twojabogini
18.02.17, 20:08
Wątek obok pojawiła się kwestia podsycania pożądania w związku. Że jak robi się ciepło i miło to pożądanie spada i trzeba dawkować bodźce...
Jestem przeciwna wszystkim strategiom grom, udawaniem króliczka, gonieniem króliczka. To znaczy: czasem można się tak pobawić w ramach zabawy seksualnej, ale nie w ramach związku.
Sądzę, że dla jakości seksu ważna jest jakość relacji. Jeśli to relacja w której się rozwijamy, nie jesteśmy ograniczani, jesteśmy w tej relacji z wyboru - to jest podstawa dobrej relacji seksualnej.
I jeszcze pytanie co to jest stabilnie, cieplutko milutko - jeśli to oznacza odpuszczenie sobie, pierdzenie pod kołdrą i przesiadywanie na kanapie/przy kompie - no to seks padnie. Tak samo jak padnie wtedy, gdy ze związku zniknie aspekt relacji - łączyć będzie tylko kredyt i dzieci. Tak samo jak padnie jak relacja zacznie mieć charakter płodowy - nie ma ja i ty - jesteśmy my, złączeni jak pępowiną.
Ciepło i miło w dobrym znaczeniu jest wtedy gdy: dbamy o swoje potrzeby, dbamy o siebie i o siebie nawzajem, jesteśmy w relacji - spędzamy czas razem, nie redukujemy się tylko do roli rodziców, czujemy się ze sobą dobrze. Nikogo nie trzeba gonić ani udawać ani uciekać. Bliskość - ta autentyczna - podsyca pożądanie, a nie je gasi. Pożądanie w związkach pada, bo najczęściej nie umiemy takiej bliskości budować (tu pewnie skrypty z domu mają znaczenie, ale k..a jesteśmy dorośli i możemy te skrypty zmieniać).
Siedzę sobie drugi tydzień w górach, są ferie, więc sporo rodzin z dzieciakami. No i dzwonię do męża i mówię: tęsknię już za wami, za tobą, za dziećmi i tak sobie myślę, że fajnie byśmy tu we czwórkę spędzali czas. Musimy tu razem przyjechać. I słyszę: Chrzanić dzieci. Fajnie to ja bym spędził trochę czasu z tobą.
To podnosi libido. Znacznie bardziej niż zalecane przez domorosłych psychologów gierki w utrzymywanie zazdrości, rozciąganie gumy, ganianie króliczków. Wcale by mi libido nie skoczyło, jakby zgodnie z zaleceniami grał i starał się, żebym się poczuła niepewnie (tu już były takie zalecenia przerabiane, że żeby kobieta chciała seksu, to trzeba jej nie dawać stabilności - bzdura!), czy ja będąc poza domem starałabym się, żeby on czuł się zazdrosny, żeby mieć seks po powrocie...Blisko, bez gier i bezpośrednio. Działa.
Nie wiem co wy na to? Gonienie jako sposób na relację seksualną i pożądanie? Czy może bliskość? A może jeszcze coś innego?