Dodaj do ulubionych

Terapia, seksuoalog itd.

08.11.06, 19:25
Czytam sporo postów na tym forum i tak sie zastanawiam czy poważnie ludzie
chodza do seksuologów i innych tego typu terapeutów. Jak można wyleczyć się z
braku chęci na sex ??????? To tak jakby ktoś nie znosił brukselki albo
szpinaku - po prostu zbiera mu się na teorsje - i miał się z tego wyleczyć...
Pierwsze pytanie brzmi - po co ??? Jeżeli ja bym nie lubił sexu i wogóle go
nie potrzebował to na pewno bym sie z tego nie leczył :-) Ja to nawet bym się
wolał wyleczyć z chęci na sex. Kidyś to podobno wojsku dawali brom .....
Ciekawe czy działa.
Obserwuj wątek
    • anais_nin666 Re: Terapia, seksuoalog itd. 08.11.06, 19:29
      Brak chęci na seks to nie zawsze wynik małego naturalnego popędu Przchy. Wpyw na
      to mają stresy, zahamowania wynikające z wychowania , traumatycncyh doswiadczen
      itp i przede wszystkim różnej maści choroby. Zatem szereg przypadków - na
      szczęście - jest uleczalnych. Trzeba tylko chciec i miec odwage powiedziec "mam
      problem".
    • borisvallejo Re: Terapia, seksuoalog itd. 09.11.06, 02:18
      Witaj,
      Ano można się wyleczyć ...
      o ile ktoś Cię zaciągnie "siłom i wolnościom osobistom" tudzież innym fortelem
      do specjalisty w tym wypadku jakowegoś mistrza patelni / dietetyka, a który to
      przetłumaczy Ci :
      po "pierwsze primo" brukselka jest bardzo smaczna, daje dużo radości
      organoleptycznej i poczucia przyjemnej sytości, a jeśli coś jest nie tak z
      brukselką, to nie wina brukselki tylko sposobu jej uprawy i przepisów
      kulinarnych
      po "drugie primo", że skoro już podpisałeś brukselkę w jadłospisie to byłoby
      dobrze ją zajadać, bo współbiesiadnikowi będzie przykro (o ile ten np głośnym
      mlaskaniem, nieprzystojnym zachowaniem nie odstręcza cię od potrawy)
      po "trzecie primo", że o brukselce jest już napisane w Starym Testamencie, że
      nie wspomnieć o brukselkowych świadectwach rodem z kultury antycznej,
      po "czwarte primo", cały świat lubi uprawiać i spożywać brukselkę

      Po co ? No właśnie ... jak jadasz w samotności, to nie ma po co. I OK. Jeśli od
      dawien dawna należysz do Towarzystwa Ochrony Brukselki, to wręcz nie wskazane -
      nie godzi się łamać swiatpoglądu i indoktrynować. I OK.
      Ale jeśli menu jest już zatwierdzone i podpisane, jak sądzę, to wizyta u
      kucharza winna być miarą współczulności / empatii / szacunku dla
      współbiesiadnika. I wtedy jest po co, jak sądzę.

      Jako że mam często sceptyczny stosunek do rodzaju ludzkiego generalnie,
      polemizowałbym z tezą Anais ..., co do obiektywnego charakteru (stres, trauma,
      choroba przewlekła) zaburzeń zwiaznych z brukselką. O ile jako taki jest
      bezdyskusyjny to ciekawi mnie jaki jest jego statystyzczny udział - ile miejsca
      pozostaje dla zwykłego lenistwa, próżności, zaniechania, egoizmu, konformizmu
      (albo nonkonformizmu) i innych przywar, które uświęcają cały szereg ludzkich
      niemożności i psycho-soma-intelektualnej degrengolady.

      Przepraszam, za dużo tej brukselki ... lepsza byłaby truskawka ...

      Pozdrawiam
      • kawitator Re: Terapia, seksuoalog itd. 09.11.06, 06:56
        Może bede w najbliższym czasie jednostronny i upierdliwy ale jestem pod wpływem
        kilku dyskusji i lektur mocno naukowych.
        Większość pracy naszego umysłu odbywa się poza naszym świadomym literalnym
        logicznym poznaniem. Nie zastanawiamy się jak ropoznajemy znajomą twarz z
        tysięcy innych, nie zastanawiamy sie skad wiemy w jakim ktoś jest nastroju tym
        bardziej ze aby to ocenić potrzebujemy gdzieś około pół sekundy. Nie
        przeprowadzamy dosyć skomplikowanych obliczeń biorąc pod uwagę odległość, masę
        kąt i szybkość ręki aby pacnąć kulą sniegową kogoś w glacę a wychodzi nam to
        zupełnie dobrze
        Nie lubimy jeść brukselki z tą osobą i już. Decyzję wydał nasz alogiczny
        niewerbalny mózg a nasza logiczna swiadomośc pełni w tym wypadku jak i w wielu
        innych role nieudolnego rzecznika prasowego który tłumaczy ze brukselka jest
        taka maziowata a kolorek ma zielono trupii. To nie przeszkadza aby w innym
        towarzystwie ten sam rzecznik prasowy tłumaczył nasz nagły apetyt na brukselkę
        tym ze taka mięciutka jest a kolorem wiosnę zieloną przypomina.
        Wszelkie próby przekonania w sposob logiczny ( nieśmiertelne porozmawiaj z nim
        Hi hi) są podobne do próby zmiany decyzji króla przez złorzeczenie w dalekiej
        wsi heroldowi ogłaszającemu edykt.
        Myślę że terapeuta jako fachowiec zawodowiec o wiele lepiej niż my z kim i w
        jaki sposób rozmawiać o smaku brukselki aby zostać wysłuchanym zrozumianym
        Ponieważ nie rozmawia z heroldem a stara się dotrzeć tam gdzie naprawdę są
        podejmowane decyzje to nawet czasmi udaje się mu przekonać króla że jedzenie
        brukselki tylko przy tym stole i tylko w tym towarzystwie jest tym co król lubi
        najbardziej.
    • gacusia1 Re: Terapia, seksuoalog itd. 09.11.06, 03:42
      Nie,nie,moj drogi!Zle porownanie.Lubienie,badz nielubienie brukselki,to kwestia
      upodoban,smaku,a sex to jest naturalna potrzeba rozladowania napiecia
      seksualnego czlowieka(i nie tylko czlowieka),instynktowna potrzeba przedluzania
      gatunku.Jezeli nie lubisz,albo nie masz ochoty,albo nie masz
      erekcji,albo.....itd.to znaczy,ze masz zaburzenia potencji.Potrzebny jest
      psycholog,albo seksuolog,poniewaz czesto wszelkie problemy leza glebiej(lub
      plycej) w psychice.Czasem pomaga terapia z seksuologiem,a czasem konieczne sa
      leki.Pozdrawiam!
    • avide Re: Terapia, seksuoalog itd. 09.11.06, 07:21
      widzisz jak żonie mówiełem że chyba ma problem z sexem mówiła że mam jakies
      urojenia. Przecież oddaje mi sie (tak "oddaje" a nie "kochamy się" :( ) raz, dwa
      razy w tygodniu więc o co chodzi. Jak tłumaczyłem że ja nie chce by mi się
      "oddawała" tylko "brała mnie" to nie rozumiała. Przecież i tak wszystko kończy
      się wsadzeniem męskości do jej pochwy. Zaciągnąłem ją do seksuologa i dopiero
      jak on jej powiedział to samo (może innymi słowami ale to samo) coś w niej
      pękło, pojawiły się łzy itp. itd. ... ZROZUMIAŁA. Jeszcze lepiej nie jest ale
      przynajmniej coś się ruszyło. Czy coś z tego wyjdzie ??? nie mam zielonego
      pojęcia. Czas pokaże. Na pewno bez pomocy lekarza chdzilibyśmy w kółko, z
      zawiązanymi oczami.
      Pozdrawiam
      • prosty_facet Re: Terapia, seksuoalog itd. 09.11.06, 08:27
        Widzisz - zaciągnąłeś ją na siłę. A więc ona nie odczuwała potrzeby udania się
        do seksuologa. Tak więc z punktu widzenia "chorego" problem nie istnieje.
        Problem istnieje tylko z punktu widzenia tego co chciałby ale nie może bo nie ma
        z kim.
        • avide Re: Terapia, seksuoalog itd. 09.11.06, 08:32
          Powiedz wariatowi że jest wariatem to sam ci uzna za wariata.
          Jak ja mówiełem to do niej nie docierazło albo nie chciała by dotarło,
          czasami jak powie ci ktoś obcy coś takiego samego nagle przejrzych na oczy.
          Zadziałało na tej zasadzie.
          Podr.
        • groszek_73 Re: Terapia, seksuoalog itd. 15.11.06, 13:27
          prosty, a alkoholik wie że jest alkoholikiem tak sam z siebie ? musi przejść
          terapię, żeby to sobie uświadomić. tu jest podobnie
    • przemek.plywak Re: Terapia, seksuoalog itd. 09.11.06, 10:31
      Dużo tu metafor. A sprawa jest prosta. Gdy ktoś czuje, że go coś uwiera, to
      próbuje to coś usunąć. Jak choruje, próbuje się wyleczyć. Jesli ma problemy z
      seksem (a nie chce ich mieć), a ktoś może mu pomóc (np. seksuolog), to udaje
      się po pomoc. rzeczywiście tutaj problem jest o tyle trudniejszy, że dotyczy on
      dwojga osób, więc dwoje musi chcieć skorzystać z pomocy. Jeśli jedna z nich nie
      lubi seksu (jak bruskselki), to po prostu jest nieuczciwa wobec partnera, że
      się z nim związała. Albo inaczej: gdy związek zaczął się stawać poważny, gdy
      zaczęto mówić o małżeństwie, trzeba było powiedzieć "sorry, ale to będzie białe
      małżeństwo". jeśli natomiast problem pojawił się później, to z miłości i z
      szacunku dla połówki tzreba coś z tym problemem zrobić, np. leczyć się. Zresztą
      leczyć się muszę obie połowki, tzn leczyć muszą swój związek.
      • anula36 Re: Terapia, seksuoalog itd. 09.11.06, 11:16

        moze jeszcze byc i tak ze problem jest natury czysto medycznej i niestety w tym
        przypadku medycyna zawodzi w terapii:(
        • mreck Re: Terapia, seksuoalog itd. 09.11.06, 13:13
          no właśnie, a jezeli brak ochoty na seks pojawia sie razem z negatywnymi
          przeżyciami?
          dla mnie seks oznacza "kłopoty" .
          jak pojawiaja sie zwiastuny braku zainteresowania seksem odczuwam to jako
          radosne wyzwolenie. sa takie chwile, ze cieszę sie, że mnie atrakcyjne
          rozmówczyni nie pociaga. a mam tyc atrakcyjnych rozmówczyń az nadto.
          psia mać co ja "psikonik" jestem?
    • yunaszek [...] 13.11.06, 23:59
      Post został usunięty przez adminów lub założyciela forum .
    • kajetanb52 Re: Terapia, seksuoalog itd. 14.11.06, 11:02
      Widzisz to jak rozmowa ze ślepym o kolorach. Człowiek nie ma ochoty na sex. Nie
      dlatego, że jest zmęczony, nie dlatego że ma problemy ze zdrowiem, nie dlatego
      że go żona/mąż nie pociąga, nie dlatego że ma jakieś be skojarzenia z nim
      związene. Po prostu nie ma ochoty i tyle. Natomiast całe otoczenie widzi cię
      jako dziwaka, no bo jak to można nie chcieć uprawiać sexu, przecież to jest
      fajne, miłe itp. I tu właśnie jest pies pogrzebany, ty nie masz problemu bo dla
      ciebie to nie problem. Natomiast żona/mąż/dziewczyna/chłopak z uporem maniak
      wmawiają ci że jesteż nienormalny i masz się iśc leczyć. No bo jak można nie
      mieć ochoty na sex...
      • groszek_73 Re: Terapia, seksuoalog itd. 15.11.06, 13:32
        kajetanb52 napisał:
        > Widzisz to jak rozmowa ze ślepym o kolorach. Człowiek nie ma ochoty na sex. Nie
        > dlatego, że jest zmęczony, nie dlatego że ma problemy ze zdrowiem, nie dlatego
        > że go żona/mąż nie pociąga, nie dlatego że ma jakieś be skojarzenia z nim
        > związene. Po prostu nie ma ochoty i tyle.

        bo to jest dziwne. to tak jakbyś nie chciał jeść. uważasz że to normalne ? po
        prostu nie mam ochoty na jedzenie ?
        • justyna302 Re: Terapia, seksuoalog itd. 15.11.06, 14:09
          A nie jest tak?
          Niektórzy jedzą z apetytem i ile wlezie, a niektórzy jak ptaszek i nie czerpią
          z tego specjalnej przyjemności, bo jedzą po to tylko, żeby utrzymać się przy
          życiu.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka