literka1
13.12.05, 21:48
Przy dość nieregularnym i nieczęstym współżyciu zaproponowałam partnerowi
jako środek antykoncepcyjny ... prezerwatywę,
doprawdy nie widzę powodu,
aby faszerować się pigułkami tylko dlatego,
że raz na tydzień lub nawet raz na dwa tygodnie mamy stosunki.
Mój partner (nie jesteśmy małżeństwem i nie mieszkamy razem)
niby to zaakceptował,
ale widzę, jak się z tą prezerwatywą męczy,
zanim ją założy, to napięcie spada,
jego członek mięknie,
a potem bardzo go trudno rozbudzić.
Miałam w tej materii różne doświadczenia,
wielu mężczyzn wskakiwało w „koszulkę” zanim to zauważyłam,
wielu było niezadowolonych, że muszą ją zakładać.
Rozumiem i jednych, i drugich,
ale mam zasady (oprócz oczywistych względów ostrożności),
z których podstawowa brzmi:
tylko w stabilnym i przyszłościowym związku jestem skłonna
zrezygnować z prezerwatywy na rzecz innego - bardziej dla mężczyzny -
komfortowego środka.
No i mamy z partnerem problem.
Nasz związek nie mogę jeszcze zaliczyć do kategorii przyszłościowych,
a biorąc pod uwagę pracoholizm partnera, raczej trudno mi liczyć na to,
że nasze współżycie stanie się częstsze i bardziej regularne.
Rozmowa niewiele wniosła.
Widzę jak go to stresuje, mnie też.
Co robić?
Proszę o jakieś sugestie,
dodam, że sama też próbowałam zmierzyć się z założeniem mu prezerwatywy,
ale też nie najlepiej mi poszło.
Pozdrawiam.