Dodaj do ulubionych

nie mam juz sił - prosze o pomoc

21.12.04, 08:11
mamy malutką córeczkę. seksu nie mamy :) i oprócz oczywistych spraw
związanych z ciążą itd - nie mamy tez czułości ani rozmów. już o to
przestałam walczyć - choc oczywiście nie zawsze jest źle. inna rzecz jest
bardzo dołująca.nastolatki, czasem jego uczennice. nie boję się zdrady
fizycznej i nie jestem już nawet zazdrosna. trzy tygodnie po ślubie natknęłam
się na smsa, w którym pisał o masażu cudownego ciała - pewnie wtedy powinnam
była odejść. tu właściwie chodzi o mnie - jestem od niego kilka lat starsza -
niedawno urodziłam - samej mi ciężko poczuć się kobietą, tym bardziej, że
mimo że robię co mogę do wszystkiego przydaje się kasa a z ta róznie. w
weekend ostatni on ciągle na kompie , ja samotna - a tu się okazuje - gadu
gadu, komentarze na blogach uczennic - niby nic dużego (to znanczy w sumie
nie wiem - na jej numer gadu natknęłam się przypadkiem bo zostawił włączone )
nie czytałam co pisali bo nie chce się czuć jak szpieg poza tym na pewno co
trzeba skasował:) rzecz w niewinnych flirtach, małolaty wiadomo łatwo
zakochują się w nauczycielach, on z nimi rozmwaia nie ujawniajac się kim
jest - tylko to wzystko ziwne jest jakieś. mamy rodzinę - a on potrzebuje
zapewnień, ajkiejś niebezpiecznej gry aby poczuć się lepiej.staram się jak
najczęściej mówić mu miłe rzeczy - ale to nic nie zmienia. nie chcę za bardzo
w to wchodzić - mogłabym dotrzec co konkretnie pisał itd, ale wtedy w maju
po tamtym smsie o mało nie poroniłam.nie chcę też udawac że nic się nie
stało, choc od wczoraj nie rozmawiamy - on pewnie sie domyśla że coś wiem.
nie chce mi sie o tym rozmaiwac - to do niczego już nie prowadzi - on się nie
zmieni, bęzdie zawsze szukał podniet gdzie indziej - mały flircik z małolatą,
filmy porn zresztą też wybiera z nastolatkami.nie boję się że on mnie
zdradzi - zrobiło mi sie wszystko jedno. przy naszym braku czułości ( a
wierzcie mi, próbowałam , dzien po dniu prioszę abyśmy zrobili cos razem) i
takim zachwoaniu czuje się po prostu niesexy, starsza , zagubiona, ponizona i
wiem że gdybym się zdecydowała na rozmowe chciałby zrzucic winę na mnie, bo w
końcu ma prawo do prywatności lub wszystkiego by się wyparł. tak juz bywało -
czy ktoś rozumie o co mi chodzi ??? tu chyba nie ma wyjścia - i przepraszam
za to, iz to tak chaotycznie wszystko wygląda.nie mam już sił czuc się tak
niepewnie i nie umiem już mu wytłaumaczyc, jak bardzo mnie rani.
Obserwuj wątek
    • anula36 Re: nie mam juz sił - prosze o pomoc 21.12.04, 11:00
      no faktycznie dosc chaotycznie ale zrozumiale.
      Tak sam z siebie i twoich prosb to sie ukochany nie zmieni, najwyzej zejdzie do
      podziemia.
      Pozostaje wizyta u specjalisty albo zmiana faceta na innego.
      A poza tym przypomnij mu ze ma rodzine bo sie wyraznie chlopak nudzi. Ska on ma
      czas na te GG i flirciki,niech lepiej pojdzie z dzieckiem na spacer, pieluchjy
      posklada,a nie przed kompem siedzi.
      • marcin1973 Re: nie mam juz sił - prosze o pomoc 21.12.04, 21:36
        skad ma czas?? oj Anula! ja pomimo zapracowania , spacerów z dziećmi,
        niegdysiejszego składania pieluch, odprowadzania do przedszkola (młodszego
        Trolla), do szkoły (starszego) i całego szeregu innych obowiązków mam full
        czasu na rożne drobne przyjemności. Ale fakt- facetowi trzeba dołożyć
        obowiązków - on jest nauczycielem w szkole? czy akademickim?
        jak w szkole, to ma istotnie mnóstwo czasu. Umysł swobodny i można szaleć!!!!
        Ja teraz na sanki chodzę - bo się Trolle boja sami chodzić. Bałwana można
        ulepić. Potem winko z zoną (albo grzańca, bo zimno), no a potem to
        wiadomo....... ehhhhhhhhh.
        • anula36 Re: nie mam juz sił - prosze o pomoc 21.12.04, 23:56
          no a co mam napisac?
          Widzialy galy co braly? Czyli wielbiciela lolitek? No pewnie widzialy, to niech
          cierpia teraz.Ale bez przesady- niech chociaz domowe roboty niewolnicze
          odrobi, choc tyle bedzie pozytku z niego.
        • zupelnie_nikt Re: nie mam juz sił - prosze o pomoc 24.01.05, 09:27
          marcin1973 napisał:


          > Potem winko z zoną (albo grzańca, bo zimno), no a potem to
          > wiadomo....... ehhhhhhhhh.

          to ja widze ze ty sie juz nie nadajesz do tego forum :-)
          z_n
    • jacekplacek7 Re: nie mam juz sił - prosze o pomoc 22.12.04, 18:31
      nie zauważyłas, jak trudno ludziom jest się porozumieć? prawdziwe, głębokie
      porozumienie to towar luksusowy, którego w dodatku nie można kupić za żadne
      pieniądze; wydaje mi się że dzisiaj więcej związków się rozpada - niż trwa,
      przyczyną jest przeważnie właśnie kompletny brak umiejętności komunikowania się
      między sobą; nie mówię już o tym, że egocentryzm i i brak empatii to norma, ale
      prosta komunikacja - nie istnieje; twojego problemu nie rozwiążesz nigdy, bo
      wygląda na to że szukasz jego przyczyn nie tam, gdzie one rzeczywiście się
      znajdują; emocje trzeba przeżywać razem, albo dajcie sobie spokój; potrafiłabyś
      porozmawiać z nim o jego pociągu do młodych dziewczyn? idźmy dalej -
      potrafilabyś podniecić się myslami o tym, co jego podnieca? i w drugą stronę -
      czy on cię kocha? czy cierpi, kiedy ty cierpisz? płacze, kiedy ty płaczesz?
      jeśli nie, to o czym my mówimy, dziewczyno...
      jeszcze - do anuli36: ty naprawdę napisałaś "...pozostaje wizyta u
      specjalisty..." ??? to chyba juz lepiej zreanimujmy to forum dla puszystych :)))
      • anula36 Re: nie mam juz sił - prosze o pomoc 22.12.04, 19:33
        mysle ze rozmowy o pociagu ukocnaego mezczyzny do innych kobiet sa z gatunku
        najtrudniejszychi czasem warto je odbywac w obecnosci mediatora ktorym kazdy
        dobry psycholog powinien byc.
        a na forum dla puszystych zapraszam.
    • juna_bis Re: nie mam juz sił - prosze o pomoc 22.12.04, 20:16
      Niesmaczne, kiedy dorosły facet kręci z nastolatkami. Jak najbardziej masz
      prawo być na niego wściekła. Ja bym zrobiła awanturę. Po kłótni może się lepiej
      ukrywać, ale przynajmniej odbierzesz mu jego dobre samopoczucie.
      No chyba, że gustuje w bardzo młodych nastolatkach, to wtedy jeszcze gorzej...
    • jacekplacek7 Re: nie mam juz sił - prosze o pomoc 23.12.04, 08:31
      nieee, tylko nie to, nie ulegaj temu schematowi: ty jemu zrobisz awanturę, on
      będzie się odgryzał, zaczniecie się gryźć jak wygłodniałe psy o kość na
      podwórku. Tak właśnie chyba przeważnie się dzieje, to taka typowa reakcja:
      uleganie pokusie, żeby odpłacić kopnięciem, bolesnym ciosem za swoją krzywdę.
      On będzie się lepiej ukrywał, z czasem sprawa 'przyschnie', dopóki nie wyjdzie
      na jaw jakaś grubsza historia, to typowe i obrzydliwe. Będzie już tylko coraz
      gorzej, gorycz i poczucie krzywdy będzie zawsze ci towarzyszyć.
      Już lepiej odejdź od niego. Nie musisz się od razu wyprowadzać - zakomunikuj
      mu, że już nie jesteście razem - i wyjaśnij dlaczego. Po co - ludzie którzy
      się nie kochają - mają udawać, że się kochają? A jeśli się nie kochają, to
      wtedy już jest spokój, nie ma problemu - będziecie co rano mówić sobie "dzień
      dobry, co tam u ciebie? późno wczoraj wróciłeś, jak ci poszło z tą małolatą?
      aaa, głowa cię boli? weź aspirynę...słuchaj, musisz dzisiaj zająć się córką, bo
      ja jestem wieczorem umówiona..." itd. - spokój, łagodny chłód. Kiedyś spotkasz
      kogoś, kogo pokochasz i zaakceptujesz, może nawet oszalejesz z miłości i - co
      najważniejsze - kto oszaleje z miłości do ciebie - czy nie warto tego poszukać,
      o to się postarać? Według mnie warto. Kto wie, może to nawet będzie ten sam
      mężczyzna, z którym teraz jesteś? Nie wpadaj w schemat, który zrobi z ciebie
      zgorzkniałą, nieszczęśliwą, smutną kobietę, starą, pomimo młodego wieku...
      Wiem, że łatwiej to napisać, niż...
      • anula36 Re: nie mam juz sił - prosze o pomoc 23.12.04, 09:11
        ciekawe,ciekawe...ciebie tez zona traktuje z wystudiowanym chlodem?
        • jacekplacek7 Re: nie mam juz sił - prosze o pomoc 23.12.04, 22:18
          a jak myslisz, czemu trafilem na to forum?
          :)
          w ich przypadku nie bylaby to juz jednak wtedy żona, tylko współlokator.
          czy ty uważasz, że wybór raz dokonany (być może przypadkowo, nie wiadomo) -
          musi już do końca determinować życie ludzi, nawet jeśli rodzi tylko cierpienie
          i frustrację?
          a może jesteś muzułmanką? (z góry przepraszam, nie chcę urazić uczuć
          religijnych osób czytających te teksty)
          :)
          • anula36 Re: nie mam juz sił - prosze o pomoc 23.12.04, 23:35
            wszystko zalezy od ludzi ktorzy siebie wybrali.
            rozumiem ze ty jestes zwolennikiem wielu zmian.
            • jacekplacek7 Re: nie mam juz sił - prosze o pomoc 24.12.04, 09:53
              rozumienie to trudna sztuka :)
              doświadczenie z blogiem pokazało mi, że ludzie zazwyczaj odczytują tekst pisany
              pomijając (w ogromnym stopniu) prawdziwe intencje autora - interpretują to co
              czytają całkowicie według własnego, czesto chwilowego nastroju, lub przez
              pryzmat własnych fobii i lęków, ignorując rzeczywistą treść przekazu;
              zresztą często sam popełniam ten błąd, np. po przeczytaniu twoich wpisów -
              rozumiem, że jesteś zwolennikiem lakonicznej wypowiedzi - im płycej, tym
              lepiej?
              :)
              • anula36 Re: nie mam juz sił - prosze o pomoc 24.12.04, 10:21
                zdaje sobie sprawe z ograniczen slowa pisanego.
                A z toba chlopie jakos nie chce mi sie gadac;)
                • jacekplacek7 Re: nie mam juz sił - prosze o pomoc 24.12.04, 16:14
                  to nie o slowo pisane chodzi tylko o nas, tzn. nasze charaktery, ograniczenia,
                  sklonnosci, agresję itd;
                  tak jest przeważnie - merytoryczna dyskusja nie ma szans, aby się nawet zacząć,
                  bo przekształca się w emocjonalną wymianę kopnięć i robi się nieprzyjemnie.
                  tym razem to moja wina, zdaję sobie z tego sprawę, trochę nieświadomie to
                  prowokuję;
                  przepraszam.
                  przepraszam, jeśli zrobiło ci się choć przez chwilę przykro, po przeczytaniu
                  tego co napisałem
                  • anula36 Re: nie mam juz sił - prosze o pomoc 24.12.04, 23:26
                    chyba zartujesz:)
                    Wyraznie nie doczytales opinii o mnie, wiec uswiadamiam,jestem Anula -zolza i
                    nigdy nie jest mi przykro.
                    Niestety w tak delikatnej materii jak stosunki miedzyludzkie i stosunki
                    seksualne w zwiazku ciezko jest zachowac dystans,obiektywizm i wdawac sie w
                    merytoryczne dyskusje- zreszta w takie to sie mozna wdawac z lekarzem
                    ginekologiem,seksuologiem,psychologiem.
                    My tu sobie wymieniamy luzne uwagi,mysle,ze wiekszosc ludzi tak naprawde
                    potrzebuje sie wygadac wylac swoje zale.Poza tym kazdy niedopieszczony jest
                    agresywny,gdzie musi poped kanalizowac:)

                    Moim skromnym zdaniem pisuja tu ludzie dorosli ktorzy sami sa odpowiedzialni za
                    swoje zycie,mozna sie podzielic wlasnymi przemysleniami nt ich sytuacji,ale te
                    wszystkie dobre rady laikow moga czasem tylko pogorszyc sprawe.
                    To tyle gwoli wyjasnienia.
                    Bo zaczatkow merytorycznej dyskusji wciaz nie widze.
                    • jacekplacek7 Re: nie mam juz sił - prosze o pomoc 28.12.04, 08:43
                      naprawde tak wierzysz w silę-moc-potęgę specjalistów od duszy? szczerze
                      wierzysz w to, że seksuolog, a zwłaszcza psycholog jest w stanie skutecznie
                      pomóc jeśli np. ludzie nie potrafią się ze sobą porozumieć?
                      co innego chemia - prochy rzeczywiście mogą pomóc (w każdym razie - wpłynąć,
                      zmienić);
                      ale - anula, psycholog pomoże ci tylko wtedy, kiedy jest mądrym, doświadczonym
                      człowiekiem, a sam fakt posiadania psychologicznego wykształcenia może pomóc,
                      ale nie jest wg mnie ani warunkiem koniecznym, ani wystarczającym;
                      • tina1 Re: nie mam juz sił - prosze o pomoc 28.12.04, 09:13
                        Witajcie , tak sobie czytam ten rozpaczliwy post ,ze zrozumieniem i nie mogę
                        pojąć dlaczego anula i jacek ,mający obydwoje sporo racji, kłócą się!!?? Nie
                        sądzę ,że w ten sposób pomagacie autorce postu.Sama posyłam czasem ludków do
                        psychologa lub psychiatry. Czasem działa czasem nie! Pracuję z psychologami i
                        powiem tak: jest paru takich , których trzeba leczyć (albo ja mam pecha do
                        ludzi).Mi na pewnym etapie życia psycholog bardzo pomógł(problemy
                        interpersonalne w pracy)ale to był fachowiec co się zowie,mało takich.
                        A ŻYCIE ŻYCIEM!!!!Piszemy tu bo zwyczajnie chcemy podzielić się naszym
                        bólem ,bezradnością, nierozumieniem spraw! No i co z tego ,że ja sma mam zdane
                        jakieś egzaminy z psychologii jak druga srona uważa ,że ona jest ok!I na wizytę
                        do fachowca nikt nigdy jej nie zaciągnie!Ta świadomość i wiedza tylko mi
                        przeszkadza ,nie mogę jej wykorzystać, no chyba ,że zastosuję terapię szokową!
                        Taki mam zresztą zamiar i na taką terapię namawiam autorkę postu.Pozdrawiam.T.
                        "Ziemia jest pieśnią grzeszną"...
                        • jacekplacek7 Re: nie mam juz sił - prosze o pomoc 29.12.04, 15:18
                          "...i nie mogę pojąć dlaczego anula i jacek.....kłócą się!!??..."
                          no wlasnie, to jest fascynujacy fenomen (w kazdym razie mnie fascynuje) w
                          psychologii kontaktow netowych, na blogach zwlaszcza - tam potrafia sie
                          wydarzyc prawdziwe wojny, z udzialem kilkudziesieciu osob, w których emocje
                          maja temperaturę plazmy, a temat sporu często całkowicie znika już po kilku
                          wypowiedziach.
                          Dlaczego? No cóż, mamy takie temperamenty po prostu...:) Można pewnie napisać z
                          tego doktorat, ale ja mam w tej chwili następującą refleksję: u mnie to wynika
                          z gwałtownego pragnienia kontaktu z kimś, nadchodzącego tak jak pragnienie
                          zapalenia papierosa u palacza; zazwyczaj nie satysfakcjonuje mnie powierzchowny
                          kontakt, polegający na wymianie zdawkowych uwag lub grzecznościowych zwrotów,
                          potrzebuję głębokiego dotyku. To oczywiście zazwyczaj się nie udaje, bo ludzie
                          są szczelnie pozamykani i poblokowani, to zresztą zupełnie zrozumiałe i w
                          naszej kulturze raczej prawidłowe. Nawet będąc całkowicie anonimowym - nie
                          jesteśmy w stanie (a w każdym razie przychodzi nam to z trudem) - podjąć
                          rozmowę np. o sprawach uważanych za intymne. Jeszcze jednorazowa wypowiedź - w
                          formie "wyżalenia się" - jak widać przychodzi łatwiej i zdarza się częściej.
                          Ale rozmowa - to już jest trudniejsze. Aby ją sprowokować, trzeba uciekać się
                          czasem do stawiania kontrowersyjnych tez i słownych zaczepek. A ludzie nie
                          lubią wymądrzania się i łatwo się nabzdyczają, więc często osiągam efekt
                          odwrotny od zamierzonego...
                          :)))
                          • zupelnie_nikt Re: nie mam juz sił - prosze o pomoc 24.01.05, 09:37
                            jacekplacek7 napisał:

                            > potrzebuję głębokiego dotyku.

                            moze ci wsadzic palec gleboko do gardla...? ;-)
                            z_n
      • juna_bis Re: nie mam juz sił - prosze o pomoc 30.12.04, 17:07
        jacku placku,
        jest wspaniale i najlepiej madrze ze soba rozmawiac. I tu tez sie bez tego nie
        obejdzie. Ale zeby rozmawiac trzeba do tego dwojga. Panikara napisala, ze juz
        byly takie rozmowy i koncza sie na tym, ze on odwraca sytuacje. Napisala tez,
        ze od "wczoraj" nie odzywa sie do niego. A najgorsze jest to, ze panikara jest
        zrezygnowana, bo zainteresowanie malolatami to ich staly problem, ktory bedzie
        sie pojawial co jakis czas. Ona bez niego nic z tym nie zrobi...
        Mimo wszystko wolalabym zrobic awanture niz nie odzywac sie i dusic zlosc w
        sobie. Nie umialabym sie przyczaic i czekac. Wprost nie znosze jak ktos obraza
        sie i nie powie o co chodzi. Tu nie chodzi o bolesne kopniecie tej drugiej
        osoby, ale o wykrzyczenie, ze ta druga osoba mnie krzywdzi i tego co robi nie
        akceptuje. Nie siegalam tak daleko, ze nastapi seria kopniakow "za moje
        krzywdy". Raczej chodzilo o sciagniecie go na ziemie, ze to on jest nie w
        porzadku... Wydaje mi sie, ze predzej spiecie doprowadzi do rozmowy niz
        milczenie. Ale kazdy z nas jest inny i nie ma uniwersalnej rady dla wszystkich.
        pozdrawiam
        Tymczasem minelo kilka dni i pewnie u panikary troche sie uspokoilo i jakos to
        rozwiazala po swojemu.
        • jacekplacek7 do juny 30.12.04, 18:33
          zgadzam się całkowicie, bo teraz raczyłaś wysilić się trochę i napisać więcej
          niż trzy zdawkowe słowa (tylko prosze się nie obrażać :)
          jeśli awantura może doprowadzić do przełomu, to jak najbardziej, niech się
          awanturują! Ja jakoś nie bardzo wierzę, że im się udało po awanturze osiągnąć
          rzeczywisty przełom, bo zdaje się że on jej nie kocha i ona niewiele go
          obchodzi, ja to wyczytałem w jej słowach. A jeśli tak jest - zdecydowanie
          powinna go rzucić i odejść. Pewnie że mogłoby być gorzej, mogłby np. ją bić
          albo upijać się i wtedy bić, nie? Ktoś więc mógłby powiedzieć: czego ona chce?
          mogła trafić gorzej!
          Wszystko zależy od tego, czego ktoś od życia oczekuje. Jeśli ktoś zadowala się
          tym, co ma - tylko dlatego że boi się zmiany - no to cóż, trudno. Ale jeśli
          znajdzie w sobie siłę i nadzieję, jeśli jest silna... nie powinna się wahać.
          Z drugiej strony... może go kocha i bez niego nie wyobraża sobie życia?

          Kurcze, poczułem teraz że mimo wszystko jest chyba coś niestosownego w
          roztrząsaniu jej życia, co się w nim wydarzylo lub nie wydarzyło.
          Hej, panikaro, zajrzyj tu napisz żebyśmy się odczepili, co?
          • tina1 Re: do juny 30.12.04, 19:09
            Może i powinna kazać nam się odczepić ale sądzę ,że nie. Ta dyskusja ,choć
            zawiera prawdy oczywiste, może dać inspirację do działania .Jacku właśnie
            utwierdzasz mnie w przekonaniu ,że ja więcej oczekuję od życia niż
            dostaję .Mało wiem ,że stać mnie na to by po to sięgnąć! Może i panikara
            uświadomi to sobie...
          • juna_bis Re: do juny 30.12.04, 19:20
            Wcale sie nie obrazam:) Czasami wydaje mi sie, ze wystarcza wlasnie te 3 slowa.
            Czasem jak widac myle sie.
            Skad wiesz, ze on jej nie kocha. Pamietaj, ze jest to obraz malzenstwa jednej
            strony i to zranionej, rozgoryczonej dziewczyny. Moze kocha, ale glupio kocha i
            nie zdaje sobie sprawy, ze bardzo krzywdzi.
    • xapur Ogólnie do wszystkich. 29.12.04, 12:21
      Myślę, że słusznie anula zauważyła, iż większość ludzi pisze tu raczej by się
      wyżalić niż usłyszeć poradę. Niemniej komentarze mogą być różne. Jak ktoś chce
      pocieszać - jego sprawa. Jak ktoś chce radzić - proszę bardzo - adresat porad i
      tak zrobi jak uważa. Jedynym władcą wpisów jest przecież admin i jak coś mu się
      nie spodoba to wykasuje. Stąd każdy pisze to, na co ma ochotę.
      Teraz wracam do tematu wątku.
      Ja mam ochotę przychylić się do zdania jackaplacka odnośnie uczuć w związku
      autorki wątku. Cóż można począć z facetem, którego bardziej interesują flirty z
      nastkami od własnej żony? Oczywiście może to być trend chwilowy, rozrywka itp.
      Jednakże po uświadomieniu jak negatywnie wpływa to na związek jakaś zmiana lub
      przynajmniej zbliżenie stanowisk powinno nastąpić. Skoro nie następuje, to albo
      facetowi trzeba jaśniej tłumaczyć, albo już nie warto.
    • jacekplacek7 Re: nie mam juz sił - prosze o pomoc 29.12.04, 15:40
      acha, i znowu w egoistycznej i pełnej samouwielbienia paplaninie straciłem z
      oczu najważniejsze - tina napisała powyżej: "...Nie sądzę ,że w ten sposób
      pomagacie autorce postu..."
      Masz rację, dokładnie. Ale ona się nie odzywa, nie podejmuje żadnej próby
      nawiązania kontaktu, nie możemy wiedzieć co myśli o tym co tu piszemy, nie
      wiemy, z czym się zgadza, z czym nie. Czy może w ogóle tu nie zagląda i cierpi -
      bo wstydzi się że coś takiego napisała, obawia się że za bardzo się odkryła,
      że może ktoś ją rozpozna, że może rodzina, znajomi, uczennice męża, itd. itp. A
      sytuacja, którą opisała ta dziewczyna jest koszmarna. Współczuję jej i naprawdę
      chciałbym jej jakoś pomóc, ale - szczerze mówiąc - szanse na to, że tą drogą
      (na forum) można to zrobić, bez własnego jej udziału - wydają mi się zerowe.
      Natomiast, panikaro, gdybyś chciała porozmawiać, pogadać po prostu z tą
      zbieraniną anonimów, która tu pisuje - może przynajmniej przez chwilę
      poczułabyś się mniej samotna? Twój facet zanurza się codziennie z wypiekami na
      twarzy w swój własny, wirtualny świat - do którego ty nie masz wstępu - więc ty
      też miej swój. Zwyczajna rozmowa czasem pomaga :)
      • tina1 Re: nie mam juz sił - prosze o pomoc 29.12.04, 17:25
        Witajcie, myślę,że panikara czyta nasze wypowiedzi! Co ma pisać!?
        To i tak jest jej garb!Wylała to z siebie i już jej ulżyło.Zastanawiam się
        czasem czy mamy prawo sobie doradzać w przypadku ,gdy sami jesteśmy "ułomni"-
        tak ułomi, inaczej by nas tu nie było! Myślę ,że każdy z nas opierając się na
        cudzym nieszczęciu(bez negatywnego podtekstu), chce wykrzyczeć o swoich
        problemach.To daje ulgę , ale nie rozwiązuje spraw naszych, niestety....
        • jacekplacek7 Re: nie mam juz sił - prosze o pomoc 30.12.04, 01:12
          ej ej, oczywiście że sami jesteśmy "ułomni" - dlatego m.in. mam tak sceptyczny
          stosunek do skuteczności pomocy udzielanej przez psychologów. Ale - po
          pierwsze - nie trzeba generalizować (i wśród nich mogą zdarzyć się mądrzy
          ludzie :))) - tak jak wsród "zwykłych ludzi" mogą zdarzyć się nieźli
          psychologowie, choć nie kształceni. Po drugie - psycholog bierze kasę, oraz
          definicją swojej profesji, instytucjonalną powagą - obiecuje pomoc, w zasadzie
          sprzedaje tą pomoc, podczas gdy bardzo często, jak sama zauważyłaś - sam
          powinien udać się na leczenie. A my tutaj - po prostu rozmawiamy. Nic nie
          obiecujemy i (mam nadzieję) nie pretendujemy do roli wybawców. Właśnie rozmowa
          może - jak piszesz - "dawać ulgę", w pewnym sensie rozwiązuje problem, w każdym
          razie może otworzyć oczy na inne sposoby patrzenia na świat, może dać siłę
          przez potwierdzenie przez innych ludzi swoich racji, jeśli ktoś nie jest pewien
          co do ich słuszności. W końcu - spójrz na tytuł tego postu: "nie mam już sił -
          proszę o pomoc". Ja to odczytuję wprost, tak jak jest napisane.
          • tina1 Re: nie mam juz sił - prosze o pomoc 30.12.04, 18:01
            Witajcie:))) Jacku , w zasadzie juna bis wyręczyła mnie w odpowiedzi na Twój
            post i to w 100% -ach :))) Nawet powiedziała o mojej terapi wstrząsowej (której
            nie uściśliłam) ,czyli o totalnej awanturze, która powinna nastąpić .
            Uważam ,że im wcześniej tym lepiej! Bo znam dobrze przypadki,gdzie zbyt długie
            przemilczanie pewnych spraw-problemów prowadzi do całkowitego rozkładu
            małżeństwa. Że co , że mogli porozmawiać ??? Tu juna też odpowiedziała ;nie
            każdy w parze chce rozmawiać!!!!I ściana!!!Beton!!!Wal głową i nic!
            No i ja nie generalizuję , tylko tak mówię o różnych znanych mi przypadkach...
            A junie dziękuję:))))
            T.
            • juna_bis Re: nie mam juz sił - prosze o pomoc 30.12.04, 19:22
              tina,
              bardzo prosze:)
    • panikara1 Re: nie mam juz sił - prosze o pomoc 04.01.05, 13:22
      od tygodnia czytam co napisalście i w przerwach miedzy Swiętami czy Sylwestrem
      wciąż wraca mi to samo pytanie - czy nie czułam tak sama, czy może wciąż
      brakuje mi pewności, że mój mąż mnie nie kocha.Mimo, iz twierdzi, że tak,
      czuje, że jest inaczej.Ale skąd mam wiedzieć czy to dobry moment, żeby o siebie
      powalczyć? Może takie gadu czy inne formy o których boję się, że nie wiem są
      tylko z jego strony próba podbudowania własnego ego? może ja nie dośc go
      chwalę ? a moze to paranoja - bo zaczynam siebie obwiniać o to, że mu nie
      wystarczam.skoro rozmowa do niczego nie doprowadza,a nawet gdyby małolwtnie
      flirty ustały, wciąz pozostają moje prośby o przytulenie i co jest z tym
      związane :) on bardzo kocha nasza córeczkę - czytam wszystko co napizecie
      bardzo uwaznie , czasami jednak po prostu nie wiem co na to odpowiedzieć :(
      • getsemani Re: nie mam juz sił - prosze o pomoc 04.01.05, 13:47
        To normalne, że nie wiesz, ja tez nie wiedziałabym co odpowiedzieć na
        hasło "mąż cię nie kocha". Jeśli czujesz, że cię nie kocha, to zapewne tak jest.
        Mąż najwyraźniej nie widzi, żeby robił coś złego i nie da się przekonac go, że
        jest inaczej. Na taka postawę nie ma mocnych. Byłam z jednym nieprzemakalnym
        agentem 6 lat.
        Co to znaczy "dobry moment, żeby o sibie powalczyć"? Każdy moment jest dobry.
      • juna_bis Re: nie mam juz sił - prosze o pomoc 04.01.05, 22:21
        panikara1 napisała:
        Może takie gadu czy inne formy o których boję się, że nie wiem są
        > tylko z jego strony próba podbudowania własnego ego? może ja nie dośc go
        > chwalę ? a moze to paranoja - bo zaczynam siebie obwiniać o to, że mu nie
        > wystarczam.skoro rozmowa do niczego nie doprowadza,a nawet gdyby małolwtnie
        > flirty ustały, wciąz pozostają moje prośby o przytulenie i co jest z tym
        > związane :)

        Moze on nie osiaga przy tobie odpowiedniego napiecia, ktore daja mu tylko
        flirty. Potrzebuje takiego poczucia niebezpieczenstwa. To wtedy nawet nie
        pomoze jak przebierzesz sie w skore Czerwonego Kapturka. Wcale nie chce cie
        przygnebiac... Tym bardziej, ze widze, ze jestes w troche lepszej formie? (post
        stopy):) Troche dystansu do siebie nie zaszkodzi.
        Czy on zawsze byl taki zimny w okazywaniu uczuc? Czy teraz mu sie tak porobilo?
        A moze nie dotyka cie, bo boi sie, ze bedziesz chciala wiecej?
        pozdrawiam
      • jacekplacek7 panikara, to do ciebie 05.01.05, 22:12
        wg mnie to jest typowy objaw pojmowania roli społecznej kobiety w wielu
        społeczeństwach (w tym w naszym): kobieta ma SŁUŻYĆ swojemu panu i władcy, a
        jeśli pan jest niezadowolony, to na pewno jest to JEJ WINA. Ludzie, kurwa, ja
        już nie mam do was siły. Facet ślini się do małolatek, a jego żona martwi się,
        że to jej wina, bo być może "za mało go chwali" !!! Dziewczyno, otwórz oczy!
        Jesteście równorzędnymi partnerami i ty masz prawo tyle samo wymagac od niego -
        ile on od ciebie. Powtarzam ci jeszcze raz: jeśli bedziesz się mazgaić i
        przepraszać go wiecznie że to wszystko twoja wina - to bedzie definitywny wasz
        koniec, a z tego co widzę - głównie twoje cierpienie. Wstań z kolan, stań na
        własnych nogach. Podnieś głowę. Stłucz talerz. Zacznij głośno krzyczeć.
        • heart-man Re: panikara, to do ciebie 06.01.05, 04:30
          Popieram Jacka - Ręce opadają jak bujacie w kosmicznych obłokach! Facet po
          prostu Cię nie kocha i ma za dobrze. Sorrki ale trzeba spojrzeć prawdzie w
          oczy. Jestem singlem z wyboru i faceci, którzy nie potrafią zrobić sobie
          herbaty doprowadzają mnie do białej gorączki! Niestety to Wasza zasługa.
          Najpierw mamusia, później żona pieszczą dzieciątko, któremu ciągle czegoś
          brakuje. Najczęściej nowej „laski” i kasy, którą na nią musi puszczać. Jeśli
          finansowo jesteś od niego zależna to masz problem. Ale mimo wszystko musisz
          walnąć pięścią w stół! Nie dosłownie – po prostu w taktowny ale zdecydowany
          sposób ( by nie urazić ambicji „pana i władcy”) postawić sprawę jasno czyli:
          określić czego sobie nie życzysz i czego oczekujesz. I sprecyzować ewentualne
          sankcje oraz wprowadzić je w życie, jeśli to do niego nie dotrze. Twoja postawa
          jest typowa dla kobiet, które miały w życiu jednego chłopaka i ten w wielkiej
          szczęśliwości został ich mężem. Nie sądzę by udało Ci się ponownie
          rozpalić „ognisko miłości”, ale masz jeden poważny atut – dziecko, więc możesz
          przynajmniej wywalczyć dla siebie szacunek. Znam przypadki kiedy facet
          postraszony rozwodem, dość szybko spadał na ziemię. Ale …

          Życzę sukcesów :-)

          hm
          • sceptyczna1 Re: panikara, to do ciebie 25.01.05, 22:58
            Brawo Panowie! Gdybym ja coś takiego napisała to już dawno byłabym wyzwana od
            feministek. Zreszta jestem feministką:-) i zgadzam się z Wami w 100%. No może z
            wyjatkiem tego, że mąż jej nie kocha, bo to wie tylko on. Pozdrawiam
    • maarabut Re: nie mam juz sił - prosze o pomoc 06.01.05, 07:34
      Witaj i witajcie
      rozmowa rozmowa rozmowa,
      nie ma prostych spraw, ja po kilkunastu latach malzenstwa dowiedzialem sie
      dlaczego jest tak zle, kiedy wszystko obumarlo
      ale wczesniej bylo oddalanie wzajemne pretensje i nieobiektywne punkty widzenia
      tylko ze ja nie o wszystkim wiedzialem
      na prosby by pomiedzy nami stanal arbiter (jakas poradnia) byla odpowiedz NIE
      ostatecznie ktoregos dnia pozostal mi dla zony tylko szacunek
      kiedy juz umialem powiedziec ze jej "nie kocham" (jeszcze tak trwamy 4 lata)
      dowiedzialem sie ze wczesniej padla ofiara przemocy seksualnej nie wiem co sie
      wydarzylo i teraz nie chce wiedziec

      kiedy wiele lat umierala moja milosc nie potrafia tego powiedziec
      dzis juz jej nie ma i jest za pozno
      ale mnie mozna bylo postrzegac bardzo negatywnie a wszystko bylo i
      poszukiwaniem i ucieczka, z mojej i jej strony

      zabraklo rozmow rozmow rozmow

      czytajac wszystkie posty pinie latwo jest powiedziec ze twoj facet to dupek
      ktory cie nie kocha, ale moze jest jakies drugie dno i przyczyny z ktorych
      nawet oboje nie zdajecie sobie sprawy

      jesli nie stac was na bolena szczerosc nic z tego nie wyjdzie, a nawet wowczas
      moze sie okazac ze ktos nie powiedzial wszystkiego do konca
      • adda66 Re: nie mam juz sił - prosze o pomoc 06.01.05, 14:50
        zgadzam się z ostatnimi przedmówcami, cieszę się, że tak napisali właśnie
        faceci, tym bardziej powinno to do Ciebie dotrzeć, że zachowania unikowe nic tu
        nie pomogą, przeczekanie czasem jest dobre ale nie w takiej sutuacji. Nie ma na
        co czekać, z tym, że byłabym ostrożna z wyciągnięciem ostatecznego wniosku, że
        on Cie nie kocha. Może tak jest, a może jest inny problem, czasem jak maarabut
        napisał ma się nieobiektywny punkt widzenia, warto coś zrobić zwłaszcza, że jest
        dzidziuś.
        Wybierz się najpierw do psychologa sama, pogadaj, powiedz co Cię martwi, jak to
        wygląda, co myślisz, on(a) pomoże Ci to uporządkować w sposób obiektywny i
        doradzi od czego zacząć. Głowa do góry, moment urodzenia dziecka, jest zawsze
        ogromną zmianą dla związku, nie wszyscy radzą sobie z kryzysem, który często
        wtedy przychodzi.Ale nie czekaj i nie gmatwaj się w tym dalej, bo będzie coraz
        gorzej. Radzę Ci psychologa m.in. dlatego, że widzę ,że masz sporo wątpliwości,
        co jest Twoją winą, co jego itp.pewnie też jesteś przemęczona, nie masz czasu
        dla siebie ani żeby o siebie trochę zadbać (fryzjer, kosmetyczka itp. co lubisz)
        co mogłoby poprawić ci trochę Twój nastrój.(Dla samej siebie i dziecka)
        • maarabut Re: nie mam juz sił - prosze o pomoc 06.01.05, 17:39
          zawsze jest jakas obiektywna prawda ktora niezmiernie trudno dostrzec

          czasami nawet moze zabolec

          panikara glowa do gory

          zanim natrafilem na "KObiety sa z wenus a mezczyzni z marsa"
          wiekszosc tych madrosci dostrzeglem, po fakcie gdy stac mnie juz bylo na
          rzetelnosc

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka