Dodaj do ulubionych

MA KOCHANKA I GO KOCHAM!

24.10.06, 13:02
Mam 30 lat, jestem 7 lat po slubie i mam cudownego 5-letniego synka. Z mezem
przestalo sie ukladac ok. 4 lat temu. Wpadlam w gleboka depresje. Z czasem
zaczelam czuc do niego odraze i w tej chwili nie wyobrazam juz sobie zycia z
nim. Prawie ze soba nie sypiamy, nie rozmawiamy. Zyjemy obok siebie.
W maju poznalam chlopaka, kawalera i ...zakochalismy sie w sobie. W tej
chwili on chce zamieszkac ze mna. Ja tez tego chce, ale zawsze mam jakies
watpliwosci. Chodzi mi przede wszystkim o dziecko. Poza tym moj maz dobrze
zarabia -jest kapitanem w wojsku, mamy mieszkanie, samochod. A moj ukochany
nie ma nic...Poza tym w tej chwili szuka pracy i tez nie wiadomo czy
znajdzie. Jestem w strasznej rozterce. Ale z drugiej strony przy mezu czuje
sie zle, niepewnie, nie moge na niego liczyc(przekonalam sie o tym nie raz)a
przy tym drugim jestem zadowolona, szczesliwa i nawet sie usmiecham -co nie
zdarza mi sie przy mezu.Czuje ze jezeli zostane z mezem to sie wykoncze
psychicznie (maz dreczy mnie psychicznie). Boze!!! Co ja mam zrobic!!!
Poradzcie obiektywnie.
Obserwuj wątek
    • gomory Re: MA KOCHANKA I GO KOCHAM! 24.10.06, 13:53
      OBiektywnie to chyba powinnas zadbac o siebie. Przyda Ci sie odrobina zyciowego
      wyrachowania. Zadbaj bys nie dala sie zlapac na romansie (wtedy rozwod bylby z
      Twojej winy), postaraj sie uskladac dla siebie jakies oszczednosci, poki mozesz
      ukoncz jakis kurs, doszkol sie, rozejrzyj sie za zajeciem ktoreby moglo Ci
      przynosic jakis dochod. Tylko niezaleznosc finansowa daje poczucie swobody.
      Wspomnij madrosc naszych przodkow. Malpa przelazac z drzewa na drzewo, zanim
      pusci galaz ktorej sie trzymala, chwyta druga lapa rownie solidnej. Niech
      kochanek najpierw znajdzie prace. Milosc pozwala czlowiekowi nieco
      zrekompensowac obnizenie standardu zycia. Ale tylko nieco - ponizej pewnej
      granicy energia milosci sie predziutko wyczerpie.
      • mreck Re: MA KOCHANKA I GO KOCHAM! 24.10.06, 14:05
        obrzydliwość. 10 przykazań i trochę pokory.
        teoretycznie kazdy ma prawo do szczęścia. ale szczęściem jest dążenie i
        marzenia anie rozglądanie się za co kupić chlebek na jutro i liczenie
        zaległości czynszowych.
        trudno rozeznać sie swoich uczuciach. jeden błód już w życiu popełniłaś, czy
        stać cie na drugi?
        pamietaj, że złóta miska jeść nie daje. ten atrakcyjny dziś facet, prawi piękne
        słówka o miłości a bąki puszcza po cichu. sam fakt, że sypia z żona innego
        człowieka źle o nim swiadczy.
        swojego szczęścia nie zbudujesz na cudzym nieszczęściu i w rezultacie wyjdziesz
        z tej histori poobijana, z szarganą reputacją i zamiast zaczynać od nowa
        będziesz startować z minusem.
        najpierw wyjaśnij swoja sytuację w obecnym związku, podejmij jakieś zdrowe
        decyje, choćby miały potem być bolesne. później ułóż sobie życie.
        a kochanek? cóż to tylko facet któremu chce się trochę popieprzyć z panienką.
    • petrucio Nie ma to jak poszalec z cudzą żoną! 24.10.06, 18:22
      A o zonach wojskowych to legendy krąza! Pomysl, czy aby Twojemu nowemu nie jest
      po prostu fajnie z zadbaną ulozona mezatka, ktora mu matkuje i lóżkuje:) Pomysl
      kim bedziesz za 5-10 lat przy boku tego, co to nic nie ma teraz. A z ajkiej on
      rodziny jest ten nowy? Bo jak margines, to on też sie stoczy na 90%. I jak
      bedziesz wtedy wygladac? Pomysl o tej hrabinie co dla seksu i nowosci poszla do
      Meissnera (himalaista) zostawiajac meza, a jak sie okazalo, ze to nie to i
      chciala wrocic, to zostala wyrzucona za drzwi. Niestety, seks trwa pd 2 do ok.
      60 minut raz na dzień, potem raz na tydzień. Reszta to co innego - prawdziwe
      zycie. Moim zdaniem Twoje miejsce jest przy mezu.
      • wolfinka Re: Nie ma to jak poszalec z cudzą żoną! 24.10.06, 18:48
        Jesli możesz to zacznij myśleć o swojej niezależności finansowej. Póki będziesz
        uzależniona od męża ekonomicznie , będzieśz się pogrążać w coraz większej
        rozpaczy. I zapewniam Cię będzie Ci baaardzo ciężko. Ratuj się jak tylko
        możesz , ratuj się dla swojego dziecka , zeby w przyszłości mogło patrzeć na
        mame uśmiechniętą a nie zdołowaną, zderpesjonowaną i nieszczęśliwą. Jesteś
        jeszcze młoda , dasz radę. Uporządkuj najpierw swoje małżeństwo/ ja widzę tylko
        rozwod / i dopiero potem idz w ramiona tego , którego kochasz. Niekoniecznie
        musi to byc ten , z ktorym jestes teraz. Powodzenia.
        • anula36 Re: Nie ma to jak poszalec z cudzą żoną! 24.10.06, 19:26
          podejrzewam ze nawet jesli zwiazesz sie z tym drugim to wkrotce napiszesz
          koljejny post w stylu " czuje sie zle i niepewnie przy moim biednym
          bezrobotnym mezu, poznalam nowego chlopaka chce sie znim zwaizac ale mam
          watpliwosci, poradzcie obiektywnie."
    • cytrynka_44 na początku Twojego małżeństwa też było pieknie!!! 24.10.06, 22:23
      OBIEKTYWNIE:
      No cóz, miłośc nie wybiera.
      Zadaj sobie pytanie: czy kochałam męża męża??

      Jesli tak, to jesteś zdolna do miłości i pokochałaś następnego, gdy nie ułozyło
      Ci się z mężem.
      Ale pamiętaj - prawie wszystki związki przeżywają kryzys - prawie oznacza 99%.
      Jesli jestes pewna to próbuj.
      Ale NAJLEPIEJ zrobisz jak uregulujesz swoje sprawy małżeńskie. Rozwiedz się z
      mężem. Zajmij sie swoją karierą, zacznij pracować... Żeby utrzymać siebie i
      dziecko. A dopiero jak to zrobisz, to pomysl o reszcie. Najlepiej jakbyś była
      calkowiecie niezależna finanowo.
    • yoric Re: MA KOCHANKA I GO KOCHAM! 25.10.06, 02:55
      Ja ci radze szczerze: powiedz temu chamowi do widzenia. [temu chamu?]
      • gacusia1 Ktoremu? ,-))) 25.10.06, 03:23

        • m.4 Re: Ktoremu? ,-))) 25.10.06, 09:04
          dobre pytanie :)
          • mreck Re: Ktoremu? ,-))) 25.10.06, 10:07
            aj, aj, aj, rada w stylu rozwiedź się jest ryzykowna. nie mamy prawa tak
            mówic do innych.
            lepsza jest rada: zastanów sie.
            • gomory Re: Ktoremu? ,-))) 25.10.06, 18:48
              eeee tam... "porozmawiajcie szczerze" to rada - wytrych ;)
        • yoric Temu! 25.10.06, 13:39
    • ben-oni Re: MA KOCHANKA I GO KOCHAM! 25.10.06, 17:03
      Fajny układ. Mąż zarabia pieniążki a ty się puszczasz. Zostaw męża, tak jest
      chyba uczciwiej, no nie? kochas jest goły? To chyba nie macie zamiaru do końca
      zycia doić twojego męża?
      • gomory Re: MA KOCHANKA I GO KOCHAM! 25.10.06, 17:19
        > To chyba nie macie zamiaru do końca zycia doić twojego męża?

        Rozni tacy ewolucjonisci pewnie zakrzykneliby, ze to naturalna strategia samic.
        Utrzymanie od zaradnego a dobre geny od seksownego ;).
        • yoric Re: MA KOCHANKA I GO KOCHAM! 25.10.06, 21:05
          Oczywiście, że tak. I to dobra strategia.

          Gorzej, że bycie robionym w jelenia to bardzo kiepska strategia dla faceta (a
          ściślej, jego genów). Należy przypuszczać, że mąż prędzej, czy później podejmie
          kroki, by inwestować w swoje geny, a nie cudze.
          Pozdr
    • metokard Re: MA KOCHANKA I GO KOCHAM! 25.10.06, 17:31
      czesc,
      bardzo mnie dziwi, ze twoj post prowokuje niektorych do deprecjonowania ciebie i grozenia paluchem.
      coz to za autorytarna rada "twoje miejsce jest przy mezu"? wydaje mi sie, ze twoje miejsce jest tam,
      gdzie i ty i twoje dziecko bedziecie szczesliwi. jesli jestes pewna, ze nie chcesz byc z mezem, nie badz
      z nim. jesli jestes pewna tego drugiego mezczyzny, kochacie sie, to pewnie warto sprobowac.
      niestety, sprawy materialne sa wazne i dobrze by bylo, gdybys najpierw zajela sie swoja niezaleznoscia
      finansowa. jak juz ktos napisal, postaraj sie tez o to, zeby ewentualny rozwod odbyl sie na w miare
      korzystnych dla ciebie warunkach.
      • yoric Re: MA KOCHANKA I GO KOCHAM! 25.10.06, 21:17
        No wiesz, ale spotykanie się z kochankiem, *przy jednoczesnym ciągnięciu kasy od
        męża* podlega ocenie moralnej i nawet ma swoją nazwę :).
        • metokard Re: MA KOCHANKA I GO KOCHAM! 27.10.06, 11:21
          po czesci masz racje, lecz niech ten kto jest bez winy, pierwszy rzuci kamieniem :) ta pani pisze tu z
          wyrazna desperacja i checia rozwiazania problemu. ten kto ma ochote, moze doradzic, ale po co
          mieszac z blotem? to jest chyba wykorzystywanie slabosci kogos, kto odkrywa przed nami swoje bledy i
          swoja rozpacz, czyz nie?
    • crazyrabbit Re: MA KOCHANKA I GO KOCHAM! 26.10.06, 00:38
      Nie wiem, co powinnaś zrobić... Ja się wyprowadziłam razem z moim dzieckiem.
      Wynajmuję mieszkanie, nie jest mi łatwo, ale stwierdziłam, że ktoś w tym
      związku powinien mieć jaja. No i na mnie padło :) Nie wiem, jak poukładam sobie
      życie, czy się z kimś zwiążę na stałe... Ale po wyprowadzce bardzo mi ulżyło,
      bo nie męczę się już w nieudanym związku. I inni nie męczą się ze mną. Nawet
      moje dziecko ostatnio przyznało, że dobrze zrobiłam :)
      A Ty zrobisz, co zechcesz. Albo to, co dla Ciebie jest wygodniejsze. Posiadanie
      kochanka na boku też ma czasem swoje plusy :)))
      • kawitator Re: MA KOCHANKA I GO KOCHAM! 26.10.06, 05:56
        . Ja się wyprowadziłam razem z moim dzieckiem.
        Twoje dziecko
        Dzieworództwo czy wiatropylna ???
        Jak Twoje to chyba nie będziesz chciała alimentów od męża (bo to nie ojciec
        przecież)

        A może zbrałam dziecko ojcu.
        A potem rozmowa
        -prawda dziecinko że dobrze zrobiłam zabierając cię od tego chama zboczenca i
        bandyty On by ci krztwdę zrobił i w ryk
        -prawda mamusiu odpowiada dzieciak bo co ma zrobić niech mamusia nie płacze

        Zrobiłas dziecku krzywdę bo gdybyś go zostawiła Ojcu to byłoby lepiej wychowane
        szczęśliwsze, bardziej przystosowanę do życia w społeczeństwie.
        • yoric Re: MA KOCHANKA I GO KOCHAM! 26.10.06, 15:54
          >-prawda dziecinko że dobrze zrobiłam zabierając cię od tego chama zboczenca i
          > bandyty On by ci krztwdę zrobił i w ryk

          ale o co chodzi???
        • crazyrabbit Re: MA KOCHANKA I GO KOCHAM! 27.10.06, 00:37
          Straszny z Ciebie histeryk! Nie napisałam, że mój prawie_były_mąż to cham,
          zboczeniec i brutal, więc czemu mnie atakujesz. Po prostu doszłam do wniosku (i
          jak się okazuje, słusznego), że lepiej żyć osobno niż narażać dzieciaka na te
          wszystkie sceny, jakich było świadkiem przez lata. "kochający tatuś" ma
          nieograniczone możliwości widzenia, zabierania na weekendy, wyjazdy itp. Tylko,
          że on nawet nie wie, w której klasie jest jego córka, jakie leki bierze, gdzie
          jeździmy do lekarza... Bo zawsze miał to gdzieś...
          Młoda właśnie od tygodnia mieszka u niego. Tyle, że on zostawia ją samą w domu
          do poźnego wieczora, bo zarabia swoje ukochane pieniążki, których mu ciągle
          mało.
          Tak, piszę "moje dziecko" , bo on oprócz genów wątpliwej jakości, nie dawał mu
          ani miłości, ani ciepła, ani zainteresowania.
          A alimenty sam zobowiązał się płacić. I szlag go trafił, jak się dowiedział, że
          zmieniłam pracę na dobrze płatną, w dobrej firmie :))) Bo jestem niezależna
          finansowo i nie wrócę z podkulonym ogonem.
          To tyle.
          Na drugi raz nie wyciągaj pochopnych wniosków i nie unoś się bez potrzeby , bo
          Ci żyłka jakś w mózgu pęknie :p
        • crazyrabbit Re: MA KOCHANKA I GO KOCHAM! 27.10.06, 00:39
          Acha, i nie płaczę przy dziecku. Makijaż mi się rozmaże :)))
          • kawitator Re: MA KOCHANKA I GO KOCHAM! 27.10.06, 06:52
            Jeżeli to co piszesz o kontaktach dziecka z ojcem to prawda toś prawdziwym
            wyjatkiem na tle typowej matki polki. Mam też nadzieję, że żółć która ci sie
            burzy na myśl o byłym to wylewasz na forum i do przyjaciółek a nie przy dziecku.
            Nie używanie dziecka walki z byłym w sensie prawnym i psychicznym to wsród
            polskich kobitwek tak niespotykane, że aż niemożliwe dlatego z rozpedu
            pozwoliłem sobie na takie złosliwostki. Nie nadymam się i żyłka mi nie pęknie
            bowiem nie traktuje tego co tu piszę ze smiertelną powagą. Zciekawia mnie jednak
            jak Ty taka wspaniała osoba, samodzielna, inteligentna i zaradna wybrałaś sobie
            na męża takiego według twoich słów dupka i zero ?
            • crazyrabbit Re: MA KOCHANKA I GO KOCHAM! 27.10.06, 23:01
              Bo byłam młoda , głupia i w ciąży :((
              Może i nie jestem typową matką polką, bo powinnam psy na moim wieszać, krwi mi
              dużo napsuł, ale w obecnej sytuacji najbardziej cenię sobie ŚWIĘTY SPOKÓJ. To
              naprawdę cenny dar od losu :))
            • crazyrabbit Re: MA KOCHANKA I GO KOCHAM! 27.10.06, 23:06
              I wcale nie uważam się za "wspaniała osoba, samodzielna, inteligentna i
              zaradna "... Po prostu do pewnych rzeczy trzeba dojrzeć, nauczyć się na błędach
              i zacząć być asertywnym.
              Złośliwiec z Ciebie ;) Chyba kobiety zalazły Ci nieźle za skórę?
              • ewolwenta Re: MA KOCHANKA I GO KOCHAM! 28.10.06, 11:55
                nie, Kawi tak ma i w tym jego urok ;)
    • niuniusia800 Re: MA KOCHANKA I GO KOCHAM! 26.10.06, 07:59
      Dziekuje wszystkim za opinie. W tej chwili jestem juz szczesliwsza bo dostalam
      dobra prace-w banku, a moj "kochanek" wyjezdza do Niemiec na rok. Tak to sie
      wczoraj wszystko ulozylo-calkiem niespodziewanie.
      DO CRAZYRABBIT: Mysle ze teraz pojde w twoje slady.Napewno poczuje sie lepiej
      psychicznie.Nie bede sluchala caly czas ze jjem za jego pieniadze, ze mnie
      utrzymuje i ze ogolnie jestem do niczego i jestem nikim-bo on to przeciez ma
      stanowisko i jest PANEM, a ja tylko jego podwladna.
      Byc moze faktycznie powinnam sie powstrzymac z decyzja o zamieszkaniu razem z
      tym drugim, ale jestem pewna ze teraz juz wyprowadze sie z domu.
      Ktos mi radzil ze powinnam porozmawiac z mezem. A myslicie ze nie probowalam???
      I to nie raz. Ale on z takim SMIECIEM jak ja nie ma o czym rozmawiac. Naprawde
      mam dosyc jego upokorzen.
      • zorka99 Re: MA KOCHANKA I GO KOCHAM! 26.10.06, 09:03
        Zastanów się jeszcze nad wszystkim. Jestem w podobnej sytuacji, ale doszłam do
        innych wniosków. Może dlatego, że jestem po 40-tce, nie bierz tego za bardzo
        pod uwagę. Jeśli nie możesz wytrzymać dłużej z mężem, to na pewno wiesz, co
        robisz. Może Twoje odejście pomoże mężowi zrozumieć Ciebie, chociaż może
        zrozumieć to całkiem inaczej, niżbyś chciała. Pamiętaj jednak, że mężczyźni w
        gruncie rzeczy są podobni do siebie. Różnią się tylko szczegółami, a po jakimś
        czasie miłość mija... a Twojemu dziecku obcy facet nigdy nie zastąpi ojca. Może
        wystarczy zaprowadzić w swoim domu swoje własne "porządki" po tym, jak
        poczujesz sie lepiej - mając pracę i niezależność? Może wystarczy jasno
        postawić swoje warunki, mieć swoje własne sprawy, nie "uwieszać się" na nim i
        mąż będzie musiał zmienić niektóre rzeczy denerwujące Cię? Traktuje Cię jak
        podwładną, bo Ty mu na to pozwalasz!!! Nie pozwalaj tak się traktować, bo syn
        niebawem zacznie go naśladować. Wszystko zależy od tego, jak mąż sprawdza się w
        zasadniczych i konkretnych sytuacjach, no i jakim jest ojcem. Już niedługo to
        mąż właśnie zacznie być wzorem dla Twojego syna, więc przemyśl jakie dokładnie
        życie chcesz zafundować dziecku.
      • crazyrabbit Re: MA KOCHANKA I GO KOCHAM! 27.10.06, 00:45
        Cieszę się, że coś Ci się klaruje. Jakbyś potrzebowała wsparcia, pisz na pirv.
        Decyzja o wyprowadzce to bardzo trudna decyzja :(
        • niuniusia800 do crazyrabbit 27.10.06, 10:59
          Dziekuje za dobre slowo:)A jaki masz PRIV?
          • crazyrabbit Re: do crazyrabbit 27.10.06, 23:07
            crazyrabbit@gazeta.pl
            klikasz w login i masz :)
    • tokaii [...] 27.10.06, 08:27
      Post został usunięty przez adminów lub założyciela forum .
      • tifani3 Re: MA KOCHANKA I GO KOCHAM! 27.10.06, 08:42
        Robaczku kochany - co ty możesz powiedzieć o życiu kobiet- żon żołnierzy.
        Piszesz o prestiżu tego zawodu - może i on był ale w wolnej Polsce - tej
        przedwojennej. Wiem coś na ten temat, gdyż jestem żoną jednego z tych ludków
        piastujących owy prestizowy zawód. Owszem zdarzająsię i tu ludzie honoru. Ale
        jest ich naprawdę bardzo mało. Ja też przez 13 lat myslałam, że mam do
        czynienia z takim człowiekiem (wykonującym cały galimatias czynności o których
        piszesz), i co przekonałam się, że oficer jest bardziej zbliżony do człowieka o
        przeciętnym ilorazie moralności niż niejeden prosty człowiek. Wbrew pozorom
        mają oni zakodowane maskowanie - i to stosują w życiu. Czysty narcyzm.
        Owszem czasmi rusza ich sumienie - ale na krótko. Po prostu facet jest tylko
        facetem - i jego na stałe nie zmienisz.
        Przepraszam te osoby które niechcący uraziłam, ale takie czcze gadanie po
        prostu mnie wkurzyło.

        Zona żołnierza.
        • tokaii Re: MA KOCHANKA I GO KOCHAM! 27.10.06, 10:40
          Nie gadaj bzdur tifani3 obojetnie jaki nie byłby to zawód, gdy żonie zależało na
          mężu umiałaby go do siebie przyciągnąc a nie pracując tym bardziej miałaby czas
          aby odciągnąc go od codzienności i dać mu dawkę niecodzienności. A jak słyszę,
          że jedna z drugą nie mogą patrzeć na swojego męża bo jest taki czy owaki to się
          ciśnie pytanie widziały gały co brały?? To raz a dwa.. skoro jest aż tak źle to
          dlaczego wcześniej nie szukała pracy.. dlaczego zaczęła zmieniać życie od
          znalezienia kochanka. Jak dla mnie takie postawienie sprawy to zwykłe
          tchorzostwo, gdyby to zrobił facet nazwałbym go ciotą, a kobiety nie wiem jak
          nazwać. Jak sobie podymała trochę z innym nagle wartość jej poszła w górę i
          postanowiła coś zmienić bo w pewnym sensie poczuła, że ktoś za nia stoi, samej
          na nic ja nie byłoby stać. Gdyby nie popie... sobie na boku pewnie do dziś
          spałaby z mężem i gadała w duchu jak ja go nienawidzę. Zamiast wstać i
          powiedzieć, chcę mieszkać sama, chcę odejść to nie najpeirw musi sobie kasę z
          jego pensji odłożyć potem, załatwić z kochankiem mieszkanie... musi się poprostu
          ustawić a później może odejśc to postawa maluczkich nie zasługujących na żaden
          szacunek.
          • mreck Re: MA KOCHANKA I GO KOCHAM! 27.10.06, 11:06
            brutalne słowa ale nie sposób odmówić i m racji.
            zawsze w tych postach są pretensje do facetów. nieczuli, obojetni, bez
            zaangażowania w związek.
            a jak jakas kobieta gzi się z gachem to tez jest wina męża. no q-wa taki
            nieinteresujący jest.
            popukajcie sie w swoje babskie łby czasami.
            • kici10 Re: MA KOCHANKA I GO KOCHAM! 27.10.06, 11:55
              Dlaczego Mrecku swoje słowa rozciągasz na całą babską populację?
        • niuniusia800 Odp. 27.10.06, 10:57
          Tifani, mysle ze ty mnie chociaz rozumiesz-chodzi mi o zycie z wojskowym. Ja
          uwazam ze oni sa poprostu skrzywieni przez zawod ktory wykonuja. Moj maz np.
          przynosi prace do domu, tzn. nami tez probuje dowodzic w wydawac rozkazy. Ja
          zyje z nim juz 7,5 roku a szczerze mowiac to ludziom trudno jest wytrzymac w
          wojsku przez okres sluzby. Weiec jaki z tego wniosek? Ze my chyba jestesmy
          wyjatkowo "pancerne" skoro wytrzymujemy z nimi tyle lat. Jeszcze jedno:
          mieszkam na osiedlu wojskowym i w ciagu 3 lat- na 100 rodzin- bylo ok. 30
          rozwodow. To daje do myslenia! A ty chlopie sam pewnie jestes TREPEM!
          • ninkaa4 Re: Odp. 27.10.06, 11:09
            Może trochę ostro Tokaii napisała ale zgadzam się z nim. Poczytaj sobie jego
            post kilka razy to może też da Ci do myślenia.
            • ninkaa4 Re: Odp. 27.10.06, 11:10
              miało być Tokaii napisał oczywiście :-)
          • mreck Re: Odp. 27.10.06, 11:10
            jasne. jego wina że jest zołnierzem.
            jak górnik ginie w kopalni to tez jego wina, ze zostawił żonę z dzieckiem.
            to Twój mąż kobieto. zastanów się. ty tez nie umiesz z nim postepować.
            każdy zawód niesie ryzyko. a co chciałabyś byc żoną archiwisty?
          • madagaskar17 Re: Odp. 27.10.06, 11:14
            Oczywiście ona Ciebie rozumie - tak dwie zmęczone życiem kobietki.
            Ty chyba sobie nie zdajesz sprawy, że nie jesteście jakimi wyjątkami.
            Te współczesne kobiety z jednej strony są niby silne i dynamicznie pną się w
            górę. Dotyczy to jednak ułamka kobiet, reszta jakoś nie potrafi utrzymać
            własnego pionu. Kiedyś kobiety musiały wykarmić 10 dzieci, pracować na roli,
            żyły często w patologicznych rodzinach, ale były silne radziły sobie, nie
            skamlały wokoło, bo wiedziały, że same wybrały sobie takie życie.

            Teraz jak coś panienkom nie wychodzi - mąż, praca, zarobki itp to od razu
            skamlaja. Czują się wielce pokrzywdzone. Co tu niby ma być do zrozumienia.

            Twój mąż jest be...??? zgoda ale jak jest be to pakuj manatki i wyprowadzaj się,
            a nie okradaj go dokładając do tego rogi. Z tego wynika, że utrzymuje dz..
            która się puszcza nie zdając sobie sprawy bo gdyby sobie zdawał sprawę już dawno
            by cię wykopał z domu. Te wszystkie rady panienek żeby się ustawić, odłożyć kasę
            i dopiero wtedy wyprowadzić. Normalnie siedlisko antymoralności. Wy nie macie
            żadnej dumy. Jak się nie podoba to się odchodzi, a nie tłumaczy brakiem pracy,
            mieszkania i brakiem pracy kochanka to już istna paranoja. Takie coś się leczy!!

            Wyprowadź się i nie skamlaj... nie rób z siebie ofiary, nie jesteś od niego
            uzależniona, nie masz pracy idź żebrać, ale nie oszukuj drugiego człowieka.
            Samodzielność niestety kosztuje wiele wyrzeczeń, ale ciebie na te wyrzeczenia
            nie stać, bo d... przyzwyczajona do ciepełka i stabilności finansowej.

            A wy mody jak wam się nie podobają moje posty to zamknijcie oczy - pisze prawdę
            o ludziach, którzy kłamią oszukują, ale oczywiście niewygodną dla was, no bo
            przecież to skrzywdzona kobieta jest - tfu
            • madagaskar17 Re: Odp. 27.10.06, 11:16
              Ostro napisane- prawda jest zawsze trudna i niewygodna - i niestety tokaii juz
              pisac nie może bo moderatorzy zablokowali nick. Gratuluję dobrych obrońców.
              • kici10 Re: Odp. 27.10.06, 12:08
                Mocne słowa, ale podobaja mi się. Ja, kobieta to mówię.
                • madagaskar17 Re: Odp. 27.10.06, 12:21
                  Mocne :) Kici nie wiesz jakich słów mógłbym tu użyć aby oddały dosadność mojej
                  opinii i być może wstrząsneły autorką postu. Niestety, te dwa posty pod nickiem
                  tokaii zostałem zabanowany, cud, że nie wycięli tych postów.
            • metokard Re: Odp. 27.10.06, 11:34
              >>Kiedyś kobiety musiały wykarmić 10 dzieci, pracować na roli,
              żyły często w patologicznych rodzinach, ale były silne radziły sobie, nie
              skamlały wokoło, bo wiedziały, że same wybrały sobie takie życie.

              same wybraly sobie patologiczne rodziny, prace na roli i dziesiatke dzieci? rzeczywiscie, kiedys kobiety
              mialy lepiej!
              • madagaskar17 Re: Odp. 27.10.06, 11:42
                Właśnie, że nie kiedyś miały gorzej czytaj ze zrozumieniem. Miały gorzej, ale
                musiały sobie radzić. Dziś idzie się na łatwiznę - problem w związku ba nic
                takiego są rozwody, mąż/żona przytył to co są kochanki/kochankowie. Teraz idzie
                się na łatwiznę. Tak mają teraz możliwości. Tamtym kobietom w dawnych czasach i
                to wcale nie tak dawnych współczuć należało, bo one nie miały czasu ani
                możliwości pomyśleć o rozwodzie o odejściu, ale robiły wszystko, aby rodzina
                była cała, aby dzieci były szczęśliwe. Nie zawsze było to słuszne, ale dla nich
                na pierwszym miejscu było dobro dziecka, a dla tej autorki postu - wyraźnie
                widać, że bardziej zależy jej na niej samej.

                Teraz wszystko jest łatwe. Sęk w tym, że mając takie mozliwości teraz, autorka
                postu i tak wybiera najłatwiejszy z nich, znajduje sobie poprostu kochanka i
                zbiera pieniążki na mieszkanko żeby odejść.

                Nie ma żadnej cywilnej odwagi wyjść z domu na zawsze. O dziecko się nie musi
                martwić bo nie wierzę, aby ojciec pozwolić głodować dziecku. Ona bardziej się
                boi tego, że zostanie na lodzie. A sąd może nawet zabrać jej dziecko, gdy okaże
                się, że zdradzała, że nie jest wstanie utrzymać dziecka itp. Jest zwykłym
                tchórzem. Zero szacunku dla niej. Nawet jeśli ma rację odnośnie swojego męża to
                z całą pewnością jej podejście do sprawy jest naganne a postawa wręcz wymaga
                napiętnowania i to jej jej własną prośbę.
                • zorka99 Re: Odp. 27.10.06, 13:25
                  Mnie się wydaje, że w małżeństwie nie ma problemu nie do rozwiązania i trzeba
                  sobie radzić z kłopotami, zamiast staczać się na dno. Facet zarabia, utrzymuje
                  rodzinę na poziomie, nie pije, nie bije, nie zdradza, jest wspólne dziecko.
                  Może jest szorstki i apodyktyczny, ale to można zmienić. Nie ma zdania nawet na
                  temat, jakim jest ojcem. Dla autorki nie jest to ważne ani decydujące, ani to,
                  jakim jest człowiekiem. Zdradzanie go z gołodupcem wynika wprost ze zbyt dużej
                  ilości wolnego czasu i jakichś nierealnych złudzeń, czy czegoś gorszego. Nie
                  pisze też, jaki jest "nowy przyjaciel mamusi" dla jej syna. Dobrze, że
                  napisałeś, madagaskar17, bo myślałam już, że jestem nienormalna, albo
                  niedzisiejsza, ze swoimi poglądami.
                  • madagaskar17 Re: Odp. 27.10.06, 13:42
                    Większość z tych poglądów, które pietnuję tutaj ja nazywam "płytkim rozumowaniem
                    pod wpływem internetu". Wystarczy spojrzeć co się dzieje na forach, z jakimi
                    duperalami często ludzie nie potrafią sobie teraz poradzić. Ludzie zatracili coś
                    co można określić jako samowystarczalność. Teraz jak dziecko robi błędy w
                    pisowni, słabo liczy w matematyce to masz już pisemko z poradni psychologicznej,
                    że dziecko jest chore z nazwa choroby odpowiednią. Gdy w małżenstwie się źle
                    dzieje, to od razu lecimy do psychologów lub na forum, nikt nie porozmawia np. z
                    rodzicami, nie podzieli się problemem z ludźmi którzy mogą rzeczywiście coś
                    pomóc. Rodzina przestała być czymś w postaci "bezpiecznego kręgu". Wszyscy żyją
                    wyobcowani, młodzież wychowuje się na internetowych czatach, seksu uczą się z
                    filmów pornograficznych. Zanikają te prawdziwe uczucia w zamian dostajemy
                    płytkość pożycia. Każdy najdrobniejszy problem urasta teraz do rangi katastrofy.
                    Żałuję, że przyszło mi żyć w takim okresie.
                • metokard Re: Odp. 27.10.06, 14:43
                  orany, no wlasnie, czytalam ze zrozumieniem, natomiast ty nie czytasz ze zrozumieniem ironii.
                  przeciez nikt tu nie pochwala zdrady. ty za to niemal z nostalgia wyrazasz sie o czasach, kiedy kobiety
                  nie mialy wolnosci wyboru i zyly nie dla siebie, ale dla dzieci i meza. a propos dzieci, lepiej dla nich jest
                  miec rozwiedzionych rodzicow i zyc w spokoju, niz codziennie widziec wrogosc i wysluchiwac awantur.
                  oczywiscie, najlepiej, gdyby nie bylo rozwodow i wszyscy zyli dlugo i szczesliwie. ale to niemozliwe.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka