aga9643
22.07.05, 13:51
Witam wszystkich na forum.Przypadkiem wczoraj wieczorem skakalam od jednego
forum do drugiego,i trafilam na to.Z czystej ciekawosci przeczytalam kilka
watkòw i ...Troche mnie zaskoczyly niektòre wypowiedzi zwiazane z sytuacja
malzenska.Zaskoczenie moze nie jest odpowiednim slowem,raczej daly mi do
myslenia.
Mezowie,ktòrym zona nie daje...i na odwròt.Nie moge jakos tego pojac.Nie moge
zrozumiec jak kobieta moze odmawiac(i na odwròt)czegos tak
wspanialego,intymnego,cudownego jak oddanie sie namietnym pocalunka i
pieszcotom.Nie miesci mi sie w glowie.Dzielenie sie z partnerem,mezem,czy
kochankiem tym co mamy,jest najcudowniejsza rzecza na swiecie.Calkowite
oddanie milosnym usciskom i wspòlne uniesienie dostarcza niesamowitych
wrazen.Jest czyms niepowtarzalnym nawet jesli para kocha sie codziennie,czy
dwa razy dziennie.Za kazdym razem jest to wspaniale przezycie.Uczucie
spelnienia i milosci.Moge zrozumiec,ze czasami sa chwile kiedy nie ma sie
ohcoty na wspòlzycie.ALE NIE TRZY,CZY PIEC LAT.
Jezeli kobiete odmawia,to jest to sygnal,ze w zwiazku jest cos nie
tak.Dzieci,dom,rodzina.To sa tylko wymòwki.Jezeli odmawia mezczyzna,to w
wiekszosci sytuacji oznacza,ze ma kochanke.
Kiedy zona zaczyna traktowac meza jak przyjaciela,to juz koniec.
Tak czy inaczej takie sytuacje sa dla mnie czyms niepojetym.Jak mozna sie nie
kochac z ukochana osoba?