27.09.05, 13:47
Witam, ja jestem żonaty od 8 lat , od 6-7 lat żona stała się oziębła. Sama
stwierdziła że jej wystarcza sex raz na 2-3 miesiące.
Rozwodzić się nie chcę bo mam dzieci które bardzo kocham i żonę którą kocham
tak samo. Ale bez sexu żyć nie umie.
Od 2 lat systematycznie spotykam się z młodą dziewczyną, która uwielbia sex.
Nie czuję do niej kompletnie nic, dla zdrowego układu robie jej prezenty albo
daje pieniądze , nie są to duże sumy.
Z żoną jest ok, kochamy się raz na 2 miesiące ,ja nie chodzę wkurwiony po
domu,nie suszę jej głowy. Wszyscy są zadowoleni (dlatego że ona nic nie wie ).
Wiem że to nieuczciwe, ale czy uczciwym jest to co robi ona ?
Nie wiem czy tylko ja tak mam , ale ja nie mam żadnych wyrzutów sumienia.
Proszę bez morałów.
Ja tak rozwiązałem "ten" problem, jak macie lepsze pomysły na uratowanie
małżeństwa i nie krzywdzenie dzieci , chętnie poczytam.
Pozdrawiam
Obserwuj wątek
    • lava71 Re: Zdrada 27.09.05, 14:02
      Już kiedyś pisałem, że każdy nasz wybór jest dobry ... ważne aby dokonywać
      takich, które nikogo nie krzywdzą.
      Pozdrawiam.
    • ewolwenta Zaznaczam, że wywalę każdy epitet jaki pojawi się 27.09.05, 16:48
      w stosunku do autora.
      Można potępiać jego postępowania ale bez wyzwisk! Nawet wykropkowanych!

      Nie jestem zwolenniczką takich rozwiązań jakie przedstawił Onniewierny. Uważam,
      że związek powinien opierać się na wzajemnym zaufaniu, szacunku i wzajemnej
      dbałości o siebie. Te kryteria wykluczają zdradę. Tak samo jak znieczulenie na
      potrzeby partnera. Zatem jedno i drugie z małżonków popełnia błąd. I jak widać
      jedno jest tego świadome bo szuka rozwiązań.

      Kochającymąż zapytał czy rozmawiałeś ze swoją partnerką co powoduje, że nie ma
      ochoty na seks?

      Ponawiam pytanie.

      Nie przywracam postu Kochającego bo za dużo tam wyzwisk. Zachęcam do
      kulturalnej dyskusji.
      • morbius1 Re: Zaznaczam, że wywalę każdy epitet jaki pojawi 27.09.05, 17:12
        > że związek powinien opierać się na wzajemnym zaufaniu, szacunku i wzajemnej
        > dbałości o siebie. Te kryteria wykluczają zdradę. Tak samo jak znieczulenie na
        > potrzeby partnera. Zatem jedno i drugie z małżonków popełnia błąd. I jak widać
        > jedno jest tego świadome bo szuka rozwiązań.

        tylko co zrobić jeżeli jedno ONO nie może z seksem żyć a drugie ONO bez seksu
        wytrzymać?
        do jakiego zakłamanego absurdu może to prowadzić - rozmawiałem kiedyś z parą,
        która była w identycznej sytuacji (seks jeszcze rzadziej). dziewczyna wyraziła
        się następująco:
        "toleruję zdradę fizyczną, nie będę tolerowała jego zdrady psychicznej"
        co za absurd. tzn., że on na boku może sobie wsadzić gdzie chce, i to jej nie
        rusza, ale jak będzie miał przy tym pobudzone emocje (np. jest mu dobrze) to już
        będzie zazdrosna. przecież to prowadzi do emocjonalnej impotencji.

        • ewolwenta Re: Zaznaczam, że wywalę każdy epitet jaki pojawi 27.09.05, 18:21
          To prawda. Ale nikt nie mówi, że to jest łatwe.
          Taki układ jak opisałeś, nie może istnieć bez zakłamania jeżeli partnerzy
          postrzegają związek kobiety i mężczyzny w tradycyjny dla naszej kultury sposób.
          Może jednak są tacy ludzie, którym odpowiada tworzenie rodziny z jednym
          człowiekiem i szukanie doznań erotycznych poza związkiem. Przeżywają coś
          takiego jak seks bez uczuć? O ile obojgu to odpowiada, jest ok. Myślę, jednak
          że to raczej bardzo wyjątkowe podejście.

          Ja mogę wypowiadać, się na temat zdrady z perspektywy własnego związku, w
          którym to ja, od zawsze, jestem stroną o większych potrzebach. Jednak
          dysproporcja nie jest tak dramatyczna, by prowadziła mnie do aktów desperacji.
          Dodatkowo mam zapewniony pełen „pakiet” czułości i dbałości ze strony partnera.
          Prawdopodobnie gdyby tego zabrakło to, na chwilę obecną, szukałabym rozwiązania
          w zmianie partnera a nie zdradzie. Teraz to znaczy kiedy nie mamy dzieci. W raz
          z ich pojawianiem będę na to patrzeć inaczej, i inaczej ocenię sytuację gdy
          podrosną. Dopuszczam zmianę postawy, własnych potrzeb, sytuacji.
          • woman-in-love Re: Zaznaczam, że wywalę każdy epitet jaki pojawi 27.09.05, 22:40
            moje zdanie jest takie: większośc uzala sie nad żoną (która nie spełnia swej
            roli) a nikt nie pomysli o tej drugiej, która "daje ciała" i prawdopodobnie
            jest odskocznią dla tego nieudanego małzeństwa? Moim zdaniem bigamia w naszym
            kraju jest faktem i domagałabym sie jej legalizacji. Mówię poważnie. Żeby ta
            druga tez miała jakies prawa.
            • pani.ladna Re: Zaznaczam, że wywalę każdy epitet jaki pojawi 27.09.05, 22:52
              A ja nie wierzę w istnienie kobiet, które przez dwa lata potrafią uprawiać z
              kimś seks i się nie zaangażować. Czyli to nie jest tak, ze nikt nie cierpi.
              Cierpi ta dziewczyna, ta trzecia w Waszym związku. Zapewne sama nie umie się z
              tego wywikłać...
              A gdy żona się dowie, ją także skrzywdzisz...
              A więc układ nie jest idealny...
              Absolutnie nie potępiam Twojego wyboru, ale wydaje mi się, że żyjesz w fikcji.
              Zapewne nie chcesz zobaczyć uczucia jakim darzy Cię kochanka, żeby nie popsuć
              sobie idyllicznego obrazka.
              Ale niestety, z mojej wiedzy o kobietach niezbicie wynika, ze prędzej czy
              później przy długotrwałych układach łóżkowych, wszystkie się angażują.
              I żadne gadki typu - Ja nic Ci nie obiecywałem, nic tu nie zmienią.

              Aha - nigdy nie była Tą Trzecią...
              • beata372 Re: Zaznaczam, że wywalę każdy epitet jaki pojawi 28.09.05, 00:23
                Sądzisz,że taki facet się szczególnie tym przejmuje??? Najczęściej myśli TYLKO
                o sobie.
            • sheriff2000 Re: Zaznaczam, że wywalę każdy epitet jaki pojawi 29.09.05, 08:41
              woman-in-love napisała:
              > Moim zdaniem bigamia w naszym
              > kraju jest faktem

              Jakiś czas temu udało mi się dotrzeć (zupełnie przypadkiem) do pewnych wyników
              badań. Człowiek na Uni. łódzkim robił badania na temat zdrady małżeńskiej w PL i
              konsekwencji tegoż. Opierał się między innymi na badaniach krwi, nie tylko na
              rozmowach i wywiadach. Okazało się, że ok 1/3 dzieci w małżeństwach w naszym
              kraju jest "z nieprawego łoża" o czym ta druga strona nic oczywiście nie wie.

              Żeby było śmieszniej - wyniki badań nakazano utajnić a pracy doktorskiej
              człowiek nie może nigdzie obronić.

              Chciałaś legalizacji? Myślę, że z tym będzie dość trudno. Moherowe berety nam na
              to nie pozwolą :)))

              Zdroofka
              Sheriff
              • woman-in-love Re: Zaznaczam, że wywalę każdy epitet jaki pojawi 29.09.05, 10:51
                Sheriff mam gdzieś mohairowe berety. Same zresztą nieżle "dają do pieca". Jest
                tajemnicą poliszynela, jakie są jazdy na pielgrzymkach. I bardzo dobrze.
                Chętnie przeczytałabym tę pracę. Moze na priv dasz jakiś namiar?
                • sheriff2000 Re: Zaznaczam, że wywalę każdy epitet jaki pojawi 30.09.05, 08:57
                  woman-in-love napisała:
                  > Chętnie przeczytałabym tę pracę. Moze na priv dasz jakiś namiar?

                  Wiesz - sam chętnie bym ją przeczytał :)
                  Niestety - ztcw praca ta nigdy nie została opublikowana, ani nawet dokończona.
                  Naciski polityczne i wszelkie inne wykonywane na uczelnię skutecznie zablokowały
                  autora.
                  Jak coś się dowiem więcej to napiszę.

                  Zdroofka
                  Sheriff
    • tomek_abc Re: Zdrada 27.09.05, 23:33
      Morałów nie bedzie z mojej strony,
      powiem tylko, że czułbym się głupio, gdybym musiał płacić ("dla zdrowego układu
      robie jej prezenty albo daje pieniądze , nie są to duże sumy") za pewne usługi
      w moim wieku.

      "Wszyscy są zadowoleni "..
      Dziwię się , że ta "młoda dziewczyna" te ż jest zadowolona....mając do
      czynienia ze starszym skąpcem
    • onniewierny Re: Zdrada 28.09.05, 10:02
      Między mną a tą "drugą" nie ma żadnego uczucia, tylko sex. Rozmawiałem z nią o
      tym.
      Jeżeli chodzi o rozwiązanie jakie wybrałem ,miałem dwie opcje , rozwód albo to
      co robie. Sami wyciągnijcie wnioski co jest lepsze i czy tylko dla mnie
      lepsze ? Lepiej rozbić rodzine ? Poza sexem z żoną dogaduje się idealnie od
      tylu lat, jest nam ze sobą dobrze (oczywiście poza sexem).
      Jeżeli chodzi o rozmowy z żoną , to wieżcie mi że były rozmowy ,próba terapii.
      Żona na początku mówiła że to przez to że trochę przytyła po porodzie, jak
      wróciła do swojej wagi , to zwalała winę na stres w pracy. Aż w końcu
      powiedziała jasno ,że ona poprostu sexu nie potrzebuje i tyle.
      Że mnie rozumie i wogule ,ale ona przecież się nie zmusi.
      Wspólnie wychowujemy dzieci, dzielimy się obowiązkami , wszyscy uważają nas za
      idealną rodzinę. Mamy własny dom z ogrodem, raczej niczego nam nie brakuje.
      Odkąd ja znalazłem sposób na zaspokojenie swoich potrzeb , prawie wogule się
      nie kłucimy.
      I co ? Ja mam obudzić jutro rano żone i dzieci i powiedzieć : Słychajcie ,
      kocham was bardzo ,ale chciałbym co najmniej raz na dwa tygodnie uprawiać sex i
      w związku z tym się rozstajemy.

      Rozumie że wiele osób które pisze w tym wątku , zostały skrzywdzone , i są
      wyczuleni na takich drani jak ja , ale spójżcie na to obiektywnie.

      Za błedy przepraszam.
      • tomek_abc Re: Zdrada 28.09.05, 10:17
        jak sie zastanowić....hm...
        może jest to tzw mniejsze zło?
        rozwiązanie na jakiś (kilka lat?) czas....az libido spadnie (?)
        ale czy po iluś latach....można jeszcze na żonę spojrzeć jak na kobietę? czy
        tylko jak na matkę dzieci?
        chyba nie ma idealnych rozwiązań.....

        Ps a tak nawiasem czasem zastanawiam sie, skąd niektórzy biorą czas (przy
        codziennych obowiązkach, dom, praca) na figle z kochanką;)


        • ewolwenta Re: Zdrada 28.09.05, 10:33
          :P nie przesiadują na forach,
          • tomek_abc Re: Zdrada 28.09.05, 10:46
            trafna uwaga....
            teraz juz wiem;)

            zamiast pisac o fantazjach na forach....wcielają je w zycie;)
        • onniewierny Re: Zdrada 28.09.05, 10:44
          Jeżeli chodzi o czas ,to ja nie jestem jakimś maniakiem , zazwyczaj spotykam
          się z tą "drugą" 2 -3 razy w miesiącu. Sama świadomość tego że mogę się spotkać
          z kimś i uprawiać sex , daje mi komfort psychiczny i przez to zmniejsza moją
          frustrację i złość (którą dawniej wyladowywałem na rodzinie).
          Wyobraź sobie że masz wieczorkiem ochotę na sex , i zdajesz sobie sprawe że
          realnie to jest możliwe za np. miesiąc. Człowiek staje się agresywny i
          nieświadomie jest dla innych złośliwy. Zaczynają się rozmowy z podtekstami i
          wyżuty czynione żonie. Tak to wyglądało u mnie.
          Na początku naszych problemów , ja byłem wyrozumiały i czekałem , nie
          ponaglałem , robilem prezenty, naprawde się starałem . To trwało jakieś 2 lata .
          Później zaczoł się okres rozmów , później raczej pretensji (jakieś 2 lata),
          później znowu się starałem .
          Oj muszę kończyć , klienata mam :-)
          • morbius1 Re: Zdrada 28.09.05, 11:44
            hallo onniewierny,

            przed około 15-16 laty przechodziliśmy z mają żoną podobny horror. ona nie miała
            ochoty na seks, ja po takim "szkoleniu" straciłem na nią (nie na seks) też
            ochotę, odpowiedzialność za wówczas pięcioletniego syna, codzienne drobne
            zgrzyty ale poza tym "doskonale" się rozumieliśmy itd., cała lista problemów.

            kiedy po dwóch latach tych przepychanek zdecydowaliśmy się na rozwód i
            uzgodniliśmy wszystkie z tym związane szczegóły, doszło między nami do szczerej,
            nie podbarwionej już emocjami rozmowy. powiedziała mnie wówczas (raczej dzisiaj
            podejrzewam, że jej się to "wymskło"), że jej problemy z niechęcią na seks
            wynikaję z tego, że nie pociągam już jej seksualnie i że ma ochotę na coś innego
            (dla jasności - wszelkie "programy" zmian pozycji, użycia zabaweczek, zmiany
            otoczenia i czasu były przerabiane). co prawda nie krzyknąłem wówczas "eureka"
            ale bardzo szybko (około dwóch tygodni) podjęliśmy próbę ratowania tego co ev.
            jeszcze było do uratowania.

            zaczęliśmy spotykać się z innymi parami, wymieniać partnerów seksualnych. i co
            się okazało. kiedy w dwójkę dostaliśmy nasze świeże porcje dopaminy skończyły
            się bardzo szybciutko wszystkie inne problemy. chodziliśmy uśmiechnięci i
            zadowoleni z życia. dom się nie rozpadł, syn ma ojca i matkę na miejscu,
            finansowe straty nie nastąpiły, codzienna radość wróciła, jesteśmy dla siebie
            nadal najlepsi.

            zastanów się.
      • ewolwenta Re: Zdrada 28.09.05, 10:32
        Jesteś absolutnie pewien, co czuje ta druga? Sytuacja jest oparta na kłamstwie
        więc nie sądzę by dało się jasno określić jego granice. Ale może i ona też ma
        potrzebę mechanicznego seksu.
        Dla mnie –kobiety jest to trudne do wyobrażenia.

        Raz na dwa tygodnie to nie jest jakieś wygórowane żądanie. Piszesz, że były
        rozmowy próby terapii? I zupełnie nic? Nawet raz na dwa tygodnie.

        Czy jej seks sprawia (kiedykolwiek sprawiał) przykrość? Jeżeli tak to może jest
        jakaś przyczyna. Problemy zdrowotne, jakiś zaburzenia hormonalne. Czy to
        sprawdzaliście?
        Często jest tak, że jeżeli przez dłuższy czas seks nie spełnia oczekiwań (brak
        satysfakcji, nieprzyjemne doznania, wstyd ciała) to osoba o relatywnie niskim
        libido dochodzi do wniosku, że jest jej on nie potrzebny. Negatywne nastawienie
        uniemożliwia odczuwanie przyjemności nawet gdy pierwotne przyczyny ustąpią.
        Nie jest to sytuacja nieodwracalna ale wymaga bardzo dużo pracy.

        Wiesz nie wierzę, że w innych sferach jest idealnie. Nie można kochać partnera
        i jednocześnie być zupełnie nieczułym na jego potrzeby. Może ona nie uzmysławia
        sobie jak ważne jest to dla Ciebie ? Mówiłeś jej, ale mogła nie przyjąć do
        świadomości. Zwłaszcza jeżeli ma uraz, to po prostu wyprze tę świadomość.

        Nie przepraszaj za błędy a wrzuć teks to Worda to Ci je poprawi.
      • atopik Re: Zdrada 28.09.05, 11:39
        Chcesz powiedzieć, że całujesz ją na powitanie kiedy wraca / wracasz do domu,
        przytulisz kiedy późnym wieczorem prasuje tobie koszulę na jutro, a może
        porywasz ja nagle do szalonego tańca po salonie kiedy niespodziewanie usłyszysz
        w telewizji waszą piosenkę... Opisz jak wyglada ta idealna rodzina i na czym
        polega to idealne dogadywanie sie z żoną od tylu lat.
        • woman-in-love Re: Zdrada 28.09.05, 12:51
          własnie - interesujace byloby przeczytać opis jednego dnia szczęśliwej pary
          małżeńskiej. No bo co do nocy - to chyba, że byłaby to noc z ta drugą. Jest
          em sceptycznie nastawione co do tej "szczęśliwości". Powiem tak: brak draki nie
          jest szczęściem, a na to wychodzi z opisów pozycia starych dobrych małzeństw.
          • vivianna1 Re: Zdrada 28.09.05, 13:58
            A mnie interesuje „techniczna” strona tego zagadnienia. Onniewierny, jak sam
            pisze, spotyka się z tą drugą w wiadomym celu 2-3 razy w miesiącu. Gdzie „to”
            robią? Jak długo trwają spotkania? Co mówi żonie, kiedy wychodzi do tej
            drugiej? A także jak poznał tą drugą? Sorry, może jestem wścibska, ale zawsze
            interesowały mnie kłamstwa jakie muszą wymyślać faceci, żeby spotkać się z
            kochanką.
        • onniewierny Re: Zdrada 28.09.05, 13:52
          No uwierz mi że właśnie tak to wygląda, oprócz tańca (nie potrafie ,nie lubie).
          Ostatnio wiedziałem że ma kilka dni wolnego w firmie i wykupiłem jej kilka dni
          w SPA ,jakaś tam odnowa biologiczna czy cuś.Była zachwycona. Jak sobie
          przypomne (1 na miesiąc) tostaje kwiaty , dobre perfumy. W ciągu dnia , jeżeli
          spędzamy go razem , często ją przytulam , powtarzam że ją kocham (tak jest
          naprawde, to nie obłuda).
          Sex jeżeli jest to sprawia jej przyjemność (przynajmniej tak mówi, ale jej
          reakcje są podobne dotych z przed 5-6 lat , więc raczej prawdziwe).Po seksie
          mówi że było cudownie , i widać po niej zadowolenie.
          Poprostu nadchodzi dzień ,kiedy ona sama wchodzi do łóżka i zaczyna mnie
          całować ,pieścić , i chcę się kochać, nie jest to wynikiem mojej prośby , sama
          ma na to ochotę . Tylko te dni zdarzają się tak jak wcześniej pisałem ,raz na 2-
          3 miesiące.
          • onniewierny Re: Zdrada 28.09.05, 13:53
            Tak dla ścisłości , oboje mamy po 30 lat.
          • zdradzony2005 Re: Zdrada 28.09.05, 13:56
            teraz po tak ckliwym opisie Twych cierpien XY wszyscy Cie pozaluja, uslyszysz
            slowa aprobaty i z czystym sumieniem dalej moesz zyc w czystym klamstwie i
            obludzie.
            No, inni tez tak robia, i wcale mnie nie potepiaja.
            Wiesz a moze Twoja Zona ma ten sam problem z Toba, bo po seksie z mloda
            panienka, nie masz ochoty na starsza, dobrze znana sobie Zone.
            No to jako rozgrzeszony na tym forum, wracaj XY i czyn dalej swa meska
            powinnosc.
    • julkajan Re: Zdrada 28.09.05, 13:53
      witam:) od dłuższego czasu czytam to forum i zauważam że powoli zaczyna tu
      panowac relatywizm moralny..zdrada jest zdrada i moim zdaniem nie ma dla niej
      usprwiedliwienie bo nie istnieje cos takiego jak mniejsze zło..a co do
      onniewiernego to myśle ze wybrał rozw najłatwiejsze..nie wymagajace
      starań,walki,wyrzeczeń..absurdem jest mówienie o miłosc, bo nie ma jej tam
      gdzie nie ma WZAJEMNEGO szacunku, zrozumienia, zaufania, umiejętnosci
      empatii..dla mnie ten układ jest po prostu zakłamany..i chyba to jest troche
      smtne..
      • zdradzony2005 Re: Zdrada 28.09.05, 13:58
        na szczescie sa jeszcze odwazni i z zasadami... mam nadzieje, ze zostana one
        Wam na dluzej.
      • onniewierny Re: Zdrada 28.09.05, 14:04
        julkajan - a co to miłość ?
        odpowiedź !
        Ale nie co to miłość według Ciebie .
        Tylko co to MIŁOŚĆ,.
        Czy jesteś pewna że twoja wizja miłości jest jedyna prawidłowa ?
        Nie wyjeżdżaj mi tu z relatywizmem .
        Co ty myślisz ,że życie jest tylko czarno albo białe ?
        niestety nie ! nieraz bywa szare !

        Nie wszystko da się sklasyfikować miarą dobre - złe .
        • zdradzony2005 Re: Zdrada 28.09.05, 14:12
          Strzelajacy XY a spytales swoja Zone co dla niej oznacza MILOSC?
          Moze od tego powinienes zaczac...
          Zapomnialem masz 30 lat, wystarczajaco duzo aby strzelac i miec Zone, dzieci,
          za malo, zeby pomyslec jaka to odpowiedzialnosc. Choc w sumie chyba nie, bo
          Zona perfumy, dzieci przyodziewek i co jesc... a cos musi byc dla Ciebie... no
          i tak sobie bedziesz strzelal az strzelisz sobie lub zmadrzejesz-dojrzejesz.
          DOROSNIJ 30 latku
    • julkajan Re: Zdrada 28.09.05, 14:13
      nie myśle wcale ze świat jest czarno- bialy..a definicji milości chyba nie ma
      ale musi sie ona cechowac pewnymi przymiotami-jak wyrozumiałosć, wzajemne
      zaufanie, szczerosć, oddanie etc...miłosc to nie seks choc jest on niewatpliwe
      jjej ważnym elementem..i uwazam że to co robisz to jest zakłamane ... powiedz
      mi (jeśli możesz)jak Ty mozesz sie wieczorem kłaśc obok swojej żony i mówić ze
      ja kochasz??? jak??
      • zdradzony2005 Re: Zdrada 28.09.05, 14:15
        on chyba moze, no wiesz otwiera usta, rusza jezykiem, uzywa systemu glosni, i
        blogo zasypia bo tak sobie fajnie ulozyl zycie...
        jemu jest dobrze, a w sumie w tym caly jego problem aby bylo jemu dobrze
    • julkajan Re: Zdrada 28.09.05, 14:15
      aha i tym co pisze nie chce Cię w ogole urazić albo obrazić ale po prostu tak
      myślę..zreszta ta Twoja historia jest bardzo smutna
      • zdradzony2005 Re: Zdrada 28.09.05, 14:19
        jak wiekszosc historii na tym forum, przebija z niej smutek i swoiste
        zagubienie..., i chyba za ostro go traktuje bo ma jakies wyrzuty sumienia skoro
        szuka tutaj odpowiedzi.
        Niestety 30 latku opinii uslyszysz wiele, ale decyzje podejmiesz Ty, a
        konsekwencje poniesie cala twoja Rodzina.
        Zycze rozsadku, wrazliwosci, i uczciwosci (bo uwierz sa ludzie dla ktorych ycie
        w prawdzie, chocby smutnej jest wazne).
        Dobrej dla wszystkich decyzji ci zycze.
    • xapur Pomagasz sobie cynizmem, ale to pozory. 28.09.05, 21:09
      onniewierny napisał:
      Wiem że to nieuczciwe, ale czy uczciwym jest to co robi ona ?
      "Nie wiem czy tylko ja tak mam , ale ja nie mam żadnych wyrzutów sumienia.
      Proszę bez morałów.
      Ja tak rozwiązałem "ten" problem, jak macie lepsze pomysły na uratowanie
      małżeństwa i nie krzywdzenie dzieci , chętnie poczytam."

      Myślę, że jednak sumienie trochę cię gryzie. Może nie uwiera za mocno, ale
      zupełnie nie zasnęło. Nie zaproponuję ci lepszych pomysłów, bo ich nie znam.
      Aczkolwiek szukanie rozgrzeszenia nic ci nie da. Sumienia nie da się oszukać.
      Przyznam, pododnie zresztą jak kilku przedmówców, że trudno mi pojąć na czym
      polega szczęśliwe pożycie twojej rodziny. Znaczy, że co, nie kłócicie się?
      Macie domek z ładnym ogródkiem i ogólnie American Beauty? Dziwne to wszystko.

      Bigamia raczej nie jest tu rozwiązaniem, gdyż ta trzecia jest potrzebna
      wyłącznie do seksu. Już prędzej jakiś rodzaj haremu. To tak nawiązując do
      czyjejś wypowiedzi.

      Zastanawiam się czy w opisanej sytuacji nie przeważa jednak egoizm. Obustronny
      zresztą. Żonie widać jest dobrze tak jak jest. Nie przejmuje się potrzebami
      męża. Przecież jest wystarczająco dobra - miła, prowadzi gospodarstwo,
      wychowuje dziecko, zarabia. Ideał. On - też w porządku. Zapewnia byt rodzinie,
      jest równie miły. Pamięta o prezentach, nie przesiaduje wyłącznie przed TV z
      piwem zamiast przytulić żonę. Tylko, że seksu mało więc załatwia
      potrzeby "fizjologiczne" na boku. Seksowna kochanka, zawsze gotowa i chętna
      (skoro się umawiają to raczej się przygotowuje) jest przyjemną odskocznią od
      małżeńskiej nudy. Po prostu szczęśliwe stadło.
      Hm, jest to jakieś rozwiązanie, ale co to ma wspólnego ze szczęściem? Chyba, że
      ja jakoś opatrznie pojmuję szczęście rodzinne.
      • zdradzony2005 Re: Pomagasz sobie cynizmem, ale to pozory. 28.09.05, 21:14
        wiesz tak jak kiedys do mnie napisano:
        ciekawe jakby opisała całą sytuację Jego Żona.
        A tak wogóle popieram i podziwam wnikliwość analizy samczego popędowego egoizmu.
        • xapur Re: Pomagasz sobie cynizmem, ale to pozory. 28.09.05, 21:22
          zdradzony2005 napisał:
          "wiesz tak jak kiedys do mnie napisano:
          ciekawe jakby opisała całą sytuację Jego Żona."

          Oo właśnie. Bardzom ciekaw.

          "A tak wogóle popieram i podziwam wnikliwość analizy samczego popędowego egoizmu
          ."

          Ha, empiria pane, empiria. Niby niewielka, ale jednak. ;\
    • iiiiioiiiii onniewierny bardzo dobrze robisz!!!! 28.09.05, 22:25
      po co odrazu rozwód, trzeba sobie radzić!!!!
    • onniewierny Re: onniewierny bardzo dobrze robisz!!!! 28.09.05, 22:42
      zdradzony2005 - nie sądzisz że jesteś bardzo nieprzyjemny ?
      Coraz bardziej wydaje mi się że nie jesteś jednak człowiekiem inteligentnym,
      jak nie wiesz co napisać ,to piszesz takie inwektywy.

      Jak z takiego kalibru walisz to ja też o coś zapytam :

      A czy ty wiesz co to miłość ? szczęście ? uszczęśliwienie kobiety ?
      Z tego co wiem , to ciebie żona zostawiła dla innego. Ale to nie dla mnie cię
      zostawiła ,więc mnie nie obrażaj.

      Nie przenoś swojej agresji na innych i nie pouczaj , akurat ty nie za bardzo
      jesteś ekspertem w temacie "rodzina".
      • zdradzony2005 Re: onniewierny bardzo dobrze robisz!!!! 29.09.05, 10:31
        wiesz XY, ujme to bardzo doslownie: wiem jak boli strata Rodziny kiedy kochasz
        i moze staram sie Ciebie przestrzec przed tym i w jakis sposob pokazac jak to
        moze wygladac dla innych osob.
        Ty i tak zrobisz swoje, bo masz prawo wyboru, decyzji, i niestety ponoszenia
        konsekwencji wlasnych czynow.
        A tak poza tym to wiem komu chce przywalic (i wiem, ze to nie rozwiaze mojego
        problemu, wiec i po co to robic), i nie staram sie szukac przypadkowych ofiar.
        Zwyczajnie zal mi jak ludzie niszcza cos pieknego, a dla mnie najpiekniejsza
        jest milosc...
    • iiiiioiiiii Re: onniewierny bardzo dobrze robisz!!!! 28.09.05, 22:49
      zdradzony2005 przecież nie piszemy o zdradzie dla zdrady, tylko o radzeniu
      sobie i wszyscy są zadowoleni, jeżeli żona nie może lub nie chce
      onnierwiernego, to chyba jest lepiej zrobić to na boku niż ciągle się kłocić o
      to..
      onniewierny jest zaspokojony, jego kochanka też, żona spokojna bo onniewierny
      jej nie "męczy" i wszyscy są szczęsliwi...
      inna by była sprawa, jakby onniewierny zaniedbywał żonę i jej nie zaspokajał na
      rzecz inne kobiety, a tak nie jest...
      onniewierny popieram cię....!!!!
      • atopik Re: onniewierny bardzo dobrze robisz!!!! 29.09.05, 10:25
        Wiesz układ mógłby być "czysty", gdyby wszyscy bezpośrednio
        zainteresowani/uwikłani w sytuację znali prawdę i taki stan rzeczy akceptowali.
        Problem w tym, że żona prawdy nie zna. To czy onniewierny zaniedbuje żonę czy
        nie, nie ma tu wiekszego znaczenia. Zdradził ! Zdrada jako czyn jest czymś
        złym, poprostu.
        I co dalej ? Życie w kłamstwie tak długo jak się da ?
    • ewolwenta Re: onniewierny bardzo dobrze robisz!!!! 29.09.05, 00:33
      zdradzony2005 napisał:

      > jedno jest pewne ...................................................
      > ........................................................................
      > ......................................................................


      uprzedzałam, będę ciąć takie uprzejmoći.
    • morbius1 Re: Zdrada 29.09.05, 08:30
      a może takie postawienie problemu:

      zdecydowana większość państw uznaje prawa człowieka i obywatela. konia z rzędem
      temu, kto znajdzie gdziekolwiek ujęte prawnie prawa człowieka do seksu i erotyki.

      co do mnie, to nigdzie czegoś takiego nie znalazłem. jeżeli zaś nie jest to
      ujęte prawnie, to stoję na stanowisku, że dopóki to nie nastąpi, to każde
      indywidualne postępowanie służące rozwiązaniu problemu będzie dobre. nie silmy
      się na moralizowanie, jest one zazwyczaj bardzo oddalone od codziennego życia a
      za bardzo zbliżone do idei propagowanych przez moralizatorów społecznych.

      onniewierny, jeżeli "wilk jest syty i owca cała" to wybrałeś dobre rozwiązanie.

      • petar2 Re: Zdrada 29.09.05, 09:32
        >zdecydowana większość państw uznaje prawa człowieka i obywatela. konia z rzędem
        > temu, kto znajdzie gdziekolwiek ujęte prawnie prawa człowieka do seksu i
        >erotyki.

        Gwałt, czyli uprawianie seksu bez zgody drugiej strony oraz z nieletnimi jest
        karane prawem. Nieskonsumowany związek małżeński jest nieważny i łatwo go
        rozwiązać.
        Czego jeszcze potrzebujesz?
        Prawa do seksu analnego i gwarancji min. 3 stosunków tygodniowo?
        "Postempowcy" rozwijają restrykcyjność molestowania tak, że w stanach w
        niektórych środowiskach oddzielnie na lunch chodzą faceci i kobiety ... tak na
        wszelki wypadek.

        >onniewierny, jeżeli "wilk jest syty i owca cała" to wybrałeś dobre rozwiązanie.

        To co wybrał Onniewiernny to jakieś rozwiązanie. Nie nazwyałbym tego dobrym i
        nie rozgrzeszał go. W pewnych sytuacjach nie ma dobrych rozwiązań, takie życie.

        Większość z nas przekracza dopuszczalne prędkości. Nie zmniejsza to specjalnie
        bezpeczeństwa.
        W przypadku namierzenia płacimy mandat (raczej w kieszeń) i nie głosimy
        publicznie, że ograniczenia to bzdura i każdy niech jeździ jak chce :-)

        • morbius1 Re: Zdrada 29.09.05, 10:27
          podejrzewam, że jesteś ugruntowanym zwolennikiem głoszoniej przez czarną mafię
          moralności.

          nie przeginaj, nikt nie dyskutuje tutaj o potrzebach sankcji w stosunku do
          pedofilli, gwałtów itd.

          spróbuj jednak wyobrazić sobie taką sytuację - środkiem ulicy idzie niczym nie
          skrępowana naga para (z dobrą figurą - to aby wyłączyć estetykę z dyskusji).
          zachowują się całkiem naturalnie i wyraźnie widać, że takie zachowynie im
          odpowiada. część przechodniów przechodzi obojętnie lub się tylko ogląda. ale
          jest i paru, którzy z wrzaskiem i wyzwiskami atakują wspomnianą parę. para
          obraża ich uczucia moralne, występuje przeciwko wychowaniu ich dzieci w
          "duchowej czystości" itd, itd. zaraz znajduje się oczywiście coraz więcej
          osobników, którzy podtrzymują akcję i staraję się zaszczuć parę.

          kurwa mać, czy ktoś wpadnie tutaj na to, że ci umoralniający obrażają uczucia
          moralne owej pary. co więcej, starają się ograniczyć ich prawo do swobodnego
          dysponowania własnym ciałem wg. ich przekonań. i to wszystko tylko z powodu
          nieskrępowanego pokazania genitaliów. to jest kompletny brak toleracji i
          poszanowania drugiego człowieka. ale w zasadzie w kraju, w którym pod groźbą
          sankcji prawnych, odmawia się kobiecie prawa do dysponowania własnym ciałem,
          mnie to nie dziwi.

          • petar2 Re: Zdrada 29.09.05, 10:42
            tania prowokacja albo totalne bzdury.
            • zdradzony2005 Re: Zdrada 29.09.05, 11:15
              niektorzy maja problem z orgazmem, inni lubia patrzec jak ktos kocha sie z ich
              zona, a jeszcze inni pisza takie bzdury.
              zyjemy w wolnym kraju, co nie oznacza ze w towrzystwie madrych ludzi (patrz
              nasi politycy)
            • morbius1 Re: Zdrada 29.09.05, 11:17
              albo nieumiejętność uwolnienia swojego toku myślenia od obowiązujących dogmatów
              i przestawienia go na niezależną analizę sytuacji.
              • petar2 Re: Zdrada 29.09.05, 12:06
                >albo nieumiejętność uwolnienia swojego toku myślenia od obowiązujących dogmatów
                > i przestawienia go na niezależną analizę sytuacji.

                Trudno mi powstrzymać się od złośliwej ironii ale spróbuję.
                Co rozumiesz pod pojęciem "obowiązujące dogmaty"?
                • ewolwenta Re: Zdrada 29.09.05, 12:46
                  Zbaczacie z tematu. I co to za argument „bzdury”?
                  Mniej emocji panowie.
                  • petar2 Re: Zdrada 29.09.05, 12:52
                    > Zbaczacie z tematu. I co to za argument „bzdury”?
                    > Mniej emocji panowie.

                    Napisałem "totalne bzdury". Stosując niezależną analizę sytuacji :-))))))
          • ewolwenta Re: Zdrada 29.09.05, 12:35
            język proszę
    • indovina Re: Zdrada 29.09.05, 10:11
      Jesteś pewny, że ona nic nie wie?
      Mąż, który do tej pory ciskał błyskawicami i nagle staje się potulny jak
      baranek od razu wzbudziłby moje podejrzenia.

      Pięknie tu ludzie piszą o miłości. Ale jeśli ma ona polegać na wzajemnym
      szacunku, to dlaczego jedna strona ma się poświęcać trzydzieści dni w miesiącu
      a druga ani jednego dnia?
      • julkajan Re: Zdrada 29.09.05, 10:24
        jezeli to jest dobra rozwiazanie to ja już nic nie wiem...jeżeli osoba z którą
        sie jest nie zasługuje na szczerość, wiernośc i szacunek to chyba nie ma tu
        miłosci...nie mówię ze onniewierny ma się poświęcać ale "walczyc" i pomóc
        swojej żonie-jak wynika z tego forum za unikaniem współżycia często leza jakieś
        problemy drugiej osoby...fakt życie w kłamstwie jest łatwiejsze, z niczego nie
        trzeba rezygnować:(:(
        • woman-in-love Re: Zdrada 29.09.05, 10:57
          A czy "świeta zona" jest w stanie przyjąć do wiadomości jaki jest stan
          faktyczny? Już słyszę ten wrzask o krzywdzie, zdradzie, dziwce-która-rozbija-
          małżeństwo itp. Czy istnieje atmosfera dla prawdy? Szanowna małżonka ma za sobą
          2000 lat doktryny. Jednak małżeństwo monogamiczne nie jest jedyną formą znaną
          ludzkości, jest dość młodą i niedoskonałą formacją na przestrzeni dziejów.
          • zdradzony2005 Re: Zdrada 29.09.05, 11:07
            przepraszam za porownanie, ale jakbym slyszal byla, niewierna.
            I tu robija sie caly problem, zyjemy zgodnie z jakimis zasadami, czy tez z
            jedna przewodnia "aby tlko mi bylo dobrze i przyjemnie a reszta... nie ma
            znaczenia". Powtorze, to prowadzi do prostego hedonizmu.
            Jest fajne powiedzenie "jesli nikt przez Ciebie (z Twej winy) nie bedzie
            plakal, to pomysl o ile ten swiat bedzie piekniejszy".
          • julkajan Re: Zdrada 29.09.05, 11:12
            ja myślę ze człowiek który sie żeni wie co obiecuje i komu?? oczywiscie to
            działa w dwie strony...i mimo że pewnie jestem tu najmłodsza nie wyobrażam
            sobie tego inaczej.. potrafie byc tylko z tym jedynym..pewnie jestem wieźniem
            kultury i formy przez nią stworzonej ale trudno:)
          • morbius1 WiL - jesteś genialna :-) 29.09.05, 11:18
          • petar2 Re: Zdrada 29.09.05, 12:20
            > Szanowna małżonka ma za sobą
            > 2000 lat doktryny. Jednak małżeństwo monogamiczne nie jest jedyną formą znaną
            > ludzkości, jest dość młodą i niedoskonałą formacją na przestrzeni dziejów

            Powiem więcej, ma mnóstwo wad. Tylko na razie nie wymyślono nic lepszego.
    • jakobieta1 Re: Zdrada 29.09.05, 11:30
      Tak sobie myślę, że zupełnie nie rozumiem dlaczego szukasz pomysłów na
      uratowanie małżeństwa? Opisałeś w jaki sposób rozwiązałeś swój problem i skoro
      nie masz wyrzutów sumienia, to po co zastanawiać się jak ten problem widzą
      inni. Prosiłeś bez morałów, ale po przeczytaniu całego wątku widzę, że jednak
      dostało Ci się od niektórych po głowie.

      Moim zdaniem jest tak, że żona się być może domyśla i ten układ również jej
      odpowiada. Nikt z nas nie ma prawa Was osądzać - dlaczego tkwicie w takim
      związku, bo to jest Wasze życie i Wasze decyzje.

      A tak ogólnie a propos' zdrady, zasad, moralności, etc., to zauważyłam, że z
      biegiem lat, kiedy się starzejemy i mamy coraz więcej różnych życiowych
      doświadczeń, nasze poglądy z czasem się zmieniają, niektóre rzeczy się
      przewartościowują, zmieniają się priorytety, coś co było kiedyś ważne, teraz
      jest mniej ważne i na odwrót. Poza tym - więcej tolerancji dla innch - każdy z
      nas ma prawo układać sobie życie tak jak chce.
      • onniewierny Odpowiedź 29.09.05, 12:03
        Witam ponownie, żona się nie domyśla , na 100%.
        Piszecie tu :gdzie ta miłość ? żyjecie w zakłamaniu itp.
        Przecież żona o niczym nie wie , wiem tylko ja !
        Jest zadowolona że nie naciskam jej w "tych" sprawach , jest zachwycona, myśli
        że się przyzwyczaiłem.
        Nie zaniedbuje rodziny ,jak zresztą wcześnie pisałem.
        O całej sprawie wiem tylko ja, skoro mi to nie przeszkadza w miłości do żony ,
        to co niby miałoby przeszkadzać w tym aby nasza rodzina była szczęśliwa ?
        Dla ścisłości : osoba z którą się spotykam w żadnym wypadku nie jest moją
        kochanką , nie dzwonimy do siebie ,żadnych sms-ów , poprostu dzwonie do niej
        dzień przed spotkaniem i tyle.
        Ze zdradzonym2005 nie będę dyskutował ,ponieważ na każdym kroku mnie obraża.

        Poza tym nie opisałem mojej opowieści po to by mnie rozgrzeszyć ani pocieszyć.
        Napisałem do czgo mnie to doprowadziło i jak to wygląda.
        Ta opowieść to nawet nie powinien być temat do dyskusji tylko do przeczytania i
        przemyslenia.
        Nie znacie mnie , nie znacie sytuacji w jakiej przyszło mi trwać .
        Możecie mnie osądzać , ale nie obrażać.
        Takie moje zdanie na ten temat.


        • zdradzony2005 Re: Odpowiedź 29.09.05, 12:08
          przeczytalem, probowalem zrozumiec, chce zapomniec.
          Powodzenia w zyciu i dalej dobrego samopoczucia.
        • tomek_abc Re: Odpowiedź 29.09.05, 12:09
          czyli jest to , nazywając rzecz po imieniu, tzw sponsoring....coraz bardziej
          (podobno) ostatnio popularny
          • onniewierny Re: Odpowiedź 29.09.05, 12:18
            Może być sponsoring , kurestwo itp.
            Dla mnie najważniejsze ,że nie jest to miłość , nie chcę mieć kochanki.
            W brew waszym opinią ja naprawde kocham żonę , zastanawiałem się kiedyś długo
            nad tym wszystkim i chyba przez te kilka lat nauczyłem się oddzielać prawdziwą
            miłość od sexu. Może dlatego nie mam kaca moralnego - bo naprawde go nie mam.
            Kiedyś pomyślałem : rany boskie ! 2 godziny temu kochałem się z obcą
            kobietą ,a teraz siedzę koło żony i mówię że ją kocham (szczeże).
            Sex z tamtą kobietą jest dla mnie zastąpieniem onanizowania się - rozumiecie ?
            • zdradzony2005 Re: Odpowiedź 29.09.05, 12:23
              Probuje zrozumiec, choc nie popieram, lecz co w tej sytuacji popierac...
              wspolczuje.
              Zycze Ci aby Twoja Rodzina byla szczesliwa, szczerze i bezposrednio.
            • julkajan Re: Odpowiedź 29.09.05, 12:42
              nie rozumiem i nie chcę rozumieć bo jezeli kiedys bym tak postepowała to
              straciłabym szacunek do samoej siebie..mimo to nie zamierzam Cie oceniać
              etc..Ty zadecydowałeś..tylko pamietaj ze to nie jest tylko Twoje życie-
              decydujesz o tym jak bedzie wygladało życie Twojej rodziny... moze się zdarzyć
              ze Twoja żona sie dowie i co wtedy??
        • indovina Ja wybrałam inaczej... 29.09.05, 12:41
          onniewierny napisał:

          > Napisałem do czgo mnie to doprowadziło i jak to wygląda.

          Ja wybrałam inaczej.
          Doprowadziło mnie to do... braku orgazmu.
          • onniewierny Re: Ja wybrałam inaczej... 29.09.05, 12:45
            Jak żona się dowie ?
            Może się otrząśnie ?
            Może się będziemy musieli się rozstać ? (szczeże mówiąc ,nie wyobrażam tego
            sobie)
            Ale na pewno nie spędze reszty życia w celibacie.
            • ewolwenta Re: Ja wybrałam inaczej... 29.09.05, 12:47
              A inne rozwiązania? Już ich nie szukasz?
              • morbius1 Re: Ja wybrałam inaczej... 29.09.05, 12:52
                ewolwenta napisała:

                > A inne rozwiązania? Już ich nie szukasz?


                evolwenta, proszę daj listę ev. możliwości dopasowanej do sytuacji (ona = małe
                libido, on = duże potrzeby). chciałbym się czegoś nauczyć.
                • julkajan Re: Ja wybrałam inaczej... 29.09.05, 12:56
                  ale my nie znamy opinii zony onniewiernego i moze z tamtej strony historia
                  wyglada inaczej?????
                • ewolwenta Re: Ja wybrałam inaczej... 29.09.05, 15:54
                  A czemu ona ma małe libido?
                  Hormony, znudzenie, uraz?
                  Zawsze tak miała?

                  Lista możliwości już rozważanych:
                  - rozmowa (dalej zostaje poszukiwanie odpowiedzi na pytanie czemu nie ona
                  skutkuje?),
                  - lekarz (endokrynolog, seksuolog),
                  - terapia (była już nie jest, z tego co zrozumiałam, ale czemu tego Onniewierny
                  nie napisał?), - istniejące rozwiązanie,
                  - Twoje rozwiązanie Morbius1 (?),
                  - zmiana żony (nie wchodzi w rachubę).

                  2-3 razy w miesiącu to w końcu nie tak dużo. Zastanawiam się czy Onniewiernemu
                  faktycznie chodzi o brak seksu? A może fajniejsze jest o urozmaicenie?

                  Onniewierny czy gdyby żona chciała raz na tydzień to zrezygnowałbyś z
                  dziewczyny?

                  • morbius1 Re: Ja wybrałam inaczej... 30.09.05, 09:21
                    ewolwenta napisała:

                    > A czemu ona ma małe libido?
                    > Hormony, znudzenie, uraz?
                    > Zawsze tak miała?
                    >
                    > Lista możliwości już rozważanych:
                    > - rozmowa (dalej zostaje poszukiwanie odpowiedzi na pytanie czemu nie ona
                    > skutkuje?),
                    > - lekarz (endokrynolog, seksuolog),
                    > - terapia (była już nie jest, z tego co zrozumiałam, ale czemu tego Onniewierny
                    >
                    > nie napisał?), - istniejące rozwiązanie,
                    > - Twoje rozwiązanie Morbius1 (?),
                    > - zmiana żony (nie wchodzi w rachubę).
                    >
                    > 2-3 razy w miesiącu to w końcu nie tak dużo. Zastanawiam się czy Onniewiernemu
                    > faktycznie chodzi o brak seksu? A może fajniejsze jest o urozmaicenie?
                    >

                    problemem jest droga ewolwento, że ja nie mam żadnego uniwersalnego rozwiązania
                    dla wszystkich. obawiam się również, że takowego w ogóle nie ma. układy
                    międzyludzkie są zbyt zróżnicowane. kategorie wartości również.

                    wg. mnie te wszystkie porady tutaj (bez obrazy) są do bani. to są co najwyżej
                    wskazania palcem kierunków, w których można szukać. lekarz, terapeuta - osoba
                    "chora" musi wiedzieć, że potrzebuje pomocy i CHCIEC ją uzyskać. jeżeli zdaje
                    sobie sprawę ze swojego stanu i nie poszła do lekarza to nie chce i nic jej do
                    tego nie zmusi. jeżeli nie zdaje sobie sprawy ze swojego stanu to trzeba jej o
                    tym powiedzieć i tu dochodzimy do "szczerej rozmowy". nie wierzę w takowe.
                    jeżeli przynajmniej jednej ze stron zależy na drugiej stronie to nie chcąc
                    urazić kochanej osoby nigdy nie padną do końca słowa prawdy lub wycofujemy się
                    ze swoich stanowisk. taka rozmowa jest moąliwa tylko wówczas, jeżeli obydwoje
                    nie będą podchodzić do niej z emocjami tylko jak już brak emocji to po co w
                    ogóle rozmawiać.

                    to forum spełnia wg. mnie inną bardzo ważną funkcję. umożliwia anonimowo ludziom
                    z problemem, którego nie mogą/chcą w swoim otoczeniu ujawnić, wymienić poglądy
                    albo się tylko wyżalić. to pomaga.

                    a tak naprawdę przestańmy się czarować. wg. statystyk z rozwiniętych państw
                    zachodnich 50% małżeństw razchodzi się w ciągu pierwszych 5 lat. z pozostałych
                    50%, 40% ma poważne kłopoty ze współżyciem seksualnym. 9 par na 10!!!!!!!!! z
                    problemami.

                    gatunek ludzki opanował ziemię ponieważ kieruje nim ciekawość, chęć nowych
                    zdobyczy, pożądanie nieposiadanego. my po pewnym czasie po prostu zaczynamy
                    nudzić się sobą. :-( i szukamy nowych wrażeń, nowych podbojów.
                    • ewolwenta Re: Ja wybrałam inaczej... 30.09.05, 10:45
                      > problemem jest droga ewolwento, że ja nie mam żadnego uniwersalnego
                      rozwiązania
                      > dla wszystkich. obawiam się również, że takowego w ogóle nie ma. układy
                      > międzyludzkie są zbyt zróżnicowane. kategorie wartości również.

                      ależ oczywiśćie i 100% się z Tobą zgadzam! Dokładnie jest jak napisałeś.
                      Uniwersalnych recept nie ma.
            • julkajan Re: Ja wybrałam inaczej... 29.09.05, 12:50
              no cóż Twój wybór, Twoja decyzja...dziwne tylko ze dwoje "niby kochających się'
              ludzi krzywdzi tak siebie i nie potrafi ze soba porozmawiac...
              • onniewierny Re: Ja wybrałam inaczej... 29.09.05, 13:03
                julka ,julka , czytać ci sie nie chce czy co ?
                wyraźnie napisałem ,że roznawialiśmy i rozmawiamy nadal .
                • julkajan Re: Ja wybrałam inaczej... 29.09.05, 13:08
                  no ale napisałes że Ona mysli że sie przyzwyczaileś etc...dlaczego jej nie
                  powiesz o tym że brakuje Ci intymności, bliskosci..poczucie jednosci..bo
                  przecież seks to nie tylko sam stosunek..no a chyba tego nie daje Ci ta
                  dziewczyna???
                • petar2 Re: Ja wybrałam inaczej... 29.09.05, 13:13
                  Z Twojej opowieści wynika, że lądujecie w łóżku jak żonie się zachce.
                  Trochę to podważa opinię o wzajemnej miłości bo decydowałaby sie na to częściej.
                  Najwyraźniej mało interesuje ją Twój nastrój, wolała ułożyć to tak byś stracił
                  nadzieję i odpuscił jej.

                  Ale naprawdę myślisz, że się nie domyśla jak rozwiązałeś problem?
                  Po prostu jej tak wygodnie.
                  • onniewierny Re: Ja wybrałam inaczej... 29.09.05, 13:15
                    Jest bardzo stanowczą i bezkompromisową osobą, jak by się domyślała to miałbym
                    już detektywa na karku , wież mi , moja żona się nie pierdoli (dosłownie).

                    Przepraszam za słownictwo ,ale nie mogłem się powstrzymać ;-)
                    • petar2 Re: Ja wybrałam inaczej... 29.09.05, 13:21
                      >Jest bardzo stanowczą i bezkompromisową osobą, jak by się domyślała to miałbym
                      > już detektywa na karku , wież mi , moja żona się nie pierdoli (dosłownie).

                      Miałbyś detektywa gdyby jej na tym zależało. A zależy?
                      Po prostu nie drąży tego tematu. Bo po co?

                      Spójrz na to z jej strony. Wie, że jesteś niezaspokojony. Przez lata był z tym
                      problem. I od pewnego czasu trochę przycichło, jesteś spokojniejszy, nie
                      molestujesz jej.
                      Każdej kobiecie od razu nasunełyby się przypuszczenia.

                      Ale ta krótka charakterystyka jej osoby trochę wyjaśnia.
                      • onniewierny Re: Ja wybrałam inaczej... 29.09.05, 13:29
                        JA mam tak zaplanowany czas , że poprostu patrząc na mój plan dnia nie trzeba
                        być geniuszem żeby stwierdzić że nie mam czasu na kochankę. Po pracy jadę do
                        domu , zajmuję się dziećmi, raczej nigdzie nie wychodzę .
                        Od wielu lat załatwiam interesy w innym mieście , właśnie 2-3 razy w miesiącu,
                        jadę na kilka godzin . I tam wlaśnie się spotykam.
                        Więc mój plan dnia się nie zmienił, wygląd też, raczej zawsze dbałem o siebie.
                        Nie ma podstaw do podejżeń.
                        A to że przestałem ją molestować , nie stało się z dnia na dzień.
                        Tak samo umarło.
                        Teraz kochamy się tylko kiedy ona ma ochotę, nigdy jej nie odmawiam.
                        • tatjana Re: Ja wybrałam inaczej... 29.09.05, 14:23
                          Rozumiem, ze nie jest to komfortowa sytuacja również dla Ciebie, Onniewierny.
                          A czy znasz powód tak nagłej oziębłości żony? Być moze i ona ma kogoś na boku,
                          bo przestałeś ją zaspokajać, stad nie "potrzebuje" Ciebie za często? Rozumiem,
                          ze wg Twojej hierarchii ważnosci specjalnie by Ci to nie przeszkadzało, gdyby i
                          żona kogoś miała na boku, hę?
                          A jeśli faktycznie chcesz rozwiązać Wasz problem, to rozmawiajcie,
                          rozmawiajcie, rozmawiajcie, ale o problemie, a nie o zarzutach, jakie macie
                          wobec siebie.
                          Życzę powodzenia.
                          • sagittka Re: Ja wybrałam inaczej... 29.09.05, 16:10
                            tatjana napisała:
                            > Rozumiem,
                            > ze wg Twojej hierarchii ważnosci specjalnie by Ci to nie przeszkadzało, gdyby
                            > i żona kogoś miała na boku, hę?

                            To jednak nie to samo. On jest przez żonę odepchnięty seksualnie. Ona może
                            liczyć na jego zaangażowanie, czyli motywacja byłaby zupełnie inna.

                            Dla mnie to jest istotna różnica, czy ktoś zdradza, bo mu się partner znudził,
                            czy dlatego, że jego potrzeby są ignorowane.
                            • zdradzony2005 Re: Ja wybrałam inaczej... 29.09.05, 16:18
                              parafrazujac kradnie z glodu czy chce byc bogatszy...
                              temu z glodu nalezy pomoc, ale czy aby na pewno poamagajc mu krasc?
                              • sagittka Re: Ja wybrałam inaczej... 29.09.05, 16:58
                                Nie napisałam, że akceptuję zdradę w zależności od pobudek.

                                Chodzi mi o to, że ocena zależy od okoliczności.
                                Nawet sąd osądzając przestępcę bierze pod uwagę okoliczności łagodzące, nie
                                zmieniając zdania o samym przestępstwie. Przestępstwo pozostaje złym czynem,
                                ale kara zależy od okoliczności. To taki przykład, żeby wytłumaczyc mój tok
                                myślenia.
                            • marylia Re: Ja wybrałam inaczej... 29.09.05, 17:04
                              A może on ignoruje jakieś jej potrzeby i dlatego ona nie ma ochoty z nim sypiać.
                            • morbius1 Re: Ja wybrałam inaczej... 30.09.05, 09:26
                              sagittka napisała:
                              > Dla mnie to jest istotna różnica, czy ktoś zdradza, bo mu się partner znudził,
                              > czy dlatego, że jego potrzeby są ignorowane.

                              tak zupełnie na boku. jakie byłyby twoje propozycje na "odnudzenie" związku?
                              • sagittka Re: "odnudzenie związku" 30.09.05, 17:04
                                morbius1 napisał:
                                > tak zupełnie na boku. jakie byłyby twoje propozycje na "odnudzenie" związku?

                                Jestem w trakcie szukania tych propozycji.
                                Po 14 latach pożycia wieje nudą niestety. Ja zrobiłam się bardziej otwarta na
                                nowości i większe wyrafinowanie. Na razie jednak nie mam gotowych recept,
                                sprawy są, że tak powiem, w toku.
                                • morbius1 Re: "odnudzenie związku" 04.10.05, 09:36
                                  z naprawdę dużym zaciekawieniem i interesem dowiedziałbym się o efektach tych
                                  poszukiwań :-))
                                  • sagittka Re: "odnudzenie związku" 04.10.05, 13:11
                                    Dziękuję za zainteresowanie, ale konkretów nie wyciągniesz, zwłaszcza że teraz
                                    mam znowu "przerwę", bo ukochany ma doła i trudno mi go rozruszać, jestem więc
                                    (mam nadzieję chwilowo)samowystarczalna, a tu nie muszę poszukiwać, bo jestem w
                                    tym świetna:)
                          • niezapominajka333 Re: Ja wybrałam inaczej... 29.09.05, 16:46
                            Prawdę mówiąc, sądzę że Onniewierny wybrał mniejsze zło - w domu spokój, miłośc
                            kwitnie, nie ma powodów do kłótni, rodzina stabilna. Dwa razy w miesiącu
                            zaspokaja swoje potrzeby z dziewczyną, z którą nic go nie łączy oprócz seksu.
                            Żonie okazuje czułośc, miłośc, nie odmawia kochania, gdy tylko zapragnie.
                            Podobnie wybrała Dosia.
                            Alternatywa, czyli brak seksu w małżeństwie lub rozwód przyniosłaby na pewno
                            więcej złych skutków.
                            Nie jestem zwolenniczką zdrady, (bardziej akceptuję taki układ, w jakim jest
                            Morbius), ale doraźnie jest to jakies rozwiązanie. Podobnie jak zażywanie leków
                            przeciwbólowych ma złagodzic objawy, do czasu wyleczenia przyczyny choroby,
                            ale leczenia nie zastąpi. Bo trzeba prowadzic leczenie, a nie mówic że skoro
                            mnie nie boli, to jest dobrze.
                            Zdrada to jest wyjście doraźne, a gdzie działania w kierunku rozwiazania
                            podstawowego problemu, jakim jest brak ochoty u żony. Kochanie się z nią tylko
                            wtedy, gdy ona zapragnie nie jest chyba szczytem możliwości autora wątku.
                            Zwłaszcza teraz, gdy sytuacja w domu jest spokojniejsza i nie ma ciśnienia
                            związanego z niezaspokojeniem. Czas chyba pomyślec o delikatnym rozbudzaniu
                            niechętnej seksowi żony, niech nabiera apetytu. Pieszczoty, niekoniecznie
                            zakończone seksem, budowanie nastroju, bez presji koniecznego zbliżenia,
                            potrafią działac wiele dobrego. Chyba Onniewierny nie zamierza trwac w takim
                            układzie z małym seksem na boku na zawsze.
                            Nie ma stabilnych układów. Kochanka może wyjechac, zachorowac, może jej się
                            znudzic. I nagle dobry układ się zburzy. I co wtedy? Szukanie nowej? Paskudna
                            atmosfera w domu? Rozwód?
                            Zdrada jest złem, może w tej sytuacji mniejszym niż rozbicie rodziny. To zło
                            można by usprawiedliwic podjęciem innych działań ratujących związek.

                            • julkajan Re: Ja wybrałam inaczej... 29.09.05, 17:49
                              szczerze mówiac nie rozumiem co to znaczy ze zdrada to wyjscie doraźne..chyba
                              nie można w momencie kiedy jedno z partnerów ma problem(bo chyba tak jest z
                              żoną Onniewiernego) pójsć zaspokoić swoje potrzeby gdzie indziej...jako ze
                              studiuje medycyne to wiem że zażywanie leków przeciwbólowych nie pomaga
                              długofalowo..raczej szkodzi
                              • woman-in-love Re: Ja wybrałam inaczej... 29.09.05, 19:01
                                jestem wstrząśnieta sformułowaniem:"kochanka zastepuje mi onanizowanie się"
                                HORRENDUM!!! $#$^%^$%$*^%*(&^&*)(^&% to prawdziwe draństwo wobec tej dziewczyny.
                                • morbius1 Re: Ja wybrałam inaczej... 30.09.05, 08:43
                                  no, no, no, nie przesadzaj. jeżeli jego słowa wziąść za prawdę i ta dziewczyna
                                  jest z nim także tylko dla seksu, to czym innym jest on dla niej - tylko
                                  samodzielnym wibratorem, który wywołuje i niej skurcze mięśniowe zwane orgazmem.
    • ewcia1976 Re: Zdrada 30.09.05, 09:58
      Nie wierzę,że ta dziewczyna nic do onniewierny nie czuje. Jest teoria,że kobieta
      kochająca się bez uczucia nie może mieć orgazmu. Moze ona nie ma?
      Onniewierny, z Twojego listu wynika, że wszystko jest w porządku. Jednak nie
      jest bo oszukujesz ukochaną osobę( czy napewno ukochaną ?), która gdy się dowie
      dozna ogromnego bólu.
      • indovina Re: Zdrada 30.09.05, 10:13
        ewcia1976 napisała:

        > ...oszukujesz ukochaną osobę( czy napewno ukochaną ?), która gdy się dowie
        > dozna ogromnego bólu.

        Ciekawe, czy ten ból jest równie ogromny z powodu niemożności zaspokojenia męża.
        • morbius1 :-))))))))))) 30.09.05, 11:26
      • sagittka Re: teoria!? 30.09.05, 17:01
        ewcia1976 napisała:
        > Jest teoria,że kobieta kochająca się bez uczucia nie może mieć orgazmu.

        Ha, ha, ha... Poważnie?
        A co z masturbacją, wibratorem, itp?
        • ewcia1976 Re: teoria!? 30.09.05, 17:40
          Sagittka u mnie wibrator do zabawy z moim M ok. Ale sam na sam się nie sprawdza.
          • sagittka Re: teoria!? 30.09.05, 18:12
            no to napisz, że ty nie masz orgazmu, bez miłości,
            a piszesz o teorii, że "kobieta kochająca się bez uczucia nie może mieć orgazmu"
            a dla mnie to jakaś bzdura, nie poparta ani doświadczeniem, ani wynikami badań,
            ani opiniami kobiet (poza tobą)
            • ewakub Re: teoria!? 30.09.05, 19:20
              Sagittka ,ja tak nieuważam.Teorią,że "kobieta kochająca się bez uczucia nie może
              mieć orgazmu" słyszałam w telewizji z ust psychologa. Ja nigdy nie próbowałam
              "bez miłości", gdy wypróbuję może zmienię zdanie.
              • onniewierny Czyżby zmiany ? 01.10.05, 09:17
                Witam ponownie , nie chciałem zapeszać, ale co mi tam: przez ostatnie dwa
                tygodnie kochaliśmy się z żoną 2 razy !
                Najlepsze jest to że to z jej incjatywy !

                Wydaje mi się że nie jest to przypadkowe , od jakiegoś czasu obrałem pewną
                taktykę względem jej , ale o tym później ,bo czasu chwilowo nie mam.
                Jeszcze dzisiaj napisze jaką mam streategie, bo widzę że coś się zaczyna dziać.
                Widzę zmiany w jej zachowaniu.
                Pozdrawiam.
                • woman-in-love Re: Czyżby zmiany ? 01.10.05, 13:05
                  Myślisz, że to takie oryginalne??? Pewnie wyczuła, że zwierzyna jej się wymyka.
                  • tatjana Re: Czyżby zmiany ? 01.10.05, 13:32
                    woman-in-love napisała:

                    > Pewnie wyczuła, że zwierzyna jej się wymyka.
                    >
                    No, w dodatku kolega trochę się zapętla. Co teraz będzie z kochanicą?
                    No i załóżmy, ze z żoną będzie coraz lepiej i, kiedy wszystko będzie już
                    dobrze, dowie się o TAMTEJ? Zdrada, nawet jako "tymczasowe rozwiązanie", jak to
                    niektórzy opisywali, nie jest żadnym rozwiązaniem.
                    Przypomniało mi się "Fatalne zauroczenie" i królik w piekarniku...
                    • sagittka Re: Czyżby zmiany ? 01.10.05, 14:21
                      tatjana napisała:
                      > Przypomniało mi się "Fatalne zauroczenie" i królik w piekarniku...

                      W garnku chyba :)

                      Nie zakładajmy czarnego scenariusza, bo nie znamy relacji szczegółowych z
                      kochanką. Może dziewczyna wcale nie marzy o takim związku do końca życia,nie ma
                      zamiaru się zakochać, a może znajdzie po prostu nowego sponsora (np.
                      zamożniejszego i do tego lepszego w łóżku).
                      • witecki44 Re: Czyżby zmiany ? 01.10.05, 14:28
                        Dziewczyn może nie mieć świadomości jak bardzo jest z Tobą związana, jej emocje
                        mogą ujawinić się dopiero po skończeniu Waszego związku. Czasem pod ich wpływem
                        człowiek robi rózne rzeczy, których by się sam nie spodziewał
    • artemida25 Re: Zdrada 01.10.05, 16:35
      Wiecie co jak tak to wszystko czytam to mnie blady strach ogarnia:(, że i ja po ślubie strace ochotę na sex, nie no bardzo bym tego nie chciała:)
    • bck2 Re: Zdrada 01.10.05, 19:32
      a co zrobisz jak się dowie?
      niechęć do seksu tkwi w głowie - tak mówi moja druga połowa. Wiem że to prawda.
      Ja nie kocham się w "rodzince", ale chętnie korzystam z wolności. To jest
      problem cywilizacyjny. Dlaczego kobiety nie chcą kochać się ze swoimi mężami,
      ale robią to na boku. My mamy traumę, że je zdradzamy chociaż zostaliśmy
      odtrąceni. Wiem jak trudno z tym żyć. Kochamy się , ale nie umiemy być razem -
      intymnie. Prowadzimy wspólny dom. Kochamy dzieci. Nie chcemy się rozstać, ale
      nie umiemy być razem.
      • onniewierny Kochanka 02.10.05, 09:59
        Kilka razy pisałem ,że nie mam kochanki !
        Ja tej dziewczynie płace za sex !
        Co to za brednie , ona nawet nie zna mojego numeru telefonu .
        Przestańcie z tą kochanicą , proszę .
        Nie potrzebnie szukacie problemu tam gdzie go nie ma.

        Istotą problemu jest brak sexu. Ja piszę że coś się zaczyna dziać, a tu w koło
        o kochance której nie mam , nie rozumię Was.
        • woman-in-love Re: Kochanka 02.10.05, 12:13
          To, ze jej płacisz nie zmienia faktu, ze jest ona czującym człowiekiem
          • sagittka Re: Kochanka 02.10.05, 20:02
            ale, można to troche potraktowac jak prostytucję
            • woman-in-love Re: Kochanka 03.10.05, 13:53
              jakieś prezenty, drobne sumy - jaka to prostytucja? Facet naciąga dziewczynę i
              oszukuje żonę. Ciekawe, jak sie z tym wszystkim czuje - czy mógłby spojrzeć
              dziewczynie w oczy i powiedziec jej to, co tu napisał? Nawet w przypadku
              małzeńskiej zdrady, utrzymywania równoległego związku jakieś względy należą
              się "tej drugiej". Wyobrażacie sobie strajk kochanek? Wiele Wspaniałych
              Małżeństw zadrżałoby w posadach, łacznie z małzeństwem naszego współ-
              forumowicza.
    • indovina Onniewierny, co z Twoją obietnicą? 06.10.05, 10:22
      onniewierny napisał:

      > Witam ponownie , nie chciałem zapeszać, ale co mi tam: przez ostatnie dwa
      > tygodnie kochaliśmy się z żoną 2 razy !
      > Najlepsze jest to że to z jej incjatywy !
      >
      > Wydaje mi się że nie jest to przypadkowe , od jakiegoś czasu obrałem pewną
      > taktykę względem jej , ale o tym później ,bo czasu chwilowo nie mam.
      > Jeszcze dzisiaj napisze jaką mam streategie, bo widzę że coś się zaczyna
      dziać.
      > Widzę zmiany w jej zachowaniu.
      > Pozdrawiam.


      Obiecałeś, że napiszesz o swojej strategii.
      • onniewierny Re: Onniewierny, co z Twoją obietnicą? 06.10.05, 11:00
        Napisz, napisze , tylko troszkę czasu znajde. Wydaje mi się , że dobrą drogę
        wybrałem. Coś się pomału zmienia.
    • tagata2 Re: Zdrada 07.10.05, 13:51
      Witam Cię Onniewierny :)
      A czy przeszło Ci kiedykolwiek przez myśl,... że żona Ciebie również może
      zdradzać?... kochając Ciebie równie mocno i szczerze jak Ty Ją?
      fakt, że sama zachęca Ciebie do sexu raz na jakiś czas...jest czuła i
      kochająca ... itp, mają świadczyć ze ONA jest w 100% wierna tylko
      Tobie?..... :) niekoniecznie... pomyyyyśl...

      • woman-in-love Re: Zdrada 08.10.05, 13:33
        A co to przeszkadza, tagata? Szacowna fasada zostaje nienaruszona! Bogobojne
        małżeństwo trwa - ku ogólnemu zachwytowi. Dzieci mają tzw. "pełna rodzinę", a
        małzonkowie są przekonani, ze dzieci nic nie widza, nie słysza i nie czuja.
        Rodzina ponad wszystko! Oto wartości nadrzędne.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka