24.10.07, 09:05
W jaki sposób zacząć całość działań związanych z postępowaniem
rozwodowym? Zależy mi przede wszystkim na szybkim postępowaniu ( o
ile to w polskich realiach jest w ogóle możliwe). Proszę o pomoc w
poszukiwaniu dobrego psychologa - najlepiej z Wawy.
Pisałam już kiedyś na forum o swojej sytuacji - mąż-nauczyciel z
dziwnymi upodobaniami przejawiającymi się w postaci flirtów z
uczennicami. Zgromadziłam materiał dowodowy - rozmowy na GG, maile,
zdjęcia itp. Boję się jednak , że nie dam rady pociagnąć tego dalej
dlatego szukam dobrego psychologa który mógłby mi pomóc...
Mam maleńkie dziecko więc zależy mi na tym aby jak najszybciej
doprowadzić sprawę do końca i zacząć nowe życie.
Obserwuj wątek
    • z_mazur Re: rozwód? 24.10.07, 09:26
      Może lepiej będzie pytać na tym forum:

      forum.gazeta.pl/forum/71,1.html?f=24087
    • sylwiamich Re: rozwód? 24.10.07, 09:34
      No to powinnaś się zastanowić na czym Ci zależy.Pogrążenie męża?
      Rozwód z zasądzaniem jego winy? Szybki? Co z opieka nad dzieckiem?
      Jak się zastanowisz to pozostaje tylko ustalić strategię....w twoim
      przypadku dośc prosta sprawa...masz mocne argumenty.Ale co z
      serduchem?
      • yenna29 Re: rozwód? 24.10.07, 09:38
        Moje serducho już tylko wegetuje....
    • gomory Re: rozwód? 24.10.07, 11:23
      Przede wszystkim musisz isc do sadu rodzinnego w Twoim miescie i zlozyc pozew. Stosowny wzor do pozwu powinnas znalesc w sieci (Google pomocne). Wstepnie zastanow sie tylko nad tym kto bedzie orzeczeczony winnym (najbardziej zabezpieczy Cie orzeczenie o winie meza za rozklad malzenstwa). Do pozwu powinnas dolaczyc zaswiadczenie o zarobkach.
      Najlepiej byloby gdybys miala z mezem wczesniej omowiona sytuacje, tak by nie wyklocac sie w sadzie o np. podzial majatku, sposoby widzenia z dzieckiem itd. Ale wiesz lepiej, czy nie lepiej brac go przez zaskoczenie, bo nie da sie niczego rozsadnie ustalic. Znasz go lepiej.
      • zdzichu-nr1 Re: rozwód? 24.10.07, 15:24
        Twój wątek był całkiem niedawno, czy to już aby na pewno pora na kapitulację?
        Nie da nim się wstrząsnąć? Czy masz możliwość chwilowej wyprowadzki z domu wraz
        z dzieckiem? Nie do końca wierzę, aby rozsądny facet poświęcił małżeństwo i
        rodzinę dla lolitek - nawet jeśli czerpie z tego jakieś platoniczne lub realne
        orgazmy, powinien wiedzieć, że fascynacja ze strony owych panienek jest
        niezwykle ulotna i chwilowa.
        • sagittka Re: rozwód? 24.10.07, 15:55
          >Nie do końca wierzę, aby rozsądny facet poświęcił małżeństwo i
          > rodzinę dla lolitek - nawet jeśli czerpie z tego jakieś
          platoniczne lub realne
          > orgazmy, powinien wiedzieć, że fascynacja ze strony owych
          panienek jest
          > niezwykle ulotna i chwilowa.


          To pewnie byłby dla niego argument, jeśli chodziłoby o jedną
          konkretną pannę - nie warto dla niej ryzykować stabilizacji i
          rodziny. Jesli jednak w gre wchodzą ogólne skłonności do nastolatek,
          to facet jako nauczyciel ma stały dostęp do świeżej krwi i zawsze
          się znajdzie jakaś chętna do połechtania własnego ego lub do takiej
          zabawy "dla jaj". Wtedy tylko radykalne rozwiązania wchodzą w
          rachubę. Inni już o nich pisali w pierwszym wątku yenny.
          • zdzichu-nr1 Re: rozwód? 24.10.07, 16:10
            No, ale On młodszy nie będzie, target jest wciąż ten sam i rozziew pokoleniowy
            będzie się zwiększał. Nieubłaganie. Znam facia nauczyciela akademickiego z
            wieloletnim pociągiem do studentek (dodam, że ów pociąg jest hurtowy) i odkąd
            przekroczył czterdziestkę skarży się na coraz większe trudności w -jak to mówi-
            "głuszeniu". Ciężko mu skrócić dystans, przejść na ty, a także wzbudzić jakąś
            fizyczną a nie materialną fascynację (wiek po mężczyźnie także widać). Siwy
            stary dziad choćby i z (pseudo)ujmującą osobowością, to nie jest "ciacho" ;-)
            pozostają tylko pokręcone osobowościowo albo wyrachowane młode egzemplarze :-)))
            • glamourous Re: rozwód? 24.10.07, 17:06
              No, ale poki co zauroczony pan nauczyciel - maz yenny, na razie
              jeszcze mlody i pelen wigoru, nie mysli jeszcze jak to bedzie po
              piecdziesiatce czy na emeryturze. Poki co ma w zasiegu reki stadko
              uroczych nastolatek - tu i teraz - to go aktualnie kreci i zajmuje
              na tyle, ze tzw. zdrowe zmysly poszly w kat. Gdzie mu tam myslec az
              tak przyszlosciowo i dalekosieznie, skoro on w swoim zaslepieniu nie
              potrafi przewidziec nawet tak prostych konsekwencji jak denuncjacja
              czy prokurator?

              Swoja droga szkoda, ze yenna29 nie napisala szerzej co takiego ja
              sklonilo do podjecia decyzji o rozwodzie w ciagu doslownie kilku dni
              od tamtego poprzedniego watku...
              A moze ten pozew rozwodowy to tylko "straszak", terapia szokowa -
              zeby maz sie opamietal?
              • eeela Re: rozwód? 25.10.07, 01:35
                > Swoja droga szkoda, ze yenna29 nie napisala szerzej co takiego ja
                > sklonilo do podjecia decyzji o rozwodzie w ciagu doslownie kilku dni
                > od tamtego poprzedniego watku...

                Bardzo trudno jest mi sobie wyobrazic taka sytuacje, ale troche mi sie wydaje,
                ze dla mnie jest to rodzaj sytuacji nie do zaakceptowania. Zwyklej zdrady nie
                wyobrazam sobie jako czegos, co zwiazek przekresla, mysle, ze bylabym w stanie
                po niej dac partnerowi szanse. Ale chyba nie w przypadku zdrad z nastolatkami, w
                dodatku uczennicami - bo to oznaczaloby, ze facet i ja rozmijamy sie calkowicie
                i kompletnie w pojmowaniu tego, co mozna, a co jest niedopuszczalne, i chyba nie
                widzialabym mozliwosci naprostowania tego konfliktu.

                Mysle, ze postawiona w takiej sytuacji, podjelabym decyzje o rozstaniu
                natychmiast po otrzasnieciu sie z szoku. Rozumiem autorke watku.
                • sylwiamich Re: rozwód? 25.10.07, 08:00
                  Ja również...zwłaszcza jako osoba pracująca z młodzieżą.I nie
                  rozstrząsam dylematów moralnych.Ani tego kto kogo uwiódł i czym
                  zanęcił.To niedopuszczalne i straszliwie niebezpieczne.Bycie nękaną
                  przez prasę w związku z ekcesami męża?A zakończyć to się może
                  różnie...zwłaszcza przy dzisiejszym zainteresowaniu prasy takimi
                  sensacyjkami.I zakaz podjęcia pracy w zawodzie.o nie taka sobie
                  fascynacyjka
        • eeela Re: rozwód? 25.10.07, 01:31
          > Twój wątek był całkiem niedawno, czy to już aby na pewno pora na kapitulację?
          > Nie da nim się wstrząsnąć? Czy masz możliwość chwilowej wyprowadzki z domu wraz
          > z dzieckiem? Nie do końca wierzę, aby rozsądny facet poświęcił małżeństwo i
          > rodzinę dla lolitek

          Moze jest to dla niej zupelnie nie do zaakceptowania, ze maz ma gusta
          zahaczajace o prokuratora?
      • misssaigon Re: rozwód? 24.10.07, 17:52
        zaswiadczenie zaswiadczenie - teraz wniosek nalezy oplacic przy skladaniu -
        kwota 600 zl - w zaleznosci od postanowienia sadu - i orzeczenia o winie moze
        byc rozdzielona miedzy malzonkow

        konsultacja z prawnikiem nie zaszkodzi a nawet pomoze - wyjasni ci on co mzoesz
        osiagnac a z czego lepiej rezygnowac np dl;a dobra dziecka
    • minsi Re: rozwód? 25.10.07, 17:39
      podziwiam Twoją naiwność. 80% ludzi zostaje nauczycielami po to, żeby
      poflirtować z uczennicami- nie udawaj że nie wiedziałaś
      • eeela Re: rozwód? 25.10.07, 18:47
        > podziwiam Twoją naiwność. 80% ludzi zostaje nauczycielami po to, żeby
        > poflirtować z uczennicami- nie udawaj że nie wiedziałaś


        Aha, i pewnie dlatego nauczycielstwo to zawod w 80% zfeminizowany.
        • zitke Re: rozwód? 25.10.07, 19:54
          a jak sie zakonczyla rozmowa z mezem ?
          • zelm71 Re: rozwód? 25.10.07, 21:18
            Zapewne miałem rację. Dobrze że zebrałaś dowody winy.
            Osobiście bym ci pomógł ale nie znam dobrego psychologa w Warszawie.
            Poszukaj w internecie. Najlepiej w takim przypadku pomaga myśl o
            dziecku - dasz radę. Zabezpiecz te dowody aby ich nie zniszczył.
            Czyje jest mieszkanie? Udaj się do radcy prawnego o pomoc.
            • al9 zelm i radcy prawni 06.11.07, 15:15
              zelm! radcy NIE moga zajmować sie rozwodami...
              Trzeba iść do adwokata...
              I od tego trzeba zacząć - jemu pokazać dowody. I ustalić strategię
              działań. Najlepiej działac tak, żęby nie robić krzywdy mężowi..
              To ojciec i nim pozostanie... Nawet jak przestanie być mężem.
              Juz nie mówiąc o latach razem. Mocne kwity są przydatne ale czy
              trzeba zaraz z nich korzystać?
              Pozdr
              al
      • kici10 Re: rozwód? 25.10.07, 23:28
        Pewnie też lekarze zostają lekarzami, aby bezkarnie podtruwać
        pacjentów, pilęgniarki, żeby bezkarnie kłuć igłami w tyłek,
        pracujący w gastronomi, żeby bezkarnie pluć do żarcia itd.
        • eeela Re: rozwód? 25.10.07, 23:38
          No dobra - zostalam historykiem, zeby zafalszowac historie :-) W planach
          dlugodystansowych mam zas wywolanie poteznych konfliktow internacjonalnych, a
          moze nawet wojny atomowej.
        • samotne_miau_miau Re: rozwód? 26.10.07, 14:29
          Autorce postu współczuję, w połowie niedojrzałego partnera i w
          połowie tego, że mąż stał się dla niej całym światem. Jak sama
          pisze, dla niego przeniosła się do małej miejscowości itd.
          Takie są skutki jak facet staje się wszystkim. I w tym tkwi błąd.
          Twój mąż to ostatni idiota. Może narobic sobie kłopotu tymi
          zdjęciami, przynieść wstyd nauczycielom, zniszczyć Wasze/Twoje
          życie. Przecież niewiadomo na co stać nastolatkę (szantaż,
          zgłoszenie sprawy policji).
    • yenna_m Re: rozwód? 03.11.07, 20:26
      Musisz zlozyc pozew rozwodowy, niestety

      i z tego, co mi sie kolebie gdzies w glowie - sprawa z orzekaniem o
      winie trwa dluzej, niz w wypadku orzekania rozwodu bez orzekania o
      winie. Na pewno jest mniej upokarzająca (choc z kolei skutkiem
      orzekania o winie moze byc przyznanie alimentow w razie, gdyby np -w
      ogromnym uproszczeniu - poziom zycia na skutek rozwodu Ci spadl).
      • kolonistka Re: rozwód? 05.11.07, 10:45
        Moze i ja naiwna jestem ale wierzyc mi sie nie chce, ze kobieta w
        wieku 29 lat, mieszkajaca w Warszawie nie jest w stanie bez pomocy
        forumowiczow znalezc sobie psychologa i "zainaugurowac" sprawy
        rozwodowej ...

        No ale "googlowanie" byloby pojsciem na latwizne....
        Niemniej powodzenia Ci zycze w Twoich poczynaniach i wytrwania w
        podjetej walce.
        • yenna_m Re: rozwód? 05.11.07, 22:09
          wiesz, do psychologa nie jest sztuka pojsc
          sztuka jest pojsc do psychologa, ktory jest dobry i nie zaszkodzi ;)

          poza tym rozwod rozne rzeczy w ludziach wyzwala
          czasem i totalną bezradosc
          • kolonistka Re: rozwód? 06.11.07, 14:51
            Ach .. serio? .. znaczy jak jakis psycholog wg ktoregos forumowicza
            jest dobry to mam przyjac bezwarunkowo, ze ten jest dobry?
            • glamourous Re: rozwód? 06.11.07, 15:37
              Chyba lepiej jest zasiegnac porady u forumowiczow (rekomendacja -
              dobra rzecz) niz szukac psychologa "w ciemno" wertujac ksiazke
              telefoniczna...

              Byl tu niedawno watek, w ktorym ktos pytal o dobrego seksuologa
              w Warszawie - kto wie, moze dzieki naszym radom trafil do dobrego,
              sprawdzonego specjalisty... Ja na przyklad przekonalam sie kiedys na
              wlasnej skorze (a raczej na wlasnym portfelu) jak to jest trafic do
              przypadkowego psychologa. Nie polecam.
              • yenna_m Re: rozwód? 06.11.07, 21:09
                dobry psycholog to nie tylko ten,ktory ma obszerna wiedze fachowa

                to tez ten, ktory jest kontaktowy - latwo zlapacz nimjakas nic
                porozumienia (w koncu idziesz rozwiazywac swoje prywatne, intymne
                problemy do obcego czlowieka)

                no i oczywiscie - ja np osobiscie korzystam z poleconych przez
                znajomych fachowcow,lekarzy, specjalistow.

                raz nie skorzystalam z delikatnej sugestii, zeby nie korzystac w
                ciazy z porad pewnej slawy ginekologii - i to byl blad, jak sie
                potem okazalo...

                to taka dygresja zupelnie poza watkiem

                dziwie sie natomiast Twoim naskokom

                dziewczyna MA PRAWO poczuc sie zagubiona czy bezradna w momencie,
                gdy wali sie jej zycie. I nie rozumiem takiej agresji slownej
                skierowanej w jej strone tylko dlatego, ze szuka pomocy (nie
                psychologicznej, nie lekarskiej, dziewczyna sie przyszla poradzic
                jak czlowiek czlowieka). Lepiej, ze szuka na tym forum (gdzie jest
                troche niemlodych ludzi po przejsciach) niz w ogole by jej miala nie
                szukac.
                Prawda?
                • kolonistka Re: rozwód? 07.11.07, 08:19
                  yenna_m napisała:
                  no i oczywiscie - ja np osobiscie korzystam z poleconych przez
                  > znajomych fachowcow,lekarzy, specjalistow.

                  Kluczowym slowem w Twojej wypowiedzi jest wyraz "znajomych".
                  Skoryguj mnie jezeli sie myle, ale z tego co obserwuje
                  to "czlonkowie" tego forum nie sa zaprzyjaznieni, nie sa nawet
                  znajomymi. Wiec co innego (moim zdaniem) jest szukac rady u
                  znajomych i przyjaciol a co innego u skadinad obcych sobie ludzi
                  (choc wyplakac sie na "zly los" jest u "obcych" niejednokrotnie
                  lepiej ;-) )

                  Poza tymjestem zdania, iz pojecie "dobry psycholog" jest dosc
                  obszerne - bo kazdy z nas jest inaczej "skonstruowany" a co za tym
                  idzie potrzebuje "innej" pomocy .. To nie chirurg, ktory sklada
                  zlamana piszczel.
                  Nie wiem dlaczego uwazasz za agresje to co pisze - z tego co sobie
                  poczytalam na tym forum widzialam wiele wypowiedzi bardziej
                  agresywnych i krytycznych, zeby nie powiedziec mentorskich do
                  bolu :) ale coz... MASZ PRAWO to tak odbierac .. natomiast wydaje
                  mi sie ze i ja MAM takie same PRAWO wypowiadac moje zdanie.

                  Nie mam nic przeciwko dziewczynie, Boze uchron... wrecz
                  przeciwnie .. wspolczuje Jej szczerze. Jednak nie zastanawia Cie, ze
                  kilka dni temu pisala nam jak to maz Ja przepraszal ..odstawil
                  komputer i takie tam inne oraz ze chce dac Mu szanse i co o tym
                  sadza forumowicze.. a za kilka dnie pyta co zrobic zeby sie rozwiezc.
                  Kiedy Ja traktowal jak powietrze szukala tu porady co robic i
                  chciala ratowac ten zwiazek za wszelka cene by uniknac rozwodu ..
                  jak chlop usiluje "zlepiac" co sie rozpadlo to szuka adwokata i chce
                  rozwodu .. Troche mnie to skolowalo ....
                  Ale zawsze moge to zwalic na wiek .. bo uzywajac Twojej
                  nomenklatury ;-)) taka troche niemloda jestem ... :)))
                  Pozdrawiam ;-)
                  • glamourous Re: rozwód? 07.11.07, 08:57
                    kolonistka napisała:

                    > Kluczowym slowem w Twojej wypowiedzi jest wyraz "znajomych".
                    > Skoryguj mnie jezeli sie myle, ale z tego co obserwuje
                    > to "czlonkowie" tego forum nie sa zaprzyjaznieni, nie sa nawet
                    > znajomymi. Wiec co innego (moim zdaniem) jest szukac rady u
                    > znajomych i przyjaciol a co innego u skadinad obcych sobie ludzi


                    A co wlasciwie za roznica zapytac o psychologa znajomych czy forumowiczow ?
                    Przeciez zarowno opinia jednych jak i drugich jest zawsze lekko w tej materii
                    subiektywna...
                    Zupelnie wiec Twoich obiekcji nie rozumiem...

                    Poza tym IMO latwiej wyzalic sie czy popytac o rekomendacje na anonimowym forum,
                    niz wywlec przed znajomymi (chocby tylko czesciowo) swoje problemy i zasiegac
                    ich opinii w sprawie psychologa. To troche niezreczne, nie uwazasz? Co innego
                    zapytac kolezanke z pracy czy zna dobrego dentyste, co innego zas psycholog czy
                    seksuolog...To delikatna materia, nie kazdy ma ochote na taki
                    "ekshibicjonizm"... Ja tez, szczerze mowiac, wolalabym popytac na forum niz
                    dawac w pracy ogloszenie ze szukam psychologa ;-)

                    Pomijajac juz oczywista kwestie, ze nie kazdy z nas jest otoczony tabunem
                    pomocnych przyjaciol - a wydaje mi sie ze yenna29 w jednym ze swoich postow
                    napisala ze jest nowa w swoim srodowisku...
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka