Dodaj do ulubionych

i co dalej

07.12.05, 15:43
Nie wiem co dalej bedzie z nami, jestesmy dwa lata po slubie, nie kochalismy
sie od tego momentu, zbieglo sie to z moja ciaza i dzieckiem. Fakt faktem, ze
nic sie nie dzieje miedzy nami od dwoch lat, zaczyna mi tego brakowac,
jakiekolwiek proby rozmow koncza sie niczym, albo zeby dala mu spokoj - ani
grozba ani prosba nie moge nic z niego wyciagnac. Mowi ze mu sie nie chce,
wogole niewiele mu sie chce, to taki typ domatora, przed telewizorem, nawet
na impreze ciezko go wyciagnac. Zaczynam sie zastanawiac czy moze zbytnio sie
roznimy??? Ale przed slubem sex byl, zreszta stad nasze dziecko. Nie wiem
sama co dalej, bo to dobry facet, niejedna mi zazrosci, chociaz nie wiedza
wszystkie;))
charl
Obserwuj wątek
    • ankamk78 Re: i co dalej 07.12.05, 17:38
      2 lata bez seksu to dosc długo.Piszesz o ciazy i dziecku - liczac,ze po
      porodzie długo dochodzilas do siebie, to przerwa mogła trwac około roku,wiec co
      z kolejnymi 12 miesiacami? Probowalas rozmawiac z mezem? Inicjowalas sytuacje
      intymne czy cały czas pocieszłas sie,ze maz to w sumie fajny gosc wiec nie ma
      co narzekac? cez wazne,kiedy sama zaczelas odczuwac,ze cos nie gra z tym Waszym
      lozkiem?
    • iberia29 Re: i co dalej 07.12.05, 19:36
      Skoro twoj mąż jest taki oporny to zapytaj czy masz sobie znaleźć kochanka.
      Bynajmniej nie sugeruje zdrady bo do tego mi daleko.
    • anais_nin666 Re: i co dalej 07.12.05, 21:16
      Hej Charl, dawno się nie pojawiałaś:) Szkoda, że zawitałaś z problemem i to
      niemałym.
      Skoro mąż nie chce z Tobą rozmawiac to ma problem, a Ty razem z nim. Sądzę, że
      zależy mu na małżeństwie (?) - jesli tak poprosiłabym go o pójście wspolne do
      psychologa lub seksuologa. Może jakies wredne;) ultimatum? Albo MY albo finisz
      związku? Jakoś musisz nim potrząsnąc inaczej zgnusnieje na amen...
      • anula36 Re: i co dalej 07.12.05, 21:22
        potrzasnac nim trzeba bo jak widac JUZ zgnusnial na amen:(
      • charl75 Re: i co dalej 08.12.05, 09:00
        Witam, witam,
        Szczerze mowiac to jakos ultimatum nie jest w moim stylu, poza tym wiem, ze na
        niego to akurat dziala w druga strone. Rozmawialam o tym psychologu nawet
        wczoraj, ale on mi powiedzial, ze slubowalas byc ze mna na dobre i na zle -
        naprawde boje sie, ze on jest chory, nie chce mi nic powiedziec....
        • anula36 Re: i co dalej 08.12.05, 09:08
          a on ci czasem nie slubowal uczciwosci malzenskiej???
          • charl75 Re: i co dalej 08.12.05, 09:17
            No na razie nie mam zadnych dowodow na to, ze jest nieuczciwy
            • anula36 Re: i co dalej 08.12.05, 14:10
              uczicwosc to rowniez nieukrywanie problemow i pobudek dzialania ( lub braku
              dzialania)
              • charl75 Re: i co dalej 08.12.05, 14:17
                No na pewno masz racje, ale przeciez kazdy jest z innej gliny zrobiony i ... to
                co mi latwo przychodzi, niekoniecznie musi przychodzic jemu, stad moze ta
                skrytosc. Wiem,ze moze probuje go tlumaczyc czy.... ale wiesz to jest
                najblizsza mi osoba, kocham go, nie chce nikogo innego, jemu slubowalam, jestem
                idealistka:)
                • anula36 Re: i co dalej 08.12.05, 19:44
                  kocham go, nie chce nikogo innego, jemu slubowalam, jestem
                  idealistka:)

                  ale to chyba nie oznacza ze trzeba cierpiec w milczeniu?
    • loppe Re: i co dalej 07.12.05, 21:23
      nobody's perfect
      ale na pewno niejedna koleżanka słusznie Ci zazdrości
    • sagittka Re: i co dalej 07.12.05, 22:23
      charl75 napisała:
      > Nie wiem co dalej bedzie z nami, jestesmy dwa lata po slubie, nie kochalismy
      > sie od tego momentu, zbieglo sie to z moja ciaza i dzieckiem. Fakt faktem, ze
      > nic sie nie dzieje miedzy nami od dwoch lat, zaczyna mi tego brakowac,

      Piszesz, ze zaczyna ci tego brakować, czy to oznacza że wcześniej w ciągu tych
      2 lat nie brakowało?
      Może było tak, że ciąża, a potem małe dziecko absorbowało ciebie tak, że nie
      byłaś aktywna seksualnie. Twój mąż również, ale bardziej prawdopodobne, że
      nadal miał potrzeby (bo u meżczyzn libido nie spada nagle po ciąży i urodzeniu
      dziecka, tak jak u kobiet) i skoro nie widział twojego zaangażowania, to
      przyzwyczaił się zaspokajać te potrzeby bez ciebie. Czyli masturbacja lub inne
      kobiety. Bierzesz to pod uwagę?
      • charl75 Re: i co dalej 07.12.05, 22:41
        No widzicie, jest cos w tym, ze staram sobie tlumaczyc jakos to wszystko i
        przystosowywac sie do sytuacji. Po porodzie nie brakowalo mi seksu jakis
        miesiac, bo super sie czulam a i corcia nie dawala mi jakos szczegolnie
        popalic. Wlasciwie to problemy zaczely sie jeszcze w okresie mojej ciazy kiedy
        tych zblizen bylo coraz mniej, w koncu i tak lezalam dwa ostatnie miesiace w
        szpitalu wiec nie bylo mowy o niczym. Czasem sie zastanawiam wlasnie jak to
        jest z nim, moj maz to strasznie zamkniety czlowiek, introwertyk pelna gemba, a
        ja zastanawiam sie czy moze nie jest chory?! Bo moze po prostu "cos mu nawala"
        mowiac prosto, a jakas meska ambicja nie pozwala przyznac mu sie do problemu i
        mnie zbywa. Zazwyczaj wlasnie mnie zbywa smiechem, zartami. Jedno co mi
        doskwiera to fakt, ze.... ja czuje sie coraz mniej kobieta, a w koncu jakby nie
        bylo to przeciez nie jestem w jesieni wieku, tylko powiedzmy posrodku.
        Probowalam juz go namawiac na te wizyty u seksuologa, ale widze ze sie
        wzbrania, ale przeciez musze cos z tym zrobic....
      • charl75 Re: i co dalej 07.12.05, 22:43
        Co do mastrubracji to nie wiem, trudno mi to okresilc, ale zawsze moze sie
        zdarzyc. Co do innych kobiet to jakos mi sie nie wydaje, chyba by mu sie nie
        chcialo, chociaz.... Wogole on jest taki troszke z tego typu ze go trzeba
        czasem zmotywowac, dac klapsa albo uszczypnac zeby sie zabral do dziela.
        • your_and Re: i co dalej 08.12.05, 09:37
          Świetny opis jak bliskość i seksualnośc pary przeskakuje na różne tory po
          urodzeniu się dziecka i narasta jak mur niezrozumienia żeby znowu trafiło na
          wspólne tory - Naprawdę polecam:
          www.kafeteria.pl/namarginesie/obiekt.php?id_t=87
          • petar2 Re: i co dalej 08.12.05, 10:04
            Zgadzam się. Artykuł bardzo dobry.
          • misssaigon Re: i co dalej 08.12.05, 10:28
            ale wniosek z tego smutny dla naszej braci forumowej - zwiększenie li tylko
            częstotliwości kontaktów seksualnych nie zbuduje prawdziwej więzi emocjonalnej
            i uczucia bliskości między partnerami - może jedynie zasygnalizowac , ale tez
            nie we wszystkich przypadkach, że jest obopólna chęć do zmian i budowania na
            nowo więzi.
            Jeżeli zaczęło sie psuć w seksie to zwykle wcześniej jednak musiało się już
            popsuć w kontaktach emocjonalnych. Moze by tak propagować spotkania z
            psychologiem dla "świeżych" rodziców?
            • your_and Re: i co dalej 08.12.05, 10:36
              Świeże mamy uważają że jak ktoś mówi problemach emocjonalnych w tym czasie ma
              nierówno pod sufitem i sam powinien sie leczyć.
              Przeciez dziecko moze tylko łączyć.
              Podobny temat jak sie trafi na przykład na gazetowym emama to go wytną lub
              przeniosą. Gazety o dzieciach też go unikaja jak ognia.
              • misssaigon Re: i co dalej 08.12.05, 11:15
                a depresja poporodowa to pies??? pamietam jak sie rozpetała afera kiedy jedno z
                czasopim dla mam zamieściło artykuł o rodzicach których dzieci zmarły - same
                czytelniczki były oburzone , ze to nie miejsce na takie "smuty".
                Ludzie lubia tworzyc sobie alternatywną rzeczywistość, oglądąc filmy z happy
                end'em, podtrzymywac mit że macierzyństwo to takie wręcz ekstatczno-mistyczne
                przeżycie a macierzynstwo niesamowicie łączy małżonków. Sami na zewnatrz
                podtrzymujemy takie mity .....
                • your_and Re: i co dalej 08.12.05, 11:36
                  > ekstatczno-mistyczne
                  > przeżycie a macierzynstwo niesamowicie łączy małżonków. Sami na zewnatrz
                  > podtrzymujemy takie mity .....

                  Ostatnio były na etata linki do artykułów cytujących najnowsze badania że ponad
                  połowa zwiazków które sie rozpadły u nas w kraju rozpadły sie w wyniku kryzysu
                  pierwszego dziecka lub w efekcie zranień z tego kryzysu wyniesionych, podczas
                  gdy wiekszośc społeczeństwa nie widzi tego etapu w zyciu związku jako
                  szczególnie kryzysowego.
              • sagittka Re: i co dalej 08.12.05, 11:16
                Nie do końca, bo jednak ostrzega się matki, że dziecko moze czasem podzielić.
                Zwłaszcza, jesli ojciec czuje się odrzucony przez żonę, może nawet odczuwać
                niechęć do dziecka, które ma pierwszeństwo (a nawet wyłączność) do piersi,
                serca i myśli kobiety.
                • your_and Re: i co dalej 08.12.05, 11:48
                  > Nie do końca, bo jednak ostrzega się matki, że dziecko moze czasem podzielić.

                  Ale to "czasem" sugeruje że zdarza się to rzadko i wyłącznie innym. A staystyka
                  mówi co innegojak napisałem pare linijek wyzej. Po za tym prawda jest taka że w
                  tym czasie, matka ma inne silniejsze emocje uwarunkowane hormonami - to co
                  dzieje się w związku schodzi na daleki plan. A kiedy sama zaczyna odczuwać
                  negatywne skutki, mur niezrozumienia ich dzielący i wzajemnych żalów potrafi być
                  już bardzo wysoki.

                  Wystarczy spojrzeć na forum etata jak dużo jest wątków facetów którzy się
                  pogubili emocjonalnie w tej sytuacji... Kobiety zaczynają zauważać problem
                  znacznie później, czasem już za późno.
                  • dixia Re: i co dalej 08.12.05, 20:40
                    Z tego wszystkiego wynika, że albo jesteśmy bardzo niedojrzali emocjonalnie i
                    nie radzimy sobie w życiu albo jest nam tak dobrze, iż wynajdujemy sobie problemy...

                    ....................................................
                    Na podst. Piramidy potrzeb Masłowa.
                    • misssaigon Re: i co dalej 08.12.05, 21:51
                      a może po trzecie jest to dosyc powszechny problem w związku ale ponieważ jest
                      związany ze sferą seksu wiec staje sie tematem tabu w naszym społeczeństwie -
                      bigoteryjnym i konserwatywnym w gruncie rzeczy.
                      • dixia Re: i co dalej 08.12.05, 22:15
                        No przeciez nie każdy jest tak wyzwolony jak Ty i pakuje się w 2 godziny i
                        wyprowadza....
                        • misssaigon Re: i co dalej 08.12.05, 22:33
                          i słuszniem uczyniła ...co wykazała niebawem przyszłość ;))
                          • dixia Re: i co dalej 08.12.05, 22:36
                            Nie każdy ma takie szczęście... Po za tym trzeba mieć już trochę przygotowany
                            grunt... i nie być w sytuacji typu "urlop wychowawczy lub macierzyński i brak
                            mieszkania"....
                            • charl75 Re: i co dalej 08.12.05, 22:48
                              No wlasnie, ja jestem teraz na urlopie macierzynskim, aczkolwiek nie mozna
                              powiedziec zebym nie byla aktywna, dorywczo dzialam w aptece zielarkiej
                              prowadzonej przez mojego brata, codziennie jestem z dzieckiem przynajmniej ze 3
                              godzinki na spacerze, to chodzimy na basen, to na angielski, to na koncert, to
                              do kinka. Wlasciwie to sobie mysle, ze doba moglaby miec 30 godzin:) Wiec nie
                              siedze i nie nudze sie i wymyslam problemy. Chyba?:)
                • mujer102 Re: i co dalej 08.12.05, 11:51
                  To może powinno się uświadamiać również ojców?
                  Że działania matki jego dziecka nie są wymierzone przeciwko niemu, są tylko
                  naturalnym przejawem działania instynktu macierzyńskiego.
                  Ja teraz jestem "mądra", bo mam w domu internet. Mogę poszukać informacji,
                  porozmawiać z innymi ludźmi o problemach.
                  Ale przy pierwszej dwójce to nawet telefonu stacjonarnego nie mieliśmy, wiedzę
                  czerpałam z czasopism o dzieciach, bo nie miał mi jej kto przekazać. Na skutek
                  tego pojawienie się dzieci było dla mnie szokiem emocjonalnym, baby blues'a
                  wzięłam za depresję poporodową. A depresja poporodowa była dla mnie
                  niezrozumiałym stanem, wynikającym wyłącznie z mojej wygody i egoizmu (przecież
                  jestem żoną, matką i nie pracuję zawodowo, jakim prawem chce mi się płakać, czy
                  spać, przecież powinnam być szczęśliwa, mieć dom na tip-top, codziennie
                  dwudaniowy obiad, dzieci na spacerze niezależnie od pogody i mojego
                  samopoczucia, a cały wolny czas w nocy poświęcić na gorące igraszki z mężem,
                  który przecież mnie bardzo kocha)

                  Nie wiem, czy są i jak wygladają zajęcia z PDŻ, bo za moich szkolnych lat tego
                  nie było. Myślę jednak, że nadal wielu przyszłych czy młodych rodziców (młodych
                  ze względu na staż, a nie wiek) nie zdaje sobie sprawy, jakie problemy dla
                  związku mogą pojawić się wraz z pojawieniem się dziecka, a co ważniejsze, jak
                  sobie z nimi radzić.
                  Mądry rodzic, nawet jeśli sam ma opory, by rozmawiać z dziećmi na
                  problematyczne tematy (bo się krępuje, nie wyniósł tego z własnego domu, nie
                  chce się wtrącać), może przecież podrzucić artykuł, polecić poradnik, sama nie
                  wiem co jeszcze, bo nie do końca mogłam się cieszyć "posiadaniem" rodziców.
                  Z własnego doświadczenia wiem, że totalne zmęczenie w połączeniu z depresją,
                  może zaburzać postrzeganie rzeczywistości. W moim przypadku (dzieci prawie
                  jedno po drugim) były momenty, że zmęczenie wygrywało nawet z instynktem
                  macierzyńskim. To rodziło frustrację, frustracja gniew, a część gniewu
                  zamieniała się w niechęć do męża.
                  A zmęczonej, sfrustrowanej kobiecie, która jeszcze czuje niechęć do męża,
                  trudno nawiązać z nim poprawne, czułe relacje. Że o dolegliwościach
                  poporodowych nie wspomnę i między bajki należy włożyć sześć tygodni połogu,
                  jako okres, po którym w każdym przypadku wszystko jest cacy.
                  Autorkę wątku przepraszam za te dywagacje i liczę na zrozumienie.
        • edi001 Re: i co dalej 08.12.05, 11:21
          nie zazdroszcze... zawsze zostaje Ci znaleźć sobie kochanka... nie jest to
          pozytywne:(
          • charl75 nie chce kochana 08.12.05, 12:37
            nie po to bralam sobie mojego meza, na cale zycie i do smierci, zeby sobie
            szukac teraz kogos innego. Wogole nie wchodzi w gre taka opcja, to juz chyba
            predzej uschne z braku :( Niemniej wracajac jeszcze do tych poporodowych emocji
            i uczuc, to ja wlasnie wiele na ten temat czytalam i staralam sie jak
            moglam,zeby moj maz nie poczul sie odrzucony, do tej pory lubie go zaskakiwac,
            a to zrobic tort z sercem, a to kupic ulubiona ksiazke tak po prostu. Nie mozna
            powiedziec, ze sie staram, tylko dziecko i klapki na oczach. Olga owszem jest
            wazne w moim zyciu, ale gdyby nie moj maz to jej tez by nie bylo, staram sie
            wiec obdarzac miloscia oboje bardzo mocno. No sama juz nie wiem...
            • wilk67 Re: nie chce kochana 08.12.05, 20:30
              moze po prostu jest chory?
              Tak już chyba czesto jest, że trudno sie facetowi przyznać, ze nie moze (honor,
              wstyd ?)
              Szybciej bedzie umierał ze zmęczenia co wieczór niż powie "musze iśc do
              lekarza".
              Zmiast sie zastanawiać, ...czy to ma sens, czy do siebie pasujecie, czy on Cię
              kocha itp..
              zagoń (w deliktany sposób) go do lekarza,a jesli zdrowy na ciele to do
              psychologa.


              • maheda Pomóż kobietom 08.12.05, 20:34
                i powiedz, jako facet, jak faceta delikatnie zagonić do psychologa? :D
              • charl75 Re: nie chce kochana 08.12.05, 20:34
                Wlasnie z tym zdrowiem jest u niego nienajlepiej ostatnimy czasy-robilismy
                rozne badania, bo istnialo podejrzenie ze to cukrzyca, potem wyszlo ze
                nadcisnienie tez jest, potem jakas alergia, biedny jest ostatnio, nie powiem.
                • maheda Re: nie chce kochana 08.12.05, 20:36
                  A wiesz, że i cukrzyca, i nadciśnienie, mogą spowodować problemy ze wzwodem?
                  Poczytaj trochę na necie.
                  • charl75 Re: nie chce kochana 08.12.05, 21:42
                    No wlasnie juz czytalam moja droga, przestudiowalam tony stron w internecie, i
                    wiem o tym jakie sa skutki obu tych chorob:(((
    • polaty Re: i co dalej 08.12.05, 22:49
      Upieczenie torcika, czy kupienie książki to nie jest chyba najbardziej erotyczny
      sposób na rozbudzenie mężczyzny. Ważnym jest pewien klimat napięcia pożądnia
      niedostępności i tego wszystkiego co kobiety potrafią robić jeśli chcą uwieść,
      wzbudzić pożądanie. Tu nie trzeba chyba wiele rozmawiać, ale raczej działać i
      myśleć o seksie o bzykaniu, wzbudzać prgnienie a nie myśleć, że się nie uda
      • charl75 Re: i co dalej 08.12.05, 22:55
        Kochany ale ta mowa o torciku to bylo odnosnie tego, ze ja nadal o niego dbam,
        mimo ze mamy dziecko, ze jestem mloda mama, to staram sie o niego dbac i od
        kuchni i od sypialni. To drugie nie bardzo mi wychodzi, staram sie obudzic jego
        zmysly namietnym pocalunkiem albo sexowna bielizna, ale widze... ze czuje sie
        jakby to byla jakas zblizajaca sie kara:( Coraz czesciej mysle, ze jest chory i
        generalnie to po prostu mu nie dziala to wszystko jak nalezy
        • polaty Re: i co dalej 08.12.05, 23:07
          to w takim razei jak było przed narodzinami dziecka ? Czy był również taki
          zamknięty na sprawy erotyki ? przypuszczam, że mieliście swój sposób podrywania
          , wzbudza pożądnia. Są to kotwice wjego wyobraźni do których można się odwołać.
          może warto spróbować metod innych niż dotychczas stosowane np. zamiast
          namiętnego pocałunku oziembłość metoda prób i błędów. Zarówno mężczyźni jak i
          kobiety kierują się popędami i tu moim zdaniem chodzi o ich rozbudzenie.
          Naprawdę trzeba wierzyć, że się uda to pomaga
          • charl75 Re: i co dalej 08.12.05, 23:15
            Dziekuje Ci za slowa otyuchy, ja tez wierze, ze kiedys sie uda (tymbardziej, ze
            chcialabym aby moja cora miala rodzenstwo). Niemniej ozieblosc nic nie da, bo
            on sie do mnie nie dobiera, wiec... nie ma sensu. Ciezko mi to strawic, ale
            kocham go, widzisz i dlatego dociekam, szukam, interesuje sie, gdyby mi tak na
            nim nie zalezalo to... inaczej sprawy by sie potoczyly:)) Niemniej dzieki za
            slowa;)
            • polaty Re: i co dalej 08.12.05, 23:28
              Z tego co piszesz problem nie sprowadza się do tego czy wam zależy czy nie,
              raczej do tego, że się nie bzykacie. Jeśli mogę coś radzić to Ty musisz wyzbyć
              się roli podrywanej "panienki" a zostać wampem " Rozbieraj się stary bzykamy
              się" bedąc w czarnej mini. i proszę nie patrz na temat seksu przez pryzmat
              prokreacji bo w tym nie o to tylko chodzi.
              • charl75 Re: i co dalej 09.12.05, 08:27
                Nie, no oczywiscie nie patrze przez pryzmat prokreacji, bo nasze pierwsze
                dziecko stalo sie, bo sie stalo, a nie dlatego, ze mielismy plan aby
                je "zrobic". Co do tego wampa to juz nie raz probowalam przyodziana w jakies
                sexy halki rodem z filmow porno ale .... nic to nie dalo, widzialas w jego
                oczach ze bardzo chcial, zeby cos "drgnelo" ale nic takiego sie nie zdarzylo.
                Skonczylismy pijac winko, on na moich kolanach, ja w tej haleczce, glaskajac go
                po glowie.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka