anetazw
09.05.06, 16:02
Witam
od dłuższego czasu czytam to forum, a dziś się zdecydowałam napisać o swojej
sprawie. Żeby nie gmatwać postarm się zrobić to jak najbardziej rzeczowo tak
abyście może Wy pomóc mi zrozumieć o co w tym wszystkim chodzi, bo ja się już
zagubiłam.
Postaram się zrobic to chronologicznie
1997 - dwoje młodych i pięnych poznaje się i zakochuje od pierwszego wejrzenia
jest cudownie, piękny seks, czułe słówka, miłość kwitnie
1999 - pierwszy zgrzyt na wspólnych wakacjach - nie pierwszych - on nie chce
się kochać - nie ma ochoty, to nie jest najważniejsze etc....
zapominam o tym - jest OK
1999 - listopad - oświadczyny
2001 - luty - po wspólnym wyjeżdzie z kolegą "do pracy" po powrocie twierdzi
że chce odwołac ślub, bo czuje się zagubiony, że to za wcześnie, że ja go
zmusiłam do oświadczyn, że to na nim wymusiłam
Ok, pozwalam mu się z tym oswoić, próbuje rozmawiać, ze wspólnego konta znika
spora suma - podobno chce się wyszaleeć, mijają dwa miesiące, dowiaduję się
że się z kimś spotykał, zrywam narzeczeństwo i znajomość - on nagle się
obudził i twierdzi że mnie kocha, że ślub chce, że nie wie o co mu chodziło,
itp...
OK wybaczam, bo kocham, bo on czuły, bo tłumaczy że spotkał się z kimś
przelotnie itp.
2001 - ślub, piękna ceremonia, cudoena miłośc, fajerwerki, motylki w brzuchu,
cudownie
2002 - kwiecień - dowiaduję się że na wspólnym wyjeżdzie do pracy z kolegą
wtedy przed ślubem mnie zdradził - tj. podobno się upił i obudził się nagi
przy panience - ona potem próbowała go wrobić w dziecko i dlatego dał jej
kasę na zabieg - czytaj ta kasę ze wspólnego konta
ja mówie rozwód, że nie chcę znać- on płacze i prosi o wybaczenie, że kocha
itp
mijają dwa tygodnie - wybaczam...
2003 - rodzi się synek, cudowna miłośc, cudowne chwile
2005 - pojawiają się jakieś zgrzyty, dochodzi do sprzeczek, ale jest OK
2005 - wrzesień - wybraliśmy się razem ze znajomymi na kręgle i w drodze
powrotnej on bawi się telefonem -nigdy tego nie robił - i mówi mi że coś tams
obie ustawiua - ja wiem że wysyła sms'a - czuje to
2005 - październik - przypadkiem odkrywam że tego dnia jak wracaliśmy z
kręgli on rzeczywiście wysłał sms'a - do swoje byłej dziewczyny, któa kiedyś
go puściła w trąbę
awantura
2005 - listopad, między nami źle, bardzo źle, sprzeczki, ja czuję że m,nie
oszukuje, późne powroty do domu, padają słowa że jestem gruba i powinnam
schudnąć - które on później tłumaczy tym że dba o mój kręgosłup - mam cięzką
wadę...
2006 styczeń- dowiaduję się że rzeczywiście spotkał się z tą dziewczyną,
twierdzi że to były koleżeńskie spotkania, że nic go z nią nie łaczy i do
niczego nie doszło, a nie mówił mi o tym bo jaj jestem patologocznie
zazdrosna i doszukiwałabym się w tym romansu
2006 luty - przyłapuję go dzień przed walentynkami jak w nocy w pokoiku
dziecka bawi się telefonem - awantura, twierdzi że nie wysłał sms'a ani nic -
dzwonię w nocy do tej dziewczyny, wszystkiego się wypiera itp.
2006 marzec - nadal bardzo żle
2006 kwiecień - okazuje się że podpuszczony przyznaje się do tego że się
całował z tą dziewczyną ale do niczego więcej nie doszło, że on zdał sobie
sprawę jaki jest głupi itp - wcześniej się zaklinał
2006 - maj - padły słowa z jego ust że on chce się rozstać na jakiś czas że
chce odpocząc - ale tego samego dnia przychodzi się przytulić w nocy
2006 - maj - ja mu każę się wynosić i mówię że zgadzam się na czasowe
rozsranie - on milutki twierdzi że gdyby chciał odejść to by już to dawno
zrobił.
I tak sobe żyjemy...seksu nie ma już od 5 miesięcy, nie mówiąc o czułościach,
padają z jego usdt słowa kocham cie ale nie ma czynów
on twierdzi że ja mam wieczne pretensje do niego o wszystko co robi lub nie
robi
że męczę go nocnymi rozmowami do 5tej rano po raz 1000 o to samo
a ja - już sama nie wiem co robić.
Jestem osobą komunikatywną, pracującą, towarzyską, lubiącą innych ludzi a
stałam się odludkiem...