19.09.06, 14:11
tęsknię za moim mężem, im wiecej go, tym mniej, z pragnienia go bolą mnie
brzuch, krzyż, włosy i paznokcie... to juz dwa lata bez zbliżeń... bez
pocałunków nawet... nie, nie odpycha mnie, pozwala się przytulić do siebie,
ale nie oddaje uścisku...ech...
Obserwuj wątek
    • roewelina sytuacja naszkicowana jedynie, ale aż mnie zabolał 19.09.06, 14:26
      Twój smutek... :o( i dopadły mnie jakieś koszmarne skojarzenia...
    • justyna302 Re: aż boli 19.09.06, 14:35
      Cholera, co to w ogóle za epidemia??
      Faceci powiedzcie tak szczerze, skąd to się bierze ze na początku jesteście
      czuli - przecież robicie to z własnej, nieprzymuszonej woli, sami chcecie, to
      widać! - przytulacie z całej siły, całujecie nas w usta, oczy, czoło,
      włosy, "kocham cię", "jesteś piękna, wyjątkowa, jedyna" - te słowa nie stają
      wam kluchą w gardle.
      Co więc dzieje się potem? Dlaczego nagle o tym zapominacie? Dlaczego nie jest
      wam to potrzebne, całujecie nas na odczepnego, poklepujecie po plecach jak
      starego kumpla, nie odwzajemniacie uścisków, no, na aby, aby. Nie mówicie o
      miłości, choć wiecie ze tego potrzebujemy jak wody. Stąd te babskie, głupie
      pytania "Kochasz mnie jeszcze?" - bo chociaż w ten sposób próbujemy to jeszcze
      usłyszeć.
      Co najgorsze, kiedy próbujemy o tym porozmawiać słyszymy niezmiennie: "Ale o co
      ci chodzi?"
      Ale kiedy nadchodzi noc i chcecie się kochać... wtedy przypominacie sobie o tym
      wszystkim. Nagle znajduja sie pocałunki i wyznania i czułosc, ale wtedy to
      boli, bo odbiera sie to tak jak środek do celu jakim jest stosunek.

      Przepraszam julian2004, że weszłam Ci tak w wątek, ale to poniekąd moja gorzka
      odpowiedź na Twoj post. Nie rada, bo ani ja nic nie poradze, ani też o nią nie
      prosiłaś.
      To tylko przyłączenie się do żalu że nie jest tak jak było..
      • tokaii Re: aż boli 19.09.06, 14:58
        Co się dziej potem?
        Dobre pytanie a odpowiedź prosta.
        Niech każda spojrzy w lustro, niech każda wyspowiada się przed sobą.

        Czytając te wasze posty dochodzę do jednego wniosku.
        Kiedy mężczyzna was pragnie, pożąda i tuli, wy pogrywacie sobie na nim.
        Później mężczyzna to pamięta, z czasem nie chce być żebrakiem, nie chce myśleć o
        seksie jako nagrodzie za coś, bądź seksie "łaskawie ci dam".

        A wy, wam po pewnym czasie przychodzi nagle ochota, budzicie się i dziwicie
        dlaczego ona już nie jest taki jak kiedyś. Przecież ja urodziłam dziecko, on
        musiał byc wyrozumiały. Zgoda, ale nie musi być wyrozumiały, przez ponad rok i
        dłużej. Bo to wy same decydujecie o tym, żeby odgonić od łóżka.

        Gdy rozmawiam z moją żoną to sama mówi (miała cesarkę). Byłam głupia, czułam się
        nieatrakcyjna, pokutował we mnie wstręt po cięciu do własnego ciała itp itd. A
        ja jej się zapytałem, dlaczego nie zapytałaś mnie o opinię o zgodę. Skoro
        chciałem, skoro pragnąłem tzn ze Cię akceptowałem.

        Same jesteście sobie winne drogie panie.
        • justyna302 Re: aż boli 19.09.06, 15:27
          Akurat Twoje przypuszczenia trafiają w próżnię.
          Jestem 1,5 roku po ślubie, jeszcze nie rodziłam, nie zdążyłam się zaniedbać.
          Kochać się z mężem chcę i lubię, boli mnie tylko, że w łóżku przypomina sobie o
          wszystkim czego ja potrzebuję również za dnia, a jemu to już niepotrzebne. Nic
          dziwnego ze jego nocne zaloty odbieram nie jako dowód miłości ale jako celowe
          zabiegi.
          Nie zrozumiałeś mnie w ogóle..
          • groszek_73 Re: aż boli 19.09.06, 15:45
            seks też jest okazywaniem uczuć. będzie seks, będzie i przytulanie
            • justyna302 Re: aż boli 19.09.06, 15:53
              No to bardzo ciekawe.. Wiec grono mężczyzn okazuje również uczucia
              prostytutkom, jednorazowym "przygodom", itd.?
              Seks jako dowód miłości przemawia do mnie wtedy, gdy te miłość dostaję też za
              dnia.. Bo tak, to jest tylko seks..
              Ale tak jak mówiłam - "Ale o co ci chodzi?" - to widać motto nie tylko mojego
              męża..
              • dziejekas Re: aż boli 19.09.06, 16:33
                dokładnie tak!
                na dobry seks wieczorem trzeba "zapracować" przez cały dzień.

                nie akceptuję sytuacji, kiedy cały dzień mijamy się niemal bez słowa a wieczorem
                w łóżku oczekujemy wspaniałych uniesień i czułości.
                • your_and Re: aż boli 19.09.06, 23:34
                  dziejekas napisał:

                  > dokładnie tak!
                  > na dobry seks wieczorem trzeba "zapracować" przez cały dzień.

                  Niektórzy zatem pracują cały dzień a potem lecą do prostytutek, bo ich zony
                  wyznaja zasade że na seks musza zapracować jeszcze dodatkowo i w domu dzieki
                  temu posucha...
                  • dziejekas Re: aż boli 21.09.06, 08:52
                    Przecież wiadomo, że nie o pracę zarobkową tu chodzi. nie chodzi nawet o to,
                    żeby facet po przyjściu z roboty licząc na igraszki wieczorem biegł zaraz np.
                    trzepać dywany (choć oczywiście kiedy trzeba je trzepać - to niech biegnie) -
                    nie o takie "zapracowanie" tu chodzi.

                    Dziwią mnie takie sytuacje, że kiedy facet się przez cały wieczór nie odezwie
                    się ani słowem, albo co gorsza - chodzi podminowany i ciska piorunami na lewo i
                    prawo - liczy, że kiedy położy się w pościeli jego partnerka nagle zapomni o
                    całym dniu i z radością przystąpi do igraszek.
          • gomory Re: aż boli 19.09.06, 16:00
            Bo my jestesmy inni. Wiekszosc mezczyzn az tak bardzo tego po prostu nie
            potrzebuje. Jestesmy wychowywani tak by nie okazywac uczuc. Nie obejmujemy sie,
            nie chodzimy pod reke, nie calujemy na powitanie jak zdarza sie to
            dziewczynkom. Tobie nikt nie mowil "nie badz baba i nie placz" jak bylas mala.
            Wiec niespecjalnie okazujemy uczucia. To ta milosna mieszanka hormonow
            powoduje, ze stajemy kobiecy. Jestesmy szczesliwi z samego faktu obcowania z
            ukochana. Nawet bez seksu - wystarczy, ze jest. Oczywiscie wszystko to ma
            doprowadzic do lozka. Tak to urzadzila natura. W tym etapie kobieta tez jest
            chetna by dac z siebie wiecej i wydawac sie bardziej przystepna i oddana. Jest
            skora do roznych wyrzeczen, dla ukochanego moze siedziec na meczach, sluchac
            jego nudnych wywodow, chetnie testuje 1000 pozycji seksualnych i technik.
            Ale to mija w sposob naturalny. Jednym predzej, innym pozniej i powinno przejsc
            w inny rodzaj bliskosci. Zmiast rozpamietywac przeszlosc, trzeba sie zmierzyc z
            terazniejszoscia. Twoj maz ma taka potrzebe bliskosci i czulosci jak wiekszosc
            mezczyzn ;). Sprobuj z nowym, a przekonasz sie, ze wszystko bedzie podobnie.
            Ale mozna meza takich uczuciowych odruchow nauczyc. Chyba ;). Jednym wystarczy
            wytlumaczenie jak wazne sa komplementy, kwiaty, okazywany zachwyt zeby mial
            swiadomosc, ze bez tego nie zaciagnie Cie do lozka. Innym trzeba podsunac
            ksiazke, innym jeszcze dosadniej wytlumaczyc mechanizmy jak to wszystko dziala.
            Oczywiscie sa i tacy do ktorych nic nie dotrze, ale takiego na pewno bys sobie
            nie wybrala na meza ;). Paskudna wersja to tez taka, w ktorej jemu sie po
            prostu nie chce starac, bo bonusy jakie z tego ma sa niezadowalajace.
            Justyno po prostu nie dziw sie, ze jestesmy mezczyznami :). To typowe, ze jak
            pojawiaja sie problemy w rodzinie to wielu z nas reaguje zamknieciem sie w
            sobie, ucieczka w inny swiat. To trudne, ale taka rola kobiety by sie do nas
            przebijala dla naszego wspolnego dobra. Nawet jesli jestesmy tak slepi, ze nie
            potrafimy tego docenic tak bardzo, jak te dzialania zasluguja.
            • kici10 Re: aż boli 20.09.06, 09:28
              Wyrazy uznania gomory, bardzo mądry wpis.
              Dlaczego tak trudno zrozumieć, że najwrażliwszym kobiecym organem są uszy, a
              męskim oczy? O ileż by było łatwiej, gdybyśmy to przyjęli do wiadomości.
              Poza tym każda akcja rodzi reakcję: uśmiechniesz sie do kogoś, ten ktoś
              odwzajemni uśmiech, powiesz miłe słowo, dostaniesz je również. Tylko kto
              pierwszy zacznie? Wolimy obdzielac innych pretensjami, złością i dziwimy się,
              że to samo dostajemy.
            • purchaweczka5 Re: aż boli 20.09.06, 10:50
              Gomory ma racje!!Ja jestem 18 lat po slubie,taki wlasnie jest moj maz!Ale nam
              kobieta tak trudno pobodzic sie z roznica plci.Wymagamy czulosci,zrozumienia,a
              czasami nie odbieramy sygnalow ktore nasi mezczyzni nam wysylaja.To bardzo
              czesto my musimy byc silniejsze-psychicznie ,radzic sobie w zyciu i wspierac
              sie nawzajem.Czasami to takie trudne....
          • tokaii Re: aż boli 20.09.06, 08:16
            Ależ doskonale Cię rozumiem.
            Ty natomiast mnie nie:
            - minął okres zauroczenia (klapki opadły)

            - mężczyzna nie jest stworzony do ciągłych czułostek (winę za to ponosicie także
            wy kobiety) poczytaj trochę więcej innych forów, gdzie przekonasz się, że same
            kobiety, gdy facet jest nazbyt czuły, dobry szukają dziury w całym, traktują go
            wtedy jak mięczaka, twój facet tak naprawdę postępuje słusznie, tzn widać,że
            Tobie na nim zależy, że chcesz bliskości. Możesz mówić co chcesz, ale w jednej
            sprawie mnie nie przekonasz, a uwierz znam troche kobiet ze swojego życia. Gdy
            tylko zaczniemy być dla was bardziej czuli, ulegli wtedy wam się to nudzi,
            bardziej od tych braków czułości, które wy potraficie nadrobić używając swojej
            "broni". Natomiast jeżeli facet staje się dla was zbyt łatwo dostepny, wy się
            czymś takim nudzicie.

            - nocne zaloty odbierasz nie jako dowód miłości? współczuję Ci. Małżeństwo to
            kompromisy, okres narzeczeństwa minął bezpowrotnie. On ma teraz inne cele,
            zarobki, rodzina itp. To, że seksu chce wieczorem a nie w dzień, to, że Ciebie
            nie przytula itp. oraz 1,5 roczny okres małżeństwa świadczy o tym, że on walczy
            ze sobą, w pewnym sensie jeszcze próbuje wywalczyc pewną odrębność którą miał
            gdy byliście narzeczonymi jednocześnie godząc sie z faktem, że cześć swojego
            "JA" musi oddać rodzinie. Nie zapominaj też, że będąc narzeczonymi rzadko
            mieszka się ze sobą, może akurat było u Ciebie inaczej, ale... wystarczy
            odrobina samotności, aby zatęsknić za czułostkami swojej kobiety i chęcią jej
            przytulenia. Nie myl jednak chwilowych samotności z pracą. Mówię tu np. o tym,
            że po rozstaniu wieczorem każde z was szło do swojego domu, do swojego łózka i
            spało samo. Teraz jest inaczej. Tak naprawdę, ten okres małżeństwa jest (był)
            intensywną nauką życia ze sobą, docierania się i "Ciebie dla niego było za
            dużo". Nawet jeżeli mieszkaliście jakiś czas przed ślubem razem, to nadal nie
            jest to ta sama sytuacja, bo nakręcaliście spiralę przed ślubem takie coś
            przeżywają wszyscy. Po ślubie pewne rzeczy odpadły. Skoro ty seks traktujesz jak
            dopust boży, tylko dlatego, że on nie chce ciebie w dzień przytulać to uznaję
            niestety winę Twoją a nie jego. I nie ma tu solidarności plemników. Mówię
            poprostu, że Ty nie zauważyłaś, iż parę rzeczy w waszym życiu się zmieniło. Mało
            tego powiem CI, że facet postepuje słusznie, dzięki temu być może w przyszłości
            łatwiej przełknie Twoje braki czułości wobec niego i brak chęci do seksu, gdy
            np. urodzisz dziecko, albo z innego powodu zaczniesz odmawiać.

            pzdr
            • miedzy_wierszami Re: aż boli 20.09.06, 08:33
              Jeśli meżczyzna wiedząc o tym, że kobieta potrzebuje ODROBINY czułości w dzień i
              nie daje jej tego, to nie oznacza, że to jakie samiec rasowy ale że bezmyślny
              koleś. Bo powinien mnieć na uwadze taką własnie potrzebę kobiety również w swoim
              własnym, dobrze pojętym interesie.
              • tokaii Re: aż boli 20.09.06, 08:40
                A jeżeli facet potrzebuje odrobiny samotności, odpoczynku od kobiety i
                codzienności to kobiety w swoim i jego szeroko pojętym interesie powinna mu
                pozwolić na to. Poza tym facet wracający do domu po 1,5 rocznym małżeństwie
                chce mieć koło sibie kobietę, ale chce się przy niej dobrze czuć. Jeżeli
                natomiast jego popoludnie ma wyglądać tak jak chce kobieta czyli, koteczku
                kochanie calusek, przytulasek, to wybacz będzie uciekał gdzie pieprz rośnie. Nie
                mówię, że nie ma okazywać jej czułości ale bez przesady, mając rodzinę, najpierw
                się pracuje, potem karmi a na czułości jest noc i wieczór, czułością jest też
                właśnie seks, który autorka postu traktuje jak wykorzystywanie do zaspokojenie
                popędu męża a nie właśnie okazywanie uczucia. Mąż najzwyczajniej w świecie jest
                juz znudzony ciągłymi potrzebami małżonki to widać gołym okiem i wg. mnie boi
                się jej okazać cokolwiek więcej aby nie dostać żądać których nie będzie wstanie
                zrealizować.
                • miedzy_wierszami Re: aż boli 20.09.06, 09:07
                  Jak zwykle potrzebne jest wypośrodkowanie potrzeb. No i nieśmiertelna
                  komunikacja: żono, chcę pobyć sam, mężu, potrzebuję żebyś mnie pocałował jak
                  wychodzisz i wracasz do domu.
                  Ja się chętnie dostosuję i usunę na tyle, na ile będzie trzeba. Tyle że potem
                  chcę dostać czego sama potrzebuję. Faceci, niestety, oprócz potrzeby izolowania
                  sie co czas jakiś, mają w zwyczaju działanie dla swojej wyłącznie wygody. Wyłażą
                  z samotni i żądają seksu, czyli bliskości PO SWOJEMU. A wystarczy POMYŚLEĆ. To
                  naprawdę nie boli.
                  • tokaii Re: aż boli 20.09.06, 09:19
                    Mógłbym się z Toba zgodzić, gdybyś nie obrażała facetów tesktem typu "wystarczy
                    pomyśleć to naprawdę nie boli".

                    Z całym szacunkiem do kobiet wszystkich - wy naprawde nigdy nie wiecie czego
                    chcecie. Mężczyźni są prości w swych oczekiwaniach i artykułowaniu potrzeb. Nie
                    żądają też nigdy więcej niż mogą dostać. Gdy wam się okazuje czułość, to za
                    chwilę traktujecie tę czułość jako grę wstępną, która ma zaciągnąć was do łóżka
                    - to też znalazłem na forum. Czyli cokolwiek my mężczyźni robimy wy zawsze
                    szukacie drugiego dna. Nie wystarcza wam to co jest. Ja bym się tej autorki
                    postu zapytał - co robiłaś albo co zrobiłaś, że nagle Twój mąż przestał ci
                    okazywać czułość. Może nie potrafiłaś pohamować swoich potrzeb, może on poprostu
                    uznał, że lepiej nie dawać nic, niż potem próbować przeskakiwać coraz to wyższe
                    progi, które ona ustawiała jemu.

                    pzdr
                    • miedzy_wierszami Re: aż boli 20.09.06, 09:30
                      Tekst o niebolacym mysleniu to efekt tego, że tkwię w takiej sytuacji po uszy.
                      I mam z lekka dosyć.
                      Nie, nie wystarcza nam to co jest. Bo jeśli kobieta się stara, by mężczyzna czuł
                      się w domu dobrze, czul się kochany, to tego samego ma prawo oczekiwać. I nie
                      zadowala się tym, co akuraj JEMU pasuje i z czym mu po drodze. Dlaczego Wy,
                      mezczyźni, nie potraficie zrozumiec, że kiedy jest się z kobietą, to trzeba
                      wyrwać się ze swego schematu dzialania, by kobieta także była zadowolona ze
                      związku? Pytanie nie jest retoryczne.
                      Potem dziwicie się gadaniu, gderaniu, macie pomału dosyc. Ale czy nie na własne
                      życzenie?
                      • tokaii Re: aż boli 20.09.06, 09:42
                        No wybacz, ja wciąż czekam na odpowiedź autorki postu czy ona czasami nie należy
                        do tych, którzy wciąż wymagają i żadają.

                        Co zaś do samego faktu waszych potrzeb, słuchaj:

                        To co robicie w domu, robicie na własne życzenie. Nikt was nie zmusza do tego,
                        fakt czasem facet przegina, ale wystarczy wtedy poprostu olać jego pranie,
                        obiad, i chuchanie nad nim, jeżeli uzna, że mu tego brakuje masz prostą drogę do
                        pokazania mu czego chcesz w zamian, za bycie dobrą. Niestety wy albo chcecie
                        faceta zagłaskać na smierć wtedy szybko ucieka, albo znów kopiecie pod nim dołki
                        i wtedy też ucieka.

                        Czego Ty tak naprawdę oczekujesz?
                        Że po pracy przyjdzie i podejdzie do Ciebie i powiem kochanie stęskniłem sie,
                        przytuli mocno da całusa - to cie zadowoli?? Nawet jeżeli to będzie wymuszone i
                        mało spontaniczne bo jest zmęczony, bo na głowie ma coś innego??

                        Czy naprawdę mamy przychodzić do domu usiąść z wami poprzytulać was bo tego
                        potrzebujecie, powiedzieć wam parę miłych słówek pomimo, że tak naprawdę teraz w
                        tym momencie tego nie chcemy, ale żeby was zadowolic robimy to??
                        Czy nie lepiej poczuć nasze uczucie w łóżku, gdy nasz namietnośc, nasze miłości
                        wznoszą się i są prawdziwe?? Czy fakt, że kochamy się z wami, ale popoludniu
                        zajmujemy sie innymi sprawami, czy to ma oznaczać, że mniej was kochamy?? A może
                        poprostu, chcemy rozgraniczyć pewne sprawy?? Gdy będziesz miałą dziecko, też
                        będziesz za nim biegała, żeby cię tulił, czy może będziesz tak zmęczona, obolała
                        i wykończona że jego pieszczota pocałunek będzie ostatnia rzeczą o jakiej
                        marzysz?? I co wtedy, czy on ma w tym przypadku się z tym pogodzić, z całkowitą
                        odwrotnością sytuacji, której dotychczas wymagałaś?? A spójrz na to forum, tak
                        jest naprawdę!!
                        • miedzy_wierszami Re: aż boli 20.09.06, 09:59
                          Wiem, że czekasz na wpis autorki postu, wiec krótko.

                          Oczekuję, że facet będzie tak samo dbał o związek jak kobieta. I nie spocznie na
                          laurach po okresie godowym. Żeby nie konczył pracy w pracy, tylko mial
                          świadomośc, że udane życie rodzinne to też praca, tyle że inna. I czasem wymaga
                          pocałunku, kiedy wcale się tego robić nie chce. Ale można chcieć to zrobic dla
                          niej. Rozumiesz? Mozna chcieć tego wiedzac, że ona tego potrzebuje.
                          Kiedy robię obiad to robie rzeczy, których sama nie jadam, bo mi nie smakują.
                          Ale robie to dla niego. Muszę? Nie. Ale kocham i chcę by wiedział, że staram się
                          dla Niego. A czasem on zapomina nawet za ten obiad podziekowac. Życie składa się
                          z małych, bardzo maleńkich, czasem mikroskopijnych spraw.
                          Nie oczekuję kolacji przy swiecach, kwiatów co chwila, czułości non stop i
                          codziennie. Mamy dziecko, priorytety się poprzestawiały. Ale my jesteśmy tymi
                          samymi ludźmi. Fakt, jestem często zmęczona. Ale też często, choć zmęczona, chcę
                          się kochać. Tylko tak trudno o bliskość wieczorem - mówi się, że cały dzien jest
                          swoistą grą wstępną. I dokładnie tak jest.
                        • kici10 Re: aż boli 20.09.06, 11:57
                          Czego Ty tak naprawdę oczekujesz?
                          > Że po pracy przyjdzie i podejdzie do Ciebie i powiem kochanie stęskniłem sie,
                          > przytuli mocno da całusa - to cie zadowoli??

                          Tak, dokładnie tego oczekujemy. Zabiera to jakieś 5 minut. A potem każdy idzie
                          do swoich spraw. W dobrym samopoczuciu. Nie oczekujemy ściskania przez cały
                          wieczór, a jedynie zauważenia, że jesteśmy. Wysilcie się odrobinę, tak jak
                          pomimo zmęczenia wysilacie się zabiegając o względy kochanek. 5 minut. To
                          niewiele, ale się opłaca.
                          • misssaigon do bólu sobą... 21.09.06, 13:59
                            lubia byc mezczyzni, czasami az manifestuja swoje "meskie zachowania" jakgdyby
                            chieli powiedziec - "oto facet - taki jestem - pelen wad - jesli mnie takim
                            pokochalas to teraz to twoj problem zeby ztymi wadami i ich wlascicielem zyc"
                            a tymczasem zycie to teatr (wiem ze to wyswiechtany slogan) i tego wlasnie od
                            zycia i partnera chcemy i to sami powinnismy mu dac
                            jesli przychodzi ktos do ciebie w gosci i zachowuje sie zbyt swobodnie -
                            wylamujac sie z przyjetych konwencji jakie na rzuca nam "dobre wychowanie"
                            traktujemy go jak chama i prostaka

                            pewne zachowania trzeba kultywowac czy sie che czy nie - trzeba calowac,
                            prztulac, mowic komplementy, gotowac ulubione potrawy - robic to z pragmatyzmu -
                            w dalszej perspektywie przyswoimy sobie te zachowania i pozwola one nam uniknac
                            niepotrzebnych pretensji....
                            • kici10 Re: do bólu sobą... 21.09.06, 14:22
                              oto facet - taki jestem - pelen wad - jesli mnie takim
                              > pokochalas to teraz to twoj problem zeby ztymi wadami i ich wlascicielem zyc"

                              Zauważ jednak, że często zakochujemy się w facecie bez tych wad. Przed slubem
                              nam ich nie przedstawia, ukrywa je. Domyślamy się, że to nie wszystko, że coś
                              tam pod spodem jeszcze jest, ale nie zdajemy sobie często sprawy, że aż tyle.
                              • justyna302 Re: do bólu sobą... 21.09.06, 15:13
                                I o to chodzi w tym nieśmiertelnym "nie wiem o co ci chodzi".
                                Wiedzą, wiedzą.. Udają zdumionych, bo nie chcą się przyznać, że mają już chęci
                                odgrywać tej roli, którą przecież kiedyś odgrywali z taką łatwością.

                                Kayah śpiewa "Gdybym mogła być mężczyzną jeden dzień, pewnie byłabym
                                supermenem, tyle o kobietach wiem - jestem jedną z nich". Oj tak, każdemu z
                                facetów przydałoby się czasami wejsc w skórę własnej żony - być może wtedy
                                rozjaśniłoby im się w głowach :)
      • 40latek1 Re: aż boli 21.09.06, 13:44

        Ciekawe, że ja nie trafiłem jakoś na taką spragnioną faceta kobietę. Moja żona
        nigdy nie zadała mi takiego pytania typu "kochasz mnie jeszcze". Zresztą sama
        nigdy nie okazuje mi ot-tak - serdecznosci, tutaj bardziej ja jestem stroną
        "aktywną". Za to nigdy nie zaniedba okazji, żeby opieprzyć za każdą drobnostkę,
        albo przynajmniej wytknąc, że coś jest zrobione nie tak jak trzeba.

        Tak, że historyjki typu "on mnie nie zauważa, jest nieczuły" albo "potrzebuję
        seksu a on nie" czytam jak bajeczki o żelaznym wilku.
    • brzoskwinie wrażliwy facet 20.09.06, 09:36
      Popieram opinię, że często bardzo czuły facet jest przez kobietę odpychany.
      Zdarzyło mi się nieraz oglądać sytuację, gdzie partner, dbał, kochał, wspierał
      itp., a panna to przyjmowała, zachwalała, a przy tym okłamywała i zdradzała.
      Facet zrobił test - kilka razy zjechał ją porządnie, podłożył świnię -
      dziewczyna chodziła, jak zegarek :)
      Czy niektórzy/niektóre po prostu takie są?
    • justyna302 Re: aż boli 20.09.06, 09:41
      Co wy z tymi potrzebami.
      Powtarzam: mamy krótki staż małżenski, mamy gdzie mieszkać, mamy dobrą pracę,
      nie martwimy się o byt, nie mając jeszcze dziecka, nie mamy większych
      zmartwień. A ja nie jestem paniusią, która potrzebuje nowego futra z norek i
      brylantów na paluchy. Jest mi dobrze z tym co mam, pocieszam męża gdy jest
      zasmucony bo dostał mniejszą premię w tym miesiącu, itd.
      W ogóle mój mążjest BARDZO BARDZO dobrym, szlachetnym człowiekiem i wspaniałym
      mężem, nie mogę nic złego o nim powiedzieć, kocham go bardzo.
      Jego czułosci nigdy nie było mi dosyć i niegdy nie będzie.

      Brak czułości nie nastąpił nagle. To stopniowy proces, polegający na tym, ze
      pocałunki były coraz rzadsze, komplementy też. Az wszystko znikło i teraz jak
      nie wyproszę to nic nie dostanę.. Wygląda to tak jakby mu sie odechciało, bo po
      co, są w życiu ważniejsze sprawy, zresztą po co mi takie migdalenie bez ciągu
      dalszego. A ja chce sie przytulić o 12 w południe ot tak, z miłości!
      Nie możecie zroumieć panowie, że seks nie jest dla mnie dopustem bożym, ale
      piękną sprawą i okazywaniem sobie miłości - ale przykro jest, cholernie
      przykro, gdy wtedy dopiero dostaje sie buzi i słyszy "kocham cię". To naprawdę
      odbiera chęci bo jak po całym zimnym dniu uwierzyć ze on nie myśli wtedy "jak
      ja pocałuje i powiem ze kocham, bo wiem ze ona na to jest łasa, to będzie
      bardziej chętna". Ludzie, to tak wygląda! Jak to inaczej odbierać, nie
      udawajcie panowie, ze tego nie rozumiecie.
      • tokaii Re: aż boli 20.09.06, 09:50
        Sama więc potwierdzasz moje słowa.

        Gdy on w dzień powie ci coś miłego, albo przytuli, Ty odbierasz to wtedy jak
        "aha pewnie ma ochotę na seks". No to dzięki. Jeżeli dawałaś mu do zrozumienia w
        takich sytuacjach to ja mu się nie dziwię.

        Po drugie czy jeżeli przychodził do Ciebie w dzień czy było coś więcej?? On
        Ciebie traktuje teraz jak żonę, nie jak kochankę, narzeczoną. Owszem spuścił z
        tonu, ale Tobie nie chce się przestawić pogląd, że teraz jest inaczej,
        zapominasz, że gdy byliście narzeczonymi, on miał dla siebie czas, własne
        sprawy, a teraz Ty wciąz jesteś. Ileż można się migdalić. Wybacz ale nawet
        najsłodszą czekoladą można się przejeść.
        • miedzy_wierszami Re: aż boli 20.09.06, 10:02
          Wybacz ale nawet
          > najsłodszą czekoladą można się przejeść.

          Ale od kostki, dwóch dziennie nikt rozstroju żołądka nie dostał.
          • tokaii Re: aż boli 20.09.06, 10:04
            Rozstroju może nie, ale za to zatwardzenia, jeżeli trwa taka degustacja
            codziennie. Nie mówiąc juz o "tuszy".
            • tokaii Re: aż boli 20.09.06, 10:07
              A te dwie kostki, to właśnie sek, pieszczoty, czułości w nocy, gdy przynajmiej
              na chwilę znika codzienność życia. Jak widzisz te dwie kostki tobie szkodzą nie
              jemu.
            • justyna302 Re: aż boli 20.09.06, 11:20
              Ale te czekolade wpierniczacie az wam sie uszy trzęsą przez pierwsze miesiące,
              wręcz delektujecie się i zapewniacie, ze zawsze będzie wam tak samo smakowała,
              dopiero po jakimś czasie pokazuje się, ze jednak was mdli. I po co to wszystko?
        • justyna302 Re: aż boli 20.09.06, 10:06
          Sorry, ale gadamy jak ślepy z kulawym :(

          Gdy on w dzień powie ci coś miłego, albo przytuli, Ty odbierasz to wtedy jak
          "aha pewnie ma ochotę na seks".
          ON MNIE W DZIEN NIE PRZYTULA!!!

          A jak po prostu chciałabym się w środlu dnia przytulić. Nie zasypywać
          pocałunkami, nie obściskiwać jak w liceum, wystarczy buziak, objęcie mnie,
          słowo "ładnie dzis wyglądasz, moje ty kochanie" i juz człowiek ma power na
          reszte dnia i z radością myśli o nocy.
          To nic nie boli, nie kosztuje, nie zabiera czasu, nie jest trudne, nawet gdy
          sie jest zmeczonym.
          Po prostu sie wam nie chce, nie chce sie, bo juz macie to w nosie i dorabianie
          ideologii nie ma tu sensu. Ta dyskusja jest bezowocna, bo jak zwykle płeć płci
          nie pojmie i mogłam sie tego spodziewać.
          • justyna302 Re: aż boli 20.09.06, 10:08
            Aha, gomory chce podziekować za mądrą wyważoną odpowiedź, pozbawioną
            bezpodstawnych zarzutów.
          • tokaii Re: aż boli 20.09.06, 10:08
            To może odwróćmy rolę. Co ty mu za dnia dajesz od siebie?? W jaki sposób on
            nabiera "rozpędu" dzięki tobie na cały dzień??
            • justyna302 Re: aż boli 20.09.06, 10:38
              Mam nadzieję, że daję mu z siebie to czego pragnie. Nie umiem jak nikt zresztą
              czytać w myślach, ale na szczęście mąż potrafi konkretnie wyartykułować swoje
              życzenia. Obserwując go nie widze, zeby go cos gryzło. Na pewno byśmy o tym
              rozmawiali, bo omawiamy wszystkie nasze sprawy.
              Po prostu wygląda ze wszystko jest ok, mąż jest aktywny, pogodny, spedzamy
              mnostwo czasu razem, dzieli sie ze mna swoimi planami, myślami, lubimy swoje
              towarzystwo i nie ma zadnego kryzysu.. ale codzienna bliskość fizyczna ( w
              sensie zwykłego, serdecznego dotyku ) i czułe słowa gdzies sie rozmyły, nie
              wiem kiedy i jak. Mnie tego brakuje ogromnie.
          • miedzy_wierszami Re: aż boli 20.09.06, 10:27
            > Po prostu sie wam nie chce, nie chce sie, bo juz macie to w nosie i dorabianie
            > ideologii nie ma tu sensu.

            Samo sedno.

            • your_and Re: aż boli 20.09.06, 11:44
              miedzy_wierszami napisała:

              > > Po prostu sie wam nie chce, nie chce sie, bo juz macie to w nosie i dorab
              > ianie
              > > ideologii nie ma tu sensu.
              >
              > Samo sedno.

              Seks to chemia. Skomplikowany proces pobudzania ośrodka przyjemności w mózgu.
              Jak osoba partnera nie kręci, nie bedzie przyjemności i nie bedzie się chciało w
              to inwestować.

              Można próbować to zmienić lub zmienić partnera, lub wymyśleć sobie powód żeby
              uznać to wręcz za jakąś wyjątkową wartość (religijna ortodoksja)
              • kici10 Re: aż boli 20.09.06, 12:05
                O rany, znowu ta sama śpiewka!
          • remax2 Re: aż boli 20.09.06, 11:48
            > Po prostu sie wam nie chce, nie chce sie, bo juz macie to w nosie i
            dorabianie
            > ideologii nie ma tu sensu.

            Ech, chce nam sie chce. Człowiek "pracuje" na swój związek całymi dniami.
            Przytuli, pochwali za to i tamto, pocałuje, uśmiechnie się, kwiaty przyniesie,
            do tearu albo na koncert wezmie. Dziecmi sie zajmie, do szkoły wyprawi, zadania
            odrobic pomoze i spac polozy. Posprzata, pozmywa, wyprasuje jak trzeba. Jescze
            kiedys w przelocie na siłownie skoczy, zeby forma dobra była i sylwetka nie
            najgorsza. Pensje porządną do domu też przyniesie.
            I wszystko to psu na bude, przynajmniej w kwestii seksu.
            Cóż, w jednym musze się z Toba zgodzic: płeć plci nie pojmie.
            • your_and Re: aż boli 20.09.06, 11:57
              > Ech, chce nam sie chce. Człowiek "pracuje" na swój związek całymi dniami.
              > Przytuli, pochwali za to i tamto, pocałuje, uśmiechnie się, kwiaty przyniesie,
              > do tearu albo na koncert wezmie. Dziecmi sie zajmie, do szkoły wyprawi, zadania
              > odrobic pomoze i spac polozy. Posprzata, pozmywa, wyprasuje jak trzeba. Jescze
              > kiedys w przelocie na siłownie skoczy, zeby forma dobra była i sylwetka nie
              > najgorsza. Pensje porządną do domu też przyniesie.
              > I wszystko to psu na bude, przynajmniej w kwestii seksu.
              > Cóż, w jednym musze się z Toba zgodzic: płeć plci nie pojmie

              Bo to stereotyp. Pracować na to cały dzień a żona odpłaci.
              Kochanek wystarczy że kręci i sie pojawi i juz motylki i cheć na seks.
              Misio domownik, dzielący obowiazki, pod pantofelkiem jek kobietce na rękę, ale
              nie kręci a jest wrecz aseksualnym wzorem i odpycha duża część damskiej
              populacji. Im bardziej pod pantofelkiem i angażuje sie w dom.
              Cóż ale to zmienić w sobie nie łatwo. Ani jednej ani drugiej stronie.
              • remax2 Re: aż boli 20.09.06, 12:21
                Tak to prawda, przynajmiej w moim przypadku, choc cholernie bolesna.
                Ale nie potrafie tego zmienic, bo jestem soba będąc Misiem domownikiem.
                Tylko seksu bardzo zal.
            • miedzy_wierszami Re: aż boli 20.09.06, 12:33
              Gdyby moj facet miał takie podejście nawet nie myślałabym, że takie forum jak to
              istnieje.
              • dismutase_and_catalase Re: aż boli 21.09.06, 12:28
                Być może wtedy pojawiły by się inne problemy, których jeszcze nie dostrzegasz.
                Zauważ, że bardzo często nie uświadamiamy sobie pozytywnych rzeczy w związku
                tylko katujemy się tym czego nam brakuje. To co zaspokojone jest niezauważalne,
                bo nie czujemy braku. Poza tym nie generalizujmy, ja mam np dużą potrzebę
                całuśno-przytulacką.

                Czasami mężczyźni takie coś uważają za mało męskie, ale podświadomie wiedzą, że
                muszą z siebie to wykrzesać na początku związku. Można powiedzieć, że jest to
                trochę wyrachowane, hormony buzują więc ich męska strona na tym nie cierpi, no i
                dostają przecież swoją nagrodę w postaci przyzwoitego seksu. A później już nie
                muszą się tak starać, po prostu chcą seksu. Chcesz go zmienić? Pokaż mu to forum
                i niech się chłop uczy albo kup mu kilka książek na ten temat.
                • justyna302 Re: aż boli 21.09.06, 13:33
                  "...no i dostają przecież swoją nagrodę w postaci przyzwoitego seksu. A później
                  już nie muszą się tak starać, po prostu chcą seksu."

                  Czyli można z tego wysnuć prosty choć smutny wniosek ze ostatecznym celem
                  wszystkich działań jest jednak seks?
                  Powiem może górnolotnie, że dla nas kobiet, zasadniczym celem jest kochać i
                  czuć się kochaną, a seks to nie punkt kulminacyjny do którego zmierzamy, ale
                  jeden ( ale nie wyłączny ) z przejawów tejże miłości.
                  • dismutase_and_catalase Re: aż boli 21.09.06, 13:54
                    > Powiem może górnolotnie, że dla nas kobiet, zasadniczym celem jest kochać i
                    > czuć się kochaną, a seks to nie punkt kulminacyjny do którego zmierzamy, ale
                    > jeden ( ale nie wyłączny ) z przejawów tejże miłości.
                    To nie jest górnolotne co piszesz, takie powinno być podejście do związku.
                    Celowo przejaskrawiłem, bo czasami taki smutny wniosek można wyciągnąć. Ale jako
                    facet wierzę, że są inni przedstawiciele męskiego rodu, którzy traktują pewne
                    rzeczy serio i czują to prawdziwie. Znam jednak kobietę, która za willę z
                    basenem oddała by moje wszystkie przytulania i czułość. Na szczęście nie zdążyła.
                  • remax2 Re: aż boli 21.09.06, 14:05
                    > Czyli można z tego wysnuć prosty choć smutny wniosek ze ostatecznym celem
                    > wszystkich działań jest jednak seks?

                    Nie no nie dajmy się zwariowac. I dla kobiet i dla męzczyzn celem jest
                    szczęscie całej rodziny (związku). Seks jest li tylko środkiem, jednym z wielu
                    do osiagniecia tego celu. Seks jako cel sam w sobie mozna kupic w byle agencji.
    • 40latek1 Re: aż boli 21.09.06, 13:45
      Ciekawe, że ja nie trafiłem jakoś na taką spragnioną faceta kobietę. Moja żona
      nigdy nie zadała mi takiego pytania typu "kochasz mnie jeszcze". Zresztą sama
      nigdy nie okazuje mi ot-tak - serdecznosci, tutaj bardziej ja jestem stroną
      "aktywną". Za to nigdy nie zaniedba okazji, żeby opieprzyć za każdą drobnostkę,
      albo przynajmniej wytknąc, że coś jest zrobione nie tak jak trzeba.

      Tak, że historyjki typu "on mnie nie zauważa, jest nieczuły" albo "potrzebuję
      seksu a on nie" czytam jak bajeczki o żelaznym wilku.
      • purchaweczka5 Re: aż boli 04.10.06, 16:11
        W onniesieniu do tego co napisal 40-latek,mam wrazenie ze tak nas odbieraja
        wszyscy,albo wiekszosc mezczyzn!Ja natomiast jak pytam mojego meza czy mnie
        jeszcze kocha odpowiada :nie marudz!Oczywiscie ze kocha,bo to widac w
        codziennym zyciu(18lat po slubie)Ale wracajac do watku,jak opieprza Cie
        zona ,to dobrze!To znaczy ze malzenstwo zyje,klotnie sa potrzebne,gorzej jak
        jedno na drugie nie zwraca uwagi,wtedy ludzie oddalaja sie od siebie.Bo my
        kobiety niestety tak mamy,ciagle cos nam nie pasuje,ale to tylko dlatego ze
        nieustannie jestesmy pod wplywem hormonow!
        • zlota-puma Re: aż boli 04.10.06, 16:18
          No nie, zwaliłaś mnie z nóg tymi hormonami !
          To tłumaczenie jest tak beznadziejnie, dennie głupie, że nieomal mi wstyd, że
          druga kobieta tak może pisać W IMIENIU WSZYSTKICH KOBIET. Wypowiadaj się za
          siebie.

          A tak na marginesie, dowody na "żyjące małżeństwo" są zdecydowanie inne niż te,
          które przytaczasz.
          • purchaweczka5 Re: aż boli 04.10.06, 21:43
            Przepeaszam,ze Cie tym stwierdzeniem urazilam!Inie napisalam w imieniu
            szystkich kobiet!!Toba nie rzadza hormony-tylko co?
            I czy Ty na pewno jestes kobieta?
            • zlota-puma Re: aż boli 04.10.06, 21:53
              Tak, jestem kobietą.
              A co mną rządzi ? Uczucia i rozum. I system wartości oraz empatia. No i zasady
              komunikowania się.
              To nie oznacza, że jestem ideałem, ale na pewno nie rządzą mną hormony...

              Nie gniewam się.
              • purchaweczka5 Re: aż boli 04.10.06, 21:59
                To gratuluje!!Tylko pozazdroscic....
                • amina37 Re: aż boli 05.10.06, 14:14
                  To jak,opierajac sie na rozumie ,wytlumaczyc ze nasz ukochany "chwilowo" nie
                  moze?nie chce? sie z nami kochac?Teoria to jedno a zycie to juz inna bajka.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka