Dodaj do ulubionych

myślę o zdradzie!

26.01.07, 14:07
ostatnio caly czas glowe zaprzata mi mysl o przespaniu sie z pewnym facetem.
mam meza wiec juz nawet jak o tym mysle to czuje sie winna ale jednoczesnie
bardzo tego chce. naja gorsze jest to ze nie wiem czy tego samego chce druga
strona??? jestesmy na Pan-Pani ale wiem ze jest miedzy nami ogroooooomna
chemia. wstydze sie tak poprostu zapytac "pojdzie Pan ze mna do lozka?"...
dodam ze jest miedzy nami dosyc spora roznica wieku (on jest starszy) wiec
mysle sobie ze faceci w starszym wieku zawsze szukaja jakichs intensywnych
przezyc??? a moze nie...??? czy ktos z Was mial juz taka sytuacje? jak sie to
wszystko potoczylo? nie bede pytac co bylo pozniej bo czytalam watek o tym
jak sie czuje kobieta i mezczyzna po zdradzie. a moze macie jakis sposob zeby
delikatnie osiagnac moj cel...?
Obserwuj wątek
    • nabuchodonozor777 Re: myślę o zdradzie! 26.01.07, 14:13
      ja też myślę o zdradzie żony, w dodatku z jakąkolwiek kobietą.
      • tres_chic Re: myślę o zdradzie! 26.01.07, 14:19
        a moge wiedziec dlaczego??? bo u mnie chodzi o to ze facet z ktorym chce to
        zrobic strasznie mnie pociaga. szkoda ze jak narazie pociaga mnie bardziej niz
        moj maz :( moze sie to zmieni ale jak narazie jest jak jest...
        • nabuchodonozor777 Re: myślę o zdradzie! 26.01.07, 14:24
          mam wrażenie, że w czymś jesteśmy podobni. Nie wiem może ja jestem "ten Twój mąż"?

          PS. z tym "ten Twój mąż" to oczywiście przenośnia
          • tres_chic Re: myślę o zdradzie! 26.01.07, 14:31
            zorientowalam sie... nie chce odpisaywac na niejasno zadane pytanie ;)poza tym,
            ja juz mam na oku tego jedynego. ale mozesz sie opisac hehe zobaczymy czy to Ty
            jestes tym "moim mezem" ;)
            • nabuchodonozor777 Re: myślę o zdradzie! 26.01.07, 14:52
              "ja juz mam na oku tego jedynego."



              brzmi bardzo groteskowo......
              • tres_chic Re: myślę o zdradzie! 26.01.07, 14:53
                wg mnie nie:) ale niech sobie brzmi jak chce. taka jest prawda...
                • morienteswielki Re: myślę o zdradzie! 28.01.07, 09:54
                  I co ci z tej prawdy. Zastanawiasz się czy przyprawić mu rogi czy nie? Prześpij
                  się z tym innym gościem. To pewnie połączy wasz związek i wzmocni wasz związek.
                  ciekawe skąd znasz tego starszego pana...Powiedz mi tylko, że facet nie wie, że
                  go chcesz zdradzić...
    • plutoniczna Re: myślę o zdradzie! 26.01.07, 14:32
      tres_chic napisała:

      (on jest starszy) wiec
      > mysle sobie ze faceci w starszym wieku zawsze szukaja jakichs intensywnych
      > przezyc???
      bardzo ciekawa hipoteza.........
      • tres_chic Re: myślę o zdradzie! 26.01.07, 14:36
        to zadna hipoteza... za duzo juz slyszalam o tym ze faceci po 40 zdradzaja.
        • plutoniczna Re: myślę o zdradzie! 26.01.07, 14:40
          to zapytaj go wprost, albo stwórz sprzyjającą sytuację aby zbliżyc sie do
          niego;)
          • tres_chic Re: myślę o zdradzie! 26.01.07, 14:41
            wlasnie nie wiem jaka sytuacje moge stworzyc... otoz widuje sie z nim tylko na
            wizytach (lekarskich)...
            • plutoniczna Re: myślę o zdradzie! 26.01.07, 14:44
              aaaa....pan doktor;)
              • tres_chic Re: myślę o zdradzie! 26.01.07, 14:48
                taaaaaaak..... taaaaak.....
                • tres_chic Re: myślę o zdradzie! 26.01.07, 14:57
                  tym trudniej stworzyc taka sytuacje...
                  • avide Alez to przecież idealna sytuacja :))))) 29.01.07, 11:02
                    Banalnie
                    sytuacja wręcz wyśniona.
                    gdy będzie cię badał powiedz mu że ma taki cudowny dotyk, gdzie się tego nauczył
                    czy to wrodzone. To tak na poczatek. Usmiechnij się dwuznacznie ale nie zbyt
                    nachalnie. Uśmiech to podstawa. najlepszy naturalny afrodyzjak i cięzko mu się
                    oprzeć. Nawet zakochany w żonie facet to zauważy. Za chwilę udaj taką spłoszoną,
                    lekko spuść głowę udaj zażenowaną, swoja otwroscią. Daj mu poczuć "względne"
                    panowanie nad sytuacją :))) Możesz powiedzieć coś w tylu, żeby Ci wybaczył
                    śmiałość ale jestes otwartą kobietą i mówisz po prostu co cujesz. :)) Niby
                    weźmiesz winę na siebie ale jednocześnie dasz mu do zrozumienia że Cię pociąga.
                    Następnie, po chwili spytaj się jakich to perfum czy wody po goleniu używa bo
                    ten zapach jest niesamowity ... a w dodatku jak czuć go od dojrzałego,
                    przystojnego mężczyzny, to ciężko się skoncentrować kobiecie ;))))... i ...
                    potem zostaw go z tym. Niech da mu to do myślenia że "chyba" masz na niego oko.
                    Wychodząc KONIECZNIE tuż przed wyjściem odwróć się na monent, uśmiechnij się
                    najbardziej szczerze i naturalnie jak potrafisz i powiedz do zobaczenia.
                    Fundamenty pod zdradę, zostały położone. Teraz czas musi zrobic swoje. Jeśli
                    pociagasz faceta i nie jest z tych co to za nic w świecie z inną nie pójdą dasz
                    mu poważnie do myslenia i do następnej wizyty powienien mieć o czym myśleć. :))
                    Kolejna wizyta powinna być nie dalej jak za tydzień 1,5. Żeby nie zapomniał.
                    Znowu będzie Cię badał. Oddaj sie temu z lubością. Uśmiechnij się, spójrz mu w
                    oczy z takim właśnie uśmiechem.Jak Cię dotknie weź taki głęboki oddech jak by
                    Cie ciarki z rozkoszy przeszły :))) Po badaniu znowu rzuć delikatnie komplement
                    że świetnie wygląda lub coś w tym stylu. No i pod koniec spytaj się czy nie ma
                    ochoty na niezobowiązującą kawę i przyjemną pogawędkę w miłym towarzystwie, lub
                    coś w tym stylu. Zaproszenie na kawę z ust kobiety to prawie jak byś powiedziała
                    "mam na ciebie ochotę". Idąc z nieznajomym na taką kawę gdzieś na mieście, w
                    jakiejś restauracji, zgadzając się na to zawsze ma się gdzieś tam w
                    podświadomości ten ukryty erotyzm. Nawet jeśli po kawie spokojnie pójdziecie do
                    swoich domów to jeśli będzie miał ochotę przyczółek jest. Dalej powinien
                    wiedzieć co się święci. Jeśli da się skusić później jeszcze na lampkę wina ....
                    raczej jest Twój.;;)))). Lekarze z reguły lubią wino. Wiesz walory zdrowotne
                    czerwonego wytrawnego są nie do przecenienia :))) dobrze wpływają na serce :)))
                    zwłaszcza pite w ramionach namiętnej kochanki:)))). Oczywiście każdy człowiek
                    jest inny i co innego na niego działa. Ale widzisz w takim przypadku ten czasz
                    między jedną a drugą wizytą jest wg mnie kluczowy. Jednoznaczne zachowanie z
                    Twojej strony, potwierdzenie jego atrakcyjności w Twoich oczach spowoduje że już
                    tak beznamiętnie do następnej wizyty nie powinienen podejść. W końcu jest
                    facetem a nie maszyną i ma swoje uczucia a na komplementy wszyscy jesteśmy łasi.
                    :))))))
                    Atakując bezpośrednio za pierwszym razem istnieje ryzyko że zachowa się jako
                    profesjonalista w każdym calu :))) i nie umówi sie z pacjentką :)))). A tak
                    nawet jeśli odmówi wyjdziesz z uśmiechem z gabinetu i
                    Baj Baj :))))))))))))))
                    Avide
              • europa63 Re: myślę o zdradzie! 26.01.07, 15:25
                Hmmmmmm....nie doczytałam....lekarz, tak?
                Nooooo, masz mały problem. Etyka, te rzeczy....
                Ale...jeśli ta chemia wzajemna...
        • europa63 Re: myślę o zdradzie! 26.01.07, 15:14
          Zdradzają faceci w każdym wieku....ale faktem jest, że ta magiczna 40 ich
          dopada i wariują...zwłaszcza zpanienkami tuż po 20. więc szanse masz...
          • europa63 Re: myślę o zdradzie! 26.01.07, 15:18
            I wiesz co?

            > wstydze sie tak poprostu zapytac "pojdzie Pan ze mna do lozka?"...

            Zamiast tego możesz zapytać:"Chciałby Pan ze mną sie kochać"?
            Skuteczne....
            pozdrawiam:)))
            • tres_chic Re: myślę o zdradzie! 26.01.07, 15:20
              obawiam sie ze az tak odwazna nie jestem... ale szczerze powiedziawszy mam
              ochote to powiedziec! no ale nie powiem...
              • europa63 Re: myślę o zdradzie! 26.01.07, 15:21
                Ale naprawdę...Jeśli tego chcesz, to powiesz.
                Odwagi!
              • m717 Re: myślę o zdradzie! 26.01.07, 15:26
                Cóż, inteligentna kobieta potrafi tak sprowokować faceta, aby zrobił to co ona
                chce...i nie musisz mówić tego otwarcie a tylko stworzyć odpowiednią atmosferę
                i dać mu zawoalowane przyzwolenie:)
    • tres_chic Re: myślę o zdradzie! 26.01.07, 15:45
      bardzo chce powiedziec to wprost, bardzo chce stworzyc taka sytuacje. pierwsza
      sprawa - nie wiem czy bede na tyle odwazna a druga sprawa - co bedzie jak on
      powie NIE
      • europa63 Re: myślę o zdradzie! 26.01.07, 15:48
        Nooooooo, jak on powie NIE to raczej NIC nie będzie - proste...
        • tres_chic Re: myślę o zdradzie! 26.01.07, 15:51
          to wiem, ale wyobraz sobie jak strasznie bede zarzenowana! az strach pomyslec!
          • eeela Re: myślę o zdradzie! 27.01.07, 00:40
            Phi. Po prostu zmienisz lekarza.
      • tres_chic Re: myślę o zdradzie! 26.01.07, 15:49
        a co oprocz mowienia wprost??? czy znacie jakis inny sposob? (pomijam takze
        szczegolna sytuacje bo takowa postaram sie stworzyc przy nastepnej wizycie:) no
        i oczywiscie dziekuje za rade. wzielam sobie ja do serca:)
        • europa63 Re: myślę o zdradzie! 26.01.07, 15:52
          Kochana, albo mówisz, albo prowokujesz jego zachowanie...czego jeszcze szukasz?
        • m717 Re: myślę o zdradzie! 26.01.07, 15:52
          tres_chic napisała:

          > a co oprocz mowienia wprost??? czy znacie jakis inny sposob? (pomijam takze
          > szczegolna sytuacje bo takowa postaram sie stworzyc przy nastepnej wizycie:)
          no
          >
          > i oczywiscie dziekuje za rade. wzielam sobie ja do serca:)

          Powiedz mu jakim jest dobrym lekarzem i jak Ci przyjemnie przychodzić na wizyte
          do niego...jest inteligentny na pewno i zrozumie. Jeśli pozytywnie zareaguje to
          będzie jakiś znak, że chce a jeśli nie to daj spokój bo tylko sie upokorzysz...
      • lemonna Re: myślę o zdradzie! 26.01.07, 16:04
        a skad wiesz ze on tez tego moze chciec? moze on ma zone z ktora jest szczesliwy?
    • nabuchodonozor777 Re: myślę o zdradzie! 26.01.07, 15:57
      a tak z ciekowości:

      Jakiej specjalności jest ten lekarz? Nie mów, że ginekolog :)
      • tres_chic Re: myślę o zdradzie! 26.01.07, 16:08
        wiem, poniewaz prawi mi wiele komplementow a gdy na mnie patrzy widze w jego
        oku ten blysk. takie rzeczy sie czuje. poza tym bardzo figlarnie sie do mnie
        usmiecha. miedzy nami jest ogromna chemia...
        • mutemuja Re: myślę o zdradzie! 26.01.07, 16:30
          Jeżeli jesteś pewna, że między Wami jest chemia i czujesz, że jest Tobą
          zainteresowany, to w zasadzie tylko Ty masz pole manewru. On nie może powiedzieć
          swojej pacjentce wprost "chciałbym Panią zaprośić na kawę...". Może spróbuj
          zostawić w jego gabinecie jakąś swoją rzecz (cenną), tak aby on nie zuważył od
          razu. Potem zadzwoń upewnij się czy TA rzecz u niego jest... i czy możesz po nią
          przyjść i odebrać... Przyjdź tak, aby zdążyć na koniec jego wizyt i w ramach
          wdzięczności i radości za odzyskaną rzecz zaproponuj mu... kawę na początek;)

          To jakiś sposób na ewentualne spotkanie, ale żeby nie było, że pomagam w niecnym
          uczynku ...;))
        • plutoniczna a może ma taki styl? 26.01.07, 16:56
          tres_chic napisała:

          > wiem, poniewaz prawi mi wiele komplementow a gdy na mnie patrzy widze w jego
          > oku ten blysk. takie rzeczy sie czuje. poza tym bardzo figlarnie sie do mnie
          > usmiecha. miedzy nami jest ogromna chemia...

          Mam wielu kolegów w tym "niebezpiecznym" wg ciebie wieku, którzy są po prostu
          figlarni z natury. Taki styl-;).
          A jak jeszcze widzą, że taka młoda kobietka się nakręca (a wierz mi,
          inteligenty meżczyzna to wie) tym bardziej maja większą frajdę-;). Tyle że w
          więszkości wypadków nic za tym się nie kryje poza flirtem.
          A flirt jest fajny z natury rzeczy-;). to taka gra zmysłów;).
          A skąd to wiem? Opowiadają mi o tym;)

          • tres_chic Re: a może ma taki styl? 26.01.07, 19:14
            uwierz mi... on nie nalezy do tego typu facetow. chodze do niego juz 5 lat.
            • tomek_abc Re: a może ma taki styl? 26.01.07, 21:07
              Chodzisz 5 lat, 5 lat chemii i nic????
              Od 5 lat sie zastanawiać jak facetowi powiedziec " chce sie z tobą ..."?
              • avide Re: a może ma taki styl? 29.01.07, 11:08
                widzisz niektórzy tak mają że im bardziej kogoś poznają tym z czasem zaczynają
                ich bardziej i bardziej pożądać. W końcu wręcz szaleją na ich punkcie.
            • plutoniczna bo on jest nie taki jak wszyscy......tiaaaa....... 26.01.07, 23:13
              hehehehe.........yhm...
              jak bym miała taką wierną klientkę to też byłabym przeurocza;)

              tres_chic napisała:
              > uwierz mi... on nie nalezy do tego typu facetow. chodze do niego juz 5 lat.
              • tres_chic Re: bo on jest nie taki jak wszyscy......tiaaaa.. 27.01.07, 11:39
                nigdzie nie napisalam ze od 5 lat jestem nim zauroczona... napisalam tylko ze
                chodze do niego od 5 lat. a to roznica... zauroczona jestem od... 3 miesiecy!
            • blaszany_dzwoneczek Re: a może ma taki styl? 27.01.07, 00:53
              tres_chic napisała:

              > uwierz mi... on nie nalezy do tego typu facetow. chodze do niego juz 5 lat.

              No to moim zdaniem nic z tego. Gdyby facet miał na Ciebie ochotę, też odczuwał
              tę chemię i miał wolę zrealizować swą chuć - to w ciągu pięciu lat dawno już by
              jakiś krok w tym kierunku wykonał.
              • volator Re: a może ma taki styl? 27.01.07, 00:58
                Nie, nie, Blaszaneczko. Facet może mieć i zwykle ma ochotę na przygodę z bardzo
                wieloma kobietami. Jeśli jest żonaty, a po 30tce zwykle jest, rozumie, że z
                różnych względów może tę przygodę przeżyć tylko z kilkoma (no, kilkunastoma).
                Pacjentka to trudny temat, nie bardzo mu wypada. Daje więc - w tym wypadku -
                wyraźne sygnały, ale pewnie oczekuje odzewu. A nasza bohaterka powodowana
                wstydem (bo nie skrupułami) wyraźnego odzewu - zachęty mu nie daje. No i płyną
                tak od 5 lat w tej medycznej łódeczce...
                • blaszany_dzwoneczek Re: a może ma taki styl? 27.01.07, 01:30
                  Hihi, tak na rzecz spojrzawszy, i w tej pięcioletniej perspektywie, sytuacja
                  jawi się niemal jako wieloletnia obustronna męka niespełnionych i
                  niewypowiedzianych namiętności, wahań, kolejnych nadziei i kolejnych
                  rozczarowań... Lekarz na każdej wizycie z nową nadzieją i nowym rozczarowaniem,
                  gdy za pożądaną pacjentką znów zamykają sie drzwi. Autorka wątku za każdym razem
                  z nadzieją na przezwyciężenie bariery i wstydu, walka myśli, powiedzieć nie
                  powiedzieć, rzucić sie na lekarza czy nie...i kolejny raz z żalem zamyka za sobą
                  drzwi gabinetu... I tak wizyta za wizytą, odliczanie czasu do następnej,
                  powściąganie emocji, spekulacja co on miał na myśli, co znaczył ten gest...I
                  mijają lata... I tak przez wieczność - toż to jak męka piekielna na miarę pracy
                  Syzyfa w Tartarze ;-)

                  Ale na serio, to uważam, że na dwoje babka wróżyła. Choć przypuszczam, że raczej
                  ta chemia to tylko w głowie pacjentki. A nawet jeśli jakaś chemia czy flirt
                  faktycznie między nimi jest, to jeszcze nie znaczy, że facet myśli realnie o
                  czymś więcej.
                  • volator Re: a może ma taki styl? 27.01.07, 02:28
                    W naszej kulturze obowiązuje i z różnych względów nadal będzie obowiązywała
                    zasada, że to facet powinien podjąć inicjatywę i związane z nią ryzyko
                    odrzucenia. Oczywiście dzisiaj kobieta też m o ż e to uczynić (i nie zostanie
                    uznaną za "ladacznicę", kobietę upadłą itp.), ale warunkiem jej komfortu
                    psychicznego jest pewność, że właśnie nie zostanie odrzucona. Nie ma tu symetrii
                    i współczuję wam z tego powodu: kobieta musi mieć naprawdę potężnie silne
                    poczucie własnej wartości, żeby móc nie przejąć się męską odmową. Znacznie
                    łatwiej jest mężczyźnie potraktować odrzucenie awansów lekko, jak, powiedzmy,
                    nieudany strzał na strzelnicy. Oprócz oczywistych przyczyn (potężne zwłaszcza w
                    naszym społeczeństwie kolektywne złogi katolickiego wychowania), odgaduję i
                    taką: istnieje milczące założenie, że faceci są totalnie napaleni na seks, i
                    chcą go uprawiać z niemal każdą z was, więc odrzucenie wyraźnej propozycji
                    wydaje się równoznaczne z całkowitym podważeniem atrakcyjności kobiety. To
                    mniemanie jest tylko w części słuszne. Mężczyźni nie kochają seksu bardziej niż
                    kobiety, lecz otwarcie to swoje zamiłowanie manifestują, zapewne wskutek
                    społecznego przyzwolenia, którego wam się nie udziela. (W Polsce, bo inaczej
                    jest np. w Holandii czy Szwecji). Jednym słowem koleżanka „tres chic” ryzykuje
                    więcej, niż ryzykowałby jej pulmonolog, gdyby uczynił propozycję. Nie jest to
                    sprawiedliwe – ale na pocieszenie kobiet powiem, że istnieje spora grupa
                    mężczyzn, którzy płacą wysoką cenę za istniejący układ. Są to faceci nieśmiali.
                    p.s. Podoba mi się Twoja propozycja uzupełnienia tradycyjnych obrazów Tartaru o
                    wiecznie niespełnione spotkanie pacjentki z lekarzem. Aż dziw, że niepruderyjni
                    wszak Grecy na coś podobnego nie wpadli.
    • bomba44 Re: myślę o zdradzie! 27.01.07, 01:11
      To już przestań myśleć, tylko się weź do roboty. Tyle Ci dziewczyny dobrych
      rad dały! Działać trzeba, działać. No chyba, że jesteś typem marzycielki, i
      nic z tym nie zrobisz. Do roboty, póki się jeszcze do Ciebie tak uśmiecha.
      Kiedyś mu może przejść.

      Pozdrawiam,
    • blaszany_dzwoneczek Re: myślę o zdradzie! 27.01.07, 01:37
      Przyszło mi jeszcze do głowy - wysłać do tego lekarza na wizytę jakąś miłą
      przyjaciółkę, żeby zdała potem relację jak do niej facet się odnosił - czy tylko
      wobec Ciebie jest taki, czy generalnie taki ma styl. Choć to może też być
      ryzykowne, bo jeśli to podrywacz, a koleżanka śmielsza...
      • volator Re: myślę o zdradzie! 27.01.07, 02:30
        Hej, Blaszanko, w twojej delikatnej elfiej główce rodzą się intrygi godne
        Niebezpiecznych związków!
        • dismutase_and_catalase Re: myślę o zdradzie! 27.01.07, 11:02
          Ja bym wolał w wersji egzystencjalnej Kieślowskiego: po 5 latach niedomówień
          pacjentka wyjawia swoje pragnienia, ale lekarz okazuje się impotentem.
          • tres_chic Re: myślę o zdradzie! 27.01.07, 11:47
            naprawde nierozumiem postow dotyczacych niespelnienia tych marzen od 5 lat....
            ja nie jestem nim zauroczona od 5 lat!!! biorac pod uwage moj wiek bylam u
            niego pierwszy raz gdy mialam lat 16 wiec nie za bardzo chcialam uprawiac sex z
            facetem w takim wieku (jak juz pislalam jest po 40). to wszystko zaczelo sie ok
            3 miesiace temu wiec prosze skonczcie juz dewagacje na temat piecioletnich
            nieudanych prob bo takowych nawet nie bylo.
            zastanawialam sie nad tym wszystkim od 3 miesiecy i wlasnie teraz doszlam do
            wniosku ze mam na niego ogromna ochote. poprostu teraz to poczulam a nie piec
            lat temu jak bylam 16-letnia dziewczynka.
            • blaszany_dzwoneczek Re: myślę o zdradzie! 27.01.07, 14:06
              OK, OK... Przyjmuję do wiadomości, ale dopiero dziś to napisałaś. Odwołuję zatem
              te wizje pięcioletnich mąk piekielnych z udziałem lekarza i pacjentki :-)
          • tres_chic Re: myślę o zdradzie! 27.01.07, 11:48
            ach no i jeszcze jedno... wezme sie do roboty! :))))))
        • blaszany_dzwoneczek Re: myślę o zdradzie! 27.01.07, 14:11
          volator napisał:

          > Hej, Blaszanko, w twojej delikatnej elfiej główce rodzą się intrygi godne
          > Niebezpiecznych związków!

          No bo Blaszany Dzwoneczek to niezła intrygantka przecież była, więc się staram.
          Poza tym wczułam się w sytuację, a tu dziś takie rozczarowanie - nie było
          pięcioletnich mąk syzyfowych, i zamiast ekscytującej romantycznej wieloletniej
          niespełnionej namiętności, banalny 3-miesięczny flircik...Ech, aż szkoda ;-)))
          • tres_chic Re: myślę o zdradzie! 27.01.07, 14:50
            nie no w ciagu 5 lat juz cos bym wymyslila :) ale skoro sie starasz z tymi
            intrygami to chetnie poslucham jeszcze twoich rad :) ja do super intrygantek
            niestety nie naleze. zawsze sie szybko czerwienie gdy jakas intryga wyjdzie na
            jaw :( juz nie moge sie doczekac kolejnej wizyty a wtedy juz na 100% musze
            JAKOS zadzialac :)
          • dismutase_and_catalase Re: myślę o zdradzie! 27.01.07, 14:55
            No, ale nie wszystko stracone. Pani tres dzięki "chórowi starców" z tego forum
            przyrzekła ziścić swój zamiar, dlatego też nie ma czego żałować. Dalsza część
            tej McAntycznej McTragedii już zapewne niedługo. Kolejna naiwna istota ludzka,
            która spełni swoje "marzenie" i nie będzie ani o uncję szczęśliwsza.
            • blaszany_dzwoneczek Re: myślę o zdradzie! 27.01.07, 15:08
              dismutase_and_catalase napisał:

              Kolejna naiwna istota ludzka,
              > która spełni swoje "marzenie" i nie będzie ani o uncję szczęśliwsza.

              No, niestety też tak sądzę. Niektóre marzenia powinny być spełniane, a niektóre
              służą do tego żeby pozostać tylko marzeniami, fantazjami. Sęk w tym, że nieraz
              ciężko odróżnić które jest które.
              • dismutase_and_catalase Re: myślę o zdradzie! 27.01.07, 15:22
                > Sęk w tym, że nieraz ciężko odróżnić które jest które.

                Wszystko przychodzi... z czasem. W końcu po wszystkim przychodzi taki moment, że
                już nie mamy żadnych marzeń i żadnych złudzeń, i wszystko się odróżnia bez
                większego wysiłku.
                • tres_chic Re: myślę o zdradzie! 27.01.07, 15:26
                  a wiecie ze tez o tym myslalam... te fantazje i marzenia dodaja czegos
                  pozytywnego tym wizytom i ogolnie mojemu samopoczuciu. czuje ze do czegos
                  tesknie a z drugiej strony zastanawiam sie co bedzie jak juz do wszystkiego
                  dojdzie. co pozniej... do czego bede tak tesknila??? no coz jak sie nie
                  przekonam to nie zobacze. a noz widelec bede szczesliwsza... kto wie...
                  • dismutase_and_catalase Re: myślę o zdradzie! 27.01.07, 15:43
                    Bo człowiek to taka dziwna istota, jak siedzi przy ognisku i się grzeje, to
                    zaraz myśli, że jak wejdzie do ognia, to będzie jeszcze przyjemniej.
                    Albo powiedzmy jak siedzi w pubie i wypije jeszcze jedno piwo, bo po dwóch jest
                    się tak bosko rozluźnionym, to będzie jeszcze lepiej. A tu bryndza.
                    To taka bezustanna sinusoida. Tam gdzie jego Tulon będzie też i jego Waterloo.
              • kawitator Re: myślę o zdradzie! 27.01.07, 15:27
                ostatnio caly czas glowe zaprzata mi mysl o przespaniu sie z pewnym facetem.
                mam meza wiec juz nawet jak o tym mysle to czuje sie winna ale jednoczesnie
                bardzo tego chce.
                ach no i jeszcze jedno... wezme sie do roboty! :))))))
                ja do super intrygantek niestety nie naleze. zawsze sie szybko czerwienie gdy jakas intryga wyjdzie na jaw :(

                Po przeczytaniu tego wyboru z wypowiedzi autorki wątku
                przychylam się do zdania
                dismutase_and_catalase:
                „Dalsza część tej McAntycznej McTragedii już zapewne niedługo. Kolejna naiwna istota ludzka,
                która spełni swoje "marzenie" i nie będzie ani o uncję szczęśliwsza.”

                Pójdę dalej Z dużym prawdopodobienstwem będzie nieszczęśliwsza
                najpierw do przeczytania wątek M.4
                forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=15128&w=42774424&s=0
                Potem ewentualnie poszukaj jeszcze cos na tym forum Podobnych wątków znajdziesz kilka o ile moderatorki nie ukryły aby nie psuć sobie zabawy obserwowaniem życia takich naiwnych jak Ty
                Następnie szybciutko na forum
                forum.gazeta.pl/forum/71,1.html?f=24087
                Tam znajdziesz wiele rad jak postępować w nowej sytuacji jak cie spotka.
                Chyba, że zmądrzejesz to wtedy rady nieaktualne, choc to mało prawdopodobne u kobitki co zamiast głową dupą myśli.
                • tres_chic Re: myślę o zdradzie! 27.01.07, 15:56
                  nigdy dupa nie myslalam, nie mysle i nie bede myslec. a to czy jestem madra czy
                  nie napewno nie Tobie oceniac...
                  gdybys byl bardziej bystry domyslilbys sie ze w moim przypadku to nie jest
                  raczej "myslenie dupa" bo skoro zachowalam dziewictwo dla mojego meza i nigdy
                  mnie nie ciagnelo do sexu ot tak to raczej tak drastycznie zmienic sie nie
                  moglam. i nie zmienilam. poprostu w zyciu zdazaja sie rozne sytuacje.
                  • blaszany_dzwoneczek Re: myślę o zdradzie! 27.01.07, 16:18
                    tres_chic napisała:

                    skoro zachowalam dziewictwo dla mojego meza i nigdy
                    > mnie nie ciagnelo do sexu ot tak to raczej tak drastycznie zmienic sie nie
                    > moglam. i nie zmienilam.

                    No chyba jednak się zmieniłaś. Kiedyś: dziewczyna, przestrzegająca konkretne
                    wartości, zachowująca dziewictwo dla męża... Teraz: kobieta bez oporów
                    rozważająca zdradę. Wtedy dla męża aż dziewictwo zachowałaś, teraz te wartości
                    już się nie liczą, mąż sie nie liczy, bo pojawił się pociągający lekarz. Ja tu
                    widzę drastyczną zmianę.
                    • blaszany_dzwoneczek Re: myślę o zdradzie! 27.01.07, 16:23
                      Kiedyś, jak piszesz, nie ciągnęło Cię do seksu, a teraz ciągnie...
                      Nie osądzam Cię, nie odbierz tego tak, ale z tego co piszesz właśnie wynika, że
                      bardzo się zmieniłaś, wbrew temu, że deklarujesz, że sie nie zmieniłaś.
                  • dismutase_and_catalase Re: myślę o zdradzie! 27.01.07, 16:34
                    Dlatego też zachowywanie cnoty jest bardzo niebezpieczne, to bomba z opóźnionym
                    zapłonem - a ponoć taki skarb.
                    O ile mnie pamięć nie myli, to jest tu przynajmniej jeszcze jedna osoba, która
                    myśli intensywnie jakby to było z innym mężczyzną. Ale tamta nie znalazła
                    jeszcze odpowiedniego kandydata na myśliwego, bo jeleń już jest i od dawna czeka.

                    W sumie to miałem ochotę skierować dyskusję na bardziej filozoficzną stronę, ale
                    jak widać jakaś dupa zawsze wylezie ;)
                    • blaszany_dzwoneczek Re: myślę o zdradzie! 27.01.07, 16:46
                      dismutase_and_catalase napisał:

                      > W sumie to miałem ochotę skierować dyskusję na bardziej filozoficzną stronę, al
                      > e
                      > jak widać jakaś dupa zawsze wylezie ;)

                      No coż, tematyka forum bliższa jednak "dupie" niż filozofii ;-)
                      • volator Pupa czy filozofia? 28.01.07, 00:59
                        W gruncie rzeczy, jeśli rzetelnie zagłębisz się w jakieś zagadnienie, prawie
                        zawsze możesz dotrzeć jego metafizycznej, egzystencjalnej lub co najmniej
                        psychologicznej podszewki, tak więc i wątek o „dupie” może doprowadzić cię do
                        wniosków uniwersalnych i daleko poza ową dupę wykraczających. Przeanalizuj
                        choćby tylko wypowiedzi z tego wątku, a będziesz miała materiał na krótką powieść.


                • tres_chic Re: myślę o zdradzie! 27.01.07, 15:58
                  i jeszcze jedno... bardzo nie lubie gdy porownuje sie mnie do innej osoby (tym
                  bardziej zupelnie obcej z tego forum). i osobiscie uwazam ze kazdy przypadek
                  jest inny.
                  • volator utożsamianie się 28.01.07, 00:58
                    Skoro decydujesz się stworzyć wątek i opisać w internecie swoje perypetie czy
                    też rozterki, musisz być przygotowana na to, że ludzie będą wypisywali na twój
                    temat najróżniejsze rzeczy, które ci się nie podobają. Anonimowość bardzo to
                    ułatwia. Masz pewien obraz własnej osoby i chciałabyś, żeby inni postrzegali cię
                    tak, jak ty sobie tego życzysz, ale uwierz mi, że to młodzieńcze pragnienie
                    nigdy się nie spełnia, ludzie zawsze będą myśleć, mówić i pisać o tobie, to co
                    będą chcieli. I to również o prawdziwej dziewczynie z krwi i kości – Ance,
                    Beacie lub Patrycji, którą jesteś, a nie tylko o wirtualnej mgiełce, skrywającej
                    się za ksywką „tres chic”.
                    • kawitator Re: utożsamianie się 28.01.07, 09:27
                      nigdy dupa nie myslalam, nie mysle i nie bede myslec. a to czy jestem madra czy
                      nie napewno nie Tobie oceniac..
                      Dobra zmieniam Nie myślisz dupa myślisz cipką
                      To taka analogia do wielu wypowiedzi kobitek które określają pewien rodzaj
                      męskiego myślenia i postępowania jako myślenie fiutkiem
                      Może jesteś „mądra” ale tu piszesz głupio.

                      gdybys byl bardziej bystry domyslilbys sie ze w moim przypadku to nie jest
                      raczej "myslenie dupa" bo skoro zachowalam dziewictwo dla mojego meza i nigdy
                      mnie nie ciagnelo do sexu ot tak to raczej tak drastycznie zmienic sie nie
                      moglam. i nie zmienilam. poprostu w zyciu zdazaja sie rozne sytuacje.

                      Gdybyś była bardziej bystra to zrozumiałabyś ze to zachowanie dziewictwa dla
                      męża, to że miałaś same piątki z religii ani to że nie miałaś nigdy pryszcza na
                      nosie nie ma nic do rzeczy która tu opisujesz
                      To ze zachowałaś dziewictwo bo jak sam piszesz nigdy nie ciągnęło cie do seksu
                      to jest taka sama zasługa jak to ze nie zjadłem czekolady bo mnie mdli jak zjem
                      cos słodkiego

                      Jesteś mężatką. Chcesz sie przespać z innym facetem i szukasz tu porady jak to
                      zrobić

                      Dopóki to pozostaje w sferze twych fantazji, chęci i myśli to nic zdrożnego.
                      Jak to zrealizujesz to będzie juz cos poważnego Dodając do tego jak to sam
                      ładnie określiłaś brak talentu do intryg i wydzierającą z twych wypowiedzi
                      infantylność to mąż się o tym dowie Co dalej to masz w linkach które Ci poleciłem

                      i jeszcze jedno... bardzo nie lubie gdy porownuje sie mnie do innej osoby (tym
                      bardziej zupelnie obcej z tego forum). i osobiscie uwazam ze kazdy przypadek
                      jest inny.
                      Oczywiście ze jest inny ty chcesz się puścić ze swoim lekarzem inna z
                      hydraulikiem , szefem lub kolega z pracy. Nawet jak by inna też chciała sie
                      puścić z lekarzem to może nie będzie to ten sam lekarz a nawet jak by był ten
                      sam to ona się chce inaczej puścić
                      W tym sensie masz rację
                      Z drugiej strony jesteś strasznie typowa Młoda mężatka chcąca sobie pociupciać
                      na boku Do tego uważająca, że nie tylko nic sie nie wyda ale także ona dalej
                      pozostanie lojalna nieskalną i wierną żoną bo ona miała ochotę i jest
                      wytłumaczona

                      B/O
                  • morienteswielki Re: myślę o zdradzie! 28.01.07, 10:00
                    Ja jestem tylko ciekaw. Gdzie w tych twoich myślach jest ten gość z którym
                    jesteś. Gdyby on cie zdradził, to by cię tu nie było i udawała byś poszkodowaną.
                    Myślę że powinnaś się przespać z tym gościem a potem np. dowiedzieć się, że
                    własny facet też śpi z kimś innym. Należy ci się to...
                    • tres_chic Re: myślę o zdradzie! 28.01.07, 12:48
                      a skad wiesz ze juz tego nie zrobil???
                      masz w zupelnosci racje... z jednej strony tego chce bo jakos "ciagnie" mnie do
                      tego a z drugiej wiem ze to zle a takie sytuacje powoduja rozpad malzenstwa.
                      poprosilam o rady co zrobic aby zwrocic uwage faceta z moich mysli na moja
                      osobe. juz wiem... a to czy do czegos dojdzie czy nie to juz inna sprawa... z
                      drugiej strony nie bylo mi milo gdy moj maz przez sen wypowiadal imie jakiejs
                      innej kobiety i mowil tak jakby sie z nia przespal a teraz sobie to
                      przypominal... wiec nie mow mi ze cos mi sie nalezy a co innego nie.
                      • morienteswielki Re: myślę o zdradzie! 30.01.07, 06:48
                        Jeśli to zrobiłaś, to po co ta gadka? Co ci się należy? O czym ty gadasz. Jeśli
                        jest ci tak źle z twoim obecnym facetem, to po co z nim jesteś? I co robisz na
                        tym forum? Chcesz się pochwalić swoimi zdobyczami. A przypadkiem nie powinny to
                        być twoje prywatne sprawy? Wcześniej jakoś nie pisałaś o tym, że mąż wypowiada
                        imię jakiejś innej kobiety. Chcesz usprawiedliwienia? Pomyśl, jak będzie miło
                        jeśli mąż dowie się że z kimś spałaś. Co wtedy, jaki ma być? Ostry i rozwalić
                        wasz związek czy łagodny i zapomnieć o wszystkim. Myślisz, że nie widać, jeśli
                        kobieta chce innego gościa? Myślisz, że zataisz to, że spałaś z innym facetem?
                        Nie wież w bajki. I powiem ci jeszcze jedno. Nie spałaś jeszcze z tym gościem. A
                        przynajmniej nie zrobiłaś tego przed swoim ostatnim postem.
                        • morienteswielki Re: myślę o zdradzie! 30.01.07, 06:50
                          morienteswielki napisała:

                          > Jeśli to zrobiłaś, to po co ta gadka? Co ci się należy? O czym ty gadasz. Jeśli
                          > jest ci tak źle z twoim obecnym facetem, to po co z nim jesteś? I co robisz na
                          > tym forum? Chcesz się pochwalić swoimi zdobyczami. A przypadkiem nie powinny to
                          > być twoje prywatne sprawy? Wcześniej jakoś nie pisałaś o tym, że mąż wypowiada
                          > imię jakiejś innej kobiety. Chcesz usprawiedliwienia? Pomyśl, jak będzie miło
                          > jeśli mąż dowie się że z kimś spałaś. Co wtedy, jaki ma być? Ostry i rozwalić
                          > wasz związek czy łagodny i zapomnieć o wszystkim. Myślisz, że nie widać, jeśli
                          > kobieta chce innego gościa? Myślisz, że zataisz to, że spałaś z innym facetem?
                          > Nie wież w bajki. I powiem ci jeszcze jedno. Nie spałaś jeszcze z tym gościem.
                          > A
                          > przynajmniej nie zrobiłaś tego przed swoim ostatnim postem.


                          oczywiście nie wierz... sory za byka. taka wtopa
                          • tres_chic Re: myślę o zdradzie! 30.01.07, 18:58
                            Alez oczywiscie ze z nim nie spalam:)W ani jednym poscie nie napisalam ze juz z
                            nim spalam... :)))
    • sagittka Re: myślę o zdradzie! 30.01.07, 20:03
      Masz 21 lat, zdążyłaś wyjść już za mąż i znudzić się małżeństwem. Szybko :)

      Zakładam, że małżeństwo cię znudziło i bierzesz pod uwagę jego koniec.
      Można być mężatką przez całe lata zdradzającą bez konsekwencji, ale trzeba być
      kobietą inteligentną, znającą męską naturę, no po prostu życiową pokerzystką.
      Nie obraź się, ale na taką nie wyglądasz.

      Odnoszę wrażenie, że masz ochotę na to, żeby ktoś (dojrzały facet) cię
      pouwodził, pozdobywał, chcesz się poczuć kobietą pożądaną, władczą, która nawet
      żonatego, dojrzałego mężczyznę może skusić. Myślę, że jednak w chwili próby,
      wycofałabyś się, nie dałabyś rady, do tego żeby kochać się z obcym meżczyzną
      także potrzeba trochę ogłady seksualnej. Dziewica, która nie przepadała za
      seksem, która ma niewielkie doświadczenie z mężem, moze mieć kłopot z realizacją
      takich fantazji w rzeczywistości.

      Pytanie, co tobą kieruje prócz ciekawości?
      Pochwalisz się koleżankom, że twój lekarz leci na ciebie?
      Mąż się tobą nie interesuje, nie podziwia, nie daje ci satysfakcji erotycznej?
      • tres_chic Re: myślę o zdradzie! 31.01.07, 10:35
        Nie obrazilam sie:) Co do wielu stwierdzen masz racje, ale nie do tego ze
        znudzilam sie malzenstwem. Wcale sie nie znudzilam. Chodzi tylko o sfere
        sexualna. Poprostu sprawy lozkowe z moim mezem nie stoja najlepiej... Uwierz mi
        ze probowalismy na rozne sposoby. Takze duzo rozmawialismy... A co do "tego
        drugiego"... Wcale nie mam ochoty opowiadac komukolwiek o tym co chcialabym
        zrobic lub tez o tym co zrobilam. W szczegolnosci kolezankom :) Chodzi tu
        raczej o fakt iz on mnie bardzo pociaga a ja jestem absolutnie niespelniona w
        sferze sexualnej i szczerze watpie w super zmiane jesli chodzi o mojego meza.
        Masz absolutna racje co do stwierdzenia ze chcialabym aby wlasnie "on" mnie
        pouwodzil, pozdobywal i podziwial... Tego rowniez mi brakuje...
        • sagittka Re: myślę o zdradzie! 31.01.07, 10:50
          > raczej o fakt iz on mnie bardzo pociaga a ja jestem absolutnie niespelniona w
          > sferze sexualnej i szczerze watpie w super zmiane jesli chodzi o mojego meza.

          Dlaczego wątpisz, przecież w tobie także dokonała się super zmiana. Przed ślubem
          dziewica nie interesująca się seksem, teraz masz ochotę na seks z lekarzem.
          Nie będę już rozpisywac się, jakie zalety poznawcze ma seks przedmałżeński, ale
          macie szansę jeszcze nauczyć się wszystkiego, jesli tylko oboje zechcecie.


          > Masz absolutna racje co do stwierdzenia ze chcialabym aby wlasnie "on" mnie
          > pouwodzil, pozdobywal i podziwial... Tego rowniez mi brakuje...

          Powiedz mu czego oczekujesz, prowokuj, kuś, urozmaicaj, zdobywaj jego.
          Zapewniam cię że udany seks z mężem, będzie większą satysfakcją niż przelecenie
          doktora. Zwłaszcza rok po ślubie, gdy nie jesteście jeszcze znudzonym, popadłym
          w rutynę, starym małzeństwem.
    • tres_chic Re: myślę o zdradzie! 03.02.07, 20:57
      DZIEKUJE AVIDE !!!
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka