Dodaj do ulubionych

MGTOW i Tajlandia

26.10.17, 20:56
Cześć, ponieważ mało się ostatnio tutaj dzieje to wrzucam taki z dupy wyjęty refleksyjny tekst, bazujący na moich przemyśleniach z ostatnich kilku dni.

W ostatnich kilku dniach miałem okazję poznać dwie nowe rzeczy: ruch MGTOW i bloga Stickmana o Tajlandii.

1. Ruch MGTOW.

Men Going Their Own Way. Z pojęciem zetknąłem się na braciach samcach. Literalnie interpretując, jestem chyba MGMOW więc powinienem się identyfikować. Ale jakoś się nie identyfikuję. Obejrzałem parę filmików na youtubie i... rozumiem emocje zranionych mężczyzn i że trzeba odreagować, ale MGTOW to jest taki skrajny feminizm a rebours - tamte nienawidzą mężczyzn a tamci kobiet. Jak ktoś rzeczywiście "is going his own way" to chyba ma resztę w dupie, w szczególności co tam sobie jakieś głupie pizdy myślą, nieprawda? Zupełnie tego nie kupuję.

2. Blog Stickmana o Tajlandii
www.stickmanbangkok.com/
Parę dni temu zalinkowałem artykuł "Why I never married a Thai", który wpadł mi w łapska dzięki guglowi i od tego czasu przeczytałem kilkadziesiąt, jeśli nie więcej, wpisów na tej stronie o jasnych i ciemnych (częściej ciemnych) stronach życia w Land of Smiles. Zresztą, nie tylko w Tajlandii ale i w całym regionie. Jeśli miałbym być szczery to był chyba taki trzeci internetowy otwieracz oczu w moim życiu, po BSwM i podrywaj.org. Żeby było jasne - mimo, że historie dzieją się w Tajlandii albo regionie i dowodzą, że można włożyć między bajki mokre sny o byciu Christianem Fletcherem, który przybija do egzotycznej wysepki zamieszkanej przez atrakcyjne, egzotyczne dupy, które chcą się z tobą stukać, ot tak, bo jesteś biały i obcy, to również paradoksalnie stawiają w dobrym świetle nasze krajowe dupencje, które jeszcze nie są aż tak zblatowane, aż tak skoncentrowane na kasie i aż tak zaborcze. Żeby było jasne - nie chodzi tylko o te smutne opowieści kiedy farang zakochał się w dziwce ale o opowieści o tak zwanych "dobrych", normalnie pracujących dziewczynach i różnicach kulturowych, które po prostu są nie do przeskoczenia dla mężczyzn, którzy chcą być kochani w sposób właściwy dla naszej kultury - czyli, że najważniejszy jest mąż/żona/dzieci, potem rodzice, potem inni - według dowolnej konfiguracji (rodzeństwo, przyjaciele etc). W tamtejszej kulturze, i to się powtarza w wielu wpisach, dla kobiety rodzice to głowa, dzieci to mięso i krew, bracia i siostry to ręce i nogi a mąż jest tylko ubraniem :) Mogłem coś popierdolić w tym cytacie ale generalnie, takie jest podejście tajskich kobiet - nie tylko wobec Farangów ale i Tajów. Taka kultura i podejście do związków międzyludzkich. Jak ktoś chce i akceptuje siebie jako dostarczyciela wyłącznie nasienia i bahtów to niech w to wchodzi ale ja chyba spędzę tą moją emeryturę w Tajlandii czy innym kraju regionu ruchając od czasu do czasu dziwki, w interwałach zaspokajając się Rońką, żeby broń Boże nie dać się porwać azjatyckiej gorączce. Generalnie, podsumowując - wszędzie chodzi o kasę, pozycję, wpływy ale tam jeszcze bardziej niż tutaj. U nas, przynajmniej, jest to w jakiś sposób społecznie piętnowane albo przynajmniej według naszych uniwersalnych zasad - chwalenie się pieniędzmi, statusem społecznym, władzą jest przynajmniej uznawane za niesmaczne i wstydliwe. Tam jest odwrotnie. Jesteś tym, na kogo wyglądasz. Możesz mieć miliony ale jak nie wyglądasz i nie żyjesz jak milioner to nie jesteś milionerem :)
Obserwuj wątek
    • marek.zak1 Re: MGTOW i Tajlandia 26.10.17, 21:56
      wont2 napisał:
      Generalnie, podsumowując - wszędzie chodzi o kasę, pozycję, wpływy ale tam jeszcze bardziej niż tutaj. U nas, przynajmniej, jest to w jakiś sposób społecznie piętnowane albo przynajmniej według naszych uniwersalnych zasad - chwalenie się pieniędzmi, statusem społecznym, władzą jest przynajmniej uznawane za niesmaczne i wstydliwe. Tam jest odwrotnie. Jesteś tym, na kogo wyglądasz. Możesz mieć miliony ale jak nie wyglądasz i nie żyjesz jak milioner to nie jesteś milionerem :).
      --------------------
      Tak było zawsze na wschodzie, bliskim, dalekim, w Rosji i u naszych rodzimych gangsterów. To ja już wolę moje szwajcarskie klimaty, gdzie szef korpo i referent wyglądają tak samo, a pokazywanie zamożności jest źle widziane. Taki Sergio Marchionne przychodził do pracy w jeansach i swetrze, chyba że miał jakieś spotkania oficjalne.
      A to pokazywanie, że jesteś milionerem Tajlandii to czemu ma służyć?
      >
      • wont2 Re: MGTOW i Tajlandia 27.10.17, 06:42
        marek.zak1 napisał:

        > Tak było zawsze na wschodzie, bliskim, dalekim, w Rosji i u naszych rodzimych g
        > angsterów. To ja już wolę moje szwajcarskie klimaty, gdzie szef korpo i referen
        > t wyglądają tak samo, a pokazywanie zamożności jest źle widziane. Taki Sergio M
        > archionne przychodził do pracy w jeansach i swetrze, chyba że miał jakieś spotk
        > ania oficjalne.
        > A to pokazywanie, że jesteś milionerem Tajlandii to czemu ma służyć?
        -----
        Ja się oczywiście zgadzam z tobą i też uważam, że podkreślanie swojego statusu społecznego jest w złym guście. Poza tym, bardzo podoba mi się polski egalitaryzm (teraz niestety, trochę w odwrocie).

        W Tajlandii, tak jak wyczytałem, społeczeństwo jest bardzo hierarchiczne i klasy społeczne rzadko się pomiędzy sobą mieszają. Stąd Tajowie w ogóle nie mają pretensji i żalu, że farangowie szlajają się i ruchają tamtejsze dziwki, bo oni w ogóle nie są nimi zainteresowani (ciemnoskóre dziewczyny z Isaan czy samotne matki). Natomiast, podobno, są bardzo źli, kiedy jakiś farang wkroczy na ich łowisko i zacznie się spotykać z "normalną" dziewczyną (stąd normalne dziewczyny rzadko chcą się spotykać z farangami, bo po pierwsze wolą Tajów a po drugie nie chcą mieć przypiętej łatki dziwki). OK, hierarchiczne społeczeństwo to jest coś co potrafimy na logikę zrozumieć, ale Tajowie poszli dalej i u nich wyznacznikiem pozycji w hierarchii nie jest status społeczny jako taki, tylko zewnętrzne wyznaczniki tego statusu. Stąd, jeśli jesteś milionerem (ja niestety nie jestem) i chcesz robić biznesy z innymi milionerami w Tajlandii to musisz wyglądać i zachowywać się jak milioner. Jak chcesz uchodzić za przedstawiciela klasy średniej, to masz pokazywać, że jesteś z klasy średniej (odpowiedni samochód, odpowiedni dom czy mieszkanie, odpowiednie ubranie). Stąd ten pęd do konsumpcji ponad możliwości. Co wiąże się również z całkowitym brakiem jakiejkolwiek intelektualnej ciekawości czymkolwiek wśród zdecydowanej większości Tajów, co też było podkreślane w wielu wielu wpisach.
        • ployd Re: MGTOW i Tajlandia 27.10.17, 09:41
          Bardzo interesujące, właśnie zastanawiałem się jak oni tak mogą patrzeć spokojnie, panowie Tajowie, na to wszystko co się tam dzieje. Z tym że tych dziwek jest tak chyba dużo, że aż powinno to skutkować brakiem partnerek dla Tajów niskiej klasy społecznej, nie wiem. Ale może oni nawet nie docierają do Bangkoku, a jeśli to jako transwestyci, nie wiem co się tam wyprawia dokładnie, choć trochę czytałem, też na tej ciekawej stronie którą zamieszczasz Stickmana.

          Podobno uczciwe, nieoszukujące społeczeństwo, Tajowie. Tak więc nie tylko wiecznie uśmiechnięci. I nie należy brać tej ogłady w taki sposób żeby ich protekcjonalnie traktować, nie nie, mają swoją męską ambicję.
          Najlepsza kuchnia świata - tajska, to byłby plus ewentualnego związku. Tam za 4zł na ulicy jedzonko wszelako. Ale temperatury ponad 30 stopni na ulicy cały czas więc nie do życia.
          • wont2 Re: MGTOW i Tajlandia 27.10.17, 10:04
            ployd napisał:

            > Podobno uczciwe, nieoszukujące społeczeństwo, Tajowie.
            ------
            Nie wiem, trudno powiedziec. Byc moze wobec siebie nawzajem sa uczciwi ;)
    • kag73 Re: MGTOW i Tajlandia 27.10.17, 00:44
      Le no Wont, jak Ty na serio chcesz znalezc zone/partnerke na syale to szukaj na wlasnym podworku a nie w Tajlandii.
      To jasna sprawa :)
      W Tajlandii w pierwszej linii chodzi o pieniadze jezeli Tajka wiaze sie z Europejczykiem i ten w dodatku zeni sie nie tylko z nia, tylko dodatkowo z jej rodzina, ktora liczy i ma nadzieje na pomoc finansowa. Poza tym od Europejczyka oczekuje sie wziecia odpowiedzialnosci za dobro zony i rodziny, nie tylko finansowej. Nie oczekuje sie tego np. jezeli Tajka wychodzi za "biednego" krajana, bo wiadomo, ze on tych oczekiwan spelnic nie moze.
      • sabat3 Re: MGTOW i Tajlandia 27.10.17, 00:55
        No. I krajanka jak się potknie, to rzuci swojską kurwą macią. Wyobraź sobie Wont - idziesz po ulicy, a Twoja dziewczyna potyka się i krzyczy "หญิงโสเภณี!". Dziwne.
        • wont2 Re: MGTOW i Tajlandia 27.10.17, 06:50
          sabat3 napisał:

          > No. I krajanka jak się potknie, to rzuci swojską kurwą macią. Wyobraź sobie Won
          > t - idziesz po ulicy, a Twoja dziewczyna potyka się i krzyczy "หญิงโสเภณี!". Dz
          > iwne.
          -------
          Witam kolegę :) No właśnie, tajski język to jest dla mnie totalny cock block. W porze deszczowej to musi być szczególnie uciążliwe, jak jeszcze dodatkowo brzęczą komary...
      • kag73 Re: MGTOW i Tajlandia 27.10.17, 01:05
        Aha i jeszcze cos. Po czesci to oczekiwanie finansowania i korzystania z kasy bierze sie z tego rowniez, ze czesto Europejczycy na urlopie w Tajlandii (jak to na urlopie) wydaje kase na prawo i lewo, i bo taniej jest (w porownaniu do np. Europy zach), wiec taka Tajka mysli, ze on kasa sra albo, ze w Europie na drzewkach ona rosnie, no i co tu nie skorzystac. Podobno lepiej sie sprawdzaja zwiazki jezeli Europjeczyk zabiera Tajke do swojeg kraju. Wtedy widzi jak ciezko on na te kase pracuje, ile jej ma i czesto ona sama musi pracowac a wtedy to juz nie ma tak hop siup, ze bedzie wydawla i wysylala do rodziny.
      • wont2 Re: MGTOW i Tajlandia 27.10.17, 06:45
        kag73 napisała:

        > Le no Wont, jak Ty na serio chcesz znalezc zone/partnerke na syale to szukaj na
        > wlasnym podworku a nie w Tajlandii.
        > To jasna sprawa :)
        -------
        Nieee :) Co to za pomysł wiązać się z kimś, z kim na dobrą sprawę nie możesz się porozumieć poza jakieś proste komunikaty, z uwagi na barierę językową i kulturową? Ja po prostu myślałem, że na emeryturze będę sobie mógł od czasu do czasu poruchać za darmo. Mówiłem już, że jestem skąpy? Poza tym, Tajki mi średnio leżą.
        • wont2 Re: MGTOW i Tajlandia 27.10.17, 07:05
          Dodatkowo jeszcze, bo mi się przypomniało - chyba jestem już starym impotentem, poza tym znowu mi się przestawiło o 180 stopni i już nie pożeram wzrokiem dwudziestolatek w środkach komunikacji, ale nad wątpliwe rozkosze ciała z jakąś laską o której nic nie wiesz i nie czujesz żadnej najmniejszej więzi i na dodatek nie możesz się w ogóle dogadać poza proste komunikaty i która jeszcze na dodatek się nie całuje (wiele Tajek się podobno nie całuje) i której nie możesz w żaden sposób okazać afektu publicznie bo to w tamtej kulturze bardzo niestosowne, to ja zdecydowanie wolę inteligentną rozmowę z fajną babką nawet jeśli nie jest podszyta seksem. W poniedziałek byłem na wódce z kumpelą, z którą od kilku lat mam taką trochę dwuznaczność i zawsze idzie jakiś flirt, ale bardzo delikatny (ona nie wie czy chce i ja też nie wiem czy chcę) i jakoś nigdy nie przekroczyliśmy tej cienkiej linii, która zmieniłaby rodzaj relacji. I bardzo dobrze. No i siedzieliśmy w knajpie cztery godziny, najebaliśmy się, rozmawialiśmy o wszystkim - dupach, facetach, historii, polityce - i to było dla mnie dużo dużo bardziej satysfakcjonujące niż wzięcie jakiejś osiemnastoletniej dziwki z Isaan do hotelu i wyruchanie jej we wszystkie otwory :)
          • hello-kitty2 Re: MGTOW i Tajlandia 27.10.17, 08:47
            wont2 napisał:

            > (ona nie wie czy chce i ja też nie wiem czy chcę)

            To ze ona moze nie wiedziec, to uwierze, bo jest kobieta ale ze Ty nie wiesz to, wybacz, kokieteria ;) Dlaczego niby nie wiesz?

            A tak w ogole to fajnie, ze tchnales nowe zycie w forum, byle bys nie tchnal w jakas Tajke, o ktorych wiesz co mysle. Jakby co to o glupote Cie nie posadzam. MOze zatrzymaj sie w hotelu z duza liczba europejskich turystow i jakas biala turystke wez na boczek? ;) A najlepiej to przywiez sobie jakas pania z POlski, moze z tego klubu, co tam uprawiasz ten sport wodny, pod pretekstem doszklalania umiejetnosci sportowych. Podobniez jak sie nie cwiczy, to sie wypada z formy.
            • wont2 Re: MGTOW i Tajlandia 27.10.17, 09:38
              hello-kitty2 napisała:

              > To ze ona moze nie wiedziec, to uwierze, bo jest kobieta ale ze Ty nie wiesz to
              > , wybacz, kokieteria ;) Dlaczego niby nie wiesz?
              -------
              To proste. Bo nie wiem czy seks by cos zmienil we wzajemnej relacji. Jesli by nie zmienil, to bardzo chetnie. Jesli by zmienil i spowodowalby oczekiwanie zaangazowania, to nie chce. Nie dlatego, ze nie chce sie w ogole angazowac tylko nie chce sie angazowac z nia. Dlaczego, mimo ze jest atrakcyjna, inteligentna, madra, finansowo niezalezna (duzo bardziej niz ja)? Z dwoch powodow. Jeden mniejszy, drugi wiekszy. Mniejszy - jest ode mnie starsza o dwa lata a ja jednak raczej wole mlodsze. Wiekszy - ma dwojke dzieci. Jaki problem stwarzaja dzieci? Dwa. Po pierwsze, fakt, ze istnieja powoduje, ze caly swiat kreci sie kolo nich, wymagaja opieki, czasu, energii, co jest oczywiscie calkowicie naturalne, ale poswiecenie swojego najceniejszego zasobu - czasu - swoim dzieciom jest czym innym niz poswiecenie go cudzym dzieciom. Po drugie, wazniejsze, dla kobiety ktora ma dzieci z poprzedniego zwiazku jej dzieci zawsze beda wazniejsze niz nowy partner, co jest znow zupelnie zrozumiale i naturalne i dziwne jakby bylo inaczej. Tymczasem, moja wizja zwiazku jest taka, ze ja jestem najwazniejszy dla mojej kobiety, a ona jest najwazniejsza dla mnie. Ewentualne dzieci sa na rownym szczeblu, na pewno nie wyzej. Ale nawet jesli wyzej, to latwiej przelknac zabe, ze twoja partnerka przedklada wasze dzieci ponad ciebie niz gdy przedklada swoje dzieci ponad ciebie. W zwiazku z tym, nie jestem zainteresowany wchodzeniem w zaangazowanie z kobietami z dziecmi. Czym innym jest oczywiscie seks, tutaj nie mam tego rodzaju obiekcji. Przepraszam za szczerosc, wiem ze to brzmi slabo i egoistyczne, ale taka jest prawda wiec po co mam oszukiwac siebie i innych.


              > A tak w ogole to fajnie, ze tchnales nowe zycie w forum, byle bys nie tchnal w
              > jakas Tajke, o ktorych wiesz co mysle. Jakby co to o glupote Cie nie posadzam.
              > MOze zatrzymaj sie w hotelu z duza liczba europejskich turystow i jakas biala t
              > urystke wez na boczek? ;) A najlepiej to przywiez sobie jakas pania z POlski, m
              > oze z tego klubu, co tam uprawiasz ten sport wodny, pod pretekstem doszklalania
              > umiejetnosci sportowych. Podobniez jak sie nie cwiczy, to sie wypada z formy.
              -------
              Stawiam na "powrot bohatera". Pocwicze sobie na spokojnie nowe tricki, co bedzie sie niestety wiazac z tym, ze bede sie non stop wywracac i robic z siebie blazna ale za to, w nowym sezonie, moze kogos zaskocze progresem jaki zrobilem ;) Bo na razie o niestety jestem tylko "zaawansowany poczatkujacy" i swoimi watpliwymi umiejetnosciami to moge zaimponowac lasce, ktora pojawila sie po raz pierwszy ;) A tak na powaznie to nie chodzi o imponowanie komukolwiek tylko o zabawe i radosc.
              • marek.zak1 Re: MGTOW i Tajlandia 27.10.17, 10:37
                wont2 napisał:

                > To proste. Bo nie wiem czy seks by cos zmienil we wzajemnej relacji. Jesli by nie zmienil, to bardzo chetnie. Jesli by zmienil i spowodowalby oczekiwanie zaangazowania, to nie chce. Nie dlatego, ze nie chce sie w ogole angazowac tylko nie chce sie angazowac z nia. Dlaczego, mimo ze jest atrakcyjna, inteligentna, mara, finansowo niezalezna (duzo bardziej niz ja)? Z dwoch powodow. Jeden mniejszy, drugi wiekszy. Mniejszy - jest ode mnie starsza o dwa lata a ja jednak raczej wole mlodsze. Wiekszy - ma dwojke dzieci. Jaki problem stwarzaja dzieci? Dwa. Po pierwsze, fakt, ze istnieja powoduje, ze caly swiat kreci sie kolo nich, wymagaja opieki, czasu, energii, co jest oczywiscie calkowicie naturalne, ale poswiecenie swojego najceniejszego zasobu - czasu - swoim dzieciom jest czym innym niz poswiecenie go cudzym dzieciom. Po drugie, wazniejsze, dla kobiety ktora ma dzieci z poprzedniego zwiazku jej dzieci zawsze beda wazniejsze niz nowy partner, co jest znow zupelnie zrozumiale i naturalne i dziwne jakby bylo inaczej. Tymczasem, moja wizja zwiazku jest taka, ze ja jestem najwazniejszy dla mojej kobiety, a ona jest najwazniejsza dla mnie. Ewentualne dzieci sa na rownym szczeblu, na pewno nie wyzej. Ale nawet jesli wyzej, to latwiej przelknac zabe, ze twoja partnerka przedklada wasze dzieci ponad ciebie niz gdy przedklada swoje dzieci ponad ciebie. W zwiazku z tym, nie jestem zainteresowany wchodzeniem w zaangazowanie z kobietami z dziecmi. Czym innym jest oczywiscie seks, tutaj nie mam tego rodzaju obiekcji. Przepraszam za szczerosc, wiem ze to brzmi slabo i egoistyczne, ale taka jest prawda wiec po co mam oszukiwac siebie i innych.
                -----------------------------
                Bardzo trafne jest twoje każde zdanie. Z tym, że ja zmaterializowałem twoje wytyczne jak miałem 24 lata, co było łatwiejsze, niż byłoby 20 lat póżniej.
                • wont2 Re: MGTOW i Tajlandia 27.10.17, 19:04
                  marek.zak1 napisał:

                  > Bardzo trafne jest twoje każde zdanie. Z tym, że ja zmaterializowałem twoje wyt
                  > yczne jak miałem 24 lata, co było łatwiejsze, niż byłoby 20 lat póżniej.
                  -----
                  Wiem, gratuluję i z głębi serca zazdroszczę. Pewnie też bym zmaterializował te wytyczne gdybym był albo dużo mądrzejszy albo dużo głupszy.
                  • marek.zak1 Re: MGTOW i Tajlandia 27.10.17, 19:42
                    wont2 napisał:

                    > marek.zak1 napisał:
                    >
                    > > Bardzo trafne jest twoje każde zdanie. Z tym, że ja zmaterializowałem twoje wytyczne jak miałem 24 lata, co było łatwiejsze, niż byłoby 20 lat póżniej.
                    > -----
                    > Wiem, gratuluję i z głębi serca zazdroszczę. Pewnie też bym zmaterializował te wytyczne gdybym był albo dużo mądrzejszy albo dużo głupszy.
                    --------------
                    Nigdy nie wiadomo co by było, ale ja tu podkreśliłem, że miałem dokładnie takie same kryteria, w stosunku do dziewczyn, tak, że rozumiem doskonale twoje podejście. Pisałeś o rozmowie z koleżanką, otóż ja takie znajomości nieperspektywiczne od razu kasowałem, bo w podtekście zawsze miałem z tyłu głowy romans / związek. Wydaje mi się, że ona też to mogła rozważać spotykając sie z tobą.
              • hello-kitty2 Re: MGTOW i Tajlandia 27.10.17, 13:35
                wont2 napisał:

                > To proste. Bo nie wiem czy seks by cos zmienil we wzajemnej relacji. Jesli by n
                > ie zmienil, to bardzo chetnie. Jesli by zmienil i spowodowalby oczekiwanie zaan
                > gazowania, to nie chce. Nie dlatego, ze nie chce sie w ogole angazowac tylko ni
                > e chce sie angazowac z nia. Dlaczego, mimo ze jest atrakcyjna, inteligentna, ma
                > dra, finansowo niezalezna (duzo bardziej niz ja)? Z dwoch powodow. Jeden mniejs
                > zy, drugi wiekszy. Mniejszy - jest ode mnie starsza o dwa lata a ja jednak racz
                > ej wole mlodsze. Wiekszy - ma dwojke dzieci. Jaki problem stwarzaja dzieci? Dwa
                > . Po pierwsze, fakt, ze istnieja powoduje, ze caly swiat kreci sie kolo nich, w
                > ymagaja opieki, czasu, energii, co jest oczywiscie calkowicie naturalne, ale po
                > swiecenie swojego najceniejszego zasobu - czasu - swoim dzieciom jest czym inny
                > m niz poswiecenie go cudzym dzieciom. Po drugie, wazniejsze, dla kobiety ktora
                > ma dzieci z poprzedniego zwiazku jej dzieci zawsze beda wazniejsze niz nowy par
                > tner, co jest znow zupelnie zrozumiale i naturalne i dziwne jakby bylo inaczej.
                > Tymczasem, moja wizja zwiazku jest taka, ze ja jestem najwazniejszy dla mojej
                > kobiety, a ona jest najwazniejsza dla mnie. Ewentualne dzieci sa na rownym szcz
                > eblu, na pewno nie wyzej. Ale nawet jesli wyzej, to latwiej przelknac zabe, ze
                > twoja partnerka przedklada wasze dzieci ponad ciebie niz gdy przedklada swoje d
                > zieci ponad ciebie. W zwiazku z tym, nie jestem zainteresowany wchodzeniem w za
                > angazowanie z kobietami z dziecmi. Czym innym jest oczywiscie seks, tutaj nie m
                > am tego rodzaju obiekcji. Przepraszam za szczerosc, wiem ze to brzmi slabo i eg
                > oistyczne, ale taka jest prawda wiec po co mam oszukiwac siebie i innych.

                Przede wszystkim nie przepraszaj (wiem ze sie wkurwiasz jak tak mowie ;) ale mowie szczerze. Nie uwazam by czlowiek musial/potrzebowal przepraszac za to jak chce zyc czy za swoje poglady. Absolutnie nie. Nawet gdybys je w ten sposob prezentowal tejze lasce. Mialam nie komentowac twoich powodow ale moze sie dyskusja rozwinie, a ja lubie z Toba dyskutowac (w przeciwienstwie do flirtowania, chyba zezgredzialam jak Proteina ;).

                Kwestia wieku. NIe wydaje mi sie zeby w naszym wieku 40 (z bolem serca ale juz +) roznica wieku byla problemem (chyba, ze jest problemem z zasady lub ktos sie chce jeszcze rozmnazac/domnazac jak w przypadku tej pani), a tak to patrzylabym na WIDOCZNA roznice wieku, a nie metrykalna. No bo nie czarujmy sie mimo ze pani jest starsza moze wygladac nawet dyche mlodziej niz wygladasz Ty (teoretycznie). Po prostu ludzie roznie sie starzeja, a kobiety zazwyczaj bardziej o siebie dbaja, a kremy, dietka i takie tam opozniaja ewidentnie procesy starzenia.

                Dzieci. Zalezy w jakim sa wieku ale rozumiem, ze skoro ma 44 lata to i moze byc mowa o nastolatkach. Dzieci odchodza (glupio zabrzmialo ;) Bardziej bym sie cykala ekspartera w tle i spraw finansowych. Po prostu nalozyc na tle geb. Ale mowisz niezalezna, z tym ze to tez mozna stopniowac, znowu tyle geb do obslugi. Tu minus. Czy dzieci sa wazniejsze, zaraz mnie tu z-hate-uja, nie wiem, waham sie. Wada dzieci jest, ze nie sa w stanie zapewnic doroslemu czlowiekowi kontaktu intelektualno-emocjonalnego na potrzebnym poziomie. Wiec samotna matka z dziecmi (bez faceta) to zawsze bedzie jakias niedorobka. Oczywiscie jak mawia Kag to nie koncert zyczen i calkowicie tu pominelam np. kwestie obowiazku.

                Ale jest taka sprawa, ktora napomknal juz Marek. CZas gra na twoja niekorzysc. Konkretnie i moze troche kontrowersyjnie: swoich dzieci juz najprawdopodobniej nie bedziesz mial wiec moze warto sie nieco zaangazowac w czyjes? Wiesz zeby sie nie ograbiac totalnie z ojcowstwa, cos miec komu przekazac? Mowie tu o osobach, ktore te dzieci zawsze chcialy, bo jak ktos zdecydowanie nie chce, to nie ma sensu.
                Inna sprawa, ze masz wysokie wymagania jak wyksztacona laska z wielkiego miasta, robiaca kariere 30+ z check lista zeby papieru toaletowego nie starczylo do zapisania. Jakbt babka miala te wszystkie cechy, co ma opisana pani powyzej + miala z 7-10 lat mniej + byla bezdzietna, to Ciebie i tak by nie chciala i kolo sie zamyka. Wymagania niedostosowane do oferty. Faktycznie pozstaje bezuczuciowy uklad oparty na seksie. Ale moze w to wejdzie, pogadaj.

                > Stawiam na "powrot bohatera". Pocwicze sobie na spokojnie nowe tricki, co bedzi
                > e sie niestety wiazac z tym, ze bede sie non stop wywracac i robic z siebie bl
                > azna ale za to, w nowym sezonie, moze kogos zaskocze progresem jaki zrobilem ;)
                > Bo na razie o niestety jestem tylko "zaawansowany poczatkujacy" i swoimi watpl
                > iwymi umiejetnosciami to moge zaimponowac lasce, ktora pojawila sie po raz pier
                > wszy ;) A tak na powaznie to nie chodzi o imponowanie komukolwiek tylko o zabaw
                > e i radosc.

                A tu z kolei zupelnie sie rozminelismy, bo ja mialam na mysli raczej dzielenie pasji, a nie jakies imponowanie. Podobniez wspolne zainteresownia zblizaja. Ja bym tak chciala zeby ktos chociaz zwyczajnie ze mna chcial pocwiczyc. Ale zaczynam wierzyc, ze chyba jestem jakas inna.
                • kag73 Re: MGTOW i Tajlandia 27.10.17, 18:11
                  "Kwestia wieku. NIe wydaje mi sie zeby w naszym wieku 40 (z bolem serca ale juz +) roznica wieku byla problemem (chyba, ze jest problemem z zasady lub ktos sie chce jeszcze rozmnazac/domnazac jak w przypadku tej pani), a tak to patrzylabym na WIDOCZNA roznice wieku, a nie metrykalna.

                  Moim zdaniem to konkretnie chodzi o to chyba, woncie, ze sam jeszcze nie wiesz czy ostatetcznie zazegnales pomysl z wlasnym potomstwem. I tu jest niebezpieczenstwo, ze ta pani 40+ z dwojka swoich nie bedzie sie raczej pakowala w kolejne dziecko z Toba a Tobie jednak moze sie zachciec. Bo niedawno jeszcze pislaes, ze chcesz zapladniac :) I to jest chyba kwestia najwazniejsza.
                  Dzieci owszem sa waze, bardzo wazne, moze i najwazniejsze dle niej. Niemniej staje sie to tematem tylko kiedy trzeba wybierac. Przyklad: moja kumpela po 2 rozwodach, corka nastolatka. Pojawil sie nowy facet, zwiazek, wszystko ladnie az nie kupili wspolnie domu i sie tam nie wprowadzili, bo facet zaczal wstretnie traktowac jej corke. Na co ona mu pare razy ostrzegawczo tlumaczyla i prosila. Powiedziala "nie stawiaj mnie prosze przed wyborem, bo wiesz jak wybiore". No nic nie pomoglo i sie z nim rozstala.
                  Rzecz polega na tym, ze mezczyzni akteptuja, lubia, aranzuja sie z sytuacja, ze kobieta ma dzieci a to dlatego, ze chca z nia byc a dzieci sa czescia jej, wymazac sie ich nie da. Wiadomo ta slawetna milosc, zaangazowanie emocjonalne.

                  "Inna sprawa, ze masz wysokie wymagania jak wyksztacona laska z wielkiego miasta, robiaca kariere 30+ z check lista zeby papieru toaletowego nie starczylo do zapisania. Jakbt babka miala te wszystkie cechy, co ma opisana pani powyzej + miala z 7-10 lat mniej + byla bezdzietna, to Ciebie i tak by nie chciala i kolo sie zamyka.

                  No kto wie, moze znalazla by sie jednak jaka, ktorej wystarczy zewnetrznosc i sposob bycia wonta.

                  "Wymagania niedostosowane do oferty. Faktycznie pozstaje bezuczuciowy uklad oparty na seksie. Ale moze w to wejdzie, pogadaj."

                  Hmm, ja tam twierdze, ze jak ludzie sie darza sympatia i w dodatku odbieraja na tych samych falach pojda ze soba do lozka i jezeli w lozku bedzie pasowac to beda tam chadzac regularnie a wtedy mamy tu najwieksze szanse na pojawienie sie uczuc.
                  Owszem planowac mozna i stawiac sprawe jasno, ze nie chce sie zoobowiaz itd. tylko dawac sobie przyjemnosc.
                  Jeszcze jeden scenariusz: idzie z babka do lozka a w lozku kicha. I co teraz?
                • wont2 Re: MGTOW i Tajlandia 27.10.17, 19:51
                  hello-kitty2 napisała:

                  > Przede wszystkim nie przepraszaj (wiem ze sie wkurwiasz jak tak mowie ;) ale mo
                  > wie szczerze. Nie uwazam by czlowiek musial/potrzebowal przepraszac za to jak c
                  > hce zyc czy za swoje poglady. Absolutnie nie. Nawet gdybys je w ten sposob prez
                  > entowal tejze lasce. Mialam nie komentowac twoich powodow ale moze sie dyskusja
                  > rozwinie, a ja lubie z Toba dyskutowac (w przeciwienstwie do flirtowania, chyb
                  > a zezgredzialam jak Proteina ;).
                  -------
                  A ja ci po raz enty piszę, że nikogo za nic nie przepraszam. To tylko figura retoryczna. Jak komuś się nie podoba jak żyję albo co myślę to zawsze może spierdalać. Teraz lepiej? :)

                  >
                  > Kwestia wieku. NIe wydaje mi sie zeby w naszym wieku 40 (z bolem serca ale juz
                  > +) roznica wieku byla problemem (chyba, ze jest problemem z zasady lub ktos sie
                  > chce jeszcze rozmnazac/domnazac jak w przypadku tej pani), a tak to patrzylaby
                  > m na WIDOCZNA roznice wieku, a nie metrykalna. No bo nie czarujmy sie mimo ze p
                  > ani jest starsza moze wygladac nawet dyche mlodziej niz wygladasz Ty (teoretycz
                  > nie). Po prostu ludzie roznie sie starzeja, a kobiety zazwyczaj bardziej o sieb
                  > ie dbaja, a kremy, dietka i takie tam opozniaja ewidentnie procesy starzenia.
                  ----
                  Bla bla, znowu ten shit ze "swataniem". Po prostu podzieliłem się myślą, nic więcej.


                  > Dzieci. Zalezy w jakim sa wieku ale rozumiem, ze skoro ma 44 lata to i moze byc
                  > mowa o nastolatkach. Dzieci odchodza (glupio zabrzmialo ;) Bardziej bym sie cy
                  > kala ekspartera w tle i spraw finansowych. Po prostu nalozyc na tle geb. Ale mo
                  > wisz niezalezna, z tym ze to tez mozna stopniowac, znowu tyle geb do obslugi. T
                  > u minus. Czy dzieci sa wazniejsze, zaraz mnie tu z-hate-uja, nie wiem, waham si
                  > e. Wada dzieci jest, ze nie sa w stanie zapewnic doroslemu czlowiekowi kontaktu
                  > intelektualno-emocjonalnego na potrzebnym poziomie. Wiec samotna matka z dziec
                  > mi (bez faceta) to zawsze bedzie jakias niedorobka. Oczywiscie jak mawia Kag to
                  > nie koncert zyczen i calkowicie tu pominelam np. kwestie obowiazku.
                  -----
                  Może tak, może nie, a może yhy, a może yy, a może hmm, a kto to wie? To tekst z kalibra, żeby nie było, że jestem taki elokwentny. Byłem w kilku relacjach z pannami z dziećmi i, nie, po prostu nie nadaję się, dziękuję, dobranoc. Mam w dupie eksa, nie przeszkadza mi nawet jakby latał za mną z siekierą (kolejna figura retoryczna).


                  > Ale jest taka sprawa, ktora napomknal juz Marek. CZas gra na twoja niekorzysc.
                  > Konkretnie i moze troche kontrowersyjnie: swoich dzieci juz najprawdopodobniej
                  > nie bedziesz mial wiec moze warto sie nieco zaangazowac w czyjes? Wiesz zeby si
                  > e nie ograbiac totalnie z ojcowstwa, cos miec komu przekazac? Mowie tu o osobac
                  > h, ktore te dzieci zawsze chcialy, bo jak ktos zdecydowanie nie chce, to nie ma
                  > sensu.
                  -----
                  Proszę cię. Znowu zabrzmi brutalnie, ale co tam, skoro zasuwasz durne teksty jak z Wysokich Obcasów czy innych magazynów dla idiotek, to ja zasunę durny tekst z jakiegoś magazynu dla idiotów - jak kiedyś będę chciał mieć dzieci to je sobie zrobię. Poza tym nie mam ambicji nikomu niczego zostawiać. Co to w ogóle za pomysł? Celem życia ma być gromadzenie niepotrzebnych dóbr, po to, żeby je komuś zostawić? Zupełnie nie kupuję tego. Jak jest ktoś komu można coś zostawić, to oczywiście, ale szukanie na siłę kogoś, żeby tylko móc mu coś zostawić, to jest dla mnie tak niepojęte, że nawet nie podejmuję się dalej analizować skąd mogłaby w ogóle wziąć się taka potrzeba.


                  > Inna sprawa, ze masz wysokie wymagania jak wyksztacona laska z wielkiego miasta
                  > , robiaca kariere 30+ z check lista zeby papieru toaletowego nie starczylo do z
                  > apisania. Jakbt babka miala te wszystkie cechy, co ma opisana pani powyzej + mi
                  > ala z 7-10 lat mniej + byla bezdzietna, to Ciebie i tak by nie chciala i kolo s
                  > ie zamyka. Wymagania niedostosowane do oferty. Faktycznie pozstaje bezuczuciowy
                  > uklad oparty na seksie. Ale moze w to wejdzie, pogadaj.
                  ------
                  Tutaj masz rację. Inteligentna, mądra, samodzielna, atrakcyjna i bezdzietna to biały kruk na rynku i chyba muszę trochę zejść z mojej długiej listy wymagań. Tylko nie wiem czy powinienem zainteresować się idiotkami, bezrobotnymi czy brzydulami. Nie, chyba zostanę przy dziwkach i półrocznych fuck sprees.


                  > A tu z kolei zupelnie sie rozminelismy, bo ja mialam na mysli raczej dzielenie
                  > pasji, a nie jakies imponowanie. Podobniez wspolne zainteresownia zblizaja. Ja
                  > bym tak chciala zeby ktos chociaz zwyczajnie ze mna chcial pocwiczyc. Ale zaczy
                  > nam wierzyc, ze chyba jestem jakas inna.
                  ------
                  Pasji to ja nie mam i mieć podejrzewam nigdy nie będę. Zgadzam się, że wspólne zainteresowania zbliżają ale trzeba chyba być już chociaż trochę blisko, żeby wspólne zainteresowanie dodatkowo zbliżyło. No jak ty to sobie wyobrażasz? Mam proponować zupełnie obcej osobie wspólny wyjazd na drugi koniec świata? No wyobraź sobie, ćwiczysz na siłce, podchodzi do ciebie 42-letni miłośnik kulturystyki, który mówi ci, że leci na trzy tygodnie poćwiczyć dźwiganie sztachet w Tajlandii i czy byś nie chciała polecieć z nim. Ja, na twoim miejscu, w wersji soft, wybuchłbym śmiechem, że jest słodki ale dziękuję, nie, a w wersji hard załatwiłbym sądowy zakaz zbliżania się dla stalkera :)
                  • kag73 Re: MGTOW i Tajlandia 27.10.17, 20:04
                    " No wyobraź sobie, ćwiczysz na siłce, podchodzi do ciebie 42-letni miłośnik kulturystyki, który mówi ci, że leci na trzy tygodnie poćwiczyć dźwiganie sztachet w Tajlandii i czy byś nie chciała polecieć z nim. Ja, na twoim miejscu, w wersji soft, wybuchłbym śmiechem, że jest słodki ale dziękuję, nie, a w wersji hard załatwiłbym sądowy zakaz zbliżania się dla stalkera :)

                    A placi za nia czy kazdy placi za siebie? :)
                    • wont2 Re: MGTOW i Tajlandia 27.10.17, 20:28
                      kag73 napisała:

                      > " No wyobraź sobie, ćwiczysz na siłce, podchodzi do ciebie 42-letni miłośnik ku
                      > lturystyki, który mówi ci, że leci na trzy tygodnie poćwiczyć dźwiganie sztache
                      > t w Tajlandii i czy byś nie chciała polecieć z nim. Ja, na twoim miejscu, w wer
                      > sji soft, wybuchłbym śmiechem, że jest słodki ale dziękuję, nie, a w wersji har
                      > d załatwiłbym sądowy zakaz zbliżania się dla stalkera :)
                      >
                      > A placi za nia czy kazdy placi za siebie? :)
                      ------
                      Trafiłaś w punkt. Kurna, może ja obraziłem te biedne Tajki z Isaan zarzucając im bezpodstawnie materializm? One przynajmniej żyją w biedzie. No i bawół jest chory i potrzeba pieniędzy na weterynarza...
                      • kag73 Re: MGTOW i Tajlandia 27.10.17, 20:36
                        A co tu ma do rzeczy materializm? Tu chodzi o zwykly stan rzeczy. Facet ma to do siebie, ze jak gotow za cos placicic, to i ma swoje oczekiwania. Takie sa realia, ja jestem realistka. I teraz w zaleznosci jak i co, podjemuje sie decyzje lece czy nie lece :)

                        Na upartego nie tylko "biedne Tajki" zyja w biedzie. Zalezy jak zdefiniowac biede.
                        • wont2 Re: MGTOW i Tajlandia 27.10.17, 21:17
                          kag73 napisała:

                          > A co tu ma do rzeczy materializm? Tu chodzi o zwykly stan rzeczy. Facet ma to d
                          > o siebie, ze jak gotow za cos placicic, to i ma swoje oczekiwania. Takie sa rea
                          > lia, ja jestem realistka. I teraz w zaleznosci jak i co, podjemuje sie decyzje
                          > lece czy nie lece :)
                          >
                          > Na upartego nie tylko "biedne Tajki" zyja w biedzie. Zalezy jak zdefiniowac bie
                          > de.
                          ---
                          OK, nie zrozumiałem. No ale zabierać kurwę do Tajlandii?! Heloł!
                          • kag73 Re: MGTOW i Tajlandia 27.10.17, 21:23
                            "OK, nie zrozumiałem. No ale zabierać kurwę do Tajlandii?! Heloł!"

                            Helol, moze jemu tez "srednio leza Tajki", Helol i w dodatku on chce tez przy okazji pomachac ta sztanga w milym towarzyschu, rowniez machajacym a tak Tajka nie macha i co. A tu chociaz ma dwa w jednym :)
                            • wont2 Re: MGTOW i Tajlandia 27.10.17, 21:53
                              kag73 napisała:

                              > Helol, moze jemu tez "srednio leza Tajki", Helol i w dodatku on chce tez przy o
                              > kazji pomachac ta sztanga w milym towarzyschu, rowniez machajacym a tak Tajka n
                              > ie macha i co. A tu chociaz ma dwa w jednym :)
                              ------
                              Oczywiście, niech każdy sobie szuka szczęścia czy przyjemności gdzie tam tylko chce, nic mi do tego. Ja się tylko dziwię, że komuś chce się wchodzić w jakieś skomplikowane układy z dziwkami - w stylu sponsoring, jakieś sponsorowane wycieczki. Kurwa, to kurwa, szanuję ich ciężką pracę, ale wolę kiedy sprawy są postawione w sposób jasny i uczciwy. No i nie wyobrażam sobie mieszkać z jedną i tą samą dziwką przez trzy tygodnie pod jednym dachem, uprawiać sporty etc. No dobra, jakiś wyjazd na długi weekend podczas którego nie wychodzimy z łóżka, ale trzy tygodnie? Ale znowu - jak komuś to odpowiada i potrafi zachować jasny umysł to spoko.

                              www.youtube.com/watch?v=WGXhmz1bEfg
                              • kag73 Re: MGTOW i Tajlandia 27.10.17, 22:05
                                No tez nie powiedziane, ze on chcial placic i oczekiwac kurwy. Moze szukal (ten Twoj z silki) towarzyszki podrozy z podobnymi zainteresowaniami. Sa nawet takie fora czy strony w internecie gdzie ludzie chce sie dokas wybrac, na jakies wakacje i szukaja jakiejs chetnej osoby, ktora tez pojedzie. To wtedy zaden sponsoring i kurestwo tylko po prostu towarzystwo w podrozy. W sumie odwazny troche pomysl, ale w najgorszym razie mozna sie pozeganac i kazdy robi swoje.
                                A patrz prospero sie np. z Wisienka bawi, do Turcji i do Tunezji(Marokko, moze cos nie pamietam), hmm on lubi miec te iluzje, ze ma parterke w pokoju hotelowym i w podrozy. Wiesz jak nie wiesz.
                                A tu nawet z takiej wycieczki moze wyjsc cos wiekszego, bo ona (taka kitty np.) nie mysli co by go tu wykasowac i sypiac za ten wyjazd, zwyczajnie facet fajny, przystojniacha, przygoda jest a moze tylko kasi jej brakuje, za to on kase ma. Jak jej kasy nie brakuje, to oczywiscie jeszcze lepiej :)
                                • wont2 Re: MGTOW i Tajlandia 27.10.17, 22:22
                                  kag73 napisała:

                                  > No tez nie powiedziane, ze on chcial placic i oczekiwac kurwy. Moze szukal (ten
                                  > Twoj z silki) towarzyszki podrozy z podobnymi zainteresowaniami. Sa nawet taki
                                  > e fora czy strony w internecie gdzie ludzie chce sie dokas wybrac, na jakies wa
                                  > kacje i szukaja jakiejs chetnej osoby, ktora tez pojedzie. To wtedy zaden spons
                                  > oring i kurestwo tylko po prostu towarzystwo w podrozy. W sumie odwazny troche
                                  > pomysl, ale w najgorszym razie mozna sie pozeganac i kazdy robi swoje.
                                  > A patrz prospero sie np. z Wisienka bawi, do Turcji i do Tunezji(Marokko, moze
                                  > cos nie pamietam), hmm on lubi miec te iluzje, ze ma parterke w pokoju hotelowy
                                  > m i w podrozy. Wiesz jak nie wiesz.
                                  > A tu nawet z takiej wycieczki moze wyjsc cos wiekszego, bo ona (taka kitty np.)
                                  > nie mysli co by go tu wykasowac i sypiac za ten wyjazd, zwyczajnie facet fajny
                                  > , przystojniacha, przygoda jest a moze tylko kasi jej brakuje, za to on kase ma
                                  > . Jak jej kasy nie brakuje, to oczywiscie jeszcze lepiej :)
                                  ------
                                  Zaraz zaraz, o trochę mieszasz rodzaj relacji. Ludzie, którzy szukają towarzysza do podróży nie płacą za jego wyjazd. A jak ktoś płaci to koszty wyjazdu drugiej osoby to albo dobroczynność.com, frajerstwo.com albo, najczęściej, kurewstwo.com.

                                  Co do prospero - trzymam za niego kciuki, tylko niech po pierwsze z jednej strony traktuje Wiśnię dobrze, a z drugiej strony niech wymaga i trzyma linkę napiętą bo widzę, że to niezłe ziółko i czuję, że ma w międzyczasie co najmniej jeszcze jednego takiego despero, a po drugie niech ma świadomość, że Wiśnia to... kurewka jest po prostu, nic ponadto. Wynajęta panienka do udawania zadowolenia i orgazmów, dbająca przede wszystkim o swój interes. I tyle, nic więcej. Nie mówię, że to złe, wręcz przeciwnie, zasady gry są jasne, proste i czytelne. Problem zaczyna się kiedy ktoś zaczyna sobie za dużo wyobrażać. Poza tym, Wiśnia powinna być trampoliną do normalnej relacji - do zbudowania albo odbudowania poczucia własnej wartości, do nabrania pewności łóżkowej, a nie celem samym w sobie. No ale znów, co się komu podoba. Byle nie krzywdził innych.
                                  • kag73 Re: MGTOW i Tajlandia 27.10.17, 22:37
                                    "Zaraz zaraz, o trochę mieszasz rodzaj relacji. Ludzie, którzy szukają towarzysza do podróży nie płacą za jego wyjazd. A jak ktoś płaci to koszty wyjazdu drugiej osoby to albo dobroczynność.com, frajerstwo.com albo, najczęściej, kurewstwo.com. "

                                    No nie wiemy czy ten z silki chce zaplacic czy nie, zapytal czy kitty poleci z nim.
                                    A Ty zaraz dales dwie odpowiedzi na "nie" :)

                                    "Poza tym, Wiśnia powinna być trampoliną do normalnej relacji - do zbudowania albo odbudowania poczucia własnej wartości, do nabrania pewności łóżkowej, a nie celem samym w sobie.

                                    Ehm... "odbudowania poczucia wlasnej wartosci" yhmmm, bo...sypia z nim dziweczyna, ktorej za to placi? Cos mi sie myli? Nie ten film?
                                    A nawet gdyby ta Wisnia miala jeszcze pieciu takich desperados, czy ona mu slubowala wiernosc? Czy oni sa w zwiazku?
                                    Kazde z nich tu dba o swoj wlasny interes, prospero rowniez i kazde placi swoja waluta. Diabli wiedza czy ktos sobie cos wyobraza i czy powinien, w dodatku okolicznosci sie zmieniaja czasem z czasem, sytuacja staje sie inna, relacja moze ewaluowac w te czy inna strone. Wisnia to "kurewka" po prostu a on to kto?

                                    "No ale znów, co się komu podoba. Byle nie krzywdził innych."

                                    AMEN!
                                    • wont2 Re: MGTOW i Tajlandia 27.10.17, 23:03
                                      kag73 napisała:

                                      > No nie wiemy czy ten z silki chce zaplacic czy nie, zapytal czy kitty poleci z
                                      > nim.
                                      > A Ty zaraz dales dwie odpowiedzi na "nie" :)
                                      ----
                                      Trudno się z tobą rozmawia. W największym skrócie - ja napisałem tylko o samym fakcie niestosowności w moim mniemaniu zaoferowania wycieczki na drugi koniec świata nieznajomej osobie, nie mając na myśli sponsoringu vel kurewstwa. Ty sprowadziłaś rzecz do sponsoringu vel kurewstwa, pisząc "Facet ma to do siebie, ze jak gotow za cos placicic, to i ma swoje oczekiwania. Takie sa realia, ja jestem realistka." No więc kontynuujemy dyskusję idąc tą aleją, a ty na koniec "No nie wiemy czy ten z silki chce zaplacic czy nie, zapytal czy kitty poleci z nim."


                                      > Ehm... "odbudowania poczucia wlasnej wartosci" yhmmm, bo...sypia z nim dziweczy
                                      > na, ktorej za to placi? Cos mi sie myli? Nie ten film?
                                      ----
                                      Nie, nic ci się nie myli. Jak ktoś ma problem z zamoczeniem to niech sobie najpierw zapłaci i zamoczy w cieplarnianych warunkach. Swoją drogą, na jednym z wpisów na blogu Stickmana przeczytałem, że w Tajlandii 90% chyba mężczyzn rozprawicza się u prostytutek. Tego akurat nie pochwalam, ale jak ktoś widzi, że ma problem z laskami, z zagadaniem do nich, z seksem - to jak dla mnie żaden psycholog nie pomoże tak jak fajna kurwa.

                                      > A nawet gdyby ta Wisnia miala jeszcze pieciu takich desperados, czy ona mu slub
                                      > owala wiernosc? Czy oni sa w zwiazku?
                                      > Kazde z nich tu dba o swoj wlasny interes, prospero rowniez i kazde placi swoja
                                      > waluta. Diabli wiedza czy ktos sobie cos wyobraza i czy powinien, w dodatku ok
                                      > olicznosci sie zmieniaja czasem z czasem, sytuacja staje sie inna, relacja moze
                                      > ewaluowac w te czy inna strone.
                                      ------
                                      Nie wiem na co się umawiali ani co on sobie wyobraża. Tylko, jeżeli ktoś coś przed kimś ukrywa, a Wiśnia ewidentnie jak dla mnie coś przed prospero ukrywa, to dla mnie jest to sygnałem złamania pisanej czy niepisanej umowy. No bo jeśli nie byłoby jakiegokolwiek złamania jakiejkolwiek umowy to po co ukrywać?

                                      Wisnia to "kurewka" po prostu a on to kto?
                                      ----
                                      Po prostu - kurwiarz vel sponsor kurewki. Nie ma w tym nic złego oczywiście.
                                      • kag73 Re: MGTOW i Tajlandia 27.10.17, 23:19
                                        No więc kontynuujemy dyskusję idąc tą aleją, a ty na koniec "No nie wiemy czy ten z silki chce zaplacic czy nie, zapytal czy kitty poleci z nim."

                                        Mnie chodzilo o to, ze w zaleznosci od tego co on zaproponowal (i oczywiascie jak wyglada, jak mu z oczu patrzy) taka bedzie odpowiedz kitty. Hmm propozycja moze i "niestosowna" ale jest szansa, ze ktos na to pojdzie i. Bo zanim dojdzie do wyjazdu beda musieli pare razy sie spotkac albo sprawe przegadac. I oboje moga sie w razie "w" wycofac. A decydujace i tak bedzie czy on jej przypadl do gustu, bo jak nie to na pewno powie "nie lece", ale jezeli jej sie spodobal, to...juz sie sprawa rozkreca.
                                        Odnosnie Wisnie czemu myslisz, ze cos ukrywa. Nie wiem, moze czegos nie doczytalam, nie bylo mne dluzej na forum, nie kojarze moze watku. A nawet jezeli cos ukrywa, kto by tam wszystko opowiadla pracodawcy/szefowi :)
                                      • kag73 Re: MGTOW i Tajlandia 28.10.17, 00:13
                                        "Nie, nic ci się nie myli. Jak ktoś ma problem z zamoczeniem to niech sobie najpierw zapłaci i zamoczy w cieplarnianych warunkach."

                                        Hmm, tu ja zrozumialam, ze on ma problem, zeby "dostac" pierwsza randke albo po tej pierwszej druga a gdzie tu dopiero zamaczanie. No bo jak tu zamoczyc jak do randki nie dochodzi? :(
                  • hello-kitty2 Re: MGTOW i Tajlandia 27.10.17, 20:13
                    Wont skup sie. Dwa slowa powinny cie naprowadzic co mialam ma mysli: ojcowstwo i cos przekazac. Nie mialam zuprlnie na mysli zostawiania majatku czy jakiegos spadku, no co to ma z nieograbiania sie ojcowstwa? Ja mowie o przekazywaniu wiedzy, wartosci, szczescia, wszystkiego co w zyciu wazne i wartosciowe.
                    • wont2 Re: MGTOW i Tajlandia 27.10.17, 20:54
                      hello-kitty2 napisała:

                      > Wont skup sie. Dwa slowa powinny cie naprowadzic co mialam ma mysli: ojcowstwo
                      > i cos przekazac. Nie mialam zuprlnie na mysli zostawiania majatku czy jakiegos
                      > spadku, no co to ma z nieograbiania sie ojcowstwa? Ja mowie o przekazywaniu wie
                      > dzy, wartosci, szczescia, wszystkiego co w zyciu wazne i wartosciowe.
                      ------
                      OK, sorki, źle zinterpretowałem. A jakie ja niby wartości niematerialne miałbym zostawić i kto chciałby je ode mnie odebrać? Jakbym był siwym Indianinem z reklam Lecha, to bym pewnie coś mądrego mógł wymyślić, w stylu:

                      Synku, tam za tymi górami i preriami na horyzoncie w drewnianych wigwamach żyją białe twarze i tam w jednym z tych drewnianych wigwamów, który nazywają Saloon, mają białe squaw, z którymi nie musisz się żenić i płodzić synów i córki, żeby poruchać. I mają tam też ognistą wodę, która sprawia, że świat staje się bardziej znośny i brzęczenie czerwonych squaw przestaje przeszkadzać. Synku, jak umrę, to weź to wszystko co ja ci zostawiłem, weź to po prostu w chuja sprzedaj - wigwamy młodym bladym twarzom, których oni nazywają skautami. Słuchasz mnie? Skup się, nie myśl teraz o ognistej wodzie i bladych squaw. Wigwamy sprzedajesz skautom. Bizony zapierdalasz tomahawkiem, jeden po drugim. Jak będą spierdalać, to z łuku. Sprzedajesz mięcho bladej twarzy w fartuchu z tasakiem. Ojcze, ojcze, a co z czerwonymi squaw? Synku, czerwone squaw, cały czas mówią, że są samodzielne, zatroszczą się o siebie, nie martw się o nie. Martw się o siebie i słuchaj co mówię bo to ważne - sprzedasz wszystko w chuja, pojedziesz do drewnianych wigwamów i zamieszkasz sobie w Saloonie. Tylko nie pij za dużo i pamiętaj o najważniejszym! Tak, ojcze? Synku mój najdroższy.... Zawsze, ale to zawsze, zabezpieczaj się!

                      No ale ponieważ (a) niestety nie jestem siwym mądrym Indianinem i nie mam nic do przekazania, (b) dzieci nie słuchają się się rodziców tylko wpatrują gały w tablety, komóry i mają wszystko w dupie, to jakoś po prostu nie widzę sensu upatrywać sensu życia w przekazywaniu komukolwiek czegokolwiek. Nawet wartości niematerialnych.
              • bgz0702 Re: MGTOW i Tajlandia 27.10.17, 13:42
                wont2 napisał:

                Przepraszam za szczerosc, wiem ze to brzmi slabo i eg
                > oistyczne, ale taka jest prawda wiec po co mam oszukiwac siebie i innych.

                to brzmi ok, rozsądnie. Co możesz dla siebie zrobić lepszego niz inwestować w siebie kiedy nie ma innych osób, które lubiłbyś na podobnym poziomie jak lubisz siebie? bardzo naturalne, ktoś musi być ważny, cenny zeby inwestować czas, kasę i emocje.
                Niedawno sie spotkałam z koleżankami z pracy- emerytkami już- szczęściary;) Obie są w kolejnych "związkach", jedna wdowa, druga w separacji ale nieformalnej. No i opowieści dziewczyn, rewela, obie są fantastyczne choć pełne pretensji- z wiekiem to chyba wszystkich spotyka;) Ale żadnych spin, rozmowa tylko o faktach czyli potrzebach dziewczyn;)), a fakty są takie, ze kolejny facet to tylko towarzystwo dla nich- czasem męczące bo one żadnych cudzych dzieci, cudzych żon nie chcą mieć na głowie. Jedna się spotyka z kolegą u siebie i u niego, bo on też wdowiec, ale nie lubi potomka tego kolegi i jego nawyków, wkurza ją wiele rzeczy i po każdych wakacjach mówi, ze to "ostatni raz", ale za chwilę zima, a w planach wyjazd na Dominikanę wiec "to sie jakoś samo kreći"- ponoć;) Druga- w separacji, kategorycznie twierdzi, ze "zadnego sprowadzania do mojego domu kolegi nie ma bo jej dom to nie jest przechowalnia bagażu. A jak kolega chce sie bzyknąć to musi hotel załatwić, a nie że wpada jak do siebie, bo to zadna atrakcja dla niej";) - kolega jest w związku małżeńskim i tak trwa bez sympatii dla żony i bez pożycia, tak mu rzekomo dobrze z przyzwyczajenia.
                Kobiety nie mają inaczej;), też dbają o swoje interesy, swoje dobro i swój czas. Z wiekiem to chyba wszyscy są coraz bardziej egoistyczni, trudno znaleźć kogoś kto by odpowiadał nam pod prawie każdym względem. Istnieje duże prawdopodobieństwo, ze sporo młodsze laski jeszcze nie weszły w tą fazę;)

                • ployd Re: MGTOW i Tajlandia 27.10.17, 14:11
                  bgz0702 > 27.10.17, 13:42 Z wiekiem to chyba wszyscy są coraz bardziej egoistyczni

                  To jest niezwykle interesująca kwestia, żywotnej wagi. Obserwuję i wydaje mi się, że w pewnym momencie może rzeczywiście na przykład niektórym osobom przestaje tak zależeć na swojej własnej przyszłości, a co za tym na graniu pewnej pozytywnej roli w relacjach z innymi ludźmi, która prowadziłaby do świetlanej przyszłości własnej. Ponadto gromadzi się bagaż świństw które wyrządzono danej osobie, więc łatwiej jej dojść z wiekiem do konkluzji, być może mylnej bo jednak ludzki umysł staranniej gromadzi i wraca do syfu bardziej niż do przeżytych pozytywów ponieważ jest zaprogramowany na przetrwanie ciała raczej niż na szczęście jako cel działania umysłu, więc do konkluzji że idealizm i empatyzm nie ma sensu, bo już tyle tego chłamu było... Zwłaszcza ci którzy nie lękają się Sądu O. mogą mieć pod koniec tendencję do bardzo egoistycznych i właśnie nie charakterystycznych dla ich wcześniejszej linii życia zachowań, czyli...większość niestety...
                  • ployd Re: MGTOW i Tajlandia 27.10.17, 14:19
                    Właśnie takie dziady obleśne (po 60-tce) zlatują się do Tajlandii...
                    • ployd Re: MGTOW i Tajlandia 27.10.17, 14:52
                      Faceci u dziwek - tak mi się wydaje - też powinni trzymać jakieś poziomy kultury wyglądu i zachowania, a nie jakiś obleśny staruch z zapuszczonym brzucholem chce żeby mu ssać. To mniej więcej tak jak nasrać na środku salonu i zamówić sprzątanie... Tak?
                      • kag73 Re: MGTOW i Tajlandia 27.10.17, 15:08
                        "Faceci u dziwek - tak mi się wydaje - też powinni trzymać jakieś poziomy kultury wyglądu i zachowania, a nie jakiś obleśny staruch z zapuszczonym brzucholem chce żeby mu ssać. To mniej więcej tak jak nasrać na środku salonu i zamówić sprzątanie... Tak?"

                        Dobre :)
                        Niemniej oni maja nastawienie, place wiec chce.
                        • ployd Re: MGTOW i Tajlandia 27.10.17, 15:22
                          kag73 napisała:

                          > "Faceci u dziwek - tak mi się wydaje - też powinni trzymać jakieś poziomy kultu
                          > ry wyglądu i zachowania, a nie jakiś obleśny staruch z zapuszczonym brzucholem
                          > chce żeby mu ssać. To mniej więcej tak jak nasrać na środku salonu i zamówić sp
                          > rzątanie... Tak?"
                          >
                          > Dobre :)
                          > Niemniej oni maja nastawienie, place wiec chce.

                          Nie jadę do Tajlandii! To jest moja odpowiedź. Nie będę się spuszczał po nieekologicznych staruchach jak w rynnę.
                      • wont2 Re: MGTOW i Tajlandia 27.10.17, 20:19
                        ployd napisał:

                        > Faceci u dziwek - tak mi się wydaje - też powinni trzymać jakieś poziomy kultur
                        > y wyglądu i zachowania, a nie jakiś obleśny staruch z zapuszczonym brzucholem c
                        > hce żeby mu ssać. To mniej więcej tak jak nasrać na środku salonu i zamówić spr
                        > zątanie... Tak?
                        ---------
                        Tak się składa, że na tym świecie żyją obleśne staruchy z zapuszczonymi brzucholami, którzy chcą żeby im ssać. I jeśli nikt nie jest przymuszany do tego, żeby ssać obleśnym staruchom z zapuszczonymi brzucholami a znajdują się takie, które z uwagi na wynagrodzenie podejmują się possać, to w czym problem? Budzi to u ciebie dyskomfort estetyczny? Żyj i daj żyć innym :)
                        • ployd Re: MGTOW i Tajlandia 27.10.17, 20:56
                          Nikt nie prześcignie nas w życiu i pozwalaniu żyć, złota dewiza!

                          Przy tej okazji, bardzo mnie rozbawiło z pierwszej strony gazety:
                          Tytuł artykułu:

                          "Jak przygotować najlepszy stek? Szef kuchni: W sklepie zawsze wybieram mięso, któremu kończy się ważność"

                          i jedna z internauckich odpowiedzi na ten artykuł, bardzo mnie rozbawiła:

                          "Ja zawsze wybieram restaurację w której śmierdzi najbardziej"

                    • kag73 Re: MGTOW i Tajlandia 27.10.17, 15:12
                      "Właśnie takie dziady obleśne (po 60-tce) zlatują się do Tajlandii..."

                      Otoz, otoz, ale oni placa i korzystaja. Nasz wont nie chcialby placic i korzystac. Wlasnie Woncie, ze tak zapytam: ta planowana emerytura z bzyknieciem czasem gratis jakies pani to mialaby byc w jakim wieku? 60 +? Hmm i te panie w jakim wieluk? Bo jak rownolatka to moze by sie i jaka znalazla co by za darmo chciala. Ale juz te 20 i wieeecje lat mlodsze to niby z jakiego tytulu? Bi Ty bys tak chcial ? :) Badzmy realistami. Skapstwo tez ma swoje granice.
                      • hello-kitty2 Re: MGTOW i Tajlandia 27.10.17, 15:36
                        kag73 napisała:

                        > Otoz, otoz, ale oni placa i korzystaja. Nasz wont nie chcialby placic i korzyst
                        > ac. Wlasnie Woncie, ze tak zapytam: ta planowana emerytura z bzyknieciem czasem
                        > gratis jakies pani to mialaby byc w jakim wieku? 60 +? Hmm i te panie w jakim
                        > wieluk? Bo jak rownolatka to moze by sie i jaka znalazla co by za darmo chciala
                        > . Ale juz te 20 i wieeecje lat mlodsze to niby z jakiego tytulu? Bi Ty bys tak
                        > chcial ? :) Badzmy realistami. Skapstwo tez ma swoje granice.

                        NIc tak nie odraza i zniesmacza kobiety jak skapstwo, zylowanie faceta. Jak ktos ie umie wydawac kasy, to tak jakby sie nie umial realaksowac. Ale to przeciez nie 'nasz' Wont ;) To 'za darmo' chyba mialo oznaczac 'z uczuciem'. A to w Polsce emerytura nie od 67 roku zycia? No to chyba sie nie ma co matwic czy bedzie co poruchac za darmo na emeryturze, bo moze nie bedzie juz czym ;-) A kto w ogole ta emeryture zdazy jakas pobrac? I skad? Wont nie rob takich dalekosieznych planow. Zalatwie jaka mlodke zeby Ci sie poobcierala cipka o nagrobek, jak juz tak bardzo chcesz ;)
                        • ployd Re: MGTOW i Tajlandia 27.10.17, 15:43
                          " Zalatwie jaka mlodke zeby Ci sie poobcierala cipka o nagrobek, jak juz tak bardzo chcesz ;)


                          Jest jazda:)
                        • kag73 Re: MGTOW i Tajlandia 27.10.17, 17:53
                          Tak, nie ma nic gorszego (prawie) niz skapy facet, to fakt :) Tak "z uczuciem" i najlepiej, zeby byla seksowna i mlodsza, bo chyba 60 siatki nie bedzie chcial pukac :)
                          Kochaniutka, nie jestes w temacie, teraz jest VIAGRA i dziadusie ruchaja, ze ho ho :)
                          • wont2 Re: MGTOW i Tajlandia 27.10.17, 20:13
                            kag73 napisała:

                            > Tak, nie ma nic gorszego (prawie) niz skapy facet, to fakt :)
                            ------
                            Tak, w tej akurat kwestii kag ci wierzę :)
                        • wont2 Re: MGTOW i Tajlandia 27.10.17, 20:12
                          hello-kitty2 napisała:

                          > NIc tak nie odraza i zniesmacza kobiety jak skapstwo, zylowanie faceta. Jak kto
                          > s ie umie wydawac kasy, to tak jakby sie nie umial realaksowac.
                          ------
                          Masz na myśli wydawanie kasy na siebie czy tylko wydawanie na partnerkę? :)

                          Ale to przeciez
                          > nie 'nasz' Wont ;) To 'za darmo' chyba mialo oznaczac 'z uczuciem'. A to w Pol
                          > sce emerytura nie od 67 roku zycia? No to chyba sie nie ma co matwic czy bedzie
                          > co poruchac za darmo na emeryturze, bo moze nie bedzie juz czym ;-) A kto w og
                          > ole ta emeryture zdazy jakas pobrac? I skad? Wont nie rob takich dalekosieznych
                          > planow. Zalatwie jaka mlodke zeby Ci sie poobcierala cipka o nagrobek, jak juz
                          > tak bardzo chcesz ;)
                          -------
                          Dobra, na poważnie. Nie mam najmniejszego problemu, żeby stawiać. Ekonomia i ruchanie lasek mają cechę wspólną - nie są nauką ścisłą, ale w przeciwieństwie do ekonomii, w której trzeba najpierw zainwestować, żeby wyjąć, w ruchaniu lasek czasami trzeba zainwestować, żeby włożyć. Gra się tak jak przeciwnik pozwala. Tyle, że laski, którym trzeba stawiać, żeby ruchać, to nie jest materiał na jakikolwiek związek czy nawet bliższą znajomość, no ludzie. Wiadomo, czasem robi się dobrą minę do złej gry, pieniądze to w końcu rzecz nabyta i ulotna, ale chodzi o samą zasadę. Wiadomo, ktoś jest gorzej sytuowany, ktoś lepiej, ale przejmowanie na siebie całego, podkreślam - całego ciężaru finansowania wyjść do knajp, na kolacje, na wycieczki to nawet nie jest dla mnie red flag co red card. Oczywiście, czasami trzeba zacisnąć zęby bo ruchanko fajne i suma summarum się opłaca, ale żeby wiązać z taką relacją jakieś plany czy angażować jakieś uczucia? Proszę...
                          • kag73 Re: MGTOW i Tajlandia 27.10.17, 20:32
                            " Wiadomo, ktoś jest gorzej sytuowany, ktoś lepiej, ale przejmowanie na siebie całego, podkreślam - całego ciężaru finansowania wyjść do knajp, na kolacje, na wycieczki to nawet nie jest dla mnie red flag co red card. Oczywiście, czasami trzeba zacisnąć zęby bo ruchanko fajne i suma summarum się opłaca, ale żeby wiązać z taką relacją jakieś plany czy angażować jakieś uczucia? Proszę..."

                            Takie wydatki i "ciezar finansowy" to tylko jezeli wiaze sie jakies plany i / albo jest sie zaangazowanym uczuciowo. Bo wtedy to jest inwestycja na przyszlosc, niekt nie jest stratny, jedno w drugie wchodzi, dostaje sie w zamian z nawiazka, ze tak sie wyraze.
                            • wont2 Re: MGTOW i Tajlandia 27.10.17, 21:13
                              kag73 napisała:

                              > Takie wydatki i "ciezar finansowy" to tylko jezeli wiaze sie jakies plany i / a
                              > lbo jest sie zaangazowanym uczuciowo. Bo wtedy to jest inwestycja na przyszlosc
                              > , niekt nie jest stratny, jedno w drugie wchodzi, dostaje sie w zamian z nawiaz
                              > ka, ze tak sie wyraze.
                              -------
                              No to ja mam trochę inaczej z pieniędzmi. Być może to ma związek z faktem, że pochodzę ze wschodniej Polski bo moi jedyni kumple ze studiów, z którymi utrzymuję kontakt też są ze wschodu i mają podobne podejście do gościnności i pieniędzy. Ja nie widzę najmniejszego problemu, żeby coś komuś postawić (szczególnie jak to ja zapraszałem), nie liczę ile wydałem, czy więcej czy mniej. Jedyne co się dla mnie liczy to wzajemność. I nie ma znaczenia czy to jest początek, środek czy koniec znajomości. Taki wschodni savoir vivre. Zresztą z kilku znajomości, także męsko-męskich, się wymiksowałem bo tej wzajemności nie widziałem. Nie wiem jak to jest w innych regionach Polski, ale dla mnie to jest pewien rodzaj nielojalności, taniego sprytu albo braku elementarnej kindersztuby, a ponieważ nie jestem zupełnie zainteresowany utrzymywaniem płytkich relacji to nie utrzymuję relacji z takimi ludźmi w ogóle.
                              • kag73 Re: MGTOW i Tajlandia 27.10.17, 21:28
                                Ja sie odnioslam do Twocih "ciezarow finansowych" za ruchanko. Jezeli chodzi o pieniadze, wzajemnosc i goscinnosc, to ja jestem z Wielkopolski i my w Wielkopolsce (w malych miastach przynajmniej) mamy tak samo jak u Was (Ciebie) na wschodzie. Ja osobiscie, nawet jak zapraszam, najlepszych przyjaciol, rodzine i osoby mi bliskie to wcale nie licze na wzajemnosc, po prostu mam z tego frajde. A ze sie ludzie odwzajemniaja, to juz jest inna bajka.
                                • wont2 Re: MGTOW i Tajlandia 27.10.17, 22:04
                                  kag73 napisała:

                                  > Ja sie odnioslam do Twocih "ciezarow finansowych" za ruchanko. Jezeli chodzi o
                                  > pieniadze, wzajemnosc i goscinnosc, to ja jestem z Wielkopolski i my w Wielkopo
                                  > lsce (w malych miastach przynajmniej) mamy tak samo jak u Was (Ciebie) na wscho
                                  > dzie. Ja osobiscie, nawet jak zapraszam, najlepszych przyjaciol, rodzine i osob
                                  > y mi bliskie to wcale nie licze na wzajemnosc, po prostu mam z tego frajde. A z
                                  > e sie ludzie odwzajemniaja, to juz jest inna bajka.
                                  -----
                                  Nie chodziło mi o zapraszanie do siebie tylko o wyjścia do knajpy ale w sumie nieważne.

                                  Ja sobie tutaj czasami dworowałem z Poznania. Pisałem już na pewno o firmie z Poznania, w której zaraz po studiach pracowałem (w warszawskim oddziale) ale być może nie pisałem o szoku kulturowym, który przeżyła moja kumpela jak pojechała z Lublina do Poznania na studia. Kolega zaprosił na urodziny do knajpy. No i w knajpie były paluszki a wszystko poza tym - jedzenie, picie, goście musieli sobie sami kupować. Ale wierzę, że w mniejszych miejscowościach Wielkopolski jest inaczej. Tyle, że znów zbaczamy z tematu - zapraszania kobiety przez mężczyznę do knajpy, restauracji, kina. Wiadomo, pierwsza randka, stawia ten kto zapraszał (chociaż miłe jest jak dziewczyna zaproponuje partycypowanie a ty odmówisz). Druga, trzecia, czwarta randka - stawia tylko i wyłącznie mężczyzna a kobieta nie oferuje jakiegokolwiek partycypowania w kosztach. No i moje pytanie jest następujące - czy to dla ciebie jest normalne. Bo dla mnie nie jest. Oczywiście jak seks już jest i jest fajny, to sobie rucham ale żadnych planów z taką kobietą na pewno nie wiążę. No ale to może moje wschodnie przesądy :)
                                  • kag73 Re: MGTOW i Tajlandia 27.10.17, 22:12
                                    Ja to w ogole uwazam, ze nie ma sie co pakowac w relacje z kobieta (czy facetem), ktory ma sie wrazenie tylko chce korzystac i nie daje nic w zamian. Bo tu znow nam sie pojawia to slawetne : brac i dawac. Wiec jak ze strony kobiety nie ma checi na podzielenie sie, zaplacenie za siebie, za niego, zrewanzowanie sie, niech to nawet bedzie przyrzadzenie czegos w domu (ja doceniam prace) to nie jest to osboba nadajaca sie do glebszej realcji. Jej moze zwyczajnie na niej w ogole nie zalezy, zwyczajnie chce skorzystac i wyciagnac dla siebie jak najwiecej.
                                  • sabat3 Re: MGTOW i Tajlandia 28.10.17, 00:11
                                    wont2 napisał:

                                    > Kolega zaprosił na urodziny do knajpy. No i w
                                    > knajpie były paluszki a wszystko poza tym - jedzenie, picie, goście musieli so
                                    > bie sami kupować.

                                    Ja bym zamówił z kuchni wielki półmisek, zawiązał pod szyją chustę, żeby się nie zbrudzić, nałożył na półmisek wszystkie paluszki, zatarł ręce w teatralnym geście przed posiłkiem, walnął się z ukontentowaniem dłonią w udo i wykrzyknął na całą salę: "obiad, obiad! Niech żyje, zdrowie mości gospodarza!"
                                    • wont2 Re: MGTOW i Tajlandia 28.10.17, 22:14
                                      sabat3 napisał:

                                      > Ja bym zamówił z kuchni wielki półmisek, zawiązał pod szyją chustę, żeby się ni
                                      > e zbrudzić, nałożył na półmisek wszystkie paluszki, zatarł ręce w teatralnym ge
                                      > ście przed posiłkiem, walnął się z ukontentowaniem dłonią w udo i wykrzyknął na
                                      > całą salę: "obiad, obiad! Niech żyje, zdrowie mości gospodarza!"
                                      --------
                                      :)

                                      Widzisz, sabat, Poznań jest takim moim bólem w dupie - niespełnionym marzeniem Polski dojrzałej, pozytywistycznej, która w realu okazała się być jakimś potwornym wynaturzeniem, skupiającym wszystko co najgorsze z mieszczaństwa i pozytywizmu.

                                      Tutaj jest fajny wywiad z Kąckim o Poznaniu:

                                      weekend.gazeta.pl/weekend/1,152121,22529484,marcin-kacki-w-poznaniu-gej-nie-moze-chodzic-za-reke-z.html
                                      Od mówienia gładko dobrych rzeczy są piarowcy, a ja jestem reporterem i piszę o tym, co mnie gryzie w d*pę, a Poznań mnie gryzie od czasów Wojciecha Kroloppa - mówi Marcin Kącki, autor książki "Poznań. Miasto grzechu".

                                      Powiesiłeś firany?

                                      - Ja nie, ale mam sąsiada, który kupił nade mną drugie mieszkanie na wynajem. Spotkaliśmy się w windzie, kiedy wiózł do niego firany. Spytałem, czy meble też są. Odpowiedział, że nie, że mieszkanie wynajmujący sami sobie umeblują, ale firany muszą być.

                                      Prawdziwy poznaniak.

                                      - Z pokolenia na pokolenie.

                                      "Porzundny", tak to się chyba mówi w Poznaniu.

                                      - Ten cały mit schludności ja nazywam usypiającym faszyzmem sanitarnym. W oknach firany, ulice zamiecione - wokoło ład i porządek, ale co się za tym wszystkim kryje?

                                      No właśnie, co?

                                      - Z tym próbuje się zmierzyć moja nowa książka "Poznań. Miasto grzechu". Próbuję w niej złapać ducha tego miasta i odpowiedzieć na pytania dotyczące korzeni poznańskiego mieszczaństwa. Poznań to mój "teren badawczy".

                                      Przyjechałeś do niego na studia.

                                      - Tak, ponad dwadzieścia lat temu. I szybko się zorientowałem, że tu jest inaczej. Kiedy wpadam do kogoś bez zapowiedzi, jestem przetrzymywany na korytarzu. A jeśli już zostanę wpuszczony do środka, muszę oczywiście zdjąć buty. Raz mnie nawet poproszono, bym szedł po podłodze, omijając dywan, bo "matka właśnie dywan zaczesała", albo dostałem szpitalne kapcie foliowe. To nie jest zapewne prawidłowość, ale rzuca się na oczy.

                                      Poznański dom jest jak twierdza otoczona fosą. "Prawdziwy poznaniak obiady je w domu" - mówi senator Wojciech Kruk. Poznaniak nie jada na mieście. Nie można też prowadzić domu zbyt otwartego, bo to - jako coś niepoznańskiego - nie spotka się z aprobatą sąsiadów.

                                      Zaczynam rozumieć ten twój "sanitarny faszyzm".

                                      - Wiesz, które miasta w okresie międzywojennym były najczystsze? Berlin i Wiedeń...

                                      ...i endecki Poznań?

                                      - Kiedy szperając w gazetach przedwojennych, znalazłem tekst o protestach poznaniaków przeciwko długim sukniom, zupełnie mnie nie zdziwił. Dlaczego protestowano? Długie suknie wzbijały na ulicach kurz i to było nie do zaakceptowania.

                                      A jakieś kolorowe ptaki, artyści, wykolejeńcy tam mieszkali?

                                      - Po wojnie miasto próbują rozkręcać artyści i ludzie kultury, którzy przyjeżdżają na apel władz, ale bardzo szybko dostają po mordzie, jak na przykład Stanisław Przybyszewski, który jest murowanym kandydatem do ufundowanej właśnie miejskiej Nagrody Literackiej, ale rada miasta - urzędnicy, księża i miejscowi artyści - postanawia ją przyznać w ostatniej chwili Romanowi Dmowskiemu. Albo Gabriela Zapolska, która po dwóch sezonach w Teatrze Polskim ucieka z Poznania, pisząc swój słynny list odsądzający miasto od czci i wiary. Artyści generalnie uciekają z Poznania tak szybko, jak mogą, co do dzisiaj jest problemem i powodem niewielkiej kulturotwórczej siły wielkopolskiej stolicy.

                                      A może coś dobrego byś o Poznaniu powiedział, a nie tylko szkalujesz i szkalujesz.

                                      - Od mówienia gładko dobrych rzeczy są piarowcy, a ja jestem reporterem i piszę o tym, co mnie gryzie w d*pę, a Poznań mnie gryzie od czasów Wojciecha Kroloppa. Zresztą każde miasto ma swojego mieszczańskiego demona. W Białymstoku jest nim na przykład nierozliczenie kwestii żydowskiej.

                                      W poznańskiej synagodze jest basen.

                                      - Nie zdecydowałem się w książce na poruszenie tego tematu, bo w Poznaniu społeczność żydowska - w odróżnieniu od Białegostoku, Warszawy, Łodzi czy Krakowa - była bardzo mała. Nie było nawet dzielnicy żydowskiej

                                      Ale Żydzi pojawiają się tu i ówdzie w twojej książce jako rzekomi pruscy kolaboranci.

                                      - To jest przykład na antysemityzm bez Żydów. Ale może nie zdradzajmy teraz więcej. Niech ludzie sami przeczytają, co pewna przedstawicielka poznańskiej elity intelektualnej myśli o Żydach.

                                      Wróćmy od Kroloppa, od którego zaczynasz "Poznań. Miasto grzechu".

                                      - Ta sprawa po tylu latach nie przestaje mnie fascynować i nadal się zastanawiam, jak to jest możliwe, że w mieście tak kochającym porządek, w mieście, w którym nikt nie przejdzie na czerwonym świetle, powszechnie szanowana osoba mogła bezkarnie gwałcić latami dzieci. O co tu chodzi? Przecież ludzie mający obsesję na punkcie przepisów powinni natychmiast zareagować na takie bezprawie. A tu żadnej reakcji nie było. Była tylko za to zmowa milczenia.

                                      "Wszyscy wiedzieli, że Krolopp."

                                      - I teraz pytanie: czy to nadal gdzieś trwa w innym wykonaniu?

                                      Trwa ku zgorszeniu niewielu poznaniaków arcybiskup Juliusz Paetz.

                                      - Obecną sytuację oddaje najlepiej taki obrazek: arcybiskup Paetz wchodzi do siedziby poznańskiego Klubu Inteligencji Katolickiej, przysiada się do młodego chłopaka, trzyma go za rękę, nie odstępuje na krok. W połowie spotkania wstaje, wszystkich błogosławi i wychodzi z tym chłopakiem.

                                      "Czy ktoś, kto ma tak piękny charakter pisma, może być złym człowiekiem?" - pyta jeden z jego obrońców.

                                      - Bo w Poznaniu panuje kult zewnętrznych znamion porządności: od wyczesanego dywanu do pięknego charakteru pisma. Jak jesteś schludny, czysty i zabierasz co niedzielę żonę do kościoła, jesteś idealnym poznaniakiem.

                                      A wieczorem możesz zostawić żonę w domu i pójść do Parku Marcinkowskiego wyrwać faceta na seks.

                                      - Oczywiście. Nie ma problemu. Najważniejsze, żebyś oficjalnie prezentował się jak należy i nie dał się przyłapać. Poznański lekarz, który był otwarty ze swoim gejostwem, przypłacił to życiem. Szantażyści-zabójcy byli przekonani, że jak innych gejów, będzie można go szantażować rodziną, żoną.

                                      Krolopp może gwałcić dzieci, Paetz molestować seksualnie kleryków z seminarium, ale wielu twoim rozmówcom najbardziej przeszkadza obecny prezydent Poznania Jacek Jaśkowiak.

                                      - Jaśkowiak jest dla części elity intelektualnej Poznania symbolem zmian, czyli koszmarem.

                                      Tej samej elity, która napisała list nie w obronie molestowanych chłopaków, ale w obronie molestującego ich Paetza: od Jana Kulczyka przez Magdalenę Abakanowicz do rektorów chyba wszystkich poznańskich uczelni.

                                      - Bronili go najwięksi, bo Paetz był częścią ich towarzystwa, a Jaśkowiaka nienawidzą, bo jest zupełnie niepoznański: buduje ścieżki rowerowe, bierze udział w paradzie równości. Krótko mówiąc: szatan wcielony.

                                      Miejscowy arcybiskup obmacuje księży, a prezydent buduje ścieżki rowerowe i to on jest tym złym?

                                      - Zrozumiałem to po rozmowie z taksówkarzem, który mi tłumaczył tak: "Panie, ja całe życie skręcałem w prawo, w Ratajczaka i pewnego dnia się budzę, jadę z klientem, a tu zakaz skrętu. Ja bym, panie, tego ch*ja Jaśkowiaka pogonił!".

                                      Przez ten zakaz skrętu?

                                      - Przez niechęć do zmiany. Poznań był przed stu laty twierdzą wojskową, mury pod samo niebo. Jeśli coś się w takiej twierdzy zmieniało, to musiały to przynieść ptaki. Mam wrażenie, że u niektórych te mury pozostały w głowie, jako dziedzictwo.

                                      • wont2 Re: MGTOW i Tajlandia 28.10.17, 22:16
                                        A czy dzisiaj obrońcy Kroloppa i Paetza mają wyrzuty sumienia?

                                        - Prawdziwi poznaniacy mają wielką zdolność wyparcia, więc nie sądzę. Bliskie im jest raczej pojawiające się w mojej książce "Maestro. Historia milczenia" zdanie, który wykorzystali jako tytuł swojego spektaklu Ola Jakubczak i Krzysiek Szekalski.

                                        "Po co psuć i tak już złą atmosferę".

                                        - Właśnie, po co?

                                        Ty mi powiedz.

                                        - Często na spotkaniach z czytelnikami słyszę pytanie: po co pan to robi? I wtedy tłumaczę, że jak człowiek wchodzi w scenografię, wizerunkową fasadę, to zaczyna się potykać o te wszystkie przytrzymujące ją sznurki i scenografia sama pada na jego oczach.

                                        Ale przecież Poznań jest na Zachodzie, rzut beretem od Berlina. To nie ma znaczenia?

                                        - Długo szukałem jakiejś wspólnej poznańsko-berlińskiej inicjatywy i nic nie znalazłem. Nie wiem, z czego to wynika. Może to jest potrzeba wyparcia pruskości, bo Poznań był pod zaborami tak represjonowany, że kiedy Polska odzyskała niepodległość, zburzono w mieście nawet pomniki Goethego i Schillera.

                                        Ale kilkadziesiąt lat wcześniej poznaniacy zrzucili się i zbudowali - działający nieprzerwanie od 1875 roku - Teatr Polski i na jego frontonie umieścili napis "Naród Sobie".

                                        - Właśnie z tego teatru uciekała Zapolska, wymyślając Poznaniowi od zatęchłych dziur.

                                        Marcin, zlituj się. Mamy 2017 rok i chyba coś się zmieniło.

                                        - Naprawdę? A co dokładnie się zmieniło? Paetz mieszka sobie wygodnie na Ostrowie Tumskim. Poznańscy profesorowie powołali propisowski Akademicki Klub Obywatelski i z pomocą Antoniego Macierewicza chcą stawiać bez zgody miasta pomnik Najświętszego Serca Jezusa. W odpowiedzi na Poznań Pride Week zorganizowano Poznań Prayer Week. Czy dzisiejszy Poznań naprawdę różni się mentalnie od tego endeckiego, zaściankowego, nienawidzącego Piłsudskiego i Warszawy miasta z międzywojnia?

                                        To dlaczego w nim nadal mieszkasz?

                                        - Bo ja uwielbiam Poznań - to fajne miasto, w którym tylko od czasu do czasu ktoś kogoś wymolestuje. A mówiąc poważnie - ja się Poznaniem żywię i kiedy ktoś mnie pyta, co ja chcę od tego miasta, odpowiadam, że nic, że ono samo przychodzi do mnie i mówi: weź mnie opisz!

                                        To ja już nic nie rozumiem.

                                        - Na tym właśnie polega paradoks: to jest bardzo przyjemne miasto do życia, pod warunkiem że niczego od niego nie wymagasz, że twoja pozycja nie zależy od miejscowych układów i dotacji. Jak by ci to inaczej objaśnić. Poznań to takie miasto, w którym gej nie może iść po ulicy za rękę ze swoim chłopakiem. Może za to bez problemu poprowadzić procesję w Boże Ciało. Rozumiesz?

                                        I co z tym można zrobić?

                                        - Mieszać w tej zupie, prowokować do pytań. I mam poczucie, że muszą to zrobić przyjezdni, bo nie wyobrażam sobie, że ktoś, kto w Poznaniu żyje od pokoleń, mógłby się postawić.

                                        Agnieszka Ziółkowska.

                                        - Za opowiedzenie publicznie, że jest z in vitro - jej ojca, zasłużonego historyka, usunięto z Wydziału Teologicznego UAM, a matkę opluwano na ulicy.

                                        Tomasz Polak.

                                        - Za zawiadomienie Watykanu o wyczynach Paetza usunięto go z Wydziału Teologicznego UAM, a jego Pracownię Pytań Granicznych umieszczono w piwnicach uniwersytetu. Nie mówiąc już o tym, że ten były już ksiądz odszedł z Kościoła.

                                        No dobra, kapituluję.

                                        - Nie ma co kapitulować, trzeba próbować to zrozumieć, rozgryźć. Ja próbuję, pisząc reportaże i doszedłem do wniosku, że aby zrozumieć Poznań, trzeba czytać Thomasa Bernharda, który dobrał się do wiedeńskiego mieszczaństwa.
                                        • luciam Re: MGTOW i Tajlandia 28.10.17, 23:46
                                          Jestem z Poznania, powiem tylko: świetny tekst, prawdziwy.
                                        • urquhart Re: MGTOW i Tajlandia 29.10.17, 10:45
                                          wont2 napisał:

                                          > A czy dzisiaj obrońcy Kroloppa i Paetza mają wyrzuty sumienia?

                                          Tak się składa że znajomi i koledzy ci co najbardziej oskarżali i brzydzili się obłudą Petza nie mają żadnych wyrzutów sumienia za obronę Walzowej czy Wałęsy że skoro tak dużo zrobili dla Warszawy/Polski to te grzeszki z wyłudzaniem kamienic czy płatnymi donosami się nie liczą.
                                          Wiec ten mechanizm relatywizacji jest uniwersalny tylko różnie się objawia.
                                          • marek.zak1 Re: MGTOW i Tajlandia 29.10.17, 10:59
                                            urquhart napisał:


                                            > Tak się składa że znajomi i koledzy ci co najbardziej oskarżali i brzydzili się obłudą Petza nie mają żadnych wyrzutów sumienia za obronę Walzowej czy Wałęsy że skoro tak dużo zrobili dla Warszawy/Polski to te grzeszki z wyłudzaniem kamienic czy płatnymi donosami się nie liczą.
                                            > Wiec ten mechanizm relatywizacji jest uniwersalny tylko różnie się objawia.
                                            ----------------------
                                            Nie żyłeś w tym okresie, więc może nie wiesz, że ubecja miała haki na wszystkich aktywnych Polaków. Jakim problemem było sfałszowanie takiego podpisu, aby w każdej chwili skompromitować niewygodnego przeciwnika? Gdyby kwity były prawdziwe wykorzystano by je już podczas strajku w 1980 roku, aby skompromitować Wałęsę jako przywódcę Strajku.
                                            • urquhart Re: MGTOW i Tajlandia 29.10.17, 11:43
                                              marek.zak1 napisał:
                                              > ażdej chwili skompromitować niewygodnego przeciwnika? Gdyby kwity były prawdziw
                                              > e wykorzystano by je już podczas strajku w 1980 roku, aby skompromitować Wałęsę
                                              > jako przywódcę Strajku.

                                              Jesteś klasycznym przypadkiem poznańskiego wyparcia jak w to wierzysz Marek.
                                              Nie skompromitowali, bo temat mógłby przejąc ktoś nad kim nie mieliby kontroli. I nie byłoby Magdalenki czy rozwalenia rządu Olszewskiego. Zresztą Wałęsa maił moment kiedy się chciał przyznać i zerwać ze smyczy (jak Havel w Czechach) wtedy skrócili mu smycz.
                                              natemat.pl/200551,historia-wycofanej-depeszy-pap-27-lat-temu-walesa-mial-przyznac-sie-ze-podpisywal
                                              • marek.zak1 Re: MGTOW i Tajlandia 29.10.17, 14:39
                                                urquhart napisał:

                                                > Jesteś klasycznym przypadkiem poznańskiego wyparcia jak w to wierzysz Marek.
                                                > Nie skompromitowali, bo temat mógłby przejąc ktoś nad kim nie mieliby kontroli. I nie byłoby Magdalenki czy rozwalenia rządu Olszewskiego. Zresztą Wałęsa maiłmoment kiedy się chciał przyznać i zerwać ze smyczy (jak Havel w Czechach) wtedy skrócili mu smycz.
                                                -----------------
                                                Wierzę Wałęsie bardziej, aniżeli służbom specjalnym, będącymi na pasku KGB, które mogły wyprodukować dowolne i oryginalne dokumenty na każdego. Wałęsa zadał silny cios imperium Rosyjskiemu, które mu tego nie może darować po dziś dzień. Podobnie JPII, którego to samo imperium usiłowało sprzątnąć. Zresztą Reagana i Kennediego też.
                                                • urquhart Re: MGTOW i Tajlandia 29.10.17, 15:20
                                                  marek.zak1 napisał:
                                                  > Wierzę Wałęsie bardziej, aniżeli służbom specjalnym, będącymi na pasku KGB, któ
                                                  > re mogły wyprodukować dowolne i oryginalne dokumenty na każdego. Wałęsa zadał s
                                                  > ilny cios imperium Rosyjskiemu, które mu tego nie może darować po dziś dzień.
                                                  > Podobnie JPII, którego to samo imperium usiłowało sprzątnąć. Zresztą Reagana i
                                                  > Kennediego też.

                                                  Wychodzi zatem że Walentycnowicz i Kuroń musieli być pasku KGB bo od początku mówili to co ujawniła ogółowi szafa Kiszczaka.
                                                  Niewątpliwe Zasługi Wałensy nie zmazują winy za zdradę kolegów i okłamywanie społeczeństwa.
                                                  Imperium zresztą nie upadło ale transformowało uwłaszczając na wspólnym majątku aparatczyków i do dziś ma to konsekwencje.
                                                  Ty Wpadłeś w tą samą pułapkę wyparcia jak część poznaniaków w przypadku Paetza.
                                                  Znają go jako skutecznego duchownego i społęcznika więc wierzą że zarzuty muszą być fałszywe.
                                                  • aandzia43 Re: MGTOW i Tajlandia 29.10.17, 16:22

                                                    > Ty Wpadłeś w tą samą pułapkę wyparcia jak część poznaniaków w przypadku Paetza.
                                                    >
                                                    > Znają go jako skutecznego duchownego i społęcznika więc wierzą że zarzuty muszą
                                                    > być fałszywe.

                                                    Nie, Marek w nic nie wpadł. Marek ma jakiś tam pogląd na sprawy ostatnich 40 lat i sobie dyskutuje. Poznaniacy broniący Petza dobrze wiedzą że robił to co robił i że to było bardzo złe. Bardzo. Ale tak bardzo boją się fermentu i zamieszania przy praniu brudów, że gotowi dalej hołubić zboczeńca i odmawiać sprawiedliwości ofiarom. Tym najsłabszym i ze swojego stada. Kołtuneria. Marek nie jest kołtunem.
                                                  • marek.zak1 Re: MGTOW i Tajlandia 29.10.17, 16:31
                                                    aandzia43 napisała:

                                                    > Nie, Marek w nic nie wpadł. Marek ma jakiś tam pogląd na sprawy ostatnich 40 lat i sobie dyskutuje. Poznaniacy broniący Petza dobrze wiedzą że robił to co robił i że to było bardzo złe. Bardzo. Ale tak bardzo boją się fermentu i zamieszania przy praniu brudów, że gotowi dalej hołubić zboczeńca i odmawiać sprawiedliwości ofiarom. Tym najsłabszym i ze swojego stada. Kołtuneria. Marek nie jest kołtunem.
                                                    ----------------------------
                                                    Ja byłem świadkiem tychże zmian i znałem osobiście kilku prominentnych ludzi tego okresu. Teraz bohaterów i znawców jest dużo,. a w 1980 roku było jedno pytanie: wejdą Ruscy, czy stan wojenny, bo PZPR władzy nie odda. Wałęsa balansował na granicy, a nawet kk nie był przekonany, podobnie jak inne regiony Polski. Dlaczego? Powiem wam - bo większość ludzi trzęsła portkami przed władzą ludową po tym,co zrobiła w kilku krajach socrealu. Wszyscy spodziewali się scenariusza z 1970 roku.
                                                    >
                                                    >
                                                    >
                                                  • penisylina Re: MGTOW i Tajlandia 29.10.17, 18:21
                                                    marek.zak1 napisał:
                                                    > Ja byłem świadkiem tychże zmian i znałem osobiście kilku prominentnych ludzi te
                                                    > go okresu. Teraz bohaterów i znawców jest dużo,. a w 1980 roku było jedno pytan


                                                    Dziwnie to brzmi w kontekscie wielu postow dotyczacych poczatkow Twojego zwiazku, kiedy to niby byles nikim, nic nie miales i nie rozniles sie od tysiecy rowiesnikow. To chyba te lata mniej wiecej?
                                                  • marek.zak1 Re: MGTOW i Tajlandia 29.10.17, 18:39
                                                    penisylina napisał:

                                                    > marek.zak1 napisał:
                                                    > > Ja byłem świadkiem tychże zmian i znałem osobiście kilku prominentnych ludzi te
                                                    > > go okresu. Teraz bohaterów i znawców jest dużo,. a w 1980 roku było jedno pytan
                                                    >
                                                    >
                                                    > Dziwnie to brzmi w kontekscie wielu postow dotyczacych poczatkow Twojego zwiazku, kiedy to niby byles nikim, nic nie miales i nie rozniles sie od tysiecy rowiesnikow. To chyba te lata mniej wiecej?
                                                    ----------------------
                                                    Nie miałem niczego pod względem finansowym, co nie znaczy, że nie miałem ani ja ani moi rodzice znajomych w kraju i za granicą. Świat jest mały.
                                                    Przez pierwsze 3 lata pracowałem jako mistrz zmianowy w chemicznej syntezie na zmiany w systemie czterobrygadowym, a więc na najniższym szczeblu nierobotniczym.
                                          • aandzia43 Re: MGTOW i Tajlandia 29.10.17, 12:11
                                            urquhart napisał:

                                            > wont2 napisał:
                                            >
                                            > > A czy dzisiaj obrońcy Kroloppa i Paetza mają wyrzuty sumienia?
                                            >
                                            > Tak się składa że znajomi i koledzy ci co najbardziej oskarżali i brzydzili się
                                            > obłudą Petza nie mają żadnych wyrzutów sumienia za obronę Walzowej czy Wałęsy
                                            > że skoro tak dużo zrobili dla Warszawy/Polski to te grzeszki z wyłudzaniem kami
                                            > enic czy płatnymi donosami się nie liczą.
                                            > Wiec ten mechanizm relatywizacji jest uniwersalny tylko różnie się objawia.

                                            A coś tak wyskoczył z głupia frant z polityką i przyłożył ją do ohydy pedofilii i molestowania i milczenia mas na ten temat? Kogo w tym momencie dyskusji obchodzi Wałęsa i co ma piernik do wiatraka? Nie czujesz dysonansu i niewłaściwości porównania? Pewnie nie, bo każdy atak na kk, obłudę obyczajową i hipokryzję odbierasz osobiście. Stąd ten post ni w pipę, ni w oko w tonacji "a u was to murzynów biją" ;-)
                                            • urquhart Re: MGTOW i Tajlandia 29.10.17, 12:57
                                              aandzia43 napisała:
                                              > A coś tak wyskoczył z głupia frant z polityką i przyłożył ją do ohydy pedofilii
                                              > i molestowania i milczenia mas na ten temat? Kogo w tym momencie dyskusji obch
                                              > odzi Wałęsa i co ma piernik do wiatraka? Nie czujesz dysonansu i niewłaściwości
                                              > porównania? Pewnie nie, bo każdy atak na kk, obłudę obyczajową i hipokryzję od
                                              > bierasz osobiście. Stąd ten post ni w pipę, ni w oko w tonacji "a u was to murz
                                              > ynów biją" ;-

                                              Myślę że mnie interesuje mechanizm jak ludzie relatywizuja, wypierają sobie obłude i hipokryzje w każdym z tych przypadków i jak napisałem mechanizm jest wspólny i powszechny i seksualna sfera nie jest tu żadnym wyjątkiem.
                                              Ty zaś skupiasz się jedynie na osądzaniu Petza i tylko to cie interesuje jak sama przyznajesz bo moim zdaniem to daje Ci (negatywną) energie emocjom i niepotrzebnie to ma mnie projektujesz, bo mówisz o sobie bardziej niż o mnie.
                                              • aandzia43 Re: MGTOW i Tajlandia 29.10.17, 13:10

                                                > Myślę że mnie interesuje mechanizm jak ludzie relatywizuja, wypierają sobie obł
                                                > ude i hipokryzje w każdym z tych przypadków i jak napisałem mechanizm jest wspó
                                                > lny i powszechny i seksualna sfera nie jest tu żadnym wyjątkiem.
                                                > Ty zaś skupiasz się jedynie na osądzaniu Petza i tylko to cie interesuje jak sa
                                                > ma przyznajesz bo moim zdaniem to daje Ci (negatywną) energie emocjom i niepotr
                                                > zebnie to ma mnie projektujesz, bo mówisz o sobie bardziej niż o mnie.

                                                A ja myślę,że mechanizm interesie cię średnio, ale jakoś się wytłumaczyć musisz. Znamienne, że nagle ci.się mechanizm przypomniał jak trzeba kołtunów bronić i jakiegoś Wałęsę i Wlaz na gwałt wyciągnąłes ni przypiął, ni.wypiął. Poza tym jeśli i mechanizmach mowa to przytoczony przez Wonta przykład obyczajowej obłudy i przez ciebie drugi są nieco innej proweniencji i bezpośredniej szkodliwości. Nie chce mi się teraz tematu rozwijać.
                                                Co do energii: ja się Petzem nie karmie tu, bo ja się na jego temat nie wypowiedziałam. Artykuł czytałam parę lat temu, co myślałam na tematy wiadome to i myślę, socjopatycznego narcyza rozpoznam w sutannie i we włosiennicy, kołtuna też rozpoznam z daleka i z daleka się trzymam.
                                                • urquhart Re: MGTOW i Tajlandia 29.10.17, 15:43
                                                  > A ja myślę,że mechanizm interesie cię średnio, ale jakoś się wytłumaczyć musisz
                                                  > . Znamienne, że nagle ci.się mechanizm przypomniał jak trzeba kołtunów bronić i
                                                  > jakiegoś Wałęsę i Wlaz na gwałt wyciągnąłes ni przypiął

                                                  Napisałem że dla mnie znamienne jest ze najgościnniej oburzeni byli obłudą Petza ci w moim otoczeniu co dziś bronią i wypierają temat winy HGW codziennie grilowany przez komisję śledczą.
                                                  Nie wiem czego nie ogarniasz?
                                                  Mechanizm przypomina mi to Stanisa z jego bezkompromisowością
                                                  "Dobry uczynek nie wymazuje złego i na odwrót"
                                                  www.youtube.com/watch?v=Xu7ymQJiMoc
                                                  • aandzia43 Re: MGTOW i Tajlandia 29.10.17, 16:09
                                                    urquhart napisał:

                                                    > > A ja myślę,że mechanizm interesie cię średnio, ale jakoś się wytłumaczyć
                                                    > musisz
                                                    > > . Znamienne, że nagle ci.się mechanizm przypomniał jak trzeba kołtunów br
                                                    > onić i
                                                    > > jakiegoś Wałęsę i Wlaz na gwałt wyciągnąłes ni przypiął
                                                    >
                                                    > Napisałem że dla mnie znamienne jest ze najgościnniej oburzeni byli obłudą Petz
                                                    > a ci w moim otoczeniu co dziś bronią i wypierają temat winy HGW codziennie gril
                                                    > owany przez komisję śledczą.
                                                    > Nie wiem czego nie ogarniasz?
                                                    > Mechanizm przypomina mi to Stanisa z jego bezkompromisowością
                                                    > "Dobry uczynek nie wymazuje złego i na odwrót"
                                                    > www.youtube.com/watch?v=Xu7ymQJiMoc

                                                    Abstrahując od twoich znajomych i Stanisa. Każdy jakieś kompromisy sam ze sobą zawiera. Mniej lub bardziej zgniłe. Tylko u różnych ludzi różnych rzeczy one dotyczą. U kołtunów czyli hipokrytów obyczajowych poświęcana jest najbliższa warstwa, bliskie otoczenie, czasem bliscy ludzie. No i najsłabsi czyli często dzieci. Jak w Poznaniu. Dlatego tak śmieszy mnie powoływanie się na "obronę najsłabszych" przez kołtunów łkających nad zarodkami, którzy drugą rączką przyklepują świństwa kk czy innych godzące w dzieci, kobiety, kleryków, innych słabszych w danym układzie. Więc nie porównuj obrońców Petza, pedofili ze Słowików czy kościelnych pedofili z innych miejsc Polski do obrońców jakiegos Wałęsy czy Waltz. Obrońcy Wałęsy nie poświęcają swoich najsłabszych dla likwidacji dysonansu poznawczego jak czynią to konserwatywne kołtuny.
                                          • wont2 Re: MGTOW i Tajlandia 30.10.17, 21:37
                                            urquhart napisał:

                                            > Tak się składa że znajomi i koledzy ci co najbardziej oskarżali i brzydzili się
                                            > obłudą Petza nie mają żadnych wyrzutów sumienia za obronę Walzowej czy Wałęsy
                                            > że skoro tak dużo zrobili dla Warszawy/Polski to te grzeszki z wyłudzaniem kami
                                            > enic czy płatnymi donosami się nie liczą.
                                            > Wiec ten mechanizm relatywizacji jest uniwersalny tylko różnie się objawia.
                                            --------
                                            To mnie chyba najbardziej w ludziach denerwuje - bezrefleksyjność i stadny instynkt. Na szczęście moi kumple mają chyba podobne do mojego podejście - możemy różnić się w interpretacjach, wnioskach, receptach ale jak ktoś, jakiś polityk na przykład, coś w naszym mniemaniu schrzanił, to schrzanił. Można go dalej popierać, bo nadal, mimo błędu, jest i tak lepszy niż bieżąca konkurencja ale to nie ma żadnego związku z wybielaniem tylko raczej właśnie z kwestią braku realnej alternatywy.

                                            Jeśli chodzi o Gronkiewicz - cała ta sprawa z reprywatyzacją to jakiś gigantyczny przekręt, dziejący się w stolicy przez wiele lat, z którym nikt nic przez wiele lat nie robił - ani dziennikarze (z wyjątkiem stołecznej wyborczej, która od dawna o tym pisała), ani politycy różnych opcji, ani wymiar sprawiedliwości. Moim zdaniem Gronkiewicz-Waltz oraz jej poprzednicy (z wyjątkiem lecha, bo już się schłodził) powinni za to odpowiedzieć, również karnie za co najmniej zaniedbania. Tyle, że tak jak nie lubię Gronkiewicz i w życiu nie wyobrażałbym sobie zagłosowanie na nią, tak na przykład w sytuacji, gdyby jej przeciwnikiem w drugiej turze był Patryk Jaki, to z bólem serca zagłosowałbym na nią. Nie dlatego, że jej wybaczam przekręty etc. tylko dlatego, że alternatywa w mim przekonaniu jest jeszcze gorsza.

                                            Podobnie z Wałęsą - nigdy go nie lubiłem. To taki archetyp Polaka cebulaka - zawzięty, zazdrosny, cwany ale w sumie głupi. Czy ktoś w ogóle rozumie co on mówi, bo ja nie? Szanuję jego rolę w czasach pierwszej Solidarności, do dzisiaj pamiętam jego debatę z Miodowiczem pod koniec lat 80-tych. Ale to nie zmienia faktu, że Prezydentem był złym, że na początku lat 70-tych go złamali i dlatego pewnie go promowali 80-tym. Ale suma summarum jego dorobek życiowy, pomimo błędów i wpadek jest pozytywny. W przeciwieństwie do sprzedajnych medialnych kurewek, które go dzisiaj opluwają w tvp czy innych odzyskanych mediach. Znów, tak jak Wałęsy nie trawię i nie lubię to jak miałbym wybierać pomiędzy nim albo jakimś Ziemowitem czy Gniewomirem z tvp (rodzice ich aż tak nie kochali?) to wybrałbym ciepłego lecha.
                              • hello-kitty2 Re: MGTOW i Tajlandia 28.10.17, 00:33
                                wont2 napisał:

                                a ponieważ ni
                                > e jestem zupełnie zainteresowany utrzymywaniem płytkich relacji to nie utrzymuj
                                > ę relacji z takimi ludźmi w ogóle.

                                Uklady FF, bzykanka bez zaangazowania, bezuczyciowe uklady bez zobowiazan, ONSy, posuwanie dziwek to sa wlasnie plytkie relacje. Chyba nikt nie ma watpliwosci, ze jestes nimi jak najbardziej zainteresowany.
                                • kag73 Re: MGTOW i Tajlandia 28.10.17, 00:54
                                  "Uklady FF, bzykanka bez zaangazowania, bezuczyciowe uklady bez zobowiazan, ONSy, posuwanie dziwek to sa wlasnie plytkie relacje. Chyba nikt nie ma watpliwosci, ze jestes nimi jak najbardziej zainteresowany."

                                  No masz racje, sluszna uwaga.
                                  Ale moze on tego wszystkiego nie nazywa "relacjami" i juz wszystko jasne. To mozna podciagnc pod "zaspokajanie potrzeb seksualnych/fizjologicznych" a nie jakies tam relacje.
                                  • marek.zak1 Re: MGTOW i Tajlandia 28.10.17, 10:56
                                    kag73 napisała:

                                    > "Uklady FF, bzykanka bez zaangazowania, bezuczyciowe uklady bez zobowiazan, ONS y, posuwanie dziwek to sa wlasnie plytkie relacje. Chyba nikt nie ma watpliwosci, ze jestes nimi jak najbardziej zainteresowany."
                                    >
                                    > No masz racje, sluszna uwaga.
                                    > Ale moze on tego wszystkiego nie nazywa "relacjami" i juz wszystko jasne. To mozna podciagnc pod "zaspokajanie potrzeb seksualnych/fizjologicznych" a nie jakies tam relacje.
                                    -------------------
                                    Tak, Wont to powinien nam wyjaśnić.
                                    • ployd Re: MGTOW i Tajlandia 28.10.17, 15:33
                                      Podoba mi się ten wyraz dziwki, który jest seksowniejszy od k... i pro... i bardziej akceptujący, lekki
                                  • aandzia43 Re: MGTOW i Tajlandia 28.10.17, 18:32
                                    kag73 napisała:

                                    > "Uklady FF, bzykanka bez zaangazowania, bezuczyciowe uklady bez zobowiazan, ONS
                                    > y, posuwanie dziwek to sa wlasnie plytkie relacje. Chyba nikt nie ma watpliwosc
                                    > i, ze jestes nimi jak najbardziej zainteresowany."
                                    >
                                    > No masz racje, sluszna uwaga.
                                    > Ale moze on tego wszystkiego nie nazywa "relacjami" i juz wszystko jasne. To mo
                                    > zna podciagnc pod "zaspokajanie potrzeb seksualnych/fizjologicznych" a nie jaki
                                    > es tam relacje.


                                    A może poeta miał na myśli, że lepiej z mądrym zgubić niż z głupim znaleźć? ;-)
                                    • wont2 Re: MGTOW i Tajlandia 28.10.17, 21:51
                                      aandzia43 napisała:

                                      > kag73 napisała:
                                      >
                                      > > "Uklady FF, bzykanka bez zaangazowania, bezuczyciowe uklady bez zobowiaza
                                      > n, ONS
                                      > > y, posuwanie dziwek to sa wlasnie plytkie relacje. Chyba nikt nie ma watp
                                      > liwosc
                                      > > i, ze jestes nimi jak najbardziej zainteresowany."
                                      > >
                                      > > No masz racje, sluszna uwaga.
                                      > > Ale moze on tego wszystkiego nie nazywa "relacjami" i juz wszystko jasne.
                                      > To mo
                                      > > zna podciagnc pod "zaspokajanie potrzeb seksualnych/fizjologicznych" a ni
                                      > e jaki
                                      > > es tam relacje.
                                      >
                                      >
                                      > A może poeta miał na myśli, że lepiej z mądrym zgubić niż z głupim znaleźć? ;-
                                      > )
                                      ------
                                      Słowo daję, zupełnie nie rozumiem nad czym tu deliberować. Kitty, marek czy kag to rozumiem, że nie zrozumieli, ale ty andzia?

                                      No przecież jak to kitty wymieniła "układy FF, bzykanka bez zaangażowania, bezuczuciowe układy bez zobowiązań, ONS, posuwanie dziwek" to to wszystko jest WYNIKIEM tego, że nie chcę, a może inaczej - po prostu nie umiem utrzymywać płytkich relacji. Często płytkich z mojej winy, chociaż trudno tutaj mówić o winie, bo tak naprawdę winny jest brak rodzącego się uczucia. No co ja mogę powiedzieć dajmy na to fantastycznej babce, mądrej, inteligentnej, bardzo atrakcyjnej, o podobnych poglądach, lubiącej zwierzęta i tak dalej, z którą uprawiałem fantastyczny seks, ale wobec której po prostu nie poczułem tego czegoś? Chciałbym móc udawać, naprawdę. A ponieważ nie umiem udawać uczucia jak tego uczucia nie czuję, to stąd "układy FF, bzykanka bez zaangażowania, bezuczuciowe układy bez zobowiązań, ONS, posuwanie dziwek". Być może jakbym umiał i chciał udawać to by któraś z tych płytkich relacji przekształciła się w głębokie zaangażowanie finansowo-logistyczne zwane małżeństwem. No ale ani nie umiem ani nie chcę.
                                      • marek.zak1 Re: MGTOW i Tajlandia 28.10.17, 22:19
                                        wont2 napisał:
                                        Często płytkich z mojej winy, chociaż trudno tutaj mówić o winie, bo tak naprawdę winny jest brak rodzącego się uczucia. No co ja mogę powiedzieć dajmy na to fantastycznej babce, mądrej, inteligentnej, bardzo atrakcyjnej, o podobnych poglądach, lubiącej zwierzęta i tak dalej, z którą uprawiałem fantastyczny seks, ale wobec której po prostu nie poczułem tego czegoś?
                                        ---------------------------------------
                                        To coś jest z innego świata, więc twoja próba racjonalnego wyjaśnienia niczego nie da. Nie ma to nie ma i jej fantastyczność ani fajny seks nic nie ma do rzeczy.
                                      • aandzia43 Re: MGTOW i Tajlandia 28.10.17, 23:11

                                        > Słowo daję, zupełnie nie rozumiem nad czym tu deliberować. Kitty, marek czy kag
                                        > to rozumiem, że nie zrozumieli, ale ty andzia?


                                        Oj Wont, to była deliberacja na temat deliberacji, żarcik taki :-)
                                      • hello-kitty2 Re: MGTOW i Tajlandia 29.10.17, 00:38
                                        wont2 napisał:

                                        winny jest brak rodzącego się uczucia. No co ja mogę powiedzieć d
                                        > ajmy na to fantastycznej babce, mądrej, inteligentnej, bardzo atrakcyjnej, o po
                                        > dobnych poglądach, lubiącej zwierzęta i tak dalej, z którą uprawiałem fantastyc
                                        > zny seks, ale wobec której po prostu nie poczułem tego czegoś?

                                        No to rzeczywiscie przykro, bo inni to cos sa w stanie poczuc nawet w mniej komfortowych warunkach.... szczesciarze ;) Wont skazany na plytkosc relacji.

                                        www.youtube.com/watch?v=tg00YEETFzg
                                        • urquhart Re: MGTOW i Tajlandia 29.10.17, 10:36
                                          hello-kitty2 napisała:
                                          > No to rzeczywiscie przykro, bo inni to cos sa w stanie poczuc nawet w mniej kom
                                          > fortowych warunkach.... szczesciarze ;) Wont skazany na plytkosc relacji.

                                          Inni poczuli to coś, zaangażowali się i teraz opisują kolegom i samczym forum jak zostali wykorzystani. Przcież manifestacją tej niechęci do tzw "glebokich relacji" gdzie zaangażowanie kończy się wykorzystaniem faceta jest właśnie ten wspomniany przerysowany ruch MGTOW.
                                          Psychologia pełna jest opisu syndromu "Lęku bliskości" który nie pozwala się angażować i podświadomie torpedować sabotować zakochanie i tłumaczeń że wynika to z DDA, truamatycznego czy ambiwalentnego traktowania w dzieciństwie przez rodziców, odrzucenia.
                                          Ale pomijają że dziś powodem może być narastająca bezsilność i brak szans w starciu ze sfeminizowanymi sądami w przypadku konfrontacji mężczyzn i którzy się zaangażowali..
                                          Jak mówią nie ma wygranej i zysku bez ryzyka.
                                          Gdzie zatem jest złoty środek?
                                          Ja obserwuję jak wspomniany przyjaciel który był takim unikaczem bliskości i angażował się "płytko" jedynie zmienia się przy tej swojej Ukraince w której jest wyraźnie zakochany ,zobaczymy jak to sie zmieni po urodzeniu potomka.
                                          Właśnie dlatego jej że słabsza pozycja nie pozwala być roszczeniową i w dodatku go szczerze podziwia za pasję na której potrafi nieźle zarabiać.
                                          Myślę ze podobne zjawisko leży u podstawie sukcesu związku Kag z jej Niemcem.
                                          PS.
                                          Wont w biedroce na Hirszwelda zatrudnili takie zjawiskowe Ukrainki że jak się pochylały nad towarem i widać było jak wchodziły im stringi z koronkami w tyłek ("przypadkiem" bielizna do pracy markecie?) to prawie wyleciało mi mleko z rąk.
                                          • hello-kitty2 Re: MGTOW i Tajlandia 29.10.17, 11:22
                                            urquhart napisał:

                                            > Psychologia pełna jest opisu syndromu "Lęku bliskości" który nie pozwala się an
                                            > gażować i podświadomie torpedować sabotować zakochanie i tłumaczeń że wynika to
                                            > z DDA, truamatycznego czy ambiwalentnego traktowania w dzieciństwie przez rodz
                                            > iców, odrzucenia.

                                            Ale to przeciez Wonta nie dotyczy, bo pochodzi z kochajacej rodziny.

                                            > Ale pomijają że dziś powodem może być narastająca bezsilność i brak szans w sta
                                            > rciu ze sfeminizowanymi sądami w przypadku konfrontacji mężczyzn i którzy się z
                                            > aangażowali..

                                            Mysle, ze tu tez ma dostep do takich rozwiazan prawnych zeby byl zabezpieczony (gdyby chcial sie angazowac rowniez prawnie).

                                            > Ja obserwuję jak wspomniany przyjaciel który był takim unikaczem bliskości i an
                                            > gażował się "płytko" jedynie zmienia się przy tej swojej Ukraince w której jest
                                            > wyraźnie zakochany ,zobaczymy jak to sie zmieni po urodzeniu potomka.
                                            > Właśnie dlatego jej że słabsza pozycja nie pozwala być roszczeniową i w dodatku
                                            > go szczerze podziwia za pasję na której potrafi nieźle zarabiać.
                                            > Myślę ze podobne zjawisko leży u podstawie sukcesu związku Kag z jej Niemcem.
                                            > PS.
                                            > Wont w biedroce na Hirszwelda zatrudnili takie zjawiskowe Ukrainki że jak się p
                                            > ochylały nad towarem i widać było jak wchodziły im stringi z koronkami w tyłek
                                            > ("przypadkiem" bielizna do pracy markecie?) to prawie wyleciało mi mleko z rąk
                                            > .

                                            Sluszna uwaga tylko Wont ma taaaak wysokie ambicje dotyczace kobiet tj tak wywalone w kosmos warunki, ktore musi kandydatka spelnic, ze zadna Ukrainka pracujaca w Biedronce ich nie przejdzie. Bedzie mu caly czas pachnialo, ze ona z nim tylko albo dla obywatelstwa, albo dla dziecka, albo dla kasiory, albo dla chaty, albo dla slania kaski na zdechnietego bawola... No to by musiala byc conajmniej jaka bezdzietna Weronika Pazura bedaca po studiach prawniczych i robiaca kariere ;-) A i tak nie ma gwarancji zeby cos poczul ;) Przypadek beznadziejny... W ogole uwazam, ze jak sie czegos nie robi w zyciu, gdy na to jest czas, to potem sie jest tak rozdrobnionym na spuszczanie sie nad wszystkim, ze sie juz nie da ruszyc z miejsca, totalne zabetonowanie.
                                            • wont2 Re: MGTOW i Tajlandia 30.10.17, 22:02
                                              hello-kitty2 napisała:

                                              > urquhart napisał:
                                              >
                                              > > Psychologia pełna jest opisu syndromu "Lęku bliskości" który nie pozwala
                                              > się an
                                              > > gażować i podświadomie torpedować sabotować zakochanie i tłumaczeń że wyn
                                              > ika to
                                              > > z DDA, truamatycznego czy ambiwalentnego traktowania w dzieciństwie prze
                                              > z rodz
                                              > > iców, odrzucenia.
                                              >
                                              > Ale to przeciez Wonta nie dotyczy, bo pochodzi z kochajacej rodziny.
                                              -------
                                              Myślę, że "lęk bliskości" mnie nie dotyczy. Wręcz przeciwnie, "bliskość" z kobietą to jest jedyne czego mi brakuje do pełni szczęścia. Tyle, że chyba właśnie, skoro przywołałaś moich rodziców, moi starzy podnieśli za bardzo poprzeczkę i myślę, że moje oczekiwania odnośnie do związku i bliskości są zbyt wysokie :)


                                              > Ale pomijają że dziś powodem może być narastająca bezsilność i brak szans
                                              > w sta
                                              > > rciu ze sfeminizowanymi sądami w przypadku konfrontacji mężczyzn i którzy
                                              > się z
                                              > > aangażowali..
                                              >
                                              > Mysle, ze tu tez ma dostep do takich rozwiazan prawnych zeby byl zabezpieczony
                                              > (gdyby chcial sie angazowac rowniez prawnie).
                                              --------
                                              Nie wiem jakie masz na myśli rozwiązania prawne, do których miałby mieć jakiś tajemniczy dostęp. Z wyjątkiem oczywiście intercyzy, do której każdy ma równie swobodny dostęp, tylko z której większość nie chce skorzystać. No, po prostu, kitty, to nie jest takie skomplikowane - nie zakochałem się w tych, które były we mnie zakochane, a te w których ja byłem zakochany nie były zakochane we mnie. Czas minął, okienko transferowe się zamknęło i tyle.


                                              Ja obserwuję jak wspomniany przyjaciel który był takim unikaczem bliskośc
                                              > i i an
                                              > > gażował się "płytko" jedynie zmienia się przy tej swojej Ukraince w które
                                              > j jest
                                              > > wyraźnie zakochany ,zobaczymy jak to sie zmieni po urodzeniu potomka.
                                              > > Właśnie dlatego jej że słabsza pozycja nie pozwala być roszczeniową i w d
                                              > odatku
                                              > > go szczerze podziwia za pasję na której potrafi nieźle zarabiać.
                                              > > Myślę ze podobne zjawisko leży u podstawie sukcesu związku Kag z jej Niem
                                              > cem.
                                              > > PS.
                                              > > Wont w biedroce na Hirszwelda zatrudnili takie zjawiskowe Ukrainki że jak
                                              > się p
                                              > > ochylały nad towarem i widać było jak wchodziły im stringi z koronkami w
                                              > tyłek
                                              > > ("przypadkiem" bielizna do pracy markecie?) to prawie wyleciało mi mleko
                                              > z rąk
                                              > > .
                                              >
                                              > Sluszna uwaga tylko Wont ma taaaak wysokie ambicje dotyczace kobiet tj tak wywa
                                              > lone w kosmos warunki, ktore musi kandydatka spelnic, ze zadna Ukrainka pracuja
                                              > ca w Biedronce ich nie przejdzie. Bedzie mu caly czas pachnialo, ze ona z nim t
                                              > ylko albo dla obywatelstwa, albo dla dziecka, albo dla kasiory, albo dla chaty,
                                              > albo dla slania kaski na zdechnietego bawola... No to by musiala byc conajmnie
                                              > j jaka bezdzietna Weronika Pazura bedaca po studiach prawniczych i robiaca kari
                                              > ere ;-) A i tak nie ma gwarancji zeby cos poczul ;) Przypadek beznadziejny... W
                                              > ogole uwazam, ze jak sie czegos nie robi w zyciu, gdy na to jest czas, to pote
                                              > m sie jest tak rozdrobnionym na spuszczanie sie nad wszystkim, ze sie juz nie d
                                              > a ruszyc z miejsca, totalne zabetonowanie.
                                              -------
                                              No i słusznie. Tak jak nie kupuję tej romantycznej historii o kumplu, którego kocha Ukrainka, tak samo nie kupuję historii o Ukrainkach pracujących w Biedronce marzących o wielkiej polskiej miłości. Piękne to by było. Prawie tak samo piękne jak Ukrainki pracujące w Biedronce marzące o wielkim polskim kutasie. Pierwszy scenariusz mogą zagospodarować harlekiny, drugi pornusy, tymczasem, w rzeczywistości, te dziewczyny w większości chcą pewnie kogoś, kto byłby miły, wyględny i który by się nimi zaopiekował.
                                          • kag73 Re: MGTOW i Tajlandia 29.10.17, 12:00
                                            "Właśnie dlatego jej że słabsza pozycja nie pozwala być roszczeniową i w dodatku go szczerze podziwia za pasję na której potrafi nieźle zarabiać.
                                            Myślę ze podobne zjawisko leży u podstawie sukcesu związku Kag z jej Niemcem."

                                            A konkrtenie jakie: slabsza pozycja czy "pasja na ktorej potrafi niezle zarobic? Bo takiej pasji, ktora daje duzo zarobic to on nie ma. I ja nie jestem bez srodkow do zycia albo zdana na czyjas laske. I w dodatku nie zapomnij, ze jestem feministka, ale czy roszczeniowa? (i co to zreszta oznacza) Niemniej wymagania mam. Wiec to nie tu lezy sukces. Jak juz kiedys pisalam, mysle, ze sie po prostu dobralismy jak w korcu maku. Takie rzeczy sie zdarzaja, nawet u par gdzie nie ma co podejrzewac o slabsze pozycje albo przynoszace kase pasje.
                                          • wont2 Re: MGTOW i Tajlandia 30.10.17, 21:10
                                            urquhart napisał:

                                            > Wont w biedroce na Hirszwelda zatrudnili takie zjawiskowe Ukrainki że jak się p
                                            > ochylały nad towarem i widać było jak wchodziły im stringi z koronkami w tyłek
                                            > ("przypadkiem" bielizna do pracy markecie?) to prawie wyleciało mi mleko z rąk
                                            > .
                                            -------
                                            Nie wiem, może nie mają bawełnianych majtek? To na pewno są kobiety, których marzeniem jest praca w Biedronce, a na samą myśl o poznaniu ciężko pracującego Polaka o lekkiej ręce do pieniędzy, pojawiają się samobójcze myśli jak w ukraińskiej wersji legendy o Wandzie, która nie chciała Niemca.
                                        • wont2 Re: MGTOW i Tajlandia 30.10.17, 21:02
                                          hello-kitty2 napisała:

                                          > No to rzeczywiscie przykro, bo inni to cos sa w stanie poczuc nawet w mniej kom
                                          > fortowych warunkach.... szczesciarze ;) Wont skazany na plytkosc relacji.
                                          >
                                          > www.youtube.com/watch?v=tg00YEETFzg
                                          ------
                                          No to jest właśnie to brzemię, które muszę nosić :( I z zazdrością patrzę na ludzi, którzy robią check, check, check - minimalne wymagania na partnera/ojca są spełnione i huzia będziem płodzić Józia. W sumie, jeśli chodzi o częstotliwość seksu, to oba podejścia są równie skuteczne, tzn. od święta. Na swoją obronę mogę jedynie powiedzieć, że u mnie święto trwa dłużej (do pół roku), seks jest trochę bardziej namiętny, no i w sakwie zostaje więcej kasy na hobby oraz dziwki w tak zwanym międzyczasie.
                      • wont2 Re: MGTOW i Tajlandia 27.10.17, 20:25
                        kag73 napisała:

                        > Wlasnie Woncie, ze tak zapytam: ta planowana emerytura z bzyknieciem czasem
                        > gratis jakies pani to mialaby byc w jakim wieku? 60 +? Hmm i te panie w jakim
                        > wieluk? Bo jak rownolatka to moze by sie i jaka znalazla co by za darmo chciala
                        > . Ale juz te 20 i wieeecje lat mlodsze to niby z jakiego tytulu? Bi Ty bys tak
                        > chcial ? :) Badzmy realistami. Skapstwo tez ma swoje granice.
                        ------
                        Zależy ile jeszcze psy i rodzice będą żyć. Jak psy dożyją czterdziestu a rodzice stu lat to pewnie przejdę na emeryturę koło siedemdziesiątki.
                • wont2 Re: MGTOW i Tajlandia 27.10.17, 19:56
                  bgz0702 napisała:

                  > Niedawno sie spotkałam z koleżankami z pracy- emerytkami już- szczęściary;) Obi
                  > e są w kolejnych "związkach", jedna wdowa, druga w separacji ale nieformalnej.
                  > No i opowieści dziewczyn, rewela, obie są fantastyczne choć pełne pretensji- z
                  > wiekiem to chyba wszystkich spotyka;) Ale żadnych spin, rozmowa tylko o faktac
                  > h czyli potrzebach dziewczyn;)), a fakty są takie, ze kolejny facet to tylko to
                  > warzystwo dla nich- czasem męczące bo one żadnych cudzych dzieci, cudzych żon n
                  > ie chcą mieć na głowie. Jedna się spotyka z kolegą u siebie i u niego, bo on te
                  > ż wdowiec, ale nie lubi potomka tego kolegi i jego nawyków, wkurza ją wiele rze
                  > czy i po każdych wakacjach mówi, ze to "ostatni raz", ale za chwilę zima, a w p
                  > lanach wyjazd na Dominikanę wiec "to sie jakoś samo kreći"- ponoć;) Druga- w se
                  > paracji, kategorycznie twierdzi, ze "zadnego sprowadzania do mojego domu koleg
                  > i nie ma bo jej dom to nie jest przechowalnia bagażu. A jak kolega chce sie bzy
                  > knąć to musi hotel załatwić, a nie że wpada jak do siebie, bo to zadna atrakcja
                  > dla niej";) - kolega jest w związku małżeńskim i tak trwa bez sympatii dla żon
                  > y i bez pożycia, tak mu rzekomo dobrze z przyzwyczajenia.
                  > Kobiety nie mają inaczej;), też dbają o swoje interesy, swoje dobro i swój czas
                  > . Z wiekiem to chyba wszyscy są coraz bardziej egoistyczni, trudno znaleźć kogo
                  > ś kto by odpowiadał nam pod prawie każdym względem. Istnieje duże prawdopodobie
                  > ństwo, ze sporo młodsze laski jeszcze nie weszły w tą fazę;)
                  -------
                  Wydaje mi się, że twoje koleżanki odczuwają dyskomfort spotykając się z tymi facetami. Ja rozumiem, że można nie chcieć się wiązać i tak dalej, ale mieć kochanka i narzekać jak ta pierwsza albo nie wpuszczać do mieszkania jak ta druga, to jest dla mnie z jednej strony bardzo smutne a z drugiej zupełnie niezrozumiałe.
                  • bgz0702 Re: MGTOW i Tajlandia 28.10.17, 18:19
                    wont2 napisał:

                    > Wydaje mi się, że twoje koleżanki odczuwają dyskomfort spotykając się z tymi fa
                    > cetami. Ja rozumiem, że można nie chcieć się wiązać i tak dalej, ale mieć kocha
                    > nka i narzekać jak ta pierwsza albo nie wpuszczać do mieszkania jak ta druga, t
                    > o jest dla mnie z jednej strony bardzo smutne a z drugiej zupełnie niezrozumiał
                    > e.

                    wdowa tak, odczuwa dyskomfort. Chciałaby być panią na włościach i zarządzać nimi w tym synem tego pana, ale pan nie jest znowu taki w ciemię bity i dlatego utrzymuje ten dystans- tak myślę. Miałam okazję kiedyś pana poznać i pogadać przy kawie z dwojgiem. Bardzo sympatyczny, pewny siebie, kulturalny i świadomy sytuacji w której się znajdują oboje;) Na pewno działa na nerwy koleżance, która lubi mieć wszystko pod kontrolą. Jest bystry w taki sposób niemanifestujący się, myślę ze ten dyskomfort koleżanki to on nawet świadomie generuje, taka gra na jego warunkach;) Oboje mają jakieś swoje potrzeby. Pan jest bardzo zamożny ale raczej nie lubi zmian.
                    A druga? Drugiej nie zależy na żadnych miłościach, wiarach, nadziejach itp., zbyt dużo przeżyła w życiu prywatnym, obiektywnie dużo, więcej niż przeciętny i trochę ponad przeciętny Kowalski. Jak na tyle nieszczęść laska jest wybitnie przystosowana i uśmiechnięta, ja padłabym na ryj. A jej pan jest mocno dorosły i wie co robi, chyba
          • sabat3 Re: MGTOW i Tajlandia 27.10.17, 08:57
            wont2 napisał:

            > No i
            > siedzieliśmy w knajpie cztery godziny, najebaliśmy się, rozmawialiśmy o wszyst
            > kim - dupach, facetach, historii, polityce - i to było dla mnie dużo dużo bardz
            > iej satysfakcjonujące niż wzięcie jakiejś osiemnastoletniej dziwki z Isaan do h
            > otelu i wyruchanie jej we wszystkie otwory :)

            Nic dziwnego. Ruchanie kogoś, kto ma Cię w dupie jest raczej mało satysfakcjonujące. Tu piję do Tajek, nie do koleżanki.
            Za to optymalnym rozwiązaniem jest wyruchanie we wszystkie otwory, a w międzyczasie pogadanie z nią ze cztery godzinki o wszystkim - dupach, facetach, historii i polityce :)
            • wont2 Re: MGTOW i Tajlandia 27.10.17, 09:56
              sabat3 napisał:

              > Nic dziwnego. Ruchanie kogoś, kto ma Cię w dupie jest raczej mało satysfakcjonu
              > jące. Tu piję do Tajek, nie do koleżanki.
              > Za to optymalnym rozwiązaniem jest wyruchanie we wszystkie otwory, a w międzycz
              > asie pogadanie z nią ze cztery godzinki o wszystkim - dupach, facetach, histori
              > i i polityce :)
              ------
              Powiem wiecej - ruchanie kogos, kto ma mnie dupie moze byc trudne technicznie :) Nie chodzi tylko o to, ze bedac u kogos w odbycie trudno dostac sie do cipki ale i o to, ze jakbym nie widzial u tego kogos pozadania, to musialbym strzelic sobie viagre albo cialis zeby utrzymac erekcje. Coz, stary juz chyba jestem i samo cialo mi nie wystarcza :( Dla mnie najlepszym afrodyzjakiem jest pozadanie, ktore wywoluje. Stopka kitty jest w moim przypadku bardzo trafna.
          • ployd Re: MGTOW i Tajlandia 27.10.17, 09:22
            Tak jak w tym filmie Między Słowami: on rozmawia z dziewczyną, spotykają się nawet w nocy, jest nastrój i nie pchają się do łóżka. Znaczy raz nawet zasypiają razem, ale bez seksu. A jednak satysfakcja jest.

            Poza tym Polki są chyba wyższe od Tajek:)



      • ployd Re: MGTOW i Tajlandia 27.10.17, 11:39
        Babka ze wschodu ściągnie ci całą rodzinę do łóżka - w pewnej przenośni.
        Babka z zachodu będzie ci rzucać poniekąd niegłupie bo asertywne teksty typu - I don't feel comfortable with you. Czyli nie będzie ci mówić o tobie - ty głupku itp. tylko o swoich uczuciach nt. twojej głupoty itp.
        Babka z Polski będzie chyba najlepsza, jakaś ludzka synteza, trzeci wymiar.
        • ployd Re: MGTOW i Tajlandia 27.10.17, 11:41
          PS. To Kag mnie uświadomiła, że wschodnie bardzo rodzinne, a Wont że bardzo na demonstrację majątku jeszcze do tego.
        • ployd Re: MGTOW i Tajlandia 27.10.17, 15:20
          Wyżej babka z zachodu = USA i Wlk. Brytania oczywiście, oni zdominowali wzorce ostatnich 100 lat.

          Bo cała reszta zachodu Polska, Niemcy - środkowa europa, Włochy, Grecja - południowa europa, Szwecja, Norwegia - pólnocna Europa, to wszystko już tylko dodatki kulturowe (w najszerszym rozumieniu, moda, pop, tv itd.) USA i GB.
    • cnotius Re: MGTOW i Tajlandia 27.10.17, 12:47
      Stoicy rozwinęli doktrynę ataraxia - postawy wobec życia, którą można nazwać niezachwianą. Chodzi o beznamiętny spokój jako wielką wartość, sens i szczęście. Epikurejczycy dążyli do osiągnięcia tegoż spokoju umysłu (ataraxia) przez racjonalne równoważenie przyjemności, przy tym kładli nacisk na przyjemności intelektualne (jak rozmowy na przykład). Hedoniści dążyli natomiast do zmysłowej przyjemności, jednak jeden z ich liderów Hegesias zrozpaczony niemożnością osiągnięcia szczęścia via zmysłowe przyjemności porzucił hedonizm.
    • ployd Re: MGTOW i Tajlandia 28.10.17, 18:34
      wont2 napisał:

      > Cześć, ponieważ mało się ostatnio tutaj dzieje to wrzucam taki z dupy wyjęty re
      > fleksyjny tekst, bazujący na moich przemyśleniach z ostatnich kilku dni.


      Tutaj mało się ostatnio dzieje, mało się ostatnio działo i ... tak, tak, mało będzie się działo! Trzeba będzie - kreatywni - zrezygnować z tych oczywistych preambuł! Liczba wątków na pierwszej stronie zbliża się do nie notowanego nigdy poziomu 3 miesięcy...Piszę to tak jak się pisze o uwiądzie starczym... Młode, wymagające dziewczęta coraz rzadziej zaglądają w te strony...

      • ployd Re: MGTOW i Tajlandia 28.10.17, 18:37
        Czas chyba zmienić - serio - nazwę na rozmyślania ludzi po 40-tce, a może nie tak jest?
        I bardzo dobrze, trzeba iść z życiem, ja nie krytykuję.
        • potwor_z_piccadilly Re: MGTOW i Tajlandia 29.10.17, 15:31
          ployd napisał:

          > I bardzo dobrze, trzeba iść z życiem, ja nie krytykuję.

          Co w tym dobrego?
          To co nazywasz życiem, to powolne wypieranie seksu z relacji K+M.
          Nie widzisz tego?
          Pamiętam czasy gdzie seks to był smaczek, spełnienie, luzik, a dziś, to skandal i molestowanie.
          • aandzia43 Re: MGTOW i Tajlandia 29.10.17, 15:43
            potwor_z_piccadilly napisał:

            > ployd napisał:
            >
            > > I bardzo dobrze, trzeba iść z życiem, ja nie krytykuję.
            >
            > Co w tym dobrego?
            > To co nazywasz życiem, to powolne wypieranie seksu z relacji K+M.
            > Nie widzisz tego?
            > Pamiętam czasy gdzie seks to był smaczek, spełnienie, luzik, a dziś, to skandal
            > i molestowanie.

            Naprawdę tak ci się kojarzy seks? :-o Współczuję. Mnie nie, na dźwięk słowa "seks" odczuwam miły dreszczyk. Taki odruch mam, przyjemny.
            • potwor_z_piccadilly Re: MGTOW i Tajlandia 29.10.17, 16:15
              aandzia43 napisała:

              > Naprawdę tak ci się kojarzy seks? :-o Współczuję. Mnie nie, na dźwięk słowa "se
              > ks" odczuwam miły dreszczyk. Taki odruch mam, przyjemny.

              Nie napisałem o sobie.
              Napisałem o dzisiejszych tzw. inspiracjach.
              Dziś, komuś zależy na łatwym kierowaniu tłumami. Porównując ludzi do koni, doszedł do wniosku, że zawsze łatwiej jest kierować bachmatami, niż ogierami. Ci drudzy za bardzo wierzgają kopytami.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka