Dodaj do ulubionych

gdzie ci mężczyźni...

03.12.15, 21:25
zdrada nie jest zupełnie w moim stylu i zawsze byłam przekonana, że nigdy tego nie zrobię... doszłam jednak do takiego etapu, na którym powstrzymują mnie dwie rzeczy:

- fakt, że jestem cholernie (jak to kiedyś pięknie ujęła glamourous) selektywna. odkąd wyszłam za mąż zainteresował mnie (i z przerwami, kiedy wkurza mnie do granic możliwości, nadal mnie interesuje) tylko jeden mężczyzna, z którym w dodatku, nigdy nie będę mogła wejść w relację...

- fakt, że przez to, że mąż nie chciał ze mną sypiać i miał tyle "ale" do mojego wyglądu, zaczęłam wątpić w to czy jestem seksualnie atrakcyjna i coraz częściej zastanawiam się czy jednak nie jestem brzydulą, która wkręca sobie wszystkie oznaki zainteresowania

wiem, że nie jesteście w stanie nic na to poradzić, chciałam się wygadać. dziękuję za uwagę :)
Obserwuj wątek
    • hello-kitty2 Re: gdzie ci mężczyźni... 03.12.15, 21:36
      A to, ze nie bedziesz mogla wejsc w relacje z tym mezczyzna, co Cie zainteresowal powstrzymuje Cie przed pojsciem z nim do lozka? Czy masz watpliwosci, ze on by tego tez chcial?
      • notyouraveragegirl Re: gdzie ci mężczyźni... 03.12.15, 21:44
        Przez "relację" miałam na myśli jakikolwiek typ relacji, w tym seksualną. Nie wiem czy on też by tego chciał - kiedyś byłam przekonana, że tak, ale to nie jest typ, który wzdycha do kogoś, kogo nie może mieć. Właściwie to nie wiem czy istnieje jakaś kobieta, której on nie mógłby mieć i jakakolwiek, którą chciałby mieć na stałe...

        Myślę, że nie umiałabym pójść do łóżka z kimś tak dla sportu, musiałabym być przynajmniej silnie zauroczona.
        • hello-kitty2 Re: gdzie ci mężczyźni... 03.12.15, 21:54
          Bo Ty juz chyba jestes po tych wakacjach z mezem, tak? I taka przybita? Nie wydarzylo sie nic?
          • notyouraveragegirl Re: gdzie ci mężczyźni... 03.12.15, 22:01
            Nie liczyłam, że cokolwiek się wydarzy, trwale odmieni itp. Za dużo wyjazdów mamy za sobą. Wakacje były super. To rzeczywistość po powrocie mnie dobija.
        • jesod Właściwie 03.12.15, 21:56
          notyouraveragegirl napisała:
          > Właściwie to nie wiem czy istnieje jakaś kobieta, której on nie mógłby mieć i jakakolwiek, którą > chciałby mieć na stałe...

          Ojjojjojjojoj.... Jeśli chcesz być jedną z wielu, bezimienną i bez twarzy, to... nie powinno mieć znaczenia kto Ciebie ma. Nieważne czy przelotnie, czy na stałe...
          • notyouraveragegirl Re: Właściwie 03.12.15, 22:05
            Właśnie nie chcę być jedną z wielu... Ale chemia robi swoje. Zwłaszcza w głowie odrzucanej od lat młodej mężatki.

            "Bo jeśli ja nie jestem burzą, nie chcę być nawet cieniem drzewa, które rośnie przy Twojej drodze, którą chciałam z Tobą iść..."
        • sabat777 Re: gdzie ci mężczyźni... 03.12.15, 22:27
          notyouraveragegirl napisała:

          > Myślę, że nie umiałabym pójść do łóżka z kimś tak dla sportu, musiałabym być pr
          > zynajmniej silnie zauroczona.

          To jest jeden z punktów Twojego "dekalogu" zapisany w superego. A czy tak jest naprawdę? Wątpię. Chociaż nie wątpię, że masz co do tego silne przekonanie. Tylko że to nie jest Twoja prawda. To jeden z tych punktów małym druczkiem, które sączy nam się do głów od kiedy zaczęliśmy chodzić w pieluchach. Dogmatów przemyconych potajemnie do wnętrza umysłu zanim był na tyle silny, by się przed nim obronić.
          Mało jest rzeczy, których człowiek nie mógłby zrobić. Szczególnie że wyobrażenie o robieniu czegoś a robienie tego w praktyce to dwie różne sprawy. Ale de facto nie nad tym warto się zastanowić - raczej nad tym, co by Ci to dało. Znasz odpowiedź?
          • notyouraveragegirl Re: gdzie ci mężczyźni... 03.12.15, 22:39
            Może inaczej - pewnie umiałabym pójść z kimś do łóżka, ale ja nie samego seksu w seksie szukam... Powinnam więc była napisać, że nie chcę pójść do łóżka dla sportu. Chcę pójść do łóżka z kimś, kto wywołuje we mnie dreszcze... A znam takich tylko dwóch.
            • sabat777 Re: gdzie ci mężczyźni... 03.12.15, 22:45
              notyouraveragegirl napisała:

              > Chcę pójść do łóżka z kimś, kto wywołuje we mnie dreszcze... A znam taki
              > ch tylko dwóch.

              Ale zdajesz sobie sprawę z tego, że to nie oni je wywołują, tylko Twoje wyobrażenie o nich? :)
              Ciekaw jestem, jakie ich cechy w szczególności powodują taką reakcję...
              • notyouraveragegirl Re: gdzie ci mężczyźni... 03.12.15, 22:54
                Zdaje sobie sprawę. Co więcej wiem, że jako kobieta, jestem autoerotyczna, więc to może być mój problem, że niewielu mężczyzn jest w stanie mnie doprowadzić do stanu, w którym mam ochotę w pełni zamanifestować swoją kobiecość. Ponieważ mój mąż i ów obiekt westchnień są skrajnie różni, a ich wspólne cechy to błyskotliwe komentarze, szerokie barki i pełne usta, śmiem twierdzić, że są to warunki niezbędne do wywołania we mnie dreszczy :)
                • hello-kitty2 Re: gdzie ci mężczyźni... 03.12.15, 23:03
                  notyouraveragegirl napisała:

                  Ponieważ m
                  > ój mąż i ów obiekt westchnień są skrajnie różni, a ich wspólne cechy to błyskot
                  > liwe komentarze, szerokie barki i pełne usta, śmiem twierdzić, że są to warunki
                  > niezbędne do wywołania we mnie dreszczy :)

                  Sabat nie boj nic, od czego jest botoks! ;-)
                  • notyouraveragegirl Re: gdzie ci mężczyźni... 03.12.15, 23:06
                    eeee... usta po botoksie nie wyglądają na pełne, tylko jak wąskie usta po botoksie :).
                  • sabat777 Re: gdzie ci mężczyźni... 03.12.15, 23:10
                    hello-kitty2 napisała:

                    > Sabat nie boj nic, od czego jest botoks! ;-)

                    Botoks to toksyna, jad kiełbasiany, do porażania nerwów, żeby się zmarszczki dzięki temu prostowały :D a usta wypełnia się kwasem hialuronowym :P
                    • notyouraveragegirl Re: gdzie ci mężczyźni... 03.12.15, 23:12
                      O ile nie jesteś stomatologiem z uprawnieniami do przeprowadzania zabiegów medycyny estetycznej, przeraża mnie zawartość merytoryczna Twojego komentarza :).
                      • sabat777 Re: gdzie ci mężczyźni... 03.12.15, 23:17
                        notyouraveragegirl napisała:

                        > O ile nie jesteś stomatologiem z uprawnieniami do przeprowadzania zabiegów medy
                        > cyny estetycznej, przeraża mnie zawartość merytoryczna Twojego komentarza :).

                        Czy to przerażenie wywołuje chociaż odrobinę dreszczy?
                        • notyouraveragegirl Re: gdzie ci mężczyźni... 03.12.15, 23:24
                          Mniej niż to pytanie... ;)
                          • sabat777 Re: gdzie ci mężczyźni... 03.12.15, 23:29
                            notyouraveragegirl napisała:

                            > Mniej niż to pytanie... ;)

                            Zatem muszę postawić ptaszka przy "- zadawać pytania!"
                            • notyouraveragegirl Re: gdzie ci mężczyźni... 03.12.15, 23:35
                              Chyba jestem nie w temacie, ale wnioskuję że robisz jakąś listę z cyklu "jak zdobyć uznanie w oczach własnych i kobiet w 100 dni" :)

                              punkt powinien zatem brzmieć "zadawać błyskotliwe pytania" ;).
                              • sabat777 Re: gdzie ci mężczyźni... 03.12.15, 23:43
                                Jestem rozczarowany, że bardziej zainteresowała Cię jakaś badziewna lista niż postawiony ptaszek... :D
                                • kag73 Re: gdzie ci mężczyźni... 03.12.15, 23:46
                                  sabat777 napisał:

                                  > Jestem rozczarowany, że bardziej zainteresowała Cię jakaś badziewna lista niż p
                                  > ostawiony ptaszek... :D

                                  Sabat, nawet moj 10 cio letni syn ma ptaka:)) dziwi Cie to, ze jej "ptaszek" nie interesuje?
                                  • sabat777 Re: gdzie ci mężczyźni... 03.12.15, 23:49
                                    kag73 napisała:

                                    > Sabat, nawet moj 10 cio letni syn ma ptaka:)) dziwi Cie to, ze jej "ptaszek" ni
                                    > e interesuje?

                                    Na swoją obronę mam jedynie to, że jest postawiony :D
                                  • zawle Re: gdzie ci mężczyźni... 04.12.15, 10:32
                                    kag73 napisała:
                                    > Sabat, nawet moj 10 cio letni syn ma ptaka:)) dziwi Cie to, ze jej "ptaszek" ni
                                    > e interesuje?

                                    Bo Twój syn ma ptaszka, to musi mu podnieść wartość poważnym nazewnictwem. Sabat ma dużego to se go może nazywać jak chce. Wyobraź sobie taką scenę. Sabat odchyla majty i czule szepcze do zawartości: ptaszku.... a tak wychyla się takie cóś:
                                    www.tapetus.pl/88676,glowa-strus-zoo.php
                                • notyouraveragegirl Re: gdzie ci mężczyźni... 03.12.15, 23:53
                                  Postawiony ptaszek, przynajmniej od czasu liceum, kojarzy mi się wyłącznie z odhaczeniem czegoś na liście - w dorosłym życiu przywykłam do nieco innej terminologii ;)
                                  • sabat777 Re: gdzie ci mężczyźni... 04.12.15, 00:07
                                    Istotnie. W tym szczególnym wypadku pasował do dwuznaczności, niemniej - ta okazała się być... mało pojemna.
                    • zyg_zyg_zyg Re: gdzie ci mężczyźni... 03.12.15, 23:14
                      A wąskie bary tez się tym wypełnia? ;-) Czy trzeba koksować?
                      • hello-kitty2 Re: gdzie ci mężczyźni... 04.12.15, 00:18
                        zyg_zyg_zyg napisała:

                        > A wąskie bary tez się tym wypełnia? ;-) Czy trzeba koksować?

                        Trzeba pakowac i to ostro.
                      • kutuzow Synthol ;-) 04.12.15, 13:25
                        zyg_zyg_zyg napisała:

                        > A wąskie bary tez się tym wypełnia? ;-) Czy trzeba koksować?


                        Są goście którzy wstrzykują sobie Synthol. Tutaj zobaczysz ciekawe efekty tych którzy "lekko" przegięli:

                        proteinfart.com/64-of-the-grossest-synthol-freaks-you-never-wanted-to-see/
                    • hello-kitty2 Re: gdzie ci mężczyźni... 04.12.15, 00:21
                      sabat777 napisał:

                      > Botoks to toksyna, jad kiełbasiany, do porażania nerwów, żeby się zmarszczki dz
                      > ięki temu prostowały :D a usta wypełnia się kwasem hialuronowym :P

                      Jak widac jeszcze sie nie zainteresowalam ;) Ale ja tez nie mam tego typu wymagan. Tak czy siak z murzynami bedzie ciezko konkurowac.
                      • loppe Re: gdzie ci mężczyźni... 04.12.15, 00:40
                        hello-kitty2 napisała:
                        > Tak czy siak z murzynami bedzie ciezko konkurowac.

                        Cudownie wszyscy improwizowaliście w tym wątku, szkoda że się spóźniłem na imprezę:)
                      • loppe Re: gdzie ci mężczyźni... 04.12.15, 00:45
                        Te kilka pytań, które zadałaś Kitty Notaverage na początku wątku rozkręciły go na dobre. Nikt tak nie pyta jak Ty!:)
    • bcde Re: gdzie ci mężczyźni... 03.12.15, 22:18
      >- fakt, że przez to, że mąż nie chciał ze mną sypiać i miał tyle "ale" do mojego wyglądu, zaczęłam wątpić w to czy jestem seksualnie atrakcyjna i coraz częściej zastanawiam się czy jednak nie jestem brzydulą, która wkręca sobie wszystkie oznaki zainteresowania

      >wiem, że nie jesteście w stanie nic na to poradzić, chciałam się wygadać. dziękuję za uwagę :)


      Może jednak jesteśmy w stanie coś na to poradzić. Wrzuć fotkę :)
      • kag73 Re: gdzie ci mężczyźni... 03.12.15, 22:22
        Pytania nie rozumiem, mezczyzni owszem sa, ale to Ty masz problem z nimi albo ze soba ;)
        • notyouraveragegirl Re: gdzie ci mężczyźni... 03.12.15, 22:26
          Pewnie mam problem i z nimi i z sobą... Z nimi taki, że bardzo niewielu potrafi mnie zainteresować, a ze sobą, że nie umiem odejść od tego, który się mną nie interesuje. I zastanawiam się gdzie są mężczyźni, którzy mogliby mi pomóc się z tego błędnego koła wydostać :). No wiesz o co mi chodzi - przydałby się taki schodek, w drodze na szczyt...
          • sabat777 Re: gdzie ci mężczyźni... 03.12.15, 22:32
            notyouraveragegirl napisała:

            > Pewnie mam problem i z nimi i z sobą... Z nimi taki, że bardzo niewielu potrafi
            > mnie zainteresować, a ze sobą, że nie umiem odejść od tego, który się mną nie
            > interesuje. I zastanawiam się gdzie są mężczyźni, którzy mogliby mi pomóc się z
            > tego błędnego koła wydostać :)

            Tacy mężczyźni są wszędzie, a nie wydostałaś się z błędnego koła, bo pewnie za mało pijesz ;) A w każdym razie nie w towarzystwie mężczyzn. Alkohol łagodzi obyczaje. Albo to była muzyka? Nie ważne, bierzmy jedno i drugie :D
            • notyouraveragegirl Re: gdzie ci mężczyźni... 03.12.15, 22:47
              Piję w towarzystwie mężczyzn, ale albo jest w tym towarzystwie również mój mąż (który strasznie nie lubi, gdy piję bo sam nie pije wcale), albo ludzie z mojej firmy, wśród których uchodzę za najszczęśliwszą na świecie mężatkę... A nawet gdybym nie uchodziła to nie ma chyba nic gorszego niż firmowe romanse.
              • kag73 Re: gdzie ci mężczyźni... 03.12.15, 23:43
                "Piję w towarzystwie mężczyzn, ale albo jest w tym towarzystwie również mój mąż (który strasznie nie lubi, gdy piję bo sam nie pije wcale)..."

                O i to juz go kompletnie dyskwalifikuje jako partnera dla Ciebie :) Jak mozna w ogole wchodzic w relacje i wychodzic za kogos takiego?!
                Sama sobie jestes winna, to nie moglo sie dobrze skonczyc :)
                Wnioslas o rozwod czy wnioslabys dopiero gdybys znalazla jakis obiekt wzdychan?
                • notyouraveragegirl Re: gdzie ci mężczyźni... 03.12.15, 23:51
                  Wiesz teoretycznie niepijący partner jest wspaniały - przynajmniej nie zdradzi mnie po pijaku i nie będzie się szlajał z kolegami po nocach.

                  Jeszcze nie wniosłam o rozwód, ale przy mojej zdolności do zakochiwania się, raczej wyrobię się z tym przed znalezieniem nowego obiektu westchnień.
                  • sabat777 Re: gdzie ci mężczyźni... 04.12.15, 00:11
                    notyouraveragegirl napisała:

                    > Wiesz teoretycznie niepijący partner jest wspaniały - przynajmniej nie zdradzi
                    > mnie po pijaku i nie będzie się szlajał z kolegami po nocach.

                    Coś za coś. Mało imprezowy charakter i upodobania mogą oznaczać osobę mało reagującą na endorfiny, a w praktyce - mało skupioną na doświadczaniu przyjemności.
                    Określając to przyziemniej - aseksualnego, chorobliwie perfekcjonistycznego, wiecznie marudzącego upierdasa.

                    > Jeszcze nie wniosłam o rozwód, ale przy mojej zdolności do zakochiwania się, ra
                    > czej wyrobię się z tym przed znalezieniem nowego obiektu westchnień.

                    Cholera wie. Życie jest pełne niespodzianek.
                    • sabat777 Re: gdzie ci mężczyźni... 04.12.15, 08:05
                      Niemniej, a mowia ze ranki sa madrzejsze od wieczorow, musze przyznac, ze poszukiwanie w pewnym wieku faceta, ktory jest rokujacy zwiazkowo i jednoczesnie budzi dreszczyk emocji to poprzeczka postawiona najwyzej z mozliwych. Nieslychanie wysoko. Trudno bowien spodziewac sie, ze taki facet nie budzilby ogromnego zainteresowania ze strony innych kobiet. Wywolujacy dreszcz emocji, czyli przystojny, inteligentny, blyskotliwy, obdarzony charyzma i elokwentny a jednoczesnie rokujacy zwiazkowo, czyli ustawiony finansowo, wolny, bezdzietny i jednoczesnie zainteresowany mezatka po przejsciach... Gdzie szukalbym takich mezczyzn? Na planie komedii romantycznych...
                      • ninek04 Re: gdzie ci mężczyźni... 04.12.15, 08:53
                        >Wywolujacy dreszcz emocji, czyli przystojny, inteligentny, blyskotliwy, obdarzony charyzma i elokwentny a jednoczesnie rokujacy zwiazkowo, czyli ustawiony finansowo, wolny, bezdzietny i jednoczesnie zainteresowany mezatka po przejsciach... Gdzie szukalbym takich mezczyzn? Na planie komedii romantycznych...<

                        Za to księżniczek z dużą potrzebą adoracji i spełniania ich i przeważnie tylko ich zachcianek i potrzeb w realu, jak widać,nie brakuje.
                        • hello-kitty2 Re: gdzie ci mężczyźni... 04.12.15, 12:25
                          ninek04 napisała:

                          > >Wywolujacy dreszcz emocji, czyli przystojny, inteligentny, blyskotliwy, ob
                          > darzony charyzma i elokwentny a jednoczesnie rokujacy zwiazkowo, czyli ustawion
                          > y finansowo, wolny, bezdzietny i jednoczesnie zainteresowany mezatka po przejsc
                          > iach... Gdzie szukalbym takich mezczyzn? Na planie komedii romantycznych...<
                          > ;
                          >
                          > Za to księżniczek z dużą potrzebą adoracji i spełniania ich i przeważnie tylko
                          > ich zachcianek i potrzeb w realu, jak widać,nie brakuje.

                          Ta pani przyszla sie tylko potulic na forum w takich wypowiedziach:
                          forum.gazeta.pl/forum/w,15128,159492111,159497670,Re_gdzie_ci_mezczyzni_.html
                          Nie szkodzi, ze az ociekaja falszem. Sabat sobie trenuje na niej wontowy style.
                          • sabat777 Re: gdzie ci mężczyźni... 04.12.15, 12:45
                            hello-kitty2 napisała:

                            > Nie szkodzi, ze az ociekaja falszem. Sabat sobie trenuje na niej wontowy style.

                            Chyba Ci okulary z nosa spadły, weź se popraw. To co cytujesz było do Ninek i nie było fałszywe, bo to fajna babka jest i ładna.
                            A z księżniczkami trenuję na równych prawach, bo i księżniczki trenują na mnie. Czyli sparring. Nie wszystko musi być na serio, szczególnie w necie.
                            • hello-kitty2 Re: gdzie ci mężczyźni... 04.12.15, 13:20
                              sabat777 napisał:

                              > Chyba Ci okulary z nosa spadły, weź se popraw. To co cytujesz było do Ninek i n
                              > ie było fałszywe, bo to fajna babka jest i ładna.

                              Noz kurwa a skad ja mam wiedziec do kogo to bylo, skoro nie raczysz cytowac. Skoro odnosisz sie w sposob bezposredni do osoby:
                              1. nie tej, pod ktora zapisal sie Twoj post,
                              2. a nie cytujesz,
                              3. i nie podajesz nicka osoby, do ktorej sie zwracasz
                              to odnosze to do autorki/a watku, bo do kogo innego? Swietego Mikolaja?

                              Zreszta wielokrotnie powstrzymuje sie w Twoim wypadku od komentarzy, bo za chuja nie wiem o kim Ty piszesz? Zreszta sama zainteresowana tez sie chyba nie skapnela, bo to byly dla mnie jakis trop ;)

                              Do Ninek nic nie mam, nie musisz mi smarowac po gebie komplementami dla niej, jakbym sie z nimi nie zgadzala czy co? Zreszta brzydze sie lizowstwem. Tfu.
                              • sabat777 Re: gdzie ci mężczyźni... 04.12.15, 13:41
                                hello-kitty2 napisała:

                                > Do Ninek nic nie mam, nie musisz mi smarowac po gebie komplementami dla niej, j
                                > akbym sie z nimi nie zgadzala czy co? Zreszta brzydze sie lizowstwem. Tfu.

                                Lizusostwo wchodzi w rachubę, gdy można coś wygrać, ugrać dla siebie w zamian za zgrabne słówka. Zdarza mi się to stosować, ale tutaj takie ryzyko nie wchodzi w rachubę, więc chyba mogę spokojnie powiedzieć, jak Ty czasem - komplementy są za darmo.
                                • hello-kitty2 Re: gdzie ci mężczyźni... 04.12.15, 15:48
                                  sabat777 napisał:

                                  > Lizusostwo wchodzi w rachubę, gdy można coś wygrać, ugrać dla siebie w zamian z
                                  > a zgrabne słówka. Zdarza mi się to stosować, ale tutaj takie ryzyko nie wchodzi
                                  > w rachubę, więc chyba mogę spokojnie powiedzieć, jak Ty czasem - komplementy s
                                  > ą za darmo.

                                  Z ta roznica, ze ja komplementami obdarowywuje bez podan skrzydlowych ;-)
                                  Zreszta ja tu Ci nie zaluje, naprawde pora zebys krzyczal paniom, ktore deklaruja, ze je podkrecasz czy interesujesz 'sprawdzam'! ;)
                              • ninek04 Re: gdzie ci mężczyźni... 04.12.15, 19:46
                                hello -kitty 2napisała
                                >Do Ninek nic nie mam, nie musisz mi smarowac po gebie komplementami dla niej, jakbym sie z nimi nie zgadzala czy co? Zreszta brzydze sie lizowstwem. Tfu.<

                                Kitty, ja też Cię lubię :)Tylko dlaczego masz taką tendencję, że wszędzie zaraz węszysz lizusostwo,nawet w sympatycznej wymianie zdań między interlokutorami płci przeciwnej, czy też nawet nie przeciwnej.Czyżbyś nie chciała dopuścić do tego, by nawet hipotetycznie rzecz ujmując, coś się zadziało między tą a tamtym, dajmy na to?; Akcja się rozwija, idzie w dobrym kierunku, a tu masz ci los, przybiega Kitty i szlag trafia całkiem fajnie rozwijającą się interakcję. ;)Ja wiem,że królowa może być tylko jedna, ale czasem mogłabyś pozwolić zasiąść i innym na tronie,choć na chwilę ;-)
                                • hello-kitty2 Re: gdzie ci mężczyźni... 04.12.15, 20:50
                                  > Kitty, ja też Cię lubię :)Tylko dlaczego masz taką tendencję, że wszędzie zaraz
                                  > węszysz lizusostwo,nawet w sympatycznej wymianie zdań między interlokutorami p
                                  > łci przeciwnej, czy też nawet nie przeciwnej.Czyżbyś nie chciała dopuścić do te
                                  > go, by nawet hipotetycznie rzecz ujmując, coś się zadziało między tą a tamtym,
                                  > dajmy na to?; Akcja się rozwija, idzie w dobrym kierunku, a tu masz ci los, prz
                                  > ybiega Kitty i szlag trafia całkiem fajnie rozwijającą się interakcję. ;)Ja wie
                                  > m,że królowa może być tylko jedna, ale czasem mogłabyś pozwolić zasiąść i innym
                                  > na tronie,choć na chwilę ;-)

                                  Nie jestem zadna krolowa i nie siedze tutaj publicznie na zadnym tronie, na ktorym odbieram komplementy od mezczyzn czy inne meskie zabiegi, jak sugerujesz. Wszyscy, ktorzy probowali zostali przeze mnie straceni w niebyt. Co do Twojego pytania mam taka odpowiedz: wrecz przeciwnie, mianowicie powinnas (wg mnie) udowodnic Sabatowi, ze to wszystko, co deklarujesz wobec niego jest prawda, ze nie robisz sobie z geby szmaty, ideologiczne bla bla bla. Jaka intrerakcje szlag trafia? Przeciez kontynuujcie sobie na prive do woli jak zaczeliscie az do szczesliwego zakonczenia. Chyba, ze chcesz to puscic publicznie. To tez nie widze wiekszych przeszkod. W koncu wszyscy tu kibicujemy Sabatowi zeby zamoczyl, a tylko Ty bierzesz zonatych bez kasy i poplakujacych. Chyba, ze ktos sie nie ujawnil ;)

                                  ps jak Sabat sie wycofal z interakcji tzn ze mu nie zalezalo, a nie ze Kitty przyleciala, nie sadzisz? Chyba dzieckiem nie jest, a ja nie mamusia ;)
                                  • jesod W koncu wszyscy tu 04.12.15, 21:25
                                    hello-kitty2 napisała:
                                    > W koncu wszyscy tu kibicujemy Sabatowi zeby zamoczyl,

                                    Ooooo....! Przepraszam, ale nie wszyscy. Jesod na pewno nie. :)
                                  • ninek04 Re: gdzie ci mężczyźni... 04.12.15, 21:35
                                    hello -kitty 2 napisała
                                    >Co do Twojego pytania mam taka odpowiedz: wrecz przeciwnie, mianowicie powinnas (wg mnie) udowodnic Sabatowi, ze to wszystko, co deklarujesz wobec niego jest prawda, ze nie robisz sobie z geby szmaty, ideologiczne bla bla bla<

                                    Oczywiście, że to,że wyrażam swoją sympatię do Sabata jest prawdą. Jaki bym miała cel w tym,by ideologicznie, jak sugerujesz, robić sobie z gęby szmatę.?Szmatą już jestem, jak zauważyłaś wcześniej zresztą.

                                    .>. W koncu wszyscy tu kibicujemy Sabatowi zeby zamoczyl, a tylko Ty bierzesz zonatych bez kasy i poplakujacych.<

                                    No widzisz, jak Ty mnie dobrze znasz?;) Celuję w taki target, cóż mi, szmacie pozostało. Tylko, że Sabata postrzegam i zawsze postrzegałam, jako kogoś z wyższej półki.Bo wiesz co?-to,czy ktoś ma kasę, czy nie, to mam to centralnie w dupie. Życie nie trwa wiecznie, za chwilę mnie może szlag trafić, a ja mam się przejmować kasą, której i tak już w tym wieku się nie dorobię. Wolę się skupić na czymś i kimś innym, póki jeszcze mogę ;)


                                    >ps jak Sabat sie wycofal z interakcji tzn ze mu nie zalezalo, a nie ze Kitty przyleciala, nie sadzisz? Chyba dzieckiem nie jest, a ja nie mamusia ;)<

                                    A nie przyzwoitką? ;)Czuj, czuj,czuwaj, druhno Kitty ;)
                                    • jesod Tylko, że 04.12.15, 21:47
                                      ninek04 napisała:
                                      > Tylko, że Sabata postrzegam i zawsze postrzegałam, jako kogoś z wyższej półki

                                      Jesteś naćpana czy nachlana...? :/ Czy jedno i drugie razem, w kompozycji pół na pół?
                                    • hello-kitty2 Re: gdzie ci mężczyźni... 04.12.15, 22:14
                                      ninek04 napisała:

                                      Szmat
                                      > ą już jestem, jak zauważyłaś wcześniej zresztą. (...)
                                      > No widzisz, jak Ty mnie dobrze znasz?;) Celuję w taki target, cóż mi, szmacie p
                                      > ozostało.

                                      Jezu co Ty gadasz Ninek? Jaka szmata? Uwazasz, ze bronilabym Cie przed Zombim gdybym uwazala Cie za szmate?
                                      Wyrazilam tylko swoje zdanie, ze oferta Wonta jest ponizej krytyki. Okreslenie, ze jedziesz na szmacie i wykonujesz czarna robote nie oznacza, ze jestes szmata tylko, ze juz obnizylas tak wymagania, ze obslugujesz najgorszy sort rynku damsko-meskiego, a jeszcze Wont chce Ci wcisnac jeszcze gorsze zajecie jakim jest 'holowanie Sabata'. Noz kurwa niech go sam poholuje jak tak madry i zyczliwy. Tylko, ze to latwo zalatwiac komus przyslugi platne nie z wlasnej kieszeni. Niech sie Sabat odkuje najpierw i niech wtedy Cie zabierze na balety, a nie do motelu za 80 zl na Twoj koszt spogladajac na zegarek zeby zonce nie podskoczyc. Dziewczyno czy Tobie nie nalezy sie cos wiecej od zycia? Holowanie jakiegos goscia, a wez, spytaj Wonta czy by poholowal jakas laske o rynkowej atrakcyjnosci odpowiadajacej sabatowej, to by Cie wysmial, ze niech spierdala.

                                      > A nie przyzwoitką? ;)

                                      Ale co Ty sie do mnie przyczepilas? W ogole nie chcialam sie na Twoj temat wypowiadac, pomylilam sie myslac, ze Sabat odnosi sie do autorki watku, chyba to tlumaczylam gdzies tam. A poza tym naprawde uwazasz, ze jak mezczyznie zalezy na kobiecie to go jakies wyemaginowane przezwoitki wystrasza? Przestan ze w koncu tych mezczyzn tak bronic przed tymi strasznymi kobietami, co to niby stoja na przeszkodzie ich szczesciu. Oni doskonale wiedza, co robia.
                                      • sabat777 Re: gdzie ci mężczyźni... 04.12.15, 23:02
                                        hello-kitty2 napisała:

                                        > Okreslenie,
                                        > ze jedziesz na szmacie i wykonujesz czarna robote nie oznacza, ze jestes szmat
                                        > a tylko, ze juz obnizylas tak wymagania, ze obslugujesz najgorszy sort rynku da
                                        > msko-meskiego, a jeszcze Wont chce Ci wcisnac jeszcze gorsze zajecie jakim jest
                                        > 'holowanie Sabata'.

                                        Eeee... Że co? Ale Ty chociaż widziałaś tego jej kochanka? Gadałaś z nim? Wiesz co robi, jakiego formatu jest człowiekiem? Co Cię uprawnia do nazywania kompletnie nie znanego Ci człowieka najgorszym sortem rynku damsko-męskiego? Według mnie kompletnie się zapędziłaś, sorry...
                                        Poza tym, jak może wiesz, każdy rynek rządzi się prawem popytu i podaży. Rynek damsko-męski również. Wszystko zależy od tego jakie masz potrzeby. Jeśli jesteś mężatką, która z różnych względów nie zakłada możliwości rozwodu, to w tym wypadku cały ten potencjał związkowy faceta, który zwyczajowo jest wyznacznikiem atrakcyjności faceta, po prostu nie jest brany pod uwagę - przynajmniej rozumowo - bo nie jest potrzebny.
                                        Wręcz przeciwnie - facet zainteresowany związkiem w tej sytuacji może być zwyczajnie niebezpieczny, bo jest duża szansa, że zacznie dopominać się o poświęcanie dużej uwagi, będzie nachalny, intensywnie kontaktujący się, niedyskretny. Jak się zakocha to już w ogóle umarł w butach. Stąd nie rozumiem, dlaczego próbujesz oceniać innych mężczyzn miarą swoich potrzeb. To po prostu nieuczciwe. Według mnie układ żonaty-mężatka jest bardzo korzystny dla obu stron i na swój sposób bardzo naturalny.
                                        • sabat777 Re: gdzie ci mężczyźni... 04.12.15, 23:26
                                          A poza tym, nawet gdybyś miała rację... To nie ma znaczenia na jakiej półce damsko-męskiej jest facet, tylko z jakiej półki babki rucha. I czy w ogóle rucha jakiekolwiek ;)
                                          Nawet Książę na białym koniu będzie smutny jeśli pozostanie mu bicie - a jakże - konia.
                                          Układ się liczy, a nie jakieś tam półki.
                                        • marek.zak1 Re: gdzie ci mężczyźni... 05.12.15, 09:36
                                          sabat777 napisał:
                                          cały ten potencjał związkowy faceta, który zwyczajowo jest wyznacznikiem atrakcyjności faceta,
                                          =======================================================

                                          Przedyskutowałem te tezę z żoną i jednak nie jest to prawdą.
                                          • sabat777 Re: gdzie ci mężczyźni... 05.12.15, 10:13
                                            Zatem co jest prawda wg zony Marka?
                                            • marek.zak1 Re: gdzie ci mężczyźni... 05.12.15, 10:27
                                              sabat777 napisał:

                                              > Zatem co jest prawda wg zony Marka?
                                              ==============================

                                              ,Potencjał związkowy faceta, jest wyznacznikiem jego atrakcyjności”. Ta teza przypomina mi powiedzenie, że atrakcyjność samochodu wyznacza to, czy jest na sprzedaż, czy nie. Sami przyznacie, że to bzdura.

                                              Tak więc zdolność związkowa, a więc brak partnerki, liczy się dopiero, gdy facet wzbudzi zainteresowanie,

                                              Gdy nie wzbudzi, jego zdolność związkowa nie ma żadnego znaczenia.
                                              • zawle Re: gdzie ci mężczyźni... 05.12.15, 11:12
                                                marek.zak1 napisał:
                                                > ,Potencjał związkowy faceta, jest wyznacznikiem jego atrakcyjności”. Ta
                                                > teza przypomina mi powiedzenie, że atrakcyjność samochodu wyznacza to, czy jest
                                                > na sprzedaż, czy nie. Sami przyznacie, że to bzdura.

                                                No właśnie nie przyznamy. Motoryzacyjnie. Chcę kupić auto, to oglądam w salonach i na otomoto, a nie po sąsiedzkich. Jak mi się spodoba sąsiada to wtedy będę chciała kupić jego? To jest bzdura.

                                                > Tak więc zdolność związkowa, a więc brak partnerki, liczy się dopiero, gdy face
                                                > t wzbudzi zainteresowanie, > Gdy nie wzbudzi, jego zdolność związkowa nie ma żadnego znaczenia.

                                                Niekoniecznie. Czasami fakt że jest jedynym wolnym w okolicy zdaje się być powodem że się go w ogóle zauważa.

                                      • ninek04 Re: gdzie ci mężczyźni... 04.12.15, 23:29
                                        hello -kitty 2 napisała
                                        >ze juz obnizylas tak wymagania, ze obslugujesz najgorszy sort rynku damsko-meskiego, a jeszcze Wont chce Ci wcisnac jeszcze gorsze zajecie jakim jest 'holowanie Sabata'. Noz kurwa niech go sam poholuje jak tak madry i zyczliwy. Tylko, ze to latwo zalatwiac komus przyslugi platne nie z wlasnej kieszeni. Niech sie Sabat odkuje najpierw i niech wtedy Cie zabierze na balety, a nie do motelu za 80 zl na Twoj koszt spogladajac na zegarek zeby zonce nie podskoczyc. Dziewczyno czy Tobie nie nalezy sie cos wiecej od zycia? Holowanie jakiegos goscia, a wez, spytaj Wonta czy by poholowal jakas laske o rynkowej atrakcyjnosci odpowiadajacej sabatowej, to by Cie wysmial, ze niech spierdala.<

                                        Homo oeconomicus ze mnie żaden,bo to,co Ty do mnie piszesz o obslugiwaniu towarów, w dodatku najgorszego sortu, o rynku tych towarów, o płatnych usługach, o rynkowej atrakcyjnosci, o kosztach to mi się kojarzy bardziej z marketingiem i zarządzaniem i ekonomią, a nie z relacjami, jakie występują między ludźmi. Nawet, jeśli to naiwne, to nie postrzegam ludzi jako towary, które mogę kupić, czy wycenić dostatecznie wysoko lub nisko.Te pierdolone wymagania, czy oznaki atrakcyjności LMS nie mają dla mnie znaczenia, nosz kurwa, co to jest, na tym świecie to same księżniczki i książęta chodzą,wolne, atrakcyjne, mądre i bogate,a jak masz męża, czy żonę,czy beznadziejny związek,to już musisz się schować i nie wysciubiać nosa z domu, bo twoja rynkowa atrakcyjność jest zerowa.A niech będzie, ale ja chcę przeżyć jeszcze parę fajnych chwil z kimś fajnym, jeśli mogę, a guzik mnie obchodzi, kto co o tym myśli. A poza tym Wont nic mi nie musi wciskać, holowania, czy nie holowania,Kitty miejże litość i nie bierz wszystkiego tak na poważnie,czy dosłownie ;)Choć z holowaniem" jakiegoś goscia "to przegięłaś, bo Sabat nie jest dla mnie jakimś gościem,co to, to nie;)

                                      • ninek04 Re: gdzie ci mężczyźni... 05.12.15, 00:31
                                        hello -kitty 2 napisała
                                        >Dziewczyno czy Tobie nie nalezy sie cos wiecej od zycia? <

                                        A dlaczego ma mi się należeć i co to właściwie miałoby być według Ciebie? Poza tym każdy patrzy na drugiego i jego zachowanie przez pryzmat siebie i tego,co on sam potrzebuje. Ty Kitty chciałabyś znaleźć miłość, ślubu też nie wykluczasz, tak pisałaś. Ja miłości nie wypatruję i jej nie szukam, nie chcę się również wiązać, nawet jeśli będę kiedyś wolna i teoretycznie mogłabym, ale ja nie chcę i nie mam takiej potrzeby. Więc co właściwie ma mi się należeć? Czy swoje poczucie szczęścia muszę określać koniecznie przez bycie związkowe z mężczyzną, partnerem, i to obowiązkowo wolnym, bo wszystko inne równa się obniżeniu wymagań i sobie i innym?Ja tak tego nie postrzegam, nie muszę być sparowana i mieć w posiadaniu mężczyznę, czy też być przez niego posiadaną, abym mogła czuć się szczęśliwa.
                                        • hello-kitty2 Re: gdzie ci mężczyźni... 05.12.15, 00:52
                                          ninek04 napisała:

                                          > A dlaczego ma mi się należeć i co to właściwie miałoby być według Ciebie? Poza
                                          > tym każdy patrzy na drugiego i jego zachowanie przez pryzmat siebie i tego,co o
                                          > n sam potrzebuje. Ty Kitty chciałabyś znaleźć miłość, ślubu też nie wykluczasz,
                                          > tak pisałaś. Ja miłości nie wypatruję i jej nie szukam, nie chcę się również w
                                          > iązać, nawet jeśli będę kiedyś wolna i teoretycznie mogłabym, ale ja nie chcę i
                                          > nie mam takiej potrzeby. Więc co właściwie ma mi się należeć? Czy swoje poczuc
                                          > ie szczęścia muszę określać koniecznie przez bycie związkowe z mężczyzną, partn
                                          > erem, i to obowiązkowo wolnym, bo wszystko inne równa się obniżeniu wymagań i s
                                          > obie i innym?Ja tak tego nie postrzegam, nie muszę być sparowana i mieć w posia
                                          > daniu mężczyznę, czy też być przez niego posiadaną, abym mogła czuć się szczęśl
                                          > iwa.

                                          Oczywiscie, ze kazdy ocenia wg siebie ale popatrz: w drugim watku Kutuzow pisze, ze mezczyzni swoim kobietom placa za seks zwiazkiem i zaangazowaniem. Nalezaloby z tego wyciagnac wniosek, ze Ci, ktorzy ten seks biora, a nic za niego nie placa oszukuja te kobiety, od ktorych ten seks maja, nie? Ale to betka, najgorzej nie lubie skurwysynow (i tu nie poradze emocjonalnie inaczej), ktorzy biorac seks od jednej inwestuja cala kurwa reszte w inna. To jest ponizajace. No wiec wg mnie nalezy Ci sie to wszystko, co kazdej innej, a jak masz gest mozesz to odrzucic albo sobie z tego wybrac, co Ci sie aktualnie podoba ale on ma Ci to w pysku przyniesc, bo nie jestes gorsza od innych.
                                          • sabat777 Re: gdzie ci mężczyźni... 05.12.15, 01:23
                                            Jak to nie placa??? Placa - adorowaniem, poprawianiem samopoczucia i ruchaniem. I nie mow mi, ze to dla kobiety nic nie znaczy, bo to by wskazywalo, ze przychodzace tutaj kobiety klamia. Niektore panie nawet placa za to panom do towarzystwa. A jak wciaz uwazasz, ze kochanka powinna dostawac to samo co zona, to niech dziala to w obie strony i niech tez to samo daje - niech przyjdzie posprzatac, pogotowac, pokrzatac i zmienic bachorowi pieluche. Dobrze by tez bylo, zeby sie dorzucila do domowego budzetu ;)
                                            Wlasnie wedlug mnie kochanka ma lepiej niz zona. Przychodzi po chlopa w wersji galowej i pozytywnie nastawionego, jak nie ma ochoty go widziec, to robi sobie od niego wolne, a nie musi sie uzerac z proza zycia i codziennoscia. Zamiast codziennych zgryzot i soli ziemi czarnej dostaje do wyjedzenia rodzynki z ciasta. No jak tu narzekac, masakra jakas...
                                            • sid.le.niwiec Re: gdzie ci mężczyźni... 05.12.15, 09:34
                                              > Wlasnie wedlug mnie kochanka ma lepiej niz zona. Przychodzi po chlopa w wersji
                                              > galowej i pozytywnie nastawionego, jak nie ma ochoty go widziec, to robi sobie
                                              > od niego wolne, a nie musi sie uzerac z proza zycia i codziennoscia. Zamiast co
                                              > dziennych zgryzot i soli ziemi czarnej dostaje do wyjedzenia rodzynki z ciasta.

                                              Prawie tak jest, ale jak wiadomo, prawie robi różnicę. :)
                                          • ninek04 Re: gdzie ci mężczyźni... 05.12.15, 07:04
                                            hello -kitty 2 napisała
                                            >Nalezaloby z tego wyciagnac wniosek, ze Ci, ktorzy ten seks biora, a nic za niego nie placa oszukuja te kobiety, od ktorych ten seks maja, nie? Ale to betka, najgorzej nie lubie skurwysynow (i tu nie poradze emocjonalnie inaczej), ktorzy biorac seks od jednej inwestuja cala kurwa reszte w inna. To jest ponizajace. No wiec wg mnie nalezy Ci sie to wszystko, co kazdej innej, a jak masz gest mozesz to odrzucic albo sobie z tego wybrac, co Ci sie aktualnie podoba ale on ma Ci to w pysku przyniesc, bo nie jestes gorsza od innych.<

                                            Nie dogadamy się za Chiny Ludowe,bo już wyjściową perspektywę mamy różną. Rozchodzi się o to,że gdybym chciała, żeby mi się należało wszystko, o czym piszesz,to szukałabym od razu takiego, który może mi to dać, pod warunkiem, że ja bym tego oczekiwała.Ale ja akurat nie oczekuję i nie potrzebuję tego wszystkiego, czego Ty i inne kobiety pewnie potrzebują i do czego dążą. I dlatego nie uważam, że jestem poniżana,czy gorsza, bo daję mu seks, w zamian nie żądając nic.W taki układ weszliśmy oboje od początku, bez deklaracji, żądań i wymagań. No jak Ty myślisz, miał mi zaoferować w ramach zapłaty za seks co?Tyle samo czasu, ile spędza z żoną w domu?,Czy co jeszcze -pomoc w załatwianiu moich spraw, w zakupach, w gotowaniu?To byłby już związek,a mnie nie o to chodzi. I opierając się na symetrii, tak jak pisze Sabat,ja też w ramach zapłaty za seks, który dostaję od niego, też powinnam mu ze swojej strony to wszystko dać i przynieść? Ale ja nie mogę, nie chcę, nawet jakby był wolny,czy zadeklarował odejście od żony,a takie mgliście zawoalowane sugestie gdzieś tam przemknęły w międzyczasie, to ja nie moglabym wejść znowu w związek.Dlatego wybieram wersję galową i odświętną mężczyzny, tak, jak to nazwał Sabat, przynajmniej na ten moment,;wersję de luxe, bez konieczności wkurwiania się, proszenia o coś, czego nie mogłam dostać,bez ans i humorów,no niech się to nazywa, że mi się to należy ;)
                                            • hello-kitty2 Re: gdzie ci mężczyźni... 05.12.15, 11:47
                                              ninek04 napisała:

                                              Dlatego wybieram wersję galową i odświętną mę
                                              > żczyzny, tak, jak to nazwał Sabat, przynajmniej na ten moment,;wersję de luxe,

                                              Kochanek, ktory pokatnie wykrada sie z domu od slubnej po to by bzyknac jakas panne i spieprzac w te pedy spowrotem do zony nie jest zadna 'galowa i odswietna wersja mezczyzny de luxe' tylko jest jak napisala Zawle zwyklym chujem, ktory oszukuje 2 kobiety.

                                              > bez konieczności wkurwiania się, proszenia o coś, czego nie mogłam dostać,bez a
                                              > ns i humorów,no niech się to nazywa, że mi się to należy ;)

                                              No wlasnie. A dlaczego nie moglas dostac?
                                              • sid.le.niwiec Re: gdzie ci mężczyźni... 05.12.15, 11:50
                                                > Kochanek, ktory pokatnie wykrada sie z domu od slubnej po to by bzyknac jakas p
                                                > anne i spieprzac w te pedy spowrotem do zony nie jest zadna 'galowa i odswietna
                                                > wersja mezczyzny de luxe' tylko jest jak napisala Zawle zwyklym chujem, ktory
                                                > oszukuje 2 kobiety.

                                                Jak widać to kwestia opinii, a nie obowiązującej prawdy objawionej. :>
                                              • kag73 Re: gdzie ci mężczyźni... 05.12.15, 12:14
                                                > Kochanek, ktory pokatnie wykrada sie z domu od slubnej po to by bzyknac jakas p
                                                > anne i spieprzac w te pedy spowrotem do zony nie jest zadna 'galowa i odswietna
                                                > wersja mezczyzny de luxe' tylko jest jak napisala Zawle zwyklym chujem, ktory
                                                > oszukuje 2 kobiety.

                                                Kitty, ale tutaj jest rownowaga, nikt nikomu nie jest nic winien, Ninek, tak samo jak jej kochanek "wykrada " sie z domu od slubnego, zeby miec seks, ktorego nie ma w domu. Jest to uklad idelany, jezelo oboje sie tego trzymaja, bo oni nic w swoim zyciu zmieniac nie chca, nie chca sie rozwodzic i budowac czegos razem, jak na razie.
                                                • sabat777 Re: gdzie ci mężczyźni... 05.12.15, 12:26
                                                  Wg tego myslenia, to tak samo kochanka dajaca dupy innemu facetowi niz ten, z ktorym mieszka i prowadzi gospodarstwo jest zwykla cipa, ktora oszukuje dwoch mezczyzn, zadnemu nie poswiecajac naleznej mu uwagi i szacunku.
                                                  • hello-kitty2 Re: gdzie ci mężczyźni... 05.12.15, 12:40
                                                    sabat777 napisał:

                                                    > Wg tego myslenia, to tak samo kochanka dajaca dupy innemu facetowi niz ten, z k
                                                    > torym mieszka i prowadzi gospodarstwo jest zwykla cipa, ktora oszukuje dwoch me
                                                    > zczyzn, zadnemu nie poswiecajac naleznej mu uwagi i szacunku.

                                                    No niestety nie, nie ma rownowagi, nie ma sprawiedliwosci wiesz dlaczego? Bo kobieta nie rowna sie mezczyznie pod wieloma wzgledami, w sensie roznimy sie, choc jak przedstawia Urqu specjalisci probuja nam wmowic, ze sie nie roznimy ;)
                                                  • sabat777 Re: gdzie ci mężczyźni... 05.12.15, 12:52
                                                    No jasne. A moze dlatego, ze Ciebie to dotyczy osobiscie? Moralnosc Kalego w czysfej formie. Z trudem powstrzymuje sie przed pogarda wobec tego co glosisz. Wszyscy jestesmy rowni wobec prawa, takze wobec prawa bozego, w ktore wierzysz.
                                                  • hello-kitty2 Re: gdzie ci mężczyźni... 05.12.15, 13:05
                                                    sabat777 napisał:

                                                    > No jasne. A moze dlatego, ze Ciebie to dotyczy osobiscie? Moralnosc Kalego w cz
                                                    > ysfej formie. Z trudem powstrzymuje sie przed pogarda wobec tego co glosisz. Ws
                                                    > zyscy jestesmy rowni wobec prawa, takze wobec prawa bozego, w ktore wierzysz.

                                                    hehe tak Sabat masz prawo ruchac kochanke, tak samo jak kochanka ma prawo ruchac Ciebie, a to ze ona poniesie za to wyzsza cene, to maly szczegol ;-) Doskonale wiesz co prawo boze mowi o ruchaniu kochankow wiec niby po co je tutaj przywolujesz? Wszystko co piszemy na tym forum (w temacie forum) mnie dotyczy.
                                                  • sabat777 Re: gdzie ci mężczyźni... 05.12.15, 13:13
                                                    Wiesz co? Mam w dupie co tu piszesz i Twoje poglady na jakikolwiek temat. Szkoda mojego czasu na czytanie tych pierdol.
                                                  • hello-kitty2 Re: gdzie ci mężczyźni... 05.12.15, 13:21
                                                    sabat777 napisał:

                                                    > Wiesz co? Mam w dupie co tu piszesz i Twoje poglady na jakikolwiek temat. Szkod
                                                    > a mojego czasu na czytanie tych pierdol.

                                                    Be my guest. Nie wiem czy zauwazyles ale nie jestes podmiotem w tej rozmowie tylko przysluchujacym sie. Mnie interesuje KOBIETA i wokol niej rozwijam swoje rozwazania.
                                                  • kag73 Re: gdzie ci mężczyźni... 05.12.15, 13:40
                                                    hello-kitty2 napisała:

                                                    > sabat777 napisał:
                                                    > Be my guest. Nie wiem czy zauwazyles ale nie jestes podmiotem w tej rozmowie ty
                                                    > lko przysluchujacym sie. Mnie interesuje KOBIETA i wokol niej rozwijam swoje ro
                                                    > zwazania.

                                                    Czyli kierujac sie przyjetymi regulami gry damsko meskiej: kochanek Ninka powinie placic za hotel itd., bo w koncu ona jest kobieta i wydala na seksowna bielizne, wiecej na fryzjera i makijaz. Tez moze spobowac, ale czy to cos zmieni? Tutaj gra damsko meska prowadzi donikad, albo raczej tylko do seksu i niczego wiecej, ale owszem mozna przyjac ze babka to babka a facet to facet. Ninek jednak ma hopla na punkcie rownouprawnienia i sprawiedliwosci miedzy plciami, wiec robi jak lubi/chce?;)
                                                  • hello-kitty2 Re: gdzie ci mężczyźni... 05.12.15, 13:54
                                                    kag73 napisała:

                                                    > Czyli kierujac sie przyjetymi regulami gry damsko meskiej: kochanek Ninka powin
                                                    > ie placic za hotel itd., bo w koncu ona jest kobieta i wydala na seksowna bieli
                                                    > zne, wiecej na fryzjera i makijaz. Tez moze spobowac, ale czy to cos zmieni? Tu
                                                    > taj gra damsko meska prowadzi donikad, albo raczej tylko do seksu i niczego wie
                                                    > cej, ale owszem mozna przyjac ze babka to babka a facet to facet. Ninek jednak
                                                    > ma hopla na punkcie rownouprawnienia i sprawiedliwosci miedzy plciami, wiec rob
                                                    > i jak lubi/chce?;)

                                                    Dla mnie ten gosciu/romans jest niewazny, bardziej interesuje mnie dlaczego Ninek zrezygnowala z poszukiwania szczescia? A zamiast potrzeb ma wstawione te ideologiczne gadki (?)
                                                  • sea.sea Re: gdzie ci mężczyźni... 05.12.15, 14:08
                                                    Dlaczego zrezygnowała? Hm bo zdaje się ma już więcej niż 25 lat, a mądrość forumowa głosi, że jak ktoś płci żeńskiej się w tym wieku nie uwinie z szukaniem damsko męskiego szczęścia, to już potem ma zerowe szanse na kogoś choćby z grubsza ogarnietego, chyba że się wygląda jak Miranda Kerr? ;)
                                                  • urquhart Re: gdzie ci mężczyźni... 05.12.15, 14:22
                                                    ea.sea napisała:

                                                    > Dlaczego zrezygnowała? Hm bo zdaje się ma już więcej niż 25 lat, a mądrość foru
                                                    > mowa głosi, że jak ktoś płci żeńskiej się w tym wieku nie uwinie z szukaniem da
                                                    > msko męskiego szczęścia, to już potem ma zerowe szanse na kogoś choćby z grubsz
                                                    > a ogarnietego, chyba że się wygląda jak Miranda Kerr? ;)

                                                    Faktem jest że te co się szybko uwłaszczyły na facecie za licealnych lat to faceci w tym wieku mają małe wymagania co do wyglądu :)
                                                    Szczerze - Bez znajomości jak wyglądasz odpowiedź na to pytane to jak wróżenie z fusów :)

                                                    Natomiast powtarzam, znam sporo kobiet które pewne wady potrafią skompensować uroczością i seksownością i na odwrót lodowatych posągowych piękności których lekceważenie bije z oczu do który nie masz ochoty sie odezwać. Więc oprócz genów wiele zależy od wyboru własnego - zachowania, klasy, nastawienia i przekonań.
                                                  • hello-kitty2 Re: gdzie ci mężczyźni... 05.12.15, 14:55
                                                    sea.sea napisała:

                                                    > Dlaczego zrezygnowała? Hm bo zdaje się ma już więcej niż 25 lat, a mądrość foru
                                                    > mowa głosi, że jak ktoś płci żeńskiej się w tym wieku nie uwinie z szukaniem da
                                                    > msko męskiego szczęścia, to już potem ma zerowe szanse na kogoś choćby z grubsz
                                                    > a ogarnietego, chyba że się wygląda jak Miranda Kerr? ;)

                                                    ;-) No przeciez sama w to nie wierzysz, a powtarzamy to tylko dla posmiania sie. Czyzbys sie jednak wahala? Masz dopiero 33 lata, my jestemy starsze.
                                                  • sea.sea Re: gdzie ci mężczyźni... 05.12.15, 15:36
                                                    Ja się konsekwentnie nabijam z wszelkich tak zwanych mądrości forumowych bo one sobie często radośnie przeczą nawzajem :)
                                                  • sabat777 Re: gdzie ci mężczyźni... 05.12.15, 17:18
                                                    Sisi, a nie masz czasem wrazenia, ze forum juz od dawna sobie a rzeczywistosc sobie? Nasze forum stalo sie jakims kapturowym sadem nad rzeczywistoscia, przy czym ta rzeczywistosc ma szanowny sad gleboko w dupie i w dodatku smie sie z nim grubo rozmijac. Gdyby nie wzgledy towarzyskie, to szkoda byloby oczu zeby to czytac. Kazdy ma swoje zycie, swoja narracje i nikt za niego zycia nie przezyje. A najzabawniej byloby kierowac sie werdyktem forum, niestety konsekwencje ponoszac juz wylacznie na wlasnej skorze...
                                                  • sea.sea Re: gdzie ci mężczyźni... 05.12.15, 18:23
                                                    Ta, czasami się poważnie dziwię, czemu tu jeszcze w ogole siedzimy, skoro z góry wiadomo, co kto napisze :)
                                                  • hello-kitty2 Re: gdzie ci mężczyźni... 05.12.15, 18:30
                                                    sea.sea napisała:

                                                    > Ta, czasami się poważnie dziwię, czemu tu jeszcze w ogole siedzimy, skoro z gór
                                                    > y wiadomo, co kto napisze :)

                                                    Cwiczenia ze znajomosci seksualnosci? (jak pisal Urqu). Ja tam caly czas ucze sie sporo o mezczyznach. Tu przynajmniej fizycznosc nie sprawia, ze az tak klamia, jak w przypadku face to face ;)
                                                  • kag73 Re: gdzie ci mężczyźni... 05.12.15, 14:50
                                                    hello-kitty2 napisała:
                                                    > Dla mnie ten gosciu/romans jest niewazny, bardziej interesuje mnie dlaczego Nin
                                                    > ek zrezygnowala z poszukiwania szczescia? A zamiast potrzeb ma wstawione te ide
                                                    > ologiczne gadki (?)

                                                    Bo moze stwierdzila, ze milosci nie ma, wszystko musi sie oplacac. Jej sie na razie nie oplaca, bo ma dzieci i moze inne zaleznosci/zobowiazania. Nie wierzy, ze jeszcze kogos znajdzie i pokocha, w zwiazku i tak byc nie chce. Co to jest szczescie? Co daje szczescie? odpowiedz mi? To co sie oplaca? Dobrze zarabiajacy i bzykajacy gosciu? Co sie oplaca kobiecie, ktora dzieci juz ma, prace ma, seks ma z kochankiem? Co to jest to szczescie?
                                                  • hello-kitty2 Re: gdzie ci mężczyźni... 05.12.15, 15:19
                                                    kag73 napisała:

                                                    > Bo moze stwierdzila, ze milosci nie ma, wszystko musi sie oplacac. Jej sie na r
                                                    > azie nie oplaca, bo ma dzieci i moze inne zaleznosci/zobowiazania. Nie wierzy,
                                                    > ze jeszcze kogos znajdzie i pokocha, w zwiazku i tak byc nie chce. Co to jest s
                                                    > zczescie? Co daje szczescie? odpowiedz mi? To co sie oplaca? Dobrze zarabiajacy
                                                    > i bzykajacy gosciu? Co sie oplaca kobiecie, ktora dzieci juz ma, prace ma, sek
                                                    > s ma z kochankiem? Co to jest to szczescie?

                                                    Jesli pytasz o moja definicje szczescia to odpowiadam: szczescie jest wtedy, gdy zyjesz tak, jak chcesz, gdy lubisz swoje zycie.
                                                  • kag73 Re: gdzie ci mężczyźni... 05.12.15, 16:01
                                                    hello-kitty2 napisała:
                                                    > Jesli pytasz o moja definicje szczescia to odpowiadam: szczescie jest wtedy, gd
                                                    > y zyjesz tak, jak chcesz, gdy lubisz swoje zycie.

                                                    Ok, wiec zapewne Ninek ma powody dlaczego nie zyje jak chce. Moze to wspolne dzieci albo wspolne zaleznosci finansoe albo jakies inne zobowiazania. I przypuszczalnie wybrala wersje w tym momencie najlepsza dla niej, sama napisalas, ze wszystko musi sie oplacac, wiec pewnie jej sie konstalacja obecna najlepiej oplaca.
                                                  • ninek04 Re: gdzie ci mężczyźni... 05.12.15, 16:39
                                                    hello -kitty 2 napisała
                                                    >Dla mnie ten gosciu/romans jest niewazny, bardziej interesuje mnie dlaczego Ninek zrezygnowala z poszukiwania szczescia? A zamiast potrzeb ma wstawione te ideologiczne gadki (?)<

                                                    Dlaczego zrezygnowałam? Doszłam do tego wniosku już jakiś czas temu i wygląda to chyba tak,że to we mnie tkwi jakaś skaza, czy ułomność,(egoizm?), która nie pozwala mi się zaangażować w stopniu wystarczającym do stworzenia udanego związku. Niby chciałabym dać z siebie wszystko partnerowi, ale po drodze gdzieś to się rozwadnia, tym bardziej, jeśli nie widzę, że on te wysiłki docenia, czy zauważa.Do tego dochodzi również i to,że nudzą i frustrują mnie codzienne,rutynowe czynności, które z gruntu są przypisywane kobiecie do wykonania, a w tych sprawach trzeba jakiś kompromis sobie wypracować. Dlatego stwierdziłam, że moje szczęście nie opiera się na posiadaniu mężczyzny na stałe,tak jak pisałam wcześniej, bycie z kimś nie jest wyznacznikiem szczęścia w moim przypadku. Wiem,że tak jest, dlatego nie szukam tego mitycznego szczęścia,no bo szczęście też dla każdego znaczy co innego,dlatego nie wiem,dlaczego Kitty upierasz się, że ja z czegoś zrezygnowałam, czy że za mało wymagam.,ale ja naprawdę nie mam wygórowanych potrzeb i wymagań. Mam natomiast cel, by rozstać się z mężem, jeśli to mi się uda,to będzie kolejny krok do mojego małego szczęścia,ale na pewno nie będzie nim marzenie o miłości i nowym związku.
                                                  • sabat777 Re: gdzie ci mężczyźni... 06.12.15, 14:43
                                                    A mnie interesuje ja sam i moje poczucie szczescia. Interesuje mnie gdzie jestem, w jakim punkcie zycia i co moge z tym zrobic.
                                                    Powiedzialas, ze mezczyzna zonaty zdradzajacy jest chujem oklamujacym dwie kobiety. A ja powiem, ze nawet jesli tak jest jak mowisz, to lepiej byc zdradzajacym chujem niz frajerem skazanym przez wlasne zasady na doswiadczanie przykrosci i odtracenie. Z tych dwoch to bycie "uczciwym" wobec tych dwoch kobiet jest droga do doswiadczania osobistej przykrosci. Jebac takie zasady i taka uczciwosc.
                                                  • hello-kitty2 Re: gdzie ci mężczyźni... 06.12.15, 16:59
                                                    sabat777 napisał:

                                                    > A mnie interesuje ja sam i moje poczucie szczescia. Interesuje mnie gdzie jeste
                                                    > m, w jakim punkcie zycia i co moge z tym zrobic.
                                                    > Powiedzialas, ze mezczyzna zonaty zdradzajacy jest chujem oklamujacym dwie kobi
                                                    > ety. A ja powiem, ze nawet jesli tak jest jak mowisz, to lepiej byc zdradzajacy
                                                    > m chujem niz frajerem skazanym przez wlasne zasady na doswiadczanie przykrosci
                                                    > i odtracenie. Z tych dwoch to bycie "uczciwym" wobec tych dwoch kobiet jest dro
                                                    > ga do doswiadczania osobistej przykrosci. Jebac takie zasady i taka uczciwosc.

                                                    Powiedzialam za Zawle, ze taki mezczyzna jest chujem, bo sie z nia zgodzilam, na podstawie wlasnych doswiadczen (seksualnych) z takimi mezczyznami. Zawle tez pisala na podstawie wlasnego doswiadczenia, natomiast co Ty robisz Sabat, to teoretyzujesz. Tobie sie wydaje, ze jak bylbys takim chujem to bylbys szczesliwy. Jestes pewny? A skad to wiesz? Bo po mojemu jesli nie zdradzasz, bo masz zasady czy kochasz swoja zone, to uwazasz, ze jak je bedziesz lamal i robil swinstwo czlowiekowi, ktorego kochasz, to osiagniesz szczescie?
                                                  • sabat777 Re: gdzie ci mężczyźni... 06.12.15, 20:21
                                                    Wyobrazam sobie ten oplatek po zdradzie :)
                                                    "Zycze Ci wszystkiego najlepszego", caluski jak dwie rybie luski, karp stajacy w gardle zimna galareta. Cisza i przylepione usmiechy do twarzy.
                                                    Rodzinny dom zmieniony w grobowiec dawnego uczucia. Twarda odpowiedz na niewygodne pytanie, ktorego od lat balismy sie oboje zadac.

                                                    Wiesz co Kitty? Straszna pizda ze mnie, ale chyba juz sie nie zmienie. Jestem mieczakiem, taka jest prawda.
                                                  • urquhart Wyobrazam sobie ten oplatek po zdradzie :) 06.12.15, 21:21
                                                    sabat777 napisał:
                                                    > Wyobrazam sobie ten oplatek po zdradzie :)
                                                    > "Zycze Ci wszystkiego najlepszego"(...)
                                                    > Wiesz co Kitty? Straszna pizda ze mnie, ale chyba juz sie nie zmienie. Jestem m
                                                    > ieczakiem, taka jest prawda.

                                                    www.youtube.com/watch?v=5v72UaOADTU
                                                    Oni mają pistolety, a my kwiatki. Kwiatki nas obronią? (polskie napisy trzeba włączyć) :)

                                                    To rozbrojenie się bezsilność i naiwność. Jak pisze Robert Bly w Zelaznym Janie paraliż przed wymówieniem posłuszeństwa, dużego chłopca któery zawsze był grzeczny i słuchał mamusi i nigdy nie stał się mężczyzną. Współczene wytrenowanie w paraliżującym strachu mężczyzn przed sprzeciwem i skorzystania z oręża, sprzeciw jest zły.

                                                    Znaczy teraz pokazujesz komuniekujesz żonie że wszystko jest w porządku, legitymujesz jej działania? jak możesz liczyć na jakąkolwiek zmianę?
                                                  • sabat777 Re: Wyobrazam sobie ten oplatek po zdradzie :) 06.12.15, 22:40
                                                    urquhart napisał:

                                                    > To rozbrojenie się bezsilność i naiwność. Jak pisze Robert Bly w Zelaznym Janie
                                                    > paraliż przed wymówieniem posłuszeństwa, dużego chłopca któery zawsze był grze
                                                    > czny i słuchał mamusi i nigdy nie stał się mężczyzną. Współczene wytrenowanie w
                                                    > paraliżującym strachu mężczyzn przed sprzeciwem i skorzystania z oręża, sprzec
                                                    > iw jest zły.
                                                    >
                                                    > Znaczy teraz pokazujesz komuniekujesz żonie że wszystko jest w porządku, legity
                                                    > mujesz jej działania? jak możesz liczyć na jakąkolwiek zmianę?

                                                    Ależ to fajnie brzmi Urqu! Nikt nie chce być sparaliżowany strachem, bezsilny i naiwny. Każdy też chce zdecydowanie komunikować, że nie, kurwa, nie wszystko jest w porządku. Legitymować chujowe działanie partnera? Nigdy!
                                                    Tylko moment... pogubiłem się już... To zdradę komunikuje się żonie/mężowi?
                                                    Najlepiej przy porannej jajecznicy, głosem pana Hrabiego. "Żołno? Zdładziłem cię." XD
                                                  • wont2 Re: Wyobrazam sobie ten oplatek po zdradzie :) 07.12.15, 06:42
                                                    urquhart napisał:

                                                    > Oni mają pistolety, a my kwiatki. Kwiatki nas obronią? (polskie napisy trzeba w
                                                    > łączyć) :)
                                                    -----
                                                    Fajną minkę robi mały, coś w stylu: nie no, kurwa, bez jaj, jak mu tatuś mówi, że kwiatki i świeczki są po to, żeby ich obronić :)

                                                    I tutaj nawet Bly nie pomoże, jak się ma takiego tatusia...
                                                  • sabat777 Re: Wyobrazam sobie ten oplatek po zdradzie :) 07.12.15, 07:29
                                                    Jego tatus ma racje. Kwiatki i swieczki sa po to, zeby ich obronic. Obronic przed widokiem krwawego burdelu jaki zrobia po syryjskich gorskich wioskach bomby zrzucane z francuskich samolotow. A w telewizji nadal beda pokazywac kwiatki i swieczki. Zas w gorach nadal beda sunac niezliczone konwoje cystern z najtansza na swiecie czarnorynkowa ropa, i ktos (zgadnij kto) bedzie zarabiac wielkie pieniadze. I telewizja znowu pokaze kwiaty i swiece. A tatusiowie beda sie usmiechac. Tak jak usmiechaja sie do swoich zon. Oni sa duzi i juz wiedza. W koncu sa tatusiami.
                                                  • hello-kitty2 Re: gdzie ci mężczyźni... 07.12.15, 13:11
                                                    sabat777 napisał:

                                                    > Wyobrazam sobie ten oplatek po zdradzie :)
                                                    > "Zycze Ci wszystkiego najlepszego", caluski jak dwie rybie luski, karp stajacy
                                                    > w gardle zimna galareta. Cisza i przylepione usmiechy do twarzy.
                                                    > Rodzinny dom zmieniony w grobowiec dawnego uczucia. Twarda odpowiedz na niewygo
                                                    > dne pytanie, ktorego od lat balismy sie oboje zadac.
                                                    >
                                                    > Wiesz co Kitty? Straszna pizda ze mnie, ale chyba juz sie nie zmienie. Jestem m
                                                    > ieczakiem, taka jest prawda.

                                                    Dla mnie to jakas zagadka z Toba. To Ty ja jeszcze kochasz? Z moich doswiadczen wynika, ze tak latwo znienawidziec drugiego czlowieka (mowie o relacjach damsko-meskich). NIe wyobrazam sobie, w ogole w pale mi sie nie miesci jak mozna kochac kogos, kto Cie nie pragnie (i tu nie tylko do Ciebie ale tez do pan, ktorym czesto sie to zdarza). Wydaje mi sie, ze kobiete i mezczyzne spaja na stale tylko seks, tylko wtedy zwiazek/relacja ma sens. I moze zdefiniuje seks - nie jest to dawanie dupy na odpierdol. Moze zacznij od przemyslenia swojego stosunku do niej i na tym buduj strategie co dalej? Stosunek do partnera jest podstawa decyzji co dalej, a nie ewentualne ograniczenia. Jezeli kogos dostatecznie nienawidzisz to sie nie bedziesz zastanawial czy sobie jeszcze kogos znajdziesz, nie bedzie mialo to zadnego znaczenia i tak po kolei opadna wszyskie przeszkody do uwolnienia sie. Uwalniamy sie nie bo gdzies jest lepiej tylko ze tu jest wystarczajaco zle. Oczywiscie to jest proces i on musi trwac. Wiec po prostu zacznij od tego: co Cie z ta kobieta laczy? Nam/mi tu nie musisz odpowiadac, sobie wystarczy. No nie wiem co innego podpowiedziec.
                                                  • sabat777 Re: gdzie ci mężczyźni... 07.12.15, 13:33
                                                    Tak, kocham ja. Widze ja jasna, piekna, kiedy sie usmiecha. Kiedy sie kochamy, wtedy czuje, ze jest wszystko w porzadku, jestem szczesliwy. Potem przychodza z czasem ciemne chmury, potrafie ja kochac i nienawidziec jednoczesnie. Ambiwalencja uczuc. Doskonale rozumiem nyag, kiedy pisze o swoim partnerze, cieszy sie gdy pobiegl po prezent dla niej.
                                                    To jest kitty tak, jak proste zadanie rozwiazane przez Twoje niepelnosprawne dziecko. Gdyby bylo Ci obce, to bys powiedziala, ze nie ma sie z czego cieszyc bo przeciez jest debilem. Ale matka bedzie sie cieszyc i tak, bo nie jest mi obce.
                                                    I trzymajac sie tej metafory - ona nie jest dla mnie obca. Nie uniose sie ponad to, chocbym chcial. A jesli kiedys stanie sie obca, to chyba juz nie bede potrzebowal nikogo pytac co robic, bo sam dam sobie rade.
                                                  • hello-kitty2 Re: gdzie ci mężczyźni... 07.12.15, 14:07
                                                    sabat777 napisał:

                                                    > Tak, kocham ja. Widze ja jasna, piekna, kiedy sie usmiecha. Kiedy sie kochamy,
                                                    > wtedy czuje, ze jest wszystko w porzadku, jestem szczesliwy. Potem przychodza z
                                                    > czasem ciemne chmury, potrafie ja kochac i nienawidziec jednoczesnie. Ambiwale
                                                    > ncja uczuc. Doskonale rozumiem nyag, kiedy pisze o swoim partnerze, cieszy sie
                                                    > gdy pobiegl po prezent dla niej.
                                                    > To jest kitty tak, jak proste zadanie rozwiazane przez Twoje niepelnosprawne dz
                                                    > iecko. Gdyby bylo Ci obce, to bys powiedziala, ze nie ma sie z czego cieszyc bo
                                                    > przeciez jest debilem. Ale matka bedzie sie cieszyc i tak, bo nie jest mi obce
                                                    > .
                                                    > I trzymajac sie tej metafory - ona nie jest dla mnie obca. Nie uniose sie ponad
                                                    > to, chocbym chcial. A jesli kiedys stanie sie obca, to chyba juz nie bede potr
                                                    > zebowal nikogo pytac co robic, bo sam dam sobie rade.

                                                    No widzisz, to po co Ci jakiekolwiek knucie rozwodowe, rozwazanie opcji rozstania, zastanawianie sie czy zdradzajacy mezczyzna jest chujem czy nie i w ogole wiekszosc tych tematow tu walkowanych. Powiedzialabym, ze takie rozwazania i plany to niegodziwosc z Twojej strony w stosunku do osoby, ktora kochasz i z ktora jestes zwiazany. Daj se z tym spokoj i ciesz sie zyciem z malzonka i tyle.
                                                  • sabat777 Re: gdzie ci mężczyźni... 07.12.15, 14:18
                                                    Po prostu fajnie mi sie z Wami gada :)
                                                  • hello-kitty2 Re: gdzie ci mężczyźni... 07.12.15, 14:28
                                                    sabat777 napisał:

                                                    > Po prostu fajnie mi sie z Wami gada :)

                                                    Ale wprowadzasz ludzi w blad. Ludzie sie nad Toba pochylaja. Wont by Cie za pomoca Ninek z kolein wyciagal ;-) Ta sie z seksem prawie ze oferuje ;-) Idioci. Ja tam nigdy nie mialam watpliwosci co do Ciebie. Jestes emocjonalna prostytutka. Ciagniesz nawet od mezczyzn. Ale mi nie przeszkadzasz. Pobaw sie.
                                                  • sabat777 Re: gdzie ci mężczyźni... 07.12.15, 14:35
                                                    Stary, nie dociera do Ciebie, ze ciagne, bo wsparcie emocjonalne jest mi potrzebne? Jestem w sytuacji wewnetrznego konfliktu i przezywane przeze mnie przykrosci nie sa udawane
                                                  • sabat777 Re: gdzie ci mężczyźni... 07.12.15, 14:38
                                                    Aj, nie wiem czemu mi wyskoczylo, to urqu napisal. Tak czy owak sensu odpowiedzi nie zmieniam.
                                                  • hello-kitty2 Re: Stopka Kutuzowa sie klania ;-) 07.12.15, 14:48
                                                    sabat777 napisał:

                                                    > Stary, nie dociera do Ciebie, ze ciagne, bo wsparcie emocjonalne jest mi potrze
                                                    > bne? Jestem w sytuacji wewnetrznego konfliktu i przezywane przeze mnie przykros
                                                    > ci nie sa udawane

                                                    ;-) A tak sie przygladalam ostatnio stopce Kutuzowa...hehe
                                                  • sabat777 Re: Stopka Kutuzowa sie klania ;-) 07.12.15, 15:14
                                                    Ale wg Urqu ja jestem stereotypowa kobieta, wiec wszystko sie zgadza.
                                                  • sabat777 Re: Stopka Kutuzowa sie klania ;-) 07.12.15, 15:51
                                                    Nie wiem tylko czy to nie zespol wyuczonych reakcji, okreslanych powszechnie jako "zenskie". Jesli to dziala na zasadzie uwarunkowania, to w sumie powinno dac sie zmienic...
                                                  • urquhart Re: gdzie ci mężczyźni... 07.12.15, 14:26
                                                    > No widzisz, to po co Ci jakiekolwiek knucie rozwodowe, rozwazanie opcji rozstan
                                                    > ia, zastanawianie sie czy zdradzajacy mezczyzna jest chujem czy nie i w ogole w
                                                    > iekszosc tych tematow tu walkowanych. Powiedzialabym, ze takie rozwazania i pla
                                                    > ny to niegodziwosc z Twojej strony w stosunku do osoby, ktora kochasz i z ktora
                                                    > jestes zwiazany. Daj se z tym spokoj i ciesz sie zyciem z malzonka i tyle.

                                                    Takie wyznanie może chwyta za serce ale jednocześnie wyziębia pożądanie do zera.
                                                    A seks bez pożądania jest albo rzadki albo kosztowny.
                                                    Klasyka tego forum.
                                                  • marek.zak1 Re: gdzie ci mężczyźni... 07.12.15, 14:37
                                                    urquhart napisał:
                                                    Takie wyznanie może chwyta za serce ale jednocześnie wyziębia pożądanie do zera
                                                    > .
                                                    > A seks bez pożądania jest albo rzadki albo kosztowny.
                                                    > Klasyka tego forum.
                                                    =====================================================
                                                    Widzisz, ale jeśli Ty nie pożądasz kobiety, co ona, a w tym przypadku Sabat, może zrobić? Daj jakąś wskazówkę.
                                                  • sabat777 Re: gdzie ci mężczyźni... 07.12.15, 14:42
                                                  • sabat777 Re: gdzie ci mężczyźni... 07.12.15, 14:45
                                                    Dla mnie Marek dobra wskazowka jest to, ze osoby unikajace seksu maja tendencje do powtarzania tego schematu w kolejnych zwiazkach. Pomysl jaki z tego wniosek.
                                                    Moze po pierwsze przestac oczerniac osoby przychodzace tu po pomoc.
                                                  • marek.zak1 Re: gdzie ci mężczyźni... 07.12.15, 14:55
                                                    sabat777 napisał:

                                                    > Dla mnie Marek dobra wskazowka jest to, ze osoby unikajace seksu maja tendencje do powtarzania tego schematu w kolejnych zwiazkach. Pomysl jaki z tego wniosek
                                                    > .
                                                    > Moze po pierwsze przestac oczerniac osoby przychodzace tu po pomoc.
                                                    ==================================================
                                                    Może tak jest. jak ktoś nie lubi seksu, to go nie lubi i koniec. Przed ślubem w wersji demo może było u Ciebie inaczej, potem, jak u sporej liczbie, po dziecku, się zmieniło.
                                                    Oczernianie i obrażanie świadczy o samych obrażających.

                                                  • hello-kitty2 Re: gdzie ci mężczyźni... 07.12.15, 17:13
                                                    sabat777 napisał:

                                                    > Moze po pierwsze przestac oczerniac osoby przychodzace tu po pomoc.

                                                    Po pomoc w postaci wsparcia emocjonalnego? To czemu nie wsparles tej z dlugim nickiem tylko dojebales o ksiezniczce czy jakos? ;)
                                                  • sabat777 Re: gdzie ci mężczyźni... 07.12.15, 17:44
                                                    Ja nie wsparlem Nyag?? To zart? Przeciez ja adorowalem, a tego oczekiwala. Takie dziewczyny przychodza po energie z zewnatrz, poblyszczec w blasku milych slow od mezczyzn, a potem pojsc dalej zyc po swojemu. Po Twojemu - chcialem ja wyruchac, pocwiczyc na niej styl wonta. Co nie? Sama o tym pisalas. Get real, takie osoby nie przychodza na forum zdradzac.
                                                    No wiec co niby mialem zrobic jeszcze?
                                                  • hello-kitty2 Re: gdzie ci mężczyźni... 07.12.15, 18:19
                                                    sabat777 napisał:

                                                    > Ja nie wsparlem Nyag?? To zart? Przeciez ja adorowalem, a tego oczekiwala. Taki
                                                    > e dziewczyny przychodza po energie z zewnatrz, poblyszczec w blasku milych slow
                                                    > od mezczyzn, a potem pojsc dalej zyc po swojemu. Po Twojemu - chcialem ja wyru
                                                    > chac, pocwiczyc na niej styl wonta. Co nie? Sama o tym pisalas. Get real, takie
                                                    > osoby nie przychodza na forum zdradzac.
                                                    > No wiec co niby mialem zrobic jeszcze?

                                                    Wyruchac? hehe za kogo mnie masz, za idiote? Gdybys byl zainteresowany ruchaniem, to bys juz wyruchal pare przepioreczek. Ale jej to przekleje, zeby sobie przeczytala, ze widzimy ja podobnie, bo ona tylko mnie pamieta, niech zgadne, bo nie mam kutasa ;-)
                                                  • notyouraveragegirl Re: gdzie ci mężczyźni... 07.12.15, 19:09
                                                    Kitty, fakt, że oboje z Sabatem uważacie, że przyszłam tu po komplementy i miłe słowa, nadal nie sprawia, że jest to prawdą :).

                                                    Przyszłam tu się wygadać, uporządkować myśli, dostać kopa w tyłek, który zmobilizuje mnie do działania - nikomu z bliskich osób nie mam odwagi się przyznać, że mój mąż nie chce ze mną sypiać. Jeżeli przy tym miło sobie pokonwersuję, tym lepiej, ale nie to było moim celem.

                                                    P.S. Sabat, czuję, że udzieliłeś mi wsparcia i Twoje posty wywołały mój uśmiech, ale z tym adorowaniem to bym nie przesadzała ;P

                                                    > sabat777 napisał:
                                                    >
                                                    > > Ja nie wsparlem Nyag?? To zart? Przeciez ja adorowalem, a tego oczekiwala
                                                    > . Taki
                                                    > > e dziewczyny przychodza po energie z zewnatrz, poblyszczec w blasku milyc
                                                    > h slow
                                                    > > od mezczyzn, a potem pojsc dalej zyc po swojemu.
                                                    > > No wiec co niby mialem zrobic jeszcze?


                                                    >Ale jej to przekleje, zeby sobie prz
                                                    > eczytala, ze widzimy ja podobnie, bo ona tylko mnie pamieta, niech zgadne, bo n
                                                    > ie mam kutasa ;-)
                                                    >
                                                  • sabat777 Re: gdzie ci mężczyźni... 07.12.15, 19:13
                                                    No wez poprawke, ze jak na mnie to byla pelna adoracja ;)
                                                  • notyouraveragegirl Re: gdzie ci mężczyźni... 07.12.15, 19:28
                                                    Zgadzam się - pełna autoadoracja :) Pytałeś przecież czy to co mówisz wywołuje dreszcze ;).
                                                  • sabat777 Re: gdzie ci mężczyźni... 07.12.15, 19:40
                                                    O widzisz. Z ta autoadoracja to jest tak, ze Ty jestes ksiezniczka, a ja ksieciem. Autoadoracja zrozumiala. Ksieciem, okej?
                                                    ...Tymczasowo przemienionym w zabe
                                                    ... No dobrze, nie tymczasowo.
                                                    ... Ok, ok, jestem regularna zaba, ale nie mow nikomu.
                                                  • notyouraveragegirl Re: gdzie ci mężczyźni... 09.12.15, 19:06
                                                    Sabat! Takich rzeczy nigdy się nie mówi przed pocałunkiem ;)
                                                  • ninek04 Re: gdzie ci mężczyźni... 07.12.15, 22:30
                                                    hello-kitty
                                                    >sabat777 napisał:

                                                    > Tak, kocham ja. Widze ja jasna, piekna, kiedy sie usmiecha. Kiedy sie kochamy,
                                                    > wtedy czuje, ze jest wszystko w porzadku, jestem szczesliwy. Potem przychodza z
                                                    > czasem ciemne chmury, potrafie ja kochac i nienawidziec jednoczesnie. Ambiwale
                                                    > ncja uczuc. Doskonale rozumiem nyag, kiedy pisze o swoim partnerze, cieszy sie
                                                    > gdy pobiegl po prezent dla niej.
                                                    > To jest kitty tak, jak proste zadanie rozwiazane przez Twoje niepelnosprawne dz
                                                    > iecko. Gdyby bylo Ci obce, to bys powiedziala, ze nie ma sie z czego cieszyc bo
                                                    > przeciez jest debilem. Ale matka bedzie sie cieszyc i tak, bo nie jest mi obce
                                                    > .
                                                    > I trzymajac sie tej metafory - ona nie jest dla mnie obca. Nie uniose sie ponad
                                                    > to, chocbym chcial. A jesli kiedys stanie sie obca, to chyba juz nie bede potr
                                                    > zebowal nikogo pytac co robic, bo sam dam sobie rade.

                                                    >No widzisz, to po co Ci jakiekolwiek knucie rozwodowe, rozwazanie opcji rozstania, zastanawianie sie czy zdradzajacy mezczyzna jest chujem czy nie i w ogole wiekszosc tych tematow tu walkowanych. Powiedzialabym, ze takie rozwazania i plany to niegodziwosc z Twojej strony w stosunku do osoby, ktora kochasz i z ktora jestes zwiazany. Daj se z tym spokoj i ciesz sie zyciem z malzonka i tyle.<

                                                    A mówią, że to kobiety są skomplikowane. Gdzie tam, mężczyźni to dopiero mischung, tyle osobowości w jednym mężczyznie,jak dr Jekyll i mr Hyde, jak Scylla i Charybda, jak Don Kichot i Sancho Pansa ;) Jak słowo daję, te chłopy są jakieś inne,a nie baby;)
                                                  • kag73 Re: gdzie ci mężczyźni... 07.12.15, 22:38
                                                    A jak ja w kolko pisze o roli milosci i zaangazowania emocjonalnego w tym wszystkim, niezaleznie od plci, to nikt mi nie wierzy :) I jeszcze twierdza, ze milosci nie ma. Moze i nie ma, ale istotne jest, ze niktorym sie wydaje (wierza), ze jest i tylko to sie liczy!
                                                  • marek.zak1 Re: gdzie ci mężczyźni... 07.12.15, 22:43
                                                    kag73 napisała:

                                                    > A jak ja w kolko pisze o roli milosci i zaangazowania emocjonalnego w tym wszystkim, niezaleznie od plci, to nikt mi nie wierzy :) I jeszcze twierdza, ze milosci nie ma. Moze i nie ma, ale istotne jest, ze niktorym sie wydaje (wierza), ze jest i tylko to sie liczy!
                                                    ===================================================
                                                    Ja Ci wierzę. Miłość jest najważniejsza, tylko nie tak wielu jej doświadcza.

                                                  • marek.zak1 Re: gdzie ci mężczyźni... 07.12.15, 22:41
                                                    ninek04 napisała:
                                                    A mówią, że to kobiety są skomplikowane. Gdzie tam, mężczyźni to dopiero mischung, tyle osobowości w jednym mężczyznie,jak dr Jekyll i mr Hyde, jak Scylla i Charybda, jak Don Kichot i Sancho Pansa ;) Jak słowo daję, te chłopy są jakieś i nne,a nie baby;).
                                                    ===============================================
                                                    Nie, chłopy są raczej proste. Sabat jest bardzo skomplikowany i stąd tyle dyskusji o nim. BTW. jechałem ,,4" z huty do dworca. Rewelacja. Tory nowe, tramwaje nowe. Pełen luksus.
                                                  • ninek04 Re: gdzie ci mężczyźni... 07.12.15, 23:28
                                                    Marek.zak1napisal
                                                    >BTW. jechałem ,,4" z huty do dworca. Rewelacja. Tory nowe, tramwaje nowe. Pełen luksus. <

                                                    No jasne, najszybciej dojedziesz środkami komunikacji miejskiej. Jazda autem po Krk to koszmar, stracony czas i stargane nerwy:)
                                                  • gogol77 Re: gdzie ci mężczyźni... 09.12.15, 20:58
                                                    Marek.zak1napisal
                                                    >BTW. jechałem ,,4" z huty do dworca. Rewelacja. Tory nowe, tramwaje nowe. Pełen luksus.>

                                                    Polska w ruinie!!!

                                                    ninek04 napisała:
                                                    > Jazda autem po Krk to koszmar, stracony czas i stargane nerwy:)

                                                    Co dzień jeżdżę autem z Borku F. na Krowodrzę. Nie ma lekko, ale autobus + 2 tramwaje to jeszcze gorsza opcja.
                                                  • ninek04 Re: gdzie ci mężczyźni... 09.12.15, 21:23

                                                    gogol 77napisał>Co dzień jeżdżę autem z Borku F. na Krowodrzę. Nie ma lekko, ale autobus + 2 tramwaje to jeszcze gorsza opcja.<

                                                    To Ty jesteś stąd?!?Patrz panie, to dopiero cicha woda i nawet się nie przyznał;)jaki ten świat mały. Cześć krajanie :-)
                                                  • gogol77 Re: gdzie ci mężczyźni... 10.12.15, 20:35
                                                    ninek04 napisała:

                                                    > To Ty jesteś stąd?!?Patrz panie, to dopiero cicha woda i nawet się nie przyznał ;)jaki ten świat mały. Cześć krajanie :-)>

                                                    Witaj krajanko, miałem opory, żeby się zbyt nie odsłaniać, bo jak to chyba widać - mam swoje za uszami.
                                                  • ninek04 Re: gdzie ci mężczyźni... 10.12.15, 21:00
                                                    gogol 77napisał
                                                    >Witaj krajanko, miałem opory, żeby się zbyt nie odsłaniać, bo jak to chyba widać - mam swoje za uszami.<

                                                    Myślisz, że tylko Ty masz? ;)A ja to niby nie mam?No, ale czy to ma jakiś znaczenie i przełożenie na to, co się dzieje i będzie się dziać? Ale fajna jest ta świadomość że ktoś taki, jak Ty,kogo lubię, jest właściciwie tak niedaleko i że coś nas jednak łączy (Taka Jedna, Taki Jeden) ;))
                                                  • sabat777 Re: gdzie ci mężczyźni... 07.12.15, 23:07
                                                    ninek04 napisała:

                                                    > A mówią, że to kobiety są skomplikowane. Gdzie tam, mężczyźni to dopiero mischu
                                                    > ng, tyle osobowości w jednym mężczyznie,jak dr Jekyll i mr Hyde, jak Scylla i C
                                                    > harybda, jak Don Kichot i Sancho Pansa ;) Jak słowo daję, te chłopy są jakieś i
                                                    > nne,a nie baby;)

                                                    Tylko dwie. Właściwie to nie tyle osobowości, co schematy działań i emocji. Rodzice mi przekazali sprzeczne skrypty :) Matka sentymentalna, naiwna i łagodna, ojciec surowy, cyniczny, ale rozsądny.
                                                  • ninek04 Re: gdzie ci mężczyźni... 08.12.15, 00:02
                                                    sabat 777 napisał
                                                    >Tylko dwie. Właściwie to nie tyle osobowości, co schematy działań i emocji. Rodzice mi przekazali sprzeczne skrypty :) Matka sentymentalna, naiwna i łagodna, ojciec surowy, cyniczny, ale rozsądny.<

                                                    Ale te cechy rodziców wpisują się w schematy przypisane matce i ojcu, a tu taki nieschematyczny Sabat wyszedł ;)
                                                  • wont2 Re: gdzie ci mężczyźni... 09.12.15, 17:28
                                                    sabat777 napisał:
                                                    > Tylko dwie. Właściwie to nie tyle osobowości, co schematy działań i emocji. Rod
                                                    > zice mi przekazali sprzeczne skrypty :) Matka sentymentalna, naiwna i łagodna,
                                                    > ojciec surowy, cyniczny, ale rozsądny.
                                                    --------
                                                    Sabat, wybacz pytanie, ale nie znam twojej historii - co sie stalo z twoim tata? Odszedl jak byles dzieckiem? Bo majac takie rodzicielskie skrypty, to powinienes byc macho.
                                                  • sabat777 Re: gdzie ci mężczyźni... 09.12.15, 18:22
                                                    wont2 napisał:

                                                    > Sabat, wybacz pytanie, ale nie znam twojej historii - co sie stalo z twoim tata
                                                    > ? Odszedl jak byles dzieckiem? Bo majac takie rodzicielskie skrypty, to powinie
                                                    > nes byc macho.

                                                    Ojciec ma (kiedys mial duzo wieksze) problemy z panowaniem nad agresja. Ale zostal z nami, nigdzie nie odchodzil jak bylem dzieckiem.
                                                  • kutuzow Re: gdzie ci mężczyźni... 07.12.15, 23:49
                                                    ninek04 napisała:

                                                    > A mówią, że to kobiety są skomplikowane. Gdzie tam, mężczyźni to dopiero mischu
                                                    > ng, tyle osobowości w jednym mężczyznie,jak dr Jekyll i mr Hyde, jak Scylla i C
                                                    > harybda, jak Don Kichot i Sancho Pansa ;) Jak słowo daję, te chłopy są jakieś i
                                                    > nne,a nie baby;)

                                                    Taka duża dziewczynka, a taka naiwna (ech).
                                                    Przecież czytając posty Sabata można sobie bez problemu zaznaczyć w kalendarzu te dni, kiedy jego żona miała lepszy humor i Sabat miał okazję coś podziałać.

                                                    Lamenty, hamletyzowanie, straszenie rozwodem i zbieranie kasy na dziwki - sinusoida idzie w dół i widać że ciśnienie u Sabata rośnie. Zmiana stylu, teksty że w sumie jest OK, życie może nie jest piękne, ale idzie wytrzymać -sinusoida ostro w górę (bo się działo)...i potem znów zjazd.

                                                    W porównaniu z analizą Sabata, to wyznaczanie dni płodnych u kobiety to "rocket science". Tam jakiś śluz sie analizuje, temperature, wyznacza dni cyklu, a tutaj wystarczy przeczytać kilka postów i już wiadomo czy było bzykane, czy nie, a jeśli nie, to od jak dawna trwa posucha.
                                                  • ninek04 Re: gdzie ci mężczyźni... 07.12.15, 23:57
                                                    kutuzow napisał
                                                    >W porównaniu z analizą Sabata, to wyznaczanie dni płodnych u kobiety to "rocket science". Tam jakiś śluz sie analizuje, temperature, wyznacza dni cyklu, <

                                                    Brzmi, jak przymiarki do naprotechnologii prawie że ;)

                                                    >a tutaj wystarczy przeczytać kilka postów i już wiadomo czy było bzykane, czy nie, a jeśli nie, to od jak dawna trwa posucha.<

                                                    Czyli wychodzi na to,że było, w końcu Mikołajki przecież, nie? ;)
                                                  • sabat777 Re: gdzie ci mężczyźni... 08.12.15, 00:02
                                                    ninek04 napisała:

                                                    > Czyli wychodzi na to,że było, w końcu Mikołajki przecież, nie? ;)

                                                    Nic nie było. Kutuzow, rzadko się mylisz, ale tym razem tak. Ostatnie bzykanie z tego co pamiętam było pod koniec września, w superksiężyc.
                                                  • hello-kitty2 Re: gdzie ci mężczyźni... 08.12.15, 00:03
                                                    ninek04 napisała:

                                                    > Czyli wychodzi na to,że było, w końcu Mikołajki przecież, nie? ;)

                                                    Pewnie polecial i kupil prezent ;-) A niech ma chlop.
                                                  • wont2 Re: gdzie ci mężczyźni... 09.12.15, 17:47
                                                    hello-kitty2 napisała:

                                                    > Pewnie polecial i kupil prezent ;-) A niech ma chlop.
                                                    -------
                                                    Pytanie do ciebie kitty, sabata i autorki watku, bo ja troche chyba inaczej zinterpretowalem wypowiedz nyag o kupnie prezentu na Mikolaja. Czy naprawde uwazacie takie zapominialstwo ze strony najblizszej osoby - o urodzinach, imieninach, mikolajkach etc za "slodkie" a nie za manie partnera w dupie? No slowo daje, nie rozumiem tego. Bylem w niedziele u mojego najstarszego kumpla (jeszcze z czasow przedszkola) wreczyc mu zalegly prezent z okazji 40 lat. No i zona sie zalila przy stole, ze prezentu na Mikolaja nie dostala. A on jej na to, ze nie zasluzyla. Przyszedl dziadek z prezentami dla wnuczkow, wnuczkowie prezenty wzieli, ale jak dziadek wychodzil, to zaden z wnuczkow nawet nie wyszedl do przedpokoju pozegnac dziadka. Siedzieli przy kompie. No cos tu jest fundamentalnie nie tak.
                                                  • wont2 Re: gdzie ci mężczyźni... 09.12.15, 17:49
                                                    Aha, dopowiem. Ja im dalem po stowce i mnie zegnali w przedpokoju :(
                                                  • hello-kitty2 Re: gdzie ci mężczyźni... 09.12.15, 18:19
                                                    wont2 napisał:

                                                    > Aha, dopowiem. Ja im dalem po stowce i mnie zegnali w przedpokoju :(

                                                    O ja pierole chyba zes na leb upadl zeby jakims szczeniakom po stowie dawac! Chyba przyszedles sie tu pochwalic, co? Bo jaki z tego inny moral? ;-) Jakbys nie mial co z majatkiem posmiertnie robic to mozesz zapisac na mojego syna hehe
                                                  • hello-kitty2 Re: gdzie ci mężczyźni... 09.12.15, 18:09
                                                    wont2 napisał:

                                                    > Pytanie do ciebie kitty, sabata i autorki watku, bo ja troche chyba inaczej zin
                                                    > terpretowalem wypowiedz nyag o kupnie prezentu na Mikolaja. Czy naprawde uwazac
                                                    > ie takie zapominialstwo ze strony najblizszej osoby - o urodzinach, imieninach,
                                                    > mikolajkach etc za "slodkie" a nie za manie partnera w dupie? No slowo daje, n
                                                    > ie rozumiem tego. Bylem w niedziele u mojego najstarszego kumpla (jeszcze z cza
                                                    > sow przedszkola) wreczyc mu zalegly prezent z okazji 40 lat. No i zona sie zali
                                                    > la przy stole, ze prezentu na Mikolaja nie dostala. A on jej na to, ze nie zasl
                                                    > uzyla. Przyszedl dziadek z prezentami dla wnuczkow, wnuczkowie prezenty wzieli,
                                                    > ale jak dziadek wychodzil, to zaden z wnuczkow nawet nie wyszedl do przedpokoj
                                                    > u pozegnac dziadka. Siedzieli przy kompie. No cos tu jest fundamentalnie nie ta
                                                    > k.

                                                    Jesli pytasz mnie to prosze: uwazam, ze nie powinno byc urodzin, Mikolaja, prezentow swiatecznych ani zadnych innych okazji do wreczanie prezentow 'z okazji', bo czekanie na nie jest zalosne (yupi w koncu moglam uzyc przymiotnik, ktorego nienawidze ;) Prezenty powinno dawac sie spontanicznie i wtedy wyszloby kto naprawde komu chce je dawac i dlaczego (nie bo musi, bo jakas data w kalendarzu). U mnie w domu od dawna istnieja tylko prezenty dla dziecka (bo ojciec wymusza), u swoich przyjaciolek obserwuje urodziny i wszystkie inne okazje do NACIAGANIA swoich facetow, a takze i rodziny na kase, ktore to najczesciej konczy sie awantuta, niezadowoleniem i sluchaniem przeze mnie dlugich narzekan jacy to sa beznadziejni. A szczytem szczytow bylo jak tata kolezanki mojej przyjaciolki, kobiety 30 stoletniej/niepracujacej/utrzymywanej przez chlopaka kupil jej futro (!)

                                                    Kupowanie lub niekupowanie prezentow 'z okazji' nie sluzy do okreslania stosunkow miedzy ludzmi, bo jest tylko sztucznym, wymuszonym elementem tradycji czyli robienia czegos bez powodu tylko dlatego ze ci przed nami tak robili.

                                                    Ale ja wiem, ze Ty jestes formalista i przykladasz wage do takich pierdol.

                                                    W sprawie autorki watku ksiezniczka zawsze sie bedzie cieszyc z uwagi faceta, nawet jesli ten w drodze po ten prezent przeklinal dzien w ktorym sie urodzila, ze zamiast wygodnie lezec na kanapie musi zapieprzac po ten dziadowski prezent. Wiedzial jednak, ze kupi sobie tym mily dzien bez pierdolenia (doslownie i w przenosni) wiec mu sie oplacalo. Krotko: kupil go na odpierdol (sie) ;)
                                                  • marek.zak1 Re: gdzie ci mężczyźni... 09.12.15, 18:16
                                                    hello-kitty2 napisała:

                                                    > Kupowanie lub niekupowanie prezentow 'z okazji' nie sluzy do okreslania stosunkow miedzy ludzmi, bo jest tylko sztucznym, wymuszonym elementem tradycji czyli robienia czegos bez powodu tylko dlatego ze ci przed nami tak robili.
                                                    ===========================================
                                                    Dokładnie tak też uważam. Prezenty powinny być bez okazji na spontanie.
                                                  • wont2 Re: gdzie ci mężczyźni... 09.12.15, 18:41
                                                    hello-kitty2 napisała:

                                                    > Ale ja wiem, ze Ty jestes formalista i przykladasz wage do takich pierdol.
                                                    -----
                                                    Nie jestem zaden formalista. Wrecz przeciwnie. Imienin i urodzin nie obchodze. Ale musze przyznac, ze zjebalem rodzicow jak zapomnieli o mojej czterdziestce ;) Bo ja o imieninach i urodzinach moich rodzicow pamietam i zawsze do nich dzwonie.

                                                  • hello-kitty2 Re: gdzie ci mężczyźni... 09.12.15, 18:53
                                                    wont2 napisał:

                                                    > Nie jestem zaden formalista. Wrecz przeciwnie. Imienin i urodzin nie obchodze.
                                                    > Ale musze przyznac, ze zjebalem rodzicow jak zapomnieli o mojej czterdziestce ;
                                                    > ) Bo ja o imieninach i urodzinach moich rodzicow pamietam i zawsze do nich dzwo
                                                    > nie.

                                                    No popatrz to odwrotnie niz ja, bo ja zjebalam matke jak do mnie zadzwonila z zyczeniami na 40ste urodziny, ze po co wydaje pieniadze na telefon. I tez nie jestes spojny, bo skoro urodzin nie obchodzisz rodzin to jak mogles zjebac rodzicow? I zreszta odzicow??? Kurwa to ile beda w Ciebie ladowali tej uwagi? Do 60 go roku zycia? Wlasnie dokladnie to mnie odstrecza o tych okazyjnych prezentow i zyczen, bo ja dzwonie to chuje tez maja dzwonic! A jak nie, to opierdol. Nie moja bajka. Albo spontan albo nic i bron boze zadnych wymagan w temacie.
                                                  • notyouraveragegirl Re: gdzie ci mężczyźni... 09.12.15, 18:59
                                                    > wont2 napisał:
                                                    Pytanie do ciebie kitty, sabata i autorki watku, bo ja troche chyba inaczej zinterpretowalem wypowiedz nyag o kupnie prezentu na Mikolaja. Czy naprawde uwazacie takie zapominialstwo ze strony najblizszej osoby - o urodzinach, imieninach, mikolajkach etc za "slodkie" a nie za manie partnera w dupie? No slowo daje, nie rozumiem tego.

                                                    Ja zapominalstwo (a raczej nieudolną próbę ukrycia w jakim celu wychodzi z domu) w tym wypadku uważam za słodkie bo chodzi o Mikołajki. Nie jest to jakaś data szczególnie dla mnie ważna. Poza tym, kupił prezent dzień przed. Na urodziny, imieniny i inne święta zawsze dostaję prezenty i kwiaty i nawet jeśli są kupowane na ostatnią chwilę, to zwykle są trafione i odzwierciedlają moje zainteresowania. Prezenty i kwiaty bez okazji również dostaję i akurat w tej kwestii mój mąż spisuje się wzorowo. To ja jestem wredną żoną i kilka razy zapomniałam o jego imieninach.

                                                    hello-kitty2 napisała:
                                                    > W sprawie autorki watku ksiezniczka zawsze sie bedzie cieszyc z uwagi faceta, n
                                                    > awet jesli ten w drodze po ten prezent przeklinal dzien w ktorym sie urodzila,
                                                    > ze zamiast wygodnie lezec na kanapie musi zapieprzac po ten dziadowski prezent.
                                                    > Wiedzial jednak, ze kupi sobie tym mily dzien bez pierdolenia (doslownie i w p
                                                    > rzenosni) wiec mu sie oplacalo. Krotko: kupil go na odpierdol (sie) ;)


                                                    Strasznie Ci współczuję jednorodnego widzenia świata w ciemnych barwach. Myślisz sobie, że jestem słodką idiotką i skoro nie mam seksu to wszystko w moim życiu i związku musi być do niczego. Nie jest tak jednak. A już na pewno nie jest tak, że mój mąż kupuje mi prezenty, żeby nie słuchać zrzędzenia.
                                                  • zyg_zyg_zyg Re: gdzie ci mężczyźni... 09.12.15, 18:23
                                                    Czy naprawde uwazac
                                                    > ie takie zapominialstwo ze strony najblizszej osoby - o urodzinach, imieninach,
                                                    > mikolajkach etc za "slodkie" a nie za manie partnera w dupie? No slowo daje, n
                                                    > ie rozumiem tego.

                                                    Może w Twoim języku miłości dominuje "receiving gifts"? (i nie chodzi o materializm) Ja mam to akurat na samym końcu :-)

                                                    www.5lovelanguages.com/
                                                  • wont2 Re: gdzie ci mężczyźni... 09.12.15, 18:48
                                                    zyg_zyg_zyg napisała:

                                                    > Czy naprawde uwazac
                                                    > > ie takie zapominialstwo ze strony najblizszej osoby - o urodzinach, imien
                                                    > inach,
                                                    > > mikolajkach etc za "slodkie" a nie za manie partnera w dupie? No slowo da
                                                    > je, n
                                                    > > ie rozumiem tego.
                                                    >
                                                    > Może w Twoim języku miłości dominuje "receiving gifts"? (i nie chodzi o materia
                                                    > lizm) Ja mam to akurat na samym końcu :-)
                                                    >
                                                    > www.5lovelanguages.com/
                                                    ---------
                                                    W moim jezyku milosci dominuje physical touch i words of affirmation. A to, ze ktos permanantnie nie pamieta o moich urodzinach/imieninach/rocznicach to ja to mam generalnie w dupie, bo sam mam je w dupie, ale pokazuje, ze on tez ma mnie w dupie. Nie wiem czy wyrazilem sie jasno.
                                                  • sea.sea Re: gdzie ci mężczyźni... 09.12.15, 18:25
                                                    Mnie to nie bawi. Mój eks miał problem ze zinternalizowaniem informacji, że urodziny są dla mnie ważne. Za pierwszym razem coś dostałam bo to był jeszcze początek związku. Za drugim nie, więc dałam do zrozumienia, że mi przykro i coś tam mi kupił z opóźnieniem. Za trzecim zrzucił się z moimi przyjaciółmi, bo go poprosili. Za czwartym to już było w tym czasie, w którym się przestał do mnie dobierac i wtedy do mnie dotarło, jak bardzo ma na mnie wyjechane. Brak seksu da się jakoś tam usprawiedliwić, naznajdowac wymówek przynajmniej przez jakiś czas. A, i nie to, że całkiem zapomniał, bo życzenia złożył, ale żeby prezent albo jakieś wyjście razem choćby do kina to nie. Seksu oczywiście też tego dnia nie było. Podwójnie dotkliwe, bo znajomym nawet tym z mojej strony tzn tym których poznał dzięki mnie, zawsze jakieś niespodzianki urodzinowe organizował.
                                                  • hello-kitty2 Re: gdzie ci mężczyźni... 09.12.15, 19:03
                                                    sea.sea napisała:

                                                    > Mnie to nie bawi. Mój eks miał problem ze zinternalizowaniem informacji, że uro
                                                    > dziny są dla mnie ważne. Za pierwszym razem coś dostałam bo to był jeszcze pocz
                                                    > ątek związku. Za drugim nie, więc dałam do zrozumienia, że mi przykro i coś tam
                                                    > mi kupił z opóźnieniem. Za trzecim zrzucił się z moimi przyjaciółmi, bo go pop
                                                    > rosili. Za czwartym to już było w tym czasie, w którym się przestał do mnie dob
                                                    > ierac i wtedy do mnie dotarło, jak bardzo ma na mnie wyjechane. Brak seksu da s
                                                    > ię jakoś tam usprawiedliwić, naznajdowac wymówek przynajmniej przez jakiś czas.
                                                    > A, i nie to, że całkiem zapomniał, bo życzenia złożył, ale żeby prezent albo j
                                                    > akieś wyjście razem choćby do kina to nie. Seksu oczywiście też tego dnia nie b
                                                    > yło. Podwójnie dotkliwe, bo znajomym nawet tym z mojej strony tzn tym których p
                                                    > oznał dzięki mnie, zawsze jakieś niespodzianki urodzinowe organizował.

                                                    Sea.sea abstrahujac od samych prezentow to z tego jak go opisujesz to on Cie zwyczajnie przestal kochac, doslownie zaczelas byc dla niego nikim waznym. Przykre to ale wyglada to jakbys przestala byc dla niego w jakikolwiek sposob byc cenna/wartosciowa. Stalas sie czlowiekiem z ulicy. Co w ogole jest bardzo dziwne, bo zazwyczaj jak sie cos psuje to sa jakies burze, klotnie, a nie taki zwykly zjazd zainteresowania do zera. Moze on generalnie taki plytki jest, nie angazuje sie za bardzo.
                                                  • sea.sea Re: gdzie ci mężczyźni... 09.12.15, 19:18
                                                    Pojęcia nie mam co on ma w głowie i szczerze to nawet tego już nie próbuje analizowac, bo i po co, to by było wleczenie za sobą ogona. On tzn ten ogon i tak się za mną wlecze w postaci deficytow, których się w tym związku nabawiłam. W każdym razie wspólnym znajomym on sprzedaje wersję, że się nie nadaje do związków i mieszkania z kobietą. Bardzo zabawne, bo całe dorosłe życie z krótkimi przerwami spędził mieszkajac z kobietami, mógł się skapnac koło trzydziestki a NIE po czterdziestce :D

                                                    Te deficyty to obecnie moje główne zmartwienie, bo nie mogę oczekiwać, że jakiś kolejny mnie będzie naprawial i dopieszczal podwójnie, muszę się sama ogarnąć, a jednocześnie, kurde, potrzebuje tego uleczenia i nie wiem jak można sobie wytłumaczyć, że się jest wartym miłości po doświadczeniu tak demonstracyjnego niekochania w dodatku bez żadnej widocznej konkretnej przyczyny. Nie twierdzę, że byłam ideałem w tym związku, na pewno cos po drodze spieprzylam albo nie dopatrzyłam, ale wydaje mi się, że nie zrobiłam nic aż tak złego, żeby zasłużyć na wstawienie mnie do takiej emocjonalnej lodówki.
                                                  • sid.le.niwiec Re: gdzie ci mężczyźni... 09.12.15, 20:21
                                                    > Pytanie do ciebie kitty, sabata i autorki watku, bo ja troche chyba inaczej zin
                                                    > terpretowalem wypowiedz nyag o kupnie prezentu na Mikolaja. Czy naprawde uwazac
                                                    > ie takie zapominialstwo ze strony najblizszej osoby - o urodzinach, imieninach,
                                                    > mikolajkach etc za "slodkie" a nie za manie partnera w dupie?

                                                    Ja się wtrącę niepytana - dla mnie nie ma w tym nic słodkiego, ale u autorki wątku chyba mamy taką fazę, że każde okazanie uwagi jest słodkie, bo to nie ignor przecież, więc zawsze coś.
                                                    Sama kiedyś dostałam prezent na odpierdol, w sensie - ma urodziny, to wcisnę jej pierwsze lepsze czekoladki (na dodatek smak, którego nie lubię). No i trochę foch był, bo ja jeśli kogoś lubię, to staram się dać mu coś fajnego, a od faceta, z którym się spotykam, oczekuje jakiegoś fajnego lub chociaż pomysłowego prezentu. Kiedyś kumpel, który dowiedział się o tym, że mam urodziny, kiedy przypadkiem spotkał mnie w kawiarni ze znajomymi, poleciał do sklepu po pończochy, goździki i jakąś flaszkę - to przynajmniej zabawne i pomysłowe było, dużo lepsze niż byle jakie czekoladki.
                                                  • sabat777 Re: gdzie ci mężczyźni... 09.12.15, 20:28
                                                    Najfajniejszy prezent to dostac od kogos na Mikolaja flaszke, ktora sie temu komus dalo na urodziny, pare miechow wczesniej ;)
                                                  • notyouraveragegirl Re: gdzie ci mężczyźni... 09.12.15, 21:18
                                                    U autorki mamy taką fazę, że mąż z prezentem się bardzo postarał więc autorka jest zadowolona. I gdyby był dokładnym księgowym i na co dzień miał zaplanowaną każdą sekundę to może miałoby mnie prawo zaboleć, że po prezent pojechał dzień przed Mikołajkami, ale ponieważ jest osobą, która notorycznie zapomina o wszystkim, zostawia gdzieś portfel, telefon, klucze, komputer itp., fakt, że jednak sobie przypomniał i sposób w jaki próbował mnie oszukać co do miejsca swojego wyjścia, mnie po prostu bawi :)
                                                  • sabat777 Re: gdzie ci mężczyźni... 09.12.15, 21:34
                                                    Byl seks czy nie bylo? Rozmawiajmy o konkretach. I niech sie ksiezniczka slodkimi prezentami nie opycha, bo jej forma galowa wkrotce moze byc na reke ;)
                                                  • notyouraveragegirl Re: gdzie ci mężczyźni... 09.12.15, 21:55
                                                    sabat777 napisał:

                                                    > Byl seks czy nie bylo? Rozmawiajmy o konkretach. I niech sie ksiezniczka slodki
                                                    > mi prezentami nie opycha, bo jej forma galowa wkrotce moze byc na reke ;)

                                                    Był, był :). Słodkie prezenty wszystkie już pochłonęłam żeby nie kusiły :P
                                                  • sid.le.niwiec Re: gdzie ci mężczyźni... 09.12.15, 22:08
                                                    > Był, był :)

                                                    Czyli jak trzeba, to daje radę? To jak tłumaczy fakt, że na ogół nie chce? Bo chyba się zgubiłam.
                                                  • ninek04 Re: gdzie ci mężczyźni... 09.12.15, 22:13
                                                    >Był, był :)

                                                    <

                                                    Czyli jak trzeba, to daje radę? To jak tłumaczy fakt, że na ogół nie chce? Bo chyba się zgubiłam.<

                                                    Widocznie, jak on poprosi, to wtedy dziewczyna mu nie odmawia.Księżniczki tak chyba mają -to je trzeba prosić, a nie one proszą ;)
                                                  • sid.le.niwiec Re: gdzie ci mężczyźni... 09.12.15, 22:14
                                                    > Widocznie, jak on poprosi, to wtedy dziewczyna mu nie odmawia.Księżniczki tak
                                                    > chyba mają -to je trzeba prosić, a nie one proszą ;)

                                                    Tak jak w tym kawale:
                                                    Na rynku zebrano mieszkańców, żeby przeprowadzić ankietę na temat seksu. Pada pierwsze pytanie:
                                                    - Kto współżyje codziennie proszę podnieść rękę.
                                                    Część ludzi podniosła rękę. Ankieter policzył i mówi:
                                                    - Kto współżyje raz w tygodniu proszę podnieść rękę.
                                                    Następnie podnieśli ręce współżyjący raz na 2 tygodnie, raz na miesiąc, itd.
                                                    W końcu ankieter mówi:
                                                    - Kto współżyje raz na rok, niech podniesie rękę.
                                                    - To ja, to ja - woła radośnie jakiś facet.
                                                    To z czego się Pan tak cieszy?
                                                    - Bo to już jutro!
                                                  • ninek04 Re: gdzie ci mężczyźni... 09.12.15, 22:18
                                                    >W końcu ankieter mówi:
                                                    - Kto współżyje raz na rok, niech podniesie rękę.
                                                    - To ja, to ja - woła radośnie jakiś facet.
                                                    To z czego się Pan tak cieszy?
                                                    - Bo to już jutro!<

                                                    ;)W tym wypadku następna okazja na dostanie prezentu i seksu w pakiecie może się trafić wcześniej Święta blisko ;)
                                                  • sid.le.niwiec Re: gdzie ci mężczyźni... 09.12.15, 22:20
                                                    > ;)W tym wypadku następna okazja na dostanie prezentu i seksu w pakiecie może
                                                    > się trafić wcześniej Święta blisko ;)

                                                    Szkoda, że na Sylwestra nie daje się prezentów, byłby hat-trick. :)
                                                  • notyouraveragegirl Re: gdzie ci mężczyźni... 09.12.15, 22:32
                                                    ninek04 napisała:
                                                    > ;)W tym wypadku następna okazja na dostanie prezentu i seksu w pakiecie może si
                                                    > ę trafić wcześniej Święta blisko ;)

                                                    Święta są za prawie dwa tygodnie, więc nie życz mi tak źle :).
                                                  • notyouraveragegirl Re: gdzie ci mężczyźni... 09.12.15, 22:26
                                                    Daje radę. Kiedy już do tego seksu dochodzi to jest super. Tym razem było tak super wyjątkowo, ale może to dlatego, że po dwutygodniowej przerwie.
                                                  • notyouraveragegirl Re: gdzie ci mężczyźni... 09.12.15, 22:29
                                                    sid.le.niwiec napisał(a):

                                                    > Czyli jak trzeba, to daje radę? To jak tłumaczy fakt, że na ogół nie chce? Bo c
                                                    > hyba się zgubiłam.

                                                    A fakt, że tak rzadko chce tłumaczy bardzo różnie, ale ostatnio tym, że ja się awanturuję i jestem we wszystkim taka niezależna i on się nie czuje przy mnie mężczyzną.
                                                  • ninek04 Re: gdzie ci mężczyźni... 09.12.15, 22:45
                                                    >A fakt, że tak rzadko chce tłumaczy bardzo różnie, ale ostatnio tym, że ja się awanturuję i jestem we wszystkim taka niezależna i on się nie czuje przy mnie mężczyzną.<

                                                    No i może mieć rację. Też bym się na jego miejscu nie czuła mężczyzną,mając u boku zołzowatą, domagajacą się wiecznej adoracji boginię i robiąc za jej paroba :-P
                                                  • sid.le.niwiec Re: gdzie ci mężczyźni... 10.12.15, 17:50
                                                    > A fakt, że tak rzadko chce tłumaczy bardzo różnie, ale ostatnio tym, że ja się
                                                    > awanturuję i jestem we wszystkim taka niezależna i on się nie czuje przy mnie
                                                    > mężczyzną.

                                                    Aha. Czyli jak nie wielce selektywna księżniczka, to tak niezależna, że facet nie może tego znieść. To dobrze, ze nie łapiesz fazy "to moja wina i przeze mnie", bo albo to Twój mąż ma problem, albo go po prostu nie kręcisz, ale podejście "jestem zbyt wspaniała, żeby mnie bzykał" też niczego nie rozwiązuje.
                                                  • notyouraveragegirl Re: gdzie ci mężczyźni... 10.12.15, 19:10
                                                    sid.le.niwiec napisał(a):

                                                    >To dobrze, ze nie łapiesz fazy "to moja wina i przeze mnie
                                                    > ", bo albo to Twój mąż ma problem, albo go po prostu nie kręcisz, ale podejście
                                                    > "jestem zbyt wspaniała, żeby mnie bzykał" też niczego nie rozwiązuje.

                                                    Fazę "to moja wina, to przeze mnie" łapałam przez jakieś 5 lat. Proszę zacytuj mi chociaż jedną moją wypowiedź, która wpisuje się w stwierdzenie "jestem zbyt wspaniała, żeby mnie bzykał".
                                                  • sid.le.niwiec Re: gdzie ci mężczyźni... 10.12.15, 19:31
                                                    > Fazę "to moja wina, to przeze mnie" łapałam przez jakieś 5 lat. Proszę zacytuj
                                                    > mi chociaż jedną moją wypowiedź, która wpisuje się w stwierdzenie "jestem zbyt
                                                    > wspaniała, żeby mnie bzykał".

                                                    Proszę uprzejmie:
                                                    "A fakt, że tak rzadko chce tłumaczy bardzo różnie, ale ostatnio tym, że ja się awanturuję i jestem we wszystkim taka niezależna i on się nie czuje przy mnie mężczyzną."
                                                  • notyouraveragegirl Re: gdzie ci mężczyźni... 10.12.15, 19:43
                                                    sid.le.niwiec napisał(a):
                                                    > Proszę uprzejmie:
                                                    > "A fakt, że tak rzadko chce tłumaczy bardzo różnie, ale ostatnio tym, że ja się
                                                    > awanturuję i jestem we wszystkim taka niezależna i on się nie czuje przy mnie
                                                    > mężczyzną."

                                                    Nie widzę logicznego powiązania między niskim poczuciem własnej wartości mojego męża i tego, że czuje sie zdominowany i bierny, a moim rzekomym przekonaniem o mojej wspaniałości, która wyprowadza mnie na szczyt samotności seksualnej bo nikt nie jest godzien ze mną obcować.
                                                  • sid.le.niwiec Re: gdzie ci mężczyźni... 10.12.15, 19:49
                                                    > Nie widzę logicznego powiązania między niskim poczuciem własnej wartości mojego
                                                    > męża i tego, że czuje sie zdominowany i bierny, a moim rzekomym przekonaniem o
                                                    > mojej wspaniałości, która wyprowadza mnie na szczyt samotności seksualnej bo n
                                                    > ikt nie jest godzien ze mną obcować.

                                                    Piszesz o sobie jako o selektywnej księżniczce, która ma wymagania, wysokie poczucie własnej wartości (taaa...), nie pójdzie do łóżka z "byle kim", jesteś taka niezależna, bo zapewne taką chcesz siebie widzieć. A jednocześnie jesteś w związku z facetem, który Cię nie pragnie, nie chce Cie bzykać, nie potraficie rozwiązać tego problemu, a Ty zamiast trzasnąć drzwiami, miotasz się i sobie tkwisz. Z resztą Triss założyła o tym wątek - nie masz gromadki dzieci, masz jakąś pracę i kasę, pod mostem nie wylądujesz, w Arabii Saudyjskiej nie żyjesz i nikt Cię nie ukamienuje. Jeśli Twój mąż ma problem z seksem in general, a nie tylko z seksem z Tobą, to on ma problem. Jeśli Ty tkwisz w takim związku, jaki nam tu opisujesz, to Ty masz problem.
                                                  • notyouraveragegirl Re: gdzie ci mężczyźni... 10.12.15, 20:05
                                                    sid.le.niwiec napisał(a):
                                                    > Piszesz o sobie jako o selektywnej księżniczce, która ma wymagania, wysokie poc
                                                    > zucie własnej wartości (taaa...),

                                                    Ja siebie księżniczką nie nazwałam i sama siebie tak nie postrzegam. Jestem selektywna pod takim względem, że niewielki odsetek mężczyzn mnie kręci. Wysokiego poczucia własnej wartości z pewnością nie mam. Jest ono o wiele wyższe niż jeszcze kilka lat temu, ale uważam, że jest dalekie od choćby umiarkowanego.

                                                    nie pójdzie do łóżka z "byle kim", jesteś tak
                                                    > a niezależna, bo zapewne taką chcesz siebie widzieć.

                                                    Ja nie uważam, że jestem niezależna - tylko mój mąż. Widzi jak w trudnych sytuacjach zachowuję spokój i w sposób opanowany działam - i to on uważa, że sobie poradzę bez niego i że nie jest mi do niczego potrzebny. Ja uważam, że jestem od niego uzależniona. A może nawet od tych emocji, których dostarcza mi życie na ciągłej sinusoidzie emocjonalnej "kocha - nie kocha - szaleje - ucieka".

                                                    A jednocześnie jesteś w zw
                                                    > iązku z facetem, który Cię nie pragnie, nie chce Cie bzykać, nie potraficie roz
                                                    > wiązać tego problemu, a Ty zamiast trzasnąć drzwiami, miotasz się i sobie tkwis
                                                    > z. Z resztą Triss założyła o tym wątek - nie masz gromadki dzieci, masz jakąś p
                                                    > racę i kasę, pod mostem nie wylądujesz, w Arabii Saudyjskiej nie żyjesz i nikt
                                                    > Cię nie ukamienuje. Jeśli Twój mąż ma problem z seksem in general, a nie tylko
                                                    > z seksem z Tobą, to on ma problem. Jeśli Ty tkwisz w takim związku, jaki nam tu
                                                    > opisujesz, to Ty masz problem.

                                                    Jestem mojego problemu świadoma. Mój mąż wydaje się coraz bardziej świadomy swojego. Nadal nie widzę w tym co napisałaś jakiegokolwiek argumentu przemawiającego za tezą, że ze względu na moją wyimaginowaną wyjątkowość nie ma człowieka godnego by mnie bzykać.
                                                  • sid.le.niwiec Re: gdzie ci mężczyźni... 10.12.15, 20:50
                                                    > Ja uważam, że jestem od niego uzależniona. A może nawet od tych emocji, których
                                                    > dostarcza mi życie na ciągłej sinusoidzie emocjonalnej "kocha - nie kocha - szaleje - ucieka".

                                                    I tutaj chyba wreszcie jesteś na dobrym tropie. Ja nawet jestem w stanie zrozumieć, że tzw. sinusoida emocji może być w pewien sposób fajna, nadawać pieprzu i kolorytu - ale na krótką metę. Na dłuższą najczęściej jest destrukcyjna.
                                                    Co do selektywności, to chyba już kilka osób pisało - masz postrzeganie seksu typowe dla większości kobiet, czyli: nie z "byle kim", facet musi mnie zauroczyć, bo jak jest inaczej, to jest dla sportu i a fe. Może też wyolbrzymiasz tą całą selektywność, żeby nie zdradzić męża, bo nie chcesz tego robić, bo czujesz, że to nie fair? Po prostu nie chcesz, bo uważasz, że to nie fajne, masz jakieś blokady, których nie jesteś do końca świadoma, czekasz aż sytuacja z mężem w magiczny sposób sama się naprawi. I dlatego tworzysz taki punkt widzenia, że jesteś wybredna, mało kto cie zauroczy = mało kto jest godny, żebyś zdradziła z nim męża, który Cię nie zaspokaja.
                                                    Jednego nie rozumiem - skoro macie takie jazdy, on nie chce seksu z Tobą, daje Ci odczuć jakie ma nastawienie - to kiedy jednak już w tym łóżku wylądujecie, to naprawdę jest Ci fajnie? Tzn. nie technicznie, ale tak emocjonalnie, że zostawiasz za sobą świadomość sytuacji w której jesteś? Coś na zasadzie, że wreszcie się udało, jakiejś złudnej nadziei, ze może wreszcie coś ruszy? Nie kołaczą Ci się myśli, że koleś wali konia "na złość", bzykać Cię nie chce i ma pretensje o różne rzeczy? Bo ja chyba nie umiałabym tego wyłączyć w takiej sytuacji.
                                                  • sabat777 Re: gdzie ci mężczyźni... 09.12.15, 22:39
                                                    notyouraveragegirl napisała:

                                                    > Był, był :). Słodkie prezenty wszystkie już pochłonęłam żeby nie kusiły :P

                                                    www.youtube.com/watch?v=98akrEa6eVw
                                                  • notyouraveragegirl Re: gdzie ci mężczyźni... 09.12.15, 23:03
                                                    sabat777 napisał:

                                                    >
                                                    > www.youtube.com/watch?v=98akrEa6eVw

                                                    Ouch!
                                                  • sabat777 Re: gdzie ci mężczyźni... 09.12.15, 23:38
                                                    notyouraveragegirl napisała:

                                                    > sabat777 napisał:
                                                    >
                                                    > >
                                                    > > www.youtube.com/watch?v=98akrEa6eVw
                                                    >
                                                    > Ouch!

                                                    Po prostu przełam się i nie zamykaj się w kartonowym domku dla lalek. To psychologiczne ssanie kciuka i radość z byle czego jest bardzo mocnym mechanizmem obronnym.
                                                    Skojarzył mi się fragment programu na Discovery o facetach prowadzących podwójne życie. Typ zamordował kobietę i poćwiartował zwłoki siekierą. Była kompletna rzeźnia, więc musiał wszystko umyć i wyszorować. Wywiózł zwłoki i ukrył.
                                                    Jego żona, wobec której też święty nie był dostała wersję, że umył cały hall, bo chciał coś zrobić dla domu. Nieświadoma żona chwaliła się przed koleżankami - "umył całą chałupę, ten mój mężczyzna!"
                                                    Potem, jak wszystko wychodziło na jaw w czasie śledztwa, była kompletnie zdruzgotana.
                                                  • notyouraveragegirl Re: gdzie ci mężczyźni... 10.12.15, 19:15
                                                    sabat777 napisał:

                                                    > Po prostu przełam się i nie zamykaj się w kartonowym domku dla lalek. To psycho
                                                    > logiczne ssanie kciuka i radość z byle czego jest bardzo mocnym mechanizmem obr
                                                    > onnym.

                                                    Czuję się napomniana. Na pewno jeszcze się nad tym zastanowię.

                                                    To ciekawe, że wszyscy tu uważacie, że cieszę się z byle czego, a mój mąż uważa, że jestem wiecznie niezadowolona. Moja ocena mojej postawy jest gdzieś po środku - uważam, że mam wysokie wymagania względem niego (i siebie), ale też potrafię się cieszyć z małych rzeczy.
                                                  • sid.le.niwiec Re: gdzie ci mężczyźni... 10.12.15, 19:34
                                                    > To ciekawe, że wszyscy tu uważacie, że cieszę się z byle czego, a mój mąż uważa,
                                                    > że jestem wiecznie niezadowolona.

                                                    A co ma, przy swoim nastawieniu, uważać? Że cieszysz się z byle czego i powiedzieć Ci "weź ten prezent na mikołajki, ja cię bzyknę, skoro już muszę, ale później nie zawracaj głowy przez miesiąc"? Skoro mąż nie chce seksu z Tobą, to uważa, że się czepiasz i masz jakieś fanaberie - logiczne, z jego punktu widzenia.
                                                  • sid.le.niwiec Re: gdzie ci mężczyźni... 09.12.15, 21:47
                                                    No to chyba musiały być diamenty, skoro chociaż na chwile przysłoniły odmawianie seksu, olewanie, krytykowanie, przerzucanie winy. I jeszcze tak uroczo próbował przechytrzyć, ideał po prostu. Czekam na etap "jakie to miłe, że powiedział mi rano cześć". W końcu Mikołajki są raz w roku, a chyba już jesteś na etapie przynajmniej chwilowego zadowalania się ochłapami.
                                                  • notyouraveragegirl Re: gdzie ci mężczyźni... 09.12.15, 21:57
                                                    sid.le.niwiec napisał(a):

                                                    > No to chyba musiały być diamenty, skoro chociaż na chwile przysłoniły odmawiani
                                                    > e seksu, olewanie, krytykowanie, przerzucanie winy. I jeszcze tak uroczo próbow
                                                    > ał przechytrzyć, ideał po prostu.

                                                    Nie diamenty, ale coś w moim guście i ewidentnie mąż musiał słuchać co się do niego mówi.

                                                    I jeśli chodzi o ścisłość to on od wielu lat mi seksu nie odmawia, bo ja go o niego nie proszę...
                                                  • sid.le.niwiec Re: gdzie ci mężczyźni... 09.12.15, 22:06
                                                    > I jeśli chodzi o ścisłość to on od wielu lat mi seksu nie odmawia, bo ja go o
                                                    > niego nie proszę...

                                                    Ludzki pan! Dziewczyno, weź Ty poczytaj to, co piszesz. Kilka razy, jeśli raz to za mało.
                                                    Gdybym miała faceta, który nie chce mnie bzykać, wali konia w mojej obecności (i to nie w ramach wspólnej zabawy) i krytykuje mój wygląd, to miałabym w dupie diamenty, piękne oczy czy to, że ładnie gra na gitarze. No ale Ty nie chcesz wyjść ze związku, nie chcesz chodzić na boki, więc musisz nadać dodatnią rangę każdej rzeczy, która nie jest jednoznacznie negatywna.
                                                  • notyouraveragegirl Re: gdzie ci mężczyźni... 09.12.15, 22:23
                                                    sid.le.niwiec napisał(a):

                                                    > Ludzki pan! Dziewczyno, weź Ty poczytaj to, co piszesz. Kilka razy, jeśli raz t
                                                    > o za mało.
                                                    [...]
                                                    No ale Ty nie chcesz wy
                                                    > jść ze związku, nie chcesz chodzić na boki, więc musisz nadać dodatnią rangę ka
                                                    > żdej rzeczy, która nie jest jednoznacznie negatywna.

                                                    Czytam i brzmi idiotycznie. Chcę wyjść z tego związku i chciałabym pójść na bok, ale z konkretnym osobnikiem, z którym, co by się nie działo, na ten bok nie mogę pójść :).

                                                    Odejście od męża jest o tyle trudne, że pod wieloma względami jest, może nie ideałem, ale nie jest jednoznacznie zły. W towarzystwie uchodzi za idealnego, oddanego męża, milion razy się nasłuchałam jakie to mam szczęście i czy nie chciałabym go sklonować. Koleżanki wielokrotnie z zazdrością opowiadały jak to on mnie kocha i że to niesamowite, że jest dalej tak we mnie wpatrzony tyle lat po ślubie.

                                                    Muszę też dopowiedzieć do krytykowania mojego wyglądu, że on mi na co dzień powtarza, że jestem piękna, zgrabna itp. Wszystkie informacje nt. tego, że coś u innych podoba mu się bardziej niż u mnie wyciągnęłam z niego w toku idiotycznej rozmowy, w której wypytywałam co by we mnie zmienił gdyby mógł zmienić cokolwiek.
                                                  • sid.le.niwiec Re: gdzie ci mężczyźni... 09.12.15, 22:27
                                                    Ok, ja się poddaję po ostatnim akapicie. W każdym razie powodzenia życzę.
                                                  • notyouraveragegirl Re: gdzie ci mężczyźni... 09.12.15, 22:30
                                                    sid.le.niwiec napisał(a):

                                                    > Ok, ja się poddaję po ostatnim akapicie. W każdym razie powodzenia życzę.

                                                    Po ostatnim akapicie której wypowiedzi :)?
                                                  • sea.sea Re: gdzie ci mężczyźni... 09.12.15, 22:32
                                                    Ten moment, w którym nie wiesz, czy to, co czujesz, to współczucie, czy politowanie :/
                                                  • hello-kitty2 Re: gdzie ci mężczyźni... 09.12.15, 23:40
                                                    notyouraveragegirl napisała:

                                                    W towarzystwie uchodzi za idealnego, odd
                                                    > anego męża, milion razy się nasłuchałam jakie to mam szczęście i czy nie chciał
                                                    > abym go sklonować. Koleżanki wielokrotnie z zazdrością opowiadały jak to on mni
                                                    > e kocha i że to niesamowite, że jest dalej tak we mnie wpatrzony tyle lat po śl
                                                    > ubie.

                                                    Boze ale Ty jestes pusta. Oby nie na zawsze. Powiedz towarzystwu PRAWDE. Twoja postawa to czesty motyw w roznych filmach, ostatnio chyba w Sex and the city, normalnie Charlotte, tylko ze on sie obudzila, a jej kolezanki okazaly sie bezczuciowymi przyglupami. Naprawde niewarto dbac o opinie przyglupow. Jak im powiedz prawde to sie okaze kto jest prawdziwym przyjacielem. Reszte mozesz olac.

                                                    www.youtube.com/watch?v=m-GKuFf_3u0
                                                  • notyouraveragegirl Re: gdzie ci mężczyźni... 10.12.15, 08:54
                                                    Kitty, nie zamierzam sie nikomu tłumaczyć z niczego, a juz na pewno nie z tego ze moj maz nie chce ze mna sypiać. W tym, ze w towarzystwie uchodzi za ideał nie chodziło mi o to, ze jest Bogiem i sama nie moge uwierzyć w moje szczęście, a o to, ze choc nie mam seksu to codzienne zycie - odnoszenie sie z szacunkiem, czułość, pamięć o tym co dla mnie wazne, zaangażowanie w domowe obowiązki, brak aktywnego zainteresowania innymi kobietami, częstotliwość kontaktu typu "co słychać, jak dzien" itp. - sa na wyższym niz średni poziomie. Ja nie kreuje w głowach znajomych mitów na temat wspaniałości mojego meza - wypowiadają swoje opinie na podstawie zaobserwowanych zachowań. Gdyby nie seks, a raczej jego rzadkość, to żylibyśmy sobie długo i szcześliwie. Ale problem z seksem jest i nawet udane codzienne zycie nie jest mi w stanie tego braku zrekompensować.

                                                    A scena z Charlotte - cudo!
                                                  • marek.zak1 Re: gdzie ci mężczyźni... 10.12.15, 19:22
                                                    notyouraveragegirl napisała:
                                                    moj maz nie chce ze mna sypiać. - odnoszenie sie z szacunkiem, czułość, pamięć o tym co dla mnie wazne, zaangażowanie w domowe obowiązki, brak aktywnego zainteresowania innymi kobietami, częstotliwość kontaktu typu "co słychać, jak dzien" itp. - sa na wyższym niz średni poziomie.
                                                    ======================================================

                                                    Wypisz wymaluj kryptogej.
                                                  • notyouraveragegirl Re: gdzie ci mężczyźni... 10.12.15, 19:37
                                                    marek.zak1 napisał:
                                                    > Wypisz wymaluj kryptogej.

                                                    Nie mogę być tego pewna, ale bardzo w to wątpię. Na plaży i na ulicy jednak wzrok mu w kierunku kobiet ucieka... Znam dobrze kilku gejów. Kilku takich stereotypowych, a kilku takich, po których na pierwszy rzut oka nie widać. Mój mąż nie przypomina żadnego z nich, a gdyby był gejem lub miał na geja predyspozycje to ich "radar" pewnie by to wykrył i już bym o tym wiedziała. Poza tym, do zbliżeń dochodzi rzadko, ale w większości przypadków mąż przejawia w łóżku zaangażowanie i jest podniecony. Gdyby był gejem to chyba dałoby się odczuć, że robi to z przymusu i zupełnie go to nie kręci?

                                                    Bliższa jestem teorii, że jako zrzędząca baba, która w dodatku wydaje mu się silniejsza od niego samego częściej jestem dla niego odpychająca niż seksowna i nie ma ochoty na zbliżenia. W dodatku panienki w necie są dostępne zawsze gdy akurat najdzie go ochota i nie musi robić żadnych podchodów, żeby je zdobyć. Jest seksualny nastrój - jest i jego zaspokojenie w kilka minut.


                                                  • marek.zak1 Re: gdzie ci mężczyźni... 10.12.15, 20:10
                                                    notyouraveragegirl napisała:

                                                    > marek.zak1 napisał:
                                                    > > Wypisz wymaluj kryptogej.
                                                    >
                                                    > Nie mogę być tego pewna, ale bardzo w to wątpię.
                                                    =====================================
                                                    Moja asystentka rozwiodła się po 15 latach (2 dzieci) a on zamieszkał z facetem. Gdy spytałem, czy przez chwilę przypuszczała, ze jest gejem, odpowiedziała: ,,nigdy"
                                                  • sea.sea Re: gdzie ci mężczyźni... 09.12.15, 22:08
                                                    > I jeśli chodzi o ścisłość to on od wielu lat mi seksu nie odmawia, bo ja go o niego nie proszę...

                                                    Ja się bardzo staram nie wpieprzać w ludzkie decyzje czy uzasadnienia wyborów, ale po powyższej frazie opadły mi cycki.
                                                  • sid.le.niwiec Re: gdzie ci mężczyźni... 09.12.15, 22:09
                                                    > > I jeśli chodzi o ścisłość to on od wielu lat mi seksu nie odmawia, bo ja
                                                    > go o niego nie proszę...
                                                    >
                                                    > Ja się bardzo staram nie wpieprzać w ludzkie decyzje czy uzasadnienia wyborów,
                                                    > ale po powyższej frazie opadły mi cycki.

                                                    Prawda? I ta radość, że wreszcie był seks, taki na Mikołajki. Smutne i straszne.
                                                  • sea.sea Re: gdzie ci mężczyźni... 09.12.15, 22:12
                                                    Nie będę się czepiać, gdybym nie miała obsesji na punkcie radzenia sobie samej i gdybym spędziła "całe" życie z jednym człowiekiem płci odmiennej, pewnie zachowywałabym się podobnie.
                                                  • sid.le.niwiec Re: gdzie ci mężczyźni... 09.12.15, 22:16
                                                    > Nie będę się czepiać, gdybym nie miała obsesji na punkcie radzenia sobie samej
                                                    > i gdybym spędziła "całe" życie z jednym człowiekiem płci odmiennej, pewnie
                                                    > zachowywałabym się podobnie.

                                                    Cóż, o ile autorka wątku nie uświadomi sobie, że w zaistniałej sytuacji na 99% wóz albo przewóz i to ona musi podjąć decyzję, to będzie tak się bujała.
                                                  • ninek04 Re: gdzie ci mężczyźni... 09.12.15, 22:07
                                                    No to chyba musiały być diamenty, skoro chociaż na chwile przysłoniły odmawianie seksu, olewanie, krytykowanie, przerzucanie winy. I jeszcze tak uroczo próbował przechytrzyć, ideał po prostu. Czekam na etap "jakie to miłe, że >

                                                    W tym układzie i na tym etapie seks to chyba już mały szczegół, no nie układa im się tylko w łóżku, ale cóż, bywa.Najważniejsze, że mąż to wzorzec meskości -te szerokie bary,prezenty-no stara się chłop jak może. Któż by takiego zostawiał;)
                                                  • sid.le.niwiec Re: gdzie ci mężczyźni... 09.12.15, 22:11
                                                    > W tym układzie i na tym etapie seks to chyba już mały szczegół, no nie układa im
                                                    > się tylko w łóżku, ale cóż, bywa.Najważniejsze, że mąż to wzorzec meskości -te
                                                    > szerokie bary,prezenty-no stara się chłop jak może. Któż by takiego zostawiał;)

                                                    No. Mnie też kręcą szerokie bary, ale co mi po samym patrzeniu na nie, podczas kiedy właściciel mnie nie bzyka, frustruje i wpędza w kompleksy.
                                                  • ninek04 Re: gdzie ci mężczyźni... 07.12.15, 21:41
                                                    >. Uwalniamy sie nie bo gdzies jest lepiej tylko ze tu jest wystarczajaco zle. Oczywiscie to jest proces i on musi trwac. <

                                                    A tu się zgadzam całkowicie, prawdziwe słowa, powiem Ci. Wezmę je za swoje motto i oprawię w ramki, żeby mi przypominały, że czas najwyższy rozpocząć proces uwalniania się od zła ;)
                                                • hello-kitty2 Re: gdzie ci mężczyźni... 05.12.15, 12:36
                                                  kag73 napisała:

                                                  > Kitty, ale tutaj jest rownowaga, nikt nikomu nie jest nic winien, Ninek, tak sa
                                                  > mo jak jej kochanek "wykrada " sie z domu od slubnego, zeby miec seks, ktorego
                                                  > nie ma w domu. Jest to uklad idelany, jezelo oboje sie tego trzymaja, bo oni ni
                                                  > c w swoim zyciu zmieniac nie chca, nie chca sie rozwodzic i budowac czegos raze
                                                  > m, jak na razie.

                                                  JEstes pewna tej rownowagi? Bo ja widze, ze Ninek jest nieszczesliwa w swoim formalnym zwiazku, oj mega, mega nieszczesliwa. Przykladowo dla porownania u Sabata tego nieszczescia nie widze, a moze nawet gdyby ruchal ninkopodobna to by byl bardzo szczesliwy w swoim zwiazku z zona, nie? ;-)
                                                  • triss_merigold6 Re: gdzie ci mężczyźni... 05.12.15, 12:45
                                                    Jest nieszczęśliwa ponieważ nadal w tym formalnym związku tkwi. Fakt, że ma kogoś na boku niespecjalnie poczucie bycia ogólnie nieszczęśliwą zmniejsza, za to znosi poczucie niedopchnięcia.
                                                  • hello-kitty2 Re: gdzie ci mężczyźni... 05.12.15, 12:51
                                                    triss_merigold6 napisała:

                                                    > Jest nieszczęśliwa ponieważ nadal w tym formalnym związku tkwi. Fakt, że ma kog
                                                    > oś na boku niespecjalnie poczucie bycia ogólnie nieszczęśliwą zmniejsza, za to
                                                    > znosi poczucie niedopchnięcia.

                                                    O to to! Dobry trop. Ja bym szla w strone szczescia zamiast koncentrowac sie na mysleniu: nie moge sobie na to pozwolic, nie licze na to, nie nalezy mi sie, nie bede prosic, nie potrzebuje, nie chce, nie zalezy mi, ect
                                                  • kag73 Re: gdzie ci mężczyźni... 05.12.15, 12:47
                                                    hello-kitty2 napisała:
                                                    > JEstes pewna tej rownowagi? Bo ja widze, ze Ninek jest nieszczesliwa w swoim fo
                                                    > rmalnym zwiazku, oj mega, mega nieszczesliwa. Przykladowo dla porownania u Saba
                                                    > ta tego nieszczescia nie widze, a moze nawet gdyby ruchal ninkopodobna to by by
                                                    > l bardzo szczesliwy w swoim zwiazku z zona, nie? ;-)

                                                    No ona jest nieszczesliwa w soim zwiazku, bo nie ma seksu, ktorego potrzebuje, dlatego wycofala(po mesku:)) zaangazowanie ale jak na razie formalnie w malzenstwie pozostaje. Byc moze nie pasuje cala reszta poza lozkiem, bo jej niezadowolenie przeklada sie na atmosfere w domu i wzajemne relacje.
                                                    Jak to wyglada u jej kochanka nie wiemy i nie jest to chyba takie istotne, ona chce seksu, on chce seksu, maja seks.
                                                    Sabat miewa seks z zona, wychodzi na to(wbrew teorii panow), ze sie emocjonalnie nie wycofal, zywi pozytywne uczucia do zony. W dodatku znow sprawdza sie teza: zwiazek jest udany jezeli kobieta jest szczesliwa, nieszczesliwa kobieta=nieudany zwiazek, bo kobiety maja wymagania, nie chca zadowolic sie ochlapami, chca zeby bylo fajnie a nie byle jak.
                                                  • hello-kitty2 Re: gdzie ci mężczyźni... 05.12.15, 12:59
                                                    kag73 napisała:

                                                    > Jak to wyglada u jej kochanka nie wiemy i nie jest to chyba takie istotne, ona
                                                    > chce seksu, on chce seksu, maja seks.

                                                    Kag nawet do prawidlowo przeprowadzonego badania statystycznego stosuje sie iles metod by wyeliminowac inne, niebadane zmienne, a ktore moga miec wplyw na jego wynik, a i tak wynik obciazony jest bledem, a Ty chcesz stosowac uproszczenie: ona chce seksu, on chce seksu, maja seks? I to wszystko? Ze niby inne zmienne nie sa istotne i nie maja wpywu na jej postawe?
                                                  • sabat777 Re: gdzie ci mężczyźni... 05.12.15, 12:57
                                                    Widzisz tylko to co chcesz widziec.
                                                  • ninek04 Re: gdzie ci mężczyźni... 05.12.15, 15:59
                                                    >JEstes pewna tej rownowagi? Bo ja widze, ze Ninek jest nieszczesliwa w swoim formalnym zwiazku, oj mega, mega nieszczesliwa. Przykladowo dla porownania u Sabata tego nieszczescia nie widze, a moze nawet gdyby ruchal ninkopodobna to by byl bardzo szczesliwy w swoim zwiazku z zona, nie? ;-)<

                                                    Ale co ma do rzeczy fakt, że mam nieudany, skończony juz emocjonalnie związek?Przecież Ci mówię, że nie potrzebuję faceta, żeby z nim wchodzić w konwencjonalny związek, nie interesują mnie juz związki.W ogóle błędem było to,że w ten związek formalny weszłam z mężem, popelniłam błąd i więcej razy już go nie popełnię,więc zrozum, że ja tak mam,że jeśli stukam się z mężczyzną, to nie kalkuluję,czy mi się to opłaca i co będę z tego mieć. Wystarczy mi,że oboje będziemy mieć satysfakcję ze wspólnych spotkań, która nie ogranicza się tylko do seksu zresztą.
                                                  • hello-kitty2 Re: gdzie ci mężczyźni... 05.12.15, 16:47
                                                    ninek04 napisała:

                                                    Wystarczy mi,że oboje będziemy mieć
                                                    > satysfakcję ze wspólnych spotkań, która nie ogranicza się tylko do seksu zreszt
                                                    > ą.

                                                    O to to, czyli istnieje czesc pozaseksualna, czyby zaangazowanie? ;)
                                                  • ninek04 Re: gdzie ci mężczyźni... 05.12.15, 17:30
                                                    hello -kitty 2napisała
                                                    >O to to, czyli istnieje czesc pozaseksualna, czyby zaangazowanie? ;)<

                                                    Ale ja nie wiem, co rozumiesz przez zaangażowanie?Bo w tym przypadku o zaangażowaniu to chyba ciężko mówić, skoro nie dzielę z nim każdego dnia.Ale jeśli chodzi o zaangażowanie poprzez myślenie o nim,kontaky pozałóżkowe, emocje, które czuję na samą myśl o nim, rozmowy z nim, które też bardzo lubię, pamiętanie o naszych wspólnych datach, dzielenie się tym,co lubimy, co nam się podoba, to owszem, jestem w to zaangażowana, przecież to normalne, że mam swoje emocje, a nie jestem zimną suką, która pieprzy się i spławia faceta, bo swoje dostała. Ale to nie oznacza, że potrzebuję związku, że chcę go mieć na stałe,wcale nie.Jestem zaangażowana w relację z tym mężczyzną,ale na odległość, i od czasu do czasu, nie potrzebuję go mieć na stałe i ciągle, czy na zasadzie zastępstwa.
                                                  • sabat777 Re: gdzie ci mężczyźni... 05.12.15, 17:52
                                                    Bardzo to romantycznie dla mnie brzmi.
                                                  • ninek04 Re: gdzie ci mężczyźni... 05.12.15, 18:21
                                                    sabat 777 napisał
                                                    >Bardzo to romantycznie dla mnie brzmi.<

                                                    To powiedz sam, czy mechaniczny seks bez emocji, bez porozumienia z tą drugą osobą, jest dla Ciebie coś wart? Czy jeśli kobieta nie wywołałaby w Tobie pożądania i pragnienia, to ten seks nadal byłby taki fajny?
                                                    "Romantycznie to jest wierzyć w urok chwil ",czyż nie?Te chwile,które były fajne, zapamiętam na długo, tych ,które były chujowe,chciałabym nie pamiętać. Ja kieruję się zasadą, że w życiu pojawiamy się tylko na chwilę, a jeśli życie nie układa nam się po naszej myśli, zgodnie z wyobrażeniami, często wydumanymi, to trzeba się zatroszczyć o to,by choć mały wycinek życia był warty zapamiętania, niekoniecznie całe życie.
                                                  • sabat777 Re: gdzie ci mężczyźni... 05.12.15, 18:41
                                                    ninek04 napisała:

                                                    > To powiedz sam, czy mechaniczny seks bez emocji, bez porozumienia z tą drugą os
                                                    > obą, jest dla Ciebie coś wart?

                                                    Cos? Tak, chyba jest cos wart, mysle ze moglby byc dosc przyjemny fizycznie. Szczegolnie jesli bylby bardzo perwersyjny.

                                                    > Czy jeśli kobieta nie wywołałaby w Tobie pożądan
                                                    > ia i pragnienia, to ten seks nadal byłby taki fajny?

                                                    Nie az tak fajny, jak w udanym ukladzie z emocjami, wiezia itd. Kompletnie bez pozadania to klapa, ale mi do pozadania wystarczy, ze ja czuje chcice, nie napalam sie na konkretna kobiete. To taka typowa chuc. Wtedy w sumie jest mi obojetne kogo dupcze, byle nie trzeba bylo klasc na twarz gazety "w trakcie". Z pozadaniem ogolnie mam problem, czuje coraz mniej. Z reszta kobiecosc jako konstrukt jest dla mnie mocno odstreczajaca. Wiem jak to brzmi, ale nalezy sie tutaj szczerosc. Kobieta kochajaca bo pragnie miec dzidziusia i ustawionego mezusia wywoluje we mnie odruch wymiotny, kojarzy mi sie z pasozytem szukajacym rokujacego nosiciela.
                                                  • sid.le.niwiec Re: gdzie ci mężczyźni... 05.12.15, 18:57
                                                    > ale mi do pozadania wystarczy, ze ja czuje chcice, nie napalam sie na konkretna kobiete.
                                                    > To taka typowa chuc. Wtedy w sumie jest mi obojetne kogo dupcze, byle nie trzeba bylo
                                                    > klasc na twarz gazety "w trakcie".

                                                    Może tu jest ta słynna, biologiczna różnica między kobietami a mężczyznami?:P
                                                    Ja wole pożądać konkretnego faceta. Tak, zdarza się, że jest klimat, imprezowy nastrój, koleś jest "tylko" fajny, a nie że ściągam majtki przez głowę. Tylko to zazwyczaj nie jest tak satysfakcjonujące, jak kiedy ściągam majtki przez głowę, chociaż zdarza się.

                                                    > Kobieta kochajaca bo pragnie miec dzidziusia i ustawionego mezusia wywoluje we
                                                    > mnie odruch wymiotny, kojarzy mi sie z pasozytem szukajacym rokujacego nosiciela.

                                                    Też tak na to patrzę, ale podobnie mam z facetami, którzy szukają tzw. dobrej kandydatki na żonę i matkę, kobieta do garów, a na boku latają za bardziej wyemancypowanymi laskami, bo okazało się, że dla żony i matki seks nie jest zbyt istotny.
                                                  • sabat777 Re: gdzie ci mężczyźni... 05.12.15, 19:15
                                                    sid.le.niwiec napisał(a):

                                                    > Też tak na to patrzę, ale podobnie mam z facetami, którzy szukają tzw. dobrej k
                                                    > andydatki na żonę i matkę, kobieta do garów, a na boku latają za bardziej wyema
                                                    > ncypowanymi laskami, bo okazało się, że dla żony i matki seks nie jest zbyt ist
                                                    > otny

                                                    Ale oni zazwyczaj sporo ruchaja, wiec nie ma co zalowac ;)
                                                    Ja tak nie szukalem w kazdym razie.
                                                  • sid.le.niwiec Re: gdzie ci mężczyźni... 05.12.15, 19:21
                                                    > Ale oni zazwyczaj sporo ruchaja, wiec nie ma co zalowac ;)

                                                    Jedni tak, a inni tylko sobie pomarzą. :)
                                                  • urquhart Re: gdzie ci mężczyźni... 05.12.15, 19:06
                                                    sabat777 napisał:

                                                    > ninek04 napisała:
                                                    >
                                                    > > To powiedz sam, czy mechaniczny seks bez emocji, bez porozumienia z tą dr
                                                    > ugą os
                                                    > > obą, jest dla Ciebie coś wart?
                                                    >
                                                    > Cos? Tak, chyba jest cos wart, mysle ze moglby byc dosc przyjemny fizycznie. Sz
                                                    > czegolnie jesli bylby bardzo perwersyjny.

                                                    Jak jedzenie słodyczy, są bezwartościowe, wręcz szkodliwe ale jakie przyjemne w doznaniach. :)
                                                  • sabat777 Re: gdzie ci mężczyźni... 05.12.15, 19:19
                                                    urquhart napisał:

                                                    > Jak jedzenie słodyczy, są bezwartościowe, wręcz szkodliwe ale jakie przyjemne w
                                                    > doznaniach. :)

                                                    Dobre porownanie :)
                                                    Kiedys znajomy wkrecal sie, zeby pojsc na kurwy. Mial dziewczyne i bzykal ja, ale stwierdzil ze zwyczajnie dosyc tego przytulania, miziania, glaskania po glowce i zapewnien milosci w trakcie. On sie nie chcial kochac tylko pierdolic, a to nie bylo mu dane.
                                                  • sid.le.niwiec Re: gdzie ci mężczyźni... 05.12.15, 19:22
                                                    > Kiedys znajomy wkrecal sie, zeby pojsc na kurwy. Mial dziewczyne i bzykal ja, a
                                                    > le stwierdzil ze zwyczajnie dosyc tego przytulania, miziania, glaskania po glow
                                                    > ce i zapewnien milosci w trakcie. On sie nie chcial kochac tylko pierdolic, a t
                                                    > o nie bylo mu dane.

                                                    I teraz kwestia, czy gdyby ta jego dziewczyna też chciała się pierdolić, to byłoby ok, czy od takich rzecz są dziwki, a połowica jednam od miziania i przytulania? :>
                                                  • ninek04 Re: gdzie ci mężczyźni... 05.12.15, 20:32
                                                    sid.le.niwiec napisała
                                                    >I teraz kwestia, czy gdyby ta jego dziewczyna też chciała się pierdolić, to byłoby ok, czy od takich rzecz są dziwki, a połowica jednam od miziania i przytulania? :>

                                                    To już Zombi kiedyś o tym pisał, z żoną się nie rżnie, bo rżnąć się to,co najwyżej z dziwką może, a żona to wiadomo od czego jest.
                                                  • sid.le.niwiec Re: gdzie ci mężczyźni... 06.12.15, 09:33
                                                    > To już Zombi kiedyś o tym pisał, z żoną się nie rżnie, bo rżnąć się to,co
                                                    > najwyżej z dziwką może, a żona to wiadomo od czego jest.

                                                    Nooo tak, zapomniałam. :)
                                                  • marek.zak1 Re: gdzie ci mężczyźni... 06.12.15, 09:49
                                                    sid.le.niwiec napisał(a):

                                                    > > To już Zombi kiedyś o tym pisał, z żoną się nie rżnie, bo rżnąć się to,co
                                                    > > najwyżej z dziwką może, a żona to wiadomo od czego jest.
                                                    >
                                                    > Nooo tak, zapomniałam. :).
                                                    ====================================
                                                    Z Zombim się nie zgadzam pod tym względem fundamentalnie :)
                                                  • kag73 Re: gdzie ci mężczyźni... 05.12.15, 19:27
                                                    sabat777 napisał:

                                                    > urquhart napisał:
                                                    >
                                                    > > Jak jedzenie słodyczy, są bezwartościowe, wręcz szkodliwe ale jakie przyj
                                                    > emne w
                                                    > > doznaniach. :)
                                                    >
                                                    > Dobre porownanie :)
                                                    > Kiedys znajomy wkrecal sie, zeby pojsc na kurwy. Mial dziewczyne i bzykal ja, a
                                                    > le stwierdzil ze zwyczajnie dosyc tego przytulania, miziania, glaskania po glow
                                                    > ce i zapewnien milosci w trakcie. On sie nie chcial kochac tylko pierdolic, a t
                                                    > o nie bylo mu dane.

                                                    Aha, a problem to mial kto on czy ona? Kto jemu albo jej wkrecil, ze w zwiazku i z ukochana kobieta osoba nie mozna sie i miziac i pierdolic? Kosciol katolicki?
                                                  • marek.zak1 Re: gdzie ci mężczyźni... 05.12.15, 19:37
                                                    kag73 napisała:

                                                    On sie nie chcial kochac tylko pierdolic, a to nie bylo mu dane.
                                                    >
                                                    > Aha, a problem to mial kto on czy ona? Kto jemu albo jej wkrecil, ze w zwiazku i z ukochana kobieta osoba nie mozna sie i miziac i pierdolic? Kosciol katolicki?
                                                    ==============================================
                                                    Właąnie, też tego nie rozumiem. Mizianie miziane, ale też, jak mówi Grey: I don't make love, I fuck.
                                                  • urquhart Re: gdzie ci mężczyźni... 05.12.15, 19:42
                                                    kag73 napisała:
                                                    > Aha, a problem to mial kto on czy ona? Kto jemu albo jej wkrecil, ze w zwiazku
                                                    > i z ukochana kobieta osoba nie mozna sie i miziac i pierdolic? Kosciol katolick
                                                    > i?

                                                    Do pierdolenia potrzebne jest pożadanie a tu psychologia ewolucyjna diagnozuje przykrą strategie patrnera długoterminowego u kobiet - jak facet sie angażuje rodzinnie to koniec z pożądaniem i pieprzenia nie będzie.
                                                  • marek.zak1 Re: gdzie ci mężczyźni... 05.12.15, 19:48
                                                    urquhart napisał:

                                                    > kag73 napisała:
                                                    > > Aha, a problem to mial kto on czy ona? Kto jemu albo jej wkrecil, ze w zwiazku i z ukochana kobieta osoba nie mozna sie i miziac i pierdolic? Kosciol katolick
                                                    > > i?
                                                    >
                                                    > Do pierdolenia potrzebne jest pożadanie a tu psychologia ewolucyjna diagnozuje
                                                    > przykrą strategie patrnera długoterminowego u kobiet - jak facet sie angażuje rodzinnie to koniec z pożądaniem i pieprzenia nie będzie.
                                                    =========================================
                                                    U mnie ta teoria nie nigdy nie obowiązywała.
                                                  • kag73 Re: gdzie ci mężczyźni... 05.12.15, 20:08
                                                    urquhart napisał:
                                                    > Do pierdolenia potrzebne jest pożadanie a tu psychologia ewolucyjna diagnozuje
                                                    > przykrą strategie patrnera długoterminowego u kobiet - jak facet sie angażuje r
                                                    > odzinnie to koniec z pożądaniem i pieprzenia nie będzie.

                                                    A wziales po uwage, ze moze gostek sam se wkreca, ze z wlasna to trzeba delikatnie i sie miziac a pierdolic to sie mozna z k..wa. Kiedys mi kumple opowiadla, ze ona by chciala, zeby maz ja tak konkret i porzadnie przelecial a on delikatnie i z rozwaga, co by jej bolu albo krzywdy nie zrobic, bo to w koncu ukochana zona :(
                                                    Ano wychodzi, ze kobiety monogamicze nie sa, po paru latach sie nudza partnerem, niestety :(
                                                    Na szczescie u mnie sie nie sprawdza, chociaz chlop zaangazowany rodzinnie a ja sama kochajaca matka, mnie nic nie zgrzyta i jedno drugiego nie wyklucza.

                                                  • urquhart Re: gdzie ci mężczyźni... 05.12.15, 20:17
                                                    kag73 napisała:
                                                    > A wziales po uwage, ze moze gostek sam se wkreca, ze z wlasna to trzeba delikat
                                                    > nie i sie miziac a pierdolic to sie mozna z k..wa. Kiedys mi kumple opowiadla,
                                                    > ze ona by chciala, zeby maz ja tak konkret i porzadnie przelecial a on delikatn
                                                    > ie i z rozwaga, co by jej bolu albo krzywdy nie zrobic, bo to w koncu ukochana
                                                    > zona :(
                                                    > Ano wychodzi, ze kobiety monogamicze nie sa, po paru latach sie nudza partnerem
                                                    > , niestety :(
                                                    > Na szczescie u mnie sie nie sprawdza, chociaz chlop zaangazowany rodzinnie a ja
                                                    > sama kochajaca matka, mnie nic nie zgrzyta i jedno drugiego nie wyklucza.

                                                    Dlaczego ty nie jesteś reprezentatywna to już nudzi mi się powtarzać.
                                                    Kobiety są równie niemonogamiczne jak mężczyźni bo to ten sam gatunek, tylko niemonogamiczność inaczej się manifestuje.
                                                    Faceci mają swoje inne schizy które ich blokują w związku też jak syndrom madonny i ladacznicy.
                                                  • marek.zak1 Re: gdzie ci mężczyźni... 05.12.15, 20:20
                                                    urquhart napisał:

                                                    > Faceci mają swoje inne schizy które ich blokują w związku też jak syndrom madonny i ladacznicy.
                                                    ===========================================
                                                    Najpopularniejsza schiza to strach przed własną żoną.
                                                  • ninek04 Re: gdzie ci mężczyźni... 05.12.15, 20:21
                                                    urquhart napisał
                                                    >Kobiety są równie niemonogamiczne jak mężczyźni bo to ten sam gatunek, tylko niemonogamiczność inaczej się manifestuje.<

                                                    Czyli w jaki inny sposób ta niemonogamiczność u kobiet się manifestuje?
                                                  • hello-kitty2 Re: gdzie ci mężczyźni... 05.12.15, 20:46
                                                    urquhart napisał:

                                                    > kag73 napisała:
                                                    > > A wziales po uwage, ze moze gostek sam se wkreca, ze z wlasna to trzeba d
                                                    > elikat
                                                    > > nie i sie miziac a pierdolic to sie mozna z k..wa. Kiedys mi kumple opowi
                                                    > adla,
                                                    > > ze ona by chciala, zeby maz ja tak konkret i porzadnie przelecial a on de
                                                    > likatn
                                                    > > ie i z rozwaga, co by jej bolu albo krzywdy nie zrobic, bo to w koncu uko
                                                    > chana
                                                    > > zona :(
                                                    > > Ano wychodzi, ze kobiety monogamicze nie sa, po paru latach sie nudza par
                                                    > tnerem
                                                    > > , niestety :(
                                                    > > Na szczescie u mnie sie nie sprawdza, chociaz chlop zaangazowany rodzinni
                                                    > e a ja
                                                    > > sama kochajaca matka, mnie nic nie zgrzyta i jedno drugiego nie wyklucza.
                                                    >
                                                    > Dlaczego ty nie jesteś reprezentatywna to już nudzi mi się powtarzać.

                                                    Dla mnie Kag jest meska przez to przykladanie wiekszej wagi do meskiego wygladu i czerpania z tego podniecenia. Wydaje mi sie, ze na tym polu inne kobiety sa krok za Kag, dlatego czerpia wiecej z innych samczych cech (= wiec im sie moze wiecej klocic ;)
                                                  • kag73 Re: gdzie ci mężczyźni... 05.12.15, 20:57
                                                    hello-kitty2 napisała:
                                                    > Dla mnie Kag jest meska przez to przykladanie wiekszej wagi do meskiego wygladu
                                                    > i czerpania z tego podniecenia. Wydaje mi sie, ze na tym polu inne kobiety sa
                                                    > krok za Kag, dlatego czerpia wiecej z innych samczych cech (= wiec im sie moze
                                                    > wiecej klocic ;)

                                                    Facetowi dawalam szanse na wiecej(randke itd) na podstawie wygladu, musze sie umiec sobie z nim wyobrazic w lozku, ale ma to sporo kobiet, ktore znam, nawet sie okazuje, moja stara matka ;)
                                                    Natomiast dalej liczylo sie dla mnie z nim lozko w pierwszej kolejnosci, bo jestem zdania, ze jak w lozku nie zagra to nigdze nie zagra. Co nie znaczy, ze lozko wystraczy jak cala reszta nie pasuje. No i zawsze lubilam jak facet naprawde na mnie lecial i widzialam zaangazowanie, zupelnie nie bawilo mnie i nie bawi zabawa w kotke i myszke, tu jestem kobieca do bolu, bo ja za facetem latala nie bede i tyle.A czy on sprzata, gotuje, zmienia pieluchy mam gdzies, nawet lubie, bo sama nie musze tego robic, ale nie zgrzyta mi to w ogole, bo nie zmienia jego wygladu i jego/naszych poczynan w lozku, nie ma wplywu na seks. Natomiast gdyby nic nie robil i sie w nic nie angazowal, to ma u mnie pozamiatane, bo jak jestem dobrze wkurwiona to sie seksic nie bede.

                                                    >
                                                  • kag73 Re: gdzie ci mężczyźni... 05.12.15, 20:28
                                                    Aaa i jeszcze znam przypadki, ze facet nadal kreci i babka na niego leci, ale poniewaz NIE angazuje sie w rodzine i zlewa cieplym moczem calodziennie a w nocy chce seksu, babka traci ochote i sily, wkurew jej nie pozwla i zmeczenie.
                                                  • ninek04 Re: gdzie ci mężczyźni... 05.12.15, 19:16
                                                    sabat 777 napisał

                                                    >Cos? Tak, chyba jest cos wart, mysle ze moglby byc dosc przyjemny fizycznie. Szczegolnie jesli bylby bardzo perwersyjny.<

                                                    O perwersyjność nie masz się co martwić, bo w relacjach pozamałżenskich znikają wszelkie hamulce, i wszelkie perwersje są bardzo miłe widziane ;)


                                                    >Nie az tak fajny, jak w udanym ukladzie z emocjami, wiezia itd. Kompletnie bez pozadania to klapa, ale mi do pozadania wystarczy, ze ja czuje chcice, nie napalam sie na konkretna kobiete. To taka typowa chuc. Wtedy w sumie jest mi obojetne kogo dupcze, byle nie trzeba bylo klasc na twarz gazety "w trakcie". Z pozadaniem ogolnie mam problem, czuje coraz mniej. Z reszta kobiecosc jako konstrukt jest dla mnie mocno odstreczajaca. Wiem jak to brzmi, ale nalezy sie tutaj szczerosc. Kobieta kochajaca bo pragnie miec dzidziusia i ustawionego mezusia wywoluje we mnie odruch wymiotny, kojarzy mi sie z pasozytem szukajacym rokujacego nosiciela.<

                                                    To we mnie też. Ja z dzidziusiami skończyłam już dawno ;)A poza tym, jeśli jest chuć, jest chęć, jest napalenie, jest pożądanie, jest moc, jest sex! ;)
                                                  • kag73 Re: gdzie ci mężczyźni... 05.12.15, 19:25
                                                    ninek04 napisała:
                                                    "O perwersyjność nie masz się co martwić, bo w relacjach pozamałżenskich znikają wszelkie hamulce, i wszelkie perwersje są bardzo miłe widziane ;)"

                                                    Zdziwilabys sie, ale w relacjach malzenskich tez jest to mozliwe, to zalezy jakich dwoje ludzi sie spotkalo i jakie maja wyobrazenia o seksie w ogole i czy moze rozgraniczaja albo nie rzozgraniczaja: seks malzenski i seks pozamalzenski.
                                                  • ninek04 Re: gdzie ci mężczyźni... 05.12.15, 19:44
                                                    kag73napisala
                                                    >Zdziwilabys sie, ale w relacjach malzenskich tez jest to mozliwe, to zalezy jakich dwoje ludzi sie spotkalo i jakie maja wyobrazenia o seksie w ogole i czy moze rozgraniczaja albo nie rzozgraniczaja: seks malzenski i seks pozamalzenski.<

                                                    Mnie tam to już mało co dziwi, zwłaszcza w relacjach małżeńskich ;)A to,że perwersja i wyuzdany seks jest możliwy i w małżeństwie to nie musisz mi mówić, tylko kwestia dopasowania wchodzi w rachubę. I chęci, zarówno z jednej, jak i drugiej strony, bo jeśli chce tylko ta jedna, a druga się wzbrania, to nie ma z czym startować ;)
                                                  • hello-kitty2 Re: gdzie ci mężczyźni... 05.12.15, 18:23
                                                    Powiem Ci Ninek, ze jestes bardzo interesujaca osoba, bardziej niz nie jeden facet. Tylko, ze ja mam niedosyt wiedzy o Tobie (prawdziwej Ciebie), stad pytania. Mam nadzieje, ze nie wymeczylam Cie za bardzo. Dzieki za cierpliwosc i wszystkie odpowiedzi. No i masz cos takiego w sobie, co sprawia, ze chcialoby sie Ciebie ochraniac.
                                                  • ninek04 Re: gdzie ci mężczyźni... 05.12.15, 19:27
                                                    hello -kitty 2 napisała
                                                    >Powiem Ci Ninek, ze jestes bardzo interesujaca osoba, bardziej niz nie jeden facet. Tylko, ze ja mam niedosyt wiedzy o Tobie (prawdziwej Ciebie), stad pytania. Mam nadzieje, ze nie wymeczylam Cie za bardzo. Dzieki za cierpliwosc i wszystkie odpowiedzi. No i masz cos takiego w sobie, co sprawia, ze chcialoby sie Ciebie ochraniac.<

                                                    To pytaj, bez obaw,jestem typową introwertyczką,ale tu otwieram się, jakbym leżała na kozetce u psychoterapeuty i wywalam to co mnie męczy i raduje jednocześnie ;)Co do ochrony, to raczej jestem dość silna, albo sprawiam takie wrażenie, ale życie jest w moich rękach, więc nauczyłam się funkcjonować bez parasola ochronnego i bez taryfy ulgowej . Liczę tylko na siebie, nie zaslaniam się innymi, bo nie umiem.
                                                  • hello-kitty2 Re: gdzie ci mężczyźni... 05.12.15, 19:40
                                                    ninek04 napisała:

                                                    > To pytaj, bez obaw,jestem typową introwertyczką,ale tu otwieram się, jakbym leż
                                                    > ała na kozetce u psychoterapeuty i wywalam to co mnie męczy i raduje jednocześn
                                                    > ie ;)

                                                    Fajnie ;)

                                                    Co do ochrony, to raczej jestem dość silna, albo sprawiam takie wrażenie,
                                                    > ale życie jest w moich rękach, więc nauczyłam się funkcjonować bez parasola och
                                                    > ronnego i bez taryfy ulgowej . Liczę tylko na siebie, nie zaslaniam się innymi,
                                                    > bo nie umiem.

                                                    Wiem, wierze Ci i wlasnie dlatego, na przekor, ochraniac 'cos' wartosciowego, co w sobie nosisz, przede wszystkim nieslychana skromnosc, piekny przymiot, niespotykany, unikatowy.
                                                  • ninek04 Re: gdzie ci mężczyźni... 05.12.15, 20:41
                                                    hello -kitty 2 napisała
                                                    >Wiem, wierze Ci i wlasnie dlatego, na przekor, ochraniac 'cos' wartosciowego, co w sobie nosisz, przede wszystkim nieslychana skromnosc, piekny przymiot, niespotykany, unikatowy.<

                                                    Kituś bardzo Ci dziękuję. Ale nie traktuj tych podziękowań jako lizusostwo, którym tfu,tfu,wiem, że się brzydzisz ;))Ja też nie nawidzę komuś wlazić w dupę, no chyba,że chodzi o anal ;))
                                                  • bgz0702 Re: gdzie ci mężczyźni... 05.12.15, 20:46
                                                    ninek04 napisała:

                                                    > hello -kitty 2 napisała
                                                    > >Wiem, wierze Ci i wlasnie dlatego, na przekor, ochraniac 'cos' wartosciowe
                                                    > go, co w sobie nosisz, przede wszystkim nieslychana skromnosc, piekny przymiot,
                                                    > niespotykany, unikatowy.<
                                                    >
                                                    > Kituś bardzo Ci dziękuję. Ale nie traktuj tych podziękowań jako lizusostwo, któ
                                                    > rym tfu,tfu,wiem, że się brzydzisz ;))Ja też nie nawidzę komuś wlazić w dupę, n
                                                    > o chyba,że chodzi o anal ;))

                                                    ;))) jestes zboczona
                                                  • ninek04 Re: gdzie ci mężczyźni... 05.12.15, 21:21
                                                    bgz 02 napisała
                                                    >ninek 04napisała
                                                    >Kituś bardzo Ci dziękuję. Ale nie traktuj tych podziękowań jako lizusostwo, któ
                                                    > rym tfu,tfu,wiem, że się brzydzisz ;))Ja też nie nawidzę komuś wlazić w dupę, n
                                                    > o chyba,że chodzi o anal ;))

                                                    >;))) jestes zboczona<

                                                    No wiesz? ;)Po czym to stwierdzasz? A choćby nawet, to krzywdy nikomu nie robię (przynajmniej świadomie) ;))
                                              • triss_merigold6 Re: gdzie ci mężczyźni... 05.12.15, 12:47
                                                W sumie co to za różnica dlaczego nie mogła dostać? Liczy się fakt, że nie mogła.
                                              • ninek04 Re: gdzie ci mężczyźni... 05.12.15, 15:42
                                                hello -kitty 2napisała
                                                >Kochanek, ktory pokatnie wykrada sie z domu od slubnej po to by bzyknac jakas panne i spieprzac w te pedy spowrotem do zony nie jest zadna 'galowa i odswietna wersja mezczyzny de luxe' tylko jest jak napisala Zawle zwyklym chujem, ktory oszukuje 2 kobiety.<

                                                To Twoja interpretacja, że jest chujem i masz do niej prawo.Dla mnie on liczy się w całości, łącznie z chujem,który jakby nie było odgrywa ważną rolę w tych spotkaniach ;)I którys już raz z kolei piszesz o pokątnym wykrawanie się z domu i liczeniu czasu.A ja już któryś raz z kolei mówię, że te spotkania nie wyglądają tak, jak sobie wyobrażasz,bo gdyby tak było, to nie zgodzilabym się na to,czyli byle jak,byle kiedy,byle szybko,byle z kim.Skoro się już zdecydowałam, to chcę więcej, niż bylejakości.

                                                >No wlasnie. A dlaczego nie moglas dostac?<

                                                Mogę Tobie również zadać podobne pytanie,nie uważasz?Nie wyszło i tyle,różnica poglądów, charakterów, oczekiwań, stopniowe oddalanie się od siebie, brak możliwości rozmowy konstruktywnej, bo liczyły się tylko argumenty jego,a nie moje,brak bliskości, brak czułości, brak seksu,odmowa seksu,stalam się przezroczysta i niewidzialna, niekompatybilna z nim. Nie jestem z nim i koniec.
                                          • kombinerki_pinocheta00 Re: gdzie ci mężczyźni... 05.12.15, 08:54
                                            Proszę Państwa, oto przykład typowo kobiecego rozumowania - my kobitki możemy, a ci frajerzy mają chodzić na krótkiej smyczy.

                                            >Ale to betka, najgorz
                                            > ej nie lubie skurwysynow (i tu nie poradze emocjonalnie inaczej), ktorzy biorac
                                            > seks od jednej inwestuja cala kurwa reszte w inna

                                            Poniżej:

                                            > jak masz gest mozesz to
                                            > odrzucic albo sobie z tego wybrac, co Ci sie aktualnie podoba ale on ma Ci to w
                                            > pysku przyniesc, bo nie jestes gorsza od innych.

                                            Mężczyzna-skurwysyn jest na tyle atrakcyjny, że może decydować co chce wziąć z danej relacji i wybiera seks po zawarciu umowy słownej z drugą stroną. Co to do cholery za stanowisko - ona może sobie wybrać i on ma jej przynieść w zębach, a on już nie może decydować czego chce? Mężczyzna-skurwysyn to jakiś przedmiot albo zabawka, która ma służyć pani-decydentce?
                                            Inwestuje w inną powiadasz. Hmm, "ciekawe", cholernie wkurwiające. Jak pisałem, że oczekuję wyłączności to pisałaś mi, że boję się konkurencji i obcych kutasów, bo przecież facet musi walczyć o zwierzynę, a jak tego nie robi to brakuje mu jaj i wniosek z tego jest taki, że do niczego się nie nadaje. Kobitka poszukuje, bada teren, wybiera najlepszy egzemplarz, nie wyłączając testów łóżkowych, ale facet nie może inwestować w inny materiał.
                                            Podwójne standardy stosujesz i prezentujesz typowe stanowisko pokrzywdzonych panienek, cierpiętnic, którym zawsze wiatr wieje w oczy i dla których faceci to świnie.

                                            Jeżeli mowa o związku to branie od jednej, a inwestowanie w inną nazywa się zdradą.
                                            • kag73 Re: gdzie ci mężczyźni... 05.12.15, 11:11
                                              kombinerki_pinocheta00 napisała:
                                              > Inwestuje w inną powiadasz. Hmm, "ciekawe", cholernie wkurwiające. Jak pisałem,
                                              > że oczekuję wyłączności to pisałaś mi, że boję się konkurencji i obcych kutasó
                                              > w, bo przecież facet musi walczyć o zwierzynę, a jak tego nie robi to brakuje m
                                              > u jaj i wniosek z tego jest taki, że do niczego się nie nadaje.

                                              Ty chociaz napislaes prawde, wiekszosc zaangazowanych oczekuje wylacznosci, bo milosc ma to do siebie, ze idzie w parze z zazdroscia, dzielic tez sie nie chcemy i ryzykowac, ze stracimy co mamy. I moim zdaniem nie ma tutaj roznicy meidzy plciami, obie one czuja tak samo.
                                              Kitty uczepila sie tego co pisze Kutuzow, ze facet placi za seks zasobami czy zwiazkiem, dlatego jezeli jakiejs nie placi a bierze seks to jest cos nie halo. Co jest oczywsicie bzdura, bo Ninek tak samo chce seksu jak i jej kochanek. Nie chodzi jej ani o zwiazek ani o zasoby. Maja taka sytucaje jaka maja i zdecydowali co bedzie dla nich najlepsze/odpowiednie.


                                              • sid.le.niwiec Re: gdzie ci mężczyźni... 05.12.15, 11:49
                                                > Co jest oczywsicie bzdura, bo Ninek tak samo chce seksu jak i jej kochanek.

                                                Szkoda, że nie można pogrubić, co by oczywistość bardziej rzucała się w oczy. :)
                                                • triss_merigold6 Re: gdzie ci mężczyźni... 05.12.15, 12:48
                                                  Dokładnie. Qrde, nie odmawiajmy dorosłym ludziom prawa do dokonywania wyborów samodzielnie, bo juz irytują mnie teorie o tym, że wszyscy są pchani przez mroczne siły i bezwolni.
                                                  • hello-kitty2 Re: gdzie ci mężczyźni... 05.12.15, 13:26
                                                    triss_merigold6 napisała:

                                                    > Dokładnie. Qrde, nie odmawiajmy dorosłym ludziom prawa do dokonywania wyborów s
                                                    > amodzielnie, bo juz irytują mnie teorie o tym, że wszyscy są pchani przez mrocz
                                                    > ne siły i bezwolni.

                                                    Jakie mroczne sily? Jakie odmawianie? Moja nadrzedna zasada jest kierowanie sie wolna wola. Mozna robic wszystko ale nie wszystko jest pozyteczne. Mozna sobie poanalizowac cudze i wlasne wybory, szczegolnie interesujace sa te mniej pozyteczne. Jak Ci sie czegos nie chce robic albo uznajesz to za nieinteresujace to nie potrzeba zaraz znajdowac sobie wymowki, mozna zwyczajnie tego nie robic ;)
                                          • sid.le.niwiec Re: gdzie ci mężczyźni... 05.12.15, 09:33
                                            Tak już nie mogę tego wszytskiego czytać do kawy, że aż się zalogowałam.:)

                                            Ninek pisze jak krowie na rowie:
                                            > Czy swoje poczucie szczęścia muszę określać koniecznie przez bycie związkowe z mężczyzną,
                                            > partnerem, i to obowiązkowo wolnym, bo wszystko inne równa się obniżeniu wymagań i
                                            > sobie i innym?Ja tak tego nie postrzegam, nie muszę być sparowana i mieć w posiadaniu
                                            > mężczyznę, czy też być przez niego posiadaną, abym mogła czuć się szczęśliwa.

                                            Dla mnie logiczne i zrozumiałem, obojętnie czy się z tym zgadzam, czy nie, czy sama tak mam, czy nie. Ona tak wybrała i tak chce.

                                            A Ty jej jedziesz jakimś ematkowo-midnajtowym schematem:
                                            > Oczywiscie, ze kazdy ocenia wg siebie ale popatrz: w drugim watku Kutuzow pisze, ze
                                            > mezczyzni swoim kobietom placa za seks zwiazkiem i zaangazowaniem. Nalezaloby z tego
                                            > wyciagnac wniosek, ze Ci, ktorzy ten seks biora, a nic za niego nie placa oszukuja te kobiety,
                                            > od ktorych ten seks maja, nie?
                                            gdzie kobiety in general to dziwki, które muszą za seks coś dostać (miłość, związek, dzieci, dom, sukienkę, whatever), bo inaczej seks sam w sobie ich nie interesuje.
                                            Nawet jeśli całkiem spora część kobiet ma taką mentalność dziwek czy tam niewolnic - przykre, ale może prawdziwe - to Ninek wyraźnie napisała, jakie ma podejście i że uważa oraz robi inaczej.
                                          • kag73 Re: gdzie ci mężczyźni... 05.12.15, 10:43
                                            Kitty:
                                            > Oczywiscie, ze kazdy ocenia wg siebie ale popatrz: w drugim watku Kutuzow pisze
                                            > , ze mezczyzni swoim kobietom placa za seks zwiazkiem i zaangazowaniem."

                                            Kitty, zacznijmy od tego, ze to jest kompletna bzdura i wcale nie prawda. Niech mi kutuzow pokaze chociaz jednego zaangazownego emocjonalnie/zakochanego faceta, ktoremu jest wszystko jedno z kim jeszcze oprocz niego sypia babka, w ktorej jest zakochany. Pewnie tylko jeden Kutuzow, ale...no u niego pech, bo ona do seksu potrzebuje zwiazku i wiezi, wiec on wpakowal sie w zwiazek :)
                                            Zapewne znajda sie jakies wyjatki ale dla wiekszosci ludzi w parze z zakochaniem/zaangazowaniem idzie wylacznosc seksualna a jak nazwac sytuacje: zaangazowanie+wylacznosc seksualna?
                                            • kag73 Re: gdzie ci mężczyźni... 05.12.15, 11:02
                                              Ninek i jej kochanek maja to czego oboje chca: seks. I to jest OK.
                                              Przesatanmy w koncu ciagle wychodzic z zalozenia, ze mezczyzni chca seksu i za niego placa(zwiazkiem czy zasobami) a kobiety daja seks za to co dostaja od mezczyzn albo, zeby to od nich dostac.Takie sytuacje zapewne sie zdarzaja w przypadkach gdzie kobiecie seks zbyt malo daje, zeby go chciec, oraz w sytucjach gdzie seks jest tylko droga do celu: posiadanie rodziny/dzieci, ewentualnie w sytucji gdzie on ma konkretna kase i sie chce nia dzielic za to fizycznie nie bardzo kreci. To moje zdanie.
                                              • hello-kitty2 Re: Podwalin tego forum nie lekcewaz 05.12.15, 11:28
                                                kag73 napisała:

                                                > Przesatanmy w koncu ciagle wychodzic z zalozenia, ze mezczyzni chca seksu i za
                                                > niego placa(zwiazkiem czy zasobami) a kobiety daja seks za to co dostaja od mez
                                                > czyzn albo, zeby to od nich dostac.

                                                Kag jak mamy przestac wychodzic z tego zalozenia skoro to podstawa tego forum? Jakkolwiek by mnie osoby jak Urqu, Kutuzow, Yoric nie wkurwialy, jakkolwiek bym sie z nimi zgodzic nie chciala, jakkolwiek by mi te teorie nie byly na reke, to skoro mezczyzna mowi ze placi zaaangazowaniem za seks, a jak seksu nie ma to to zaangazowanie wycofuje, to tak jest. I nie ma z czym dyskutowac. Ja bylam i jestem tu na forum oprocz pogadania sobie o dupie Maryni po to, zeby sie uczyc o meskim swiecie. I ta wiedza (choc odsteczajaca/wkurwiajaca) jest najcenniejsza. Gdybym ja miala 20 lat temu, to bym na niej zbudowala cale swoje zycie. Teraz zbuduje jego reszte + zycie syna, jesli bedzie chcial.
                                                • zawle Re: Podwalin tego forum nie lekcewaz 05.12.15, 11:34
                                                  Powiem więcej, facet który nie płaci czuje się w takim układzie niepewnie. Nie raz słyszałam "czemu ze mną jesteś", "chcę się czuć potrzebny", "nic dla Ciebie nie znaczę".
                                                • sabat777 Re: Podwalin tego forum nie lekcewaz 05.12.15, 12:19
                                                  Wystarczy, ze przekazesz synowi jedna podstawowa zasade - dziecko dla faceta = alimenty. Powiedz mu tak: musisz zakladac najgorszy wariant i pdzelicz czy bedzie cie stac by je placic. Jesli nie bedzie, to nie rob dzieci, chocby starozytne skaly intensywnie sraly, a dlugobrody Szwed na wlasnym chuju szedl. Tyle wystarczy. Reszty sie sam nauczy. W sumie to jeszcze jedna zasada: Nie ufaj milosci, bo nie trwa wiecznie. Zyj tak, bys mogl z niej wyjsc tak samo jak w nia wchodzisz.
                                                  • hello-kitty2 Re: Podwalin tego forum nie lekcewaz 05.12.15, 12:31
                                                    sabat777 napisał:

                                                    > Wystarczy, ze przekazesz synowi jedna podstawowa zasade - dziecko dla faceta =
                                                    > alimenty. Powiedz mu tak: musisz zakladac najgorszy wariant i pdzelicz czy bedz
                                                    > ie cie stac by je placic. Jesli nie bedzie, to nie rob dzieci, chocby starozytn
                                                    > e skaly intensywnie sraly, a dlugobrody Szwed na wlasnym chuju szedl.

                                                    Jakie alimenty? To malo! Jak Cie nie stac na utrzymanie i wychowywanie dziecka (czasowe, emocjonalne, finansowe, ect) to go nie mozesz posiadac. Czyli musisz zalozyc wariant: chcesz miec dziecko licz wylacznie na siebie, a nie ze kaska wszystko zalatwi. Co to znaczy alimenty? To o wiele, wiele, wiele za malo, hello?

                                                    Tyle wyst
                                                    > arczy. Reszty sie sam nauczy. W sumie to jeszcze jedna zasada: Nie ufaj milosci
                                                    > , bo nie trwa wiecznie. Zyj tak, bys mogl z niej wyjsc tak samo jak w nia wchod
                                                    > zisz.

                                                    Oczywiscie, przede wszystkim nie zen sie! Ale u mnie to nie jest problem, bo nikt sie nie zeni wiec skad by mu przyszedl do glowy w ogole taki pomysl? Taka ekstrawagancja ;) Zreszta kazdy, kto sie chce z kims zwiazac w sposob formalny/zamieszkac razem/miec wspolne dzieci to idzie do prawnika, ktory przedstwia mu wszystkie mozliwe opcje i wskazuje na najkorzystniejsza. Oni sa przeciez bezwzgledni i nie kieruja sie emocjami. Na podstawie ich opinii podejmowana jest decyzja, a nie w zadnych emocjach.
                                                • kag73 Re: Podwalin tego forum nie lekcewaz 05.12.15, 12:32
                                                  hello-kitty2 napisała:
                                                  > Kag jak mamy przestac wychodzic z tego zalozenia skoro to podstawa tego forum?
                                                  > Jakkolwiek by mnie osoby jak Urqu, Kutuzow, Yoric nie wkurwialy, jakkolwiek bym
                                                  > sie z nimi zgodzic nie chciala, jakkolwiek by mi te teorie nie byly na reke, t
                                                  > o skoro mezczyzna mowi ze placi zaaangazowaniem za seks, a jak seksu nie ma to
                                                  > to zaangazowanie wycofuje, to tak jest. I nie ma z czym dyskutowac. Ja bylam i
                                                  > jestem tu na forum oprocz pogadania sobie o dupie Maryni po to, zeby sie uczyc
                                                  > o meskim swiecie. I ta wiedza (choc odsteczajaca/wkurwiajaca) jest najcenniejsz
                                                  > a. Gdybym ja miala 20 lat temu, to bym na niej zbudowala cale swoje zycie. Tera
                                                  > z zbuduje jego reszte + zycie syna, jesli bedzie chcial.

                                                  Dla mnie kitty liczy sie co mezczyzni robia, jak sie zachowuja na zywo a nie co oni sobie tutaj wypisuja nie dokonca przemyslawszy co jak i dlaczego. Nie zbieralam swoich doswiadczen w Polsce i z Polakami, byc moze roznia sie od innych nacji, ale nie sadze. Ty tez nie mieszkasz w Polsce. Jedno sporbujmy wyjasnic: przyjmujac, ze seks jest dostepny, mozna zaplacic, mozna cos wyrwac, nie trzeba sie wiazac. A zatem jaki jest powod wiazania sie? Zaangazowanie emocjonalne/zakochanie, chec bycia i niedzielenia sie z innymi ta wlasnie osoba. Co bylo najpierw jajo czy kura? Facet zaangazowany chce seksu i wylacznosci albo angazuje sie(jeszcze bardziej) przez seks. Podobnie jak kobieta, bo seks zbliza i wiaze, nic nowego. Seks jest spoiwem, elementem laczacym pare, motywacja do dzialania, ale o dziwo nie z kazdym chce sie byc, dzielic loze i stol i konto w banku, chociaz sypiac mozna z wieloma. A zatem co nam tutaj decyduje? Moze milosc/zaangazowanie emocjonalne? Seks jest elementem zapewniajacym zadowolenie i stalosc w zwiazku, bo zawdzieczamy mu oksytocyne(hormon milosci).
                                                  W momencie kiedy nie ma seksu mija zaangazowanie, calkiem prawdopodobne ze z obu stron, rowniez ze stony kobiety. Co laczy Cie z Twoim wspollokatorem? Jestes zaangazowana? Dlaczego nie jestes? Bo z nim nie sypiasz.
                                                  Jestem kobieta ale gdyby w moim malzenstwie polegl seks to tez bym zaangazowanie wycofala, bo co mnie po zwiazku z facetem bez seksu?
                                                  W dodatku nie latwo wycofac zaangazowanie mimo, ze seksu nie ma, jest malo, patrz sabat i inni piszacy na forum: kocham zone, nie chce zdradzac, co mam zrobic by znow chciala ze mna sypiac. No prosze Cie ilez razy powtarzac to samo: ludzie szukaja milosci, chca byc kochani, miec kogos a seks jest tego wszystkego wspanialym i waznym dopelnieniem.
                                                  • hello-kitty2 Re: Podwalin tego forum nie lekcewaz 05.12.15, 12:46
                                                    kag73 napisała:

                                                    A zatem jaki jest powod wiazania sie?

                                                    Oplacalnosc. A wszystko inne co opisalas, to jest tylko nadbudowa i rozwiniecie podstawowego zalozenia ekonomicznego: musi sie oplacac.
                                                  • kag73 Re: Podwalin tego forum nie lekcewaz 05.12.15, 12:56
                                                    hello-kitty2 napisała:
                                                    > Oplacalnosc. A wszystko inne co opisalas, to jest tylko nadbudowa i rozwiniecie
                                                    > podstawowego zalozenia ekonomicznego: musi sie oplacac.

                                                    Co znaczy "oplacalnosc". Jestem zywa osoba z krwi i kosci, z instynktami i ludzkimi potrzebami, w tym potrzebie seksu. Jezeli ktos sie angazuje emocjonalnie, przed seksem i/albo przez seks, chce miec kogos na wylacznosc, bo nie chce ryzykowac straty i w dodatku wychowywac cudzych dzieci(w przypadku facetow)....? Bo sie oplaca, czy bo kocha/jest zaangazowany, nie chce stracic? Nie doceniasz sily uczuc/emocji, kitty, serio, moim zdaniem. A co komu po milosci w myslach, ja chce sie przezyc na zywo, ze wszystkim co z nia zwiazane, seks jest jej elementem.
                                                  • hello-kitty2 Re: Podwalin tego forum nie lekcewaz 05.12.15, 13:16
                                                    kag73 napisała:

                                                    > Co znaczy "oplacalnosc". Jestem zywa osoba z krwi i kosci, z instynktami i ludz
                                                    > kimi potrzebami, w tym potrzebie seksu. Jezeli ktos sie angazuje emocjonalnie,
                                                    > przed seksem i/albo przez seks, chce miec kogos na wylacznosc, bo nie chce ryzy
                                                    > kowac straty i w dodatku wychowywac cudzych dzieci(w przypadku facetow)....? Bo
                                                    > sie oplaca, czy bo kocha/jest zaangazowany, nie chce stracic? Nie doceniasz si
                                                    > ly uczuc/emocji, kitty, serio, moim zdaniem. A co komu po milosci w myslach, ja
                                                    > chce sie przezyc na zywo, ze wszystkim co z nia zwiazane, seks jest jej elemen
                                                    > tem.

                                                    Kag najprosciej jak potrafie: jestes w zwiazku z mezem, bo Ci sie on oplaca. Gdyby Ci sie nie oplacal/przestal oplacac, to wszystkie te uczucia wyzsze, ktore opisujesz nie pojawilyby sie lub by wygasly. Do wyliczenia oplacalnosci mozemy podstawiac nie tylko wartosci materialne ale i niematerialne, co tez sie juz dawno czyni w biznesie np wycenia sie wartosc o nazwie know how czyli wiedze. Zwiazkowo mozesz sobie podstawiac spelnianie potrzeb, pozadane cechy charakteru, kompatybilnosc, ect. Seks jest tylko jednym z elementow.
                                                  • kag73 Re: Podwalin tego forum nie lekcewaz 05.12.15, 13:21
                                                    hello-kitty2 napisała:
                                                    > Kag najprosciej jak potrafie: jestes w zwiazku z mezem, bo Ci sie on oplaca. Gd
                                                    > yby Ci sie nie oplacal/przestal oplacac, to wszystkie te uczucia wyzsze, ktore
                                                    > opisujesz nie pojawilyby sie lub by wygasly. Do wyliczenia oplacalnosci mozemy
                                                    > podstawiac nie tylko wartosci materialne ale i niematerialne, co tez sie juz da
                                                    > wno czyni w biznesie np wycenia sie wartosc o nazwie know how czyli wiedze. Zwi
                                                    > azkowo mozesz sobie podstawiac spelnianie potrzeb, pozadane cechy charakteru, k
                                                    > ompatybilnosc, ect. Seks jest tylko jednym z elementow.

                                                    I Ok i zapewne wielu bedzie sie oplacalo z roznych powodow, w zaleznosci od wyobrazen i oczekiwan. Jedno tylko dla mnie jest pewne: gdby nie milosc, to bym za niego nie wyszla. Nie wiem jak maja/mieli inni. Dla mnie milosc to warunek absolutnie konieczny ale niewystarczajacy.
                                                    >
                                                  • zawle Re: Podwalin tego forum nie lekcewaz 05.12.15, 13:43
                                                    hello-kitty2 napisała: > Kag najprosciej jak potrafie: jestes w zwiazku z mezem, bo Ci sie on oplaca. Gd
                                                    > yby Ci sie nie oplacal/przestal oplacac, to wszystkie te uczucia wyzsze, ktore
                                                    > opisujesz nie pojawilyby sie lub by wygasly. Do wyliczenia oplacalnosci mozemy
                                                    > podstawiac nie tylko wartosci materialne ale i niematerialne, co tez sie juz da
                                                    > wno czyni w biznesie np wycenia sie wartosc o nazwie know how czyli wiedze. Zwi
                                                    > azkowo mozesz sobie podstawiac spelnianie potrzeb, pozadane cechy charakteru, k
                                                    > ompatybilnosc, ect. Seks jest tylko jednym z elementow.

                                                    Ale ile dziewczyna musiałaby myśleć, ile analiz przeprowadzić, wniosków powyciągać...a może zakrzyczeć KOFAM CIE i ładne i na temat.
                                                    Oczywiście że musi się opłacać. Mnie musi, każdy inny pukałby się w głowę, ale mi się opłaca. Na niczym innym to nie polega a nazywane jest miłością.
                                                  • hello-kitty2 Re: Podwalin tego forum nie lekcewaz 05.12.15, 14:00
                                                    zawle napisała:

                                                    > Ale ile dziewczyna musiałaby myśleć, ile analiz przeprowadzić, wniosków powycią
                                                    > gać...a może zakrzyczeć KOFAM CIE i ładne i na temat.
                                                    > Oczywiście że musi się opłacać. Mnie musi, każdy inny pukałby się w głowę, ale
                                                    > mi się opłaca. Na niczym innym to nie polega a nazywane jest miłością.

                                                    Zawle a wiesz co sobie wczoraj wieczorem pomyslalam? Ze zamieniam sie w Ciebie ;) Mam juz forumowego ojca/mentora = Urqu, a teraz wybralam sobie matke/mentorke = Ciebie. No nie jestem pewna ale tak to sie jakos plecie.
                                                  • kag73 Re: Podwalin tego forum nie lekcewaz 05.12.15, 14:53
                                                    hello-kitty2 napisała:

                                                    > zawle napisała:
                                                    >
                                                    > > Ale ile dziewczyna musiałaby myśleć, ile analiz przeprowadzić, wniosków p
                                                    > owycią
                                                    > > gać...a może zakrzyczeć KOFAM CIE i ładne i na temat.
                                                    > > Oczywiście że musi się opłacać. Mnie musi, każdy inny pukałby się w głowę
                                                    > , ale
                                                    > > mi się opłaca. Na niczym innym to nie polega a nazywane jest miłością.

                                                    Tez napisalam, ze warunkiem koniecznym ale nie wystarczajacym dla mnie jest milosc. Czy i dla kogo ona wystarcza i da sie ja zakrzczec to bedzie kwestia indywidulana i zalezna od okolicznosci. Ja znam takie, ktorym sie nie oplacalo, ale bylo "bo ja go kocham", owszem seks tez byl oprocz tej milosci.
                                                  • sid.le.niwiec Re: Podwalin tego forum nie lekcewaz 05.12.15, 13:44
                                                    > Kag najprosciej jak potrafie: jestes w zwiazku z mezem, bo Ci sie on oplaca. Gd
                                                    > yby Ci sie nie oplacal/przestal oplacac, to wszystkie te uczucia wyzsze, ktore
                                                    > opisujesz nie pojawilyby sie lub by wygasly.

                                                    Taaa, dlatego standardem jest, że kiedy jedna strona zachoruje, straci pracę czy tam ma gorszy okres, to druga radośnie ją rzuca, bo przestało się opłacać. No przecież norma i wszyscy tak robią.
                                                    No chyba że Ty pod tym marketingowym sosem masz namyśli, że jest się z kimś z jakiegoś powodu, an ie dlatego, że się wpadło na ulicy na daną osobę, bo według takiego myślenia, można by być w związku z kimkolwiek. Tak, tu racja, tylko każdy ma swoje podejście, swoje kryteria i wątpię, czy tak powszechnie roztrząsa się je analitycznie, bo ludzie generalnie są mało skłonni do autorefleksji.
                                                  • hello-kitty2 Re: Podwalin tego forum nie lekcewaz 05.12.15, 14:10
                                                    sid.le.niwiec napisał(a):

                                                    > Taaa, dlatego standardem jest, że kiedy jedna strona zachoruje, straci pracę cz
                                                    > y tam ma gorszy okres, to druga radośnie ją rzuca, bo przestało się opłacać. No
                                                    > przecież norma i wszyscy tak robią.
                                                    > No chyba że Ty pod tym marketingowym sosem masz namyśli, że jest się z kimś z j
                                                    > akiegoś powodu

                                                    Raczej rachunkowym ;) Wprawdzie rachunek wynikow sporzadza sie za okreslony okres to jest jeszcze taka pozycja w bilansie jak zysk/strata z poprzednich okresow i jesli wystapil zysk to z niego pokrywa sie ewentualnie biezace straty w postaci choroby, utraty pracy i gorszego okresu. Gorzej jak wczesniej byla strata, to nie bardzo jest z czego pokryc i wtedy nadrzedna zasada rachunkowosci glosi, ze nie ma podstaw do kontynuowania dzialanosci ;-)
                                                  • zawle Re: Podwalin tego forum nie lekcewaz 05.12.15, 14:18
                                                    sid.le.niwiec napisał(a): > Taaa, dlatego standardem jest, że kiedy jedna strona zachoruje, straci pracę cz
                                                    > y tam ma gorszy okres, to druga radośnie ją rzuca, bo przestało się opłacać. No
                                                    > przecież norma i wszyscy tak robią.

                                                    No raczej. Chyba co trzeci ojciec dziecka niepełnosprawnego porzuca rodzinę. A wiesz czemu częściej niż kobiety? Bo cała nasza ludzka kultura wyuczyła je że im się opłaca być pokornymi i dającymi. W dawnych czasach, gdy większość kobiet nie pracowała, wysoce ryzykowne było wymagać czegokolwiek. Mąż mógł cofnąć opiekę. Dlatego opłacało się siedzieć cicho i znosić wszystko w pokorze. To nazywane było również jako niewieścia cnota. Dobre imię to była zapłata za milczenie i znoszenie swojego losu.

                                                    > No chyba że Ty pod tym marketingowym sosem masz namyśli, że jest się z kimś z j
                                                    > akiegoś powodu, an ie dlatego, że się wpadło na ulicy na daną osobę, bo według
                                                    > takiego myślenia, można by być w związku z kimkolwiek. Tak, tu racja, tylko każ
                                                    > dy ma swoje podejście, swoje kryteria i wątpię, czy tak powszechnie roztrząsa s
                                                    > ię je analitycznie, bo ludzie generalnie są mało skłonni do autorefleksji.

                                                    ?
                                                  • triss_merigold6 Re: Podwalin tego forum nie lekcewaz 05.12.15, 14:24
                                                    Hm... jeśli chodzi o dzieci - nie przyszło Ci do głowy, że te matki, które zostają z niepełnosprawnymi dziećmi kochają je bardziej niż ojcowie? Zwyczajnie, są bardziej przywiązane uczuciowo, zaangażowane, czerpią gratyfikację z macierzyństwa nawet jeśli dziecko jest chore/niesprawne, a odpowiedzialność i społeczne oczekiwania są na dalszych miejscach.
                                                  • zawle Re: Podwalin tego forum nie lekcewaz 05.12.15, 15:37
                                                    triss_merigold6 napisała:

                                                    > Hm... jeśli chodzi o dzieci - nie przyszło Ci do głowy, że te matki, które zost
                                                    > ają z niepełnosprawnymi dziećmi kochają je bardziej niż ojcowie?


                                                    Przyszło, ale odpowiadałam na to:
                                                    sid.le.niwiec napisał(a): > Taaa, dlatego standardem jest, że kiedy jedna strona zachoruje, straci pracę cz
                                                    > y tam ma gorszy okres, to druga radośnie ją rzuca, bo przestało się opłacać. No
                                                    > przecież norma i wszyscy tak robią.

                                                    Na to że się ta miłość bardzo szybko kończy. Dalej to wyjaśniałam czemu u panów zdecydowanie szybciej;)
                                                  • sid.le.niwiec Re: Podwalin tego forum nie lekcewaz 05.12.15, 17:31
                                                    > Na to że się ta miłość bardzo szybko kończy. Dalej to wyjaśniałam czemu u panów
                                                    > zdecydowanie szybciej;)

                                                    Bo mogą? :)
                                                  • urquhart życzeniowa gadka bab o męskich mózgach 05.12.15, 14:41
                                                    zawle napisała:
                                                    > No raczej. Chyba co trzeci ojciec dziecka niepełnosprawnego porzuca rodzinę. A
                                                    > wiesz czemu częściej niż kobiety? Bo cała nasza ludzka kultura wyuczyła je że i
                                                    > m się opłaca być pokornymi i dającymi. W dawnych czasach, gdy większość kobiet
                                                    > nie pracowała, wysoce ryzykowne było wymagać czegokolwiek. Mąż mógł cofnąć opie
                                                    > kę.

                                                    Przy całej sympatii dla mnie to znawu brak dystansu do siebie i życzeniowa rzeczywistość. Piszesz jak Badinger baba o męskim mózgu typowy przykład serdecznego palca dłuższego co nigdy nie czuła instynku macierzyńskiego i pisała epistoły i ksiązki że wszystkie kobiety tak mają wmówione przez patriarchat.
                                                    No przecież od kiedy mamy obrazowanie medyczne pracy mózgu to podstawowa wiedza że wiekszości kobiet przy kontakcie bliskości z potomstwem mózg zalewa fala gratyfikujacych oksytocyną opiatów, mocniejsza niż ta przy orgaźnie i to reakcja na poziomie fizjologicznym nawet u zwierząt.
                                                    Samce takich narkotycznych stymulantów nie mają i już (wyjąwszy nieliczne osobniki lub nieliczne monogamiczne gatunki u których zmiany hormonane wystepuja symetrycznie).
                                                    Jeżeli mają gratyfikacje to na poziomie uczuć wyższych i społecznych, które w przypadku potomstwa niepełnosprawnego trudno jezeli wogóle możliwe osiagnąć.
                                                  • zawle Re: życzeniowa gadka bab o męskich mózgach 05.12.15, 15:41
                                                    urquhart napisał: Piszesz jak Badinger baba o męskim mózgu typowy przykład serdecznego
                                                    > palca dłuższego co nigdy nie czuła instynku macierzyńskiego

                                                    Błagam Cię urgu, nie bełkocz do mnie.

                                                    Co do reszty, pomieszałam myśli. Oczywiście że kobiety kochają, a facetom się miłość szybko kończy.
                                                  • urquhart Re: życzeniowa gadka bab o męskich mózgach 05.12.15, 19:53
                                                    zawle napisała:
                                                    > Błagam Cię urgu, nie bełkocz do mnie.
                                                    > Co do reszty, pomieszałam myśli. Oczywiście że kobiety kochają, a facetom się m
                                                    > iłość szybko kończy.

                                                    A kobietom to się miłość do facetów niby nie kończy typowo szybko jak nagle do dziecka zaczynają odczuwać znacznie silniejszą bliskość, mocniejsze uczucia i oksytocynową gratyfikację?
                                                  • urquhart Kag 05.12.15, 12:59
                                                    kag73 napisała:
                                                    > Jestem kobieta ale gdyby w moim malzenstwie polegl seks to tez bym zaangazowani
                                                    > e wycofala, bo co mnie po zwiazku z facetem bez seksu?
                                                    > W dodatku nie latwo wycofac zaangazowanie mimo, ze seksu nie ma, jest malo, pat
                                                    > rz sabat i inni piszacy na forum: kocham zone, nie chce zdradzac, co mam zrobic
                                                    > by znow chciala ze mna sypiac.

                                                    Przede wszystkim Kag jesteś typową męską kobietą na testosteronie i nie masz dystansu do siebie generalizując wciąż swój dość wąski i specyficzny punkt widzenia na ogół kobiet, przez co cały czas dykredytujesz jakieś bardziej ogólne damsko męskie wnioski z badań , czy opisywane odczucia mężczyzn jako niespójne z twoim doświadczeniem w którym większa cześć zależności damsko-męskich jest odwrócony!
                                                  • kag73 Re: Kag 05.12.15, 13:12
                                                    urquhart napisał:
                                                    > Przede wszystkim Kag jesteś typową męską kobietą na testosteronie i nie masz dy
                                                    > stansu do siebie generalizując wciąż swój dość wąski i specyficzny punkt widzen
                                                    > ia na ogół kobiet, przez co cały czas dykredytujesz jakieś bardziej ogólne dams
                                                    > ko męskie wnioski z badań , czy opisywane odczucia mężczyzn jako niespójne z tw
                                                    > oim doświadczeniem w którym większa cześć zależności damsko-męskich jest odwróc
                                                    > ony!
                                                    Urqu, pomijajac moja "meskosc". Doswiadczylam w swoim zyciu sporo dobrego seksu, jestem seksem zainteresowana, bo kojarze go z wielka przyjemnoscia, moze dlatego, ze mam/mialam testosteron, nie wiem.
                                                    Mysle, ze moje rozwazania na temat meskich emocji i zaangazowania nie sa z dupy wziete. Mezczyzni, podobnie jak kobiety, angazuja sie emocjonalnie, zakochuja sie, chca byc kochani i najbardziej chca seksu z babka, ktora zawladnela ich sercem, na ktora leca i ktora na nich leci. Czy zaprzeczysz?
                                                  • urquhart Re: Kag 05.12.15, 15:01
                                                    kag73 napisała:
                                                    > Urqu, pomijajac moja "meskosc". Doswiadczylam w swoim zyciu sporo dobrego seksu
                                                    > , jestem seksem zainteresowana, bo kojarze go z wielka przyjemnoscia, moze dlat
                                                    > ego, ze mam/mialam testosteron, nie wiem.
                                                    > Mysle, ze moje rozwazania na temat meskich emocji i zaangazowania nie sa z dupy
                                                    > wziete. Mezczyzni, podobnie jak kobiety, angazuja sie emocjonalnie, zakochuja
                                                    > sie, chca byc kochani i najbardziej chca seksu z babka, ktora zawladnela ich se
                                                    > rcem, na ktora leca i ktora na nich leci. Czy zaprzeczysz?

                                                    Wpisuje mi się do doskonale w schemat. I nie wiem jak pisać rzeczowo żeby nikt sie nie obrażał, nie brał za deprecjonowanie i uruchamiał wyparcia tyklo przyjmował afirmacyjnie.
                                                    NIe chodzi o babochłopa.
                                                    Męska testosteronowa w mózgu babka z sedecznym palcem dla mnie typowowa to Martyna Wojciechowska, lubi ryzyko, wyścigi , podróze, odkrycia. relaksuje się przy strzelaniu z ostrej broni, a do tego jest seksowna, ładna z buzi, ma fajny cyc , tyłek i klepsydrę. A jeśli chodzi o seks to chodziły legendy że w ekipie to nawet prostemu oświetleniowcowi nie przepuściła i wszytkie chłopy chciały z nią latać na zdjęcia. No na pewno miała z tego sporo przyjemności. Tylko macierzyństwo ją rozczarowało i po porodzie zostawiła córkę i udała sie w długą podróż na Antarktyke bodajże. To dziewczyna bez lęków, ale rodzicielswo oparte jest na lękach.

                                                    I teraz wyobrażasz sobie Martynę która na własnym przykładzie generalizuje zachowania ogółu kobiet?

                                                    Podobnie z kobiecymi mężczyznami najlepszym przykładem kobiecych palców jest Chopin że mogą być cechy afirmowane.
                                                  • kag73 Re: Kag 05.12.15, 15:47
                                                    urquhart napisał:
                                                    > Wpisuje mi się do doskonale w schemat. I nie wiem jak pisać rzeczowo żeby nikt
                                                    > sie nie obrażał, nie brał za deprecjonowanie i uruchamiał wyparcia tyklo przyjm
                                                    > ował afirmacyjnie.
                                                    > NIe chodzi o babochłopa.
                                                    > Męska testosteronowa w mózgu babka z sedecznym palcem dla mnie typowowa to Mart
                                                    > yna Wojciechowska, lubi ryzyko, wyścigi , podróze, odkrycia. relaksuje się przy
                                                    > strzelaniu z ostrej broni, a do tego jest seksowna, ładna z buzi, ma fajny cyc
                                                    > , tyłek i klepsydrę. A jeśli chodzi o seks to chodziły legendy że w ekipie to
                                                    > nawet prostemu oświetleniowcowi nie przepuściła i wszytkie chłopy chciały z nią
                                                    > latać na zdjęcia. No na pewno miała z tego sporo przyjemności. Tylko macierzyń
                                                    > stwo ją rozczarowało i po porodzie zostawiła córkę i udała sie w długą podróż n
                                                    > a Antarktyke bodajże. To dziewczyna bez lęków, ale rodzicielswo oparte jest na
                                                    > lękach.

                                                    Ja zatem nie jestem testosteronowa, nie potrzebuje adrenaliny, przepadam za moim dzieciakiem, jestem matka z powolania, chociaz nie mialam wcieklizny na dziecko, nie dalabym kazdemu, tylko tym, ktorzy mnie kreca/mi sie pdobaja.
                                                    Ty wychodzi mnie tez jestes kobiecym mezczyzna, bo po ch...ja walczyles o wzgledy zony jak sie stala maltka i odstawila Cie na drugi plan? Bullshit to wszystko co opowiadasz. Cytowane przez Ciebie kiedys wyniki badan tej wielkiej ankiety pokazywaly, ze najszybciej zwiazali sie isplodzili dzieci ci najbardziej testosteronowi, bo to ich gnal testosteron a jednoczesnie lecialy na nich babki. I jeszcze ci badacze zapodali, ze o tym czy facet zajmuje sie dzieciakiem decyduje w najwiekszej mierze jego nastwienie. W dodatku sie nazywa, ze kiedy mezczyzna zajmuje sie/obcuje z dzieckiem, spada mu testosteron, co wszystko wydaje sie calkiem sensowne, bo z biologicznego punktu widzenia przetrwanie gatunku jest najwazniejsze a najwieksza gwarancje mamy gdy oboje zadbaja o potomstwo.


                                                  • urquhart Re: Kag 05.12.15, 18:23
                                                    > Ja zatem nie jestem testosteronowa, nie potrzebuje adrenaliny, przepadam za moi
                                                    > m dzieciakiem, jestem matka z powolania, chociaz nie mialam wcieklizny na dziec
                                                    > ko, nie dalabym kazdemu, tylko tym, ktorzy mnie kreca/mi sie pdobaja

                                                    Podobnie bym się określił. Babki na Życiu Rodzinnym i w znanych mi związkach zaś tym sie różnią tym się róznią że deklarują że kochają/mężowie im sie podobają ale dawać im nie mają ochoty i już. Bo nie.

                                                    > Ty wychodzi mnie tez jestes kobiecym mezczyzna, bo po ch...ja walczyles o wzgle
                                                    > dy zony jak sie stala maltka i odstawila Cie na drugi plan? Bullshit to wszystk
                                                    > o co opowiadasz

                                                    To kwestia nastawienia i męskiej konsekwencji wyborów i wyznawania konserwatywnych wartości.
                                                    Przypomnę jak nie bardzo zrozumiałąś: męskość mózgu czy kobiecość to jedynie dereminuje hormonalnie jakie zachowania pobudzanie bedą sprawiać ci przyjemność, GRATYFIKACJA.

                                                    Nadal możesz kogoś wychować żeby dokonywał wybrów innych z powodu zachowań kulturowych (jak gender) czy wyznawanych wartości (jak religia) mimo że te wybory nie będą wcale sprawiać przyjemności i gratyfikować przyjemnością w mózgu. Narasta wtedy zgorzknienie.

                                                    Cytowane przez Ciebie kiedys wyniki badan tej wielkiej ankiety
                                                    > pokazywaly, ze najszybciej zwiazali sie isplodzili dzieci ci najbardziej testo
                                                    > steronowi, bo to ich gnal testosteron a jednoczesnie lecialy na nich babki. I j
                                                    > eszcze ci badacze zapodali, ze o tym czy facet zajmuje sie dzieciakiem decyduje
                                                    > w najwiekszej mierze jego nastwienie. W dodatku sie nazywa, ze kiedy mezczyzna
                                                    > zajmuje sie/obcuje z dzieckiem, spada mu testosteron, co wszystko wydaje sie c
                                                    > alkiem sensowne, bo z biologicznego punktu widzenia przetrwanie gatunku jest na
                                                    > jwazniejsze a najwieksza gwarancje mamy gdy oboje zadbaja o potomstwo.

                                                    Jak wyżej. Kluczowe jest nastawienie fakt. Można działać wbew naturze i nie mieć z tego wcale gratyfikacji przecież. Ale działanie wbrew naturze ma swój koszt, pomijając zgorzknienie, brak seksu, spadek testosteronu silny u męskiego mężczyzny to wycofanie z aktywności i depresja. No ale wykastrowane koty żyją dłużej i bezpieczniej jak już dzisaj cytowałem.
                                              • sid.le.niwiec Re: gdzie ci mężczyźni... 05.12.15, 11:48
                                                > Ninek i jej kochanek maja to czego oboje chca: seks. I to jest OK.
                                                > Przesatanmy w koncu ciagle wychodzic z zalozenia, ze mezczyzni chca seksu i za
                                                > niego placa(zwiazkiem czy zasobami) a kobiety daja seks za to co dostaja od mez
                                                > czyzn albo, zeby to od nich dostac.Takie sytuacje zapewne sie zdarzaja w przypa
                                                > dkach gdzie kobiecie seks zbyt malo daje, zeby go chciec, oraz w sytucjach gdzi
                                                > e seks jest tylko droga do celu: posiadanie rodziny/dzieci, ewentualnie w sytuc
                                                > ji gdzie on ma konkretna kase i sie chce nia dzielic za to fizycznie nie bardzo
                                                > kreci. To moje zdanie.

                                                Amen. :)
                                                • ninek04 Re: gdzie ci mężczyźni... 05.12.15, 15:48
                                                  sid.le.niwiec napisała
                                                  >kag73napisala Ninek i jej kochanek maja to czego oboje chca: seks. I to jest OK.
                                                  > Przesatanmy w koncu ciagle wychodzic z zalozenia, ze mezczyzni chca seksu i za
                                                  > niego placa(zwiazkiem czy zasobami) a kobiety daja seks za to co dostaja od mez
                                                  > czyzn albo, zeby to od nich dostac.Takie sytuacje zapewne sie zdarzaja w przypa
                                                  > dkach gdzie kobiecie seks zbyt malo daje, zeby go chciec, oraz w sytucjach gdzi
                                                  > e seks jest tylko droga do celu: posiadanie rodziny/dzieci, ewentualnie w sytuc
                                                  > ji gdzie on ma konkretna kase i sie chce nia dzielic za to fizycznie nie bardzo
                                                  > kreci. To moje zdanie.

                                                  >Amen. :)<

                                                  No Amen, Amen :)
                                                  • bgz0702 Re: gdzie ci mężczyźni... 05.12.15, 17:58
                                                    ninek04 napisała:

                                                    > sid.le.niwiec napisała
                                                    > >kag73napisala Ninek i jej kochanek maja to czego oboje chca: seks. I to je
                                                    > st OK.
                                                    > > Przesatanmy w koncu ciagle wychodzic z zalozenia, ze mezczyzni chca seksu
                                                    > i za niego placa(zwiazkiem czy zasobami) a kobiety daja seks za to co dostaja
                                                    > od mezczyzn albo, zeby to od nich dostac.Takie sytuacje zapewne sie zdarzaja w
                                                    > przypa
                                                    > > dkach gdzie kobiecie seks zbyt malo daje, zeby go chciec, oraz w sytucjac
                                                    > h gdzie seks jest tylko droga do celu: posiadanie rodziny/dzieci, ewentualnie w
                                                    > sytucji gdzie on ma konkretna kase i sie chce nia dzielic za to fizycznie nie
                                                    > bardzo
                                                    > > kreci. To moje zdanie.
                                                    >
                                                    > >Amen. :)<
                                                    >
                                                    > No Amen, Amen :)

                                                    amen, amen, amen;)
                                            • zawle Re: gdzie ci mężczyźni... 05.12.15, 11:14
                                              kag73 napisała:
                                              > Kitty, zacznijmy od tego, ze to jest kompletna bzdura i wcale nie prawda. Niech
                                              > mi kutuzow pokaze chociaz jednego zaangazownego emocjonalnie/zakochanego facet
                                              > a, ktoremu jest wszystko jedno z kim jeszcze oprocz niego sypia babka, w ktorej
                                              > jest zakochany. Pewnie tylko jeden Kutuzow, ale...no u niego pech, bo ona do s
                                              > eksu potrzebuje zwiazku i wiezi, wiec on wpakowal sie w zwiazek :)

                                              Ale kutuzowi się teoria potwierdziła. Płaci? Płaci.
                                              • kutuzow Re: gdzie ci mężczyźni... 05.12.15, 14:03
                                                zawle napisała:
                                                >
                                                > Ale kutuzowi się teoria potwierdziła. Płaci? Płaci.
                                                >

                                                Ja pi***le poziom jak na Onecie.
                                                Jak argumenty są ciężkie do obalenia, to przypier**y się choć do gościa, co się będzie mądrzył dupek jeden.

                                                Oczywiście mogę sypać przykładami jak z rękawa:
                                                - czemu kobiety nie chodzą do łóżka już na pierwszej randce
                                                - czemu geje mają zdecydowanie więcej seksu od hetero
                                                - czemu to kobiety pytają "dokąd zmierza ten związek" a nie faceci
                                                - czemu to kobiety czekają na oświadczyny i ślub (jeśli nie zależy im na zaangażowaniu, to powinny się cieszyć chwilą i fajnym seksem)

                                                oczywiście lata sypania pereł przed wieprze, a na koniec i tak jest, że Kutuzow jest wielbłądem.
                                                • zawle Re: gdzie ci mężczyźni... 05.12.15, 14:27
                                                  kutuzow napisał: > Ja pi***le poziom jak na Onecie.
                                                  > Jak argumenty są ciężkie do obalenia, to przypier**y się choć do gościa, co się
                                                  > będzie mądrzył dupek jeden.

                                                  No ludzie, biją niesprawiedliwie. Sam pisałeś że się zaręczyłeś bo ona chciała. To ty jesteś ten od wstawiania cycków narzeczonej, nic nie pokręciłam?

                                                  > Oczywiście mogę sypać przykładami jak z rękawa:
                                                  > - czemu kobiety nie chodzą do łóżka już na pierwszej randce

                                                  Bo nie ma gdzie? A krótkie jebanko w kiblu nie doprowadzi do kobiecego spuszczenia się?

                                                  > - czemu geje mają zdecydowanie więcej seksu od hetero

                                                  Patrz wyżej...spuszczają się szybciej niż kobiety.

                                                  > - czemu to kobiety pytają "dokąd zmierza ten związek" a nie faceci

                                                  Faceci też pytają. Na serio. I nie tylko wtedy gdy chcą zmienić dupę na inną. Nawet więcej...niedawno pewien nastolatek mi powiedział że chciałby mieć żonę która zarabiałaby na dom. On by siedział w domu, sprzątał, gotował i zajmował się dziećmi bo to lubi. Takie myśli;)

                                                  > - czemu to kobiety czekają na oświadczyny i ślub (jeśli nie zależy im na zaanga
                                                  > żowaniu, to powinny się cieszyć chwilą i fajnym seksem)

                                                  Bo tysiące lat faceci wkładali im do głowy że to wartość.
                                  • sabat777 Re: gdzie ci mężczyźni... 04.12.15, 23:35
                                    hello-kitty2 napisała:

                                    > W koncu wszyscy tu kibicujemy Sabatowi zeby zamoczyl

                                    Przypomniał mi się taki dowcip ze stanu wojennego. Solidarność wynajęła snajpera, żeby zastrzelił Generała. Gość skasował zaliczkę, ale po dwóch tygodniach przychodzi i zwraca ją co do grosza. Zdziwiona opozycja pyta o co chodzi. A najemnik na to: "Ludzie, to jest niewykonalne. Co biorę faceta na muszkę, to zaraz za plecami wyrasta mi jakiś przechodzień i entuzjastycznie klepie: Strzelaj!!! Strzelaj stary!!! Daaa-a-waj! Daaa-a-aa-lej!"
                            • wont2 Re: gdzie ci mężczyźni... 04.12.15, 16:31
                              sabat777 napisał:

                              > bo to fajna babka jest i ładna.
                              ----------
                              A to przepraszam kolegę. Cicha woda... :)))
                          • notyouraveragegirl Re: gdzie ci mężczyźni... 05.12.15, 12:44
                            hello-kitty2 napisała:

                            > Ta pani przyszla sie tylko potulic na forum w takich wypowiedziach:
                            > rel="nofollow">forum.gazeta.pl/forum/w,15128,159492111,159497670,Re_gdzie_ci_mezczyzni_.html
                            > Nie szkodzi, ze az ociekaja falszem. Sabat sobie trenuje na niej wontowy style.
                            >

                            A Ty dalej się czepiasz mojego żartu do loppe, że dziękuję za komplement bo na niego liczyłam. TO BYŁ ŻART. Uwielbiam komplementy, ale szanuję tylko te, które są wypowiadane przez osoby, które mają podstawy żeby je wypowiadać. Gdyby słowa Sabata były do mnie, nie ucieszyłyby mnie bo nie może mieć pojęcia o mojej energii i radości życia. Będę więc wdzięczna, jeśli przestaniesz mnie przedstawiać jako pustą panienkę, która leci na byle miłe słowo.
                            • hello-kitty2 Re: gdzie ci mężczyźni... 05.12.15, 13:33
                              notyouraveragegirl napisała:

                              Będę więc wdzięczna, jeśli przestaniesz mnie przedstawia
                              > ć jako pustą panienkę, która leci na byle miłe słowo.

                              Alez Tys slepa. W watku pare osob okreslilo Cie ksiezniczka i tak Cie traktuja, a Ty sie mnie czepiasz za jakiegos Loppe.
                              • notyouraveragegirl Re: gdzie ci mężczyźni... 05.12.15, 16:00
                                hello-kitty2 napisała:
                                > Alez Tys slepa. W watku pare osob okreslilo Cie ksiezniczka i tak Cie traktuja,
                                > a Ty sie mnie czepiasz za jakiegos Loppe.

                                Czepiam się tego, że Ty się czepiasz i już któryś raz odwołujesz się do jednego zdania wypowiedzianego z przymrużeniem oka, w którym owego przymrużenia nie zauważyłaś (muszę mrugać bardziej wyraźnie:)).

                                A co do nazywania mnie księżniczką to w stu procentach te komentarze rozumiem - mam jakieś wymagania i sama o sobie mówię, że jestem selektywna - toż to przecież gwiazdorstwo w czystej postaci. Gdybym z kolei tych wymagań nie miała to bym się nie szanowała i miała się udać do psychologa, żeby popracować nad poczuciem własnej wartości. Jak ktoś pojawia się w forumowej rzeczywistości z jakimś problemem to z pewnością daje się zaklasyfikować do jakiejś grupy - a najłatwiej wszystkich oceniać przypisując go do jakiejś skrajności.
                                • kag73 Re: gdzie ci mężczyźni... 05.12.15, 16:05
                                  notyouraveragegirl napisała:
                                  > Czepiam się tego, że Ty się czepiasz i już któryś raz odwołujesz się do jednego
                                  > zdania wypowiedzianego z przymrużeniem oka, w którym owego przymrużenia nie za
                                  > uważyłaś (muszę mrugać bardziej wyraźnie:)).
                                  >
                                  > A co do nazywania mnie księżniczką to w stu procentach te komentarze rozumiem -
                                  > mam jakieś wymagania i sama o sobie mówię, że jestem selektywna - toż to przec
                                  > ież gwiazdorstwo w czystej postaci. Gdybym z kolei tych wymagań nie miała to by
                                  > m się nie szanowała i miała się udać do psychologa, żeby popracować nad poczuci
                                  > em własnej wartości. Jak ktoś pojawia się w forumowej rzeczywistości z jakimś p
                                  > roblemem to z pewnością daje się zaklasyfikować do jakiejś grupy - a najłatwiej
                                  > wszystkich oceniać przypisując go do jakiejś skrajności.

                                  Jakie Ty masz wymagania skoro zostajesz(Ty atrakcyjna) z gostkiem, ktory Cie nie chce pukac? No jakie? Dlaczego z nim zostajesz? Dlaczego? Napisz, ze go kochasz, to potwierdzi sie moja teza, ze niektorzy mowia: jest taki siaki owaki ale ja go kocham i odjesc nie potrafie. Ja w to uwierze.
                                  • notyouraveragegirl Re: gdzie ci mężczyźni... 05.12.15, 16:20
                                    Milion razy już pisałam, że go kocham i lubię i dobrze mi się z nim rozmawia i mamy wspólne zainteresowania i że przez lata myślałam, że mogę go zmienić. Poza tym on mi się podoba, lubię jego poczucie humoru i szerokie barki :). I jest fajnym porządnym facetem, który nie zostawił i w przyszłości też nie zostawiłby mnie w trudnych chwilach. Ale niestety im dłużej trwa to mało udane pożycie tym bardziej przestaję go lubić... I czuję się przy nim taka przeciętna, mało atrakcyjna i mało kobieca. I nie chcę z nim być nie dlatego, że go nie kocham, ale dlatego, że wiem, że bycie z nim jest dla mnie destruktywne.
                                • sid.le.niwiec Re: gdzie ci mężczyźni... 05.12.15, 17:33
                                  > mam jakieś wymagania i sama o sobie mówię, że jestem selektywna - toż to przecież
                                  > gwiazdorstwo w czystej postaci. Gdybym z kolei tych wymagań nie miała to bym się nie
                                  > szanowała i miała się udać do psychologa, żeby popracować nad poczuciem własnej wartości.

                                  <ściana>
                                  • triss_merigold6 Re: gdzie ci mężczyźni... 05.12.15, 17:36
                                    Hehhehhehehehhe. Poczucie własnej wartości u laski, przy której mąż bez żenady wali konia, krytykuje za wygląd i odmawia seksu od dawna.
                                • hello-kitty2 Re: Ej Ty ksiezniczka tu sobie outcome doczytaj 07.12.15, 18:33
                                  notyouraveragegirl napisała:

                                  > Czepiam się tego, że Ty się czepiasz i już któryś raz odwołujesz się do jednego
                                  > zdania wypowiedzianego z przymrużeniem oka, w którym owego przymrużenia nie za
                                  > uważyłaś (muszę mrugać bardziej wyraźnie:)).

                                  forum.gazeta.pl/forum/w,15128,159492111,159541423,Re_gdzie_ci_mezczyzni_.html
                      • zawle Re: gdzie ci mężczyźni... 04.12.15, 10:22
                        sabat777 napisał:

                        > Niemniej, a mowia ze ranki sa madrzejsze od wieczorow, musze przyznac, ze poszu
                        > kiwanie w pewnym wieku faceta, ktory jest rokujacy zwiazkowo i jednoczesnie bud
                        > zi dreszczyk emocji to poprzeczka postawiona najwyzej z mozliwych. Nieslychanie
                        > wysoko. Trudno bowien spodziewac sie, ze taki facet nie budzilby ogromnego zai
                        > nteresowania ze strony innych kobiet. Wywolujacy dreszcz emocji, czyli przystoj
                        > ny, inteligentny, blyskotliwy, obdarzony charyzma i elokwentny a jednoczesnie r
                        > okujacy zwiazkowo, czyli ustawiony finansowo, wolny, bezdzietny i jednoczesnie
                        > zainteresowany mezatka po przejsciach... Gdzie szukalbym takich mezczyzn? Na pl
                        > anie komedii romantycznych...

                        Znalezienie fajnego faceta w każdym wieku nie jest proste. A po 40 to już normalnie szukanie skarbów. Dokładnie.
                        • sea.sea Re: gdzie ci mężczyźni... 04.12.15, 12:12
                          Tzn jak to jest: większość posiadaczy chromosomu Y jest z definicji beznadziejna? Jak masz ten Y to bycie fajnym to jest jakieś straszliwe życiowe wyzwanie? Nie podzielam opinii, obecnie mam wśród znajomych coś koło trzech czy czterech fajnych, wolnych, nadających się do związku facetów. Nie biorę się za żadnego wyłącznie z powodu dojmujacego braku chemii, nawet podlana alko jakoś nie czuje woli bożej, żeby którego choćby pocałować :/
                          • hello-kitty2 Re: gdzie ci mężczyźni... 04.12.15, 12:21
                            sea.sea napisała:

                            > Tzn jak to jest: większość posiadaczy chromosomu Y jest z definicji beznadziejn
                            > a? Jak masz ten Y to bycie fajnym to jest jakieś straszliwe życiowe wyzwanie? N
                            > ie podzielam opinii, obecnie mam wśród znajomych coś koło trzech czy czterech f
                            > ajnych, wolnych, nadających się do związku facetów. Nie biorę się za żadnego wy
                            > łącznie z powodu dojmujacego braku chemii, nawet podlana alko jakoś nie czuje w
                            > oli bożej, żeby którego choćby pocałować :/

                            To jakim prawem nazywasz ich fajnymi? ;-)
                            • sabat777 Re: gdzie ci mężczyźni... 04.12.15, 12:25
                              Otoz to, zgadzam sie.
                            • sea.sea Re: gdzie ci mężczyźni... 04.12.15, 12:49
                              :P bo obiektywnie są fajni i na bank chodzą po świecie kobiety, które beda z nich miały duży pożytek. A że moja fizjologia nie odpowiada na ich feromony, to "wina" rzeczonej fizjologii :)
                      • notyouraveragegirl Re: gdzie ci mężczyźni... 05.12.15, 12:29
                        Ze wszystkim się zgadzam, ale nie przesadzałabym z tym "w pewnym wieku". Ledwo skończyłam 30 lat, i gdyby nie fakt, że większość mężczyzn wybiera młodsze partnerki, to w moim wieku jest sporo wolnych i bezdzietnych facetów. Problem stanowi fakt, że większość nie wywołuje we mnie emocji. Ale może mam jakiś emocjonalny defekt, który powoduje, że kręcą mnie głównie ci, których nie mogę mieć, albo, którzy mnie nie chcą.

                        Z planu komedii romantycznych z chęcią zgarnęłabym kilku, ale w większości przypadków nie są oni rokujący związkowo, tylko miłość do tej jedynej ich w takich zmienia :P W życiu nie jest jednak tak łatwo i banalnie.
                        • a-rebours Re: gdzie ci mężczyźni... 05.12.15, 18:37
                          notyouraveragegirl napisała:

                          > Ze wszystkim się zgadzam, ale nie przesadzałabym z tym "w pewnym wieku". Ledwo
                          > skończyłam 30 lat, i gdyby nie fakt, że większość mężczyzn wybiera młodsze part
                          > nerki, to w moim wieku jest sporo wolnych i bezdzietnych facetów.

                          Szybko się starzejesz. Bo jeszcze rok i trzy miesiące temu miałaś 27 lat:

                          forum.gazeta.pl/forum/w,15128,154010594,,_.html?s=0
                          • sabat777 Re: gdzie ci mężczyźni... 05.12.15, 18:43
                            Czyzby troll?
                          • notyouraveragegirl Re: gdzie ci mężczyźni... 05.12.15, 18:54
                            Haha, masz mnie. Mam 29 lat. Postarzyłam się o rok w tym wątku bo podałam już tak dużo szczegółów ze swojego życia, że chciałam jakiś mało istotny szczegół trochę przekręcić, żeby odwrócić uwagę na wypadek gdyby ktoś znajomy jednak to czytał i domyślił się, że ja to ja. Jestem skorpionem - wtedy był wrzesień więc byłam jeszcze przed urodzinami, teraz mamy grudzień i jestem po urodzinach. Rocznikowo minęły więc dwa lata.
                            • marek.zak1 Re: gdzie ci mężczyźni... 05.12.15, 19:09
                              notyouraveragegirl napisała:

                              . Jestem skorpionem - wtedy był wrzesień więc byłam jeszcze przed urodzinami, teraz mamy grudzień i jestem po urodzinach.
                              =====================================
                              Skorpionice. Znam te stworzenia. W następnym życiu tylko z takimi :)
                • hello-kitty2 Re: gdzie ci mężczyźni... 04.12.15, 00:27
                  kag73 napisała:

                  > "Piję w towarzystwie mężczyzn, ale albo jest w tym towarzystwie również mój mąż
                  > (który strasznie nie lubi, gdy piję bo sam nie pije wcale)..."
                  >
                  > O i to juz go kompletnie dyskwalifikuje jako partnera dla Ciebie :) Jak mozna w
                  > ogole wchodzic w relacje i wychodzic za kogos takiego?!

                  Tak jest! W ogole dyskwalifikuje go jako mezczyzne. Mezczyzna niepijacy tfu jakie to niemeskie! ;-)
          • kag73 Re: gdzie ci mężczyźni... 03.12.15, 22:36
            notyouraveragegirl napisała:

            > Pewnie mam problem i z nimi i z sobą... Z nimi taki, że bardzo niewielu potrafi
            > mnie zainteresować, a ze sobą, że nie umiem odejść od tego, który się mną nie
            > interesuje. I zastanawiam się gdzie są mężczyźni, którzy mogliby mi pomóc się z
            > tego błędnego koła wydostać :). No wiesz o co mi chodzi - przydałby się taki s
            > chodek, w drodze na szczyt...

            Niewielu potrafi Cie zainteresowac, bo sama zaangazowana jestes gdzie indziej. To pewnie najwyzsza przeszkoda. No najbardziej przydaloby sie zakochac, albo chociaz poczuc dzika chemie, ale z drugiej strony na zakochanie trzeba byc otwartym, Ty nie jestes, bo nie potrafisz odejsc od obecnego, ktorego nie interesujesz,ale on ciebie niestety nadal interesuje. Przypuszczalnie musialbys zakonczyc jedno, zeby w ogole moc zabierac sie za cos innego.
            • notyouraveragegirl Re: gdzie ci mężczyźni... 03.12.15, 22:45
              Może to tylko jesienna depresja, ale czuję się bardzo otwarta na zauroczenie... I poza tym, w poprzednim obiekcie westchnień zauroczyłam się wtedy, gdy zupełnie nie byłam otwarta na żadną inną relację i zadziało się to w konfiguracji całkowicie niedopuszczalnej... Marzy mi się więc taki grom z jasnego nieba.
              • sabat777 Re: gdzie ci mężczyźni... 03.12.15, 22:48
                notyouraveragegirl napisała:

                > I poza tym, w poprzednim obiekcie westchnień zauroczyłam się wtedy, gdy zupełn
                > ie nie byłam otwarta na żadną inną relację i zadziało się to w konfiguracji cał
                > kowicie niedopuszczalnej...

                Ksiądz? :D

                >Marzy mi się więc taki grom z jasnego nieba.

                Miejmy nadzieję, że Zeus nie weźmie tego zbyt dosłownie... :D
                • notyouraveragegirl Re: gdzie ci mężczyźni... 03.12.15, 22:56
                  Zabawny jesteś Sabat :). Nie zauważyłam tego we wcześniejszych Twoich wpisach, ale przyznam, że nie czytałam ich zbyt wiele.

                  Ksiądz to nawet nie byłaby taka niedopuszczalna konfiguracja :). Ale nie ciągnij mnie za język - nie chcę więcej w tej kwestii powiedzieć, a już prawie się wygadałam.
                  • wont2 Re: gdzie ci mężczyźni... 04.12.15, 09:39
                    notyouraveragegirl napisała:

                    > Zabawny jesteś Sabat :). Nie zauważyłam tego we wcześniejszych Twoich wpisach,
                    > ale przyznam, że nie czytałam ich zbyt wiele.
                    ---------
                    No co ty? Sabat to zajebiście inteligentny, mądry i przepełniony autoironią gość. To nie jest dowcipniś w stylu "a znacie ten kawał?" ale jak się pochylisz nad wieloma jego wpisami to nie sposób się nie uśmiechnąć.
                    • wont2 Re: gdzie ci mężczyźni... 04.12.15, 10:07
                      I tak sobie teraz myślę o sabacie, że życie to jest jak pudełko czekoladek... Nie wróć, to już było. Że życie to jest jak trasa na Puławy... Jedziesz sobie całkiem fajnym samochodem, może nie Bentleyem ale porządnym Japończykiem. Jedziesz sobie, ale kurde wpadasz w koleinę tuż przy poboczu i nie możesz z niej wyjechać. Wleczesz się sześćdziesiątką, bo szybciej się nie da i tylko patrzysz jak wyprzedzają cię zabytkowe samochody mieszkańców Samogoszczy i Maciejowic. I w końcu dajesz sobie spokój i już nawet nie próbujesz wyjechać z koleiny - w końcu też dojedziesz do mety.

                      I żeby sabat ostatecznie wydostał z koleiny to zajebiście przydałaby się jakaś fajna, mądra babka, która wzięłaby sabata na hol. Na chwilkę, tylko żeby wyjechać z tej pieprzonej koleiny. I jestem przekonany, że takiej babce sabat potrafiłby się odwdzięczyć nie tylko zgłoszeniem do konkursu na najbardziej uprzejmego kierowcę roku. Tyle, że sabat za bardzo boi się, żeby mu się samochód w tej koleinie w ogóle nie rozjebał, żeby się rozglądać za uprzejmym kierowcą. Jak dla mnie to taką babką, spełniającą absolutnie wszystkie warunki żeby troszkę podholować sabata jest ninek. Tyle, że to trzeba nie pytać się przez cb radio "czy mogę pana podholować?" ale podjechać, zatrzymać sabata i zakomunikować - "nie pierdol, gdzie zaczep do holowania?"
                      • ninek04 Re: gdzie ci mężczyźni... 04.12.15, 10:46
                        >Tyle, że to trzeba nie pytać się przez cb radio "czy mogę pana podholować?" ale podjechać, zatrzymać sabata i zakomunikować - "nie pierdol, gdzie zaczep do holowania?" <

                        No to gdzie ten zaczep, chyba jest wystarczająco duży i rzucający się w oczy, żebym go znalazła?;)
                        I nawet o sildenafil nie musiałby się martwić, bo go mam na podorędziu ;-))
                        • kag73 Re: gdzie ci mężczyźni... 04.12.15, 10:51
                          eEhmm, milosc jest w powietrzu...albo co innego :)

                          www.youtube.com/watch?v=igNVdlXhKcI
                        • sabat777 Re: gdzie ci mężczyźni... 04.12.15, 11:32
                          Uwielbiam Twoja radosc zycia, energie i przebojowosc. Twoj maz musi byc ciezkim idiota, nie dostrzegajac jaka kobiete ma u boku. A wlasciwie - mial.
                          • ninek04 Re: gdzie ci mężczyźni... 04.12.15, 20:21
                            >Uwielbiam Twoja radosc zycia, energie i przebojowosc. Twoj maz musi byc ciezkim idiota, nie dostrzegajac jaka kobiete ma u boku. A wlasciwie - mial.

                            Sabat, to do Ciebie :)Ja też Cię uwielbiam.Twoją blyskotliwość, poczucie humoru, inteligencję, autoironię i dystans do siebie oraz wysoką atrakcyjność fizyczną, psychiczną i seksualną.To nie jest lizusostwo i puste komplementy oraz liczenie na ugranie czegokolwiek ;)To czysta prawda i sympatia :-)A odnosząc się do seksu na forum -jeśli seks z forum Bswm,to tylko z Tobą ;)
                            • kag73 Re: gdzie ci mężczyźni... 04.12.15, 20:32
                              ninek04 napisała:

                              > >Uwielbiam Twoja radosc zycia, energie i przebojowosc. Twoj maz musi byc ci
                              > ezkim idiota, nie dostrzegajac jaka kobiete ma u boku. A wlasciwie - mial.
                              >
                              > Sabat, to do Ciebie :)Ja też Cię uwielbiam.Twoją blyskotliwość, poczucie humoru
                              > , inteligencję, autoironię i dystans do siebie oraz wysoką atrakcyjność fizyczn
                              > ą, psychiczną i seksualną.To nie jest lizusostwo i puste komplementy oraz licze
                              > nie na ugranie czegokolwiek ;)To czysta prawda i sympatia :-)A odnosząc się do
                              > seksu na forum -jeśli seks z forum Bswm,to tylko z Tobą ;)

                              No ladnie Wam to poszlo ;))
                      • sabat777 Re: gdzie ci mężczyźni... 04.12.15, 11:05
                        Wont, czego oczekujesz, zeby kobieta mnie za uszy wyciagala "z opresji"? Mam rece i nogi, dam sobie rade. Lubie Cie, ale nie mieszaj do tego sympatycznych osob z forum. Nie angazuj ludzkiej zyczliwosci gdzie nie jest potrzebna. Jedyna opresja jaka mnie dotyka, to opresja moich wlasnych zahamowan i schiz. Plywam w plytkiej kaluzy wlasnej slabosci, wlasnych urojen, wlasnych lekow. I dlatego ze sa moje wlasne, to nikt inny nie jest tutaj winny, tylko ja sam.
                        Ani zona, ktora sobie sam wybralem, ani kobiety, ktore sa calym ludzkim spektrum, z ktorego kazdy kto chce cos dla siebie znajdzie. Wracajac do twojej analogii - utknalem na manowcach wlasnego umyslu - ale nikogo tutaj nie zaprosze, bo nawet sobie nie wyobrazasz jak tutaj potrafi byc czasem strasznie...
                        • zawle Re: gdzie ci mężczyźni... 04.12.15, 12:03
                          sabat777 napisał:

                          > Wont, czego oczekujesz, zeby kobieta mnie za uszy wyciagala "z opresji"? Mam re
                          > ce i nogi, dam sobie rade. Lubie Cie, ale nie mieszaj do tego sympatycznych oso
                          > b z forum. Nie angazuj ludzkiej zyczliwosci gdzie nie jest potrzebna. Jedyna op
                          > resja jaka mnie dotyka, to opresja moich wlasnych zahamowan i schiz. Plywam w p
                          > lytkiej kaluzy wlasnej slabosci, wlasnych urojen, wlasnych lekow. I dlatego ze
                          > sa moje wlasne, to nikt inny nie jest tutaj winny, tylko ja sam.
                          > Ani zona, ktora sobie sam wybralem, ani kobiety, ktore sa calym ludzkim spektru
                          > m, z ktorego kazdy kto chce cos dla siebie znajdzie. Wracajac do twojej analogi
                          > i - utknalem na manowcach wlasnego umyslu - ale nikogo tutaj nie zaprosze, bo n
                          > awet sobie nie wyobrazasz jak tutaj potrafi byc czasem strasznie...

                          Sabat straszy;)
                          • sabat777 Re: gdzie ci mężczyźni... 04.12.15, 12:12
                            Raczej "Sabata straszy". Roznica dosc istotna.
                      • hello-kitty2 Re: gdzie ci mężczyźni... 04.12.15, 12:13
                        wont2 napisał:

                        > I żeby sabat ostatecznie wydostał z koleiny to zajebiście przydałaby się jakaś
                        > fajna, mądra babka, która wzięłaby sabata na hol. Na chwilkę, tylko żeby wyjech
                        > ać z tej pieprzonej koleiny. I jestem przekonany, że takiej babce sabat potrafi
                        > łby się odwdzięczyć nie tylko zgłoszeniem do konkursu na najbardziej uprzejmego
                        > kierowcę roku. Tyle, że sabat za bardzo boi się, żeby mu się samochód w tej ko
                        > leinie w ogóle nie rozjebał, żeby się rozglądać za uprzejmym kierowcą. Jak dla
                        > mnie to taką babką, spełniającą absolutnie wszystkie warunki żeby troszkę podho
                        > lować sabata jest ninek. Tyle, że to trzeba nie pytać się przez cb radio "czy m
                        > ogę pana podholować?" ale podjechać, zatrzymać sabata i zakomunikować - "nie pi
                        > erdol, gdzie zaczep do holowania?"

                        Juz widze jak pochylasz sie nad autorka watku, ktora tez pisze w sprawie podholowania ;) Od kobiet to sie wymaga oczywiscie samodzielnosci i stabilnosci, bo taka byla mamusia, nie? Holuje sie tylko tych bojacych, zagubionych mezczyzn, wyciaga z kolein zlych kobiet/mamus czy innych parasolek. Ale to juz bylo Wont, poczytaj sobie o meskosci, Urqu linkowal ostatnio, chyba Ci przelecialo:

                        "Ja p… pomyślałem. To niedorzeczność – ja mam pisać o męskości? Prawie 32-letni dzieciak mieszkający z matką, bez pracy, w ciągłym oczekiwaniu, że ktoś wyciągnie do niego rękę, pomoże, ogarnie życie w zastępstwie. Najlepiej kobieta…
                        Ta jedyna, ciepła, życiodajna i idealna pierś."

                        masculinum.org/meskosc-czyli-dlaczego-k-klucze!/
                        Chcesz pomoc to mu robote zalatw w 'legendarnej korpo', na mieszkanie do siebie przyjmij w tygodniu, a nie biede z beznadzieja bedziesz sparowywal. No pewnie, niech ta, co juz i tak na szmacie jedzie czarna robote odwala, w koncu dla niej to nie pierwszyzna.
                        • sabat777 Re: gdzie ci mężczyźni... 04.12.15, 12:22
                          Usilowalem mu to wytlumaczyc. Co za pomysl szalony. Ale on tak mysle z zyczliwosci, trudno miec do chlopa pretensje.
                        • sid.le.niwiec Re: gdzie ci mężczyźni... 04.12.15, 18:20
                          > Juz widze jak pochylasz sie nad autorka watku, ktora tez pisze w sprawie podhol
                          > owania ;) Od kobiet to sie wymaga oczywiscie samodzielnosci i stabilnosci, bo t
                          > aka byla mamusia, nie? Holuje sie tylko tych bojacych, zagubionych mezczyzn, wy
                          > ciaga z kolein zlych kobiet/mamus czy innych parasolek.

                          Podobno obcokrajowców (wiem, brzydkie słowo:) w związkach damsko-męskich polsko-polskich dziwi to, jak Polki utrzymują w ryzach dom i rodzinę, a Polacy przechodzą spod opieki matek pod opiekę żon. znam takich przykładów sporo. Oczywiście, oni często uważają, że zarabiają na dom, bo wyciągają o 500 zł więcej, niż połowica, więc wystarczy. Ale to kwestia mentalna. Jak patrzę na jedną, która tuła się po UE szukając dorywczych, acz dobrze płatnych prac, bo faceta ma takiego, że ze względu na wykształceni i powody innego rodzaju, on za bardzo finansowo nie ogarnie chaty lub druga, która wyciągnęła nałogowca z nałogu i trzyma w ryzach rodzinę, ale przynajmniej ma pewność, że nałogowiec nie odejdzie, bo sam sobie nie poradzi. Hmm, a może właśnie o to wielu kobietom chodzi?
                        • ninek04 Re: gdzie ci mężczyźni... 04.12.15, 19:32
                          hello -kitty 2napisała
                          >No pewnie, niech ta, co juz i tak na szmacie jedzie czarna robote odwala, w koncu dla niej to nie pierwszyzna.<

                          Jeśli to o mnie,to ja się szmatą nie czuję, albowiem, gdyż, ponieważ nieskrępowaną radość z seksu odczuwamy oboje, ja i mój kochanek,bo tego seksu od dawna nie ma w naszych związkach,więc to nie jest też tak,że po wypieprzeniu szmaty, wraca do domu,by uprawiać miłość z poslubioną kobietą.;)Z tym,że to,że jestem tak oceniana to mi nie przeszkadza, czy nie wprawia w oburzenie, przecież wiadomo, że społeczny wydźwięk takich zachowań jest zdecydowanie negatywny i każdy ma prawo do swej oceny.Mnie ona nie rani w każdym razie ;)
                          • hello-kitty2 Re: gdzie ci mężczyźni... 04.12.15, 22:30
                            ninek04 napisała:

                            > hello -kitty 2napisała
                            > >No pewnie, niech ta, co juz i tak na szmacie jedzie czarna robote odwala,
                            > w koncu dla niej to nie pierwszyzna.<
                            >
                            > Jeśli to o mnie,to ja się szmatą nie czuję, albowiem, gdyż, ponieważ nieskrępow
                            > aną radość z seksu odczuwamy oboje, ja i mój kochanek,bo tego seksu od dawna n
                            > ie ma w naszych związkach,więc to nie jest też tak,że po wypieprzeniu szmaty, w
                            > raca do domu,by uprawiać miłość z poslubioną kobietą.;)Z tym,że to,że jestem ta
                            > k oceniana to mi nie przeszkadza, czy nie wprawia w oburzenie, przecież wiadomo
                            > , że społeczny wydźwięk takich zachowań jest zdecydowanie negatywny i każdy ma
                            > prawo do swej oceny.Mnie ona nie rani w każdym razie ;)

                            Wyjasniam to w innym miejscu. I nie lec z automatu ta ideologicznym gadaniem jakbys mnie nie znala, jakbym sie przelogowala jednorazowo zeby Cie nazwac szmata. Gdybym w ogole wpadla na pomysl, ze wyrazenie 'jedzie na szmacie' uruchomi w Tobie skojarzenie 'jestem szmata' to bym uzyla innego. Ja rozumiem, ze 'jechac na szmacie' znaczy wykonywac najgorsza robote = czarna robote czyli najnizej platna i ceniona, a nie 'byc szmata'.
                    • sabat777 Re: gdzie ci mężczyźni... 04.12.15, 10:10
                      Dzieki za wysuniecie Wont, ale to chyba nie boisko do nogi... Dziwnie mi to przypomina turniej rycerski, co by tlumaczylo dlaczegi w moja strone leci jakis wariat w zbroi z morgensternem w reku! Oj, chyba musze na razie konczyc posta... Laaaaa!!!
                    • zawle Re: gdzie ci mężczyźni... 04.12.15, 10:36
                      wont2 napisał:
                      > No co ty? Sabat to zajebiście inteligentny, mądry i przepełniony autoironią goś
                      > ć. To nie jest dowcipniś w stylu "a znacie ten kawał?" ale jak się pochylisz na
                      > d wieloma jego wpisami to nie sposób się nie uśmiechnąć.

                      Jaka nam się wspaniała przyjaźń rozwija;) Dobrze sobie Panowie robicie aż miło popatrzeć:)) Nareszcie jakiś seks na forum;)
                      --
                      naukowcy odkryli że kobiety z dużym biustem odnoszą większe sukcesy zawodowe niż mężczyźni z dużym biustem
                      • hello-kitty2 Re: gdzie ci mężczyźni... 04.12.15, 11:56
                        zawle napisała:

                        > Jaka nam się wspaniała przyjaźń rozwija;) Dobrze sobie Panowie robicie aż miło
                        > popatrzeć:)) Nareszcie jakiś seks na forum;)

                        No no gdyby Sabat mial cipke to pewnie idealnie pasowalby do ukladu, jakiego szuka Wont. Jak milo, az serduszko sie cieszy. Przypomnialy mi sie slowa Kayah 'takie czasy, ze kobiety spiewaja nizszym glosem od mezczyzn'.
                        • sabat777 Re: gdzie ci mężczyźni... 04.12.15, 12:17
                          Stykloby gdyby wspolczesne panie wszystkie mialy cipki. A maja chyba tylko niektore :) Takie czasy, ze baby maja kutasy.
          • hello-kitty2 Re: gdzie mezczyzna 'schodek'... 03.12.15, 22:43
            notyouraveragegirl napisała:

            > Pewnie mam problem i z nimi i z sobą... Z nimi taki, że bardzo niewielu potrafi
            > mnie zainteresować, a ze sobą, że nie umiem odejść od tego, który się mną nie
            > interesuje. I zastanawiam się gdzie są mężczyźni, którzy mogliby mi pomóc się z
            > tego błędnego koła wydostać :). No wiesz o co mi chodzi - przydałby się taki s
            > chodek, w drodze na szczyt...

            No to nie gdzie ci mezczyzni tylko gdzie mezczyzna 'schodek' ;-)

            Ale co schodek swiadczy tylko seks czy jakis jeszcze support innego rodzaju? Wrzuc wymagania moze sie ktory zdecyduje. A nie pisalam, ze literatura donosi, iz mezczyzna ma za zadanie uratowac kobiete ;) Ratujta! Ktory tam chetny, bez zajecia ;-)
            • notyouraveragegirl Re: gdzie mezczyzna 'schodek'... 03.12.15, 23:01
              Schodek najlepiej jak by nie był schodkiem tylko kimś na stałe. W każdym razie wymagania niby nie są jakieś znowu kosmiczne: ma być męski, uwielbiać mnie i trzymać mnie w łóżku tak długo, aż zakończy się sprawa rozwodowa... A później możemy też porobić inne rzeczy :)
              • hello-kitty2 Re: gdzie mezczyzna 'schodek'... 03.12.15, 23:08
                notyouraveragegirl napisała:

                > Schodek najlepiej jak by nie był schodkiem tylko kimś na stałe. W każdym razie
                > wymagania niby nie są jakieś znowu kosmiczne: ma być męski, uwielbiać mnie i tr
                > zymać mnie w łóżku tak długo, aż zakończy się sprawa rozwodowa... A później moż
                > emy też porobić inne rzeczy :)

                Czyli nie schodek tylko parasol ;) Przynajmniej otwarcie piszesz czego oczekujesz.

                Zdefiniuj meskosc (Sabat odwalam Twoja robote, uzupelniaj swoje listy ;-)
                • notyouraveragegirl Re: gdzie mezczyzna 'schodek'... 03.12.15, 23:21
                  Na definicję męskości to jednak trochę za dużo wina :) Z podstawowych cech, które przychodzą mi do głowy to męski = stanowczy, umiejętnie podejmujący decyzje, z inicjatywą, dobrze zbudowany (nie w znaczeniu wielkie mięśnie, ale raczej mocna sylwetka, grube kości), z zarostem, pożądliwy, silny
                  • that.bitch.is.sick Re: gdzie mezczyzna 'schodek'... 04.12.15, 08:55
                    notyouraveragegirl napisała:

                    > Na definicję męskości to jednak trochę za dużo wina :) Z podstawowych cech, któ
                    > re przychodzą mi do głowy to męski = stanowczy, umiejętnie podejmujący decyzje,
                    > z inicjatywą, dobrze zbudowany (nie w znaczeniu wielkie mięśnie, ale raczej mo
                    > cna sylwetka, grube kości), z zarostem, pożądliwy, silny

                    Opisałaś raczej model zachowania niż stałe cechy. Nie sądzę aby człowiek zdołał być stale stanowczym i robić coś umiejętnie albo wykazywać się stale inicjatywą. Nie wiem czy tego typu cechy jak pożądliwość", siła są constans:). Mniejsza z tym, jestem pewna że Sabat potrafi zagrać każdą rolę przez jakiś czas:).
                    • loppe Re: gdzie mezczyzna 'schodek'... 04.12.15, 09:14
                      that.bitch.is.sick napisała:

                      > notyouraveragegirl napisała:
                      >
                      > > Na definicję męskości to jednak trochę za dużo wina :) Z podstawowych cec
                      > h, któ
                      > > re przychodzą mi do głowy to męski = stanowczy, umiejętnie podejmujący de
                      > cyzje,
                      > > z inicjatywą, dobrze zbudowany (nie w znaczeniu wielkie mięśnie, ale rac
                      > zej mo
                      > > cna sylwetka, grube kości), z zarostem, pożądliwy, silny
                      >
                      > Opisałaś raczej model zachowania niż stałe cechy. Nie sądzę aby człowiek zdołał
                      > być stale stanowczym i robić coś umiejętnie albo wykazywać się stale inicjatyw
                      > ą. Nie wiem czy tego typu cechy jak pożądliwość", siła są constans:).

                      Ale bardzo fajnie to Notaverage przedstawiła, tak kompletnie, a cechy nie muszą się przecież manifestować cały czas chyba by były cechami?

                      > Mniejsza
                      z tym, jestem pewna że Sabat potrafi zagrać każdą rolę przez jakiś czas:).

                      Ale i tak faworytem jest stanowczy Murzyn:)

                      • sabat777 Re: gdzie mezczyzna 'schodek'... 04.12.15, 10:01
                        Stanowczo odmawiam odgrywania murzyna! Nawet bardzo stanowczego!
          • sid.le.niwiec Re: gdzie ci mężczyźni... 04.12.15, 18:21
            > Pewnie mam problem i z nimi i z sobą... Z nimi taki, że bardzo niewielu potrafi
            > mnie zainteresować

            Chwila, ale piszesz, że jest jakiś, który Cie kręci, a zaraz z innej mańki, że nie umiesz iść do łóżka dla sportu. Czego tutaj nie łapię?
            • kag73 Re: gdzie ci mężczyźni... 04.12.15, 18:28
              sid.le.niwiec napisał(a):
              > Chwila, ale piszesz, że jest jakiś, który Cie kręci, a zaraz z innej mańki, że
              > nie umiesz iść do łóżka dla sportu. Czego tutaj nie łapię?

              Nie umie, bo jeszcze nigdy tak nie poszla :) To takie przypuszczenie, niepoparte doswiadczeniem i ona zapewne w to wierzy.
              • sid.le.niwiec Re: gdzie ci mężczyźni... 04.12.15, 18:36
                > Nie umie, bo jeszcze nigdy tak nie poszla :) To takie przypuszczenie, niepoparte
                > doswiadczeniem i ona zapewne w to wierzy.

                Za to poparte tym, co człowiekowi (lub może tylko kobiecie) wbija się do głowy od wczesnej nastoletniości.
                Poza tym jeśli ktoś kręci, to idzie się z nim do łózka, bo kręci, a nie "dla sportu". Dla sportu to byłoby: Ale chce mi się seksu <patrzy w prawo, patrzy w lewo>. O, fajny koleś, przystojny, je nożem i widelcem, spełnia kryteria - biorę.
                • kag73 Re: gdzie ci mężczyźni... 04.12.15, 18:41
                  sid.le.niwiec napisał(a):
                  > Za to poparte tym, co człowiekowi (lub może tylko kobiecie) wbija się do głowy
                  > od wczesnej nastoletniości.
                  > Poza tym jeśli ktoś kręci, to idzie się z nim do łózka, bo kręci, a nie "dla sportu". Dla sportu to byłoby: Ale chce mi się seksu <patrzy w prawo, patrzy w lewo>. O, fajny koleś, przystojny, je nożem i widelcem, spełnia kryteria - biorę.

                  Jakbys przy tym byla :)
                  Panow to rowniez tak dosc uspokaja, ze kobiety to do seksu potrzebuja milosci, zwiazku, wiezi itd.
                  • sid.le.niwiec Re: gdzie ci mężczyźni... 04.12.15, 18:55
                    > Panow to rowniez tak dosc uspokaja, ze kobiety to do seksu potrzebuja milosci,
                    > zwiazku, wiezi itd.

                    Cóż, całkiem spora grupa kobiet tak ma lub myśli, że tak ma.:)
            • notyouraveragegirl Re: gdzie ci mężczyźni... 05.12.15, 12:53
              Kręci mnie też intelektualnie :) I chętnie poszłabym z nim nie tylko do łóżka, ale też na spacer, do kina i mogłabym mu nawet koszulę wyprasować i ugotować obiad :P
              • kag73 Re: gdzie ci mężczyźni... 05.12.15, 12:57
                notyouraveragegirl napisała:
                > Kręci mnie też intelektualnie :) I chętnie poszłabym z nim nie tylko do łóżka,
                > ale też na spacer, do kina i mogłabym mu nawet koszulę wyprasować i ugotować ob
                > iad :P

                Ale nie mozesz, bo...zajety? ty zajeta wiec w to nie wejdzie?
                • notyouraveragegirl Re: gdzie ci mężczyźni... 05.12.15, 13:13
                  Ja zajęta i on w to nie wejdzie, on wiecznie zajęty kimś innym i pewnie przeleciał więcej kobiet niż ja w ogóle byłabym w stanie wymienić z imienia, a w dodatku są inne obiektywne czynniki, dla których romans z nim nie ma szans na powodzenie, o których nie chcę mówić. Poza tym istnieje też szansa, że wcale nie byłby mną zainteresowany, a ja tylko sobie wkręcam, że jestem dla niego atrakcyjna.
      • notyouraveragegirl Re: gdzie ci mężczyźni... 03.12.15, 22:22
        haha, za mało wina :P
    • kombinerki_pinocheta00 Re: gdzie ci mężczyźni... 04.12.15, 12:32
      Ojej, kolejna forumowa/internetowa, wymagająca gwiazdeczka.

      Wklej swoje zdjęcie to ci powiem na co możesz liczyć.

      Ciekawe czy kobiety w realu są równie wymagające co te forumowe twory. Zagadywałem kilka miesięcy temu panienki na zbiorniku (może z 10 sztuk), brzydkie z ciała, takie, na które nie spojrzałbym w świecie rzeczywistym. Chyba tylko jedna odpisała. Reszta mnie olała, a pisałem kulturalnie, odnosząc się do opisu profilu i - pisząc nieszczerze - chwaliłem ciała.
      W internecie to każda jest zaje.bis.ta. :))

      Nie rozumiem tego stękania. Granice otwarte, kutasów z różnych krajów, różnych kolorów, różnej wielkości. Wyjdź na miasto, ostatnio modne wśród lasek jest chwalenie się bzykaniem z murzynami (vide youtube).

      Mam dla was jedną smutną wiadomość - ci najbardziej atrakcyjni mają mnóstwo lasek i przeciętniarom nie jest łatwo się dostać się do spodni samca alfa. Jeżeli ci chłopcy by chcieli to i tak nie mają możliwości, ponieważ ogranicza ich czas.
      Macie dwa wyjścia - albo walić konia w samotności albo przestać marzyć i zejść w końcu do swojego, przeciętnego (trudnego do przyjęcia dla waszej babskiej świadomości) poziomu i przeciętnych facetów.
      Pozdrawiam i miłego weekendu wam życzę, forumowe grubaski. Muaa. :)
      • sabat777 Re: gdzie ci mężczyźni... 04.12.15, 12:49
        kombinerki_pinocheta00 napisała:

        > Ciekawe czy kobiety w realu są równie wymagające co te forumowe twory.

        Jedne są, inne nie są. Miałem kolegę, co pytał się "ruchasz się, czy trzeba z tobą chodzić?" :D
        Dobre pytanie ;)

        > Zagadywa
        > łem kilka miesięcy temu panienki na zbiorniku (może z 10 sztuk), brzydkie z cia
        > ła, takie, na które nie spojrzałbym w świecie rzeczywistym. Chyba tylko jedna o
        > dpisała. Reszta mnie olała, a pisałem kulturalnie, odnosząc się do opisu profil
        > u i - pisząc nieszczerze - chwaliłem ciała.

        Tylko nie wiadomo, czy reszta w ogóle zagląda na te konta.
        • kombinerki_pinocheta00 Re: gdzie ci mężczyźni... 04.12.15, 13:20
          > Jedne są, inne nie są

          Każda gra wymagającą, ale większość wybierze ten sam typ. Pytasz panienkę "kogo szukasz", odpowiedź "męski, duży, silny, pewny siebie". Śmierdzi banałem na kilometr. Facet zawsze odpowie, że szuka atrakcyjnej kobiety, ale masz człowieku na taką warunki?
          Baby są jakieś inne. Mamusie za dużo ambicji im przekazały za młodu.

          > Tylko nie wiadomo, czy reszta w ogóle zagląda na te konta.

          Widać kiedy ostatnio się logowały.

          Taki mój mały eksperyment, po którym usunąłem wszystko ze swojego konta, bo nie widziałem sensu kontynuowania tej zabawy. Teraz tylko oglądam fajne dupeczki z rana dla poprawy humoru. To nie ma sensu, chyba że należysz do grupy "najfajniejsi faceci", czyli maks 10% kutasów.
          Dlatego nie mam współczucia dla kobiet. Dysponują seksualnością, mają facetów na wyciągnięcie ręki, mogą wybierać, przebierać, wybrzydzać, gardzić, odpychać, bo wiedzą że mogą.
          Chcą tych "najlepszych", chociaż same do kobiecego odpowiednika tej grupy nie należą, ale mają w ręku mocną kartę przetargową pt. seks, więc mogą się bawić tymi "gorszymi" i lizać tyłki przystojniakom. Problem polega na tym, że w końcu przystojniak ma w czym wybierać i weźmie najciekawszą dla siebie, a przeciętniara później loguje się na forum wybiórczej i pisze jak bardzo jest zraniona, jak cierpi i faceci to świnie. W tym miejscu też nie ma czego współczuć.
      • notyouraveragegirl Re: gdzie ci mężczyźni... 05.12.15, 13:02
        > Ojej, kolejna forumowa/internetowa, wymagająca gwiazdeczka.
        >
        > Wklej swoje zdjęcie to ci powiem na co możesz liczyć.
        >

        "Gwiazdeczka", jakie to urocze - czymże zasłużyłam sobie na tak pieszczotliwe nazewnictwo?
        Twarzy nie wkleję z oczywistych względów, zdjęcie sylwetki mogłabym i wkleić (a co mi szkodzi), ale nie wiem jak :P
        Poza tym obrazu pełnego nie będzie, bo ja raczej z tych, które mają ładniejszą twarz niż ciało i nie mam sylwetki porno-gwiazdki.

        > Pozdrawiam i miłego weekendu wam życzę, forumowe grubaski. Muaa. :)

        Odesłałabym Ci pozdrowienia, ale nie jestem grubaską, więc to chyba nie do mnie ;)

        • triss_merigold6 O co Ci chodzi? 05.12.15, 14:17
          Nie bardzo rozumiem, o co Ci chodzi, kobieto i pisałam to już w Twoich poprzednich wątkach.
          Jesteś jeszcze młoda, bez dzieci i w niesatysfakcjonującym seksualnie małżeństwie. Masz pracę i wyglądasz tak, że nie musisz chodzić w torbie na głowie.
          O co Ci qrwa chodzi?!
          Rozwodzisz się i heja, a zanim się rozwiedziesz możesz poszukać kogoś do łóżka reakreacyjnie.
          Nic Cię nie trzyma, poza kocopałami jakie sama sobie wyhodowałaś w głowie.
          Twierdzisz, że masz temperament i potrzeby? Dobry żart. Gdybyś miała, to po tylu latach małżonek nosiłby imponujące poroże i tyle.
          Selektywna? Kaman, jak człowiek jest długotrwale głodny, to na początek zje i w McShicie i mielonkę i paprykarz szczeciński, a potem - najedzony - będzie się zastanawiał na co ma ochotę konkretnie. Spuść sobie z krzyża i wyluzuj.
    • sabat777 Re: gdzie ci mężczyźni... 07.12.15, 09:37
      Powiem tak. Nie wiem co jest powodem, dla ktorego nie odchodzisz od meza. To moze byc bardzo mocny powod, ktorego nie chcesz podac z tych czy innych wzgledow. Umiem to zrozumiec. Natomiast moge podzielic sie z Toba spostrzezeniem co do zjawiska zdrady. To ze nie zdradzasz jest zwiazane z Twoim wnetrzem. Sadze ze oba powody przez Ciebie podane sa wymowka. Mysle ze zdrade uniemozliwia Ci konstrukcja psychiczna. Albo przejdziesz metamorfoze wewnetrzna albo pozostaniesz tam gdzie jestes. Trudno mi ocenic, co bedzie lepszym rozwiazaniem. To Ty zdecydujesz, ale klucze do tej decyzji sa wylacznie w Twoich rekach. Jestes w tym momencie kowalem wlasnego losu.
    • carmilac Re: gdzie ci mężczyźni... 08.12.15, 13:46
      Tutaj są! - paylove.pl/ :-)

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka