Dodaj do ulubionych

lekarstwo....

20.09.06, 12:50
ale nie na chorobę ale na związek, tyle że nie mój... poznałam wydawało by
sie miłego faceta...jakiś czas temu... dogadywaliśmy się we wszystkim, w
łóżku wręcz rewelacja i.... grom z jasnego nieba!!! Mówi mi w końcu że ma
dziewczynę i że ona nie ma takiej potrzeby żeby uprawiać sex a on bardzo dużą
(fakt nie można było mu nic zarzucić) i co??? Q....wa mać!!! Ponieważ źle się
u nich w związku działo, przedmiotowy mężczyzna "zrobił" sobie ze mnie
lekarstwo na swój zasrany związek, mało tego oznajmił mi że wcale nie
zamierza tego zmieniać i że tak jest bardzo dobrze!!! Tylko pytanie komu!!??
Ona się nie czepia, on nie musi za nią łazić że mu się chce a ja mam ochotę
walnąć sobie w łeb!!! Boże jak tak można?!
Obserwuj wątek
    • manaz Re: lekarstwo.... 20.09.06, 12:56
      a i dziś przysłał mi mejla żebym się nie matrtwiła o niego bo jedzie na tydzień
      ze swoją dziewczyną na jakieś zasrane wakacje...ŻEBYM SIĘ NIE MARTWIŁA!!!
      ROZUMIECIE!!!
      • gomory Re: lekarstwo.... 20.09.06, 13:07
        No coz... podejrzewam, ze chyba zupelnie opacznie zrozumialas jego intencje. Bo
        pewnie deklaracji zadnych nie skladal, i moze nawet robic wielkie cielece
        oczy "osotobiechozii".
        • your_and Re: lekarstwo.... 20.09.06, 13:18
          Odzielanie seksu od uczuć to w końcu dośc powszechna sprawa u facetów...
          • kici10 Re: lekarstwo.... 20.09.06, 14:12
            Niedobrze mi się robi, jak coś takiego czytam!
            • petar2 Re: lekarstwo.... 20.09.06, 14:19
              kici10 napisała:

              > Niedobrze mi się robi, jak coś takiego czytam!

              Ale po czym, po historii Manaz czy tym co napisał Your?
              • kici10 Re: lekarstwo.... 20.09.06, 14:40
                I po jednym i po drugim. I po historii, i po jej uzasadnieniu.
                • petar2 Re: lekarstwo.... 20.09.06, 14:48
                  Trochę mniej emocji i więcej dystansu. No i wyrozumiałości.
                  Wszak mamy XXI wiek, ona nie zapytała, on nie powiedział.
                  O co takie halo?
                • your_and Re: lekarstwo.... 20.09.06, 14:49
                  kici10 napisała:
                  > I po jednym i po drugim. I po historii, i po jej uzasadnieniu.

                  Masz nie pierwszy raz żal ze Stwórca stworzył nas jedynie ludźmi a nie aniołami.
                  I z zasasdami które rządzą ludzkim zachowaniem musisz się liczyć.
                  • kici10 Re: lekarstwo.... 20.09.06, 15:21
                    Z zasadami? Gdzie Ty tu widzisz zasady? Jedyną zasadą jest tu brak zasad. Facet
                    potraktował dziewczynę jak przedmiot. Żyjemy w takiej kulturze, że jak
                    zaczynasz spotykać się z drugą osobą to zakładasz wyłączność. Z tego to powodu
                    nie przychodzi do głowy jako jedno z pierwszych pytań, pytanie "czy jestem
                    jedna, czy jedna z wielu". Jeśli jest inaczej uczciwy facet by ją uprzedził, a
                    przede wszystkim zadał pytanie, czy się na to godzi. Ale taka zgoda nie była
                    mu potrzebna. Zakładał, że ją troche przeżuje, a potem wypluje, jako rzecz
                    zbędną. Robicie wielkie halo, jeśli kobieta faceta traktuje przedmiotowo,
                    manipuluje seksem, stosuje prostytucję małżeńską. Za to bezkrytycznie
                    usprawiedliwiacie własne takie postępowanie, biologią, że tak was natura
                    stworzyła, że tak Stwórca chciał itd. ble, ble ble. Niem Mam żalu ani do
                    Stwórcy, ani do biologii, natury i czego tam chcesz jeszcze. Pisząc to nie
                    podlegam również żadnym emocjom. Staram się tylko wykazać nielogiczność
                    niektórych waszych wywodów, oraz troszkę popsuć wasze dobre mniemanie o sobie,
                    w momencie, kiedy robicie świństwa, tłumacząc to rozmaitymi teoriami. Tych
                    teorii nbyły juz tysiące, żadna autorytatywnie nie potwierdzona. Nie bedę
                    przytaczać tutaj wypowiedzi XIX wiecznych psychitrów na temat kobiet. Nawet dla
                    was byłyby obecnie żenujące. Kto wie jakie teorie się jeszcze urodzą, a jakie
                    się obalą. Troszkę dystansu Panowie, również do słowa pisanego. A zwłaszcza do
                    pisanego, które usprawiedliwia nasze podłe zachowania. Twierdzę tylko tyle, że
                    świństwo to świństwo, a nie dobro inaczej.
                    • your_and Re: lekarstwo.... 20.09.06, 15:49
                      kici10 napisała:
                      > Żyjemy w takiej kulturze, że jak
                      > zaczynasz spotykać się z drugą osobą to zakładasz wyłączność(...)
                      > Ale taka zgoda nie była
                      > mu potrzebna. Zakładał, że ją troche przeżuje, a potem wypluje, jako rzecz
                      > zbędną.

                      A może założył jedynie po sobie że bedą mieli troche przyjemności z bzykania we
                      dwoje a potem pójdą swoja drogą? W końcu pisze że było fajnie...
                      A to że kobiety i mężczyźni oczekują po sobie zupełnie czego innego wałkuje się
                      na tym forum i w teoriach psychoanalityków.
                      Zyjemy w takiej kulturze że jak zostawisz radio w aucie w centrum miasta to po
                      godzinie lub dwóch go nie bedzie. I szyby też. Nad czym ubolewam. Ale nie jestem
                      tak naiwny żeby sie z tym nie liczyć. Ludzie robią sobie świństwa. Cały czas. I
                      kobiety i męzczyźni. I lepiej o tym pamietać, starać sie zrozumieć , przewidzieć
                      i zapobiec, a nie liczyć że mnie to nie dotyczy bo mi należy sie w związku
                      idealny człowiek bez wad i słabości.
                      • kici10 Re: lekarstwo.... 20.09.06, 17:13
                        Ludzie robią sobie świństwa. Cały czas. I
                        > kobiety i męzczyźni. I lepiej o tym pamietać, starać sie zrozumieć ,
                        przewidzie
                        > ć
                        > i zapobiec,

                        Właśnie, ludzie robią sobie czasami świństwa. Niektórzy całkiem często.
                        Świństwa bywają różnego kalibru. Zdaję sobie sprawę, że tak jest. Ale
                        podchodząc do jakiegoś człowieka nie zakładam z góry, że chce mi wyrządzić
                        świństwo. To zakrawałoby na paranoję. Jeśli takie świństwa mnie od kogoś
                        spotykają, to w następstwie staram się takiej osoby unikać. Chroniąc w ten
                        sposób siebie. I nie obchodzi mnie jaka była geneza tego świństwa : smutne
                        dzieciństwo, przeżyta trauma, zły przykład, przekonanie że komuś wolno więcej
                        niż innym, czy cokolwiek innego. Mówisz, że można temu zapobiec. A niby jak?
                        Czy ktoś ma to wypisane na twarzy. Czy przy pierwszym spotkaniu uprzedza mnie,
                        że jest łotrem? Wręcz przeciwnie, gra wspaniałego człowieka. I dopóki nie
                        osądzisz go po faktach, to nie wiesz. W wyżej wymienionym poście facet nie
                        poinformował autorki o fakcie posiadania dziewczyny, spodziewając się
                        wyrzucenia na zbity pysk. Na jakiejś podstawie wyrobił sobie takie
                        przeświadczenie, skoro to ukrywał. Czyli zamysł był z góry określony. Pobawić
                        się i porzucić. Autorka zaś miała inne plany. Myśąlę, że facet doskonale o tym
                        wiedział, ale siedział cicho i korzystał, tak długo jak się dało. Ciekawa
                        jestem jak to wytłumaczycie z biologicznego punktu widzenia. Tu chemia i tam
                        chemia, ale jakby inna. Dlaczego uważacie, że wam wolno jakby więcej? I
                        dlaczego nie poinformował swojej stałej dziewczyny o innej partnerce? Czyżby
                        zwykły rachunek zysków i strat?
                        • anula36 Re: lekarstwo.... 20.09.06, 17:38
                          nie przesadzajmy ze facetom wolno wiecej i kto powiedzial ze nasza bohaterka
                          miala inne plany?? jakos tez sie bzykala z przyjemnoscia i deklaracji nie
                          wymagala. przy normalnym zwiazku i przecietnym rozgarnieciu najdalej po
                          miesiacu by wiedziala ze gosc nie jest wolny, a nie po roku!!!!.
                          Pewnie ze niefajnie sie dowiedziec ze robilo sie poza wlasna swiadomoscia za
                          darmowa prostytutke ale takie sa efekty uprawiania nie do konca okreslonych
                          ukladow towarzysko- seksualnych.
                          jakos nie moge zauwazyc podzialu na wstretnego lotra i wykorzystana niewinnosc.
                          • misssaigon Re: lekarstwo.... 20.09.06, 18:03
                            to moze zaczac stosowac zasade ograniczonego zaufania?i nie wierzyc w to w
                            cochce sie wierzyc? chociaz sa pomyslowe typy - jeden taki na potrzeby romansu
                            usmiercil swoja zone i odgrywal teatrzyk pogrozonego w smutku i mlodego wdowca z
                            dwojgiem dzieci, eh...
                            • your_and Re: lekarstwo.... 20.09.06, 18:11
                              misssaigon napisała:
                              > cochce sie wierzyc? chociaz sa pomyslowe typy - jeden taki na potrzeby romansu
                              > usmiercil swoja zone i odgrywal teatrzyk pogrozonego w smutku i mlodego wdowca

                              Zaraz zaraz, a czy nie jest ja napisał petar: "ona nie zapytała, on nie powiedział"
                          • kici10 Re: lekarstwo.... 20.09.06, 18:04
                            Mam pytanie. Czy jak spotykasz się z facetem, bzykasz sie z nim, to masz
                            wkalkulowane, że nie jesteś dla niego jedyna, że po nasyceniu powie Ci "pani
                            już dziękujemy". Naprawdę nie oczekujesz niczego więcej, jak miłego spędzenia
                            czasu tu i teraz? Co do odkrycia prawdy o tym czy istnieje ktoś jeszcze,
                            wszystko zależy od talentów aktorskich, siły perswazji i stopnia
                            zaślepienia. "Kalibabki" żyją wśród nas i naciągają coraz to nowe wygłodniałe
                            kobitki. Co do nazwania autorki "darmową prostytutką", to przegięłaś.
                            Prostytutka, to świadomy wybór, a autorka na to się nie decydowała.
                            • anula36 Re: lekarstwo.... 20.09.06, 20:11
                              Proponuje czytac calosciowo - napisalam " darmowa prostytutka poza wlasna wola"
                              bo wlasnie tak ja gosc potraktowal co jest cholernie niemile, i mnie by chyba
                              szlag na miejscu trafil gdybym byla w takiej sytuacji.
                              Wybacz ale w normalnym zyciu ( wspolne spedzanie weekendow, odwiedzanie sie w
                              obu domach, rodzinne imprezy, wspolne spedzanie swiat, czy chocby ten
                              nieszczesny wyjazd na wakacje ktory cala sprawe rypnal)bardzo latwo wykryc
                              regularne drugie zycie mezczyzny - z zasady najpierw ustalam ten drobny
                              szczegol, a potem dopiero sie bzykam bo konkurencji nie lubie jak jasna
                              cholera.
                              • kici10 Re: lekarstwo.... 21.09.06, 09:14
                                Mimo wyjaśnień razi mnie określenie "darmowa prostytutka" w tej sytuacji.
                                Po drugie, nie zawsze (zwłaszcza w młodym wieku) zaczynamy od prześwietlenia
                                partnera. Jest to być może głupota, brak doświadczenia, naiwność, ufność. Ale
                                czy to znaczy, że taka osoba jest sama sobie winna, że nie była dość sprytna i
                                przewidująca? Nie mówi się tutaj, że facet popełnił s...syństwo, a że
                                dziewczyna powinna go sprawdzić. Znowu obwinia się tu ofiarę, o to, co jej się
                                przytrafiło. Myślę anula, że to bardzo cyniczne. Skoro Ty jesteś przebiegła, to
                                znaczy, że wszystkie takie są, lub być muszą? Myślę, że każdy z nas na początku
                                związku zakłada dobrą wolę drugiej strony. Inaczej to by było chore. Sądzę, że
                                po takich doświadczeniach, następnego partnera z pewnością prześwietli na
                                wszystkie możliwe strony.
                                Dziewczyna napisała tu, po to, by się wyżalić i być może ostrzec inne naiwne.
                                Czy naprawdę jedyną rzeczą, którą można jej zaoferować, jest stwierdzenie, że
                                sama sobie winna, bo głupia?
                                • anula36 Re: lekarstwo.... 21.09.06, 09:27
                                  ktos na forum musi byc ten przebiegly, cyniczny i nie wspierajacy aby aureola
                                  innych mogla zablysnac w pelnym swietle;)
                                  Polemika nie ma wiekszego sensu gdyz nasze mysli biegna innymi torami.
                                  Oczywiscie ze nie kazdy musi byc przebiegly, moze dalej zachowac ufnosc i
                                  naiwnosc - tylko wtedy coraz czesciej beda mu sie przytrafiac sytucje po
                                  ktorych cytujac bohaterke " bedzie sie mialo ochote palnac sobie w leb".
                                  • kici10 Re: lekarstwo.... 21.09.06, 13:19
                                    W sensie poznawczym polemika ma właśnie wtedy sens, kiedy myśli biegną innymi
                                    torami. I bardzo sobie cenię różnice zdań, dlatego, że skłaniają do
                                    przemyśleń. Chętnie zmienię poglądy, gdy ktoś mnie do nich przekona. Anula, to
                                    nie była w żadnym wypadku wycieczka osobista. Jasne, że każdy z nas stara się
                                    minimalizować zagrożenie, na tyle na ile potrafi. Wszystkiego jednak nie
                                    jesteśmy w stanie przewidzieć. Takie właśnie doświadczenia dają nauczkę na
                                    przyszłość.
                                    Aureoli nie potrzebuję, bo bardzo ze mnie ułomny i niedoskonały człowieczek.
                                    Pozdrawiam
                                    • anula36 Re: lekarstwo.... 21.09.06, 13:48
                                      A ja za grosz nie czuje potrzeby przekonywania kogokowiek do czegokolwiek :)
                                      Wycieczki osobiste mnie nie martwia, lubie robic za bohaterke negatywna;)
                            • your_and Re: lekarstwo.... 20.09.06, 20:28
                              ici10 napisała:
                              > Mam pytanie. Czy jak spotykasz się z facetem, bzykasz sie z nim, to masz
                              > wkalkulowane, że nie jesteś dla niego jedyna, że po nasyceniu powie Ci "pani
                              > już dziękujemy". Naprawdę nie oczekujesz niczego więcej, jak miłego spędzenia
                              > czasu tu i teraz?

                              Mogę ja? Na pewno nie brakuje takich co ich interesuje tylko tu i teraz.
                              Szczególnie dotyczy to młodego pokolenia kobitek. A jak facet ma to wiedzieć
                              skoro jasno mu tego czego oczekuje " w zamian " nie powie?
                              Powszechne założenie że faceci posiadają umuiejetność czytania kobietom w
                              myślach leży u podstaw wiekszości nieporozumień damsko męskich.
                              • misssaigon Re: lekarstwo.... 20.09.06, 20:50
                                yor a tacy artysci bigamisci? - nie tylko bzyka ale jest i mezem i ojcem...dla
                                dwoch kobiet
        • manaz Re: lekarstwo.... 20.09.06, 13:21
          ha! i o to chodzi że może nie było deklaracji ale o sex pogotowiu też jakby
          nie!!Gdyby sprawa została postawiona jasno to z pewnością nie zmarnowała bym
          prawie roku z mojego cennego życia.W dzisiejszych czasach związki bywają różne
          nie od razu się człowiek deklaruje!
          • anula36 Re: lekarstwo.... 20.09.06, 13:46
            sorry ale skoro przez rok nie skumalas ze facet jest w zwiazku ( co skumac
            stosunkowo latwo)to pretensje mozesz miec wylacznie do siebie.
            jak sama zauwazylas w dzisiejszych czasach zwiazki bywaja rozne i trzeba byc
            podwojnie czujnym.
            • manaz Re: lekarstwo.... 20.09.06, 13:51
              matko, do głupich blądynek nie nzleżę i uwierz mi że się nie pokapowalam, ale
              mi głoupio przed samą sobą!Naprwdę nic na to nie wskazywało, fakt że i ja
              specjalnie się nie doszukiwałam bo wychodzę z założenia że skoro ja jestem
              uczciwa to inni też.
              • anula36 Re: lekarstwo.... 20.09.06, 13:57
                proponuje zmienic nieco zalozenie o uczciwosci i ciesz sie kobieto ze to tylko
                rok a nie pol zycia, nie oglosilas jeszcze oficjalnych zareczyn i nie odkrylas
                2 kresek na tescie ciazowym.
                Poza zraniona duma straty nie rysuja sie zbyt dramatycznie.
                • misssaigon Re: lekarstwo.... 20.09.06, 14:04
                  anula trafila w sedno - a poza tym czego ci wlasciwie szkoda?
                  faceta? czasu? czy siebie?
                  pomysl sobie ze teraz jestes juz madra po szkodzie i ciesz sie zyciem - a faceta
                  odetnij calkowicie - zero kontaktu

                  ps. prawidlowo pisze sie "blondynka"
                  • romulus11 Re: lekarstwo.... 20.09.06, 17:20
                    Analogiczna historia w drugą stronę.Kolega zaangażował się z mężatką gdyż ta nie
                    miała seksu z mężem.Po kilku miesiącach mąż się skumał że ma rogi i zaczął żonę
                    adorować.No i ta powiedziała koledze że muszą skończyć bo mąż ma
                    pierwszeństwo.Kolega się zdołował a kobieta podobno ma seks nieziemski z
                    wszystkimi sztuczkami.A przedtem było prawie zero.Takie niezłe są panie.Może to
                    ijakiś sposób dla niektórych.Historia autentyczna może coś skopiujecie z tego.
                    • anula36 Re: lekarstwo.... 20.09.06, 17:39
                      z calej historii najbardziej mi sie podoba stwierdzenie " maz ma pierszenstwo":P
                      • misssaigon Re: lekarstwo.... 20.09.06, 17:57
                        mezowi sie znudzi i kolega wejdzie z listy rezerwowej
                        • your_and Re: lekarstwo.... 20.09.06, 18:09
                          misssaigon napisała:
                          > mezowi sie znudzi i kolega wejdzie z listy rezerwowej

                          U mojego pracodawcy istnieje poniekąd jawna "lista rezerwowa" współpracowników.
                          Nic tak nie dopinguje narzekających szefowi i ociągających sie w obowiązkach jak
                          przypomnienie o niej :-)

                          Sposób jest stary znany i niezawodny.
                          • ambx Panna tego gostka trzyma go "na cnotkę" 28.09.06, 17:52
                            ... licząc, że po odejściu od ołtarza, reklamacje u konsystorza są kosztowne i
                            długotrwałe. Poświęci się raz i drugi, aby zaciężyć. Parę miesięcy po ślubie,
                            jak znowu będzie chciał się umówić, powiedz mu żeby sobie "jechał na ręcznym".
                            Wtedy zawita on na to forum...
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka