rosemary4
25.09.05, 16:59
z mężem, przez dwa dni pod rząd i wiem, że "pasuję".
Ale zacznę od początku. Witajcie na tym forum, czytam was od jakiegoś czasu i
wreszcie postanowiłam napisać. Pozdrawiam margarita.
Poznaliśmy się w 92 roku, mielismy wtedy 16 lat, pobralismy się w 2000. W
2001 pojawiła się córcia i wszystko zaczęło , nawet nie wiem co, zanikać,
słabnąć ... Były okresy lepsze i gorsze, a od sierpnia zeszłego roku
kochalismy się (do czerwca) cztery razy. W międzyczasie Córcia co dwa
tygodnie przechodzi róznego rodzaju choroby (zaczęła chodzić do przedszkola);
w tym czasie zajmuję się nią i domem tylko ja. No wiecie:dziecko gorączkujące
przez cztery doby co cztery godziny, tygodnowa biegunka, pranie, sprzątanie,
praca, nauka. Nagle mój mąż się zmienia, zaczyna mi pomagać, być miły, po
jakimś czasie kochamy się, jest wspaniale, mówimy sobie wiele miłych rzeczy.
Gdzieś po tygodniu oznajmia (mój mąż domator, prawie zupełny brak znajomych,
przestał juz nawet chodzić grać w piłkę z kumplami), że poznał fajną
koleżankę i chciałby się z nią co jakiś czas spotykać !!! Ja na poczatku nie
bardzo wiem o co mu chodzi, ale wierzę w zdrowy rozsądek męża i czekam na
rozwój sytuacji. Po kilku dniach spotyka się z nią w naszym mieście, ale
widzę jak się zachowuje, zauroczenie, brak patrzenia prosto w oczy. Po dwóch
tygodniach oznajmia, że nie może żyć ze mną dalej jest zmęczony, bla, bla.
Dla mnie szok, bo myślałam, że coś się zaczyna zmieniać na lepsze. Odkrywam
męża na nowo, ale w sposób w jaki nigdy bym nie przypuszczała, że go poznam.
Jestem mu obojętna, interesuję go jedynie jako matka jego dziecka. Ale między
wierszami okazuje się, że widuje się z nią (mąż alkoholik, dwójka dzieci,
nasze córki są w takim samym wieku). Ale uparcie twierdzi, że rozstajemy się
nie przez nią, tylko on po prostu dojrzał i chce ułożyć sobie życie beze
mnie. Chociaż była tez mowa o tym, że jeszcze się zastanowi, czy będzie ze
mną, a to tylko ze względu na Misię. Miał sie wyprowadzić, ale nie miał za
co. Musiałam z nim mieszkać, wiedzac, że mysli o innej, że widuje się z nią.
Po około dwóch miesiacach zaczyna przystawiać sie do mnie, no nie jest mi
obojętny, ale sio. Wyjeżdżam z córką na dwa tygodnie nad morze, on przyjeżdża
po nas i mówi, że chce zacząć układać życie ze mną, ale z nią będzie
utrzymywał kontakt, że jeżeli on potrafił sobie poradzić z uczuciem do niej
to i ja też powinnam. No wyć mi się chce, co on mówi ??? Twierdzi, że nie
moge ingerować z kim on się może spotykać, ale ja NIGDY nie zabraniałam mu
się spotykać z kim chciał, wręcz go wypychałam, ale w takiej sytuacji. Trwają
między nami intensywne dyskusje, on twierdzi , że chce być tylko ze mną, tak
zdecydował.