Dodaj do ulubionych

co za obłuda...

11.04.05, 12:23
czy warto robić coś na pokaz, tak jak zrobił to marcin1973 blokując forum?
Czy jest gdzieś kres takiej obłudy?
Marcin usuwał wszystkie posty ze względu na szacunek, powagę itp. OK, miał
jako admin miał prawo. Ale po co używać górnolotnych określeń podczas gdy
zostają one bez pokrycia? Ilu jest jeszcze takich marcinów, którzy co innego
robią a co innego piszą/mówią? Czy naprawdę marcinku uważasz, że Papież
oczekiwał takiego szacunku? Bo mi się wydaje, że okazałbyś prawdziwy szacunek
dla Niego nie blokując forum, ale postępując tak jak On nauczał. A jak się ma
do tego twoje "radosne bzykanie na boku"?
Niestety zbyt często czyny niektórych osób udowadniają, że głoszone przez
nich hasła zostają pustymi frazesami...
Obserwuj wątek
    • marcin1973 Re: co za obłuda... 11.04.05, 15:38
      nie twierdzę że nadal bzykam na boku, a jedynie w czasie przeszłym dokonanym.
      To jest drobna różnica. Gdybym bzykał, nie bawiłbym się w obłudę - albo udawał
      na całej linii nadal. To tyle w temacie.
      Marcin
      maule napisał:

      > czy warto robić coś na pokaz, tak jak zrobił to marcin1973 blokując forum?
      > Czy jest gdzieś kres takiej obłudy?
      > Marcin usuwał wszystkie posty ze względu na szacunek, powagę itp. OK, miał
      > jako admin miał prawo. Ale po co używać górnolotnych określeń podczas gdy
      > zostają one bez pokrycia? Ilu jest jeszcze takich marcinów, którzy co innego
      > robią a co innego piszą/mówią? Czy naprawdę marcinku uważasz, że Papież
      > oczekiwał takiego szacunku? Bo mi się wydaje, że okazałbyś prawdziwy szacunek
      > dla Niego nie blokując forum, ale postępując tak jak On nauczał. A jak się ma
      > do tego twoje "radosne bzykanie na boku"?
      > Niestety zbyt często czyny niektórych osób udowadniają, że głoszone przez
      > nich hasła zostają pustymi frazesami...
      • maule Re: co za obłuda... 11.04.05, 22:46
        czyli twoja żona wie już o tym bzykanku bo w akcie skruchy o wszystkim jej
        powiedziałeś, tak? No to powiedz jaka była jej reakcja...
        Poza tym nie twierdzę że nadal byzkasz tylko że powoływanie się na powagę Jana
        Pawła II i szacunek dla Niego jest sprzeczne z twoimi czynami. To jest drobna
        różnica. A wg mnie takie postępowanie to nic innego jak czysta obłuda.

        marcin1973 napisał:

        > nie twierdzę że nadal bzykam na boku, a jedynie w czasie przeszłym dokonanym.
        > To jest drobna różnica. Gdybym bzykał, nie bawiłbym się w obłudę - albo
        udawał
        > na całej linii nadal. To tyle w temacie.
        > Marcin
    • petar2 Re: co za obłuda... 11.04.05, 20:47
      Gdzie Ty widzisz obłudę?
      Marcin miał dobre intencje, może wykonanie nienajlepsze, ale działał pod
      wpływem emocji, tak myślę. Ty jesteś bez grzechu, że tak łatwo zarzucasz komuś
      puste frazesy?
      Czy też może jesteś aktywistą Legionistów Chrystusa?
      • maule Re: co za obłuda... 11.04.05, 22:49
        przeczytaj chłopcze moją odpowiedź na post marcina - może wtedy zrozumiesz...
        A tak z ciekawości zapytam - co to za brednie z tym "aktywistą Legionów
        Chrystusa?" Jakąś sektę sobie wymyśliłeś czy co?
        petar2 napisał:

        > Gdzie Ty widzisz obłudę?
        > Marcin miał dobre intencje, może wykonanie nienajlepsze, ale działał pod
        > wpływem emocji, tak myślę. Ty jesteś bez grzechu, że tak łatwo zarzucasz
        komuś
        > puste frazesy?
        > Czy też może jesteś aktywistą Legionistów Chrystusa?
        • petar2 Re: co za obłuda... 12.04.05, 00:22
          maule napisał:

          > przeczytaj chłopcze moją odpowiedź na post marcina - może wtedy zrozumiesz...

          Synku, wg Ciebie na powagę Jana Pawła II może się powołać tylko ktoś kto nie
          zrobił nigdy nic złego?

          > A tak z ciekawości zapytam - co to za brednie z tym "aktywistą Legionów
          > Chrystusa?" Jakąś sektę sobie wymyśliłeś czy co?

          A nie wiesz, że ciekawość to pierwszy stopień do piekła?
          Wystrzegaj się więc ciekawości i obłudy. A z logiką daj sobie spokój, na
          upartego można się bez niej obejść.
          • marcin1973 Re: co za obłuda... 12.04.05, 07:56
            Jasne, że nie powiedziałem i nie powiem! Jeszcze nie oszalałem na tyle - by
            rozwalać związek, który się udało odnowić! Co do wprowadzania nauk JP w życie
            to się jakoś tam staram - nawet jeśli z wiernością małeżeńską nie zawsze
            wychodziło jak należy, to przecież nie znaczy, że w innych dziedzinach życiowej
            aktywności szwankuje i niedomagam w podobny sposób.
            Poza tym działałem w momencie emocji - zawsze poddaję się emocjom i tyle. I być
            może pochopnie (przez jakie "h"/"ch" się pisze??) - i pewnie trzeba było nie
            wchodzić w tym czasie na FORUM wcale i się nie przejmować.
            • drobiazg Re: co za obłuda... 12.04.05, 10:47
              marcin1973 napisał:

              - nawet jeśli z wiernością małeżeńską nie zawsze
              wychodziło jak należy,

              i pewnie nie potrzebuje adwokata ale wiesz maul to było jakoś tak kto jest bez
              winy niechaj pierwszy rzuci kamień ;-) i było tez o ttolerancji i wybaczaniu
              więc nie osądzajmy w imie kogoś kto sam by może nie osądzał. Wskazywać drogę to
              nie pchać kogoś na siłę
              Petar ma rację nie tylko ludzie bez winy mają prawa
              • prowincjal Re: co za obłuda... 13.04.05, 01:04
                Wiesz "maule" zgadzam się z Tobą, że blokowanie forum i kasowanie postów było
                wstrętne i słabe. Ale z zarzutem obłudy raczej bym polemizował. Żeby zarzucić
                komuś obłudę musisz znać tę osobę, a dokładniej jej czyny, myśli, i nagle
                spostrzec, że w pewnych sytuacjach, momentach robi rzeczy, którym wcześniej był
                przeciwny, które wcześniej krytykował np. jest księdzem i ma żyć w celibacie, a
                ugania się za kobietami, facetami , a nie daj Boże za chłopcami. To jest obłuda,
                dwulicowość i jak to tam zwał.

                Jak sam przyznał (takie odniosłem wrażenie) "marcin1973" jest za ekumenizmem
                choć jest osobą wyznającą prawosławie. Dla mnie jako osoby z gruntu odrzucającej
                ekumenizm postawa "marcina..." jest nie do przyjęcia, ale nie znam go żeby
                zarzucić mu obłudę. Jeśli postępuje wedle swoich przekonań i nie zdradza ich to
                wszystko w porządku.

                Notabene patriarcha Moskwy Aleksjej I (przepraszam jeśli się pomyliłem) ma
                ogromny żal, ba, niechęć do katolików za rzekomy lub rzeczywisty prozelityzm
                katolicki w Rosji.
                • alter50 Re: co za obłuda... 06.05.05, 13:47
                  Tak sobie to poczytałem i stwierdzam ,że jakikolwiek łacznie JP z forum o
                  bzykanku ,nie jest obłudą , ale zwykła głupotą , którą w jakis tam sposób można
                  wytłumaczyć emocjami. Zadne emocje z kolei nie sa wytłumaczeniem hipokryzji.
                  Wiara i emocje ,sa prywatną sprawa każdego i przenoszenie ich na forum
                  publiczne ,to niepotrzebne epatowanie.
          • maule Re: co za obłuda... 20.04.05, 02:35
            hmm, jeszcze kilka dni temu "w kwestii formalnej" napadałeś na marcina
            powołując się na regulaminy, moderatorów społecznych (???) itp. Teraz napadasz
            na mnie - masz chłopcze jakiś kompleks?
            Oczywiście każdy ma prawo do powoływania się na powagę Jana Pawła II, również
            ci którzy zrobili coś złego. Ale publiczne chełpienie się zdradzaniem i
            oszukiwaniem żony i jednoczesne powoływanie się akurat na osobę Papieża to dla
            mnie dwulicowość, czyli obłuda. Takie jest moje zdanie i tyle - po co więc
            bredzisz o jakiś Legionach...?
            A tak na marginesie, chłopcze, poćwicz czytanie ze zrozumieniem a przed
            wysłaniem postu daj komuś starszemu do sprawdzenia bo coś za często zdarza ci
            się wypowiadać nie na temat.
            Pozdrawiam cię chłopcze serdecznie i wybacz jeśli nie będę więcej odpisywał na
            twoje posty. Zapewniam cię jednak że z życzliwością bedę obserwował twoje
            postępy w trudnej sztuce logicznego myślenia...
    • marcin1973 Re: co za obłuda...2 13.04.05, 08:36
      A mnie się taka historyjka przypomniała:
      miałem kiedyś okazję zabawić się z pewną panią, która miała znajomego księdza:
      po łóżkowych figlach, spowiadała się u niego.
      To tak o obłudzie.
      • fisherprice Re: co za obłuda...2 13.04.05, 13:02
        A mnie ciekawi nawrócenie marcina ze skoków w bok. Przyznam, że czasem też mam
        ochotę ale pewnie tylko teoretycznie. Mam nadzieję ;-) Z tego co piszesz tu i
        tam to chyba nie było warto? I czy to nie jest trochę jak nałóg? Raz się sobie
        popuści to potem jest łatwiej? Jesteś pewien, że już nigdy i teraz to już tylko
        JPII?
        • drobiazg Re: co za obłuda...2 16.04.05, 10:54
          po pierwszym razie jest ławiej ? hym ...
          • marcin1973 Re: co za obłuda...2 16.04.05, 13:05
            jasne - potem to jak lawina
            drobiazg napisała:

            > po pierwszym razie jest ławiej ? hym ...
            • prowincjal Re: co za obłuda...2 16.04.05, 13:42
              Zgadza się. Potem przychodzi to z większą łatwością. Mniej skrupułów. No może
              ewentualny strach przed ciążą.
              Choć i są tacy dla których kac po zdradzie wystarczył im aby nie robić tego po
              raz wtóry.
              • fisherprice Re: co za obłuda...2 16.04.05, 16:37
                prowincjal napisał:
                > Zgadza się. Potem przychodzi to z większą łatwością. Mniej skrupułów. No może
                > ewentualny strach przed ciążą.
                A więc kobietom trudniej?
                Rozumiem, że ktoś się zakochał czy nawet zauroczył ale jak czytam rady: "Jak
                żona nie daje Ci za często to nie ma prawa żądać wierności" albo "Zdrada to
                ersatz ale..." (Marcin) to nasuwa mi się myśl, że dla niektórych sex to
                fizjologia nic więcej. Tylko bez obrazy - to taki kij w mrowisko ;-)
                • prowincjal Re: co za obłuda...2 17.04.05, 00:40
                  Nie wiem czy kobietą łatwiej bo nią nie jestem. Ale po rozmowach z moimi
                  znajomymi (kobietami i miężczyznami) nasuwa mi się taki wniosek, że mężczyzną
                  łatwiej zdradzić i robią to częściej (zresztą pokazuja to różne badania
                  naukowe). I można wysnuć taką konstatację, że dla mężczyzn seks jest stricte
                  czynnością fizjologiczną.
                  • anula36 Re: co za obłuda...2 17.04.05, 01:55
                    Hmm w takim razie z kim czesciej zdradzaja mezczyzni?? Z innymi mezczyznami?
                    tylko z wolnymi kobietami?
                    Liczne badania naukowe wykazuja rowniez ze kobiety celowo zanizaja w ankietach
                    ilosc partnerow seksualnych.
                    Co do strachu przed ciaza- mamy coraz skuteczniejsza antykoncepcje, powszechne
                    abort tury a areszta zawsze mzoan powiedziec ze to mezowskie;)
                    • petar2 Re: co za obłuda...2 18.04.05, 08:28
                      anula36 napisała:

                      > Hmm w takim razie z kim czesciej zdradzaja mezczyzni?? Z innymi mezczyznami?
                      > tylko z wolnymi kobietami?
                      >Liczne badania naukowe wykazuja rowniez ze kobiety celowo zanizaja w ankietach
                      >ilosc partnerow seksualnych.

                      Ilość partnerów a skłonność do zdrady to dwie różne rzeczy :)
                      Ale myślę, że faceci cześciej zdradzają. W udanym związku, również w sferze
                      seksualnej, kobieta dużo rzadziej myśli o przygodzie z kimś innym niż
                      mężczyzna. Wynika to z biologii, natury. W związku, gdzie potrzeby seksualne są
                      różne lub zmieniają się odwrotne strony, jeszcze łatwiej o niewierność. Normy
                      społeczne i odpowiedzialność hamują te instynkty, ale to kwestia konfliktu
                      między pokusą i naturą a wiernością. Co zwycięży? I czy zawsze?
            • drobiazg Re: co za obłuda...2 06.05.05, 13:12
              marcin1973 napisał:

              > jasne - potem to jak lawina

              gdzie trzeba stanać, żeby ta lawina porwała ?? no i żeby sie nie roztrzaskać
              pod koniec i żeby nie bolało...
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka