www.swide.com/wp-content/uploads/problem-page-agony-uncle-ben-taylor-adonis-gym-workout-inside2.jpg

                            Czego to wiara nie wymysli. Maz sie zachwycil, mam zapamietac te strone, tez se taka kupi ;)
                            Ja go oczywiscie zapewnilam, ze nie musi, wcale nie jest to konieczne.
                            • sabat777 redukcja 09.09.15, 06:32
                              kag73 napisała:

                              > Czego to wiara nie wymysli. Maz sie zachwycil, mam zapamietac te strone, tez se
                              > taka kupi ;)
                              > Ja go oczywiscie zapewnilam, ze nie musi, wcale nie jest to konieczne.

                              Akurat w ubraniu mam wielkiego cyca, ale to dodatkowo podkreśla wrażenie nadwagi. Źle ćwiczyłem, jako młodzik waliłem mnóstwo pompek na szerokim rozstawie i poszło mi bardziej w cycki niż w ramiona. Według mnie w T-shircie najbardziej optycznie liczą się ramiona i przedramiona, to głównie one są widoczne. I barki + trapsy, bo mogą się opinać na ubraniu od góry.
                              Przy okazji podam fajny przykład na to jak ktoś wygląda na umięśnionego lub nie w zależności od ilości tkanki tłuszczowej w organizmie:

                              www.annedovel.com/wp-content/uploads/2012/12/tyricshuckwinner500.png
                              Na moje oko to jest to samo ciało pod względem masy mięśniowej, ale mistrzowsko odwalona redukcja tłuszczu.
                              • sabat777 Re: redukcja 09.09.15, 07:06
                                Wielki cyc = nieproporcjonalnie większy w stosunku do reszty ciała. Żeby ktoś mi nie zarzucał, że twierdzę jakobym miał klatę jak u pirata, bo to nieprawda.
                                • hello-kitty2 Re: redukcja 09.09.15, 10:00
                                  sabat777 napisał:

                                  > Akurat w ubraniu mam wielkiego cyca, ale to dodatkowo podkreśla wrażenie nadwag
                                  > i. Źle ćwiczyłem, jako młodzik waliłem mnóstwo pompek na szerokim rozstawie i p
                                  > oszło mi bardziej w cycki niż w ramiona. Według mnie w T-shircie najbardziej op
                                  > tycznie liczą się ramiona i przedramiona, to głównie one są widoczne. I barki +
                                  > trapsy, bo mogą się opinać na ubraniu od góry.
                                  > Wielki cyc = nieproporcjonalnie większy w stosunku do reszty ciała. Żeby ktoś m
                                  > i nie zarzucał, że twierdzę jakobym miał klatę jak u pirata, bo to nieprawda.

                                  Cyc + sixpack to zetaw dyskotekowy (pod koszulke) ;) A co to sa 'trapsy'? Tricepsy?
                                  Jezeli masz fajne cycki, a nie masz ramion to zrob je. Teoretycznie bedzie Ci latwiej, bo to sa mniejsze miesnie i mozesz je ogarnac mniejszym ciezarem czyli tymi hantelkami co masz. Z moich doswiadczen wynika, ze najciezej mi zrobic barki. Owszem, po bodajze phuu 3 latach, z przerwami widac juz pewna rzezbe ale skubane nie urosly i co im zrobisz? Natomiast najlatwiej zrobic triceps, ktory mi sie rozrosl uwaga od zwyklego Nordic Walking. Chociaz to tez jest zludne, bo na tricepsie odklada sie tluszcz. Bicka nigdy nie trenowalam. To teraz go doloze. Z kasy co dostalam na 40 stke kupilam sobie, dzisiaj przychodza, dwie hantelki po 15 kg. Jeszcze sie zastanawialam czy mi to po 15 kg wystarczy, hehe wiec Sabat nie ma zmiluj. Bierz sie za nie (za ramiona). Przeciez od cwiczen na tak male grupy miesniowe to sie nawet nie dasz rady zmeczyc czy spocic. Zreszta jak masz drazek to lapki tez tam podgonisz.
                                  • sabat777 Re: redukcja 09.09.15, 10:38
                                    hello-kitty2 napisała:

                                    > Cyc + sixpack to zetaw dyskotekowy (pod koszulke) ;) A co to sa 'trapsy'? Trice
                                    > psy?

                                    Nie.
                                    pl.wikipedia.org/wiki/Mi%C4%99sie%C5%84_czworoboczny
                                    Nieźle wyglądają w ujęciach z podkoszulkiem na ramiączkach u tego gościa:
                                    www.youtube.com/watch?v=rV0NTbK5jvY
                                    BTW - jeden z przypadków najbardziej ekstremalnej przemiany bez koksu. Koleś jest niesamowity, to co zrobił w 3 lata jest po prostu wielkie.

                                    > Jezeli masz fajne cycki, a nie masz ramion to zrob je. Teoretycznie bedzie Ci l
                                    > atwiej, bo to sa mniejsze miesnie i mozesz je ogarnac mniejszym ciezarem czyli
                                    > tymi hantelkami co masz. Z moich doswiadczen wynika, ze najciezej mi zrobic bar
                                    > ki. Owszem, po bodajze phuu 3 latach, z przerwami widac juz pewna rzezbe ale sk
                                    > ubane nie urosly i co im zrobisz? Natomiast najlatwiej zrobic triceps, ktory mi
                                    > sie rozrosl uwaga od zwyklego Nordic Walking. Chociaz to tez jest zludne, bo n
                                    > a tricepsie odklada sie tluszcz. Bicka nigdy nie trenowalam. To teraz go doloze
                                    > . Z kasy co dostalam na 40 stke kupilam sobie, dzisiaj przychodza, dwie hantelk
                                    > i po 15 kg. Jeszcze sie zastanawialam czy mi to po 15 kg wystarczy, hehe wiec S
                                    > abat nie ma zmiluj. Bierz sie za nie (za ramiona). Przeciez od cwiczen na tak m
                                    > ale grupy miesniowe to sie nawet nie dasz rady zmeczyc czy spocic. Zreszta jak
                                    > masz drazek to lapki tez tam podgonisz.

                                    To są genetyczne uwarunkowania, ja np. mam problem z tricepsem, niespecjalnie reaguje na trening. Jest też kwestia kontuzji z młodzika, rozwaliłem sobie prawy łokieć na asfalcie (wpadłem na rozciągnięta stalową linkę) i od tego momentu gdy wyciskam jakiś większy ciężar lubi mi przejść prąd i coś tak dziwnie przeskakuje w stawie. Dlatego do ćwiczeń mam ściągacz. Za to barki u mnie fajnie idą, klata też. Ale ćwiczyć trzeba wszystko, bo to stymuluje wyzwalanie się hormonu wzrostu i wrzuca cały organizm w tryb przyrostu masy mięśniowej.
                                    • hello-kitty2 Re: redukcja 09.09.15, 11:44
                                      sabat777 napisał:

                                      > hello-kitty2 napisała:
                                      >
                                      > > Cyc + sixpack to zetaw dyskotekowy (pod koszulke) ;) A co to sa 'trapsy'?
                                      > Trice
                                      > > psy?
                                      >
                                      > Nie.

                                      Aaa KAPTURY ;-) Ja akurat nie jestem fanem za duzych kapturow, bo lubie jak cialo jest sciete u gory na rowno wzdluz obojczykow, jak u Brada Pitta, zamiast w stozek, bo wtedy wlasnie daje taki ksztalt kupy ;) Za to lubie szeroka szyje ale tu nie wytrenujesz, bo jak, znowy decyduje gen.

                                      > Nieźle wyglądają w ujęciach z podkoszulkiem na ramiączkach u tego gościa:
                                      > www.youtube.com/watch?v=rV0NTbK5jvY
                                      > BTW - jeden z przypadków najbardziej ekstremalnej przemiany bez koksu. Koleś je
                                      > st niesamowity, to co zrobił w 3 lata jest po prostu wielkie.

                                      Nie moglam za bardzo na niego patrzyc, bo facet ma damskie rysy to jeszcze z tymi wydepilowanymi brwiami i dlugimi wlosami wyglada jak baba, no spojrz w rozowym ta minka 1:50, nie? ;)

                                      > To są genetyczne uwarunkowania,

                                      Przeczytalam 'gigantyczne uwarunkowania' ;)

                                      ja np. mam problem z tricepsem, niespecjalnie r
                                      > eaguje na trening. Jest też kwestia kontuzji z młodzika, rozwaliłem sobie prawy
                                      > łokieć na asfalcie (wpadłem na rozciągnięta stalową linkę) i od tego momentu g
                                      > dy wyciskam jakiś większy ciężar lubi mi przejść prąd i coś tak dziwnie przeska
                                      > kuje w stawie. Dlatego do ćwiczeń mam ściągacz. Za to barki u mnie fajnie idą,
                                      > klata też. Ale ćwiczyć trzeba wszystko, bo to stymuluje wyzwalanie się hormonu
                                      > wzrostu i wrzuca cały organizm w tryb przyrostu masy mięśniowej.

                                      Ano tak, jak byla kontuzja to trzeba ostroznie. To rob te popmki wasko i podciaganie z ciezarem ciala. Mi chrupie w kolanach przy przysiadach. Nieprzyjemne uczucie. Fakt.
                                      Uwazaj tylko zebys sie za bardzo nie przymasowal w kapturkach jak ten:
                                      x3.cdn03.imgwykop.pl/c3201142/comment_qGEJpblDU55w0nLwIIQ5nWj1oqAXVrEH.jpg
                                      • sabat777 Re: redukcja 09.09.15, 17:48
                                        Sa cwiczenia na szyje, zakladasz na glowe taki diadem z obciaznikami i jedziesz wznosy :) powaga, widzialem cos takiego, musi to zajebiscie wygladac z boku :>
                                        Co do Omara to patrze na niego pod katem kulturystyki, jego aspekt seksualny jest mi obojetny.
                                        Cwiczenia z obciazeniami nawet lubie, tylko zwykle robie wieksza liczbe powtorzen troche mniejszym ciezarem. Nie wiem czemu ale moje miesnie najlepiej reaguja w zakresie 15-30 powtorzen. Najszybszy progres powtorzen i najszybciej moge dodac ciezar.
                                        I to sa fajne osiagniecia. Przypuszam ze przykladowo 50 razy 25 kg w wyciskaniu hantla nad glowe jednoracz to juz dobra sila i niezla wydolnosc. Szczegolnie necace bo teraz mi sie udaje 2-3 razy z tym obciazeniem :p Slaby jestem...
                                        • hello-kitty2 Re: redukcja 09.09.15, 18:18
                                          sabat777 napisał:

                                          > Cwiczenia z obciazeniami nawet lubie, tylko zwykle robie wieksza liczbe powtorz
                                          > en troche mniejszym ciezarem. Nie wiem czemu ale moje miesnie najlepiej reaguja
                                          > w zakresie 15-30 powtorzen. Najszybszy progres powtorzen i najszybciej moge do
                                          > dac ciezar.
                                          > I to sa fajne osiagniecia. Przypuszam ze przykladowo 50 razy 25 kg w wyciskaniu
                                          > hantla nad glowe jednoracz to juz dobra sila i niezla wydolnosc. Szczegolnie n
                                          > ecace bo teraz mi sie udaje 2-3 razy z tym obciazeniem :p Slaby jestem...

                                          A wstaw kogos kto wykonywal taki trening jednoreczny i przypakowal.
                                          Jesli w tym samym czasie moga cwiczyc oba ramiona, to dlaczego ma cwiczyc jedno? Wszyscy gadaja jak skrocic trening, a nie go wydluzyc.
                                          • sabat777 Re: redukcja 09.09.15, 19:01
                                            No jesli mam tylko jeden hantel 25 kg to lepiej zeby cwiczylo jedno ramie a potem drugie niz wcale :p pewnie, ze lepiej i latwiej ze sztanga. I nie wstawie nikogo przypakowanego kto by cwiczyl inaczej niz cwiczy sie na silowni bo 100% naprawde przypakowanych gosci to combo silownia + sterydy. Inna droga po prostu nie istnieje.
                                            • hello-kitty2 Re: redukcja 09.09.15, 19:12
                                              sabat777 napisał:

                                              > No jesli mam tylko jeden hantel 25 kg to lepiej zeby cwiczylo jedno ramie a pot
                                              > em drugie niz wcale :p pewnie, ze lepiej i latwiej ze sztanga.

                                              A nie mozesz z tej 25kg zdjac dyche i cwiczyc dwoma 15kg?

                                              I nie wstawie ni
                                              > kogo przypakowanego kto by cwiczyl inaczej niz cwiczy sie na silowni bo 100% na
                                              > prawde przypakowanych gosci to combo silownia + sterydy. Inna droga po prostu n
                                              > ie istnieje.

                                              Cos tu nie gra Sabat. A po co Ci wygladac jak 'naprawde' przypakowany? Nie mozesz wykonowac standardowego treningu silowego, jak zwykly czlowiek? Kupa amatorow trenuje regularnie bez zadnych sterydow i maja fajne efekty. I to wystarczy. Czemu sluzy to wydziwianie/wymyslanie/udziwnianie?
                                              • sabat777 Re: redukcja 09.09.15, 19:22
                                                No wlasnie nie moge :( mam kombinowane obciazenia, z roznych okresow cwiczenia - niektore maja odmienne srednice otworow i mieszcza mi sie tylko na jeden gryf hantli. Moglbym zrobic dwie hantle 10 kg ale to troche malo. Chyba sie szarpne na bardziej profesjonalny sprzet, a ten zniose do piwnicy...
                                            • sabat777 Re: redukcja 09.09.15, 19:14
                                              Jeszcze jest takie pytanie, czy kazdemu zalezy na byciu przypakowanym. Ja sie pogodzilem z tym, ze nigdy nie bede napakowany. Za to chce powalczyc o bycie silnym.
                                              • hello-kitty2 Re: redukcja 09.09.15, 19:43
                                                sabat777 napisał:

                                                > Jeszcze jest takie pytanie, czy kazdemu zalezy na byciu przypakowanym. Ja sie p
                                                > ogodzilem z tym, ze nigdy nie bede napakowany. Za to chce powalczyc o bycie sil
                                                > nym.

                                                Ja myslalam, ze chcesz, zeby laski widzialy, ze cos tam cwiczysz. Pisales cos w tym guscie. Laski nie dostrzega sily. Moze wlasnie w tym rzecz, ze nie wiesz czego tak naprawde chcesz. Tak moze byc.
                                                • sabat777 Re: redukcja 09.09.15, 19:58
                                                  Chciec to ja sobie moge. Jestem realista i wybieram z dostepnych opcji. Cwiczenie dla lasek w moim wypadku to kiepski zart.
                      • notyouraveragegirl Re: ignorowanie gorsze od braku seksu... 08.09.15, 18:27
                        Halo, halo, wypraszam sobie - ani ja męska, ani znerwicowana, ani utyta :)
            • kruche_ciacho Re: ignorowanie gorsze od braku seksu... 08.09.15, 09:14
              jakby mi chlop tort przyniosl zamiast seksu to bym go zabila smiechem :-)
              w doope niech se ten tort wsadzi...
              • urquhart Re: ignorowanie gorsze od braku seksu... 08.09.15, 09:54
                kruche_ciacho napisała:

                > jakby mi chlop tort przyniosl zamiast seksu to bym go zabila smiechem :-)
                > w doope niech se ten tort wsadzi...

                Przecież to świetna szkoła odwrócenia ról typowo babka uważa że żarcie zrekompensować może deficyt seksu bo jej samej więcej przyjemności sprawia.
                Ciekawe jak wygląda autorka wątku może jednak niespecjalnie mimo własnej oceny a Pan wzrokowiec nie może się przełamać.
                • kag73 Re: ignorowanie gorsze od braku seksu... 08.09.15, 10:07
                  urquhart napisał:

                  > kruche_ciacho napisała:
                  >
                  > > jakby mi chlop tort przyniosl zamiast seksu to bym go zabila smiechem :-)
                  >
                  > > w doope niech se ten tort wsadzi...
                  >
                  > Przecież to świetna szkoła odwrócenia ról typowo babka uważa że żarcie zrekompe
                  > nsować może deficyt seksu bo jej samej więcej przyjemności sprawia.
                  > Ciekawe jak wygląda autorka wątku może jednak niespecjalnie mimo własnej oceny
                  > a Pan wzrokowiec nie może się przełamać.

                  Ale pan wzrokowiec nie potrafi zostawic pani, do ktorej nie moze sie przelamac, tylko zabiera jej czas i szanse na znalezienie takiego, ktory sie przelamywac nie bedzie musial, karmiac ja klamstwami i kazac sie ludzic, ze jednak bedzie dobrze.
                  Owszem wiele kobiet mysli, ze przeciez gotuje dla panow, to juz bardzo duzo, sa dobrymi zonami. Z drugiej strony panowie oczekuja, ze zona ugotuje, malo tego oni biora to za oczywista oczywistosc, czyli: chca obiadu I seksu. Tutaj kruche nie chce torta ona chce seksu ;)
                  >
                  • hello-kitty2 Re: ignorowanie gorsze od braku seksu... 08.09.15, 10:46
                    On jej ten tort kupil, bo ona miala okres, a nie ze zamiast seksu, tak? NIe wiem czy dobrze rozumiem, ze to tak jak moja kuzynka lezala w lozku, bo byla chora na okres czy ze jakies zachcianki zarciowe jak w ciazy (?) Ja jestem sportowcem, jakby jaka nie przyszla na trening albo na zawody nie pojechala z tego powodu to by wyleciala z druzyny z hukiem ;) Przypomnialo mi sie jak pracowalam kiedys w jednostce budzetowej a tu nagle akcja 'Pogotowie!' ososchodzi, geodeta powiatowy lata, dzwoni, bo pracownica 'Ma krwotok!. Pogotowie przyjechalo, pacjentke zabralo. Nastepnego dnia przyszla do pracy, a po ludziach gluchy telefon 'eee okres dostala'. Geodeta powiatowy wyszedl na idiote ;) Juz sie potem tak nie angazowal.
                    • kag73 Re: ignorowanie gorsze od braku seksu... 08.09.15, 10:52
                      hello-kitty2 napisała:

                      > On jej ten tort kupil, bo ona miala okres, a nie ze zamiast seksu, tak? NIe wie
                      > m czy dobrze rozumiem, ze to tak jak moja kuzynka lezala w lozku, bo byla chora
                      > na okres czy ze jakies zachcianki zarciowe jak w ciazy (?) Ja jestem sportowce
                      > m, jakby jaka nie przyszla na trening albo na zawody nie pojechala z tego powod
                      > u to by wyleciala z druzyny z hukiem ;) Przypomnialo mi sie jak pracowalam kied
                      > ys w jednostce budzetowej a tu nagle akcja 'Pogotowie!' ososchodzi, geodeta pow
                      > iatowy lata, dzwoni, bo pracownica 'Ma krwotok!. Pogotowie przyjechalo, pacjent
                      > ke zabralo. Nastepnego dnia przyszla do pracy, a po ludziach gluchy telefon 'ee
                      > e okres dostala'. Geodeta powiatowy wyszedl na idiote ;) Juz sie potem tak nie
                      > angazowal.
                      Ty sie smiej, ale sa kobiety, ktore mdleja w czasie okresu, maja straszne bole, krwotoki prawie i inne takie, ze sie z domu ruszyc nie moga, bo je zwyczajnie "zalewa" i to w krotkim czasie. Ja sie nie wysmiewam, jak Cie takie cos nie dotknelo nigdy to nie wiesz jak to jest. Mnie tez nie dotknelo, ale znam inne przypadki.
                      • hello-kitty2 Re: ignorowanie gorsze od braku seksu... 08.09.15, 11:11
                        kag73 napisała:

                        > Ty sie smiej, ale sa kobiety, ktore mdleja w czasie okresu, maja straszne bole,
                        > krwotoki prawie i inne takie, ze sie z domu ruszyc nie moga, bo je zwyczajnie
                        > "zalewa" i to w krotkim czasie. Ja sie nie wysmiewam, jak Cie takie cos nie dot
                        > knelo nigdy to nie wiesz jak to jest. Mnie tez nie dotknelo, ale znam inne przy
                        > padki.

                        Mowisz, ze tort moze pomoc w zalaniu ;)
                        Tez mi sie zdarzylo zemdlec w pracy, bo jak sie kolejnego dnia okazalo, przechodzilam w doroslym wieku zwyczajna chorobe zakazna (wiatrowke), ktorej jakims cudem nie przeszlam jako szczenie, a ktora mnie dolownie zwalila z nog ale nie co 28 dni. Jak zalewa to trzeba cos z tym zrobic. Polecam Mirene z hormonem. Okres jak reka odjal ;)
                        • kag73 Re: ignorowanie gorsze od braku seksu... 08.09.15, 11:33
                          hello-kitty2 napisała:
                          > Mowisz, ze tort moze pomoc w zalaniu ;)
                          Nie, dla poprawy nastroju ;)

                          > Polecam Mirene z hormonem. Okres jak reka odjal ;)

                          Eee tam, nie wszystko sie nadaje dla wszystkich i na roznych roznie dziala :(
                    • notyouraveragegirl Re: ignorowanie gorsze od braku seksu... 08.09.15, 18:23
                      Ja mam tak, że jak dostaję okres to najchętniej przeleżałabym w łóżku cały wieczór, płakała z byle powodu, oglądała głupie komedie romantyczne i jadła nieograniczone ilości czegokolwiek co jest obrzydliwie słodkie.

                      Jeżeli pamiętacie Bridget Jones: www.google.pl/search?q=bridget+jones&es_sm=91&source=lnms&tbm=isch&sa=X&ved=0CAcQ_AUoAWoVChMIyYLhkOvnxwIVTKQeCh2vKwU_&biw=1284&bih=779#tbm=isch&q=bridget+jones+eating+ice+cream&imgrc=dmHlesrhNpJuaM%3A

                      utożsamiam się z nią w pełni w tym jednym dniu :). Tort nie był zamiast seksu, ale na poprawę nastroju, choć tego dnia nawet gdybym miała do wyboru tort lub seks wybrałabym tort :).
                    • kruche_ciacho Re: ignorowanie gorsze od braku seksu... 09.09.15, 12:48
                      Bezposrednio tak, posrednio wyglada to na to ze pan rekompensuje bycie niemilym kiedy zona zabiega o seks - na bycie milym kiedy np. ma okres. Wtedy to i tort kupi (bo wiadomo ze szanse wtedy mniejsze ze na jakikolwiek seks bedzie miala ochote).

                      A na dobre ciacho/tort to sie tez ma ochote po fajnym seksie, dlaczego wtedy nie ma takich pomyslow ;)


                  • zyg_zyg_zyg Re: ignorowanie gorsze od braku seksu... 08.09.15, 11:15
                    > Ale pan wzrokowiec nie potrafi zostawic pani, do ktorej nie moze sie przelamac,
                    > tylko zabiera jej czas i szanse na znalezienie takiego, ktory sie przelamywac
                    > nie bedzie musial, karmiac ja klamstwami i kazac sie ludzic, ze jednak bedzie d
                    > obrze.

                    Pewnie też ją kocha - tak jak ona jego. I tak kwitnie między nimi ta miłość czysta, dojrzała, pełna zaangażowania, oddania i otwartości na partnera...
                • notyouraveragegirl Re: ignorowanie gorsze od braku seksu... 08.09.15, 18:49
                  Gdyby nie to, że obawiam się, że przeczyta ten wpis ktoś z moich znajomych, chętnie wrzuciłabym tu swoje zdjęcie, żebyś nie musiał się zastanawiać :). Nigdzie nie napisałam, że jestem bliską ideału boginią w typie Monici Bellucci, ale jestem atrakcyjna i nie narzekam na brak zainteresowania ze strony męskiej części społeczeństwa.
                  • sabat777 Re: ignorowanie gorsze od braku seksu... 08.09.15, 18:56
                    Jak prawie kazda kobieta na tym forum. Normalnie widze ten tekst jakby ktos robil kopiuj-wklej. Kurna ciekawe, ze faceci jakos sie nie garna do takich wyznan.
                    • notyouraveragegirl Re: ignorowanie gorsze od braku seksu... 08.09.15, 19:06
                      Moim zdaniem nie ma nic dziwnego w tym, że są tu atrakcyjne kobiety. Jak idę ulicą widzę bardzo dużo ładnych kobiet. Zdecydowanie więcej ładnych kobiet niż przystojnych mężczyzn.

                      Może więc przystojnych mężczyzn na forum zbyt wielu nie ma, bo ci przystojni nie narzekają na brak seksu ;).
                      • sabat777 Re: ignorowanie gorsze od braku seksu... 08.09.15, 19:11
                        Co to za chora logika? Skoro mezczyzni na forum mieliby narzekac na brak seksu z racji braku urody, to dlaczego nie mialoby to dotyczyc kobiet? Idac tym tokiem myslenia co Twoj - moze na forum nie ma zbyt wiele urodziwych pan, bo te ladne nie narzekaja na brak seksu?
                        • notyouraveragegirl Re: ignorowanie gorsze od braku seksu... 08.09.15, 19:41
                          ";)" = z przymrużeniem oka

                          Jeśli ma być całkiem serio to oczywiście nie uważam, że brak męskiej urody jest główną przyczyną braku seksu. Jeśli już to może nią być brak kobiecej urody - uważam, że kobiety są autoerotyczne - i często to właśnie ich myślenie nt. własnej kobiecości jest wyznacznikiem tego czy mają ochotę na seks. Być może się mylę - nie mam zbyt wielkiego doświadczenia jako kobieta, która nie ma ochoty na seks - ale może jest to spowodowane właśnie moim wysokim przeświadczeniem o własnej atrakcyjności :).
                        • glamourous Re: ignorowanie gorsze od braku seksu... 08.09.15, 19:46
                          To nie w urodzie czy jej braku jest pies pogrzebany. Tu z grubsza chodzi o sile uczuc, czy jak kto woli stopien zafiksowania na reglamentujacym seks partnerze. Jak komus srednio na swojej drugiej polowce zalezy, to zazwyczaj jest krotka pilka - i dotyczy to obu plci : albo wymiks ze zwiazku, albo (jezeli z jakichs powodow rozwod jest niemozliwy lub niewygodny) krecenie na boku.

                          Pisali juz tu w ten desen i babki i faceci : "wiem, ze na logike trza sie ewakuowac, ALE nie jestem gotowy/gotowa", co oznacza w praktyce, ze za bardzo im jeszcze zalezy.

                          Nieprzecietna jest kolejna takim przypadkiem klinicznym : jest zwyczajnie zafiksowana na swoim facecie i poki co nie widzi lepszej - a konkretnie bardziej ja krecacej - opcji na horyzoncie. Pomimo atrakcyjnosci i powodzenia. I dopoki taka opcja sie nie pojawi, bedzie ciezko, bo zakochanemu czlowiekowi (plci obojga) cholernie trudno jest odejsc w proznie, kiedy caly zwiazek jest dobry i satysfakcjonujacy, a tylko seks szwankuje. Trzeba niesamowitej samodyscypliny i zelaznego charakteru, zeby trzasnac drzwiami mimo wszystko. A najtrudniejsze jest potem wytrwac potem w postanowieniu, ze to juz definitywny koniec bez opcji comebacku.

                          Dlatego Nieprzecietna powinna skupic swoja energie na poszukanie sposobu na odfiksowanie sie i obrzydzenie sobie osoby meza, odgloryfikowanie go (tak slodko przytula, "tak pieknie pachnie" itp) Bo inaczej czarno to widze - bedzie sie tak bujala jeszcze cholera wie ile lat. A pan bedzie nia nieuczciwie manipulowal i ja zwodzil latami, ze szczerze kocha i pragnie do szalenstwa, no naprawde, ale nie bzyka, bo reka sama mu leci do rozporka i kon sam mu sie wali. No, ale przeciez "wie ze jest dupkiem", wiec jest to jakies usprawiedliwienie ;)
                          • sabat777 Re: ignorowanie gorsze od braku seksu... 08.09.15, 19:57
                            Kon sam mu sie wali? :) tekst miesiaca, chcialbym zeby ktos to uwiecznil na filmie, bo tego nie potrafia nawet hinduscy fakirzy :)
                            • loppe Re: ignorowanie gorsze od braku seksu... 08.09.15, 20:02
                              sabat777 napisał:

                              > Kon sam mu sie wali? :) tekst miesiaca, chcialbym zeby ktos to uwiecznil na fil
                              > mie, bo tego nie potrafia nawet hinduscy fakirzy :)

                              Tak, Glamorous to wszystko bardzo sugestywnie przedstawiła. Ja tylko dodam że wydaje mi się, że jeśli nie ma seksu minimum raz w tygodniu to para oddala się od siebie jakoś niepostrzeżenie i zaczyna siebie na wzajem drażnić i nie lubić. To bardzo ciekawe zjawisko.
                              • notyouraveragegirl Re: ignorowanie gorsze od braku seksu... 08.09.15, 20:22
                                To prawda. Dla mnie tydzień to jest absolutny maksymalny czas oczekiwania. Po tym czasie przestawiam się na tryb nielubienia i zrzędzenia.
                                • loppe Re: ignorowanie gorsze od braku seksu... 08.09.15, 20:28
                                  notyouraveragegirl napisała:

                                  > To prawda. Dla mnie tydzień to jest absolutny maksymalny czas oczekiwania. Po t
                                  > ym czasie przestawiam się na tryb nielubienia i zrzędzenia.

                                  U mnie tak samo...
                                  • loppe Re: ignorowanie gorsze od braku seksu... 08.09.15, 20:55
                                    loppe napisał:

                                    > notyouraveragegirl napisała:
                                    >
                                    > > To prawda. Dla mnie tydzień to jest absolutny maksymalny czas oczekiwania
                                    > . Po t
                                    > > ym czasie przestawiam się na tryb nielubienia i zrzędzenia.
                                    >
                                    > U mnie tak samo...

                                    I tu zachodzi pytanie, najciekawsze, dlaczego pary które cenią to swoje bycie razem nie są w stanie odbyć sesji seksualnej raz na tydzień? I mean przez całe miesiące i lata średnio, bo moja obserwacja wynikła z tylko sporadycznych a nie systematycznych braków 1 razu w tygodniu. To jest strasznie dziwne.
                                    • loppe Re: ignorowanie gorsze od braku seksu... 08.09.15, 20:59
                                      I tu jednak chyba musi być jakaś podstawowa trudność, że nie mogą, ci panowie. Raz w tygodniu chociaż. Ale jaka ona jest to tylko oni wiedzą.
                            • marek.zak1 Koń i Renia 08.09.15, 20:03
                              sabat777 napisał:

                              > Kon sam mu sie wali? :) tekst miesiaca, chcialbym zeby ktos to uwiecznil na filmie, bo tego nie potrafia nawet hinduscy fakirzy :);
                              -----------------------------------------------------
                              Zagadka: jak ma na imię wierna żona konia? Renia. Kopuluje z nią, ona go pieści i jest na każde zawołania. Dobre małżeństwo.
                          • notyouraveragegirl Re: ignorowanie gorsze od braku seksu... 08.09.15, 20:17
                            A ile Ty się bujałaś zanim udało Ci się zdobyć na odwagę i odejść? Napisałaś wcześniej, że kilka lat. Ja chyba przestałam wierzyć, że cokolwiek może się zmienić ze dwa lata temu.

                            Może nawet trochę wcześniej, ale sama zauroczyłam się w innym facecie, którego przez ponad rok próbowałam sobie wybić z głowy i w tamtym czasie zupełnie mi ten rzadki seks nie przeszkadzał. Może projektuję sobie przeszłość, ale wydaje mi się, że kiedy byłam zupełnie niezainteresowana to mąż inicjował zbliżenia częściej.
                  • ninek04 Re: ignorowanie gorsze od braku seksu... 08.09.15, 19:50
                    notyouraveragegirl napisała
                    >Nigdzie nie napisałam, że jestem bliską ideału boginią w typie Monici Bellucci, ale jestem atrakcyjna i nie narzekam na brak zainteresowania ze strony męskiej części społeczeństwa.<

                    Och,doprawdy? To bierz i korzystaj, zresztą sama pisałaś, że przyszlas tu, żeby zdobyć słowa uznania,czy coś w tym rodzaju, no a sama widzisz, że mało kto się do tego kwapi. Ale dysponując takim potencjałem,o jakim piszesz,to pewnie ustawia się kolejka chetnych,także nie masz się czym martwić.
                    • notyouraveragegirl Re: ignorowanie gorsze od braku seksu... 08.09.15, 20:04
                      > Och,doprawdy? To bierz i korzystaj, zresztą sama pisałaś, że przyszlas tu, żeby
                      > zdobyć słowa uznania,czy coś w tym rodzaju, no a sama widzisz, że mało kto się
                      > do tego kwapi. Ale dysponując takim potencjałem,o jakim piszesz,to pewnie usta
                      > wia się kolejka chetnych,także nie masz się czym martwić.

                      Matko Boska, no uczepiły się. Oczywistym jest, że nie przyszłam tu po komplementy, a mój komentarz w kierunku Loppego był jedynie kokieterią. Aż strach, że muszę to wyjaśniać i prostować, ale zrzucam to na fakt, że w przypadku słowa pisanego trudniej czyta się między wierszami.

                      Kolejka chętnych owszem jest, ale nie interesuje mnie bo ja kocham akurat tego jednego, który niestety w kolejce po ten seks do mnie nie stoi. I może tu jest pies pogrzebany - tak bardzo go chcę bo jest poza moim zasięgiem - pomimo wielu starań nie udało mi się zrobić nic, żeby pragnął mnie bardziej.
                      • ninek04 Re: ignorowanie gorsze od braku seksu... 08.09.15, 20:32
                        >bo ja kocham akurat tego jednego, który niestety w kolejce po ten seks do mnie nie stoi. I może tu jest pies pogrzebany - tak bardzo go chcę bo jest poza moim zasięgiem - pomimo wielu starań nie udało mi się zrobić nic, żeby pragnął mnie bardziej.<

                        To skoro go tak bardzo kochasz i pragniesz, to nie pisz farmazonów o rozstaniu i rozwodzie, i o układaniu sobie życia z dala od tego jednego, w którym jesteś zakochana po uszy i nad którym rozplywasz się w zachwycie,bo Ci kupił tort, jak miałaś okres.Nie jesteś gotowa na życie bez niego,i jeszcze długo nie będziesz,wątpię, czy w ogóle. Zakochana kobieta nie planuje rozstania, a Ty nią jesteś i nie zanosi się na to,że będziesz zdolna się odkochać.Przecież w gruncie rzeczy tego nie chcesz.
                        • notyouraveragegirl Re: ignorowanie gorsze od braku seksu... 08.09.15, 20:48
                          To jest oczywiście zbyt duże uproszczenie, ale kocham również czekoladę i mogłabym spożywać ją w ogromnych ilościach - ale z niej zrezygnowałam bo wiem, że ma na mnie zły wpływ. I raz, drugi, piąty przegrywałam bo nie potrafiłam się kontrolować, ale w końcu jestem w stanie się oprzeć i decyzje o jej ewentualnym zjedzeniu podejmować racjonalnie a nie emocjonalnie.
                          I wiem, że ten związek jest dla mnie wyniszczający i nie potrafię go zaakceptować w jego obecnej formie. Z drugiej strony nie mam siły, żeby go porzucić i choć pozwalam się karmić obietnicami w stylu "wyleczę się", "będziemy mieli dzieci", daję się nabrać na jego przemiany i zaangażowanie, to mam przebłyski racjonalnego myślenia i wiem, że muszę zadbać o siebie i jakoś przerwać to błędne koło.

                          Posty Glam są ogromnie zachęcające i mocno sprowadzają mnie na ziemię - bo ona się odważyła przerwać chorą sytuację, w której tkwiła. Mam nadzieję, że mi też się to szybko uda.
                          • sabat777 Re: ignorowanie gorsze od braku seksu... 08.09.15, 20:51
                            Gdzie jest kombi? Ona kocha "czekolade"! Acha, mhm, wszyscy wiemy o kogo chodzi!
                          • triss_merigold6 I po co sobie kłamać? 08.09.15, 21:47
                            Glam straciła kupę czasu, niedawno rozważała wakacje w towarzystwie byłego męża, nikogo nie ma na stałe, a szanse na to że będzie miała są coraz mniejsze - czas nie kutas, nie stanie.

                            Ty popełniasz ten sam błąd, w dodatku identycznie jak Glam roisz coś sobie o wyjątkowych wymaganiach.

                            Hello, pobudka! Laska która pozwala się tak traktowac nie ma żadnych wymagań

                            Życie jest proste, podejmujesz decyzję i realizujesz na zimno.
                            • sabat777 Re: I po co sobie kłamać? 08.09.15, 21:51
                              Mylisz sie. Dla kazdego w koncu stanie czas. Tyle ze wtedy bedzie za pozno na jakakolwiek decyzje.
                              • sabat777 Re: I po co sobie kłamać? 08.09.15, 22:30
                                W podejmowaniu decyzji dylemat dotyczy zwykle tego, ze jest "cos za cos". Sami musimy zidentyfikowac co jest dla nas najwazniejsze, a nie zawsze to jest jasne.
                                • urquhart Re: I po co sobie kłamać? 08.09.15, 22:37
                                  sabat777 napisał:

                                  > W podejmowaniu decyzji dylemat dotyczy zwykle tego, ze jest "cos za cos". Sami
                                  > musimy zidentyfikowac co jest dla nas najwazniejsze, a nie zawsze to jest jasne

                                  nerwicowo lękowe nie podejmowanie żadnej decyzji też jest jakąś decyzją...
                            • kag73 Re: I po co sobie kłamać? 08.09.15, 23:22
                              triss_merigold6 napisała:
                              > Ty popełniasz ten sam błąd, w dodatku identycznie jak Glam roisz coś sobie o wy
                              > jątkowych wymaganiach.
                              > Hello, pobudka! Laska która pozwala się tak traktowac nie ma żadnych wymagań

                              Amen, to jest najprawdziwsza prawda, moim zdaniem.

                              > Życie jest proste, podejmujesz decyzję i realizujesz na zimno.

                              Inaczej sie nie da, proste ale nie latwe.
                            • glamourous Re: I po co sobie kłamać? 09.09.15, 00:09
                              triss_merigold6 napisała:

                              > Glam straciła kupę czasu,
                              > , nikogo nie ma na stałe, a szanse na to że będzie miała są coraz mniejsze - cz
                              > as nie kutas, nie stanie.

                              Oh, really? ;) Przyszla Pytia i zawyrokowala ;)
                              Ja nie rozumiem tego typowo polskiego podejscia, ze jezeli kobieta nie jest juz rumiana dwudziestka, to jej szanse sa coraz mniejsze. Jak juz wielokrotnie pisalam, tu gdzie mieszkam, jakies 80 % par w ogole nawet nie ma slubu, 90% tych zwiazkow sie w pewnym momencie zycia rozstaje, a ludzie z odzysku, w kazdym wieku, w oczywisty sposob szukaja nowego partnera. Glownie na stale, bo facetowi im starszy, tym trudniej (i mniej sie chce) strugac playboya i skakac z kwiatka na kwiatek. Z jakiegos powodu tu faceci ok 40stki wcale nie szukaja sobie dwudziestek. Moze dlatego, ze chca prawdziwego porozumienia i symetrycznego ukladu, a od malego tresowani przez matki-feministki maja tez dosc przyziemne wymagania co do urody i wieku kobiety. Ogolnie to kraj, gdzie rynkiem damsko-meskim kreca kobiety, to one ustawiaja facetow do pionu i one moderuja popyt i podaz. Tak, ze spoko, o siebie sie nie martwie, tym bardziej, ze na razie nie mam najmniejszego cisnienia na szukanie kolejnej pary spodni na stale. Mam inne priorytety na najblizszych pare lat.

                              > Ty popełniasz ten sam błąd, w dodatku identycznie jak Glam roisz coś sobie o wy
                              > jątkowych wymaganiach
                              > Życie jest proste, podejmujesz decyzję i realizujesz na zimno.

                              Ja nie pisze, ze mam wyjatkowe wymagania, tylko ze ciezko wygenerowac u mnie chemie i pozadanie, a zakochanie zdarza mi sie dosc rzadko. A Ty nie pierwszy raz w swoim zerojedynkowym stylu wszystko karykaturalnie upraszczasz. Nie znasz mojej sytuacji, bo nie wszystkie info podaje tu na forum. Ja akurat nie zwlekalam z odejsciem z pobudek uczuciowo-romantycznych tak jak autorka tego watku, tylko z innych, bardzo konkretnych praktyczno-strategicznych powodow. Czego dzis sobie w sumie gratuluje. Gdybym miala wolne pole manewru, z pewnoscia odeszlabym wczesniej. Tak wiec przyjmijmy, ze jestem bardziej wyrachowana kalkulantka niz frajerka i mieczakiem bez charakteru.
                              • kag73 Re: I po co sobie kłamać? 09.09.15, 00:30
                                glamourous napisała:
                                > Ja nie rozumiem tego typowo polskiego podejscia, ze jezeli kobieta nie jest juz
                                > rumiana dwudziestka, to jej szanse sa coraz mniejsze. Jak juz wielokrotnie pis
                                > alam, tu gdzie mieszkam, jakies 80 % p....

                                A gdzie mieszkasz? W Niemczech, Anglii, Francji, Szwajcarii czy Holandii?
                                Moze sie przydac, zycie jest pelne niespodzianek ;)
                              • lybbla Re: I po co sobie kłamać? 09.09.15, 02:14
                                glamourous napisała:

                                > Ja nie rozumiem tego typowo polskiego podejscia, ze jezeli kobieta nie jest juz
                                > rumiana dwudziestka, to jej szanse sa coraz mniejsze.

                                Dlaczego mówiąc o dwudziestkach używasz przymiotnika ``rumiana''?

                                > w kazdym wieku, w oczywisty sposob szukaja nowego partnera.
                                > Glownie na stale, bo facetowi im starszy, tym trudniej (i mniej sie chce)
                                > strugac playboya i skakac z kwiatka na kwiatek.

                                Tak wiemy, surfer, Marek, Loppe. Podobno człowiek zaczyna myśleć o pielęgniarce.

                                > Z jakiegos powodu tu faceci ok 40stki wcale nie szukaja sobie dwudziestek.
                                > Moze dlatego, ze chca prawdziwego porozumienia i symetrycznego ukladu,
                                > a od malego tresowani przez matki-feministki maja tez dosc przyziemne wymagania
                                > co do urody i wieku kobiety.

                                Obniżyli wymagania. Germanie.

                                > Ogolnie to kraj, gdzie rynkiem damsko-meskim krec
                                > a kobiety, to one ustawiaja facetow do pionu i one moderuja popyt i podaz.

                                A gdziekolwiek gdzie nie używa się kija jest inaczej?
                                Ustawianie do pionu, moderowanie, klepanie po rączkach za klepanie konia.
                                Ech te szympansice.

                                > Ja nie pisze, ze mam wyjatkowe wymagania, tylko ze ciezko wygenerowac u mnie chemie i
                                > pozadanie, a zakochanie zdarza mi sie dosc rzadko.

                                Ale trzeba słuchać trzech kapel na krzyż.
                                forum.gazeta.pl/forum/w,15128,158225013,158242969,Re_Czy_ladne_laski_z_rockowych_kregow_sa_.html
                                Tak wiem to taka magia jak u żon alkoholików u których chemię wywołuje tylko następny alkoholik.

                                A autorka wątku nie opuści oblubieńca bo jest tak złośliwa, że następny facet też skończyłby na ręcznych robotach.
                                • hello-kitty2 Re: I po co sobie kłamać? 09.09.15, 10:51
                                  lybbla napisał:

                                  > Tak wiemy, surfer, Marek, Loppe. Podobno człowiek zaczyna myśleć o pielęgniarce
                                  > .

                                  Tez pomysl, gdyz mlodo juz nie umrzesz chyba ze nie musisz myslec, bo zona sie podejmie.

                                  > Obniżyli wymagania. Germanie.

                                  A tego to nie wiemy czy Germanie. Ja tez sie interesowalam i podpytywalam tak jak Kag. Bez odpowiedzi ale z tego co zlapalam, a zem ci lapliwa to donosze, ze Glam pisala, ze mieszka w miejscu turystycznym, pod palmami. To gdzie masz Germanow pod palmami? Chyba jak na wakacje pojada albo se palmy kupia, jak moj idiota, hehe a mu zdechly ;)
                                  • kag73 Re: I po co sobie kłamać? 09.09.15, 11:06
                                    hello-kitty2 napisała:
                                    > A tego to nie wiemy czy Germanie. Ja tez sie interesowalam i podpytywalam tak j
                                    > ak Kag. Bez odpowiedzi ale z tego co zlapalam, a zem ci lapliwa to donosze, ze
                                    > Glam pisala, ze mieszka w miejscu turystycznym, pod palmami. To gdzie masz Germ
                                    > anow pod palmami? Chyba jak na wakacje pojada albo se palmy kupia, jak moj idio
                                    > ta, hehe a mu zdechly ;)

                                    No podobno w Szwajcarii, np. Tessin, coraz wiecej palm, moze tam mieszka ;)
                                    A tak nawiasem: nie kazdy 40 latek chce dwudziestolatke i wcale nie dlatego, ze by nie mogl sobie na nia finansowo pozwolic i bo obnizyl wymagania ;)
                                    • marek.zak1 Re: I po co sobie kłamać? 09.09.15, 11:13
                                      kag73 napisała:

                                      >
                                      > No podobno w Szwajcarii, np. Tessin, coraz wiecej palm, moze tam mieszka ;).
                                      -----------------------------------------------------------------------------

                                      Tak, kanton Ticino (Tessin), po południowej stronie Alp jest pełem palm i to od zawsze. Wada sa szwajcarskie ceny, ale jesli ktoś zabia w CHF, to da sie wyżyć. A jest tam naprawdę pięknie. Zaraz za granica we Włoszech, jest najładniejsze miasteczko, jakie znam, czyli Como.
                                      • hello-kitty2 Re: I po co sobie kłamać? 09.09.15, 11:56
                                        marek.zak1 napisał:

                                        > Tak, kanton Ticino (Tessin), po południowej stronie Alp jest pełem palm i to od
                                        > zawsze. Wada sa szwajcarskie ceny, ale jesli ktoś zabia w CHF, to da sie wyżyć
                                        > . A jest tam naprawdę pięknie. Zaraz za granica we Włoszech, jest najładniejsze
                                        > miasteczko, jakie znam, czyli Como.

                                        Eee my tu raczej, gdzie te chlopy do wyrwania, a nie o wycieczkach krajobrazowych dla 60+ ;-)
                                    • hello-kitty2 Re: I po co sobie kłamać? 09.09.15, 11:54
                                      kag73 napisała:

                                      > No podobno w Szwajcarii, np. Tessin, coraz wiecej palm, moze tam mieszka ;)
                                      > A tak nawiasem: nie kazdy 40 latek chce dwudziestolatke i wcale nie dlatego, ze
                                      > by nie mogl sobie na nia finansowo pozwolic i bo obnizyl wymagania ;)

                                      Eee wloskojezyczni Szwajcarzy to jeszcze Germianie? ;) Tak czy siak tez jestem ciekawe gdzie ten raj dla czterdziestek. Polska to pewno pieklo, nawet do trzydziestek, z tego co sea.sea pisze.
                                      • kag73 Re: I po co sobie kłamać? 09.09.15, 12:00
                                        hello-kitty2 napisała:
                                        > Eee wloskojezyczni Szwajcarzy to jeszcze Germianie? ;) Tak czy siak tez jestem
                                        > ciekawe gdzie ten raj dla czterdziestek. Polska to pewno pieklo, nawet do trzyd
                                        > ziestek, z tego co sea.sea pisze.

                                        Szwajcarzy to taki narodzik dla siebie, specyficzny.
                                        Zalezy czego szukasz w Polsce, bo jak jestes niezla 40 stka i chcesz sie zabawic i poseksic to nie ma w ogole sprawy, w kolejce ustawiaja sie sporo mlodsi od Ciebie.
                                        • hello-kitty2 Re: I po co sobie kłamać? 09.09.15, 12:10
                                          kag73 napisała:

                                          > Zalezy czego szukasz w Polsce, bo jak jestes niezla 40 stka i chcesz sie zabawi
                                          > c i poseksic to nie ma w ogole sprawy, w kolejce ustawiaja sie sporo mlodsi od
                                          > Ciebie.

                                          A nie, ja nie chce sie bawic, ja szukam przede wszystkim wylacznosci seksualnej.
                                          • kag73 Re: I po co sobie kłamać? 09.09.15, 12:13
                                            hello-kitty2 napisała:

                                            > kag73 napisała:
                                            >
                                            > > Zalezy czego szukasz w Polsce, bo jak jestes niezla 40 stka i chcesz sie
                                            > zabawi
                                            > > c i poseksic to nie ma w ogole sprawy, w kolejce ustawiaja sie sporo mlod
                                            > si od
                                            > > Ciebie.
                                            >
                                            > A nie, ja nie chce sie bawic, ja szukam przede wszystkim wylacznosci seksualnej
                                            > .
                                            Wylacznosci seksualnej czy milosci/zwiazku? Bo to nie to samo. Mozna sypiac z kims jednym i odwrotnie on z Toba a nie miec ze soba planow na przyszlosc i innych takich pozostalych "zaleznosci".
                                            • hello-kitty2 Re: I po co sobie kłamać? 09.09.15, 13:19
                                              kag73 napisała:

                                              > Wylacznosci seksualnej czy milosci/zwiazku? Bo to nie to samo. Mozna sypiac z k
                                              > ims jednym i odwrotnie on z Toba a nie miec ze soba planow na przyszlosc i inny
                                              > ch takich pozostalych "zaleznosci".

                                              Zwazywszy moje zafiksowanie na chorobach (tylko Aardwolf mnie przebija :) to wylacznosc seksualna jest dla mnie priorytetowa, reszta to dodatki. Ale tak jak pisywalam tez wczesniej nie wiem czy nie szkoda sensu. Zastanowie sie jak bede calkowicie wolna.
                                              • kag73 Re: I po co sobie kłamać? 09.09.15, 14:20
                                                hello-kitty2 napisała:
                                                > Zwazywszy moje zafiksowanie na chorobach (tylko Aardwolf mnie przebija :) to wy
                                                > lacznosc seksualna jest dla mnie priorytetowa, reszta to dodatki. Ale tak jak p
                                                > isywalam tez wczesniej nie wiem czy nie szkoda sensu. Zastanowie sie jak bede c
                                                > alkowicie wolna.

                                                Hmm, w wylacznosc seksualna musisz zwyczajnie uwierzyc, zaufac drugiej osobie, innego wyjscia nie ma, bo teoretycznie kazdy/kazda moze bzykac na boku. Chyba nie bedziesz kontrolowala i sledzila czlowieka.
                                                • hello-kitty2 Re: I po co sobie kłamać? 09.09.15, 15:31
                                                  kag73 napisała:

                                                  > Hmm, w wylacznosc seksualna musisz zwyczajnie uwierzyc, zaufac drugiej osobie,
                                                  > innego wyjscia nie ma, bo teoretycznie kazdy/kazda moze bzykac na boku. Chyba n
                                                  > ie bedziesz kontrolowala i sledzila czlowiek

                                                  Nie, raczej wolalabym skalkulowac ryzyko wystapienia ewentualnej braku wylacznosci by zmniejszyc je maksymalnie. Sa osoby i uklady, ktore sa obarczone wysokim ryzykiem. Tych bym sie wystrzegala. To zaufanie, o ktorym piszesz jest potrzebne do tego pozostajacego marginesu niedajacego sie przewidziec. Ale wydaje mi sie, ze mam dobre oko do szczegolow. Sadze ze niewykryte zdrady to w wiekoszci przymykanie oka lub kladzenie lachy.
                                      • burzowa.kejt Re: I po co sobie kłamać? 09.09.15, 12:26
                                        hello-kitty2 napisała:
                                        > Tak czy siak tez jestem ciekawe gdzie ten raj dla czterdziestek.

                                        Pewnie południe Francji albo Włoch.
                                        • kag73 Re: I po co sobie kłamać? 09.09.15, 12:32
                                          burzowa.kejt napisała:

                                          > hello-kitty2 napisała:
                                          > > Tak czy siak tez jestem ciekawe gdzie ten raj dla czterdziestek.
                                          >
                                          > Pewnie południe Francji albo Włoch.

                                          No Kitty ale w Holandii chyba tez tak zle nie jest pod tym wzgledem.

                                          Zrszta nawet 40 stka w Polsce ma szanse, rzecz w tym, ze ci od nich starsi z reguly no nie wygladaja, ale jak ktos patrzy na caloksztalt i nie jest sfiksowany na wygladzie zewnetrzynm to spoko da sie. Znam dwa przyklady prawie 44, przyjaciolki, jedna spoko znalazla jakiegos 47 latka i probuje z nim zwiazku, zamieszkali razem nawet. Druga w kontakcie z mlodszymi od siebie, bo ci starsi sie nadazyjacy po prostu jej sie nie podobali jak do tej pory, wiec poki co sie buja zajeta soba, dziecmi, zumba itd. Ale jakby nie bylo jest na etapie: do lozka pojsc mozna jak facet pociaga;)
                                  • lybbla Re: I po co sobie kłamać? 09.09.15, 23:33
                                    hello-kitty2 napisała:

                                    > Tez pomysl, gdyz mlodo juz nie umrzesz chyba ze nie musisz myslec, bo zona sie
                                    > podejmie.

                                    Planowanie na 10 lat do przodu? Ty chyba tak planowałaś. Udało się?

                                    > > Obniżyli wymagania. Germanie.
                                    >
                                    > A tego to nie wiemy czy Germanie. Ja tez sie interesowalam i podpytywalam tak j
                                    > ak Kag. Bez odpowiedzi ale z tego co zlapalam, a zem ci lapliwa to donosze, ze
                                    > Glam pisala, ze mieszka w miejscu turystycznym, pod palmami. To gdzie masz Germ
                                    > anow pod palmami? Chyba jak na wakacje pojada albo se palmy kupia, jak moj idio
                                    > ta, hehe a mu zdechly ;)

                                    A jesteś pewna, że Wikingowie tam nie dotarli?
                              • sabat777 kalkulantka vs frajerka 09.09.15, 06:21
                                glamourous napisała:

                                > Tak wiec przyjmijmy, ze jestem bardziej wyrachowana kalkulantka niz
                                > frajerka i mieczakiem bez charakteru.

                                O, a to możesz przyjąć praktycznie o każdym z piszących tutaj. Moje doświadczenie uczy, że ludzie generalnie bardzo chłodno i racjonalnie kalkulują swoje racje, tylko potem niektórzy mają tendencje do ubierania tego w barwne, romantyczne baśnie. Widać tak potrzebują. Inni zaś opisują sprawy po imieniu. Niemniej - w praktyce różnic niewiele.
                                • marek.zak1 Re: kalkulantka vs frajerka 09.09.15, 09:34
                                  sabat777 napisał:


                                  > O, a to możesz przyjąć praktycznie o każdym z piszących tutaj. Moje doświadczenie uczy, że ludzie generalnie bardzo chłodno i racjonalnie kalkulują swoje racje, tylko potem niektórzy mają tendencje do ubierania tego w barwne, romantyczne baśnie. Widać tak potrzebują. Inni zaś opisują sprawy po imieniu.
                                  ------------------------------------------------------------------------------
                                  Emocje graja bardzo dużą rolę w podejmowaniu decyzji z kim i dlaczego. Przecież tu na forum wszyscy radzą Notygirl , ze by odpuściła, bo to z dystansu widać, ze nie ma sensu i perspektywy, a nią rządzą emocje i nadzieje i zostaje.
                                  • sabat777 Re: kalkulantka vs frajerka 09.09.15, 09:48
                                    Nie znamy jej prawdziwych celow, nie wiemy co aktualnie daje jej zwiazek i jakie ma alternatywy na widoku. Sama gadka na forum niewieke wnosi, ja te wypowiedzi traktuje jako zaslone dymna. Ludzie tkwiacy w takich patologicznych ukladach zazwyczaj czerpia z nich okreslone korzysci.
                                    • marek.zak1 Re: kalkulantka vs frajerka 09.09.15, 10:00
                                      sabat777 napisał:

                                      Ludzie tkwiacy w takich patologicznych ukladach zazwyczaj czerpia z nich okreslone korzysci.
                                      ---------------------------------------------------------------------------------------------------
                                      Może i tak być, lub tez alternatywa, np. mieszkaniowa, jest słaba i kosztowna.
                                    • kag73 Re: kalkulantka vs frajerka 09.09.15, 10:27
                                      sabat777 napisał:

                                      > Nie znamy jej prawdziwych celow, nie wiemy co aktualnie daje jej zwiazek i jaki
                                      > e ma alternatywy na widoku. Sama gadka na forum niewieke wnosi, ja te wypowiedz
                                      > i traktuje jako zaslone dymna. Ludzie tkwiacy w takich patologicznych ukladach
                                      > zazwyczaj czerpia z nich okreslone korzysci.

                                      Ja zaobserwowalam, ze czesto jest to jednak uzaleznienie emocjonalne, tzw. milosc a jezeli przyjac, ze "kocha sie za nic..." to mozna to zrozumiec ;) Bardzo trudno rozstac sie z kims kogo sie kocha, to po prostu bardzo boli. A ludzie czesto nie potrafia sobie wyobrazic zycia bez tej drugiej osoby, karmia sie wspomnieniami, bo przeciez je maja i ...no latwo nie jest :(
                                      • loppe Re: kalkulantka vs frajerka 09.09.15, 10:34
                                        kag73 napisała:

                                        > sabat777 napisał:
                                        >
                                        > > Nie znamy jej prawdziwych celow, nie wiemy co aktualnie daje jej zwiazek
                                        > i jaki
                                        > > e ma alternatywy na widoku. Sama gadka na forum niewieke wnosi, ja te wyp
                                        > owiedz
                                        > > i traktuje jako zaslone dymna. Ludzie tkwiacy w takich patologicznych ukl
                                        > adach
                                        > > zazwyczaj czerpia z nich okreslone korzysci.
                                        >
                                        > Ja zaobserwowalam, ze czesto jest to jednak uzaleznienie emocjonalne, tzw. milo
                                        > sc a jezeli przyjac, ze "kocha sie za nic..." to mozna to zrozumiec ;) Bardzo t
                                        > rudno rozstac sie z kims kogo sie kocha, to po prostu bardzo boli. A ludzie cze
                                        > sto nie potrafia sobie wyobrazic zycia bez tej drugiej osoby, karmia sie wspomn
                                        > ieniami, bo przeciez je maja i ...no latwo nie jest :(

                                        Prawdziwa miłość dodaje sił, a w ogóle zauważyłem że jak się z kimś ma świetne relacje to prawie się o tym nie myśli; myśli się dużo o osobie kiedy relacje są niezdrowe. Nie mówię tutaj o zakochaniu, dla którego można by zrobić wyjątek, choć właściwie po co - zakochanie to też niezdrowe uczucie:))
                                        • kag73 Re: kalkulantka vs frajerka 09.09.15, 10:36
                                          loppe napisał:
                                          > Prawdziwa miłość dodaje sił, a w ogóle zauważyłem że jak się z kimś ma świetne
                                          > relacje to prawie się o tym nie myśli; myśli się dużo o osobie kiedy relacje są
                                          > niezdrowe. Nie mówię tutaj o zakochaniu, dla którego można by zrobić wyjątek,
                                          > choć właściwie po co - zakochanie to też niezdrowe uczucie:))

                                          Bo to tak wlasnie jest, jak ktos jest szczesliwy to sie nad szczesciem nie zastanawia, nie szuka go i o nim nie mysli tylko sobie zwyczajnie zyje.
                                      • ninek04 Re: kalkulantka vs frajerka 09.09.15, 10:50
                                        kag73 napisała:


                                        > Ja zaobserwowalam, ze czesto jest to jednak uzaleznienie emocjonalne, tzw. milo
                                        > sc a jezeli przyjac, ze "kocha sie za nic..." to mozna to zrozumiec ;) Bardzo t
                                        > rudno rozstac sie z kims kogo sie kocha, to po prostu bardzo boli. A ludzie cze
                                        > sto nie potrafia sobie wyobrazic zycia bez tej drugiej osoby, karmia sie wspomn
                                        > ieniami, bo przeciez je maja i ...no latwo nie jest :(

                                        I to można podpiąć pod przypadek autorki, bo jest zakochana w swoim mężu i świata poza nim nie widzi, stąd żadne rady , żeby skończyła ten związek jej nie pomogą.Rozstania jej plan nie przewiduje.A z drugiej strony może lubi taki rollercaoster emocji:starania męża i inicjowanie przez niego seksu wznoszą ją na szczyt i daja nadzieję, że od tej chwili będzie dobrze i miło, żeby po chwili stoczyc się w dół złego nastroju i złości , gdy mąż się wycofuje i wybiera koniobijstwo.
                                      • sabat777 Re: kalkulantka vs frajerka 09.09.15, 10:51
                                        kag73 napisała:

                                        > Ja zaobserwowalam, ze czesto jest to jednak uzaleznienie emocjonalne, tzw. milo
                                        > sc a jezeli przyjac, ze "kocha sie za nic..." to mozna to zrozumiec ;) Bardzo t
                                        > rudno rozstac sie z kims kogo sie kocha, to po prostu bardzo boli. A ludzie cze
                                        > sto nie potrafia sobie wyobrazic zycia bez tej drugiej osoby, karmia sie wspomn
                                        > ieniami, bo przeciez je maja i ...no latwo nie jest :(

                                        No to wytłumacz dlaczego często tak jest, że ktoś tak pięknie pierdoli o miłości która nie pozwala odejść, zranionej, romantycznej... ale spotykasz po paru miesiącach i okazuje się, że odejść było bardzo prosto i kończyło się to jak nożem uciął. Drążysz sprawę i okazuje się, że:
                                        a) partner stracił lukratywną robotę i się posypało
                                        b) druga połówka zaczęła pić i bić, zrobiło się w domu niebezpiecznie
                                        c) "uwięziona w związku" osoba dostała zastrzyk finansowy, dobrą posadę i z dnia na dzień ukochany mąż onanista/wspaniała oziębła żona spadli do rangi śmiesznego, niepotrzebnego pajaca
                                        d) pojawił się nowy, dużo fajniejszy partner/partnerka i z "toksycznego układu" niby to zniewolonej osobie udało się wymiksować tak szybko, że nawet smród po gaciach tam po niej nie został.

                                        Ludzie kłamią! Łżą jak bure suki. Nie wiem, jakaś jest taka w nich wewnętrzna potrzeba fanfaronady przed innymi, jak pies co paraduje na widok innego psa z podniesionym ogonem i na sztywnych łapach. Jak ktoś stoi po kolana w szambie i nie da się tego dłużej ukrywać przed obcymi, to nie chce przyznać że się po prostu zaplątał i ma przejebane, tylko musi dorabiać ideologię, że właściwie to szambo dobrze robi na skórę, jak on się poświęca dla zdrowia i tak ogólnie to patrzcie jaki on jest wspaniały.
                                        • kag73 Re: kalkulantka vs frajerka 09.09.15, 10:59
                                          Mnie sie wydaje, ze jak jednak ktos sie zdobedzie to z perspektywy czasu sie okazuje, ze "czlowiek jest mocny" i da sie przezyc, zycie toczy sie dalej. Przecierpi sie swoje ale po czasie jest sie znow na prostej.
                                          Ja pisalam o przypadkach gdzie naprawde licza sie ta "milosc", bo takie przypadki znam. Wiadomo, ze jak ktos pije i bije to jest to inna bajka niz jak ktos jest calkiem mily tylko....konia wali zamiast seksu, albo seks jest bombowy ale raszta nie gra. Wtedy sa to trudne decyzje i niektorzy potrzebuja lat, zeby to zakonczyc. Czasem konczy sie tylko dlatego, ze o dziwo to ten "trudny" partner sie wymiksowuje i wtedy okazuje sie, ze zycie toczy sie dalej, chociaz na poczatku chcialoby sie umrzec na jakis czas albo zasnac i obudzic sie jak bedzie po wszystkim. Milosc to nie jest racjonalne uczucie. Ja o takich przypadkach pisze, ze niby finansowo itd. by mozna, ale...ta milosc, albo jej zludzenie i zycie wspomnieniami.
                                        • mabelle2000 Re: kalkulantka vs frajerka 09.09.15, 11:04
                                          sabat777 napisał:

                                          > Ludzie kłamią! Łżą jak bure suki. Nie wiem, jakaś jest taka w nich wewnętrzna p
                                          > otrzeba fanfaronady przed innymi, jak pies co paraduje na widok innego psa z po
                                          > dniesionym ogonem i na sztywnych łapach. Jak ktoś stoi po kolana w szambie i ni
                                          > e da się tego dłużej ukrywać przed obcymi, to nie chce przyznać że się po prost
                                          > u zaplątał i ma przejebane, tylko musi dorabiać ideologię, że właściwie to szam
                                          > bo dobrze robi na skórę, jak on się poświęca dla zdrowia i tak ogólnie to patrz
                                          > cie jaki on jest wspaniały.

                                          Prawda. Dlatego nalezy zawsze wziac mlotek, pierdolnac sie w leb i przestac klamac przed samym soba. To bardzo trudne, ale absolutnie koniecznie, zeby dokonac jakis zmian. A jesli tych zmian jednak nie chce sie dokonac, to przynajmniej wiadomo, ze przewazyly korzysci w trwaniu w tym co jest. Nie kazdy jednak potrafi zniesc utrate wizji swojej zajebistosci.
                                          • marek.zak1 Re: kalkulantka vs frajerka 09.09.15, 11:17
                                            mabelle2000 napisała:

                                            > Prawda. Dlatego nalezy zawsze wziac mlotek, pierdolnac sie w leb i przestac klamac przed samym soba. To bardzo trudne, ale absolutnie koniecznie, zeby dokonac jakis zmian. A jesli tych zmian jednak nie chce sie dokonac, to przynajmniej wiadomo, ze przewazyly korzysci w trwaniu w tym co jest. Nie kazdy jednak potrafi zniesc utrate wizji swojej zajebistosci.
                                            -----------------------------------------------------------------------------------------------------
                                            Lepiej jest stracic te wizję I wpaść w depresję?
                                            • sabat777 Re: kalkulantka vs frajerka 09.09.15, 11:20
                                              marek.zak1 napisał:

                                              > Lepiej jest stracic te wizję I wpaść w depresję?

                                              To zależy. Metoda stawienia czoła rzeczywistości jest dla tych, którzy są silni wewnętrznie.
                                              Za to pozwala lepiej działać i podejmować skuteczne decyzje.
                                              • hello-kitty2 Re: kalkulantka vs frajerka 09.09.15, 12:06
                                                Milosc miloscia, a autorka wyraznie pisala, ze lubi bardzo swoje mieszkanie i nie chce sie z niego wyprowadzac, niech maz sie wyprowadzi, a maz widocznie tez lubi...

                                                Dajcie spokoj jak ktos w wakacji nie zrezygnuje, bo kase w nie wlozyl to z mieszkania zrezygnuje? Gdzie pare tysiecy zlotych do paru stu tysiecy zlotych?
                                            • mabelle2000 Re: kalkulantka vs frajerka 09.09.15, 12:17
                                              marek.zak1 napisał:

                                              > Lepiej jest stracic te wizję I wpaść w depresję?

                                              Dlaczego prawda o samym sobie mialaby byc powodem do wpadania w depresje? Zycie w iluzji moze byc mile w okresie gdy sie jest nastolatkiem, jednak czlowiek z wiekiem dojrzewa i raczej naturalne jest, ze przybywa mu wiedzy rowniez o samym sobie. A ze ta prawda o sobie nie zawsze jest rozowa ? Coz, trzeba to wziac na klate i tyle.
                                              • loppe Re: kalkulantka vs frajerka 09.09.15, 12:46
                                                mabelle2000 napisała:

                                                > marek.zak1 napisał:
                                                >
                                                > > Lepiej jest stracic te wizję I wpaść w depresję?
                                                >
                                                > Dlaczego prawda o samym sobie mialaby byc powodem do wpadania w depresje? Zyci
                                                > e w iluzji moze byc mile w okresie gdy sie jest nastolatkiem, jednak czlowiek
                                                > z wiekiem dojrzewa i raczej naturalne jest, ze przybywa mu wiedzy rowniez o sam
                                                > ym sobie. A ze ta prawda o sobie nie zawsze jest rozowa ? Coz, trzeba to wziac
                                                > na klate i tyle.

                                                Tak, w pewnym momencie trzeba uznać swoją ludzką ułomność i to bardzo pomaga w życiu i współżyciu. Chociaż nie dziwię się jeśli młodzi ludzie walczą jeszcze o perfekcję. Taka kolej rzeczy.
                                            • ninek04 Re: kalkulantka vs frajerka 09.09.15, 12:40
                                              marek.zak1 napisal

                                              >Lepiej jest stracic te wizję I wpaść w depresję? <

                                              Bo ten, kto jest przekonany o swojej niesamowitej zajebistości , winę za wszelkie niepowodzenia zwala na każdego innego, byle nie na siebie, i w momencie, gdy ta wizja rozpada sie na kawałki, nietrudno o wieczne użalanie się nad sobą i chęć, by to ktoś zadecydował o zmianach, a nie ona sama, skoro u niej poczucie sprawstwa i wzięcie odpowiedzialnosci na siebie jest osłabione, czy nie funkcjonuje w ogóle.

                                              --
                                              • marek.zak1 Re: kalkulantka vs frajerka 09.09.15, 13:14
                                                ninek04 napisała:
                                                Bo ten, kto jest przekonany o swojej niesamowitej zajebistości , winę za wszelkie niepowodzenia zwala na każdego innego, byle nie na siebie, i w momencie, gdy ta wizja rozpada sie na kawałki,
                                                ----------------------------------------------------------------------------
                                                Nie rozpada sie, bo winni sa zawsze inni. Rzad, kapitaliści, PO, masoni, złe państwo, Żydzi, brak pleców i znajomości, szczęścia, złych kobiet (ML) itp. Nie znam osoby, która by przyznała, ze wina lezy po jej stronie.
                                                • loppe Re: kalkulantka vs frajerka 09.09.15, 13:25
                                                  marek.zak1 napisał:

                                                  > ninek04 napisała:
                                                  > Bo ten, kto jest przekonany o swojej niesamowitej zajebistości , winę za wszel
                                                  > kie niepowodzenia zwala na każdego innego, byle nie na siebie, i w momencie, gd
                                                  > y ta wizja rozpada sie na kawałki,
                                                  > ----------------------------------------------------------------------------
                                                  > Nie rozpada sie, bo winni sa zawsze inni. Rzad, kapitaliści, PO, masoni, złe pa
                                                  > ństwo, Żydzi, brak pleców i znajomości, szczęścia, złych kobiet (ML) itp. Nie z
                                                  > nam osoby, która by przyznała, ze wina lezy po jej stronie.


                                                  Dokładnie, taka podkulturka pozytywnego myślenia się rozwinęła - pijarowskiej lipy autopromocyjnej. Włośnica i spowiedź powszechna - są tym bardziej godne zalecenia w tej sytuacji
                                                  • loppe Re: kalkulantka vs frajerka 09.09.15, 13:33
                                                    Powinniśmy może założyć wątek - Moje największe wady dla promocji samoświadomości:)
                                                • mabelle2000 Re: kalkulantka vs frajerka 09.09.15, 13:42
                                                  marek.zak1 napisał:

                                                  > Nie z
                                                  > nam osoby, która by przyznała, ze wina lezy po jej stronie.

                                                  Czy musi byc od razu czyjas wina ? Nic nie da znalezienie winnego, bo w zasadzie to bez roznicy czy winna bede ja czy strona przeciwna. Chodzi o to, zeby rozwiazac problemy, a nie znalezc tego, ktory jest odpowiedzialny za moje kiepskie zycie.
                                                  Paradoksalnie najbardziej przeszkadzaja nam w zyciu nie inni ludzie, ale nasz wlasny umysl. Kurt Vonnegut napisal nawet, ze nasz umysl jest tak skomplikowany, ze sam siebie nie jest w stanie do konca poznac :-) To prawda, jestesmy posiadaczami niezwyklej machiny zdolnej do abstrakcyjnego myslenia, ale ta machina moze sie stac rowniez naszym przeklenstwem, bo zamiast dzialac wciac myslimy, snujemy plany, sami ze soba dyskutujemy. A zycie plynie obok.
                                                  Na pocieszenie warto jednak dodac, ze nasz umysl zdolny do zastawiania na nas pulapek, pozwala nam tez sie zdystansowac do wlasnych mysli, wybrac tylko te, ktore sa wazne i warte uwagi. Tak dzieje sie wtedy kiedy wiemy juz co jest dla nas w zyciu wazne. Wtedy tez mozemy zaczac dzialac zgodnia z ta wartoscia.
                                                  • urquhart Re: kalkulantka vs frajerka 09.09.15, 13:54
                                                    > Czy musi byc od razu czyjas wina ? Nic nie da znalezienie winnego, bo w zasadzi
                                                    > e to bez roznicy czy winna bede ja czy strona przeciwna. Chodzi o to, zeby rozw
                                                    > iazac problemy, a nie znalezc tego, ktory jest odpowiedzialny za moje kiepskie
                                                    > zycie.

                                                    Gadasz zaskakująco po męsku
                                                    : )
                                                    Natomiast rozwijając co napisałaś to idealnie opisał to Eric Bernie jako gry małżeńskie konkretnie wchodzenie w rolę obu stron "Udreczona żona " i "Gdyby nie ty".

                                                  • mabelle2000 Re: kalkulantka vs frajerka 09.09.15, 14:20
                                                    urquhart napisał:

                                                    > Natomiast rozwijając co napisałaś to idealnie opisał to Eric Bernie jako gry m
                                                    > ałżeńskie konkretnie wchodzenie w rolę obu stron "Udreczona żona " i "Gdyby nie
                                                    > ty".

                                                    Dzieki, na pewno przeczytam.
                                                  • loppe Re: kalkulantka vs frajerka 09.09.15, 13:54
                                                    mabelle2000 napisała:

                                                    >
                                                    > Czy musi byc od razu czyjas wina ? Nic nie da znalezienie winnego, bo w zasadzi
                                                    > e to bez roznicy czy winna bede ja czy strona przeciwna. Chodzi o to, zeby rozw
                                                    > iazac problemy, a nie znalezc tego, ktory jest odpowiedzialny za moje kiepskie
                                                    > zycie.
                                                    > Paradoksalnie najbardziej przeszkadzaja nam w zyciu nie inni ludzie, ale nasz w
                                                    > lasny umysl. Kurt Vonnegut napisal nawet, ze nasz umysl jest tak skomplikowany,
                                                    > ze sam siebie nie jest w stanie do konca poznac :-) To prawda, jestesmy posiad
                                                    > aczami niezwyklej machiny zdolnej do abstrakcyjnego myslenia, ale ta machina mo
                                                    > ze sie stac rowniez naszym przeklenstwem, bo zamiast dzialac wciac myslimy, snu
                                                    > jemy plany, sami ze soba dyskutujemy. A zycie plynie obok.
                                                    > Na pocieszenie warto jednak dodac, ze nasz umysl zdolny do zastawiania na nas p
                                                    > ulapek, pozwala nam tez sie zdystansowac do wlasnych mysli, wybrac tylko te, kt
                                                    > ore sa wazne i warte uwagi. Tak dzieje sie wtedy kiedy wiemy juz co jest dla na
                                                    > s w zyciu wazne. Wtedy tez mozemy zaczac dzialac zgodnia z ta wartoscia.

                                                    Bardzo inspirująca wypowiedź. Bardzo mi się podoba. Trzeba jak piszesz najpierw uporządkować swój system wartości, stać się świadomym go i potem funkcjonować tak żeby jak najczęściej swoje wartości realizować, bo to daje satysfakcję. Satysfakcja jest bardzo ważna w życiu. A nie wciąż się gubić wśród wartości, bo np. społeczeństwo bardzo różne lansuje, trzeba zidentyfikować własne. Dalej - zamiast winy lepsze jest pojęcie odpowiedzialności. Nie "to twoja wina", tylko - "to ty jesteś liderem tego projektu" (czyli odpowiedzialność, nie wina). Np. liderem projektu "mój członek i jego aktywność" jest zawsze posiadacz członka. No i mniej myśleć, to bardzo ważne, Kartezjusz = niedźwiedzia przysługa.
                                                  • marek.zak1 Re: kalkulantka vs frajerka 09.09.15, 13:59
                                                    mabelle2000 napisała:

                                                    > marek.zak1 napisał:
                                                    >
                                                    > > Nie znam osoby, która by przyznała, ze wina lezy po jej stronie.
                                                    -------------------------------------------------------------------------------------->
                                                    > Czy musi byc od razu czyjas wina ?
                                                    ------------------------------------------------------------

                                                    Tak, zawsze jest jakas przyczyna porazki. Gdy ja umiejscowimy poza nami, od razu robi sie lżej na sercu.
                                                  • mabelle2000 Re: kalkulantka vs frajerka 09.09.15, 14:17
                                                    marek.zak1 napisał:

                                                    > Tak, zawsze jest jakas przyczyna porazki. Gdy ja umiejscowimy poza nami, od raz
                                                    > u robi sie lżej na sercu.

                                                    Nie u wszystkich ludzi tak jest. Samobiczowanie to dosc czeste zjawisko jak pewnie zauwazyles. Poza tym przyznanie sie do winy nie spowoduje przeciez automatycznie, ze da sie zmienic utarte schematy i wszystko naprawic. Wieksza korzysc mogloby przyniesc, bo ja wiem, zrozumienie, wybaczenie ? Tak, zwlaszcza to drugie.
                                                  • marek.zak1 Re: kalkulantka vs frajerka 09.09.15, 14:35
                                                    mabelle2000 napisała:

                                                    > marek.zak1 napisał:
                                                    >
                                                    > > Tak, zawsze jest jakas przyczyna porazki. Gdy ja umiejscowimy poza nami,
                                                    > od razu robi sie lżej na sercu.
                                                    --------------------------------------------------------------------------------------
                                                  • mabelle2000 Re: kalkulantka vs frajerka 09.09.15, 14:44
                                                    marek.zak1 napisał:

                                                    > Nie znam osoby, która by powiedziała, nie udało mi sie, to moja wina,

                                                    Nie udalo mi sie malzenstwo, bo nie potrafilam wykrzesac z siebie pozadania do meza. To moja wina.
                                                  • urquhart Re: kalkulantka vs frajerka 09.09.15, 14:48
                                                    mabelle2000 napisała:

                                                    > marek.zak1 napisał:
                                                    >
                                                    > > Nie znam osoby, która by powiedziała, nie udało mi sie, to moja wina,
                                                    >
                                                    > Nie udalo mi sie malzenstwo, bo nie potrafilam wykrzesac z siebie pozadania do
                                                    > meza. To moja wina.

                                                    Jak to? na forum życie rodzinne i rozwód i co dalej jest cały czas przecież taka samokrytyka !
                                                    " Byłam dla niego za dobra! "

                                                    :) :) :)
                                                  • marek.zak1 Re: kalkulantka vs frajerka 09.09.15, 14:52
                                                    mabelle2000 napisała:

                                                    > marek.zak1 napisał:
                                                    >
                                                    > > Nie znam osoby, która by powiedziała, nie udało mi sie, to moja wina,
                                                    >
                                                    > Nie udalo mi sie malzenstwo, bo nie potrafilam wykrzesac z siebie pozadania do meza. To moja wina.
                                                    ----------------------------------------------------------------------------------------------------
                                                    Nie, jesli ja kogoś nie pożądam, to nie jest moja wina, tylko obiektu (nie)pożądania. Pożądania nie można wykrzesać samemu/samej z siebie.
                                                  • loppe Re: kalkulantka vs frajerka 09.09.15, 14:55
                                                    marek.zak1 napisał:

                                                    > mabelle2000 napisała:
                                                    >
                                                    > > marek.zak1 napisał:
                                                    > >
                                                    > > > Nie znam osoby, która by powiedziała, nie udało mi sie, to moja win
                                                    > a,
                                                    > >
                                                    > > Nie udalo mi sie malzenstwo, bo nie potrafilam wykrzesac z siebie pozadan
                                                    > ia do meza. To moja wina.
                                                    > -------------------------------------------------------------------------------
                                                    > ---------------------
                                                    > Nie, jesli ja kogoś nie pożądam, to nie jest moja wina, tylko obiektu (nie)pożą
                                                    > dania. Pożądania nie można wykrzesać samemu/samej z siebie.

                                                    Wina... Jest odpowiedzialność podmiotu wybierającego obiekt niepożądania.
                                                  • marek.zak1 Re: kalkulantka vs frajerka 09.09.15, 15:04
                                                    loppe napisał:

                                                    > marek.zak1 napisał:
                                                    > > > > Nie znam osoby, która by powiedziała, nie udało mi sie, to moja wina,
                                                    > > >
                                                    > > > Nie udalo mi sie malzenstwo, bo nie potrafilam wykrzesac z siebie pozadania do meza. To moja wina.
                                                    > > ---------------------
                                                    > > Nie, jesli ja kogoś nie pożądam, to nie jest moja wina, tylko obiektu (nie)pożądania. Pożądania nie można wykrzesać samemu/samej z siebie.
                                                    --------------------------------------------------------------------------------------------
                                                  • loppe Re: kalkulantka vs frajerka 09.09.15, 15:10
                                                    marek.zak1 napisał:

                                                    > > > ---------------------
                                                    > > > Nie, jesli ja kogoś nie pożądam, to nie jest moja wina, tylko obiek
                                                    > tu (nie)pożądania. Pożądania nie można wykrzesać samemu/samej z siebie.
                                                    > -------------------------------------------------------------------------------
                                                    > -------------
                                                  • marek.zak1 Re: kalkulantka vs frajerka 09.09.15, 15:44
                                                    loppe napisał:

                                                    > Ale co chcę powiedzieć, znamy badania nt. zakochania, przez parę lat podmiot zakochany kompletnie zafałszowuje obraz oblubienicy czy oblubieńca i niestety, nie ma niczyjej winy Marek, jest natomiast odpowiedzialność i wcale nie tego postrzeganego w różowych okularach.
                                                    -----------------------------------------------------------------------------------------------------
                                                    Loppe, ale ludzie sie odkochują i czar pryska, a w tym pożądanie. Może w tym nie być winy, a może być. Kazdy przypadek jest inny.
                                                  • loppe Re: kalkulantka vs frajerka 09.09.15, 15:56
                                                    marek.zak1 napisał:

                                                    > loppe napisał:
                                                    >
                                                    > > Ale co chcę powiedzieć, znamy badania nt. zakochania, przez parę lat podm
                                                    > iot zakochany kompletnie zafałszowuje obraz oblubienicy czy oblubieńca i nieste
                                                    > ty, nie ma niczyjej winy Marek, jest natomiast odpowiedzialność i wcale nie teg
                                                    > o postrzeganego w różowych okularach.
                                                    > -------------------------------------------------------------------------------
                                                    > ----------------------
                                                    > Loppe, ale ludzie sie odkochują i czar pryska, a w tym pożądanie. Może w tym ni
                                                    > e być winy, a może być. Kazdy przypadek jest inny.

                                                    I to jest własnie nasza siła Marku, my to rozumiemy:)
                                                  • sabat777 Re: kalkulantka vs frajerka 09.09.15, 16:47
                                                    Dyskusje o winie są uzasadnione jedynie w piwniczce z winem :D
                                                  • lybbla Re: kalkulantka vs frajerka 09.09.15, 23:47
                                                    sabat777 napisał:

                                                    > Dyskusje o winie są uzasadnione jedynie w piwniczce z winem :D

                                                    Jak jesteś winny to wtedy smakujesz najlepiej :|
                                                  • ninek04 Re: kalkulantka vs frajerka 09.09.15, 16:14
                                                    Marek.zak1napisal
                                                    >Nie, jesli ja kogoś nie pożądam, to nie jest moja wina, tylko obiektu (nie)pożądania. Pożądania nie można wykrzesać samemu/samej z siebie. <

                                                    To taki jednostronny ogląd, i przykład zrzucania odpowiedzialności na drugą stronę. A dopuszczasz w ogóle możliwość, że zanik, czy brak pożądania danej osoby mógł nastąpić w wyniku tego, że to w Tobie nastąpiła jakaś zmiana,że Twoje zachowanie tez za to odpowiada,a nie tak jak Ty łatwo rzucasz,że to wina obiektu. W życiu i w związku nie ma takich zero-jedynkowych reguł, tak, jak Ty je bez przerwy przedstawiamy.
                                                  • mabelle2000 Re: kalkulantka vs frajerka 09.09.15, 16:47
                                                    marek.zak1 napisał:

                                                    > Pożądania nie można wykrzesać samemu/samej z siebie.

                                                    Ale jesli go nie wykrzesasz, to musisz zmierzyc sie z zarzutem, ze masz w dupie potrzeby drugiej strony.
                                                  • sabat777 Re: kalkulantka vs frajerka 09.09.15, 16:50
                                                    mabelle2000 napisała:

                                                    > Ale jesli go nie wykrzesasz, to musisz zmierzyc sie z zarzutem, ze masz w dupie
                                                    > potrzeby drugiej strony.

                                                    Nie należy przy tym zapominać, że jedyna uzasadniona i uznawana powszechnie za właściwą sytuacja gdy żona ma męża w dupie, to moment kiedy uprawiają seks analny.
                                                  • marek.zak1 Re: kalkulantka vs frajerka 09.09.15, 17:20
                                                    mabelle2000 napisała:

                                                    > marek.zak1 napisał:
                                                    >
                                                    > > Pożądania nie można wykrzesać samemu/samej z siebie.
                                                    >
                                                    > Ale jesli go nie wykrzesasz, to musisz zmierzyc sie z zarzutem, ze masz w dupie potrzeby drugiej strony.
                                                    ----------------------------------------------------------------------------
                                                    Nad pożądaniem, miłością i wzwodem nie masz kontroli.
                                                  • ninek04 Re: kalkulantka vs frajerka 09.09.15, 17:29
                                                    Marek.zak1napisal
                                                    >Nad pożądaniem, miłością i wzwodem nie masz kontroli. <

                                                    Kolejne zle przykłady wybrałeś, weźmy pożądanie-gdybys nie miał nad nim kontroli, pieprzylbyś wszystko co się rusza,a tego nie robisz, więc masz poczucie kontroli nad swoim pożądaniem.
                                                  • mabelle2000 Re: kalkulantka vs frajerka 09.09.15, 18:02
                                                    ninek04 napisała:


                                                    > Kolejne zle przykłady wybrałeś, weźmy pożądanie-gdybys nie miał nad nim kontrol
                                                    > i, pieprzylbyś wszystko co się rusza,a tego nie robisz, więc masz poczucie kont
                                                    > roli nad swoim pożądaniem.

                                                    Dlatego w przysiedze malzenskiej przezornie nie ma nic o obowiazku pozadania zony/meza. Jest za to zawarte zobowiazanie udostepniania swojego ciala drugiej stronie.
                                                  • marek.zak1 Re: kalkulantka vs frajerka 09.09.15, 19:46
                                                    mabelle2000 napisała:

                                                    > ninek04 napisała:
                                                    >
                                                    >
                                                    > > Kolejne zle przykłady wybrałeś, weźmy pożądanie-gdybys nie miał nad nim k
                                                    > ontrol
                                                    > > i, pieprzylbyś wszystko co się rusza,a tego nie robisz, więc masz poczucie kontroli nad swoim pożądaniem.
                                                    -------------------------------------------------------------------------------------------------->
                                                    > Dlatego w przysiedze malzenskiej przezornie nie ma nic o obowiazku pozadania zony/meza. Jest za to zawarte zobowiazanie udostepniania swojego ciala drugiej stronie.
                                                    ----------------------------------------------------------------------------------------------------
                                                    Niestety tego nie ma. W kościelnej przysięgamy sobie miłość i uczciwość małżeńską i że cie nie opuszczę do śmierci, a w cywilnej że uczynię wszystko, żeby nasze małżeństwo było szczęśliwe i udane. To ,,wszystko" można uznać za seks ale nie jest to w 100% pewne.

                                                  • zyg_zyg_zyg Re: kalkulantka vs frajerka 09.09.15, 20:31
                                                    > Niestety tego nie ma. W kościelnej przysięgamy sobie miłość i uczciwość małżeńs
                                                    > ką i że cie nie opuszczę do śmierci, a w cywilnej że uczynię wszystko, żeby nas
                                                    > ze małżeństwo było szczęśliwe i udane. To ,,wszystko" można uznać za seks ale n
                                                    > ie jest to w 100% pewne.

                                                    Ależ jest pewne. "Małżonkowie są zobowiązani do wspólnego pożycia tzn. utrzymywania ze sobą więzi o charakterze duchowym, fizycznym i gospodarczym. (...) Wspólnota fizyczna sprowadza się do utrzymywania współżycia płciowego" www.infor.pl/prawo/malzenstwo/prawa-i-obowiazki-malzonkow/267182,Jakie-sa-prawa-i-obowiazki-malzonkow.html

                                                    W kościele juz tak łatwo nie jest, ale na przykład, "brak podjęcia współżycia seksualnego przez małżonków umożliwić może stwierdzenie nieważności już zawartego małżeństwa."
                                                    rozwodykatowice.pl/stwierdzenieniewaznoscimalzenstwakoscielnego/
                                                  • marek.zak1 Re: kalkulantka vs frajerka 09.09.15, 20:47
                                                    zyg_zyg_zyg napisała:


                                                    > Ależ jest pewne. "Małżonkowie są zobowiązani do wspólnego pożycia tzn. utrzymywania ze sobą więzi o charakterze duchowym, fizycznym i gospodarczym. (...) Wspólnota fizyczna sprowadza się do utrzymywania współżycia płciowego" www.infor.pl/prawo/malzenstwo/prawa-i-obowiazki-malzonkow/267182,Jakie-sa-prawa-i-obowiazki-malzonkow.html
                                                    ----------------------------------------------------------------------------------------
                                                    Jest to interpretacja pani prawnik. Nie ma o tym mowy wprost w słowach przysięgi. Co prawnik to opinia.
                                                    -------------------------------------------------------------------------------------------
                                                    >
                                                    > W kościele juz tak łatwo nie jest, ale na przykład, "brak podjęcia współżycia seksualnego przez małżonków umożliwić może stwierdzenie nieważności już zawartego małżeństwa."
                                                    > rozwodykatowice.pl/stwierdzenieniewaznoscimalzenstwakoscielnego/
                                                    -------------------------------------------------------------------------------------------------------
                                                    Zyg, brak podjęcia, czyli nieskonsumowanie jest powodem nieważności małżeństwa, co NIE oznacza, że małżonkowie sobie przysięgają uprawianie seksu. Ja brałem 2 śluby, cywilny i kościelny i mam to obcykane. Zresztą z żoną przekomarzałem się wiele razy w temacie.
                                                  • zyg_zyg_zyg Re: kalkulantka vs frajerka 09.09.15, 21:20
                                                    > Jest to interpretacja pani prawnik. Nie ma o tym mowy wprost w słowach przysięg
                                                    > i. Co prawnik to opinia.

                                                    Nie zależy to w żaden sposób od interpretacji prawnika.

                                                    W Uchwale Całej Izby Cywilnej Sądu Najwyższego z dnia 28 maja 1955r. zawierającej wytyczne wymiaru sprawiedliwości i praktyki sądowej prawo.legeo.pl/prawo/i-co-5-55/ jest fragment następujący:

                                                    (2) Pożycie małżeńskie wyraża się w szczególnego rodzaju wspólnocie duchowej, fizycznej i gospodarczej. W zasadzie ustanie któregokolwiek z elementów tej wspólnoty należy uznać za objaw rozkładu pożycia, nie przesądzając na podstawie tego tylko objawu stopnia rozkładu.
                                                  • mabelle2000 Re: kalkulantka vs frajerka 09.09.15, 20:54
                                                    zyg_zyg_zyg napisała:

                                                    > Ależ jest pewne.

                                                    Nie jest pewne, poniewaz z chwila zawarcia malzenstwa nie nabywamy automatycznie praw do ciala drugiej osoby.
                                                  • marek.zak1 Re: kalkulantka vs frajerka 09.09.15, 21:04
                                                    mabelle2000 napisała:

                                                    > zyg_zyg_zyg napisała:
                                                    >
                                                    > > Ależ jest pewne.
                                                    >
                                                    > Nie jest pewne, poniewaz z chwila zawarcia malzenstwa nie nabywamy automatycznie praw do ciala drugiej osoby.
                                                    ------------------------------------------------------------------------------------------------------
                                                    Dokładnie. Przeczytajcie sobie dokładnie przysięgę. Nie ma w niej nic o obowiązku uprawiania seksu. Zresztą przysięganie miłości jest mocno wątpliwe. Można przysięgać, że kocha się teraz, ale w przyszłości.
                                                  • zyg_zyg_zyg Re: kalkulantka vs frajerka 09.09.15, 21:39
                                                    > Dokładnie. Przeczytajcie sobie dokładnie przysięgę.

                                                    Przysięga zaczyna się od słów "Świadom praw i obowiązków wynikających z założenia rodziny". A prawa i obowiązki wynikające z założenia rodziny reguluje Kodeks rodzinny i opiekuńczy (oraz dodatki w stylu cytowanej uchwały). Jeżeli jesteś świadom tego, że trwałość małżeństwa oznacza podtrzymywanie więzi emocjonalnej, duchowej i fizycznej, to zobowiązując się do dbania o trwałość małżeństwa z automatu zobowiązujesz się do podtrzymywania tych więzi.
                                                  • marek.zak1 Re: kalkulantka vs frajerka 09.09.15, 21:47
                                                    zyg_zyg_zyg napisała:

                                                    > > Dokładnie. Przeczytajcie sobie dokładnie przysięgę.
                                                    >
                                                    > Przysięga zaczyna się od słów "Świadom praw i obowiązków wynikających z założenia rodziny". A prawa i obowiązki wynikające z założenia rodziny reguluje Kodeks rodzinny i opiekuńczy (oraz dodatki w stylu cytowanej uchwały). Jeżeli jesteś świadom tego, że trwałość małżeństwa oznacza podtrzymywanie więzi emocjonalnej, duchowej i fizycznej, to zobowiązując się do dbania o trwałość małżeństwa z automatu zobowiązujesz się do podtrzymywania tych więzi.
                                                    -------------------------------------------------------------------------------------------------
                                                    A wiec jednak żona musi. Sabat - to do Ciebie :). Ale, ale to tylko cywilny. Poza tym diabeł tkwi w szczegółach. Jak często te więzi maja byc podtrzymywane? 2 razy w tygodniu, czy w roku?
                                                    Niestety na ślubie konkordatowym tego nie ma. Tylko, ze ślubuje miłość, wierność i uczciwość małżeńska i że cię nie opuszczę do śmierci.
                                                  • zyg_zyg_zyg Re: kalkulantka vs frajerka 09.09.15, 21:43
                                                    > Nie jest pewne, poniewaz z chwila zawarcia malzenstwa nie nabywamy automatyczni
                                                    > e praw do ciala drugiej osoby.

                                                    Ale nabywamy automatycznie obowiązek podtrzymywania więzi fizycznej z druga osobą.
                                                  • marek.zak1 Re: kalkulantka vs frajerka 09.09.15, 21:49
                                                    zyg_zyg_zyg napisała:

                                                    > > Nie jest pewne, poniewaz z chwila zawarcia malzenstwa nie nabywamy automa
                                                    > tycznie praw do ciala drugiej osoby.
                                                    ---------------------------------------------------------------------------------------------->
                                                    > Ale nabywamy automatycznie obowiązek podtrzymywania więzi fizycznej z druga osobą.
                                                    -----------------------------------------------------------------------------------------
                                                    Obowiązek podtrzymywania za pomocą organów płciowych. Nie, nie nie. Sowa na spacer :)
                                                  • mabelle2000 Re: kalkulantka vs frajerka 09.09.15, 21:58
                                                    zyg_zyg_zyg napisała:

                                                    > Ale nabywamy automatycznie obowiązek podtrzymywania więzi fizycznej z druga oso
                                                    > bą.

                                                    Czyli taki sobie belkot, ktory nic nie znaczy, bo zeby podtrzymac wiez fizyczna trzeba by dac sie zgwalcic.
                                                    Jest to podobna madrosc jak ta z gatunku, ze seks ma dzialanie wieziotworze. Owszem ma, ale tylko gdy jest dobrowolny i satysfakcjonujacy dla obu stron.
                                                  • hello-kitty2 Re: kalkulantka vs frajerka 09.09.15, 22:07
                                                    mabelle2000 napisała:

                                                    > Jest to podobna madrosc jak ta z gatunku, ze seks ma dzialanie wieziotworze. Ow
                                                    > szem ma, ale tylko gdy jest dobrowolny i satysfakcjonujacy dla obu stron.

                                                    Wg mnie nie tyle seks ma, co orgazm ma. Z wlaczeniem tych niedobrowolnych i niesatysfakcjonujacych ma sie rozumiec ;)
                                                  • zyg_zyg_zyg Re: kalkulantka vs frajerka 09.09.15, 22:11
                                                    > Czyli taki sobie belkot, ktory nic nie znaczy, bo zeby podtrzymac wiez fizyczna
                                                    > trzeba by dac sie zgwalcic.

                                                    Zawsze można rozwiązać małżeństwo, jeśli druga strona nie robi wszystkiego, by było ono zgodne, szczęśliwe i trwałe...
                                                  • marek.zak1 Re: kalkulantka vs frajerka 09.09.15, 22:17
                                                    zyg_zyg_zyg napisała:


                                                    > Zawsze można rozwiązać małżeństwo, jeśli druga strona nie robi wszystkiego, by było ono zgodne, szczęśliwe i trwałe...
                                                    -----------------------------------------------------------------------------------------------
                                                    Wszystkiego, czyli w pierwszej kolejności....To jest fajne, jak dwie strony sobie żartują i tak naprawdę maja ochotę, ale jeśli tylko jedna strona, zaczyna być niemiłe.
                                                  • mabelle2000 Re: kalkulantka vs frajerka 09.09.15, 22:18
                                                    zyg_zyg_zyg napisała:

                                                    > Zawsze można rozwiązać małżeństwo, jeśli druga strona nie robi wszystkiego, by
                                                    > było ono zgodne, szczęśliwe i trwałe...

                                                    Owszem mozna, a nawet trzeba.
                                                    PS "Wszystko" jest pojeciem na tyle pojemnym, ze oczywiscie mozna wrzucic do niego udostepnianie swojego ciala do masturbacji drugiej stronnie, ale to jakby kloci sie z dalsza czescia przysiegi, bo dziala przeciwko zgodzie, szczesciu i trwalosci.
                                                  • zyg_zyg_zyg Re: kalkulantka vs frajerka 09.09.15, 22:38
                                                    "Wszystko" jest pojeciem na tyle pojemnym, ze oczywiscie mozna wrzucic do ni
                                                    > ego udostepnianie swojego ciala do masturbacji drugiej stronnie, ale to jakby k
                                                    > loci sie z dalsza czescia przysiegi, bo dziala przeciwko zgodzie, szczesciu i t
                                                    > rwalosci.

                                                    Myślę tak samo. Ale niewykluczone, że to dlatego, że tak samo ważny jest dla mnie (jak myślę, że ważny jest dla Ciebie) seks. Jeśli nie byłby ważny, ale też nie powodował dyskomfortu, to być może nadstawianie dupy mogłoby być moim wkładem w zgodę, szczęście i trwałość małżeństwa. Oczywiście musiałoby mnie przy tym nie odrzucać od mężczyzny, któremu to beznamiętne nadstawianie odpowiada...
                                                  • kag73 Re: kalkulantka vs frajerka 09.09.15, 22:47
                                                    No i to jest bardzo trudny temat, prawda, bo co tutaj zrobic kiedy jedna strona chce a druga naprawde nie moze i nie potrafi.
                                                    Mabelle jak to bylo u Ciebie. Tak nagle bez przyczyny przestalas pozadac meza? Czy nigdy go nie pozadalas? Czy bylo cos, jakies zdarzenie, ktore spowodowaly kompletny zanik pozadania do niego? Nie musisz odpowiadc jak nie chcesz.
                                                  • mabelle2000 Re: kalkulantka vs frajerka 10.09.15, 13:34
                                                    kag73 napisała:

                                                    > Mabelle jak to bylo u Ciebie. Tak nagle bez przyczyny przestalas pozadac meza?
                                                    > Czy nigdy go nie pozadalas? Czy bylo cos, jakies zdarzenie, ktore spowodowaly k
                                                    > ompletny zanik pozadania do niego? Nie musisz odpowiadc jak nie chcesz.

                                                    To bylo malzenstwo zawarte o wiele za wczesnie, zanim jeszcze kazde z nas zebralo swoj wlasny bagaz doswiadczen. W zyciu wiele nas laczy, w erotyce rozni nas wszystko.
                                                  • mabelle2000 Re: kalkulantka vs frajerka 10.09.15, 13:29
                                                    zyg_zyg_zyg napisała:

                                                    > Jeśli nie byłby ważny, ale też
                                                    > nie powodował dyskomfortu, to być może nadstawianie dupy mogłoby być moim wkład
                                                    > em w zgodę, szczęście i trwałość małżeństwa.

                                                    Ale tylko "byc moze" prawda ? :-)
                                                    Nie wiem Zyg czy zauwazylas, ale wszystkie przypadki bezseksia maja wspolny mianownik- przekonanie jednej ze stron, ze seks jej/mu sie nalezy jak psu micha. A im bardziej upieraja sie przy egzekwowaniu swoich naleznosci, tym mniej tego seksu maja. Trudno ignorowac te wiedze.
                                                  • urquhart Re: kalkulantka vs frajerka 10.09.15, 13:37
                                                    mabelle2000 napisała
                                                    > im bardziej upieraja sie przy egzekwowaniu swoich naleznosci, tym mniej tego s
                                                    > eksu maja. Trudno ignorowac te wiedze.

                                                    Jak byś pisała o pożądaniu to bym się zgodził.
                                                    Ale seks? Sporo nie ma pożądania a seks egzekwuje skutecznie bo mają władzę a inni po prostu nieskutecznie.
                                                  • mabelle2000 Re: kalkulantka vs frajerka 10.09.15, 14:53
                                                    urquhart napisał:

                                                    > Jak byś pisała o pożądaniu to bym się zgodził.
                                                    > Ale seks? Sporo nie ma pożądania a seks egzekwuje skutecznie bo mają władzę a
                                                    > inni po prostu nieskutecznie.

                                                    Prawda Urqu, slusznie zauwazyles. O pozadanie tu chodzi, nie o seks.
                                                  • marek.zak1 Re: kalkulantka vs frajerka 10.09.15, 15:37
                                                    urquhart napisał:

                                                    > Ale seks? Sporo nie ma pożądania a seks egzekwuje skutecznie bo mają władzę a inni po prostu nieskutecznie.
                                                    -----------------------------------------------------------------------------------------------
                                                    Zawsze mozesz rzucić dodatkowy argument przysięgi, że ,,uczynie wszystko, żeby nasze małżeństwo było szczęśliwe i udane".
                                                  • zyg_zyg_zyg Re: kalkulantka vs frajerka 10.09.15, 18:50
                                                    > Nie wiem Zyg czy zauwazylas, ale wszystkie przypadki bezseksia maja wspolny mia
                                                    > nownik- przekonanie jednej ze stron, ze seks jej/mu sie nalezy jak psu micha. A
                                                    > im bardziej upieraja sie przy egzekwowaniu swoich naleznosci, tym mniej tego s
                                                    > eksu maja. Trudno ignorowac te wiedze.

                                                    Nie zauważyłam. To znaczy zauważyłam w wielu przypadkach, ale na pewno nie we wszystkich. Różnica w stopniu kategoryczności naszych zauważeń ;-) wynika być może stąd, że ja stałam po innej stronie bezseksia niż Ty...
                                                  • mabelle2000 Re: kalkulantka vs frajerka 10.09.15, 19:43
                                                    zyg_zyg_zyg napisała:

                                                    > Nie zauważyłam. To znaczy zauważyłam w wielu przypadkach, ale na pewno nie we w
                                                    > szystkich.

                                                    Chetnie przeczytalabym choc jeden taki przypadek, w ktorym osoba skarzaca sie na brak seksu poddala w watpliwosc swoje do niego prawo w zwiazku.

                                                    > Różnica w stopniu kategoryczności naszych zauważeń ;-) wynika być mo
                                                    > że stąd, że ja stałam po innej stronie bezseksia niż Ty...

                                                    Mysle, ze strona bezseksia nie ma tu nic do rzeczy. Chodzi o zasade nie roszczenia sobie praw do ciala drugiego czlowieka. Moge sie mylic, ale wydaje mi sie, ze jest to zasada podstawowa, fundamentalna. Dlatego nie da sie jej wymusic zadnym dekretem, podpisem, zobowiazaniem.
                                                  • sea.sea Re: kalkulantka vs frajerka 10.09.15, 19:54
                                                    Ja bym zaś chętnie poczytała przypadek, w którym osoba, która chce być w związku z osobą chcącą seksu, ale nie chce z nią seksu uprawiać, poddaje w wątpliwość swoje prawo do oczekiwania seksualnej wierności od partnera :)
                                                  • mabelle2000 Re: kalkulantka vs frajerka 10.09.15, 20:04
                                                    sea.sea napisała:

                                                    > Ja bym zaś chętnie poczytała przypadek, w którym osoba, która chce być w związk
                                                    > u z osobą chcącą seksu, ale nie chce z nią seksu uprawiać, poddaje w wątpliwość
                                                    > swoje prawo do oczekiwania seksualnej wierności od partnera :)

                                                    Naprawde nie znasz osob, ktore nie chca seksu z partnerem/partneraka, ale za to rozliczaja go z innych zobowiazan, rownoczesnie przymykajac oczy na skoki w bok ? Bo ja znam kilka takich par.
                                                  • sea.sea Re: kalkulantka vs frajerka 10.09.15, 20:09
                                                    Wydaje mi się jednak, że to raczej ewenement - zauważ, że zdrada najczęściej kończy się siwym dymem i rozwodem, lub samym tylko siwym dymem, którego finiszem jest trwanie w związku, połączone jednak z rozliczaniem partnera/partnerki z każdej sekundy, żeby nie miał(a) więcej czasu/okazji na takie fanaberie :)
                                                  • sabat777 Re: kalkulantka vs frajerka 10.09.15, 20:20
                                                    Wedlug mnie sa dwa oblicza zdrady. Sa tacy, ktorzy zdradzaja chociaz seksu im w zwiazku nie brakuje, a sa tacy co zdradzaja z braku seksu. Dla mnie to dwie rozne kategorie moralne.
                                                  • mabelle2000 Re: kalkulantka vs frajerka 10.09.15, 20:23
                                                    sea.sea napisała:

                                                    > Wydaje mi się jednak, że to raczej ewenement - zauważ, że zdrada najczęściej ko
                                                    > ńczy się siwym dymem i rozwodem, lub samym tylko siwym dymem, którego finiszem
                                                    > jest trwanie w związku, połączone jednak z rozliczaniem partnera/partnerki z ka
                                                    > żdej sekundy, żeby nie miał(a) więcej czasu/okazji na takie fanaberie :)

                                                    Zdrada konczy sie siwym dymem jak zona/maz zadeklaruje chec zwiazania sie z kochankiem/kochanka, wtedy robi sie pieklo i raban :-) Poki zdradzajacy/a zachowuje dyskrecje i nie mysli o odejsciu, to wyzej cenione sa jednak korzysci plynace z zycia pod jednym dachem ( finansowe, rodzinne ). Takie niestety obserwacje poczynilam w kregu swoich znajomych.
                                                  • sabat777 Re: kalkulantka vs frajerka 10.09.15, 20:33
                                                    Czyli klasycznie - oczy szeroko zamkniete? :)
                                                  • hello-kitty2 Re: kalkulantka vs frajerka 10.09.15, 20:31
                                                    mabelle2000 napisała:

                                                    >> Chetnie przeczytalabym choc jeden taki przypadek, w ktorym osoba skarzaca sie n
                                                    > a brak seksu poddala w watpliwosc swoje do niego prawo w zwiazku.

                                                    Nie wiem czy dobrze zrozumialam pytanie ale podam swoj i Ninek przypadek. Ja jak sie jeszcze skarzylam to tylko czekalam, w milczeniu. Nie nadszedl i juz nie czekam. Ninek chyba tez.

                                                    Bad boys aint no good,
                                                    good boys aint no fun.
                                                  • sabat777 Re: kalkulantka vs frajerka 10.09.15, 20:36
                                                    Ciekawe czy Twoj ojciec zdradzal Twoja matke, czy tylko "siedzial na jajach"... Wiesz cos na ten temat?
                                                  • hello-kitty2 Re: kalkulantka vs frajerka 10.09.15, 21:18
                                                    sabat777 napisał:

                                                    > Ciekawe czy Twoj ojciec zdradzal Twoja matke, czy tylko "siedzial na jajach"...
                                                    > Wiesz cos na ten temat?

                                                    Korekta nie ''na jajach'' tylko ''siedzial z jajami" ;-) Moj ojciec byl inwalida pierwszej grupy z powodu stwardnienia rozsianego. Nie stawal mu i mial trudnosci z poruszaniem sie. Nie bylby w stanie jej zdradzic. W doroslym zyciu matka chwalila mi sie, ze go ukarala odstawieniem od loza definitywnie w wieku 40 lat. Byl udupiony.
                                                  • sabat777 Re: kalkulantka vs frajerka 10.09.15, 21:51
                                                    No ale skoro mu nie stawal to chyba nie byla zbyt wielka kara?
                                                  • hello-kitty2 Re: kalkulantka vs frajerka 10.09.15, 22:01
                                                    sabat777 napisał:

                                                    > No ale skoro mu nie stawal to chyba nie byla zbyt wielka kara?

                                                    Tobie tez klapie jak zakladasz gume. Jakby zona mowila, 'eee to moze dajmy sobie spokoj, bo Ci klapie', to bys czul ulge? ;) NIe wiem czy zawsze nie stawal czy wiednal (nie dopytywalam o szczegoly ;) Co ma niestawanie do popedu? Zreszta nie wiem jaki byl cel w zadawaniu mi tego i poprzedniego pytania wiec moze nie odpowiadam na temat.
                                                  • sabat777 Re: kalkulantka vs frajerka 10.09.15, 22:12
                                                    hello-kitty2 napisała:

                                                    > Zreszta
                                                    > nie wiem jaki byl cel w zadawaniu mi tego i poprzedniego pytania wiec moze nie
                                                    > odpowiadam na temat.

                                                    Zal mi go. Staram się przeanalizować sytuację, żeby wyciągnąć z niej jakąś lekcję.
                                                    Moim zdaniem jeśli czuł jakiś sentyment do Twojej matki, to powinien był go porzucić.
                                                  • hello-kitty2 Re: kalkulantka vs frajerka 10.09.15, 22:18
                                                    sabat777 napisał:

                                                    > Zal mi go. Staram się przeanalizować sytuację, żeby wyciągnąć z niej jakąś lekc
                                                    > ję.
                                                    > Moim zdaniem jeśli czuł jakiś sentyment do Twojej matki, to powinien był go por
                                                    > zucić.

                                                    Porzucil, po 40tce mowil o niej wylacznie per 'kurwa' ;)
                                                    NIe ma co go zalowac. Oboje byli niezle popaprani.
                                                  • mabelle2000 Re: kalkulantka vs frajerka 10.09.15, 20:40
                                                    hello-kitty2 napisała:

                                                    > Nie wiem czy dobrze zrozumialam pytanie ale podam swoj i Ninek przypadek. Ja ja
                                                    > k sie jeszcze skarzylam to tylko czekalam, w milczeniu.

                                                    Skarzylas sie na co ? Czy czekalas w milczeniu, bo to jakby nie to samo jednak :-)

                                                    > Nie nadszedl i juz nie
                                                    > czekam. Ninek chyba tez.

                                                    Czyli jak dobrze rozumiem nie czekasz, bo poszlas po rozum do glowy ? ;-) Gdybys czekala, to bys dalej darla szaty na forum, ze skurczybyk obiecal, a nie dotrzymal i masztu nie chce stawiac na Twoj widok ;-)
                                                  • hello-kitty2 Re: kalkulantka vs frajerka 10.09.15, 21:26
                                                    mabelle2000 napisała:

                                                    > Skarzylas sie na co ? Czy czekalas w milczeniu, bo to jakby nie to samo jednak
                                                    > :-)

                                                    Ups myslalam, ze chodzilo o skarzenie sie na forum. Do ludzi tez sie skarzylam (przykjaciol).

                                                    > Czyli jak dobrze rozumiem nie czekasz, bo poszlas po rozum do glowy ? ;-) Gdyby
                                                    > s czekala, to bys dalej darla szaty na forum, ze skurczybyk obiecal, a nie dotr
                                                    > zymal i masztu nie chce stawiac na Twoj widok ;-)

                                                    Wg mnie to nie ma sensu. Trzeba sie pogodzic. Zreszta dla mnie to jest niepojete ze mozna kogos pozostawac kochac jesli juz nie pozada. Wg mnie uczucie wygasa. Tylko, ze ja moze mialam latwiej, bo jak tylko seks sie skonczyl to sie i mowienie 'kocham cie' skonczylo sie.
                                                  • zyg_zyg_zyg Re: kalkulantka vs frajerka 10.09.15, 20:40
                                                    > Chetnie przeczytalabym choc jeden taki przypadek, w ktorym osoba skarzaca sie n
                                                    > a brak seksu poddala w watpliwosc swoje do niego prawo w zwiazku.


                                                    Czy prawo jednej strony jest równoznaczne z obowiązkiem drugiej?
                                                  • mabelle2000 Re: kalkulantka vs frajerka 10.09.15, 20:44
                                                    zyg_zyg_zyg napisała:

                                                    > Czy prawo jednej strony jest równoznaczne z obowiązkiem drugiej?

                                                    Z tego co piszesz to tak. Skoro jest obowiazek uzyczania ciala zagwarantowany przysiega malzenska, a przysiega obowiazuje obie strony, to tak by z tego wynikalo.
                                                  • marek.zak1 Re: kalkulantka vs frajerka 10.09.15, 20:47
                                                    mabelle2000 napisała:

                                                    > zyg_zyg_zyg napisała:
                                                    >
                                                    > > Czy prawo jednej strony jest równoznaczne z obowiązkiem drugiej?
                                                    >
                                                    > Z tego co piszesz to tak. Skoro jest obowiazek uzyczania ciala zagwarantowany przysiega malzenska, a przysiega obowiazuje obie strony, to tak by z tego wynikalo.
                                                    ----------------------------------------------------------------------------------------
                                                    Nie ma obowiązku, ale konsekwencja braku seksu jest rozpad związku. Co kto woli.
                                                  • sabat777 Re: kalkulantka vs frajerka 10.09.15, 20:49
                                                    Toc taka przysiega jest gowno warta. Jak moge przysiac cos, czego nie moge zagwarantowac. To rownie dobrze, jak Pan Zagloba Inflanty ;)
                                                  • mabelle2000 Re: kalkulantka vs frajerka 10.09.15, 20:53
                                                    sabat777 napisał:

                                                    > Toc taka przysiega jest gowno warta. Jak moge przysiac cos, czego nie moge zagw
                                                    > arantowac.

                                                    Tez tak uwazam.
                                                  • marek.zak1 Sex bez ograniczeń? 10.09.15, 20:54
                                                    sabat777 napisał:

                                                    > Toc taka przysiega jest gowno warta. Jak moge przysiac cos, czego nie moge zagwarantowac. To rownie dobrze, jak Pan Zagloba Inflanty ;)
                                                    ----------------------------------------------------------------------------------------
                                                    Te przysięgi są mało precyzyjne. jak kobieta przysięga, ze zrobi wszystko....facet rozumie, ze ma seks bez ograniczeń, ale ona rozumie tiozupełnie inaczej, czyli będziesz miał seks bez ograniczeń, jak ja bede miała ochotę.
                                                    To jest nieprecyzyjne i stąd konflikty.
                                                  • sabat777 Re: kalkulantka vs frajerka 10.09.15, 20:58
                                                    Bo oferujac Niderlandy bylbym choc o piedz ziemi w prawdzie.
                                                  • sea.sea Re: kalkulantka vs frajerka 10.09.15, 21:00
                                                    Ludzie zazwyczaj lubią mieć wygodnie. I lubią mieć zwrot z inwestycji.

                                                    Dlaczego niedający są tacy zaszokowani rozstaniem albo zdradą, i nie przychodzi im do głowy, że skoro są w związku z roszczeniowym, smędzącym stale o seks potworem, to może należałoby go zostawić? Bo im się inwestycja zwraca, mają to, po co weszli w związek - dorobek, dzieci, oparcie - i nie leży w ich interesie, żeby to oddawać. Oni są zaspokojeni.

                                                    Z kolei "należymiś" jest dość naturalnym podejściem, reprezentowanym nie tylko przy okazji oczekiwania, że ktoś użyczy ciała. Z należymisia biorą się kontrolowane wpadki. Osoby wiążące się z kimś o wyższym statusie materialnym oczekują, że partner się z nimi podzieli zasobami i dołoży do pensji, zamiast podzielić rachunki po równo a za resztę kupić sobie nowe torebki/nowy motor. Itd.
                                                  • mabelle2000 Re: kalkulantka vs frajerka 10.09.15, 21:08
                                                    Wszystko to prawda Sea. Dlatego zwiazki nie sa dla ludzi potrzebujacych, kalkulujacych co beda mogli sobie ugrac jak juz sie z kims zwiaza. Jesli wchodza w relacje gotowi dawac i brac z wdziecznoscia, to moga na zwiazku tylko zyskac. Jesli wyjezdzaja z roszczeniami, ktore gwarantuje im umowa malzenska, to juz jest pozamiatane.
                                                  • sea.sea Re: kalkulantka vs frajerka 10.09.15, 21:21
                                                    Z drugiej strony nie bardzo się da oddzielić związek od swoich celów życiowych. Owszem, najlepiej, kiedy cele są niezależne od tego, czy się z kimś jest, bo związki się rozpadają - ale bywają cele, które jesteś w stanie osiągnąć wyłącznie przy współpracy z partnerem lub też gdy przynajmniej nie jest ci on kulą u nogi. Więc wiesz "zwiążę się i następnie przyjmę z wdzięcznością, gdy ona zgodzi się na dzieci" albo "zwiążę się i następnie przyjmę z wdzięcznością, gdy on zgodzi się na to, że mój rozwój zawodowy wymaga w cholerę czasu i pracy" to się tak raczej nie da.
                                                  • mabelle2000 Re: kalkulantka vs frajerka 10.09.15, 21:39
                                                    sea.sea napisała:

                                                    > Z drugiej strony nie bardzo się da oddzielić związek od swoich celów życiowych.
                                                    > Owszem, najlepiej, kiedy cele są niezależne od tego, czy się z kimś jest, bo z
                                                    > wiązki się rozpadają - ale bywają cele, które jesteś w stanie osiągnąć wyłączni
                                                    > e przy współpracy z partnerem lub też gdy przynajmniej nie jest ci on kulą u no
                                                    > gi.

                                                    Zgadza sie. Dlatego jesli cele w jakims tam momencie zycia sie ewidentnie rozjezdzaja, to bardziej sensowne byloby sie rozstac, a nie traktowac drugiej strony jak niewolnika podsuwajac mu umowe malzenska pod nos.

                                                    Więc wiesz "zwiążę się i następnie przyjmę z wdzięcznością, gdy ona zgodzi
                                                    > się na dzieci" albo "zwiążę się i następnie przyjmę z wdzięcznością, gdy on zgo
                                                    > dzi się na to, że mój rozwój zawodowy wymaga w cholerę czasu i pracy" to się ta
                                                    > k raczej nie da.

                                                    Nie widze nic zlego w wyrazaniu wdziecznosci za to co dostaje. Ale jesli czegos nie dostaje, to znowu patrz wyzej- nie siegam po umowe malzenska, zeby wyegzekwowac swoje prawa. Prawo to ja mam tylko odejsc/rozwiesc sie jesli mi nie pasuje.
                                                  • sea.sea Re: kalkulantka vs frajerka 10.09.15, 21:49
                                                    Nie no, ja też nie widzę nic złego we wdzięczności, wręcz przeciwnie. Ale chodziło mi o to, że nie da się tak całkiem niczego nie oczekiwać. Wiążemy się z kimś dla wspólnych celów jednak, a nie po to, żeby całe życie wyłącznie podziwiać "jak ona ślicznie pluje" (cc) J. Chmielewska

                                                    Umowy małżeńskiej zdaje się jednak nikt literalnie nie podsuwa, natomiast jest foch, pretensje i żale i właśnie "należymiś". Tylko z drugiej strony "należymisie" są równe i równiejsze, z jakiegoś powodu za "należymisię kawałek dupy skoro jesteśmy w związku" jest sekowanie, z kolei postawa "należymisię święty spokój, bo nie mam ochoty, a ty płacz i jedź na ręcznym, ale jak będziesz chciał(a) odejść, to ci to utrudnię na maksa" bulwersuje wyłącznie tych, którym nie dają ;)
                                                  • mabelle2000 Re: kalkulantka vs frajerka 10.09.15, 21:58
                                                    sea.sea napisała:

                                                    > Nie no, ja też nie widzę nic złego we wdzięczności, wręcz przeciwnie. Ale chodz
                                                    > iło mi o to, że nie da się tak całkiem niczego nie oczekiwać. Wiążemy się z kim
                                                    > ś dla wspólnych celów jednak, a nie po to, żeby całe życie wyłącznie podziwiać
                                                    > "jak ona ślicznie pluje" (cc) J. Chmielewska

                                                    No skoro cele sa wspolne, to tak na logike, czego mozna jeszcze oczekiwac ? :-)))
                                                  • sea.sea Re: kalkulantka vs frajerka 10.09.15, 22:00
                                                    Że ktoś w połowie drogi nie powie "pierdolę, nie robię"? :D
                                                  • mabelle2000 Re: kalkulantka vs frajerka 10.09.15, 22:05
                                                    sea.sea napisała:

                                                    > Że ktoś w połowie drogi nie powie "pierdolę, nie robię"? :D

                                                    A no chyba, ze tak. Wtedy trzeba mu przypomniec co wczesniej obiecal :-D
                                                  • zyg_zyg_zyg Re: kalkulantka vs frajerka 10.09.15, 21:17
                                                    > Z tego co piszesz to tak. Skoro jest obowiazek uzyczania ciala zagwarantowany p
                                                    > rzysiega malzenska, a przysiega obowiazuje obie strony, to tak by z tego wynika
                                                    > lo

                                                    Coś kręcisz, Mabelle. Nie pisałam nigdzie o obowiązku użyczania ciała. Nie pisałam o małżeństwach, tylko o związkach. Chcesz dalej rozmawiać o sensowności i interpretacji przysięgi małżeńskiej?
                                                  • mabelle2000 Re: kalkulantka vs frajerka 10.09.15, 21:25
                                                    zyg_zyg_zyg napisała:

                                                    > Coś kręcisz, Mabelle. Nie pisałam nigdzie o obowiązku użyczania ciała.

                                                    Pisalas o obowiazku utrzymania wiezi fizycznej. To moze wytlumacz jak te wiez utrzymac, bo moze rzeczywiscie myslimy o czym innym.

                                                    >Nie pisa
                                                    > łam o małżeństwach, tylko o związkach.

                                                    Skoro nie pisalas o malzenstwach, to dlaczego uzylas argumentu podpierajac sie prawem malzenskiem ?
                                                    forum.gazeta.pl/forum/w,15128,158470256,158671211,Re_kalkulantka_vs_frajerka.html?wv.x=1
                                                  • zyg_zyg_zyg Re: kalkulantka vs frajerka 10.09.15, 23:00
                                                    > Pisalas o obowiazku utrzymania wiezi fizycznej. To moze wytlumacz jak te wiez u
                                                    > trzymac, bo moze rzeczywiscie myslimy o czym innym.

                                                    Zawarcie małżeństwa zakłada zaistnienie i podtrzymywania więzi - miedzy innymi fizycznej. Więź = to, co łączy lub jednoczy ludzi ze sobą. Jeśli dajesz dupy na sucho i z przykrością, to to nie jest żadna więź, bo to działanie nie łączy Cię z partnerem, tylko od niego oddala. Nie wiem, kto (według prawa) w takim przypadku jest winnym braku/zaniku więzi fizycznej - Ty, bo nie dajesz, czy partner, bo Cię gwałci. Tak czy inaczej dawanie dupy niekoniecznie jest równoznaczne z podtrzymywaniem więzi fizycznej.

                                                    Nie znam uniwersalnej odpowiedzi na pytanie jak więź podtrzymać - cały czas ludzie szukają jej na tym forum. Próbuję znaleźć osobistą, pasującą do mnie i mojego małżeństwa. I chodzi o podtrzymanie jej, a nie nawiązanie od zera albo od minus jednego. Nie udało mi się jej znaleźć w poprzednim związku, dlatego się rozpadł. Było to najlepsze, co mogłam dla siebie zrobić, dlatego też uważam, że gdy więzi definitywnie nie ma i nie ma perspektyw na jej nawiązanie, należałoby się rozstać.


                                                    > Skoro nie pisalas o malzenstwach, to dlaczego uzylas argumentu podpierajac sie
                                                    > prawem malzenskiem ?

                                                    Tu pisałam o przysiędze małżeńskiej, a więc o małżeństwie. Tu: forum.gazeta.pl/forum/w,15128,158470256,158679089,Re_kalkulantka_vs_frajerka.html?wv.x=2 o związkach (bo miałam na myśli również swój poprzedni, który małżeństwem nie był).
                                                  • mabelle2000 Re: kalkulantka vs frajerka 11.09.15, 10:27
                                                    zyg_zyg_zyg napisała:

                                                    > Nie wiem, kto (według prawa) w takim przy
                                                    > padku jest winnym braku/zaniku więzi fizycznej - Ty, bo nie dajesz, czy partner
                                                    > , bo Cię gwałci. Tak czy inaczej dawanie dupy niekoniecznie jest równoznaczne z
                                                    > podtrzymywaniem więzi fizycznej.

                                                    Dokladnie tak. Dlatego Twoja wczesniejsza deklaracje, ze dawalabys dupy dla harmonii i zgody w zwiazku, traktuje jako dobry zart, bo przypomne, ze obwarowalas ja kilkoma warunkami- jesli nie bedzie dyskomfortu, jesli nie bedzie obrzydzenia, jesli jemu nie bedzie przeszkadzac Twoj brak entuzjazmu.

                                                    > Tak czy inaczej dawanie dupy niekoniecznie jest równoznaczne z
                                                    > podtrzymywaniem więzi fizycznej.

                                                    Powiem wiecej, ono te wiez zrywa na zawsze, czego dowodem chocby przyklady z tego forum.
                                                  • ninek04 Re: kalkulantka vs frajerka 10.09.15, 21:37
                                                    >. Skoro jest obowiazek uzyczania ciala zagwarantowany przysiega malzenska, a przysiega obowiazuje obie strony, to tak by z tego wynikalo<

                                                    A czy te słowa przysięgi, klepane i powtarzane za panią /panem urzędnikiem to w ogóle mają aż takie znaczenie, że służą za jakiś punkt odniesienia? Do czego? Jeśli na przykład jedna strona ma pretensje do drugiej, to czy swoje niezadowolenie wyraża poprzez powoływanie się na przysięgę?I ile osób w praktyce tej przysięgi dotrzymuje,trzymając się literalnie każdego jej punktu i nie łamiąc jej zasad choćby w części? Dla niektórych to zwykłe podpisanie papierka,żeby pozbyć się biurokratycznych utrudnień i nic więcej. Ważniejsze jest to,żebyśmy sami ustalili zasady,które są dla nas ważne w związku i próbowali ich dotrzymywać, dopoki jest to możliwe.
                                                  • mabelle2000 Re: kalkulantka vs frajerka 10.09.15, 21:44
                                                    ninek04 napisała:

                                                    > A czy te słowa przysięgi, klepane i powtarzane za panią /panem urzędnikiem to
                                                    > w ogóle mają aż takie znaczenie, że służą za jakiś punkt odniesienia?

                                                    No widocznie maja, bo jak widac czesto sa podstawa do roszczen. Obiecalas/es to daj mi teraz seks, utrzymaj mnie, wychowaj ze mna dzieci, zapewnij rozrywke, zaopiekuj, zadbaj o wspolne mieszkanie ....
                                                  • hello-kitty2 Re: kalkulantka vs frajerka 10.09.15, 21:50
                                                    ninek04 napisała:

                                                    > A czy te słowa przysięgi, klepane i powtarzane za panią /panem urzędnikiem to
                                                    > w ogóle mają aż takie znaczenie, że służą za jakiś punkt odniesienia?

                                                    Jeszcze bardziej mnie smieszy analiza przysiegi skladanej w kosciele, gdzie wiekszosc ludzi w ogole nie wierzy w Boga. To jak przysiega skladana przed SpongeBob SquarePants dla nich ;) Ewidentnie maja w dupie i to widac juz podczas uroczystosci, ze zwyczajnie odbebniaja ja dla innych korzysci. Sluby to sciema. Przykladowo: jaka wartosc bedzie miala przysiega Kutuzowa gdy go wreszcie narzyczona przycisnie skoro my wszyscy jestemy tu juez z gory swiadkami, ze on tego slubu nie chce. A to jest tylko wyrazny zerojedynkowy przyklad, a ile jest takich, ze ktos nie ma zdania, a robi albo robi dla kogos albo dla swietego spokoju, ect. Te przysiegi sa bezmyslnie klepane, tak jak bezmysle jest wykonywanie wszystkich obrzadkow wynikajacych z tradycji. Ktos cos kiedys robil i my to tez klepiemy bez zastanowienia sie.
                                                  • bcde Re: kalkulantka vs frajerka 14.09.15, 03:52
                                                    ninek04 napisała:
                                                    >A czy te słowa przysięgi, klepane i powtarzane za panią /panem urzędnikiem to w ogóle mają aż takie znaczenie, że służą za jakiś punkt odniesienia? Do czego? Jeśli na przykład jedna strona ma pretensje do drugiej, to czy swoje niezadowolenie wyraża poprzez powoływanie się na przysięgę?I ile osób w praktyce tej przysięgi dotrzymuje,trzymając się literalnie każdego jej punktu i nie łamiąc jej zasad choćby w części?

                                                    Co ciekawe, treść oświadczenia (nie przysięgi) została wpisana do kodeksu rodzinnego i opiekuńczego dopiero w listopadzie ub. roku, a obowiązuje od marca tego roku. Wcześniejsza treść oświadczenia (która niewiele się różniła) nie miała podstawy w kodeksie.
                                                    Istotnie, kodeks zobowiązuje małżonków do wspólnego pożycia, jednak nie należy z tego wyciągać wniosku, że jest obowiązek zmuszania się do seksu. Dawniej nierzadko zdarzało się, że adwokat argumentował przy rozwodzie, że żona nie mogła się zmusić, bo np. mąż nie leczył zębów i waliło mu z gęby. Obecnie świat poszedł do przodu i raczej taka argumentacja nie jest potrzebna, bo (sfeminizowane) sądy na ogół rozumieją, że nakazu kodeksowego nie można tłumaczyć wbrew podstawowym, konstytucyjnym wolnościom, a zatem strona odmawiająca seksu nie powinna być z tego powodu uznana za winną rozkładu pożycia.
                                                  • hello-kitty2 Re: kalkulantka vs frajerka 14.09.15, 09:38
                                                    bcde napisał:

                                                    Obecnie świat poszed
                                                    > ł do przodu i raczej taka argumentacja nie jest potrzebna, bo (sfeminizowane) s
                                                    > ądy na ogół rozumieją, że nakazu kodeksowego nie można tłumaczyć wbrew podstawo
                                                    > wym, konstytucyjnym wolnościom, a zatem strona odmawiająca seksu nie powinna by
                                                    > ć z tego powodu uznana za winną rozkładu pożycia.

                                                    Czyli jeszcze raz: strona odmawiajaca seksu nie jest winna rozkladu pozycia? Tj nie mozna sie rozwiesc z winny odmawiajacego seksu? Trzeba wine wziac na siebie? (dla mnie to strasznie skomplikowane)
                                                  • kynane Re: kalkulantka vs frajerka 15.09.15, 14:12
                                                    Jeżeli chodzi o uznawanie strony odmawiającej seksu za wyłącznie winną rozkładu pożycia, to dość często tak się zdarza. A to dlatego, że nie ma konstytucyjnego nakazu bycia w małżeństwie, natomiast związek przyczynowy pomiędzy: nie ma pożycia seksualnego, więc znikają więzi, więc rozpada się pożycie małżeńskie, jest dość logiczny i oczywisty... Ochroną konstytucyjnej wolności Heliozy do nieuprawiania seksu z Abelardem jest orzeczenie rozwodu tychże :)
                                                  • hello-kitty2 Re: Sabat tu doczytaj sobie na przyszlosc 15.09.15, 14:28
                                                    kynane napisała:

                                                    > Jeżeli chodzi o uznawanie strony odmawiającej seksu za wyłącznie winną rozkładu
                                                    > pożycia, to dość często tak się zdarza. A to dlatego, że nie ma konstytucyjneg
                                                    > o nakazu bycia w małżeństwie, natomiast związek przyczynowy pomiędzy: nie ma po
                                                    > życia seksualnego, więc znikają więzi, więc rozpada się pożycie małżeńskie, jes
                                                    > t dość logiczny i oczywisty... Ochroną konstytucyjnej wolności Heliozy do nieup
                                                    > rawiania seksu z Abelardem jest orzeczenie rozwodu tychże :)

                                                    Dzieki za wyjasnienie. To jest to pocieszajace dla tych, ktorzy chca sie rozwiesc, a potrafia powsciagnac sie przed zdrada. Moga z winny odmawiajacego. Tylko to chyba musi byc jakies czynne i udokumentowane ;) odmawianie, bo w sumie jak udowodnic w sadzie malzonkowi, ze odmawial seksu? Najgorzej jak rzeczony odmawiajacy pyka seksik raz na pare miechow i bedzie twierdzil, ze przeciez nie odmawia zupelnie.
                                                  • kynane Re: Sabat tu doczytaj sobie na przyszlosc 15.09.15, 14:48
                                                    Można ciągać po sądach świadków - przyjaciół, którym się żalono... Można zacząć zbierać sms-y, maile itp. gdzie druga strona stwierdza, że jej to nie interesuje itp. Jak rzeczony odmawiający powie w sądzie, że przecież on chętnie, ale raz na kilka miesięcy, to będzie też nieźle.
                                                    Należy dobrze zrozumieć pojęcie "winy" - nie jest niczyją winą, że się nie lubi seksu. To nie przestępstwo. Ale to nielubienie seksu powoduje rozpad pożycia, mającego na celu miedzy innymi zaspokajanie potrzeb seksualnych, i tylko w tym jest "wina".
                                                    Niemniej jednak ja co do zasady jestem zwolenniczką rozwodów bez orzekania o winie. No nie lubię takiego rozbierania małżeństwa na kawałki przed obcymi...
                                                  • zyg_zyg_zyg Re: Sabat tu doczytaj sobie na przyszlosc 15.09.15, 15:20
                                                    Jak rzeczony odmawiający powie w sądzie, że przecież on chętnie, ale ra
                                                    > z na kilka miesięcy, to będzie też nieźle.

                                                    No nie wiem, czy tak nieźle. Jeśli sąd uzna, że "raz na kilka miesięcy" można podpiąć pod "sporadyczne", to raczej źle - bo nie ma zupełnego i trwałego rozkładu.

                                                    "Nawet sporadyczne tylko stosunki fizyczne między małżonkami z reguły
                                                    wskazują, że rozkład pożycia nie jest jeszcze zupełny, oczywiście przy
                                                    założeniu ich pełnej, obustronnej dobrowolności."
                                                  • kynane Re: Sabat tu doczytaj sobie na przyszlosc 15.09.15, 15:47
                                                    Pełnej, obustronnej dobrowolności. A tutaj można argumentować, że strona nie mająca seksu, była tak zdesperowana, że z kimkolwiek by, ale zasady nie pozwalały.
                                                  • sabat777 Re: Sabat tu doczytaj sobie na przyszlosc 15.09.15, 14:58
                                                    Le tam, jak nie bedzie juz dzieci na utrzymaniu to bedzie mi obojetnie z czyjej winy bedzie rozwod. Moge spokojnie zrobic bez orzekania.
                                                  • kag73 Re: Sabat tu doczytaj sobie na przyszlosc 15.09.15, 15:15
                                                    sabat777 napisał:

                                                    > Le tam, jak nie bedzie juz dzieci na utrzymaniu to bedzie mi obojetnie z czyjej
                                                    > winy bedzie rozwod. Moge spokojnie zrobic bez orzekania.

                                                    No ale gdyby byla Twoja albo jej wina? Alimenty na dzieci albo lozenie na ich utrzymanie i tak jest Waszym obowiazkiem(chociazby moralnym). Wiec powiedz, ze sie rozwiedziesz jak dzieci podrosna a nie, ze o wine chodzi.
                                                  • sabat777 Re: Sabat tu doczytaj sobie na przyszlosc 15.09.15, 15:37
                                                    No ale przeciez to oczywiste, dokladnie tak jest.
                                                  • hello-kitty2 Re: Sabat tu doczytaj sobie na przyszlosc 15.09.15, 15:51
                                                    sabat777 napisał:

                                                    > No ale przeciez to oczywiste, dokladnie tak jest.

                                                    I tak Ci wspolczuje, bo przeciez nie wiadomo kiedy te dzieci przestana byc na utrzymaniu. Obowiazek prawny masz chyba do konca studiow ale jak wezniesz pod uwage 'obowiazek moralny' to do smierci moze Ci zejsc. Zalezy jak obowiazkowy jestes moralnie ;-)
                                                  • sabat777 Re: Sabat tu doczytaj sobie na przyszlosc 15.09.15, 16:04
                                                    Hmm... Mysle ze generalnie jestem dosc niemoralny. Malo co mnie rusza w kwestii obowiazkow, dobra i zla i takich tam. Dla mnie to tylko puste slowa, nie rusza mnie to.
                                                  • hello-kitty2 Re: Sabat tu doczytaj sobie na przyszlosc 15.09.15, 15:45
                                                    kag73 napisała:

                                                    Alimenty na dzieci albo lozenie na ich u
                                                    > trzymanie i tak jest Waszym obowiazkiem(chociazby moralnym).

                                                    No nie wiem czy skoro nie ma grzechu, jak pisalas, to jest cos takiego jak obowiazek 'moralny'? To juz lepiej powolywac sie na 'prawny'. Bezpieczniej ;)
                                                  • kag73 Re: Sabat tu doczytaj sobie na przyszlosc 15.09.15, 16:36
                                                    hello-kitty2 napisała:
                                                    > No nie wiem czy skoro nie ma grzechu, jak pisalas, to jest cos takiego jak obow
                                                    > iazek 'moralny'? To juz lepiej powolywac sie na 'prawny'. Bezpieczniej ;)

                                                    Moralnosc nie ma dla mnie nic wspolnego z religia czy grzechem.

                                                  • hello-kitty2 Re: Sabat tu doczytaj sobie na przyszlosc 15.09.15, 15:37
                                                    sabat777 napisał:

                                                    > Le tam, jak nie bedzie juz dzieci na utrzymaniu to bedzie mi obojetnie z czyjej
                                                    > winy bedzie rozwod. Moge spokojnie zrobic bez orzekania.

                                                    Bez orzekania to mozesz zrobic zawsze. Problem tylko w tym, ze ta druga strona sie moze nie zgodzic. Dalej akurat dla mnie orzekanie rozwodu z 'winna' jest niezanane, bo u mnie nie ma ale przyjrzyj sie na wszelki wypadek na konsekwencje rozwodu z wina i bez (niezaleznie od dzieci) czyli na kwestie: kto traci dach nad glowa?, kto komu placi alimenty (na eks malzonka)? i tego typu rzeczy. Czy na pewno nie ma roznicy?
                                                  • sabat777 Re: Sabat tu doczytaj sobie na przyszlosc 15.09.15, 15:43
                                                    Z dachem nad glowa to powazna kwestia, jestem teraz na etapie rozstrzygania tych spraw na przyszlosc i niezle sie glowie prawde mowiac.
                                                    Co do alimentow, to watpie bym byl kiedykolwiek w przyszlosci w lepszej sytuacji finansowej niz zona, watpie tez by ona byla w stanie przy takim poziomie zlej woli udowodnic rozpad z mojej winy - wiec mam do wyboru jej wine albobez orzekania. Raczej to drugie. I prawde powiedziawszy jest mi to obojetne.
                                                  • kynane Re: Sabat tu doczytaj sobie na przyszlosc 15.09.15, 15:49
                                                    Akurat bardzo ciężko jest uzyskać zgodę na brak orzekania o winie, a i sąd czasem chce być świętszy od papieża...
                                                    Fakt, że należy dobrze rozważyć finansowe za i przeciw orzekania/braku orzekania...
                                                  • bcde Re: Sabat tu doczytaj sobie na przyszlosc 15.09.15, 16:50
                                                    >Akurat bardzo ciężko jest uzyskać zgodę na brak orzekania o winie, a i sąd czasem chce być świętszy od papieża...

                                                    Co ty p... iszesz? Czyją zgodę? Większość rozwodów jest bez orzekania o winie, a sąd nie ma nic do gadania w kwestii winy, jeśli obie strony chcą się tak rozwieść.
                                                  • kynane Re: Sabat tu doczytaj sobie na przyszlosc 15.09.15, 17:02
                                                    Brak orzekania o winie jest wyłącznie na zgodny wniosek małżonków. Jeżeli którykolwiek z małżonków się nie zgadza - a tu właśnie dość często grają ambicje, więc o zgodę trudno - sąd musi orzec o winie. Czyli pisząc o zgodzie miałam na myśli zgodę między małżonkami... Fakt, że statystyka zaczyna się poprawiać w obecnych czasach, bo pobierać się - i rozwodzić - zaczynają pokolenia, gdzie nie "aż po grób"...

                                                    Co zaś do nadgorliwości sądu... żądanie zaniechania orzekania o winie może być cofnięte, nawet w kolejnej instancji. I nie raz, nie dwa zdarzało się, że w uzasadnieniu wyroku sąd przemycał kwiatki, które jedną ze stron skłaniały do zmiany stanowiska... (wprawdzie strony wniosły, sąd jednakże nie mógł nie zauważyć, że zupełny rozpad spowodowany był... itp.)

                                                    Generalnie prawo rodzinne się zmienia...
                                                  • marek.zak1 Re: kalkulantka vs frajerka 15.09.15, 14:50
                                                    kynane napisała:

                                                    > Jeżeli chodzi o uznawanie strony odmawiającej seksu za wyłącznie winną rozkładu pożycia, to dość często tak się zdarza. A to dlatego, że nie ma konstytucyjneg o nakazu bycia w małżeństwie, natomiast związek przyczynowy pomiędzy: nie ma pożycia seksualnego, więc znikają więzi, więc rozpada się pożycie małżeńskie, jest dość logiczny i oczywisty.
                                                    -------------------------------------------------------------------------------------------------------

                                                    Tak, dla tego, ktoremu sie odmawia. Wszak pisalem: brak seksu -> brak zwiazku.
                                                    Według innego spojrzenia, brak seksu jest następstwem braku związku I w takim przypadku nie ma niczyjej winy. Ot, związek sie rozpadł. .
                                                  • kynane Re: kalkulantka vs frajerka 15.09.15, 14:59
                                                    Skutek jest ten sam - rozwód orzeczony, można brykać :)
                                                  • bcde Re: kalkulantka vs frajerka 15.09.15, 16:46
                                                    >Jeżeli chodzi o uznawanie strony odmawiającej seksu za wyłącznie winną rozkładu pożycia, to dość często tak się zdarza.

                                                    Gdzie? W Polsce? Chyba żartujesz.
                                                  • kynane Re: kalkulantka vs frajerka 15.09.15, 16:52
                                                    Niespecjalnie. Rozwodami się nie zajmuję zawodowo, a mimo to trafiły mi się takie przypadki; fakt, że mocno namawiałam klientów do naprawy związku, stąd i dowody potem były mocne :)
                                                  • lybbla Re: kalkulantka vs frajerka 10.09.15, 22:18
                                                    mabelle2000 napisała:

                                                    > zyg_zyg_zyg napisała:
                                                    >
                                                    > > Nie zauważyłam. To znaczy zauważyłam w wielu przypadkach, ale na pewno ni
                                                    > e we w
                                                    > > szystkich.
                                                    >
                                                    > Chetnie przeczytalabym choc jeden taki przypadek, w ktorym osoba skarzaca sie n
                                                    > a brak seksu poddala w watpliwosc swoje do niego prawo w zwiazku.

                                                    Ja dziesięć lat temu, po kilku latach kombinowania jak otworzyć wrota. Nie znaczy nie i koniec.

                                                    > > Różnica w stopniu kategoryczności naszych zauważeń ;-) wynika być mo
                                                    > > że stąd, że ja stałam po innej stronie bezseksia niż Ty...
                                                    >
                                                    > Mysle, ze strona bezseksia nie ma tu nic do rzeczy. Chodzi o zasade nie roszcze
                                                    > nia sobie praw do ciala drugiego czlowieka. Moge sie mylic, ale wydaje mi sie,
                                                    > ze jest to zasada podstawowa, fundamentalna. Dlatego nie da sie jej wymusic zad
                                                    > nym dekretem, podpisem, zobowiazaniem.

                                                    Co do fundamentalnych zasad wyrywam z kontekstu:
                                                    ``3 Mąż niech oddaje powinność żonie, podobnie też żona mężowi.
                                                    4 Żona nie rozporządza własnym ciałem, lecz jej mąż; podobnie też i mąż nie rozporządza własnym ciałem, ale żona.''
                                                    Przeinaczam bo 6 mówi o tym, że nie jest to zasada fundamentalna.

                                                    Roszczenia nie ma. Jest niewymuszone obdarowywanie swoim ciałem. Fundament związku.
                                                    Kończy się obdarowywanie, fundament kruszeje.

                                                    Już przywoływałem przykład mojej przyjaciółki. Przestała czuć pożądanie z dnia na dzień.
                                                    Jakby ktoś zgasił światło. Jednego dnia nie możesz się doczekać spotkania, następnego dnia zaczyna cię odrzucać. I co wtedy, czyja to cholera wina? No czyja?
                                                  • kag73 Re: kalkulantka vs frajerka 10.09.15, 22:24
                                                    lybbla napisał:
                                                    "Już przywoływałem przykład mojej przyjaciółki. Przestała czuć pożądanie z dnia na dzień.
                                                    Jakby ktoś zgasił światło. Jednego dnia nie możesz się doczekać spotkania, następnego dnia zaczyna cię odrzucać. I co wtedy, czyja to cholera wina? No czyja?"

                                                    No mnie by bardziej interesilo czy jeszcze kolejnego dnia to pozadanie jednak nie wroci? Skoro tak nagle wygaslo, to moze tez nagle sie obudzi znow?
                                                  • lybbla Re: kalkulantka vs frajerka 10.09.15, 22:51
                                                    kag73 napisała:

                                                    > No mnie by bardziej interesilo czy jeszcze kolejnego dnia to pozadanie jednak n
                                                    > ie wroci? Skoro tak nagle wygaslo, to moze tez nagle sie obudzi znow?

                                                    Latami się to ciągnie. Chociaż ostatnie informacje w tym temacie mam sprzed pół roku.
                                                    Od przestawienia w tryb off pojawiły się racjonalizacje dlaczego tak się stało i obrzucanie się winą z roku na rok przybiera na sile.
                                                  • kag73 Re: kalkulantka vs frajerka 10.09.15, 22:55
                                                    lybbla napisał:
                                                    > Latami się to ciągnie. Chociaż ostatnie informacje w tym temacie mam sprzed pół
                                                    > roku.Od przestawienia w tryb off pojawiły się racjonalizacje dlaczego tak się stało
                                                    > i obrzucanie się winą z roku na rok przybiera na sile.

                                                    Czy to znaczy, ze lata cale nie ma seksu wcale? Czy jest ale rzadko z laski na ucieche?
                                                  • lybbla Re: kalkulantka vs frajerka 10.09.15, 23:06
                                                    kag73 napisała:

                                                    > lybbla napisał:
                                                    > > Latami się to ciągnie. Chociaż ostatnie informacje w tym temacie mam sprz
                                                    > ed pół
                                                    > > roku.Od przestawienia w tryb off pojawiły się racjonalizacje dlaczego ta
                                                    > k się stało
                                                    > > i obrzucanie się winą z roku na rok przybiera na sile.
                                                    >
                                                    > Czy to znaczy, ze lata cale nie ma seksu wcale? Czy jest ale rzadko z laski na
                                                    > ucieche?

                                                    Były okresy bez, okresy z litość i okresy ``coś tam się poprawiło''.
                                                  • kag73 Re: kalkulantka vs frajerka 10.09.15, 23:13
                                                    lybbla napisał:
                                                    > Były okresy bez, okresy z litość i okresy ``coś tam się poprawiło''.


                                                    A to pozamiatane :(
                                                  • hello-kitty2 Re: kalkulantka vs frajerka 10.09.15, 22:28
                                                    lybbla napisał:

                                                    > Już przywoływałem przykład mojej przyjaciółki.

                                                    Nie zauwazylam tego przywolania ;)

                                                    Przestała czuć pożądanie z dnia
                                                    > na dzień. Jakby ktoś zgasił światło. Jednego dnia nie możesz się doczekać spotkania, nast
                                                    > ępnego dnia zaczyna cię odrzucać. I co wtedy, czyja to cholera wina? No czyja?

                                                    Marek by dopytal: nie zaniedbales sie (z dnia na dzien ;)? NIe rozczarowales?
                                                    A ile byliscie razem z przyjaciolka i czy zona byla w tle? Bo jak zona bywa w tle, to najrozniejsze dziwa dzieja sie z dnia na dzien ;)
                                                  • sabat777 Re: kalkulantka vs frajerka 10.09.15, 22:33
                                                    hello-kitty2 napisała:

                                                    > Marek by dopytal: nie zaniedbales sie (z dnia na dzien ;)? NIe rozczarowales?

                                                    Pozwolił sobie wejść na głowę. Przegrał z kobietą walkę o władzę ;)
                                                  • lybbla Re: kalkulantka vs frajerka 10.09.15, 23:01
                                                    sabat777 napisał:

                                                    > hello-kitty2 napisała:
                                                    >
                                                    > > Marek by dopytal: nie zaniedbales sie (z dnia na dzien ;)? NIe rozczarowa
                                                    > les?
                                                    >
                                                    > Pozwolił sobie wejść na głowę. Przegrał z kobietą walkę o władzę ;)

                                                    Przez tydzień w domu był niesprawny odkurzacz.
                                                  • mabelle2000 Re: kalkulantka vs frajerka 11.09.15, 10:37
                                                    ybbla napisał:

                                                    > Co do fundamentalnych zasad wyrywam z kontekstu:
                                                    > ``3 Mąż niech oddaje powinność żonie, podobnie też żona mężowi.
                                                    > 4 Żona nie rozporządza własnym ciałem, lecz jej mąż; podobnie też i mąż nie roz
                                                    > porządza własnym ciałem, ale żona.''
                                                    > Przeinaczam bo 6 mówi o tym, że nie jest to zasada fundamentalna.

                                                    Coz, widac niektorzy dostepuja w zyciu laski wiary, dzieki temu czuja dreszcz rozkoszy w chwili gdy przychodzi im spelnic *powinnosc* .
                                                    Moje zyciowe dylematy rozwiazal imperatyw kategoryczny Kanta, nigdy nie bylam szczesliwsza niz obecnie jestem.
                                                  • hello-kitty2 Re: kalkulantka vs frajerka 11.09.15, 11:59
                                                    mabelle2000 napisała:

                                                    > Moje zyciowe dylematy rozwiazal imperatyw kategoryczny Kanta, nigdy nie bylam s
                                                    > zczesliwsza niz obecnie jestem.

                                                    A ile to szczescie juz trwa? W sensie jak dawno temu podjelas decyzje o rozwodzie i czy od razu poczulas sie szczesliwa czy to szczescie musialas 'wypracowac' sobie? Czy szczescie wyniknelo automatem z samego rozstania?
                                                  • mabelle2000 Re: kalkulantka vs frajerka 11.09.15, 13:36
                                                    hello-kitty2 napisała:

                                                    > A ile to szczescie juz trwa?

                                                    Kilka lat, ale nie pamietam dokladnie, bo to byl jednak proces zmian, przede wszystkim w mojej glowie.

                                                    > W sensie jak dawno temu podjelas decyzje o rozwodz
                                                    > ie i czy od razu poczulas sie szczesliwa czy to szczescie musialas 'wypracowac'
                                                    > sobie?

                                                    Domyslam sie Kicia do czego zmierzasz. Nie, ani zmiana stanu cywilnego, ani rodzinnego czy miejsca zamieszkania nie wygeneruje automatycznie poczucia szczescia. Dlatego jestem pewna, ze zrobilam porzadek w swojej glowie duzo wczesniej zanim zrobilam go w zyciu.
                                                    Jest duzo prawdy w tym, ze wszystkie bledy, jesli sobie ich czlowiek nie uswiadomi, zabiera w kolejne zwiazki i popelniajac je ponownie- kolejny zwiazek rozwala. Ta swiadomosc sprawia, ze czuje chorobliwa, przesadna wrecz ostroznosc.

                                                    > Czy szczescie wyniknelo automatem z samego rozstania?

                                                    Nad szczesciem to ja wciaz pracuje Kicia, ale skoro zwykla codziennosc przynosi mi coraz wiecej radosci, to chyba nie jest tak zle :-)



                                                  • hello-kitty2 Re: kalkulantka vs frajerka 11.09.15, 13:48
                                                    mabelle2000 napisała:

                                                    > Domyslam sie Kicia do czego zmierzasz. Nie, ani zmiana stanu cywilnego, ani rod
                                                    > zinnego czy miejsca zamieszkania nie wygeneruje automatycznie poczucia szczesci
                                                    > a. Dlatego jestem pewna, ze zrobilam porzadek w swojej glowie duzo wczesniej za
                                                    > nim zrobilam go w zyciu.
                                                    > Jest duzo prawdy w tym, ze wszystkie bledy, jesli sobie ich czlowiek nie uswiad
                                                    > omi, zabiera w kolejne zwiazki i popelniajac je ponownie- kolejny zwiazek rozwa
                                                    > la. Ta swiadomosc sprawia, ze czuje chorobliwa, przesadna wrecz ostroznosc.

                                                    Dzieki. No wlasnie tak sie domyslam, ze my z reguly tak radzimy ludziom 'zrob to', 'zrob tamto' tyle, ze to niekoniecznie rozwiaze problem, bo problem mozna zabrac ze soba i nosic po swiecie cale zycie. Tak sobie powtarzam 'jak sie wyprowadze to bede szczesliwa'. Bede? No wlasnie, chyba niekoniecznie. A w glowie to ja mam fju bzdziu ;) Ja chyba jestem niedojrzala emocjonalnie. Chociaz nie wiem co to znaczy.
                                                  • mabelle2000 Re: kalkulantka vs frajerka 11.09.15, 14:05
                                                    hello-kitty2 napisała:

                                                    > Tak sobie powtarzam 'jak sie wypro
                                                    > wadze to bede szczesliwa'. Bede? No wlasnie, chyba niekoniecznie. A w glowie to
                                                    > ja mam fju bzdziu ;) Ja chyba jestem niedojrzala emocjonalnie.

                                                    :-) Ja bym raczej powiedziala, ze masz dusze wojownika i brak pokory, dlatego koniecznosc dostosowania sie do czegokolwiek zabija cala Twoja radosc zycia. Prawdopodobnie tez nie potrafisz prosic o pomoc, nawet jak jest Ci bardzo zle.
                                                  • hello-kitty2 Re: kalkulantka vs frajerka 11.09.15, 14:15
                                                    mabelle2000 napisała:

                                                    > :-) Ja bym raczej powiedziala, ze masz dusze wojownika i brak pokory, dlatego k
                                                    > oniecznosc dostosowania sie do czegokolwiek zabija cala Twoja radosc zycia. Pra
                                                    > wdopodobnie tez nie potrafisz prosic o pomoc, nawet jak jest Ci bardzo zle.

                                                    Mowisz. Powinnam sie urodzic w czasie wojen, a nie pokoju, wojowac, a nie dziecko wychowywac i w domu siedziec zeby mnie depresja lapala ;) Zupenie nie umiem zyc bez celu.
                                                  • kag73 Re: kalkulantka vs frajerka 11.09.15, 15:02
                                                    hello-kitty2 napisała:

                                                    > mabelle2000 napisała:
                                                    >
                                                    > > :-) Ja bym raczej powiedziala, ze masz dusze wojownika i brak pokory, dla
                                                    > tego k
                                                    > > oniecznosc dostosowania sie do czegokolwiek zabija cala Twoja radosc zyci
                                                    > a. Pra
                                                    > > wdopodobnie tez nie potrafisz prosic o pomoc, nawet jak jest Ci bardzo zl
                                                    > e.
                                                    >
                                                    > Mowisz. Powinnam sie urodzic w czasie wojen, a nie pokoju, wojowac, a nie dziec
                                                    > ko wychowywac i w domu siedziec zeby mnie depresja lapala ;) Zupenie nie umiem
                                                    > zyc bez celu.
                                                    Ale pird...nie za przeproszeniem, to dalej do Syrii na wojne, albo tam gdzie dzieci glodem przymieraja ;) Ja nie mozesz zmienic sytuacje to zmien swoje nastawienie, bedziesz mila cel!
                                                  • hello-kitty2 Re: kalkulantka vs frajerka 11.09.15, 15:54
                                                    kag73 napisała:

                                                    > Ale pird...nie za przeproszeniem, to dalej do Syrii na wojne, albo tam gdzie dz
                                                    > ieci glodem przymieraja ;) Ja nie mozesz zmienic sytuacje to zmien swoje nastaw
                                                    > ienie, bedziesz mila cel!

                                                    A co to moja wojna albo moje dzieci? Usmiechnelam sie tylko na komentarz Mabelle o wojowniczej duszy. Na powaznie nie widze zadnego celu w zabijaniu ani w plodzeniu i podtrzymywaniu przy zyciu dzieci przymierajacych glodem. Co mam zmienic? Nastawienie do zycia? Z zycia z celem na zycie bez celu? Nie widze ani sensu ani sposobu. Zreszta nie widze tez sensu z Toba rozmawiac o sensie zycia, bo nigdy mnie nie zrozumiesz.
                                                  • sabat777 Re: kalkulantka vs frajerka 11.09.15, 16:22
                                                    Ja moglbym byc wojownikiem, pod warunkiem ze ja bylbym Sprite, a oni pragnienie :)
                                                  • potwor_z_piccadilly Re: kalkulantka vs frajerka 11.09.15, 23:00
                                                    sabat777 napisał:

                                                    > Ja moglbym byc wojownikiem, pod warunkiem ze ja bylbym Sprite, a oni pragnienie
                                                    > :)

                                                    Troszkę mało to bezpieczne, bo istnieje obawa, że zechcą Cię skonsumować drugą stroną.
                                                  • kag73 Re: kalkulantka vs frajerka 11.09.15, 16:51
                                                    hello-kitty2 napisała:
                                                    > A co to moja wojna albo moje dzieci? Usmiechnelam sie tylko na komentarz Mabell
                                                    > e o wojowniczej duszy. Na powaznie nie widze zadnego celu w zabijaniu ani w plo
                                                    > dzeniu i podtrzymywaniu przy zyciu dzieci przymierajacych glodem. Co mam zmieni
                                                    > c? Nastawienie do zycia? Z zycia z celem na zycie bez celu? Nie widze ani sensu
                                                    > ani sposobu. Zreszta nie widze tez sensu z Toba rozmawiac o sensie zycia, bo n
                                                    > igdy mnie nie zrozumiesz.

                                                    Wow, jestem pod wrazeniem! Lubie takich skomplikowanych ludzi ;)
                                                    Moze dlatego, ze sama nie dorastam im nawet do piet.

                                                  • mabelle2000 Re: kalkulantka vs frajerka 11.09.15, 16:26
                                                    hello-kitty2 napisała:

                                                    > Mowisz. Powinnam sie urodzic w czasie wojen, a nie pokoju, wojowac, a nie dziec
                                                    > ko wychowywac i w domu siedziec zeby mnie depresja lapala ;) Zupenie nie umiem
                                                    > zyc bez celu.

                                                    No tutaj to ja Cie akurat doskonale rozumiem :-*
                                                  • sabat777 Re: kalkulantka vs frajerka 11.09.15, 20:27
                                                    mabelle2000 napisała:

                                                    > hello-kitty2 napisała:
                                                    >
                                                    > > Mowisz. Powinnam sie urodzic w czasie wojen, a nie pokoju, wojowac, a nie
                                                    > dziec
                                                    > > ko wychowywac i w domu siedziec zeby mnie depresja lapala ;) Zupenie nie
                                                    > umiem
                                                    > > zyc bez celu.
                                                    >
                                                    > No tutaj to ja Cie akurat doskonale rozumiem :-*

                                                    No a ja nie do końca. Jeśli to wojowanie jest metaforą samodzielnego, energicznego działania - to owszem. Jeśli zaś macie na myśli agresję i przemoc, to jest to kusząca alternatywa aż do czasu kiedy trafi się na dużo mocniejszego i mało wyrozumiałego przeciwnika. Wtedy człowiek bardzo szybko hipisieje :D
                                                  • marek.zak1 Re: kalkulantka vs frajerka 11.09.15, 20:46
                                                    sabat777 napisał:


                                                    > No a ja nie do końca. Jeśli to wojowanie jest metaforą samodzielnego, energicznego działania - to owszem. Jeśli zaś macie na myśli agresję i przemoc, to jest to kusząca alternatywa aż do czasu kiedy trafi się na dużo mocniejszego i mało wyrozumiałego przeciwnika. Wtedy człowiek bardzo szybko hipisieje :D
                                                    ---------------------------------------------------------------------------------------------
                                                    I tu jest zaleta kompromisu, agresja i przemoc w wersji light, na przykład napisać, że pan X jest kretynem. Satysfakcja duża nie jest, ale za to zero ryzyka.
                                                  • hello-kitty2 Re: kalkulantka vs frajerka 11.09.15, 21:18
                                                    sabat777 napisał:

                                                    > No a ja nie do końca. Jeśli to wojowanie jest metaforą samodzielnego, energiczn
                                                    > ego działania - to owszem. Jeśli zaś macie na myśli agresję i przemoc, to jest
                                                    > to kusząca alternatywa aż do czasu kiedy trafi się na dużo mocniejszego i mało
                                                    > wyrozumiałego przeciwnika. Wtedy człowiek bardzo szybko hipisieje :D

                                                    Trolujesz Sabat. Doskonale wiesz co bylo sendem w mojej wypowiedzi, zwlaszcza, ze dojasnilam to do Kag.
                                                  • sabat777 Re: kalkulantka vs frajerka 11.09.15, 21:38
                                                    hello-kitty2 napisała:

                                                    > Trolujesz Sabat.

                                                    True. Chyba już ze trzy lata na tym forum? Albo to czwarty rok już idzie?..
                                                  • hello-kitty2 Re: kalkulantka vs frajerka 11.09.15, 22:16
                                                    sabat777 napisał:

                                                    > True. Chyba już ze trzy lata na tym forum? Albo to czwarty rok już idzie?..

                                                    Masz jakas odskocznie?
                                                  • sabat777 Re: kalkulantka vs frajerka 11.09.15, 22:23
                                                    hello-kitty2 napisała:

                                                    > Masz jakas odskocznie?

                                                    Nic szczególnego, jakieś drobne zainteresowania.
                                                  • kag73 Re: kalkulantka vs frajerka 12.09.15, 13:13
                                                    hello-kitty2 napisała:
                                                    > Trolujesz Sabat. Doskonale wiesz co bylo sendem w mojej wypowiedzi, zwlaszcza,
                                                    > ze dojasnilam to do Kag.

                                                    Starata tata, pieru pierdu, wzniosle gadki i gornolotnosci na pismie a rzeczywistosc....lezy i kwiczy. Wiec Ty mnie o wojowniczosci, barku celow i sensie zycia nie opowiadaj ;)
                                                    Ale z drugiej strony zawsze chetnie sluze rada, jakbys potrzebowala pomocy w znalezieniu jakiegos celu, chetnie Ci doradze :))
                                                  • hello-kitty2 Re: kalkulantka vs frajerka 12.09.15, 19:08
                                                    kag73 napisała:

                                                    > Starata tata, pieru pierdu, wzniosle gadki i gornolotnosci na pismie a rzeczywi
                                                    > stosc....lezy i kwiczy. Wiec Ty mnie o wojowniczosci, barku celow i sensie zyci
                                                    > a nie opowiadaj ;)
                                                    > Ale z drugiej strony zawsze chetnie sluze rada, jakbys potrzebowala pomocy w zn
                                                    > alezieniu jakiegos celu, chetnie Ci doradze :))

                                                    Pytanie o sens zycia to zadna gornolotnosc. To jedno z podstawowych pytan, jakie czlowiek sobie w zyciu zadaje. Po prostu sie o tym czesto glosno nie mowi zeby ludziom nie psuc dnia ;) Bo jak to spiewali u Monty Pythona: "Life is piece of shit, when you look at it''. Cel sama jakis znajde, a jak sie nie uda to przebujam sie do smierci, w koncu czas i tak zleci. Ostatnio zamienilam wino na sen. Weekendy prawie cale przesypiam i juz mam 2 dni z glowy ;)
                                                  • sabat777 Re: kalkulantka vs frajerka 12.09.15, 19:18
                                                    hello-kitty2 napisała:

                                                    > Pytanie o sens zycia to zadna gornolotnosc. To jedno z podstawowych pytan, jaki
                                                    > e czlowiek sobie w zyciu zadaje.

                                                    Ale dlaczego nie możesz znaleźć sensu w życiu? Zakładam, że podobnie jak większość ludzi, którzy kiedykolwiek się nad tym zastanawiali, doszłaś do wniosku, że sens życiu nadajemy sami?
                                                    Uważasz że cele jakie sobie stawiasz są zbyt banalne? Mało pociągające? Nieosiągalne?
                                                  • hello-kitty2 Re: kalkulantka vs frajerka 12.09.15, 21:40
                                                    sabat777 napisał:

                                                    > Uważasz że cele jakie sobie stawiasz są zbyt banalne? Mało pociągające? Nieosią
                                                    > galne?

                                                    Nie, nie mam zadnych, nie moge ich w ogole znalezc. Innymi slowy: nie wiem dokad zmierzam, nie wiem czego chce, nie wiem co jest dla mnie wazne. Rozumiesz? To strasznie niekomfortowe, bo nie wiem co mam ze soba zrobic, nie wiem czym mam sie zajac (tak dla siebie), nie mam powodu/motywacji zeby sie czegokolwiek podjac. Ninek jak nie mam 'sily rozpedu', ktora mnie pcha. Nic mnie nie pcha. Oczywiscie wykonuje czynnosci, jakie wykonywalam do tej pory ale mam poczucie ich bezsensu. Stoje w miejscu. Wegetuje. Nie ma w tym nic gornolotnego, ot opis stanu, bytu. Do tego wszystko sie jakby wali, po kolei psuja sie wszystkie urzadzenia w domu (w tym depilator, dobrze, ze lato sie skonczylo, zarosne na zime ;-). Dziwne.

                                                    (dzieki za rozmowe)
                                                  • sabat777 Re: kalkulantka vs frajerka 12.09.15, 22:02
                                                    hello-kitty2 napisała:

                                                    > Nie, nie mam zadnych, nie moge ich w ogole znalezc. Innymi slowy: nie wiem doka
                                                    > d zmierzam, nie wiem czego chce, nie wiem co jest dla mnie wazne. Rozumiesz?

                                                    Rozumiem. Ja tak mam kiedy nie uda mi się coś co uznawałem za ważne dla siebie. Muszę wtedy chwilę podreptać w miejscu i się przewartościować. Teraz np. zaczyna mi coraz większą przyjemność sprawiać trening i to jest całkiem fajna sprawa. Zaczynam myśleć o progresie, jaki ciężar uda mi się unieść za miesiąc, dwa, pół roku. Wizualizuję sobie sukces, jakoś tak sam z siebie.
                                                  • ninek04 Re: kalkulantka vs frajerka 13.09.15, 07:10
                                                    >nie wiem dokad zmierzam, nie wiem czego chce, nie wiem co jest dla mnie wazne. Rozumiesz? To strasznie niekomfortowe, bo nie wiem co mam ze soba zrobic, nie wiem czym mam sie zajac (tak dla siebie), nie mam powodu/motywacji zeby sie czegokolwiek podjac. Ninek jak nie mam 'sily rozpedu', ktora mnie pcha. Nic mnie nie pcha.<

                                                    Rozumiem, sama miałam i mam takie dylematy i roztrząsanie,po co to wszystko i to niejeden raz.No,ale jakie jest wyjście, trzeba się zawziąć i pchać do przodu, nawet jeśli wydaje się to wszystko bezcelowe. Myślę, że praca,w miarę stabilna jakoś stawia do pionu,spina to rozmemłanie człowieka w pewne ramy,i pozwala wejść w stały rytm,wtedy jest też mniej czasu na codzienne rozkminy.Także Kitty, z Twoją energią życiową dasz radę i znajdziesz jeszcze swoje miejsce-polecam Ci również przeczytanie książki M.Sveland "Zgorzkniała pizda"(taki jest tytuł ;),o rozterkach,goryczy ,sensie, czy bezsensie życia w małżeństwie, zwiazkach,, o dokonywaniu wyborów, o sile kobiet i potrzebie równości i niezależności,no i o tym,że kiedy przepaść między marzeniami a rzeczywistością jest zbyt duża, kobieta zmienia się w zgorzkniałą pizdę,ale też o potrzebie nierezygnacji z chęci posiadania własnej duszy i życia i zmian,które zależą tylko od nas samych.:-)
                                                  • kag73 Re: kalkulantka vs frajerka 13.09.15, 12:22
                                                    hello-kitty2 napisała:
                                                    > Nie, nie mam zadnych, nie moge ich w ogole znalezc. Innymi slowy: nie wiem doka
                                                    > d zmierzam, nie wiem czego chce, nie wiem co jest dla mnie wazne. Rozumiesz? To
                                                    > strasznie niekomfortowe, bo nie wiem co mam ze soba zrobic, nie wiem czym mam
                                                    > sie zajac (tak dla siebie), nie mam powodu/motywacji zeby sie czegokolwiek podj
                                                    > ac. Ninek jak nie mam 'sily rozpedu', ktora mnie pcha. Nic mnie nie pcha. Oczyw
                                                    > iscie wykonuje czynnosci, jakie wykonywalam do tej pory ale mam poczucie ich be
                                                    > zsensu. Stoje w miejscu. Wegetuje. Nie ma w tym nic gornolotnego, ot opis stanu
                                                    > , bytu. Do tego wszystko sie jakby wali, po kolei psuja sie wszystkie urzadzeni
                                                    > a w domu (w tym depilator, dobrze, ze lato sie skonczylo, zarosne na zime ;-).
                                                    > Dziwne.
                                                    Jak dla mnie czyta sie tak jakbys miala depresje. Nie wiem jak sie wychodzi z depresji(jezeli w niej jestes). Moze zaczac malymi kroczkami, wyznaczac sobie malutki cele, ktore sprawia radosc, porusza, daja jakas mentalna stymulacje: dobra ksiazka, dobry film, spotkanie z ulubiona osoba. Poza tym nie wiem dlaczego wychowanie dzieciaka nie moze byc "dobrym" celem, mnie sie wydaje nie najgorszy. Ja sama zauwazylam, ze dzieciaki potrafia bardzo dodawac sil i zarazac pozytywna eneriga i radoscia. Trzeba tylko chciec znalezc czas, zeby z nimi pobyc. Stad pisalam o zmianie nastawienia.
                                                    No i jeszcze warto znalezc nowa milosc;) Hmm, pytanie tylko jak to zrobic?
                                                  • kag73 Re: kalkulantka vs frajerka 13.09.15, 13:48
                                                    Jeszcze dodam, ze Cie nie pociesze, na pytanie dokad to wszystko zmierza albo dokad ktos zmierza moge tylko odpowiedziec, ze wlasciwie donikad, albo po prostu do smierci(moim zdaniem). I to jest straszneeee! Przemyslen w temacie mam bardzo duzo, poniewaz i czasu na przemyslenia mam duzo. Gdybym wierzyla w zycie po zyciu, zycie w raju, buddyjska teorie o kolejnych zyciach, to moze cos tam bym sobie jeszcze dorabiala ale poniewaz w to nie wierze, powiem: Masz tylko jedno zycie. Przezyj je jak najlepiej. Niestety zycie latwe nie jest i kazdy sam musi znalezc swoja droge, znalezc swoje priorytety i rzeczy dla niego wazne.
                                                    Nie wiem co znaczy "w miare stabilna" praca, ale w przeciwienstwie do ninka nie uwazam, ze bycie zajetym praca, by nie miec czasu na przemyslenia jest recepta na szczescie. Bo to troche tak jakby trwonilo sie zycie, dla mnie. No chyba, ze ta "stabilna" praca oznacza prace/pasje, ktora kogos pochlania, ubogaca, daje mu mnostwo satysfakcji i zadowolenia.
                                                    "Life is what happens while you are busy making other plans", powtorze za Lennonem :)
                                                  • ninek04 Re: kalkulantka vs frajerka 13.09.15, 15:35
                                                    >kag73 napisała
                                                    >Nie wiem co znaczy "w miare stabilna" praca, ale w przeciwienstwie do ninka nie uwazam, ze bycie zajetym praca, by nie miec czasu na przemyslenia jest recepta na szczescie. Bo to troche tak jakby trwonilo sie zycie, dla mnie. No chyba, ze ta "stabilna" praca oznacza prace/pasje, ktora kogos pochlania, ubogaca, daje mu mnostwo satysfakcji i zadowolenia. <

                                                    No i tu się z Tobą nie zgodzę, bo ja akurat nie mogę sobie pozwolić na to, by nie trwonić życia, chodząc do pracy.Bo dzięki temu mogę się utrzymać i być niezależna,nie mogąc i nie chcąc liczyć w tym względzie na kogoś innego. Co nie oznacza,że praca jest nadrzędnym celem i nie pozostawia czasu na przemyslenia i różne aktywności podejmowane poza nią. Nie wyobrażam sobie też, żeby dzień w dzień spędzać na przemyśleniach,gdybaniach, nawet jeśli miały by być nie wiem jak ubogacajace mnie wewnętrznie,bo przy takiej ilości wolnego czasu chyba bym ześwirowała i to w niedługim czasie.
                                                  • kag73 Re: kalkulantka vs frajerka 13.09.15, 15:47
                                                    ninek04 napisała:
                                                    > No i tu się z Tobą nie zgodzę, bo ja akurat nie mogę sobie pozwolić na to, by n
                                                    > ie trwonić życia, chodząc do pracy.Bo dzięki temu mogę się utrzymać i być nieza
                                                    > leżna,nie mogąc i nie chcąc liczyć w tym względzie na kogoś innego. Co nie ozna
                                                    > cza,że praca jest nadrzędnym celem i nie pozostawia czasu na przemyslenia i róż
                                                    > ne aktywności podejmowane poza nią.

                                                    No to jest prawda oczywista po co wiekszosc ludzi chodzi do pracy. Bo wiekszosc pracuje, zeby zyc a nie zyje, zeby pracowac.

                                                    "Nie wyobrażam sobie też, żeby dzień w dzień spędzać na przemyśleniach,gdybaniach, nawet jeśli miały by być nie wiem jak ubogacajace mnie wewnętrznie,bo przy takiej ilości wolnego czasu chyba bym ześwirowała i to w niedługim czasie."

                                                    No wlasnie tutaj tez pokazuje sie roznorodnosc ludzi. Wielu wlasnie brakuje wyobrazni co mogliby zrobic z wielka iloscia wolnego czasu. Watpie by ktos majac czas wolny spedzal go calego na przemysleniach i gdybaniach ;)
                                                  • marek.zak1 Re: kalkulantka vs frajerka 13.09.15, 15:14
                                                    kag73 napisała:


                                                    > No i jeszcze warto znalezc nowa milosc;) Hmm, pytanie tylko jak to zrobic?
                                                    --------------------------------------------------------------------------------------
                                                    Dokładnie tak. Najlepszym antydepresantem jest miłość. Wtedy wszystko staje się inne. Jest sens i cel życia, rano człowiek cieszy się, że przyszedł następny dzień.
                                                    Nie wiem, jak to zrobić, ale to tylko matematyka. Jeśli poznasz kogoś raz na tydzień, prawdopodobieństwo, ze po roku, wszyscy 52 są do dupy, jest bardzo małe. Jak mówił pan Zagłoba, ważne jest nie żeby strzelać celnie, ale gęsto.
                                                  • ninek04 Re: kalkulantka vs frajerka 12.09.15, 20:06
                                                    Pytanie o sens zycia to zadna gornolotnosc. To jedno z podstawowych pytan, jakie czlowiek sobie w zyciu zadaje. Po prostu sie o tym czesto glosno nie mowi zeby ludziom nie psuc dnia ;) Bo jak to spiewali u Monty Pythona: "Life is piece of shit, when you look at it''. Cel sama jakis znajde, a jak sie nie uda to przebujam sie do smierci, w koncu czas i tak zleci. Ostatnio zamienilam wino na sen. Weekendy prawie cale przesypiam i juz mam 2 dni z glowy ;)

                                                    A tam, te gadki o celu życia. One może i były ważne, jak się w to samodzielne życie wchodziło, z górnolotnymi wyobrażeniami,czego to ja nie dokonam,do czego jestem zdolna i jakie mam możliwości. A po latach faktycznie, przychodzi myśl, że trzeba się jakoś przebujać przez ten czas, który i tak ciurka i przecieka przez palce,żyjąc siłą rozpędu. Zazdroszczę Ci, że potrafisz przesypiać,też bym tak chciała ;)
                                                  • marek.zak1 Re: kalkulantka vs frajerka 12.09.15, 21:33
                                                    ninek04 napisała:

                                                    > A tam, te gadki o celu życia. One może i były ważne, jak się w to samodzielne życie wchodziło, z górnolotnymi wyobrażeniami,czego to ja nie dokonam,do czego jestem zdolna i jakie mam możliwości.
                                                    ----------------------------------------------------------------------------------------
                                                    Górnolotne wyobrażenia. Fajne, ale życie to zapierdziel i loteria. To znaczy loteria dla tych, którzy maja dobry zawód, bo ci bez niego maja przechlapane.
                                                  • hello-kitty2 Re: kalkulantka vs frajerka 12.09.15, 21:50
                                                    marek.zak1 napisał:

                                                    > ninek04 napisała:
                                                    >
                                                    > > A tam, te gadki o celu życia. One może i były ważne, jak się w to samodzi
                                                    > elne życie wchodziło, z górnolotnymi wyobrażeniami,czego to ja nie dokonam,do c
                                                    > zego jestem zdolna i jakie mam możliwości.
                                                    > -------------------------------------------------------------------------------
                                                    > ---------
                                                    > Górnolotne wyobrażenia. Fajne, ale życie to zapierdziel i loteria. To znaczy lo
                                                    > teria dla tych, którzy maja dobry zawód, bo ci bez niego maja przechlapane.

                                                    NIe rozumiecie. To nie chodzi o 'gornolotne wyobrazenia'. Tylko jak czlowiek sie pogubi w zyciu to musi wrocic do podstaw, wg mnie, bo gdzie indziej? Zreszta ja nikomu nie narzucam zeby sie zastanawial nad sensem zycia ani zeby ze mna o tym rozmawial. Mozecie spuscic to na bambus (marek Ty nie powinienes miec klopotu ;-)
                                                  • proteinowy Re: kalkulantka vs frajerka 12.09.15, 22:41
                                                    > NIe rozumiecie. To nie chodzi o 'gornolotne wyobrazenia'. Tylko jak czlowiek si
                                                    > e pogubi w zyciu to musi wrocic do podstaw, wg mnie, bo gdzie indziej? Zreszta
                                                    > ja nikomu nie narzucam zeby sie zastanawial nad sensem zycia ani zeby ze mna o
                                                    > tym rozmawial. Mozecie spuscic to na bambus (marek Ty nie powinienes miec klopo
                                                    > tu ;-)

                                                    Ja nie mam dla Ciebie zadnych rad. Ale miałem podobnie przez kilka lat w życiu i to były najgorsze lata zycia. Zapuściłem sie do poziomu zycia pod stołem u kolegi. Dosłownie: moje mieszkanie to był obszar podłogi pod stołem. Tak ze w dużym stopniu sie utożsamiam. Dobra strona jest taka ze mi silnik jednak odpalił po kilku latach. Moze i Twoj odpali.

                                                    Mój avatar ściska Twoj avatar w tej chwili i trzyma za Ciebie kciuki. (Wiem, wiem: sentymenty facetow sie nie liczą, ale ja jestem koniobijca a nie facetem, wiec moze jednak przyjmiesz za dobra monetę).
                                                  • hello-kitty2 Re: kalkulantka vs frajerka 12.09.15, 23:41
                                                    proteinowy napisał(a):

                                                    > Ja nie mam dla Ciebie zadnych rad. Ale miałem podobnie przez kilka lat w życiu
                                                    > i to były najgorsze lata zycia. Zapuściłem sie do poziomu zycia pod stołem u ko
                                                    > legi. Dosłownie: moje mieszkanie to był obszar podłogi pod stołem. Tak ze w duż
                                                    > ym stopniu sie utożsamiam. Dobra strona jest taka ze mi silnik jednak odpalił p
                                                    > o kilku latach. Moze i Twoj odpali.
                                                    >
                                                    > Mój avatar ściska Twoj avatar w tej chwili i trzyma za Ciebie kciuki. (Wiem, wi
                                                    > em: sentymenty facetow sie nie liczą, ale ja jestem koniobijca a nie facetem, w
                                                    > iec moze jednak przyjmiesz za dobra monetę).

                                                    Wiedzialam, ze bede Cie jeszcze potrzebowac, co tez wyrazilam.
                                                  • lybbla Re: kalkulantka vs frajerka 12.09.15, 23:54
                                                    hello-kitty2 napisała:

                                                    > NIe rozumiecie. To nie chodzi o 'gornolotne wyobrazenia'. Tylko jak czlowiek sie
                                                    > pogubi w zyciu to musi wrocic do podstaw, wg mnie, bo gdzie indziej? Zreszta
                                                    > ja nikomu nie narzucam zeby sie zastanawial nad sensem zycia ani zeby ze mna o tym
                                                    > rozmawial. Mozecie spuscic to na bambus (marek Ty nie powinienes miec klopotu ;-)

                                                    Masz tu chusteczkę, wytrzyj nosa i przypudruj co trzeba.
                                                    Jedni padają i już się nie podnoszą inni rozwijają, żagle i dają się nieść
                                                    inni szarpią się po kres.
                                                    Klaps w dupsko dla rozpędu i meandrujemy.
                                                    ``Aż nas starość rozśmieszy''.
                                                  • hello-kitty2 Re: kalkulantka vs frajerka 13.09.15, 00:02
                                                    lybbla napisał:

                                                    > Masz tu chusteczkę, wytrzyj nosa i przypudruj co trzeba.
                                                    > Jedni padają i już się nie podnoszą inni rozwijają, żagle i dają się nieść
                                                    > inni szarpią się po kres.
                                                    > Klaps w dupsko dla rozpędu i meandrujemy.
                                                    > ``Aż nas starość rozśmieszy''.

                                                    Dzieki, a teraz mam taka zagwozdke: wspolokator przyszedl zapruty i lezy na podlodze w lazience, gdyz twierdzi, ze nie moze isc spac, bo musi soczewki wyjac. Jak wyjac czlowiekowi soczewki? Ludzie noscie okulary ;-)
                                                  • urquhart Re: kalkulantka vs frajerka 12.09.15, 09:57
                                                    mabelle2000 napisała:
                                                    > > ko wychowywac i w domu siedziec zeby mnie depresja lapala ;) Zupenie nie
                                                    > umiem
                                                    > > zyc bez celu.
                                                    > No tutaj to ja Cie akurat doskonale rozumiem :-*

                                                    To co cie wlasciwie Mabelle ciągnie i inspiruje do aktywnosci na tym forum?
                                                    Bo przecież ani grupa wsparcia ani konfrontacja?
                                                  • hello-kitty2 Re: kalkulantka vs frajerka 12.09.15, 12:02
                                                    urquhart napisał:

                                                    > To co cie wlasciwie Mabelle ciągnie i inspiruje do aktywnosci na tym forum?
                                                    > Bo przecież ani grupa wsparcia ani konfrontacja?

                                                    Inspiruja ja kobiety, co jest mile, w przeciwienstwie do falszywych komplementow od chlopow.
                                                  • marek.zak1 Re: kalkulantka vs frajerka 12.09.15, 13:00
                                                    hello-kitty2 napisała:


                                                    > Inspiruja ja kobiety, co jest mile, w przeciwienstwie do falszywych komplementow od chlopow.
                                                    ------------------------------------------------------------------------------------------------
                                                    Komplementy na forum są zawsze szczere, bo do niczego nie prowadzą.
                                                  • ninek04 Re: kalkulantka vs frajerka 12.09.15, 13:41
                                                    Marek.zak1napisal
                                                    >Komplementy na forum są zawsze szczere, bo do niczego nie prowadzą.<

                                                    Za to w realu prowadzą od razu do wszystkiego, dlatego mogą być nieszczere?
                                                  • marek.zak1 Re: kalkulantka vs frajerka 12.09.15, 13:56
                                                    ninek04 napisała:

                                                    > Marek.zak1napisal
                                                    > >Komplementy na forum są zawsze szczere, bo do niczego nie prowadzą.<
                                                    >
                                                    > Za to w realu prowadzą od razu do wszystkiego, dlatego mogą być nieszczere?
                                                    --------------------------------------------------------------------------------------------
                                                    Nie wiem, czy do wszystkiego, ale jeśli mogą w czymś pomóc, mogą być nieszczere.
                                                  • lybbla Re: kalkulantka vs frajerka 12.09.15, 01:42
                                                    mabelle2000 napisała:

                                                    > Coz, widac niektorzy dostepuja w zyciu laski wiary, dzieki temu czuja dreszcz
                                                    > rozkoszy w chwili gdy przychodzi im spelnic *powinnosc* .


                                                    Jak już dostępują łaski to na chwili się nie kończy, ino wióry godzinami lecą.
                                                    Jak nie dostępują to następuje szukanie winnych, rzucanie klątw (oby z każdą(ym) następną(ym) nie wyszło), rzucanie kłód (puszczę w skarpetkach) w skrajnych przypadkach
                                                    rzucanie na rozpalone kłody. Duża grupa bierze sobie do serca rady niskoerotycznego niskolibidowca sprzed tysiącleci niemal dwóch i pisuje na forach o tym że kobiety (mężczyźni)
                                                    już ich nie interesują.

                                                    > Moje zyciowe dylematy rozwiazal imperatyw kategoryczny Kanta, nigdy nie bylam s
                                                    > zczesliwsza niz obecnie jestem.

                                                    Popatrz, zupełnie jak ja. Uważam, że nie ma świętych krów, a jeśli są to ja nią jestem.
                                                    Co prowadzi do ``I ain't happy i'm feeling glad''.
                                                  • sabat777 Re: kalkulantka vs frajerka 10.09.15, 19:39
                                                    Seks nalezy sie kazdemu jak psu micha, ale niekoniecznie ze swoim malzonkiem :)
                                                  • mabelle2000 Re: kalkulantka vs frajerka 10.09.15, 19:48
                                                    sabat777 napisał:

                                                    > Seks nalezy sie kazdemu jak psu micha, ale niekoniecznie ze swoim malzonkiem :)

                                                    Kazdemu wolno ruchac, to ruchania slodkie prawo.
                                                  • hello-kitty2 Re: kalkulantka vs frajerka 10.09.15, 20:34
                                                    sabat777 napisał:

                                                    > Seks nalezy sie kazdemu jak psu micha, ale niekoniecznie ze swoim malzonkiem :)

                                                    Kazdy ma prawo do seksu ale nikomu sie nie nalezy, bo niby dlaczego?
                                                  • sabat777 Re: kalkulantka vs frajerka 10.09.15, 20:40
                                                    Nalezy sie prawem dzunglii. Jak se wezmiesz to bedziesz miec. Bo obiektywnie to nic nigdy i nikomu sie nie nalezalo. Nawet prawo do przezycia, bo przyjdzie silniejsze, zabije Cie i potem zezre. I co mu zrobisz jak go zlapiesz? ;)
                                                  • mabelle2000 Re: kalkulantka vs frajerka 10.09.15, 20:47
                                                    sabat777 napisał:

                                                    > Jak se wezmiesz to bedziesz miec.

                                                    Chyba jak ktos ci da, to bedziesz miec :-) Jak sobie wezmiesz sila, to posiedzisz w pierdlu. Nie, czekaj, slub sobie wez, wtedy bedziesz mial zagwarantowane :-P
                                                  • marek.zak1 Re: kalkulantka vs frajerka 09.09.15, 19:42
                                                    ninek04 napisała:

                                                    > Marek.zak1napisal
                                                    > >Nad pożądaniem, miłością i wzwodem nie masz kontroli. <
                                                    >
                                                    > Kolejne zle przykłady wybrałeś, weźmy pożądanie-gdybys nie miał nad nim kontroli, pieprzylbyś wszystko co się rusza,a tego nie robisz, więc masz poczucie kontroli nad swoim pożądaniem.
                                                    ------------------------------------------------------------------------------------------------
                                                    Błąd. Mam poczucie kontroli nam moim zachowaniem, a nie pożądaniem. Pożądanie jest niekontrolowane i nie zależy od umysłu, ani decyzji. To, co robisz - jest.
                                                  • ninek04 Re: kalkulantka vs frajerka 09.09.15, 20:46
                                                    Marek.zak1napisal
                                                    >Błąd. Mam poczucie kontroli nam moim zachowaniem, a nie pożądaniem. Pożądanie jest niekontrolowane i nie zależy od umysłu, ani decyzji. To, co robisz - jest>

                                                    Widocznie mój mózg funkcjonuje inaczej.Poprzez kontrolę mojego pożądania, która zachodzi w umyśle, mam wpływ na swoje zachowanie, pozwalające mi na powsciągniecie i ograniczenie moich żądzy,które mogę odczuwać do różnych "obiektów ".
                                                  • marek.zak1 Re: kalkulantka vs frajerka 09.09.15, 20:53
                                                    ninek04 napisała:

                                                    > Marek.zak1napisal
                                                    > >Błąd. Mam poczucie kontroli nam moim zachowaniem, a nie pożądaniem. Pożądanie jest niekontrolowane i nie zależy od umysłu, ani decyzji. To, co robisz - jest>
                                                    ---------------------------------------------------------------------------------------->
                                                    > Widocznie mój mózg funkcjonuje inaczej.Poprzez kontrolę mojego pożądania, która
                                                    > zachodzi w umyśle, mam wpływ na swoje zachowanie, pozwalające mi na powsciągniecie i ograniczenie moich żądzy,które mogę odczuwać do różnych "obiektów ".
                                                    --------------------------------------------------------------------------------------------------
                                                    Ninek, nie kontrolujesz pożądania, tylko swoje zachowanie. Możesz pożądać przystojnego pana X, ale jak jesteś w fajnym związku, decydujesz, ze z nim do łóżka nie pójdziesz. Mózgiem pożądania nie zlikwidujesz.
                                                  • hello-kitty2 Re: kalkulantka vs frajerka 09.09.15, 15:40
                                                    marek.zak1 napisał:

                                                    > Nie znam osoby, która by powiedziała, nie udało mi sie, to moja wina, bo jestem
                                                    > leniwy, niekonsekwentny, nie mam zdolności, nie chciało mi sie kształcić, podj
                                                    > ałem głupie decyzje, zawalałem wszystko, za co sie wziąłem itp.

                                                    A jak bys sie mial czegos takiego od takiej osoby dowiedziec? Podczas spotkan sluzbowych albo podczas gry w tenisa? Czlowieku Ty z ludzmi nie rozmawiasz. Jak Ty synowi, ktorzy do Ciebie z obczyzny dwonil z wyzanienim, ze czuje sie samotny odpowiedziales 'nie zawracaj mi tym glowy czy dupy', cos w tym stylu. Zycie przemierzasz w emocjonalnym bunkrze zamknietym z zonka, a swiatu zewnetrznemu masz tylko do zaoferowania kilka zwrotow grzecznosciowych, z ktorych najbardziej groteskowym jest 'pozdrawiam' ;)
                                                  • marek.zak1 Re: kalkulantka vs frajerka 09.09.15, 15:56
                                                    hello-kitty2 napisała:

                                                    > marek.zak1 napisał:
                                                    >
                                                    > > Nie znam osoby, która by powiedziała, nie udało mi sie, to moja wina, bo jestem leniwy, niekonsekwentny, nie mam zdolności, nie chciało mi sie kształcić, podjałem głupie decyzje, zawalałem wszystko, za co sie wziąłem itp.
                                                    -----------------------------------------------------------------------
                                                  • hello-kitty2 Re: kalkulantka vs frajerka 09.09.15, 16:20
                                                    marek.zak1 napisał:

                                                    > Ilu synów wychowałas , że jestes taka mądra i udzielasz ra
                                                    > d?

                                                    NIe udzielam zadnych rad, podalam przyklad na to, ze lepiej Ci sie nie zwierzac ze swoich watpliwosci i niepowodzen. Dlatego takich rzeczy nie slyszysz. Ty masz kontakt z ludzimi, z ktorymi sie lubicie i pozdrawiacie ;) a Mabelle ma za to na ten przyklad kontakt z ludzmi, ktorzy sie jej zwierzaja.
                                                  • sabat777 Re: kalkulantka vs frajerka 09.09.15, 16:40
                                                    hello-kitty2 napisała:

                                                    >a Mabelle ma za t
                                                    > o na ten przyklad kontakt z ludzmi, ktorzy sie jej zwierzaja.

                                                    [klaun szyderca mode on]
                                                    To jest teraz właścicielką zwierzyńca!
                                                    [klaun szyderca mode off]
                                                  • sabat777 Re: kalkulantka vs frajerka 09.09.15, 16:44
                                                    marek.zak1 napisał:

                                                    > Powiedziałem, ze jak nie chce być samotny, to niech sobie znajdzie dziewczyn
                                                    > ę a nie dzwoni do tatusia. Cos widzisz tutaj nieprawidłowego?

                                                    Według mnie to fajna odpowiedź, dużo lepsze od tego co mi przyszło do głowy.
                                                    Ja bym w takiej sytuacji rzucił w słuchawkę: - Idź na kurwy, mi pomaga.

                                                    ;)
                                                  • hello-kitty2 Re: kalkulantka vs frajerka 09.09.15, 18:04
                                                    sabat777 napisał:

                                                    > marek.zak1 napisał:
                                                    >
                                                    > > Powiedziałem, ze jak nie chce być samotny, to niech sobie znajdzie dziew
                                                    > czyn
                                                    > > ę a nie dzwoni do tatusia. Cos widzisz tutaj nieprawidłowego?
                                                    >
                                                    > Według mnie to fajna odpowiedź, dużo lepsze od tego co mi przyszło do głowy.
                                                    > Ja bym w takiej sytuacji rzucił w słuchawkę: - Idź na kurwy, mi pomaga.
                                                    >
                                                    > ;)

                                                    No pewnie, najlepiej jakby tatusiowi dupy nie zawracal i najwyzej se do mamusi zadzwonil ;) Skoro dzwonil tzn ze chcial porozmawiac.
                                                  • marek.zak1 Re: kalkulantka vs frajerka 09.09.15, 19:37
                                                    hello-kitty2 napisała:
                                                    > No pewnie, najlepiej jakby tatusiowi dupy nie zawracal i najwyzej se do mamusi
                                                    > zadzwonil ;) Skoro dzwonil tzn ze chcial porozmawiac.
                                                    ------------------------------------------------------------------------------------
                                                    Od rozpieszczania jest matka. Rola ojca jest inna. Zresztą, przecież Ty i tak wiesz lepiej.
                                                • ninek04 Re: kalkulantka vs frajerka 09.09.15, 15:52
                                                  Marek.zak1napisal
                                                  >Nie znam osoby, która by przyznała, ze wina lezy po jej stronie.<

                                                  Właśnie nie chodzi o to,by winę zwalać na kogoś innego za porażki, które dotykają nas w życiu, ale żeby umiec dostrzec, że my sami prawdopodobnie też się do nich przyczynilismy.Przerzucanie się wzajemnymi argumentami, kto jest bardziej winny i kto komu bardziej spieprzyl życie nie doprowadzi do żadnych konstruktywnych wniosków, oprócz nagromadzenia kupy negatywnych emocji.
                                                  • marek.zak1 Re: kalkulantka vs frajerka 09.09.15, 15:59
                                                    ninek04 napisała:

                                                    > Marek.zak1napisal
                                                    > >Nie znam osoby, która by przyznała, ze wina lezy po jej stronie.<
                                                    -------------------------------------------------------------------------------------------->
                                                    > Właśnie nie chodzi o to,by winę zwalać na kogoś innego za porażki, które dotykają nas w życiu, ale żeby umiec dostrzec, że my sami prawdopodobnie też się do nich przyczynilismy.
                                                    --------------------------------------------------------------------------------------------------------
                                                    Zwalanie na innych poprawia nastrój i samoocenę. Wolisz prawdę I depresję?
                                                  • zyg_zyg_zyg Re: kalkulantka vs frajerka 09.09.15, 16:15
                                                    > Zwalanie na innych poprawia nastrój i samoocenę.

                                                    Najczęściej to ma jednak krótkie nóżki. Oczywiście, człowiek może całe życie pudrować gówno, stale poprawiając sobie w ten sposób nastrój i samoocenę. I często użalając się przy tym, że los jest taki niesprawiedliwy, że rzuca mu ciągle kłody pod nogi, zsyła same nieszczęścia i samych podłych ludzi.

                                                    > Wolisz prawdę I depresję?

                                                    Prawda - czasem trudna i nawet okupiona depresją - najczęściej bywa punktem wyjścia do zmian. Ku dobremu. A zdarza się często, że bez bolesnego kopa w dupę takie zmiany są w ogóle niemożliwe.
                                                  • ninek04 Re: kalkulantka vs frajerka 09.09.15, 17:23
                                                    -----------------------
                                                    Marek.zak1napisal
                                                    >Zwalanie na innych poprawia nastrój i samoocenę. Wolisz prawdę I depresję?<

                                                    Zwalenie winy na kogoś mnie samooceny nie poprawi, a wręcz pogorszy,bo będę czuła się źle z tym,że obwiniam drugiego o coś, co albo w ogóle nie jest jego winą, albo nie całkiem jego winą. A u Ciebie tak to działa, że powiedzenie komuś, że to ty zawaliles, sorry, martw się teraz sam,poprawia Ci samopoczucie i daje satysfakcję z dobrego dla Ciebie obrotu sprawy, kosztem tej drugiej osoby.?Gdybym była w takiej sytuacji, zdecydowanie wybieram bycie w zgodzie z wlasna sobą, nawet jeśli kiepsko mnie to nastroi.
                                • hello-kitty2 Re: kalkulantka vs frajerka 09.09.15, 10:37
                                  sabat777 napisał:

                                  Moje doświadczen
                                  > ie uczy, że ludzie generalnie bardzo chłodno i racjonalnie kalkulują swoje racj
                                  > e, tylko potem niektórzy mają tendencje do ubierania tego w barwne, romantyczne
                                  > baśnie. Widać tak potrzebują. Inni zaś opisują sprawy po imieniu. Niemniej - w
                                  > praktyce różnic niewiele.

                                  Tak jest. O tych z potrzebami basniowymi powiedzialabym lagodniej, ze po prostu pomijaja pewne szczegoly, ktore w calej sprawie byly dosc istotne ale gorzej sie sprzedaja pod publike. Podam przyklad. W mojej rodzinie nigdy nie bylo rozwodow (patrzac po starszych pokoleniach), owszem ludzie rozstawali sie (nigdy nie oficjalnie), zyli oddzielnie, czasem nawet ktos z jakas baba. I nagle jak grom z nieba spadl rozwod kuzynki, zony alkoholika ale nie nie ona taka silna nie byla zeby zerwac ze wspoluzaleznieniem, odebrac dziecku ojca, zreszta wiara mocna katolicka jej na to by nie pozwalala. Co jej zatem pozwolilo pomimo ewidentnego grzechu? Dlugi meza i wejscie komornika na jej pensje. Wtedy juz sie nic nie liczylo ani slowo boze ani milosc ani dziecku ojciec, wtedy poszlo speedem. Oficjalna wersja byla przeciez niezaprzeczalna i widoczna z daleka: pil. Jakby co to ja ja popieram ale doskonale zdaje sobie sprawe, ze:
                                  - dobre warunki finansowe powstrzymuja od rozstania,
                                  - dramatyczne warunki finansowe wystrzeliwuja ze zwiazku w trybie natychmiastowym.
            • notyouraveragegirl Re: ignorowanie gorsze od braku seksu... 12.09.15, 12:58
              notyouraveragegirl napisała:
              > Moja naiwność każe mi więc wierzyć, że wszystko się zmieni i będziemy żyli d
              > ługo i szczęśliwie, ale doświadczenie podpowiada, że mam przed sobą max. 2 tygo
              > dnie udanego pożycia małżeńskiego i historia się powtórzy.

              Ja to jednak jestem niepoprawną optymistką - zakładałam 2 tygodnie udanego pożycia, a pożycie skończyło się w poniedziałek. I mogę sobie biegać po domu w obcisłym body i kłaść się spać w skąpych majtkach i nie wzbudzać absolutnie żadnego zainteresowania. Deklaracje męża o leczeniu, jak sądzę, pozostaną tylko deklaracjami, ale nie naciskam, nie pytam. Mój mąż stwierdził dziś rano, że chyba jestem smutna i że o co mi chodzi bo przecież "wiemy, że mamy problemy". Ręce mi opadły po raz kolejny i nie pomogło przygotowane przez niego śniadanie do łóżka. Wyjechał na weekend do pracy - przed wyjściem powiedział, że super wyglądam. Odpowiedziałam tylko, że chyba nie chcę tego słuchać bo nie jestem obrazkiem, na który się tylko patrzy. Byle do listopada...
              • ninek04 Re: ignorowanie gorsze od braku seksu... 12.09.15, 13:36
                >Ręce mi opadły po raz kolejny i nie pomogło przygotowane przez niego śniadanie do łóżka. Wyjechał na weekend do pracy - przed wyjściem powiedział, że super wyglądam. Odpowiedziałam tylko, że chyba nie chcę tego słuchać bo nie jestem obrazkiem, na który się tylko patrzy. Byle do listopada..<

                Ale to stara śpiewka,nic nowego, zaskakującego w tym,co napisałaś nie ma.Smędzisz wciąż to samo.
                • kag73 Re: ignorowanie gorsze od braku seksu... 12.09.15, 13:40
                  ninek04 napisała:

                  > >Ręce mi opadły po raz kolejny i nie pomogło przygotowane przez niego śniad
                  > anie do łóżka. Wyjechał na weekend do pracy - przed wyjściem powiedział, że sup
                  > er wyglądam. Odpowiedziałam tylko, że chyba nie chcę tego słuchać bo nie jestem
                  > obrazkiem, na który się tylko patrzy. Byle do listopada..<
                  >
                  > Ale to stara śpiewka,nic nowego, zaskakującego w tym,co napisałaś nie ma.Smędzi
                  > sz wciąż to samo.
                  Bo sama siebie oszukuje i wierzy w co chce wierzyc, nic nadzwyczajnego. Po prostu chce sobie pogadac i ulzyc. Takim ludziom nie ma co udzielac rad, najlepiej tego w ogole nie sluchac/nie czytac, bo szkoda nerwow ;)
                • notyouraveragegirl Re: ignorowanie gorsze od braku seksu... 12.09.15, 14:01
                  Oj wybacz, bardzo mi źle z tego powodu, że nie udało mi się Ciebie zaskoczyć. Następnym razem bardziej się postaram.
                  • lybbla Re: ignorowanie gorsze od braku seksu... 12.09.15, 23:24
                    notyouraveragegirl napisała:

                    > Oj wybacz, bardzo mi źle z tego powodu, że nie udało mi się Ciebie zaskoczyć. N
                    > astępnym razem bardziej się postaram.

                    W każdym serialu brazylijskim następuje zwrot akcji. Nie śpiesz się, ale zwrot musi
                    powalać na ziemię (widz leżąc na ziemi musi nad sobą zapłakać).

                    Na szybkiego

                    Odpal jakiegoś pornola gdy mąż wróci i pokaż mu co to znaczy niczym nieskrępowana masturbacja.

                    Nakryj męża przed komputerem, przyłącz się, wybierzcie razem filmik i zróbcie prequel.
                    • notyouraveragegirl Re: ignorowanie gorsze od braku seksu... 13.09.15, 10:31
                      Ojej, coś w moim procesie edukacji musiało pójść nie tak, bo zupełnie ominęły mnie seriale brazylijskie!

                      Masturbacja kobiet go podobno obrzydza, a wspólne oglądanie pornografii zupełnie nie kręci (w pornografii najbardziej kręci go to, że robi to w ukryciu, i może sobie uciec w wirtualny świat), więc chyba jednak dalej będzie w mojej historii wiało nudą.
                      • lybbla Re: ignorowanie gorsze od braku seksu... 13.09.15, 20:40
                        notyouraveragegirl napisała:

                        > Ojej, coś w moim procesie edukacji musiało pójść nie tak, bo zupełnie ominęły m
                        > nie seriale brazylijskie!
                        >
                        > Masturbacja kobiet go podobno obrzydza, a wspólne oglądanie pornografii zupełni
                        > e nie kręci (w pornografii najbardziej kręci go to, że robi to w ukryciu, i moż
                        > e sobie uciec w wirtualny świat), więc chyba jednak dalej będzie w mojej histor
                        > ii wiało nudą.
                      • lybbla Re: ignorowanie gorsze od braku seksu... 13.09.15, 21:26
                        Ups bezzapachowy.

                        notyouraveragegirl napisała:

                        > Ojej, coś w moim procesie edukacji musiało pójść nie tak, bo zupełnie ominęły m
                        > nie seriale brazylijskie!

                        Nie tylko z serialami brazylijskimi coś poszło nie tak w procesie Twojej edukacji.

                        > Masturbacja kobiet go podobno obrzydza, a wspólne oglądanie pornografii zupełni
                        > e nie kręci (w pornografii najbardziej kręci go to, że robi to w ukryciu, i moż
                        > e sobie uciec w wirtualny świat), więc chyba jednak dalej będzie w mojej histor
                        > ii wiało nudą.

                        I co będziemy teraz słuchać co obrzydza i co nie kręci Twego?
                        Brazylijski serial w polskim wydaniu trzy poziomy poniżej wiania nudą.
                        Wątpię czy szukasz rozwiązania.

                        Nie masz oglądać z nim porno tylko go nakryć na oglądaniu a potem skończyć na nakrywaniu jego. Trochę wyobraźni i zdolności improwizacyjnych jest tu potrzebne.
                        Wersja z masturbacją czyli robieniu głośno tego co on robi po cichu, jednak nie dla Ciebie.
                        Ale jak wolisz zadawać pytania które nie zbliżają Cię do odpowiedzi, która Cię interesuje to posiedź z nami kilka lat.


                        • marek.zak1 Re: ignorowanie gorsze od braku seksu... 13.09.15, 22:25
                          lybbla napisał:


                          > Nie masz oglądać z nim porno tylko go nakryć na oglądaniu a potem skończyć na nakrywaniu jego. Trochę wyobraźni i zdolności improwizacyjnych jest tu potrzebne
                          -------------------------------------------------------------------------------------
                          Nakryć i:
                          - rozbić kompa o ścianę?
                          - użyć wyobraźni do....seksu?
                          W tych wszystkich rozważaniach znamy tylko jej wersje i nie wiemy, tak naprawdę, o co chodzi.
                        • notyouraveragegirl Re: ignorowanie gorsze od braku seksu... 14.09.15, 18:17
                          lybbla napisał:

                          > Nie tylko z serialami brazylijskimi coś poszło nie tak w procesie Twojej edukac
                          > ji.
                          >

                          Ojej, rozwiń proszę. Jestem niesamowicie ciekawa kolejnych Twoich spostrzeżeń. Dostosuj proszę jednak do mojego poziomu, żebym mogła coś wynieść z tej informacji zwrotnej.

                          > I co będziemy teraz słuchać co obrzydza i co nie kręci Twego?
                          > Brazylijski serial w polskim wydaniu trzy poziomy poniżej wiania nudą.
                          > Wątpię czy szukasz rozwiązania.

                          Generalnie rzecz biorąc to nie musisz słuchać, a raczej w tym wypadku czytać nic, co piszę.

                          >
                          > Nie masz oglądać z nim porno tylko go nakryć na oglądaniu a potem skończyć na n
                          > akrywaniu jego. Trochę wyobraźni i zdolności improwizacyjnych jest tu potrzebne
                          > .

                          Nie jest technicznie możliwe bym go nakryła na oglądaniu porno ponieważ NIGDY nie robi tego, kiedy jestem w domu. Wyobraźni i zdolności improwizacyjnych mi nie brakuje - po prostu nie mam ochoty improwizować w zaproponowaną przez Ciebie stronę.

                          > Wersja z masturbacją czyli robieniu głośno tego co on robi po cichu, jednak nie
                          > dla Ciebie.
                          > Ale jak wolisz zadawać pytania które nie zbliżają Cię do odpowiedzi, która Cię
                          > interesuje to posiedź z nami kilka lat.

                          Potraktuję to jako zaproszenie. Posiedzę tyle ile będzie trzeba. Dziękuję :).
              • kruche_ciacho Re: ignorowanie gorsze od braku seksu... 14.09.15, 13:29
                "Byle do listopada..."

                a co w tym listopadzie ?
                • hello-kitty2 Re: ignorowanie gorsze od braku seksu... 14.09.15, 13:49
                  kruche_ciacho napisała:

                  > "Byle do listopada..."
                  >
                  > a co w tym listopadzie ?

                  Wyjazd z mezem na wymarzone wakacje ;)
                  • kruche_ciacho Re: ignorowanie gorsze od braku seksu... 16.09.15, 21:27
                    aaaa.... ok. ale czy to nie jest jakas forma masochizmu tak sie zastanawiam ....
    • notyouraveragegirl UPDATE pourlopowy 19.11.15, 21:12
      dawno się nie odzywałam... wyjechaliśmy na urlop, który w dodatku, wbrew czarnym wizjom, bardzo się udał. nie pod względem seksualnym oczywiście (poczas tych prawie trzech tygodni doszło do trzech zbliżeń czyli mniej niż podczas innego naszego, tygodniowego wyjazdu). mąż chodzi na terapię, regularnie raz w tygodniu. seksuolog powiedział mu, że problem nie jest natury typowo seksualnej, a bardziej psychologicznej więc rozmawiają sobie o dzieciństwie itp.
      mąż ma teraz nową ulubioną wymówkę, polegającą na teorii, że on się wycofuje bo ja jestem zbyt dominująca. a ja wcale nie chcę być dominująca, ale krew mnie zalewa jak on jest bierny i koło się zamyka. i tak sobie tkwimy w tym chorym układzie.
      pracuję od rana do nocy bo jako korposzczur odczuwam zbliżający się koniec roku. w międzyczasie poszukuję mieszkania do wynajęcia, ale nie znalazłam nic interesującego.
      nie mam siły. dopadła mnie jesienna depresja. wake me up in july...
      • sid.le.niwiec Re: UPDATE pourlopowy 19.11.15, 21:22
        Przyznaję, że czytałam wątek wybiórczo, acz przeczytałam większość. Mąż poszedł na terapię - dobrze, bo zrozumiał, że jest problem, źle, bo obwinia Ciebie. Mnie to wygląda jakby terapia mogła co najwyżej sprawić, że wasze życie seksualne będzie w miarę poprawne, ale czy tyle wystarczy?
        • notyouraveragegirl Re: UPDATE pourlopowy 19.11.15, 21:52
          Wątpię. Raz na jakiś czas trafia się taki seks, który wywraca moje poczucie beznadziei seksualnej do góry nogami, ale podejrzewam że zanim terapia przyniesie jakikolwiek trwały skutek przestanę być w wieku rozrodczym :). Mój mąż to fajny facet, ale ma sporo do poukładania w swojej głowie. Ja go nie naprawię - a nie zniosę jego walki o poczucie własnej męskości, bo póki co cała amunicja jest wymierzona we mnie.
      • marek.zak1 Re: UPDATE pourlopowy 19.11.15, 21:38
        notyouraveragegirl napisała:

        > mąż ma teraz nową ulubioną wymówkę, polegającą na teorii, że on się wycofuje bo ja jestem zbyt dominująca. a ja wcale nie chcę być dominująca, ale krew mnie zalewa jak on jest bierny i koło się zamyka. i tak sobie tkwimy w tym chorym układzie.
        > pracuję od rana do nocy bo jako korposzczur odczuwam zbliżający się koniec roku
        > . w międzyczasie poszukuję mieszkania do wynajęcia, ale nie znalazłam nic interesującego.
        > nie mam siły. dopadła mnie jesienna depresja.
        ==========================================
        Teraz leci film ,,Brzydka prawda" gdzie pokazują identyczny przypadek faceta, który pracuje w TV z zoną i ona odnosi coraz większe sukcesy, a to go zupełnie sekuje i pozbawia chęci na sex.
        Moderato mówi facetowi. nie myśl o kasie, karierze, tylko o kobiecie, która ciebie chce.
        Pozdrowienia od korpomisia (moje słowo).
        • notyouraveragegirl Re: UPDATE pourlopowy 19.11.15, 21:58
          Uwielbiam ten film (uważam go za jedną z najzabawniejszych komedii romantycznych) :). I po co o nim wspominałeś? Teraz taki Gerard Butler mi się marzy :)
          • loppe Re: UPDATE pourlopowy 20.11.15, 09:43
            notyouraveragegirl napisała:

            > Uwielbiam ten film (uważam go za jedną z najzabawniejszych komedii romantycznyc
            > h) :). I po co o nim wspominałeś? Teraz taki Gerard Butler mi się marzy :)

            Witamy po przerwie naszą sympatię i zapraszamy na film:)
            www.youtube.com/watch?v=YV2w6Wmf0NE

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka