Dodaj do ulubionych

daleko od siebie

04.02.06, 19:05
Czy tez macie czasem takie wrażenie, że zyjecie ze sobą, ale oddzielnie,
daleko od siebie? Wracacie z pracy i zajmujecie się przede wszystkim swoim
własnym odpoczynkiem i relaksem, który to odpoczynek i relaks jest jakby
oddzielny od odpoczynku i relaksu małżonka? Jedno siada przed komputerem,
drugie przed telewizorem... Wymieniacie najwyżej jakieś informacyjne zdania,
nie rozmawiacie.... albo ma miejsce monolog jednej osoby i monosylabowe
odpowiedzi drugiej... zadajecie sobie pytanie, jak to było, że kiedyś
mieliście sobie tyle do powiedzenia, że chciało wam się zwracać na siebie
uwagę..że byliści edla siebi einteresujący...?

To jest forum o seksie w małżeństwie, ale myślę, że można to przełożyc i na
to, o czym napisałam - brak BLISKOŚCI. Skąd to się bierze, jak temu zaradzić?
Obserwuj wątek
    • marciochaa Re: daleko od siebie 04.02.06, 19:48
      Masz może gg..?
    • zaza7 Re: daleko od siebie 04.02.06, 23:10
      Mam to od kilkunastu lat. Dlaczego? myslę, że moje małżeństwo to falstart. Nic
      nie było tak jak należy od samego początku. Uciekałam od rodziców i woadłam w
      pułapkę, w której tkwię od 25 lat. Przerażające i tragiczne.
    • sonner Re: daleko od siebie 04.02.06, 23:51
      Wydaje mi sie ze to własnie bliskosc i codziennosc powoduje ze brakuje bliskosci
      w zwiazku. Ale oczywiscie wszystko zalezy od tego jaki poziom prezentuja ludzie.
      Moja zona teraz oczywiscie idzie spac i nie odzywa sie do mnie juz od 3
      dni.Powod?? Sprzeczka. Jakiekolwiek proby komunikacji sa teraz bezskuteczne
      (probowalem). Nastepne 2 tygodnie mam poza warczeniem nic nie uslysze. No i do
      czego to prowadzi??
      • zaba19761 Re: daleko od siebie 05.02.06, 12:44
        U mnie czasami tez tak jest. I zgadzam się z przedmówcą, ze to codzinna
        bliskosc powoduje brak bliskości. Czasami mowie mężowi, ze mi go brakuje, a on
        na to, ze przeciez tu jest. NO wlasnie, ale przeciez nie o taką obecnosc mi
        chodzi.
        A klotnie sie u nas czasami zdarzają - tylko najczesciej to ja szybciej ide po
        rozum do glowy i probuje zalagodzic sytuacje. Mąż musi sobie kilka
        dni "Odpocząć" ode mnie. To mnie czasami zabija. Nie mamy kontaktu przez kilka
        dni - bo on nie ma na to ochoty. Jest mi wtedy przykro i zastanawiam się,
        dlaczego on nie moze choć raz pierwszy wyciągnąć ręki do zgody?
        • woman-in-love Re: daleko od siebie 06.02.06, 10:16
          podobno facet raz na jakis czas musi zniknac w swojej jaskini. Czyli zaszyc sie
          gdzies. Niektorym wchodzi to w krew, niestety.
          • kampai Re: daleko od siebie 06.02.06, 20:21
            Kobiety też się zamykają. Przynajmniej raz w miesiącu, tak na tydzień, albo
            dłużej. Taka już natura.
        • nikt52 Re: daleko od siebie 06.02.06, 16:28
          A ja myslę inaczej.
          Codzienna bliskość nie powoduje braku bliskości.
          Brak bliskości wynika wyłącznie z braku miłości i czułości codziennej
      • glamourous Re: daleko od siebie 06.02.06, 22:04
        sonner napisał:

        > Moja zona teraz oczywiscie idzie spac i nie odzywa sie do mnie juz od 3
        > dni.Powod?? Sprzeczka. Jakiekolwiek proby komunikacji sa teraz bezskuteczne
        > (probowalem). Nastepne 2 tygodnie mam poza warczeniem nic nie uslysze. No i do
        > czego to prowadzi??

        Widocznie jest zbyt pewna siebie w Waszym zwiazku. Wie, ze cokolwiek zrobi,
        jakkolwiek sie nie zachowa - i tak od niej nie odejdziesz. Zachowuje sie jakby
        trzymala Cie w garsci.
        A walnij jej piescia w stol! Zapewniam Cie ze to raczej w jej (czyli kobiecym)
        interesie lezy utrzymac rodzine w jednym kawalku, wiec przydaloby sie lekkie
        potrzasniecie jej poczuciem bezpieczenstwa. Niech wie, albo przynajmniej niech
        MYSLI, ze jako ksantypa dlugo przy sobie meza nie utrzyma!
        Kolezanka mojej mamy miala zwyczaj bijania swojego (mniejszego od niej
        gabarytami) meza parasolka po glowie za byle przewinienie. Zapytalam ja kiedys
        czemu to robi, uslyszalam "no, przeciez sie ze mna za to nie rozwiedzie!"
        Wlasnie, zbytnia pewnosc uczuc drugiej osoby budzi w ludziach wlasnie takich
        humorzastych mini-sadystow. Wniosek prosty - moze warto by ta ich zbytnia
        pewnoscia siebie zachwiac, ot chocby tak na probe...
    • anais_nin666 Re: daleko od siebie 06.02.06, 18:58
      Nie, nie mam takiego wrażenia. Na szczęscie.
      Dopóki z mężem rozmawiam, a nie wymieniam inforamcje, dopoki jest najbardziej
      pożądanym towarzystwem na wyjazd, dopóki jemu marudzę , że mam chandrę i z nim
      mam chęc iśc do kina czy wypic kieliszek koniaku to nie jest źle, nawet gdy seks
      jest w ilości dla mnie niewystarczającej.
      Zyjemy razem, ale nie tylko dla siebie. Mamy czas na znajomych. Dajemy sobie
      czas na zajecia, ktora nas zajmuja, nie staramy sie być non stop ze sobą (brr),
      ale gdy jestesmy ze soba po prostu dbamy o jakosc tego wspolnego bycia.
      A moze jest fajnie, bo to bardziej przyjazn niz kochanie...?
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka