Dodaj do ulubionych

Prezerwatywa aseksualna?

13.12.05, 21:48

Przy dość nieregularnym i nieczęstym współżyciu zaproponowałam partnerowi
jako środek antykoncepcyjny ... prezerwatywę,
doprawdy nie widzę powodu,
aby faszerować się pigułkami tylko dlatego,
że raz na tydzień lub nawet raz na dwa tygodnie mamy stosunki.
Mój partner (nie jesteśmy małżeństwem i nie mieszkamy razem)
niby to zaakceptował,
ale widzę, jak się z tą prezerwatywą męczy,
zanim ją założy, to napięcie spada,
jego członek mięknie,
a potem bardzo go trudno rozbudzić.
Miałam w tej materii różne doświadczenia,
wielu mężczyzn wskakiwało w „koszulkę” zanim to zauważyłam,
wielu było niezadowolonych, że muszą ją zakładać.
Rozumiem i jednych, i drugich,
ale mam zasady (oprócz oczywistych względów ostrożności),
z których podstawowa brzmi:
tylko w stabilnym i przyszłościowym związku jestem skłonna
zrezygnować z prezerwatywy na rzecz innego - bardziej dla mężczyzny -
komfortowego środka.
No i mamy z partnerem problem.
Nasz związek nie mogę jeszcze zaliczyć do kategorii przyszłościowych,
a biorąc pod uwagę pracoholizm partnera, raczej trudno mi liczyć na to,
że nasze współżycie stanie się częstsze i bardziej regularne.
Rozmowa niewiele wniosła.
Widzę jak go to stresuje, mnie też.
Co robić?
Proszę o jakieś sugestie,
dodam, że sama też próbowałam zmierzyć się z założeniem mu prezerwatywy,
ale też nie najlepiej mi poszło.
Pozdrawiam.


Obserwuj wątek
    • shilla01 Re: Prezerwatywa aseksualna? 13.12.05, 22:28
      myślę, że warto zastanowić się nad sensem związku, bo jesli żadne z was nie
      jest skłonne pójśc na kompromis, to coś tu nie gra :((
      • neferatti Re: Prezerwatywa aseksualna? 14.12.05, 00:17
        Jesli juz od początku związku wam nie gra (jesli chodzi o łózko)to nogi za
        pas...wiem co mówię. Nie ma co sie męczyć...Jesli facet ma problem z założeniem
        prezerwatywy a potem z dokończeniem tego co zaczął to przyszłości nie
        widzę...niestety. Przerabiałam to....szkoda czasu...jesli seks jest dla Ciebie
        ważny oczywiście....Będziesz sie potem męczyć z gościem który odwróci sie do
        Ciebie plecami i zaśnie albo wymiga sie cięzkim dniem w pracy.....pzdr
    • borisvallejo Re: Prezerwatywa aseksualna? 14.12.05, 03:38
      Witaj,

      W przeciwieństwie do Pań - "przedmówczyń" myślę co następuje :

      1. może zbyt mała ta koszulka ?
      2. nawet jeśli on (podobnie jak ty) uważa ten związek za nieprzyszłościowy,
      to zmiana sposobu zabezpieczenia po satysfakcjonujących (jak mniemam)
      niegdysiejszych
      stosunkach jest dla niego deprymująca (brak doswiadczenia, wygoda, niechęc
      do zmian ? aż w końcu dowód braku zaufania ?) Swoją drogą - który facet lubi
      koszulki ? A co dopiero Wacuś - Wacuś preferuje topelss.
      3. jakoś trudno mi zrozumieć, że nie potrafisz załozyć koszulki (patrz pkt 1)
      4. skoro jednak rozmawiacie na ten temat, co więcej ten temat was stresuje, to
      znaczy, że wywołuje emocje. Czyli mniemam, że pomimo braku przyszłości dla tego
      związku wam zależy (póki co) , tzn są "pewne" pozytywne emocje. Uważam, że to
      wystarczy aby dać sobie szanse (NLP :-))), programowanie organoleptyczne :-))),
      rozmiary koszulki, sposób zakładania itp)
      A jak nie, to do widzenia (ukłon w kierunku Nefertari)

      PS Nienawidzę koszulek - ale jeszcze nigdy nie zdarzyła "mię" się "nieznośna
      miękkość bytu". Może facet przemęczony ? Może jego napięcie nie dość intensywne
      w relacji z Tobą ?
      • wojwoj7 Re: Prezerwatywa aseksualna? 14.12.05, 03:53
        Dziewczyno, naucz się zakładać osłonkę i wyręcz Partnera.
        Ośłonka musi być, Ty jesteś najważniejsza.
        Ale możesz mu pomóc.
        Kup paczkę i poćwicz.Pozdrawiam.Woj.
    • lava71 Re: Prezerwatywa aseksualna? 14.12.05, 09:01
      Bardzo się Ci dziwię, że jesteś zdziwiona, że Twojemu facetowi spada
      temperatura gdy się męczy z gumką. A co Ty w tym momencie robisz? .. pewnie się
      przyglądasz. A nie lepiej było by przejąć inicjatywę i w trakcie pieszczot
      samej ją założyć? Mówienie o niemożności wykonania tak prostej czynności jest
      po prostu śmieszne. We wszystkim musi być płynność. NIe można nagle przestać
      się pieścić i przejść do czysto technicznej czynności. Myślę, że to jest
      głównie wyzwanie dla Ciebie.
      Dziewczyny, co wy piszecie? Kończyć związek tylko dla tego że ludzie mają
      problem z założeniem prezerwatywy? Co to za powód...
      Dokładnie .. kupić paczkę prezerwatyw i trenować.
    • loppe Re: Prezerwatywa aseksualna? 14.12.05, 09:18
      problemy z prezerwatywą sa tutaj ewidentnie tylko wierzchołkiem góry lodowej
      problemów w związku
    • loppe Re: Prezerwatywa aseksualna? 14.12.05, 09:29
      www.nowydzien.pl/nowydzien/1,70088,3066188.html
      pod tym adresem taka pani w okularach pokaże jak założyć prezerwatywę
      • literka1 Re: Prezerwatywa aseksualna? 14.12.05, 11:46
        Dziękuję za wypowiedzi i rady.
        Shilla01 i neferatti sugerujecie mi, abym zastanowiła się nad sensem tego
        związku skoro „na początku coś nie gra”, skoro „żadne z nas nie jest skłonne
        pójść na kompromis”.
        Wydaje mi się, że to chyba byłoby najłatwiejsze, zrezygnować.
        Osobiście wolałabym jednak wypracować jakiś kompromis i do tego się skłaniam.
        Seks jest dla mnie ważny i ani zmęczenie, ani zestresowanie nie powodują u mnie
        zniechęcenia w tej kwestii,
        w przeciwieństwie do mojego partnera, którego albo boli głowa, albo jest
        wewnętrznie spięty.
        Zdarza się również, że przyjeżdża do mnie po jakimś drinku i nie sądzę, żeby to
        akurat dobrze na niego działało.
        Dlaczego wspominam o tych kwestiach,
        bo mój partner swoją ewentualną niedyspozycję tłumaczy właśnie w taki sposób:
        głowa, stres... etc.
        A mnie śmiech pusty ogarnia, bo to takie .... kobiece.
        Borisvallejo,
        dziękuję.:-)
        1/ A można kupić jakieś większe koszulki? My używamy Durexa, spotkałam się z
        różnymi rodzajami, ale nie pod względem wielkości.
        2/ Ja rozumiem, że i Wacuś i on nie lubią koszulek. Ale czy nie można po prostu
        jakoś to mentalnie i fizycznie zaakceptować, skoro inny wariant nie wchodzi jak
        na razie w grę? A czy dla mnie to taki wielki komfort? Też nie. Ale dzięki
        temu, mam przynajmniej ... spokojną głowę i mogę skoncentrować się na meritum,
        czyli „przeżywać”.
        Piszesz, że nie zdarzyła Ci się „nieznośna miękkość bytu”, chciałabym
        zaznaczyć, że już przy zakładaniu zauważam tę miękkość, co właśnie samo
        założenie bardzo utrudnia.
        Masz rację Borisvallejo,
        że mój partner nie ma dużego doświadczenia, jest też z natury nieśmiały w
        kontaktach z kobietami. Chciałby oczywiście wygodnie, na luzie, a argumenty
        przemawiające za prezerwatywą traktuje jakoś tak księżycowo. Ach ta beztroskość
        wiecznego chłopca.

        Pragnę zaznaczyć, iż na obecnym etapie ten „związek” nie mogę zaliczyć do
        przyszłościowych. Nie wiem, co będzie dalej, może to się zmieni, może nie. Na
        razie po prostu się poznajemy, zbliżamy, docieramy... Może seks był za
        wcześnie, ale krew nie woda – jak to wczoraj posłanka Beger oznajmiła światu ;-)
        >Może jego napięcie nie dość intensywne w relacji z Tobą ? <
        Nie sądzę, to się czuje. Chociaż jest jeszcze pewien drobiazg, otóż mój partner
        lubi się nakręcać przed naszym spotkaniem, bywa że przez pół dnia bombarduje
        mnie erotycznymi sms-ami. Niby to miłe, ale jak widać nie przekłada się potem
        na ... sztywność członka.

        Wojwoj7,
        oki, mam się nauczyć zakładać. Na kim (czym) mam ćwiczyć? Wibrator to nie to
        samo. Przydałby się jakiś obrazkowy instruktaż. Wybacz loppe, ale ten tekst do
        którego link zapodałeś nie ma takiego waloru.
        Lava, nie jestem bierna, mam naprawdę dobre chęci, chodzi jednakże o to, aby
        zrobić to szybko i sprawnie. Spróbuj zrobić to na ... miękkim lub wymiękającym
        członku. Proponuję mu przerwę, dalsze pieszczoty, ale on się ... zacina i już
        nie chce replaya.
        Loppe piszesz, że:
        >problemy z prezerwatywą sa tutaj ewidentnie tylko wierzchołkiem góry lodowej
        problemów w związku<
        Widzisz, ja słowo związek traktuję z należytą powagą,
        myślę, że nasza znajomość jeszcze związkiem nie jest.
        Czasami na fajnym seksie da się coś zbudować, a czasami z bliskości i uczucia
        trudno wykrzesać pożądanie. Różnie to bywa.
        Najlepiej kiedy te sfery współgrają, ale to też samo się nie zrobi, trzeba
        trochę popracować a przede wszystkim chcieć.
        Pozdrawiam.

        PS. Zdaje się, że europoseł Golik nie odbiega od naszej polskiej normy;-)


        • loppe Re: Prezerwatywa aseksualna? 14.12.05, 12:50
          Zatem potwierdza się, że prezerwatywa jest tu tylko elementem głębszych
          problemów z libido. Ty jesteś znakomicie dysponowana seksualnie, natomiast
          partnera boli głowa albo szkodzi szklaneczka czegoś mocniejszego albo jeszcze
          coś - ostatnio przeszkadza mu prezerwatywa:)
        • zwiirek Re: Prezerwatywa aseksualna? 14.12.05, 14:58
          1. Piszesz, ze partner jest niesmialy i niedoswiadczony.
          2. Ze sie bardzo podnieca i w momencie zakladania prazerwatywy mieknie.

          Obydwa te stwierdzenia gdzies sie zazebiaja i to bardzo mocno:

          Jesli jest tak jak piszesz to brakuje mu pewnosci, stresuje sie czy bedzie w
          stanie odbyc z Toba satysfakcjonujacy obie strony stosunek. Najprawdopodobniej
          jest zestresowany, bo niedosc, ze musi zalozyc gumke - co po kilku nieudanych
          probach jest pewnie coraz trudniejsze - to jeszcze pozniej musi sie z Toba w tej
          gumce kochac i... no wlasnie, nie wiem jakie masz wymagania ale prawdopodobnie
          Twoje domaganie sie seksu tylko wprowadza dodatkowe napiecie.
          Jesli piszesz, ze go rozumiesz bo dla Ciebie prezerwatywa tez jest be to zaloz,
          ze sie mylisz i ze go nie rozumiesz.
          W przypadku bardzo silnego podniecenia zalozenie prezerwatywy moze byc jeszcze
          trudniejsze, poniewaz emocje potrafia nagle opadnac - raz mi sie to zdazylo wiec
          wiem co mowie.


          Moja rada.
          Jesli jestes taka otwarta i chetna do wspolpracy jak piszesz to zaproponuj
          chlopakowi prosta zabawe:
          - idziecie do lozka z zalozeniem, ze seksu nie bedzie, ze tylko sie soba pobawicie
          - jak dostanie wzwodu to pobaw sie jego czlonkiem, popiesc go
          - no i przystapcie do zakladania gumki, jesli wam nie wyjdzie to posmiejcie sie
          i powtorzcie jeszcze raz; jesli w trakcie zakladania, albo po, bedzie mial
          problemy z erekcja to poobciagaj mu troche albo posmyraj po jajkach
          - jak sie uda to powtorzcie takie cos jeszcze kilka razy, w atmosferze
          spokojnej, komfortowej i przy Twoim pelnym zrozumieniu. Jesli chcesz, zeby cos z
          tego bylo to on musi Ci zaufac a jesli masz tylko wymagania to na zaufanie
          liczyc nie mozesz.
          - taka zabawa moze wam zajac 15 minut a moze 3 godziny, wazne zeby byla fajna i
          przyjemna

          Wiem, ze takie zabawy bez rozladowania napiecia moga byc w jakis sposob
          uciazliwe, ale skoro nie jestes sklonna do kompromisow to chociaz badz sklonna
          do niewielkiego, minimalnego wysilku.
        • borisvallejo Re: Prezerwatywa aseksualna? 14.12.05, 15:57
          Uzupełniłaś swoją wypowiedż kilkoma detalami :

          rozmiar koszulki - popatrzcie dobrze (jest tego trochę o różnych parametrach
          rozmiaru (dlugość, obwód, koloru, smaku, kształtu, z żelami i bez, dla
          alergików itp)

          "już przy zakładaniu zauważam tę miękkość" - być może Wacuś już na samą myśl a
          tym bardziej widok koszulki traci "rezon". Stres i obawa przed kompromitacją to
          środki zmiękczające

          "A mnie śmiech pusty ogarnia, bo to takie .... kobiece" - pewnie że to dziwaczne
          tym bardziej, że ma charkter chroniczny. Tylko nie śmiej mu się w nos. Nic tak
          nie zabija mężczyzny w mężczyżnie jak kpina.

          Koszulki w swej istocie, wyglądzie zawsze mnie śmieszyły (przed i po) - Wacek w
          berecie z dzyndzelkiem na głowie jest zabawny - jak każdy facet.
          Może coś na rozlużnienie atmosfery ? Jak się uda pierwszy raz jego synapsy
          powinny zapamietać tę "ścieżke dostępu" do "radosnej twardości bytu".

          W rzeczy samej, masz prawo oczekiwać koszulki - Twój partner musi się
          dostosować, ty zaś w obliczu tego że nie ma dużego doświadczenia możesz to
          wykreować z obustronną korzyścią - seks, z tym że dla niego podwójną nauczy się
          czegoś nowego.
          Myślę, że trakcie rozmowy ucieka na księżyc nie dlatego że nie akceptuje seksu
          w koszulce lecz dlatego, że nie potrafi się nimi posługiwać. To dla niego
          niewygodny temat bo świadczy o jego słabości "słabizny".
          Swoją drogą podziwiam Cię za cierpliwość i brak bezwzględności. Jedno "ale"
          - czy to co nazywasz kompromisem jest nim w rzeczy samej ? Myślę, że to kwestia
          "nazwania" i nie ma sensu tego roztrząsać.

          Na koniec drobna uwaga : rozumiem, że koszulka jest dla Ciebie niezbędna tylko
          i wyłącznie na czas tzw. penetracji. Nie chcę "włazić w buciorach" do waszej
          alkowy ale myślę że seks to nie tylko penetracja i całkowite zespolenie.
          Na imprezę można przyjść rozebranym lub ubranym, w trakcie można się ubierać,
          rozbierać, przebierać, można ją zakończyć z poplamioną malibu z mlekiem
          koszulką bądż do tego nie dopuścić (w taki czy inny sposób). Wśród tych
          permutacji i kombinacji wariantów jest miejsce na klasyczny wyscig w koszulce
          lidera -nie wiedzieć kiedy ona się pojawiła - z premią górska - na szczycie.
          Trochę to brzmi idiotycznie, ale to z lekka niezręczne wdawać się w szczegóły
          techniczne ...
          • literka1 Prezerwatywa beeee? 14.12.05, 20:06
            Dziękuję miłym Panom za wypowiedzi,
            jesteście wspaniali :-)
            Zwirrku,
            Ja nie domagam się „tego” seksu, dla mnie sam stosunek nie jest aż tak istotny.
            Więc to nie ja wprowadzam dodatkowe napięcie. On to wie i wie, że mogłabym bez
            stosunku się obyć, to on tego chce,
            bo tylko w ten sposób może mieć wytrysk, inne sposoby jakoś na niego nie
            działają, nie są na tyle skuteczne, choć bardzo się staram.
            > emocje potrafia nagle opadnac - raz mi sie to zdazylo wiec wiem co mowie.<
            Tak, wiem, zdziwiło mnie jednak, kiedy jako powód tego opadnięcia powiedział,
            że pomyślał o ... pracy. Mam wrażenie, że powód jest głębszy,
            być może jeszcze przez niego samego niesprecyzowany i nieuświadamiany.
            Dziękuję Ci za rady, skorzystam :-)
            Jestem dużą dziewczynką, nie gonię za orgazmem, lubię zabawę,
            nie musi być seksu, jeśli będzie miał wzwód, a założenie koszulki nie wyjdzie
            mogłabym albo się z tego ... pośmiać, jak piszesz, albo próbować dalej. Piszę
            jednak o sobie, co ja bym mogła, on traktuje to poważniej.
            Mam wrażenie, że stosunek implikuje jego męskość.
            >jesli w trakcie zakladania, albo po, bedzie mial
            problemy z erekcja to poobciagaj mu troche albo posmyraj po jajkach<
            Próbowałam różnych sposobów, mój partner nie współpracuje,
            jak mu to pierwsze podniecenie przejdzie to się ... zamyka i ... zmyka.

            >Jesli chcesz, zeby cos z tego bylo to on musi Ci zaufac a jesli masz tylko
            wymagania to na zaufanie liczyc nie mozesz.<

            Dzięki za te słowa, to prawda, że on musi mi zaufać,
            moje wymagania, jak sam zapewne zauważyłeś, nie są wygórowane,
            dla mnie bliskość, seks to przyjemność bez pisania scenariuszy.
            Ale to zaufanie, o którym piszesz, ma sens.
            On jest ode mnie młodszy 6 lat.
            Ja w kwiecie wieku ... seksualnym, ale już z przeszłością, on ... nigdy z
            kobietą na co dzień nie był (nie mieszkał). Taki współczesny typ
            zaabsorbowanego pracą faceta, który ... chce od czasu do czasu się pokochać,
            sprawdzić się, a potem wrócić do swoich „zabawek”,
            czyli głównie praca plus jakieś pasje, dla mnie często niezrozumiałe, ha ha.

            >takie zabawy bez rozladowania napiecia moga byc w jakis sposob
            uciazliwe, ale skoro nie jestes sklonna do kompromisow to chociaz badz sklonna
            do niewielkiego, minimalnego wysilku.<
            Jestem skłonna do tego „wysiłku”, jak zauważyłeś.:-)
            Problem w tym, że do tańca trzeba dwojga.
            Bardzo Ci dziękuję za mądry i pouczający wpis :-)

            Do Borisvallejo,
            dzięki, troszkę skrępowana w aptece jestem,
            ale jak ostatnio pytałam o rozmiary, to pani mgr. nieco się zdziwiła,
            może Durex nie robi rozmiarowych (tylko o Durex pytam, może to błąd)
            > być może Wacuś już na samą myśl a
            tym bardziej widok koszulki traci "rezon". <
            I tu możesz mieć rację, to może działać jak swoista płachta na byka,
            he, właściwie wprost przeciwnie.
            Widzi prezerwatywę i ... the end.
            To może mało istotne, ale powiedziałam mu kiedyś,
            że to ja ...jestem odpowiedzialna za prezerwatywy,
            ostatnio sam miał ze sobą jakąś,
            inną niż Durex, może powinnam pozwolić nam z niej skorzystać,
            szkoda tylko, że powiedział mi o niej, jak już przestał mieć ochotę na seks.
            ;-)

            >Myślę, że trakcie rozmowy ucieka na księżyc nie dlatego że nie akceptuje
            seksu w koszulce lecz dlatego, że nie potrafi się nimi posługiwać. To dla
            niego niewygodny temat bo świadczy o jego słabości "słabizny".<

            Coś w tym jest, a może trafiłeś w sedno,
            ale czy ja seksuolog albo psychoterapeuta jestem?
            Ja tylko gdybam, ale chciałabym pomóc nam, jemu i sobie,
            każde z nas ciągnie za sobą jakiś bagaż doświadczeń, seksualnych też,
            w tym wątku koncentruję się na technice, świadoma, że to tylko powierzchnia,
            ale bez techniki to do głębi też trudniej się dostać.
            Wiem, że nic nie wiem.

            > myślę że seks to nie tylko penetracja i całkowite zespolenie. <

            Dobrze myślisz, przynajmniej ja tak to postrzegam.
            Serdeczne dzięki :-)
            • borisvallejo Re: Prezerwatywa beeee? 15.12.05, 02:36
              Ja również nie jestem psychoanalitykiem, ale myślę że w związku pomiędzy
              dwojgiem ludzi jest coś zbieżnego z takową profesją - chęć wsparcia i pomocy
              (przynajmniej w założeniu).
              Ty masz trudniejsze zadanie : brak takiej wiedzy i emocje.
              Jakkolwiek podpisuję się pod wypowiedzią Zwirka to jednak chciałbym zwrócić
              uwagę na pewne niebezpieczeństwo : zabawa zabawą i bardzo dobrze, ale taka
              korekta zachowań może wzbudzić jego nieufność. To, że ma problem i o tym wie
              nie oznacza, że chce aby traktowano go w sposób szczególny jak chorego /
              ułomnego. Twój Pan jest wrażliwy, od pewnego momentu zamkniety w sobie i
              młodszy (Jesteś dla niego wyzwaniem, któremu nie może sprostać ? Nie wiem.)
              Takiej manipulacji, jakkolwiek chwalebnej w intencjach, Twój Pan nie
              może "czytać" tym bardziej że dostrzegam w tym pewną sprzeczność - bowiem jak
              można zakładać, że idziecie do łózka ale bez seksu (nie myślę tu absolutnie
              o "pełnym" seksie), po czym po jakimś czasie walczyć z przestrzenią pomiędzy
              Wackiem a koszulką.
              Oczywiście powyższe to tylko jedna z opcji - wcale tak nie musi być. Nie mniej
              jednak warto wziąć to pod uwagę.

              Kolejny twój ostatni mail uzupełnia przedstawiony wcześniej obraz. Stąd moja
              refleksja.
              Czy aby nie podchodzisz zbyt technicznie do sprawy ? Skoro twoja technika nie
              zdaje egzaminu, a odnoszę wrażenie że dysponujesz co najmniej "przyzwoitym" :-)
              arsenałem, to może : w tym arsenale jest kilka niewypałów bądż lekko
              rozkalibrowanej broni. Niewypały zutylizować a broń oczyścić i wykalibrować.
              Nie wiem jak to się dzieje dokładnie i nie chcę wchodzić w detale, ale pozornie
              te same pieszczoty Pani X sprawiały że wariowałem, natomiast to samo w wykonaniu
              Pani Y nie robiło na mnie większego wrażenia i musiałem prowokować (z radością)
              nowe sytuacje.
              Sama napisałaś : seks to przyjemność bez pisania scenariuszy. Sama sobie
              odpowiadasz na pytanie ... Scenariusz to próba uporządkowania, zaplanowania
              takiego a nie innego działania. To nic innego jak technika. Technika to
              procedura i pośpiech. Masz wymagania OK ale może zbyt się śpieszysz. Nie śpiesz
              się - dosłownie i w przenośni, ale też nie daj swemu Panu zasnąć (dosłownie).

              Pozdrowienia





    • sagittka Re: Prezerwatywa aseksualna? 14.12.05, 20:15
      Widziałam gdzieś takie większe kondomy firmy Contex rozmiar XXL.
      Nic więcej nie mogę jednak o nich powiedzieć, bo nie stosowałam.
      • shilla01 Re: Prezerwatywa aseksualna? 14.12.05, 21:36
        chcialabym tylko sprostować , ze to co napisałam o tym, ze warto sie zastanowić
        czy w tym przypadku zwiazek ma sens,było bardzo okrojoną wersją tego co na ten
        temat myślę. A myslę o przyszłości bo wiem jak się takie związki kończą. Nie
        jestem osobą która ucieka po pierwszym nieporozumieniu, wręcz przeciwnie nie
        poddaje się tylko walczę. Jednak dla mnie wszystko bylo w tym przypadku
        oczywiste. Kompromis w związku jest rzeczą bajważniejszą, bez tego zawsze
        przynajmniej jedna strona jest niezadowolona. NAwet jesli jest to
        niezobowiazujący związek. Teraz jednak widzę , że w przeciwieństwie do swijego
        partnera jednak trochę się starasz. Ale mimo wszystko konieczna jest POWAZNA
        rozmowa. Bez niej nie macie najmniejszych szans na porozumienie. Musisz mu
        powiedziec , że zalezy ci na tym , żebyście zabezpeczali sie wlasnie w taki
        sposob, poniewaz .... ( tu już wstaw swoje mysli ) , ale widzisz , że jemu to
        niezbyt odpowiada. Poproś go aby wyznał ci co on czuje w zwiazku z tym,
        dalczego tak sie dzieje itd.. Myslę , że ulży wam obojgu , a byc może on
        własnie czeka na tą rozmowę. Może jego niechęć do prezerwatywy to nie jest
        tylko i wyłącznie wygodnictwo. Może faktycznie jest dla niego aseksualna??
        POROZMAWIAJ Z NIM . koniecznie !! Bez tego nadal bedziesz sie zadreczac, a jemu
        pewnie tez nie jest z tym łatwo.
        • loppe Re: Prezerwatywa aseksualna? 14.12.05, 21:53
          Tu raczej nie chodzi o prezerwatywę...
          Zgodnie z powiedzeniem "Złej baletnicy wadzi nawet rąbek u spódnicy" (chodzi o
          partnera oczywiście...).
    • anais_nin666 Re: Prezerwatywa aseksualna? 14.12.05, 22:34
      Odpowiadając na tytuł wątku - przerwatywa jest bardzo seksualna (dla mnie) .
      Penis w płaszczyku piekny.
      Seks gdy penis w przyodziewku - świetny.
      Prezerwatywy o smaku czekoladowym firmy Durex - pyszne.
      • loppe Re: Prezerwatywa aseksualna? 14.12.05, 22:43
        Planuję skosztować tej czekoladki durex jak tak;)
    • loppe Re: Prezerwatywa aseksualna? 15.12.05, 19:15
      A wracając do pytania z tytułu wątku. Zauważyłem że niektóre panie nie
      preferują robienia użytku z prezerwatywy (nie sądzę żeby czuły samą ejakulację
      (?) i tak wysoko sobie ceniąc to doznanie optowały przeciw prezerwatywie, więc
      chyba chodziłoby o niemiły dotyk plastiku?), natomiast ja nie mogę nic złego
      powiedzieć o stosunku męzczyzn do niej, z jednym wyjątkiem - kiedyś oglądałem w
      nocy jakies rozmowy w tv i tam jakis facio mówił: "the momement of
      penetration", powtórzył kilkakrotnie że to jest własnie czas kiedy condom
      dotkliwie mu nie sprzyja, "he feels just nothing". Natomiast - on a positive
      note - facio nie zgłaszał problemów z obecnością condoma w całej późniejszej
      fazie zbliżenia, ponieważ "the friction" jest tak czy inaczej wystarczająca.
      • anais_nin666 Re: Prezerwatywa aseksualna? 15.12.05, 19:48
        Wytrysk drogi Loppe czuć i jest to faktycznie miłe doznanie.
        Niechęc do prezerwatyw mają głównie panowie - tak wynika z moich doświadczeń.
        • loppe Re: Prezerwatywa aseksualna? 15.12.05, 19:57
          Rewelacja.
          • anais_nin666 Re: Prezerwatywa aseksualna? 15.12.05, 20:01
            Co jest rewelacją?
            • loppe Re: Prezerwatywa aseksualna? 15.12.05, 20:05
              wg mnie (?) (i Sagitka podobnie relacjonuje)nie mozna chyba odczuć wytrysku w
              samej głębinie, no chyba że spotykaja sie niezwykle czuła tkanka oraz/ew. lub
              młodzieżowego cisnienia (min. 1 metr zasięgu - taka SIŁA wyrzutu) wytrysk
              • sagittka Re: Prezerwatywa aseksualna? 15.12.05, 20:12
                loppe napisał:
                > wg mnie (?) (i Sagitka podobnie relacjonuje)nie mozna chyba odczuć wytrysku w
                > samej głębinie,

                Ja własnie napisałam, ze mozna odczuć :)
                • loppe Re: Prezerwatywa aseksualna? 15.12.05, 20:15
                  A to pardon - moja nadinterpretacja, ponieważ zaakcentowałaś że gdy niegłęboko
                  to odczucie jest wyraźne (Nota bene - natura sprawia że robimy to najgłębiej
                  jak się da, przynajmniej tak się staramy:))
              • anais_nin666 Re: Prezerwatywa aseksualna? 15.12.05, 20:13
                Loppe bywasz kobietą? Jeśli nie to uwierz na słowo, że czuć wlewającą się
                spermę:) A jesli Twe założenie, że w głębinach to nie jest możlwe przyjmij, że
                nie zawsze spuszczenie kończy się az tak głęboko. Są różne pozycje, różne
                preferencje:)
                • loppe Re: Prezerwatywa aseksualna? 15.12.05, 20:20
                  Co do głebokości mogę tylko powtórzyć, że natura popycha nas np. do popychania
                  waszych nóżek jak najwyżej żeby było jak najgłębiej; pchnięcia w fazie
                  wieńczącej dzieło są najgłębsze (a - między nami mówiąc - człon najdłuższy:) i
                  nic dziwnego że własnie w tych ostatnich sekundach zdarzało się że nawet
                  najgłębsza partnerka nie mogła sprostać zasięgowi
                  • anais_nin666 Re: Prezerwatywa aseksualna? 15.12.05, 21:11
                    Ale są tez pozycje gdy ten zasięg mniejszy i wówczas nie dośc, że partnerka może
                    sprostać to jeszcze czuje w sobie wytrysk:)
      • sagittka Re: Prezerwatywa aseksualna? 15.12.05, 19:57
        loppe napisał:
        > A wracając do pytania z tytułu wątku. Zauważyłem że niektóre panie nie
        > preferują robienia użytku z prezerwatywy (nie sądzę żeby czuły samą
        ejakulację
        > (?) i tak wysoko sobie ceniąc to doznanie optowały przeciw prezerwatywie,
        więc
        > chyba chodziłoby o niemiły dotyk plastiku?), natomiast ja nie mogę nic złego
        > powiedzieć o stosunku męzczyzn do niej

        1. Też uważam, że prezerwatywa zmienia doznania i to zauważalnie, także dla
        kobiety.
        2. Mężczyźni bardziej odczuwają różnicę, bo inaczej czują dotyk.
        3. Wytrysk czuć, zwłaszcza jeśli ma miejsce niezbyt głęboko i jest uczucie
        przyjemne.


        • literka1 Re: Prezerwatywa aseksualna? 15.12.05, 19:59
          Witam,
          Borisvallejo:-)
          zdaję sobie sprawę z tego, że korekta moich zachowań może wzbudzić u partnera
          nieufność i rzeczywiście może on się poczuć jak „chory”.
          I zamknie się jeszcze mocniej niż dotąd, a nawet może po prostu zakończyć naszą
          znajomość... czyli uciec. Uznając być może, bo tak wygodniej, że problem nie
          leży po jego stronie. Jestem tego świadoma.
          Mam nadzieję, że uda mi się umiejętnie z nim postępować.
          Spróbuję przede wszystkim przekonać go do bardziej regularnych i nieco
          częstszych spotkań, szczególnie podczas weekendów, kiedy sprawy zawodowe tak
          nas nie absorbują.
          Czy nie sądzisz, że taka większa częstotliwość i regularność spotkań jest w tym
          przypadku wskazana? Widzę i czuję, że kiedy już uda mu się wygospodarować czas
          dla mnie to jest okrutnie nakręcony.
          Moim zdaniem to nie jest dobrze, bo spotkanie ze mną traktuje chyba w
          kategoriach zadania do wykonania. Stąd frustracja, kiedy coś nie wyjdzie.
          Gdybyśmy spotykali się regularnie i więcej spędzali ze sobą czasu
          to wiedziałby, że nic nie musi, że owszem możemy się pokochać, ale nie jest to
          niezbędnym elementem spotkania, że jak nie teraz to za parę godzin, jak nie
          dziś, to jutro.
          Na początku naszej znajomości zarzucałam mu (niby żartem),
          że spotkanie ze mną traktuje jak „wizytę w agencji towarzyskiej”,
          ale nic na to nie poradzę, że tak się czułam, a może nadal tak to odbieram.
          Ja również mam mnóstwo pracy, ale jestem gotowa poświęcić dużo,
          aby mieć satysfakcjonujący, również seksualnie, związek.
          Czy on jest gotowy do takich poświęceń? Mam nadzieję się przekonać.
          I nie będę stawiać sprawy na ostrzu noża, stopniowo spróbuję go przekonywać do
          częstszych spotkań. Co z tego wyjdzie? Czas pokaże.

          >Czy aby nie podchodzisz zbyt technicznie do sprawy ?<
          Nie sądzę.
          >Niewypały zutylizować a broń oczyścić i wykalibrować.<
          Sorki, ale nie wiem, co masz na myśli, możesz mi to wyjaśnić?
          Robię z partnerem to, co on lubi, a nawet w trakcie pytam go, czy tego akurat w
          danym momencie chce. Aczkolwiek sama czuję wystarczająco dużo, taka już
          empatyczna jestem :-)

          Wiesz, gdy napisałeś o tym, że jest różnica między robieniem tego samego przez
          panią Y i przez panią X, to pomyślałam, że mój partner też na to wpadnie i ...
          uzna, że nie jestem odpowiednią dla niego partnerką, skoro ma problem ze
          stosunkiem w koszulce.
          Trudno, pogodzę się z tym, ale taki kierunek myślenia nie uważam za
          właściwy, - według mnie - to przejaw egoizmu i wygodnictwa.
          Na zasadzie: to nie ja mam problem, to partnerka nie ta.

          > Masz wymagania OK ale może zbyt się śpieszysz.<
          Nie mam wygórowanych wymagań i wcale się nie śpieszę.
          A tak apropo’s zapytam Cię o pewną kwestię:
          uważam, że w seksie nie można być egoistą, ale nauczyłam się z czasem
          artykułować swoje potrzeby. Nie jest dla mnie problemem, kiedy mężczyzna ma
          orgazm, a ja nie. Bo nie muszę, jest mi dobrze i bez tego. Ale jeśli mężczyzna
          wytrysku mieć nie może, to czy „egoistycznie” jest zaproponować zajęcie się
          moim ciałem, tak jak lubię.
          Właśnie, kiedy ostatnio z moim partnerem tak wyszło jak wyszło,
          powiedziałam po przerwie, abyśmy spróbowali raz jeszcze,
          nie zgodził się, ale napomknęłam, że może ja miałabym z tego przyjemność. Też
          się nie zgodził.
          Przyznam, że nie poczułam się komfortowo.
          Jak to odbierasz? Czy nie powinnam tego proponować?
          Nie wiem, mam mieszane uczucia.

          Sagitko,
          dzięki, ale to chyba nie rozmiar jest tu decydujący.

          Shillo01
          Masz rację, że ja się staram.
          Czy poważna rozmowa pomoże? Widzisz, on mentalnie troszkę ode mnie odbiega.
          Pisałam, że jest młodszy, doświadczenia niezbyt bogate, a najważniejsze, że
          nigdy z żadną kobietą nie był na co dzień.
          Był kiedyś zaręczony, ale dziewczyna go zostawiła, może ma uraz,
          bo potem „ładował się” w krótkotrwałe związki.
          Dziękuję, masz rację, że powinnam z nim szczerze porozmawiać,
          nie chcę jednak wywierać na niego presji,
          ja mam łatwość w artykułowaniu tego, co czuję,
          widzę, że jemy jest trudniej, ma chyba wyćwiczony mechanizm zaprzeczeń,
          ślizga się po powierzchni, boi się wejść w siebie głębiej,
          najłatwiej mu posługiwać się kategoriami „białe-czarne”.
          Notabene mam świetnego kolegę psychoterapeutę,
          o którym wspominałam mojemu partnerowi uznając,
          że mógłby mu pomóc w kwestii nieśmiałości.
          Zignorował tę propozycję.

          Loppe:-)
          to rzeczywiście nie jest takie proste.
          Dzięki.

          Anais nin666:-)
          Fajnie to określiłaś,
          też uważam, że jak się chce to można nawet z takich niby przeszkód,
          stworzyć coś fantastycznego, zabawnego.
          Patrzymy na coś tak, jak chcemy to postrzegać.
          Jak zmienia się nasze postrzeganie, zmienia się odczuwanie.
          Dzięki, smakowych prezerwatyw jeszcze nie próbowałam,
          ale wszystko przede mną.
          Przy okazji wspomnę, że masz fantastyczną sygnaturkę, super :-)
          Pozdrawiam.
          Literka

          • borisvallejo Re: Prezerwatywa aseksualna? 17.12.05, 01:16
            Twój pomysł częstszych spotkań jest doskonały. Uzyskacie większą wiedzę o
            sobie, zweryfikujecie się wzajemnie ...

            "A tak apropo’s zapytam Cię o pewną kwestię: ....Nie wiem, mam mieszane
            uczucia."

            Ja bym zachował się inaczej. Ale czy to przypadkiem nie kolejny skutek
            niepowodzenia z koszulką ?
            Czy powinnaś to proponować ? W ogromnym uproszczeniu : myślę, że nie.
            Mimo "koszulkowej traumy" powinien sam wyjść z jakąkolwiek inicjatywą
            świadczącą przynajmniej o jakiejkolwiek atencji w Twoim kierunku.

            Po twojej ostatniej wiadomości zmienia się nieco moja optyka, a zatem konkluzja:
            to, co "czytam" w Twojej ostatniej wypowiedzi to odzwierciedlenie choroby
            cywilizayjnej drążącej coraz więcej ludzi. Wszystko ma swoje miejsce , czas,
            wszystko zaplanowane, ułożone, plan do wykonania - nawet ta norma weekendowa
            (to taki "american style", "keep smiling", "the best f... the rest" ?) i
            szybko, szybko żeby zdążyć (stąd moja uwaga dot pośpiechu).
            Ja mam inny stosunek to życia (przynajmniej staram się - to nie znaczy
            bynajmniej , że jestem nieuporządkowany), czego wyrazem jest fakt, że to, co
            was łączy nazwałbym pewnego rodzaju raczej "układem" (nawiązania do agencji
            towarzyskiej, dostrzegam niewiele więcej niż seks w waszych relacjach), a nie
            związkiem (nota bene nieprzyszłościowym). Nie neguję tego absolutnie (bez
            względu na to, czy to przejaw zwariowanych realiów dnia powszedniego czy nie -
            tak już jest). Nie rozumiem więc dlaczego trwasz (trwacie) w tym układzie
            skoro, tyle, przede wszystkim Ciebie, to kosztuje ? Nie akcentujesz, nie
            wspominasz tego co Was łączy poza seksem , mniemam zatem że to nie dość ważne
            dla Ciebie. Seks z kolei to coś, co Was zaczęlo dzielić ...
            Ten układ wydawał się być wygodny - dla Was obojga - ale tylko do pewnego
            momentu. Zmieniłaś w międzyczasie zasady gry. To w imię Twojego, z różnych
            względów jak najbardziej uzasadnionego, interesu.
            W takich realiach nie wiem czy jest sens "rozmawiać" z Wackiem (stąd komentarz,
            ze podchodzisz zbyt technicznie do zagadnienia), rozmawiaj ze swoim partnerem
            i "wbij mu do głowy" swoje uzasadnione oczekiwania. Zaasymiluje wiedzę i
            argumenty czy nie, to miara, wg mnie, jego dojrzałości i empatii. Jeśli
            przyjmie do wiadomości zasadność Twoich argumentów pozostaje kwestia jak
            przetłumaczy to Wackowi. Ale czy jest sens skoro "związek" nie jest
            przyszłościowy, może tak, może nie, może jutro, może są w lesie ?
            Przepraszam, ale podglądnąłem treść adresowaną do Shillo01.
            Jeśli już proponujesz mu terapeutę to nie faceta i to na dodatek kolegę ...

            Pozdrawiam







        • loppe Re: Prezerwatywa aseksualna? 15.12.05, 20:08
          1. Też uważam, że prezerwatywa zmienia doznania i to zauważalnie, także dla
          kobiety.
          2. Mężczyźni bardziej odczuwają różnicę, bo inaczej czują dotyk.
          3. Wytrysk czuć, zwłaszcza jeśli ma miejsce niezbyt głęboko i jest uczucie
          przyjemne.

          Osobiście jest mi jednako - w i bez - pod względem doznań, I mean są one owszem
          różne lecz jednako piękne
    • hawwah22 mam podobny "problem"... 19.12.05, 11:46
      Witaj!
      Mam podobny problem tylko troche inna sytuacja, bo zwiazek moze byc
      przyszlosciowy, jestesmy razem juz albo dopiero? rok i raczej chcemy byc razem
      dalej ze soba.. noi On jest niecaly rok starszy ode mnie
      Poza tym nie wymiguje sie bolami glowy itd, ale probelm podobny, na sam widok
      gumki "mieknie"...
      A ja potrzebuje seksu mimo ze mi sie kiedys wydawalo ze nie ;)
      Pieszczoty sa super, ale zawsze na nich sie konczy.
      Wydaje mi sie ze u mnie to jest problem taki ze On sie poprostu boi, denerwuje
      A boi sie ciazy, boi sie ze nie sprosta zadaniu??
      Noi jest prawiczkiem, a ja juz nie jestem dziewica i moze tez sie porownuje:
      jak ja wypadne na tle jej eks ?
      Nie wiem, to moje domysly, rozmawialismy o tym, stwierdzil, ze chce seksu, ale
      jednoczesnie jakby nie chcial tzn. mowi ze chce ale nic w tej kwestii nie robi,
      a pigulek tez nie bede na razie brala, bo nie jestesmy az jeszcze tak
      zaawansowani zebym je brala zreszta nie mam tej pewnosci ze jak wezme to cos
      sie zmieni, noi o tym tez rozmwialismy, tlumaczylam ze narazie jak juz
      kubraczek musi byc...
      A spotykamy sie bardzo czesto choc razem jeszcze nie mieszkamy spedzamy duzo
      czasu ze soba
      I w sumie nie wiem co robic ale chyba poprostu narazie nic, czekac na rozwoj
      wydarzen, juz rozmawialismy, wszystko w sumie ustalilismy, a naciskac nie moge
      i zreszta nie chce, tylko jak dlugo jeszcze mam czekac ?
      Literko podziwiam Cie za Twoja madrosc taka zyciowa, nie poddajesz sie,
      walczysz, starasz sie, itd.Duzo kobiet dalo by sobie juz spokoj...
      Ja narazie czekam.. w sumie nie wiem na co i nie wiem czy sie doczekam ale
      staram sie uzbroic w cierpliwosc i czekam, teraz Jego ruch... choc watpie i
      jakos tego nie widze kiedy On ten ruch wykona? narazie jest po staremu i nic
      sie nie zmienia... cierpliwosci
      • literka1 Re: mam podobny "problem"... 19.12.05, 22:04
        Witam,
        dziękuję Hawwach 22 i Borisvallejo za wypowiedzi.

        Borisvallejo:-)
        jestem przekonana, że pomysł częstszych spotkań ma sens,
        ale też nie chcę być ciągle w roli nalegającej, inicjującej.
        Owszem, mogę na jakiś czas schować swoją dumę,
        ale nie wiem na ile mi cierpliwości wystarczy.
        Mam bowiem obawy, że kilka odmów z jego strony,
        a to możliwe (sprawdzałam) może mnie całkowicie zniechęcić.

        >Mimo "koszulkowej traumy" powinien sam wyjść z jakąkolwiek inicjatywą
        świadczącą przynajmniej o jakiejkolwiek atencji w Twoim kierunku.<

        Wiem, problem w tym, że on się może z tej traumy nie podnieść, jak mu ręki nie
        podam, więc podaję... zobaczymy, czy skorzysta.

        >Nie rozumiem więc dlaczego trwasz (trwacie) w tym układzie
        skoro, tyle, przede wszystkim Ciebie, to kosztuje ?<

        Masz rację, że można to określić układem. Mnie to na początku odpowiadało.
        Widząc, że mój partner również woli znajomość bez zobowiązań, zaakceptowałam
        to. Ale to się tylko tak łatwo mówi, każda znajomość, jeśli w grę wchodzi seks,
        rodzi zobowiązania.
        Zrozumiałam, że jednak chciałabym, aby łączyło nas coś więcej, ale na to trzeba
        czasu i dobrej woli dwóch stron, ja chcę, stąd moje propozycje częstszych i
        weekendowych spotkań.

        > rozmawiaj ze swoim partnerem i "wbij mu do głowy" swoje uzasadnione
        oczekiwania. <

        Owszem, staram się rozmawiać.
        Ale czy jest sens - jak sam pytasz - skoro związek nie jest przyszłościowy?
        Problem w tym, że on może stać się przyszłościowy, ja tego nie wykluczam, teraz
        piłka jest po jego stronie.

        Hawwah22 :-)

        > na sam widok gumki "mieknie"... <
        > problem taki ze On sie poprostu boi, denerwuje. A boi sie ciazy, boi sie ze
        nie sprosta zadaniu?? <

        Tu chyba wychodzi jego brak doświadczeń plus ten lęk (poczucie
        odpowiedzialności za ewentualną ciąże).
        On czuje podwójną presję:
        ma się sprawdzić jako mężczyzna,
        ma się sprawdzić, jako „operator” gumki, pilnować, aby się nie zsunęła etc.
        Jeśli dla Ciebie sam stosunek jest ważny, to trudno żebyś z niego rezygnowała,
        a z drugiej strony niedobrze byłoby, abyś wywierała na partnera presję, bo to
        jeszcze bardziej go zestresuje i w konsekwencji „zmiękczy” jak sądzę.
        Doprawdy trudno mi coś radzić, skoro sama ze swoim partnerem jeszcze sobie nie
        poradziłam.
        Może gdyby mój związek był przyszłościowy, to zastanowiłabym się jednak
        nad „własnym” zabezpieczeniem.
        Może powinnaś z nim o tym porozmawiać, wysondować go,
        czy gdybyś sama się zabezpieczała i mógłby bez stresu kochać się,
        czy to zapewniłoby mu komfort stosunku? Jak on to postrzega?
        Co nie znaczy, że masz to zrobić. Ale jego opinię warto poznać.
        Nie wiem, czy kiedykolwiek mieliście stosunek bez gumki (albo wtedy, kiedy
        czułaś się „pewnie”, albo kiedy wytrysk był na zewnątrz).
        Bo jeśli bez gumki jest ok., to problem tkwi przede wszystkim w gumce i lęku
        przed właściwym (pewnym) jej użyciem. A to kwestia doświadczenia i techniki.

        Twój partner dopiero się uczy seksu (stosunku),
        może potrzebuje więcej czasu, ale ...ćwiczenie czyni mistrza,
        więc powinien ćwiczyć,
        jeśli Ci na nim zależy musisz być cierpliwa, ale też konsekwentna.
        On też musi się starać, jeśli mu zależy.
        Trzymaj się.
        Pozdrawiam.



        • hawwah22 Re: mam podobny "problem"... 28.12.05, 17:15
          Literko dziekuje za odpowiedz :)
          Jak tam u Ciebie sie uklada ?? Mam nadzieje, ze tylko lepiej :)
          U mnie narazie zastoj, pochlonely Nas codzienne zajecia, moze to i dobrze,
          dalam troche na wstrzymanie sobie, nie naciskam, nie ma presji, jest luz.
          Rozmawialam tez o tych pigulkach noi stwierdzil ze wlasnie tak czulby sie
          bardziej komfortowo - ale za to ja nie, a znowu i to i to to wedlug mnie troche
          przesada - wg Niego tez...
          Zadnego stosunku nie bylo bez bo ja nie pozwole bez :P Przynajmniej narazie.
          Jest i moze przyszlosciowy zwiazek ale narazie nie chce sie truc.
          Masz racje moze powinnam troche inaczej do tego podejsc i w ogole
          Pomyslimy jeszcze o tym teraz bedziemy mieli mala probe przed Nami niebawem
          Dzieki za wszelkie wskazowki napewno sie zastosuje i zastanowie nad nimi
          a jednoczesnie zycze powodzenia u Ciebie :)
          Pozdrawiam
    • jatzek30 Re: Prezerwatywa aseksualna? 28.12.05, 19:58
      az dziwne ze troche lateksu taki problem robi. Mi prezerwatywa nie przeszkadza,
      fajnie sie je zaklada, a jak czyni to druga strona i np. przy okazji ustami hmmm
      to az sie milutko robi. Ja podchodze do tego jako zupelnie najnormalniejszej
      czynnosci, tak jak do mycia zebow i nie stresuje sie tym. Aha i na sile nie daze
      zeby miec wytrysk w swojej partnerce ani tym bardziej do mitycznego
      jednoczesnego orgazmu. Ja tam wole sprawiac frajde swojej Pani, a potem sobie na
      koncu. I jest OK. Wiecej luzu w tej kwesti, a nie jakies psychologiczne
      dywagacje, bo z blachego problemu robi sie naprawde wielki problem.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka