glupiajestem
20.10.06, 12:19
Leżąc tak sobie wczoraj obok mojego kochanego,lekko podpitego po spotkaniu z
kolegami i wesoło chrapiacego mężula, naszła mnie taka jedna myśl.... cały
czas narzekam,że za mało mi komplemenci, za mało seksu, to robi źle, to nie
całkiem dobrze i tak w kółko sobie szukam dziury w całym, że jaka to ja
biedna niedoceniana, niedowartościowana żona i matka jestem i .... zaraz,
zaraz... a kiedy ja jemu powiedziałam, że przystojniak jest,że doceniam
wszystko co dla nas robi, że mi z nim dobrze i w ogóle keidy mu cos miłego
powiedziałam?? otóż nie pamietam!!! i uświadomiłam sobie,że cały czas ja
oczekuję w zamian nic nie dając. no więc koniec z tym roszczeniowym
podejściem do ślubnego. postanawiam poprawę...ot taka odkrywcza jestem i
chciałam sie podzielić, swoją nowo nabytą mądrością...