sid.le.niwiec
12.12.15, 18:37
O swojej historii z żonatym ciachem 10/10 trochę pisałam. Historia chyba zakończona na amen, a ja zostałam z "problemem".
Podejrzewałam, że po tym wszystkim może być mi trudno zacząć cokolwiek z innym facetem, bo żaden inny nie będzie wystarczająco pociągający i nie będzie tej chemii. No i masz - jest pan zainteresowany mną. Wprawdzie nie obcokrajowiec, nie Murzyn i nie Arab, ale nie można mieć wszystkiego. Pan atrakcyjny trochę powyżej przeciętnej, moje warunki spełnia (wysoki i dobrze zbudowany). Poza tym, co ważne dla forumowych kryteriów, którymi posługuje się wielu tutejszych panów, dosyć majętny, z nieruchomościami w ciekawych miejscach, mogący mi sprezentować różne luksusowe, egzotyczne wyjazdy i inne atrakcje. Sympatyczny, fajna gadka, kontaktowy. Ale ja kuźwa nie mogę, bo nie ma chemii, nie ma pociągu fizycznego z mojej strony, bo gdzie panu tam do mojego ciacha z jego wspaniałym ciałem, błyskiem w oku i seksapilem zwalającym z nóg. Po prostu nie mam ochoty iść z tym panem do łóżka, bo WIEM, że będę miała niedosyt i myśli, że czemu to nie tamten. Ba - ja nie mam ochoty iść do łóżka z żadnym innym, niż tamten. Raz spróbowałam i było tak, jak piszę.
I co ja mam teraz z tym fantem zrobić? Iść do zakonu (nie jestem wierząca)? Czekać nie wiadomo ile, aż na mojej drodze stanie skrzyżowanie Marcina Dorocińskiego z Tomem Hardym, co i tak nie daje gwarancji? Zacząć chlać na umór? Trochę dupa.