une_femme
14.09.05, 11:25
Postaram się jak najkrócej opisać moją sytuację. Od kilku lat jestem żoną.
Sex z moim mężem nwet przed ślubem nie był jakiś wybujały, to był mój
pierwszy facet, z którym poszłam do łóżka. Ceniłam w nim dobroć, opiekuńczość
i myślałam, że jak ze sobą zamieszkamy to będzie fajniej i było ale nie do
końca, bo nawet nie mieliśmy prawdziwej nocy poślubnej, tzn. myślałam, że
facet będzie chciał nacieszyć się swoją żona i rzuci się na mnie w sexualnym
uniesieniu ale niczego takiego sie nie doczekałam. Generalnie było mizernie
jesli idzie o sex, bo tak poza tym to rozumieliśmy sie bez zastrzeżeń. MIjały
miesiace, a ze ja pracowłam w miejscu, gdzie wciąż przewijały sie nowe osoby
(mężczyźni) to zaczynałam dostrzegac innych, to jacy są, jak się zachowują,
jak patrzą na mnie. Zakochałam się, choć broniłam się przed tym długo, zdrada
była dla mnie czymś niewyobrażalnym, a jednak stało się...Zobaczyłam jak może
być super namietnie w łózku z kims innym. Tamto się skończyło, ale nastapiła
jakas zmiana we mnie. Do tej pory myślałam, że ze mna jest cos nie tak, że to
ja nie potrzebuje sexu i obwiniałam siebie, dodam że z mężem sex był coraz
żadszy, doszło nawet do tego że przez ostatnie ponad 2 lata nie kochalismy
się wcale. Ale okazało się, że ja tego potzebuje, pragnę, myśle o tym ale na
myśl ze mialabym to robic z mężem nastepuje jakas blokada. Wiem ze wynika to
z tego, ze wiem czego sie po nim moge spodziewc, a raczej to ze wiem ze nie
wiele moge sie po niem spodziewać. Porównujac to do tego co dośwaidczyłam z
kims innym wiem czego brakuje, że brakuje ognia, namietności i klimatu jaki
powienien być między kobietą a mężczyzną. Ostatnio zdecydowaliśmy sie na
rozwód, rozmaiwlaiśmy o tym jak jest miedzy nami, doszlismy do wniosku ze
takie zycie, bez sexu na przyszłość nie ma perspektyw dla nas. Jestesmy
jeszcze młodzi po co marnowac czas? Choc i tak już tamte lata uciekły...co
były. Ale w koncu nie roziedlismy sie, jest cos co nas łączy, choc były próby
z sexem, to ja nie czuje nic, wiem tez ze nawet mówienie mężowi tego czego
oczekuje nic nie da, bo on jest jaki jest, próbowałam juz, ale przeciez nikt
nagle nie stanie sie demonem sexu, nie zmieni swojej mentalnosci a tym
bardziej temperamentu. A ja znowu zaczynam czuc, ze chcę się kochac ale nie z
nim :-(
Dzięki że dotrwaliście do kona tej i tak bardzo skróconej historii. Uwieżcie
mi ja na prawde nie wiem co mam robic. Bardzo chciałąbym miec dziecko, ale
nie dlatego ze juz czas, bo jest kilka lat po ślubie,ale chcialabym zeby to
był owoc namietnosci, pożadania i miłosci a tego w moim malzeństwie nie
ma.Jest tylko sympatia i poczucie bezpieczenstwa.