Dodaj do ulubionych

Staż a rutyna

28.09.05, 08:40
Uważam, że część problemów małżeńskich wynika z pochopnej (może to złe słowo) decyzji o właśnie ślubie.
Para która spotyka się od paru lat (dajmy na to 4,5) uważa za naturalne, że następnym krokiem musi być małżeństwo. Bierzemy ślub już nie dlatego, że jesteśmy szaleńczo zakochani, tylko dlatego, że tak wypada (najwyższy czas). Kieruje nami przyzwyczajenie do drugiej osoby i strach, że nikt inny nas nie zechce.
Obserwuj wątek
    • c.rayback Re: Staż a rutyna 28.09.05, 08:52
      Z drugiej strony co powiesz o parach,ktore znaja sie np.rok,nie mieszkaly ze
      soba i podejmuja decyzje o slubie?
    • natasha07 Re: Staż a rutyna 28.09.05, 08:56
      witaj!!
      wydaje mi sie ze taka jest poprostu kolej rzeczy- nawet jesli pobierze sie ktos po chwili znajomosci to owszem na poczatku bedzie pieknie itd ale zycie jest zyciem -wczesniej czy pozniej ta fascynajcja opada i pozostaje zycie zwykle-to tylko od nas zalezy czy bedzie to rutyna czy bedziemy starali sie podsycac to uczucie ktore nas polaczylo- ja jestem z moim partnerem juz kilka ladnych lat i byly moment fascynacji potem momenty kryzysu-rutyny ale wtedy( bynajmniej jak do tej pory)potrafimy sie obudzic i probujemy cos z tym robic- czlowiek czasem zapomina ze jesli sie nie daba o uczucie to pomimo tego ze moze to byc wielka milosc-to codziennosc moze ja przycmic-jestesmy tylko ludzmi ...wszystko od nas zalezy ..pozdrawiam
      ps.a czy ty jestes w takim zwiazku o ktorym pisalas?
    • drobiazg Re: Staż a rutyna 28.09.05, 09:01
      mizzi1 napisała:

      > Uważam, że część problemów małżeńskich wynika z pochopnej (może to złe słowo)
      > decyzji o właśnie ślubie. Para która spotyka się od paru lat (dajmy na to
      > 4,5) uważa za naturalne, że nas tępnym krokiem musi być małżeństwo.

      Trochę to mało logiczne skoro są ze sobą 4 czy 5 lat to trudno tu mówić o
      pochopnej decyzji... powiedziałabym raczej ze mieli sporo czasu żeby sprawę
      przemyśleć i uznać czy jest im razem na tyle dobrze, że chcą żeby to trwało
      zawsze. A do tego chcą żeby to "zawsze" zostało uznane formalnie.

      > Bierzemy ślub już nie dlatego, że jesteśmy szaleńczo zakochani, tylko
      > dlatego, że tak wypada (najwyższy czas). Kieruje nam
      > i przyzwyczajenie do drugiej osoby i strach, że nikt inny nas nie zechce.

      Po pierwsze nie rozumiem i nikt mnie nie przekona dlaczego po 4 latach nadal
      nie można być szaleńczo zakochanym, że hormony mniej szaleją ? to ma powodować,
      że ciepło, zapach, smak mojego mężczyzny już ma na mnie nie działać ... bo
      co ? okres przydatności do spożycia się skończył ... bzdura i już może to inna
      chemia niż ponad 14 lat temu ale to nadal chemia i nikt mnie nie przekona że
      przyzwyczajenie li tylko ;-)

      A jeśli w decyzji o małżeństwie człowiek miałby się kierować tylko strachem, że
      nikt inny go nie będzie chciał to ludzie by byli bardzo nieszczęśliwi. W każdym
      wieku, w każdym momencie może być ktoś inny .
      A stwierdzenie, że tak wypada też mnie nie przekonuje w dzisiejszych czasach ;-)
      • szczery43 Re: Staż a rutyna 28.09.05, 09:02
        O pochopnej decyzji nie, ale o jakimś tam znudzeniu sobą (w sensie erotycznym)
        możnaby...
        • drobiazg Re: Staż a rutyna 28.09.05, 09:10
          i w tym głowa obojga dobranych partnerów żeby zabić nudę ;-) pokonac rutynę
          przecież obdarzyć kogoś uczuciem to zoobowiązuje ;-)
          • tomek_abc Re: Staż a rutyna 28.09.05, 09:35
            myslę, że gdybym się miał zastanawiać i testować kilka lat....to dzisiaj byłbym
            tzw "starym kawalerem" szukającym dalej swojego ideału
            • szczery43 Re: Staż a rutyna 28.09.05, 09:38
              Zgadza się, bo na to nie ma panaceum. Zbyt długo zwlekając ryzykujesz przesyt a
              podejmując szybką decyzję - pomyłkę... I bądź tu człowieku mądry...
    • nadworny_gamolog Re: Staż a rutyna 02.10.05, 14:51
      mizzi1 napisała:
      > Bierzemy ślub już nie dlatego, że jesteśmy
      > szaleńczo zakochani, tylko dlatego, że tak wypada (najwyższy czas). Kieruje
      nam
      > i przyzwyczajenie do drugiej osoby i strach, że nikt inny nas nie zechce.

      Najgorszą rzeczą są małżeństwa zawierane "z rozsądku", a nie z miłości, kiedy
      to powodowani jesteśmy panicznym lękiem przed staro-kawalerstwem/-panieństwem
      wynikającym często z czystego wyrachowania, a nie chęcią obdarzenia drugiego
      człowieka, co do którego mamy pewność, że go kochamy nad życie, szczęściem.
      • margarita17 Re: Staż a rutyna 02.10.05, 18:27
        A tak naprawdę mamy pewność że kogos kochamy? A może to jest tak, że tak nam
        się wydaje, a jak przychodzą jakieś problemy, kryzysy, to mówimy sobie że nidgy
        nie kochalismy tej drugiej osoby, że to nie była miłość....

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka