Dodaj do ulubionych

blokada totalna!

08.10.07, 22:31
tak właśnie się ze mną stało.
po strsznie dłuuugim czasie bez saksu, po jakiejs tam rozmowie ze
tego mi brakuje itp. itd., jak już w koncu zdarzyło się tak że mąż
przylazł do mnie do łózka i sie do mnie przytulił, i nawet
mogło/miało coś z tego byc, nie potrafilam z siebie nic wykrzesac.
tak sie bałam że nic i tak z tego nie wyjdzie, że po prostu leżałam
jak kłoda. (nie powiem żeby mąż mnie jakoś zachęcał specjalnie, bo
wyglądało jakby mu to nie przeszkadzało. katem oka patrzył sobie na
film)
a potem ryczałam pół nocy...
Obserwuj wątek
    • gomory Re: blokada totalna! 08.10.07, 23:54
      Z takim podejsciem, w takim stanie, w tym otoczeniu nie liczylbym na goracy malzenski numerek. Wbrew temu co twierdza co poniektorzy trojkat moze byc podniecajacy, ale nie gdy sklada sie z meza+zony+zalu. Ktorys element/y z tego ukladu trzeba zmienic/wyrzucic.
      • aandzia43 Re: blokada totalna! 09.10.07, 10:59
        Ja bym na dobry początek z tego trójkąta wyrzuciła telewizor ;-)
    • murakami2 Re: blokada totalna! 09.10.07, 00:00
      Powiedziałabym, żebyś się nie martwiła, ale jestem w takiej samej sytuacji.
      Tyle, że ja swojego nie widzę 4 dni w tygodniu, więc po pierwsze problem nie
      staje na ostrzu noża, po drugie tak mi z tym dobrze, ze się nie zastanawiam nad
      idiotycznością tej sytuacji i nad koniecznością podjęcia decyzji.
      Ale to jest straszne tak naprawdę.
      Człowiek stoi gdzieś obok siebie i patrzy na siebie i drugą osobę jak na obce
      zjawisko. Boi się, że umarło. Boi się, co dalej.
      Ja nie wiem, co z tym począć. Nie wiem, czy chcę.
      Bardz
      • murakami2 cd 09.10.07, 00:03
        bardzo chciałbym mieć chęć coś zmienić. I powiedzieć coś pocieszającego, albo
        konstruktywnego...
      • misssaigon Re: blokada totalna! 09.10.07, 11:25
        skoro umarlo to trzeba pochowac, oplakac i zaczac nowe zycie..inaczej czeka
        zatrucie trupim jadem...
        • murakami2 Re: blokada totalna! 09.10.07, 14:44
          ale jak zyskać pewność, że umarło? nie mam takiej pewności. inaczej
          bym odeszła. pewnie wiele kobiet tak ma... (pocieszam się)
          • dosiadpl Re: blokada totalna! 09.10.07, 15:20
            Tak naprawde nigdy nie bedziesz wiedziała na 100% ze umarlo...
            dopiero gdy juz to zakonczysz i ulozysz sobie na nowo zycie to
            spojzysz na to w ten sposob...z pewnego dystansu ja mimo ze chciałam
            się rozwiesc, rozwodziłam sie przez pół roku , miałam 3 sprawy
            rozwodowe, ale do ostatniej chwili, na 2 tygodnie przed ostatnią
            sprawą wciąż dawałam nam szanse... probowalismy wspolnych wyjazdów
            itp..Nic to nie dało, ale chciałam miec czyste sumienie. Co do
            zachowania Twojego męża.. Ty nie chcesz ,bo masz wrażenie, że on to
            chce zrobic tylko dlatego ze Ty czujesz sie odrzucona. A Ty chcesz
            czuc ze on Cie pragnie...Jednym słowem nie chcesz seksu z łaski..
            Stąd Twoja reakcja
    • alta_rica Re: blokada totalna! 09.10.07, 13:48
      rozumiem cię doskonale... też tak miałam w czasach krysysu... po
      prostu masz już zakodowane, ze on przyszedł, nie dlatego, że cie
      pragnie, tylko że to sobie wyprosiłaś/wywalczyłaś... jest to jednak
      uczucie upokorzenia, z którym trudno się uporać....
      • zelm71 Re: blokada totalna! 09.10.07, 17:03
        Ale mnie denerwujecie. Umarł , nie umarło. Trzeba coś z tymzrobić a
        nie czekać na niewiadomo co. Nie chodzi mi o rozwód czy szukanie
        kochanka. Trzeba się postarać aby odbudować dobre relacje. Wyjść z
        inicjatywą, urozmaicić sex - ale nie chodzi mi o kolację świece
        itd., nawet seksowna bielizna nie każdego faceta rajcuje. Oczywiście
        nie chodzi mi o jakieś perwersje chociaż wszystko jest dla ludzi
        zalężnie czy się na takie rzeczy godzicie.Nie wolno być biernym,
        pokazać zachęcić drugą osobę czymś mowym. Rozmawiać, nie mieć tematu
        tabu, pytać co go rajcuje. W naszym związku się nie nudzimy i jest
        nam super. Ona wymyśla ja wymyślam, rozmawiamy jak bym chciał.
        Jak moja żona opowiada czasem koleżance z studiów jednej czy drugiej
        że my nawet 2 razy dziennie (wieczorem a potem rano na pobódkę) to
        im się to w głowie nie mieści że tak można. Można ale trzeba
        popracować. Mi się żona jeszcze nie znudziła a jestem z nią od
        szkoły średniej - 22 lata mineły. Nie załamywać się!
        • nail_enamel Re: blokada totalna! 09.10.07, 17:30
          zelm71 napisał:

          > Ale mnie denerwujecie. Umarł , nie umarło. Trzeba coś z tymzrobić
          a
          > nie czekać na niewiadomo co. Nie chodzi mi o rozwód czy szukanie
          > kochanka. Trzeba się postarać aby odbudować dobre relacje.

          no totez ja właśnie pisze że pomimo wielkich chęci i prób nie
          potrafie tego zrobic!
          marze o seksie z meżem, marzę o bliskosci, ale głownie marze o tym
          żebym znów stała się dla niego kobietą. jeśli on wykaże choć
          odrobine zainteresowania to jestem gotowa na wszystko, ale naprawdę
          trudno jest coś wykrzesac z siebie gdy facet jedną reką mizia mnie
          po pupie a druga przełącza programy w tv. i nawet nie miałam siły
          ani ochoty aby mu tego pilota zabrac i wyłączyc tv. on zreflektował
          sie, jak sie w koncu odwróciłam i powiedziałam ze czas spac.bardzo
          się wtedy zdziwił. ale tylko zdziwił, nie wiem czy jakies wnioski z
          tego wyciagnął.

          widzę że nie ja jedna. mam nadzieję jednak że się to w koncu zmieni.
          tylko jak zmusić faceta żeby znów zainteresował sie zoną? zaczełam
          troszke grać na jego uczuciach, żeby sie zazdrosny zrobił, ale to
          nie działa tak jak oczekiwałam. zazdrosny jest, ale to go prowokuje
          jedynie do kłótni. do seksu nie bardzo.
          • zelm71 Re: blokada totalna! 09.10.07, 21:00
            Spróbuj pogadać co go rajcuje. Może nie będzie chciał na te tematy
            rozmawiać bo może go to zawstydza, krępuje, wstydzi się powiedzieć
            tobie o swoich fantazjach. Musisz ty zacząć, przełamać się i walić
            prosto z mostu aż od samych słów mu stanie. Proponuje zaczynać seks
            jak np. siedzi przed telewizorem zaczynasz np. robić mu dobrze w tym
            czasie wyłącz TV. Jago rozpalisz to siup do wyra. I mów mu: niżej
            wyżej, poliż mnie itp. Może się zawstydzić ale będzie ok. Mnie to
            rusza. Musisz znaleść sposób. Próbujcie różnych pozycji w łóżku, na
            podłodze, na stole i ciągle zmieniajcie pozycje i pieszczoty - i tak
            można bawić się do rana a potem zapałki w oczy i doroboty. Napewno
            coś go podnieca o czym nie chce ci powiedzieć bo się wstydzi. Grunt
            przełamać barierę. A wracając do tego jak leżał i oglądał TV to
            mogłaś wyłączyć telewizor i go przelecieć. Moja mi kiedyś tak
            zrobiła i ona wtedy rządziła i było git.
            • kawitator Re: blokada totalna! 09.10.07, 21:19
              Mam tylko małe pytanie do nail Czy mąż wie cokolwiek o szalejących w niej emocjach, czy też uzewnętrzniają się one płakaniem w poduszke jak go oczywiście nie ma i dawaniem do zrozumienia ?
              • nail_enamel Re: blokada totalna! 10.10.07, 10:32
                do kawitatora:

                pisałam już wątek o szczerej rozmowie, troche sie w nim udzielałeś!
                odważyłam sie raz powiedziec meżowi o swoich emocjach, więcej nie
                powiem bo to dla mnnie upokazające. ale jak mam ochote na seks to
                daję mu to do zrozumienia w inny sposób. i na pewno wie. w tamten
                wieczór kazał mi nawet na siebie poczekac w łózku. okazało sie
                jednak że film był ciekawszy...

                do zelm71:
                ja wiem co mogłabym zrobic dla mojego męża. kwestia tego czy on
                również tego chce. sytuacja jest nieco skomplikowana, bo on ma
                trochę "męskich" problemów. myślę że to tez sie przyczynia do naszej
                sytuacji, ale nie tylko. widzę ze to dla niego zupełnie nie jest
                problem. on nie mam ochoty, wiec nie ma seksu. to że ja bym chciała
                wcale go jakby nie interesuje, bo nie zrobił nic żeby te swoje
                kłopoty naprawic.

                i kawi: nie pisz mi znów że ja czegoś żadam od męza a on nie moze,
                bo to wcale nie jest tak. po prostu chce znów być w jego oczach
                kobietą. i naprawde sie staram, ale jak przychodzi co do czego to
                blokuję się totalnie, bo boję się porazki (że jemu nie wyjdzie i
                wszytko sie skończy w połowie, a ja zostane jak zwykle rozbudzona, a
                niespeniona).
                • kawitator Re: blokada totalna! 10.10.07, 11:15
                  Tak tylko chciałem wiedzieć
                  Jest pewne niebezpieczeństwo w momencie kiedy targają nami silne emocje a nie znajdują one sprawdzenia czy zderzenia z emocjami drugiej strony. Potrafimy sie nakręcać do stopnia niesłychanego w takim zapętleniu swoich myśli. To takie dodatnie sprzężenie zwrotne ;-)
                  Potem to juz trudno to uspokoić
                  Jakoś mało mnie przekonuje "szczera rozmowa" natomiast wielokrotnie miałem okazje obserwować skuteczność małych i większych manipulacji. Oderwij się choć na chwilę od złych konotowań pojęcia manipulacja narzucanych nam przez romantyków.
                  Potraktuj swój związek na zimno Oceń dodatnie plusy i ujemne minusy Zastanów się co chcesz uzyskać i działaj skutecznie manipulując swoim zachowaniem i otoczeniem
                  Myślę ze intencje i przyczyny zachowań swojego faceta źle interpretujesz Nie zamierzam Cie przekonywać do tego ale uważam ze wspólne wybranie się do dobrego mediatora terapeuty pomoże wam zrozumieć swoje zachowania Od zrozumieć to juz bliżej wybaczyć lub zaakceptować
                  Powodzenia
                  • zelm71 Re: blokada totalna! 10.10.07, 11:45
                    Jeśli mąż ma problem powinien go rozwiązać. Jeśli jest to o czym
                    myślę czyli problemy z erekcją to ten problem można rozwiązać. Chyba
                    że to dla niego sprawa wstydliwa, boi się że może ponownie da ciała
                    w sypialni a to przecież plama na męskiej dumie. Pewnie niechętnie o
                    tym rozmawia a np. rozmowa o tym aby udał się do specjalisty kończy
                    się zmianą tematu rozmowy. Proponuję jemu trochę sportu (rowerek,
                    spacery) i polecam witaminy BodyMax Plus - sam biorę i mam power a
                    jak nie biorę to jest różnie. Jeśli ma problemy z erekcją to musi
                    sobie zdać sprawę z tego, że biorą się one z różnych przyczyn: stres
                    w pracy, przemęczenie, za dużo alkoholu, stany chorobotwórcze. Bobry
                    na to wszystko jest sport. Może pod pretekstem np. że chcecie zadbać
                    o linię zabieraj go na rower. Jak podłapie kondycję to wigorek wróci.
                    Jeśli natomast przyczyną jest to, że ma stres (praca, długi etc.) i
                    ciągle o tym myśli i nie ma ochoty na amory to najlepszy na kłopoty
                    jest właśnie sex. Ja jak mam doła, stresa, deprecha to np. mam
                    problemy ze spamiem bo myśle i wówczas z pomocą przychodzi sex z
                    żoną. Rano budzę się z fajniejszym humorem i jest gitara.
                    • glamourous Re: blokada totalna! 10.10.07, 16:19
                      Zelm71, masz pewnie dobre checi i szczerze radzisz polegajac na swoich
                      doswiadczeniach. Jednak denerwujace sa takie rady typu "JA tak mam i u mnie
                      wszystko jest git, JA biore witaminy to i wigor MI dopisuje" a juz zupelnie
                      zniesmaczylo mnie, cytuje "Jeśli mąż ma problem powinien go rozwiązać" A pewnie,
                      ze POWINIEN. Powinien tez z wlasnej inicjatywy dwa razy dziennie spontanicznie
                      dobierac sie do zony, odczytywac poprawnie jej sygnaly, wysylac wlasne, oraz
                      wiele innych rzeczy, ktorych nie robi. Nie kazdy ma taki ped do budowania
                      szczesliwych seksualnych relacji, nie kazdy ma takie lozkowo-zwiazkowe ambicje
                      oraz tak silna motywacje jak Ty. Nie wszyscy mezczyzni funkcjonuja tak jak Ty.
                      Sa faceci dla ktorych malzenski seks stoi niezbyt wysoko w ich hierarchii
                      codziennych wartosci, sa leniwcy, ktorych konmi nie zaciagniesz do uprawiania
                      sportu w celu poprawienia seksualnej kondycji, oraz tacy, ktorzy do zony
                      tanczacej przed nimi nago i z roza w zebach sa sklonni powiedziec "przesun sie
                      kochanie bo mi telewizor zaslaniasz". Oraz niestety tacy, ktorzy predzej sie
                      wycofaja i uciekna od seksu w scisly celibat niz przyznaja sie przed soba, przed
                      malzonka oraz przed lekarzem ze maja klopoty z erekcja. Jest takie powiedzenie,
                      ze mozna zaprowadzic konia do wodopoju, ale nie mozna zmusic go do picia. W
                      takim kontekscie gadanie, ze maz enamel POWINIEN sam zadbac o zone oraz o swoja
                      seksualnosc, wiele tutaj nie wnosi.

                      Twoje rady, choc calkiem zasadne, opieraja sie niestety na zasadzie ze syty nie
                      zrozumie glodnego. Piszesz z perspektywy szczesliwego malzonka, dla ktorego
                      zadowolenie zony w seksie jest bardzo wazne i ktory nie ma zadnych problemow ze
                      zrozumieniem i realizacja jej potrzeb. A w kontekscie problemow autorki watku to
                      zupelnie inna bajka. Nail-enamel bardziej niz na samym mechanicznym seksie
                      zalezy na tym, zeby czuc szczere pozadanie meza - ona chce widziec ze on ja
                      pragnie, sam z siebie, zupelnie spontanicznie, chce czuc sie przy nim kobieta.
                      Jak sie wiec do tego maja rady typu "poprowadz go za reke, pokaz mu co cie
                      podnieca, powiedz : poliz mnie"? No, niespecjalnie sa chyba adekwatne...
                      • zelm71 Re: blokada totalna! 10.10.07, 17:39
                        glamourous: Masz sporo racji a w szczególności "...zeby czuc szczere
                        pozadanie meza - ona chce widziec ze on ja pragnie, sam z siebie,
                        zupelnie spontanicznie, chce czuc sie przy nim kobietą..." Tak musi
                        być. Moja żona powiedziała że piszę rady patrząc na siebie-faceta
                        ale powiedziała, że mam sporo racji. Dlaczego tak napisałem:
                        1. nie znamy faktycznych problemów męża nail_enamel - dlatego
                        improwizowałem.
                        2. Chciałem podejść do tego nie w stylu romantycznego współczucia,
                        dołowania, psychologicznego podejścia - raczej nie załamuj się tylko
                        do boju!
                        Oczywiście ponownie powiem: u mnie też nie było ok. Na początku OK.
                        Potem małe problemy-z mojej winy z jej winy ale siadaliśmy i
                        rozmawialiśmy i było OK ale po pewnym czasie też dochodziło i czasem
                        dochodzi do sytuacji "...przesuń się bo oglądam film..."
                        Tak bywa.Powiem tak wracając do twojej uwagi zresztą
                        słusznej: "...zeby czuc szczere pozadanie meza - ona chce widziec ze
                        on ja pragnie, sam z siebie, zupelnie spontanicznie, chce czuc sie
                        przy nim kobietą..." - ale tak ale tak często nie jest. Wspólne
                        życie to nie film romantyczny. Nie ma tak w życiu że ciągle żar w
                        duszy i sercu. Często ludzie się kochają szczerze i żarliwie całe
                        życie ale mają wspólne okresy tzw. WYPALENIA. Nawet w pracy człowiek
                        czuje się czasami wypalony ale wystarczy odpoczynek i iskra która
                        ponownie zapala żar i tu nie porzebna zdrada, zazdrość. A rozwód też
                        problemów generalnie nie rozwiązuje.
                        Napisałem od serca może chaotycznie-nie jestem psychologiem-ale nie
                        zawsze psycholog ma rację.
                        • nail_enamel Re: blokada totalna! 10.10.07, 20:13
                          dzieki zelm za rady spotaniczne! :) i wszystkim którzy sie odezwali
                          równiez.glamorous zrozumiała wszystko swietnie.
                          ja sama nic nie zrobie. wiem ze powinnam pojśc na jakąś terapię z
                          męzem ale nawet nie chce poruszac tego przy nim. on nie bedzie
                          chciał -ja to wiem. generalnie ja wiem dokładnie o co w tym moim
                          związku tak naprawde chodzi. zelm ma sporo racji, co do tego, co
                          powinien zrobić mój maz. kwestia taka, że ja go do niektórych rzeczy
                          nie zmusze (sport, dieta). on sam musi dojsc do tego (niby wie, ale
                          jakos z tym nic nie robi). boje sie tylko, że to bedzie za późno.
                          dzieli nas duza róznica wieku i mam swidomosc że moze byc róznie.

                          ale tak ogólnie to trochę mnie prztłoczyło, że juz zaczełam
                          rezygnować z walki i starania sie. niedawno jeszcze próbowałam, ale
                          teraz sama odpuszczam. wiem, ze to tak jest różnie w związkach, raz
                          lepiej raz gorzej, wiec mam nadzieję ze jeszcze kiedyś nastapi
                          to "lepiej"
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka