Dodaj do ulubionych

Wielki znak zapytania

24.06.07, 21:51
Witam.Czytam to forum od miesiąca i postanowiłam sie podzielić i ja ze swoim
problemem.Mam 20 letni staż małżeński bez więzi emocjonalnej i bez seksu.Nic
prócz wspólnego mieszkania i dzieci nas nie łączy.Rok temu poznałam
mężczyznę,który mnie w sobie bardzo rozkochał i sam deklaruje miłość ze swej
strony.Niestety miesiąc temu wydało się,że jest żonaty i ma dzieci,dorosłe
już.Przez cały ten czas nic nie wspomniał,że ma rodzinę.Zrobił mi tym
kłamstwem wielka przykrośc,ale nie mogę o nim zapomnieć i przestać go
kochać.O naszym romasie dowiedziała się również jego żona i telefonicznie
dała mi do zrozumienia,żeby wyprowadził sie z domu jeśli chce być ze mną.I tu
kolejny cios.Między nimi doszło do jakiś nieporozumień i od tygodnia nie mam
z nim żadnego kontatku.Niby dla dobra naszej sprawy mamy przez jakiś czas sie
nie kontaktować.Nie wiem co robic , czy dać mu szansę na wyjaśnienie
wszystkiego,poczekać na telefon od niego czy może zakończyć tę znajomość.Jest
mi bardzo ciężko,bo naprawdę go kocham,tylko czy z jego strony to tez miłość?
Obserwuj wątek
    • miedzianakonefka Re: Wielki znak zapytania 24.06.07, 22:03
      Można olać. To krętacz i tchórz. Tylko nie każcie mi tłumaczyć dlaczego tak
      uważam bo mi żyłka pęknie :P

      Alleluja i do przodu...
    • glamourous Re: Wielki znak zapytania 24.06.07, 23:03
      Coz to za wielka (deklarowana) milosc z jego strony, skoro zlakl sie gniewu zony
      i przyczail sie jak mysz pod miotla do tego stopnia, ze nawet nie raczy dac
      znaku zycia ukochanej przeciez ponoc kobiecie. Kolejny oportunista i tyle :
      dopoki bylo bezawaryjne bzykanko na boku to wszystko bylo OK, a teraz jak
      przyszlo co do czego i jak mezczyzna powinien stawic czola sytuacji, to amant
      podkulil ogon i najwyrazniej uciekl.

      Pewnie po kolejnym tygodniu niesmialo sie pojawi i zacznie od slow "widzisz,
      sprawy sie skomplikowaly..." i zacznie sie wycofywac z niewygodnej sytuacji.

      Nie chce wyrokowac, ale widze tu zle ulokowane uczucia...
      • yoric Off topic 25.06.07, 03:14
        Trochę obok tematu.

        Zastanawiam się, gdzie jest ta subtelna granica między uczciwym, a nieuczciwym
        "bezawaryjnym bzykankiem". Na pewno nie są uczciwe deklaracje uczuć gdy chodzi
        tylko o seks. Z drugiej strony, jeśli o uczcuciach, związku, itd. nie ma mowy,
        to czy facet powinien brać odpowiedzialność, mając na uwadze, że - jak mówi
        poeta - "kobieta po jednej nocy ma w głowie trójkę dzieci (albo czwórkę)";
        innymi słowy, ze często z seksem wiąże oczekiwania na coś więcej. Abstrahuję od
        sytuacji autorki. Może to pytanie na nowy wątek?

        Pozdrawiam
        • miedzianakonefka Re: Off topic 25.06.07, 09:34
          MHO nieuczciwe jest okłamywanie, widziałem sytuację kiedy zamężna koleżanka
          miała juz spakowane ciuchy, ubrane dzieci i męża poinformowanego że w tym dniu
          odchodzi a koleś który jej obiecywał nowe życie napisał przez GG że jednak nie
          jest gotowy do takiego związku i brania odpowiedzialności po czym zniknął jak
          kamfora. Kawał sukinsyna nie ? Ja tam zawsze mówie jak wygląda moja rodzinna
          sytuacja chociaż dużo osób mówi że to błąd. Wole stracić sto okazji
          do "bzykania" niż się zeszmacić.

          Alleluja i do przodu...
          • glamourous Re: Off topic 25.06.07, 12:09
            miedzianakonefka napisał:

            >widziałem sytuację kiedy zamężna koleżanka
            > miała juz spakowane ciuchy, ubrane dzieci i męża poinformowanego że w tym dniu
            >
            > odchodzi a koleś który jej obiecywał nowe życie napisał przez GG że jednak
            nie
            > jest gotowy do takiego związku i brania odpowiedzialności po czym zniknął jak
            > kamfora. Kawał sukinsyna nie ?

            Ja bym raczej powiedziala ze kawał głupiej gąski (mowie o tej kolezance). Jak
            mozna wyprowadzac sie Z DZIECMI i calym majdanem od meza do kochanka i liczyc
            na dozgonna milosc i sielanke? Przeciez wiekszosc facetow na sama taka wizje
            mialaby odruch wziac nogi za pas. Nie wyobrazam sobie. Niektore kobiety myla
            zycie z Harlequinem.

            Zupelnie inaczej sie sprawy maja, kiedy kobieta wystawia mezowi walizki a sama
            wprowadza sobie do swojego wlasnego mieszkania kochanka. To juz bardziej
            podatny na happy end scenariusz.
            • zagubiona40 Re: Off topic 25.06.07, 12:23
              Dziękuje za wszystkie posty,bardzo mi pomogliście.
            • sagittka Re: Off topic 25.06.07, 13:06
              > Ja bym raczej powiedziala ze kawał głupiej gąski (mowie o tej kolezance). Jak
              > mozna wyprowadzac sie Z DZIECMI i calym majdanem od meza do kochanka i
              liczyc
              > na dozgonna milosc i sielanke? Przeciez wiekszosc facetow na sama taka wizje
              > mialaby odruch wziac nogi za pas.

              Bo gąska nie rozumie, na czym polegała jej atrakcyjnośc.

              Wiele kobiet, które wiążą się z zonatymi mężczyznami ma poczucie, że są lepsze
              od żon, ale to jest jedynie wyższośc kochanki nad żoną (i to tylko w pewnych
              dziedzinach), a nie wyższość pani A. nad panią B.
              Kiedy pani A. chce zostać żoną, to jej atrakcyjność spada gwałtownie, bo
              polegała głównie na dostępności do rozrywki, seksu, z dala od problemów i
              rutyny dnia codziennego.
            • miedzianakonefka Re: Off topic 25.06.07, 15:16
              >Ja bym raczej powiedziala ze kawał głupiej gąski (mowie o tej kolezance). Jak
              > mozna wyprowadzac sie Z DZIECMI i calym majdanem od meza do kochanka i liczyc
              > na dozgonna milosc i sielanke? Przeciez wiekszosc facetow na sama taka wizje
              > mialaby odruch wziac nogi za pas. Nie wyobrazam sobie. Niektore kobiety myla
              > zycie z Harlequinem.

              Ufff jeżeli Ci facet rok mówi że Cię kocha że zamieszkacie razem że będzie
              wspaniałym ojcem dla twoich dzieci a równocześnie mąż jest kawałem chama i
              daje takie jazdy że włos się jeży na głowie (wyzwiska, bicie, wiem bo to moi
              wspólni znajomi a kolo się nie obcyndalał nawet przy obcych) to nie wiem czy to
              taka głupia gąska. Raczej zaufała palantowi który zachował się jak ..j albo
              gorzej.

              Alleluja i do przodu...
              • glamourous Re: Off topic 26.06.07, 13:08
                miedzianakonefka napisał:

                > Ufff jeżeli Ci facet rok mówi że Cię kocha że zamieszkacie razem że będzie
                > wspaniałym ojcem dla twoich dzieci

                Zakladajac taka czysto teoretyczna sytuacje moze sprobowalabym z nim
                zamieszkac, ale tylko pod warunkiem, ze on przeprowadzilby sie do mojego
                mieszkania. To tak na wszelki wypadek, zeby w razie czego miec pole manewru. Bo
                to ze przez rok (sic!) ktos mi mowi ze mnie kocha to pieknie, ale angazowanie
                dzieci i wywracanie im zycia do gory nogami tylko dlatego ze ktos obiecuje mi
                teoretyczna sielanke to drugie.

                Znajac siebie raczej nie przeprowadzilabym sie z dziecmi do obcego chlopa, do
                jego mieszkania i na jego warunkach, zeby byc zdana na laske i nie laske
                zawirowan takiego nie przetestowanego jeszcze w codziennych warunkach zwiazku.

                > >Raczej zaufała palantowi który zachował się jak ..j albo
                > gorzej.


                Facet nie zachowal sie jak ch... - widocznie prostu nie byl gotowy (ani az tak
                zakochany) zeby wziac na swoje barki odpowiedzialnosc za cudze dzieci. Nie
                kazdy jest zdolny do takich aktow milosierdzia, bo i nie kazdy facet kochajacy
                kobiete jest w stanie pokochac takze jej dzieci. Nie mozna tego do nikogo
                wymagac. I wcale nie trzeba byc ch..m zeby nie umiec sprostac takiej ogromnej
                odpowiedzialnosci. Ja tam faceta nie potepiam. Dobrze ze zmienil zdanie na
                poczatku imprezy (mial prawo!) niz mialoby sie posypac po pol roku takiego
                wspolnego mieszkania i zahaczyc o cierpienie dzieci.

                Nadal utrzymuje ze to ona byla naiwna. Skoro kobiecie z mezem sie AZ TAK nie
                uklada (bicie, awantury, wyzwiska) zawsze mozna poszukac innego rozwiazania,
                jakiejs niezaleznosci, chocby wynajac mieszkanie czy wyprowadzic sie z dziecmi
                do rodzicow.
                Zamiast naiwnie obwijac sie jak bluszcz wokol kolejnego faceta i liczyc na Bog-
                wie-co...
                • yoric Re: Off topic 26.06.07, 14:22
                  Bycie samą to niestety zbyt wielkie wyzwanie dla większości kobiet. Nawet z
                  bardzo paskudnych związków odchodzą dopiero wtedy, gdy mają alternatywę.
                  • anais_nin666 Re: Off topic 26.06.07, 18:59
                    yoric napisał:

                    > Bycie samą to niestety zbyt wielkie wyzwanie dla większości kobiet. Nawet z
                    > bardzo paskudnych związków odchodzą dopiero wtedy, gdy mają alternatywę.

                    Ostatnio często myślę o tym, że chciałabym żyć sama. Jednak gdy komus o tym
                    wspominam patrzy an mnie jak na UFO, no bo jak to sama??!
                    Ludziom normalna kobieta kojarzy się z mężem u boku i chocby psem;) Taka co to
                    chce sama, to od razu dziwadło;)
                • miedzianakonefka Re: Off topic 26.06.07, 15:23
                  Pozwolę sie nie zgodzić. Jakby człowiek nie ufał nigdy innemu to nawet
                  małżeństwo nie miało by racji bytu. Bo co z tego że mówi i ślubuje jak napewno
                  kłamie. Akurat tutaj nie potępiał bym osoby która zaufała a raczej osobnika
                  który tego zaufania nadużył w prostacki sposób.

                  Alleluja i do przodu...
                  • glamourous Re: Off topic 26.06.07, 21:55
                    miedzianakonefka napisał:

                    >Akurat tutaj nie potępiał bym osoby która zaufała a raczej osobnika
                    > który tego zaufania nadużył w prostacki sposób.

                    Alez ja jej nie potepiam, a tylko stwierdzam fakt, ze naiwna...
                    Rzucac sie w ten sposob na gleboka wode i stawiac wszystko na jedna karte
                    (lacznie z paleniem mostow) moze sobie kobieta wolna, ale kobieta z dziecmi i po
                    przejsciach powinna bardziej stosowac w zyciu zasade ograniczonego zaufania...

                    Mialam kiedys kolezanke w podobnej sytuacji. Tez rozwodka, z jednym dzieckiem,
                    poznala kawalera ze sporym mieszkaniem i tez po pewnym czasie padlo haslo
                    "przeprowadzcie sie do mnie" Ale dziewczyna tak bardzo sie tego bala, ze
                    postawila warunek : zanim ja sie przeniose, z corka, z calym dobytkiem, dwoma
                    kotami i akwarium na drugi koniec miasta, to ty troche pomieszkaj u mnie. Koles
                    sie przeprowadzil i gniezdzili sie przez ponad rok we trojke w jej malenkim,
                    wynajmowanym M2. Po tym czasie wiedziala juz ze on jest naprawde OK. Teraz ona
                    mieszka u niego juz ladne pare lat i z tego co mowia mi nasi wspolni znajomi
                    jakos nikt nie ucieka.

                    Czyli happy end moze sie zdarzyc, ale trzeba sie do tego odpowiednio
                    przygotowac, lepiej sie poznac i porzadnie przetestowac zanim spali sie za soba
                    wszystkie mosty i dokona swoim i cudzym zyciu przewrotu majowego.
          • dmouth Re: Off topic 25.06.07, 12:49
            > MHO nieuczciwe jest okłamywanie, widziałem sytuację kiedy zamężna koleżanka
            > miała juz spakowane ciuchy, ubrane dzieci i męża poinformowanego że w tym
            dniu
            >
            > odchodzi a koleś który jej obiecywał nowe życie napisał przez GG że jednak
            nie
            > jest gotowy do takiego związku i brania odpowiedzialności po czym zniknął jak
            > kamfora. Kawał sukinsyna nie ? Ja tam zawsze mówie jak wygląda moja rodzinna
            >
            > Alleluja i do przodu...

            Szuja, naomamiał, natruł i nabujał!
            Szuja, a wierzyłam przecież mu jak nikt!
            Szuja,dziecku kazał mówić: 'Proszę wuja'!
            Alleluja wesołego zrobił mi i znikł!!!

            Te chlopy do dranie som, zaiste. Nie to, co kobiety z przeszloscia, o oczach
            wiernego, szczerego psiaka szukajacego milosci, czulosci, ciepla i zrozumienia.
            Tylko jak takiego psiaka zlapac na klamstwie, to pierwej zaczyna mowic cos o
            wielowymiarowosci swiata poczem zas przechodzi do frontalnego ataku. Potem i
            tak widzi cala sprawe po swojemu i do wierzenia swiatu przedstawia.
            Ja na szczescie chlop prosty jestem (i z natury i z manier) i na takie teksty o
            wielowymiarowosci sie nie lapie (nie romumie ich byc moze :) ). Jakby ja docent
            psychologi byl to co innego.
            • miedzianakonefka Re: Off topic 30.06.07, 10:33
              Trafiłeś jak prawiczek w inną dziurkę :P

              Alleluja i do przodu...
    • yoric Re: Wielki znak zapytania 25.06.07, 13:43
      Wracając do pytanie (sorry za ten off topic wyżej), to sytuacja faktycznie
      wygląda dość klarownie. Niestety obawiam się, że cokolwiek by Ci ktoś nie
      poradził, i tak zrobisz, co "serce" powie :(.
      Pozdrawiam
    • yoric Re: Wielki znak zapytania 26.06.07, 14:25
      Z drugiej strony być z facetem rok i nie wiedzieć, że ma żonę?

      Z jego strony to skrajna nieuczciwość. Ale jesli facet jest po 30-ce, a na pewno
      jest, to chyba logiczne, że może nie być kawalerem. Może trzeba było chociaż
      zapytać?

      Pozdrawiam
    • misbaskerwill Rzuć w kochanka kamieniem... 26.06.07, 19:17
      ...w końcu jesteś bez winy.
      Na pewno od razu powiedziałaś kochankowi o mężu i dzieciach. I Twój mąż też na
      pewno wie, że gdyby nie wspólne mieszkanie, dawno byś odeszła...
      Kto by pomyślał, że taką kryształową kobietę "w sobie bardzo rozkocha" facet,
      który ma czelność zdradzać żonę i jeszcze to przed nią ukrywa...
      Dlaczego ci faceci to takie podłe świnie?
    • elicostello Re: Wielki znak zapytania 26.06.07, 22:18
      Nikt nie odpowie Tobie na pytanie czy z jego strony to miłość?
      Sprawy damsko -męskie zawsze (prawie) są pogmatwane. Fakt iż nie powiedział
      Tobie o tym, że jest żonaty mówi bardzo dużo. Czasami jest tak, że bardzo chcemy
      wierzyć, że jesteśmy kochane i nikną nam z oczu sprawy oczywiste.
      Spokojnie wszystko przemyśl i wylecz się lub nie, z tej miłości, ale postaraj
      się patrzeć chłodno, no tak, ale chłód to czas...
    • sagittka Re: Wielki znak zapytania 27.06.07, 09:45
      Ja wiem, że ludzie dojrzali inaczej ze sobą "chodzą" niż nastolatki, ale mimo
      wszystko wydaje mi się, ze jeśli przez rok znajomości mężczyzna nie zaprosiłby
      mnie do domu, choćby po to, zeby pokazać jak mieszka, czy potrafi zaparzyć
      kawę, itp. to wydałoby mi się to dziwne. Wstydzi się sąsiądów, nie sprząta, czy
      coś ukrywa?

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka