Dodaj do ulubionych

Zdradzajace zony

10.10.06, 12:06
Czy sa na tym forum kobiety, ktore zdradzily swoich mezow? Czy probowalyscie
potem ocalic malzenstwo? Jestem w dziwnej sytuacji. Moj maz bardzo mnie kocha
i jest mi w stanie wybaczyc zdrade, a ja nie wiem, czy mimo tego chce do
niego wrocic. Kiedys bylo nam ze soba dobrze, ale cos sie wypalilo i dlatego
zdradzilam. Czy jest szansa, ze jeszcze nam sie ulozy? Napiszcie, jak bylo u
Was.
Obserwuj wątek
    • ouzo1 Re: Zdradzajace zony 10.10.06, 12:37
      forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=15128&w=42774424&s_action=w_add
      przeczytaj to!!!! a bdziesz wiedzieć !!!!
      • kaskoss101 Re: Zdradzajace zony 10.10.06, 13:33
        Dzieki, ale to tylko jeden z mozliwych scenariuszy. Moj maz wie o wszystkim i
        caly czas chce o mnie walczyc. ja zas nie wiem, czy moj romans nie bedzie
        wracal do nas jak bumerang przy okazji kazdej klotni, czy ja sama bede
        potrafila zapomniec... Ech, naprawde wydawalo mi sie kiedys, ze jestesmy
        szczelsiwi, a tymczasem zakochalam sie w kims innym w ciagu kilku minut i to
        trwa...
        • anula36 Re: Zdradzajace zony 10.10.06, 13:37
          wasz zwiazek jest jedyny i nie powtarzalny - taki w nim scenariusz bedzie mial
          miejsce jaki sami sobie napiszecie.
          A ty bedziesz w stanie byc z mezem myslac wciaz o innym?
        • ouzo1 Re: Zdradzajace zony 10.10.06, 21:09
          Czy czasem nie jesteś tylko zauroczona tym drugim panem? Pozmasz go blizej to
          wtedy mozesz powiedziec o zakochaniu się....Z A gdzie przysiega małżęnska jaką
          skaładałaś jemu? Przypomnij sobie jej słowa....
          • ouzo1 Re: Zdradzajace zony 10.10.06, 21:15
            Ja tego nie rozumiem ..ludzie pobierają sie z wielkiej miłości .Wybrałas swojego
            partnera na dobre i złe.A jesli taka chwila nadeszła to lepiej zmienic partnera?
            tylko dlatego ,że cos sie wypaliło? To zrób "coś" aby w waszym małżenstwie było
            ciekawie a nie monotonia!!! Jest tyle porad i jest z czego wybierać ...pomysl o tym!
            • kaskoss101 Re: Zdradzajace zony 11.10.06, 13:02
              Dzieki za odpowiedz. Jasne, chce sprobowac, tylko ze problem jest tu chyba
              bardziej zlozony i sama chcialabym dojsc do jego sedna - wtedy chyba latwiej
              bedzie mi znalezc sposob, jak go rozwiazac. Z moim mezem to byla pierwsza
              wielka milosc, ale nagle okazalo sie ze mamy troche inne pomysly na zycie. Nie
              wiem do konca, czy chce zatem byc z ta druga osoba, czy juz nie chce byc ze
              swoim mezem. Eh, ciezkie to zycie...
              • anula36 Re: Zdradzajace zony 11.10.06, 14:12
                nie myslalas o wizycie u specjalisty ktory moze pomogl by ci znalezc to sedno?
            • mreck Re: Zdradzajace zony 03.11.06, 10:35
              w tym sęk, ze ludzie pobieraja i tylko czasem towarzyszy temu wielka miłość.
              • groszek_73 Re: Zdradzajace zony 03.11.06, 10:44
                mreck napisał:
                > w tym sęk, ze ludzie pobieraja i tylko czasem towarzyszy temu wielka miłość.

                i jak potem się spotka tę wielką, to jest już za późno
    • tiramisowe_szalenstwo Re: Zdradzajace zony 11.10.06, 15:23
      jestem w podobnej sytuacji, i też coraz ciężej mi z tym, tzn.myślalam ze mogę
      tak jak to robią faceci podejść do tego na chłodno, ot zdarzyło sie i trudno,
      ale okazuje sie, ze nie jest to takie proste! najgorsze jest to ze nie moge nic
      zarzucić mojemu mężowi, absolutnie nic na czym mogłabym zbudować swoją wizję
      odejścia od niego. Wiem, ze nie wybaczyłby mi gdyby sie dowiedział, ja jemu
      tak, bo juz wiem ze tak niewiele potrzeba zeby TO sie zdarzyło:(
      pytasz czy jest szansa, ze wam sie ułoży? wydaje mi sie, ze to b.indywidualna
      sprawa każdego związku, ja wierze ze sie uda w momencie gdyz sprobujesz odciąć
      sie diametralnie od tego co sie stało, a nie gdybac co by było gdyby. Nie
      piszesz ile lat jestescie małżeństwem i dlaczego zdradziłaś, byc moze to nie
      jest w tej chwili najazniejsze, ale w tym właśnie poszukaj odpowiedzi czy
      chcesz dalej tworzyć ten związek...
      • kaskoss101 Re: Zdradzajace zony 15.10.06, 15:34
        Jestesmy malzenstwem od 1,5 roku. Zdradzilam, gdyz... po prostu zauroczyl mnie
        ten czlowiek i wiem, ze on mnie kocha. Historia ciagnie sie od 4 miesiecy. Gdy
        porownuje ich obu, zawsze jest to na niekorzysc meza, choc nie mam mu NIC do
        zarzucenia. Moze po prostu popadlismy w rutyne, albo bylam niedojrzala
        wychodzac za maz. W glowie mam WIELKI znak zapytania.
        • kiedysmaz Re: Zdradzajace zony 16.10.06, 10:46
          jestem zwolennikiem teorii żeś niedojrzała.
          Porównywanie... czy Ty jakieś zawody urządziłaś? oni wiedzą że startują wyścigu
          o wielką nagrodę... nudzącą się facetmai kobitkę?
          A Twój kochanek cię kocha... być może dlatego że masz męża... a on sobie tylko
          śmietankę z kawki spija... mając niezły seks za friko...
          jak dla mnie... niedojrzała... zmienna... samokrytyczna... a i może blondi
          jesteś? :]

          bo jak blondi to też się pisze na ten seks bez komplikacji :]
    • lacwmorde [...] 13.10.06, 00:01
      Post został usunięty przez adminów lub założyciela forum .
      • mreck Re: Zdradzajace zony 13.10.06, 11:41
        leczysz może jakieś kompleksy? ;)))
        • sandraa2 Re: Zdradzajace zony 13.10.06, 19:32
          Tez zdradzam mojego m,a wlasciwie zdradzalam i absolutnie nie jest pantoflarzem
          moj m,wrecz przeciwnie.A kochanek wiele zmienia w zyciu kobiety i czesto nie
          planuje sie miec kochanka tylko zycie tak nam uklada scenariusze.Kobiety nie
          afiszuja sie tak,ze maja kochankow i sa bardziej dyskretne.
    • dismutase_and_catalase Re: Zdradzajace zony 15.10.06, 19:33
      Nie wiem, czy mogę się tu wypowiadać, bo kobietą nigdy nie byłem, a co dopiero
      zdradzającą (ale ponoć nie takie cuda medycyny będą możliwe w przyszłości).
      Mnie uderzyło to, że wg Ciebie mąż nie ma jakiś tam widocznych i ukrytych wad,
      ale przy spotkaniu lepszego egzemplarza i w sytuacji swoistej rutyny (po 1,5
      roku rutyna?) od razu serce zabiło dla tamtego i to trwało ułamek sekundy wręcz,
      żeby się zdecydować na zdradę. Jeżeli masz zamiar wrócić do niego to pomyśl, co
      tak naprawdę czujesz do niego i czy tego chcesz. Nie wracaj, gdy Ci go żal, gdy
      chcesz ukoić własne sumienie, gdy czujesz swoisty "nacisk społeczny", bo jesteś
      mu coś winna. Może pozwól mu przecierpieć i niech znajdzie kobietę, która go
      prawdziwie pokocha, pokocha takim jakim jest i wydobędzie z niego wszystko to,
      co najlepsze.
    • drak02 Re: Zdradzajace zony 16.10.06, 11:27
      Bywa tak , że chwolową fascynację erotyczna mylimy z miłością.
      Jest bardzo miło i przyjemnie poddać się takiemu uczuciu.
      Twój nowy partner seksualny kojarzy Ci się tylko z przyjemnymi przeżyciami,
      żadnych trosk , żadnych wspólnych trudnych doświadczeń.
      Chcesz sie przekonac co naprawde jest warta obecna miłość, to odejdź od męża
      i pobądź trocę z nowym męzczyzną.
      Śmiem twierdzic że szyciej niż to sobie mozesz wyobrazić , zatęsknisz za
      swoim mężem . Dlatego że to On był przy tobie równiez wtedy gdy było Ci ciężko i
      to on pomagał Ci w trudnych chwilach.

    • agagor2 Re: Zdradzajace zony 16.10.06, 11:53
      >Moj maz bardzo mnie kocha
      > i jest mi w stanie wybaczyc zdrade,

      Czyli powiedziałas mu, ze go zdradziłaś?
      Czy tak Ci sie wydaje? A moze jemu tak sie wydaje?
      To nie jest tak, że powiesz - wybaczam i koniec tematu. Nie jest to takie
      proste, jak mogłoby Ci się wydawac.
      A tak poza tym - jesteś nieuczciwa, prawidłowa kolejność powinna byc następująca
      - odchodzisz i zdradzasz, a nie zdradzasz i jak jest fajnie to odchodzisz.
      Życzę Ci, zeby Ci, żeby Ciebie tak ktoś potraktował.
      • kiedysmaz Re: Zdradzajace zony 16.10.06, 12:21
        Aga może się umówimy i przedyskutujemy ten temat? :]
        podoba mi się Twoje podejście do problemu :)
        • agagor2 Re: Zdradzajace zony 17.10.06, 09:52
          kiedysmaz napisał:

          > Aga może się umówimy i przedyskutujemy ten temat? :]
          > podoba mi się Twoje podejście do problemu :)

          Ten tamat to już chyba przedyskutowany, ale zawsze można znaleść nowe :]
    • adsa_21 Re: Zdradzajace zony 17.10.06, 13:33
      tez zdradzalam..maz dowiedzial sie, wyprowadzilam sie z domu a pozniej chcial
      bym wrocila.
      nie zrobilam jednak tego, nie kocham go po prostu i dla mnie byl to koniec.
    • m.matea Re: Zdradzajace zony 17.10.06, 19:56
      O mojej zdradzie mąż też się dowiedzial, wybaczył i co najważniejsze, minęło 1,5 roku, a on nigdy mi tego nie wypomniał. Co z tego. we mnie pozostała pustka, ciągłe fantazjowanie o byłym kochanku. Mimo starań nie mogę zapomnieć i nawet nie chodzi już o samego kochanka tylko o te wspaniałe uniesienia, podniecenie, namiętność, której w kilkuletnim związku już włąściwie brak.
      Jeśli jesteś w stanie zapomnieć o romansie to jest szansa na odbudowanie związku, jeśli będziesz rozpamiętywać, porównywać, tęsknić to będziesz miała jeszcze większy mętlik w głowie niż teraz.
      Gdy trwał mój romans, byłam przynajmniej pewna,że kocham kochanka. Teraz nie wiem nic o miłości, o sobie...
      I nie wiem co Ci poradzić, ale wiem, że przed Tobą bardzo trudny czas.
      Pozdrawiam.

      • witch5 Re: Zdradzajace zony 19.10.06, 18:40
        Zastanawiem mnie jedno - troche to obok głownego nurtu wątku
        Czy zdadzające kobiety sypiają ze swoimi mężami ( wydaje mi się że tak)
        i czy to normalne iśc do łóżka z kochankiem we wtorek przed obiadem a z mężem
        tego samego dnia tylko po kolacji???
        Być może jestem idealistą ale ten element zdrady wzbudza we mnie jakieś dziwne
        uczucia.
        • zona.zmierzchu Re: Zdradzajace zony 03.11.06, 08:31
          Dziwne uczucie - być może. Ale przypuszczam, że jest dokładnie takie samo jak w
          przypadku zdradzających mężów. Aaaaa chyba, że boli męskie ja. Tak jestem w
          stanie to zrozumieć, ale jesteśmy "tylko" kobietami.
          • witch5 Re: Zdradzajace zony 03.11.06, 09:42
            zona.zmierzchu napisała:

            > Dziwne uczucie - być może. Ale przypuszczam, że jest dokładnie takie samo jak
            w
            >
            > przypadku zdradzających mężów. Aaaaa chyba, że boli męskie ja. Tak jestem w
            > stanie to zrozumieć, ale jesteśmy "tylko" kobietami.



            A ja jestem "tylko facetem"...:)
            I nie mam na myśli tylko jednej płci
            Wiem z własnego doświadczenia - jak to jest być z żoną i z kochanką
            Dla mnie to cholerny ból i świadomośc że oszukuję - "zdradzam" nie tylko zonę
            ale też kochankę
            Ale byłem ciekaw zdania kobiet
            • zona.zmierzchu Re: Zdradzajace zony 03.11.06, 13:53
              witch5 napisał:
              A ja jestem "tylko facetem"...:)
              > I nie mam na myśli tylko jednej płci
              > Wiem z własnego doświadczenia - jak to jest być z żoną i z kochanką
              > Dla mnie to cholerny ból i świadomośc że oszukuję - "zdradzam" nie tylko zonę
              > ale też kochankę
              > Ale byłem ciekaw zdania kobiet.

              Według mnie nie ma w tej kwestii, żadnej różnicy. Wszystko zależy od podejścia
              stron do tego "nietypowego" dla związku zjawiska. W życiu może się różnie
              układać. Mam nawet jedną znajomą, która to sama zaproponowała mężowi ażeby
              robił skoki w bok a jej dał spokój. Fakt podyktowane to było jej stanem
              zdrowotnym i "zrozumieniem" jego potrzeb. Ale, życie czasami nas zaskakuje.
              Faktem jest, że być może niepotrzebnie zabrałam głos w tej sprawie jako ta
              osoba "niedoświadczona - zdradzająca". Ale wiem jak to boli, kiedy było się
              zdradzanym. Nawet zagojenie się ran i lany miód na nie, nie przywróci stanu
              pierwotnego. To uczucie utraconego poczucia bezpieczeństwa, utrata zaufania,
              czasami nawet szacunku - pozostaje w świadomości na zawsze zarówno u żony jak i
              kochanki.
      • thering25 Re: Zdradzajace zony 02.11.06, 18:50
        Wiecie co?
        Czytam te wszystkie wypowiedzi i czasami dochodze do wniosku, ze dobrze byloby
        miec 2 zony albo 2 mezow. Jesli jeden nie mialby dnia, to moze drugi. Wiem, ze
        to glupio brzmi, ale naprawde ... czasami wydaje mi sie, ze taki uklad pomoglby
        wielu z nas.
    • cytrynka_44 Re: Zdradzajace zony 19.10.06, 19:53
      Ja jestem zdradzająca żoną. Od dwóch lat. Nie współżyję z mężem.
      Czyli w łóżku jest tylko jeden mężczyzna.
      Uniesienia może już nie są takie jak na początku mojego "związku", ale jest
      nadal cudownie. Pełne porozumienie. Cudowny czas rozmów, kochania się,
      oglądania filmów, jedzenia, masazy itp. Całkowity spokój. Choc oczywiście
      wstrząsy były. Czy mam wyrzuty sumienia? Mam. Mam. Chcę odejść od męza, ale
      moja sytuacja jest bardzo skomplikowana (przynajmniej dla mnie). Nie umiem
      zrobic kroku do przodu, ani do tyłu. Mimo wszystko nie polecam takiej sytuacji
      nikomu. Psychicznie wyniszcza. Najpierw trzeba się rozwieśc, a potem szukać.
      Ale wiem, że nie zawsze można tak zrobić. Znam jedną parę (ona jest matka
      kilkorga dzieci), więc nie są to sytuacje wyjątkowe. Prawdą jest, że kobiety sa
      pod tym względem dyskretniejsze, bo im się zdrady nie wybacza. Mężczyznom duzo
      częsciej się wybacza zdradę...
      • groszek_73 Re: Zdradzajace zony 03.11.06, 08:50
        kiedyś był taki układ - żona i kochanka. mąż i kochanek. teraz wszyscy chcą mieć
        dwa w jednym.
      • mreck Re: Zdradzajace zony 03.11.06, 11:30
        niestety wpadłas w lejek. prze pewien czas bedzie tylko gorzej. potem sie
        zestarzejesz. a w końcu wsztstko stanie sie wspomieniem.
        • wolfinka Re: Zdradzajace zony 05.11.06, 23:09
          Jestem żoną , która zdradziła , ale również jest zdradzana. Ale pierwszy zrobił
          to mój mąż , a ja to zrobiłam niczego się nie domyslając, że mnie zdradza.
          Tylko ,że moje małżeństwo to jedna wielka fikcja. Nic poza obojętnościa ale w
          miare po ludzku / bez kłótni, wyzwisk, oskarżeń ale i bez rozmów/. Ot takie
          sobie białe małżeństwo. I boli mnie nie zdrada męża, bo jest mi to obojętne,
          ale boli życie bez miłości,uczuć , ale skąd mają byc , jak ich nigdy nie było.
          Zażalenie chyba jedynie do Pana Boga. Ale nie piszę. Żyję , bo są dzieci.Ech
          życie.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka