Dodaj do ulubionych

'Biale' Swieta ;-)

24.12.16, 10:20
Jak tam towarzysze Swieta?

Ja juz rozpoczelam wczoraj na bialo kokaina. Kumpela mowi, ze po wciagnieciu dziala tylko pol godziny podczas ktorych czujesz sie jak Bog czy tam nadczlowiek dlatego za pol godziny po pierwszej kresce chcesz druga. No wiec zrobilismy te dwie kreski. Wrazenia: do boskosci jeszcze daleko chyba ale prawda jest, co mi kiedys mowil kumpel, ze jak sie nawalil na miescie i potrzebowal wrocic do domu samochodem, to bral kokaine. Zniosla u mnie calkowicie i blyskawicznie upojenie alkoholowe. Dodatkowo wyostrzylo mi zmysly. Obrazy na scianach wydawaly mi sie trojwymiarowe. W rezultacie masz poczucie, ze mozesz pic jeszcze wiecej ale juz nie mozesz sie upic. Sprawdzilam tez wplyw na sile. Zrobilam kilka pompek. Z lekkoscia i latwoscia. Sila do przodu. POdsumowujac dziala ja super tabletka przeciwbolowa znoszaca ciezar dnia, zmeczenie, upicie, podnosi koncentracje i uwaznosc, otwiera umysl i podkreca ciekawosc, pragnienie poznawania. W porownaniu do zamulonych trawa, malomownych i jakby wystraszonych normalnie rozgadanych ludzi wyroznia sie zdecydowanie na plus. Skutki uboczne na minus: zaraz po zazyciu uczucie dretwienia zebow jakby przy ustepujacym znieczuleniu u dentysty, brak glodu, po zaledwie kilku godzinach snu wystepuje przyspieszone bicie serca, nadenergia, bezsennosc, gonitwa mysli. Skutki na plus: zadnych emocji, kompletnie zadnych. Moze wlasnie tak okresla sie boskosc. Otwarty na poznawanie umysl niewytracony zadna emocja.

MAcie jakas liste rzezcy do odhaczenia jeszcze w zyciu? U mnie bylo na niej wlasnie to doswiadczenie.
Obserwuj wątek
    • zawle Re: 'Biale' Swieta ;-) 24.12.16, 11:37
      Tak wyobrażam sobie swoją emeryturę:)) Na mojej liście jest własnoręcznie wybudowany domek pod lasem. Salonik z jedną sypialnią i antresolą do spania dla gości. Sowę makramą zrobiłam wczoraj;)
      • hello-kitty2 Re: 'Biale' Swieta ;-) 24.12.16, 11:49
        Zauwazylam, ze wiele ludzi marzy o domku. A co to jest sowa makrama?
        • zawle Re: 'Biale' Swieta ;-) 24.12.16, 11:51
          Mnie chyba bardziej chodzi o zamianą ludzi na przyrodę:))

          www.youtube.com/watch?v=SAqNNIu1s8I

          Nie ostateczna zabawa sznurkiem:))
    • marek.zak1 Re: 'Biale' Swieta ;-) 24.12.16, 12:27
      Ciekawie opisane. Teściowa tydzień temu przewróciła się i złamała 2 kręgi. Nie może chodzić i strasznie cierpi. Skoro znosi ból, to powinni jej to dawać, bo nienarkotyczne środki nie działają, a morfiny i podobnych nie chcą przepisać.
      W temacie polecam film ,,Jestem Bogiem" - Limitless.
      A narkotyki i inne stymulatory mózgu maja niesamowita przyszłość. Coś jesz, czy podłączasz elektrody i masz rozkosz sto razy większą niż podczas orgazmu. Ku temu zmierzamy.
      Wesołych Świąt dla wszystkich.


      • hello-kitty2 Re: 'Biale' Swieta ;-) 24.12.16, 13:43
        marek.zak1 napisał:

        > Ciekawie opisane. Teściowa tydzień temu przewróciła się i złamała 2 kręgi. Nie
        > może chodzić i strasznie cierpi. Skoro znosi ból, to powinni jej to dawać, bo n
        > ienarkotyczne środki nie działają, a morfiny i podobnych nie chcą przepisać.

        Jestem w szoku, ze w ogole masz zyjaca tesciowa. NIe interpretuj wszystkiego co napisalam tak doslownie. Nie twierdze, ze znosi bol, chyba ze istnienia ;)

        > W temacie polecam film ,,Jestem Bogiem" - Limitless.
        > A narkotyki i inne stymulatory mózgu maja niesamowita przyszłość. Coś jesz, czy
        > podłączasz elektrody i masz rozkosz sto razy większą niż podczas orgazmu. Ku t
        > emu zmierzamy.

        W temacie boskosci ogladalam "Lucy" ale z niedosytem mnie pozostawil. Ona tam mowi, ze to jest tak, ze wszystko co czynilo ja czlowiekiem plowieje i znika. Nie odczuwa np empatii. NIe wiem czy to jest wlasciwy kierunek zatem.
      • bgz0702 Re: 'Biale' Swieta ;-) 25.12.16, 12:46
        marek.zak1 napisał:

        > Ciekawie opisane. Teściowa tydzień temu przewróciła się i złamała 2 kręgi. Nie
        > może chodzić i strasznie cierpi. Skoro znosi ból, to powinni jej to dawać, bo n
        > ienarkotyczne środki nie działają, a morfiny i podobnych nie chcą przepisać.
        > W temacie polecam film ,,Jestem Bogiem" - Limitless.
        > A narkotyki i inne stymulatory mózgu maja niesamowita przyszłość. Coś jesz, czy
        > podłączasz elektrody i masz rozkosz sto razy większą niż podczas orgazmu. Ku t
        > emu zmierzamy.
        > Wesołych Świąt dla wszystkich.
        >
        >
        Wesołych Marku! ;)
    • ninek04 Re: 'Biale' Swieta ;-) 24.12.16, 12:54
      I co, będzie następny raz, albo razy, czy to jednorazowe doświadczenie i wystarczy?
      • zawle Re: 'Biale' Swieta ;-) 24.12.16, 13:42
        Ja dotąd żałuję że maryśki nie przypaliłam z matką a obiecałam:(
        • hello-kitty2 Re: 'Biale' Swieta ;-) 24.12.16, 14:06
          zawle napisała:

          > Ja dotąd żałuję że maryśki nie przypaliłam z matką a obiecałam:(

          MAm prawie 100% pewnosci, ze maryska na mnie nie dziala, nawet kumpela, co pali dzien w dzien przestala we mnie wierzyc. A w ogole to odnotowalam, ze tutaj ludzie sie dziela na tych co pala i na tych co pija i tak jedni sie nad drugimi stawiaja, co jest zabawne. To juz nie to, co w Polsce, ze do picia zawsze sa chetni. Troche mi brakuje tego polskiego klimatu.
          • zawle Re: 'Biale' Swieta ;-) 24.12.16, 14:21
            hello-kitty2 napisała:
            > MAm prawie 100% pewnosci, ze maryska na mnie nie dziala, nawet kumpela, co pali
            > dzien w dzien przestala we mnie wierzyc. A w ogole to odnotowalam, ze tutaj lu
            > dzie sie dziela na tych co pala i na tych co pija i tak jedni sie nad drugimi s
            > tawiaja, co jest zabawne. To juz nie to, co w Polsce, ze do picia zawsze sa che
            > tni. Troche mi brakuje tego polskiego klimatu.

            Spróbuj z haszyszem. Ja piję i przypalam. Twardych bałabym się wziąć. Uwielbiam też morfinę. A przy świątecznym gotowaniu sączę alko- lubię przyjemności i nigdy ich sobie nie odmawiam.
            • ninek04 Re: 'Biale' Swieta ;-) 24.12.16, 14:34
              zawle napisała
              >Twardych bałabym się wziąć<

              Ja to samo. Czuję, że gdybym wzięła, to wkrótce bym popłynęła na samo dno.

              .< Uwielbiam też morfinę<.

              I stosujesz? ;) Ciekawe, skąd ją bierzesz? ;)




              • zawle Re: 'Biale' Swieta ;-) 24.12.16, 14:37
                Miałam okazję kilka razy w życiu. Nie stosuję, bo boję się uzależnić. Zostało mi tego w cholerę po mojej mamie. Zaniosłam do hospicjum.
              • hello-kitty2 Re: 'Biale' Swieta ;-) 24.12.16, 15:04
                ninek04 napisała:

                > Ja to samo. Czuję, że gdybym wzięła, to wkrótce bym popłynęła na samo dno.

                A to nie jestes juz? Kwestia perspektywy.
                Ja akurat od narkotykow oczekiwalam spektakularniejszych efektow. Co nas jeszcze czeka w zyciu? Chowanie wnukow? Mnie to nie bardzo kreci. Wydaje mi sie, ze lepiej poprobowac zycia przed smiercia, a przede wszystkim nie trzymac sie go kurczowo.
                • zawle Re: 'Biale' Swieta ;-) 24.12.16, 15:30
                  hello-kitty2 napisała: Wydaje mi sie, ze l
                  > epiej poprobowac zycia przed smiercia, a przede wszystkim nie trzymac sie go ku
                  > rczowo.

                  Robiłam to gdy byłam młódką. Do szalenia dołączam z wiekiem przyjemności wieku starczego...wnuki, uważność, codzienne drobiazgi, nic nie robienie. Już nie musi być głośno.
                  • hello-kitty2 Re: 'Biale' Swieta ;-) 24.12.16, 15:56
                    > Robiłam to gdy byłam młódką. Do szalenia dołączam z wiekiem przyjemności wieku
                    > starczego...wnuki, uważność, codzienne drobiazgi, nic nie robienie. Już nie mus
                    > i być głośno.

                    Wierze na slowo. Jednak nie widze zadnych plusow wieku starczego oprocz kurczowego trzymania sie zycia (tak z obserwacji).
                    • zawle Re: 'Biale' Swieta ;-) 24.12.16, 16:02
                      Może i tak widzisz wokół siebie. Jak to się objawia? Bo jakoś trudno mi sobie to wyobrazić...
                      • hello-kitty2 Re: 'Biale' Swieta ;-) 24.12.16, 19:12
                        zawle napisała:

                        > Może i tak widzisz wokół siebie. Jak to się objawia? Bo jakoś trudno mi sobie t
                        > o wyobrazić...

                        Moja matka mowi, ze jedynie co by jeszcze chciala w zyciu, to 'jeszcze pozyc'.
                    • marek.zak1 Re: 'Biale' Swieta ;-) 24.12.16, 16:07
                      Brak obowiazkow, brak stresow, zadania zyciowe wykonane. Mozna skupic sie na wkasnych przyjemnisciach, pasjach. To wszystko przede mna i jestem bardzo optymistycznie nastawiony.
                    • ninek04 Re: 'Biale' Swieta ;-) 24.12.16, 16:16
                      hello -kitty2 napisała
                      >Wierze na slowo. Jednak nie widze zadnych plusow wieku starczego oprocz kurczowego trzymania sie zycia (tak z obserwacji).<

                      Dlaczego? Każdy wiek ma swoje plusy, również i starszy, o ile właśnie człowieka nie dopadnie zgorzknienie, zniechęcenie, brak radości z przeżywania każdego kolejnego dnia. Ja uważam, że starość jest stanem umysłu, bo czy wraz z wiekiem aż tak bardzo zmienia się nasz sposób myślenia, postrzegania, wrażliwość? No i miło by było, gdyby do końca móc zachować zdrowie i sprawność fizyczną i umysłową. I można się wówczas cieszyć starością ile wlezie.
                      • marek.zak1 Re: 'Biale' Swieta ;-) 24.12.16, 16:26
                        Znaczna czesc moich szkolnych kolegow byla emerytami przed matura. Biernosc, zero inicjatywy, czekanie ze cos sie wydarzy itp.
                    • gogol77 Re: Mój coming out 24.12.16, 23:24
                      hello-kitty2 napisała:
                      > Wierze na slowo. Jednak nie widze zadnych plusow wieku starczego oprocz kurczowego trzymania sie zycia (tak z obserwacji).>

                      Co ty pierdolisz kitty!!!
                      No to ja was teraz kurwa zaskoczę. W tej świątecznej atmosferze.
                      Ja mam 81 lat. Słownie: o s i e m d z i e s i ą t j e d e n. Tyle skończyłem parę tygodni temu. I jestem w pełni zadowolony z życia. Tak jak to piszę na tym forum!!! Nic nie ściemniam ani nie trolluję.
                      Zdrowie dopisuje, coś szwankowały mi oczy ale na ostatnie urodziny dostałem od Szydło nową soczewkę i znów widzę pięknie i kolorowo. Taka Jedna martwi się, że teraz lepiej widzę jej zmarszczki.
                      Szydło mi płaci całkiem przyzwoicie, pracuję jeszcze zawodowo, więc niech sobie Szydło nie myśli, że jestem od niej zależny.
                      Rucham. Średnio raz w tygodniu lub raz na 2 tygodnie, czasem rzadziej. A jak jest miękkawy, co się zdarza :-( - pomagam(y) sobie zdobyczami współczesnej farmacji. Sabat, to działa!
                      Takiej Jednej się podoba. Jak by się nie podobało, to by mi przecież nie dawała, a tym bardziej by się sama do bzyknięcia nie nadstawiała bo niby po co? Jedyny minus wieku, że miewam trudności z dojściem.
                      Żona ma 77. Taka Jedna - 63 ale wygląda na dobrze zakonserwowaną pięćdziesiątkę. Wyjącą! Faceci na nią lecą! Miała 40-tkę jak mi dała pierwszy raz. Wczoraj była rocznica jak mi wtedy dała, bo dała mi w prezencie gwiazdkowym! Na drugiej randce! Uczciliśmy to wczoraj wiadomo jak, a jakże!
                      Jesteśmy ze sobą od 23 lat z 3-4 letnią przerwą jak wzięła ślub z tym facetem (gupia cipa!).
                      Przy okazji może niektórzy zrozumieją, a może co poniektórzy nawet rozgrzeszą za to obrzydliwe prowadzenie się. Że niby zdrada w tym wieku, to już nie grzech.
                      Katolikom to odradzam bo oni w trosce o moje zbawienie to powinni mnie nawracać a nie rozgrzeszać. A czasu już przecież mają niewiele! Ale ostrzegam, że nie będzie im łatwo.
                      A wszystkim tu paniom 40-latkom mówię: jesteście gupie cipy myśląc, że się wam coś skończyło. Seks, życie i takie tam. Taka Jedna mówi, że z wiekiem to te jej orgazmy są jakby pełniejsze. Jak ich jest mniej niż 3-4 na jednej sesji to mi nie odpuści. I tak jak ja (dzięki niej) - jest taka pogodna, zadowolona z życia i umie cieszyć się każdym dniem. A najbardziej seksem, który uwielbia.
                      A panom? Uszy do góry panowie, życie może być kolorowe nawet po 80-tce. Ale na to trzeba pracować od młodości. Ja pracowałem. I generalnie to miałem życie kolorowe. I niczego nie żałuję. Może warto przejść na islam - bo oni tam mają hurysy!
                      PS. Do opisanych wyżej faktów przyznałem się sea sea na privie po tym jak napisała, że nawet by zapłaciła za hotel. Pamiętacie?
                      • hello-kitty2 Re: Mój coming out 24.12.16, 23:59
                        "PS. Do opisanych wyżej faktów przyznałem się sea sea na privie po tym jak napisała, że nawet by zapłaciła za hotel. Pamiętacie?"

                        hehe wyobrazam sobie mine sea.sea jak juz by siedziala w tym opaconym przez siebie hotelu, a Ty wchodzisz... wpadka zycia ;-)))) Ja tam wiedzialam, ze gdzies tkwi jakis haczyk ale mi sie nie chcialo szukac.
                        • sea.sea Re: Mój coming out 26.12.16, 00:13
                          Wredna małpka :)

                          Nie rób tego, czego nie lubisz u Marka i nie wypominaj ludziom wypowiedzi wyrwanej z kontekstu, popełnionej pod wpływem chwili :> Zaprawdę powiadam Ci, gdybym chciała wyrwać kogoś na forum, to by iskry leciały z niby przypadkowych aluzji i przytyków. Tutaj mnie akurat nikt nigdy nie skusił.

                          To, co wtedy napisałam publicznie do Gogola nie było ani propozycją, ani śpiewem zwilżonej cipki - tylko zachwytem nad jego sposobem zachwycania się seksem i byciem z kobietą. Do zwilżenia potrzebuję jednak pojedynku, pewnej agresji. Ale to nie zmienia faktu, że za każdym razem się uśmiecham widząc tę Gogolową ekspresję radości. Lubię radość, rzadziej ją widuję, niż bym chciała.
                          • sabat3 Re: Mój coming out 26.12.16, 00:59
                            sea.sea napisała:

                            > Do zwilżenia potrzebuję jednak pojedynku, pewnej agresji.

                            Kolejny przypadek "poskromienia złośnicy"?
                            • hello-kitty2 Re: Mój coming out 26.12.16, 01:13
                              sabat3 napisał:

                              > sea.sea napisała:
                              >
                              > > Do zwilżenia potrzebuję jednak pojedynku, pewnej agresji.
                              >
                              > Kolejny przypadek "poskromienia złośnicy"?

                              Kolejne potwierdzenie, ze mily chlopiec sie nie sprzedaje chyba, ze na jelenia.
                              • sabat3 Re: Mój coming out 26.12.16, 08:32
                                hello-kitty2 napisała:

                                > sabat3 napisał:
                                >
                                > > sea.sea napisała:
                                > >
                                > > > Do zwilżenia potrzebuję jednak pojedynku, pewnej agresji.
                                > >
                                > > Kolejny przypadek "poskromienia złośnicy"?
                                >
                                > Kolejne potwierdzenie, ze mily chlopiec sie nie sprzedaje chyba, ze na jelenia.

                                Mily i bezplciowy rzeczywiscie nie. Jednak pare razy w zyciu udalo mi sie wytworzyc napiecie seksualne miedzy mna a kobieta bez zbednego napinania bicepsow z mojej strony.
                                Mysle, ze to zalezy przeciez od dziewczyny. Owszem, wiekszosc lubi pewien konflikt, ale sa takie, ktore nie lubia doslownych spiec, raczej ich unikaja.
                                W kazdym razie takie sa w moim typie, a ja chyba w ich. Kompatybilny schemat zachowan daje super nakrecenie po jakims czasie. I to "tarcie" miedzy partnerami robi sie doslowne i bardzo przyjemne :)
                                • rekreativa Re: Mój coming out 30.12.16, 18:19
                                  "olejne potwierdzenie, ze mily chlopiec sie nie sprzedaje chyba, ze na jelenia."

                                  Jeleń, śliczne zwierzę i rzęsy ma ładne. Ja tam biorę.
                                  • hello-kitty2 Re: Mój coming out 30.12.16, 20:26
                                    rekreativa napisała:

                                    > Jeleń, śliczne zwierzę i rzęsy ma ładne. Ja tam biorę.

                                    Bierzesz ale kochac Ci sie nie chce pisalas ;)
                                    • rekreativa Re: Mój coming out 31.12.16, 18:38
                                      No nie chce mi się, ale nerwy mogą mieć tu coś na rzeczy. Włosy mi wychodzą w takim tempie, że za miesiąc będę łysa.
                                      • hello-kitty2 Re: Mój coming out 01.01.17, 16:45
                                        rekreativa napisała:

                                        > No nie chce mi się, ale nerwy mogą mieć tu coś na rzeczy. Włosy mi wychodzą w t
                                        > akim tempie, że za miesiąc będę łysa.

                                        Jak sie da to probuj uporzadkowac te nerwy. Wlosy ewentualnie mozna doczepic wiec tez sie nie martw tym jakos szczegolnie. Jak pojde na operacje tez mi zgola moje wreszcie zahodowane wlosy do pasa na lyso ;( Chujnia. Nie chce Cie jakos dolowac, bo zaraz wyskoczy Gogol ze swoim wiekiem. Ale tez odczuwam ogolny spadek formy (takiej zyciowej a nie sportowej) zwiazany mysle z wiekiem. Wczoraj sie kolo pierwszej tak mocno wypompowalam ze bym pospala, a towrzystwo ciagle mnie na sile wybudzalo, bo im sie strach wlaczyl ze bede umierac uduszona wlasnymi rzygami, tylko nikt nie zwrocil uwagi, ze mi nawet nie bylo niedobrze, nie chcialo mi sie rzygac, tylko mi zwyczajnie braklo energii do dalszego balowania gdyz nas gospodarze glodem przymorzyli choc znieslismy im sporo do zarcia, to poupychali do lodowki zamiast na stol. Dziwne generalnie. Ale coz. Bez energii z zarcia za daleko nie pojade. To nie te czasy co wystarczy pic i palic by sie bawic. Chyba musze zmienic towarzystwo na starsze ;-)
                                        • rekreativa Re: Mój coming out 01.01.17, 18:03
                                          Mnie na samą myśl, że miałabym balować do 4, 5 rano, jak w studenckich czasach, dreszcze biorą.
                                          Potańczyłam se wczoraj 5 godzin i dzisiaj się czuję, jakby mnie ktoś kijem obił - każdy mięsień boli.

                                          "Jak pojde na operacje tez mi zgola moje wreszcie zahodowane wlosy do pasa na lyso "

                                          To przykro :( Mam nadzieję, że wszystko dobrze pójdzie.
                                          • hello-kitty2 Re: Mój coming out 01.01.17, 18:26
                                            "Potańczyłam se wczoraj 5 godzin i dzisiaj się czuję, jakby mnie ktoś kijem obił - każdy mięsień boli."

                                            Ja duzo odsypiam. Sen regeneruje. Plus dobra dietka dzisiaj, powrot do dobrych nawykow. Ale generalnie chyba musze zrobic jakis odwyk, bo nie nadazam za 30stolatkami.

                                            NA te bolace miesnie to dobrze sie porolowac. To taki automasaz rolerem. Teraz sa juz na kazdej silce. Ja mam swoj. Ale mozna tez pileczkami tylko to bardziej punktowe wiec bolesne. Widzialam tez, ze na niektorych silkach maja juz takie urzadzenia rolujace sie. Kladziesz sie na nich czy siadasz. Chyba nawet Zawle o tym pisala. Mega przyjemne i usuwaja bol miesniowy.
                                            www.youtube.com/watch?v=TgCGI2revLg

                                            A co z tymi nerwami? (jak nie chcesz rozwijac, to zostawimy)
                                            • rekreativa Re: Mój coming out 02.01.17, 00:43
                                              "A co z tymi nerwami? "

                                              A nerwica po prostu. Tutaj raz jest lepiej, raz gorzej. Od paru miesięcy jest chujowo. Jakiś czas temu było podejrzenie, że może mi choroba wraca, musiałam zrobić jakieś PET scany i w ogóle... Nic nie wyszło, ale nerwy mi dały do wiwatu.
                                              Do tego od dekady już prawie nie umieją mi zdiagnozować choroby stawów. Drugi już lekarz, w drugim kraju się z tym męczy i chuj - wszystkie badania po kolei w normie, a kolana oba puchną i muszę te sterydy wtryniać, bo tylko one jakoś dają radę. A od sterydów to mi się , kur... trochę przybrało. Co też mi psuje humor i libido.
                                              I jeszcze parę pomniejszych, wkurwiających dolegliwości się zawsze przyplącze. O, teraz czuję na przykład, ból przy nagryzaniu - ząb, który już był podejrzewany o kanały. No i będę musiała leczonko kanałowe przejść...
                                              • hello-kitty2 Re: Mój coming out 02.01.17, 01:16
                                                rekreativa napisała:

                                                >> A nerwica po prostu. Tutaj raz jest lepiej, raz gorzej. Od paru miesięcy jest c
                                                > hujowo. Jakiś czas temu było podejrzenie, że może mi choroba wraca, musiałam zr
                                                > obić jakieś PET scany i w ogóle... Nic nie wyszło, ale nerwy mi dały do wiwatu.
                                                >
                                                > Do tego od dekady już prawie nie umieją mi zdiagnozować choroby stawów. Drugi j
                                                > uż lekarz, w drugim kraju się z tym męczy i chuj - wszystkie badania po kolei w
                                                > normie, a kolana oba puchną i muszę te sterydy wtryniać, bo tylko one jakoś da
                                                > ją radę. A od sterydów to mi się , kur... trochę przybrało. Co też mi psuje hum
                                                > or i libido.
                                                > I jeszcze parę pomniejszych, wkurwiających dolegliwości się zawsze przyplącze.
                                                > O, teraz czuję na przykład, ból przy nagryzaniu - ząb, który już był podejrzewa
                                                > ny o kanały. No i będę musiała leczonko kanałowe przejść...

                                                Szkoda, ze Kejt (Kate?) juz nie pisuje. Moze by mogla cos sensownego doradzic jako lekarz. Z kolei jak kolana puchna, to trudno doradzic wiecej sportu. Mam to samo z mama. Z nadprogramowych kg (tez po czesci zdobywanych od zle dobranych hormonow tarczycy po jej usunieciu) 'leczylam' ja Nordic Walking. A tu kolana wysiadly i dupa. Nadwaga z kolei obciaza jeszcze bardziej chore kolana i kolko sie zamyka. Natomiast tworzenie deficytu kcal wylacznie cieciem kcal to dodatkowy stres dla organizmu i obnizanie tempa metabolizmu. Kolko sie jeszcze bardziej zanika. Trzeba by jakiegos ogarniego lekarza, ktory by dopomogl tak bardziej holistycznie. Mi tez sie kolana sypia. Do przysiadow to juz sie boje w ogole podchodzic. W pracy ostatnio duzo chodze a i na rowerze musze wszedzie dojezdzac wiec kolana trzeba oszczedzac. Chyba troche odbieglam od tematu cos jak krytykowalam: jak sie nie za bardzo znam, to pisze co wiem ;-) Nie chcialam po prostu zlac Twojego postu. Moze ktos cos podpowie. W kazdym razie: nie jestes sama. Walczymy razem.
                                                • marek.zak1 Re: Mój coming out 02.01.17, 09:04
                                                  hello-kitty2 napisała:

                                                  Na kolana to jednak rower i pływanie. Z jedzeniem jest tak jak napisałaś. Zanikają mięśnie, powstaje wkurw, frustracja i ogólny brak sił, a tłuszcz znika jako ostatni.
                                                • rekreativa Re: Mój coming out 02.01.17, 10:52
                                                  Macie z Markiem racje co do kalorii. Ja już obcięłam, co mogłam - zero białej buły, białego ryżu, białego makaronu, zamiast śmietany do sosu czy zupy jogurt naturalny, żadnych słodyczy oprócz ciasta domowego od wielkiego święta, ziemniory raz w tygodniu, a tak to mięso tylko z warzywami itp.
                                                  Ale obciąć kalorie tak, by chodzić głodnawa to ja nie mogę, bo to jest mordęga niewarta zwyczajnie tych 5 kg...
                                                  Ćwiczę, co mogę - chodzę szybkim marszem, brzuszki, ramiona z ciężarkami, różne takie, które nie wymagają skakania i przysiadania.
                                                  Najwyżej będę nieco oponkowata, trudno, modelką nie jestem, ani żadną celebrytką, żeby się zarzynać.
                                                  • marek.zak1 Re: Mój coming out 02.01.17, 11:42
                                                    rekreativa napisała:

                                                    > Macie z Markiem racje co do kalorii. Ja już obcięłam, co mogłam - zero białej b
                                                    > uły, białego ryżu, białego makaronu, zamiast śmietany do sosu czy zupy jogurt n
                                                    > aturalny, żadnych słodyczy oprócz ciasta domowego od wielkiego święta, ziemnior
                                                    > y raz w tygodniu, a tak to mięso tylko z warzywami itp.
                                                    > Ale obciąć kalorie tak, by chodzić głodnawa to ja nie mogę, bo to jest mordęga
                                                    > niewarta zwyczajnie tych 5 kg...
                                                    > Ćwiczę, co mogę - chodzę szybkim marszem, brzuszki, ramiona z ciężarkami, różne takie, które nie wymagają skakania i przysiadania. Najwyżej będę nieco oponkowata, trudno, modelką nie jestem, ani żadną celebrytką, żeby się zarzynać.
                                                    -----------------
                                                    Juz pisałem i metodzie Szwajcarów. Sałatka ze świeżyw warzyw z lekkim dressingiem przed lunchem i kolacją. Jak sie zapchasz ta zielenina, na więcej nie zostaje wiele miejsca.
                                        • ninek04 Re: Mój coming out 01.01.17, 20:00
                                          hello -kitty2 napisała <

                                          <&>Jak sie da to probuj uporzadkowac te nerwy. Wlosy ewentualnie mozna doczepic wiec tez sie nie martw tym jakos szczegolnie. Jak pojde na operacje tez mi zgola moje wreszcie zahodowane wlosy do pasa na lyso ;( Chujnia. Nie chce Cie <

                                          Tak, uporzadkąwanie nerwów i wkurwu dnia codziennego to ważna sprawa, żeby móc wstać i zacząć funkcjonować w kolejnym dniu. Powiedzenia innym, że jeśli łykną tę tabletkę, ten środek to im się polepszy. Bo oni tego chcą, tego pragną, tego oczekują- wezmę, zastosuję i poczuję, że mi się polepszyło _ no skoro tak jest, to działa, i więcej nie potrzebuję do szczęścia
                                        • proteinowy.na.chwile Re: Mój coming out 01.01.17, 20:15
                                          > Jak pojde na operacje tez mi zgola moje wreszcie zahodowane wlosy do pasa na lyso ;( <

                                          Masz termin? Trzymam kciuki.
                                          • hello-kitty2 Re: Mój coming out 01.01.17, 22:39
                                            proteinowy.na.chwile napisał(a):

                                            > Masz termin? Trzymam kciuki.

                                            Czekam. Ale jak przestane tu pisac, to juz bedziesz wiedzial. Dziekuje za sympatie.
                                            ps rzeczywiscie naduzywam troche forum do wynurzen, troche na zasadzie: pisze wiec zyje. Takze wybaczcie.
                                            • sabat3 Re: Mój coming out 01.01.17, 23:09
                                              hello-kitty2 napisała:
                                              > ps rzeczywiscie naduzywam troche forum do wynurzen, troche na zasadzie: pisze w
                                              > iec zyje. Takze wybaczcie.

                                              Zatem pisz jak najwięcej i do końca świata, czyli do piątku, 13 kwietnia 2029 roku.
                                              • rekreativa Re: Mój coming out 02.01.17, 00:31
                                                "czyli do piątku, 13 kwietnia 2029 roku. "

                                                To najświeższa aktualizacja końca świata?
                                        • kag73 Re: Mój coming out 02.01.17, 02:07
                                          "Wczoraj sie kolo pierwszej tak mocno wypompowalam ze bym pospala, a towrzystwo ciagle mnie na c, tylko mi zwyczajnie braklo energii do dalszego balowania gdyz nas gospodarze glodem przymorzyli choc znieslismy im sporo do zarcia, to poupychali do lodowki zamiast na stol. Dziwne generalnie. Ale coz. Bez energii z zarcia za daleko nie pojade. To nie te czasy co wystarczy pic i palic by sie bawic. Chyba musze zmienic towarzystwo na starsze ;-)"

                                          Co to za impreza bez dobrego zarcia :) Wczoraj to ja kochaniutka balowalam tylko ze starszymi a maz, nie poludniowy, ale...byl tak goracy, ze po 2 godzinach tanczenie, pycha jedzenia i picia szybko zrzucil ciuchy, wciagnal kapielowki i skoczyl z synem do basenu i na wyscigi plywali wte i wewte (najlepszy moment imprezy dla mlodego:)) przy aplauzie reszty towarzystwa. A potem z mokrymi wlosami, na bosaka i w rozpietej koszuli dalej tanczone i pite. Rano o 8:30 dostawil sie twierdzac po wszystkim z niewinna mina, ze to trykniecie pod ten Nowy rok bylo.
                                          Wiec po co mnie Poludniowiec? :))
                                          Najlepszego nam wszytkim w Nowym Roku zycze!




                                          • hello-kitty2 Re: Mój coming out 02.01.17, 08:43
                                            "Wiec po co mnie Poludniowiec? :))"

                                            Zasadniczo to ja pisalam w guscie, ze tez po co mi? Wniosek: nie biore. Tak samo jak pisalam, ze wolnosc bywa przeklenstwem dla ludzi, ktorzy nie wiedza czego chca, a Gogol jaka ona wazna ;-) Ale jak mi Lybbla wyjasnil w moim jezyku jak temat nieinteresujacy to nastepuje zwrot w offtop, co ja ostatecznie akceptuje. Caly watek offtopowy przeciez jest.

                                            Ciesze sie, ze impreza sie udala i zbieram sie do pracy.
                            • sea.sea Re: Mój coming out 26.12.16, 02:07
                              Nie. Po prostu rzeczy fajne i nowe, rozwój, namiętność biorą się z różnic, niezgadzania się, dyskusji. Kiedy jest jakieś spięcie, oczekiwanie, niepewność, tarcie, obcość. Czasem się potrzebuje zostać oblanym z wiadra bezinteresownym uczuciem i się tarzać w tym rozkosznym cieple, zwłaszcza jak człowiek wcześniej oberwał i czuje się poraniony, ale to rozleniwia i nie jest na dłuższą metę twórcze.

                              Proszę mi tego absolutnie nie mylić z byciem żeńskim chujem czy z leceniem na badboyów ze stereotypów Kombiego.
                          • hello-kitty2 Re: Mój coming out 26.12.16, 01:11
                            "Wredna małpka :)

                            Nie rób tego, czego nie lubisz u Marka i nie wypominaj ludziom wypowiedzi wyrwanej z kontekstu, popełnionej pod wpływem chwili :>"

                            Ja jestem wredna czy Gogol? Jego obnoszenie sie z cytowaniem korespondencji jak to Cie wyrwal jest 'ekspresja radosci', a moje wysmiewanie sie z tego jest wrednoscia? Ciekawe. Moze nie zauwazylas ale ja sie wysmiewam z niego. NIe lubie ani jego zachwycania sie seksem ani jego 'radosci' ani jego samego, od poczatku nie lubilam i nadal nie bede, chocby mial 200 lat. Ty jestes akurat przypadkowym uczestnikiem tego zamieszania.

                            Nie bedzie sie przypominal, nie bede sie podsmiewac, prosta zaleznosc. I tak opuszczam w chuja jego wpisow, nie reaguje na jego wypowiedzi, no ale to moj watek wiec wybacz reakcje.

                            A wracajac do Ciebie: Ty gdybys byla madra, to bys juz dawno wyrwala wartosciowego czlowieka (rowniez tu) przeciwko czemu nie mam akurat nic.

                            I jeszcze: lubisz radosc to sama taka badz.
                            • sea.sea Re: Mój coming out 26.12.16, 01:49
                              A wracajac do Ciebie: Ty gdybys byla madra, to bys juz dawno wyrwala wartosciowego czlowieka (rowniez tu) przeciwko czemu nie mam akurat nic.

                              Owszem, miewam inteligencję emocjonalną pierwotniaka i doskonale sobie z tego zdaję sprawę, ale z drugiej strony Ty też możesz być w błędzie zakładając, że jak ktoś nie ogłosił na forum z fanfarami, że jest w związku, zakochał się albo przynajmniej zaliczył, to znaczy, że nie jest w związku, nie zakochał się, albo nie zaliczył :>

                              > I jeszcze: lubisz radosc to sama taka badz.

                              Pracuję nad tym :)
                              • hello-kitty2 Re: Mój coming out 26.12.16, 02:06
                                sea.sea napisała:

                                > Owszem, miewam inteligencję emocjonalną pierwotniaka i doskonale sobie z tego z
                                > daję sprawę, ale z drugiej strony Ty też możesz być w błędzie zakładając, że ja
                                > k ktoś nie ogłosił na forum z fanfarami, że jest w związku, zakochał się albo p
                                > rzynajmniej zaliczył, to znaczy, że nie jest w związku, nie zakochał się, albo
                                > nie zaliczył :>

                                Rozumiem, a coz Cie do nas sprowadza? ;-)

                                ps tez bym nie oglosila na forum zakochania, Glam ostatnio oglosila i nagle stala sie w jednym momencie najmlodsza uzytkowniczka wsrod starcow. W zasadzie nie wiadomo z czego ludzie sie ciesza, bo wyglda na to, ze ani z zakochania ani z nowego zycia i dlatego wymyslono alkohol, narkotyki i seks ;)
                                • sea.sea Re: Mój coming out 26.12.16, 02:21
                                  > Rozumiem, a coz Cie do nas sprowadza? ;-)

                                  A co sprowadza parę innych osób, które podobno zaliczają, a niektóre podobno nawet zaliczają właściwie codziennie? :D
                                  • proteinowy.na.chwile Re: Mój coming out 26.12.16, 03:00
                                    > A co sprowadza parę innych osób, które podobno zaliczają, a niektóre podobno nawet zaliczają właściwie codziennie? :D <

                                    Moze związkowa, zdrowa, dietetyczna kaszka manna smakuje lepiej wsród małych Murzynków z wzdętymi głodem brzuszkami? Zwłaszcza jak im (tym dzieciom) z tłumionym beknięciem mozna rzucić "nie jecie obiadków - to nie bedzie deseru za karę".

                                    Kiedys tak myslalem, ze to złośliwe psychole, ci najedzeni przechadzający sie wsród głodujących. Teraz bardziej, ze kaszka w domu nudna, zawaliłoby sie konia pod jakies ciekawie skonstruowane awatary - a tu kocic mało, innuendo jak jest to słabe technicznie i ani sie człowiek nie obejrzy jak mu sie zacznie wydawać ze moze cos doradzić. I, surprise surprise, na głód ludzie najedzeni doradzają regularne żywienie i pozytywny stosunek do jedzenia. Klap, klap, klap.
                                    • sabat3 Re: Mój coming out 26.12.16, 08:11
                                      Wydete brzuszki to nie z glodu. Krecil sie tu jeden bialas, co opowiadal, ze kaszka jest pyszna...
                                      • proteinowy.na.chwile Re: Mój coming out 26.12.16, 10:09
                                        > Wydete brzuszki to nie z glodu. Krecil sie tu jeden bialas, co opowiadal, ze kaszka jest pyszna...

                                        Albo niejasno skonstruowalem metafore, albo jej chcesz powykrecac konczyny. Zamieniam na inna, z mniejszym marginasem interpretacji: pare nickow tutaj jest seksulanie zaglodzonych jak psy, na granice (albo i poza) szalenstwa. Parę innych z niedozywienia popadło w apatię, albo permanentną złość czy autoagresję. A pare jeszcze innych nickow beka przetrawionym salcesonem w ich stronę albo narzeka, że to wystawa wyczesanych psów rasowych znających sztuczki z wybiegu - a nie przytułek.
                                        • sabat3 Re: Mój coming out 26.12.16, 10:15
                                          proteinowy.na.chwile napisał(a):
                                          > Albo niejasno skonstruowalem metafore, albo jej chcesz powykrecac konczyny.

                                          Probowalem luzno zazartowac...

                                          >Zam
                                          > ieniam na inna, z mniejszym marginasem interpretacji: pare nickow tutaj jest se
                                          > ksulanie zaglodzonych jak psy, na granice (albo i poza) szalenstwa. Parę innych
                                          > z niedozywienia popadło w apatię, albo permanentną złość czy autoagresję. A pa
                                          > re jeszcze innych nickow beka przetrawionym salcesonem w ich stronę albo narzek
                                          > a, że to wystawa wyczesanych psów rasowych znających sztuczki z wybiegu - a nie
                                          > przytułek.

                                          Ok :)
                                          • proteinowy.na.chwile Re: Mój coming out 26.12.16, 14:59
                                            > Probowalem luzno zazartowac...

                                            Ja spedzam swieta z rodzina. Pelna spina, pelna samokontrola. Moze sie ulać, ale spróbuję uniknąć
                                        • marek.zak1 Re: Mój coming out 26.12.16, 10:20
                                          proteinowy.na.chwile napisał(a):

                                          > Albo niejasno skonstruowalem metafore, albo jej chcesz powykrecac konczyny. Zamieniam na inna, z mniejszym marginasem interpretacji: pare nickow tutaj jest seksulanie zaglodzonych jak psy, na granice (albo i poza) szalenstwa. Parę innych z niedozywienia popadło w apatię, albo permanentną złość czy autoagresję. A pare jeszcze innych nickow beka przetrawionym salcesonem w ich stronę albo narzek, że to wystawa wyczesanych psów rasowych znających sztuczki z wybiegu - a nie przytułek.
                                          --------------------
                                          To chyba dobrze, że sa nicki reprezentujące różne punkty widzenia. Wolałbyś same zagłodzone, albo syte?
                                          • sabat3 Re: Mój coming out 26.12.16, 10:42
                                            Nosnosc tej metafory konczy sie w momencie, gdy okazuje sie, ze psy z tego forum moga sie nawzajem nakarmic ;)
                                            • proteinowy.na.chwile Re: Mój coming out 26.12.16, 15:06
                                              sabat3 napisał:

                                              > Nosnosc tej metafory konczy sie w momencie, gdy okazuje sie, ze psy z tego foru
                                              > m moga sie nawzajem nakarmic ;)

                                              Dog eats dog.
                                          • hello-kitty2 Re: Mój coming out 26.12.16, 11:14
                                            marek.zak1 napisał:

                                            > To chyba dobrze, że sa nicki reprezentujące różne punkty widzenia. Wolałbyś sam
                                            > e zagłodzone, albo syte?

                                            Pewnie by wolal takie pod ktore mozna zwalic. MOze zaloz nicka Eli? ;-) Ja na ten przyklad lubie tu byc zeby sie posmiac (nie mylic z radoscia ;). Towarzystwo zgromadzone i wzajemne relacje przypominaja mi film absurdu jak NIc Smiesznego. Po prostu w dzisiejszych czasach i w dzisiejszych stosunkach rowniez seksualnych, a juz szczegolnie na obczyznie nie ma tego klimatu, jeszcze kurna w Swieta. A moze powinnam jednak budowac jakis dom w Polsce zeby byl na starosc. Zawle a gdzie ten dom? Wolalabym w gorach. Nic nie wiem o budowie w gorach, pochodze z plaskiego terenu. Moja mlodsza kolezanka juz ten dom ma. Tylko jeszcze doczeka do 67 roku zycia zeby przejsc na emeryture i heja! ;-) Jessu zycie mnie przeraraza, zupelnie sie do tego nie nadaje. To juz lepiej odziedziczyc jakis zamek.
                                            • zawle Re: Mój coming out 26.12.16, 11:30
                                              hello-kitty2 napisała: Zawle
                                              > a gdzie ten dom? Wolalabym w gorach. Nic nie wiem o budowie w gorach, pochodze
                                              > z plaskiego terenu. Moja mlodsza kolezanka juz ten dom ma. Tylko jeszcze doczek
                                              > a do 67 roku zycia zeby przejsc na emeryture i heja! ;-) Jessu zycie mnie przer
                                              > araza, zupelnie sie do tego nie nadaje. To juz lepiej odziedziczyc jakis zamek.

                                              Nad jeziorem. Nie chce mi się popierdalać w górą i w dół. Zresztą wczoraj byłam u takich ludzi. Dziadek i wnuczek. Opowiadali mi że jeden drugiego woził w wózku. Tyle że i wnuczek i dziadek w/na wózku. W ostatniej chwili się ugryzłam w jęzor z pytaniem: A który którego? No więc w górach na wózku chujowo;) I nie żaden dom, tylko domek. Teraz 120 metrów sprzątam ze dwie godziny, zamku bym nie chciała ogarniać. A obcych ludzie w chacie mieć też nie. Tylko ja i mój bałagan. No i Wy;) Czy my się tu zestarzejemy razem? Nie, to nie przytyk do Ciebie pradziadku Gogolu;) Mam kilka paskudnych myśli/dowcipów na wasz temat, ale święta są i moja podłość się przy kolędzie przytępiła;)
                                              • hello-kitty2 Re: Mój coming out 26.12.16, 12:05
                                                Ja w ogole nie sprzatam, tzn sprzatam tylko przy okazji wiec trudno mi by bylo wyliczyc ile to zajmuje. POza tym mam jakies diabelskie przeczucie, ze gdybym byla sama, to by sie juz w ogole nie brudzilo ;)
                                                A skad masz motywacje do tej budowy? Ja myslalam, ze motywacja bylyby gory. Nigdy nie jezdzilam w gory, bo matka lubila moze, zawsze jak tam pojade, to mi sie wydaja szczytem piekna. Chyba Bieszczady najlepsze. Dawno nie bylam, nie mam z kim pojechac. Jak mam poraz piecdziesiaty jecac na Kanary to mi sie plakac chce. Ja jestem z innej bajki, bajki o Rumcajsie. Jak slucham opowiesci Kag o kawce nad oceanem to mi jej szczerze szkoda. A ona mysli ze to taki topper. Ja jestem najsmutniejsza kobieta nad oceanem. W chuja slonej zracej ci galy wody i zar lejacy sie z nieba, ktory wygryza z kazda godzina kolejna zmarszczke na twoim ciele. Najgorzej ze to sie chyba bedzie poglebialo z czasem gdyz jam ci pragne spowrotem do bloku wschodniego. Nie planowalam starosci ale moze trzeba cos zaczac robic pozytecznego z pieniedzmi.

                                                No pewno ze sie zestarzejemy na forum. Ja mam dzisiaj cos lepszego niz Swieta, ja ma bowiem dzisiaj wolna chate!

                                                A z czego ten dom? Z drewna? Nad jeziorem dobra rzecz. Slodka woda, ktora mozna pic jak wynurzasz sie plynac kryta zabka.
                                                • zawle Re: Mój coming out 26.12.16, 12:23
                                                  hello-kitty2 napisała:

                                                  > Ja w ogole nie sprzatam, tzn sprzatam tylko przy okazji wiec trudno mi by bylo
                                                  > wyliczyc ile to zajmuje. POza tym mam jakies diabelskie przeczucie, ze gdybym b
                                                  > yla sama, to by sie juz w ogole nie brudzilo ;)

                                                  I słusznie. Gdybym wywaliła z domu zwierzuny to bym sprzątała raz na dwa tygodnie. Na starość może MOŻE kota. W las pójdzie się połajdaczyć, tylko na jedzenie przyjdzie i mizianki ( idealny chłop;)

                                                  > A skad masz motywacje do tej budowy? Ja myslalam, ze motywacja bylyby gory. Nig
                                                  > dy nie jezdzilam w gory, bo matka lubila moze, zawsze jak tam pojade, to mi sie
                                                  > wydaja szczytem piekna. Chyba Bieszczady najlepsze.

                                                  Góry lubię, łazić po nich lubię, ale tylko po wysokich. I dla przyjemności, nie z musu.

                                                  Dawno nie bylam, nie mam z
                                                  > kim pojechac. Jak mam poraz piecdziesiaty jecac na Kanary to mi sie plakac chc
                                                  > e. Ja jestem z innej bajki, bajki o Rumcajsie. Jak slucham opowiesci Kag o kawc
                                                  > e nad oceanem to mi jej szczerze szkoda. A ona mysli ze to taki topper. Ja jest
                                                  > em najsmutniejsza kobieta nad oceanem. W chuja slonej zracej ci galy wody i zar
                                                  > lejacy sie z nieba, ktory wygryza z kazda godzina kolejna zmarszczke na twoim
                                                  > ciele.

                                                  Chyba różnica jest taka, że ona tam mieszka, więc nie ma presji żeby korzystać 24/24.

                                                  > A z czego ten dom? Z drewna? Nad jeziorem dobra rzecz. Slodka woda, ktora mozna
                                                  > pic jak wynurzasz sie plynac kryta zabka.

                                                  Z drewna. W środku bielony. Już mam nawet lapę do niego:)) Od tego zacznę meblowanie:)) Pływać lubię w jeziorze, mogłabym godzinami. Przerwy na piwko i książkę. No i może tych mocniejszych narkotyków bym spróbowała. Na emeryturze będę mogła;)
                                            • proteinowy.na.chwile Re: Mój coming out 26.12.16, 15:42
                                              hello-kitty2 napisała:

                                              > Pewnie by wolal takie pod ktore mozna zwalic. MOze zaloz nicka Eli? ;-)

                                              Własnie - ciekawe czy Ela emanuje nieobślizgłym seksem. Stawiam, że raczej usłyszelibyśmy standardy jazzowe o dobrym życiu, o szacunku itd. Ale chyba dziewczyny nie muszą.

                                              > Ja na t
                                              > en przyklad lubie tu byc zeby sie posmiac (nie mylic z radoscia ;). Towarzystwo
                                              > zgromadzone i wzajemne relacje przypominaja mi film absurdu jak NIc Smiesznego

                                              Ja się nie śmieje, ale już nic nowego stąd nie wyciągam. Nic nowego nie produkuję. Najwyższy czas się wymeldować, albo zmienić śpiewkę, albo zamknąć się. Jezusie Nazareński, Pocieszycielu Niebieski dajże siłę do następnego kroku. Może ten nadchodzący strumień gówno-szczyno-rzygów w letargu niedospania (i 'da-da') jakoś pomoże.
                                              • marek.zak1 Re: Mój coming out 26.12.16, 16:04
                                                proteinowy.na.chwile napisał(a):

                                                > hello-kitty2 napisała:
                                                >
                                                > > Pewnie by wolal takie pod ktore mozna zwalic. MOze zaloz nicka Eli? ;-)
                                                >
                                                > Własnie - ciekawe czy Ela emanuje nieobślizgłym seksem. Stawiam, że raczej usłyszelibyśmy standardy jazzowe o dobrym życiu, o szacunku itd. Ale chyba dziewczyny nie muszą.
                                                ----------------------
                                                To są motywy i standardy przeciętnych singielek, które czuja biologiczny zegar i mówią to sobie, że tak być musi, jak ściągają z rynku najlepszych z dostępnych, których nie kochają i kochać nie będą, ale same już być nie chcą. My jesteśmy ze sobą od (jej) dwudziestego roku życia, wtedy, kiedy niczego nie trzeba, nikomu się nie spieszy, a kasy i tak nikt z nas nie miał.
                                                • proteinowy.na.chwile Re: Mój coming out 26.12.16, 16:16
                                                  marek.zak1 napisał:

                                                  > Stawiam, że racze
                                                  > j usłyszelibyśmy standardy jazzowe o dobrym życiu, o szacunku itd. Ale chyba dz
                                                  > iewczyny nie muszą.
                                                  > ----------------------
                                                  > To są motywy i standardy przeciętnych singielek, które czuja biologiczny zegar
                                                  > i mówią to sobie, że tak być musi, jak ściągają z rynku najlepszych z dostępnyc
                                                  > h, których nie kochają i kochać nie będą, ale same już być nie chcą. My jesteśm
                                                  > y ze sobą od (jej) dwudziestego roku życia, wtedy, kiedy niczego nie trzeba, ni
                                                  > komu się nie spieszy, a kasy i tak nikt z nas nie miał.

                                                  Singielki mówią o szacunku i dobrym życiu?
                                                  • marek.zak1 Re: Mój coming out 26.12.16, 16:20
                                                    proteinowy.na.chwile napisał(a):

                                                    > Singielki mówią o szacunku i dobrym życiu?
                                                    ----------------
                                                    A czym argumentują swoje decyzje? Wzajemny szacunek do i życie z dowolnym dostępnym facetem, które jest lepsze od samotności.
                                                  • hello-kitty2 Re: Mój coming out 26.12.16, 16:45
                                                    marek.zak1 napisał:

                                                    > proteinowy.na.chwile napisał(a):
                                                    >
                                                    > > Singielki mówią o szacunku i dobrym życiu?
                                                    > ----------------
                                                    > A czym argumentują swoje decyzje? Wzajemny szacunek do i życie z dowolnym dostę
                                                    > pnym facetem, które jest lepsze od samotności.

                                                    Kurna Marek czyz nie zauwazyles, ze srednia wielu przecietnego forumiowicza nalezy podwyzszyc? Czyba ze Ci jakos szczegolnie teskno do tych trzydziestoletnik singielek z bijacym zegarem, hehe poruchalibymy...
                                                  • marek.zak1 Re: Mój coming out 26.12.16, 17:13
                                                    hello-kitty2 napisała:

                                                    > > A czym argumentują swoje decyzje? Wzajemny szacunek do i życie z dowolnym
                                                    > dostępnym facetem, które jest lepsze od samotności.
                                                    >
                                                    > Kurna Marek czyz nie zauwazyles, ze srednia wielu przecietnego forumiowicza nalezy podwyzszyc? Czyba ze Ci jakos szczegolnie teskno do tych trzydziestoletnik singielek z bijacym zegarem, hehe poruchalibymy...
                                                    -----------------------------------
                                                    Podwyższam średnią. Wiem. Co zrobić. Ja mam charakter do stałych związków. Poza tym, w moim związku kotłowania nigdy nie brakowało a w takich warunkach jakoś ochota na te trzydziestolatki jest jakby mniejsza. Nie mam ani Twojego ani Wontowego doświadczenia, ale coś za coś.
                                                    Bardziej stratna jest moja Ela, bo gdyby chciała tez mogłaby mieć tego bez ograniczeń, a jednak sie powstrzymywała.
                                                  • proteinowy.na.chwile Re: Mój coming out 26.12.16, 19:06
                                                    > A czym argumentują swoje decyzje? Wzajemny szacunek do i życie z dowolnym dostępnym facetem, które jest lepsze od samotności. <

                                                    Ale ja nie mowie co myślą tylko co mowia. A kobieta ktora mowi o wzajemnym szacunku wyraża tym zazyczaj "trzymaj sie z daleka".
                                                  • marek.zak1 Re: Mój coming out 26.12.16, 19:16
                                                    proteinowy.na.chwile napisał(a):

                                                    > > A czym argumentują swoje decyzje? Wzajemny szacunek do i życie z dowolnym
                                                    > dostępnym facetem, które jest lepsze od samotności. <
                                                    >
                                                    > Ale ja nie mowie co myślą tylko co mowia. A kobieta ktora mowi o wzajemnym szacunku wyraża tym zazyczaj "trzymaj sie z daleka".
                                                    -----------------------------------
                                                    A jak jest w w związku w facetem, o którym tak mówi? Gdybym to ja usłyszał, odpowiedziałbym: ,,w takim razie z całym szacunkiem, się rozwodzimy".
                                                  • proteinowy.na.chwile Re: Mój coming out 26.12.16, 22:16
                                                    marek.zak1 napisał:

                                                    > A jak jest w w związku w facetem, o którym tak mówi? Gdybym to ja usłyszał, odp
                                                    > owiedziałbym: ,,w takim razie z całym szacunkiem, się rozwodzimy".

                                                    Ile kobiet Ci tak powiedziało? Ile razy sie rozwiodłeś z takiego powodu? Myślisz ze naprawde wypadasz teraz jak Columbo?
                                                  • sabat3 Re: Mój coming out 26.12.16, 22:20
                                                    proteinowy.na.chwile napisał(a):
                                                    > Ile kobiet Ci tak powiedziało? Ile razy sie rozwiodłeś z takiego powodu? Myślis
                                                    > z ze naprawde wypadasz teraz jak Columbo?

                                                    Raczej jak Kojak. Jest mu łyso ;)
                                                  • marek.zak1 Re: Mój coming out 26.12.16, 22:21
                                                    proteinowy.na.chwile napisał(a):

                                                    > marek.zak1 napisał:
                                                    >
                                                    > > A jak jest w w związku w facetem, o którym tak mówi? Gdybym to ja usłyszał, odpowiedziałbym: ,,w takim razie z całym szacunkiem, się rozwodzimy".
                                                    >
                                                    > Ile kobiet Ci tak powiedziało? Ile razy sie rozwiodłeś z takiego powodu? Myślisz ze naprawde wypadasz teraz jak Columbo?
                                                    ----------------------------
                                                    Proteinowy. Na kompromisy to ja chodzę w moim korpo, a nie z moją kobietą. Jak mnie nie kocha i czuje tylko szacunek - a ma do tego prawo, to się rozstajemy. Życie z kobietą bez miłości to nie moja bajka.
                                                  • proteinowy.na.chwile Re: Mój coming out 26.12.16, 23:14
                                                    > Proteinowy. Na kompromisy to ja chodzę w moim korpo, a nie z moją kobietą. Jak mnie nie kocha i czuje tylko szacunek - a ma do tego prawo, to się rozstajemy. Życie z kobietą bez miłości to nie moja bajka. <

                                                    Marku. Fakty sa takie ze nie ma zadnych danych w temacie, sa tylko mocno akcentowane przekonania. Obaj żyjemy na tyle długo, zeby nie przywiązywać do czegos takiego większej wagi.
                                                  • marek.zak1 Re: Mój coming out 27.12.16, 12:41
                                                    proteinowy.na.chwile napisał(a):

                                                    > > Proteinowy. Na kompromisy to ja chodzę w moim korpo, a nie z moją kobietą. Jak mnie nie kocha i czuje tylko szacunek - a ma do tego prawo, to się rozstajemy. Życie z kobietą bez miłości to nie moja bajka. <
                                                    >
                                                    > Marku. Fakty sa takie ze nie ma zadnych danych w temacie, sa tylko mocno akcentowane przekonania. Obaj żyjemy na tyle długo, zeby nie przywiązywać do czegos takiego większej wagi.
                                                    --------------------
                                                    A wiec z twojego postu powyżej zacytuje Ci:

                                                    a 100% swojej sytuacji wystrugałem sam i mam tez w teorii możliwość jej rozmontowania do zera

                                                    ---------------------------------------------------
                                                    Czy to sa dane w temacie, czy mocno akcentowane przekonania? Mając małe dziecko i żonę w ciąży, możliwość rozmontowania sytuacji jest raczej teoretyczna.
                                                  • proteinowy.na.chwile Re: Mój coming out 27.12.16, 14:50
                                                    marek.zak1 napisał:

                                                    > A wiec z twojego postu powyżej zacytuje Ci:
                                                    >
                                                    > a 100% swojej sytuacji wystrugałem sam i mam tez w teorii możliwość jej rozmont
                                                    > owania do zera
                                                    >
                                                    > ---------------------------------------------------
                                                    > Czy to sa dane w temacie, czy mocno akcentowane przekonania? Mając małe dziecko
                                                    > i żonę w ciąży, możliwość rozmontowania sytuacji jest raczej teoretyczna.

                                                    W moim przypadku to sa jakies konkretne dane: mam za soba kilka związkow, dwa podejścia do małżeństwa, rozstawałem sie z różnych przyczyn i wiem mniej wiecej o czym mowie, kiedy określam za jaka granica zaczyna sie rozejście. Rozszedlem sie np z kobieta z dzieckiem mimo ze byliśmy zaręczeni. Rzeczy o ktorych Ty teoretyzujesz ja kiedystam zrobiłem. Miedzy innymi dlatego unikam tak postawionych warunków brzegowych - bo znam realne koszty.

                                                    W Twoim przypadku: tworzysz opowieść na temat sytuacji w której nie byłeś nigdy w życiu na temat zwiazku z osoba z ktora spędziłeś całe zycie. Dajze spokój Marku, spuśćmy zasłonę milczenia na temat wypędzania Eli za teoretyczny brak namiętności. Gdybys był postacią z książki zarzuciłbym Ci brak psychologicznego prawdopodobieństwa. Albo inaczej: wierze, ze wierzysz w to co mowisz. Masz ten komfort, bo wiesz ze Ela tak nie zrobi.
                                                  • aandzia43 Re: Mój coming out 27.12.16, 17:25
                                                    >
                                                    > W moim przypadku to sa jakies konkretne dane: mam za soba kilka związkow, dwa p
                                                    > odejścia do małżeństwa, rozstawałem sie z różnych przyczyn i wiem mniej wiecej
                                                    > o czym mowie, kiedy określam za jaka granica zaczyna sie rozejście. Rozszedlem
                                                    > sie np z kobieta z dzieckiem mimo ze byliśmy zaręczeni. Rzeczy o ktorych Ty teo
                                                    > retyzujesz ja kiedystam zrobiłem. Miedzy innymi dlatego unikam tak postawionych
                                                    > warunków brzegowych - bo znam realne koszty.
                                                    >
                                                    > W Twoim przypadku: tworzysz opowieść na temat sytuacji w której nie byłeś nigdy
                                                    > w życiu na temat zwiazku z osoba z ktora spędziłeś całe zycie. Dajze spokój Ma
                                                    > rku, spuśćmy zasłonę milczenia na temat wypędzania Eli za teoretyczny brak nami
                                                    > ętności. Gdybys był postacią z książki zarzuciłbym Ci brak psychologicznego pra
                                                    > wdopodobieństwa. Albo inaczej: wierze, ze wierzysz w to co mowisz. Masz ten kom
                                                    > fort, bo wiesz ze Ela tak nie zrobi.

                                                    Amen. Im więcej trudnych decyzji podjęłam, tym lepiej rozumiem tych, którzy ich nie podjęli. Znam koszty.
                                                  • zawle Re: Mój coming out 27.12.16, 20:01
                                                    aandzia43 napisała: > Amen. Im więcej trudnych decyzji podjęłam, tym lepiej rozumiem tych, którzy ich
                                                    > nie podjęli. Znam koszty.

                                                    Moja znajoma przychodziła do mnie się wypłakać, gdy dzwonił mąż, odbierała fona i słodkim tonem świergoliła....Dzień dobry Kochanie:)) Nie rozumiem i nie chcę zrozumieć.
                                                  • aandzia43 Re: Mój coming out 27.12.16, 22:40

                                                    > Moja znajoma przychodziła do mnie się wypłakać, gdy dzwonił mąż, odbierała fona
                                                    > i słodkim tonem świergoliła....Dzień dobry Kochanie:)) Nie rozumiem i nie chcę
                                                    > zrozumieć

                                                    Może to taka ich gra wstępna, ja się nie znam na takich perwersjach, prosta kobita jestem ;-)
                                                  • marek.zak1 Re: Mój coming out 27.12.16, 17:56
                                                    proteinowy.na.chwile napisał(a):


                                                    > W moim przypadku to sa jakies konkretne dane: mam za soba kilka związkow, dwa podejścia do małżeństwa, rozstawałem sie z różnych przyczyn i wiem mniej wiecej o czym mowie, kiedy określam za jaka granica zaczyna sie rozejście. Rozszedlem sie np z kobieta z dzieckiem mimo ze byliśmy zaręczeni. Rzeczy o ktorych Ty teoretyzujesz ja kiedystam zrobiłem. Miedzy innymi dlatego unikam tak postawionych warunków brzegowych - bo znam realne koszty.
                                                    >
                                                    > W Twoim przypadku: tworzysz opowieść na temat sytuacji w której nie byłeś nigdy w życiu na temat zwiazku z osoba z ktora spędziłeś całe zycie. Dajze spokój Marku, spuśćmy zasłonę milczenia na temat wypędzania Eli za teoretyczny brak namiętności. Gdybys był postacią z książki zarzuciłbym Ci brak psychologicznego prawdopodobieństwa. Albo inaczej: wierze, ze wierzysz w to co mowisz. Masz ten komfort, bo wiesz ze Ela tak nie zrobi.
                                                    ===============================
                                                    Po pierwsze nie piszę o wypędzaniu, lecz rozstaniu. Po drugie oboje potrzebujemy miłości i jak jedna strona jej dać nie może, uzgodniliśmy dawno temu, że lojalnie o tym poinformuje drugą, gdyż życie w kłamstwie czy udawanym / letnim uczuciu / bez niego nam nie odpowiada. po trzecie życie z obcym (genetycznie) człowiekiem bez uczuć byłoby dla nas dwojga udręką (patrz Sabat, czy Ninek) , po czwarte zanim poznałem Elę spotykałem się z kilkoma atrakcyjnymi dziewczynami i w momencie gdy dochodziłem do wniosku, że nie jest to bingo, rozstawałem się, mając dostępny fajny seks i miłe relacje.
                                                    Mamy inne charaktery i dlatego zachowujemy sie inaczej. Ja kompletnie nie rozumiem Twojego postępowania, a ty możesz nie rozumieć mojego. Niech tak zostanie.

                                                  • sabat3 Re: Mój coming out 27.12.16, 19:42
                                                    Marek, rzadko ci sie to zdarza, ale teraz mnie wkurwiasz. Pozwalam sobie na taka szczerosc, bo czuje do Ciebie sporo sympatii. Jesli bys tak postapil, to by znaczylo, ze ta Twoja milosc jest gowno warta, a Ty sam jestes egoistycznym dupkiem. Wygasanie uczucia miedzy ludzmi jest cholernie bolesna sprawa, nawet jesli nie laczy cie z kims namietnosc, to jest jeszcze wiez, wspolne sprawy, przywiazanie. To wszystko musi stopniowo zgasnac, a proces trwa latami i przynosi mnostwo bolu. Tymi bunczucznymi wypowiedziami sadzisz, ze budujesz sobie pomink z brazu, nie dostrzegajac, ze to inny material, jedynie w podobnym kolorze.
                                                  • zawle Re: Mój coming out 27.12.16, 19:55
                                                    Wiesz sabat..chyba będę tu człowiekiem środka. Mam nadzieję że moje doświadczenie życiowe upoważnia mnie do wygłaszania swoich opinii;) Czym innym jest przejście razem przez trudności ( seks, intymność i razem można mieć nawet wtedy gdy sprzęt nie działa) , a czym innym jest oglądanie cudzej wypiętej na moje potrzeby dupy. Może tu jest pomiędzy wami różnica. Marek- zostawiłbyś Elę która nie mogłaby z Tobą uprawiać seksu, ale nadal by Cię zaspokajała i dbała o Ciebie?
                                                  • marek.zak1 Re: Mój coming out 27.12.16, 23:07
                                                    zawle napisała:

                                                    Marek- zostawiłbyś Elę która nie mogłaby z Tobą uprawiać seksu, ale nadal by Cię zaspokajała i dbała o Ciebie?
                                                    -------------------------
                                                    Jej jedno dotknięcie, jeden pocałunek jest dla mnie całym światem.
                                                  • zawle Re: Mój coming out 28.12.16, 18:33
                                                    marek.zak1 napisał:
                                                    > Jej jedno dotknięcie, jeden pocałunek jest dla mnie całym światem.

                                                    Czyli nadal byłoby ok? Tylko wystrój wnętrz by się zmienił...ja to rozumiem. Mam tak samo..razem przez burze. Ale jeśli tylko ktoś kogo uważałam za bliskiego podniesie na mnie rękę, to mu ją utnę przy dupie. Jeśli ktoś, kogo uważałam za bliskiego będzie miał dla mnie obojętność i pustkę- uwolnię go. I siebie:))
                                                  • gogol77 Re: Mój coming out 27.12.16, 21:12
                                                    sabat3 napisał:
                                                    > Wygasanie uczucia miedzy ludzmi jest cholernie bolesna sprawa, nawet jesli nie laczy cie z kims namietnosc, to jest jeszcze wiez, wspolne sprawy, przywiazanie. To wszystko musi stopniowo zgasnac, a proces trwa latami i przynosi mnostwo bolu.

                                                    No przecież tak właśnie jest, Sabat wie co mówi, a ja to przećwiczyłem.
                                                    Jeszcze bym dodał coś w rodzaju poczucia odpowiedzialności. Za los swojej kobiety. Matki swoich dzieci. Którego ślady chyba mężczyzna ma zakodowane w genach jeszcze z czasów jaskiniowych (i nie tylko) gdy ją bronił przed obcymi, czy przed dzikimi zwierzętami. Usamodzielnianie się kobiet powoli to eliminuje ale do dziś z tonącego okrętu najpierw ratuje się kobiety i dzieci.
                                                    Zaraz napiszecie, że jestem hipokryta, ale chyba coś z tego (oprócz tego co wymienił Sabat) ma miejsce w moim przypadku.
                                                  • marek.zak1 Re: Mój coming out 27.12.16, 23:01
                                                    sabat3 napisał:

                                                    Wygasanie uczucia miedzy ludzmi jest cholernie bolesna sprawa, nawet jesli nie laczy cie z kims namietnosc, to jest jeszcze wiez, wspolne sprawy, przywiazanie. To wszystko musi stopniowo zgasnac, a proces trwa latami i przynosi mnostwo bolu.
                                                    -----------------------
                                                    Gówno prawda. Skąd Ty to wiesz, skoro nie przeżyłeś miłości. Nic nie wygasa i nie ma żadnego bólu.
                                              • hello-kitty2 Re: Mój coming out 26.12.16, 16:53
                                                proteinowy.na.chwile napisał(a):

                                                > Ja się nie śmieje, ale już nic nowego stąd nie wyciągam. Nic nowego nie produku
                                                > ję. Najwyższy czas się wymeldować, albo zmienić śpiewkę, albo zamknąć się. Jezu
                                                > sie Nazareński, Pocieszycielu Niebieski dajże siłę do następnego kroku. Może te
                                                > n nadchodzący strumień gówno-szczyno-rzygów w letargu niedospania (i 'da-da') j
                                                > akoś pomoże.

                                                Oj tam wrocisz tu szybciej niz stad uciekniesz. Tu sa takie oblizglosci o jakich Ci sie nawet nie marzy. Nie wiem po co sie w ogole stad probowac wyrwac, to jak zaprzeczac swojej brudnej naturze. Znowu mi sie przypomina kochanek, ktory po weekndowym slizganiu sie we wlasnej spermie znikal na polroczna modlitwe. TY nawet w Boga nie wierzysz. Kogo zamierzasz przepraszac? ;)
                                              • ninek04 Re: Mój coming out 26.12.16, 19:40
                                                proteinowy. na.chwile.napisal
                                                > Własnie - ciekawe czy Ela emanuje nieobślizgłym seksem. <

                                                A jak się objawia emanacja nieobślizgłym seksem? Bo według mnie im więcej obślizgłości, tym lepszy seks ;)
                                                • marek.zak1 Re: Mój coming out 26.12.16, 19:45
                                                  ninek04 napisała:

                                                  > A jak się objawia emanacja nieobślizgłym seksem?
                                                  ------------------
                                                  Spojrzeniem, dotykiem, uśmiechem, tonem głosu. To wystarczy.
                                                  • ninek04 Re: Mój coming out 26.12.16, 19:55
                                                    marek. żak 1 napisał
                                                    >Spojrzeniem, dotykiem, uśmiechem, tonem głosu. To wystarczy.<

                                                    Do gry wstępnej być może tak. Potem, im więcej obślizgłości, tym lepiej ;)
                                                  • marek.zak1 Re: Mój coming out 26.12.16, 19:58
                                                    ninek04 napisała:

                                                    > Do gry wstępnej być może tak. Potem, im więcej obślizgłości, tym lepiej ;).

                                                    Tak, zainspirowany ,,Lokomotywa napisałem jak niżej"

                                                    Szał seksu


                                                    Najpierw powoli, po gładkiej jej skórze,
                                                    Głaskanie, iskanie, na dole, na górze.
                                                    Ustami po twarzy, po włosach, po szyi
                                                    Leciutko, cichutko jak odgłos motyli.

                                                    Potem bo biuście, ramionach i brzuchu,
                                                    Gdy leży i pręży się niemal w bezruchu.
                                                    Wciąż delikatnie, tak bardzo powoli,
                                                    Czas przecież żadnej nie gra już roli.

                                                    A potem szybciej krew w ciele ich krąży,
                                                    Szybciej i szybciej. Na pewno więc zdąży.
                                                    Ciała stykają się całkiem niedbale,
                                                    Lecz nie przypadkiem są razem już stale.

                                                    Wreszcie złączeni. Ruchy gwałtowne
                                                    Są coraz szybsze. Całkiem stosowne.
                                                    Do rosnącego wciąż podniecenia,
                                                    I połączenia znowu pragnienia.

                                                    I szybciej i szybciej i czemu tak gna.
                                                    Dwa ciała splecione, tak dziwna to gra.
                                                    Są razem ze sobą i wciąż się kotłują.
                                                    Stykają i głaszczą, namiętnie całują.

                                                    A ruchy przedziwne podobne wzajemnie,
                                                    Ja nigdy bez ciebie, ty nigdy beze mnie.
                                                    Szaleństwo stykania, dotyku nirwana,
                                                    Miłości bezkresem zupełnie porwana.

                                                    I nagle, jak wulkan zapłonął na szczycie,
                                                    Oboje są razem w zupełnym niebycie.
                                                    Coś nagle błysnęło, a oni złączeni,
                                                    Kotłują się nadal, jak dzicy, szaleni.

                                                    I po co i dokąd i dokąd tak gna,
                                                    Dwa ciała złączone, ta wspólna ich gra.
                                                    Oboje są razem w nieziemskim zachwycie,
                                                    Złączeni w miłości, silniejszej niż życie.

                                                    I nagle oboje zastygli w niemocy,
                                                    Jak gdyby czekali wzajemnej pomocy.
                                                    Bo wszystko się stało. Odwieczne marzenie.
                                                    I boskiej miłości szaleńcze spełnienie.



                                                  • ninek04 Re: Mój coming out 26.12.16, 20:05
                                                    Rytm porywa, a jak porywa, to o zatracenie nietrudno :)
                                              • ninek04 Re: Mój coming out 26.12.16, 19:52
                                                proteinowy. na.chwile.napisal
                                                >Jezusie Nazareński, Pocieszycielu Niebieski dajże siłę do następnego kroku. Może ten nadchodzący strumień gówno-szczyno-rzygów w letargu niedospania (i 'da-da') jakoś pomoże.<

                                                Oj, nieładnie tak jęczęć. Trzeba ponosić konsekwencje swoich wybórów. Proteinowy, ogarnij się i bądź mężczyzną (a nie facetem). Pomożemy, jakby co ;)
                                          • proteinowy.na.chwile Re: Mój coming out 26.12.16, 15:05
                                            marek.zak1 napisał:

                                            > To chyba dobrze, że sa nicki reprezentujące różne punkty widzenia. Wolałbyś sam
                                            > e zagłodzone, albo syte?

                                            Ja nie o dywersyfikacji, tylko o próbie docieczenia motywacji.

                                        • ninek04 Re: Mój coming out 26.12.16, 10:52
                                          proteinowy. na.chwile.napisal
                                          > pare nickow tutaj jest seksulanie zaglodzonych jak psy, na granice (albo i poza) szalenstwa. Parę innych z niedozywienia popadło w apatię, albo permanentną złość czy autoagresję. A pare jeszcze innych nickow beka przetrawionym salcesonem w ich stronę albo narzeka, że to wystawa wyczesanych psów rasowych znających sztuczki z wybiegu - a nie przytułek.<

                                          Jak już tak wszystkich zgrabnie zaanalizowałeś i powrzucałeś w odpowiednie boksy, to jeszcze powiedz może , jaki typ reprezentujesz Ty?
                                          • proteinowy.na.chwile Re: Mój coming out 26.12.16, 15:08
                                            ninek04 napisała:

                                            > Jak już tak wszystkich zgrabnie zaanalizowałeś i powrzucałeś w odpowiednie boks
                                            > y, to jeszcze powiedz może , jaki typ reprezentujesz Ty?

                                            Dla mnie mało interesujące ćwiczenie.
                                            Dla Ciebie też.
                                            • ninek04 Re: Mój coming out 26.12.16, 19:24
                                              proteinowy. na.chwile.napisal
                                              > Dla mnie mało interesujące ćwiczenie.
                                              Dla Ciebie też.<

                                              Jasne, tylko że przez swoje zdystansowanie i zblazowanie stawiasz siebie ponad to - czytaj - ponad głupie rozmówki o pragnieniach, niespełnieniu, próbach poszukiwania i przeżycia chwil szczęścia, radości, bo Ty już to wszystko wiesz, rozgryzłeś, że związki, relacje to jedna wielka ściema, udawanie, bullshit nad bullshitami, no może z wyjątkiem, że raz powziętych zobowiązań należy dotrzymywać, choćby i z uporem maniaka.
                                        • zawle Re: Mój coming out 26.12.16, 11:37
                                          proteinowy.na.chwile napisał(a): pare nickow tutaj jest se
                                          > ksulanie zaglodzonych jak psy, na granice (albo i poza) szalenstwa. Parę innych
                                          > z niedozywienia popadło w apatię, albo permanentną złość czy autoagresję. A pa
                                          > re jeszcze innych nickow beka przetrawionym salcesonem w ich stronę albo narzek
                                          > a, że to wystawa wyczesanych psów rasowych znających sztuczki z wybiegu - a nie
                                          > przytułek.

                                          www.google.pl/imgres?imgurl=https%3A%2F%2Fscontent-lga3-1.cdninstagram.com%2Ft51.2885-15%2Fe35%2F14374069_392434204213741_2232895012620730368_n.jpg&imgrefurl=https%3A%2F%2Finstanonymous.com%2Fm%2FBKmcQVRgbpk&docid=P-NiS-5KCh-4_M&tbnid=k8iOXcAiTnGSxM%3A&vet=1&w=1080&h=1221&bih=711&biw=1536&q=Eeyore%20scary&ved=0ahUKEwjC9Y3j1JHRAhXD8ywKHWsuCz4QMwgdKAEwAQ&iact=mrc&uact=8
                                          • hello-kitty2 Re: Mój coming out 26.12.16, 12:26
                                            hehe Proteinoiwy pewnie odbebnia wizyte w Polsce u rodziny i przyjaciol. Bedac dobrym mezem robi dobra mine do zlej gry, a w glowie mu kolacze 'Boze jaki jestem glodny, wpierdolilbymy jakiego chociaz fastfooda'. NIe pisalam tutaj jeszcze, ze za mlody jezdzilismy rowerami na pobliskie lasy kolo szosy miedzymiastowej i podgladalismy tirowki przy robocie? Tak rozwijala sie moja seksualnosc. Dlatego prostytutki mnie podniecaja. Lezysz w krzakach z lornetka albo bez, bo tak blisko, ze slyszysz cala akcje. Mialy rozne metody. Jedna miala rozlozony kocyk. Druga wiezdzala do lasu i wskakiwala od razu na konika. Tam nie bylo zadnej gry wstepnej tylko krotkie pieprzenie. Warto sprobowac, jak nawet mnie to podnicalo.
                                            • proteinowy.na.chwile Re: Mój coming out 26.12.16, 15:28
                                              hello-kitty2 napisała:

                                              > hehe Proteinoiwy pewnie odbebnia wizyte w Polsce u rodziny i przyjaciol. Bedac
                                              > dobrym mezem robi dobra mine do zlej gry, a w glowie mu kolacze 'Boze jaki jest
                                              > em glodny, wpierdolilbymy jakiego chociaz fastfooda'.

                                              Widzisz na wylot.
                                          • proteinowy.na.chwile Re: Mój coming out 26.12.16, 15:22
                                            Dzieki Zawle, zapisany jako przyszły awatar. Potraktuję to jako kartkę świąteczną.
                                  • zawle Re: Mój coming out 26.12.16, 08:43
                                    sea.sea napisała:

                                    > > Rozumiem, a coz Cie do nas sprowadza? ;-)
                                    >
                                    > A co sprowadza parę innych osób, które podobno zaliczają, a niektóre podobno na
                                    > wet zaliczają właściwie codziennie? :D

                                    Towarzystwo cudne i możliwość klapnięcia wierzchnią stroną lapika i odcięcia się na ile się chce bez konsekwencji?
                                    • sabat3 Re: Mój coming out 26.12.16, 08:57
                                      Dzizas, bedziecie sie teraz licytowac kto z foro sie bzyka z innymi a kto nie? Moim zdaniem liczba bzykajacych sie znacznie przekracza liczbe deklarowana, ale to nie moj problem. Moze raczej "przekraczala" bo w sumie i tak jest nas tu coraz mniej. Jakby grasowal jakis kiler na tym forum i po cichu eliminowal kolejne osoby ;)
                                      Chyba ze pojawily sie konkurencyjne i tam przenosi sie impreza...
                                      • hello-kitty2 Re: Mój coming out 26.12.16, 11:24
                                        sabat3 napisał:

                                        > Dzizas, bedziecie sie teraz licytowac kto z foro sie bzyka z innymi a kto nie?
                                        > Moim zdaniem liczba bzykajacych sie znacznie przekracza liczbe deklarowana, ale
                                        > to nie moj problem. Moze raczej "przekraczala" bo w sumie i tak jest nas tu co
                                        > raz mniej. Jakby grasowal jakis kiler na tym forum i po cichu eliminowal kolejn
                                        > e osoby ;)
                                        > Chyba ze pojawily sie konkurencyjne i tam przenosi sie impreza...

                                        Moze inaczej: jak sie bzyknie, to znika zeby polowac gdzie indziej, szczegolnie gdy bzykniecie bylo jednorazowe i ulane klamstwem. Z drugiej strony jak mawia moja kumpela: przyjaciol sie nie bzyka. Z trzeciej obserwuje u ludzi taki efekt: robie cos i jest mi z tym dobrze, a potem to na potege sabotazuje. Co to jest to nie wiem ale nie podoba mi sie.
                                        • sabat3 Re: Mój coming out 26.12.16, 12:05
                                          hello-kitty2 napisała:
                                          > Moze inaczej: jak sie bzyknie, to znika zeby polowac gdzie indziej, szczegolnie
                                          > gdy bzykniecie bylo jednorazowe i ulane klamstwem.

                                          Chyba w wielu przypadkach tak to wygladalo. Domniemuje, ze wiele meskich nickow zniknelo z tego forum w przeciagu lat przez perypetie lozkowe, w ktore tu sie wkrecili. I to chyba trwa od poczatku istnienia forum, przed nasza era, Kitty.

                                          > Z drugiej strony jak mawia
                                          > moja kumpela: przyjaciol sie nie bzyka.

                                          Samo bzykanie przyjaciol jest chyba dosc przyjemne. Blisko, bezpiecznie, na luzie. Posmiac sie mozna, poprzytulac, wycalowac. Gorzej potem, jak sie sypnie. Jak pojawia sie nowi partnerzy, to moze przyjsc zadzdrosc, kwasy itd.
                                          Ciezko utrzymac znajomosc w takich warunkach.

                                          > Z trzeciej obserwuje u ludzi taki efekt
                                          > : robie cos i jest mi z tym dobrze, a potem to na potege sabotazuje. Co to jest
                                          > to nie wiem ale nie podoba mi sie.

                                          A mozesz podac przyklad bez rzucania nickami? Nie wiem o co chodzi.
                                          • hello-kitty2 Re: Mój coming out 26.12.16, 12:40
                                            sabat3 napisał:

                                            > > Z trzeciej obserwuje u ludzi taki efekt
                                            > > : robie cos i jest mi z tym dobrze, a potem to na potege sabotazuje. Co t
                                            > o jest
                                            > > to nie wiem ale nie podoba mi sie.
                                            >
                                            > A mozesz podac przyklad bez rzucania nickami? Nie wiem o co chodzi.

                                            JAsne, widze, ze mam z gorki, bo czaisz w czym rzecz. Przyklad: ej to forum to jest jednak takie beznadziejne [mowi czytajac dzien w dzien siedzac na klopie, przy jedzeniu, w tramwaju i autobusie] ;-) ej te kobiety to jednak sa beznadziejne [sledzac z uwaga kazda ich wypowiedz, gest i mine] ;-) ect.
                                            • proteinowy.na.chwile Re: Mój coming out 26.12.16, 16:07
                                              hello-kitty2 napisała:

                                              > JAsne, widze, ze mam z gorki, bo czaisz w czym rzecz. Przyklad: ej to forum to
                                              > jest jednak takie beznadziejne [mowi czytajac dzien w dzien siedzac na klopie,
                                              > przy jedzeniu, w tramwaju i autobusie] ;-) ej te kobiety to jednak sa beznadzie
                                              > jne [sledzac z uwaga kazda ich wypowiedz, gest i mine] ;-) ect.

                                              Ale kobiety są zajebiste w czytaniu i zaskakujące. Najbardziej tam, gdzie nie muszą się bać konsekwencji i piszą to co chcą (może nawet to co myślą). Jak nie czytać z uwagą na klopie czy odbębniając rodzinne obowiązki?
                                              • hello-kitty2 Re: Mój coming out 26.12.16, 16:38
                                                proteinowy.na.chwile napisał(a):

                                                > Ale kobiety są zajebiste w czytaniu i zaskakujące. Najbardziej tam, gdzie nie m
                                                > uszą się bać konsekwencji i piszą to co chcą (może nawet to co myślą). Jak nie
                                                > czytać z uwagą na klopie czy odbębniając rodzinne obowiązki?

                                                Pytanie jak daleko sie da bez konsekwencji? ;-)
                                              • sabat3 Re: Mój coming out 26.12.16, 16:39
                                                proteinowy.na.chwile napisał(a):
                                                > Ale kobiety są zajebiste w czytaniu i zaskakujące. Najbardziej tam, gdzie nie m
                                                > uszą się bać konsekwencji i piszą to co chcą (może nawet to co myślą). Jak nie
                                                > czytać z uwagą na klopie czy odbębniając rodzinne obowiązki?

                                                Yyyy, ale pisales, ze z forum nic nie wynosisz?
                                                Wedlug mnie jest Ci potrzebne jako odreagowanie.
                                                Niby masz fajniej, ale ja mam jedna przewage - kompletnie nie musze sie zastanawiac jak wypadam w oczach zony. Moze we mnie widziec nawet trzystukilowego tucznika, pokrytego wrzodami i mimowolnie defekujacego pod siebie. Kompletnie o to nie dbam. Nie musze sie "starac" ani chwili dluzej. Przed rodzina z mojej strony zawsze bylem soba, a rodziny z jej strony za czesto nie odwiedzamy. Jesli juz to godzina i do domu.
                                                • ninek04 Re: Mój coming out 26.12.16, 19:34
                                                  sabat 3 napisał
                                                  >Niby masz fajniej, ale ja mam jedna przewage - kompletnie nie musze sie zastanawiac jak wypadam w oczach zony. <

                                                  A Proteinowy musi? A po czym wnosisz, że musi? On już chyba ani nie musi, ani nawet nie chce, niczego ;)
                                                  • hello-kitty2 Re: Mój coming out 26.12.16, 21:30
                                                    ninek04 napisała:

                                                    > sabat 3 napisał
                                                    > >Niby masz fajniej, ale ja mam jedna przewage - kompletnie nie musze sie za
                                                    > stanawiac jak wypadam w oczach zony. <
                                                    >
                                                    > A Proteinowy musi? A po czym wnosisz, że musi? On już chyba ani nie musi, ani
                                                    > nawet nie chce, niczego ;)

                                                    Ale co Wy? On jednak ma zone, nie jakas tam atrape. Czytaj: on jeszcze chce sie starac.
                                                  • ninek04 Re: Mój coming out 26.12.16, 21:52
                                                    hello - kitty 2 napisala
                                                    >Ale co Wy? On jednak ma zone, nie jakas tam atrape. Czytaj: on jeszcze chce sie starac <

                                                    Tak? A ja myślałam, że skoro nałożona maseczka wyznacza granice, których nie należy przekraczać, to już jest pewna formy atrapy. No ale może u Proteinowego to tak, jak w tej piosence: wio koniku, a jak się postarasz
                                                    Na kolację zajedziemy akurat
                                                    Tobie owsa nasypiemy zaraz
                                                    A ja z miski smaczną zupę będę jadł<;)


                                                  • hello-kitty2 Re: Mój coming out 26.12.16, 22:11
                                                    ninek04 napisała:

                                                    > Tak? A ja myślałam, że skoro nałożona maseczka wyznacza granice, których nie n
                                                    > ależy przekraczać, to już jest pewna formy atrapy. No ale może u Proteinowego t
                                                    > o tak, jak w tej piosence: wio koniku, a jak się postarasz
                                                    > Na kolację zajedziemy akurat
                                                    > Tobie owsa nasypiemy zaraz
                                                    > A ja z miski smaczną zupę będę jadł<;)

                                                    NIe znam tej piosenki wiec trudno mi sie odniesc. Wiec moze innymi slowy: on nie polozyl (jeszcze) lachy na swoje malzenstwo czyli nie jest (jeszcze) ani tam gdzie ja ani gdzie Sabat ani na pewno nie gdzie Ty.

                                                    Druga kwestia: calkowite okrycie sie przed drugim czlowiekiem szczegolnie takim, z ktorym sie jest we wiazacej relacji nie odbywa sie bez konsekwencji. Negatywnych. Tylko dzieci odkrywaja sie zupelnie bez konsekwencji. I tylko milosc rodzicielska to akceptuje. Wiec czego oczekujesz, ze ma zdjac przed zona wszystkie maski? To naiwnosc i glupota. A skoro ma jakas maske czy to wyklucza relacje? Wg mnie nie.
                                                  • ninek04 Re: Mój coming out 26.12.16, 22:23
                                                    hello - kitty 2 napisala
                                                    >Wiec czego oczekujesz, ze ma zdjac przed zona wszystkie maski? To naiwnosc i glupota. A skoro ma jakas maske czy to wyklucza relacje? Wg mnie nie.<

                                                    Nie jestem w jego skórze, więc niczego po nim nie oczekuję. Mogę jedynie wyrażać swój punkt widzenia,w każdym razie przybieranie maski, jednej, drugiej, czy dziesiątej dla mnie wiąże się z wykluczeniem szczerej relacji- opartej na miłości, akceptacji, fascynacji, zrozumienia dla drugiego człowieka, dla drugiej strony relacji. Jak się maskujesz, to związku i więzi już nie ma, może być jedynie koegzystencja, takie rodzaj partnerstwa dla pokoju, nic poza tym.
                                                  • marek.zak1 Re: Mój coming out 26.12.16, 22:57
                                                    ninek04 napisała:

                                                    Mogę jedynie wyraża
                                                    > ć swój punkt widzenia,w każdym razie przybieranie maski, jednej, drugiej, czy dziesiątej dla mnie wiąże się z wykluczeniem szczerej relacji- opartej na miłości, akceptacji, fascynacji, zrozumienia dla drugiego człowieka, dla drugiej strony relacji. Jak się maskujesz, to związku i więzi już nie ma, może być jedynie koegzystencja, takie rodzaj partnerstwa dla pokoju, nic poza tym.
                                                    ------------
                                                    Tak właśnie jest.
                                                  • hello-kitty2 Re: Mój coming out 26.12.16, 23:00
                                                    ninek04 napisała:

                                                    > Nie jestem w jego skórze, więc niczego po nim nie oczekuję. Mogę jedynie wyraża
                                                    > ć swój punkt widzenia,w każdym razie przybieranie maski, jednej, drugiej, czy d
                                                    > ziesiątej dla mnie wiąże się z wykluczeniem szczerej relacji- opartej na miłośc
                                                    > i, akceptacji, fascynacji, zrozumienia dla drugiego człowieka, dla drugiej stro
                                                    > ny relacji. Jak się maskujesz, to związku i więzi już nie ma, może być jedynie
                                                    > koegzystencja, takie rodzaj partnerstwa dla pokoju, nic poza tym.

                                                    Milosc to, tak jak szczescie, tylko chwile. Relacja zawsze jest jakas. Moze byc najlepsza jaka dotychczas mial. Ma sie jej pozbyc, bo nie spelnia Twoich wyrubowanych oczekiwan? Na cholere byc perfecyjnym, dazyc do relacji idealnej skoro zycie jest samo w sobie nierozsadne. Nigdy nie bedziemy mieli tego, czego chcemy. Lepiej sie cieszyc z tego, co jest. To tak jakby powiedziec do psa 'twoje zycie jest chujowe, bo nie stworzyles relacji "opartej na miłości, akceptacji, fascynacji, zrozumienia dla drugiego człowieka"'.
                                                  • ninek04 Re: Mój coming out 27.12.16, 07:09
                                                    proteinowy. na.chwile.napisal> Nigdy nie bedziemy mieli tego, czego chcemy. Lepiej sie cieszyc z tego, co jest. To tak jakby powiedziec do psa 'twoje zycie jest chujowe, bo nie stworzyles relacji "opartej na miłości, akceptacji, fascynacji, zrozumienia dla drugiego człowieka"'.<

                                                    To niech się cieszy, czy ja mu bronię? -choć tej radości to chyba jak na lekarstwo akurat. Ja mogę tylko nie rozumieć takiej postawy - lepiej cieszyć się z tego co jest, bo w lodówce emocjonalnej przeżyłam kupę lat, byle dalej od siebie, byle nie rozmawiać ze sobą, byle nie wchodzić sobie w drogę,byle się nie dotknąć, nie otrzeć o siebie itd.Nie umiem, nie chcę w ten sposób, bo mnie to spala i wypala, więc mimo, że koszty rozstania są niemałe, to mówię nigdy więcej chłodu.
                                                  • ninek04 Re: Mój coming out 27.12.16, 07:31
                                                    Cytowałam hello - kitty 2, a nie Proteinowego, źle mi się przekleiło.
                                                  • hello-kitty2 Re: Mój coming out 27.12.16, 08:31
                                                    > To niech się cieszy, czy ja mu bronię? -choć tej radości to chyba jak na lekars
                                                    > two akurat. Ja mogę tylko nie rozumieć takiej postawy - lepiej cieszyć się z te
                                                    > go co jest, bo w lodówce emocjonalnej przeżyłam kupę lat, byle dalej od siebie,
                                                    > byle nie rozmawiać ze sobą, byle nie wchodzić sobie w drogę,byle się nie dotkn
                                                    > ąć, nie otrzeć o siebie itd.Nie umiem, nie chcę w ten sposób, bo mnie to spala
                                                    > i wypala, więc mimo, że koszty rozstania są niemałe, to mówię nigdy więcej chło
                                                    > du.

                                                    Zastanow sie Ninek do kogo pijesz i kogo opisujesz. On ma ze swoja zona seks. To nie jest dla niego czlowiek, z ktorym kochal sie ostatnio 10 lat temu i ktorego panicznie boi sie nie dotknac nawet przypadkiem. On jest w zupelnie innej sytuacji niz my. Tez nie rozumiem kumpeli, w ktora maz rzuca kubkiem z goraca herbata rano kiedy jest gotowa do wyjscia do pracy (on siedzi w domu z dziecmii) na co ona ze mna po robocie idzie pic zeby to zapic, a podczas picia kupuje mu zarcie na wynos. Niech zdycha z glodu chuj powiedzialabym, gdybym jej nie znala. Ale znam i nie powiem, choc nadal nie rozumiem. Nie moge przykladac swoich miarek do ludzi, bo mi pomiary nie wychodza. Trzeba zastosowac inne narzedzia. W tym przypadku po prostu pic i sluchac, cierpliwie. Jak zrobi ruch to wtedy wspierac. NIe przyspieszac sztucznie, niech sama dojrzeje. To samo u kolegi Proteinowego. Chyba, nie mam innego pomyslu.
                                                • proteinowy.na.chwile Re: Mój coming out 26.12.16, 23:33
                                                  sabat3 napisał:

                                                  > Yyyy, ale pisales, ze z forum nic nie wynosisz?

                                                  Moze niedokładnie napisałem. Żadnej nowej informacji. Ciagle sporo emocji, samotność jest na razie, co tu kryć, nie do obejścia.

                                                  > Wedlug mnie jest Ci potrzebne jako odreagowanie.
                                                  > Niby masz fajniej, ale ja mam jedna przewage - kompletnie nie musze sie zastana
                                                  > wiac jak wypadam w oczach zony.

                                                  Nie wiem ktory ma fajniej, porównanie nie do zrobienia dla mnie. Najwieksza różnica miedzy nami jest taka w moich oczach, ze ja 100% swojej sytuacji wystrugałem sam i mam tez w teorii możliwość jej rozmontowania do zera. Wiec choćbym nie wiem jak chciał - nie mogę wskazać na żadne obiektywne trudności albo na jakichś zewnętrznych winnych. Ale nie chce. Winni mnie nie martwią. Martwi mnie to, ze byc moze popełniam radykalny błąd w skali kilku ludzi (nie chodzi o nowe dziecko tylko o kobietę).

                                                  Tak sobie wyobrażam czasem księdza czy rabina z rana. Ze patrzy sie w lustro i mysli: czy mnie kurwa kompletnie pojebało? A potem zakłada te sukienki i koraliki i mysli: "tak chyba jest jednak lepiej" i pcha ten absurd jeszcze jeden dzien.
                                                  • kag73 Re: Mój coming out 26.12.16, 23:51
                                                    Czesc kochani! Wesolego prawie po Swietach!
                                                    Znalazlam chwilke, wchodze na forum a tu... taka gradka, no Gogol nas zaskoczyl i sporo sie wyjasnilo.
                                                    A co do kokainy... kitty, daj se z nia spokoj!
                                                  • proteinowy.na.chwile Re: Mój coming out 27.12.16, 00:47
                                                    kag73 napisała:

                                                    > Czesc kochani! Wesolego prawie po Swietach!
                                                    > Znalazlam chwilke, wchodze na forum a tu... taka gradka, no Gogol nas zaskoczyl
                                                    > i sporo sie wyjasnilo.
                                                    > A co do kokainy... kitty, daj se z nia spokoj!

                                                    Daj mordy Kag!
                                                    Albo nie dawaj jak nie chcesz, wiesz czemu ;)
                                                    Śpij dobrze. I szczęsliwego nowego roku.
                                                  • kag73 Re: Mój coming out 27.12.16, 02:32
                                                    "Daj mordy Kag!
                                                    Albo nie dawaj jak nie chcesz, wiesz czemu ;)
                                                    Śpij dobrze. I szczęsliwego nowego roku."

                                                    Czekaj, przeciez to dopiero Gwiazdka byla a nie Sylwester. Do Sylwestra to my sie jeszcze zdazymy spyknac :))
                                              • ninek04 Re: Mój coming out 26.12.16, 19:30
                                                proteinowy. na.chwile.napisal>
                                                > Ale kobiety są zajebiste w czytaniu i zaskakujące. Najbardziej tam, gdzie nie muszą się bać konsekwencji i piszą to co chcą (może nawet to co myślą). <

                                                No, mówię Ci, trafiłeś w sedno. Najpierw pomyślą, jak opakować to co chcą napisać w srebrny papierek, a potem dopiero piszą.
                                                • proteinowy.na.chwile Re: Mój coming out 27.12.16, 00:34
                                                  ninek04 napisała:

                                                  > No, mówię Ci, trafiłeś w sedno. Najpierw pomyślą, jak opakować to co chcą napis
                                                  > ać w srebrny papierek, a potem dopiero piszą.

                                                  Tu przypomniałaś mi żeby oddać Kag co do niej należy, czyli że każda ma inaczej. Niemniej w przypadku awatara "Ninek" metafora srebrnego papierka chyba trafnie oddaje naturę kryjącej się za tym awatarem osoby.

                                                  Owszem deszczyk waginalnego lubrykatu przemieszany z wyciągiem z wiosennych kwiatków, którym skrapiasz nas obficie wygląda srebrnie na BSwM. Ale tych kilka dzisiejszych złośliwości dało mi wgląd pod ten srebrny papierek (zwłaszcza z zupą i owsem które dobrze "siadło w mientkie" bo jestem w dołku i pijany).

                                                  Pod papierkiem, wydaje mi się, kryje się ktoś, kto nie toleruje nikogo wybierającego inaczej niż ona (np matki wieloródki cieszace się z dzieci a nie z pracy). Tak jakby sama obecność ludzi którzy decydują się robić inaczej niż Ty podważała jakoś sensowność Twoich wyborów. Nie bój się Ninek, Twój mąż był przecież psychol-przemocowiec, nikt tutaj Cie linczuje za Twój wybór. Dostałaś rzęsiste oklaski za odejście, zapoczątkowane zreszta przez niżej nie-podpisanego.

                                                  Żyj i daj żyć innym.

                                                  Z drugiej strony jeżeli lubisz przemieszać lubrykat z żółcią to ja się piszę na kolejne wymiany. Damie się nie odmawia, co niedawno zilustrował Urqu klipem z dyskotekowego kibla.
                                                  • ninek04 Re: Mój coming out 27.12.16, 07:28
                                                    proteinowy. na.chwile.napisal
                                                    > Tu przypomniałaś mi żeby oddać Kag co do niej należy, czyli że każda ma inaczej. Niemniej w przypadku awatara "Ninek" metafora srebrnego papierka chyba trafnie oddaje naturę kryjącej się za tym awatarem osoby. <

                                                    Ha ha, wiedziałam, że takie słowa padną, i to raz, dwa.

                                                    >Owszem deszczyk waginalnego lubrykatu przemieszany z wyciągiem z wiosennych kwiatków, którym skrapiasz nas obficie wygląda srebrnie na BSwM. <

                                                    Ale ja taka jestem i już się nie zmienię. Swoją naiwność, wieczne dziwienie się światu i ludziom ubieram we wdzianko egzaltacji, ckliwości i cukierkowatości,i tak było, jest i będzie, inaczej nie umiem i nie chcę. Zachwyt nad drugim człowiekiem, nad pięknem natury wyrażam właśnie w taki pompatyczny niekiedy sposób - mnie to nie razi, a że razi innych i wywołuje podśmiechujki, to co ja poradzę.

                                                    >Ale tych kilka dzisiejszych złośliwości dało mi wgląd pod ten srebrny papierek (zwłaszcza z zupą i owsem które dobrze "siadło w mientkie" bo jestem w dołku i pijany).

                                                    Pod papierkiem, wydaje mi się, kryje się ktoś, kto nie toleruje nikogo wybierającego inaczej niż ona (np matki wieloródki cieszace się z dzieci a nie z pracy). Tak jakby sama obecność ludzi którzy decydują się robić inaczej niż Ty podważała jakoś sensowność Twoich wyborów. Nie bój się Ninek, Twój mąż był przecież psychol-przemocowiec, nikt tutaj Cie linczuje za Twój wybór. Dostałaś rzęsiste oklaski za odejście, zapoczątkowane zreszta przez niżej nie-podpisanego.

                                                    Żyj i daj żyć innym.<

                                                    Tak jest! Przyłączam się do apelu. Mylisz się, co do tego, że nie toleruję wybórow innych,jest wręcz przeciwnie -idea tolerancji niech się święci i niech wszystkim żyje się dobrze. " Lubmy się trochę " Proteinowy, a świat może będzie trochę lepszy?

                                                    >Z drugiej strony jeżeli lubisz przemieszać lubrykat z żółcią to ja się piszę na kolejne wymiany. Damie się nie odmawia, co niedawno zilustrował Urqu klipem z dyskotekowego kibla.<

                                                    Wiesz, pominę milczeniem wszystkie złośliwostki i naigrywania się ze mnie, które miałeś i masz nadal w swoim repertuarze. To nie mi się ulewa gorycz i żal, jeśli już to różowe, pierdzące chmurki, które koło żółci nawet nie stały.
                                                  • proteinowy.na.chwile Re: Mój coming out 27.12.16, 10:59
                                                    ninek04 napisała:

                                                    > Ale ja taka jestem i już się nie zmienię. Swoją naiwność, wieczne dziwienie się
                                                    > światu i ludziom ubieram we wdzianko egzaltacji, ckliwości i cukierkowatości,i
                                                    > tak było, jest i będzie, inaczej nie umiem i nie chcę. Zachwyt nad drugim czło
                                                    > wiekiem, nad pięknem natury wyrażam właśnie w taki pompatyczny niekiedy sposób
                                                    > - mnie to nie razi, a że razi innych i wywołuje podśmiechujki, to co ja poradz
                                                    > ę.

                                                    Sorry Ninek, ale wcale nie widzę u Ciebie zachwytu nad drugim człowiekiem. Widzę zachwyt nad drugim Ninkiem. Nie-Ninki dostają od Ciebie takie same cięgi jak 'puszczalskie' dziewczęta od starych strażniczek dobrego prowadzenia się. Jesteś w innym obozie i tyle. Nie ma zresztą obowiązku się zachwycać, ale po co pudrować?

                                                    > Wiesz, pominę milczeniem wszystkie złośliwostki i naigrywania się ze mnie, któr
                                                    > e miałeś i masz nadal w swoim repertuarze.

                                                    Pomiń. Zawsze to szybciej i łatwiej od znalezienia cytatu.

                                                    Dla jasności: jesteś pod potężnym parasolem ochronnym. Egzaltacja jest formą kłamstwa, brzydzę się nią i możesz to wyczuwać z mojej strony. Niemniej nigdy nie skrytykowałem Ciebie jako "drugiego człowieka", nie podważyłem ani jednego życiowego wyboru, mimo że sam wybieram inaczej. A oberwało Ci się nieraz tutaj za te rzeczy.
                                            • sabat3 Re: Mój coming out 26.12.16, 16:33
                                              hello-kitty2 napisała:
                                              > JAsne, widze, ze mam z gorki, bo czaisz w czym rzecz. Przyklad: ej to forum to
                                              > jest jednak takie beznadziejne [mowi czytajac dzien w dzien siedzac na klopie,
                                              > przy jedzeniu, w tramwaju i autobusie] ;-) ej te kobiety to jednak sa beznadzie
                                              > jne [sledzac z uwaga kazda ich wypowiedz, gest i mine] ;-) ect.

                                              Albo - ale to moje malzenstwo jest beznadziejne (chociaz formalnie w nim tkwi i na tym korzysta finansowo).

                                              To sie bierze z dostepnych alternatyw. Czasem w zyciu masz wybor miedzy mniejsza i wieksza beznadzieja ;)
                                              Takie gledzenie to emocjonalny bufor bezpieczenstwa.
                                          • songo3000 Re: Mój coming out 04.01.17, 20:11
                                            > Domniemuje, ze...
                                            Dla porządku zaprzeczę. Nicków pisze mało ale wuj wie kto czyta...
                                  • hello-kitty2 Re: Mój coming out 26.12.16, 11:01
                                    "A co sprowadza parę innych osób, które podobno zaliczają, a niektóre podobno nawet zaliczają właściwie codziennie? :D "

                                    Ja nie zaliczam codziennie tylko z raz na rok, ze tak powiem na gosicinnym treningu z serii 'Trenuj z mistrzem' hehe ale mam pytanie, ktore mnie sprowadza: Dlaczego George Michael umarl i to w Swieta? Normalnie omowilambym te kwestie jutro w pracy ale pokolenie z ktorym wypadaloby sie zaczac bzykac, gdyz moje jak widac na zalaczonym obrazku wymiera, nie wie nawet co to jest Wham ani nigdy nie slyszalo piosenki Last Christmas I gave you my heart. Jak mozna kurna nie slyszec jak to leci co grudzien? Chyba mi sie odpala syndrom Wonta, ze z nowym pokoleniem nie ma tego kontaktu, nie lapia tego klimatu. Choc raz mi sie zdarzylo zlapac klime z mlodszym kolega, ktory po tym jak inny kolega powiedzial przeciagle OMG, dodal razem ze mna 'Look at her butt!'. No wiec tu sa jeszcze ludzie ze starych smieci.
                            • gogol77 Re: Mój coming out 26.12.16, 12:23
                              hello-kitty2 napisała:
                              > NIe lubie ani jego zachwycania sie seksem ani jego 'radosci' ani jego samego, od poczatku nie lubilam i nadal nie bede, chocby mial 200 lat.

                              Kitty, nie rób mnie tego!!!

                              Józek, nie rób mnie tego! - tak przez drzwi wołał na pewnym weselu pan młody gdy pierwszy drużba zamknął się w sypialni z panną młodą.
                          • gogol77 Re: Mój coming out 26.12.16, 12:17
                            sea.sea napisała:
                            > To, co wtedy napisałam publicznie do Gogola nie było ani propozycją, ani śpiewem zwilżonej cipki - tylko zachwytem nad jego sposobem zachwycania się seksem i byciem z kobietą.

                            I dokładnie tak to odebrałem sea. Co nie zmienia tego, że mi się podobało. Bo my faceci lubimy być obiektem zachwytu, podobnie jak wy - kobiety.
                            Nam jeszcze przydaje się wasz podziw a wam nasze uwielbienie.
                            Współczuję kombiemu, że tego nie doświadcza, choć mam podejrzenia graniczące z pewnością, że ma tak na własne życzenie.
                            No a ten Twój zachwyt potwierdza moją teorię, że bajer jest ważny, jeśli nie najważniejszy. Bo od zachwytu do mokrej cipki to już nie tak daleko, a czymże jak nie forumowym bajerem (zapewniam, że uczciwym a nie ściemą na użytek gawiedzi lub w celu wyrwania tu jakiegoś milfa) - wzbudziłem w Tobie taki stan zachwytu.
                            No a jak doszło do konsumpcji mojego romansu z Taką Jedną? (patrz e-mail z przed 2 lat) Parę tygodni "bajerowania" przez telefon (znów zapewniam, że był uczciwy) i... rozłożyła nogi na drugiej randce. Co ją zwilżyło? Mówi, że nie tyle fizyczność co bajer. A ona to b.inteligentna kobieta, więc ściemę wyczaiła by natychmiast.
                            Piszę to w kontekście tego co tu wypisuje kombi. On prezentuje tu spore zdolności....narracyjne i nawet jeśli ma małego ;-) - to mógłby na ten swój bajer mieć niejedną. Gdyby zmienił treść przy zachowaniu formy.
                      • proteinowy.na.chwile Re: Mój coming out 25.12.16, 07:45
                        > Ja mam 81 lat.

                        W takim razie laurka dla Ciebie Gogol.

                        Raz, że poprawiłeś mi znacząco nastrój na Święta, Faktycznie myslalem ześ kutas, skoro nie dymasz swojej sympatycznej ślubnej, ani sie nie rozwodzisz. Ale to by miało jakies podstawy gdybyście wszyscy mieli za dwa razy mniej lat, ślubna - jakies sensowne opcje B i C na układanie zycia od nowa z innym orłem-sokołem.

                        Dwa: ześ "wyrwał" sympatyczna dziewczynę z forum, no gratulacje.

                        Trzy: ze nie puszczasz tu bąków mentorskich w stylu Yody, pewnie brak seksu to jest powód dla którego inni starsi panowie sa tacy ciężkostrawni ze stylem bycia.

                        Cztery: ze z miejsca przeewaluowalem potencjalne roczniki Pań, nie wszystkie w górę. Ciekawe czy jest tu choć jeden Twoj żeński odpowiednik. Dawniej chciałem sie dorwać do duzo starszej pani, ale w jednym czy dwu przypadkach kiedy spróbowałem panie odpowiedziały ze sklepik nieczynny.
                        • hello-kitty2 Re: Mój coming out 25.12.16, 09:18
                          "Cztery: ze z miejsca przeewaluowalem potencjalne roczniki Pań, nie wszystkie w górę. Ciekawe czy jest tu choć jeden Twoj żeński odpowiednik."

                          Kiedys jeden uzytkownik upieral sie, ze mam gora 24 lata. Ze taka glupia siksa chyba. Zauwazylam, ze w realu wieku w dol od mojego trudno mi oszacowac. Ostatnio trafil mi sie adorator i nawet zaczynal mi sie podbobac. Ladny i odwazny, moja ulubiona figura, niski, minus, ze blondyn ale takie loczki na glowie. Wreszcie zapytalam ile ma lat, a on ze 20. No nie, pomyslalam. W koncu przed Wigilia powiedzialam mu wprost, ze szkoda, ze nie jest starszy. Ten z grobowa mina pyta a dlaczego? Bo wtedy bym cie miala, odpowiedzialam. To potem zaczal mi wkrecac, ze ma 31 lat. Niestety znowu zle skalkulowal moj wiek. JEszcze dalby dyche. No ale nie z ta swoja baby face. Ja nie wiem faceci nie umieja ocenic wieku potencjalnej upolowanej czy leca jak leci? Wyobrazacie sobie kochanke o polowe starsza? Czy mozliwe by 20 letni chlopak byl dziewica? Dziewic to przeciez nikt nie chce. NIe, dobra, nie zastanawiam sie, bo to zly kierunek.
                          • proteinowy.na.chwile Re: Mój coming out 25.12.16, 13:14
                            > Ja nie wiem faceci nie umieja ocenic wieku potencjalnej upolowanej czy leca jak leci? <

                            Kiedys wtopiłem w druga stronę o 15 lat. Głownie dlatego, ze myślałem o niej, ze to korporacyjna wyrachowana sucz.
                            Ale okazało sie ze nie sucz i ze korporacyjne harpie w głębi serca są jak Julia Roberts tłumacząca H. Grantowi, ze szukaja milosci ;)
                      • ninek04 Re: Mój coming out 25.12.16, 08:13
                        Gogol, gdyby dziś był Prima Aprilis, to pomyślałabym,że nas wkręcasz, ale jeśli faktycznie jest tak, jak piszesz, to dajesz przykład, jak pięknie można odczarować starość. No szacun chłopie, naprawdę :)
                        • hello-kitty2 Re: Mój coming out 25.12.16, 09:28
                          ninek04 napisała:

                          > Gogol, gdyby dziś był Prima Aprilis, to pomyślałabym,że nas wkręcasz, ale jeśli
                          > faktycznie jest tak, jak piszesz, to dajesz przykład, jak pięknie można odczar
                          > ować starość. No szacun chłopie, naprawdę :)

                          MIalam wczoraj pisac, ze przynajmniej sie wyjasnilo Kag jak dociekala dlaczego zona tak stosunkowo latwo uwierzyla i zaakceptowala gogolowa impotencje ;-)

                          Dla Gogola szacun ode mnie za niepierdololenie sie z jezykiem polskim ;-)

                          ps dzisiaj w koncu zapytalam syna 'czy wierzy w Sw.Mikolaja?' Najpierw zatykal uszy i uciekal ale w koncu dorwany przez matke na kanapie powiedzial sakramentalne 'TAK', a jeszcze rzutem na tasme powiesil na choince przed swietami liste z ostatnimi zyczeniami do Mikolaja. Na ostatniej pozycji tej listy bylo wymienione 'Can be anything'. Hehe posmialismy sie z jego ojcem. Mysle, ze 'can be anything' to jest tez odpowiedz na moje pytanie dlaczego ugania sie za 41 letnia kobieta 20 letni chlopaszek ;-) Wesolych Swiat! ps2: jak Wam leca?
                          • sabat3 Re: Mój coming out 25.12.16, 09:46
                            Kitty, ugania sie, bo chce Cie wyruchac. Co tu rozkminiac. Sama kiedys facetom radzilas, zeby sie nie zastanawiali dlaczego tylko korzystali. No to korzystaj.
                          • ninek04 Re: Mój coming out 25.12.16, 10:30
                            hello -kitty2 napisała
                            >MIalam wczoraj pisac, ze przynajmniej sie wyjasnilo Kag jak dociekala dlaczego zona tak stosunkowo latwo uwierzyla i zaakceptowala gogolowa impotencje ;-)<

                            Teraz to rzeczywiście zmienia postać rzeczy. Podobnie jak to,że gdyby musiał wybierać, zostałby z żoną.



                            >Dla Gogola szacun ode mnie za niepierdololenie sie z jezykiem polskim ;-)>

                            Za to też! Który 80 - latek tak pisze, myśli, wyraża się. Nie mówiąc o tym, że jest o wiele młodszy mentalnie od niejednego 20-czy 30-latka- młodość, jurność, witalność aż bucha ;)

                            >ps dzisiaj w koncu zapytalam syna 'czy wierzy w Sw.Mikolaja?' Najpierw zatykal uszy i uciekal ale w koncu dorwany przez matke na kanapie powiedzial sakramentalne 'TAK', a jeszcze rzutem na tasme powiesil na choince przed swietami liste z ostatnimi zyczeniami do Mikolaja. Na ostatniej pozycji tej listy bylo wymienione 'Can be anything<

                            Ja też pytałam swojego - odpowiedział, że kiedyś wierzył, ale teraz już wie, że św.Mikołaj umarł, bo był już stary. A na pytanie skąd o tym wie powiedział, że pani katechetka mówiła tak na religii, no i wszystko jasne ;)

                            >Wesolych Swiat! ps2: jak Wam leca?<

                            Wzajemnie :) U mnie totalne lenistwo, leżę i nigdzie nie muszę pędzić, biec, nawet ruszać się. I tak mi pasuje.
                          • gogol77 Re: Mój coming out 25.12.16, 14:54
                            hello-kitty2 napisała:
                            >Na ostatniej pozycji tej listy bylo wymienione 'Can be anything'.

                            Mam złe doświadczenia w tej materii. Po wielu miesiącach w kraju arabskim (kto był to wie o co chodzi i dlaczego anything?) gdy doszło do próby konsumpcji tego "anything" to mi kurwa nie stanął.
                        • sea.sea Re: Mój coming out 26.12.16, 00:06
                          Nie wkręca. Naprawdę mi dokładnie to napisał wtedy. Zresztą, znaliśmy się już z innego forum. Tyle, że ja go rozpoznałam tutaj, a on mnie nie i dopiero na privie wyszło.
                      • marek.zak1 Re: Mój coming out 25.12.16, 09:41
                        Jestem zszokowany. Gratuluję aktywności na wszystkich polach, optymizmu i pogody ducha. Tak trzymaj :)
                      • sabat3 Re: Mój coming out 25.12.16, 10:01
                        Gogol, bo to wszystko dzieje sie w glowie. A wiek wiele nie zmienia. Od dwudziestu lat czuje sie psychicznie tak samo, pewnie tak zostanie juz do smierci.
                        Inna rzecz, ze z wiekiem wielu ludzi sobie wrzuca na plecy coraz wiekszy nadbagaz odpowiedzialnosci. Ja zawsze bede to traktowal lekko. Jak dlugo zyje, mam ochote byc takim "skurwysynem" jak Ty ;) Bez urazy, to bylo zartobliwie.
                        To egoizm, ale i droga do szczescia.
                        • hello-kitty2 Re: Mój coming out 25.12.16, 10:15
                          Group hug! ;-) Gogol wrzuc jeszcze fote z Taka Jedna jak tam tancujecie w Busku albo jakas inna, moze byc rozmazana, anonimowa.
                          • sabat3 Re: Mój coming out 25.12.16, 10:24
                            hello-kitty2 napisała:

                            > Group hug! ;-)

                            Group fuck! :)))
                            • hello-kitty2 Re: Mój coming out 25.12.16, 10:37
                              sabat3 napisał:

                              > hello-kitty2 napisała:
                              >
                              > > Group hug! ;-)
                              >
                              > Group fuck! :)))

                              Gogol na weselu minuta 4:25 ;-)

                              www.youtube.com/watch?v=Y6tptzumgcQ
                              • sabat3 Re: Mój coming out 25.12.16, 11:05
                                hello-kitty2 napisała:
                                > Gogol na weselu

                                Jak bedziesz dalej z tetniakiem mozgu wciagac koke, to Gogol zatanczy na Twojej stypie.
                                • hello-kitty2 Re: Mój coming out 25.12.16, 11:41
                                  sabat3 napisał:

                                  > hello-kitty2 napisała:
                                  > > Gogol na weselu
                                  >
                                  > Jak bedziesz dalej z tetniakiem mozgu wciagac koke, to Gogol zatanczy na Twojej
                                  > stypie.

                                  Cicho tam. Ooo tu ktos uchwycil moje poczatki w gimnastyce 6:07. (wlasnie to robie w Swieta ;-)

                                  www.youtube.com/watch?v=7-aEHLwSTg4
                          • ninek04 Re: Mój coming out 25.12.16, 10:39
                            hello -kitty2 napisała
                            >Gogol wrzuc jeszcze fote z Taka Jedna jak tam tancujecie w Busku albo jakas inna, moze byc rozmazana, anonimowa.<

                            Jak nie zobaczysz, to nie uwierzysz? ;)
                            • sabat3 Re: Mój coming out 25.12.16, 10:46
                              ninek04 napisała:

                              > hello -kitty2 napisała
                              > >Gogol wrzuc jeszcze fote z Taka Jedna jak tam tancujecie w Busku albo jaka
                              > s inna, moze byc rozmazana, anonimowa.<
                              >
                              > Jak nie zobaczysz, to nie uwierzysz? ;)

                              Tym bardziej, ze nie jest jasne, kto mialby ta fote robic. Zona? Detektyw? ;)
                              • ninek04 Re: Mój coming out 25.12.16, 11:16
                                sabat 3?napisał
                                >hello -kitty2 napisała
                                > >Gogol wrzuc jeszcze fote z Taka Jedna jak tam tancujecie w Busku albo jaka
                                > s inna, moze byc rozmazana, anonimowa.<
                                >
                                > Jak nie zobaczysz, to nie uwierzysz? ;)

                                >Tym bardziej, ze nie jest jasne, kto mialby ta fote robic. Zona? Detektyw? ;)<

                                I jeszcze tym bardziej, że oni tam chyba nie pojechali, żeby tańcować, przynajmniej nie na parkiecie? ;)
                                • sabat3 Re: Mój coming out 25.12.16, 11:20
                                  ninek04 napisała:
                                  > I jeszcze tym bardziej, że oni tam chyba nie pojechali, żeby tańcować, przynajm
                                  > niej nie na parkiecie? ;)

                                  To moze zle zrozumialem o jakie filmiki i fotki chodzi ;)
                                  • ninek04 Re: Mój coming out 25.12.16, 11:37
                                    sabat 3 napisał
                                    >To moze zle zrozumialem o jakie filmiki i fotki chodzi ;)<

                                    Może o te z gatunku mocnego kina akcji ;)
                                    • hello-kitty2 Re: Mój coming out 25.12.16, 11:49
                                      ninek04 napisała:

                                      > sabat 3 napisał
                                      > >To moze zle zrozumialem o jakie filmiki i fotki chodzi ;)<
                                      >
                                      > Może o te z gatunku mocnego kina akcji ;)

                                      Tak to jest jak sie pomija najwazniejsze info. Przeciez pisal, ze jada tam na tance. Ciekawe z jaka muza? ;-)
                                      • ninek04 Re: Mój coming out 25.12.16, 12:13
                                        hello - kitty 2 napisala
                                        >Tak to jest jak sie pomija najwazniejsze info. Przeciez pisal, ze jada tam na tance. Ciekawe z jaka muza? ;-)<

                                        Naw jeśli, to tańce mogły być jedynie formą przygrywki, albo przystawki przed daniem głównym ;)
                                • gogol77 Re: Mój coming out 25.12.16, 12:15
                                  ninek04 napisała:
                                  > I jeszcze tym bardziej, że oni tam chyba nie pojechali, żeby tańcować, przynajmniej nie na parkiecie? ;)

                                  Na dowód, ze ninek wie co pisze, załączam "raport" jaki wysalałem do ninka wieczorem po powrocie:

                                  W Busku było pięknie! Ale nie było standardowego balowania w knajpie, bo wczoraj Taka Jedna popadła w nimfomanię i potem oświadczyła, że nigdzie nie idzie bo jest wykończona. Zamówiliśmy więc pizzę do pokoju i popijając winkiem spędziliśmy dalszy ciąg wieczoru w pokoju przy telewizorze. Rano znów jej się zachciało więc wiadomo..., potem kawka i sernik w kawiarni na deptaku w Busku (Słowacki), powrotna jazda w deszczu, w Kazimierzy Wielkiej obeszliśmy taki nowy market Mrówka (to taka większa Castorama), Kraków w M-1 jeszcze lody u Grycana a Taka Jedna w Dajczmanie (nie pamiętam jak to się pisze) kupiła botki na zimę. Na pożegnanie powiedziała: jak dobrze, że jesteś.


                                  • sabat3 Re: Mój coming out 25.12.16, 12:30
                                    Kurde, moglbym byc Twoim wnukiem. Calkiem spokojnie czyli mialem racje, ze na lozkowa emeryture u mnie bylo za wczesnie. Szczegolnie, ze to wszystko juz sie wiecej nie powtorzy. Wolalbym nie pluc sobie w brode na lozu smierci. I tak dosc sobie nagrabilem
                                    • ninek04 Re: Mój coming out 25.12.16, 14:37
                                      sabat 3 napisał
                                      >Wolalbym nie pluc sobie w brode na lozu smierci. I tak dosc sobie nagrabilem<

                                      No bez przesady. Znasz wielu i wiele takich, którzy by sobie nie nagrabili, w tej, albo innej dziedzinie? ;)
                                      • sabat3 Re: Mój coming out 25.12.16, 15:29
                                        ninek04 napisała:
                                        > No bez przesady. Znasz wielu i wiele takich, którzy by sobie nie nagrabili, w t
                                        > ej, albo innej dziedzinie? ;)

                                        Dlatego staram sie minimalizowac koszty blednych decyzji sprzed kilku i kilkunastu lat. Dzwiganie krzyza mi nie odpowiada, nie jestem Jezusem. Nie wazne co sie bedzie dzialo - i tak bede dazyl do tego, zeby mi sie ukladalo w lozku. Moje zycie to jedyne co mam. Dzieci i tak za pare lat powiedza mi w twarz, ze mnie nienawidza, a za kilkanascie - wyprowadza sie. O ile bede wtedy jeszcze z nimi mieszkal. Zony w zasadzie juz nie mam. Czyli - wszystko jasne.
                                        • ninek04 Re: Mój coming out 25.12.16, 15:55
                                          Ja widzę to tak, że dzieci to ssaki, na początku w pełni uzależnione od innych, od rodziców ma się rozumieć,no w końcu to przedstawiciele gatunku. Ale przychodzi moment i czas, gdy stają się samodzielnie myślącymi, odrębnymi jednostkami, które już nie są nasze, które myślą inaczej, niż my, które wręcz odcinają się od nas i chyba należy to uszanować. Moja córka już teraz mówi mi, że jej marzeniem jest wyjechać do Stanów i wsiąknąć w tę kulturę i obyczajowść, a ja na pewno nie będę stać jej na przeszkodzie, niech robi co chce i droga wolna, ja nie mam nic do powiedzenia ;)
                                          • marek.zak1 Re: Mój coming out 25.12.16, 16:05
                                            Jest wielka roznica czy miedzkaja w Europie czy w Stanach. Teraz najmlodsza mieszka w Berlinie a to jest godzina lotu cz 5 godzin pociagiem, wiec czasowo i logistycznie zaden problem, Oczywiscie dzieci decyduja ale jak masz fajne relacje to lepiej jak sa blizej niz dalej
                                            • ninek04 Re: Mój coming out 25.12.16, 16:13
                                              Oczywiście, ale jeśli dziecko chce się odciąć i wyjechać tam gdzie myśli, że znajdzie swoje miejsce, to bedę jej kibicować, popierać , wspierać i okazywać swoją miłość i akceptację.
                                              • hello-kitty2 Re: Mój coming out 25.12.16, 21:35
                                                ninek04 napisała:

                                                > Oczywiście, ale jeśli dziecko chce się odciąć i wyjechać tam gdzie myśli, że zn
                                                > ajdzie swoje miejsce, to bedę jej kibicować, popierać , wspierać i okazywać swo
                                                > ją miłość i akceptację.

                                                Trzeba miec na oku. Teraz mam taka fajna kumpele, ktora pokazywala mi zdjecia lasek na fejsie od niej z czasow liceum, no coz powiem wprost porobione na lachony, jedna obrabia Szejkow po 25000 dolarow za wyjazd, druga byla prostytutka w Londynie podczas dwuletniej dziekanki na studiach. Btw mowila ze z tym sraniem to tez prawda, ze Arabusy lubia w ten sposob beszczescic kobiety. Ale takie laski, po operacjach plastycznych. Mowila, ze nawet zebra powycinane zeby talia byla wezsza, a ja myslalam, ze Urqu sciemnia. Nawet mi przelecialo przez zalkoholowany mozg zeby sobie wyciac jakies zebro hehe. Oczywiscie oficjalnie to projektantki mody, piosenkarki, piora kasiore cwaniary. Teraz to jak zobacze laske nie z tej ziemi zrobiona na barbi to jest to na bank kurwa. Mowily jej te dziewczyny od Szejkow ze kazda z biala skora (gruba, chuda, mloda, starsza) bedzie miala u nich wziecie za ogromna kase, bo biala skora jest w tak duzej cenie. Oczywiscie musi sie chciec puszczac. Dobrze ze nie mam corki ;-)
                                  • ninek04 Re: Mój coming out 25.12.16, 12:45
                                    Jednym słowem -" nie liczę godzin i lat " w Twoim wypadku to się sprawdza i pasuje jak ulał ;)
                                  • mabelle2000 Re: Mój coming out 29.12.16, 19:03
                                    gogol77 napisał:

                                    > W Busku było pięknie! Ale nie było standardowego balowania w knajpie, bo wczora
                                    > j Taka Jedna popadła w nimfomanię i potem oświadczyła, że nigdzie nie idzie bo
                                    > jest wykończona. Zamówiliśmy więc pizzę do pokoju i popijając winkiem spędziliś
                                    > my dalszy ciąg wieczoru w pokoju przy telewizorze. Rano znów jej się zachciało
                                    > więc wiadomo..., potem kawka i sernik w kawiarni na deptaku w Busku (Słowacki),
                                    > powrotna jazda w deszczu, w Kazimierzy Wielkiej obeszliśmy taki nowy market M
                                    > rówka (to taka większa Castorama), Kraków w M-1 jeszcze lody u Grycana a Taka
                                    > Jedna w Dajczmanie (nie pamiętam jak to się pisze) kupiła botki na zimę. Na po
                                    > żegnanie powiedziała: jak dobrze, że jesteś.

                                    Ale numer, Colas Breugnon sie nam objawil na forum :-)
                                    Twardego kutasa co najmniej do setnych urodzin Ci zycze :-*
                                    • gogol77 Re: Mój coming out 29.12.16, 21:41
                                      mabelle2000 napisała:
                                      > Twardego kutasa co najmniej do setnych urodzin Ci zycze :-*

                                      Dzięki mabelle.
                                      Z tą twardością to nie tak do końca. To już nie to co kiedyś. No i jak trzeba to wspomaganie też coś tam działa.
                                      Ale ona do dziś szydzi ze mnie, że jak mi pierwszy raz dała (23 lata temu!) to był cytuję: miękkawy. Ale wtedy to było z "tych nerw" a nie z powodu tych dwóch pierwszych cyfr w peselu. Na to ja się jej odgryzam, że dała mi na drugiej randce, a porządne to dają na trzeciej.
                                      Ale wiesz co w tym naszym tak udanym wciąż seksie jest właśnie tym wielkim fuksem?
                                      To dopasowanie (o którym piszą w sąsiednim wątku). Nie tylko w sensie, że łączy nas bliskość, ale też to, że ona ciągle ma te orgazmy na dotyk, z wrażenia - wystarczy jej wrazić! Więc mi nie musi stać przez pól godziny bez przerwy, żeby ona sobie poodlatywała do woli i się w końcu tym wykończyła, jak w Busku.
                                      Bzyknąłem parę pań w życiu ale czegoś takiego nie doświadczyłem z żadną inną.
                                      A po każdym z tych orgazmów - wygania mnie z cipki albo gdy protestuję - zabrania mi ruszać - bo cipka zrobiła się jej nadwrażliwa. Więc jest czas na odbudowę jakiej takiej twardości bo wiadomo, że będzie chciała jeszcze. A komu by ponownie nie stanął gdy ma pod sobą/przed sobą taką napaloną kocicę?
                                      Żywię przekonanie, że to z tego właśnie powodu, tego idealnego dopasowania potrzeb na miarę naszych możliwości - od 23 lat wciąż na siebie lecimy?
                                      A czy ta nasza bliskość jest generowana przez ten piękny seks, czy też ten seks jest taki fajny bo jest bliskość? Kto to wie?. Co było pierwsze - jajko czy kura?
                                      • mabelle2000 Re: Mój coming out 29.12.16, 22:18
                                        gogol77 napisał:

                                        > A czy ta nasza bliskość jest generowana przez ten piękny seks, czy też ten seks
                                        > jest taki fajny bo jest bliskość? Kto to wie?. Co było pierwsze - jajko czy ku
                                        > ra?

                                        A wiesz Gogol, ze dzieki Tobie uswiadomilam sobie, ze jesli zyje sie z dala od innej osoby i rucha sie z nia tylko raz na jakis czas, to bliskosc jest tylko pozorna? Mozna ja uprawiac w lozku, owszem, bedac podjaranym odswietnoscia samego wydarzenia, ale potem trzeba sie zajac swoimi sprawami. Obdarzyc te druga osobe jakims rodzajem sympatii-tak, zaprzac wizje jej osoby do swoich erotycznych fantazji-tak, ale zapomniec o zagladaniu w jej dusze. A juz na pewno nie opowiadac o sobie wszystkiego ( nigdy nie wiadomo, czy nie poleci do zony i nie wygada ;-))
                                        Takie przynajmniej wnioski nasuwaja mi sie po lekturze tego co tu piszesz. Ale samo ruchanie jest jak najbardziej ok i rozumiem Twoj entuzjazm:-)
                                        • marek.zak1 Re: Mój coming out 29.12.16, 22:34
                                          mabelle2000 napisała:


                                          > A wiesz Gogol, ze dzieki Tobie uswiadomilam sobie, ze jesli zyje sie z dala od innej osoby i rucha sie z nia tylko raz na jakis czas, to bliskosc jest tylko pozorna? Obdarzyc te druga osobe jakims rodzajem sympatii-tak, zaprzac wizje jej osoby do swoich erotycznych fantazji-tak, ale zapomniec o zagladaniu w jej dusze.
                                          ----------------------------------
                                          W poszukiwaniu absolutu, czy świętego Graala vs pozorna bliskość. Gogolowi życzę jak najlepiej, ale to nie jest mój prosty świat - uwielbiamy się z moją E i oby jak najdłużej. Ja niczego nie oczekuję w niebie, bo wiem jak tam jest.
                                          • marek.zak1 Re: Mój coming out 29.12.16, 22:36
                                            marek-zak.blog.onet.pl/2016/12/28/o-szczesciu-bez-milosci-i-kobiet/
                                            • gogol77 Re: Mój coming out 29.12.16, 22:41
                                              marek.zak1 napisał:
                                              > marek-zak.blog.onet.pl/2016/12/28/o-szczesciu-bez-milosci-i-kobiet/

                                              Marek, jesteś podobny do prezydenta A.Dudy! Ale i tak Cię lubię.
                                              • marek.zak1 Re: Mój coming out 29.12.16, 22:59
                                                gogol77 napisał:

                                                > marek.zak1 napisał:
                                                > > marek-zak.blog.onet.pl/2016/12/28/o-szczesciu-bez-milosci-i-kobiet/
                                                >
                                                > Marek, jesteś podobny do prezydenta A.Dudy! Ale i tak Cię lubię.
                                                -----------------
                                                Dzięki, ale jestem wewnętrznie całkowicie niezależny od nikogo i nikogo się nie boję ;0
                                        • gogol77 Re: Mój coming out 29.12.16, 22:36
                                          mabelle2000 napisała:
                                          >... ale zapomniec o zagladaniu w jej dusze. A juz na pewno nie opowiadac o sobie wszystkiego ( nigdy nie wiadomo, czy nie poleci do zony i nie wygada ;-))

                                          Przez te lata wiemy o sobie wszystko. Ona lubi moją żonę, choć jej nie zna. I oczywiście, że wolała by żeby jej nie było!

                                          > Ale samo ruchanie jest jak najbardziej ok i rozumiem Twoj entuzjazm:-)

                                          To nie jest samo ruchanie! Świetny sprawdzian był gdy się dowidziałem, że jest poważnie chora. Już jest OK :-).
                                          I zupełnie nie dlatego mnie to tak zdołowało, że może braknąć ruchania - a dlatego, że komuś bliskiemu dzieje się krzywda. Podobnie było gdy jej syn wpadł w tarapaty.
                                          • mabelle2000 Re: Mój coming out 29.12.16, 23:30
                                            gogol77 napisał:

                                            > Przez te lata wiemy o sobie wszystko. Ona lubi moją żonę, choć jej nie zna. I o
                                            > czywiście, że wolała by żeby jej nie było!

                                            Jakis czas temu pisales, ze gdyby trzeba bylo wybierac, to pewnie wybralbys zone. Nie czepiam sie, ale to posrednio daje takze obraz Twojej relacji z kochanka.
                                            Chcialbys sprzedac basn o milosci wszechogarniajacej, 'my tu jak wielka rodzina wszyscy sie kochamy'.
                                            Basn jest dla grzecznych dzieci, rozumiem ;-)

                                            > To nie jest samo ruchanie! Świetny sprawdzian był gdy się dowidziałem, że jest
                                            > poważnie chora. Już jest OK :-).
                                            > I zupełnie nie dlatego mnie to tak zdołowało, że może braknąć ruchania - a dlat
                                            > ego, że komuś bliskiemu dzieje się krzywda. Podobnie było gdy jej syn wpadł w t
                                            > arapaty.

                                            No wlasnie, byloby podobnie. Sasiad lamie noge, to przywozisz mu zakupy. Przyjaciel trafia do szpitala, to warujesz przy jego lozku i/ lub otaczasz opieka jego rodzine, nawet potraconego przez samochod psa odwozisz do weterynarza. Bo Ci zal. Bo masz ludzkie uczucia. Ale to nie z kochanka dzielisz zycie, tylko z zona, a z kochanka to " bliskosc raz w tygodniu lub rzadziej "
                                            • gogol77 Re: Mój coming out 30.12.16, 11:45
                                              mabelle2000 napisała:

                                              > Jakis czas temu pisales, ze gdyby trzeba bylo wybierac, to pewnie wybralbys zone. Nie czepiam sie, ale to posrednio daje takze obraz Twojej relacji z kochanka> .
                                              > Ale to nie z kochanka dzielisz zycie, tylko z zona, a z kochanka to " bliskosc raz w tygodniu lub rzadziej "

                                              Tak, to jest jakiś ersatz. Dla wszystkich. Może najmniej dla żony bo nic nie wie. Chyba? Ale póki co nie widzę rozwiązania. Masz jakieś pomysły? W kraju arabskim ja bym miał.
                                              • zawle Re: Mój coming out 30.12.16, 12:39
                                                gogol77 napisał:
                                                Ale póki co nie widzę rozwiązania. Masz jakieś pomysły? W kraju arabs
                                                > kim ja bym miał.

                                                Tu chyba nie chodzi o rozwiązanie, ale o rzetelną i uczciwą ocenę sytuacji bez różowych pierdowych chmurek.
                                              • mabelle2000 Re: Mój coming out 30.12.16, 17:09
                                                gogol77 napisał:

                                                > Tak, to jest jakiś ersatz. Dla wszystkich. Może najmniej dla żony bo nic nie wi
                                                > e. Chyba? Ale póki co nie widzę rozwiązania.

                                                Przedstawiony przez Ciebie uklad dla mnie jest prosty- zycie z zona plus ruchanie na boku. Powiem szczerze, ze mnie to sie nawet podoba. Pod warunkiem, ze to ja jestem Gogolem, a nie ta nieruchana zona, czy tez okazjonalnie ruchana kochanka ;-)

                                                >Masz jakieś pomysły?

                                                Nie mam pomyslu, za to podziwiam Twoje przekonanie, ze dajesz rade uszczesliwic je obie:-)

                                                > W kraju arabskim ja bym mial

                                                Ale ze co? On jako glowa haremu i dwie zony na stanie? I tak wszyscy na kupie? Slabo to widze. Tak mi sie cos tlucze po glowie, ze kobiety w Polsce nie zyja juz pod opieka/ wladza mezczyzn, w dodatku wszyscy korzystaja z duzej swobody obyczajow i jakos nie slychac, zeby ulubiona forma wiezi byly stada zlozone z samca i kilku samic. Ciekawe dlaczego ?
                                                • gogol77 Re: Mój coming out 30.12.16, 17:43
                                                  mabelle2000 napisała:
                                                  > Ale ze co? On jako glowa haremu i dwie zony na stanie? I tak wszyscy na kupie?

                                                  Bingo!!!
                                                  Ale nie na kupie. Oni tam mają Koran, który wymaga dla nowej żony co najmniej osobnego pokoju. A w kuchni to ta pierwsza jest szefową. Jest ogólna hierarchia - pierwsza rządzi, nowa rodzi.

                                                  > ... w dodatku wszyscy korzystaja z duzej swobody obyczajow

                                                  To dlaczego musimy i ja i ona swoje cudzołóstwa ukrywać?

                                                  > ...i jakos nie slychac, zeby ulubiona forma wiezi byly stada zlozone z samca i kilku samic.

                                                  A szkoda! Mnie by się nawet podobało!


                                                  • mabelle2000 Re: Mój coming out 30.12.16, 18:39
                                                    gogol77 napisał:

                                                    > Bingo!!!
                                                    > Ale nie na kupie. Oni tam mają Koran, który wymaga dla nowej żony co najmniej o
                                                    > sobnego pokoju. A w kuchni to ta pierwsza jest szefową. Jest ogólna hierarchia
                                                    > - pierwsza rządzi, nowa rodzi.

                                                    :-)
                                                    Powiem krotko- wsadz sobie w buty te swoja propozycje :-D

                                                    > To dlaczego musimy i ja i ona swoje cudzołóstwa ukrywać?

                                                    Moze dlatego, ze przed Bogiem i ludzmi przysiegales wiernosc jednej kobiecie, a nie dwom? Tak mysle, moge sie mylic.

                                                    > A szkoda! Mnie by się nawet podobało!

                                                    Wierze:-) Uklad jest bardzo dobry pod warunkiem, ze nikt nie wychodzi z roli. On dobrze traktuje zone ( finansuje, opiekuje), zona udaje, ze nic nie widzi ( cos za cos w koncu), a kochanka zna swoje miejsce- ma rozrywke od czasu do czasu i nie zawraca panu dupy codziennie. Wtedy jest wszystko ok.
                                                  • gogol77 Re: Mój coming out 30.12.16, 18:55
                                                    mabelle2000 napisała:
                                                    > Moze dlatego, ze przed Bogiem i ludzmi przysiegales wiernosc jednej kobiecie, a nie dwom? Tak mysle, moge sie mylic.>

                                                    Ale nie byłem w stanie Łaski Uświęcającej bo dzień wcześniej nie dostałem rozgrzeszenia - kazał mi żałować, że bzykałem ją przed ślubem a jak prychnął: "co to za kobieta z którą chcesz się żenić" - to mu się postawiłem. Lewą kartkę dostałem od przyjaciół.
                                                    Liczy się?
                                                  • mabelle2000 Re: Mój coming out 30.12.16, 19:03
                                                    gogol77 napisał:

                                                    > Ale nie byłem w stanie Łaski Uświęcającej bo dzień wcześniej nie dostałem rozgr
                                                    > zeszenia - kazał mi żałować, że bzykałem ją przed ślubem a jak prychnął: "co to
                                                    > za kobieta z którą chcesz się żenić" - to mu się postawiłem. Lewą kartkę dosta
                                                    > łem od przyjaciół.
                                                    > Liczy się?

                                                    Ateistki pytasz? :-)
                                                    Tak naprawde to przed Bogiem jest tak, ze malzonkowie udzielaja sobie slubu wzajemnie. Sprawdz jak nie wierzysz.
                                                    W kontekscie tego co napisales, ze chyba jednak kochasz kochanke, a nie zone ( inna wersja- kochasz obie), to mozna by sie zastanowic co ta milosc dla Ciebie w ogole oznacza. Ale to juz nie moja sprawa Gogol.
                                      • proteinowy.na.chwile Re: Mój coming out 30.12.16, 12:35
                                        > Nie tylko w sensie, że łączy nas bliskość, ale też to, że ona ciągle ma te orgazmy na dotyk, z wrażenia - wystarczy jej wrazić! Więc mi nie musi stać przez pól godziny bez przerwy, żeby ona sobie poodlatywała do woli i się w końcu tym wykończyła <

                                        Zazdroszczę Ci tej super-orgazmicznosci u partnerki. Dawno temu, z 15 lat, myslalem ze takie rzeczy mozna troche poprawić chęcią i treningiem. Jako ze jedna, druga, trzecia bieżąca partnerka nie chciała dac sie namówić, zacząłem ćwiczyć sam, zeby na starosc nie byc więźniem tego co dołuje innych mezczyzn - hydrauliki. Nie przydało sie nigdy w poprawianiu zajebistosci seksu, zostałem koniobijcą (co za ironia) ale przydaje sie w tym, ze seks jest mimo ze bliskości nie ma.

                                        Zona mojego kumpla, pare lat temu na imprezie zaczęła publicznie omawiać oklapłość sprzętu swojego męża. Uderzający był jej odruchowy stosunek do tego, dobór slow. Jakby sie kran w domu zepsuł.
                                        • kag73 Re: Mój coming out 30.12.16, 14:36
                                          "Jako ze jedna, druga, trzecia bieżąca partnerka nie chciała dac sie namówić, zacząłem ćwiczyć sam, zeby na starosc nie byc więźniem tego co dołuje innych mezczyzn - hydrauliki. Nie przydało sie nigdy w poprawianiu zajebistosci seksu, zostałem koniobijcą (co za ironia) ale przydaje sie w tym, ze seks jest mimo ze bliskości nie ma. "

                                          Myslisz, ze reguralne walenie konia ma pozytywny wpyw na ogolna hydraulike, zwlaszcza z wiekiem? Czy chodzi o to, ze walenie konia gwarantuje regularna ochote na seks we dwoje? Czy tez chodzi o wycwiczenie miesnia PC, zdolnosc do orgazmu bez wytrysku, przedluzanie itd? Czy tez trafiles na babke, ktora tez chce/potrzebuje seksu, mimo, ze bloskosci nie ma a Ty, wiadomo, wywiazujacy sie ze zobowiazan jestes i na cale szczescie Ci staje? Pytam bez zlosliwosci. Aha, istotne pytanie to jeszcze by bylo ile masz lat.
                                          • proteinowy.na.chwile Re: Mój coming out 30.12.16, 15:13
                                            > Myslisz, ze reguralne walenie konia ma pozytywny wpyw na ogolna hydraulike, zwlaszcza z wiekiem? Czy chodzi o to, ze walenie konia gwarantuje regularna ochote na seks we dwoje? Czy tez chodzi o wycwiczenie miesnia PC, zdolnosc do orgazmu bez wytrysku, przedluzanie itd? Czy tez trafiles na babke, ktora tez chce/potrzebuje seksu, mimo, ze bloskosci nie ma a Ty, wiadomo, wywiazujacy sie ze zobowiazan jestes i na cale szczescie Ci staje? Pytam bez zlosliwosci. Aha, istotne pytanie to jeszcze by bylo ile masz lat. <

                                            Dla mnie ma. Tak samo jak silownia ma wplyw na najszerszy plecow. Nawet tutaj, na tym forum młodsi a uduchowieni koledzy czasem miękną, moim zdaniem z powodu otaczania wydolności seksualnej nimbem miłości, bliskości itp. Ja, prosty cep, się będę trzymał przekonania, że wydolność opiera sie o trening, a jak chętnych do tenisa brak to się gra w squasha solo, byle nie zgnuśnieć w celi.

                                            Co do najdroższej, ma chyba na ten temat takie podejście jak 99% populacji - jeżeli nie staje znaczy że a) kran się zesuł albo b) ja (kobieta) jestem jakaś nie teges. Jak ją znam to pewnie a) i b) jednocześnie. I tak jak 99% populacji prędzej by umarła niż chciała pogadać na ten temat. Lepiej wymić kran albo otulić się kocykiem poświęcenia. Ale to tylko zgadywanie. Może by przyszła z podrecznikiem tantry pod pachą? Albo tak jak Mabelle wyszła poza schemat i probowała krzesać z tego co jest? Dopoki mam wybor wole nigdy nie byc w takiej sytuacji. Konik będzie hasał regularnie, czy jestem ładny czy brzydki, czy miły czy wredny, czy feminista czy dominator.

                                            Wiek: 44 lata.
                                            • hello-kitty2 Re: Mój coming out 30.12.16, 19:11
                                              proteinowy.na.chwile napisał(a):

                                              > Wiek: 44 lata.

                                              Podpisano: wiek 44 lata ;-)
                                              Ale dodales juz sobie jeden rok z uwagi na nadchodzacy 2017 czy to dane z 2016?

                                              ps calowaliscie sie dzisiaj z kims z pracy na Nowy Rok? Znowu mnie poludniowiec prowadzal za plecy. W koncu mowie do niego (skoro jest karkiem to wie), ze lower back to moja najgorsza partia (stamtad i z dupy rowniez facetom tluszcz schodzi na koncu, niedoczekanie moje) i zeby mnie po najgorszej nie dotykal. A ten mowi, ze wlasnie tak gentlemen prowadzi kobiete ale pyta: a mam cie dotykac po najlepszej twojej partii? No i tu juz sie niestety wbilam. W koncu mnie dorwal z zyczeniami noworocznymi do calowania. Ale oszukal, bo zamiast 3 x policzek wyszlo 2 x policzek i 1 raz usta-usta. Poczulam b.twardy zarost. Jak Kag spedza Sylwestra u Poludniowcow to ja dziekuje, oni sa naprawde goracy, bez hamulcow ;-)
                                              • zawle Re: Mój coming out 30.12.16, 19:17
                                                hello-kitty2 napisała: ale pyta: a mam cie dotykac po
                                                > najlepszej twojej partii?

                                                O...takie zabawy to ja lubię:))

                                                Ale oszukal, bo zamiast 3 x policzek wy
                                                > szlo 2 x policzek i 1 raz usta-usta. Poczulam b.twardy zarost.

                                                E, mógłby poudawać dystans....za łatwy:))
                                                • hello-kitty2 Re: Mój coming out 30.12.16, 20:23
                                                  zawle napisała:

                                                  > E, mógłby poudawać dystans....za łatwy:))

                                                  Tak sie wydaje ale ma swoja upatrzona pule pan spelniajaca jego target. Przypadkowo sie wpasowalam w te grupe. Widze, ze podoba sie tez takiej malej Azjatce ale ona jest poza pula ;) Wiadomo na co zwracaja uwage Poludniowcy.
                                                  Jedyne (oprocz ciala) co jest w nim fajnego to poczucie, ze tak jakby sie naczytal PUA i przelamuje opor. Zupelnie sie nie boi. Najgorzej jak facet ujawnia zaleknienie, zawstydzenie, zawahanie. Nie jestem w ogole zainteresowana rwaniem faceta. Wlasnie facet powinien brac kobiete normalnie fizycznie z lapami, a nie odwrotnie. Albo ja mam taka faze. To zupelnie inaczej czuc. Pamietam jak w LO zberezny nauczyciel fizyki opowiadal nam trzecioklasistkom kawal: goni kogut kure po podworku, a kura mysli 'dobra zrobie jeszcze jedno okrazenie zeby nie pomyslal, ze jestem latwa'. Tez zauwazylam, ze kreci mnie opieranie sie. W sumie to nie wiem dlaczego.
                                                  • zawle Re: Mój coming out 30.12.16, 20:42
                                                    hello-kitty2 napisała:

                                                    > zawle napisała:
                                                    > Tak sie wydaje ale ma swoja upatrzona pule pan spelniajaca jego target. Przypad
                                                    > kowo sie wpasowalam w te grupe. Widze, ze podoba sie tez takiej malej Azjatce a
                                                    > le ona jest poza pula ;) Wiadomo na co zwracaja uwage Poludniowcy.

                                                    Ooo..to ja nie lubię mieć konkurencji:(( Kiedyś na studiach łaził za mną taki jeden który się podobał mojej koleżance i przez inną się wypytywała czy ja go bierę, czy nie bierę. No nie...nie bierę, chociaż szanse moje i były większe i chłopak mi się podobał. Nie lubię.

                                                    > Jedyne (oprocz ciala) co jest w nim fajnego to poczucie, ze tak jakby sie naczy
                                                    > tal PUA i przelamuje opor. Zupelnie sie nie boi. Najgorzej jak facet ujawnia za
                                                    > leknienie, zawstydzenie, zawahanie.

                                                    No ja też nie lubią jak się nie boi, ale w kotka i myszkę lubię się bawić i żeby ja była kotkiem a myszka chętna:)) A jak ją zawstydzę to mnie ten panieński rumieniec jara:)) Zalęknienie i zawahanie to nie...tego nie lubię.

                                                    Nie jestem w ogole zainteresowana rwaniem f
                                                    > aceta. Wlasnie facet powinien brac kobiete normalnie fizycznie z lapami, a nie
                                                    > odwrotnie.

                                                    Ja wolę sobie sama wybrać.

                                                    Albo ja mam taka faze. To zupelnie inaczej czuc. Pamietam jak w LO z
                                                    > berezny nauczyciel fizyki opowiadal nam trzecioklasistkom kawal: goni kogut kur
                                                    > e po podworku, a kura mysli 'dobra zrobie jeszcze jedno okrazenie zeby nie pomy
                                                    > slal, ze jestem latwa'. Tez zauwazylam, ze kreci mnie opieranie sie. W sumie to
                                                    > nie wiem dlaczego.

                                                    Opór to może nie, ale czekanie na cukierka to tak:))
                                              • proteinowy.na.chwile Re: Mój coming out 30.12.16, 21:28
                                                > Ale dodales juz sobie jeden rok z uwagi na nadchodzacy 2017 czy to dane z 2016? <

                                                Zawsze dodaje.

                                                > Jak Kag spedza Sylwestra u Poludniowcow to ja dziekuje, oni sa naprawde goracy, bez hamulcow ;-) <

                                                To wio, szalej, niech tamy pękają!
                                                • hello-kitty2 Re: Mój coming out 30.12.16, 22:06
                                                  proteinowy.na.chwile napisał(a):

                                                  > Zawsze dodaje.

                                                  Ja tez! (chociaz rodzilam sie w polowie roku) jaki czlowiek glupi zeby sie postarzac ;)

                                                  > To wio, szalej, niech tamy pękają!

                                                  A nie, on ma z 27 lat, za mlody, mnie kreca tylko faceci w moim wieku, jaki czlowiek glupi zeby sie postarzac ;)
                                                  • proteinowy.na.chwile Re: Mój coming out 31.12.16, 00:21
                                                    hello-kitty2 napisała:

                                                    > A nie, on ma z 27 lat, za mlody, mnie kreca tylko faceci w moim wieku, jaki czl
                                                    > owiek glupi zeby sie postarzac ;)

                                                    Rozumiem część "kręcą". Ale weź tego młodego jak fetysz, jak urocze zwierzątko, jak kokainę.

                                                    Z rzeczy, które odpuściłem przy slubie są właśnie fetysze - np kobieta bardzo gruba, albo totalna anorektyczka, albo (przy odpowiednim role-play) z łuszczycą, czy inną "odstręczającą" przypadłością. Bez konczyny. Z łagodniejszych i realistyczniejszych: hiper-ruda z mnóstwem piegów absolutnie wszędzie.
                                                  • gogol77 Re: Mój coming out 31.12.16, 12:31
                                                    proteinowy.na.chwile napisał(a):
                                                    > hiper-ruda z mnóstwem piegów absolutnie wszędzie>

                                                    Moja nigdy nie skonsumowana erotyczna fascynacja

                                                    proteinowy.na.chwile napisał(a) co go frustruje:
                                                    > rozdźwięk między aspiracjami a możliwościami>

                                                    Mierz więc aspiracje według możliwości (jak u poety.... zamiar według sił). Albo tylko ciut wyżej, wtedy porażka mniej boli. Wydawało by się, że ograniczanie aspiracji to kapitulacja.
                                                    nawet mabelle2000 napisała o decyzjach proteinowego:
                                                    > Bo mnie to wyglada na akt kapitulacji, ktorego efekt koncowy da sie przewidziec od samego poczatku.>

                                                    Ale radość życia, cokolwiek by to znaczyło - jest wtedy gdy nam coś wyszło. A nie uda się gdy przeceniliśmy nasze możliwości. Może proteinowy by nawet chętnie wydał się za Angelinę Jolie ale ona by na to nie poszła (chyba? ;-). Bo proteinowy to nie Brad Pitt (chyba? ;-)
                                                    I dlatego proteinowy tą swoją najdroższą z bonusem w postaci dzieciątka, mimo wielu zastrzeżeń - uznał za rozwiązanie optymalne. Nie idealne bo takim byłaby Angelina, ale na nią to proteinowy jest za cienki bolek. A aspiracje? Każdy ma. Ale źle nam gdy nie mamy szans ich zrealizować.
                                                    No właśnie, kiedyś miałem ogromny apetyt na tą rudą z piegami wszędzie (aspiracje). Ale ona na mnie apetytu nie miała (możliwości). I dotąd gdy gdzieś widzę taką to mam jakieś poczucie....czy ja wiem?... niedosytu.


                                                  • proteinowy.na.chwile Re: Mój coming out 01.01.17, 04:17
                                                    > Mierz więc aspiracje według możliwości (jak u poety.... zamiar według sił). Albo tylko ciut wyżej, wtedy porażka mniej boli. Wydawało by się, że ograniczanie aspiracji to kapitulacja. <

                                                    A spoko, ja po prostu zwinąłem skrzydła mimo ze jestem od Ciebie młodszy o niemal polowe. Poziom frustracji jest absolutnie w normie, tyle ile moze sie spodziewać żonkoś i tatuś. Znacznie wzrośnie jezeli ktos taki jak Ty ustrzeli moja łanię. Niebezpieczeństwo jest spore, zwłaszcza jak sie poczyta o emocjach pani obok, spod prysznica.
                                                  • mabelle2000 Re: Mój coming out 01.01.17, 11:57
                                                    gogol77 napisał:

                                                    > Mierz więc aspiracje według możliwości (jak u poety.... zamiar według sił). Alb
                                                    > o tylko ciut wyżej, wtedy porażka mniej boli. Wydawało by się, że ograniczanie
                                                    > aspiracji to kapitulacja.
                                                    > nawet mabelle2000 napisała o decyzjach proteinowego:
                                                    > > Bo mnie to wyglada na akt kapitulacji, ktorego efekt koncowy da sie przew
                                                    > idziec od samego poczatku.>

                                                    Ales namieszal Gogol:-)
                                                    Jak sie ma dwadziescia lat, to mozna robic glupoty i wybierac partnera zyciowego wedlug jakiejs wariackiej metody, mozna zabijac sie o rzeczy blahe, stawiac wszystko na jedna karte i myslec " jakos to bedzie". Ale potem, jak juz sie nachapie tej mlodzienczej glupoty i nacieszy ryzykiem, to zaczyna sie inwestowac tylko w rzeczy najwazniejsze. Bo czas i zdobyte doswiadczenia daja umiejetnosc oceny tego co sie liczy i tego co autentycznie da nam szczescie. Krotko- zaczyna sie odrozniac rzeczy wazne od mniej waznych. Tylko trzeba dobrze zajrzec w siebie. Wiec jesli najbardziej chce sie dobrego ruchania, a wybiera partnera/ rke na cale zycie, bo uczciwy/a i przydatny/a, chociaz seks kiepski, to wtedy jest to dokladnie to co napisalam- akt kapitulacji.
                                                  • marek.zak1 Re: Mój coming out 01.01.17, 12:13
                                                    mabelle2000 napisała:
                                                    Krotko- zaczyna
                                                    > sie odrozniac rzeczy wazne od mniej waznych. Tylko trzeba dobrze zajrzec w siebie. Wiec jesli najbardziej chce sie dobrego ruchania, a wybiera partnera/ rke na cale zycie, bo uczciwy/a i przydatny/a, chociaz seks kiepski, to wtedy jest to dokladnie to co napisalam- akt kapitulacji.
                                                    -----------------------------
                                                    Dlatego wybór należy zaczynać od seksu, a jak seks jest fajny, to jest fundament na całą resztę. Każda inna opcja jest zaczynaniem budowania bez fundamentów i cała konstrukcja się sypie. To nie jest kapitulacja tylko fundamentalny błąd.
                                                  • mabelle2000 Re: Mój coming out 01.01.17, 12:31
                                                    marek.zak1 napisał:

                                                    > Dlatego wybór należy zaczynać od seksu, a jak seks jest fajny, to jest fundamen
                                                    > t na całą resztę. Każda inna opcja jest zaczynaniem budowania bez fundamentów i
                                                    > cała konstrukcja się sypie. To nie jest kapitulacja tylko fundamentalny błąd.

                                                    Dla niektorych fundamentem jest na przyklad bezpieczenstwo finansowe. I w tej kwestii nie odpuszcza, chociaz beda sie zaklinac, ze to brak seksu rujnuje im zycie. To tez jest ok, pod warunkiem, ze zdaja sobie z tego sprawe.
                                                  • marek.zak1 Re: Mój coming out 01.01.17, 13:02
                                                    mabelle2000 napisała:

                                                    > Dla niektorych fundamentem jest na przyklad bezpieczenstwo finansowe. I w tej kwestii nie odpuszcza, chociaz beda sie zaklinac, ze to brak seksu rujnuje im zycie. To tez jest ok, pod warunkiem, ze zdaja sobie z tego sprawe.
                                                    ----------------------------
                                                    Bezpieczeństwo finansowe, strach przed samotnością (co na emigracji jest bardziej odczuwalna) chęć posiadania kogoś bliskiego, rodziny, dzieci. Kalkulacja i rozsądek powinny zminimalizować prawdopodobieństwo niepowodzenia, a mogą stać się pułapką dla jednej ze stron albo obu, bo jak ciała się nie chcą i nie pożądają, to słabo to wychodzi.
                                                  • kombinerki_pinocheta00 Re: Mój coming out 01.01.17, 13:04
                                                    A co w sytuacji, gdy oprócz seksu niewiele łączy dwoje ludzi?
                                                    Nie sądzisz, że to ryzykowna zabawa, szczególnie dla kobiet?
                                                    Myślisz, że panience łatwo zrezygnować z dobrego konika, biorąc pod uwagę że w przeszłości rzadko bywało jej dobrze w łóżku?
                                                    Panna szybciej i silniej uzależni się od gościa przez łóżko, niż przez historie o pracy/zabawie/podróżach, wsparcie emocjonalne w trudnych chwilach czy pomoc finansową. Gość niekoniecznie będzie chciał wejść w związek, więc będzie lokował kutasa w innych kuciapkach, a wiadomo co to oznacza dla rozkochanej kobiety. Kilka/kilkanaście miesięcy stresu, straconego czasu oraz frustracji.
                                                  • marek.zak1 Re: Mój coming out 01.01.17, 13:24
                                                    kombinerki_pinocheta00 napisała:

                                                    > A co w sytuacji, gdy oprócz seksu niewiele łączy dwoje ludzi?
                                                    --------------------
                                                    Napisałem, że seks jest warunkiem koniecznym. Jak poza tym niewiele łączy, to na seksie się zaczyna i kończy.
                                                  • kombinerki_pinocheta00 Re: Mój coming out 01.01.17, 13:39
                                                    Nie sądzisz, że to ryzykowna zabawa, szczególnie dla kobiet?
                                                    Myślisz, że panience łatwo zrezygnować z dobrego konika, biorąc pod uwagę że w przeszłości rzadko bywało jej dobrze w łóżku?
                                                    Panna szybciej i silniej uzależni się od gościa przez łóżko, niż przez historie o pracy/zabawie/podróżach, wsparcie emocjonalne w trudnych chwilach czy pomoc finansową. Gość niekoniecznie będzie chciał wejść w związek, więc będzie lokował kutasa w innych kuciapkach, a wiadomo co to oznacza dla rozkochanej kobiety. Kilka/kilkanaście miesięcy stresu, straconego czasu oraz frustracji.
                                                  • mabelle2000 Re: Mój coming out 01.01.17, 13:42
                                                    kombinerki_pinocheta00 napisała:

                                                    > A co w sytuacji, gdy oprócz seksu niewiele łączy dwoje ludzi?
                                                    > Nie sądzisz, że to ryzykowna zabawa, szczególnie dla kobiet?

                                                    No skoro nic nie laczy oprocz seksu, to nie da sie nic budowac na innych plaszczyznach, to jakby oczywiste. Wtedy tez nie ma sie co upierac, ze zajebisty seks wyczaruje w cudowny sposob wszystko inne- zaufanie, porozumienie, wiernosc, emocjonalna bliskosc.
                                                  • kombinerki_pinocheta00 Re: Mój coming out 01.01.17, 17:59
                                                    >No skoro nic nie laczy oprocz seksu, to nie da sie nic budowac na innych plaszczyznach, to jakby oczywiste.

                                                    Na początku niewiele łączy, więc Marek proponuje za pomocą seksu przekuć "niewiele" w fajerwerki bądź zakończyć znajomość. Według mnie jest to ryzykowne podejście, nie kupuję tej rady i dlatego pytałem co sądzi o zaangażowaniu jednej ze stron (kobiety). Co z konsekwencjami w sytuacji, gdy pojawią się fajerwerki? Przykład masz w wątku obok, gdzie panna któryś miesiąc wzdycha za gościem, który zrobił jej dobrze. Kilkukrotne randkowanie nie wzbudza takich emocji u kobiet, więc jest bezpieczniejszą wersją dla wrażliwszych, mniej doświadczonych, łatwo przywiązujących się osób.

                                                    >Wtedy tez nie ma sie co upierac, ze zajebisty seks wyczaruje w cudowny sposob wszystko inne- zaufanie, porozumienie, wiernosc, emocjonalna bliskosc.

                                                    Roboty. "Mirek, jest wspaniale, rżniemy się wesoło, zero uczuć, czysta mechanika." Takie historie dobrze wyglądają na papierze, ale sądząc po kobiecych zachwytach nad rewelacyjnym seksem niewiele rzeczy jest w stanie podnieść poziom emocji do tak wysokich rejestrów.
                                                    Jak Hitchcock, zacząć od trzęsienia ziemi, a co później? A jak okaże się, że w parze z seksem nic nie idzie to co wtedy? Łatwo zrezygnować, gdy emocje sięgają szczytów?
                                                  • marek.zak1 Re: Mój coming out 01.01.17, 18:21
                                                    kombinerki_pinocheta00 napisała:


                                                    > Na początku niewiele łączy, więc Marek proponuje za pomocą seksu przekuć "niewiele" w fajerwerki bądź zakończyć znajomość. Według mnie jest to ryzykowne podejście, nie kupuję tej rady i dlatego pytałem co sądzi o zaangażowaniu jednej ze stron (kobiety). Co z konsekwencjami w sytuacji, gdy pojawią się fajerwerki? Przykład masz w wątku obok, gdzie panna któryś miesiąc wzdycha za gościem, który zrobił jej dobrze.
                                                    -----------------------
                                                    Kombi, udany seks dla obojga jest fundamentem, bez którego WSZYSTKO się sypie. Niżej Mabelle napisała to samo. Bez tego perspektywa udanego związku jest marna. Jednocześnie udany seks niczego nie zapewnia, nie jest gwarantem niczego oprócz samego fajnego seksu. Jeśli zaangażowana jest tylko jedna strona, tez z tego nic nie będzie. Taki świat.
                                                  • hello-kitty2 Re: Mój coming out 01.01.17, 18:31
                                                    kombinerki_pinocheta00 napisała:

                                                    > A jak okaże się, że w
                                                    > parze z seksem nic nie idzie to co wtedy? Łatwo zrezygnować, gdy emocje sięgają
                                                    > szczytów?

                                                    A to bedziemy mieli okazje dowiedziec sie od Mabelle, ktora teraz jak rozumiem przerabia taka relacje.
                                                  • mabelle2000 Re: Mój coming out 01.01.17, 19:28
                                                    hello-kitty2 napisała:

                                                    > A to bedziemy mieli okazje dowiedziec sie od Mabelle, ktora teraz jak rozumiem
                                                    > przerabia taka relacje.

                                                    I guzik sie dowiesz:-D
                                                    Lepiej bede trzymac kciuki za Twoja udana operacje :-*

                                                    >
                                                  • lybbla Re: Mój coming out 01.01.17, 19:47
                                                    mabelle2000 napisała:

                                                    > I guzik sie dowiesz:-D
                                                    > Lepiej bede trzymac kciuki za Twoja udana operacje :-*

                                                    Zaraz przyjdzie Proteinka i Ci powie, że to swingers party i zapyta gdzie Twoja druga połówka? :D
                                                  • ninek04 Re: Mój coming out 01.01.17, 18:49
                                                    kombinerki_00 napisał
                                                    >Co z konsekwencjami w sytuacji, gdy pojawią się fajerwerki?<

                                                    No ale w pewnym wieku już się wie, że jeśli te fajerwerki się pojawią, to trzeba korzystać z nich ile się da, bez konieczności rozważania na co, po co, i dlaczego - to się rozumie samo przez się. Bez snucia iluzorycznych wizji, że hmmm, z tym / z tą to dopiero byłoby życie ;)
                                                  • kombinerki_pinocheta00 Re: Mój coming out 02.01.17, 20:15
                                                    Ty piszesz o rżnięciu, które można uskuteczniać z pierwszym lepszym gościem o renomie jebaki, a my dyskutujemy o tym z której strony podejść, by dojść do stacji zwanej związkiem.
                                                    Tobie wystarczy tylko seks, a ja o tym, że istnieją wrażliwe kobiety, które szukają czegoś więcej niż raz w tygodniu z dobrze obdarzonym i doświadczonym gachem i dla których opcja pt. zacznij od seksu może bardziej zaszkodzić niż pomóc.
                                                  • marek.zak1 Re: Mój coming out 02.01.17, 21:11
                                                    kombinerki_pinocheta00 napisała:

                                                    > Tobie wystarczy tylko seks, a ja o tym, że istnieją wrażliwe kobiety, które szukają czegoś więcej niż raz w tygodniu z dobrze obdarzonym i doświadczonym gachem i dla których opcja pt. zacznij od seksu może bardziej zaszkodzić niż pomóc.
                                                    ------------------------------
                                                    Tu na forum jest pełno wrażliwych kobiet, które przekonały się, że bez seksu życie jest gówno warte. Sama nazwa forum nic ci nie mówi?
                                                  • mabelle2000 Re: Mój coming out 01.01.17, 20:12
                                                    kombinerki_pinocheta00 napisała:

                                                    > Jak Hitchcock, zacząć od trzęsienia ziemi, a co później? A jak okaże się, że w
                                                    > parze z seksem nic nie idzie to co wtedy? Łatwo zrezygnować, gdy emocje sięgają
                                                    > szczytów?

                                                    Szczerze? Nie wiem, ale przypuszczam, ze jak juz namietnosc sie wypali, to relacja umiera smiercia naturalna.
                                                  • gogol77 Re: Mój coming out 01.01.17, 14:41
                                                    marek.zak1 napisał:
                                                    > Dlatego wybór należy zaczynać od seksu, a jak seks jest fajny, to jest fundament na całą resztę. Każda inna opcja jest zaczynaniem budowania bez fundamentów i cała konstrukcja się sypie. To nie jest kapitulacja tylko fundamentalny błąd. >

                                                    Ty Marku możesz pewnie być ekspertem w temacie: jak utrzymać fajny seks przez lata.
                                                    Ale czy masz jakieś pomysły (oprócz wierności za wszelką cenę i byciem bohaterem skarg pań na BSwM: mąż nie chce uprawiać seksu - uuuu!) - co mają zrobić ci, którym fajny seks przestał już być taki fajny (bo jak sam piszesz: "bo jak ciała się nie chcą i nie pożądają, to słabo to wychodzi".* A ich ciągnie jeszcze żeby poruchać tak na full?
                                                    A tu jeszcze złe moce się sprzysięgają: wolny pokój, on/ona się podoba (co przecież samo w sobie nie jest grzechem). I może mogło by skończyć na ONS gdyby nie to, że było zajebiście i ta pani z pod prysznica wpada w to "dziwne zachwycenie"? I przez półtora roku jej nie przechodzi.
                                                    BTW mój przypadek ma podobne znamiona.

                                                    *PS. Marek, zdaje się, że jesteś chemikiem, popracuj więc nad taką viagrą, dopalaczem na pożądliwość. Na to by to "dziwne zachwycenie" trwało w tym związku, który kiedyś zbudowano - zdawało by się na tym trwałym fundamencie.
                                                    Biskupi może Ci pomogą, zasponsorują, bo wzrośnie im wskaźnik wierności małżeńskiej w narodzie.
                                                    Ale BTW - najlepszy fundament nie pomoże gdy grunt pod fundamentem - słabonośny.
                                                    I zdarza się, że projektant fundamentu zbyt optymistycznie potraktował słabe parametry geologiczne gruntu.
                                                    Roboczo przyjmijmy, że tym chujowym gruntem pod fundamentem to są nasze zwierzęce skłonności by ruchać co się rusza. W budownictwie są metody wzmacniania nośności gruntu, ale w życiu? Jakieś pomysły?
                                                  • marek.zak1 Re: Mój coming out 01.01.17, 15:16
                                                    gogol77 napisał:


                                                    > Ty Marku możesz pewnie być ekspertem w temacie: jak utrzymać fajny seks przez lata.
                                                    > Ale czy masz jakieś pomysły (oprócz wierności za wszelką cenę i byciem bohaterem skarg pań na BSwM: mąż nie chce uprawiać seksu - uuuu!) - co mają zrobić ci, którym fajny seks przestał już być taki fajny (bo jak sam piszesz: "bo jak ciała się nie chcą i nie pożądają, to słabo to wychodzi".* A ich ciągnie jeszcze żeby poruchać tak na full?
                                                    ------------------------------
                                                    Nie uważam się za eksperta, ale sa czynniki, które sprzyjają a także takie, które nie sprzyjają temu, aby ten seks był atrakcyjny długo. W kolejności przypadkowej. i zapewne to nie wszystko,
                                                    - silna emocjonalna / fizyczna więź, niektórzy nazywają ją miłością, inni fascynacją.
                                                    - atrakcyjna fizycznie kobieta,
                                                    - wysoki i podobny temperament,
                                                    - ciągłe dbanie o swoje ciała przez oboje - niezapuszczanie się,
                                                    - umiejętność znalezienia równowagi między obowiązkami (dzieci, praca) i wzajemną relacją,
                                                    - stabilizacja finansowa na akceptowalnym poziomie,
                                                    - określony charakter, czyli taki, który nie potrzebuje częstych zmian i lubi to, co ma,
                                                    - świadomość zniszczenia wszystkiego w przypadku zdrady czy rozejścia się,
                                                    - cenienie tego, co się ma, szczególnie intymności, zaufania.
                                                    - lubienie siebie,
                                                    - brak dłuższych rozstań.
                                                    - miejsce decyzyjne w głowie, a nie.. (o czym sam pisałeś).
                                                    - i wg KAG - happy wife - happy live.

                                                    To oczywiście niczego nie gwarantuje. Czynniki sprzyjające.


                                                  • gogol77 Re: Mój coming out 01.01.17, 16:07
                                                    marek.zak1 napisał:
                                                    > - silna emocjonalna / fizyczna więź, niektórzy nazywają ją miłością, inni fascynacją.
                                                    Byłem zakochany jak gupi. Tam na Górnośląskiej i wiele lat potem.
                                                    > - atrakcyjna fizycznie kobieta,
                                                    Taka była
                                                    > - wysoki i podobny temperament,
                                                    Tak było, nigdy nie wykręcała się od seksu. Ale też, gdy zaczął być rzadszy i taki sobie - nie inicjowała, choć wyczuwałem jej zaniepokojenie
                                                    > - ciągłe dbanie o swoje ciała przez oboje - niezapuszczanie się,
                                                    Tak było
                                                    > - umiejętność znalezienia równowagi między obowiązkami (dzieci, praca) i wzajemną relacją,
                                                    Tak było.
                                                    > - stabilizacja finansowa na akceptowalnym poziomie,
                                                    Do tego wspólnie doszliśmy
                                                    > - określony charakter, czyli taki, który nie potrzebuje częstych zmian i lubi to, co ma,
                                                    No właśnie, da liegt der Hund begraben!
                                                    > - świadomość zniszczenia wszystkiego w przypadku zdrady czy rozejścia się,
                                                    Umiarkowana, nie na tyle silna by nie podejmować ryzyka
                                                    > - cenienie tego, co się ma, szczególnie intymności, zaufania.
                                                    Czy ja wiem? To można było mieć na boku też
                                                    > - lubienie siebie,
                                                    Lubię
                                                    > - brak dłuższych rozstań.
                                                    da liegt der Hund begraben!
                                                    > - miejsce decyzyjne w głowie, a nie.. (o czym sam pisałeś).
                                                    No właśnie. Wyznaję teorię, że niektórzy/re nie są odporni na te ich feromony co mieszają nam w głowach. Pewnie to dlatego, że tak mi wygodniej.
                                                    > - i wg KAG - happy wife - happy live.
                                                    Ona była happy i wczoraj o północy powiedziała, że..... jest.
                                                    > To oczywiście niczego nie gwarantuje. Czynniki sprzyjające.
                                                    No właśnie
                                                  • marek.zak1 Re: Mój coming out 01.01.17, 16:33
                                                    No właśnie. Czynniki, ale też gdybym spotkał jakąś inna i ona by mi zawróciła w głowie, to przecież nie wiadomo, jak by było. Na pewno nie potrafiłbym mieć zony i kochanki. Ja lubię kochać i być kochanym, a dla seksu to ja głowy nie tracę.
                                                  • marek.zak1 Re: Mój coming out 01.01.17, 15:21
                                                    gogol77 napisał:
                                                    Roboczo przyjmijmy, że tym chujowym gruntem pod fundamentem to są nasze zwierzęce skłonności by ruchać co się rusza. W budownictwie są metody wzmacniania nośności gruntu, ale w życiu? Jakieś pomysły?
                                                    -------------------
                                                    Nie tylko. Słabością jest popularna na forum mądrość pt. ,,jak ci nie idzie - obniż wymagania, bierz co jest do wzięcia. W takim przypadku pojawienie się kogoś atrakcyjniejszego, albo zwyczajnie innego, powoduje burzę seksualno - hormonalną.
                                                  • hello-kitty2 Re: Mój coming out 01.01.17, 16:25
                                                    mabelle2000 napisała:

                                                    Bo czas i zdobyte doswiadczenia daja umiejetnosc oc
                                                    > eny tego co sie liczy i tego co autentycznie da nam szczescie. Krotko- zaczyna
                                                    > sie odrozniac rzeczy wazne od mniej waznych. Tylko trzeba dobrze zajrzec w sieb
                                                    > ie.

                                                    Nie jestem przekonana. Ja nadal nie wiem co dla mnie jest najwazniejsze. Wszystko wydaje mi sie rownie wazne lub rownie niewazne. Nie widze tez jakiejs wiekszej decyzyjnosci u moich znajomych co do tego czym w ogole chca sie zajmowac w zyciu. Przyjaciolka mi sie zwierzyla nawet, ze jak rozmawiala z psychologiem o jej nazwijmy to 'rozmemlaniu' to ten zaczal od tego co by chciala w zyciu robic, czym sie zajmowac? Wtedy mozna by zaczac budowac wokol tego pomyslu na zycie jakis plan i zyc realizowaniem go. Problemem bylo, ze ona nie potrafila i nadal nie potrafi tego sprecyzowac nawet szeroko co nawet lubi/czego chce? I widze to u wielu roznych ludzi robiacych rozne szkoly (teraz taka, potem taka, zupelnie co innego), lapiacych sie roznych zajec i wciaz bez swojej drogi. W Holandii dzieciaki/mlodziesz maja o tyle dobrze, ze robia im testy by na bazie ich zdolnosci zaproponowac okreslone, konkretne linie wyksztalcenia. U nas tego nie bylo i cale pokolenia dryfuja przez zycie rzadzone wylacznie przypadkiem. Ja swoj zawod tez wybralam zupelnie przypadkowo, bo najpierw dostalam w nim prace najnizszego szczebla, a potem sie pielam ale to byl czysty przypadek. W zyciu nadal nie wiem co chcialabym robic. Sport to po prostu cos, co mi wychodzi (talent) ale na pewno nie chcialabym sie tym zajmowac zawodowo. Teraz to jestem na takim etapie bijania sie przez zycie bez planu. A to wszystko sie bierze z wolnosci. Jak czlowiek jest czyms zniewolony, ograniczony, wtedy wie na czym sie ma oprzec jego zycie - na wyzwoleniu. Mysle, ze u Ciebie tak bylo: nie mam seksu, jest mi zle z moim starym, to musze to zrzucic i biec do tego swiatelka. U innych poblemem jest to, ze im sie zasadniczo krzywda nie dzieje wiec nie wiadomo po co, a przede wszystkim DO CZEGO uciekac???

                                                    Wiec jesli najbardziej chce sie dobrego ruchania, a wybiera partnera/ rke n
                                                    > a cale zycie, bo uczciwy/a i przydatny/a, chociaz seks kiepski, to wtedy jest t
                                                    > o dokladnie to co napisalam- akt kapitulacji.

                                                    Czy ktos z reka na sercu moze powiedziec, ze jest dla niego najwazniejsze w zyciu 'dobre ruchanie'? Ktos to oficjalnie powie w ogole? Powiem Ci cos: wczoraj podsmiewalam sie z jednego chlopaka, ze jest ruchaczem ale nie jakos na glos tylko wsrod innych dziewczat podzielajacych moje zdanie, bo wczesniej chwalil sie historyjkami swingu itp, zagladal kazdej lasce w dekold, przystawial sie, no taki typowy pies na baby. Ty wiesz, ze on mnie wczoraj dorwal na osobnosci z pretensjami, ze jak ja moge tak go nazywac jak jego nowa dziewczyna jest obecna i ona to slyszala, rozumiesz i obraza wielka, Sylwester zjebany ma ;) No to jak ruchacz sie przerabia na dziewice (pod jakas laske), to ja juz jestem skolowana o co do kurwy nedzy tym facetom chodzi??? Jak powiedzenie choc podtekstem, ze w zyciu chodzi o seks to karygodne jest w rozumieniu nawet tych osob, ktorym wlasnie o to w zyciu chodzi.

                                                    A Proteinowemu to w zyciu chodzilo o zalozenie rodziny i realizowanie sie w swoim hobby, przekluciu go na kase. Przeciez pisal o tym nie raz w roznych kontekstach. Seks ma wiec nie wiem nad czym sie tu rozwodzic?
                                                  • mabelle2000 Re: Mój coming out 01.01.17, 17:35
                                                    hello-kitty2 napisała:

                                                    > Mysle, ze u Ciebie tak bylo: nie mam seksu, jest mi
                                                    > zle z moim starym, to musze to zrzucic i biec do tego swiatelka. U innych pobl
                                                    > emem jest to, ze im sie zasadniczo krzywda nie dzieje wiec nie wiadomo po co, a
                                                    > przede wszystkim DO CZEGO uciekac???

                                                    No tak to mniej wiecej wygladalo niestety.
                                                    Pewna zyczliwa osoba powiedziala mi kiedys " gdybys byla szczesliwa, to bys to czula" . Strasznie mnie to wtedy poruszylo pamietam, bo wtedy jeszcze bylam na etapie inwestowania calej mojej energii i calej pracy w udawanie, ze wszystko jest pieknie. Ba, ja nawet wtedy probowalam sie oszukac, ze to szczescie codziennie pomnazam (sic!).Wiec brnelam w to wszystko latami jak popieprzona. I tylko te mysli, marzenia o zajebistym seksie ...I wspomnienia takiego pewnego krotkiego okresu w moim zyciu, kiedy bylo bardzo biednie, ale mialam absolutna wolnosc i samodzielnosc. To byly wtedy moje przeblyski szczescia. Ja wtedy budowalam serdeczne relacje nie z mezem, ale z innymi ludzmi- z dziecmi, z przyjaciolmi. To tez przeciez nie do konca normalne bylo.
                                                    Nie wiem dlaczego wtedy zadnych wnioskow z tego nie wyciagalam. To juz wtedy powinno sie stac dla mnie oczywiste. Ze szczescia nie da mi kasa, ze ja nie szukam bezpieczenstwa, a bez erotyki zycie jest do dupy.

                                                    > Czy ktos z reka na sercu moze powiedziec, ze jest dla niego najwazniejsze w zyc
                                                    > iu 'dobre ruchanie'? Ktos to oficjalnie powie w ogole?

                                                    Ja moge powiedziec ;-) Zreszta mowilam to wiele razy po rozwodzie tym, ktorzy sie dziwili, ze zostawilam wszystko w cholere. Czasem pytalam, co w takim razie mialabym robic- dalej smarowac cipke zelem i dawac sie posuwac na zimno?

                                                    > A Proteinowemu to w zyciu chodzilo o zalozenie rodziny i realizowanie sie w swo
                                                    > im hobby, przekluciu go na kase. Przeciez pisal o tym nie raz w roznych konteks
                                                    > tach. Seks ma wiec nie wiem nad czym sie tu rozwodzic?

                                                    Ale czy jest szczesliwy? Czy czuje to szczescie?
                                                  • gogol77 Re: Mój coming out 01.01.17, 17:50
                                                    hello-kitty2 napisała:
                                                    > ... co by chciala w zyciu robic, czym sie zajmowac? Wtedy mozna by zaczac budowac wokol tego pomyslu na zycie jakis plan i zyc realizowaniem go. Problemem bylo, ze ona nie potrafila i nadal nie potrafi tego sprecyzowac nawet szeroko co nawet lubi/czego chce? I widze to u wielu roznych ludzi....
                                                    > Ja swoj zawod tez wybralam zupelnie przypadkowo...

                                                    Ja w wieku kiedy dokonywalo się wyborów też nie wiedziałem czego chcę. Studia wybrałem na miarę oceny swoich możliwości czyli trochę negatywna selekcja - byłem debil w matematyce, lepiej czułem się w fizyce i chemii, bliższe były mi przedmioty przyrodnicze. I wyboru nigdy nie żałowałem.

                                                    >... i cale pokolenia dryfuja przez zycie rzadzone wylacznie przypadkiem.
                                                    >... Teraz to jestem na takim etapie przebijania sie przez zycie bez planu.

                                                    Ja tak zawsze miałem! Dryfowałem dokonując wyborów - mniej lub bardziej trafnych - ale z puli podsuwanej przez życie. Własnych wizji raczej nie miałem. Do businessu się nie pchałem, bo nie mam w tej materii żadnego talentu a jak raz spróbowałem (gdy padała komuna) to mnie wyjebali bez mydła. Widać jednak generalnie miałem szczęście bo dziś niczego nie żałuję.
                                                    Za komuny do żadnej partii nie należałem, ale znałem języki i byłem chyba niezły zawodowo, więc mnie wysyłali do pracy za granicę. Za młoda jesteś by pamiętać co znaczył wyjazd z gażą 1500 czy "tylko" 1000 USD gdy w kraju pensja wynosiła 30 USD.
                                                    Trafne wybory z tego co podsuwa życie - to moja sprawdzona recepta na udane życie. Ma być statystycznie więcej trafnych decyzji niż idiotycznych. A były takie. Płynąć z prądem i rozglądać się dookoła by jak się da to ominąć rafy. A jak się nie dało, powiedzieć - kurwa i płynąc dalej.
                                                    Piszę Ci to, bo zbyt często byłem świadkiem jak ludziom z wielkimi wizjami, wielkimi planami - te plany się zesrały.

                                                    > A to wszystko sie bierze z wolnosci.

                                                    Tak!!! Nie do końca rozumiem Twój kontekst, ale tak!!! Poczucie wolności jest lepsze niż orgazm. Ale na wolność się latami pracuje. Oczywiście, że kasa jest do tego niezbędna. Ale chyba nie bardziej niż... brak strachu, przed tym "co ludzie powiedzą".
                                                    Na kontraktach za granicą mówiliśmy: rok - samochód, dwa lata - dom, trzy lata - własne zdanie. Własne zdanie - to sedno wolności.
                                                  • mabelle2000 Re: Mój coming out 01.01.17, 19:44
                                                    gogol77 napisał:

                                                    > Poczucie wolności jest l
                                                    > epsze niż orgazm. Ale na wolność się latami pracuje. Oczywiście, że kasa jest d
                                                    > o tego niezbędna.

                                                    No patrz Gogol jak to ludzie jednak inne definicje wolnosci maja. Jakbym tak musiala swojemu staremu walic scieme w zywe oczy, zeby zaruchac sobie na boku z innym, to chyba jednak nie wolnosc bym czula, tylko zniewolenie.
                                                  • marek.zak1 Re: Mój coming out 01.01.17, 19:53
                                                    mabelle2000 napisała:

                                                    > gogol77 napisał:
                                                    >
                                                    > > Poczucie wolności jest lepsze niż orgazm. Ale na wolność się latami pracuje. Oczywiście, że kasa jest do tego niezbędna.
                                                    >
                                                    > No patrz Gogol jak to ludzie jednak inne definicje wolnosci maja. Jakbym tak musiala swojemu staremu walic scieme w zywe oczy, zeby zaruchac sobie na boku z innym, to chyba jednak nie wolnosc bym czula, tylko zniewolenie.
                                                    --------------------
                                                    Może on ma wolność = wolność wyboru z która spędzi dzień / wieczór / noc.
                                                  • gogol77 Re: Mój coming out 01.01.17, 20:57
                                                    mabelle2000 napisała:
                                                    > Jakbym tak musiala swojemu staremu walic scieme w zywe oczy, zeby zaruchac sobie na boku z innym, to chyba jednak nie wolnosc bym czula, tylko zniewolenie.

                                                    Na niema co ukrywać, że masz lepiej bo już nie musisz: "dalej smarowac cipke zelem i dawac sie posuwac na zimno?"
                                                    Wy w ogóle macie z tym lepiej. Żel na cipkę + udawane orgazmy i faceci cali happy a ściemę trudno wam udowodnić.
                                                    A my? Co mamy zrobić jak to posuwanie to nam: każą - wypada - należy wykonywać (niepotrzebne skreślić). Na zimno?. Na zimno to nam nie stanie!!!
                                                    Już proponowałem markowi, żeby wynalazł tabletki na pożądliwość. Ale nie podjął tematu.
                                                    A jak Ty dawałaś temu ex "na zimno" to co, nie czułaś się zniewolona? Tylko nie pisz, że mam się rozwieść tak jak Ty bo chyba rozumiesz jak to u mnie jest.
                                                    Ja to trochę jak proteinowy - realizuję rozwiązanie optymalne. Tak mi się wydaje.
                                                    Dobrze, że jesteś ateistką i nie straszysz mnie wiecznym potępieniem. Zawsze to coś!
                                                  • mabelle2000 Re: Mój coming out 01.01.17, 21:25
                                                    gogol77 napisał:

                                                    > Na niema co ukrywać, że masz lepiej bo już nie musisz: "dalej smarowac cipke ze
                                                    > lem i dawac sie posuwac na zimno?"
                                                    > Wy w ogóle macie z tym lepiej. Żel na cipkę + udawane orgazmy i faceci cali hap
                                                    > py a ściemę trudno wam udowodnić.

                                                    W zyciu nie udalam orgazmu Gogol:-) Zreszta mam i takie " od wsadzania" , wiec...Zreszta chuj z tymi orgazmami. Najbardziej, ale to juz najbardziej uwielbiam stan takiej absolutnej rozkoszy, takiego bycia na pograniczu. Trzy kroki w przod i jeden w tyl, tak zeby trwalo w nieskonczonosc. Na rozne sposoby. Ostre rzniecie tez uwielbiam:-) Tak sobie zawsze wyobrazalam moj idealny seks. Nie mierzony iloscia orgazmow, tylko iloscia dotyku.

                                                    > A my? Co mamy zrobić jak to posuwanie to nam: każą - wypada - należy wykonywać
                                                    > (niepotrzebne skreślić). Na zimno?. Na zimno to nam nie stanie!!!

                                                    Rozumiem Gogol.

                                                    > A jak Ty dawałaś temu ex "na zimno" to co, nie czułaś się zniewolona?

                                                    Czulam, ale uwieralo mnie tez to, ze ja nie daje tego zachwytu jemu. Ze mnie sie nie chce odkrywac jego wrazliwych miejsc. To przekreslalo moja definicje seksu.

                                                    Tylko nie
                                                    > pisz, że mam się rozwieść tak jak Ty bo chyba rozumiesz jak to u mnie jest.
                                                    > Ja to trochę jak proteinowy - realizuję rozwiązanie optymalne. Tak mi się wydaj
                                                    > e.

                                                    Gogol, mnie naprawde nie przeszkadza Twoje zycie. Ja ciesze sie, ze moge Cie tu czytac na forum.

                                                    > Dobrze, że jesteś ateistką i nie straszysz mnie wiecznym potępieniem. Zawsze to
                                                    > coś!

                                                    Prawda, my ateisci nie jestesmy mamieni obietnica nieba, ani spetani wizja piekla, dlatego musimy sie postarac, zeby to niebo miec tu na ziemi. Nawet czasem nam sie udaje ;-)
                                                  • gogol77 Re: Mój coming out 01.01.17, 21:57
                                                    mabelle2000 napisała:
                                                    > Zreszta mam i takie " od wsadzania">
                                                    Oooo! Witaj w klubie z Taką Jedną!
                                                    > Czulam, ale uwieralo mnie tez to, ze ja nie daje tego zachwytu jemu>.
                                                    No właśnie, a przecież wasz zachwyt to dla nas jest jak ostroga dla konia, bez tego to my jesteśmy muły
                                                    > Prawda, my ateisci nie jestesmy mamieni obietnica nieba, ani spetani wizja piekla, dlatego musimy sie postarac, zeby to niebo miec tu na ziemi. Nawet czasem nam sie udaje ;-)
                                                    I tak ma być!
                                                  • marek.zak1 Re: Mój coming out 01.01.17, 22:14
                                                    gogol77 napisał:

                                                    > Już proponowałem markowi, żeby wynalazł tabletki na pożądliwość. Ale nie podjął tematu.
                                                    -------------------------------
                                                    Wielu nad tym pracuje, a moja firma jest największa na świecie, jeśli chodzi o produkcję nowych, opatentowanych / patentowanych substancji farmaceutycznych, więc być może (zupełnie pośrednio) w tym uczestniczę.
                                                    Z uwag na forum i nie tylko do czasu wynalezienia i wdrożenia tego środka, pozostaje siłownia / sport, i wg. H. Kissingera, - władza, jako największy afrodyzjak. Stąd faceci pchają się do polityki, bo władza babki kręci.
                                                  • droitier Re: Mój coming out 01.01.17, 23:51
                                                    gogolowi chyba chodziło o coś przeciwnego niż zrozumiałeś ...
                                                  • ninek04 Re: Mój coming out 01.01.17, 18:29
                                                    hello -kitty2 napisała
                                                    >A to wszystko sie bierze z wolnosci. Jak czlowiek jest czyms zniewolony, ograniczony, wtedy wie na czym sie ma oprzec jego zycie - na wyzwoleniu. Mysle, ze u Ciebie tak bylo: nie mam seksu, jest mi zle z moim starym, to musze to zrzucic i biec do tego swiatelka. U innych poblemem jest to, ze im sie zasadniczo krzywda nie dzieje wiec nie wiadomo po co, a przede wszystkim DO CZEGO uciekac???<

                                                    No coś w tym jest! Jak poczucie zniewolenia i uwiązania przesłania ci życie i powoduje wieczny, codzienny wkurw i frustrację, to mając w sobie, w swoim wnętrzu tę wieczną niezgodę na chujnię dnia codziennego i dzielenie życia z tym " obcym ", który po kilku latach już nie jest bliski i swój, robi się wszystko, by uciec,wyrwać się,zaczerpnąć haustu powietrza, zacząć oddychać czystym powietrzem, bez oglądania się na konsekwencje i niepewność jutra. Poczucie wolności potrafi czynić cuda i mieć nadzieję, że gorzej nie ma prawa być.
                                                  • mimfa Re: Mój coming out 02.01.17, 08:50
                                                    " .... albo (przy odpowiednim role-play) z łuszczycą, czy inną "odstręczającą" przypadłością. "
                                                    - ja pierdziele, ale pusty jesteś.
                                                  • proteinowy.na.chwile Re: Mój coming out 03.01.17, 19:59
                                                    mimfa napisała:

                                                    > " .... albo (przy odpowiednim role-play) z łuszczycą, czy inną "odstręczającą"
                                                    > przypadłością. "

                                                    > - ja pierdziele, ale pusty jesteś.

                                                    Tak jest w istocie. Ale przynajmniej umiem czytać, zawsze cos.
                                              • sea.sea Re: Mój coming out 30.12.16, 21:49
                                                > W koncu mowie do niego (skoro jest karkiem to wie), ze lower back to moja najgorsza partia

                                                A po kiego mówić takie rzeczy osobom płci odmiennej, albo w ogóle komukolwiek innemu niż dietetyk/trener? :D
                                                • hello-kitty2 Re: Mój coming out 30.12.16, 22:21
                                                  sea.sea napisała:

                                                  > > W koncu mowie do niego (skoro jest karkiem to wie), ze lower back to moja
                                                  > najgorsza partia
                                                  >
                                                  > A po kiego mówić takie rzeczy osobom płci odmiennej, albo w ogóle komukolwiek i
                                                  > nnemu niż dietetyk/trener? :D

                                                  Ano w rzeczy samej, bo ja sie z nim umawialam wstepnie na trening i zasadniczo to wszystko co mnie w nim interesuje (jego wiedza dotyczaca metod treningowych) ale kazdy facet, z ktorym chcesz trenowac mysli, ze go chcesz przeleciec... ja nie wiem, ze w necie, na youtubie to jest oczywiste, ze faceci sie zbieraja ekipa i trenuja, a jak sie w to chce bawic z nimi laska, to juz najlepsza twoja partia jest twoja obtluszczona dupa. Naprawde ciezko trafic na pasjonata, ktory cie zrozumie. Chyba trzeba sie zaczac bujac z odplatnym treningiem.
                                                  • proteinowy.na.chwile Re: Mój coming out 30.12.16, 23:57
                                                    hello-kitty2 napisała:

                                                    > Ano w rzeczy samej, bo ja sie z nim umawialam wstepnie na trening i zasadniczo
                                                    > to wszystko co mnie w nim interesuje (jego wiedza dotyczaca metod treningowych)
                                                    > ale kazdy facet, z ktorym chcesz trenowac mysli, ze go chcesz przeleciec... ja
                                                    > nie wiem, ze w necie, na youtubie to jest oczywiste, ze faceci sie zbieraja ek
                                                    > ipa i trenuja, a jak sie w to chce bawic z nimi laska, to juz najlepsza twoja p
                                                    > artia jest twoja obtluszczona dupa. Naprawde ciezko trafic na pasjonata, ktory
                                                    > cie zrozumie. Chyba trzeba sie zaczac bujac z odplatnym treningiem.

                                                    A jak z fitneskami-trenerkami? Trafilas kiedys na jakas sensowna? Ja przyznam sie, ze jako facet wolalbym faceta-trenera. Zero niedomowien, a odrobina chujo-mierzenia moze dorzucilaby motywacji? Morrison cos wspomnial ze mu sie biceps naderwal. Moge sobie to wyobrazic.
                                                  • hello-kitty2 Re: Mój coming out 31.12.16, 10:17
                                                    proteinowy.na.chwile napisał(a):

                                                    > A jak z fitneskami-trenerkami? Trafilas kiedys na jakas sensowna? Ja przyznam s
                                                    > ie, ze jako facet wolalbym faceta-trenera. Zero niedomowien, a odrobina chujo-m
                                                    > ierzenia moze dorzucilaby motywacji? Morrison cos wspomnial ze mu sie biceps na
                                                    > derwal. Moge sobie to wyobrazic.

                                                    Problem jest w tym, gdzie ja mieszkam. Tu u mnie na wsi gdzie psy dupami szczekaja nie ma zadnej fitneski ani zadnej trenerki. Inna sprawa, ze ja mam zupelnie inne priorytety treningowe i sie z zadna dziewczyna nie zgram nawet taka luzno zainteresowana treningiem jakimkolwiek. Kumpela mowi 'poplywasz ze mna z raz w tygodniu?'. Oczywiscie! Ucieszylam sie. Ja tu juz obcykane mialam baseny w najblizszych wsiach, miastach, godziny i mowie to trzeba tu na ta godzine, bo woda musi byc ponizej 30 stopni, basen musi byc conajmniej 25 m, podzielony liniami i napierdalasz, mozna sobie poplywac jakas piramidke zrobiona z roznych odleglosci i stylow. A ta na mnie oslimi oczami pyta czy tam jest sauna, jacuzzi, a w sumie to moze w przyszlym roku... Ej. A na silce to zapomnij. Kazda chce tylko schudnac i napierdziela godziny cardio.
                                                    Z facetami tez sie jest trudno dogadac. Przeciez juz sie umawialam i kazdy chce 'trenowac mnie', a ja chce 'trenowac z nim'. Zasadnicza roznica. Ja chce trenowac dokladnie to, co on robi. Seria on, seria ja. Ale nie, kazdy mi musi trenowac dupe na macie. Z drugim rozmawiam, ze chce robic jego trening, a on od razu walnal 'ale ja nie trenuje w ogole posladkow'. Zreszta odpal sobie jakakolwiek fitneske na youtubie. Co trenuje? Poslady, of course. Kobieta sklada sie tylko z wyrzebionego brzucha i wielkich, brazylijskich posladkow. Zreszta to najczestsze pytanie na forach sportowych w dziale Ladies.

                                                    Ale o czym nie pomyslalam, a co teraz widze, a mianowicie: to ze przecietny srednio zaawansowany facet ze spora wiedza trenuje, to nie znaczy, ze on mam ta sama wizje dla kobiety wiec zasadniczo gdy chcesz trenowac z nim, to wpadasz w konfikt interesow, bo on na starcie ma inna wizje ciebie (w wyniku tego treningu), a inna ja.

                                                    Trzeba sie udac do profesjonalisty, zaplacic i patrzyc jaka on ma wizje, bo sila rzeczy bedzie ciagnal w swoja strone. Co wazne patrzyc, a nie sluchac, co deklaruje.

                                                    I zeby nie bylo nudno tylko o treningu, to tam ponizej piszesz o systemie motywacyjnym, ze chyba sklada sie z kijow i marchewek. No wlasnie kazdy (rowniez sportowiec) z czym tak naprawde moze przegrac, to z brakiem motywacji. Od tego sa ludzie czujacy i lubiacy robic to, co ty zeby sie wzajemnie motywowac dzielac te pasje. O tym tez trabi zawsze Uqru w odniesieniu do forum, dlaczego sie jeszcze tu buja. I teraz jak jestes otoczony ludzimi, ktorzy zupelnie tego nie czuja, w zaden sposob tego nie wspieraja, a wrecz przeciwnie, to sie rozpadasz w osamotnieniu. Sam to przezywasz wiec wiesz. Szukasz tych wspolwyznawcow jak diamentow. Wspolwyznawcow tej samej religii. A jak znajdziesz, to dusze oddasz. Seks wtedy to szczegol. Nie trzeba sie zastanawiac czy go brac czy nie brac. Samo sie robi (to tak w nawiazaniu do Twojego postu o braniu fetysza).
                                                  • mabelle2000 Re: Mój coming out 31.12.16, 10:34
                                                    hello-kitty2 napisała:

                                                    > Szukasz tych wspolwyznawcow jak diamen
                                                    > tow. Wspolwyznawcow tej samej religii. A jak znajdziesz, to dusze oddasz. Seks
                                                    > wtedy to szczegol.

                                                    Pol roku tymu bym sie z Toba zgodzila. Nie spotkalam wspolwyznawcy tej samej religii, wlasciwie na kazdy prawie temat mamy odmienne zdania, tych samych ludzi oceniamy calkiem inaczej, mamy inne priorytety, zyjemy nie tylko w innych krajach, ale w zupelnie innych swiatach. A seks? Najwieksza erotyczna fascynacja w moim zyciu.
                                                  • hello-kitty2 Re: Mój coming out 31.12.16, 12:24
                                                    mabelle2000 napisała:

                                                    > Pol roku tymu bym sie z Toba zgodzila. Nie spotkalam wspolwyznawcy tej samej re
                                                    > ligii, wlasciwie na kazdy prawie temat mamy odmienne zdania, tych samych ludzi
                                                    > oceniamy calkiem inaczej, mamy inne priorytety, zyjemy nie tylko w innych kraja
                                                    > ch, ale w zupelnie innych swiatach. A seks? Najwieksza erotyczna fascynacja w m
                                                    > oim zyciu.

                                                    Ale ja pisalam o dzieleniu pasji, a nie dzieleniu zycia. Zreszta Ty chyba tez. Z ta roznica, ze Twoja pasja jest tantra (czy jak tam to nazywasz), a moja sporty sylwetkowe.
                                            • kag73 Re: Mój coming out 01.01.17, 20:10
                                              "Konik będzie hasał regularnie, czy jestem ładny czy brzydki, czy miły czy wredny, czy feminista czy dominator.
                                              Wiek: 44 lata."

                                              Hmm, nie wiem czy to wyczyn w wieku lat 44, bo do teraz z zadnym gosciem (oprocz meza z dobra hydraulika) w tym wieku nie bylam. Co innego 60 + albo moze 50+?
                                              Istotne tez pytanie: jak czesto walisz konia a jak czesto masz seks z zona?
                                              • proteinowy.na.chwile Re: Mój coming out 01.01.17, 20:30
                                                > Hmm, nie wiem czy to wyczyn w wieku lat 44

                                                Słusznie, czynności seksualne (bo to jednak nie seks) nigdy nie powinny byc wyczynowe. Moze niepotrzebnie użyłem porównania z siłownia, włączyło Ci sie pewnie skojarzenie z reżimem treningowym, dietami itd. Chodziło mi raczej o to żeby trzymać sie naturalnej dla siebie częstotliwości niezależnie od życiowych zakrętów i niepowodzeń miłosnych.
                                        • gogol77 Re: Mój coming out 30.12.16, 17:46
                                          proteinowy.na.chwile napisał(a):
                                          > Zazdroszczę Ci tej super-orgazmicznosci u partnerki. Dawno temu, z 15 lat, myslalem ze takie rzeczy mozna troche poprawić chęcią i treningiem. Jako ze jedna, druga, trzecia bieżąca partnerka nie chciała dac sie namówić...>

                                          Ale, że co? Że one nie dały się namówić na trening orgazmów?
                                          Nie będę się upierał, że kobiecej orgazmiczności nie da się doskonalić w trakcie związku. Metodą wsłuchiwania się w dyrektywy (nie koniecznie werbalne): tak mi rób, tak lubię, tak ci nie wychodzi więc nie chcę ale jak ty lubisz to się poświecę... :-(
                                          Ale warunek będący podstawą, żeby tu były jakieś perspektywy sukcesu to: ona na nas leci, ona lubi seks a nikt jej wcześniej nie wdrukował w psychikę że seks to taka pomyłka Stwórcy, który nie wpadł na lepszy pomysł przedłużania gatunku.
                                          Mojej siostrze tak wdrukowano więc po wielu latach małżeństwa pytała mojej żony co to jest orgazm.
                                          Ale coś mi się jednak wydaje, że z czymś takim to jednak trzeba się urodzić.
                                          Podobnie jak z czymś innym urodzili się ci ludzie, którzy świadomie wybierają, ślubują całe życie w celibacie bo uważają tę sferę za przereklamowaną.

                      • bgz0702 Re: Mój coming out 25.12.16, 12:16
                        jestem pod wrażeniem!!!! Strzeliłeś mi prezent na święta. Dzięki! Wesołych świąt Gigancie! :) Pozdrowienia ;)
                        • ninek04 Re: Mój coming out 25.12.16, 12:41
                          bgz0702 napisała
                          >jestem pod wrażeniem!!!! Strzeliłeś mi prezent na święta. Dzięki! Wesołych świąt Gigancie! :) Pozdrowienia ;)<

                          No nie? Gogol, przebiłeś chyba wszystkich tym wyznaniem! Szok, niedowierzanie, ale i wielkie słowa uznania i sympatii :)
                          • bgz0702 Re: Mój coming out 25.12.16, 12:53
                            ninek04 napisała:

                            > bgz0702 napisała
                            > >jestem pod wrażeniem!!!! Strzeliłeś mi prezent na święta. Dzięki! Wesołych
                            > świąt Gigancie! :) Pozdrowienia ;)<
                            >
                            > No nie? Gogol, przebiłeś chyba wszystkich tym wyznaniem! Szok, niedowierzanie
                            > , ale i wielkie słowa uznania i sympatii :)

                            jestem pod wrażeniem;)
                          • gogol77 Re: Mój coming out 25.12.16, 13:42
                            ninek04 napisała:
                            > No nie? Gogol, przebiłeś chyba wszystkich tym wyznaniem! Szok, niedowierzanie, ale i wielkie słowa uznania i sympatii :)

                            Jestem mile zaskoczony Waszą reakcją! Nikt nie napisał czegoś w stylu: staremu ramolowi zachciewa się dupcenia. Dziękuje!
                            A czy jestem ramol? Cholera wie. Jak się golę to patrzę w lustro z odrazą. Ale Taka Jedna mówi że jestem przystojny. Ale ona to wtedy myśli cipką.
                            Ale w lecie, w tym Busku (bo to nasz najczęstszy kierunek do bzykania dłuższego niż parogodzinna schadzka w motelu), siedzimy w ogródku takiej parkowej kawiarni. Takiej Jednej zachciało się sikać. Poszła gdzieś tam. W międzyczasie przy bufecie taka atrakcyjna cuguar 45+ odbiera lampkę wina, podchodzi do mojego stolika i z tą lampką i z pytającym wzrokiem staje. Ja siedzę i nie wiem co robić. Gdybym był sam to wstałbym, wziął jej kieliszek i zaprosił by usiadła i....cd by nastąpił. Ale na to nadchodzi wysikana Taka Jedna i coguar się zmywa. Widziała wszystko. Więc ja to oczywiście wykorzystałem marketingowo mówiąc: widzisz jakiego masz fajnego faceta?

                            A tu jest ten e-mail do sea sea, który jej wysłałem 2 lata temu jak chciała płacić za ten hotel :-) I zapał do tego płacenia jej minął. Ja się jej nie dziwię.
                            Pisałem tak:

                            No więc było tak.
                            Gdy się poznaliśmy, ona (ta moja Taka Jedna, ......(tu jej imię) - miała 40 lat a ja o 17 więcej. Od roku czy dwóch ona bez męża, bo wyjechał do ....(tu nazwa kraju) i tam został. Ona na bezseksiu. Potem ten mąż tam wziął i umarł
                            Pracowała w .....(tu nazwa firmy) Zajmowała się redagowaniem i nagrywaniem takich usług jak horoskopy, przepisy kulinarne, bajki dla dzieci, prognozy pogody itd. Teraz już chyba takiego czegoś niema. W wolnych chwilach przesiadała się na Reklamację rozmów międzymiastowych – było coś takiego za komuny. Zamówiłem Sosnowiec i potem reklamowałem, dlaczego nie łączą - mówiąc że są jakieś szaleństwa na liniach. A ona, że szaleństwa to mogą być nawet fajne. I tak od słowa do słowa... podała mi swój prywatny numer telefonu. Potem mi powiedziała, że chyba wtedy zwariowała. Może to przez to bezseksie?? Parę tygodni rozmawialiśmy, potem pierwsza randka u niej w domu, z przyzwoitką, a jakże. A na drugiej, już bez przyzwoitki .. i poooszło!. I trwa do dzisiaj! 21 lat!!! Z tym samym, żarem. W ostatnią sobotę w Gluchołazach - minutę po wejściu do pokoju już była goła tak się jej spieszyło. I to nie moja zasługa, to ona taka jest. Uwielbia seks, No i nie ma co ukrywać, że na mnie leci z czego ja jestem bardzo dumny. Mokra (i to jeszcze jak!!) to ona robi się gdy tylko zarysuje się jakaś nawet mglista perspektywa bzykania. A podobno w jej wieku to są z tym problemy.
                            A ja lecę na nią. Jeszcze jak!!!
                            Ale ja mam 79 lat!!! Kurwa! 77 w moim nicku to mój wiek gdy się wtedy logowałem. Nie rocznik! Jaka szkoda!
                            Wiec pan dr, urolog przepisuje mi czasem takie tabletki - polski generyk Viagry. Mówi, że panowie w moim wieku to już tego nie potrzebują bo nie maja z kim wykorzystać. A ja mam!!! Jej, się to też podoba, że się czasem tym wspomagam (świetnie działają!), bo uważa, że to oboje mamy w tym interes.
                            A ja? Ja jestem geolog. Większość życia, z uwagi na zawód poniewierałem się na delegacjach. W kraju i za granicą – w Afryce, w Arabii. I dalej pracuję. Na ½ etatu. Byłem prezesem takiej ....... firmy w Krakowie. Rok temu abdykowałem i jestem teraz prezes senior. Ratzinger może być papież senior, no to ja mogę być prezes senior. Nie mogę? I jest fajnie, pani Kopacz mi płaci, nowy prezes mi płaci, żyć nie umierać. Starcza na życie i.... na hotele.
                            I nie będę ukrywał, że w życiu wyznawałem taka zasadę: nie można mieć wszystkich dziewczyn na świecie ale.... należy do tego dążyć. Monogamię miałem raczej w pogardzie choć ożeniłem się (52 lata temu) z wielkiej miłości. Ale do dziś uważam, że z powodu mojego wrednego, poligamicznego charakteru nie wolno nikogo unieszczęśliwiać. I np. zostawiać na lodzie pięćdziesięciokilkuletnią żonę, dobrą, wartościową kobietę tylko dlatego, że inna mi lepiej dała. I nie wiem, czy żona się domyśla/domyślała, czy tez po prostu jest taka mądra, że mnie nie inwigiluje. Na seksie już jej nie zależy. Teraz to już pewnie nawet nie wierzy, że ja jeszcze mogę. Żyjemy we w miarę przyzwoitej harmonii. Ale kocham tamtą.
                            No i jest jeszcze coś, co jest dla mnie największym zaskoczeniem. To to, że zmianie uległa moja poligamiczna natura. Na młode, piękne i wydawało by się, że takie apetyczne - patrzę jak na dzieła sztuki ale na seks to mam ochotę tylko z Tą Jedną.

                            No i teraz do rzeczy. Na forum BSwM czuje się czasem pogardę dla seniorów, którzy maja jeszcze jakieś aspiracje w świecie seksu. I w ogóle to dla większości użytkowników forum – to po 40-tce to kończy się czas seksu. Kitty, kag lamentują, że są już stare baby. Gupie!

                            No i czy gdybym ja to wszystko napisał na forum (po wycięciu elementów demaskujących) - to czy był by to wielki obciach: ...co oni sobie wogóle myślą? W tym wieku?
                            A może wprost przeciwnie – był by to napawający optymizmem sygnał dla wszystkich, że wszystko jeszcze może być przed nimi. A szczególnie dla takich różnych tutaj płci obojga - co to nie mają się w kim/z kim kochać bo na nich/na nie nikt nie leci. Sygnał dla nich, że trzeba mieć oczy szeroko otwarte, czekać, rozglądać się, działać bo gdzieś blisko może jest ktoś, z kim może być pięknie ?



                            • ninek04 Re: Mój coming out 25.12.16, 14:35
                              Ty już zaprzeczyłeś całej tej otoczce obejmującej i przynależnej starości. Starości, w której normą jest nieprzekraczanie pewnych granic związanych ze sferą seksualną człowieka, na którą w pewnym momencie życia należy spuścić stosowną zasłonę milczenia i nie podejmować tematu, bo przecież w tym wieku to już nie uchodzi. A Ty jesteś zaprzeczeniem zramolenia, zgorzknienia, wycofania, braku aktywności, braku chęci i chuci i chwała Ci za to :)
                            • proteinowy.na.chwile Re: Mój coming out 25.12.16, 17:11
                              > No i teraz do rzeczy. Na forum BSwM czuje się czasem pogardę dla seniorów, którzy maja jeszcze jakieś aspiracje w świecie seksu. I w ogóle to dla większości użytkowników forum – to po 40-tce to kończy się czas seksu. Kitty, kag lamentują, że są już stare baby. Gupie! <

                              Piłem kiedys w Krakowie wódeczkę z sąsiadem. Mówił, ze jego dziadek wyrwał spod ołtarza jego babkę w wieku 60 czy 70 lat. Wyrwał z łap innego mężczyzny. Co do pogardy do seniorów - jest i bedzie. Nie zaszkodzi Ci, i tak masz asiora w rekawie - napalona na Ciebie, mokra cipkę. W przeciwienstwie do czolgajacych sie w kompromisach 40 latków.
                              • sabat3 Re: Mój coming out 25.12.16, 17:56
                                proteinowy.na.chwile napisał(a):

                                > Nie zaszkodzi Ci, i tak masz asiora w rek
                                > awie - napalona na Ciebie, mokra cipkę. W przeciwienstwie do czolgajacych sie w
                                > kompromisach 40 latków.

                                Alez dokladnie tak to wyglada. Jesli sprytnie nakierujesz w srednim wieku zagle, na starosc mozesz doplynac do portu wolnosc. Trzeba zaczac dzialac na rzecz przeciecia krepujacych zyciowo kompromisow.
                                Dokladnie tak jak w mlodosci mielismy znaczacy wplyw na ksztalt zycia w srednim wieku. To dziala z duzym opoznieniem.
                                • zawle Re: Mój coming out 25.12.16, 19:16
                                  sabat3 napisał: Trzeba zaczac dzialac na rzecz p
                                  > rzeciecia krepujacych zyciowo kompromisow.
                                  > Dokladnie tak jak w mlodosci mielismy znaczacy wplyw na ksztalt zycia w srednim
                                  > wieku. To dziala z duzym opoznieniem.

                                  Chyba u Ciebie:))
                                  • sabat3 Re: Mój coming out 25.12.16, 19:29
                                    zawle napisała:
                                    > Chyba u Ciebie:))

                                    No, u mnie. Im wyzsza cena zrzeczenia sie kompromisow, tym dluzej to trwa i tym wiecej trzeba przedsiewziac. Zycie to lancuchy nastepujacych po sobie konsekwencji.
                                    • marek.zak1 Re: Mój coming out 25.12.16, 20:13
                                      Dzisiaj jechałem na rowerze. Wyprzedził mnie radiowóz na sygnale. 2-3 minuty potem zobaczyłem, ze staje. Gdy podjechałem zobaczyłem przygniecionego motorem faceta, kask na ulicy. Prawdopodobnie ktoś mu zajechał drogę z podporządkowanej i uciekł.
                                      warszawa.onet.pl/wawer-skuter-uderzyl-w-drzewo-kierowca-zginal-na-miejscu/53wkgnt
                                      • hello-kitty2 Re: Mój coming out 25.12.16, 20:55
                                        marek.zak1 napisał:

                                        > Dzisiaj jechałem na rowerze. Wyprzedził mnie radiowóz na sygnale. 2-3 minuty po
                                        > tem zobaczyłem, ze staje. Gdy podjechałem zobaczyłem przygniecionego motorem fa
                                        > ceta, kask na ulicy. Prawdopodobnie ktoś mu zajechał drogę z podporządkowanej i
                                        > uciekł.
                                        > warszawa.onet.pl/wawer-skuter-uderzyl-w-drzewo-kierowca-zginal-na-miejscu/53wkgnt

                                        No nie wiem, ja jestem przeciwnikiem skuterowcow, u nas wjezdzaja na drogi rowerowe i pruja po 30-40 na godzine, dzisiaj tez jakis debil przejechal pod prad (czyli po niewlasciwej stronie) kolo mnie pedzac ze 40 na godzine jak bieglam, jeszcze sie odwrocil i szyderczo usmiechnal. Gdybym z jakiegos powodu odbila kroki w prawo to by mnie przejechal. Jechal sobie po drodze rowerowej chociaz ulica byla zupelnie pusta. Specjalnie zjechal mi za plecy by mnie ominac na full speedzie w odleglosci kroku (choc to byl dzien, a ja bieglam w oczojebnej kamizelce), jak mnie minal to sobie spowrotem zjechal na ulice. Na skuterach jezdza szpanujcy debile. Niech sie wszyscy rozjebia na drzewach, bedzie porzadek. Dlatego nie lubie Wloch. Tam najwiecej tego scierwa. Hate w Swieta, tego mi brakowalo ;-0
                                        • marek.zak1 Re: Mój coming out 25.12.16, 21:03
                                          Ten skuter to nie był włoski skuterek, których tam miliony, tylko coś dużo większego. Spojrzałem nie zatrzymując się. To taka refleksja na post Sabata o planowaniu na lata.
                            • hello-kitty2 Re: Mój coming out 25.12.16, 20:42
                              " I w ogóle to dla większości użytkowników forum – to po 40-tce to kończy się czas seksu. Kitty, kag lamentują, że są już stare baby. Gupie!"

                              Tu chodzi raczej o moment pozegnania sie z mlodoscia, jakies pierwsze niedomagania zdrowotne. Przykladowo wczoraj mysle sobie dobra przebiegne sie, ciekawe czy dam rade te pare km po dluzszej przerwie. Podjarana osiagami wyskoczylam dzisiaj na jeszcze dluzsza trase i jeb skrzypnelo w kolanie i chujnia. W tym wieku nie mozna olewac regeracji. Za mlodziaka tego nie bylo. Trzeba to akceptowac ale trudno.

                              Przy okazji podajcie jakies ciekawe destynacje na wakacje w srodkowej Europie. Chlop chce znowu zabookowac Wyspy Kanaryjskie. MNie sie juz znudzily, wszedzie tam juz bylam, zlewa mi sie. Pojechalabym gdzies do bylego bloku socjalistycznego np na Wegry, bo nie bylam albo Slowacje i najlepiej nad slodka wode jezior, cos z gorami. Plaza, ocean, morze juz nie moge. Moze jakies kajaki, poprawi sie plecki. Urqu chyba bedzie wiedzial, bo on jakies aktywne wakacje robi.
                              • sabat3 Re: Mój coming out 25.12.16, 20:48
                                To niech jedzie na kanary a Ty do bloku wschodniego. Duzo wieksza szansa ze lepiej zabawicie sie osobno niz razem :)
                                • ninek04 Re: Mój coming out 25.12.16, 20:57
                                  Kitty, właśnie, skoro jesteś znudzona, to celuj w Albanię,Węgry, albo Bułgarię - emocje pewnie gwarantowane ;)
                                  • hello-kitty2 Re: Mój coming out 25.12.16, 21:13
                                    ninek04 napisała:

                                    > Kitty, właśnie, skoro jesteś znudzona, to celuj w Albanię,Węgry, albo Bułgarię
                                    > - emocje pewnie gwarantowane ;)

                                    W Bulgarii mam rodzine wiec znam ja wszerz i wzdluz. Bylam tyle razy. Chyba nawet zaliczylam 2 Bulgarow ;-) Moze podpytam w pracy jak znajde jakis ludzi z tych pozostalych krajow.
                                • hello-kitty2 Re: Mój coming out 25.12.16, 21:08
                                  sabat3 napisał:

                                  > To niech jedzie na kanary a Ty do bloku wschodniego. Duzo wieksza szansa ze lep
                                  > iej zabawicie sie osobno niz razem :)

                                  Ale chodzi o wakacje z synem. To gdzie moge pojechac sama nie podlega tu dyskusji. Inna sprawa, ze ja nie nawidze zadnych dzialan typu bookowanie wakacji (gdzie jechac, I have no fucking idea???) urzadzanie domu (nie mam zielonego pomyslu jak ma wygladac???). Jakbym miala budowac jakis dom jak Zawle to bym sie zalamala totalnie. Najchetniej zylabym na totalnym spontanie albo jeszcze lepiej zarabiala pieniadze, oddawala i niech to ktos inny ogarnia ale tak sie nie da, bo wprawdzie on ogarnie ale efekt to bedzie dla mnie nuda (hotel-zarcie-basen-zarcie-plaza-zarcie). Musze cos wymyslec. Moze Urqu podpowie.
                • ninek04 Re: 'Biale' Swieta ;-) 24.12.16, 15:51
                  hello -kitty2 napisała
                  >A to nie jestes juz? Kwestia perspektywy. <

                  No ale przynajmniej mając w pełni zachowaną świadomość tego faktu, a przy narkotykach to pewnie byłyby szczyty dna ;)

                  >. Co nas jeszcze czeka w zyciu? Chowanie wnukow? Mnie to nie bardzo kreci. Wydaje mi sie, ze lepiej poprobowac zycia przed smiercia, a przede wszystkim nie trzymac sie go kurczowo.<

                  Nie myślę tak perspektywicznie, tym bardziej, że nie wiadomo, co przyniesie kolejny dzień, a co dopiero przyszłość - czy w ogóle będą jakieś wnuki, czy ich nie będzie. Wszystko przyjmę ze stoickim, myślę spokojem ;)
                  • zawle Re: 'Biale' Swieta ;-) 24.12.16, 16:03
                    ninek04 napisała:

                    > hello -kitty2 napisała
                    > >A to nie jestes juz? Kwestia perspektywy. <
                    >
                    > No ale przynajmniej mając w pełni zachowaną świadomość tego faktu, a przy narko
                    > tykach to pewnie byłyby szczyty dna ;)

                    Dno to grunt pod nogami i świadomość że może być tylko lepiej...i tak Cię widzę ninek.
                  • hello-kitty2 Re: 'Biale' Swieta ;-) 24.12.16, 19:06
                    ninek04 napisała:

                    > Nie myślę tak perspektywicznie, tym bardziej, że nie wiadomo, co przyniesie kol
                    > ejny dzień, a co dopiero przyszłość

                    Tez nie mysle perspektywiczne. Czytaj: starosci nawet w zyciu nie zakladam ;) Pisze z punktu widzenia smierci kolejnego dnia. Stad brak strachu przed 'szczytem dna' ;)
                    • ninek04 Re: 'Biale' Swieta ;-) 24.12.16, 19:52
                      hello -kitty2 napisała
                      <Tez nie mysle perspektywiczne. Czytaj: starosci nawet w zyciu nie zakladam ;)<

                      To już można interpretować na dwa sposoby, w zależności od tego, co miałaś na myśli. Ja też nie zakładam - w sensie, że nie będę przywiązywać nadmiernej uwagi do upływającego czasu,zmian w ciele, bo taka jest kolej rzeczy, po prostu.

                      >Pisze z punktu widzenia smierci kolejnego dnia. Stad brak strachu przed 'szczytem dna' ;)<

                      Jeden dzień umiera ,i nie ma co za bardzo go żałować, ale kolejny się rodzi, i zawsze jest nadzieja, że ten następny będzie lepszy, ciekawszy, Też nie ma we mnie nadmiernego strachu przed szczytem dna, bo przyszłości nie przewidzę i będzie co ma być.Ja tylko nawiązałam do tego, że szczyt dna to by mnie czekał,gdybym poszła w narkotyki,o tym była mowa.
                      • marek.zak1 Re: 'Biale' Swieta ;-) 24.12.16, 20:58
                        W wieku 20 lat wpadłem pod samochód. Uratowała mnie gruba futrzana czapka, bo po przeleceniu kilku metrów uderzyłem głowa o chodnik (tak potem mówili świadkowie) . Z tej syberyjskiej czapki moi koledzy się śmiali, a jednak. Obudziłem się w szpitalu po operacji składania nogi.
                        Pomyślałem wtedy, że już raz umarłem i dostałem drugie życie i nie muszę już się bać śmierci. Bardzo się zmieniłem, do tego stopnia, że dziewczyna, która mnie dawniej totalnie olewała, sama mi zaproponowała..
                        Dziwny jest ten świat.
      • hello-kitty2 Re: 'Biale' Swieta ;-) 24.12.16, 13:59
        ninek04 napisała:

        > I co, będzie następny raz, albo razy, czy to jednorazowe doświadczenie i wystar
        > czy?

        NIe wiem ale powiem po urquowemu, ze nie specjalnie mnie to gratyfikuje. Moze jeszcze raz towarzysko na Sylwka. Zdecydowanie najbardziej gratyfikuje mnie alkohol. JEst ogolnie dostepny, stosunkowo tani i co najwazniejsze niezawodny ;-)
        • marek.zak1 Re: 'Biale' Swieta ;-) 24.12.16, 14:09
          hello-kitty2 napisała:

          . Zdecydowanie najbardziej gratyfikuje mnie alkohol. JEst ogolnie dostepny, stosunkowo tani i co najwazniejsze niezawodny ;-).
          -----------------
          I jaki zdrowy :) .
          www.poradnikzdrowie.pl/zywienie/zasady-zywienia/czerwone-wino-zwalcza-wolne-rodniki-chroni-przed-miazdzyca-i-zawalem-s_34795.html
    • proteinowy.na.chwile Re: 'Biale' Swieta ;-) 25.12.16, 07:51
      > MAcie jakas liste rzezcy do odhaczenia jeszcze w zyciu? U mnie bylo na niej wlasnie to doswiadczenie.

      Wesołych Świąt Kitty (i wszyscy).
      Kokaina brzmi super w Twoim opisie.
    • kombinerki_pinocheta00 Re: 'Biale' Swieta ;-) 25.12.16, 18:46
      Kurwa mąc, co tutaj się wyprawia?! To jakiś program z cyklu "zwierz się ze swojego największego sekretu?"

      Dobra, niech będzie. Jestem murzynem, a w mojej murzyńskiej wiosce mam najmniejszą kuśkę ze wszystkich murzyńskich obywateli. Na dokładkę, nie potrafię upolować żadnej antylopy.

      Gogol, jaki jest twój styl? Chodzi mi o ubiór. Przykłady w postaci zdjęć wiele by wyjaśniły.
      • zawle Re: 'Biale' Swieta ;-) 25.12.16, 19:20
        kombinerki_pinocheta00 napisała:
        > Dobra, niech będzie. Jestem murzynem, a w mojej murzyńskiej wiosce mam najmniej
        > szą kuśkę ze wszystkich murzyńskich obywateli. Na dokładkę, nie potrafię upolow
        > ać żadnej antylopy.

        Ale jako jedyny znasz język polski- zrób z tego atut;)
      • ninek04 Re: 'Biale' Swieta ;-) 25.12.16, 20:19
        kombinerki _pinocheta 00 napisał
        >Gogol, jaki jest twój styl? Chodzi mi o ubiór. Przykłady w postaci zdjęć wiele by wyjaśniły.<

        Kombi, co Ty kombinujesz? Cóż Ci po ubiorze,skoro w rzeczywistości liczy się jego brak? ;)
        • kombinerki_pinocheta00 Re: 'Biale' Swieta ;-) 25.12.16, 20:55
          Pytam z ciekawości. Przyciąganie do siebie młodszych kobiet musi wiązać się ze stylem, a biorąc pod uwagę jego wiek oprócz charakteru wyróżnia się zapewne ubiorem.
          Korzystam z rad tego pana i tak widzę Gogola.

          janadamski.eu/

          > Cóż Ci po ubiorze,skoro w rzeczywistości liczy się jego brak? ;)

          Aha, że bez ubrań, że seks. Aha.
          • ninek04 Re: 'Biale' Swieta ;-) 25.12.16, 21:04
            kombinerki _pinocheta 00 napisał
            >Korzystam z rad tego pana i tak widzę Gogola.

            janadamski.eu/<

            Eee, a skąd ten wąs? ;) Że jak niby starszy, dystyngowany, to od razu z wąsem w pakiecie? ;)

            > Cóż Ci po ubiorze,skoro w rzeczywistości liczy się jego brak? ;)

            >Aha, że bez ubrań, że seks. Aha.<

            Masz jakieś wątpliwości co do tego, że seks? Przecież bez przerwy pisze, że Taka Jedna mokra, i że sobie nie żałują wzajemnie ;)
            • kombinerki_pinocheta00 Re: 'Biale' Swieta ;-) 25.12.16, 21:23
              Od postaci TJ bardziej zainteresował mnie motyw z milfem "szukającym bolca". Zakładając, że jest tak, jak nam to przedstawił wzbudził pozytywne emocje u nieznajomej. To jest tak rzadkie u mężczyzn, że - według mnie - warte rozpatrzenia.

              Rozpływanie się nad stałą kochanką jest słabe. Różne Ninki, HK czy inne Zawle mają swoich stałych popychaczy tylko dlatego, że nie mają pewności czy ci z wyższej ligi by je przyjęli. Gdyby tak było to zmieniłyby obiekt.
              A tutaj Dziadzio wpada w oko milfowi. Jest w tym moc, dynamika, charakter.

              W ogóle bycie stałym kochankiem jednej panienki jest słabe, ponieważ rzadko idzie to w parze z namiętnością.
              Goście pukający regularnie kilka panienek miesięcznie to męskie ideały dla kobiet, ponieważ one ich wybierają. Wynoszą ich stan emocjonalny na poziom Czomolungmy i to jest ciekawe. Dlatego zastanawiam się jak przyciąga, a że charakter poznaje się po pewnym czasie to zakładam, że dobrze wygląda w garniaku i kaszkiecie.
              • ninek04 Re: 'Biale' Swieta ;-) 25.12.16, 21:43
                kombinerki _pinocheta 00 napisał
                >Rozpływanie się nad stałą kochanką jest słabe. Różne Ninki, HK czy inne Zawle mają swoich stałych popychaczy tylko dlatego, że nie mają pewności czy ci z wyższej ligi by je przyjęli. Gdyby tak było to zmieniłyby obiekt.<

                Nie masz Kombi pojęcia, co znaczy oddanie się namiętności i pożądaniu bez kalkulacji na co, po co i dlaczego. Gdyby Tobą odpowiednio tąpnęło, to wątpię, żeby tego rodzaju rozkminy Ciebie by się trzymały. Teoria, a praktyka to jednak dwie różne sprawy.
                .
              • hello-kitty2 Re: 'Biale' Swieta ;-) 25.12.16, 21:59
                kombinerki_pinocheta00 napisała:

                > Rozpływanie się nad stałą kochanką jest słabe. Różne Ninki, HK czy inne Zawle m
                > ają swoich stałych popychaczy tylko dlatego, że nie mają pewności czy ci z wyżs
                > zej ligi by je przyjęli. Gdyby tak było to zmieniłyby obiekt.

                Ja pierdole, jakich stalych popychaczy? Ja nie mam nikogo stalego od paru lat. Hello?

                . Dlatego zastanawiam się jak przyciąga, a że charakter po
                > znaje się po pewnym czasie to zakładam, że dobrze wygląda w garniaku i kaszkiec
                > ie.

                Nie za mlody na to jestes? Podpowiem Ci: G-STAR RAW. I wszystko w temacie. Bierz wszystko z przeceny, jak leci. Podziekujesz mi ;)
                • kombinerki_pinocheta00 Re: 'Biale' Swieta ;-) 26.12.16, 12:08
                  > Nie za mlody na to jestes? Podpowiem Ci: G-STAR RAW. I wszystko w temacie. Bierz wszystko z przeceny, jak leci. Podziekujesz mi ;)

                  Obrzydliwe. Musieliby przypiekać mnie ogniem żebym zgodził się wskoczyć w te holenderskie szmaty.
                  Jest taki kiczowaty serial, w którym wszyscy są wymuskani niczym rodzina królewska, nawet źli są dobrze ubrani, ale pobrudzeni, by odróżnić ich od dobrych. Żenujące przedstawienie, ale nie pamiętam tytułu. Dużo krwi, seksu, prawie każdy ginie. Blond dupa popychana przez dobrze ucharakteryzowanego barbarzyńcę, oczywiście brudnego, bo przecież tylko dobrzy się myją. Światowy hit. Koło kostiumowych filmów czy nawet starego Robin Hooda to dziełko nawet nie stało.

                  Takie skojarzenie odnośnie dżistarcośtam, a garnituru, płaszcza, kaszkietu czy marynarki. Nie ta liga.
                  • hello-kitty2 Re: 'Biale' Swieta ;-) 26.12.16, 12:51
                    kombinerki_pinocheta00 napisała:

                    > Obrzydliwe. Musieliby przypiekać mnie ogniem żebym zgodził się wskoczyć w te ho
                    > lenderskie szmaty.
                    > Jest taki kiczowaty serial, w którym wszyscy są wymuskani niczym rodzina królew
                    > ska, nawet źli są dobrze ubrani, ale pobrudzeni, by odróżnić ich od dobrych. Że
                    > nujące przedstawienie, ale nie pamiętam tytułu. Dużo krwi, seksu, prawie każdy
                    > ginie. Blond dupa popychana przez dobrze ucharakteryzowanego barbarzyńcę, oczyw
                    > iście brudnego, bo przecież tylko dobrzy się myją. Światowy hit. Koło kostiumow
                    > ych filmów czy nawet starego Robin Hooda to dziełko nawet nie stało.
                    >
                    > Takie skojarzenie odnośnie dżistarcośtam, a garnituru, płaszcza, kaszkietu czy
                    > marynarki. Nie ta liga.

                    NIe wiem, nie ogladam zadnych seriali. Skoro nie chcesz wygladac jak czlowiek (w swoim wieku), to zdychaj jak pies. Ubierz sie w kaszkiet i stan sie posmiewiskiem. Be my guest ;-)
              • zawle Re: 'Biale' Swieta ;-) 26.12.16, 08:58
                kombinerki_pinocheta00 napisała:
                > Rozpływanie się nad stałą kochanką jest słabe. Różne Ninki, HK czy inne Zawle m
                > ają swoich stałych popychaczy tylko dlatego, że nie mają pewności czy ci z wyżs
                > zej ligi by je przyjęli. Gdyby tak było to zmieniłyby obiekt.

                Ja mam. Popychacze z wyższej półki też mnie pchali, więc znam jeden i drugi typ. Ostatni mój wybór przeczy twojej zasadzie.

                > A tutaj Dziadzio wpada w oko milfowi. Jest w tym moc, dynamika, charakter.

                To co linkowałeś to rzeczywiście dziadunio. Ale ma dobrze skrojony garnitur, więc pewnie przy kasie;) I tu pojawiają się one;) Mnie raz zachwyciła mężczyzna koło 70. Nawet zaczęłam go troszkę podrywać. Wysoki, z brodą, ubrany w płaszcz i majtający szalik. Jakiś taki był delikatny, zagubiony i roztargniony jak nastolatek. Ubranie niby na połysk, jednak jakby niepotrzebne, założone przez przypadek.

                > W ogóle bycie stałym kochankiem jednej panienki jest słabe, ponieważ rzadko idz
                > ie to w parze z namiętnością.

                I tu widać kompletny brak doświadczenia i ocenianie po pozorach.

                > Goście pukający regularnie kilka panienek miesięcznie to męskie ideały dla kobi
                > et, ponieważ one ich wybierają.

                Logika mnie powaliła. Iście religijna;)

                Wynoszą ich stan emocjonalny na poziom Czomolun
                > gmy i to jest ciekawe. Dlatego zastanawiam się jak przyciąga, a że charakter po
                > znaje się po pewnym czasie to zakładam, że dobrze wygląda w garniaku i kaszkiec
                > ie.

                Są różne kobiety i każdą przyciąga co innego. Są takie co lecą na kasę/pozycję/władzę i te przyciągają atrybuty z tym związane. Są tygrysice szukające tresera. Te które lubią wojnę. Te co lubią chłopów którzy ich nie lubią. Budujące ognisko domowe. Matki. Jest w czym wybierać....:))
                • kombinerki_pinocheta00 Re: 'Biale' Swieta ;-) 26.12.16, 12:19
                  > Ja mam. Popychacze z wyższej półki też mnie pchali, więc znam jeden i drugi typ
                  > . Ostatni mój wybór przeczy twojej zasadzie.

                  Twój wybór? :)))))))
                  hahahahahhahahahaha

                  > I tu widać kompletny brak doświadczenia i ocenianie po pozorach.

                  Jak widać chociażby po opisach najwięcej emocji wzbudzają długie, wypalone związki i faceci, których zna się na pamięć. Zero zachwytów nad nowymi kutasami.

                  > > Goście pukający regularnie kilka panienek miesięcznie to męskie ideały dl
                  > a kobi
                  > > et, ponieważ one ich wybierają.
                  >
                  > Logika mnie powaliła. Iście religijna;)

                  Co w tym rozumowaniu jest błędnego?
                  Jak ktoś ma wiele kobiet to znaczy, że jest bardziej atrakcyjny niż ktoś, na kogo przez całe życie polecą dwie Karyny.
                  Jak ma się dużo ofert pracy i firmy się biją o pracownika to jest on lepszy od kogoś, kto nie może przebierać w ogłoszeniach.

                  > Są różne kobiety i każdą przyciąga co innego. Są takie co lecą na kasę/pozycję/
                  > władzę i te przyciągają atrybuty z tym związane. Są tygrysice szukające tresera
                  > . Te które lubią wojnę. Te co lubią chłopów którzy ich nie lubią. Budujące ogni
                  > sko domowe. Matki. Jest w czym wybierać....:))

                  Ale tych, które opisywałem jest zdecydowana większość. Problem polega na tym, że brakuje im odwagi, by zmienić obiekt i - niestety dla panienek - tych wzbudzających emocje jest niewielu. I bardzo dobrze, niech cierpią, do tego zostały stworzone. Szkoda tylko tych zdradzonych chłopaków.
                  • marek.zak1 Re: 'Biale' Swieta ;-) 26.12.16, 12:31
                    kombinerki_pinocheta00 napisała:

                    >
                    > Co w tym rozumowaniu jest błędnego?
                    > Jak ktoś ma wiele kobiet to znaczy, że jest bardziej atrakcyjny niż ktoś, na kogo przez całe życie polecą dwie Karyny.
                    > Jak ma się dużo ofert pracy i firmy się biją o pracownika to jest on lepszy od kogoś, kto nie może przebierać w ogłoszeniach.
                    ------------------------
                    Na logikę porównuj to samo, czyli atrakcyjny jest ten, co ma wiele kobiet i często zmienia prace. Z punktu widzenia pracodawcy często zmieniający pracę jest mało trakcyjny. Czy często zmieniający kobiety jest atrakcyjny? Nie potrafię tego ocenić.
                    • kombinerki_pinocheta00 Re: 'Biale' Swieta ;-) 26.12.16, 12:56
                      >Czy często zmieniający kobiety jest atrakcyjny? Nie potrafię tego ocenić.

                      Mówimy o dwóch innych sprawach.
                      To pracodawca/kobieta decyduje czy dostanie pracę/szansę. Jeżeli ustosunkują się pozytywnie do prośby zainteresowanego to znaczy, że jest on wartościowym kąskiem.

                      Nie chodzi o to w jaki sposób ty to oceniasz, bo twoje zdanie nie ma tutaj najmniejszego znaczenia. Chodzi o to jak oceniają takich gości kobiety, a skoro typy zaliczają, to...
                      • marek.zak1 Re: 'Biale' Swieta ;-) 26.12.16, 13:03
                        kombinerki_pinocheta00 napisała:

                        > >Czy często zmieniający kobiety jest atrakcyjny? Nie potrafię tego ocenić.
                        >
                        > Mówimy o dwóch innych sprawach.
                        > To pracodawca/kobieta decyduje czy dostanie pracę/szansę. Jeżeli ustosunkują się pozytywnie do prośby zainteresowanego to znaczy, że jest on wartościowym kąskiem.
                        -----------------------
                        To taki Lewandowski jest wg twoich kryteriów, mało atrakcyjny, Jest już 8 lat z jedną a i prace zmienia rzadko.
                  • ninek04 Re: 'Biale' Swieta ;-) 26.12.16, 19:10
                    kombinerki _pinocheta 00 napisał
                    >Jak widać chociażby po opisach najwięcej emocji wzbudzają długie, wypalone związki i faceci, których zna się na pamięć. Zero zachwytów nad nowymi kutasami. <

                    Jak to zero? Widocznie nie nazbyt dokładnie czytasz, skoro nie wychwytujesz zachwytów i piania pieśni pochwalnych ;)

                    >Jak ma się dużo ofert pracy i firmy się biją o pracownika to jest on lepszy od kogoś, kto nie może przebierać w ogłoszeniach.<

                    Dzisiaj chyba się trochę zmieniło - często, gęsto pracodawca bije się o to, żeby jakikolwiek pracownik,pal licho, czy dobry, czy nie w ogóle miał chęć zgłosić się do pracy, odpowiedzieć na ogłoszenie. Poniekąd to efekt 500+,nie da się zaprzeczyć.

                    >Ale tych, które opisywałem jest zdecydowana większość. Problem polega na tym, że brakuje im odwagi, by zmienić obiekt i - niestety dla panienek - tych wzbudzających emocje jest niewielu. <

                    Ale po co zmieniać, skoro coś się sprawdziło, działa i wzbudza cały czas gorące emocje?

                    >I bardzo dobrze, niech cierpią, do tego zostały stworzone.<

                    No jak widać, nie tylko kobiety zostały do tego stworzone, niektóre męskie jękoły to potwierdzają ;)
                    • kombinerki_pinocheta00 Re: 'Biale' Swieta ;-) 26.12.16, 21:59
                      >Jak to zero? Widocznie nie nazbyt dokładnie czytasz, skoro nie wychwytujesz zachwytów i piania pieśni pochwalnych ;)

                      Ironiczne stwierdzenie z mojej strony. Wiadomo, że nowi wzbudzają więcej pozytywnych emocji niż stare gacie.

                      >Dzisiaj chyba się trochę zmieniło

                      Ostatnio czytałem, że polscy żołnierze nieźle radzili sobie z panienkami we Francji i Anglii, do czasu jak nie pojawili się Amerykanie. Na bezrybiu i rak ryba.

                      > Ale po co zmieniać, skoro coś się sprawdziło, działa i wzbudza cały czas gorące emocje?

                      Zawsze może być lepiej.
                      • sabat3 Re: 'Biale' Swieta ;-) 26.12.16, 22:02
                        kombinerki_pinocheta00 napisała:
                        > Zawsze może być lepiej.

                        Gorzej też.
      • sabat3 Re: 'Biale' Swieta ;-) 25.12.16, 20:45
        kombinerki_pinocheta00 napisała:
        > Gogol, jaki jest twój styl? Chodzi mi o ubiór. Przykłady w postaci zdjęć wiele
        > by wyjaśniły.

        Ja mysle, ze zdjec sie nie da. On - ubrany w komplementy, spowity zarem adoracji, Taka Jedna - zdobna namietnoscia, okryta calunem pozadania.
        Taka moda w stylu "krol jest nagi". Obys tylko po moich slowach nie udal sie tam, gdzie krol chodzi samotnie ;)
        • kombinerki_pinocheta00 Re: 'Biale' Swieta ;-) 25.12.16, 21:04
          Chodzi mi oczywiście o przykłady z internetu.

          Żeby do czegoś doszło najpierw trzeba się spodobać wizualnie. Słodkiego pierdzenia, na które leci sea.sea i jej podobne nie kupuję.

          Polki są dosyć proste, a ich wybory oparte na pewnych schematach - murzyn, obcokrajowiec, sportowiec, przy kasie, przebojowy. Spełniasz=zaliczasz.

          Zakładam, że w tym wieku wyróżnia się czymś, co przyciąga. Stawiam na poważny styl, skrojony na miarę garnitur, odpowiednie buty i dobrze przycięta szpakowata fryzura.
          • sabat3 Re: 'Biale' Swieta ;-) 25.12.16, 21:14
            kombinerki_pinocheta00 napisała:
            > Żeby do czegoś doszło najpierw trzeba się spodobać wizualnie. Słodkiego pierdze
            > nia, na które leci sea.sea i jej podobne nie kupuję.

            Ale to nie ty masz kupowac tylko one :)
            W praktyce: znani mi faceci co ruchali laski na potege wygladali jak skrzyzowanie kota z jezem. Jedno co ich wyroznialo, to nieprzecietne gadane poparte nieprawdopodobna bezczelnoscia. Psy na baby. One to czuja, skurwiel co sie nie boi.
            • kombinerki_pinocheta00 Re: 'Biale' Swieta ;-) 25.12.16, 21:29
              > Ale to nie ty masz kupowac tylko one :)

              Brzydziłbym się siebie sprzedając podobne historie w realu. Raz pozwoliłem sobie skomentować podobne zachowanie głośnym "ja pierdole, ale zalatuje kiczem." Nie dostałem po pysku.

              >W praktyce: znani mi faceci co ruchali laski na potege wygladali jak skrzyzowanie kota z jezem

              Mnie znani ruchacze na pewno wyróżniali się wyglądem.
          • ninek04 Re: 'Biale' Swieta ;-) 25.12.16, 21:16
            kombinerki _pinocheta 00 napisał
            >Polki są dosyć proste, a ich wybory oparte na pewnych schematach - murzyn, obcokrajowiec, sportowiec, przy kasie, przebojowy. Spełniasz=zaliczasz. <


            Podobnie jak i Polacy, nie uważasz? - ładna,zgrabna, młoda, z cyckami, nogami i dupą w odpowiednim miejscu - przyciąga i pociąga. Jak przyciągnie któregoś, to zaliczy ;)

            >Zakładam, że w tym wieku wyróżnia się czymś, co przyciąga. Stawiam na poważny styl, skrojony na miarę garnitur, odpowiednie buty i dobrze przycięta szpakowata fryzura.<

            Serio myślisz, że ubiór i ogólnie pojęty look będzie pełnił rolę wabika z racji wieku na przykład? No nie wiem, ale z wiekiem tego rodzaju szczegóły są pomijalne, tak mi się wydaje.
            • kombinerki_pinocheta00 Re: 'Biale' Swieta ;-) 25.12.16, 21:36
              > Podobnie jak i Polacy, nie uważasz? - ładna,zgrabna, młoda, z cyckami, nogami i dupą w odpowiednim miejscu - przyciąga i pociąga. Jak przyciągnie któregoś, to zaliczy ;)

              Nie uważam, ale ja przeważnie obcowałem z facetami, którzy bzykali jedną i na niej się koncentrowali, nie zdradzali (jak już to byli zdradzani), dużo od siebie dawali. I te zakompleksione Jadwigi dużo zyskały na tym, że zakompleksienie nie pozwalało im się przerzucić na inny model. Kumple nieźle sobie radzą finansowo, organizacyjnie, towarzysko.

              Natomiast panienki lecą w ciemno w określone typy. To jest piękne biorąc pod uwagę, jak łatwo można coś załapać. Przykład Simona Mola. Jeden smoluch, a ile było chętnych. Na zbiorniku jakaś murzyńska rzeżączka też poczyniłaby spore spustoszenie w warszawskich kręgach postępowców.

              >Serio myślisz, że ubiór i ogólnie pojęty look będzie pełnił rolę wabika z racji wieku na przykład

              Tak, w przypadku Polaków.
              Obcokrajowcy i czarni to inna półka ponieważ rodaczki ciągle moczą się na widok egzotyka.
          • hello-kitty2 Re: 'Biale' Swieta ;-) 25.12.16, 22:03
            kombinerki_pinocheta00 napisała:

            > Polki są dosyć proste, a ich wybory oparte na pewnych schematach - murzyn, obco
            > krajowiec, sportowiec, przy kasie, przebojowy. Spełniasz=zaliczasz.

            A co stoi na przeszkodzie zebys zostal sportowcem? Akurat sportowcem moze byc kazdy.

            -
            'Mezczyzna dlugo pozostaje pod wrazeniem jakie wywarl na kobiecie.' (Tuwim)
            • marek.zak1 Re: 'Biale' Swieta ;-) 25.12.16, 22:40
              hello-kitty2 napisała:

              > A co stoi na przeszkodzie zebys zostal sportowcem? Akurat sportowcem moze byc kazdy.
              ------------------------------------
              No dokładnie. Z każdym rokiem uprawiania wyczynowego sportu moje akcje szły do góry. Co broni Kombiemu ćwiczyć, skoro wie, że to działa?
              • kombinerki_pinocheta00 Re: 'Biale' Swieta ;-) 26.12.16, 12:29
                A cóż to za wyczynowy sport? Tylko nie pisz, że chodzi o tenis.
                • marek.zak1 Re: 'Biale' Swieta ;-) 26.12.16, 12:34
                  kombinerki_pinocheta00 napisała:

                  > A cóż to za wyczynowy sport? Tylko nie pisz, że chodzi o tenis.
                  ---------------
                  Grałem wyczynowo w tenisa w Legii. Codziennie treningi, co weekend mecze, turnieje itp. W zimie siłownia i ogólnorozwojówka plus obozy. Prawie 10 lat.
                  • kombinerki_pinocheta00 Re: 'Biale' Swieta ;-) 26.12.16, 12:52
                    Zwracam honor.

                    Obserwuję takiego "wyczynowca", który 3-4 dni w tygodniu gra w tenisa, jeździ na jakieś amatorskie turnieje, ale nie potrafi schudnąć 3 kg i poprawić kondycji.
                    • zawle Re: 'Biale' Swieta ;-) 26.12.16, 12:53
                      Bo może nie ma z czego schudnąć i co poprawiać?
                      • hello-kitty2 Re: 'Biale' Swieta ;-) 26.12.16, 13:01
                        zawle napisała:

                        > Bo może nie ma z czego schudnąć i co poprawiać?

                        Gosc mi przypomina prawiczka rozwazajacego najbardziej zawile techniki kopulacji z podejsciem znawcy jak ten Twoj gach od gnizdka czy wtyczki, przyszedl tu zeby ojca uczyc dzieci robic. Przygotowania na miare nowego projektu NASA (garnitur, kaszkiet czy jeansy?) podczas gdy tu nie ma zadnej filozofii i trzeba zwyczajnie napierdalac.
                        • sabat3 Re: 'Biale' Swieta ;-) 26.12.16, 14:09
                          hello-kitty2 napisała:
                          > Gosc mi przypomina prawiczka rozwazajacego najbardziej zawile techniki kopulacj
                          > i z podejsciem znawcy jak ten Twoj gach od gnizdka czy wtyczki, przyszedl tu ze
                          > by ojca uczyc dzieci robic. Przygotowania na miare nowego projektu NASA (garnit
                          > ur, kaszkiet czy jeansy?) podczas gdy tu nie ma zadnej filozofii i trzeba zwycz
                          > ajnie napierdalac.

                          Bo wiesz, nie da sie. Jakos to trzeba uzasadnic. ;)
                          • hello-kitty2 Re: 'Biale' Swieta ;-) 26.12.16, 15:13
                            sabat3 napisał:

                            > Bo wiesz, nie da sie. Jakos to trzeba uzasadnic. ;)

                            A wiesz Sabat co mnie przez chwile znurtowalo? Czy zrobiles prezent na gwiezdke zonie i czy daleko odbiegal od motywu 'A chuj ci w dupe' ;-)
                            • sabat3 Re: 'Biale' Swieta ;-) 26.12.16, 15:57
                              hello-kitty2 napisała:
                              > A wiesz Sabat co mnie przez chwile znurtowalo? Czy zrobiles prezent na gwiezdke
                              > zonie i czy daleko odbiegal od motywu 'A chuj ci w dupe' ;-)

                              Od lat robimy sobie grzecznosciowe prezenty za 20-30 pln. Czekolada, drobny kosmetyk, takie tam. Jest tak, ze co chce fajnego to kupuje sobie sam i odwrotnie.
                              Nawet bym nic nie chcial, bo by caly rok sie z tym obnosila i wypominala. Ona tez nie chce. Tak jest ok.
                              Prezenty to dzieciom kupuje. Przynajmniej sie szczerze ciesza.
            • zyg_zyg_zyg Re: 'Biale' Swieta ;-) 25.12.16, 23:17
              >A co stoi na przeszkodzie zebys zostal sportowcem?

              Kolana ma szpotawe?
              www.youtube.com/watch?v=N3gvnfUlCOM&feature=youtu.be&t=2004
            • kombinerki_pinocheta00 Re: 'Biale' Swieta ;-) 26.12.16, 12:25
              Sportowcy są specyficzni. Sztuczni, buchający ekspresją, robiący wokół siebie sporo szumu. Ten styl bycia jest po prostu męczący. Musiałbym mieć swoją siłownię żeby zacząć się w to bawić.
              • hello-kitty2 Re: 'Biale' Swieta ;-) 26.12.16, 12:44
                kombinerki_pinocheta00 napisała:

                > Musiałbym mieć swoją siłowni
                > ę żeby zacząć się w to bawić.

                NIech zgadne: moge robic tylko cos, czego nikt nie widzi, bo nie daj boze moglby mnie ocenic, a tego bym nie zniosl ;-) JAkby sie nie obrocil dupa z tylu. (akurat o swoja silownie nie trudno)
                • kombinerki_pinocheta00 Re: 'Biale' Swieta ;-) 26.12.16, 13:05
                  Bingo. :))

                  Byłym na siłownik kilka razy w czasach młodości durnej. Był tam taki osiłek, który wyprzedzał mnie i moich kolegów muskulaturą o lata świetlne. Podejrzewam, że nie był czysty, ale to nie ma żadnego znaczenia. Przypakowany blondynek, typ złego chłopca, z tatuażem (WOW hehehe :))), który miał z nas polewkę, gdy podchodziliśmy do przyrządów. Spodobałby cię się HK. Lubił się napierdalać i śmiał się z nas, gdy ćwiczyliśmy nogi ("przecież w walce liczą się ręcę"). Dziewcząt miał na pęczki.
                  Zadziwiające jest to, jaka w naturze panuje równowaga. Ostatni raz widziałem przystojniaka w supermarkecie na miotle.
                  • hello-kitty2 Re: 'Biale' Swieta ;-) 26.12.16, 13:55
                    Pamietaj Kombi, ze zaden stroj nie bedzie zdobil niewysportowanego, niezgrabnego ciala. Tu nie ma zadnej filozofii, trzeba zapierdalac. Dlatego lubie biegac, bo biegac mozesz wszedzie. Ja mam np 20 stoletnie adidaski, wygladaja jak bambosze, myslisz ze mnie to powstrzymuje? albo ze powstrzymuje mnie jakis nadbagaz kilosow czasem albo deszcz albo blondynek spogladajacy z usmieszkiem. Jestem tylko ja i moj bieg. ''Life is a joke'', smiej sie z tego co obok i rob swoje. W treningu liczy sie tylko jego objetosc. Napierdalaj a efekty przyjda same.
                    • marek.zak1 Re: 'Biale' Swieta ;-) 26.12.16, 14:13
                      hello-kitty2 napisała:

                      W treningu liczy sie tylko jego objetosc. Napierdalaj a efekty przyjda same.
                      ------------------------------
                      Do podkreślenia na czerwono i wężykiem :)
                    • kombinerki_pinocheta00 Re: 'Biale' Swieta ;-) 26.12.16, 22:10
                      Ale jak zapierdalać, po co?

                      Dzięki bieganiu zrzuciłem 10% swojej masy i co w związku z tym? Powinienem dorzucić trochę mięśni i byłoby w sam raz, ale co to mi daje skoro problem leży zupełnie gdzie indziej. Inteligencja społeczna, towarzyskość, przebojowość nie pozwolą mi wyjść poza rolę miłego dla oka chłopca. Jestem więźniem swojego upośledzenia, ale był czas, gdy trzeba było pracować nad sobą i nie wykorzystałem należycie tamtego okresu. Teraz odbija się to negatywnie w każdej dziedzinie mojego życia. I dobrze mi tak.
                      Nie piszę tego, by się żalić, ale po to, by pokazać, że jestem świadomy swoich ułomności i na tyle fair w stosunku do kobiet (napisałbym ludzi, ale to chyba nie to samo :)), że nie zawracam im głowy swoją osobą.
                      Nawet wyciskanie 100 kg na ławeczce i 43 cm w bicepsie nie zmienią mojego położenia, więc rady w stylu "zapierdalaj w trasie/na siłce/na basenie" w niczym mi nie pomogą.

                      Natomiast zgadzam się z tym, że to dobra uwaga dla normalnych, aczkolwiek zaniedbanych facetów.
                      • sabat3 Re: 'Biale' Swieta ;-) 26.12.16, 22:18
                        No to nie zawracaj, ale też nie obwiniaj ich o to, że sam się z tej gry wypisałeś.
                        Ja mam dokładnie odwrotną naturę. Chcę grać, nawet jak w ręku zostają słabe karty. Wtedy jest czas na zrobienie Poker Face :) Życie jest jedno.
                      • hello-kitty2 Re: 'Biale' Swieta ;-) 26.12.16, 22:46
                        kombinerki_pinocheta00 napisała:

                        > Ale jak zapierdalać, po co?

                        Nie odpowiem Ci na to pytanie, bo nie mam tego dylematu. Pewnie dlatego nie mam, bo nie jestem mezczyzna.

                        > Nie piszę tego, by się żalić, ale po to, by pokazać, że jestem świadomy swoich
                        > ułomności i na tyle fair w stosunku do kobiet (napisałbym ludzi, ale to chyba n
                        > ie to samo :)), że nie zawracam im głowy swoją osobą.

                        To jest samooszukiwanie sie. Frustracja Cie zezre wczesniej czy pozniej. Lepiej cos z tym zrobic wczesniej niz pozniej. Niezawracanie glowy nie jest rozwiazaniem, bo nie zatrzyma frustracji.
                        • sabat3 Re: 'Biale' Swieta ;-) 26.12.16, 22:51
                          hello-kitty2 napisała:

                          > To jest samooszukiwanie sie. Frustracja Cie zezre wczesniej czy pozniej. Lepiej
                          > cos z tym zrobic wczesniej niz pozniej. Niezawracanie glowy nie jest rozwiazan
                          > iem, bo nie zatrzyma frustracji.

                          Zgadza się. Ja na miejscu Kombiego bym się nie angażował w związki, tylko zadbał o fizyczność i dyspozycyjność, skupiając się na zbudowaniu jakichś relacji czysto seksualnych z kobietami. Udane życie seksualne to już jakiś dobry punkt wyjściowy, nie trzeba od razu ładować się w dzidzię, labradora i wspólne m3.
                      • droitier Re: 'Biale' Swieta ;-) 27.12.16, 12:44
                        kombinerki_pinocheta00 napisała:

                        > Nawet wyciskanie 100 kg na ławeczce i 43 cm w bicepsie nie zmienią mojego położ
                        > enia, więc rady w stylu "zapierdalaj w trasie/na siłce/na basenie" w niczym mi
                        > nie pomogą.

                        Pomogą, tylko nie tak, jak Ci się wydaje.
                        Twoim celem nie powinno być wyciskanie 100 kg. po to by się podobać laskom (zresztą takimi laskami i tak byś gardził), tylko po to by być mężczyzną pasującym do archetypu jaki masz zakorzeniony w głowie. A taki mężczyzna chce dużo wyciskać, by gdy zimą pracuje przy wycince lasu, to gdy się na niego zwali drzewo, to się spod niego wygrzebie zanim przyjdą niedźwiedzie.
                        Zapytasz: "po co mi to, skoro mieszkam w mieście, a piłę elektryczną to widziałem tylko gdy przez przypadek zabłądziłem w Castoramie?". Jest na to kilka odpowiedzi. Po pierwsze, w mieście też Cię coś może przygnieść, np. 100 kilowa kobieta, która jedzie przed tobą eskalatorem w galerii i potknie się z niego schodząc i poleci prosto na Ciebie. Po drugie (ważniejsze), mężczyzna chce być gotowy na KAŻDĄ, nawet najbardziej absurdalną, ewentualność: na wycinanie puszczy, polowania na antylopy, a nawet na ucieczkę przed świtem z Riddickiem na planecie Crematoria. Po trzecie, oczywiście trudno być gotowym na wszystko, więc wybierasz sobie to, co wydaje ci się najbardziej przydatne i przede wszystkim Cię bawi, i to drążysz, dla samego drążenia. Ja np. niekoniecznie chcę dużo wyciskać, ale chcę móc dopłynąć do brzegu, gdy wypadnę z jakiejś łodzi, dlatego staram się robić te 3km. tygodniowo na basenie. Gdybym robił to tylko po to by się podobać, już dawno bym to rzucił, ale, że robię to dla siebie, to ciągnę to już paręnaście lat.
                        I teraz uwaga: Gdy już wymyślisz sobie, jak wygląda Twój archetyp mężczyzny i zaczynasz pracować by go przypominać, jest szansa, że zaczniesz się podobać kobietom - nie dlatego, że wyciskasz te 100 kg., tylko ze względu na charakter, który przy okazji nabyłeś. Taki bonus. A i Ty nie będziesz gardził takimi kobietami, bo one nie będą kochały w Tobie napakowanego tłuka, tylko męskiego gościa, który stawia cele i je konsekwentnie realizuje.

                        I jeszcze jedno. Oprócz opisanych efektów długoterminowych, dostajesz jeszcze jeden efekt: jak się zmęczysz na treningu to na krótką chwilę endorfiny zmieniają Twoją mentalność - przestajesz być upośledzony społecznie, przestajesz wszystko analizować na 50 sposobów, rozkminiać, tylko robi się z ciebie prosty chłopek odbierający wszystko w prosty sposób ("Dom. Drzewo. Pies. Laska. Ładna.") i tak też działający: ("Laska. Ładna. Uśmiech."). Będzie to trwało dość krótko, ale pozwoli Ci zasmakować uczucia, które innym towarzyszy na co dzień, a wg mnie jest niezbędne by mieć jakikolwiek sukces z kobietami.
                        • kombinerki_pinocheta00 Re: 'Biale' Swieta ;-) 27.12.16, 21:31
                          > I jeszcze jedno. Oprócz opisanych efektów długoterminowych, dostajesz jeszcze j
                          > eden efekt: jak się zmęczysz na treningu to na krótką chwilę endorfiny zmieniaj
                          > ą Twoją mentalność - przestajesz być upośledzony społecznie, przestajesz wszyst
                          > ko analizować na 50 sposobów, rozkminiać, tylko robi się z ciebie prosty chłope
                          > k odbierający wszystko w prosty sposób ("Dom. Drzewo. Pies. Laska. Ładna.") i t
                          > ak też działający: ("Laska. Ładna. Uśmiech."). Będzie to trwało dość krótko, al
                          > e pozwoli Ci zasmakować uczucia, które innym towarzyszy na co dzień, a wg mnie
                          > jest niezbędne by mieć jakikolwiek sukces z kobietami.

                          Pełna zgoda. Uczęszczałem na lekcje judo przez rok. Po każdym treningu towarzyszyło mi uczucie lekkości, swobody i - co najważniejsze - moja głowa pozbawiona była myśli w styl "co inni mogą o mnie pomyśleć", co bardzo odciążało mnie psychicznie. Wracając na przystanek czułem się jakbym szedł kilkanaście centymetrów ponad chodnikami. Tęsknię za tym uczuciem, ale mam obawy żeby zaczynać od początku. W pewnym wieku po prostu nie wypada robić z siebie wariata. Tak samo z kobietami i seksem. Nie pójdę na trening, gdzie byle dwudziestolatek będzie mną wycierał matę w czasie sparingu. Wstyd i hańba, nie ma sensu robić z siebie pośmiewisko.

                          Oglądałem ostatnio horror pt. "Babadook". Polecam, o dziwo horror z przesłaniem. Mój babadook już zawsze będzie mi towarzyszył, nie uwolnię się od tego.

                          > do archetypu jaki masz zakorzeniony w głowie.

                          Dołożyłbym do tego posiadanie własnego domu i bycie dobrym w łóżku. Wszystko po to aby w przejrzeć się w kobiecych oczach, dojrzeć jej zachwyt, zobaczyć własną zajebistość i powiedzieć, że w końcu jestem mężczyzną. Tak funkcjonuję.

                          A najbardziej brakuje mi tego

                          >i przede wszystkim Cię bawi,

                          i od tego powinienem zacząć.

                          Mechanizm znam. Jak nie da się szybko to drobnymi kroczkami pracować nad przekonywaniem siebie, że jest dobrze, jest się wartościowym i nie jest tak źle, jak sobie wmawiałem latami. Próbowałem, ale babadook wygrał.
                          Mam wrażenie, że większość traum powstała w wieku nastoletnim. Próbowałem walczyć ze swoimi strachami zaczynając od rzeczy błahych, jak np. jazda na łyżwach. Wmówiłem sobie lata temu, że jestem pizdą, ponieważ nie nauczyłem się jeździć na łyżwach, więc kupiłem łyżwy i poszedłem na lodowisko, ale miałem rację. Jestem pizdą, bo ciągle nie potrafię jeździć. :) Pięciolatki mijały mnie z taką lekkością, jak Tomba tyczki za swoich najlepszych lat. Jakie to było żenujące. Pływać też nie potrafię. :)) Zakładałem, że zapiszę się na kurs, już niedługo, lada dzień, ale oczami wyobraźni widzę siebie w otoczeniu dynamicznych sześciolatków, następców Korzeniowskiego czy Jędrzejczyk, jak uczę się otwierać oczy pod wodą lub wstrzymywać powietrze i uznałem, że istnieję granice śmieszności, których nie powinno się przekraczać. Poza tym w basenie w obcisłych gaciach? Wstydziłbym się. :))
                          • aandzia43 Re: 'Biale' Swieta ;-) 27.12.16, 22:36
                            > dzień, ale oczami wyobraźni widzę siebie w otoczeniu dynamicznych sześciolatkó
                            > w, następców Korzeniowskiego czy Jędrzejczyk, jak uczę się otwierać oczy pod wo
                            > dą lub wstrzymywać powietrze i uznałem, że istnieję granice śmieszności, któryc
                            > h nie powinno się przekraczać. Poza tym w basenie w obcisłych gaciach? Wstydził
                            > bym się. :)

                            Pływać nauczyłam się po trzydziestce. Jak się zapewne domyslasz nie w wannie w ustronnej łazience. Do tej pory pływam zdechłą żabą, ale mam z tego niezłą radochę. I o to chodzi. Jeździć na rowerze też po trzydziestce - na ubitej ziemi z rzadką murawą tuż obok plaży publicznej. Dobre miejsce, wystarczająco twardo by jechać i wystarczająco miękko by się bezpiecznie przewracać. Na publikę miałam wyrąbane. Z upodobaniem chadzam do szkół i na kursa z ludźmi młodszymi od mojej córki i dobrze się bawię. Nie zawsze jestem prymusem, czasem o zgrozo, oni są lepsi ;-) Też mam wyrąbane. Wiesz, zdradzę ci pewną tajemnicę: ludzie tak naprawdę... nie zwracają szczególnej uwagi na nasze podrygi i nasze zgrabne pląsy. Mają wyrąbane :-P Więc z ulgą możemy wyjąć kij z dupy i w końcu zacząć żyć. Czasem pląsając a czasem kulejąc.
                          • droitier Re: 'Biale' Swieta ;-) 27.12.16, 23:54
                            kombinerki_pinocheta00 napisała:

                            > Dołożyłbym do tego posiadanie własnego domu i bycie dobrym w łóżku. Wszystko po
                            > to aby w przejrzeć się w kobiecych oczach, dojrzeć jej zachwyt, zobaczyć własn
                            > ą zajebistość i powiedzieć, że w końcu jestem mężczyzną. Tak funkcjonuję.

                            Nie do końca mnie zrozumiałeś. Zapomnij na razie o przeglądaniu się w kobiecych oczach. Skup się na swoim celu i swoim archetypie.

                            > Wmówiłem sobie lata temu, że jestem pizdą, ponieważ nie nauczyłem się jeździć n
                            > a łyżwach, więc kupiłem łyżwy i poszedłem na lodowisko, ale miałem rację. Jeste
                            > m pizdą, bo ciągle nie potrafię jeździć. :) Pięciolatki mijały mnie z taką lekk
                            > ością, jak Tomba tyczki za swoich najlepszych lat.

                            Pizdą jesteś, nie dlatego, że nie potrafisz jeździć tylko dlatego, że masz z tego powodu spinę. Uczyłeś się jeździć by być lepszym od tych pięciolatków? Mnie ostatnio na basenie wyścignęła jakaś 10-latka, a w życiu przepłynąłem pewnie więcej kilometrów niż ty użyłeś słowa "murzyn" we wszystkich swoich postach. I co - mam się z tego powodu obrazić na pływanie i zjeść swój czepek?

                            Mówiłem, żebyś zapomniał o kobietach, ale tu akurat warto o jednym pamiętać. Kobiety odstraszają spięci mężczyźni. Bywało, że się spinałem bo byłem w czymś dobry, a chciałem jakimś kobietom pokazać, że jestem najlepszy i się wkurzałem jak mi nie wychodziło. To one wolały już słabeuszy, którzy nie mieli spiny. Bycie dobrym imponuje, ale bycie sfrustrowanym odstrasza bardziej.

                            > Zakładałem, że zapiszę się na kurs, już niedługo, lada
                            > dzień, ale oczami wyobraźni widzę siebie w otoczeniu dynamicznych sześciolatków

                            to zapisz się na kurs dla dorosłych.

                            > w, następców Korzeniowskiego czy Jędrzejczyk, jak uczę się otwierać oczy pod wo
                            > dą lub wstrzymywać powietrze i uznałem, że istnieję granice śmieszności, któryc
                            > h nie powinno się przekraczać.

                            jeśli tylko to Cię zniechęca do pływania to właśnie przekroczyłeś dużo dalszą granicę śmieszności.

                            > Nie pójdę na trening, gdzie byle dwudziestolatek będzie mną w
                            > ycierał matę w czasie sparingu. Wstyd i hańba, nie ma sensu robić z siebie pośm
                            > iewisko.

                            to czemu i tak robisz z siebie pośmiewisko? Wstyd i hańba to być starym koniem mającym lęki siedmiolatka.

                            Skoro lubiłeś judo, zapisz się na BJJ. Tam nie ma samych młodych, można to kontynuować dość długo, nikt na początek nie będzie od Ciebie niczego wymagał, a doświadczenie z judo, do którego nie musisz się przyznawać, da Ci przewagę wśród innych początkujących. Poza tym w BJJ laicy nie rozpoznają kto kim matę wyciera.
                            • sabat3 Re: 'Biale' Swieta ;-) 28.12.16, 00:11
                              Poznałeś kogoś, Droitier? Czuć w Twoich postach dużą równowagę psychiczną i dobre samopoczucie.
                              • ninek04 Re: 'Biale' Swieta ;-) 28.12.16, 05:25

                                Miałam zapytać o to samo, czy Ty zasmakowałeś,tego, o czym w tak wyważony, ale pewny sposób pisałeś Kombiemu, a może wciąż smakujesz?

                                >Będzie to trwało dość krótko, ale pozwoli Ci zasmakować uczucia, które innym towarzyszy na co dzień, a wg mnie jest niezbędne by mieć jakikolwiek sukces z kobietami.<

                                Tylko jeśli możesz nie odpowiadaj, w swoim stylu, że Twój przypadek nie jest tu rozpatrywany i nic nie wnosi do dyskusji, bo wnosi :)
                                • droitier Re: 'Biale' Swieta ;-) 28.12.16, 14:58
                                  Nie, ninku i sabacie, nikogo nie poznałem.
                                  Wręcz przeciwnie, otoczenie sfeminizowane w 10% zmieniłem na takie sfeminizowane w 0%.
                                  Może tu tkwi sedno - brak bodźców, brak oczekiwań, brak pożądania i brak rozczarowań. Nie mam luster, w których mogę się przeglądać, więc patrzę w siebie.
                            • kombinerki_pinocheta00 Re: 'Biale' Swieta ;-) 28.12.16, 09:24
                              > Nie do końca mnie zrozumiałeś. Zapomnij na razie o przeglądaniu się w kobiecych
                              > oczach. Skup się na swoim celu i swoim archetypie.

                              Nie da się nie porównywać i nie da się nie szukać potwierdzenia swojej atrakcyjności u innych osób.

                              Przez to zawsze będę się spinał w otoczeniu kobiet, ponieważ nigdy nie będę uznawał siebie za chociażby przeciętnego gościa. Oprócz łyżew kupiłem rolki i udało mi się dojść najwyżej do poziomu Adrien z Rockyego I. W tym czasie moi znajomi płodzili dzieci, dostawali podwyżki, zwiedzali Europę, doświadczyli tysiąca innych rzeczy, a ja dalej nie potrafię jeździć na łyżwach. Nie da się nie porównywać.
                              Będąc nastolatkiem zacząłem bać się rozmawiać przez telefon. Nauczyłem się tego jakiś czas temu, w okolicach 27-28 roku życia, w pracy, będąc zmuszanym do podnoszenia słuchawki, ale niepokój/babadook ciągle we mnie siedzi.
                              Zdarza mi się nie wchodzić do knajp, ponieważ nie znam zwyczajów w nich panujących, ale i tak jest lepiej niż 10 lat temu, gdy nigdzie nie wchodziłem, gdyż bałem się, że nie będę umiał się odpowiednio zachować.
                              W towarzystwie staram się nie obsługiwać elektronicznych urządzeń. Do automatu do kawy podchodzę tylko wtedy, gdy nikogo nie ma w pobliżu lub w sytuacji, gdy dane urządzenie już obsługiwałem i wiem, że nie popełnię błędu.

                              A na bjj byłem na jednych zajęciach i odpuściłem, ponieważ sprawnościowo, siłowo i kondycyjnie odstawałem od tamtego towarzystwa, a nie chciałem pełnić roli mocno upośledzonego towarzysza, więc zrezygnowałem.

                              >nie dlatego, że nie potrafisz jeździć tylko dlatego, że masz z te
                              > go powodu spinę

                              Nie rozumiem. Ludzie nie porównują się do siebie? Ktoś poniżej średniej nie ma powodów do wstydu? Dla mnie to naturalna reakcja.
                              Przecież ten archetyp właśnie na tym polega. Robienie rzeczy "męskich", by instynktownie wzmacniać poczucie własnej wartości. Kształtować charakter, by w końcu uwierzyć, że taka praca przynosi rezultaty (samo się stanie). Coś w stylu don't fake it till you make it, fake it till you become it. Tylko, że ja przez rok nie nauczyłem się jeździć, po dziesiątkach prób zatrzymałem się na poziomie 8 latka. Jak podniosę poprzeczkę to 10 lat mi zajmie nauka zakładania trójkąta nogami czy wyciśnięcie 100 kg. Życia mi nie starczy, chociaż z drugiej strony i tak nie mam nic ciekawego do roboty.
                              • sabat3 Re: 'Biale' Swieta ;-) 28.12.16, 10:30
                                Mnie smuci cos innego Kombi. Fajnie, ze zdajesz sobie sprawe z tego, ze jestes swirem. Tylko po co ta bezustanna narracja, jakie to kobiety zle podle i nikczemne. Im zwykle wystarcza zwykly, przecietny facet, ale - i tu tkwi pulapka - Ty od tej normy odstajesz. Z tego powodu powinienes pozbyc sie zalu, bo to do niczego nie prowadzi.
                                Nie ruchaj tylko kulturysci, sportowcy i biznesmeni. Ruchaja faceci, ktorzy nie boja sie podniesc sluchawki telefonicznej, ktorym do obslugi ekspresu do kawy nie potrzeba specjalnego rytualu i tacy, ktorzy wejda do knajpy bez strachu, ze napadnie ich Buka :p
                                Budzisz sympatie i odrobine litosci, a bedziesz budzil wiecej, kiedy problemy natury psychicznej nie zaczna przyslaniac Ci racjonalnej wizji kobiecej czesci spoleczenstwa.
                                • sabat3 Re: 'Biale' Swieta ;-) 28.12.16, 11:31
                                  "Nie zaczna" = "przestana"
                              • proteinowy.na.chwile Re: 'Biale' Swieta ;-) 28.12.16, 11:54
                                > Nie rozumiem. Ludzie nie porównują się do siebie? Ktoś poniżej średniej nie ma powodów do wstydu? Dla mnie to naturalna reakcja.<

                                Porownuja, porownują, zwlaszcza faceci - nieustajacy festiwal na "moja dzida jest dluzsza od Twojej". Tyle ze "normalcy" maja niczym nie zachwiana wiare w swoja zajebistosc i probuja sprytnie wybrac takie pole do porownan w ktorym im wygodnie. Np seniorzy ktorym juz nie staje ciagle maga sie przechwalac iloscia przebytych zawalow czy czyms takim.

                                Jakos tak sie zlozylo ze Ci sie ten mechanizm rozregulowal na amen. Jezeli dobrze pamietam diagnozowałeś to kiedyś jako dziecinstwo bez meskiego wzorca, pod czulym kobiecym okiem. Brzmi prawdopodobnie.

                                W kwestii rozwiazan Kitty, Droiter i inni naprawde brzmia sensownie. Jak w to nie pojdziesz - bedziesz niepotrzenie cierpial, az w koncu padniesz czy oszalejesz. Alternatywa : psycholog czy inny spec z tych okolic.

                                Prywatnie do rad "wysiłkowych" dorzucam swoje zrodlo motywacji, ktore odblokowalem dzieki Kitty. Moze nie pasowac do Twojego przypadku, wtedy zignoruj. A zrodlo wygląda tak: mozna swiadomie pchnac frustracje w Gniew i Nienawiść. A to tez paliwo, lepsze od frustracji. Tylko trudne do kontrolowania, nie ręczę za efekty. Psycholog brzmi bezpieczniej i bardziej cywilizowanie, ale nie probowalem.
                                • hello-kitty2 Re: 'Biale' Swieta ;-) 28.12.16, 19:55
                                  proteinowy.na.chwile napisał(a):

                                  > Prywatnie do rad "wysiłkowych" dorzucam swoje zrodlo motywacji, ktore odblokowa
                                  > lem dzieki Kitty. Moze nie pasowac do Twojego przypadku, wtedy zignoruj. A zrod
                                  > lo wygląda tak: mozna swiadomie pchnac frustracje w Gniew i Nienawiść. A to tez
                                  > paliwo, lepsze od frustracji. Tylko trudne do kontrolowania, nie ręczę za efek
                                  > ty. Psycholog brzmi bezpieczniej i bardziej cywilizowanie, ale nie probowalem.

                                  Motywacji? Czy ja dobrze czytam? Motywacji to chyba nie. Zrodlo mocy = paliwo, to tak. Chyba, ze nie lapie, to wytlumacz prosze.

                                  Gniew jest ok, oczyszcza ale z nienawiscia uwazaj, bo ciagnie w dol. Gniew jest krotkotrwala emocja, oczyszcza jak ogien, likwiduje rozhustane emocje, a nienawisc saczy sie i pali, dlugotrwale wyniszcza. A dlaczego napisales je z duzych liter?
                                  • proteinowy.na.chwile Re: 'Biale' Swieta ;-) 29.12.16, 18:14
                                    > Zrodlo mocy = paliwo, to tak

                                    Ok, moc, paliwo - lepiej.
                                  • potwor_z_piccadilly Re: 'Biale' Swieta ;-) 29.12.16, 21:40
                                    hello-kitty2 napisała:

                                    > Gniew jest ok, Gniew jest
                                    > krotkotrwala emocja, oczyszcza jak ogien, likwiduje rozhustane emocje, a niena
                                    > wisc saczy sie i pali, dlugotrwale wyniszcza.

                                    Ale gniew generuje agresję, a to agresja oczyszcza, bo po wybuchu następuje wystrzelanie się, a po nim spokój.
                                    Tyle tylko, że gniew nie tylko likwiduje rozhuśtane emocje, ale też relacje z tym, kto wywołał gniew, a już z pewnością z tym który był bezwinniy, a tylko napatoczył się.
                                    Wiesz coś o tym koleżanko Kitty?




                                  • proteinowy.na.chwile Re: 'Biale' Swieta ;-) 30.12.16, 13:21
                                    > A dlaczego napisales je z duzych liter?

                                    Odruchowo. Wyszło pompatycznie, jak Prawo i Sprawiedlowosc, czy Demagogia i Perora.

                                    Miałem wtedy jeszcze do przeszuflowania całe święta ktore teraz mam z głowy a ktore nie były az tak złe.

                                    Sherlock Holmes udawał sie czasem do swego Pałacu Umysłu w celu rozwikłania jakiejs zagadki. Ja sie udaje do swojej Szopy Umysłu i sobie tam zbijam jakies wichajstry. W te święta rozwiązałem jeden techniczny problem, z ktorym kopałem sie od dwoch lata (nie codziennie). W zwiazku z tym wszystkie wizyty i obiadki przeszly w miarę przyjemnie. Wiesz jak to jest jak Ci sie cos uda: ludzie sie robią jacyś przyjemniejsi, nawet jak nie masz sie jak podzielić sukcesem (zbyt techniczny).
                                    • zyg_zyg_zyg Re: 'Biale' Swieta ;-) 30.12.16, 13:46
                                      A z nami się podzielisz? (nawet jak zbyt techniczny)
                                      • proteinowy.na.chwile Re: 'Biale' Swieta ;-) 30.12.16, 15:32
                                        zyg_zyg_zyg napisała:

                                        > A z nami się podzielisz? (nawet jak zbyt techniczny)

                                        Tak wprost to by było niestrawne (użycie rejestrow AVX bez znajomości assemblera, w korpo, ktore jest w duzej mierze wypelnione ludzmi z techniczna ambicja amputowana przy samych jajach).

                                        A tak po Jezusowemu (skoro Boże Narodzenie), czyli przypowiescia:

                                        Wyobraz sobie, że wszystkie samochody maja silniki 128 cylindrowe, ale w produkcji seryjnej dla ulatwienia diagnostyki montuje sie je tak, zeby do dyspozycji kierowny byly 1 czy 2 cylindry. Jedziesz do pracy i widzisz przez okno, jak te autka pyrkaja powoli, kierowcy i kierowniczki gotują się z wściekłości przy 30 na godzine. Do tego są zapaleńcy, którzy odblokowują tą moc dla zabawy w stodole, jak tu: youtu.be/rJYVDuEOLLQ

                                        Ale to co robia Ci zapalency jest nieprzesadzalne do korpo. Więc znalazłem taką kombinację opakowania tej mocy w korpo-przyjazne szablony i wzorce, ktora nie wymaga bycia czarodziejem assemblera. I nie chodzi tez o to, że napisalem jakąś szybką bibliotekę (takie są od dawna), tylko mam dla naszych naukowcow niewymagający technicznie sposób pisania nowych algorytmów tak, żeby działały o rząd wielkości szybciej. To ma znaczenie, bo niektóre z tych symulacji liczą się tygodniami.
                                        • proteinowy.na.chwile Re: 'Biale' Swieta ;-) 30.12.16, 15:35
                                          A prosciej: przed wyjazdem na swieta moi koledzy upierali sie ze operacja X nie pojdzie szybciej niz ok 80 nanosekund (w realnej aplikacji do sie czesto wydluza do 500). W tej chwili mam wersje ktora jest 13 nanosekundowa i mam nadzieje zejsc ponizej 10.
                                          • droitier Re: 'Biale' Swieta ;-) 30.12.16, 18:29
                                            To ciekawe co piszesz, bo obecnie kompilatory radzą sobie lepiej z optymalizowaniem kodu niż ludzie, i nawet lokalny wzrost wydajności może być pozorny, bo w szerszym kontekście następuje spadek. Do tego 6-krotne przyspieszenie sugerowałoby raczej, że coś tam było zdrowo skopane. Sama szybkość wykonania instrukcji nie ma aż takiego znaczenia bo później bottleneckiem jest i tak odczyt/zapis do pamięci lub przestój na mutexach.
                                            Czy ów 6-krotne przyspieszenie dotyczy samej, "gołej", operacji, czy operacji z kontekstem, tzn. ewentualną synchronizacją wątków, przeniesieniem danych z rejestrów do pamięci lub jednej pamięci do drugiej?
                                            • proteinowy.na.chwile Re: 'Biale' Swieta ;-) 30.12.16, 20:01
                                              > To ciekawe co piszesz, bo obecnie kompilatory radzą sobie lepiej z optymalizowaniem kodu niż ludzie, i nawet lokalny wzrost wydajności może być pozorny, bo w szerszym kontekście następuje spadek. <

                                              Deja vu.

                                              Dokładnie z ta narracja kopie sie w korpo i jestem w mniejszości. Jest prawdziwa w warstwie business-logic, czyli kodzie pełnym warunków, pętli, danych rozsypanych po pamięci jak proso i z operacjami we/wy powtykanymi ad hoc w algorytmy. Ktore i tak sa trzymane za twarz przez odwołania do bazy danych czy sieci.

                                              Ale ja siedzę teraz przy nowej wersji solvera, czyli przy number-crunching. Potoki liczb kombinowanych do kupy. Do tej pory kompilator owszem używał AVX, ale w niemal identyczny sposób jak wczesniej rejestrów FPU.

                                              Zeby odpowiedzieć na Twoje pytanie: 6 krotne przyspieszenie dotyczy gołej operacji. Po dopaleniu odpowiednia organizacja danych w pamięci ("gorące" dane uszeregowane i upakowane względem odpowiednich adresów, oddzielone od "chłodnych", zadnych warunków po drodze) mam dopał rzędu 500/13 czyli niemal 40 razy. Ale 40 razy na razie nie mogę w tej chwili zadeklarować uczciwie, bo dbałość o ułożenie danych w pamięci będzie wymagało batalii w korpo z frakcja "panie, to sie nie do", ktora prawdopodobnie przegram.

                                              Zreszta Ty i tak zgłaszasz relatywnie niskopoziomowe obiekcje, chwała Ci za to. My, programiści, mamy na razie do przekonania zarząd, zeby dostać jakies zasoby na wyeliminowanie synchronicznych odwołań do bazy danych czy do sieci z algorytmów obliczeniowych. Te 13 nanosekund użyje jako jednostkę do porównań z kosztem zmiany kontekstu miedzy watkami, kosztu nie trafienia w cache w kolorowej i animowanej prezentacji dla zarządu.
                                              • droitier Re: 'Biale' Swieta ;-) 30.12.16, 21:08
                                                proteinowy.na.chwile napisał(a):

                                                > Zeby odpowiedzieć na Twoje pytanie: 6 krotne przyspieszenie dotyczy gołej opera
                                                > cji. Po dopaleniu odpowiednia organizacja danych w pamięci ("gorące" dane uszer
                                                > egowane i upakowane względem odpowiednich adresów, oddzielone od "chłodnych", z
                                                > adnych warunków po drodze) mam dopał rzędu 500/13 czyli niemal 40 razy.

                                                No dobrze, czyli 6-krotne przyspieszenie uzyskałeś już na jednym wątku, dla operacji, której całe dane wejściowe leżą już sobie w rejestrach? To by oznaczało że z grubsza zredukowałeś ok. 6-krotnie liczbę instrukcji procesora potrzebnych do wykonania danego działania? To zaskakująco dużo, biorąc pod uwagę, że rejestry AVX są raptem 4 razy dłuższe niż zwykłe na x64 (a 2 razy względem SIMD). Do tego dochodzi stały koszt pewnych instrukcji, których nie da się wyeliminować.

                                                Nie to, żebym powątpiewał w to co piszesz, tylko dziwi mnie, że kompilator robił złą robotę.

                                                > razy na razie nie mogę w tej chwili zadeklarować uczciwie, bo dbałość o ułożeni
                                                > e danych w pamięci będzie wymagało batalii w korpo z frakcja "panie, to sie nie
                                                > do", ktora prawdopodobnie przegram.

                                                A ta korpo-frakcja to nie programiści? Jeśli nie, to co im do organizacji danych w kodzie? Rozumiałbym taki wsadzanie nosa, gdy w grę wchodzą kwestie związane z przenośnością, ale tu chyba nie o to chodzi?

                                                > Zreszta Ty i tak zgłaszasz relatywnie niskopoziomowe obiekcje,

                                                Ja nie zgłaszam żadnych obiekcji :) Jestem po prostu ciekaw.

                                                > ytmów obliczeniowych. Te 13 nanosekund użyje jako jednostkę do porównań z koszt
                                                > em zmiany kontekstu miedzy watkami, kosztu nie trafienia w cache w kolorowej i
                                                > animowanej prezentacji dla zarządu.

                                                Musisz zarządowi mówić o takich szczegółach? Nie wystarczy argument: dajcie nam hajs to zrobimy czary-mary, żeby było 40 razy szybciej? My wiemy jak, wy nie musicie :)
                                                • proteinowy.na.chwile Re: 'Biale' Swieta ;-) 30.12.16, 23:52
                                                  > No dobrze, czyli 6-krotne przyspieszenie uzyskałeś już na jednym wątku, dla operacji, której całe dane wejściowe leżą już sobie w rejestrach? To by oznaczało że z grubsza zredukowałeś ok. 6-krotnie liczbę instrukcji procesora potrzebnych do wykonania danego działania? To zaskakująco dużo, biorąc pod uwagę, że rejestry AVX są raptem 4 razy dłuższe niż zwykłe na x64 (a 2 razy względem SIMD). Do tego dochodzi stały koszt pewnych instrukcji, których nie da się wyeliminować. <

                                                  Dlatego tak sie ciesze jak maly Kazio. Nawet nie tyle z samego przyspieszenia tylko z popchniecia wszystkich szczegolow poza zakres codziennego pracowego kodowania, bo nie da sie w korpo realistycznie oczekiwac pisania czegokolwiek w ASM. Programisci dostaja pare nowych typow z identyczna gramatyka do jakiej sa przyzwyczajeni a reszte zalatwia jednak język i kompilator, bo tak jak sugerowałeś - może rozwinąć skrzydła o ile nakarmić go właściwie przygotowanymi typami i kilkoma przeładowanymi operatorami.

                                                  > A ta korpo-frakcja to nie programiści? Jeśli nie, to co im do organizacji danych w kodzie? Rozumiałbym taki wsadzanie nosa, gdy w grę wchodzą kwestie związane z przenośnością, ale tu chyba nie o to chodzi? <

                                                  Programiści .net
                                                  C++ uchodzi tu za język niskopoziomowy a ASM - za narzedzie Szatana ;)

                                                  > Musisz zarządowi mówić o takich szczegółach? Nie wystarczy argument: dajcie nam hajs to zrobimy czary-mary, żeby było 40 razy szybciej? My wiemy jak, wy nie musicie :) <

                                                  Szczerze mówiąc: jeszcze nie wiem jak to wszystko ujac. Łatwo przedobrzyć z optymizmem. Na razie chce pokazać, że pewne opoznienia wynikajace z samej architektury przekraczają całość czasu potrzebnego na obliczenia - i dostać zgode na usunięcie tych opoźnień w pierwszym rzedzie. Pierwszym etapem tej zgody bedzie zgoda na prototyp - a ten musi wycisnąć wszystko z CPU (i moze GPU jak sugerowałeś, ale tu mnie trzyma na razie wolna szyna, nie wiem jak to obejść).
                                                  • droitier Re: 'Biale' Swieta ;-) 31.12.16, 08:49
                                                    proteinowy.na.chwile napisał(a):

                                                    > Programiści .net
                                                    > C++ uchodzi tu za język niskopoziomowy a ASM - za narzedzie Szatana ;)

                                                    wygląda na coś co możnaby to co zrobiłeś opakować w liba i puścić na zewnątrz jako bibliotekę, dla wszystkich dotnetowców. choć tu akurat prawa do dystrybucji miałby pracodawca...

                                                    > Szczerze mówiąc: jeszcze nie wiem jak to wszystko ujac. Łatwo przedobrzyć z opt
                                                    > ymizmem. Na razie chce pokazać, że pewne opoznienia wynikajace z samej architek
                                                    > tury przekraczają całość czasu potrzebnego na obliczenia - i dostać zgode na us
                                                    > unięcie tych opoźnień w pierwszym rzedzie. Pierwszym etapem tej zgody bedzie zg
                                                    > oda na prototyp - a ten musi wycisnąć wszystko z CPU (i moze GPU jak sugerowałe
                                                    > ś, ale tu mnie trzyma na razie wolna szyna, nie wiem jak to obejść).

                                                    Bo takie rzeczy zazwyczaj wychodzą od OPO albo klientów. Oni mają pewnie gdzieś z tyłu głowy, że fajnie byłoby szybciej, ale w natłoku innych rzeczy, które mieć byłoby jeszcze fajniej, szybkość (jeśli nie jest jakimś blokerem) biznesowo schodzi na plan dalszy.

                                                    Rozszerzenie obliczeń z CPU na CPU+GPU jest pewnym wyzwaniem, trochę jak z tłumaczeniem poezji na inny język :). Do tego dochodzi kwestia odpowiedniego kolejkowania zadań, tak by nie było synchronizacyjnych przestojów. Może okazać się, że przy złej architekturze, dodanie GPU całościowo wszystko spowolni.
                                                    Jeśli rozważasz GPU to CUDA jest trochę wydajniejsza niż OpenCL (i lepiej udokumentowana), tyle że działa tylko na procesorach NVidii.
                                          • droitier Re: 'Biale' Swieta ;-) 30.12.16, 18:41
                                            napisz też, proszę, co oznaczają "cylindry" w Twojej analogii. Liczbę jednostek teksturujących na karcie?
                                            • proteinowy.na.chwile Re: 'Biale' Swieta ;-) 30.12.16, 21:23
                                              Mówimy o AVX czyli rejestry YMMx w moim przypadku bo potrzebuje podwójnej precyzji. Uprzedzając potencjalne kolejne pytanie: czemu 128 cylindrów? odpowiadam: twierdzenie ze kompilator sam użyje wszystkch dostępnych rejestrów jest w przypadku AVX/YMMx nieprawdziwe. Zazwyczaj uzywa ćwiartki kilku z nich.
                                              • droitier Re: 'Biale' Swieta ;-) 31.12.16, 08:18
                                                No ok. Te 128 nie pasowało mi do liczby rejestrów YMMx (chyba, że liczysz właśnie ich ćwiartki i masz AVX-512), i zacząłem zgadywać, co jeszcze ewentualnie mógłbyś zwiększyć z 2 do 128, żeby analogia miała sens :)
                                        • zyg_zyg_zyg Re: 'Biale' Swieta ;-) 30.12.16, 16:40
                                          Dzięki i gratulacje :-)
                                          Dobrze mieć taką działkę w życiu, w której jesteś nie do wyjebania - przez innych, ale i też przez siebie. Pielęgnować ją trzeba - jak każde źródło, które wlewa w człowieka życie. I dzielić się sukcesami też trzeba :-)

                                          • zawle Re: 'Biale' Swieta ;-) 30.12.16, 16:54
                                            zyg_zyg_zyg napisała:

                                            > Dzięki i gratulacje :-)
                                            > Dobrze mieć taką działkę w życiu, w której jesteś nie do wyjebania - przez inny
                                            > ch, ale i też przez siebie. Pielęgnować ją trzeba - jak każde źródło, które wle
                                            > wa w człowieka życie. I dzielić się sukcesami też trzeba :-)

                                            Zyg, ale ty coś zrozumiałaś, czy dziękujesz za poetykę wywodu?:)))
                                            • zyg_zyg_zyg Re: 'Biale' Swieta ;-) 30.12.16, 17:48
                                              Dziękuję, że sie Proteinowemu chciało tłumaczyć "rejestry avx bez znajomosci assemblera" na ludzkie. I że podzielił sie swoim entuzjazmem. Przygodę z programowaniem zaczęłam i skończyłam na Turbo Pascalu, więc wprost faktycznie bym nie strawiła. Wyścigi z nanosekundami mam na codzień, bo żyję z informatykiem zapaleńcem. I nawet jak czasem rozumiem co trzeci wyraz z tego, o czym do mnie mówi, to chcę go słuchać. I meritum, i pasji w jego głosie. Cieszę się, że ma coś, z czym czuje się tak dobrze i pewnie i co daje mu taką satysfakcję. Jeśli chodzi o życie ze mną, to już nie ma tak pięknie... A jak sobie jeszcze sprawdzę te wszystkie trudne słowa z posta Proteinowegp, to i moze merytorycznie sie podciągnę :-)
                                              • zawle Re: 'Biale' Swieta ;-) 30.12.16, 17:53
                                                Zyg, co innego zrozumiałam, ale przeczytałam od początku i znalazłam swoja pomyłkę w rozumowaniu, więc ok:))
                                          • gogol77 Re: 'Biale' Swieta ;-) 30.12.16, 17:24
                                            zyg_zyg_zyg napisała:
                                            > Dobrze mieć taką działkę w życiu, w której jesteś nie do wyjebania - przez innych, ale i też przez siebie. Pielęgnować ją trzeba - jak każde źródło, które wlewa w człowieka życie. I dzielić się sukcesami też trzeba :-)>

                                            O! właśnie tak!
                                            Nawet najbardziej zajebisty seks nie zastąpi facetowi satysfakcji z tego, że coś mu się udało, że w czymś jest dobry, że ktoś w firmie przychodzi prosić o radę, pokazuje co zrobił i prosi żeby mu to krytycznie ocenić, że liczą się z jego opiniami.
                                            Ale jest jeszcze lepiej jeśli potem, już taki nabuzowany tą zawodową satysfakcją - jeszcze zobaczy w oczach swojej kobiety ten szczególny blask dobrze wyruchanej samicy.
                                            • kag73 Re: 'Biale' Swieta ;-) 01.01.17, 20:15
                                              "Nawet najbardziej zajebisty seks nie zastąpi facetowi satysfakcji z tego, że coś mu się udało, że w czymś jest dobry, że ktoś w firmie przychodzi prosić o radę, pokazuje co zrobił i prosi żeby mu to krytycznie ocenić, że liczą się z jego opiniami."

                                              Pytanie czy to wszystko zastapi facetowi dobry seks :)

                                              "Ale jest jeszcze lepiej jeśli potem, już taki nabuzowany tą zawodową satysfakcją - jeszcze zobaczy w oczach swojej kobiety ten szczególny blask dobrze wyruchanej samicy."

                                              Aaa, lepiej byc pieknym i bogatym niz...ale czy to konsert zyczen?
                                              • gogol77 Re: 'Biale' Swieta ;-) 02.01.17, 10:58
                                                kag73 napisała:
                                                > Pytanie czy to wszystko zastapi facetowi dobry seks :)

                                                Nie zastąpi. Ale jak nam się udaje w "tym wszystkim" to czujemy się macho a z moich badań terenowych wynika, że samice lubią bzykać się z tymi co im się udaje. I nie wszystkim chodzi o kasę. A jak lubią - to są dziwki w łóżku. Co jest nam na rękę. I nie tylko na rękę.
                                                Twój facet (zdaje się, że zawodowo nie aktywny?) ma widać inne zalety, które rozpalają Twoje chucie, bo jak się "bezwstydnie" przyznajesz - dajesz mu z entuzjazmem. Może ma wielkiego? ;-)

                                                > Aaa, lepiej byc pieknym i bogatym niz...ale czy to konsert zyczen?

                                                Co się mnie pytasz? Weź, spytaj swojego czy lubi jak już taka wyruchana leżysz i patrzysz na niego z tym właśnie blaskiem w oczach.
                                          • proteinowy.na.chwile Re: 'Biale' Swieta ;-) 31.12.16, 00:28
                                            zyg_zyg_zyg napisała:

                                            > Dzięki i gratulacje :-)

                                            To ja dziekuje za pytanie :)
                                            Fajnie sobie tak pogadać chociaż strasznie nie na temat.
                                            Twój chłop wie jakie ma szczęście?
                                    • marek.zak1 Re: 'Biale' Swieta ;-) 30.12.16, 14:12
                                      proteinowy.na.chwile napisał(a):


                                      > Sherlock Holmes udawał sie czasem do swego Pałacu Umysłu w celu rozwikłania jakiejs zagadki. Ja sie udaje do swojej Szopy Umysłu i sobie tam zbijam jakies wichajstry.
                                      ----------------------------------
                                      Przypomina mi to ,,Małego księcia".Rozmowa księcia z wężem.
                                      K: Dlaczego mówisz zagadkami?
                                      W: Rozwiązuje je wszystkie.

                                      Życze Ci rozwiązania wszystkich Twoich zagadek.
                                      • proteinowy.na.chwile Re: 'Biale' Swieta ;-) 30.12.16, 15:38
                                        marek.zak1 napisał:

                                        >
                                        > Życze Ci rozwiązania wszystkich Twoich zagadek.

                                        Dziekuje, wzajemnie, i niech Ci sie wiedzie w Nowym Roku.
                                • mabelle2000 Re: 'Biale' Swieta ;-) 29.12.16, 19:28
                                  proteinowy.na.chwile napisał(a):

                                  > Porownuja, porownują, zwlaszcza faceci - nieustajacy festiwal na "moja dzida je
                                  > st dluzsza od Twojej".

                                  To sie chyba nazywa parada falliczna.

                                  Tyle ze "normalcy" maja niczym nie zachwiana wiare w swo
                                  > ja zajebistosc i probuja sprytnie wybrac takie pole do porownan w ktorym im wygodnie

                                  Optymistyczny wariant jest taki, ze z wiekiem czlek lagodnieje i scigac sie przestaje, a przynajmniej nauczyl sie czasem odpuszczac.

                                  > Np seniorzy ktorym juz nie staje ciagle maga sie przechwalac iloscia prz
                                  > ebytych zawalow czy czyms takim.

                                  Chujocentryzm minal, teraz pora na inne czesci ciala ;-)

                                  > A zrod
                                  > lo wygląda tak: mozna swiadomie pchnac frustracje w Gniew i Nienawiść.

                                  A po co ? Nie lepiej zmieniac swoje zycie tak, zeby nie miec powodow ani do frustracji, ani do gniewu ? No chyba, ze ktos ma genetycznie wpisany wkurw na bliznich, to rzeczywiscie nic sie nie poradzi.
                                  • hello-kitty2 Re: 'Biale' Swieta ;-) 29.12.16, 20:59
                                    mabelle2000 napisała:

                                    > > A zrod
                                    > > lo wygląda tak: mozna swiadomie pchnac frustracje w Gniew i Nienawiść.
                                    >
                                    > A po co ? Nie lepiej zmieniac swoje zycie tak, zeby nie miec powodow ani do fru
                                    > stracji, ani do gniewu ? No chyba, ze ktos ma genetycznie wpisany wkurw na bliz
                                    > nich, to rzeczywiscie nic sie nie poradzi.

                                    Tylko ze my nie rozmawiamy o przypadku co zrobic gdy jestes pieknym, mlodym i bogatym, tylko o wydajnym zagospodarowaniu tego, w co wyposazyla nas skapa natura, a w szczegole jak przekluc frustracje na paliwo/naped.
                                    • mabelle2000 Re: 'Biale' Swieta ;-) 29.12.16, 21:25
                                      hello-kitty2 napisała:

                                      > Tylko ze my nie rozmawiamy o przypadku co zrobic gdy jestes pieknym, mlodym i b
                                      > ogatym,

                                      Znasz tu kogos na forum kto piekny, mlody i bogaty ? ;-)

                                      tylko o wydajnym zagospodarowaniu tego, w co wyposazyla nas skapa natur
                                      > a, a w szczegole jak przekluc frustracje na paliwo/naped.

                                      Pytanie skad sie bierze frustracja? Znam ludzi, ktorzy twierdza, ze nic sie nie da zmienic. Znam tez takich, ktorzy mowia, ze zmienic mozna wszystko. Chociaz stoja na przeciwnych biegunach, to wierze jednym i drugim. I jest to dowod na to, ze frustracja tych pierwszych jest w nich samych, nie wynika wcale z sytuacji zewnetrznej.
                                      • hello-kitty2 Re: 'Biale' Swieta ;-) 29.12.16, 21:53
                                        mabelle2000 napisała:

                                        > Znasz tu kogos na forum kto piekny, mlody i bogaty ? ;-)

                                        Dla mnie rownowaznikiem 'bycia pieknym, mlodym i bogatym' jest 'zmieniac swoje zycie tak, zeby nie miec powodow ani do frustracji, ani do gniewu'. Ja wiem jak rozpiac diete i trening zeby zrobic forme w 3 miechy. Problem w tym, ze ja nie potrafie tego utrzymac. Rozumiesz? Wiec trzeba pracowac z tym, co masz.

                                        I jest to dowod na t
                                        > o, ze frustracja tych pierwszych jest w nich samych, nie wynika wcale z sytuacj
                                        > i zewnetrznej.

                                        No jest i co? Koniec dyskusji? Poki sie nie wyprostuje musi z tym zyc, zagospodarowac te frustracje jakos. Jest taka mozliwosc, ze nigdy sie nie wyprostuje lub nie wyprostuje sie do konca wiec co? Ma zyc z ta frustracja 80 lat? Trzeba szukac polsrodkow lub inaczej srodkow, ktore beda efektywne dla niego. Tak jak z robieniem tej formy. Skoro nie jestem w stanie odstawic alkoholu, to co mam nigdy nie zrobic formy? A wlasnie nie. Trzeba dobrac co dziala dla tego co pije i tego z frustracja itp. Trzeba stawiac na efektywnosc, a nie na idealny przepis na powodzenie w danej przypadlosci. Sposobem go, dookola. Tak mawiala moja kumpela po anglistyce gdy pytalysmy pracujac w Irlandii 'hej jak przetlumaczyc to czy tamto, szybko, dawaj, bo ja tu pisze emaila, mi a brakuje sformulowania/slowa!' A ona mawiala 'ej to trzeba na okretke, a nie tak jeden do jednego, co wy'.
                                        • mabelle2000 Re: 'Biale' Swieta ;-) 29.12.16, 23:12
                                          hello-kitty2 napisała:

                                          > Dla mnie rownowaznikiem 'bycia pieknym, mlodym i bogatym' jest 'zmieniac swoje
                                          > zycie tak, zeby nie miec powodow ani do frustracji, ani do gniewu'. Ja wiem jak
                                          > rozpiac diete i trening zeby zrobic forme w 3 miechy. Problem w tym, ze ja nie
                                          > potrafie tego utrzymac. Rozumiesz? Wiec trzeba pracowac z tym, co masz.

                                          Spoko, rozumiem. A co jest dla Ciebie najwazniejsze w zyciu? Nie musisz odpowiadac. Wielu ludzi i tak nie zna odpowiedzi na to pytanie.
                                          Mnie po ilus tam latach miotania chyba najbardziej pomogla taka chamska, brutalna szczerosc przed sama soba. Skonczylo sie ukrywanie niewygodnej prawdy.Trzeba bylo sie zmierzyc z gorsza wersja siebie. Ale przy okazji na szczescie znalazlam odpowiedz na pytanie, co sie dla mnie liczy tak naprawde. Powstal jakis plan, zarys tego co chce robic w zyciu, z jakimi ludzmi sie spotykac, gdzie mieszkac, pracowac, jak spedzac wolny czas. Bo jak juz odkrylam co jest najwazniejsze dla mnie, to wtedy juz wiedzialam co mam robic. A to odkrycie wbrew pozorom jest strasznie trudne, naprawde. Mamy wyprane mozgi, czy cholera wie co.
                                          Czasem brak mi wytrwalosci, czasem zawalam, przegrywam jakies bitwy, ale to i tak nie zmienia kierunku w ktorym daze. Tylko teraz bardziej ufam swojej intuicji, nie boje sie swoich mysli. Krotko- poznawanie samego siebie to cwiczenie, ktore dobrze mi robi.

                                          > No jest i co? Koniec dyskusji? Poki sie nie wyprostuje musi z tym zyc, zagospod
                                          > arowac te frustracje jakos. Jest taka mozliwosc, ze nigdy sie nie wyprostuje lu
                                          > b nie wyprostuje sie do konca wiec co?

                                          Wiec trzeba zmienic myslenie. Masz wybor. Widzisz tylko wycinek rzeczywistosci, akurat ten ktory Cie wnerwia. Spojrz calosciowo. Wszystko nie moze byc do dupy. Wiec skoro masz wybor, a masz, to ucz sie np. nie frustrowac czyms na co nie masz wplywu.
                                          Tylko nie wysnuwaj wnioskow, ze namawiam Cie do odzukiwania samej siebie. I tak sie podobno wszyscy sami oszukujemy, wiec tu nic sie nie zmienia ;-)))
                                          W gruncie rzeczy liczy sie jak zareagujesz na kazda sytuacje, ktora Cie spotyka. Mozesz sie wkurwiac, ze stoisz w korku na autostradzie i zawalasz jakies wazne terminy, albo czuc ulge, ze helikopter, ktory wlasnie laduje nie zabiera Cie na byc moze ostatnia przejazdzke w Twoim zyciu.

                                          > Trzeba dobrac co dziala dla tego co pije i
                                          > tego z frustracja itp. Trzeba stawiac na efektywnosc, a nie na idealny przepis
                                          > na powodzenie w danej przypadlosci.

                                          I co, gniew i nienawisc maja byc tym paliwem? W takim przypadku pozostaje tylko robic zaklady kiedy nabuzowanego delikwenta odwioza do czubkow.
                                          • hello-kitty2 Re: 'Biale' Swieta ;-) 30.12.16, 00:24
                                            mabelle2000 napisała:

                                            > Spoko, rozumiem. A co jest dla Ciebie najwazniejsze w zyciu? Nie musisz odpowia
                                            > dac. Wielu ludzi i tak nie zna odpowiedzi na to pytanie.
                                            > Mnie po ilus tam latach miotania chyba najbardziej pomogla taka chamska, brutal
                                            > na szczerosc przed sama soba. Skonczylo sie ukrywanie niewygodnej prawdy.Trzeba
                                            > bylo sie zmierzyc z gorsza wersja siebie. Ale przy okazji na szczescie znalazl
                                            > am odpowiedz na pytanie, co sie dla mnie liczy tak naprawde. Powstal jakis plan
                                            > , zarys tego co chce robic w zyciu, z jakimi ludzmi sie spotykac, gdzie mieszka
                                            > c, pracowac, jak spedzac wolny czas. Bo jak juz odkrylam co jest najwazniejsze
                                            > dla mnie, to wtedy juz wiedzialam co mam robic. A to odkrycie wbrew pozorom jes
                                            > t strasznie trudne, naprawde. Mamy wyprane mozgi, czy cholera wie co.
                                            > Czasem brak mi wytrwalosci, czasem zawalam, przegrywam jakies bitwy, ale to i t
                                            > ak nie zmienia kierunku w ktorym daze. Tylko teraz bardziej ufam swojej intuicj
                                            > i, nie boje sie swoich mysli. Krotko- poznawanie samego siebie to cwiczenie, kt
                                            > ore dobrze mi robi.

                                            Nie wiem co na to odpowiedzic. Nie mam planu na zycie. Nic nie jest dla mnie najwazniejsze. NIe daze w zadnym kierunku.

                                            > Wiec trzeba zmienic myslenie. Masz wybor. Widzisz tylko wycinek rzeczywistosci,
                                            > akurat ten ktory Cie wnerwia. Spojrz calosciowo. Wszystko nie moze byc do dupy
                                            > . Wiec skoro masz wybor, a masz, to ucz sie np. nie frustrowac czyms na co nie
                                            > masz wplywu.
                                            > Tylko nie wysnuwaj wnioskow, ze namawiam Cie do odzukiwania samej siebie. I tak
                                            > sie podobno wszyscy sami oszukujemy, wiec tu nic sie nie zmienia ;-)))
                                            > W gruncie rzeczy liczy sie jak zareagujesz na kazda sytuacje, ktora Cie spotyka
                                            > . Mozesz sie wkurwiac, ze stoisz w korku na autostradzie i zawalasz jakies wazn
                                            > e terminy, albo czuc ulge, ze helikopter, ktory wlasnie laduje nie zabiera Cie
                                            > na byc moze ostatnia przejazdzke w Twoim zyciu.

                                            Ja sie nie frustruje od kiedy mam prace. Rozmawiamy o Kombim i Proteinowym.

                                            > I co, gniew i nienawisc maja byc tym paliwem? W takim przypadku pozostaje tylko
                                            > robic zaklady kiedy nabuzowanego delikwenta odwioza do czubkow.

                                            Jeszcze raz: rozmawiamy co zrobic z frustracja, ktora jest. No wiec mozna ja przekluc na cos, co daje kopa, energie, a ze sie komus moze cos przepalic przy okazji, to co. I tak lepiej byc gniewnym niz sfrustrowanym.
                                            • mabelle2000 Re: 'Biale' Swieta ;-) 30.12.16, 00:37
                                              hello-kitty2 napisała:

                                              > Ja sie nie frustruje od kiedy mam prace. Rozmawiamy o Kombim i Proteinowym.

                                              Kicia, no ale skoro jak piszesz do niczego nie dazysz, to na cholere Ci praca?

                                              > Jeszcze raz: rozmawiamy co zrobic z frustracja, ktora jest. No wiec mozna ja pr
                                              > zekluc na cos, co daje kopa, energie, a ze sie komus moze cos przepalic przy ok
                                              > azji, to co. I tak lepiej byc gniewnym niz sfrustrowanym.

                                              Nie, to tak nie dziala. Nie likwiduje sie skutkow frustracji, tylko diagnozuje przyczyny jej powstawania. Frustracja rodzi sie w glowie, wiec bledne jest przekonanie, ze spowodowaly ja przyczyny zewnetrzne.
                                              • hello-kitty2 Re: 'Biale' Swieta ;-) 30.12.16, 08:46
                                                mabelle2000 napisała:

                                                > Kicia, no ale skoro jak piszesz do niczego nie dazysz, to na cholere Ci praca?

                                                Zeby zarabiac, byc uzytecznym i miec kontakt z ludzmi.

                                                > Nie, to tak nie dziala. Nie likwiduje sie skutkow frustracji, tylko diagnozuje
                                                > przyczyny jej powstawania. Frustracja rodzi sie w glowie, wiec bledne jest prze
                                                > konanie, ze spowodowaly ja przyczyny zewnetrzne.

                                                W idealnym rozwiazniu tak, nalezy likwidowac przyczyny ale tak jak mowisz skoro przyczyna jestem ja, a musze zyc, to musze radzic sobie z ta frustracja. Na przykladzie Kombiego: myslisz, ze to jest tak hop siup, ze on sie 'naprawi' do tego stopnia, ze jutro nie bedzie odczuwal frustracji? Miesiace, lata, a moze cale zycie bedzie kulal.
                                                Ja nie twierdze, ze przyczyny frustracji sa przyczyny zewnetrzne czyli wracajac do przykladu: nie kobiety i nie murzyni ale wlasnie najtrudniej przeskoczyc siebie. Wydaje mi sie, ze nie jest to mozliwe w 100%. To juz duzo jak zidentyfikujesz u siebie wszystkie schizy i nauczysz sie z nimi w miare dobrze funkcjonowac. Jakos tam je bezpiecznie realizowac, do jakiegos stopnia obejsc. Przyklad: w Polsce zawsze mialam kompleks, ze jestem za gruba, caly czas na jakies diecie, nienawidze jogurtow, bo cala mlodosc na tym cholernym nabiale. I ciagle jojo i ciagle spowrotem kompleks. Nudziarz pewnie by powiedzial, ze mam strzelic sobie antydepresanty i przestac jesc. W koncu mysle kurwa jak to obejsc: aha wyjade tam, gdzie wszyscy sa wyzsi i wieksi czyli na wstepie dostane kredyt, nastepnie zajme sie czyms gdzie ta moja wielkosc jest atutem. Wchodze w srodowisko i rozmawiam z gosciem i mowie, ze mam takie wielkie nogi, a on patrzy na mnie i mowi 'im wieksze tym lepsze' ;-). Dobra to trenuje, zeby byc wiekszym i im wiecej chce byc wieksza tym jestem mniejsza. Tadam! Ale mlodosc calkowiecie zjebana. Ze ja wczesniej na to nie wpadlam. Teraz trenuje tez zeby jesc, bo lubie sie nawpieprzac, gdzie ktos by powiedzial: przyczyna Twojego kompleksu jest, ze za duzo jesz. Przestan jesc tak duzo. Nie potrafie. Dla mnie jedzenie malo jest nie do przeskoczenia.
                                                • marek.zak1 Re: 'Biale' Swieta ;-) 30.12.16, 09:36
                                                  hello-kitty2 napisała:
                                                  Teraz trenuje tez zeby jesc, bo lubie sie nawpieprzac,
                                                  ----------------
                                                  Ja też. Mam duży apetyt, ale wiem, że jak przesadzę z jedzeniem, to dodatkowy trening to wyrówna. Ważne, żeby reagować od razu na skoki wagi.
                                                • gogol77 Re: 'Biale' Swieta ;-) 30.12.16, 12:15
                                                  hello-kitty2 napisała:
                                                  > Przyklad: w Polsce zawsze mialam kompleks, ze jestem za gruba, caly czas na jakies diecie,
                                                  >Wchodze w srodowisko i rozmawiam z gosciem i mowie, ze mam takie wielkie nogi, a on patrzy na mnie i mowi 'im wieksze tym lepsze' ;-). >

                                                  Kitka, synowa Takiej Jednej to bardzo duża kobita. Buty ma o numer większe niż syn, też nie ułomek. On wpatrzony w nią jak w obrazek. Ruchają się tak, że jej głośne orgazmy budzą Taką Jedną śpiącą w drugim pokoju. Niedawno urodziła synka - też wielki był/jest. Chowa się świetnie.
                                                  Nie masz planu na życie? Wcale nie jestem pewien czy taki plan to w ogóle trzeba mieć.
                                                  A jeśli mieć w ogóle - to powinien być bardzo ramowy.
                                                  Udane życie ma się wtedy gdy się na codzień dokonuje trafnych wyborów z tej puli możliwości, z tego co nam to życie podsuwa. A że to trochę totolotek. Tak, ale jak się trochę wysilić i ma się trochę szczęścia - to może być fajnie.
                                                • mabelle2000 Re: 'Biale' Swieta ;-) 30.12.16, 17:58
                                                  hello-kitty2 napisała:

                                                  > W idealnym rozwiazniu tak, nalezy likwidowac przyczyny ale tak jak mowisz skoro
                                                  > przyczyna jestem ja, a musze zyc, to musze radzic sobie z ta frustracja.

                                                  Jakie tam idealne rozwiazanie:-) Mozg ludzki jest plastyczny, podatny na "pranie"i "robienie z niego wody".
                                                  Dlatego jestem dobrej mysli, duzo rzeczy da sie odkrecic.
                                                  Tak mi sie przypomnialo, troche nie na temat:
                                                  Moja matka dokladnie bedac w tym wieku, w ktorym ja jestem teraz, juz sie zbierala na tamten swiat.Jej matka byla jeszcze dziesiec lat mlodsza kiedy umarla.
                                                  Ona mnie wychowala w takim absolutnym optyzmie, ze zycie jest darem, nawet jesli wydaje sie nam chujowe. No to teraz kurna juz nie mam wyjscia ;-) Wiesz, jak w tym kawalku " (...) We snie slyszalem matki glos- uczciwym badz, dobrym badz. Swiat. W tym slowie bylo cos- radosc i lek, milosc i falsz (...)"

                                                  > na przykladzie Kombiego: myslisz, ze to jest tak hop siup, ze on sie 'naprawi' do te
                                                  > go stopnia, ze jutro nie bedzie odczuwal frustracji?

                                                  Zaryzykuje twierdzenie, ze do tej *naprawy* potrzebni sa inni ludzie, ktorym by zaufal. Zaufanie to absolutna koniecznosc. Wtedy tak, wtedy ma szanse. Terapeuci, rodzina, a przede wszystkim przyjaciele.

                                                  Miesiace, lata, a moze cal
                                                  > e zycie bedzie kulal.
                                                  > Ja nie twierdze, ze przyczyny frustracji sa przyczyny zewnetrzne czyli wracajac
                                                  > do przykladu: nie kobiety i nie murzyni ale wlasnie najtrudniej przeskoczyc si
                                                  > ebie. Wydaje mi sie, ze nie jest to mozliwe w 100%. To juz duzo jak zidentyfiku
                                                  > jesz u siebie wszystkie schizy i nauczysz sie z nimi w miare dobrze funkcjonowa
                                                  > c. Jakos tam je bezpiecznie realizowac, do jakiegos stopnia obejsc.

                                                  Schizy da sie z powodzeniem leczyc farmakologicznie.

                                                  Przyklad: w
                                                  > Polsce zawsze mialam kompleks, ze jestem za gruba, caly czas na jakies diecie,
                                                  > nienawidze jogurtow, bo cala mlodosc na tym cholernym nabiale. I ciagle jojo i
                                                  > ciagle spowrotem kompleks. Nudziarz pewnie by powiedzial, ze mam strzelic sobi
                                                  > e antydepresanty i przestac jesc. W koncu mysle kurwa jak to obejsc: aha wyjade
                                                  > tam, gdzie wszyscy sa wyzsi i wieksi czyli na wstepie dostane kredyt, nastepni
                                                  > e zajme sie czyms gdzie ta moja wielkosc jest atutem. Wchodze w srodowisko i ro
                                                  > zmawiam z gosciem i mowie, ze mam takie wielkie nogi, a on patrzy na mnie i mow
                                                  > i 'im wieksze tym lepsze' ;-). Dobra to trenuje, zeby byc wiekszym i im wiecej
                                                  > chce byc wieksza tym jestem mniejsza. Tadam! Ale mlodosc calkowiecie zjebana. Z
                                                  > e ja wczesniej na to nie wpadlam. Teraz trenuje tez zeby jesc, bo lubie sie naw
                                                  > pieprzac, gdzie ktos by powiedzial: przyczyna Twojego kompleksu jest, ze za duz
                                                  > o jesz. Przestan jesc tak duzo. Nie potrafie. Dla mnie jedzenie malo jest nie d
                                                  > o przeskoczenia.

                                                  A wystarczylo trafic w srodowisko, gdzie dodatkowe punkty dostaje sie za oryginalnosc. W sumie to smutne co piszesz.
                                          • zawle Re: 'Biale' Swieta ;-) 30.12.16, 12:34
                                            mabelle2000 napisała:
                                            > Wiec trzeba zmienic myslenie. Masz wybor. Widzisz tylko wycinek rzeczywistosci,
                                            > akurat ten ktory Cie wnerwia. Spojrz calosciowo. Wszystko nie moze byc do dupy
                                            > . Wiec skoro masz wybor, a masz, to ucz sie np. nie frustrowac czyms na co nie
                                            > masz wplywu.

                                            To jest możliwe tylko w jednym przypadku....gdy to co cię frustruje, nie ma wpływu na twoje życie. Frustracja pełni w życiu bardzo ważną funkcję..informuje nas o tym, co uwiera, jest niewygodne i sprawia ból. Nie wiem jak to wyłączenie miałoby wyglądać? Nie chodzi Ci o ten mechanizm w którym szef Cię jebie, partner bije, dzieci olewają a Ty wiesz że możesz tego zmienić i starasz się przestać czuć?
                                            • mabelle2000 Re: 'Biale' Swieta ;-) 30.12.16, 17:24
                                              zawle napisała:

                                              > To jest możliwe tylko w jednym przypadku....gdy to co cię frustruje, nie ma wpł
                                              > ywu na twoje życie.

                                              Zawsze frustracja wplywa na zycie, dlatego trzeba rozgryzc skad ona sie bierze, jaka jest jej przyczyna.
                                              W niektorych przypadkach moze sie okazac, ze wlasciwie wszystko co nie po naszej mysli powoduje wkurw ( znam takich ludzi).To jakby opierdalac chmure, ze mi deszcz zsyla.

                                              Frustracja pełni w życiu bardzo ważną funkcję..informuje na
                                              > s o tym, co uwiera, jest niewygodne i sprawia ból. Nie wiem jak to wyłączenie m
                                              > iałoby wyglądać? Nie chodzi Ci o ten mechanizm w którym szef Cię jebie, partner
                                              > bije, dzieci olewają a Ty wiesz że możesz tego zmienić i starasz się przestać
                                              > czuć?

                                              Nie moge czy nie chce zmienic?
                                              Jesli postanawiam nie zmieniac ( moj wybor), to musze, jesli nie chce byc ciagle sfrustrowanym, nauczyc sie to akceptowac ( znowu moj wybor)
                                              • zawle Re: 'Biale' Swieta ;-) 30.12.16, 17:40
                                                mabelle2000 napisała:
                                                > Zawsze frustracja wplywa na zycie, dlatego trzeba rozgryzc skad ona sie bierze,
                                                > jaka jest jej przyczyna.
                                                > W niektorych przypadkach moze sie okazac, ze wlasciwie wszystko co nie po nasze
                                                > j mysli powoduje wkurw ( znam takich ludzi).To jakby opierdalac chmure, ze mi d
                                                > eszcz zsyła

                                                Gdy to co cię frustruje , a nie że frustracja. A teraz podam przykład który to symbolizuje, ale jest pokrętny: ktoś wyzywa dziecko, ale dziecko nie jest Twoje. To sobie możesz pomyśleć: no nie mogę się wkurwiać że chmura deszcz zsyła, ważne że na mnie nie pada.
                                                ;)
                                                A drugi jest taki....jesteś w zamkniętym pomieszczeniu z kilkorgiem osób. Czujesz gaz. Gadasz im żeby drzwi otworzyli, ale oni nie chcą, bo na dworzu wieje- zimna się boją. Chcesz drzwi otworzyć sama, ale oni mają klucz i mówią do Ciebie że robisz niepotrzebną panikę i masz wkurwa na wszystko.

                                                > Nie moge czy nie chce zmienic?
                                                > Jesli postanawiam nie zmieniac ( moj wybor), to musze, jesli nie chce byc ciagl
                                                > e sfrustrowanym, nauczyc sie to akceptowac ( znowu moj wybor)

                                                Nie możesz. Bo to jedyna robota jaką masz. Jesteś mieszkanką kraju muzułmańskiego. Dzieci zaś masz w Polsce i gówno im możesz zrobić;)
                                                Nie masz wyboru, za to możesz przestać czuć. Wiesz ilu znam ludzi którzy przestali? ( lub tak im się wydaje i nazywają to coachingowo- potrafią dać sobie spokój z rzeczami na które nie mają wpływu?
                                                :)
                                                • mabelle2000 Re: 'Biale' Swieta ;-) 30.12.16, 18:23
                                                  zawle napisała:

                                                  > Gdy to co cię frustruje , a nie że frustracja. A teraz podam przykład który to
                                                  > symbolizuje, ale jest pokrętny: ktoś wyzywa dziecko, ale dziecko nie jest Twoje
                                                  > . To sobie możesz pomyśleć: no nie mogę się wkurwiać że chmura deszcz zsyła, wa
                                                  > żne że na mnie nie pada.
                                                  > ;)

                                                  No niezupelnie, albo wkurw albo reakcja. Albo bezsilnosc, ale to juz nie jest frustracja.

                                                  > A drugi jest taki....jesteś w zamkniętym pomieszczeniu z kilkorgiem osób. Czuje
                                                  > sz gaz. Gadasz im żeby drzwi otworzyli, ale oni nie chcą, bo na dworzu wieje- z
                                                  > imna się boją. Chcesz drzwi otworzyć sama, ale oni mają klucz i mówią do Ciebie
                                                  > że robisz niepotrzebną panikę i masz wkurwa na wszystko.

                                                  Jesli gaz to probuje przekonac, chyba, ze zwiaza i zaknebluja. Frustracji nie ma.

                                                  > Nie możesz. Bo to jedyna robota jaką masz. Jesteś mieszkanką kraju muzułmańskie
                                                  > go. Dzieci zaś masz w Polsce i gówno im możesz zrobić;)
                                                  > Nie masz wyboru, za to możesz przestać czuć. Wiesz ilu znam ludzi którzy przest
                                                  > ali? ( lub tak im się wydaje i nazywają to coachingowo- potrafią dać sobie spok
                                                  > ój z rzeczami na które nie mają wpływu?
                                                  > :)

                                                  I to jest zle wedlug Ciebie? To nawet na logike ma sens, zeby nie marnowac energii na bezuzyteczne myslenie:-)
                                                  Poza tym zaden przypadek, zadna sytuacja nie jest dana raz na zawsze. Nic nie jest niezmienne. Taka jest natura zycia. Sek w tym, ze tkwiacy w pulapce nie czynia nawet planow, zeby sie z niej wydostac. Podejrzewam, ze to ich frustruje, ta blokada w glowie, a nie zycie rzucajace klody pod nogi.
                                                  • zawle Re: 'Biale' Swieta ;-) 30.12.16, 19:03
                                                    mabelle2000 napisała:
                                                    > No niezupelnie, albo wkurw albo reakcja. Albo bezsilnosc, ale to juz nie jest f
                                                    > rustracja.

                                                    Nie albo, albo. Ludzie tak nie działają.

                                                    > Jesli gaz to probuje przekonac, chyba, ze zwiaza i zaknebluja. Frustracji nie m
                                                    > a.

                                                    To ja już odkryłam tajemnicę...Ty masz jakiś wmontowany guzik, który Ci czucie wyłącza czasowo lub na stałe. Dawaj adres, cenę i opcje:))

                                                    > I to jest zle wedlug Ciebie? To nawet na logike ma sens, zeby nie marnowac ener
                                                    > gii na bezuzyteczne myslenie:-)

                                                    No co Ty...inne niż moje. Tyle że świat by nic do przodu nie poszedł, gdyby wszyscy nie marnowali energii na myślenie które może wydawać się bezużyteczne.

                                                    > Poza tym zaden przypadek, zadna sytuacja nie jest dana raz na zawsze. Nic nie j
                                                    > est niezmienne. Taka jest natura zycia. Sek w tym, ze tkwiacy w pulapce nie czy
                                                    > nia nawet planow, zeby sie z niej wydostac. Podejrzewam, ze to ich frustruje, t
                                                    > a blokada w glowie, a nie zycie rzucajace klody pod nogi.

                                                    Oj tam zaraz frustruje..oni po prostu nie myślą bezużytecznie:))
                                                  • mabelle2000 Re: 'Biale' Swieta ;-) 30.12.16, 19:29
                                                    zawle napisała:

                                                    > Nie albo, albo. Ludzie tak nie działają.

                                                    No to przyjmijmy, ze wszystkim skacze adrenalina, tylko jednych pcha do dzialania, a inni musza sobie pobiadolic. Moze byc? ;-)

                                                    > To ja już odkryłam tajemnicę...Ty masz jakiś wmontowany guzik, który Ci czucie
                                                    > wyłącza czasowo lub na stałe. Dawaj adres, cenę i opcje:))

                                                    :-)
                                                    Czucie mi sie nie wylacza, tylko szok mija szybko ;-) A skoro stan szoku minal, to kombinuje co zrobic, jak sie wygrzebac. No nie twierdze, ze to sa jakies skomplikowane procesy myslowe, ale absorbuja mnie na tyle, zeby poczuc jakis postep.

                                                    > No co Ty...inne niż moje. Tyle że świat by nic do przodu nie poszedł, gdyby wsz
                                                    > yscy nie marnowali energii na myślenie które może wydawać się bezużyteczne.

                                                    To zalezy. Jesli w tym mysleniu jest kreatywnosc i pierwiastek nadziei, to moze sie okazac calkiem uzyteczne. Natomiast samo bicie sie z myslami bez wnioskow i refleksji jest bezuzyteczne. Tak mi sie wydaje.

                                  • proteinowy.na.chwile Re: 'Biale' Swieta ;-) 30.12.16, 13:09
                                    mabelle2000 napisała:

                                    > Optymistyczny wariant jest taki, ze z wiekiem czlek lagodnieje i scigac sie prz
                                    > estaje, a przynajmniej nauczyl sie czasem odpuszczac.

                                    Rzuć okiem jak gdzies tam niedaleko Marek "pociągnął z buta" Sabata.

                                    > > A zrod
                                    > > lo wygląda tak: mozna swiadomie pchnac frustracje w Gniew i Nienawiść.
                                    >
                                    > A po co ? Nie lepiej zmieniac swoje zycie tak, zeby nie miec powodow ani do fru
                                    > stracji, ani do gniewu ? No chyba, ze ktos ma genetycznie wpisany wkurw na bliz
                                    > nich, to rzeczywiscie nic sie nie poradzi.

                                    Czas miedzy bodźcem wywołującym frustracje a sama frustracja: sekundy. Czas na przebudowę swojego życia: znaczna czesc owego. A wlasnie: co masz na mysli mowiac o przebudowie zycia? Ze jak kogo zdenerwuje zona - to sie rozwieść, jak praca - to sie zwolnić, a jak uszy - to uciąć? Czy chodzi o "po co sie denerwować, kiedy mozna sie nie denerwować"?
                                    • marek.zak1 Re: 'Biale' Swieta ;-) 30.12.16, 14:08
                                      proteinowy.na.chwile napisał(a):

                                      > mabelle2000 napisała:
                                      >
                                      > > Optymistyczny wariant jest taki, ze z wiekiem czlek lagodnieje i scigac sie przestaje, a przynajmniej nauczyl sie czasem odpuszczac.
                                      >
                                      > Rzuć okiem jak gdzies tam niedaleko Marek "pociągnął z buta" Sabata.
                                      ----------------------------
                                      Nie mogę znaleźć, ale późnym wieczorem przy winku mogło się zdazrzyć. Jeśli chodzi o łagodnienie, to niekoniecznie. Jak ktoś jest nerwowy - jest bardziej nerwowy


                                      > Czas miedzy bodźcem wywołującym frustracje a sama frustracja: sekundy. Czas na przebudowę swojego życia: znaczna czesc owego. A wlasnie: co masz na mysli mowiac o przebudowie zycia? Ze jak kogo zdenerwuje zona - to sie rozwieść,
                                      ---------------------
                                      Nie chodzi przecież o denerwowanie, bo jak są emocje to i są nerwy. A za nerwy w pracy to przecież płacą.
                                      Dzisiaj ostatni dzień w biurze. Wpadłem na chwilę, wyjąłem kartki ze skrzynki. Good bye 2016.
                                    • mabelle2000 Re: 'Biale' Swieta ;-) 30.12.16, 16:44
                                      proteinowy.na.chwile napisał(a):

                                      > Czas miedzy bodźcem wywołującym frustracje a sama frustracja: sekundy.

                                      A co Cie tak konkretnie frustruje jesli wolno zapytac? Bo czuje, ze w tym niezrozumieniu bedziemy sie tak bujac jeszcze z dziesiec postow.
                                      Jesli przyjac, ze zycie w samej swojej naturze niesie zmiany, a naprawde waznych rzeczy w zyciu jest zaledwie kilka, to o frustracji mozemy mowic w naprawde wyjatkowych przypadkach. Podasz prosze jakies konkretne przyklady?

                                      > przebudowę swojego życia: znaczna czesc owego. A wlasnie: co masz na mysli mowi
                                      > ac o przebudowie zycia? Ze jak kogo zdenerwuje zona - to sie rozwieść, jak prac
                                      > a - to sie zwolnić, a jak uszy - to uciąć?

                                      Nie masz swiadomosci, ze jestes za swoje zycie odpowiedzialny? Scedowales na kogos wszystkie decyzje dotyczace swojej osoby? Nie? No wiec zmieniasz swoje zycie tak czy tak.


                                      Czy chodzi o "po co sie denerwować,
                                      > kiedy mozna sie nie denerwować"?

                                      Tak, to przede wszystkim. Jesli mobilizuje mnie stres i zawsze szukam rozwiazania do skutku, to pochlania to wiekszosc mojej energii, wiec gdzie tu jeszcze miejsce na nerwy? A Ty masz inaczej?
                                      • proteinowy.na.chwile Re: 'Biale' Swieta ;-) 31.12.16, 00:49
                                        > A co Cie tak konkretnie frustruje jesli wolno zapytac?

                                        A nie wiem dokładnie. Tak na dłużej to są takie same napięcia jak u wszystkich chyba: rozdźwięk między aspiracjami a możliwościami, opór materii przy zmianie czegoś, niemożliwość usunięcia pewnych ograniczeń które mają wpływ na jakość mojego życia. Aparat motywacyjny składa sie chyba z kijów i marchewek jakimi jedne cześci mózgu straszą/mamią inne (np "nie nażresz się dziś jak świnia - podupczysz jutro jak knur").
                                        • mabelle2000 Re: 'Biale' Swieta ;-) 31.12.16, 09:36
                                          proteinowy.na.chwile napisał(a):

                                          > A nie wiem dokładnie. Tak na dłużej to są takie same napięcia jak u wszystkich
                                          > chyba: rozdźwięk między aspiracjami a możliwościami, opór materii przy zmianie
                                          > czegoś, niemożliwość usunięcia pewnych ograniczeń które mają wpływ na jakość mo
                                          > jego życia.

                                          Czyli zaden konkret. Z calym szcunkiem, ale to sa rozkminy dwudziestokilkulatka, ktory stojac u progu zycia spala sie w mysleniu, ze nie jest zbyt dobry i chce naraz zrobic kariere, bzykac sie z atrakcyjna kobieta i marzy, ze jego zycie bedzie idealne. Nie bedzie. To nie jest przytyk do Ciebie, to ogolna obserwacja.

                                          jeszcze Aparat motywacyjny składa sie chyba z kijów i marchewek jakimi jedn
                                          > e cześci mózgu straszą/mamią inne (np "nie nażresz się dziś jak świnia - podupc
                                          > zysz jutro jak knur").

                                          No i ? Dzieki temu jest rownowaga. Taka jest ludzka natura, bo tylko w ten sposob czlowieka mozna sklonic do dzialania.
                                          • zawle Re: 'Biale' Swieta ;-) 31.12.16, 09:45
                                            A nie chodzi raczej o zestawienie pewnych przeżyć? Ty proteinowy mówiłeś że sam wiele osiągnąłeś- sobą zarządzając, swoim potencjałem i pomimo własnych ograniczeń. To dotyczy nie tylko pracy, ale zbudowania własnego światopoglądu i całej reszty. To daje poczucie sprawczości, mocy i daje kopa do przodu. Ale Twój świat się w którymś momencie kończy, a zaczyna się kooperacja w innymi ludźmi, sytuacjami zewnętrznymi. I tu zong, bo jak na siebie masz nieograniczony nieomal wpływ, tak na zewnętrze znikomy ( w porównaniu do siebie). A przyhamowany w biegu koń to właśnie ta frustracja.
                                            Coś w ten deseń?
                                            • mabelle2000 Re: 'Biale' Swieta ;-) 31.12.16, 09:56
                                              zawle napisała:

                                              > Ale Twój świ
                                              > at się w którymś momencie kończy, a zaczyna się kooperacja w innymi ludźmi, syt
                                              > uacjami zewnętrznymi. I tu zong, bo jak na siebie masz nieograniczony nieomal w
                                              > pływ, tak na zewnętrze znikomy ( w porównaniu do siebie). A przyhamowany w bieg
                                              > u koń to właśnie ta frustracja.
                                              > Coś w ten deseń?

                                              No ale Zawle, kto jest na tyle naiwny, zeby projektowac sobie zmiany innych ( doroslych! ) osob? To ze dopuszczamy sie czasem manipulacji, chcac uzyskac jakies korzysci- i warto miec tego swiadomosc- to absolutnie nie znaczy, ze wszyscy ci ludzie beda z nami zawsze wspolpracowac.
                                              • zawle Re: 'Biale' Swieta ;-) 31.12.16, 10:54
                                                mabelle2000 napisała:
                                                > No ale Zawle, kto jest na tyle naiwny, zeby projektowac sobie zmiany innych ( d
                                                > oroslych! ) osob? To ze dopuszczamy sie czasem manipulacji, chcac uzyskac jakie
                                                > s korzysci- i warto miec tego swiadomosc- to absolutnie nie znaczy, ze wszyscy
                                                > ci ludzie beda z nami zawsze wspolpracowac.

                                                Ja. Bez manipulacji- świadoma jest niezgodna z moimi wartościami.
                                                • mabelle2000 Re: 'Biale' Swieta ;-) 31.12.16, 11:06
                                                  zawle napisała:

                                                  > Ja. Bez manipulacji- świadoma jest niezgodna z moimi wartościami.

                                                  Przyklad manipulacji: chcesz przeprowadzic ankiete. Wiekszosc zapytanych Cie zbywa. Zacznij wiec od pytania " czy ocenia pan/pani siebie jako osobe uczynna? " Wiekszosc odpowie, ze tak. Wiec jak im potem podsuniesz reszte ankiety do wypelnienia, to ta wiekszosc nie bedzie potrafila Ci odmowic.

                                                  A tak w praktyce- druga osobe pewnie daloby sie zmienic, ale do tego potrzeba checi. Ja tych checi nie mam. Ale moze Cie zle zrozumialam, bo moze chodzi Ci o jakis naturalny proces dopasowania (?)
                                                  • zawle Re: 'Biale' Swieta ;-) 31.12.16, 11:24
                                                    mabelle2000 napisała:
                                                    > Przyklad manipulacji: chcesz przeprowadzic ankiete. Wiekszosc zapytanych Cie zb
                                                    > ywa. Zacznij wiec od pytania " czy ocenia pan/pani siebie jako osobe uczynna? "
                                                    > Wiekszosc odpowie, ze tak. Wiec jak im potem podsuniesz reszte ankiety do wype
                                                    > lnienia, to ta wiekszosc nie bedzie potrafila Ci odmowic.

                                                    hehe...tyle że na nie ankietuję:)) I te techniki są mi tak dobrze znane że aż żenujące.

                                                    > A tak w praktyce- druga osobe pewnie daloby sie zmienic, ale do tego potrzeba c
                                                    > heci. Ja tych checi nie mam. Ale moze Cie zle zrozumialam, bo moze chodzi Ci o
                                                    > jakis naturalny proces dopasowania (?)

                                                    W ogóle o zmianę drugiej osoby mi nie chodziło...to oczywiste. Dopasowujemy się naturalnie ( jak powiedziała Kitka, jesteśmy wyznawcami tej samej religii) albo dajemy sobie spokój. Z bliskimi nie mam w ogóle problemu. Najbliższych akceptuję ( nie są w końcu tak daleko ode mnie- moja krew), bliskich wybieram starannie. Najbardziej mnie frustruje praca. I to co tam widzę. Czasami nie da się odpuścić. Bo odpuszczenie wróci do Ciebie rykoszetem i bolesnym kopem w dupę. Więc twój wybór dotyczy tego kiedy chcesz w tą dupę dostać. I świadomym wyborze pomiędzy złem i złem. Gdybym sprzedawała pieczarki na bazarze, mogłabym odpuścić. Ode mnie zależy czasami zbyt wiele z cudzego życia.
                                                  • mabelle2000 Re: 'Biale' Swieta ;-) 31.12.16, 11:48
                                                    zawle napisała:

                                                    > hehe...tyle że na nie ankietuję:)) I te techniki są mi tak dobrze znane że aż ż
                                                    > enujące.

                                                    Sa powszechne. Niektorzy nazywaja to sprytem, umiejetnoscia wplywania na innych. W niektorych srodowiskach to sa bardzo preferowane zachowania.

                                                    > Najbardziej mnie frustruje praca. I to co tam widzę. Czasami nie da się odp
                                                    > uścić. Bo odpuszczenie wróci do Ciebie rykoszetem i bolesnym kopem w dupę. Więc
                                                    > twój wybór dotyczy tego kiedy chcesz w tą dupę dostać. I świadomym wyborze pom
                                                    > iędzy złem i złem. Gdybym sprzedawała pieczarki na bazarze, mogłabym odpuścić.
                                                    > Ode mnie zależy czasami zbyt wiele z cudzego życia.

                                                    Tak sobie wyobrazilam lekarza, ktory wciaz musi wybierac miedzy zyciem, a smiercia, miedzy rutyna a wspolczuciem. I wciaz musi podejmowac ryzyko za innych ludzi. I tak sobie mysle, ze frustracja predko by go zabila, w dodatku bylby skonczony w swoim zawodzie. Jedno jest pewne- on musi dzialac skutecznie, operujac w przestrzeni autentycznych zyciowych dramatow. Tam nie ma czasu na frustracje.
                                                  • zawle Re: 'Biale' Swieta ;-) 31.12.16, 13:20
                                                    mabelle2000 napisała:
                                                    > Tak sobie wyobrazilam lekarza, ktory wciaz musi wybierac miedzy zyciem, a smier
                                                    > cia, miedzy rutyna a wspolczuciem. I wciaz musi podejmowac ryzyko za innych lud
                                                    > zi. I tak sobie mysle, ze frustracja predko by go zabila, w dodatku bylby skonc
                                                    > zony w swoim zawodzie. Jedno jest pewne- on musi dzialac skutecznie, operujac w
                                                    > przestrzeni autentycznych zyciowych dramatow. Tam nie ma czasu na frustracje.

                                                    To jednak zakwalifikuję do wyborów wewnętrznych. Mnie chodziło o te zewnętrzne...środki, współpracownicy, polityka firmy.
                                            • proteinowy.na.chwile Re: 'Biale' Swieta ;-) 01.01.17, 02:21
                                              > A przyhamowany w biegu koń to właśnie ta frustracja.
                                              Coś w ten deseń? <

                                              Tak, dobrze ujęte. Tu sie wpuściłem troche w nie swoje maliny doradzając Kombiemu przerobienie frustracji na wkurw, bo go te czarne kutasy zżerają. Ja nie mam problemu z frustracja, bo frustracja musi byc i płakać nie ma co. Na zdrowy rozsądek: jak sie da to dobrze przerobić na cos użytecznego, a jak sie nie da to przeczekać. Ludziom ktorzy mowia ze da sie zyc bez frustracji nie wierze, bo sie juz tyle bullshitu najadłem na wszystkich frontach, ze nikomu w nic nie wierze.
                                          • marek.zak1 Re: 'Biale' Swieta ;-) 31.12.16, 09:56
                                            mabelle2000 napisała:

                                            > Czyli zaden konkret. Z calym szcunkiem, ale to sa rozkminy dwudziestokilkulatka , ktory stojac u progu zycia spala sie w mysleniu, ze nie jest zbyt dobry i chce naraz zrobic kariere, bzykac sie z atrakcyjna kobieta i marzy, ze jego zycie bedzie idealne. Nie bedzie. To nie jest przytyk do Ciebie, to ogolna obserwacja.
                                            -----------------------------
                                            Nie, to są wątpliwości człowieka, który podjął kluczowa decyzję, oparta o racjonalne argumenty i ciągle nie wie, czy nie popełnił błędu. Tak więc np. zamiast zostać malarzem, o czym marzył, został np. inżynierem. nawet zawodowe sukcesy nie pozwalają zapomnieć o młodzieńczych marzeniach. Tak więc jest to konflikt między racjonalnością i emocjami.
                                            Podobnie w sprawach prywatnych, gdzie rozsądne związanie się z ,,odpowiednią" kandydatką / kandydatem skutkuje wewnętrznym oporem, wątpliwościami i rozterkami.
                                            Przerabiałem to, gdyż studiowałem równolegle na politechnice i w szkole muzycznej i w którymś momencie wybrałem politechnikę. Przez długi czas zastanawiałem się, czy nie popełniłem błędu, bo świat sztuki to jednak kusi.
                                            • mabelle2000 Re: 'Biale' Swieta ;-) 31.12.16, 10:21
                                              marek.zak1 napisał:

                                              > Nie, to są wątpliwości człowieka, który podjął kluczowa decyzję, oparta o racjo
                                              > nalne argumenty i ciągle nie wie, czy nie popełnił błędu.

                                              W kazda nasza decyzje jest wpisane ryzyko, ze sie nie uda. A watpliwosci sa naturalna konsekwencja kazdego wyboru. Problem jest wtedy, kiedy konkretne dzialania, majace sluzyc realizacji planu, zastepujemy tymi wlasnie watpliwosci. Te watpliwosci dominuja, sa powodem frustracji, zwlaszcza jesli nie od razu nastapi oczekiwany efekt. I o tym tu mowa.

                                              > Podobnie w sprawach prywatnych, gdzie rozsądne związanie się z ,,odpowiednią"
                                              > kandydatką / kandydatem skutkuje wewnętrznym oporem, wątpliwościami i rozterkami

                                              Skad Ty ten przyklad wytrzasnales? :-) A jestes pewien, ze to wybor, decyzja? Bo mnie to wyglada na akt kapitulacji, ktorego efekt koncowy da sie przewidziec od samego poczatku.

                                              • marek.zak1 Re: 'Biale' Swieta ;-) 31.12.16, 10:33
                                                mabelle2000 napisała:

                                                > marek.zak1 napisał:
                                                >
                                                > > Nie, to są wątpliwości człowieka, który podjął kluczowa decyzję, oparta oracjonalne argumenty i ciągle nie wie, czy nie popełnił błędu.
                                                >
                                                > W kazda nasza decyzje jest wpisane ryzyko, ze sie nie uda. A watpliwosci sa naturalna konsekwencja kazdego wyboru.
                                                -----------------------------------------
                                                Jeśli wybierasz między anglistyką, a germanistyką, stomatologią jest czymś innym, niż między marzeniem o aktorstwie a wymienioną anglistyką. jest to wybór między marzeniem z bardzo wysokim ryzykiem i racjonalnością.

                                                >
                                                > Skad Ty ten przyklad wytrzasnales? :-) A jestes pewien, ze to wybor, decyzja? Bo mnie to wyglada na akt kapitulacji, ktorego efekt koncowy da sie przewidziec od samego poczatku.
                                                --------------------------------------
                                                Jak to? Przecież tu na forum wiele się mówi o wyborze najlepszego / najlepszej z dostępnych, jako REGUŁĘ dla większości. Dla Ciebie to kapitulacja? Romantyczka :)
                                                >
                                                • mabelle2000 Re: 'Biale' Swieta ;-) 31.12.16, 10:54
                                                  marek.zak1 napisał:

                                                  > Jeśli wybierasz między anglistyką, a germanistyką, stomatologią jest czymś inny
                                                  > m, niż między marzeniem o aktorstwie a wymienioną anglistyką. jest to wybór mię
                                                  > dzy marzeniem z bardzo wysokim ryzykiem i racjonalnością.

                                                  W takim razie zapytam- kiedy koncza sie watpliwosci " czy podjalem sluszna decyzje " a zaczyna satysfakcja z samej decyzji? Bo rozumiesz, cale zycie nie da sie medytowac co byloby dla mnie lepsze.

                                                  > Jak to? Przecież tu na forum wiele się mówi o wyborze najlepszego / najlepszej
                                                  > z dostępnych, jako REGUŁĘ dla większości. Dla Ciebie to kapitulacja? Romantyczk
                                                  > a :)

                                                  Jesli juz na wstepie przy wyborze partnera/ partnerki pojawiaja sie watpliwosci, to znaczy, ze decyzja niesie ze soba niezwykle wysokie ryzyko porazki ( Osobiscie nie znam osoby, ktora wchodzac w zwiazek deklarowala wielka milosc i rownoczesnie miala jakies watpliwosci. Ty znasz? )
                                                  Dlatego przyklad wyboru meza/ zony nie jest zbyt dobry, bo tu przy wyborze kierujemy sie najmniejszym ryzykiem. W biznesie moze byc odwrotnie- wariant najbardziej ryzykowny moze nam przyniesc najwieksze korzysci.
                                                  • marek.zak1 Re: 'Biale' Swieta ;-) 31.12.16, 11:03
                                                    mabelle2000 napisała:


                                                    > W takim razie zapytam- kiedy koncza sie watpliwosci " czy podjalem sluszna decyzje " a zaczyna satysfakcja z samej decyzji? Bo rozumiesz, cale zycie nie da sie medytowac co byloby dla mnie lepsze.
                                                    ---------------------
                                                    Do tych marzeń, jeśli takowe były, wraca sie czasami długo.

                                                    >
                                                    > Jesli juz na wstepie przy wyborze partnera/ partnerki pojawiaja sie watpliwosci, to znaczy, ze decyzja niesie ze soba niezwykle wysokie ryzyko porazki ( Osobiscie nie znam osoby, ktora wchodzac w zwiazek deklarowala wielka milosc i rownoczesnie miala jakies watpliwosci. Ty znasz? )
                                                    -----------------------
                                                    Zobacz ,,Noce i Dnie". To czysty przypadek. A ja pozwoliłem sobie na uwagi w temacie:

                                                    Kiedy zamykam oczy

                                                    Jestem kobietą spełnioną,
                                                    Dobrą matką, wierną żoną.
                                                    Mam męża bardzo dobrego,
                                                    Statecznego, spokojnego.

                                                    Jestem kobietą szczęśliwą,
                                                    Ładną, nawet urodziwą.
                                                    Mam dom i życie udane,
                                                    Wszystko jest czyste, zadbane.

                                                    Kiedy oczy zamykam,
                                                    Widzę, jak biegnie w oddali.
                                                    A ja przed nim uciekam,
                                                    Ze strachu, co mnie spalił.

                                                    Wszystko mi się udało,
                                                    Niczego nie mam za mało.
                                                    Jestem, spokojna, szczęśliwa,
                                                    Życie mi miło upływa.

                                                    Kiedy zamykam oczy,
                                                    Widzę jego, tamtego.
                                                    Jego uśmiech uroczy,
                                                    Ciężko żyć bez niego.

                                                    Wchodzi boso do jeziora,
                                                    Przynosi mi nenufary.
                                                    Dzwoni budzik. Wstać pora.
                                                    Tamto, to tylko czary.



                                              • hello-kitty2 Re: 'Biale' Swieta ;-) 31.12.16, 11:07
                                                mabelle2000 napisała:

                                                > Skad Ty ten przyklad wytrzasnales? :-) A jestes pewien, ze to wybor, decyzja?
                                                > Bo mnie to wyglada na akt kapitulacji, ktorego efekt koncowy da sie przewidziec
                                                > od samego poczatku.

                                                NIe sadze by Proteinowy sie uchylal od trzezwego wyboru. POza tym my tu koncentrujemy sie na seksie, bo taka tematyka forum ale jest cala gama innych aspektow zycia zwiazkowego, w ktorych zona Proteiniowego moze jest zona idealna, dla Niego. On o tym pisal, nawet poszedl w przyklady na moja chyba prosbe. Kazdy to lekcewazy, popycha na margines. Moze on nie mogl inaczej. Znam to z autopsji. Tez nie moglam inaczej. Kazdy wybor byl najlepszy z mozliwych opcji wtedy i tylko wtedy, gdy go dokonywalam. Jestesmy ograniczeni tyloma czynnikami, a najbardziej soba. Kazdego dnia pytam sie siebie czy to byl najlepiej wykorzystany czas/dzien, bo kolejnego moze nie byc. I nawet jak wolny dzien poswiecilam na zapicie sie i spanie, to wychodzi mi, ze wykorzystalam go najlepiej jak moglam/umialam. Swoja droga przedawkowanie narkotykow to dobra smierc.

                                                Przechodzac plynnie do pytania: do robicie na Sylwestra? U mnie spadl snieg. Dziwne. Zaraz kupie sobie jakies body czy jakis gorset (nie wiem czy jeszcze takowe produkuja?), bo mam koronkowa, przezroczysta, czarna bluzke wiec trzeba jakos ogarnac cycki pod. Nie wiem czy wyprostowac wlosy? Jak ostatnio jak mi kumpela wyprostowala prostownica, to mialam juz do pasa. Mowi, ze faceci szaleja, jak wlosy opadaja i przykrywaja piersi. Kiedys ogladalam reality show Matchmaker, to mowila babka, ze krecone wlosy absolutnie sie nie sprzedaja, tylko proste, lejace, atlasowe. Prawda to? Jak zdarzylo mi sie przyjsc w rozpuszczonych do pracy to wolali za mna Merida. Kto? Potem patrze; postac z jakiejs bajki. No nie. To jak sie nie uda kupic zakrywajacego body to chyba wyprostuje zeby zakrywaly. Panie jak sie ubieracie? Jakies triki na poprawe sylwetki? Co pijecie?
                                                • mabelle2000 Re: 'Biale' Swieta ;-) 31.12.16, 11:22
                                                  hello-kitty2 napisała:

                                                  >Kazdy wybor byl najlepszy z mozliwych opcji wtedy i tylko
                                                  > wtedy, gdy go dokonywalam. Jestesmy ograniczeni tyloma czynnikami, a najbardzi
                                                  > ej soba. Kazdego dnia pytam sie siebie czy to byl najlepiej wykorzystany czas/d
                                                  > zien, bo kolejnego moze nie byc. I nawet jak wolny dzien poswiecilam na zapicie
                                                  > sie i spanie, to wychodzi mi, ze wykorzystalam go najlepiej jak moglam/umialam

                                                  No i doszlismy do sedna sprawy. Skoro wybor najlepszy z mozliwych, to skad ta frustracja? Zeby sobie ponarzekac? :-)
                                                  Mowia, ze spokoj osiaga sie wtedy kiedy potrafi sie bez darcia szat i jeku zawodu udzwignac konsekwencje wlasnych wyborow. Cos w tym jest.

                                                  > . Swoja droga przedawkowanie narkotykow to dobra smierc.

                                                  Znam lepsza- przez zamarzniecie. Od zawsze bylam fanka " Dziewczynki z zapalkami" ;-)

                                                  > Przechodzac plynnie do pytania: do robicie na Sylwestra?

                                                  Akurat bede w drodze.
                                                  • hello-kitty2 Re: 'Biale' Swieta ;-) 31.12.16, 12:02
                                                    mabelle2000 napisała:

                                                    > No i doszlismy do sedna sprawy. Skoro wybor najlepszy z mozliwych, to skad ta f
                                                    > rustracja? Zeby sobie ponarzekac? :-)

                                                    Bo ambicje wyzsze niz mozliwosci realnych wyborow. Byl taki fajny film sci-fi Gattaca www.youtube.com/watch?v=hWjlUj7Czlk Tam fajnie widac gre dostepnych wyborow z ambicja. Mysle, ze kluczem do opowiedniego balansu jest motywacja ale dokladnie nie wiem ile jakiego czynnika musi wystepowac zeby uzyskac sukces i spokoj.

                                                    > Mowia, ze spokoj osiaga sie wtedy kiedy potrafi sie bez darcia szat i jeku zawo
                                                    > du udzwignac konsekwencje wlasnych wyborow. Cos w tym jest.

                                                    Nie wiem czy 'udzwignac' to dobre slowo. Dzwiganie kojarzy sie z ciezarem. Ciezar kojarzy sie z bolem. Bol kojarzy sie z kontuzjami, wypaczeniami. MOze lepiej brzmi 'zaakceptowac'. Kluczem do akceptacji najlepszych wyborow, a obiektywnie bardzo srednich lub ponizej sredniej, jest polozenie laski, tak jak ja teraz klade. Ale nie jest to cos, co bym polecala.

                                                    Mnie osobiscie podoba sie konflikt wewnetrzny bohatera. Jak ktos nie ma problemu, to nie jest warty spojrzenia nan. Walka ze soba, scieranie sie, bol, frustracja, tesknota. Bohater romantyczny normalnie. Uwielbiam moja kumpele, ktora jak sie napali albo napije to roztrzasa cale swoje zycie w tak astronomicznych detalach, z elementami odrzucajacymi, moglabym sluchac tego godzinami. Proteinowy tez to ma. Ale musi byc cos anielskiego, ladnego w tym bohaterze. Ona ma to i on tez. Niech cierpi swoje. Jestesmy beneficjentami ich refleksji.

                                                    > > . Swoja droga przedawkowanie narkotykow to dobra smiercia
                                                    > Znam lepsza- przez zamarzniecie. Od zawsze bylam fanka " Dziewczynki z zapalkam
                                                    > i" ;-)

                                                    Ja bym nie dala rady, bo zawsze mi goraco, jak dojade na rowerze do pracy, nawet gdy temp. jest zerowa czy ponizej, to i tak musze zmienic bluzke, bo jestem cala mokra. Mam chyba podwyzszona tempereture ciala albo cos spieprzone z hormonami.

                                                    > > Przechodzac plynnie do pytania: do robicie na Sylwestra?
                                                    >
                                                    > Akurat bede w drodze.

                                                    A potem? Wkakujesz w jakis fajny ciuszek? Czy wyskakujesz z ciuszka? ;-)
                                                  • ninek04 Re: 'Biale' Swieta ;-) 31.12.16, 18:13
                                                    hello -kitty2 2 napisała
                                                    >Mysle, ze kluczem do opowiedniego balansu jest motywacja ale dokladnie nie wiem ile jakiego czynnika musi wystepowac zeby uzyskac sukces i spokoj.<

                                                    To być może klucz dla tych, którzy są w miarę, albo dobrze poukładani wewnętrznie, którzy od początku do końca wiedzą co ma być, jak ma być i po co to ma być -to, do czego dążą i co chcą osiągnąć. Dla tych bardziej nieuczesanych motywacja to mało pożądany klucz - tu się idzie na żywioł, zgodnie z zasadą, niech się dzieje, co chce, tu i teraz, a nie potem, kiedyś.
                                                • marek.zak1 Re: 'Biale' Swieta ;-) 31.12.16, 11:48
                                                  hello-kitty2 napisała:


                                                  > NIe sadze by Proteinowy sie uchylal od trzezwego wyboru. POza tym my tu koncentrujemy sie na seksie, bo taka tematyka forum ale jest cala gama innych aspektow zycia zwiazkowego, w ktorych zona Proteiniowego moze jest zona idealna, dla Niego.
                                                  ----------------------
                                                  Myślisz, ze dobre ogarnianie domu, miły charakter, zaangażowanie zrekompensuje brak miłości? To tak samo jak ,,dobry" , uczynny facet nie kręci i nic na to się nie poradzi. Takie to dziwne życie.
                                                  • hello-kitty2 Re: 'Biale' Swieta ;-) 31.12.16, 12:50
                                                    marek.zak1 napisał:

                                                    > Myślisz, ze dobre ogarnianie domu, miły charakter, zaangażowanie zrekompensuje
                                                    > brak miłości? To tak samo jak ,,dobry" , uczynny facet nie kręci i nic na to s
                                                    > ię nie poradzi. Takie to dziwne życie.

                                                    A co to jest milosc? Milosc (dla mnie z grubsza to to samo co zakochanie) to jest taka burza hormonalna, ktorej celem jest sprowadzenie na swiat potomka. Wszystkie inne dzialania w dziedzinie romatyczno-zwiazkowej to proba oszukania tego podstawowego schematu. No to przeciez nic dziwnego, ze nie wychodzi temu, tamtemu, w zasadzie wiekszosci. Dlatego sensowym jest to, ze ludzie na Zachodzie przestali sie pobierac zeby sie nie ladowac z kopytami w to, co prawami natury ma nie trwac, bo jest naturze do niczego niepotrzebne. Mialam takiego madrego, choc mlodszego ode mnie kumpla geja. Mowil mi juz dawno: 'ucz syna, ze zycie to zmiany, ze nie ma nic stalo, ze nic nie trwa tylko plynie, przemienia sie w cos innego, bedzie to dla niego normalne i nie bedzie sie frustrowal gdy zaserwujesz mu kolejna zmiane'.

                                                    Dla mnie milosc jaka Ty tu przedstawiasz to narracja czyli ubieranie w slowa swojego zycia, okreslanie go slowami, odzwieciedlajaca Twoja artystyczna czesc natury. Mi to nie przeszkadza ale nie ide w to, bo nie mam takich potrzeb artystycznych jak Ty, jestem raczej blizej ziemi.
                                                  • marek.zak1 Re: 'Biale' Swieta ;-) 31.12.16, 13:35
                                                    hello-kitty2 napisała:


                                                    > A co to jest milosc? Milosc (dla mnie z grubsza to to samo co zakochanie) to jest taka burza hormonalna, ktorej celem jest sprowadzenie na swiat potomka. Wszystkie inne dzialania w dziedzinie romatyczno-zwiazkowej to proba oszukania tego podstawowego schematu. No to przeciez nic dziwnego, ze nie wychodzi temu, tamtemu, w zasadzie wiekszosci. Dlatego sensowym jest to, ze ludzie na Zachodzie przestali sie pobierac zeby sie nie ladowac z kopytami w to, co prawami natury ma nie trwac, bo jest naturze do niczego niepotrzebne.
                                                    ----------------------
                                                    Jak jest na Zachodzie to z grubsza wiem, bo jestem w zachodniej firmie już 25 lat, a też przedtem mieszkałem i pracowałem w różnych krajach tamże.
                                                    Masz rację, w większości nie wychodzi, a sam byłem świadkiem, jak w najbliższym moim otoczeniu nie wyszło. Bo żeby wychodziło, musza być spełnione różne rzeczy, a czasami, gdy jedna nie jest, wszystko się sypie. Miłość, fascynacja kobiety to ulotne zwierzę i nie jest łatwo ją utrzymać. to jest chodzenie po wąskiej ścieżce, gdzie z jednej strony trzeba się starać, a jednocześnie nie dać sobie wejść na głowę, pracować i odnosić (jakieś) sukcesy, z drugiej nie zapominać, że kobieta oczekuje atencji z jego strony, być miłym, ale jednocześnie konsekwentnym i zdecydowanym, słuchać, ale nie słuchać się, dbać o stronę fizyczną i mieć zainteresowania. I tak dalej i dalej. Tego nigdzie nie uczą.
                                                    Pamiętam Twoją wypowiedź, jak wiele stracił twój Holender, jak Cie nie wspierał w nauce jego języka. Przecież to taka łatwa dla niego powinna być sprawa, a jednak nie słuchał i nie odbierał Twoich znaków.
                                                    Miłość istnieje, a Twoje rozczarowania temu nie przeczą.
                                                  • hello-kitty2 Re: 'Biale' Swieta ;-) 31.12.16, 13:48
                                                    marek.zak1 napisał:

                                                    > Miłość istnieje, a Twoje rozczarowania temu nie przeczą.

                                                    A czy ja mowie, ze nie istnieje? Sama wiele razy to czulam. Gdzie to jest teraz? NIe ma. O tym mowie. Nie jestem rozczarowana, bo nie mam czym. Akceptuje wszystko takim, jakie jest. Roznimy sie tylko tym, ze inaczej postrzegamy rzeczywistosc. Nie mozemy postrzegac tak samo, bo jestesmy kims innym. A jak ludzie postrzegaja swiat? Postrzegaja soba, a nie postrzegaja go takim, jakim jest naprawde. Dlatego zawsze jak opisujemy otaczajaca nas rzeczywistosc, to najwiecej mowimy wtedy o sobie = opisujemy siebie. Wiec wszystko mi sie tu zgadza.
                                                  • marek.zak1 Re: 'Biale' Swieta ;-) 31.12.16, 16:30
                                                    Niech tam zatem tak zostanie. Wszystkiego co najlepsze dla Ciebie i wszystkich w 2017.
                                                    Marek
                                          • proteinowy.na.chwile Re: 'Biale' Swieta ;-) 31.12.16, 13:30
                                            > Czyli zaden konkret. Z calym szcunkiem, ale to sa rozkminy dwudziestokilkulatka, ktory stojac u progu zycia spala sie w mysleniu, ze nie jest zbyt dobry i chce naraz zrobic kariere, bzykac sie z atrakcyjna kobieta i marzy, ze jego zycie bedzie idealne. Nie bedzie. To nie jest przytyk do Ciebie, to ogolna obserwacja. <

                                            A tu w ogole jest cos do rozkminiania? Frustracja jest jak ból brzucha przy okresie czy trawieniu. Jedna z nieuniknionych nieprzyjemności, stosunkowo niewielka. W tej gałęzi mowie tylko, ze mi dobrze dobrze robi frustracje przerobić na wkurw. Reszta to uprzejme odpowiedzi na Twoje pytania.
                                            • mabelle2000 Re: 'Biale' Swieta ;-) 01.01.17, 11:23
                                              proteinowy.na.chwile napisał(a):

                                              > A tu w ogole jest cos do rozkminiania? Frustracja jest jak ból brzucha przy okr
                                              > esie czy trawieniu. Jedna z nieuniknionych nieprzyjemności, stosunkowo niewielk
                                              > a.

                                              Wedlug definicji slownikowej:
                                              frustracja «stan przykrego napięcia emocjonalnego wywołany niemożnością zaspokojenia jakiejś potrzeby lub osiągnięcia jakiegoś celu»

                                              A jak potrzeby zaspokojone i cel osiagniety?


                                              > W tej gałęzi mowie tylko, ze mi dobrze dobrze robi frustracje przerobić na w
                                              > kurw.

                                              Nie polecam przy dzieciach.
                                              • marek.zak1 Re: 'Biale' Swieta ;-) 01.01.17, 11:59
                                                mabelle2000 napisała:


                                                > Wedlug definicji slownikowej:
                                                > frustracja «stan przykrego napięcia emocjonalnego wywołany niemożnością zaspokojenia jakiejś potrzeby lub osiągnięcia jakiegoś celu»
                                                -----------------------
                                                Nie jakiejś tylko FUNDAMENTALNEJ. Reszta się zgadza.
                              • aandzia43 Re: 'Biale' Swieta ;-) 28.12.16, 12:59
                                > Będąc nastolatkiem zacząłem bać się rozmawiać przez telefon. Nauczyłem się tego
                                > jakiś czas temu, w okolicach 27-28 roku życia, w pracy, będąc zmuszanym do pod
                                > noszenia słuchawki, ale niepokój/babadook ciągle we mnie siedzi.
                                > Zdarza mi się nie wchodzić do knajp, ponieważ nie znam zwyczajów w nich panując
                                > ych, ale i tak jest lepiej niż 10 lat temu, gdy nigdzie nie wchodziłem, gdyż ba
                                > łem się, że nie będę umiał się odpowiednio zachować.

                                Nigdy się nie leczyłeś? A jeśli nie to dlaczego? Można sobie pomóc, leki plus terapia.
                              • droitier Re: 'Biale' Swieta ;-) 28.12.16, 14:41
                                kombinerki_pinocheta00 napisała:

                                > Nie da się nie porównywać i nie da się nie szukać potwierdzenia swojej atrakcyj
                                > ności u innych osób.

                                Ale Ty nie masz szukać potwierdzenia atrakcyjności, a porównywać masz się tylko z wzorcem w Twojej głowie. Wiem, że w męskim świecie na każdym kroku czyha rywalizacja. Skoro już otwarcie przyznałeś przed sobą i nami, że ją przegrywasz, to odstąp od niej, daj walkowera, po to byś mógł się skupić na treningu. Na zawody przyjdzie czas.

                                > Przez to zawsze będę się spinał w otoczeniu kobiet, ponieważ nigdy nie będę uzn
                                > awał siebie za chociażby przeciętnego gościa. Oprócz łyżew kupiłem rolki i udał
                                > o mi się dojść najwyżej do poziomu Adrien z Rockyego I. W tym czasie moi znajom
                                > i płodzili dzieci, dostawali podwyżki, zwiedzali Europę, doświadczyli tysiąca i
                                > nnych rzeczy, a ja dalej nie potrafię jeździć na łyżwach. Nie da się nie porówn
                                > ywać.

                                Nie musisz jeździć na łyżwach ani na rolkach jeśli nie masz z tego frajdy. Ale możesz mieć frajdę z robienia czegoś czego nie potrafisz dobrze robić. To trudna sztuka, ja np. tego nie potrafię, muszę widzieć u siebie choć cień postępu. Ale jeśli nie widzę, odpuszczam i zapominam, skupiam się na tym co mi wychodzi.

                                Czy ze wszystkich aktywności: sportowych, artystycznych, naukowych, jakichkolwiek jest coś co Ci w ogóle wychodzi?

                                > W towarzystwie staram się nie obsługiwać elektronicznych urządzeń. Do automatu
                                > do kawy podchodzę tylko wtedy, gdy nikogo nie ma w pobliżu lub w sytuacji, gdy
                                > dane urządzenie już obsługiwałem i wiem, że nie popełnię błędu.

                                Jesteś człowiekiem przesiąkniętym wstydem, a mimo to nie potrafiłeś go oswoić. Czy w Twoim towarzystwie nie ma ludzi, którym zdarzają się głupie rzeczy, żeby nauczyć się od nich jak sobie z tym radzą?
                                kilka ćwiczeń:
                                1. Na przystanku zapytaj kogoś czy ten autobus jedzie tam a tam.
                                2. W pracy spójrz komuś prosto w oczy i poproś by pokazał ci jak obsłużyć drukarkę albo ekspres do kawy. Nieistotne czy umiesz.
                                3. idź na lodowisko, spektakularnie się wypierdol, a potem spójrz komuś prosto w oczy kto to widział.
                                W obu przypadkach wskazany jest również uśmiech - będzie ci łatwiej.

                                Patrzenie w oczy jest tu najistotniejsze, nie możesz tego pominąć bo pozwoli ci się zmierzyć z twoim wstydem, który i tak cię dopada.

                                Jeśli będziesz miał nawet z tym kłopot, to polecam inny trening. Jeśli mieszkasz w dużym mieście znajdź oddział Toastmasters albo podobnej grupy i przychodź na ich zajęcia. Nauczysz się mówić patrząc ludziom w oczy.

                                > A na bjj byłem na jednych zajęciach i odpuściłem, ponieważ sprawnościowo, siłow
                                > o i kondycyjnie odstawałem od tamtego towarzystwa, a nie chciałem pełnić roli m
                                > ocno upośledzonego towarzysza, więc zrezygnowałem.

                                Więc zapisz się z powrotem na to bjj czy judo, choćby tylko po to, by 2-3 razy w tygodniu dostawać półgodzinne lekarstwo na twoje fobie.

                                > Nie rozumiem. Ludzie nie porównują się do siebie? Ktoś poniżej średniej nie ma
                                > powodów do wstydu? Dla mnie to naturalna reakcja.

                                Tak, to jest naturalne, dlatego właśnie musisz nauczyć się tego nie robić, albo to kontrolować. To znaczy przyjąć wnioski do wiadomości, ale nie pozwolić sobie przy tym na emocje - strach, złość, wstyd.

                                > Tylko, że ja przez rok
                                > nie nauczyłem się jeździć, po dziesiątkach prób zatrzymałem się na poziomie 8
                                > latka.

                                Więc nie angażując w to emocji, wybierz jedno z poniższych:
                                1. Nie wykazuję postępu, a jeżdżenie nie sprawia mi frajdy, więc to odpuszczam i przestaję się zadręczać.
                                2. Nie wykazuję postępu, ale lubię uczucie sunięcia po lodzie, więc pochodzę od czasu do czasu dla zabawy.
                                3. Zauważyłem jakikolwiek postęp, podoba mi się to uczucie, więc będę to kontynuował w nadziei na dalszy postęp.
    • urquhart Re: 'Biale' Swieta ;-) 28.12.16, 09:35
      Memento w temacie jak skończyły się Białe Święta dla Michela:
      www.rmf24.pl/kultura/news-george-michael-naduzywal-heroiny-i-marihuany-mial-palic-nawe,nId,2328598
      • hello-kitty2 Re: 'Biale' Swieta ;-) 28.12.16, 20:42
        urquhart napisał:

        > Memento w temacie jak skończyły się Białe Święta dla Michela:

        Szkoda, wychowalam sie na jego muzyce. Jego pierwszy solowy album kupilam sobie jako pierwsza kasete, pamietam. Potem bylo Freedom w latach dziewiecdziesiatych z topmodelkami. Zawsze czekalam na 5:08 minute az facet seksownie podrapie sie po dupie.
        www.youtube.com/watch?v=diYAc7gB-0A
        Wtedy tyle wystarczylo za podniete. Szkoda. I jeszcze umarl w swieta kiedy zawsze rozbrzmiewa ta jego niesmiertelna swiateczna piosenka. Umarl juz Michael Jackson, Whitney Houston, George Michael, jeszcze umrze Madonna i po mojej mlodosci.
        • zyg_zyg_zyg Re: 'Biale' Swieta ;-) 28.12.16, 21:21
          > Szkoda, wychowalam sie na jego muzyce. Jego pierwszy solowy album kupilam sobie
          > jako pierwsza kasete, pamietam. Potem bylo Freedom w latach dziewiecdziesiatyc
          > h z topmodelkami.

          Ja w wieku młodzieńczym nie zwracałam na George'a uwagi ;-) Zakochałam się dopiero w wieku dojrzałym - w "Songs from the Last Century".
          • zawle Re: 'Biale' Swieta ;-) 28.12.16, 21:49
            Mnie w tym roku najbardziej szkoda Cohena i Dawida Bowie.
            • hello-kitty2 Re: 'Biale' Swieta ;-) 28.12.16, 22:08
              Spojrzalam na ten album Zyg. Jest tam piosenka Wild is the wind, w ktorej sie kochalam z kolei w wykonaniu Davida Bowie. Zaraz sobie przeslucham caly album. Ja z kolei pamietam jak leczylam sie z nieszczesliwego zakochania, juz nie pamietam w kim, piosenka www.youtube.com/watch?v=QbWJO8RMg1A
              Albo raczej uzalam sie nad soba. Pamietam co czulam, pamietam piosenke ale nie pamietam goscia. Co to znaczy? ;-)
              "I can't make you love me if you don't"
            • rekreativa Re: 'Biale' Swieta ;-) 30.12.16, 18:56
              David Bowie to był jedyny znany, po którego śmierci sobie trochę pochlipałam.
        • proteinowy.na.chwile Re: 'Biale' Swieta ;-) 03.01.17, 20:55
          > Umarl juz Michael Jackson, Whitney Houston, George Michael, jeszcze umrze Madonna i po mojej mlodosci. <

          Moze przyjdą nowi i jeszcze Ci krew zawrze. Zeby nie było pustosłowia: znalazłem dzisiaj kawałek z 2009 roku ktory lepiej oddaje moje wczesne lata nastoletnie niz jakikolwiek autentyczny z tego okresu. Uprzedzam, ze stylistyka Ci prawie na pewno nie podejdzie, stad od razu skok do solo: youtu.be/dG7Rl3qxUqY?t=3m20s

          A żeby Twoj wątek pociągnąć w stronę nazwy forum: oglądając to wideo wreszcie zrozumiałem czemu jestem takim zapalonym koniotrzepem. Przyjrzyj sie całej mowie ciała tych ludzi, nawet minie :)

          A tu młoda Kag próbuje doścignąć mistrzów, cover tego samego kawałka, tez ustawiam na solo: youtu.be/whCJqQrOk2g?t=5m
          • hello-kitty2 Re: 'Biale' Swieta ;-) 03.01.17, 21:50
            proteinowy.na.chwile napisał(a):

            "Zeby nie było pustosłowia: znalazłem dzisiaj kawałek z 2009 roku ktory lepiej
            oddaje moje wczesne lata nastoletnie niz jakikolwiek autentyczny z tego okresu. Uprzedzam, ze stylistyka Ci prawie na pewno nie
            podejdzie"

            Nie moja, za duzo wirtuozerii ;-) Ale fajnie, ze wrociles do muzy i Ci sie chcialo pogrzebac.

            Z mocniejszych kawalkow (gdzie gitara nadaje tylko troche ciezkosci), a ktore mam w swoim jednym z zestawow na silke to mam te, ktore na pewno kojarzysz:
            www.youtube.com/watch?v=CD-E-LDc384 (to z LO, przyjaciolka sie kochala w Metallice)
            www.youtube.com/watch?v=eVTXPUF4Oz4
            www.youtube.com/watch?v=3YxaaGgTQYM
            www.youtube.com/watch?v=6FEDrU85FLE
            I od chlopakow, z ktorymi cwiczylam ten trening Drowning pool, znakomicie sie komponuje do treningu, zreszta jak wszystkie powyzej:
            www.youtube.com/watch?v=Hxplmnfu5g0
            No i calkowicie oddajacy moja estetyke, ukochany i rowniez pasujacy do treningu:
            www.youtube.com/watch?v=tVL1u1eLX3I
            A gdzie to video od koniotrzepania?
            • proteinowy.na.chwile Re: 'Biale' Swieta ;-) 04.01.17, 06:47
              Metallica - całkiem niezle im wyszła ostatnia płyta, cos tam ewoluują ale nie tak jak niegdysiejszy Aerosmith - żal to było oglądać.

              Drowning Pool i Prodigy - bardzo podobna mieszankę miałem na uszach, jak jeszcze jeździłem do pracy na rowerze. Jeszcze sie z cięższych zdarzył Slipknot a z łagodniejszych - Disturbed.

              Wracając do tych grających wesoło i szybko - rozczula mnie wlasnie brak ambicji bycia oryginalnym przy takim poziomie technicznym. Finezja operowania palcami na gryfie miała byc żartobliwym nawiązaniem do "szatańskiej muzyki ściągającej młodzież na zła drogę".
              • hello-kitty2 Re: 'Biale' Swieta ;-) 04.01.17, 08:45
                Czyli nie brakowalo linka do tego tekstu?:
                "A żeby Twoj wątek pociągnąć w stronę nazwy forum: oglądając to wideo wreszcie zrozumiałem czemu jestem takim zapalonym koniotrzepem. Przyjrzyj sie całej mowie ciała tych ludzi, nawet minie :)"

                Mam sie przyjrzec tym solowkom w odniesieniu do koniotrzepania? Sama sobie odpowiem: tak, dlatego sie pojawilo wyrazenie 'mloda Kag'.

                I odbiegajac od muzy, a wracajac do koniotrzepania. Ja wiem o co Ci chodzi/czym Ty sie zajmujesz. Tez tak kiedys mialam, mianowicie zdarzalo mi sie puszczac z facetami i w okolicznosciach, ktorzy/ktore nie pociagaly mnie az na tyle zeby sie puszczac czy byc czyms stalym w danej konfiguracji, tylko bylo to po to zeby sobie zebrac 'material' do pozniejszej masturbacji. Z takim celem wlasnie mozna realizowac sie w seksie z obiektami nawet malo atrakcyjnymi, przerabiac fetysze, jak proponowales mi gdzies wyzej, a babka sie oburzyla ;-) Jeden raz, pare razy, jeden ciag wystarczy na zapasik stuffu w mozgownicy. A potem ta osoba sie dziwi, ze ty wiecej juz nie chcesz, no przeciez dobrze ci bylo. No bylo ale, kto wie czy to nie bylo to przedmiotowe traktowanie, do ktorego zachecania zarzuca mi Bitch w drugim watku. W kazdym razie zaliczam to do oblesnej strony mojej natury i robie sobie od tego detox od czasu do czasu.

                Jeszcze takie pytanie poniewaz to rowniez nie moja specjalizacja: cenisz oral wyzej od walenia konia?
                • zawle Re: 'Biale' Swieta ;-) 04.01.17, 09:27
                  hello-kitty2 napisała: zdarzalo mi sie puszczac z
                  > facetami i w okolicznosciach, ktorzy/ktore nie pociagaly mnie az na tyle zeby
                  > sie puszczac czy byc czyms stalym w danej konfiguracji, tylko bylo to po to zeb
                  > y sobie zebrac 'material' do pozniejszej masturbacji.

                  Czemu to było wartościowsze niż porno i wyobraźnia?

                  Z takim celem wlasnie moz
                  > na realizowac sie w seksie z obiektami nawet malo atrakcyjnymi,

                  Nie rozumiem....szukasz pretekstu żeby iść do łóżka z mało atrakcyjnym? Czy kręci Cię mało atrakcyjny na tyle żeby go sobie puszczać podczas masturbacji.

                  przerabiac fety
                  > sze,

                  Przerabiać fetysze? Czy próbować udziwnień?

                  jak proponowales mi gdzies wyzej, a babka sie oburzyla ;-)

                  Babka się oburzyła gdy on Ci coś proponował? Mało chwytam ostatnio na forum....
                  • hello-kitty2 Re: 'Biale' Swieta ;-) 04.01.17, 21:30
                    zawle napisała:

                    > Czemu to było wartościowsze niż porno i wyobraźnia?

                    Bo autentyczne. Pojawiaja sie zaskakujace detale. Ja juz pisalam, ze mezczyznom w porno potrafia uciac twarz. Profanacja normalnie ;)

                    > Z takim celem wlasnie moz
                    > > na realizowac sie w seksie z obiektami nawet malo atrakcyjnymi,
                    >
                    > Nie rozumiem....szukasz pretekstu żeby iść do łóżka z mało atrakcyjnym? Czy krę
                    > ci Cię mało atrakcyjny na tyle żeby go sobie puszczać podczas masturbacji.

                    To inaczej: gdybym sie miala puszczac tylko z tym, co kreci, to bym miala paru na krzyz (w zyciu). Wiekszosc ludzi jest fatalnie nieatrakcyjnych seksualnie. I nie chodzi tylko o wyglad ale i zachowanie.

                    > przerabiac fety
                    > > sze,
                    >
                    > Przerabiać fetysze? Czy próbować udziwnień?

                    Posluguje sie okresleniem Proteinowego.

                    > Babka się oburzyła gdy on Ci coś proponował? Mało chwytam ostatnio na forum....

                    Proponowal zebym sobie przeleciala jednego kolege z pracy jako fetysz.
                • proteinowy.na.chwile Re: 'Biale' Swieta ;-) 04.01.17, 09:44
                  > I odbiegajac od muzy, a wracajac do koniotrzepania. Ja wiem o co Ci chodzi/czym Ty sie zajmujesz. <

                  Widzisz najwyraźniej ze wszystkich. To co sie tu dzieje ma w sobie wiecej potencjału niz większość erotycznych czatów. Na "wyrwanie" może tez (rotacja męskich nickow by na to wskazywała), ale przede wszystkim mozna te osoby za nickami zrekonstruować - a ich niespodziewane zachowania fantastycznie animują płaskie awatary.

                  Acha, jeszcze jedno: pare wpisów temu przyporzadkowalas ludziom awatary z teledysków. Po tym mozna było poznać ze jestes przeciwieństwem MLa - lubisz ludzi, nawet Triss dostała duzo sympatyczniejsza twarz niz sama prezentuje
                  • proteinowy.na.chwile Re: 'Biale' Swieta ;-) 04.01.17, 10:07
                    > mozna te osoby za nickami zrekonstruować

                    Czekam teraz na lotnisku na zone i synka. Przyglądam sie ludziom z galeryjki. Wiecej wizualnych wskazówek jacy sa, ale forum lepsze - widac rozstępy i żylaki na mózgu a nie na nogach.

                    Poza tym zaludnienie fantazji znajomymi twarzami niesie niebezpieczeństwa socjalne (np mam az za duzo materiału wizualnego dotyczącego szwagierek, ale jeżeli wpuszczę je do swoich fantazji nie bede mógł z nimi pić wódki). "Nie pożądaj zony bliźniego swego" bardzo sie sprawdza.
                    • hello-kitty2 Re: 'Biale' Swieta ;-) 04.01.17, 21:37
                      proteinowy.na.chwile napisał(a):

                      > > mozna te osoby za nickami zrekonstruować
                      >
                      > Czekam teraz na lotnisku na zone i synka. Przyglądam sie ludziom z galeryjki. W
                      > iecej wizualnych wskazówek jacy sa, ale forum lepsze - widac rozstępy i żylaki
                      > na mózgu a nie na nogach.
                      >
                      > Poza tym zaludnienie fantazji znajomymi twarzami niesie niebezpieczeństwa socja
                      > lne (np mam az za duzo materiału wizualnego dotyczącego szwagierek, ale jeżeli
                      > wpuszczę je do swoich fantazji nie bede mógł z nimi pić wódki). "Nie pożądaj zo
                      > ny bliźniego swego" bardzo sie sprawdza.

                      A to nie bylo tak, ze chciales sie wstepnie (w sposob nieujawniony moze) zwiazac najpierw ze szwagierka? Bo ja mam taka historie u przyjacolki. Spotykala sie z gosciem. Potem przestalala, byla z kims innym, a ten gosc po ilus latach zaczal spotykac sie z jej mlodsza siostra. A potem poszlo szybciutko jak idzie ogien po sznurku od petardy . Teraz (z moja przyjaciolka) sa szczesliwym malzenstwem od ponad 10 lat.
                      • proteinowy.na.chwile Re: 'Biale' Swieta ;-) 05.01.17, 13:21
                        > A to nie bylo tak, ze chciales sie wstepnie (w sposob nieujawniony moze) zwiazac najpierw ze szwagierka? <

                        Nie, mieszkaliśmy tylko kiedys razem w akademiku, ale każde ze swoja druga połówka. Faktem jest, ze teraz na rodzinnych imprezach nudzimy z tą szwagierka resztę towarzystwa rozmawiając o rzeczach ktore nas interesują a ich nie. Przy wódce we dwójkę obgadujemy rzeczy, ktorych nie możemy obgadać ze swoimi "ślubnymi". Trzymać szwagierkę z daleka od fantazji jest w tej sytuacji krytyczne :)

                        Tutaj off-top, ale wlasnie sobie uświadomiłem, ze kiedy potrzebuje sie szybko oczyścić z nielegalnych uczuć platonicznych ide w pornografię w rodzaju "blacked" (wielki Murzyn z porcelanowo biała, kruchą dziewczyna, relatywnie uważny, bez przemocy czy bólu). Tutaj Kombi moim zdaniem zbłądził o 180 stopni. Fakt, ze w tym pokoleniu jesteśmy wystawieni na tak doskonale, przerysowane nawet, symbole seksu pomaga trzymać naturalne odruchy na wodzy, bo wiekszosc z nich jest wlasnie - nielegalna.
                        • marek.zak1 Re: 'Biale' Swieta ;-) 05.01.17, 15:17
                          proteinowy.na.chwile napisał(a):


                          > Tutaj off-top, ale wlasnie sobie uświadomiłem, ze kiedy potrzebuje sie szybko o czyścić z nielegalnych uczuć platonicznych
                          ----------
                          To ja sobie teraz uświadomiłem, że ja nigdy be miałem żadnych uczuć platonicznych. Erotyczne na plaży itp jak najbardziej, ale platonicznych nigdy.
                          • proteinowy.na.chwile Re: 'Biale' Swieta ;-) 05.01.17, 17:24
                            > To ja sobie teraz uświadomiłem, że ja nigdy be miałem żadnych uczuć platonicznych. Erotyczne na plaży itp jak najbardziej, ale platonicznych nigdy. <

                            A jak rozumiesz "platoniczny"? Czy Twoja relacja z córką jest taka?
                            • marek.zak1 Re: 'Biale' Swieta ;-) 05.01.17, 18:21
                              proteinowy.na.chwile napisał(a):

                              > > To ja sobie teraz uświadomiłem, że ja nigdy be miałem żadnych uczuć platonicznych. Erotyczne na plaży itp jak najbardziej, ale platonicznych nigdy. <
                              > ;
                              >
                              > A jak rozumiesz "platoniczny"? Czy Twoja relacja z córką jest taka?
                              --------------------------------
                              Do tej pory ,,platoniczny" uważałem za porozumienie fluidalne, podobne rozumienie raczej z obcą genetycznie osoba, ale może masz rację, z córkami jest coś podobnego.
                              • proteinowy.na.chwile Re: 'Biale' Swieta ;-) 05.01.17, 19:21
                                > Do tej pory ,,platoniczny" uważałem za porozumienie fluidalne, podobne rozumienie raczej z obcą genetycznie osoba, ale może masz rację, z córkami jest coś podobnego. <

                                Nie, nie - chciałem sie tylko dowiedzieć jak rozumiesz "platoniczny". W takim razie wycofuje go z oryginalnej wypowiedzi, miałem na mysli fascynacje erotyczna ale nie skonsumowana. Nie wiem jaki przymiotnik pasuje do tego...
                                • marek.zak1 Re: 'Biale' Swieta ;-) 05.01.17, 19:46
                                  proteinowy.na.chwile napisał(a):


                                  > Nie, nie - chciałem sie tylko dowiedzieć jak rozumiesz "platoniczny". W takim razie wycofuje go z oryginalnej wypowiedzi, miałem na mysli fascynacje erotyczna ale nie skonsumowana. Nie wiem jaki przymiotnik pasuje do tego...
                                  -----------------------------
                                  Miłość platoniczna – miłość wzniosła, wyidealizowana, wolna od seksu i zmysłowości, przyjacielska, bezinteresowna, lojalna i wierna.

                                  Erotyczne niespełnienie (ona nie chce, jest nieosiągalna, - kobieta brata, kumpla, szefa...), które może zostać zaspokojone w wyobraźni, a więc np. przy pomocy masturbacji.
                        • hello-kitty2 Re: 'Biale' Swieta ;-) 05.01.17, 18:20
                          Nielegalne ;-)))

                          Jesli chodzi o murzynow, to ogladam ich tylko jak obracaja jakas 'white trash' (nie wiem czy tak sie to nazywa?) w slusznym wieku czyli taka dojrzala babka, blondyna. Generalnie robia za tlo jej zepsucia czyli ogladam to dla niej. W ogole zauwazylam, ze lubie milfy rozne + tlo. Mlode to ogladam najchetniej takie wiazane i bite. A ostatnio najchetniej ogladam czeskie porno z serii wchodzi tabun chlopa na 'wystawe', a na scianach 'wisza' rozlozone nogi, wystajace dupy, cipki do lizania. I panowie sobie stoja w kolejeczce do kazdego takiego osrodka rozkoszy. W miedzyczasie pokazuja panie od pasa w gore po drugiej stronie sciany, na ktorej sobie 'wisza'. Ale generalnie nie zauwazylam jakis powiazan tego, co ogladam z tym jak sie czuje. Z reguly jade cala serie, ktora lubie i przerzucam sie na cos innego. Tak samo robie youtuberami (kulturystami). Od tego ogladania mozna sie zakochac, no zafascynowac. MIalam kiedys kochanka, ktory sie kochal w jakis tam gwiazach porno. Normalnie znal ich cala kimatografie, pokazywal mi, opisywal. Mogl mowic godzinami.
                          • proteinowy.na.chwile Re: 'Biale' Swieta ;-) 05.01.17, 19:23
                            > A ostatnio najchetniej ogladam czeskie porno z serii wchodzi tabun chlopa na 'wystawe', a na scianach 'wisza' rozlozone nogi, wystajace dupy, cipki do lizania. <

                            Przerażajace uprzedmiotowienie. Podrzuć linki ;)
                            • hello-kitty2 Re: 'Biale' Swieta ;-) 05.01.17, 20:01
                              proteinowy.na.chwile napisał(a):

                              > Przerażajace uprzedmiotowienie. Podrzuć linki ;)

                              Dobra, jak syn opusci kanape ;) Aha i tak jak zawsze robie (w zasadzie robilam) ze zdjeciami: ALE TYLKO NA WYMIANE panie. Tutaj oczywiscie, moze sie ktos podlaczy.
                            • hello-kitty2 Re: 'Biale' Swieta ;-) 05.01.17, 21:59
                              proteinowy.na.chwile napisał(a):

                              > Podrzuć linki ;)

                              Syn jak zwykle spozniony do lozka. Pomyslalam, ze w miedzyczasie Ci wrzuce to:
                              www.youtube.com/watch?v=8XDOFnHcMpo
                              Zapowiada sie interesujaco ;-)
                              • proteinowy.na.chwile Re: 'Biale' Swieta ;-) 05.01.17, 23:10
                                hello-kitty2 napisała:

                                > Syn jak zwykle spozniony do lozka. Pomyslalam, ze w miedzyczasie Ci wrzuce to:
                                > www.youtube.com/watch?v=8XDOFnHcMpo
                                > Zapowiada sie interesujaco ;-)

                                Hłe, hłe, BBC już zbiera cięgi za "niewrażliwość kulturalną".
                                • hello-kitty2 Re: 'Biale' Swieta ;-) 05.01.17, 23:51
                                  Uprzedmiotowienie ;)

                                  yespornplease.com/view/640258482
                                  Ponizej cala seria. Obiekty sie zmieniaja.
                                  • sabat3 Re: 'Biale' Swieta ;-) 06.01.17, 00:02
                                    hello-kitty2 napisała:

                                    > Uprzedmiotowienie ;)
                                    >
                                    > yespornplease.com/view/640258482
                                    > Ponizej cala seria. Obiekty sie zmieniaja.

                                    Rany boskie, cipkomaty w dosłownym wydaniu!

                                    • hello-kitty2 Re: 'Biale' Swieta ;-) 06.01.17, 00:13
                                      Sabat wrzuc Ty cos, Ty masz dobry gust ;-)
                                  • proteinowy.na.chwile Re: 'Biale' Swieta ;-) 06.01.17, 10:46
                                    hello-kitty2 napisała:

                                    > Uprzedmiotowienie ;)
                                    >
                                    > yespornplease.com/view/640258482
                                    > Ponizej cala seria. Obiekty sie zmieniaja.
                                    >

                                    Zapisuje. Na razie mi nie podchodzi, ale poczekam na inny dzien. Na wymianę?

                                    Przeciwieństwo tej cipko-szopy: seria z dziewczyna wymasowana przez anonimowych profesjonalistów w komforcie (reżyserem jest kobieta, to widac).
                                    www.youporn.com/watch/12703427/yonitale-hot-silvie-luca-has-amazing-orgasms-2/
                                    To podejrzewam nie Twoj rejon, za sterylne.

                                    Blacked: www.youporn.com/watch/13348247/blacked-kendra-sunderland-full-scene/

                                    Publiczna plaża: www.youporn.com/watch/8239849/amateur-public-beach-sex-cum-compil/


                                    • hello-kitty2 Re: 'Biale' Swieta ;-) 06.01.17, 19:17
                                      proteinowy.na.chwile napisał(a):

                                      > Przeciwieństwo tej cipko-szopy: seria z dziewczyna wymasowana przez anonimowych
                                      > profesjonalistów w komforcie (reżyserem jest kobieta, to widac).
                                      > rel="nofollow">www.youporn.com/watch/12703427/yonitale-hot-silvie-luca-has-amazing-orgasms-2/
                                      > To podejrzewam nie Twoj rejon, za sterylne.

                                      Dziekuje Ci Dobry Czlowieku za linki, zrelaksuje sie odpalajac jak syn sie wyloguje z salonu.

                                      Cipo-szopa? ;-) No wiesz. Wystawa! Poznales sie na mnie, zadnych sterylnosci. Wczoraj do 1:00 przelecialam cala serie z szopy. W jakims odcinku panowie pospuszczali sie na cipke rozlozona klasycznie, a potem otworzyli szampana i zlali ja babelkami i nie tylko... cipka 'w klasyku' nie pozostala dluzna, w miedzyczasie pani z portiernii zaczela obciagac wystajac z okienka obnazajac zwis dekoldu, po prostu dzialo sie. Przy okazji mozna bylo obserwowac jak roznie faluja rozne cycki. Swoja droga ciekawe czy zaglada tu kolega D. z watku obok co zawsze trzyma fason nieskazajac sie pojedynczym swinskim sygnalem seksualnym ;-)
                                      • proteinowy.na.chwile Re: 'Biale' Swieta ;-) 06.01.17, 19:43
                                        > Dziekuje Ci Dobry Czlowieku za linki, zrelaksuje sie odpalajac jak syn sie wyloguje z salonu. <

                                        No wlasnie obawiam sie, ze żaden Ci nie podejdzie. Masaż i Murzyn wyreżyserowane i super-sterylne. Plaża jest moim zdaniem całkiem fajna ale trzeba do tego mieć cos z ekshibicjonisty. O wlasnie - ciekawe czy wyrzeźbione kształty zwiększają jakos ekshibicjonistyczne zapędy. Zwiększają?
                                        • hello-kitty2 Re: 'Biale' Swieta ;-) 06.01.17, 20:29
                                          proteinowy.na.chwile napisał(a):

                                          > No wlasnie obawiam sie, ze żaden Ci nie podejdzie.

                                          To czemu takie wybrales?

                                          Masaż i Murzyn wyreżyserowan
                                          > e i super-sterylne.

                                          'Sterylny murzyn'. MAm top4 smiesznych wyrazen. Ej czyzbysmy okrywali wspolne hobby: PORNO? Wreszcie mamy cos wspolnego, mozemy razem dzielic, wymieniac sie i jaka motywacja do rozwijania zainteresowan! 'Hej poznajcie moja dobra kolezanke z kolka wspolnych zainteresowan. Jakiego kolka? Jestesmy razem czlonkami porno kolka.' ;-) Zeby tak ktos chetny byl do wspolnych treningow, eh

                                          Plaża jest moim zdaniem całkiem fajna ale trzeba do tego mi
                                          > eć cos z ekshibicjonisty. O wlasnie - ciekawe czy wyrzeźbione kształty zwiększa
                                          > ją jakos ekshibicjonistyczne zapędy. Zwiększają?

                                          Na pewno tak ale co za duzo to i swinie nie zezra. Kiedys zaprosilam kochanka do domu po pretekstem wspolnego treningu. Byl bardzo wycwiczony. Poznalismy sie na silce. Mowil mi, ze sixpacka ma od 12 roku zycia. Chetnie sie zgodzil. Odpalilam DVD. POcwiczylismy trening skokow tu w skrocie: www.youtube.com/watch?v=54_nhVxZQZw Prowadzacy tam seksownie dyszy z tekstem 'pick it up, pick it up, get up, get up, bring it, bring it!' Gada normalnie jak podczas seksu. Caly czas nastepuje przyspieszenie. Ja sie wystroilam tylko w stanik sportowy i spodenki, brzuch, ramiona, nogi gole. Myslalam ze go podkreci taki warming up, co Ty PADL calkowicie sie wyekspoatowal z energii, a byl circa 12 lat mlodszy. Nic nie bylo ;(
                                          Teraz nie jestem wyrzezbiona. Przytylam na studiach. Nie zlazi mi to latwo. Wagowo to do sixpacka, porownujac do formy sprzed studiow, zostalo mi z 6kg i 4 rozmiary stanika. Ale jak zadzwonia z Hollywood to w 2 miechy sie uporam. A tak brak motywacji, aaaa i alko, za duzo pije. Rozpilam sie na studiach.

                                          Nie odpowiedzialam w sumie na Twoje pytanie. Jesli chodzi o seks 'outside' www.youtube.com/watch?v=gwZAYdHcDtU to nie jest zalezny od figury tylko od partnera. Najlepszy 'outside' mialam w Polsce w tym burzliwym zwiazku z tym gosciem co mi kazal schudnac 10kg. KIedys do niego napisalam ale nie odpisal. Jakis obrazony czy cos. W tym zwiazku mielismy ciche przyzwolenie na zdrady. Mial 170cm wzrostu i dlugie rzesy.

                                          A Wy z zona? Wychodzicie czasem? ;)
                                          • ninek04 Re: 'Biale' Swieta ;-) 06.01.17, 21:44
                                            hello - kitty 2 napisala
                                            >tak brak motywacji, aaaa i alko, za duzo pije. Rozpilam sie na studiach.<

                                            A kontrolujesz to picie? Chciałabyś przestać pić, czy w ogóle nie uważasz, by to był jakiś problem, który należałoby rozwiązać czy uporać się z nim,bo Ci on nie przeszkadza zbytnio?
                                            • hello-kitty2 Re: 'Biale' Swieta ;-) 07.01.17, 00:33
                                              ninek04 napisała:

                                              > A kontrolujesz to picie? Chciałabyś przestać pić, czy w ogóle nie uważasz, by
                                              > to był jakiś problem, który należałoby rozwiązać czy uporać się z nim,bo Ci on
                                              > nie przeszkadza zbytnio?

                                              Przeszkadza mi tylko z uwagi na zbedne kcal. POza tym ma same plusy ;) W zasadzie to dla mnie jedna z niewielu rozrywek. Odkad przestalam moc prowadzic samochod ugrzezlam na wsi. Chyba nawet ciuchy musze zaczac kupowac online, a tak tego nie lubie.
                                          • proteinowy.na.chwile Re: 'Biale' Swieta ;-) 07.01.17, 00:37
                                            > To czemu takie wybrales?

                                            Rzuciłem okiem na ostatnio oglądane serie i mi wyszły głownie australijskie włochate lesbijki (brzmi jak jakiś program przyrodniczy), sporo dziewcząt w rożnym wieku robiących sobie dobrze, Murzyni i troche plaży. Odsialem rzeczy typu zatrzęsienie cipek (bo ciagle jestes hetero?), zostały te. Rzucę okiem na jakies starsze pod kątem takiego fetyszu jak cipko-szopa.

                                            > Zeby tak ktos chetny byl do wspolnych treningow, eh

                                            Skończyłoby sie jak grupy wsparcia dla swingujących :)

                                            > Jesli chodzi o seks 'outside' www.youtube.com/watch?v=gwZAYdHcDtU to nie jest zalezny od figury tylko od partnera. <

                                            Racja. Nie ma to jak trafić na kogos z iskierka bezwstydu i prowokacji. Ex lubiła chodzić w lecie bez majtek i np idąc pustym chodnikiem podciągnąć sukienkę w ten sposób, ze przejeżdżający kierowcy mogli zobaczyc bez ostrzeżenia jej tyłek. Zdarzały sie stłuczki :)

                                            > A Wy z zona? Wychodzicie czasem? ;)

                                            Broń Boże. Ale najdroższa rozkręca sie w bardzo dobrym kierunku. Normalnie jakby czytała mi w myślach albo bywała tutaj :)
                                            • zawle Re: 'Biale' Swieta ;-) 07.01.17, 08:25
                                              proteinowy.na.chwile napisał(a):
                                              Ex lubi
                                              > ła chodzić w lecie bez majtek i np idąc pustym chodnikiem podciągnąć sukienkę w
                                              > ten sposób, ze przejeżdżający kierowcy mogli zobaczyc bez ostrzeżenia jej tyłe
                                              > k. Zdarzały sie stłuczki :)

                                              Pracowała w pobliskim warsztacie blacharskim?
                                              • proteinowy.na.chwile Re: 'Biale' Swieta ;-) 07.01.17, 09:06
                                                zawle napisała

                                                > Pracowała w pobliskim warsztacie blacharskim?

                                                Z biznesowego punktu widzenia za mało tych stłuczek, zeby zakładać firmę :)
                                                • urquhart Re: 'Biale' Swieta ;-) 07.01.17, 11:38
                                                  proteinowy.na.chwile napisał(a):
                                                  > > Pracowała w pobliskim warsztacie blacharskim?
                                                  > Z biznesowego punktu widzenia za mało tych stłuczek, zeby zakładać firmę :)

                                                  "Pani Wgniotka" stwierdziła inaczej ???

                                                  www.youtube.com/watch?v=lI8tX8POCFA
                                            • hello-kitty2 Re: 'Biale' Swieta ;-) 07.01.17, 11:02
                                              proteinowy.na.chwile napisał(a):

                                              > > To czemu takie wybrales?
                                              >
                                              > Rzuciłem okiem na ostatnio oglądane serie i mi wyszły głownie australijskie wło
                                              > chate lesbijki (brzmi jak jakiś program przyrodniczy), sporo dziewcząt w rożnym
                                              > wieku robiących sobie dobrze, Murzyni i troche plaży. Odsialem rzeczy typu zat
                                              > rzęsienie cipek (bo ciagle jestes hetero?), zostały te. Rzucę okiem na jakies
                                              > starsze pod kątem takiego fetyszu jak cipko-szopa.

                                              Ale ja nie mam fetyszu szopy ;) Spytalalam tylko dlaczego takie wybrales, bo tak bardzo sie krygowales, ze na pewno nie podpasuja. I widzisz wpadasz w to samo co ci wszyscy panowie, z ktorymi sie umawialam na trening: a ja pisalam, ze prosilam, ze ja chce robic ICH trening z nimi, a nie zeby dobierali cos pode mnie. Zeby sie od kogos czegos nauczyc albo sie kogos nauczyc trzeba obcowac z ich stuffem. Wrzuc cos SWOJEGO. Btw murzyn sie u mnie nie odpala z uwagi na prawa autorskie. MAsazystow tez ogladalam, zwykle zlani byli olejkami jakimis ale mialam faze. Tutaj profesjonalisci, nauczyciele orgazmow. Chyba MAbelle juz wrzucala. NIe moglam odpalic za bardzo glosu, a bez glosu chyba nie ma sensu. Wroce do tego.
                                              • proteinowy.na.chwile Re: 'Biale' Swieta ;-) 08.01.17, 20:48
                                                > I widzisz wpadasz w to samo co ci wszyscy panowie, z ktorymi sie umawialam na trening: a ja pisalam, ze prosilam, ze ja chce robic ICH trening z nimi, a nie zeby dobierali cos pode mnie. <

                                                Co do treningu - racja. Co do tych klipow - hm, nie wiem, jeżeli to są włochate lesbijki w rodzaju tych: www.youporn.com/watch/9369413/girls-out-west-pale-lesbian-gets-her-cunt-and-ass-licked/ to raczej nie podejdą Ci ich twarze, kształty, skóra tak jak facetowi, dlatego odsiałem.
                                                • proteinowy.na.chwile Re: 'Biale' Swieta ;-) 08.01.17, 20:52
                                                  O - chociaż właśnie wpadł mi w oko z tej serii jakiś klip hetero, a gość widać że czasem na siłownie chodzi:
                                                  www.youporn.com/watch/9237105/girls-out-west-aussie-blonde-fucked-and-inseminated/
                                                • hello-kitty2 Re: 'Biale' Swieta ;-) 09.01.17, 00:35
                                                  proteinowy.na.chwile napisał(a):

                                                  > Co do tych klipow - hm, nie wiem, jeżeli to są włochate lesbijki (...) to raczej nie podejdą Ci ich twarze, kształty, skóra tak jak facetowi, dlatego odsiałem.

                                                  Czy Ty nie przesadzasz z ta silownia? ;) Cokolwiek to dla Ciebie znaczy. Chyba sie troche rozjechalismy. Trening silowy to jest zwykla chamowa, pot i skrzywione twarze, sapanie. Dlatego to lubie. Przeciez to sa normalne, mlode, szczuple dziewczyny i jakie znowu wlochate? Ja tez mam wlosy na cipce, hello? ;) Depiluje pachwiny wysoko fakt ale waski trojkacik ewentualnie paseczek zostawiam, bo jak plywalam to mialam tak obcisly kostium speedo, ze bez wlosow wpinal mi sie w rowek, a to juz troche za duzo, bez przesady. Golizna tylko na specjalne zyczenie. Opisalam to zebys sie troche hmm wyluzowal i pozwolil sobie na uprawianie swojego gustu, a nawet na obnoszenie sie z nim jak ktos pyta o niego ;-)
                                            • ninek04 Re: 'Biale' Swieta ;-) 07.01.17, 16:52
                                              proteinowy. na.chwile.napisal
                                              >Broń Boże. Ale najdroższa rozkręca sie w bardzo dobrym kierunku. Normalnie jakby czytała mi w myślach albo bywała tutaj :)<

                                              To znaczy w kierunku, który pasuje Tobie i wprawia Cię w ociupinkę lepsze zadowolenie, niż zwykle? ;)
                                              • proteinowy.na.chwile Re: 'Biale' Swieta ;-) 07.01.17, 21:27
                                                > To znaczy w kierunku, który pasuje Tobie i wprawia Cię w ociupinkę lepsze zadowolenie, niż zwykle? ;) <

                                                Tak, tym razem oboje wiemy ze kilka lat niedospania i nieprzyjemnych cieczy przed nami, czemu sobie nie uprzyjemnić ostatnich miesięcy.
                          • ninek04 Re: 'Biale' Swieta ;-) 05.01.17, 22:08
                            hello -kitty2 napisała
                            >A ostatnio najchetniej ogladam czeskie porno z serii wchodzi tabun chlopa na <

                            U mnie to samo, wpisuję sobie, co bym chciała obejrzeć, a tu wciąż czeskie porno, czeskie orgie, czeska mega swingers party wszechczasów - no to wchodzę i oglądam, ale to wciąż nie to, o co mi chodzi ;)
                            • zyg_zyg_zyg Re: 'Biale' Swieta ;-) 05.01.17, 22:27
                              No co Wy? Czy czeski rynek otworzył się jakoś ostatnio na Europę? Bo niedawno oglądałam czeski gangbang... Chyba pierwszy w życiu pornos z tego kraju :-)
                              • ninek04 Re: 'Biale' Swieta ;-) 05.01.17, 22:38
                                Jeśli chodzi o swingersów, to Czesi i Niemcy chyba najczęściej rządzą, z tym, że amatorzy mature swingers w wydaniu Niemców mi nie podchodzą- zostają Czesi chcąc nie chcąc, nawet jeśli większość to tacy jurni młodziacy ;)
                            • sea.sea Re: 'Biale' Swieta ;-) 05.01.17, 22:35
                              Tubegalore.com
                              To taki kombajn, który zbiera linki z różnych innych stron. Nigdzie indziej nie widziałam tylu wyszczególnionych, wyspecjalizowanych kategorii. Może coś sobie znajdziesz :) Wszystko darmowe, nigdzie logować się nie trzeba, nic instalować, nie sieje wirusami.
                              • ninek04 Re: 'Biale' Swieta ;-) 05.01.17, 22:48
                                Pamiętam, że kiedyś to linkowałaś, ale gdy już kliknę na dany filmik, to mi się lubi wieszać, albo przekierowuje na jakieś płatne strony, a czas goni, więc trzeba kliknąć w co innego ;)
                                • sea.sea Re: 'Biale' Swieta ;-) 05.01.17, 22:53
                                  Mi się w Firefoxie nic nie wiesza, ale mam zablokowane wyskakujące pop-upy, może dlatego.
                              • zyg_zyg_zyg Re: 'Biale' Swieta ;-) 05.01.17, 23:22
                                A odchylane majtki znalazłaś...? ;-)
                            • sabat3 Re: 'Biale' Swieta ;-) 05.01.17, 23:00
                              ninek04 napisała:
                              > no to wchodzę i og
                              > lądam, ale to wciąż nie to, o co mi chodzi ;)

                              A to "o co chodzi" w jakim mialoby byc wydaniu? Jakich filmow szukasz? Mozesz sprecyzowac? ;) Moze cos sie znajdzie... ;)
                              • ninek04 Re: 'Biale' Swieta ;-) 05.01.17, 23:15
                                Lubię oglądać swingers party, orgy i tego typu, ale nie w sensie, że oni najpierw gadają, chlają, jedzą,kąpią się, potem zabierają się do robienia lodów z łaski na uciechę i na tym przeważnie się kończy. Mnie chodzi o autentyczne rżnięcie, ruchanie się między sobą, aż wióry lecą, aż do omdlenia, do nieprzytomności, no i im grubszy kutas, tym lepszy, bo na cienkie ołówki nie da się patrzeć ;)
                                • sabat3 Re: 'Biale' Swieta ;-) 05.01.17, 23:54
                                  ninek04 napisała:

                                  > Lubię oglądać swingers party, orgy i tego typu, ale nie w sensie, że oni najpi
                                  > erw gadają, chlają, jedzą,kąpią się, potem zabierają się do robienia lodów z ła
                                  > ski na uciechę i na tym przeważnie się kończy. Mnie chodzi o autentyczne rżnię
                                  > cie, ruchanie się między sobą, aż wióry lecą, aż do omdlenia, do nieprzytomnośc
                                  > i, no i im grubszy kutas, tym lepszy, bo na cienkie ołówki nie da się patrzeć ;
                                  > )

                                  Z niezrozumiałych dla mnie względów tego typu filmiki są głównie obsadzone murzynami ruchającymi Milfki. I faktycznie - nie spotyka się tego żaru namiętności często. Chyba głównie przez to, że standard porno, to facet filmowany od ramion w dół, a babka leżąca ze znudzoną miną, i łaskawie pozwalająca się ruchać, ewentualnie pokrzykująca sztucznie i zerkająca w stronę kamery czy dobrze to robi.
                                  • proteinowy.na.chwile Re: 'Biale' Swieta ;-) 06.01.17, 08:57
                                    > Z niezrozumiałych dla mnie względów tego typu filmiki są głównie obsadzone murzynami ruchającymi Milfki. <

                                    Ninek i Kitty wyjaśniły pare postów wczesniej. Kitty: milfy => zepsucie. Ninek z kolei nie lubi nudy cienkochuich normalcow, stad egzotyczne drągale.
                                    • ninek04 Re: 'Biale' Swieta ;-) 06.01.17, 10:08
                                      Mnie egzotyka nie pociąga, tym bardziej wyślicznione, idealne ciała oraz ich nienaturalna gra bez przeskakujących iskier. Naturalsi, amatorzy, dojrzali i jak najbardziej normalni przeciętniacy - swingujący i bawiący się w orgie to jest to, czego m.in.szukam w filmikach.
                                      • proteinowy.na.chwile Re: 'Biale' Swieta ;-) 06.01.17, 11:00
                                        Bezpośrednia sprzeczność z jednym z poprzednich postów:

                                        8<---
                                        Lubię oglądać swingers party, orgy i tego typu, ale nie w sensie, że oni najpierw gadają, chlają, jedzą,kąpią się, potem zabierają się do robienia lodów z łaski na uciechę i na tym przeważnie się kończy. Mnie chodzi o autentyczne rżnięcie, ruchanie się między sobą, aż wióry lecą, aż do omdlenia, do nieprzytomności, no i im grubszy kutas, tym lepszy, bo na cienkie ołówki nie da się patrzeć ;)
                                        8<---

                                        Rownie dobrze mógłbym napisać ze nie lubię pod-dyskotekowych bijatyk ale filmiki gdzie krzesła łamią sie na głowach wyrzeźbionych karatekow az wióry lecą! Tylko zeby były autentycznie amatorskie!
                                        • ninek04 Re: 'Biale' Swieta ;-) 06.01.17, 11:17
                                          Jaka sprzeczność? Że te party wpisują się w egzotykę, a nie normalność i są wyreżyserowane? Dlatego wybieram amatorskie, gdzie niepozornie wyglądający ludzie,o nieolśniewających ciałach fajnie się ruchają w różnych konfiguracjach, wcale w nieudziwniony sposób i mają z tego fun.


                                          Co do filmików -Najbardziej podobała mi się plaża - takie klimaty lubię.
                                          • sabat3 Re: 'Biale' Swieta ;-) 06.01.17, 12:19
                                            Naprawde fajne porno amatorskie zdarza sie rzadko. Do krecenia filmow potrzeba dobrego swiatla, przygotowania i umiejetnosci. Amatorzy moga miec dobre checi, ale nie umieja krecic filmow tak jak zawodowcy.
                                            Z cyklu "amatorskie" w cudzyslowiu - polecam tworczosc spod znaku Abby Winters. Paradoksalnie - komercyjna porno-nisza, wypelniona przez marketingowca, prezesa i rezysera Gariona Halla, ktory wymyslil sobie fikcyjna lesbijska fotograf Abby Winters.
                                            Najladniejsze wizualnie "amatorskie" porno to zawodowa rezyserka, taki swiat. No i to paysite. Niemniej sporo zdjec i filmow krazy po sieci. Materialy lesbijskie.
                                            Ale...
                                            Dziewczyny sa zwykle w makijazu "no-makeup",wygladaja naturalnie i udaja orgazmy w bardzo sugestywny sposob ;)
                                            • hello-kitty2 Re: 'Biale' Swieta ;-) 06.01.17, 19:43
                                              sabat3 napisał:

                                              > Dziewczyny sa zwykle w makijazu "no-makeup",wygladaja naturalnie i udaja orgazm
                                              > y w bardzo sugestywny sposob ;)

                                              Na mojej serii z szopy nikt orgazmow nie udawal, makijaz tez byl nieistotny ;-)
                                            • hello-kitty2 Re: 'Biale' Swieta ;-) 06.01.17, 19:49
                                              sabat3 napisał:

                                              > Najladniejsze wizualnie "amatorskie" porno to

                                              'Najladniejsze porno', 'nielegalne uczucia platoniczne' i 'swinski sygnal seksualny' to top3 smiesznych zestawien ;)

                                              A czemu Sabat nic nie wrzuciles? NIe masz nic na podoredziu?

                                              Ninek niech siebie sama kreci z kochankiem, a potem oglada ;) Z moich doswiadczen amatorskie porno jest najbardziej zawirusowane.
                                              • ninek04 Re: 'Biale' Swieta ;-) 06.01.17, 20:15
                                                hello -kitty2 napisała
                                                >Ninek niech siebie sama kreci z kochankiem, a potem oglada ;)<

                                                Siebie samą to nie, ale takie amatorskie nagrania zwykłych ludzi "z sąsiedztwa" , kręcone zwykłym telefonem to bym chętnie pooglądała. Nie wiem, może to już voyeryzm i trzeba iść na terapię? ;)
                                          • proteinowy.na.chwile Re: 'Biale' Swieta ;-) 06.01.17, 14:28
                                            Ok, nie bede sie sprzeczał i życzę takich filmików jakie lubisz bez wnikania w to jak sie je robi. Powodzenia w nowym roku.
                                            • ninek04 Re: 'Biale' Swieta ;-) 06.01.17, 20:03
                                              >Ok, nie bede sie sprzeczał i życzę takich filmików jakie lubisz bez wnikania w to jak sie je robi. Powodzenia w nowym roku.<

                                              Dziękuję, nie zauważyłam wcześniej. I wzajemnie, to parka się szykuje? :)
                                              Racja, niech każdy ogląda to co lubi i co go jakoś tam nakręca albo wkręca.
                    • songo3000 Re: 'Biale' Swieta ;-) 04.01.17, 22:41
                      Panuj nad fantazjami a będziesz panował nad ludźmi. I to bez żadnego "haha".
                      • proteinowy.na.chwile Re: 'Biale' Swieta ;-) 05.01.17, 11:22
                        songo3000 napisał:

                        > Panuj nad fantazjami a będziesz panował nad ludźmi. I to bez żadnego "haha".
                        >

                        Panowanie nad ludzmi wydaje mi sie niewdzięczne, choć oczywiscie opłacalne: wiecej seksu, wiecej forsy, wiecej wszystkiego co stadny gatunek na do zaoferowania.

                        Fantazje są o tyle ciekawsze, ze dotykają tej ciężkiej do uchwycenia granicy kiedy na wpół uformowane obrazy, pojecia, wrażenia trafiają pod mikroskop świadomości. Jedna z niewielu granic co do której nie ma (jeszcze?) śladu obiektywnego ujęcia, nawet jasno zdefiniowanych pojęć.
                        • songo3000 Re: 'Biale' Swieta ;-) 05.01.17, 17:37
                          To prawda, dlatego nie wspominam nawet o stawianiu jakichkolwiek granic fantazji. Kontrola nad nimi jako przeciwieństwo bycia kontrolowanym przez nie. A panowanie nad ludźmi:
                          > wiecej seksu, wiecej forsy, wiecej wszystkiego co stadny gatunek na do zaoferowania.
                          :-D
                  • hello-kitty2 Re: 'Biale' Swieta ;-) 04.01.17, 21:33
                    proteinowy.na.chwile napisał(a):

                    > nawet Triss dostała duzo sympatyczniejsza twarz niz sama prezentuje

                    Mylisz Triis z Triss. Nie Ty jeden ;-)

                    A nie odpowiedziales na pytanie o oralu vs walenie konia.
                    • proteinowy.na.chwile Re: 'Biale' Swieta ;-) 05.01.17, 11:50
                      > A nie odpowiedziales na pytanie o oralu vs walenie konia.

                      Jako odbiorca? Biorac pod uwage męska anatomię kobieta moze zaserwować kombinacje obydwu. I tak to widze - z punktu widzenia samej rozkoszy dla mnie najlepiej sprawdza sie hybryda. W obu przypadkach (oral, roboty ręczne) w gre moga dojść elementy dominacji z obu stron, za czym nie przepadam.

                      Jako dawca: zdecydowanie oral.
                • that.bitch.is.sick Re: 'Biale' Swieta ;-) 05.01.17, 08:31
                  hello-kitty2 napisała:
                  . No bylo ale,
                  > kto wie czy to nie bylo to przedmiotowe traktowanie, do ktorego zachecania zarz
                  > uca mi Bitch w drugim watku.

                  strasznie jakaś pamiętliwa. ;) Cały czas mi wyszukiwarka pokazuje że wspominasz mojego nicka.
                  >
                  >
      • hello-kitty2 Re: 'Biale' Swieta ;-) 30.12.16, 23:22
        A wracajac jeszcze do Georga Michaela to mial on niezliczona liczbe piosenek o seksie np Too funky z modelkami, Fast love, Outside, ect. Przerobilam sobie jego albumy ostatnio. I musze Wam powiedziec, ze w Fast lose sa dwie postacie, ktorymi sobie przedstawiam 2 uztytkownikow forum:
        - Gogol murzyn z blink blink koloradka
        - Proteinowy czerowono-pomaranczowy Lucyfer
        Oboje od 2:50 www.youtube.com/watch?v=kQVWYu4BdMo
        A jeszcze mam Avatara Triis z klipu Madonny 3:11 w czapce i szelkach
        www.youtube.com/watch?v=Np_Y740aReI
      • stokrotka_a Re: 'Biale' Swieta ;-) 31.12.16, 19:19
        urquhart napisał:

        > Memento w temacie jak skończyły się Białe Święta dla Michela:

        Nie ma to jak porcja pikantnych ploteczek na temat znanej osoby przy okazji tzw. Świąt. Dzięki takim wydarzeniom i plotkarsko-brukowym interpretacjom "bogobojni" chrześcijanie mogą poczuć się lepiej. Niech żyje chrześcijańska "miłość" bliźniego.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka