Dodaj do ulubionych

upokorzenia meża

24.04.06, 15:21
witam wszystkich u mnie jest tak samo jak u tych kobiet co napisały listy ,
i moge dodac ze mój mąż powiedział po 13 latach ze ja go nie podniecam i juz
na niego nie dzialam , i powiem wam ze nikt tak bardzo mnie nie upokorzył jak
on , moize macie jakies rady na to bo ja nie daje rady nie moge na niego
patrzec nie spimy razem , a musze dodac ze bardzo lubi sex i napewno nie ma
nikogo , bardzo lubil sie przytulac ale teraz ja nie moge z nim spac bo mnie
strasznie upokorzyl , mysle o rozwodzie pozdrawiam ewcia!!!!
Obserwuj wątek
    • tomek_abc Re: upokorzenia meża 24.04.06, 18:35
      lata lecą i najłatwiej zrzucić swoją niemoc na kogoś
      mówiać "nie podniecasz mnie"

      Ps. nie wiem dlaczego wiekszość pisze "na pewno nikogo nie ma"


      • a.b1 Re: upokorzenia meża 25.04.06, 13:26
        usłyszałam to samo (fakt, że po 5 latach małżeństwa)i jeszcze, że nigdy go nie
        podniecałam tylko BAŁ SIĘ POWIEDZIEĆ. Nie potrafie Ci pomóc, od tego czasu
        mineły 3 tygodnie, a ja dalej czuje upokożenie, zwyczajnie nie radze sobie. Tym
        jednym stwierdzeniem złamał moją pewność siebie, teraz cały czas szukam
        potwierdzenia, że ja jednak jestem atrakcyjna, im bardziej szukam tym bardziej
        żałośnie się czuje. Zaczełam tez analizować naszą znajomość i lata małżeństwa,
        i doszłam do wniosku, że jeśli ja go nie podniecałam to zwyczajnie musiałam go
        gwałcić, zaproponowałam, żeby w takiej sytuacji zgłosił to na policji, uznał to
        za niezły żart.
        Jak znajdziesz rozwiązanie, lub bedziesz miała jakiś pomysł daj znać, sama cały
        czas szukam.
    • lovelass Re: upokorzenia meża 25.04.06, 14:51
      Nie wiem czy to coś wniesie, ale... niezłe kutafony Wam się trafiły. Nie potrafię zrozumieć takich facetów. Albo ktoś się komuś podoba i go podnieca, albo ten ktoś się nie podoba i nie podnieca. Dla mnie sfera współżycia i podniet ma spore znaczenie, więc jeżeli wiem że w tej materii miałbym się do czegoś zmuszać, to po prostu sobie odpuszczam i nie angażuję się w taki związek, lub też ukrócam go na samym początku żeby potem nie było żalu, bólu i rozczarowań. Wkurzają mnie tacy ludzie, którzy nie wiedzą czego tak naprawdę chcą, albo robią coś z musu. Bo jak to inaczej wytłumaczyć ? Tymbardziej zadziwiają mnie ludzie, którzy potrafią tego typu numer wywinąć po latach spędzonych wspólnie. Trzeba być naprawdę niezłym dziwakiem żeby przez tyle czasu ściemniać że wszystko jest dobrze. Popaprańcy i tyle.
      Inna sprawa że czas według mnie zaciska więzi emocjonalne, co z kolei pociąga za sobą m.in. spotęgowanie efektu podniecenia w "obszarze łóżkowym".
      Ot taki mój męski punkt widzenia na sprawę...
      • trinity31 Re: upokorzenia meża 25.04.06, 20:25
        Lovelass mozesz mi wyjasnic co dla faceta oznacza:
        >Inna sprawa że czas według mnie zaciska więzi emocjonalne, co z kolei pociąga z
        > a sobą m.in. spotęgowanie efektu podniecenia w "obszarze łóżkowym".
        To nie jest złośliwe pytanie.
        • lovelass Re: upokorzenia meża 26.04.06, 10:44
          Myślałem że jasno się wyraziłem... :) Chodzi mi o to, że więź emocjonalna z czasem jest coraz mocniejsza, a to sprawia że doznania stają się jeszcze silniejsze i bardziej przyjemne, jeszcze większą przyjemność sprawia mi sprawianie przyjemności mojej partnerce i ogólnie... nie wyobrażam sobie żebym mógł czegoś tak cudownego doświadczyć z inną osobą. Zresztą nawet o tym nie myślę.
          To chyba tyle...
          • trinity31 Re: upokorzenia meża 26.04.06, 12:23
            dzięki. Nie sądziłam poporostu ze facet moze to tak interpretować, ale i tak
            chyba nie jest to powszechne podejście u facetów. Moze sie myle i poddaję sie
            schematom :)
    • ewolwenta Re: upokorzenia meża 25.04.06, 16:56
      Często takie stwierdzenie jest nie tyle prawdą o uczuciach a ciosem, który
      zadany w chwili złości miał tylko ranić?

      Mnie się zdaje, że warto odnaleźć siebie dla siebie samej. Bo czy czasem nie
      zagubiłyście się opierając całkowicie swe postrzeganie na reakcji waszego
      faceta?
      Może tak zająć się sobą. Odświeżyć pasje, znajomości, zadbać o samopoczucie?
      Staniecie się dla siebie atrakcyjne a z drugiej strony uatrakcyjni to Was dla
      parntera.
      • pogoda25 Re: upokorzenia meża 25.04.06, 19:20
        Kobietki,mój mąż mi tak samo powiedział po 1,5 roku małżeństwa!!!Więc doskonale
        was rozumiem.Nie sypiam z nim i mam to gdzieś.Podobam sie mężczyznom i nie
        zamierzam czekać az mezulek poczuje potzrebe i bzyknie mnie ot tak,dla
        obowiązku.

        powodzonka:)
      • merlotka30 Re: upokorzenia meża 25.04.06, 20:22
        Dobrze powiedziane ewolwenta.
        Rowniez mysle, ze pani zona nie powinna w ogole rozpatrywac jako stwierdzenia
        faktu, a bardziej jako cios na oslep.
        Poza tym zdolnosci komunikacyjne i poczucie wlasnej wartosci facetow z takimi
        tekstami leza i kwicza.
        Szczegolnie, jesli po takim stwierdzeniu, pan honorowo nie wynosi sie z domu.
        Moja rada: Zniszcz cos co nalezy do niego.
        Wiem to barbarzynskie, ale pomaga.
        Raz mnie moj zostawil w srodku wypowiadania istotnej dla mnie kwestii (hihi) i
        wyszedl rzucajac cos na odchodne, nie dajac mi sie do konca wyluszczyc.
        Ugh, rzecz sie dziala w kuchni, na blacie lezal jego ukochany kurczaczek i
        winogronka co sobie przywiozl ze sklepisiu. Tak bylam zla za okazanie braku
        szacunku, ze chwycilam za reklamowke i pizgalam tym o podloge, az kurczak i
        winiogrona staly sie jednym razem z opakowaniami. Ale ulga, uuu! Grzecznie
        odstawilam na blat i cichutko poszlam do siebie w oczekiwaniu na jeszcze
        wieksza awanture. Gdy zeszlam na dol, spotkalam usmiechnietego slonecznie
        kawalera.
        Szacun mam od tamtej pory.
        Czasem jesli nie mozemy zranic slowem (bo jestesmy madrzejsze :))) trzeba czyms
        pie**lnac, zeby panowie skumali, ze nie mozna po nas jechac po dzikiej swini.
        Tylko uwaga: CZASEM!!!
        Na prawie dwa lata zwiazku zrobilam to raz.
        • czarodziejka77 Re: upokorzenia meża 28.04.06, 00:24
          A ja mojemu pocięłam jego ulubione koszulki. Pomogło.
    • trinity31 Re: upokorzenia meża 25.04.06, 20:21
      A potrafisz (w sensie jestes w stanie ) zapytac go co rozumie pod tym
      stwierdzeniem "ze go nie podniecasz i juz na niego nie dzialasz", bo moze to
      było powiedziane w złości, tak ot sobie,( co zasugerował już tutaj ktoś), a
      moze jest sygnałem np (sorry)- zadbaj o siebie kobieto itp, a moze sygnałem
      uwazj ogladam sie za innymi babkami. Wazne jest zeby ustalic co on przez to
      rozumie, Bo teraz jest fatalnie - nie mozesz na niego patrzeć - co jest
      zrozumiałe, nie spicie razem, on lubi sie przytulać, a teraz jak wnoskuje sie
      nie przytualcie. Podstawa to ustalić co on chciał zakomunikowac
      stwierdzeniem "ze go nie podniecasz i juz na niego nie dzialasz"? Postaraj sie
      to ustalic , tylko najpierw musisz się jakos uspokoić - tu ci nie podpowiem jak
      bo cie nie znam, proste
      • romulus11 Re: upokorzenia meża 26.04.06, 04:49
        Niestety obserwuje sie obecnie wiele zniewiescialych facetow co to nie radza
        sobie w zyciu maja frustracje i wyladowuja sie na najblizszej osobie,kobiecie.Z
        drugiej strony czesto kobiety podkreslaja swoja wyzszosc szczegolnie zawodowa ew
        sukcesy zawodowe ktore powoduja zanik odwiecznych relacji mezczyzny jako glowy
        rodziny sprowadzajac go do roli podrzednej a tym samym frustrujacej.Z trzeciej
        zas strony kobiety zbyt czesto nie dbaja o siebie swoj seksapil atrakcyjnosc dla
        mezczyzny.A juz koszmarem jest nadwaga u kobiety faldy na brzuszku olbrzymie uda
        biodra piersi.Gdy tenze mezczyzna widzi w pracy otoczeniu piekne zadbane zgrabne
        kobiety prosze nie zadac pozadania u swego malzonka gdyz go nie bedzie.Taka jest
        natura czlowieka i nikt tego nie zmieni.Pozdrawiam wszystkie kobiety i ich
        wspanialych facetow !!
        • merlotka30 Re: upokorzenia meża 26.04.06, 05:16
          A z czwartej strony, wszyscy mamy mozg i zdolnosc przewidywania skutkow naszych
          dzialan, takze tego co powiemy.
          Z piatej strony milosc to nie tylko pozadanie partnera gdy jest "piekny i
          mlody", to rowniez refleksja nad tym co sie dzieje w zwiazku i jak pomoc
          partnerowi no chocby w zrzuceniu tej nadwagi.
          I nie nadawaj slowu "zniwiescialy" nowego znaczenia, bo to napewno nie sa
          faceci ktorzy sobie nie radza w zyciu i sa sfrustrowani (z definicji).

          Jesli tak to kojarzysz, to mi to wyglada na szowinizm, bo trzon glowny tego
          slowa jest "niewiasta" i wiazesz to z tym co ma zabarwienie negatywne.

          Tak, chyba mamy do czynienia z malym szowinista... ta wyzszosc zadbanych kobiet
          w pracy... mezczyzna jako glowa rodziny... nieumiejetnosc radzenia sobie z
          sukcesami kobiet na polu zawodowym... taaa
        • a.b1 Re: upokorzenia meża 26.04.06, 11:00
          nie twierdze, że jestem tak zadbana jak supermodelki na wybiegu, ale tez nie
          odstaje, nie mam nadwagi, czymś ładnym zazwyczaj pachne, do fryzjera chodzę,
          paznokcie maluje, ciuchy dobrać potrafie, zbędnych włosów nie posiadam, ani
          blada ani pomarańczowa nie jestem, dbam o siebie na tyle na ile pozwala mi mój
          portfel. Więc ile razy słyszę, ze "może ty mało dbasz o siebie" tyle razy
          ciśnie mi się pytanie "a co ja jeszcze mam zrobić?!" Czy faceci jednak troche
          nie przesadzają? Dbam o siebie 100% więcej niz mój jeszczemąż jednak słysze, ze
          go nie podniecam. Wydaje mi się, ze jesli jest się w związku, to dorosły
          człowiek zdaje sobie sprawę z tego, ze poślubił człowieka nie cyborga. Każdy ma
          prawo do chwili oddechu, dom jest przecież tym miejscem gdzie można się schować
          przed światem. Czy wstając rano z łóżka każdy wygląda optymalnie?
          Piszesz, że może pracuje z atrakcyjnymi kobietami i porównuje. A czy my kobiety
          to już nie pracujemy z atrakcyjnymi facetami? Jasne, ze tak, tylko jak w
          odpowiedni sposób podchodzi się do związku to takie rzeczy już przestają byc
          ważne, bo wiem ze w domu mam jedyną atrakcje dla której warto zyć (przynajmniej
          miesiąc temu tak własnie jeszcze myślałam)Pozatym nikt nikomu nigdy nie
          gwarantował, ze małżeństwo to pasmo niekończących sie atrakcji, tak fajnie to
          tylko w wesołym miasteczku jest.
          • matylda_n Re: upokorzenia meża 26.04.06, 12:27
            Właśnie dlatego, że masz do wyboru cały wachlarz powodów dla których przestałaś
            byc atrakcyjna dla partnera należałoby z nim najpierw ustalić o co mu dokładnie
            chodziło. Sprawa może w ogóle nie dotyczyć twojego wygladu. Przyczyną utraty
            atrakcyjności w oczach jeszczemęza może byc twoje zachowanie, np. częsta
            krytyka.
            • a.b1 Re: upokorzenia meża 26.04.06, 12:50
              matylda_n napisała:


              Sprawa może w ogóle nie dotyczyć twojego wygladu. Przyczyną utraty
              > atrakcyjności w oczach jeszczemęza może byc twoje zachowanie, np. częsta
              > krytyka.
              O widzisz, gdyby facet w ten sposób postawił sprawę, to nie byłoby problemu,
              mówi jasno "mam dość, że ciagle zmuszasz mnie do wynoszenia śmieci", ale
              zazwyczaj operują ogólnikami, jednym z nich jest właśnie ta atrakcyjność.
          • drak02 Re: upokorzenia meża 26.04.06, 14:51
            a.b1 napisała:

            > nie twierdze, że jestem tak zadbana jak supermodelki na wybiegu, ale tez nie
            > odstaje, nie mam nadwagi, czymś ładnym zazwyczaj pachne, do fryzjera chodzę,
            > paznokcie maluje, ciuchy dobrać potrafie, zbędnych włosów nie posiadam, ani
            > blada ani pomarańczowa nie jestem, dbam o siebie na tyle na ile pozwala mi
            mój
            > portfel. Więc ile razy słyszę, ze "może ty mało dbasz o siebie" tyle razy
            > ciśnie mi się pytanie "a co ja jeszcze mam zrobić?!" Czy faceci jednak troche
            > nie przesadzają? Dbam o siebie 100% więcej niz mój jeszczemąż jednak słysze,
            ze
            >
            > go nie podniecam. Wydaje mi się, ze jesli jest się w związku, to dorosły
            > człowiek zdaje sobie sprawę z tego, ze poślubił człowieka nie cyborga. Każdy
            ma
            >
            > prawo do chwili oddechu, dom jest przecież tym miejscem gdzie można się
            schować
            >
            > przed światem. Czy wstając rano z łóżka każdy wygląda optymalnie?
            > Piszesz, że może pracuje z atrakcyjnymi kobietami i porównuje. A czy my
            kobiety
            >
            > to już nie pracujemy z atrakcyjnymi facetami? Jasne, ze tak, tylko jak w
            > odpowiedni sposób podchodzi się do związku to takie rzeczy już przestają byc
            > ważne, bo wiem ze w domu mam jedyną atrakcje dla której warto zyć
            (przynajmniej
            >
            > miesiąc temu tak własnie jeszcze myślałam)Pozatym nikt nikomu nigdy nie
            > gwarantował, ze małżeństwo to pasmo niekończących sie atrakcji, tak fajnie to
            > tylko w wesołym miasteczku jest.


            Trafiłas na wyjątkowo nieudany egzemplarz- powiedziałbym skrajny przypadek.
            To ze twój mąż nie widzi w tobie obiektu pożadania wcale nie znaczy ze nim nie
            jesteś. Założę się że dla całej plejady innych mężczyzn jestes bardzo
            atrakcyjną kobietą.
            Natomiast dbanie o siebie i sztuka uwodzenie to dwa zagadnienia - ściśle ze
            sobą związane. Nie wiem na czym to polega , ale są kobiety które niezaleznie od
            tego co na siebie włożą mają w sobie "to coś" a inne nie. Są kobiety bardziej
            kobiece i mniej kobiece. Przy czym ta sama kobieta moze być odbierana przez
            różnych mezczyzn w różny sposób. Podejrzewam ze ty również spotykajac różnych
            mężczyzn masz diametralnie odmienne wrażenia , myśli, pragnienia. To wszystko
            jest dosyć mocno pogmatwane i popieprzone niestety.

          • czarodziejka77 Re: upokorzenia meża 28.04.06, 00:50
            Zauważyłam, że to normalne, że po paru latach już nie działamy na siebie tak
            jak na początku. Mój facet już mnie nie kręci, chociaż nadal mi się podoba,
            lubię na niego patrzeć, bo jest poprostu "ładny", i lubię z nim przebywać,
            spędzać czas, kocham jego poczucie humoru, temperament (ten życiowy), podziwiam
            go za wiele umiejętności, których ja nie posiadam, imponuje mi... Ale ...
            Ten, który mnie kręci, na myśl o którym zaczynam drżeć na całym ciele... nie
            jest tak "ładny", i tak inteligentny, i nie imponuje mi niczym (poza tym, że
            jest niesamowity w łóżku), i nie dał mi tak cudownego syna (wcale nie chcę,
            żeby dał - broń Boże!)
            A jednak wcale się nie zdziwię jeśli mój facet kiedyś mi powie że ja go jakoś
            już nie kręcę. I nie będę myślała, że coś ze mną jest nie tak! Przecież mam
            lustro - i nie spoglądam w nie wcale sporadycznie - wręcz przeciwnie!
            Jestem super, mój facet też - tylko jak się na siebie patrzy codzień od tylu
            lat, a właściwie: jak się ze sobą sypia (codzień?) od tylu lat - to się to może
            znudzić.
            Naprawdę myślę, że to normalne.
    • drak02 Re: upokorzenia meża 26.04.06, 14:00
      ewunia331 napisała:

      > witam wszystkich u mnie jest tak samo jak u tych kobiet co napisały listy ,
      > i moge dodac ze mój mąż powiedział po 13 latach ze ja go nie podniecam i juz
      > na niego nie dzialam , i powiem wam ze nikt tak bardzo mnie nie upokorzył jak
      > on , moize macie jakies rady na to bo ja nie daje rady nie moge na niego
      > patrzec nie spimy razem , a musze dodac ze bardzo lubi sex i napewno nie ma
      > nikogo , bardzo lubil sie przytulac ale teraz ja nie moge z nim spac bo mnie
      > strasznie upokorzyl , mysle o rozwodzie pozdrawiam ewcia!!!!

      Prawdopodobnie powiedział prawdę, tak bywa że ktoś kogoś przestaje podniecać.
      Zastanów się co mogłabyś zrobic aby wzbudzić jego pożądanie. Przy czym nie
      chodzi o jakis wyszukane gadżety z seks shopu , chodzi raczej o wzbudzenie
      pożądania. Chodzi o to aby on zaczął dostrzegac w tobie nie tylko żonę ,
      przyjacółkę ale kochankę. Chodzi o twój wizerunek i szuę uwodzenia.
      Nie mysl o tym ze cię upokorzył, powiedział to o czym wielu meżczyzn myśli ale
      brak im odwagi aby o tym powiedzieć. Sądzę że 90% kobiet które piszą na tym
      forum i narzekają na brak zainteresowania ze strony partnerów mogłyby usłyszec
      dokładnie to samo. Jeżeli do trj pory nie usłyszały to swiadzcy tylko o tym ze
      ich meżowie (partnerzy) są bardziej taktoweni i skryci.
      Poza tym wiele kobiet deklaruje na forum brak pożądania swoich partnerów - przy
      czym kobiety są dużo bardziej taktowne.
      • a.b1 Re: upokorzenia meża 26.04.06, 14:29
        "Chodzi o to aby on zaczął dostrzegac w tobie nie tylko żonę ,
        przyjacółkę ale kochankę. Chodzi o twój wizerunek i szuę uwodzenia.
        Nie mysl o tym ze cię upokorzył"
        proszę, zebyś nie myślał, ze jestem sarkastyczna ale...
        a)czy istnieją jakieś podręczniki? Bo jeśli facet przez tyle lat trwania
        związku zapewnia, że wszystko jest ok, i nagle pięknego dnia wyskakuje z czymś
        takim, to ja doprawdy nie mam pojęcia gdzie i jak szybko mam się "nauczyć"
        sztuki uwodzenia i bycia kochanka idealną dla tego egzemplaża. Jeśli przez tyle
        lat nie testuje się niczego na boku, to dla mojego męża zostaje tylko to co
        przez lata akceptował i zapweniał że jest ok. Prosty przykład, próba
        wprowadzenia do sypialni czegoś nowego zakończona niepomyślnie bo on twierdzi,
        że to jakieś nie teges jest.
        b) bardzo trudno nie myśleć o upokorzeniu
        Pozatym to nie jest sprawa taktu, tylko zwykłego oszustwa. Rozmawiałam z
        wieloma facetami którzy wg mnie zdrowo podchodza do zycia, każdy z nich jak
        jeden mąż twierdzi, ze jeśli kobieta nie jest dla niego atrakcyjna to się z nią
        nie wiąze, jeśli związek jest zdrowy to po latach to pożądanie zmienia się, tak
        smao jak zmienia się miłość, zupełnie inaczej pragnie się kobiety na początku,
        a zupełnie inaczej kiedy zostaje matką jego dfziecka, ale nie zmienia to faktu,
        ze się ją pragnie. Myśle, że panowie którzy są "taktowni" robią to z czystej
        premedytacji, "ok seksu nie ma, ale zato obiad pod nosem, poco to niszczyć,
        chce mieć święty spokój" niskim nakładem zapewniają sobie kuchty domowe, a
        kiedy my kuchty po latach odkrywamy, ze kurcze cos nam od życia się należy, to
        się dowiadujemy, ze my atrakcujne nie jetseśmy. Ciekawe czy wpieprzając nasze
        zupy pomidorowe też się tak meczą?
        Przepraszam poniosło mnie, ale zawsze mnie ponosi kiedy wmawia mi się, ze ja
        mam się zmieniać, a druga strona ma dyktować warunki, że to ja jestem ta
        gorsza. A może pogorszenie jest wtedy kiedy obie strony odpuszczają?
        • drak02 Re: upokorzenia meża 26.04.06, 14:36
          a.b1 napisała:

          > "Chodzi o to aby on zaczął dostrzegac w tobie nie tylko żonę ,
          > przyjacółkę ale kochankę. Chodzi o twój wizerunek i szuę uwodzenia.
          > Nie mysl o tym ze cię upokorzył"
          > proszę, zebyś nie myślał, ze jestem sarkastyczna ale...
          > a)czy istnieją jakieś podręczniki? Bo jeśli facet przez tyle lat trwania
          > związku zapewnia, że wszystko jest ok, i nagle pięknego dnia wyskakuje z
          czymś
          > takim, to ja doprawdy nie mam pojęcia gdzie i jak szybko mam się "nauczyć"
          > sztuki uwodzenia i bycia kochanka idealną dla tego egzemplaża. Jeśli przez
          tyle
          >
          > lat nie testuje się niczego na boku, to dla mojego męża zostaje tylko to co
          > przez lata akceptował i zapweniał że jest ok. Prosty przykład, próba
          > wprowadzenia do sypialni czegoś nowego zakończona niepomyślnie bo on
          twierdzi,
          > że to jakieś nie teges jest.
          > b) bardzo trudno nie myśleć o upokorzeniu
          > Pozatym to nie jest sprawa taktu, tylko zwykłego oszustwa. Rozmawiałam z
          > wieloma facetami którzy wg mnie zdrowo podchodza do zycia, każdy z nich jak
          > jeden mąż twierdzi, ze jeśli kobieta nie jest dla niego atrakcyjna to się z
          nią
          >
          > nie wiąze, jeśli związek jest zdrowy to po latach to pożądanie zmienia się,
          tak
          >
          > smao jak zmienia się miłość, zupełnie inaczej pragnie się kobiety na
          początku,
          > a zupełnie inaczej kiedy zostaje matką jego dfziecka, ale nie zmienia to
          faktu,
          >
          > ze się ją pragnie. Myśle, że panowie którzy są "taktowni" robią to z czystej
          > premedytacji, "ok seksu nie ma, ale zato obiad pod nosem, poco to niszczyć,
          > chce mieć święty spokój" niskim nakładem zapewniają sobie kuchty domowe, a
          > kiedy my kuchty po latach odkrywamy, ze kurcze cos nam od życia się należy,
          to
          > się dowiadujemy, ze my atrakcujne nie jetseśmy. Ciekawe czy wpieprzając nasze
          > zupy pomidorowe też się tak meczą?
          > Przepraszam poniosło mnie, ale zawsze mnie ponosi kiedy wmawia mi się, ze ja
          > mam się zmieniać, a druga strona ma dyktować warunki, że to ja jestem ta
          > gorsza. A może pogorszenie jest wtedy kiedy obie strony odpuszczają?

          Faceci to skończone i niewdzięczne swołocze. Cokolwiek byś nie napisała nie
          zmieni to podstawowej prawdy której niestety kobiety nie chcą przyjąc do
          wiadomosci. Bardzo często bywa tak że facet przestaje pożądac i kropka.
          Można sie z tym nie zgadzać ale nie sposób to zmienić (udaje się nielicznym).
    • ruffi3 Re: upokorzenia meża 26.04.06, 15:54
      znajdź sobie kochanka
      • a.b1 Re: upokorzenia meża 27.04.06, 11:31
        ruffi3 napisał:

        > znajdź sobie kochanka
        Myślisz, ze to takie proste? Kiedy ktoś komu ufasz mówi takie rzezczy to
        myśłisz zupełnie o czyms innym niz o kochanku
        • wydra38 Re: upokorzenia meża 27.04.06, 17:32
          zalezy od temperemenu i charakteru. Jezeli sie potrafi oddzielic sex od milosci
          (dla mnie to wcale nie idzie w parze). Ja stalam sie atrakcyjniejsza dla meza
          jak znalazlam sobie kochanka:-)) Tylko teraz on nie jest atrakcyjny dla mnie -
          tylko jako maz.
          Byl ciagle zmeczony, chory, albo go nie bylo. Prosby, grozby awantury nic nie
          przynosily. Proby ciszy, nastroju konczyly sie glebokim, wymownym ziewaniem.
          Nie wyobrazalam sobie ze moglabym zdradzic meza. Bylam bliska rozwodu,
          widziaam, ze podobam sie mezczyznom, a moj byl jak jak skala. Bliska rozwodu
          pogadalam z przyjaciolka duzo starsza ode mnie. Czys ty na glowe upadla,
          powiedziala, rozwiedziesz sie, znajdziesz nastepnego i znow bedziesz miala
          spiacego krolewicza w domu za pare lat. Po obecnym wiesz czego masz sie
          spodziewac, bedziesz wychowywac nastepnego, albo on wychowa ciebie i wpadniesz
          z deszczu po rynne. Znajdz sobie cos na boku, i daj sie staremu wyspac.
          Korzystajac z jednego z serwisow internetowych podjelam wyzwanie. Okreslilam
          warunki, w koncu jak spadac to z dobrego konia ... Wbrew pozorom odzew byb
          szybki i bardzo interesujacy.
          Jest mlodszy, przystojny, wolny z wlasnym lokum. Nie zadaje zbednych pytan i
          daje mi pelny odlot. Chetnie sam inicjuje spotkania. Laczy nas sex, tylko sex.
          Czuje sie dowartosciowana i atrakyjna.

          A maz? Maz sie niczego nie domysla. Moje zachowanie w domu nie ulaglo
          zmianie.Widocznie jednak mam jakis nowy blysk w oku bo troche czesciej powie
          komplement lub inicjuje zblizenie.

          Moze jestem niemoralna, ale szczesliwa:-))
          • a.b1 Re: upokorzenia meża 28.04.06, 11:51
            wiesz co to nie takie głupie!!!
            Twoja znajoma ma dużo racji
    • dadaczka Re: upokorzenia meża 27.04.06, 15:22
      ech
      czasem myślę, ze muzułmanie to mają rację: możesz sobie wziąść drugą żonę i
      trzecią żonę POD WARUNKIEM, że wszystkie traktujesz jednakowo i każdej potrzeby
      są spełnione. Proste? Proste: znika problem znudzenia i zaniku pożądania z
      jednej strony, znika problem "niedopieszczenia" z drugiej.

      Nic Ci nie poradzę Ewunia, niestety. Niektórzy panowie tak mają i czasem
      kobiecie się udaje to zmienić, a czasem nie. Miałam znajomą, która schudła
      ponad 20 kg dla swojego męża, była gotowa na seks zawsze i wszędzie,
      rozpieszczała go, niemal pyłki sprzed nóg zdmuchiwała - a on i tak odszedł dla
      dziewczyny o 25 lat młodszej, bo żona go już nie podniecała. Ale czasem
      zadziała np. "kompleks odebranej zabawki" - jak ktoś inny się żoną zachwyci. A
      czasem jeszcze coś innego - niestety życie jest nie do konca chyba
      przewidywalne i trudno tu o jakieś gotowe recepty.

      W każdym razie porządny facet, to nawet jak czuje w ten sposób, to tak nie
      powie - z czego wniosek, że Twoj w porządku nie jest. Może nie warto sie od
      razu rozwodzić albo kochanka szukać, może warto przeczekać, bo przecież wiele
      rzeczy sie mowi w zlosci itp, raz się czuje tak, raz inaczej, ale nie jest to w
      porzadku, co tu duzo mowic, i nie dziwię sie, że czujesz się fatalnie po
      usłyszeniu czegoś takiego. Możesz mu to uświadomić prostym porównaniem: to tak,
      jakbyś mu powiedziała, ze ma niesprawnego kurdupla zamiast klejnotów, w łóżku
      jest do kitu (zwłaszcza w porównaniu z byłym narzeczonym), a wszystkie orgazmy
      udawałaś ;-)

      Na pocieszenie historia innej znajomej: jej wieloletni mąż zawsze miał do niej
      zastrzeżenia, że za gruba, taka siaka i owaka, a w ogóle to sąsiadka go
      kręciła, a żona nie. W koncu sie malzenstwo rozpadło. Ex-żona po jakimś
      czasie doszła do siebie i poznała pewnego młodszego mężczyznę, przystojnego i
      bardzo jej oddanego, dla którego jest najpiękniejsza na swiecie. Od paru lat
      są w szczęśliwym (również pod względem seksualnym) związku. Z czego wniosek,
      ze nie warto się dołować z powodu jednego mężczyzny, chocby nawet i
      wieloletniego męża. Co sobie również co jakiś czas powtarzam ;-) (mój
      wprawdzie nie twierdzi, ze nie jestem atrakcyjna, przeciwnie, ale na ilosc
      seksu - a raczej jego brak - jakos to nie wplywa)


      A w ogole to panowie mogliby na siebie popatrzeć. Opinia znajomego
      cudzoziemca: Polki w okolicach 40 są na ogół zadbane , ale Polacy...żal
      patrzeć. Te brzuchy, te fryzury, te zęby, te ubrania...

      Hehe, ale za to jakie wymagania ;-)! Z góry przepraszam wszystkich w miarę
      zadbanych facetów, ale kobiety, popatrzcie na swoich mężów czasem krytycznie:
      czy warto rozpaczać z powodu takiego osobnika? Po prostu nie dajcie się
      dołować myśli, ze brak seksu z tym konkretnym facetem świadczy o Waszej
      totalnej nieatrakcyjnosci.
    • plutoniczna Re: upokorzenia meża 27.04.06, 15:41
      a może sie pokłóciliście i chciał ci dokuczyć i zagrał na najbardziej
      wrażliwych strunach?
      jesli tak..a czujesz ze jednak wszystko jest Ok i ten brak seksu wynika z
      twojego żalu do niego...to może puśc w niepamięć. czasem warto.
      niektórzy mężczyźni maja to do siebie, że często w przypływie złosci powiedza
      coś czego żałują (oczywiscie za nic na świecie sie do tego nie przyznają, nie
      mówiac o przeproszenieu)

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka