m.4
14.06.06, 10:23
Jedna z forumowieczek napisala na priva zebym nie probował zrozumiec tej
zdrady. Dziekuje za te slowa....nie robie juz tego. Kobieta ktora kochalem
zdradzila. Wybrala inne zycie....kochamja nadal ale nie ma juz dla niej
miejsca w moim zyciu. Było jejlepiej z innym facetem a nawet dwoma (to wiem
na pewno).Moze było ich wiecej.Nie mam oporow przed wamizeby przyznac sie ze
poszedlem do psycholga. Nasze trzy spotkania duzo mi daly.Utwierdzily w
przekonaniu ze podjalem rozsadna decyzje. Czuje sie okey w zgodzie ze soba.
Psychologo potwierdzil to co wielu/e z was pisalo. Kto zdradzi raz zazwyczaj
zdradzi i drugi. Z kazdym kolejnym razem bedzie mu latwiej.Mozliwe ze sa
wyjatki moze i na tym forum. Mysle ze jedyna sytuacja w ktorej bylbym gotow
rozwazac wybaczrnie bylby jednrazowy skok w bok. Moja zona zaangazowala sie w
ten drugi zwiazek. Tego wybaczyc nie umiem.
Dziwi mnie obecne zachowanie mojej zony.... to zachowanie wzbudza we mnie
obrzydzenie. To jak sie teraz zachowuje swiadczy o desperacji.......czeka na
mnie pod praca,pare razy przychodzila w czasie lunchu,wysyla blagalne smsy, e-
maile z prosba o spotkanie, pare razy jechala za mna do domu. Odlaczylem tel
domowy a komorke wylaczam jak nie potrzebuje. Zanoszac jej walizke do
samochodu powiedzialem jasno czego odniej chce./
Chyba jest w szoku jej poukladane zycie runelo w gruzach.Skonczyly sie
wakacje w zagranicznych kurortach i wspolne konto (zarabiam trzy razy tyle
ile ona. Skonczyl sie dostep do karty kredytowej......nie wiem kim jest ten
facet......jaka ma sytuacje zyciowa.....czy ma rodzine.Nie musze wiedziec.
Moze powiedzial jej pa pa stad ta desperacja. Ona wie ze ja kocham dlatego
probuje. Probowala juzmediacji przez swoich krewnych.Czytalem od rana watek
jaki tu zalozylem. Sam jestem zaskoczony swoim zdecydownaniem i
nieustepliwoscia. Psycholog zapewnil ze uczucie minie a najwazniejszy jest
moj spokoj wewnetrzny. Wiem ze nie chce zasypiac ibudzic sie kolo dwulicowej
kobiety ktora przez dlugi czas przyprawiala mi rogi. Chcialbym zeby moja zona
przestala sie ponizac i zachowala twarz. Prosilem o to bezskutecznie. Moze
jak dostanie pozew to sie ocknie. Chce zeby dala spokoj. Po co baby w takich
sytuacjach sie ponizaja? Ma to czego sama chciala.
m4